dar61
23.12.09, 14:32
U - jak Ulanowskiego, choć nie tylko, umiłowanie usanizmów:
"...Jednostka, na którą przeliczają je naukowcy, to ppm - parts
per million, czyli części na milion [...] stężenie dwutlenku węgla w
powietrzu wynosiło 280 ppm. Dzisiaj wynosi 386 ppm i rośnie w tempie
2 ppm na ..."
Ja też byłem (hejże, ho!) małym chłopcem. I pamiętam, że wtedy, od
niepamiętnych czasów, wystarczały nam "jednostki" w postaci
procentów, by jednostkom - naukowcom, a i masom nienaukowców -
przybliżyć opis stężeń, nasyceń tudzież odsetek bankowych.
Czy nie jest trudne, panie redaktorze, napisać "po bożemu", bez
hamerykanizmów:
"... Jednostka, na którą przeliczają je naukowcy europejscy
, to procent - czyli części na sto [...] stężenie dwutlenku
węgla w powietrzu wynosiło 0,28 procent. Dzisiaj wynosi 0,386
procent i rośnie w tempie 2 tysięcznych procenta na ..."?
No, nie można?
Nawet pobrzmiewa w nazwie "procent" miły każdemu snobowi i
miłośnikowi usanizmów ów walutowy rdzeń.
---
Warto w tak zgłębiającym temat klimatu dziennikarsko-kompilacyjnym
wytworze przypomnieć jednak, co powodowało ów pradawny, stale wysoko
temperaturowy stan ziemskiej atmosfery.
Dzisiejszy kłębiący się galimatias oceanicznych prądów właśnie daje
nam względną stabilność ciepłoty atmosfery Ziemi.
Nie zawsze tak było.
Nie zawsze wrzynał się Prąd Zatokowy, z towarzyszącym mu w głębi
oceanu przeciwprądem, pomiędzy odsuwające się Ameryki od Afryki i
Europoazji.
Nie zawsze znane jest wielkie ciepło właściwe grama wody!
Pradawne, nierozpadnięte jeszcze Pangee i potem Laurazje czy
Gondwany nie miały tego okadzania przez prądy morskie - stąd
panujący dawniej klimat był o wiele stopni Fahren..., pardon -
Celsjusza cieplejszy!
Już nie wspominając o stanie stężeń dwutlenku węgla z achaiku, które
były zabójcze dla dzisiejszych tlenowców.
Zacznijmy wreszcie czcić dzieło ówczesnych sinic,
wchłaniaczy "ditlenku karbonium", dziś tak żałośnie nielicznych -
śpieszmy się je więcej kochać, albowiem tak szybko bowiem one
umierają...