Dodaj do ulubionych

Kariera naukowa w Polsce?

IP: *.zgora.dialog.net.pl 27.02.04, 00:09
Feudalizm nie popłaca ani w gospodarce, ani w nauce.
Rywalizacja, konkurencja, otwartość, szybki przepływ informacji
są motorem postępu. Dotyczy to także sfery nauki. W polskim
środowisku akademickim nie ma żadnej z wymienionych wyżej cech.
W systemach otwartych jesteś dobry, jeśli robisz coś dobrego:
publikujesz dobre prace, bardzo dobrze opiekujesz się studentami
i doktorantami (uwaga! nie mylić z modelem wyzysku panującym
w Polsce, czyli dać jak najmniej, a wyciągnąć jak najwięcej),
dobrze się sprawdzasz w różnych innych środowiskowych rolach.

W systemie feudalnym, jeśli jesteś baronem, możesz wszystko
i mogą ci nagwizdać. Z niczego nie musisz się tłumaczyć
z wydanych pieniędzy. A finansową niegospodarność widać gołym okiem.
Do roboty możesz pogonić pańszczyźniane chłopstwo, a sam
możesz wygłaszać mowy o jedynie słusznym, najlepszym możliwym
ustroju naukowym wszechczasów. Możesz zasiadać, piastować,
godnie reprezentować, udzielać rad, użyczać kilku szkołom
nazwiska za pieniądze i... żyć, nie umierać. Dolce vita.
Nikt nie wie, że jesteś nagi. Dlatego będziesz bronił feudalizmu
jak niepodległości.

Komunizm też podobno był takim pięknym ustrojem. Dlaczego
wspominam komunizm? Bo po owocach poznacie jakość systemu
i ludzi, którzy go tworzą. Po owocach. Dobry system i dobrzy
ludzie dają dobre owoce.

Jest takie chińskie przysłowie, które mówi mniej więcej tak:
najgorszą zbrodnią jest marnotrawstwo talentów.
Z tym dzisiaj mamy do czynienia w Polsce. Ale co tam...
Mamy przecież profesorów z Belwederu i rektorów w sobolach...
Gdyby tak jeszcze wysłać maszyną czasu większość tych sklerotyków
i cwaniaczków z tytułami gdzieś w daleką przeszłość...


Obserwuj wątek
    • Gość: B.T., Zabrze Ja bym poszedł dalej i nazwał to układami mafijnym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.04, 11:54
      Co jest typowe dla mafii pasuje do zarządzania szkołami wyższymi. PAN-ami i KBN-
      em

      1. Stopnie do utworzenia odpowiedniej drabiny stanowisk, patrz zażarta dyskusja
      o (nie)potrzebie istnienia/likwidacji tego stopnia

      2. Pilnowanie aby do "ustopniowanych" nie wdarła się jakaś "czarna owca"

      3. Łatwy dostęp do pieniądza (KBN, ministerstwo szkolnictwa, z prywatyzacji,
      zarobki na czarno i szaro, zdzieranie ze studentów, nabieranie przedsiębiorstw
      na granty celowe itp)

      4. Stworzenie lobby profesorskiego do wysuwania ciagłych żądań zwiększania
      łatwych pieniędzy dla profesorów (związek zawodowy profesorów, komitety
      ratowania nauki w Polsce, Fundacja na rzecz Nauki Polskiej, rady rektorów
      wyższych uczelni, itp.) i niedopuszczanie do tego lobby przedstawicieli
      podatników (instytucji i przedsiębiorstw), patrz projekty ustaw o szkolnictwie
      wyższym i nauce.

      5. Kłamstwo odnośnie (zaniżanie) kwot pieniędzy przeznaczanych w Polsce na
      działalność B+R, jak mówią profesorowie, na naukę. Porównywanie tych kwot w
      stosunku do wydatków w innych krajach aby wymusić decyzje podwyższenia tych
      kwot. Niestety GUS poddaje się tym naciskom - to karygodne!!!

      6. Forsowanie idei pod hasłem "nauka" zamiast działalność badawczo-rozwojowa
      tylko po to, aby zmylić społeczeństwo w żądaniach zwiększania wydatków na
      naukę. Posłowie i społeczeństwo nie zdają sobie sprawy, że pod hasłem "na
      naukę" kryją się pieniądze na działalność badawczą i nie mają nic wspólnego z
      nauczaniem dzieci i młodzieży

      7. Nieproporcjonalnie wysokie zarobki profesorów w porównaniu z zarobkami
      asystentów i adiunktów

      8. Ustanowienie ilości publikacji jako głównego kryterium awansu i finasowania
      działalności B+R, a nie jak powinno być ilości cytowań i sum ze sprzedaży
      wyników badań. Chodzi o niedopuszczenie do awansu ludzi, którzy potrafią
      stworzyć potrzebne nam bardzo dzieła i technologie.

      9. Traktowanie studentów jako zła koniecznego (znam przypadek wielokrotnego
      umawiania się studenta studiów zaocznych z nauczycielem na spotkanie
      zaliczeniowe i nieprzychodzenie nauczyciela na te spotkania, pomimo, że student
      dojeżdża ok. 120 km do uzcelni). Patrz także głosy na forach w dyskusji o tzw.
      nauce. Można dodać także głosy o niskim poziomie absolwentów wyższych uczelni,
      niezdolnych do podejmowania działalności gspodarczej zgodnie z wyuczonym
      zawodem.

      Efekty działania takich układów widzimy w codziennym życiu i biedzie Polaków.

      Na szczęście mamy jeszcze pracowników naukowo-badawczo-rozwojowych w
      instytucjach i przedsiębiorstwach, którzy utrzymują jakoś obecną produkcję aby
      te orgazizacje mogły prowadzić działalność gospodarczą i płacić podatki do
      budżetu. Możemy się dzięki nim także pochwalić, co prawda minimalnym, ale
      zawsze jakimś eksportem wyrobów z grupy wysokich technologii.

      Prośba do Pani Redaktor aby zainteresować się tą prawdziwą działalnością
      badawczą (jak mówią profesorowie nauką) w Polsce w przedsiębiorstwach i
      instytucjach, a nie tylko tą pozorowana na uczelniach i w PAN-ie.

      Z poważaniem

      dr Bogdan Thomalla, Tomchem, Zabrze
      • Gość: JZ demonizujesz waszmosc IP: 146.21.1.* 27.02.04, 16:33
        Gość portalu: B.T., Zabrze napisał(a):
        > Co jest typowe dla mafii pasuje do zarządzania szkołami wyższymi. PAN-ami i
        > 1. Stopnie do utworzenia odpowiedniej drabiny stanowisk, patrz zażarta
        To naszlosc historyczna, bardziej niz aktywna mafijnosc.

        > 2. Pilnowanie aby do "ustopniowanych" nie wdarła się jakaś "czarna owca"
        To juz zmysliles... Az tak zle nie jest. Moze sa wyjatki ale takie sa zawsze i
        wszedzie

        > 3. Łatwy dostęp do pieniądza (KBN, ministerstwo szkolnictwa, z prywatyzacji,
        Oj, nie taki az latwy. pieniedzy jest malo. nie jest je latwo dostac, problem
        w tym ze nei sa rodawane rozsadnie ale na pewno nie jest "latwo".


        > 4. Stworzenie lobby profesorskiego do wysuwania ciagłych żądań zwiększania
        > łatwych pieniędzy dla profesorów (związek zawodowy profesorów, komitety
        > ratowania nauki w Polsce, Fundacja na rzecz Nauki Polskiej, rady rektorów
        Widzisz, ostanie badania wskazuje ze w/g tej samej agencji w RP nauka
        dostaje .5% PKB a w Szwecji 4% pkb. Jesli jeszcze zauwazysz ze PKB szwecji jest
        10 razy PKB polski to moze zrozumiesz potrzebe powyzszych instytucji ktore
        zajmuja sie lobbyingiem na cel nauki. Nie sa to mafie i nie sa zakladane jako
        mafie - dzijaj w tych instutycjach najczesciej ludzie ktorym wciaz jeszcze jako
        tako mzalezy na nauce. KBN byl kiedys, FN jest wciaz w miare postepowe, teraz
        czas na kolejne instytucje grupujace postepowych ludzi. POwoli, powoli aby do
        przodu.

        > 5. Kłamstwo odnośnie (zaniżanie) kwot pieniędzy przeznaczanych w Polsce na
        Bzdura, Wyliczenia sa nie tylko z GUS lecz z wielu miedzynarodowych
        instutucji - robione dla wszystkich zainteresowanych krajow w/g takich samych
        zasad. W tej sytyacji raczej twoim wyliczeniem mozna zarzucic demagogiczny
        populizm.

        > 6. Forsowanie idei pod hasłem "nauka" zamiast działalność badawczo-rozwojowa
        Masz klapki na oczach. NAUKA to nie tylko dzilanosc B-R. Wrecz mozna
        powiedziec ze BR jest okrojonym zastosowawczym polem nauki. Faktycznie jest ona
        jako jedyna przliczalna bezposrednio na pieniadze i warta inwestycji ale prosze
        Nie rob z IBR jedynych centrow "nauki".


        > 7. Nieproporcjonalnie wysokie zarobki profesorów w porównaniu z zarobkami
        Te zarobki sa w skali swiatowej marne. Jresli chodzi o dysproporcje to bywaja
        znacznie wieksze na swiecie. jedyna ich wada jest to ze nie ma zadnej kontroli
        i mozliwosci ich uzaleznienia od pracy i wynikow. Dlatego walcze z tytulami
        przyznawanymi na cale zycie wraz z ustawowymi przywilejemi.


        > 8. Ustanowienie ilości publikacji jako głównego kryterium awansu i
        finasowania
        > działalności B+R, a nie jak powinno być ilości cytowań i sum ze sprzedaży
        > wyników badań. Chodzi o niedopuszczenie do awansu ludzi, którzy potrafią
        > stworzyć potrzebne nam bardzo dzieła i technologie.
        Tu sie zgadzam.


        > 9. Traktowanie studentów jako zła koniecznego (znam przypadek wielokrotnego
        > umawiania się studenta studiów zaocznych z nauczycielem na spotkanie
        Tu tez zgoda. Rowniez moim zdaniem wynika z tytulomani. zainteresowany
        dydaktyka magister bez koniecznosci robienia pseudo-nauki moze doskonale
        wykladac podstawy programowania komputerow czy podstawy anatomi, fizjologii
        albo jezyk obcy. Wcale nie musi tego robic swieta krowa z tytulem.


        > nauce. Można dodać także głosy o niskim poziomie absolwentów wyższych
        uczelni,
        > niezdolnych do podejmowania działalności gspodarczej zgodnie z wyuczonym
        > zawodem.
        Znowu demonizujesz, nasi studenci sa dobrze wyksztalceni, natomiast absowent
        zadnej uczelni na swieci nie ma zdolnosci ani do niezaleznej dzialanosci
        gospodarczej ani naukowej. to mlodzi ludzie wypelnieni idealalmi ktorzy dopiero
        musza sie sprawdzic. NB. Bill gates w ogole nie ukonczyl uczelni - czy wobec
        tego sugerujesz ze wszystkie uczelnie nalezy zamknac a kazdemu mlodemu
        czlowiekowi dac garaz i lutownice do reki?

        > Efekty działania takich układów widzimy w codziennym życiu i biedzie Polaków.
        O jej, blagam. Czy Jezusa tez za te grzechy ukrzyzowano?


        > Na szczęście mamy jeszcze pracowników naukowo-badawczo-rozwojowych w
        > instytucjach i przedsiębiorstwach, którzy utrzymują jakoś obecną produkcję
        Klapki na oczach. Ty na prawde nic poza IBR nie widzisz!


        > te orgazizacje mogły prowadzić działalność gospodarczą i płacić podatki do
        > budżetu. Możemy się dzięki nim także pochwalić, co prawda minimalnym, ale
        > zawsze jakimś eksportem wyrobów z grupy wysokich technologii.
        Swietnie, ale to NIE JEST JEDYNA forma NAUKI.


        > Prośba do Pani Redaktor aby zainteresować się tą prawdziwą działalnością
        > badawczą (jak mówią profesorowie nauką) w Polsce w przedsiębiorstwach i
        > instytucjach, a nie tylko tą pozorowana na uczelniach i w PAN-ie.
        A moze lepiej obiema formami, _z umiarem_?


        > Z poważaniem
        > dr Bogdan Thomalla, Tomchem, Zabrze
        Sznuje Pana za praktyczny wklad w promocje polskich rozwiazan technologicznych
        i umiejstnosc wiazania nauki z gospodarka. Ale prosze nie tracic umiaru i
        obiektywnosci - nie tylko to jest nauka co sie sprzedaja za pieniadze! Prosze...

        JZ
      • Gość: khmara Więcej kucharek w rządzie!!!!! IP: *.icpnet.pl 18.03.04, 14:13
        Gość portalu: B.T., Zabrze napisał(a):
        > 6. Forsowanie idei pod hasłem "nauka" zamiast działalność badawczo-rozwojowa
        > tylko po to, aby zmylić społeczeństwo w żądaniach zwiększania wydatków na
        > naukę. Posłowie i społeczeństwo nie zdają sobie sprawy, że pod hasłem "na
        > naukę" kryją się pieniądze na działalność badawczą i nie mają nic wspólnego z
        > nauczaniem dzieci i młodzieży

        To kto tych (p)osłów wybierał, jak sami nie wiedzą, na co głosują. Już Lenin
        powiedział, że nawet kucharka może rządzić krajem.
    • Gość: www Debata nad ustawą o szkolnictwie wyższym IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 27.02.04, 20:51
      www.naukowcy.republika.pl/debata.html
    • Gość: Rafał Królikowski Re: Kariera naukowa w Polsce? IP: *.isw.intel.com / *.isw.intel.com 11.03.04, 18:34
      Danuta Zagrodzka postawiła ważkie pytanie: „czy w Polsce można zrobić karierę
      naukową ?” i tym samym zainicjowała cykl artykułów poświęconych kondycji nauki,
      zwłaszcza perspektywom zawodowych młodych naukowców. Aby odpowiedzieć na tak
      postawione pytanie, należy chyba postawić wcześniej inne: „co to znaczy kariera
      naukowa ?”. Właśnie, na czym ma polegać kariera naukowa ?
      Wydaje mi się, że z punktu widzenia młodego naukowca wspomniana kariera musi
      opierać się na następujących elementach:
      - istnieje perspektywa rozwoju naukowego,
      - kolejne szczeble w hierarchii naukowej, jakakolwiek by ona nie była - z
      habilitacją i profesurą, czy nie, są osiągalne na podstawie własnych osiągnięć
      badawczych,
      - praca naukowa stanowi źródło utrzymania.
      Na temat poziomu wynagrodzeń kadry naukowej, zwłaszcza tej najmłodszej, wiele
      już pisano w artykułach prasowych oraz na forum internetowym. Poziomu, który,
      warto nadmienić, jest żenujący i kompromitujący nowoczesne państwo, a do
      takiego przecież aspiruje III RP. Ja, natomiast, chciałbym do ogólnej dyskusji
      dorzucić kilka spostrzeżeń na temat dwóch pierwszych kwestii.

      Perspektywa rozwoju naukowego

      Osobiście uważam to za najistotniejszą część budowania kariery naukowej.
      Charakter pracy badawczej jest nieco odmienny niż w przypadku wielu innych prac
      i działalności zawodowych. Aby przyniosła ona owoce, należy wcześniej przez
      wiele lat inwestować w siebie, mozolnie i wytrwale podnosić swoje kwalifikacje.
      Młodemu człowiekowi musi jednak towarzyszyć świadomość, że ma możliwość
      doskonalenia swych umiejętności, w tym również brać udział w różnego rodzaju
      stażach i praktykach zagranicznych. Przede wszystkim jednak musi wiedzieć, że
      jego przygoda z nauką nie zakończy się nagle pewnego pięknego dnia. Mam tutaj
      na myśli głównie studentów studiów doktoranckich, którymi uczelnia przestaje
      się interesować w dzień po uzyskaniu przez nich stopnia doktora. Mogą oni
      jedynie liczyć na cudowne rozmnożenie etatów. A tych brak. I co dalej z młodymi
      doktorami ? Zresztą w przypadku studentów studiów doktoranckich nie to jest
      jeszcze najgorsze. Prawdziwa gehenna czeka ich przed obroną doktoratu.
      Status studentów doktorantów jest dość dziwaczny. Nie są pracownikami uczelni,
      jednakże są zobligowani do prowadzenia zajęć dydaktycznych i uczestniczenia w
      pracach swoje jednostki organizacyjnej. W praktyce są obciążeni tak samo, jak
      etatowi pracownicy. W zamian mogą, ale nie muszą, otrzymywać stypendium w
      trakcie studiów trwających cztery lata. W ciągu czterech do pięciu lat muszą
      obronić doktorat, w przeciwnym razie zwracają otrzymane stypendium. Dopóki nie
      zaczną drugiego roku, mogą zrezygnować ze studiów bez zwrotu pieniędzy. Niby
      wszystko w porządku, jednakże otwiera się tutaj ogromne pole do nadużyć.
      Przede wszystkim promotor nie odpowiada za doprowadzenie doktoratu do
      pomyślnego końca. Cały ciężar odpowiedzialności, szczególnie bolesnej, bo
      finansowej, spada na młodego doktoranta. Co to oznacza ? To, że takiego
      studenta doktoranta można wykorzystywać do granic bólu i wytrzymałości. Pod
      różnymi pozorami można go zasypać zadaniami, które nie muszą mieć wiele
      wspólnego z tematem jego pracy doktorskiej. Cały ciężar dydaktyki oraz prac
      badawczych, zwłaszcza tych finansowanych z zewnątrz, czyli np. byłego KBN-u,
      opiera się właśnie na doktorantach. Co prawda uczestnictwo w tych pracach jest
      jak najbardziej dobrowolne, ale jak tu odmówić promotorowi ? Przecież od niego
      zależy doktorat. Należy przy tym pamiętać, że tematy dodatkowych prac bardzo
      często mają niewiele wspólnego z samym tematem doktoratu (a niekiedy i
      badaniami naukowymi). W takiej sytuacji doktorant może jedynie siąść i płakać,
      i robić, co mu każą. Przecież nie zrezygnuje, bo o ile odchodzący z uczelni
      asystent traci kilka lat zainwestowanych w swój rozwój, to doktorant musi
      musiałby zwracać co najmniej kilkanaście tysięcy złotych przyznanego
      stypendium, jeśli nie kilkadziesiąt. A zatem należy już duszą i ciałem do swego
      promotora, który akurat nie musi widzieć powodu wcześniejszego zakończenia
      przewodu (jeśli już jest otwarty). Skoro doktorant raz został wykorzystany, to
      wykorzysta się go i drugi, i następny. Różnymi sztuczkami można odroczyć termin
      obrony doktoratu, nawet do siedmiu lat (o dłuższych okresach nie słyszałem), a
      przez ten czas ma się przy sobie niewątpliwie ‘oddanego’ doktoranta. Kiedyś to
      się nazywało niewolnictwo, a jak teraz ? Co najwyżej można chyba
      dodać ‘oświecone’ na początku ...
      Opisana sytuacja nie jest, niestety, tylko teoretyczna. Doktorant wypala się
      całkowicie i co tu mówić o perspektywie rozwoju naukowego ?
      Ponadto, rozpoczęcie studiów doktoranckich to jak kupowanie kota w worku.
      Nierzadko przyszli studenci są wstępnie mamieni perspektywami rozwoju, badań,
      spotykają się z atrakcyjnymi tematami swoich potencjalnych prac doktorskich,
      itd. Problem polega na tym, że mało kto ma otwarty przewód doktorski w ciągu
      pierwszego roku - tego roku, kiedy można bez konsekwencji finansowych
      zrezygnować ze studiów. Kiedy student już jest na drugim roku i nie może się
      wycofać, można mu zmieniać wręcz dowolnie temat i obszar badawczy. A to
      przecież nie powinno dziwić, skoro doktorant jest całkowicie uzależniony. W tym
      roku jest o tyle łatwiej, przynajmniej na Politechnice Gdańskiej, gdyż na
      pierwszym roku nie są wypłacane stypendia doktoranckie.
      Te same silne, acz nie tak jaskrawe, zależności wchodzą w grę w przypadku
      młodych etatowych pracowników uczelni, czyli asystentów. Również są silnie
      uzależnieni od swego promotora, który bardzo łatwo może ich rozwój zablokować,
      żądając przy tym zaangażowania przy zupełnie innych pracach. Należy pamiętać,
      ze dla młodego doktoranta jedynym ‘oknem na świat’ praktycznie jest promotor. A
      jest nim często ktoś z danej jednostki organizacyjnej (zakładu, katedry),
      nierzadko więc i przełożonym. Asystenci mają jednak to szczęście, że mogą bez
      konsekwencji finansowych podziękować wcześniej za współprace. Tracą ‘jedynie’
      czas zainwestowany we własną naukę i rozwój.
      No tak, ale miało być o perspektywie rozwoju naukowego ...

      Szczeble hierarchii

      Praca naukowca jest oceniana na podstawie jego dorobku, a mianowicie publikacji
      naukowych (książki, artykuły w czasopismach naukowych, referaty na
      konferencjach), wdrożeń, patentów, kierowania pracami badawczymi, itp., przy
      czym istnieje system punktacji poszczególnych elementów takiego dorobku.
      Najbardziej powszechną formą aktywności jest jednak publikowanie wyników prac
      badawczych. Jako że publikacja nie jest równa publikacji, jej ocena jest także
      zróżnicowana. W takiej sytuacji dość nagminne jest dopisywanie się różnych osób
      do publikacji. Nie byłoby w tym jeszcze nic tak zdrożnego, gdyż jednak
      rzeczywisty autor lub autorzy pracy bywają wymieniani. No, może niekoniecznie
      na pierwszym miejscu ..., ale jednak. Gorzej, gdy wśród autorów brakuje tych,
      na których spoczywał cały ciężar przeprowadzenia badań i napisania artykułu. I
      to w dodatku wówczas, gdy praca publikowana jest np. w prestiżowym (czyli
      wysoko punktowanym) czasopiśmie. Skąd się to bierze ? Po pierwsze, liczba
      punktów we wspomnianym przykładowym czasopiśmie jest duża w stosunku np. do
      wielu referatów konferencyjnych, których wartość jest często wręcz zerowa. Dla
      zachowania pozorów można więc do takiego mało wartościowego referatu dopisać
      ich rzeczywistych autorów. Po drugie, punktacją trzeba się dzielić ze
      współautorami. Oczywiste jest zatem, że im jest ich mniej, tym więcej punktów
      pozostaje dla ‘autora’ tego najważniejszego. Przecież wiadomo, że doktorant i
      tak głosu nie zabierze. A doktor ? Odezwać się już może, pozostaje jednak nadal
      w takiej czy innej zależności służbowej w tej zhierarchizowanej strukturze.
      Jak tę sytuację można nazwać ? Czy kradzież (wsp
      • Gość: coto Re: Kariera naukowa w Polsce? IP: *.junisoftex.pl / *.junisoftex.pl 11.03.04, 21:17
        Przyklad kariery naukowej jest bardzo prosty: E=mc2. Wszystko inne niech sie
        nazywa kariera, jesli komus na tym zalezy, ale niedopuszczalnym naduzyciem jest
        nazywac ja naukowa.
        • bum_cyk_cyk.hey Re: Kariera naukowa w Polsce? 12.03.04, 17:13
          Niech mi kto powie jak ten artykuł przeczytać. Jak "klikam" na "przecztaj
          komentowany artykuł" to otrzymuję cos zupełnie innego. Gdzie tego szukać?
          • Gość: B.T., Zabrze Ten wątek rozpoczął "biada". Ty też możesz... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.04, 19:29
            ...rozpocząć nowy wątek klikając "Nauka" (to to czerwne u góry i podkreślone),
            a potem "+rozpocznij nowy wątek".

            To nie jest dyskusja nad artykułem z Gazety Wyborczej.

            Pozdrawiam
          • Gość: Meg Re: Kariera naukowa w Polsce? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.04, 20:53
            Wydaje mi się, że teoretycznie artykuł powinien być (to nie jest wątek solo),
            ale chyba poszedł do archiwum, albo coś w tym rodzaju (bo niby powinno się
            pojawić, że jest w archiwum i trzeba płacić). W każdym bądź razie już go nie
            ma. Też próbowałam:)
            • Gość: Jasio Re: Kariera naukowa w Polsce? IP: *.proxy.aol.com 13.03.04, 08:24
              To proste. Temat jest delikatny. Lepiej niewygodne artykuly usuwac. A jeszcze
              lepiej nie poruszac tematow........
              Pozdrawiam
        • ddt007 Re: Kariera naukowa w Polsce? 18.03.04, 18:59
          Gość portalu: coto napisał(a):

          > Przyklad kariery naukowej jest bardzo prosty: E=mc2. Wszystko inne niech sie
          > nazywa kariera, jesli komus na tym zalezy, ale niedopuszczalnym naduzyciem
          jest
          >
          > nazywac ja naukowa.

          Dobre! Albo ja jestem gapa, albo "coto" nie ma nic współnego z nauką. Pod
          formułą E=mc2, podpisał sie ktos inny, tzn. "coto" kariery na tym nie zrobił.
          Co to "coto" zrobilo? Poza tym postem oczywiście.
    • nauka_polska Re: Kariera naukowa w Polsce? 19.03.04, 00:43
      Artykul Cezarego Wojcika o nauce polskiej mowi prawie wszystko; w rzeczywistosci
      jest jeszcze gorzej. Inny problem, ktorego dotychczas nikt nie poruszyl: Jak
      wyglada sytuacja osob "z zewnatrz", ktorzy chcieliby pracowac w Polsce? Polityka
      prowadzi akcje "Zostancie z nami" twierdzac, ze problem polega glownie na
      finansach. Tymczasem srodowisko "naukowe" na miejscu jest wyjatkowo zwarte w
      akcji "Nie wracajcie". Najprostszy przyklad:
      Dlaczego osoby, ktore pracowaly na uczelniach zagranicznych w wyniku wlasnej
      zaradnosci, zdobytych samodzielnie stypendiow, wygranych droga interview
      kontraktach przy miedzynarodowej konkurencji, nie maja tego okresu zaliczonego
      do stazu pracy? Wyjasniam, ze 1 rok pracy odpowiada 1% wzrostu wynagrodzenia.
      Taki dodatek natomiast otrzymuja osoby "wydelegowane" przez uczelnie czyli
      przebywajacy na urlopach bezplatnych - zero ryzyka, staran - ciepla posadka w
      kraju czeka, bo polski szef dopisuje sobie do dorobku zakladu publikacje z
      dopiskiem "on leave from"...
      Wiadomo o tym od dawna i jakos brakuje politycznej woli by zmienic przepisy...

      Inny temat dla dziennikarzy - na ile ogloszonych konkursow zglosilo sie wiecej
      kandydatow niz bylo miejsc? Ile ogloszen o konkursach ukazalo sie w prasie?

      Czy ktos kiedys sprawdzil jak wyglada nostryfikacja doktoratow w Polsce? Farsa
      jest chociazby powolywanie polskich dodatkowych recenzentow, ktorzy sprawdzaja
      czy doktorat "odpowiada polskim normom", szczegolnie gdy wiekszosc doktoratu
      zostala wczesniej opublikowana w czolowych czasopismach naukowych i jest juz w
      swiecie cytowana. Nie jest wyjatkowa sytuacja gdy dorobek naukowy "polskiego
      weryfikatora" nigdy nie byl przez nikogo cytowany poza Polska... Procedura taka
      moze trwac miesiacami i delikwent w tym czasie nie moze sie starac o
      zatrudnienie na stanowisku adiunkta!
      Zarzadzenie wydane przez premiera Bieleckiego w tej kwestii jest wielce
      rozsadne, ale liczy na rozsadek Rad Wydzialow. Tymczasem te ostatnie zajmuja sie
      glownie pokiazaniem powracajacym kto tu jest wazny i nauczeniem by "sie nie
      wychylali", nie starali czegos zmienic, bo skoro Was nie bylo to nie macie glosu.

      Czy ktos napisal, ze norma na polskich uczelniach jest, ze w godzinach
      konsultacji (obowiazkowych) pracownicy sa nieuchwytni?
      A moze ktos zrobilby statystyke ile zajec sie nie odbywa?
      Kto prowadzi wyklady, gdy profesorowie sa w licznych rozjazdach? itd...

      A przy okazji refleksja dla osob dyskutujacych. Zadajmy sobie sami pytanie: czy
      my jestesmy w porzadku? Przynajmniej wobec studentow? Jezeli nie bedziemy
      porzadnie ksztalcic studentow, to kto bedzie tworzyl polska nauke nawet gdy
      "nastana warunki"?
      • Gość: Meg Re: Kariera naukowa w Polsce? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.04, 02:07
        Była o tym dyskusja, ale w innym wątku "Czy w Polsce można zrobić karierę naukową", co "zaowocowało" spisaniem przez khmarę postulatów OFA.
        Ale:
        1/ nie poruszano rzeczywiście spraw dydaktyki (może to trzeba by dodać)
        2/ dużo było postów i można się w tym pogubić - może daloby się to jakoś wyodrębnić, bo dyskusja się rozłazi na kilka wątków i trudno się połapać!!
        • Gość: JZ Deklaracja OFA - prosze o poparcie IP: 146.21.1.* 19.03.04, 13:58
          Orginalna dyskusja jest pod adresem:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=11020451&a=11392402
          Prosze TYLKO o podpisywanie sie pod tym mailem, dyskusje na poprzednim forum.
          JZ

          -----------------------------------------------------

          Otwarte Forum Akademickie w sposób nieformalny zrzesza wszystkich, którym
          zależy na zreformowaniu nauki w Polsce.

          Otwarte Forum Akademickie domaga się:

          1. Zaprzestania prac nad projektem ustawy o szkolnictwie wyższym, przygotowanym
          przez zespół prezydencki, który utrwala nieefektywny i przestarzały system
          organizacji nauki w Polsce, hamuje konkurencję i utrudnia powrót do kraju
          uczonym polskim pracującym za granicą.

          2. Powołania nowego zespołu celem kompleksowej zmiany ustaw o szkolnictwie
          wyższym, tytułach i stopniach naukowych oraz finansowaniu nauki. Uzupełnienia
          składu zespołu niezależnymi ekspertami z doświadczeniem w sprawnie działających
          systemach nauki za granica w celu dostosowania struktur organizacyjnych i
          wymogów związanych z zatrudnieniem i awansem nauczycieli akademickich do
          standardów światowych.

          3. Zniesienia habilitacji. Zniesienia stopnia doktora habilitowanego i tytułu
          profesora (nie mylić ze stanowiskiem profesora!). Opracowania minimalnych
          wymagań stawianych osobom zatrudnianym przez uczelnie na stanowiskach
          profesorskich i związanych z nimi przywilejów finansowanych ze środków uczelni.

          4. Zatrudniania i awansowania wszystkich nauczycieli akademickich drogą
          konkursu. Wprowadzenia obowiązku podania do publicznej wiadomości informacji o
          wszystkich konkursach, np. na stronie internetowej ministerstwa, na co najmniej
          trzy miesiące przed planowanym rozstrzygnięciem. Wprowadzenia obowiązku
          jawności postępowania konkursowego celem zapobieżenia nepotyzmowi poprzez
          uwzględnienie w składzie komisji konkursowej pozauczelnianego recenzenta i
          wprowadzenie obowiązku podania do publicznej wiadomości wyników konkursu oraz
          liczby kandydatów.

          5. Przydzielania środków na badania naukowe drogą konkursu. Jawności w
          dysponowaniu środkami na badania naukowe zarówno na poziomie uczelni, jak i
          KBN. Publikacji na oficjalnych stronach wyników konkursów z podaniem liczby
          kandydatów oraz streszczeń projektów zakwalifikowanych do finansowania.

          6. Powołania instytucji niezależnych od uczelni mediatorów akademickich w celu
          przeciwdziałania zjawiskom mobbingu i innych patologii w życiu akademickim.


          • Gość: khmara Re: Deklaracja OFA - popieram IP: *.icpnet.pl 19.03.04, 18:21
          • Gość: B.T., Zabrze Korekta pkt. 5. Zarząd nad funduszami KBN w ręce.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.04, 22:23
            .. przedstawicieli przedsiębiorstw działających na polskim rynku. Doświadczenie
            14 lat zarządzania przez uczelnie i PAN-y doprowadziły do stanu jaki mamy i
            jaki tu nieomal awszyscy krytykują. To są pieniądze podatników i tylko oni mają
            prawo decydować o ich wykorzystaniu.

            Pozdrawiam
            dr Bogdan Thomalla, Tomchem, Zabrze
            • Gość: khmara THOMALLA CHCE FINANSOWAĆ MICROSOFT!!! IP: *.icpnet.pl 20.03.04, 08:46
              Gość portalu: B.T., Zabrze napisał(a):
              > .. przedstawicieli przedsiębiorstw działających na polskim rynku.

              A Bill Gates na Ministra Nauki i Informatyzacji! Brawo, Panie Thomalla. Zaczęło
              się już nudno robić na tym forum.

              Budżet KBN A.D. 2005 będzie wyglądał tak:
              Microsoft 32 560 000 000 PLN
              Philip Morris (ten od papierosów) 29 720 000 000 PLN
              Unilever 63 200 000 PLN

              Zysk dla budżetu: 0 PLN (działalność zwolniona od opodatkowania)
              Wyniki badań: tajne

              A wszystko z pieniędzy podatnika.
              • Gość: B. T., Zabrze No, niezbyt orientujesz się o co chodzi; podpowiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.04, 20:58
                1. Niech właśnie Microsoft otwiera laboratoria badawcze w Polsce, zatrudni
                naszych ludzi - kumasz???
                2. Niech Mercedes zamiast badania prowadzić w Niemczech otworzy laboratoria
                badawcze w Polsce - kumasz???
                3. Niech firma X (krajowa) za pieniądze z KBN wyposaży się i wchodzi w
                konkurencję z powyższymi.

                Jakie wyniki takiej działalności:
                a) Koniec udawania, że w Polsce uczelnie i PAN-y prowadzą jakiekolwiek badania
                w Polsce. Niech sobie robią ale w konkurencji z innymi działającymi na naszym
                rynku i na rynkach światowych
                b) Pracownicy tych laboratoriów to nasz skarb do otwierania nowych
                laboratoriów, ew. przedsiębiorstw produkcyjnych nabrawszy doświadczenia z
                laboratoriów firm zagranicznych (Przynajmniej jedno laboratorium - chyba Delphi-
                już działa)
                c) Powstanie dużo nowych prywatnych laboratoriów badawczych nie żebrzących
                pieniędzy z budżetu na badania a zarabiających na swe badania sprzedażą wyników
                tych badań. Pomoc z KBN-u to jedynie pożyczki bezzwrotne na rozruch takich
                laboratoriów (wędki zamiast ryb). Przykład mojego laboratorium badawczego,
                tylko, niestety, bez żadnych pożyczek bezzwrotnych, stąd trudności w rozwijaniu
                się.

                d) Będzie powstawało bardzo dużo cytowalnych publikacji naukowo-badawczych bo
                publikacje te będą wnosiły rzeczywisty wkład w wiedzę światową. Publikacji
                pisanej na siłę dla statystyki ilościowej nikt (z wyjątkiem kolegów) nie będzie
                cytował.

                e) Khmara, nie chciałbyś popracować sobie w laboratorium Microsofta, Merca, czy
                ICI mieszczącego się w Warszawie, albo we Wrocławiu? Bo ja tak, no powiedzmy 20
                lat temu. Teraz mam własne.

                Khmara, czy chcesz aby obecny marazm a nauce i przewidywany marazm po zmianach
                jaki tu proponujecie (nic nie ma się zmienić tylko ludzie) trwał wiecznie?

                Pozdrawiam

                dr Bogdan Thomalla, Tomchem, Zabrze
                • Gość: khmara Łapówka? Czekam na lepsze propozycje. IP: *.icpnet.pl 20.03.04, 23:02
                  NIE Z MOICH PODATKÓW, PANIE THOMALLA

                  Polskie uczelnie w ogonie świata? Spokojnie. Na kilka tysięcy uczelni na samym
                  kontynencie amerykańskich, przy nieporównywalnie niższych nakładach na naukę w
                  Polsce, miejsca w pierwszej pięćsetce nie są złe. W każdym bądź razie do ogona
                  daleko.

                  A w Redmond (siedziba Microsoftu) pracuje tylu informatyków wykształconych na
                  beznadziejnych polskich uczelniach, że przy wejściu jest wielki napis po polsku
                  WITAMY.

                  W Microsofcie nie chcę pracować, bo produkuje buble i na tym robi kasę. A
                  zasłaniając się tajemnicą handlową, nic nie wnosi do rozwoju nauki. Tak przy
                  okazji, a propos ogona świata, to polscy informatycy, pracujący na polskim
                  beznadziejnym uniwersytecie znaleźli kolejną dziurę w oprogramowaniu Microsoftu
                  i UWAGA - ZA DARMO opracowali i udostępnili użytkownikom tzw. patcha. Po ludzku
                  mówiąc, naprawili ewidentną fuszerkę Microsoftu. To jest właśnie różnica między
                  naukowcem, który poszukuje prawdy, a inżynierem, który WYNIKI badań stosuje w
                  praktyce. Kumasz?

                  I nie kumam, czemu polski podatnik ma finansować laboratorium badawcze
                  najbogatszemu monopoliście świata. Pożyczka bezzwrotna dla Billa Gatesa? Bill
                  jest za biedny?

                  A czy ty kumasz, za co Noble dają? Chyba nie bardzo. Za tranzystor facet dostał
                  Nobla, ale nie za radio tranzystorowe. Niewielka różnica, ale to nie jest to
                  samo. Kumasz?

                  Jak mówisz o cytowalnych pracach naukowo-badawczych powstających w przemyśle,
                  to chyba nie masz pojęcia ani o nauce, ani o ekonomii. Najlepiej cały proces
                  technologiczny opisać i za darmo udostępnić w konkurencji. Może zrobisz
                  pierwszy krok i dasz specyfikację jednej ze swoich świetnych technologii w
                  internecie? Konkurencja z pewnością będzie zachwycona.

                • Gość: itakdalej Re: No, niezbyt orientujesz się o co chodzi; podp IP: 5.2.* / *.chello.pl 20.03.04, 23:40
                  Gość portalu: B. T., Zabrze napisał(a):
                  > a) Koniec udawania, że w Polsce uczelnie i PAN-y prowadzą jakiekolwiek
                  badania
                  > w Polsce. Niech sobie robią ale w konkurencji z innymi działającymi na naszym
                  > rynku i na rynkach światowych

                  Jeśli publikacja się ukazuje w dobrym czasopiśmie lub wydawnictwie o zasięgu
                  światowym, to to jest właśnie świadectwem sukcesu naukowego w konkurencji w
                  skali światowej.
          • nauka_polska Re: Deklaracja OFA - prosze o poparcie 20.03.04, 00:06
            popieram i proponuje sformulowania jasnych tez dotyczacych dydaktyki - nie tylko
            samego odbywania zajec i konsulatcji, ale rowniez aktualizacji programow
            nauczania!!!
    • Gość: pracownik biurowy Re: Kariera naukowa w Polsce? IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 25.03.04, 09:26
      Jestem pracownikiem biurowym polskiego uniwersytetu. Ostatnio przeczytałem, że
      najmniejsza stawka za nadgodzinę dla mnie, specjalisty i absolwenta mojego
      uniwersytetu, wynosi 5.60 PLN. Najwyższa dla profesora - 400 PLN. Ja muszę być
      w mojej pracy każdego dnia 8 godzin dziennie, profesor rzadko, albo wcale. Gdy
      ja po ośmiu godzinach pracy nie mam już czasu na kolejne etaty, wszyscy tzw.
      naukowcy mają ich kilka. Bo mają czas. Na uczelni bywają raz w tygodniu, albo i
      wcale! Czy można sobie wyobrazić tak pracującego lekarza albo pielęgniarkę albo
      nauczyciela? Znam profesora, z którym kontakt polega wyłącznie na przysyłaniu
      pieniędzy na jego konto, bo jest b. ciezko chory. Nie ma żadnych zasług w
      nauce. Fuksem zdobył tytuł. Teraz liczy się nie on, tylko jego tytuł, inaczej
      jego instytut straciłby uprawnienia jakie ma. Wiedzą o tym wszyscy pracownicy
      samodzielni łącznie z rektorem. Gdy ja dostałem 100 PLN podwyżki, on 750 PLN.
      On, który od wielu lat nie był ani jednego dnia w pracy, ani naukowo nic nie
      zrobił, również dostał trzynastkę. Gdy pracownik biurowy choruje, idzie na
      rentę, profesora utytułowani decydenci nie skontrolują. Jest jednym z nich,
      należy do rodziny. We wrześniu znowu kolejne potężne podwyżki i jakiejkolwiek
      przyzwoitości. Zgroza! Gdyby NIK skontrolował pracę uczonych polskich, raport
      byłby zatrważający. Oczywiście w komisji takiej nie mogliby zasiadać żadni
      profesorowie - ci na pewno by podali nieprawdziwe wiadomości.
      • Gość: JZ To doskonaly opis patologii hab.profesorskiej IP: 146.21.1.* 25.03.04, 15:43
        Gość portalu: pracownik biurowy napisał(a):
        > Jestem pracownikiem biurowym polskiego uniwersytetu. Ostatnio przeczytałem,
        że
        > najmniejsza stawka za nadgodzinę dla mnie, specjalisty i absolwenta mojego
        > uniwersytetu, wynosi 5.60 PLN. Najwyższa dla profesora - 400 PLN. Ja muszę
        być
        > w mojej pracy każdego dnia 8 godzin dziennie, profesor rzadko, albo wcale.
        To niekoniecznie sa patologie. CZasem zyby cos wymyslic trzeba pomyslec a nie
        popracowac. Mnie osobiscie myslenie w pracy rzadko kiedy wychodzi. Tam tylko
        odwalam tylko aplikacyjna strone pomyslu. Jesli chodzi o zarobki no coz swiat
        nie jest sprawiedliwy ale zwykle tym na wyzszych stanowiskach placa wiecej...
        tyle tylko ze wymaga sie tez wiecej, nie tak jak pisze pan ponizej!

        > ja po ośmiu godzinach pracy nie mam już czasu na kolejne etaty, wszyscy tzw.
        > naukowcy mają ich kilka. Bo mają czas. Na uczelni bywają raz w tygodniu, albo
        Posiadanie niezwiazanych etatow to jest faktycznie patologia, szczegolnie
        jesli przy tym brak rezultatow.


        > nauczyciela? Znam profesora, z którym kontakt polega wyłącznie na przysyłaniu
        > pieniędzy na jego konto, bo jest b. ciezko chory. Nie ma żadnych zasług w
        > nauce. Fuksem zdobył tytuł. Teraz liczy się nie on, tylko jego tytuł, inaczej
        > jego instytut straciłby uprawnienia jakie ma. Wiedzą o tym wszyscy pracownicy
        Jest to jeden z podstawowych zarzytow przeciwko polkim tytulom naukowycm "na
        cale zycie" i wynikajacym z nich przywilejom "na cale zycie". Ten przyklad jest
        doskonalym swiadectwem latwosci popadania biezacego systemu w patologie.




        > rentę, profesora utytułowani decydenci nie skontrolują. Jest jednym z nich,
        > należy do rodziny. We wrześniu znowu kolejne potężne podwyżki i jakiejkolwiek
        > przyzwoitości. Zgroza! Gdyby NIK skontrolował pracę uczonych polskich, raport
        > byłby zatrważający. Oczywiście w komisji takiej nie mogliby zasiadać żadni
        > profesorowie - ci na pewno by podali nieprawdziwe wiadomości.
        NIKowi trudno byloby zweryfikowac taka systuacje bo rezultaty pracy naukowej
        sa poki co w Polasce niemirzalne a w dodatku nie istnieja mechanizmy
        odbierania tytulow, uprawien i przywilejow naukowych czy finansowych
    • Gość: JZ OFA - propozycja poszerzona IP: 146.21.1.* 25.03.04, 15:28
      Otwarte Forum Akademickie w sposób nieformalny zrzesza wszystkich, którym
      zależy na zreformowaniu nauki w Polsce.

      Otwarte Forum Akademickie domaga się:

      1. Zaprzestania prac nad projektem ustawy o szkolnictwie wyższym, przygotowanym
      przez zespół prezydencki, który utrwala nieefektywny i przestarzały system
      organizacji nauki w Polsce, hamuje konkurencję i utrudnia dwustronna wymane
      osobowa z osrodkami zagranicznymi, w szczegolnosci powrót do kraju uczonym
      polskim
      pracującym za granicą.

      2. Powołania nowego zespołu celem kompleksowej zmiany ustaw o szkolnictwie
      wyższym, tytułach i stopniach naukowych oraz finansowaniu nauki. Uzupełnienia
      składu zespołu niezależnymi ekspertami z doświadczeniem w sprawnie działających
      systemach nauki za granica w celu dostosowania struktur organizacyjnych i
      wymogów związanych z zatrudnieniem i awansem nauczycieli akademickich do
      standardów światowych.

      3. Uproszczenia sytemu stopni naukowych: zniesienia stopnia doktora
      habilitowanego i tytułu profesora zwyczajnego oraz ograniczenie przyslugujacych
      na ich podstawie uprawnien, w szczegolnosci dozywotniego finansowania ze
      srodkow budzetowych. W zamian opracowania minialnych wymagań (pkt 4.
      ponizej) stawianych osobom zatrudnianym przez uczelnie na stanowiskach
      profesorskich i związanych z nimi przywilejów finansowanych ze środków uczelni.

      4. Zatrudniania i awansowania wszystkich naukowcow i nauczycieli akademickich
      drogą konkursu w oparciu o weryfikowalne i biezace osiagniecia naukowe lub
      dydaktyczne. Wprowadzenia obowiązku podania do publicznej wiadomości informacji
      o
      wszystkich konkursach, np. na stronie internetowej ministerstwa, na co najmniej
      trzy miesiące przed planowanym rozstrzygnięciem. Wprowadzenia obowiązku
      jawności postępowania konkursowego celem zapobieżenia nepotyzmowi poprzez
      uwzględnienie w składzie komisji konkursowej pozauczelnianego recenzenta i
      wprowadzenie obowiązku podania do publicznej wiadomości wyników konkursu oraz
      liczby kandydatów.

      5. Przyspieszenia procesu przydzielania środków na badania naukowe i dydaktyke
      drogą konkursu w oparciu o weryfikowalne w sposob ciagly rezultaty poprzedniej
      dzialanosci prowadzacych jej podmiotow, w szczegolnosci o ranking publikacji,
      pozyskiwania niezaleznych srodkow finansowych oraz niezalezne oceny wynikow
      nauczania. Jawności w dysponowaniu środkami na badania naukowe zarówno na
      poziomie uczelni, jak i KBN. Publikacji na oficjalnych stronach wyników
      konkursów z podaniem liczby kandydatów, streszczeń projektów
      zakwalifikowanych do finansowania oraz uzyskanych wynikow.

      6. Powołania instytucji niezależnych od uczelni mediatorów akademickich jako
      pierwszej instancji przeciwdziałania zjawiskom mobbingu i innych patologii w
      życiu akademickim.
      • Gość: JZ Dyskusje prosze tutaj IP: 146.21.1.* 25.03.04, 15:30
        poprzednie forum jest tutaj
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=11020451&a=11589021

        w oparciu o ostatnie posty w sposob wyrazny rodzielilem nauke od dydaktyki lecz
        na rownychj prawach
        okreslilem podstawowe czynniki oceny dzialanosci naukowej i dydaktycznej w
        tym (dla dr Tomali) umiejetnosci pozyskiwania niezaleznych srodkow finansowych.

        JZ
        • Gość: B.T., Zabrze Dziekuje, nie chcę. Potrafię sam zarobić. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.04, 01:02
          Dajcie lepiej młodym, tj. do ok. 15 - 20 lat stażu w działalności N-B-R. Chłopy
          (kobiety też) po takim stażu powinni potrafić sami zarobić na swą działalność
          badawczą, czy "naukę polska" jak chcecie, a nie wieszać się na podatnikach.

          Pozdrawiam
          dr Tomala
          • Gość: JZ Myli Pan rzeczy IP: 146.21.1.* 29.03.04, 10:58
            Gość portalu: B.T., Zabrze napisał(a):
            > Dajcie lepiej młodym, tj. do ok. 15 - 20 lat stażu w działalności N-B-R.
            PAnie doktorze, To nie jest "rozdawnictwo" i OFA nie o rozdawnictie mowi lecz
            o ustaleniu racjonalnych zasad podzial srodkow jakie w kazdym rozwinietym
            panstwie rzad przeznacza na nauke. Racjonalnych bo opartych o niezalezne oceny
            wynikow (rowniez finansowych tak aby lepiej bylo i OBRom) a nie przyznawane raz
            na cale zycie tytuly naukowe placzone z synekuralnymi przywilejami
            finansowanymi z budzetu.


            > (kobiety też) po takim stażu powinni potrafić sami zarobić na swą działalność
            > badawczą, czy "naukę polska" jak chcecie, a nie wieszać się na podatnikach.
            NAuki "podstawowe" z samej definicji nie "zarabiaja na siebie". JAk wczesniej
            na tym forum ktos Panu wytknal odkrywca tranzystora dostal za niego Nobla i
            nalezna mu slawe - I TYLKO TYLE! - Pieniadze na tym zrobily Intel i IBM i pare
            innych korporacji. Idac tym tropem w latach 40-tych twierdzilby PAn ze nie
            nalezy inwestowac w badania jakichs idiotow nad wtykaniem drucikow w ziarenka
            piasku? Dla parownania zajeciem OBRow w tamtym czasie bylo budowanie wiekszych
            transformatorow i szaf na lampy prozniowe...
            Jeszcze raz bardzo Pana prosze o nie mylenie dzialanosci naukowo-rozwojowej z
            naukowa, dla pozostaluch dodam ze trzecim filarem rowniez powiazanym z nauka
            jest nauczanie bedace i kuznia i egzaminem potencjalnej kadry. Wszystkie trzy
            rodzaje dzialalnosci oraz ich mozliwe kombinacje powinny byc oceniane na
            podstawie biezacych wynikow a nie regulowane ustawami o tytulach rodem z epoki
            feudalnej. Czy temu sie pan sprzeciwia?


            JZ

            • Gość: B.T., Zabrze A, ja jeszcze raz powtarzam, że "Theoria cum praxi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.04, 15:10
              I, że postęp w nauce rodzi się w ścisłym zetknięciu z praktyką. Nie można
              usiąść w fotelu z fajką i wymyślać genialne rzeczy. Większość tu dyskutujących
              nie ma pokory do doświadczenia i do sprawdzenia się wyników badań naukowych w
              praktyce. Takie poglądy jak Ty mi imputujesz to miałem 3 - 4 lat od rozpoczęcia
              działalności badawczej, dopiero powiązanie tej działalności z wykorzystaniem w
              praktyce nauczyło mnie pokory do interpretacji wyników badań i sposobu
              planowania przedsięwzięć badawczych. I dzięki takiemu doświadczeniu, moje
              wyniki badań mają wartość rynkową a po uogólnieniach naukową. I nie wieszam się
              bezczelnie i pasożytniczo ani na budżecie ani na podatnikach.

              Na obecnym poziomie rozwoju badań naukowych, sens ma czerpanie tematów
              badawczych z przedsiębiorstw prowadzących działalność N-B-R ogromnymi zespołami
              doświadczonych ludzi. I tak właśnie powstał ów tranzystor, a w ślad za nim
              rozwój elektroniki, czego jesteśmy świadkami.

              Wiedz, że dla technologów z tych przedsiębiorstw, takie publikacje ludzi nie
              mających kontaktu z postępem naukowo-technicznym i wdrażaniem wyników badań
              bardzo śmieszą, jestem tego wielokrotnie świadkiem dlatego, że nie są nawet
              świadomi co się tam w tych laboratoriach dzieje.
              Stąd moje wypowiadane tu poglądy, że finansowaniem działalności N-B-R powinni
              zająć się głównie przedsiębiorcy, a uczelnie i PAN-y specjalizujące się głęboko
              w danym zagadnieniu dostają do rozwiązania problemy i za co im płacą. Tak
              dzieje się w rozwiniętych krajach Świata.
              Oczywiście w Polsce musi być po złodziejsku; istnieje lobby profesorskie, które
              pracuje na zasadzie, że po nas choćby potop. I jak widzę to wasze proponowane
              towarzystwo też do tego zmierza nie proponując zmiany obecnych kryteriów oceny
              wyników prac badawczych.

              Moje sugestie o wybranie uznanej w krajach rozwiniętych drogi staje się
              obiektem ostrych na mnie (nie na moje poglądy) nalotów. Ja oczywiście nie
              zrażam się i dalej będę drążył ten temat; a tylko dlatego, że profesorowie
              wycięli w pień wszystkich pracowników N-B-R co pracowali dla przemysłu, a
              pracownicy mafijnych uczelni wyższych i też mafijnych PAN-ów mają obawy
              dyskutować otwarcie bo ich wyrzuca na bezrobotny bruk, zresztą jak to w mafiach
              bywa. Jak widzisz pozostałem nieliczny niezależny i muszę szczekać i to dla
              dobra pracowników (raczej tych młodszych) uczelni i PAN-ów.

              Taka działalność jak dotychczas w "nauce polskiej" powoduje, że nie ma czasu na
              prowadzenie badań bo profesorowie naciskają na pisanie publikacji. Ci naciskani
              nie stają się pracownikami naukowo-badawczymi tylko pismakami. Nie mają nigdzie
              żadnych szans zatrudnienia bo kto potrzebuje pismaka. Kółko się zamyka, pismak
              znajdzie pracę u innego profesora potrzebującego nie naukowca ale znów pismaka.

              Przyznam się, że żal mi polskich młodych pracowników naukowo-badawczych, że nie
              mają szans na prowadzenie swej działalności i często uciekają się do wyjazdów
              zagranicę. Pieniądze zamiast na aparaturę i sprzęt badawczy lądują w
              kieszeniach profesorów, ci nie mają natomiast pojęcia o prowadzeniu prac
              badawczych, bo wychowali się u takich samych jak oni i kółko znów się zamyka.
              Walka toczy się tylko o forsę na wzór walki w ....

              Z poważaniem

              Niezależny i szczęśliwy dr Bogdan Thomalla, Zabrze.
              • Gość: khmara Re: Marchewka. Wciąż czekam na odpowiedź IP: *.icpnet.pl 29.03.04, 15:43
                Jak Pan zamierza finansować matematykę, Panie Thomalla? POwszechnie znaną jako
                królowa nauk. A wyniki badań w całości nierynkowe. A może zlikwidować? Nawet na
                maturze nie trzeba zdawać. A do biznesów-interesów w sklepie z marchewką
                wystarczy kalkulator (bardzo cenię marchewkę, panią która mi ją sprzedaje, i
                kasę fiskalną w sklepie u tej pani).

                Wyniki badań naukowych muszą być !!!powtarzalne!!! a praktyczne aplikacje to
                zupełnie co innego.

                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=11020451&a=11532052
                • Gość: B.T., Zabrze Wielokrotnie o tym pisałem. ZESPOŁY BADAWCZE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.04, 17:35
                  Wiedz, że ja też okresowo współpracowałem profesorem matematyki z politechniki.
                  Znał się Gość na matematyce stosowanej.

                  No cóż Ci mam powiedzieć. Po to aby wykonać duże dzieło trzeba zorganizować
                  zespoły badawcze w których mogą wziąć udział różni specjaliści, też matematycy.
                  Pisałem o zespole Giullio Natty, laurecie Nobla wraz z Zieglerem. W ciągu kilku
                  lat zespoły te dokonały dość pełnego rozpoznania w zakresie budowy polimerów
                  olefinowych, zresztą też technologii poliolefin ich syntezy i ich właściwiości
                  itp. Pracowali na zlecenie MontEdisona, producenta i przetwórcy poliolefin. A
                  to, że teraz nie ma problemu z opakowaniami to możemy zawdzięczać właśnie tym
                  zespołom. Wyobraź sobie, że zwracali się do mnie o tłumaczenia moich artykułów
                  publikowanych w polskich Polimerach. Miałem wtedy gdzieś 28 lat. I nie trzeba
                  było publikować w amerykańskich czasopismach aby być dostrzeżonym.

                  Gdyby w Polsce nie był łatwy dostęp do taniego pieniądza na "naukę" to też
                  powstawałyby takie zespoły aby zarobić forsę.

                  Myślę, że wyczerpałem temat zatrudnienia matematyków i innych.

                  Pozdrawiam
                  dr Bogdan Thomalla, Tomchem, Zabrze

                  PS. Zapraszam Cię na XI Seminarium Tomchemu z serii "Theoria cum praxi" na
                  temat: "Ochrona budynków przed wilgocią i wodami opadowymi...". Będzie w Zabrzu
                  31 marca 2004. Zobaczysz jak teoria wiazana jest z praktyką.
              • Gość: khmara Proszę sprawdzić w encyklopedii... IP: *.icpnet.pl 29.03.04, 16:18
                ... kiedy powstał tranzystor a kiedy radio tranzystorowe i policzyć, ile lat
                minęło od skonstruowania tranzystora do jego praktycznego zastosowania. Przez
                te wszystkie lata tranzystor był nierentowny.
                Gdyby Pańskie teorie wtedy zastosowano w finansowaniu badań naukowych, do
                dzisiaj mielibyśmy takie ładne duże radioodbiorniki lampowe.
                • Gość: B.T., Zabrze Nie, Khmara. Ponieważ tranzystor powstał... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.04, 17:00
                  w warunkach polityki działalności N-B-R taki mniej więcej jak proponuję. Bez
                  podziału na taka czy inna naukę, czy takie czy inne badania. Tranzystor powstał
                  jako wynik badań potrzebnych. Ludzie tworzyli daieła a nie szrajbowali
                  publikacje z wynikami branymi z sufitu. Tranzystor nie mógł powstać ze
                  zmyślonych na siłę wyników potrzebnych do publikacji z sufitu.
                  • Gość: JZ Nie wiedzialem ze az tak nisko nauka polska upadla IP: 146.21.1.* 29.03.04, 19:56
                    Gość portalu: B.T., Zabrze napisał(a):
                    > w warunkach polityki działalności N-B-R taki mniej więcej jak proponuję. Bez
                    > podziału na taka czy inna naukę, czy takie czy inne badania. Tranzystor
                    powstał
                    > jako wynik badań potrzebnych.
                    Tu sie nie zgodze, tranzystor powstal jako jeden z wielu projektow badan
                    podstawowych ktore akurat Bell w tym czasie finansowal. Na tym polega problem
                    badan podstawowych ze nikt z zasady nie wie czego szuka i co wypali.
                    To ze finansowal je akurat Bell nie czyni z nich badan rozwojowo wdrozeniowych.
                    Ze znalezionej na
                    as400creditcard.net/_online_transistor.htm
                    historii trazystora wynika to ze Sheckley szukal tak naprwde innego typu
                    transystora a to co znalazl, znalazl przypadkiem autentycznie bawiac we
                    wtykanie drucikow w ziarenko piasku. I na dodatek odkryl tylko przypadkiem w
                    Bell bo konczyl mu sie projekt i albo musilabu amienic prace albo tematyke
                    badan. Ale dostal lepsza probke germanu, lut szczescia i wyladowal Nobla!

                    CZyli jest dokladnie tak jak jest wielkie wynalazki sa dzielem przypadku -
                    trzeba wylozyc duza kase i czekac z nadzieja.
                    Jedyna roznica w pana przykladzie polega na tym ze Bell owczas i np microsoft
                    obecnie maja wiecej pieniedzy niz budzet niejednego panstwa i stac ich na takie
                    ryzyko chocby celem samej reklamy i slawy. Aczkolwiek Bill gates woli pakowac
                    sporo pieniedzy w stypendia i uniwersytety (sam uniwesytetu nie skonczyl). Ale
                    tak zapomnielaem ze ten przemyslny kanciarz w ten sposob rujnuje konkurencje...
                    NA pewno! No a poza tym myslke ze Tomchem nie jest jeszcze w stanie przejac
                    pozycji rynkowej tych gigantow-
                  • Gość: Pawel tranzystor to troche skomplikowane IP: *.15.77.83.cust.bluewin.ch 29.07.04, 08:42
                    Tranzystor zlaczowy zostal w zasadzie ODKRYTY jako produkt uboczny przy okazji
                    prob SKONSTROWANIA tranzystora polowego (wlasciwego opowiednika lamp
                    elektronowych). Mial bardzo kiepskie parametry byl trudny w produkcji etc poza
                    dziala inaczej niz lampa wiec przeniesienie ukladow z lamp wymagalo troche
                    czasu. Trazystory polowe mogly zastapic bezposrednio lampy np w sprzecie
                    radiowym, ale skonstruowanie taniego i dobrego trazystora polowego trawalo
                    jeszcze dluzej na dobra sprawe do sprzetu radiowego "lampy polprzewodnikowe"
                    weszly powszechnie dopiero jakies 10 lat temu (mialy nowa nisze: mikroprocesory,
                    pamieci od latch 70tych ale to troche inna historia bo tam w gre wchodza inne
                    parametry).
              • Gość: JZ ani niezalezny ani nie szczesliwy IP: 146.21.1.* 29.03.04, 16:36
                Gość portalu: B.T., Zabrze napisał(a):
                ) I, że postęp w nauce rodzi się w ścisłym zetknięciu z praktyką.
                JAk najbardziej, jesli przez praktyke rozumie pan doswiadczenie czyli dowod
                empiryczny. Ale niekoniecznie jesli ma PAn na mysli wylacznie efekty finansowe!
                A tak mi sie niestety wydaje.

                ) Nie można
                ) usiąść w fotelu z fajką i wymyślać genialne rzeczy.
                Mozna, fajka pomoaga przemyslec wyniki uzyskane w laboratorium. jesli Pan
                twierdzi ze mozna cos wymyslic biegajac od jednego posiedzenia na drugie albo
                siedzac 12 godzin przerzucajac probki pipeta z probowki do probowkie to jestem
                zdziwiony. No ale moze tylko ja jestem jakis ograniczony i tak nie potrafie.


                ) Większość tu dyskutujących
                ) nie ma pokory do doświadczenia i do sprawdzenia się wyników badań naukowych w
                ) praktyce.
                NA jakiej podstawie tak Pan nas ocenia? Obwiam sie nie dostarczylem, ani
                wiekszosc tutaj dyskutujacych dostatecznych podstaw do takiej opinii wiec to
                raczej pustoslowne oskarzenie.


                ) Takie poglądy jak Ty mi imputujesz to miałem 3 - 4 lat od rozpoczęcia
                ) działalności badawczej, dopiero powiązanie tej działalności z wykorzystaniem
                w
                ) praktyce nauczyło mnie pokory do interpretacji wyników badań i sposobu
                ) planowania przedsięwzięć badawczych. I dzięki takiemu doświadczeniu, moje
                ) wyniki badań mają wartość rynkową a po uogólnieniach naukową.
                To doskonale pan zauwazyl - "po uogolnieniach" naukowa. Sa takze takie badania
                ktore nie wymagaja uogolnienien aby byc naukowymi. Sa takze tacy siedzacy w
                kanapach z fajka w zabach i nazywajacy sie naukowcami. CZy dalej sadzi pan
                ze "jedyna nauka" to OBR? Kto wtedy bedzie sie zajmowal "uogolnieniami"?
                krasnoludki?


                ) I nie wieszam się
                ) bezczelnie i pasożytniczo ani na budżecie ani na podatnikach.
                JA nie imputuje PAnu zadnych pogladow, PAn sam je wyraze poprzez takie
                stwierdzenia jak "bezczelnie i pasożytniczo". JA odpowiadem na zarzuty ktore
                Pan stawia tak jak je rozumiem. W tym przypadku powiem pau ze wiekszac nauki na
                swiecie jest finansowana z budzetow panstw, bez wzgledu na pana opinie. Firmy
                finansuja tylko tyle dzialalnosci wdrozeniowej ile musza. A nawet i ta jest
                posrednio finansowana przez panstwo w postaci zwolnien podatkowych na
                inwestycje w infrastrukture. Ja rozumiem ze kazda liszka swoj ogonek chwali ale
                po raz kolejny powtarzam ze nie nalezy przesadzac!


                ) Na obecnym poziomie rozwoju badań naukowych, sens ma czerpanie tematów
                ) badawczych z przedsiębiorstw prowadzących działalność N-B-R ogromnymi
                zespołami
                )
                ) doświadczonych ludzi. I tak właśnie powstał ów tranzystor, a w ślad za nim
                ) rozwój elektroniki, czego jesteśmy świadkami.
                Owszem ale ani Sheckly ani At&T jakos specjalnie nie jest z tego powodu
                bogate. Zreszta mowa o gromnym zespole to troche przesada - wydaje mi sie nie
                maili piniedzy i priorytetow, szczegolnie ze badania im w czasie wojny
                przerwano. AT&T wolal w tym czasie robic pieniadze na kontraktach z armia a nie
                zabwach w paiskownicy.
                POza tym z polskiego punktu widzenia nie ma dopowiednikow Bell labs jesli
                chodzi o udzial funduszy wlasnych w badaniach czy zaplecze. Dopoki PKP czy LOT
                sie na cos takiego nie wysilo nie ma co mowic o strzelaniu skoro nie ma armat.
                Sa natomist zgodnie ze wzorem swaita osrodki naukowe przy uczelniach - tyle
                tylko ze srodki sa rozproszone.


                ) Wiedz, że dla technologów z tych przedsiębiorstw, takie publikacje ludzi nie
                ) mających kontaktu z postępem naukowo-technicznym i wdrażaniem wyników badań
                ) bardzo śmieszą, jestem tego wielokrotnie świadkiem dlatego, że nie są nawet
                ) świadomi co się tam w tych laboratoriach dzieje.
                Masz racje! Piec prac smieszy... ALE jedna jest wdrozona. I na tym polega
                postep. Ale tej jednej by wcale nie bylo gdyby ktos nie zrobil wczesniej pieciu
                smiesznych bledow. NA tym polega postep. AN robieniu smiesznych bledow i
                uczeniu sie z nich.


                ) Stąd moje wypowiadane tu poglądy, że finansowaniem działalności N-B-R powinni
                ) zająć się głównie przedsiębiorcy, a uczelnie i PAN-y specjalizujące się
                głęboko
                ) w danym zagadnieniu dostają do rozwiązania problemy i za co im płacą. Tak
                ) dzieje się w rozwiniętych krajach Świata.
                TAk sie dzieje "po czesci" w drogierj czesci te ssame firmy wplacaja okragle
                sumy na tzw "badania podstawowe". Wplacaja tylko tym ktorych lubia... A lubia
                na podstawie rankingow uczelni lub zgodnosci z ich dalekosieznymi plananmi.
                Takich rankingow w RP nie ma.



                ) Oczywiście w Polsce musi być po złodziejsku; istnieje lobby profesorskie,
                ) pracuje na zasadzie, że po nas choćby potop.
                Na tego typu przesadzone opinie odpowiedzialem w liscie pt "przesadzasz
                waszmosc".




                ) I jak widzę to wasze proponowane
                ) towarzystwo też do tego zmierza nie proponując zmiany obecnych kryteriów
                oceny
                ) wyników prac badawczych.
                proponujemy jawnosc i aktualnosc. w sposob jawny jest podany czynnik
                gospodarczy jako jeden z efektow nauki. Jesli uwazasz ze to jest dokladnie to
                samo co bylo, hmmm... no to nie mamy o czym dyskutowac!


                ) Moje sugestie o wybranie uznanej w krajach rozwiniętych drogi staje się
                ) obiektem ostrych na mnie (nie na moje poglądy) nalotów. Ja oczywiście nie
                Niestety, czesto uzasadnionych nalotow (na opinie oczywiscie) nie osobistych.
                JAk wielu innych na tym forum uwazam ze przesadzasz! Nie mozna mieszac nauki z
                przemyslem. Mozna ja wiazac i stymulowac takie powiazania ale _wdrazanie_
                rozwizan naukowych to nie nauka!


                ) zrażam się i dalej będę drążył ten temat; a tylko dlatego, że profesorowie
                ) wycięli w pień wszystkich pracowników N-B-R co pracowali dla przemysłu, a
                ) pracownicy mafijnych uczelni wyższych i też mafijnych PAN-ów mają obawy
                ) dyskutować otwarcie bo ich wyrzuca na bezrobotny bruk, zresztą jak to w
                NBRy wymarly bo wymarl polski przemysl. A nowy przemysl powstaje zwykle wokol
                osrodkow akademickich w oparciu o nowe idee.


                ) bywa. Jak widzisz pozostałem nieliczny niezależny i muszę szczekać i to dla
                ) dobra pracowników (raczej tych młodszych) uczelni i PAN-ów.
                Przepraszam ale wlasnie wyglosiles _klamstwo_. Jako przedsiebiorca prowadzacy
                dzialalnosc w kraju jestes zalezny a Twoje ostre opinie n/t zmiany finansowania
                nie sluza niczemu innemu niz zwiaekszeniu finansow na prowadzenie wlasnej
                dzilalnosci. Nie opowiadaj inaczej!


                ) Taka działalność jak dotychczas w "nauce polskiej" powoduje, że nie ma czasu
                ) prowadzenie badań bo profesorowie naciskają na pisanie publikacji. Ci
                ) nie stają się pracownikami naukowo-badawczymi tylko pismakami. Nie mają
                ) żadnych szans zatrudnienia bo kto potrzebuje pismaka. Kółko się zamyka,
                pismak
                ) znajdzie pracę u innego profesora potrzebującego nie naukowca ale znów
                pismaka.
                Widzisz.... Z tego _JA_ widze ze sam wiele nie napisales.... nawet nie musze
                zagladac na Twoje strony internetowe. Ale niestety w tym przypadku jestes z ta
                pogarda raczej sam bo cala reszta swiata uznaje recenzowane publikacje za
                dorobek naukowy. Ale kazdemu wolno nie. takie polskie liberum veto!


                ) Przyznam się, że żal mi polskich młodych pracowników naukowo-badawczych, że
                ) mają szans na prowadzenie swej działalności i często uciekają się do wyjazdów
                ) zagranicę. Pieniądze zamiast na aparaturę i sprzęt badawczy lądują w
                ) kieszeniach profesorów, ci nie mają natomiast pojęcia o prowadzeniu prac
                ) badawczych, bo wychowali się u takich samych jak oni i kółko znów się zamyka.
                ) Walka toczy się tylko o forsę na wzór walki w ....
                Kolejny frazes!. Walka WSZEDZIE toczy sie o forse, chyba nie chcesz powiedziec
                ze w twoim przedseibiorstwie wyplacasz pracownikon satysfakcje zamiest pensji.
                Dzieci sie za to nie nakarmi.


                ) Z poważaniem
                ) Niezależny i szczęśliwy dr Bogdan Thomalla, Zabrze.
                Ani niezalezny (zalezy pan od zdobywania srodkow finansowych na swoja
                dzialalnosc tak jak kazdy inny) ani nie szczesliwy (w owej nirwanie nie pisalby
                pan na tym forum i nie nara
                • Gość: B.T., Zabrze Odpowiem tylko odnośnie "jawności pojektów..." w.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.04, 17:16
                  ...propozycji statutu czy jak tam to sie nazywa.

                  No wiesz, gdyby Ci ukradziono wiele tamatów w projektach zgłoszonych do
                  finansowania przez KBN to inaczej byście pisali statut. Niestety mi wiele
                  ukradziono, a kradli ci co opiniowali, a potem sami zgłaszali. Mam na to
                  dowody. I przestałem zgłaszać.

                  Jak decydowano się na amerykański sysytem grantowy to była dyskusja na temat
                  zabezpieczenia autorstwa zgłaszanego pomysłu.

                  Niestety taki zapis w statucie nie przejdzie jeżeli wezmą go do reki
                  doświadczeni pracownicy naukowo-badawczy.

                  Chyba, że chodzi o chałture to może tak być jak chcecie. Pełna informacja w
                  necie, i co tam jeszcze, wszechjkrajowa dyskusja itp. To już było na początku a
                  jak jest każdy widzi. Mało odbyło sie kilka semuinariów wykonujacych granty, i
                  skończyło sie, ani seminariów. A skończyło się bo system oceny caly zły.

                  pozdrawiam
                  • Gość: JZ od zabezpieczania wynikow sa patenty IP: 146.21.1.* 29.03.04, 19:20
                    Gość portalu: B.T., Zabrze napisał(a):
                    > No wiesz, gdyby Ci ukradziono wiele tamatów w projektach zgłoszonych do
                    > finansowania przez KBN to inaczej byście pisali statut. Niestety mi wiele
                    > ukradziono, a kradli ci co opiniowali, a potem sami zgłaszali. Mam na to
                    > dowody. I przestałem zgłaszać.
                    a) Jesli to byly pomysly wdrozeniowe to powinienes byl opatentowac pomysly
                    przed wnioskiem.
                    b) Jesli masz faktyczne dowody kradziezy pomyslu to idz do sadu lub podaj
                    szczegoly prasie. Skoro jakoby jestes niezalezny to moze Ci to wyjsc tylko na
                    dobre. Nic nie tracisz a zyskujesz darmowa reklame a moze nawet pomoc uzyskaniu
                    odszkodowan. A sytuacja polskiej nauki poprawi sie przez wykurzenie paru pseudo-
                    profesorow ktorzy maja zbyt niski poziom etyki. Same zyski!


                    > Jak decydowano się na amerykański sysytem grantowy to była dyskusja na temat
                    > zabezpieczenia autorstwa zgłaszanego pomysłu.
                    > Niestety taki zapis w statucie nie przejdzie jeżeli wezmą go do reki
                    > doświadczeni pracownicy naukowo-badawczy.
                    Widzisz "nauka" jest ogolnie dostepna. Do zabezpieczania wlasnosci
                    intelektulnej sluzy prawo autorskie i patenty. To kolejny blad ktory popelniaz
                    spogladajac na wszystko zpunktu widzenia jednostki wdrozeniowej. Jeszcze raz
                    powtorze nie wszystko nauka co sie sprzedaje za pieniedze! Nawet twoj przyklad
                    z matematyka dotyczyl wylacznie matematyki _stosowanej_. I jako taki niczego
                    nie udowadnia. Matematyka jest szersza dziedzina niz rownania calkowe i
                    rozniczkowe bedace podstawa prawie calej naszej inzynierii.


                    > Chyba, że chodzi o chałture to może tak być jak chcecie. Pełna informacja w
                    > necie, i co tam jeszcze, wszechjkrajowa dyskusja itp. To już było na początku
                    > jak jest każdy widzi. Mało odbyło sie kilka semuinariów wykonujacych granty, i
                    > skończyło sie, ani seminariów. A skończyło się bo system oceny caly zły.
                    O czym waszmosc opowiadasz?
                    - Jakie Chaltury? Tak sie akurat sklada ze wlasnie chaltury robi sie zwykle po
                    cichu. Natomiast rozliczalne badania rzeba otrabic zeby dostac wiecej!
                    - Co bylo na poczatku skoro internet ma ledwie 10 lat?
                    - JAka wszechkrajowa dyskusja? caly czas trobimy ze mam byc _wszechswiatowa_
                    bo w nie ma czegos takiego jak _polska_ nauka, zas to co jest nia nazywane
                    nalezy otworzyc na swiat i przewietryc!
                    - Jakie seminaria? Pan tez zaprasza na swoje seminarium! I tomchem stoi? A PAN
                    tez i czego to ma niby dowiesc?
                    - Co to znaczy "caly system oceny zly"? CAly calutki, nawet te jego aspekty
                    ktore szczegolwo wspieraj wspolprace przemyslu z nauka. Takie tez sa w KBN?
                    Prosze nie wypisywac takich frazesow!

                    JZ
              • Gość: khmara Więcej pokory, Panie Thomalla IP: *.icpnet.pl 29.03.04, 19:56
                > Większość tu dyskutujących
                > nie ma pokory do doświadczenia i do sprawdzenia się wyników badań naukowych w
                > praktyce. Takie poglądy jak Ty mi imputujesz to miałem 3 - 4 lat od
                rozpoczęcia
                > działalności badawczej, dopiero powiązanie tej działalności z wykorzystaniem
                w
                > praktyce nauczyło mnie pokory do interpretacji wyników badań i sposobu
                > planowania przedsięwzięć badawczych.

                Więcej pokory Panie thomalla. Zwłaszcza, że niejednokrotnie już Pan nam
                udowodnił, że o funkcjonowaniu nauki i działalności naukowej ma Pan blade
                pojęcie.
                Nie wszystko co jest "badaniem" jest naukowe. Może być jeszcze badanie
                lekarskie, albo badanie zawartości cukru w cukrze.
                A w praktyce to można sprawdzać hipotezy, teoria może być sprawdzalna w
                praktyce. Natomiast wyniki badań empirycznych muszą być POWTARZALNE, inaczej
                nie są nic warte.
                ZALEŻNOŚCI MIĘDZY TEORIĄ A PRAKTYKĄ PAN NIE ROZUMIE.

                > I dzięki takiemu doświadczeniu, moje
                > wyniki badań mają wartość rynkową a po uogólnieniach naukową.

                Jasne. A BIG BROTHER ma wartość rynkową, a po uogólnieniu to nawet artystyczną.

                > Stąd moje wypowiadane tu poglądy, że finansowaniem działalności N-B-R powinni
                > zająć się głównie przedsiębiorcy, a uczelnie i PAN-y specjalizujące się
                głęboko
                >
                > w danym zagadnieniu dostają do rozwiązania problemy i za co im płacą. Tak
                > dzieje się w rozwiniętych krajach Świata.

                Ciekawe, w których? Strategia lizbońska mówi, że docelowo w Unii Europejskiej
                ok. 45% wydatków na badania naukowe ma pochodzić z pieniędzy podatników.

                > profesorowie
                > wycięli w pień wszystkich pracowników N-B-R co pracowali dla przemysłu

                A przemysł ich nie obronił? Widać nie byli mu potrzebni.

                > Jak widzisz pozostałem nieliczny niezależny i muszę szczekać i to dla
                > dobra pracowników (raczej tych młodszych) uczelni i PAN-ów.

                Ci młodsi pracownicy na tym forum jakoś wcale tego dobra nie chcą. Proponuję
                zacząć agitację w podstawówce.

                > Taka działalność jak dotychczas w "nauce polskiej" powoduje, że nie ma czasu
                na
                > prowadzenie badań bo profesorowie naciskają na pisanie publikacji. Ci
                naciskani...

                A ja sobie myślę tak: Jak by to było ładnie, jakby Thomalla został ministrem
                nauki, wywaliłby wszystkich profesorów na "bezrobotny bruk", na ich miejsce
                trzeba by kogoś nowego zatrudnić, to by mieli szansę ci, co Thomallę znają,
                choćby z tego forum. Pisać nie trzeba, publikować nie trzeba, tylko spokojnie
                można pracować nad "dziełem naukowym", choćby i dwadzieścia lat. Bo dzieła
                przecież nie można stworzyć szybko i byle jak. A jak się po dwudziestu latach
                nie uda, to trudno...


                Ceterum censeo Samoobronam esse delendam.

                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=11020451&a=11532052
          • Gość: Doktor Stara gwardia IP: *.kalisz.mm.pl 27.07.05, 22:41
            Stara gwardia okupuje polskie uczelnie. Aby dostać etat na uczelni trzeba mieć
            chody. Ja rozsyłam swoje CV jeszcze przez ten rok - potem jadę za granicę. Tam
            mnie potrzebują.
            • Gość: Jasio Re: Stara gwardia IP: 8.3.* / *.proxy.aol.com 28.07.05, 06:04
              Co sadzisz o watku(???????):
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=15945573
      • Gość: JZ Za i przeciw prosze tutaj IP: 146.21.1.* 25.03.04, 15:31
        poprzednie forum
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=11020451&a=11589021
      • Gość: khmara Spamujesz, Thomalla IP: *.icpnet.pl 29.03.04, 20:29
        Szkoda mi miejsca na forum na dyskusje o tym co ma piernik do wiatraka, więc
        odpowaiadam na co ciekawsze propozycje hurtem.

        > Wiedz, że ja też okresowo współpracowałem profesorem matematyki z
        politechniki.

        I co z tego? Ja też znam różnych profesorów, nie tylko ze swojej dziedziny, i z
        wieloma zdarzyło mi się współpracować. Matematyka jest potrzebna we wszystkich
        naukach ścisłych, w statystyce, a z metod statystycznych korzystają nawet
        psychologowie i geografowie. Co z tego wynika? Co wynikło z tej współpracy dla
        samej matematyki? Co ten matematyk z tego miał poza kasą?

        > Myślę, że wyczerpałem temat zatrudnienia matematyków i innych.

        Niestety nie. Pytanie dotyczyło finansowania działalności badawczej, a nie
        zatrudnienia. Zatrudnić profesora matematyki to można nawet w szkole. Tylko po
        co złota łopata do kopania rowów?

        > No wiesz, gdyby Ci ukradziono wiele tamatów w projektach zgłoszonych do
        > finansowania przez KBN to inaczej byście pisali statut. Niestety mi wiele
        > ukradziono, a kradli ci co opiniowali, a potem sami zgłaszali.

        Mi jeszcze nikt nic nie ukradł. Trzeba wiedzieć, co można napisać w projekcie,
        a czego nie.
        A może tematy były banalne? Bo na świecie już tak jest, że jeżeli temat jest
        wart zainteresowania to pracują nad nim równocześnie różne zespoły badawcze, a
        całą sławę zgarnia ten, kto pierwszy to OPUBLIKJE.
        A w ogóle, co ma jaki statut do rzeczy? Co ma statut do wniosków grantowych?
        Co ma piernik do wiatraka?


        Ceterum censeo Samoobronam esse delendam.

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=11020451&a=11532052
        • Gość: jw nie masz racji khmara IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 29.03.04, 21:37
          No niestety w okradaniu tematow w KBN to BT jest bliższy prawdy. Najpierw się
          odwala temat na podstawie absurdalnych zarzutów (niepotrzebny jest w projekcie
          komputer - te jak widomo slużą dobrze do badań pasjansow !, że wyjazdy na
          kongresy sa szkodliwe itd itp ) a następnie po przeróbkach temat sie daje swoim
          do zrobienia. Tak się dzieje. Mam w tym swoje doświadczenia i nic z tym nie
          mozna zrobić. Sami swoi. Decyzja KBN nie podlegają sądom a urząd Rzecznika Praw
          Ob się nie wtrąca, zresztą RPO to prof i nie ujawniaja rezultatow swoich
          grantow jak widac z baz niedanych KBN.
          • Gość: JZ troche racji khmara jednak ma IP: 146.21.1.* 30.03.04, 09:42
            Gość portalu: jw napisał(a):
            > No niestety w okradaniu tematow w KBN to BT jest bliższy prawdy. Najpierw się
            > odwala temat na podstawie absurdalnych zarzutów (niepotrzebny jest w
            > komputer - te jak widomo slużą dobrze do badań pasjansow !, że wyjazdy na
            > kongresy sa szkodliwe itd itp ) a następnie po przeróbkach temat sie daje
            > swoim
            > do zrobienia. Tak się dzieje.
            Dobrych pomyslow nie da sie ukrasc. DA sie ukrasc tylko banalne. Czyzby polska
            nauka stala tylko banalnymi pomyslami-
        • Gość: B.T., Zabrze Twe odpowiedzi są na zasadzie ustawicznego... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.04, 21:59
          ...wtrącania nowego wątku. Dyskusja się rozmywa do niebotycznych rozmiarów. W
          ten sposób postępują studenci na egzaminach aby skierować odpowiedź na inny
          temat niż było pytanie; korzystnie na temat dobrze znany. Widzę, że masz w tym
          duże doświadczenie. Przecież byłeś studentem. Zresztą też taki sposób potrzebny
          jest profesorom do wytłumaczenia czego oni nie dokonali, co to będzie jak
          wykorzystają ich genialne publikacje itp. Gratuluję!

          Dobrze też bronisz zagarnięcia przez profesorów w latach 1990 całego funduszu
          na działalnośc B+R. Jedno mnie tylko martwi bardzo.

          Skoro taki genialny ten sposób prowadzenia polityki naukowej w Polsce to czemu
          wszystko leci na łeb na szyję. To przecież działalnośc N-B-R (przepraszam
          badania podstawowe są)jest motorem postępu. Doskonałym wykładnikiem są tu
          liczby statystyczne, ale nie tylko one. Od 1990 roku obniża się przyrost
          naturalny w Polsce i dwa lata temu spadł do zera, a obecnie idzie w wartości
          minusowe. Czy temu służy ta "polska nauka"?

          Powiedz, gdzie te genialne publikacje, te których Twym zdaniem ja nie rozumiem,
          gdzie te miliardy w gotówce poświecone w ostatnich 14 latach na te genialne
          badania o które tak walczysz?

          Pozdrawiam

          PS. Nie mam zamiaru zostać ani ministrem ani brać cudze pieniądze na moją
          działalność. I jeszcze jedno, nazywam pasożytami tych co to właśnie robią.


          • Gość: khmara Re: Twój tok rozumowania jest nieprzemakalny... IP: *.icpnet.pl 29.03.04, 22:30
            ... na jakiekolwiek argumenty. Negujesz fakty, które Ci nie pasują do teorii.
            I bez względu na to, co powiedzą inni dyskutanci z uporem tępej piły od pół
            roku powtarzasz w kółko to samo. Marszałek Lepper powiedział "Uczcie się
            programu na pamięć"?

            Ja nie dodaję nowych wątków. Ja wykazuję absurdalność Twoich propozycji. I ich
            konsekwencje dla dogorywającej polskiej nauki. A mój ostatni egzamin (po
            doktorskim) był na prawo jazdy.

            Ja nie twierdzę, że stan nauki w POlsce jest dobry. Twierdzę, że Ty
            pasożytujesz na fakcie, że jest źle dla dogodzenia własnym ambicjom. Im gorzej
            dla nauki, tym lepiej dla Ciebie.

            Generalnie nie bronię polityki naukowej w Polsce. Ale Ty mi uświadamiasz, że
            nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej.

            Co ma przyrost naturalny do stanu nauki? W Europie Zachodniej przyrost
            naturalny jest ogólnie niski (nie licząc imigrantów) a stan nauki nie najgorszy.


            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=11020451&a=11532052
            • Gość: B.T., Zabrze I znów wmieszałeś Leppera, nie wiem dlaczego. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.04, 00:39
              To przecież Ty kradniesz forsę z budżetu, a mi wmawiasz że ja chcę ukraść.
              • Gość: JZ "tym gorzej dla faktow..." IP: 146.21.1.* 01.04.04, 14:40
                Gość portalu: B.T., Zabrze napisał(a):
                > To przecież Ty kradniesz forsę z budżetu, a mi wmawiasz że ja chcę ukraść.
                powinien Pan zglosic fakt kradziezy policji, w przeciwnym razie jest pan
                wspolwinnym przestepstwa.

                A jesli chodzi o czyste zamiary i spojnosc opinii to pozwole sobie zacytowac
                pana oczekiwania z zaproponowanych zmian z wczesniejszej korespondencji:
                > 4. Inny ciekawy sposób to zamiast finansować prace badawcze (tematy) dawać
                > chętnym pożyczki bezzwrotne na zakup aparatury badawczej takiej jaką sobie
                [...]
                > Ja optuję za tym rozwiązaniem. Właśnie jedynie co mi brakje to forsy na tę
                > drogą aparaturę, na normalną potrafię zarobić sprzedając wyniki swych badań.
                > Z poważaniem
                > dr Bogdan Thomalla, Zabrze
                pochodzaca z
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=10300861&a=10392457
                PYTANIE:
                Panie doktorze Thomalla, poslugujac sie pana slownictwem, to chce pan _ukrasc_
                te pieniadze z budzetu czy nie chce?


                JZ

                • Gość: B.T., Zabrze Dałem przykład z własnego podwórka. Nie przekręcaj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.04, 22:37
                  ...przeczytaj całość. Zaproponowałem tworzenie prywatnych lub innych ośrodków
                  badawczych dając "zamiast ryby wędkę", a na sobie dałem przykład bo mam chyba
                  jedyny w Polsce ośrodek badawczy żyjący wyłącznie ze sprzedaży wyników własnych
                  badań. To by się w Polsce działo, co? Wszędzie doliny krzemowe! Ameryka!!!

                  A teraz popatrz, ktoś dostaje 100 tysięcy na badania, połowe przejada na
                  pensję, troche na wyjazdy na konferencje, coś odpala kolegom, pisze coś tam do
                  opublikowania i koniec, ani śladu.

                  Oj nieładnie JZ. Masz chwyty poniżej pasa.

                  Poza tym, moja propozycja jest szczera, wnioskodawca nie bierze sobie nic np.
                  na pensję. Kupuje potrzebne aparaty i instrumenty i oddaje pożyczkę w postaci
                  faktur. Pracuje badawczo zarabia pieniądze za sprzedaż wyników badań na czym
                  korzystaja podatnicy. Pisze też masę różnych publikacji.

                  Zdaję się, że dla Ciebie za ciężkie aby to pojąć, tak? Jestem cierpliwy mogę Ci
                  jeszcze potłumaczyć.

                  Z poważniem

                  dr Bgdan Thomalla, tomchem, Zabrze
                  • Gość: khmara Księżycowa ekonomia IP: *.icpnet.pl 01.04.04, 23:18
                    Gość portalu: B.T., Zabrze napisał(a):

                    > ...przeczytaj całość. Zaproponowałem tworzenie prywatnych lub innych ośrodków
                    > badawczych dając "zamiast ryby wędkę"
                    ...i cuchnące bajorko bez ryb.

                    > , a na sobie dałem przykład bo mam chyba
                    > jedyny w Polsce ośrodek badawczy żyjący wyłącznie ze sprzedaży wyników
                    własnych
                    > badań.
                    Widzieliśmy, widzieliśmy. Podać adres jeszcze raz? Czy to nieetyczne?
                    Badania niewątpliwie istnieją. Niewątpliwie są własne. Cała reszta budzi
                    wątpliwości. Powtórzyć jakie?

                    > To by się w Polsce działo, co? Wszędzie doliny krzemowe! Ameryka!!!
                    No, a byłoby jeszcze miejsce na drzewa? W Ameryce to jeszcze oprócz tego
                    uprawiają ziemniaki i kukurydzę. To duży kraj.

                    >
                    > Poza tym, moja propozycja jest szczera, wnioskodawca nie bierze sobie nic np.
                    > na pensję.
                    I żyje powietrzem. Ma dużą szansę dokonać żywota, zanim "dokona dzieła".

                    > Kupuje potrzebne aparaty i instrumenty i oddaje pożyczkę w postaci
                    > faktur.
                    Prawdziwie księżycowa ekonomia. Mnie to pasuje. Mogę każdą pożyczkę oddać "w
                    postaci faktur".

                    > Pracuje badawczo zarabia pieniądze za sprzedaż wyników badań na czym
                    > korzystaja podatnicy. Pisze też masę różnych publikacji.
                    Ale to chyba same plewy. Bo tych "prawdziwie wartościowych" przecież nie można
                    opublikować. Bo specyfikacji metod badawczych z Tomchemu jakoś wciąż nie widzę
                    w internecie.

                    > Zdaję się, że dla Ciebie za ciężkie aby to pojąć, tak? Jestem cierpliwy mogę
                    > Ci jeszcze potłumaczyć.
                    Nieee. Szkoda miejsca na forum. Ale internet cierpliwy - wszystko wytrzyma. W
                    odróżnieniu od gospodarki.

                    Ceterum censeo Samoobronem delendam esse.
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=11020451&a=11532052
                  • Gość: JZ Nie da sie przekrecac _doslownych_ cytatow IP: 146.21.1.* 02.04.04, 10:51
                    Gość portalu: B.T., Zabrze napisał(a):
                    > Re: Dałem przykład z własnego podwórka. Nie przekrecaj
                    > Oj nieładnie JZ. Masz chwyty poniżej pasa.

                    Panie doktorze Thomalla,
                    Po pierwsze KONKRETY:
                    1) cytat byl doslowny co do przecinka
                    2) miejsca opuszczone dla czytelnosci byly wyraznie zaznaczone
                    3) podany byl link do zrodla tak aby kazdy mogl przeczytac calosc kontekstu
                    wobec tego pana zarzuty o jakiekolwiek przekrecanie sa KOMPLETNIE
                    BEZPODSTAWNE. Podobnie niestety jak i w moim przekonaniu reszta Pana
                    argumentacji, zbyt JEDNOSTRONNA i zbyt postawiona NA GLOWIE aby mogla dzialac.

                    --------------------------------

                    Panie doktorze Thomalla,
                    Po drugie PRZESLANIKI i WNIOSKI
                    a) jest pan przedsiebiorca wiec powinien pan doskonale wiedziec ze nalezy
                    dzilac w REALIACH.
                    b) Pana rozwiazania sa kompletnie UTOPIJNE, jako ze nie maja zadnego
                    precedensu na swiecie.
                    B1) Bezzwrotne pozyczki sa i owszem ale kazdy je nazywa _grantami_. I kazdy
                    JUZ TERAZ MUSI je rozliczyc nie tylko "fakturami" ale _przede_ _wszystkim_
                    WYNIKAMI uznanymi przez _konkurencje_, czyli opublikowanymi w peer reviewved
                    journals (lista filadejfijska sie klania!)
                    B2) WSZYSCY musza jesc i pic i potrzebuja na to PENSJI. Wiec pana zapewnienia
                    ze nic pan nie chce dla siebie traca absurdem!
                    B3) wizje "doliny krzemowej" w Polsce sa niestety wylacznie wizjami. Nawet na
                    skale ameryki jest to rzecz niepowtarzalna. Wiec skad takie obietnice?
                    c) Pana utopia dziwnym trafem promuje wylacznie osrodki badawczo
                    rozwojowe/wdrozeniowe czyli AKURAT taka dzilalnosc ktora sie Pan sam zajmuje
                    zawodowo i zarobkowo, rozumiem ze za "faktury"...
                    d) Lapany na na niescislosciach i niekonsekwencjach zamiast odpowiadac
                    rzeczowo, wykreca sie pan belkotem pseudozarzutow. celowanych w wygrywanie
                    personalnych pogrywek a nie ustalnie konkretnych tresci.

                    Po poczatkowej nadziei ze trafil sie przedsiebiorca faktycznie zainteresowany
                    nauka w POlsce, laczac do kupy a, b, c i d, mam wraznie ze trafilem na
                    kolejnego przekreta ktory chce ubic INTERES przy okazji. Niewazne czyim i jakim
                    kosztem byle _interes_.... I niestety moje zaufanie jakos juz nie nadaza...

                    Jesli zalezy panu na dyskredytacji tego forum, to niemalze osiagnal pan sukces!

                    JZ
              • Gość: khmara Re: Nie wiem dlaczego. - Nie? Naprawdę??? IP: *.icpnet.pl 01.04.04, 17:20

                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=11020451&a=11160291
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=11020451&a=11172661
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=11020451&a=11532052
                • Gość: khmara Re: Nie wiem dlaczego. - Nie? Naprawdę??? IP: *.icpnet.pl 01.04.04, 17:33
                  Marsz. Lepper,jako dobry gospodarz byłby ciekaw...
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=11262448&a=11303617
                  • Gość: B.T., Zabrze Jest dobrym gospodarzem na swym gospodarstwie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.04, 22:48
                    ... masz jakieś zastrzeżenia? Płaci podatki, nie kradnie pod jakimś tam pozorem
                    forsy z budżetu. Powinieneś mu podziękować, to m.in. finansuje Twoje publikacje
                    i Twą karierę "polskiego naukowca". Zresztą to Ty w tamtej dyskusji wyciagnąłeś
                    marszałka Leppera nie ja.

                    Typowyś polski profesor, walisz w zagrożeniu poniżej pasa.

                    Pozdrawiam
                    • Gość: khmara Re: Jest dobrym gospodarzem na swym gospodarstwie IP: *.icpnet.pl 01.04.04, 23:28
                      Lepper? Na gospodarstwie podobno żona robi, a sąsiedzi wytykali jako największą
                      ruinę w okolicy. Ale to było jakiś czas temu, mogło się zmienić. Suchocka też
                      wysłała ekipę z Warszawy, żeby jej posprzątała po tym, jak w gazetach pokazali
                      zdjęcie jej balkonu w prywatnym mieszkaniu.

                      > Powinieneś mu podziękować, to m.in. finansuje Twoje publikacje
                      > i Twą karierę "polskiego naukowca".
                      Jasne. Ojciec narodu. Już się czuję co najmniej jak Tuchaczewski.
                      • Gość: khmara Miało być Trofim Łysenko IP: *.icpnet.pl 02.04.04, 19:30
                • Gość: B.T., Zabrze Potwierdzam to co napisałem, a o co Ci chodzi? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.04, 22:40
                  Dziękuje za cytowanie. Popatrz mam "cytowanie" co za osiągnięcie! Zakładam
                  teczkę z osiagnięciami naukowymi.

                  Pozdrawiam
                  • Gość: khmara Niewątpliwe osiągnięcie naukowe IP: *.icpnet.pl 01.04.04, 23:22
                    Chodziło mi o to, żeby inni też mogli docenić.

                    Ceterum censeo Samoobronem esse delendam.
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=11020451&a=11532052
    • reichman Re: Kariera naukowa w Polsce? 29.03.04, 20:21
      Tak, ale najpierw zniesmy habilitacje i przekazmy nostryfikacje urzednikom, jak
      np. w Australii, bo na razie to (re)habilitowani sklerotycy PRLowscy nie
      dopuszczaja na polskie uczelnie abslowentow zagranicznych uniwersytetow (poza
      tymi z b. ZSRR)...
      • Gość: JZ dobry pomysl IP: 146.21.1.* 02.04.04, 11:32
        reichman napisał:
        > Tak, ale najpierw zniesmy habilitacje i przekazmy nostryfikacje urzednikom
        > , jak
        > np. w Australii, bo na razie to (re)habilitowani sklerotycy PRLowscy nie
        > dopuszczaja na polskie uczelnie abslowentow zagranicznych uniwersytetow (poza
        > tymi z b. ZSRR)...
        To ciekawa i dobra uwaga. Szczegolnie ze pasja nostryfikowania tytulow innych
        uczelni jest kolejna dochodowa oaza _pseudonaukowej_ dzialalnosci polskich
        luminarzy. Ktorzy jakos strasznie niechetnie podchodza co oceny ich
        dzialalnosci.
        Jestem ciekaw jakie sa rozwiazania szczegolowe. CZy studenci chcacy studiowac
        za granica otrzymuja informacje o adekwatnosci uczelni? Jak taka adekwatnosc
        jest mierzona? Iloscia publikacji wyplywajacych z uczelni? Z wydzialu? Budzetu
        na nauczanie? Wazne jest aby podejmujacy studia mieli gwarancje ze potem beda
        mogli uzywac tytulu w kraju. Nie tak jak teraz... na wariata..

        Potencjalnie wydaje sie to lepsze niz kompletnie niekontrolowalny i
        nieprzewidywalny polski system wzajemnej adoracji przykieliszkowo zakulisowej...

        Rozwiazanie takie jest kolejnym mechanizmem oslabiajacym klikowosc polskiego
        srodowiska naukowego a w szczegolnosci wszystkich tych ktorzy zeruja na
        robieniu sobie ukladow, w tym przypadku przez wzajemne sygnowanie recenzji
        odpowiednich prac.

        JZ
    • Gość: Stary wiarus Re: Kariera naukowa w Polsce? IP: 82.160.12.* 04.04.04, 15:53
      Skoro wszystko co stare jest "be"i chcemy sięgać po NOBLA, powinniśmy stawiać na
      młodych,twórczych i nawet "rogatych".Popatrzmy na USA i inne kraje,gdzie 25-30-
      letni doktorzy (o ileż tam prostrze są doktoraty) kierują i prowadzą badaniami.
      Starsi, z dużym doświadczeniem powinni skupić się na przekazywaniu swej wiedzy
      w godne ręce młodzieży.Dość z układami,układzikami i feudelizmem w nauce,apli-
      kanturze i całym sądownictwie,i w wielu innych dziedzinach zdominowanych przez
      klany kolesiów i znajomych "królika".
      • Gość: baldi Re: Kariera naukowa w Polsce? IP: 82.160.12.* 04.04.04, 16:24
        Okey! Gość kuma i tak trzymać!
      • Gość: ewa Re: Kariera naukowa w Polsce? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.04, 19:35
        sorry co do doktoratow w US - bywaja rozne, zalezy od profesora. A wielkie
        granty kierowane przez swiezo upieczonych doktorow - to raczej miedzy bajki
        wloze. Ja takich przykladow nie znam, a pracowalam, rowniez w US dobrych kilka
        lat. Tam oczywiscie jak ma sie dobry pomysl to o pieniedze latwiej na jego
        realizacje niz w Polsce, ale podobnie jak na calym swiecie by walczyc o duze
        pieniadze trzeba miec wyniki nie tylko pomysly.

        ewa
    • Gość: JZ Patrz Propozycja OFA wyzej. IP: 146.21.1.* 05.04.04, 10:49
      Patrz Propozycja OFA wyzej.

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=11028223&a=11589106
      JZ
    • Gość: JZ Dyskusja wciaz trwa! IP: 146.21.1.* 27.04.04, 11:28
      Ta dyskusja wciaz trwa niemalze 1000 listow dolaczcie!
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=11020451&s=7


      Linki do poprzednich dyskusji na ten sam temat

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=11028223
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=10300861
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=8070491
      i bodajze najdluzsza, z tematem propozycji reformy polskiej nauki i OFA

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=11020451&a=11392402
      milego czytania!

      JZ
      • bum_cyk_cyk.hey Profesor zrezygnował ze stanowiska. 28.04.04, 12:22

        info.onet.pl/909929,11,item.html
    • Gość: Lehó Re: Kariera naukowa w Polsce? IP: *.kafejka / *.internetdsl.tpnet.pl 28.07.04, 16:47
      Kariera naukowa? Wlasnie uzyskalem tytul magistra z wynikiem bardzo dobrym.Ale
      co z tego, skoro jako nauczyciel otrzymuje na konto ok. 880 zl
      miesiecznie,majac stopien nauczyciela kontraktowego.Moj zawod wymaga dlaszego
      ksztalcenia.Chcialem isc dalej na studia doktoranckie, jednak mnie na nie NIE
      STAC.Semestr za 2500 przy moich zarobkach, doliczajac dojazdy, to dla mnie
      nieosiagalne.Ulgi dla uczacych sie polikwidowano,a studia staja sie coraz
      drozsze.W ten sposb wielu mlodych i zdolnych ludzi, ucieka z kraju, w ktorym
      tylko rzuca im sie klody pod nogi
    • Gość: NICO Klientelizm wokół "MAUZOLEUM NAUKI" IP: 5.2.* / *.chello.pl 02.09.04, 16:47
      Pozycja powyżej 400 UJ i UW w rankingu uczelni świata (dzisiejsza GW) daje
      obiektywną odpowiedź jaka jest polska nauka. To jest po prostu "mauzoleum
      nauki" takie jak mauzoleum Lenina wraz z pielęgnującym jego mumię instytutem,
      naukowym. Rodowód ten sam, obyczaje i metody takie same, cele także samo !
      Wybitny polityk i ekonomista X.X.(niestety teraz już utemperowany - profesor !)
      indagowany o pieniądze na nauke polską, odpowiadał : "na to ani złotówki, nie
      warto". Podejrzewam, że posiadał bilans kosztów i efektów karier w nauce
      polskiej. Nie wierzcie tym arcykapłanom nauki polskiej, którzy wołają większe
      pieniądze...to jest tylko wołanie o apanaże dla ich wyimaginowanego
      dostojeństwa naukowego.... "wyrzucony pieniądz" jak mówił X.X. Dopóki nie
      skończy się klientelizm polityczny wokół "mauzoleum nauki" nie bedzie rzetelnej
      i nowoczesnej nauki .....
      • khmara Re: Klientelizm wokół "MAUZOLEUM NAUKI" 02.09.04, 18:54
        Gość portalu: NICO napisał(a):

        > Dopóki nie
        > skończy się klientelizm polityczny wokół "mauzoleum nauki" nie bedzie rzetelnej
        > i nowoczesnej nauki .....

        Bardzo dobrze powiedziane.
    • Gość: Ewa Kostarczyk Re: Kariera naukowa w Polsce? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.04, 08:11
      Rozumiem, że zespół forumu podejmuje demokratycznie decyzję komu tutaj dać
      głos a komu nie!
      To tylko taki wentyl bezpieczeństwa dla społecznych nastrojów? Im mniej
      konkretów tym lepiej. Pojęcie oportunizmu brzmi lepiej niż opisywanie rzeczy
      oraz wskazywanie na ich konsekwencje?

      DLACZEGO SKASOWALI PAŃSTWO MOJĄ WYPOWIEDŹ PT. "MOJE TRZY POWROTY"?

      • Gość: Ewa Kostarczyk Re: Kariera naukowa w Polsce? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.04, 08:21
        Re: Zbędne tytuły 'belwederskie' i habilitacje


        --------------------------------------------------------------------------------
        Zamieszczam tekst Ewy Kostarczyk. Życiorys w bardzo obrazowy sposób
        egzemplfikuje wszyskie systemowe patologie obecnego stanu nauki w Polsce. Na
        takie marnotrawstwo potencjału ludzkiego i finansowego pozwala obecny stan
        prawny. Tekst zasługuje na rozpowszechnienie.





        • Gość: Ewa Kostarczyk Re: Kariera naukowa w Polsce? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.04, 08:02
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=13505095&a=16062944
          • Gość: Ewa Kostarczyk Re: Kariera naukowa w Polsce? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.04, 10:23
            Dlaczego tyle hałasu w mediach o awanturę, kiedy ktoś stracił 3 tys. PLN
            (łapówka za indeks), będąc sam przestępcą - bo je wpłacił.

            Czy ktos kiedy policzył ile kosztuje strata 30 lat życia?
            • khmara Re: Kariera naukowa w Polsce? 30.09.04, 19:17
              Gość portalu: Ewa Kostarczyk napisał(a):

              > Dlaczego tyle hałasu w mediach o awanturę, kiedy ktoś stracił 3 tys. PLN
              >
              > Czy ktos kiedy policzył ile kosztuje strata 30 lat życia?

              Bo 3 tys. łatwiej udowodnić niż stronniczość recenzentów i decydentów
              zajmujących się przede wszystkim wycinaniem w pień potencjalnej i urojonej
              konkurencji.
              • Gość: ekostar Re: Kariera naukowa w Polsce? IP: *.cust.tele2.pl 03.10.04, 10:06
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=16289850&wv.x=2&a=16341598
    • Gość: zorientowany kolejny prof tym razem prezydent IP: *.autocom.pl 28.09.04, 21:17
      www.wprost.pl/ar/?O=68060
      Kwaśniewski profesorem
      Wtorek, 28 września 2004 - 18:50 CEST (16:50 GMT)
      prof. Aleksander Kwaniewski

      Przebywający z wizytą w Rosji prezydent Aleksander Kwaśniewski odebrał we
      wtorek tytuł honorowego profesora Państwowego Uniwersytetu Moskiewskiego im.
      Michaiła Łomonosowa (MGU).
      -------------

      - Jak ktos jest naprawde dobry to i w Polsce może zrobic kariere


      • ekostar Re: kolejny prof tym razem prezydent 30.09.04, 10:31
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=15945573&a=16241105
    • Gość: Zuza Re: Kariera naukowa w Polsce? IP: *.demon.nl 30.10.04, 12:57
      Nie wiem czy mozna mówić o jakiejkolwiek karierze naukowej w Polsce. Skończyłam
      biotechnologie i pracuje w zawodzie, za pieniądze umożliwiające całkiem
      interesujące życie, ale za granicą.Robię doktorat, w Polsce także mi
      proponowano, ale za friko. Za co miałabym żyć???? Po za tym,żeby robić nauke,
      oprócz chęci i jakiejś motywacji, potrzebne są na nią pieniądze, chęć
      współpracy, czego nie ma pomiędzy różnymi ośrodkami naukowymi, ani pomiędzy
      wydziałami na danej uczelni, a co dopiero mówić o ludziach z branży, którzy są
      dla siebie wilkiem, bo albo zazdroszczą albo każdy walczy o pieniądze na własne
      badania. Po za tym znam wielu Polaków, którzy już niedługo kończą etap
      doktoratu i chcą wrócić do kraju, ale jest problem, nie ma pieniędzy na etaty,
      dla ludzi którzy naprawde mają doświadczenie i kontakty, a jezeli nie kontakty
      to chęć pracy i organizacji nowych przedsięwzięć, dających możliwość rozwoju
      młodym studentom. Niestety nie wracają, no bo za coś muszą żyć i wybierają
      np.Australie, Londyn itp.
      • Gość: ekostar Re: Kariera naukowa w Polsce? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.04, 11:37
        Aktualny system szkolnictwa wyższego i nauki wymaga głębokich zmian.
        O tym mówią zarówno pracownicy naukowo-dydaktyczni jak i studenci oraz ich
        rodzice. W mediach pojawiły się oficjalne informacje o tym, że studenci coraz
        częściej są oszukiwani przez uczelnie. Do biura rzecznika praw studenta
        przychodzi codziennie kilkadziesiąt skarg na uczelnie, które prowadzą płatne
        studia:

        miasta.gazeta.pl/krakow/1,35798,2374288.html
        Bezpośrednie dyskusje toczą się w formie komentarzy na ukazujące się artykuły w
        wydaniach internetowych różnych czasopism (GW, Polityka, Przegląd, Gazeta
        Prawna, Tygodnik Powszechny itp.)

        p://www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=wywiad&name=39)

        www.gazetaprawna.pl/dzialy/28.html?numer=1316&dok=1316.28.489.3.19.2.0.1.htm

        (www.gazetaprawna.pl/dzialy/2.html?
        numer=1325&dok=1325.2.615.3.27.1.0.1.htm)

        polityka.onet.pl/artykul.asp?DB=162&ITEM=1197343&MP=1
        www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=opinie&name=31

        tygodnik.onet.pl/1547,1195766,0,340263,dzial.html
        polityka.onet.pl/artykul.asp?DB=162&ITEM=1176405&MP=1
        www.forumakad.pl/archiwum/2004/10/04-notatki_przewodniczacego_rgszw.htm
        Zaciekłe dyskusje odbywają się głównie na łamach Forum Nauka:

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=16289850&a=16338278
        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=32
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=13505095&a=16062944&wv.x=2

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=11020451&wv.x=2&a=17452516
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=33&w=17380129&wv.x=2&a=17390801

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=11020451&wv.x=2&a=17452516
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=522&w=17429600&a=17436169

        Istnieją też strony WWW specjalistyczne, poświęcone sprawom naukowców:

        www.naukowcy.republika.pl

        Poza tym,

        ZAPROSZENIE DO DYSKUSJI NAD REPREZENTACJĄ W PAŃSTWOWYCH ORGANACH
        USTAWODAWCZYCH ORAZ ADMINISTRACYJNYCH PROBLEMÓW NAUKI I SZKOLNICTWA

        Na Forum: POLITYCY A REFORMA SZKOLNICTWA WYŻSZEGO I NAUKI

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=17516580

        Ponieważ wchodzimy w ostatni sezon debaty politycznej przed przyszłorocznymi
        wyborami, chcielibyśmy wiedzieć, co ugrupowania pretendujące do przejęcia od
        skompromitowanej do reszty lewicy władzy, mają nam do zaproponowania w sferze
        reformy szkolnictwa wyższego. Z przykrością daje się zauważyć, że ten temat
        wydaje się być dla polityków mało ciekawym. Brak uszczegółowień w kwestii
        reformy szkolnictwa wyższego i nauki na kanwie programów szczególnie PO czy
        PiS’u jest zastanawiająca. Obydwie te partie odwołują się zarówno do pewnej
        kultury oraz systemu wartości podobnych dla ich potencjalnych wyborców. Co te
        obydwie partie mają nam: pedagogom i naukowcom do zaoferowania? W
        przeprowadzonej ostatnio analizie podobieństw oraz różnic w programach tych
        ugrupowań (Gazeta Wyborcza 3.11.04) problem nauki oraz szkolnictwa nawet nie
        zaistniał.
        Józef Kalisz zaangażowany publicystycznie w reformę szkolnictwa wyższego
        postuluje: do podjęcia tej reformy potrzeba nam mądrego parlamentu i rządu,
        który zrozumie fundamentalną wagę nauki dla silnego państwa. Aby jednak w
        parlamencie pojawili się właściwi ludzie, konieczne jest wprowadzenie
        jednomandatowych okręgów wyborczych, a w Konstytucji RP zmiana ordynacji
        wyborczej na większościową „…Tylko w ten sposób można wyeliminować głosowanie
        na skompromitowane „partyjne listy wyborcze” i wybierać najlepszych ludzi, a
        nie „partie”. Istniejący obecnie w Polsce system wyłaniania tzw. „elit
        sprawujących władzę” nie stwarza dużych nadziei na sensowne reformy również w
        polskiej nauce. Zgodnie z Konstytucją RP, „projekt ustawy o zmianie Konstytucji
        może przedłożyć, co najmniej 1/5 ustawowej liczby posłów, Senat lub Prezydent
        Rzeczypospolitej". Jest to jedyna droga do zmiany Konstytucji. Kto i kiedy ją
        wykorzysta? Planowane referendum w tej sprawie może stać się ważną procedurą
        inicjatywną.”
        www.kontrateksty.pl/index.php?action=show&type=news&newsgroup=3&pf=1&id=346
    • ekostar Re: Kariera naukowa w Polsce? 01.12.04, 08:37

      O doborze kadry naukowej i etyce w nauce

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=18046944&wv.x=2&v=2&s=0
      • ekostar Re: Kariera naukowa w Polsce? 01.12.04, 08:46

        TRZY ODSŁONY PROBLEMU USTAWY O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM

        Ewa Kostarczyk
        varia.p4u.pl/test/articles.php?id=23
        Oryginalny tekst przeslany fo tygodnika Przegląd gdzie ukazał sie w numerze 49,
        r.2004 pod tytułem Niechciani reformatorzy Dlaczego naukowcy z prawdziwego
        zdarzenia nie pracują na polskich uczelniach
    • ekostar Re: Kariera naukowa w Polsce? 01.12.04, 10:07

      Prezydencki projekt ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym dopuszcza zatrudnienie
      na drugim etacie, ale pod warunkiem, że nie prowadzi to do nienależytego
      wykonywania obowiązków albo że dodatkowa praca nie jest wykonywana na rzecz
      podmiotu konkurencyjnego. – Taki przepis kłóci się z zasadami wolnego rynku i
      może być źle wykorzystywany – podkreśla prof. Józef Szabłowski, przewodniczący
      Konferencji Rektorów Uczelni Niepaństwowych.

      www.gazetaprawna.pl/dzialy/2.html?numer=1340&dok=1340.2.3.2.26.3.0.1.htm
      Aktualny system szkolnictwa wyższego i nauki wymaga głębokich zmian. O tym mówią
      zarówno pracownicy naukowo-dydaktyczni jak i studenci oraz ich rodzice. W
      mediach pojawiły się oficjalne informacje o tym, że studenci coraz częściej są
      oszukiwani przez uczelnie. Do biura rzecznika praw studenta przychodzi
      codziennie kilkadziesiąt skarg na uczelnie, które prowadzą płatne studia:
      miasta.gazeta.pl/krakow/1,35798,2374288.html

      Kto uwierzy, że profesor koło sześćdziesiątki ( w najlepszym razie, bowiem
      średnia „profesorskiego wieloetatowca” jest wyższa) jest w stanie, w sposób
      rzetelny:
      1. prowadzić zajęcia na dwóch etatach
      2. wzbogacać swoje wykłady o najnowszą wiedzę (aktualna nauka ma charakter
      interdyscyplinarny, żeby dotrzymać kroku trzeba śledzić bieżącą literaturę
      problemu. W każdym tygodniu, ukazuje się, co najmniej 10 nowych
      specjalistycznych czasopism, które poważny naukowiec powinien przejrzeć. W
      każdym miesiącu, ukazuje się, co najmniej 10 czasopism dotyczących szkolnictwa
      wyższego czy też nowych propozycji zmian edukacji w jakiejś dziedzinie)
      3. rezerwować sobie odpowiednią ilość czasu na spotkania z magistrantami (
      zarówno grupowe jak i indywidualne)
      4. rezerwować sobie odpowiednią ilość czasu na spotkania z doktorantami
      5. prowadzić własną działalność badawczo-naukową,co oznacza długie godziny w
      laboratorium bądź w bibliotece
      6. pisać publikacje
      7. pisać książki
      8. prowadzić korespondencję czy rozmowy z wydawnictwami
      9. śledzić możliwości uzyskiwania grantów czy innych okazji finansowych, które
      ułatwiłyby prowadzenie badań
      10. uczestniczyć w zebraniach specjalistycznych w kraju
      11. uczestniczyć w zebraniach specjalistycznych (konferencje czy spotkania
      indywidualne) za granicą
      12. uczestniczyć w różnych obowiązkowych administracyjnych zebraniach uczelni
      13. uczestniczyć w procesach rekrutacji na studia, nadawaniu tytułów naukowych
      14. poszerzać swoje ogólne horyzonty intelektualne, niezwiązane z polem własnej
      działalności
      15. zapewnić sobie odpowiednią ilość snu oraz czasu na relaks oraz neurobik
      (polecany przez specjalistów dla osób w tym własnie wieku)
      16. mieć czas dla rodziny, przyjaciół i znajomych

      Kto uwierzy, że powyżej wymienione powinności profesorskie są należycie wypełniane?
      Kto uwierzy, że osoby wchodzące w okres różnych chorób wieku podeszłego, u
      których procesy pamięci świeżej funkcjonują zdecydowanie niesprawnie, procesy
      uczenia się są osłabione (a procesy te znajdują potwierdzenie w wyraźnych
      zmianach degeneracyjnych zarówno ośrodkowego jak też obwodowego układu
      nerwowego), które nie odnajdują się w aktualnych realiach cywilizacyjnych
      (internet, poczta elektroniczna, telefon internetowy) posiadają kompetencje do
      zajmowania dwóch etatów akademickich, w sytuacji kiedy dla wielu dydaktyków i
      naukowców z wielkim potencjałem naukowym oraz doświadczeniem zawodowym,
      przekraczającym znacznie doświadczenie „rozrywanych po wielu etatach profesorów”
      a w dodatku w optymalnym dla pracy zawodowej wieku, nie ma etatów?

      Kto uwierzy?

      Chyba tylko ten, kto po przeczytaniu wszystkich alarmujących informacji, o tym
      że w rankingu najlepszych 200 uczelni świata jesteśmy nieobecni, że z trudem
      tylko dwie nasze uczelnie pojawiają się w 4 setce tych najlepszych w świecie
      uczelni , nadal uważa, że polski profesor to coś jednak innego, to prawdziwy
      geniusz dla którego poradzenie sobie z w/w problemami to mały pryszcz.
    • ekostar Re: Kariera naukowa w Polsce? 01.12.04, 17:34
      www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_041125/kraj/kraj_a_8.html
      "Spór posłów z naukowcami

      Habilitację zlikwidować czy zostawić?

      Habilitacja wydłuża ścieżkę kariery naukowej i powinna zostać zlikwidowana -
      uważają autorzy poselskiego projektu ustawy o szkolnictwie wyższym. Część
      naukowców i eksperci prezydenta bronią habilitacji.

      Do sporu doszło podczas wczorajszego posiedzenia sejmowej podkomisji, która
      pracuje nad nowym prawem o szkolnictwie wyższym. W podkomisji są dwa projekty
      ustaw: prezydencki i poselski. Różnią się m.in. stosunkiem do habilitacji.
      Autorzy projektu poselskiego żądają likwidacji habilitacji, co, ich zdaniem,
      pozwoli pracownikom naukowym szybciej zdobyć stanowisko i tytuł profesora. - Nie
      mogę się zgodzić z poglądem, że habilitacja jest koniecznym złem. Zło jest
      przecież złem - mówiła Maria Nowak (PiS), namawiając do radykalnych zmian..."

    • ekostar Re: Kariera naukowa w Polsce? 01.12.04, 17:41
      www.rzeczpospolita.pl/dodatki/listy_041201/listy_a_5.html
      "Habilitację zlikwidować czy zostawić?"

      W "Rz" 276 z 25 listopada ukazał się artykuł "Habilitację zlikwidować czy
      zostawić?" z nadtytułem "Spór posłów z naukowcami". Wielu profesorów (ze mną
      włącznie) i bardzo wielu młodych pracowników nauki w pełni popiera zniesienie
      habilitacji. Habilitacje, jak również nadawane przez prezydenta RP profesorskie
      tytuły "belwederskie", to przestarzałe i absolutnie zbędne procedury,
      niestosowane ani w innych krajach europejskich, ani w USA. Zwolennicy utrzymania
      habilitacji z reguły już ją mają i twierdzą, że konieczne jest "sito" do
      wyselekcjonowania "prawdziwie wartościowych" naukowców. Jednak powszechnie
      wiadomo, że "oka tego sita" są niezwykle rozciągliwe i Centralna Komisja do
      Spraw Stopni i Tytułów (w praktyce jeden lub dwu dodatkowych recenzentów),
      niewiele tu zmienia. Twierdzi się również, że jeśli kandydat ma wartościowy
      dorobek publikacyjny, to wystarczy tylko napisać krótki tekst kompilacyjny do
      zbioru kopii publikacji, co łącznie stanowi rozprawę habilitacyjną. A przecież
      ten dorobek publikacyjny może sam być wystarczający (bez potrzeby dodatkowego
      przetwarzania i żmudnych czynności habilitacyjnych), jeśli spełnia ściśle
      określone, profesorskie kryteria awansowe, głównie publikacyjne w
      międzynarodowych czasopismach naukowych o uznanym prestiżu. Istnieje pilna
      potrzeba utworzenia całkowicie nowej, jednolitej ustawy o szkolnictwie wyższym i
      stopniach naukowych. Trzeba zlikwidować Centralną Komisję. Pracownicy naukowi
      powinni być powoływani na stanowiska profesorskie wyłącznie przez uczelnie
      wyższe (senaty), a więc w żadnych innych jednostkach naukowych. Aby uniknąć
      masowego powoływania profesorów, wystarczy wprowadzić wyraźne kryteria dorobku w
      postaci rozporządzenia do ustawy.(...)

      prof. Józef Kalisz, Warszawa
    • Gość: a-marylka Nauka polska - lista dyskusyjna IP: 62.233.167.* 02.12.04, 00:26
      Na stronie:
      groups.yahoo.com/group/nauka_polska/
      znajduje się nowo utworzona lista przeznaczona na dyskusje poświęcone trudnym
      problemom nauki polskiej. Mogłaby się stać ona stałym miejscem przeznaczonym na
      takie szczere opinie jak prezentowane na tym forum.
      • ekostar Re: Nauka polska - lista dyskusyjna 02.12.04, 17:51
        Artykuły, komentarze, dyskusje na temat ustawy i okolic na testowanym obecnie
        portalu

        varia.p4u.pl/test/index.php
        Z góry dziekujemy za uwagi na temat nowego portalu !
        • ekostar CO WYNIKA Z DYSKUSJI NAUKOWCÓW? 03.12.04, 09:19
          varia.p4u.pl/test/forum.php?cmd=show&id=5&category=1&pg=0#22
    • ekostar PAP 3.12.2004 04.12.04, 08:54
      www.naukawpolsce.pap.pl/cgi-bin/index.pl?id_depeszy=PAP20041202W06878&polecenie=info&k=0


      Ważne fragmenty tekstu:

      "...Habilitacja dzieli środowisko naukowe

      Projekt nowego prawa o szkolnictwie wyższym nie przewiduje zmian w karierze
      naukowej - pozostawiono stopień doktora habilitowanego. Środowisko akademickie
      jest podzielone.

      PRZECIWNICY

      "Takie rozwiązanie nie wyjdzie na dobre polskiej nauce, zastopuje karierę
      młodych" - ostrzega szef Związku Nauczycielstwa Polskiego, Sławomir Broniarz.

      Akademicka Solidarność. "Blokujemy dostęp do samodzielnej pracy naukowej młodym
      ludziom" - uważa jej szef, Janusz Sobieszczański.

      Szef Zarządu Stowarzyszenia Założycieli i Rektorów Uczelni Niepublicznych.
      "Godzę się na to rozwiązanie, ale pod warunkiem, że do sprawy likwidacji
      habilitacji wrócimy za rok lub dwa. Jeśli poczekamy 20 lat, przegramy z innymi
      krajami" - dodaje.

      Potrzeba zmian:

      Przyjęte rozwiązanie stanowi pierwszy krok do otworzenia drogi młodym" - uważa
      szef Państwowej Komisji Akredytacyjnej (zajmującej się kontrolowaniem jakości
      wyższych uczelni) prof. Andrzej Jamiołkowski. Dodaje, że można rozważać
      rezygnację z habilitacji w naukach ścisłych lub przyrodniczych. "Są jednak
      dziedziny wiedzy, w których dojrzałość naukowa przychodzi z wiekiem" - dodaje.

      Zakończenie sejmowych prac nad projektem planowane jest na koniec stycznia..."


      • Gość: marines Re: PAP 3.12.2004 IP: *.banacha.amwaw.edu.pl / *.amwaw.edu.pl 26.01.05, 21:32
        Co za problem mają Panstwo z habilitacją? Przecież wystarczy wziąć tę swoją
        publikacje z Science, dodać do tego ze dwie z Journal of biological Chemistry i
        parę podobnych, napisać parę stron wprowadzenia po polsku, spiąć spinaczem i
        przedłozyć właściwej Radzie naukowej. Wiadomo, jaki jest problem, z tego
        wszystkiego to umieją Państwo tylko kupić spinacz. I po to jest habilitacja,
        aby takie zera się do nauki nie dostawały. Jest w Polsce całkiem sporo ludzi,
        którzy zrobili habilitacje około 30-tki i to są ci, co mają talent. A
        reszta? "Płochomu tancoru jajca mieszajut." W Państwa wieku robi się odkrycia,
        gdyż ma się pomysły. A jak nie ma pieniędzy? Za moich czasów było o wiele mniej
        pieniędzy. Jak nie ma pieniędzy, to trzeba zacząć myśleć!
        • ekostar Re: PAP 3.12.2004 26.01.05, 21:56
          Gość portalu: marines napisał(a):

          > Co za problem mają Panstwo z habilitacją? .... to trzeba zacząć myśleć!

          Autor postu nie tylko z mysleniem ma problemy, zapraszamy do bardziej wnikliwego
          dialogu:

          www.nauka-edukacja.p4u.pl/
          Nowy portal internetowy poświęcony działaniom na rzecz nauki i edukacji w Polsce.
          Niezależne opinie o kondycji nauki i edukacji, o uwarunkowanych systemowo
          patologiach , o możliwościach zmiany obecnego, osobliwego systemu nauki i
          edukacji w Polsce.

          W portalu można zamieszczać swoje opinie na forach. Również forum dla
          doktorantów i studentów
        • itakdalej.itakdalej Re: PAP 3.12.2004 27.01.05, 18:18
          Gość portalu: marines napisał(a):

          > Co za problem mają Panstwo z habilitacją? Przecież wystarczy wziąć tę swoją
          > publikacje z Science, dodać do tego ze dwie z Journal of biological Chemistry

          Jest Pan bardzo uprzejmy i traktuje nas naprawdę bardzo łagodnie, że nie wymaga
          nagrody Nobla, żeby się ubiegać o habilitację. Od tych spoza układu oczywiście,
          bo swoi dostają za gniota (po polsku) i przedstawienie od ręki. Profesorowie
          polscy, którzy rządzą, od siebie prawie nic nie wymagali . Jeśli w ogóle,
          niewiele mają ważnych publikacji, niektórzy żadnej w języku obcym.
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=11028223&a=19923884

          Jeśli któś kto jest od nas wyżej w hierarchii od innych wymaga więcej niż od
          siebie nie załuguje na szacunek. I zapewniam Pana że go nie ma, mimo że
          oficjalnie mówi się coś innego.

          > I po to jest habilitacja,
          > aby takie zera się do nauki nie dostawały.

          Jest dokładnie na odwrót. Przez to że mamy habilitacyjną, jak Niemcy
          określają, paranoję, na stanowiskach w Polsce jest bardzo dużo zer (niektóre
          już nie na stanowiskach , bo siedzą). Proszę zapoznać się z przykładami w wątku
          LIST OTWARTY W SPRAWIE PATOLOGII W NAUCE !!! :
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=12951752

          > "Płochomu tancoru jajca mieszajut."

          Bardzo dowcipne, boki zrywać. Na poziomie kursu dla personelu średniego
          szczebla KGB, albo polskich profesorów.

    • Gość: Impact Fucktor Ile punktów KBN uzbierał Kopernik ? IP: *.ino.tvknet.pl / *.ino.tvknet.pl 26.01.05, 22:49
      Kiedyś naukowiec pragnął coś odkryć, wyjaśnić lub wynaleźć. Robił tak bo zżerała
      go pasja. Teraz być może też zaczyna się od pasji. Podejmuje taki pracę na
      uczelni lub w jakimś instytucie i wpada w system punktów. Aby jego praca nie
      została negatywnie zweryfikowana musi się skupić na ilości a nie jakości.
      Zamiast wytrwale pracować nad czymś co da wymierne efekty, rozmienia się na
      drobne pisząc dziesiątki idiotycznych przeglądówek, prac kazuistycznych czy też
      drobnych doniesień naukowych byle tylko nazbierać odpowiednią liczbę punktów i
      nie zostać wylany z szacownej placówki. Wiele czasopism naukowych zostało
      powołanych do życia tylko po to aby określona grupa osób miała "dorobek". Jest
      to wymuszone systemem oceny punktowej. Odkrycie czegoś, wyjaśnienie czy
      wynalezienie jest teraz produktem ubocznym tego systemu. Najważniejsze aby mieć
      punkty bo to oznacza, że uczony się "rozwija". A, że realizowanie pasji
      naukowej, która mogłaby doprowadzić do konkretnych osiągnięć jest przez to
      utrudnione, kogo to obchodzi? Zresztą system taki jest też o tyle korzystny, że
      daje możliwość wykazania się mało zdolnym za to bardzo sprytnym. Po co
      publikować jedną pracę rocznie w renomowanym czasopiśmie naukowym jak można
      opublikować kilkanaście drobiazgów w czasopismach krajowych i zdobyć tyle samo
      punktów znacznie mniejszym wysiłkiem? Uff, jak dobrze, że jestem za głupi żeby
      być naukowcem. Praca gońca jest o wiele prostsza i spokojniejsza.
      • itakdalej.itakdalej Kopernik miałby bardzo dużo punktów KBN 27.01.05, 00:03
        Kopernik miał całkiem sporo publikacji, choć DE REVOLUTIONIBUS ORBIUM
        COELESTIUM ukazało się w roku w którym zmarł

        encyklopedia.pwn.pl/37210_1.html
        encyklopedia.pwn.pl/16009_1.html
        pl.wikipedia.org/wiki/Miko%25C5%2582aj_Kopernik

        Publikował głównie za granicą w najlepszych ośrodkach, swoje publikacje pisał
        w języku używanym wówczas przez uczonych wszystkich krajów naszej cywilizacji.
        Był postacią znaną, tak jak i jego teoria heliocentryczna.
        Zebrałby więc za to wszystko całkiem sporo punktów.

        W porównaniu z czasami Kopernika, nauka polska upadła. Wielu profesorów
        trzymających obecnie władzę nie opublikowało niczego w języku obcym (często
        dlatego bo nimi nie władają) i w ogóle nic nie wniosło do nauki światowej, nikt
        ich za granicą nie zna. UJ jest mało liczącą się uczelnią w czwartej setce
        światowego rankingu uniwersytetów.

        Proszę więc bardzo uważać porównując się z Kopernikiem. Dobre samopoczucie nie
        jest świadectwem wartości naukowca. Punkty KBN może nie są doskonałą miarą, ale
        dużo lepszą. Kopernik ich miałby bardzo dużo. Ważne jest to co się wnosi
        nowego; za granicą polskie tytuły naukowe i "realizowanie pasji naukowej",
        które nie zostawia żadnego świadectwa, i nie daje się zweryfikować przez
        innych, się nie liczą.
        • Gość: kontest Re: Punkty decydentów KRASP i CK dosyć kiepskie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.05, 10:04
          Aktulna analiza dorobku naukowego rektorów polskich akademii medycznych według
          wyszukiwarki MEDLINE wyglada dosyć marnie:

          1. Na 10 uczelni możemy mówić o znaczących osiągnięciah u 4 rektorów na skalę
          międzynarodową
          2. 4 rektorów ma sporo publikacji, ale głównie w czasopismach wydawanych w Polsce.
          3. 2 rektorów nie jest w ogóle wyłapywana przez wyszukiwarkę


          Z kolei analiza dorobku LOSOWO wybranych 10 Członków Centralnej Komisji ds.
          Stopni i Tytułów Sekcji IV - Nauk Medycznych, zgodnie z nazwiskami
          zamieszczonymi na stronie:

          bazy.opi.org.pl/raporty/opisy/instyt/13000/i13616.htm
          ujawnia, że według najlepszej wyszukiwarki dla publikacji o charakterze
          medycznym MEDLINE dostępnej na stronie:

          intapp.medscape.com/px/medlineapp/medline?cid=med&adv=1 ,

          to: Dwie osoby nie istnieją w ogóle w bazie danych MEDLINE, nazwijmy tę grupę 0.
          Wśród pozostałych sześciu osób rok pierwszej publikacji mieści się w przedziale
          1966-78, nazwijmy tę grupę A, dwóch innych osób 1983-1992, nazwijmy tę grupę B.
          Średnia ilość publikacji w grupie A wynosi 121, w tym 73% są to publikacje
          zamieszczone w bardzo miernych czasopismach polskich o charakterze bardziej
          popularyzatorskim niż naukowym, a 34 % są to publikacje w których osoby z grupy
          A figurują jako pierwsi autorzy publikacji. Odpowiednio, średnia ilość
          publikacji w grupie B wynosi 200, w tym 35% są to publikacje zamieszczone w
          czasopismach polskich o charakterze bardziej popularyzatorskim niż naukowym, a
          25 % są to publikacje w których osoby z grupy B figurują jako pierwsi autorzy
          publikacji.
          Podsumowując, jeśli przypadkowych 10 Członków Centralnej Komisji ds. Stopni i
          Tytułów Sekcji IV - Nauk Medycznych może być podstawa jakiejkolwiek symulacji,
          to tylko 20 % z nich istnieje autentycznie (grupa B) w nauce światowej, 60% to w
          większości zasłużeni emeryci, którzy niewiele mają doświadczeń z pola
          współczesnej międzydyscyplinarnej nauki we współczesnym, globalnym świecie
          (grupa A), a 20 % z nich nie istnieje w ogóle w nauce światowej (grupa 0).

          Informacje ze strony:

          www.nauka-edukacja.p4u.pl/comment.php?what=news&id=44
        • Gość: ProFun Re: Kopernik miałby bardzo dużo punktów KBN IP: *.ino.tvknet.pl / *.ino.tvknet.pl 27.01.05, 22:31
          Kopernik nie publikował w międzynarodowych czasopismach wymienionych w tzw.
          Liście Filadelfijskiej ale raczej tzw. "własnym sumptem" więc miałby 0 pkt.,
          poza tym cytowanie Go (piszę z dużej litery bo to mój idol) było w tych czasach
          bardzo niebezpieczne więc i impact factor nie był zbyt oszałamiający.
          • itakdalej.itakdalej Do ProFuna=Impact Fuctora 27.01.05, 23:15
            Ma Pan rację Panie Aptekarzu, jeśli mierzyć według wskaźników XXI wieku,
            Kopernik miałby 0 punktów za publikacje w czasopismach z obecnej listy
            filadelfijskiej, tak jak większość obecnych polskich profesorów. Innymi słowy:
            każdy profesor w Polsce ma dorobek nie mniejszy niż Kopernik, a wielu większy.
            Nieważne, że Kopernik pisał w języku zrozumiałym dla wszystkich naukowców z
            naszego kręgu cywilizacyjnego i korzystał z najlepszych możliwości
            upowszechniania swoich teorii jakie były wówczas dostępne.

            Bardzo błyskotliwy wywód, gratuluję i kończę dyskusję z ludźmi o takiej
            inteligencji.
            • Gość: Impact Fucktor Re: Do ProFuna=Impact Fuctora IP: *.ino.tvknet.pl / *.ino.tvknet.pl 28.01.05, 22:41
              No coż. Strasznie przepraszam, że ja prosty goniec zabrałem w tak perfidny
              sposób głos w tej dyskusji. Skrytykowany przeze mnie system jest oczywiście
              doskonały. Nie wiem dlaczego ktoś dostrzega "moją inteligencję". Przecież ona
              nie istnieje!
      • Gość: Carmen S. Re: Ile punktów KBN uzbierał Kopernik ? IP: *.lr.centurytel.net 27.01.05, 15:58
        Dawno już pisałam że publikacja jest produktem ubocznym dzialalności naukowej,
        produktem głόwnym jest naukowe odkrycie. Tak było kiedyś. Dziś, jak granat w
        rekach małpy, bazy danych sluża do klasyfikowania naukowcόw według kryterium
        ilości zadrukowanego papieru. W dyskusji obok, pod wręcz infantylnym w treści i
        formie artykułem, ktoś się wypowiada że osoba co go napisała ma dużo
        publikacji, co ma być uniwersalnym argumentem na poparcie tezy artykulu.

        Czasy są takie że z „Liga Publicystόw” nie wygrasz.

        „Liga dzieli (pieniądze na nauke), liga radzi ( w centralnych komisjach), liga
        (na manowce) naukę polską zaprowadzi” !
    • Gość: Kaloszek;) Re: Kariera naukowa w Polsce? IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 27.01.05, 11:14
      Mysle ze nie mozna zrobic kariery gdzies skad wszyscy juz dawno wyjechali:D
    • gaia80 Niedobra praktyka naukowa 27.01.05, 20:52
      Niedobra praktyka naukowa
      www.nauka-edukacja.p4u.pl/articles.php?id=46

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka