Dodaj do ulubionych

czas- istnieje czy nie?

05.08.11, 21:05
"Czas jest określoną sumą etapów, wynikających jeden z drugiego i
następujących jeden po drugim w łańcuchu przyczyny i skutku, jak na przykład
dni, miesiące, lata.

Czas nie istnieje, jest tylko odczucie zmian, które tworzy w nas poczucie upływu czasu. W duchowym jest to oczywiste, ale w świecie materialnym jest zamaskowane, ponieważ w nim zmieszanych jest ze sobą mnóstwo zjawisk, skutków, zmian, które tak jakby nie są związane bezpośrednio z duchowym, czyli nie zależą od naszych wysiłków i postępu."

Obserwuj wątek
    • al.1 Re: czas- istnieje czy nie? 05.08.11, 21:30
      Na to pytanie nie da sie odpowiedziec "tak" lub "nie" bez odpowiedniego komentarza.
      Jesli ktos powie, ze nie istnieje, to w jaki sposób mozna mierzyc cos, co nie istnieje?
      Jesli ktos powie, ze istnieje, to niech go pokaze.
      Czas isntieje wraz z materia. Samoistnie (w oderwaniu od materii) nie istnieje.
      Wiecej w moim artykule:
      www.eioba.pl/a/33ba/dlaczego-czas-nie-moze-dylatowac
      • smutas Re: czas- istnieje czy nie? 07.08.11, 18:31
        al.1 Wlasnie "zaliczylem" twoj artykul. Nie chce cie martwic, ale przykro go czytac :-( t=s/v... Liczysz czas czasu? I powiedz w jakiej przestrzeni? Jakie jest znaczenie drogi w twoim wzorku?

        Ten caly wywod przypomina film Poszukiwana, poszukiwany i rozmowe o zawartosci cukru w cukrze.

        cheers
        • al.1 Re: czas- istnieje czy nie? 08.08.11, 09:26
          smutas napisał:

          > al.1 Wlasnie "zaliczylem" twoj artykul. Nie chce cie martwic, ale przykro go czytac :-(

          Nie zmartwiles mnie, a poswiecenie doceniam.

          > t=s/v... Liczysz czas czasu?

          Jak to czas czasu? Jest to znany powszechnie wzór na czas sredni obiektu lub obiektu poruszajacego sie jednostajnie. Cos sie nie zgadza?

          > I powiedz w jakiej przestrzeni?

          W rzeczywistej (trójwymiarowej) przestrzeni, zyjesz w jakiejs innej?

          > Jakie jest znaczenie drogi w twoim wzorku?

          Kapitalne.

          > Ten caly wywod przypomina film Poszukiwana, poszukiwany i rozmowe o zawartosci
          > cukru w cukrze.

          A konkretnie w jakim ustepie? Co kwestionujesz?
          • smutas Re: czas- istnieje czy nie? 08.08.11, 21:47
            "Nie zmartwiles mnie, a poswiecenie doceniam. "

            to mi milo :-)

            > t=s/v... Liczysz czas czasu?

            "Jak to czas czasu? Jest to znany powszechnie wzór na czas sredni obiektu lub obiektu poruszajacego sie jednostajnie. Cos sie nie zgadza?"

            Wszystko sie nie zgadza. Czas czasu bo t != T. To co piszesz jest nielogiczne:

            "Korzystając z powszechnie znanego wzoru na czas, t = s/v, zakładamy, że ma on swoją prędkość s/t. Innymi słowy, prędkość czasu, czyli s/v = s/t. Skutkiem tego, otrzymujemy potwierdzenie fantastycznego absurdu, że t = v."

            Wychodzisz z zalozenia, ze czas zasuwa gdzies w przestrzeni 3D. I to jest podstawowy blad. Czas nie jest czescia trojwymiarowej przestrzeni. Jest jakgdyby "obok". To jest oczywiscie daleko idace uproszczenie. W OTW/STW czas jest czescia czterowymiarowej czasoprzestrzeni. Ale ty sie z tym nie zgadzasz, prawda?. Nie moge wiec uzyc tego sposobu by wyjasnic ci twoj blad.
            Zatem jesli masz wzorek na czas : t=s/v to wszystko pasuje JESLI opisujesz ruch ciala w 3D. Niestety zakladasz, ze czas ma swoja predkosc w tej przestrzeni! Czyli jak? sekundy plyna metr po metrze? W twoich przeksztalceniach wzoru jedno "t" NIE JEST tym drugim "t". Jesli chcesz brnac w takie bagienko to powinienes po pierwsze uzywac pelnych wyrazen; v=s/t, s=v*t, t=s/v. A nawet, dla jasnosci t/1=s/v. Wtedy bedziesz jasno widzial co z czym sie skraca. Ty robisz tak: t=s/v. Nastepnie na sile probujesz policzyc jego predkosc, zapominajac, ze zmieniasz jednostki! Po prawej stronie rownania nie masz "t" tylko v(t) (v od t, lub t w indeksie) v(t)=s/t . W zaszdzie co ja sie tu mecze! Przeciez takie przeksztalcenia robia dzieci w podstawowce! Ty, jako ekonomista, powinienes chyba wiedziec jak sie rachuje!

            > I powiedz w jakiej przestrzeni?

            "W rzeczywistej (trójwymiarowej) przestrzeni, zyjesz w jakiejs innej?"

            Czyli???? 60 minut na godzine? Stwierdzenie o przeplywie czasu NIE ODNOSI sie do 3D. To tak jakbys chcial mierzyc cisnienie oscyloskopem. Jesli jednak masz ochote i czas (hihihi - czas) to objasnij jak to sobie wyobrazasz.

            > Jakie jest znaczenie drogi w twoim wzorku?

            "Kapitalne."

            Glupszej odpowiedzi nie potrawiles wykombinowac? Gdzie masz "metry" w domenie czasu?

            > Ten caly wywod przypomina film Poszukiwana, poszukiwany i rozmowe o zawartosci
            > cukru w cukrze.

            A konkretnie w jakim ustepie? Co kwestionujesz?


            Wyzej podalem o ktory kawalek mi glownie chodzi. Do tego mozna dorzucic kilka innych; np. ten fragment o podrozy Warszawa - Katowice. Sprawdza sie dla kierowcy, ale osobiscie nie slyszalem by fotony robily sobie postoje w MacDonalds lub robily objazdy na trasie Mars Ziemia przez Neptuna. Nie mowiac juz o wspomnianych systemach typu GPS. Juz predzej jestem sklonny przyjac tlumaczenie Alsora o wplywie sily odsrodkowej na satelity niz twoje fantazje.
            • al.1 Re: czas- istnieje czy nie? 10.08.11, 08:53
              smutas napisał:

              Chlast

              > Wychodzisz z zalozenia, ze czas zasuwa gdzies w przestrzeni 3D. I to jest podstawowy blad.

              Czas nie zasuwa. On nie ma takiej zdolnosci!
              Widze, ze opacznie zrozumiales mój wywód, czyli kompletnie go nie zrozumiales. Ja sobie po prostu zadrwilem, czego nie zauwazyles. To nie ja wysunalem hipoteze, ze czas biegnie. A rzekomo biegnie, bo rzekomo moze dylatowac - wedlug niektórych óczonych.
              Skoro wg nich (nie mnie!) czas biegnie, a wiec ma – wedlug nich (a nie mnie!) swoja predkosc! Pewnie i wedlug Ciebie (cyt. “Czyli jest efekt przyczynowo skutkowy spowodowany uplywem czasu.”). Nie zaprzeczam, ze “uplyw czasu” to wygodny kolokwializm, lecz nie majacy miejsca w rzeczywistosci.

              Chlast

              > Czyli???? 60 minut na godzine? Stwierdzenie o przeplywie czasu NIE ODNOSI sie do 3D. To
              > tak jakbys chcial mierzyc cisnienie oscyloskopem. Jesli jednak masz ochote i czas (hihihi -
              > czas) to objasnij jak to sobie wyobrazasz.

              Nonsensów sobie nie wyobrazam. Podobnie jak nonsensownego rzekomego, czwartego czasowego wymiaru. Poruszamy sie: w lewo – w prawo; w tyl – w przód; w góre – w dól, wiec jaka jest czwarta mozliwosc?

              Chlast

              > Wyzej podalem o ktory kawalek mi glownie chodzi. Do tego mozna dorzucic kilka innych; np.
              > ten fragment o podrozy Warszawa - Katowice. Sprawdza sie dla kierowcy, ale osobiscie nie
              > slyszalem by fotony robily sobie postoje w MacDonalds lub robily objazdy na trasie Mars
              > Ziemia przez Neptuna.

              Fotony maja swoja mase, jak kazdy byt fizyczny. Pewnie nie slyszales, o tzw. soczewkowaniu grawitacyjnym? Ze wiazka swiatla jest odksztalcana w poblizu wielkich mas? No, ale to wg. óczonych przestrzen sie odksztalca.
              Dylatacja czasu nie istnieje. Ani w skali makro, ani w mikro.

              > Nie mowiac juz o wspomnianych systemach typu GPS. Juz predzej jestem sklonny przyjac
              > tlumaczenie Alsora o wplywie sily odsrodkowej na satelity niz twoje fantazje.

              Czyz sila odsrodkowa dzialajaca na cialo, nie powoduje zmiany zachowania materii tego ciala?

              Science cannot propagate nonsense
              Because it is a human offence

              W nauce nie może być nonsensowności
              Albowiem jest to obraza ludzkości
              • smutas Re: czas- istnieje czy nie? 10.08.11, 21:10
                > Fotony maja swoja mase, jak kazdy byt fizyczny. Pewnie nie slyszales, o tzw. so
                > czewkowaniu grawitacyjnym? Ze wiazka swiatla jest odksztalcana w poblizu wielki
                > ch mas? No, ale to wg. óczonych przestrzen sie odksztalca.


                WOW! Podaj jak doliczyles sie spoczynkowej masy fotonu! Moze jeszcze powiesz, ze fale na jeziorze tez maja mase? Nie, nie slyszalem o soczewkowaniu grawitacyjnym. Czy moglbys mi ten termin przyblizyc? Czy nie jest to to zjawisko, ktore bylo pierwszym duzym doswiadczeniem potwierdzajacym prawdziwosc OTW?

                A czy ty slyszales o dyfrakcji swiatla i np. doswiadczeniu "double slot"??? Jesli tak, to przybliz mi swoj punkt widzenia jak czasteczka posiadajaca mase moze zachowywac sie w ten sposob?


                cheers :-)
                • al.1 Re: czas- istnieje czy nie? 12.08.11, 01:43
                  smutas napisał:

                  > > Fotony maja swoja mase, jak kazdy byt fizyczny. Pewnie nie slyszales, o t
                  > zw. so
                  > > czewkowaniu grawitacyjnym? Ze wiazka swiatla jest odksztalcana w poblizu
                  > wielki
                  > > ch mas? No, ale to wg. óczonych przestrzen sie odksztalca.
                  >
                  >
                  > WOW! Podaj jak doliczyles sie spoczynkowej masy fotonu!

                  Nie istnieje masa spoczynkowa, bo nic nie spoczywa! Wszystko jest w ruchu. Kazda postac materii ma swoja mase. Masa fotonu zostala okreslona przez naukowców. Nie wierzysz? O ile pamietam to wynosi mniej niz 10^-48 g.

                  > Moze jeszcze powiesz, ze fale na jeziorze tez maja mase?

                  A foton wedlug Ciebie jest fala?

                  > Nie, nie slyszalem o soczewkowaniu grawitacyjnym. Czy moglbys mi ten termin przyblizyc?
                  > Czy nie jest to to zjawisko, ktore bylo pierwszym duzym doswiadczeniem potwierdzajacym
                  > prawdziwosc OTW?

                  Teoria wzglednosci jest falszywa. O soczewkowaniu grawitacyjnym mozesz dowiedziec sie tu:
                  pl.wikipedia.org/wiki/Soczewkowanie_grawitacyjne
                  ale chyba zmienili podejscie. O ile sie nie myle wczesniej tlumaczyli to odksztalceniem przestrzeni.
                  >
                  > A czy ty slyszales o dyfrakcji swiatla i np. doswiadczeniu "double slot"??? Jesli tak, to przybliz
                  > mi swoj punkt widzenia jak czasteczka posiadajaca mase moze zachowywac sie w ten
                  > sposob?

                  Masz na mysli doswiadczenie Younga? W pierwszej kolejnosci foton jest czastka i uwazam ze nie moze byc inaczej. Kazdy byt fizyczny ma mase i fotony nie sa w tym przypadku wyjatkiem. Nie moga istniec byty fizyczne bezmasowe. I mam pytanie: zgadzasz sie z tym, czy nie? Daruj sobie spoczynkowosc. Nic we wszechswiecie nie spoczywa, nawet jesli nam sie zdaje, ze spoczywa.
                  • janznepomuka Re: czas- istnieje czy nie? 12.08.11, 11:57
                    1). Czas jest bardzo obok przestrzeni trójwymiarowej. Tak bardzo, że pozwala na wywnioskowanie skrajnie FAŁSZYWYCH praw fizyki, bo wprawdzie wydaje się, że podstawowa kinematyka przy małych prędkościach jest OK, ale niestety elektromagnes nie ma prawa działać.....

                    2). Czas jest elementem czasoprzestrzeni, jednak ma w niezmienniku inny znak niż współrzędne przestrzenne
                    • al.1 Re: czas- istnieje czy nie? 13.08.11, 02:41
                      janznepomuka napisał:

                      > 1). Czas jest bardzo obok przestrzeni trójwymiarowej. Tak bardzo, że pozwala na
                      > wywnioskowanie skrajnie FAŁSZYWYCH praw fizyki, bo wprawdzie wydaje się, że po
                      > dstawowa kinematyka przy małych prędkościach jest OK, ale niestety elektromagne
                      > s nie ma prawa działać.....

                      Czas/ruch/zmiana musi byc czegos. Sam czas nie istnieje.

                      > 2). Czas jest elementem czasoprzestrzeni, jednak ma w niezmienniku inny znak ni
                      > ż współrzędne przestrzenne
                  • janznepomuka Re: czas- istnieje czy nie? 12.08.11, 12:05
                    Nie masz racji. Wszystko jest falą i tylko FALĄ i wszystkim rządzi zasada falowa Fermata. Tak ruchem fali elektromagnetycznej, pojedynczego fotonu, jak samochodu.

                    Tylko czasem pewne zjawiska łatwiej opisać wnioskami z zasady falowej (np. zasadami zachowania energii lub pędu) niż bezpośrednio rozwiązywać równania wariacyjne.... I wtedy mówimy o cząstkach. I im większa masa (w sensie E/c^2), tym bardziej cząstkowy opis wydaje się wygodniejszy....
                  • smutas Re: czas- istnieje czy nie? 13.08.11, 04:57
                    Po pierwsze; co tak wrzeszczysz? Myslisz, ze wykrzyknikami dodasz sobie autorytetu?

                    > Nie istnieje masa spoczynkowa, bo nic nie spoczywa!

                    Troche w tym racji jest, choc nie dotyczy "wszystkiego". Foton nie ma masy spoczynkowej (albo dokladniej ma mase spoczynkowa = 0) poniewaz nie istnieje w spoczynku. A nawet gorzej :-) Istnieje wylacznie poruszajac sie z predkoscia = c, ani wiecej, ani mniej. Mozna, jak sie ktos uprze, wyliczyc jego mase relatywistyczna, zalezna od jego energii / pedu. Idzie to jakos tak:
                    https://upload.wikimedia.org/math/1/a/0/1a0b86d3c8bc9f25b8fd420637cea2f3.png

                    Wiadomo: masa to forma istnienia energii :-) Czyli dla np. fotonu E = pc. Gdzie ped mozna wyznaczyc z: p = h * f/c (f czestotliwosc, h stala Plancka, c predkosc swiatla w prozni).

                    Co do twojego "10^-48 g", poprosilbym o zrodla albo o sposob w jaki to wyliczyles.

                    > > Moze jeszcze powiesz, ze fale na jeziorze tez maja mase?
                    >
                    > A foton wedlug Ciebie jest fala?

                    A wg. ciebie jest czym, jesli nie czasteczka i fala w jednym?

                    > > Nie, nie slyszalem o soczewkowaniu grawitacyjnym.
                    > O soczewkowaniu grawitacyjnym mozesz dowiedzi
                    > ec sie tu:

                    Czyzbys nie zauwazyl drwiny? Jaja sobie robie, a ty lykasz to jak mlody pelikan :-)
                    BTW. Wiki en mowi:
                    "Spacetime around a massive object (such as a galaxy cluster or a black hole) is curved, and as a result light rays from a background source (such as a galaxy) propagating through spacetime are bent. The lensing effect can magnify and distort the image of the background source."

                    > Teoria wzglednosci jest falszywa. (i gdzie inndziej:... bo opiera sie na falszywych zalozeniach)

                    Jak do tej pory mantrujesz to samo zdanie az mdli w zoladku, i jak dotad nie dales ZADNEGO argumentu na poparcie swoich torii, poza wodolejstwem. Pytam wiec; ktore zalozenia sa falszywe, gdzie OTW/STW sie myli? I prosze nie opowaiadj bzdur rodzaju: czas nie istnieje - bo nie! Lub czasoprzestrzen jest tylko wymyslem "oczonych". To sa argumenty z piaskownicy. Ja pytam o cos co mozna "zmierzyc i zwazyc". Czyli o doswiadczenia potwierdzajace twoje tezy, obliczenia. Lub doswiadczenia / obliczania wykazujace blednosc ww. teorii.

                    > Masz na mysli doswiadczenie Younga? W pierwszej kolejnosci foton jest czastka i
                    > uwazam ze nie moze byc inaczej. Kazdy byt fizyczny ma mase i fotony nie sa w t
                    > ym przypadku wyjatkiem. Nie moga istniec byty fizyczne bezmasowe. I mam pytanie
                    > : zgadzasz sie z tym, czy nie? Daruj sobie spoczynkowosc. Nic we wszechswiecie
                    > nie spoczywa, nawet jesli nam sie zdaje, ze spoczywa.

                    Tak, o to doswiadczenie mi chodzi (sorry za literowke, oczywiscie chodzi o double slit). Na twoje pytanie odpowiadam: Nie, nie zgadzam sie. Istnieja "byty fizyczne" nie posiadajace masy. Nawet wspomniane fale na jeziorze takowej nie posiadaja, nie wspominajac o oddzialywaniach elektromagnetycznych - fale EM (czyli fotony). Do tego dochadza inne czastki "cechowania" np. gluony.

                    Gdyby fotony nie potrafily zachowywac sie jak fala oraz gdyby posiadaly mase, nie mozliwe by bylo by "przechodzily" przez szybe, by interferowaly, by podlegaly odfiltrowaniu przez kolorowe szybki (filtry optyczne i rozne dlugosc fal). Dla porownania wez np. elektrony. Tez mozesz je rozpedzic do zawrotnych predkosci, a jednak poza banke kineskopu nie wyleca. Dalej; lecac przez bezmiar kosmosu tracac energie, tracilyby rowniez predkosc. A tak sie sklada, ze predkosc fotonu jest bezzmienna niezaleznie od czestotliwosci (energii).

                    Cale wiec twoje dywagacje sa zwyklym bajkopisarstwem. Jak ci sie chce to mozesz co jeszcze napisac. Ja mam dosc, bo az przykro sie robi, ze ktos z tzw. wyksztalceniem wywala sie na wiedzy z zakresu szkoly podstawowej (dzis pewnie gimnazjalnej).


                    cheers
                    • al.1 Re: czas- istnieje czy nie? 14.08.11, 21:02
                      smutas napisał:

                      > Po pierwsze; co tak wrzeszczysz? Myslisz, ze wykrzyknikami dodasz sobie autorytetu?

                      Wykrzykniki sa do uzywania. Krzyczeniem jest pisanie wielkimi literami jesli sie znam na netykiecie. Jezeli Cie to urazilo, to przepraszam.

                      > > Nie istnieje masa spoczynkowa, bo nic nie spoczywa!
                      >
                      > Troche w tym racji jest, choc nie dotyczy "wszystkiego". Foton nie ma masy spoc
                      > zynkowej (albo dokladniej ma mase spoczynkowa = 0) poniewaz nie istnieje w spoczynku.

                      A neutrina nie maja masy? Przeciez tez nie istnieja w spoczynku.

                      > A nawet gorzej :-) Istnieje wylacznie poruszajac sie z predkoscia = c, ani wiecej, ani mniej.

                      Jakze to? Spowolniono je do 25 km/godz. Patrz:
                      odkrywcy.pl/kat,111408,title,Swiatlo-zatrzymane-na-sekunde,wid,11826917,wiadomosc.html?smg4sticaid=6cd7b

                      > Co do twojego "10^-48 g", poprosilbym o zrodla albo o sposob w jaki to wyliczyles.

                      Prosze bardzo:
                      www.astronomycafe.net/qadir/BackTo347.html
                      imagine.gsfc.nasa.gov/docs/ask_astro/answers/961102.html

                      > Czyzbys nie zauwazyl drwiny? Jaja sobie robie, a ty lykasz to jak mlody pelikan :-)

                      Ja nie mam czasu na jajcarstwo. Moja zasada jest, ze jak czegos nie wiem to pytam.

                      > BTW. Wiki en mowi:

                      Ja sie o WIKI juz wczesniej wypowiedzialem.

                      > "Spacetime around a massive object (such as a galaxy cluster or a black hole) is curved, ..."

                      Dupa w kwiatach. Nie istnieje czasoprzestrzen. Przestrzen jest nieodksztalcalna.

                      > > Teoria wzglednosci jest falszywa. (i gdzie inndziej:... bo opiera sie na
                      > falszywych zalozeniach)
                      >
                      > Jak do tej pory mantrujesz to samo zdanie az mdli w zoladku, i jak dotad nie dales ZADNEGO > argumentu na poparcie swoich torii, poza wodolejstwem. Pytam wiec; ktore zalozenia sa
                      > falszywe, gdzie OTW/STW sie myli?

                      Mdli? :) Zazyj avio marin. Jesli Cie nie przekonalem to na odtrutke zajrzyj na:
                      n-t.ru/tpe/ng/opo.htm
                      www.physicsmyths.org.uk/gps.htm
                      www.pinopa.republika.pl/Udalosie.html
                      Moim zdaniem warto wiedziec, co inni maja do powiedzenia w tych tematach.

                      > I prosze nie opowaiadj bzdur rodzaju: czas nie istnieje - bo nie!

                      To ja tak powiedzialem? A gdziez to? Wskazesz?
                      Powtórze on nie wystepuje solo, dlatego nie moze dylatowac.

                      > Lub czasoprzestrzen jest tylko wymyslem "oczonych". To sa argumenty z piaskownicy. Ja
                      > pytam o cos co mozna "zmierzyc i zwazyc".

                      Rozumiem, ze czasoprzestrzen zostala zmierzona i zwazona.

                      > Czyli o doswiadczenia potwierdzajace twoje tezy, obliczenia. Lub doswiadczenia / obliczania
                      > wykazujace blednosc ww. teorii.

                      Ja mowie o przede wszystkim o falszywych hipotezach kosmologicznych. Hipotezy sa nie udowodnione. Gdyby byly, nie bylyby hipotezami a prawdami naukowymi.

                      > Na twoje pytanie odpowiadam: Nie, nie zgadzam sie. Istnieja "byty fizyczne" nie posiadajace
                      > masy.

                      No to sie nie zgadzamy. Podobno dusza nie posiada masy :D

                      > Nawet wspomniane fale na jeziorze takowej nie posiadaja,

                      A co powiesz na kolyszace sie galezie na wietrze?

                      > nie wspominajac o oddzialywaniach elektromagnetycznych - fale EM (czyli fotony).

                      Masa fotonu zostala wyliczona. Zródla podalem wyzej.

                      > Do tego dochadza inne czastki "cechowania" np. gluony.

                      Gluony sa hipotetyczne. Mam ogromna watpliwosc czy istnieja.

                      > Gdyby fotony nie potrafily zachowywac sie jak fala oraz gdyby posiadaly mase, n
                      > ie mozliwe by bylo by "przechodzily" przez szybe, by interferowaly, by podlegal
                      > y odfiltrowaniu przez kolorowe szybki (filtry optyczne i rozne dlugosc fal). Dl
                      > a porownania wez np. elektrony. Tez mozesz je rozpedzic do zawrotnych predkosci
                      > , a jednak poza banke kineskopu nie wyleca. Dalej; lecac przez bezmiar kosmosu
                      > tracac energie, tracilyby rowniez predkosc. A tak sie sklada, ze predkosc foton
                      > u jest bezzmienna niezaleznie od czestotliwosci (energii).

                      Predkosc fotonu moze byc zmienna. Jedne czastki prznikaja przez szybe, inne nie. Wezmy te neutrina, przeciez one tez maja mase i nie tylko z szyba sobie radza.

                      > Cale wiec twoje dywagacje sa zwyklym bajkopisarstwem. Jak ci sie chce to mozesz co jeszcze napisac.

                      Mozesz to oceniac jak chcesz. Ja tez nie mam czasu na dyskutowanie z betonem naukowym. Mialem zamiar odpisac na wczesniejszy post, ale w tej sytuacji mam watpliwosci. Poza tym dzisiaj juz bym nie zdazyl.

                      > Ja mam dosc, bo az przykro sie robi, ze ktos z tzw. wyksztalceniem wywala sie na wiedzy z
                      > zakresu szkoly podstawowej (dzis pewnie gimnazjalnej).

                      Co ja jestem temu winien, ze po szkolach ócza gópoty?

                      Szczęść borze
                      • smutas Re: czas- istnieje czy nie? 15.08.11, 04:43
                        > A neutrina nie maja masy? Przeciez tez nie istnieja w spoczynku.

                        Neutrina sa tak "tajemnicze", ze nawet nukowcy nie bardzo wiedza jakie maja one wlasciwosci. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie by sie nie poruszaly.

                        > Jakze to? Spowolniono je do 25 km/godz. Patrz:

                        No patrze... I co widze? Ano, to, ze wpuscili swiatlo w kondensat Bosego-Einsteina. Czyli ma sie to nijak do predkosci fotonu w prozni, a takiej predkosci przeciez mowie. Miedzy czasteczkami kondenstatu fotony i tak zasuwaja z przepisowa predkoscia = c.

                        > Prosze bardzo:
                        > rel="nofollow">imagine.gsfc.nasa.gov/docs/ask_astro/answers/961102.html

                        Hm, a mnie sie zdawalo, ze jezyk "zagraniczny" znasz jak wlasny. A stio tam jak wol:
                        "So far, general relativity has withstood every test. And try as we might, we can measure no mass for the photon. We can just put upper limits on what mass it can have. These upper limits are determined by the sensitivity of the experiment we are using to try to "weigh the photon". The last number I saw was that a photon, if it has any mass at all, must be less than 4 x 10^-48 grams. For comparison, the electron has a mass of 9 x 10^-28 grams. "

                        Co znaczy, ze GDYBY foton mial mase, to nie bylaby ona wieksza niz 4 x 10^-48 g. Co nie znaczy, za taka mase posiada :-) Do tego, poprzedzajace zdanie mowi, ze jak do tej pory Einstein broni sie na kazdym polu.

                        > Ja sie o WIKI juz wczesniej wypowiedzialem.
                        Wiki jako zrodlo jest "takie-sobie". Jednak w wiekszosci wypadkow zawiera przypisy i linki do zrodel. A tych pominac nie wolno.

                        > Dupa w kwiatach. Nie istnieje czasoprzestrzen. Przestrzen jest nieodksztalcalna.

                        Jakis dowod na to co mowisz, czy tylko taki ci sie "wydawa"?

                        > > I prosze nie opowaiadj bzdur rodzaju: czas nie istnieje - bo nie!
                        >
                        > To ja tak powiedzialem? A gdziez to? Wskazesz?

                        Doslownie moze i tak nie powiedziales, ale ogolny sens twoich wypowiedzi ma wlasnie taki wydzwiek. Wystarczy spojzec wyzej: Dupa w kwiatkach... Swietny i b. naukowy argument :-)

                        > Rozumiem, ze czasoprzestrzen zostala zmierzona i zwazona.

                        W pewnym sensie, tak. Zostaly wyliczone wlasciwosci czasoprzestrzeni i potwierdzone eksperymentalnie.

                        > Ja mowie o przede wszystkim o falszywych hipotezach kosmologicznych. Hipotezy s
                        > a nie udowodnione. Gdyby byly, nie bylyby hipotezami a prawdami naukowymi.

                        OTW/STW to sa teorie, a nie hipotezy. Zreszta i teorie, i hipotezy potwierdza sie lub obala na porzadku dziennym. Niestety, jak do tej pory Albert trzyma sie dobrze :-)
                        Nie precyzujesz zreszta, ktrore fragmety sa falszywe. Mowisz o nich b ogolnie i niejasno, a to ogranicza mozliwosc normalnej rozmowy.

                        > No to sie nie zgadzamy. Podobno dusza nie posiada masy :D
                        > A co powiesz na kolyszace sie galezie na wietrze?

                        Czy moge dodac do tej kolekcji mase twojego mozgu? OK, to bylo ponizej pasa, jednak twoj sarkazm tez nie jest najwyzszych lotow.
                        Zjawisko falowe jest jak najbardziej "bytem fizycznym". Twoje odpowiedzi - wyliczanki swiadcza jedynie o nierozumieniu tematu.

                        > Masa fotonu zostala wyliczona. Zródla podalem wyzej.

                        Nie masa, drogi kolego, tylko jej limit. To co probujesz wmowic przypomina sytuacjie rowerzysty na "krajowej jedynce". Tam jest limit powiedzmy 90km/h, wg. ciebie rowerzysta wlasnie z taka predkoscia pedaluje po tej drodze.

                        > Gluony sa hipotetyczne. Mam ogromna watpliwosc czy istnieja.
                        Moze i racja, ale cos w kupie kwarki trzyma :-) Mozesz sobie to "cos" nazwac jak chcesz, ale masy to w nich nie znajdziesz.

                        > Predkosc fotonu moze byc zmienna. Jedne czastki prznikaja przez szybe, inne nie
                        > . Wezmy te neutrina, przeciez one tez maja mase i nie tylko z szyba sobie radza

                        Foton nie zmienia predkosci w prozni. Swiatlo ma rozna predkosc w roznych osrodkach. Swiatlo, czyli jakby srednia predkosc fotonow, walacych swoimi malymi glowkami w napotykane na swojej drodze czasteczki, i znowoz pedzacymi przez pustke miedzy czasteczkowa. Foton miedzy czasteczkmi, czyli w prozni, ZAWSZE porusza sie z pred 186000 mil/s lub 299 792 458 m/s.
                        Neutrina przenikaja przez w zasadzie wszystko. Maja niezerowa mase, ktorej jakos jeszcze sie nie doliczono. Jednak zupelnie nie zrozumiales sprawy z szyba i swiatlem. Neutrino przelatuje przez szybe i nic sie nie dzieje, ani z ta czasteczka, ani z szyba. Z fotonami jest inaczej. Swiatlo sie ugina, interferuje, jest tlumione, fotony zmieniaja swoja energie (nie zupelnie tak, ale dla uproszczenia sprawy mozna tak powiedziec), szyba sie grzeje, itp. To cala masa roznych zjawisk zwiazanych z falowa natura swiatla.
                        Neutrino zachowuja sie bardziej jak piasek rzucony przez luzne sito. Ziarenko - neutrino, ktore trafi na oczko, przelatuje nie zmieniajac ani kierunku ani energii. To, ktore trafi na "drucik", zostaje na nim zatrzymane. Przekazuje swoja energie atomowi i powoduje jego rozpad.

                        cheers


                        PS. Jeszcze czytam twoje linki. To co rzucilo mi sie w oczy to art pana Thomas'a Smid'a. Gosc zdaje sie byc "odmiencem i popaprancem", niejako wykletym ze wspolczesnej nauki. Oczywiscie nie swiadczy to o nim zle. Z jedym wyjatkiem - jego art nt. aerodynamiki to totalny burdel. Ani jedna z jego tez nie jest potwierdzona eksperymentalnie. Myli w sposob razacy sily oporu z silami Bernoulli'ego. Pala na szynach.
                        • al.1 Re: czas- istnieje czy nie? 15.08.11, 18:33
                          smutas napisał:

                          > Neutrina sa tak "tajemnicze", ze nawet nukowcy nie bardzo wiedza jakie maja one
                          > wlasciwosci. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie by sie nie poruszaly.

                          Ale jednak maja mase.
                          >
                          > > Jakze to? Spowolniono je do 25 km/godz. Patrz:
                          >
                          > No patrze... I co widze? Ano, to, ze wpuscili swiatlo w kondensat Bosego-Ein
                          > steina
                          . Czyli ma sie to nijak do predkosci fotonu w prozni, a takiej
                          > predkosci przeciez mowie.

                          Z twojej wczesniejszej wypowiedzi to nie wynikalo. Ale niech bedzie (chociaz, to nie ten material w którym to czytalem), patrz link:
                          www.cbc.ca/news/health/story/2000/07/20/speedlight000720.html

                          > Hm, a mnie sie zdawalo, ze jezyk "zagraniczny" znasz jak wlasny.

                          Nie jak wlasny :)

                          > A stio tam jak wol:
                          > "So far, general relativity has withstood every test.

                          Po pierwsze, wzglednosciówka jest falszywa (w kazdej chwili moge to uzasadnic).
                          Powolujac sie na jakakolwiek strone w tych tematach, trudno nie znalezc odwolywan sie do boga fizyki, czyli Einsteina. Czy przeczy jego "religii" czy nie przeczy. To jest chore.

                          Nie twierdze, ze cala jego wiedza byla zla, ale generalnie uwstecznil fizyke a skutki tego odczuwamy po dzis dzien. Jednym slowem moge powiedziec, ze robil sobie jaja w fizyce, a wyznawców ma po dzis dzien.


                          > Co znaczy, ze GDYBY foton mial mase, to nie bylaby ona wieksza niz 4 x 10^-48 g. Co nie
                          > znaczy, za taka mase posiada :-)

                          Pytales mnie skad wzialem taka liczbe? Podalem. Tymczasem ja sie nie zgadzam ze stanowiskiem, ze foton nie ma masy, bo:
                          1.ma postac
                          2.daje sie wykryc
                          3.jest w ruchu
                          4.ma predkosc
                          5.rodzi go materia
                          6.reaguje z materia
                          Masy moga nie miec byty niematerialne, a takowych w naturze brak.

                          > Do tego, poprzedzajace zdanie mowi, ze jak do tej pory
                          > Einstein broni sie na kazdym polu.

                          Ale to nie jest moje zdanie. Einstei polegl przeszlo 100 lat temu. Jego wzglednosciówki sa sztucznie utrzymywane przy zyciu przez zamordystów naukowych.

                          al.1 Nie istnieje czasoprzestrzen. Przestrzen jest nieodksztalcalna.

                          > Jakis dowod na to co mowisz, czy tylko taki ci sie "wydawa"?

                          Czas (czegos) jest ruchem (czegos). Sam czas (ruch) nie laczy sie z przestrzenia, bo przestrzen jest naszym otoczeniem. Jest to nielogiczne, wrecz idiotyczne skojarzenie. Jezeli ktos mialby na mysli czas/ruch konkretnego bytu fizycznego, to jego zwiazek z przestrzenia jest taki, ze on sie w niej znajduje, ale przeciez wszystkie byty fizyczne sie w niej znajduja. Gdyby przestrzen byla odksztalcalna, to moglibysmy posrednio obserwowac jej falowanie. Jak dotad nic takiego nie zauwazono.

                          > > Rozumiem, ze czasoprzestrzen zostala zmierzona i zwazona.
                          >
                          > W pewnym sensie, tak. Zostaly wyliczone wlasciwosci czasoprzestrzeni i potwierdzone
                          > eksperymentalnie.

                          Czasoprzestrzen jest hipoteza. Ja tez podalem wlasciwosci przestrzeni. Jest euklidesowa, niezniszczalna, nieodksztalcalna, jest skonczona, obliczylem jej objetosc we wszechswiecie i co? Podalem swoje hipotezy, ale na bazie realizmu.
                          Niech ktos spróbuje ja zniszczyc lub odksztalcic :D Nawet najwieksze czarne dziursko tego nie zrobi :D

                          > > Ja mowie o przede wszystkim o falszywych hipotezach kosmologicznych. Hipotezy sa nie
                          > > udowodnione. Gdyby byly, nie bylyby hipotezami a prawdami naukowymi.

                          > OTW/STW to sa teorie, a nie hipotezy.

                          Zeby powstala teoria, musza byc wczesniej hipotezy na jakich ona bazuje. A bazuje na falszu, wiec wystarczy jeden falszywy element, zeby ja odrzucic (z rozmachem).

                          > Zreszta i teorie, i hipotezy potwierdza sie lub obala na porzadku dziennym. Niestety, jak do
                          > tej pory Albert trzyma sie dobrze :-)

                          One jest tylko dobrze zmumifikowanay :)

                          > Nie precyzujesz zreszta, ktrore fragmety sa falszywe. Mowisz o nich b ogolnie i
                          > niejasno, a to ogranicza mozliwosc normalnej rozmowy.

                          Podalem linki. Jest mnóstwo róznych materialów przeciw TW. Od siebie dodam, ze czas nie nie dylatuje, co jest jedna z hipotez TW. Zawsze jest kolejnosc: pierwsze zwalnia cos, w nastepstwie zwolnienia czegos, jest dluzszy czas czegos.

                          > Zjawisko falowe jest jak najbardziej "bytem fizycznym". Twoje odpowiedzi - wyli
                          > czanki swiadcza jedynie o nierozumieniu tematu.

                          Wiec powiem jak to rozumiem i jak mi sie wydaje. Fale, np. rozchodzace sie kregi na wodzie, mozemy obserwowac, ale ksztalty czegos przeciez nie sa bytami fizycznymi. Sa nimi natomiast uczestnicy i powody skutkujace obserwowanymi ksztaltami tego czegos.
                          Czy masz odmienne zdanie?

                          > > Masa fotonu zostala wyliczona. Zródla podalem wyzej.
                          >
                          > Nie masa, drogi kolego, tylko jej limit. To co probujesz wmowic p
                          > rzypomina sytuacjie rowerzysty na "krajowej jedynce". Tam jest limit powiedzmy
                          > 90km/h, wg. ciebie rowerzysta wlasnie z taka predkoscia pedaluje po tej drodze.

                          Totez przyjalem jego limit rzecz oczywista. Nie znam dokladnej masy fotonu.

                          > Moze i racja, ale cos w kupie kwarki trzyma :-)

                          Bylem kiedys na ponizszej stronie. Sprawdz tabelke. Czytuje rózne materialy i choc nie znam sie na wielu rzeczach, zapoznaje sie z róznymi stanowiskami w kwestiach gdzie nauka nie daje rady.
                          broks2006.republika.pl/
                          Niemniej, wedlug mojej opinii (czyli nikogo) organizacja mikroswiata wg naukowców jest zbyt skomplikowana i odbiega od rzeczywistosci, która jest prosta, a naukowcy go udziwniaja, aromatyzuja, koloruja, dodaja mu powabu i rozsmieszaja - choc z calym szacunkiem dla ich ogromnej wiedzy pozostaje.

                          • smutas Re: czas- istnieje czy nie? 17.08.11, 17:40
                            Predkosc swiatla (w prozni).

                            > Z twojej wczesniejszej wypowiedzi to nie wynikalo. Ale niech bedzie (chociaz, t
                            > o nie ten material w którym to czytalem), patrz link:
                            > rel="nofollow">www.cbc.ca/news/health/story/2000/07/20/speedlight000720.html

                            Mowilismy o stalej fizycznej zwanej "predkoscia swiatla", okreslenie "w prozni" jest czesto pomijane i jest czescia domyslana tego pojecie - jesli nie zdefiniowano inaczej. Bardzo ladny link podajesz.... Nie mlody juz, bo jedenastoletni. Do tego bledami wynikajacymi z niezrozumienia tematu przez dzinnikarza. Swiatlo - czyli w tym wypadku fala EM / fotony - nie poruszaly sie 300 razy szybciej niz 'c'. Szczyty fali, ref jako "group velocity", tak. Ale de facto takie cos nie moze niesc zadnej informacji, poniewaz to jest tylko zludzenie bicia predkosci swiatla. To troche tak jakbys zrobil sobie ekran kinowy o szerokosc powiedzmy 1 rok swietlny i wyswietlil na nim filmik gdzie samochod przejezdza z jednego konca ekranu na drugi w 20 sekund. Czy to znaczy, ze ten samochodzik przejechal 1 rok swietlny w 20 sekund? Czy informacja miedzy skrajnymi brzegami ekranu zostala przekazana?

                            www.askamathematician.com/?p=4037
                            www.scribd.com/doc/208319/NEC-Time-Travel-Experiment-in-2000
                            > Po pierwsze, wzglednosciówka jest falszywa (w kazdej chwili moge to uzasadnic).

                            To czemu jeszcze tego nie zrobiles? Z zapalem czekam na rzeczowe wyjasnienia.

                            > odwolywan sie do boga fizyki, czyli Einsteina. Czy przeczy jego "religii" czy nie prze
                            > czy. To jest chore.

                            Zalezy gdzie i czego sie szuka. Ja znajduje odwolania do Galileusza, Newtona czy Archimedesa z taka sama czestoscia co do Einsteina.

                            4 x 10^-48 g

                            > Pytales mnie skad wzialem taka liczbe? Podalem.

                            Szkoda tylko, ze nie zrozumiales co ona oznacza. Mialem kumpla posiadajacego VW Garbusa z licznikiem predkosci od VW GT - ponad 200km/h. Czy to oznacza, ze ten leciwy Garbus poleci z taka predkoscia? Nawet wersja "chyba z mostu" jest watpliwa.

                            Foton:
                            > 1.ma postac
                            Co to wg. ciebie znaczy? Mowisz o jakims ksztalcie? Czy w znaczeniu "postac w filmie / ksiazce". Jedno ani drugie nie kwalifikuje do istnienia albo do nieistnienia.

                            > 2.daje sie wykryc
                            Wiele rzeczy daje sie wykryc a masy nie posiada. Temperatura, halas, prad ele. (nie mowie o elektronach, tylko o energii, ktora przenosza), pole elektromagnetyczne - powiedzmy inne niz to odpowiedzialne za swiatlo, np fale RF.

                            > 3.jest w ruchu
                            Jw. + Fala sie porusza a jednak masy nie posiada, chociaz niesie energie.

                            > 4.ma predkosc
                            Jw.

                            > 5.rodzi go materia
                            Tak, pod wplywem energii :-) A co z dzwiekiem? Rodzi go np. wibrujaca membrana glosnika (materia) a sam w sobie masy nie posiada.

                            > 6.reaguje z materia
                            A co w tym dziwnego. Czy znasz jakies prawo zabraniajace energii dzialac na materie?

                            > Masy moga nie miec byty niematerialne, a takowych w naturze brak.
                            Ach, rozumiem! Jestes niewidomy i kolory znasz tylko z opowiesci. A ppowazniej, pokaz mi przeplyw masy w silniku elektrycznym. Uzwojenie dziala na stojan.... Jak widzisz ten problem?

                            > Gdyby przestrzen byla odksztal
                            > calna, to moglibysmy posrednio obserwowac jej falowanie. Jak dotad nic takiego
                            > nie zauwazono.

                            To sie jeszcze okaze. W kosmosie mamy juz interferometry grawitacyjne. W niedlugim czasie powinny zaczac dzialac. Jesli teoria sie nie potwierdzi - bedzie rewolucja. Do tej jednak pory nie bylo przyczyn by pozegnac sie z Albertem. Zreszta wspomniales soczewkowanie grawitacyjne. Efekt podobny do fal grawitacyjnych. Liczony z Newtona daje 10 krotnie mniejsze efekty niz obsrwowane. Liczenie Einsteinem pokrywa sie z obserwacjami. Wniosek jest chyba prosty?

                            > Czasoprzestrzen jest hipoteza. Ja tez podalem wlasciwosci przestrzeni. Jest euk
                            > lidesowa, niezniszczalna, nieodksztalcalna, jest skonczona, (...)

                            Gdyby tak bylo to np. nie byloby ograniczenia predkosci we Wszechswiecie. Swiatlo docieraloby do nas natychmiastowo, nawet z najdalszych jego krancow. No i Czarne Dziury nie bylyby nawet bytami teoretycznymi. Jednak sa obserwowalne - oczywiscie w sposob posredni.

                            > Zeby powstala teoria, musza byc wczesniej hipotezy na jakich ona bazuje.

                            Czy jestes w stanie zrozumiec siebie samego? Masz hipoteze, wymyslasz doswiadczenia 1. potwierdzajace 2. obalajace. Wykonujesz doswiadczenia. 1. doswiadczenie dalo wynik pozytywny -> formulujesz teorie. 2. doswiadczenie dalo wynik negatywny - > odrzucasz hipoteze -> idziesz na kawe pomyslec nad czyms przyjemniejszym.
                            W pzrypadku TW, nie udalo sie jeszcze znalesc takiego doswiadczenia, ktore by ta teorie obalil. Istnieja watpliwosci, rozbieznosci itp - sa to jednak najczesciej problemy zwiazane z niedoskonaloscia naszych urzadzen pomiarowych lub niepelnej informacji o zaistnialym zjawisku.

                            > Wiec powiem jak to rozumiem i jak mi sie wydaje. Fale, np. rozchodzace sie kreg
                            > i na wodzie, mozemy obserwowac, ale ksztalty czegos przeciez nie sa bytami fizy
                            > cznymi.

                            A niby czym sa? Zreszta nie zdefiniowales co rozumiesz pod pojeciem "bytu fizycznego".

                            Jeszcze raz: masa fotonu.
                            > Totez przyjalem jego limit rzecz oczywista. Nie znam dokladnej masy fotonu.

                            I kto tu mowi o blednych teoriach i hipotezach? Przeciez wlasnie budujesz swoja teorie na blednym rozumieniu. Limit != masa. Kropka. Tak jak ograniczenie predkosci nie jest predkoscia kazdego pojazdu na drodze, wliczajac Porsche'aki, kombajny i pijanych rowerzystow.

                            chhers
                            • al.1 Re: czas- istnieje czy nie? 27.08.11, 02:02
                              smutas napisał:


                              > > Po pierwsze, wzglednosciówka jest falszywa (w kazdej chwili moge to uzasadnic).

                              > To czemu jeszcze tego nie zrobiles? Z zapalem czekam na rzeczowe wyjasnienia.

                              No to prosze:

                              Przede wszystkim, w jaki sposób dylatacja czasu miala by odzialywac na zegar? Bylby to wplyw czasu na czas, czy wplyw czasu na materie (pytanie do specjalistów od dylatacji czasu)? Wyjasnisz?

                              Triada pomyslów jak w prosty sposób wykazac, ze dylatacja czasu jest niemozliwa:

                              1.By czas mógl dylatowac musialby miec swoja predkosc by móc zwalniac. Ale to jest niemozliwe, bo musialby byc bytem fizycznym. Byty fizyczne maja zdolnosc zwalniania swej predkosci. Istnieje zatem kolejnosc:
                              -najpierw byt fizyczny zwalnia swa predkosc ,
                              -a w nastepstwie zwolnienia predkosci, czas jego podrózy staje sie dluzszy.
                              Nie moze byc zatem kolejnosci odwrotnej, tzn. najpierw zwalnia czas, a nastepnie spada predkosc.

                              2.Czasu nie da sie wyrazic inaczej niz za pomoca ruchu; zmiany. A zatem odwolujemy sie do niego samego. Gdyby tak nie bylo, mozna by bylo zdefiniowac czas z pominieciem ruchu; zmian lub innych jego synonimów. Tego sie niestety nie da zrobic. Jezeli wykazesz, ze jest to mozliwe, tym samym dowiedziesz, ze czas jest czyms innym niz ruch; zmiana lub inny jego synonim.

                              3.Czas daje sie okreslic wzorem. Nie moze wiec byc bytem fizycznym. Zadna postac materii nie da sie opisac wzorem. Znasz taka?

                              > > odwolywan sie do boga fizyki, czyli Einsteina. Czy przeczy jego "religii"
                              > > czy nie przeczy. To jest chore.
                              >
                              > Zalezy gdzie i czego sie szuka. Ja znajduje odwolania do Galileusza, Newtona czy
                              > Archimedesa z taka sama czestoscia co do Einsteina.

                              Nie o to chodzi. Ty wyboldowales zgodnosci z Einsteinem próbujac mi wmówic, ze nie rozumiem co czytam i usilujac przekonac ze nie mam racji, bo na tejze stronie sa odwolanie do niego.

                              > 4 x 10^-48 g

                              Tak, wiem ze nie uwzglednilem czwórki. Jestem pewien, ze na stronie, której nie udalo mi sie oszukac, nie bylo jej.

                              > Szkoda tylko, ze nie zrozumiales co ona oznacza. Mialem kumpla posiadajacego VW...

                              Dobrze zrozumialem. Na stronie, która wyzej wzmiankowalem (a nie udalo mi sie jej odszukac) bylo cos w tym stylu: “masa fotonu zostala oszacowana na mniejsza niz 10^-48”. W dyskusji nie moglem podac innej, wiec podalem ostrozniejszy szacunkek.

                              > > Foton:
                              > > 1.ma postac
                              > Co to wg. ciebie znaczy? Mowisz o jakims ksztalcie? Czy w znaczeniu "postac w filmie /
                              > ksiazce". Jedno ani drugie nie kwalifikuje do istnienia albo do nieistnienia.

                              Alez oczywiscie, ze o ksztalcie. Dlaczego uwazasz, ze nie kwalifikuje do istnienia badz nieistnienia? Jesli cos jest 3-D to moze nie istniec?

                              > > 2.daje sie wykryc
                              > Wiele rzeczy daje sie wykryc a masy nie posiada. Temperatura, halas, prad ele.
                              > (nie mowie o elektronach, tylko o energii, ktora przenosza), pole elektromagnetyczne -
                              > powiedzmy inne niz to odpowiedzialne za swiatlo, np fale RF.

                              Temperatura jest szybszym ruchem czastek (nie istnieje bez materii) Halas moze zabic, uszkodzic sluch (nie istnieja bez materii). Bez materii nie byloby tych zjawisk. Fale sa propagujacym sie zaburzeniem.

                              > > 3.jest w ruchu
                              > Jw. + Fala sie porusza a jednak masy nie posiada, chociaz niesie energie.

                              W zaburzeniu uczestnicza czastki, pole magnetyczne. Czastki maja mase (np. elektron), pole magnetyczne tez ma mase. Wiem, wiem, niektórym sie to nie miesci w glowie, ale z latwoscia potrafia sobie wyobrazic punkt osobliwosci wszechswiata, co jest rzecza absurdalna.

                              > > 4.ma predkosc
                              > Jw.

                              No to jw. Zauwaz ze cechy te dotycza bytu fizycznego, który posiada je wszystkie.

                              > > 5.rodzi go materia
                              > Tak, pod wplywem energii :-) A co z dzwiekiem? Rodzi go np. wibrujaca membrana
                              > glosnika (materia) a sam w sobie masy nie posiada.

                              Patrz wyzej. Dzwiek to ten sam przypadek co halas.

                              > > 6.reaguje z materia
                              > A co w tym dziwnego. Czy znasz jakies prawo zabraniajace energii dzialac na materie?

                              Energia sama w sobie nie istnieje. Jest “wydzielina” materii. Poza tym w fizyce nie ma definicji energii o ile sie orientuje.

                              > > Masy moga nie miec byty niematerialne, a takowych w naturze brak.
                              > Ach, rozumiem! Jestes niewidomy i kolory znasz tylko z opowiesci.

                              A czym jest czerwien koszelinowa :D?

                              > A ppowazniej, pokaz mi przeplyw masy w silniku elektrycznym. Uzwojenie
                              > dziala na stojan.... Jak widzisz ten problem?
                              W silniku elektrycznym wystepuje pole magnetyczne. Pole magnetyczne ma mase, ale jest ona niemierzalna. Jesli tego nie akceptujesz, to przynajmniej pole elektromagnetyczne ma mase, bo elektrony nie sa bezmasowe.

                              > > Gdyby przestrzen byla odksztalcalna, to moglibysmy posrednio obserwowac
                              > > jej falowanie. Jak dotad nic takiego nie zauwazono.

                              > To sie jeszcze okaze. W kosmosie mamy juz interferometry grawitacyjne. W niedlu
                              > gim czasie powinny zaczac dzialac. Jesli teoria sie nie potwierdzi - bedzie rew
                              > olucja. Do tej jednak pory nie bylo przyczyn by pozegnac sie z Albertem.

                              Jestem pewien, ze bedzie klapa. Przyczyny byly juz ponad 100 lat temu.

                              > Zreszta wspomniales soczewkowanie grawitacyjne. Efekt podobny do fal
                              > grawitacyjnych. Liczony z Newtona daje 10 krotnie mniejsze efekty niz obsrwowane.
                              > Liczenie Einsteinem pokrywa sie z obserwacjami. Wniosek jest chyba prosty?

                              Fale grawitacyjne nie istnieja. Newton tez popelnil bledy. Nie znam szczególów liczenia Einsteinem. Czesciowo mial dobra wiedze, ale i wprowadzil do fizyki nonsensy.

                              > > Czasoprzestrzen jest hipoteza. Ja tez podalem wlasciwosci przestrzeni. Jest
                              > > euklidesowa, niezniszczalna, nieodksztalcalna, jest skonczona, (...)

                              > Gdyby tak bylo to np. nie byloby ograniczenia predkosci we Wszechswiecie. Swiat
                              > lo docieraloby do nas natychmiastowo, nawet z najdalszych jego krancow. No i C
                              > zarne Dziury nie bylyby nawet bytami teoretycznymi. Jednak sa obserwowalne - oc
                              > zywiscie w sposob posredni.

                              Nie rozumiem tego wywodu. Czarne dziury istnieja w przestrzeni trójwymiarowej i nic z nia nie wyprawiaja. Nie ma podprzestrzeni i nic przestrzeni nie moze wypaczyc.

                              > > Zeby powstala teoria, musza byc wczesniej hipotezy na jakich ona bazuje.
                              >
                              > Czy jestes w stanie zrozumiec siebie samego? Masz hipoteze, wymyslasz doswiadcz
                              > enia 1. potwierdzajace 2. obalajace. Wykonujesz doswiadczenia. 1. doswiadczenie
                              > dalo wynik pozytywny -> formulujesz teorie. 2. doswiadczenie dalo wynik ne
                              > gatywny - > odrzucasz hipoteze -> idziesz na kawe pomyslec nad czyms pr
                              > zyjemniejszym.
                              > W pzrypadku TW, nie udalo sie jeszcze znalesc takiego doswiadczenia, ktore by t
                              > a teorie obalil. Istnieja watpliwosci, rozbieznosci itp - sa to jednak najczesc
                              > iej problemy zwiazane z niedoskonaloscia naszych urzadzen pomiarowych lub niepe
                              > lnej informacji o zaistnialym zjawisku.

                              Jestem, rzecz jasna. Jakiez to wiec doswiadczenie potwierdzilo rzekoma dylatacje czasu? Tylko nie mów o eksperymencie z wozeniem zegarów cezowych. Nie ma takiego doswiadczenia, bo to jest niemozliwe i zalosne na dodatek.

                              > > Wiec powiem jak to rozumiem i jak mi sie wydaje. Fale, np. rozchodzace sie kregi
                              > > na wodzie, mozemy obserwowac, ale ksztalty czegos przeciez nie sa bytami fizycznymi.

                              > A niby czym sa? Zreszta nie zdefiniowales co rozumiesz pod pojeciem "bytu fizycznego".

                              Juz byla o tym mowa (kazda postac materii). Ksztalt jest jedna z cech materii, która musi miec jakas postac.

                              > Jeszcze raz: masa fotonu.
                              > > Totez przyjalem jego limit rzecz oczywista. Nie znam dokladnej masy fotonu.
                              >
                              > I kto tu mowi o blednych teoriach i hipotezach? Przeciez wlasnie bud
                              • al.1 Re: czas- istnieje czy nie? C.d. bo urwalo. 27.08.11, 02:05
                                > I kto tu mowi o blednych teoriach i hipotezach? Przeciez wlasnie budujesz swoja
                                > teorie na blednym rozumieniu. Limit != masa. Kropka. Tak jak ograniczenie pred
                                > kosci nie jest predkoscia kazdego pojazdu na drodze, wliczajac Porsche'aki, kom
                                > bajny i pijanych rowerzystow.

                                Dolne lub górne ograniczenie sa wartosciami na których mozna bazowac!

                                IN VINO SANITAS CVM AQVA CARITAS
                                • smutas Re: czas- istnieje czy nie? C.d. bo urwalo. 29.08.11, 03:52
                                  Znowu foton i jego masa;
                                  Dolne lub górne ograniczenie sa wartosciami na których mozna bazowac!

                                  Nie mozna na nich bazowac. To tak jakbys chcial okreslic ciezar wiadra na podstawie wytrzymalosci sznurka na ktorym go powiesiles. Ba, wiaderka moze wcale nie byc a wytrzymalosc bedze wciaz ta sama.
                                  • al.1 Re: czas- istnieje czy nie? C.d. bo urwalo. 10.09.11, 01:24
                                    smutas napisał:

                                    > Znowu foton i jego masa;
                                    > Dolne lub górne ograniczenie sa wartosciami na których mozna bazowac!
                                    >
                                    > Nie mozna na nich bazowac. To tak jakbys chcial okreslic ciezar wiadra na podst
                                    > awie wytrzymalosci sznurka na ktorym go powiesiles. Ba, wiaderka moze wcale nie
                                    > byc a wytrzymalosc bedze wciaz ta sama.

                                    Antescriptum
                                    Zlapalem pierwszy oddech. Moje odpowiedzi moga byc nieregularne. Zaczynam od najkrótszych postów.

                                    Nie rozumiem tego. Analogia jest chybiona. Majac jakis przedzial wartosci, mozna sie oprzec na górnym lub dolnym ograniczeniu, skoro dokladna wartosc jest niemozliwa do ustalenia. Bierze sie taka wartosc, zeby nie bylo przegiecia.

                                    --
                                    Sex analny jest do dupy
                                    wole talerz dobrej zupy

                                    • smutas Re: czas- istnieje czy nie? C.d. bo urwalo. 10.09.11, 03:10
                                      Bierze sie taka wartosc, zeby nie bylo przegiecia.

                                      Do obliczen czegos tam, stosuje sie ograniczenia / limity. Np. wiejski most buduje sie tak by mogl przejechac po nim czolg. Ale to nie znaczy, ze miedzy Chlebowska Wolka a Chebziemicami kursuja regularnie Abramsy, lub nawet kiedykolwiek taki czolg po nim przejedzie.

                                      Limity masy fotonu maja wlasnie takie znaczenie. Do jakis egzotycznych obliczen mozna przyjac, ze foton nie bedzie wazyl wiecej niz twoje 4x10^-48 g, ale jak do tej pory nie stwierdzono masy fotonu wiekszej niz 0 (zero).

                                      Przyjecie limitu masy fotonu jako pewnik i jego realna mase jest - chybione - :-)
                                      • al.1 Re: czas- istnieje czy nie? C.d. bo urwalo. 11.09.11, 03:09
                                        smutas napisał:

                                        > Bierze sie taka wartosc, zeby nie bylo przegiecia.
                                        >
                                        > Do obliczen czegos tam, stosuje sie ograniczenia / limity. Np. wiejski most bud
                                        > uje sie tak by mogl przejechac po nim czolg. Ale to nie znaczy, ze miedzy Chleb
                                        > owska Wolka a Chebziemicami kursuja regularnie Abramsy, lub nawet kiedykolwiek
                                        > taki czolg po nim przejedzie.

                                        W naszym pieknym acz jajcarskim kraju abramsów nie uzywamy, ale twardziele (PT-91) jak najbardziej moglyby sie po takim moscie przejechac :)

                                        > Limity masy fotonu maja wlasnie takie znaczenie. Do jakis egzotycznych obliczen
                                        > mozna przyjac, ze foton nie bedzie wazyl wiecej niz twoje 4x10^-48 g, ale jak
                                        > do tej pory nie stwierdzono masy fotonu wiekszej niz 0 (zero).
                                        >
                                        > Przyjecie limitu masy fotonu jako pewnik i jego realna mase jest - chybione - :
                                        > -)

                                        Taaak, rozumiem. Jeszcze nikt nie skonstruowal takiej wagi aptekarskiej co by mogla wazyc fotony. A powaznie: moja teza brzmi: Nie ma w przyrodzie tworów bezmasowych. Cos co istnieje musi byc obdarzone masa. To ze tego nie da sie zwazyc, nie jest zadnym argumentem. Powiem wiecej, mniej waza twory lzejze niz foton. Jakie sa dowody na to, ze foton nie ma masy? Bo sie komus tak uwidzialo? Nie zgadzam sie z teza, ze foton nie ma masy, choc wiem, ze jak strzeli w mur, to go nie rozwali. Ale sile swoja i tak ma.

                                        Szczęść borze
                                        • smutas Re: czas- istnieje czy nie? C.d. bo urwalo. 11.09.11, 05:28
                                          Al.1, komplikujesz sobie niepotrzebnie zycie :-)
                                          Jeszcze nikt nie skonstruowal takiej wagi aptekarskiej co by mogla wazyc fotony

                                          Nie wiem w szczegolach jak "wazy sie" fotony, ale np. elektrony dosc latwo da sie zwazyc. Otoz rozpedza sie je do roznych predkosci a nastepnie przepuszcza przez pole magnetyczne. Zaleznie od predkosci i wzrostu relatywistycznej masy zmieniaja one w roznym stopniu kierunek lotu. Masa spoczynkowa jest odpowiednikiem bezwladnosci, czyli znajac predkosc i sile pola mag. mozna na podstawie wielkosci odchylenia okreslic mase spoczynkowa i relatywistyczna. Z fotonami jest pewien klopot
                                          • al.1 Re: czas- istnieje czy nie? C.d. bo urwalo. 29.09.11, 13:10
                                            Na wstepie przepraszam za opóznienia w odpowiedziach, ale mam z terminowoscia ogromne problemy (m.in. zalegam z mnóstwem odpowiedzi na róznych, w tym zagranicznych forach i to nie dlatego, ze bym nie potrafil udzielic na nie odpowiedzi, tylko nie moge do do nich dotrzec. Ale sryt tam. Bede odpowiadal, w miare mozliwosci. Dzisiaj na tym temacie chyba poprzestane.

                                            smutas napisał:

                                            > Al.1, komplikujesz sobie niepotrzebnie zycie :-)
                                            > Jeszcze nikt nie skonstruowal takiej wagi aptekarskiej co by mogla wazyc fotony
                                            >
                                            > Nie wiem w szczegolach jak "wazy sie" fotony, ale np. elektrony dosc latwo da s
                                            > ie zwazyc. Otoz rozpedza sie je do roznych predkosci a nastepnie przepuszcza pr
                                            > zez pole magnetyczne. Zaleznie od predkosci i wzrostu relatywistycznej masy zmi
                                            > eniaja one w roznym stopniu kierunek lotu. Masa spoczynkowa jest odpowiednikiem
                                            > bezwladnosci, czyli znajac predkosc i sile pola mag. mozna na podstawie wielko
                                            > sci odchylenia okreslic mase spoczynkowa i relatywistyczna.

                                            Nic nie ma masy spoczynkowej, bo nic w przyrodzie nie spoczywa. A jak sie spoczywa relatywistycznie?


                                            > Z fotonami jest pewien klopot
          • smutas W innym miejscu piszesz: 09.08.11, 23:01
            al.1 pisze w swoim blogu:

            " Prześledźmy słynny eksperyment myślowy z obserwatorem:

            t1- czas faktyczny

            t2 - czas rzekomo zdyletowany

            Założenie: t2 > t1

            Zjawisko faktyczne: t1 = s1 / v1

            Zjawisko obserwowane: t2 = s1 / v1

            Jak wynika z powyższego układu równań t1 = t2, co jest sprzeczne z założeniem i znaczy, że dylatacja czasu nie występuje.

            Nie ma względności czasu, gdyż ani droga ciała, ani jego prędkość nie zależą od miejsca obserwatora. Czas (czegoś) jest zawsze rzeczywisty."

            To co piszesz nie jest sprzeczne z zalozeniami tylko z pomiarami :-) Do tego troche to intuicyjno - dziecinne :-) Sprawdz lepiej na czym polegaly doswiadczenia dotyczace dylatacji czasu...

            cheers
            • al.1 Re: W innym miejscu piszesz: 13.08.11, 03:26
              smutas napisał:

              > To co piszesz nie jest sprzeczne z zalozeniami tylko z pomiarami :-) Do tego troche to
              > intuicyjno - dziecinne :-) Sprawdz lepiej na czym polegaly doswiadczenia dotyczace dylatacji
              > czasu...

              Dziecinne i bezsensowne byly wszystkie eksperymenty na rzekoma dylatacje czasu. Pieniadze na nie przeznaczone zostaly wyrzucone w bloto. Po prostu nie ma czegos takiego w przyrodzie. Jezeli uwazasz, ze czas moze ulegac dylatacji, to musi istniec jako byt fizyczny. Dalem wczesniej taki absurdalny przyklad, ze jezeli czas mialby miec postac materialna, to mialby swoja predkosc. Zachodzilby wiec szczególny przypadek, ze czas, który daje sie okreslic wzorem, prowadzi do sprzecznosci (w innych przypadkach to nie funkcjonuje, bo przedmioty moga miec swoja predkosc, ale nie sa okreslane wzorem, jak jest to w przypadku czasu).

              Zjawisko obserwowane jest zjawiskiem faktycznym (rzeczywistym). Ma taki sam czas, bez wzgledu na liczbe obserwatorów, ich stanowisk obserwacyjnych i odleglosci.

              --
              Od patrzenia nic się nie zmienia

              By observation no alteration
              • smutas Re: W innym miejscu piszesz: 13.08.11, 05:23
                Popdaj przyklady tych doswiadczen oraz podaj kontr-doswiadczenia swiadczace o mylnosci zalozen dt. dylatacji czasu.

                > Dalem wczesniej taki absurdalny przyklad,

                Tak, to prawda; przyklad jest absurdalny i gleboko nieprzemyslany.

                > Zjawisko obserwowane jest zjawiskiem faktycznym (rzeczywistym). Ma taki sam cza
                > s, bez wzgledu na liczbe obserwatorów, ich stanowisk obserwacyjnych i odleglosc
                > i.

                Calkowita bzdura. Praktycznie wszystko zalezy od punktu obserwacji i predkosci zdarzenie - obserwator. Quzwa, nie trzeba byc geniuszem by sobie wykombinowac co najmniej kilka scenariuszy takich doswiadczen: sterowanie lazikiem na Marsie....

                > Od patrzenia nic się nie zmienia.

                Heisenberg byl innego zdania. Za Wiki:
                "W Krótkiej historii czasu Stephena Hawkinga zasada nieoznaczoności została wyjaśniona w sposób następujący. Załóżmy, że chcemy poznać położenie cząstki. Oczywistą metodą jest ją naświetlić (analogicznie przy technikach skaningowych itp.). Jednak fotony w kontakcie z badaną cząstką zmieniają jej pęd w sposób niedający się przewidzieć. Aby temu zapobiegać, można użyć fali o mniejszej energii (tzn. dłuższej); wówczas jednak rozdzielczość uzyskanego obrazu jest gorsza, a zatem nieoznaczoność położenia większa."

                A to znaczy, ze nie da sie przeprowadzic idealnego pomiaru. Nawet "patrzac" zmieniasz rzeczywistosc, chocby tylko przez zaburzenia w przeplywie powietrza :-)

                cheers
                • al.1 Re: W innym miejscu piszesz: 15.08.11, 17:48
                  smutas napisał:


                  al.1 Zjawisko obserwowane jest zjawiskiem faktycznym (rzeczywistym). Ma taki sam czas, bez wzgledu na liczbe obserwatorów, ich stanowisk obserwacyjnych i odleglosci.
                  >
                  > Calkowita bzdura. Praktycznie wszystko zalezy od punktu obserwacji i predkosci
                  > zdarzenie - obserwator. Quzwa, nie trzeba byc geniuszem by sobie wykombinowac c
                  > o najmniej kilka scenariuszy takich doswiadczen: sterowanie lazikiem na Marsie.
                  > ...

                  :O
                  Ja nie mówie o obserwowanej zwloce czasowej zjawiska. Ta istnieje. Chodzi mi o to, ze bez wzgledu na róznice czasowe obserwowanego zjawiska, jego czas jest zawsze taki sam, a róznice w obserwacji spowodowane sa róznymi odleglosciami zjawiska od obserwatorów. Czym wieksza odleglosc, to moze jeszcze dochodzic (sladowy) czynnik skarzenia osrodka podrózy wiazki swiatla.

                  > > Od patrzenia nic się nie zmienia.
                  >
                  > Heisenberg byl innego zdania. Za Wiki:
                  > "W Krótkiej historii czasu Stephena Hawkinga zasada nieoznaczoności została wyj
                  > aśniona w sposób następujący. Załóżmy, że chcemy poznać położenie cząstki. Oczy
                  > wistą metodą jest ją naświetlić (analogicznie przy technikach skaningowych itp.
                  > ). Jednak fotony w kontakcie z badaną cząstką zmieniają jej pęd w sposób niedaj
                  > ący się przewidzieć. Aby temu zapobiegać, można użyć fali o mniejszej energii (
                  > tzn. dłuższej); wówczas jednak rozdzielczość uzyskanego obrazu jest gorsza, a z
                  > atem nieoznaczoność położenia większa."
                  >
                  > A to znaczy, ze nie da sie przeprowadzic idealnego pomiaru. Nawet "patrzac" zmi
                  > eniasz rzeczywistosc, chocby tylko przez zaburzenia w przeplywie powietrza :-)

                  Obserwacje sa niedoskonale, bo nasze zmysly tez sa niedoskonale, ale one nie maja wplywu na przebieg zjawisk. Sledzenie wzrokiem czegokolwiek w nastepstwie czego mialyby powstac jakies zmiany jest niemierzalne albo tak bez znaczenia, ze mozna to porównac do obecnosci badacza przy reakcji chemicznej i rozwazanie kwestii czy jego obecnosc nie nosila znamion katalizatora albo wrecz odwrotnie.

                  --
                  Relativity theory
                  Should be removed right away
                  From the physics territory
                  As still leads science astray
                  • al.1 errata 15.08.11, 17:50
                    skażenia mialo byc oczywiscie
      • ygosu Re: czas- istnieje czy nie? 27.11.11, 20:57
        Moge sie podpiac pod stwierdzeniem, ze czas jako taki nie istnieje. Istnieje za to 4rty wymiar, mowiacy o tym, ze obiekt zwany Basią istnieje, natomiast każde kolejne spojrzenie na Basię (chcę uniknąć stwierdzenia, w każdej kolejnej chwili czasu :) ) tworzy nową Basię, prawie identyczną, ale inną, zazwyczaj słabszą = bo starszą.
        • smutas Re: czas- istnieje czy nie? 27.11.11, 21:27
          Ergo... Basie sie nie starzeje, gdy nikt na nia nie patrzy :-)
    • smutas Re: czas- istnieje czy nie? 06.08.11, 04:34
      Pytanie ciekawe, ale jak sie wydaje wciaz "nierozwiazywalne". Istnieja torie mowiace, ze czas to tylko nastepstwo wydarzen / relacji miedzy obiektami. Ale chyba musi byc "cos" co powoduje przesuniecie z jednego stanu do kolejnego...

      Ciekawe rzeczy mozna sie dowiedziec z Through the Wormhole M. Freemana. W tym konkretnym wypadku najbardziej interesujacy jest epizod Does Time Exists? (season 2).
    • al-kochol-8 NIE 06.08.11, 14:07
      wiecznie mlody
    • tanebo Re: czas- istnieje czy nie? 06.08.11, 14:30
      Czas istnieje obiektywnie. Jest wymiarem ułamkowym.
      • kaballa Re: czas- istnieje czy nie? 06.08.11, 17:47
        Gdy mówi się o przyczynie i skutku (co ma miejsce na początku i co potem się dzieje, czyli kiedy zmieniają się nie same miejsca, a ich kolejność), to określa się to jako „bieg czasu”.
        Jeżeli natomiast mówimy o tym, jaki był stan w danym miejscu, to określa się to jako "miejsce".
        „Miejsce (przestrzeń)”: Czas, ruch i miejsce jest to praktycznie jedno i to samo pojęcie, które określają relatywną zmianę i odnowienie formy (pragnień).
        Jednak jeżeli chodzi o kolejność zejść w stosunku do stopni, to wtedy mowa jest o zmianie „ miejsca”. Natomiast gdy mówi się o przyczynie i skutku, to wówczas podkreślamy "kolejność (bieg) czasu”.
        tyle min. z "Nauki o 10 Sfirotach" :)
        • smutas Re: czas- istnieje czy nie? 06.08.11, 18:13
          Dziwnie to.okreslasz. Przeciez nawet jesli nie nastepuje zmiana, jak to okreslasz miejsca, to I tak moga nastepowac zmiany jego stanu. Czyli jest efekt przyczynowo skutkowy spowodowany uplywem czasu. To co napisales w pierwszym poscie tez nie jest logiczne. Percepcja zmian jest wynikiem uplywu czasu. Bez tego zadne odczuwanie nie zostaloby zarejestrowane.

          W podlinkowanym przeze mnie programiebardzo zainteresowala mnie teoria wielowymiarowosci czasu. Jesli przestrzen moze posiadac wiecej niz 3 wymiary, dlaczego ta zasada nie mialaby miec zastosowania wobec czasu? WOwczas kwantowe stany materii przestalyby byc "losowe".

          Cheers
          • kaballa Re: czas- istnieje czy nie? 06.08.11, 20:53
            Tu powstaje pytanie, czym jest duchowośc i czym jest materia?
            dr M.Laitman okresla tak: Wszystkie nasze połączenia pochodzą z odczucia materii w naszym pragnieniu.
            Z tego powodu, gdy mówimy o percepcji, odczuwaniu wewnątrz pragnienia, dzielimy naszą całkowitą percepcję na trzy składniki:

            • ten , który postrzega (ja jestem odbiorcą),
            • to, co jest postrzegane (co odbieram ........),
            • ten, od którego jest to postrzegane (źródło odczuwania......).
            wiecej dla zainteresowanych w art. dr M.L. laitman.pl/category/duchowosc/
            co zas do czasu dodam, iż w świecie materialnym czas nie jest żywy i płynie „mechanicznie”, bez względu na wewnętrzne zmiany w człowieku.

            Natomiast w świecie duchowym czas oznacza wewnętrzne odczucie zmian zachodzących
            w człowieku. I dlatego materialny czas, i duchowy to zupełnie różne pojęcia. Czas duchowy
            może płynąć szybciej lub wolniej, może kurczyć się i rozciągać się w zależności od ilości zmian zachodzących w człowieku.
            W świecie materialnym czas jest zależny od punktu, w którym znajdujemy się. Jeśli przeniesiemy się do jakiejś innej przestrzeni, czas tam będzie inny.
          • al.1 Re: czas- istnieje czy nie? 08.08.11, 09:42
            smutas napisał:

            > Czyli jest efekt przyczynowo skutkowy spowodowany uplywem czasu.

            Czas nie uplywa. On nie ma zdolnosci poruszania sie.

            > W podlinkowanym przeze mnie programiebardzo zainteresowala mnie teoria
            > wielowymiarowosci czasu.

            :D Jak zmiana / ruch moze miec wymiar?

            > Jesli przestrzen moze posiadac wiecej niz 3 wymiary

            W swecie rzeczywistym nie moze. Wymiar jest miara rozciaglosci przestrzeni.

            > , dlaczego ta zasada nie mialaby miec zastosowania wobec czasu? WOwczas kwantowe
            > stany materii przestalyby byc "losowe".

            Juz to wyjasnilem. Czas nie wystepuje solo.



            • smutas Re: czas- istnieje czy nie? 09.08.11, 04:16
              > Czas nie uplywa. On nie ma zdolnosci poruszania sie.

              A co robi? Lewituje? Czas sam w sobie sie nie porusza ale nadaje rytm zmianom i jest zalezny np. od grawitacji i predkosci ukladu odniesienia, wktorym sie go mierzy.

              Jesli potrawisz zaproponowac lepsze okreslenie przemijania, niz uplyw czasu, to prosze bardzo.

              > :D Jak zmiana / ruch moze miec wymiar?

              Z czego rzysz? Przypominasz 7-mio latka, ktory nie wierzy, ze kartka ma grubosc. Jest na to za cienka :-)))


              > > Jesli przestrzen moze posiadac wiecej niz 3 wymiary
              >
              > W swecie rzeczywistym nie moze. Wymiar jest miara rozciaglosci przestrzeni.

              Co to jest wg. ciebie "swiat rzeczywisty"? Rozpatrujac np. funkcjonowanie mozgu badacze doszli do wniosku, ze mozg nie rozroznia wlasnych wytworow od bodzcow zewnetrzynch. Stad cala gama zludzen optycznych, slinienie na mysl cytrynie, a w przypadkach patologicznych chodzenie we snie...

              > Juz to wyjasnilem. Czas nie wystepuje solo.

              Probowales to "wyjasnic" i polegles na przedszkolnej algebrze. Czy Ksiezyc przestaje istniec gdy nikt na niego nie patrzy? :-)))

              cheers
              • al.1 Re: czas- istnieje czy nie? 10.08.11, 09:41
                smutas napisał:

                > A co robi? Lewituje? Czas sam w sobie sie nie porusza ale nadaje rytm zmianom i
                > jest zalezny np. od grawitacji i predkosci ukladu odniesienia, wktorym sie go mierzy.

                Ho-ho-hoooo. Czas nadaje rytm powiadasz? I jest zalezny od grawitacji? Jednym slowem musi nalezec do bytów fizycznych. Inaczej mówiac, miec cechy materii. Ja sie z tym nie zgadzam i uzasadnilem to wczesniej.

                > Jesli potrawisz zaproponowac lepsze okreslenie przemijania, niz uplyw czasu, to
                > prosze bardzo.

                “Przemijanie”, “uplyw” czasu sa wygodnymi kolokwializmami, nie majacymi nic wspólnego z tym co takie przekazy niosa. Podobnie jak ktos powie, “nie mam czasu aby...” albo “mam czas, zeby...” Czy to znaczy, ze czasem mozna wladac, byc jego wlascicielem? Podobnych kolokwializmów jest mnóstwo. Niektórzy go nawet zabijaja.
                Kolokwialne przemijanie i uplyw czasu w fizyce jest zmiana (czegos), ruchem (czegos).

                > Z czego rzysz? Przypominasz 7-mio latka, ktory nie wierzy, ze kartka ma grubosc.
                > Jest na to za cienka :-)))

                Az tak ze mna zle? Moge Ci przymoinac cokolwiek. A o tych rzeczach wiedza normalne siedmiolatki.

                > Co to jest wg. ciebie "swiat rzeczywisty"?

                Swiat rzeczywisty jest swiatem o trzech wymiarach. Dodajesz czwarty czasowy i masz swiat absurdów.

                > Rozpatrujac np. funkcjonowanie mozgu badacze doszli do wniosku, ze mozg nie rozroznia
                > wlasnych wytworow od bodzcow zewnetrzynch. Stad cala gama zludzen optycznych, slinienie
                > na mysl cytrynie, a w przypadkach patologicznych chodzenie we snie...

                Mózg funkcjonuje zgodnie z prawami fizyki.

                > > Juz to wyjasnilem. Czas nie wystepuje solo.

                > Probowales to "wyjasnic" i polegles na przedszkolnej algebrze. Czy Ksiezyc przestaje istniec
                > gdy nikt na niego nie patrzy? :-)))

                :) Nie poznales sie na moich drwinach.
                • smutas Re: czas- istnieje czy nie? 10.08.11, 21:01
                  > Ho-ho-hoooo. Czas nadaje rytm powiadasz? I jest zalezny od grawitacji? Jednym s
                  > lowem musi nalezec do bytów fizycznych. Inaczej mówiac, miec cechy materii. Ja
                  > sie z tym nie zgadzam i uzasadnilem to wczesniej.

                  Wolno ci sie nie zgadzac. Nie mam najmnieszego zamiaru zabraniac ci czegokolwiek :-) Jednak eufemizmem jest z twojej strony twierdzenie, ze cos uzasadniles. Wodoslowie nie jest zadnym dowodem. Przedstaw doswiadczenie, obliczenia lub jedno i drugie wspierajace twoje tezy. Wtedy mozna sie nad nimi powaznie zastanawiac.


                  > Kolokwialne przemijanie i uplyw czasu w fizyce jest zmiana (czegos), ruchem (cz
                  > egos).

                  Kolokwializmy mnie nie interesuja. Forum poetow jast gdzie indziej...

                  > Swiat rzeczywisty jest swiatem o trzech wymiarach. Dodajesz czwarty czasowy i m
                  > asz swiat absurdów.

                  Czyli twoje "nauki" cofaja sie do starozytnosci? Nie wiem czy zauwazyles, ale w tej dziedzinie nastapilo wiele zmian :-)

                  > :) Nie poznales sie na moich drwinach.

                  Oj, zapewniam cie, ze sie poznalem. Ale drwic tez trzeba umiec. Ty probowales przeprowadzac "dowody" uzywajac wzorkow, ktorych nie rozumiesz. Ciekawe czemu nie wyszedles od czestotliwosci i energii? Tam tez pojawia sie czas...

                  cheers


                  • kaballa Re: czas- istnieje czy nie? 11.08.11, 18:58
                    moze nie miejsce na to tu, ale popatrzcie na ksiege Zoharu, napisana okolo II w ne.
                    Zohar jest zbiorem komentarzy .... by prowadzić ludzi, którzy osiągnęli już wysoki stopień duchowy, do korzenia (źródła) ich duszy.

                    Zohar zawiera wszystkie duchowe stany, jakich człowiek doświadcza, gdy ewoluuje jego dusza. Na końcu tego procesu, dusze osiągają to, co Kabaliści nazywają "końcem naprawy", najwyższy poziom duchowej całości, pełni duszy

                    .......do czego zmierzam?
                    Zohar mowi o tym, co dzieje sie teraz i dlaczego wlasnie tak sie dzieje, mowi takze o czasie bardzo konkretnie, chociaz napisany byl tak dawno. Dlatego nie ma znaczenia, czy w starozytnosci odkryto i napisano, czy znacznie pozniej. Chociaz.....czemu nie korzystamy z tego co juz mamy?

                    tylko dla zainteresowanych podaje linka do info o Zoharze www.kabbalah.info/polakab/zohar/zohar.php

                  • al.1 Re: czas- istnieje czy nie? 12.08.11, 02:59
                    smutas napisał:

                    > Wolno ci sie nie zgadzac. Nie mam najmnieszego zamiaru zabraniac ci czegokolwie
                    > k :-) Jednak eufemizmem jest z twojej strony twierdzenie, ze cos uzasadniles. Wodoslowie
                    > nie jest zadnym dowodem. Przedstaw doswiadczenie, obliczenia lub jedno i drugie
                    > wspierajace twoje tezy. Wtedy mozna sie nad nimi powaznie zastanawiac.

                    A co tu obliczac w pojeciu "czas"? Wystarczy przeciez opisac czym on jest. Ja to mam juz za soba. Czy jstnieje jakis opis czasu? Czym on jest? A wlasnie od wlasciwego zrozumienia czym on jest a czym byc nie moze, zaleza fundamenty teorii naukowych.

                    > > Kolokwialne przemijanie i uplyw czasu w fizyce jest zmiana (czegos), ruchem (czegos).

                    > Kolokwializmy mnie nie interesuja. Forum poetow jast gdzie indziej...

                    Skwituje krótko. Czas nie uplywa i nie przemija, i powtórze: czas jest zmiana (czegos), ruchem (czegos). Wystarczy?

                    > Czyli twoje "nauki" cofaja sie do starozytnosci? Nie wiem czy zauwazyles, ale w
                    > tej dziedzinie nastapilo wiele zmian :-)

                    Nie. Jest nadal bez zmian. Wiecej niz trzy wymiary, to zabawy matematyczne. O jakich zmianach mówisz?

                    > > :) Nie poznales sie na moich drwinach.
                    >
                    > Oj, zapewniam cie, ze sie poznalem. Ale drwic tez trzeba umiec. Ty probowales
                    > przeprowadzac "dowody" uzywajac wzorkow, ktorych nie rozumiesz. Ciekawe czemu nie
                    > wyszedles od czestotliwosci i energii? Tam tez pojawia sie czas...

                    A jakiego to wzorku nie zrozumialem? Czestotliwosci czego? Jesli dopowiesz to sie zgodze, ze tam pojawia sie czas. Jesli chodzi o energie, to sprawa nie jest jasna, bo o ile sie nie myle, to energia nie jest pojeciem jednoznacznym. Przyklad: prad elektryczny, cisnienie, swiatlo, temperatura. Ale tam tez jest miejsce na czas, bo to wszystko to przeciez stany materii.


    • zeslavik Re: czas- istnieje czy nie? 08.08.11, 22:54
      Czas : to jest merzą zmiany kondycji ciała. Czas plynne nezałeżnie od wszystkiego.

      Z Wikipedii: Czas – wielkość, określająca kolejność zdarzeń oraz odstępy między zdarzeniami zachodzącymi w tym samym miejscu.

      Cebto CZAS NIE MOżNA cofnąć, bo TO Będzie inna kolejność zdarzeń!!!!!!!!!!!!
      • al.1 Re: czas- istnieje czy nie? 10.08.11, 09:46
        zeslavik napisał:

        > Czas : to jest merzą zmiany kondycji ciała. Czas plynne nezałeżnie od wszystkiego.
        >
        > Z Wikipedii: Czas – wielkość, określająca kolejność zdarzeń oraz odstępy między
        > zdarzeniami zachodzącymi w tym samym miejscu.

        Such a source as Wikipedia
        is as true as other media
        Cause you can find nonsenses in it
        employ your brain, at least a bit

        Źródło jakim Wikipedia
        prawdziwe jak inne media
        Możesz napotkać nonsens w niej
        trochę rozumu użyć chciej
        • zeslavik Re: czas- istnieje czy nie? 10.08.11, 11:05
          Pokaż mi choć jeden nonsens w Wiki. Czy może wiesz bardziej praedziwe źródła?
          • al.1 Re: czas- istnieje czy nie? 12.08.11, 02:08
            zeslavik napisał:

            > Pokaż mi choć jeden nonsens w Wiki. Czy może wiesz bardziej praedziwe źródła?

            Moge Ci pokazac takich stron dziesiatki, albo setki. Ogranicze sie do przykladu:
            pl.wikipedia.org/wiki/Dylatacja_czasu
            i wypunktuje zawarte w nim mity:
            Dylatacja czasu:
            "Zjawisko było przewidziane w szczególnej teorii względności Alberta Einsteina i następnie potwierdzone doświadczalnie."
            Teoria wzglednosci jest falszywa, bo opiera sie na falszywych hipotezach! Nie ma takiego potwierdzenia doswiadczalnego, bo jest to absurd!

            "Ogólna teoria względności opisuje natomiast zjawisko grawitacyjnej dylatacji czasu w pobliżu dużej masy. "
            Kolejny nonsens. Czas nie dylatuje, bo on samoistnie nie wystepuje w naturze! Ale óczeni o tym nie wiedza!

            "W ogólnej teorii względności dylatacja czasu tłumaczy wielkość siły grawitacji, przyjmując że jest efektem zakrzywienia czasoprzestrzeni wokół masy."

            Nie ma dylatacji czasu! Nie ma zakrzywienia ani przestrzeni, ani czasoprzestrzeni! Czasoprzestrzen nie istnieje! Jest po prostu przestrzen!

            Czy to Ci wystarczy? Czy chcesz moze wiecej przykladów?

            Nie wiem co to sa prawdziwe zródla. Jedni uwazaja, ze sa to zródla "oficjalnej" nauki. W moim odczuciu sa to zdroworozsadkowe tlumaczenia praw przyrody. Przyklady, które wymienienilem wyzej mijaja sie z nimi.
            • kala.fior Re: czas- istnieje czy nie? 13.08.11, 11:22
              al.1 a jak wobec tego wytłumaczysz doświadczenie dylatacji czasu Hafele-Keatinga
              lub tu ?

              Dzisiejsze zegary atomowe są a wiele bardziej dokładne i prawie każdy uniwersytet możne zainstalaowac jeden w piwnicy a drugi na 6 pietrze i zobserwowac dylatacje czasu.
              • al.1 Re: czas- istnieje czy nie? 15.08.11, 17:33
                kala.fior napisał:

                > al.1 a jak wobec tego wytłumaczysz doświadczenie dylatacji czasu Hafele-Keatinga
                > lub tu ?
                Dzialaniem materii na materie. Na pewno nie dylatacja czasu. Zmiana warunków ma wplyw na zmiany zachodzace w oscylatorze zegara, stad róznice czasowe. Jezeli uwazasz, ze jest to efekt dylatacji czasu, to:
                - albo czas zdylatowany dziala na czas rezydujacy w zegarze,
                - albo czas zdylatowany dziala na materie (mechanizm zegara).
                Co wybierasz?
                Przy okazji:
                www.physicsmyths.org.uk/gps.htm
                www.pinopa.republika.pl/Udalosie.html  
                www.pinopa.republika.pl/Og_zas_wzgledn_nie_istnieje.html

                > Dzisiejsze zegary atomowe są a wiele bardziej dokładne i prawie każdy uniwersyt
                > et możne zainstalaowac jeden w piwnicy a drugi na 6 pietrze i zobserwowac dylat
                > acje czasu.

                To nie jest dylatacja czasu. To sa rózne warunków pracy zegarów (np. grawitacja, a wiec jej wplyw na prace mechanizmu zegara, czymkolwiek on jest), a nie na czas, który luzem nie wystepuje.

                --
                Już mitów naukowych minęło stulecie
                Nieczyste sumienie ma nauka jak wiecie
                • kala.fior Re: czas- istnieje czy nie? 15.08.11, 22:45
                  al.1 napisał:



                  > - albo czas zdylatowany dziala na czas rezydujacy w zegarze,

                  hm.... ja tego zdania zupełnie nie rozumiem...

                  > - albo czas zdylatowany dziala na materie (mechanizm zegara).

                  właśnie


                  > Dzisiejsze zegary atomowe są a wiele bardziej dokładne i prawie każdy uni
                  > wersyt
                  > > et możne zainstalaowac jeden w piwnicy a drugi na 6 pietrze i zobserwowac
                  > dylat
                  > > acje czasu.
                  >
                  > To nie jest dylatacja czasu. To sa rózne warunków pracy zegarów (np. grawitacja
                  > , a wiec jej wplyw na prace mechanizmu zegara, czymkolwiek on jest), a nie na c
                  > zas, który luzem nie wystepuje.
                  >

                  wiesz, fizyka jest nauką ilościową, może podasz jakiś model tego oddziaływania np. grawitacji na zegary atomowe i wyliczył zaobserwowaną różnicę czasu ?
                  • al.1 Re: czas- istnieje czy nie? 16.08.11, 20:42
                    kala.fior napisał:

                    > al.1 napisał:

                    > > - albo czas zdylatowany dziala na czas rezydujacy w zegarze,
                    >
                    > hm.... ja tego zdania zupełnie nie rozumiem...

                    A ja próbuje zrozumiec relatywistów, wiec sie dopytuje.

                    > > - albo czas zdylatowany dziala na materie (mechanizm zegara).
                    >
                    > właśnie

                    Skoro tak, to uwazasz czas za byt fizyczny. Trafilem?
                    >
                    > wiesz, fizyka jest nauką ilościową, może podasz jakiś model tego oddziaływania
                    > np. grawitacji na zegary atomowe i wyliczył zaobserwowaną różnicę czasu ?
                    >
                    Po co wywazac otwarte drzwi.

                    Kto wiedzę podaną ignoruje
                    ten z ignorancją dobrze się czuje

                    

                    www.physicsmyths.org.uk/gps.htm
                    • smutas Re: czas- istnieje czy nie? 17.08.11, 15:06
                      Sorki, ze sie wciskam w wasza rozmowe, ale temat przeciez ten sam:-)

                      > A ja próbuje zrozumiec relatywistów, wiec sie dopytuje.

                      I w tym widze twoj problem; negujesz cos czego nie rozumiesz. A przeciez STW to fizyka i matematyka na poziomie licealisty. Z OTW sprawa sie "troszke" komplikuje :-)

                      > Po co wywazac otwarte drzwi.

                      Jat to po co? A po co przeprowadza sie doswiadczenia po tysiac razy przez roznych naukowcow? Po to by: 1. zdobyc pewnosc, ze eksperymet ma dobre zalozenia, 2. jest przeprowadzony wg. tych zalozen, 3. wynik odpowiada / NIE odpowiada teoretycznym zalozeniom. 4..... "naukowiec" nie "machnal sie" w obliczeniach.

                      Czyli, jesli potrafisz przeprowadzic takie kalkulacje / doswiadczenia myslowe w sposob rzetelny, to znaczy, ze nalezy traktowac twoje teorie powaznie. A nie np. tak jak teorie pana Smida, ktory przewraca sie na sprawach podstawowych. Wklejasz linki do jego strony z takim samym samozaparciem jak zdanie "STW jest falszywa, bo opiera sie na falszywych hipotezach...".

                      W art pana Smida sa zalozenia, ktore nie maja miejsca w rzeczywistym ukladzie. Uwaza on np. ze:

                      where t0 is the time the signal is being sent out (assuming both transmitter clocks are synchronized)
                      (...)

                      One knows therefore the position of the receiver just by comparing the time signals from the two transmitters (the receiver clock is completely irrelevant).
                      If one assumes now that the transmitter clocks are running fast or slow by a relative factor (1+ε), one has instead:

                      (4) x1-x2 = c.[(1+ε).t1 -(1+ε).t2] = c.(1+ε).(t1-t2)
                      which means that the position will simply be wrong by a relative factor ε, but there is obviously no accumulation as the transmitter clocks run at the same rate relatively to each other (assuming that all satellites have identical heights and speeds, i.e. identical relativistic time dilations).

                      Bardzo duzo tych ass-umtions w jednym, krotkim tekscie.

                      Satelity znajduja sie na podonych wysokosciach, ale nie tych samych. Orbit jest 6, przecinaja sie one w wielu miejscach. Oczywiste jest wiec, ze nie moga byc na tej samej wysokosci.

                      Pan Smid zaklada identyczna wzgledna predkosc wszystkich satelit. Przeciez to widac "golym okiem", ze wzgledne predkosci sa rozne. Caly uklad jest w ruchu. Nie zmieniaja sie tylko osie orbit wzgledem odleglych gwiazd.
                      https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/9/9c/ConstellationGPS.gif

                      To zas znaczy, ze nie istnieje uzywane w jego obliczeniach t0. Caly "patent" polega na tym, by zegary wszystkich satelit mozna bylo zsynchronizowac. Predkosci wzgledne sa rozne, wz. z tym rozne gammy dylatacji czasu. (patrz, zalozenie autora: the transmitter clocks run at the same rate relatively to each other)Jak najbardziej moze dojsc do kumulacji bledu. Przeciez rozstrojenie zegara nie polega na tym, ze ZAWSZE spieszy sie o 5 minut, tylko, ze kazda jego minuta jest krotsza od wzorcowej. A po godzinie tych krotszych minut jest juz 60.

                      Zeby sie o tych problemach przekonac, wystarczy zabrac odbiornik reczny lub "samochodowy" GPS do samolotu. Na wys ok 10 tym m zaczyna on wariowac, nie potrafi oszacowac przeciecia sfer poniewaz, urzadzenie nie wie, ze Ziemia "urosla".

                      cheers
                      • al.1 przedodpowiedz 17.08.11, 19:54
                        smutas napisał:

                        > Sorki, ze sie wciskam w wasza rozmowe, ale temat przeciez ten sam:-)

                        I bardzo dobrze robisz.

                        Zanim podejme dalsza dyskusje, chcialbym miec 100% pewnosc co do Twojego stanowiska:

                        1. Czy uwazasz, ze czas jest bytem fizycznym; daje sie wykrywac; ma postac materii; jest czyms innnym, jesli tak, to czym?

                        2. Czy zgadzasz sie, ze uwalenie jednej hipotezy w teorii, skutkuje jej obaleniem?

                        --
                        Śniło mi się, że grałem na prawym skrzydle, ale jak się obudziłem, to skrzydła już nie było
                        • kaballa Re: przedodpowiedz 17.08.11, 20:12
                          Świat, który "znamy" jest naszą reakcją na zewnętrzne wpływy.
                          *Nasza percepcja świata jest całkowicie subiektywna; nie odzwierciedla w ogóle tego, co dzieje się na zewnątrz nas. Wychwytujemy tylko naszą własną reakcję na coś, co hipotetycznie rozpościera się dookoła nas, lecz czy rzeczywiście cokolwiek tam się dzieje?

                          Istnieje wiele teorii na ten temat. Teoria Newtona stwierdza, że istnieje obiektywna rzeczywistość, że świat jest taki, jakim go widzimy i istnieje niezależnie od naszej własnej egzystencji. W późniejszym czasie Einstein wysunął teorię, że percepcja rzeczywistości zależy od stosunku pomiędzy prędkością obserwatora, a prędkością obserwowanego przedmiotu. Innymi słowy, poprzez zmianę swojej prędkości w stosunku do przedmiotu, postrzegamy go zupełnie inaczej: przestrzeń zostaje wypaczona, wykrzywiona, skurczona lub rozszerzona, a czas się zmienia.

                          Inne teorie, takie jak zasada nieoznaczoności Heisenberga, zakłada wzajemność pomiędzy jednostką, a światem. Innymi słowy, percepcja rzeczywistości jest wynikiem mojego wpływu na świat oraz jego wpływu na mnie.

                          Nauka kabały wyjaśnia, że nie istnieje postrzegalna rzeczywistość poza nami. Na nic nie wpływamy na zewnątrz nas, ponieważ nic na zewnątrz nas nie postrzegamy.*
                          więcej na:
                          www.kabbalah.info/polakab/teksty_wprowadzajace/czym_jest_rzeczywistosc.php
                          • al.1 Re: przedodpowiedz 19.08.11, 02:15
                            kaballa napisała:

                            > Świat, który "znamy" jest naszą reakcją na zewnętrzne wpływy.
                            > *Nasza percepcja świata jest całkowicie subiektywna; nie odzwierciedla w ogóle
                            > tego, co dzieje się na zewnątrz nas. Wychwytujemy tylko naszą własną reakcję na
                            > coś, co hipotetycznie rozpościera się dookoła nas, lecz czy rzeczywiście cokol
                            > wiek tam się dzieje?

                            Nasza percepcja jest obiektywna, bo kazdy zdrowy czlowiek odczuwa to samo w kontakcie ze swiatem zewnetrzym. Kazdy kto wsadzi reke do ognia, wpadnie do lodowatej wody, zobaczy kolorowa tecze, spojrzy golym okiem na slonce, bedzie reagowal w taki sam sposób.
                            Swiat jest prostszy niz nam sie wydaje. Jedyne co go komplikuje to skale, których czlowiek nie moze zbadac. Skala mikroswiata i skala makroswiata. Gdyby to sie udalo pokonac, stwierdzilibysmy, ze wszystko jest wytlumaczalne, hula w zgodzie z prawami przyrody i jest proste. Tak to juz jest, ze czlowiek bada przyrode w oparciu o swoje zmysly (czyli tym w co wyposazyla go natura), bo nie istnieje inna droga poznawcza. Jezeli znasz jakas inna lub lepsza metode, to zaproponuj.
                        • smutas Time is money :-) 17.08.11, 21:15
                          Stawiasz pytania glowie. Dla filozofa czas moze byc tylko "sposobem" uporzadkowania zdarzen w umysle, bez jakiegokolwiek fizycznego znaczenia. Ale my tu o fizyce a nie filozofii, prawda?

                          Wg. mnie, czas jest jednym z wymiarow czasoprzestrzeni. W tym kontescie nie ma znaczenia czy czas plynie, czy caly Wszechswiat porusza sie wzdluz "linii czasu". Jest wiec "bytem fizycznym" (szkoda tylko, ze niedopowiedziales o co ci chodzi w tej nazwie...), tak samo jak linia prosta, powierzchnia czy objetosc. Jest mierzalnym i obserwowalnym. Nie jest forma materii ale ma niewatpliwy na nia wplyw.

                          Jesli przyjrzysz sie dokladnie wymiarom dokladniej, to mozesz dojsc do wniosku, ze i one nie istnieja. Wychodzac od punktu, ktory jest "nieostrym" pojeciem matematycznym, przez prosta... Dojdziesz do wniosku, ze jesli punkt nie ma ani dlugosci ani szerokosci to i skaldajaca sie z punkow prosta de fakto nie moze posiadac dlugosci. Albo problem z Paryskim wzorcem metra. Poprawiany juz byl kilkakrotnie, a obecnie sluzy wylacznie jako okaz muzealny. Wskazywal poprawna dlugosc tylko w scisle okreslonych warunkach (glownie chodzi o temp.). A na koncu, wraz ze wzrostem dokladnosci przyrzadow, okazal sie niewystarczajacy. Wchodzi tu w gre "konkretnosc" pojecia matematycznego - granica. Dochodzimy wiec do wymiarow Plancka.... i co dalej?

                          Mam nadzieje, ze tak wlasnie powinno byc. Obalenie hipotezy bedacej podstawa twierdzenia / teori, powinno automatycznie obalic ta teorie. Tak zdarzylo sie w przeszlosci i tak bedzie w przyszlosci. Jesli tylko znajdzie wystarczajaco mocny argument to i Albert stanie sie tylko czescia Historii.

                          cheers
                          • kaballa Re: Time is money :-) 18.08.11, 18:01
                            :)
                          • al.1 Time is motion 19.08.11, 02:37
                            smutas napisał:

                            > Stawiasz pytania glowie. Dla filozofa czas moze byc tylko "sposobem" uporzadkowania
                            > zdarzen w umysle, bez jakiegokolwiek fizycznego znaczenia. Ale my tu o fizyce a nie filozofii,
                            > prawda?

                            No wiec nie stawiam pytania na glowie, bo dyskusja tyczy fizyki.

                            > Wg. mnie, czas jest jednym z wymiarow czasoprzestrzeni.

                            Wedlug mnie czasoprzestrzen nie istnieje. Niemniej, powiedz mi w takim razie jak wymiar moze dylatowac?

                            > W tym kontescie nie ma znaczenia czy czas plynie, czy caly Wszechswiat porusza sie wzdluz
                            > "linii czasu". Jest wiec "bytem fizycznym" (szkoda tylko, ze niedopowiedziales o co ci chodzi
                            > w tej nazwie...)

                            W terminie “czas” nie chodzilo mi ani o jednostke jego miary, ani o z/mierzony ruch, natomiast o jego znaczenie i rozumienie przez fizyke, bo jest to moim zdaniem jedno z fundamentalnych pojec dla tej nauki.

                            Reasumujac:
                            1. Czas jest bytem fizycznym
                            2. Wystarczy obalic jedna hipoteze w teorii, by ta zostala uznana za falszywa.
                            Przejde zatem do odpowiedzi na wczesniejsze posty, choc nie gwarantuje, ze dzis na nie odpowiem.

                            --
                            Z kaktusów najbardziej lubię tequilę




                            tak samo jak linia prosta, powierzchnia czy objetosc. Jest
                            > mierzalnym i obserwowalnym. Nie jest forma materii ale ma niewatpliwy na nia w
                            > plyw.
                            >
                            > Jesli przyjrzysz sie dokladnie wymiarom dokladniej, to mozesz dojsc do wniosku,
                            > ze i one nie istnieja. Wychodzac od punktu, ktory jest "nieostrym" pojeciem ma
                            > tematycznym, przez prosta... Dojdziesz do wniosku, ze jesli punkt nie ma ani dl
                            > ugosci ani szerokosci to i skaldajaca sie z punkow prosta de fakto nie moze pos
                            > iadac dlugosci. Albo problem z Paryskim wzorcem metra. Poprawiany juz byl kilka
                            > krotnie, a obecnie sluzy wylacznie jako okaz muzealny. Wskazywal poprawna dlugo
                            > sc tylko w scisle okreslonych warunkach (glownie chodzi o temp.). A na koncu, w
                            > raz ze wzrostem dokladnosci przyrzadow, okazal sie niewystarczajacy. Wchodzi tu
                            > w gre "konkretnosc" pojecia matematycznego - granica. Dochodzimy wiec do wymia
                            > row Plancka.... i co dalej?
                            >
                            > Mam nadzieje, ze tak wlasnie powinno byc. Obalenie hipotezy bedacej podstawa tw
                            > ierdzenia / teori, powinno automatycznie obalic ta teorie. Tak zdarzylo sie w
                            > przeszlosci i tak bedzie w przyszlosci. Jesli tylko znajdzie wystarczajaco mocn
                            > y argument to i Albert stanie sie tylko czescia Historii.
                            >
                            > cheers
                            • smutas time is time... 19.08.11, 04:54
                              W fizyce czas jest paradogmatem. Dlugosc (odleglosc) jest jego pochodną, tak jak i predkosc. Wiec czas to nie ruch :-)

                              sekunda: Jest to czas równy 9 192 631 770 okresom promieniowania odpowiadającego przejściu między dwoma poziomami F = 3 i F = 4 struktury nadsubtelnej stanu podstawowego 2S1/2 atomu cezu 133Cs (powyższa definicja odnosi się do atomu cezu w spoczynku w temperaturze 0 K).

                              metr; W myśl definicji zatwierdzonej przez XVII Generalną Konferencję Miar i Wag w 1983 jest to odległość, jaką pokonuje światło w próżni w czasie 1/299 792 458 s.

                              > Wedlug mnie czasoprzestrzen nie istnieje. Niemniej, powiedz mi w takim razie jak
                              > wymiar moze dylatowac?

                              Dla poczatkujacych: www.youtube.com/watch?v=88WTEQwvJ9g

                              Czesto belfrowie "przedszkolakom" tlumacza dylatacje czasu i skrocenie dlugosci w kierunku ruchu, prostym przykladem perspektywy. Kasia i Zbysio sa podobnego wzrostu stoja jednak w pewnej odleglosci od siebie. Powiedzmy 500m. Dla Kasi Zbysio wydaje sie mniejszy. Ale Zbysiowy wydaje sie, ze to Kasia jest mniejsz... Perspektywa jest wiec swego rodzaju uproszczonym modelem dylatacji dlugosci. Jesli zas wziac pod uwage np. fotografie 10*15cm wiezowca Epmire State Building to masz tu piekny przyklad transformacji 3D na 2D ze zmiana dlugosci. Idac dalej mozna sobie wyobrazic proces powstawania tej fotografii w aparacie fotograficznym. Tu masz zmiane wymiarow ale z zachowaniem wartosci katowych.

                              Biorac pod uwage stalosc predkosci swiatla, niezalezna od obserwatora, oraz tzw. stozek swiatla, mozesz bez trudu dokonac transformacji czasu i wymiarow poruszajacego sie obiektu wzgledem nieruchomego obserwatora. Zmiana miejsca obserwacji nie zmienia transformacji. :-)

                              Nie jest to tylko zabieg matematyczno - obrazkowy. To jest fakt i mozna przyjac z prawie absolutna pewnoscia, ze jest to prawo natury.

                              I cos o czasie :-) www.youtube.com/watch?v=W_LFtrWie3g
                              • al.1 Re: time of sth is motion of sth; change of sth 20.08.11, 03:02
                                smutas napisał:

                                > W fizyce czas jest paradogmatem. Dlugosc (odleglosc) jest jego pochodną, tak ja
                                > k i predkosc. Wiec czas to nie ruch :-)

                                Czas to ruch czegos; zmiana czegos. Watek sie rozdrobnil na podwatki. Odpowiem w tym glówniejszym, bo nie chce powtarzac moich odpowiedzi po wielokroc.

                                > sekunda: Jest to czas równy 9 192 631 770 okresom promieniowania odpowia
                                > dającego przejściu między dwoma poziomami F = 3 i F = 4 struktury nadsubtelnej
                                > stanu podstawowego 2S1/2 atomu cezu 133Cs (powyższa definicja odnosi się do ato
                                > mu cezu w spoczynku w temperaturze 0 K).

                                Znam to i mówielem, ze nie chodzi mi o jednostke miary czasu ani o jego z/mierzenie.

                                > metr; W myśl definicji zatwierdzonej przez XVII Generalną Konferencję Mi
                                > ar i Wag w 1983 jest to odległość, jaką pokonuje światło w próżni w czasie 1/29
                                > 9 792 458 s.

                                OK. Ale nie wiem po co to przytaczasz.

                                > > Wedlug mnie czasoprzestrzen nie istnieje. Niemniej, powiedz mi w takim razie jak wymiar
                                > > moze dylatowac?

                                > Dla poczatkujacych: www.youtube.com/watch?v=88WTEQwvJ9g
                                >
                                > Czesto belfrowie "przedszkolakom" tlumacza dylatacje czasu i skrocenie dlugosci
                                > w kierunku ruchu, prostym przykladem perspektywy. Kasia i Zbysio sa podobnego
                                > wzrostu stoja jednak w pewnej odleglosci od siebie. Powiedzmy 500m. Dla Kasi Zb
                                > ysio wydaje sie mniejszy. Ale Zbysiowy wydaje sie, ze to Kasia jest mniejsz...
                                > Perspektywa jest wiec swego rodzaju uproszczonym modelem dylatacji dlugosci. J
                                > esli zas wziac pod uwage np. fotografie 10*15cm wiezowca Epmire State Building
                                > to masz tu piekny przyklad transformacji 3D na 2D ze zmiana dlugosci. Idac dal
                                > ej mozna sobie wyobrazic proces powstawania tej fotografii w aparacie fotografi
                                > cznym. Tu masz zmiane wymiarow ale z zachowaniem wartosci katowych.
                                >
                                > Biorac pod uwage stalosc predkosci swiatla, niezalezna od obserwatora, oraz tzw
                                > . stozek swiatla, mozesz bez trudu dokonac transformacji czasu i wymiarow porus
                                > zajacego sie obiektu wzgledem nieruchomego obserwatora. Zmiana miejsca obserwac
                                > ji nie zmienia transformacji. :-)
                                >
                                > Nie jest to tylko zabieg matematyczno - obrazkowy. To jest fakt i mozna przyjac
                                > z prawie absolutna pewnoscia, ze jest to prawo natury.
                                >
                                > I cos o czasie :-) www.youtube.com/watch?v=W_LFtrWie3g

                                Wymiary nie dylatuja, nie poruszaja sie, nie sa bytem fizycznym. Obserwacje nie maja wplywu na prawa fizyki. Promien swiatla nie jest czasem.

                                Tymczasikiem

                                P.S.
                                Moze nastapic parodniowa zwloka w moich odpowiedziach.

                                -- 
                                Coś poprzez obserwowanie
                                nigdy nie ulegnie zmianie

                                • smutas Re: time of sth is motion of sth; change of sth 20.08.11, 04:09
                                  > Czas to ruch czegos; zmiana czegos...

                                  To o czym mowisz to obserwacje zjawisk zachadzacych w czasie - nie czas jako czas ;-)

                                  metr / sekunda
                                  > Znam to i mówielem, ze nie chodzi mi o jednostke miary czasu ani o jego z/mierz
                                  > enie.

                                  Ale w fizyce wlasnie chodzi o mierzenie i wazenie. Sam zreszta zadajesz pytania o dylatacje czasu - czyli o zmiany jego wlasciwosci, o jego "wazenie" :-)

                                  > OK. Ale nie wiem po co to przytaczasz.

                                  Hm, faktycznie, mozna sie pogubic :-) Przytaczam to po to bys dostrzegl, ze czas jest podstawowa wlasciwoscia Wszechswiata, wartoscia fizyczna. Bez miary dlugosci mozna sie obejsc, jesli ma sie jasno zdefiniowany czas i znane wlasciwosci swiatla.

                                  > Wymiary nie dylatuja, nie poruszaja sie, nie sa bytem fizycznym. Obserwacje nie
                                  > maja wplywu na prawa fizyki. Promien swiatla nie jest czasem.

                                  Promien swiatla jest staly - zawsze i wszedzie. Wymiary "dylatuja". Moje przyklady mialy jedynie na celu pobudzenie twojej wyobrazni, bys mogl sobie ogolne zasady wzglednosci zobrazowac. Perspektywa nie zmienia faktycznych wymiarow obserwowanego obiektu. Z dylatacja czasu i skroceniem dlugosci jest inaczej - to sie dzieje na prawde, nie jest tylko iluzja. Mimo, ze poruszajacy sie obserwator tych zmian nie zauwaza. Swiatlo latarki znajdujacej sie na rufie, skierowane w strone dziobu rakiety pedzacej z v = 0.9c porusza sie z predkoscia c wzgledem rakiety i kazdego obserwatora poza ta rakieta! Foton w tej rakiecie nie osiaga predkosci v + c.

                                  Wg. twojej definicji, wymiar nie jest "bytem fizycznym". Okresla jednak materie, ktora nim jest, prawda?

                                  Nie spiesz sie. Poczytaj, posluchaj jutubki. Np. www.youtube.com/watch?v=BAurgxtOdxY - bardzo fajnie prowadzone wyklady prof. Leonarda Susskinda ze Stanford. Oprocz "obrazkow" sa tam dowody matematyczne. Jesli je zrozumiesz, a nie sa jakos wybitnie skomplikowane, to latwiej ci bedzie to wszystko przyjac. Nie chodzi o to bys sie z STW zgadzal, ale o to bys potrafil znalezc prawdziwe luki a nie tylko te co anty-relatywisci. Zreszta, jak sobie ich poczytalem, to oczywiste jest, ze malo co wiedza.... Intuicyne brednie.


                                  cheers
                                  • al.1 Re: time of sth is motion of sth; change of sth 22.08.11, 12:51
                                    smutas napisał:

                                    > > Czas to ruch czegos; zmiana czegos...
                                    >
                                    > To o czym mowisz to obserwacje zjawisk zachadzacych w czasie - nie czas jako czas ;-)

                                    Zjawiska zachodza ale nie w czasie, bo jest niemozliwe. W czasie nic nie zachodzi i w ruchu takoz.

                                    > Ale w fizyce wlasnie chodzi o mierzenie i wazenie.

                                    Tez. Ale mnie nie o to chodzi.

                                    > Sam zreszta zadajesz pytania o dylatacje czasu - czyli o zmiany jego wlasciwosci, o jego
                                    > "wazenie" :-)

                                    Zadaje, bo próbuje zblizyc sie do rozumienia absurdów :)

                                    > Przytaczam to po to bys dostrzegl, ze czas jest podstawowa wlasciwoscia Wszechswiata,
                                    > wartoscia fizyczna.

                                    Owszem, ale wespól z materia no i we wszechswiecie wspólczesnym, bo wraz z nia sie narodzil, i to przed zegarkiem.

                                    > Bez miary dlugosci mozna sie obejsc, jesli ma sie jasno zdefiniowany czas i znane
                                    > wlasciwosci swiatla.

                                    Co rozumiesz pod okresleniem “jasno zdefiniowany czas”. Czas zalezny jest od drogi i predkosci bez wzgledu na przyjeta jednostke jego miary.

                                    > > Wymiary nie dylatuja, nie poruszaja sie, nie sa bytem fizycznym. Obserwacje nie
                                    > > maja wplywu na prawa fizyki. Promien swiatla nie jest czasem.

                                    > Promien swiatla jest staly - zawsze i wszedzie.

                                    Rozumiem ze mówisz o predkosci swiatla w prózni, bo jezeli nie, to nie zawsze i wszedzie.

                                    > Wymiary "dylatuja". Moje przyklady mialy jedynie na celu pobudzenie twojej wyobrazni,
                                    > bys mogl sobie ogolne zasady wzglednosci zobrazowac. Perspektywa nie zmienia
                                    > faktycznych wymiarow obserwowanego obiektu. Z dylatacja czasu i skroceniem dlugosci
                                    > jest inaczej - to sie dzieje na prawde, nie jest tylko iluzja. Mimo, ze poruszajacy sie
                                    > obserwator tych zmian nie zauwaza. Swiatlo latarki znajdujacej sie na rufie, skierowane w > strone dziobu rakiety pedzacej z v = 0.9c porusza sie z predkoscia c wzgledem rakiety i
                                    > kazdego obserwatora poza ta rakieta! Foton w tej rakiecie nie osiaga predkosci v + c.

                                    Poniewaz byla ta kwestia we wczesniejszym poscie, odpowiem tamze, aby sie nie powtarzac.

                                    > Wg. twojej definicji, wymiar nie jest "bytem fizycznym". Okresla jednak materie, ktora nim
                                    > jest, prawda?

                                    A co to ma do rzeczy. Oczywiscie okresla, bo wymiar jest miara rozciaglosci przestrzeni, a miary nie sa bytami fizycznymi.

                                    > Nie spiesz sie. Poczytaj, posluchaj jutubki. Np. www.youtube.com/watch?v=BAurgxtOdxY - bardzo fajnie prowadzone wyklady prof. Leonarda Susskinda ze Stanford. Oprocz "obrazkow" sa tam dowody matematyczne. Jesli je zrozumiesz, a nie sa jakos wybitnie skomplikowane, to latwiej ci bedzie to wszystko przyjac. Nie chodzi o to bys sie z STW zgadzal, ale o to bys potrafil znalezc prawdziwe luki a nie tylko te co anty-relatywisci. Zreszta, jak sobie ich poczytalem, to oczywiste jest, ze malo co wiedza.... Intuicyne brednie.

                                    Chyba sobie zartujesz - godzina i 49 minut na STW, czyli falszywa teorie. To jest daremne, jak wszystkie wczesniejsze skierowania do jutubisi (i nie tylko). Na falszu nie da sie budowac prawdopodobnych teorii. Odpowiem w jednym z dwóch wczesniejszych postów. Nie mam takiego luksusu czasu (kolokwializm). Mam natomiast pilna robote do wykonania + rodzine z wizyta i udzielam sie w sposób organiczony, ale pamietam o zaleglych odpowiedziach.

                                    --
                                    Science must be sound and clean
                                    Otherwise it brings us spleen
                                    • smutas Re: time of sth is motion of sth; change of sth 24.08.11, 01:56
                                      > Zjawiska zachodza ale nie w czasie, bo jest niemozliwe.

                                      Moze i niemozliwe, ale obserwowalne :-)

                                      > Owszem, ale wespól z materia no i we wszechswiecie wspólczesnym, bo wraz z nia
                                      > sie narodzil, i to przed zegarkiem.

                                      A jak chcesz dowiesc, ze czas nie istnial przed materia? Poleganie na intuicji niewiele znaczy. Ja osobiscie nie znam na to pytanie odpowiedzi. Dopuszczam obie mozliwosci - czas zwiazany z materia i czas + przestrzen nie zwiazane z materia.

                                      > Co rozumiesz pod okresleniem “jasno zdefiniowany czas”.

                                      Dokladnie to co napisalem poprzednio. Foton / swiatlo ma stala predkosc w prozni, ergo mozna jasno okreslic na tej podstawie uplyw czasu. Nie chodzi o definiowanie jednostek czasu (sec, godzina rok itp).

                                      > Chyba sobie zartujesz - godzina i 49 minut na STW, czyli falszywa teorie.

                                      No to jak sobie wyobrazasz obalanie "falszywej" teori jesli jej nie znasz? "Maszyna ciezsza od powietrza nie moze latac", bo nie? Zreszta 1:49 to tylko jeden wyklad. Jest ich wiecej :-)


                                      > To jest daremne, jak wszystkie wczesniejsze skierowania do jutubisi (...)

                                      Jakby to ujac? Ja przeczytalem wiekszosc twoich odnosnikow. Nie uwazam, ze spedzony na to czas zostal zmarnowany. Chocby z tego powodu, ze bylo w ten sposob wyraza sie szacunek wobec rozmowcy.

                                      > Nie mam takiego luksusu czasu (kolokwializm). Mam natomia
                                      > st pilna robote do wykonania + rodzine z wizyta i udzielam sie w sposób organic
                                      > zony, ale pamietam o zaleglych odpowiedziach.

                                      No wlasnie :-/ Czy myslisz, ze ja nie mam obowiazkow. Myslisz, ze siedze calymi dniami przy pececie czekajac na twoje posty?

                                      To co napisales jest tak oczywiste jak jutrzejszy swit. Kazdy dorosly czlowiek ma jakies obowiazki.

                                      cheers
                                      • al.1 Re: time of sth is motion of sth; change of sth 27.08.11, 02:24
                                        smutas napisał:

                                        > > Zjawiska zachodza ale nie w czasie, bo jest niemozliwe.

                                        > Moze i niemozliwe, ale obserwowalne :-)

                                        Jak niemozliwe to i nieobserwowalne.

                                        > > Owszem, ale wespól z materia no i we wszechswiecie wspólczesnym, bo wraz
                                        > z nia
                                        > > sie narodzil, i to przed zegarkiem.
                                        >
                                        > A jak chcesz dowiesc, ze czas nie istnial przed materia? Poleganie na intuicji
                                        > niewiele znaczy. Ja osobiscie nie znam na to pytanie odpowiedzi. Dopuszczam obi
                                        > e mozliwosci - czas zwiazany z materia i czas + przestrzen nie zwiazane z mater
                                        > ia.

                                        Tak, czesciowo masz racje jesli chodzi o czas przed materia. Czas jest ruchem (czegos); zmiana (czegos). Przed materia byl Stan: Przestrzen + Pra-materia (homogeniczna, pierwotna) nie istotne w tym momencie co to bylo; jak to zwal, bo to w oficjalnej nauce nie ma nazwy. Mozna zalozyc, ze byly fluktuacje tej pra-materii, czyli jej ruch, czyli czas. Niemniej, jej ruch, nie niósl za soba zmian, czyli pojecie czasu nie mialo sensu w kontekscie szacowania wieku takiego Stanu. Godzina, doba, miliard lat, 37 miliardów lat nie znaczylo bowiem nic – bylo zawsze teraz – az do momentu narodzin materii.

                                        > > Co rozumiesz pod okresleniem “jasno zdefiniowany czas”.
                                        >
                                        > Dokladnie to co napisalem poprzednio. Foton / swiatlo ma stala predkosc w prozn
                                        > i, ergo mozna jasno okreslic na tej podstawie uplyw czasu. Nie chodzi o definio
                                        > wanie jednostek czasu (sec, godzina rok itp).

                                        Czytalem gdzies, niestety mimo kopania po necie nie moglem znalezc, ze sa odchylenia w predkosciach fotonów w prózni. Ale niech bedzie na twoim, bo nie udalo mi sie odszukac.

                                        > > Chyba sobie zartujesz - godzina i 49 minut na STW, czyli falszywa teorie.
                                        >
                                        > No to jak sobie wyobrazasz obalanie "falszywej" teori jesli jej nie znasz? "Mas
                                        > zyna ciezsza od powietrza nie moze latac", bo nie? Zreszta 1:49 to tylko jeden
                                        > wyklad. Jest ich wiecej :-)

                                        W bardzo prosty sposób. Juz to uczynilem we wczesniejszym poscie.

                                        > > To jest daremne, jak wszystkie wczesniejsze skierowania do jutubisi (...)
                                        >
                                        > Jakby to ujac? Ja przeczytalem wiekszosc twoich odnosnikow. Nie uwazam, ze sped
                                        > zony na to czas zostal zmarnowany. Chocby z tego powodu, ze bylo w ten sposob
                                        > wyraza sie szacunek wobec rozmowcy.

                                        To o czym Suskind prawi znam z innych zródel. To nie jest brak szacunku, tylko:
                                        -nie mam takiej mozliwosci aby spedzac na wykladzie kilka (nascie?) godzin.
                                        -wiedzac przy tym, ze TW jest falszywa.

                                        > > Nie mam takiego luksusu czasu (kolokwializm). Mam natomia
                                        > > st pilna robote do wykonania + rodzine z wizyta i udzielam sie w sposób o
                                        > rganic
                                        > > zony, ale pamietam o zaleglych odpowiedziach.
                                        >
                                        > No wlasnie :-/ Czy myslisz, ze ja nie mam obowiazkow. Myslisz, ze siedze calymi
                                        > dniami przy pececie czekajac na twoje posty?
                                        >
                                        > To co napisales jest tak oczywiste jak jutrzejszy swit. Kazdy dorosly czlowiek
                                        > ma jakies obowiazki.

                                        Skad takie przypuszczenia? Dzisiaj na odpowiedzi stracilem prawie caly dzien, bo na dodatek komputer mi sie okropnie slimaczy i cos w nim mruczy a na dodatek co chwile monitor zastyga w bezruchu i pragramy sa “not responding”. Te dyskusje mozna wiesc bez konca, ale niestety musze ja zawiesic na blizej nie okreslony czas. Czynie to wylacznie dlatego, ze mam pilne i terminowe sprawy do zalatwienia i nie jest to sprzeczne z regulaminem forum ani z brakiem szacunku dla Szanownego Dyskutanta.

                                        --
                                        AQVA STRONGA
                                        VITA LONGA :)
                                        • smutas Re: time of sth is motion of sth; change of sth 28.08.11, 04:21
                                          > Tak, czesciowo masz racje jesli chodzi o czas przed materia. Czas jest ruchem (
                                          > czegos); zmiana (czegos). Przed materia byl Stan: Przestrzen + Pra-materia (hom
                                          > ogeniczna, pierwotna) nie istotne w tym momencie co to bylo; jak to zwal, bo to
                                          > w oficjalnej nauce nie ma nazwy.


                                          Hm... Stad wyplywa ciekawy wniosek: Jesliby sprowadzic jakis kawalek materii do temperatury 0 K, to czas by dla tej materii stanal. Czyli termiczna dylatacja czasu!!!

                                          > Czytalem gdzies, niestety mimo kopania po necie nie moglem znalezc, ze sa odchy
                                          > lenia w predkosciach fotonów w prózni. Ale niech bedzie na twoim, bo nie udalo
                                          > mi sie odszukac.


                                          FYI: Przypuszcza sie, ze instnieje mozliwosc, ze fotony o roznych energiach moga poruszac sie z roznymi predkosciami. Paru naukowcow wciaz wypatruje takich zjawisk obserwujac najstarsze zakadki Wszechswiata. Przypuszcza sie, ze trzeba spojrzec w przeszlosc dobrych pare miliardow lat by wogole moc zabserwowac jakas roznice. Niestety... jak do tej pory takiego zjawiska nie stwierdzono.

                                          > > No to jak sobie wyobrazasz obalanie "falszywej" teori jesli jej nie znasz?
                                          > W bardzo prosty sposób. Juz to uczynilem we wczesniejszym poscie.


                                          Wszystko jest wzgledne, twoja opinia tez :-)

                                          > Czynie to wylacznie dlatego, ze mam pilne i terminowe spraw
                                          > y do zalatwienia i nie jest to sprzeczne z regulaminem forum ani z brakiem szac
                                          > unku dla Szanownego Dyskutanta.


                                          Przeciez nie chodzi mi o to, ze masz inne zajecia. Jak juz mowilem, kazdy je ma. Oczywiscie mozesz w przestac "sie udzielac" w dowolnie wybranym momencie. Mnie nic do tego. Ja mowilem o braku szacunku w kontekscie nie sprawdzania podlinkowanych zrodel i dalsze dykutowanie jakby ich nie bylo. To jest brak szacunku. To tak jakby ktos w "realu" przyniosl ci ksiazke o ktora pytales. Po tygodniu zapytalby czy ci sie podobala, a ty na to ze tak/nie - odpowiedz nie wazna, bo nieprawdziwa, poniewaz ksiazke przeznaczyles na "wyrwi-kartki" w toalecie... Paniał?

                                          cheers
                                          • al.1 Re: time of sth is motion of sth; change of sth 10.09.11, 03:04
                                            smutas napisał:

                                            > Hm... Stad wyplywa ciekawy wniosek: Jesliby sprowadzic jakis kawalek materii do
                                            > temperatury 0 K, to czas by dla tej materii stanal. Czyli termiczna dylatacja
                                            > czasu!!!

                                            Hola, hola! Jakze to? Jakby czas (czegos) stanal, oznaczalo by to, ze cosik jest w bezruchu! Bezruch, to nie dylatacja czasu, bo onaz jest zwolnieniem jego biegu (rzekomo oczywiscie, bo czas przeciez nie biegnie).
                                            >
                                            > FYI: Przypuszcza sie, ze instnieje mozliwosc, ze fotony o roznych energi
                                            > ach moga poruszac sie z roznymi predkosciami. Paru naukowcow wciaz wypatruje ta
                                            > kich zjawisk obserwujac najstarsze zakadki Wszechswiata. Przypuszcza sie, ze tr
                                            > zeba spojrzec w przeszlosc dobrych pare miliardow lat by wogole moc zabserwowac
                                            > jakas roznice. Niestety... jak do tej pory takiego zjawiska nie stwierdzono.

                                            Poszukam w necie. Moze trafie na ta informacje.

                                            > Wszystko jest wzgledne, twoja opinia tez :-)

                                            Jest prawdziwa. Podwaz ja.

                                            > Przeciez nie chodzi mi o to, ze masz inne zajecia. Jak juz mowilem, kazdy je ma
                                            > . Oczywiscie mozesz w przestac "sie udzielac" w dowolnie wybranym momencie. Mni
                                            > e nic do tego. Ja mowilem o braku szacunku w kontekscie nie sprawdzania podlink
                                            > owanych zrodel i dalsze dykutowanie jakby ich nie bylo. To jest brak szacunku.
                                            > To tak jakby ktos w "realu" przyniosl ci ksiazke o ktora pytales. Po tygodniu z
                                            > apytalby czy ci sie podobala, a ty na to ze tak/nie - odpowiedz nie wazna, bo
                                            > nieprawdziwa, poniewaz ksiazke przeznaczyles na "wyrwi-kartki" w toalecie... Pa
                                            > niał?

                                            Powolujesz sie na informacje, które sa falszywe. Owszem zajrzalem do tych zródel. Nie przejrzalem do konca, bo nie moge poswiecic im kilku godzin, majac 100% przekonania, ze sa falszywe. To nie jest lekcewazenie dyskutanta. To tak jakby ktos Cie prosil o przeczytanie biblii w odpowiedzi na naukowe argumenty. Potrafil bys sie zmusic do tego? Korekta czasu zegarów, to nie jest dylatacja czasu. Wyliczenia sa poprawne, ale sa one zwiazane ze zmiana warunków pracy oscylatora optycznego (w zegarach cezowych) a nie z ze zjawiskiem spowalniania czasu, jako bytu fizycznego, jak to rozumieja einsteinowcy. Czy dostrzegasz te kolosalna róznice? Czy linki do zródel, które zaserwowalem, nie przekonaly Cie o tym? Bo tez ich nie komentujesz a ode mnie wymagasz komentowania nonsensów.
                                            --
                                            Odrywa się ode łba myśl nieskrępowana
                                            Ulatuje w przestworza, tam jest zrozumiana...
                                            • smutas Re: time of sth is motion of sth; change of sth 10.09.11, 05:46
                                              Skwituje krótko. Czas nie uplywa i nie przemija, i powtórze: czas jest zmiana (czegos), ruchem (czegos). Wystarczy?

                                              Stad wyplywa ciekawy wniosek: Jesliby sprowadzic jakis kawalek materii do temperatury 0 K, to czas by dla tej materii stanal.

                                              Hola, hola! Jakze to? Jakby czas (czegos) stanal, oznaczalo by to, ze cosik jest w bezruchu! Bezruch, to nie dylatacja czasu, bo onaz jest zwolnieniem jego biegu

                                              Gubisz sie w zeznaniach. Jesli zblizasz sie do temp. 0 K, to czasteczki zwalniaja az do calkowitego zatrzymania w temp zera absolutnego. Wg. twojej teori znaczyloby to bezruch. A jak okreskic taki stan jesli: Czas == ruch, a bezruch to nie bezczas?

                                              Widac tez, ze nie ogarniasz pojecia dylatacji. Nie tylko w fizyce ale i w znaczeniu matematycznym. I jak tu w takim wypadku prowadzic konstruktywna rozmowe? Dylatacja czasu jest jego spowolnieniem, az do calkowitego zatrzymania przy predkosci v=c.

                                              Wszystko jest wzgledne, twoja opinia tez :-)

                                              Jest prawdziwa. Podwaz ja.

                                              Nie ma najmniejszej potrzeby podwazania twojej osobistej opinii, poniewaz jest ona subiektywna. Nie podlega wiec falsyfikacji naukowej. Nie mozna zatem przeprowadzi dowodu ja obalajacego badz potwierdzajacego. Z drugiej strony mamy "kulawa" Teorie Wzglednosci, ktorej do tej pory nie udalo sie obalic. Co rusz, przeprowadza sie doswiadczenia, ktore ja potwierdzaja. Jak rowniez jej zasady stosuje sie w codziennym zyciu, korzystajac z dobrodziejstw technologii.

                                              Czy mozesz sie pochwalic jakimkolwiek wynalazkiem, urzadzeniem, doswiadczeniem, obserwacja - ktora potwierdzalaby twoja Teorie?

                                              To tak jakby ktos Cie prosil o przeczytanie biblii w odpowiedzi na naukowe argumenty. Potrafil bys sie zmusic do tego?

                                              Ja tak, a ty nie? Zwlaszcza, jesli bylyby rzeczowe i sensowne przeslanki ku temu. W ten sposob moglbym powiedziec np. ze rozstapienie sie Morza Czerwonego bylo efektem np. silnego i dlugotrfalego wiatru. Jednak to tlumaczenie nie negowalo by mozliwosci cudu - w tym wypadku - cudu silnego i nagle ustajacego wiatru :-)

                                              Korekta czasu zegarów, to nie jest dylatacja czasu. Wyliczenia sa poprawne, ale sa one zwiazane ze zmiana warunków pracy oscylatora optycznego(???) (w zegarach cezowych) a nie z ze zjawiskiem spowalniania czasu

                                              No i znowu potwierdzasz nikla znajomosc tematu. W zaden sposob nie mozna mowic o oscylatorach optycznych w zestawieniu z zegarem cezowym. Jego czestotliwosc to zakres mikrofal (ok. 9GHz). Oczywiscie mozna cos tam przebakiwac, ze przejscia ze stanu podwyzszonego do normalnego powoduja emisje kwantu energii w postaci fotonu... Ale to nie to samo co "optyka".
                                              Masz teraz okazje do przedstawienia swojej "wersji wydarzen". Jakie to warunki sa inne w szybko poruszajacym sie obiekcie posiadajacym na pokladzie zegaz cezowy? Wysokosc, grawitacja, predkosc? Jaki powyzsze maja na prace oscylatora. Moze jakies obliczenia pokrywajace sie z STW?

                                              Czy dostrzegasz te kolosalna róznice? Czy linki do zródel, które zaserwowalem, nie przekonaly Cie o tym?

                                              Nie dostrzegam sugerowanej przez ciebie roznicy. W zasadzie nie da sie tego stwierdzic, poniewaz nie istnieja kryteria takowej oceny. Ale... jak do tej pory nie powstaly zadne sensowne teorie tlumaczace zgodnosc obliczen STW z obserwacjami. U Newtona zadne z tych zjawisk nie powinny powstac - czyli zegar atomowy nie zwalnialby lecac samolotem czy podczas testu obnizonej grawitacji w projekcie GP-A, a GP-B nie wskazalby zakrzywienia przestrzeni z odchyleniem od STW o jedyne 0.28%....

                                              Jesli chodzi o podane przez ciebie linki to na wiekszosc odpowiedzialem TUTAJ. i tutaj :-) Skomentowalem je juz jakis czas temu. Nie wiem wiec o czym mowisz???

                                              Tresc twoich linkow nic, a nic mnie nie przekonala, poniewaz opieraja sie one na falszywych przeslankach, oraz zatrudniaja fizyke z zakresu szkoly podstawowej. Nie, zebym cos mial przeciwko fizyce klasycznej. Po prostu nie sprawdza sie ona w tych rozwazaniach. To tak jakbys chcial tlumaczyc trzecioklasiscie, nie znajacemu nawet wielomianow, calkowanie powierzchni odcietej parabola dla x od 1 do 10.

                                              cheers
                                              • al.1 Re: time of sth is motion of sth; change of sth 11.09.11, 06:20

                                                smutas napisał:

                                                > Gubisz sie w zeznaniach.

                                                Nie tak predko. Chcesz powiedziec, ze swiatlo nie bedzie leciec w temperaturze 0 K? Tylko zastygnie w bezruchu? Ponadto, w przyrodzie nie istnieje bezruch. Nie ma takiej opcji. Moze natomiast byc pozorny bezruch (zaparkowane przed domem auto).

                                                > Jesli zblizasz sie do temp. 0 K, to czasteczki zwalniaja az do calkowitego zatrzymania w temp
                                                > zera absolutnego. Wg. twojej teori znaczyloby to bezruch. A jak okreskic taki stan jesli: Czas ==
                                                > ruch, a bezruch to nie bezczas?

                                                Po pierwsze, pierwsze musi zwolic cos. Czas jest tego konsekwencja. Zgadzasz sie, czy nie?
                                                Oczywiscie, ze gdy cos spoczywa to czas tego czegos ma wartosc zero, ale jak powiedzialem, pani przyroda nie zna takiej sytuacji. Mozemy mówic natomiast o pozornym bezruchu.

                                                > Widac tez, ze nie ogarniasz pojecia dylatacji. Nie tylko w fizyce ale i w znaczeniu
                                                > matematycznym. I jak tu w takim wypadku prowadzic konstruktywna rozmowe? Dylatacja czasu
                                                > jest jego spowolnieniem, az do calkowitego zatrzymania przy predkosci v=c.

                                                Zgadzam sie. Przy takich argumentach nie da sie prowadzic konstruktywnej dyskusji.

                                                > Wszystko jest wzgledne, twoja opinia tez :-)

                                                W jakim ustepie?

                                                > Jest prawdziwa. Podwaz ja.
                                                >
                                                > Nie ma najmniejszej potrzeby podwazania twojej osobistej opinii, poniewaz jest
                                                > ona subiektywna. Nie podlega wiec falsyfikacji naukowej. Nie mozna zatem przepr
                                                > owadzi dowodu ja obalajacego badz potwierdzajacego.

                                                Jeszcze raz powtórze triade pomyslów jak w prosty sposób wykazac, ze dylatacja czasu jest niemozliwa: 

                                                1.By czas mógl dylatowac musialby miec swoja predkosc by móc zwalniac. Ale to jest niemozliwe, bo musialby byc bytem fizycznym. Byty fizyczne maja zdolnosc zwalniania swej predkosci. Istnieje zatem kolejnosc: 
                                                -najpierw byt fizyczny zwalnia swa predkosc , 
                                                -a w nastepstwie zwolnienia predkosci, czas jego podrózy staje sie dluzszy. 

                                                Czy to jest moja subiektywna opinia? Czy moze byc odwrotna sytuacja? Czy trzeba na to dowodu obalajacego, czy wystarczy zrobic uzytek z szarych komórek?

                                                Poza tym, juz wykazywalem, ze jezeli “t” mialby swoja predkosc “v”, to nie byloby zadnej róznicy miedzy czasem a predkoscia. Jak dotad, rozróznienie takie wystepuje.


                                                2.Czasu nie da sie wyrazic inaczej niz za pomoca ruchu; zmiany. A zatem odwolujemy sie do niego samego. Gdyby tak nie bylo, mozna by bylo zdefiniowac czas z pominieciem ruchu; zmian lub innych jego synonimów. Tego sie niestety nie da zrobic. Jezeli wykazesz, ze jest to mozliwe, tym samym dowiedziesz, ze czas jest czyms innym niz ruch; zmiana lub inny jego synonim. 

                                                Czy to tez jest moja subiektywna opinia? Jezeli tak, to niech ktos spróbuje opisac czas bez odwolania sie do niego samego.

                                                3.Czas daje sie okreslic wzorem. Nie moze wiec byc bytem fizycznym. Zadna postac materii nie da sie opisac wzorem. Znasz taka?

                                                Czy to tez jest moja subiektywna opinia? Znasz jakies przypadki opisania jakiegos bytu fizycznego za pomoca wzoru?

                                                > Z drugiej strony mamy "kulawa" Teorie Wzglednosci, ktorej do tej pory nie udalo sie obalic. Co
                                                > rusz, przeprowadza sie doswiadczenia, ktore ja potwierdzaja. Jak rowniez jej zasady stosuje sie
                                                > w codziennym zyciu, korzystajac z dobrodziejstw technologii.

                                                Jak to nie udalo sie obalic? Ona ma smierc mózgowa. Jest na respiratorze jej fanatyków. Nie ma takiego doswiadczenia, które potwierdzaloby slusznosc TW. Korzystanie z dobrodziejstw technologicznych równiez nie ma nic wspólnego z tzw. relatywistyka.

                                                > Czy mozesz sie pochwalic jakimkolwiek wynalazkiem, urzadzeniem, doswiadczeniem,
                                                > obserwacja - ktora potwierdzalaby twoja Teorie?

                                                Rozum. Patrz wyzej.

                                                >
                                                > To tak jakby ktos Cie prosil o przeczytanie biblii w odpowiedzi na naukowe a
                                                > rgumenty. Potrafil bys sie zmusic do tego?


                                                > Ja tak, a ty nie? Zwlaszcza, jesli bylyby rzeczowe i sensowne przeslanki ku temu.

                                                Sek w tym, ze ich nie ma.

                                                > No i znowu potwierdzasz nikla znajomosc tematu. W zaden sposob nie mozna mowic
                                                > o oscylatorach optycznych w zestawieniu z zegarem cezowym. Jego czestotliwosc t
                                                > o zakres mikrofal (ok. 9GHz). Oczywiscie mozna cos tam przebakiwac, ze przejsci
                                                > a ze stanu podwyzszonego do normalnego powoduja emisje kwantu energii w postaci
                                                > fotonu... Ale to nie to samo co "optyka".

                                                Zajrzyj tu:
                                                users.uj.edu.pl/~brzozow/archive/seminars/atomowe_zegary_optyczne.pdf
                                                Podane czestotliwosci to 10^14 - 10^15 Hz o ile dobrze wyczytalem.

                                                > Masz teraz okazje do przedstawienia swojej "wersji wydarzen". Jakie to warunki
                                                > sa inne w szybko poruszajacym sie obiekcie posiadajacym na pokladzie zegaz cezo
                                                > wy? Wysokosc, grawitacja, predkosc? Jaki powyzsze maja na prace oscylatora. Moz
                                                > e jakies obliczenia pokrywajace sie z STW?

                                                Jeden z szanowanych profesorów (zreszta nie tylko on) twierdzi, ze – Achtung! - czas biegnie inaczej w zaleznosci od wysokosci w polu grawitacyjnym. Porusza sie wolniej im blizej powierzchni Ziemi. Wszystko jasne to zdyletowany czas tak dziala na zegary na wysokosciach :D
                                                Oczywiscie na mechanizm zegara (czymkolwiek on jest) maja wplyw wymienione czynniki. Najbardziej oscylatorowi daje sie we znaki pole magnetyczne. Chodzi o jego minimalizacje aby utrzymac jego czestotliwosc wzorcowa o ile dobrze pamietam.

                                                > Nie dostrzegam sugerowanej przez ciebie roznicy. W zasadzie nie da sie tego stw
                                                > ierdzic, poniewaz nie istnieja kryteria takowej oceny. Ale... jak do tej pory n
                                                > ie powstaly zadne sensowne teorie tlumaczace zgodnosc obliczen STW z obserwacja
                                                > mi. U Newtona zadne z tych zjawisk nie powinny powstac - czyli zegar atomowy ni
                                                > e zwalnialby lecac samolotem czy podczas testu obnizonej grawitacji w projekcie
                                                > GP-A, a GP-B nie wskazalby zakrzywienia przestrzeni z odchyleniem od STW o je
                                                > dyne 0.28%....

                                                Owszem, zegar zwalnia, ale czas nie. Dla mnie zegar nie jest czasem, zreszta nie jestem w tym pogladzie odosobniony. Dla tych, którzy utozsamiaja zegar z czasm, nie znajduje slów podziwu, eufemistycznie rzecz ujmujac.

                                                > Jesli chodzi o podane przez ciebie linki to na wiekszosc odpowiedzialem...

                                                Przepraszam za przeoczenie, które bylo wynikiem hurtowej odpowiedzi. Do dyskusji nad komentarzami do nich wróce tamze.
                                                • smutas Re: time of sth is motion of sth; change of sth 12.09.11, 02:09
                                                  > > No to jak sobie wyobrazasz obalanie "falszywej" teori jesli jej nie znasz?
                                                  > W bardzo prosty sposób. Juz to uczynilem we wczesniejszym poscie.

                                                  Wszystko jest wzgledne, twoja opinia tez :-)

                                                  > W jakim ustepie?


                                                  Jak obaliles STW? Ja nie zauwazylem bys podal jakiekolwiek obliczenia, obserwacje czy doswiadczenia ja obalajace. Podales za to swoje przemyslenia, bardzo subiektywne, oparte na intuicji i fizyce Newtona, ktora nie ma zastosowania w omawianym temacie.

                                                  Chcesz powiedziec, ze swiatlo nie bedzie leciec w temperaturze 0 K?

                                                  Nic takiego nie powiedzialem. Mowimy o swietle w prozni, prawda? Zatem, nie mozna mowic o temperaturze, poniewaz proznia takowa sie nie charakteryzuje. Z twoich przemyslen wynika, ze foton posiada mase, czyli powinien rowniez miec jakas energie termiczna, a to zas znaczyloby, ze w twoim modelu fizycznym, swiatlo powinno stanac, gdy je schlodzic do zera absolutnego.
                                                  W moim przykladzie mowie o materii schlodzonej do 0 K, a w takim stanie jest bezruch... Nie zaden pozorny tylko rzeczywisty. Czy tak zimne cialo istnieje w naturze? Pewnie w aktualnym stanie wszechswiata nie. Ale nie znaczy to, ze taki stan jest niemozliwy.

                                                  > Po pierwsze, pierwsze musi zwolic cos. Czas jest tego konsekwencja. Zgadzasz sie, czy nie?

                                                  Jesli mowisz o fizyce Newtona, to mozna sie z tym zgodzic. Ale nie zawsze :-) Czyli nie jest to regula uniwersalna. Nawet calkowity bezruch nie jest rownoznaczny z "zatrzymaniem" czasu. Obojetnie czy mowimy o teoretycznych zalozeniach czy o rzeczywistych.

                                                  Wyobraz sobie latarka lecaca z predkoscia v w strone obserwatora A. W pewnym momencie, w odleglosci s od obserwatora blyska impulsem swiatla. Pytanie: po jakim czasie impuls dotrze do A? Pytanie 2: jaka bedzie predkosc impulsu swiatla wzgledem a. obserwatora, b. wzgledem latarki? Pytanie 3: o ile bedzie roznil sie czas przelotu impulsu jesli latarka znajdowac sie bedzie w spoczynku wzgledem obserwatora a odleglosc bedzie rowna s?

                                                  Czas odnosi sie do ukladu odniesienia. I dla roznych ukladow jest rozny. I na 100% czas nie jest jednoznaczny z ruchem. Chociaz ruch jest manifestacja uplywu czasu - lokalnie.

                                                  Jeszcze raz powtórze triade pomyslów (...)

                                                  Po co? Zawsze moge wrocic do twoich poprzednich postow. Ja sie pytam o DOWODY a nie o przemyslenia.

                                                  1.By czas mógl dylatowac musialby miec swoja predkosc by móc zwalniac.

                                                  Czas ma swoja predkosc, i jest ona rozna w roznych ukladach odniesienia. Stad zjawisko dylatacji czasu - czyli przesuniecia, zgodnego z geometryczna tranformacja Lorentza.

                                                  Ale to jest niemozliwe, bo (czas) musialby byc bytem fizycznym. Byty fizyczne maja zdolnosc zwalniania swej predkosci.

                                                  Predkosc jest pochodna czasu i odleglosci. Nie wolno wiec odnosic sie do predkosci uplywu czasu tak jakby to byla predkosc obiektu materialnego. Ta konstrucja nie jest logiczna. "Predkosc czasu" jest zawsze rozpatrywana w jakims ukladzie odniesienia: Czas na Ziemi uplywa woniej niz na Ksiezycu. Czyli masz dwa uklady, ktore mozesz porownac. Porownanie czasu Ziemskiego do czasu Ziemskiego rowna sie 1. Nic nie zwalnia, nic nie przyspiesza.

                                                  Istnieje zatem kolejnosc: -najpierw byt fizyczny zwalnia swa predkosc , -a w nastepstwie zwolnienia predkosci, czas jego podrózy staje sie dluzszy.

                                                  No i czemu to dowodzi? Co to ma wspolnego z STW i dylatacja czasu? W jaki sposob ta arytmetyka "obala" Teorie Wzglednosci? Jesli probujesz to odniesc do zwiekszenia predkosci z rownoczesny zwolniniem uplywu czasu, to niestety spudlowales. Rozpatrujac zwiekszenie predkosci w kategoriach TW, masz normalne skrocenie czasu podrozy. Jednak to skrocenie bedzie rozne dla roznych obserwatorow. I tyle.

                                                  Czy to jest moja subiektywna opinia? Czy moze byc odwrotna sytuacja?

                                                  Oczywiscie, ze to twoja subiektywna opinia oparta na intuicji Newtonowskiej. Twoj "dowod" nie ma nic wspolnego z "obalana" teoria. Pomija tez fakt stalosci predkosci swiatla.

                                                  Poza tym, juz wykazywalem, ze jezeli “t” mialby swoja predkosc “v”, to nie byloby zadnej róznicy miedzy czasem a predkoscia.

                                                  Czy mowisz o tym wzorku na predkosc? Czy zdajesz sobie sprawe, ze o wiekszy bezsens trudno w calym Wszechswiecie? Tym wzorkiem nic nie dowiodles. A w zasadzie dowiodles; swoja znikoma wiedze z fizyki. (Quzwa, nie chce byc niemily, ale ten "dowod" jest tak bezgranicznie durny!!! Mialem nadzieje, ze chociaz to sobie juz odpuscisz.).

                                                  2.Czasu nie da sie wyrazic inaczej niz za pomoca ruchu; zmiany. A zatem odwolujemy sie do niego samego. Gdyby tak nie bylo, mozna by bylo zdefiniowac czas z pominieciem ruchu; zmian lub innych jego synonimów.

                                                  Ruch, zmiany itp. nie sa synonimami czasu tylko konsekwensja jego uplywu.

                                                  Czy to tez jest moja subiektywna opinia?

                                                  Jaknajbardziej. To jest twoja subiektywna opinia.

                                                  Jezeli tak, to niech ktos spróbuje opisac czas bez odwolania sie do niego samego.

                                                  "czwarta współrzędna czasoprzestrzeni w teorii względności"

                                                  3.Czas daje sie okreslic wzorem. Nie moze wiec byc bytem fizycznym. Zadna postac materii nie da sie opisac wzorem. Znasz taka?

                                                  O jaki wzor ci chodzi, majacy okreslajacy czas? Np. m=E/c^2 czy z Newtona m=F/a, no i masz mase. Chyba, ze nie pojalem co masz na mysli mowiac "materia"?

                                                  Nie ma takiego doswiadczenia, które potwierdzaloby slusznosc TW.

                                                  Moj ojcec mawial: Zaczynasz o d. strony. ZADNE doswiadczenie nie potwierdza zadnej teori. Zasada jest taka, by znalezc takie, ktore ja obali. Jak do tej pory wyniki doswiadczen sa zgodne z przewidywaniami TW. Nie wykonano zadnego doswiadczenia, ktore by podkopalo Einsteina. Co nie znaczy, ze take doswiadcznie nie moze powstac. Twoje powyzsze twierdzenie nie jest zbyt madre a wytlumaczeniem moze byc tylko nikle obeznanie w temacie. Co zreszta jest przykre, zwlaszcza, ze planujesz TW obalic...

                                                  > Czy mozesz sie pochwalic jakimkolwiek wynalazkiem, urzadzeniem, doswiadczeniem,
                                                  > obserwacja - ktora potwierdzalaby twoja Teorie?

                                                  Rozum. Patrz wyzej.


                                                  Powaznie????? No to jeszcze raz: kto, gdzie i kiedy przeprowadzil doswiadczenie, obserwacje, ktorego wyniki lezaly w sprzecznosci a STW/ OTW? Poprosze tez o dane wejsciowe tych doswiadczeni ich opis i przeprowadzone obliczenia.
                                                  Jesli czegos takiego nie jestes w stanie dostarczyc, to moge uznac, ze czas przeznaczony na odpisywanie na twoje posty byl czasem straconym.

                                                  > Ja tak, a ty nie? Zwlaszcza, jesli bylyby rzeczowe i sensowne przeslanki ku temu.

                                                  Sek w tym, ze ich nie ma.


                                                  Czego nie ma, co nie ma? Biblia nie jesr sensowna i rzeczowa czy zadawane wz. z nia pytania sa bezsensowne?

                                                  Zajrzyj tu:
                                                  users.uj.edu.pl/~brzozow/archive/seminars/atomowe_zegary_optyczne.pdf
                                                  Podane czestotliwosci to 10^14 - 10^15 Hz o ile dobrze wyczytalem.


                                                  Zajrzalem. Prezentacja dotyczy roznych rodzajow zegarow atomowych, w tym optycznych.... Ty zas mowiles o zegarze cezowym, ktory optycznym nie jest.

                                                  czas biegnie inaczej w zaleznosci od wysokosci w polu grawitacyjnym.

                                                  Prawda, takich doswiadczen bylo wiecej. Wszystkie wykazaly zdumiewajaca zgodnosc z TW.

                                                  Oczywiscie na mechanizm zegara (czymkolwiek on jest) maja wplyw wymienione czynniki.

                                                  W jaki sposob? Jaki wplyw ma kazdy z tych czynnikow na na oscylator cezowy? Da ultwienia zegar z whadelkim bedie chodzil szybciej ze wzrostem g. T = 2pi sqrt(l/mgd) dla whadla matematycznego. A jak by to mialo wygladac dla wzudzenia cezu?

                                                  Najbardziej oscylatorowi daje sie we znaki pole magnetyczne. Chodzi o jego minimalizacje aby utrzymac jego czestotliwosc wzorcowa o ile dobrze pamietam.

                                                  No to ja zmienia sie pole magnetyczne w gradiencie wysokosci? Co sie stanie, jesli taki zegar bedzie porzadnie ekranowany. Jakie beda wyniki doswiadczenia? Czy obliczenia pokryja sie z doswiadczeniem?
                                                  Cdn...
                                                  • al.1 Re: time of sth is motion of sth; change of sth 15.09.11, 06:51
                                                    smutas napisał:

                                                    > Jak obaliles STW? Ja nie zauwazylem bys podal jakiekolwiek obliczenia, obserwac
                                                    > je czy doswiadczenia ja obalajace. Podales za to swoje przemyslenia, bardzo sub
                                                    > iektywne, oparte na intuicji i fizyce Newtona, ktora nie ma zastosowania w omaw
                                                    > ianym temacie.

                                                    Wzglednosciówka prawi o dylatacji czasu. Wykazalem, ze jest to niemozliwe. Wystarczy?
                                                    >
                                                    > Chcesz powiedziec, ze swiatlo nie bedzie leciec w temperaturze 0 K?
                                                    >
                                                    > Nic takiego nie powiedzialem. Mowimy o swietle w prozni, prawda? Zatem, nie moz
                                                    > na mowic o temperaturze, poniewaz proznia takowa sie nie charakteryzuje. Z twoi
                                                    > ch przemyslen wynika, ze foton posiada mase, czyli powinien rowniez miec jakas
                                                    > energie termiczna, a to zas znaczyloby, ze w twoim modelu fizycznym, swiatlo po
                                                    > winno stanac, gdy je schlodzic do zera absolutnego.
                                                    > W moim przykladzie mowie o materii schlodzonej do 0 K, a w takim stanie jest be
                                                    > zruch... Nie zaden pozorny tylko rzeczywisty. Czy tak zimne cialo istnieje w na
                                                    > turze? Pewnie w aktualnym stanie wszechswiata nie. Ale nie znaczy to, ze taki s
                                                    > tan jest niemozliwy.

                                                    Wlasnie znaczy, ze taki stan jest niemozliwy.

                                                    > > Po pierwsze, pierwsze musi zwolic cos. Czas jest tego konsekwen
                                                    > cja. Zgadzasz sie, czy nie?

                                                    >
                                                    > Jesli mowisz o fizyce Newtona, to mozna sie z tym zgodzic. Ale nie zawsze :-) C
                                                    > zyli nie jest to regula uniwersalna. Nawet calkowity bezruch nie jest rownoznac
                                                    > zny z "zatrzymaniem" czasu. Obojetnie czy mowimy o teoretycznych zalozeniach czy o
                                                    > rzeczywistych.

                                                    Mówimy o Fizyce. Bez wskazywania wlasciciela. Jest to rzecz universalna. Nie istnieje calkowity bezruch. Czasu nie zatrzymasz, bo takowy samoistnie nie wystepuje. Mówimy o rzeczywistych zalozeniach.

                                                    > Wyobraz sobie latarka lecaca z predkoscia v w strone obserwatora A. W pewnym mo
                                                    > mencie, w odleglosci s od obserwatora blyska impulsem swiatla. Pytanie: po jaki
                                                    > m czasie impuls dotrze do A?

                                                    Nie rozumiem do czego zmierzasz.

                                                    > Pytanie 2: jaka bedzie predkosc impulsu swiatla wz
                                                    > gledem a. obserwatora, b. wzgledem latarki?

                                                    Predkosc swiatla to 300 tys. km/sek. Bez wzgledu na obserwatorów.

                                                    > Pytanie 3: o ile bedzie roznil sie czas przelotu impulsu jesli latarka znajdowac sie bedzie w
                                                    > spoczynku wzgledem o bserwatora a odleglosc bedzie rowna s?

                                                    Predkosc swiata jest stala. Nie mam pojecia do czego zmierzasz. Zauwaz, ze jesli bedziesz mial dwie latarki a jedna z nich bedzie wysunieta o 5 cm, to przy jednoczesnym ich wlaczeniu, ta która bedzie wysunieta o 5 cm, jej swiatlo dopadnie ekranu wczesniej niz tej drugiej. Masz watpliwosc?

                                                    Juz mam sygnalizacje, ze przekraczam limit slów na odpowiedz, co mnie nieslychanie wkurrrr.

                                                    A zatem do nastepnego ciagu.
                                                  • al.1 Re: time of sth is motion of sth; change of sth 15.09.11, 07:34
                                                    smutas napisał:
                                                    Cd.

                                                    > Czas odnosi sie do ukladu odniesienia. I dla roznych ukladow jest rozny. I na 1
                                                    > 00% czas nie jest jednoznaczny z ruchem. Chociaz ruch jest manifestacja uplywu
                                                    > czasu - lokalnie.

                                                    To powiedz mi czy:
                                                    Czasu nie mierzymy ruchem?
                                                    A ruchu nie mierzymy czasem?
                                                    Jezeli odpowiesz – Nie, to podaj alternatywny sposób. Wtedy zgodze sie z twoim stanowiskiem.

                                                    > Po co? Zawsze moge wrocic do twoich poprzednich postow. Ja sie pytam o DOWODY a
                                                    > nie o przemyslenia.

                                                    Dowodami sa moje argumenty.

                                                    > Czas ma swoja predkosc, i jest ona rozna w roznych ukladach odniesienia. Stad z
                                                    > jawisko dylatacji czasu - czyli przesuniecia, zgodnego z geometryczna tranforma
                                                    > cja Lorentza.

                                                    Otóz nie. Czas nie ma swojej predkosci. Jest to najczystszy nonsens.

                                                    > Predkosc jest pochodna czasu i odleglosci. Nie wolno wiec odnosic sie do predko
                                                    > sci uplywu czasu tak jakby to byla predkosc obiektu materialnego.

                                                    Nie istnieje predkosc uplywu czasu. To jest bezsens. Czas nie uplywa, bo samoistnie nie wystepuje. Ciezko pojac?

                                                    > Ta konstrucja nie jest logiczna. "Predkosc czasu" jest zawsze rozpatrywana w jakims
                                                    > ukladzie odniesienia: Czas na Ziemi uplywa woniej niz na Ksiezycu.

                                                    Czas nie uplywa. Jest to po prostu niemozliwe.

                                                    > Czyli masz dwa uklady, ktore mozesz porownac. Porownanie czasu Ziemskiego do czasu
                                                    > Ziemskiego rowna sie 1. Nic nie zwalnia, nic nie przyspiesza.

                                                    A co mialoby zwalniac i przyspieszac?

                                                    >> Istnieje zatem kolejnosc: -najpierw byt fizyczny zwalnia swa predkosc , -a
                                                    > > w nastepstwie zwolnienia predkosci, czas jego podrózy staje sie dluzszy.

                                                    >
                                                    > No i czemu to dowodzi? Co to ma wspolnego z STW i dylatacja czasu? W jaki sposo
                                                    > b ta arytmetyka "obala" Teorie Wzglednosci?

                                                    Ano w taki sposób, ze czas nie moze dylatowac. Gdyby mógl, znaczyloby to, ze jest niezalezny od predkosci czegos.

                                                    > Jesli probujesz to odniesc do zwiekszenia predkosci z rownoczesny zwolniniem uplywu
                                                    > czasu, to niestety spudlowales. Rozpatrujac zwiekszenie predkosci w kategoriach TW, masz
                                                    > normalne skrocenie czasu podrozy. Jednak to skrocenie bedzie rozne dla roznych
                                                    > obserwatorow. I tyle

                                                    Bzdura. Przyroda nie przewiduje obserwatorów. Zjawiska sa takie jakie sa. Uplyw czasu nie istnieje. Jak widac to Ty spudlowales.

                                                    > Oczywiscie, ze to twoja subiektywna opinia oparta na intuicji Newtonowskiej. Tw
                                                    > oj "dowod" nie ma nic wspolnego z "obalana" teoria. Pomija tez fakt stalosci pr
                                                    > edkosci swiatla.

                                                    Nie widze sprzecznosci ze stala predkoscia swiatla. Moj dowód wykazuje, ze wzglednoscówka falszywa teoria jest. Stalosc predkosci swiatla nie ma z tym nic wspólnego.

                                                    > Czy mowisz o tym wzorku na predkosc? Czy zdajesz sobie sprawe, ze o wiekszy bez
                                                    > sens trudno w calym Wszechswiecie? Tym wzorkiem nic nie dowiodles. A w zasadzie
                                                    > dowiodles; swoja znikoma wiedze z fizyki. (Quzwa, nie chce byc niemily, ale te
                                                    > n "dowod" jest tak bezgranicznie durny!!! Mialem nadzieje, ze chociaz to sobie
                                                    > juz odpuscisz.).

                                                    Nie, nie odpuszcze. Podtrzymuje com powiedzial. Dowiodlem, ze jesli czas ma swoja predkosc, to niczym sie od niej nie rózni. Du ju kum kum?

                                                    > Ruch, zmiany itp. nie sa synonimami czasu tylko konsekwensja jego uplywu.

                                                    Znowu chybiles. Ruch nie jest konsekwencja czasu. Czas mierzysz ruchem a ruch mierzysz czasem. Zgadzasz sie czy nie?

                                                    > Jaknajbardziej. To jest twoja subiektywna opinia.

                                                    Nie. To nie jest moja subiektywna opinia.

                                                    > "czwarta współrzędna czasoprzestrzeni w teorii względności"

                                                    To pokaz mi czas w bryle. Np. w szescianie.

                                                    > O jaki wzor ci chodzi, majacy okreslajacy czas? Np. m=E/c^2 czy z Newtona m=F/a
                                                    > , no i masz mase. Chyba, ze nie pojalem co masz na mysli mowiac "materia"?

                                                    Chodzi mi o najprostszy wzór t = s/v. A teraz wyraz wzorem np. atom wodoru.

                                                    > Moj ojcec mawial: Zaczynasz o d. strony. ZADNE doswiadczenie nie potwierdza zad
                                                    > nej teori. Zasada jest taka, by znalezc takie, ktore ja obali. Jak do tej pory
                                                    > wyniki doswiadczen sa zgodne z przewidywaniami TW. Nie wykonano zadnego doswiad
                                                    > czenia, ktore by podkopalo Einsteina. Co nie znaczy, ze take doswiadcznie nie m
                                                    > oze powstac. Twoje powyzsze twierdzenie nie jest zbyt madre a wytlumaczeniem mo
                                                    > ze byc tylko nikle obeznanie w temacie. Co zreszta jest przykre, zwlaszcza, ze
                                                    > planujesz TW obalic...

                                                    Teoria wzglednosci juz sie dawno spalila. Podalem linki, które tez to potwierdzaja.

                                                    > Powaznie????? No to jeszcze raz: kto, gdzie i kiedy przeprowadzil doswiadczenie
                                                    > , obserwacje, ktorego wyniki lezaly w sprzecznosci a STW/ OTW? Poprosze tez o d
                                                    > ane wejsciowe tych doswiadczeni ich opis i przeprowadzone obliczenia.
                                                    > Jesli czegos takiego nie jestes w stanie dostarczyc, to moge uznac, ze czas prz
                                                    > eznaczony na odpisywanie na twoje posty byl czasem straconym.

                                                    Kanonem wzglednosciówki jest m.in. dylatacja czasu. Wykazalem w prosciutki sposób, ze jest ona niemozliwa. Czego chcesz wiecej? Tez uwazam, podobnie jak Ty, ze dalsza dyskusja jest bezcelowa. Ja nie Nigdy nie uznam zadnych TW za prawdobodobne. Ty mozesz, i jest to twój wybór.

                                                    > Czego nie ma, co nie ma? Biblia nie jesr sensowna i rzeczowa czy zadawane wz. z
                                                    > nia pytania sa bezsensowne?

                                                    Dla Ciebie moze byc sensowna. Dla mnie nie. Jezeli cos jest bezsensowne, to zadawanie pytan mija sie z celem.

                                                    > Zajrzalem. Prezentacja dotyczy roznych rodzajow zegarow atomowych, w tym optycz
                                                    > nych.... Ty zas mowiles o zegarze cezowym, ktory optycznym nie jest.

                                                    Mówilem o oscylatorze optycznym. Chyba tez dotyczy zegara cezowego.

                                                    > Prawda, takich doswiadczen bylo wiecej. Wszystkie wykazaly zdumiewajaca zgodnosc z TW.

                                                    Wzglednosciówka jest falszywa. Dylatacja czasu to najczystszy nonsens w fizyce. Nie ma doswiadczenia na istnienie dylatacji czasu.
                                                    Cd. nastepuje
                                                • smutas Re: time of sth is motion of sth; change of sth 12.09.11, 02:15

                                                  Dalej, jesli zegar leci sobie z predkoscia v, a ruch jednostajny i prostoliniowy, to na taki zegar nie dzialaja zadne sily wg. fizyki Newtona. A jednak stwierdza sie, ze taki zegar sie spoznia. jak to tlumaczysz?

                                                  Owszem, zegar zwalnia, ale czas nie. Dla mnie zegar nie jest czasem, zreszta nie jestem w tym pogladzie odosobniony. Dla tych, którzy utozsamiaja zegar z czasm, nie znajduje slów podziwu, eufemistycznie rzecz ujmujac.

                                                  Pieknie to ujales :-) Dla mnie zegar tez nie jest czasem. Przedstaw wiec alternatywne obliczenia i wytlumaczenie zwalniania rzeczonego zegara.

                                                  cheers
                                                  • al.1 Re: time of sth is motion of sth; change of sth 15.09.11, 07:47
                                                    Smutas napisal:

                                                    Oczywiscie na mechanizm zegara (czymkolwiek on jest) maja wplyw wymienione czynniki.

                                                    > W jaki sposob? Jaki wplyw ma kazdy z tych czynnikow na na oscylator cezowy? Da ultwienia > zegar z whadelkim bedie chodzil szybciej ze wzrostem g. T = 2pi sqrt(l/mgd) dla whadla
                                                    > matematycznego. A jak by to mialo wygladac dla wzudzenia cezu?

                                                    Przede wszystkim zmienione warunki, np. pole magnetyczne. Uwazasz, ze to zdylatowany czas wplywa na mechanizm zegara? Niby jak? A moze na czas zegarkowy? Tez poprosze o wyjasnienie.

                                                    > No to ja zmienia sie pole magnetyczne w gradiencie wysokosci? Co sie stanie, jesli taki
                                                    > zegar bedzie porzadnie ekranowany. Jakie beda wyniki doswiadczenia? Czy obliczenia
                                                    > pokryja sie z doswiadczeniem?

                                                    Pole magnetyczne jest tym wieksze im blizej powierzchni Ziemi. Czym wyzej tym slabsze. Ja tego nie wylicze, bo nie jestem fizykiem. Co nie znaczy, ze takiego wyliczenia nie da sie przeprowadzic.
                                                    Cdn...

                                                    z mojej strony tez Cdn...
                                                  • al.1 Re: time of sth is motion of sth; change of sth 15.09.11, 07:55
                                                    smutas napisał:

                                                    >
                                                    > Dalej, jesli zegar leci sobie z predkoscia v, a ruch jednostajny i prostoliniow
                                                    > y, to na taki zegar nie dzialaja zadne sily wg. fizyki Newtona. A jednak stwier
                                                    > dza sie, ze taki zegar sie spoznia. jak to tlumaczysz?
                                                    >
                                                    > Owszem, zegar zwalnia, ale czas nie. Dla mnie zegar nie jest czasem, zreszta
                                                    > nie jestem w tym pogladzie odosobniony. Dla tych, którzy utozsamiaja zegar z c
                                                    > zasm, nie znajduje slów podziwu, eufemistycznie rzecz ujmujac.


                                                    Na zegar zawsze dzialaja jakies sily. Podobnie jest z kazdym cialem fizycznym. Jezeli zegar sie spóznia, to bynajmniej nie oznacza, ze czas dylacieje. Ogarniasz to?
                                                    >
                                                    > Pieknie to ujales :-) Dla mnie zegar tez nie jest czasem. Przedstaw wiec altern
                                                    > atywne obliczenia i wytlumaczenie zwalniania rzeczonego zegara.

                                                    Zwalnia mechanizm zegara. Po co dublowac wyliczenia? Jesli uwazasz, ze to czas dylacieje, to Wesolych Swiat zycze.

                                                    --
                                                    Cornflakes! Beware of me! I am a cereal killer!
                                                  • smutas Re: time of sth is motion of sth; change of sth 16.09.11, 01:08
                                                    Wzglednosciówka prawi o dylatacji czasu. Wykazalem, ze jest to niemozliwe. Wystarczy?

                                                    Jak tam chcesz. Jeśli dobrze się z tym czujesz, to wszystko gra. Z punktu widzenia nawet szkolnych doświadczeń z fizyki, to zaliczyłeś pale na szynach.

                                                    Wlasnie znaczy, ze taki stan jest niemozliwy.

                                                    Za „parę” miliardów lat będzie coraz więcej obszarów Wszechświata o temperaturze zbliżającej się do 0K. A po jakimś czasie cały Wszechświat stanie się zimnym grobowcem. Nie opowiadaj więc, że taki stan jest niemożliwy. Bo nie tylko jest możliwy, ale nawet jest stanem nieuchronnym.

                                                    Mówimy o Fizyce. Bez wskazywania wlasciciela. Jest to rzecz universalna.

                                                    Tak, Fizyka jest uniwersalna. Jednak nie jesteśmy bogami znającymi wszystkie jej meandry. Możemy tylko tworzyć mniej lub bardziej słuszne modele. Ty, w swoich wypowiedziach, bazujesz na modelu głoszonym przez Newtona. A ten nawet nie próbuje opisywać zjawisk o których rozmawiamy. W konsekwencji i ty nie zauważasz tego (albo raczej celowo ignorujesz), to co istotne.

                                                    Nie istnieje calkowity bezruch. (...) Mówimy o rzeczywistych zalozeniach.

                                                    Tak, bezruch nie istnieje. Nawet we wspomnianej temp 0K elektrony zasuwają wokół protonów :-)

                                                    > Wyobraz sobie latarka lecaca z predkoscia v w strone obserwatora A. (..)

                                                    Nie rozumiem do czego zmierzasz.


                                                    Wciąż do tego samego – do logiki TW.

                                                    > Pytanie 2: jaka bedzie predkosc impulsu swiatla wz
                                                    > gledem a. obserwatora, b. wzgledem latarki?

                                                    Predkosc swiatla to 300 tys. km/sek. Bez wzgledu na obserwatorów.


                                                    Pięknie!!! No to teraz się, quźwa skup – jak to jest możliwe? Licząc wektory Galileuszem masz:
                                                    impuls światła obserwowany od strony latarki; c = 300tys km/s,
                                                    impuls z punktu widzenia obserwatora A; c + v. = 300tys km/s. ????
                                                    Wiec mówiąc o rzeczywistych założeniach, o rzeczywistej fizyce, otrzymujesz sprzeczność. c nie ulega zmianie, zawsze jest równe 3 * 10^8m/s. Co się więc stało z prędkością latarki przekazanej impulsowi światła? Prawo zachowania zabrania by sobie zniknęła bez śladu.

                                                    > Pytanie 3: o ile bedzie roznil sie czas przelotu impulsu jesli latarka znajdowac sie bedzie w
                                                    > spoczynku wzgledem obserwatora a odleglosc bedzie rowna s?

                                                    Predkosc swiata jest stala. Zauwaz, ze jesli bedziesz mial dwie latarki a jedna z nich bedzie wysunieta o 5 cm, to przy jednoczesnym ich wlaczeniu, ta która bedzie wysunieta o 5 cm, jej swiatlo dopadnie ekranu wczesniej niz tej drugiej. Masz watpliwosc?


                                                    Wątpliwości nie mam - chociaż co u ciebie znaczy jednoczesność?. Czas będzie krótszy o 1.666 * 10^-10s. Jednak nie o tym mowa. Nie chodzi o zmniejszenie odległości. Ta jest identyczna w obu przypadkach mojego „zadania”: latarka w ruchu i latarka w spoczynku. Gdybyś różnice czasu liczył Galileuszem, to czas dla latarki w ruch powinien być krótszy. Obserwacje jednak temu przeczą. I to nie jakieś wydumane, jak w przypadku latania odrzutowcem z zegarem cezowym na pokładzie, ale takie, które można zmierzyć sportowym stoperem.

                                                    Czy widzisz teraz absurd swojego rozumowania?

                                                    cdn...
                                                  • al.1 Re: time of sth is motion of sth; change of sth 18.11.11, 20:41
                                                    Bede odpowiadal w miare wystarczajacej ilosci czasu.

                                                    smutas napisał:

                                                    > Wzglednosciówka prawi o dylatacji czasu. Wykazalem, ze jest to niemozliwe. Wystarczy?

                                                    > Jak tam chcesz. Jeśli dobrze się z tym czujesz, to wszystko gra. Z punktu widzenia nawet
                                                    > szkolnych doświadczeń z fizyki, to zaliczyłeś pale na szynach.

                                                    Ho, ho, ho... Pale na szynach powiadasz? Dziekuje w cudzyslowie.
                                                    >
                                                    > Wlasnie znaczy, ze taki stan jest niemozliwy.
                                                    >
                                                    > Za „parę” miliardów lat będzie coraz więcej obszarów Wszechświata o
                                                    > temperaturze zbliżającej się do 0K. A po jakimś czasie cały Wszechświat stani
                                                    > e się zimnym grobowcem. Nie opowiadaj więc, że taki stan jest niemożliwy. Bo ni
                                                    > e tylko jest możliwy, ale nawet jest stanem nieuchronnym.

                                                    To jest Twoja "hypoteza". Wg. mojej, nic takiego nie bedzie miec miesca.

                                                    >
                                                    > Mówimy o Fizyce. Bez wskazywania wlasciciela. Jest to rzecz universalna.
                                                    > ]
                                                    >
                                                    > Tak, Fizyka jest uniwersalna. Jednak nie jesteśmy bogami znającymi wszystkie jej
                                                    > meandry. Możemy tylko tworzyć mniej lub bardziej słuszne modele. Ty, w swoich
                                                    > wypowiedziach, bazujesz na modelu głoszonym przez Newtona. A ten nawet nie pró
                                                    > buje opisywać zjawisk o których rozmawiamy. W konsekwencji i ty nie zauważasz tego
                                                    > (albo raczej celowo ignorujesz), to co istotne.

                                                    Ale o co biega?
                                                    >
                                                    > Nie istnieje calkowity bezruch. (...) Mówimy o rzeczywistych zalozeniach.
                                                    > ]
                                                    >
                                                    > Tak, bezruch nie istnieje. Nawet we wspomnianej temp 0K elektrony zasuwają wokół
                                                    > protonów :-)
                                                    >
                                                    > > Wyobraz sobie latarka lecaca z predkoscia v w strone obserwatora A. (..)
                                                    >
                                                    > Nie rozumiem do czego zmierzasz.

                                                    >
                                                    > Wciąż do tego samego – do logiki TW.
                                                    >
                                                    > > Pytanie 2: jaka bedzie predkosc impulsu swiatla wzgledem a. obserwatora, b.
                                                    > wzgledem latarki?

                                                    A jaka bedzie bateria w latarce?
                                                    >
                                                    > Predkosc swiatla to 300 tys. km/sek. Bez wzgledu na obserwatorów.

                                                    >
                                                    > Pięknie!!! No to teraz się, quźwa skup – jak to jest możliwe? Licząc wektory Galileuszem
                                                    > masz: impuls światła obserwowany od strony latarki; c = 300tys km/s,
                                                    > impuls z punktu widzenia obserwatora A; c + v. = 300tys km/s. ????
                                                    > Wiec mówiąc o rzeczywistych założeniach, o rzeczywistej fizyce, otrzymujesz sprzeczność.
                                                    > c nie ulega zmianie, zawsze jest równe 3 * 10^8m/s. Co się więc stało z prędkością latarki
                                                    > przekazanej impulsowi światła? Prawo zachowania zabrania by sobie zniknęła bez śladu.

                                                    Hola. To predkosc latarki moze przekazywac moze przekazywac impuls swiatla? Mówisz o prawie zachowania CZEGO?

                                                    > > Pytanie 3: o ile bedzie roznil sie czas przelotu impulsu jesli latarka
                                                    > znajdowac sie bedzie w spoczynku wzgledem obserwatora a odleglosc bedzie rowna s?

                                                    O ile bedzie sie róznil czas przelotu impulsu od CZEGO?

                                                    > Predkosc swiata jest stala. Zauwaz, ze jesli bedziesz mial dwie latarki
                                                    > a jedna z nich bedzie wysunieta o 5 cm, to przy jednoczesnym ich wlaczeniu, ta
                                                    > która bedzie wysunieta o 5 cm, jej swiatlo dopadnie ekranu wczesniej niz tej dr
                                                    > ugiej. Masz watpliwosc?

                                                    >
                                                    > Wątpliwości nie mam - chociaż co u ciebie znaczy jednoczesność?. Czas będzie
                                                    > krótszy o 1.666 * 10^-10s. Jednak nie o tym mowa. Nie chodzi o zmniejszenie
                                                    > odległości. Ta jest identyczna w obu przypadkach mojego „zadania” ;: latarka w ruchu
                                                    > i latarka w spoczynku. Gdybyś różnice czasu liczył Galileuszem, to czas dla latarki w ruchu
                                                    > powinien być krótszy. Obserwacje jednak temu przeczą. I to nie jakieś wydumane, jak w
                                                    > przypadku latania odrzutowcem z zegarem cezowym na pokładzie, ale takie, które można
                                                    > zmierzyć sportowym stoperem.
                                                    >
                                                    > Czy widzisz teraz absurd swojego rozumowania?
                                                    >
                                                    > cdn...

                                                    To sa róznice n i e m i e r z a l n e. Ale zawsze jesli cosik jest w ruchu to jest szybsze od tego co jest w bezruchu. Nie widze absurdu swojego rozumowania.

                                                    Na pozostale posty bede odpowiadal w miare dysponowania czasem.

                                                    --
                                                    Centennial of myths of science
                                                    Means its guilty conscience
                                                  • smutas Re: time of sth is motion of sth; change of sth 26.11.11, 23:27
                                                    Ho, ho, ho... Pale na szynach powiadasz? Dziekuje w cudzyslowie.

                                                    Alez prosze bardzo :-))))

                                                    >>A po jakimś czasie cały Wszechświat stanie się zimnym grobowcem.

                                                    > To jest Twoja "hypoteza". Wg. mojej, nic takiego nie bedzie miec miesca.

                                                    A co sie stanie po wypaleniu paliwa jadrowego wszystkich gwiazd?

                                                    > > [i]> Pytanie 2: jaka bedzie predkosc impulsu swiatla wzgledem a. obserwatora, b.
                                                    > > wzgledem latarki?
                                                    >
                                                    > A jaka bedzie bateria w latarce?

                                                    Nie bedzie baterii tylko ruskie dynamo. Co za roznica czym jest napedzana teoretyczna latarka???

                                                    > > c nie ulega zmianie, zawsze jest równe 3 * 10^8m/s. Co się więc stało z p
                                                    > rędkością latarki
                                                    > > przekazanej impulsowi światła? Prawo zachowania zabrania by sobie zniknęł
                                                    > a bez śladu.
                                                    >
                                                    > Hola. To predkosc latarki moze przekazywac moze przekazywac impuls swiatla? Mów
                                                    > isz o prawie zachowania CZEGO?

                                                    Hem???? Jaja sobie robisz udajac, ze nie rozumiesz. Latarka nie przekazuje impulsow swiatla tylko przekazuje IMPULSOM swoja energie. I mowie o prawie zachowania energii. To jest wiecej niz oczywiste.

                                                    No wiec co wg. ciebie dzieje sie z energia (predkoscia) latarki przekazana impulsowi swiatla?

                                                    > O ile bedzie sie róznil czas przelotu impulsu od CZEGO?

                                                    Cofnij sie o pare postow i przeczytaj jeszcze raz "zadanie". O ile bedzie roznil sie czas przelotu impulsu swiatla wyslanego z poruszajacej sie latarki od czasu przelotu latarki znajdujacej sie w spoczynku wzgledem obserwatora?.

                                                    > To sa róznice n i e m i e r z a l n e.

                                                    Jak "niemierzalne", jesli sa mierzone w codziennym zyciu? Czyzbys zyl gdzies w amishowej wiosce, gdzie najszybszym pojazdem jest bryczka pastora????

                                                    > Ale zawsze jesli cosik jest w ruchu to j
                                                    > est szybsze od tego co jest w bezruchu.

                                                    A to odpowiedz na jaki temat? Bo sie pogubilem. Czy twierdzisz, ze foton wyemitowany z poruszajacego sie obiektu jest szybszy od fotonu wyemitowanego z nieporuszajacego sie obiektu????

                                                    cheers
                                                  • smutas Re: time of sth is motion of sth; change of sth 16.09.11, 04:50
                                                    To powiedz mi czy:
                                                    Czasu nie mierzymy ruchem?
                                                    A ruchu nie mierzymy czasem?
                                                    Jezeli odpowiesz – Nie, to podaj alternatywny sposób. Wtedy zgodze sie z twoim stanowiskiem.


                                                    Czy długości nie mierzymy długością? W każdym razie w codziennym życiu.
                                                    „Since 1967, the second has been defined to be the duration of 9,192,631,770 periods of the radiation corresponding to the transition between the two hyperfine levels of the ground state of the caesium 133 atom”

                                                    Czy widzisz tu odniesienie do ruchu?

                                                    Dowodami sa moje argumenty.

                                                    Uuuu, wysoko się cenisz :-) Jednak siła twoich argumentów wypada dość blado w świetle PRADZIWYCH obserwacji i doświadczeń.

                                                    Otóz nie. Czas nie ma swojej predkosci. Jest to najczystszy nonsens.

                                                    Nie istnieje predkosc uplywu czasu. To jest bezsens. Czas nie uplywa, bo samoistnie nie wystepuje. Ciezko pojac?

                                                    Czas nie uplywa. Jest to po prostu niemozliwe.

                                                    A co mialoby zwalniac i przyspieszac?

                                                    > No i czemu to dowodzi? Co to ma wspolnego z STW

                                                    Ano w taki sposób, ze czas nie moze dylatowac. Gdyby mógl, znaczyloby to, ze jest niezalezny od predkosci czegos.

                                                    Wzglednosciówka jest falszywa. Dylatacja czasu to najczystszy nonsens w fizyce. Nie ma doswiadczenia na istnienie dylatacji czasu.

                                                    Płyta ci się zacięła? Powtrzasz w kółko te same formułki, zupełnie ignorując „namacalną fizykę”.


                                                    > Jednak to skrocenie bedzie rozne dla roznych obserwatorow. I tyle

                                                    Bzdura. Przyroda nie przewiduje obserwatorów. Zjawiska sa takie jakie sa. Uplyw czasu nie istnieje. Jak widac to Ty spudlowales.


                                                    Przyroda mało co przewiduje, tak samo ewolucja nie ma intencyjnego działania. Tak się niestety dla twojej teori składa, że obserwatorzy istnieją. I co ciekawe nie muszą wszyscy siedzieć w tym samym miejscu, poruszać się z ta samą predkością, podlegać takim samym przyspieszeniom....

                                                    Nie widze sprzecznosci ze stala predkoscia swiatla. Moj dowód wykazuje, ze wzglednoscówka falszywa teoria jest. Stalosc predkosci swiatla nie ma z tym nic wspólnego.

                                                    Oj ma, tylko ty biedaku tego nie dostrzegasz. Stałość i nieprzekraczalność prędkości światła zdecydowanie kłóci się z twoją teorią. Choćby z tego względu, że stałość „c” jednoznacznie prowadzi do zjawiska dylatacji czasu w poruszających się obiektach. Coś za coś. Jeśli zgadzasz się na stałość „c” to nie możesz się zgadzać ze „stałością” czasu czy długości. Ale widzę, że brakuję ci podstawowej wiedzy (i wyobraźni) by to pojąć.... I mówię o naprawdę podstawowych wiadomościach, nawet nie o fizyce z pierwszego roku studiów inżynierskich.

                                                    > Mialem nadzieje, ze chociaz to sobie juz odpuscisz.).

                                                    Nie, nie odpuszcze. Podtrzymuje com powiedzial. Dowiodlem, ze jesli czas ma swoja predkosc, to niczym sie od niej nie rózni. Du ju kum kum?


                                                    Yes, I do understand what you're saying. The problem is that those things are just a PoS (pile of shit), a meaningless gibberish and mambo jumbo. You have proved NOTHING! Actually... you have proved one thing: t=s/v, so you know a grade school algebra lololo. Right on!

                                                    > Ruch, zmiany itp. nie sa synonimami czasu tylko konsekwensja jego uplywu.

                                                    Znowu chybiles. Ruch nie jest konsekwencja czasu. Czas mierzysz ruchem a ruch mierzysz czasem. Zgadzasz sie czy nie?


                                                    Dlugość możesz mierzyć czasem, prędkością, inną długością. No i co z tego?

                                                    Nie. To nie jest moja subiektywna opinia.

                                                    Czyja więc jeszcze? Penrose ją podziela? A może Hawking?

                                                    > "czwarta współrzędna czasoprzestrzeni w teorii względności"

                                                    To pokaz mi czas w bryle. Np. w szescianie.


                                                    Z przyjemnością :-) Ale poproszę byś ty wcześniej pokazał mi na tym sześcianie temperaturę. Albo lepiej, pokaż mi obiekt 3D na kartce papieru. Bez zginania tejże, proszę. Możesz też podesłać mi pojedynczy elektron pomalowany na różowo :-)))

                                                    > O jaki wzor ci chodzi, majacy okreslajacy czas? Np. m=E/c^2 czy z Newtona m=F/a
                                                    > , no i masz mase. Chyba, ze nie pojalem co masz na mysli mowiac "materia"?

                                                    Chodzi mi o najprostszy wzór t = s/v.


                                                    A co złego widzisz w E=mc^2 ? Przecież to bardzo prosty wzór. Po przekształceniu wyjdzie ci masa, czyli właściwość materii.

                                                    A teraz wyraz wzorem np. atom wodoru.

                                                    Ty to poważnie? Bo twoja propozycja zestawienia dziecinnego wzorku na prędkość, czas i drogę z atomem, jest po prostu śmieszna. Od opisu wybitnie ogólnego chcesz natychmiastowego przeskoku to wybitnie szczegółowego? I jeszcze raz, bo się pogubiłem – czemu ma dowodzić teza, że jak coś da się wyrazić wzorem to nie istnieje??? Czyli odległość wg ciebie nie istnieje? Co za totalna bzdura!!!

                                                    Teoria wzglednosci juz sie dawno spalila. Podalem linki, które tez to potwierdzaja.

                                                    Faktycznie, podałeś linki... ale treść tych linków nie obala STW/OTW. Że pozwolę sobie na użycie twojego języka – to ja udowodniłem ich bezsens.

                                                    Kanonem wzglednosciówki jest m.in. dylatacja czasu.

                                                    Masz poważne braki... Kanonem TW są jej postulaty, a dylatacja to tylko jedna z matematycznych i obserwowalnych konsekwencji.

                                                    Postulaty STW:
                                                    Zasadzie względności
                                                    Zasada głosząca, że prawa fizyki są jednakowe we wszystkich układach inercjalnych — musi obowiązywać dla wszystkich praw zarówno mechaniki jak i elektrodynamiki.
                                                    Niezmienność prędkości światła
                                                    Prędkość światła w próżni jest taka sama dla wszystkich obserwatorów, taka sama we wszystkich kierunkach i nie zależy od prędkości źródła światła.


                                                    Wykazalem w prosciutki sposób, ze jest ona niemozliwa. Czego chcesz wiecej? Tez uwazam, podobnie jak Ty, ze dalsza dyskusja jest bezcelowa. Ja nie Nigdy nie uznam zadnych TW za prawdobodobne. Ty mozesz, i jest to twój wybór.

                                                    Bezcelowa, ale mnie bawi :-)))) Chociaż też przeraża - bo oznacza, że dzisiejsza polska matura jest na poziomie szóstej klasy... A może to wpływ zdziecinnienia starczego?

                                                    Mówilem o oscylatorze optycznym. Chyba tez dotyczy zegara cezowego.

                                                    Trudno powiedzieć, o czym mówiłeś:”Wyliczenia sa poprawne, ale sa one zwiazane ze zmiana warunków pracy oscylatora optycznego (w zegarach cezowych) a nie z ze zjawiskiem spowalniania czasu,” . Sęk w tym, że zegary użyte do testowania dylatacji nie były zegarami z oscylatorami optycznymi. To były masery, czyli oscylatory mikrofalowe. Różnica jest zasadnicza.

                                                    Przede wszystkim zmienione warunki, np. pole magnetyczne.


                                                    Aha, a świstak... Poczytaj sobie o ziemskim polu mag. Zmienia się „samo z siebie” i jest rożne w różnych rejonach geograficznych, a to by znaczyło, że zegary by wariowały na porządku dziennym.

                                                    Uwazasz, ze to zdylatowany czas wplywa na mechanizm zegara? Niby jak? A moze na czas zegarkowy? Tez poprosze o wyjasnienie.

                                                    Ano tak jak w większości opisów tego zjawiska z użyciem „zegara świetlnego”. Jeśli między dwoma równoległymi zwierciadłami będzie odbijał się impuls świetlny w układzie nieruchomym, to fotony będą pokonywały drogę „l”, czyli odległość między lustrami. Jeśli układ będzie w ruchu w kierunku prostopadłym do ruchu fotonów, to ich droga się wydłuży. Wydłużenie drogi będzie proporcjonalne do prędkości. Przyjmie wartość L = sqrt(l^2 + s^2), gdzie s to droga przebyta w jednostce czasu. Prosta arytmetyka trójkątów, którą bardzo łatwo sobie wyobrazić. Przy małych prędkościach „L” jest prawie równe „l”. Ze wzrostem prędkości ta różnica wzrasta.

                                                    Jeśli droga jest dłuższa, a prędkość światła jest stała dla wszystkich obserwatorów! To znaczy, że impuls światła potrzebuje więcej „czasu”, by ją pokonać. Obserwator na pokładzie nie zauważa żadnych zmian &#
                                                  • al.1 Re: time of sth is motion of sth; change of sth 30.09.11, 04:23
                                                    smutas napisał:

                                                    > Czy długości nie mierzymy długością?

                                                    No wiec wlasnie. Poza tym, cisnienie mierzymy cisnieniem. Temperature mierzymy temperatura, itp.

                                                    > W każdym razie w codziennym życiu.
                                                    > „Since 1967, the second has been defined to be the duration of 9,192,631,
                                                    > 770 periods of the radiation corresponding to the transition between the two hy
                                                    > perfine levels of the ground state of the caesium 133 atom”
                                                    >
                                                    > Czy widzisz tu odniesienie do ruchu?

                                                    And what, the hell (or rather WTF) is “duration”? What are “periods”? What is “transition”? Aren't you using synonyms of motion by any chance?

                                                    > Uuuu, wysoko się cenisz :-) Jednak siła twoich argumentów wypada dość blado w świetle
                                                    > PRADZIWYCH obserwacji i doświadczeń.

                                                    Jak to blado? Jak nie blado! Spróbuj obalic je.

                                                    > Nie istnieje predkosc uplywu czasu. To jest bezsens. Czas nie uplywa, bo samois
                                                    > tnie nie wystepuje. Ciezko pojac?
                                                    >
                                                    > Czas nie uplywa. Jest to po prostu niemozliwe.
                                                    >
                                                    > A co mialoby zwalniac i przyspieszac?
                                                    >
                                                    > > No i czemu to dowodzi? Co to ma wspolnego z STW

                                                    Zwalniaja i przyspieszaja tylko i wylacznie byty fizyczne. Nicht Wahr?

                                                    > > Wzglednosciówka jest falszywa. Dylatacja czasu to najczystszy nonsens w fizyce.
                                                    > > Nie ma doswiadczenia na istnienie dylatacji czasu.

                                                    > Płyta ci się zacięła? Powtrzasz w kółko te same formułki, zupełnie ignorując
                                                    > "namacalną fizykę".

                                                    Nic mi sie nie zacielo. A cóz to takiego namaclna fizyka?

                                                    > > Jednak to skrocenie bedzie rozne dla roznych obserwatorow. I tyle
                                                    >
                                                    > Bzdura. Przyroda nie przewiduje obserwatorów. Zjawiska sa takie jakie sa. Up
                                                    > lyw czasu nie istnieje
                                                    . Jak widac to Ty spudlowales.

                                                    >
                                                    > Przyroda mało co przewiduje, tak samo ewolucja nie ma intencyjnego dział
                                                    > ania. Tak się niestety dla twojej teori składa, że obserwatorzy istnieją. I co
                                                    > ciekawe nie muszą wszyscy siedzieć w tym samym miejscu, poruszać się z ta samą
                                                    > predkością, podlegać takim samym przyspieszeniom....

                                                    Siur na mur. Ale oni nie wywieraja zadnego wplywu na zjawiska.

                                                    > Oj ma, tylko ty biedaku tego nie dostrzegasz. Stałość i nieprzekraczalność pręd
                                                    > kości światła zdecydowanie kłóci się z twoją teorią. Choćby z tego względu, że
                                                    > stałość „c” jednoznacznie prowadzi do zjawiska dylatacji czasu w po
                                                    > ruszających się obiektach. Coś za coś. Jeśli zgadzasz się na stałość
                                                    > to nie możesz się zgadzać ze „stałością” czasu czy długości.
                                                    > Ale widzę, że brakuję ci podstawowej wiedzy (i wyobraźni) by to pojąć.... I mówię o
                                                    > naprawdę podstawowych wiadomościach, nawet nie o fizyce z pierwszego roku
                                                    > studiów inżynierskich.

                                                    Dajesz dowody swojej ignorancji przy swoim wyzszym – jak mniemam – wyksztalceniu.
                                                    Mylisz dylatacje czasu (czym ona jest, guru Jedenkamien - z calym szacunkiem dla jego dobrej wiedzy - jasno okreslil) z poprawkami na korekte czasu zegarów.

                                                    > [i]> Mialem nadzieje, ze chociaz to sobie juz odpuscisz.).

                                                    > Yes, I do understand what you're saying. The problem is that those things are j
                                                    > ust a PoS (pile of shit), a meaningless gibberish and mambo jumbo. You have pro
                                                    > ved NOTHING! Actually... you have proved one thing: t=s/v, so you know a grade
                                                    > school algebra lololo. Right on!

                                                    Ass in flowers.

                                                    > > Znowu chybiles. Ruch nie jest konsekwencja czasu. Czas mierzysz ruchem a ruch
                                                    > > mierzysz czasem. Zgadzasz sie czy nie?
                                                    >
                                                    > Dlugość możesz mierzyć czasem, prędkością, inną długością. No i co z tego?

                                                    Ano to, ze nie zmierzysz czasu (czegos) dlugoscia (np. linijka jednometrowa). Musisz uzyc ruchu (czegos). Jakies wąty?

                                                    > Z przyjemnością :-) Ale poproszę byś ty wcześniej pokazał mi na tym sześcianie
                                                    > temperaturę. Albo lepiej, pokaż mi obiekt 3D na kartce papieru. Bez zginania te
                                                    > jże, proszę. Możesz też podesłać mi pojedynczy elektron pomalowany na różowo :-
                                                    > )))

                                                    Uzupelnie niedopowiedzenie. Pokaz mi czas w bryle wegla.
                                                    Obiekt 3-D na kartce papieru da sie przedstawic bez problemu, bo slad olówka, czy tez jakiegos innego pisadla jest warstwa posiadajaca swa grubosc, choc na pozór wydaje sie, ze jest ona niewidoczna.
                                                    >
                                                    > > O jaki wzor ci chodzi, majacy okreslajacy czas? Np. m=E/c^2 czy z Newt
                                                    > ona m=F/a
                                                    > > , no i masz mase. Chyba, ze nie pojalem co masz na mysli mowiac "materia"?

                                                    Nie pamietam o co szlo. Niemniej majac na mysli czas, mozemy go wyrazic (przypadek ruchu jednostajnego lub sredniego) jako t = s/v

                                                    > Chodzi mi o najprostszy wzór t = s/v.

                                                    >
                                                    > A co złego widzisz w E=mc^2 ? Przecież to bardzo prosty wzór. Po przeksz
                                                    > tałceniu wyjdzie ci masa, czyli właściwość materii.

                                                    Juz sie gubie. Ja tego wzoru nie kwestionowalem, wiec o co chodzi?

                                                    > A teraz wyraz wzorem np. atom wodoru.
                                                    >
                                                    > Ty to poważnie? Bo twoja propozycja zestawienia dziecinnego wzorku na prędkość,
                                                    > czas i drogę z atomem, jest po prostu śmieszna. Od opisu wybitnie ogólnego chc
                                                    > esz natychmiastowego przeskoku to wybitnie szczegółowego? I jeszcze raz, bo się
                                                    > pogubiłem – czemu ma dowodzić teza, że jak coś da się wyrazić wzorem to
                                                    > nie istnieje??? Czyli odległość wg ciebie nie istnieje? Co za totalna bzdura!!!

                                                    Jaka totalna? I jaka bzura? Sama odleglosc nie istnieje. Jesli podasz: odleglosc od A do B, oznacza to, ze poslugujesz sie miara. Miara zas nie istnieje jako byt fizyczny. Widzisz gdzies latajace metry albo stopy?

                                                    > Teoria wzglednosci juz sie dawno spalila. Podalem linki, które tez to potwie
                                                    > rdzaja.

                                                    >
                                                    > Faktycznie, podałeś linki... ale treść tych linków nie obala STW/OTW. Że pozwolę sobie na
                                                    > użycie twojego języka – to ja udowodniłem ich bezsens.

                                                    Nooooo, nie tak predko.

                                                    > Kanonem wzglednosciówki jest m.in. dylatacja czasu.
                                                    >
                                                    > Masz poważne braki... Kanonem TW są jej postulaty,

                                                    Falszywe

                                                    > a dylatacja to tylko jedna z matematycznych i obserwowalnych konsekwencji.

                                                    Falszywa

                                                    >
                                                    > „Postulaty STW:
                                                    > Zasadzie względności
                                                    > Zasada głosząca, że prawa fizyki są jednakowe we wszystkich układach inercjalny
                                                    > ch — musi obowiązywać dla wszystkich praw zarówno mechaniki jak i elektro
                                                    > dynamiki.
                                                    > Niezmienność prędkości światła
                                                    > Prędkość światła w próżni jest taka sama dla wszystkich obserwatorów, taka sama
                                                    > we wszystkich kierunkach i nie zależy od prędkości źródła światła.


                                                    Przytoczylem materialy dezawuujace TW. Poczekam na twoje komentarze.


                                                    >
                                                    > Wykazalem w prosciutki sposób, ze jest ona niemozliwa. Czego chcesz wiecej?
                                                    > Tez uwazam, podobnie jak Ty, ze dalsza dyskusja jest bezcelowa. Ja nie Nigdy ni
                                                    > e uznam zadnych TW za prawdobodobne. Ty mozesz, i jest to twój wybór.

                                                    >
                                                    > Bezcelowa, ale mnie bawi :-)))) Chociaż też przeraża - bo oznacza, że dzisiejsz
                                                    > a polska matura jest na poziomie szóstej klasy... A może to wpływ zdziecinnieni
                                                    > a starczego?

                                                    Nie znam obecnych poziomów klasowych ani wymogów maturalnych. Co do tego ma zdziecinienie starcze? Co poeta mial na mysli?
                                                    cdn
                                                  • smutas Re: time of sth is motion of sth; change of sth 16.09.11, 04:54
                                                    Bardzo nieprecyzyjnie się wyrażasz. Czasu nie przenosi się we wiaderkach. Nie ma czegoś takiego jak „zdylatowany czas”, choć czas dylatuje :-)

                                                    Pole magnetyczne jest tym wieksze im blizej powierzchni Ziemi. Czym wyzej tym slabsze. Ja tego nie wylicze, bo nie jestem fizykiem.

                                                    No to jak? Obalasz TW i nie wiesz jak policzyć gradient pola magnetycznego? A Kubice też poprawiasz nie będąc kierowcą F1? Przecież to jakaś paranoja! O polu już ci napisałem – nie jest jednorodne, a jednak zegarki atomowe w różnych uniwerkach synchronizują się pięknie.

                                                    Na zegar zawsze dzialaja jakies sily. Podobnie jest z kazdym cialem fizycznym. Jezeli zegar sie spóznia, to bynajmniej nie oznacza, ze czas dylacieje. Ogarniasz to?

                                                    Ja to ogarniam :-) Z tym, że na poruszający się jednostajnie i prostoliniowo zegar ŻADNE siły zewnętrze nie działają. To zaś znaczy, że tłumaczenie opóźnienia w sposób Newtonowski zupełnie się nie sprawdza. I tego pojąć nie możesz :-)

                                                    Zwalnia mechanizm zegara. Po co dublowac wyliczenia? Jesli uwazasz, ze to czas dylacieje, to Wesolych Swiat zycze.

                                                    Dziękuję :-) I wzajemnie, smacznego Święconego! Co zwalnia, to jedna sprawa. A to, że tego nawet policzyć nie potrafisz to zwykła klęska :-))) Nauka właśnie polega dublowaniu obliczeń i doświadczeń. Jeśli wyniki są zbieżne, to można tezę / teorię potwierdzić. W twoim wypadku It's total failure.

                                                    cheers
                            • smutas BTW ... 20.08.11, 02:59
                              W dalszym ciagu nie definiujesz znaczenia pojecia "byt fizyczny". Mnie osobiscie kojarzy sie on bardziej z metafizyka niz z fizyka; cos, co jest w opozycji do bytu niefizycznego - zjawy, duchy, upiory :-) Ja "podstawiam" sobie jednak znaczenie "wielkosc fizyczna", ktora chyba bardziej pasuje do tej dyskusji. Ale wole jednak zapytac :-)

                              cheers
                              • al.1 Re: BTW ... 20.08.11, 03:08
                                Wydawalo mi sie, ze juz to podalem. Ale jezeli nie, to:
                                Byt fizyczny to kazda postac materii. Ja jeszcze dodaje do tego pole magnetyczne.
                                • smutas Re: BTW ... 20.08.11, 03:37
                                  O, faktycznie :-) Chyba cos takiego juz mowiles... A co z polem elektrycznym? Jesli zgodnie z twoja definicja to faktycznie, niewiele nam zostaje z ogolnej masy Wszechswiata. Czy nie wygodniej by bylo stosowac ogolnie przyjete podzialy? Np, na materie, energie, zjawiska fizyczne, pola, oddzialywania itd? Materia tez jest w niektorych sytacjach pojeciem mylacym. BO przeciez nie od wczoraj wiadomo, ze de facto materia to to samo co energia, tylko w innej formie.
                                  • al.1 Re: BTW ... 21.08.11, 14:24
                                    smutas napisał:

                                    > O, faktycznie :-) Chyba cos takiego juz mowiles... A co z polem elektrycznym? Jesli
                                    > zgodnie z twoja definicja to faktycznie, niewiele nam zostaje z ogolnej masy
                                    > Wszechswiata.

                                    Pole elektryczne to pole elektromagnetyczne, a wiec elektrony + pole magnetyczne, które jest ich najwiekszym przysmakiem :)

                                    Moim zdaniem masa wszechswiata to materia + pra-materia (zwana równiez energia), a pra-materia, to znane wszystkim pole magnetyczne. Niczego wiecej nie trzeba oprócz przestrzeni, zeby miec przepis na wszechswiat.

                                    > Czy nie wygodniej by bylo stosowac ogolnie przyjete podzialy?
                                    > Np, na materie, energie, zjawiska fizyczne, pola, oddzialywania itd? Materia tez jest w
                                    > niektorych sytacjach pojeciem mylacym. BO przeciez nie od wczoraj wiadomo, ze de facto
                                    > materia to to samo co energia, tylko w innej formie.

                                    Ja swiat opisuje tak, jak go rozumiem. Wszystkie inne podzialy sa sztuczne. Materia od energii (choc niektórzy uwazaja - na tym forum tez - ze sama energia nie istnieje), którą uwazam za pierwotne pole magnetyczne rózni sie tym, ze jest nie rozbijalna, i jest elementarnym budulcem wszelkich form materii. Podobienstwem jest wykrywalnosc, modulowanie, uzyskiwanie, a wiec to co mozemy robic z materia.

                                    • smutas Re: BTW ... 21.08.11, 19:14
                                      > Ja swiat opisuje tak, jak go rozumiem. Wszystkie inne podzialy sa sztuczne.

                                      Jezyk to takie "urzadzenie", ktore sluzy komunikacji. Jesli kazdy z nas uzywalby innych slow, lub inaczej definiowal by te slowa to nigdy bysmy sie nie dogadali. Ja jestem jednak za unifikacja jezyka i stosowaniem slow w "slownikowym" znaczeniu.


                                      > Pole elektryczne to pole elektromagnetyczne,(...)

                                      Well, pole elektryczne i pole elektromagnetyczne to NIE sa te zame "zwierzaki".

                                      > Moim zdaniem masa wszechswiata to materia + pra-materia (zwana równiez energia)

                                      Mowiac o fizyce, kosmologii itp dziedzinach nauki, "moje zdanie" ma niewielka wartosc. Generalnie nauka (oprocz np psychologii) nie zajmuje sie subiektywnymi "widzimisiami" badaczy, tylko mozliwoscia potwierdzenia doswiadczalnie lub obserwacyjnie tez i teorii.

                                      Mnie sie wydaje, ze slonce krazy wokol Ziemi, a Ziemia jest plaska... Niestety to tylko odczucie, ktore ma sie nijak do rzeczywistosci.

                                      cheers
                                      • al.1 Re: BTW ... 22.08.11, 11:13
                                        Antescriptum
                                        Ufff. Jeszcze nie moge dojsc do zaleglych postów

                                        smutas napisał:

                                        > > Ja swiat opisuje tak, jak go rozumiem. Wszystkie inne podzialy sa sztuczne.
                                        >
                                        > Jezyk to takie "urzadzenie", ktore sluzy komunikacji.

                                        Drogi komunikacji trza poszerzac, bo sie zakorkujemy.

                                        > Jesli kazdy z nas uzywalby innych slow,

                                        A jakie one inne?

                                        > lub inaczej definiowal by te slowa to nigdy bysmy sie nie dogadali.

                                        Naturalna rzecza jest wprowadzanie nowych pojec na nowe okolicznosci. Jakie widzisz inne wyjscie?

                                        > Ja jestem jednak za unifikacja jezyka i stosowaniem slow w "slownikowym" znaczeniu.

                                        OK. Wczesniej napisales: "Czy nie wygodniej by bylo stosowac ogolnie przyjete podzialy? Np, na materie, energie, zjawiska fizyczne, pola, oddzialywania itd?"

                                        Ja stosuje przeciez okreslenia materia, energia (choc w tym przypadku co do jej znaczenia zdania sa podzielone - nie tylko przeze mnie), zjawiska fizyczne, pola (magnetyczne, elektromagnetyczne), oddzialywania. Ja tych slów uzywam i nie wypaczam ich znaczen.

                                        > > Pole elektryczne to pole elektromagnetyczne,(...)
                                        >
                                        > Well, pole elektryczne i pole elektromagnetyczne to NIE sa te zame "zwierzaki".

                                        Kazdemu polu elektrycznemu towarzyszy pole magnetyczne. Ono akompaniuje kazdej formie materii. I rozbicie kazdej formy materii wyzwala pole magnetyczne i w tym tkwi jego urok.
                                        >
                                        > > Moim zdaniem masa wszechswiata to materia + pra-materia (zwana równiez energia)
                                        >
                                        > Mowiac o fizyce, kosmologii itp dziedzinach nauki, "moje zdanie" ma niewielka wartosc.
                                        > Generalnie nauka (oprocz np psychologii) nie zajmuje sie subiektywnymi "widzimisiami"
                                        > badaczy, tylko mozliwoscia potwierdzenia doswiadczalnie lub obserwacyjnie tez i teorii.

                                        Zadna teoria kosmologiczna nie zostala potwierdzona doswiadczalnie, bo tego nie da sie zrobic. Dlatego zdania kazdego, kto posluguje sie logicznym dociekaniem, wyczuciem i zdobyczami nauki nie mozna lekcewazyc.

                                        > Mnie sie wydaje, ze slonce krazy wokol Ziemi, a Ziemia jest plaska... Niestety
                                        > to tylko odczucie, ktore ma sie nijak do rzeczywistosci.

                                        Jest jedna zasadnicza róznica. Jedno odczucie da sie obalic natychmiast, a z drugim jest juz problem. Trzeba by bylo wniknac w mikroswiat, a to juz nie jest takie proste.

                                        Tymczasikiem

                                        --
                                        Język wspaniałym łącznikiem ludzi jest... pod warunkiem, że nie odcięty


                                        • smutas Re: BTW ... 24.08.11, 02:08
                                          Zadna teoria kosmologiczna nie zostala potwierdzona doswiadczalnie, bo tego nie da sie zrobic. Dlatego zdania kazdego, kto posluguje sie logicznym dociekaniem, wyczuciem i zdobyczami nauki nie mozna lekcewazyc.

                                          Bardzo duzo doswiadczen przeprowadzono potwierdzajacych teorie kosmologiczne. Do tego potwierdzono je obserwacyjnie. Czyli zaobserwowano jakies zjawisko, stworzono teorie jego powstawania, zaobserwowano inne przypadki potwierdzajace ta teorie. To, ze na Ziemi nie generujem czarnych dziur o masie 10 tys slonc nie znaczy, ze nie potwierdzono ich istnienia we wszechswiecie.

                                          Innymi slowy: STW jest falszywa - dowody poprosze ....

                                          >> Mnie sie wydaje, ze slonce krazy wokol Ziemi, a Ziemia jest plaska...

                                          > Jest jedna zasadnicza róznica. Jedno odczucie da sie obalic natychmiast, a z dr
                                          > ugim jest juz problem. Trzeba by bylo wniknac w mikroswiat, a to juz nie jest t
                                          > akie proste.

                                          Otoz to; obalaj STW. Ale rob to z glowa. Czyli najpierw ja poznaj. Sprawdz dowody ja potwierdzajaca, sprawdz te, ktore moga sugerowac jej nieprawdziwosc. I na koniec zaproponuj doswiadczenia ja obalajace.

                                          cheers
                                          • al.1 Re: BTW ... 27.08.11, 02:36
                                            smutas napisał:

                                            > Bardzo duzo doswiadczen przeprowadzono potwierdzajacych teorie kosmologiczne. D
                                            > o tego potwierdzono je obserwacyjnie. Czyli zaobserwowano jakies zjawisko, stwo
                                            > rzono teorie jego powstawania, zaobserwowano inne przypadki potwierdzajace ta t
                                            > eorie. To, ze na Ziemi nie generujem czarnych dziur o masie 10 tys slonc nie zn
                                            > aczy, ze nie potwierdzono ich istnienia we wszechswiecie.

                                            Mówisz o astrofizyce, ja o kosmologii.

                                            > Innymi slowy: STW jest falszywa - dowody poprosze ....

                                            Od siebie juz dalem wczesniej. A od innych np:
                                            www.pinopa.republika.pl/NIEMASZ_Nie_masz_racji_Einstein.html
                                            www.pinopa.republika.pl/Predkosc_obiektow.html
                                            www.pinopa.republika.pl/Jak_od_powiewu_logiki_teoria_wzglednosci_sie_obalila.html
                                            www.rebelscience.org/Crackpots/notorious.htm#Crackpottery
                                            homepage.mac.com/ardeshir/Relativity.html
                                            jest mnóstwo materialów.

                                            > Otoz to; obalaj STW. Ale rob to z glowa. Czyli najpierw ja poznaj. Sprawdz dowo
                                            > dy ja potwierdzajaca, sprawdz te, ktore moga sugerowac jej nieprawdziwosc. I na
                                            > koniec zaproponuj doswiadczenia ja obalajace.

                                            Powolalem sie wyzej na linki. Niestety dowodów potwierdzajacych brak, co nie znaczy, ze kwestionuje poprawnosc wyliczen. Nie jest to jednak zasluga TW, bo takie obliczenia byly juz dokonywane przed Einsteinem. Nie potrzeba robic doswiadczen, by wykazac, ze dylatacja czasu to lipa.

                                            --
                                            I like smirnoff but prefer smirin
                                            • smutas Re: BTW ... 28.08.11, 05:46
                                              > Mówisz o astrofizyce, ja o kosmologii.

                                              Kosmologia opiera sie o astrofizyke. Odwrotnosc rowniez zachodzi.


                                              Domyslam sie, ze w pelni zgadzasz sie z przytoczonymi linkami?
                                              Pierwszy obrazek jest niejasny. Skad fotony sa emitowane? Z samiutkiego srodka czy obwodu tego koleczka?
                                              https://www.pinopa.republika.pl/Image147.gif


                                              A tu co?
                                              https://www.pinopa.republika.pl/Image148.gif

                                              Wg. ciebie foton ma mase. Czemu wiec mialyby zachowywac w ten sposob? Ten wagonik ze stroboskopem ma jakas predkosc, prawda? Czemu wiec nie zostaly Zsumowane wektory predkosci wagonika i wystrzelonego fotonu? Zreszta masa do tego nie jest konieczna, ale latwiej to sobie wyobrazic. Np. wyobraz sobie bombowiec; kiedy zrzuca bomby? Gdy znajduje sie nad celem czy PRZED celem? Jesli pierwsza wersja jest prawdziwa to po cholere montuje sie te wymyslne celowniki i zatrudnia goscia do ich obslugi?

                                              Ten obrazek implikuje nieskonczona predkosc swiatla. Mozemy dochodzic stalosci "c", jednak wg. wszelakich i najwymyslnieszych testow i badan, wynika, ze jest to predkosc o skonczonej wartosci. A to znaczy, ze fotony z obrazka NIE MAJA PRAWA leciec prostopadle do poruszajacego sie wagonika.

                                              Ten obrazek jest rozbrajajacy :-)
                                              https://www.pinopa.republika.pl/Image149.gif

                                              Skad foton ma wiedziec, ze jest w poruszajacej sie rakiecie? W opisie nie ma nic o jakims ruchu przyspieszonym, a tylko w takim wypadku fotony "uciekalyby" do tyl. Stoi za to jak wol: "Umieśćmy to źródło w rakiecie, która porusza się równomiernie i prostoliniowo. Jak widać na rys. 3, impulsy światła nie będą trafiały w punkt leżący naprzeciw źródła światła.".
                                              Dlaczego te impulsy nie poleca "prosto?". Mozna przeciez zaglowac pileczkami w samolocie lecacym 850km/h. Nie trzeba kompensowac w zaden sposob tej predkosci. Jesli uklad jest inercjalny to dla obserwatora wewnatrz rakiety wszystko bedzie odbywalo sie zupelnie normalnie. Obserwator zewnetrzy zobaczy jednak zupelnie cos innego :-)

                                              W obrazkach z rakieta i wagonikiem wazne jest gdzie znajduje sie obserwator. Autor tych obrazkow uznal, ze to chyba nieistotny szczegol.

                                              Ostatniego obrazka nie chce mi sie nawet komentowac... Ale podsumujace zdanie jest na miare nagrody Darwina (chociaz mam nadzieje, ze autor jeszcze zyje):
                                              "A teraz to, co najważniejsze: Okazuje się, że na przekór twierdzeniu szczególnej teorii względności Einsteina, obserwator znajdujący się w inercjalnym układzie odniesienia może stwierdzić istnienie swego ruchu razem z układem odniesienia i zmierzyć prędkość ruchu."

                                              A ja sie pytam ktora predkosc? Ruchu razem z ukladem odniesienia? Czyli leci rakieta z nia ziemia???? Wzgledem czego? Ziemia na ten przyklad, grzecznie lata sobie wokol Sloneczka z pred. ok. 30km/s, Sloneczko razem z Ziemia macha jakies 50 - 90km/s wzgledem otaczajacych gwiazd. A razem wirujemy sobie wokol srodka Drogi Mlecznej.... Ta zas... Itd, itp. No wiec ktora predkosc mierzymy leca tym pieknym kosmolotem zwanym Ziemia? Ktory to "prawdziwy" uklad odniesienia?


                                              Mowisz:
                                              Nie potrzeba robic doswiadczen, by wykazac, ze dylatacja czasu to lipa.

                                              Wyglada, ze nie lipa. Doswadczenia zrobiono... Chociaz jeszcze nie lecialem niczym zasuwajacym 0.99998c. Lipa sa natomiast obrazki z pierwszego twojego odnosnika.... Jutro bede meczyl nastepne, A narazie ogladam Supermana z 1978 z Christopherem Reeve :-)

                                              czego i wam zycze.... Smutas :-)
                                              • al.1 Re: BTW ... 18.09.11, 21:13
                                                smutas napisał:

                                                > > Mówisz o astrofizyce, ja o kosmologii.
                                                >
                                                > Kosmologia opiera sie o astrofizyke. Odwrotnosc rowniez zachodzi.

                                                Oczywiscie. I nie tylko o astrofizyke. Niemniej nauki pomocne kosmologii nie wy/tlumacza zjawiska i warunków w jakich rodzila sie materia.
                                                >
                                                > Domyslam sie, ze w pelni zgadzasz sie z przytoczonymi linkami?
                                                > ...

                                                Zasiales mi potrzebe zastanowienia sie w wypunktowanych kwestiach. I bardzo dobrze, bo to wszystko w imie czystosci nauki a nie stawianiu na swoim za wszelka cene. Wczesniej glebiej sie nie zastanawialem, czytajac ten material, aczkolwiek tez mi nie pasowal rozwód lampy z fotonami i ten strumien fotonów w rakietce. Postanowilem bylem zwrócic sie do autora strony, który, jak sie okazuje, tylko publikuje na niej innego autora owego materialu (na co sie z reszta powoluje). Niemniej, cytuje jegoz wyjasnienia:

                                                Autor w artykule posługuje się pojęciem fotonu, a ja
                                                to pojęcie uważam za błędne w tym sensie, że nie istnieją żadne
                                                "wysyłane fotony" ze źródła światła w postaci cząstek.
                                                źródło światła jest czynnikiem, który wzbudza powstawanie
                                                fal, które rozchodzą się w materii próżni fizycznej. W przypadku
                                                poruszającego się źródła światła odbywa się to w podobny sposób, jak
                                                powstawanie fal dźwiękowych w powietrzu wokół szybko poruszającego się
                                                gwizdka.

                                                Ja ten artykuł zamieściłem właśnie dlatego, że autor, pomimo że
                                                posługuje się pojęciem fotonu, to traktuje go faktycznie tak, jakby to
                                                nie była cząstka, ale fragment rozchodzącej się fali, która (pod
                                                względem wielkości) jest ograniczona w pewnej objętości. Stąd też
                                                słusznie nie sumuje prędkości rakiety z prędkością fotonu, bo takie
                                                sumowanie nie zachodzi.

                                                Dlatego też niesłuszne jest porównanie ruchu fotonów do ruchu piłeczki
                                                w rakiecie i wyciąganie z tego takiego wniosku, że w identyczny sposób
                                                fotony są związane są z rakietą (jako układem odniesienia) i rakieta
                                                nadaje tym fotonom prędkość w kierunku jej ruchu. Powietrze we wnętrzu
                                                rakiety jest "zamknięte" i porusza się z tą samą prędkością, z jaką
                                                porusza się rakieta. Natomiast, rakieta jako "materia atomowa" mknie w
                                                materii próżni fizycznej, "wlokąc" ze sobą część tej materii w postaci
                                                pewnego zagęszczonego obłoku (w rakiecie i wokół rakiety), w obrębie
                                                którego to obłoku istnieje ruch składników próżni fizycznej. Czyli
                                                obłok przemieszcza się razem z rakietą "do przodu", ale w skład tego
                                                obłoku wchodzą coraz to nowe składniki próżni fizycznej. W przedniej
                                                części obłoku te nowe składniki są wychwytywane, stopniowo przesuwają
                                                się "do tyłu" obłoku, aby po chwili go opuścić. Jest to coś zupełnie
                                                podobnego, jak przemieszczanie się, na przykład, w atmosferze
                                                zagęszczenia powietrza (pojedynczej fali, czyli solitonu).
                                                Przemieszcza się zagęszczenie (obłok), ale to nie znaczy, że
                                                przemieszcza się materia tego zagęszczenia. Bo tę falę (ten soliton) w
                                                każdej chwili tworzy coraz to inna materia.

                                                Rakieta jest zbyt małym obiektem, aby w jej objętości można było
                                                doświadczalnie stwierdzić przesunięcie promienia świetlnego, które
                                                byłoby spowodowane właśnie ruchem rakiety. Ale istnieje inny i łatwy
                                                sposób sprawdzenia tego efektu.

                                                Ten sposób opisał inny Rosjanin, Anatolij Dowżenko, w artykule
                                                "Względny ruch Ziemi i światłonośnego eteru". Ja fragmenty tego
                                                artykułu przetłumaczyłem i ze swoim jednozdaniowym wstępem umieściłem
                                                pod tytułem "Fizykom - Doświadczenia Anatolija Dowżenki" na
                                                www.pinopa.republika.pl/Dovzhenko_fizykom.html .

                                                Dla pozostalych odpowiedzi c.d. nastapi.

                                                Tymczasikiem
                                                • smutas Re: BTW ... 22.09.11, 19:25
                                                  Po burzu mozgow - i niezlego sztormu w moim wlasnym, stwierdzam, ze efekt opoznienia swiatla, zaporoponowany przez ciebie a opisany doswiadczeniem pana Dowozenko, nie jest niczym wiecej jak efektem Coriolisa. Czyli czysto geometrycznym efektem nie majacym wiele wspolnego z relatywistka. Jet to laserowy odpowiednik wahadla Foucaulta. Wyjasnienie dzialania podalem w forum.gazeta.pl/forum/w,32,129006516,129108913,A_jednak_Coriolis_.html


                                                  Po dlugich przemysleniach dochodze do wniosku, ze omawiane przesuniecie wynika z efektu Coriolisa i relatywistycznego zlozenia predkosci. wg: https://upload.wikimedia.org/math/1/a/9/1a95395e3112eadf48434a33c1d3e176.png oraz https://upload.wikimedia.org/math/e/2/d/e2d0f9d70494a7caad56d2f2030cb5d7.png

                                                  Pogladawo doswiadczenie wyglada mniej wiecej tak:

                                                  https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/hd/ie/wbvn/c1NwMKVDY2VcOpCaBB.png

                                                  Zaznaczone punkty to momenty pomiarow o roznych porach dnia. Ze wzgledu na to, ze pomiary nie byly przeprowadzane na rowniku nalezy uwzglednic szerokosc geograficzna przeprowadzonego doswiadczenia:

                                                  https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/8/8a/Earth_coordinates.PNG

                                                  Poniewaz rzuty rownika (rownoleznika, na ktorym przeprowadzano doswiadczenie) na ekliptyke sa elipsami, to i ruch plamki lasera przybiera ksztalt elipsy. Bedzie on zmienny zaleznie od pory roku. W czasie rownonocy elipsa bedzie miala nadluzsza dlugosc w kierunku wschod - zachod. Podczas przesilenia zimowego i wiosennego bedzie najkrotsza. Srednia dlugosc przesuniecia plamki lasera to sin(alfa), gdzie alfa to kat, o ktory przesuwa sie Ziemia na orbicie wokolslonecznej w czasie potrzebnym by swiatlo pokonalo droge od lasera do tarczy (z uwzglednieniem relatywistycznego zlozenia predkosci Ziemi i c):

                                                  https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/hd/ie/wbvn/B9uea5ZFEhhQvV82mX.png


                                                  Suma sumarum; przesuniecie plamki lasera nie wynika z predkosci Ziemi. Poniewaz uklad Ziemia - Slonice nie jest inercjalnym ukladem odniesienia. A jest jedynie pomiarem kata alfa. Ze wzgledu na znaczna odleglosc Zimia - Slonce, ten kat wydaje sie bliski zeru.


                                                  PS. obrazki nie sa w "skali", sa tylko pogladowa ilustracja zjawiska.
                                                  • al.1 Re: BTW ... 30.09.11, 01:29
                                                    smutas napisał:

                                                    > Po burzu mozgow - i niezlego sztormu w moim wlasnym, stwierdzam, ze efekt opoznienia
                                                    > swiatla, zaporoponowany przez ciebie a opisany doswiadczeniem pana Dowozenko, nie jest > niczym wiecej jak efektem Coriolisa. Czyli czysto geometrycznym efektem nie majacym wiele > wspolnego z relatywistka.
                                                    > ...

                                                    Robie tu za przekaznik, bo to troche ponad moja wiedze (choc efekt Coriolisa jest mi znany).

                                                    Cytuje:

                                                    Widzę, że Pański kolega jest miłośnikiem relatywistyki... Z ciekawości
                                                    sprawdziłem wzór kolegi, a właściwie, oba wzory, bo kolega podaje je
                                                    tak jakby to były dwa różne wzory, z których (po podstawieniu) ma
                                                    wynikać jakaś faktycznie istotna zależność. Nie są to różne wzory, ale
                                                    ten sam wzór po przekształceniu do dwóch różnych postaci. Jest to coś
                                                    w rodzaju y=x+2 oraz x=y-2. W tamtych wzorach takimi zamieniającymi
                                                    swoje miejsca niewiadomymi jest u "z primem" i u "bez prima".
                                                    Kolega stosuje ekwilibrystykę umysłową na zasadzie "prawda musi być po
                                                    mojej stronie". A przecież wystarczy porównać teorię z praktyką...
                                                    Zgodnie z teorią względności wszystkie układy odniesienia są
                                                    równoważne i nie ma sposobu, aby odróżnić, czy nasz układ jest
                                                    nieruchomy, czy też porusza się ruchem jednostajnym.
                                                    Nie jest istotne, jakiego sposobu używa kolega, aby sumować prędkości.
                                                    W tym przypadku powołuje się na efekt Coriolisa i zapewne gotów jest
                                                    się spierać, że dzięki temu w "zamkniętym układzie odniesienia"
                                                    istnieje odchylanie wiązki laserowej i możliwość stwierdzenia, że
                                                    razem z Ziemią poruszamy się w przestrzeni. W rzeczywistości jednak
                                                    zmiany położenia Ziemi służą jedynie dla obracania położenia wiązki
                                                    laserowej w przestrzeni.
                                                    A przecież nie ma niezbędnej konieczności, aby w tym doświadczeniu
                                                    korzystać z obrotów Ziemi. Można je przeprowadzić na dostatecznie
                                                    długiej platformie (w jakimś korytarzu na tej platformie), ale trzeba
                                                    mieć przy tym możliwość obrócenia tej platformy w dostatecznie krótkim
                                                    czasie. Wówczas także można stwierdzać odchylanie wiązki lasera i
                                                    stwierdzać, czy się poruszamy i w jakim kierunku."

                                                    I to nabylo by tyle.

                                                    I jaki odzew?

                                                    Oczywiscie, nie mnie oceniac kto tu ma racje.

                                                  • smutas Re: BTW ... 30.09.11, 06:26
                                                    Nie są to różne wzory, ale ten sam wzór po przekształceniu do dwóch różnych postaci. Jest to coś w rodzaju y=x+2 oraz x=y-2.

                                                    Oczywiscie, ze te dwa wzory sa sobie tozsame, przeciez opisuja to samo zjawisko. Tyle tylko, ze z roznych punktow obserwacji. Na tym wlasnie polega STW, gdzie niezaleznie od obserwatora c zawsze jest takie samo. Oraz, tak dla przykladu, jesli w przeciwnych kierunkach leca dwie rakiety, kazda wzgledem nieruchomego obserwatora z 0.95c to wzgledem siebie poruszaja sie z predkoscia 0.998c.

                                                    A przecież wystarczy porównać teorię z praktyką...Zgodnie z teorią względności wszystkie układy odniesienia są równoważne i nie ma sposobu, aby odróżnić, czy nasz układ jest nieruchomy, czy też porusza się ruchem jednostajnym.

                                                    Jak do tej pory racja.

                                                    Nie jest istotne, jakiego sposobu używa kolega, aby sumować prędkości.

                                                    Dla latwosci rozumowania mozna sumowac predkosci Galileuszem. Jednak w naszym problemie pojawia sie predkosc swiatla (promien lasera) i dodanie predkosci Ziemi do c byloby matematyczno-fizycznym faux pas.

                                                    W tym przypadku powołuje się na efekt Coriolisa i zapewne gotów jest się spierać, że dzięki temu w "zamkniętym układzie odniesienia" istnieje odchylanie wiązki laserowej i możliwość stwierdzenia, że razem z Ziemią poruszamy się w przestrzeni.

                                                    Nie bardzo rozumiem "co poeta chcial powiedziec". Nic takiego nie twierdzilem, jakoby tym sposobem mozna bylo okreslic jakas uniwersalna predkosc wobec przestrzeni. Po pierwsze, orbitujaca Ziemia nie jest ukladem inrecjalnym! Nie porusza sie ruchem prostoliniowym, znajduje sie w polu grawitacyjnym Slonca, wiruje.... Nie wolno zaniedbywac tych czynnikow! Coriolisem nie stwierdzamy ruchu per se, ale kąt o jaki Ziemia sie przesuwa na orbice slonecznej, w czasie przelotu fotonu od lasera do tarczy (czyli w czasie ok 300ns dla 100m). Gdyby Ziemia, z jakiegos powodu, uwolnila sie od grawitacyjnej uwiezi Slonca, i poleciala prosto, to ZADNEGO odchylenia promienia lasera bys nie odnotowal.

                                                    W rzeczywistości jednak zmiany położenia Ziemi służą jedynie dla obracania położenia wiązki laserowej w przestrzeni.

                                                    Dah!??? To przeciez jest jasne jak nasze Sloneczko w bezchmurny dzien na Saharze :-)

                                                    A przecież nie ma niezbędnej konieczności, aby w tym doświadczeniu korzystać z obrotów Ziemi. Można je przeprowadzić na dostatecznie długiej platformie (w jakimś korytarzu na tej platformie), ale trzeba mieć przy tym możliwość obrócenia tej platformy w dostatecznie krótkim czasie. Wówczas także można stwierdzać odchylanie wiązki lasera i stwierdzać, czy się poruszamy i w jakim kierunku.

                                                    Co to znaczy "dostatecznie krotki czas"? Czy chodzi o to, ze mozna to doswiadcznie wykonac w 30 sekund? Oczywiscie, ze mozna :-) Tylko co z tego? Wytluszczone zdanie nie jest w pelni prawdziwe, gdyz nie chodzi o ruch prostolinijny ale o "zakrecanie" wokol Slonca.


                                                    Podejrzewam, ze cytowany ekspert, nie bardzo zrozumial o co mi chodzi z efektem Coriolisa. Nie chodzi mi o efekt spowodowany wirowaniem Ziemi ale o jej ruch po orbice. Ten od wirowania ma niewielki wplyw na wyniki, poniewaz predkosc liniowa, wynikajaca z ruchu obrotowego, to dla Warszawy ok. https://www3.wolframalpha.com/Calculate/MSP/MSP518919ha7c3c2afh2fdf0000454d9d8063e51a62?MSPStoreType=image/gif&s=43&w=128&h=38, czyli ~285 m/s. A to z kolei daloby przesuniecie plamki lasera na 100m linii bazowej 0.095mm. Niby rozmiar widoczny golym okiem, ale raczej nie do zmierzenia przy korzystaniu z domowej kostrukcji aparacie pomiarowym (plamka wskaznika laserowego przy tej odleglosci ma wymiar paru centymetrow).

                                                    cheers
                                            • smutas Twoje linki cz II 29.08.11, 03:32
                                              Jeszcze nie wszystko przeczytalem. Pan Ardeshir Mehta jest bardzo plodnym specjalista od metafizyki... i Buddyzmu. Az razi w oczy jego niezrozumienie terminu "inertial reference frame". Probuje chlopina obalic paradox blizniat (i pokrewne) zapominajac w podstawowy sposob o zminie inercjalnego ukladu odniesienia. W podrozy "tam i spowrotem" istnieja co najmniej dwa takie uklady zwiazane z kazdym z blizniakow.

                                              Pan Pinopa popelnia podobne bledy. Zapomina w wygodny dla siebie sposob o celech przytaczanych eksperymento oraz o ich metodologii. Romer na ten przyklad, nie mierzyl predkosci Ziemi tylko probowal OSZACOWAC predkosc swiatla. Co mu sie udalo. Machnal sie o jakies 30%, ale zwazywszy na dokladnosc jego chronometrow i rodzaj obserwacji (zacmienia Io nie sa natychmiastowym zjawiskiem), to jego eksperymenty spokojnie mozna nazwac wielkim sukcesem. Gdyby Romer / Cassini chcial mierzyc predkosci to tak jakby chciec mierzyc czas sprinterom biegu na 400m kalendarzem.

                                              Podobnie sprawa sie ma z radiolokacja Wenus. Relatywistyczne predkosci miedzy Wenus i Ziemia nie mialy w tych doswiadczeniach wielkiego znaczenia. Oczywiscie mierzono przesuniecia Dopplera, ale nie sumowona predkosci planet z predkoscia swiatla. Dla Wenus przesuniecie to jakies +/- 4.5e-5.

                                              Najtragiczniejsza czescia informacji z twoich linkow to brak jakich kolwiek odnosnikow do zrodel.
                                              Cytat:
                                              "Można domyślać się, że w ich gronie zwyciężyła opinia o słuszności postulatów STW. Bo tak różnorodnych wyników na podstawie STW zinterpretować nie można. Doszli do wniosku, że wyniki pomiarów radiolokacyjnych są błędne, czyli różnorodność wyników skojarzyli z błędami pomiarowymi i wyników pomiarów oraz wniosków amerykańskich kolegów nie zaakceptowali. "

                                              No wlasnie
                        • smutas post - przedodpowiedz, Albert wciaz dycha :-) 19.08.11, 02:35
                          W jednym z postow napisales:
                          "Dupa w kwiatach. Nie istnieje czasoprzestrzen. Przestrzen jest nieodksztalcalna."

                          "Gdyby przestrzen byla odksztalcalna, to moglibysmy posrednio obserwowac jej falowanie. Jak dotad nic takiego nie zauwazono. "

                          No i na koniec, troche wiecej dla jasnosci kontekstu:

                          "> > Rozumiem, ze czasoprzestrzen zostala zmierzona i zwazona.
                          >
                          > W pewnym sensie, tak. Zostaly wyliczone wlasciwosci czasoprzestrzeni i potwierdzone
                          > eksperymentalnie.

                          Czasoprzestrzen jest hipoteza. Ja tez podalem wlasciwosci przestrzeni. Jest euklidesowa, niezniszczalna, nieodksztalcalna, jest skonczona, obliczylem jej objetosc we wszechswiecie i co? Podalem swoje hipotezy, ale na bazie realizmu.
                          Niech ktos spróbuje ja zniszczyc lub odksztalcic :D Nawet najwieksze czarne dziursko tego nie zrobi :D"



                          Otoz biorac pod uwage wyniki doswiadczen Gravity Probe B, nie trzeba Czarnej Dziury. Wystarczy nasza kochana Ziemia. Zacznij wiec moze od czegos lekkiego:

                          www.youtube.com/watch?v=s9ITt44-EHE
                          einstein.stanford.edu/
                          www.nasa.gov/mission_pages/gpb/gpb_results.html
                          Oraz dopiero co rozpoczety eksperyment:
                          lisa.nasa.gov/index.html
                          Cheers
                          • al.1 Re: post - przedodpowiedz, Albert wciaz dycha :-) 27.08.11, 02:27
                            smutas napisał:


                            > Otoz biorac pod uwage wyniki doswiadczen Gravity Probe B, nie trzeba Cza
                            > rnej Dziury. Wystarczy nasza kochana Ziemia. Zacznij wiec moze od czegos lekkie
                            > go:
                            >
                            > www.youtube.com/watch?v=s9ITt44-EHE
                            > einstein.stanford.edu/
                            > www.nasa.gov/mission_pages/gpb/gpb_results.html
                            > Oraz dopiero co rozpoczety eksperyment:
                            > lisa.nasa.gov/index.html

                            Kto informacje takie serwuje
                            ten z kretesem się kompromituje

                            Na obrazkach sa to wizje artstyczne nie majace nic wspólnego z rzeczywistoscia. To osiagniecie NASA zostalo tu obsmiane przez naszego forumowego kolege alsora. Jak chcesz to pokopie w postach.
                            • smutas Re: post - przedodpowiedz, Albert wciaz dycha :-) 28.08.11, 04:34
                              Lubie Alsora, nie powiem. Ale kompromitacja i zenada jest przeciwstawianie anonimowego forumowicza* Stanfordowi i NASA. Te instytucje publikuja zrodla i wyniki badan. Czyli sa WERYFIKOWALNI. Alsor nie.

                              cheers

                              *(nie wspominajac o jego dosc pokracznym poczuciu humoru i teoriach nie majacych pokrycia w rzeczywistosci)
                              • al.1 Re: post - przedodpowiedz, Albert wciaz dycha :-) 10.09.11, 02:08
                                smutas napisał:

                                > Lubie Alsora, nie powiem. Ale kompromitacja i zenada jest przeciwstawianie anon
                                > imowego forumowicza* Stanfordowi i NASA. Te instytucje publikuja zrodla i wynik
                                > i badan. Czyli sa WERYFIKOWALNI.

                                Sie kompromituja. Wymienie tylko jeden argument: czasoprzestrzen... i wystarczy.

                                > Alsor nie.
                                > *(nie wspominajac o jego dosc pokracznym poczuciu humoru i teoriach nie majacych
                                > pokrycia w rzeczywistosci)

                                Widac nie zapoznales sie z jego odpowiedzia na NASA-owskie rewelacje.
                          • kala.fior Re: post - przedodpowiedz, Albert wciaz dycha :-) 28.08.11, 10:13
                            Smutasie,

                            ubiegłeś mnie z Gravity Probe B, jest to bezpośrednio zaobserwowane zakrzywienie przestrzeni które musi wytłumaczyć i wyliczyć każda alternatywna teoria.

                            No więc AL, czekamy.

                            A co do Alsora i GPB, przyparty do muru cicho kwilił i bełkotał cyferkami bez ładu i składu.
                            • petrucchio Tragedia Alsora 28.08.11, 12:20
                              Z fizyki skażonej i zepsutej od podstaw, która wyrosła na błędach, oszustwach, pomyłkach i patologiach, mamy te, panie dzieju, próbniki, lasery, śmasery, reaktory, GPS-y, układy scalone i cały ten szajs, który jakimś cudem działa. Natomiast Alsor, który posiadł prawdę, przejrzał na wylot błędy ignorantów i matactwa szarlatanów i wreszcie wie, jak uprawiać PRAWDZIWĄ fizykę, nie dał i nie da ludzkości nawet maszyny, która robi PING, jak się naciśnie guzik. Alsor, załatw Einsteina, jak przystało na fizyka! Zaplanuj i przeprowadź w realu, nie na obrazku, eksperyment raz na zawsze obalający empirycznie STW/OTW (niepotrzebne skreślić). Opublikuj wyniki, zachęć innych fizyków, żeby powtórzyli twoje doświadczenie, i spokojnie czekaj na Nobla!
                              • al.1 Re: Tragedia Alsora 10.09.11, 01:52
                                petrucchio napisał:

                                > Z fizyki skażonej i zepsutej od podstaw, która wyrosła na błędach, oszustwach,
                                > pomyłkach i patologiach, mamy te, panie dzieju, próbniki, lasery, śmasery, reak
                                > tory, GPS-y, układy scalone i cały ten szajs, który jakimś cudem działa. Natomi
                                > ast Alsor, który posiadł prawdę, przejrzał na wylot błędy ignorantów i matactwa
                                > szarlatanów i wreszcie wie, jak uprawiać PRAWDZIWĄ fizykę, nie dał i nie da lu
                                > dzkości nawet maszyny, która robi PING, jak się naciśnie guzik. Alsor, załatw E
                                > insteina, jak przystało na fizyka! Zaplanuj i przeprowadź w realu, nie na obraz
                                > ku, eksperyment raz na zawsze obalający empirycznie STW/OTW (niepotrzebne skreś
                                > lić). Opublikuj wyniki, zachęć innych fizyków, żeby powtórzyli twoje doświadcze
                                > nie, i spokojnie czekaj na Nobla!

                                Alsor wykazal wiele bledów jakie popelniaja naukowcy. Ja, choc nie jestem fizykiem, mysle, ze jego uwagi sa sluszne. Jezeli ktos uwaza inaczej, moze z nim podyskutowac, a ja sie z ubocza chetnie temu przyjrze.

                                Odnosnie falszywosci wzglednosciówki, moge Cie zasypac (i wszystkich zahipnotyzowanych Einsteinem) mnóstwem materialów.

                                --
                                Bierz sprawy w swoje ręce... i w nogi
                            • al.1 Re: post - przedodpowiedz, Albert wciaz dycha :-) 10.09.11, 02:16
                              kala.fior napisał:

                              > Smutasie,
                              >
                              > ubiegłeś mnie z Gravity Probe B, jest to bezpośrednio zaobserwowane zakrzywienie
                              > przestrzeni które musi wytłumaczyć i wyliczyć każda alternatywna teoria.

                              Jest to zakrzywienie rozumku. Przestrzen jest niezniszczalna, nieodksztalcalna i zawiera wszysko w sobie, lacznie z czarnymi dziurami, które przestrzeni absolutnie nic nie moga zrobic, bo sa jej goscmi.
                              >
                              > No więc AL, czekamy.

                              Niby na co?

                              > A co do Alsora i GPB, przyparty do muru cicho kwilił i bełkotał cyferkami bez
                              > ładu i składu.

                              Nie jestem jego adwokatem, nie znam watku. Podyskutuj z nim, ja chetnie sie przyjrze dyskusji. Pod jego nieobecnosc mozesz wypisywac rózne rzeczy wiedzac, ze nie zareaguje.

                            • al.1 Re: post - przedodpowiedz, Albert wciaz dycha :-) 10.09.11, 02:31
                              kala.fior napisał:

                              > Smutasie,
                              >
                              > ubiegłeś mnie z Gravity Probe B, jest to bezpośrednio zaobserwowane zakrzywienie
                              > przestrzeni które musi wytłumaczyć i wyliczyć każda alternatywna teoria.

                              Jest to zakrzywienie rozumku. Przestrzn jest niezniszczalna i nieodksztalcalna nawet przez czarne dziury, które sa jej goscmi.

                              > No więc AL, czekamy.

                              Niby na co?
                              >
                              > A co do Alsora i GPB, przyparty do muru cicho kwilił i bełkotał cyferkami bez
                              > ładu i składu.

                              No to podyskutuj z nim. Nie znam watku, ale chetnie przyjrze sie dyskusji. Pod jego nieobecnosc mozesz go krytykowac wiedzac, ze nie zareaguje.
                            • al.1 Re: post - przedodpowiedz, Albert wciaz dycha :-) 10.09.11, 02:35
                              Juz po raz trzeci usiluje odpowiedziec i wcina mi odpowiedz.

                              kala.fior napisał:

                              > Smutasie,
                              >
                              > ubiegłeś mnie z Gravity Probe B, jest to bezpośrednio zaobserwowane zakrzywienie
                              > przestrzeni które musi wytłumaczyć i wyliczyć każda alternatywna teoria.

                              Jest to zakrzywienie rozumku. Przestrzn jest niezniszczalna i nieodksztalcalna nawet przez czarne dziury, które sa jej goscmi.

                              > No więc AL, czekamy.

                              Niby na co?
                              >
                              > A co do Alsora i GPB, przyparty do muru cicho kwilił i bełkotał cyferkami bez
                              > ładu i składu.

                              No to podyskutuj z nim. Nie znam watku, ale chetnie przyjrze sie dyskusji. Pod jego nieobecnosc mozesz go krytykowac wiedzac, ze nie zareaguje.
                              • smutas Re: post - przedodpowiedz, Albert wciaz dycha :-) 10.09.11, 05:57
                                Al.1, czy masz jakies klopoty ze zrozumieniem pisanego?

                                Kala.fior:
                                Gravity Probe B, jest to bezpośrednio zaobserwowane zakrzywienie przestrzeni które musi wytłumaczyć i wyliczyć każda alternatywna teoria.

                                I wlasnie na takowe wyliczenia czekamy. Twoje gadanie nie jest niczym
                                potwierdzone. Jest rowne Alsorowej teorii o plaskosci Ksiezyca - czyli zartem.

                                Czy uwazasz, ze GP-B zaobserwowal jakis kosmiczny fluke, przypadkowo zgodny z STW w 99.72 procentach???
                                • al.1 Re: post - przedodpowiedz, Albert wciaz dycha :-) 18.11.11, 17:29
                                  smutas napisał:

                                  > Al.1, czy masz jakies klopoty ze zrozumieniem pisanego?
                                  >
                                  > Kala.fior:
                                  > Gravity Probe B, jest to bezpośrednio zaobserwowane zakrzywienie przestrzeni
                                  > które musi wytłumaczyć i wyliczyć każda alternatywna teoria.

                                  >
                                  > I wlasnie na takowe wyliczenia czekamy. Twoje gadanie nie jest niczym
                                  >
                                  potwierdzone. Jest rowne Alsorowej teorii o plaskosci Ksiezyca - czyli zar
                                  > tem.
                                  >
                                  > Czy uwazasz, ze GP-B zaobserwowal jakis kosmiczny fluke, przypadkowo zgodny z S
                                  > TW w 99.72 procentach???

                                  Dawno mnie tu nie bylo z powodu splotu niepomyslnych wydarzen zakonczonych najgorszym, wiec przepraszam za opóznienie w odpowiedziach.

                                  Nie mam klopotów z rozumieniem pisanego. To co przytaczasz, nigdy bym nie nazwal zakrzywieniem przestrzeni! To jest mylna interpretacja badan. Zreszta nie tylko ja tak uwazam. Cyt.:
                                  "Wyniki, jakie zostały uzyskane za pomocą sondy Gravity Probe B, są znacznie bardziej bogate i złożone, niż tylko jedno zjawisko w postaci opisanego tu dryfu kierunku osi żyrokompasu. Są w nich zawarte dane, które opisują zachowanie czterech żyroskopów, orbitujących w sondzie wokół Ziemi. Na wyniki te miały więc wpływ takie okoliczności, jak obecność Księżyca i Słońca oraz położenie płaszczyzny orbity sondy względem płaszczyzn układu Słońce-Ziemia oraz układu Ziemia-Księżyc, a także dobowy obrót Ziemi. Można byłoby zamodelować tę złożoną sytuację, w jakiej znajdowały się żyrokompasy w sondzie Gravity Probe B, za pomocą KTP. I być może, ktoś kiedyś tego dokona.
                                  Interpretacja pozostałych wyników, jakie zostały uzyskane w tym eksperymencia przez NASA, to zupełnie inna historia."

                                  ex: nasa_ktp.republika.pl/potwierdza.html

                                  Albert zostal dawno dobity :)

                                  www.youstupidrelativist.com/

                                  www.steady-state-universe.net/#Einsteins_Idiots_
                                  --
                                  Język wspaniałym łącznikiem ludzi jest... pod warunkiem, że nie odcięty





                        • petrucchio Re: przedodpowiedz 28.08.11, 12:58
                          al.1 napisał:

                          > 2. Czy zgadzasz sie, ze uwalenie jednej hipotezy w teorii, skutkuje jej obaleni
                          > em?

                          Obaleniem teorii? Nie. Z takim postawieniem sprawy nie zgodzi się nikt, kto wie, jak działa nauka. Uwalenie jednej hipotezy wskazuje na konieczność poprawienia teorii, chyba że jest to hipoteza tak fundamentalna, że bez niej ani rusz. Większość hipotez nie ma aż takiej wielkiej wagi. Wymiana kilku cegieł nie wymaga rozbiórki całego domu. Teoria nadaje się na złom dopiero wtedy, kiedy łatanie jej wad przestaje się opłacać.
                          • al.1 Re: przedodpowiedz 10.09.11, 01:39
                            petrucchio napisał:

                            > al.1 napisał:
                            >
                            > > 2. Czy zgadzasz sie, ze uwalenie jednej hipotezy w teorii, skutkuje jej obaleniem?

                            > Obaleniem teorii? Nie. Z takim postawieniem sprawy nie zgodzi się nikt, kto wie,
                            > jak działa nauka. Uwalenie jednej hipotezy wskazuje na konieczność poprawienia teorii,

                            Cytuje:
                            "So, we go for the next best thing, which is proving theories wrong. That's easy. You just find some evidence that contradicts what the theory says. The theory is then falsified and stays that way. "
                            ex: www.don-lindsay-archive.org/creation/falsify.html

                            > chyba że jest to hipoteza tak fundamentalna, że bez niej ani rusz. Większość hipotez nie ma
                            > aż takiej wielkiej wagi. Wymiana kilku cegieł nie wymaga rozbiórki całego domu. Teoria
                            > nadaje się na złom dopiero wtedy, kiedy łatanie jej wad przestaje się opłacać.

                            Kwestia pojmowania czasu jest fundamentalna. Poniewaz Einstein nie okreslil pojecia czasu, a utrzymywal, ze dylatuje, cala wzglednosciówka jest do dupy. I nie bójmy sie uzyc tego slowa! Ja wykazalem jasno, ze dylatacja czasu jest niemozliwa.

                            --
                            Cornflakes! Beware of me! I am a cereal killer!
                            • petrucchio Re: przedodpowiedz 10.09.11, 13:48
                              al.1 napisał:

                              > Cytuje:
                              > "So, we go for the next best thing, which is proving theories wrong. That's eas
                              > y. You just find some evidence that contradicts what the theory says. The theor
                              > y is then falsified and stays that way. "
                              > ex: www.don-lindsay-archive.org/creation/falsify.html

                              To uproszczone jednozdaniowe streszczenie metody naukowej dotyczy w 100% poszczególnych hipotez wchodzących w skład teorii (obok danych empirycznych, języka ich opisu, definicji, wyjaśnień itd.). "Teorii" w szerokim sensie
                              • petrucchio I jeszcze uwaga... 10.09.11, 14:08
                                Procedura falsyfikacji jest taka. Musisz obmyślić eksperyment rozstrzygający na zasadzie następującego schematu logicznego: jeśli teoria T jest poprawna, to wynika z niej, że eksperyment X musi dać wynik R. Następnie przeprowadzasz doświadczenie i okazuje się, że wynik jest niezgodny z oczekiwaniami, a analiza eksperymentu wyklucza inne źródła niezgodności niż sama teoria.

                                Liczy się niezgodność przewidywań z empirią, a nie np. niezgodność podstaw teorii z twoją prywatną filozofią, szukanie luk w eksperymentach MYŚLOWYCH ani przeprowadzanie doświadczeń na papierze.
                              • al.1 Re: przedodpowiedz 29.09.11, 12:25
                                petrucchio napisał:

                                > To uproszczone jednozdaniowe streszczenie metody naukowej dotyczy w 100% poszcz
                                > ególnych hipotez wchodzących w skład teorii (obok danych empirycznych, języka i
                                > ch opisu, definicji, wyjaśnień itd.). "Teorii" w szerokim sensie
    • darek12111960 Re: czas- istnieje czy nie? 27.08.11, 18:26
      Musi istnieć takie pojęcie, bo jak wytłumaczyć ogromną popularność strony Poznaj datęTekst linka określającej datę śmierci. Po co ludziom ta wiedza, skoro nie ma czasu?
      • kaballa Re: czas- istnieje czy nie? 29.08.11, 20:00
        w świecie, w którym żyjemy, w którym wszystko jest iluzją czas istnieje, ale i tu wiele odpowiedzi na to pytanie, jak widzisz w temacie;

        w świecie duchowym zaś nie istnieje czas;
        • al.1 Re: czas- istnieje czy nie? 10.09.11, 02:00
          kaballa napisała:

          > w świecie, w którym żyjemy, w którym wszystko jest iluzją czas istnieje, ale i
          > tu wiele odpowiedzi na to pytanie, jak widzisz w temacie;
          >
          > w świecie duchowym zaś nie istnieje czas;

          Nos do ula. Co to znaczy "wszystko jest iluzja"? Jak siadziesz dupa na rozrzarzonych weglach to tez bedzie iluzja, ze Cie poparzylo ?

          Co to u licha, jest swiat duchowy? Jestesmy na Nauce, czy w kosciele?

          --
          I had a dream that on my yard a UFO landed but when I woke up, they had already gone
          • kaballa Re: czas- istnieje czy nie? 10.09.11, 21:09
            właściwie to ten ból odczujesz jedynie Ty, fizycznie nikt inny nie odpowie za Ciebie jak bardzo boli, a i tak wiele tez zalezy od poziomu odczucia bólu, nie kwestionuje, ze ból nie istnieje :)

            poczytaj , ale spoko , tylko ta jedna strone i powiedz co myslisz, w inne sie nie zapuszczaj :)

            z art. "Gra mojej wyobrazni" M. Laitmana
            Jeśli ujawnię prawdziwą rzeczywistość to zrozumiem, że wszystko jest odczuwalne w moim wnętrzu i że na zewnątrz nie ma nic.

            Określenia „na zewnątrz” w ogóle nie ma. Wszystko dzieje się w moich odczuciach, w mojej percepcji. A rzeczywistość, którą postrzegam, niezmierzona obszerność tego świata, bezgraniczność wszechświata, kula ziemska z wszystkimi jej licznymi szczegółami, to wszystko odczuwam tylko w moim wnętrzu." :)

            • al.1 Re: czas- istnieje czy nie? 15.09.11, 08:01
              kaballa napisała:

              > właściwie to ten ból odczujesz jedynie Ty, fizycznie nikt inny nie odpowie za C
              > iebie jak bardzo boli, a i tak wiele tez zalezy od poziomu odczucia bólu, nie k
              > westionuje, ze ból nie istnieje :)
              >
              > poczytaj , ale spoko , tylko ta jedna strone i powiedz co myslisz, w inne sie n
              > ie zapuszczaj :)
              >
              > z art. "Gra mojej wyobrazni" M. Laitmana
              > Jeśli ujawnię prawdziwą rzeczywistość to zrozumiem, że wszystko jest odczuwalne
              > w moim wnętrzu i że na zewnątrz nie ma nic.
              >
              > Określenia „na zewnątrz” w ogóle nie ma. Wszystko dzieje się w moic
              > h odczuciach, w mojej percepcji. A rzeczywistość, którą postrzegam, niezmierzon
              > a obszerność tego świata, bezgraniczność wszechświata, kula ziemska z wszystkim
              > i jej licznymi szczegółami, to wszystko odczuwam tylko w moim wnętrzu." :)

              Przyroda obdarzyla nas zmyslami. Jednako czujemy swiat. Jesli ktos oparzy dupsko, to wspólczujemy mu, bo wiemy jaka bolsenosc to jest. Czujemy ten ból wewnatrz a pochodzi on ze swiata zewnetrznego. I co z tego?

          • al.1 Re: czas- istnieje czy nie? 15.09.11, 05:39
            Urwal nac. Co tu jest grzane? Dziekuje za dyskusje. Wywodu nie rozumiem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka