Dodaj do ulubionych

Nauka i komercja. Co bierze górę?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.04, 16:56
Ja stwierdzam, że może to i tak jest na świecie, ale u nas to panuje zasada
napisz mi na serwetce , a ja postawię ci piwo. Nie zapomnę jak za makulaturę
zwaną, analizami, ocenami, kierunkami po angielsku płacili po kilkadziesiąt
tysięcy za stronę, ci ludzie jeszcze decydują i polska nauka niewiele ma z
komercją i zasadami, ze względu na profesorów mianowanych i partyjnych.
Obserwuj wątek
    • Gość: gulip Nauka i komercja. Co bierze górę? IP: 195.205.42.* 17.05.04, 17:06
      no tak nauka też pada ofiarą kasy.
      • Gość: kondorek Re: Nauka i komercja. Co bierze górę? IP: *.chomiczowka.waw.pl 17.05.04, 17:56
        I bardzo dobrze! To czego polskiej nauce potrzeba to komercjalizacji! a tak
        siedza sobie różni ważni profesorowie, którzy nic nie publikują od 20 lat, sami
        sobie przyznają granty na badania i głośno mówią o tym, że komercjalizacja
        zabije nauke...
        • Gość: Hanai Re: Sprzedajni lekarze. IP: *.jwt.com.pl 18.05.04, 11:40
          Tu Ci, mlody kondorku, wbije szpileczke. Prosze, zebys ocenil trzezwym okiem
          najbardziej skomercjalizowana czesc polskiej nauki, czyli medycyne. Mam
          nadzieje, ze temat jest Ci znany ;) Bo przygladajac sie rynkowi firm
          farmaceutycznych, REP-ow, "konferencji" zagranicznych, mozna sie pokusic o
          stwierdzenie, ze lecza nas sprzedajne marionetki z logo na dlugopisie. Mysle, ze
          krzywdzace czesto opinie i upadek autorytetu lekarzy jest wynikiem tak przez
          Ciebie upragnionej komercjalizacji.
    • toja3003 nareszcie troche porzadku w nauce! 17.05.04, 17:56
      Nie rozumiem tego przeciwstawiania nauki i komercji.
      Nauka musi byc przeciez dla kogos, bo kosztuje
      i ten ktos wlasnie musi decydowac na co ida srodki.

      Kto jest tym kims? My. Konsumenci i podatnicy. I naszymi
      portmonetkami czy wyborami politycznymi mamy prawo glosowac
      czym ma sie nauka zajmowac. A wiec wlasnmie komercja czyli
      wolny, demokratyczny rynek jest najlepsza gwarancja,
      ze podatnicze pieniadze nie beda marnotrawione.

      Jesli ktos chce uprawiac nauka "dla sztuki i zabawy"
      prosze bardzo ale dlaczego za moje pieniadze?
      Ja chce aby nauka byla zorientowana na praktyke,
      wlasnie na owe krytykowane "cele dorazne" a nie
      na poznawcze abstrakcje, ktore moze sie przydadza
      za 500 lat. Konkretny przyklad: co z aktualnych
      teorii matematycznych mozna d z i s wykorzystac
      w praktyce? Nic. To co sie wykorzystuje
      z matematyki to matematyka stosowana czyli
      np. informatyka. 90% praktyki obsluguja
      4 dzialania arytmetyczne, czasem przyda sie calka czy
      rozniczka (bylo 300 lat temu). Do rzadkosci
      naleza narzedzia XX-wieczne (szeregi Kolmogorowa
      czy teoria grafow).

      Prodze bardzo: potrzebne sa nowe, wieksze samoloty?
      A wiec potrzeba nowych materialow i te trzeba
      tworzyc na zelecenie korporacji przemyslowych.
      Podobnie winno byc w medycynie.

      Cale szczescie, ze wlasnie owa krytykowana "kasa",
      jako demokratyczny instrument porzadkuje nauke
      zapobiega marnotrawieniu srodkow na
      badania typu "sobie a muzom".

      Nauka to tez produkt i musi byc rentowna.


      • Gość: Leszek Re: nareszcie troche porzadku w nauce! IP: *.chem.univ.gda.pl 17.05.04, 18:26
        droga czytelniczko, drogi czytelniku...

        cele poznawcze w nauce to bezwarunkowy priorytet, choc komercja zaczyna nam sie
        do nauki zakradac, czemu wlasciwie sie nie przeciwstawimy, co do xx wiecznej
        matemtyki, no coz ciekawe dlaczego najlepsi rosyjscy matematycy (o wile lepsi
        od np naszych rodzimych) znajduja zatrudnienie w najlepszych firmach
        analizujacych przeminay ryknowe, biznesowe czy tez w instytucjach zajmujacych
        sie problemami socjologicznymi i ciekaw jestem czy korzysta sie tam tylko z
        calek, ktore ponoc byly juz 300 lat temu... prosze wziac to pod rozwage

        coz nauka jest kosztowna, nie mam nic przeciwko dofinansowaniu jej przez firmy
        ktore potrzebuja konkertnych rozwiazan technologicznych badz innych. Cele
        poznawcze uwazam sa rownie potrebne, gdyz to one ksztaltuja mysla, sa niezadko
        glwonym zrodlem pomyslow dla naukowcow zajmujacych sie problemami
        technologicznymi, bo przeciez juz da Vinci marzyl o podrozach w glebiny i
        lataniu, a kiedy tego dokanalismy, ladnych pare set lat pozniej, jednak nie
        wiadomo jak wygladaloby by to bez jego nowatorskich pomyslow i projektow...
        • toja3003 cle poznawcze? ok, ale nie za moje pieniadze 19.05.04, 11:13
          owszem nie wiemy jak wygladaloby nasze
          latanie bez daViciego, Ikara i paru innych
          wizjonerow. Ale sadze, ze bracia Wright
          do nich akurat nie nalezeli tylko
          wzieli sie za konkretna, rzemieslnicza
          i inzynierska robote i to trzeba
          w nauce popierac finansowo.

          A jesli ktos chce sobie "popoznawac"
          to droga wolna ale nie za moje
          podatnicze pieniadze.
          • khmara Re: cle poznawcze? ok, ale nie za moje pieniadze 19.05.04, 11:50
            Żeby ta rzemieślnicza robota była możliwa, najpierw trzeba zjawiska
            przyrodnicze OPISAĆ i ZROZUMIEĆ, a to jest właśnie POZNANIE, którego nie chcesz
            finansować. Rzemieślnik pracuje dla wymiernego zysku, korzyści z poznania są
            niewymierne, ale nie mając wiedzy nie ma co stosować. Nie rozumiem, dlaczego
            jako podatnik chcesz finansować cudze zyski, bo zysk rzemieślnika z całą
            pewnością do Twojej podatniczej kieszeni nie trafi. Krótko mówiąc, chcesz
            finansować rybki, które trafią na cudze stoły, zamiast wędek, które posłużą
            wszystkim.
            • toja3003 jestem za wedkami ale nie za "moczeniem kija" 19.05.04, 15:30
              jestem za wedkami ale na razie
              ta dyskusja jest bardzo ogolnikowa
              wiec przejde do konkretow.

              Jezeli przychodzi do mnie
              wniosek na grant w obszarze
              logiki rozmytej to pytam
              jakie wdrozenie jest w zwizku z tym przewidywane.
              Jesli ktos mowi, ze nie wie ale ze
              uwaza to za "interesujace" to zegnam delikwenta.

              Jesli jest chocby cien zastosowan praktycznych,
              powiedzmy proba przelozenia na algorytm
              werbalnych stanow kwalitonomicznych to
              mowie "niezle", moze dam ci pieniadze.

              Jesli delikwent powiada, ze z tego zrobi
              system OCR, ktory osiagnie 99% niezawodnosci (!)
              to ma pieniadze u mniej jak w banku ale
              bedzie rozliczony z wdrozenia i patentu.

              Jesli natomiast ktos by sie pojawil
              i powiedzial, ze chce sobie popatrzec
              w kosmos zeby stwierdzic czy za
              Transplutonem krazy jeszcze jakasa skala
              to przyznam, ze temat jest pasjonujacy
              ale niech sobie ten teleskop sam kupuje,
              ode mnie nie dostanie ani grosza.

              Moze teraz jestem "jasniejszy"
              jesli chodzi o priorytety miedzy teoria a praktyka.
      • wolfgang87 Re: nareszcie troche porzadku w nauce! 18.05.04, 00:26
        jako student matematyki powiem ci ze nieprawda jest to ze brak jej uzytecznosci!
        cala fizyka na tym siedzi(do czego trzeba fizyki, nie wiem-wydaje mi sie ze do
        wszystkiego). informatyka siedzi cala na algebrze. na rachunku
        prawdopodobienstwa siedzi cala finansjera. a myslisz ze te superdrapacze chmur
        to ktos policzyl czterema dzialaniami zaledwie ? byc moze...byc moze ! ale ja
        watpie !
        wiele rzeczy w matematyce okazuje sie potem nieprzydatnych, ale wlasnie na tym
        polega prawdziwa nauka. bada sie wszystko co sie rusza i co sie nie rusza. wiele
        rzeczy zapomnianych po kilku(-nastu,-dziesieciu) latach okazuje sie nie tylko
        byc przydatne, czesto okazuje sie wrecz byc genialne! matematyka ma te szczescie
        ze niewiele kosztuje wiec stac ja na to by byc wciaz prawdziwa i nieskazona
        nauka. wiele rzecyz przydaje sie ot tak od razu, wiele rzeczy musi poczekac
        troche, az przestana byc obrazoburcze a stana sie codziennoscia, no i oczywiscie
        wiele rzeczy okazuje sie byc sztuka dla sztuki. ale skad taki badacz moze o tym
        wiedziec? to co na poczatku wydaje sie byc nieuzyteczne, potem nagle okazuje sie
        byc fascynujace poprzez niesamowite odniesienia do innych rzeczy. jeszcze trzeba
        dodatkowo wspomniec o watkach, ktore okazuja sie po prostu byc bledne... (tak
        jak z roznymi lekami na aids, malo ich bylo? kazdy jednak niosl nadzieje) na tym
        wlasnie miala by polegac ta niezawisla od komercji nauka.
        matematyka jest wszedzie. jesli moze nie akurat ta dzisiejsza, to za to na pewno
        wszedzie jest ta z ostatnich 20-30 lat. dzieisjeszej tez jest pelno. matematyka
        stosowana to tez matematyka! bo czyz nie ??? ale ona sama z siebie nie powstala.
        do wielu rzeczy trzeba bylo dojsc aby taka matematyka stosowana mogla wygladac
        tak jak wyglada. wielu rzeczy z pozoru abstrakcyjnych.
        mam to szczescie ze to studiuje i po poczatkowym okresie zwatpienia, znowu
        wierze, ze ona jednak ma sens. ale trzeba doswiadczenia i wiedzy aby sie otym
        przekonac. byle laik (ani tez student pierwszego, drugiego roku) tego nie
        zobaczy.

        pzodrawiam humanistow :)
        • toja3003 alez oczywiscie, ze czterema dzialaniami 19.05.04, 11:17
          "przeliczono" te drapacze chmur (oczywiscie jest
          tez tam troche zaawansowanej matematyki ale bez przesady)
          w koncu piramidy i gotyckie swiatynie
          potrafiono juz budowac bez XX-wiecznej matematyki.

          Masz racje, ze badacz nie wie czy cos bedzie potem
          uzyteczne czy nie ale w tym jest problem,
          bo to kosztuje pieniadze i ktos musi
          decydowac na co one ida.

          Proponuje: wadawac na cele rentowne i przewidywalne
          a nie na to zeby sie dowiedziec czy mamy
          w Ukladzie Slonecznym 8,9 czy 10 planet.

          Ja sie bez tego obejde a jak ktos jest ciekawy
          to prosze ale dlaczego za moje pieniadze?
      • Gość: Kot Behemot Bez badań podstawowych nie będzie stosowanych IP: *.client.comcast.net 18.05.04, 02:29
        Rynek, co piszę jako skrajny liberał, nie jest w stanie motywować do
        dokonywania odkryć naukowych. Tych przełomowych, nie piszę tu o zastosowaniach.
        Rzecz w tym, że nauka to nie inżynieria. W przypadku inżynierii można robić
        biznes zgodnie z paradygmatem "wezmę istniejący stan wiedzy, zatrudnię
        fachowców od projektowania, dam im 5 lat, następne 5 będzie się amortyzowało i
        potem mogę oczekiwać zysku (bo o zysk przecież chodzi)". Nauka jednak, to z
        definicji poruszanie się po obszarze nie zbadanym. O nie zbadane nie można
        oprzeć biznesplanu. Ergo, każdy rozsądny przedsiębiorca będzie bardziej
        zainteresowany zastosowaniem istniejących technik i powiększaniem marży o parę
        procent metodami sprawnego zarządzania, niż inwestowanie w badania, które BYĆ
        MOŻE, KIEDYŚ, pozwoliłyby na skokowy postęp. A już ŻADEN przedsiębiorca nie
        zainteresuje się możliwościami, o których nikt jeszcze nie ma zielonego
        pojęcia, nie ma więc na nie rynkowego zapotrzebowania (wyobraźmy sobie naukowca
        próbującego znaleźć dwadzieścia lat temu wsparcie przemysłu dla Internetu!).

        "Rynek" to nie słowo-wytrych. Owszem, też czytałem Friedmana, ale dlatego
        właśnie wiem, co powoduje, że dobrowolna (z cenami w roli efektorów) współpraca
        jednostek tworzy sprawnie działającą całość, zwaną gospodarką. Ten element nie
        istnieje w przypadku badań podstawowych. Nie było ceny (bo nie było
        zapotrzebowania) na badania kosmiczne, konstrukcję pierwszego komputera, teorię
        Einsteina itp. Cieszymy się efektami tych odkryć, bo naukowcy nimi się
        zajmujący robili to "dla idei" lub byli finansowani przez państwo (głównie
        wojsko), a dopiero PÓŹNIEJ biznes dostrzegł, że "hej, na tym mozna by zrobić
        interes!" (zresztą, czasem te biznesowe uparte łby trzeba pozachęcać - jeden
        mój znajomy, emerytowany generał, pracował w komisji, mającej za zadanie
        komercjalizację niktórych odkryć i wynalazków, dokonanych przy okazji prac nad
        SDI).

        Przykłady: internet (początkowo projekt ARPA, redundantnej sieci łączności
        mogącej działać po zniszczeniu części w wyniku ataku jądrowego), komputery
        (bomba atomowa i program kosmiczny), tworzywa sztuczne (program kosmiczny).
        Gdyby oczekiwać, że w latach 50-tych i 60-tych konsumenci zdecydują
        portmonetkami o powstaniu tych wynalazków, to by ich po prostu nie było.

        Konkluzja na koniec: postępowi technicznemu potrzebne sa dwa elementy:
        finansowanie badań podstawowych przez państwo, ewentualnie prywatne fundacje
        nie nastawione na zysk, oraz sprawny, nie ograniczony biurokracją i fiskalizmem
        wolny rynek, robiący znakomity biznes na sprzedaży i popularyzacji dóbr i
        usług, wyprodukowanych w oparciu o dokonane odkrycia o charakterze podstawowym.

        B.
        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=15562
        • toja3003 alez oczywiscie, ze internet jest "z portmonetek" 19.05.04, 11:21
          ARPA to bylo 5 komputerow na krzyz, to ze dzis
          jest ich 500 milionow w Sieci to nasza, konsumencka
          decyzja. Gdyby decydowalo o tym panstwo to
          zamiast internetu mielibysmy pare laboratoriow
          z superkomputerami zajmujacych sie "ciekawymi rzeczami",
          ktore mozna byloby zobaczyc
          na zdjeciach naukowych czasopism.

          Bill Gates, Jobs czy Wozniak tez wynalezli PC-ta
          dla czystej komercji.
          • khmara Nie. Internet powstał jako sieć akademicka 20 lat 19.05.04, 11:56
            ... temu i przyszłych zysków nikt nie był w stanie wtedy przewidzieć.
            • toja3003 internet to czysta inzynieria stosowana 19.05.04, 15:33
              i ja to popieram;
              gdzie w technologii internetu
              jest dorobek naukowcow
              zajmujacych sie filozofia
              czy wieloma innymi naukami humanistycznymi
              badz teoriami matematycznymi?

              Siec jest rzecza czysto uzytkowa.
      • Gość: Taki Jeden Łoś Re: nareszcie troche porzadku w nauce! IP: *.ichf.edu.pl 18.05.04, 12:07
        Badania podstawowe moze sa i abstrakcyjne, ale dzieki nim w ogole cokolwiek
        nowego sie dzieje. Gdyby ludzkosc poszla twoim tokiem rozumowania,
        skomercjalizowala nauke i dala biznesowi wolna reke np. juz w XVIII wieku, to do
        tej pory bysmy uzywali maszyn parowych. O zajebistej wydajnosci i parametrach
        wprawdzie, ale wciaz jednak maszyn parowych. O telefonie, telewizorze itp.
        pierdolach nawet bys nie wiedzial.
        • toja3003 alez wiedzialbym 19.05.04, 11:24
          wynalazki o ktorych mowisz powstaly
          z czystej komercji, bo to sie mialo oplacic.
          Zreszta tego nie zrobili zadni naukowcy
          tylko konkretni rzemieslnicy: najpierw Morse
          z telegrafem a potem Bell. A i maszyna
          parowa nie powstala dla naukowej zabawy.
          Podobnie jak fotografia czy kino.
      • Gość: Pc Re: nareszcie troche porzadku w nauce! IP: *.bb.online.no 18.05.04, 18:22
        Czlowieku! ale zes bradni napisal. Komercja - to nastawienie na jak najwiekszy
        zysk i nijak ma sie do wolnego rozwoju nauki a tym bardziej potrzeb
        konsumnentow. Przyklad - patenty. Rozumiem ich zasadnosc, ze autorzy wynalazkow
        powinni czerpac zyski ze swojego wynalazku, ale niejednokrotnie komercja i
        pazernosc wrecz hamuja wdrozenie wynalazku na szeroka skale. Czy tu ktos sie
        liczy z potrzeba pojedynczego czlowieka? Naukowcy sposorowani przez firmy nie
        ujawniaja rezultatow swoich badan, z obawy przed utrata ewentualnych zyskow.
        Czy to sluzy rozwojowi nauki? Przeciez w oparciu o te wyniki inni naukowcy
        mogli by pojsc dalej. Tylko Kasa!
        Gdyby nauka byla skierowana wylacznie na praktyke, ty do dzis nie wyszli bysmy
        z epoki kamienia lupanego. Chec zysku nie jest gwarantem zadnego postepu, a tym
        bardziej postepu naukowego.
        • toja3003 bez przesady znasz troche firme IBM 19.05.04, 11:27
          ja akurat znam i to z praktyki,
          ci ludzie robia wynalazki wlasnie dla czystej
          checi zysku i to jest znakomity motor
          postepu wlasnie od kamienia lupanego
          poczawszy.

          Zajrzyj do ich firmowych czasopism
          czy do innych publikacji Siemensa
          albo Rank Xerox a zobaczysz
          jaka jest przewaga nauki komercyjnej
          nad "ciekawymi lamiglowkami"
      • Gość: K.S,44kb@gazeta.pl Mylisz sie IP: *.client.comcast.net 18.05.04, 22:07
        W informatyce, szczegolnie jesli tworzy sie cos nowego, odkrywczego, wyzsza
        matematyka (tym tez teoria grafow) jest podstawa.
        Kazdy student na pierwszym roku uczy sie ze starej ksiazki Wirtha "Algorytmy +
        struktury danych = programy". Dane, na ktorych operujemy budujac programy,
        czesto definiujemy w postaci roznych struktur (tez drzewiastych i bardziej
        skomplikowanych).
        Matematyka dyskretna, teoria i metody programowania, rozpoznawanie obrazow - to
        podstawowe przedmioty na kierunkach informatycznych, na ktorych uczy sie
        grafow. Szeregi Furiera sa przydatne w sztucznej inteligencji, calki m.in. w
        sieciach neuronowych. Nie wspominajac o zastosowaniu matematyki w grafice,
        bazach danych.
        Druga sprawa, to poszukiwania w nauce. Czasem nie wie sie czego sie szuka,
        wazne jest wyeliminowanie slepych ulic. Po latach niektore badania i nieuzywane
        teorie okazuja sie zreszta przydatne w zupelnie innych dziedzinach (np.
        lingwistyka w sterowaniu samolotem, w systemach ekspertowych czasu
        rzeczywistego, w diagnozach).
        Nie opiniujcie i nie krytykujcie drodzy Panstwo tematow, o ktorych nie macie
        zielonego pojecia.
        • toja3003 zgadza sie o tym wlasnie caly czas mowie 19.05.04, 11:32
          informatyka to matematyka stosowana (z grubsza)
          i dlatego jest praktyczna, nastawiona na
          konkretne efekty. Taka nauke nalezy
          popierac. Dlatego szanuje Kuratowskiego,
          ktory widzac praktyczne zastosowania
          teorii grafow stworzyl algorytm
          ich planaryzacji o zlozonosci n!
          a Hopcroft i Tarjan doszli do
          zlozonosci logarytmicznej
          (aktualnie mamy zlozonosc liniowa)
          ale jestem przeciwny marnotrawieniu
          podatniczych pieniedzy na naukowe
          widzimisie.
      • Gość: jacek Re: nareszcie troche porzadku w nauce! IP: *.cs.ubc.ca 18.05.04, 23:18
        " Do rzadkosci naleza narzedzia XX-wieczne (szeregi Kolmogorowa
        czy teoria grafow). "

        Dobry zart - na przyszlosc radze sie nie wypowiadac na tematy na ktore nie masz
        pojecia. Szczegolnie z teoria grafow, jedna z podstawowch dziedzin matematyki
        nauczanych na studiach informatycznych, nie trafiles/las.

        Wiekszosc nowoczesnej teorii prawdopodobienstwa i statystyki powstaly w XX wieku
        i ich wplywu na ekonomie czy informatyke nie musze chyba opisywac.

        Jak mawial moj matematyk w liceum, "baw sie dalej, ocena niedostateczna".

        J.
        • toja3003 na przyszlosc racze czytac teksty 2 razy 19.05.04, 11:36
          mnie wystarczy raz. Wlasnie o to mi caly
          czas chodzi aby popierac nauki informatyczne,
          czy ekonomiczne, bo to sa badania stosowane
          a nie wyrzucac pieniadze na bzdury,
          ktorych pelno w panstwowej nauce.

          Masz troche wiecej doswiadczenia w stosowaniu
          matematyki w zyciu niz wypowiedzi
          licealnych mistrzow? To mozemy
          konkretnie pogadac ale z twoich wypowiedzi
          wynika ze nie bardzo wiesz o czym piszesz.
          • khmara Re: na przyszlosc racze czytac teksty 2 razy 19.05.04, 12:07
            Nie rozumiesz, że najpierw trzeba mieć co stosować. Bez badań podstawowych w
            zakresie neuronauki, neuropsychologii i psycholingwistyki nie będzie samolotów
            sterowanych myślą. Albo będą spadać tak samo, jak katedry gotyckie często gęsto
            waliły się w trakcie budowy.
            • toja3003 jestem za samolotami ale przeciw czystej teorii 19.05.04, 15:37
              rozumiem doskonale i popieram wszystko
              co ma na celu produkcje tych wspanialych samolotow
              i wlasnie dlatego jestem za badaniami
              ukierunkowanymi na wdrozenia, zastosowania
              praktyczne, patenty itp.

              Jezeli przychodzi do mnie
              wniosek na grant w obszarze
              logiki rozmytej to pytam
              jakie wdrozenie jest w zwizku z tym przewidywane.
              Jesli ktos mowi, ze nie wie ale ze
              uwaza to za "interesujace" to zegnam delikwenta.

              Jesli jest chocby cien zastosowan praktycznych,
              powiedzmy proba przelozenia na algorytm
              werbalnych stanow kwalitonomicznych to
              mowie "niezle", moze dam ci pieniadze.

              Jesli delikwent powiada, ze z tego zrobi
              system OCR, ktory osiagnie 99% niezawodnosci (!)
              to ma pieniadze u mniej jak w banku ale
              bedzie rozliczony z wdrozenia i patentu.

              Jesli natomiast ktos by sie pojawil
              i powiedzial, ze chce sobie popatrzec
              w kosmos zeby stwierdzic czy za
              Transplutonem krazy jeszcze jakasa skala
              to przyznam, ze temat jest pasjonujacy
              ale niech sobie ten teleskop sam kupuje,
              ode mnie nie dostanie ani grosza.

              Moze teraz jestem "jasniejszy"
              jesli chodzi o priorytety miedzy teoria a praktyka.

    • Gość: Jan Osik Re: Nauka i komercja. Co bierze górę? IP: *.elblag.dialog.net.pl 17.05.04, 18:32
      Racja jest po obu stronach, może trzeba by przeprowadzić badania, analizę czy
      nauka powinna być skomercjonalizowana? Referendum: za czyje pieniądze powinny
      być te badania, itd.
      Pozdr. dla autorki artykułu za marnowanie pieniędzy podatników(moich) w postaci
      zużytego prądu na czytanie i odpowiadanie na tym forum.
      Ps. dla błyskotliwych: w tych kilku zdaniach odpowiedziałem na pytanie zawarte
      w tytule tego artykułu.
    • Gość: pepe Re: Nauka i komercja. Co bierze górę? IP: 62.233.178.* 17.05.04, 22:37
      k.rrrrr... czy moglibyscie zmniejszyc liczbe literowek? jeszcze troche i o Was
      zapomne.
      • Gość: Bang Re: Nauka i komercja. Co bierze górę? IP: 129.81.192.* 18.05.04, 00:00
        Najbardziej istotne jest utrzymanie
        niezaleznosci naukowca (naukowcow)!

        Najwieksza zas tragedia to robienie wynikow "na zamowienie",
        tzn. dostarczanie takowych wynikow jakich oczekuje
        ten co oplaca badania...
    • Gość: Henryk Re: Nauka i komercja. Co bierze górę? IP: *.elictc01.md.comcast.net 18.05.04, 03:40
      Analize "nauki i komercji" w Ameryce nie da sie przetransferowac lub porownac z
      tym co sie dzieje w Polsce. Jako naukowiec mam 10 lat doswiadczenia z Polski i
      20 lat ze Stanow i tak naprawde to sa dwa rozne naukowe swiaty. W Ameryce w
      nauce jest "wolna amerykanka" lub jak kto woli "wolny rynek". Naukowcow/badaczy
      tutaj jest bardzo duzo ale i pieniedzy jest rowniez sporo. Zatem dla kazdego
      cos sie znajdzie. Jesli ktos woli badania podstawowe i ma ambicje noblowskie to
      opiera swoje badania na finansach rzadowych, a jesli inny naukowiec lubi nauke
      stosowana do dostaje pieniadze na te badania z wojska, NASA, czy z firm. Jak
      widzimy ciagle we Stanach udzial komercyjny jest mniejszy niz 10%, zatem
      komercja nie zabija nauki amerykanskiej.
      Natomiast w Polsce nie ma komercji ale za to jest "wieloetatowosc", i to zabija
      Polska nauke. Czy polscy naukowcy chca zmienic ta sytuacje? Chyba nie!
    • Gość: ad Re: Zmienić zasady funkcjonowania nauki IP: 62.233.192.* 18.05.04, 05:20
      Nauka i komercja są ze sobą ściśle związane, lecz w Polsce pozostał system
      feudalny stopni naukowych a nie umiejętności. Układ feudalny zabija wszelką
      inicjatywę i zgodnie z zasadą "mierny bierny ale wierny" dla pana profesora to
      jest dobry naukowiec. Osoby przebojowe mające inne podejście to w nauce jest
      zło i trzeba zwalczać. Jeżeli asystent czy adiunkt ma inne zdanie niż jego
      profesor , to już źle i jest niebezpiecznie dla asystenta, adiunkta , należy
      go wyautować. Nauka polska nie rozumie że na badania trzeba zarobić i adiunkt
      czy asystent prowadzący firmę jest o wiele więcej wart na uczelni niż profesor
      belwederski z wieloma publikacjami, bo wie jak funkcjobnować w gospodarce i jak
      sprzedać opracowanie. Kiedyś jeden z rektorów a były to lata 70-te
      przedstawiał wizję futurystyczną: że stanowiska w gospodarce będą adekwantne
      stanowiskom na uczelni to wówczas bedzie rozwój nauki i gospodarki. Jako
      student tego nie rozumiałem, teraz przyznaję ze miał rację pierwszy utworzył
      filie uczelni a był to rektor Politechniki Wrocławskiej Tadeusz Porębski
      wówczas wyprzedzał na wiele lat stan istniejący. Niestety profesorowie w
      małych ośrodkach cementują stan zastały, oczekując tylko funduszy na swoje
      badania z podatków społeczeństwa nieczego w zamian nie dając poza pozorami. A
      badania często niewiele warte.
      • Gość: Stary profesor Re: Zmienić zasady funkcjonowania nauki IP: 212.14.49.* 18.05.04, 07:55
        Zanim sie zaczniesz wypowiadac moze sie najpierw nauczysz pisac gramatycznie po
        polsku. Ta twoja pisanina jest typowym przykladem tworczosci niedoukow, ktorym
        forsa (zadna jak na amerykanskie warunki) wywraca w glowie.
    • Gość: JS PRZESADA! IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 18.05.04, 08:08
      trzeba sie NIE ZAJMOWAC nauka zeby pisac takie artykuliki bzdurki. Znam branze
      i wiem, ze ludzie sa w stanie wiele poswiecic - jak zreszta wszedzie - dla
      pieneidzy i slawy, ale nauka to jedna z najbardziej etycznych dziedzin zycia
      spolecznego. Uczciwosc analizy obowiazuje. L
    • kretu23 Re: Nauka i komercja. Co bierze górę? 18.05.04, 08:42
      Moja odpowiedzia na to pytanie jest Zloty Srodek. NIe antagonizowalbym i
      demonizowal problemu.Problem tworza ludzie i wierze ze wszyscy jestesmy tak
      samo skonstruowani. Symbioza jest mozliwa. Przydalby sie mechanizm kontroli pod
      postacia kodyfikacji prawnej. Problem ten rozpatrywany z obydwu skrajnych
      stanowisk, tzn pelnego wykorzystania pozarzadowych zrodel finansowania z
      pominieciem etyki oraz moralnie uzasadnione niezalezne badania z przyczynek
      humanistycznych finansowane z pieniedzy podatnikow, wymaga scislych, jasnych i
      przejrzystych rozwiazan. Z jednej strony nieuniknione jest
      wykorzystanie "zewnetrznych" pieniedzy z czysto pragmatycznego powodu
      zwiekszania konkurencyjnosci. Natomiast nie nalezy zapominac o zagrozeniach
      wymienionych w artykule. Nie domagam sie publicznej debaty, ale zespolu
      prawnikow, etykow, naukowcow, przedstawicieli rzadu i instytucji finansowych,
      slowem wszytkich elementow systemu co pozwoliloby wypracowac, mam nadzieje
      odpowiednia regulacje prawna.
    • Gość: 1234 Re: Nauka i komercja. Co bierze górę? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.05.04, 12:49
      Ot dylematy bogatych. Ciekawe co na ten temat sądzą w Etiopii..?
    • Gość: a ZAGORSKI O ETYCE ? :-) IP: *.mad.east.verizon.net 18.05.04, 17:38
      Dobre sobie. Lapowkarz Novartis uczy innych o etyce. Moze zaczac od siebie?
      tajnedokumenty.com/zagorski/
      • Gość: Marek, Los Angele Re: inne spojrzenie IP: *.hrl.com 18.05.04, 23:56
        dobre sobie , pan Krymski naisal gniota nie majac pojecia najmniejszego o nauce , komercjalizacji nauki i skutkach spolecznych, jestem od pieciu lat w tzw naukowym
        biznesie w Kaliforni, znam od podszewki tzw naukowy bizness uniwersytecki, i jest oburzajace ze koplortuje sie w prasie polskiej takie nieprawdziwe wypociny.
        Otoz nalezy odroznic badania biotech od nauk stosowanych w technice; elektroinzynieria , badania nad materialami, nanotechnologia itp itd. NIE MA NEGATYWNYCH
        SPOLECZNYCH SKUTKOW BADAN NAUKOWYCH. Przyklady w artykule to lamanie prawa, pierwsze nie mozna stosowac leku nie zatwierdzonego, drugi raport o
        uzywaniu komorki lub nie nie jest badaniem naukowym tylko ekpertyza, nielegalnie oplacona przez zaiteresoawnego. W przemysle biomedycznym , rzeczywisci
        sie lobuje przez wybitnych lekarzy w danej specjalnosci, sa oni sowicie oplacani, zasiadja w radach nadzorczych itp. W technice jest komercjalizacja nauki bo musi
        byc, robi sie cos dla postepu, jednakze nikt tego nie skrywa potajemnie bo jasno okreslona jest wlasnosc intelektualna pracy , oraz patent jasno okresla kto jest
        wlascicielem.Poniewaz mamy do czynienia z komercja nauki, wiele uniwersytetow, przeznacza czesc pieniedzy na nauki podstawowe, teoretyczne tzw wild cards,
        gdzie nie ma okreslonefo rezultatu badan, robi si eeksperyment naukowe,. Podobnie jest w instytutach naukowych pracujacych dla Hughes, Boeing , GM czy
        Raytheon czy innych, tam tez sa pieniadze na tzw wild cards. Nauka jest oplacana prze przemysl oraz rzad, w agencjach rzadowych prauje naukowcy specjalisci
        ktorzy maja okreslony budzet prze kongres na badania , oglaszajac przetarg on line wybieraja najlepszego kontrahenta. tak robi NASA, Pentagon, Air Force, NAVY
        DARPA, etc. Rezultaty badan w wiekszosci maja pozytywny skutek spoleczny i technologiczno- techniczny. Konczac, nie nalezy bezkrytycznie przytaczac autorow
        nie sprawdzonych i tendencyjnych.
        • Gość: srac na was 99% idiotow IP: *.client.comcast.net 19.05.04, 06:38
          Marek i Henryk wyjasnili wam idioci na czym polega problem, lecz wy
          pokomunistyczne buce nic nie rozumiecie i belkoczecie jak pijani. Tak
          pokomunistyczne debile, swiat zachodni rozwiazal juz bardzo wiele problemow
          funkcjonowania spoleczenstwa, a wy durnie ciagle dyskutujecie jak tu wynalezdz
          kolo. Psy pokomunistyczne, przepite mordy, jestescie skazani na siebie,
          skoltunione falszywe glupie ryje. Srac na was pokomunistyczne bezmyslne scierwo.
        • toja3003 masz racje Marku, tez jestem tego samego zdania! 19.05.04, 16:40
    • Gość: E. Olender Re: Nauka i komercja. ODPOWIEDZ AUTORKI IP: *.verona01.nj.comcast.net 19.05.04, 16:56
      OD AUTORKI

      Ksiazka Krimsky’ego byla w Stanach szeroko recenzowana – rowniez krytycznie.
      Wielu recenzentow orzeklo, ze nad konsekwencjami komercjalizacji nauki da sie
      zapanowac. I to samo twierdzi Krimsky. Uwaza jednak, ze zapanowac mozna tylko
      nad zjawiskiem, ktore jest rozpoznane i zrozumiale. Glos Krimsky’ego nie jest
      atakiem na nauke, ale glosem w jej obronie i to wypowiedzianym z miloscia.

      Czy przytoczone przyklady maja tylko wymiar patologiczny i kryminalny? Nie
      sadze. Pokazuja raczej mozliwe (i faktycznie powstale) konsekwencje otwarcia
      pewnych furtek. Nauka jest rzeczywiscie dziedzina, ktora dotad wykazywala duza
      zdolnosc do etycznej „samoregulacji”. Nierozwazna bylaby jednak wiara w to, ze
      naukowcy beda uczciwi do upadlego, niezaleznie od warunkow, w jakich przyjdzie
      im pracowac. Kto ma watpliwosci, niech sobie przypomni chocby „marcowych
      docentow” , nie wspominajac o czarnych kartach nauki w Trzeciej Rzeszy. Jesli
      sie do nauki wprowadza z zewnatrz niemoralne reguly gry, czesc naukowcow
      reaguje jak... hmm... ludzie.

      Korporacyjne pieniadze sa duze i moga byc w nauce przydatne. Ale przekazywane
      bezposrednio beda niczym innym jak inwestycja, ktora musi sie zwrocic. Pan
      Marek, ktory powoluje sie na przyklad Boeinga, pamieta zapewne afere Druyuna,
      urzednika Air Force, ktory byl odpowiedzialny za negocjowanie umow na samolot
      tankujacy (tzn. 767 tanker), a ktoremu Boeing gotow byl placic pensje. Na prace
      badawcze i konstrukcyjne nad nowoczesna platforma do tankowania w powietrzu
      Boeing wydaje dziennie, jak twierdzi, milion dolarow; leasingu samolotow
      wojsku – zastopowany w lutym w atmosferze skandalu - mial przyniesc
      producentowi ponad 23 miliardy $. O takich pieniadzach mowa, kiedy w gre
      wchodzi wielki przemysl. A przy tym CEO za bledne decyzje inwestycyjne moga
      stracic swoje 7 lub 8 cyfrowe roczne uposazenie, wiec pokusa drogi na skroty
      jest duza.

      Nie tylko nawiedzeni naukowcy martwia sie przenikaniem swiata nauki i biznesu.
      W zeszlym tygodniu kilku kongresmenow zazadalo wytlumaczenia, dlaczego naukowcy
      zatrudnianie przez NIH, instytucje dzielaca niemal 30 miliardowy budzet na
      badania naukowe, dorabiaja sobie po godzinach w koncernach farmaceutycznych.
      Praktyke te uznano za potencjalne zagrozenie konfliktem interesow (wiadomosc z
      National Public Radio).

      Nie sadze tez, by problem opisany przez Krimsky’ego byl tylko problemem
      bogatych krajow. W krajach biednych, cena za lojalnosc naukowcow jest po prostu
      nizsza.

      Z pozdrowieniem dla dyskutantow
      Elzbieta Olender
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka