Dodaj do ulubionych

ABCO2 globalnego ocieplenia

23.12.09, 14:32
U - jak Ulanowskiego, choć nie tylko, umiłowanie usanizmów:

"...Jednostka, na którą przeliczają je naukowcy, to ppm - parts
per million, czyli części na milion [...] stężenie dwutlenku węgla w
powietrzu wynosiło 280 ppm. Dzisiaj wynosi 386 ppm i rośnie w tempie
2 ppm na
..."

Ja też byłem (hejże, ho!) małym chłopcem. I pamiętam, że wtedy, od
niepamiętnych czasów, wystarczały nam "jednostki" w postaci
procentów, by jednostkom - naukowcom, a i masom nienaukowców -
przybliżyć opis stężeń, nasyceń tudzież odsetek bankowych.
Czy nie jest trudne, panie redaktorze, napisać "po bożemu", bez
hamerykanizmów:

"... Jednostka, na którą przeliczają je naukowcy europejscy
, to procent - czyli części na sto [...] stężenie dwutlenku
węgla w powietrzu wynosiło 0,28 procent. Dzisiaj wynosi 0,386
procent i rośnie w tempie 2 tysięcznych procenta na
..."?

No, nie można?
Nawet pobrzmiewa w nazwie "procent" miły każdemu snobowi i
miłośnikowi usanizmów ów walutowy rdzeń.

---

Warto w tak zgłębiającym temat klimatu dziennikarsko-kompilacyjnym
wytworze przypomnieć jednak, co powodowało ów pradawny, stale wysoko
temperaturowy stan ziemskiej atmosfery.

Dzisiejszy kłębiący się galimatias oceanicznych prądów właśnie daje
nam względną stabilność ciepłoty atmosfery Ziemi.
Nie zawsze tak było.
Nie zawsze wrzynał się Prąd Zatokowy, z towarzyszącym mu w głębi
oceanu przeciwprądem, pomiędzy odsuwające się Ameryki od Afryki i
Europoazji.

Nie zawsze znane jest wielkie ciepło właściwe grama wody!

Pradawne, nierozpadnięte jeszcze Pangee i potem Laurazje czy
Gondwany nie miały tego okadzania przez prądy morskie - stąd
panujący dawniej klimat był o wiele stopni Fahren..., pardon -
Celsjusza cieplejszy!

Już nie wspominając o stanie stężeń dwutlenku węgla z achaiku, które
były zabójcze dla dzisiejszych tlenowców.

Zacznijmy wreszcie czcić dzieło ówczesnych sinic,
wchłaniaczy "ditlenku karbonium", dziś tak żałośnie nielicznych -
śpieszmy się je więcej kochać, albowiem tak szybko bowiem one
umierają...
Obserwuj wątek
    • rhizek Re: ABCO2 globalnego ocieplenia 23.12.09, 15:15
      Tak się składa, że ppm są często używane przez polskich naukowców. Ich używanie
      jest znacznie wygodniejsze niż używanie setnych czy tysięcznych części procenta.

      Pozdrawiam.
      • jazmig Globalne ocieplenie jest dobre dla Ziemi 24.12.09, 11:05
        Sam autor przyznaje, że niegdyś Antarktyda nie była pokryta lodem. A
        życie wtedy na Ziemi kwitło. Dlaczego zatem miałoby mu dzisiaj
        zaszkodzić ocieplenie?

        Na Ziemi było już cieplej, było więcej CO2 w powietrzu niż obecnie,
        a przyroda była bujniejsza niż dzisiaj i 100 lat temu.

        Stopienie lodów arktycznych nie podniesie poziomu oceanów, bo te
        lody są częścią oceanów. W zamian będziemy mieli więcj roślin i
        bardziej bujnie rosnących niż dzisiaj, lasy przesuną się na północ -
        jednym słowem marzenie.
        • stefan4 Re: Globalne ocieplenie jest dobre dla Ziemi 24.12.09, 14:27
          jazmig:
          > Stopienie lodów arktycznych nie podniesie poziomu oceanów, bo te
          > lody są częścią oceanów.

          Lody na Grenlandii i na północnych wybrzeżach Ameryki i Eurazji nie są częścią
          oceanów, więc ich stopienie może podnieść poziom wód. Podobnie lody Antarktydy.

          jazmig:
          > lasy przesuną się na północ

          ...pozostawiając południe pustyniom i sawannom.

          - Stefan
          • kornel-1 Zielono mi! 24.12.09, 16:52
            stefan4 napisał:
            > jazmig:
            > > lasy przesuną się na północ
            >
            > ...pozostawiając południe pustyniom i sawannom.
            >

            "Changes in the Landsat data were analysed by visual interpretation and change
            vector analysis. In areas of positive AVHRR NDVI change the analysis of Landsat
            data generally showed a transition from barren or sparse vegetation to a denser
            vegetation cover."
            Źródło:
            Analysing
            vegetation changes in the Sahel using sensor data from Landsat and NOAA


            Aż przyjemnie popatrzeć, jak się Afryka Subsaharyjska zieleni!


            Kornel
            • stefan4 Czarno to widzę... 25.12.09, 17:36
              kornel-1:
              > "Changes in the Landsat data were analysed by visual interpretation and change
              > vector analysis. In areas of positive AVHRR NDVI change the analysis of Landsat
              > data generally showed a transition from barren or sparse vegetation to a denser
              > vegetation cover."

              Kornelu, czy potrafisz ocenić, w jakim stopniu jest to wyznacznik trendu, a w jakim jedynie powolne wydobywanie się z zapaści, spowodowanej kilkunastoma latami suszy? Przypominam: w krajach Sahelu deszcze nie padały od końca lat 1960. do początku 1980. Twój artykuł stwierdza tylko, że w końcu coś się tam znowu zaczyna zielenić. Czy uważasz, że stwierdza coś więcej, a mnie to umknęło przy pobieżnej (przyznaję) lekturze?

              Na wszystkich mapach zagrożenia pustynnieniem, jakie udało mi się znaleźć w Interśmieciu (np. tutaj), Sahel jest ciągle konsekwentnie oznaczany na czerwono...

              - Stefan
              • kornel-1 Re: Czarno to widzę... 25.12.09, 18:29
                stefan4 napisał:
                > Kornelu, czy potrafisz ocenić, w jakim stopniu jest to wyznacznik trendu, a w jakim jedynie powolne wydobywanie się z zapaści, spowodowanej kilkunastoma latam i suszy? Przypominam: w krajach Sahelu deszcze nie padały od końca lat 1960. do początku 1980. Twój artykuł stwierdza tylko, że w końcu coś się tam znowu zaczyna zielenić. Czy uważasz, że stwierdza coś więcej, a mnie to umknęło przy pobieżnej (przyznaję) lekturze?

                Tamte susze rozpoczęły się na przełomie lat 60. i 70 [1]. Przemknęła mi wczoraj przed oczami stara praca, w której autor wskazywał, że susza z lat 71-72 ma charakter naturalny, nie wywołany czynnikami ludzkimi. Wydawało się wówczas, że po kilka latach wszystko wróci do normy. Tak się jednak nie stało i kraje Sahelu przez 20 lat cierpiały z powodu suszy i głodu. Jak widać z załączonego w pracy [1] obrazka opady w krajach subsaharyjskich mają zmienna naturę. Można by się dopatrzyć przy odrobinie dobrej woli sinusoidalnego trendu.

                > Na wszystkich mapach zagrożenia pustynnieniem, jakie udało mi się znaleźć w Interśmieciu (np. tutaj), Sahel jest ciągle konsekwentnie oznaczany na czerwono...


                Vulnerability - czyli podatność! Zagrożenie suszą jest nie do uniknięcia w tych krajach. Zwróćmy jednak uwagę , że podobnej ocenie podlega i południe Europy (Hiszpania). 5000-letnia historia klimatu Sahelu utrwalona w osadach jeziornych z naniesionym pyłem pustynnym [2] wskazuje, że długie okresy obecności pustynnienia i rozkwitu roślinności przeplatały się wielokrotnie. "Hence, the post-1968 Sahel drought is not unique." - czytam w abstrakcie pracy.

                Bez wątpienia do współczesnej sytuacji w Sahelu przyczynił się człowiek [przedstawione to jest również na ostatniej mapce linkowanego przez ciebie artykułu]. Mam tu na myśli ekstensywną gospodarkę hodowlaną związaną z gwałtownym wzrostem liczby ludności Czarnej Afryki. Nie wiem, na ile obecnie odnotowywany wzrost biomasy wynika ze zwiększenia opadów a na ile z bardziej odpowiedzialnego użytkowania ziemi. Na tym obszarze nie da się wyżywić dużo większej liczby ludności - i to jest główny problem do rozwiązania (popatrz jak wzrosła liczba mieszkańców Nigerii: jest ich więcej niż w całej Rosji!).

                Krótko mówiąc mamy tu dwie kwestie: "czyste" opady i pustynnienie/stepowienie, do którego człowiek może dokładać się bezpośrednio. Czy obecny trend się utrzyma?
                :-)) Nie mam pojęcia. Ilość i częstotliwość opadów w jednym miejscu nie będzie rosła w nieskończoność. Więc pewnie trend się zatrzyma :-p W jednej z prac, które przeglądałem podkreślano, że o opadach w tym regionie decyduje w znacznym stopniu sytuacja nad Atlantykiem i O. Indyjskim i modele prognozujące tam klimat muszą obejmować swym zasięgiem olbrzymi wręcz obszar.

                Kornel

                [1] Sahel rainfall index (20-10N, 20W-10E), 1900 - August 2009
                [2] Drought and dust deposition in the West African Sahel: a 5500-year record from Kajemarum Oasis, northeastern Nigeria
                • stefan4 Re: Czarno to widzę... 25.12.09, 20:51
                  kornel-1:
                  > Tamte susze rozpoczęły się na przełomie lat 60. i 70 [1]. Przemknęła mi
                  > wczoraj przed oczami stara praca, w której autor wskazywał, że susza z lat
                  > 71-72 ma charakter naturalny, nie wywołany czynnikami ludzkimi.
                  [...]
                  > Bez wątpienia do współczesnej sytuacji w Sahelu przyczynił się człowiek

                  Również poprawa, jak wynika z Twojego linku, jest spowodowana zarówno naturalnym zwiększeniem opadów, jak i trochę bardziej przemyślaną działalnością człowieka.

                  Zalinkowałeś ten artykuł w odpowiedzi na moje stwierdzenie, że naturalnym skutkiem ocieplenia nie będzie rozszerzanie się stref urodzaju na Ziemi, tylko ich przesuwanie od równika ku biegunom. I że za nimi pozostaną pustynie. Dlatego myślałem, że w tym artykule znajdę argumenty za tym, że Afryce robi się zielono, mimo ocieplania się klimatu. A znalazłem tylko ostrożną ocenę bardzo powolnego dochodzenia do zdrowia regionu, w którym zginęło z głodu milion ludzi i na którego poprawę wydano miliardy z rozmaitych funduszy pomocowych.

                  Czy to dochodzenie do jakiego-takiego zdrowia ma być argument za tym, że wzrost temperatury nie zagraża plonom w tropikach?

                  Co do pomocy międzynarodowej, to będzie ona coraz cieńsza, a więc coraz mniej skuteczna, w miarę pustynnienia coraz większych obszarów. W kolejce stoją już jakieś 2mln km^2 w Chinach.

                  Następny może być usawski Midwest. To jest na razie spichlerz Ameryki; ale utrzymywany przy życiu przez wypompowywanie z głębin wielkich ilości wody, która nie uzupełnia się wystarczająco szybko. A trzeba ją wypompowywać, żeby utrzymać przy życiu uprawy na powierzchni. Na tym zdjęciu widać kontrast między zielonymi nawodnionymi polami (oni mają takie specjalne nawadniacze jeżdżące jak cyrkiel wokół źródła wody) i naturalną prerią. Kiedy woda się skończy, zielonego nie będzie...

                  - Stefan
                  • kornel-1 Re: Czarno to widzę... 25.12.09, 21:34
                    stefan4 napisał:
                    > Zalinkowałeś ten artykuł w odpowiedzi na moje stwierdzenie, że
                    > naturalnym skutkiem ocieplenia nie będzie rozszerzanie się
                    > stref urodzaju na Ziemi, tylko ich przesuwanie od równika
                    > ku biegunom. I że za nimi pozostaną pustynie. Dlatego myślałem,
                    > że w tym artykule znajdę argumenty za tym, że Afryce robi się
                    > zielono, mimo ocieplania się klimatu. A znalazłem tylko ostrożną
                    > ocenę bardzo powolnego dochodzenia do zdrowia regionu, w którym
                    > zginęło z głodu milion ludzi i na którego poprawę wydano miliardy
                    > z rozmaitych funduszy pomocowych.

                    > Czy to dochodzenie do jakiego-takiego zdrowia ma być argument za
                    > tym, że wzrost temperatury nie zagraża plonom w tropikach?


                    Ilość biomasy w tropikach rośnie, wspomina w swym wywiadzie ten okropny Jaworowski ;-) Może później odszukam jakieś linki. Ale, jak pamiętam, takie informacje pojawiały się już na początku wieku, jako głos w dyskusji nt. zagłady Amazonii.

                    Wysoka temperatura i dwutlenek węgla przyspieszają wzrost roślin; wie o tym każdy badylarz. Dopóki pada deszcz lub jest możliwość nawodnienia - o plony można się nie martwić. Dopóki rozważamy niewielkie wzrosty temperatur (kilkustopniowe) strefy klimatyczne nie będą ulegać na Ziemi radykalnym zmianom. Na północ i południe od wilgotnych stref równikowych będzie się rozciągać pas pustyń i półpustyń. Kwestia tylko taka, jakie będą proporcje tych obszarów.

                    Niestety nasza Ziemia (rozmieszczenie i kształty kontynentów) jest bardzo trudna do analizy. Pas pustyń afrykańskich przy podwyższaniu globalnej temperatury nie ma gdzie się przemieszczać na północ. Co najwyżej może postępować stepowienie południa Europy i zwiększenie wilgotności i temperatury w północnej Europie. Zazielenienie obszarów na południe od Sahary można uznać za jej odwrót, jeśli nie zahamowanie ekspansji.

                    Mam za małą wiedzę, by zdecydowanie się wypowiadać, co się będzie działo w krajach azjatyckich - to olbrzymi obszar, ale ocieplenie musi spowodować przesunięcie granicy wiecznej zmarzliny w Rosji. Co niewątpliwie przyczyni się do rozwoju rolnictwa na dużych obszarach północnych Chin i Syberii.

                    Kornel
                    • stefan4 Re: Czarno to widzę... 25.12.09, 23:11
                      kornel-1:
                      > Wysoka temperatura i dwutlenek węgla przyspieszają wzrost roślin;

                      Jeśli jest dość wody w glebie. Potrzebne jest jeszcze spełnienie innych warunków, ale ten jest ważny.

                      kornel-1:
                      > Dopóki pada deszcz lub jest możliwość nawodnienia - o plony można
                      > się nie martwić.

                      Ale jak ziemia zbyt szybko wysycha, to niemartwienie się jest... powiedzmy delikatnie, nieoptymalną strategią.

                      kornel-1:
                      > Dopóki rozważamy niewielkie wzrosty temperatur (kilkustopniowe) strefy klimatyczne
                      > nie będą ulegać na Ziemi radykalnym zmianom.

                      Czy masz na myśli, jakoby zwiększenie średnich temperatur o 9 stopni (to wciąż jest ,,kilka'') nie mogło spowodować radykalnej zmiany klimatu?

                      kornel-1 (o pustyni):
                      > Zazielenienie obszarów na południe od Sahary można uznać za jej odwrót,
                      > jeśli nie zahamowanie ekspansji.


                      Już nie za kolejne wahnięcie panującej na tym obszarze odwiecznej huśtawki wilgotności?

                      kornel-1:
                      > ocieplenie musi spowodować przesunięcie granicy wiecznej zmarzliny w Rosji.

                      To się już dzieje i nikogo nie cieszy.

                      Opowiadano mi w Workucie, jakie są kłopoty z wieczną zmarzliną, na której stoi miasto. Otóż ona się topi i domy tracą oparcie. Dawniej wystarczało posadowienie ich na ,,nogach'' między którymi hulał wiatr,https://inf.ug.edu.pl/~stefan/Hiking/Gory/Ural-VIII-04/03-domnaslupach.jpg teraz już trzeba aktywnie mrozić grunt. To oczywiście kosztuje krocie.

                      Jak wiezdiechod przejedzie po tundrze, to jego ślad juz nigdy nie zniknie, bo tworzy się tam rzeczka, która zaczyna jeszcze głębiej doprowadzać ciepło. Dlatego teraz już nie wolno jeździć wiezdiechodami jak kto chce, tylko wyznaczonymi trasami.

                      Żadnego rolnictwa tam oczywiście nie ma i nie będzie, jeśli tundra zamieni się w moczar. Natomiast górnictwo robi się nieopłacalnie drogie, transport kolejowy też, bo ciągle trzeba na nowo układać tory. Workuta się wyludnia.

                      - Stefan
                      • kornel-1 Re: Czarno to widzę... 26.12.09, 00:11
                        stefan4 napisał:
                        > kornel-1:
                        > > Dopóki pada deszcz lub jest możliwość nawodnienia - o plony można
                        > > się nie martwić.
                        >
                        > Ale jak ziemia zbyt szybko wysycha, to niemartwienie się jest... powiedzmy
                        delikatnie, nieoptymalną strategią.


                        Znasz równikowe obszary cierpiące na brak wody (poza Andami)?

                        > kornel-1:
                        > > Dopóki rozważamy niewielkie wzrosty temperatur (kilkustopniowe) strefy
                        klimatyczne nie będą ulegać na Ziemi radykalnym zmianom.
                        >
                        > Czy masz na myśli, jakoby zwiększenie średnich temperatur o 9 stopni (to wciąż
                        jest ,,kilka'') nie mogło spowodować radykalnej zmiany klimatu?


                        Mam na myśli prognozowane przez IPCC zmiany temperatury. A te wg różnych
                        scenariuszy obejmują wzrost od 2 do 6 oC. W tej chwili chodzi mi tylko o
                        niewielki wzrost temperatury, który nie zaburza istniejącej kolejności stref
                        klimatycznych. Czyli (poczynając od rówbnika: wilgotno i gorąco -> sucho i
                        gorąco -> ciepło i wilgotno -> zimno i sucho.


                        > kornel-1 (o pustyni):
                        > > Zazielenienie obszarów na południe od Sahary można uznać za jej odwrót,
                        jeśli nie zahamowanie ekspansji.

                        >
                        > Już nie za kolejne wahnięcie panującej na tym obszarze odwiecznej huśtawki
                        wilgotności?


                        No, wahnięcie! W dobrym kierunku :) Ten gorący pas afrykańskiej ziemi przesuwał
                        się os tysięcy lat raz na północ raz na południe. Pamiętasz przecież, że za
                        czasów Juliusza Cezara, w Libii. Tripolisie i Numidii powstawały i kwitły miasta
                        - i to nie tylko na samym wybrzeżu śródziemnomorskim, ale i w głębi lądu?

                        > kornel-1:
                        > > ocieplenie musi spowodować przesunięcie granicy wiecznej zmarzliny w Rosji.
                        >
                        > To się już dzieje i nikogo nie cieszy. [...]
                        wiatr, teraz już trzeba aktywnie mrozić grunt. To oczywiście kosztuje krocie.


                        To przejściowa, acz trudna sytuacja. To mrożenie gruntu dotyczy tylko niektórych
                        obiektów i to już istniejących, prawda? Po całkowitym ustąpieniu zmarzliny i
                        wytworzeniu stabilnych powierzchniowych cieków wodnych, skończy się bagno, błoto
                        i grzęzawisko. Zmieni się technologia stawiania budynków.

                        > Żadnego rolnictwa tam oczywiście nie ma i nie będzie, jeśli tundra zamieni
                        się w moczar. Natomiast górnictwo robi się nieopłacalnie drogie, transport
                        kolejowy też, bo ciągle trzeba na nowo układać tory. Workuta się wyludnia.


                        A jesteś pewien, że to obserwowane od 15 lat wyludnienie ma przyczynę w
                        pogorszeniu warunków życia związanych ze zmianami klimatycznymi? Workuta na
                        węglu stoi, w ciągu ostatnich lat wprowadzono nowsze metody wydobywania węgla,
                        ludzi już tyle nie potrzeba. Być może Daleka Północ nie jest już dla Rosjan aż
                        tak atrakcyjna finansowo? Próbowałem dojść do danych liczbowych dot. produkcji
                        węgla w Воркутауголь, ale wiadomo: tajna! Pewnie szczyt wydobycia mają za sobą;
                        szczyt ichniejszych lat "gierkowskich" wystąpił pewnie później niż u nas, teraz
                        mają akcjonariat i racjonalne wydobycie...

                        A co do rolnictwa... Nic na siłę. Dopóki Rosja nie podzieli się jeszcze
                        bardziej, dopóty można koncentrować rolnictwo w sposób zgodny z naturą. Liczba
                        ludności jest ustabilizowana i nie ma potrzeby pozyskiwania nowych terenów do
                        zasiedlenia. Natomiast w dolinach rzek warunki wegetacyjne z pewnością się
                        polepszą sprzyjając rozwojowi lokalnych gospodarstw. Sybiracy znani są z
                        ogródków przydomowych ;-)

                        Kornel
                        • stefan4 problemy Zapoliaria 26.12.09, 11:35
                          Mam wrażenie, że obaj mądrzymy się w kwestiach, na których się nie znamy. Przepraszam, i przerywam, a Ty rób jak chcesz.

                          Mogę natomiast odpowiedzieć na pytania dotyczące Workuty.

                          kornel-1:
                          > To przejściowa, acz trudna sytuacja.

                          Ze wszystkimi szybkimi zmianami klimatycznymi jest tak samo: przejściowo jest trudno, za trudno dla ludzi. Kiedy już zmiana się dokona, te organizmy, które przeżyją, niewątpliwie się jakoś dostosują. Ale póki co jest cholernie trudno przeżyć...

                          kornel-1:
                          > To mrożenie gruntu dotyczy tylko niektórych obiektów i to już istniejących, prawda?

                          Za każdym razem, gdy w Workucie trzeba postawić coś więcej niż szopę, przeprowadza się badanie geologiczne. Nie wiem jak się je przeprowadza. Ale fachowcy stwierdzają, czy w tym akurat miejscu można budować zwyczajnie, czy też potrzebne są jakieś środki zaradcze związane z niestabilnością zalegającego niżej lodu, i jakie środki. W mieście są całkiem duże budynki stojące tak jak u nas; są też takie na słupach, jak na zdjęciu (zostało zrobione blisko dworca kolejowego); i są opuszczone budynki, w których popełniono jakiś błąd i już po wybudowaniu zaczęły ,,płynąć'' i pękać.

                          Twoje przypuszczenie, że mrozi się grunt tylko pod budynkami już istniejącymi, jest pewnie prawdziwe. Obecnie w Workucie buduje się tyle co nic, więc innych budynków nie ma.

                          kornel-1:
                          > Po całkowitym ustąpieniu zmarzliny i wytworzeniu stabilnych powierzchniowych
                          > cieków wodnych, skończy się bagno, błoto i grzęzawisko.

                          Dlaczego? Czy uważasz, że moczary nie są postacią stabilną i przyroda sama będzie je ,,porządkować''? Z jakiego prawa przyrody wynika, że tundra nie może się zamienić w miliony kilometrów kwadratowych bagnisk? To po co u nas wielkim nakładem środków meliorowano Żuławy, i inne podmokłe łąki, może wystarczało trochę poczekać?

                          kornel-1:
                          > A jesteś pewien, że to obserwowane od 15 lat wyludnienie ma przyczynę w
                          > pogorszeniu warunków życia związanych ze zmianami klimatycznymi?

                          Jestem pewien, że nie tylko.

                          Workuta powstała jako centrum zaopatrzenia rozmieszczonych dookoła kopalń węglowych, w których pracowali więźniowie. Przeżyła pierwszy kryzys po upadku stalinizmu, kiedy zabrakło niewolników do pracy. Ale wtedy zaczęli tam zjeżdżać młodzi ludzie z całego ZSRR
                      • maruda.r Re: Czarno to widzę... 27.12.09, 03:11
                        stefan4 napisał:

                        > Żadnego rolnictwa tam oczywiście nie ma i nie będzie, jeśli tundra zamieni się
                        > w moczar. Natomiast górnictwo robi się nieopłacalnie drogie, transport kolejow
                        > y też, bo ciągle trzeba na nowo układać tory. Workuta się wyludnia.

                        *****************************

                        O ile nic nie zakłóci pracy naturalnego grzejnika w postaci odnóg Prądu
                        Zatokowego działających na Morze Barentsa i Karskie. Część Morza Barentsa nie
                        zamarza. Po stopieniu się lodów Arktyki zimniejsza powierzchniowa słodka woda
                        powinna na dłuższy czas ukształtować klimat tego regionu. Wtedy będzie tam zimniej.




              • kornel-1 Promyczek nadziei jest ;-) 25.12.09, 19:37
                stefan4 napisał:
                > Na wszystkich mapach zagrożenia pustynnieniem, jakie udało mi się znaleźć w Interśmieciu (np. tutaj), Sahel jest ciągle konsekwentnie oznaczany na czerwono...


                Ups... Nie zauważyłem, że praca jest z 2001 roku ;-)

                k.
        • madcio Re: Globalne ocieplenie jest dobre dla Ziemi 24.12.09, 16:39
          Zauważyłem, że denialiści wiecznie zapominają lub mylą z sobą biegun południowy
          i północny. Nie ma to jak ideologicznie indukowane wybiórcze postrzeganie
          rzeczywistości. :>

          O przedostatnim stadium denializmu tu prezentowanym nawet nie wspomnę. :>
          • jazmig madcio globalne ocieplenie jest b. dobre dla Ziemi 29.12.09, 14:03
            a ty masz problemy z odróżnieniem lodów arktycznych od
            antarktycznych, i to tobie mylą się bieguny.

            Jeżeli na Antarktydzie najwyższe temperatury to kilkanście st. C
            poniżej zera, to wzrost temperatury o kilka stopni nie spowoduje
            topnienia tamtejszych lodów.

            Z kolei stopienie lodów Arktyki nie spowoduje podniesienia poziomu
            oceanu. Grenlansia może spokojnie stopnieć, nie jest aż tak wielka,
            aby tamtejsze lody znacząco podniosły poziom oceanów.

            Tworzone modele matematyczne klimatów są warte tyle, ile papier, na
            których je wydrukowano. Skoro nikt nie potrafi przewidzieć pogody na
            więcej niż 5 dni do przodu, to określanie jak się zachowa atmosfera
            w przypadku stopienia lodów arktycznych jest wróżeniem z fusów. Nie
            wiemy tego, to jest jedyna poprawna odpowiedź.

            Jeżeli przyjąć, że nastąpi pustynnienie pewnych obszarów, to zamiast
            marnować pieniądze na walkę z CO2, należy zbudować sieć retencyjne-
            irygacyjną, co z jednej strony będzie chroniło przed powodziami, a z
            drugiej przed suszami.

            Jednak tak na zdrowy rozsądek, skoro wzrośnie temperatura powietrza
            i oceanów, to powinna wzrosnąć wilgotność względna atmosfery, zatem
            pustynnienie wcale nie musi się pojawić.

            Poza tym wszystkim jeden duży wybuch wulkanu spowoduje większe
            ochłodzenie, niż obecne ocieplenie.
            • madcio Nie, nie jest. 30.12.09, 16:04
              Piszę po raz kolejny, że problemem jest zmiana, a nie nowe warunki po ich
              stabilizacji.

              > Skoro nikt nie potrafi przewidzieć pogody na
              > więcej niż 5 dni do przodu
              ...to niemożliwe jest przewidzenie, że po zimie nastąpi wiosna, a potem lato. No
              co, w końcu pory roku trwają dłużej niż 5 dni. Ot, twoja logika.

              Innymi słowy, niezdolność przewidzenia z 100% szansą sukcesu konkretnej pogody
              na pewnym obszarze za x dni nijak się ma do przewidywania zjawisk długotrwałych
              a cyklicznych, czy też odkrywania długotrwałych trendów. Nijak. Nie
              pierwsza i nie ostatnia rzecz, której nie kumasz i pewnie nigdy nie skumasz.

              > Poza tym wszystkim jeden duży wybuch wulkanu spowoduje większe
              > ochłodzenie, niż obecne ocieplenie.
              Notoryczna niezdolność odróżnienia procesów długotrwałych i krótkotrwałych
              odnotowana.
              • jazmig madcio, mieszasz pojęcia 30.12.09, 19:16
                Mieszasz pory roku z temperaturą powietrza, a to są zupełnie różne
                rzeczy. Skoro mówi się o ociepleniu i jego skutkach, to byłoby
                ładnie, aby wcześniej umiano przewidywać zachowanie się ziemskiej
                atmosfery w obecnych warunkach, a tego nikt nie potrafi.

                Nie wiadomo, jaka będzie obecna zima, ani następna. Podobnie
                pozostałe pory roku. A tu nagle jakiś facet opowiada nam jaka będzie
                zima i lato za 50 lat ot tak, z kapelusza, bo na pewno nie w oparciu
                o sprawdzony empirycznie model matematyczny.

                Ja chętnie uwierzę w modele matematyczne, jak ktoś przez kilka lat z
                rzędu trafnie przewidzi jakie będą zimy, wiosny lata i jesienie dla
                poszczególnych obszarów Ziemi.
                • madcio Re: madcio, mieszasz pojęcia 01.01.10, 16:56
                  > Mieszasz
                  Sam to robisz.

                  Ściślej mówiąc, mieszasz temperaturę powietrza z trendami długoterminowymi. Pory
                  roku to był jedynie mój przykład. Ma on wykazać, że:
                  - zdolność przewidywań pewnych odległych czasowo zjawisk
                  pogodowych/klimatycznych lub trendów
                  nie stoi w żadnej sprzeczności z tym, że...
                  - nie możemy na 100% przewidzieć, jaka będzie pogoda za 5 dni.

                  Co oznacza, że twój argument "nie wiemy jaka będzie pogoda za 5 dni = nie możemy
                  określić, jak się zachowa atmosfera w takich a takich okolicznościach" jest
                  bezwartościowy.
                • stefan4 Re: madcio, mieszasz pojęcia 01.01.10, 19:31
                  jazmig:
                  > Nie wiadomo, jaka będzie obecna zima, ani następna. Podobnie
                  > pozostałe pory roku. A tu nagle jakiś facet opowiada nam jaka będzie
                  > zima i lato za 50 lat

                  A co ma piernik do wiatraka?

                  Nie mam pojęcia, dokąd pojedzie samochód, który właśnie zbliża się do skrzyżowania ul. Potokowej z ul. Słowackiego, ale nieznajomość tego szczegółu nie przeszkadza mi przewidzieć, że mniej więcej 40% samochodów skręci w prawo, 55% w lewo, a 5% pojedzie prosto.

                  Nie mam pojęcia, co się z Tobą stanie jutro i za tydzień, ale przewiduję, że w roku 2150 nie będziesz żył. Ta wiedza pochodzi z całkiem innego objawienia niż informacje o Twoich planach na jutro.

                  Wiedza o zjawiskach masowych i o trendach nie składa się z wiedzy o pojedynczych cząsteczkach czy o chwilach. Kiedy widzę, że łódź napełnia się wodą, to do prognozy, że zatonie, nie jest mi potrzebna wiedza, którędy do środka dostaje się która cząsteczka wody. Mogę nawet w ogóle nie wiedzieć, że woda składa się z cząsteczek. Wystarczy, że potrafię zmierzyć, ile wody napływa, ile nadążam wyczerpać, i zrobić bilans.

                  Klimatolodzy nie przewidują pogody na następny rok z tego samego powodu, co nie przewidują notowań dolara ani wyników rozgrywek podwórkowych w Głupiego Jasia: to nie jest ich zawód. Klimatolodzy robią bilans energii otrzymywanej przez Ziemię i wypromieniowywanej przez Ziemię, i zastanawiają się co może się stać z nadwyżką. Jeśli nie widzą żadnych możliwości, żeby gdzieś się zmagazynowała, to przewidują, że zamieni się w ciepło. Mogą nie wiedzieć, czy w ciepło na równiku czy na biegunach, tak jak ja nie wiem, czy łódka będzie tonęła od rufy czy od dziobu. Ale to nie zmienia poprawności wniosku, że średnia temperatura będzie rosła.

                  - Stefan
    • asteroida2 Re: ABCO2 globalnego ocieplenia 23.12.09, 15:58
      > Nawet pobrzmiewa w nazwie "procent" miły każdemu snobowi i
      > miłośnikowi usanizmów ów walutowy rdzeń.

      No właśnie. Co jest miłego w brzmieniu pro-mil albo pro-cent?

      Sam widzisz zresztą, że pomyliłeś się w przeliczaniu jednych jednostek na
      drugie. 280 ppm to 0,028%. A 2 ppm to dwie tysięczne promila, a nie procenta.
      Może wygodniej byłoby w ogóle nie używać żadnych "jednostek", tylko pisać
      "stężenie wynosiło 28E-5, dziś wynosi 36E-5, a rośnie w tempie 2E-6?
      • dar61 Re: ABCDE -U 23.12.09, 18:08
        Już po wysłaniu wpisu nie poprawiałem, bom zgapił się, zgniewan na
        nowomowę hamerykańską.

        Co jest miłego?
        Może nie miłego, a zasiedzianego, swojskiego, tradycyjnego.
        Gdyby promilne i procentne "jednostki" były błędem, to bez żalu bym
        i ja optował za ich zastąpieniem!

        A przekonanie do nowych jednostek choćby uczniów w szkołach nie jest
        takie łatwe - tym bardziej do takich enigmatycznych E-5, 6 tym
        bardziej.

        Próbowałem z tymi uczniakami, wiem co mówię - za długo im tłumaczyć,
        by chcieli wykładniki potęg spamiętywać, czy zrozumieć choćby pomysł
        na zapis odczynu pH.
    • darekwu Panie Ulanowski, więcej pokory 23.12.09, 18:47
      Skąd ten ton wyższości kiedy mówisz Pan o niedowiarkach, nie
      wierzących w rolę człowieka - oni nie opierają się na wierze - to są
      na przykład ludzie, którzy tak jak ja pracują na modelach
      matematycznych zjawisk zależnych od wielu nieliniowo zmiennych
      parametrów. Wiemy dobrze jak łatwo jest osiągnąć pożądany wynik
      podkręcając tu i ówdzie dane wejściowe - jak Pan sam przyznał, są
      klimatolodzy , którym z tych samych formuł matematycznych wychodzi
      że świat się ochłodzi - ale akurat oni nie są teraz trendy teraz
      dostaje się granty na rozwiązywanie problemów związanych z GW -
      czyli przy milczącym założeniu że teoria cieplika jest prawdziwa.
      Dla mnie najbardziej racjonalnym podejściem do klimatu jest
      przysłowie ludowe - jak na św. Hieronima jest pogoda albo jej ni ma,
      to na św. Prota jest pogoda albo słota.
    • adamschodowy basta 23.12.09, 19:45
      o, pan dziennikarz też zarobił na ociepleniu (w domyśle antropogennym), tylko
      nie napisał czy i gdzie komus ono sie ilościowo potwierdziło. bo nawet w
      wikipedii stoi jak byk że to jedna z wielu hipotez. co do tego czy ilośc
      dwutlenku rośnie czy ,aleje, to odpowiedź zależy od kiedy zaczniemy porównywac
      - 10 czy 100mln lat wstecz, 200 czy 400 - zawsze można potwierdzić postawioną
      tezę :). ale jakby autor bardziej niż po łebkach ogarnął ociepleniowy udział
      dwutlenku w ogóle i porównał z udziałem pary wodnej, nie wmawiałby głupot.
      • madcio Re: basta 24.12.09, 16:34
        > ociepleniowy udział dwutlenku w ogóle i porównał z udziałem pary
        > wodnej
        Jakbyś wiedział, że pary wodnej jest już na maksa w atmosferze i więcej nie
        będzie (mechanizm pozbywania się nadwyżek jest przez profanów nazywany
        "deszczem"), też byś nie pisał głupot. :)
        • kornel-1 Re: basta 24.12.09, 20:25
          madcio napisał:

          > > ociepleniowy udział dwutlenku w ogóle i porównał z udziałem pary
          > > wodnej
          > Jakbyś wiedział, że pary wodnej jest już na maksa w atmosferze i więcej nie
          będzie (mechanizm pozbywania się nadwyżek jest przez profanów nazywany
          "deszczem"), też byś nie pisał głupot. :)


          Nie zrozumiałeś wypowiedzi. Adamschodowy zachęcał do porównania wpływu pary
          wodnej z wpływem CO2 na wzrost temperatury na Ziemi.
          Nie mówił nic o zmianach wilgotności powietrza.

          Ale - jeśli chodzi o zmianę ilości pary wodnej w atmosferze - to nie sądzę, by
          klimatologia, nawet w twoim wydaniu, mogła pokonać fizykę. Wzrost temperatury
          zawsze powoduje wzrost parowania cieczy - aż do punktu nasycenia. Para wodna w
          powietrzu rzadko kiedy osiąga nasycenie. Czasem w tropikach. Jeden stopień
          wzrostu temperatury (od 14 do 15 oC) to wzrost ciśnienia pary nasyconej z 12 do
          12.8 mm Hg. Inaczej mówiąc ilość wody w 1 m3 wzrasta z 12.1 do 12.8 grama. I to
          bez względu na to, czy tworzą się dodatkowo chmury czy nie. Oczywiście, dotyczy
          to układów o izotropowej temperaturze.

          Jeśli więc jakieś badania nie stwierdzają podwyższenia globalnej wilgotności
          powietrza w przeciągu kilkudziesięciu lat to oznacza to, że podwyższenie
          temperatury (ok. 0.2-0.5 oC) jest zbyt małe, by taką zmianę wilgotności odczuć.
          Ale nie szkodzi. Gdy temperatura na Ziemi wzrośnie kiedyś o 10 stopni,
          wilgotność powietrza znacznie się zwiększy (równanie Clausiusa-Clapeyrona) i na
          pewno poczujemy zmianę ;)

          Kornel
    • arturx2 Artykuł tak żenująco infantylny i nachalny, że naw 23.12.09, 22:48
      Artykuł tak żenująco infantylny i nachalny, że nawet szkoda
      komentować. Gdyby autor żył 100 lat wcześniej zapewne byłby równie
      nawiedzonym i nadętym bolszewikiem.
      Że nie należy czegokolwiek, także energii, marnować bez sensu każdy
      wie. Ale że gdy cofniemy się w komforcie życia o 50 lat, to
      uratujemy białe niedźwiedzie - to wie tylko pan dziennikarz, a głupi
      czytelnicy GW mają go słuchać. I ruki po szwam!
    • sajmon1973 ABCO2 globalnego ocieplenia 24.12.09, 00:25
      Polecam Stanowisko Komitetu Nauk Geologicznych PAN w sprawie
      globalnego ocieplenia"Należy bezwzglednie zachowac daleko idaca
      powsciagliwosc w przypisywaniu człowiekowi wyłacznej, czy chocby
      tylko dominujacej, odpowiedzialnosci za zwiekszona emisje gazów
      cieplarnianych, gdyż prawdziwosc takiego twierdzenia nie została
      udowodniona."
      www.kngeol.pan.pl/images/stories/pliki/2.Stanowisko%20KNG%20w%20sprawie%20zmian%20klimatu.pdf
      Wybitni polscy geolodzy piszą m.in:
      "W ciagu ostatnich 400 tysiecy lat – jeszcze bez udziału człowieka –
      zawartosc CO2 w
      powietrzu, jak tego dowodza rdzenie lodowe z Antarktydy, już 4-
      krotnie była podobna, a nawet
      wyższa od wartosci obecnej. Przy koncu ostatniego zlodowacenia(!), w
      ciagu kilkuset lat, srednia
      roczna temperatura globu zmieniała sie parokrotnie, w sumie wzrosła
      prawie o 10°C(!!) na półkuli
      północnej – a wiec były to zmiany nieporównanie bardziej drastyczne
      niż dzis obserwowane"
      Skończmy z mitem globalnego ocieplenia.Badania geologiczne dowodza
      niezbicie, że stała zmiennosc jest podstawowa cecha
      klimatu Ziemi
      w całej jej historii, a zmiany zachodza w
      nakładajacych sie cyklach o różnej
      długosci – od kilkuset tysiecy do kilkunastu lat.
      • deerzet Ad mitologia 24.12.09, 15:03
        Nikt przy zdrowych naukowych zmysłach nie zaprzecza cyklicznośći
        takich klimatycznych zmian, {Sajmonie}.
        Tylko jest jedna różnica. Dzisiejszy przyrost dwutlenku węgla nie
        narastał z taką szybkością w przeszłości naszej planety, jak
        ostatnio.
        • jazmig deerzet nie wiadomo, jak przyrasał CO2 29.12.09, 14:13
          Pomiary są prowadzone zbyt krótko, aby dzisiaj ocenić jego przyrost,
          a badania przeszłości na tak krótki okres czasu jak kilkadziesiąt
          lat jest niemożliwe. Odwierty i osady dają informacje w skali setek
          lat, a więc bardzo zgrubną.

          Ponadto tempo wzrostu stężęnia CO2 w atmosferze nie ma znaczenia,
          ważny jest efekt, czyli stężenie obecne i przewidywane na
          przyszlość.

