Gość: ekonomista IP: 209.10.137.* 27.02.04, 15:12 pani honorata nie ma pojecia o czym mowi. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: khaki_7 Re: Ekonomia IP: 80.51.138.* 27.02.04, 15:25 dolaczam sie do opinii!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mikser Re: Ekonomia IP: *.columbus.rr.com 27.02.04, 18:39 zgdza sie. Wiekszosc opinii "profesorkow" mija sie z prawda, cos slyszeli...cos widzieli... no i maja pare kolezkow za granica ktorym sie wydaje, ze pracuja na najlepszych uczelniach swiata Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ekonomista Re: Ekonomia IP: 209.10.137.* 27.02.04, 19:05 to ze pani honorata ma jakis znajomkow ktorzy wykladaja na uczelniach w stanach ma sie nijak do ich poziomu. podobnych uczelni jest doslownie tysiace. mozna wymienic kilkadziesiat uniwersytetow ktore sa nieporownywalnie lepsze od szkolki na jakiejs wiosce w minesocie. temat rzeka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: j Re: Ekonomia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.04, 22:27 Gość portalu: ekonomista napisał(a): > to ze pani honorata ma jakis znajomkow ktorzy wykladaja na uczelniach w stanach > > ma sie nijak do ich poziomu. podobnych uczelni jest doslownie tysiace. mozna > wymienic kilkadziesiat uniwersytetow ktore sa nieporownywalnie lepsze od > szkolki na jakiejs wiosce w minesocie. temat rzeka. Sluchaj "ekonomisto"! Northwestern to pierwsza piatka w USA jezeli chodzi o studia ekonomiczne. Minnesota plasuje sie w pierwszej 20tce (a nawet 3-cia 10-tka w USA bije na glowe najlepsze polskie uczelnie ekonomiczne) Wg rankingu American Economic Review. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ekonomista Re: Ekonomia IP: 209.10.137.* 27.02.04, 22:59 <Sluchaj "ekonomisto"! <Northwestern to pierwsza piatka w USA jezeli chodzi o studia ekonomiczne. <Minnesota plasuje sie w pierwszej 20tce (a nawet 3-cia 10-tka w USA bije na <glowe najlepsze polskie uczelnie ekonomiczne) <Wg rankingu American Economic Review. z northwestern wszystko sie zgadza. kellogg to jedna z lepszych szkol biznesowych na swiecie, szczegolnie ich marketing/management. bez dwoch zdan. chodzilo mi o to ze pani honorata kierowala sie tylko i wylczanie swoimi znajomymi ktorzy pracuja za oceanem. jezeli wymienila kellogg rownie dobrze mogla wymienic dziesiatki innych szkol: NYU (stern), penn (wharton), harvard, MIT (sloan), columbia university itp. przyklady mozna mnozyc. co do rankingow sa bardzo subiektywne. podajesz AER. rownie dobrze mozna sie posluzyc kilkoma innymi rankingami (business week, financial times, harvard biz review itp). co do studiow ekonomicznych w stanach to nie trzecia dziesiatka ale nawet trzecia SETKA bije na glowe wszystkie polskie uczelnie razem wziete. cos wiem na ten temat. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: foreign student Ekonomia IP: *.dyn.optonline.net 02.03.04, 04:24 trochę mieszasz kierunk, ekonomia to nie business school Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ekonomista Re: Ekonomia IP: 209.10.137.* 02.03.04, 20:07 <trochę mieszasz kierunk, ekonomia to nie business school chcac studiowac ekonomie musisz isc do business school. oczywiscie mozna - na sile - znalezc jakies wyjatki ale generalnie jedno idzie w parze z drugim. jezeli jest inaczej to mnie oswiec... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xyz Re: Ekonomia IP: *.ny325.east.verizon.net 06.03.04, 17:29 skad sie urwales? ekonomia to nie b-school, na sile mozna znalezc kilka b-school gdzie sie uprawia ekonomie (chicago, stanford, columbia ale np. harvard czy mit juz raczej nie) ale to wyjatki a nei regula. Trzeba nie miec zadnego zrozumienia amerykanskiego systemu by twierdzic ze w b-school gdzie sie idzie po MBA studiuje sie ekonomie i ignorowac fakt ze PhD z ekonomii dostaje sie na wydzialach ekonomii ktore nie sa w zaden sposob zwiazane z b-schools. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Economist Re: Ekonomia IP: *.wsiz.rzeszow.pl / *.wsiz.rzeszow.pl 05.04.04, 12:10 I co z tego? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Milosz Re: Ekonomia IP: *.pool80104.interbusiness.it 27.02.04, 19:31 Pani Honorata, wyraza swoie opinie tylko na podstawie "swoich" studentow z SGH i chyba zapomniala o tym ze ze w europie jest jeszcze kilka godnych uwagi universytetow, a nie tylko te, na ktorych ucza lub sa na wymianie studenci z SGH. Kto wogle pozwolil na opublikowanie tak subiektywnego artykulu. Studiuje we wloszech i naprawde SGH (wiem bo tam zaczynalem) sie "chowa". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Studentka Re: Ekonomia IP: *.jura.uni-wuerzburg.de 27.02.04, 20:11 Szczegolnie o Barcelonie to bzdura. Ciezko jest tam nawet znalezc wyklady po hiszpansku, bo wiekszosc jest po katalansku i profesorowie nie widza powodu dostosowywac sie do mniejszosci, ktora tego jezyka nie zna (dokladnie tak jak w filmie "L`auberge espagnole") Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jas Re: Ekonomia IP: *.bb.online.no 27.02.04, 20:15 to kpiny ,ze takie teorie wogole sie ukazuje na publicznym forum- mam oczywiscie na mysli opinie pani Honoraty Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: niezwykle Holandia IP: *.server.ntli.net 27.02.04, 20:42 Zaskoczona jestem, ze wybor padl w Holandii na Tilburg! Byc moze jezdzi tam wielu studentow SGH, ale wiadomym jest, ze w dziedzinie ekonomii najlepsze uczelnie to ERASMUS University w Rotterdamie (ktory pod tym wzgledem w ogole plasuje sie bardzo wysoko w Europie) i Uniwersytet w Maastricht... A juz zupelnie nie rozumiem dlaczego nie wspomniano np. o angielskiej LSE. Moze warto bylo zapytac jeszcze kogos innego (z innej uczelni)... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: student z SGH Re: Ekonomia IP: *.acn.pl 28.02.04, 21:42 Zeby gdzies wyjechac z SGH trzeba albo dac lapowke albo miec zajebiste znajomosci, albo miec kupe kasy. Szkola w bezczelny sposob zarabia na ludziach, ktorzy chca sie gdzies wyrwac z polskiego bagna (przyklad - organizacja platnych testow kompetencyjnych z jezykow), wynik jest taki, ze za granica Polske reprezentuja szczurki, ktore zamiast zdobywac wiedze, opierdzielaly sie w jakichs "kolach naukowych", "organizacjach studenckich" itd. etc. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: student sgh2 Re: Ekonomia IP: *.wenk.be 01.03.04, 19:26 a guzik kolego. z sgh wyjezdza mnostwo osob i wcale nie jest trudno sie dostac, wystarczy odrobine przedsiebiorczosci. cos o tym wiem bo nie dostalem sie na socratesa a i tak studiuje za darmo w belgii i bez zadnych znajomosci Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wojo_2000 Re: Ekonomia IP: 207.152.116.* 01.03.04, 20:42 Sznowna p. PROFESOR co to jest North Western University? Mowi Pani w Chicago !? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: antek Northwestern nie znajduje sie w Chicago :P IP: *.is.net.pl / *.is.net.pl 02.03.04, 10:09 Tylko pod Chicago. Eeee... moze sie czepiam. Skonczylem ta uczelnie i w dziedzinie marketingu rzeczywiscie sa the best. Tylko to srodowisko. Tragiczne! Produkty pop-kultury. Przyjaciol to ja mialem glownie z Loyola. Jedyny plus to praca. Dzis zarabiam spora kaske i pracuje w usa, choc tylko tam bywam. Specjalnie wybralem prace przez internet, zeby moc mieszkac w Polsce. Swiat jest piekny tylko nie dajmy sie mu wczesniej. Zostanmy soba. Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
reichman Tzw. Ekonomia matematyczna... :( 04.03.04, 16:50 Ekonomia matematyczna to nieudana proba zredukowania skomplikowanych zjawisk spolecznych do poziomu raczej elementarnych rownan na poziomie III roku fizyki (na IV roku zaczynaja sie te rozne renormalizacje, elektron z olbrzymia masa itp., czy n-wymiarowe membrany, ale to juz ponad matematyczne kompetencje ekonomistow z SGH czy Minnesoty (University of East Fargo, bo West Fargo to juz Pln Dakota). Mikroekonomia to zas jak wiadomo pseudonauka, co sobie wytworzyla nieistniejacy swiat ograniczonych umyslowo homo oeconomicus, co maksymalizuja tzw. uzytecznosc, czyli cos, czego sie nie da zmierzyc (jaka jest bowiem jednostka uzytecznosci? "util"?)... Jak pani profesor moze mierzyc niemierzalne i maksymalizwac cos, co nie ma nawet swej jednostki? Ekonomia to teologia XXI wieku... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wstan Ekonomia to teologia XXI wieku... IP: 212.244.84.* 05.03.04, 05:54 Trafniej juz byc nje moze.A nasi ekonomisci to zwykle prostytutki"daja"dupy temu kto da wiecej.Z powazaniem,zwykly facet od matmy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: CGN Re: Ekonomia to teologia XXI wieku... IP: *.crowley.pl 05.03.04, 12:47 Matematyka to jezyk prawdziwej nauki (fizyki np.), ale jak kazdy jezyk, moze byc uzyty przez oszustow i szaralatanow. I tak matematyka w reku niedouczonych matematycznie ekonomistow staje sie takim orwellowski newspeak'iem (nowomowa). Ekonometria np. bada szeregi czasowe stopy berobocia, nie zauwazajac, ze w miedzyczasie zmienila sie kilka razy def. bezrobotnego. To tak jakby co kilka lat przenosic termometr to na slonce, to w cien, aby raz udowdonic ze sie srednia temperatura podwyzsza, a innym razem, ze obniza... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xyz Re: Ekonomia to teologia XXI wieku... IP: *.ny325.east.verizon.net 06.03.04, 17:39 Z punktu widzenia polskiej edukacji ekonomicznej to faktycznie moze tak wygladac. Bardzo mi przykro ze nie dane ci bylo sie zetknac z ekonomia na swiatowym poziomie. Odpowiedz Link Zgłoś
reichman Re: Ekonomia to teologia XXI wieku... 10.03.04, 19:41 Gość portalu: xyz napisał(a): Z punktu widzenia polskiej edukacji ekonomicznej to faktycznie moze tak wygladac. Bardzo mi przykro ze nie dane ci bylo sie zetknac z ekonomia na swiatowym poziomie. - Musze cie zmartwic, ale ekonomia jako nauka i jako praktyka lezy wszedzie mniej wiecej od roku 1973. Problem bezrobocia, nedzy czy bezdomnosci a takze dlugi zagranicznego i zrownowazenia budzetu jest nierozwiazywalny nawet w tak bogatych panstwach jak USA. Czy trzeba bardziej jaskrawych przykladow na upadek ekonomii jako nauki w USA i w ogole na tzw. zachodzie? Utknela ona w slepym zaulku ekonometrii i matematycznej ekonomii, w zaulku skrajnie uproszczonych modeli. Jesli najtezsze glowy matematyczne i najszybsze superkomputery nie sa w stanie wymodelowac kadlubu samolotu, tak, ze trzeba wciaz wracac do metody prob i bledow, modeli drewnianych i tuneli areodynamicznych, to skad ta naiwna wiara iscie religijna, ze sie da wymodelowac gospodarke, zlozona z myslacych i na ogol nieracjonalnie dzialajacych ludzi? Obudzcie sie ekonomici-teoretycy wreszcie z tego snu, i wroccie do krainy rzeczywistosci gospodarczej! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xyz Re: Ekonomia to teologia XXI wieku... IP: *.ny325.east.verizon.net 11.03.04, 01:41 Mieszasz ekonomie z polityka. To, ze jablko spada w dol a nie w gore nie jest dla mnie dowodem ze fizyka nie ma nic do powiedzenia. Podobnie to jaka jest stopa bezrobocia nic mi nie mowi na temat tego czy ekonomisci rozumieja mechanizmy kierujace gospodarka czy nie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: CGN Re: Ekonomia to teologia XXI wieku... IP: 213.199.192.* 20.03.04, 14:18 Ekonomia jest z definicji polityczna! Zapytaj sie o to Adama Smitha! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xyz Re: Tzw. Ekonomia matematyczna... :( IP: *.ny325.east.verizon.net 06.03.04, 17:48 bardzo tradycyjny belkot wynikajacy z absolutnego niezrozumienia ekonomii. Funkcja uzytecznosci to wygodny sposob opisu preferencji a preferencje sa zywkla relacja i zaden jendostki nie sa tam potrzebne. Matematyka w ekonomii to jezyk, ktora pozwala mniej machac rekami niz to robia np. politolodzy czy socjologowie, ale koniec koncow ekonomia to jednak nauka spoleczna a nie scisla. Dewiacje w strone udawania, ze ekonomia jest prawie ze fizyka mialy swoje wzloty, zawsze beda pewnie mialy swoje miejsce w ramach dyscypliny ale przynajmniej w tej chwili wyglada na to ze swoj nalepszy czas maja juz za soba. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: CGN Re: Tzw. Ekonomia matematyczna... :( IP: 217.98.60.* 09.03.04, 21:54 Gość portalu: xyz napisał(a): bardzo tradycyjny belkot wynikajacy z absolutnego niezrozumienia ekonomii. Funkcja uzytecznosci to wygodny sposob opisu preferencji a preferencje sa zywkla relacja i zaden jendostki nie sa tam potrzebne. Matematyka w ekonomii to jezyk, ktora pozwala mniej machac rekami niz to robia np. politolodzy czy socjologowie, ale koniec koncow ekonomia to jednak nauka spoleczna a nie scisla - Jak mozna uzywac analizy funkcjonalnej, a wiec i pochodnych do czegos, co sie nie da skwantyfikowac i jest z definicji nieciagle, a wiec nie moze miec pochodnej (jakbys rozumial rozniczki, to bys wiedzial, ze chesz dzielic przez zero jak szukasz pochodnej nieciaglej funkcji)... Typowa ignoracja ekonomistow, co bezmyslnie przeksztalcaja formulki, ktorych sensu nie rozumieja ani w zab... :( Dewiacje w strone udawania, ze ekonomia jest prawie ze fizyka mialy swoje wzloty, zawsze beda pewnie mialy swoje miejsce w ramach dyscypliny ale przynajmniej w tej chwili wyglada na to ze swoj nalepszy czas maja juz za soba. - I slusznie, bo jak pisalem, szukanie pochodnych nieciaglych funkcji to ekwiwalent dzielenia przez zero. Zapytaj sie dobrego fizyka albo matematyka, jak mi nie wierzysz na slowo! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xyz Re: Tzw. Ekonomia matematyczna... :( IP: *.ny325.east.verizon.net 10.03.04, 02:09 Z czyms konkretnym polemizujesz? Trudno dojsc o co ci chodzi. Oczywiscie jak sie jest ignorantem to latwo innych uwazac za idiotow, a to co piszesz dowodzi ze nie masz pojecia o czym mowisz. Zakladam, ze chodzi ci o to ze funkcja uzytecznosci jest "z definicji" nieciagla - to oczywiscie bzdura, to czy istnieje ciagla i rozniczkowalna reprezentacja preferencji zalezy od wlasciwosci samych preferencji i przestrzeni na ktorej sa zdefiniowane. Matematykow wsrod ekonomistow nie brakuje wiec przyjmij z laski swojej, ze tak trywialne bledy nie sa popelniane. Znam wiele osob ktore zrobily przeskok z matematyki do ekonomii wlasnie dlatego, ze teoria mikroekonomii jest elegancka z punktu widzenia matematycznego. Polecam jeden z podstawowych podrecznikow mikroekonomii (np. MasCollel, Whinston, Green) jesli chcesz sie douczyc. PS. Dobrym matematykom nie bede zawracal glowy pytaniami na poziomie szkoly sredniej Odpowiedz Link Zgłoś
reichman Re: Tzw. Ekonomia matematyczna... :( 10.03.04, 19:32 Gość portalu: xyz napisał(a): Z czyms konkretnym polemizujesz? Trudno dojsc o co ci chodzi. Oczywiscie jak sie jest ignorantem to latwo innych uwazac za idiotow, a to co piszesz dowodzi ze nie masz pojecia o czym mowisz. - Elegancki wstep, nie ma co... Dowodzi braku racjonalnych i merytorycznych argumentow, jak to bywa wsrod ekonomistow... Zakladam, ze chodzi ci o to ze funkcja uzytecznosci jest "z definicji" nieciagla - to oczywiscie bzdura, to czy istnieje ciagla i rozniczkowalna reprezentacja preferencji zalezy od wlasciwosci samych preferencji i przestrzeni na ktorej sa zdefiniowane. - Oczywiscie, mozesz sobie zdefiniowac ciagla funkcje preferencji na samochody czy lodowki, czemu nie. Mozna przeciez wyobrazic sobie kupno samochodu na nieskonczona ilosc rat, i wtedy funkcja bedzie idealnie ciagla. Problem w tym, ze w prawdziwej gospodarce nie mozna kupic mniej niz jeden samochod, mniej niz jedna gazete, czy tez mniej niz np. 1 dkg szynki. A wiec nic w realnej gospodarce, jak i w rzeczywistosci fizycznej nie jest ciagle, a korpuskularne (nie wazne, czy przyjmiemy teorie kwarkow czy nawet superstrun - zawsze mamy nieciaglosc, ktora rozwala nawet najelegentsze modele)... Matematykow wsrod ekonomistow nie brakuje wiec przyjmij z laski swojej, ze tak trywialne bledy nie sa popelniane. Znam wiele osob ktore zrobily przeskok z matematyki do ekonomii wlasnie dlatego, ze teoria mikroekonomii jest elegancka z punktu widzenia matematycznego. - Elegancka moze byc, ale to bynajmniej nie znaczy, ze sie sprawdza w praktyce. Teoria geocentryczna z epicyklami byla bardzo elegancka z punktu widzenia matematycznego! Matematycy, co nie maja pojecia o prawdziwej gospodarce wyrzadzili wiec olbrzymie szkody w nauce ekonomii,marnujac swoj, i co gorsza studentow czas na analize bzdurnych, nic nie majacych z rzeczywistoscia modeli mikroekonomicznych. To tak jak by badac estetyczne walory samolotow, pomijajac ich aerodynamike, bo jest ona malo elegancka matematycznie (wciaz potrzebne sa tunele powietrzne, prototypy itp.). Polecam jeden z podstawowych podrecznikow mikroekonomii (np. MasCollel, Whinston, Green) jesli chcesz sie douczyc. - Uczylem sie z podobnych na zachodzie. Mam nawet MA z ekonomii. Ale mam tez swoj wlasny rozum, i rozumie matematyke, a szczegolnie jej filozoficzne podstawy. Zas ekonomisci potrafia tylko bezkryutycznie klepac formulki, ktore nier maja sensu, bo zawieraja w sobie ukryte dzielenie przez zero. A ta bomba z opoznionym zaplonem musi kiedys wybuchnac... PS. Dobrym matematykom nie bede zawracal glowy pytaniami na poziomie szkoly sredniej. - Tu widac, ze nie rozumiesz filozoficznych podstaw rachunku rozniczkowego i calkowego... Matematyka to cos wiecej niz formulki i przekkztalcenia - trzeba jeszcze rozumiec, co sie robi i dla czego... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xyz Re: Tzw. Ekonomia matematyczna... :( IP: *.ny325.east.verizon.net 11.03.04, 01:55 Idac Twoim tokiem rozumowania, nie ma sensu zakladac ciaglosci po to by projektowac np. most no bo przeciez nic na swiecie nie jest ciagle. Doskonale jest wrogiem dobrego, a model ekonomiczne ocenia sie po tym jak sobie radza w przewidywaniu rzeczywistosci. Czasami ciaglosc jest przydatna, czasami nie. Jesli chodzi o samochody, pewnie nie jest i na ogol sie jej nie zaklada w takim kontekscie. Jesli chodzi o szynke to jej fundamentalna nieciaglosc wynikajaca z jej molekularnej struktury z praktycznego punktu widzenia nie ma znaczenia. Czy mozna kupic mniej niz 1 dkg szynki jest od rzeczy jesli chodzi o preferencje - z punktu widzenia konsumujacego 1dkg rozni sie od 0.5dkg A tak poza tym gratuluje dobrego samopoczucia - rok czy dwa lata studiowania ekonomii z podrecznikow na poziomie magisterskim to faktycznie podstawa by oceniac cala dziedzine. A MasCollella oczywiscie nie studiowales, bo tego podrecznika sie nie uzywa na studiach magisterskich. Mogles studiowac z "podobnego" - kolor byl podobny? Czcionka? No i jeszcze to: > PS. Dobrym matematykom nie bede zawracal glowy pytaniami na poziomie szkoly > sredniej. > - Tu widac, ze nie rozumiesz filozoficznych podstaw rachunku rozniczkowego i > calkowego... Matematyka to cos wiecej niz formulki i przekkztalcenia - trzeba > jeszcze rozumiec, co sie robi i dla czego... Prosze wytlumacz jak z mojego "PS" mogles cokolwiek wydedukowac na temat tego co ja wiem a czego nie wiem o podstawach filozoficznych rachunku rozniczkowego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: CGN Re: Tzw. Ekonomia matematyczna... :( IP: 213.199.192.* 20.03.04, 14:17 Gość portalu: xyz napisał(a): Idac Twoim tokiem rozumowania, nie ma sensu zakladac ciaglosci po to by projektowac np. most no bo przeciez nic na swiecie nie jest ciagle. - Nie sprowadzaj rozumowania ad absurdum. Most zachowuje sie w skali makro jak cialo ciagle, podlega np. rozciaganiu i sciskaniu. Ja studiowalem wytrzymalosc materialow, nie tylko ekonomie, jak ty... Zas kupowanie np. samochodow nie jest ciagle nawet w skali makro. Widzisz, popelniasz fallacy of composition i nie rozumiesz roznicy miedzy fizyka w skali makro i mikro... Jak typowy, niedouczony ekonomista... ;( Doskonale jest wrogiem dobrego, a model ekonomiczne ocenia sie po tym jak sobie radza w przewidywaniu rzeczywistosci. Czasami ciaglosc jest przydatna, czasami nie. Jesli chodzi o samochody, pewnie nie jest i na ogol sie jej nie zaklada w takim kontekscie. Jesli chodzi o szynke to jej fundamentalna nieciaglosc wynikajaca z jej molekularnej struktury z praktycznego punktu widzenia nie ma znaczenia. Czy mozna kupic mniej niz 1 dkg szynki jest od rzeczy jesli chodzi o preferencje - z punktu widzenia konsumujacego 1dkg rozni sie od 0.5dkg. - Bredzisz bez ladu i skladu. Konsumujemy szynke kesami i pijemy napoje haustami, a wiec nieciagle! A tak poza tym gratuluje dobrego samopoczucia - rok czy dwa lata studiowania ekonomii z podrecznikow na poziomie magisterskim to faktycznie podstawa by oceniac cala dziedzine. A MasCollella oczywiscie nie studiowales, bo tego podrecznika sie nie uzywa na studiach magisterskich. Mogles studiowac z "podobnego" - kolor byl podobny? Czcionka? - Ekonomie studiowalem 4 lata w PL i 2 lata podyplomowo w OZ, zyli razem 6 lat. Wiecej niz wiekszosc polskich ekonomistow, a juz na 100% na o wiele wyzszym poziomie... Podrecznik jest tu zas najmniej istotny! Znasz Rebmana i Levacica? No i jeszcze to: PS. Dobrym matematykom nie bede zawracal glowy pytaniami na poziomie szkoly sredniej. - Tu widac, ze nie rozumiesz filozoficznych podstaw rachunku rozniczkowego i calkowego... Matematyka to cos wiecej niz formulki i przeksztalcenia - trzeba jeszcze rozumiec, co sie robi i dla czego... Prosze wytlumacz jak z mojego "PS" mogles cokolwiek wydedukowac na temat tego co ja wiem a czego nie wiem o podstawach filozoficznych rachunku rozniczkowego. - bardzo latwo, bo go chesz uzywac tam, gdzie sie on nie nadaje z definicji jako narzedzie analizy, czyli do analizy zajwisk z definicji nieciaglych... ;) Odpowiedz Link Zgłoś
reichman Re: Tzw. Ekonomia matematyczna... :( 23.03.04, 11:05 Jeszcze dziś wiele osób pisze ręcznie cyfrę 7 z poziomą kreską w połowie wysokości. Kreska ta zaniknęła w większości stylów pisma maszynowego i komputerowego - co można było zauważyć powyżej. Ale czy wiecie dlaczego ta kreska przetrwała do naszych czasów? Trzeba powrócić do czasów biblijnych kiedy to Mojżesz wspiął się na górę Synaj. Gdy zostało mu podyktowane 10 przykazań zszedł do swego ludu i zaczął odczytywać im donośnym głosem każde przykazanie. Gdy doszedł do siódmego odczytał: "Nie będziesz pożądał żony > bliźniego swego" na co z tłumu odezwały się liczne głosy: "skreśl siódemkę, skreśl siódemkę!!!"... AMEN!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aga Re: Tzw. Ekonomia matematyczna... :( IP: *.elartnet.pl / 62.233.208.* 20.05.04, 17:00 doprawdy, "błyskotliwa" wypowiedź; co prawda nie widzę związku z tematem dyskusji, ale trudno... tylko jedna uwaga: "nie będziesz pożadał zony bliźniego swego to 9 przykazanie" pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Tzw. Ekonomia matematyczna... :( IP: *.e-loko.pl 22.05.04, 13:15 Co ma do tego sex? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tez ekonomista Re: Ekonomia IP: *.airstreamcomm.net 06.03.04, 19:12 a nawet jesli ekonomisci to prostytutki, co dupy daja temu, kto da wiecej, to co? ktos za ta ceche odmowil wagi i powagi profesji prawnika? wybrales matematyke a nie kase - Twoja decyzja, na Twoja odpowiedzialnosc Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wstan Re: Ekonomia IP: 212.244.84.* 07.03.04, 06:05 Mnogosc sposobow ktore zalecaja polscy ekonomisci na wzrost zatrudnieni,wrecz przeraza.Dlatego przepraszam wszystkich prawdziwych ekonomistow ktorych urazilem swoja prostytucja. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tez ekonomista Re: Ekonomia IP: *.airstreamcomm.net 08.03.04, 17:33 ja nie bylam obrazona, bo robie to, co lubie i widze w tym sens; ale przeprosiny byly bardzo mile Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: J.Viner Re: Ekonomia IP: *.ae.krakow.pl 22.04.04, 18:04 A ja uważam że wszyscy tutaj pieprzycie!!! Typowy bełkot "ekonomistów" - czyli znawców od wszystkiego i od niczego. Bo EKONOMIA jest tym czym zajmujš sie ekonomisci, czyli wszystkim i niczym zarazem. Ekonomisci znani sš z tego, że w niczym się ze sobš nie zgadzajš. Taka jest już specyfika tej nauki nomologicznej, że każdy model ekonomiczny i niemal każde twierdzenie można przedstawić za pomocš innych srodków wyrazu (założeń poczštkowych, zmiennych egzo i endogenicznych,...), które to modele ,z założenia majšce obrazować ten sam problem, często po głębszym ich przestudiowaniu wzajemnie się wykluczajš. CZYŻ TO NIE PIĘKNE?? Stwierdzam też stanowczo, iz autorka komentowanego tutaj tekstu nie ma w ogóle pojęcia ( zresztš jak większosć profesorów) o sytuacji panujšcej w naszej pięknej polskiej rzeczywistosci. Większosć studentów zapewne za przeproszeniem SZLAG JASNY TRAFIA kiedy słyszy podobne monologi: "Polecam to, polecam tamto, wybież się no choćby do North Western University w Chicago, itd... Wszystko fajnie, ale kiedy mówi to jakis wykładowca, który psychicznie wykańcza swš "dominujšcš " osobowosciš i sposobem w jaki przeprowadza i ocenia EXAM to aż sie w człowieku gotuje. Wzišć tylko dubeltówke i.... POZDRAWIAM wszystkich braci - przyszłych ekonomistów z nieswiadomego wyboru!! osobowo Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Ekonomia IP: 80.51.235.* 23.04.04, 13:10 Tak jest w kazdej nauce spolecznej, nie denerwuj sie! A ekonomia to nauka o niedoborach (dismal science), o zaspokajaniu max ilosci potrzeb ograniczona iloscia srodkow... Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
lovetoscany Gdzie na PhD na świecie ??? 08.07.04, 10:01 Będę wdzięczna jeśli ktoś ma jakieś doświadczenie i może polecić dobry program doktorski w EU lub w USA. Kierunek - zarządzanie ew. ekonomia. Dziękuję bardzo, Zuza Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Gdzie na PhD na świecie ??? IP: 203.221.209.* 17.07.04, 09:58 Chyba nie masz pojecia o ekonomii, bo inaczej bys wiedziala, ze w warukach urynkowienia edukacji w USA, im drozszy program, tym lepszy... Podobnie jest tez w UE. I pamietaj, ze albo musisz miec b. dobre wyniki w ineksie, albo b. gruby portfel... Odpowiedz Link Zgłoś