Dodaj do ulubionych

Jaki jest cel życia ludzkiego?

04.02.05, 23:11
Zadaje to pytanie bo ostatnio tak się z kumplem zastanawialiśmy nad tym i
chciałem was spytać o zdanie na ten temat.
Obserwuj wątek
    • llukiz Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? 04.02.05, 23:55
      żyje się dla własnej przyjemności.
      • toitoi Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? 10.02.05, 17:28
        A są wg. ciebie przyjemności lepsze - gorsze, niższe - wyższe, czy wszystkie to "jeden pies"?
    • Gość: andrzej 39 Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? IP: *.tvk.torun.pl / 217.173.176.* 05.02.05, 02:45
      Moim zdaniem bo tak powinno się zaczynać odpowiedzi na to pytanie konkretnej
      niema, to zalezy jaki sam obierzesz cel w życiu ale napewno miłośc i nie tylko
      do konkretnej osoby ale do wszystkich ludzi nie tylko dla własnej przyjemności
      a także zdobywanie, poszukiwanie i analiza wiedzy oraz jej wykozystanie w
      dobrej wierze dla osiągnięcia szczęścia własnego i innych ludzi Ostatecznie
      człowiek umiera ale umiera tylko ciało a świadomosc pozostaje i to czego
      nauczysz się w tym życiu przyda ci sie w nastepnym chociaz nie bedziesz miał
      swiadomosci ze istniałes , twoje życie będzie łatwiejsze- ogólnie celem życia
      jest dążenie do doskonałosci.
      • Gość: darkonza Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? IP: *.szczecin.mm.pl 05.02.05, 08:16
        celem kazdego zycia jest:
        1. przetrwanie
        2. przedluzenie gatunku
        jednak pytajac o cel zycia ludzkiego bardziej niz o "zycia" chodzi Ci
        o "ludzkiego" a dokladniej masz na mysli "ludzkiej swiadomosci"
        i tu Cie musze zmartwic - tak jak kly i pazury tygrysa sa narzedziami
        przetrwania tygrysa tak nasza swiadomosc a wiec umysl a wiec zdolnosc
        rozumowania i kojarzenia jest narzedziem czlowieka majacym zapewnic spelnienie
        punktu 1 i 2
        a ze przy okazji istnienie swiadomosci pozwala Ci zadawac takie pytania to
        tylko efekt uboczny tak jak efektem ubocznym pazurow jest to ze lew sie
        podrapac moze jak go swedzi
        • Gość: gosc Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 05.02.05, 19:27
          Gość portalu: darkonza napisał(a):

          > celem kazdego zycia jest:
          > 1. przetrwanie
          > 2. przedluzenie gatunku
          > jednak pytajac o cel zycia ludzkiego bardziej niz o "zycia" chodzi Ci
          > o "ludzkiego" a dokladniej masz na mysli "ludzkiej swiadomosci"
          > i tu Cie musze zmartwic - tak jak kly i pazury tygrysa sa narzedziami
          > przetrwania tygrysa tak nasza swiadomosc a wiec umysl a wiec zdolnosc
          > rozumowania i kojarzenia jest narzedziem czlowieka majacym zapewnic
          spelnienie
          > punktu 1 i 2
          > a ze przy okazji istnienie swiadomosci pozwala Ci zadawac takie pytania to
          > tylko efekt uboczny tak jak efektem ubocznym pazurow jest to ze lew sie
          > podrapac moze jak go swedzi

          Pytanie o sens życia należy do pytań dramatycznych przy których spada lub
          rośnie poziom inteligencji.Jeżeli w odpowiedzi dostajemy do np. 5 różnych
          rzeczy to sprawa postawiona jest bardzo dramatycznie.Pomijając to,że życie może
          nie posiadać uzasadnienia poza sferą w której się rozgrywa i wzajemnymi
          relacjami.Dla zrównowazonego człowieka sensem życia jest samo życie ze
          wszystkimi jego elementami.Warto wspomnieć o naukowcu dla którego sensem życia
          może byc rozwiązywanie jednego intrygującego problemu naukowego.Sensem życia
          jest także to co zrobiliśmy w świecie jak na niego wpłynęliśmy-na przykład
          jedno zdanie dobrej rady wypowiedziane przez pijaka lub sama obecność drogiej
          osoby.
        • Gość: Kinga K. Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.05, 19:40
          Przedluzanie gartunku, ale po co? Ja takiego celu ani potrzeby nie mam. To
          znaczy, ze nie jestem czlowiekiem?
          • editor_in_chief Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? 08.02.05, 03:06
            Tak ci sie tylko wydaje. Jestes dosc zlozonym zwierzeciem,
            masz swiadomosc i podswiadomosc. Twe ego i superego udaja,
            ze jestes ponad prokreacja, ale twe id nie da sie oszukac, a ono
            jest dominujaca sila w osobowosci czlowieka...
            Pozdr.
    • editor_in_chief Przekazanie swego genotypu nastepnemu pokoleniu 05.02.05, 08:30
      Dawkins w SAMOLUBMYM GENIE i RZECE Z EDENU wyjasnia to krotko:
      przekazanie naszego genotypu nstepnemu pokoleniu.
      Jestesmy po prostu zywymi, myslacymi a nawet inteligentnymi
      biologicznymi robotami, zaprogramowanymi przez ewolucje,
      aby przekazywac genotyp gatunku Homo Sapiens z pokolenia na
      pokolenie...
      Milego przekazwyania swego genotypu zycze tym, ktorzy to
      sa w stanie zrobic! :)
      • Gość: gosc Re: Przekazanie swego genotypu nastepnemu pokolen IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 05.02.05, 09:07
        W praktyce sensem życia nie jest dokładnie przyjemność a na przykład odpoczynek
        przy kawce w mieszkaniu posprzatanym przed świętami.
        • editor_in_chief Re: Przekazanie swego genotypu nastepnemu pokolen 05.02.05, 09:12
          Tez prawda. Ale po co posprzatane gniazdko? Aby sciagnac do
          niego, we wiadomym celu, osobnika plci przeciwnej...
          Pomijam tu zboczencow seksualnych, ktorzy sa wyjatkami
          potwierdzajacymi regule... ;)
          • Gość: gosc Re: Przekazanie swego genotypu nastepnemu pokolen IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 05.02.05, 10:38
            Większość ludzi żyje w rodzinach a to wciąganie to niezdrowy promiskuityzm.Tak
            zwani zboczeńcy seksualni też mają prawo do oglądania nudnej
            telewizji.Marionetka molestanta to napewno nieporządana rola,ale najlepszym
            lekarzem jest grabarz.Jeszcze mu nikt nie uciekł ze zwykłych ludzi.
            • editor_in_chief Re: Przekazanie swego genotypu nastepnemu pokolen 05.02.05, 10:54
              "Wciaganie" jest OK, jak sie "wciaga" osobnika
              plci przeciwnej. Zas zboczki tylko bezproduktywnie
              marnuja ograniczone zasoby ludzkosci, wiec powinny byc
              eliminowane ze spoleczenstwa. Np. zmykane w obozach
              pracy, gdzie zarabiali by na swa egzystencje.
              Pozdr.
              • Gość: gosc Re: Przekazanie swego genotypu nastepnemu pokolen IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 05.02.05, 17:09
                Popełniasz tu mały błąd nieuczciwości bo w Australii obozy pracy czy śmierci
                nie są porządnie prowadzone.Podobnie opieka psychiatryczna na pewno nie jest
                dla wszystkich dostępna szczególnie tych którzy sobie tego nie życzą.
                • Gość: fmw Re: Przekazanie swego genotypu nastepnemu pokolen IP: *.82.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 07.02.05, 12:03
                  W Australii jest ogolny syf, bo to przeciez KOLONIA! :(
                  • llukiz Re: Przekazanie swego genotypu nastepnemu pokolen 09.02.05, 22:13
                    byłem kiedyś na koloniach
                    RACJA
                    • ania_z_belgii Re: Przekazanie swego genotypu nastepnemu pokolen 11.02.05, 09:07
                      Kolonie tez nie maja sensu, sa niczym.
                      Ale "Jesli nicosc staje sie niczym to przestaje ona byc
                      czymkolwiek" - R. Zaroff.
      • Gość: she Re: Przekazanie swego genotypu nastepnemu pokolen IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.05, 10:47
        > Jestesmy po prostu zywymi, myslacymi a nawet inteligentnymi
        > biologicznymi robotami, zaprogramowanymi przez ewolucje,
        > aby przekazywac genotyp gatunku Homo Sapiens z pokolenia na
        > pokolenie...

        Ktos moglby z tego opisu wywnioskowac, ze ewolucja jest po to, zeby powstal
        genotyp Homo Sapiens i byl przekazywany dalej. Jest to nieprawda, przynajmniej
        wg Dawkinsa. Ewolucja nie ma zadnego celu a geny calkowicie automatycznie
        zaprogramowaly nas jako maszyny je chroniace i rozprzestrzeniajace. Geny
        przeciez nie sa swiadome tego co "robia", "robia" to poniewaz maja zdolnosc
        kodowania bialka. W tym kontekscie rowniez pojecie "przedluzenie gatunku" traci
        sens - co Dawkins, jako redukcjonista, ktory za jednostke doboru uznal wlasnie
        gen, nie osobnika, dobitnie zaznacza.

        Mozna to zinterpretowac szerzej: zycie nie jest celem a SKUTKIEM pojawienia sie
        na Ziemi samoreplikujacych sie czasteczek. Pojawienie sie zycie wyniklo tylko z
        tego, ze czasteczki te mialy taka a nie inna nature. A mialy taka, bo powstaly
        z atomow ktore maja taka a nie inna nature, w srodowisku ktore bylo wowczas
        takie a nie inne. Prawa przyrody i natura materii - to dzieki nim tu dzis
        jestesmy. Dlaczego sa takie a nie inne - to juz osobny temat. W kazdym razie
        trudno przypuszczac, ze atomy laczac sie mialy cokolwiek "na celu".

        Podsumowujac - zycie biologiczne nie ma celu ani sensu. Co wcale nie kaze nam
        wpadac w rozpacz - przeciez sami mozemy znalezc sobie jakies rozsadne czy
        przyjemne cele, wg wlasnego uznania.
        • editor_in_chief Re: Przekazanie swego genotypu nastepnemu pokolen 05.02.05, 10:58
          Oczywiscie, ze masz racje. Ja tylko przedstawilem bardzo
          zlozone teorie Dawkinsa w jednym zdaniu, stad musialem
          je mocno splycic. Nie jestem zreszta biologiem, a tzw. social
          scientist. Tyle, ze na planecie Ziemia gatunek homo sapiens
          jest, jak dotad przynajmniej, ukoronowaniem ewolucji. Co bedzie
          dalej, tego nikt nie wie, bowiem (niestety?) Boga nie ma...
          Pozdr.
          • Gość: she Re: Przekazanie swego genotypu nastepnemu pokolen IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.05, 11:17
            Trzeba uwazac z tym splycaniem, bo potem ludzie koncza studia w przeswiadczeniu
            ze ewolucja byla po to zeby oni stali sie madrzy i mogli studiowac, a
            sloneczko grzeje po to zeby nam bylo cieplo :-)Co nieuchronnie prowadzi do
            konkluzji, ze ktos steruje zarowno ewolucja jak i sloneczkiem.

            Co bedzie dalej ? Np. walnie w nas jakas asteroida, 99 % gatunkow wyginie i co
            sie ostanie ? Bakterie, bo moga przetrwac w najbardziej ekstremalnych
            warunkach. I wtedy one beda "korona" watpliwego stworzenia.

            Pzdr
            • editor_in_chief Re: Przekazanie swego genotypu nastepnemu pokolen 05.02.05, 11:35
              Z drugiej strony, kto ma dzis czas na czytanie
              czegos, co ma dlugosc ponad kilku zdan?
              Tylko recenzenci prac doktorskich je czytaja,
              bo im za to placa... ;)
              Jak zas dobrze "walnie", to i bakterie nie przetrwaja,
              bo jak Ziemia sie rozsypie w kawalki wielkosci planetoid,
              to beda one za male, aby utrzymac jakakolwiek atmosfere...
              • Gość: she Re: Przekazanie swego genotypu nastepnemu pokolen IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.05, 11:51
                Np. bezrobotni, albo cierpiacy na bezsennosc, albo znudzone szczury biurowe.

                Ja sie planeta nasza nawet rozleci, czego jej nie zycze, zawsze moga przetrwac
                jakies formy przetrwalnikowe - beda sobie dryfowac w przestrzeni, az napotkaja
                na sprzyjajace warunki.
                • Gość: fmw Re: Przekazanie swego genotypu nastepnemu pokolen IP: *.82.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 05.02.05, 12:03
                  1) Tez ludzie!
                  2) Hipoteza Svante Arheniusa (pisze z pamieci, wiec
                  moga byc bledy w pisowni). Ale czy przetrwaja? A co jak
                  dojdzie do BIG CRUNCH albo do takiej ekspansji kosmosu,
                  ze gestosc materii bedzie zbyt mala do podtrzymania zycia
                  w jakiejkolwiek formie?
                  Pozdr.
                  • Gość: she Re: Przekazanie swego genotypu nastepnemu pokolen IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.05, 12:14
                    A niech sie o to bakterie martwia :) Tylko niech czarne dziury omijaja.

                    Pzdr
                    • editor_in_chief Re: Przekazanie swego genotypu nastepnemu pokolen 05.02.05, 13:07
                      Podobno niektore czarne dziury nie sa pulapkami bez wyjscia.
                      Poza tym w czarnych dziurach czas staje w miejscu, wiec
                      bakterie beda tam zyly wiecznie... ;)
      • Gość: colo Re: Przekazanie swego genotypu nastepnemu pokolen IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.05, 10:46
        Dla homoseksualisty a raczej biseksualisty celem może być "breakthru" o którym
        śpiewał Freddie Mercury z zespołu Queen.Inni takiego celu nie mają bo z wiekiem
        rozpoczynaja aktywność prokreacyjną.Cel po osiągnięciu może zniknąć.Nie ma się
        pełni praw autorskich do swego genotypu.Ludzie mają często bezsensownego a
        uporczywego kota.
        • Gość: fmw [...] IP: *.82.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 07.02.05, 11:09
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • arcykr Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? 05.02.05, 10:32
      Odpoweidź chrześcijańska jest taka: dojść do nieba i oglądania Boga twarzą w twarz.
      www.newadvent.org/summa/200100.htm
      www.newadvent.org/summa/200200.htm
      www.newadvent.org/summa/200300.htm
      • editor_in_chief Celem życia ludzkiego NIE jest ogladanie Jehowy! 05.02.05, 11:04
        Do nieba doszedl 12 kwietnia roku 1961 Jurij Aleksjiejewicz
        Gagarin i zadnego Boga nie zobaczyl, bowiem Boga po prostu
        nie ma. Chrzescijanie to mniejszosc ludzkosci. A nawet gdyby Bog
        byl, to skad ta pewnosc, ze chcialby nas ogladac, ze w ogole
        pozwolil by nam ogladac siebie? Nie bez powodu w Dekalogu Jehowa
        zakazal sporzadzania swych podobizn. To jest zeszta forum
        NAUKA, wiec nie wjezdzaj tu ze swymi zydowskimi bajkami o "bozi".
        Po prostu to nie wypada, podobnie jak nie wypada wejsc na salony
        w zablocnych gumiakach... :(
        • Gość: gosc Re: Celem życia ludzkiego NIE jest ogladanie Jeho IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 05.02.05, 11:18
          Utrzymuje cię tu moderator gazety a założę się że żadnego Boga nie widziałeś bo
          wtedy inaczej byś pisał.
          • editor_in_chief Re: Celem życia ludzkiego NIE jest ogladanie Jeho 05.02.05, 11:38
            Boga widziec nie moglem, bowiem jedyni bogowie jacy
            istnieja, istnieja WYLACZNIE w umyslach tych, ktorzy w nich
            wierza. Kazdy religiant ma swego boga we wlasnej glowie.
            To, ze owi bogowie wydaja sie podobni do siebie to zwyczajne
            zludzenie, skutek rodzaju zbiorowej histerii na tle religinym... :(
            • arcykr Re: Celem życia ludzkiego NIE jest ogladanie Jeho 05.02.05, 12:22
              editor_in_chief napisała:

              > Boga widziec nie moglem,
              "Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać bedą."
              • editor_in_chief Re: Celem życia ludzkiego NIE jest ogladanie Jeho 05.02.05, 12:50
                Nie odpowiadaj cytatami z zydowskich bajek, bo zaczne
                ci cytowac Harrego Pottera i Sierotke Marysie!
                Serce mam czyste (mialem niedawno okresowe badania),
                a zadnego boga nie widuje... ;)
                • arcykr Re: Celem życia ludzkiego NIE jest ogladanie Jeho 06.02.05, 11:52
                  Jesteś bezczelny.
                  • Gość: fmw Re: Celem życia ludzkiego NIE jest ogladanie Jeho IP: *.82.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 07.02.05, 12:04
                    A to niby czemu?
                    • arcykr Re: Celem życia ludzkiego NIE jest ogladanie Jeho 08.02.05, 12:28
                      Ja mam wiedzieć czemu porównujesz wiarę wielu ludzi do bajek?
                      • Gość: fmw Re: Celem życia ludzkiego NIE jest ogladanie Jeho IP: *.98.221.203.acc51-dryb-mel.comindico.com.au 08.02.05, 13:40
                        Bowiem jest oparta na tych samych podstawach co bajki.
                        Tylko w bajkach dzieja sie bowiem cuda, a tzw. swiete ksiegi
                        (Tora, Ewangelie, Quran etc.) to nic wiecej, jak zbiory
                        legend, czyli wlasciwie bajek, tyle ze nie zawsze dla dzieci.
                        Przyklad: Poparcie niewolnictwa w Biblii
                        W Łukasz 12:47-48 Jezus poparł wyraźnie niewolnictwo “Sługa, który zna wolę swego pana, a nic nie przygotował i nie uczynił zgodnie z jego wolą, otrzyma wielką chłostę. 48 Ten zaś, który nie zna jego woli i uczynił coś godnego kary, otrzyma małą chłostę. Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie; a komu wiele zlecono, tym więcej od niego żądać będą.”.
                        Patrz także Stary Testament : niewolnik może być zakatowany na śmierc, oby nie za szybko – Exodus 21:20-21 “Kto by pobił kijem swego niewolnika lub niewolnicę, tak iżby zmarli pod jego ręką, winien być surowo ukarany. 21 A jeśliby pozostali przy życiu jeden czy dwa dni, to nie będzie podlegał karze, gdyż są jego własnością”. Nic dodać, nic ująć…
                        • arcykr Re: Celem życia ludzkiego NIE jest ogladanie Jeho 08.02.05, 15:19
                          Na jakij podstwie twierdzisz, że cuda są tylko w bajkach?
                          • ania_z_belgii Re: Celem życia ludzkiego NIE jest ogladanie Jeho 11.02.05, 09:08
                            Daj mi przyklad cudu potwierdzonego empirycznie (naukowo).
                            • arcykr Re: Celem życia ludzkiego NIE jest ogladanie Jeho 11.02.05, 20:45
                              Według ciebie świat dzieli się na bajki i naukę?
                            • pankasztelan Re: Celem życia ludzkiego NIE jest ogladanie Jeho 11.02.05, 22:03
                              Kaganie ukryty za Ania, cudow probowanych wyjasnic naukowo bylo bez liku, ale
                              nie dalo sie ich wyjasnic naukowo. dlatego nauka postawila kropke, poprostu sie
                              poddala. Potwierdzen jest mnostwo, szczegolnie w przypadku ludzi wyzdrowialych
                              w szczegolnych okolicznosciach, gdzie medycyna nie dawala zadnych szans
                              pacjentowi, a ten pewnego dnia poprostu wyzdrowial i lekarze nie potrafili
                              wyjasnic tego zjawiska... Cudem potwierdzonym tez przez nauke jest stygmatyzm.
                              Najblizej mamy do Ojca Pio. Lekarze w zaden sposob nie potrafili wyjasnic ich
                              powstania, specyficznego zapachu fiolkow wydzielajacego sie z nich i naglego
                              znikniecia stygmatow u niego niedlugo przed smiercia... Widzisz Kagan, ty
                              jestes zamkniety w tym swoim ateistycznym swiecie i nawet nie masz pojecia co
                              sie dzieje na zewnatrz...
                        • Gość: XXX Re: Celem życia ludzkiego NIE jest ogladanie Jeho IP: 67.131.131.* 08.02.05, 15:45
                          Podales cytaty z Biblii, a czy przynajmniej rozumiesz to co podales?
        • arcykr Re: Celem życia ludzkiego NIE jest ogladanie Jeho 05.02.05, 12:20
          editor_in_chief napisała:

          > Do nieba doszedl 12 kwietnia roku 1961 Jurij Aleksjiejewicz
          > Gagarin i zadnego Boga nie zobaczyl, bowiem Boga po prostu
          > nie ma.
          Gagarin nie był w niebie, tylko w kosmosie.

          Chrzescijanie to mniejszosc ludzkosci. A nawet gdyby Bog
          > byl, to skad ta pewnosc, ze chcialby nas ogladac, ze w ogole
          > pozwolil by nam ogladac siebie?
          Stąd, że nas kocha.

          Nie bez powodu w Dekalogu Jehowa
          > zakazal sporzadzania swych podobizn.
          Nie swoich, tylko zakazał czczenia podobizn stworzeń.

          To jest zeszta forum
          > NAUKA, wiec nie wjezdzaj tu ze swymi zydowskimi bajkami o "bozi".
          Ty zamieszczasz jeszcze więcej wątków o Bogu.
          • editor_in_chief Re: Celem życia ludzkiego NIE jest ogladanie Jeho 05.02.05, 12:59
            1) W kosmosie to my zawsze jestesmy. Gagarin, jako pierwszy z
            ludzi polecial do nieba i z niego zywy wrocil!
            2) A kochal tez tych z nas, ktorych pozwolil torturowac
            i mordowac np. w Oswiecimiu? Dziekuje za taka milosc... :(
            3) Dekalog (Exodus 20:4) "Nie bedziesz czynil zadnej rzezby ani
            zadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest
            na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemia!"
            Wyraznie Jehowa mowi tu o wszystkim, co sie znajudje m. in. w
            niebie, a nie tylko o "stworzeniach". No coz, nie znasz swego
            Pisma Swietego... :(
            4) Ja zamieszczam watki, ktore naukowo i krytycznie analizuja
            zjawisko spoleczne zwane "religia", ty zas zamieszczasz
            prywmitywna religijna propagande na watku NAUKA.

            • humbak Re: Celem życia ludzkiego NIE jest ogladanie Jeho 05.02.05, 17:45
              Sam nie wiem, czy się śmiać, czy płakać:
              1)My jesteśmy na ziemi. Niebo i kosmos to znaczenia bardzo różnie rozumiane. Gagarin poleciał w przestrzeń kosmiczną, jeśli myślisz, że ktokolwiek wierzy w obecność Boga w tym miejscu (może poza dziećmi) to nie wypowiadaj się wogóle na ten temat bo szkoda czasu.
              2)Już wielokrotnie pokazałeś, że nie rozumiesz pojęcia wolnej woli, więc może skończ już z tym.
              3)Wstrzymuję się od komentarza
              4)Naukowo i krytycznie? Zakładanie kilkunastu wątków w których powtarasz to samo mija się z jakimkolwiek sensem. Gdzie tu analiza?
              Tematu prymitywizmu, to Ty może nie podnoś, bo możesz się oparzyć.
            • arcykr Re: Celem życia ludzkiego NIE jest ogladanie Jeho 06.02.05, 11:57
              editor_in_chief napisała:

              > 1) W kosmosie to my zawsze jestesmy. Gagarin, jako pierwszy z
              > ludzi polecial do nieba i z niego zywy wrocil!
              Zapewniem cię, że według chrześcijan przestrzeń kosmiczna to nie jest niebo.

              > 2) A kochal tez tych z nas, ktorych pozwolil torturowac
              > i mordowac np. w Oswiecimiu? Dziekuje za taka milosc... :(
              Skąd wiesz, że Bóg im tego nie wynagradził wielokrotnie?

              > 3) Dekalog (Exodus 20:4) "Nie bedziesz czynil zadnej rzezby ani
              > zadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest
              > na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemia!"
              > Wyraznie Jehowa
              Dlaczego używasz błednej formy tego imienia?

              mowi tu o wszystkim, co sie znajudje m. in. w
              > niebie, a nie tylko o "stworzeniach".
              Rozumie się samo przez się, że tworzyć można wizerunki tylko stworzeń.

              > 4) Ja zamieszczam watki, ktore naukowo
              Co ty wiesz o nauce...
            • jarek06 Re: Celem życia ludzkiego NIE jest ogladanie Jeho 07.02.05, 15:02
              editor_in_chief napisała:

              > 1) W kosmosie to my zawsze jestesmy. Gagarin, jako pierwszy z
              > ludzi polecial do nieba i z niego zywy wrocil!
              > 2) A kochal tez tych z nas, ktorych pozwolil torturowac
              > i mordowac np. w Oswiecimiu? Dziekuje za taka milosc... :(
              > 3) Dekalog (Exodus 20:4) "Nie bedziesz czynil zadnej rzezby ani
              > zadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest
              > na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemia!"
              > Wyraznie Jehowa mowi tu o wszystkim, co sie znajudje m. in. w
              > niebie, a nie tylko o "stworzeniach". No coz, nie znasz swego
              > Pisma Swietego... :(

              Podales cytat z Biblii a swoimi slowami go przeinaczyles, dlaczego?


              > 4) Ja zamieszczam watki, ktore naukowo i krytycznie analizuja
              > zjawisko spoleczne zwane "religia", ty zas zamieszczasz
              > prywmitywna religijna propagande na watku NAUKA.
              >
              • editor_in_chief Re: Celem życia ludzkiego NIE jest ogladanie Jeho 08.02.05, 03:13
                editor_in_chief napisała:
                1) W kosmosie to my zawsze jestesmy. Gagarin, jako pierwszy z
                ludzi polecial do nieba i z niego zywy wrocil!
                2) A kochal tez tych z nas, ktorych pozwolil torturowac
                i mordowac np. w Oswiecimiu? Dziekuje za taka milosc... :(
                3) Dekalog (Exodus 20:4) "Nie bedziesz czynil zadnej rzezby ani
                zadnego obrazu TEGO, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest
                na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemia!"
                Wyraznie Jehowa mowi tu o wszystkim, co sie znajduje m. in. w
                niebie, a nie tylko o "stworzeniach". No coz, nie znasz swego
                Pisma Swietego... :(
                - Podales cytat z Biblii a swoimi slowami go przeinaczyles, dlaczego?
                E: Ani slowa nie zmienilem w tym cytacie z Biblii Tysiaclecia!
                czemu wiec zarzucasz mi klamstwo? Czy to jest po chrzescijansku?
                • arcykr Re: Celem życia ludzkiego NIE jest ogladanie Jeho 08.02.05, 14:03
                  > 3) Dekalog (Exodus 20:4) "Nie bedziesz czynil zadnej rzezby ani
                  > zadnego obrazu TEGO, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest
                  > na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemia!"
                  Czyli chodzi o byty zlokalizowane przestrzennie, a nie o Boga.
                  • spiral_architect Re: Celem życia ludzkiego NIE jest ogladanie Jeho 08.02.05, 14:08
                    dla pewnosci ponumeruje, bo widze, ze masz trudnosci ze zrozumieniem:

                    1.Co mogloby sprawic bys uwierzyl ze jednak pisze z nieba?

                    2. I czy uwazasz ze cos takiego jak grzech istniej obiektywnie, czy TYLKO W TWOIM
                    UMYSLE I TYLKO W TWOJEJ RELIGII ?

                    3. Jesli dla mnie twoje pojecie grzechu jest puste, to kto ma predzej wyrokowac o
                    tym, kto jest grzesznikiem, a kto nie - ja za siebie, czy ty za mnie?



                    Szczegolnie na to ostatnie ptyanie odpowiedz powinna byc banalnie prosta, jako
                    ze (1) ma dwie odpowiedzi do wyboru (2) o ile pamietam nazwales mnie juz
                    grzesznikiem
                    • arcykr Re: Celem życia ludzkiego NIE jest ogladanie Jeho 08.02.05, 15:26
                      > 3. Jesli dla mnie twoje pojecie grzechu jest puste, to kto ma predzej wyrokowac
                      > o
                      > tym, kto jest grzesznikiem, a kto nie - ja za siebie, czy ty za mnie?
                      Oczywisćie moje odpowiedzi odzwierciedlają moje poglądy, a nie twoje.
                      • spiral_architect Re: Celem życia ludzkiego NIE jest ogladanie Jeho 08.02.05, 15:30
                        arcykr napisał:

                        > > 3. Jesli dla mnie twoje pojecie grzechu jest puste, to kto ma predzej wyr
                        > okowac
                        > > o
                        > > tym, kto jest grzesznikiem, a kto nie - ja za siebie, czy ty za mnie?
                        > Oczywisćie moje odpowiedzi odzwierciedlają moje poglądy, a nie twoje.

                        Ale to nie wyjasnia kwestii zawartej w tym pytaniu, ja pytalem czy JESTEM
                        grzesznikiem, czy tez TAK MNIE TYLKO NAZYWASZ? a to bracie dwie rozne rzeczy.

                        Z uporem maniaka :) zaptytam jeszcze raz: kto ma prawo wyrokowac czy jestem
                        grzesznikiem i tak mnie nazywac, ja czy ty?
                        • arcykr Re: Celem życia ludzkiego NIE jest ogladanie Jeho 11.02.05, 20:48
                          Powtarzam: jesteś grzesznikiem, bo chodzisz po tej ziemi. A zaprzeczając temu
                          dajesz świadectwo swojej pychy, która też jest grzechem. Może nie jesteś na tym
                          etapie życia wewnętrznego, żeby się do tego przyznać, ale to nie moja wina.
                          • spiral_architect Re: Celem życia ludzkiego NIE jest ogladanie Jeho 11.02.05, 21:02
                            arcykr napisał:

                            > Powtarzam: jesteś grzesznikiem, bo chodzisz po tej ziemi. A zaprzeczając temu
                            > dajesz świadectwo swojej pychy, która też jest grzechem. Może nie jesteś na tym
                            > etapie życia wewnętrznego, żeby się do tego przyznać, ale to nie moja wina.


                            jakbym sam siebie czytal, tylko troche na odwrot. Szybko sie uczysz. gratuluje :)
                      • spiral_architect Re: Celem życia ludzkiego NIE jest ogladanie Jeho 08.02.05, 15:33
                        arcykr napisał:

                        > > 3. Jesli dla mnie twoje pojecie grzechu jest puste, to kto ma predzej wyr
                        > okowac
                        > > o
                        > > tym, kto jest grzesznikiem, a kto nie - ja za siebie, czy ty za mnie?
                        > Oczywisćie moje odpowiedzi odzwierciedlają moje poglądy, a nie twoje.

                        Ale to nie wyjasnia kwestii zawartej w tym pytaniu, ja pytalem czy JESTEM
                        grzesznikiem, czy tez TAK MNIE NAZYWASZ? a to bracie dwie rozne rzeczy.

                        Z uporem maniaka :) zaptytam jeszcze raz: kto ma wieksze prawo wyrokowac czy
                        jestem grzesznikiem i tak mnie zwac, ja czy ty? i czy ty masz ku temu prawo
                        jakiekolwiek oprocz powszechnej w tym kraju wolnosci wypowiedzi?
                        • spiral_architect Re: Celem życia ludzkiego NIE jest ogladanie Jeho 08.02.05, 15:58
                          Aha, arcykr, wspominasz tez gdzies o poganach, co by bylo zatem niestosownego
                          gdyby ci, ktorych zwiesz poganami przyszli do cie i probowali nawracac na swoja
                          wiare twierdzac ze jest sluszna. ty bys im mowil o biblii jezusie trojcy swietej
                          i modlitwie, a oni o tym ze jednak powinienes uwierzyc w duchy przodkow, bo oni
                          je widzieli i z nimi rozmawiali?

                          czy ktos kogo zwiesz poganinem bladzi, jesli wyznaje akurat to w co wierzy i w
                          to co dla niego jest swiete i sluszne, nawet jesli nie ma tam ani slowa o
                          zbawieniu, ostatecznym sadzie i dziesiaciu przykazaniach ?

                          Pozwolilbys sie nawracac tym, ktorych zwiesz poganami? byc moze dla nich akurat
                          WLASNIE TAK wyglada nawracanie? Na duchy przodkow i palenie swietego ognia ku
                          ich czci?
                          • spiral_architect Re: Celem życia ludzkiego NIE jest ogladanie Jeho 08.02.05, 16:02
                            Arcykr, masz szacunek dla innych wierzen, swiatopogladow i religii ?
                          • Gość: XXX Re: Celem życia ludzkiego NIE jest ogladanie Jeho IP: 67.131.131.* 08.02.05, 17:23
                            Bog po to objawil sie czlowiekowi zeby ten przestal zyc w zaklamaniu, wiec
                            wiary w innych bogow jak ten Jedyny nie maja zadnego usprawiedliwienia...
                            • spiral_architect Re: Celem życia ludzkiego NIE jest ogladanie Jeho 08.02.05, 18:01
                              Gość portalu: XXX napisał(a):

                              > Bog po to objawil sie czlowiekowi

                              Jarek, przeciez twoj bog nie objawil sie wszystkim ludziom. piszesz o tym ze
                              misjonarze chrzescijanscy "nawracaja" na kazdym kontynencie, w prawie kazdym
                              kraju. czy zastanawiales sie kiedys dlaczego w Polsce nie ma "misjonarzy"
                              aborygenskich?

                              zeby ten przestal zyc w zaklamaniu,

                              co to znaczy zyc w zaklamaniu? Nie przestrzegac 10 przykazan? Czy uwazasz ze
                              tylko chrzescijanie zyja wedlug 10 przykazan? mam rozumiec, ze przed objawieniem
                              10 przykazan nie bylo ANI jednego czlowieka, ktory sobie nie zdawal sprawy z ich
                              istnienia, a jednak zyl wg nich?
                              wiec


                              > wiary w innych bogow jak ten Jedyny nie maja zadnego usprawiedliwienia...


                              czyli oznacza to, ze wszyscy, ktorzy nie wierza w Twojego boga, zyja w
                              zaklamaniu, tak? Jeszcze wczoraj jarek, mowiles cos zupelnie innego - ze dajesz
                              kazdemu prawo do wiary w to, w co chce wierzyc.

                              Wiesz jarek, gdybys tak sie przyjrzal z troszke innej strony temu co piszesz,
                              dojrzalbys w wielu miejscach same wyswiechtane formulki. Taki zwrot "bog objawil
                              sie czlowiekowi", coz to tak wlasciwie oznacza? czy tobie kiedykolwiek objawil
                              sie bog, czy tylko powtarzasz to co przeczytales. wiesz zwrot "tak jest
                              napisane, tak musialo byc i ja w to wierze" swiadczy bardziej o upartosci i
                              ograniczonych horyzontach niz o wierze. czyzbys chcial mi sugerowac ze jestes
                              slepy? czy tez napiszesz kolejna formulke w stylu "to bog otworzyl mi oczy". Nie
                              drogi jarku, mialbys otwarte oczy wtedy gdybys uznal rowne prawo wszystkich
                              religii do uznawania ich bogow, a prawo ateistow do nie wyznawania zadnego. A co
                              jesli nie bedzie zadnego zbawienia, przeciez tak byc moze i nie pisz mi prosze
                              ze nie, bo w to wierzysz i "tak zapowiedzial jezus". Przeciez moze byc zupelnie
                              na odwrot. szamanom indianskim wielokrotnie musial sie objawiac Manitou.

                              jarek, wiary w innych bogow nie maja zadnego usprawiedliwienia TYLKO I WYLACZNIE
                              Z TWOJEGO PUNKTU WIDZENIA. Czy ty naprawde myslisz, ze to jedyny punkt widzenia?


                              Widzisz jarek, prawdy ktore gloszisz tu innym czynia ciebie osoba nieomylna
                              (choc wczoraj pisales rowniez cos innego.dzis piszesz: "kazdy inny bog jest
                              bogiem falszywym" , "bedzie ci glupio jak przed nim staniesz", a nie GDYBYS
                              PRZED NIM STANAL. jesli uzywa sie zwrotu "kiedy przed nim staniesz" oznacza to,
                              ze jest sie tego pewnym; popraw mnie jesli sie myle.

                              jarek, byles kiedys w kraju ktory ma inna obowiazujaca religie, poznales ja choc
                              troche? takie wypowiedzi jak twoje sa (jak w przypadku Astry) dowodem pychy i
                              arogancji. Nieomylnosc w wydaniu jakie prezentujesz jest wlasnie oznaka pychy.
                              na ile znam religie oparta na 10 przykazaniach i glownych grzechach, chyba nie
                              jestes dobrym chrzescijaninem skoro co najmniej jeden z tych grzechow popelniasz.
                              • spiral_architect Re: Celem życia ludzkiego NIE jest ogladanie Jeho 08.02.05, 18:10
                                "Nie
                                drogi jarku, mialbys otwarte oczy wtedy gdybys uznal rowne prawo wszystkich
                                religii do uznawania ich bogow, a prawo ateistow do nie wyznawania zadnego"


                                A - ze zacytuje sam siebie - nikomu dzis juz takiego prawa nie dajesz. Wiecej,
                                starasz sie przekonywac innych, ze to co piszesz jest jedyna i objawiona prawdo.
                                jarek, watpie zebys zrozumial roznice miedzy TYM CO MOWISZ TY, a tym co MYSLA I
                                MOWIA INNI. Powiedz ,czy ja napisalem ci gdziesz i staralem sie wtlaczac Ci do
                                glowy mysli typu : "kiedy umrzesz nie czeka na ciebie zbawienie, tylko narodzisz
                                sie na nowo zgodnie z zasada samsary". O ile sobie przypominam nie robilem
                                czegos takiego. Masz w sobie chyba niewiele szacunku do odmiennosci, wnioskujac
                                o tym co piszesz.

                                Poza tym w Twoich postach kryje sie ukryte zalozenie, ze Twoja religia jest
                                JEDYNA PRAWDZIWA, a takie zalozenie MUSI niesc za soba to, ze inne MUSZA BYC
                                FALSZYWE i pewnie rowniez gorsze, bo np. im nie objawil sie Twoj bog. jestes
                                jarek kims w rodzaju zakladnika swojej wlasnej religii.
                                • spiral_architect Re: Celem życia ludzkiego NIE jest ogladanie Jeho 08.02.05, 18:26
                                  wracajac jeszcze do naszej wczorajszej dyskusji: pamietam ze nie za bardzo
                                  zyczyles sobie zeby jakis bramin nawracal Cie na swoja wiare. Widzisz, ja w
                                  pewnym sensie czuje sie urazony, tym co napisales. Odbieram to jako probe
                                  przekonywania mnie do swoich prawd, a nie jestem braminem, ktory pisze Ci, ze
                                  praktyka medytacyjno-jogiczna jest ku prawdzie JEDYNA droga, czyz nie?
                                  • spiral_architect Re: Celem życia ludzkiego NIE jest ogladanie Jeho 08.02.05, 18:36
                                    mam tez nadzieje zenie napiszesz czegos w rodzaju "tylko chrzescijanie moga zyc
                                    wg 10 przykazan, bo mowa jest w nich tylko o chrzescijanskim bogu, o
                                    chrzescijanskich swietych dniach itp." zaloze sie Jarek, ze rowniez nie
                                    przestrzegasz w pelni 10 przykazan.

                                    Poza tym z tego co pamietam to:

                                    1. przykazania otrzymal Mojzesz.

                                    2. mojzesz byl zydem.

                                    3. skora sa tam dni swiete, to musza sie chyba odnosic W PIERWSZEJ KOLEJNOSCI DO
                                    ZYDOW, jesli nie tylko do nich.

                                    4. Zatem jesli dobrze rozumuje powinienes swiecic zupelnie inne dni, niz
                                    swiecisz dzisiaj.

                                    jesli sie myle, popraw mnie.
                                    • Gość: Ja(j) Aleś się spiral nakombinował... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.05, 19:21
                                      spiral_architect napisał:

                                      > mam tez nadzieje zenie napiszesz czegos w rodzaju "tylko chrzescijanie moga
                                      zyc
                                      > wg 10 przykazan, bo mowa jest w nich tylko o chrzescijanskim bogu, o
                                      > chrzescijanskich swietych dniach itp." zaloze sie Jarek, ze rowniez nie
                                      > przestrzegasz w pelni 10 przykazan.
                                      >
                                      > Poza tym z tego co pamietam to:
                                      >
                                      > 1. przykazania otrzymal Mojzesz.
                                      >
                                      > 2. mojzesz byl zydem.
                                      >
                                      > 3. skora sa tam dni swiete, to musza sie chyba odnosic W PIERWSZEJ KOLEJNOSCI
                                      D
                                      > O
                                      > ZYDOW, jesli nie tylko do nich.
                                      >
                                      > 4. Zatem jesli dobrze rozumuje powinienes swiecic zupelnie inne dni, niz
                                      > swiecisz dzisiaj.
                                      >
                                      > jesli sie myle, popraw mnie.

                                      Przecież wystarczyło ci napisać, ze Jezus Chrystus był żydem i zachowywał
                                      szabat - ergo nie powinniśmy mu wierzyć. Po kiego sięgasz do Mojzesza - czy
                                      sądzisz że Mojżesz bardziej był real niz Jezus?
                                      I tenże zyd Jezus ustanowił niedzielę swoim zmartwychwstaniem. W to WIERZYMY, a
                                      nie dowodzimy naukowo. Bo dowód ma się tak do wiary, jak ty do teologii. Jasne?

                                      Wiara oparta na dowodzie bylaby tyle warta co nauka - dużo. Ale wiara jest tak
                                      cwanie established, ze od osoby się wymaga pierwszego kroku. Nie chcesz to go
                                      nie robisz. Nikt tu cię nie nawraca, ani nie pali na stosie. Ale też toleruj
                                      innych - a nie baw się w podchody na wątłe kawałki o szabacie.

                                      Skończ te odpytki. Posłuchaj i poczytaj madrzejszych od siebie.
                                      Wstrętny ci Ja(j)
                                      • spiral_architect Re: Aleś się spiral nakombinował... 08.02.05, 19:38
                                        jaj, napisze ci zupelnie na koniec taka sentencje, ktora cie oburzy zapewne,
                                        albo tez rozsmieszy, a moze da ci jakies wyobrazenie o moim poziomie - co tam
                                        sobie wybierzesz, bo zupelnie o to nie dbam: nie dotyka sie ...... bo mozna
                                        zaczac smierdziec.

                                        ta jakze precyzyjna i obrazowa sentencja, koncze znajomosc z toba pomimo tego ze
                                        juz po raz ktorys, ze zacytuje cie z pamieci "wchodzisz mi z buciorami".

                                        I tacy jak ty maja podobno zmartwychwstawac, do tego jeszcze bez dowodu. fuj !
                                    • Gość: XXX Re: Celem życia ludzkiego NIE jest ogladanie Jeho IP: 67.131.131.* 08.02.05, 19:59
                                      "mam tez nadzieje zenie napiszesz czegos w rodzaju "tylko chrzescijanie moga zyc
                                      > wg 10 przykazan, bo mowa jest w nich tylko o chrzescijanskim bogu, o
                                      > chrzescijanskich swietych dniach itp."

                                      Nigdy bym tak nie napisal. Wszyscy wierzacy i szukajacy Boga sa powolani do
                                      zbawienia. Z tym przestrzeganiem 10ciu przykazan to moge sie z toba po czesci
                                      zgodzic. Jak wielu ludzi mam swoje slabosci. Nie szkodze jednak drugiemu
                                      czlowiekowi, w jakikolwiek bezposredni sposob. Moje slabosci jednak gryza sie z
                                      moim sumieniem i prosze tylko Boga o to zeby dal mi sile, zebym mogl sobie z
                                      tym poradzic. Mozna zyc ciekawiej i obyc sie bez slabostek. Jestem co do tego
                                      przekonany...
                                      My chrzescijanie obchodzimy Niedziele jako dzien swiety, bo jest to dzien
                                      zmartwychwstania Jezusa. Obchodzimy swieta zwiazane z wielkimi wydarzeniami
                                      zwiazanymi z naszym Zbawicielem (Boze Narodzenie, Wielkanoc). Jezus sam
                                      powiedzial ze przyszedl na ziemie zeby uczynic wszystko nowe. Bog
                                      trzymal "twarda reke" nad Zydami (tak to rozumiem), Mesjasz przychodzac na
                                      ziemie wszystko oparl na milosci Boga do ludzi (stworzen Jego). Odciazyl nas z
                                      ciezaru grzechow jakie na nas ciazyly i wzial je "na swoje barki". To nie
                                      znaczy moze, ze On przechwytuje dalej nasze grzechy i my bezwzgledu na
                                      cokolwiek mamy wstep do Raju. Wciaz musimy pracowac na nasze zbawienie. Jednego
                                      mozemy byc pewni, mozemy liczyc na Boze Milosierdzie...
                                      • spiral_architect Re: Celem życia ludzkiego NIE jest ogladanie Jeho 08.02.05, 20:26
                                        Gość portalu: XXX napisał(a):

                                        > "mam tez nadzieje zenie napiszesz czegos w rodzaju "tylko chrzescijanie moga zy
                                        > c
                                        > > wg 10 przykazan, bo mowa jest w nich tylko o chrzescijanskim bogu, o
                                        > > chrzescijanskich swietych dniach itp."
                                        >
                                        > Nigdy bym tak nie napisal. Wszyscy wierzacy i szukajacy Boga sa powolani do
                                        > zbawienia. Z tym przestrzeganiem 10ciu przykazan to moge sie z toba po czesci
                                        > zgodzic. Jak wielu ludzi mam swoje slabosci. Nie szkodze jednak drugiemu
                                        > czlowiekowi, w jakikolwiek bezposredni sposob. Moje slabosci jednak gryza sie z
                                        >
                                        > moim sumieniem i prosze tylko Boga o to zeby dal mi sile, zebym mogl sobie z
                                        > tym poradzic. Mozna zyc ciekawiej i obyc sie bez slabostek. Jestem co do tego
                                        > przekonany...
                                        > My chrzescijanie obchodzimy Niedziele jako dzien swiety, bo jest to dzien
                                        > zmartwychwstania Jezusa. Obchodzimy swieta zwiazane z wielkimi wydarzeniami
                                        > zwiazanymi z naszym Zbawicielem (Boze Narodzenie, Wielkanoc). Jezus sam
                                        > powiedzial ze przyszedl na ziemie zeby uczynic wszystko nowe. Bog
                                        > trzymal "twarda reke" nad Zydami (tak to rozumiem), Mesjasz przychodzac na
                                        > ziemie wszystko oparl na milosci Boga do ludzi (stworzen Jego). Odciazyl nas z
                                        > ciezaru grzechow jakie na nas ciazyly i wzial je "na swoje barki". To nie
                                        > znaczy moze, ze On przechwytuje dalej nasze grzechy i my bezwzgledu na
                                        > cokolwiek mamy wstep do Raju. Wciaz musimy pracowac na nasze zbawienie. Jednego
                                        >
                                        > mozemy byc pewni, mozemy liczyc na Boze Milosierdzie...



                                        jarek niczego nie bede Ci ani wskazywal, ani insynuowal, ani nic z tych rzeczy,
                                        lecz jesli chodzi o swiete dni to zydzi maja, Rosz haszane, hanuke (gdzie chyba
                                        chleje sie do upadlego), sukkot, purim i chyba jeszce za dwa (nie pamietam bo
                                        biore z glowy). Chyba zgodnie z przykazaniami to je powienienes rowniez - jak
                                        nie w pierwszej kolejnosci swiecic - tak mi sie wydaje, choc to tylko moja sugestia.


                                        Nie powinno mnie to zajmowac ani martwic, ale napisze: obawiam sie jarek, ze
                                        bardzo trudne, jesli nie niemozliwe, moze byc dla Ciebie osiagniecie takiego
                                        stopnia duchowego, wewnetrznego rozwoju, w ktorym przyznasz innym prawo do
                                        wspolistnienia z Toba, posiadania innych religii, innych zasad, innych swietych
                                        lub ich braku, innych mesjaszy lub ich brak, nie pisania im o prawdach swojej
                                        wiary w sposob po ktorym widac ze sa jedynymi objawionymi, jedynymi pewnymi i
                                        jedynymi prawdziwymi. Moze wtedy odkryjesz taka wole, zamiary i zamysly Twojego
                                        boga, ktore w odniesieniu do innych ludzi, ktorym z Toba nie po drodze, wydadza
                                        Ci sie prawdziwszymi niz te, ktore wyznajesz teraz. Moze to zabrzmiec bardzo
                                        niegrzecznie lub nieelegancka, lecz jedyna moja intencja jest to, ze zycze Ci by
                                        tak sie kiedys stalo.

                                        pozdrawiam
                                        • Gość: XXX Re: Celem życia ludzkiego NIE jest ogladanie Jeho IP: 67.131.131.* 08.02.05, 21:03
                                          Spiral, ale ja potrafie wspolzyc z ludzmi innego wyznania. Mieszkam w Ameryce,
                                          w kraju wolnosci religijnej i nie przeszkadza mi ze ktos jest Zydem, ze ktos
                                          wyznaje Allacha, jest Hindusem, czy medytuje przed statuetka Buddy. Pracuje w
                                          kompanii ktora prowadza Zydzi, jak mowimy "Bog" to wiemy ze mowimy o tym samym
                                          Bogu. Byla ostatnio taka sytuacja u nas. Szefowa (Zydowka) spytala sie
                                          pracownicy (Katoliczki) czy potrafi sie modlic :) Ona oczywiscie odparla ze
                                          tak, to normalne. Szefowa na to, "to modl sie zeby dopisala nam pogoda na
                                          impreze Christmasowa" (obawiala sie ze na tej imprezie moze byc mala
                                          frekwencja, byly zapowiedzi wielkiego mrozu i chyba sniegu o ile pamietam) No i
                                          okazalo sie ze frekwencja byla wyzsza niz ona sie nawet spodziewala :) Ja sam
                                          przyjsc nie moglem, bo moja zona byla blisko "rozwiazania" i chcialem byc caly
                                          czas przy niej. Moze to banalny przyklad, ale chce ci w jakis sposob
                                          zobrazowac, ze pomimo roznic wyznaniowych mozna wspolnie zyc i cieszyc sie
                                          wiara...
                                          Teraz, zebys przypadkiem nie posadzil mnie o zaprzeczaniu samemu sobie.
                                          Przedstawiam ci moje przekonania i jak wyglada zycie w wierze w praktyce...
                                          Przede wszystkim zeby bylo wszystko jasne, ja nikogo nie osadzam, bo to nie do
                                          mnie nalezy... Ogolnie to wyglada tak, jezeli Bog mowi "wierz we mnie, poniewaz
                                          Ja jestem Bogiem Prawdziwym" a ktos zamiast dac wiare temu, to pomimo wyraznego
                                          Objawienia sie Boga, odwraca sie od Niego i idzie w druga strone, to jak
                                          myslisz, gdzie zajdzie?
                                          Czy mozesz sobie wyobrazic, ze dzieki ateistom zrozumialem pewne slowa Jezusa i
                                          ze dzieki nim (ateistom) moja wiara sie poglebia? Oni centralnie robia mi tylko
                                          przysluge :)
                                          Nie wiem Spiral, moze jakbys mnie osobiscie poznal, to doszedlbys do innego
                                          wniosku, niz tego ktorego doszedles teraz...
                                  • Gość: XXX Re: Celem życia ludzkiego NIE jest ogladanie Jeho IP: 67.131.131.* 08.02.05, 19:04
                                    Spiral, alez ja zupelnie nie zamierzam do niczego przekonywac, uwierz mi. Pisze
                                    to w co ja wierze. Jezeli nie widzisz w tym tak jak ja "glebokiego sensu" to
                                    nie musisz dawac temu wiary. Jak cos mnie nie przekonuje to tez nie daje temu
                                    wiary... chyba proste?
                                    • spiral_architect Re: Celem życia ludzkiego NIE jest ogladanie Jeho 08.02.05, 19:28
                                      Gość portalu: XXX napisał(a):

                                      > Spiral, alez ja zupelnie nie zamierzam do niczego przekonywac, uwierz mi. Pisze
                                      >
                                      > to w co ja wierze. Jezeli nie widzisz w tym tak jak ja "glebokiego sensu" to
                                      > nie musisz dawac temu wiary. Jak cos mnie nie przekonuje to tez nie daje temu
                                      > wiary... chyba proste?

                                      Widzisz jarek, ty nie tylko mnie przekonujesz lecz piszesz wprost "staniesz
                                      przed obliczem boga", "wtedy zrozumiesz, ze jestes grzesznikiem", "bo jest bog
                                      prawdziwy" tak jakbys mial co do tego ABSOLUTNA PEWNOSC.

                                      Czy ja gdziekolwiek napisalem Ci "nie ma boga prawdziwego" , "nie staniesz przed
                                      jego obliczem", czy tez "nie jestes grzesznikiem".

                                      jarek, wybacz, ale jestes ograniczony tylko do siebie i swojej religii. Nie stac
                                      Cie na to bys innym dal prawdo do posiadania innych bogow i wierzenia w nich ,
                                      czytez nie wierzenia w nich. Zamiast tego wolisz pisac im, ze bladza, ze
                                      przekonaja sie o tym na ostatecznym sadzie.najpierw glosisz cytuje " Ja wciaz
                                      jeszcze wiele mam do "znalezienia" w tej swojej wierze", a chwile potem
                                      zachowujesz sie jakbys byl nieomylny. "Nie moge wprost
                                      napisac, ze ludzie innych wyznan nie uznaja boskosci Jezusa,", wiec ja napisze
                                      ci ze sa miliony takich, ktorzy nie uznaja boskosci jezusa i nie beda jej
                                      uznawac i CZEGO WCIAZ NIE MOZESZ POJAC nie beda sobie nawet zyczyli by ktos im o
                                      tej "boskosci glosil". I jesli jak wczoraj napisales "Wiec moga nie
                                      zaprzeczac, ale ich religia nie pozwoli im na Jego (jezusa) uznanie..." to
                                      wlasnie w moich oczach dajesz dowod na to, ze uznajesz ze tak byc moze, a wiec
                                      dajesz im to prawo o ktorym jak piszesz "nigdy nie pisales".


                                      czy ty jarek chcialbys zeby kazdy na tym swiecie wierzyl w Jezusa i Twojego boga?

                                      czy naprawde myslisz, ze kazdy czlowiek na ziemi musi dojsc do tych samych
                                      wnioskow co ty? Zapytaj swojego ksiedza,spowiednika,czy proboszcza co to znaczy
                                      pycha, skoro sam nie potrafisz jej u siebie dostrzec. Jarek, jestem gotow
                                      postawic wszystko co mam na to, ze jestes wiekszym grzesznikiem niz ja.

                                      Nie odpowiedziales na pytanie dlaczego w polsce nie ma aborygesnkich misjonarzy.
                                      Odpowiem Ci: bo (miedzy innymi) ich religia nie zaklada nawracania nikogo - i
                                      jest przy tym o 1000 razy bardziej uczciwsza niz religia Twoja. ja znam
                                      przynjmniej kilku ludzi, ktorzy zeszli z tej sciezki na ktorej jestes Ty i
                                      bardzo to sobie chwala. pewnie zaraz napiszesz, ze to sprawka szatana, albo ze
                                      bladza, co :) ? bo w bardzo podobny sposob sprowadzasz wszystko to, z czym Ci
                                      nie po drodze.

                                      jarek, jesli wyobrazenie sobie, ze moga byc inne religie, inne wyznania, inne
                                      swiatopoglady i nie musza one bladzic i nawracac sie na twoja wiare, jest poza
                                      twoja wyobraznia, to w moich oczach jestes niegodny miana chrzescijanina.
                                      • spiral_architect Re: Celem życia ludzkiego NIE jest ogladanie Jeho 08.02.05, 19:34
                                        Pewnie za chwile przeczytam, ze Twoje wypowiedzi wyrwane sa z kontekstu. otoz
                                        nie sa jarku :).
                                        • Gość: XXX Re: Celem życia ludzkiego NIE jest ogladanie Jeho IP: 67.131.131.* 08.02.05, 21:22
                                          Nie napisze tego, mozesz byc spokojny. Musialbys to nagminnie robic. Teraz
                                          tylko sprostowuje, bo uwazam ze sie mylisz :) Poza tym to wlasciwie nic nie
                                          wyciagnales "z kontekstu", tylko momentami z pamieci mnie zle zacytowales :)
                                          • spiral_architect Re: Celem życia ludzkiego NIE jest ogladanie Jeho 09.02.05, 13:03
                                            No to Jarek, cale szczescie. Aha i nie cytowalem cie bynajmniej z pamieci, lecz
                                            slowo w slowo to co napisales, metoda "wytnij-wklej".
                                            • Gość: XXX Re: Celem życia ludzkiego NIE jest ogladanie Jeho IP: 67.131.131.* 09.02.05, 14:03
                                              Zwracam honor :) Choc przy wolnej chwili bede musial porownac wybrane przez
                                              ciebie cytaty z moimi wypowiedziami, bo momentami doznalem lekkiego szoku :)
                                      • Gość: XXX Re: Celem życia ludzkiego NIE jest ogladanie Jeho IP: 67.131.131.* 08.02.05, 20:29
                                        Oj Spiral, Spiral :) Napawa mnie spokojem to ze nie trafiasz w moje mysli :)
                                        Do niczego cie nie przekonuje, nie musisz wierzyc w to co mowie. Ja poprostu
                                        uwazam za nieunikniony Sad Bozy i ze pewnego dnia kazdy z nas bedzie musial
                                        stanac przed Majestatem Pana, czy to sie komus podoba czy nie, a tylko Bog wie
                                        jak kazdy z nas bedzie sadzony.
                                        Piszesz, ze jestem ograniczony tylko do siebie i swojej religii (ja ujalbym
                                        to "wiary"). A ja ci mowie, ze jestem bardziej otwarty jak ktokolwiek inny.
                                        Sprobuj tak podyskutowac z wiernym Islamu, Judaizmu. Dam ci blizsze namiary,
                                        pogadaj z Protestantem :) szybko sie przekonasz, ze jest inaczej jak piszesz :)
                                        Jezeli ktos nie zyczy sobie, zeby glosic Ewangelie w jego domu, to poprostu nie
                                        otworzy mi drzwi... Ale ja nie jestem od gloszenia. Ja tylko bronie swojej
                                        wiary...
                                        Odnosnie pytania "czy ty jarek chcialbys zeby kazdy na tym swiecie wierzyl w
                                        Jezusa i Twojego boga?" to musze ci powiedziec ze to jest takie moje ciche
                                        zyczenie, bo uwazam ze wiara ta jest piekna i sam po sobie czuje, ze wiele ona
                                        mi daje i zapewniam cie nie czuje tego sam, jak i nie sam mam takie "pobozne
                                        zyczenie". Ale ja nic uczynic nie moge, dlatego jak juz to tylko sie modle...
                                        "Jarek, jestem gotow postawic wszystko co mam na to, ze jestes wiekszym
                                        grzesznikiem niz ja." Owszem jestem i pisze to nie dlatego zeby zaoszczedzic ci
                                        twojego majatku :) tylko dlatego, ze bardzo roznie patrzymy na istote grzechu.
                                        Ja czuje sie nie spelniony, to jest moja slabosc, wciaz mam rozne "ubytki" w
                                        swoim "ja", wciaz (czesto bezskutecznie) walcze ze swoimi slabostkami, czuje
                                        sie bardzo podatny na grzech, ale wierze, ze dostane pomoc od Boga i zwycieze z
                                        grzechem, a gdy przyjdzie czas to nie bede sie wstydzil za siebie jak stane
                                        przed Panem... (mozesz mnie uznawac za nawiedzonego, dlugo musialbym ci pisac
                                        zeby przedstawic ci "klucz" do szczescia do ktorego zmierzam) Tak czy owak,
                                        taki stan bardzo mi odpowiada, poniewaz czuje wewnetrzny spokoj...
                                        Powinienes uwzglednic jeszcze jedna istotna rzecz. Mianowicie jezeli jest wiara
                                        w Boga w roznych religiach, to Boga celem jest zjednoczenie ludzi w wierze, a
                                        zwroc uwage ze religie dziela ludzi, zamiast sie laczyc w wierze... Mnie to
                                        gryzie rozumiesz?

                                • Gość: XXX Re: Celem życia ludzkiego NIE jest ogladanie Jeho IP: 67.131.131.* 08.02.05, 19:02
                                  W mojej wierze tolerancja ma swoje granice. Ja sam wychodze z tego samego
                                  zalozenia i otwarcie zawsze mowie "Tolerancja ma swoje granice". Szanuje inne
                                  wierzenia, toleruje dopoki ktos inny nie wchodzi "z butami" i nie probuje
                                  zaklocic mojej harmonii. Zyje w zgodzie z wlasnym sumieniem. Pisze to o czym
                                  jestem przekonany. Jezeli w czyms sie myle, Bog mnie upomni. Wierze w to... Jak
                                  narazie sumienie mam czyste :)
                              • Gość: XXX Re: Celem życia ludzkiego NIE jest ogladanie Jeho IP: 67.131.131.* 08.02.05, 18:57
                                Spiral, az nie doczytalem do konca, bo az mi oczy porazilo jak doszedlem do
                                pewnego momentu :) mianowicie "Jeszcze wczoraj jarek, mowiles cos zupelnie
                                innego - ze dajesz kazdemu prawo do wiary w to, w co chce wierzyc."
                                Podaj mi cytat z mojej wypowiedzi, gdzie tak powiedzialem. Przeciez ja mowilem
                                o szukajacych Boga, a to nie znaczy to samo co wierzenie w cokolwiek, to znaczy
                                wiara w Jednego Stworce. Moze On byc wyobrazany w rozny sposob, pod roznymi
                                imionami, wazne jest szukanie Prawdziwego Jedynego Boga Ktory Jest Przyczyna
                                naszego istnienia...
                                A teraz przejdzmy do poczatku. Jak myslisz, ze sa tylko chrzescijanscy
                                misjonarze? To chyba logiczne, wedlug woli i nauk Jezusa ich zadaniem jest
                                szerzenie wiary w Boga, gloszenie Prawdy, gloszenie Dobrej Nowiny,
                                uswiadamianie ludzi a nawroconych chrzczenie woda w imie Ojca i Syna i Ducha
                                Swietego... Jezus sam poslal swoich uczniow "po krance ziemi" zeby glosili
                                Dobra Nowine i jest to kontynuowane po dzis dzien. Kiedys nawrocilo sie tysiace
                                ludzi, dzis ich jest miliony... Dlaczego wiec nie ma misjonarzy w innych
                                wyznaniach? Zapewne dlatego, ze prawda ktorej sie trzymaja nie jest do konca
                                pelna. Jezus jest Prawda uzupelniajaca wszystko inne...
                                W zaklamaniu Spiral znaczy czczenie innego boga jak ten Jedyny, Prawdziwy.
                                Cofajac sie tylko wstecz, znajdziesz mnostwo przykladow czczenia bozkow
                                widzianych w silach natury. A okazuje sie ze tym wszystkim rzadzi Bog
                                wszechmocny, Ktory tak sobie wszystko zorganizowal, zeby mialo "rece i nogi",
                                tylko my ludzie, w rzeczy najdoskonalsze stworzenia Jego caly ten lad
                                zaklucamy...
                                "Bog objawil sie czlowiekowi", dal znac o sobie, uswiadomil czlowieka, ze to On
                                jest przyczyna jego (czlowieka) istnienia i wszystkiego co go otacza.
                                Uswiadomil go rowniez o tym, ze zrobil to z milosci i jako, ze to Bog jest
                                poczatkiem wszystkiego jak i kontynuacja, to On Bog zazdrosny nie chce zeby
                                kreowac sobie innych bogow i oddawac im czesc, bo nie po to nas stowrzyl i
                                umilowal zebysmy sie za przeproszeniem na Niego "wypieli". Jak dobry ojciec,
                                chce dla swoich dzieci jak najlepiej i gdy dziecko jest wdzieczne i ma szacunek
                                do ojca, jest nagradzane, natomiast gdy krabrne i pyskate, karze...
                                Nigdy nie napisalem ze "Bog otworzyl mi oczy", bynajmniej nie przypominam
                                sobie. Ja poprostu wierze swiadkom ktorym Bog sie objawil. A moja wiara w Boga
                                wyplywa rowniez ze mnie samego. Poprostu widze w tym gleboki sens... Czy taka
                                odpowiedz cie satysfakcjonuje?
                                Takze Spiral zeby bylo jasne. Jest tylko Jeden Prawdziwy Bog i ci ktorzy Go
                                znaja i ci co szukaja jak najbardziej sa na dobrej drodze. A ze w Islamie
                                nazywa sie On Allach, Judaizmie i chrzescijanstwie Jahwe (choc w
                                chrzescijanstwie jest On znany w Trojcy) bo jest to w ten sposob szersze
                                poznawanie Boga, Bog realizuje swoje plany. Najpierw objawil sie Zydom, zrobil
                                ich swoim ludem wybranym. Lud Jego zamiast poddac sie woli Stworcy, "szemral"
                                przeciwko Niemu, no bo jak wszechmocny Bog wyciagajac ich z niewoli mogl
                                ciagnac ich przez pustynie i karmic ich tylko manna i musieli dopominac sie o
                                wode. Tak jakby nie mogli zrozumiec ze sa wystawiani na probe wiary... Gdyby
                                byli posluszni Bogu, Ten wynagradzilby ich tysiackrotnie za ich posluszenstwo,
                                a tak za krabrnosc "dostawali jeszcze baty", bo ciezko im bylo zaufac
                                Wszechmocnemu...
          • jarek06 Re: Celem życia ludzkiego NIE jest ogladanie Jeho 07.02.05, 15:00
            > Nie swoich, tylko zakazał czczenia podobizn stworzeń.

            Ciekawy jestem, dlaczego nie wszyscy tak to rozumieja...
            • editor_in_chief Re: Celem życia ludzkiego NIE jest ogladanie Jeho 08.02.05, 03:08
              WSZYSTKIEGO! Gdzie masz te "stworzenia" w Dekalogu?
              • jarek06 Re: Celem życia ludzkiego NIE jest ogladanie Jeho 08.02.05, 14:04
                Wyraznie napisane jest "na niebie" nie "w Niebie", dla mnie to jest znaczna
                roznica. Tu chodzi o niebo jako sklepienie a nie jako Krolestwo Boze. Ty to
                przeinaczyles, podales cytat z Biblii a potem od siebie dodales, ze wyraznie
                nie mozna robic podobizny tego co "w niebie". Dla mnie "na" czy "w" to znaczna
                roznica. Pan Jezus wyraznie mowi o Swoim Ojcu "w" Niebie a nie "na" niebie.
                Wlasnie te rozne interpretacje doprowadzaja do nieporozumien, a nawet
                rozlamow...
        • abstrakt2003 Człowieku! Nie kompromituj się takimi tekstami! 05.02.05, 13:53
          "Gagarin i niebo" skrajnie prymitywny ateizm!
          Daj spokój Kagan.
        • humbak Re: Celem życia ludzkiego NIE jest ogladanie Jeho 05.02.05, 17:36
          Ależ bzdetyś tu napisał. Sam nie wiem czy większym absurdem jest ta głupia historyjka o Gagarinie, czy stwierdzenie, że dyskusja o sensie życia jest naukowa:/
        • Gość: Kinga K. Re: Celem życia ludzkiego NIE jest ogladanie Jeho IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.05, 19:43
          E tam, mnie by na pewno chciał zobaczyc.
          • editor_in_chief Re: Celem życia ludzkiego NIE jest ogladanie Jeho 08.02.05, 03:04
            Wyslij mi fotke (JPG) na ten adres badz ljkel2@netscape.net
      • abstrakt2003 Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? 05.02.05, 13:51
        To w niebie musi być straszny tłok. A co z Bogiem? Jak on wytrzymuje tę
        permanentną inwigilację?
      • abstrakt2003 Arcyś 05.02.05, 14:02
        Raj jako bezczasowa, wszechogarniająca iluminacja oraz poczucie bezgranicznego
        szczęścia,
        pogłębione niemym zachwytem! Tak... To jest atrakcyjna perspektywa!
    • editor_in_chief Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? 05.02.05, 11:06
      Zamiast sie meczyc sensem zycia, nie lepiej isc do
      agencji towarzyskiej czy chocby na piwo?
      • Gość: gosc Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 05.02.05, 11:16
        editor_in_chief napisała:

        > Zamiast sie meczyc sensem zycia, nie lepiej isc do
        > agencji towarzyskiej czy chocby na piwo?
        Na pewno nie lepiej bo można się zarazic AIDS.Poza tym to grzech i dołowanie
        podobnie jak piwo,które odbiera męskość rozum i sprawność.I niestety można to
        porównać do bicia po jądrach i po głowie.
        • editor_in_chief Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? 05.02.05, 11:41
          AIDS grasuje tylko w bardzo podrzednych burdelikach (pardon,
          agencjach towarzyskich). Piwo w umiarze zas nie szkodzi, a wrecz
          pomaga na potencje! Grzech to z kolei wynalazek zydowskich kaplanow,
          aby czerpac zyski z naiwnego laikatu...
      • arcykr Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? 05.02.05, 12:26
        editor_in_chief napisała:

        > Zamiast sie meczyc sensem zycia, nie lepiej isc do agencji towarzyskiej czy
        chocby na piwo?
        Najpierw warto sprawdzić, jakie nasze akty są zgodne z celem życia, a jakie nie
        są zgodne.
        • editor_in_chief Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? 05.02.05, 13:05
          A kto jest twym przewodnikiem na drodze zycia?
          Obawiam sie ze kler, dla ktorego sens zycia polega
          na latwym zyciu kosztem pasozytowania na naiwnym laikacie... :(
          • spiral_architect Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? 05.02.05, 13:45
            Hej arcykr a gdzie jest to niebo o ktorym sie z taka swada i pewnoscia
            wypowiadasz? Czy trafia tam wszyscy wierzacy i czy tylko oni?
            • humbak Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? 05.02.05, 17:49
              Ja odpowiem na ile potrafię. Niebo nie jest w miejscu. Czasoprzestrzeń dotyczy tylko stworzeń Boga. Wpyowiadanie się z pewnością wynika z wiary. Jeśli wierzysz wypowiadsz się kategorycznie, to chyba oczywiste:)
              Kto tam trafia... ooo to nie jest pytanie do człowieka:)
            • arcykr Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? 06.02.05, 12:09
              spiral_architect napisał:

              > Hej arcykr a gdzie jest to niebo o ktorym sie z taka swada i pewnoscia
              > wypowiadasz?
              Zacznę od tego, że zgodnie z Apokalipsą św. Jana teraz jest inne niebo niż
              będzie po końcu świata. Wierzymy, że przed powszechnym zmartwychwstaniem w
              niebie są ciała tylko Jezusa i Maryi, a inni niebianie (z wyjątkiem co najwyżej
              - jeżeli odpowiedni fragment Ewangelii traktować dosłownie - wskrzeszonych zaraz
              po męce Jezusa) są obecni tam tylko duchem. Obecnie więc niebo nie musi być
              bardzo duże.

              > Czy trafia tam wszyscy wierzacy
              "Wiara bez uczynków martwa jest."

              > i czy tylko oni?
              To jest jeden z tematów styczniowego numeru "W drodze":
              www.mateusz.pl/wdrodze/
            • Gość: Kagan Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 07.02.05, 08:22
              Niebo jest dookola Ziemi. Gagarin polecial tam w roku 1961, i jak
              wrocil to powiedzial, ze zadnego Boga tam nie widzial! Podobnie jak inni
              astronauci i kosmonauci!
          • arcykr Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? 06.02.05, 12:00
            editor_in_chief napisała:

            > A kto jest twym przewodnikiem na drodze zycia?
            > Obawiam sie ze kler, dla ktorego sens zycia polega
            > na latwym zyciu kosztem pasozytowania na naiwnym laikacie... :(
            Według ciebie zachowanie celibatu jest takie łatwe?
            • spiral_architect Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? 06.02.05, 12:08
              arcykr napisał:
              (
              > Według ciebie zachowanie celibatu jest takie łatwe?

              A nie jest przypadkiem sam celibat sprzeczny z "wola boga" zawarta w pismie i do
              tego jeszcze z "danymi przez boga" prawami natury, calkiem tak sprzeczny jak
              homoseksualizm. Czy nie jest sprzeczny z fizjologia czlowieka?

              No i mam nadzieje, ze wiesz dlaczego w ogole cos tak potworkowatego jak celibat
              zostalo wpprowadzone, bo nie stalo sie to przeciez bez przyczyny.

              A tak naprawde celibat jest szczytny, wznoisly i wymaga poswiecen i zaprawde
              silnej woli i hartu ducha by tak "sluzyc bogu. Dokladnie tak. tylko gdzie tenze
              bog tego wszytkiego wymaga?
              • arcykr Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? 06.02.05, 12:14
                spiral_architect napisał:

                > A nie jest przypadkiem sam celibat sprzeczny z "wola boga" zawarta w pismie
                Nie.
                (27) Jesteś związany z żoną? Nie usiłuj odłączać się od niej! Jesteś wolny? Nie
                szukaj żony. (28) Ale jeżeli się ożenisz, nie grzeszysz. Podobnie i dziewica,
                jeśli wychodzi za mąż, nie grzeszy. Tacy jednak cierpieć będą udręki w ciele, a
                ja chciałbym ich wam oszczędzić.
                (1 list do Koryntian 7:27-28)
                >
                > No i mam nadzieje, ze wiesz dlaczego w ogole cos tak potworkowatego jak
                > celibat zostalo wprowadzone, bo nie stalo sie to przeciez bez przyczyny.
                " target="_blank">www.mateusz.pl/wdrodze/nr377/12.htm>
                > A tak naprawde celibat jest szczytny, wznoisly i wymaga poswiecen i zaprawde
                > silnej woli i hartu ducha by tak "sluzyc bogu. Dokladnie tak. tylko gdzie
                tenze bog tego wszytkiego wymaga?
                Wymaga za pośrednictwem władz kościelnych.
              • Gość: Kagan Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 07.02.05, 08:23
                Latwo znalezc w Biblii werset, gdzie jest wyraznie napisane, iz
                biskup ma byc "mezem jednej zony"...
                • arcykr Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? 07.02.05, 09:51
                  Co niekoniecznie należy traktować dosłownie.
                  • Gość: agan [...] IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 07.02.05, 09:53
                    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                    • Gość: Kagan [...] IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 07.02.05, 09:53
                      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                  • Gość: Kagan Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 07.02.05, 09:54
                    Czego nie nalezy traktowac doslownie? Boga? Biblii? Ciebie?
                    • arcykr Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? 07.02.05, 09:56
                      Tego cytatu.
                      • Gość: Kagan Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 15.02.05, 04:26
                        Jak pisalem: rozmnozenie sie... ;)
                        • arcykr Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? 16.02.05, 12:45
                          A jaki jest cel rozmnożenia?
                  • Gość: waldek Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? IP: *.dyn.optonline.net 16.02.05, 09:31

                    A czemu Ty te wypowiedzi sedzisz jakby przez jakis durszlak.
                    Czemu nie powiesz chlopakom Boga nie ma jebal go pies zyjmy
                    jak chcemy,i koniec.
                    A ty znajdyjesz jakis powiazania,cos ciekawego przez ciebie
                    przemawia,ale co?
                    Niby wierzysz aw jakiegos tam boga a chetnie bys mu poderznal gardlo,
                    tak,tak,znam takich aniolkow;ludzi zas tutaj na tej nieszczesnej ziemi
                    meczysz jakimis chwytami za ich odpowiedzi.Oni nie wiedza co mowia
                    i niejaki Kgan juz dawno stracil te orientacje,bo stracil Boga,kagan
                    to kukla w reku boga a raczej szatana ktory sie nia bawi jak psem.
                    Chodz tu kaganie i badz posluszny a Pan da ci troszke kielbaski.
                    Komoletne idioctwo i snmiechu warte,ale kto ma sie z tego smiac,jak ludzie
                    w polsce od pierwszego do pierwszego itd.ktora daje dupy ma wiecej
                    ale ile jest takich?no ile.policzyles?
                    zygac sie chce.
    • abstrakt2003 Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? 05.02.05, 13:49
      Prokreacja.
      PS
      To nie żatr.
      • spiral_architect Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? 05.02.05, 13:53
        na Seta i wszystkie demony. Wlasnie wyobrazilem sobie, ze siedze/stoje/wisze i
        ogladam w niebie (czyli gdzie?) oblicze Jehowy w nieskonczonosc. Wizja ta jest
        rownie straszliwa co nierealna i wcale sobie nie kpie.

        Arcykr - tez sugeruje, zebys sobie to wyobrazil :).
        • Gość: gosc Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 05.02.05, 17:26
          Życie ma różne poziomy.I nie jest dobre odmawianie ludziom prawa do bycia
          ludźmi.W Europie żyje się(żyło) sielankowo i familijnie w spokojnej
          okolicy.Czystość moralna i wiara w Boga wymaga pielęgnowania.Na miłość często
          nie można sobie zasłużyć i można ją utracić-a potępienie może być
          nieograniczenie wielkie.Dlatego problemem staje się sprzeciw wobec
          nieczystości.Trzeba zdecydowanie powiedziec NIE gdy dzieje się coś
          nieodpowiedniego.I nie chodzi mi tu o dziecięce uprzedzenia.
        • arcykr Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? 06.02.05, 12:17
          spiral_architect napisał:

          > Wlasnie wyobrazilem sobie, ze siedze/stoje/wisze i
          > ogladam w niebie (czyli gdzie?) oblicze Jehowy w nieskonczonosc. Wizja ta jest
          > rownie straszliwa co nierealna i wcale sobie nie kpie.
          W odniesieniu do ciebie ta wizja jest straszliwa, bo jako chodzący po tej ziemi
          jesteś grzesznikiem.
          • spiral_architect Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? 06.02.05, 12:24


            > W odniesieniu do ciebie ta wizja jest straszliwa, bo jako chodzący po tej ziemi
            > jesteś grzesznikiem.


            Znacznie bardziej prawdopodobne jest to ze ty jestes wariatem nazywajac mnie
            grzesznikiem. Swoje grzechy zachowaj dla siebie biedny ograniczony tylko do
            swojej wiary czlowieku - zaden nadgorliwy papieski niewolnik nie bedzie mi
            takich bzdur insynuowal.

            mam nadzieje ze wyrazilem sie wystarczajaco precyzyjnie :).
            • arcykr Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? 07.02.05, 09:54
              I po co tyle agresji?
              • spiral_architect Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? 07.02.05, 10:59
                arcykr napisał:

                > I po co tyle agresji?

                A jakim prawem nazywsz mnie grzesznikiem? Prawem swojej religii? Kiedy
                zamierzasz pojac ze twoje prawdy nie musza byc prawdami innych? Twoja religia
                nie musi byc religia innych, twoje oczekiwania nie musza przynosic szczescia innym?
                • arcykr Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? 08.02.05, 12:30
                  spiral_architect napisał:

                  > A jakim prawem nazywsz mnie grzesznikiem?
                  Takim, że domniemywam, że nie piszesz z nieba.
                  • Gość: fmw Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? IP: *.98.221.203.acc51-dryb-mel.comindico.com.au 08.02.05, 13:42
                    Malo kto pisze z nieba, bo aby sie tam dostac, trzeba byc
                    albo bardzo bogatym, albo przejsc eliminacje i zostac zawodowym
                    kosmonauta/astronauta... ;)
                    • arcykr Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? 08.02.05, 15:18
                      Gdyby brać na serio pozion twojej wypowiedzi, nie powinieneć otzrymać nawet
                      dyplomu ukończenia podstawówki.
                      • ania_z_belgii Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? 11.02.05, 09:10
                        Nie masz argumentow merytorycznych!
                        • arcykr Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? 11.02.05, 20:52
                          Argument mam taki, że niebo w sensie religijnym to nie to samo co przestrzeń
                          kosmiczna.
                  • spiral_architect Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? 08.02.05, 13:56
                    arcykr napisał:

                    > spiral_architect napisał:
                    >
                    > > A jakim prawem nazywsz mnie grzesznikiem?
                    > Takim, że domniemywam, że nie piszesz z nieba.

                    A co mogloby sprawic bys uwierzyl ze jednak pisze z nieba?

                    I czy uwazasz ze cos takiego jak grzech istniej obiektywnie, czy TYLKO W TWOIM
                    UMYSLE I TYLKO W TWOJEJ RELIGII ?

                    Jesli dla mnie twoje pojecie grzechu jest puste, to kto ma predzej wyrokowac o
                    tym, kto jest grzesznikiem, a kto nie - ja za siebie, czy ty za mnie?


                    • spiral_architect Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? 08.02.05, 14:00
                      Aha i odnosnie trzeciego pytania o wyrokowanie, to staraj sie nie mieszac do
                      odpowedzi boga ani religi, bo tak sie sklada, ze tu na tym forum, dyskutuje z
                      toba, nie zas z twoim bogiem, prawda :) ?
                    • arcykr Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? 08.02.05, 15:22
                      spiral_architect napisał:

                      > I czy uwazasz ze cos takiego jak grzech istniej obiektywnie, czy TYLKO W TWOIM
                      > UMYSLE I TYLKO W TWOJEJ RELIGII ?
                      Popatrz sobie na wiadomości.
                      • spiral_architect Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? 08.02.05, 15:25
                        arcykr napisał:

                        > spiral_architect napisał:
                        >
                        > > I czy uwazasz ze cos takiego jak grzech istniej obiektywnie, czy TYLKO W
                        > TWOIM
                        > > UMYSLE I TYLKO W TWOJEJ RELIGII ?
                        > Popatrz sobie na wiadomości.


                        Przepraszam bardzo, a to w zwiazku z czym? Nie wiem jak ty, ale ja rozmawiam z
                        toba, nie z twoja religia, twoim bogiem i twoja biblia. Widziales gdzies zebym
                        sie do czegokolwiek odnosil albo na cos powolywal? Prosze cie tylko bys
                        odpowiedzial na moje pytania, chyba ze tego nie potrafisz, ale nawet wtedy
                        wypadaloby to powiedziec.
                        • arcykr Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? 09.02.05, 11:08
                          W związku z istnieniem grzechu.
      • arcykr Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? 06.02.05, 12:15
        abstrakt2003 napisał:

        > Prokreacja.
        Jaki jest cel prokreacji?
        • spiral_architect Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? 06.02.05, 12:25
          arcykr napisał:

          > abstrakt2003 napisał:
          >
          > > Prokreacja.
          > Jaki jest cel prokreacji?

          Pytal cel prokreacji.
        • psychoguru Arcycele 06.02.05, 14:29
          arcykr napisał:

          > abstrakt2003 napisał:
          > > Prokreacja.
          > Jaki jest cel prokreacji?
          Powielenie informacji zawartej w DNA z optymalizacja mozliwosci przetrwania i
          rozprzestrzenienia w srodowisku.

          Teraz zapytasz jaki jest cel powielania DNA wiec od razu odpowiedz:

          DNA sie powiela bo jest takim zwiazkiem chemicznym co moze sie powielac. Wiec
          sie powiela. Na tej samej zasadzie jak wolne atomy wodoru i tlenu moga sie
          laczyc to sie lacza w wode a nie szlajaja sie samodzielnie.
          • arcykr Re: Arcycele 07.02.05, 09:58
            Ja się pytam o cel a nie o przyczynę czy też mechanizm.
            • Gość: fmw Re: Arcycele IP: *.82.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 07.02.05, 11:06
              Cel podstawowy KAZDEGO zycia:
              przekazac swoj genotyp (wiesz co to jest?) nastepnemu pokoleniu.
              Pozdr.
            • psychoguru Arcy - czy ty naprawde jestes Dr? 07.02.05, 17:45
              arcykr napisał:

              > Ja się pytam o cel a nie o przyczynę czy też mechanizm.

              Arcy czy ty nie mozesz zrozumiec oczywistosci?

              Przeciez pytanie o cel prokreacji jest dokaldnie takie samo jak pytanie o cel
              laczenia sie dwoch atomow wodoru z jednym atomem tlenu czy w ogole tworzenia
              zwiazkow chemicznych.

              DNA jest zwiazkiem chemicznym ktory wraz z otoczajacym srodowiskiem
              biochemicznym ma tak wlasnosc ze sie powiela, Wiec skoro moze sie powielac
              to sie powiela, kapujesz?

              Zeby ci to jeszcze lepiej zobrazowac to jaki jest cel prokreacji wirusa hifa
              czy jakiegos innego syfa? Wirus to zwiazek chemiczny ktory ma taka wlasnosc ze
              wlazi do komorek i przestawia im DNA zeby go produkowaly. Jaki jest w tym cel?
              Taki jak calej chemii.
              • Gość: Ja(j) Re: Nie bądź taki surowy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.05, 19:08
                psychoguru napisała:

                > Arcy czy ty nie mozesz zrozumiec oczywistosci?
                >
                > Przeciez pytanie o cel prokreacji jest dokaldnie takie samo jak pytanie o cel
                > laczenia sie dwoch atomow wodoru z jednym atomem tlenu czy w ogole tworzenia
                > zwiazkow chemicznych.
                >
                > DNA jest zwiazkiem chemicznym ktory wraz z otoczajacym srodowiskiem
                > biochemicznym ma tak wlasnosc ze sie powiela, Wiec skoro moze sie powielac
                > to sie powiela, kapujesz?
                >
                > Zeby ci to jeszcze lepiej zobrazowac to jaki jest cel prokreacji wirusa hifa
                > czy jakiegos innego syfa? Wirus to zwiazek chemiczny ktory ma taka wlasnosc
                ze
                > wlazi do komorek i przestawia im DNA zeby go produkowaly. Jaki jest w tym cel?
                > Taki jak calej chemii.
                >
                Psychogurku, nie bądź taki surowy. W końcu zaczęło się od celu/sensu zycia
                ludzkiego. W skrócie, stwierdzono - prokreacja. Arcyk niewiele pisze, stąd moze
                jego skróty a nasze domysły. Moze warto postawić pytanie w ten sposób: Czy
                życie ludzkie, przekazywane w mechanizmie prokreacji, nie moze służyć
                wypełnieniu obietnic i planów Bożych, danych ludziom (nie słyszałem o
                obietnicach dawanych wirusom, moze pod tym względem jesteśmy wyjatkowi?).

                Poza tym, ja osobiscie przy prokreacji najmniej myslałem o przekazywaniu
                genomu, a ty? :-)

                Ja(j)
              • editor_in_chief Re: Arcy - czy ty naprawde jestes Dr? 08.02.05, 03:02
                Chyba teologii, i to z marnej uczelni... :(
                Wirus tez ma cel i sens zycia w reprodukowaniu swego genotypu.
                A przy okazji mamy tez rozne HIVy i inne AIDSy, na ktore zadne
                modly nie pomagaja...
                Pozdr.
              • arcykr Re: Arcy - czy ty naprawde jestes Dr? 08.02.05, 12:32
                Czyli łańców celów uryza się na przekazywaniu DNA? Dość ponura perspektywa...
                • Gość: fmw Re: Arcy - czy ty naprawde jestes Dr? IP: *.98.221.203.acc51-dryb-mel.comindico.com.au 08.02.05, 13:45
                  Ponura? A radosc z przedluzenia swego gatunku?
                  A przyjemnosc z przekazania swych plemnikow nadobnej
                  samicy, nawet jak to nie zawsze prowadzi do powstania
                  nowego zycia? Zreszta to DNA sie powoli zmienia!
                  Mamy wspolnego przodka z malpami, a jednak
                  jestesmy bardziej zaawansowani na drabinie ewolucji niz
                  malpy! ;)
                  • arcykr Re: Arcy - czy ty naprawde jestes Dr? 08.02.05, 15:16
                    A jaki jest cel przedłużania gatunku?
                • psychoguru Arcylancuch sie nie urywa 08.02.05, 15:10
                  arcykr napisał:

                  > Czyli łańców celów uryza się na przekazywaniu DNA? Dość ponura perspektywa...

                  Co to to nie arcy. Tylko bezesensowne pytanie o cel prokreacji
                  wirusow, bakterii, pierwotniakow i w koncu ludzi czyli powielania ich odmian
                  DNA przenosimy na wyzszy poziom.

                  Pytamy o cel laczenia sie atomow w zwiazki chemiczne, o cel laczenia sie
                  kwarkow w elementy jadra. A nawet po kiego grzyba superstruny lacza sie do kupy
                  w czarnych dziurach. I do tego czemu piana kwantowa sie tak pieni ze
                  czasoprzestrzen powstaje.

                  Nie wiemy jaki jest cel tego, nawet Kagan nie wie choc bedzie zaprzeczal.
                  Podejrzewamy ze tak byc musi bo sie inaczej nie da. Ale ty mozesz w tym miejscu
                  odczytac cos ze swietych ksiag i inni ze swoich ksiag tez.
                  • arcykr Re: Arcylancuch sie nie urywa 08.02.05, 15:24
                    Bóg stworzył wszystko dla swojej chwały.
                    • psychoguru Arcyspirytualny lancuch 08.02.05, 19:40
                      arcykr napisał:

                      > Bóg stworzył wszystko dla swojej chwały.

                      A my dla naszej chwaly wyrywamy po kawalku jak to sie robi. I kiedys zrobimy
                      nasz zayebisty bing-bong hehe. Zmiesza sie qrde piane kwantowom ze superstrunami
                      i bedzie jazda.
                      • arcykr Re: Arcyspirytualny lancuch 09.02.05, 11:13
                        No i dobrze tylko po co te brzydkie słowq?
                  • Gość: Ja(j)= Psychogurku, że się wtrącę... IP: 193.109.212.* 08.02.05, 16:30
                    psychoguru napisała:

                    > Nie wiemy jaki jest cel tego, nawet Kagan nie wie choc bedzie zaprzeczal.
                    (1) > Podejrzewamy ze tak byc musi bo sie inaczej nie da.


                    (2)> Ale ty mozesz w tym miejscu
                    > odczytac cos ze swietych ksiag i inni ze swoich ksiag tez.


                    Psychogurku, wybacz priva - czyżbyś nie dopuszczał, że jedni mogą
                    (1) "podejrzewać", ze tak musi być, a inni (2) "wierzyć" w Boski zamysł? I ani
                    jedni ani drudzy nie bedą perzy tym bardziej uczeni. Bo wydaje się, że przy
                    pytaniu o "cel/sens" istnienia nauka odpada od ściany. Wg mnie arcyk po prostu
                    reprezentuje (2), nie stwierdza zaś, że wszyscy muszą to uznać na mocy pały w
                    indeksie. Albo też ja nie rozumiem czegoś co cię wkurza.
                    Pozdry
                    Ja(j)
                    • psychoguru Ja(j)= wtrąc sie 08.02.05, 19:33
                      Gość portalu: Ja(j)= napisał(a):

                      > psychoguru napisała:
                      > > Nie wiemy jaki jest cel tego, nawet Kagan nie wie choc bedzie zaprzeczal.
                      > (1) > Podejrzewamy ze tak byc musi bo sie inaczej nie da.
                      > (2)> Ale ty mozesz w tym miejscu
                      > > odczytac cos ze swietych ksiag i inni ze swoich ksiag tez.
                      > Psychogurku, wybacz priva - czyżbyś nie dopuszczał, że jedni mogą
                      > (1) "podejrzewać", ze tak musi być, a inni (2) "wierzyć" w Boski zamysł? I
                      >ani jedni ani drudzy nie bedą perzy tym bardziej uczeni. Bo wydaje się, że
                      >przy pytaniu o "cel/sens" istnienia nauka odpada od ściany. Wg mnie arcyk po
                      >prostu reprezentuje (2), nie stwierdza zaś, że wszyscy muszą to uznać na mocy
                      >pały w indeksie. Albo też ja nie rozumiem czegoś co cię wkurza.

                      Nie zrozumialas sensu wypowiedzi ktora wlasnie stwierdzala ze nauka nie jest
                      jeszcze w stanie dac odpowiedzi na metapytania (czyli cel wszystkiego). I
                      wlasnie tu dopuszczamy ze arcybedzie cytowal swoje ksiegi a hare krishna swoje.

                      Natomiast na poziomie pytan o konkretne sprawy wykazany zostal absurd myslenia
                      arcy. Celem zycia jest samopowielanie DNA. A po co sie powiela? Bo moze sie
                      powielac. Tak samo jak woda sie tworzy bo atomy tlenu i wodoru sie lacza.
                      A lacza sie bo maga sie laczyc.
                      • Gość: Ja(j) Dzięki, psychogurku. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.05, 21:47
                        psychoguru napisała:

                        > Nie zrozumialas sensu wypowiedzi ktora wlasnie stwierdzala ze nauka nie jest
                        > jeszcze w stanie dac odpowiedzi na metapytania (czyli cel wszystkiego).
                        J: No, to mnie uspokoiło niepomiernie. Nie będę musiał prostować swoich
                        ratingów. Szczególnie miła jest mi nadzieja brzęcząca w twoim wyjaśnieniu.
                        Dzięki.

                        > I
                        > wlasnie tu dopuszczamy ze arcybedzie cytowal swoje ksiegi a hare krishna
                        swoje.
                        J: Więc niech cytują.

                        > Natomiast na poziomie pytan o konkretne sprawy wykazany zostal absurd
                        myslenia
                        > arcy. Celem zycia jest samopowielanie DNA. A po co sie powiela? Bo moze sie
                        > powielac. Tak samo jak woda sie tworzy bo atomy tlenu i wodoru sie lacza.
                        > A lacza sie bo maga sie laczyc.
                        J: Wydaje mi się, ze nic tu się nie da zarzucić pod względem naukowym. Ale czy
                        mozna zabronić twierdzić, ze zapach kwiatkow jest wynikiem procesów chemicznych
                        (dotąd nauka), i wierzyć, że procesy te są dziełem Bozym (tu wiara)?

                        Sorka za wtręt i dzięka za clarific
                        Ja(j)

                        Na marginesie, arcyk mnie tak nie wkurza jak ciebie :-)
                        • psychoguru Rozrywkowe wkurzanie 08.02.05, 22:18
                          Gość portalu: Ja(j) napisał(a):

                          > J: Wydaje mi się, ze nic tu się nie da zarzucić pod względem naukowym. Ale
                          >czy mozna zabronić twierdzić, ze zapach kwiatkow jest wynikiem procesów
                          >chemicznych (dotąd nauka), i wierzyć, że procesy te są dziełem Bozym (tu
                          >wiara)?

                          Wierzyc se mozna we wszystko tylko co zrobic jak to jest sprzeczne z logika.
                          Zapach guvna jest wynikiem chemii a czyim dzielem jest ta chemia to inna sprawa.
                          Guvno smierdzi bo w mozgu dziala taki system oceny a to w celu zeby guvna nie
                          konsumowac. Dla muchy guvno pachnie i jest przysmakiem. Takie sa te dziela.

                          > Na marginesie, arcyk mnie tak nie wkurza jak ciebie :-)

                          Alez tu nie ma mowy o wkurzaniu. Pokazywanie logicznych absurdow ludziom co sie
                          w mozgu zapetlilo jest calkiem rozrywkowe. No i tak dobrze za arcy nie padlo
                          zeby byc jakims Swiadkiem bo by uporczywie dowodzil ze transfuzja jest be albo
                          cos podobnego.
                          • Gość: Ja(j) Re: Przewekslowałem problematykę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.05, 22:39
                            psychoguru napisała:

                            > Wierzyc se mozna we wszystko tylko co zrobic jak to jest sprzeczne z logika.
                            > Zapach guvna jest wynikiem chemii a czyim dzielem jest ta chemia to inna
                            sprawa
                            > .
                            > Guvno smierdzi bo w mozgu dziala taki system oceny a to w celu zeby guvna nie
                            > konsumowac. Dla muchy guvno pachnie i jest przysmakiem. Takie sa te dziela.

                            Słyszałem, że poruszona przez ciebie problematyka doczekała się nawet
                            dysertacji "O wyzszości pozycji kucznej nad siedzącą przy defekacji", jednak
                            stwierdzenie,że jestem ekspertem w tej dziedzinie graniczyłoby z niajaką
                            nonszalancją. Jeślibyś wrócił do problematyki kwiatkowej, to odpowiedziałbym,
                            ze wiara iż wspomn. procesy chem. są dziełem Bożym nie kłóci mi się z nauką
                            (logika też nią jest).

                            > Alez tu nie ma mowy o wkurzaniu. Pokazywanie logicznych absurdow ludziom co
                            sie
                            >
                            > w mozgu zapetlilo jest calkiem rozrywkowe.
                            J: No, no. Tu się trochę jakby monopolik miało. Ale rozrywkowość generalnie też
                            lubię.

                            > No i tak dobrze za arcy nie padlo
                            > zeby byc jakims Swiadkiem bo by uporczywie dowodzil ze transfuzja jest be
                            albo
                            > cos podobnego.
                            J: Psychogurku, on nie dowodzi. On pokazuje w co wierzy. Czy uważasz to w
                            jakikolwiek sposób szkodliwe? Przeć nie obraża nikogo (to już prędzej ja).

                            Trzym się, cześć

                            Ja(j)
                            • psychoguru Windykujemy problematykę 09.02.05, 07:56
                              Gość portalu: Ja(j) napisał(a):

                              > nonszalancją. Jeślibyś wrócił do problematyki kwiatkowej, to odpowiedziałbym,
                              > ze wiara iż wspomn. procesy chem. są dziełem Bożym nie kłóci mi się z nauką
                              > (logika też nią jest).

                              Otoz to zalezy od ktorego miejsca w lancuchu przyczyn zaczynamy. Jezeli powiesz
                              ze smrod guvna jest dziełem Bożym to bedzie absurd, nie? A jezeli powiesz ze
                              istnieja zwiazki chemiczne ktore wpadajac do nosa powoduja reakcje smrodu to
                              bedzie Ok, nie? Te procesy chemiczne powodowane sa wlasciwosciami atomow ktore
                              zaleza od wlasciwosci czastek elementarnych itd. W koncu wiec dochodzimy ze
                              dziełem Bożym moga byc pierwsze przyczyny ze tak spryciulsko to dziala i na
                              ten temat nauka jeszcze nie moze nic powiedziec ale bedzie w przyszlosci.

                              Jest to takie samo rozumowanie jak np. ze dawniej wierzono ze plaga ospy to
                              morowe powietrze zsylane z niebios jako kara za nierzadne postepowanie. Pozniej
                              ludzie sie kapneli ze to wirus a nawet nauczyli sie go wydutkac i ospa zninkela.
                              A wiec obecnie arcy moglby twierdzic ze plaga ospy to wirusy zsylane z niebios
                              jako kara za ogladanie pornoli na video. Wtedy by tez logicznie wynikalo ze ci
                              co wydutkali tego wirusa to narzedzie szatana bo uniemozliwiaja ta kare.

                              > No i tak dobrze za arcy nie padlo
                              > zeby byc jakims Swiadkiem bo by uporczywie dowodzil ze transfuzja jest be
                              > albo cos podobnego.
                              > J: Psychogurku, on nie dowodzi. On pokazuje w co wierzy. Czy uważasz to w
                              > jakikolwiek sposób szkodliwe? Przeć nie obraża nikogo (to już prędzej ja).

                              Absolutnie nieszkodliwe. Ale czesci ludzi co wierza uruchamia sie w mozgu
                              system uporczywego gloszenia wiary, czesto wbrew logice. Wiec mozna im podtykac
                              te absurdy logiczne pod nos i mowic o smrodzie logicznym.
                      • arcykr Re: Ja(j)= wtrąc sie 09.02.05, 11:16
                        psychoguru napisała:

                        > Natomiast na poziomie pytan o konkretne sprawy wykazany zostal absurd myslenia
                        > arcy. Celem zycia jest samopowielanie DNA. A po co sie powiela? Bo moze sie
                        > powielac.
                        "Po co" to nie to samo co "dlaczego".
                        • psychoguru Arcydlaczego 09.02.05, 12:01
                          arcykr napisała:

                          > Natomiast na poziomie pytan o konkretne sprawy wykazany zostal absurd mys
                          > lenia arcy. Celem zycia jest samopowielanie DNA. A po co sie powiela?
                          > Bo moze sie powielac.
                          > "Po co" to nie to samo co "dlaczego".

                          O tym bylo juz wczesniej arcy. Pytanie dlaczego prowadzi prosto do metapytania.
                          Na poziomie pytania po co=dlaczego. Na poziomie metapytania dlaczego jest to
                          wszystko takie spryciulskie ze sie samopowiela tego nauka nie jest jeszcze w
                          stanie wyjasnic. I tu masz pole do popisu.

                          Ale tu tez sa problemy, tak samo jak nie bedziesz twierdzil ze grype powoduje
                          morowe powietrze tylko wirus. I wyjasnisz dlaczego tak jest na podstawie
                          swietych ksiag. Tyle ze dawniej morowe powietrze bylo latwiejsze do wyjasnienia
                          na tej podstawie no bo przychodzilo z gory i w swietych ksiegach o tym pisano.
                          A z wirusami jest nieco gorzej. Twoje wyjasnienie bedzie wiec metawyjasnieniem.
                          • arcykr Re: Arcydlaczego 10.02.05, 17:07
                            psychoguru napisała:

                            > > "Po co" to nie to samo co "dlaczego".>
                            > O tym bylo juz wczesniej arcy. Pytanie dlaczego prowadzi prosto do metapytania.
                            Dlaczego prowadzi do metapytania i co to znaczy metapytanie?
                            • psychoguru Arcymetapytania 11.02.05, 08:22
                              arcykr napisał:

                              > > > "Po co" to nie to samo co "dlaczego".>
                              > > O tym bylo juz wczesniej arcy. Pytanie dlaczego prowadzi prosto do metapy
                              > tania.
                              > Dlaczego prowadzi do metapytania i co to znaczy metapytanie?

                              Metapytanie arcy jest pytaniem na wyzszym poziomie abstrakcji.

                              Ty tlumaczysz cel prokreacji jako wypelnianie woli sil niebieskich. Podobnie
                              w sredniowieczu plagi ospy tlumaczono morowym powietrzem zsylanym z gory.

                              Obecnie wiemy ze prokreacja to samopowielanie DNA czyli proces chemiczny a
                              plaga ospy to wirus czyli proces chemiczny.

                              Wobec tego ty pytasz dlaczego tak jest ze jest DNA co sie samopowiela.
                              Od tego prosto dochodzi sie do pytania dlaczego sa atomy, elektrony,
                              protony, neutrony, fotony, neutrina, quarki, czarne dziury, supestruny
                              i caly ten kram. A od tego dochodzi sie do metapytania: Dlaczego i skad
                              to wszystko jest? To jest pytanie wyzszego rzedu niz dlaczego DNA sie
                              samopowiela, nie? Na to pytanie nauka nie ma odpowiedzi (jeszcze). Mozesz
                              wiec powolywac sie na swiete ksiegi. Ale na pytania o powielanie DNA
                              swiete ksiegi raczej slabo odpowiadaja.
                              • arcykr Re: Arcymetapytania 11.02.05, 20:58
                                psychoguru napisała:

                                > Ty tlumaczysz cel prokreacji jako wypelnianie woli sil niebieskich. Podobnie
                                > w sredniowieczu plagi ospy tlumaczono morowym powietrzem zsylanym z gory.
                                Analogia nie jest dowodem.

                                > Obecnie wiemy ze prokreacja to samopowielanie DNA czyli proces chemiczny a
                                > plaga ospy to wirus czyli proces chemiczny.
                                I co z tego?
                                >
                                > Wobec tego ty pytasz dlaczego tak jest ze jest DNA co sie samopowiela.
                                Nie pytam dlaczego, tylko jaki jest tego cel?

                                A od tego dochodzi sie do metapytania: Dlaczego i skad
                                > to wszystko jest?
                                To są dwa różne pytania.

                                To jest pytanie wyzszego rzedu niz dlaczego DNA sie
                                > samopowiela, nie? Na to pytanie nauka nie ma odpowiedzi (jeszcze). Mozesz
                                > wiec powolywac sie na swiete ksiegi.
                                Zawsze mogę, bo ja nie traktuję Boga jako kogoś do zatykania dziur w ludzkiej
                                niewiedzy.

                                Ale na pytania o powielanie DNA
                                > swiete ksiegi raczej slabo odpowiadaja.
                                Wprost przeciwnie, odpowiadają bardzo silnie. Bóg stworzył wszytko dla swojej
                                chwały.
                                • spiral_architect Re: Arcymetapytania 11.02.05, 21:05

                                  > Wprost przeciwnie, odpowiadają bardzo silnie. Bóg stworzył wszytko dla swojej
                                  > chwały.


                                  Nie dosc,ze DIABELSKO prozny ten twoj bog - jakby to napisal kagan: takie
                                  zarazki i wirusy tez stworzyl dla swej chwaly - to jeszcze ma niezbyt swiatlych
                                  wyznawcow delikatnie rzecz biorac ;).
                                  • arcykr Re: Arcymetapytania 13.02.05, 10:12
                                    www.mateusz.pl/ksiazki/js-npp/js-npp_03.htm
                                • psychoguru Arcyprzyczyny 12.02.05, 19:05
                                  arcykr napisał:

                                  > Ty tlumaczysz cel prokreacji jako wypelnianie woli sil niebieskich. Podob
                                  > nie w sredniowieczu plagi ospy tlumaczono morowym powietrzem zsylanym z gory.
                                  > Analogia nie jest dowodem.

                                  To jest doskonala analogia. Wiemy ze ospa to proces chemiczny i prokreacja tez.
                                  Zamiast medytowac o morowym powietrzu rozgryzamy ta chemie i pozbywamy sie
                                  wirusa. Tak samo zmienimy nasze DNA tak by mozgi dzialaly lepiej.

                                  > Obecnie wiemy ze prokreacja to samopowielanie DNA czyli proces chemiczny
                                  > a plaga ospy to wirus czyli proces chemiczny.
                                  > I co z tego?

                                  Z tego wynika ze nie mozesz powolac sie na proces niematerialny ktory to
                                  wyjasnia. Twoi poprzednicy w wierze robili to nagminnie.

                                  > > Wobec tego ty pytasz dlaczego tak jest ze jest DNA co sie samopowiela.
                                  > Nie pytam dlaczego, tylko jaki jest tego cel?

                                  Odpowiedz jest taka ze na poziomie pytania celu tego nie ma bo jaki cel maja
                                  procesy chemiczne? Na poziomie metapytania mozna pytac jaki jest cel
                                  wszechswiata bo nauka nie ma na to jeszcze odpowiedzi. Ale moze sie okazac za
                                  pewien czas ze i tego celu nie ma.

                                  > > samopowiela, nie? Na to pytanie nauka nie ma odpowiedzi (jeszcze). Mozesz
                                  > > wiec powolywac sie na swiete ksiegi.
                                  > Zawsze mogę, bo ja nie traktuję Boga jako kogoś do zatykania dziur w ludzkiej
                                  > niewiedzy.

                                  To bylo i jest notorycznie stosowane. Ty rowniez to stosujesz ale oczywiscie
                                  nie na poziomie pytan tylko metapytan.

                                  > Ale na pytania o powielanie DNA swiete ksiegi raczej slabo odpowiadaja.
                                  > Wprost przeciwnie, odpowiadają bardzo silnie. Bóg stworzył wszytko dla swojej
                                  > chwały.

                                  No wlasnie to jest twoja odpowiedz wyjasniajaca wszystko na poziomie
                                  metapytania. Na to mozna powiedziec ze twoj mozg operuje wedlug pewnych
                                  schematow ktore sa obserwowane u pewnej czesci populacji ludzi wszedzie
                                  pod kazda szerokoscia geograficzna i w kazdej kulturze. Mozna wiec sadzic
                                  ze praprzyczyna tego jest okreslona kombinacja zasad w twoim DNA. ktora
                                  wygenerowala taka a nie inna budowe twojego mozgu.
                                  • arcykr Re: Arcyprzyczyny 13.02.05, 10:17
                                    psychoguru napisała:

                                    > Zamiast medytowac o morowym powietrzu rozgryzamy ta chemie i pozbywamy sie
                                    > wirusa.
                                    Po co?

                                    Tak samo zmienimy nasze DNA tak by mozgi dzialaly lepiej.
                                    Ale w jakim celu?
                                    >
                                    > > Obecnie wiemy ze prokreacja to samopowielanie DNA czyli proces chemiczny
                                    > > a plaga ospy to wirus czyli proces chemiczny.
                                    > > I co z tego?>
                                    > Z tego wynika ze nie mozesz powolac sie na proces niematerialny ktory to
                                    > wyjasnia.
                                    Dlaczego nie mogę?
                                    >
                                    Na poziomie metapytania mozna pytac jaki jest cel
                                    > wszechswiata bo nauka nie ma na to jeszcze odpowiedzi.
                                    A wiara już ma.

                                    Ale moze sie okazac za
                                    > pewien czas ze i tego celu nie ma.
                                    W jaki sposób by to miało się okazać?
                                    >
                                    > To bylo i jest notorycznie stosowane. Ty rowniez to stosujesz ale oczywiscie
                                    > nie na poziomie pytan tylko metapytan.
                                    Wcale nie.
                                    >
                                    > No wlasnie to jest twoja odpowiedz wyjasniajaca wszystko na poziomie
                                    > metapytania. Na to mozna powiedziec ze twoj mozg operuje wedlug pewnych
                                    > schematow ktore sa obserwowane u pewnej czesci populacji ludzi wszedzie
                                    > pod kazda szerokoscia geograficzna i w kazdej kulturze. Mozna wiec sadzic
                                    > ze praprzyczyna tego jest okreslona kombinacja zasad w twoim DNA. ktora
                                    > wygenerowala taka a nie inna budowe twojego mozgu.
                                    To jest "praprzyczyna" tylko w wymiarze empirycznym.
                                    • psychoguru Arcywyjasnienia 13.02.05, 14:06
                                      arcykr napisał:

                                      > Zamiast medytowac o morowym powietrzu rozgryzamy ta chemie i pozbywamy sie
                                      > wirusa.
                                      > Po co?
                                      > Tak samo zmienimy nasze DNA tak by mozgi dzialaly lepiej.
                                      > Ale w jakim celu?

                                      Bo to w ostatecznym efekcie pozwala na bardziej efektywne samopowielanie
                                      naszego DNA.

                                      > > > Obecnie wiemy ze prokreacja to samopowielanie DNA czyli proces chemiczny
                                      > > > a plaga ospy to wirus czyli proces chemiczny.
                                      > > > I co z tego?>
                                      > > Z tego wynika ze nie mozesz powolac sie na proces niematerialny ktory to
                                      > > wyjasnia.
                                      > Dlaczego nie mogę?

                                      Tu nalezy ci przypomniec ze jeszcze powiedzmy 100 lat temu rozni twoi
                                      poprzednicy kaznodzieje nie majac pojecia o DNA powolywali sie na procesy
                                      niematerialne dla wyjasniania rozmnazania. Ba, nawet obecnie proces
                                      samopowielania ludzkiego DNA jest tez uwazany przez kregi kaznodziejskie jako
                                      niemozliwy do wyjasnienia wylacznie przez procesy materialne, conie?

                                      > Na poziomie metapytania mozna pytac jaki jest cel
                                      > > wszechswiata bo nauka nie ma na to jeszcze odpowiedzi.
                                      > A wiara już ma.

                                      Tak, ale rozne wiary maja rozne odpowiedzi ktore sa sprzeczne. Ogolnie te
                                      odpowiedzi sa takie jak wyjasnianie grypy morowym powietrzem.

                                      > Ale moze sie okazac za pewien czas ze i tego celu nie ma.
                                      > W jaki sposób by to miało się okazać?

                                      W podobny sposob jak rozwoj nauki wykazal ze zycie jest procesem chemicznym
                                      ktory nie potrzebuje celu do wyjasnienia podobnie jak inne procesy chemiczne.

                                      > > Mozna wiec sadzic
                                      > > ze praprzyczyna tego jest okreslona kombinacja zasad w twoim DNA. ktora
                                      > > wygenerowala taka a nie inna budowe twojego mozgu.
                                      > To jest "praprzyczyna" tylko w wymiarze empirycznym.

                                      Oznacza ona jednak ze DNA programuje schemat dzialania twojego mozgu a tresci
                                      jakie generujesz sa uwarunkowane kulturowo.
                                      • arcykr Re: Arcywyjasnienia 14.02.05, 18:06
                                        psychoguru napisała:

                                        > Bo to w ostatecznym efekcie pozwala na bardziej efektywne samopowielanie
                                        > naszego DNA.
                                        I po co?
                                        >

                                        > Tu nalezy ci przypomniec ze jeszcze powiedzmy 100 lat temu rozni twoi
                                        > poprzednicy kaznodzieje nie majac pojecia o DNA powolywali sie na procesy
                                        > niematerialne dla wyjasniania rozmnazania. Ba, nawet obecnie proces
                                        > samopowielania ludzkiego DNA jest tez uwazany przez kregi kaznodziejskie jako
                                        > niemozliwy do wyjasnienia wylacznie przez procesy materialne, conie?
                                        Bo niektórzy przedstwiciele "kręgów kaznodziejskich" też widocznie wierzą w Boga
                                        od zasypywania dziur w naszej wiedzy.
                                        >
                                        > > Na poziomie metapytania mozna pytac jaki jest cel
                                        > > > wszechswiata bo nauka nie ma na to jeszcze odpowiedzi.
                                        > > A wiara już ma.>
                                        > Tak, ale rozne wiary maja rozne odpowiedzi ktore sa sprzeczne.
                                        Czyli tylko jedna może być prawdziwa.

                                        Ogolnie te
                                        > odpowiedzi sa takie jak wyjasnianie grypy morowym powietrzem.
                                        Wcale nie. Celem wszechrzeczy jest Bóg.
                                        >
                                        > W podobny sposob jak rozwoj nauki wykazal ze zycie jest procesem chemicznym
                                        > ktory nie potrzebuje celu do wyjasnienia podobnie jak inne procesy chemiczne.
                                        To, że coś może być w jakimś aspekcie wyjaśnione bez odwoływania się do celu,
                                        nie znaczy, że tego celu nie ma.

                                        > Oznacza ona jednak ze DNA programuje schemat dzialania twojego mozgu a tresci
                                        > jakie generujesz sa uwarunkowane kulturowo.
                                        Możesz udowodnić, że to jest tylko to?
                                        • psychoguru Arcypoco 14.02.05, 19:55
                                          arcykr napisał:

                                          > > Bo to w ostatecznym efekcie pozwala na bardziej efektywne samopowielanie
                                          > > naszego DNA.
                                          > I po co?

                                          O arcypoco, to juz bylo powtarzane: DNA sie samopowiela tak samo jak atomy
                                          lacza sie ze soba w czasteczki. To sa procesy chemiczne. Po co sa procesy
                                          chemiczne?


                                          > Bo niektórzy przedstwiciele "kręgów kaznodziejskich" też widocznie wierzą w
                                          >Boga od zasypywania dziur w naszej wiedzy.

                                          Spoko: Wszyscy kaznodzieje i ty tez. Przeciez bez zadnego skrepowania to robisz.

                                          > > Tak, ale rozne wiary maja rozne odpowiedzi ktore sa sprzeczne.
                                          > Czyli tylko jedna może być prawdziwa.

                                          Jak widzac jestes tak zaslepiony ze nie bierzesz najbardziej prawdopodobnej
                                          odpowiedzi pod uwage: ze zadna nie jest prawdziwa. A to jest zwykla logika.

                                          > Ogolnie te odpowiedzi sa takie jak wyjasnianie grypy morowym powietrzem.
                                          > Wcale nie. Celem wszechrzeczy jest Bóg.

                                          Tak, na poziomie metapytan to jest odpowiedz ktora moze byc prawdziwa.
                                          Ale na nizszym poziomie: co sadzisz o zwyklych cudach?

                                          > To, że coś może być w jakimś aspekcie wyjaśnione bez odwoływania się do celu,
                                          > nie znaczy, że tego celu nie ma.

                                          Zgadza sie, z tym ze nie tak dawno cel byl blizej a teraz przesunal sie do
                                          calego wszechswiata. Jak wyjasnimy poczatek i koniec wszechswiata to co bedzie?

                                          > > Oznacza ona jednak ze DNA programuje schemat dzialania twojego mozgu a
                                          > > tresci jakie generujesz sa uwarunkowane kulturowo.
                                          > Możesz udowodnić, że to jest tylko to?

                                          Wstepna czesc dowodu juze jest: twoje zachowanie jest stereotypowe, obecne
                                          we wszystkich kulturach. Druga czesc przyjdzie jak rozszyfrujemy w szczegolach
                                          jak geny ksztaltuja dzialanie mozgu.
                                          • arcykr Re: Arcypoco 16.02.05, 12:50
                                            psychoguru napisała:

                                            > O arcypoco, to juz bylo powtarzane: DNA sie samopowiela tak samo jak atomy
                                            > lacza sie ze soba w czasteczki. To sa procesy chemiczne. Po co sa procesy
                                            > chemiczne?
                                            Dla chwały Bożej.
                                            >
                                            > Spoko: Wszyscy kaznodzieje i ty tez. Przeciez bez zadnego skrepowania to robisz.
                                            Właśnie że nie. Przecież dostregam obecność Boga nawet w zjawskach dobrze przez
                                            nas rozumianych.
                                            >
                                            > Jak widzac jestes tak zaslepiony ze nie bierzesz najbardziej prawdopodobnej
                                            > odpowiedzi pod uwage: ze zadna nie jest prawdziwa.
                                            A dlaczego uważasz ją za najbardziej prawdopodobną?
                                            >
                                            > Ale na nizszym poziomie: co sadzisz o zwyklych cudach?
                                            A które to są?
                                            >
                                            > Zgadza sie, z tym ze nie tak dawno cel byl blizej a teraz przesunal sie do
                                            > calego wszechswiata. Jak wyjasnimy poczatek i koniec wszechswiata to co bedzie?
                                            Nic nowego. Celem istnienia i tak jest wszeobecny Bóg.

                                            znacza ona jednak ze DNA programuje schemat dzialania twojego mozg
                                            > u a
                                            > > > tresci jakie generujesz sa uwarunkowane kulturowo.
                                            > > Możesz udowodnić, że to jest tylko to?>
                                            > Wstepna czesc dowodu juze jest: twoje zachowanie jest stereotypowe, obecne
                                            > we wszystkich kulturach. Druga czesc przyjdzie jak rozszyfrujemy w szczegolach
                                            > jak geny ksztaltuja dzialanie mozgu.
                                            Ale skąd wiadono, że to jest tylko to?
                                            • psychoguru Arcychwała 16.02.05, 14:16
                                              arcykr napisał:

                                              >>Po co sa procesy chemiczne?
                                              > Dla chwały Bożej.

                                              Odpowiedz jest ideologicznie poprawna. Dla formalnosci zapytamy jeszcze po
                                              co sa syf,hif,malaria i tsunami dajmy na to?

                                              > Właśnie że nie. Przecież dostregam obecność Boga nawet w zjawskach dobrze
                                              >przez nas rozumianych.

                                              Czy ta obecnosc ma wplyw na nie? Cuda dzialaja czy nie?

                                              > > odpowiedzi pod uwage: ze zadna nie jest prawdziwa.
                                              > A dlaczego uważasz ją za najbardziej prawdopodobną?

                                              Wskutek wzajemnej bluznierczej sprzecznosci innych prawd.

                                              > > Ale na nizszym poziomie: co sadzisz o zwyklych cudach?
                                              > A które to są?

                                              Nie masz pojecia o cudach?

                                              > Nic nowego. Celem istnienia i tak jest wszeobecny Bóg.

                                              Kiedys tak mowiono o mniejszych celach.

                                              > > we wszystkich kulturach. Druga czesc przyjdzie jak rozszyfrujemy w szczeg
                                              > >olach jak geny ksztaltuja dzialanie mozgu.
                                              > Ale skąd wiadono, że to jest tylko to?

                                              Jeszcze calkiem nie wiadomo ale wiadomo ze DNA to zwykly zwiazek chemiczny.
                                              • arcykr Re: Arcychwała 16.02.05, 16:57
                                                psychoguru napisała:

                                                > Odpowiedz jest ideologicznie poprawna. Dla formalnosci zapytamy jeszcze po
                                                > co sa syf,hif,malaria i tsunami dajmy na to?
                                                Pośrednio wynikają z tego wielkie dobra, np. ludzka solidarność.
                                                >
                                                > > Właśnie że nie. Przecież dostregam obecność Boga nawet w zjawskach dobrze>
                                                > >przez nas rozumianych.>
                                                > Czy ta obecnosc ma wplyw na nie? Cuda dzialaja czy nie?
                                                Ma wpływ ale właśnie dlatego z reguły nie potrzeba cudów, bo Bóg nie jest kapryśny.
                                                >
                                                > > > odpowiedzi pod uwage: ze zadna nie jest prawdziwa.
                                                > > A dlaczego uważasz ją za najbardziej prawdopodobną?
                                                > Wskutek wzajemnej bluznierczej sprzecznosci innych prawd.
                                                I dlaczego z tego ma wynikać większe prawdopodobieństwo nieprawdziwości wszystkich?
                                                >
                                                > > > Ale na nizszym poziomie: co sadzisz o zwyklych cudach?
                                                > > A które to są?
                                                > Nie masz pojecia o cudach?
                                                Nie spotkałem się z podziałem na zwykłe i niezwykłe.
                                                >
                                                > > Nic nowego. Celem istnienia i tak jest wszeobecny Bóg.>
                                                > Kiedys tak mowiono o mniejszych celach.
                                                Kiedy? I co dokładnie mówiono?
                                                >
                                                > Jeszcze calkiem nie wiadomo ale wiadomo ze DNA to zwykly zwiazek chemiczny.
                                                I w czym problem?
                                                • psychoguru Arcycuda 16.02.05, 19:08
                                                  arcykr napisał:

                                                  > > co sa syf,hif,malaria i tsunami dajmy na to?
                                                  > Pośrednio wynikają z tego wielkie dobra, np. ludzka solidarność.

                                                  No nie zapominaj o szatanie.

                                                  > > Czy ta obecnosc ma wplyw na nie? Cuda dzialaja czy nie?
                                                  > Ma wpływ ale właśnie dlatego z reguły nie potrzeba cudów, bo Bóg nie jest
                                                  >kapryśny.

                                                  Cudow jest kupa, ocierasz sie o zaprzanstwo.

                                                  > I dlaczego z tego ma wynikać większe prawdopodobieństwo nieprawdziwości
                                                  > wszystkich?

                                                  Kazda z tych mozliwosci jest jednakowo prawdopodobna, nie? A sa wzajemnie
                                                  sprzeczne. Wiec mamy taki zamkniety lancuch sprzecznosci i wszystko pada.

                                                  > > > Nic nowego. Celem istnienia i tak jest wszeobecny Bóg.>
                                                  > > Kiedys tak mowiono o mniejszych celach.
                                                  > Kiedy? I co dokładnie mówiono?

                                                  No na przyklad ze zycie to cud...

                                                  > > Jeszcze calkiem nie wiadomo ale wiadomo ze DNA to zwykly zwiazek chemiczny.
                                                  > I w czym problem?

                                                  To ze zycie to nie cud, normalny proces chemiczny.
                                                  • arcykr Re: Arcycuda 17.02.05, 10:41
                                                    psychoguru napisała:

                                                    > No nie zapominaj o szatanie.
                                                    Nie zapominam.
                                                    >
                                                    > Cudow jest kupa, ocierasz sie o zaprzanstwo.
                                                    Rozwiń ten temat.
                                                    >
                                                    > > I dlaczego z tego ma wynikać większe prawdopodobieństwo nieprawdziwości
                                                    > > wszystkich?>
                                                    > Kazda z tych mozliwosci jest jednakowo prawdopodobna, nie?
                                                    Nie.
                                                    >
                                                    > > > > Nic nowego. Celem istnienia i tak jest wszeobecny Bóg.>
                                                    > > > Kiedys tak mowiono o mniejszych celach.
                                                    > > Kiedy? I co dokładnie mówiono?>
                                                    > No na przyklad ze zycie to cud...
                                                    Kto mówił i co dokładnie?
                                                    >
                                                    > > > Jeszcze calkiem nie wiadomo ale wiadomo ze DNA to zwykly zwiazek ch
                                                    > emiczny.
                                                    > > I w czym problem?
                                                    > To ze zycie to nie cud, normalny proces chemiczny.
                                                    W normalnych procesach też dostrzec można obecność Boga.
                                                  • psychoguru Arcyprocesy 20.02.05, 11:11
                                                    arcykr napisał:


                                                    > > No nie zapominaj o szatanie.
                                                    > Nie zapominam.

                                                    Wiec hifa i syfa kto stworzyl?

                                                    > > Cudow jest kupa, ocierasz sie o zaprzanstwo.
                                                    > Rozwiń ten temat.

                                                    NO nie znasz listy cudow?

                                                    > > Kazda z tych mozliwosci jest jednakowo prawdopodobna, nie?
                                                    > Nie.

                                                    Dlatego ze nie jestes obiektywnym obserwatorem, wyobraz sobie ze twoja
                                                    sepcjalnoscia naukowa byloby religioznawstwo porownawcze. Co wtedy?

                                                    > > No na przyklad ze zycie to cud...
                                                    > Kto mówił i co dokładnie?

                                                    Wezmy to: do powstania czlowieka konieczny jest proces pozamaterialny. To jest
                                                    aktualna prawda, nie?

                                                    > > To ze zycie to nie cud, normalny proces chemiczny.
                                                    > W normalnych procesach też dostrzec można obecność Boga.

                                                    Tu sie mylisz, wg twojej interpretacji zycie ludzkie nie jest procesem
                                                    chemicznym.
                                                  • arcykr Re: Arcyprocesy 22.02.05, 09:54
                                                    psychoguru napisała:

                                                    > Wiec hifa i syfa kto stworzyl?
                                                    Bóg.
                                                    >
                                                    > NO nie znasz listy cudow?
                                                    Jakiej listy?
                                                    >
                                                    > > > Kazda z tych mozliwosci jest jednakowo prawdopodobna, nie?
                                                    > > Nie.
                                                    > Dlatego ze nie jestes obiektywnym obserwatorem, wyobraz sobie ze twoja
                                                    > sepcjalnoscia naukowa byloby religioznawstwo porownawcze. Co wtedy?
                                                    Nie znam się na religioznawstwie porównawczym.
                                                    >
                                                    > > > No na przyklad ze zycie to cud...
                                                    > > Kto mówił i co dokładnie?
                                                    > Wezmy to: do powstania czlowieka konieczny jest proces pozamaterialny. To jest
                                                    > aktualna prawda, nie?
                                                    No i co z tego wynika? Gdzie ten cud?
                                                    >
                                                    > > > To ze zycie to nie cud, normalny proces chemiczny.
                                                    > > W normalnych procesach też dostrzec można obecność Boga.>
                                                    > Tu sie mylisz, wg twojej interpretacji zycie ludzkie nie jest procesem
                                                    > chemicznym.
                                                    Jest również procesem chemicznym.
                                                  • psychoguru Arcychemia 22.02.05, 20:59
                                                    arcykr napisał:

                                                    > > Wiec hifa i syfa kto stworzyl?
                                                    > Bóg.

                                                    Pieknie. A szatan?
                                                    Leczenie syfa to szatanski spisek?

                                                    > > NO nie znasz listy cudow?
                                                    > Jakiej listy?

                                                    Nie znasz lsty oficjalnie uznanych cudow?

                                                    > > Dlatego ze nie jestes obiektywnym obserwatorem, wyobraz sobie ze twoja
                                                    > > sepcjalnoscia naukowa byloby religioznawstwo porownawcze. Co wtedy?
                                                    > Nie znam się na religioznawstwie porównawczym.

                                                    Studiuje sie i porownuje rozne religie. Pewnie cie to nie kreci?

                                                    > > Wezmy to: do powstania czlowieka konieczny jest proces pozamaterialny. To
                                                    > jest aktualna prawda, nie?
                                                    > No i co z tego wynika? Gdzie ten cud?

                                                    Jezeli zachodzi proces pozamaterialny oddzialywujacy na materie to to jest cud,
                                                    nie?

                                                    > > Tu sie mylisz, wg twojej interpretacji zycie ludzkie nie jest procesem
                                                    > > chemicznym.
                                                    > Jest również procesem chemicznym.

                                                    I czyms dodatkowo, nie?
                                                  • arcykr Re: Arcychemia 25.02.05, 19:31
                                                    psychoguru napisała:

                                                    > Leczenie syfa to szatanski spisek?
                                                    Nie.
                                                    >
                                                    > Nie znasz lsty oficjalnie uznanych cudow?
                                                    Nie.
                                                    >
                                                    > Studiuje sie i porownuje rozne religie. Pewnie cie to nie kreci?
                                                    Średnio.
                                                    >
                                                    > Jezeli zachodzi proces pozamaterialny oddzialywujacy na materie to to jest
                                                    cud, nie?
                                                    Nie jestem pewny.
                                                    >
                                                    > > > Tu sie mylisz, wg twojej interpretacji zycie ludzkie nie jest proce
                                                    > sem
                                                    > > > chemicznym.
                                                    > > Jest również procesem chemicznym.>
                                                    > I czyms dodatkowo, nie?
                                                    Oczywiście, że tak.
                                                  • komentator Arcyfizyka 25.02.05, 21:02
                                                    arcykr napisał:

                                                    > > Leczenie syfa to szatanski spisek?
                                                    > Nie.
                                                    Wiec co?
                                                    > > Nie znasz lsty oficjalnie uznanych cudow?
                                                    > Nie.
                                                    No to zapoznaj sie z dokumentami kongregacji

                                                    > > Studiuje sie i porownuje rozne religie. Pewnie cie to nie kreci?
                                                    > Średnio.

                                                    No jasne, lepiej tkwic w blogiej ignorancji i nieuctwie.

                                                    > > Jezeli zachodzi proces pozamaterialny oddzialywujacy na materie to to jes
                                                    > t cud, nie?
                                                    > Nie jestem pewny.

                                                    co????? podobno masz cos wspolnego z fizyka?

                                                    > > I czyms dodatkowo, nie?
                                                    > Oczywiście, że tak.

                                                    Czyli sama chemia w probowce nie da sie tego zrobic?
                                                  • psychoguru Komentator odwal sie 26.02.05, 18:33
                                                    komentator napisała:

                                                    > arcykr napisał:

                                                    Odczep sie od tej dyskusji.

                                                    Arcy jest nieprzekonywalny bo mu sie zaciely jakies trybiki w glowie.
        • Gość: Kagan Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 07.02.05, 08:25
          Kolejna prokreacja!
          • arcykr Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? 07.02.05, 10:02
            I po co?
            • spiral_architect Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? 07.02.05, 11:06
              arcykr napisał:

              > I po co?

              Pytasz jaki jest cel prokreacji. Ale po co ci odpowiedz, ktorej nie potrafisz
              pojac. Powiedz mi, czy jestes mezczyzna?
              • Gość: fmw Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? IP: *.82.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 07.02.05, 11:14
                Darujcie sobie ataki ad personam.
                Prokreacja to tylko jedna z metod przekazywania genotypu.
                Bakterie przekazuja swoj genotyp metoda w 100% asexualna!
                • arcykr Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? 08.02.05, 15:28
                  A co z koniugacją?
    • editor_in_chief [...] 07.02.05, 09:43
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • Gość: gosc Re: Jaki jest cel dalszego życia ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.05, 10:13
        To jest włściwie temat tabu,ale sensem życie jest chodzenie po super i hyper
        marketach.Może nie samo kupowanie ale chodzenie,co jest dla mnie
        niezwykłe,chociaż zimą można się ogrzać a latem ochłodzić.Podobnie celem życia
        jest wpisywanie znaków na pasku adresu i omiatanie wzrokiem ekranu.
    • Gość: chrześcijanka Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.05, 11:01
      poznanie i kochanie Boga

      "(17) Gdy postanowiłem szczerze poznać mądrość i zbadać sprawy, jakie się
      dzieją na ziemi, że oko niejednego ani w dzień, ani w nocy nie znajdzie snu,
      (18) poznałem ze wszystkich dzieł Bożych, że człowiek nie może dojść do sedna
      spraw, jakie się dzieją pod słońcem. Chociaż człowiek się trudzi, aby je
      zbadać, nie dojdzie tego; a chociaż nawet mędrzec twierdzi, że to rozumie, nie
      może tego zgłębić. " Księga Kaznodziei Salomona 8,17-18



      • spiral_architect Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? 07.02.05, 11:11
        Gość portalu: chrześcijanka napisał(a):

        > poznanie i kochanie Boga
        >
        celem czyjego zycia jest poznanie i kochanie boga?
        • Gość: chrześcijanka Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.05, 11:17
          stworzeń Bożych. To, że niektóre się mijają z celem życia to już nie moja wina.
          I mógłbyś ustalić sobie jeden nick bo się gubię.
          • Gość: fmw Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? IP: *.82.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 07.02.05, 11:19
            Niech cie, dziecko, Duch Swiety OSWIECI! ;)
            • Gość: chrześcijanka Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.05, 11:22
              napełni chciałeś powiedzieć, duch to nie żarówka
              chociaż ciebie to by oślepiło
              fajnie tam w ciemności?
              • Gość: fmw Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? IP: *.82.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 07.02.05, 12:06
                Duchow nie ma, a u mnie jasno!
          • spiral_architect Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? 07.02.05, 11:21
            Gość portalu: chrześcijanka napisał(a):

            > stworzeń Bożych.

            a na jakiej podstawie wyrokujesz o tym co jest dobre dla innych? czyzbys ich pytala?

            To, że niektóre się mijają z celem życia to już nie moja wina.

            Kto twierdzi,ze niektore z nich mijaja sie z celem zycia?


            > I mógłbyś ustalić sobie jeden nick bo się gubię.

            ???
            • spiral_architect Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? 07.02.05, 11:24
              spiral_architect napisał:

              > Gość portalu: chrześcijanka napisał(a):
              >
              > > stworzeń Bożych.
              >
              > a na jakiej podstawie wyrokujesz o tym co jest dobre dla innych? czyzbys ich py
              > tala?
              >
              > To, że niektóre się mijają z celem życia to już nie moja wina.
              >
              > Kto twierdzi,ze niektore z nich mijaja sie z celem zycia?
              >
              >
              > > I mógłbyś ustalić sobie jeden nick bo się gubię.
              >
              > ???

              mam jeden nick. Chcialem jeszce zapytac kim sa stworzenia boze?
              • Gość: chrześcijanka Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.05, 11:30
                Stworzeniem Bożym jest każdy, bo stworzył go Bóg.
                Wszystko co stworzył Bóg jest stworzeniem Bożym.

                W odróżnieniu od dzieci Bożych.
                • spiral_architect Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? 07.02.05, 11:35
                  Gość portalu: chrześcijanka napisał(a):

                  > Stworzeniem Bożym jest każdy, bo stworzył go Bóg.
                  > Wszystko co stworzył Bóg jest stworzeniem Bożym.
                  >
                  > W odróżnieniu od dzieci Bożych.

                  A czy nie mozna wierzyc ze bog nie stworzyl niczego?
                  • Gość: chrześcijanka Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.05, 11:44
                    możesz, jak najbardziej
            • Gość: chrześcijanka Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.05, 11:28
              sory, wzięłam cię za Kagana, fm coś tam itd.
              ja nie pokazuję palcem kto się minął i kto robi źle bo tego absolutnie nie
              wiem. Bóg to wie.
              Natomiast jako osoba wierząca, powtarzam, że Bóg stworzył człowieka do miłości
              i poznania (tak jest napisane), a ludzie, którzy tak nie robią minęli się z
              celem życia.

              To chyba logiczne. Ja daję stwierdzenie, natomiast ludzi nie osądzam, bo i nie
              mam do tego autorytetu.
              • spiral_architect Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? 07.02.05, 11:33
                Gość portalu: chrześcijanka napisał(a):

                > sory, wzięłam cię za Kagana, fm coś tam itd.
                > ja nie pokazuję palcem kto się minął i kto robi źle bo tego absolutnie nie
                > wiem.

                A jak to jest nie pytac innych, ale sadzic w ich imieniu? czy to uczciwe?

                Bóg to wie.
                > Natomiast jako osoba wierząca,

                Czy osoby niewierzace moga myslec inaczej niz Ty?

                powtarzam, że Bóg stworzył człowieka do miłości

                A co stoi na przeszkodzie by zyc w milosci nie wierzac w boga?


                > i poznania (tak jest napisane), a ludzie, którzy tak nie robią minęli się z
                > celem życia.
                >
                > To chyba logiczne.

                To bardzo nie logiczne.

                Ja daję stwierdzenie, natomiast ludzi nie osądzam, bo i nie
                > mam do tego autorytetu.


                Co w takim razie, jesli po prostu nie dostrzgasz, ze prawie za kazdym razem
                osadzasz ludzi i czynisz to jeszcze wedlug Twoich standardow? czy myslisz, ze
                ludzie chca byc przez Ciebie osadzani?

                • Gość: chrześicjanka Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.05, 11:37
                  sory, ale to są brednie, zazwyczaj jestem bardzo cierpliwa i staram się
                  łagodnie tłumaczyć,ale

                  czy jak powiem, że morderstwo jest zbrodnią to osądzam morderców? Osądzam jakiś
                  ludzi?
                  Ja myślę, że osądzam czyn. Nie chodzę po więzieniach i nie wskazuję palecem -
                  ty morderco. Ja stwierdzam fakt, zresztą zgodny z Biblią.

                  A mordercy już sami najlepiej wiedzą, że nimi są.
                  • spiral_architect Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? 07.02.05, 11:39
                    Gość portalu: chrześicjanka napisał(a):

                    > sory, ale to są brednie, zazwyczaj jestem bardzo cierpliwa i staram się
                    > łagodnie tłumaczyć,ale
                    >
                    > czy jak powiem, że morderstwo jest zbrodnią to osądzam morderców? Osądzam jakiś
                    >
                    > ludzi?
                    > Ja myślę, że osądzam czyn. Nie chodzę po więzieniach i nie wskazuję palecem -
                    > ty morderco. Ja stwierdzam fakt, zresztą zgodny z Biblią.
                    >
                    > A mordercy już sami najlepiej wiedzą, że nimi są.


                    Prosze bys odpowiedziala na moje pytania jesli jestes powazna dyskutantka. To
                    nie sa zadne brednie. czekam cierpliwie.
              • spiral_architect Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? 07.02.05, 11:37

                > To chyba logiczne. Ja daję stwierdzenie, natomiast ludzi nie osądzam, bo i nie
                > mam do tego autorytetu.

                chcesz sie dowiedziec w jaki sposob osadzasz ludzi?
                • spiral_architect Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? 07.02.05, 11:41
                  Np. oczywista odpowiedzia na pytanie "czy osoby niewierzace moga myslec inaczej
                  niz Ty" jest odpowiedz "tak", albo "nie". To chyba nie jest takie trudne.
                  • Gość: chrześcijanka Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.05, 11:45
                    tak
                    • Gość: chrześcijanka Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.05, 11:48
                      jakbyś się mnie spytał, czy możesz wypić butelkę rozpuszczalnika odpowiedź była
                      by taka sama. Oczywiście, że możesz. Kto ci zabroni? Twoje życie i twoja wolna
                      wola, ale czy jest sens?
                      • spiral_architect Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? 07.02.05, 11:51
                        Aha, chrzescijanko, mam do Ciebie jeszcze jedna prosbe: nie uzywaj w dyskusji ze
                        mna cytatow z biblii, tak jak ja w dyskusji z Toba uzywam tylko moich slow i
                        mysli, dobrze?
                        • Gość: chrześcijanka Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.05, 11:56
                          dlaczego?
                          • spiral_architect Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? 07.02.05, 12:04
                            Gość portalu: chrześcijanka napisał(a):

                            > dlaczego?

                            Znasz zapewne takie przyslowie. ze tonacy brzytwy sie chwyta, prawda? Otoz, jak
                            juz kilka razy zauwazylem, zawsze gdy nie wiesz juz co napisac uciekasz sie do
                            biblii jako do swojej swietosci i jedynego drogowskazu. A propos: co takiego
                            sprawilo, ze caly swiat nie uznaje dzis biblii za swoj drogowskaz, skoro jest
                            ona tak prawdziwa jak piszesz?
                            • Gość: chrześcijanka Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.05, 12:42
                              źle zauważyłeś, ja zaczynam od Biblii. Ja żyję Słowem Bożym.
                              W ciężkich chwilach chwytam się go jak tonący, ale nie brzytwy, bo ono nie rani.

                              A to, że większość nie wierzy, to też jest w Biblii opisane. Niewielu uwierzy,
                              a spośród tych co uwierzyli wielu zboczy.

                              A dlaczego ludzie nie żyją Biblią? Bo mówi: nie zabijaj, nie kradnij, nie kłam,
                              szanuj drugiego człowieka, dziel się, sądź sprawiedliwie....
                              a to chyba za ciężko dla niektórych
                              • spiral_architect Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? 07.02.05, 12:49
                                >
                                > A dlaczego ludzie nie żyją Biblią? Bo mówi: nie zabijaj, nie kradnij, nie kłam,
                                >
                                > szanuj drugiego człowieka, dziel się, sądź sprawiedliwie....
                                > a to chyba za ciężko dla niektórych


                                A co powiesz na to, ze ja nie wierzac w Boga i nie czytajac biblii mam takie
                                same zasady? I nie zycze sobie zeby ktos mnie na bilbie nawracal i nie czuje sie
                                stworzeniem bozym? i mam do tego - jak to napisalas prawo? I mam tez prawo do
                                tego by miec zerowa pewnosc co dd istnienia boga? I wcale nie musze przy tym
                                bladzic. Chyba ze napiszesz, ze musze, ale przeciez w tym watku napisalas juz
                                nie razze nie mozesz wyrokowac za innych; wiec jesli napiszesz ze MUSZE BLADZIC
                                jest to tak samo jakbys miala na moj temat PEWNOSC,nieprawda?

                                I prosze odpowiedz w imieniu swoim, swojego intelektu i swojej madrosci, a nie
                                odwolujac sie do boga, dobrze?
                                • Gość: chrześcijanka Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.05, 15:11
                                  tobie jest wszystko jedno co ja powiem. nie jesteś zainteresowany.
                                  • spiral_architect Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? 07.02.05, 17:50
                                    Gość portalu: chrześcijanka napisał(a):

                                    > tobie jest wszystko jedno co ja powiem. nie jesteś zainteresowany.

                                    To tylko domysly. Wcale tak nie jest. Pozwole sobie dalej oczekiwac na
                                    odpowiedzi, ktore jeszcze nie zostaly udzielone i mam nadzieje ze zechcesz ich
                                    udzielic.
                                    • editor_in_chief Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? 08.02.05, 02:59
                                      Ja tez czekam na rewelacje chrzescijanki. A moze zajrzy ona
                                      tez do Tory, Talmudu, Miszny i Kabaly (np. Zohar), ze
                                      nie wspomne juz o Quranie... I do tych licznych Ewangelii, ktore
                                      nie wiadomo czemu nie sa uznawane przez Watykan...
                                      • arcykr Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? 08.02.05, 15:32
                                        editor_in_chief napisała:

                                        I do tych licznych Ewangelii, ktore
                                        > nie wiadomo czemu nie sa uznawane przez Watykan...
                                        www.mateusz.pl/ksiazki/js-pn/js-pn_10.htm
                                        • Gość: Kagan Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 15.02.05, 04:27
                                          Daj co wiecej niz link!
                      • spiral_architect Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? 07.02.05, 11:53
                        Gość portalu: chrześcijanka napisał(a):

                        > jakbyś się mnie spytał, czy możesz wypić butelkę rozpuszczalnika odpowiedź była
                        >
                        > by taka sama. Oczywiście, że możesz. Kto ci zabroni? Twoje życie i twoja wolna
                        > wola, ale czy jest sens?

                        czy sens musi byc taki sam dla wszystkich?

                        W czym Twoj sens jest lepszy i wznioslejszy od innych sensow?

                        Co jest takiego w Tobie, ze uparcie chcesz by wszyscy wierzyli w Twojego boga?
                        • Gość: chrześcijanka Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.05, 12:39
                          we mnie nie ma nic specjalnego. Nie szukam swojej chwały.
                          Ale mój Bóg jest Panem stworzenia. Jego chwałę będę głosić.
                          • spiral_architect Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? 07.02.05, 12:42
                            Dyskutujemy rzeczowo i logicznie - o czym sama wspominalas. Przjdzmy wiec do
                            rzeczy raz jeszcze:

                            1. czy sens musi byc taki sam dla wszystkich?

                            2. W czym Twoj sens jest lepszy i wznioslejszy od innych sensow?

                            3. Co jest takiego w Tobie, ze uparcie chcesz by wszyscy wierzyli w Twojego boga?
                            • spiral_architect Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? 07.02.05, 12:45
                              poza tym ja bynajmniej nie zarzucam Ci ze jest w Tobie cos wznioslego i ze
                              szukasz swojej chwaly.

                              A pytanie co chwaly Twojego boga: komu zamierzasz ja glosic? czy zamierzasz to
                              robic np. mi? a moze wspomnianym bussystom,hinduistom, czy muzulmanom?

                              I zapytam jeszcze: jakbys sie czula gdyby do twojego kosciola przyjechalo 10
                              buddystow i zaczelo glosic wiare w Budde?

                            • Gość: chrześcijanka Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.05, 12:45
                              > 1. czy sens musi byc taki sam dla wszystkich?
                              NIE
                              > 2. W czym Twoj sens jest lepszy i wznioslejszy od innych sensow?
                              NIE MÓJ
                              > 3. Co jest takiego w Tobie, ze uparcie chcesz by wszyscy wierzyli w Twojego
                              bog
                              NIC SZCZEGÓLNEGO

                              Ja osobiście nie mam ci nic do zaoferowania

                              I pisałabym raczej "twojego Boga" a nie na odwrót
                              • spiral_architect Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? 07.02.05, 12:53
                                Gość portalu: chrześcijanka napisał(a):

                                > > 1. czy sens musi byc taki sam dla wszystkich?
                                > NIE
                                > > 2. W czym Twoj sens jest lepszy i wznioslejszy od innych sensow?
                                > NIE MÓJ


                                Wiec skoro nie Twoj to jaki w koncu jest Twoje sens? czyz nie jest nim poznanie
                                i kochanie boga?


                                > > 3. Co jest takiego w Tobie, ze uparcie chcesz by wszyscy wierzyli w Twoje
                                > go
                                > bog
                                > NIC SZCZEGÓLNEGO
                                >
                                > Ja osobiście nie mam ci nic do zaoferowania
                                >
                                > I pisałabym raczej "twojego Boga" a nie na odwrót

                                wcale nie obrazam Twojego boga piszac o nim z malej litery. Poza tym mysle ze
                                jesli jest milosierny dla wszsytkich chrzescijan to zupelnie mu to nie
                                przeszkadza, prawda?
                                • Gość: gosc Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.05, 13:06
                                  Sens życia i religia nie jest tajemnicą dla normalnych ludzi.O ile komunizm był
                                  utrojem stworzonym dla ludzi przez ludzi,a wcielany początkowo przy użyciu
                                  zabójstw tortur i propagandy o ile islam stosuje zamachy samobójcze w celach
                                  walki religijnej to wiara jest raczej przywilejem a nie obowiązkiem.Te wszystkie
                                  pytania są tylko retoryczne bo znane są odpowiedzi.Dla katolika zagorzały
                                  heretykt jest po prostu nudnym wrogiem.Spostrzegłem bardziej to,że słuchanie i
                                  czytanie herezji jest poważnym grzechem który trudno lekceważyć.A najbardziej
                                  przekonało mnie tsunami,inne nieszczęścia i wypowiedzi samozwańczego adwokata
                                  diabła.
                                  • spiral_architect Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? 07.02.05, 13:17
                                    Gość portalu: gosc napisał(a):

                                    > Sens życia i religia nie jest tajemnicą dla normalnych ludzi.

                                    kim sa w takim razie nienormalni ludzie? co jest dla Ciebie norma?

                                    O ile komunizm był
                                    > utrojem stworzonym dla ludzi przez ludzi,a wcielany początkowo przy użyciu
                                    > zabójstw tortur i propagandy o ile islam stosuje zamachy samobójcze w celach
                                    > walki religijnej

                                    a to przepraszam w zwiazku z czym? znow źdźblo w czyims oku i niewidoczna belka
                                    w swoim? z czym przepraszam porownujesz komunizm?


                                    to wiara jest raczej przywilejem a nie obowiązkiem.

                                    przywilejem czyim? dzieli ludzi na lepszych i gorszych?


                                    Te wszystki
                                    > e
                                    > pytania są tylko retoryczne bo znane są odpowiedzi.

                                    komu sa znane te odpowiedzi?


                                    Dla katolika zagorzały
                                    > heretykt jest po prostu nudnym wrogiem.

                                    WROGIEM ??? DLA KATOLIKA ???

                                    Spostrzegłem bardziej to,że słuchanie i
                                    > czytanie herezji jest poważnym grzechem który trudno lekceważyć.

                                    czym sa w ogole herezje?

                                    A najbardziej
                                    > przekonało mnie tsunami,inne nieszczęścia i wypowiedzi samozwańczego adwokata
                                    > diabła.


                                    Tsunami? a coz to tsunami ma do tego? gineli przedstawiciele wszystkich nacji i
                                    religii nie mowia juz o ateistach.
                                  • editor_in_chief Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? 07.02.05, 13:21
                                    Zamachy samobojcze sa dokonywane w krajach Islamu nie w imie
                                    Allacha, ale raczej w imie walki narodowo-wyzwolenczej z obcym
                                    okupnatem, w tym z najemnymi zoldakami z chrzescijanskiej Polski.
                                    Chrzescijanstwo ma zas oceany niewinnej krwi na swych rekach:
                                    zbrodnie katolickich konkwistadorow w Ameryce Pld, "sw."
                                    inkwizycji w Europie, krzyzowcow w Azji itd. Jest przeciez cala,
                                    wielotomowa, KRYMINALNA HIOSTORIA KOSCIOLA... :(
                                    I jak sie boisz herezji, to wchodz tylko na oficjalne
                                    fora katolickie!
                                • Gość: chrześcijanka Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.05, 14:00
                                  ale to ty Go obrażasz a nie jesteś chrześcijaninem jak mówisz
                          • editor_in_chief Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? 07.02.05, 13:13
                            A pytalas sie tego Boga o zgode?
                            Czy wiesz przynajmniej jak sie On nazywa, i jaki jest jego adres?
                        • Gość: XXX Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? IP: 67.131.131.* 08.02.05, 17:36
                          Bo jest Bog prawdziwy. Zreszta sam kiedys bedziesz musial stanac przed Nim.
                          Wtedy nie bedziesz wiecej zadawal takich pytan. Bedzie ci glupio zes nie
                          uwierzyl...
                    • spiral_architect Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? 07.02.05, 11:49
                      Gość portalu: chrześcijanka napisał(a):

                      > tak

                      wiec jesli osoby niewierzace moga myslec inaczej niz ty, a do tego maja inne
                      autorytety niz biblia i nie wymachuja nimi przed Twoim nosem, to na jakiej
                      podstawie zwiesz ich stworzeniami bozymi skoro moga sobie tego nie zyczyc ?
                      • Gość: chrześcijanka Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.05, 15:20
                        na tej samej podstawie, na której ty mnie uważasz za kretynkę i opowiadaczkę
                        żydowskich bajek.

                        Tobie ktoś dał prawo?

                        Sprawiedliwy się znalazł.

                        Mówisz, że stosujesz się do 10 przykazań, bo uważasz je za cenne, IV też? A co
                        z I i II?
                        • editor_in_chief Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? 08.02.05, 03:26
                          Wyjasnij mi numeracje przykazan. Bo wedlug mnie jest ona taka:
                          I. Nie czcij innych Bogow poza Jahwe.
                          II. Nie czyn podobizn tego co w niebie, na ziemi i pod nia.
                          III. Nie wzywaj imienia boskiego nadaremnie.
                          IV. Swiec szabat (sobote).
                          V. Czcij swa matek i swego ojca.
                          VI. Nie zabijaj (zydow).
                          VII. Nie spij w cudzym lozku.
                          VIII. Nie kradnij (mienia innego zyda).
                          IX. Nie dawaj falszywego swiadectwa (przeciwko innemu zydowi).
                          X. Nie pozadaj domu innego bliznego (zyda) ani jego zony, ani
                          innej rzeczy, ktora jego jest.
                          • Gość: gosc Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.05, 11:04
                            Zalatuje to Hyde-Parkiem.Takich ludzi w Polsce nazywało się cwaniaczkami.Co do
                            treści? to jeśli by to była tylko prawda co mogło by to obchodzić pozostałe
                            narody poza żydowskim?
                            • prawdziwystarysmirus Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? 08.02.05, 11:10
                              NIC! ;)
                          • Gość: XXX Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? IP: 67.131.131.* 08.02.05, 17:38
                            Dekalog w wersji Kagana, jak zwykle dla jego wygody przeinaczony :)
                • Gość: chrześcijanka Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.05, 11:41
                  a ościeć mnie swą mądrością
                  • spiral_architect Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? 07.02.05, 11:47
                    Gość portalu: chrześcijanka napisał(a):

                    > a ościeć mnie swą mądrością

                    sadzisz o wszsytkich ludziach w ten sposob ze:

                    1. twierdzisz, ze wszyscy sa stworzeniami bozymi

                    2. twierdzisz ze wszyscy powinni wierzyc w chrystusa.

                    3. twierdzisz ze tylko biblia ma monopol na prawde.

                    4. twiedzisz ze milosc pochodzi tylko od boga.



                    A co w takim razie jesli

                    1. nie wszyscy sa stworzeniami bozymi?

                    2. nie wszyscy musza wierzyc w chrystusa?

                    3. nie tylko biblia ma monopol na prawde?

                    4. mozna zyc w milosci nie wierzac w boga?
                    • Gość: chrześcijanka Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.05, 11:51
                      > 1. twierdzisz, ze wszyscy sa stworzeniami bozymi
                      TAK
                      > 2. twierdzisz ze wszyscy powinni wierzyc w chrystusa.
                      DOBRZE BY BYŁO, ALE MUSU NIE MA
                      > 3. twierdzisz ze tylko biblia ma monopol na prawde.
                      SŁOWO BOŻE
                      > 4. twiedzisz ze milosc pochodzi tylko od boga.
                      NA TEN TEMAT SIĘ JESZCZE NIE WYPOWIADAŁAM, ROBISZ ZAŁOŻENIA
                      • spiral_architect Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? 07.02.05, 11:56
                        Gość portalu: chrześcijanka napisał(a):

                        > > 1. twierdzisz, ze wszyscy sa stworzeniami bozymi
                        > TAK

                        lecz skoro napisalas, ze inni ludzie moga nie wierzyc w to w co wierzysz Ty, to
                        moga rowniez nie czuc sioe stworzeniami bozymi? kto lub co w takim razie moglo
                        ich stworzyc?

                        > > 2. twierdzisz ze wszyscy powinni wierzyc w chrystusa.
                        > DOBRZE BY BYŁO, ALE MUSU NIE MA


                        > > 3. twierdzisz ze tylko biblia ma monopol na prawde.
                        > SŁOWO BOŻE

                        co sprawia,ze biblia jest slowem bozym, a juz Koran nie?


                        > > 4. twiedzisz ze milosc pochodzi tylko od boga.
                        > NA TEN TEMAT SIĘ JESZCZE NIE WYPOWIADAŁAM, ROBISZ ZAŁOŻENIA

                        skoro tak, to od kogo jeszcze moze pochodzic milosc?
                    • Gość: chrześcijanka Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.05, 11:54
                      > 1. nie wszyscy sa stworzeniami bozymi?
                      WIERZĘ ŻE SĄ
                      > 2. nie wszyscy musza wierzyc w chrystusa?
                      NIE MUSZĄ
                      > 3. nie tylko biblia ma monopol na prawde?
                      CO TO JEST PRAWDA?
                      > 4. mozna zyc w milosci nie wierzac w boga?
                      BÓG OBDARZYŁ WSZYSTKICH MIŁOŚCIĄ, NIE WAŻNE, CZY LUDZIE W NIEGO WIERZĄ CZY NIE.
                      JAKBY BYŁO INACZEJ TYCH ZŁYCH BY WYTĘPIŁ
                      • spiral_architect Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? 07.02.05, 12:19
                        chrzescijanko, skoro nie wszyscy musza wierzyc w to co Ty - co sama przeciez
                        napisalas - i nie wszystkich ludzi pytalas o to co dla nich jest dobre (co nie
                        przeszkadza Ci o tym wyrokowac), oraz jak mniemam, nie kazda milosc pochodzi od
                        boga, to zapytam Cie raz jeszcze, prawie juz na koniec.

                        1. W czym sens zycia jaki wyznajesz Ty mysi byc lepszy i bardziej wzniosly od
                        sensu zycia buddysty, hinduisty, czy ateisty (pominmy juz biblie i to co sama
                        myslisz O SOBIE).

                        2. czy buddysci, hinduisci i ateisci, chocby na podstawie prawa do innego
                        myslenia i innej wiary niz Twoja, powinni wierzyc w twojego Boga?

                        3. czy nie wydaje Ci sie CO NAJMNIEJ niegrzeczne przekonywac ich do tego, cytuje
                        "dobrze by bylo gdyby wszyscy wierzyli w jezusa"

                        4. ad. Twojego cytatu z pkt. 3 zapytam Cie: czy dobrze by bylo gdyby wszyscy
                        wierzyli w Budde? a jesli np niedobrze to dlaczego?

                        tylko nie pisz prosze, ze masz swoja wiare biblie itp, itd bo to powtarzasz do
                        znudzenia niczym katarynka - wybacz ale tak po prostu jest. zamiast tego
                        odpowiedz na pytanie "czy dobrze by bylo gdyby wszyscy wierzyli w budde",
                        ewentualnie "co jest takiego straszniejszego, gorszego, FALSZYWEGO I KLAMLIWEGO
                        (?) w wierze w budde, w porownaniu z wiara w jezusa?". bardzo prosze o
                        odpowiedz NA PYTANIE.



        • Gość: fmw Zycie chrzescijanina nie ma najmniejszego sensu! IP: *.82.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 07.02.05, 11:18
          Wynika z tego, iz zycie chrzescijanina nie ma najmniejszego
          sensu, bowiem jego celem jest poznanie tego, co nie istnieje,
          a nawet gdyby istnialo, byloby niepoznawalne i nie potrzebowalo
          owej milosci... :(
          • Gość: chrześcijanka Re: Zycie chrzescijanina nie ma najmniejszego sen IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.05, 11:25
            moje nie mogłoby mieć większego sensu,
            za to zastanawiam się nad sensem twojego i zaprawdę łaskawy i miłosierny jest
            Pan, że cię jeszcze cierpi, ale kiedyś się wstydu na jesz, bo Biblia mówi, że
            wszystkie złe słowa wyjdą z naszych ust i nikt tego nie zatrzyma, wszystko co w
            ukryciu i w ciemności, co za plecami wyjdzie na świat.

            teraz siedzisz ukryty za klawiaturą, to i odważny jesteś

            pewnie biegasz co niedziela do kościółka dając na tacę jak sąsiedzi widzą a
            twoja hipokryzja gryzie cię jak głodne myszy śmierdzący siennik
            • Gość: fmw Zycie chrzescijanina nie ma najmniejszego sensu! IP: *.82.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 07.02.05, 12:09
              Mieszkam w Australii, gdzie do kosciolka chodzi tylko
              mniejszosc. W Polsce tez nie chodzilem!
              Znow trafilas kula w plot. Zal mi ciebie... :(
              Nie jestem chrzescijaninem, wiec nie moge byc zaklamany jak oni!
              Wstdz sie, za te potwarze! :(

      • Gość: fmw Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? IP: *.82.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 07.02.05, 11:12
        Primo: boga nie ma.
        Secundo: nawet gdyby byl, bylby niepoznawalny dla ludzi.
        Tertio: nawet gdyby byl, to by mu na pewno nie zalezalo
        na twojej milosci. Skad u Ciebie tyle buty, "chrzescijanko"?
        PS: Daruj sobie te koszerne "madrosci"... :(
        • Gość: chrześcijanka Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.05, 11:21
          A ja wyczytałam z Bibli, która jest natchniona Duchem Bożym,że:
          primo, Bóg istnieje
          secondo, pragnie by ludzie Go poznali i nieustanie stoi i kołacze
          terzio, zna mnie po imieniu, nawet gdyby mnie matka opuściła to on mnie nie
          opuści, policzył wszystkie włosy na mojej głowie, zna moje myśli, zanim je
          wypowiem, daje narody za mnie... czy można bardziej kochać
          P.S. Daruj sobie te wyrosłe ze zranienia nienawistne teorie, które tak naprawdę
          tobie robią największą krzywdę.
          • Gość: fmw Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? IP: *.82.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 07.02.05, 12:11
            Jesli swa wiedze czerpiesz ze zbioru zydowskich bajek,
            to my nie mamy o czym wiecej rozmawiac...:(
            I przestan mnie pouczac i traktowc jak idiote...
            • Gość: guest Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.05, 12:27
              Gość portalu: fmw napisał(a):

              > Jesli swa wiedze czerpiesz ze zbioru zydowskich bajek,
              > to my nie mamy o czym wiecej rozmawiac...:(
              > I przestan mnie pouczac i traktowc jak idiote...
              Twierdzisz,że w Australii w niedzielę chodzi się oglądać kangury zamiast do
              kościoła i to ma być lepsze.Australia to okrutny kraj i sądząc po tobie
              beznadziejnie zdemoralizowany i posępny.Nie rozróżniasz bajek,ktore opowiada się
              dzieciom,by je zabawić od religi która jest głębokim przeżyciem moralnym,naturą
              normalnego człowieka i drogowskazem.Żydowskie i polskie to były obozy
              oświęcimskie i inne.Idiotą nie jesteś.
              • editor_in_chief Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? 07.02.05, 13:12
                To czemu mnie traktujesz jak idiote, powolujac sie
                na zydowskie bajki i piszac o "polskich obozach"?
                Skad tez to przeswiadczenie, ze normalnym stanem
                ludzkiego umyslu jest jego odurzenie narkotykiem
                zwanym religia?
                • Gość: gosc Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.05, 13:47
                  editor_in_chief napisała:

                  > To czemu mnie traktujesz jak idiote, powolujac sie
                  > na zydowskie bajki i piszac o "polskich obozach"?
                  > Skad tez to przeswiadczenie, ze normalnym stanem
                  > ludzkiego umyslu jest jego odurzenie narkotykiem
                  > zwanym religia?
                  Dobrze by było gdybyś napisała o swoich zdolnościach bojowych,abyśmy mogli się
                  ustosunkować do twoich wypowiedzi.Podejrzewam,że stosujesz czarną magię i atak
                  psychologiczny.
                  • Gość: chrześcijanka do Kagana, fmw, editora i in. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.05, 14:09
                    po co to robisz?

                    Boga się nie boisz?

                    Jaki masz cel w tym co robisz i jakie efekty?

                    Co widzisz złego w życiu wg 10 przykazań?
                    • spiral_architect Re: do Kagana, fmw, editora i in. 07.02.05, 14:14
                      Gość portalu: chrześcijanka napisał(a):

                      > po co to robisz?
                      >
                      > Boga się nie boisz?
                      >
                      > Jaki masz cel w tym co robisz i jakie efekty?
                      >
                      > Co widzisz złego w życiu wg 10 przykazań?

                      Ale tez chrzescijanko, troche nieladnie jest pytac jesli nie odpowiedzialo sie
                      na pewne pytania komus innemu, nie uwazasz?

                      • editor_in_chief Re: do Kagana, fmw, editora i in. 08.02.05, 03:19
                        Nie jestem chrzescijaninem, wiec jej odpowiedzialem.
                        Nie robie nic ze strachu, jak chrzescijanie, ale
                        z dobroci mi wrodzonej... ;)
                    • editor_in_chief Re: do Kagana, fmw, editora i in. 08.02.05, 03:17
                      1) Jak sie moge bac tego, czego nie ma i byc nie moze?
                      2) Pisze na tym forum bo jestem ciekaw, czemu dorosli ludzie
                      tak latwo wierza w starozydowskie bajki. Efektem jest np twe
                      zdezorientowanie...
                      3) Ja zyje dokladnie wedlug Dekalogu (minus milowanie nieistniejacego
                      boga). Nawet zawsze sie staram spac w mym wlasnym lozku!
    • swiatlo Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? 08.02.05, 01:50
      To pytanie często sobie zadaję po kilku drinkach i jest to pytanie takiej
      natury, że nie sądze aby moja odpowiedź była znacznie dalej od prawdy
      obiektywnej niż odpowiedzi proponowane przez najtęższych filozofów i teologów.
      • Gość: delta Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? IP: *.dyn.optonline.net 08.02.05, 02:28
        swiatlo napisał:

        > To pytanie często sobie zadaję po kilku drinkach i jest to pytanie takiej
        > natury, że nie sądze aby moja odpowiedź była znacznie dalej od prawdy
        > obiektywnej niż odpowiedzi proponowane przez najtęższych filozofów i teologów.

        No wiec jaki?powiedz nam,nie daj sie prosic.
        Drinki nie maja tu nic do rzeczy.
        Sa ludzie,co wlasnie po pewnej dawce alkoholu zaczynaja myslec,
        byli i tacy ktorzy niegdy nie byli trzezwi,a pozostawili po sobie wielkie
        dziela.
        A zatem, jaki jest cel zycia ludzkiego wedlug Ciebie?
        pozdr.
        • editor_in_chief Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? 08.02.05, 02:56
          A wedlug ciebie, delto?
        • swiatlo Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? 08.02.05, 04:23
          Gość portalu: delta napisał(a):

          > A zatem, jaki jest cel zycia ludzkiego wedlug Ciebie?

          Proszę bardzo. Według mnie celem życia jest cieszenie się że w ogóle jesteś i z
          tego co już masz i niedomaganie się niczego więcej, bo i tak zrobiono ci
          wystarczająco łachy że w ogóle jesteś.
          • Gość: delta Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? IP: *.dyn.optonline.net 08.02.05, 04:30
            swiatlo napisał:

            > Gość portalu: delta napisał(a):
            >
            > > A zatem, jaki jest cel zycia ludzkiego wedlug Ciebie?
            >
            > Proszę bardzo. Według mnie celem życia jest cieszenie się że w ogóle jesteś i
            z
            >
            > tego co już masz i niedomaganie się niczego więcej, bo i tak zrobiono ci
            > wystarczająco łachy że w ogóle jesteś.

            Pieknie odpowiedziales,dziekuje za te odpowiedz.
            I wiedz,ze ja czasami musze walczyc z wiatrakami,tak jak niejaki Kagan.
            pozdr.
    • Gość: delta Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? IP: *.dyn.optonline.net 08.02.05, 03:39

      Celem zycia wogole,a wiec i ludzkiego,jest jesc,srac i dupcyc.
      :)
      • Gość: gosc Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.05, 11:07
        Rycerzu pominąłeś ważny cel zadupcyć
        • prawdziwystarysmirus Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? 08.02.05, 11:11
          Dupcenie to cwiczenie w prokreacji! ;)
      • arcykr Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? 09.02.05, 11:51
        Wychodzi na to, co napisano w Księdze Mądrości. Albo dążenie do zbawienia albo
        nihilizm słodzony hedonizmem.
        • psychoguru Arcymądrości 09.02.05, 12:04
          arcykr napisał:

          > Wychodzi na to, co napisano w Księdze Mądrości. Albo dążenie do zbawienia albo
          > nihilizm słodzony hedonizmem.

          Albo to co wiemy obecnie czyli samopowielanie DNA z modyfikacjami.
          • arcykr Re: Arcymądrości 10.02.05, 17:10
            Ale w jakim celu ma być to powielanie?
            • spiral_architect Re: Arcymądrości 10.02.05, 17:24
              Tak sie smiesznie sklada, ze ten "cel" istnial na
              dluuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuugo wczesniej zanim pojawil sie ktos,
              kto po raz pierwszy o niego spytal, nie mowiac juz o tym ktory pyta teraz. I
              pomimo tego, ze ten ktory pyta o niego teraz chcialby niewatpliwie, zeby ten
              "cel" byl wzniosly, ostateczny, i co wazniejsze - NIEPRZYPADKOWY, to moze byc
              tak ze jest zupelnie odwrotnie i cel jest i niewzniosly i nieostateczny i
              calkiem przypadkowy.

              I wlasciwie to tylko PO PROSTU JEST, dzieje sie, bo takie sa warunki i prawa
              panujace na tej planecie.

              Aha i co moim zdaniem najwazniejsze. przez caly ten wielce dlugi czas, kiedy nie
              mial kto jeszcze zadac pytania o "cel", cel tenze wciaz sobie istnial. Moze w
              takim razie dalsze pytanie o niego, samo w sobie pozbawione jest sensu i celu i
              takim bylo od poczatku ;) ? Od poczatku nie tylko tej dyskusji.
              • arcykr Re: Arcymądrości 16.02.05, 12:54
                Co jest tym celem według ciebie?
              • Gość: Ja(j) Spiral-mądrości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.05, 13:02
                spiral_architect napisał:

                [cut]
                > Aha i co moim zdaniem najwazniejsze. przez caly ten wielce dlugi czas, kiedy
                ni
                > e
                > mial kto jeszcze zadac pytania o "cel", cel tenze wciaz sobie istnial. Moze w
                > takim razie dalsze pytanie o niego, samo w sobie pozbawione jest sensu i celu
                i
                > takim bylo od poczatku ;) ? Od poczatku nie tylko tej dyskusji.



                J: Spiral, czy chcesz powiedzieć prostą rzecz, ze "na początku było Słowo"?
                Oj, bo się z tobą zgodzę.
                Ja(j)
                • spiral_architect Re: Spiral-mądrości 16.02.05, 17:24
                  Gość portalu: Ja(j) napisał(a):

                  > spiral_architect napisał:
                  >
                  > [cut]
                  > > Aha i co moim zdaniem najwazniejsze. przez caly ten wielce dlugi czas, ki
                  > edy
                  > ni
                  > > e
                  > > mial kto jeszcze zadac pytania o "cel", cel tenze wciaz sobie istnial. Mo
                  > ze w
                  > > takim razie dalsze pytanie o niego, samo w sobie pozbawione jest sensu i
                  > celu
                  > i
                  > > takim bylo od poczatku ;) ? Od poczatku nie tylko tej dyskusji.
                  >
                  >
                  >
                  > J: Spiral, czy chcesz powiedzieć prostą rzecz, ze "na początku było Słowo"?
                  > Oj, bo się z tobą zgodzę.
                  > Ja(j)

                  Tak tak, na poczatku bylo slowo. Wielki bog chrzescijan mowil sam do siebie
                  wsrod goracej plazmy, a potem jeszce oglosil slowo amebom i dinozurom bo mial
                  taki wlasnie genialny plan.

                  Mam gleboka nadzieje, ze przynajmniej na koncu nie bedzie takiego cymbala, co to
                  pisze o jakims "slowie" na poczatku, bo wrzucili mu to do glowy jego rodzice,
                  system, jego wlasny konformizm i potrzeba moznego protektora.
                  • Gość: Ja(j) Spiral-mądrości - jesteś blisko tylko mniej złości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.05, 18:17
                    Spiral:
                    > Tak tak, na poczatku bylo slowo. Wielki bog chrzescijan mowil sam do siebie
                    > wsrod goracej plazmy, a potem jeszce oglosil slowo amebom i dinozurom bo mial
                    > taki wlasnie genialny plan.

                    Nie musiał gadać do siebie, jeśli mowa o "logos" (poguglaj w kontekście
                    filozofii greckiej). Ale jesteś blisko.

                    > Mam gleboka nadzieje, ze przynajmniej na koncu nie bedzie takiego cymbala, co
                    t
                    > o
                    > pisze o jakims "slowie" na poczatku, bo wrzucili mu to do glowy jego rodzice,
                    > system, jego wlasny konformizm i potrzeba moznego protektora.

                    J: Konformizmem jesteś ty. Myśmy zawsze musieli pokonywać trudnosci. PRL
                    wspominam nieco gorzej niz ty.

                    J.
    • dokowski Czyj cel? W czyim interesie myślisz? 09.02.05, 00:58
      Jaki człowiek ma cel, że troszczy się o swoje zdrowie? Chce pomagać wnukom.
      • psychoguru Re: Czyj cel? W czyim interesie myślisz? 09.02.05, 12:04
        dokowski napisał:

        > Jaki człowiek ma cel, że troszczy się o swoje zdrowie? Chce pomagać wnukom.

        A jak nie ma wnukow?
        • Gość: XXX Re: Czyj cel? W czyim interesie myślisz? IP: 67.131.131.* 09.02.05, 14:07
          To troszczy sie o psa, kota, rybki, zawsze jest dla kogo zyc :)
          • psychoguru Pchly hehe 09.02.05, 16:00
            Gość portalu: XXX napisał(a):

            > To troszczy sie o psa, kota, rybki, zawsze jest dla kogo zyc :)

            Nie wszyscy maja zwierzeta. Wtedy zycie bez sensu, co?
            Chyba ze sie ciesza z tego ze nieswiadomie karmia pchly heheh.
            • Gość: Ja(j) A na koniec przyzwyczajenie... IP: 193.109.212.* 09.02.05, 16:37
              psychoguru napisała:

              > Nie wszyscy maja zwierzeta. Wtedy zycie bez sensu, co?
              > Chyba ze sie ciesza z tego ze nieswiadomie karmia pchly heheh.

              Z tobą psychogurku jak z tym żydem, którego ksiądz uczył co to jest cud:

              K: Chłop skoczył z wieży kościoła na głowę. Bez szwanku. To co to jest?
              Ż: Przypadek.

              K: Skoczył drugi raz - bez szwanku. No to co to musi być?
              Ż: Szczęście.

              K: Skoczył trzeci raz - i znów bez szwanku. To teraz co to już musi być?
              Ż: No to teraz to już przyzwyczajenie.

              Da capo al fine...

              Ja(j)
        • dokowski Wtedy stara się je mieć 10.02.05, 20:38
          psychoguru napisała:

          > A jak nie ma wnukow?

          A jak nie może mieć dzieci, to żyje dla siostrzeńców i ich dzieci.

          Jeśli jest jedynakiem i nie może mieć dzieci, to życie jego nie ma celu.
    • Gość: Lukaszenko Selekcja naturalna preferuje tych, ktorzy tworza IP: *.detroit-19rh16rt-20rh15rt.mi.dial-access.att.net 09.02.05, 03:46
      kolejna generacje. Czlowiek jest tylko skrzynka pocztowa kodu genetycznego.
      Jesli umrze zostawiajac dzieci to jego kod ma kontynuacje. Jesli umrze bez
      potomstwa z jego wlasnym kodem gemetycznym to umiera tez jego kod. Na tym
      polega sens zycia. Ci, ktorzy zamiast ptomstwa tworza koncepcje sensu zycia
      odpadaja jak skrzynki pocztowe, z ktorych nigdy nie wyslano zadnego listu.
      • psychoguru To troche po bialorusku Lukaszenko 09.02.05, 12:14
        Gość portalu: Lukaszenko napisał(a):

        > kolejna generacje. Czlowiek jest tylko skrzynka pocztowa kodu genetycznego.
        > Jesli umrze zostawiajac dzieci to jego kod ma kontynuacje. Jesli umrze bez
        > potomstwa z jego wlasnym kodem gemetycznym to umiera tez jego kod. Na tym
        > polega sens zycia. Ci, ktorzy zamiast ptomstwa tworza koncepcje sensu zycia
        > odpadaja jak skrzynki pocztowe, z ktorych nigdy nie wyslano zadnego listu.

        Z ludzmi jest ciut inaczej. Celem zycia jest oczywiscie samopowielanie DNA z
        modyfikacjami. Ale u ludzi ten DNA sie tak zmodyfikowal ze teraz bedzie sie
        modyfikowal w sposób bardziej inteligentny.

        Czyli ludzie w koncu zrobia lepsze DNA niz obecne i rozesla je po
        wszechswiecie. Czyli mimo ze ludzie moga nie miec potomstwa to sa w stanie
        robic lepsze kody.

        Ludzie zrobia tez systemy samopowielajace nie zbudowane na DNA. Na przyklad
        roboty budujace roboty.
        • llukiz Re: To troche po bialorusku Lukaszenko 09.02.05, 22:28
          > Czyli ludzie w koncu zrobia lepsze DNA niz obecne i rozesla je po
          > wszechswiecie. Czyli mimo ze ludzie moga nie miec potomstwa to sa w stanie
          > robic lepsze kody
          Nie wiem czy się da zrobić lepsze DNA. Na pewno da się zrobić inne. Czy bocian
          ma lepsze DNA niż kruk. Być może wpadną na pomysł jak zrobić człowieka
          inteligentniejszego, ale podejrzewam że będzie on upośledzony uczuciowo lub
          nadpobudliwy. (lub jakieś inne koszty tej inteligencji będą)
          • Gość: DNA Re: To troche po bialorusku Lukaszenko IP: *.swiftdsl.com.au 10.02.05, 03:02
            A po co wam lepsze DNA?
          • psychoguru Zrobimy lepsze DNA 10.02.05, 07:59
            llukiz napisał:

            > Nie wiem czy się da zrobić lepsze DNA. Na pewno da się zrobić inne. Czy bocian
            > ma lepsze DNA niż kruk.

            E, to nie o to chodzi. Na przyklad poprawic DNA zeby sie mniej psulo to chyba
            kazdy by chcial, nie? Albo zeby dostawic w mozgu mala banieczke ktora by byla
            kalkulatorem. A na pewno niektorzy na pewno by chcieli zeby im system orgazmu
            rozbudowac zeby miec bardziej odlotowe.

            >Być może wpadną na pomysł jak zrobić człowieka inteligentniejszego, ale
            > podejrzewam że będzie on upośledzony uczuciowo lub nadpobudliwy. (lub jakieś
            >inne koszty tej inteligencji będą)

            Ale ty jestes pesymista. To tak jakby twierdzic ze po co autka skoro sa wypadki.
            Robienie lepszego DNA to bedzie proces. Czyli najpierw sie zrobi cos a jak beda
            niedorobki to sieje bedzie poprawialo. W koncu wyjdzie niezle DNA. Koszty beda
            ale w koncu zyski przewyzsza koszty, qmasz?
            • Gość: Kagan Re: Zrobimy lepsze DNA IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 10.02.05, 09:27
              A po co ci ten kalkulator w mozgu? Bezpieczniejszy taki, co nie jest
              wszczepiony!
              • psychoguru Kagan bez DNA? 10.02.05, 14:56
                Gość portalu: Kagan napisał(a):

                > A po co ci ten kalkulator w mozgu? Bezpieczniejszy taki, co nie jest
                > wszczepiony!

                Kagan, czy ty w ogole masz DNA czy tylko DNO?
                Mowa jest o zmianie DNA tak by pod kopula w bani wyrosl kalkulator -
                to nie zadne wszczepianie tylko naturalny kalkulator wyprodukowany przez DNA
                Kapujesz?
                • ania_z_belgii Re: Kagan bez DNA? 11.02.05, 09:13
                  DNA pewnych rzeczy nigdy nie wyprodukuje, np. kola na osi.
                  Wiesz czemu? A kalkulatory w glowach to my juz mamy.
                  Po co nam lepsze? Realny swiat nie jest cyfrowy na poziomie
                  makro!
            • arcykr Re: Zrobimy lepsze DNA 10.02.05, 17:13
              psychoguru napisała:

              > Robienie lepszego DNA to bedzie proces. Czyli najpierw sie zrobi cos a jak beda
              > niedorobki to sieje bedzie poprawialo. W koncu wyjdzie niezle DNA. Koszty beda
              > ale w koncu zyski przewyzsza koszty, qmasz?
              Ale po co to wszystko?
              • Gość: 666 Re: Zrobimy lepsze DNA IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.02.05, 21:12
                nie wiesz :)

                DNA powstało samo -

                z każdym pokoleniem w kod wkompilowane jest coraz więcej danych,z każdego życia
                poszczególnego osobnika najważniejsze przeżycia/doswiadczenia są wkompilowane w
                kod i przekazywane dalej,aby w końcu powstał "Uebermensch" ...

                kiedyś tak sobie wyobrażałem sens życia - teraz dopiero wiem jak bardzo się
                myliłem...

                ludzie ledwo do księżyca dolecieli (hehe) a już niektórym chodzi po głowie żeby
                wytłumaczyc sobie zycie tak easy - coś się tam zmieszało i powstał kod ktory
                ewoluował to niewyobrażalnej dla informatyka struktury

                no kolega piszący o "naukowym udowodnieniu" niestnienia Boga jest dla mnie po
                prostu żałosny w swej głupocie - my nie bylibyśmy w stanie udowodnić istnienia
                obcej cywilizacji (zakładając że istnieje i nie chce z nami się komunikować)
                rozwiniętej o kilkaset lat technologicznie niż my - a co dopiera Boga istnienia
                ponad materialnego Stworzyciela wszechświata ... ufff

                "science without religion is lame, religion without science is blind"
                Albert Einstein
              • psychoguru Po co to oczywiste 10.02.05, 21:44
                arcykr napisał:

                > > ale w koncu zyski przewyzsza koszty, qmasz?
                > Ale po co to wszystko?

                Popycha do tego sampowielanie DNA z optymalizacja dostosowania do srodowiska.
                Myslisz ze DNA dinozaurow ktore wyprodukowalo stutonowe giganty bylo po cos
                innego?

                To dziala mniej wiecej jak mechanizm konkurencji rynkowej. Ciagle trzeba
                wymyslac cos nowego zeby nie wypasc z rynku. Na przyklad komputery musza sie
                wskutek tego ciagle ulepszac. Wyglada to tak jakby dzialala jakas niewidzialna
                sila zmuszajace je do ulepszania, a ta sila to tylko opis zachowan na rynku.

                Nasze DNA trzeba bedzie ulepszyc chocby po to zeby latwiej bylo kumac co jest
                grane. No i zeby rozsiac to DNA po wszechswiecie. Ale na razie tylko cos tam
                z zapladnianiem w probowcem, grzebiemy z klonowaniem a na samym DNA manipulowac
                to slabo idzie. Ale sie zrobi.


                • Gość: Ja(j) Re: Eliminacja... IP: 193.109.212.* 11.02.05, 08:49
                  psychoguru napisała:

                  > Popycha do tego sampowielanie DNA z optymalizacja dostosowania do srodowiska.
                  > Myslisz ze DNA dinozaurow ktore wyprodukowalo stutonowe giganty bylo po cos
                  > innego?
                  >
                  > To dziala mniej wiecej jak mechanizm konkurencji rynkowej. Ciagle trzeba
                  > wymyslac cos nowego zeby nie wypasc z rynku. Na przyklad komputery musza sie
                  > wskutek tego ciagle ulepszac. Wyglada to tak jakby dzialala jakas
                  niewidzialna
                  > sila zmuszajace je do ulepszania, a ta sila to tylko opis zachowan na rynku.
                  >
                  > Nasze DNA trzeba bedzie ulepszyc chocby po to zeby latwiej bylo kumac co jest
                  > grane. No i zeby rozsiac to DNA po wszechswiecie. Ale na razie tylko cos tam
                  > z zapladnianiem w probowcem, grzebiemy z klonowaniem a na samym DNA
                  manipulowac
                  >
                  > to slabo idzie. Ale sie zrobi.

                  J: Porównanie do rynku nie jest złe. Wydaje mi się jednak że za bardzo
                  uwypuklasz aktywność DNA. Ono chyba nie jest tak mądre, by się ulepszać w celu
                  utrzymania się na rynku. Moim zdaniem, mechanizm jest bardziej prymitywny.
                  Silniejsza jest zasada eliminacji gorszego niż dążenie do ulepszenia się
                  (czyste lenistwo). Zdefektowane (nie mylić z defekowanym) DNA odpada z gry, lub
                  jego szanse na powielenie maleją. Jesteś słaby - odpadasz. Zostają doskonalsi
                  nie dlatego, że się udoskonalili, ale dlatego, że słabsi mieli mniejsze szanse
                  powielić swoje DNA.
                  Może to kwestia semantyki, ale zwraca uwagę na ten brutalniejszy jej aspekt.
                  Ewolucja to bardziej eliminacja (nieprzystosowanych), niż selekcja
                  (przystosowanych).
                  Psychogurku, a może dałbyś trochę szans brzydulom? Czy też skazujesz je na
                  odpadkę?
                  Ja(j)

                  • psychoguru Ja(j) bez jaj 11.02.05, 18:46
                    Gość portalu: Ja(j) napisał(a):

                    > J: Porównanie do rynku nie jest złe. Wydaje mi się jednak że za bardzo
                    > uwypuklasz aktywność DNA. Ono chyba nie jest tak mądre, by się ulepszać w
                    > celu utrzymania się na rynku. Moim zdaniem, mechanizm jest bardziej
                    > prymitywny. Silniejsza jest zasada eliminacji gorszego niż dążenie do
                    > ulepszenia się

                    A kto mowil ze DNA jest madre? Albo ze sie ulepsza? To jest chemiczny mechanizm
                    samopowielania i dostosowania do warunkow zewnetrznych.

                    Na przyklad czy DNA wirusa grypy jest madre? To absurd. Po prostu tak sie
                    paskudnie sekwencje dobraly ze sie szybko zmieniaja. W efekcie jest epidemia
                    grypy a wedlug arcy jest zeslane z gory jako kara za uzywanie brzydkich slow.
                    • Gość: Ja(j) Z jaj, to twoja grypa (ptasia)... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.05, 19:19
                      psychoguru łaskawie napisał:

                      > A kto mowil ze DNA jest madre? Albo ze sie ulepsza?
                      J: A Ty łaskawy, Psychogurku: "samopowielenie z OPTYMALIZACJĄ dostosowania do
                      srodowiska". Samopowielać to się moze (nawet chaotycznie), ale jak się
                      optymalizuje, to już wątpię czy da radę "samo". Z chaosu się nie
                      wyoptymalizuje - entropia niestety tylko rośnie. Tu ktoś musi obcinać ogony. A
                      może ty optymalizujesz to dostosowywanie się?

                      > To jest chemiczny mechanizm
                      > samopowielania i dostosowania do warunkow zewnetrznych.
                      J: j.w. Samopowielanie OK. Ale z tym dostosowywaniem musisz mi blizej wyjaśnic
                      o co chodzi - bo jak napisałem, ze działa tu eliminacja (obcinanie ogonów
                      rozkładu), to odpisałeś mi "bez jaj". No to trzasnąłem piwko, pojaśniało i ...
                      nadal nie rozumiem.

                      > Na przyklad czy DNA wirusa grypy jest madre? To absurd.
                      J: Ja twierdziłem w poscie wyzej, że nie. A ty furt, że też nie. No jedyne czym
                      się różnimy - absurdem się podpierasz. Bez jaj, Psychogurku.

                      > Po prostu tak sie
                      > paskudnie sekwencje dobraly ze sie szybko zmieniaja.
                      J: wg mnie nie ma ich co wytłuc.

                      > W efekcie jest epidemia
                      > grypy a wedlug arcy jest zeslane z gory jako kara za uzywanie brzydkich slow.
                      J: Hola, hola. Na razie pogadaliśmy o mechanizmach. Arcyk działa na wyzszych
                      poziomach abstrakcji - i tam go wspieram.

                      Ale generalnie psychogurku, twój trzeźwy osąd rzeczywistości podoba mi się.
                      Ośmieliłbym się nawet napisać, ze posty masz bez urazy z j... (wiesz co mam na
                      mysli).
                      I nawet wiem, ze dyskusja na temat selekcji/eliminacji to dyskusja bardziej o
                      punkcie widzenia (eliminacja - bo ktoś odpadł, selekcja - bo się załapał), niż
                      o mechaniźmie.

                      Pozdr. Ja(j)
                      • psychoguru Entropiczne wypierdki 11.02.05, 20:47
                        Gość portalu: Ja(j) napisał(a):

                        > psychoguru łaskawie napisał:
                        >
                        > > A kto mowil ze DNA jest madre? Albo ze sie ulepsza?
                        > J: A Ty łaskawy, Psychogurku: "samopowielenie z OPTYMALIZACJĄ dostosowania do
                        > srodowiska". Samopowielać to się moze (nawet chaotycznie), ale jak się
                        > optymalizuje, to już wątpię czy da radę "samo". Z chaosu się nie
                        > wyoptymalizuje - entropia niestety tylko rośnie. Tu ktoś musi obcinać ogony.
                        > A może ty optymalizujesz to dostosowywanie się?

                        Optymalizacja nie oznacza ze DNA jest madre albo ze sie ulepsza. Samopowielanie
                        niewatpliwie ma elementy chaosu. Ale wieksze szanse przetrwania maja te DNA
                        ktore sa lepiej dostosowane do srodowiska. Co do entropii popelniasz
                        elementarny blad: entropia rosnie globalnie co nie znaczy ze lokalnie nie moze
                        spadac. Dlatego istniejemy, jestesmy wypierdkiem statystyki w morzu chaosu.

                        > > To jest chemiczny mechanizm
                        > > samopowielania i dostosowania do warunkow zewnetrznych.
                        > J: j.w. Samopowielanie OK. Ale z tym dostosowywaniem musisz mi blizej
                        wyjaśnic
                        > o co chodzi - bo jak napisałem, ze działa tu eliminacja (obcinanie ogonów
                        > rozkładu), to odpisałeś mi "bez jaj". No to trzasnąłem piwko, pojaśniało
                        i ...
                        > nadal nie rozumiem.
                        >
                        > > Na przyklad czy DNA wirusa grypy jest madre? To absurd.
                        > J: Ja twierdziłem w poscie wyzej, że nie. A ty furt, że też nie. No jedyne
                        czym
                        >
                        > się różnimy - absurdem się podpierasz. Bez jaj, Psychogurku.
                        >
                        > > Po prostu tak sie
                        > > paskudnie sekwencje dobraly ze sie szybko zmieniaja.
                        > J: wg mnie nie ma ich co wytłuc.
                        >
                        > > W efekcie jest epidemia
                        > > grypy a wedlug arcy jest zeslane z gory jako kara za uzywanie brzydkich s
                        > low.
                        > J: Hola, hola. Na razie pogadaliśmy o mechanizmach. Arcyk działa na wyzszych
                        > poziomach abstrakcji - i tam go wspieram.
                        >
                        > Ale generalnie psychogurku, twój trzeźwy osąd rzeczywistości podoba mi się.
                        > Ośmieliłbym się nawet napisać, ze posty masz bez urazy z j... (wiesz co mam
                        na
                        > mysli).
                        > I nawet wiem, ze dyskusja na temat selekcji/eliminacji to dyskusja bardziej o
                        > punkcie widzenia (eliminacja - bo ktoś odpadł, selekcja - bo się załapał),
                        niż
                        > o mechaniźmie.
                        >
                        > Pozdr. Ja(j)
                        • Gość: Ja(j) Najkrótsza teoria powielania DNA! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.05, 21:39
                          psychoguru napisał(a):

                          > jestesmy wypierdkiem statystyki w morzu chaosu.

                          Tyle o mechanizmach i kierunkach realno-fizycznych - językiem pop-nauk, BINGO.
                          Czy w (meta)cele też wchodzisz, czy odpuszczasz ten obszar arcykowi?
                          Pozdr. Ja(j)





                          • psychoguru Metacele 12.02.05, 13:34
                            Gość portalu: Ja(j) napisał(a):

                            > Tyle o mechanizmach i kierunkach realno-fizycznych - językiem pop-nauk, BINGO.

                            Zajarales jednak ze twoj poglad na temat entropii byl bledny? Jesli tak to
                            bylo bingo a do ciebie trzeba mowic jezykiem uproszczonym.

                            > Czy w (meta)cele też wchodzisz, czy odpuszczasz ten obszar arcykowi?

                            Z metacelami jest tak ze ze arcy i inni maja pelne pole do popisu bo nauka nie
                            ma dowodow na ich tezy. A wiec na pytanie jaki jest cel wszechswiata arcy moze
                            udzielic swiatobliwej odpowiedzi a nauka na razie nie moze.
                            • Gość: Ja(j) Re: Metacele vs. real universe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.05, 15:37
                              psychoguru napisała:

                              > Zajarales jednak ze twoj poglad na temat entropii byl bledny? Jesli tak to
                              > bylo bingo a do ciebie trzeba mowic jezykiem uproszczonym.

                              J: Oczywiście, ze z entropią przygeneralizowałem - cofka. Uproszczonym językiem
                              nie brzydzę się, jeśli ci to odpowiada.

                              > Z metacelami jest tak ze ze arcy i inni maja pelne pole do popisu bo nauka
                              nie
                              > ma dowodow na ich tezy. A wiec na pytanie jaki jest cel wszechswiata arcy
                              moze
                              > udzielic swiatobliwej odpowiedzi a nauka na razie nie moze.

                              J: Mam jasność twojego stanowiska. Dzięki. A bingo tym bardziej, ze swoje
                              poglady odnosisz do obserwowanej rzeczywistości (moze trochę zbyt
                              kategorycznie, ale to się daje łykać).

                              Pozdr. Ja(j)
    • ania_z_belgii Zycie nie ma sensu! 11.02.05, 09:05
      Jest niczym! A "jesli nicosc staje sie niczym to przestaje ona byc
      czymkolwiek" (R. Zaroff).
    • kapitalizm Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? 11.02.05, 18:28
      moim zdaniem celem zycia jest bycie szczesliwym,

      osiaganie szczescia wiaze sie z ciaglym doskonaleniem samego siebie, poczuciem
      wlasnej wartosci i znaczenia w tym swiecie,

      to poczuczucie wartosci czlowiek moze osiagnac tylko jedna droga - poprzez
      bycie produktywnym, wytwarzanie dobr, swiadczenie uslug i handel (wymiana) z
      innymi ludzmi,

      w podsumowaniu mozna powiedziec, ze sensem zycia jest zarabianie pieniedzy, z
      naciskiem na slowo "zarabianie", a nie posiadanie.

      prosilbym tylko o powazne komentarze, chetnie rozwine ten punkt widzenia.

      • spiral_architect Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? 11.02.05, 18:37
        kapitalizm napisał:

        > moim zdaniem celem zycia jest bycie szczesliwym,
        >
        > osiaganie szczescia wiaze sie z ciaglym doskonaleniem samego siebie, poczuciem
        > wlasnej wartosci i znaczenia w tym swiecie,
        >
        > to poczuczucie wartosci czlowiek moze osiagnac tylko jedna droga - poprzez
        > bycie produktywnym, wytwarzanie dobr, swiadczenie uslug i handel (wymiana) z
        > innymi ludzmi,
        >
        > w podsumowaniu mozna powiedziec, ze sensem zycia jest zarabianie pieniedzy, z
        > naciskiem na slowo "zarabianie", a nie posiadanie.
        >
        > prosilbym tylko o powazne komentarze, chetnie rozwine ten punkt widzenia.
        >


        To ja tez rozwine troche Twoj punkt widzenia:

        1. Nie ma jednego uniwersalnego celu zycia.

        2. A co za tym idzie:

        2a. dla kazdego cos innego i cos innego z kazdej perspektywy

        biologia/ewolucja - przekazanie DNA

        religie - reinkarnacja, zbawienie

        niektorzy - zarabianie kasy

        jeszcze inni - hedonizm



        Ale zgadzam sie ze dazenie do szczescia jest zasadniczym ludzkim celem, dla mnie
        rowniez najwazniejszym
        • kapitalizm Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? 11.02.05, 19:55
          alez ja nie pisalem o celu tylko sensie,

          oczywiscie, ze nie ma jednego celu,

          sens zycia odnosi sie tylko do istoty rozumowej, a co za tym idzie nie ma
          odniesienia do biologi/ewolucji czy DNA,

          nie ma oczywiscie rowniez zadnego zwiazku z religia-reinkarnacja czy zbawieniem
          jako ze te nie sa wytworem myslenia tylko fantazji,

          dlatego w dalszym ciagu twierdze, ze dla czlowieka jest jeden sens zycia,

          jest nim bycie produktywnym gdyz bez tego czlowiek nie moze byc w pelni
          szczesliwy,

          a szczescie jest czlowieka celem (tu sie zgadzamy).
        • Gość: scept89 nieznane przez nieznane/pogon za "szczesciem" IP: *.ljcrf.edu 17.02.05, 09:26
          Troche zabawnie obserwowac ludzi godzacych sie ze "celem zycia jest osiagniecie
          szcescia". Nie przyszlo wam do glowy ze to jest tylko taka dodatkowa linia
          okopow w ktorej kazdy definije sobie "szczescie" w sposob moze nie dowolny ale
          tez zupelnie nie spojny?

          Dla jednych szczescie to udane zycie rodzinne i gromada pociech, dla innych
          (przyznaje ze psychopatow) szczescie polega na seksualnym wykorzystywaniu
          dzieciakow. Jeden nazwie szczesliwym pracownika przerobki drobiu co to cale
          zycie kury bebeszy (stala praca, dochod, produktywnosc), inny uzna ze Stalin
          trzymajacy za pysk 1/3 globu szczesliwosc ostateczna osiagnal. W skrocie, nic to
          nie wyjasnia poza tym ze robimy rzeczy ktore gdzies tam nasze osrodki
          przyjemnosciowe lechoca.

          Nie ma nawet znaczenia ze wiekszosc ludzi robi X, dlateg sadzimy ze X jest
          jednym z celow zycia. Wiekszosc naszych zywotow banalna jest nieslychanie
          (zbieramy znaczki, porcelanowe pudle, budujemy nedzne szalasy, etc.). Niewiele z
          tego w kwestii sensu zycia wynika.

          Na innym poziomie to ze np wiekszosc ludzi dalej sie reprodukuje nie stanowi
          zadnego dowodu aby reprodukcja byla jakims nadrzednym celem istnienia (choc
          oczywiscie pomaga w podtrzymywaniu tego typu dyskusji). Po pierwsze jesli mnie
          pamiec nie myli to na niektorych wyspach z ograniczonymi zasobami ludzie
          pierwotni kastrowali pewna czesc chlopcow aby (o zgrozo) nie doprowadzic do
          rozrostu i wyginiecia calej populacji.
          Po drugie wielu ludzi o wybitnym dorobku dla ludzkosci zmarla bezpotomnie, czy
          to z powodow religijnych czy tez (kolejna zgroza) orientacji seksualnej. Gdyby
          reprodukcja byla wszystko obejmujacym celem (ostatecznym sensem zycia) to zycie
          plodnej kroliczycy mialoby sens, zycie Leonardo da Vinci byloby bezsensowne ->
          cos nie tak z ta reprodukcja.

      • psychoguru Jak cie wyciupciaja z roboty... 11.02.05, 18:41
        kapitalizm napisał:

        > w podsumowaniu mozna powiedziec, ze sensem zycia jest zarabianie pieniedzy, z
        > naciskiem na slowo "zarabianie", a nie posiadanie.
        > prosilbym tylko o powazne komentarze, chetnie rozwine ten punkt widzenia.

        Jak cie wyciupciaja z roboty i nie bedziesz zarabial to musisz sie powiesic.
        • Gość: kapitalizm Re: Jak cie wyciupciaja z roboty... IP: *.oc.oc.cox.net 12.02.05, 06:45
          czy ma na mysli z kazdej roboty?

          jesli tak, to z tym czlowiekiem rzeczywiscie jest niedobrze, jakis potwor czy
          co?

          jesli tylko z jednej, to zawsze sie moze zatrudnic u kogos innego,

          a jesli nie lubi u kogos pracowac to moze pracowac dla samego siebie, we
          wlasnym interesie,

          jak widzisz zawsze sa rozwiazania, wazne, zeby sie chcialo cos produktywnego
          robic,

          bo inaczej zycie nie ma sensu i rzeczywiscie niektorzy wybieraja samobojstwo.
          • psychoguru Bezsensowny sens 12.02.05, 13:43
            Gość portalu: kapitalizm napisał(a):

            > czy ma na mysli z kazdej roboty?
            > jesli tak, to z tym czlowiekiem rzeczywiscie jest niedobrze, jakis potwor czy
            > co?
            > jesli tylko z jednej, to zawsze sie moze zatrudnic u kogos innego,
            > a jesli nie lubi u kogos pracowac to moze pracowac dla samego siebie, we
            > wlasnym interesie,
            > jak widzisz zawsze sa rozwiazania, wazne, zeby sie chcialo cos produktywnego
            > robic,

            To zaklada ze wszyscy zawsze moga pracowac czyli sprzedawac produkt swojej
            pracy. Jest to oczywisty absurd bo w ekonomii rynkowej zawsze jest bezrobocie.
            Nie mowiac o tych co oddzieczyli kase, wyspekulowali z gieldy, sa na utrzymaniu
            partnera, na rencie albo emeryturze. W istocie marzeniem wiekszosci ludzi jest
            by miec srodki na to by nie pracowac.

            > bo inaczej zycie nie ma sensu i rzeczywiscie niektorzy wybieraja samobojstwo.

            Ustawienie pracy jako sensu zycia jest wynika po prostu z nieprawidlowego
            nastrojenia systemu aktywnosci zyciowej w mozgu. Moze to wynikac z wielu
            przyczyn. W skrajnym wypadku nastrojenie jest tak przeregulowane ze ludzie
            wpadaja w pracoholizm co jest forma uzaleznienia psychicznego i niszczy mozg.
            A dla ciebie to mialby byc raj.
            • Gość: kapitalizm Re: Bezsensowny sens IP: *.oc.oc.cox.net 12.02.05, 16:56
              nie zgadzam sie,

              po pierwsze nie ma czegos takiego jak stale bezrobocie, nawet w socjalizmie,

              jak ktos traci prace to natychmiast szuka nowej, czesto zmieniajac miejsce
              zamieszkania,

              ludzie ktorzy odziedziczyli kase rowniez moga pracowac, i najczesciej pracuja,

              spekulacja jest praca, i to bardzo ciezka, uwierz mi, mowie z doswiadczenia,

              utrzymywanie przez partnera jest dla zdrowej osoby nie do przyjecia na dluzsza
              mete,

              ktos kto jest na rencie albo emeryturze oczywiscie musial pracowac i gdyby
              tylko mogl pracowalby dalej, zreszta osoby te b. czesto staraja sie pracowac
              lub udzielac produktywnie w inny sposob,

              marzenie aby miec srodki i nigdy nie musiec pracowac jest marzeniem b. naiwnym,
              czesto wyglaszanym przez mlodziez albo b. biednych ludzi z mala wyobraznia,

              co do mozgu, to jest akurat odwrotnie, czlowiek jest jedynym stworzeniem ktore
              aby zyc musi aktywnie wykorzystywac swoj rozum, jest to jego podstawowe
              narzedzie przetrwania, sprobuj na bezludnej wyspie przezyc bez rozumnej pracy,
              jak bys sie wyzywil, odzial, zbudowal schronienie itp.?

              tak samo, a nawet bardziej jest to prawdziwe we wspolczesnym swiecie,

              czlowiek aby zyc musi pracowac - nie ma innej rady, na szczescie,

              p.s.

              spytaj skazanych we wiezieniu, co jest ich najwiekszym pragnieniem (oprocz
              wyjscia na wolnosc - oczywiscie) a kazdy odpowie ci - praca, jakakolwiek, nawet
              za poldarmo, nawet za darmo.....

              tak, praca jest warunkiem i sensem zycia.


              przed odpisanie pomysl troche dluzej i sprobuj sobie wyobrazic samego siebie z
              wieloma milionami $, co bys robil np. po 2 miesiacach rajskich wakacji w
              luksusowym osrodku,

              bez produktywnej pracy bys oszalal, zaczal brac narkotyki i nie widzial sensu
              zycia - gwarantuje ci.....

              • psychoguru Bledy logiczne 12.02.05, 18:46
                Gość portalu: kapitalizm napisał(a):

                > nie zgadzam sie,

                Ale zobaczmy jakie masz argumenty:

                > po pierwsze nie ma czegos takiego jak stale bezrobocie, nawet w socjalizmie,
                > jak ktos traci prace to natychmiast szuka nowej, czesto zmieniajac miejsce
                > zamieszkania,

                no to ci sie cos pokielbasilo.

                > ludzie ktorzy odziedziczyli kase rowniez moga pracowac, i najczesciej pracuja,

                Pracuja jak maja ochote i robia to dla zabawy.

                > spekulacja jest praca, i to bardzo ciezka, uwierz mi, mowie z doswiadczenia,

                Dopoki sie nie wyspekuluje kapitalu zeby zyc z procentow hehe.

                > utrzymywanie przez partnera jest dla zdrowej osoby nie do przyjecia na
                >dluzsza mete,

                ale to jest czesto spotykane bo ludzie nie robia z pracy sensu zycia

                > ktos kto jest na rencie albo emeryturze oczywiscie musial pracowac i gdyby
                > tylko mogl pracowalby dalej, zreszta osoby te b. czesto staraja sie pracowac
                > lub udzielac produktywnie w inny sposob,

                ale to oznacza ze jak nie pracuje to jego zycie nie ma sensu haha.

                > marzenie aby miec srodki i nigdy nie musiec pracowac jest marzeniem b.
                > naiwnym, czesto wyglaszanym przez mlodziez albo b. biednych ludzi z mala
                >wyobraznia,

                Ale walnales, powiedz to tlumom co wypelniaja losy na loterii i dostaja
                szalu gdy do wygrania jest kwota umozliwiajaca zycie bez pracy.

                > co do mozgu, to jest akurat odwrotnie, czlowiek jest jedynym stworzeniem
                >ktore aby zyc musi aktywnie wykorzystywac swoj rozum, jest to jego podstawowe
                > narzedzie przetrwania, sprobuj na bezludnej wyspie przezyc bez rozumnej
                >pracy, jak bys sie wyzywil, odzial, zbudowal schronienie itp.?
                > tak samo, a nawet bardziej jest to prawdziwe we wspolczesnym swiecie,
                > czlowiek aby zyc musi pracowac - nie ma innej rady, na szczescie,

                A to sie zgadza: MUSI pracowac. Co nie oznacza ze sensem zycia jest praca,
                wrecz przeciwnie. Ludzie na bezludnych wyspach napracowuja sie tyle zeby
                miec kupe czasu na byczenie sie na plazy hihi.

                > spytaj skazanych we wiezieniu, co jest ich najwiekszym pragnieniem (oprocz
                > wyjscia na wolnosc - oczywiscie) a kazdy odpowie ci - praca, jakakolwiek,
                >nawet za poldarmo, nawet za darmo.....
                > tak, praca jest warunkiem i sensem zycia.

                To jest kompletny brak logiki. To ze ludzie pracuja a w wiezieniu marza o pracy
                wcale nie znaczy ze praca jest sensem zycia. Praca dla zdecydowanej wiekszosci
                ludzi jest mniej lub bardziej przykra koniecznoscia.

                > przed odpisanie pomysl troche dluzej i sprobuj sobie wyobrazic samego siebie
                >z wieloma milionami $, co bys robil np. po 2 miesiacach rajskich wakacji w
                > luksusowym osrodku,
                > bez produktywnej pracy bys oszalal, zaczal brac narkotyki i nie widzial sensu
                > zycia - gwarantuje ci.....

                To jest bez sensu. Praca jest koniecznoscia zyciowa i moze byc miec pozytywne
                jak i negatywne aspekty. Na przyklad praca moze prowadzic do stresu, utraty
                zdrowia, pracoholizmu. Wiec upatrywanie sensu w pracy jest bez sensu.
                • kapitalizm Re: Bledy logiczne 12.02.05, 22:41
                  psychoguru napisała:

                  > Gość portalu: kapitalizm napisał(a):
                  >
                  > > nie zgadzam sie,
                  >
                  > Ale zobaczmy jakie masz argumenty:
                  >
                  > > po pierwsze nie ma czegos takiego jak stale bezrobocie, nawet w socjalizm
                  > ie,
                  > > jak ktos traci prace to natychmiast szuka nowej, czesto zmieniajac miejsc
                  > e
                  > > zamieszkania,
                  >
                  > no to ci sie cos pokielbasilo.

                  ?
                  mianowicie co?
                  >
                  > > ludzie ktorzy odziedziczyli kase rowniez moga pracowac, i najczesciej pra
                  > cuja,
                  >
                  > Pracuja jak maja ochote i robia to dla zabawy.

                  tylko jesli nazywasz bycie zdrowym psychicznie - zabawa
                  >
                  > > spekulacja jest praca, i to bardzo ciezka, uwierz mi, mowie z doswiadczen
                  > ia,
                  >
                  > Dopoki sie nie wyspekuluje kapitalu zeby zyc z procentow hehe.

                  widac, ze nie masz pojecia co to jest praca na gieldzie, ani jak ciezko musisz
                  pracowac jak juz masz duzo pieniedzy - chocby po to zeby ich nie stracic,
                  >
                  > > utrzymywanie przez partnera jest dla zdrowej osoby nie do przyjecia na
                  > >dluzsza mete,
                  >
                  > ale to jest czesto spotykane bo ludzie nie robia z pracy sensu zycia

                  i dlatego zebrza na swoje utrzymanie? od partnera czy od obcych nie ma
                  znaczenia,
                  >
                  > > ktos kto jest na rencie albo emeryturze oczywiscie musial pracowac i gdyb
                  > y
                  > > tylko mogl pracowalby dalej, zreszta osoby te b. czesto staraja sie praco
                  > wac
                  > > lub udzielac produktywnie w inny sposob,
                  >
                  > ale to oznacza ze jak nie pracuje to jego zycie nie ma sensu haha.

                  tak, b. wielu emerytow traci sens zycia gdy sa zmuszeni do bezczynnosci,
                  >
                  > > marzenie aby miec srodki i nigdy nie musiec pracowac jest marzeniem b.
                  > > naiwnym, czesto wyglaszanym przez mlodziez albo b. biednych ludzi z mala
                  > >wyobraznia,
                  >
                  > Ale walnales, powiedz to tlumom co wypelniaja losy na loterii i dostaja
                  > szalu gdy do wygrania jest kwota umozliwiajaca zycie bez pracy.

                  tlumy mnie nie obchodza, choc wielludziom zdaja sie, ze jak beda bogaci to beda
                  szczesliwie zyc i cale zycie odpoczywac i nic nie robic.....mala
                  wyobraznia...nic wiecej,
                  >
                  > > co do mozgu, to jest akurat odwrotnie, czlowiek jest jedynym stworzeniem
                  > >ktore aby zyc musi aktywnie wykorzystywac swoj rozum, jest to jego podstaw
                  > owe
                  > > narzedzie przetrwania, sprobuj na bezludnej wyspie przezyc bez rozumnej
                  > >pracy, jak bys sie wyzywil, odzial, zbudowal schronienie itp.?
                  > > tak samo, a nawet bardziej jest to prawdziwe we wspolczesnym swiecie,
                  > > czlowiek aby zyc musi pracowac - nie ma innej rady, na szczescie,
                  >
                  > A to sie zgadza: MUSI pracowac.

                  musi jesli chce zyc,

                  Co nie oznacza ze sensem zycia jest praca,

                  pisalem, ze sensem zycia jest potrzeba bycia produktywnym,


                  > wrecz przeciwnie. Ludzie na bezludnych wyspach napracowuja sie tyle zeby
                  > miec kupe czasu na byczenie sie na plazy hihi.

                  bo bez tej pracy nie byliby w stanie zyc ani byczyc sie, dlatego praca jest
                  podstawa zycia i dzialanie, produkowanie jest jej sensem,
                  >
                  > > spytaj skazanych we wiezieniu, co jest ich najwiekszym pragnieniem (oproc
                  > z
                  > > wyjscia na wolnosc - oczywiscie) a kazdy odpowie ci - praca, jakakolwiek,
                  >
                  > >nawet za poldarmo, nawet za darmo.....
                  > > tak, praca jest warunkiem i sensem zycia.
                  >
                  > To jest kompletny brak logiki. To ze ludzie pracuja a w wiezieniu marza o
                  pracy
                  > wcale nie znaczy ze praca jest sensem zycia. Praca dla zdecydowanej
                  wiekszosci
                  > ludzi jest mniej lub bardziej przykra koniecznoscia.

                  to dlaczego sie bija aby moc pracowac, straznicy dziela prace jako przywilej,
                  jak zbroiles cos to nie dadza ci pracowac,

                  jest przykra koniecznoscia dla ludzi ktorzy mineli sie z powolaniem,
                  >
                  > > przed odpisanie pomysl troche dluzej i sprobuj sobie wyobrazic samego sie
                  > bie
                  > >z wieloma milionami $, co bys robil np. po 2 miesiacach rajskich wakacji w
                  >
                  > > luksusowym osrodku,
                  > > bez produktywnej pracy bys oszalal, zaczal brac narkotyki i nie widzial s
                  > ensu
                  > > zycia - gwarantuje ci.....
                  >
                  > To jest bez sensu. Praca jest koniecznoscia zyciowa i moze byc miec pozytywne
                  > jak i negatywne aspekty. Na przyklad praca moze prowadzic do stresu, utraty
                  > zdrowia, pracoholizmu. Wiec upatrywanie sensu w pracy jest bez sensu.

                  to tak jakby powiedziec jedzenie jest koniecznoscia a wiec nie potrzebujemy
                  jesc ale musimy,
                  oczywiscie wszystko moze miec negatywne aspekty, nawet jedzenie, i co z tego?

                  nalezy jesc tak aby sie nie przejesc i pracowac aby sie nie przepracowac, to
                  chyba zrozumiale,

                  ale zeby jesc trzeba pracowac i to ma sens i jest naszym glebokim sensem zycia,

                  sorry
                  • psychoguru Sens pracy 13.02.05, 14:27
                    kapitalizm napisał:

                    > > > jak ktos traci prace to natychmiast szuka nowej, czesto zmieniajac
                    > > >miejsce zamieszkania,
                    > > no to ci sie cos pokielbasilo.
                    > ? mianowicie co?

                    Mianowicie ze z pracy jako koniecznosci dla przezycia robisz sens zycia.
                    To ze ktos sie przenosi w poszukiwaniu pracy absolutnie nie znaczy ze ma
                    to dla niego sens, przeciwnie w wielu przypadkach robi to z poczuciem
                    kompletnego bezsensu.

                    > > > ludzie ktorzy odziedziczyli kase rowniez moga pracowac, i najczesciej
                    > > >pracuja,
                    > > Pracuja jak maja ochote i robia to dla zabawy.
                    > tylko jesli nazywasz bycie zdrowym psychicznie - zabawa

                    W kazdym razie ci co maja srodki i nie pracuja absolutnie nie maja poczucia
                    baku sensu zycia, nie?


                    > > Dopoki sie nie wyspekuluje kapitalu zeby zyc z procentow hehe.
                    > widac, ze nie masz pojecia co to jest praca na gieldzie, ani jak ciezko
                    > musisz pracowac jak juz masz duzo pieniedzy - chocby po to zeby ich nie
                    >stracic,

                    Bardzo czesto ci maja duzo kasy sa tez pracoholikami. Masz absolutna racje
                    ze dla pracoholikow praca to sens zycia.


                    > > ale to jest czesto spotykane bo ludzie nie robia z pracy sensu zycia
                    > i dlatego zebrza na swoje utrzymanie? od partnera czy od obcych nie ma
                    > znaczenia,

                    Czemu od razu przywolujesz zabranie? Dla zdecydowanje wiekszosci ludzi praca
                    jest koniecznoscia i elementem zycia powiedzmy w wymiarze 40h/week, reszta
                    czasu jest wazniejsza.

                    > tlumy mnie nie obchodza, choc wielludziom zdaja sie, ze jak beda bogaci to
                    >beda szczesliwie zyc i cale zycie odpoczywac i nic nie robic.....mala
                    > wyobraznia...nic wiecej,

                    Zauwaz przy tym ze wiekszosc prac na swiecie to prace idiotyczne. Nikt by ich
                    nie robil gdyby mial do wyboru srodki do zycia. Ludzie to robia bo musza, nie
                    maja innego wyjscia.

                    > > A to sie zgadza: MUSI pracowac.
                    > musi jesli chce zyc,
                    > Co nie oznacza ze sensem zycia jest praca,
                    > pisalem, ze sensem zycia jest potrzeba bycia produktywnym,

                    To jest nonsens. W ogromnej wiekszosci przypadkow do bycia produktywnym
                    zmusza ludzi koniecznosc i mechanizm ekonomii rynkowej.

                    > bo bez tej pracy nie byliby w stanie zyc ani byczyc sie, dlatego praca jest
                    > podstawa zycia i dzialanie, produkowanie jest jej sensem,

                    Przedtem nadawales ze sensem zycia jest praca. A jak sam widzisz praca jest
                    przede wszystkim koniecznoscia, czasami niezwykle uciazliwa i niezdrowa.

                    > to dlaczego sie bija aby moc pracowac, straznicy dziela prace jako przywilej,
                    > jak zbroiles cos to nie dadza ci pracowac,

                    Wiezienie jak przyklad ze praca jest sensem zycia? Rownie dobrze mozna by
                    dowodzic na tym przykladzie ze seks, chec spacerowania i dobre jedzenie to sens
                    zycia.

                    > jest przykra koniecznoscia dla ludzi ktorzy mineli sie z powolaniem,

                    Zanim zaczniesz madrzyc sie na temat powolania rozejrzyj sie wokolo i
                    zobaczysz ze wiekszosc prac nie ma nic wspolnego z powolaniem. To dla
                    ludzi koniecznosc w walce o byt.

                    > nalezy jesc tak aby sie nie przejesc i pracowac aby sie nie przepracowac, to
                    > chyba zrozumiale, ale zeby jesc trzeba pracowac i to ma sens i jest naszym
                    >glebokim sensem zycia,

                    Wlasnie zeby jesc trzeba pracowac. Wynika z tego jasno ze praca jest
                    koniecznoscia, czasem bardzo przykra. Sens pracy polega wiec na tym ze
                    umozliwia egzystencje, czasem zla, czaasem dobra. Wiec praca nie moze byc
                    sensem zycia. Chyba ze ktos jest brainwashed i tak sadzi.
                    • kapitalizm Re: Sens pracy 14.02.05, 01:55
                      psychoguru napisała:

                      > kapitalizm napisał:
                      >
                      > > > > jak ktos traci prace to natychmiast szuka nowej, czesto zmien
                      > iajac
                      > > > >miejsce zamieszkania,
                      > > > no to ci sie cos pokielbasilo.
                      > > ? mianowicie co?
                      >
                      > Mianowicie ze z pracy jako koniecznosci dla przezycia robisz sens zycia.
                      > To ze ktos sie przenosi w poszukiwaniu pracy absolutnie nie znaczy ze ma
                      > to dla niego sens, przeciwnie w wielu przypadkach robi to z poczuciem
                      > kompletnego bezsensu.

                      oddalasz sie od mojego postu, pisalem, ze glownym celem czlowieka jest
                      osiaganie poczucia szczescia, do tego potrzebne jest poczucie wlasnej wartosci,
                      ktore z kolei nie mozna osiagnac bedac bezuzytecznym i nie produktywnym,
                      >
                      > > > > ludzie ktorzy odziedziczyli kase rowniez moga pracowac, i naj
                      > czesciej
                      > > > >pracuja,
                      > > > Pracuja jak maja ochote i robia to dla zabawy.
                      > > tylko jesli nazywasz bycie zdrowym psychicznie - zabawa
                      >
                      > W kazdym razie ci co maja srodki i nie pracuja absolutnie nie maja poczucia
                      > baku sensu zycia, nie?

                      przyklady?

                      jak mozna byc szczesliwym nie pracujac?

                      podalem ci juz przyklad, co bys robil po tygodniu byczenia sie w luksusie?
                      >
                      >
                      > > > Dopoki sie nie wyspekuluje kapitalu zeby zyc z procentow hehe.
                      > > widac, ze nie masz pojecia co to jest praca na gieldzie, ani jak ciezko
                      > > musisz pracowac jak juz masz duzo pieniedzy - chocby po to zeby ich nie
                      > >stracic,
                      >
                      > Bardzo czesto ci maja duzo kasy sa tez pracoholikami. Masz absolutna racje
                      > ze dla pracoholikow praca to sens zycia.

                      moge sie zgodzic, ze praca jest jak narkotyk, daje zdrowe i dobre poczucie
                      zadowolenia,
                      czy mozna z tym pojsc za daleko?
                      tak, tak jak zreszta za wszystkimm
                      >
                      >
                      > > > ale to jest czesto spotykane bo ludzie nie robia z pracy sensu zyci
                      > a
                      > > i dlatego zebrza na swoje utrzymanie? od partnera czy od obcych nie ma
                      > > znaczenia,
                      >
                      > Czemu od razu przywolujesz zabranie?
                      no bo pisales o ludziach na utrzymaniu innych,
                      jak inaczej to nazwac jak nie zebry?

                      Dla zdecydowanje wiekszosci ludzi praca
                      > jest koniecznoscia i elementem zycia powiedzmy w wymiarze 40h/week, reszta
                      > czasu jest wazniejsza.

                      reszta czasu jest rowniez wazna, nie pisalem, ze nie,
                      >
                      > > tlumy mnie nie obchodza, choc wielludziom zdaja sie, ze jak beda bogaci t
                      > o
                      > >beda szczesliwie zyc i cale zycie odpoczywac i nic nie robic.....mala
                      > > wyobraznia...nic wiecej,
                      >
                      > Zauwaz przy tym ze wiekszosc prac na swiecie to prace idiotyczne.

                      jakis przyklad? bo ja nie znam idiotycznej (w rozumieniu niepotrzebnej) pracy,

                      Nikt by ich
                      > nie robil gdyby mial do wyboru srodki do zycia. Ludzie to robia bo musza, nie
                      > maja innego wyjscia.

                      tylko w obozie pracy przymusowej np. socjalizmie,
                      ale nie o tym chyba mowimy,


                      >
                      > > > A to sie zgadza: MUSI pracowac.
                      > > musi jesli chce zyc,
                      > > Co nie oznacza ze sensem zycia jest praca,
                      > > pisalem, ze sensem zycia jest potrzeba bycia produktywnym,
                      >
                      > To jest nonsens. W ogromnej wiekszosci przypadkow do bycia produktywnym
                      > zmusza ludzi koniecznosc i mechanizm ekonomii rynkowej.

                      patrz wyzej, poczucie wartosci mozna zbudowac tylko poczuciem bycia potrzebnym,
                      czyli praca dla innych,
                      sorry za rozczarowanie ale bycie egocentrycznym jest szkodliwe.
                      • psychoguru Kanal pracy 14.02.05, 20:13
                        kapitalizm napisał:

                        > oddalasz sie od mojego postu, pisalem, ze glownym celem czlowieka jest
                        > osiaganie poczucia szczescia, do tego potrzebne jest poczucie wlasnej
                        > wartosci,ktore z kolei nie mozna osiagnac bedac bezuzytecznym i nie
                        > produktywnym,

                        To juz lepiej, szczescie nie musi byc zwiazane z praca. Natomiast uzytecznosc i
                        produktywnosc to sa kategorie z ekonomii rynkowej.

                        > jak mozna byc szczesliwym nie pracujac?

                        Zapytaj ludzi co robia wysoce niezdrowe lub idiotyczne roboty co o tym sadza

                        > moge sie zgodzic, ze praca jest jak narkotyk, daje zdrowe i dobre poczucie
                        > zadowolenia,
                        > czy mozna z tym pojsc za daleko?
                        > tak, tak jak zreszta za wszystkimm

                        no wiec po co robic z pracy sens zycia skoro za duzo pracy jest niezdrowe.
                        > Dla zdecydowanje wiekszosci ludzi praca
                        > > jest koniecznoscia i elementem zycia powiedzmy w wymiarze 40h/week, reszt
                        > >a czasu jest wazniejsza.
                        > reszta czasu jest rowniez wazna, nie pisalem, ze nie,

                        te 40h/w to jest sprzedaz pracy po to zeby mozna bylo zajmowac sie innymi
                        rzeczami.

                        > > Zauwaz przy tym ze wiekszosc prac na swiecie to prace idiotyczne.
                        > jakis przyklad? bo ja nie znam idiotycznej (w rozumieniu niepotrzebnej) pracy,

                        Alez oczywiscie ze prace sa potrzebne. Tylko jakbys porobil na tasmie w fabryce
                        to bys nie robil z niej sensu zycia.

                        > tylko w obozie pracy przymusowej np. socjalizmie,
                        > ale nie o tym chyba mowimy,

                        Co ci sie bredzi. Ludzie pracuja bo nie maja wyjscia wszedzie.

                        > patrz wyzej, poczucie wartosci mozna zbudowac tylko poczuciem bycia
                        >potrzebnym, czyli praca dla innych,
                        > sorry za rozczarowanie ale bycie egocentrycznym jest szkodliwe.

                        To jest bzdura z tym byciem potrzebnym. Jasne ze w pracy niby sie jest
                        potrzebnym ale w razie czego sa inni na to miejsce. Wiec w koncu nikt nie
                        musi sie czuc potrzebny. Praca jest po to zeby zdobyc srodki do zycia.
                        Niektorzy maja z niej duze zadowolenia, wiekszosc raczej przecietne.
                        O pracy jako sensie zycia mowia przedstawiciele niektorych zawodow.
                        Ludzie pracujacy na tasmie czy w kanalizacji nie mowia o sensie tylko
                        marza jak sie z tego kanalu wydostac.
                        • Gość: kapitalizm Re: Kanal pracy IP: *.oc.oc.cox.net 14.02.05, 21:03
                          kapitalizm napisał:

                          > oddalasz sie od mojego postu, pisalem, ze glownym celem czlowieka jest
                          > osiaganie poczucia szczescia, do tego potrzebne jest poczucie wlasnej
                          > wartosci,ktore z kolei nie mozna osiagnac bedac bezuzytecznym i nie
                          > produktywnym,

                          To juz lepiej, szczescie nie musi byc zwiazane z praca. Natomiast uzytecznosc i
                          produktywnosc to sa kategorie z ekonomii rynkowej.



                          > jak mozna byc szczesliwym nie pracujac?

                          Zapytaj ludzi co robia wysoce niezdrowe lub idiotyczne roboty co o tym sadza

                          > moge sie zgodzic, ze praca jest jak narkotyk, daje zdrowe i dobre poczucie
                          > zadowolenia,
                          > czy mozna z tym pojsc za daleko?
                          > tak, tak jak zreszta za wszystkimm

                          no wiec po co robic z pracy sens zycia skoro za duzo pracy jest niezdrowe.
                          > Dla zdecydowanje wiekszosci ludzi praca
                          > > jest koniecznoscia i elementem zycia powiedzmy w wymiarze 40h/week, reszt
                          > >a czasu jest wazniejsza.
                          > reszta czasu jest rowniez wazna, nie pisalem, ze nie,

                          te 40h/w to jest sprzedaz pracy po to zeby mozna bylo zajmowac sie innymi
                          rzeczami.

                          > > Zauwaz przy tym ze wiekszosc prac na swiecie to prace idiotyczne.
                          > jakis przyklad? bo ja nie znam idiotycznej (w rozumieniu niepotrzebnej) pracy,

                          Alez oczywiscie ze prace sa potrzebne. Tylko jakbys porobil na tasmie w fabryce
                          to bys nie robil z niej sensu zycia.

                          > tylko w obozie pracy przymusowej np. socjalizmie,
                          > ale nie o tym chyba mowimy,

                          Co ci sie bredzi. Ludzie pracuja bo nie maja wyjscia wszedzie.

                          > patrz wyzej, poczucie wartosci mozna zbudowac tylko poczuciem bycia
                          >potrzebnym, czyli praca dla innych,
                          > sorry za rozczarowanie ale bycie egocentrycznym jest szkodliwe.

                          To jest bzdura z tym byciem potrzebnym. Jasne ze w pracy niby sie jest
                          potrzebnym ale w razie czego sa inni na to miejsce. Wiec w koncu nikt nie
                          musi sie czuc potrzebny. Praca jest po to zeby zdobyc srodki do zycia.
                          Niektorzy maja z niej duze zadowolenia, wiekszosc raczej przecietne.
                          O pracy jako sensie zycia mowia przedstawiciele niektorych zawodow.
                          Ludzie pracujacy na tasmie czy w kanalizacji nie mowia o sensie tylko
                          marza jak sie z tego kanalu wydostac.



                          zdaje sie, ze nie zrozumiales tematu watku,

                          pytanie bylo jaki jest sens zycia a nie jak wielu ludzi marnie zyje czy byle
                          jak pracuje,

                          mnie nie interesuja ludzie, ktorzy sa marudami, niezadowolonymi z zycia i bez
                          ambicji,

                          ja odpowiadam na ten post jak ja widze sens zycia,

                          jezeli ty widzisz sens zycia w nie robieniu niczego produktywnego (potrzebnego
                          innym) albo w zyciu np. ze spadku to gratuluje,

                          ale mnie pieniadze na samo utrzymanie nie daja ani szczescia ani sensu zycia,

                          ja sens zycia widze w ciaglym poczuciu bycia produktywnym i nie ma to nic
                          wspolnego z ekonomia.


                          • psychoguru Teraz jasne 14.02.05, 23:18
                            Gość portalu: kapitalizm napisał(a):

                            > zdaje sie, ze nie zrozumiales tematu watku,
                            > pytanie bylo jaki jest sens zycia a nie jak wielu ludzi marnie zyje czy byle
                            > jak pracuje,

                            Alez to jest scisle zwiazane z tym co ty wygadujesz. Mowisz o pracy jako
                            sensie zycia a praca dla wiekszosci to blood,sweat and tears.

                            > mnie nie interesuja ludzie, ktorzy sa marudami, niezadowolonymi z zycia i bez
                            > ambicji,

                            Ano wlasnie.

                            > ja odpowiadam na ten post jak ja widze sens zycia,

                            No to trzeba bylo napisas MOJ sens zycia albo sens zycia DLA MNIE...

                            Wtedy dyskusja bylaby o tym DLACZEGO twoj sens zycia jest taki a nie
                            inny i dlaczego wiekszosc ma inny sens zycia.


                            > jezeli ty widzisz sens zycia w nie robieniu niczego produktywnego
                            >(potrzebnego innym) albo w zyciu np. ze spadku to gratuluje,
                            > ale mnie pieniadze na samo utrzymanie nie daja ani szczescia ani sensu zycia,

                            Mowa byla o sensie zycia wiekszosci ludzi.

                            > ja sens zycia widze w ciaglym poczuciu bycia produktywnym i nie ma to nic
                            > wspolnego z ekonomia.

                            No, produktywnosc jest kategoria ekonomiczna.

                            Czy zdajesz sobie sprawe dlaczego dla ciebie produktywnosc=sens zycia?
                            • Gość: Kagan Re: Teraz jasne! IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 15.02.05, 04:30
                              "Robota to glupota, picie to jest zycie" jak to mawial moj kolega z pracy w ANZ
                              Bank w Melbourne, niejaki Jasio (inzynier od transmisji danych). Dzis ma firme
                              w Polsce, inni za niego pracuja, a ostanio spotkalismy sie na szklaneczce dobrej
                              whisky w exkluzywnym pubie w Warszawie... ;)
                              • psychoguru Kagan i kapitalizm + pracoholizm 15.02.05, 09:39
                                Gość portalu: Kagan napisał(a):

                                > Bank w Melbourne, niejaki Jasio (inzynier od transmisji danych). Dzis ma firme
                                > w Polsce, inni za niego pracuja, a ostanio spotkalismy sie na szklaneczce
                                > dobrej whisky w exkluzywnym pubie w Warszawie... ;)

                                Oj Kaganowicz, zamiast sciemniac i robic wodoglowie moglbys zawsze facecje
                                opowiadac: Sensem zycia jest praca... wykonywana przez innych na nasze konto
                                hehe:)

                                No a kapitalizm dostaje bonusowa lekture o pracoholizmie zeby mu sens
                                pracy za bardzo nie uderzyl do glowy:

                                Jak odróżnić niegroźnego dla siebie i dla otoczenia entuzjastę roboty od
                                pracoholika – patologicznego, samospalającego się tytana pracy? A niekiedy
                                również tyrana, bo pracoholik-szef pracoholizuje podwładnych. I jak to
                                paskudztwo rozpoznać u siebie?

                                polityka.onet.pl/162,1214983,1,0,artykul.html
                            • Gość: kapitalizm Re: Teraz jasne IP: *.oc.oc.cox.net 15.02.05, 05:15
                              tak, oczywiscie, ze pisze we wlasnym imieniu,

                              ty mam nadzieje tez piszesz jaki widzisz sens zycia dla siebie,

                              nie interesuje mnie to co jest przecietne ani co robia masy,

                              bardzo jestem ciekaw innych ludzi zdanie na ten temat, jak oni to widza,

                              ale nie ocena jak oni widza wszystkich innych, tylko ich wlasne wyobrazenia,

                              wiec jaki jest twoj sens zycia?

                              czy taki jak opisales: blood, seat and tears?

                              prawde powiedziawszy kiedys tez nie wiedzialem dlaczego wiecznie czuje potrzebe
                              robienia czegos, az z obserwacji, rozmow z innymi ludzmi jak i opracowan
                              naukowych min. Ayn Rand widze, ze jest to niejako innate (wrodzone),
                              biologicznie wpisane w naszych genach,

                              ma to sens jak uzmyslowimy sobie, ze bycie produktywnym jest warunkiem
                              najpierwotniejszym i absolutnie koniecznym dla czlowieka, poczawszy od
                              najprymitywniejszego w jaskini po naukowca w XXiw

                              taka juz nasza natura.

                              • psychoguru Nieprzecietny kapitalizm 15.02.05, 17:05
                                Gość portalu: kapitalizm napisał(a):

                                > tak, oczywiscie, ze pisze we wlasnym imieniu,
                                > nie interesuje mnie to co jest przecietne ani co robia masy,

                                no wiec wykombinowales sobie jakis sens zycia ale musisz wiedziec
                                ze duza czesc ludzi powie ze praca jako sens zycia to absurd.

                                > prawde powiedziawszy kiedys tez nie wiedzialem dlaczego wiecznie czuje
                                > potrzebe robienia czegos, az z obserwacji, rozmow z innymi ludzmi jak i
                                > opracowan naukowych min. Ayn Rand widze, ze jest to niejako innate
                                > (wrodzone), biologicznie wpisane w naszych genach,
                                > ma to sens jak uzmyslowimy sobie, ze bycie produktywnym jest warunkiem
                                > najpierwotniejszym i absolutnie koniecznym dla czlowieka, poczawszy od
                                > najprymitywniejszego w jaskini po naukowca w XXiw
                                > taka juz nasza natura.

                                Tu jest nieporozumienie. Jezeli produktywnosc to koniecznosc to niby dlaczego
                                ma byc sensem zycia. Jedzenie to tez koniecznosc wiec moze byc sensem.

                                > wiec jaki jest twoj sens zycia?

                                Pytanie o sens jest z cyklu spryciulskich. Cokolwiek by sie nie powiedzialo
                                "moj sens to X" mozna zakwestionowac. Na przyklad produktywnosc jako sens.
                                O jaka produktywnosc ma chodzic? Spekulowanie na gieldzie? Produkcja fajek?
                                Zatruwanie srodowiska? Jak mierzona? Czy ktos bardziej produktywny
                                (w milionach $) ma wiecej sensu od kogos kto jest produktywny w tysiacach zl?

                                Drugi problem z produktywnoscia to co maja powiedziec ludzie np. starzy?
                                A trzeci problem to fakt ze sie umiera wiec jest to wszystko chwilowa
                                zabawa.

                                Ten problem z sensem zauwazono juz dawno i jest on glownym tematem religii.
                                A religie ustawiaja sens w swiecie pozamaterialnym i wiecznym. Pozbywaja sie w
                                ten sposob wszelkich problemow z sensem (za cene wiary oczywiscie).
                                Niektore religie dodaja do tego silny komponent ziemski, np kalwinizm czy
                                purytanizm: zeby osiagnac wieczny sens trzeba tu na ziemi pracowac na max
                                produktywnosci. Stad np. amerykanski styl zachowan: wyrzuty sumienia
                                jak sie nie zasuwa.

                                Jaki moze wiec byc racjonlany sens zycia? To pytanie na pozniej.
                                • Gość: kapitalizm Re: Nieprzecietny kapitalizm IP: *.oc.oc.cox.net 15.02.05, 21:40
                                  jeszcze raz, ale juz ostatni,

                                  moim sensem (a i przypuszczam wiekszosci normalnych ludzi) sensem zycia jest
                                  zadowolenie i radosc z tego zycia,

                                  jednym z wazniejszych czynnikow na to wplywajacych jest samoocena,

                                  dobrej samooceny nie da sie osiagnac bez poczucia przydatnosci dla innych ludzi,

                                  w miom przypadku (odpowiedni wiek i zdrowie psychiczne) wyraza to sie praca
                                  zarobkowa,

                                  stad moj post mowiacy, ze zarabianie pieniedzy (zauwaz, ze nie da sie zarabiac
                                  pieniedzy nie wyswiadczajac komus przyslugi) jest prawidlowym sensem zycia,


                                  > Tu jest nieporozumienie. Jezeli produktywnosc to koniecznosc to niby dlaczego
                                  > ma byc sensem zycia. Jedzenie to tez koniecznosc wiec moze byc sensem.


                                  nie ma tu nieporozumienia, produktywnosc jest najpierwotniejszym warunkiem
                                  zycia, i w dodatku daje poczucie przydatnosci dla innych,

                                  jedzenie nie daje tego spelnienia (przydatnosci, spelnienia, dobrej samooceny
                                  itp.)


                                  > O jaka produktywnosc ma chodzic? Spekulowanie na gieldzie? Produkcja fajek?
                                  > Zatruwanie srodowiska? Jak mierzona?


                                  kazda praca na ktora jest dobrowolny nabywca,


                                  Czy ktos bardziej produktywny
                                  > (w milionach $) ma wiecej sensu od kogos kto jest produktywny w tysiacach zl?

                                  niekoniecznie, moze byc odwrotnie, to zalezy od motywacji, umiejetnosci,
                                  ambicji itp.

                                  slusarz lubiacy swoj zawod zarabiajacy $2.000 moze miec wieksze zadowolenie od
                                  lekarza bez powolania zarabiajacego $20.000,

                                  ludzie starzy czerpia zadowolenie ze swoje calozyciowej produktywnosci (jesli
                                  ja mieli), wielu i tak stara sie byc przydatnym nawet na emeryturze,

                                  wlasnie po tym mozna poznac zadowolonego z zycia emeryta od zrzedy,

                                  to ze sie umiera jeszcze bardziej podkresla waznosc naszego zadowolenia za
                                  zycia, naszego poczucia przydatnosci, inaczej zycie naprawde nie ma sensu!

                                  wszystkie religie sa zaprzeczeniem sensu ludzkiego zycia, niezaleznie co
                                  propaguja, dyskusja na inny dzien - chetnie wytlumacze szerzej jak jest
                                  potrzeba,


                                  to o czym mowie nazywa sie racjonalny sens zycia.

                                  pzdr.
                                  • psychoguru Nonsensowny sens 15.02.05, 22:47
                                    Gość portalu: kapitalizm napisał(a):

                                    > moim sensem (a i przypuszczam wiekszosci normalnych ludzi) sensem zycia jest
                                    > zadowolenie i radosc z tego zycia,

                                    Przed chwila mowiles o pracy jako sensie zycia.

                                    > jednym z wazniejszych czynnikow na to wplywajacych jest samoocena,
                                    > dobrej samooceny nie da sie osiagnac bez poczucia przydatnosci dla innych
                                    >ludzi,
                                    > w miom przypadku (odpowiedni wiek i zdrowie psychiczne) wyraza to sie praca
                                    > zarobkowa,

                                    To moze byc ale jest tez glebsza refleksja co sie robi zeby kase wyciskac?

                                    > stad moj post mowiacy, ze zarabianie pieniedzy (zauwaz, ze nie da sie
                                    >zarabiac pieniedzy nie wyswiadczajac komus przyslugi) jest prawidlowym sensem
                                    >zycia,

                                    To jest bardzo cienkie. Na przyklad zrabiasz na produkcji papierosow albo
                                    trujac srodowisko.


                                    > nie ma tu nieporozumienia, produktywnosc jest najpierwotniejszym warunkiem
                                    > zycia, i w dodatku daje poczucie przydatnosci dla innych,

                                    Przydatnosc jest kategoria wzgledna bo zalezy dla kogo jest sie przydatnym
                                    i po co.
                                    > > O jaka produktywnosc ma chodzic? Spekulowanie na gieldzie? Produkcja fajek?
                                    > > Zatruwanie srodowiska? Jak mierzona?
                                    > kazda praca na ktora jest dobrowolny nabywca,

                                    I tu dochodzimy do bezensu. Praca moze powodowac zlé skutki i wtedy jest jest
                                    wrecz niemoralna.

                                    > niekoniecznie, moze byc odwrotnie, to zalezy od motywacji, umiejetnosci,
                                    > ambicji itp.
                                    > slusarz lubiacy swoj zawod zarabiajacy $2.000 moze miec wieksze zadowolenie
                                    >od lekarza bez powolania zarabiajacego $20.000,

                                    No to w koncu gdzie jest ta twoja produktywnosc? teraz zdaje sie masz na mysli
                                    zadowolenie z pracy jako sens zycia???

                                    > ludzie starzy czerpia zadowolenie ze swoje calozyciowej produktywnosci (jesli
                                    > ja mieli), wielu i tak stara sie byc przydatnym nawet na emeryturze,
                                    > wlasnie po tym mozna poznac zadowolonego z zycia emeryta od zrzedy,

                                    To cos nie trzyma sie kupy bo jesli nie sa produktywni to ich zycie jest bez
                                    sensu.

                                    > to ze sie umiera jeszcze bardziej podkresla waznosc naszego zadowolenia za
                                    > zycia, naszego poczucia przydatnosci, inaczej zycie naprawde nie ma sensu!

                                    To o czym mowisz to stany psychiczne kotre zaleza od wielu czynnikow. Na
                                    przyklad poczucie przydatnosci. Mozna miec robote i pojsc na layoff z poczuciem
                                    nieprzydatnosci?

                                    > wszystkie religie sa zaprzeczeniem sensu ludzkiego zycia, niezaleznie co
                                    > propaguja, dyskusja na inny dzien - chetnie wytlumacze szerzej jak jest
                                    > potrzeba,

                                    Dyskusja o religiach nie ma tutaj sensu. Ale religie nie wpadaja w pulapke
                                    twojego myslenia bo przesuwaj sens poza codzienne koniecznosci. Czyli twoje
                                    rozumowanie jest beznadziejnie ograniczone.

                                    Wyobraz sobie ze ktos jest mial wypadek autem i jest sparalizowany. W twoim
                                    ujeciu nie jest produktywny ani nie ma poczucia przydatnosci a nawet nie musi
                                    byc zadowolony. Wiec wedlug ciebie jego zycie jest bez sensu. Czyzby?

                                    > to o czym mowie nazywa sie racjonalny sens zycia.

                                    To jest nonsensowny sens zycia. Problemu sensu nie rozwiazesz odwolujac sie do
                                    kategorii utylitarnych.
                                    • Gość: kapitalizm Re: Nonsensowny sens IP: *.oc.oc.cox.net 16.02.05, 06:39
                                      moim zdaniem celem zycia jest bycie szczesliwym,

                                      osiaganie szczescia wiaze sie z ciaglym doskonaleniem samego siebie, poczuciem
                                      wlasnej wartosci i znaczenia w tym swiecie,

                                      to poczuczucie wartosci czlowiek moze osiagnac tylko jedna droga - poprzez
                                      bycie produktywnym, wytwarzanie dobr, swiadczenie uslug i handel (wymiana) z
                                      innymi ludzmi,

                                      w podsumowaniu mozna powiedziec, ze sensem zycia jest zarabianie pieniedzy, z
                                      naciskiem na slowo "zarabianie", a nie posiadanie.

                                      prosilbym tylko o powazne komentarze, chetnie rozwine ten punkt widzenia.


                                      to jest moj oryginalny post,


                                      > To moze byc ale jest tez glebsza refleksja co sie robi zeby kase wyciskac?

                                      ? na przyklad? co masz na mysli?

                                      > To jest bardzo cienkie. Na przyklad zrabiasz na produkcji papierosow albo
                                      > trujac srodowisko.

                                      papierosy sa produktem rynkowym,

                                      zanieczyszczenia nie sa produktem rynkowym tylko produktem ubocznym jakiejs
                                      produkcji,

                                      kazda produkcja a nawet samo oddychanie jest zaneczyszczeniem srodowiska,

                                      nie ma ludzkiej czynnosci ktora nie zatruwalaby srodowiska naturalnego,

                                      > Przydatnosc jest kategoria wzgledna bo zalezy dla kogo jest sie przydatnym
                                      > i po co.

                                      nie, samo slowo "przydatnosc" wyraza istote relacji, ktos tej czynnosci
                                      potrzebuje,



                                      > > kazda praca na ktora jest dobrowolny nabywca,

                                      > I tu dochodzimy do bezensu. Praca moze powodowac zlé skutki i wtedy jest jest
                                      > wrecz niemoralna.

                                      jaka prace nazwiesz niemoralna?,
                                      jezeli jest to dobrowolna wymiana to musi ona byc automatycznie moralna, no nie/

                                      chyba, ze ty jeden z tych 'swietojebliwych' ksiezy, co?


                                      > To cos nie trzyma sie kupy bo jesli nie sa produktywni to ich zycie jest bez
                                      > sensu.

                                      tak, jesli cale zycie byli pasozytami to ich zycie nie ma sensu,

                                      ale jesli byli produktywni to na starosc odcinaja kupony z tej produktywnosci,
                                      taki sens odpoczynku po dobrze przepracowanym dniu, tygodniu czy zyciu,

                                      > To o czym mowisz to stany psychiczne kotre zaleza od wielu czynnikow. Na
                                      > przyklad poczucie przydatnosci. Mozna miec robote i pojsc na layoff z
                                      poczuciem
                                      >
                                      > nieprzydatnosci?

                                      tak,


                                      > Dyskusja o religiach nie ma tutaj sensu. Ale religie nie wpadaja w pulapke
                                      > twojego myslenia bo przesuwaj sens poza codzienne koniecznosci. Czyli twoje
                                      > rozumowanie jest beznadziejnie ograniczone.

                                      nie,

                                      sens jest odczuciem realnym, ziemskim i codziennym,

                                      sens zycia musi byc racjonalny, jakby nie byl to uzywalibysmy okreslenia
                                      bezsens,

                                      zadna religia z zalozenia nie jast racjonalna a wiec absolutnie nie moze byc
                                      rozpatrywana w rozumieniu sensu, a juz szczegolnie sensu zycia,


                                      > To jest nonsensowny sens zycia. Problemu sensu nie rozwiazesz odwolujac sie do
                                      > kategorii utylitarnych.


                                      patrz powyzej,


                                      nie bierz moich krytyk osobiscie, w koncu cie nie znam i nie staram sie byc ani
                                      zlosliwy ani uprzedzony,
                                      zachecam tylko moimi postami do krytycznego myslenia i trzymania sie logiki
                                      wypowiedzi,

                                      pzdr.

                                      nie opisales swojego sensu zycia, jaki on jest?






                                      • psychoguru Sens dziwny 16.02.05, 18:57
                                        Gość portalu: kapitalizm napisał(a):

                                        > moim zdaniem celem zycia jest bycie szczesliwym,

                                        To tez mozna podwazyc. Bo co to znaczy byc szczesliwym? To przeciez
                                        zalezy od stanu neurotransmiterow w mozgu. Lykniesz Prozacu i jestes
                                        szczesliwy.

                                        > osiaganie szczescia wiaze sie z ciaglym doskonaleniem samego siebie,
                                        >poczuciem wlasnej wartosci i znaczenia w tym swiecie,

                                        W pewnym stopniu, jezeli mozg przetwarza w ten sposob sygnaly z otoczenia
                                        i ma odpowiednio nastrojony system samooceny. A znaczenie w swiecie to juz
                                        w ogole jest sliska sprawa. Uderzajac w twoj czuly punkt: co sadzisz o
                                        znaczacych duchownych ktorzy sie bardzo udoskonalili, maja duze poczucie
                                        wlasnej wartosci i ogromne znaczenie w tym swiecie heheh?

                                        > to poczuczucie wartosci czlowiek moze osiagnac tylko jedna droga - poprzez
                                        > bycie produktywnym, wytwarzanie dobr, swiadczenie uslug i handel (wymiana) z
                                        > innymi ludzmi,

                                        To jest scisle rynkowa wartosc. Jak bys poczytal o Great Depression w USA
                                        to by ci sie zmienilo.

                                        > w podsumowaniu mozna powiedziec, ze sensem zycia jest zarabianie pieniedzy, z
                                        > naciskiem na slowo "zarabianie", a nie posiadanie.

                                        Hehe, a to dobre. Robienie kasy jako sens zycia. W dolarach czy innej walucie?

                                        > prosilbym tylko o powazne komentarze, chetnie rozwine ten punkt widzenia.
                                        > to jest moj oryginalny post,

                                        no to jestes skrajnym rynkowcem. Pamietaj ze na rynku sa tez przegrywajacy,
                                        na przyklad zbankrutowali z dlugami i sa skonczeni. Wedlug ciebie ich zycie
                                        jest bez sensu haha.

                                        > > To jest bardzo cienkie. Na przyklad zrabiasz na produkcji papierosow albo
                                        > > trujac srodowisko.
                                        > papierosy sa produktem rynkowym,
                                        > zanieczyszczenia nie sa produktem rynkowym tylko produktem ubocznym jakiejs
                                        > produkcji,
                                        > kazda produkcja a nawet samo oddychanie jest zaneczyszczeniem srodowiska,
                                        > nie ma ludzkiej czynnosci ktora nie zatruwalaby srodowiska naturalnego,

                                        No wlasnie, byle robic kase czyli mozna wcisnac ludziom najgorsze guvno aby
                                        kasa leciala.

                                        > nie, samo slowo "przydatnosc" wyraza istote relacji, ktos tej czynnosci
                                        > potrzebuje,

                                        Przydatnosc ma dwie strony: na przyklad firma robi layoffa i ludzie sa
                                        nieprzyadtni.

                                        > jaka prace nazwiesz niemoralna?,
                                        > jezeli jest to dobrowolna wymiana to musi ona byc automatycznie moralna, no
                                        > nie chyba, ze ty jeden z tych 'swietojebliwych' ksiezy, co?

                                        Hehe masz jakies psychiczne garby. Ale biorac twoj punkt widzenia to praca
                                        duchownego jest niemoralna, oszukuje ludzi zeby wyciagnac kase, nie?

                                        > tak, jesli cale zycie byli pasozytami to ich zycie nie ma sensu,

                                        Hmmm, ostatni raz slyszalo sie o pasozytach w krajach komunistycznych.
                                        Brales stamtad nauki?
                                        > > To o czym mowisz to stany psychiczne kotre zaleza od wielu czynnikow. Na
                                        > > przyklad poczucie przydatnosci. Mozna miec robote i pojsc na layoff z
                                        > poczuciem nieprzydatnosci?
                                        > tak,

                                        Wiec twoj punkt widzenia jest bez sensu. Przydatnosc rynkowa jako sens zycia.
                                        Rynek nie moze decydowac o sensie zycia, na bo jak przyjdzie Great Depression to
                                        co wtedy?

                                        > > To jest nonsensowny sens zycia. Problemu sensu nie rozwiazesz odwolujac
                                        > > sie do kategorii utylitarnych.
                                        > patrz powyzej,

                                        Niestety to absurd. Ale jezeli jestes konsekwentny to znaczy ze skonczysz ze
                                        swoim zyciem jezeli bedziesz nieprzydatny albo nie zarobisz odpowiedniej ilosci
                                        kasy?

                                        > nie bierz moich krytyk osobiscie, w koncu cie nie znam i nie staram sie byc
                                        >ani zlosliwy ani uprzedzony,
                                        > zachecam tylko moimi postami do krytycznego myslenia i trzymania sie logiki
                                        > wypowiedzi,

                                        Krytyki??? Twoje poglady sa dziwnie prymitywne i przez to smieszne.

                                        > nie opisales swojego sensu zycia, jaki on jest?

                                        To na nastepny raz bo chcac uniknac sprzecznosci sens nie moze byc okreslany
                                        przez jakies kategorie utylitarne. Kategorie utylitarne maja to do siebie ze
                                        sa warunkowe czyli zaleza od okolicznosci.
                                        • Gość: kapitalizm Re: Sens dziwny IP: *.oc.oc.cox.net 17.02.05, 08:04
                                          Gość portalu: kapitalizm napisał(a):
                                          >
                                          > > moim zdaniem celem zycia jest bycie szczesliwym,
                                          >
                                          > To tez mozna podwazyc. Bo co to znaczy byc szczesliwym? To przeciez
                                          > zalezy od stanu neurotransmiterow w mozgu. Lykniesz Prozacu i jestes
                                          > szczesliwy.

                                          co to znaczy mozna podwazyc? i co z tego, taki jest cel mego zycia,
                                          jak chcesz to sobie podwazaj,
                                          lykanie prozacu jest tymczasowe i moze miec skutki uboczne,

                                          >
                                          > > osiaganie szczescia wiaze sie z ciaglym doskonaleniem samego siebie,
                                          > >poczuciem wlasnej wartosci i znaczenia w tym swiecie,
                                          >
                                          > W pewnym stopniu, jezeli mozg przetwarza w ten sposob sygnaly z otoczenia
                                          > i ma odpowiednio nastrojony system samooceny. A znaczenie w swiecie to juz
                                          > w ogole jest sliska sprawa. Uderzajac w twoj czuly punkt: co sadzisz o
                                          > znaczacych duchownych ktorzy sie bardzo udoskonalili, maja duze poczucie
                                          > wlasnej wartosci i ogromne znaczenie w tym swiecie heheh?

                                          good for them, choc u mnie nie maja zadnego znaczenia,
                                          dla mnie to nie wystarczy, zawsze mozna sie oszukiwac ale sadze, ze nie mozna
                                          miec z tego dobrego samopoczucia,

                                          poza tym duchowny nie zyje racjonalnie w realnym swiecie tylko we fantazji, to
                                          dobre dla przegranych,


                                          >
                                          > > to poczuczucie wartosci czlowiek moze osiagnac tylko jedna droga - poprze
                                          > z
                                          > > bycie produktywnym, wytwarzanie dobr, swiadczenie uslug i handel (wymiana
                                          > ) z
                                          > > innymi ludzmi,
                                          >
                                          > To jest scisle rynkowa wartosc. Jak bys poczytal o Great Depression w USA
                                          > to by ci sie zmienilo.

                                          oczywiscie wszystko mozna nazwac wartoscia rynkowa, w koncu caly wszechswiat
                                          istnieje dzieki balansowi popytu - podazy, poczynajac od orbit galaktyk a
                                          konczac na milosci dwojga ludzi,
                                          G. Depression jest doskonalym przykladem jak tragiczne sa skutki ingerencji np.
                                          rzadu w mechanizm rynkowy podazy - popytu,


                                          >
                                          > > w podsumowaniu mozna powiedziec, ze sensem zycia jest zarabianie pieniedz
                                          > y, z
                                          > > naciskiem na slowo "zarabianie", a nie posiadanie.
                                          >
                                          > Hehe, a to dobre. Robienie kasy jako sens zycia. W dolarach czy innej walucie?

                                          w dolarach, jako, ze one reprezentuja prawdziwy kapitalizm,
                                          to tak symbolicznie i z zartem oczywiscie,


                                          > > prosilbym tylko o powazne komentarze, chetnie rozwine ten punkt widzenia.
                                          > > to jest moj oryginalny post,
                                          >
                                          > no to jestes skrajnym rynkowcem. Pamietaj ze na rynku sa tez przegrywajacy,
                                          > na przyklad zbankrutowali z dlugami i sa skonczeni. Wedlug ciebie ich zycie
                                          > jest bez sensu haha.

                                          nie koniecznie, moga uzyskac umorzenie, a z historii i nie tylko wiemy jak
                                          niektorzy tragicznie na utrate swojej wartosci reaguja, slyszales o
                                          samobojstwach z tego powodu? bo ja tak,


                                          >
                                          > > > To jest bardzo cienkie. Na przyklad zrabiasz na produkcji papieroso
                                          > w albo
                                          > > > trujac srodowisko.
                                          > > papierosy sa produktem rynkowym,
                                          > > zanieczyszczenia nie sa produktem rynkowym tylko produktem ubocznym jakie
                                          > js
                                          > > produkcji,
                                          > > kazda produkcja a nawet samo oddychanie jest zaneczyszczeniem srodowiska,
                                          > > nie ma ludzkiej czynnosci ktora nie zatruwalaby srodowiska naturalnego,
                                          >
                                          > No wlasnie, byle robic kase czyli mozna wcisnac ludziom najgorsze guvno aby
                                          > kasa leciala.

                                          jak wcisnac?
                                          dlaczego ludzie chcieliby kupowac dobrowolnie cos co nazywasz najgorszym gownem,
                                          przeciez czasy socjalizmu juz sie skonczyly, nawet w Polsce, a moze nie?

                                          nie jestem z tym na biezaco, ale po twoich wypowiedziach wnioskuje, ze
                                          mentalnie jeszcze nie,
                                          >
                                          > > nie, samo slowo "przydatnosc" wyraza istote relacji, ktos tej czynnosci
                                          > > potrzebuje,
                                          >
                                          > Przydatnosc ma dwie strony: na przyklad firma robi layoffa i ludzie sa
                                          > nieprzyadtni.

                                          nieprzydatni dla tej firmy, co nie znaczy dla kazdej firmy na swiecie...
                                          >
                                          > > jaka prace nazwiesz niemoralna?,
                                          > > jezeli jest to dobrowolna wymiana to musi ona byc automatycznie moralna,
                                          > no
                                          > > nie chyba, ze ty jeden z tych 'swietojebliwych' ksiezy, co?
                                          >
                                          > Hehe masz jakies psychiczne garby. Ale biorac twoj punkt widzenia to praca
                                          > duchownego jest niemoralna, oszukuje ludzi zeby wyciagnac kase, nie?

                                          tak, jest nie tylko nie moralna i szkodliwa dla jego klientow ale rowniez dla
                                          niego samego,
                                          zyje klamstwem, a w najlepszym przypadku samooszustwem,

                                          poza tym jest w sprzecznosci z rzeczywistoscia a to juz jest najwiekszy "grzech"
                                          >
                                          > > tak, jesli cale zycie byli pasozytami to ich zycie nie ma sensu,
                                          >
                                          > Hmmm, ostatni raz slyszalo sie o pasozytach w krajach komunistycznych.
                                          > Brales stamtad nauki?

                                          tu w USA tez sa pasozyty, ale nazywamy ich bums, kwestia nazewnictwa...



                                          > > > To o czym mowisz to stany psychiczne kotre zaleza od wielu czynniko
                                          > w. Na
                                          > > > przyklad poczucie przydatnosci. Mozna miec robote i pojsc na layoff
                                          > z
                                          > > poczuciem nieprzydatnosci?
                                          > > tak,
                                          >
                                          > Wiec twoj punkt widzenia jest bez sensu. Przydatnosc rynkowa jako sens zycia.
                                          > Rynek nie moze decydowac o sensie zycia, na bo jak przyjdzie Great Depression
                                          t
                                          > o
                                          > co wtedy?

                                          dlaczego rynek nie moze decydowac? jest to najdoskonalszy miernik, zawsze
                                          bezstronny, uczciwy i matematycznie sprawdzalny (wysokosc konta bankowego),
                                          G. Depression patrz powyzej,


                                          >
                                          > > > To jest nonsensowny sens zycia. Problemu sensu nie rozwiazesz odwol
                                          > ujac
                                          > > > sie do kategorii utylitarnych.
                                          > > patrz powyzej,
                                          >
                                          > Niestety to absurd. Ale jezeli jestes konsekwentny to znaczy ze skonczysz ze
                                          > swoim zyciem jezeli bedziesz nieprzydatny albo nie zarobisz odpowiedniej
                                          ilosci
                                          >
                                          > kasy?

                                          samobujstwo nie rozwiazuje dylematu przydatnosci, jest nie racjonalne i wbrew
                                          zasadom rynkowym, wiec nie popelnilbym tego,

                                          poza tym nie ma takiej sytuacji, jesli chcesz byc przydatny zawsze znajdziesz
                                          droge do zaspokojenia tegoz,
                                          >
                                          > > nie bierz moich krytyk osobiscie, w koncu cie nie znam i nie staram sie b
                                          > yc
                                          > >ani zlosliwy ani uprzedzony,
                                          > > zachecam tylko moimi postami do krytycznego myslenia i trzymania sie logi
                                          > ki
                                          > > wypowiedzi,
                                          >
                                          > Krytyki??? Twoje poglady sa dziwnie prymitywne i przez to smieszne.

                                          podaz - popyt nie sa ani dziwne ani smieszne, a tym bardziej prymitywne, chyba,
                                          ze wladza zaczyna to regulowac..... - wtedy - tak....zgadzam sie,


                                          >
                                          > > nie opisales swojego sensu zycia, jaki on jest?
                                          >
                                          > To na nastepny raz bo chcac uniknac sprzecznosci sens nie moze byc okreslany
                                          > przez jakies kategorie utylitarne. Kategorie utylitarne maja to do siebie ze
                                          > sa warunkowe czyli zaleza od okolicznosci.

                                          nie wiem co rozumiesz przez te twoje kategorie utylitarne ale chyba masz na
                                          mysli ekonomie czyli podaz-popyt,

                                          jesli tak, to zasady rynku nigdy sie nie zmieniaja, pod zadna szerokoscia
                                          geogr. ani w zadnym ustroju, nigdy nie sa one warunkowe - zawsze bezwarunkowe,

                                          prawo podazy - popytu jest prawem uniwersalnym tak jak prawo grawitacji,

                                          ale sie rozpisalem,

                                          juz nie dlugo bede musial cie kasowac za wyklady..... i wcale nie zartuje,

                                          w koncu z tego zyje.
                                          • Gość: kapitalizm Re: Sens dziwny IP: *.oc.oc.cox.net 17.02.05, 08:11
                                            czy w koncu mozesz ujawnic swoj sens zycia,
                                            czy boisz sie zbyt surowej krytyki,

                                            dla ciebie bede lagodny,

                                            a przy okazji mozesz sie czegos dowiedziec o sobie samym,

                                            nie masz nic do stracenia,

                                            w koncu ja cie nie znam....
                                            • psychoguru Dziwny kapitalizm 17.02.05, 11:36
                                              Gość portalu: kapitalizm napisał(a):

                                              > czy w koncu mozesz ujawnic swoj sens zycia,
                                              > czy boisz sie zbyt surowej krytyki,
                                              > dla ciebie bede lagodny,
                                              > a przy okazji mozesz sie czegos dowiedziec o sobie samym,
                                              > nie masz nic do stracenia,
                                              > w koncu ja cie nie znam....

                                              Haha, bac sie krytyki? Dowiedziec sie o sobie samym?
                                              Nic do stracenia? To sa absurdy ktore potwierdzaja cienizm
                                              twojego sensu.

                                              Problem jest z wyjasnieniem tobie o co chodzi w sensie
                                              zycia ktory jest logicznie do przyjecia bo ty tego
                                              nie qmasz. Wobec tego trzeba ci najpierw uswiadomic jak
                                              metne jest twoje pojecie sensu.

                                              Wezmy taki przyklad: Masz sens na full bo robisz qpe kasy,
                                              jestes niesamowicie przydatny i wymieniasz towar z innymi.
                                              No i pewnego dnia jedziesz swoim Lamborghini i masz wypadek,
                                              jak sie obudzisz to jestes calkowicie sparalizowany. Jaki
                                              bedzie poziom twojego sensu? Zero czy mniej niz zero?

                                        • Gość: gosc Re: Sens szczęścia gejów IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 23.02.05, 20:37
                                          psychoguru napisała:
                                          > Bo co to znaczy byc szczesliwym? To przeciez
                                          > zalezy od stanu neurotransmiterow w mozgu. Lykniesz Prozacu i jestes
                                          > szczesliwy.
                                          To namolne.Po prozaku nie byłbym bardziej lub mniej szczęśliwy.Nie wierzę
                                          całkowicie w sczęście po prozacu.Wesołkowatość gejów i komunistów różni się od
                                          szczęścia.To jedynie deklaratywne szczęscie w schizofrenicznej izolacji i
                                          nienawiści do panujących.To raczej przeczuwane szczęście tych,którzy nimi
                                          pogardzają i ich eliminują.Człowiek normalny nie jest zgryźliwy.
    • diabel.tasmanski Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? 15.02.05, 23:02
      A skąd wiesz że istnieje ten cel ?
      • Gość: kapitalizm Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? IP: *.oc.oc.cox.net 17.02.05, 06:05
        cel nie istnieje sam w sobie,

        to my wyznaczamy sobie cele,

        jezeli chcesz osiagnac racjonalny sens zycia, byc z siebie zadowolony i
        odczuwac szczescie, musisz postepowac w sposob zapewniajacy ten stan,

        stad wynika koniecznosc stawiania sobie celow.
        • psychoguru Cele w mozgu 17.02.05, 11:40
          Gość portalu: kapitalizm napisał(a):

          > cel nie istnieje sam w sobie, to my wyznaczamy sobie cele,

          Skad sie bierze wyznaczanie celow? Na podstawie czego?


          > jezeli chcesz osiagnac racjonalny sens zycia, byc z siebie zadowolony i
          > odczuwac szczescie, musisz postepowac w sposob zapewniajacy ten stan,
          > stad wynika koniecznosc stawiania sobie celow.

          Chyba rozumiesz ze zarowno stany zadowolenia jak i szczescia oraz stawianie
          celow to wynik procesow dzialajacych w mozgu??? Skad wiesz ze twoj mozg dziala
          OK, na przyklad jestes zadwolony z byle guvna, albo nic sie nie zadowala?
          Skad sie biora cele w mozgu?

          • Gość: kapitalizm Re: Cele w mozgu IP: *.oc.oc.cox.net 17.02.05, 18:25
            psychoguru napisała:

            > Gość portalu: kapitalizm napisał(a):
            >
            > > cel nie istnieje sam w sobie, to my wyznaczamy sobie cele,
            >
            > Skad sie bierze wyznaczanie celow? Na podstawie czego?


            na podstawie analizy,

            jesli ludzie chca np. zbudowac most przez rzeke, to oni najpierw analizuja,
            mierza, planuja i wyznaczaja posrednie cele aby w koncu osiagnac cel wlasciwy -
            bezpieczny (szczesliwy) most,


            tak samo jest ze wszystkim w naszym (ludzi) zyciu, od podstawowych wymagan
            czlowieka jak zdobywanie wyzywienia, odziezy i schronienia do budowy
            skomplikowanych urzadzen oraz potrzeb duchowych czlowieka,

            wszystko co w zyciu ma wartosc wymaga rozsadku, przemyslenia, analizy, slowem
            uzycia rozumu aby jak piszesz nasz "muzg nie byl zadowolony z byle guvna"

            co do nieszczesliwych wypadkow to jak zapewne wiesz nic w zyciu nie jest 100%
            pewne, nawet jak zaplanujesz najlepiej i bedziesz postepowac odpowiednio - nie
            ma gwarancji powodzenia, sorry,

            ale ktos, kto zyl w mysl racjonalnej zasady i ulegl wypadkowi, wciaz ma w swoim
            bagazu wiele satysfakcji, tak jak np. wspomniany wczesniej emeryt,

            z drugiej strony wyobraz sobie szalenca i nicponia, sparalizowanego w wypadku
            skradzionym samochodem,

            mysle, ze teraz juz na dobre rozwialem twe watpliwosci,

            jesli nie, daj znac, postaram sie jeszcze prosciej,

            >
            >
            > > jezeli chcesz osiagnac racjonalny sens zycia, byc z siebie zadowolony i
            > > odczuwac szczescie, musisz postepowac w sposob zapewniajacy ten stan,
            > > stad wynika koniecznosc stawiania sobie celow.
            >
            > Chyba rozumiesz ze zarowno stany zadowolenia jak i szczescia oraz stawianie
            > celow to wynik procesow dzialajacych w mozgu??? Skad wiesz ze twoj mozg
            dziala
            > OK, na przyklad jestes zadwolony z byle guvna, albo nic sie nie zadowala?
            > Skad sie biora cele w mozgu?
            >



            • Gość: kapitalizm Re: Cele w mozgu IP: *.oc.oc.cox.net 17.02.05, 18:28
              czy juz zdecydowales jakie sa twoje cele i co w twoim zyciu ma sens?
            • psychoguru Gdzie cele 17.02.05, 19:57
              Gość portalu: kapitalizm napisał(a):

              > > Skad sie bierze wyznaczanie celow? Na podstawie czego?
              > na podstawie analizy,
              > jesli ludzie chca np. zbudowac most przez rzeke, to oni najpierw analizuja,
              > mierza, planuja i wyznaczaja posrednie cele aby w koncu osiagnac cel
              > wlasciwy - bezpieczny (szczesliwy) most,

              To sie nie trzyma qpy. Sens przez cele ustala twoj mozg. A niby dlaczego twoj
              mozg dziala w porzadku? Jak ludzie buduja most to sa specjalisci ktorzy
              spedzili kupe czasu uczac sie tego. A twoj mozg dziala bez tego i widac
              ze ma zdrowo zamotane.
              > co do nieszczesliwych wypadkow to jak zapewne wiesz nic w zyciu nie jest 100%
              > pewne, nawet jak zaplanujesz najlepiej i bedziesz postepowac odpowiednio -
              >nie ma gwarancji powodzenia, sorry,
              > ale ktos, kto zyl w mysl racjonalnej zasady i ulegl wypadkowi, wciaz ma w
              >swoim bagazu wiele satysfakcji, tak jak np. wspomniany wczesniej emeryt,

              A jak nie ma satysfakcji??? Jak mu sie nie powiedzie? To sensu nie ma, co?

              > mysle, ze teraz juz na dobre rozwialem twe watpliwosci,
              > jesli nie, daj znac, postaram sie jeszcze prosciej,

              Alez skad zamotales jeszcze bardziej. W ogole nie mozesz zrozumiec ze
              zadowolenie i staysfakcja to stany mozgu, zaleza od prawidlowego wydzielania
              roznych hormonow. A satysfakcja z zarabania kasy jest dobra dla tych co
              zarabiaja i to nie zawsze.

              > > OK, na przyklad jestes zadwolony z byle guvna, albo nic sie nie zadowala?
              > > Skad sie biora cele w mozgu?

              To pomijasz. Cele w twoim mozgu biora sie z ogladania sitcomow i kolorowych
              magazynow. Bo tam nadaja ze sens zycia to (duzo) kasy.
              • Gość: kapitalizm Re: Gdzie cele IP: *.oc.oc.cox.net 17.02.05, 21:34
                poddaje sie,

                sa ludzie ktorym nawet ja nie jestem w stanie pomoc,

                wyglada, ze ty do nich sie zaliczasz,

                ale nie mozesz narzekac, ze nie probowalem,

                • psychoguru Bezsens sensu i sens bezsensu 20.02.05, 10:54
                  Gość portalu: kapitalizm napisał(a):

                  > poddaje sie,
                  > sa ludzie ktorym nawet ja nie jestem w stanie pomoc,
                  > wyglada, ze ty do nich sie zaliczasz,
                  > ale nie mozesz narzekac, ze nie probowalem,

                  Hehe nie jestes w ogole w stanie zrozumiec o co chodzi w sensíe zycia.Twoj sens
                  zycia jest totalnie bezsensowny. T o jest bezens sensu, ale jaki jest sens
                  bezensu u ciebie?
                  • Gość: kapitalizm Re: Bezsens sensu i sens bezsensu IP: *.oc.oc.cox.net 20.02.05, 19:46
                    rozumie, ze to jest twoj sens zycia,

                    jesli sie myle - wyjasnij co jest twoim celem w zyciu i co przynosi sens twemu
                    zyciu,

                    badz szczery i odwazny, nikt cie tu osobiscie nie zna.
                    • psychoguru Wal smialo 21.02.05, 22:06
                      Gość portalu: kapitalizm napisał(a):

                      > rozumie, ze to jest twoj sens zycia,
                      > jesli sie myle - wyjasnij co jest twoim celem w zyciu i co przynosi sens
                      >twemu zyciu,
                      > badz szczery i odwazny, nikt cie tu osobiscie nie zna.

                      Haha, problem w tym ze po tyme jak obnazyles swoj prymitywizm sensowy (sens
                      zycia to robienie kasy heh) to zdaje sie ze rozumienie o co chodzi w sensie
                      przekracza twoje mozliwosci mozgowe.

                      Na przyklad czy qmasz ze upatrywanie sensu w celach utylitarnych jest bez sensu?
                      Albo na czym polega spryt rozwiazania problemu sensu przez religie?
                      I wobec tego czy i jak mozna rownie sprytnie rozwiazac ten problem bez
                      odnoszenia sie do religii?

                      Przyznaj teraz ze to przekracza mozliwosci twojej lepetyny. Wal smialo, nikt
                      cie tu nie zna.
                      • Gość: kapitalizm Re: Wal smialo IP: *.oc.oc.cox.net 22.02.05, 04:09
                        Albo na czym polega spryt rozwiazania problemu sensu przez religie?
                        I wobec tego czy i jak mozna rownie sprytnie rozwiazac ten problem bez
                        odnoszenia sie do religii?


                        juz raz pisalem, ze religia jest zaprzeczeniem sensu, jakiegokolwiek,

                        gdyz sens z samej zasady musi byc racjonalny, logiczny, spojny i prakyyczny,

                        sens zawsze odnosi sie do zycia na ziemi i w rozumieniu zycia ludzkiego,

                        sensu zycia nie znajdziesz w zadnym sprycie czy idac na inne skroty,

                        ale proboj dalej i nie poddawaj sie,

                        no i daj znac jak juz znajdziesz sens zycia, i oby byl utylitarny (praktyczny)
                        tu na ziemi, a nie w oblokach.
                        • psychoguru Ordynarny prymitywizm 22.02.05, 20:55
                          Gość portalu: kapitalizm napisał(a):

                          > Albo na czym polega spryt rozwiazania problemu sensu przez religie?
                          > I wobec tego czy i jak mozna rownie sprytnie rozwiazac ten problem bez
                          > odnoszenia sie do religii?
                          > juz raz pisalem, ze religia jest zaprzeczeniem sensu, jakiegokolwiek,
                          > gdyz sens z samej zasady musi byc racjonalny, logiczny, spojny i prakyyczny,
                          > sens zawsze odnosi sie do zycia na ziemi i w rozumieniu zycia ludzkiego,
                          > sensu zycia nie znajdziesz w zadnym sprycie czy idac na inne skroty,
                          > ale proboj dalej i nie poddawaj sie,

                          Tu wychodzi na jaw twoj skrajnie bezsensowny prymitywizm. Sens w twoim
                          pojeciu to konkret, np. robienie kasy. Czyli jak nie mozesz robic kasy albo
                          stracisz kase zycie jest bez sensu.

                          Religie przenosza sens zycia poza sfere materialna. Jezeli sie wierzy to problem
                          sensu automatycznie znika.

                          > no i daj znac jak juz znajdziesz sens zycia, i oby byl utylitarny
                          >(praktyczny) tu na ziemi, a nie w oblokach.

                          Nie pojmiesz tego ale sens racjonalny musi byc rowniez sprytnie skonstruowany,
                          inaczej bedzie bez sensu.

                          Ordynarny prymitywizm twojego myslenia widac najlepiej na przykladach:
                          - wiekszosc ludzi na swiecie zyje w poteznej biedzie, czy ich zycie jest bez
                          sensu?
                          - wielu ludzi dotykaja tragedie takie jak tsunami, czy ich zycie po tsunami
                          jest bez sensu?
                          • Gość: kapitalizm Re: Ordynarny prymitywizm IP: *.oc.oc.cox.net 23.02.05, 00:13
                            oj marzycielu, marzycielu, musisz byc bardzo mlody, podniecasz, ale to dobrze,
                            z czasem pobudzi to rowniez do myslenia,
                            mam nadzieje,

                            na razie jeszcze myslisz, ze sprytem albo modlitwa zalatwisz sobie sens w
                            zyciu....good luck!

                            jak wiesz zycie(swiadomosc) nie istnieje bez swiata materialnego(materii),

                            a wiec nie ma czegos takiego jak 'zycie' po smierci, z czego logiczny wniosek
                            jest, ze sens odnosi sie tylko do zycia tu na ziemi,

                            bieda niekoniecznie musi oznaczac bezsens (o czm juz pisalem),

                            sam fakt, ze jest wiele do zrobienia (i zarobienia) np po tsunami moze wniesc
                            wiele sensu do zycia osob poszkodoanych,

                            ludzie pracowici i aktywni na pewno nie straca a moze nawet zyskaja sens zycia,

                            natomiast osoby o nastawieniu mistycznym (jak ty) i nierobole napewno moge byc
                            nieszczesliwi i nie widziec sensu zycia,

                            nie wiem jakim kiernkiem studiow sie interesujesz ale nie polecam ci zadnego
                            seminarium duchowego, stracisz zupelnie sens zycia,

                            ale podoba mi sie twoj entuzjazm i poszukiwania....



                            • psychoguru Sens prymitywa 23.02.05, 08:31
                              Gość portalu: kapitalizm napisał(a):

                              > oj marzycielu, marzycielu, musisz byc bardzo mlody, podniecasz, ale to
                              >dobrze, z czasem pobudzi to rowniez do myslenia,
                              > mam nadzieje,
                              > na razie jeszcze myslisz, ze sprytem albo modlitwa zalatwisz sobie sens w
                              > zyciu....good luck!

                              Hehe, mozesz sie dumnie obnosic ze swoim prymitywizmem bo i tak masz
                              bezsensowny sens zycia. Nie masz na tyle IQ zeby zrozumiec ze sensowny sens
                              zycia musi byc autonomiczny. I dlatego robienie kasy jest twoim sensem.
                              • Gość: kapitalizm Re: Sens prymitywa IP: *.oc.oc.cox.net 23.02.05, 17:53
                                coraz lepiej,

                                tak, sens zycia zalezy od ciebie, ty mozesz na niego miec wplyw i wymaga on
                                akcji,
                                jest bardzo autonomiczny,

                                no widzisz, jak sie poddenerwujesz to twe wypowiedzi sa coraz blizej sensu,

                                szukaj dalej....

                                daj znac jak juz zupelnie bedziesz wiedzial jaki jest ten twoj sens zycia,

                                ale nie ogolnikami, tylko bardziej szczegolowo...
                                • Gość: kapitalizm Re: Sens prymitywa IP: *.oc.oc.cox.net 23.02.05, 17:55
                                  i nie przejmuj sie czy ja cie zrozumie albo kto inny,

                                  wazne zebys ty go rozumial,

                                  pamietaj, najwazniejszy jestes ty i twoj sens zycia.
                                  • psychoguru Zycie bez sensu 24.02.05, 20:36
                                    Gość portalu: kapitalizm napisał(a):

                                    > i nie przejmuj sie czy ja cie zrozumie albo kto inny,
                                    > wazne zebys ty go rozumial,
                                    > pamietaj, najwazniejszy jestes ty i twoj sens zycia.

                                    Twoj sens zycia jest bezsensowany. Co gorsze nie masz pojecia
                                    o co chodzi w sensie zycia. Zyjesz bez sensu.
                                    • Gość: kapitalizm Re: Zycie bez sensu IP: *.oc.oc.cox.net 25.02.05, 00:15
                                      to juz wiemy, ale pamietaj, ze chodzi o twoj sens zycia,

                                      mozesz go szczegolowiej opisac?
                                      • Gość: kapitalizm Re: Zycie bez sensu IP: *.oc.oc.cox.net 25.02.05, 01:25
                                        a przy okazji, skoro juz wiemy, ze praca, zarabianie i przyslugiwanie sie innym
                                        nie jest twoim sensen tylko moim, to powiedz nam co JEST twoim sensem?
                                        • psychoguru Sens sensu 25.02.05, 09:42
                                          Gość portalu: kapitalizm napisał(a):

                                          > a przy okazji, skoro juz wiemy, ze praca, zarabianie i przyslugiwanie sie
                                          >innym nie jest twoim sensen tylko moim, to powiedz nam co JEST twoim sensem?

                                          Problem w tym ze ty nie jestes w stanie rozumiec czegos ponad robienie kasiory.

                                          Na przyklad tego ze sens racjonalny nie moze byc stwierdzeniem typu Sens to X.
                                          Qmasz?
                                          • kapitalizm Re: Sens sensu 25.02.05, 18:00
                                            psychoguru napisała:

                                            > Gość portalu: kapitalizm napisał(a):
                                            >
                                            > > a przy okazji, skoro juz wiemy, ze praca, zarabianie i przyslugiwanie sie
                                            >
                                            > >innym nie jest twoim sensen tylko moim, to powiedz nam co JEST twoim sense
                                            > m?
                                            >
                                            > Problem w tym ze ty nie jestes w stanie rozumiec czegos ponad robienie
                                            kasiory.
                                            >
                                            > Na przyklad tego ze sens racjonalny nie moze byc stwierdzeniem typu Sens to X.
                                            > Qmasz?


                                            wiec co jest?

                                            i co jest twoim celem zycia?

                                            nie pisz juz, ze nie zgadzasz sie z moim, to juz wiemy,

                                            zacznij pisac w pierwszej osobie
                                            • psychoguru Sensensu 26.02.05, 18:37
                                              kapitalizm napisał:

                                              > wiec co jest?
                                              > i co jest twoim celem zycia?
                                              > nie pisz juz, ze nie zgadzasz sie z moim, to juz wiemy,
                                              > zacznij pisac w pierwszej osobie

                                              A czy zastanawiales sie ze twoje zycie powstalo przez to ze polaczyly sie dwa
                                              lancuchy DNA i samopowielily? Jaki to mialo sens? Dlaczego akurat te lancuchy
                                              sie polaczyly i wytworzyly takiego bezensensownego osobnika jak ty hehe?
    • Gość: ubu_roy Re: Jaki jest cel życia ludzkiego? IP: *.nyc.rr.com 18.02.05, 18:02
      Celem ludzkiego zycia, jest wesola zabawa bez zadawania bolu innym ludziom.
      Mozesz sie bawic ptaszkiem albo cold fusion, wszystko zalezy od twoich
      mozliwosci.
      • psychoguru Zabawa w sens 20.02.05, 10:57
        Gość portalu: ubu_roy napisał(a):

        > Celem ludzkiego zycia, jest wesola zabawa bez zadawania bolu innym ludziom.
        > Mozesz sie bawic ptaszkiem albo cold fusion, wszystko zalezy od twoich
        > mozliwosci.

        Co maja zobic ci co nie moga sie bawic? Albo maja problem z wydzielaniem
        neurotransmiterow w mozgu i nie czuja sie zabawnie?
        • Gość: ubu_roy Re: Zabawa w sens IP: *.nyc.rr.com 22.02.05, 16:24
          Ci co nie moga sie bawic sa zabawka w rekach tych co moga. Tak bylo, tak jest i
          tak bedzie do konca istnienia tego zdegenerowanego gatunku malp zwanego homo-
          sapiens.
          • Gość: rr Re: Zabawa w sens IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 23.02.05, 21:19
            Ty za małpę się jescze nie uważasz,ale nie wiadomo co będzie jutro-może wstanie
            szczęśliwy dzień?Bo byłby to jedyny przypadek małpy która nie należy do swojego
            gatunku.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka