pomruk
15.11.16, 23:58
Stosunek do nauki społeczeństwa amerykanskiego jest... złożony. Chciało by się jednak, by największe mocarstwo postępował racjonalnie, bez szkody dla siebie i innych, dając jednocześnie sensowny przykład i innym społeczeństwom.
Wybór Donalda Trumpa na prezydenta nie wygląda pod tym względem dobrze.
Zacznijmy od tego, że nie chce on przyjmować do wiadomości argumentów mówiacych o antropogennej przyczynie ocieplania się klimatu. Ba, niekiedy sprawia wrażenie, ze samo ocieplanie uważa za mit. "The concept of global warming was created by and for the Chinese in order to make U.S. manufacturing non-competitive" - to jego wypowiedź z 2012 roku.
Skutek?
Na przykład - daje do zrozumienia, ze wycofa się z porozumienia paryskiego (miało wejść w życie w 2020), ograniczajacego emisję CO2 do atmosfery.
Na przykład - powoła na kluczowe stanowisko w amerykańskiej Agencji Ochrony Środowiska "sceptyka klimatycznego" - Myrona Elbella. Ebell przewodzi grupie o nazwie Cooler Heads Coalition, celem jej jest „rozwiewanie mitów o globalnym ociepleniu”.
Wielokrotnie przychylnie wypowiadał się na temat "histerii antyszczepionkowej" - głoszącej szkodliwość szczepionek a w szczególności wywoływanie przez nie autyzmu. Kolejna wypowiedź z Twittera: "Healthy young child goes to doctor, gets pumped with massive shot of many vaccines, doesn't feel good and changes - AUTISM. Many such cases!"
Dodajmy jednak, że odpowidając "oficjalnie" w tzw. Science Debate, wypowiedział się w tej kwestii jak ostrożny polityk, pisząc "ważne jest edukowanie społeczeństwa o zaletach szczepień". Miejmy więc przynajmniej tu ostrożną nadzieję.
Nieciekawie brzmią jego wypowiedzi co do finansowania niektórych działów nauki. Choćby obciecia funduszy na Narodowe Instytuty Zdrowia...
Niestety, dobór Mike'a Pence jako wiceprezydenta pogłębia wrażenie antynaukowej orientacji. Pence nie wierzy w ewolucję, nie wierzy w to, że palenie powoduje raka...
Lawrence Krauss pisze w liście do "Nature":
Nauki podstawowe, walka z ociepleniem klimatu i ochrona środowiska, traktaty nuklearne, relacje międzynarodowe, prawa kobiet, zdrowie i dobrobyt, polityka publiczna oparta na rzeczywistych doświadczeniach – wszystkie otrzymały cios.
Prezydent elekt wyraził brak zainteresowania i pogardę dla wyników naukowych analiz ważnych dla polityki publicznej, a wiceprezydent elekt znany jest jako otwarty przeciwnik nauki.
Dowiemy się dopiero jak się to dalej potoczy, ale republikański kongres prawdopodobnie nie postawi na nas za wiele.
Wahadło historii buja się, chyba nadszedł czas na chwilowy tryumf obskurantyzmu - nie tylko w USA. Cóż, przeczekajmy, mając nadzieję na jak najmniejsze szkody...