Dodaj do ulubionych

Nieskończoność

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.05, 14:00
"(11) Wszystko pięknie [Bóg] uczynił w swoim czasie, nawet wieczność włożył w
ich serca; a jednak człowiek nie może pojąć dzieła, którego dokonał Bóg od
początku do końca."

Nie potrafimy rozumem ogarnąć tego, że Bóg jest nieskończony. Że istniał
zawsze i nikt go nie stworzył. Ale skoro liczby nie mają swojego początku i
końca, dlaczego Bóg nie może?
Obserwuj wątek
    • Gość: saad Re: Nieskończoność IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.01.05, 14:53
      Jesteś już nudna i przez ciebie zaczynam tracić wiarę w co kolwiek.
      • Gość: chrześcijanka Re: Nieskończoność IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.05, 15:01
        ja mówię o Bogu, ale ty nie musisz, nieskończoność czy miłość, to rzeczy, które
        interesują naukowców od strony fizycznej, chemicznej itd. Ja rzuciłam wątek. A
        on ci się z Bogiem tylko kojarzy. Mało tego, bierzesz udział w dyskusji. Tu nie
        ma przymusu. Ja czytam wiele postów, wypowiadam się na niewiele tematów.
        • Gość: szuruburu Re: Nieskończoność IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.05, 15:16
          Gość portalu: chrześcijanka napisał(a):

          > ja mówię o Bogu,

          Znowu - trolling!!!

          • Gość: chrześcijanka Re: Nieskończoność IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.05, 15:18
            dla mnie Bóg jest związany ze wszystkimi dziedzinami życia. Z nauką też. Im
            więcej odkryć, tym bardziej podziwiam Jego mądrość, bo on to stworzył. Dlaczego
            nie można tego pogodzić, Bóg nie zaprzecza nauce i nauka nie musi zaprzeczać
            Bogu.
            • Gość: saad Re: Nieskończoność IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.01.05, 15:26
              O coś nowego. Bóg jest nauką a nauka Bogiem.
              • Gość: XXX Re: Nieskończoność IP: 67.131.131.* 18.01.05, 16:25
                To ty to powiedziales i blednie zinterpretowales. Nauka jest madroscia, madrosc
                pochodzi od Boga, gdzie ty tu widzisz nauka jest Bogiem?
            • Gość: szuruburu Re: Nieskończoność IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.05, 16:44
              Odkrywają ludzie... Bóg nie ma tu nic do rzeczy.
              • Gość: XXX Re: Nieskończoność IP: 67.131.131.* 18.01.05, 16:52
                Pewnie, kurde, to czemu czlowiekowi potrzeba bylo najpierw tysiecy lat zeby
                miec jakies pojecie a potem zaledwie kilkudziesieciu, zeby tak niesamowicie sie
                rozwinac i wciaz z niesamowita predkoscia sie rozwijac naukowo?
                • Gość: szuruburu Re: Nieskończoność IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.05, 16:55
                  Odkrycie pociąga za sobą odkrycie - trudno byłoby rozwijać genetykę molekularną
                  bez znajomości budowy DNA, nie sądzisz?

                  Wg Ciebie człowiek zaczął odkrywać bo Bóg mu pozwolił??? I gdzie tu wolna wola?!
                  • Gość: saad Re: Nieskończoność IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.01.05, 17:10
                    No fajnie, jeżeli Bóg pozwolił na odkrywanie trucizn, materiałów wybuchowych,
                    machin smierć niosacych to czy przypadkiem nie Mars mu na imię?
                    • Gość: XXX Re: Nieskończoność IP: 67.131.131.* 18.01.05, 18:04
                      Zgadzam sie, ale kiedys nie bylo takiego tepa odkryc. Moze uznasz to za wieksze
                      prawdopodobienstwo narodzenia sie jakiegos geniusza, bo teraz mamy na ziemi
                      znacznie wiecej ludzi jak kiedys? Wiem ze odrycie jednego pociaga i ulatwia
                      odkrycie nastepnego w jakis sposob z tym zwiazane, ale teraz to sie posuwa w
                      niesamowicie szybkim tepie. Na wieksza sprawe, my przecietni ludzie nawet nie
                      nadazamy za postepem nowych technologii, nowych odkryc...
                      Czlowiek ma wiedze wytworzenia rzeczy ktore nawet moga mu samemu zaszkodzic i
                      Bog mu w tym nie przeszkadza, inaczej naruszylby jego wolna wole. To jest ta
                      wolna wola w tym sensie, ze tworzymy i dobre i zle rzeczy, mamy wiedze i
                      decydujemy co chcemy tworzyc...
                      • Gość: szuruburu Re: Nieskończoność IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.05, 18:19
                        Kiedyś nie było... Pomyśl - dopóki ludzie nie zrozumieli zjawiska przepływu
                        prądu nie mogli korzystać z całej ogromnej liczby urządzeń laboratoryjnych
                        które są niezbędne w niektórych dziedzinach nauki! Nie od parady mówi się o
                        kolejnych reolucjach naukowych.

                        Co do jednego mam zastrzeżenia - raz mówisz że to Bóg pozwolił człowiekowi na
                        postęp a zaraz potem że Bóg sie nie miesza i mamy wolną wolę... Więc jak w
                        końcu? Czyżby było tak, że co dobre to Bóg a co złe to człowiek [w końcu ma
                        wolną wolę...]?
                        • Gość: XXX Re: Nieskończoność IP: 67.131.131.* 18.01.05, 23:35
                          My sami kierujemy swoimi losami. Bog bezposrednio nie wnika w nasze zycie, zeby
                          nie namieszac :) inaczej bylibysmy bezwolni. I to nie jest tak ze co dobre to
                          Bog a co zle to czlowiek. Przeciez czlowiek tez potrafi dobrze postepowac.
                          Poza tym co niesensownego widzisz w tym ze Bog "pozwolil na postep i ze sie nie
                          miesza" w to co robimy? Robimy co chcemy, tylko wola Boga jest zebysmy
                          postepowali dobrze, poniewaz On jest dobry. My mozemy wypelniac te wole lub
                          nie, nasz wybor. Za spelnianie Jego woli jest nagroda, wieczne szczescie. Za
                          nie wypelnianie Jego woli, czyli odrzucenie jej jest kara. Bo jak nie bedziesz
                          czynil dobrze, to bedziesz czynil zle to chyba logiczne? A zli ludzie to i na
                          ziemi sa karani... Tylko ze roznica jest taka ze jak sie opamietasz i szczerze
                          bedziesz zalowal swoich wystepkow to Pan Bog ci wybaczy. Sad na ziemi raczej
                          nie, jak udowodni ci sie wine, albo sam sie do niej przyznasz to masz jak w
                          banku ze wyrok dostaniesz... U Pana Boga masz cale zycie zeby sie poprawic...
                          • Gość: delta Re: Nieskończoność IP: *.dyn.optonline.net 19.01.05, 11:12

                            Bog jest iluzja,taka sama jak to,ze liczby sa nieskonczone.
                            To tylko taki model,aby wyjasnic pewne sprzeczne ze soba prawa
                            matematyki.Bog zas nie jest im podlegly,dlatego tez obral nieistnienie,
                            i w ten sposob uciekl przed czlowiekiem,najwiekszym natretem swiata dla
                            niego.Ta podla istota jaka jest czlowiek potrafi nawet nazwac Boga swoim
                            przyjacielem,a smierdzi od niej na kilometr.
                            A zatem Bog sie wkurzyl i tak sie ukryl,ze nikt z gatunku ludzkiego go nigdy
                            juz nie znajdzie,bo wymyslil nowa przestrzen i tam sobie siedzi.
                            Jak ktos chce z nim pogadac musi najpierw umrzec,a potem dopiero moze probowac
                            sie z nim skontaktowac,chociaz o ile wiem to wszystkie jego telefony sa zawsze
                            zajete jak w FBI,ale to Bog i mu wolno wszytsko w przeciwienstwie do FBI,
                            gdzie tego typu postepowanie nie jest zgodne z prawem amerykanskim.
                            Jak chcesz sie skontaktowac z Bogiem juz dzis to nie dzwon moj kochany
                            czytelniku do Niego,ale poprostu powiedz w otaczajaca cie przestrzen
                            "Boze,kocham Cie!", to powinno wystarczyc aby z czasem jego funkcjonariusze
                            zwani aniolami przyszli do ciebie i powiedzeli ci co masz robic dalej.
                            powodzenia,

                        • Gość: chrześciajanka pytanie do szurumburu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.05, 12:59
                          i to całkiem poważne:

                          to czym wg ciebie jest "wena" czyli tzw. natchnienie?

                          czy jest to dodatkowa zdolność, nagły impuls elektryczny, reakcja chemiczna? co
                          to jest?
                          • Gość: szuruburu Re: pytanie do szurumburu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.05, 13:51
                            Szczerze to się tym nigdy nie interesowałem do tej pory, ale chyba dzięki Tobie
                            zacznę...
                            Jednak gdybym miał optować w ślepo oczywiście obstawiałbym : reakcje chemiczne.

                            Pozdrawiam,
                            • Gość: chrześcijanka Re: pytanie do szurumburu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.05, 14:17
                              ale czy reakcje chemiczne powodują, że stajemy się bardziej twórczy?
                              Biblia opisuje wiele przypadków, kiedy ludzie robili coś pod natchnieniem Boga
                              (a Duch Boży na niego stąpił)

                              Np. zbudowanie arki przymierza, a potem świątyni było natchnione przez Boga.
                              Bóg dobrał rzemieślników i natchnął ich tak, że zrobili piękne dzieło. To jest
                              opisane w Piśmie. Tak dokładnie, że przyznam szczerze mnie nie znającą
                              odnośników tamtych miar i wag, ten opis troszkę znużył. Ale precyzja Boga jest
                              zadziwiająca.
                              • Gość: szuruburu Re: pytanie do szurumburu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.05, 14:36
                                A może to nie Bóg a jedynie potężna ludzka podświadomość?
                                Spójrz np. na efekt placebo czy nocebo...
                                Co do jednego masz rację - wiara czyni cuda ;P
                                • Gość: chrześcijanka Re: pytanie do szurumburu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.05, 14:43
                                  dokładnie. Wiara czyni cuda, i uwidacznia się to choćby w efekcie placebo czy
                                  nocebo. Jezus mówi; gdybyście mieli wiarę wielkości ziarenka gorczycy (bardzo
                                  małe ziarenko) to byście góry mogli przenosić.
                                  Ale natchnienie i wena jest czymś innym. I doznają go ludzie niezależnie od
                                  wiary. Nie zawsze też z tego samego źródła.
                                  Czy naprawdę myślisz, że człowiek jest stworzeniem tak doskonałym, przy czym
                                  stworzonym w drodze bezosobowej ewolucji, która wyłoniła się z chaosu?
                                  Naprawdę łatwiej w to uwierzyć niż w istnienie Boga? Dlaczego?
                                  • Gość: szuruburu Re: pytanie do szurumburu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.05, 15:28
                                    Istotnie - wiara czyni cuda, choć wiara to określenie w tym przaypadku
                                    niefortunne - bo efektowi placebo/nocebo podlegają przecież nei tylko wierzący/
                                    To raczej kwestia podświadomości... Faktem jest że ludzka podświadomość jest
                                    bardzo potężna i to ona a nie Bóg czyni cuda - często ludziom łatwiej jest
                                    jednak wyjaśnić zdarzenie niesamowite poprzez wprowadzenie dodatkowych
                                    nadnaturalnych sił w swoje życie, aniżeli uwierzyć że to oni sami tego dokonali.

                                    Naprawdę myślę, że człowiek jest wspaniałym mechanizmem - funkcjonującym w
                                    oparciu o prawa chemii, fizyki i biologii. Jeśli chodzi o ewolucję - to wiara
                                    nie ma tu nic do rzeczy... bo w fakty się nie wątpi, a ewolucja jest faktem!
                                    Szczerze mówiąc wolałbym się nie wypowiadać na temat ewolucji bo nie czuję się
                                    odpowiednio w tej materii obeznany a mam zwyczaj mówić tylko o rzeczach o
                                    których mam dość wyraźne pojęcie.

                                    Dlaczego łatwiej mi "uwierzyć" w teorię ewolucji niż w istnienie Boga?
                                    Odpowiedzi udzieliłem już wyżej - poza tym na poparcie teorii ewolucji jest
                                    dużo, a dowodów na istnienie Boga - nie ma żadnych.
                                    • Gość: szuruburu Re: pytanie do szurumburu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.05, 15:38
                                      Znalazłem tekst, który odnosi się co prawda do wątku nt. miłości ale widzę że
                                      dyskusja zaczyna tu schodzić na te tematy, więc co tam :

                                      free4web.pl/3/2,63294,182994,2548520,Thread.html;jsessionid=64987B6E5675C0C89C860D2CACC96F39

                                      Tekst napisany bardzo przystępnym językiem na podstawie wykładów prof.
                                      Silberringa - kierownika zakładu neurobiochemii WCh UJ.

                                      Informacje o 2-PEA np. można też znaleźć w świetnej książce prof.
                                      Kołodziejczyka "Naturalne związki organiczne".
                                      Gorąco polecam lekturę.
                                    • Gość: chrześcijanka działanie placebo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.05, 11:05
                                      Jeżeli podasz placebo pacjentowi nic mu o tym nie mówiąc, nie będzie efektu.
                                      Jeżeli powiesz choremu, że podajesz mu lek - w rzeczywistoci placebo - możesz
                                      uzyskać efekt.
                                      Nie ma tu działania podświadomości (żadnej), ale jest działanie wiary.

                                      Pacjent wierzy, że podaje mu się lekarstwo i ono działa.

                                      Tak samo funkcjonojue nocebo,tyle, że możesz podać komuś truciznę informując
                                      go, że to doskonały napitek i ona nie zadziała (radziłabym nie robić na tym
                                      polu doświadczeń a zostawić to w rękach naukawców.

                                      WIARA. Podświadomość jest wyłącznona z tego akurat działania.
                                • Gość: chrześcijanka teoria ewolucji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.05, 14:57
                                  dlaczego na drodze ewolucji umysłowo rozwija się tylko człowiek. Dlaczego na
                                  przestrzeni tysięcy lat lew, pająk czy gołąb fizycznie przystosowuje się do
                                  warunków ale umysłowo nie posuwa się nawet o krok.
                                  Może właśnie dlatego, że to my zostaliśmy stworzeni na podobieństwo i obraz
                                  Boga, a nie żaba.
                                  Ale jaka w tym nasza zasługa?
                                  Może dlatego wolimy ewolucję, bo jej nie trzeba dziękować, już zrobiła swoje?
                                  • jan_kos Jesli za rozój umysłowy uznać rozwój 20.01.05, 16:37
                                    zdolności do uczenia się,zapamiętywania, przekazywania doświadczeń drogą
                                    kulturową, to było to możliwe, jak się wydaje na podstawie dotychcczasowej
                                    wiedzy, dopiero po zaistnieniu pewnych synergistycznie działających warunków,
                                    uruchamiających sprzężenie zwrotne dodatnie, niebywale przyśpieszające rozwój
                                    mózgu, a wraz z nim zdolności umysłowych. Kluczowy jest tu stosunek masy mózgu
                                    do masy ciała, który u wczesnych hominidów (A. afarensis) był bardzo wysoki. I
                                    od tego się zaczęło.
                                    • Gość: chrześcijanka Jedna z teorii czy niezbity dowód? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.05, 11:07
                                      • fan_gazety Z "niezbitymi" dowodami zawsze jest kłopot :-) 25.01.05, 17:16
                                        To taka ogólna refleksja na początek. To co sie kiedyś okazywało niezbitymi
                                        dowodami, bywało często tylko tymczasowo uprawnioną interpretacją. Tak rozwija
                                        się nauka. Historia jej rozwoju uczy pokory w stosunku do Prawdy. Kto wie, czy
                                        prawad w ogóle istnieje? To wcale nie jest oczywiste, podobnie jak inne pytania
                                        natury filozoficznej, które trudno "twardo" testować.
                                        Co do antropogenezy i szybkiej ewolucji mózgu sprawa jest o tyle trudna, że
                                        jest to - jak do tej pory - zjawisko unikalne. Tak więc trudno jest prowadzić
                                        np. analizę porównawczą, która często daje dobre rezultaty. Tu jest to
                                        niemożliwe. W związku z tym - jak to się często w nauce dzieje - mamy tu do
                                        czynienia z "konkurowaniem" idei, pomysłów, hipotez o fakty (jak to ładnie E.O.
                                        Wilson ujął w "Konsiliencji"). Lepsza hipoteza, czy też teoria, tzn. głównie
                                        taka, która jest niesprzeczna z innymi teoriami, i która się daje lepiej,
                                        precyzyjnie testować, po prostu chwilowo wygrywa. Trudno powiedzieć jaki będzie
                                        koniec. Może nigdy?
                                        Na wyjaśnienie szybkiego rozwoju mózgu jest kilka znanych mi hipotez, np.
                                        hipoteza stresu cieplnego. Bardzo zgrabna i logiczna. I prosta. I łącząca wiele
                                        faktów z różnych dziedzin (cybernetykę, ewolucjonizm, fizjologię, etologię) w
                                        sposób spójny. Być może oba wspomniane przeze mnie mechanizmy uzupełniały się.
                                        • fan_gazety O, pardon. Jan_kos i fan_gazety prowadzą do mnie. 25.01.05, 17:18
                                          • Gość: chrześcijanka Re: O, pardon. Jan_kos i fan_gazety prowadzą do m IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.05, 10:17
                                            Dlaczego ktoś, kto ubierze swój pomysł (hipotezę, teorię, wytwór wyobraźni,
                                            natchnienia itd) w piękne naukowe sformuowania jest mądry, a ja, która powołuję
                                            się na Biblię jestem uznawana za ciemnogród?

                                            Czy to naprawdę takie nieprawdopodobne, że istnieje Stwórca, który ma nad tym
                                            wszystkim kontrolę?

                                            A ktoś kto stworzył grę komputerową, czy nie ma kontroli nad postaciami i ich
                                            losami i wielokrotnymi, różnorodnymi wątkami? A jest tylko człowiekiem.
                                            • fan_gazety Re: O, pardon. Jan_kos i fan_gazety prowadzą do m 27.01.05, 23:25
                                              Dlaczego ktoś, kto ubierze swój pomysł (hipotezę, teorię, wytwór wyobraźni,
                                              natchnienia itd) w piękne naukowe sformuowania jest mądry, a ja, która powołuję
                                              się na Biblię jestem uznawana za ciemnogród?
                                              ** Nie uważam tak. Więcej - bardzo mnie irytuje takie traktowanie wiary i ludzi
                                              wierzących. Mam nadzieję, że moich wypowiedziach - tu i gdzie indziej - nie
                                              znalazłaś takiego podejścia do wiary.
                                              >
                                              Czy to naprawdę takie nieprawdopodobne, że istnieje Stwórca, który ma nad tym
                                              wszystkim kontrolę?
                                              ** To kwestia przekonań. Wolność wyboru :-). Wolność nie może mieć
                                              przymiotników. A zatem wolność może być także od wiary. Ja nie wiem czy jest
                                              prawdopodbne, czy też nie, bo to tylko dywagacje, których nie można nijak
                                              sprawdzić. A swoja drogą - chciałabyś naprawdę WIEDZIEĆ, że istnieje Bóg, a nie
                                              WIERZYC ? Wyobraź sobie, że już WIADOMO niezbicie - On jest. Wolałabyś?
                                              Przeciez wtedy utraciłabyś motywacje do wiary ... Nie byłoby potrzeby wierzyć.
                                              >
                                              > A ktoś kto stworzył grę komputerową, czy nie ma kontroli nad postaciami i ich
                                              > losami i wielokrotnymi, różnorodnymi wątkami? A jest tylko człowiekiem.
                                              ** Analogiami można pokazać co się chce. Sęk w tym, że nie wiadomo, dlaczego
                                              akurat taka analogia ma mieć tu zastosowanie. Słowo "analogia" dodaje takim
                                              sformułowaniom dziwnej mocy. A przecież służy ona tylko lepszemu wyobrażeniu
                                              sobie czegoś, a nie wyjaśnieniu.
                      • diabel.tasmanski Re: Nieskończoność 22.01.05, 01:24
                        tempo postepu jest zwiazane z tym że:
                        1. jest nas teraz więcej
                        2. coraz wiekszy procent ludzi może zająć sie badaniami naukowymi


                        Kiedyś aby jeden mógł mysleć bardzo wielu musiało zajmować sie produkcją żeby go
                        utrzymać
                        Teraz wskutek postępu wydajność wzrosła. Większa część społeczeństwa może
                        myśleć i na skutek odkryć podnosić wydajność tych co produkują. Dlatego tempo
                        rozwoju jest postępem geometrycznym
    • Gość: Kagan Re: Nieskończoność IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 19.01.05, 04:38
      Wierzysz, ze Bog nie mial poczatku. To skad sie wzial? Czemu wedlug ciebie
      Bog jest, przeciez rownie dobrze moze go nie byc?
      • Gość: XXX Re: Nieskończoność IP: 67.131.131.* 19.01.05, 14:43
        Ktos wierzacy kiedys spytal, "powiedz mi, a co ja mam do stracenia ze wierze?
        jak umre to albo na nowo sie przebudze, albo pozostane w nicosci i juz wtedy
        zastanawiac sie wiecej nie bede, bo pozostanie po mnie tylko gnijace cialo i
        wspomnienie" A wiara pomaga w dazeniu do doskonalosci, pod warunkiem ze
        szczerze sie wierzy. Ja wierze, ze po smierci sie przebudze znacznie
        doskonalszy jak jestem teraz i nie bede sie wstydzic spojrzec Panu Bogu w
        oczy... A jak bedzie w waszym wypadku jak tak zaciekle odrzucacie wiare w Niego
        a okaze sie ze On jest, dawal wam "sygnaly" ale wy ich nie slyszeliscie, albo
        nie chcieliscie slyszec i potem nadejdzie czas i przyjdzie wam stanac przed
        Nim?
        • Gość: strzyga Re: Nieskończoność IP: *.klaudyny.waw.pl / *.waw.pl 19.01.05, 15:00
          No jakto co? Kagan wtedy wyjaśni Bogu, że nie ma On prawa istnieć i Bóg zniknie.
      • Gość: chrześcijanka Re: Nieskończoność IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.05, 13:02
        jeżeli zawsze był, to nie mógł się nagle wziąć

        ale ty tego nie pojmujesz

        ja też nie, ale ja przyjmuję to przez wiarę, jak to, że istnieją kwarki (bo ich
        nigdy nie widziałam "żywym okiem")
    • jan_kos Zabawne są te próby przekonywania się :-))) 19.01.05, 18:24
      Kiedyś, jadąc tramwajem, słyszałem "dyskusję" dwóch punków, mocno zaprawionych
      alkoholem, którym się zebrało na dyskusje o Bogu. Wyglądała ona tak:
      A: "Wiesz, Bóg jest, mówię ci"
      B: "No gdzie tam, przecież go nie ma"
      A: "Chrzanisz! Jak to nie ma , jeśli jest"
      B: "Pitolisz, kurcze! Nie ma go i już"
      itd,
      itp.

      Wszystkie te dyskusje o istnieniu lub nie istnieniu Boga na tym forum (i nie
      tylko) przypominają tę właśnie rozmowę, niezaleznie od wyrafinowania argumentów
      i "środków stylistycznych".
      Obie strony powielają ciągle argumenty, usiłując wzajemnie pokazać drugiej
      stronie, że ta druga się myli.
      Tymczasem temat wiary w Boga nie może być moim zdaniem przedmiotem takich
      rozważań, bo nie dotyczy on istoty świata, a jedynie stosunku do tejże istoty.
      A ten może być bardzo różny, jak to stosunek wobec czegoś. I trudno mówić
      komuś: "Źle myślisz", powinieneś inaczej". Bo jakim prawem? Nie istnieje
      jedynie słuszny stosunek do świata, w tym - do Boga. To nie roztrzygalne, bo
      nie ma tu czego rozstrzygać. To jedynie kwestia wyboru, spośród wielu róznych
      postaw. Niczego więcej.
      • Gość: chrześcijanka Re: Zabawne są te próby przekonywania się :-))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.05, 13:04
        nikt z nas nie ustrzegł się, by nie mówić drugiemu co powinien, ty też.
        • jan_kos Re: Zabawne są te próby przekonywania się :-))) 20.01.05, 16:13
          Ależ ja nie mówię Tobie, co masz robić lub czego masz nie robić :-).
          Powątpiewam tylko w sens takich rozmów jako nierozstrzygalnych z powodu takiej
          a nie innej istoty sporu, nie podlegającej indukcji, dedukcji itp. i
          argumentacji, ogólnie rzecz biorąc.
          • Gość: Nauka? cCzy ja wiem ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.05, 00:58
            Czy gra w piłkę nożną wbrew regułom nie może skończyć się wygraniem meczu ?
            Indykcja, dedukcja itd. ... dekalog, kodeks prawa itd. Czy są tutaj jakieś
            istotne róznice ? gdyby tak było to logika "stała by w miejscu" a tak po prostu
            nie jest !!! Pozdr. : )
            • jan_kos Kryteria nauki i nie-nauki 21.01.05, 08:47
              > a tak po prostu nie jest !!!
              A jak jest :-) ??

              ** Tu nie chodzi o wygranie meczu, tylko o używanie takich sposobów poznawania
              rzeczywistości, które pozwalają na zbliżanie się do prawdy przy użyciu
              stawiania weryfikowalnych hipotez. E. Wilson w "Konsiliencji" podaje takich
              pięć kryteriów pozwalających odrażnić naukę od pseudonauki:
              1) Powtarzalność - to samo zjawisko moe byc przedmiotem badań wielokrotnie
              2) Oszczędność - maksimum informacji przy minimum wysiłku poznawczego
              3) Mierzalność zjawisk
              4) Funkcje heurystyczne - osiągniecia nauki pobudzają do nowych badań
              5) Konsiliencja - oznaczająca, że największe szanse na przetrwanie maja takie
              wyjaśnienia, które są przypadkami ogólniejszych twierdzeń.

              Potem Wilson jeszcze pisze tak:
              Astrologia, ufologia, kraecjonizm nie spełniają nawet jednego z tych kryteriów,
              i trudno się z tym nie zgodzic.

              Wiara i religia jest moim zdaniem bardzo ważna w "definiowaniu" H. sapiens, ale
              powtórzę - język i metodologia (jeśli można tak w ogóle w odniesieniu do
              religii napisać) - religii i nauki nie ma punktów wspólnych. Przekonywanie się
              wzajemne kto ma rację nie ma najmniejszego sensu. Bo nie ma tu racji. Jest
              tylko i wyłącznie wybór takiej lub innej postawy.
              • Gość: Nauka? Jak jest... :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.05, 12:27
                A jak jest :-) ??
                "Od czasów arystotelesa nie musiała ona wykonac ani kroku wstecz o ile do
                poprawek nie zechcemy zaliczyc np. usuniecia nektórych zbędnych subtelności lub
                wyraźniejszego okreslenia tego co już zostało wyłozone, należy to jedak raczej
                do elegancji niż pewności nauki. Osobliwe jest jeszcze to, że nie mogła
                dotychczas zrobic także krokuu naprzód i że przeto, wedle wszelkich danych,
                wydaje się zamknięta i zakończona" Kant, Krytyka czystego rozumu - czyż pisząc
                to nie mylił się? Nawet nie znał logiki matematycznej czy
                trójwartościowej ...podobno nie dostrzegał nawet dokonań szkoły stoików.
                Wybitny? Ja nie jestem wybitny, dla mnie logika się nie skończyła ...

                1) Powtarzalność - to samo zjawisko może byc przedmiotem badań wielokrotnie

                Nie ma takich zjawisk które badamy wielokrotnie, my tylko zakładamy
                podobieństwo lub identyczność róznych zarówno przestrzennie jak i historycznie
                zjawisk.

                2) Oszczędność - maksimum informacji przy minimum wysiłku poznawczego

                "wolnorynkowe" kryterium to jeden z dowodów przenikania się "metodologii" w
                znaczeniu światopogladów. Wielokrotnie wskazywano na to, że bez doktryny
                liberalnej nie miałoby szans pojawić się "naukowe" wyjaśnianie jako uprawnione
                (pisał o tym m.in. Otto Bauer)


                3) Mierzalność zjawisk -

                ilośc / jakość - zamienniki metodologiczne...

                4) Funkcje heurystyczne - osiągniecia nauki pobudzają do nowych badań

                Osiągnięcia nauki pobudzają do nowych badań, seks pobudza do nowych badań,
                potrzeby społeczne pobudzają do nowych badan, wizja sławy pobudza do nowych
                badań... wiem wiem : ) nie o to chodzi ... Raczej o to, że naukowego
                konstruowania rzeczywistości końca nie widać, ale nie tylko w tej dziedzinie
                (podobnie jest w sztuce) "znajdować" było metodą "odkrywania" już sofistów i
                rzeczywiście wynaleźli wiele skutecznych sposobów przekonywania innych, ale czy
                także siebie ?

                5) Konsiliencja - oznaczająca, że największe szanse na przetrwanie maja takie
                wyjaśnienia, które są przypadkami ogólniejszych twierdzeń.

                Przetrwają dlatego wyjasnienia które sa przypadkami ogólniejszych twierdzeń, bo
                te są najbardziej oddalone od weryfikacji w doświadczeniu i całą masę definicji
                operacyjnych, związanych z owym "pomiarem" z punktu 3-go podciąga się pod
                szeroki kontekst teoretyczny.

                Potem Wilson jeszcze pisze tak:
                > Astrologia, ufologia, kraecjonizm nie spełniają nawet jednego z tych
                kryteriów,

                a co ze współczesną kosmologią ? Big-Bangi itepe. ?

                Nie ma punktów spólnych ... dla mnie wystarczajacym wspólnym punktem
                jest "metotologio twórcza" obecność człowieka. Doswód potwierdzający hipotezę
                jest jak most który łączy ludzką stronę ze stroną rzeczywistości, brak jednej
                ze stron sprawia, że pomost ulega zawaleniu(mówiąc oczywiście bardzo
                obrazowo...)

                Przekonywanie się kto ma racje nie ma sensu podobnie jak przekonywanie o tym,
                że NIE MA! racji w tego typu sporach.. Pozdr. :)

                • jan_kos Spór o to, o co się spierać ??? :-)) 21.01.05, 13:45
                  > Osobliwe jest jeszcze to, że nie mogła
                  > dotychczas zrobic także krokuu naprzód i że przeto, wedle wszelkich danych,
                  > wydaje się zamknięta i zakończona" Kant, Krytyka czystego rozumu - czyż
                  pisząc to nie mylił się?
                  ** Ale ja nawet nie wiem o czym mowa... :-)Jesto napisane tak ogólnie, że -
                  doprawdy nie wiem, do czego mam się odnieść. To ogólne rozważania na temat. Co
                  to jest "krok" naprzód nauki ?

                  Nawet nie znał logiki matematycznej czy
                  > trójwartościowej ...podobno nie dostrzegał nawet dokonań szkoły stoików.
                  > Wybitny? Ja nie jestem wybitny, dla mnie logika się nie skończyła ...
                  ** Hmmm. Relatywizm :-) ??
                  >
                  > 1) Powtarzalność - to samo zjawisko może byc przedmiotem badań wielokrotnie
                  >
                  > Nie ma takich zjawisk które badamy wielokrotnie, my tylko zakładamy
                  > podobieństwo lub identyczność róznych zarówno przestrzennie jak i
                  historycznie zjawisk.
                  ** Jeśli badamy czas połowicznego rozpadu, to powtarzalnośc teho zajwiska jest
                  dostatecznie duża, by co nieco wywnioskowac. To właśnie dlatego, że
                  powtarzalność jest dostatecznie duża, dało się weryfikowac teorie i
                  twierdzenia. Tu nie trzeba nad tym sie rozwodzić.

                  >
                  > 2) Oszczędność - maksimum informacji przy minimum wysiłku poznawczego
                  >
                  > "wolnorynkowe" kryterium to jeden z dowodów przenikania się "metodologii" w
                  > znaczeniu światopogladów. Wielokrotnie wskazywano na to, że bez doktryny
                  > liberalnej nie miałoby szans pojawić się "naukowe" wyjaśnianie jako
                  uprawnione (pisał o tym m.in. Otto Bauer)
                  ** Mnie nie chodzi o doktryny, takie czy inne. Mnie chodzi o skuteczność.
                  >
                  >
                  > 3) Mierzalność zjawisk -
                  >
                  > ilośc / jakość - zamienniki metodologiczne...
                  ** Nie wyważajmy otwartych drzwi, proszę :-). Ciężka "torba" dla kilkulatka
                  jest bardzo lekka dla dorosłego. Nie szkoda czasu na próbę podważenia
                  wszystkiego? Chyba że ja czegoś nie rozumiem...
                  >
                  > 4) Funkcje heurystyczne - osiągniecia nauki pobudzają do nowych badań
                  >
                  Raczej o to, że naukowego konstruowania rzeczywistości końca nie widać, ale nie
                  tylko w tej dziedzinie
                  ** a) a dlaczego ma być widać ?
                  b) co w tym złego, że nie widać?
                  >
                  > 5) Konsiliencja - oznaczająca, że największe szanse na przetrwanie maja takie
                  > wyjaśnienia, które są przypadkami ogólniejszych twierdzeń.
                  > Przetrwają dlatego wyjasnienia które sa przypadkami ogólniejszych twierdzeń,

                  bo te są najbardziej oddalone od weryfikacji w doświadczeniu
                  ** Chodzi tu o to, że u podstaw nauk - przyjanmniej przyrodniczych - leży
                  przeświadczenie, "marzenie" (?), że faktycznie da sie odnaleźć taka teorię,
                  której przypadki szczególne dobrze opisywałyby różne aspekty rzeczywistości
                  którymi się zajmuja różne dyscypliny szczegółowe. >
                  > Potem Wilson jeszcze pisze tak:
                  > > Astrologia, ufologia, kraecjonizm nie spełniają nawet jednego z tych
                  > kryteriów,
                  >
                  > a co ze współczesną kosmologią ? Big-Bang i itepe. ?
                  ** No co? Którego kryterium nie spełnia :-) ?
                  >
                  > Przekonywanie się kto ma racje nie ma sensu podobnie jak przekonywanie o
                  tym, że NIE MA! racji w tego typu sporach.. Pozdr. :)
                  ** Jasne - jeśli ktoś chce się spierać o to co nierozstrzygalne, jego wola. No,
                  ale również w takim razie trzeba dopuścc spór o to, czy warto sie spierać o
                  takie rzeczy :-))). J
                  >
                  • Gość: Nauka? nie ma sporu , zapominam ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.05, 14:26
                    suchutko suchutko, niczego się tutaj nie dowiem od szanownego
                    kolegi ...Pozdr. :D
                    • jan_kos :-)) No, przecież pisałem 21.01.05, 14:42
                      że spiranie sie dla samego sporu mnie nie bardzo zajmuje. Gdybym miał
                      baaaaardzo dużo czasu, to może kiedyś, na emeryturze ?
                  • Gość: Nauka? Może tylko jeszcze małe coś ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.05, 14:50
                    "** Jeśli badamy czas połowicznego rozpadu, to powtarzalnośc teho zajwiska jest
                    dostatecznie duża, by co nieco wywnioskowac. To właśnie dlatego, że
                    powtarzalność jest dostatecznie duża, dało się weryfikowac teorie i
                    twierdzenia. Tu nie trzeba nad tym sie rozwodzić."

                    "W państwie Apostezjon, w którym rozgrywa się akcja powieści, życie
                    zorganizowane jest według zasady: "rzeczywistości nie można przystosować do
                    ludzi, wobec tego trzeba przystosować ludzi do rzeczywistości".

                    Główni bohaterowie powieści - Jorgn i Claire - mieszkańcy tego świata i jego
                    współorganizatorzy - na własnej skórze odczuwają całą bezwzględność i
                    okrucieństwo tej zasady. Podejmują próbę przeciwstawienia się potężnej
                    organizacji państwowej Apostezjonu..."

                    Edmund Wnuk-Lipiński
                    Rozpad połowiczny
                    wydawca: Czytelnik
                    miejsce i rok wydania: Warszawa 1988
                    ISBN: 83-07-01541-3
                    seria: Kosmonauta
                    gatunek: fantastyka naukowa




                    • jan_kos Nie widzę związku :-(. Wyjaśnij może ? 21.01.05, 15:04
      • Gość: Nauka? chyba problem ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.05, 01:02
        A czy wyrazem słusznej postawy jest krzewienie relatywizmu ? To tylko
        wygenerowane w sposób sztuczny założenie o tym, że wszystko jjest załozeniem.
        Przypomina to postawe sceptyczną, która wątpiąc o wszystkim nie potrafi
        podtrzymać braku watpliwości co do samej siebie.. pozdr. : )
        • jan_kos Sceptycyzm - tak, ale... 21.01.05, 08:58
          Gość portalu: Nauka? napisał(a):

          > A czy wyrazem słusznej postawy jest krzewienie relatywizmu ?
          ** A kto mówi o krzewieniu? Ja - nie.Relatywizm to zresztą odrębny temat. Tylko
          napisałem, że przekonywanie się w kwestii istnienia Boga nie ma sensu, bo z
          pzrekonaniami sie nie da dyskutowac. Przekonania to przekonania i świat jest na
          tyle pojemny, by różne przekonania mogły sie w nim pomieścić.

          To tylko
          > wygenerowane w sposób sztuczny założenie o tym, że wszystko jjest załozeniem.
          ** sztuczny??? A co to znaczy "sztuczny" ? Dziwne kryterium... Pojęcie sztuczny
          i naturalny sa właśe takimi pojęciami, pod którymi każdy widzi co innego, i
          każdy ma racje, co "gorsza"... Dajmy sobie spokój ze sztucznościa lun
          naturalnością załozeń - to droga do nikąd.

          > Przypomina to postawe sceptyczną, która wątpiąc o wszystkim
          ** Nie mówię o postawie wątpienia we wszystko, tylko o postawie opierania się o
          to, co podlega werfikacji w opraciu o naukę, a nie mistycyzm , taki czy inny.

          • Gość: Nauka? Sceptycykiem jestem czy sofistą?:D IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.05, 12:44
            A kto mówi o krzewieniu? Ja - nie.

            Implicite nie oznacza czegoś co nie istnieje tylko coś co własnie nie jest
            wyartykułowane wprost. Jeżeli róznice zdań sa czymś obiektywnym (spotykamy sie
            z nimi bardzo często w życiu, podczas dyskusji, przysłuchiwania się rozmowie
            punków itd.), a staramy sie je kwitować określeniami (zresztą bardzo trafnymi i
            w pewnym sensie "pięknymi" :)):

            "Przekonania to przekonania i świat jest na tyle pojemny, by różne przekonania
            mogły sie w nim pomieścić."

            to decydujemmy się właśnie na posądzenie o swoiste (przpraszam za
            słowo!) "tchórzostwo" określane mianem np. "tolerancji". Ta ostatnia jako
            postawa nie znosi róznic i zwiazanych z nimi problemów tylko je po prostu
            marginalizuje, ale nie jest sama wolna od społecznoych determinantów
            aksjologicznego oparcia określonych kltrowych wartosci.

            Sztuczny - hmm.. niezgrabne słowo, chodziło mi o wytwór człowieka, który w
            sposób nie wyraźny koresponduje z rzeczywistościąm nie jjest hipotezą
            podlegająca weryfikacji na przykład? Podobnie jest moim zdanem z pojeciem
            przypadku, czyli tego co nie potrafimy wyjasnić przed a staje się faktem po.
            Czyż to co "prawdopodobne" pokonujac odcinek czasu nie staje się faktem ? Czy
            wobec tego nasza próba niezgrabna i w swej istocie statystyczna nie jest pewną
            kompromitacją odbiegając tak znacznie od tego co ma niby opisywać?
            Pozdr. :)

            • jan_kos Mam wrażenie że rozmawiamy o rozmawianiu :-) ... 21.01.05, 13:16
              a nie to było moim zamiarem.
              Czy - krótko mówiąc - uważasz, że ma sens przekonywanie się czy Bóg istnieje?
              Opowiedz, proszę, konkretnie - tak czy nie.
              Dla mnie to jedynie pretekst do może nawet ciekawych potyczek słownych, ale do
              niczego więcej.
              Bo i tak przekonać kogoś można jedynie do wiary w jego istnienie. Tak jak
              zresztą do wiary w UFO, magiczną moc czakramu, i znaczenie 9 rybek, w tym
              jednej czerwonej, dla gospodarki pozytywną (???) energią przy urządzaniu
              mieszkania w zgodzie z zasadami feng-shui.
              • Gość: Nauka? Nie to nie:_P IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.05, 13:57
                Przekonywanie się do czegokolwiek (kogokolwiek? - Bóg) albo ma sens albo
                go nie ma, tylko że dla mnie chyba w innym znaczeniu niż dla cibie. Jeżeli
                uznajesz, że jedne rozmowy są sensowne a inne są
                tylko "rozmawianiem o rozmawianiu" to znaczy, że nie ma o czym rozmawiać
                chyba ? To tak jak powiedziec, że coś jest "rzeczywiście rzeczywiste" - czy
                takie sformułowanie to kompletna bzdura czy można je mimo wszystko własciwie
                zrozumieć?! Spośród wielu przekonań zdaje sie wybrałeś sobie już jakieś? Ja
                uważam że sensowne lub bezsensowne to jakies pozostałości neopozytywistycznych
                dywagacji, a o Bogu po prostu mozna rozmawiac z wymienionych juz przez Cibie
                powoadów. Pozdr.
                • jan_kos Neo, pozytywistyczne albo inne. I co z tego? 21.01.05, 14:52
                  Gość portalu: Nauka? napisał(a):

                  > Przekonywanie się do czegokolwiek (kogokolwiek? - Bóg) albo ma sens albo
                  > go nie ma, tylko że dla mnie chyba w innym znaczeniu niż dla cibie. Jeżeli
                  > uznajesz, że jedne rozmowy są sensowne a inne są
                  > tylko "rozmawianiem o rozmawianiu" to znaczy, że nie ma o czym rozmawiać
                  > chyba ?
                  Rozmawiać można, ale nie spierac się co do przekonań - czyje prawdziwe, a czyje
                  nie . To tylko chciałem powiedzieć. W tematyka Boga należy do przekonań.
                  Przekonaniami można się podzielić , ale wykazywać sobie nawzajem ich fałsz? No,
                  można, jak kto lubi. Ja - nieszczególnie.

                  > To tak jak powiedziec, że coś jest "rzeczywiście rzeczywiste" - czy
                  > takie sformułowanie to kompletna bzdura czy można je mimo wszystko własciwie
                  > zrozumieć?!
                  ** Zbyt trudne do porównanie dla mnie, niestety :-(.

                  Spośród wielu przekonań zdaje sie wybrałeś sobie już jakieś?
                  ** Tak. Oczywiście.

                  > Ja uważam że sensowne lub bezsensowne to jakies pozostałości
                  neopozytywistycznych dywagacji,
                  ** A co to za różnica z jakiego okresu dana myśl pochodzi i czy sa to dywagacje
                  lub nie. To bez znaczenia. Mogą sobie to byc dywagacje, idee, myśli,
                  przypuszczenia, domniemania itp. z dowolnego okresu, a nawet ich pozostałości.

                  a o Bogu po prostu mozna rozmawiac z wymienionych juz przez Cibie
                  > powoadów.
                  ** Rozmawiać - oczywiście, jak kto chce. Jak o wszystkim
    • Gość: katol._sumienie Ograniczoność fundamentlistki IP: 80.48.190.* 20.01.05, 20:58

      czyli przyjrzyj się sobie

      1. Fundamentalizm jest takim zaangażowaniem w pewną prawdę, jakie czyni zbędnym
      pytanie o jakąkolwiek inną prawdę.

      Fundamentaliści nie mają wątpliwości. Stwierdzenie: „ja już wiem, znam prawdę,
      nie muszę o nic pytać”, powinno stać się sygnałem, że możemy mieć do czynienia
      z zalążkiem fundamentalizmu.
      2. Fundamentaliści odrzucają fundamentalizm jako postawę powszechną.
      Każdy fundamentalizm (chrześcijański, muzułmański, sikhijski, buddyjski,
      hinduski) ma swoje szczególne cechy. Jego wyznawcy nie chcą poznawać innych
      sposobów wierzenia i postrzegania świata. Żaden pogląd, który jest im obcy, nie
      może, według nich, być prawdziwy. Dlaczego? Dlatego, że jest inny, z zasady nie
      może być więc prawdziwy. Fundamentalista jest całkowicie przekonany, że posiadł
      monopol na prawdę. Siła ruchów fundamentalistycznych płynie przede wszystkim z
      zaangażowania ich członków, z mocy przekonania, umiejętności propagandy
      własnych poglądów, a nie z masowości tego zjawiska.
      3. Fundamentalizm łatwo prowadzi do silnego zaangażowania zewnętrznego.
      Grupy fundamentalistyczne są zazwyczaj bardziej widoczne niż inne wielkie,
      tradycyjne społeczności religijne. Wykorzystując media, nastawiają się na
      propagowanie własnych poglądów, wyobrażeń o świecie i wierze. Członkowie grup
      prowadzą agresywną propagandę, w imię poglądów, które głoszą, są gotowi nawet
      cierpieć. Zjawisko fundamentalizmu związane jest nieodłącznie z kryzysem
      kultury, tradycji, wychowania religijnego. Towarzyszy mu poczucie zagrożenia,
      zwłaszcza w społecznościach nie dość silnie zakorzenionych we własnej religii.
      Fundamentaliści znają odpowiedzi na wszelkie wątpliwości.
      4. Istnieje wyraźna różnica między fundamentalistami a tradycjonalistami w
      życiu religijnym.
      Pojęcia te są często mylone. Fundamentalistami niesłusznie nazywa się osoby
      przywiązane do tradycji własnej kultury religijnej. Fundamentaliści nie są
      tradycjonalistami. Deklarują wprawdzie pewne przywiązanie do wartości, ale
      artykułują je za pomocą nowych, charakterystycznych dla własnej grupy zachowań.
      Są raczej reakcjonistami, gdyż ich religijność jest reakcją na świat, który
      zastają, na jego chaos, pomieszanie. Fundamentalista dopiero dzisiaj decyduje
      się naprawdę — wcześniej się wahał albo w ogóle nie był człowiekiem religijnym.
      Tradycjonalista natomiast przeżywa prawdę jako stale i tradycyjnie obecną w
      każdym znaczeniu tego słowa. Jest to dla niego dziedzictwo przeszłości, coś, co
      otrzymał, co porządkuje jego świat i stanowi od zawsze oczywiste dobro, którego
      nie należy niszczyć. Tradycjonaliści nie muszą próbować rzeczy nowych, wychodzą
      bowiem z założenia, że skoro ich dotychczasowe wybory były słuszne, to nie ma
      powodu, by je zmieniać.
      5. Fundamentalizm odnajduje swoją tożsamość w zdecydowaniu się na niewzruszoną
      prawdę.
      Żywa jest tylko taka religijność, jaka pokazuje człowiekowi, kim on jest. Mamy
      z nią do czynienia właśnie w przypadku fundamentalizmu. Stąd fundamentalista
      czyni wiele, by przekonać innych o swojej tożsamości, np. bardzo szczegółowo
      opowiadając o swoim nawróceniu, podkreślając, że wcześniej jego życie było złe,
      a teraz jest dobre. W materiałach drukowanych pokazuje się czasem różnice w
      wyglądzie zewnętrznym osób przed nawróceniem i po nim.
      6. Fundamentalista ma odwagę przeżywać prawdę tylko tam, gdzie raz na zawsze
      odpowiada ona jasno określonej woli Boga.
      Wydaje się, że wyznania wiary fundamentalistów często są schematyczne,
      uproszczone i w znacznym stopniu konformistyczne wobec grupy. Wewnętrzność i
      spotkanie Boga nie są dla fundamentalistów dostępne na co dzień. Przeżycia
      mistyczne mogą mieć tylko założyciele grup, którzy w ten właśnie sposób
      otrzymali objawienie od Boga. Życie wewnętrzne fundamentalistom wydaje się
      nieco podejrzane, przeżycia takie są możliwe tylko za specjalnym zrządzeniem
      Bożym, wyłącznie na drogach zakreślonych przez Boże objawienie. Wszystkie inne
      formy życia wewnętrznego odrzucane są jako samozłudzenie bądź próby
      samozbawienia. Mimo to fundamentalizm umożliwia wielu ludziom pozbawionym dotąd
      życia wewnętrznego przeżycia religijne inaczej im niedostępne. Dzień nawrócenia
      jest dla takich ludzi najpiękniejszym dniem w życiu. Fundamentalizm może być
      jedyną formą przeżyć religijnych dostępną dla wielu ludzi, którzy nie
      doświadczyli wcześniej życia wewnętrznego.
      7. Wiara fundamentalisty wiąże własne odczucia ze słowem Boga.
      Słowo Boga Prawdy jest lokomotywą, która ciągnie za sobą dwa wagony: wiarę i
      uczucia. Fundamentalista przeżywa szczęście z wiary. Bóg pokazuje, co jest
      prawdą, a on ją przyjmuje. Wierzy, że jego odczucia muszą iść za wiarą.
      8. W momencie nawrócenia własne odczucie w pełni zgadza się z Bożą prawdą.
      „Dotąd zawodziłem, ale otrzymałem pomoc i zbawienie. Dobrze jest uwierzyć, nie
      mam już wątpliwości, jest tylko »tak« lub »nie«” — to typowy schemat myślenia
      fundamentalisty. Odpowiedź człowieka w momencie nawrócenia jest nieskończenie
      prosta i jednoznaczna. W tym i tylko w tym momencie człowiek jest zupełnie
      wolny i prawdziwy. Wcześniej i później podlega różnym wpływom, nastrojom,
      złudzeniom.
      9. W momencie decyzji fundamentalista przeżywa nieskończoną ważność swojej
      wiary.
      Nawrócenie to najważniejsza z jego życiowych decyzji. Fundamentalista podejmuje
      ją samodzielnie. Przed dniem objawienia był zazwyczaj szarym, skromnym
      obywatelem. Nagle w jego życiu pojawił się ktoś, kto głosi przekonującą prawdę.
      Fundamentalista w momencie podjęcia decyzji sam rządzi swoim światem.
      Przystępując do wspólnoty, decyduje o swoim zbawieniu. W wyznaniu mówi
      wprawdzie, że to Bóg przysłał mu objawienia, ale zostaje w nim pewne poczucie,
      że samodzielnie podjął tę najważniejszą decyzję.
      10. Własna decyzja staje się dla fundamentalisty centrum porządkującym cały
      świat.
      Według fundamentalisty, wszyscy powinni zostać skonfrontowani z objawieniem.
      Nie wszyscy się zdecydują na przystąpienie do tych grup, ale wcale nie o to
      chodzi, żeby wszyscy się nawrócili. Ważniejsze jest, by zostali postawieni
      wobec prawdy. Fundamentaliście chodzi o przeżycie potęgi tej konfrontacji
      wszędzie, gdzie to tylko możliwe. Stąd się bierze jego aktywność misjonarska
      oraz odporność na brak sukcesów w tej działalności.

      11. Kiedy napięcie między żądaniem Bożym a własnymi odczuciami staje się
      nieznośne, fundamentalista ucieka do momentu własnej decyzji (nawrócenia) albo
      ucieka się do zwalczania niewiary poza sobą.

      Fundamentalizm jest próbą wierzenia bezwzględnie ortodoksyjnie i zarazem
      bezwzględnie osobiście. Uczucia nie zawsze nadążają za wiarą, dlatego
      fundamentalista bywa rozrywany przez sprzeczności. W takiej sytuacji
      najprostszym rozwiązaniem jest ponowne nawrócenie, odnowienie w sobie ducha
      objawienia. Gdy się to nie udaje, fundamentaliści szukają winnych na zewnątrz.
      Pojawia się agresja przeciwko niedowiarkom, relatywistom, liberałom itd. Czasem
      jest ona skierowana do wewnątrz, co może być podłożem zbiorowych samobójstw.
      Fundamentaliści niemogący pogodzić się ze światem szukają wyjścia z tej
      sytuacji. W ich wyznaniach wiary pojawiają się odniesienia do Bożej
      ostateczności, dlatego dla wielu grup akt zbiorowego samobójstwa może być
      przygotowaniem na przyjście Boga, przyspieszeniem „dnia sądu”.

      12. Fundamentalista przeżywa własną tożsamość i pewność w wierze za cenę
      religijnego przeforsowania.

      Bóg nie może nakłonić fundamentalisty do rzeczy, których nie ma w objawieniu.
      Fundamentalista sam wie, jaki jest Bóg, jakim chciałby go przeżywać, rozkazuje
      więc swojej duszy przeżywać jedynie takiego Boga, jakiego rozpoznaje jego wiara.


      • Gość: Nauka ? relatywiżmik ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.05, 00:38
        "Relatywizm poznawczy" jest podstawą cytowanych przez Ciebie Lucyferze
        podpunktów, charakteryzujących ten rodzj spojrzenia na zjawisko różnic przkonań
        jakim jest "fundamentalizm". Jest to równeż (tak pojmowany "fundamentalizm")
        pewna wizja idealna, wyodrębniona w sposób jak najbardziej "charakterystyczny"
        i mało ma wspólnego z rzeczywistymi przypadkami zachowań (werbalnych,
        niewerbalnych... ) poszczególnych luudzi. Jednocześnie warto zaznaczyć, że
        wszelkie ideologie ("-izmy") mają stosunkowo pynne podstawy, które potrafiłyby
        uprawomocnić inaczej jak w sposób mniej lub bardziej wyrafinowanej manipulacji
        czy po prostu za sprawą swoich "wyznawców" określony swiatopogląd jako słuszny
        opis rzeczywistosci prawdziwej. jest tak równiesz w przypadku "relatywizmu",
        który choć wydać się może pozbawiony założeń, posiada takowe w stopniu
        porównywalnym z wielomma innymi...
        • Gość: Nauka? Errata IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.05, 00:40
          Oczywiście rónieŻ a nie równieSZ maiło być... a post jest adresowany nie
          do "Lucyfera" a do autora postu go poprzedzającego - za błedy przepraszam : ) i
          Pozdrawiam.
    • Gość: LUCYFER Przestancie sie zastanawiac co to jest wiecznosc IP: *.detroit-19rh15rt.mi.dial-access.att.net 21.01.05, 00:25
      lub nieskonczonosc bo wasz mozg nie moze tego zrozumiec na tym etapie zycia.
      Lepiej myslcie jak zapewnic sobie ich osiagniecie.
      • Gość: Nauka? Witam : ) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.05, 00:45
        Skąd przeświadczenie o tym ,że można lub nie można zrozumiec cokolwiek na takim
        bądź innym etapie życia? Dla mnie pojecię nieskończoności można zdefiniowac na
        conajmniej kilka różnych sposobów i nie nastręcza to mi większych trudności...
        Nie mówię, że się nie mylę, ale że po prostu rozwiązałem tą zagadkę i mogę o
        tym pisać ile mi się żewnie podoba bez żadnych specjalnych problemów... Pozdr.
        • Gość: LUCYFER Grecy w Lycaeum tez byli pewni, ze wszystko wiedza IP: *.detroit-19rh15rt.mi.dial-access.att.net 21.01.05, 05:12
          Nauka yo nie przeswiadczenie, ze sie cos wie. nauka to mozliwosc powtorzenia
          doswiadczenia. stad nauki spoleczne (humanistyczne - nie sa nauka; scientia
          contra quadrivium liberales). nauka jest w rownym stopniu zrozumieniem jak i
          wykorzystaniem potencjalu materii. Podaj mi jak Ty wykorzystujesz swoje
          zrozumienie niskonczonosci oprocz wydumanego zapisu jak np. najwieksza cyfra
          (najwieksza cyfra + 1).
          PS> Masz szczescie, ze akurat mam dobry humor ale przyniesiono mi bardzo
          wartosciowa dusze.
          • Gość: Kagan Re: Grecy w Lycaeum tez byli pewni, ze wszystko w IP: *.lib.unimelb.edu.au 21.01.05, 05:25
            Chcialbys robic doswiadczenia na ludziach? Obserwacja to tez rodzaj
            doswiadczenia, a w naukach spolecznych bazujemy wlasnie na obserwacji.
            Podobnie moglbys twierdzic, ze astronomia to tez nie nauka, bo opiera sie na
            obserwacjach. Najgorszy jest nie tyle brak wiedzy, ile wiedza powierzchowna...
            • wolf42 Re: Grecy w Lycaeum tez byli pewni, ze wszystko w 21.01.05, 07:33
              Gość portalu: Kagan napisał(a):

              > Chcialbys robic doswiadczenia na ludziach? Obserwacja to tez rodzaj
              > doswiadczenia, a w naukach spolecznych bazujemy wlasnie na obserwacji.
              > Podobnie moglbys twierdzic, ze astronomia to tez nie nauka, bo opiera sie na
              > obserwacjach. Najgorszy jest nie tyle brak wiedzy, ile wiedza powierzchowna...

              Obserwujac ciebie mozna dosc szybko dojsc do wniosku ze czlowiek pochodzi
              od hijeny,a nie od jakiejs tam malpy.
              Kto ciebie splodzil i jaki mial wtedy orgazm,ze jestes taki pokrecony,
              niewyobrazalne.
              • Gość: Sztukmistrz Re: Grecy w Lycaeum tez byli pewni, ze wszystko w IP: *.99.221.203.acc51-dryb-mel.comindico.com.au 21.01.05, 13:33
                Zostaja ci tylko ataki ad personam... :(
            • Gość: Nauka? Łał :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.05, 10:09
              Jeżeli to ten Kagan słynny to mnnie zaskoczyłeś stary !!! Nie spodziewaem się,
              że postarasz się bronić nauk społecznych. spoko : ) Pozdr.
              • Gość: Sztukmistrz Re: Łał :) IP: *.99.221.203.acc51-dryb-mel.comindico.com.au 21.01.05, 13:35
                Kagan zrobil doktorat z nauk spolecznych, co mu do dzis
                kol. "scisli" wypominaja. Zapominaja, ze ekonomia to tez
                nauka spoleczna, a jej czesc zwana ekonometria jest
                mocno oparta na matematyce...
                Pozdr.
            • humbak Re: Grecy w Lycaeum tez byli pewni, ze wszystko w 22.01.05, 02:37
              E tam. Kosmos da się jakoś tam opisać. A wśród ludzi masz statystykę.
              • humbak Re: Grecy w Lycaeum tez byli pewni, ze wszystko w 22.01.05, 02:38
                Chociaż w sumie w fizyce też jej nie brakuje (tej molekularnej:)). Ale to jednak co innego.
          • Gość: Nauka? Witaj :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.05, 10:45
            "nauka jest w rownym stopniu zrozumieniem jak i
            wykorzystaniem potencjalu materii." (scientia activa et operativa?)
            Przewycięzenie rozróznienia na "episteme" i "techne", nauka która jest jednym i
            drugim zarazem ... Czy o to Ci chodziło? To chyba pomysł Bacona i Kartezjusza?
            Przynajmniej wiem juz co mniej więcej rozumiesz przez pojęcie nauki(choć
            zastanawiające jest jak często nie precyzyjne i w swej istocie "nienaukowe"
            rozwiązania stosuje się do stworzenia definiensu pojecia nauki, czyzby dlatego
            że ona sama nie bardzo daje się opisać w języu matematyki czy rachunku zdań ?
            Czyż nie jest bardziej "społeczna" czy "humanistyczna" nizż Ci się Lucyferze
            wydaje ?)
            Może odpowiedz mi jak ty wykorzystujesz swoje zrozumienie nauki oprócz
            wydumanego zapisu : "Nauka yo nie przeswiadczenie, ze sie cos wie(czy nie
            jesteś przeświadczony o tym że coś wiesz jeżeli udowodnisz swoją wiedze
            doświdczalnie? np. co do absolutnej prawdziwej interpretacji wyników
            doświadczenia...) . nauka to mozliwosc powtorzenia doswiadczenia (mogę
            powtórzyć doswiadczenie i bez naki, a wazniejsza jest jak mniemam powtarzalność
            jego rezultatów ?) . stad nauki spoleczne (humanistyczne - nie sa nauka;
            scientia contra quadrivium liberales)( to nie ma znaczenia czy sa nauką czy
            sztuką, ważne jest jaki niosą ze sobą ładunek wyjaśniający "w równym stopniu
            zrozumienie" oraz to jak ich rozwiązania teoretyczne mogą przysłużyć się
            do "wykorzystania potencjału materii" - np. socjotechnika manipulujaca "materią
            ludzką".
            Zapewniam że rozróznienie na naki przyrodnicze(?) i humanistycze są pewnym
            uproszczeniem a ustanowienie konwencjonalnej granicy dotyczy np. rozważań
            metodologicznych i przyjetych wzorów postępowania badawczego...
            Jak wykozystuję swoje pojęcie nieskończonosci ? Definiuje ją np. przez analogię
            i porównuję do muchy, która zabita o szybę pędzącego samochodu staje się
            elementem pola spostrzeżenia kierowcy. Głupim by byo chyba jednak z jego strony
            próbowac "dojechać" do muchy, tego "punktu", który wydaje mu się, że raz jest
            koło oddalonej o sto metrów latarni innym razem że w pobliżu wzgórza
            widniejącego na choryzoncie. Wciska guzik spryskiwacza, włącza wycieraczki i
            jedzie dalej ...Wszelkie wyjasnienia które uwzgledniają pojecie nieskończoności
            inaczej niż w wyżej wyienionym rozumieniu, chyba nie wiele moga
            wyjasnić ...Pozdr. :)
            Pees. Jak tam w Piekle? Cieplej niż u mnie za oknem ? (-3:)
            • Gość: kapitalizm Re: Witaj :) IP: *.oc.oc.cox.net 25.01.05, 06:58
              cala ta wasza dyskusja nie ma sensu bez porzadnego okreslenia co to jest co
              nazywacie 'BOG',

              najpierw musicie zdefiniowac istote, zjawisko czy pojecie Boga, a potem sie
              spierac czy ktorys z was w to cos wierzy czy nie,
              • Gość: chrześcijanka Re: Witaj :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.05, 13:23
                w tym cały sęk. Widzisz, jeżeli Bóg pragnie, by go ludzie poznali, to znaczy,
                że nie znają.
                • Gość: kapitalizm Re: Witaj :) IP: *.oc.oc.cox.net 25.01.05, 18:55
                  dalej nie definiujesz znaczenia 'bog',

                  - "czy wierzysz w pinto?"

                  - "nie, nie znam zadnego pinto",

                  - " a widzisz, pinto pragnie aby ludzie go poznali, a to oznacza, ze go nie
                  znaja",


                  tak mozna w nieskonczonosc,

                  musisz najpierw zdefiniowac rozumowo i logicznie co to jest bog, czy pinto a
                  potem dyskutowac o atrybutach tego czegos.

                  logika najpierw,

                  odczucia potem.

                  • Gość: chrześcijanka Re: Witaj :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.05, 12:41
                    jakby Kolumb tak rozumował to by Ameryki nie odkrył.
                    • Gość: kapitalizm Re: Witaj :) IP: *.oc.oc.cox.net 28.01.05, 06:04
                      ale ja odkryl (zdefiniowal),

                      a ty dalej nie definiujesz.
              • Gość: ksz50 Re: Witaj :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.05, 10:40
                Gość portalu: kapitalizm napisał(a):

                > cala ta wasza dyskusja nie ma sensu bez porzadnego okreslenia co to jest co
                > nazywacie 'BOG',
                >
                > najpierw musicie zdefiniowac istote, zjawisko czy pojecie Boga, a potem sie
                > spierac czy ktorys z was w to cos wierzy czy nie,
                nie ma takiej możliwości definiowania pojęcia bóg
                i to dla mnie jest oczywiste
                boga nie można poznać
                można go tylko poznawać jego przymioty

                zbiór podporządkowany nie dysponuje zespołem pojęć koniecznych do określenia
                zbioru nadrzędnego

                to tylko przykład
                • Gość: kapitalizm Re: Witaj :) IP: *.oc.oc.cox.net 28.01.05, 19:15
                  oj z logika na bakier,

                  w miejsce slowa 'bog' wstaw 'xyz' albo pinto,

                  - "nie ma takiej mozliwosci definiowania pojecia pinto i to dla mnie jest
                  oczywiste, pinto nie mozna poznac, mozna go tylko poznawac przez jego przymioty"

                  prawda, ze nie ma sensu?

                  nice try,

                  sprobuj inny argument.
                  • Gość: chrześcijanka Re: Witaj :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.05, 11:03
                    chcesz żebym ci zdefiniowała Boga? Nie idziesz przypadkiem na łatwiznę. Ludzie,
                    którzy wierzą, całe swoje życie poświęcają na poznanie Boga, a ty chcesz mieć
                    odpowiedź w 5 minut?
                    Dla mnie Bóg, to Stwórca wszystkiego. To Duch. Światłość w której nie ma żadnej
                    ciemności. Bóg nie ma w sobie grzechu, jest czysty i święty. Jesteśmy do Niego
                    podobni z wyglądu, bo stworzył nas na swoje podobieństwo, ale w niebie chyba
                    nie ma podziąłu na płeć, na wiek i na rasę, więc nie wiem jak będziemy wyglądać
                    w przyszłym życiu. Inaczej niż teraz ale jednak będziemy się poznawać.
                    Bóg jest ojcem, najlepszym, bo zna najlepsze rozwiązania dla nas.
                    Jest garncarzem, który ulepił swoje naczynia, stworzył je rozumem i mądrością.
                    Nie ma początku i końca, zawsze był i jest i będzie.
                    Zna każdego z nas po imieniu, i policzył włosy na każdej głowie. Swoją myślą
                    ogarnia cały ten świat. On mnie zna na wylot, ja Jego nie. Bo jak mówiła Paweł,
                    poznanie nasze tu na ziemi jest cząstkowe.
                    Ale to co ci powiedziałam można znaleźć w Biblii.
                    • Gość: kapitalizm Re: Witaj :) IP: *.oc.oc.cox.net 31.01.05, 17:41
                      czyli przyznajesz, ze nie jestes w stanie racjonalnie wyjasnic co to jest
                      ten 'bog',

                      jak widze jest to dla ciebie idea, uosobienie fantazji, podporka w chwilach
                      slabosci,

                      innymi slowy wytwor wyobrazni, niezbyt bogatej dodam.
                      • Gość: ksz50 Re: Witaj :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.05, 20:12

                        Gość portalu: kapitalizm napisał(a):

                        > czyli przyznajesz, ze nie jestes w stanie racjonalnie wyjasnic co to jest
                        > ten 'bog',
                        >
                        > jak widze jest to dla ciebie idea, uosobienie fantazji, podporka w chwilach
                        > slabosci,
                        >
                        > innymi slowy wytwor wyobrazni, niezbyt bogatej dodam.
                        a ty jesteś w stanie podać wszystkie liczby naturalne
                        albo największa liczbę naturalną
                        a może liczby naturalne nie istnieją
                        a może nie masz wyobrazni
                        nawet niezbyt bogatej



                        • kapitalizm Re: Witaj :) 31.01.05, 23:34
                          oj z logika na bakier,

                          w miejsce slowa 'bog' wstaw 'xyz' albo pinto,

                          - "nie ma takiej mozliwosci definiowania pojecia pinto i to dla mnie jest
                          oczywiste, pinto nie mozna poznac, mozna go tylko poznawac przez jego przymioty"

                          prawda, ze nie ma sensu?

                          nice try,

                          sprobuj inny argument.

                          rozumie, ze zgadzasz sie ze mna w tym punkcie.


                          a ty jesteś w stanie podać wszystkie liczby naturalne
                          > albo największa liczbę naturalną
                          > a może liczby naturalne nie istnieją
                          > a może nie masz wyobrazni
                          > nawet niezbyt bogatej


                          co do tych pytan odpowiem krotko,

                          do kazdej nawet ogromnej liczby, mozesz dodac '1',
                          od kazdej nawet najmniejszej liczby mozesz odjac '1'

                          a wiec nie istnieje najmniejsza (najwieksza) liczba,

                          proboj dalej.
                          • Gość: ksz50 Re: Witaj :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.05, 09:46
                            > > a może liczby naturalne nie istnieją
                            > > a może nie masz wyobrazni
                            > > nawet niezbyt bogatej
                            pytałem czy liczby naturalne wg ciebie istnieją
                            zapomniałeś czytać po polsku
                            a
                            może znów posługujesz się logiką pięciolatka?????????
                            • Gość: kapitalizm Re: Witaj :) IP: *.oc.oc.cox.net 01.02.05, 18:34
                              oj z logika na bakier,

                              w miejsce slowa 'bog' wstaw 'xyz' albo pinto,

                              - "nie ma takiej mozliwosci definiowania pojecia pinto i to dla mnie jest
                              oczywiste, pinto nie mozna poznac, mozna go tylko poznawac przez jego przymioty"

                              prawda, ze nie ma sensu?

                              nice try,

                              sprobuj inny argument.

                              rozumie, ze zgadzasz sie ze mna w tym punkcie.


                              a ty jesteś w stanie podać wszystkie liczby naturalne
                              > albo największa liczbę naturalną
                              > a może liczby naturalne nie istnieją
                              > a może nie masz wyobrazni
                              > nawet niezbyt bogatej


                              co do tych pytan odpowiem krotko,

                              do kazdej nawet ogromnej liczby, mozesz dodac '1',
                              od kazdej nawet najmniejszej liczby mozesz odjac '1'

                              a wiec nie istnieje najmniejsza (najwieksza) liczba,

                              proboj dalej.


                              nie mowilem nic o liczbach naturalnych, nie wiem co to ma do naszego tematu?

                              rozumie, ze poza tym zgadzasz sie ze mna, gdyz nie zaprzeczyles o
                              bezsensownosci poznania 'boga' przez jego przymioty,

                              i nie denerwuj sie, nie ty jeden masz z tym problem, ludzie w naturalny sposob
                              lakna nadzieji nawet gdy jest ona tylko fantazja....
                      • Gość: ksz50 czy kapiyalizm to też kagan?????????????????????? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.05, 20:15
                        to w ilu on jest osobach
    • mandragora666 Re: Nieskończoność 22.01.05, 23:00
      Zimna, wieczna, przerazajaca.Bez czasu,bez przestrzeni, bez zycia.Pulapka!
      • Gość: kapitalizm Re: Nieskończoność IP: *.oc.oc.cox.net 25.01.05, 00:06
        nie wiem co to jest Bog,

        ale wrzechswiat jest nieskonczony, nie ma poczatku ani konca,

        i skoro materia jest nie zniszczalna, znienia tylko forme, to znaczy istniala
        zawsze,

        poniewaz materii nie da sie zniszczyc - nie da sie jej rowniez stworzyc (z
        niczego),

        swiadomosc nie moze istniec bez materii, o czym ta 'swiadomosc' bylaby swiadoma?


        wniosek, Bog jest wytworem ulomnej (zleknionej) swiadomosci.
        • Gość: Dulcynea Re: Nieskończoność IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.05, 00:55
          nieskonczonosc jest zawsze. pocztkiem
    • Gość: f. Re: Nieskończoność IP: *.bielsko.dialog.net.pl 25.01.05, 12:57
      Po pierwsze zanim bog uczylil wszystko, czas nie istnial, wiec stwierdzenie, ze zrobil to w swoim czasie, jest nie na miejscu.
      Pod drugie, czlowiek moze nie pojmuje tego w calosci, ale pojmuje coraz lepiej.
      Po trzecie, jestesmy gdzies przed srodkiem czasu istnienia. Zawsze jest poczatek i koniec. Na koncu bedzie poczatek a teraz czas sie cieszyc zyciem :-)
      Bog nie jest nieskonczony, jest tylko dla czlowieka tym, gdzie jego umysl nie siega, gdzie dla niego zaczyna sie "nieskonczonosc". A ta granica sie przesuwa, tak wiec z czasem coraz lepiej rozumiemy boga.
      Tak wiec teza jest bledna i radze temat lepiej rozeznac.
      • Gość: chrześcijanka czego chce Bóg? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.05, 13:19
        > tak wiec z czasem coraz lepiej rozumiemy boga.

        (6) Gdyż miłości chcę, a nie ofiary, i poznania Boga, nie całopaleń.

        (Ks. Ozeasza 6:6, Biblia Warszawska)



      • Gość: kapitalizm Re: Nieskończoność IP: *.oc.oc.cox.net 25.01.05, 18:58
        jeszcze raz, najpierw definicja "bog'
    • Gość: Idiota do chrześcijanki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.05, 12:47
      wogóle wyjasnienie świata fizyków inaczej niz w oparciu o element pozostajacy
      zasadniczo niezmienny od tak zwanych początków wszechświata (czy tez początku)
      Wszechswiata (i to element materialny!) nie ma sensu. to o czym zdajesz się
      mówic to cos w rodzaju sferycznego ograniczenia całosci wszechświta która
      posiada jakiś tam chocby czasowy wymiar skończony, ale nie tego dotyka istota
      niskończonosci realnej (nie-matematycznej) bo ta nawiązuje do spostrzegania
      relacji przestrzennych przez ludzi, ktore dla nas są zasadniczo nieskończone
      inaczej jak przez abstrakcyjne zatrzymannie wszelkiego ruchu i wtedy przestrzeń
      trójwymiarowa staje się znowy płaszczyzną , staje się synchroniczna i wtedy nie
      mozliwe jest inne jak afirmujace utożsamienie swiata z przedmiotem doświadczenia.
      • Gość: chrześcijanka Re: do chrześcijanki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.05, 13:36
        tzw forma bez treści. Lubujesz się w tym co piszesz?
        • Gość: Idiota Re: do chrześcijanki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.05, 15:09
          nie zawsze pisze to co mi wpada do dłowy a poniewaz jestem idiota to większosc
          jest po prostu ... idiotyczna?
        • Gość: Idiota jak debil inteligentnej o mojej chorobie psych. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.05, 15:44
          wyobraź sobie że od urodzenia nic nie nakminia ci przed oczami tylko ciagle ten
          sam obrazek, na okragło , ten sam i nic wiecej (obrazek w sensie
          dotykowo-smakowo-wzrokowo-słuch owowęchowo-szóstozmysłowego-int uicyjnego...n
          doświadczenia) to samo to samo to samo to samo to samo to samo itd.

          nastepnie wyobraź sobie ze nakminiaja rózne obrazki, a ta róznica dotyczy
          barwno-kształtnej zmiany ale nie dostrzegasz żadnych cech wspólnych obrazkom
          tylko róznice (poza tą wspólna im kategorią jaka jest kształt i barwa - które
          jednak każdorazowo są nietożsame , różne, więc nie specjalnie dostrzegalne)

          a teraz wyobrąź sobie że na obrazkach które są różne, pojawia się element
          wspólnny, przedmiot spostrzezenia który czyni dwa w zasadzie różne obrazki czyms
          podobnym.

          teraz wyobraź sobie że to podobieństwo pojawia sie w coraz większej ilości
          obrazków które następują po sobie i nie ma juz różnicy tylko pojawia się zmianna
          - cos czego doświadczasz jest inne ale nie koniecznie absolutnie różne bo
          dostrzegasz podobieństwo choćby przez jeden tylko niezmienny element, który jest
          wspólny dla wszystkich obrazków

          i teraz sobie wyobraz że ten element wspólny zasadniczo umieszczonny na
          płaszczyźnie kolejnych obrazków starasz się uchwycić jako coś realnie łączącego
          wszystkie obrazki, czyli różne obrazki stają się jednym obrazkiem który
          okreśłasz mianem przestrzeni trójwymiarowej

          ten jeden elemnet następnie, łaczący wszystkie obrazki (chocby tylko dla ciebie
          dostrzegalny) sprawia że realne wydaje ci się jego istnienie i że to on stanowi
          wspólną część zmieniających się obrazków i jest czymś niezmiennym wobec zmiennej
          "natury" spostrzeżenia, staje się istotą tego spostrzeżenia, tym co dowodzi
          jego realności, swoistej ciągłości, sensownosci ...

          następnie zdajesz sobie sprawe, że zmiana jest istotą tego typu spostrzezenia,
          bo nie zmienia sie tylko to co stoi, a to co spostrzegasz nie jest stałe
          ...dlaczego? bo przecież jedym co jest zasadniczo stałe to ten choćby jeden
          element niezmienny który łaczy obrazki, ale ten ciągle zmienia choćby swoje
          połozenie (ciągle nie rozbijam tutaj na jakies kawałki - nie oznacza to że
          zawsze i wszedzie musi być zmienny wystarczy że jest zmienny na co najmnniej
          dówch różnych obrazkach.

          taka "ruchoma" zmiana staje się możliwa tylko przy założeniu nieskończonosci,
          ponieważ trwałośc tego elementu pozwala wnioskowac o tym że jest jakis wspólny
          wszystkim obrazkom łącznik - rzeczywistoścui niezbedny

          i teraz wyobraź sobie że podobieństwo, ten stały element, dotyczy tylko
          matematycznego wzorku , natomiast fizycznie stara się wskazywać na
          wieeeeeeeeeeeeleeeee rozmaitych cząstek, które łaczą tylko pewne idealne własciwosci

          a teraz wyobraź sobie że ktoś nie chce tylko nazywac rzeczy podobnymi i nie chce
          takiej wirtualnej, dekretywnej rzeczywistości, tylko pragnie realnej
          rzeczywistości, czyli cos zasadniczo nie podlegającego zmianie, nie
          rozbijalnego na kawałki których jest z założenia wiele i tylko pojecie nadaje im
          miano niezmiennych. I co ma wobec tego zrobić ? szuka np. "boskiej cząstki",
          czegos unikalnego ale realnego, niepowtarzalnego ale łaczącego wszystkie
          obrazki. Ale po co ?
        • Gość: ksz50 POZDRAWIAM CHRZEŚCIJANKO IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.05, 10:43
          • Gość: chrześcijanka miło mi, też Cię pozdrawiam! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.05, 12:00
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka