Dodaj do ulubionych

Papieros zabija natychmiast, nie po latach

05.05.11, 12:06
1. Gdyby tytuł odpowiadał rzeczywistości, mielibyśmy dziś już ze dwa miliardy (?) nieboszczyków.
2. Od poziomu stężenia groźnych substancji do zmian w DNA droga jest bardzo daleka.
3. Tuzin osób, to prawie miarodajne nic.
4. Dobrze byłoby podać jakiś link do źródła.
5. W sumie wygląda to na doniesienie "Faktu" albo nawet jeszcze większą bałamutność.
Stanisław Remuszko
www.remuszko.pl
Obserwuj wątek
    • dillu Re: Papieros zabija natychmiast, nie po latach 05.05.11, 13:40
      Hihi. Co racja to racja. ;) Krzykliwy tytuł, a potem w artykule mowa o "długofalowych skutkach palenia". Przykro się robi, jak GW stosuje takie "chłyty matrekingowe". Opisywane odkrycie nie jest też żadną rewelacją. O czymś podobnym czytałem już wcześniej w tym roku, a i tak nic specjalnego z ustaleń autorów owych badań nic nie wynika.
      • syn_jana Re: Papieros zabija natychmiast, nie po latach 06.05.11, 00:09
        Kompletnie nie rozumiem zamysłu autora. To chyba oczywiste, że substancje zawarte w papierosie działają bezpośrednio po jego zapaleniu, a efekty zdrowotne pojawiają się później... Artykuł jest napisany w taki sposób, jakbyśmy dotychczas byli przekonani, że palenie zasadniczo w żaden sposób nie oddziałuje na organizm, a dopiero nagle po kilkudziesięciu latach ciało "się budzi" i powstaje rak. Bez sensu.
    • saint_just Nie zanotowano udowodnionego bezpośrednio 05.05.11, 14:01
      przypadku zgonu po marijuanie, lub nawet LSD. I co?? Piszę tak samo w pięć , lub w dziewięć jak ten bulwarowy w zamierzeniu artykulik.
    • slawekpl Papieros zabija natychmiast, nie po latach 05.05.11, 14:27
      widac, ze u amerykanow i w ogole na tym zwariowanym swiecie nic nie jest za tanie aby "znalezc" i pokazac argumenty, ktore pomoga wspomoc ograniczenie wolnosci czlowieka i wolnosci wyboru..
      • robert6_666666 Re: Papieros zabija natychmiast, nie po latach 05.05.11, 23:22
        czy twoja wolnosc wyboru bedzie miala ten honor zeby potem nie skamlec o pomoc onkologa? no bo jesli tak to masz chlopie pelna wolnosc wyboru. Ale nie ty potem bedziesz z tym swoim rakiem pluc marnowal pieniadze ktore zamiast na leczenie takiego idioty jak ty moglyby byc wydane na przyklad na badania genetyczne
    • wasylzly Tyton leczy 05.05.11, 14:46
      oczywiscie ww czystej postaci, jaki pala Indianie. Badania naukowe NRD dowiodly , ze palenie czystego tytoniu chroni przezd parkinsonem i innymi ciezkimi chorobami. Badania ZSRR dowiodly ze bledem jest opracowywanie statystyk na myszach, czy malpach - palacy 40 lat palacz musi przez pluca przepuscic ok. pol tony tytoniu - gdyby badania byly spojne - ilosc substancji smolistych przekraczalaby wage samego dekikwenta.

      Tak, ze badania amerykankski, maja ten sam cel od dziesiatek lat - najpierw sprzedawac zartuty tyton i na tym zarabiac, teraz sprzedawac srodki antyrakowe i tez na tym zarabiac.
      To nie ma nic wspolnego z troska o twoje zdrowie podatniku - jeszcze bedac jedna noga w grobie -wmowia ci ze masz raka i chemoterapie za 100 000 $:-))))))))))))))))))))))))

      Biznes musi sie krecic, az do dembowej jesionki :-))))))))))))))))))))))))))))


      ----------------------------------------------------------------------------------------------------
      Za trzy dni bez nalogu ? Tabex -miesieczna kuracja kosztujaca pare groszy i 100% skutecznosc.
    • 8t8t Re: Papieros zabija natychmiast, nie po latach 05.05.11, 15:48
      > 4. Dobrze byłoby podać jakiś link do źródła.

      Zawsze podają

      ''Źródło: Gazeta Wyborcza''
    • kala.fior Źródła ? Zgredy, a Googla nie ma ? 05.05.11, 16:29

      Na stronie prof. Hecheta są odnośniki do literatury, do czytania chłopcy, albo palenia, przynajmniej 5 paczek dziennie, samo zdrowie .-)
      • kornel-1 Gotowanie zabija natychmiast, nie po latach 05.05.11, 17:17
        kala.fior napisał: >Na stronie prof. Hecheta są odnośniki do literatury, do czytania chłopcy,

        Wielkie dzięki.

        Jak wynika z badań prof. Hechta, gotowanie jest zabójcze dla kobiet. Dotyczy to zwłaszcza regularnego przyrządzania posiłków na kuchni w domu (tzw. obiady domowe).
        Wysoki poziom pochodnej benzenowej kwasu merkapturowego, adduktu cysteiny i benzenem, powszechnie znanego karcinogenu działającego na wiele organów został wykryty u gotujacych kobiet. Kobiety w kuchni są poddane ekspozycji na lotne substancje toksyczne oraz inne substancje rakotwórcze takie jak akroleina , aldehyd krotonowy i benzen.

        Źródło:
        Elevated levels of volatile organic carcinogen and toxicant biomarkers in Chinese women who regularly cook at home.

        Kornel, zajadły przeciwnik palenia tytoniu
        • kala.fior źródła II 05.05.11, 23:25
          Świetnie że się odezwałeś o Kornelu-1 ! Artykuł źródłowy jest nie do zrozumienia dla laików.

          Natomiast gazeta przetłumaczyła notatkę z portalu BBC. Wynika z niej że inhalacja dymu byłą użytą jako wektor transmisji PAH, dodanego do papierosa. Stad pytanie, dlaczego dodano PAH ? Czy nie ma PAH w papierosach ?
          • kornel-1 Re: źródła II 06.05.11, 06:40
            Do organizmu człowieka dostają się cały czas szkodliwe substancje chemiczne: z powietrza, z jedzenia i picia. Z papierosów i kotletów. Są wśród nich substancje rakotwórcze, mi.in. wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne (PAH), a wśród nich fenantren.
            Losy substancji PAH są różne w organizmie, część jest wydalana część absorbowana i przekształcana dalej. Fenantren i inne PAH szkodzi, gdyz łączy się z cząst. DNA - ale poprzez utworzenie pochodnej tlenkowych (dokładniej epitlenków - rodzaj eterów). Dopiero te pochodne łączą się z DNA tworząc addukty (połączenia). Aby wykryć te pochodne (te epitlenki) użyto chromatografii gazowej sprzężonej z ze spektrometrią asową. Ale aby odróżnić epitlenki nowe (pochodzące z PAH zawartego w dymie) od epitlenków już obecnych należało "zaznaczyć" fenantren papierosowy. Użyto metody izotopowej podmieniając jeden z atomów wodoru w fenantrenie - deuterem.

            Jak widać z wykresu zamieszczonego w Chem. Res. Toxicol. (nie mam dostępu), stężenie epitlenków zmniejsza się 10-krotnie w ciągu doby. U palaczy stężenie jest - prawdopodobnie - stałe

            Należy zwrócić uwagę, że Hecht nie oznaczał stężenia adduktu z DNA (przynajmniej ja tak rozumiem abstrakt).
            k.
            • kornel-1 Re: źródła II 06.05.11, 07:44
              Kontynuując swą myśl i odnosząc się do "bystrego" tytułu z GW, chciałbym powiedzieć, że za początek faktycznego zabijania organizmu należałoby przyjąć moment utworzenia adduktu czyli związania się pochodnej epitlenkowej fenentrenu z kwasem DNA. Artykuł mówi o czasie tworzenia pochodnej (i kinetyce tej reakcji) a nie adduktu (o ile dobrze rozumiem abstrakt).

              Kornel
              • kala.fior Re: źródła II 06.05.11, 22:45
                dzięki !
    • sakoveba Gdyby coś takiego stwierdzono o dopalaczach...:-) 05.05.11, 19:06

      Gdyby coś takiego stwierdzono o dopalaczach (a nie stwierdzono!) albo o marihuanie, to cały naród już by biegł, żeby karę za posiadanie podnieść z 3 lat do 10, a za handel domagać się chyba kary śmierci.


      Ale że idzie o papierosy, to wszyscy wyprzedzacie się w dowodzeniu, że to "wyniki na zamówienie" i lipa. Zresztą i bez argumentów będziecie postępować tak, jakbyście byli tego pewni:-)

      Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.


      Mnie grozi dołek i prokurator za moją ulubioną gańdzię, choćbym chciał ją palić w domu albo z dala od innych ludzi, a wy możecie sobie palić o wiele bardziej uzależniający i szkodliwy tytoń publicznie. I niech ktoś ośmieli się was poprosić, byście nie robili tego w jego otoczeniu, bo mu to przeszkadza!:-)
    • aekielski Papieros zabija natychmiast, nie po latach 05.05.11, 20:40
      Gdyby nie papierosy,alkohol i inne używki ludzie żyli by w zdrowiu bardzo długo o ile by wcześniej z głodu nie umarli. Ludzie używają, wcześnie umierają, a jak komuś się uda dłużej pożyć to okazuje się,że państwo nie ma dla niego na emeryturę. Palę, by dać pracę naukowcom. Jak przestaną się mną zajmować, to ja przestanę palić.
    • polakzidaho życie to śmiertelna dolegliwość 05.05.11, 20:43
      Najbardziej zabójczy dla organizmu jest tlen, który jest niezwykle reaktywnym pierwiastkiem i utlenia wszystko z czym się zetknie; a do tego proces oddychania tworzy wolne rodniki i inne pochodne tlenu, jeszcze bardziej niszczące. Najlepiej byłoby zabronić ludziom oddychania... Czy do tych uzdrowicieli nie dociera prosty fakt, że nikt nie zejdzie żywy z tego świata? Czegokolwiek by nie robił? Dlaczego robi się tyle hałasu o papierosy – a całkowitym milczeniem objęte są śmiercionośne i chorobotwórcze efekty herbicydów, pestycydów, nawozów sztucznych, bis-fenoli i setek innych trucizn które ludzkość radośnie uwalnia do środowiska? Wiadomo dlaczego – bo herbicydy, pestycydy, oraz plastyk przynoszą dochody, wygodę, oraz tanią (choć tandetną i często szkodliwą) żywność, która łatwo i w nadmiarze zapycha brzuchy populacji, trzymając siłę roboczą w stanie obojętnego zadowolenia. Brawa dla Gazety, że trzyma rękę na pulsie – ale jak już pisać o szkodliwości, to nie ograniczajcie tematu, bo to jest po prostu śmieszne i żałosne. Przygnębienie, otumanienie, i desperacja spowodowana bezsensem cywilizacji technicznej zajętej gonieniem swojego ogona są znacznie bardziej szkodliwe od papierosów.
      • erte2 Re: życie to śmiertelna dolegliwość 05.05.11, 21:43
        polakzidaho
        Bardzo słusznie. Należy - w imię dobra ludzkości, ekologii i ograniczenia (a może nawet zupełnego unicestwienia) cywilizacji technicznej zakazać tych wszystkich herbicydów, pestycydów, nawozów sztucznych i tym podobnych wynalazków szatana. Trzeba natychmiast również zakazać uprawy roli przy pomocy różnych traktorów, kombajnów, snopowiązałek i innych zanieczyszczaczy środowiska. W to miejsce trzeba przywrócić na całym świecie ekologiczną uprawę roli (sochy, kamienne motyki, trójpolówka) oraz zbieractwo i łowiectwo. W ten prosty sposób osiągniemy cel - czyli puste brzuchy populacji oraz permanentny stan jej wku...enia , który doprowadzi do jej istotnego zmniejszenia poprzez dobór naturalny i selekcję pozwalającą na przeżycie ossobników najsilniejszych i umiejących się najlepiej przystosować do zdobywania żywności i eliminację konkurencji sposobami ekologicznymi (maczugi, kamienie, zęby i pazury). W dalszej perspektywie premiowane będą takie umiejętności jak wspinaczka po drzewach, przetrwanie w niekorzystnych warunkach atmosferycznych (handicapem będzie gęste owłosienie na całym ciele wraz z występowaniem podszerstka), znakomity słuch, powonienie oraz dobrze rozwinięte kły.
        Fajnie, prawda ?
        • polakzidaho nawozy sztuczne 05.05.11, 22:00
          doceniam wysiłek ironicznej odpowiedzi; świadczy ona jednak o niedużej orientacji w temacie. Przede wszystkim, rezygnacja z diety opartej na mięsie i tłuszczach zwierzęcych pozwoli wykarmić - zdrowo - dziesięc razy więcej ludzi, więc nie będzie potrzeby intensywnego nawożenia. Zamiast pestycydów można stosować środki biologiczne - specificznie dobrane wirusy, drapieżniki i pasożyty działające na niszczycielskie owady. Organiczne nawożenie jest w zupełności wystarczające, jeśli rezygnuje się z intensywnej hodowli i uprawy. Poza tym - istnieją metody intensywnej hodowli, oparte na wkładzie pracy, a nie truciznach i sztucznych nawozach. Na przykład, można hodować kury i inny drób w "ruchomym kurniku" przemieszczającym się po polu w miarę wyskubywania trawy. Jest to wiele pracy, ale zarazem perspektywa sensownego zatrudnienia dla ludzi, którzy są wyrzucani poza nawias w sytuacji gdy zamiast ludzkiej pracy stosuje się środki chemiczne. Przemysłowa produkcja żywności to droga do nikąd.
          • erte2 Re: nawozy sztuczne 06.05.11, 00:41
            polakzidaho
            Drogi kolego - nie pasuje Ci ironia to odpowiem nieco poważniej.
            Po pierwsze - zarzucasz mi "brak orientacji w temacie". Możże nie jestem ekspertem od "naukowego żywienia narodu" - ale mam swoje lata i (jeszcze) niezłą pamięc. I pamiętam jak dziś przemówienie niejakiego Gomułki "zabierającego głos w temacie braków na rynku mięsa i jego przetworów". Ówświatły mąż wypowiedział był mniej więcej takie oto zdanie: "Nie ma takiej potrzeby potrzeby aby jeść mięso bo tyle samo składników odżywczych co kologram wieprzowiny zawiera 15. litrów maślanki" (autentyk !). I jeszcze jeden, tym razem z serii "Radio Erywań".
            Słuchacz pyta Rdia Erywań:
            - Czy prawdą jest że pracujący fizycznie człowiek powinien zjeść dziennie posiłki o zawartości 4. tys. kalorii ?
            - Nieprawda. Zaden człowiek nie zje przecież 15. klogramówe ziemniaków dziennie".
            Otóż, drogi kolego - może i można zastąpić schabowego michą fasoli, a kurki hodować przestawiając klatki. Sęk w tym że przeciętny człowiek zdecydowanie woli owego schabowego niż fasolę, a jak przy hodowli czy uprawie ma się napracować więcej lub mniej - to zawsze wybierze mniej. Niestety, kurczak z fermy, hodowany w klatce i "pędzony" przy pomocy witamin i naukowo dobranej karmy jest na pewno gorszy i smakowo, i jakościowo od takiego wiejskiego "chodzonego" - ale kilkakrotnie tańszy i bardziej dostępny. To samo dotyczy wszelkich ekologicznych upraw czy hodowli.
            Twoje propozycje są może i szlachetne w założeniach - ale niestety absolutnie nierealne - tak jak wszystkie idee zakładające że statystyczny człowiek będzie chciał podporządkować się pewnemu reżimowi który zakłada mniejsze korzyści przy większym nakładzie pracy i pewne wyrzeczenia w imię nie do końca zrozumiałych idei. Komunizm jest tu klinicznym wręcz przykładem.
            Podobną ideę w połowie lat '70. ub. wieku usiłował wprowadzić niejaki Pol-Pot - powrót do źródeł, rezygnacja ze zdobyczy cywilizacji, "ekologiczne" rolnictwo oparte na pracy ręcznej. Przykład może skrajny ale niestety dość adekwatny.

