Dodaj do ulubionych

Nauka a duchowość i mistycyzm - F. Capra

25.10.15, 17:14
W sąsiednim wątku próbowałem propagować idee przedstawione w książce Fridjof’a Capra i Pier Luigi Luisi pt.: The system view of life [ www.amazon.com/Systems-View-Life-Unifying-Vision-book/dp/B00I0UNCES/ref=asap_bc?ie=UTF8 ]

https://ecx.images-amazon.com/images/I/51rp42yhBPL._SX348_BO1,204,203,200_.jpg

Książkę to sprowadziłem i przeczytałem już jest najciekawsze rozdziały. Pragnę się podzielić wrażeniami na temat rozdziału pt.: { 13.1 Science and spirituality: a dialectic relationship }

W P.S. i kilku dodatkowych postach zamieszczę znaczne fragmenty tego rozdziału. Trochę to potrwa.. dzisiaj nie skończę zrealizowania tego zadania.

No, ale dla zachęty przytoczę już na wstępie jeden z cytatów jakim posłużył się F. Capra.:
“Knowledge is like a sphere; the greater its volume, the larger its contact with the unknown ”.

Autor posługuje się w swoim wywodzie bardzo znanym obrazkiem, a mianowicie średniowieczną wizja świata wyrażoną poprzez grafikę


https://i2.wp.com/geekdad.com/wp-content/uploads/2014/04/Camille-Flammarion-LAtmosphere-Meteorologie-Populaire-Paris-1888-CC-BY-SA-2.0.jpg


Uwidoczniony na niej wędrowiec dotarł do krańca świata „namacalnego" i zagląda w jego niewidoczne uwarunkowania, które nazywano terminem „empyrean”.

Główną tezą F. Capry i P.L. Luisi jest to, że niewątpliwie „empyrean” istnieje – i próbują to uwzględniać twórcy istotnych osiągnięć nauki. F. Capra przytacza tu przekonanie A. Einstaina, który ponoć powiedział .:

“ The fairest thing we can experience is the mysterious. It is the fundamental emotion which stands at the cradle of true art and true science. . . the mystery of the eternity of life, and the inkling of the marvellous structure of reality, together with the single-hearted endeavor to comprehend a portion, be it ever so tiny, of the reason that manifests itself in nature”.

Aby wytworzyć atmosferę sprzyjającą rozważaniom nad { związkami nauki z duchowością i mistycyzmem } może dobrze byłoby oglądnąć film, który był nadany wczoraj na Canal+
{ Mike Cahill "Początek", film produckcji USA, 2014 } . Sądzę, że zachwalanie tego filmu zostanie natychmiast skrytykowane przez osoby :”wysoce racjonalne”, tym nie mniej zaręczam, że jest to film nie nudny (historyjka bardzo oryginalna i "naukowa”), który „wciąga” i który jest na temat „Nauka a duchowość”.

~ Andrew Wader

P.S.

[ Fragmenty rozdziału książki Fridjof’a Capra i Pier Luigi Luisi.: „The system view of life” – część I]

13.1 Science and spirituality: a dialectic relationship

During its long evolutionary history, humanity has developed various pathways and methods

for obtaining and expressing knowledge about the self and the world, including philosophy,

science, religion, art, and literature. Among these, science and spirituality have been two

major driving forces of civilization.

The power of science (and its applications in technology) is responsible for material and

technological progress. Since the information technology revolution in the last century, in

particular, we have been witnessing an incredible expansion of our capabilities of global

communication and of our transport and travel facilities (even in outer space), while in

medicine we have enjoyed the discovery of unimaginable surgical devices and techniques,

which have had many beneficial impacts on our health. Spirituality (and its codification in

religion), on the other hand, is responsible for the internal growth of individuals, as well as

for ethical constraints on excessive consumption of the planet’s resources.

Since the turn of the century, it has become abundantly evident that, even though the

power of science and technology has brought us benefits never experienced before, the

ways in which these benefits have been achieved, and how they have been distributed

between and within countries, are now threatening the future well-being, and indeed the

very existence of humanity. We only need to mention the continuing threat of nuclear

weapons and the dangers of nuclear radiation; the many wars that seem to rage continually

around the world; the dramatic crises of global climate collapse, resource depletion, and

species extinction; and the severely unequal distribution of wealth and increase of poverty

in so many countries — all of which contribute to an existential crisis of humanity (to be

discussed in more detail in Chapter 17).

We have argued in Section 11.3 that these threatening aspects may be rooted in some

basic genetic features of humanity — and in particular of the male gender — such as aggres-

siveness and the desire for power, which are manifest in today’s predatory capitalism.

However, we have seen that humans also have positive, contrasting features, which we may

broadly associate with spirituality — the tendency to become a better human being, which

encompasses the inner elevation toward the numinous and the mysteries of the cosmos;

as well as love and respect for our fellow human beings. Religion and, more generally,

religiosity are expressions of this second important force of humanity. Just as technical

progress is the pragmatic side of science, so religion can be seen as the pragmatic side of

spirituality.

It is evident from this brief, introductory overview that the fate and well-being of

modem civilization will be shaped significantly by the balance (or lack thereof) between

the two opposing developments of technological progress and spiritual wisdom. Clearly, a

science “without a soul” would lead to disaster. Conversely, we cannot manage our complex

modem world with a purely spiritual approach. In this chapter, we shall analyze the basis

and implications of this dialectic relationship between science and spirituality.

13.2 Spirituality and religion

The view of science and religion as a dichotomy has a long history, especially in the

Christian tradition, and has recently been revived in several books written by scientists

(e.g., Dawkins, 2006; Gould, 1999; Hawking and Mlodinow, 2010), as we discuss briefly

in Section 13.3 below. On the other hand, there are many scientists who see no intrinsic

opposition between science and religion, or science and spirituality. At the very core of this

confusing situation, in our opinion, lies the failure of many authors to distinguish clearly

between spirituality and religion. In order to resolve the confusion, we shall carefully

examine the meaning of both of these terms, as well as the relationship between religion

and spirituality. We also want to remind our readers that we have discussed the meaning

and nature of science in some detail in the Introduction, at the very outset of this book.

In particular, we shall examine whether spiritual and religious worldviews are compatible

with the systems view of life that we have been discussing.

13.2.1 Spirit and spirituality

Spirituality is a much broader and more basic human experience than religion. It has two

dimensions: one going inward, or “upward,” as it were; and the other going outward,

embracing the world and our fellow human beings. Either of the two manifestations of

spirituality may or may not be accompanied by religion. Thus, when we say that scientists

like Einstein or Bohr were spiritual souls, we mean that they had a strong desire to come

closer to, or perhaps even identify with, the mysteries of the cosmos.


On the other hand, when we see people like Gandhi or Martin Luther King as spiritual

Obserwuj wątek
    • speedyhawk Martwe dusze 26.10.15, 23:36
      "Martwe znasz prawdy, nieznane dla ludu,
      widzisz świat w proszku, w każdej gwiazd iskierce.
      Nie znasz prawd żywch, nie obaczysz cudu.
      Miej serce i patrzaj w serce." (A.M)

      Nauka bez wartości duchowych umiera, bo człowiek czerpie idee naukowe właśnie stamtąd.
      Tylko, że duchowość zobiektywizowana, czyli naukowa nie istnieje i jeżeli ktoś próbuje ją
      analizować naukowo wyrzadza tym wielką krzywdę człowiekowi. Zabija ducha ludzkiego.
      To powinno być karane, jak każde inne morderstwo.
      • petrucchio Re: Martwe dusze 27.10.15, 02:55
        Kto wie, w niedalekiej przyszłości analizowanie naukowe duchowości może być uznane za przestępstwo i objęte przepisami kodeksu karnego, podobnie jak kilka innych kierunków badań.
        • speedyhawk Re: Martwe dusze 27.10.15, 13:56
          petrucchio napisał:

          > Kto wie, w niedalekiej przyszłości analizowanie naukowe duchowości może być uzn
          > ane za przestępstwo i objęte przepisami kodeksu karnego, podobnie jak kilka inn
          > ych kierunków badań.

          Wydaje mi się, że ludzie zajmujący się nauką sami zrozumieją, że nauka nie może badać
          zjawisk subiektywnych.
          Do tego jednak potrzeba pewnego rodzaju dojrzałości w ocenie możliwości nauki, co
          zapewne niedługo nastąpi, jako że nauka ma już niewiele do zaproponowaia w dziedzinie
          badań podstawowych.
          Wiek XX spowodował, że nauka zaczęła być traktowana jako sacrum.
          Niestety, tak nie jest i należy do tego przygotować się, właśnie duchowo. :)

          Ps. Jeżeli pisząc to miałeś na myśli nasz kraj, to ja się na polityce nie znam.
    • andrew.wader Re: Świat fizyczny, umysłowy i platońskim -Penrose 01.12.15, 21:38
      W dzisiejszym wydaniu dodatku "Nauka" - do Gazety Wyborczej" - jest wywiad z słynnym fizykiem i kosmologiem Roger'em Penrose.

      Początek jest dostępny pod.: wyborcza.pl/1,145452,19268207,roger-penrose-fizyk-pyta-boga-o-duze-liczby.html

      Wywiad ten dotyczy głównie jego "teorii eonów" ( cyklicznego Wszechświata) . Ale w tekście tym jest też bardzo ciekawy fragment, który dotyczy bardzo ogólnych prawidłowości ..."konstrukcji świata". Zachęcam aby się z tym wywodem zapoznać

      Co jeszcze oprócz tego istnieje? - dziennikarz

      - Są tacy, którzy twierdzą, że świat umysłowy - wrażenia, świadomość - jest najbardziej podstawową rzeczywistością.

      Ale o czyj umysł chodzi? Żyje nas już ponad 7 mld na świecie.

      - Wszystkich razem, generalnie o wszelkie wrażenia umysłowe i świadome doświadczenia. A trzecią realnością, o której piszę w swoich książkach, jest platoniczny świat idei matematycznych. Dla większości matematyków jest oczywiste, że byty matematyczne - takie jak ta ogromna liczba, o której wspominałem - gdzieś tam istnieją, a my je tylko odkrywamy, a nie tworzymy. Nie my decydujemy, co w tym świecie się znajduje. On jest nam dany. Najbardziej tajemnicze są związki między tymi trzema realnościami - światem fizycznym, umysłowym i platońskim. Te światy wzajemnie z siebie wynikają, ale nie zawierają się całkowicie w sobie.

      To znaczy?

      - Matematyka, jak się wydaje, kontroluje fizyczną rzeczywistość. Bo teorie fizyczne - np. teoria względności Einsteina - są bardzo precyzyjnie opisywane przez twierdzenia matematyczne, czasem bardzo skomplikowane. Nie mamy pojęcia dlaczego. Drugą tajemnicą jest to, jak ze świata fizycznego, materii, wyłania się świadomość, umysł. Wreszcie: nasz umysł może odkrywać platoński świat idei matematycznych. Uważam, że związki między tymi trzema rzeczywistościami są zagadką.

      Na czym polega ta zagadka?

      - Proszę zauważyć, że tylko niewielka część matematyki opisuje nasz fizyczny świat. Tak samo tylko mały fragment fizycznego świata wykazuje świadomość. Wreszcie tylko niewielka część świadomości używana jest do odkrywania całej matematyki. Te światy są jak wąż, który zjada własny ogon - wynikają z siebie, a jednocześnie nie zawierają się całkowicie jeden w drugim. To pewnego rodzaju paradoks i tajemnica. Nie rozumiem jej.

      W książce "Drogi do rzeczywistości" przypisuje pan kluczową rolę pięknu. Pisze pan, że czasem pomaga odkrywać, a czasem ogłupia.

      - Jeśli chcesz zrozumieć prawa fizyczne, piękno jest dobrym przewodnikiem. Ale trudno na nim całkowicie polegać, bo mamy różne poczucie piękna. Naukowcy np. bardzo się zachwycają własnymi teoriami, które już dla innych mogą nie być tak pociągające.

      Na jednym z rysunków w tej książce umieścił pan prawdę i piękno wewnątrz moralności.

      - Zrobiłem tak za Platonem, który uważał moralność za najważniejszą.

      Czyli zajmujący się pięknymi teoriami matematycy mają także silne poczucie moralności?

      - Nie jest to uniwersalna zasada, ale tak, wielu matematyków niepokoi się stanem świata wyborcza.pl/1,145452,19268207,roger-penrose-fizyk-pyta-boga-o-duze-liczby.html
      • speedyhawk Re: Świat fizyczny, umysłowy i platońskim -Penros 02.12.15, 00:06
        > - Proszę zauważyć, że tylko niewielka część matematyki opisuje nasz fizyczny św
        > iat. Tak samo tylko mały fragment fizycznego świata wykazuje świadomość. Wreszc
        > ie tylko niewielka część świadomości używana jest do odkrywania całej matematyk
        > i. Te światy są jak wąż, który zjada własny ogon - wynikają z siebie, a jednocz
        > eśnie nie zawierają się całkowicie jeden w drugim. To pewnego rodzaju paradoks
        > i tajemnica. Nie rozumiem jej.

        A coż w tym takiego tajemniczego? I co tutaj jest do rozumienia?
        Penrose jest już po 80-tce, a więc czas najwyższy na takie młodzieńcze iluzje.
        Jego życie kończy zataczać swe koło. Powraca powoli dziecinność, a wraz z nią
        świat baśni.
        • andrew.wader Idee matematyczne istnieją -a my je tylko odkywamy 02.12.15, 11:50
          speedyhawk napisał:

          > A coż w tym takiego tajemniczego? I co tutaj jest do rozumienia?
          > Penrose jest już po 80-tce, a więc czas najwyższy na takie młodzieńcze iluzje.
          > Jego życie kończy zataczać swe koło. Powraca powoli dziecinność, a wraz z nią
          > świat baśni.

          Życzyłbym wszystkim ... takiego dorobku intelektualnego jaki dokonał w życiu Roger Penrose.. Nic tylko.. proszę go prześcignąć..

          Natomiast mój wpis to zamieściłem głównie dlatego, że jest w nim fragment.:

          [" ... A trzecią realnością, o której piszę w swoich książkach, jest platoniczny świat idei matematycznych. Dla większości matematyków jest oczywiste, że byty matematyczne - takie jak ta ogromna liczba, o której wspominałem - gdzieś tam istnieją, a my je tylko odkrywamy, a nie tworzymy. .."]

          Kiedyś w niniejszej grupie dyskusyjnej odbywała się dyskusja na ten temat.. i jako, że większość uczestników wykazuje tu "poprawność establishmentową " .. opowiadała się za opcją.. że owe idee nie istnieją obiektywnie.. że my je tworzymy .. Można by liczyć na to, że osoby te odezwą się teraz i powtórzą argumenty .. przemawiające przeciwko opinii Penrose'a .. Jest to bardzo ważna kwestia.. gdyż dotyczy { podstaw konstrukcji Wszechrzeczy }. ~ Andrew Wader
          • by_t Re: Idee umysłu 02.12.15, 14:15
            „Gdzieś tam istnieją” – no dokładnie w mózgu (co zazwyczaj "mózgowi wydaje się" oczywiste) – a umysł nadrabiając niedostatki poznania i dbając o dobrostan organizmu uzupełnia obraz o idee – „indywidualny Platon” wiecznie żywy – łapy opadają.

            Co to jest „poprawność estabishmentowa”? – coś jak poprawność polityczna –
            nazywana czasami „lewackością” ?
          • speedyhawk Re: Idee matematyczne istnieją -a my je tylko odk 02.12.15, 14:29
            andrew.wader napisał:

            > Życzyłbym wszystkim ... takiego dorobku intelektualnego jaki dokonał w życiu
            > Roger Penrose.. Nic tylko.. proszę go prześcignąć..

            A jaki to ma związek z tym, co napisałem? Każdy kiedyś jest młody i wielu z nas zachwycało
            bądź zachwyca swoje otoczenie, a niektórzy cały świat swoją myślą.
            W tym wszystkim jest jednak bezlitosna prawda naszego Wszechświata. A mianowicie taka,
            że jest on obojętny na to. Penrose jest urodzonym matematykiem, nie fizykiem i dlatego
            jego punkt widzenia w fizyce teoretycznej jest bardzo cenny, ale globalnie może być błędny.
            Podobnie z resztą jak niejaki Max Tegmark który polemizuje z Penrose na temat świadomości.
            Penrose twierdzi, że świadomość opiera się na zjawiskach kwantowych, a Tegmark. że nie,
            umysł ludzki jest ukladem klasycznym.
            Problem jest w tym, że oboje nie mają racji. To spór matematyków. Nierealny, jak cała
            matematyka.
    • woxilo Re: Nauka a duchowość i mistycyzm - F. Capra 15.12.15, 04:15
      Dziękuję / artykuł ciekawy ,lecz żaden film czy książka o mistycyzmie ,nie odda wieloletnich osobistych przeżyć poraktycznych
      • speedyhawk Re: Nauka a duchowość i mistycyzm - F. Capra 15.12.15, 17:46
        woxilo napisał(a):

        > lecz żaden film czy książka o mistycyzmie ,nie odda wieloletnich osobistych przeżyć poraktycznych

        Odda, tylko musi byc odbierana przez czlowieka znajdujacego sie w podobnym urojeniu.
        • woxilo Re: Nauka a duchowość i mistycyzm - F. Capra 15.12.15, 18:30

          speedyhawk 15.12.15, 17:46

          woxilo napisał(a):

          > lecz żaden film czy książka o mistycyzmie ,nie odda wieloletnich osobistych przeżyć poraktycznych

          Odda, tylko musi byc odbierana przez czlowieka znajdujacego sie w podobnym urojeniu.

          Urojenia wielkościowe (mania wyższości ) ,paranoje i zwidy ( epileptyczne ) to propaguje dzisiejsze chrześcijaństwo i katolicyzm .
          • woxilo Re: Nauka a duchowość i mistycyzm - F. Capra 15.12.15, 19:38
            MISTYK CZYLI WTAJEMNICZONY W WIEDZĘ TAJEMNĄ , jak Jezus Chrystus , Dalajlama ,Budda to nie urojenie tylko żywa ,ponadczasowa wiedza.
            • speedyhawk Re: Nauka a duchowość i mistycyzm - F. Capra 15.12.15, 19:53
              woxilo napisał(a):

              > MISTYK CZYLI WTAJEMNICZONY W WIEDZĘ TAJEMNĄ , jak Jezus Chrystus , Dalajlama
              > ,Budda to nie urojenie tylko żywa ,ponadczasowa wiedza.

              Nie ma wiedzy tajemnej. Jest tylko wiedza i niewiedza.
              • woxilo Re: Nauka a duchowość i mistycyzm - F. Capra 15.12.15, 20:57

                speedyhawk 15.12.15, 19:53

                woxilo napisał(a):

                > MISTYK CZYLI WTAJEMNICZONY W WIEDZĘ TAJEMNĄ , jak Jezus Chrystus , Dalajlama
                > ,Budda to nie urojenie tylko żywa ,ponadczasowa wiedza.

                Nie ma wiedzy tajemnej. Jest tylko wiedza i niewiedza.

                Wobec tego mistycyzm jest wiedzą świadomą ,a religie nieświadomością zbiorową i fanatyzmem urojonym.
          • speedyhawk Re: Nauka a duchowość i mistycyzm - F. Capra 15.12.15, 19:51
            woxilo napisał(a):

            > Urojenia wielkościowe (mania wyższości ) ,paranoje i zwidy ( epileptyczne )
            > to propaguje dzisiejsze chrześcijaństwo i katolicyzm .

            Religia to inna sprawa. Jest silna dzięki wspólnocie. Bez niej nie ma racji bytu.
            Musi mieć swoich bogów, oczywiście fałszywych. Wyznawcy boją się boga swojego
            i dlatego wierzą w to co im przekazali mesjasze.
            Dzieje się tak dlatego, że człowiek nie rozumie sensu świata i zaakceptuje każdą
            bzdurę która go uspakaja.
    • andrew.wader Re: Tunele czasoprzestrzenne - Kip Thorne 15.12.15, 21:42
      Duchowość i mistycyzm - jako źródła inspiracji do badań naukowych ! Wydaje mi się, że warto ten temat analizować na przykładach. W zeszłotygodniowym dodatku do Gazety Wyborczej „Nauka dla każdego” opublikowano artykuł o Kip Thorne’ie Początek jest dostępny pod
      wyborcza.pl/1,145452,19305498,kip-thorne-slucha-jak-zderzaja-sie-czarne-dziury.html
      W P.S. zamieszczam fragmenty tego artykułu - gdyż informuje on właśnie co inspirowało tego fizyka.. A tak nawiasem mówiąc .. nie jest oczywiście proste aby wiedzieć… co współcześnie sądzą najbardziej kompetentni fizycy o takich pomysłach teoretycznych jak „tunele czasoprzestrzenne”. ~ Andrew Wader

      [ ….
      Jak przenieść się do Wegi

      Thorne jest przykładem naukowca, którego badania były wprost inspirowane literaturą i filmem. Zwykle bywa na odwrót - to pisarze i scenarzyści czerpią pomysły do swoich fabuł z prawdziwych odkryć naukowych.

      Przygodę z literaturą przeżył na początku lat 80. zeszłego wieku. Jego przyjaciel, astronom Carl Sagan pisał wtedy powieść fantastycznonaukową "Kontakt" (na jej podstawie powstał potem głośny film z Jodie Foster w roli głównej). Sagan poprosił Thorne'a, by ten sprawdził kilka fragmentów, w których wykorzystywał czarne dziury do błyskawicznego przeniesienia bohaterów do odległej o 26 lat świetlnych gwiazdy Wega. Nie chciał, aby jego pomysły przeczyły fizyce. Thorne z początku go zmartwił - powiedział, że czarne dziury nie nadają się do międzygwiezdnych podróży, bo nie ma z nich żadnego wyjścia. Podróżnik ugrzęźnie w ich środku i zostanie doszczętnie zmiażdżony.

      Ale kiedy wracał ze spotkania z Saganem, gdzieś na drodze stanowej nr 5 zaświtała mu w głowie pewna myśl: gdyby dwie takie dziury połączyły się swoimi osobliwościami, to w czasoprzestrzeni utworzyłby się tunel. Takie tunele były już rozważane przez fizyków wcześniej, zostały dość wcześnie odkryte jako matematyczne rozwiązania równań Einsteina, ale z obliczeń wynikało, że nie są trwałe. Najmniejsze zakłócenie - nie tylko statek z astronautą, ale choćby jeden kwant światła - powoduje, że momentalnie się zwężają i zasklepiają. Podróżnik zostałby uwięziony w nich na zawsze jak w czarnej dziurze.

      Thorne wymyślił jednak, jak wzmocnić i ustabilizować tunel. Trzeba go wypełnić materią lub polem fizycznym, którego grawitacja odpychałaby jego ściany od siebie. To musi być dość egzotyczna materia, bo jej własności są całkowicie inne niż tej materii, z którą mamy do czynienia na Ziemi. Na przykład grawitacyjnie odpycha, a nie przyciąga. Na razie na Ziemi nie dysponujemy nawet jej szczyptą, ale teoretycznie nie jest ona sprzeczna z zasadami fizycznymi i być może dostatecznie rozwinięta cywilizacja jest w stanie ją wyprodukować.

      Carl Sagan był bardzo zadowolony, zrobił korektę w powieści, a Thorne razem ze swoimi studentami Michaelem Morrisem i Ulvi Yurtseverem w 1987 roku napisał pracę naukową o czasoprzestrzennych tunelach do szybkich podróży międzygwiezdnych. Opublikował ją "American Journal of Physics".
      ...cdn...
      • andrew.wader Re: Tunele czasoprzestrzenne - Kip Thorne 15.12.15, 21:45
        cd - fragmentów artykułu wyjaśniającego co było inspiracją dla Kip Thorne'a

        [... "Eksplodujące wehikuły czasu

        Krótko potem Thorne zdał sobie sprawę z tego, że taki tunel może także umożliwić podróż nie tylko w przestrzeni, lecz także w czasie, czyli może stać się wehikułem czasu, który przeniesie nas do przeszłości. W jaki sposób? Wyobraź sobie przez chwilę
        ?..
        Taki scenariusz Thorne wydrukował w szacownym "Physical Review Letters", co odbiło się głośnym echem w świecie nauki (np. zadzwonił jeden z jego bliskich przyjaciół fizyków zaniepokojony tym, że Thorne dostał demencji lub zwariował), a przede wszystkim w mediach. Prasowe tytuły krzyczały: "Fizycy wynajdują wehikuły czasu!".

        Trochę za wcześnie, bo już dwa lata później pojawiły się wyliczenia, które podawały w wątpliwość możliwość skonstruowania trwałego wehikułu czasu. - Nie ma co do tego wciąż pewności, ale prawdopodobnie każda próba przekształcenia tunelu czasoprzestrzennego w wehikuł musi skończyć się wielką eksplozją - mówi dzisiaj Thorne. Chodzi o to, że tworzy się zamknięta pętla czasowa, która wywołuje zgubne sprzężenie zwrotne. Dla wehikułu zabójcza jest najmniejsza porcja promieniowania, która do niego wpadnie. Promieniowanie cofa się w czasie, nakłada się na swoją wersję z przeszłości i podwaja natężenie. Krążąc w zamkniętej pętli pomiędzy dwoma ujściami tunelu, natężenie promieniowania rośnie do nieskończoności. I to w jednej chwili. Tunel zamyka się w błysku eksplozji.
        Obcy z piątego wymiaru

        ?.

        W bestsellerowej "Krótkiej historii czasu" Stephen Hawking podpierał się argumentem z dziedziny... turystyki. Jeśli bowiem kiedyś zostaną skonstruowane wehikuły cofające w czasie, to już dziś witalibyśmy całe hordy turystów z przyszłości. A na razie nigdzie ich nie widać.

        Wydaje się więc, że tunele czasoprzestrzenne w przeszłość nas nie zaprowadzą, choć - temu nikt dotąd nie zaprzeczył - mogą z powodzeniem służyć jako droga na skróty do odległych gwiazd. Tylko skąd taki tunel wziąć? W swojej pracy Thorne podał przepis na to, jak można byłoby go stworzyć. Opierał się na hipotetycznej pianie kwantowej, która - zgodnie z mechaniką kwantową - wypełnia czasoprzestrzeń w bardzo małej skali. Żeby ją zobaczyć, musielibyśmy mieć mikroskop, który potrafi dostrzec szczegóły o rozmiarze 10-33 centymetra. To setki trylionów razy mniejszy rozmiar niż średnica jądra atomowego. W tej skali czasoprzestrzeń rozpada się na osobne kwanty, a próżnia przypomina kwantową pianę, w której nieustannie powstają i znikają miniaturowe tuneliki czasoprzestrzenne. Taka piana jest wszędzie: we wnętrzu czarnych dziur, w przestrzeni międzygwiezdnej, na Ziemi, w naszym mózgu.

        Thorne mówi: - Można sobie wyobrazić, że pewna zaawansowana cywilizacja wydobywa taki tunel z kwantowej piany i powiększa do dużych rozmiarów. Naturalnych tuneli zapewne w przyrodzie nie ma - sądzi fizyk, bo ich powstanie jest niezwykle mało prawdopodobne, a poza tym bez egzotycznej materii są one niestabilne. Jeśli więc kiedykolwiek natrafimy na taki tunel, to będzie to niechybny znak, że zrobili to obcy. Tak jak w filmie "Interstellar", hollywoodzkim przeboju z zeszłego roku.

        Przygodę z tym filmem Thorne poniekąd zawdzięcza także Carlowi Saganowi. Na początku lat 80., gdy Thorne prowadził życie samotnego ojca wychowującego nastoletnią córkę (było to jeszcze na długo przed małżeństwem z Carolee i myślowymi podróżami wehikułem czasu), Sagan zorganizował mu randkę w ciemno z dziennikarką naukową Lyndą Obst. Romans się jednak nie kleił, ale zamiast romantycznego związku między Thorne'em i Obst zawiązała się wieloletnia przyjaźń. Lynda wkrótce porzuciła dziennikarstwo i została producentką filmową, jedną z najlepszych w Hollywood.

        Kiedy w 2005 roku wpadła na pomysł filmu science fiction, w którym miały pojawić się tunele czasoprzestrzenne, czarne dziury, fale grawitacyjne i istoty z wyższych wymiarów, to natychmiast pomyślała o Kipie Thornie. Fizykowi pozostawały tylko cztery lata do emerytury, więc nie miał nic do stracenia. Został konsultantem naukowym i znowu mógł się oddać swojemu ulubionemu zajęciu - wymyślaniu scenariuszy, które pomogłyby akcji filmu bez łamania podstawowych praw natury. I znowu znakomicie mu się to udało, choć - przyznaje bez bicia - Christopher Nolan, który reżyserował film, zmusił go do kilku bolesnych kompromisów. Żeby fabuła Interstellar trzymała się kupy, potrzebne były dwie czarne dziury, ale Nolan zgodził się tylko na jedną, uznając, że scenariusz nie może być zbyt skomplikowany dla przeciętnego widza. Zresztą, ledwo udało się go przekonać, że nie da się podróżować z prędkością większą od światła (Thorne wybijał mu to z głowy przez dwa tygodnie). Cóż, nie sposób zrobić kinowy hit całkowicie zgodnie z prawami fizyki...."]

        cdn..
      • andrew.wader Re: Tunele czasoprzestrzenne - Kip Thorne 15.12.15, 21:48
        cd fragmentów artykułu ....teraz.. o przewidywaniach Kip Thorne'a

        ["...Rozmowa z Kipem Thorne'em.

        Piotr Cieśliński: Kiedy zdecydował pan, że będzie badaczem czarnych dziur?

        Kip Thorne: Jako dziecko marzyłem o tym, żeby być kierowcą pługu śnieżnego. W Górach Skalistych, gdzie się urodziłem, było mnóstwo śniegu zimą, więc taki pług mógł usypać wysoką górę! Kiedy jednak mama wzięła mnie na wykład o Układzie Słonecznym, postanowiłem zostać astronomem. A gdy miałem 14 lat, przeczytałem książkę "One, two, three... Infinity" George'a Gamowa, radzieckiego astrofizyka, który uciekł na Zachód. I zakochałem się w astrofizyce.

        Często się pan zakłada. Na co teraz by pan postawił milion dolarów?

        - W ciągu najbliższych dwóch lat - to moja prognoza - po raz pierwszy zarejestrujemy fale grawitacyjne, które będą wzbudzone przez zderzające się czarne dziury. Przy odrobinie szczęścia to może stać się jutro. W takiej kolizji prawie nie ma emisji fal elektromagnetycznych - całą energię zabierają fale grawitacyjne. Wygląda to jak sztorm na morzu, ale morzem jest przestrzeń, która nas otacza. Byłem jednym z trzech fizyków, którzy na początku lat 80. zeszłego wieku zaczęli obmyślać projekt detektora takich fal.

        Długo to trwało.

        - Dopiero co powstały niezwykle precyzyjne lasery do pomiaru odległości. Fala grawitacyjna wywoła na Ziemi tylko nieznaczne rozciąganie przestrzeni - ramiona detektora LIGO, które mierzą kilka kilometrów, wydłużą się o ledwie jedną tysięczną średnicy jądra atomu. A jądro jest 100 tys. razy mniejsze od samego atomu. I taką zmianę trzeba wykryć. LIGO otwiera całkiem nowe okno do obserwacji Wszechświata. W najbliższych kilku latach, kiedy detektor osiągnie projektowaną czułość, będzie miał zasięg kilku miliardów lat świetlnych - z takiej odległości będzie wykrywać zderzenia czarnych dziur, gwiazd neutronowych, może nawet czarnej dziury ze struną kosmiczną.

        A cóż to za struna?

        - Hipotetyczny twór, który mógł powstać tuż po Wielkim Wybuchu, gdy gwałtownie spadała temperatura Wszechświata. W tym sensie przypomina pęknięcie w lodzie, powstające, gdy woda zamarza. Tyle że jest to defekt samej próżni. Naprawdę zazdroszczę młodym fizykom, którzy teraz zaczynają karierę lub dopiero idą na studia. ?.?]
      • speedyhawk Re: Tunele czasoprzestrzenne - Kip Thorne 16.12.15, 02:10
        andrew.wader napisał:

        > Ale kiedy wracał ze spotkania z Saganem, gdzieś na drodze stanowej nr 5 zaświta
        > ła mu w głowie pewna myśl: ...

        Miał szczęście że wracał drogą stanową i to nr 5. Inaczej nic by mu nie zaświtało.
        Panowie, szanujmy wspomnienia.
        • woxilo Re: Tunele czasoprzestrzenne - Kip Thorne 16.12.15, 05:19

          speedyhawk 16.12.15, 02:10

          andrew.wader napisał:

          > Ale kiedy wracał ze spotkania z Saganem, gdzieś na drodze stanowej nr 5 zaświta
          > ła mu w głowie pewna myśl: ...

          Miał szczęście że wracał drogą stanową i to nr 5. Inaczej nic by mu nie zaświtało.
          Panowie, szanujmy wspomnienia.

          Tak czysta prawda ,niekiedy jedyne co nam w życiu zostaje to wspomnienia ,marzenia ,i dlatego nauczmy się szanować i kochać bliskich ( a prawdziwy , dojrzały ,szacunek i miłość to empatia -współodczuwanie emocjonalne ) .
          • andrew.wader "Pielęgnujmy w sobie magię" - Dodatek "Nauka" 24.12.15, 17:52

            Zwracam uwagę na mały artykulik Olgi Woźniak, wydrukowany w dodatku „Nauka” do Gazety Wyborczej” w dniu 22.12.2015 , pt.: Pielęgnujmy w sobie magię. I tak żyjemy w iluzji,
            dostępny po części pod .:
            wyborcza.pl/1,145452,19379974,pielegnujmy-w-sobie-magie-i-tak-zyjemy-w-iluzji.html

            Fragmenty tego artykułu przytaczam w P.S.

            Czytając ten tekst, przypomniałem sobie, że w zakresie psychologii klinicznej prawidłowość ta jest znana od dawna.: Ludzie przygnębieni ( z depresją ) ocenianą świat realistycznie, ludzie którzy czują się dobrze oceniają różne mierzalne aspekty świata nierealistycznie, .. "na wyrost". Można to wykazać przez proste eksperymenty. Myślę, że warto to wiedzieć. ~ Andrew Wader

            P.S.
            [„ .. Każdy człowiek zdrowy psychicznie żyje w pewnej iluzji. Dlaczego więc mielibyśmy jej zaprzeczać, wykluczając z naszego życia Świętego Mikołaja? Rozmowa z dr Ewą Jarczewską-Gerc.
            Olga Woźniak: Czy warto opowiadać dzieciom bajki o Świętym Mikołaju, utrzymywać je w iluzji?

            Dr Ewa Jarczewska-Gerc, psycholog motywacji, Uniwersytet SWPS*: Ależ my, dorośli, nieustająco żyjemy w iluzji. Dba o to nasz umysł, byśmy postrzegali się lepiej, niż jest w istocie. Uważamy, że jesteśmy nieco mądrzejsi, piękniejsi, nieco bardziej moralni niż w rzeczywistości. Wierzymy też, że mamy wpływ na zdarzenia losowe, że jednak to, co nam się przytrafia, nie jest takim zupełnym zbiegiem okoliczności. To zniekształcenie poznawcze nazywa się inklinacją pozytywną.

            I to dobrze, że je mamy?

            - Oczywiście. Bardzo realistycznie siebie i świat wokół oceniają ludzie o usposobieniu depresyjnym. Oni świetnie się ze sobą kontaktują, są krytyczni. Ale czy przez to stają się szczęśliwsi? Każdy człowiek zdrowy psychicznie żyje zatem w pewnej iluzji. Dlaczego więc mielibyśmy jej zaprzeczać, wykluczając z naszego życia Świętego Mikołaja? Zwłaszcza że ma on bardzo pozytywne konotacje.

            Związane z prezentami?

            - Raczej uosabia pewien moralny porządek, w który dobrze jest wierzyć, który stanowi bazę naszego poczucia sprawiedliwości: że dobro jest zawsze nagradzane, a zło karane. To daje poczucie bezpieczeństwa. Zresztą nieważne jest to, jak jest obiektywnie, to nasza wiara pozwala nam przekraczać ograniczenia. Zna pani historię Alojzego Piontka?

            Tego górnika?

            - Tak, w latach 70. był znaną postacią. Jako jeden z nielicznych przeżył przysypany w kopalni 780 metrów pod ziemią. Przetrwał ponad sześć i pół doby, pijąc własny mocz. Mało kto wierzył, że którakolwiek z ofiar mogła jeszcze żyć. Jego uratowanie nazwano cudem w Zabrzu, bo to był pierwszy odnotowany whistorii górnictwa przypadek, by zasypany górnik, sam, w małej przestrzeni, bez żywności i wody, przetrwał tak długi czas i doczekał ratunku.

            Na czym polegał ten cud?

            - Otóż słyszałam, że kiedy już naprawdę ledwo żył, wydawało mu się, że usłyszał, tam pod ziemią, żabę. Obiecał sobie, że nie umrze, bo musi ją złapać i zjeść. I to utrzymało go przy życiu. Żadnej żaby tam oczywiście nie było. Dlatego ważniejsze od obiektywnej rzeczywistości jest to, w co wierzymy. A co jest złego w wierze w Mikołaja?

            Że promuje nieprawdziwą wizję świata. Rzeczywistość nie jest czarno-biała. Świat jest niesprawiedliwy.

            - Z filozofii Hegla wynika, że świat, owszem, jest okrutny, ale jest też dobry. Jest brzydki i piękny, łatwy i trudny. Nasze działanie też jest takim paradoksem. Cel, do którego dążymy, może być źródłem pozytywnych emocji, ale droga do niego jest pełna przeszkód i wyrzeczeń. Osiąganie celu jest wewnętrznie sprzeczne. Do tego można obiektywnie wcale nie mieć możliwości osiągnięcia tego celu, ale jeśli w coś uwierzymy, pewnie nam się to powiedzie. Dlatego należy pielęgnować w sobie wiarę w odrobinę magii. I uczyć tego dzieci….”]


            • woxilo Re: "Pielęgnujmy w sobie magię" - Dodatek "Nauka 24.12.15, 18:15
              Oczywiście Wyobraźnia ludzka jest nieskończona ( Magia ,Wierzenia ,Sny , Intuicyjne Przeczucia , itp)
            • speedyhawk Re: "Pielęgnujmy w sobie magię" - Dodatek "Nauka 24.12.15, 19:10
              andrew.wader napisał:

              > Czytając ten tekst, przypomniałem sobie, że w zakresie psychologii klinicznej
              > prawidłowość ta jest znana od dawna.: Ludzie przygnębieni ( z depresją ) oceni
              > aną świat realistycznie, ludzie którzy czują się dobrze oceniają różne mierza
              > lne aspekty świata nierealistycznie, .. "na wyrost". Można to wykazać przez pro
              > ste eksperymenty. Myślę, że warto to wiedzieć.

              To prawda, ale czy warto to wiedzieć?
              I tak i nie.
              Nie, ponieważ to prowadzi to ograniczenia naszej swobody rytmu życia, jego piękna,
              które wyraża się poprzez niepowtarzalność przeżyć będących odbiciem naszego widzenia
              świata. Kiedy to widzenie jest zbyt realistyczne nie stać nas na ryzyko, bo znamy jego cenę.
              Tak, ponieważ kiedy przyjdzie nam podnieść jakieś cierpienie tracąc wiele z tego co mamy
              lub prawie wszystko, nawet duszę. Duszę tracimy wtedy, kiedy nie jesteśmy w staniu już
              przeżywać większych emocji, a w stanie depresyjnym nawet prostych przeżyć jakich dostarcza
              każdy dzień. Żeby chcieć wstać rano z łóżka trzeba widzieć sens w bezsensie tego wstawania.
              Pierwsze pytanie jakies się wtedy na usta ciśnie to, po co? Po to żeby sie za kilka godzin
              znowu do lóżka położyć? Depresja to stan bez duszy w którym widać wszystko takim jakie
              jest. A jest obdarte ze wszystkiego.
              Życie w depresji to życie w prawdzie, a życie w prawdzie to życie bez iluzji, którą tworzy
              emocja, a ta ostatnia jest produktem świadomości seksualnej która z kolei nas zwodzi po to,
              abyśmy chcieli iść do przodu i w tym pochodzie się rozmnażać.
              Rozmnażać swoje marzenia, myśli, zamiary i w końcu samych siebie.
              • woxilo Re: "Pielęgnujmy w sobie magię" - Dodatek "Nauka 24.12.15, 19:34
                speedyhawk 24.12.15, 19:10
                andrew.wader napisał:

                > Czytając ten tekst, przypomniałem sobie, że w zakresie psychologii klinicznej
                > prawidłowość ta jest znana od dawna.: Ludzie przygnębieni ( z depresją ) oceni
                > aną świat realistycznie, ludzie którzy czują się dobrze oceniają różne mierza
                > lne aspekty świata nierealistycznie, .. "na wyrost". Można to wykazać przez pro
                > ste eksperymenty. Myślę, że warto to wiedzieć.

                To prawda, ale czy warto to wiedzieć?
                I tak i nie.
                Nie, ponieważ to prowadzi to ograniczenia naszej swobody rytmu życia, jego piękna,
                które wyraża się poprzez niepowtarzalność przeżyć będących odbiciem naszego widzenia
                świata. Kiedy to widzenie jest zbyt realistyczne nie stać nas na ryzyko, bo znamy jego cenę.
                Tak, ponieważ kiedy przyjdzie nam podnieść jakieś cierpienie tracąc wiele z tego co mamy
                lub prawie wszystko, nawet duszę. Duszę tracimy wtedy, kiedy nie jesteśmy w staniu już
                przeżywać większych emocji, a w stanie depresyjnym nawet prostych przeżyć jakich dostarcza
                każdy dzień. Żeby chcieć wstać rano z łóżka trzeba widzieć sens w bezsensie tego wstawania.
                Pierwsze pytanie jakies się wtedy na usta ciśnie to, po co? Po to żeby sie za kilka godzin
                znowu do lóżka położyć? Depresja to stan bez duszy w którym widać wszystko takim jakie
                jest. A jest obdarte ze wszystkiego.
                Życie w depresji to życie w prawdzie, a życie w prawdzie to życie bez iluzji, którą tworzy
                emocja, a ta ostatnia jest produktem świadomości seksualnej która z kolei nas zwodzi po to,
                abyśmy chcieli iść do przodu i w tym pochodzie się rozmnażać.
                Rozmnażać swoje marzenia, myśli, zamiary i w końcu samych siebie.

                Bardzo Trafna Myśl :) dodam że ludzkość pożąda seksu ,w równym stopniu jak boi się śmierci ,ponieważ SEKS (RADOŚĆ MIŁOŚĆ) i ŚMIERĆ (SMUTEK ,DEPRESJA ) TO DWIE NAJPIERWOTNIEJSAZE SIŁY WER WSZECHŚWIECIE ,STERUJĄCE ,CYKLICZNYMI RYTMAMI KAŻDEGO ŻYWEGO STWORZENIA NA ZIEMI .
                • woxilo Re: "Pielęgnujmy w sobie magię" - Dodate 25.12.15, 14:36
                  speedyhawk 24.12.15, 19:10
                  andrew.wader napisał:

                  .
                  Duszę tracimy wtedy, kiedy nie jesteśmy w staniu już
                  przeżywać większych emocji, a w stanie depresyjnym nawet prostych przeżyć jakich dostarcza
                  każdy dzień. Żeby chcieć wstać rano z łóżka trzeba widzieć sens w bezsensie tego wstawania.
                  Pierwsze pytanie jakies się wtedy na usta ciśnie to, po co? Po to żeby sie za kilka godzin
                  znowu do lóżka położyć? Depresja to stan bez duszy w którym widać wszystko takim jakie
                  jest. A jest obdarte ze wszystkiego.
                  Życie w depresji to życie w prawdzie, a życie w prawdzie to życie bez iluzji, którą tworzy
                  emocja, a ta ostatnia jest produktem świadomości seksualnej która z kolei nas zwodzi po to,
                  abyśmy chcieli iść do przodu i w tym pochodzie się rozmnażać.
                  Rozmnażać swoje marzenia, myśli, zamiary i w końcu samych siebie.

                  Duszę (psychikę / ducha /umysł ) tracimy wtedy ,kiedy nasz świat psychiczny / duchowy ,oddziela się od naszej materialnej połowy i myśląc dualistycznie ,uważamy że nasza duchowa połowa to oddzielny byt ,nazywając go Bogiem Stwórcą ,a paranoje w których się zatracamy dominują całkowicie naszą psychikę ,myślenie , percepcię i wyobrażenia .
                  • speedyhawk Re: "Pielęgnujmy w sobie magię" - Dodate 25.12.15, 16:11
                    woxilo napisał(a):

                    > Duszę (psychikę / ducha /umysł ) tracimy wtedy ,kiedy nasz świat psychiczny /
                    > duchowy ,oddziela się od naszej materialnej połowy ...

                    Tutaj jest forum nauka i ja o tym nie zapominam. Uzywam slowa "dusza" w tym sensie
                    w jakim kiedys tutaj uzywala go Majka Monacka.
                    Dusza jest materialna i mozna ja wykryc miedzy innymi poprzez placebo podawane pacjentom.
                    Uwazam, ze tzw. dusza to system emocjonalny. A zatem kazda choroba emocji jest choroba
                    duszy. Choroba emocji nazywana jest w medycynie nerwica i jej dlugotrwale dzialanie prowadzi
                    do depresji.
                    • woxilo Re: "Pielęgnujmy w sobie magię" - Dodate 25.12.15, 21:37
                      speedyhawk 25.12.15, 16:11
                      woxilo napisał(a):

                      > Duszę (psychikę / ducha /umysł ) tracimy wtedy ,kiedy nasz świat psychiczny /
                      > duchowy ,oddziela się od naszej materialnej połowy ...

                      Tutaj jest forum nauka i ja o tym nie zapominam. Uzywam slowa "dusza" w tym sensie
                      w jakim kiedys tutaj uzywala go Majka Monacka.
                      Dusza jest materialna i mozna ja wykryc miedzy innymi poprzez placebo podawane pacjentom.
                      Uwazam, ze tzw. dusza to system emocjonalny. A zatem kazda choroba emocji jest choroba
                      duszy. Choroba emocji nazywana jest w medycynie nerwica i jej dlugotrwale dzialanie prowadzi
                      do depresji.

                      Tylko że Mistycyzm ,Magia i Duchowość to nauka o Metanauce ,Metafizyce ,Fizyce Kwantowej , Astrofizyce ,Kundalini Jodze , wiem bo mam lata praktyki medytacyjnej ( 30 lat ) w badaniu swoich emocjii /psychiki / ducha ,a emocje których jest wiele i zmieniają się ( taka dynamika emocjonalna ) -Miłość/Strach ,Gniew /Spokój ,Obawa ,Strach ,Pożądanie , Egoizm ,Lenistwo ,Pycha ,Chciowość ,Zazdrość ,itp. to coś subiektywnego ,.niematerialnego ,

                      z którymi psychika ma powiązanie ,to prawa połowa mózgu - ponadczasowa ,duchowa ,kreatywna ,intuicyjna ,,można tylko empirycznie potwierdzić to co się czuje ,a mianowicie emocje /uczucia ,a człowiek nie ma jednej emocji ,ich występowanie to silna energia ,o zmiennym natężeniu jak np. Gniew czy Strach ,mające wpływ na ciało lewą półkuję mózgu -logiczną ,.materialną ,a wszystkie te emocje i psychikę ( ducha ludzkiego ) łączy jeden wspólny system nerwowy porozrzcany po ciele ,biegnący od obu półkul mózgu ( dwie półkule mózgu ( materialna i niematerialna ,logiczna /cielesna i psychiczna /emocjonalna , łączy ciało Modzelowate -siedlisko emocji ) a wszystko łączy system nerwowy rozsiany po całym ciele .
                      • woxilo Re: "Pielęgnujmy w sobie magię" - Dodate 26.12.15, 00:44

                        speedyhawk 25.12.15, 16:11


                        > Duszę (psychikę / ducha /umysł ) tracimy wtedy ,kiedy nasz świat psychiczny /
                        > duchowy ,oddziela się od naszej materialnej połowy ...

                        Tutaj jest forum nauka i ja o tym nie zapominam. Uzywam slowa "dusza" w tym sensie
                        w jakim kiedys tutaj uzywala go Majka Monacka.
                        Dusza jest materialna i mozna ja wykryc miedzy innymi poprzez placebo podawane pacjentom.
                        Uwazam, ze tzw. dusza to system emocjonalny. A zatem kazda choroba emocji jest choroba
                        duszy. Choroba emocji nazywana jest w medycynie nerwica i jej dlugotrwale dzialanie prowadzi
                        do depresji.

                        Jest to bardzo błędne stwierdzenie Majki Konackiej ,dlatego że większość ludzi ma bardzo ograniczone spojrzenie na rzeczywistość obiektywną i ciasne choryzonty poznawcze ,umysłowe ,wyjaśnia to od dawna fizyka kwantowa i kogniwistyka :

                        wyborcza.pl/duzyformat/1,149687,19387932,bog-matematyka-i-zdrowy-rozsadek-rozmowa-z-ks-prof-michalem.html

                        fragment :W swojej najnowszej książce "Bóg i geometria" pisze pan: "największe osiągnięcie współczesnej fizyki stanowi odkrycie, że nasz zdrowy rozsądek jest ograniczony do bardzo wąskiej dziedziny codziennego doświadczenia, a poza nią rozciąga się obszar, do którego nasze zmysły nie mają dostępu".

                        - To najważniejsza lekcja, jaką dała nam fizyka. Materia, z której jesteśmy zbudowani, traci swój zwyczajny sens, gdy się w nią coraz bardziej zagłębiamy - badając zjawiska w skali subatomowej. Według współczesnej fizyki ten solidny stół, przy którym siedzimy, to głównie pustka. Zbiór pól fizycznych, chmur elektronowych, fal prawdopodobieństwa, a nie twarda materia, substancja, której można dotknąć. Fizyka uczy, że trzeba mieć ograniczone zaufanie do zdrowego rozsądku i naszych zmysłów, bo one są bardzo topornym narzędziem do poznawania rzeczywistości.

                        Czy są takie pytania, na które nauka nigdy nie będzie w stanie odpowiedzieć?

                        - Historia pokazuje, że w nauce nigdy nie należy mówić nigdy. Wiele z tego, co się wydawało niepoznawalne, odkryliśmy szybciej, niż mogliśmy przypuszczać. Pewne ograniczenie nakłada prędkość światła, bo są takie miejsca w kosmosie, z których światło nie zdążyło do nas jeszcze dotrzeć. Tego obszaru nie widzimy, jest dla nas niepoznawalny. Inną granicą jest słynna zasada nieoznaczoności, która mówi, że nie możemy z jednakową dokładnością zmierzyć położenia i pędu cząstek, niezależnie od tego, jaką techniką pomiarową będziemy dysponowali. Nie da się i już.

                        Ale te ograniczenia nie bolą mnie specjalnie. Są bardziej zasadnicze poznawcze horyzonty, które wynikają z ułomności samej metody naukowej. Najbardziej drastycznym jest słynne pytanie Leibniza: dlaczego istnieje raczej coś niż nic? Słowem, skąd się wzięło samo istnienie. Wydaje się, że na to pytanie nauka nie jest w stanie odpowiedzieć.
                        • woxilo Re: "Pielęgnujmy w sobie magię" - Dodate 26.12.15, 09:30
                          To, co myślimy o sobie, staje się dla nas prawdą.

                          Jestem przeko­nany, że każdy, ze mną włącznie, jest całkowicie odpowiedzialny za wszystko w swoim życiu, tak najlepsze, jak i najgorsze.

                          Każda po­wstała w nas myśl tworzy naszą przyszłość.
                          Każdy z nas tworzy swoje doświadczenia dzięki własnym myślom i uczuciom.
                          Myśli i wypowiedziane słowa kreują nasz los.

                          Sami tworzymy pewne sytuacje, a potem negujemy naszą moc, obwi­niając za własną frustrację innych ludzi.

                          Nie ma osoby, miejsca lub rzeczy, które miałyby władzę nad nami, ponieważ tylko MY tworzymy myśli w naszym umyśle.

                          Tworzymy nasze doświadczenia, naszą rzeczy­wistość i wszystko, co się z tym wiąże. Jeśli w naszych umysłach stwo­rzymy pokój, harmonię i równowagę, znajdziemy je również w życiu.
                          Które z tych stwierdzeń jest typowe dla was?
                          ?Ludzie zawsze się mnie czepiają?.
                          ?Wszyscy są zawsze pomocni?.
                          Każde z tych przekonań będzie tworzyć całkowicie odmienne do­świadczenia.
                          To, co sądzimy o sobie i życiu, staje się dla nas prawdą.

                          Wszechświat zawsze wspiera każdą myśl, którą zechcemy po­myśleć i w którą zechcemy uwierzyć.

                          Mówiąc inaczej, nasza podświadomość akceptuje wszystko, co wybierzemy budując nasze przekonania. To znaczy, że to, w co wierzę myśląc o sobie i życiu, staje się dla mnie prawdą. Wybrane przez ciebie myśli o sobie i życiu stają się prawdą dla ciebie. Nie jesteśmy niczym ograniczeni w naszym myśleniu.
                          Skoro już to wiemy, całkiem sensowny staje się wybór stwierdze­nia: ?Wszyscy są zawsze pomocni?, zamiast: ?Ludzie zawsze się mnie czepiają?.

                          Wszechobecna Moc nigdy nas nie osądza ani nie krytykuje.

                          Ona nas akceptuje takimi, jakimi jesteśmy, sprawiając, że ży­wione przez nas przekonania odzwierciedlają się w naszym życiu.
                          Jeśli chcę sądzić, że życie jest puste i nikt mnie nie kocha, na pewno potwierdzi się to w moim życiu.
                          Ale jeśli zechcę odrzucić to przekonanie i powiem sobie: ?Miłość jest wszędzie, kocham i jestem godny miłości?, będę trwał przy tej myśli i powtarzał ją wielokrotnie, to stanic się ona dla mnie prawdą.
                          I oto kochający ludzie pojawią się w moim życiu; ci, którzy już w nim są, będą dla mnie jeszcze milsi, a i mnie przyjdzie łatwo wyrażać pozytywne uczucia wobec innych.

                          Większość z nas ma nierozsądne wyobrażenie o tym, kim jeste­śmy, i bardzo wiele sztywnych zasad określających, jak żyć.

                          Nie chodzi o to, by siebie potępiać, bo każdy z nas stara się najlepiej, jak może wdanej chwili. Gdybyśmy lepiej wiedzieli, lepiej rozumieli i byli bardziej świadomi, prawdopodobnie postępowaliby­śmy inaczej. Proszę, nie popadajcie w depresję dlatego, że jesteście tacy, jacy jesteście. Już sam fakt, że znaleźliście tę książkę i odkry­liście mnie, znaczy, że chcecie dokonać korzystnej zmiany w życiu.
                          W CO WIERZĘ

                          Utwierdźcie się w tym pragnieniu. ?Mężczyźni nie płaczą?, ?Kobiety nie potrafią zajmować się pieniędzmi?. Cóż za ograniczające przeko­nania, z którymi przyszło nam żyć!

                          Kiedy jesteśmy mali, uczymy się stosunku do siebie i do życia obserwując dorosłych wokół nas.

                          W ten sposób uczymy się, co myśleć o nas samych i naszym świe­cie.
                          Zatem, jeśli przebywamy w otoczeniu ludzi bardzo nieszczęśli­wych, przerażonych, pełnych poczucia winy lub złości, uczymy się wielu negatywnych rzeczy o sobie i otaczającym nas świecie.
                          ?Nigdy niczego nie robię dobrze?. ?To moja wina?. ?Jeśli się złoszczę, jestem złym człowiekiem?.
                          Takie przekonania tworzą życie pełne frustracji.

                          Kiedy dorastamy, mamy tendencję do odtwarzania emocjonalne­go klimatu domu naszego dzieciństwa.
                          • woxilo Re: "Pielęgnujmy w sobie magię" - Dodate 26.12.15, 09:38
                            C.D. To Myśli / Świadomość krztałtują nasz los :

                            Nie jest to ani dobre, ani złe, prawidłowe czy niewłaściwe; to jest klimat, w którym czujemy się ?u siebie?. Mamy również tendencję do odtwarzania w naszych osobistych związkach tych samych modeli stosunków, jakie łączyły nas z matką czy ojcem, lub też ich wzajemnych relacji. Zastanówcie się, jak często stwier­dzaliście, że wasz partner czy szef był ?taki jak? wasza matka lub ojciec.

                            Sami też traktujemy siebie podobnie jak traktowali nas rodzice. Narzekamy i karzemy się w ten sam sposób. Jeśli się wsłuchasz, możesz niemalże usłyszeć te same słowa. Kochamy i zachęcamy siebie w ten sam sposób, w jaki nas kochano i dopingowano, kiedy byliśmy dziećmi.
                            ?Ty nigdy nie robisz niczego prawidłowo?. ?To wszystko twoja wina?. Jak często mówiliście do siebie w ten sposób? ?Jesteś cudowny?. ?Kocham cię?. Jak często to sobie powtarzacie?
                            Mimo wszystko nie winiłabym za to naszych rodziców.

                            Wszyscy jesteśmy ofiarami ofiar, które prawdopodobnie przeka­zały nam całą swoją wiedzę.
                            Jeśli wasza matka lub ojciec nie wiedzie­li, jak kochać siebie, nie mogli nauczyć was tej miłości. Mogli was nauczyć tylko tego, co sami otrzymali w dzieciństwie. Jeśli chcecie lepiej zrozumieć swoich rodziców, poproście ich, aby opowiedzieli wam o swoim dzieciństwie. Jeśli posłuchacie ich uważnie, dowiecie się, skąd wzięły się ich własne lęki i sztywne reguły postępowania. Ci ludzie, którzy obarczyli was tym całym ?bagażem?, byli tak samo przerażeni i zalęknieni jak wy.

                            Sądzę, że to my wybieramy sobie rodziców.

                            Każdy z nas decyduje o inkarnacji na tej planecie w szczegól­nym miejscu i czasie. Dokonaliśmy wyboru przyjścia tu, aby otrzymać szczególną lekcję.
                            Lekcję, która poprowadzi nas ducho­wą i ewolucyjną ścieżką.
                            Wybieramy sobie płeć, barwę skóry, kraj i rozglądamy się za skreślonego typu rodzicami.

                            Oni będą od­zwierciedleniem wzorca, nad którym będziemy pracować całe życie.

                            A potem, kiedy już dorośniemy, wskazujemy oskarżająco na rodziców i płaczliwie stwierdzamy: ?To ty mi to zrobiłeś?.
                            Ale tak naprawdę, to my ich wybraliśmy, ponieważ znakomicie nada­wali się do tego, nad czym chcieliśmy pracować i co przezwycię­żać.

                            Nasz system przekonań kształtuje się we wczesnym dzieciń­stwie, a potem idziemy przez życie tworząc doświadczenia tak, by do nich pasowały. Spójrzcie w przeszłość, a z pewnością dostrzeżecie, jak często powtarzało się w waszym życiu to samo doświad­czenie. Sądzę, że tworzyliście te doświadczenia tyle razy, ponie­waż odzwierciedlały wasze wyobrażenia o sobie. W gruncie rze­czy nie ma większego znaczenia, jak długo borykamy się z jakimś problemem, jak bardzo jest dla nas uciążliwy czy też jak bardzo utrudnia nam życie.
                            Moc objawia się zawsze w chwili obecnej.
                            • woxilo Re: "Pielęgnujmy w sobie magię" - Dodate 26.12.15, 09:41
                              Źródło : zenforest.wordpress.com/2007/10/09/hello-world/
                            • majka_monacka Re: "Pielęgnujmy w sobie magię" - Dodate 26.12.15, 11:31
                              Miło się czyta te naiwne opowiastki jak się kształtuje natura ludzka. Szkoda, że to wszystko stek bzdur. Czy nie lepiej przeczytać choć jedną książkę opisującą te zagadnienia na podstawie solidnych badań prowadzonych w różnych obszarach świata, w różnych okresach czasu i na populacjach liczonych w setkach tysięcy, i do tego solidnie opracowanych statystycznie? Jeśli woxillo tego nie przeczytałaś, toi proszę Cię, nie mąć ludziom w głowach. I niech Andrew nie przytacza bzdurnych wynurzeń pseudo-badaczy, którzy wiedzą, że Św. Mikołaj nie istnieje, ale durnemu pospólstwu to trzeba wkładając do głowy, że jednak istnieje. Życzę wszystkim na mijające Święta i na Nowy Rok jak najmniej takich "uczonych". Polecam w zamian choćby przytaczanego już przeze mnie Pinkera "Tabula rasa, o naturze ludzkiej".
                              • woxilo Re: "Pielęgnujmy w sobie magię" - Dodate 26.12.15, 12:18
                                majka_monacka 26.12.15, 11:31
                                Miło się czyta te naiwne opowiastki jak się kształtuje natura ludzka. Szkoda, że to wszystko stek bzdur. Czy nie lepiej przeczytać choć jedną książkę opisującą te zagadnienia na podstawie solidnych badań prowadzonych w różnych obszarach świata, w różnych okresach czasu i na populacjach liczonych w setkach tysięcy, i do tego solidnie opracowanych statystycznie? Jeśli woxillo tego nie przeczytałaś, toi proszę Cię, nie mąć ludziom w głowach. I niech Andrew nie przytacza bzdurnych wynurzeń pseudo-badaczy, którzy wiedzą, że Św. Mikołaj nie istnieje, ale durnemu pospólstwu to trzeba wkładając do głowy, że jednak istnieje. Życzę wszystkim na mijające Święta i na Nowy Rok jak najmniej takich "uczonych". Polecam w zamian choćby przytaczanego już przeze mnie Pinkera "Tabula rasa, o naturze ludzkiej".

                                Solidnych badań , ha,ha,ha miłego fantazjowania i życia w świecie iluzorycznych wyobrażeń ,książek to ja masę przeczytałem z zachodu i ze wschodu i niemało praktyki przy tym -doświadczenia i wiedzy życiowej ,ale obecnie każdy człowiek to jak otwarta księga dla mnie ( ponieważ człowiek, w swej głębi psychicznej / świecie duchowym ,cały świat ,całą historię ludzkości przechowuje )
                                • woxilo Re: "Pielęgnujmy w sobie magię" - Dodate 26.12.15, 14:05
                                  Wątek jest o nauce /logice /materii i duchowości /mistycyzmie /magii /religii ,więc zamieszczam taki filkmik z you tube ,zachęcam każdego do obejrzenia ,kto nie potrafi pogodzić obu rozdzielonych tematów , a które powinny iść ze sobą w parze : www.youtube.com/watch?v=7eF0aYJ3d-Q
                                  • majka_monacka Re: "Pielęgnujmy w sobie magię" - Dodate 26.12.15, 23:59
                                    O matko święta, moja 12 letnia wnuczka fantazjuje o śliczniejszych utopiach. Dlaczego proponujesz ludziom marnowanie czasu na wypowiedzi osób, które nie wydoroślały i opowiadają o papce w swoich mózgach łącząc zasłyszane terminy naukowe (moja wnuczka też zna słowa kwant, fale i energia), medialne (reklamy) i osobiste obserwacje emocjonalne. Ale pochwalam pomysł, żeby "czyścić swój umysł" szczególnie poprzez dragi :-)
                                    Grunt, że nie ma reklam lekarstw tylko jest reklama narkotyków. Jaka korporacja to finansuje?
                                    ... I na koniec propozycja dla moderatorów. Jeśli ktoś w postach zdecydowanie odcina się od nauki, to może go delikatnie "wymoderować"?
                                    • pomruk Re: "Pielęgnujmy w sobie magię" - Dodate 27.12.15, 00:24
                                      > ... I na koniec propozycja dla moderatorów. Jeśli ktoś w postach zdecydowanie
                                      > odcina się od nauki, to może go delikatnie "wymoderować"?

                                      Woxilo jest nawet niezbyt delikatnie moderowany (tylko w tym wątku usunięto 7 jego postów). Nie bardzo jednak dociera do niego, iż jego wypowiedzi niezbyt związane są z tematyką forum.
                                      Moderatorzy nie siedzą tu niestety "na okrągło", nie zawsze mają czas obejrzeć zalinkowane filmiki, niestety. Czasem podjęcie przez innych dyskusji utrudnia też kasowanie uprzednich wypowiedzi.
                                      Ale cały czas się starają i postarają się i w tym przypadku.
                                      • speedyhawk Teoria umyslu 27.12.15, 15:58
                                        Gdybyscie wiedzieli co na temat swiadomosci twierdzi Dan Dennett,
                                        to mielibyscie wiecej zrozumienia dla postow Woxilo.
                                        • woxilo Re: Teoria umyslu 27.12.15, 16:21
                                          speedyhawk 27.12.15, 15:58
                                          Gdybyscie wiedzieli co na temat swiadomosci twierdzi Dan Dennett,
                                          to mielibyscie wiecej zrozumienia dla postow Woxilo.

                                          Dzięki speedy... za wsparcie i miłe słowa :) miłej niedzieli życzę .
                                          • andrew.wader Matematyczne formuły zsyłała mu bogini 27.12.15, 17:18
                                            W wątku pt.: „Nauka a duchowość i mistycyzm” nie powinno zabraknąć danych o życiu i dokonaniach Srinivasa Ramanujana. Tak się złożyło iż o tym człowieku, o którym czytałem już przed laty, niedawno opublikowano w dodatku do Gazety Wyborczej „Nauka dla każdego” artykuł Ireny Cieślińskiej pt.: „ Genialny wieśniak. Matematyczne formuły zsyłała mu bogini”.

                                            Początek tego artykułu jest pod.:
                                            wyborcza.pl/1,145452,19125823,genialny-wiesniak-matematyczne-formuly-zsyla-mu-bogini.html
                                            W P.S. zamieszczam fragmenty tego artykułu. Dane o życiu i dokonaniach Ramanujana wiążą, często podnoszonym tu tematem, czy matematycy „odkrywają” pewne idee, czy je „tworzą” oraz z koncepcją Platona iż pewne idee istnieją od zawsze - tkwiąc ponad czasem i przestrzenią. ~ Andrew Wader

                                            P.S.
                                            [„… Srinivasa Aiyangar Ramanujan to niewykształcony kancelista z Madrasu, który olśnił matematyków z Cambridge. Jedna z najbardziej romantycznych i zarazem tragicznych historii w dziejach matematyki.
                                            Artykuł dostępny tylko dla prenumeratorów cyfrowej Wyborczej
                                            Godfrey Harold Hardy, ekscentryczny brytyjski matematyk, zapalony tenisista i entuzjasta gry w krykieta (i równie zapalony ateista), złożył sobie - i szeroko rozgłosił wśród znajomych - sześć postanowień noworocznych. W kolejności - jak następuje:

                                            1. Udowodnić hipotezę Riemanna.

                                            2. Świetnie rozegrać ważny mecz w krykieta.

                                            3. Znaleźć dowód na nieistnienie Boga, który przekonałby szerszą publiczność.

                                            4. Stanąć jako pierwszy człowiek na szczycie Mount Everestu.

                                            5. Zostać obwołanym prezydentem ZSRR, Wielkiej Brytanii i Niemiec.

                                            6. Zamordować Mussoliniego.

                                            Jak widać, nie brakowało mu ambicji, potrafił też znakomicie określać priorytety. Jak mu się powiodło? Niespecjalnie. Historia milczy w sprawie ważnej rozgrywki w krykieta. Co do hipotezy Riemanna - udało mu się pokazać, że nieskończenie wiele rozwiązań funkcji dzeta, o której mowa w hipotezie, ma wartość rzeczywistą 1/2. Do pełnego sukcesu zabrakło jednak dowodu, że nie ma rozwiązań o innej części rzeczywistej. Jeśli idzie o punkty od 3 do 6 - Hardy poniósł całkowitą klęskę. Nie został prezydentem świata, nie stanął na dachu świata i nie zlikwidował Mussoliniego. Cóż, nie był pierwszym ani ostatnim, którego postanowienia noworoczne stopniały szybciej niż noworoczny śnieg. Dokonał za to rzeczy wielokroć ważniejszej, która nie znalazła się na tej liście, bo zdarzyła się zupełnym przypadkiem: odkrył Ramanujana.

                                            Samouk i samotnik

                                            Srinivasa Aiyangar Ramanujan urodził się 22 grudnia 1887 na wsi nieopodal Madrasu w Indiach, w biednej rodzinie z kasty braminów. Jego ojciec pracował jako urzędnik w biurze handlarza tekstyliami. Ramanujan już w dzieciństwie znany był z nieprzeciętnych zdolności rachunkowych. I braku jakichkolwiek innych zdolności - a przynajmniej cierpliwości do pozostałych nauk. Nie ukończył żadnej szkoły - z tych, w których się uczył, wyrzucano go, gdyż regularnie oblewał egzaminy z przedmiotów niezwiązanych z matematyką.

                                            Z uwagi na biedę, brak wykształcenia i kontaktów rozwijał swój talent matematyczny w niemal zupełnej izolacji. A że jedyna książka matematyczna, jaką przeczytał, prezentowała stan wiedzy sprzed półwiecza, często samodzielnie odkrywał to, co już było znane. W wieku lat 15 opracował metodę rozwiązywania równań wielomianowych stopnia trzeciego i czwartego (bezskutecznie podchodził do równań stopnia piątego - i nic dziwnego, bo jak pokazał sto lat wcześniej Niels Abel, nie sposób podać wzorów na pierwiastki równania stopnia wyższego niż czwarty). Jako 16-latek oszacował stałą Eulera do 15. (!) miejsca po przecinku i zaczął badania nad liczbami Bernoullego (nie wiedząc nic o Bernoullim i jego pracach). Potem odkrył związki między całkami a szeregami i wkroczył - znowu nic o tym nie wiedząc - w dziedzinę funkcji eliptycznych.

                                            Przedśmiertna przesyłka

                                            Gdy skończył 22 lata, matka zaaranżowała jego małżeństwo z córką przyjaciółki, dziesięcioletnią Janakiammal. Srinivasa czekał z wprowadzeniem się do żony, aż osiągnie ona dojrzałość (dzięki czemu mógł spędzić jeszcze trochę czasu sam na sam z matematyką). Skonsumowaniu małżeństwa nie sprzyjało także to, że zachorował na wodniaka jądra. Powaliła go nie tyle sama choroba, ile powikłania po przeprowadzonej operacji. Szykując się już na śmierć, spisał wyniki swoich matematycznych dociekań, prosząc, by przyjaciele przekazali je po jego odejściu hinduskim matematykom.

                                            Jednak nie umarł. Wygrzebał się ze słabości, a nawet zdobył posadę kancelisty w Port Trust w Madrasie. Nie zarabiał wiele, za to obowiązki zawodowe był w stanie wypełniać tak szybko, że sporo czasu zostawało mu dla matematyki. Wtedy też swoje przedśmiertnie spisane osiągnięcia postanowił wysłać do Wielkiej Brytanii. Nadał trzy identyczne listy zawierające blisko 120 twierdzeń z teorii liczb. Dwaj adresaci zignorowali przesyłki. Trzecia koperta trafiła w 1913 roku do Godfreya Hardy'ego.

                                            Szaleniec czy geniusz?

                                            Hardy wspominał, że jego uwagę przykuły znaczki pocztowe z dalekich kolonii i charakterystyczne pismo. W środku były w zasadzie tylko równania. Żadnych słów, żadnego wprowadzenia. I żadnych dowodów.

                                            "Czy to jest na serio? Czy coś w tym jest? Czy to tylko bezsensowne gryzmoły przypominające matematyczne zapiski?" - zastanawiał się Hardy. Część formuł przedstawiała znane zależności. Niektóre z nich publikowali już wcześniej europejscy geniusze - Gauss, Euler, Riemann czy Kummer. Te nieznane były dziwne. Ale czy prawdziwe? "Daj sobie z tym spokój, nie ma w tym żadnego sensu" - radzili mu koledzy (być może ci sami, którzy wyrzucili do kosza dwa pozostałe listy od Hindusa). Ale już Percy MacMahon z Cambridge doszukał się w bazgrołach z listu czegoś, co przypominało mu rozważania nad problemem partycji (patrz: ramka), nad czym sam akurat pracował.

                                            Hardy w końcu doszedł do wniosku, że zapiski musiały wyjść spod pióra nieprzeciętnego matematyka. Nikomu nie starczyłoby wyobraźni, aby je zmyślić - stwierdził. Bertrandowi Russellowi, brytyjskiemu filozofowi i matematykowi, chwalił się rozentuzjazmowany: - Znalazłem w Indiach nowego Eulera!
                                            Zaprosił Hindusa do Cambridge, bo stwierdził, że to bez sensu, by siedział w urzędzie w Madrasie i po raz drugi odkrywał to, co tymczasem zrobiono w Europie. Ramanujan przyjął zaproszenie. W Londynie w latach pierwszej wojny światowej po raz pierwszy uczył się technik matematycznych i zasad dowodzenia. A Hardy pełnymi garściami czerpał z nadzwyczajnej intuicji swojego młodego przyjaciela.

                                            Niezwykła była z nich para. Ramanujan - niski, tęgawy, żarliwie oddany wierze i rytuałom religijnym, prosty wieśniak hinduski, niefrasobliwy, otwarty. Hardy - wysoki, przystojny, elegancki i chłodny ateista, dystyngowany angielski intelektualista, nieco wycofany, cichy i nieśmiały. Ramanujan - z trudem pojmujący samą ideę matematycznego dowodu (po co dowodzić, skoro widać, że tak po prostu jest?), zdający się wyłącznie na instynkt. I Hardy - pilnujący rygorystycznie precyzji rozumowania.

                                            Łączyła ich fascynacja liczbami.

                                            Bogini we śnie

                                            Ramanujan utrzymywał, że matematyczne zależności zsyła mu bogini Namagiri (znana w Indiach jako Lakszmi), towarzyszka lwiogłowego bóstwa będącego jedną z inkarnacji boga Wisznu, opiekunka jego rodziny. "We śnie doświadczyłem czegoś niezwykłego" - wspominał pewnego razu. "Zobaczyłem czerwony ekran uformowany jak gdyby przez płynącą krew. Obserwowałem go. Nagle na ekranie zaczęła pisać ręka. Cały zamieniłem się w niepodzielną uwagę. Ręka napisała kilka eliptycznych całek. Wryły mi się w pamięć. Jak tylko się przebudziłem, zapisałem je na papierze".

                                            Hindus czuł się w Anglii ogromnie osamotniony. Jego matka, która jeszcze w Indiach, gdy w końcu zamieszkał z żoną, nie pozwalała młodej parze sypiać ze sobą, teraz przechwytywała lis
                                            • andrew.wader Re: Matematyczne formuły zsyłała mu bogini-Cd 27.12.15, 17:21
                                              W P.S. dalszy fragment tekstu o Srinavasie Ramanujanie ..

                                              Jak twierdzę życie i dokonania tego człowieka są "wyzwaniem wprost" wobec niektórych poglądów filozoficznych ~ Andrew Wader

                                              P.S.


                                              ["...Jego zdrowie podkopały rygory wojny, wytężona praca, brak słońca i fatalna angielska pogoda, wreszcie złe odżywianie (bo co z angielskiego śniadania może zjeść wegetarianin? I to wegetarianin, który nigdy nie gotował sobie sam, korzystając z opieki i żony, i matki). Ściął włosy i zamienił turban na kapelusz, którego szczerze nie znosił, by wyglądać, jak przystało na uczonego z Cambridge, ale kiedy tylko mógł, unikał noszenia butów i skarpetek, nie zważając na paskudny klimat. Bywał zdumiewająco nieporadny. Kiedyś skarżył się przyjacielowi, że potwornie marznie w nocy. Okazało się, że sypiał na łóżku na wszystkich kocach, tak jak to zwykł robić w Indiach, zamiast po prostu wejść pod kołdrę.

                                              Nic dziwnego, że często się przeziębiał i wiele czasu spędzał w szpitalach i sanatoriach.

                                              - Przyjechałem tu taksówką numer 1729. To beznadziejnie nieciekawa liczba - mam nadzieję, że nie uznasz tego za zły omen? - rzucił Hardy, odwiedzając go pewnego razu w klinice .

                                              - Nie, Hardy! Nie, nie, Hardy! - zaprotestował gorąco Ramanujan, dodając po chwili, że 1729 jest bardzo ciekawa. To najmniejsza liczba, którą można zapisać jako sumę dwóch dodatnich sześcianów (liczb w trzecich potęgach) na dokładnie dwa różne sposoby: 1729 = 13 + 123 = 93 + 103.

                                              Na pamiątkę tej rozmowy najmniejsze liczby, które da się przedstawić jako sumę dwóch sześcianów na n różnych sposobów, nazywane są dziś liczbami taksówkowymi, a nad ich wyszukiwaniem głowią się kolejne pokolenia matematyków. Pierwszą liczbą taksówkową jest dwa (2 = 13 + 13), drugą 1729 (to ta odkryta przez Ramanujana), a trzecią, znalezioną dopiero w 1957 roku, jest 87 539 319. Nieco wcześniej, bo w 1954 roku, Hardy dowiódł, że liczb taksówkowych jest nieskończenie wiele i że istnieją dla wszystkich możliwych n. Dowód - jak często w matematyce - nie wskazywał konkretnego sposobu znalezienia takich liczb. Czwartą taksówkową liczbę znaleziono więc dopiero w 1991 roku, piątą - trzy lata później. Szóstą komputery obliczyły w roku 2008. Dziś już znamy 12 liczb taksówkowych (12. ma 68 cyfr).

                                              Intelektualna rozrywka? Nie tylko. Liczby Ramanujana zaczęły żyć swoim życiem. Używane są w algorytmach kompresji danych. Kilka tygodni temu Ken Ono z Emory University opisał, że w zeszycie z notatkami Hindusa znalazł fragmenty opisujące związek liczb taksówkowych z krzywymi eliptycznymi i powierzchniami K3 - obiektami używanymi dzisiaj przez fizyków kwantowych i w teorii strun.

                                              K2 i wyżej

                                              Powierzchnie K3 zostały po raz pierwszy opisane w latach 50. przez André Weila, który nazwał je na cześć trzech specjalistów geometrii algebraicznej - Kummera, Kahlera i Kodaira - oraz kaszmirskiego szczytu K2. Znalezienie powierzchni K3 było równie trudne - albo i trudniejsze - co zdobycie dachu świata.

                                              Jak się okazuje, blisko 30 lat wcześniej zajmował się tym hinduski samouk. Ramanujan opisał bardzo specyficzną powierzchnię K3, która może być użyta do generowania całej rodziny specjalnych krzywych eliptycznych. Nie dość tego - tuż przed śmiercią starał się wykorzystać je w dowodzie słynnego wielkiego twierdzenia Fermata, które francuski matematyk sformułował w XVII wieku z komentarzem: "Znalazłem zaiste zadziwiający dowód tego twierdzenia. Niestety, margines jest zbyt mały, by go pomieścić".

                                              I w tym wypadku intuicja go nie zawiodła. Twierdzenie Fermata zostało pokonane w 1995 roku (po blisko 360 latach zmagań) i do wykazania go Andrew John Wiles faktycznie użył krzywych eliptycznych.

                                              130-stronicowy zeszyt z notatkami Ramanujana z ostatniego roku pobytu w Cambridge został odnaleziony w... pudełku po butach między stosem rachunków i listów. Pudełko leżało sobie w bibliotece Trinity College, dopóki w 1976 roku nie odgrzebał go dr Andrews z Pennsylvania State University. Odtąd jest niewyczerpaną kopalnią inspiracji i tajemniczych faktów dla całych zastępów matematyków.

                                              Trzy lata temu Ken Ono na konferencji zorganizowanej przez University of Florida z okazji 125. rocznicy urodzin Ramanujana zaprezentował rozwiązanie jednej z ostatnich zagadek Hindusa. Tuż przed śmiercią badał on zachowanie pewnych odmian funkcji theta. Podobnie jak sinus i cosinus funkcje te są okresowe, ale wzory ich powtórzeń są dużo bardziej subtelne i skomplikowane niż zwykłej sinusoidy. Uogólnienia funkcji zaproponowanych przez Ramanujana służą dziś do obliczania entropii czarnych dziur. Jakim cudem? W czasach Ramanujana o czarnych dziurach nawet nie myślano. A może faktycznie, jak chciał Platon, pod powierzchnią rzeczywistości, która nas otacza, znajduje się uporządkowany matematyczny fundament?

                                              Ramanujan jakimś cudem go widział. Odgadywał gotowe wzory i zależności, a dowody i dopracowanie szczegółów pozostawiał innym. Zmarł w Indiach w 1920 roku w wieku zaledwie 32 lat. Zostawił po sobie blisko 4 tys. formuł zapisanych w zeszytach i na skrawkach papieru. Większości z nich nie udało się dowieść do dziś. Wiele z tych, których prawdziwość udało się potwierdzić, stało się inspiracją do rozwoju nowych obszarów matematyki..."]


                                        • teneska Re: Teoria umyslu 28.12.15, 14:48
                                          A cóż takiego zaintrygowało Cie szczególnie u Dennetta, co pokrywa się z wynurzeniami woxillo?
                                          • speedyhawk Re: Teoria umyslu 28.12.15, 15:25
                                            teneska napisał:

                                            > A cóż takiego zaintrygowało Cie szczególnie u Dennetta, co pokrywa się z wynurz
                                            > eniami woxillo?

                                            Dennett uważa, że fenomen świadomości jest czysto subiektywny i w przypadku
                                            umysłów o mniejszym stopniu refleksyjności może mieć komiczne efekty.
                                            Fenomen ten polega między innymi na tym, że jesteśmy całkowicie pewni swojego
                                            punktu widzenia. Wydaje nam się, że tylko my jesteśmy świadomi i wskutek tego zawsze
                                            mamy rację.
                                            Dla mnie jest to oczywiste, ale filozofowie lubią odkrywać rzeczy oczywiste.
                                            Jest dla mnie oczywiste dlatego, bo kiedy by tak nie było nie moglibyśmy się w ogóle
                                            poruszać. Musimy mieć zaufanie do siebie, swoich zmysłów, no i wniosków z nich
                                            wyciągniętych.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka