Gość: jolanta
IP: *.dip0.t-ipconnect.de
22.07.05, 12:06
Lzy same kapia na klawiature...
Poznalam Andrzeja Grubbe pare lat temu w Niemczech. Prowadzil niedaleko
mojego miejsca zamieszkania najlepszy zespol tenisa stolowego. Mielismy
wspolnych polskich znajomych. Oczywiscie, ze znalam go juz wczesniej z
pierwszych stron gazet i z ekranu telewizora jako swietnego sportowca i tego,
ktory wygrywajac lub tylko walczac zaciekle do konca tyle razy dostarczal nam
wtedy w szarzyznie komunizmu euforycznej radosci i poprawial nam nasze
zwichniete przez system poczucie wartosci.
Andrzej byl dla mnie jednak przede wszystkim uroczym czlowiekiem, nie
odpowiadajacym zupelnie moim wyobrazeniom o gwiazdach. Skromnym ,
bezposrednim, wesolym, z ogromnym poczuciem humoru, uwielbial opowiadac
dowcipy, i lubil ich sluchac. Nie mozna bylo go nie lubic od pierwszego
wejrzenia. Interesowal sie bardzo polityka, tak jak i my, wiec na naszych
imprezkach mielismy idealnego partnera do rozmow i dyskusji. mial naprawde
duza wiedze z ekonomii, historii, no i polityki, glownie polskiej , nie
wspominam juz o wiedzy o sporcie i psychice ludzkiej . wielki patriota,
nigdy nie przyjal np. niemieckiego paszportu , co znacznie ulatwiloby mu
zycie. .
Byl tez cudownym gawedziarzem, bardzo interesujaco opowiadal o roznych
wydarzeniach ze swojego zycia sportowego i towarzyskiego, spotykal przeciez
tylu ciekawych ludzi , zjezdzil pol swiata i anegdotkami sypal jak z rekawa.
Mimo , ze widywalismy sie stosunkowo rzadko, bo pare razy w roku, to stal sie
mi bardzo bliski i przezywam jego odejscie jak kogos z rodziny. Nie bardzo
dochodzi do mnie, ze jego juz nie ma. Ostatnio widzialam go rok temu na
pozegnalnym grilu przed powrotem do polski. Bylo tak wesolo... A teraz go
juz nie ma. Tak szybko odszedl., ze nie zdazylismy sie z ta mysla oswoic i
juz sie chyba nigdy nie oswoimy. Z Polski dochodzily wiesci o jego walce z
choroba. Ciagle planowalismy spotkanie, do ktorego niestety nie doszlo.
Pozostaje nam tylko usiasc przy stole, wypic za Twoje nowe zycie Andrzejku na
tamtym swiecie i ze lzami w oczach poopowiadac sobie dobre kawaly....zy same
kapia na klawiature...