            W czasach mojego dzieciństwa ludzkość liczyła ok. dwóch miliardów. Dziś przekracza tych miliardów sześć. I - niestety czy stety - nie majuż odwrotu od intensywnej uprawy ziemi, wielkofermowych hodowli, sztucznych nawozów, chemii czy nawet żywności genetycznie modyfikowanej - chyba żebysię chciało ilość ludzi "zredukować" o jakeś 80%. Ale chyba nie o to chodzi.
            • polakzidaho Re: nawozy sztuczne 06.05.11, 20:13
              To jest kilka odrębnych zagadnień, powiązanych ale nie całkowicie sprzężonych.
              1) Intensywność upraw i hodowli;
              2) Stosowanie trujących i niszczących metod;
              3) Koszty i opłacalność;
              4) Dieta i zdrowie.

              Organiczne rolnictwo może być podobnie, lub nawet bardziej intensywne, od przemysłowego jak pokazuje przykład Chin (osobny problem to trzymanie w bliskości kaczek i świń, co pozwala wirusom grypy doskonale ewoluować). Małoobszarowe rolnictwo może być bardzo intensywne; wymaga jedynie nakładu pracy, co jest innym zagadnieniem od biologicznej wydolności systemu produkcji.

              Trucizny i chemiczne nawożenie stosowane są dla wygody i zysku; można produkować żywność bez nich. W USA jest obecnie renesans organicznego rolnictwa – ja kupuję kurczaki i wołowinę z hodowli otwartej, trawiastej, bez antybiotyków – ceny nie są wygórowane, często podobne, a jakość nieporównywalna. Restauracje amerykańskie masowo przechodzą na żywność produkowaną przez indywidualnych rolników, bo klienci głosują nogami – a kucharze z doświadczeniem w przygotowywaniu jedzenia z porządnych produktów nie będą pracować z jajkami z przemysłowych ferm, których żółtko jest blade i nie trzyma kształtu, a białko się słabo ubija.

              Stosowanie ekologicznie sensownych metod ochrony (wirusy i drapieżniki) zamiast trucizn bynajmniej nie zmniejsza plonów; wręcz przeciwnie.

              Opłacalność – rolnictwo organiczne wymaga większego nakładu pracy niż przemysłowe, ale nie musi się to automatycznie przeradzać w większe koszty, ponieważ spadają wydatki na chemiczne produkty; poza tym, nie trzeba się martwić o zysk akcjonariuszy, płacić milionowych wynagrodzeń kierownictwu , ani wygórowanych pensji darmozjadom z rady nadzorczej. Ale co najważniejsze, to ślepy zaułek rolnictwa przemysłowego: zatrucie gleby, zatrucie wód gruntowych, martwe strefy przy ujściach rzek, masowy pomór płazów i pożytecznych owadów (pszczoły). To nie jest sposób na wyżywienie miliardów ludzi, tylko na zniszczenie środowiska, które zmusi ludzi do odżywiania się potrawką z drożdży.

              A pełnowartościowa dieta nie musi oznaczać codziennego jedzenia ćwierćkilowego befsztyka czy pęta kiełbasy. Dobrze zrobiona zupa, czy suto okraszone skwarkami pierogi ruskie dostarczą dość kalorii. Problemem większości ludzi w uprzemysłowionych społeczeństwach jest zresztą nadmiar kalorii, a nie ich brak. A jedzenie z przemysłowej hodowli jest mało wartościowe; zawiera kalorie, ale niewiele ważnych dla zdrowia składników odżywczych. Mięso przemysłowo hodowanych zwierząt jest w ogóle niezdrowe, bo są to zwierzęta chore, zestresowane, z wadliwą przemianą materii; ich tkanki mają złe proporcje i rodzaje tłuszczów, mało witamin, wiele szkodliwych substancji. To nie jest sensowny sposób na odżywianie, nie mówiąc o zagadnieniach moralnych i etycznych.
              • kamyk_wj Re: nawozy sztuczne 10.05.11, 12:25
                Szanowni koledzy (polakzidaho i erte20, z zainteresowaniem przeczytałem waszą dyskusję. Cieszę się doprawdy niezmiernie, że nie było w niej inwektyw, pomawiania o lewackie/prawicowe sympatie i temu podobnych bzdur, powszechnych na forum. Nieskromnie dorzucę swoje trzy grosze.
                Wasze poglądy nie wykluczają się wzajemnie. Przemysłowa produkcja żywności jest, moim zdaniem, nieunikniona, przynajmniej jeszcze przez jakiś czas. Ludności, czyli gąb do wyżewienia, przybywa i nie widać temu końca. Jeżeli nawet produkcję przemysłową w jej dzisiejszym rozumieniu można zastąpić równie efektywną produkcją przemysłową w rozumieniu polakzidaho, to musi to potrwać, ponieważ wymaga zmian w świadomości producentów i konsumentów. A na to trzeba dziesiątków lat. I niemało pieniędzy.
                Myślę, że o ile Bóg da mi zdrowie, dożyję czsów, kiedy żywność będzie miała mniej składników szkodliwych a jej wytwarzanie będzie mniej uciążliwe dla środowiska.
                Na razie lubię befsztyki popijane winem, choć zdaję sobie sprawę, że łąki i pastwiska można by obsiać pszenicą czy obsadzić ziemniakami, a na miejscu winnic posiadzić cebulę lub kapustę. Tak powstała nadwyżka żywności mogłaby zostać wywieziona do biednych ludzi w Afryce, co niewąpliwie poprawiłoby ich zdrowie i spowodowało, że w najbliższej dekadzie populacja naszej planety przekroczyłaby 8 mld.
                Aby pozostać w wątku nadmienię, że w trakcie pisania postu paliłem papierosa. Ten mnie jeszcze nie zabił. W każdym razie nie natychmiast. Ale faktycznie, wolę cygara.
                Pozdrawiam, Polak z Belgii.
          • kornel-1 nawozy naturalne 28.05.11, 23:41
            polakzidaho napisał:
            > Organiczne nawożenie jest w zupełności wystarczające
            > , jeśli rezygnuje się z intensywnej hodowli i uprawy. Poza tym - istnieją metody intensywnej hodowli, oparte na wkładzie pracy, a nie truciznach i sztucznych nawozach.


            Nie ma jak gnojówka ;-)

            Kornel
    • crazyscience_1980 Re: Papieros zabija natychmiast, nie po latach 10.05.11, 11:32
      Zgadzam się ze stwierdzeniem zawartym w tytule. Nie chodzi tu o zapalenie papierosa i natychmiastową "kaplicę", ale o to, że z każdym papierosem coraz bardziej się wciągasz, a Twój organizm staje się słabszy. Własna autopsja, niestety:):):):):)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka