Dodaj do ulubionych

Ranking 500 uczelni - najsilniejszych w badania...

IP: *.molgen.mpg.de 02.09.04, 17:44
Oczywiscie gratulacje dla autora za wybitnych naukowcow: Roosevelta, Eliota
i Kissingera :)
Dla Polski wynika jedno - zenujacy stan polskiej nauki i wazne: kraje
posiadajace habilitacje (Niemcy itp.) sa w tyle za brytyjskimi i
amerykanskimi uczelniami, gdzie nie ma sztywnej hierarchii stopni naukowych.
Przyda sie do dyskusji nad modelem nauki w Polsce.

Obserwuj wątek
    • Gość: Brawo U.G. Re: Ranking 500 uczelni - najsilniejszych w badan IP: *.posc.mu.edu 02.09.04, 18:04
      W Polsce na czolo rankingu zaczyna sie wysuwac Uniwersytet Gdanski,
      planujac nadanie honorowego doktoratu pani prezydentowej Kwasniewskiej.
      Brawo panstwo Kwasniewscy. Dwa doktoraty (z Hajfy i Gdanska) w domu (palacu),
      to robi wrazenie i jest dobrym przykladem dla mlodziezy!
      • Gość: krekor Re: Ranking 500 uczelni - najsilniejszych w badan IP: *.phy.ilstu.edu 02.09.04, 23:03
        Problem z rankingiem jest taki, ze wiekszosc wybitnych polskich naukowcow publikuje znaczna czesc
        swoich prac we wspolpracy ze swoimi zagranicznymi partnerami. Na ogol podaja oni obydwa edresy,
        ale zagraniczny (czytaj amerykanski, badz zachodnioeuropejski) jako pierwszy. Powod jest bardzo
        prosty: prace przed publikacja poddawane sa ocenie innych naukowcow, a z ocena jest tak jak w
        jezdzie figurowej na lodzie: jak cie nie znaja, to zebys sto piruetow wycial to pierwszy/a nie bedziesz.
        Adres z reputowanej instytucji pomaga w publikacji w renomowanych czasopismach. Polacy nie
        wstydza sie swojego pochodzenia, ale chca byc zauwazani w swiecie, bo to pomaga im w zdobywaniu
        kolejnych funduszy na badania itd itd. To jest samonapedzajaca sie maszyna. Dwoch z moich (bylych)
        profesorow ma jednocczesnie posady w Polsce i USA (spedzaja jeden semestr/rok w Warszawie, a drugi
        za granica). Ich dorobek nie wzogaca polskiej listy osiagniec. Takich osob jest prawdopodobnie setki.
        Tak samo jest z noblistami. Nobla w dzisiejszych czasach nie dostaje sie za prace zrobiona na serwetce
        w restauracji przedwczoraj. Nawet jesli cos policzysz na serwetce, to zeby byc zauwazonym to trzeba
        to opublikowac, a zeby dostac Nobla, to trzeba poczekac kilka(nascie/dziesiat) lat. W miedzyczasie
        wiekszosc wybitnych naukowcow znajdzie sobie miejsce w Harwardzie, Yale czy Oxford BO ONI TYLKO
        TAKICH zatrudniaja, ktorzy rokuja na Nobla/Fitza. A komitet Noblowski zdajac sobie z tego sprawe nie
        patrzy dalej, tylko w kierunku stalych dostarczycieli dobrych kandydatur. Dobry naukowiec
        pracujacy na Harvardzie ma wieksze szanse na Nobla niz wybitny pracujacy w Krakowie. Czyli ponownie
        konkluzja jest taka sama jak w przypadku bogactwa: bogaci sie wzbogacaja a biedni pozostaja biedni.
        A nasi zeby sie wzbic nad wyzyny czesto lepsza czesc zycia spedzaja w mniej lub bardziej
        renomowanych osrodkach na na ich konto publikuja.
        • Gość: paw Re: Ranking 500 uczelni - najsilniejszych w badan IP: 165.138.44.* 02.09.04, 23:24
          dobra uwaga :) dzieki
          • Gość: NAUKOWIEC MYŚLĄCY ZWIĄZKI NAUKI Z POLITYKĄ WIĘKSZE NIŻ W ZSRR !!! IP: *.chello.pl 03.09.04, 09:50
            Pewnie, bo "naukowcy z Uniwersytetu w Zurychu" prowadzą takie poważne badania:
            serwisy.gazeta.pl/nauka/1,34148,2254630.html
            które natychmiast ukazują się w "Science" tylko dlatego, "że to z Zurychu"...

            Byłe też, o ile pamiętam badania na temat dlaczego czekolada daje przyjemność,
            o "wyższości" mózgu męskiego nad kobiecym (albo odwrotnie), ludzie o wyższym IQ
            więcej piją itd...

            Jak istniał Związek Radziecki to nie przejmując się ani rankingami ani czy to
            opłacalne ani lobby naftowym prowadził z wielką energią awangrdowe badania nad
            KONTROLOWANA FUZJĄ JĄDROWĄ - po upadku ZSRR teraz "jest to nieopłacalne" i tymi
            badaniami zajmują się jedynie hobbyści...

            Oczywiście, że wielkie koncerny naftowe uznały, że reaktory syntezy jądrowej są
            dla nich nie opłacalne - bo NATYCHMIAST by cały światowy przemysł naftowy upadł!
            Więc poprzez polityków każą się "poważnym" naukowcom zajmować tym ,że "karcenie
            sprawia przyjemność" i żeby dali już sobie spokój z czymś co rzeczywiście
            mogłoby zmienić świat (na lepsze)!
            • Gość: radek Re: ZWIĄZKI NAUKI Z POLITYKĄ WIĘKSZE NIŻ W ZSRR ! IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 03.09.04, 21:54
              > Jak istniał Związek Radziecki to nie przejmując się ani
              > rankingami ani czy to opłacalne ani lobby naftowym prowadził
              > z wielką energią awangrdowe badania nad
              > KONTROLOWANA FUZJĄ JĄDROWĄ - po upadku ZSRR teraz "jest to
              > nieopłacalne" i tymi badaniami zajmują się jedynie hobbyści...
              Nie wiesz o czym piszesz. Amerykanie wykladaja kuuuuupe kasy na "rozwoj"
              energetyki termojadrowej opierajacej sie o gigantyczne lasery - to jak na razie
              (poza bomba wodorowa) jedyna metoda o dodatnim bilansie energii. Hobbysci nie
              wydaja setek milionow dolarow...
            • Gość: jasio Re: ZWIĄZKI NAUKI Z POLITYKĄ WIĘKSZE NIŻ W ZSRR ! IP: *.roadrunner.nf.net 03.09.04, 23:40
              Takie postawienie sprawy jest troche przesada ale tylko do pewnego stopnia.

              Oczywiscie ze fizyka jadrowa w ZSSR stala bardzo wysoko (nawet Nobel to uznal w
              malym stopniu) jednak sluzyla glownie zbrojeniom.

              Koncerny naftowe sa to ponad narodowe organizacje tworzace mafie ktora ma
              rzadzic swiatem. Mafia taka jest organizacja bardzo niebezpieczna poniewaz
              ostania rzecza jaka ma na celu sa wzgledy humanistyczne. Throche to podobne do
              faszyzmu ale jest ponadnarodowe.
          • Gość: katarzyna Re: Ranking 500 uczelni - najsilniejszych w badan IP: *.client.comcast.net 03.09.04, 16:11
            doskonaly komentarz! Dzieki!
        • Gość: Ax Re: Ranking 500 uczelni - najsilniejszych w badan IP: *.umist.ac.uk / *.umist.ac.uk 03.09.04, 00:04
          Widzę, że kolega nigdy niczego w renomowanym czasopiśmie nie opublikował. W
          przeciwnym razie wiedziałby, że recenzenci decydujący o dopuszczeniu materiału
          do druku otrzymują wyłącznie treść artykułu, bez nazwiska autora i bez
          informacji o jego instytucjonalnych afiliacjach.
          • Gość: gadaj zdrow Re: twoja wiara w brak kontaktow towarzyskich IP: 195.136.193.* 03.09.04, 00:14
            jest naiwna
            starzy wyjadacze znaja sie jak lyse konie

            mlodzi owszem musza sie starac
            aby zaostac starym dobrym znajomym dobrych znajomych
            • Gość: Ax Re: twoja wiara w brak kontaktow towarzyskich IP: *.umist.ac.uk / *.umist.ac.uk 03.09.04, 00:20
              A ten z kolei kolega chyba leczy jakieś domowe frustracje. Sytuacja, o której
              pisze jest owszem powszechna, ale w redakcjach większości polskich czasopism. W
              międzynarodowych czasopismach z listy filadelfijskiej absolutnie nie ma
              miejsca. A to właśnie publikacje w tych periodykach liczą się w tego typu
              rankingach.
              • Gość: Hamol Naiwniak z Ciebie jakich malo!!!! IP: *.cinci.rr.com 04.09.04, 05:11
                HA HA HA !!!! Rozsmieszasz mnie kolego!!! A ja daleko nie musze sie rozgladac
                by widziec wzajemne koneksje!!! Np. naukowcy z IBM publikuja prawie wylacznie w
                Science. I myslisz ze nie maja na to subskrypcji? Mysliszze ich artykuly
                przechodza slepy test? Zyj dalej swoja naiwnoscia.
          • Gość: egg Re: Ranking 500 uczelni - najsilniejszych w badan IP: 5.5R5D* / 202.209.111.* 03.09.04, 03:51
            Co za bzdura!!!Otrzymuja pelny artykul: nazwiska, adresy itp.
            ;)))
            PS: Skad u Ciebie takie rewelacje?!?!
            • Gość: Lykos Są pełne dane IP: 150.254.85.* 03.09.04, 13:09
              Potwierdzam, są pełne dane. Co prawda nie miałem do czynienia z "Nature"
              czy "Science", ale np. "Tetrahedron" czy J.Chem.Phys. podają.


              Jeśli chodzi o punktację, nakłady na naukę odgrywają jednak dużą rolę. Lista
              potwierdza awans cywilizacyjny Korei Pd, Singapuru, Hongkongu, Indii (to już
              mocarstwo, uczelnie są bardzo zróżnicowane pod wzgędem poziomu, ale Indie stać
              na kilka dobrych), widać Brazylię (też już chyba mocarstwo II kategorii). Gdyby
              zestawić listę kosztu jednego punktu rankingowego, uczelnie polskie byłyby w
              czołówce najtańszych. Jednak dalsze upośledzenie finansowe polskiej nauki musi
              doprowadzić do zupełnej zapaści.




          • Gość: ala Re: Ranking 500 uczelni - najsilniejszych w badan IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.09.04, 22:30
            Mylisz sie kolego/kolezanko. Recenzent dostaje pelne dane autorow wraz z
            afiliacjami. Recenzuje kilkanascie prac rocznie (jedna mam wlasnie przed soba)
            z bardzo przyzwoitych czasopism biologicznych i medycznych. Prace nigdy nie
            byly anonimowe.
            Pozdrawiam
            ala
        • tadstanpl Re: Ranking 500 uczelni - najsilniejszych w badan 03.09.04, 07:52
          Kilka uwag:
          w USA zrobiłem dokorat - normalne studia doktoranckie na uczelni z 7 dziesiątki
          listy. Tamtejszy doktorant jest przez promotora wyciskany jak cytryna, o żadnej
          pracy dodatkowej ('bo stypendium niskie...') mowy nie ma. Zasada brutalnie
          prosta: promotor płaci (stypendia różne, ale ogólnie jak na warunki w US
          SKROMNE!) i wymaga. Narzekania mało bo jeśli ktoś nie chce (owi 'zdrowo
          myślący' ) PhD robić nie musi. Druga strona: studia doktoranckie są INWESTYCJĄ
          w swoją przyszłość. Po zdobyciu PhD sytuacja materialna poprawia się znacznie.
          Tamtejszy promotor (profesor) pracuje tak jak w Polsce nadal BARDZO MAŁO
          naukowców! Polskie 'wynalazki': nienormowany czas pracy dla profesorów,
          wieloetatowość, wyręczanie się na zajęciach doktorantami, wpisywanie
          indywidualnej 'opieki' nad doktorantem do pensum - prowadzą na krótszą metę do
          nowego zjawiska : doktor-(pół)analfabeta, na dłuższą: do całkowitej
          marginalizacji nauki w PL.
          Pieniądze: zawsze większe pomagają. Ale czy polski profesor wieloetatowy,
          piszący np. taśmowo, ale za pieniądze recenzje prac doktorskich (jaki prosty
          sposób uzyskiwania pozytywnej recenzji!) w jakiś widoczny sposób poprwił
          kondycję polskiej nauki? Przecież owo 'urynkowienie' nauki w PL doprowadziło,
          że niektóre dziedziny badań wręcz zamarły!!!!
          W obecnym kształcie organizacyjnym nauki pieniądze i małe i ew. duże zostaną
          zwyczajnie ZMARNOWANE. A nam pozostanie szukanie przyczyn i pocieszanie się.
          Czasem jest to zabawne, np. ilu noblistów miał UWrocławski.

        • Gość: itakdalej Re: Ranking 500 uczelni - najsilniejszych w badan IP: *.chello.pl 04.09.04, 00:11
          Gość portalu: krekor napisał(a):

          > Problem z rankingiem jest taki, ze wiekszosc wybitnych polskich
          > naukowcow publikuje znaczna czesc swoich prac we wspolpracy ze swoimi
          > zagranicznymi partnerami. Na ogol podaja oni obydwa edresy,
          > ale zagraniczny (czytaj amerykanski, badz zachodnioeuropejski) jako pierwszy.
          > Powod jest bardzo prosty: prace przed publikacja poddawane sa ocenie innych
          > naukowcow, a z ocena jest tak jak w jezdzie figurowej na lodzie: jak cie nie
          > znaja, to zebys sto piruetow wycial to pierwszy/a nie bedziesz.

          Co to za wybitny polski naukowiec który nie jest znany w swoim środowisku za
          granicą, albo za którego nie przemawia dorobek w bibliografii pod koniec
          wysyłanej publikacji? I jeszcze, który nie jest pewny wartości tego co napisał
          i stosuje jakieś sztuczki? Poza tym, nie sądzę, żeby w przypadku podwójnej
          afiliacji Chińczycy nie dzielili punktów.
          • Gość: gość Re: Ranking 500 uczelni - najsilniejszych w badan IP: *.mimuw.edu.pl / *.mimuw.edu.pl 04.09.04, 14:19
            Otóż krekor ma absolutną rację. Przekłamań tego typu jest jeszcze mnóstwo
            innych. W matematyce np. panuje powszechny zwyczaj podawania nazwisk autorów w
            kolejności alfabetycznej, podczas gdy w wielu innych naukach zwyczajowo
            kolejność autorów odzwierciedla ich wkład. Skutek jest taki, że na ogół liczba
            cytowań w matematyce w bazach ogólnonaukowych jest skorelowana przede wszystkim
            z tym, czy nazwisko autora zaczyna się na A, czy na Z (chyba, że szukamy
            konkretnej pracy, której pełną listę autorów znamy - wtedy zwykle uda się
            wyszukać odpowiednie cytowania). Do tego dochodzi jeszcze dość częste
            przekręcanie nazwisk, które są trudne dla osób anglojęzycznych (więc dorobek
            jednego naukowca bywa rozbity między wiele fikcyjnych osób). Ponieważ ciekawiło
            mnie, jak działają kryteria przyjęte przez Chińczyków, na próbę dotarłem do
            listy najczęściej cytowanych naukowców, której używali autorzy rankingu.
            Sprawdziłem nazwiska najwybitniejszych zagranicznych (w tym medalistów Fieldsa)
            i polskich matematyków ze skutkiem całkowicie zerowym. Przypuszczam, że w tej
            kategorii liczą się wyłącznie autorzy z paru najczęściej cytowanych dziedzin
            nauki (pewnie okolice biochemii), a cała reszta w ogóle się nie liczy. I tak
            dalej, i tak dalej. Gdyby Francuzi nie rozdrobnili (w okolicach 1968) paryskich
            uczelni, to zapewne podskoczyliby w rankingu niebywale. Ale czy od tego
            przybyłoby choć odrobinę dorobku naukowego? A jak porównywać politechnikę z
            uczelnią o profilu humanistycznym? To jak przeliczać kilometry na kilogramy.

            Ranking zapewne z grubsza oddaje pozycję uczelni polskich w porównaniu z resztą
            świata, czy europejskich wobec amerykańskich, ale przydałoby się traktować go z
            rozsądnym krytycyzmem. Bardzo ciekaw jestem, jak wyglądałby (znacznie bardziej
            miarodajny) ranking uczelni w poszczególnych dyscyplinach nauki.
    • Gość: r39 Re: Ranking 500 uczelni - najsilniejszych w badan IP: *.ifpan.edu.pl 02.09.04, 18:22
      Ciekawa jest wysoka, w kazdym razie wyzsza niz UJ i UW,
      pozycja uniwersytetu w Szeged (Wegry). Wegrzy to maly
      narod, ale majacy wiecej noblistow, niz my.
      Wprawdzie oficjalnie nie ma tam habilitacji, ale
      nielatwo zostac doktorem. A jednym z najtrudniejszych
      egzaminow to ten z angielskiego. Sami naukowcy wegierscy
      twierdza, ze pozostaly juz tylko dwa egzaminy traktowane
      powaznie: ten na prawo jazdy oraz ten z angielskiego
      - potrzebny do uzyskania doktoratu.
      Bierzmy z nich przyklad, przynajmniej w dziedzinie
      'prawojazdu'!
    • Gość: kellymiotyncon Nie zapominajmy że wielu polskich profesorów... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.04, 18:42
      ...pracuje dla uczelni z USA.
      Może się mylę, ale prawdopodobnie więcej robią tam niż tutaj.
      Wiadomo, pieniądze ;)
      • Gość: Zainteresowany Trafna uwaga IP: *.unideb.hu / 193.6.138.* 07.09.04, 09:51
        Prosty przykład Aleksander Łęmpicki w Polsce i
        Alexander Lempicki w Bostonie.
        Komputer nie wyłapie, że chodzi o tą samą osobę.
    • Gość: ABBA Re: Ranking 500 uczelni - najsilniejszych w badan IP: *.citizensbank.com 02.09.04, 18:58
      Niech pieprzony rzad zacznie wydawac pieniadze na nauke, to badziemy w pierszej
      setce. Ludzi wybitnych w Polsce nie brakuje, ale kto chce zostac na uczelni z
      800 miesiecznie. Zaden zdrowo myslacy czlowiek.
      • Gość: Emeryt-technika Re: Ranking 500 uczelni - najsilniejszych w badan IP: *.ny325.east.verizon.net 02.09.04, 20:05
        Rzetelna wiedza to najszlachetniejszy fundament kazdej szkoly/uczelni/.
        Niestety, dlugo jeszcze bedziemy czekac by polityka nie przenikala do glow
        nauczycieli i ustosunkowanych studentow.Zbieramy plon skierowan na
        studia,punktow za .........,wyrownywania szans,stypendiow nie wiazanych z
        poziomem wiedzy/wynikow w nauce/ itd i tp. Nazwe z PRL na RP zmienic bylo b
        latwo ale ludzi,nawykow,ukladow 45 lecia nie da sie bezkonfliktowo przestawic,
        a zastapic mozna co najwyzej wnuczkami ciagle "rumianych" dziadkow.
    • Gość: Abe Pytanie... IP: *.lublin.mm.pl 02.09.04, 19:01
      Czy jest ranking europejskich akademii medycznych ?
    • Gość: to czemu nie ma Re: Ranking 500 uczelni - najsilniejszych w badan IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.09.04, 21:03
      Uniwerku Wrocławskiego- przecież to uczelnia która ma w Polsce najwięcej
      noblistów na koncie- jak pamietam 9-10 noblistów było z Wrocka-
      • Gość: globiger Re: Ranking 500 uczelni - najsilniejszych w badan IP: *.visp.energis.pl 03.09.04, 00:26
        Bo spadkobiercą tradycji przedwojennego UWr jest obecnie uniwersytet w Kolonii.
    • Gość: NICO Re: Ranking 500 uczelni - najsilniejszych w badan IP: 5.2.* / *.chello.pl 02.09.04, 21:10
      Pozycja powyżej 400 UJ i UW w rankingu uczelni świata (dzisiejsza GW) daje
      obiektywną odpowiedź jaka jest polska nauka. To jest po prostu "mauzoleum
      nauki" takie jak mauzoleum Lenina wraz z pielęgnujacym jego mumię instytutem,
      naukowym. Rodowód ten sam, obyczaje i metody takie same, cele także samo !
      Wybitny polityk i ekonomista (niestety teraz już utemperowany - profesor !)
      indagowany o pieniądze na naukę polską, odpowiadał : " na to ani złotówki, nie
      warto". Podejrzewam, że posiadał bilans kosztów i efektów karier w nauce
      polskiej. Nie wierzcie tym arcykapłanom nauki polskiej, którzy wołają większe
      pieniądze...to jest tylko wołanie o apanaże dla ich wyimaginowanego
      dostojeństwa naukowego.... "wyrzucony pieniądz" jak mówił X.X. Dopóki nie
      skończy się klientelizm polityczny wokół "mauzoleum nauki" nie będzie rzetelnej
      i nowoczesnej nauki .....
      • Gość: antek Re: Ranking 500 uczelni - najsilniejszych w badan IP: 216.223.64.* 02.09.04, 21:57
        A mnie wcale nie martwi ani nie wstydzi podobny ranking bo taka zabawa dowodzi
        tylko ze ludzie nie maja nic lepszego do roboty. W kazdym kraju sa lepsze i
        gorsze uczelnie, w kazdym kraju sa wielkie i male uczelnie, kazda uczelnia ma
        lepsze i gorsze kierunki. Tekst wymienia paru zasluzonych absolwentow czolowych
        amerykanskich uniwersytetow a nie dostrzega mniej udanych jak chocby obecny
        prezydent USA.Faktem jest ze pare bogatszych uczelni w USA sciaga do siebie
        wybitnych ludzi z innych krajow ale to nie znaczy ze wszyscy studenci tych
        uczelni maja przywilej sluchania wykladow tych geniuszy.Grupa wybitnych pracuje
        nad okreslonymi programami i swoimi nazwiskami popularyzuje uczelnie , a to
        przyciaga wiecej studentow, a to znaczy dla czelni wiecej pieniedzy. Taka
        popularyzatorska role spelniaja rowniez sportowcy, ktorzy koncza nawet te
        uczelnie choc w pisaniu i czytaniu nadal nie sa biegli.Porownywanie
        przecietnego absolwenta amerykanskiej i polskiej uczelni(nie pisze europejskiej
        bo nie znam uczelni poza Polska)wypada na korzysc absolwentow starych polskich
        uczelni(starych bo ostatnio namnozylo sie sporo nowych pseudouczelni).To prawda
        ze wybitne jednostki z amerykanskich uczelni maja lepszy dostep do
        najnowoczesniejszych technologii czy stypendiow , ale zwyczajny, taki
        przygotowywany do pracy , student jest znacznie gorszy. Wynika to tez z samego
        systemu studiowania pozwalajacego studentowi na swobode wyboru przedmiotow co
        dosyc czesto prowadzi do produkcji bezrobotnych inteligentow, czyli ludzi
        ktorzy maja dyplom ale nie maja zadnego zawodu.Nabor pracownikow naukowych w
        uczelniach amerykanskich to zupelnie inny temat.
        Czesto cudze chwalimy a swego nie doceniamy.
        • Gość: ż9ďL-»9äű Re: Ranking 500 uczelni - najsilniejszych w badan IP: *.cinci.rr.com 04.09.04, 05:23
          W 100% sie zgadzam. Np. poziom studiow doktoranckich w USA jest zenujacy a
          studenci rozmawiaja "zrobic doktorat czy nie?" w przerwie rozmowy "hamburger
          czy pizza". W USA uczelnie maja za zadanie jedno: sciagnac DUZO pieniedzy. I
          najlatwiej to zrobic sciagajac Pseudo-wybitnych ludzi (pseudo, bo przeciez w
          USA typowy lab to amerykanski profesor + tuzin Chinczykow. Nie musze mowic kto
          spija smietanke z badan.). Sam poziom nauki i studenta jest w tyle ze Polska ,
          Europa. Nie raz bylem swiadkiem konfrontacji polski dr vs amerykanski profesor -
          zenada.
          Podsumomujac: Europejska nauka opiera sie na mysleniu, amerykanska na pieniadzu.
          A ze pieniadz przyciaga ludzi to juz inna sprawa...
        • Gość: ruchusa Re: Ranking 500 uczelni - najsilniejszych w badan IP: *.dsl.emhril.ameritech.net 05.09.04, 14:55
          antek absolutly right...
        • Gość: itakdalej Re: Ranking 500 uczelni - najsilniejszych w badan IP: *.chello.pl 05.09.04, 15:05
          Gość portalu: antek napisał(a):

          > zwyczajny, taki
          > przygotowywany do pracy , student jest znacznie gorszy. Wynika to tez z
          samego
          > systemu studiowania pozwalajacego studentowi na swobode wyboru przedmiotow co
          > dosyc czesto prowadzi do produkcji bezrobotnych inteligentow, czyli ludzi
          > ktorzy maja dyplom ale nie maja zadnego zawodu.

          Ktoś już to wyjaśniał, tylko powtórzę: to że nasi absolwencji kiedyś byli lepsi
          wynikało ze sposobu selekcji - dużo ostrzejszej - niż w USA, bo za komuny
          procentowo studentów w Polsce było kilka razy mniej niż w USA (u nas może kilka
          procent każdego rocznika, tam pewnie 40%).
          A co do tej swobody wyboru przedmiotów, to my właśnie w tę stronę zmierzamy.
          Ten kto to już wprowadził jest bardzo dumny ze swojej nowoczesności i
          światowości.
    • Gość: mgr honoris causa Wyższa Szkoła Biznesu IP: *.crowley.pl 02.09.04, 21:15
      nie widzę jej w rankingu. To jakieś niedopatrzenie, trzeba natychmiast sprostować!
    • Gość: Andrzej Re: Ranking 500 uczelni - najsilniejszych w badan IP: *.southernwine.com 02.09.04, 21:45
      Moja corka jest na UC Berkeley
      • Gość: ela Berkeley IP: *.echostar.com 04.09.04, 00:12
        To fantastyczna uczelnia. Gratuluje sukcesu corki. Sama tam studiowalam,
        jeszcze za czasow Milosza, to byly swietne lata. Jedyny mankament Berkeley, to
        ze ta cala okolica jest tak przepiekna, ze az z zalem sie z tamtad wyjezdza...
    • Gość: itakdalej Smutna refleksja IP: *.chello.pl 02.09.04, 22:27
      A w ogóle warto się chwilę zadumać nad szybkością reagowania na ważne
      wydarzenia Działu Naukowego GW. Ranking ten był omawiany na Forum GW zdaje się
      w lutym, potem wielokrotnie do niego nawiązywano.
      Gazeta omówiła go zatem PO 7 MIESIĄCACH !
      Za to o nowym wcieleniu Robbiego Williamsa "Gazeta" pisze od razu:
      serwisy.gazeta.pl/kultura/1,34169,2265413.html
      takoż o tym, że Singapur zezwala na "Cosmopolitan", podczas gdy "Playboy" wciąż
      bez szans:
      gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,52981,2264860.html
      Również niesłychanie ważna dla przyszłości kraju wiadomość o tym, że Magda
      Mołek odchodzi z TVP do TVN została od razu opublikowana:
      serwisy.gazeta.pl/kultura/1,34169,2264161.html
      Wybrałem na chybił trafił materiały z dzisiejszego wydania.

      Widać, na ile ważne są sprawy pozycji światowej polskiej nauki.

      Po prostu ręce i nogi opadają...
      • Gość: Burbon Re: Smutna refleksja IP: *.dip0.t-ipconnect.de 02.09.04, 23:47
        o pozycji polskich uczelni dowiedzialem sie od corki studiujacej w londynie na ucl, juz chyba w marcu ; nie nalezy brac tego az tak doslownie ,trzeba poznac wszystkie kryteria wziete do ulozenia tej listy. sam jestem absolwentem am w polsce i nie mam problemow z tym na zachodzie, mysle ,ze to fajna zabawa paru studentow, w polsce mozna sie w czasie studiow rowniez sporo nauczyc jesli sie chce, tez mi bylo smutno jak przegladalem owa liste, no coz, wielu przedmowcow ma racje, potrzeba pieniedzy , pieniedzy itd,a gazeta tez zyje z wiadomosci sensacyjnych a nie smutnych ...., pozdrawiam
        • Gość: to i nie dziwota Re: Smutna refleksja IP: *.petrus.com.pl 02.09.04, 23:52
          Gość portalu: Burbon napisał(a):

          > o pozycji polskich uczelni dowiedzialem sie od corki studiujacej w londynie
          na
          > ucl, juz chyba w marcu ; nie nalezy brac tego az tak doslownie ,trzeba poznac
          w
          > szystkie kryteria wziete do ulozenia tej listy. sam jestem absolwentem am w po
          > lsce i nie mam problemow z tym na zachodzie, mysle ,ze to fajna zabawa paru
          stu
          > dentow, w polsce mozna sie w czasie studiow rowniez sporo nauczyc jesli sie
          chc
          > e, tez mi bylo smutno jak przegladalem owa liste, no coz, wielu przedmowcow
          ma
          > racje, potrzeba pieniedzy , pieniedzy itd,a gazeta tez zyje z wiadomosci
          sensac
          > yjnych a nie smutnych ...., pozdrawiam

          Ranking nie odnosi sie do tego ile Ci na studiach bzdur do glowy wpakuja i ile
          razy Cie profesor odesle z egzaminu. Ranking mowi o dorobku naukowym a to cos
          co w ogole nie wystepuje na polskich uczelniach!!!!
          • Gość: Burbon Re: Smutna refleksja IP: *.dip0.t-ipconnect.de 03.09.04, 00:27
            Mysle, Petrus , jestes bardzo rozgoryczony, i masz racje ,i to jest budujace, ja studiowalem w czasie PRL- u w Polsce i nie mam pojecia o obecnej pracy naukowej na uczelniach w PR, ale jednego sie w czasie studiow nauczylem , to jest- myslec.Wielu wydaje sie w Polsce , ze Polska jest narodem wybranym... ., ze w liceum swietnie nauczyli sie angielskiego , niemieckiego i... i jada na zachod i . ..ucza sie od nowa. Mieszkam W" bogatych" Niemczech i wiem , ze wielu naukowcow wyemigrowalo do Stanow czy Anglii tylko dlatego , ze tam sa WARUNKI do pracy naukowej , i to byloby na tyle...
      • Gość: to i nie dziwota.. Re: Smutna refleksja IP: *.petrus.com.pl 02.09.04, 23:50
        Gość portalu: itakdalej napisał(a):

        > A w ogóle warto się chwilę zadumać nad szybkością reagowania na ważne
        > wydarzenia Działu Naukowego GW. Ranking ten był omawiany na Forum GW zdaje
        się
        > w lutym, potem wielokrotnie do niego nawiązywano.
        > Gazeta omówiła go zatem PO 7 MIESIĄCACH !
        > Za to o nowym wcieleniu Robbiego Williamsa "Gazeta" pisze od razu:
        > serwisy.gazeta.pl/kultura/1,34169,2265413.html

        A mnie to nie dziwi od jakiegos czasu staraja sie pozyskac klientow Fakt-u
        tracac takich starych stalych czytelnikow jak ja.

        Co do tematu to mnie nic nie dziwi. Smiesza mnie porownywania polskich
        uniwerkow i liceow z amerykanskimi. Wystarczy powiedziec jedno: skoro u nas
        jest tak dobrze to czemu jest tak zle, skoro tam jest tak zle to czemu jest tak
        dobrze.

        Ot cala filozofia, polskie licea to kompletne edukacyjne nieporozumienie,
        Uniersytety sa tak skostniale i przepelnione stetryczalymi nierobami ktorych
        uwage zaprzataja literki przed nazwiskiem a nie nauka. Do tego powszechnie
        obowiazujace dupolizustwo celem dostania sie na doktorat za 800zl - i juz
        wiadomo czemu jest "tak dobrze" na uniwerkach a Polska nadal jest krajem ktory
        slynie tylko z produkcji wodki i ziemniakow..........
        • Gość: nieprawda :-)))) Re: musze sprostowac ze to nieprawda nie wszystkic IP: 195.136.193.* 03.09.04, 00:24
          interesuja literki przed nazwiskiem
          widzialem indeks tylko z imieniem i nazwiskiem
          wykladowcow przy przedmiotach
          jedynie ,jak wynika z relacji studenta, zainteresowal sie
          tym wykladowca tylko z literkami mgr :-)))))
      • Gość: pioc Re: Smutna refleksja IP: *.stacje.agora.pl 03.09.04, 09:48
        > A w ogóle warto się chwilę zadumać nad szybkością reagowania na ważne
        > wydarzenia Działu Naukowego GW. Ranking ten był omawiany na Forum GW zdaje
        > się w lutym,

        W artykule jak byk jest napisane, że omawiamy drugą edycję rankingu. Ty piszesz
        o komentarzach, jakie pojawiły się po publikacji pierwszej edycji, pod koniec
        zeszłego roku.
        A więc rzeczywiście warto się zadumać, ale nad tym, dlaczego zawsze dowala się
        dziennikarzom bez starannego sprawdzenia faktów...

        > Po prostu ręce i nogi opadają...

        O, właśnie tak.

        pozdr.
        pioc





        • Gość: itakdalej Re: Smutna refleksja IP: *.chello.pl 03.09.04, 23:57
          Gość portalu: pioc napisał(a):

          > > A w ogóle warto się chwilę zadumać nad szybkością reagowania na ważne
          > > wydarzenia Działu Naukowego GW. Ranking ten był omawiany na Forum GW zdaj
          > e
          > > się w lutym,
          >
          > W artykule jak byk jest napisane, że omawiamy drugą edycję rankingu. Ty
          piszesz
          >
          > o komentarzach, jakie pojawiły się po publikacji pierwszej edycji, pod koniec
          > zeszłego roku.

          Nie przypominam sobie żeby Gazeta pisała coś o tym rankingu (Shanghai Jiao Tong
          University) wcześniej. Dobrze że to zrobiła w rok po jego pojawieniu się w
          sieci przy okazji II edycji.

          Na szczęście poza wersją papierową jest jeszcze świetne Forum GW, gdzie można
          się dowiedzieć dużo ciekawych i aktualnych rzeczy.

          Muszę się przyznać, że tak jak i inne osoby (np. Profesor, chyba z Wrocławia)
          nie od razu zauważyłem że to jest II edycja, choć na tym Forum byłem chyba
          pierwszą osobą która o tym napisała (przy okazji zniknięcia UWr).

          Przepraszam, szybko zareagowaliście na tego newsa (przynajmniej w sieci, bo na
          papierze tego nie widziałem). Szkoda, że nie zareagowaliście na posty na ten
          temat na Waszym Forum w lutym br., kiedy ten chiński ranking był sensacją.

    • Gość: Profesor Re: Ranking 500 uczelni - najsilniejszych w badan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.04, 00:14
      Niestety, ale p. Andrzej Hołdys chyba nie przeczytał dobrze opisywanego przez
      siebie zestawienia. Pisze wymieniając Uw i UJ: "To jedyne polskie uczelnie,
      które trafiły do rankingu". W rankingu jest też Uniwersytet Wrocławski jako
      trzecia uczelnia z Polski. Elegancko byłoby ze strony Autora, gdyby to jakoś
      sprostował. Chociaż straty prestiżowe dla Uniwersytetu Wrocławskiego są trudne
      do oszacowania. Trzeba też pamiętać, że dzisiaj to nie tylko straty prestiżowe,
      ale również pozycja na rynku edukacyjnym. A więc w konsekwencji straty
      finansowe. Przykre, że Gazeta ma taką wpadkę!!!
      • Gość: 2%#$%#$^#$ Re: Ranking 500 uczelni - najsilniejszych w badan IP: *.petrus.com.pl 03.09.04, 00:22
        Gość portalu: Profesor napisał(a):

        > Niestety, ale p. Andrzej Hołdys chyba nie przeczytał dobrze opisywanego przez
        > siebie zestawienia. Pisze wymieniając Uw i UJ: "To jedyne polskie uczelnie,
        > które trafiły do rankingu". W rankingu jest też Uniwersytet Wrocławski jako
        > trzecia uczelnia z Polski. Elegancko byłoby ze strony Autora, gdyby to jakoś
        > sprostował. Chociaż straty prestiżowe dla Uniwersytetu Wrocławskiego są
        trudne
        > do oszacowania. Trzeba też pamiętać, że dzisiaj to nie tylko straty
        prestiżowe,
        >
        > ale również pozycja na rynku edukacyjnym. A więc w konsekwencji straty
        > finansowe. Przykre, że Gazeta ma taką wpadkę!!!



        BUAHAHHAHAHAHAHAHAHAHHA !!!! Co zaocznych po tym artykule wiecej sie nie skosi
        z kasy profesorku ???? Moze lepiej Pan profesor pochwali sie jakie to wazne
        publikacja naukowe w ciagu ostatniego roku mial/ w ciagu ostatnich 5 lat/ co
        dokonal przez caly okres pracy na tej prestizowej uczelnii Wroclawskiej........

      • Gość: Ax Re: Ranking 500 uczelni - najsilniejszych w badan IP: *.umist.ac.uk / *.umist.ac.uk 03.09.04, 00:33
        Co ty pitolisz?! Nie ma Wrocławskiego!
        • Gość: itakdalej Re: Ranking 500 uczelni - najsilniejszych w badan IP: *.chello.pl 03.09.04, 01:06
          Gość portalu: Ax napisał(a):

          > Co ty pitolisz?! Nie ma Wrocławskiego!

          Faktycznie, chyba wypadł. Ale na wiosnę był na pewno - w ostatniej
          pięćdziesiątce.
          To jest jakiś nowy ranking, poprzedniemu dali datę 2003.
          Jest i dobra wiadomość: Jagiellonka poszła do góry i jest ex aequo z UW w
          przedziale 300-400.
        • Gość: Bx Re: Ranking 500 uczelni - najsilniejszych w badan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.04, 01:11
          Jest,jest kochany,tylko załóż okulary!
          • Gość: Ax Re: Ranking 500 uczelni - najsilniejszych w badan IP: *.umist.ac.uk / *.umist.ac.uk 03.09.04, 01:23
            Jak ma wyglądać polska nauka, jeśli osoby nią zainteresowane nie odróżniają
            przeszłości od teraźniejszości?! Wrocławski BYŁ w rankingu w 2003 roku
            (przypominam, że mamy już 2004, a wraz z tym nowe zestawienie).
      • Gość: gosc LA Re: Ranking 500 uczelni - najsilniejszych w badan IP: *.hrl.com 03.09.04, 01:10
        jedno jest pewne ze nie nalezy az tak doslownie brac ta liste, UW i UJ sa swietnymi uczelniami ktore daja przygotowanie wystarczajace aby mozna je poglebic w
        Oksfordie lub na uczelniach amerykanskich, z tych tez absolwentow moga byc przyszli Noblisci.Uczelnie te ucza jak sie uczyc.
        Wiadome jest ze to pieniadze przyciagaja najlepszych w USA, nie chodzi o wynagrodzenia profesorskie ale o fantastyczne zaplecze naukowe. np Jet Propulsion
        Laboratory jest filia Caltech najlepszej uczelni technicznej w Kaliforni, a co robi JPT to nie trzeba mowic, poza tym w nauce jest scisly zwiazek z prakytka i
        wspolpraca z laboratoriami naukowymi dla przemyslu, wiem cos o tym poniewaz pracuje w laboratorium naukowym ktore jest wlasnoscia Boeing, GM i Raytheon,
        wiekszosc naszych projektow oprocz naszych naukowcow w czesci robia naukowcy z UCLA, Caltech, UCSan Diego, etc.
        Dla ciekawosci, Harvard University ma tyle pieniedzy od bylych absolwentow oraz korporacji , ze doskonale moglby przyjmowac studentow na cale studia bez
        placenia tzw tuition , i rzeczywiscie robi to dla bardzo niewielu studentow, generalnie wszyscy musz placic duze pieniadze za kazdy rok.Aby sie dostac nie
        wystarczy miec swietne przygotowanie akademickie ale rowniez buc utalentowanym np muzykiem , sportowcem , organizatorem,nalezy wniesc oryginalna wartosc
        do srodowiska
    • Gość: B.T., Zabrze Za mało pieniędzy? Ino popatrzcie. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.04, 01:17
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=15439190&a=15449449
    • Gość: dodo Re: Ranking 500 uczelni - najsilniejszych w badan IP: *.in-addr.btopenworld.com 03.09.04, 01:40
      dlaczego college University of London zostaly sklasyfikowane osobno, to bzdura,
      University of London sklada sie z ponad szesdziesieciu instytucji ktore sa
      wysokowyspecjalizowane. W zeszlorocznym raporcie byl on traktowany jako jedna
      instytucja i zajal pierwsze miejsce. To tak jakby oddzielic klasyfikowac
      college Cambridge albo Oxfordu oddzielni ....bzdura
    • Gość: you-know-who ani czarno ani bialo IP: *.telia.com 03.09.04, 02:55

      Co do studiow w Polsce vs. w USA to bylo tak, ze w Polsce nie studiowalo sie
      koszykowki i nikt nie przejmowal sie malym wkladem do spoleczenstwa
      wielokulturowego, ale za to np. matematyka na Fizyce UW (5 lat pracy, zamiast
      4 niezbyt wytezonej w USA) byla wystarczajaco silna
      zeby zakasowac wiekszosc slabiutko wytrenowanych nowych gradstudentow w USA.
      Po tym jak poznali zalety mojego wyksztalcenia na UW, w czasie summer jobu
      w latach 80-tych, ktory wywalczylem w uczciwej swiatowej rywalizacji, to
      Amerykanie PROSILI mnie zebym nie zapomnial zlozyc podania na studia
      doktoranckie do nich, na uniwersytet ~22 w rankingu. (zrobilem to.)

      Jesli chodzi o naukowcow i nauke w Polsce, jest pare problemow, zaden z nich
      oczywiscie nie majacy zwiazku z genetycznymi uwarunkowaniami Polakow do myslenia
      lub dawania sobie rady w zyciu.

      Zacofanie gospodarcze powoduje ze nie przyjezdzaja na dluzej zadni liderzy
      nauki swiatowej; mowie ogolnie o atrakcyjnosci mieszkania w Polsce.
      Nauka polska jest wyjazdowa. Nie ma zbyt wiele pieniedzy na badania,
      to tez prawda. Ale sa dziedziny, gdzie sa sa duze sukcesy - astronomia na
      przyklad. (i na pewno wiele nie znanych mi innych nisz.)

      Jesli bym cos pilnie naprawial, to probowal sfinansowac lacznosc mlodych
      krajowych studentow i naukowcow z polonijnymi znanymi postaciami w Stanach.
      Jest ich dosc duzo.
      Nie trzeba na to olbrzymich nakladow, na cos w rodzaju summer jobs, startup
      funds na projekty - na reszte bez problemu znajda sie pieniadze za oceanem.
      Tylko nie czekajcie az oni do was przyjda, to wy musicie sie tam pierwsi wybrac.

      Bez tego wiele karier mlodych naukowcow bedzie sie dalej marnowac: inteligentni
      ludzie, probujacy robiac projekty ktore absolutnie nikogo na swiecie nie
      ekscytuja. Dlaczego? Bo sa odizolowani, poza glownym nurtem,
      ich nauczyciele akademiccy nie sa na biezaco itp. itd.
      Wiem cos o tym bo czasem oceniam projekty grantow KBN-u.

      Czy ktos z "decydentow" to czyta?

      Slysze wielce zaniepokojone glosy o planach "reformy" KBN,
      odebrania naukowcom prawdziwego wplywu na decyzje o finansowaniu.
      To bylby wielki wielki blad. Jest takie powiedzenie: if it ain't broken,
      don't fix it; mysle ze KBN dziala, a to juz duzo.



      • august2 Re: bzdura 03.09.04, 03:41
        te statystyki to wielka lipa...
        zapytajcie sie emigranto-Polakow w USA to wam odpowiedza
        ze najlepsze szkoly sa Polsce... a w Ameryce to wszyscy sa "baranami"
        • Gość: Voytek Re: bzdura IP: *.ozonline.com.au / *.ozonline.com.au 03.09.04, 05:08
          Absolutna racja !!!!!!!
          Na eksperyment moge zaproponowac poprostu zamienic sredniego
          ucznia pomiedzy USA a Polska na rok
          • Gość: Tomasz odpowiedz na "bzdura" IP: *.Princeton.EDU 03.09.04, 15:03
            Jestem pracownikiem naukowym Polskiej Uczelni a teraz mam to szczescie pracowac
            na Amerykanskiej Uczelni z 7 pozycji rankingu. Slowem mam dobre rozeznanie
            wsrod studentow i doktorantow z obu stron Atlantyku. I... i zamienie 3
            doktorantow z Polski na 1 ze Stanow.

            Jest to oczywiscie uproszczenie bo na szczescie geniusze znajduja sie tez w
            kraju nad Wisla. Tyle tylko, ze jesli mysla o rozwoju i przwdziwej pracy
            naukowej, powinni myslec o doktoratach na najlepszych uczelniach.

            pzdr.
      • Gość: agaj student polski vs. USA IP: 12.220.20.* 03.09.04, 03:54
        W latach 80-tych (ja tez studiowalem wtedy w Polsce) w PRL bylo kilka wyszych
        uczelnii na ~40 mln spoleczenstwa. Sila rzeczy konkurencja na studia byla
        naprawde duza i przyjowali tylko najlepszych, nawet na kierunki deficytowe. W
        USA w kazdym wiekszym miescie jest 3-5 collegow. Mlodziez jest tak samo
        wszedzie uzdolniona, dlatego w Polsce bylo wieksze stezenie zdolnych, ktorzy
        konczyli uczelnie. Teraz sie to zmienilo przy natloku uczelnii prywatnych w
        Polsce.

        Studiowanie w Polsce polegalo zawsze na wbijaniu nieskonczonej ilosc wiadomosci
        do glowy. W USA zdaja sobie sprawe, ze nauka sie zmienia tak szybko, ze to co
        sie uczy nie bedzie juz aktualne jak student skonczy studia. Dlatego sposob
        uczenia jest inny - wiekszy nacisk na rozwoj, samodzielna prace studenta, a
        mniejszy na wkuwanie faktow.

        No i na koniec cos o Tobie - po prostu jestes zdolny i dlatego lepszy niz
        konkurencja ze Stanow.
      • r306 Re: ani czarno ani bialo 03.09.04, 11:53
        Wiekszosc obslugi naziemnej centrum sterowania NASA i konstruktorow podczas
        programu APOLLO, to byli zwykli inzynierowie, czesto bez zadnych osiagniec czy
        tradycji naukowych - a to Ametykanie staneli na Ksiezycu, nie my.
        Tu nie chodzi o to, ze niemal kazdy nasz student moze pobic amerykanskiego
        swoja wiedza z matematyki stosowanej, algebry abstrakcyjnej czy fizyki i
        astrofizyki.
        Sila edukacji USA jest to, ze ksztalci sie ludzi potrzebnych w pozniejszych
        dzialaniach - nauce, przemysle. I potrafi sie ich wykorzystac!!! Dzieki temu
        naukowcy wiedza po co pracuja, a przemysl i panstwo wie po co inwestuje w nauke.
        To ze kilku naszych informatykow wygralo w miedzynarodowym konkursie
        programowania zespolowego, a takze indywidualnie, bijac nawet ludzi z MIT, nie
        swiadczy o tym, ze mamy silna nauke i lepiej uczymy od uczelni USA!
        Ci chlopcy bowiem beda szybko wchlonieci przez konsorcja i zapracuja anonimowo
        na ich rozwoj, a kilku chlopakow z MIT zalozy kolejne firmy, takie jak DELL czy
        Intel i bedzie zatrudniac tych naszych nielicznych, ktorzy sa w stanie sie
        przebic.
        Zaden z tych polskich absolwentow nie zparacuje wiec na osiagniecia naukowe
        swoje rodowitej uczelni, nie "rozslawi" jej imienia.
        I to jest prawdziwa tragedia polskiej nauki i mlodych ludzi, ktorych ona
        niezgorzej ksztalci... naukowo.

        Niedawno zrobiono ranking wsrod studentow ostatnich lat polskich uczelni - jak
        widza swoje przyszle 'zatrudnienie'. Tylko niewielki odsetek deklarowal chec
        zalozenia wlasnych firm. Ogromna wiekszosc chciala znalezc zatrudnienie
        w "miedzynarodowych konsorcjach".
        Aha - w tym co napisalem nie chodzi o patriotyzm.
    • Gość: Voytek Re: Ranking 500 uczelni - najsilniejszych w badan IP: *.ozonline.com.au / *.ozonline.com.au 03.09.04, 05:01
      Ludzie przestancie zachlystywac sie tymi durnymi amerykanami,to przeciez
      pol debile, kazdy ktory ma jakiekolwiek wyksztalcenie z East Europe bije
      those dickheads na glowe,dlatego daja sie tak manipulowac tym Zydom.
      Wiem bo mieszkam tu od 20 lat,nawet Hindusy sie z nich smieja, wszyscy ci
      uczeni to nie Junks to emigranci bo IQ jest tutaj bardzo niskie,
      Komunisci to nic w PROPAGANDZIE w porownaniu z tymi fuckheads,
      bo oni w to wierza, PENTAGON to miala byc twierdza, 2 Arabow jednym samolotem
      ich zalatwili. Szkoda ze ten Kwasniewski(ex komuch ) suking big time Bushowi.
      • Gość: gosc Re: Ranking 500 uczelni - najsilniejszych w badan IP: *.buff.east.verizon.net 03.09.04, 07:07
        no ciekawi mnie gdzie naprawde mieszkasz od tych 20 lat?

        Jakos wychodzi ze gdzie idziej
      • Gość: cat Re: Ranking 500 uczelni - najsilniejszych w badan IP: *.bchsia.telus.net 03.09.04, 07:24
        Nazywasz Amerykanow glupcami ,niedoukami itd.No to odpowiedz dlaczego ci wszyscy
        /np.madrzy hindusi/wlacznie z toba tam siedza? Przeciez moga wrocic i budowac
        cudowna przyszlosc dla siebie i swoich dzieci we wlasnych krajach. Tam rzadza
        przeciez tacy jak ty a nie Marsjanie-twoi wspolziomkowie .Widac ze nigdy na
        rzadnej uczelni w Stanach nie studiowales,moze na jakiejs w Polsce gdzie brakuje
        profesjonalizmu /tak jak wszedzie w Polsce/ i wklepuje sie wiedze starozytnymi
        metodami. Prawda w oczy kole .Snobizm Polakow zostal skarcony .Dobrze ,bo
        czasem nie mozna przesluchac tych przechwalek w kregach imigranckich .Polacy
        zawsze musza na kogos narzekac i oskarzac ,ale siedza w tym "okropnym" krajach i
        chwala sie co to oni nie potrafia ,kim to nie sa. Tak naprawde to kompletnie nie
        potrafia sie rzadziec ,bufony ,ciagle sie chwala i mysla ze jak Polak papiez to
        zaraz caly narod jest nadzwyczajny.
        Daj Polakom wodki to na pewno sie dowiesz kim sa i co saba reprezentuja.Po paru
        kieliszkach przeklinaja ,sa chamscy, glupie i ordynarne kawaly sa prezentowane
        glosno wszystkim czy chca czy nie chca, naprawiaja swiat i jednym kiwnieciem
        reki przemeblowuja rzad ,smieja sie z ludzi ktorzy nie chca krasc ani kombinowac
        ..itd Nie mieszkam w kraju 24 lata i kazdego dnia dziekuje ,ze nie musze
        ogladac tych pijakow,dewotow ,starych ludzi sprzedajacych pare jarzynek za
        grosze,chamskich kierowcow i ordynarnej mlodziezy. Bedac niedawno w kraju
        wystarczylo mi jak na moich oczach w bialy dzien zostal okradziony student,
        kobiecie wyrwano torebke,w pociagu pobito starszego pana ktory nie dal
        zlodziejom wyrwac sobie teczki .Dlugo mnie ten cudowny kraj nie zobaczy. Ale
        tacy jak Voytek na pewno maja kogo oskarzac: najczesciej sa to Zydzi ,pozniej
        komunisci, dalej Bush ... Koles zapisz sie do Hamasu i good luck to you...
        • Gość: Zbyszek P Re: Ranking 500 uczelni - najsilniejszych w badan IP: 212.244.27.* 03.09.04, 21:59
          przesadzasz ... gorycz przez Ciebie przemawia
          nie mieszkam w Polsce, ale teraz jestem tutaj już 3ci miesiąc i żałuję, że jest
          to ostatni miesiąc
          Polska to fajny kraj, ma swoje problemy, ale to co zdarzyło się - te kradzieże,
          moga równie łatwo mieć miejsce w Jersey City, czy downtown Trenton
          nawet bezpieczne Princeton jest czasem nie tak znowu bezpieczne chociaz tam
          chyba ze 4 rózne policje - wliczając w to straż uniwersytecką - pilnuje
          porzadku (State Troopers - niedaleko jest hgwy 95/295; Mercer County Police,
          Priceton Twp Police, Princeton Univ. Security) - wiem to, ;) bo jednego
          wieczora wyszedłem późna, parną lipcową noca na spacer i 4-krotnie mnie kontrolowano
          - niestety podobno jak się nie ogolę, to wygladam jak ... hmmm .. "menel" :))
          pozdrawiam
          ZP
    • Gość: Kagan Bezwartosciowy, arebitralny ranking 500 uczelni IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 03.09.04, 08:43
      No coz. Wedlug mnie podobne rankingi nie maja zadnego sensu, bo sa po prostu
      arbitralne, a wiec z definicji bezwartosciowe, jako iz metoda ich tworzenia
      jest arbitralna, a wiec nienaukowa. Zajmowalem sie tzw. kwantyfikacja cech
      jakosciowych na SGH (wtedy SGPiS) juz 30 lat temu, i szybko doszedlem do
      wniosku (na podstawie dostepnej mi wtedy literatury i wlasnych badan), ze jest
      to niewykonalne, jesli chcemy aby byla owa kwantyfikacja obiektywna, a nie
      arbitralna, jak praktycznie 100% rankingow przeprowadzanych obecnie. Po prostu
      aby osiagnac tzw. wskaznik syntetyczny musimy nadac wagi poszczegolnym
      wskaznikom wchodzacym w sklad owego wskaznika syntetycznego. Najlepiej widac to
      na przykladzie tzw. ONZowskiego Human Development Index, ktory ocenia rozwoj
      panstw na podstawie PKB (Produkt Krajowy Brutto - cos podobnego do dawnego
      PRLowskiego "dochodu narodowego"), poziomu analfabetyzmu, przecietnej dlugosci
      zycia itp. (szczegoly na stronie ONZ). Otoz po pierwsze, to jesli mamy zrobic 1
      wskaznik z 4 (w przypadku wspomnianego HDI), to musimy nadac tzw. wagi
      poszczegolnym wskaznikom, a to juz jest, bo musi byc, decyzja czysto
      arbitralna: np. czemu PKB (per capita) ma miec np. wage 0.25 (jednakowe wagi),
      a nie np. 0.33 albo 0.5? Po drugie, ow PKB jest tez obliczany bardzo
      arbitralnie - w USA jest on np. powiekszany sztucznie przez tzw. hedonistyczna
      ksiegowosc (hedonic accounting), ktora arbitralnie kwantyfikuje zmiany w
      jakosci, oraz poprzez tzw. imputed rent, czyli dodawanie do PKB czynszow, ktore
      rzekomo zarabiaja osoby mieszkajace w swoich wlasnych domach czy mieszkaniach (
      w podobny sposob zanizana jest tez "na papierze" inflacja w USA). Tak wiec
      jesli owe wagi sa nadawane "pod" amerykanskie uczelnie (wiadomo, ze,
      przykladowo, nagrody Nobla sa tez nadawane bardzo arbitralnie i pod presja elit
      finansowo-politycznych, z ktorych to elit amerykanskie sa oczywiscie
      najsilniejsze) to mamy tyle nowych nagrod dla Amerykanow i amerykanskie
      uczelnie przoduja w rankingach, bazowanych (m. in.) na nagrodach Nobla. Tak
      wiec smieszne jest, jesli osoby uwazajace sie za naukowcow biora owe rankingi
      na serio... Tyle o rankingach.
      A co do wskaznika ilosci cytatow - wystarczy miec znajomych w strategicznych
      miejscach, ktorzy bede cytowac danego autora, i vice versa. W ten sposob owe
      nowoczesne kolka wzajemnej adoracji nabijaja sztucznie wskazniki ilosci
      cytatow... Jako ekonomista zajmujacy sie komparatystyka miedzynarodowa wiem
      dobrze, jak latwo jest maipulowac roznymi wskaznikami i danymi statystycznymi
      (np. bardzo czesto spadek stopy bezrobocia nie jest wynikiem rzeczywitego
      spadku bezrobocia, ale zmiany definicji bezrobotnego).
      Pozdr.
      Kagan
      • tadstanpl Re: Bezwartosciowy, arebitralny ranking 500 uczel 03.09.04, 10:13
        Panie Kagan:
        widzę, że stare nawyki nie mijają łatwo!
        Pewnie, że rankingi są w jakiejś mierze arbitralne i można długo dyskutować czy
        lepszy Stanford czy UCberkeley. Ale na serio wierzysz Pan, że można porządny
        ranking zrobić żeby wyszło że SGH czy UJ są lepsze?????
        Że business/ czy chemia na Harvard to to samo co na SGH, nie mówiąc o
        jakichś 'leśnych' uczelniach-efemerydach?
        Dlaczego więc oni nie walą jak w dym na stypendia, studia doktoranckie itp. na
        UJ czy SGH. Natomiast prawie nobilitacją jest dla adiunkta z UJ jakiś staż
        TAM???? Ludziska tak rozumu nie mają???????
        Przecież na owych SGH czy innych ekonomiach do 89 uczyli marksizmu. W praktyce
        wyszło jakoś różnie. Teraz uczą marketingu. Zmiana języka, stylu, ale rzecz
        najważniejsza pozostała: UCZĄ. Tego kto coś wymyślił! Ciekawe gdzie?
        Teraz w ramach rynku uczą za pieniądze. Tzw. rozwój szkolnictwa prywatnego i
        studiów zaocznych -nb. horror wołający o pomstę do Nieba! jakoś nie przynosi
        efektów. No poza solidnym zastrzykiem forsy dla 'objazdowych' wykładowców.....
        Pozdrawiam ,
        tadstanpl
        • Gość: Zbyszek P Re: Bezwartosciowy, arebitralny ranking 500 uczel IP: 212.244.27.* 03.09.04, 21:14
          "nie mówiąc o jakichś 'leśnych' uczelniach-efemerydach" - podoba mi się to
          określenie :)
          a nie wiem czy słyszałeś, że w Polsce podobno wykształcenie jest tym "wyższe" im
          uczelnia ma swoją siedzibe bliżej Tatr :)
          prosze wybaczyć, pewnie nie powinienem, ale nie mogłem sie powstrzymac :)
          pozdrawiam
          ZP
      • Gość: Zbyszek P. Re: Bezwartosciowy, arebitralny ranking 500 uczel IP: 212.244.27.* 03.09.04, 21:08
        Kagan ... z przyjemnością przeczytałem, Twój post ... nie zgadzam sie tylko z
        jendym - nawet arbitralny ranking ma swoja wartość, musimy porównywać, bo
        inaczej nic nie będzie miało zadnej wartości, jako ekonomista musisz zdawać
        sobie z tego sprawę -
        szkoda, że zaletą tego forum jest anonimowość, bo zapytałbym, czy nie napisałeś
        i nie opublikowałes czegoś - z checia bym poczytał
        pozdrawiam
        ZP
    • Gość: viking Ranking => twardosci penisow i piersi IP: *.ppp.telenordia.se 03.09.04, 09:27
      Ciekawostka bedzie tytul kolejnego rankingu tego i owego na globie. Moze ten
      ktory podalem w temacie?
      • Gość: Kagan Re: Ranking => twardosci penisow i piersi IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 03.09.04, 09:32
        ;)
    • Gość: BOLINOGA BREDNIE IP: *.nyc.rr.com 03.09.04, 09:35
      Ten ranking to zupelne brednie. Ocenianie uniwersytetu pod wzgledem ilosci
      Nobli niewiele mowi o jakosci edukacji. Wiekszosc noblistow w ogole nie
      wyklada. W podrzednym Collage mozna sie tak samo dobrze nauczyc programowania
      computerow jak na Harvardzie. Fakt, po ukonczeniu "renomowanego" uniwersytetu
      latwiej o dobrze platna prace. Ale to wynika z irracjonalnego mitu, ze
      absolwent takiej szkoly jest lepiej wyedukowany. Wiemy gdzie studiowal
      Kopernik. Ani Nobla nie dostal, ani tez zaden Noblista z Harvardu nie odkryl,
      ze ziemia kreci sie wokol slonca. Co bylo do udowodnienia.
      • Gość: jasio Re: BREDNIE IP: *.roadrunner.nf.net 03.09.04, 15:10
        Ten ranking jest zrobiony przez oszustow z Chin ktorzy wytwarzaja opinie zeby
        "sprzedac" wiecej chinskich studentow do USA.

        Harvard ? MIT ? to sa uczelnie elitarne studiuja tam dzieci bogaczy.
        Zatrudnieni tam naukowcy sa dobrzy dostaja Nobla ktory sam byl businessmenem.

        Wartosc Nobla nie jest za wysoka. Wszakze Einstein dostal te nagrode nie za
        glowne odkrycia ktore zmienily swiat a za peryferyjne. Nobel to polityka i business.

        Amerykanskie badanie naukowe sa dobre bo je przemysl i panstwo sponsoruje.
        Pieniadze.

        Przemysl amerykanski idzie w dol. Chiny stawaja sie "centrum elektroniki swiata".
        USA za pare lat bedzie wysylalo na studia do Chin.

        Wczoraj (jestem w Kanadzie) spotkalem rodzine chinska tu studiujaca.
        Oni nie przyjechali tu studiowac tylko sie osiedlic. Znajac China rozumiem ich
        tam jest za duzo ludzi. To propaganda zeby ich tu sprzedac ten caly ranking.

    • toja3003 nauka polska jest panstwowa i to jest problem 03.09.04, 10:01
      nie zgadzam sie z diagnoza, ze
      glowna przyczyna zlego stanu naszej nauki
      sa niskie naklady na nia; twierdze, ze nie
      ma sensu pompowanie jeszcze wiekszych
      pieniedzy w socjalistyczny (panstwowy)
      a zatem nieefektywny worek bez dna.

      Najpierw trzeba wprowadzic motywacyjne
      i komercyjne mechanizmy motywacyjne na
      panstwowe jeszcze uczelnie; czegoz mozna
      sie spodziewac od od "naukowcow", ktorzy
      nie umieja obsluzyc komputera nie mowiac
      o jezykach obcych (wstyd!) a piastuja
      (piekne slowo, bo poza piastowaniem
      niewiele robia) przerozne stanowiska
      w polskiej nauce?

      • Gość: ejar Re: nauka polska jest panstwowa i to jest problem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.04, 10:19
        Zgadzam się z toja3003
        To najgłupsze rozwiązanie pompować pieniądze w uczelnie.
        Uczelnie powinny działać jak najzwyklejsza firma. To podniesie poziom nauczania,
        poprawi wyniki badań naukowych i wyeliminuje nieudolnych "polskich uczonych"
        • toja3003 masz racje ejar - popieram twoj rozsadny glos 03.09.04, 10:30
          Nie rozumiem tego przeciwstawiania nauki i komercji.
          Nauka musi byc przeciez dla kogos, bo kosztuje
          i ten ktos wlasnie musi decydowac na co ida srodki.

          Kto jest tym kims? My. Konsumenci i podatnicy. I naszymi
          portmonetkami czy wyborami politycznymi mamy prawo glosowac
          czym ma sie nauka zajmowac. A wiec wlasnmie komercja czyli
          wolny, demokratyczny rynek jest najlepsza gwarancja,
          ze podatnicze pieniadze nie beda marnotrawione.

          Jesli ktos chce uprawiac nauka "dla sztuki i zabawy"
          prosze bardzo ale dlaczego za moje pieniadze?
          Ja chce aby nauka byla zorientowana na praktyke,
          wlasnie na owe krytykowane "cele dorazne" a nie
          na poznawcze abstrakcje, ktore moze sie przydadza
          za 500 lat. Konkretny przyklad: co z aktualnych
          teorii matematycznych mozna d z i s wykorzystac
          w praktyce? Nic. To co sie wykorzystuje
          z matematyki to matematyka stosowana czyli
          np. informatyka. 90% praktyki obsluguja
          4 dzialania arytmetyczne, czasem przyda sie calka czy
          rozniczka (bylo 300 lat temu).

          Prodze bardzo: potrzebne sa nowe, wieksze samoloty?
          A wiec potrzeba nowych materialow i te trzeba
          tworzyc na zelecenie korporacji przemyslowych.
          Podobnie winno byc w medycynie.

          Cale szczescie, ze wlasnie owa krytykowana "kasa",
          jako demokratyczny instrument porzadkuje nauke
          zapobiega marnotrawieniu srodkow na
          badania typu "sobie a muzom".

          Nauka to tez produkt i musi byc rentowna.


          • Gość: Zbyszek P Re: masz racje ejar - popieram twoj rozsadny glos IP: 212.244.27.* 03.09.04, 21:27
            racja jest po Twojej stronie i Twojego przedmówcy, ale ...
            obaj zapomnieliście o grantach rzadu Amerykańskiego, a to wspomaganie nauki z
            kasy rzadowej (państwowej)
            chociaż to się nie kłóci z tak do końca z Twoją argumentacja, bo te granty
            najczeciej sa przeznaczane na określony profil prac badawczych, których
            gospodarka potrzebuje, albo może potrzebować ...
            napisałem najczęściej, bo badania bodajże z 1986 roku majace na celu zbadanie
            ile niestrawionej wołowiny zalega w układzie pokarmowym Amerykanina, tez były
            firmowane przez rzad Amerykański ;)
            a propos wyniekiem, który otrzymali było chyba 1,3 kilograma .. ciekawe
            nieprawdaż? z wielka chęcia przyjrzałbym sie metodologi .. ;)
            • toja3003 dzieki Zbyszku za te uzupelnienia; pozdro. 06.09.04, 10:40
          • Gość: B.T., Zabrze Popieram Cię Toja2003 i dodaje, że... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.04, 00:23
            Nie daje się dzieciom pieniędzy bo nakupią cukierków. Nie daje się profesorom
            pieniędzy bo włoża je do kieszeni. Właśnie! Gospodarzem rzadzącym pieniędzmi na
            działalność N+B+R powinni być ci co płacą podatki.
            A wtedy gdy potrzebują coś przebadać to zlecają profesorom według własnego
            uznania. A przede wszystkim kontrolują zapłaceniem za wykonaną pracę lub nie
            zapłaceniem wtedy gday praca jest właściwie wykonana. Co więcej zlecaja prace
            potrzebne. Taki zarąd na pieniędzmi daje efekty w postaci: miejsc pracy,
            podniesienie jakości towarów i usług, zwiekszenie sprzedaży towarów na otwartym
            rynku, płacenie wiekszych sum podatku do bufdżetu państwa, wiekszych ilości i
            jakości publikacji naukowych bo (za pozwoleniem finansującego)przedmiot
            wykonanej pracy jest innym potrzebny, wyniki skontrolowane przez finansujacego
            itp. I oto by przecież chodziło, czyż nie?
            • toja3003 zgadza sie, podobnie jest z abonamentem RTV! 06.09.04, 10:42
      • Gość: tak, tak, tak!!!! magiczna liczba - 63% IP: *.cinci.rr.com 04.09.04, 05:46
        Jestem co prawda w USA, ale wciaz oficjalnie na liscie w Polsce. Czytalem
        ostatnio buzdet swojego uniwersytetu (jest zawsze w pierwszej piatce wszelkich
        polskich rankingow). Przerazilem sie gdy przeczytalem, ze 63% calego budzetu
        idzie na ... wyplaty dla pracownikow! A srednia publikacji w znaczacych
        periodykach to 0.5/rok! to po prostu kwitnacy socjalizm, gdyz zadna
        niepanstwowa wladza by nie zgodzila sie tego podtrzymywac!!! Pozdrawiam!
    • Gość: mijau żaden ranking nie jest miarodajny IP: *.acn.pl 03.09.04, 10:34
      Każdy ranking jest pewnym przybliżeniem a jego wynik zależy w ogromnej mierze
      od przyjętych kryteriów. Żadnego rankingu nie można traktować jako wyroczni
      ostatecznej a przyjęte kryteria faworyzują instytucje anglosaskie oraz te,
      które mają silne związki z instytucjami anglosaskimi - co wyraźnie widać w
      wynikach rankingu.

      O ile nagroda nobla może być uznana w Europie za kryterium obiektywne (choć
      ogromne znaczenie ma w niej polityka, czasem większe od osiągnięć naukowych),
      medal fieldsa również można od biedy zaliczyć do kategorii "obiektywnych" o
      tyle pozostałe kategorie sa z gruntu stronnicze.

      Pomimo ogromnego prestiżu jakim cieszy się "Nature" i "Science" są to pisma
      anglosaskie i jako takie siłą rzeczy skupiopne są na osiągnięciach
      uniwersytetów ze swojego kręgu językowego a więc interesują ich prace
      publikowane w języku angeilskim w dużo większym stopniu niż tłumaczone na ten
      język, poza tym mierne badania amerykańskich naukowców często się do tych pism
      przebijają, dużo trudniej jest nawet doskonałym badaniom nieanglojęzycznym.

      Wreszcie lista filadelfijska do obiektywnych również nie należy faworyzując
      bardzo wyraźnie publikacje anglosaskie.

      Dominacja amerykańskich uczelni jest bezsporna i długo jeszcze taką pozostanie,
      jednak badania próbujące wskazać palcem konkretne placówki i uszeregować 400 z
      nich powinny raczej budzić zażenowanie i politowanie niż ekscytację całego
      świata naukowego. Pewien zbiór kryteriów pozwalający ustalić grupę
      kilkudziesięciu najlepszych uczelni mógłby byc traktowany poważnie, nie da się
      jednak porównać Caltech, Harvarda, Cambride, Uniwersytetu w Utrechcie i Uniw.
      Jagiellońskiego.

      To całe badanie przypomina próbe odpowiedzenia na pytanie "który sadownik ma
      najsmaczniejsze owoce" i stwierdzenie, że pierwsze miejsce zajmują gruszki z
      sadu X, drugie śliwki z sadu Y, trzecie mirabelki z sadu Z, czwarte pomarańcze
      z sadu W etc. i stwierdzenie na tej podstawie, że sad X jest lepszy do sadu Y a
      ten z kolei lepszy od sadu Z. To kompletna bzdura. Można wyłonić grupę
      najlepszych sadów, które produkują owoce najsmaczniejsze i najwyższej jakości i
      stwierdzić na tej podstawie, że sady na północy są lepsze od tych na południu i
      wschodzie ale nie ośmieszajmy własnych badań tak absurdalnym rankingiem.
      • Gość: jasio Re: żaden ranking nie jest miarodajny IP: *.roadrunner.nf.net 03.09.04, 16:02
        Dobra wypowiedz.

        W 1947 i za Stalina i potem Politechnika Warsawska sie rozwijala.
        Pchala kraj naprzod w odbudowie z ruin. Uczyla wartosciowych rzeczy i robila
        wartosciowe badania naukowe w wiekszosci stosowane.

        Obecnie jej sila jaest znacznie mniejsza

        Przyszla do RP fala kopiowania wzorow z USA. W chwili obecnej USA ma bardzo
        slaba ekonomie i ogromne klopoty z terroryzmem.

        Poziom kontrukcyjny wyrobow high tech w USA idzie w dol. Ogromna ilosc ludzi o
        wysokich uzytecznych kwalifikacjach nie ma pracy.

        Wiekszosc chinczykow i hindusow ktorzy pracowali w USA i nauczyli high-tech
        zawodow wrocilo w tych krajow.
        Tam zalozylo businessy ktore konkuruja z Amerykanskimi.

        70% znakomitych konstruktorow amerykanskich w telekomunikacji jest bez pracy.
        Z 15 moich kolegow z Polski konstruktorow w USA tylko 2 pracuje. Byli zawsze w
        USA wysoko cenieni.
        Prace poszly do Chin i Indii.

        W Wallmart jest 99 wyrobow z Chin w innych domach towarowych podobnie.

        Po co wy ludzie sie zastanowiacie nad kopiowaniem wzorow z USA czy Zachodu.
        Lepiej odbudujcie Politechnike Warszawska. Nobli wan nie potrzeba.

        Tak czy inaczej wchodzicie w sfere wplywow ekonomi niemieckiej. Czy to lubicie
        czy nie. (Ja nie lubie tego ale moj poglad nie ma to zadnego znaczenia)
        Zastanowcie sie jak poprawic swoje uczelnie zeby wiecej w sferze ekonomii
        niemieckiej lepiej zyc. Oni nie beda Wam placic za prace z dyplomami bez
        praktycznego zastosowania.
        • Gość: Zbyszek P Re: żaden ranking nie jest miarodajny IP: 212.244.27.* 03.09.04, 21:43
          nie przesadzaj - USA to potęga - zapaść hi-tech, a szczególnie firm
          telekomunikacyjnych była do przewidzenia, wiele z nich było jak naczynia
          połaczone z "dotkomami"
          mój kolega pracował w takiej firmie w Kanadzie, i podobnie jak Twoi koledzy
          wypadł z obiegu, musiał w pewnym momencie isć do pracy do supermarketu (kasjer)
          - teraz pracuje jako programista od UI w Sophos w Wlk. Brytanii
          po prostu w okresie boomu za dużo wykształcono specjalistów hi-tech, teraz muszą
          sie "przebranżowić" - taka jest gospodarka kapitalistyczna
          niestety też zahaczyłem o "construction" swego czasu :) byłem podobno nawet
          dobrym "tileman" i dyplom (PhD - uczelnia z 2 dziesiątki na "chińskiej liscie)
          mi w tym ani pomagał, ani przeszkadzał - takie "odpadnięcie" od głównego nurtu,
          to często kwestia niewytrzymujacej psychiki i podejścia "jestem dobry i mnie się
          nalezy" (chyba słowo "roszczeniowy" robi karierę w Polsce) - to najgorsze co
          może się młodemu człowiekowi (i nie tylko) przytrafić ...
          to było dobre doswiadczenie - uczy pokory i tego, że to co masz zawsze moga ci
          zabrac, Twoje jest jedynie to co już miałes :)
          pozdrawiam
          ZP
          • Gość: jasio Re: żaden ranking nie jest miarodajny IP: *.roadrunner.nf.net 03.09.04, 23:14
            Zgadzam sie z glownymi motywami odpowiedzi.

            USA potega, Rosja potega (byla najlepsza w rakietach).

            Najwieksza potega to taki kraj ktory dale swoim ludziom godziwe zycie
            i mozliwosc rozwoju. USA w dalszym ciagu tym krajem jest.

            Ale jego potega sie chwieje. Zachlannosc korporacyjna jest niczym niepochamowana
            i masz Enron, Martha Stewart itd.

            Zobaczysz za 10 lat ze USA pojdzie na psy jesli nie zmieni sie radykalnie a to
            sie zaczyna od rankingu uczelni.

            Ma dobra obserwacje badan naukowych w medycynie w USA i w lekach.
            40% tych nowych lekow to tzw. bullshit.
    • Gość: pracownik naukowy eeech ta polska mentalnosc IP: *.eti.pg.gda.pl 03.09.04, 11:15
      Czy ktorys z szanownych internautow zastanowil sie nad przyczynami niskiej
      pozycji polski w rankingu? Oczywiscie jednym z powodow jest brak fundusz, ale
      czy tylko? Prosze zobaczyc, czym zajmuja sie u nas naukowcy, a czym w swiecie.
      Nie wystarczy tytul i nawet sto publikacji w "gazetkach szkolnych" czy
      bulietynach. Publikowac nalezy w czasopismach recenzowanych, gdzie licza sie
      jedynie nowe osiagniecia. Jest to b.b.b. trudne i wymaga mnostwo pracy (sam
      siedze i po10-14 godz. dziennie). A tymczasem w wiekszosci uczelni kadra
      zajmuje sie milym spedzaniem czasu, uczeniem studentow, zleceniami, a w wakacje
      (tj. kiedy brak studentow) na uczelniach sa pustki. Bylem w kilku z
      wymienionych w 1-szej 50-ce osrodkow i twiercze, ze wiekszosc uczelni z
      rankingu w pelni zasluzyla na swoje miejsce - np. w stanach 4-go lipca b. duzo
      osob pracuje. I to nie dla tego ze sa pracoholikami - tylko ze TAKA JEST
      SPECYFIKA PRACY NAUKOWCA. I dopoki w polsce kadra naukowa nie bedzie ciezko
      pracowala NIE MA MOWY O EFEKTACH. Zdania typu - i tak jestesmy swietni lub - a
      niemcy sa tez daleko pozostawiam bez komentarze. Moze dodam tylko ze w
      Niemczech (gdzie panuje system naukowy podobny do naszego) tez panuje "naukowy
      kryzys". Moze wiec zrezygnowac z habilitacji i sprawic zeby uczelnie byly
      bardziej konkurencyjne. Moze w tym aspekcie przydaloby sie nauczyc czegos od
      naszych kolegow w USA? Sam nie wiem.
      • r306 Re: eeech ta polska mentalnosc 03.09.04, 11:28
        Przetarlem oczy ze zdziwienia, ze ktos w koncu to napisal...
        A do polskeiej mentalnosci mozna dodac ostatnio jeszcze to, ze zwrot "USA ma
        lepsze..." dziala na naszych rodakow jak plachta na byka.
        • Gość: meerkat Iu POLSKICH laureatow NAUKOWYCH nagrod NOBLA? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.04, 11:52
          Odpowiedz: Tylu samo co ARABSKICH! :-((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((

          A co najsmutniejsze, to to, ze ranking zrobili CHINCZYCY, a nie AMERYKANIE, i
          trudno w zwiazku z tym utrzymywac, ze jest on tendencyjny! Mozna sie czepiac,
          ze bogate uniwersytety amerykanskie przyciagaja Noblistow, ale nie sposob
          juz "odtlumaczyc" tego, dlaczego tylu Noblistow z nich WYCHODZI!

          I dlatego WLASNIE Chinczycy, a takze Japonczycy i co madrzejsci Europejczycy
          masowo staraja sie o przyjecie na czolowe uczelnie w USA.

          Co tu duzo mowic: Caltech MIT i Priceton nie maja sobie rownych na swiecie
          jesli chodzi nauki scisle (z aeronautyka, elektronika, biofizyka,
          nanotechnologia, astrofizyka i informatyka na czele); Wharton School of
          Economics, USC i University of Chicago- jesli chodzi o ekonomie; Harvard i
          Yale, jeli chodzi o prawo, zarzadzanie i tzw. studia rzadowe; Cornell i
          Columbia jesli chodzi o astronomie, Johns Hopkins i GW jesli idzie o medycyne,
          a takze Georgetown, Stanford i JHU jesli chodzi o politologie i sprawy
          miedzynarodowe.(Na USC jest tez najlepszy na swiecie, jak sie powszchnie uwaza
          wydzial sztuki i wiedzy filmowej-wsrod absolwentow m.in. S. Spielberg).

          A tutejsze mloty nadal powtarzaja bzdury o "amerykanskich prymitywach, nieukach
          i ignorantach". Co, coz, jak zauwazyl juz Lafontaine:

          LIS NIE MOGAC DOSIEGNAC WINOGRON, POCIESZAL SIE ZE SA MALE I KWASNE!


          • Gość: z USA Re: Iu POLSKICH laureatow NAUKOWYCH nagrod NOBLA? IP: *.cinci.rr.com 04.09.04, 06:07
            Kolego, w USA sa pieniadza, to prawda. Ale w wielu poruszonych kwestiach zyjesz
            mitami. Nauka w USA to jedna wielka grupa kolesi. By np. drukowac w niektorych
            periodykach trzeba znac (i powolac sie na nich) 3 czlonkow NSF. I jak ma to
            Polak zrobic??? Ponadto czolowe czasopisma to pisma amerykankie. Gdyby byly to
            polskie ,na pewno Polakom latwiej bylo sie przebic. Tylko nie argumentuj ,ze to
            ze najwaznejsze czasopisma sa amerykanskie, cos znaczy- bo zaczne myslec je juz
            sie nie rozwijasz.

            Noble? po pierwsze kryterium Noblowskie jest sprzeczne z kryterium cytowan,
            gdyz Noblisci zajmuja glownie doly wszelkich statystyk. Ale nie o tym chcialem.
            Czy Ty wierzysz w obiektywne przyznawanie nagrod? Czy wierzysz ze pieniadz
            i "pseudo-marka" sie nie liczy? "Mieli juz 5 Noblistow, to musza byc dobrzy,
            bez wzgledu na to co robia". Wiec dajmy im Nobla. A za rok "mieli juz 6
            Noblistow..."

            "Jeden na jeden" przy tablicy amerykanski profesor (takze Ci z Top10) wysiada
            przy porzadnym polskim doktorze /nie raz zaobserwowane/. Bedac w Polsce nie
            masz pojecia o strukturze amerykanskiej nauki, o tym kto jest jej napedowa
            sila. Ale wystarczy spojrzec na nazwiska wspolautorow i wszytsko jasne.

            Nie mam jednak do Ciebie pretensji o niewiedze i "zycie w bledzie". Bedac w
            Polsce tez o tych rzeczach nie wiedzialem. I na koniec jak juz pisalem: w USA
            nauka opiera sie na pieniadzu, w Europie na mysleniu.
            • farsa7 Re: Iu POLSKICH laureatow NAUKOWYCH nagrod NOBLA? 04.09.04, 11:49
              otoz mylisz sie - uczelnie polskie opieraja sie NA PIENIADZACH i to tych do
              kieszeni pewnej grupy osob. Na uczelniach technicznych sa klany, ktore opanowaly
              KBN (calkiem 'demokratycznie') i wzajemnie sobie wyplacaja horendalne apanaze
              nie robiac dokladnie nic ni z consultingu, ani 'w nauce'. Przed ostatnimi
              wyborami (demokratycznymi a jakze) pewien kandydat na radzie wydzialu obiecywal
              'jak przejde to zalatwie pieniadze'. Oczywiscie przeszedl, bo uczelnia 'pierwsza
              w kraju' i 'z wejsciami'. Szacowny kandydat reprezentuje zalosny poziom, nigdy
              nic nie opublikowal w znaczacym czasopismie - to nie ma zadnego znaczenia, bo on
              jest TAM od zalatwiania pieniedzy swoim a nie od rzetelnej oceny wnioskow. I
              jeszcze maja czelnosc domagac sie wiecej.

              Demokratyczna wiekszosc w Polsce na uczelniach to banda niekompetentnych
              nierobow i dlatego popieram odebranie im glosu w sprawie pieniedzy - niech
              decyduja wylacznie o tych, ktore 'sami sciagna' z consultingu, od budzetu i
              pieniedzy podatnikow wara.

              Najprostszy sposob na podniesienie poziomu studiow w Polsce (zalosnego) -
              zakazac wyplat ze srodkow budzetowych osobom, ktore ukonczyly 65 lat i
              przeznaczenie tych pieniedzy dla osob ze stopniem doktora, ale pod warunkiem
              posiadania w dorobku artykulow cytowanych w swiecie (nie wystarczy publikowac).

              A jak Panowie profesorowie sa tacy swietni to niech uczelnie ich zatrudniaja ze
              srodkow, ktore wypracuja w ramach consultingu. To bedzie bardzo prosta weryfikacja.

              Na razie srodowisko stac tylko na obrone wlasnych przywilejow
              (socjalno-finansowych):
          • Gość: Zainteresowany Warszawianka IP: *.unideb.hu / 193.6.138.* 07.09.04, 09:58
            Maria Curie za granicą
            Maria Curie-Skłodowska w Polsce - nobel z chemii i fizyki. Jak do tej pory nikomu to się jeszcze nie udało poza nią nawet w Stanach.
            Wrocławscy Nobliści priv.twoje-sudety.pl/~bonczek/NOBEL/wstep.htm
            Następnie nakłady się zmniejszyły więc i nobli z Wrocławia mniej.
            • Gość: itakdalej Prośba do Zainteresowanego IP: *.chello.pl 07.09.04, 10:08
              Pan jest na Węgrzech. Czy mógłby Pan napisać jak tam teraz jest z habilitacją?
              Czy nadal obowiązuje jak za komuny i nie można bez niej być
              samodzielnym/profesorem, czy coś się zmieniło?
              Dziękuję z góry.
              • Gość: Zainteresowany Re: Prośba do Zainteresowanego IP: *.unideb.hu / 193.6.138.* 07.09.04, 20:27
                Co tu daleko szukać. W Polsce bez doc i prof nie jest się samodzielnym. Nawet akredytacji na kształcenie nie dostaniesz.
                • Gość: itakdalej Ponowienie prośby IP: *.chello.pl 07.09.04, 22:42
                  Gość portalu: Zainteresowany napisał(a):

                  > Co tu daleko szukać. W Polsce bez doc i prof nie jest się samodzielnym. Nawet
                  a
                  > kredytacji na kształcenie nie dostaniesz.

                  Bardzo dziękuję za przypomnienie jak jest w Polsce.
                  Jeśli Pan coś wie, czy mógłby Pan napisać kilka słów o Węgrzech (pytania są w
                  moim poprzednim poście)? To dla nas jest ważne.
      • Gość: tadstanpl Re: eeech ta polska mentalnosc IP: 155.158.107.* 03.09.04, 11:57
        Zgadzam sie na 90%. Podobne doświadczenia, podobne wnioski.
        Nie jestem pewien, czy gdybyśmy zlikwidowali hab. dzisiaj byłby jakiś pozytywny
        efekt? Ten tłumek adiunktów (a produkcja na studiach doktoranckich idzie, oj
        idzie!)....jedyny bicz nad nimi, że może ich kidyś przegonią.....
        Bez hab. a z bezterminowym zatrudnieniem uczelnie zamienią się w plażę!
        Zmiany muszą być b.b. istotne, a jak je zrobić skoro tylu beneficjentom mogłoby
        to zaszkodzić?
      • toja3003 habilitacja czy nie - nie w tym rzecz, potrzebne 03.09.04, 13:00
        sa mechanizmy konkurencji, kontroli
        i (tak jest!) komercji na polskich
        uczelniach panstwowych. Nuakowiec musi
        byc poddany niezaleznej ocenie,
        ktorej dzis nie ma. Dzis jest to
        w praktyce dozywotni pan urzednik,
        ktorzy moez nic nie robic
        poza mnostwem bieganiny w dziedzinie
        dydaktyki, organizacji (np. egzaminow,
        praktyk, prac dyplomowych, wczso-kurso-konferencji itp.)
        czy gonitwa za zleceniami i pseudonaukowymi
        grantami. O pisaniu do katedralnych zeszytow
        naukowych kolega "pracownik naukowy"
        juz wspomnial. Powtarzam: to co panstwowe
        jest niereformowalne a jak ktos mi tu
        wyskoczy z krytyka to z gory twierdze,
        ze jest to shabilitowany osobnik lat 165,
        ktory boi sie podejsc do komputera i wyrecza
        sie asystentami w celu wyslania poczyt elektronicznej
        tudziez wypisuje "naukowe" zlecenia dla studentow
        na przetlumaczenie paru stron z jakiegos
        anglojezycznego starocia, ktory dostal
        w prezencie jako "visiting profesor" na polski.
        Oczywiscie ta "wizytacja" wygladala tak, ze gosc
        cos pitolil po polsku a znajomy tam pracujacy
        i mowiac normalnie w stosownym jezyko obcym
        probowal cos przetlumaczyc zeby nie wyzslo calkiem smiesznie.
        Ale po fakcie pan naukowiec na okladce kolejnej
        ksiazeczki jawi sie na usmiechnietym zdjeciu
        obok wyliczanki krajow w ktorych rzekomo
        pracowal naukowo, obejmujacych cala
        liste OECD z przyleglosciami.

        • Gość: NEMO Rankingi IP: 5.5R4D* / 198.54.202.* 03.09.04, 13:43
          Nie ma co sie spierac. Rankingi cos mowia ale nie koniecznie prawde lub cala
          prawde. Pracuje w dosyc waskiej dziedzinie technicznej, w ktorej uczelnie USA
          nie za bardzo sie maja czym popisac. Akurat centrum wiedzy w tej dziedzinie to
          dalej Europa, a najbardziej zasluzonej uczelni w tej dyscyplinie jakos nie
          wspominaja ( nie nie jest to polska uczelnia, choc przez lata bylismy calkiem
          blisko czolowki).


          Pozdrawiam

      • Gość: Ika Re: eeech ta polska mentalnosc IP: *.chello.pl 03.09.04, 15:18
        Jest to absolutna prawda, narzekamy, narzekamy..
        Ale dlaczego tak rzadko mówimy o tym, że większości pracownikom naukowym nie
        chce się nic robić. Pracę na uczelni traktują jako ciepłą posadkę- jeżeli nawet
        po obronie doktoratu nie zrobi się tej nieszczęsnej habilitacji, to i tak ma
        się zagwarantowane dożywocie -zostaje się starszym wykładowcą. Zwróćcie uwagę
        ile etatów na uczelniach jest zablokowanych przez st. wykładowców, wiecznych
        urlopowiczów - nie można zatrudnić nikogo na miejsce osoby, która od 10 lat
        jest na bezpłatnym urlopie. Wiele osób robi minimum dydaktyki i jednocześnie "
        robi w polityce, lub w biznesie".
        Praca na uczelni??? Z czystym sumieniem - powiedzcie ile osób pracuje na
        uczelni? Ile osób publikuje??? Dla wielu jedymi publikacjami są gazetki
        szkolne - w większości przypadków śmiechu warte... Badania???? Jakie badania ???
        Języki - kolejny temat tabu. Ile osób zna język na tyle by choćby czytać
        literaturę??? Nie wspomnę o samodzielnym napisaniu artykułu po angielsku.
        To jedna strona medalu ( w zarysie), druga to taka, że niestety, co by się
        utrzymać, nie ma innego wyjścia, tylko trzeba być na conajmniej 2 etatach.
        Zarobki są poprostu śmieszne.Dlatego, mimo krytycznej oceny niektórych
        pracowników (światelkiem w tunelu jest to, że nie wszystkich), ja ich rozumiem.
        Jest takie fajne powiedzenie: Kasa, Misiu, kasa...

        • farsa7 Re: eeech ta polska mentalnosc 04.09.04, 12:04
          przyklad - ostatni miesiac pewna Pni habilitowana na lamach gazety (chyba GW)
          wypowiedziala sie, ze przyjela stanowisko polityczne, bo zawsze ja zagadnienia
          (kobiet?) interesowaly, a teraz moze sobie na to pozwolic bo ma habilitacje i
          tym samym cytat: "usatbilizowana pozycje na uczelni". Tak wlasnie
          USTABILIZOWANA, a potem mamy 'stabilna pozycje' w swiatowych rankingach. Chodzi
          o to, ze ani Pani hab., ani dziennikarz nie widzieli w tym nic niestosownego.

          Dodam z wlasnych doswiadczen, ze jak sie pojawi w takim srodowisku ktos o inny
          nastawieniu do nauki i studentow, to po prostu sie go pozbywa w ramach
          'polskiego piekielka'
          • Gość: itakdalej No wiesz ... IP: *.chello.pl 04.09.04, 12:28
            farsa7 napisała:

            > przyklad - ostatni miesiac pewna Pni habilitowana na lamach gazety (chyba GW)
            > wypowiedziala sie, ze przyjela stanowisko polityczne, bo zawsze ja zagadnienia
            > (kobiet?) interesowaly, a teraz moze sobie na to pozwolic bo ma habilitacje i
            > tym samym cytat: "usatbilizowana pozycje na uczelni".

            Po prostu kobieta powiedziała prawdę. Przykre, że za to spotkała ją krytyka z
            Twojej strony.
            Po habilitacji, czy się stoi czy się leży, minumum 5 tysięcy się należy.
            Pojawia się ogromna ilość czasu, który wcześniej był poświęcany tej nudnej
            nauce i studentom. Już nie trzeba czytać nowych publikacji, pisać swoich, brać
            udziału w tej upokarzającej procedurze recenzji w czasopismach. Dużo lepiej i
            przyjemniej zajmować się wtedy polityką, wejść do jakiegoś zarządu, albo
            pracować na mieście. W Polsce wszyscy czapkują, a jak człowiek jest
            zdenerwowany, to zawsze może się wyżyć na jakimś podwładnym, albo nawet
            skrytykować innego profesora. Ewentualnie z nudów na uczelni trochę
            pointrygować, albo pojechać turystycznie na jakąś konferencję gdzieś daleko.

            Wśród rządzących znalazła się wreszcie osoba szczera i uczciwa. Umiejmy to
            docenić.
    • Gość: Tom Ranking 500 uczelni IP: *.blt.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 03.09.04, 13:08
      Tak - uczelnie amerykańskie są może silne w badaniach naukowych, tylko jakoś
      nie przekłada się to na poziom wiedzy Amerykanów, np. znane są badania, gdzie
      na pytanie o największy kraj świata odpowiadano, że Teksas (więc nawet
      rozumienie słowa "kraj" pozostawia wiele do życzenia), studenci filmoznawstwa
      nigdy nie widzieli choćby jednego filmu nieamerykańskiego (więc chcą być
      ekspertami od filmu, nie wiedząc, kto to był Fellini, Kurosawa, Bergman czy De
      Sica), a literaturę czyta się oczywiście tylko amerykańską, bo w szkołach
      jedyny przerabiany utwór z Europy to "Romeo i Julia". Brawo, God Bless America!
      • toja3003 nie mieszaj poziomu badan naukowych z 03.09.04, 13:33
        wiedza szkolna. Po co Amerykanin
        pracujacy na stacji benzynowej ma
        wiedziec o Kurosawie a ten student
        od filmow to przeciez nie jest zaden
        naukowiec.

        Dyskusja nie dotyczy lektur z podstawowki
        ale tego co robia naukowcy i tez nie
        w dydaktyce, bo nie za to sie Nobla dostaje,
        tylko w laboratoriach.
      • khmara Re: Ranking 500 uczelni 03.09.04, 14:30
        Gość portalu: Tom napisał(a):

        > na pytanie o największy kraj świata odpowiadano, że Teksas (więc nawet
        > rozumienie słowa "kraj" pozostawia wiele do życzenia)

        Z geografii politycznej: Stany Zjednoczone są federacją państw, każde ma własny
        rząd, oprócz tego jest rząd federalny w Waszyngtonie. 'State' oznacza państwo, a
        Teksas jest drugim co do wielkości stanem w USA.

        Znajomość filmów europejskich jest tradycyjnie w USA słaba, ale w dobrych
        szkołach czyta się jeszcze inne dzieła literatury europejskiej, głównie
        anglojęzycznej, np. Dickensa.

        Za to u nas bez sensu wkuwa się na historii 3 razy (podstawówka, gimnazjum,
        liceum) te same daty, których i tak nikt potem nie pamięta.

        To porównanie kultur nie ma najmniejszego sensu, za to Polacy przewodzą w
        Europie w poziomie analfabetyzmu funkcjonalnego (badania przeprowadzone na
        14-latkach).
      • Gość: agaj Re: Ranking 500 uczelni IP: 12.220.20.* 03.09.04, 15:14
        Faktycznie, od czasu do czasu ktos sie pyta "przecietnego" Amerykanina o pare
        rzeczy, ktore z punktu widzenia Polaka sa b. podstawowe. Byc moze pytanie o
        najwiekszy kraj i Texas jako odpowiedz gdzies tam sie zdazyly. Tylko co z tego
        i o czym niby ma to swiadczyc?

        Przecietna wiedza "przecietnego" Polaka jest nie wieksza. Absolwent szkoly
        zawodowej w Polsce ma rownie duze pojecie o swiecie co Amerykanin. Moze nawet
        mniejsze patrzac na sukcesy wyborcze Leppera i jemu podobnych. Bush, co by o
        nim nie powiedziec, przynajmniej skonczyl studia. Czytajac wypowiedzi
        niektorych z tego forum na temat Niemcow, USA, Rosji, Zydow, nie wspominajac juz
        o kibicach sportowych, ma sie bardzo niski obraz wiedzy i poziomu Polakow.

        "Przecietny" Amerykan wydaje sie lepiej przystosowany do zycia, nawet nie
        wiedzac ktory kraj jest najwiekszy na swiecie - ciezko pracuja, sa uczciwi,
        religijni, staraja sie pomoc innym. W efekcie bezrobocie jest duzo mniejsze niz
        w Polsce, a poziom zycia lepszy. Amerykanie dostarczaja tez swiatu pewnie
        najwiecej turystow, a Francja pozostaje jedym z ulubionych krajow do zwiedzania.
      • Gość: gp Re: Ranking 500 uczelni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.04, 19:10
        Z przyjemnoscia wyjde na ulice i pozadaje przechodniom pare "podstawowych"
        pytan. Ba! Jak bede mogl to pojde na UW, PW i zadam te same pytania studentom.
        Ciekawe jakie bede wyniki?
      • farsa7 Re: Ranking 500 uczelni 04.09.04, 12:17
        a czy sadzisz, ze w Polsce jest teraz inaczej? Ostatnio jak Rymkiewicz dostal
        nagrode, to studenci polonistyki UJ (na pewnym spotkaniu) nie wiedzieli
        wlasciwie o nim nic - jeden mial cos podobno zapisane na karteczce (wiadomosc z
        drugiej reki).

        Z podworka technicznego doktoranci AGH (wg zlotoustego jej rektora swietnie
        ksztalceni) nie potrafia poprawnie zdefiniowac problemu brzegowego, ktory maja
        rozwiazac. Powod prosty - o rownaniach rozniczkowych czastkowych w czasie calych
        studiow nigdy nie slyszeli, a ze minimalna wiedza o modelowaniu (poprawnosc
        postawienia problemu, istnienie rozwiazan) jest potrzebna inzynierowi
        (konstruktorowi) do tzw 'validation' obliczen, ktore wykonuje to jakos to nikogo
        na tej 'najlepszej polskiej uczelni technicznej' za bardzo nie obchodzi.
    • Gość: jasio Re: Ranking 500 uczelni - najsilniejszych w badan IP: *.roadrunner.nf.net 03.09.04, 14:50
      Ja nie wierze chinczykom w tej analizie za bardzo.

      Dosc dobrze znam co sie dzieje na amerykanskich uczelniach.

      Jest bardzo malo uczelni typu politechnicznego. USA jest zdominowana przez malo
      uzyteczne uczeline na ktorych przewaga kierunkow humanistycznych jest
      zastraszajaca. To samo w Kanadzie. Biurokracja na tych uczelniam ogromna.
      Oplaty ida w gore. Znalezienie pracy po humanities a w szczegolnosci po Business
      and Administration jest w USA trudne. W Polsce mnoza sie takie szkoly business.


      Moj syn skonczyl uniwersytem w Kanadzie tzw. komputer science.

      Prowadzi z sukcesem wlasna firme komputerowa. Jego koledzy po business and
      administration w 90% nie sa zatrudnieni.

      Syna opinia na temat szkolenie w komputer science w Kanadzie nie jest za wysoka.
      W USA system jest ten sam.

      To ze ta chinska analiza nie jest wiele warta to jest jedno.

      Ale to ze w Polasce kopiuje sie wzory amerykanskie to jest zalosne.
      Powoduje to oslabienie uczelni ktore tradycyknie ciagnely ekonomie do przodu jak
      politechniki, uczelnie rolnicze itp.

      Napiszcie chinczykom ze (oni studiuja glownie w USA/Kanada tam jest taki owczy
      ped) maja sami czest lepsze uczelnie. Chiny sa opanowane przez prywatne szkoly
      "przygotowujace do studiow w USA". Te szkoly to cwaniactwo i oszustwo.
      Wyciaganie pieniedzy.

      Pomyslcie jak w RP odbudowac Politechniki i Uczelnie Rolnicze to kraj wyjdzie
      lepiej niz kopiowanie tej amerykanskiej "Bussiness and Administration" glupoty.

      • Gość: kpsting Re: Ranking 500 uczelni - najsilniejszych w badan IP: 12.152.252.* 03.09.04, 17:54
        Przypomne panu Jasiowi na jakiej podstawie zostal zrobiony ten ranking: Ilosc
        publikacji w notowanych czasopismach. Ranking dotyczy indywidualnych UCZELNI a
        nie KRAJOW. Natomisat z analizy reprezentacji uczelni z danego kraju mozna
        wyciagnac sobie odpowiednie wnioski.
        Wiec co z tego ze w USA jest 10000 uczelni
        administracyjno/polityczno/filozoficznych jesli w tym rankingu maja 37 uczelni
        w pierwszej 50'tce w naukach scislych. Jesli to nie jest wzor warty kopiowania
        to co nim jest?
        • Gość: jasio Re: Ranking 500 uczelni - najsilniejszych w badan IP: *.roadrunner.nf.net 03.09.04, 23:05
          To jest wszystko ok.
          Nie zmienia to faktu ze nasladowanie amerykanow ma ograniczony sens.

          Ja zyje w Kanadzie i USA 25 lat i widze fakty.

          Politechniczne studia sa zaniedbane i ludzie sie sami ucza.
          Bill Gates jest samoukiem i osiagnal duzo wiecej niz ktokolwiek.

          Bylem swiadkiem sporow pomiedzy professorami of faculty of electrical
          engineering z doswiadczonymi inzynierami. Profesorowie na swoim inzynierowie na
          swoim.

          Moj komentarz jest ze wiekszosc prac tych PhD profesorow jest bez wiekszej
          wartosci a oni podbijaja te rankingi. Oni utrzymuja sztuczny system w ktorym
          mozna zyc nic nie robiac przez lata. Na tym Forum pisza ze w RP jest podobnie.
          Na pewno mechanizmy w RP sa gorsze.

          Przy okazji: byly dyrektor pionu matematycznego (i PhD z MIT) w Bell Labs
          traktowal profesora matematyki Schintzla (nastepca prof. Sierpinskiego) jako
          najwysza wyrocznie w sprawach matematyki.

          Czego wy sie macie wstydzic ?.
          • farsa7 Re: Ranking 500 uczelni - najsilniejszych w badan 04.09.04, 12:25
            Gość portalu: jasio napisał(a):

            >
            > Ja zyje w Kanadzie i USA 25 lat i widze fakty.
            >
            >
            >
            > Bylem swiadkiem sporow pomiedzy professorami of faculty of electrical
            > engineering z doswiadczonymi inzynierami. Profesorowie na swoim inzynierowie na
            > swoim.

            zapomnial Pan dopisac, ze w Kanadzie sa 'dozywotnie posty profesorskie'
            wlasciwie nie podlegajace weryfikacji w przeciwienstwie do USA
            >
            > Moj komentarz jest ze wiekszosc prac tych PhD profesorow jest bez wiekszej
            > wartosci a oni podbijaja te rankingi. Oni utrzymuja sztuczny system w ktorym
            > mozna zyc nic nie robiac przez lata. Na tym Forum pisza ze w RP jest podobnie.
            > Na pewno mechanizmy w RP sa gorsze.
            >
            > Przy okazji: byly dyrektor pionu matematycznego (i PhD z MIT) w Bell Labs
            > traktowal profesora matematyki Schintzla (nastepca prof. Sierpinskiego) jako
            > najwysza wyrocznie w sprawach matematyki.
            >
            > Czego wy sie macie wstydzic ?.
            tego co sie dzieje na uczelniach od 20 lat - poziom studiow 'spada na leb na
            szyje' nawet na renomowanych uczelniach
    • Gość: zorientowany rankingi uczelni www.naukowcy.republika.pl IP: *.autocom.pl 03.09.04, 16:25
      na stronie www.naukowcy.republika.pl dyskusje i teksty o rankingach uczelni

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka