Gość: sad
IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl
22.01.02, 14:03
Dziś (dwa dni po konkursie w Zakopanem) red. K. Miklas po przymusowym jak się
wydaje okresie hibernacji, znów ze zdwojoną siłą przystąpił do kontrataku.
Pozwólcie ze przytoczę jego słowa jak najbardziej dokładnie (broń Boże nie są
to cytaty, ale krótkie zreferowanie wywiadu udzielonego TV POLONIA). Zaczynamy:
1. Red. Miklas na samym początku zapytany o wrażenia z konkursu i reakcje
na ton prasy niemieckiej odpowiedział mniej więcej tak: Wrażenia mam bardzo
pozytywne (po czym wygłosił pochwalną tyradę na cześć Adama). Nie przejmujmy
się tym co wypisuje niemiecki Bild, ja czytałem wielokrotnie tę gazetę i tam
zawsze za wszelką cenę szuka się sensacji.
2. Na pytanie prowadzących o to jak przyjmuje się w Austrii skoczków
niemieckich powiedział: Proszę Państwa... Ja już o niektórych sprawach nie będę
mówił by nie wkładać kija w mrowisko bo mam świadomość iż już i tak ten kij
wsadziłem zbyt głęboko ale nie można ukrywać iż nie są tam lubiani.
3. Na pytanie o sposób sędziowania: Sędziowanie gospodarskie jest w każdym
kraju...Ale jeśli nawet to po to są odrzucane te skrajne oceny. Nie sądze aby
Hannavalda skrzywdzono w jakikolwiek sposób... Powiem jedno ( i tu nie
wytrzymał.. to co powiedział wgniotło mnie w fotel) „ na zawodach w Engelbergu
trener Hess zasugerował (nie powiedział komu) iż Adam Małysz jest zbyt wysoko
oceniany... Co było potem wszyscy wiemy- Adam wygrał dwoma metrami a zajął
czwarte miejsce..”
A teraz moja opinia:
Dotychczas byłem przeciwnikiem red. Miklasa, gwiżdżących polskich kibiców,
teorii spiskowej itp... Ja nie wiem..., ale wydaje mi się że powinniśmy zamiast
rzucania błotem w tego komentatora poprosić aby zrzekł się swej funkcji
publicznej, zafundować mu emeryturę, ale niech w końcu powie co tam się w końcu
dzieje i uwolni nas od złudzeń o sportowej rywalizacji... na Boga (piszę to
teraz bez żadnego podtekstu), chylę głowę przed panem Miklasem za odwagę i za
to że potrafi jako jedyny posługiwać się faktami a nie argumentami z kategorii
political correctness.
Ja bardzo przepraszam jeśli kogoś urażę, ale jeśli widzę trenera który
zachowuje się tak jak Hess po pierwszym skoku Hannavalda w niedzielę, to mam
wrażenie że to nie ci gwiżdżący kibice są małymi ludźmi a właśnie niemieccy
trenerzy. Ta drapieżność w twarzy, wściekły zawistny wzrok... nie będę
opisywał, bo napisze za dużo. Odniosłem wrażenie że red Szaranowicz również był
zszokowany taką reakcją, choć momentalnie obrócił to w żart. Skandalem była
organizacja...tak, zgadzam się, ale jak widać przeszkadzała tylko Niemcom,
skandalem była punktacja polskiego sedziego. Stefan Hocke : Rozpiętość not 17 –
17,5. sędzia polski :18. Fatalni kibice... Nie wiem czy Goldberger czy Ahoneen
dostają w swym kraju takie owacje jak w Polsce. Gwizdy na Hannavalda. Fakt...
trochę było mi nawet szkoda bo niestety po części gwizdano tylko dlatego że
jest Niemcem i ośmielił się wygrywać z Małyszem. Ale gdy widziałem kwalifikacje
z Ga- Pa z trudem tłumaczyłem sobie złośliwe uśmiechy w stronę Małysza po
nieudanym skoku. Zrozumiałem, że można czuć się urażony po sugestiach dot.
Dopingu, ale nie rozumiem dlaczego zawodnik przyjeżdżając do kraju w którym ma
nazajutrz skakać w Pucharze, zupełnie ignoruje dziennikarza największej
polskiej telewizji. Czy ktoś wyobraża sobie Małysza w takie roli? A powodów
miałby mnóstwo. Pytam się: Czego trener Hess z podopiecznym spodziewali się
jadąc tu niejako „z łaski” zabierając po drodze własnych ochroniarzy...Czego?
Czerwonych dywanów z orkiestrą? Powtarzam-zachowanie kibiców było żenujące, ale
czymś sprowokowane.. Dotychczas nie wiedziałem czym... Dziś się dowiedziałem.
Żenujące są sugestie prasy niemieckiej-nawet tej całkiem poważnej.
Steiert: „Oszustwo”, Hess „Oceny były nieregulaminowe”. Ktoś zuważy że polski
sędzia pozbawił Haniego rekordu 6 zwycięstw... tak jakoś mi się wydaje że
sędziowie nie są od rozdawania rekordów tylko od sedziowania. Panie Hess – jest
pan może wielkim fachowcem i narciarskim strategiem, ale na piwo z golonką z
pewnością bym z Panem nie poszedł. Pewnie tak samo zresztą jak prezydent RP
którego pośrednio Pan obraził i posądził o szowinizm – on też był tam kibicem..
Jest Pan po prostu mały. Przykro że o wątpliwościach dot. sędziowania czy
organizacji dowiadujemy się nie na miejscu a z niemieckich gazet. Tak szczędził
Pan nam rad i wskazówek na konferencji prasowej. Pana słowa o szacunku dla
Małysza brzmią dziś tak samo ohydnie jak gwizdy polskich kibiców. Myślę iż
daleko Panu do klasy kilku Pana podopiecznych nie mówiąc o kolegach z
trenerskiej platformy.
I czytam sobie wywiad z Tajnerem po Villach: Na pytanie „Czy są jakieś zasadzki
na Małysza, oczywiście w przenośni?” Tajner odp.: „Na razie wszystko to
odbywa się w konwencji mało groźnej, ale takie próby istnieją. Na przykład
podczas Turnieju Czterech Skoczni, to było w Innsbrucku, trzymano Adama na
górze w czasie treningowej serii niepokojąco długo. Wychodził na belkę kilka
razy i za każdym razem go wycofywano, podając jako przyczynę zbyt silny wiatr.
Już chciałem go wycofać z treningu, bo to wyglądało jak represja psychiczna, a
nie troska o jego bezpieczeństwo. Albo świeży przykład z Neustadt: przychodzimy
w piątek na trening i kwalifikacje, wszystkie ekipy mają swoje kontenery, a
polska ekipa go nie ma. Odkrywamy, że na jednym kontenerze jest napis "Białoruś
i Ukraina", ale te kraje akurat nie uczestniczą w zawodach i nie mają nawet
jednego skoczka. Niemcy są zbyt dobrymi organizatorami, by dostarczyć kontener
drużynom, których nie ma, a zapomnieć o drużynie lidera Pucharu Świata. Nie
wydaje mi się, żeby to było zwyczajne przeoczenie”. Dalej o kombinezonach co
zawsze przed ważną imprezą nie są takie jak powinny być...Można wyliczać ale
nie w tym rzecz aby udowadniać to co stało się regułą...
Przykro mi, ze tak się to wszystko potoczyło...Myślę że przegranych jest dwóch:
Cześć publiczności która nie wie że z tak długimi nartami trudno kopnąć
futbolówkę, i trenerska kadra Niemiec, która podjęła tą głupia rywalizację i
dała się sprowokować. Wyglądało to po prostu żenująco. Ktoś może teraz napisać:
Idź do psychiatry...A mnie się wydaje że ktoś taki jak dr Blecharz jest
potrzebny nie mnie, a trenerskiej ekipie Niemiec i połowie polskich kibiców...