          Otóż na Ziemi było o wiele cieplej niż nędzne 6 st C, przewidywanego
          wzrostu, i o wiele więcej CO2 w atmosferze, a w tych wyższych
          stężeniach i temperaturach roślinność była niesłychanie bujna i
          obfita. Dlatego z pewnością nie nastąpi żadna katastrofa ekologiczna
          z powodu wzrostu temperatury oraz stężenia CO2.

          Należy zatem kontynuować spalanie kopalin, aby poprawić warunki
          bytowe dla roślin, a za nimi dla ludzi. Przywróci to do obiegu w
          przyrodzie węgiel, który już w niej był, a zalego obecnie pod ziemią.
          • deerzet Re: "nie wiadomo ... ale z pewnością ..." 02.01.10, 19:26
            Są znane osady coroczne dna jezior. Są znane i coroczne odkłady lodu
            w dawnych lodowcach/lądolodach.

            A naukowcy, w odróżnieniu od innych Doenikenów, unikają słów "...
            z pewnością nie nastąpi żadna
            ...".

            Nikt z nich też nie lubi udawadniać post factum przyczyny katastrof,
            ale niestety muszą to czynić, byśmy dziś nie błądzili.
    • indywidualismus Tylko do 2005 roku? Dlaczego? 24.12.09, 11:57
      Dlaczego Szanowny Pan Redaktor z wysokości biurka swego przytacza,
      zmanipulowane zresztą dane, tylko do 2005 roku? Nie ma nowszych? Obserwacje
      ustały?
      Czy raczej dlatego, że wg różnych źródeł już od 2001, a na pewno od 2005 roku
      klimat naszej kochanej matki Ziemi się OZIĘBIA !
      Co nie przeszło przez rączki? Klawiatura zastrajkowała? Automatyczny Strażnik
      Klimatycznej Prawdy zadziałał jak cenzura???????
      • madcio Ironia. 24.12.09, 16:36
        > Dlaczego Szanowny Pan Redaktor z wysokości biurka swego przytacza,
        > zmanipulowane zresztą dane, tylko do 2005 roku? Nie ma nowszych?
        > Obserwacje ustały?
        Może ty przytoczysz? Ze źródełkami, oczywiście.

        > Czy raczej dlatego, że wg różnych źródeł już od 2001, a na pewno
        > od 2005 roku klimat naszej kochanej matki Ziemi się OZIĘBIA !
        Dawaj te źródła.
        • hassprediger Globalne ocieplenie to mit. czyli naukowcy vs... 24.12.09, 18:44
          oszuści;)

          "Globalne ocieplenie to mit. Aktywność słoneczna, która reguluje temperaturę na
          Ziemi, jest najmniejsza od stu lat. A to oznacza, że czeka nas globalne
          oziębienie - przekonują naukowcy"

          www.polskatimes.pl/fakty/swiat/144878,czeka-nas-globalne-ochlodzenie,id,t.html#material_3
          "- Z zapisów z tamtego okresu wiemy, że od około 1650 do 1720 r. była bardzo
          mała aktywność Słońca - mówi Pedersen. - I właśnie w tym okresie zanotowano w
          Europie i Azji najniższe temperatury w okresie 200 lat. I rozpoczął się okres
          wielkiego zimna.

          Dziś możemy mówić o pewnym podobieństwie między tamtym okresem a nam
          współczesnym. Bowiem, jak na ironię, gdy Barack Obama mówił w czasie szczytu G8
          o nagłym globalnym ociepleniu, wówczas termometry na lotnisku O'Hare w jego
          rodzinnym Chicago wskazywały najniższą temperaturę 7 lipca od 118 lat. -18 st.
          Celsjusza (8 lipca 1891 zanotowano 16 st. w Chicago).
          - Nauka nie potrafi trafnie przewidzieć temperatury w długim okresie czasu, np.
          trzech tygodni, a co dopiero na przestrzeni roku, dekady czy wieku? - mówi
          klimatolog dr Timothy Ball. - Możemy jednak stwierdzić, na podstawie zapisu
          historii temperatur, że zauważalny jest trend oziębienia, nie nagły, lecz bardzo
          powolny, jednak systematyczny, co powinno naukowców poważnie zastanawiać.

          - Konsekwencje ocieplenia klimatu o kilka stopni nie są tak poważne jak
          oziębienia o tyle samo - oziębienie spowoduje bardzo, bardzo poważne skutki dla
          życia na ziemi - mówi dr Michaels.
          Bowiem - jak sugerują naukowcy - może ono w dłuższej perspektywie doprowadzić do
          okresu zlodowacenia.

          Oziębienie nie spowodowałoby zamarznięcia Wisły. Ale zlodowacenie mogłoby
          nastąpić w pewnych częściach Syberii, Skandynawii i Kanady (powyżej 56
          równoleżnika N).

          - Prowadzimy obserwacje miejsc, gdzie gwałtownie zmienia się klimat i tam
          właśnie nasilają się zmiany, co naszym zdaniem przemawia za teorią stopniowego
          oziębienia - konkluduje Pedersen. Jednak katastrofy nie będzie. Bo człowiek
          potrafi dostosować się do tych warunków."
          • madcio Argument autorytetu. 24.12.09, 22:16
            Chcesz się odwoływać do autorytetu naukowego?

            Niech tak będzie. To czemu odwołujesz się do autorytetu garstki naukowców
            uważającej, że GW nie istnieje lub nie jest A, a ignorujesz autorytet
            wielokrotnie większej liczby naukowców głoszących przeciwne poglądy?

            Zawsze będą naukowcy, którzy mówią inaczej, niż głównonurtowa większość (i
            dobrze zresztą, że są odmienne poglądy).

            Niestety, argument "odwołanie do autorytetu" (tu: naukowców) działa na korzyść
            większości grupy, na której autorytet się powołujesz.

            > Bowiem, jak na ironię, gdy Barack Obama mówił w czasie szczytu G8
            > o nagłym globalnym ociepleniu, wówczas termometry na lotnisku
            > O'Hare w jego rodzinnym Chicago wskazywały najniższą temperaturę 7
            > lipca od 118 lat. -18 st. Celsjusza (8 lipca 1891 zanotowano 16
            > st. w Chicago).
            O "G" w (A)GW już mówiłem. Kiedy usłyszę od tobie podobnego "tegoroczne lato w x
            było najbardziej upalne od y lat, więc może coś jest na rzeczy z (A)GW" (jestem
            absolutnie pewien że co roku gdzieś na świecie jest takie miejsce)? Nigdy. Ot,
            podwójne standardy.
            • hassprediger Re: Argument autorytetu większości hehe 25.12.09, 11:55
              przełomu w nauce dokonywały jednostki, w czasie tzw. małej epoki lodowcowej XVI
              wieku zamarzał Bałtyk w V wieku na 30 dni potrafiło zamarzać Morze Czarne był to
              wiek upadku Cesarstwa Rzymskiego
              a 3 miliony lat temu Grenlandia była cała wolna od lodu
              ci którzy twierdzą, że pobierając miliardy $ podatku od emitentów
              CO2 powstrzymają zmiany klimatu to zwykli oszuści którzy chcą
              żerować na ciemnocie zwykła nowa dziesięcina, naście tys. lat temu stopniał
              lodowiec było wtedy może kilkaset tysięcy ludzi na całym świecie
              nie mieli on żadnego wpływu na jego stopienie.

              Klimat nie jest stabilny i zależy głownie od aktywności słonecznej, trzeba się
              do niego przystosowywać, zmian klimatu nie da się powstrzymać, mieszkam w górach
              od prawie 20 lat na początku było fajnie zimy krótkie wiosna przychodziła
              wcześnie w marcu, roślinność po prostu wybuchała, we wrześniu jeszcze szybko
              rosła trawa, niestety od 10 lat wiosna przychodzi później 2 tygodnie czasem
              nawet miesiąc później, w wrześniu jest już dość chłodno i smętnie trawa rośnie
              ale dość słabo.

              www.forumakad.pl/archiwum/98/1/artykuly/22-esej.htm
              "Trudno znaleźć w historii przykład przełomu naukowego,
              który nie wywołałby oporu naukowego establishmentu."
              • madcio Gadaniem o niczym nie uciekniesz. 25.12.09, 12:07
                > Argument autorytetu większości hehe
                A jak sobie inaczej wyobrażasz zastosowanie argumentu autorytetu jakiejś grupy w
                przypadku, gdy ta grupa jest podzielona na dwa obozy, jeden znacznie większy od
                drugiego?

                Argument autorytetu w tej sprawie (czyli co mówi nauka o GW) działa przeciw
                tobie
                , biedaku. Nie uciekniesz od tego, choćbyś wypisywał stronicami
                zapełniacz słowny całkowicie nie na temat.
                • hassprediger Re: Gadaniem o niczym nie uciekniesz. 25.12.09, 12:20
                  madcio napisał:

                  > > Argument autorytetu większości hehe
                  > A jak sobie inaczej wyobrażasz zastosowanie argumentu autorytetu jakiejś grupy
                  > w
                  > przypadku, gdy ta grupa jest podzielona na dwa obozy, jeden znacznie większy od
                  > drugiego?

                  Wielkość obozu nie ma nic do rzeczy jeden jest bezinteresowny drugi liczy na
                  wielkie pieniądze od frajerów.

                  > Argument autorytetu w tej sprawie (czyli co mówi nauka o GW) działa przeciw
                  > tobie
                  , biedaku. Nie uciekniesz od tego, choćbyś wypisywał stronicami
                  > zapełniacz słowny całkowicie nie na temat.

                  Nic nie mówi tylko bełkocze polityczno poprawnie jak komuna, mnie to ani ziębi
                  ani grzeje jak na dziś posadzę las, wybuduję lepiej ogrzewany dom z pokojami dla
                  turytów, a na jutro sprzedam mieszkanie dom i ziemię i wyjadę do Chorwacji bogaczu;)
                  • madcio Wicia się ciąg dalszy. 25.12.09, 16:20
                    > Wielkość obozu nie ma nic do rzeczy
                    W argumencie autorytetu ma do rzeczy wszystko.

                    > jeden jest bezinteresowny
                    > drugi liczy na wielkie pieniądze od frajerów.
                    ZZZZIIUUUU. To, co słyszeliście, to był dźwięk przesuwanego celu
                    (moving the
                    goalpost
                    ). Jak widać, gdy argument autorytetu obrócił się przeciw biednemu
                    hasspredigerowi, zaczyna on stawiać tezy i warunki, o których wcześniej nie było
                    w ogóle mowy - i które nie mają nic wspólnego z argumentem autorytetu. To nie
                    przejdzie, mój drogi.

                    > Nic nie mówi
                    Mówi, mówi. Nie wina to nauki, że nie podoba ci się to, co słyszysz.

                    > tylko bełkocze polityczno poprawnie jak komuna,
                    Zatkaj jeszcze uszy i zaśpiewaj LALALA. Na pewno poczujesz się lepiej. :>

                    EOT, bo żal patrzeć, jak się biedactwo wije. :)
                    • hassprediger Re: Wicia się ciąg dalszy. 25.12.09, 21:22
                      madcio napisał:
                      > EOT, bo żal patrzeć, jak się biedactwo wije. :)
                      > > Wielkość obozu nie ma nic do rzeczy
                      > W argumencie autorytetu ma do rzeczy wszystko.
                      >
                      > > jeden jest bezinteresowny
                      > > drugi liczy na wielkie pieniądze od frajerów.
                      > ZZZZIIUUUU.

                      rozbawiłeś mnie autorrtety to są może dla takich jak ty:))))

                      poogladaj sobie kevina moim dzieciom sie to podoba ;0)

                      & gratuluję wielkiego sukcesu w Kopenhadze ;)

                      naukowych proroctw jest dużo więcej mnie obojętne są wszystkie;)

                      www.polityka.pl/nauka/298904,1,te-plamy-nas-wykoncza.read
                      choć ciekawszy to temat od szczepionkarstwa czy wiatrakologii
                      które brylują na tym forum dość często, za 2-3 lata okaże się
                      czy to nie były fałszywe proroctwa;)

                      zdrowia nie życzę bo pewnie naukowopoprawnie zaszczepiłeś się na wszelkie grypy
                      i choroby:)))))
                      • madcio Re: Wicia się ciąg dalszy. 30.12.09, 15:38
                        Jak zwykle nie na temat. Tak wiec ostatnia tylko uwaga.

                        > rozbawiłeś mnie autorrtety to są może dla takich jak ty:))))
                        Sam zacząłeś z tym argumentem, więc teraz nie płacz tak rzewnymi łzami...

                        BTW:
                        > zdrowia nie życzę bo pewnie naukowopoprawnie zaszczepiłeś się na
                        > wszelkie grypy i choroby:)))))
                        Widzę, ze niektórzy denialiści są zarazem antyszczepionkowcami. Cóż, jak ktoś
                        przeciwstawia się nauce w jednej dziedzinie, wielce jest prawdopodobne, że
                        będzie wierzył pseudo- i antynaukowym bredniom z innych dziedzin.

                        EOT.
                        • hassprediger Re: Wicia się ciąg dalszy. 02.01.10, 13:53
                          madcio napisał:

                          > Jak zwykle nie na temat. Tak wiec ostatnia tylko uwaga.
                          >
                          > > rozbawiłeś mnie autorrtety to są może dla takich jak ty:))))
                          > Sam zacząłeś z tym argumentem, więc teraz nie płacz tak rzewnymi
                          łzami...
                          >

                          Aha rozumiem, że sam prowadzisz badania;) ja wskazałem tylko
                          naukowców specjalistów
                          którzy nie idą z owczym pędem za prorokami
                          tzw. globalnego ocieplenia, chodzi o jego antropogeniczną przyczynę.

                          Proste pytanie które pozostanie bez odpowiedzi czy znasz przyczynę
                          ostatniego stopnienia lodowców, były i w Afryce Południowej,
                          Patagonii, Ameryce Północnej czy Europie? Nie miał na to wpływu
                          człowiek i przy tej dziwacznej umysłowości nie będzie miał wpływu gdy
                          się skończy epoka międzylodowcowa, na rozrost lodowców.

                          > Widzę, ze niektórzy denialiści są zarazem antyszczepionkowcami.

                          Można się uodpornić i na cyjanek tylko po co, zresztą każda choroba
                          to skrócenie sobie życia, tu sobie wszczepiamy choroby czyli skracamy
                          życie, ale mniejsza o to, widać są też szczepionkowi terroryści, a
                          wystarczy myć ręce pić zaparzone herbaty, w miarę regularnie jeść
                          cebulę mniej regularnie czosnek i nie widzieć lekarzy przez lata ;)
    • madcio Re: ABCO2 globalnego ocieplenia 24.12.09, 18:41
      > "...ppm..."
      Standardowy sposób oznaczania stężenia "parts per milion" w pewnych dziedzinach
      nauki. Nieszczególnie mnie obchodzi, jak było dekady temu. Jak rozumiem,
      sugerujesz, że dopiero ostatnio zmieniono z procentów na ppm w celach
      ideologiczno-politycznych. Bo w końcu 280 ppm brzmi lepiej niż...
      > stężenie dwutlenku węgla w powietrzu wynosiło 0,28 procent.
      Nieprawdaż?

      > No, nie można?
      Ty jesteś tym, który chce, by pisać w określony sposób w celu wywołania
      określonej reakcji, hipokryto.
    • mirkomz Przeczytajcie coś na ten temat w wolnych mediach: 24.12.09, 22:36
      Może podyskutujecie z prof. Jaworowskim? Przypomnę, że to ten sam
      uczony, który miał odwagę mówić niewygodną prawdę o Czarnobylu, w
      czasach gdy mówiono o tysiącach zabitych. A brednie te
      rozpowszechniali dokładnie ci sami, którzy dzisiaj bredzą o
      ociepleniu klimatu.
      www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20091208&typ=my&id=my11.txt
      • drojb Re: A Maria zapłodniona przez ucho... 24.12.09, 22:49
        Byś się wstydził odsyłać do ignorantów z Naszego Nocnika...
      • maruda.r Re: Przeczytajcie coś na ten temat w wolnych medi 25.12.09, 07:52
        mirkomz napisał:

        > Może podyskutujecie z prof. Jaworowskim?

        ***********************

        Po co, skoro gość już w pierwszym zdaniu się ośmiesza?


        • madcio Re: Przeczytajcie coś na ten temat w wolnych medi 25.12.09, 12:02
          >> Po co, skoro gość już w pierwszym zdaniu się ośmiesza?
          Chodzi o te?

          "Prawdę ujawnili uczciwi naukowcy pracujący w Centrum Badań Klimatycznych (ang.
          CRU) Uniwersytetu Wschodniej Anglii i za to powinni zostać nagrodzeni."

          Jak widać, od tzw. "wolnych mediów"(1) nie dowiesz się, że to był wyciek
          spowodowany atakiem jakiegoś ruskiego hakera. :) No, ale "nielegalne włamanie
          z motywów ideologicznych"
          nie brzmi tak dobrze, nieprawdaż? :]

          (1) Jak czytam takie określenia, to przychodzi mi na myśl natychmiast
          "demokracja socjalistyczna" czy "moralność katolicka". Ciekawe, czemu. :>
          • mirkomz Re: Przeczytajcie coś na ten temat w wolnych medi 25.12.09, 12:45
            > Jak widać, od tzw. "wolnych mediów"(1) nie dowiesz się, że to był
            > wyciek spowodowany atakiem jakiegoś ruskiego hakera.
            Po pierwsze są również hipotezy, że to któryś z naukowców CRU puścił
            przeciek, bo chciał wyjawić prawdę.
            A po drugie jakie to ma znaczenie, kto te niewygodne fakty ujawnił?
            Tylko tyle masz do powiedzenia w temacie? Może jeszcze zaatakuj
            profesora za jakieś błędy gramatyczne albo literówki.
            • madcio Re: Przeczytajcie coś na ten temat w wolnych medi 25.12.09, 16:12
              > Po pierwsze są również hipotezy,
              Jakoś ten wywiad nie wymienił, że najpowszechnej przyjętą hipotezą jest atak
              hackerski.

              > że to któryś z naukowców CRU
              > puścił przeciek, bo chciał wyjawić prawdę.
              Śledziłem tę sprawę od początku i osoba, która jako pierwsza wypuściła te dane
              na świat, wcale się nie kryła z tym, kim jest, skąd pochodzi i czemu to robi.
              Naukowcy dotknięci tą sprawą i policyjne dochodzneie również potwierdza, że był
              to atak hackerski.
              Oczywiście, możesz sobie wierzyć bezpodstawnie w bajeczki typu "mamy to od
              naukowca, co dokonał przecieku", bo to lepiej brzmi niż "wyciągnięte przez
              rosyjskiego hakera dane". :>

              > A po drugie jakie to ma znaczenie, kto te niewygodne fakty
              > ujawnił?
              Spójrz w lustro. Najwyraźniej ma, skoro denialiści o tym tak obmierźle kłamią. :)

              > Tylko tyle masz do powiedzenia w temacie?
              To, co miałem do powiedzenia, powiedziałem w kilku wcześniejszych wątkach na ten
              temat na forum gazeta. Teraz jedynie skomentowałem uwagę marudy.
            • maruda.r Re: Przeczytajcie coś na ten temat w wolnych medi 25.12.09, 16:38
              mirkomz napisał:

              > Tylko tyle masz do powiedzenia w temacie? Może jeszcze zaatakuj
              > profesora za jakieś błędy gramatyczne albo literówki.

              ****************************

              Sęk w tym, że nie chodzi o literówki. Profesor dyskusję naukową z miejsca
              sprowadził na tory ideologiczne, i to w dodatku z ciężką lokomotywą teorii
              spiskowej. Naprawdę nie ma tu o czym dyskutować.

              Żebyśmy się dobrze zrozumieli: nie mam zamiaru ginąć za wersję prawdy
              Jaworowskiego, ani za wersję prawy Ulanowskiego.

              Kornel-1 zlinkował wyżej artykuł na temat zwiększania się połaci zieleni na
              południowych granicach Sahary. Polecam wnioski z tego opracowania: autor, ani
              nikogo nie zmieszał z błotem, ani nie postawił się w pozycji geniusza mającego
              monopol na prawdę. Innymi słowy: między faktami, a ich interpretacją w formie
              teorii czy hipotezy jest spora przestrzeń, którą zagospodarowuje się rzeczową
              dyskusją naukową, a nie erystycznymi fajerwerkami.

              • kornel-1 O dyskutowaniu 25.12.09, 17:27
                maruda.r napisał:
                > Profesor dyskusję naukową z miejsca sprowadził na tory ideologiczne, i to w dodatku z ciężką lokomotywą teorii
                > spiskowej. Naprawdę nie ma tu o czym dyskutować. [...]

                > Kornel-1 zlinkował wyżej artykuł na temat zwiększania się połaci
                > zieleni na południowych granicach Sahary. Polecam wnioski z tego
                > opracowania: autor, ani nikogo nie zmieszał z błotem, ani nie
                > postawił się w pozycji geniusza mającego monopol na prawdę. [...]


                No, przepraszam. Czymś innym jest publikacja w czasopiśmie naukowym a czymś innym wywiad w gazecie. Przytaczałem ostatnio na pl.sci fizyka wypowiedź prof. Turskiego. Też nie jest pozbawiona elementów politycznych i prześmiewczych (co mogło być źle odebrane). Ale znów - to była wypowiedź naukowca podczas wywiadu (radiowego) nie zaś wykład na konferencji naukowej (ŁT klimatologiem nie jest, ale podstawy fizyki zna ;-) ). Krótko mówiąc są różne style i przeznaczenie wypowiedzi.

                Słabością wielu oponentów w dyskusji o globalnym ociepleniu (ale dotyczy to i dyskusji o szczepionkach itp.) jest nieumiejętność docierania do literatury źródłowej. Częściowo wynika to z nieznajomości języka angielskiego, a częściowo z niezrozumienia ważności opierania się na publikacjach naukowych w dyskursie naukowym

                W erze hochsztaplersko-plotkarskiego internetu, w którym wymieszane są prawdy i półprawdy ciężko czasem odróżnić jakość informacji.

                Wywiad ze stojącym nad grobem prof. Jaworowskim (stu lat życzę!), który przecież obecnie nie publikuje nie jest najlepszym argumentem w dyskusji. Oczywiście, dla części osób pozostaje on autorytetem, tak samo ważnym, jak głos na przykład Jana Pawła II, którego słowa - bez względu na to, czy były na temat, czy były mądre, czy były po prostu zrozumiałe - nagradzane były aplauzem. Bardziej istotne jednak jest to, że należy się odnosić do aktualnej wiedzy i aktualnie przeprowadzanych badań. Przecież 40 lat temu nie śniły się nikomu współczesne metody analizy fizykochemicznej; inne były standardy przeprowadzania badań, nie na wszystko zwracano uwagę. To normalne, że dziś jesteśmy mądrzejsi.

                Przy okazji: chciałbym zwrócić uwagę na nieuprawnione wrzucania wszystkich swoich przeciwników w dyskusji do jednego wora. Jest tu kilka osób, łącznie z madciem, którzy wręcz lubują się w etykietowaniu rozmówców: dla nich przeciwnik (A)GW to denialista zaprzeczający wszystkiemu. A przecież tylko część z nich poddaje w wątpliwość sam fakt ocieplenia, część zaprzecza ludzkiemu pochodzeniu ocieplenia itp. Co więcej, te osoby - którym najwyraźniej brakuje argumentów merytorycznych - łączą grupy antyszczepionkowców z antyociepleniowcami. Na wszelki wypadek przypisują im łatkę komunistów, czerwonej hołoty, oszołomów itp. To z kolei jest ich słabością: mieszanie i uogólnianie - o ile nie prowadzi do syntetycznych wniosków - odsłania ułomność dyskutanta.

                Kornel
                • maruda.r Re: O dyskutowaniu 27.12.09, 02:33
                  kornel-1 napisał:

                  > No, przepraszam. Czymś innym jest publikacja w czasopiśmie naukowym a czymś inn
                  > ym wywiad w gazecie. Przytaczałem ostatnio na pl.sci fizyka wypowiedź prof. Turskie
                  > go
                  . Też nie jest pozbawiona elementów politycznych i prześmiewczych (co m
                  > ogło być źle odebrane). Ale znów - to była wypowiedź naukowca podczas wywiadu (
                  > radiowego) nie zaś wykład na konferencji naukowej (ŁT klimatologiem nie jest, a
                  > le podstawy fizyki zna ;-) ). Krótko mówiąc są różne style i przeznaczenie wyp
                  > owiedzi.

                  ***********************************

                  Pytanie, czy style wypowiedzi dla mediów nadążają za globalnym postępem w
                  wymianie informacji? Była osobna dyskusja na ten temat w cyklu artykułów o
                  chamstwie w sieci. Część oficjalnych dyskutantów uznała za błąd przyjmowanie
                  arbitralnych postaw, abstrahujących od wykształcenia potencjalnych odbiorców i
                  traktujących ich, jako intelektualną hołotę traktującą każdą, nawet najgłupszą
                  wypowiedź autorytetu, w kategoriach prawdy objawionej.

                  To zaszłość z czasów, kiedy osoba powątpiewająca w autorytet mogła podzielić się
                  swoimi spostrzeżeniami bardzo wąskiemu gronu znajomych. A autorytet nie miał
                  wielkich szans na to, by sprawdzić, jak zostały odebrane jego słowa. Przekaz
                  jednokierunkowy.

                  Czasy jednak się zmieniły. Na korzyść przekazu wielokierunkowego. Osoba, która
                  ma wątpliwości może rzucić je w cyberprzestrzeń i czekać na odzew. Jak zapewne
                  zauważyłeś, są w tym dziale dziennikarze publikujący interaktywnie i
                  dziennikarze, którzy objawiają prawdy. I nie musi chodzić o interaktywność,
                  którą prezentuje np. Piotr Cieśliński, broniący swoich sformułowań. Chodzi o
                  świadomość odbioru.

                  Jeżeli różnica między wywiadem, a publikacją ma istnieć, to w warstwie
                  przystępności, a nie w założeniach ideologicznych oczekiwań potencjalnych
                  odbiorców.

    • drojb Dzięki za jasne wytłumaczenie problemu ocieplenia! 24.12.09, 22:55
      Sądząc z dyskusji - głupich nie sieją...
      Skądinąd ciekawe, dlaczego moherki tak bardzo protestują, choć przecie już
      naocznie da się zaobserwować ocieplenie? Przecież już całe pokolenie Polaków
      wyrosło, co to nie wiedzą co to prawdziwa zima. Co roku są w Polsce tornada
      (nie przynależne dawniej do naszej szrokości geograficznej). Ale nie, te osły
      dalej będą twierdzić, że ocieplenia nie ma.
      Zmiany przychodzą zbyt wolno, by moherki o baaaardzo krótkiej pamięci to
      zauważyły.
      • kornel-1 Boś trąba 24.12.09, 23:49
        drojb napisała:
        > Co roku są w Polsce tornada (nie przynależne dawniej do naszej szrokości geograficznej).


        Młody człowiek sądzi, że tornada nie istniały, zanim nie wymyślono superkomórek. ;-)

        W rzeczywistości tornada zwane już za czasów Jana Śniadeckiego [1] i Hugona Kołłątaja [2] trąbami napowietrznymi (w odróżnieniu od trąb wodnych, tromba marina) występowały i w Europie i w Polsce.

        [1] Jan Śniadecki: Dzieła
        [2] Hugo Kołłątaj: Rozbiór krytyczny

        Kornel
      • mirkomz Re: Dzięki za jasne wytłumaczenie problemu ociepl 25.12.09, 13:00
        Zimy jak dawno pamiętam (a dawno pamiętam) bywały różne, także
        ciepłe. Chyba przysłowie o "Barbarze po lodzie..." jakieś źródło,
        dokładniej w deszczowych świętach, miało?
        Tzw. ekstremalne zjawiska pogodowe też miały miejsce nie rzadziej
        niż teraz. Różnica jedynie taka, że gdy kiedyś komuś dach zerwało to
        cicho sza, bo się wyda że w socjalistycznej Polsce są kiepskie
        dachy. A teraz zlatuje się tabun reporterów, bo to ekscytujący news
        do różnych Faktów itp.
        Ponadto kto udowodni, że akurat dla Polski ocieplenie będzie
        niekorzystne? Mój gazomierz dowodzi wręcz czegoś przeciwnego.
        A w końcu kto udowodni, że jeżeli przesiądziemy się gremialnie do
        hybryd (dodatkowa energia na wytworzenie Priusa jest równoważna
        paliwu na 80.000 km zwykłego samochodu), podłączymy pod wiatraki (na
        uzyskanie jednostki energii potrzebują 50 razy więcej betonu i stali
        niż w elektrowni atomowej) i zrezygnujemy z węgla (wracamy do
        ziemianek?) to w wyniku obniżenia emisji androgenicznej uratujemy
        białe niedźwiedzie i jakąś wysepkę na Pacyfiku? A ktoś pytał np.
        mieszkańców Syberii, czy nie woleliby cieplejszego klimatu?
        Nowa bolszewicka ideologia lepszego świata i tyle. A głupi, podatni
        na propagandę zawsze się znajdują.
    • mwrona1 ABCO2 globalnego ocieplenia 25.12.09, 19:40
      Problem w tym, ze przeciwnicy globalnego ocieplenia to nie "moherowe berety",
      lecz ludzie ktorzy nie podpieli sie pod granty o wartosci rocznej kilkanascie
      mld.$ (co rozpoczela M. Thatcher w wojnie ze zwiazkowcami).
      Proponuje zajrzec: www.youtube.com/watch?v=kky3l2slgv4&feature=related,
      www.youtube.com/watch?v=ptx8_tXDTRI,
      wattsupwiththat.com/.
      Ja rozumiem, ze jezeli glosem swoich komentatorow i czytelnikow Rzepa jest na
      nie, to Pan Ulanowski i GW musi na tak.
      Panowie! Sprawa ilosciowo jest niezwykle skomplikowana, ale jakosciowo, jest w
      miare prosta:
      slonce (aktywnosc magnetyczna), promieniowanie kosmiczne (polozenie slonca w
      galaktyce), oceany (ich pamiec przeszlosci).
      Prawda jest jedna: na stole sa tysiace mld.$ i mozliwosc wplywu, przez
      bogatych, na swiat. Gra toczy sie o wysoka stawke, ale finansowa. Jesli chodzi
      o temperature to mozliwosci ludzkosci sa marne.
      Aby bylo jasne, jestem za: oszczedzanie energii, nowymi technologiami, ochrona
      srodowiska, ale bez ideologi rodem z bolszewii.
      • aha444 Re: ABCO2 globalnego ocieplenia 27.12.09, 17:28
        GENIALNIE POWIEDZIANE - popieram w 100%.
    • kwarek86 ABCO2 globalnego ocieplenia 26.12.09, 10:45
      A ja się pytam kim są ci naukowcy??? Nazwiska proszę i uczelnie.
      Spora część naukowców przedstawia bardzo wiarygodne fakty przeczące wpływu człowieka na klimat poprzez emisję CO2. A jacy to naukowcy to jest podane w filmie pt. Globalne Ocieplenie - Globalny Szwindel. Film z napisami jest do obejrzenia na youtube. Polecam.
      • maruda.r Re: ABCO2 globalnego ocieplenia 27.12.09, 03:19
        kwarek86 napisał:

        > Spora część naukowców przedstawia bardzo wiarygodne fakty przeczące wpływu czło
        > wieka na klimat poprzez emisję CO2.

        ************************************

        Będą one tak samo wiarygodne, jak te za. Jak sam zauważasz, chodzi o część
        naukowców. Skąd przeświadczenie, że ich prawda jest prawdziwsza?

        • aha444 Re: ABCO2 globalnego ocieplenia 27.12.09, 17:33
          "Będą one tak samo wiarygodne, jak te za" - niekoniecznie.
          To ty sam musisz sobie wyrobić zdanie i to nie na podstawie jakiejś propagandy
          typu "Ulanowski w GW" - tylko na podstawie NAUKOWYCH FAKYTÓW I WŁASNEGO ZDROWEGO
          ROZSĄDKU ...
    • jack79 Mars 29.12.09, 18:26
      no jak już wątek z cyklu abc to pomyslałem ze nie powinno zabraknąc tu
      dyskusji na temat marsa
      wydaje się idealny do badania efektu cieplarnianego ponieważ jego atmosfera to
      dwutlenek węgla
      własnie zauważyłem że ilośc CO2 w ujęciu ilościowym na jednostke objetości
      atmosfery jest na marsie wyższa niż na Ziemi
      chciałem sobie porównac średnią temperature Marsa oraz Phobosa i Deimosa by
      sprawdzić jak wygląda efekt cieplarniany na Marsie
      niestety dane dotyczące średnich temperatur na tych ciałach niebieskich
      dostępne w necie bardzo się różnią

      czy ktoś siedzi w temacie i ma jakieś wiarygodne dane na ten temat?
      • jack79 Re: Mars 30.12.09, 14:52
        na wikipedi jest coś o efekcie cieplarnianym na marsie:

        pl.wikipedia.org/wiki/Efekt_cieplarniany
        Atmosfera Wenus ma ciśnienie prawie 100 razy większe od ziemskiego i jest
        złożona głównie z dwutlenku węgla, co sprawia, że temperatura powierzchni wynosi
        około 460 °C i jest wyższa od znajdującego się znacznie bliżej Słońca, ale
        pozbawionego atmosfery Merkurego; efekt cieplarniany dla Wenus szacuje się na
        ponad 300 °C. W atmosferze Marsa efekt cieplarniany jest minimalny z powodu
        niewielkiego ciśnienia (grubości) atmosfery.


        dla zabawy próbowałem to troszke zedytować bo podkreślone przeze mnie zdanie
        jest jak dla mnie nielogiczne (niech mnie ktoś wyprowadzi z błędu jeśli się mylę)

        w każdym razie moim zdaniem nie jest ważna "grubość" czy ciśnienie atmosfery
        tylko ilość CO2 w jednostce objetości

        niestety moja edycja jest odrzucana :)
        słusznie czy niesłusznie? :)
        • madcio Re: Mars 30.12.09, 16:16
          > dla zabawy próbowałem to troszke zedytować bo podkreślone przeze
          > mnie zdanie jest jak dla mnie nielogiczne (niech mnie ktoś
          > wyprowadzi z błędu jeśli się mylę)
          Co jest w nim nielogicznego? To, że efekt cieplarniany różni się w zależności od
          odległości od słońca oraz ciśnienia, a nie tylko składu atmosfery? :>

          > w każdym razie moim zdaniem nie jest ważna "grubość" czy ciśnienie
          > atmosfery tylko ilość CO2 w jednostce objetości
          Przecież dokładnie tym (w uproszczeniu) jest ciśnienie atmosfery. Im większa
          ilość cząsteczek gazu w danej objętości, tym większe ciśnienie może wywierać.

          Zapewne ci chodziło o procentowy stosunek CO2 w stosunku do innych gazów. I nic
          innego się nie liczy? W szczególności ciśnienie? Myślałby kto, że im większe
          ciśnienie przy tym samym składzie powietrza, tym silniejszy efekt cieplarniany,
          jeśli takowy występował. No, jeszcze powiedz, że odległość od słońca też nie ma
          znaczenia, ubawimy się setnie.

          Uczepiłeś się jednej zmiennej (% CO2), która ci daje na cokolwiek nadzieję i
          odrzucasz wszystko, co by mąciło ten ładny obrazek. Ładna ślepota. A potem się
          obrażają, jak od denialistów wyzywam. :>
          • jack79 Re: Mars 30.12.09, 16:55
            > Co jest w nim nielogicznego? To, że efekt cieplarniany różni się w zależności o
            > d
            > odległości od słońca oraz ciśnienia, a nie tylko składu atmosfery?

            no to jet nielogiczne dla mnie ale mogę się mylić
            jeszcze raz
            mamy atmosferę zawierająca 1% (reszta azot) CO2 i ciśnienie 100kPa
            oraz atmosferę zawierającą 100% CO2 i ciśnienie 1kPa
            efekt cieplarniany nie będzie taki sam?
            przecież "antydenialiści" twierdzą że ciepło jest wypromieniowywane a konwekcja
            ciepła w atmosferze się nie liczy
            więc efekt powinien być taki sam bez względu na ciśnienie atmosfery


            > Przecież dokładnie tym (w uproszczeniu) jest ciśnienie atmosfery. Im większa
            > ilość cząsteczek gazu w danej objętości, tym większe ciśnienie może wywi
            > erać.

            taaa...
            a skład atmosfery?
            czyli według Ciebie madcio atmosfera o ciśnieniu 10atm ale zawierająca tylko
            azot bedzie powodowała wiekszy efekt cieplarniany niż atmosfera o ciśnieniu 1atm
            ale zawierająca tylko dwutlenek węgla?
            mi się wydaje że właśnie ciśnienie nie ma znaczenia a tylko ilośc CO2 w
            jednostce objętości
            właściwie to nie mi zwolennikom GW powodowanego przez człowieka

            > No, jeszcze powiedz, że odległość od słońca też nie ma
            > znaczenia, ubawimy się setnie.

            a dlaczego mam to powiedzieć?
            nic takiego nie sugerowałem...

            > Uczepiłeś się jednej zmiennej (% CO2), która ci daje na cokolwiek nadzieję i
            > odrzucasz wszystko, co by mąciło ten ładny obrazek.

            ja się uczepiłem? no to już jest bezczelność! :)
            to zwolennicy GW się CO2 uczepili a nie ja
            ja się z chęcią uczepię ilości H2O albo jak się zmienia procent zachmurzenia
            ziemi w zależności od róznych czynników

            ale przecież zwolennicy wpływu CO2 ciągle mówią mi że tylko CO2 się liczy
            no to o czym mam z nimi dyskutować jak nie o CO2?

            fajny cytat ostatnio na necie spotkałem:
            "Musi im być ciężko....
            tym ktrórzy wzieli autorytet za prawdę
            zamiast prawdę za autorytet"

            no i jak już odrzuciłem autorytety to sobie sam musze poszukać tej prawdy
            mars jest idealny bo to czyste CO2 w dużej ilości
            gotowy eksperyment w skali globalnej
            ale jakoś mało danych można w tym temacie znaleźć...za to dużo o wenus - co mnie
            irytuje akurat

            > Ładna ślepota. A potem się
            > obrażają, jak od denialistów wyzywam. :>

            no mnie jeszcze chyba nie wyzwałeś ale prosze bardzo
            ja się nie obraże, choć uważam że CO2 wpływ ma

            po pierwsze jednak - mniejszy niż się uważa
            a po drugie dobrze że się ociepla, bo wolę ciepło niż powrót do epoki lodowcowej
            która prędzej czy później przyjdzie - przynajmniej tak mówi historia klimatu z
            ostatnich setek tysięcy lat
            • madcio Re: Mars 01.01.10, 17:05
              > mamy atmosferę zawierająca 1% (reszta azot) CO2 i ciśnienie 100kPa
              > oraz atmosferę zawierającą 100% CO2 i ciśnienie 1kPa
              > efekt cieplarniany nie będzie taki sam?
              Nie, nie taki scenariusz miałem na myśli. Raczej taki:
              - Atmosfera 10% CO2, reszta azot, ciśnienie 1kPa
              - Atmosfera 10% CO2, reszta azot, ciśnienie 10kPa
              Z twojej pierwszej wypowiedzi zrozumiałem, ze wedle ciebie efekt cieplarniany
              winien być w tych dwóch przypadkach taki sam. Proporcje są te same.
              Ciśnienie nie ma znaczenia. Zgodnie z tym, co napisałeś:

              > mi się wydaje że właśnie ciśnienie nie ma znaczenia a tylko ilośc
              > CO2 w jednostce objętości
              To jest jedyna możliwa interpretacja (ilość CO2 w jednostce objętości =
              proporcja) twojej wypowiedzi, która nie powoduje wewnętrznej sprzeczności.

              Jeśli miałeś coś innego na myśli, napisz łopatologicznie, jak chłop krowie na rowie.
    • tbarbasz Dr Masłowski... 02.01.10, 19:50
      podobno coś powiedział, ale nie całkiem to, co Al Gore powtórzył...
      Ostatnia wersja - winien jest nie Gore (jakby taki guru mógł pleść głupstwa!)
      lecz całkiem ktoś inny:
      www.climatedepot.com/a/4483/Brochure-reveals-Gore-accurately-cited-scientists-prediction-of-icefree-Arctic--It-is-the-Scientist-who-has-the-explaining-to-do--not-Gore
      Ale zabawa!
      Po prostu Al Gore przegrał kiedyś wybory - i koniecznie chce istnieć! Nie
      wyszło mu (do spółki z Clintonem) z Next Generation Internet to wziął się za
      klimat. Ma nadzieję na prezydenturę po Noblu? Dziś dają w odwrotnej kolejności...
    • tbarbasz ABCO2 globalnego ocieplenia 26.02.10, 12:56
      No i jak tam p.Ulanowski z tą zimą? Pojeździł Pan na nartach wokół Czerskiej?
      Bo wbrew przepowiedniom naszego byłego Ministra Środowiska, że będzie za
      ciepło dla jego biegówek udało nam się sporo pobiegać na biegówkach w pięknych
      Dolinkach Jurajskich! I to nie po sztucznym śniegu!
      No, ale Pan Minister pewnie ma specjalne nartki!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka