Forum Sport Sport
ZMIEŃ
    11.04.06, 13:26
    Moja wiedza na temat curlingu ogranicza się tylko do tego co zobaczę i
    usłyszę w Eurosporcie więc bardzo proszę, wybaczcie dyletanctwo. Problem
    męczy mnie wyłącznie poznawczo. Ten sport ma to do siebie, że zasady
    rozgrywek, długość toru, ciężar kamieni są takie same dla kobiet i mężczyzn.
    Czy gra np. żeńskiej reprezentacji Szwecji z męską Szkocji musiałaby się
    skończyć porażką Szwedek? Mój mąż twierdzi, że tak ponieważ siła gry jest w
    przypadku mężczyzn z oczywistych względów większa. Ja upieram się, że
    niekoniecznie. Widzę oczywiście różnicę w owej sile i to, że mężczyźni grają
    bardziej agresywnie ale niekoniecznie przekłada mi się to na jakość i
    skuteczność zagrań. Proszę tylko serdecznie, nie mieszajcie do tego feminizmu
    i potraktujcie pytanie jako czysto akademickie.
    Obserwuj wątek
      • arekmcc Re: pytanie 11.04.06, 13:44
        Czysto akademicko odpowiadam,
        Mam 185 cm wzrostu, ważę około 85 kg i zdarzyło mi się przegrać z
        piętnastoletnimi Czeszkami, wątłej budowy ciała.
        Tzw. siła fizyczna ma dużo dużo mniejsze znaczenie niż technika gry,
        doświadczenie, umiejętności taktyczne, zgranie cełego zespołu.
        Jakiś czas temu był pomysł rozgywania spotkań o tzw. super puchar Polski,
        pomiędzy drużynami mistrzyń i mistrzów Polski. Po MP 2004 nawet doszło do
        takich spotkań (mecz i rewanż) ale pomysł jednak upadł.

        A swoją drogą to byłby ciekawy mecz Norberg-Murdoch. Chyba jednak postawiłbym
        na Szkotów. (sorki Pawle)
        • pntb1 Re: pytanie 11.04.06, 14:11
          > Jakiś czas temu był pomysł rozgywania spotkań o tzw. super puchar Polski,
          > pomiędzy drużynami mistrzyń i mistrzów Polski. Po MP 2004 nawet doszło do
          > takich spotkań (mecz i rewanż) ale pomysł jednak upadł.
          Nie bądź taki skromny - dla czystej informacji: nieoficjalny mecz w Polsce -
          górą faceci i to dwa razy. Podobnie jak w "battle of the sexes" w Kanadzie,
          gdzie Randy Ferbey ograł Collen Jones.

          > A swoją drogą to byłby ciekawy mecz Norberg-Murdoch. Chyba jednak postawiłbym
          > na Szkotów. (sorki Pawle)
          Ha! I tu właśnie byś się pomylił. Bo jak ma się "Hear of fire", to... ;-)))
          Paweł
          • zielgora Re: pytanie 11.04.06, 14:31
            powiem tylko tyle, że faceci jedyna przewagę jaką mają w tym sporcie to siła
            szczotkowania....
            • jot58ka Re: pytanie 11.04.06, 15:54
              Oczywiście, ale to niczego nie determinuje. Ja stawiam na Szwedki.
              • bartoszsit Re: pytanie 12.04.06, 00:05
                cóż przy całym szacunku dla Szkotów (należało im się), stawiam na Norberg
                widziałem w teledysku ja wygrała enda 9:0 (to chyba lepiej niż C.Norris..))
                Śmiąło moze poćwiczyć trochę i sprawdzić męża na lodzie..))
                tutaj liczy się doświadczenie, technika gry, strategia
                też i dlatego to taki piękny sport
                • jot58ka Re: pytanie 12.04.06, 10:08
                  bartoszsit napisał:

                  i dlatego to taki piękny sport
                  Nie tylko piękny ale także czysty w każdym znaczeniu tego słowa. A w dodatku
                  ogromnie emocjonujący, nie zapomnę ostatniego rzutu Trulsena na olimpiadzie w
                  Salt Lake-czerwony do niemożliwości o mało nie pękł ale rzucił pięknie.
                  Serdecznie pozdrawiam wszystkich curlingowców, niech lód was kocha.
                  • curling_girl Re: pytanie 12.04.06, 10:32
                    curlerów, a nie curlingowców :)
                    • jot58ka Re: pytanie 12.04.06, 13:27
                      Myślałam nie tylko o graczach ale i o gorących, aczkolwiek biernych,
                      sympatykach. Na wszelki wypadek przepraszam.
                      • ccckb Re: pytanie 12.04.06, 14:10
                        Ja tez stawiałabym na Anetkę - 100% :-)))) Szwedki wygrałyby ze Szkotami
                        łatwo...
                        Choć po czwartym endzie w finale MŚ było tak blisko tego, by zdetronizowac
                        Szwedki... Nie powiem za kogo trzymałam kciki, bo pewien znany w Polsce
                        fanclub, a w szczególności jego prezes znalazłby mnie w jakmś zaułku!!! ;-))))

                        Nie wiem, gdzie i kiedy Bartek pisał o tym kamieniu olimpijskim Trulsena, ale
                        to własnie wtedy przeżyłam największe emocje curlingowe (mówię o tych
                        oglądanych, bo z przeżytych... hmmm.. sa dość świeże ;-))))) I od tego czasu ma
                        miłość do druzyn norweskich jest nieustająca...

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka