agnes1202
17.07.16, 21:17
Moja historia jest dość długa i smutna, postaram się ją w wielkim skrócie opisać. Byłam szczęśliwą młodą mężatką przynajmniej tak mi się wydawało. Pewnego dnia kazało się, że mój mąż ma romans.... walczyłam o niego pewnie jakiś rok.... i cóż przegrałam ... zapłaciłam wysoką cenę depresja, załamanie nerwowe, szpital, leki, terapia itd. Ledwo się po tym pozbierałam, ale znalazłam siłę aby odejść choć za bardzo nie miałam dokąd. Cały czas czułam się nic nie warta, mało atrakcyjna, po prostu mniej niż zero. Samotność strasznie zaczęła mi doskwierać więc zalogowałam sie na jednym z portali randkowych i tam poznałam Jego. Zwykle rozmowy na wszelkie tematy w końcu poczułam sie jak kobieta, w końcu ktoś chciał mnie słuchać. Wszystko idealne wyglądało gdyby nie fakt ze on ma żonę dzieci. Mimo to nie przerwała tego nie wiem dlaczego nie potrafię tego wyjaśnić, wytłumaczyć i .... zrozumieć siebie. Spotkaliśmy się dość szybko bo akurat miałam wyjazd służbowy do jego miasta i oczywiście przespaliśmy się ze sobą. Było cudownie czułam się fantastycznie znowu atrakcyjnie i kobieco. Ustaliliśmy, że oboje w to brniemy układ idealny - oparty oczywiście na bliskości a z czasem okazało sie, ze również na przyjaźni. Trwa to już ponad pół roku. Pół roku codziennych długich rozmów, bardzo intensywnych namiętnych spotkań. Ale niedawno oboje sobie uświadomiliśmy, że oboje czujemy coś więcej do siebie mimo wcześniejszych zapewnień, że nie ma takiej opcji przyjaźń i sex nic więcej. Bo przecież nie chciałam żadnych związków.... A teraz nie wiem co mam robić.... jak odejść skoro z nikim nigdy nie było mi tak dobrze, nikt nigdy tak jak On nie dawał mi tego czego potrzebowałam, z nikim wcześniej tyle mnie nie łączyło. Wiem muszę odejść On nigdy nie powiedział mi, że jest jakaś szansa na to, ze odejdzie od rodziny. Choć od początku twierdził, że strasznie mu się nie układa w małżeństwie to nie odejdzie ze względu na dzieci. Jak mówi na razie nie mogę nic Ci obiecać. Wiem On nigdy nie odejdzie pewnie tak Mu wygodnie, ale jak mam Go zostawić, jak odejść przecież nie wyobrażam sobie życia bez Niego, cały czas łudzę się, że może jednak, wiem to mało prawdopodobne pomóżcie co mam zrobić...