Dodaj do ulubionych

Klimat oczyszczony z podejrzeń

31.03.10, 17:13
Uczeni sa uczciwi! Rewelacja! Takiego twierdzenia jeszcze nie bylo,
zapewne dlugo potrwa, zanim kto wymysli rownie kontrowersyjne ( w
tlumaczeniu na ludzki - klamliwe).
Historycznie, od wynalazcow kola i krzesiwa, przez Kopernika,
Newtona i innych po wspolczesne tuzy MacAcademy, ludzie zawodowo
parajacy sie naukami scislymi lub nie, zawsze, scisle i naukowo,
staraja sie za wszelka cene zarobic na tym jak najwiecej. Kropka.
Takie bzdety jak fakty nie moga przeslaniac przeslania - wyniki i
interpretacje musza pasowac do wersji, ktora gwarantuje publikacje,
granty i podziw mecenasa/carycy/blondynek na campusie.
Do tego dodajmy stadny ped za modnym trendem, i status objawionej
prawdy naukowej mamy okreslony z dokladnoscia do jednego globociepu
(dziury ozonowej, zaglady atomowej, etc) na pokolenie.
Obserwuj wątek
    • nonieee Klimat oczyszczony z podejrzeń 31.03.10, 18:57
      "Nawet jeśli ci chętni nie wierzą w globalne ocieplenie."
      Albo nauka albo wiara. Skoro ma to być jednak wiara to... no właśnie, to co wtedy?
      • dahuk Re: Klimat oczyszczony z podejrzeń 31.03.10, 19:56

        "Uznał też jednak, że brytyjscy klimatolodzy (choć o złą politykę
        informacyjną obwiniono głównie Uniwersytet Wschodniej Anglii) nie
        mogą odmawiać chętnym dostępu do surowych danych naukowych. Nawet
        jeśli ci chętni nie wierzą w globalne ocieplenie".

        Bardzo slusznie,jak mozna dyskryminowac niewierzacych tym bardziej
        jesli sa to przewaznie wierzacy?
        • tetlian Klimat się ociepla, ale co z tego? 31.03.10, 21:17
          Klimat się ociepla, i to akurat jest fakt. Nie ma co z faktami dyskutować.
          Natomiast cała histeria wokół tego faktu nie powinna mieć miejsca. Według
          prognoz wynika, że kiedy to ocieplenie będzie na tyle wielkie, że będzie mogło
          nam naprawdę w jakiś sposób zaszkodzić, już dawno nie będziemy ludźmi, a czymś o
          wiele potężniejszym i ogromną liczbę rzędów inteligentniejszym. Będziemy
          cywilizacją typu I (a może nawet już II), a zatem będziemy kontrolować wszystkie
          procesy zachodzące na Ziemi, włącznie z pogodą i klimatem.
          • quant34 Re: Klimat się ociepla, ale co z tego? 31.03.10, 23:59
            tetlian napisał:

            > Klimat się ociepla, i to akurat jest fakt. Nie ma co z faktami dyskutować.
            > Natomiast cała histeria wokół tego faktu nie powinna mieć miejsca. Według
            > prognoz wynika, że kiedy to ocieplenie będzie na tyle wielkie, że będzie mogło
            nam naprawdę w jakiś sposób zaszkodzić, już dawno nie będziemy ludźmi, a czymś o
            wiele potężniejszym i ogromną liczbę rzędów inteligentniejszym. Będziemy
            cywilizacją typu I (a może nawet już II), a zatem będziemy kontrolować wszystkie
            procesy zachodzące na Ziemi, włącznie z pogodą i klimatem.

            Chyba jednak nie :) Według prognoz (tych oficjalnie słusznych) ocieplenie
            zacznie się nam dawać we znaki już w drugiej połowie XXI wieku (wpływ na plony
            rolne, pustynnienie i tak dalej). Nie ulega wątpliwości, że do tego czasu nie
            staniemy się cywilizacją I typu w skali Kardaszewa (domyślam się, że o tę skalę
            Ci chodzi). Taką cywilizację ludzie stworzą za kilkaset lat, albo w ogóle. II
            typ to już pieśń przyszłości odległej o tysiąclecia. Zresztą sama skala
            Kardaszewa jest pomysłem dość wątpliwym. Wystarczy, że ludzkość odkryje nowe
            źródło wielkiej energii (energia punktu zerowego?) i nigdy nie będzie miała
            powodu piąć się po tej skali. Podobnym pomysłem jest sfera Dysona, w której tkwi
            swoisty paradoks niemożliwości. Wspominam o sferze Dysona ponieważ byłaby ona
            idealnym miernikiem osiągnięcia I stopnia w skali Kardaszewa. A paradoks polega
            na tym, że gdy już cywilizacja osiągnie taki poziom technologii i dostępności
            zasobów aby zbudować sferę wokół gwiazdy, absorbującą całą jej energię, to
            będzie już dawno na poziomie rozwoju, w którym ta sfera nie będzie już
            potrzebna. To tak jakby starożytni Chińczycy snuli rozważania, że za tysiąc lat
            będą w stanie zbudować liczydło tak wielkie, że ludzie będą potrzebowali
            stupiętrowego rusztowania aby je obsługiwać. Dzisiaj mogliby zbudować coś
            takiego, tylko po jaką cholerę skoro mają komputery ;)
            • quant34 Sprostowanie 01.04.10, 00:32
              Walnąłem się w jednym miejscu, więc prostuję: budowa sfery Dysona byłaby
              idealnym miernikiem osiągnięcia oczywiście II, a nie I stopnia w skali Kardaszewa.
            • tetlian Re: Klimat się ociepla, ale co z tego? 01.04.10, 00:36
              > Chyba jednak nie :) Według prognoz (tych oficjalnie słusznych) ocieplenie
              > zacznie się nam dawać we znaki już w drugiej połowie XXI wieku (wpływ na plony
              > rolne, pustynnienie i tak dalej).

              I właśnie w drugiej połowie XXI sztuczna inteligencja przekroczy możliwości
              ludzkich mózgów. A zatem pojawi się technologiczna osobliwość. Dzięki niej tempo
              postępu niewyobrażalnie przyspieszy. Skoro inteligencja będzie rosła
              wykładniczo, a sam postęp przy stałej inteligencji jest wykładniczy, to
              połączenie tych dwóch zjawisk da cywilizacji ogromnego kopa.


              > To tak jakby starożytni Chińczycy snuli rozważania, że za tysiąc lat
              > będą w stanie zbudować liczydło tak wielkie, że ludzie będą potrzebowali
              > stupiętrowego rusztowania aby je obsługiwać. Dzisiaj mogliby zbudować coś
              > takiego, tylko po jaką cholerę skoro mają komputery ;)

              I to mi się właśnie w postępie podoba. Zawsze rozwiązania problemów są o wiele
              bardziej eleganckie, ciekawsze i zaskakujące od tych, jakie sobie wyobrażaliśmy
              zanim się pojawiły. Ciężko obecnemu człowiekowi sobie wyobrazić co mogłoby
              powstać zamiast sieci sfer Dysona, ale zapewne w jakiś tam sposób będziemy
              przekształcać w jeden wielki umysł systemy, potem galaktyki, a w końcu cały
              Wszechświat. Czas pokaże co to będzie :)
              • maruda.r Re: Klimat się ociepla, ale co z tego? 01.04.10, 09:36
                tetlian napisał:

                A zatem pojawi się technologiczna osobliwość. Dzięki niej temp
                > o
                > postępu niewyobrażalnie przyspieszy.

                *************************

                Trudno to jednak sobie wyobrazić ekstrapolując poznany dziś zbiór faktów,
                doświadczeń i rządzących nimi praw.

              • quant34 Re: Klimat się ociepla, ale co z tego? 01.04.10, 14:39
                tetlian napisał:

                > I właśnie w drugiej połowie XXI sztuczna inteligencja przekroczy możliwości
                ludzkich mózgów. A zatem pojawi się technologiczna osobliwość. Dzięki niej tempo
                postępu niewyobrażalnie przyspieszy. Skoro inteligencja będzie rosła
                wykładniczo, a sam postęp przy stałej inteligencji jest wykładniczy, to
                połączenie tych dwóch zjawisk da cywilizacji ogromnego kopa.

                Obawiam się, że to jest znacznie bardziej złożony problem. Teoria osobliwości
                zasadza się na kilku założeniach, z których większość jest zupełnie
                nieweryfikowalna. Pierwsze założenie jest takie, że możliwe jest stworzenie
                sztucznej inteligencji o możliwościach poznawczych. Jeżeli problem sprowadza się
                do uzyskania większego, niż w ludzkim mózgu, stopnia komplikacji układu, albo
                większej ilości jednostek niż ludzki mózg posiada neuronów, to koncepcja jest
                błędna, ponieważ takie układy już istnieją, a jednak osobliwość się nie
                pojawiła. Ludzki mózg zawiera około 100 miliardów neuronów, najnowsze procesory
                osiągają około półtora miliarda tranzystorów. Istnieją jednak superkomputery, w
                których procesory łączone są w klastry. Przykładowo BlueGene/L posiadał ponad
                130 tysięcy procesorów, miał więc sumarycznie więcej tranzystorów niż ludzki
                mózg ma neuronów. Okazuje się jednak, że superkomputer jest poznawczo tak samo
                głupi jak podręczny kalkulator i nic nowego nie wymyśli. Właśnie dlatego
                sztuczna inteligencja odnoszona jest raczej do software niż do hardware, ale w
                takim ujęciu znowu tkwi paradoks, bo jeżeli inteligencja ma wymagać
                oprogramowania sterującego procesami logicznymi, to nie będzie to inteligencja
                zdolna do myślenia w ludzkim sensie. Prawdopodobnie w ciągu 10-20 lat pojawi się
                maszyna, która przejdzie test Turinga, ale w osobliwości nie chodzi o to, aby
                maszyna robiła wrażenie abstrakcyjnego myślenia, ale aby była zdolna do
                tworzenia. Osobliwość zasadza się zatem na założeniu, że pojawi się maszyna
                zdolna do samodzielnego stawiania nowych problemów i ich rozwiązywania, innymi
                słowy maszyna zdolna do kontynuowania postępu niezależnie od działań człowieka.
                Obecnie nie istnieją żadne podstawy do przyjęcia, że stworzenie tego rodzaju
                sztucznej inteligencji jest w ogóle możliwe. Do dnia dzisiejszego nauka nie wie
                czym jest inteligencja, natomiast protezy typu model Guilforda opisuje tylko jej
                cechy, ale jej nie definiuje. Nie wiadomo także jaki związek zachodzi pomiędzy
                świadomością a inteligencją, pomimo że współczesna psychologia zdaje się
                opowiadać za istnieniem takiego związku. Jeżei taki związek istnieje, to może
                się okazać, że inteligencja zdolna poznawczo nie może istnieć bez świadomości. Z
                kolei nie wiemy czym jest świadomość i czy możliwe jest stworzenie sztucznej
                świadomości (w cybernetyce istnieje interesująca teoria, zgodnie z którą po
                osiągnięciu krytycznego stopnia komplikacji układu, następuje samorzutny
                "zapłon" świadomości. To wszystko jest obecnie wróżenie z fusów, sztuczna
                inteligencja powstanie na pewno, ale czy będzie porównywalna do ludzkiej i
                zdolna do autentycznego samodzielnego myślenia, czy też będzie jedynie symulować
                inteligencję, tego nie wiemy i być może nie dowiemy się nigdy. Drugim założeniem
                teorii osobliwości jest przyjęcie, że sztuczna inteligencja (ta "prawdziwa")
                będzie dysponowała faktyczną (techniczną) możliwością kontynuowania postępu.
                Zauważ jednak, że uzyskanie przez maszynę takiej możliwości wymaga dodatkowych
                czynników. Samo stworzenie takiej sztucznej inteligencji nie załatwia niczego.
                Maszyna musi jeszcze mieć możliwość zbierania danych, prowadzenia eksperymentów
                i badań, a w końcu musi posiadać zaplecze techniczne, urządzenia pomiarowe,
                warsztaty i tak dalej, a wszystko to musi być całkowicie zautomatyzowane aby
                maszyna mogła działać w warunkach osobliwości (jeżeli problemy będą jej podawać
                do rozwiązania ludzie, to nie będzie to osobliwość). Stworzenie takiej
                infrastruktury jest raczej wątpliwie w tym wieku. Trzecie założenie teorii
                osobliwości opiera się na przyjęciu, że ludzie pozwolą sztucznej inteligencji na
                swobodę działania. W tym miejscu mam najwięcej wątpliwości, ponieważ znacznie
                bardziej prawdopodobne jest to, że taka sztuczna inteligencja będzie używana
                raczej do rozwiązywania problemów wskazywanych przez ludzi, którzy sami zbiorą
                dane, przeprowadzą pomiary, testy itp. po czym maszyny użyją tylko do
                interpretacji wyników i wysnucia wniosków. Inne postępowanie byłoby po prostu
                niebezpieczne, nie można bowiem oddać całej infrastruktury badawczej i
                przemysłowej pod kontrolę mądrzejszej od siebie sztucznej istoty, której poziomu
                moralnego nie da się kontrolować. Podsumowując, osobliwość to ciekawa teoria,
                ale trudno ocenić czy coś takiego może nastąpić realnie, natomiast teza, jakoby
                miało to się stać już w drugiej połowie XXI wieku, to raczej futurystyczne
                bajędy.
                • tetlian Re: Klimat się ociepla, ale co z tego? 01.04.10, 19:20
                  > Prawdopodobnie w ciągu 10-20 lat pojawi si
                  > ę
                  > maszyna, która przejdzie test Turinga, ale w osobliwości nie chodzi o to, aby
                  > maszyna robiła wrażenie abstrakcyjnego myślenia, ale aby była zdolna do
                  > tworzenia.

                  Ale jeśli nie potrafimy rozstrzygnąć, czy dana maszyna symuluje, czy naprawdę
                  myśli, to w tym momencie możemy uznać ją za inteligentną. Tak samo przecież nie
                  potrafimy tego rozstrzygnąć w przypadku ludzi. Bo być może ludzie zachowują się
                  tak jak się zachowują, ponieważ mają taki, a nie inny program. I w zasadzie jest
                  to prawdą, jeśli spojrzeć na nasze mózgi jak na komputery.


                  > Obecnie nie istnieją żadne podstawy do przyjęcia, że stworzenie tego rodzaju
                  > sztucznej inteligencji jest w ogóle możliwe.

                  Istnieje taka podstawa. Już raz się to "komuś" udało. Naturze. W wyniku
                  ewolucji, a zatem metodą prób i błędów, powstał człowiek i inne zwierzęta.
                  Trwało to setki milionów lat, ponieważ natura nigdy nie planuje. Mózgi rozwinęły
                  się tylko dlatego, że organizmy posiadające więcej komórek neuronowych, miały
                  większą szansę przeżycia. A skoro naturze się to udało, mimo że niczego nie
                  planowała, to dlaczego nie miałoby się do udać człowiekowi, który tworzyłby mózg
                  od początku wiedząc co chce osiągnąć? Krótko mówiąc, człowiek jest dowodem na
                  to, że da się poukładać atomy tak, by zaczęły wytwarzać świadomość i inteligencję.


                  > W tym miejscu mam najwięcej wątpliwości, ponieważ znacznie
                  > bardziej prawdopodobne jest to, że taka sztuczna inteligencja będzie używana
                  > raczej do rozwiązywania problemów wskazywanych przez ludzi, którzy sami zbiorą
                  > dane, przeprowadzą pomiary, testy itp. po czym maszyny użyją tylko do
                  > interpretacji wyników i wysnucia wniosków.

                  Ale dlaczego ta świadoma maszyna ma być osobnym bytem od człowieka? Przecież
                  można ją połączyć z ludzkimi mózgami. Dzięki temu to ludzie zyskaliby
                  niewyobrażalną dziś inteligencję. Byty inteligentniejsze od nas mogą powstać na
                  dwa sposoby. Albo tworzymy od zera całkowicie nowe sztuczne mózgi. Albo
                  ulepszamy te już istniejące, czyli nasze. Ja osobiście mam nadzieję, że właśnie
                  to drugie rozwiązanie będzie miało miejsce. Koniec końców wyjdzie na to samo,
                  ale przejście do ultrainteligentnych istot będzie bardziej płynne.
                  • stefan4 Re: Klimat się ociepla, ale co z tego? 01.04.10, 19:36
                    tetlian:
                    > Istnieje taka podstawa. Już raz się to "komuś" udało. Naturze.
                    [...]
                    > A skoro naturze się to udało, mimo że niczego nie planowała, to dlaczego nie
                    > miałoby się do udać człowiekowi, który tworzyłby mózg od początku wiedząc co chce
                    > osiągnąć? Krótko mówiąc, człowiek jest dowodem na to, że da się poukładać atomy
                    > tak, by zaczęły wytwarzać świadomość i inteligencję.

                    OK.

                    tetlian:
                    > Ale dlaczego ta świadoma maszyna ma być osobnym bytem od człowieka? Przecież
                    > można ją połączyć z ludzkimi mózgami. Dzięki temu to ludzie zyskaliby
                    > niewyobrażalną dziś inteligencję.

                    A to skąd wynika? Na razie dowiodłes, że da się stworzyć inteligencję
                    ludzką. A skąd wnosisz, że można stworzyć inteligencję nadludzką?

                    - Stefan
                    • tetlian Re: Klimat się ociepla, ale co z tego? 01.04.10, 20:12
                      > A to skąd wynika? Na razie dowiodłes, że da się stworzyć inteligencję
                      > ludzką. A skąd wnosisz, że można stworzyć inteligencję nadludzką
                      > ?

                      Stąd, że każde następne inteligentne zwierzę miało przodków mniej
                      inteligentnych. Cofając się w czasie dojdziemy do przodków posiadających zalążki
                      mózgu. Dlaczego zatem mózg ludzki miałby być czymś ostatecznym? Nic nie stoi na
                      przeszkodzie, by stworzyć jeszcze lepszy.
                      • stefan4 Re: Klimat się ociepla, ale co z tego? 01.04.10, 20:52
                        tetlian:
                        > każde następne inteligentne zwierzę miało przodków mniej inteligentnych.

                        Czyli np. dzieci Marie Curie-Skłodowskiej były inteligentniejsze od niej? Takie
                        słówka jak ,,każde'', ,,wszyscy'', itp. są niebezpieczne...

                        tetlian:
                        > Dlaczego zatem mózg ludzki miałby być czymś ostatecznym?

                        Nie wiem, dlaczego. A dlaczego nie? Może np. dlaczego, że inteligencję na
                        ludzkim poziomie osiąga się na granicy obłędu i nie da się jej znacząco
                        powiększyć bez popadania w prawdziwy obłęd?

                        Ty twierdzisz, że inteligencja może rosnąć bez końca, ja tylko mówię, że nie
                        wiem. Wobec tego to Ty musisz podać dowód swojej tezy, zamiast żądać ode mnie
                        dowodu jej zaprzeczenia.

                        tetlian:
                        > Nic nie stoi na przeszkodzie, by stworzyć jeszcze lepszy.

                        Nie znamy takich przeszkód. Nie wiemy też, czy ich nie ma. Nawet nie wiemy,
                        skąd ludzkie myślenie się wzięło. Nie wiemy niczego, ani w jedną stronę, ani w
                        drugą. Pewnie kiedyś się dowiemy, ale na razie trudno coś odpowiedzialnie
                        twierdzić.

                        - Stefan
                        • tetlian Re: Klimat się ociepla, ale co z tego? 01.04.10, 22:00
                          > Czyli np. dzieci Marie Curie-Skłodowskiej były inteligentniejsze od niej? Taki
                          > e
                          > słówka jak ,,każde'', ,,wszyscy'', itp. są niebezpieczne...

                          No dobra, nie "każde". Miałem na myśli dłuższe odcinki czasu. Oczywiście jeśli w
                          danym środowisku przetrwaniu sprzyjałaby inna cecha niż inteligencja, to wtedy
                          mogłaby ona zanikać. Ale nie o tym mowa. Mówimy o drogach, które doprowadziły do
                          człowieka i innych inteligentnych zwierząt.


                          > Nie wiem, dlaczego. A dlaczego nie? Może np. dlaczego, że inteligencję na
                          > ludzkim poziomie osiąga się na granicy obłędu i nie da się jej znacząco
                          > powiększyć bez popadania w prawdziwy obłęd?

                          A skąd to przypuszczenie? Umysł umysłowi nierówny. Każdy myśli w inny sposób i
                          kieruje się innymi pobudkami. Jeden popadnie w obłęd z byle powodu, a drugiego
                          nic nie będzie w stanie wprowadzić w ten stan.


                          > Ty twierdzisz, że inteligencja może rosnąć bez końca, ja tylko mówię, że nie
                          > wiem. Wobec tego to Ty musisz podać dowód swojej tezy, zamiast żądać ode mnie
                          > dowodu jej zaprzeczenia.

                          Ale co tu dowodzić? To tak jakbyś mi kazał udowodnić, że liczb naturalnych jest
                          nieskończenie wiele. Weź dowolny mózg i podwój jego rozmiary i liczbę połączeń
                          neuronowych. Następnie wgraj do niego software działający na tym większym mózgu.
                          I już masz umysł inteligentniejszy. I teraz dokładnie to samo możesz zrobić z
                          tym nowym mózgiem. Co w tym dziwnego? Oczywiście w pewnym momencie możesz
                          przeskoczyć z biologicznych struktur do bardziej zaawansowanych i
                          wydajniejszych. Zmienisz budulec, ale inteligencja będzie rosła nadal.

                          Naprawdę sądzisz, że po setkach milionach lat, nagle AKURAT teraz jest ta
                          granica inteligencji? To jest cholernie nieprawdopodobne. Nawet jeśli by
                          istniała taka granica, to dlaczego akurat teraz? Nie każ mi udowadniać braku
                          granicy, jeśli prawdopodobieństwo tego, że pojawi się ona akurat w tym roku jest
                          jak jeden do setek milionów (biorąc pod uwagę fakt ile lat już istnieją
                          zwierzęta z mózgami).
                          • stefan4 Re: Klimat się ociepla, ale co z tego? 02.04.10, 09:41
                            tetlian:
                            > To tak jakbyś mi kazał udowodnić, że liczb naturalnych jest nieskończenie wiele.

                            To akurat jest wyjątkowo łatwo udowodnić. W przeciwieństwie do Twojej tezy.

                            tetlian:
                            > Weź dowolny mózg i podwój jego rozmiary i liczbę połączeń neuronowych. Następnie wgraj
                            > do niego software działający na tym większym mózgu.

                            A skąd weźmiesz ten software dla większego mózgu?

                            Dla komputerów taki program rozwoju nie zadziała. Większą moc obliczeniową osiąga się inaczej niż przez podwajanie gabarytów.

                            Ponieważ i tak mówimy już o fantastyce a nie o nauce, to proponuję dwa opowiadania Lema:
                            • o powiększaniu mózgów: ,,Jak Mikromił i Gigacyan ucieczkę mgławic wszczęli'',
                            • o wybitnie inteligentnej cywilizacji: ,,Altruizyna, czyli opowieść o tym, jak pustelnik Dobrycy Kosmos uszczęśliwić zapragnął i co z tego wynikło''


                            - Stefan
                            • tetlian Re: Klimat się ociepla, ale co z tego? 03.04.10, 03:07
                              > A skąd weźmiesz ten software dla większego mózgu?

                              Zupgrade'ujesz istniejący.


                              > Ponieważ i tak mówimy już o fantastyce a nie o nauce, to proponuję dwa opowiada
                              > nia Lema:
                              >
                              • o powiększaniu mózgów: ,,Jak Mikromił i Gigacyan ucieczkę mgławic wszczęli
                                > '',
                                >
                              • o wybitnie inteligentnej cywilizacji: ,,Altruizyna, czyli opowieść o tym,
                                > jak pustelnik Dobrycy Kosmos uszczęśliwić zapragnął i co z tego wynikło''
                                >


                              Chętnie przeczytam :)
                  • quant34 Re: Klimat się ociepla, ale co z tego? 01.04.10, 22:52
                    tetlian napisał:

                    > Ale jeśli nie potrafimy rozstrzygnąć, czy dana maszyna symuluje, czy naprawdę
                    > myśli, to w tym momencie możemy uznać ją za inteligentną.

                    Zasadniczo masz rację, ale dyskusja rozpoczęła się od osobliwości, a w
                    osobliwości nie chodzi o to jakie wrażenie ta maszyna robi, ale czy potrafi
                    tworzyć. Dopóki używasz jej wyłącznie do pogawędki, to możesz faktycznie nie
                    umieć rozstrzygnąć czy symuluje czy myśli naprawdę, ale kiedy dasz jej do
                    rozwiązania jakiś abstrakcyjny problem, to się tego dowiesz od razu, bo maszyna
                    symulująca myślenie, tego problemu nie rozwiąże. W cybernetyce zwraca się
                    natomiast uwagę na niemożliwość stwierdzenia czy maszyna jest rzeczywiście
                    świadoma, ponieważ nie ma innego sposobu stwierdzenia tego, jak ją zapytać. Ale
                    jeżeli odpowie, że tak, to nic z tego nie wynika, bo taka odpowiedź może być jej
                    symulowanym założeniem.

                    > Istnieje taka podstawa. Już raz się to "komuś" udało. Naturze.

                    Znowu muszę przypomnieć, że rozmawiamy o osobliwości, a więc zjawisku dotyczącym
                    wytworów człowieka. To, że po 3,5 miliardzie lat ewolucji, natura doprowadziła
                    do powstania inteligencji (zakładam, że odrzucamy interpretacje religijne) nie
                    jest uzasadnieniem dla tezy, że to samo zrobi sztucznie człowiek do połowy XXI
                    wieku. Jest to nie tylko inna skala czasowa, ale przede wszystkim zupełnie inna
                    metoda i inny kreator.

                    > Ale dlaczego ta świadoma maszyna ma być osobnym bytem od człowieka? Przecież
                    można ją połączyć z ludzkimi mózgami.

                    Teoria osobliwości technologicznej, od której zacząłeś, zakłada, że w rozwoju
                    ludzkiej cywilizacji pojawi się moment, w którym tempo rozwoju przekroczy
                    ludzkie możliwości przyswajania i rozumienia nowości. Jednocześnie najczęściej
                    zwolennicy tej teorii jako przykład czynnika, który to może spowodować, wskazują
                    na sztuczną inteligencję. Zauważ, że jeżeli zmienimy przedmiot dyskusji na
                    możliwość cybernetycznego wspomagania inteligencji człowieka, to przestajemy w
                    ogóle dyskutować o osobliwości. Jeżeli ową rozważaną inteligencją wyższego
                    poziomu, ma być ludzka inteligencja (wspomagana elektronicznie), to ludzie nie
                    stracą możliwości rozumienia postępu i "nadążania za nim", a więc osobliwość nie
                    wystąpi. Mówiąc krotko - zmieniłeś temat, ale to także jest ciekawe zagadnienie,
                    więc nie mam nic przeciwko temu :)

                    > Byty inteligentniejsze od nas mogą powstać na
                    > dwa sposoby. Albo tworzymy od zera całkowicie nowe sztuczne mózgi. Albo
                    > ulepszamy te już istniejące, czyli nasze. Ja osobiście mam nadzieję, że
                    właśnie to drugie rozwiązanie będzie miało miejsce.

                    Ja również wolę to drugie, ponieważ to oznacza zachowanie kontroli nad postępem
                    po stronie ludzi, zamiast oddanie go w ręce maszyn. Tylko, że zintegrowany układ
                    elektronika-mózg to coś znacznie trudniejszego technicznie, więc o tym, aby to
                    się stało w połowie XXI wieku nie ma mowy. Może jakiś prosty interfejs do tego
                    czasu da się podłączyć do mózgu, ale będzie to raczej urządzenie wspomagające
                    pracę któregoś z ośrodków w mózgu, a nie moduł podnoszący inteligencję. Obawiam
                    się, że aby elektronicznie zwiększyć inteligencję organicznego mózgu, najpierw
                    trzeba ustalić w jaki sposób owy mózg ją generuje i czym w ogóle ona jest. Ale
                    nie mam wątpliwości, że kiedyś to będzie możliwe. Skoro już się prowadzi badania
                    na zwierzętach polegających na wszczepianiu elektrod w ośrodkach sterujących
                    ruchem, tak że małpa może samą wolą poruszać mechanicznym ramieniem (wyniki tego
                    eksperymentu ujawniono w zeszłym roku), to za 50 lat będzie można ludziom
                    ulepszać wzrok, słuch, elektronicznie niwelować uszkodzenia mózgu i rozbić wiele
                    innych rzeczy określanych w literaturze jako "cyborgizacja". A za 100 lat będzie
                    można do mózgu podłączyć interfejs obliczeniowy, dzięki któremu człowiek będzie
                    w pamięci dokonywał tego, co obecnie wymaga komputera. A gdzie to się skończy?
                    Nie mam pojęcia, mam tylko nadzieję, że pewnego dnia ludziom nie odbije palma i
                    nie zaczną się nazywać bogami ;)
                    • tetlian Re: Klimat się ociepla, ale co z tego? 03.04.10, 03:05
                      > Dopóki używasz jej wyłącznie do pogawędki, to możesz faktycznie nie
                      > umieć rozstrzygnąć czy symuluje czy myśli naprawdę, ale kiedy dasz jej do
                      > rozwiązania jakiś abstrakcyjny problem, to się tego dowiesz od razu, bo maszyna
                      > symulująca myślenie, tego problemu nie rozwiąże.

                      A czy danie zadania rozwiązania takiego problemu maszynie nie może być elementem
                      rozmowy?

                      Podzielmy maszyny myślące na dwa typy. Pierwszy typ to maszyny, w których myśli
                      powstają na podobnej zasadzie co u człowieka. A drugi typ, to maszyny, w których
                      zostały wprowadzone do bazy danych wszystkie możliwe reakcje i odpowiedzi na
                      wszystkie możliwe sytuacje (z dokładnością co do ruchów pojedynczych atomów).
                      Taka maszyna odgrywałaby je na zasadzie "If... then... else...". Choć
                      teoretycznie taka maszyna jest możliwa, to zbudowanie jej jest niemal nierealne
                      (mózg musiałaby mieć gdzieś na zewnątrz poza
                      Wszechświatem, w jakimś nośniku o wiele większym od Wszechświata). Ale załóżmy,
                      że jednak się udało coś takiego stworzyć. Mając do czynienia z takim tworem, nie
                      możemy w żaden sposób rozstrzygnąć, czy to jest symulacja, czy nie. Choć tak
                      naprawdę ona tylko odpala przygotowane wcześniej reakcje. A zatem czy moglibyśmy
                      powiedzieć, że ona myśli? Nie odróżnisz jej od człowieka, a jednak wiesz, że to
                      symulacja. To jest ciekawy problem i samo rozważanie nad nim powoduje, że mózg
                      się lasuje :)


                      > Znowu muszę przypomnieć, że rozmawiamy o osobliwości, a więc zjawisku dotyczący
                      > m
                      > wytworów człowieka. To, że po 3,5 miliardzie lat ewolucji, natura doprowadziła
                      > do powstania inteligencji (zakładam, że odrzucamy interpretacje religijne) nie
                      > jest uzasadnieniem dla tezy, że to samo zrobi sztucznie człowiek do połowy XXI
                      > wieku. Jest to nie tylko inna skala czasowa, ale przede wszystkim zupełnie inna
                      > metoda i inny kreator.

                      Różnica jest taka, że człowiek robi to świadomie i ma z góry określony cel.
                      Natura takiego celu nie miała. A zatem człowiekowi powinno się to udać zbudować
                      szybciej. Tak jak szybciej zbudował te wszystkie otaczające nas cuda techniki,
                      które przewyższają wielokrotnie ich naturalne odpowiedniki.

                      Dlaczego połowa XXI wieku? To tylko prognozy oparte na obserwacji obecnego
                      postępu w tej dziedzinie i prawu Moore'a. Oczywiście, że mogą okazać się błędne
                      i może to nastąpić wcześniej, albo i o wiele później. Jednak myślę, że nawet
                      pesymistycznie zakładając, to do końca XXI wieku, powinno nam się udać osiągnąć
                      ten cel.


                      > Teoria osobliwości technologicznej, od której zacząłeś, zakłada, że w rozwoju
                      > ludzkiej cywilizacji pojawi się moment, w którym tempo rozwoju przekroczy
                      > ludzkie możliwości przyswajania i rozumienia nowości. Jednocześnie najczęściej
                      > zwolennicy tej teorii jako przykład czynnika, który to może spowodować, wskazuj
                      > ą
                      > na sztuczną inteligencję. Zauważ, że jeżeli zmienimy przedmiot dyskusji na
                      > możliwość cybernetycznego wspomagania inteligencji człowieka, to przestajemy w
                      > ogóle dyskutować o osobliwości.

                      Ja znam taką definicję (cytat z Wikipedii):

                      "Technologiczna osobliwość to prognozowany punkt w przyszłym rozwoju
                      cywilizacji, w którym postęp techniczny przyspiesza poza możliwość zrozumienia
                      dzisiejszego człowieka."

                      Skoro dzisiejszego, to niezmodyfikowanego. Człowiek z ulepszonym mózgiem już by
                      był czymś innym, czymś potężniejszym. A zatem ten punkt nadal można by nazywać
                      osobliwością.

                      > Ale
                      > nie mam wątpliwości, że kiedyś to będzie możliwe. Skoro już się prowadzi badani
                      > a
                      > na zwierzętach polegających na wszczepianiu elektrod w ośrodkach sterujących
                      > ruchem, tak że małpa może samą wolą poruszać mechanicznym ramieniem (wyniki teg
                      > o
                      > eksperymentu ujawniono w zeszłym roku)

                      Widziałem filmik na youtube z tą małpą. Muszę przyznać, że to ciekawa sprawa.

                      W zasadzie to się zgadzamy, co do sztucznej inteligencji, a różnica jest tylko
                      taka, że ja obstawiam wcześniejsze przedziały czasowe niż Ty :) Skłania mnie
                      głównie ku temu to, że postęp jest wykładniczy. Wystarczy porównać sobie każde
                      kolejne stulecie i to jak świat został w nim zmieniony. Właściwie to do XVIII
                      wieku, stulecia niewiele różniły się między sobą. Dopiero XIX wiek przyniósł
                      ogromne zmiany, ale te zmiany i tak okazały się malutkie w porównaniu z tymi z
                      XX wieku. I zapewne to samo będzie można o nich powiedzieć porównując do tych z
                      XXI wieku.


                      > A gdzie to się skończy?
                      > Nie mam pojęcia, mam tylko nadzieję, że pewnego dnia ludziom nie odbije palma i
                      > nie zaczną się nazywać bogami ;)

                      Gdy posiądziemy zdolność stwarzania wszechświatów, to za takowych moglibyśmy
                      zostać uznani. Ba, nawet tworzenie nowych systemów gwiezdnych już by było czynem
                      boskim dla mniej zaawansowanych cywilizacji. Ale czy sami będziemy się tak
                      nazywać? Trudno powiedzieć, biorąc pod uwagę fakt, że nawet nie wiadomo co to
                      jest bóg :)
                      • quant34 Re: Klimat się ociepla, ale co z tego? 03.04.10, 16:01
                        tetlian napisał:

                        > Taka maszyna odgrywałaby je na zasadzie "If... then... else...". Choć
                        teoretycznie taka maszyna jest możliwa, to zbudowanie jej jest niemal nierealne
                        (mózg musiałaby mieć gdzieś na zewnątrz poza
                        Wszechświatem, w jakimś nośniku o wiele większym od Wszechświata).

                        Ty to masz rozmach z tymi skalami... :) Cała wiedza ludzkości to raptem parę
                        eksabajtów informacji. Nawet gdyby wpakować w dyski twarde o pojemności 100 GB
                        każdy, to wszystko zmieściłoby się na obszarze jednego dużego miasta, nie mówiąc
                        już o całym wszechświecie. Skonstruowanie takiego komputera to nie jest problem
                        magazynowania danych (w końcu prawie cała wiedza ludzkości jest JUŻ upakowana na
                        elektronicznych nośnikach informacji - vide: internet, w którym jest praktycznie
                        wszystko). Problem to opracowanie tej wiedzy w sposób możliwy do używania przez
                        jedną maszynę. To problem oprogramowania, które tysiące programistów tworzyłoby
                        przez wieki i dlatego taki komputer nie powstanie tą drogą.

                        > Różnica jest taka, że człowiek robi to świadomie i ma z góry określony cel.
                        Natura takiego celu nie miała. A zatem człowiekowi powinno się to udać zbudować
                        szybciej.

                        Tu się akurat zgadzam, cywilizacja jest "szybsza" niż ewolucja. Jednak mnie
                        chodziło o to, że efekty ewolucji traktowałeś jako argument na to, co może
                        człowiek, a przecież sam przyznajesz, że człowiek robi to inaczej, więc takiej
                        analogii tu nie ma.

                        > Dlaczego połowa XXI wieku? To tylko prognozy oparte na obserwacji obecnego
                        > postępu w tej dziedzinie i prawu Moore'a. Oczywiście, że mogą okazać się
                        błędne i może to nastąpić wcześniej, albo i o wiele później. Jednak myślę, że
                        nawet pesymistycznie zakładając, to do końca XXI wieku, powinno nam się udać
                        osiągnąć ten cel.

                        Jeżeli pisząc o celu masz na myśli zbudowanie autentycznie myślącej sztucznej
                        inteligencji, to jestem skłonny się zgodzić. Ale jeżeli tym celem ma być
                        osobliwość technologiczna, to bardzo wątpię z powodów, o których niżej.

                        > W zasadzie to się zgadzamy, co do sztucznej inteligencji, a różnica jest tylko
                        taka, że ja obstawiam wcześniejsze przedziały czasowe niż Ty :)

                        Co do samej sztucznej inteligencji, faktycznie się zgadzamy. Jednak co do
                        skutków jej skonstruowania, to już nie bardzo :) Ty utożsamiasz powstanie takiej
                        inteligencji z osobliwością, a ja twierdzę, że od powstania superinteligencji do
                        wystąpienia osobliwości jest jeszcze daleka droga.

                        > Skłania mnie głównie ku temu to, że postęp jest wykładniczy. Wystarczy
                        porównać sobie każde kolejne stulecie i to jak świat został w nim zmieniony.
                        Właściwie to do XVIII wieku, stulecia niewiele różniły się między sobą. Dopiero
                        XIX wiek przyniósł ogromne zmiany, ale te zmiany i tak okazały się malutkie w
                        porównaniu z tymi z XX wieku. I zapewne to samo będzie można o nich powiedzieć
                        porównując do tych z XXI wieku.

                        W okresie, o którym piszesz, faktycznie tak to wygląda, ale to dość wybiórcze
                        ujecie. Ludzka cywilizacja istnieje od jakichś 10 tysięcy lat i na przestrzeni
                        całego tego czasu trendy były różne. Zwróć np. uwagę na gwałtowny skok
                        cywilizacyjny wykonany przez starożytny Egipt, czy starożytne Chiny - to były
                        cywilizacyjne "wyspy" na tle ciemnej reszty świata. A co z gigantyczną zapaścią
                        cywilizacyjną, która nastąpiła po upadku Cesarstwa Rzymskiego? Między III a V
                        wiekiem świat wykonał gigantyczny krok wstecz, aby przez kolejne 10 wieków stać
                        prawie w miejscu. Proces wykładniczego przyspieszenia (właściwie nie do końca
                        wykładniczego, ale mniejsza o to) zaczyna się dopiero wraz z Renesansem. Skąd
                        wiesz, że w przyszłości nie wystąpi czynnik, który odwróci trend postępu? Coś
                        takiego, jak pojawienie się Chrześcijaństwa, które cofnęło Europę w rozwoju o
                        setki lat? To oczywiście nie musi być zjawisko religijne, ale np. społeczne,
                        ekonomiczne, kataklizm czy wielka wojna. Estrapolowanie obecnego trendu na
                        przyszłość to dość ryzykowany zabieg w dużej skali czasowej.

                        > Gdy posiądziemy zdolność stwarzania wszechświatów, to za takowych moglibyśmy
                        zostać uznani.

                        Znowu ten Twój rozmach :) W Twoich poglądach widać silny wpływ Kurzweila. Ale
                        wybacz, dla mnie facet, który opowiada, że w 2200 roku, a więc za niespełna 200
                        lat, ludzkość będzie w stanie tworzyć całe wszechświaty i panować nad całym
                        metawszechświatem, przejawia delikatnie mówiąc, brak kontaktu z rzeczywistością
                        :) A tak właśnie twierdzi Kurzweil, jego zdaniem ludzkość osiągnie VII stopień w
                        skali Kardaszewa już około 2200 roku dzięki wystąpieniu osobliwości (oczywiście
                        owy VII poziom wymyślił Kurzweil, a nie Kardaszew). Cała koncepcja osobliwości
                        opiera się jednak na poważnym błędzie: zakłada, że samo stworzenie
                        superinteligencji, spowoduje osiągnięcie tego, co ta superinteligencja będzie w
                        stanie wymyślić, a to jest nonsens. Ograniczenia tempa postępu nie wynikają
                        bowiem tylko z ograniczeń możliwości ludzkich umysłów, ale przede wszystkim z
                        niedostatków środków. Dlatego samo stworzenie sztucznej inteligencji o
                        możliwościach znacznie przekraczających ludzkie, absolutnie niczego nie załatwia
                        i na nic jeszcze nie pozwala. Niech za przykład posłuży wałkowany przez
                        futurologów temat mózgu matrioszka, sfery Dysona czy inne tego typu gigantyczne
                        przedsięwzięcie. Co z tego, ze superinteligentna maszyna zaprojektuje coś
                        takiego i opracuje całą potrzebną technologię, skoro zrobi to tylko w teorii.
                        Teraz, mając plany, trzeba jeszcze to zbudować! A aby to zbudować trzeba mieć
                        100 razy więcej surowców niż wynosi cała masa naszej planety, dysponować
                        gigantycznym źródłem energii oraz bardzo długim czasem na budowę. Wyobraź sobie
                        taki abstrakcyjny scenariusz: starożytni Rzymianie opracowują superinteligentną
                        maszynę, która dzięki swojej supermądrości opracowuje plany programu kosmicznego
                        podobnego do programu Apollo. I co z tym zrobią? Skąd wezmą całą infrastrukturę
                        przemysłową potrzebną do zbudowania rakiety, statku, wytworzenia paliwa
                        rakietowego i tak dalej? Dokładnie tak samo jest z pomysłami Kurzweila. Może i
                        supermaszyna będzie w stanie do 2200 roku wymyślić sposób na opanowanie całego
                        wszechświata, podróżowanie między wszechświatami i ich tworzenie od zera, ale
                        ile tysiącleci będzie musiało minąć aby ludzie zdobyli na to środki? Dlatego
                        właśnie nie wierzę w takie scenariusze. Postęp będzie nadal przyśpieszał i
                        zapewne powstanie sztuczna inteligencja o możliwościach większych iż ludzkie,
                        ale w połowie XXI wieku nie będzie super-kopa cywilizacyjnego, bo realizacja
                        wszystkiego, co wymyśli superinteligencja wymaga jeszcze środków,które najpierw
                        musi wytworzyć gospodarka, góry forsy, które najpierw muszą na taki cel
                        przeznaczyć politycy i przyzwolenia społecznego na pierwsze i drugie.

                    • stefan4 o machinalnym myśleniu 03.04.10, 10:47
                      quant34:
                      > w osobliwości nie chodzi o to jakie wrażenie ta maszyna robi, ale czy potrafi
                      > tworzyć. Dopóki używasz jej wyłącznie do pogawędki, to możesz faktycznie nie
                      > umieć rozstrzygnąć czy symuluje czy myśli naprawdę, ale kiedy dasz jej do
                      > rozwiązania jakiś abstrakcyjny problem, to się tego dowiesz od razu, bo maszyna
                      > symulująca myślenie, tego problemu nie rozwiąże.

                      Ale również wielu ludzi go nie rozwiąże
            • stefan4 klasyfikacja niebytu 01.04.10, 09:22
              quant34:
              > Nie ulega wątpliwości, że do tego czasu nie staniemy się cywilizacją I typu
              > w skali Kardaszewa

              Niestety Google chodzi mi dzisiaj beznadziejnie wolno i nie mogę sprawdzić tego
              Kardaszewa. Ale mówicie, że poklasyfikował nieistniejące cywilizacje na typy i
              wyliczył, że my jeszcze nie należymy do żadnego typu? Rozumiem, że to dlatego,
              że nie chciał kalać krystalicznej czystości niebytu skrzeczącą rzeczywistością?

              I takie klasyfikacje rozpatruje się poważnie? Zaspokójcie moją ciekawość, bo to
              brzmi pasjonująco.

              - Stefan
              • maruda.r Re: klasyfikacja niebytu 01.04.10, 09:37
                stefan4 napisał:

                pl.wikipedia.org/wiki/Skala_Kardaszewa
              • quant34 Re: klasyfikacja niebytu 01.04.10, 12:35
                stefan4 napisał:

                > I takie klasyfikacje rozpatruje się poważnie? Zaspokójcie moją ciekawość, bo
                to brzmi pasjonująco.

                W wielkim skrócie, radziecki astronom gdzieś w latach 60-tych zaproponował opis
                hipotetycznej drogi rozwoju cywilizacji (jakiejkolwiek, może być ludzka) poprzez
                odniesienie do możliwości wykorzystywania dostępnej energii. I tak cywilizacja I
                typu to cywilizacja, która potrafi wykorzystać całą energię swojej planety, II
                typ - swojej gwiazdy macierzystej, III typ - swojej galaktyki, a IV - całego
                wszechświata. Cały ten pomysł opiera się na próbie znalezienia uniwersalnego
                miernika poziomu zaawansowania cywilizacyjnego i założeniu, że energia jest tym,
                czego potrzebuje każda możliwa do wyobrażenia cywilizacja. Pytasz czy się to
                traktuje poważnie? Z tego, co mi wiadomo, nie :) Astronomowie, astrofizycy i
                przedstawiciele innych dziedzin, skalę Kardaszewa traktują trochę mniej poważnie
                niż równanie Drake`a, uznając ją za pewien model, który być może coś opisuje, a
                być może jest tylko fantazjowaniem. Osobiście uważam tę skalę za kompletną
                bzdurę i przejaw antropomorficznej arogancji. Sam model zawiera zresztą liczne
                błędy czysto metodologiczne. Po pierwsze opiera się na założeniu, że jedynym
                sposobem zaspokojenia potrzeb energetycznych cywilizacji jest pobieranie ich z
                natury (I - planeta, II - gwiazda, III - galaktyka), a ignoruje możliwości
                korzystania z zaawansowanych technologii WYTWARZANIA energii. Po drugie jest
                antropomorficzna, tymczasem hipotetyczna obca cywilizacja może na żadnym etapie
                swojego rozwoju nie wykazywać potrzeb podobnych do ludzkich. Po trzecie skala
                skupia się tylko na jednym aspekcie cywilizacji - czerpaniu energii, tymczasem
                aspektów takich jest mnóstwo, od technologii w innych dziedzinach, po aspekty
                kulturowe i etyczne. Po czwarte wreszcie, jest w niej zawarty paradoks
                analogiczny do koncepcji sfer Dysona. Paradoks co prawda ujawnia się dopiero
                pomiędzy w II i III stopniu, ale jest wyraźny. Paradoks polega na tym, że
                cywilizacja zdolna wykorzystać całą energię gwiazdy (przykładowo budując
                gigantyczną strukturę wokół niej) dla zrealizowania takiego celu musi posiadać
                już porównywalne źródło energii (albo i większe). Odpowiednio, aby oblecieć całą
                galaktykę w celu wykorzystania jej energii, cywilizacja już wcześniej musi
                posiadać źródło niewyobrażalnie wielkiej energii umożliwiającej takie loty.
                Innymi słowy, w momencie kiedy cywilizacja będzie zdolna osiągnąć dany etap, już
                nie będzie miała powodu aby to robić. Proponuję skalę Kardaszewa traktować jako
                quasi-naukową ciekawostkę i nic ponadto.
                • stefan4 Re: klasyfikacja niebytu 01.04.10, 19:22
                  quant34:
                  > W wielkim skrócie, radziecki astronom gdzieś w latach 60-tych zaproponował opis
                  > hipotetycznej drogi rozwoju cywilizacji (jakiejkolwiek, może być ludzka) poprzez
                  > odniesienie do możliwości wykorzystywania dostępnej energii.

                  Dzięki za wyjaśnienie. Google już mi się naprawił (nie mam pojęcia, co mu było rano), więc już sam potrafię takie rzeczy wyszukiwać.

                  quant34:
                  > Pytasz czy się to traktuje poważnie? Z tego, co mi wiadomo, nie :)

                  Uff, co za ulga. Świat stanął z głowy na nogi.

                  - Stefan
                  • tetlian Re: klasyfikacja niebytu 01.04.10, 20:16
                    > quant34:
                    > > Pytasz czy się to traktuje poważnie? Z tego, co mi wiadomo, nie :)
                    >
                    > Uff, co za ulga. Świat stanął z głowy na nogi.
                    >

                    Nie wiem co jest niepoważnego w tym, że z roku na rok roczna ilość zużywanej
                    energii przez cywilizację rośnie. Ta skala to jedynie punkty postawione na
                    wykresie przedstawiającym ilość zużywanej energii w miarę upływu czasu.
                    • stefan4 Re: klasyfikacja niebytu 01.04.10, 20:54
                      tetlian:
                      > Nie wiem co jest niepoważnego w tym, że z roku na rok roczna ilość zużywanej
                      > energii przez cywilizację rośnie.

                      W tym nie ma nic niepoważnego, to jest tylko smutne. Ale to jest przykra cecha
                      naszej syfilizacji, a nie każdej cywilizacji możliwej do pomyślenia.

                      - Stefan
                      • tetlian Re: klasyfikacja niebytu 01.04.10, 22:01
                        > W tym nie ma nic niepoważnego, to jest tylko smutne. Ale to jest przykra cecha
                        > naszej syfilizacji, a nie każdej cywilizacji możliwej do pomyślenia.

                        A co w takim razie jest w tym smutnego?
                        • stefan4 Re: klasyfikacja niebytu 02.04.10, 09:45
                          tetlian:
                          > A co w takim razie jest w tym smutnego?

                          Jeśli chcemy mierzyć poziom cywilizacyjny siłą pięści (czyli zużyciem energii) a
                          nie siłą rozumu lub ducha, to mnie to smuci. Ale kiedy mówimy o odczuciach, to
                          już nie jest nauka; Ciebie to samo smucić nie musi...

                          Tak czy tak, na razie klasyfikujemy niebyt
                          • tetlian Re: klasyfikacja niebytu 03.04.10, 03:25
                            > Jeśli chcemy mierzyć poziom cywilizacyjny siłą pięści (czyli zużyciem energii)
                            > a
                            > nie siłą rozumu lub ducha, to mnie to smuci.

                            Skoro nie wierzysz w to, że da się stworzyć lepszy mózg niż ludzki, to pozostaje
                            już tylko rozwijać inne siły niż siłę umysłu ;)

                            A tak na serio, by rozum istniał, potrzebna jest energia. By Twój mózg pracował,
                            musi otrzymywać od organizmu energię. By komputer pracował, musi otrzymywać tą
                            energię z elektrowni. Gdy powstaną potężniejsze mózgi, to i będą potrzebowały
                            potężniejszych źródeł energii. Taka np. Sfera Dysona, potrzebowałaby energię
                            całej gwiazdy. A zatem siła umysłu (jak to napisałeś) także by wzrosła.
                            • stefan4 Re: klasyfikacja niebytu 03.04.10, 11:00
                              tetlian:
                              > Skoro nie wierzysz w to, że da się stworzyć lepszy mózg niż ludzki

                              Nie wierzę ani w możliwość, ani w niemożliwość, bo uważam, że to wcale nie jest kwestia wiary. Na pytanie, czy można stworzyć sztuczne myślenie lepsze niż ludzkie, widzę 4 sensowne odpowiedzi:
                              • tak, można,
                              • nie, nie można,
                              • nie wiem, mam za mało danych,
                              • sformułuj pytanie inaczej, bo jest źle postawione.
                              Moje stanowisko zawiera się gdzieś między trzecią a czwartą odpowiedzią.

                              tetlian:
                              > A tak na serio, by rozum istniał, potrzebna jest energia.

                              Jasne. Komputer też potrzebuje prądu, żeby działać. Jednak mocy obliczeniowej komputera nie liczy się w kilowatach
                • tetlian Re: klasyfikacja niebytu 01.04.10, 19:27
                  > cywilizacja
                  > I
                  > typu to cywilizacja, która potrafi wykorzystać całą energię swojej planety, II
                  > typ - swojej gwiazdy macierzystej, III typ - swojej galaktyki, a IV - całego
                  > wszechświata.

                  Mała uwaga. Cywilizacja typu IV czerpie energię ze swojej supergromady. Dopiero
                  cywilizacja typu V czerpie ją z całego swojego wszechświata.


                  > a ignoruje możliwości
                  > korzystania z zaawansowanych technologii WYTWARZANIA energii.

                  Tak z ciekawości, jakie to technologie? Mam nadzieję, że nie masz na myśli
                  żadnego perpetum mobile?


                  > Paradoks polega na tym, że
                  > cywilizacja zdolna wykorzystać całą energię gwiazdy (przykładowo budując
                  > gigantyczną strukturę wokół niej) dla zrealizowania takiego celu musi posiadać
                  > już porównywalne źródło energii (albo i większe). Odpowiednio, aby oblecieć cał
                  > ą
                  > galaktykę w celu wykorzystania jej energii, cywilizacja już wcześniej musi
                  > posiadać źródło niewyobrażalnie wielkiej energii umożliwiającej takie loty.
                  > Innymi słowy, w momencie kiedy cywilizacja będzie zdolna osiągnąć dany etap, ju
                  > ż
                  > nie będzie miała powodu aby to robić.

                  Czy ja wiem, czy to jest jakiś paradoks? Przecież taki proces od tysięcy lat
                  obserwujemy na Ziemi. Człowiek cały czas opanowywał technologie pozyskiwania
                  energii z coraz bardziej energodajnych źródeł. Dzięki tej energii opracowywał
                  technologie, dzięki którym mógł pozyskiwać energię z jeszcze bardziej bogatych w
                  nią źródeł. Nie widzę powodu, dlaczego na planecie miałoby się to zakończyć.
                  Przecież ten proces może być kontynuowany aż do momentu czerpania energii z
                  całego Wszechświata.
                  • quant34 Re: klasyfikacja niebytu 01.04.10, 23:27
                    tetlian napisał:

                    > Mała uwaga. Cywilizacja typu IV czerpie energię ze swojej supergromady.
                    Dopiero cywilizacja typu V czerpie ją z całego swojego wszechświata.

                    Racja, przeskoczyłem niechcący jedno "oczko" :) Ale przy okazji warto nadmienić,
                    że wszystko co wymyślono powyżej III poziomu, to już nie jest pomysł samego
                    Kardaszewa. IV i V poziom dodał bodajże Isaak Asimov, a VI I VII Kurzweil.

                    > Tak z ciekawości, jakie to technologie? Mam nadzieję, że nie masz na myśli
                    > żadnego perpetum mobile?

                    Na początku wystarczy fuzja jądrowa, nad którą już pracujemy. Jej całkowite
                    opanowanie spowoduje, że możemy nigdy nie potrzebować poskramiania Słońca. Poza
                    tym wyrażam przekonanie, że w przyszłości (tym bardziej odległej) pojawią się
                    nieznane dzisiaj technologie. Wystarczy zastanowić się nad takim pojęciem jak
                    gęstość energii próżni czy energia cząstek wirtualnych. To nie jest żadna
                    fantastyka, tylko pojęcia używane przez współczesną fizykę. Natomiast czy te
                    formy energii da się wykorzystać na użytek cywilizacji, to już oczywiście
                    spekulacje, ale nie tak do końca pozbawione podstaw. Niektóre modele oszacowania
                    gęstości energii próżni prowadzą do wniosku, że w 1 cm sześciennym przestrzeni
                    znajduje się więcej energii niż ludzkość zużyła w całej swojej historii
                    (uwzględniając wszystkie wybuchy jądrowe). Jeżeli udałoby się to potwierdzić, to
                    być może w odległej przyszłości ludziom uda się dobrać do tej energii i
                    założenia skali Kardaszewa stracą jakikolwiek sens.

                    > Czy ja wiem, czy to jest jakiś paradoks? Przecież taki proces od tysięcy lat
                    obserwujemy na Ziemi. Człowiek cały czas opanowywał technologie pozyskiwania
                    energii z coraz bardziej energodajnych źródeł. Dzięki tej energii opracowywał
                    technologie, dzięki którym mógł pozyskiwać energię z jeszcze bardziej bogatych w
                    nią źródeł. Nie widzę powodu, dlaczego na planecie miałoby się to zakończyć.
                    Przecież ten proces może być kontynuowany aż do momentu czerpania energii z
                    całego Wszechświata.

                    To wszystko prawda, ale pisząc o paradoksie miałem na myśli nie przebieg
                    procesu, ale potrzeby sięgania po to czy inne źródło energii. Jasne, że
                    zapotrzebowanie na energię rośnie i będzie rosło nadal. Prawdą także jest, że
                    jedna technologia energetyczna umożliwia opanowanie innej - bardziej
                    zaawansowanej. Jednak Kardaszew pisał o wykorzystaniu energii planety, gwiazdy i
                    galaktyki, czyli wskazał konkretne źródła. Paradoks polega na tym, że kiedy już
                    będziemy w stanie ujarzmić gwiazdę, to będziemy już na takim poziomie
                    cywilizacyjnym, że nam ta gwiazda nie będzie potrzebna. To tak, jakby ludzie
                    jechali koleją magnetyczną do laboratorium badawczego, w którym następnie
                    pracowaliby nad lepszą lokomotywą parową. A po co im ona skoro mają magnetyczną,
                    a więc lepszą?
                    • tetlian Re: klasyfikacja niebytu 03.04.10, 03:19
                      > Niektóre modele oszacowani
                      > a
                      > gęstości energii próżni prowadzą do wniosku, że w 1 cm sześciennym przestrzeni
                      > znajduje się więcej energii niż ludzkość zużyła w całej swojej historii
                      > (uwzględniając wszystkie wybuchy jądrowe). Jeżeli udałoby się to potwierdzić, t
                      > o
                      > być może w odległej przyszłości ludziom uda się dobrać do tej energii i
                      > założenia skali Kardaszewa stracą jakikolwiek sens.

                      Też o tym słyszałem, choć trochę z mało wiarygodnych źródeł. Ale muszę przyznać,
                      że jest to bardzo interesujące. Gdyby coś takiego udało się nam osiągnąć, to
                      rozwój naszej cywilizacji przyspieszyłby niewyobrażalnie.


                      > Paradoks polega na tym, że kiedy już
                      > będziemy w stanie ujarzmić gwiazdę, to będziemy już na takim poziomie
                      > cywilizacyjnym, że nam ta gwiazda nie będzie potrzebna.

                      To prawda, sfera może nie być potrzebna do pozyskiwania energii. Ale może do
                      innych celów. Taka sfera przecież byłaby ogromnym mózgiem/komputerem. A zatem
                      cała świadomość cywilizacji mogłaby zostać do niej przeniesiona, a jej
                      inteligencja o wiele rzędów zwielokrotniona.

                      Choć z drugiej strony możemy i do tego nie potrzebować gwiazd, a wgryźć się w
                      bardziej niskopoziomowy kod Wszechświata i na nim zawiesić swoje myśli.
                      Moglibyśmy użyć np. ciemnej materii i ciemnej energii, które razem stanowią 96%
                      Wszechświata. Umysł cywilizacji płynąłby wówczas po całym Wszechświecie i
                      przekształcał go wedle woli.

                      A może rozwiązania będą jeszcze inne? Pozostaje nam jedynie czekać, by
                      dowiedzieć się co to będzie :)
          • sher-rif Re: Klimat się ociepla, ale co z tego? 02.04.10, 10:50
            Ocieplają się niektóre regiony globu.A histeria wokól tego faktu jest i
            będzie bo lewactwu potrzeba bata na kapitalizm.
            • stefan4 Re: Klimat się ociepla, ale co z tego? 02.04.10, 11:07
              sher-rif:
              > Ocieplają się niektóre regiony globu.

              tu masz rozróżnienie tych regionów, gdzie się ociepla (żółte, czerwone, brązowe)
              i tych, gdzie się oziębia (zielono-niebieskie).

              https://data.giss.nasa.gov/work/gistemp/NMAPS/tmp_GHCN_GISS_1200km_Anom1203_2009_2010_1951_1980/GHCN_GISS_1200km_Anom1203_2009_2010_1951_1980.gif

              Możesz zresztą sam wejść sobie
              tutaj, sam ustawić sobie
              okres bazowy i inne, i otrzymać inną mapę. Nie bardzo inną, bo ogólny trend
              jest taki.

              sher-rif:
              > lewactwu potrzeba bata na kapitalizm.

              Chyba pomyliłeś fora. Nauka nie dzieli się na lewacką i prawacką; a jej
              twierdzenia wymagają uzasadnień, a nie wyzwisk.

              - Stefan
              • llukiz Re: Klimat się ociepla, ale co z tego? 02.04.10, 15:52
                > Chyba pomyliłeś fora. Nauka nie dzieli się na lewacką i prawacką;

                Pełna zgoda. A fakt wystąpienia podziału tylko potwierdza tezę, że tu nie o
                żadną naukę chodzi, tylko o pieniądze. Klimat zmienia się od zawsze. Wcześniej
                się ochładzało to teraz się ociepla. Robienie z tego polityki i ideologii przy
                pomocy pseudonauki musi rodzić podziały.
                • stefan4 Re: Klimat się ociepla, ale co z tego? 02.04.10, 16:45
                  stefan4:
                  > Chyba pomyliłeś fora. Nauka nie dzieli się na lewacką i prawacką

                  llukiz:
                  > Pełna zgoda. A fakt wystąpienia podziału tylko potwierdza tezę

                  Nie potwierdza żadnej tezy naukowej, bo w nauce takiego podziału nie ma.
                  Jest w polityce, więc tam sie zgłoś, jeśli jesteś nim zainteresowany.

                  stefan4:
                  > Klimat zmienia się od zawsze.

                  Jasne. Problem tylko w tym, że teraz zmienia się inaczej niż czynił to ,,zawsze''.

                  stefan4:
                  > Robienie z tego polityki i ideologii przy pomocy pseudonauki musi rodzić podziały.

                  No to czemu to czynisz?

                  - Stefan
                  • llukiz Re: Klimat się ociepla, ale co z tego? 02.04.10, 17:24
                    > Jasne. Problem tylko w tym, że teraz zmienia się inaczej niż czynił to ,,zawsze''

                    Zapewne jak przez tereny obecnej Polski przechodził lodowiec to klimat zmieniał
                    się inaczej niż obecnie, ale słowa zawsze nie odważyłbym się użyć
                  • quant34 Re: Klimat się ociepla, ale co z tego? 02.04.10, 19:19
                    stefan4 napisał:

                    Przepraszam, że się wtrącam w cudzą dyskusję, ale jakoś nie mogę
                    usiedzieć biernie ;)

                    > Nie potwierdza żadnej tezy naukowej, bo w nauce takiego
                    podziału nie ma.
                    > Jest w polityce, więc tam sie zgłoś, jeśli jesteś nim
                    zainteresowany.

                    To prawda, ale trzeba wziąć pod uwagę fakt, że polityka w znacznym
                    stopniu wpływa na naukę. Idealną sytuacją byłaby całkowita wolność
                    nauki od polityki, ale niestety tak nie jest. Naukowcy są tylko
                    ludźmi, dlatego nierzadko ulegają presji politycznej, prowadzą
                    badania "na zamówienie", a nawet na takie zamówienie formułują
                    nieprawdziwe wnioski. Poza tym to politycy często decydują o
                    finansowaniu badań naukowych (nawet najczęściej), dlatego naukowiec
                    często staje przed wyborem: działać po myśli polityków, albo wcale.
                    Obawiam się z kwestią odpowiedzialności człowieka za globalne
                    ocieplenie tak właśnie jest. Kiedyś już toczyliśmy dyskusję na ten
                    temat, więc nie będę powtarzał wszystkich argumentów i przejdę od
                    razu do wniosków. Mój wniosek jest taki, że gdyby nie presja
                    polityczna i zaangażowania ogromnej machiny finansowej, to teoria o
                    odpowiedzialności człowieka za globalne ocieplenie byłaby uważana za
                    jedną z alternatyw, a nie za "oficjalną" i "poprawną politycznie". A
                    tak bardziej szczegółowo, co sądzisz o komunikacie Polskiej Akademii
                    Nauk, w którym polscy geolodzy zaapelowali o wstrzemięźliwość w
                    formułowaniu wniosków i zwrócili uwagę na to, że podobne do
                    obserwowanych obecnie zmian, miały już miejsce w przeszłości?
                    www.kngeol.pan.pl/images/stories/pliki/2.Stanowisko%20KNG%20w%20sprawie%20zmian%20klimatu.pdf
                    Wiem, że jest ono krytykowane przez "ekspertów" od globalnego
                    ocieplenia, ale jakoś mnie nie przekonują argumenty ludzi żyjących z
                    grantów przyznawanych przez Unię Europejską, która stała się czołowym
                    orędownikiem teorii odpowiedzialności człowieka za zmiany klimatu.
                    A co z wynikami badań naukowców norweskich, którzy wykazali, że
                    klimat się oziębia? Co z analogicznymi badaniami polskich
                    oceanografów?
                    www.forumakademickie.pl/archiwum/2001/12/artykuly/15-bn-klimat_sie_oziebia.htm
                    Jak widzisz, zdania są podzielone. Żaden z nas nie posiada
                    specjalistycznej wiedzy pozwalającej na ocenę która strona ma rację.
                    Możemy co najwyżej stwierdzić, że za globalnym ociepleniem opowiada
                    się większość. Tylko czy to jest argument? A co jeżeli owa większość,
                    po prostu korzysta z koniunktury, która zapewnia im dostęp do środków
                    na badania? Koniunktury, którą w sposób oczywisty napędzają politycy
                    (głownie europejscy, chociaż sama idea powstała w USA). Naprawdę
                    jesteś pewien, że w przedsiębiorstwie "globalne ocieplenie" chodzi
                    tylko o naukę i nie ma w nim biznesu i polityki?
                    • stefan4 Re: Klimat się ociepla, ale co z tego? 02.04.10, 20:58
                      quant34:
                      > Przepraszam, że się wtrącam w cudzą dyskusję

                      To jest forum publiczne, żadna dyskusja tutaj nie jest ,,cudza'', wszystkie są wspólne. Nie masz za co przepraszać.

                      quant34:
                      > To prawda, ale trzeba wziąć pod uwagę fakt, że polityka w znacznym
                      > stopniu wpływa na naukę.

                      Raczej: na zachowania niektórych naukowców. Np. naciski związane z używaniem negatywnych etykietek politycznych. To skłania do ,,odpierania ataku'', czego naukowiec nie powinien nigdy robić, bo nie jest obrońcą ojczyzny, tylko właśnie naukowcem.

                      Na treść samej nauki polityka nie ma wpływu; na klimat wokół niej i na tempo prac badawczych
                      • quant34 Re: Klimat się ociepla, ale co z tego? 03.04.10, 15:09
                        stefan4 napisał:

                        > quant34:
                        > > To prawda, ale trzeba wziąć pod uwagę fakt, że polityka w znacznym
                        > > stopniu wpływa na naukę.
                        >
                        > Raczej: na zachowania niektórych naukowców. Np. naciski związane z używaniem
                        negatywnych etykietek politycznych. To skłania do ,,odpierania ataku'', czego
                        naukowiec nie powinien nigdy robić, bo nie jest obrońcą ojczyzny, tylko właśnie
                        naukowcem.

                        Nie o takie zjawisko mi chodziło. Chodziło mi o inspirowanie badań w określonym
                        kierunku poprzez ich finansowanie. Jeżeli wokół jakiejś naukowej kwestii
                        powstanie odpowiednia koniunktura, to nie mamy już do czynienia z zachowaniem
                        niektórych naukowców, ale całych ich zastępów, przy czym owe zastępy będą się
                        dwoić i troić aby podtrzymać przekonanie o tym, że ich praca jest potrzebna.
                        Taka koniunktura powstała wokół kwestii zmian klimatu. Politycy nie tylko
                        przyznają granty, ale tworzą od podstaw nowe instytucje, w których można
                        zasiadać, nowe placówki badawcze, w których można pracować, kreują modę, dzięki
                        której można więcej publikować bo jest na dany temat większe zapotrzebowanie. To
                        już nie jest czysta nauka, to jest przemysł. Nie mówiąc już o ogromnych
                        inwestycjach w "czystą energię", wiatraki, elektrownie wodne i inne
                        proekologiczne technologie. Realizatorzy takich przedsięwzięć także potrzebują
                        naukowców jako konsultantów, ekspertów i tak dalej. To kolejne etaty i kolejne
                        możliwości kariery. Oczywiście u podstaw całego tego interesu leży merytoryczna
                        strona nauki, ale merytoryka obrasta taką ilością pieniędzy i możliwości, że
                        machina w pewnym momencie zaczyna napędzać się sama.

                        > Przez wiele lat była uważana za jedną z alternatyw. W końcu przeważyła
                        w dyskusji naukowej. Dopiero potem w dyskusję wmieszały się pieniądze. Głównie w
                        postaci obfitego finansowania przez firmy górnicze i naftowe ,,dowodów'', że > -
                        globalnego ocieplenia nie ma,
                        > - za stwierdzone wzrastanie temperatur nie odpowiada człowiek, tylko wulkany
                        > - i dobrze że ludzkość ociepla sobie atmosferę, bo w całej Europie będą rosły
                        banany i pomarańcze.

                        Coś mi się tu nie zgadza, bo chyba było jednak odwrotnie. Dopiero kiedy się
                        okazało, że na globalnym ociepleniu można zarobić, dyskusja naukowa wyłoniła
                        zwycięską koncepcję. I nie mów, że pieniądze w tej kwestii pojawiają się głownie
                        w postaci finansowania argumentów przeciwnych, bo akurat to, co wydają koncerny
                        naftowe na lobbing "anty-globalno-ociepleniowy" to są grosze w porównaniu z
                        nakładami rządów i międzynarodowych organizacji na popularyzację poglądu
                        "pro-globalno-ociepleniowego". A w porównaniu z wartością inwestycji w
                        ekologiczną energię, to wydatki obu lobbujących stron, są już groszami. Pomyśl
                        tylko ile miliardów będzie wpływać do budżetu Unii tytułem opłat za emisję CO2,
                        szczególnie w kontekście na co te pieniądze będą wydawane.
                        > Po pierwsze sądzę, że to nie jest stanowisko PANu, a tylko jednego komitetu
                        PANowskiego. Stanowisko PANu masz tu tutaj.
                        > Po drugie sądzę, że geolodzy nie mają obowiązku znać się na klimacie.
                        > Po trzecie sądzę, że rozumiem argumentację kilmatologów, a nie rozumiem
                        argumen tacji tego komitetu. Rozumiem fizykę, leżącą za tymi argumentami. W dane
                        historyczne mogę tylko wierzyć...

                        Trochę mi Twoja argumentacja wygląda na świadome odrzucanie wszystkiego, co
                        godzi we wcześniej przyjęte założenia. To tylko jedna komisja PANu, a tak w
                        ogóle to oni się nie znają. W ten sposób można "pokonać" każe twierdzenie,
                        niezależnie od tego czy jest prawdziwe czy fałszywe. Zresztą piszesz, że
                        rozumiesz argumentację klimatologów, ale nie rozumiesz argumentacji tego
                        komitetu. Innymi słowy tę "za" rozumiesz", a tej "przeciw" nie. Wygląda to tak,
                        jakbyś traktował to jako argument merytoryczny, a przecież właściwszą drogą jest
                        podjecie próby zrozumienia tej drugiej wersji. Tym bardziej, że stanowisko
                        geologów PAN jest znacznie mniej skomplikowane i łatwiejsze do oceny niż gąszcz
                        prac i twierdzeń naukowców opowiadających się "za".

                        Niestety linka do artykułu na temat badań Norwegów nie mogę Ci dać, bo nie
                        pamiętam gdzie o tym czytałem. Był to na pewno artykuł w prasie
                        ogólnopolskiej,który później pogłębiłem docierając do źródła po angielsku, ale
                        zabij nie pamiętam gdzie to było a na kolejne poszukiwania szkoda mi czasu. Co
                        do artykułu o badaniach polskich oceanografów, znowu to robisz: krytykujesz
                        spójność logiczną, a moim zdaniem tak naprawdę po prostu szukasz sposobu na
                        zakwestionowanie niewygodnych twierdzeń. Owszem, czytałem cały ten artykuł i nie
                        twierdzę, że jest on dowodem, że globalnego ocieplenia nie ma. Wskazałem go jako
                        przykład na to, że zmiana klimatu nie jest taką oczywistą sprawą i niezależnie
                        czy to obala czy potwierdza ocieplenie globalne, akurat w Europie może być
                        zimniej. Tymczasem to właśnie przede wszystkim w Europie opowiada się ludziom,
                        że będzie cieplej i to wszędzie na świecie. W tym miejscu wychodzę poza temat
                        nauki, chodzi mi raczej o polityczną atmosferę wokół tematu. Unia chce obciążyć
                        państwa "węglowe" jak np. Polska gigantycznymi opłatami za emisję CO2 wiedząc,
                        że tych samych norm będzie znacznie łatwiej przestrzegać w bogatej starej Unii,
                        która ma nowocześniejszą gospodarkę. Efekt ekonomiczny będzie taki, że opłaty
                        ogromnie obciążające budżety państw biedniejszych, będą wędrowały do kieszeni
                        państw bogatszych i śmiem twierdzić, że o to właśnie chodzi w redukcji CO2 w
                        Europie. Twierdzenie, że tak musi być, bo będzie się ocieplać, to już czysta
                        propaganda i to niezależnie od tego czy to prawda, czy nie.
                        • stefan4 Re: Klimat się ociepla, ale co z tego? 03.04.10, 18:46
                          Wiesz, Quancie, ja nie dostaję pieniędzy ani za udowodnienie, że efekt cieplarniany zachodzi, ani za to że nie zachodzi. Mnie nie zależy, czy denialista Wott pobije klimatologa Jonesa, czy na odwrót. Interesuje mnie natomiast własne rozumienie fizyki atmosfery. Jeśli nie mogę o niej z Tobą podyskutować, bo stale nas znosi na politykę, korupcję, gry teczkami i tajne służby, to lepiej zamilczę. Jeśli traktowałeś tą rozmowę jako pojedynek, to uznaję Twoje zwycięstwo: jesteś lepszym fechtmistrzem, bo chce Ci się fechtować, a ja wolę naukę.

                          - Stefan
                          • quant34 Re: Klimat się ociepla, ale co z tego? 03.04.10, 21:04
                            W porządku, rozumiem ten punkt widzenia, ale zauważ, że tylko
                            specjalista w danej dziedzinie może całkowicie ignorować politykę i
                            skupiać się na stronie naukowej. Specjalista może tak zrobić,
                            ponieważ niezależnie do tego, co mu podsuwają politycy, koncerny, czy
                            inni lobbyści, on potrafi ocenić stronę merytoryczną. Ja specjalistą
                            nie jestem, więc to czego mogę się dowiedzieć jest z zasady skażone
                            polityką. I obawiam się, że w Twoim przypadku jest podobnie. No chyba
                            że jesteś klimatologiem, ale z tego co pamiętam, to nie jesteś. W
                            każdym razie, z jednym się zgodzę: nasze dyskusje na temat globalnego
                            ocieplenia to faktycznie raczej fechtowanie niż dyskusja merytoryczna
                            :) Też bym wolał zamiast argumentów opisowych używać tabel, wzorów i
                            danych pomiarowych, ale niestety nie znam się na tym w takim stopniu
                            aby dyskutować w tej formie. Powiem więcej, 99,99% ludzi
                            dyskutujących na ten temat, nie potrafi ocenić merytorycznej tj,.
                            czysto naukowej strony zagadnienia. Wszyscy zatem fechtują ;)
                    • kala.fior Re: Klimat się ociepla, ale co z tego? 02.04.10, 22:13
                      quant34 napisał:
                      > A co z wynikami badań naukowców norweskich, którzy wykazali, że
                      > klimat się oziębia? Co z analogicznymi badaniami polskich
                      > oceanografów?

                      Miopia jest zaleta w świecie kwantów a my tu o ociepleniu globalnym ...

                      Naukowcy NIE wykazali ze klimat oziębia się (tak generalnie) tylko
                      lokalnie, w części Europy.
                      Cala dyskusja klimatyczna jest o globalnych efektach a nie lokalnych, zupełnie
                      podstawowa pomyłka.

                      A żeby było zabawniej, winna jest zimna woda z topniejących lodowców; "W wyniku
                      ocieplenia zmniejsza się gęstość wód powierzchniowych, ponieważ do mórz wpływa
                      woda słodka pochodząca z topniejących lodów. Dochodzi do zakłóceń cyrkulacji.
                      Jednak w nasze rejony nie dopływa ciepła i słona woda atlantycka. Dlatego w
                      rejonie Europy Środkowowschodniej nie dochodzi do znaczącego ocieplenia klimatu.
                      Przeciwnie. Naukowcy prognozują, że klimat może ulegać sukcesywnemu ochłodzeniu
                      nie tylko w Europie Północno-Zachodniej, ale także i u nas. Do wód Bałtyku
                      przedostawać się będzie zimna woda pochodząca z topniejących gór lodowych,
                      lodowców oraz lodów Grenlandii. Szacuje się, że rokrocznie ilość wody słodkiej z
                      topniejących lodów jest mniej więcej taka sama, jak w pięciu rzekach wielkości
                      rzeki Kongo"


                      Zabawne jest również ze te badanie o oziębianiu były finansowane prze Agencje
                      Korupcji I Fałszu (Unie Europejska).
    • mozart Uczciwi? Acha, znam uczciwszych! 31.03.10, 20:56
      Inconsistencies
      in the report of IPCC Working Group III - top economist criticized IPCC!


      To dopiero poczatek...
      • mnbvcx nauka jest falsyfikowalna 01.04.10, 08:31
        ludzie maja slabosci ale w nauce wszystko da sie sprawdzic, zweryfikowac. jesli
        ktos popelni blad w obliczeniach, inni moga go znalesc i poprawic. nigdy nie
        wierzy sie jednej metodzie pomiarowej. jesli dane uzyskane roznymi metodami nie
        zgadzaja sie ze soba, to sprawdza sie, co moglo na to wplynac. nigdy nie ustaja
        proby podwazenia nawet fundamentalnych praw fizyki. nie jest tak, ze ktos
        twierdzi ze bog go ostrzegl przed nadchodzacym potopem i mozecie w to wierzyc
        badz nie. do wynikow zawsze nalezy podchodzic sceptycznie ale z drugiej strony
        nalezy wykozystywac najbardziej wiarygodne. inaczej wrocimy do wrozenia z fusow,
        albo gdybania, jak starozytni filozofowie, ktory z zywiolow jest podstawowy.
      • kala.fior Re: Uczciwi? Acha, znam uczciwszych! 01.04.10, 23:41
        O biały rycerzu uczciwosci!

        W pełnym raporcie brytyjskiej komisji parlamentarnej jest następująca uwaga (niestety w oryginale):

        "51.
        Even if the data that CRU used were not publicly available—which they mostly are—or the methods not published—which they have been—its published results would still be credible: the results from CRU agree with those drawn from other international data sets; in other words, the analyses have been repeated and the conclusions have been verified."

        Czyli, rezultaty CRU są niezaleznie powtarzalne i weryfikowalne; potwierdzają konkluzje naukowe CRU.

        Reszta to jazgot medialny, sprawa jest zamknięta.
        ___

        O Mozarcie fizyki stosowanej, odgrażałeś się kiedy że elementarna wiedza fizyki falsyfikuje ten nonsens zwany efektem cieplarnianym, jednak nie udało ci się jeszcze streścić w paru własnych słowach tej interesującej propozycji.
        • olim Re: Uczciwi? Acha, znam uczciwszych! 04.04.10, 18:03
          kala.fior napisał:

          > O biały rycerzu uczciwosci!
          >
          > W pełnym raporcie brytyjskiej kom
          > isji parlamentarnej jest następująca uwaga (niestety w oryginale):
          >
          > "51.
          > Even if the data that CRU used were not publicly available—which they mos
          > tly are—or the methods not published—which they have been—its
          > published results would still be credible: the results from CRU agree with tho
          > se drawn from other international data sets; in other words, the analyses have
          > been repeated and the conclusions have been verified."
          >
          > Czyli, rezultaty CRU są niezaleznie powtarzalne i weryfikowalne;
          > potwierdzają konkluzje naukowe CRU.


          Raport tej brytyjskiej komisji jest tyle wart, co krzywa hokejowa p. Mann'a.

          • stefan4 Re: Uczciwi? Acha, znam uczciwszych! 05.04.10, 15:39
            olim:
            > Raport tej brytyjskiej komisji jest tyle wart, co krzywa hokejowa p. Mann'a.

            Jesli są Ci znane jakieś fakty lub dane, o których nie wie Science and Technology Committee brytyjskiego House of Commons, to może powinieneś te fakty lub dane podać do wiadomości publicznej.

            - Stefan
    • bezportek Wyznanie niedowiarka 31.03.10, 23:21
      Niedowierzam z zasady. Zwlaszcza, gdy kto zaczyna od deklaracji, ze
      bedzie mowil prawde i tylko prawde. Niemniej, jest pare rzeczy,
      ktore przyjmuje do wiadomosci, jak na przyklad ewolucja.
      Takze ewolucja klimatu, bo dlaczego mialby trwac niezmiennie, niby?
      • sir_fred Re: Wyznanie niedowiarka 01.04.10, 10:31
        Niestety, zamiast dostosować się do zmian klimatu, środowisko pseudoekologów
        uparło się, żeby je powstrzymać - skutkiem jest na przykład wprowadzenie
        toksycznych świetlówek tzw. energooszczędnych i zakaz sprzedaży zwykłych. Jak
        nie można do czegoś przekonać, to się faszystowsko zabiera wybór. Oczywiście nie
        ma rzetelnych opracowań kosztów dostosowania do zmian klimatu i kosztów tej
        beznadziejnej walki z ociepleniem. Są tylko zabawne popiskiwania, że niby
        będziemy w stanie sobie sterować temperaturą i za 50 lat nie wzrośnie więcej niż
        2 stopnie. A potem będzie płacz, że wulkany miały na ten temat inne zdanie ...
    • kadykianus No, Murzyni z Afryki, kupujcie baterie słoneczne! 01.04.10, 10:24
      No, to już będziemy spać spokojnie. Planeta - Wielki Piec będzie dalej roztapiać lód :D
      Al Gore może już całkiem czysto proponować Afrykańczykom baterie słoneczne jako źródło prądu w chatach (baterie do kupienia w sprzedaży wysyłkowej, wystarczy, że Murzyn się zaloguje i przeleje 500$ / 1200 PLN)
      ******
      Mój wpis to sarkazm na treść raportu IPCC, w którym idioci głoszący wpływ człowieka na temp. planety proponują Afrykańczykom, aby nie wydobywali węgla, którego mają mnóstwo, ale zamiast tego zasilali domy odnawialnymi źródłami energii. Oczywiście nie trzeba tu niczego komentować.
    • dupa2_1 Klimat oczyszczony z podejrzeń - nadal śmierdzi. 01.04.10, 16:06
      A może tak prokurator zajrzy do klimatologów i eko-terrorystów?
      I spróbują udowodnić to ocieplenie?

      Naciągacze rządowych subsydiów.
      Komunizm umarł, narodził się eko-terroryzm pod wodzą klimatologów.
      • stefan4 Re: Klimat oczyszczony z podejrzeń - nadal śmierd 01.04.10, 19:26
        dupa2_1:
        > A może tak prokurator zajrzy do klimatologów i eko-terrorystów?
        > I spróbują udowodnić to ocieplenie?

        Chyba nie potrafią niczego udowodnić przed prokuratorem. Galileuszowi też nie
        udało się przekonać prokuratury do poglądu heliocentrycznego i musiał
        odszczekać. Prokuratora nie przekonasz, to są wyjątkowo tępi prawnicy.

        - Stefan
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka