quant34
14.04.10, 19:41
[i]Według przecieków z Białego Domu prezydent powie, że USA nie
wycofają się całkowicie z budowy nowego statku załogowego Orion. Choć
nie poleci on na Księżyc, tak jak planował poprzedni prezydent George
W. Bush, to zostanie zbudowany i będzie służył jako kapsuła
ratunkowa, z której w razie potrzeby będą mogli skorzystać mieszkańcy
Międzynarodowej Stacji Kosmicznej.
Zupełnie nie rozumiem jaki sens ma opowiadanie czegoś takiego
specjalistom z NASA. Gdyby to miało być przemówienie do
społeczeństwa, miałoby sens, ponieważ społeczeństwo nie ma pojęcia o
lotach kosmicznych, ale akurat pracownikom NASA takiego kitu wcisnąć
się nie da. Twierdzenie, że Orion jednak powstanie, ale jako kapsuła
ratunkowa, jest kitem tak naiwnym, że wprost śmiesznym. Statek Orion
to pojazd projektowany od początku z myślą o długodystansowych lotach
księżycowych, tak więc jeżeli zostanie zbudowany, to będzie mógł
polecieć na Księżyc. Skoro jednak ma być tylko kapsułą ratunkową, to
nie będzie to Orion, tylko coś o takiej samej nazwie, co nie ma nic
wspólnego z pierwotnym projektem. Nie ma innej możliwości, w
szczególności nie do pomyślenia jest aby Oriona (w pierwotnej wersji)
zbudowano, a następnie używano go wyłącznie jako kapsuły ratunkowej.
Nie jest to możliwe, ponieważ budowa pojazdu pełniącego rolę kapsuły
wymaga nieporównywalnie mniejszych nakładów i mniejszego
zaawansowania technologicznego (czytaj: jest o całą górę forsy
tańsza) niż budowa statku zdolnego polecieć na Księżyc. Byłoby zatem
szczytem idiotyzmu budowanie statku księżycowego, a następnie
używanie go jako kapsuły ratunkowej dla ISS, bo w tej roli
wykorzystywałby niewielki ułamek swoich możliwości, a kosztowały tyle
samo. W istocie Obama wykombinował, że USA zbudują zupełnie inny
pojazd, który będzie zwykłą szalupą orbitalną, ale nada się mu nazwę
"Orion" żeby wyglądało, że władze nie kasują tak zupełnie programu
Constellation. I wszystko byłoby w porządku gdyby to była opowieść
dla amerykańskiego kowalskiego, bo ten nie dysponując odpowiednią
wiedzą, zapewne dałby się nabrać. Jednak kierowanie takich deklaracji
do NASA jest po prostu bez sensu, bo kto jak kto, ale pracownicy tej
instytucji doskonale wiedzą jaka jest różnica między statkiem
księżycowym, a kapsułą ratunkową.