Dodaj do ulubionych

Re: Zakazana Archeologia...

IP: *.idg.com.pl 05.03.01, 12:49
Kupiłem wczoraj książkę ZAKAZANA ARCHEOLOGIA. Przeczytałem już kilkadziesiąt
stron, nie licząc długich wstępów. Bardzo, bardzo ciekawe.

Skamieniała podeszwa w łupkach, złoty łańcuszek czy kubek żelazny w bryłach
węgla (podobno epoka Karbonu). Dzbanek srebrzony pod 12 warstwami wapienia,
rzeźbione figurki wydobywane podczas wiercenia studni na głębokości 40 i 90 m.
To tylko nieliczne z setek dokładnie opisanych i udokumentowanych odkryć.

Jakoś nie słychać, żeby "oficjalna nauka" starała się zbadać i obiektywnie
ocenić znaleziska, które jawnie przeczą teorii ewolucji. Mamy w zamian do
czynienia z odwróceniem logiki zgodnie z zasadą "jeżeli fakty nie pasują do
teorii, tym gorzej dla faktów". Odkrycia "nie pasujące" do teorii ewolucji
naukowcy uznają za niemożliwe lub niebyłe - nawet, jeżeli dowodzenie ich
prawdziwości odbywa się metodami, które sami uznają za "bezdyskusyjnie pewne".

Wcale się nie dziwię, że takie fakty się ukrywa, bądź celowo pomija - ich
uznanie za autentyczne stawiałoby na głowie całą wiedzę i teorie, na których
będący dziś naświeczniku naukowcy się doktoryzowali czy habilitowali. Tym
lepszym nie wypada, bo się publicznie ośmieszą, tym słabszym zaś nie wypada, bo
ci lepsi ich wyśmieją.

Faceci, którzy napisali tę książkę przyznają się do przynależności do ruchu
hare kryszna, z którym, zaznaczam, w ogóle się nie identyfikuję. Co by nie
mówić, trzeba przyznać, że każdy opisywany w ZAKZANEJ ARCHEOLOGII
przypadek/znalezisko traktowany jest naukowo - bez jakichkolwiek uprzedzeń czy
dogmatów. Jeżeli czegoś nie da się jednoznacznie udowodnić, nie starają się
tego robić na siłę i otwarcie o tych wątpliwościach mówią. Nie naginają faktów,
jak zwolennicy teorii ewolucji. Jednocześnie materiał jest napisany i
skomentowany w przyjemnym stylu "historyjki". Poza tym dobrze się to czyta -
niezłe tłumaczenie.

Niby dziwię się, że w ogóle wydano tę książkę - że nie było jakichś "anty-
akcji" ze strony "świata nauki". Z drugiej strony, być może jednak właśnie tak
ma być - książka ma pozostać w drugim "szarlatanerskim", "oszołomiarskim"
obiegu. Przemilczenie jest łatwe i skuteczne. W końcu oficjalna nauka ma i tak
nieograniczony dostęp do mediów (np. kanał Discovery) i to ona kształtuje
programy szkolne. Wątpię, żeby w jakiejkolwiek szkole ktokolwiek bawił się w
tego typu niuanse. Dyskusje nad materiałem przedstawionym w książce powiny
trwać na uniwersytetach - z definicji powołanych do tego, żeby badać i
zastanawiać się. Nie spodziewam sie jednak zbyt wiele. Polskie uniwersytety - z
tych czy innych względów, nie działają twórczo, lecz odtwórczo.

Napiszcie, co sądzicie.

Pozdrowienia,

Tomek
Obserwuj wątek
    • Gość: Tomek Re: Zakazana Archeologia... IP: *.idg.com.pl 05.03.01, 13:04
      Zapomniałem dodać, że w Polsce dostępna jest skrócona - mniej więcej o połowę,
      wersja książki ZKAZANA ARCHEOLOGIA. Pełna wersja (anglojęzyczna) ma tytył:
      Tajemnica pochodzenia człowieka i ma ponad 950 stron. W wersji skróconej,
      skierowanej do tzw. zwykłego czytelnika nie ma dokładnych odnośników do
      materiałów źródłowych (są w pełnej wersji) i szczegółowych dowodów naukowych
      (są w pełnej wersji).

      Tomek
      • Gość: www Re: Zakazana Archeologia... IP: *.gazeta.pl 06.03.01, 17:19
        Gość portalu: Tomek napisał(a):

        &#62 Zapomniałem dodać, że w Polsce dostępna jest skrócona - mniej więcej o połowę,
        &#62 wersja książki ZKAZANA ARCHEOLOGIA. Pełna wersja (anglojęzyczna) ma tytył:
        &#62 Tajemnica pochodzenia człowieka i ma ponad 950 stron.

        No tak, bo obalacze teorii ewolucji tak naprawdę po prostu brzydzą się pochodzić od małpy (choć samo
        to wyrażenie jest nieścisłe - my nie tyle pochodzimy od małpy, my jesteśmy małpami). I wszelkie
        argumenty przeciw ewolucji, jakie słyszałem, tak naprawdę w końcu zmierzają do jednego. Jak widzę to
        samo jest z ?Zakazaną archeologią?, której nie czytałem i która mnie nie zaciekawia.

        W wersji skróconej,
        &#62 skierowanej do tzw. zwykłego czytelnika nie ma dokładnych odnośników do
        &#62 materiałów źródłowych (są w pełnej wersji) i szczegółowych dowodów naukowych
        &#62 (są w pełnej wersji).

        A to też stara metoda. ?My mamy dowody naukowe, ale brak miejsca na ich przedstawienie?. Polecam
        lekturę zbankrutowanych ?Skandali? - jeśli ktoś tu jeszcze pamięta tą gazetę. Tam zawsze informowali,
        że odkrycia potwierdza prof. Richard Smith z Uniwersytetu Harvarda albo też dr Liu Chiu z Uniwersytetu
        Pekińskiego. Oczywiście żaden niemożliwy do zidentyfikowania. A odkrycia mieli naprawdę rewelacyjne
        - pamiętam np. krzyżówkę człowieka z nietoperzem (naukowo udowodnioną, a jakżeby nie!).
      • Gość: Ania Re: Zakazana Archeologia... IP: *.sqlab.com.pl 22.05.01, 15:46
        Gdybyśmy mieli odpowiadać na każdą sensacyjnie napisaną bzdurę nie mielibyśmy
        czasu na tworzenie i poszukiwanie nowych zagadek.
        Zapewne - jeśli dobrze poszukasz okaże się, że autor po prostu zgrabnie
        postawił pytania i wspaniale ominął pewne fakty (absolutnie nie skłamał, po
        prostu nie napisał wszystkiego). Co powiesz o hipotezie o pochodzeniu AIDS?
        Przy pomocy krzesła można zmierzyć odległość nie tylko do księżyca - nie trzeba
        do tego piramidy. Tego jest po prostu wiele - a aby móc ocenic na ile pokrywa
        się z prawdą -naprawdę - należy spędzić ogromną ilość czasu nad "nudnymi"
        i "suchymi" faktami. Zbierać je z wielu źródeł, a nie zachłysnąć się
        argumentami typu "łańcuszek znaleziony"... Nikt z naukowców nie ośmieliłby suę
        powiedzieć, że zna odpowiedź na wszystkie pytania - to cecha ignorantór. Jest
        wiele zadziwiających faktów z naszej historii, ale nie próbujemy do nich
        dopisać legendy. Szkoda na to czasu - prawda jest o wiele bardziej fascynująca.
        Pozdrawiam
        Przedstawicielka oficjalnej nauki

    • Gość: Al Re: Zakazana Archeologia... IP: 192.168.1.28, 212.244.50.* 05.03.01, 13:12
      Takie fakty nie postawilyby nauki na glowie ale Ciebie napewno postawia. Bez
      pierdul prosze.
      • Gość: Tomek Re: Zakazana Archeologia... IP: *.idg.com.pl 05.03.01, 13:16
        Al,

        Napisz coś konstruktywnego. Odnieś się. Głupio, no nie? Jesteś naukowcem?

        Pozdrowienia,

        Tomek
        • Gość: Al Re: Zakazana Archeologia... IP: 192.168.1.28, 212.244.50.* 05.03.01, 13:27
          Odniose sie, oczywiscie ale najpierw przeczytam. I
          wtedy napisze cos konstruktywnego. Nie bede ci
          pieprzyl, ze "w swietle dzisiejszej nauki..." Ktos
          zbija kase, a moze ty masz cos od sprzedanego
          egzemplarza?
          • Gość: Tomek Re: Zakazana Archeologia... IP: *.idg.com.pl 05.03.01, 13:35
            Nie. Nie mam prowizji.

            Szczerze mówiąc, sam jestem sceptycznie nastawiony do
            wszelkiej "spiskowej" literatury. Ta książka
            zasługuje na prawdziwą dyskusję. Myślę po prostu, że
            nie można wobec czegoś takiego przejść obojętnie.

            Pozdro.

            Tom
            • Gość: patefon Re: Zakazana Archeologia... IP: *.krakow.ppp.tpnet.pl 06.03.01, 05:32
              nie moiw ze wuierzysz w to co tam pisze
              jezeli tak
              to polecam tez denikena
              wrozki, horoskopy
              oraz nie do wiary w tvn
              skonczysz jako maniak opowiadajcy bzdury
              i obalajacy teorie raczej trudne do podwazenia
              :-)
              • Gość: Al Re: Zakazana Archeologia... IP: 192.168.1.28, 212.244.50.* 06.03.01, 09:52
                Odpowiem mu ale najpierw przeczytam albo przejrze. na
                pierwszy rzut oka to bzdety. Wazne kto to robil i w
                jaki sposob to opisano i sprawdzono. Jezeli to nie ma
                podstaw naukowych to sie przejade po tym zdrowo.
                Szkielko i oko Tomciu!.
                • Gość: Tomek Re: Zakazana Archeologia... IP: *.idg.com.pl 06.03.01, 16:13
                  Al,

                  Ależ śmiało - przejeżdżaj się, tylko rzeczowo. Właśnie po to zacząłem ten
                  wątek. Chciałbym wreszcie usłyszeć merytoryczne argumenty.

                  Tomek
                  • Gość: Al Re: Zakazana Archeologia... IP: 192.168.1.28, 212.244.50.* 07.03.01, 09:20
                    Gość portalu: Tomek napisał(a):

                    &#62 Al,
                    &#62
                    &#62 Ależ śmiało - przejeżdżaj się, tylko rzeczowo.
                    Właśnie po to zacząłem ten
                    &#62 wątek. Chciałbym wreszcie usłyszeć merytoryczne
                    argumenty.
                    &#62
                    &#62 Tomek

                    Powiedziałem Ci, że jak poznam i okaże się to
                    nieudowodniomym do końca bełkotem albo tzw onanizm
                    naukowy :-) to się wtedy przejadę. A póki co - nie
                    prowokuj bo zacznę jechać na włączonym hamulcu ręcznym.
                    • Gość: Leszek Re: Zakazana Archeologia... IP: 212.182.114.* 10.03.01, 19:10
                      Jak ktoś się doktoryzował na archeologi i z tego żyje to będzie bronił tych tez
                      jak twierdzy, mimo że są to nauki spekulatywne o wielkim marginesie błędu,
                      uzurpujące sobie prawo do nieomylności. Czyste dekownictwo.
              • Gość: Tomek Re: Zakazana Archeologia... IP: *.idg.com.pl 06.03.01, 16:18
                Jestem chrześcijaninem. Nie wierzę w horoskopy itd itp. Wierzysz w miliardy
                lat? Sprawdziłeś teorię tzw. Wielkiego Wybuchu? Udowodnisz? Może Ciebie frapuje
                myśl, że pochodzisz od małpy - mnie się akurat to nie mieści w głowie i,
                patrząc z boku, to właśnie wydaje mi się śmieszne. Każdy ma swój pogląd.
                • Gość: Szczepan Re: Zakazana Archeologia... IP: *.zambrow.sdi.tpnet.pl 25.03.01, 00:18
                  Gość portalu: Tomek napisał(a):

                  &#62 Jestem chrześcijaninem. Nie wierzę w horoskopy itd itp. Wierzysz w miliardy
                  &#62 lat? Sprawdziłeś teorię tzw. Wielkiego Wybuchu? Udowodnisz? Może Ciebie frapuje
                  &#62
                  &#62 myśl, że pochodzisz od małpy - mnie się akurat to nie mieści w głowie i,
                  &#62 patrząc z boku, to właśnie wydaje mi się śmieszne. Każdy ma swój pogląd.

                  &#62Nie ma sië czego bulwersowaę bo i tak jesteô w ponad 90 procentach
                  &#62maîpâ, genetyka nie kîamie pod warunkiem űe ziemia jusz sië dla
                  ciebie krëci.
                • Gość: Har Tomku -nie pochodzisz od małpy, lecz masz z nią wspólnego przodka IP: *.icpnet.pl 24.04.01, 20:41
                  to tyle.
                  • Gość: www Re: Tomku -nie pochodzisz od małpy, lecz masz z nią wspólnego przodka IP: *.gazeta.pl 26.04.01, 13:21
                    To też niezupełnie prawda. Wspólnego przodka to my mamy z szympansem, natomiast małpą po
                    prostu jesteśmy (i to małpą wąskonosą!).
                    Wojtek
                • akami Re: Zakazana Archeologia... 08.05.01, 14:27
                  Tomciu,
                  Swego czasu też czytywałem podobne książki. Niestety większość przypadków tam
                  opisywanych była bzdurą (typu czaszka neandertalczyka z dziurą po laserze) albo
                  te same historie opisane w dwóch różnych książkach wzajemnie się wykluczają.
                  Przykład : 2 ekipy (USA i radziecka) wypłynęly na Atlantyk szukać Atlantydy.
                  Zabrały się do tego w ten sam sposób - badając głębokość osadów dennych.
                  Niestety, po pomiarach w tej samej okolicy Amerykanom wyszło 30 cm a Rosjanom
                  ponad 3 m. Ogólnie biorąc pewne zjawiska można wytłumaczyć w sposób naturalny w
                  myśl zasady "jak słyszysz tętent kopyt pomyśl najpierw o koniach a nie o
                  zebrach"
                  P.S. Wielki Wybuch? Jesteś trochę w tyle. Na podstawie badań promieniowania tła
                  i innych wymyślnych sztuczek ostatnio odkryto, że nasz wszechświat jest
                  wynikiem zderzenia się dwóch poprzednich wszechświatów. K...wa to się w pale
                  nie mieści.
              • Gość: greesha Re: Zakazana Archeologia... IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 19.04.01, 20:18
                Oszustwa łatwo dowieść. Autorzy ZA to zrobili.
                Wiele razy zostalismy oszukani przez oficjalną naukę, bo panowie profesorowie
                bywają równie pazerni na sławę i pieniądze, jak ich 'paranaukowi' adwersarze,
                którymi tak gardzisz Al.
    • Gość: Andrzej Re: Zakazana Archeologia... IP: *.ceramika.agh.edu.pl 06.03.01, 10:04
      Zastanawiam się dlaczego zawsze bzdury uzyskują większy rozgłos niż fakty.
      Zadziwia mnie to, że bzdury są zawsze "dobrze udokumentowane" (jak u
      Danikena. "Zakazana archelogia" jest nic nie wartą książką, nie warto nawet na
      jej temat dyskutować. I jest to zupełnie oczywiste dla każdego, który o
      archeologii i historii cokolwiek wie,
      • Gość: Tomek Re: Zakazana Archeologia... IP: *.idg.com.pl 06.03.01, 16:08
        Gość portalu: Andrzej napisał(a):

        &#62Zastanawiam się dlaczego zawsze bzdury uzyskują większy rozgłos niż fakty.

        Andrzej, zakładam, że skoro ktoś podaje źródła, to jest to wiarygodne - można to
        sprawdzić. Inaczej każda książka naukowa nie miałaby sensu. Po drugie, czy ta
        książka zyskała większy rozgłos niż, jak mówisz, fakty? Chyba nie. Fakty,
        zwłaszcza te udokumentowane, są tylko faktami - z nimi się nie walczy. Nie umiesz
        dowieść, że autorzy kłamią. Nie umiesz też dowieść, że autorzy teorii ewolucji
        nie kłamią. Po prostu uważasz inaczej i nie dopuszczasz faktów do głosu. Szkoda.

        &#62 Zadziwia mnie to, że bzdury są zawsze "dobrze udokumentowane" (jak u
        &#62 Danikena.

        Wydaje mi sie, ze jestes zwolennikiem teorii ewolucji - ona jest przecież dobrze
        udokumentowana. Zachowaj otwartą głowę. Dlaczego jednym wierzysz na słowo, a
        innym nie? Od razu mówię, że nie identyfikuję się z Danikenem. Według mnie facet
        pisze powieści S-F, które dobrze się sprzedają.

        "Zakazana archelogia" jest nic nie wartą książką, nie warto nawet na
        &#62 jej temat dyskutować.

        Czytałeś ją może? Założę się, że nie. Skoro uważasz, że nie ma oczym dyskutować,
        to nie dyskutuj. Ja uważam, że jest o czym.

        &#62I jest to zupełnie oczywiste dla każdego, który o
        &#62 archeologii i historii cokolwiek wie,

        No to opowiedz, co wiesz o archeologii. Żachnąć się każdy potrafi.

        Pozdrowienia,

        Tomek

        • Gość: Darek Re: Zakazana Archeologia...- ja was pogodze IP: 204.50.249.* 07.03.01, 03:46
          Ogladalem programy w telewizji ( Amerykanski TLC )w ktorych pokazywano
          interesujace rzeczy np. skamieniala swieca zaplonowa w skale , a skala ma
          10 000 lat . Oficjalna nauka nie chce tego skomentowac. Niech mi ktos to
          wyjasni. Inna rzecz ktora jest naukowo uznana i jest z gatunku zakazanej
          archeologii. Turecki Admiral Piri Reis i jego mapa Antarktydy z 1513 ( o ile
          pamietam dokladnie date ). Dowcip polega na tym ze jego mapa pokazuje
          Antarktyde pod lodem a lod jest na Antarktydzie od ladnych paru tysiecy lat.
          Jedyna mozliwoscia pokazania tego kontynentu sa zdjecia satelitarne na ktorych
          my wspolczesni bazujemy.Niech mi ktos do cholery wyjasni jak powstala tamta
          mapa? Mapa jest autentyczna, juz ja cala masa ludzi badala. Satelity w 1513 ?
          Wiec moze cos w tym jest i bez chowania glowy w piasek ludzie.
          • Gość: Al Re: Zakazana Archeologia...- ja was pogodze IP: 192.168.1.28, 212.244.50.* 07.03.01, 09:28
            Po latach - najczęściej - wszystko albo prawie wszystko okazuje się zręczną
            mistyfikacją a póki co sporo ludzi zbija na tym kasę i dobrze, że ludzi i takie
            książki czytają a nie tylko GW. Przykład: jeżeli oglądasz Discovery to
            przypomnij sobie o człowieku z Piltdown. Zręczny naukowiec, chęć błyśnięcia i
            poskładał czachę przodka człowieka (przodka Angoli he he) z orangutana i
            jeszcze czegoś tam. Tajemnicze mapy, całun turyński, tajemnicze zniknięcie
            kaszanki z parapetu......
        • Gość: R(J)ezus a jaki sens... IP: *.icpnet.pl 24.04.01, 20:49
          ma dla Ciebie dyskusja ,w której stawiasz siebie
          samego na stanowisku z góry słusznym i
          niepodwazalnym???

          Moj drogi -ktos podaje fakty - a ty mu mowisz ze to
          tylko fakty - ktore przeciez mozna podwazyc po takiej
          lekturze jak "Z.A".
          Ty za to umiesz dowiesc ,ze teoria ewolucji jest
          bledna - przeczytales w Pismie Swietym???

          Dowody ewolucji byly w szkole - powertuj w zeszycikach
        • Gość: Kros Re: Zakazana Archeologia... IP: *.ostrzeszow.sdi.tpnet.pl 23.07.01, 07:49
          Zastraszające Tomku, jak łatwo Tobą manipulować. Wystarczy stworzyć pozory
          pracy naukowej, przypisów, naukowego bełkotu i juz kasa leci. Powtarza sie to
          już tysiace razy - sensacyjne bzdury sprzedają się doskonale, a doskonale
          udokumentowanych argumentów obalających te bzdury nikt nie kupuje.
    • Gość: Lucjan Re: Zakazana Archeologia... IP: *.ibb.waw.pl 07.03.01, 13:05
      Bzdury, bzdury i jeszcze raz bzdury
      takie rzeczy są ponizej poziomu krytyki
      maniacy, którzy się nimi podniecają są łasi na każdą sensację nawet tą mocno
      naciąganą.
      Niecodzienne rzeczy zawsze zdarzały się w naturze, jednak sposób ich
      interpretacji powinien mieć zdroworozsądkowe granice. W utopijnych teoriach
      zawsze są łatwe "prawdy".
      • Gość: Al Re: Zakazana Archeologia... IP: 192.168.1.28, 212.244.50.* 07.03.01, 13:39
        Gość portalu: Lucjan napisał(a):

        &#62 Bzdury, bzdury i jeszcze raz bzdury
        &#62 takie rzeczy są ponizej poziomu krytyki
        &#62 maniacy, którzy się nimi podniecają są łasi na każdą
        sensację nawet tą mocno
        &#62 naciąganą.
        &#62 Niecodzienne rzeczy zawsze zdarzały się w naturze,
        jednak sposób ich
        &#62 interpretacji powinien mieć zdroworozsądkowe granice.
        W utopijnych teoriach
        &#62 zawsze są łatwe "prawdy".

        AMEN

        • Gość: lesma Re: Zakazana Archeologia... IP: 212.182.114.* 07.03.01, 20:11
          Jeżeli ewolucja była tak twórcza, mądra,przewidująca
          znająca prawa genetyki i wszystko wiedząca, wreszcie
          znająca właściwy kierunek zmian wszelkich gatunków
          powinna nazywać się konstruktorem, kimś kto posiada
          intelekt twórczy.Cała przyroda ożywiona istnieje
          dzięki przekazowi genetycznemu który jest samopowiela-
          jącym się programem. To dzieło umysłu który jest
          ukryty.
          • Gość: lesma Re: Zakazana Archeologia... IP: 212.182.114.* 07.03.01, 20:22
            Powiem więcej.Życie jest jak wybryk programisty,
            napisał, uruchomił, to działa . I poszedł na piwo.
      • Gość: Tomek Re: Zakazana Archeologia... IP: *.idg.com.pl 08.03.01, 09:25
        "Bzdury, bzdury". O, to dopiero jest naukowa argumetacja! Tak, dowiodłeś, że
        masz rację. Nie umiesz się odnieść naukowo do argumentów przedstawionych w
        książce. Napisz po prostu: nie zgadzam się, WIERZĘ inaczej.

        Każdy przypadek trzeba traktowac jdnostkowo. Nie powinieneś odrzucać "nie
        pasujących" odkryć tylko dlatego, że nie pasują do teorii ewolucji. To znaczące
        uprzedzenie, świadczące o kłopotach z otwartością umysłu.

        Wiele odkryć "ewolucyjnych" można obalić. Książka w połowie opisuje dowody,
        które nie pasują do teorii ewolucji, a w połowie szczegółowo analizuje
        okoliczności i dowody ze znalezisk potwierdzających teorię ewolucji.

        Dowody przedstawionych w książce znalezisk opierają się na logice i
        metodologiach NAUKOWYCH i na bazie dowodów NAUKOWYCH mozna je akceptowac lub
        odrzucać, tak samo, jak znaleziska "ewolucyjne".

        Pozdrawiam,

        Tomek
        • Gość: Andrzej Re: Zakazana Archeologia... IP: *.ceramika.agh.edu.pl 08.03.01, 11:14
          Tomku, 30 lat uprawiam paleontologię, współpracuję z archeologami, wierz mi
          zbyt wiele widziałem, czytałem, dyskutowałem i wiele widziałem w wielu, bardzo
          wielu miejscach na świecie. Spotykałem też takich od "Zakazanej archeologii".
          Spróbuj zrozumieć - nikt niczego nie zakazuje, kto i dlaczego miałby to robić?
          Tylko dowód naukowy musi mieć swoją wagę. NIE MA DOWODÓW na "cuda" z tej i
          innych książek w tym gatunku. Gorzej - wyobraź sobie, że nie ma nawet wielu
          faktów (!!) podanych w tej książce. Wymyślono je, są nie sprawdzonymi plotkami.
          Nie każde cytowane źródło jest tego warte, nie każde źródło podaje sprawdzone
          wiadomości. I wreszcie to czy ewolucja jest czy jej nie ma, to nie jest problem
          wiary czy przekonań. Ona (ewolucja)jest poprostu faktem - widzisz, faktu
          obiektywnego nie trzeba udowadniać, on jest. Pozostaje nam jedynie starać się
          go zrozumieć, poznać reguły gry, które go umożliwiły. Wiesz ile dziwnych rzeczy
          widziałem, często nie umiałem ich wytłumaczyć. Ale z tego nie wynika, że trzeba
          się uciekać do absurdalnych wyjaśnień, księżycowych hipotez.
          • Gość: Al Re: Zakazana Archeologia... IP: 192.168.1.28, 212.244.50.* 08.03.01, 11:39
            Wreszcie specjalista z odsieczą. Dzięki
          • Gość: Tomek Re: Zakazana Archeologia... IP: *.idg.com.pl 08.03.01, 11:48
            Bardzo się cieszę, że wziąłeś udział w tej dyskusji. Co ciekawego czy
            zaskakującego wiedziałeś? Opowiedz - jestem ciekawy (pewnie nie tylko ja).
            Oczywiście, jeżeli masz chwilę czasu.

            Pozdrowienia dla Wszystkich,

            Tomek
          • Gość: www Re: Zakazana Archeologia... IP: *.gazeta.pl 08.03.01, 11:51
            Gość portalu: Andrzej napisał(a):

            &#62 . NIE MA DOWODÓW na "cuda" z tej i
            &#62 innych książek w tym gatunku. Gorzej - wyobraź sobie, że nie ma nawet wielu
            &#62 faktów (!!) podanych w tej książce. Wymyślono je, są nie sprawdzonymi plotkami.
            &#62 Nie każde cytowane źródło jest tego warte, nie każde źródło podaje sprawdzone
            &#62 wiadomości.

            Brawa za rzeczowo argumentację!

            &#62 I wreszcie to czy ewolucja jest czy jej nie ma, to nie jest problem
            &#62 wiary czy przekonań. Ona (ewolucja)jest poprostu faktem - widzisz, faktu
            &#62 obiektywnego nie trzeba udowadniać, on jest. Pozostaje nam jedynie starać się
            &#62 go zrozumieć, poznać reguły gry, które go umożliwiły.

            Generalnie się zgadzam, ale wydaje mi się, że nawet ?fakty obiektywne? trzeba obiektywnie udowodnić.
            A ewolucję udowodniono, a przynajmniej nikt nie zna lepszego wytłumaczenia na różnorodność i rozwój
            życia na ZIemi. Jak coś nie pasuje do tej teorii - trzeba się temu bardzo dokładnie przyjrzeć i zapytać
            ?dlaczego?. Wiele odkryć tak dokonano, ale zwykle nie przeczą one poprzednio uznanym hipotezom, a
            jedynie je uzupełniają.


            &#62 Wiesz ile dziwnych rzeczy
            &#62 widziałem, często nie umiałem ich wytłumaczyć. Ale z tego nie wynika, że trzeba
            &#62 się uciekać do absurdalnych wyjaśnień, księżycowych hipotez.

            Brawa za rzeczowe podejście!!
            • Gość: x Re: Zakazana Archeologia... IP: 212.182.114.* 08.03.01, 19:34
              Tomku, ewolucjoniści też podlegają ewolucji i kiedyś zmienią zdanie pod naporem
              faktów.
            • Gość: Leszek Re: Zakazana Archeologia... IP: 212.182.114.* 10.03.01, 19:44
              Ewolucja to "pewnik" na Ziemi ale co z resztą planet naszego Układu Słonecznego?
              Dla czego życie nie zagnieździło się na pozostałych, co na Wenus zbyt gorąco,
              na Marsie za zimno i sucho, o pozostałych nie wspomnę bo może za daleko?
              Powiecie że jeszcze nie wszystko zbadane, założę się że poza Ziemią nie ma nawet
              jednej bakteri.Ostatnio nadzieje tych spekulantów przesuneły się w okolice
              Jowisza, jego księżyc Europa może zawierać ocean wodny pod skorupą lodową.
              Nie mam nic przeciwko odkrywaniu i penetracji nowych światów ale nauka poniesie
              sromotną klęskę bo zkłada że życie powstaje samo od zera.
              • Gość: Tomek Re: Zakazana Archeologia... IP: *.idg.com.pl 11.03.01, 12:35
                Moim zdaniem NASA opanowała do perfekcji sposoby zdobywania pieniędzy na
                badania. Jak ktoś pół życia spędził w tej "branży", to cięzko się
                przekwalifikować. Kolejne "sensacje" o życiu gdzieśtam są dobrym powodem dla
                kolejnej misji kosmicznej za wielkie pieniądze, a więc utrzymują ludzi na
                stołkach. To nic, że po kilku latach oczywiste będzie, że to brednie i
                naciągane domysły. Przez te kilka lat dobrze sobie pożyjemy. Sukcesu w nauce
                nikt nie może zagwarantować. A żyć trzeba...

                Książka pt. Zakazana Archeologia jest ciekawa nawet poza dyskusją o samych
                znaleziskach. Bardzo ciekawe są właśnie opisane przez autorów mechanizmy
                kształtowania się poglądów naukowych. Mechanizm ulegania autorytetom znany jest
                we wszystkich dziedzinach nauki. Jeżeli człowiek nad czymś pracuje długi czas i
                nie ma efektów, to skończy się cierpliwość jego przełożonych czy osób
                finansujących badania. Jak pokazuje książka, w nauce zdarza się, że jeżeli
                efektów nie ma, to "trzeba dac im szansę". Jeżeli takie odkrycia przeczyłyby
                dorobkowi naukowemu osób, od których odkrywca zależy, są marne szanse, że w
                kolejnym sezonie otrzyma pieniądze na badania. Nikt nie będzie pozytywmnie
                opiniował finansowania badań, które mogą zagrozić jego pozycji w świecie nauki.
                A do tego poważne badania się sprowadzają - PIĘNIĘDZY.

                Tomek
                • Gość: piotrek Re: Zakazana Archeologia... IP: *.dhcp.mcphu.edu 11.03.01, 23:32
                  Tomku Przeciez wyniki tych badaniach im ciekawsze
                  tym szybciej sa weryfikowane przez inne laboratoria.
                  Pamietasz sytuacje z zimna synteza termojadrowa?
                  Reakcja jadrowa w "szklance wody" Niektprzy Polacy
                  bardzo szybko potwierdzili rewelacyjne wyniki ale wiele
                  najlepszych uniwersytetow mialo problemy i szybko sie
                  okazalo ze to ci co nie mogli potwierdzic rewelacji
                  prawidlowo wykonywali badania. To tylko przyklad.
                  Wyniki badan musza byc powtarzalne i weryfikowalne a
                  takze co najwazniejsze umozliwic wykonanie po nich
                  nastepnych badan bedacych ich kontynacja. Czesto
                  powinno sie dac cos na ich podstawie przewidziec jak np
                  w teorii wzglednosci. Dobrzy naukowcy sa szanowani
                  ale nie sa autorytetami nietykalnymi. Wrecz przeciwnie
                  wieksze autorytety sa chetnie atakowane. Przyklad
                  Einstein i mechanika kwantowa w ktora ten geniusz
                  wysmiewal. Jego slynne Bog nie gra w kosci. Oczywscie
                  ze oszustwa sie zdarzaja byc moze najwieksze
                  udokumentowane Paster i szczepionka przeciwko
                  wsciekliznie. On falszowal wyniki ale jego idea ktora na
                  sile chcial udowodnic byla prawdziwa i stanowila postep.
                  Falszerstwo wykryto a idee wykorzystano. Wielkim
                  krytykiem naukowcow i tworca wspolczesnego podejscia
                  do nauki jest Karol Poper. Jesli Cie interesuje jaki jest
                  jego ideal prowadzenia badan naukowych przeczytaj
                  jakas jego ksiazke. Znajdziesz tam wiele krytyki nauki
                  ale w dobrym a nie brukowym stylu.
                  Piotrek
          • Gość: Tomek Re: Zakazana Archeologia... IP: *.idg.com.pl 09.03.01, 10:03
            Słuchajcie,

            Nie jest tak, że chrześcijanie nie wierzą w istnienie
            zjawiska dostosowywania się organizmów do warunków
            zewnętrznych. Linia sporu z oficjalną nauką jest
            jednak bardziej finezyjna. Zmiany w organizmach
            żywych owszem, zachodzą i tak jak mówisz, nie da się
            temu zaprzeczyć. Nie zgadzam się jednak na wyciąganie
            z tego faktu wniosków o pochodzeniu człowieka. Na
            gruncie nauki (mam na myśli rózne poglądy naukowe -
            zarówno Twoje, jak i te reprezentowane przez autorów
            książki) pochodzenie człowieka jest zagadką. Na
            gruncie nauki, powtarzam. Nikt tu niczego nie
            udowodnił. Są pewne fakty, na podstawie których
            rzucane są przez naukowców pewne teorie.

            Reszta jest kwestią wiary. Wiary w Boga lub w coś
            innego, np. w teorię naukową. W tym miejscu spór
            staje się jałowy - ja nie udowodnię Ci istnienia Boga
            za pomocą nauki, Ty nie przekonasz mnie do teorii
            naukowej za pomocą argumentów religijnych.

            Jestem jednak ciekawy. Mówisz, że w swojej pracy jako
            archeolog widziałeś dziwne rzeczy. Co z nimi
            zrobiłeś? Powiedz. Wyparłeś ze świadomości? Badałeś
            dalej, czy uznałeś, że skoro nie pasują do ogólnie
            obowiązującej teorii, to nie ma co się tym zajmować?
            Tu jest ten słodki kawałek. Bardzo Cię proszę, napisz
            o tym w wolnej chwili.

            Pozdrowienia dla Wszystkich,

            Tomek
            • Gość: a Re: Zakazana Archeologia... IP: *.dhcp.mcphu.edu 09.03.01, 16:01
              Jesli podejdziesz w ten sposob do problemu Tomku to
              tak naprawde mozesz dojs do wniosku ze naukowo nic sie
              nie da udowdnic. Podobnie myslal Kartezjusz wyglaszajac
              swoje mysle wiec jestem.Uwazal ze mozna udowodnic tylko
              jedno istnienie mysli i wrazen ale skad sie biora
              wrazenia juz nie. Moze sa tylko wirtualnym kawalem.
              Kartezjusz nie znal wirtualnej rzeczywistosci ale
              przewidzial ze wszystko co go otacza moze byc
              zludzeniem. Od tamtego czasu poszukuje sie przejscia od
              pecherzyka mysli do swiata nazywa sie to problemem
              mostu kartezjanskiego.Nikomu sie to tak naprawde nie
              udalo. Kartezjusz probowal udowodnic istnienie Boga i
              to nie byle jakiego tylko dobrego Boga ktory nie
              oklamuje swoich stworzen. Jego dowod oczywiscie daje
              sie podwazyc. Niemniej jednak dla pewnych ludzi wiara w
              Boga ( anie dowod na jego istnienie) daje mozliwosc
              przejscia mostu kartezjanskiego i nadziei ze pewne
              rzeczy nie sa zludzeniem. Zauwaz ze nawet pamiec moze
              byc teoretycznie zmieniona.
              Nauka jednak posluguje sie bardzo waznym narzedzime
              racjonalizmem. Moze ktos kiedys zmieni pojecie
              racjonalizmu. Ale w tej chwili nauka bazujac na obecnym
              racjonalizmie nie moze sie odniesc do wszystkiego i
              moze byc to czasem problem w nauce. Zreszta teorie
              bardzo czesto sa tylko modelami. Zobacz na przykladzie
              Teoria Ptolomeusza potem Kopernika, Galileusza Newtona
              Einsteina. Czy teoria Einsteina jest kompletna? Kazda
              kolejna tlumaczy coraz wiecej faktow.
              Teoria ewolucji tez nie jest kompletna.

              Zadaj sobie tez pytanie w jakim celu zostala naprawde
              napisana ksiazka ktora czytasz. Moze znajdziesz tez
              czas zeby przeczytac na forum onet.pl Dyskusje dlaczego
              Daniken sie mylil?
              a
        • Gość: emetiC Tomciu... IP: *.icpnet.pl 24.04.01, 20:55
          A jak moj drogi chrzescijaninie odnosisz sie do "tajemnicy"
          autentycznosci...całunu turynskiego?
          Jak "Wierzysz"?
          czy to odbitka rezusa czy moze sredniowieczna mistyfikacja???
          zaloze sie ,ze dla Ciebie to autentyk.
          jak tego chcesz dowiesc?Sprawdziles?wąchałeś?Widziałes Wielki Wybuch???

          boli, nie?
    • Gość: Aśka Re: Zakazana Archeologia... IP: unknown, 212.244.40.* 14.03.01, 13:11
      Wasze wypowiedzi tchną sceptycyzmem. Jest taka ciekawa książka pt. "Bogowie,
      groby, uczeni", ukazuje ona jak często pewne teorie, czy fakty w przeszłości
      uważane za pewnik i ogólnie przyjęte okazywały się zupełną pomyłką. Dlatego
      uważam podobnie, że nie można ślepo wierzyć w to co zostało stwierdzone, ale
      tez uważam, że nie można bez zastanowienia odrzucać tego co wydaje nam się tak
      niezwykłe, że aż niemożliwe do przyjęcia przez nasze ciasne umysły. Należałoby
      przyznać, że istnieje wiele rzecz z przeszłości, które są conajmniej dziwne i,
      których obecnie nie jesteśmy w stanie racjonalnie wyjaśnić, jak np. istnienie
      wspomnianej mapy Pirreisa, czy potężne wizerunki zwierząt (ciągnące się
      kilometrami) w Ameryce Płd., istnienie tajemniczych szybów w Piramidzie
      Cheopsa, cywilizacja Majów. Ponadto uczeni, stale cofają się w czasie ustalając
      początki człowieka. Myślę, że wiara w Boga, czy teoria Darwina są równie
      absurdalne co sugestie Danikena. I zaznaczam, nie jestem zwolenniczką teori o
      przybszach z kosmosu, ale myślę, że należałoby spojrzeć nieco szerzej, ponieważ
      wiele teorii, które kiedyś były fanaberiami, dzisiaj stały się niezaprzeczalne.

      Z pozdrowieniami Aśka
      • Gość: Andrzej Re: Zakazana Archeologia... IP: *.ceramika.agh.edu.pl 15.03.01, 14:03
        Czasem brakuje mi już sił. Dezinformacja szerzona przez prasę, bezsensowne
        wydawnictwa książkowe mają ze zrozumiałych powodów psychologicznych szeroki
        oddźwięk społeczny. Aśka, na litość Boską, teoria Darwina i wiara w Boga są tak
        samo absurdalne? O czym Ty mówisz?!!! Co Ci odpowiedzieć?! Czy ty w ogóle wiesz
        o czym mówisz? Jestem pewien, że nie. A tak na marginesie mapy Piri Raisa
        zawierają coś tajemniczego tylko dla Danikena, dla fachowców - nie. Podobnie
        jak nic specjalnie tajemniczego nie ma w korytarzach piramid, figurach Nazca
        (Ameryka Pd.) czy w cywilizacji Majów. Coś chyba czytasz, więc nie chcąc
        zarzucić Cię tonami literatury naprawdę fachowej, wskażę Ci tylko jedną
        pozycję, która ostatnio się ukazała w wydawnictwie Prószyński i S-ka. To "Z
        powrotem na Ziemię". Znajdziesz tam wyjaśnienie wielu rzeczy, które uważasz za
        tak zagadkowe. Przeczytaj też "Niewczesny pogrzeb Darwina" S.J. Goulda (to
        wielka postać), to przestaniesz wygłaszać na niczym nie oparte zdania o teorii
        Darwina. Pozdrawiam!
        • Gość: Jorland Re: Zakazana Archeologia... IP: 192.168.1.150, 195.94.209.194, 195.94.192.* 29.03.01, 14:31
          Czytalem jakis czas temu "Zakazana archeologie". Zasadniczo mialem pozytywne
          wrazenia, wydala mi sie praca solidnie udokumentowana i przedstawiajaca wiele
          kulisow tzw. "naukowego myslenia", co niestety czesto sprowadza sie do
          naginania faktow do obowiazujacych koncepcji. Pojawily sie tu jednak zarzuty,
          ze wiele rzeczy autorzy po prostu zmyslili. Jesli to prawda nie byloby juz
          dobrze. Ale jakichs konkretnych kontrargumentow nie slyszalem. Natomiast na co
          innego zwroccie uwage. Przekrety - czasem grube - w antropologii zdarzaly sie
          nie raz, czego najslynniejszym przykladem to czlowiek z Piltdown. Padaja tu
          gladkie slowa o "fakcie ewolucji". Cale pomieszanie pojeciowe wynika, ze
          "ewolucja" jest pojeciem wieloznacznym. Teoria ewolucji nie jest oczywiscie
          zadnym "faktem" co wskazuje juz jej nazwa. To jest metafizyczny program
          badawczy, czy tez inaczej jest to paradygmat we wspolczesnej nauce. Ale to juz
          inna bajka.
          • Gość: piotrek Re: Zakazana Archeologia... IP: *.dhcp.mcphu.edu 29.03.01, 18:45
            Jak opisuje nawet dzisiaj wyborcza w archeologii jest
            relatywnie latwo stoworzyc mistyfikaty. Czy nie wydaje
            sie Wam ze ksiazka ta znajduje sie w drugim obiegu
            dlatego ze powazni ludzie nie chca sie skompromitowac
            bardziej niz National Geografic z tym fajnie poskladanym
            praptakiem?
            Piotrek
            • Gość: Jorland Re: Zakazana Archeologia... IP: 192.168.1.150, 195.94.209.194, 195.94.192.* 30.03.01, 15:32
              Gość portalu: piotrek napisał(a):

              &#62 Jak opisuje nawet dzisiaj wyborcza w archeologii jest
              &#62 relatywnie latwo stoworzyc mistyfikaty. Czy nie wydaje
              &#62 sie Wam ze ksiazka ta znajduje sie w drugim obiegu
              &#62 dlatego ze powazni ludzie nie chca sie skompromitowac
              &#62 bardziej niz National Geografic z tym fajnie poskladanym
              &#62 praptakiem?
              &#62 Piotrek

              Cos w tym jest. Jak by wygladalo np. przyznanie sie do tego, ze szacowne teorie
              od wielu lat pieczolowicie skladane opieraja sie w rzeczywistosci na bardzo
              kruchych podstawach? Sami rozumiecie prestiz, a przede wszystkim fundusze,
              fundusze na badania pozwalajace zajmowac sie dziedzina nauki powazana wlasnie
              przez to, ze grzebie w genezie ludzkosci. Nacisk jest taki, ze wyniki musza byc.
              A ze czasem sa troche na bakier z prawda, naciagane, czy podpierane
              falszerstwami? Coz to cena sukcesu... To juz lepiej uderzac w wysokie C i
              przedstawiac te teorie jako "niezaprzeczalne fakty", ignorujac propozycje innych
              interpretracji. Gdy "National Geographic" oglosil znalezienie "ogniwa
              posredniego" pomiedzy dinozaurami a ptakami zrobil sie wielki szum, gdy okazalo
              sie to falszerstwem sprostowania byly znacznie mniej medialne. Ostatnio takze
              okazuje sie, ze sypie sie tradycyjna antropogeneza, wygrzebywane fragmenty kosci
              na ktorych budowane sa cale gmachy teorii wskazuja, ze nasze drzewo
              filogenetyczne przypomina gesty krzak a nie jeden pien. Sprawa jest caly czas
              plynna, byc moze trzeba bedzie przeformulowac wiele dotychczas "niepodwazalnych
              faktow" z ewolucji czlowieka. Stad moje rozbawienie jak czytam o "faktach
              ewolucji". Fakty, ktore zmieniaja skore co kilkanascie lat? ;-) Lepiej trzymac
              sie ziemi i mowic jasno, ze to tylko teorie, pewne koncepcje, ktore moga w
              przyszlosci okazac sie bledne.
              • Gość: piotrek Re: Zakazana Archeologia... IP: *.dhcp.mcphu.edu 31.03.01, 15:24
                Ale wyszla karykatura mojej wypowiedzi. Przyklad z
                praptakiem pokazuje wlasnie doskonale jak dziala
                prawdziwa archeologia. National Geographic cos
                opublikowal i bardzo szybko prestizowe czasopismo
                naukowe opublikowalo wyniki prac weryfikujacych sensacje
                z National. Nikt nie trzyma sie falszerstw nawet jesli
                stanowia one argument dla jakiejs teorii.
                Powazne materialy jak np Calun turynski byly poddawane
                skrupulatnym analizom. Nauka nie boi sie analizowac tego
                typu fenomeny.
                Mysle ze faktami nazwac mozna w archeologii np
                znaleziska ktorych autentycznosc potwierdzono dostepnymi
                w tej chwili metodami.Nie mozna sie o to spierac bo ktos
                by musial podac nowa definicje faktu. Interpretacje tych
                faktow maja niekiedy w teorii ewolucji charakter
                spekulacji bo w rekach ewolucjonistow te fakty
                przypominaja niejednokrotnie poszlaki a nie dowody.
                Spekulacja nazwalbym np proby pokazania jak Homo Sapiens
                wyeliminowali z terenow dzisiejszej Francji
                Neandertalczykow. Ale fajnie sie takie spekulacje
                oglada.
                Dowodow jednak na teorie ewolucji nie brakuje. Pan
                Jordan moze podawac nowa informacje o tym ze drzewo
                filogenetyczne pochodzenia czlowieka sie zmienia. Ale te
                nowe znaleziska to kolejne dowody na to ze takie drzewo
                filogenetyczne istnieje.
                Piotrek
              • Gość: anmal Re: Zakazana Archeologia... IP: *.*.*.* 17.04.01, 22:32
                Szanowny Panie Jorland. Dyskutować w sposób dowolny można o literaturze pięknej
                ale nie np. o biologii czy fizyce. Można oczywiście podważać wszystko na
                zasadzie własnego JA. Mimo to zupełnie niezależnie od naszych poglądów ewolucja
                jest jednak faktem i to UDOWODNIONYM. Ja dobrze wiem, że są kreacjoniści i
                zaraz Pan mi ich argument wyciągnie. Cóż, są także ludzie, którzy czekają na
                przylot statku kosmicznego, który zabierze ich do lepszego świata (pamięta Pan
                tą sektę w Stanach?), ludzie (jak minister zdrowia RPA, która jeszcze w 2000
                roku negowała fakt związku HIV z AIDS), którzy w imię obrony swoich poglądów
                wygłoszą dowolne tezy). Dyskutować można tylko o mechanizmach ewolucji bo ten
                temat ma wiele jeszcze niejasności. Próbując odrzucać ewolucję zamyka Pan oczy
                na nieprawdopodobną wprost ilość zgromadzonych faktów i dowodów.
                • Gość: Jorland Re: Zakazana Archeologia... IP: 192.168.1.* / *.niedziela.pl 23.04.01, 16:14
                  Szanowny Panie anmal! Dziekuje za Panska troske o moje przekonania, jednak
                  chcialem zauwazyc, ze powtarzanie w nieskonczonosc zaklec o "fakcie ewolucji"
                  jeszcze nie przesadza jej prawdziwosci. Nic nie pisalem o kreacjonistach takze
                  nie wiem dlaczego wyciaga Pan ten argument w stosunku do mnie. Pisalem
                  natomiast o Popperze, ktory zarzucil teorii ewolucji, ze jest metafizycznym
                  programem badawczym (dla przypomnienia: Popper nie byl kreacjonista, ale jednym
                  z wybitnejszych filozofów nauki). Zgadzam sie z Panem, ze wierzyc mozna w rozne
                  rzeczy, nawet wbrew faktom i zdrowemu rozsadkowi. Jedna z form takiej
                  nieracjonalnej wiary jest nazywanie teorii faktem. Teoria jest teoria, a fakt
                  jest faktem, chyba, ze proponuje Pan inne znaczenia tych slow. Zgadzam sie
                  rowniez, ze w modelu ewolucyjnym jest jeszcze sporo zagadek do rozwiazania.
                  Roznica miedzy nami jest taka, ze rowniez dopuszczam mozliwosc falszywosci
                  calej koncepcji, nie tylko jej elementow. To jest stanowiskjo niedogmatyczne,
                  bardziej otwarte, w przeciwienstwie do Panskiego dogmatyzmu przesadzajacego z
                  gory mozliwe rezultaty. Czyzby tylko sama MOZLIWOSC tego, ze teoria ewolucji
                  moze okazac sie niewystarczajaca wprowadza Pana w taki emocjonalny ton? A gdzie
                  akademicka wolnosc badan i rozwazan? A gdzie tworcza swoboda? Gdyby przyjac
                  Panska postawe obawiam sie, ze np. ciezko byloby zdemaskowac oszustwo z
                  Piltdown, skoro potwierdzalo ono "fakt ewolucji". Odkryc potwierdzajacych fakty
                  nie trzeba przeciez kwestionowac. Stad moja zacheta do niezaleznosci myslenia i
                  sadow. Mysle, ze zgodzi sie Pan, ze moze wyjsc nam to tylko na zdrowie. Klaniam
                  sie.
                  • Gość: anmal Re: Zakazana Archeologia... IP: *.*.*.* 24.04.01, 19:12
                    Szanowny Panie Jorland, zupełnie nie zgadzam się z Pana rozumieniem teorii
                    (zresztą takze logicy by się z nim nie zgodzili). Nie zgadzam się także z tym
                    co Pan pisze na temat oszustwa z tzw. czaszką z Piltdown. Nie zgadzam sie także
                    z Pana rozumieniem prawa do własnego zdania. Widzi Pan czasem jednak musimy się
                    pogodzić ze zdaniem innych i dotyczy to w takim samym stopniu Pana jak i mnie.
                    Poprostu na czymś się nie znamy i musimy być ostrożni w wygłaszaniu własnego
                    zdania. Proponuję siegnąć do R. Fortey "Życie, nieautoryzowana biografia", P.
                    Ward "Kres ewolucji", R. Dawkins "Samolubny gen", J.D. Macdougall, "Krótka
                    historia Ziemii", S.J.Gould "Dzieje życia na Ziemii", S.J. Gould "Przedwczesny
                    pogrzeb Darwina", "Idee, które kształtowały świat" - praca zbiorowa, G.G.
                    Simpson "Kopalny zapis historii życia". Mogę Panu podać więcej, dużo więcej
                    tytułów, ale wybrałem te dość popularne. Widzi Pan w matematyce mówi się np o
                    teorii mnogości, ale to nie jest powód by teorię mnogości uważać za wątpliwą
                    dlatego, ze nazywa się ją teorią. W fizyce ma Pan teorię wielu ciał (mniejsza z
                    tym czego dotyczy, chociaż służę szczegółami)- zapewniam Pana, że nikt nigdy
                    jej nie obali, nawet za 100 000 lat - chociaż to teoria. Popper? No cóż był
                    jednym z największych filozofów XX wieku. Kwestionował rozumowanie indukcyjne i
                    przegrał. Filozofia nie jest najlepszym wsparciem dla współczesnej wiedzy
                    przyrodniczej. Już nie, proszę poczytać luminarzy współczesnej nauki, laureatów
                    Nobla Feynmanna, Wheelera, Ledermana, Weinberga i wielu wielu innych.
                    Ukłony - anmal
                    • Gość: Jorland Re: Zakazana Archeologia... IP: 192.168.1.* / *.niedziela.pl 25.04.01, 10:09
                      Szanowny Panie anmal. Zaiste mocno byłbym zdziwiony, gdyby zgodziłby się Pan w
                      jakimś punkcie ze mną. Chociaż nie, w jednej kwestii sprawa jest jasna,
                      mianowicie owszem, korzystajmy z osiągnięć innych. Nie bezkrytycznie dodałbym.
                      Dziekuję za listę lektur wartych polecenia. Wiekszość z nich znam, dodałbym do
                      tego jeszcze prace Dawkinsa "Ślepy zegarmistrz", "Wspinaczka na szczyt
                      nieprawdopodobieństwa" oraz pozycje rodzimych koryfeuszy ewolucjonizmu jak
                      Sabath, Łomnicki czy Szacki. W pewnym sensie rozumiem Pana zaskoczenie moim
                      sceptycyzmem. Teoria ewolucji od dawna przedstawiana jest jako "wspaniałe
                      osiagnięcie myśli ludzkiej", "największy sukces nauki", "genialny dorobek
                      ludzkości pozwalającej osiagnąc jej samoświadomość" etc. Stąd ktoś kto ośmiela
                      się kwestionować to cudo podejrzewany jest w najlepszym razie o kwestionowanie
                      faktów (podobnie jak kwestionowanie tego, że Ziemia jest okrągła), w najgorszym
                      zaś kierowany do psychiatry. Pozwoli Pan, że zachowam odmienną opinię na temat
                      faktografii popierającej ewolucjonizm. Oprócz wielkiego zadęcia dostrzegam tu
                      niestety mnóstwo pomysłowych hipotez mających za zadanie odtłumaczać niewygodne
                      fakty, zbyt wiele teoryjek ad hoc dostosowujących na bieżąco ewolucjonizm do
                      "anomalii" czy odkryć niezgodnych z ewolucyjnymi przewidywaniami, zbyt wiele
                      nietestowalnych modeli "ewolucji" - tak jakby sama możliwość wyobrażenia sobie
                      procesu ewolucyjnego była wspaniałym argumentem popierającym ten proces. Nie
                      przekonuje mnie Pańska analogia z teorią mnogości. Dlaczego nie napisał Pan o
                      teorii strun, czy niektórych teoriach kosmologicznych? Czy maja taki sam status
                      jak teoria ewolucji? Jeżeli moga one w pewnym momencie zostać zarzucone i
                      zastąpione lepszymi, to nie widzę powodu by rozpinać jakiś specjalny parasol
                      ochronny nad teorią ewolucji. Pańskie powoływanie się na "fakt ewolucji" to
                      raczej argument psychologiczny, podobnie jak argumentowanie, że "większość
                      naukowców popiera ewolucjonizm!". Popiera, fakt, ale kiedyś też przeważająca
                      liczba naukowców popierała geocentryzm, też im się w głowie nie mieściło, że
                      może być on kiedykolwiek podważony. Pańska krytyka Poppera także jest
                      zrozumiała. Facet, który wywalił kawę na ławę musiał się narazić propagatorom
                      ewolucjonizmu i znalazł się na cenzurowanym. Tym niemniej warto poznać
                      merytopryczną stronę jego zarzutu. Powoływanie się przez Pana na indukcjonizm
                      trąci niestety myszką. Jest on z logicznego punktu widzenia nie do utrzymania w
                      nauce. Sugeruję zapoznać się z jakich to powodów Kopernik zakwestionował
                      geocentryzm. Będzie Pan zaskoczony. Metafizykę w nauce częściowo zrehabilitował
                      już Popper, rozwinął to Mehlberg, natomiast zwieńczyli tacy wybitni metodolodzy
                      nauki jak Lakatos i Kuhn. Także zupełnie nie rozumiem Pańskiego stwierdzenia,
                      że "Popper przegrał". Nie, jego znane kryterium felsyfikacji jest cały czas
                      uznawane przez wielu wybitnych naukowców. A, że obraca się ono przeciw teorii
                      ewolucji? Cóż, sam Pan pisał, że czasem musimy przyjmować niewygodne dla nas
                      fakty i opinie. Ukłony.
                      • Gość: anmal Re: Zakazana Archeologia... IP: *.*.*.* 25.04.01, 16:36
                        Szanowny Panie Jorland, ależ świadomie nie napisałem o teorii strun właśnie
                        dlatego, aby pokazać, że są conajmniej dwie grupy uporzadkowanych zespołów
                        pewnych zależności, które nazywamy teoriami. Do jednej należą właśnie teorie
                        takie jak teoria mnogości a do drugiej takie jak teoria strun. Falsyfikacja
                        teorii mnogośći jest absurdalna, Falsyfikacja teorii strun jest oczywiście
                        możliwa. Problem w tym do której grupy teorii należy teoria ewolucji. Widzę, że
                        zna Pan literaturę, zatem nie może mieć Pan wątpliwości co do tego, że żadna
                        licząca się szkoła naukowa na świecie nie przeciwstawia się ewolucji jako
                        obiektywnemu faktowi (zwracam uwagę, że lokalnie np. dla muszki Drosophila
                        ewolucja jest poprostu udowodniona i nie ma co dyskutować nad wynikami
                        doswiadczeń, które prowadzilo wielu i sprawdzalo wielu). Nie biorę oczywiście
                        pod uwagę ustawicznych ataków na tą teorię, na które porywa się wielu ludzi z
                        powodow ideologicznych a nie merytorycznych. Widzi Pan np. prawa przyrody,
                        takie jak powiedzmy prawo zachowania energii nie są udowodnione, a jednak
                        nikomu poważnemu nie przychodzi do głowy zaprzeczać temu prawu. Wreszcie
                        chciałbym powtórzyć - merytoryczny wkład filozofii do wiedzy przyrodniczej jest
                        conajmniej wątpliwy. Poznanie świata za pomocą samego rozumu jest raczej
                        ciekawostką niż czymś co ma faktyczne znaczenie. Zdaję sobie sprawę, że Pana
                        zdenerwuję jednak napiszę i to: pogląd filozofów na teorię ewolucji i na nauki
                        przyrodnicze tak naprawdę nie ma najmniejszego znaczenia. Nauki przyrodnicze
                        badają świat, wykonują doświadczenia, wyciągają wnioski z obserwacji i jeśli
                        zachodzi taka potrzeba weryfikuje się opinię. Na podstawie doświadczeń, a nie
                        opinii filozofów. To paleontolodzy, biolodzy, chemicy, fizycy muszą
                        rozstrzygnąć problem ewolucji. Nie filozofowie. Falsyfikacja i sceptycyzm w
                        stosunku do wszystkiego muszą mieć swoje granice. Czasem do niczego to nie
                        prowadzi. Ewolucję (jako ogólną zasadę w Przyrodzie) potwierdza dosłownie
                        wszystko (nie mowię o szczegółach). Nie ma poprostu niczego lepszego i nie
                        będzie tak jak nie ma alternatywy dla zasady zachowania energii.
                        Wracam na chwilę do wątku o "Zakazanej archeologii" - od tego dyskusja się
                        zaczęła. Ta książka podaje właśnie wiele "faktów", ktore nigdy nie miały
                        miejsca. Niestety ale to są najczęsciej argumenty przeciwników teorii ewolucji
                        (nie mam na myśli w żadnym wypadku Pańskich argumentów). Kubek żelazny
                        znaleziony w węglu karbońskim ma zdaniem autora książki... mniejsza z tym.
                        Absurd tego argumentu rzutuje na całe dzieło. Idiotyczne i bez sensu.
                        Nie jest moim zamiarem przekonywać Pana do słuszności teorii ewolucji. Ta
                        teoria broni się sama i fakt, ze ktoś jej nie akceptuje tak naprawdę dla niej
                        także nie ma znaczenia. Pana przykład z Kopernikiem - i tak by się okazało, że
                        to Słońce jest w centrum Układu, bez żadnej filozofii, bez żadnych
                        filozoficznych przemyśleń - wystarczylo interpretować fakty. Wczesniej czy
                        później ktoś musiał to zrobić. I co? czy mamy teraz wątpić w teorię
                        heliocentryczną? Przecież i pod tą nazwą można ją spotkać. Ziemia nie była w
                        centrum Układu Słonecznego mimo, że ludzie tak sądzili. Ziemia nadal jest na
                        swoim miejscu, które teraz i po wsze czasy zgadzać się będzie z naszym
                        aktualnym wyobrażeniem (no przynajmniej 5 miliardów najbliższych lat). Ukłony i
                        pozdrowienia. Anmal

                        P.S. Pisze Pan, że mój argument trąci myszką. Zgoda. Dodam wobec tego - wiele z
                        tego co pisał Popper i Kuhn także trąci myszką, oni wielu rzeczy nie wiedzieli,
                        które wiadomo dziś. I proszę nie przeceniać wpływu Poppera na naukową teorię
                        ewolucji. Jest żaden. Przykro mi.
                        • Gość: Jorland Re: Zakazana Archeologia... IP: 192.168.1.* / *.niedziela.pl 26.04.01, 10:06
                          Szanowny Panie anmal. Niestety swoją analogię teoria ewolucji-teoria mnogości
                          nie poparł Pan żadnymi argumentami. Sugeruje Pan tylko, że należy ona do tej
                          samej "klasy". Ale sugerowanie to za mało przydałaby się także solidna
                          argumentacja. Póki co więc przyjmuję stanowisko, że teoria ewolucji należy do
                          tej samej kategorii co teoria strun i niektóre teorie kosmologiczne, które mogą
                          zostać w miare kolejnych odkryć zarzucone. I o to chodzi. Natomiast zaklinanie
                          mnie argumentacją w rodzaju, ze "większość szkół naukowych akceptuje
                          ewolucjonizm jako fakt" jest mało skuteczne. Pisałem już, że jest to słaby -
                          psychologiczny - argument. To, że kiedyś prawie wszyscy naukowcy akceptowali
                          geocentryzm jako fakt nie zmieniało istoty rzeczy, że to jednak Ziemia krąży
                          wokół Słońca. Natomiast podawanie przykładu z muszkami owocowymi Drosophila
                          jest co najmniej niefortunne. Właśnie badania te swiadczą jak teoria ewolucji
                          jest na bakier z faktami. Przez kilkadziesiąt lat badań genom tych muszek
                          szatkowano promieniowaniem i badano efekty. W laboratorium więc niejako
                          "przyspieszano" i intensyfikowano proces, który zachodzi w srodowisku
                          naturalnym. Z jakim efektem? Żadnym. Nie stwierdzono żadnego makroewolucyjnego
                          przejścia, większość mutacji była szkodliwa, wydaje się, że istnieje bariera
                          pomiędzy rodzajami, którą żadne mutacje nie są w stanie pokonać. Przyznam się
                          również, że mocno zaskoczyło mnie Pańskie stwierdzenie, że "prawo zachowania
                          energii nie jest udowodnione". Skoro nie jest udowodnione to na jakiej
                          podstawie przyjmuje się prawdziwość tego prawa? Przez wiarę? Przez stwierdzenie
                          "bo tak ma być i koniec dyskusji"? Imputuje mi Pan pogląd, że chcę zastąpić
                          badania chemików, fizyków, biologów przez rozwazania filozofów. Nic takiego nie
                          stwierdziłem, przyjmuję więc ten Pański zabieg jako ustawianie oponenta do
                          bicia. Skoro trudniej skrytykować jego właściwe poglądy, robi Pan ich
                          karykature aby łatwiej można było je ośmieszyć. Co do "Zakazanej archeologii"
                          pisałem już przy pierwszych wpisach, że jeśli autorzy świadomie dopuścili się
                          manipulacji faktami to nie ma dla tego żadnego wytłumaczenia. Pisałem również,
                          że jak dotychczas nie spotkałem się z merytorycznym udokumentowaniem tych
                          fałszerstw, czy też rzekomych fałszerstw. Natomiast nie zmieniam swej opinii w
                          kwestii, że książka ta doskonale ilustruje jak teoria ewolucja potrafi
                          niekorzystnie wpłynąć na wyniki badań, jak wykrzywia ona patrzenie na te
                          wyniki. Ogólna stosowana zasada jest nastepująca: ewolucja jest prawdziwa, więc
                          szukajmy świadectw ją potwierdzających. Skoro znajdujemy takie świadectwa więc
                          teoria ewolucji jest prawdziwa. To, że jest to argumentacja w błędnym kole
                          jakoś do niewielu dociera. To jak silne potrafi być ciśnienie na znajdowanie
                          kolejnych "świadectw ewolucji" niech zilustruje fakt, że przy tzw. człowieku z
                          Nebraski na podstawie znalezionego jednego zęba świni potrafiono do tego zęba
                          dolepić całą imaginację reszty człowieka. I mamy kolejny "fakt ewolucji"!
                          Próbuje Pan bagatelizować przykład z Kopernikiem zdając sobie sprawę, że jest
                          on bardzo niewygodny dla Pańskiego stanowiska. Pisze Pan, że "i tak by to ktoś
                          odkrył". Pewno, że kiedyś by to ktoś odkrył, ale tak się składa, że odkrył to
                          akurat Kopernik. I fakt, że kierował się przede wszystkim argumentacją
                          filozoficzną a nie naukową jest jakże znamienny. To właśnie obrońcy
                          geocentryzmu jak Tycho de Brahe argumentowali znacznie bardziej naukowo i w
                          oparciu o wyliczenia zjawiska paralaksy. W tym okresie ówczesne instrumenty nie
                          pozwalały zaobserwować tego zjawiska uznano więc, że teoria Kopernika jest
                          sfalsyf
                • Gość: piotrek Re: Zakazana Archeologia... IP: *.dhcp.mcphu.edu 25.04.01, 17:16
                  Nie chce sie wtracac ale mam dziecinne pytanie do
                  Pana Jordana. Jesli nie ma ewolucji to co???? To chyba
                  jakas zabawa semantyczna to co Pan proponuje.
                  Piotrek
                  • Gość: Jorland Re: Zakazana Archeologia... IP: 192.168.1.* / *.niedziela.pl 26.04.01, 13:13
                    Gość portalu: piotrek napisał(a):

                    &#62 Nie chce sie wtracac ale mam dziecinne pytanie do
                    &#62 Pana Jordana. Jesli nie ma ewolucji to co????

                    O co Pan właściwie pyta? O jaką ewolucję? Kosmologiczną? Biologiczną? A jeśli
                    ewolucjonizm nie jest prawdziwy to co ma być? Nic, po prostu stwierdzi się, że
                    niektóre postulaty ewolucjonizmu są nieprawdziwe i trzeba szukać innych. Nie
                    rozumiem skąd nieraz histeryczny ton przy podważaniu niektórych twierdzeń teorii
                    ewolucji, u niektórych widać nawet postawę typu "teoria ewolucji umiera ale nie
                    poddaje się!".

                    &#62 To chyba
                    &#62 jakas zabawa semantyczna to co Pan proponuje.

                    Niech Pan to nazwie jak Pan chce. Na niewiarę żaden argument nie pomoże, zawsze
                    mozna powiedzieć, że kwestionowanie ewolucjonizmu to objaw jakiejś umysłowej
                    aberracji.

                    &#62 Piotrek

                    Kłaniam się, Jorland
                    • Gość: PiotrII Re: Zakazana Archeologia... IP: 217.99.208.* 26.04.01, 19:03
                      Szanowni Dyskutanci!
                      Chciałbym i ja zabrać głos w tej dyskusji. Na samym
                      początku napiszę, że jestem biologiem - co gorsza
                      biologiem neodarwinistą (ale czy można być np.
                      astronomem ptolemeikiem?). Zawsze, gdy jestem światkiem
                      kolejnej zażartej dyskusji poświęconej teorii ewolucji,
                      jestem zdziwiony. Uważam bowiem, że znajomość struktury
                      kwasów nukleinowych, ich mechanizmu replikacji,
                      mechanizmu powastawania białek i ich roli w maszynerii
                      życia i fakt funkcjonowania tego wszystkiego w świecie
                      o ograniczonych zasobach wymusza istnienie
                      darwinowskiego sposobu ewolucji - czy to nam się
                      podoba, czy też nie. Negowanie tego to tak jakby nagle
                      w ekonomii pojawił się geniusz twierdzący, że
                      niezależnie od przychodu narodowego wysokość płac jest
                      całkowicie dowolna i można je dowolnie ustalać. Celowo
                      przytoczyłem tutaj niezbyt oryginalny przykład z
                      ekonomii, aby pokazać iż nie tylko w darwiniźmie mamy
                      do czynienia ze światem ograniczonych zasobów i że
                      aparat modelowy jest całkiem wypróbowany również w
                      dziedzinie innych nauk. Struktura DNA, mechanizm
                      replikacji - z możliwością powstania błędów - to nie są
                      wydumane akademickie teorie - to są potwierdzone
                      doświadczalnie teorie naukowe i każdy, kto chciałby je
                      obalić musi zapropoponować teorię LEPSZĄ. Tak było
                      przecież z wielokrotnie tu przytaczaną teorią
                      kopernikańską - wyparła Ptolemejski obraz świata, nie
                      dlatego że był fałszywy - teoria Kopernika nie
                      wyjaśniała położeń ciał niebieskich dokładniej, ona
                      robiła to prościej - czyli aby zrezygnować ze starej
                      teorii należy zaproponować nową, lepszą. Dlatego proszę
                      wszystkich krytyków teorii ewolucji o zaprezentowanie
                      tych lepszych, alternatywnych teorii.
                      • Gość: Jorland Re: Zakazana Archeologia... IP: 192.168.1.* / *.niedziela.pl 27.04.01, 16:50
                        Jako kontestator teorii ewolucji (czy raczej sposobu myślenia uzywanego dla jej
                        uzasadniania) zostałem wywołany przez Pana PiotraII do tablicy z pytaniem o
                        alternatywną koncepcję. Na początek wyjaśnienie. Wiele osób zakłada, ze
                        darwinizm MUSI być prawdziwy ponieważ nie istnieje żadna alternatywna
                        koncepcja. Przypomina to myślenie, że oskarżony nie może przedstawić swego
                        alibi dopóki nie wskaże innego oskarżonego. Nie rozumiem dlaczego niektórzy
                        boją się jak diabeł święconej wody jasno stwierdzić słabości ewolucjonizmu.
                        Przyznanie się do niewiedzy w nauce nie jest przecież niczym wstydliwym. Fizycy
                        bez żenady postulują istnienie ciemnej materii, którą pośrednio obserwują nie
                        mając pojęcia czym to to jest. Jasne postawienie sprawy, że pewne procesy jak
                        dotychczas wymykają się nauce byłoby o wiele lepsze, niż upieranie się, że
                        wiemy, podczas gdy w rzeczywistości co najwyżej domyślamy się. Fakt przyznania
                        się, że aktualna koncepcja ma poważne braki - oglednie mówiąc - powoduje u
                        niektórych gęsią skórkę. Bezzasadnie, bo otworzyłoby to mozliwości poszukiwań w
                        kierunkach dziś uważane za nieowocne. Być może należałoby postulować istnienie
                        innych mechanizmów, które nauka jeszcze nie odkryła (bo odkryć nie może ze
                        względu na obowiązującą metodologię), być może należałoby ponownie poważnie
                        rozwazyć koncepcje witalistyczne i kreacjonistyczne. Wiem, wiem, że uśmiechnie
                        się Pan na to moje dictum z politowaniem, bo przecież "teoria ewolucji to
                        fakt". Przypuszczam, że dyskusja czy teoria ewolucji jest prawdziwa jest
                        absolutnie bezcelowa. Odpowie mi Pan najpewniej, że neodarwinizm jest
                        najlepszym wyjasnieniem naukowym, jakie mamy, to zaś oznacza, iż jest on
                        najlepszym przybliżeniem prawdy. Przyzna Pan także pewnie, że każdą teorię da
                        się ulepszyć i że nasze zrozumienie ewolucji może stawać się pełniejsze.
                        Natomast kwestionowanie "prawdziwości" samej teorii ewolucji uważa Pan
                        najpewniej za nonsens. Skoro bowiem ewolucja przyrodnicza jest wyjaśnieniem
                        zjawiska życia, to nie da się pomyśleć, że życie nie udowadnia jej
                        prawdziwości. To, że jest to podejście filozoficzne tego juz Pan najpewniej nie
                        widzi. Reguły procedury naukowej zostały tak ustalone by wykluczyć opozycyjne
                        punkty widzenia. Wnioski naukowe mozna wtedy bałamutnie przedstawić jako
                        odrzucenie argumentów, które w rzeczywistości wykluczono z rozważań na samym
                        początku. W ten sposób "teoria ewolucji" staje się programem szukania dowodów
                        "za" i tłumaczenia dowodów "przeciw". Prawdziwości koncepcji jako takiej nikt
                        poważnie nie rozważa. Ale, ale zapędziliśmy się. zaczęło się o "Zakazanej
                        archeologii, kończy się na metodologii i filozofii. Kłaniam się.
                        • Gość: piotrek Re: Zakazana Archeologia... IP: *.dhcp.mcphu.edu 28.04.01, 19:21
                          Przylaczam sie do Piotra II z pytaniem co Pan Jorland proponuje w zamian. To
                          zreszta mialem na mysli pytajac jesli nie ewolucja to co. Jak Pan Jorland
                          zamierza wyjasnic tysiace!! obserwowalnych mechanizmow procesow inaczej. Teoria
                          ewolucji tlumaczy je doksonale. Co Pan Jorland wlasciwie podwaza? Czy podwaza
                          Pan ze ludzie np maja swoich genetycznych przodkow wsrod ssakow naczelnych?
                          Czy podwaza Pan fakt ze organizmy dostosowuja sie do srodowiska aby przetrwac?
                          Przeciez ewolucja trwa na naszych oczach np bakterii ktore nabywaja
                          lekkoopornosc. Proces przeprowadzania komorek prawidlowych w nowotworowe jest
                          procesem ewoluyjnym. Najczesciej prawidlowa komorka po serii mutacji (ktore
                          musza wystapic w pewnej konkretnej sekwencji) staje sie komorka nowotworowa.
                          Przeciez w kazdej chwili DNA ulega mutacji presja selekcyjna sprawia jednk ze
                          tylko niektore mutanty sa w stanie przetrwac. Mam tu ciagle na mysli proces
                          transformacji nowotworowej. Podobnie czasem w trakcie leczenia nowotworow.
                          Dlaczego ptaki na niektorych wyspach Polinezji stracily skrzydla? Czy istnieje
                          drzewo filogenetyczne pochodzenia czlowieka? Moze te pytania wydadza sie komus
                          smieszne, ale obawiam sie ze ta dyskusja zabrnela na takie wyzyny ze o prostych
                          sprawach zapomniano. Niestety Pan Jorland mimo calej elekwencji naprawde nie
                          odpowiedzial co proponuje w zamian. Bardzo tez prosze zeby zechcial powiedziec
                          co wlasciwie podwaza.
                          Piotrek
                          • Gość: PiotrII Re: Zakazana Archeologia... IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 29.04.01, 20:21
                            Cześć wszystkim!
                            Przykład z leukocytami i patogenami - to świetny
                            przykład - selekcja klonalna w układzie immunologicznym
                            to dobry przykład ewolukcji dokonującej się na naszych
                            oczach - a koewolucja patogen (jakiś szybko mutujący
                            np. retrowirus) - żywiciel? W którą stronę? A może
                            choroby to kary z nieba? A jak się to ma do tezy o
                            dobroci Boga? Kompletne wyjaśnienia proszę, nie wykręty.
                          • Gość: Jorland Re: Zakazana Archeologia... IP: 192.168.1.* / *.niedziela.pl 01.05.01, 12:34
                            Szanowny Panie Piotrze, najwyraźniej przecenia Pan zarówno moją elokwencję jak
                            i możliwości perswazyjne skoro sądzi Pan, że w kilku zdaniach będę w stanie
                            przedstawić alternatywę dla darwinizmu. Wspominałem już, że być może trzeba
                            będzie rozważać dzialanie innych mechanizmów, które nauka jeszcze nie odkryła,
                            bądź należy rozwazyć poważnie teorie kreacjonistyczne. Jeśli jest Pan
                            zainteresowany tematyką mogę zasugerować kilka tytułów solidnie prezentujących
                            problem. Pyta Pan również co tak naprawdę podważam. Myślałem, że jest to jasne
                            z moich wcześniejszych wpisów, tym niemniej powtórzę: podważam sposób
                            sformułowania teorii ewolucji, sposób aktualnie obowiazujący we współczesnej
                            nauce. Chodzi zasadniczo o to, że ewolucjonizm jest metafizyką ubieraną w
                            naukowe ciuszki. W ten sposób system metafizyczny bałamutnie przedstawia się
                            jako orzeczenia "nauki". Zapyta teraz Pan pewnie o uzasadnienie tego pogladu.
                            Otóż o teorii ewolucji jako systemie metafizycznym mówił już Karol Popper.
                            Chodziło mu o to, że teoria ewolucji jest tak sformułowana, że nie jest
                            sprawdzalną teorią naukową, jest teorią nietestowalną, a więc i
                            niefalsyfikowalną. Natomiast teorie niefalsyfikowalne nie są teoriami naukowymi
                            we właściwym tego słowa znaczeniu, są to teorie metafizyczne. Popper pisał:
                            "Dlatego jest zaskakujące, że niektórzy współcześni darwiniści sami formułują
                            tę teorię w taki sposób, że staje się ona tautologiczna: że te organizmy, które
                            zostawiają więcej potomstwa, zostawiają więcej potomstwa. C.H. Waddington
                            powiedział gdzieś nawet (i broni tego poglądu w innych miejscach), że "dobór
                            naturalny (...) okazuje się być tautologią". Jednakże Waddington przypisuje w
                            tym samym miejscu tej teorii "olbrzymią moc wyjaśniania". Jako, że wyjaśniająca
                            moc tautologii jest równa zeru, cos musi byc tutaj nie w porządku". Jako teoria
                            niefalsyfikowalna teoria ewolucji spełnia więc kryteria pseudonauki. Niech Pan
                            weźmie pod uwagę następujace "naukowe" wyjaśnienia. Od tajemniczego wspólnego
                            przodka ssaków rozwinęły się tak różne formy jak nietoperz, wieloryb, mysz i
                            człowiek. Jak to się stało? Banał: przypadkowe mutacje w genotypie i dobór
                            naturalny odcedzający udane mutacje. Mamy więc wpaniały sukces ewolucji. A dla
                            odmiany żywe skamieliny, które przetrwały miliony lat niezmienione? Banał:
                            czynniki środowiskowe nie pozwalały im ewoluować. Mamy więc kolejny wspaniały
                            sukces ewolucji. Od wspaniałych sukcesów ewolucjonizmu po prostu nie ma
                            ucieczki! Niezależnie więc od empirycznych przewidywań wszystko "potwierdza
                            fakt ewolucji". Podobnie jak podobieństwa w sekwencjach genomu pomiędzy
                            organizmami mają być dowodem na prawdziwość ewolucjonizmu. A czego dowodem dla
                            odmiany są różnice w sekwencjach genomu? No jak Pan myśli czego? Niech Pan
                            zapyta Pana PiotraII. Ponieważ teoria ewolucji jest więc niefalsyfikowalna, z
                            definicji więc nie można jej podważyć przytaczając fakty. Każdy fakt zostanie
                            odpowiednio odtłumaczony i stanie sie kolejnym dowodem potwierdzajacym
                            ewolucjonizm. Ale teoria która tłumaczy wszystko tak naprawdę nie tłumaczy
                            niczego. Podważyć teorie ewolucji można więc na poziomie na jakim ona sama się
                            znajduje, czyli metafizyki. (Dla precyzji: metafizyczny i nietestowalny jest
                            rdzeń teorii ewolucji, jej sedno. Rdzeń ten generuje juz podteorie, które mogą
                            być testowalne). Mam nadzieję, że odpowiedziałem Panu choc w części na Pańskie
                            pytania, kłaniam się.
                            • Gość: piotrek Re: Zakazana Archeologia... IP: *.dhcp.mcphu.edu 01.05.01, 20:12

                              Panie Jorlandzie. Musze Panu przyznac ze mam bardzo duzo sympatii dla Poppera.
                              W 2000 roku w Londynie odbyl sie okrogly stol Nauka i Filozofia. Szkoda ze tam
                              nie bylo Poppera bo musze przyznac ze filozofowie slabo bronili swojej roli.
                              Obszerne fragmenty dialogow opublikowalo czasopismo Philosphy today. Niektorzy
                              naukowcy wrecz boleja nad tym ze nie otrzymuja pomocy od filozowow. Mysle
                              jednak ze filozofia sprawdza i sprawdzi sie jesli chodzi o problem swiadomosci.
                              Nauka jest zreszta tylko jednym ze spoosbow poznawania. Poezja jest napewno
                              nienaukowa ale to nie znaczy nic negatywnego.
                              Ale to tylko dygresja w kontekscie watpliwosci czy filozofia pomaga w nauce.
                              Wracajac do sedna tego watku. Niestety chyba istnieja granice weryfikowalnosci.
                              Czy teoria Poppera o weryfikowalnosci jest weryfikowalna??
                              Z innego miejasca. Mysle ze nie mozna podwazac istnienia prostych ukladow
                              ewoluujacych jak np bakterie czy wirusy. Co do grubych problemow jak jeden
                              wspolny przodek ssakow mial dostarczyc tak wiele roznorodnosci? To pytanie
                              przypomina mi troche pytanie czy mozna jeszcze cos skomponowac w muzyce. Czy
                              wystarczy kombinacji. DNA jest lepszy niz muzyka jesli chodzi o kombinacje.
                              Wydaje mi sie to zupelnie naturalne. Nie wszyscy musza ewoluowac do stanu
                              wukeszego skomplikowania. Niektore uklady staja sie bardziej prymitywne jak np
                              mitochondria, ktore byly bakteriami.
                              Kreacjonizm niestety nie moze byc naukowy wogole. Moze ktos wreszcie
                              uksztaltuje nowe podejscie do racjonalnosci. Mysle ze dlugo mozna dyskutowac na
                              ile teoria ewolucji jest naduzywana ale chyba nie mozna mowic ze jest bledna w
                              samym zarodku. POwstala w oparciu o obserwacja i to weryfikowalne. Musze konczyc
                              Piotrek
                              • Gość: Jorland Re: Zakazana Archeologia... IP: 192.168.1.* / *.niedziela.pl 02.05.01, 11:46
                                Szanowny Panie Piotrze, cieszę się bardzo, że ceni Pan Poppera nawet pomimo
                                tego, że ten metodolog nauki podpadł co bardziej gorliwym piewcom
                                ewolucjonizmu. Pisze Pan w zwiazku z jego znanym kryterium falsyfikacji, że
                                "metoda ta też musi mieć swoje granice". Niestety tych granic Pan nie wytycza,
                                ani nie mówi w oparciu o co chce Pan te granice wytyczyć. Chwilę potem pyta Pan
                                czy "teoria Poppera jest weryfikowalna". Pytanie to dosłownie rozumiane nie ma
                                wiele sensu, ponieważ popperowskie kryterium demarkacji nie jest oczywiście
                                żadną teorią naukową. Jest to pewne narzędzie pozwalające odróżniać według
                                pewnych kryteriów teorie naukowe od teorii nienaukowych. Można oczywiście je
                                odrzucić trzeba tylko przedstawić powody dla których się je odrzuca. Ponieważ
                                jak wspomniałem kryterium to nie jest naukową teorią podającą empiryczne
                                przewidywania, więc pytanie o weryfikowalność w sensie teorii naukowych do niej
                                nie może się odnosić. W ten sposób bawić się słowami możemy długo, bo ja z
                                kolei mogę zapytać: czy Pańskie podważenie zasady weryfikowalności weryfikacji
                                jest weryfikowalne? Pisze Pan o bakteriach i wirusach jako "prostych układach
                                ewoluujących". Tak się składa, że niektóre odmiany bakterii wydają się być
                                niezmienione od miliardów lat, także Pański przykład jest chyba zbyt ogólny.
                                Zakładamy tylko, że z takich organizmów wyewolułowały inne, bardziej złożone.
                                Natomiast przy "grubych problemach" Pańska analogia z komponowaniem muzyki jest
                                dobrana fatalnie. Muzykę komponują świadomi kompozytorzy, kierując się pewnymi
                                zasadami, muzyka jest więc tworem zaplanowanym i świadomie wykonanym. Jeśli
                                różnorodnośc muzyki ma być analogią do różnorodności świata ożywionego to od
                                razu można postawić pytanie: kto jest kompozytorem? Wygląda na to, że popiera
                                Pan jedną z form kreacjonizmu, ale o to Pana nie podejrzewam. Zresztą
                                zasadniczo nie pytałem o dowody na wspólnego przodka ssaków (wiem, że o takowe
                                ciężko). Mój przykład dotyczył tego, jak teoria ewolucji tłumaczy przeciwne
                                dane empirycznie tak, że stają się one kolejnymi "dowodami" na prawdziwość
                                ewolucjonizmu. Niezależnie od tego, czy zmiany są bardzo duże i "ewolucja
                                poszła daleko" (jak w przypadku ssaków), czy ewolucja raczyła się zatrzymać
                                (jak w przypadku żywych skamielin) obydwa te fakty mają potwierdzać prawdziwość
                                ewolucjonizmu. Rzecz jasna taka teoria to matafizyka a nie nauka. Zresztą
                                proszę zauważyć, że Pan sam również wpadł w pułapkę metafizycznego tłumaczenia.
                                Pisze Pan, że "nie wszyscy muszą ewolułować do stanu większego skomplikowania".
                                Czyli jak ewoluują do stanu większego skomplikowania to oczywiście potwierdza
                                to przewidywania teorii ewolucji. A jak nie ewoluują, a nawet się cofają? To
                                też potwierdza przewidywania teorii ewolucji. Wszystko potwierdza przewidywania
                                teorii ewolucji! Jest to więc teoria niefalsyfikowalna, matafizyczna. Bo jak
                                sfalsyfikować taką teorie skoro objaśnia ona wszystkie możliwe wyniki? Albo
                                inny przykład Poppera: wedle darwinizmu jeśli na jakiejś planecie istnieje żywa
                                forma spełniająca warunki dziedziczności i zmienności to dobór naturalny
                                zacznie działać i dokona urozmaicenia istniejących form. Jednak darwinizm
                                dopuszcza także znalezienie życia (np. na Marsie) składającego się tylko z
                                trzech rodzajów bakterii lub z jednego rodzaju bakterii, a nawet nieznalezienie
                                żadnego życia. Wszystko bowiem zależy od istniejacych warunków i cech, jakie
                                umożliwiają tym formom przeżycie. Czy w takiej sytuacji darwinizm byłby obalony
                                (czyli czy jest obalalny empirycznie)? Oczywiście nie, ponieważ usłyszałby Pan,
                                że te trzy gatunki bakterii są jedynymi formami spośród wielu muta
                                • Gość: piotrek Re: Zakazana Archeologia... IP: *.dhcp.mcphu.edu 02.05.01, 16:39
                                  Podwazanie faktu ze wirusy czy bakterie ewoluuja
                                  uwazam za absurd. Te ktore sa zakazna ewoluuja.
                                  Wiekszosc jest. Trudno zaprzeczyc ze istnieje tzw
                                  wyscig zbrojen. Nie sposob myslec ze pewne systemy
                                  bakteryjne pozwalajace im neutralizowac dzialania
                                  ukladu odpornosciowego zostaly wykreowane. Podobnie z
                                  wirusami. Jesli my mammy bialka tzw dopelniacza.
                                  Niektore bakterie maja bialka neutralizujace jego
                                  dzialanie itd itp. Dodatkowo bakterie czy wirusy
                                  dzialaja w "olbrzymich stadach" Tak wiec bardzo szybko
                                  w trudnych warunkach potrafia mutowac. Moga sobie na
                                  to pozwolic. Wyscig zbrojen jest widoczny na poziomie
                                  wyzszych organizmow takze ale nie mozna go
                                  zaobserwowac tak szybko. Czy naprawde nabywanie
                                  lekoopornosci nie jest dowodem ewoluuowania systemu?
                                  Czy Bog to wykreowal w ciagu ostatnich 50 lat?
                                  Nie widze tez mozliwosci zeby odrzucic fakt iz
                                  transformacja nowotworowa jest procesem ewolucyjny
                                  odbywajacym sie za zycia jednego osobnika. Komorki tez
                                  ich jest tyle ze moga sobie pozowolic na szybka
                                  ewolucje. Jakie te nowotwory sa sprytne. Unikaja
                                  apoptozy wymykaja sie regulacji szybkosci podzialow.
                                  Unikaja ukladu odpornosciowego. Wreszcie nabywaja
                                  lekoopornosc. Chyba ktos tym kieruje...
                                  Dlaczego niektore bakterie nie wykazuja zadnych zmian.
                                  Zamiast sie zbroic mozna przeciez dostosowac sie do
                                  zycia w zupelnie niedostepnych warunkach gdzie nie ma
                                  konkurencji i presja bardzo spadnie.
                                  Mysle ze naprawde ewolucji prostych systemow nie
                                  sposob zaprzeczyc.
                                  Domyslam sie jednak ze moze sie nawet Panu Jorland
                                  nawet nie chciec zastanowic nad tymi przykladami bo ma
                                  Pan bardziej fundamentalne zarzuty.
                                  Przyklad z komponowaniem mial posluzyc pokazaniu jak
                                  proste zasady moga pozwolic na olbrzymia roznorodnosc
                                  i stanowil tez malo pulapke w ktora sie Pan troszke
                                  zlapal. Mozna utwory muzyczne "wyewoluowac". Dac
                                  komputerowi olbrzymie mozliowsci kombinatoryki i to
                                  sie stanie. Kilka sensownych prostych taktow na jeden
                                  instrument mozna juz otrzymac. Oczywiscie ze ciagle
                                  sie za tym kryje kto uzna ze to muzyka komu sie to
                                  podoba kto ustali warunki poczatkowe. Ale chce tylko
                                  powiedziec ze uklad obdarzony duzym potencjalem
                                  kombinacyjnym moze dostarczyc nieskonczonej liczby
                                  dziel. DNA to niesamowity generator roznicowania.
                                  Mysle jednak ze po duzym wysilku z Pana strony
                                  zrozumialem jeden z powodow dla ktorych czuje Pan
                                  niechec do teorii ewolucji. Mozna rzeczywiscie odniesc
                                  wrazenie ze jest remedium na wszystko. Mozna odniesc
                                  wrazenie ze dowolna obserwacje da sie wytlumaczyc za
                                  pomaoca tej teorii. Niestety sporo w tym prawdy.
                                  Dlatego ze ewolucja to przypadek. Wszystko moze sie
                                  zdarzyc. Jest to mozliwie dowolny proces w trakcie
                                  ktorego mamy zmiany i ich brak. DNA daje totalne
                                  mozliwosci. Trudno tez mowic o jakimkolwiek celu
                                  ewolucji. Chodzi przeciec tylko o to zeby przetrwac bo
                                  jak sie nie przetrwa to sie zniknie. To oczywiscie tez
                                  tautologia co? Ale czy rzeczywiscie? Czy rzeczywiscie
                                  wszystko sie moze zdarzyc? Mysle ze w tej chwili
                                  bardzo trudno o jedna zmiane. O zmiane kodu
                                  genetycznego.Trudno zeby odbyla sie mutacja ktora
                                  sprawi zeby pewna trojka nukleotydow zaczela kodowac
                                  inny aminokwas. We wszystkich bialkach kotre
                                  wykorzystywaly te trojke do wstawienia np alniny
                                  moglaby ona stac sie np fenyloalanina. No i oczywiscie
                                  bialka "oszaleja". Kod genetyczny trudno zmienic. Co
                                  nie znaczy ze pewnych zmian nie da sie znalezc. Jak do
                                  tej pory znana jest mi tylko jedna taka zmiana ktora
                                  opisalem powyzej. Candida albicans grzybek ktory
                                  pojawia sie jako plesniawka u dzieci w jakis cudowny
                                  sposob ma taka zmiane. Pozostale roznice w kodzie
                                  genetycznym dotycza glownie tzw kodonow
                                  • Gość: Jorland Re: Zakazana Archeologia... IP: 192.168.1.* / *.niedziela.pl 04.05.01, 13:20
                                    Szanowny Panie Piotrze, zupełnie niepotrzebnie dziwi się Pan, że jakoby
                                    kwestionuję "ewolucję" - jak Pan to nazywa - bakterii i wirusów. Tymczasem
                                    przykłady, które Pan podaje czego tak naprawdę dowodzą? Czy dowodzą
                                    makromutacji (transspecjacji), czyli ewolucyjnych przejść jednych rodzajów
                                    organizmów w drugi? Czy bakteria nabywając odporność na antybiotyki ewoluuje
                                    np. w organizm wielokomórkowy? Pan podaje przykłady dostosowania się i
                                    zmienności w obrębie typów i ogłasza, że to są wspaniałe dowody na prawdziwość
                                    tez ewolucjonizmu. Nie, są to dowody na to co możemy obserwować, czyli, że
                                    organizmy mają zdolność (w pewnych granicach) dostosowywania się do warunków.
                                    Pan zdaje się używa terminu "ewolucja" w trochę innym znaczeniu. Oczywiście
                                    można nazwać ewolucją proces np. różnicowania się ras ludzkich. Hipotetyczny
                                    wspólny przodek człowieka wytworzył różne fenotypowe odmiany. Jeśli to nazwiemy
                                    "ewolucją" to rzeczywiście mamy "fakt" ewolucji. Tylko, że nie o takie "fakty"
                                    chodzi przy uzasadnianiu zasadniczych twierdzeń ewolucjonizmu. Jeżeli Pan
                                    będzie przebywał jakiś czas w warunkach np. wysokogórskich, Pański organizm w
                                    pewnych granicach zaadaptuje się do tych warunków, przez pewne biochemiczne
                                    zmiany. Oczywiście może Pan to nazwać "ewolucją" i mówić, że potwierdza to tezy
                                    o makromutacyjnych przejściach. W rzeczywistości oczywiście nie potwierdza.
                                    Pańskie przykłady potwierdzają tylko zmienność wewnątrz typów i możliwości
                                    adaptacji organizmów. Natomiast obserwując te procesy dokonuje się myślowej
                                    ekstrapolacji i wysuwa się tezę, że "podobnie mogło być" przy przejściach
                                    ewolucyjnych. Ale to już jest konstrukcja li tylko myślowa, empiria o tym nie
                                    mówi. Dlatego mnie z kolei dziwi Pańskie zdziwienie. Nie kwestionując tego co
                                    widzimy, kwestionuję, że na podstawie tego wyciąga się wnioski tymi
                                    obserwacjami niepoparte (a nawet wbrew tym obserwacjom). Broni Pan swojej
                                    analogii teoria-ewolucji-komponowanie muzyki. Niestety wydaje się to dosyć
                                    karkołomnym zadaniem. Komponowanie muzyki jest procesem zaplanowanym i
                                    wykonywanym z użyciem inteligencji (chyba, że nadaje Pan inne znaczenie
                                    wyrażeniu "komponować muzykę"). Samo już to, że komponowanie jest efektem
                                    działań z użyciem inteligencji ma się do teorii ewolucji jak pięść do nosa.
                                    Nawet przyjmując Pański przykład z losowym dobieraniem tonów przez komputer, to
                                    nie da się ukryć, że komputer jest maszyną zaplanowaną i zaprogramowaną (np. do
                                    losowego wybierania tonów) przez inteligentne umysły. Jeśli ta analogia ma być
                                    właściwa to zapytam: czym w teorii ewolucji jest ów "komputer"? Bo jeśli
                                    przypadkiem to Pańska analogia jest całkowicie nietrafiona, przynosi wręcz
                                    przeciwne do zamierzonych skojarzenia. Czytałem kiedyś rozważania pewnego
                                    ewolucjonisty, który podobnie argumentował powołując się na... ewolucję
                                    samochodów! To, że ewolucja konstrukcji samochodowych jest procesem planowanym
                                    i kierowanym inteligencją - a więc coś przeciwnego do twierdzeń teorii ewolucji
                                    - jakoś nie mogło do niego dotrzeć. Pisze Pan że "DNA jest niesamowitym
                                    generatorem różnicowania". Wygląda więc na to, że generator ten sam się
                                    zaplanował, sam się zrobił, sam się zakodował i wymyślił systemy odkodowywania,
                                    sam sobie zrobił maszynerie do swej obsługi i teraz sam się "różnicuje".
                                    Niestety nie rozumiem do końca Pańskich sugestii, że "ta zmiana kodu
                                    genetycznego to cios w teorie ewolucji o którym prawie nikt nie wie". Jaki jest
                                    to mianowicie Pana zdaniem cios w ewolucję? Teoria ewolucji zakłada właśnie
                                    nagminnie takie losowe zmiany kodu genetycznego, które to zmiany pozwalają na
                                    for
                                    • Gość: piotrek Re: Zakazana Archeologia... IP: *.dhcp.mcphu.edu 05.05.01, 00:46
                                      Szanowny Panie Jorland rozumime Pan zarzuty. Jesli chodzi o wirusy (ktore ja
                                      osobiscie nie uwazam za zywe mozna zaobserwowac wlasciwie ewolucje). Trudno tu
                                      wogole mowic dla mnie o gatunkach zdefiniowanie gatunku bywa wogole bardzo
                                      trudno. Niemniej jednak wirusy ewoluuja i maja taksonomie. Jesli wezmie Pan
                                      wirusa HIV i SIV to doprawdy karkolomnym jest podejrzewanie ze zostaly
                                      niezaleznie wykreowane. Widac jakie mutacje musialy zajsc zeby otrzymac te
                                      wirusy. Przyklad z nowotworem pokazuje jak presja prowdzi do selekcjonowania
                                      ukladu ktory wydawac sie moze obdarzony nadprzyrodzonymi umiejetnosciami.
                                      Mysle ze niedocenia Pan mozliwosc kombinatoryki jaka istnieje w przyrodzie.
                                      Naprawde tylko temu sluzyl przyklad z komponowaniem. Kilka prostych regul i
                                      jaka olbrzymia roznorodnosc. Poczatkowo kombinatoryka byla inaczej ograniczona
                                      niz teraz. Wystepowanie wlasciwie jednego kodu genetycznego narzuca inne
                                      ograniczenia niz kiedy on nie istnial. Nie dziwie sie ze nie zauwaza Pan
                                      dlaczego przyklad kotry podalem jest jednym z problemow dla ewolucji. Tak
                                      zmiana kodu genetycznego nie moze wlasciwie nastapic. Niech Pan pamieta ze
                                      zmiana jednego aminokwasu w hemoglobinie moze prowadzic do anemii
                                      sierpowatokrwinkowej. Czasem zmiany aminokwasow w wyniku mutacji punktowych
                                      wnosza oczywiscie tylko roznorodnosc i mamy do czynienia z polimorfizmem ale
                                      nie moze dojsc do polimorfizmu kiedy w tysiacach bialek jednoczesnie czesc np
                                      alanin zostanie zastapiona argininami. To tak jakby doszlo jednoczesnie do
                                      dziesiatek tysiecy mutacji punktowych i nic sie fatalnego nie stalo. Co ciekawe
                                      taka zmiane zaobserwowano tylko u jednego gatunku wiec musiala ona zajsc
                                      niedawno. Prawdopodobienstwo zajscia tego typu zmiany skokowo i unikniecia
                                      letalnosci jest niewiarygodne. Przyjmujac ze wystapienie jednej nieszkodliwej
                                      mutacji punktowej jest nawet 1/2 co oczywscie nie jest prawda daje
                                      niewiarygodnie male szanse na wystapienie tego typu mutacji. Czesc z bialek
                                      powinna stac sie defektywna i mutacja taka powinna byc z zalozenia letalna. To
                                      jest wyzwanie dla ewolucji ktora nie moze narazie wytlumaczyc ze cos takiego
                                      stalo sie stopniowo. Jednolitosc kodu genetycznego pod wzgledem tych trojek
                                      nukleotydowych ktore koduja aminokwasy jest powaznym ulatwieniem dla teorii
                                      ewolucji. Wytlumaczenie istnienia kilku kodow genetycznych byloby trudniejsze.
                                      Dal mnie za ewolucja najbardziej przemawia balagan jaki mozna zaobserwowac w
                                      zywych ukladach. Jesli ktos to wszystko stworzyl to zrobil to tak zeby
                                      wygladalo na ewolucje. Te wszystkie bledy ktory w nas tkwia, te nieprzydatnosci
                                      to mierne rozwiazania ktore teraz przecietny inzynier moze rozwiazac lepiej itd
                                      itp. To musialo sie dokonac przy uzyciu slepych mechanizmow. Musze konczyc
                                      Piotrek
                                      • Gość: Jorland Re: Zakazana Archeologia... IP: 192.168.1.* / *.niedziela.pl 07.05.01, 10:29
                                        Szanowny Panie Piotrze, oczywiście możemy się umówić - dla lepszego
                                        samopoczucia - że to co obserwujemy w przypadku mutacji wirusów to "ewolucja".
                                        Mam tylko jedno proste pytanie. Czy to co obserwujemy w podanych przez Pana
                                        przykładach wirusów HIV i SIV to zmienność w obrębie typów, czy też jest to
                                        proces ewolucyjnego przejścia od wirusów w inną formę życia i inny gatunek np.
                                        bakterie? Jeśli takiego procesu empirycznie nie obserwujemy, to nie możemy
                                        mówić, że udowadnia on coś, czego nie udowadnia. Natomiast zupełnie nie
                                        rozumiem dalszej części Pana wywodu, w której najpierw opiewa Pan wspaniałą
                                        możliwość kombinatoryki w przyrodzie, po czym po chwili sam Pan sobie przeczy
                                        pisząc, że prawdopodobieństwo korzystnych mutacji jest niewiarygodnie małe.
                                        Najpierw co do kombinatoryki. Sam fakt, że istnieje możliwośc różnorodnych
                                        kombinacji nie udowadnia jeszcze tezy, że takie kombinacje będą występować.
                                        Pisałem już we wcześniejszych wpisach, że dla niektórych darwinistów sama
                                        możliwość wyobrażenia sobie jakiegoś procesu wydaje się być przesądzającym
                                        dowodem na prawdziwość tegoż procesu. Bez przesady, owszem wyobraźnia jest
                                        ważna zarówno w nauce jak i poza nią, ale jeśli staje się ona zasadniczym
                                        dowodem na prawdziwość tak poważnej teorii to coś tu jest nie tak. W
                                        przykladzie z muzyka nie dotknął Pan istoty rzeczy, a mianowicie tego, że
                                        muzyka jest świadomie komponowana, nawet gdy komputer losowo dobiera tony to i
                                        tak ów komputer pracuje według pewnych zasad i według pewnego programu, co już
                                        zupełnie nie pasuje jako analogia do procesów ewolucyjnych. Natomiast z
                                        przyjemnością przeczytałem uzasadnienie Pańskiego poglądu, że losowe zmiany
                                        kodu genetycznego nie mogą wyjaśnić powstawania nowych rodzajów organizmów z
                                        innych i że jest to wielkie wyzwanie dla teorii ewolucji. Wcześniej Pan PiotrII
                                        utyskiwał na matematycznych krytyków darwinizmu i wcale mu się nie dziwię.
                                        Ewolucjoniści mają ogromne kłopoty z matematykami już od lat sześćdziesiątych
                                        od kiedy opracowano pierwsze algorytmy dla obliczeń ewolucyjnej zmienności i
                                        tempa mutacji. Oczywiście zawsze można powiedzieć, że matematycy, czy fizycy
                                        "nie znają się na biologii" i "nie rozumieją darwinizmu". Na pewno natomiast
                                        nie polegają oni na działającej na wyobraźnię wizji "wspaniałej kombinatoryki
                                        przyrody". Matematycy wolą najwyraźniej usiąść i sami to policzyć, tym
                                        bardziej, że da się to wyliczyć. Wyliczenia te dowodzą, że postulaty teorii
                                        ewolucji są niewiarygodne, próbuje się więc odtłumaczyć to na różne sposoby.
                                        Zresztą przypuszczam, że i na podnoszone przez Pana wątpliwości byłaby podobna
                                        odpowiedz najpewniej, że nie rozumie Pan mechanizmów ewolucyjnych. Kłaniam się.
                                        • Gość: piotrek Re: Zakazana Archeologia... IP: *.dhcp.mcphu.edu 07.05.01, 17:17
                                          Zdaje sobie sprawe ze kontakt pomiedzy biologiem a filozofem moze byc
                                          trudny.Moge o sobie powiedziec ogolnie ze jestem biologiem a Pan wydaje sie byc
                                          blizszy filozofii czy wogole nauka humanistycznym. Pewnie mialbym problem ze
                                          zrozumieniem wielu Pana tlumaczen czy uzasadnien. Niestety po ostatnim Pana
                                          liscie obawiam sie ze trudno bedzie sie porozumiec. Nie wiem w ktorej czesci
                                          mojego poprzedniego listu napisalem ze prawdopodobienstwo wystapienia
                                          korzystnej mutacji jest male. Korzystnej zreszta dla kogo czy dlaczego?
                                          Napisalem ze prawdopodobienstwo zmiany kodu genetycznego w sposob ktory
                                          opisalem jest nierealne. Na przyklad skok kodowanie alaniny do kodowania
                                          argininy przez pewien kodon. Nie mam czasu zeby pisac o tym trzeci raz. Wnioski
                                          ktore Pan blednie wyciaga z mojej wypowiedzi rodza we mnie spore obawy.
                                          Podobnie zreszta bylo kiedy Pan przylaczyl sie do tej dyskusji i calkowicie
                                          przeobrazil moj komentarz co do praptaka.
                                          Jesli chodzi o matematykow to Adami (moze raczej informatyk ) pokazal jak moze
                                          zachodzic ewolucja od systemow prostszych do bardziej skomplikowanych. Jego
                                          wyniki opublikowalo PNAS.
                                          Jesli chodzi o istnienie przewidywan w obrebie teorii ewolucji czekajacych na
                                          weryfikacje to jest ich bardzo wiele. Wracajac do kodu genetycznego i jego
                                          zmian ktore udalo sie wytlumaczyc. Najpierw przewidziano jakie dokladnie
                                          mutacje stopniowo jakich genow musza wystapic a potem je rzeczywiscie
                                          znaleziono. Takich sytuacji o czym Pan pewnie nie wie nie brakuje. Jest to
                                          chyba weryfikacja. Najpierw przewidziec co powinno sie stac bazujac na jakies
                                          teorii a potem to znalezc. Chodzi jednak o jedno teoria ewolucji jest ciagle
                                          weryfikowana. Zmiana kodu genetycznego u Candida czeka na weryfikacje albo na
                                          konkurencyjna teorie. Tak jak czekaly na to inne zmiany kodu genetycznego.
                                          Ostatecznie dzieki nim zrozumiano lepiej mechanizmy ewolucji i to jak stopniowo
                                          moze dochodzic do bardzo trudnych zmian. Trzymam sie kodu genetycznego bo tu
                                          prawdopodobienstwo zmian wydawalo sie byc nie do przyjecia. Chetnie sluze
                                          zrodlem z wytlumaczeniem.
                                          Jesli chodzi o Pana podstawowe zarzutu co do przeobrazania sie wirusow w
                                          bakterie czy powstawania organizmow wielokomorkowych.Wirusy z pewnoscia sie w
                                          bakterie nie przeobrazily. Wirusy potrzebuja istnienia zywych form do swojej
                                          replikacji. Wiec to nie ten kierunek ewolucji. Co do organizmow
                                          wielokomorkowych. To juz w kolonii bakteryjnej czy ogolnie stadzie bakterii
                                          wyroznic mozna bakterie pelniace rozne funkcje. Niektore beda zdolne
                                          kolonizowac drogi pokarmowe inne oddechowe. Jest to konsekwecnja nie tylko
                                          zmian biochemicznych w sensie poziomu bialek np ale bardzo szybkich i co
                                          ciekawe bardzo czesto odwracalnych mutacji genetycznych. Ostatecznie wiec z
                                          genetycznego punktu widzenia w trakcie infekcji jestesmy czesto zakazeni
                                          rozniacym sie genetycznie klonami bakteryjnymi. Przjescie od organizmu
                                          wileokomorkowego do jednokomorkowego moze byc stopniowe. Musze tu przypomniec
                                          zreszta zeby mnie nie posadzono o czary ze roznice pomiedzy komorkami w
                                          zdecydowanej wiekszosci nie wynikaja z roznic genetycznych ale to sie takze
                                          zdarza. Pelnienie ronych funkcji przez rozne bakterie w ich stadzie jest dla
                                          nich bardzo wazne. Mysle ze bakterie w pewnych okolicznosciach potrafia nabywac
                                          cechy zblizone do cech organizmu wielokomorkowego. Co Pan na to? A co Pan mysli
                                          o drozdzach.
                                          Pozdrawiam Piotrek
                                          • Gość: Jorland Re: Zakazana Archeologia... IP: 192.168.1.* / *.niedziela.pl 08.05.01, 09:51
                                            Szanowny Panie Piotrze, aby znowu nie zostać posądzonym o niezrozumienie lub
                                            manipulację Pańskim tekstem w kwestii cytuje: "Napisalem ze prawdopodobienstwo
                                            zmiany kodu genetycznego w sposob ktory opisalem jest nierealne. Na przyklad
                                            skok kodowanie alaniny do kodowania argininy przez pewien kodon", zapytam
                                            tylko: co ten przykład ma dowodzić lub czemu ma przeczyć? Symulacje komputerowe
                                            to bez wątpienia interesująca sprawa, ale wie Pan zasymulować to można sobie
                                            różne rzeczy np. moją ewolucję do stadium wirusa. Wszystko zależy od założeń
                                            wstępnych, ustalania warunków brzegowych, etc. To już nieoceniony Stanisław Lem
                                            pisał zdaje się w "Cyberiadzie" jak rozwinięta cywilizacja robotów, która
                                            zastąpiła cywilizację ludzi wyśmiewała się ze swych rzekomo ludzkich poczatków.
                                            Przecież wiadomo, że roboty powstały z trykania się atomów, najpierw rzecz
                                            jasna były Pramasze, potem Pramaszynki, następnie zaś Praojciec Automaticus
                                            Sapiens. Natomiast zgodzę się, że teoria ewolucji jest ciągle weryfikowana.
                                            Przykłady takiej "weryfikacji" dawałem we wcześniejszych wpisach kiedy to
                                            przewidywania empiryczne sprzeczne z teorią ewolucji szybko odtłumaczono w ten
                                            sposób, że stawały się one wspaniałymi dowodami za prawdziwością ewolucjonizmu.
                                            Pan sam w jednym ze wcześniejszych wpisów obwieścił, że "dla mnie za ewolucja
                                            najbardziej przemawia balagan jaki mozna zaobserwowac w zywych ukladach". Jeśli
                                            za ewolucją przemawia bałagan jaki ma panować w żywych układach to za czym
                                            przemawia porządek i celowość w tych układach? Rzecz jasna za... ewolucją! Tak
                                            jak niedawno okryto, że niektóre organizmy wykorzystują 100 procent swojego DNA
                                            (w jądrach chloroplastów). Jeśli w niektórych organizmach jest tzw. śmieciowe
                                            DNA to ten bałagan ma być dowodem na ewolucję. Jeśli w innych organizmach DNA
                                            jest wykorzystywane optymalnie to ten porządek też jest dowodem na prawdziwość
                                            teorii ewolucji. Wszystko jest dowodem na prawdziwość teorii ewolucji! Pan
                                            PiotrII napisał, że teoria ewolucji jest falsyfikowalna. Niestety nie napisał
                                            jak można to zrobić skoro sprzeczne przewidywania empiryczne stają się
                                            kolejnymi dowodami za prawdziwością ewolucjonizmu. A to jest charakterystyczne
                                            właśnie dla systemów metafizycznych. Co do wirusów i bakterii to nie jest to
                                            mój podstawowy zarzut. Spytałem tylko, czy obserwujemy ewolucyjne przejścia
                                            pomiędzy nimi. Odpowiedział Pan, że kierunek ewolucji jest od bakterii do
                                            wirusów. Dobrze, więc czy obserwujemy stadia przejściowe pomiędzy bakteriami a
                                            wirusami? Pan PiotrII dał przy tym obrazowy przykład ewolucji od wirusa do
                                            bakterii jako zmiana francuskiego klucza w jumbo-jeta. Ciekaw więc jestem np.
                                            jakiego porównania użyć dla ewolucji prostych związków z jakich miało powstać
                                            życie w złożony układ pozyskiwania i przemiany energii jakim jest fotosynteza
                                            proces ten wymaga dokładności na poziomie kwantowym). A przypomnę, że
                                            fotosynteza miała wystartować niedługo po powstaniu pierwszych komórek. W tym
                                            przypadku chyba jadnak Pan PiotrII wierzy jak najbardziej w ewolucję kluczy
                                            francuskich w jumbo-jeta. Rozumiem również, że jeśli powodem krytyki teorii
                                            ewolucji jest "niewyobrażalność skali czasowej procesów" to aby tą krytykę
                                            uciszyć należy wspomóc niedomagania wyobraźni. Oczywiście można i tak, ale
                                            jeśli zasadniczym problemem w uzasadnianiu tak poważnej teorii jest walka z
                                            brakiem wyobraźni to nie jest to raczej kwintesencja naukowego podejścia.
                                            Kłaniam się.
                                            • Gość: piotrek Re: Zakazana Archeologia... IP: *.dhcp.mcphu.edu 08.05.01, 15:58
                                              Pan Jorland napisal ze widzi celowosc w organzimach. A to ciekawe. Czy moglby
                                              ale oczywiscie nie metafizycznie pokazac jaki co ma cel. Bardzo jestem ciekawy.
                                              Porownywanie ukladow zywych z maszynami to nieporozumienie. Kolejny raz widze
                                              niestety ze ciezko bedzie sie dogadac. Nie wiem co dokladnie Lem opisal moze
                                              maszyny ktore wyewoluowaly pod czyjas kontrola? Uklady zywe nie maja nic
                                              wspolnego z maszynami (przynajmniej nam znanymi) poza terminologia bo jakos sie
                                              trzeba porozumiewac. Uklady zywe opieraja sie na procesach stohastycnych a nie
                                              deterministycznych. Wlasnie o to chodzi ze przy blizszej analizie widac ze nikt
                                              tego nie zaplanowal. Jaki ma cel goraczka, kaszel, jaki maja cel choroby
                                              genetyczne? Dlaczego istnieja choroby autoagresyjne - czyli takie w ktorych
                                              uklad odpornosciowy atakuje komorki swojego wlasnego organizmu tzw cukrzyca
                                              wieku mlodzienczego np? Porzadek ktory Pan widzi wsrod organizmu jest po trochu
                                              konsekwencja tego jak zyjemy- socjalnie. Czy widzial Pan dzieci z powaznymi
                                              uszkodzaniami tzw plodowymi? Dlaczego wogole umieramy? Niech Pan sprobuje
                                              odpowiedziec na te pytania bez metafizyki i bez ewolucji. Czy moze Pan wskazac
                                              prawidlowy organizm? Twierdze ze nie ma. Kazdy pozornie celowy mechanizm
                                              okazuje sie byc slepy i zaczyanc dzialac w absurdalny sposob kiedy dochodzi do
                                              chorob. Nagle wspaniale dzialajace ujemne sprzezenia zwrotne staja sie
                                              dodatnimi sprzezeniami i staja sie blednym kolem. Wspanialy uklad krzepniecia
                                              doprowadza do zawalow i udarow itd itp i sre te. Nie chce mi sie tego ciagnac.
                                              Niech mi Pan pokaze celowosc w ukladach zywych. Chyba ze Pan uwaza ze to
                                              wlasnie jest celowosc zeby byly zawaly i cukrzyce.
                                              Unika Pan moich przykladow na to jak ewolucja jest weryfikowana. A jest tak jak
                                              napisalem mozna cos przewidziec bazujac na fundamencie ewolucji a nastepnie to
                                              znalezc. Jesli chodzi o zmiane kodu genetycznego doprawdy nie wiem co mam
                                              napisac. Czy wie Pan co to jest tRNA codon antykodon? Jesli Pan wie nie powinno
                                              byc dla Pana problemem zroumienie tego przykladu. Jesli Pan nie wie. Nie dam
                                              rady tu tego wytlumaczyc. Jak jednak chce Pan miec wiarygodna opinie na temat
                                              ewolucji bez znajomosci takich pojec i mechanizmow ktore sie za nimi kryja? Ta
                                              zmiana kodu genetycznego czeka na wytlumaczenie i jest problemem dla ewolucji.
                                              Ale jesli zostanie przewidziane jak moglo do niej dojsc przy uzyciu
                                              podstawowych mechanizmow ewolucji a nastepnie zostanie to potwierdzone to
                                              bedzie to kolejna pozytywna weryfikacja teorii ewolucji.
                                              Nie napisalem ze wirusy wyewoluowaly z bakterii. Niech Pan tego mi nie
                                              przypisuje bo mnie zaczna przesluchiwac.
                                              Pomijajac rozne szczegoly w ktorych siedzi diabel. Jaka jest celowosc?
                                              Piotrek
                                              • Gość: Jorland Re: Zakazana Archeologia... IP: 192.168.1.* / 195.94.209.* 09.05.01, 10:48
                                                Szanowny Panie Piotrze, najwidoczniej ma Pan jakieś wypaczone pojęcie celu, na
                                                dodatek nie zrozumiał Pan mojego przykładu "bałaganu i celu" - który podałem
                                                zreszą w nawiązaniu do Pańskiego "bałaganiarstwa". Oskarża mnie Pan o
                                                nieznajomość biologicznej terminologii samemu najwyraźniej mając problemy ze
                                                zrorumieniem słowa pisanego.

                                                Po kolei: Na Pański argument, że za ewolucją świadczy bałagan w przyrodzie,
                                                spytałem za czym świadczy porządek w przyrodzie? Jeśli np. śmieciowe DNA
                                                świadczyć ma za ewolucją to za czym swiadczy przykład który podałem, czyli
                                                organizmy, które wykorzystują 100 procent swojego DNA? Nie odpowiedzial Pan a
                                                szkoda, bo świadczy to też o ewolucji. Czyli czy mamy bałagan, czy porządek
                                                wszystko swiadczy o ewolucji. Pyta Pan o celowość w organizmach. Jest Pan
                                                biologiem i ja muszę Pana uświadamiać? Jeśli mamy układ przenoszący
                                                oddziaływania energetyczne przy minimalnym wzroście entropii to jest to właśnie
                                                działanie celowe i świadczące o "porządku". Jeśli ptaki morskie mają jakieś
                                                systemy nawigacyjne dorównujące dokładności naszym satelitarnym systemom
                                                nawigacji (niech Pan weźmie koszt i wielkość tych systemów i porówna to do
                                                wielkości mewy, czy albatrosa) to to ma być przykład za bałaganem w przyrodzie?
                                                Jeśli niektóre gatunki gekonów potrafią wykorzystać międzycząsteczkowe
                                                oddziaływania aby wspinać się po pionowych powierzchniach to też to swiadczy o
                                                bałaganie? Jeśli systemy sonarowe waleni są dokładniejsze od naszych to to też
                                                dla Pana przykład za bezcelowością i bałaganem (zna Pan sonar działający jako
                                                kupa częsci wrzucona do worka i potrząsana? Z Pana słów wynika natomiast, że u
                                                waleni taki system może działać w takim bałaganie). Jeśli techniczna wydajność
                                                bioluminescencji wynosi 100% i jest to wynik nie do odtworzenia przez naszych
                                                inżynierów, którzy nie potrafią stworzyć takiego źródła światła, przy którym
                                                nie powstawałyby znaczne straty ciepła, to to też ma świadczyć o
                                                bałaganiarstwie? Skrzydło ważki, które jest majstersztykiem jeśli chodzi o
                                                inzynierię konstrukcji lekkich (waży o wiele mniej niż nasze materiały
                                                systetyczne o podobnych parametrach) to też oczywiście świadczyć ma o
                                                bałaganie? Proces fotosyntezy, w którym - aby nastąpił - wymagana dokładność
                                                musi być na poziomie elektronów, to też totalny bałagan?

                                                Budowa plastra pszczelego optymalnie zaplanowanego pod względem matematycznym
                                                to też rzecz jasna chaos i bałagan. Czy choćby proces kodowania i odkodowywania
                                                informacji zaszyfrowanych na DNA to wszystko jeden wielki bałagan. Parafrazując
                                                pewne znane słowa można powiedzieć, że z bałaganu powstałeś, bałaganem jesteś i
                                                w bałagan się obrócisz. Pisze Pan, że można różne rzeczy przewidzieć bazując na
                                                ewolucji. Oczywiście, że można, jeśli ewolucja ma być procesem zbierania
                                                dowodów za i odtłumaczania dowodów przeciw. Ostatecznie nawet komuniści
                                                znajdowali nawet dowody za prawdziwością swojej doktryny. We wcześniejszych
                                                wpisach podałem przykład Poppera w którym opisał on, jak ewolucjonizm
                                                "przewiduje" powstanie życia na innych planetach. Czy to życie istnieje, czy
                                                też nie i tak to potwierdzi przewidywania teorii ewolucji.

                                                Pisze Pan, że teoria ewolucji nie potrafi objaśnić pewnych faktów i ma to być
                                                dowód na jej naukowość. Widać nie raczył Pan przeczytać mojego wpisu z 4 maja w
                                                którym stwierdziłem: "Źle Pan natomiast odczytał mój zarzut, jakobym żądał by
                                                teoria ewolucji tłumaczyła wszystko i dawała odpowiedzi na wszystkie zagadki.
                                                Podnoszenie takiego zarzutu byłoby absurdem, gdyż zawsze w nauce będą zagadki i
                                                problemy do rozwiązania. Mój zarzut jest inny, mianowicie nawet tam gdzie
                                                teoria ewolucji daje odpowiedzi okazują się to byś odpowie
                                              • Gość: PiotrII Re: Zakazana Archeologia... IP: *.wola-justowska.sdi.tpnet.pl 09.05.01, 12:08
                                                Szanowni panowie Jorlandzie i Piotrku!
                                                Na początku chciałbym napisać, że mój przykład z Jumbo-Jetem i kluczem francuskim miał raczej na celu
                                                pokazanie rożnic w złożonosci budowy i funkcji między bakteriami i wirusami. Co do kwestii pochodzenia to
                                                przyznam się że jest raczej mój prywatny pogląd poparty niejasnymi reminescencjami z wykładów. Zresztą u
                                                bakterii mamy chociażby plazmidy które można uznać za jeszcze prostszą od wirusów formę zorganizowanego
                                                przekazu materiału genetycznego. Oczywiscie podobne mechanizmy występują również u organizmów
                                                eukariotycznych, stąd kwestia pochodzenia wirusów jets ciągle otwarta. Co do kwestii weryfikacji darwinizmu
                                                istnieją chociażby słynne prace mające na celu "przekonanie" lądowych żab do życia w wodzie. Konkretnie
                                                chodziło o wykształcenie ułatwiających zapłodnienie struktur na kończynach. Opublikowano prace z
                                                pozytywnymi wynikami tego eksperymentu, jednakże później okazało się że były one naukowym oszustwem. W
                                                tym konkretnym przypadku pozytywny wynik, czyli wykształcenie się takich struktur przeczy założeniom
                                                darwinizmu, gdyż dowodzi istnienia kerunkowej, stymulowanej ewolucji. Zresztą w ogóle to co pisze pan
                                                Jorland o celowosci w przyrodzie - jeżeli wykaże pan eksperymentalnie jej istnienie to ma Pan niezbity dowód
                                                zaprzeczający Darwinizmowi, bowiem ten postuluje jedynie cel pozostawienia największej ilosci kopii swoich
                                                genów (mówimy o nowoczesny wersjach darwinizmu). Sądzę, że zarzuty stawiane teorii ewolucji przez
                                                niespecjalistów (fizyków, matematyków, filozofów) wynikają głownie z nieznajomosci tematu. Oczywiscie,
                                                pamiętam ciągle przytoczoną przez Pana Jorlanda listę lektur, i trudno tutaj Pana posądzać o kompletną
                                                nieznajomosć tematu, ale pamiętajmy, że są to pozycje popularno-naukowe. Wiedza przecież wymaga
                                                pogłębienia, a nie tylko pobieżnego zapoznania się. Ja na przykład przeczytałem sporo pozycji z zakresu
                                                kosmologii i fizyki kwantowej, mam w związku z tym jakies poglądy. Nie zdecydowałbym się jednak na
                                                dyskutowanie z fizykami na temat chromodynamiki kwantowej, czy teorii inflacyjnej, chociaż dysponuję jakąs
                                                wiedzą na ten temt. Tak w ogóle to proszę, aby pan Jorland nie obraził się na mnie tutaj za takie "strofowanie",
                                                dyskusja bowiem z panami jest bardzo ciekawa i nadal chciałbym rozwijać ten wątek. Chodzi mi tylko o to że na
                                                temat ewolucjonizmu wypowiada się sporo fizyków, matematyków, filozofów, etyków, czy historyków, zas
                                                rzadko biologowie - tutaj nie dziwi mnie ten fakt, gdyż patrząc z pozycji biologa nie ma lepszej teorii. Fascynuje
                                                mnie ten fakt powszechnej krytyki przez niespecjalistów i zastanawiają mnie przyczyny: sądzę że chodzi
                                                głownie o to, że wymienionym przeze mnie specjalistów z innych nauk chodzi o znalezienie uniwersalnej teorii
                                                wyjasniającej cel istnienia człowieka, wszechswiata i odrzyca ich od darwinizmu jego "nieetycznosć". Podczas
                                                gdy dla biologa jest to teoria wyjasniająca istnienie złożonosci życia na Ziemi, czy np. problemy koewolucji przy
                                                powstawaniu lekoodpornosci i w zakresie tych problemów jest ona doskonała, wewnętrznie spójna i jak każda
                                                dobra teoria - piękna. Nie próbujmy wyciągać z darwinizmu wniosków etycznych, nie tłumaczmy procesów
                                                historycznych - to nie jest zakres działania tej teorii (demarkacja). Ewolucjonizm jest wspaniale zrosnięty z
                                                biologią molekularną, biochemią, statystyką i innymi naukami. Doskonale uzupełnia te nauki, co więcej z nich
                                                WYNIKA (głównie z biologii molekularnej) - pisałem już że proces niedoskonałego kopiowania (mutacje) informacji
                                                przy niedostatecznej ilosci nosników informacji musi doprowadzić do ewolucji w sposób darwinowski.
                                                Naprawdę. Jak Pan nie wierzy, to odrzucić wszystko co Pan wie o n
                                                • Gość: Jorland Re: Zakazana Archeologia... IP: 192.168.1.* / *.niedziela.pl 09.05.01, 16:20
                                                  Szanowny Panie Wali7, oczywiście, że widzę celowość w przyrodzie i ponieważ to
                                                  widzę to m.in. dlatego uznaję darwinizm za fałszywy. Zreszta sam Pan pisząc, że
                                                  jedynym celem ewolucji jest przekazanie największej liczby kopii własnych
                                                  genów. Do tego ewolucja wykorzystuje na pewno jakieś celowe mechanizmy. Ale
                                                  mniejsza o to. Zastanawia Pana sprzeciw niektórych ludzi innych dyscyplin wobec
                                                  teorii ewolucji. Sądzi Pan, że sprzeciw ten jest powodowany tym, że teoria
                                                  ewolucji nie daje odpowiedzi na pytania o cel istnienia życia i człowieka. Ja
                                                  myślę, że jest dokładnie odwrotnie. Teoria ewolucji stała się współczesną
                                                  mitologią próbującą wyjaśnić za parawanem nauki cel istnienia życia.
                                                  Przyjrzyjmy sie wypowiedziom niektórych wybitnych biologów.

                                                  Julian Huxley (jeden z głównych architektów neodarwinizmu): "W ewolucyjnym
                                                  wzorcu myślenia nie ma ani potrzeby, ani miejsca dla sił nadprzyrodzonych.
                                                  Ziemia nie została stworzona, ona wyewolułowała. Tak samo wszystkie zwierzęta i
                                                  rośliny ją zamieszkujace, włączając w to nas, ludzi, tak umysły jak i dusze,
                                                  jak mózgi i ciała. W ten sam sposób wyewolułowała religia. wizja ewolucyjna
                                                  pozwala nam w końcu dostrzec zarysy nowej religii, która, jak możemy być pewni,
                                                  powstanie, by służyć potrzebom nowej ery".

                                                  Richard Dawkins: "Nasze własne istnienie stanowiło niegdyś największą ze
                                                  wszystkich tajemnic świata, ale zagadka została już rozwiązana. Wyjaśnili ją
                                                  Darwin i Wallace". Dawkins uważa, że od czasów Darwina potrafimy już udzielić
                                                  prawdziwej odpowiedzi na podstawowe pytanie człowieka: "Dlaczego istniejemy?"
                                                  (cytaty ze "Ślepego zegarmistrza").

                                                  George Gaylord Simpson: "Choć pozostaje do opracowania jeszcze wiele
                                                  szczegółów, jest juz oczywiste, że wszystkie obiektywne zjawiska w historii
                                                  zycia da się wyjaśnić czysto przyrodniczymi lub - we właściwym znaczeniu tego
                                                  niekiedy nadużywanego słowa - materialistycznymi czynnikami. (...) Człowiek to
                                                  wynik bezcelowego i naturalnego procesu, który nie był na powstanie człowieka
                                                  nakierowany".

                                                  Stephen Jay Gould: "Jesteśmy tutaj, ponieważ pewna osobliwa grupa ryb miała
                                                  swoistą anatomię płetw, które mogły przekształcić się w nogi organizmów
                                                  lądowych; ponieważ komety zdeżyły się z Ziemią i wygubiły dinozaury, dając tym
                                                  samym ssakom szansę, jaka inaczej nie byłaby dla nich dostępna (...). Możemy
                                                  wzdychać za szlachetniejszą odpowiedzią, ale żadna taka odpowiedź nie istnieje.
                                                  Wyjaśnienie to, choć na pierwszy rzut oka kłopotliwe, jeśli nie straszne,
                                                  ostatecznie niesie ze sobą uwolnienie i dodaje ducha".

                                                  Mógłbym jeszcze cytować Monoda, Kunickiego-Goldfingera, Provine`a, Wilsona,
                                                  Dennetta i szereg innych ale nie mam czasu. A Pan pisze: "Nie próbujmy wyciągać
                                                  z darwinizmu wniosków etycznych, nie tłumaczmy procesów historycznych - to nie
                                                  jest zakres działania tej teorii (demarkacja)". Jako niefachowiec mogę więc
                                                  tylko rozłożyć bezradnie ręce widząc tak rażącą sprzeczność pomiędzy cytowanymi
                                                  biologami a Pańską opinią. Pisze Pan także, że teorie ewolucji krytykują
                                                  głównie przedstawiciele innych specjalności. Ja się z tego cieszę, gdybyśmy
                                                  ograniczyli nasze debaty do swoich specjalności martwa cisza zapadłaby w naszej
                                                  wzajemnej komunikacji. Bolaczką nauki jest to, że naukowcy wiedzą coraz więcej
                                                  o coraz mniejszym wycinku rzeczywistości. Ktoś złośliwie zauważył, że niedługo
                                                  będą wiedzieli wszystko o niczym. Nie boję się również wchodzić w dyskusje z
                                                  przedstawicielami innych dyscyplin. Jeśli mnie w czymś poprawią mogę być im za
                                                  to tylko wdzięczny, że dowiedziałem się czegoś nowego, jeśli zaś prezentują
                                                  swoje racje w sposób nieprzekonywujacy i naciągany to widzę, że ja z kolei mam
                                                  racj
                                                • Gość: piotrek Re: Zakazana Archeologia... IP: *.dhcp.mcphu.edu 09.05.01, 16:34
                                                  Pana przyklady na porzadek wolalem sie nie odnosic do smieciowego DNA z obawy
                                                  o niezrozumienie. Mysle ze to tylko problem pojeciowy. Odnosilem sie do tej
                                                  nazwy w watku o smieciach w genomie. Znane mi jest coraz wiecej
                                                  fragmentow "smieciowych" ktorym mozna przypisac jakas funkcje. Np smieci na
                                                  chromosomie X moga sluzyc do wylaczenia X. Bo moze Pan wie ze w wiekszosci
                                                  komorek kobiet dziala tylko jeden z dwoch X. DNA to tez czasem tylko budulec a
                                                  nie informacja w scislym tego slowa znaczeniu, odpowiednia wielkosc jadra daje
                                                  pozytywne efekty. Te smieci to najczesciej tez "chca" trwac i znalazly sposob
                                                  na to. Jesli chodzi o fotosynteze to akurat wsrod bialek apararu
                                                  fotosyntetycznego znalezc mozna sporo jakby niepotrzebnych zawadzajacych
                                                  zmniejszjacych wydajnosc. Dlaczego? Wygladaja na bialka detoksykacyjne. Po co
                                                  tam siedza? Najabardziej sa podobne do bialek bakterii siarkowych. Wyglada na
                                                  to ze fotosynteza rodzila sie jako system odtruwania przed szkodliwym
                                                  dzialaniem fotonow i tlenu. Takie jest przynajmniej spekulacyjne wyjasnienie
                                                  tych niepotrzebnych elementow ze strony ewolucji bez uciekania sie do
                                                  kreacjonizmu. I mamy wpsanialy system ktorego czlowiek jak na razie nie umie
                                                  odtworzyc. Jesli kreujacy fotosynteze wlozyl tam te bialka detoksykacyjne to
                                                  chyba po to zeby zatrzec slady swojego dzialania. Czy nie wydaje sie Panu ze
                                                  atom czy galaktyka sa bardziej uporzadkowane niz zywe organizmy? Pewnie do
                                                  tego tez potrzebne jest kreowanie. Musze Panu powiedziec ze z mojego punktu
                                                  widzenia kombinatoryka jest w stanie dostarczyc lepszych rozwiazan dla
                                                  przetrwania niz planowanie. To jest zreszta wlasnie potezny sposob bo
                                                  minimalnie ograniczony. Balagan czy chaos nie musza oznaczac nic zlego. Bo w
                                                  ewolucji nie ma dobra i zla. Pan rozumie balagan zapewne jako cos zlego. I tu
                                                  zgadzam sie z Piotrem II teoria ewolucji moze sie wydawac nieetyczna.
                                                  Moj przyklad z kodem genetycznym nie ma nic wspolnego z tzw " zagadkami". Nie
                                                  chodzi o to zeby teoria ewolucji dawala odpowiedz na wszystkie zagadki. Chodzi
                                                  o to zeby dawala odpowiedzi na pytania na ktory musi dac odpowiedz. To jest
                                                  idealny przyklad takiego pytania. Porownywanie tego z tlumaczeniami komunistow
                                                  jest dziwne. Czy chce Pan zebym poswiecil jeden list na wytlumaczenie jak
                                                  dziala kod genetyczny?
                                                  Zgadzam sie z Panem i pisalem o tym ze wsrod ewolucjonistow mozna zauwazyc
                                                  najwiecj SPEKULOWANIA. To prawda. Ale z Pana slow wynika ze teoria ewolucji to
                                                  jedna wielka spekulacja. Tak nie jest.
                                                  Niech Pan odpowie sobie na pytanie. Co dostarczy ciekawszych dziel. Wielka
                                                  kombinatoryka czy planowane dzialanie?
                                                  Uwazam ze nie jest Pan w stanie obronic sie przed ewolucja moze Pan bronic
                                                  najwyzej stanowiska ze ewolucja byla zaplanowana i odbywala sie pod kontrola.
                                                  Teorii takiej nie trzeba odrzucac. Nie musi to prowadzic do Boga. Ale jeli ma
                                                  np prowadzic do ufoludkow jak Daniken to do tej pory nie ma na to absolutnie
                                                  dowodu.
                                                  Dlaczego wogole wprowadzilem tu komponowanie co mnie popchnelo do pewnej
                                                  analogii. Slowa pewnego swietnego gitarzysty "Chaos is a friend of mine". Ale
                                                  zostawmy ten przyklad w spokoju i to jak Jimy komponowal.
                                                  Co do Pan przykladow przechodzenia od organizmow jednokomorkowych do
                                                  wielokomorkowych. Nie wiemy w tej chwili jak to sie dzieje w tej chwili mam na
                                                  mysli jak zbudowac z komorek taki organizm jak nasz czy muchy. Wiec mamy gotowe
                                                  dziela do obserwowania i podgladania a nie wiemy jak to sie dzieje. Trudno wiec
                                                  wogole myslec o takim ewolucyjnym wytlumaczeniu jakiego Pan oczekuje.
                                                  Musze powiedziec na koniec ze moim zdaniem ewolucja pozwala na wyjscie poza
                                                  ograniczenia w tworzeniu. Wlasnie kombinatoryka to sposob n
                                                  • Gość: Jorland Re: Zakazana Archeologia... IP: 192.168.1.* / *.niedziela.pl 10.05.01, 12:50
                                                    Szanowny Panie Piotrze, w sprawie smieciowego DNA jak rozumiem okazuje się ono
                                                    nie być takie śmieciowe jak się dotychczas wydawało. Być może tym niemniej nic
                                                    to nie zmienia w logice argumentacji. Gdy DNA jest śmieciowe - to jest to
                                                    wspaniały dowód na ewolucję, gdy DNA działa optymalnie to też jest to wspaniały
                                                    dowód na ewolucję.

                                                    Pisze Pan, że w białkach aparatu fotosyntetycznego są "jakby" elementy zbędne,
                                                    niepotrzebne. Skąd wiadomo, czy są niepotrzebne? Czy przeprowadzano
                                                    eksperymenty z usunięciem tych białek dzieki czemu fotosynteza zachodziła
                                                    lepiej, wydajniej? Jeśli tak to w jakim srodowisku? Czy to nie jest przypadkiem
                                                    tak jak z tym śmieciowym DNA, które przy bliższym przyjrzeniu sie okazuje się
                                                    nie być aż takie śmieciowe? Sam Pan dostrzega, że tłumaczenie powstana
                                                    fotosyntezy to spekulacja. Nie wydaje mi się również, by atom był bardziej
                                                    złozonym systemem niż organizm zywy, a to z tej racji, że aby on (organizm)
                                                    funkcjonował wymagana jest ścisła korelacja pomiędzy milionami i miliardami
                                                    atomów. Jedna cząsteczka białka to specyficzny układ mnóstwa atomów. Takie
                                                    porównanie jakie Pan proponuje to porównanie co jest bardziej skomplikowane
                                                    śrubka i rura, czy samolot w którym - aby istniał - wymagane jest by srubki i
                                                    inne elementy były w odpowiednim miejscu, w odpowiednim czasie w odpowiednich
                                                    relacjach z innymi śrubkami. Bałagan i chaos w składaniu samolotu raczej nie
                                                    jest marzeniem inżynierów lotnictwa. Tym niemniej nie dziwię się Panu, że
                                                    próbuje Pan uzasadnić karkołomny i sprzeczny ze zdrowym rozsądkiem pogląd, że
                                                    przypadek dostarcza lepszych rozwiązań technicznych niż myśl. Skoro tak, to
                                                    zaproponujmy naukowcom by nie próbowali budować np. lepszych komputerów, a
                                                    tylko zapakowali do worka różne śmieci i części i jak bedą odpowiednio długo
                                                    nim potrzasali to "niewyobrażalne mozliwości kombinatoryki stworzą rzeczy
                                                    przekraczające nasze pojmowanie". Może i to jest kierunkiem dla współczesnej
                                                    inżynierii?

                                                    Tym niemniej - jak wspomniałem - nie dziwię się Pańskiemu sprzeciwowi dla
                                                    logicznego porównania wytworów naszej techniki i pewnych mechanizmów
                                                    działających w przyrodzie. Takie porównanie musiałoby być zabójcze dla
                                                    darwinizmu. Stąd zrobi się dosłownie wszystko, ucieknie się w każdą karkołomną
                                                    hipotezę aby tylko to porównanie odepchnąć. I na nic przykłady, które
                                                    podawałem, na nic fakty jasno wskazujące na niezłą myśl inżynieryjną widoczną
                                                    (często) w żywych układach. Na nic fakty, że naukowcy chcą skorzystać np. z
                                                    mechanizmu działania DNA do budowy innego rodzaju komputerów, że zastanawiają
                                                    się jak wykorzystać w budowie okretów specjalne właściwości skóry delifina,
                                                    który potrafi zamienić opływ turbulentny na laminarny, to wszysko ma świadczyć
                                                    o cudotwórczych możliwościach kreacyjnych przypadku. Proszę zwrócić uwagę jak w
                                                    tym przypadku teoria wpływa na widzenie faktów. Jest Pan gotów uciec w
                                                    najbardziej karkołomne spekulacje, byle tylko nie zauważyć jasnej empirii - a
                                                    raczej konsekwencji, które z tej empirii wypływają.

                                                    "Ewolucja sterowana i kontrolowana" dla współczesnego darwinizmu w grę nie
                                                    wchodzi, także wbrew Pana sugestii jest to propozycja nie do przyjęcia.
                                                    Wszelkie teleologiczne (celowe) działania w przyrodzie muszą zostać wykluczone
                                                    z definicji. Cieszę się, że dostrzega Pan, jak wiele w teorii ewolucji jest
                                                    spekulacji. Nigdzie nie pisałem zresztą, że to tylko spekulacja. Pisałem
                                                    natomiast, że z faktów, które bynajmniej nie potwierdzaja doniosłych twierdzeń
                                                    ewolucyjnych "wyciska się" wnioski mające rzekomo te twierdzenia potwierdzać.
                                                    Za przykład niech posłuży jeden ze sztandarowych przykładów mający potwierdzać
                                                    darwinizm, a więc eksperyment Kettewella z krępa
                                                  • Gość: piotrek Re: Zakazana Archeologia... IP: *.dhcp.mcphu.edu 10.05.01, 15:29
                                                    Najpiewrw tylko mozliwie krotkie wytlumaczenie dlaczego gwaltowna zmiana kodu
                                                    genetycznego jesli chodzi o kodony kodujace aminokwasy jest niewyobrazalna dla
                                                    ewolucji.
                                                    Kodon - trojka nukleotydow kodujaca aminokwas
                                                    Np AAG koduje lizyne a AGA arginine
                                                    Jak to sie dzieje? Dla kazedj tej trojki nukleotydowej (kodonu) istnieje
                                                    komplementarny trasfer, transportujacy RNA. Zawierajacy tzw antykodon czyli
                                                    trojke nukleotydow komplementarnych dla kodonu. Wiec tylko odpowiedni tRNA moze
                                                    przykleic sie do kodonu. Troche podobnie jak komplementarnosc w DNA ale
                                                    niezupelnie. Mozna powiedziec ze na ogonku tRNA znajduje sie aminokwas. Wiec
                                                    tRNA niosacy konkretny aminokwas moze przykleic sie tylko do odpowiedniego
                                                    kodonu. W ten sposob nastepuje przemienienie trojek nukleotydowych w
                                                    aminokwasy. Wystarczy umozliwic klejenie sie do siebie aminokwasow
                                                    przenoszonych przez czasteczki tRNA i mamy synteze bialka dzieje sie to w
                                                    rybosomach. Mozna sobie latwo wyobrazic mutacje ktora doprowadzi do zmiany kodu
                                                    genetycznego. Musialaby ona dotknac antykodonu w taki sposob ze tRNA niosacy
                                                    pewien aminokwas zaczalby sie kleic do innego kodonu. I to wystarczy zeby stala
                                                    sie rzecz straszna. Nagle wlasciwie we wszystkich bialkach czaesc np walin
                                                    zostawalaby zastepowana asparaginami. Nie chce mieszac i tlumaczyc dlaczego
                                                    czesc. To nie jest w tej chwili istotne a moze niepotrzebnie skomplikowac
                                                    sprawe. Jesli mamy np w jakims organizmie 1000 bialek. Malo zeby ratowac
                                                    sytuacje. W kazdym z tych bialek np 5 (znow malo) walin ktore zostana
                                                    zastapione asparaginami to jaka jest szansa ze nie bedzie to zmiana letalna.
                                                    Przypominam ze wielszosc chorob genetycznych jak np anemia sierpowatokrwinkowa,
                                                    mukowiscydoza, hemofilia, mutacje predysponujace do nowotworow wynikaja ze
                                                    zmiany tylko jednego aminokwasu w jednym z tysiecy bialek. Jesli mamy nasze
                                                    teoretyczne 5 000 zmian. Przyjmijmy dla rozpaczliwego ratowania tej sytuacji ze
                                                    prawdopodobiemstwo szkodliwej mutacji jest 1/100 to i tak nie uratuje nas to
                                                    przed nieprawdopodbnie mala szansa szkodliwosci i to latalnej. Cos takiego nie
                                                    moze stac sie skokowo. Na razie nie istnieje wytlumaczenie jak taka zmian moze
                                                    odbyc sie stopniowo. Takiego wytlumaczenia musi dostarczyc biologia molakularna.
                                                    W kolejny liscie odpowiem na konkretne zarzuty ze strony Pana Jorlanda. Chce
                                                    tylko powiedziec ze jest to przyklad jak teoria ewolucji jest weryfikowana.
                                                    Piotrek
                                                  • Gość: piotrek Re: Zakazana Archeologia... IP: *.dhcp.mcphu.edu 10.05.01, 23:23
                                                    Szanowny Panie Jorland

                                                    Czy naprawde Pan sadzi ze zywy uklad jest bardziej
                                                    skomplikowany niz atom, bo musi dojsc do koordynacji
                                                    dzialania wielu atomow. Wobec tego galaktyka jest
                                                    chyba jeszcze bardziej skomplikowana. Niestety wyglada
                                                    na to ze wszystko ma budowe fraktalna i nie wygralbym
                                                    sporu z fizykiem co jest bardziej skomplikowane atom
                                                    czy komorka. Czasteczki chemiczne przynasza zwyczajnie
                                                    gotowe rozwiazania o ktore komorka nie musi dbac.
                                                    Czasteczki chemiczne to tez dziela zalezy od tego na
                                                    jakim poziomie sie je obserwuje. Nie udalo mi sie
                                                    nawet przekonac LPiotra ze zycie wogole istnieje mozna
                                                    bowiem zakladac ze jest to tylko konwencja. Jesli Pam
                                                    potrzebuje kreacjonzimu to potrzebuje go Pan nie tylko
                                                    dla zycia chyba sie Pan z tym zgodzi. Dla mnie zycie
                                                    wyrozniaja tylko i az pewne prawa.
                                                    Pyta Pan o smieciowy DNA. Czy jako osoba bliska
                                                    humanistyce czy filozofii nie widzi Pan ze nadajemy
                                                    pewne nazwy bo chcemy sie porozumiewac. Dla kogo to sa
                                                    smieci? Czy niektore fragmenty DNA ktore dbaja tylko o
                                                    to zeby skakac po chromosomach i dbac o swoja
                                                    replikacja a czasem takze kolejne kopiowania to
                                                    smieci? Czy wirusy ktore dzialaja w dokladnie taki sam
                                                    sposob tylko ze maja obudowe do tej zabawy to smieci?
                                                    A co z bialkami takimi jak bialka prionu i wieloma
                                                    wieloma innymi kiedy mozna wyprodukowac transgeniczne
                                                    myszy ich pozbawaione a one sobie beda szczesliwie
                                                    biegaly do konca zwyklego zycia. A co z tzw wadami
                                                    ktore sa korzystne. Jak np uszkodzenie genetyczne
                                                    ukladu odpornosciowego chroniace bardzo przed HIV czy
                                                    obecnosc anemii chroniacej przed malaria? Dobrze ze
                                                    kreator wiedzial zeby takie uszkodzenie wprowadzic
                                                    pewnie przewidzial HIV.
                                                    Pyta Pan czy mozna usunac bialka fotosyntezy i
                                                    osiagnac lepsze rezultaty. Zdziwi sie Pan moze ile
                                                    mozna rzeczy zrobic i osiagnac tzw lepsze rezultaty.
                                                    Nawet Pan sobie nie wyobraza jak wadliwa jest budowa
                                                    oka ludzkiego. Nerwy i naczynia opuszczaja oko w
                                                    centrum siatkowki. Czesc obrazu przez to tworzyc moze
                                                    tylko mozg-"domalowywac". Oczywiscie nie wszyscy maja
                                                    takie oczy kalamarnica ma lepsze. Dlaczego? CZyzby kto
                                                    inny je konstruowal? Co Pan mysli? Dlaczego "kreator"
                                                    obdarzyl nas wszytskich taka wada wzroku? Jaki
                                                    malowniczy jest szlak pobudzania miesnia sercowego
                                                    pozwalajacy na powstawanie kolowych syganalow dajacych
                                                    efekt np migotania komor. Juz teraz mozna
                                                    przeprowadzic pewne procesy komorkowe efektywniej
                                                    korygujac rozwiazania "kreatora". Wracajac do oka Jak
                                                    to teraz naprawic co? Przeniesc te nerwy i naczynia w
                                                    inne miejsce? Inne miejsca sa niestety zajete przez
                                                    inne barzdo "oryginalne" rozwiazania. A co sie stanie
                                                    z tymi czesciami mozgu ktore sa odpowiedzilane za
                                                    korekcje tego jak oko jest zbudowane? A ciekawe jak
                                                    kreator wpadl na pomysl zeby zrobic wyrostek
                                                    robaczkowy. Wielkie dzielo ktore mozna bez problemu
                                                    usunac jak niektore bialka. Tylko ze na bialka noz nie
                                                    dziala. Czy nie wydaje sie Panu np ze utrzymywanie
                                                    jader u mezczyzny poza organizmem to dosyc ryzykowne
                                                    rozwiazanie. Czasem wszystko jest tak poplatana ze az
                                                    sie wierzyc nie chce. Trudno usunac pewne bialka
                                                    kompletnie. Jesli w 5 miejscach zawadzaja a w jednym
                                                    pomagaja to juz wystarczy zeby zegarek-komorka
                                                    przestala dzialac. Dla kogo zreszta te zmiany maja byc
                                                    korzystne. Wracam do przykladu nowotworu ktorego Pan
                                                    ciagla unika. Czy uwaza Pan ze komorki nowotworowe sa
                                                    sprawniejsze od prawidlowych jak zwyklismy mowic czyli
                                                    nienowotworowych? Maja czesto usuniete po kilka.
                                                    kilkanascie albo kilkadziesiat bialek. Ktore komorki
                                                    sa wedlug Pana sprytniejsze-efektywniejsze nowotworowe
                                                    czy prawidlowe. CZy zaprzecza Pan ze transformacja
                                                    nowotworowa t
                                                  • Gość: Jorland Re: Zakazana Archeologia... IP: 192.168.1.* / *.niedziela.pl 11.05.01, 14:04
                                                    Sznowny Panie Piotrze. Pan ma najwyraźniej jakieś dziwne pomieszanie pojęciowe w
                                                    kwestii "projektu" czy "kreatora". Kto Panu powiedział, że żywe układy mają być
                                                    idealne? Pańskie zarzuty i lawina pytań miałaby logiczny sens tylko wtedy, gdybym
                                                    twierdził, że w przyrodzie obserwujemy rozwiązania idealne czy doskonałe.
                                                    Tymczasem nic takiego nie pisałem. Pisałem natomiast - i zdanie podtrzymuję - że
                                                    w przyrodzie obserwujemy zjawiska także celowe i rozwiązania celowe. Posługując
                                                    się Pańską logiką można domniemywać, że ponieważ nasze rozwiązania techniczne nie
                                                    są doskonałe są one "pomieszaniem z poplataniem" i wskazują, że są tworem
                                                    "niewyobrażalnycj mozliwości kreacyjnych kombinatoryki". Tak jak Pański przykład
                                                    z okiem. A propos skoro konstrukcja mająca utrudniać widzenie oka ludzkiego ma
                                                    świadczyć za przypadkiem, to "właściwa" konstrukcja oka kałamarnic logicznie
                                                    rzecz biorąc ma świadczyć za planem? Niestety nie powiedział Pan, czy fotosynteza
                                                    działa lepiej bez owych "białek przeszkadzających", a tylko wtedy miałby sens
                                                    argument, że śa to rzeczywiscie przeszkadzacze.

                                                    Niestety obawiam się, że jeśli nie widzi Pan - jako biolog - ze komórka jest
                                                    tworem na innej hierarchii skomplikowania niz atom to ja to Panu nie wytłumaczę.
                                                    Tym niemniej utrzymuję - jak sie okazuje jakże prymitywny pogląd - że samolot
                                                    jest tworem o znacznie większym stopniu złozoności niż śrubka i rurka. Nie
                                                    rozumiem natomiast Pańskich słów, że "cząsteczki chemiczne przynoszą gotowe
                                                    rozwiązania z których komórka korzysta". Oczywiście, że "korzysta" dlaczego
                                                    miałaby tego nie robić? Organizmy np. w procesie fotosyntezy nie tworzą jakiś
                                                    nowych praw fizyki, ale selektywnie wykorzystują "normalne" do swoich potrzeb.
                                                    Tak jak pewien pajączek żyjący na północnym wybrzeżu Pacyfiku. Ma on swoistą
                                                    metodę budowy gniazda. Otóż zawiesza muszlę na dwóch niciach na gałęzi krzewu
                                                    około 50 cm nad ziemią. Podniesienie muszli jest nie lada problemem ponieważ
                                                    pająk waży kilka gram natomiast muszla około 1/4 kg (w przeliczeniu na ciężar
                                                    człowieka to ktos musiałby podnieść 36 ton na wysokość 30 m). Pająk wykorzystuje
                                                    w tej inzynieryjnej pracy prawo fizyczne kurczenia się schnącego obiektu. On nie
                                                    tworzy nowych praw fizyki, tylko selektywnie wykorzystuje istniejące, podobnie
                                                    jak samolot porusza się nie wbrew prawom fizyki, ale przy odpowiednim
                                                    wykorzystaniu niektórych z nich.

                                                    Nie wiem o co sie Pan tak piekli w sprawie "śmieciowego DNA". Jeśli uzasadnia
                                                    Pan, że nie ma czegoś takiego to ok, tym lepiej. To pojęcie wprowadzili
                                                    biologowie, także jeśli rozumieją pod tym coś innego niz przyjęte w języku
                                                    polskim znaczenie wyrazu "śmieci" wyjasnią to nowe znaczenie. Natomiast
                                                    ignorowałem Pana przykład z nowotworami z prostej przyczyny, bo nie rozumiem
                                                    czego on ma dowodzić. Ewolucji? Jakiej? Kiedyś czytałem o ewolucji samochodów,
                                                    jako analogii do ewolucji biologicznej. Z tego co wiem nowotwory to pewien
                                                    defekt, podobnie jak choroby, wady genetyczne, etc. Czemu ma służyć mnozenie
                                                    przez Pana tych przykładów? Temu, że przyroda nie funkcjonuje idealnie? Jasne, że
                                                    nie, tylko z kim Pan polemizuje, bo ja o niczym takim nie pisałem. Co do
                                                    Pańskiego przykładu ze zmianą kodu genetycznego to dziękuję za wprowadzenie i -
                                                    jak Pan sam widzi - Pański przykład o falsyfikowalności (nawiasem mówiąc popełnia
                                                    Pan szkolny błąd myląc weryfikowalnośc z falsyfikowalnością) jest nietrafiony.
                                                    Już teraz Pan PiotrII wyjaśnia, że są teorie tłumaczące to zjawisko w ramach
                                                    teorii ewolucji.

                                                    Ton Pańskiej odpowiedzi i styl argumentacji potwierdzają niestety to, co pisał
                                                    G.A. Kerkut profesor na Wydziale
                                                  • Gość: piotrek Re: Zakazana Archeologia... IP: *.dhcp.mcphu.edu 11.05.01, 16:09
                                                    Szanowny Panie Jorland
                                                    Czy porownuje Pan sam "ewolucje" samochodow do ewolucji komorek nowotworowych?
                                                    Czy uwaza Pan ze zmianami w komorkach nowotworowych ktos czy cos steruje?
                                                    Przyklad z nowotworami ma dowodzic ze mutacje nabywane zgodnie z regulami
                                                    ewolucji eliminujace pewne potrzebne prawidlowym komorka elementy prowdza do
                                                    powstania nowego rodzaju komorek z pewnego punktu widzenia sprawniejszych.
                                                    Niech Pan jasno odpowie czy jest to proces ewolucji czy nie? Jaka Pan widzi
                                                    analogie do samochodow?
                                                    Jesli chodzi o zmiane kodu Candida to chetnie skorzystam z literatury w ktorej
                                                    PiotrII znalazl chocby spekulacyjne wytlumaczeni jak do takiej zmiany doszlo.
                                                    Bo ja na to nie trafilem. Jestem naprawde ciekaw.
                                                    Smieciowy DNA. Biologia w oryginale wprowadzila pojecie junk DNA. W angielskim
                                                    czy tez wlasciwie amerykanskim junk to nie to samo co nasz smiec, bo maja
                                                    przeciez junk food. Czyli nawet przejscie z jezyka do jezyka wprowadza pewne
                                                    zmiany. Pokazuje tylko jak proby porozumiewania sie zmieniaja myslenie o
                                                    pewnych zjawiskach. Do tego rzeczywiscie sporo nowego wiemy o tym DNA.
                                                    Tak jak pisalem mozna usuwac wiele bialek z korzyscia dla systemu. Korzysc
                                                    jednak trudno czasem udowodnic. Tak jak z komorkami nowotworowymi. Czy sa to
                                                    zmiany korzystne? Dla kogo?
                                                    Niech Pan nie porownuje niedoskonalosci naszych rozwiazan konstrukcyjnych z
                                                    niektorymi rozwiazaniami przyrody to absurd. Wyrostek to cos takiego jakby Pan
                                                    wbudowal do tego swojego samolotu bombe ktora albo wybuchnie albo nie wybuchnie
                                                    zaleznie od pewnego zbiegu okolicznosci.

                                                    Na pytanie profesora o dowody przeciwko ewolucji czy tez zjawiska ktore wydaja
                                                    sie teorii ewolucji przeczyc spokojnie podalbym kilka przykladow wiec niech Pan
                                                    tu nie wciska kitu. Wielokrotnie pisalem ze takie obserwacje istnieja i mozliwe
                                                    ze mozna na ich podstawie budowac teorie. Ja spokojnie czekam na wytlumaczenia
                                                    w ramach ewolucji.Czy Pan wie jakim argumentem przeciwko ewolucji byla
                                                    nieznajomosc budowy DNA czy dzialania kodu genetycznego? Wielu uwazalo ze ktos
                                                    musi tym kierowac. Juz o to pytalem ale powtorze. Czy widzi Pan potrzebe zeby
                                                    ktos kierowal procesem roznicowania sie zaplodnionej komorki jajowej w organzim
                                                    wielokomorkowy? W tym przypadku mamy bardzo wiele niewiadomych i niebywalych
                                                    wrecz obserwacji. Moze powinnismy takze z tego powodu powaznie przemyslec
                                                    kreacjonizm?
                                                    Jak Panu sie podoba komputer DNA na ktory Pan sie powolywal ze korzystamy z
                                                    rozwiazan natury. Ja uwazam ze korzystamy w tym przypadku ale nie wiem jak Pan
                                                    moze tak uwazac. Przeciez ten proces to przyklad na to jak tworzenie bardzo
                                                    wielu rozwiazan (czy prob rozwiazan) z ktorych tylko 1 na kilka milionow jest
                                                    wlasciwe pozwala na rozwiazanie pewnego problemu.
                                                    Niech Pan powie jakiego Pan oczekuje dowodu od nauki zeby potwierdzic
                                                    pochodzenie gatunkow?
                                                    Nie jestem ten pewien czy widzi Pan potrzebe istnienia kreatora dla atomow i
                                                    galaktyk? Chcialbym zaczekac ze swoja odpowiedzia na Panksi wniosek za atom
                                                    czy np wszechswiat sa mniej skomplikowane niz komorka do Pana odpowiedzi na to
                                                    pytanie.
                                                    Mam nadzieje ze to ze nie wiedzial Pan jak dziala kod genetyczny pozwala Panu
                                                    na jakas obiektywnosc w ocenie teorii ewolucji, chodz przepraszam ale mozna
                                                    miec watpliowsci.
                                                    Piotrek
                                        • Gość: PiotrII Re: Zakazana Archeologia... IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 07.05.01, 17:36
                                          Szanowni panowie!
                                          Najpierw chciałbym napisać o przykładzie ze złymi
                                          mutacjami. Posłużę się w tym celu przykładem
                                          informatycznym, oto program pt. "Notatnik", poddajemy
                                          go działaniu losowych zmian (niewielu - nie
                                          przesadzajmy) - oczywiście większość naszych ingerencji
                                          skończy się fatalnie - program będzie działał błędnie
                                          (np. zmiana instrukcji ADD na SUB), albo wogóle się nie
                                          uruchomi. Kilka przypadków nie zmieni w istotny sposób
                                          funkcjonalności programu (np. belka zielona zamiast
                                          niebieskiej), w niektórych przypadkach program będzie
                                          działał poprawnie, a nawet lepiej (w każdym programie
                                          jest kilka błędów). Gdy dopuścimy istnienie mutacji
                                          genomowowych (co rozumiem tutaj jako obszerne
                                          duplikacje całych partii programu) to z czasem pojwią
                                          się nowe funkcje, a stare mogą zmienić znaczenie.
                                          Proszę od razu nie wyśmiewać tego przykładu -
                                          pamiętajmy że w przypadku prawdziwych organizmów mamy
                                          do czynienia z milionami osobników (u mikroorganizmów
                                          znacznie więcej), żyjących na przestrzeni wielu
                                          milionów lat. Tu pozwolę sobie na drobną dygresję,
                                          sądzę iż jednym z powodów krytyki ewolucjonizmu
                                          (jakiegokolwiek) jest niewyobrażalność skali czasowej
                                          procesów. Przecież na pojawienie się tak prostych zmian
                                          jak wykształcenie się odporności na antybiotyki trzeba
                                          było kilkudziesięciu lat, a przecież najczęściej są to
                                          pojedyncze mutacje. Większość zmian prowadzących do
                                          chociażby zmiany wielkości organów to cechy
                                          wielogenowe, nie mowiąc o ilości zmian potrzebnych do
                                          powstania nowego organu - nie mówiąc o przemianach
                                          gatunków. Aby zauważyć te zmiany trzeba dziesiątków
                                          tysięcy lat, mamy oczywiście wykopaliska - ale jak ktoś
                                          w nie niewierzy (ale to naprawde jego sprawa - może
                                          utrzymywać też że ziemia jest płaska). Co do wirusów to
                                          chyba sobie Pan nie zdaje sprawy z różnic między nimi a
                                          bakteriami - to tak jakby drogą powolnych zmian zmienić
                                          klucz francuski (wirus) w Jumbo-Jeta (najprostsza
                                          bakteria). Teoria ewolucji raczej postuluje tutaj że
                                          wirusy to oddzielone elementy genomowe bardziej
                                          skomplikowanych form, ewolucja więc biegła od bakterii
                                          (nie tylko) do wirusów, a nie odwrotnie. Gdyby jednak
                                          Pan znalazł przykład takiej ewolucji - cóż, trudno
                                          byłoby wytłumaczyć to za pomocą darwinizmu - obalił wię
                                          Pan ewolucjonizm (ale Panu to chyba nie na rękę). W
                                          ogóle nieprawdą jest, że ewolucji nie można obalić -
                                          trudno raczej zrobić to za pomocą eksperymentów
                                          myślowych (zresztą chyba ta metodologia została
                                          zarzucona od czasu średniowiecza), można natomiast
                                          zaplanować eksperymenty które mogłyby ją obalić.
                                          Najlepiej w tym celu wykorzystać wirusy, najlepiej w
                                          obecności jakiś mutagenów - można zaobserwować efekty
                                          ewolucyjne. Zresztą tego typu metody szeroko
                                          wykorzystuje się w Hodowli Roślin (chodzi o tworzenie
                                          nowych odmian roślin uprawnych), wykorzystuje tu się
                                          szeroko wiedzę genetyczną i ewolucyjną. Do dzisiaj nie
                                          udało się obalić ewolucjonizmu - ale jest to możliwe.
                                          To że ewolucjonizmu nie udało się obalić to naprawde
                                          nie jest to wada tej teorii, gdyby została obalona, to
                                          szukalibyśmy lepszej teorii. Zresztą zaplanowano i
                                          przeprowadzono wiele eksperymentów które zweryfikowały
                                          pozytywnie teorię ewolucji, ten więc kto twierdzi że
                                          jest to teoria nieobalalna wykazuje albo złą wolę, albo
                                          jest niedouczony. Zresztą każdą teorię naukową można
                                          obalić, nie można natomiast z całą pewnością wykazać
                                          jej prawdziwość - dyskusję można więc toczyć w zasadzie
                                          w nieskończoność. Zresztą wbrew temu co można znaleźć w
                                          Internecie, Neodarwinizm nie jest jedną z wielu
                                          konkurencjnych teorii biologicznych, jest ona
                                          powszechnie uznawaną teorią tłumaczącą zróżnicowanie w
                                          przyrodzie, mającą taką rangę jak np. Teoria
                                          Względności w fizyce. Oczywiście istnieją ludzie nie
                                          zgadzający się z
                            • piotrii Re: Zakazana Archeologia... 02.05.01, 09:33
                              Szanowny Panie Jorlandzie!
                              Przy pana ujęciu (jak i innych filozofów - jest Pan
                              filozofem - prawda?) Darwinizm jest tautologią - ale te
                              zarzuty można postawić każdej nauce przyrodniczej
                              wyjaśniającej zastany stan rzeczy procesami
                              zachodzącymi na sposób ewolucji, czyli np. teoria
                              Wielkiego Wybuchu. Wedle znanej mi pani prof. fizyki
                              tak nie jest, gdzyż "Teoria Wielkiego Wybuchu jest
                              sprawdzalna na poziomie równań Einsteina i z nich
                              wynika", ale przecież Darwinizm też jest sprawdalny i
                              wynika z równań i prostych zasad: założenie
                              wprowadzania losowych mutacji - to jest oczywiste,
                              procesy replikacji mają znikomą możliwość weryfikacji
                              poprawności kopiowania i to nie na poziomie translacji
                              - prawdziwa weryfikacja zachodzi tutaj, ale już jest
                              wtedy za późno. Czyli jest to sytuacja skryby znającego
                              alfabet, ale nia znającego języka przepisywanej przez
                              niego księgi. Drugim załżeniem jest - nie, nie dobór
                              naturalny, znacznie niższym poziomo założeniem jest
                              założenie niewystarczalności zasobów dostępnych w danej
                              niszy np. pożywienie, miejsce, woda, światło, ilość
                              partnerów niezbędnych do wymiany odcinków
                              informacyjnych (ale istnienie płci jest już efektem
                              drugiego rzędu), itp. Jako że istnieje pewne optimum
                              dla zasiedlających niszę organizmów i istnieje pewien
                              istniejący stan, wynika stąd kierunkowość - do optimum,
                              osobno dla każdego organizmów, stąd środowisko wywiera
                              presję na organizmy - "dobór naturalny". To tak jakby w
                              totolotku losować kule, ale zapisywać tylko wyniki np.
                              parzyste, wtedy otrzymam oczywiście wynik złożony
                              wyłącznie z liczb parzystych (mamy połączony efekt
                              losowego procesu i kierunkowego doboru - efekt: cały
                              proces wydaje się zmierzać w określonym kierunku, ale
                              wiemy że liczby w totku nie zmierzają w określonym
                              kierunku). Stosowanie rachunku prawdopodobieństwa do
                              wykazania że powstanie człowieka jest niemożliwe
                              zakłada istnienie tylko losowych mutacji jest
                              najczęstym grzechem popełnianym przez domorosłych
                              fizyko-matematyczno-probabilistycznych krytyków
                              darwinizmu - oni zapominają o konieczności wybrania
                              lepszego wyniku - wtedy w totku zwyciężymy po 20
                              losowaniach a nie miliardach. Wreszcie kierunek
                              ewolucji - jak napisał piotrek ewolucja nie biegnie od
                              prostoty do złożoności np. mitochondria - w ogóle przy
                              koewolucji często spotykamy się z upraszczaniem budowy
                              i funkcji, zwłaszcza informacyjnej. To nie jest tak że
                              np. miłorząb japoński jest zapomnianą ofiarą ewolucji,
                              która akurat uparła się na jego takson - on KONKUROWAŁ
                              i konkuruje nadal z innymi np. okrytonasiennymi
                              roślinami, ale także z mszakami - miarą doskonałości
                              nie jest wiek grupy, złożoność, miarą jest sprawność z
                              jaką radzi sobie w otoczeniu. Czy odnosę sukces większy
                              gdy pożre mnie orka (zaawansowany ssak morski), czy gdy
                              zabije mnie Cyanea (morski jamochłon - bardzo
                              prymitywny) - w obydwu wypadkach przegram - i nie
                              zależy to w niczym od zaawansowania ewolucyjnego mojego
                              oprawcy - ważne jest czy JA przekażę moje geny dalej, a
                              moji potomkowie dalej. Wszyscy moi przodkowie odnieśli
                              sukces ewolucyjny, ale wszyscy przodkowie moich
                              mitochondriów odnieśli taki sam sukces (a może większy
                              - jest ich więcej). Front ewolucji biegnie równo,
                              żyjemy i konkurujemy tutaj, jak na wielkim wyścigu.
                              Założenie o wzrastającej złożoności organizmów nie jest
                              wyznawane w biologii od dobrej setki lat.
                              Tym optymistycznym akcentem pozdrawiam obydwu (i
                              innych) dyskutantów - Pana Jorlanda i Pana Piotrka.
                              PiotrII
                              P.S. Przepraszam za literówki - mój Netscape6 ma
                              problemy z wpisywaniem litery ł
                              • Gość: Jorland Re: Zakazana Archeologia... IP: 192.168.1.* / *.niedziela.pl 02.05.01, 15:18
                                Szanowny Panie PiotrzeII, pisze Pan, że stawiam ujeciu darwinowskiemu zarzut o
                                tautologiczne sformułowanie. Niestety to nie ja to wymysliłem, ani nie ja tak
                                sformułowałem pewne biologiczne definicje, tak jak to zrobił np. Ernst Mayr:
                                "Osobniki mające najwięcej potomstwa są z definicji najlepiej przystosowane",
                                albo S.J. Gould, który pisał: "Jesteśmy zawsze gotowi zaakceptować upadek
                                jakiejś teorii w efekcie pojawienia się nowych danych, ale nie spodziewamy się,
                                by słynna i wpływowa teoria załamała się z powodu logicznego błędu w samym jej
                                sformułowaniu". Albo Laurence Hurst profesor genetyki ewolucyjnej z
                                Uniwersytetu w Bath: "Ewolucja jest wypadkową dwóch czynników: różnorodności i
                                selekcji. Różnorodność (tzw. zmienność genetyczna) jest dziełem czystego
                                przypadku, selekcja zaś, czyli dobór naturalny, to eliminacja (na ogół powolna
                                i stopniowa) osobników gorzej dostosowanych. Jest to idea zwodniczo prosta,
                                która - zdaniem części naukowców - zawiera w sobie logiczny błąd tak zwanego
                                błędnego koła (petitio principii). Czym bowiem jest "dostosowanie"? Zdolnością
                                do przetrwania i rozmnażania się. A kto jest zdolny do przetrwania i
                                rozmnożenia? Oczywiście - osobniki "dostosowane"." Tyle Hurst. Zarzut o
                                tautologię nie jest więc czczym gadaniem jak zdaje się Pan sugerować. Co więcej
                                (ponieważ tautologie są koniecznie prawdziwe) niektórzy darwiniści byli dumni z
                                takiego sformułowania, jak np. C.H. Waddington. Pewnie, że wyjaśnienie w
                                rodzaju: "wszystkie stoły są stołami" poraża swą prostotą i jest nie do
                                odparcia. Jak widać można być też dumny, że takie ujęcie jest sednem darwinizmu
                                i chwalić się, że jest to wspaniałe naukowe wyjaśnienie. Podane przez Pana
                                porównanie z teorią Einsteina dowodzi właśnie jak teoria ewolucji różni się od
                                falsyfikowalnych teorii. Einstein naraził swą teorię na falsyfikację jeśliby
                                wyniki pewnych pomiarów nie zgadzały sie z jego wyliczeniami. Ewolucjonizm
                                przeciwnie niezaleznie od empirycznych przewidywań wszystko staje się "dowodem"
                                na rzecz prawdziwości ewolucjonizmu. Dziękuję za wyjaśnienie w kwestii wartości
                                przeżycia. Nie było zresztą moją intencją podważanie tego kryterium, nie o to
                                mi zupełnie chodzi. Zresztą i tu wychodzi tautologiczne wyjasnienie, gdy pisze
                                Pan, że zarówno zmiany, jak i ich brak dowodzą ewolucji. Można zapytać więc co
                                nie dowodzi ewolucji, skoro ewolucji ma dowodzić każde empiryczne
                                przewidywanie. Jeśli zaś ewolucja "nie biegnie od prostoty do złożoności" to w
                                takim razie co my tu robimy, skoro dawniej były tylko proste organizmy (mam na
                                myśli ten bulion z którego rzekomo miało wyewolułować życie). Ale nawet
                                traktując tą Pana myśl jako pewien myślowy skrót tu też wychodza metafizyczne
                                ciągoty. Ewolucja powoduje wzrost złozoności? Mamy więc wspaniały dowód na jej
                                prawdziwość. Ewolucja "stoi w miejscu" i nie powoduje wzrostu złozoności? Mamy
                                więc kolejny wspaniały dowód na jej prawdziwość. Ewolucja cofa się i powoduje
                                spadek złożoności? Mamy więc następny wspaniały dowód na jej prawdziwość.
                                Jakakolwiek byłaby empiria wszystko swiadczy na rzecz prawdziwości ewolucji! A
                                takie stawianie sprawy charakterystyczne jest dla systemów metafizycznych. Co
                                zresztą nie musi być złe pod warunkiem, że zdajemy sobie z tego sprawę.
                                Oczywiście trudno by zgodził się Pan z matematycznymi wyliczeniami czyniącymi
                                teorie ewolucji niewiarygodną, zawsze więc przecież można zakwestionować
                                początkowe założenia. Kłaniam się.
                                • Gość: LPiotrek Re: Zakazana Archeologia... IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 10.05.01, 14:21
                                  Szanowny Panie Jorland
                                  Po przeczytaniu Panskich wpisow w tym watku ,nasunelo
                                  mi się kilka pytan.
                                  Czy wg. Pana cala teoria ewolucji sklada się tylko z twierdzen
                                  bedacych tautologia i dlatego uwaza ja pan za system
                                  metafizyczny ?
                                  Czy system metafizyczny jako nie sprzeczny z doswiadczeniem
                                  moze wnosic cokolwiek nowego ?
                                  Czy system metafizyczny jest niezalezny tylko
                                  od wynikow doswiadczen ,ktore mozemy przeprowadzic
                                  przy obecnym stanie techniki ,czy tez niezalezny od
                                  jakichkolwiek wynikow hipotetycznych doswiadczen
                                  ktore kiedys będzie można zrealizowac ?
                                  Czy Panski przyklad na brak stalej zalezonsci
                                  miedzy wplywem hipotetycznej ewolucji
                                  na zmiane stopnia zlozonosci ma dowodzic
                                  iz teoria ewolucji jest systemem metafizycznym ?
                                  Cytuje:
                                  „ Ewolucja powoduje wzrost złozoności? Mamy więc wspaniały dowód na jej
                                  prawdziwość. Ewolucja "stoi w miejscu" i nie powoduje wzrostu złozoności? Mamy
                                  więc kolejny wspaniały dowód na jej prawdziwość. Ewolucja cofa się i powoduje
                                  spadek złożoności? Mamy więc następny wspaniały dowód na jej prawdziwość.
                                  Jakakolwiek byłaby empiria wszystko swiadczy na rzecz prawdziwości ewolucji! A
                                  takie stawianie sprawy charakterystyczne jest dla systemów metafizycznych”

                                  Czy ten przyklad nie jest proba uprawiania
                                  demagogii ? ( pytam bez cienia zlosliwosci )
                                  Czy system metafizyczny moze stracic swoj
                                  charakter np. w wyniku rozwoju techniki i
                                  powstania nowych metod badawczych ?
                                  Czy system metafizyczny moze stac w sprzecznosci
                                  z czyms innym niz inny system metafizyczny ?
                                  Czy system metafizyczny mozna uczynic
                                  niewiarygodnym ? Czy cos niewiarygodnego
                                  moze tworzyc system metafizyczny ?
                                  Czy wiarygodnosc teorii można opierac
                                  na jakims innym systemie metafizycznym
                                  ,czy na empirii ?
                                  Chcialbym zaznaczyc ze nie jestem ani zwolennikiem
                                  ani przeciwnikiem teorii ewolucji. Podoba mi się
                                  to z jakim dystansem podchodzi Pan do teorii naukowych.
                                  Tylko czy nie istnieja sprzecznosci w Panskich
                                  wypowiedziach ? Mam nadzieje ze Panskie odpowiedzi
                                  pozwola rozwiac moje watpliwosci.
                                  Z wyrazami podziwu
                                  LPiotrek
                                  • Gość: Jorland Re: Zakazana Archeologia... IP: 192.168.1.* / 195.94.209.* 10.05.01, 15:42
                                    Szanowny Panie LPiotrze, na Pańskie pytania postaram sie odpowiedzieć najlepiej
                                    jak umiem choć skrótowo siłą rzeczy.

                                    &#62 Czy wg. Pana cala teoria ewolucji sklada się tylko z twierdzen
                                    &#62 bedacych tautologia i dlatego uwaza ja pan za system
                                    &#62 metafizyczny ?

                                    Nie. Teoria ewolucji posiada metafizyczny rdzeń, który generuje setki już
                                    empirycznych (falsyfikowalnych) podteorii. Niektóre z tych teorii są
                                    potwierdzone, inne słabo, a inne w ogóle. Natomiast fundament teorii ewolucji
                                    jest metafizyczny a więc i niefalsyfikowalny.

                                    &#62 Czy system metafizyczny jako nie sprzeczny z doswiadczeniem
                                    &#62 moze wnosic cokolwiek nowego ?

                                    [Jeśli dobrze rozumiem pytanie] Może. W nauce istniały i - jak widać - istnieją
                                    systemy metafizyczne. Problem w tym, że 1. bałamutnie się go przedstawia jako
                                    naukowy (empiryczny), podczas gdy naukowy nie jest, 2. nie każdy system
                                    metafizyczny tak samo spójnie i w zgodzie z faktami objaśnia rzeczywistość. W
                                    teorii ewolucji natomiast - jak sądzę - zbyt wiele jest spekulacji i życzeniowego
                                    myślenia.

                                    &#62 Czy system metafizyczny jest niezalezny tylko
                                    &#62 od wynikow doswiadczen ,ktore mozemy przeprowadzic
                                    &#62 przy obecnym stanie techniki ,czy tez niezalezny od
                                    &#62 jakichkolwiek wynikow hipotetycznych doswiadczen
                                    &#62 ktore kiedys będzie można zrealizowac ?

                                    Zasadniczo jest niezalezny od jakichkolwiek wyników doświadczeń, ale to sytuacja
                                    hipotetyczna. Aktualne realia są takie, że ewolucjonizm objaśnia sprzeczne
                                    przewidywania empiryczne. A skoro objaśnia sprzeczne przewidywania empiryczne to
                                    siłą rzeczy nie mogą się pojawić takie przewidywania, które ewolucjonizm
                                    falsyfikowałyby. Zawsze można ad hoc dostosować teorię do wyników doświadczeń.

                                    &#62 Czy Panski przyklad na brak stalej zalezonsci
                                    &#62 miedzy wplywem hipotetycznej ewolucji
                                    &#62 na zmiane stopnia zlozonosci ma dowodzic
                                    &#62 iz teoria ewolucji jest systemem metafizycznym ?
                                    &#62 Cytuje:
                                    &#62 " Ewolucja powoduje wzrost złozoności? Mamy więc wspaniały dowód na jej
                                    &#62 prawdziwość. Ewolucja "stoi w miejscu" i nie powoduje wzrostu złozoności? Mamy
                                    &#62 więc kolejny wspaniały dowód na jej prawdziwość. Ewolucja cofa się i powoduje
                                    &#62 spadek złożoności? Mamy więc następny wspaniały dowód na jej prawdziwość.
                                    &#62 Jakakolwiek byłaby empiria wszystko swiadczy na rzecz prawdziwości ewolucji! A
                                    &#62 takie stawianie sprawy charakterystyczne jest dla systemów metafizycznych"

                                    Tak. Jeśli czytał Pan moje wcześniejsze wpisy wie Pan, że podałem przykład
                                    wymyslony przez Poppera w którym teoria ewolucji wyjaśnia sprzeczne przewidywania
                                    empiryczne znalezienia życia - bądz nie - na innej planecie. Niezależnie od
                                    empirii i tak każdy wynik potwierdzi prawdziwość teorii ewolucji. Skoro darwinizm
                                    nie przewiduje więc ewolucji odmian, to i jej nie wyjaśnia. A jeśli nie
                                    przewiduje i nie wyjaśnia to nie jest falsyfikowalny. Cytat, który Pan podaje też
                                    o tym świadczy. Ewolucja może iść do przodu, stać w miejscu, lub się cofać. Takie
                                    postawienie sprawy powoduje, że każde empiryczne odkrycie może być "wyjaśnione"
                                    ewolucją. A teoria, która zawiera w sobie wszystkie przewidywania jest siłą rzecy
                                    metafizyczną.

                                    &#62 Czy ten przyklad nie jest proba uprawiania
                                    &#62 demagogii ? ( pytam bez cienia zlosliwosci )

                                    Nie, o demagogii możemy mówić w przypadku, gdy sprzeczne wyniki empiryczne mają
                                    świadczyć o ewolucji. Podobieństwa w genomie mają świadczyć o ewolucji
                                    (pochodzenie od wspólnego przodka). A o czym świadczą różnice w genomie? Jak Pan
                                    sądzi? Też rzecz jasna o ewolucji (rozchodzenie się gatunków od wspólnego
                                    przodka).

                                    &#62 Czy s
                                    • Gość: LPiotrek Re: Zakazana Archeologia... IP: 213.76.40.* 11.05.01, 06:35
                                      Szanowny Panie Jorland

                                      W zwiazku z Pana odpowiedzia
                                      nasunela mi się nowa porcja pytan.

                                      &#62 Rozwój nauki
                                      &#62może natomiast spowodować, że coraz trudniej będzie można utrzymywać
                                      metafizyke w
                                      &#62zgodzie z obserwacjami (i trzeba np. uciekać się do tautologii).
                                      a wczesniej napisal Pan:
                                      &#62 A teoria, która zawiera w sobie wszystkie przewidywania jest siłą rzecy
                                      &#62metafizyczną.
                                      Czegos tu nie moge pojac : jak jest w koncu z ta metafizyka . Czy można
                                      zaobserwowac cos co coraz trudniej będzie w zgodzie z wszystkimi
                                      przewidywaniani ??? A moze ten wynik obserwacji będzie z nimi w sprzecznosci ?
                                      A co moglaby zmienic ucieczka do tautologii , jezeli nie wnosi
                                      ona nic nowego. ? I przed czym tu uciekac - przed sprzecznoscia z wszelkimi
                                      przewidywaniami ? I po co uciekac jezeli nic takiej teorii nie zagraza
                                      falsyfikacja ??

                                      &#62&#62 Czy system metafizyczny mozna uczynic
                                      &#62&#62 niewiarygodnym ? Czy cos niewiarygodnego
                                      &#62&#62 moze tworzyc system metafizyczny ?

                                      &#62Tych pytan nie rozumiem, musiałby Pan rozwinąć.

                                      Czy system ktory zawiera wszelkie przewidywania
                                      i jak sam Pan wspomnial jest - cytuje:
                                      &#62Zsadniczo jest niezalezny od jakichkolwiek wyników doświadczeń
                                      można uczynic niewiarygodnym ?
                                      Czy wiarygodnosc jakiejs teorii nie okreslamy na podstawie
                                      doswiadczen(ia) ?
                                      Na jakiej zasadzie obliczac wiarygodnosc systemu niezaleznego
                                      od jakichkolwiek wynikow doswiadczen ?
                                      Na podstawie wlasnego uznania ?
                                      Na podstawie innego systemu metafizycznego ?
                                      Moze do systemu metafizycznego powinnismy się
                                      odnosic poprzez wiare , a nie przez wiarygodnosc ( prawdopodobienstwo ) ?

                                      W jaki sposob z czegos co jest nienaukowe jak system metafizyczny moze
                                      wynikac cokolwiek naukowego - teoria falsyfikowalna - na plaszczyznie
                                      fizycznej ? Przeciez na plaszczyznie fizycznej ten metafizyczny rdzen
                                      nie istnieje ,wiec w jaki sposob moze cokolwiek generowac ?
                                      Jezeli zachodza jakies implikacje ( sa prawdziwe ) to powinna istniec
                                      mozliwosc ich sprawdzenia. Plaszczyzna metafizyczna chyba nie
                                      daje takiej mozliwosci o ile dobrze roumiem ? Podobnie chyba jest
                                      w druga strone tzn. z teorii falsyfikowalnej nie moze wynikac cos
                                      co nie podlega falsyfikacji ? Bo niby w jaki sposob sprawdzic czy
                                      wynika , czy nie , jezeli to cos nie ma zadnego zwiazku z doswiadczeniem ?
                                      Zapytam jeszcze: czy sam metafizyczny rdzen teorii ewolucji sklada się
                                      wylacznie z tautologii ? Jezeli tak to jak z niego moze wynikac
                                      cokolwiek nowego ( setki podteorii ) ?

                                      &#62Geocentryzm też był oparty na empirii, tylko widzianej przez pryzmat
                                      paradygmatu
                                      &#62ptolemejskiego. To przykład jak teoria wpływa na widzenie faktów.

                                      Moim nieskromnym zdaniem jest to przyklad jak niedostrzeganie faktow
                                      moze umozliwiac egzystencje falszywej teorii. Fakty można dostrzegac , badz nie.
                                      Jeden pryzmat nie będzie w tym przeszkadzal , a inny to uniemozliwi.
                                      Nie można ich widziec inaczej ze wzgledu na cokolwiek. Dlatego uwazam ze
                                      geocentryzm byl oparty na paradygmacie ptolemejskim ,a nie na faktach (empirii )
                                      Jezeli Pan ma inne stanowisko w kwestii postrzegania faktow to proszę je
                                      szerzej przedstawic .

                                      Na koniec chcialbym Pana zapytac z czego Pan wnosi
                                      o sprzecznosci przewidywan empirycznych ?
                                      Moze podam przyklad aby zostac dobrze zrozumiany.
                                      Jezeli przez opornik przepuszczamy prad elektryczny
                                      o stalym natezeniu i obserwujemy w roznych doswiadczeniach
                                      zmiane temperatury tego opornika - raz maleje , innem razem rosnie - lub
                                      brak jej zmiany i mamy teorie ktora te zjawiska pozwala wyjasnic
                                      to czy te zjawiska przedstawiaja sprzeczne przewidywania
                                      empiryczne , a teoria je tlumaczaca jest systemem metafizycznym ?
                                      Podalem taki przyklad ze
                                      • Gość: wali7 Re: Zakazana Archeologia... IP: *.wola-justowska.sdi.tpnet.pl 11.05.01, 11:55
                                        Szanowny Panie Jorlandzie!
                                        Dzięki niezwykle ciekawemu wkładowi jaki wniósł do dyskusji pan Lpiotrek (Pozdrawiam!) , chyba bliższy
                                        pańskim
                                        zainteresowaniom, nareszcie pojąłem, co Pan tak naprawdę zarzuca teorii ewolucji. Mianowicie chodzi o
                                        tłumaczenie przez darwinizm zarówno powstawania jak i zaniku złożonosci, co Interpretuje Pan jako
                                        nienaukowe,
                                        gdyż takiej teorii nie można wytłumaczyć. Podstawowa pomyłka którą popełnia Pan w tym względzie, polega na
                                        rozpatrywaniu wyników teorii na niewłasciwym poziomie. Twierdzi Pan że nie da się jej sfalsyfikować, bo
                                        tłumaczy każdy wynik - to nieprawda - nie każdy. Istnieje zbiór wyników eksperymentów np. szeroko znany
                                        przykład z "przekonaniem" żab lądowych by stały się wodnymi, których okreslone wyniki przeczą darwinizmowi.
                                        Zresztą spory zakres praktycznych zastosowań biologii (np. hodowla
                                        nowych odmian roslin uprawnych) bazuje własnie na darwiniźmie, w ten sposób nieustannie go weryfikując.
                                        Przyzna Pan chyba, że praktyczne, uwieńczone sukcesem wykorzystanie całkowicie fałszywej teorii byłoby
                                        dużym zbiegiem okolicznosci. Proszę na przykład zaprojektować i wybudować most stalowy bazując na
                                        założeniach nazwijmy to "nowej matematyki", gdzie 2+2=10, a 5-5=12.
                                        Chciałbyw wytłumaczyć mój przykład z kluczem francuskim i Jumbo-Jetem - chodziło mi głównie o wykazanie
                                        różnic w złożonosci i funkcji obu tych systemów, a nie o kwestie ewolucyjne. Co do pochodzenia wirusów, to
                                        postulowane przeze mnie pochodzenie od bakterii jest raczej moim osobistym poglądem, popartym jedynie
                                        reminescencjami z wykładów. U bakterii występuje sporo rodzajów wędrującego DNA, chociażby plazmidy -
                                        znacznie prostsze w budowie od wirusów, ale gdyby dodać im geny płaszcza i geny odpowiedzialne za ich
                                        poprawną replikacje otrzymalibysmy klasyczne wirusy. Sprawa pochodzenia wirusów jest ciągle otwarta - u
                                        eukariotów też występuje DNA tego typu np. transpozony. Ewolucja od wirusów do bakterii jest niemożliwa -
                                        głównie dlatego, że wirusy nie mają aparatu replikacyjnego, translacyjnego i nie prowadzą żadnych form
                                        przemiany materii (nie mogą, gdyż jedynymi ich białka mi są białka płaszcza, czy jakies białka związane z DNA -
                                        brak enzymów przemiany materii) - same wirusy bez żywiciela nie mogą się rozmmażać, nie ma więc mowy o
                                        żadnej ewolucji.
                                        Przytoczony z kolei przez Piotrka przykład ze zmianą kodu genetycznego u Candida jest trudnym do zgryzienia
                                        orzechem dla darwinizmu, ale istnieją teorie tłumaczące ten efekt. Dziewię się jednak że nie używa Pan tego
                                        przykładu - to dobry zarzut merytoryczny, a nie formalny (jak wszystkie Pańskie zarzuty). Bo cóż z tego, że
                                        zarzuca Pan darwinizmowy metafizykę i tautologię, skoro teoria ta doskonale tłumaczy istniejący stan rzeczy i
                                        nie
                                        ma teorii lepszej. Tu nie chodzi tylko o tłumaczenie zastanego stanu rzeczy - teoria ta jest szeroko
                                        wykorzystywana praktycznie, a jak pisałem powyżej takie wykorzystanie jest jej nieustanną weryfkacją.
                                        Naprawde Darwinizm (a raczej jego nowoczesne formy) jest dobrze ugruntowaną i sprawdzoną teorią
                                        biologiczną, a nie jaką na poły mistyczną parareligią dla ateistów, jak zdają się sugerować zarzuty Pana i innych
                                        krytyków. Co do ateizmu to chciałbym napisać tutaj o kolejnym niedopuszczalnym fakcie, otóż darwinizm
                                        wykorzystuje się często dla udowodnienia własnego swiatopoglądu: ateistycznego, rasistowskiego, itp. Celują
                                        w
                                        tym zwłaszcza amerykanie, dowodzą zresztą tegomu przytoczone przez Pana fragmenty wypowiedzi - jest to
                                        niedopuszczalne wykorzystanie teorii poza zakresem jej stosowalnosci. Jak wiemy istnieje rozłącznosć
                                        między zakresami zainteresowań nauki i religii, a ty się dosć swobodnie skacze pomiędzy jednym i drugim.
                                        Wypowiedzi np. pana
                                        • Gość: Jorland Re: Zakazana Archeologia... IP: 192.168.1.* / *.niedziela.pl 11.05.01, 16:40
                                          Szanowni Panowie Wali7 i LPiotrze z braku czasu i z
                                          okazji weekendu pozwolicie na odpowiedź najpierw do
                                          Pana Waliego7, z którym piszę dłużej. Panu LPiotrowi
                                          pozwole sobie odpowiedzieć później.

                                          Słusznie Pan zauważył, że zarzucam darwinizmowi, że
                                          tłumaczy wszelkie zmiany. Czy mamy zmiany, czy też
                                          obserwujemy ich brak wszystko potwierdza założenia
                                          ewolucji. Jak sfalsyfikować teorię skoro każdy mozliwy
                                          wynik ma ją potwierdzać. Nie jestem przekonany, czy
                                          Pański przykład z zabami miałby falsyfikować
                                          darwinizm. Niby dlaczego? Nie raz juz ad hoc wymyslano
                                          hipotezy mające odtłumaczać niewygodne fakty, o
                                          których wcześniej mówiono twierdzono, że falsyfikują
                                          darwinizm. Gdy odkryto gatunki panchroniczne, z
                                          których przed milionami lat miały wyewolułować inne
                                          rodzaje organizmów nie okazało sie to zadnym kłopotem
                                          dla darwinizmu. Po prostu "warunki srodowiskowe" nie
                                          pozwoliły im ewolułować. W innych przypadkach te same
                                          warunki srodowiskowe kazały ewolułować.

                                          Podobnie ciekawa sprawa wyszla przy badaniu cytochromu
                                          C. Porównując sekwencje aminokwasów okazało się, że
                                          procentowa różnica w kolejności aminokwasów w
                                          cytochromie C pomiędzy bakterią a koniem wynosi ok 64
                                          procent. Tyle tylko, że teoria ewolucji wcześniej nie
                                          przewidziała, że różnice w sekwencji aminokwasów
                                          wynosi około 64 procent nie tylko pomiedzy bakterią a
                                          koniem, ale różnica 64 procent występuje pomiedzy
                                          bakterią a drożdżami, bakterią a rybą, bakterią a
                                          płazami, bakterią a gadami. Na podstawie tego mozna
                                          stwierdzić, że drożdże, ryby, płazy, gady, a nawet
                                          człowiek jest mniej więcej jednakowo ewolucyjnie
                                          odległy od bakterii, najprostszej formy życia, co jest
                                          rażąco sprzeczne z wcześniejszymi przewidywaniami
                                          drzewa filogenetycznego. I co myśli Pan, że stanowiło
                                          to jakikolwiek problem dla darwinizmu? Niech Pan mnie
                                          uswiadomi jak się odtłumacza ten fakt, który wcześniej
                                          miał falsyfikować twierdzenia ewolucjonizmu. (Podany
                                          przeze mnie przykład oznacza, że żaden cytochrom
                                          eukariotyczny nie jest pośredni między cytochromem
                                          bakterii a cytochromami eukariotycznymi. Jeśli
                                          rozważamy bakterię to wszystkie organizmy
                                          eukariotyczne są od niej równie odległe. Nie istnieje
                                          żaden pośredni typ cytochromu, który by łączył
                                          nieciągłośc dzielącą królestwo życia na te dwa
                                          fundamentalne typy. Królestwo bakterii nie ma żadnego
                                          sasiada w postaci któregokolwiek z tak fantastycznie
                                          zróżnicowanych typów eukariotycznych).

                                          Także czy by żaby nauczyć pływać latać czy kopać jakaś
                                          hipoteza ad hoc by się znalazła jak to miało miejsce
                                          już wiele razy. Podaje Pan przykład hodowli jako
                                          pozytywna weryfikację darwinizmu. Tzn. np. mam
                                          rozumieć, że wychodowano z psów odmiany posrednie do
                                          innych rodzajów zwierzat? albo np. półkonia i
                                          półsłonia? bo o różnicowaniu się gatunków wewnatzr
                                          typów to chyba wszyscy wiemy. Uwagi o ewolucji wirusów
                                          sa ciekawe, dziękuję za nie, chociło mi tutaj zresztą
                                          głównie o to, że nia ma żadnych form pośrednich,
                                          istnieja one tylko - jak stwierdził Pan Piotr - jako
                                          spekulacja.

                                          Dziwi się Pan, że nie używam argumentu merytorycznego
                                          (zmiana kodu genetycznego u Candida) do ataku na
                                          ewolucję, a poprzestaję na argumentach formalnych. Tak
                                          się składa niestety, że teorii niefalsyfikowalnych z
                                          definicji sfalsyfikować nie można. Można tylko
                                          podważyć ich metodologię. Sam Pan zresztą pisze, że są
                                          już teorie odtłumaczające to zagadkowe zjawisko. więc
                                          po co miałbym uzywać tego argumenty? by się
                                          dowiedzieć, że mamy kolejny dowód na darwinizm?

                                          Wzywa Pan bym wytłumaczył pewien swój zarzut prosząc o
                                          "jasna i konkretna odpowiedź". Sporny fragment brzmiał
                                          (jeśli o tym samym myślimy, bo nie zacytował Pan
                                          mnie): "Natomiast zgodz
                                          • Gość: piotrek Re: Zakazana Archeologia... IP: *.dhcp.mcphu.edu 11.05.01, 18:04
                                            Czy ja stwierdzilem ze istnieja formy posrednie od
                                            bakterii do wirusow jako spekulacja. Prosze mnie
                                            zacytowac. Do niedawna spekulowano ze wirusy pochodza
                                            z kosmosu. W tej chwili wyglada na to ze mogly powstac
                                            z prostszych niz bakterie jednokomorkowcow ale nie ze
                                            znanych nam bakterii. Tak czy inaczej ich wlasna
                                            ewolucja jest niepodwarzalna tzn przechodzenie z
                                            jednego taxu do innego.

                                            Piotrek
                                      • Gość: Jorland Re: Zakazana Archeologia... IP: 192.168.1.* / *.niedziela.pl 11.05.01, 17:14
                                        Szanowny Panie LPiotrze, teraz tylko fragmentarycznie, ale wrócę do tematu.

                                        [...]

                                        &#62 do wplywu hipotetycznej ewolucji na zmiane stopnia zlozonosci.
                                        &#62 Albo inny podobny przyklad
                                        &#62 W pewnych doswiadczeniach opornik się przepali w innych nie.
                                        &#62 Niezaleznie od wyniku doswiadczenia ta teoria będzie je
                                        &#62 wyjasniac. Czy to ze wyniki sa rozne oznacza ze sa sprzeczne ?
                                        &#62 A ta teoria to system metafizyczny ?
                                        &#62 Ten przyklad podaje na jego analogie do przykladu
                                        &#62 Karola Poppora z istnieniem zycia lub jego brakim
                                        &#62 na planecie.

                                        [...]

                                        Z opornikami to dobry przykład. Teoria w takiej sytuacji przewiduje, że gdy
                                        popłynie prąd o pewnym napięciu to nastąpi przepalenie bądz nie nastąpi. Możemy
                                        empirycznie zweryfikować te przewidywania. Gdy przykładamy prąd zbyt duży jak na
                                        ten opornik (i według przewidywań teorii) i nastepuje przepalenie potwierdza to
                                        przewidywania teorii. Gdy mimo tego nie nastepuje przepalenie i potwierdzamy to w
                                        kolejnych doswiadczeniach znaczy się cos z teorią jest nie tak. A skoro możemy
                                        stwierdzić, że teoria jest do bani, znaczy się, że jest falsyfikowalna. Przy
                                        przykładzie Poppera odwrotnie. Niezaleznie od tego czy i jakie życie znajdziemy
                                        na planecie wszystko to potwierdza przewidywania ewolucjonizmu. Skoro więc
                                        ewolucjonizm nie przewiduje ewolucji odmian nie jest więc falsyfikowalny (nie
                                        istnieje potencjalny falsyfikator). Czyli metafizyka.

                                        Trzymajac się analogii z opornikiem teoria ewolucji wyglada tak: "gdy przyłozymy
                                        niewielki prąd opornik sie przepali bądz nie. Gdy przyłozymy duży prąd opornik
                                        sie przepali bądz nie". Czyli taka teoria nic nam nie wyjaśnia, bo nic nie
                                        przewiduje. To tyle na razie, reszta Pańskiego listu później, kłaniam się.
                                        • Gość: piotrek Re: Zakazana Archeologia... IP: *.dhcp.mcphu.edu 11.05.01, 17:57
                                          Twierdzenie ze teoria ewolucji nic nie przewiduje jest nieprawdziwe. Jestem w
                                          stanie podac przyklady kiedy w oparciu o zalozenia teorii ewolucji trzeba bylo
                                          bardzo precyzyjnie przewidziec jakie zmiany np genetyczne musza wystapic aby
                                          wystapily pewne procesy.

                                          Piotrek
                                        • Gość: LPiotrek Re: Zakazana Archeologia... IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 12.05.01, 01:44
                                          Szanowny Panie Jorland
                                          Przepraszam za literowki ( Karola Poppera ) - troche wstyd mi. (za brak
                                          czujnosci)

                                          Ale co do teorii dzialania opornikow , to proszę nie gniewac się
                                          i nie czuc się obrazonym , ale troche ja Pan za bardzo upraszcza.
                                          Moze zaczne od tego ,ze prad poplynie o pewnym natezeniu ,co
                                          spowoduje pewien spadek napiecia na tymze oporniku. Rozumiem
                                          ze dokonal Pan pewnego skrotu myslowego co jest jeszcze do przyjecia.
                                          Ale rzeczywistosc nawet tak prostego elementu jakim jest zwykly
                                          opornik jest o wiele bardziej skomplikowana niz Pan to sugeruje.
                                          To czy się on przepali czy tez nie, zalezy od wielu czynnikow
                                          takich jak chociazby jego rezystancja termiczna ,temperatura otoczenia,
                                          pojemnosc cieplna (dla krotkich impulsow pradu ), wreszcie
                                          jednorodnosc jego struktury ktora przewodzi ow prad i zwiazana
                                          z tym jej trwalosc, oraz pewne parametry pasozytnicze jak
                                          pojemnosc elektryczna i indukcyjnosc.
                                          Wszystko to razem sprawia ze nie ma dwoch
                                          identycznych opornikow (przynajmniej w makroskali ).
                                          Dobra teoria uwzgledniajaca te wszystkie czynniki nie
                                          da nam prostej zaleznosci miedzy natezeniem pradu
                                          , a faktem przepalenia się tegoz opornika.
                                          Co wiecej, jezeli będzie naprawde dobra ,to nie będzie
                                          istniala mozliwosc przeprowadzenia doswiadczenia ,ktorego
                                          wynik bylby z nia w sprzecznosci ,bo będzie wyjasniala
                                          kazdy mozliwy w praktyce do osiagniecia rezultat.
                                          Czy z tego powodu taka teoria będzie systemem
                                          metafizycznym ?
                                          I tutaj nabrzmiewa potrzeba zapytac :
                                          Jak to jest z tymi sprzecznymi doswiadczeniami ,ktore
                                          sa wyjasniane przez teorie metafizyczne ?
                                          Jezeli uznajemy ze sa one sprzeczne to na podstawie
                                          jakiejs teorii ,ktora jest doswiadczalnie sprawdzalna.
                                          Jezeli teoria metafizyczna wyjasnia te oba wyniki
                                          to znaczy ze wedle tej teorii nie sa one sprzeczne.
                                          A skoro tak to znaczy ze teoria metafizyczna stoi
                                          w konflikcie (sprzecznosci ) z ta teoria oparta na
                                          doswiadczeniu. Z tego juz zas powinno wynikac
                                          ze nie jest od doswiadczenia niezalezna. Wystarczy
                                          przeprowadzic doswiadczenie dokumentujace
                                          sprzecznosc dwoch jakichkolwiek wynikow ktore
                                          tlumaczy teoria metafizyczna ( uznajac je za nie sprzeczne )
                                          aby podwazyc ta metafizyczna teorie. Tylko
                                          ze wtedy taka teoria nie bylaby metafizyczna
                                          (niezalezna od jakiegokolwiek doswiadczenia )
                                          Proszę wyprowadzic mnie z bledu i wyjasnic
                                          mi na czym on polega (gdzie go popelnilem ).

                                          Z wyrazami szacunku
                                          LPiotrek
                                          • Gość: Jorland Re: Zakazana Archeologia... IP: 192.168.1.* / *.niedziela.pl 15.05.01, 13:38
                                            Szanowny Panie LPiotrze, zaskoczyło mnie Pańskie stwierdzenie w kwestii
                                            oporników, że "Co wiecej, jezeli będzie naprawde dobra [teoria],to nie będzie
                                            istniala mozliwosc przeprowadzenia doswiadczenia ,ktorego wynik bylby z nia w
                                            sprzecznosci ,bo będzie wyjasniala kazdy mozliwy w praktyce do osiagniecia
                                            rezultat". Rozumiem, że teoria opisująca zachowanie się oporników może mieć
                                            wiele składowych, które należy starannie wyliczyć. Jednak stwierdzenie, że może
                                            ona opisywać każdy wynik jest sporą przesadą. Komputery, czy urządzenia
                                            elektroniczne składają się z wielu podzespołów, których parametry są starannie
                                            dobrane. Jeśli obsługuję komputer zgodnie z instrukcją wielce prawdopodobne
                                            jest, że będzie on działał sprawnie. Jeśli zaś podłączę do niego napięcie np.
                                            1000 V to najpewniej nie będzie on działał. Instrukcja obsługi (teoria) daje
                                            pewne reguły i przewidywania. Jeśli okaże się, że komputer pracuje dobrze przy
                                            napięciu 1000 V i 20 V a nie pracuje przy przewidywanym w instrukcji napięciu
                                            znaczy to, że coś z tą instrukcją jest nie tak. Jeśli byłoby tak, jak Pan
                                            pisze, nie byłoby w ogóle możliwe zbudowanie jakiegoś urządzenia. Bo jak
                                            zbudować sprawnie działające urządzenie skoro teoria w oparciu o którą je
                                            budujemy nie daje konkretnych przewidywań zachowania się elementów składowych
                                            owego urządzenia?

                                            Wróćmy teraz do z technicznych analogii do tematu. Pan Piotr trzeźwo pyta:
                                            "Niech Pan powie jakiego Pan oczekuje dowodu od nauki zeby potwierdzic
                                            pochodzenie gatunkow?". Otóż to. Jakie mianowicie teoria ewolucji daje
                                            przewidywania empiryczne? Skoncentrujmy się na kilku. Teoria ewolucji
                                            przewiduje np. to, że drzewo filogenetyczne - rozgałęzione dziś - w przeszłości
                                            musiało schodzić się w jeden pień. A więc obserwując skamieniałe gatunki żyjące
                                            w przeszłości powinniśmy oczekiwać, że różnice pomidzy nimi będą coraz
                                            mniejsze, różnicowanie się następuje w czasie, im w głębiej w przeszłość tym
                                            mniej zróżnicowania.

                                            Kolejnym takim przewidywanym faktem są "ogniwa posrednie" w długiej ewolucyjnej
                                            historii życia. Ponieważ - jak przekonują nas tu obecni w dyskusji biologowie
                                            "ewolucja miała niewyobrażalnie dużo czasu" powinniśmy obserwować długie stadia
                                            pośrednie pomiędzy grupami taksonomicznymi i powinniśmy potrafić podać
                                            sekwencje przejściowe pomiędzy rodzajami organizmów (sekwencje oparte na
                                            znaleziskach, a nie wygenerowane przez co bujniejsze wyobraźnie). Co więcej -
                                            ponieważ mutacje są izotropowe, a więc zmiany musiały biec we wszystkich
                                            kierunkach, powinniśmy znajdować najprzeróżniejsze formy organizmów, z których
                                            tylko część zdołała przetrwać. Krótko mówiąc powinniśmy mieć zatrzęsienie
                                            skamielin świadczących o ewolucyjnych przejściach. A co mamy, jak Pan myśli?
                                            Jako ciekawostke podam, że już Darwin zdawał sobie sprawę, że skamieniałości
                                            świadczą przeciw jego teorii, tym niemniej sądził, że w jego czasach znano zbyt
                                            mało skamielin by móc cos z nich wnioskować. (Na marginesie uwaga: Darwin więc
                                            proponował swoją teorię WBREW dostępnej empirii. A Pan sądzi, że to empiria gra
                                            decydującą rolę).

                                            Innym przewidywaniem jest obserwacja takich genetycznych zmian (mutacji), które
                                            prowadzą do wykształcania się nowych organizmów typów z innych np. przez
                                            świadomą hodowlę i selekcję.

                                            Kolejnym przewidywaniem powinna być względna łatwość powstawania żywych
                                            organizmów (czy też preorganizmów) z prostszych związków chemicznych. Jeśli
                                            ślepe przyrodnicze procesy mogły cos takiego wykombinować to tym bardziej my,
                                            kierujący sie inteligencją.

                                            Teraz niech Pan skonfrontuje te przewidywania z faktami i posłucha opowieści
                                            odtłumaczających te obserwacje. Gdyby poczyniono ryzykowne empiryczne
                                            przewidy
                                            • Gość: LPiotrek Re: Zakazana Archeologia... IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 16.05.01, 13:33
                                              Szanowny Panie Jorlandzie.
                                              Napisal Pan:
                                              &#62Pyta Pan, jak z nienaukowego podejścia mogą wynikać naukowe poszukiwania.
                                              &#62Bardzo prosto, w historii nauki wiele jest przykładów takiego podejścia np.
                                              &#62Galileusz, Kopernik, Pascal, Kepler czy Newton w ich przypadku przesłanki
                                              &#62filozoficzne implikowały całkiem konkretne empiryczne badania. (Sama nauka w
                                              &#62ogóle powstała z pewnych filozoficznych przesłanek). Podobnie jak z
                                              &#62paradygmatem ewolucjonistycznym, nie ma się co dziwić, że generuje on
                                              &#62poszczególne programy badawcze (poszukiwania dowodów za i odtłumaczanie
                                              dowodów
                                              &#62przeciw). Można podać uproszczoną analogię, że teoria mówi, jak, gdzie i czego
                                              &#62szukać, a poszukiwania to właśnie empiryczne badania. W centrum teorii
                                              ewolucji
                                              &#62tkwi rdzeń filozoficzno-metodologiczny, natomiast twierdzenia empiryczne jakie
                                              &#62generuje są labilne, mogą się zmieniać w zależności od kolejno gromadzonych
                                              &#62odkryć i na bieżaco "dopasowywać" do nich. Przykłady takich zabiegów podawałem
                                              &#62we wcześniejszych wpisach. skoro zaś jest tak jak pisze, siłą rzeczy teoria
                                              &#62ewolucji jest niefalsyfikowalna.

                                              W ten sposob to można udowodnic ze wszystko moze wynikac z wszystkiego lub ze z
                                              czegokolwiek moze wynikac cokolwiek. Ja piszac „wynika” mialem na mysli
                                              matematyczno-logiczna implikacje w scislym tego slowa znaczeniu , a nie luzny
                                              ( interpretowany w sposob subiektywny by nie powiedziec tendencyjny )
                                              zwiazek przyczynowo skutkowy. To ze ktos sobie cos wymysli i zechce tego
                                              poszukiwac
                                              w realnym swiecie nie jest zadnym argumentem za istnieniem takiego zwiazku.
                                              Co do przykladow ,ktore Pan wymienil to konkretne empiryczne badania
                                              byly implikowane owczesnym stanem techniki i mozliwosciami jej zastosowania
                                              (Z samej motywacji jeszcze nic nie wynika ). Chyba nie dosc jasno wyrazilem się
                                              za pierwszym razem , za co przepraszam. Ale dalej oczekuje od Pana odpowiedzi
                                              na postawione pytanie.

                                              W nastepnym wpisie napisal Pan :
                                              &#62Szanowny Panie LPiotrze, zaskoczyło mnie Pańskie stwierdzenie w kwestii
                                              &#62oporników, że "Co wiecej, jezeli będzie naprawde dobra [teoria],to nie będzie
                                              &#62istniala mozliwosc przeprowadzenia doswiadczenia ,ktorego wynik bylby z nia w
                                              &#62sprzecznosci ,bo będzie wyjasniala kazdy mozliwy w praktyce do osiagniecia
                                              &#62rezultat". Rozumiem, że teoria opisująca zachowanie się oporników może mieć
                                              &#62wiele składowych, które należy starannie wyliczyć. Jednak stwierdzenie, że
                                              może
                                              &#62ona opisywać każdy wynik jest sporą przesadą

                                              Napisalem nie „kazdy” , a „kazdy mozliwy w praktyce do osiagniecia”.
                                              Chyba nie musze Panu tlumaczyc tej roznicy.
                                              Moje pytanie pozostaje w dalszym ciagu aktualne.
                                              Nie moge oprzec się wrazeniu ,ze przy calej przenikiwosci wlasnego
                                              umyslu i glebokiej wiedzy jaka Pan posiada, celowo unika Pan
                                              odpowiedzi na pewne niewygodne pytania lub interpretuje Pan
                                              pytanie w taki sposob aby udzielona przez Pana na nie odpowiedz
                                              nie podwazala Panskiego stanowiska. Tylko ze taki sposob prowadzenia
                                              dyskusji nie sprzyja raczej komunikowaniu się. ( Chyba w tym celu
                                              istnieje to forum. )

                                              Dalej napisal Pan:
                                              &#62 Jeśli byłoby tak, jak Pan
                                              &#62pisze, nie byłoby w ogóle możliwe zbudowanie jakiegoś urządzenia. Bo jak
                                              &#62zbudować sprawnie działające urządzenie skoro teoria w oparciu o którą je
                                              &#62budujemy nie daje konkretnych przewidywań zachowania się elementów składowych
                                              &#62owego urządzenia?

                                              Znowu utwierdza mnie Pan we wrazeniu jakie powyzej opisalem.
                                              Jezeli zajmuje się Pan tak wielce zlozona i skomplikowana teoria jak
                                              te
                                              • Gość: Jorland Re: Zakazana Archeologia... IP: 192.168.1.* / *.niedziela.pl 17.05.01, 13:44
                                                Szanowny Panie LPiotrze, ponieważ poruszyliśmy szereg wątków od metodologii
                                                nauki po teorię ewolucji pozwolę sobie je uporządkować. Po kolei:

                                                Pan - jak mi się wydaje - nie zrozumiał do końca istoty mojego zarzutu wobec
                                                sformułowań teorii ewolucji. Próbował Pan posłużyć się analogią z opornikiem,
                                                co samo w sobie nie jest niczym złym, tzreba tylko pamietać o pewnych
                                                ograniczeniach. Pierwsze ograniczenie jest takie, że ilustracja czegoś zawsze
                                                jest w jakis sposób nieprecyzyjna, jest to tylko pewne przybliżenie. Druga
                                                sprawa, że w dowodzeniu ilustracja nie powinna zastępować dowodu. Sama
                                                ilustracja niczego dowodzić nie może, ona może służyć jako lepsze przybliżenie
                                                dowodzonej tezy, ale nigdy nie powinna zastępować owej tezy. Proszę zwrócic
                                                uwagę, że moi adwersarze-biolodzy nagminnie popełniaja ten błąd. Podają
                                                przykłady mniejszych zmian, nazywaja to "ewolucją" i automatycznie rozciągają
                                                to na cały system ewolucjonistyczny. Jako rozstrzygający argument traktuja oni
                                                ilustrację, która nigdy takim argumentem być nie powinna. Stąd porównanie
                                                ewolucji do komponowania muzyki, czy też niefalsyfikowalne odwołanie się do
                                                "niesamowitych mozliwości kreacyjnych przypadku". Ot taki prosty zabieg
                                                metodologiczny, który w gruncie rzeczy niewiele wyjaśnia.

                                                Ale trzymajmy się Pańskiego przykładu z opornikiem. Pan zdaje się rozumuje
                                                nastpująco: teoria przewiduje przy jakich napięciach dany opornik będzie
                                                działał dobrze, a przy jakich będzie działał źle. Jeśli więc podłączymy do
                                                niego właściwe napięcie będzie działał dobrze, jeśli zaś podłączymy do niego
                                                zbyt duże napięcie przepali się. Ponieważ teoria przewiduje odmienne wyniki
                                                empiryczne - w zależności od tego jakie napięcie do niego przyłożymy - to ja
                                                stawiam jej zarzut niefalsyfikowalności i metafizyczności. Nie! Taka teoria
                                                opornika jest naukowa i zbudowana poprawnie. Niedorzecznością byłoby stawianie
                                                jej zarzutu metafizyczności. W czym więc problem? Przeprowadzmy pewien myślowy
                                                eksperyment w związku z tym.

                                                Buduje Pan zwykły opornik według zasad koniecznych do jego budowy. Teoria
                                                według której Pan go buduje przewiduje, że w pewnych sytuacjach zachowa się on
                                                tak i tak. Czyli z teorii wynikaja konkretne empiryczne przewidywania. Teoria
                                                mówi, że jeśli przyłożymy do opornika napięcie w odpowiednim przedziale, będzie
                                                on działał poprawnie. Jeśli zaś przyłożymy do niego zbyt duże napięcie nie
                                                będzie on działał poprawnie. Czyli teoria ta jest teorią testowalna i co za tym
                                                idzie falsyfikowalną. Ona PRZEWIDUJE jak zachowa się opornik w pewnych
                                                sytuacjach. Może to przewidzieć, ponieważ WYJAŚNIA działanie opornika. Teraz
                                                zaczynamy ten opornik testować. Przykładamy do niego napięcie właściwe dla
                                                niego. Opornik jednak zaczyna działać niepoprawnie. Przykładamy teraz do niego
                                                napięcie wielokrotnie większe od przewidywanego dla poprawnej pracy. Opornik
                                                działa poprawnie - wbrew przewidywaniom teorii! Przykładamy napięcie
                                                tysiąckrotnie większe od własciwego. Opornik działa poprawnie dalej. Mało tego,
                                                opornik ten czasem zaczyna zachowywać się jak nadprzewodnik (w normalnych
                                                warunkach), a czasem zachowuje się jak izolator! a tego teoria według której
                                                zbudował Pan opornik kompletnie nie przewidywała. Coś więc nie tak jest z
                                                teorią. Ponieważ dawała ona inne empiryczne przewidywania od tych jakie
                                                otrzymujemy powinna zostać sfalsyfikowana, jako teoria, która wadliwie
                                                wyjaśniała prace opornika, nie potrafiła przewidzieć takich zachowań, jakie się
                                                dzieją. To jasne jak słońce. I teraz Pan robi metodologiczną sztuczkę. Zamiast
                                                odrzucić teorię jako błędną i poszukiwać lepszej, Pan na bieżąco stara się
                                                dostosować teorię do wyników eksperymentów. Teoria nie dopuszczała na początku
                                                • Gość: LPiotrek Re: Zakazana Archeologia... IP: 213.76.40.* 18.05.01, 07:56
                                                  Szanowny Panie Jorlandzie.

                                                  Zarzuca mi Pan ze nie rozumiem istoty Panskich zarzutow.
                                                  Przyznaje ze istnieje taka mozliwosc , choc wydaje mi się
                                                  malo prawdopodobna.
                                                  Natomiast co do przykladu z opornikiem to pisze Pan tak :
                                                  &#62Buduje Pan zwykły opornik według zasad koniecznych do jego budowy. Teoria
                                                  &#62według której Pan go buduje przewiduje, że w pewnych sytuacjach zachowa się on
                                                  &#62tak i tak. Czyli z teorii wynikaja konkretne empiryczne przewidywania. Teoria
                                                  &#62mówi, że jeśli przyłożymy do opornika napięcie w odpowiednim przedziale,
                                                  będzie
                                                  &#62on działał poprawnie. Jeśli zaś przyłożymy do niego zbyt duże napięcie nie
                                                  &#62będzie on działał poprawnie. Czyli teoria ta jest teorią testowalna i co za
                                                  tym
                                                  &#62idzie falsyfikowalną. Ona PRZEWIDUJE jak zachowa się opornik w pewnych
                                                  &#62sytuacjach. Może to przewidzieć, ponieważ WYJAŚNIA działanie opornika

                                                  Otoz to co Pan powyzej napisal swiadczy o tym ze nie zrozumial Pan celu
                                                  w jakim posluzylem się tym przykladem. A cel byl bardzo jasny i oczywisty.
                                                  Moim celem bylo ukazac ,ze nawet dla tak „nieskomplikowanego” elementu
                                                  jakim jest opornik nie mamy teorii z ktorej wynikaja KONKRETNE empiryczne
                                                  przewidywania. Jedynie teoria ktora opisuje zachowanie się opornika w
                                                  kategoriach
                                                  statystycznych moze dobrze opisywac jego zachowanie. Jezeli dla Pana teoria wg.
                                                  ktorej w pewnych warunkach przepali się 99% opornikow ,a 1% takich samych
                                                  opornikow w tych samych warunkach się nie przepali , daje KONKRETNE
                                                  empiryczne przewidywania to na takie KONKRETNE moge się zgodzic.
                                                  Tylko ze dla Pana taka teoria to metafizyka ,bo wyjasnia „sprzeczne” wyniki.
                                                  Bo wg. niej zarowno opornik moze się przepalic lub nie .
                                                  Tylko ,ze wszystko w otaczajacym nas swiecie materialnym zachowuje się
                                                  w tak niejednoznaczny sposob. Oczywiscie na nasz codzienny uzytek
                                                  gdy teoria podaje np. 99,999999999999999 % ,to my przyjmujemy 100%
                                                  a jak trafimy na te 0,000000000000001 % to mowimy ze się cos zepsulo,
                                                  albo mowimy ze to byl przypadek. Jezeli Pan wierzy ,ze znamy jakas dobra
                                                  teorie ktora przewiduje zachwanie się „prostego” opornika w 100 % , to jest
                                                  Pan w BLEDZIE. I ten blad przenosi Pan na teorie ewolucji. Pan by chcial
                                                  zeby teoria ewolucji odpowiedziala czy na innej planecie powinno powstac
                                                  zycie , albo ze nie moglo i to w 100 %. Dla Pana jedna z tych mozliwosci
                                                  wyklucza druga. Albo podaje Pan przyklad z hemoglobina. I co z tego.
                                                  Czy z tego ze mechanika Newtona nie przewidywala granicy dla predkosci
                                                  swiatla ,ani dylatacji czasu ,wynika ze byla kompletna bzdura wyssana z palca ?
                                                  To chyba normalne ze nowe odkrycia prowadza do modyfikacji istniejacych
                                                  teorii , albo powstawania nowych.
                                                  A Pan by chcial aby jednym odkryciem można bylo unicestwic kompletnie
                                                  cala teorie ,przy okazji wbrew innym odkryciom ktore ja popieraja.

                                                  Na koniec prosi Pan bym przypomnial zasadnicze pytania.
                                                  Ponizej przypominam jedno. Inne moze jeszcze bardziej zasadnicze na ktore
                                                  Pan nie odpowiedzial to pytanie o sprzecznosc wynikow doswiadczen.
                                                  Co o niej stanowi. Moze sprobuje Pan to wyjasnic na przykladzie z
                                                  opornikiem ,albo innym zjawiskiem opisanym w ujeciu statystycznym .

                                                  Ja zapytalem Pana:
                                                  &#62W jaki sposob z czegos co jest nienaukowe jak system metafizyczny moze
                                                  &#62wynikac cokolwiek naukowego - teoria falsyfikowalna - na plaszczyznie
                                                  &#62fizycznej ? Przeciez na plaszczyznie fizycznej ten metafizyczny rdzen
                                                  &#62nie istnieje ,wiec w jaki sposob moze cokolwiek generowac ?

                                                  A Pan odpisal mi:
                                                  &#62Pyta Pan, jak z nienaukowego podejścia mogą wynikać naukowe poszukiwania.
                                                  &#62Bardzo prosto, w historii nauki wiele jest przykładów takiego podejści
                                                  • Gość: Jorland Re: Zakazana Archeologia... IP: 192.168.1.* / *.niedziela.pl 18.05.01, 13:00
                                                    Szanowny Panie LPiotrze, szkoda, że nie odniósł się Pan do istoty moich zarzutów
                                                    (które starałem się wyjasnić na podstawie analogii z opornikiem), a zaczął Pan
                                                    wymachiwać statystyką. Niech mi Pan również nie wmawia, że z pewnych praw fizyki
                                                    nie wynikają konkretne przewidywania jak zachowa się opornik w pewnych
                                                    sytuacjach. Wynikałoby z tego, że budując oporniki i inne elektryczne urządzenia
                                                    posługujemy się głównie intuicją i bezmyślnością. Otóż nie proszę Pana,
                                                    telewizor, który kupuje zbudowany był według pewnego planu i teorii, że przy
                                                    odpowiednim użytkowaniu powinien sie on zachować prawidłowo, czyli działać.
                                                    Pewnie, że jest to pewne prawdopodobieństwo, tak jak można wyliczyć jakieś
                                                    prawdopodobieństwo, że po pierwszym jego włączeniu wybuchnie on jak bomba. tyle
                                                    tylko, że taka mozliwość nie zniechęca nas zarówno do budowania telewizorów jak i
                                                    korzystania z nich. Chyba, że zarzuca mi Pan, że gdzieś twierdziłem, że w
                                                    przyrodzie występują stany idealne (i układy idealne), tzn., że ma absolutnie
                                                    zadnego prawdopodobieństwa wystąpienia błędu, bądź nieprzewidzianej sytuacji, ale
                                                    w takim razie proszę podeprzeć to cytatem.
                                                    Pisze Pan:
                                                    &#62"Jezeli dla Pana teoria wg. ktorej w pewnych warunkach przepali się 99%
                                                    &#62opornikow ,a 1% takich samych opornikow w tych samych warunkach się nie przepali
                                                    &#62, daje KONKRETNE empiryczne przewidywania to na takie KONKRETNE moge się
                                                    &#62zgodzic".

                                                    Tak proszę Pana taka teoria daje konkretne empiryczne przewidywania, bo
                                                    przewiduje z ogromnym prawdopodobieństwem zachowanie się opornika w konkretnej
                                                    sytuacji. A skoro przewiduje to i wyjaśnia, jest więc falsyfikowalna.
                                                    Pisze Pan:
                                                    &#62 Tylko ze dla Pana taka teoria to metafizyka ,bo wyjasnia "sprzeczne"
                                                    &#62 ; wyniki.

                                                    Nonsens. Niech Pan wróci raz jeszce do mego wyjaśnienia i raczy je zrozumieć.
                                                    Teoria która przewiduje zachowanie sie opornika w konkretnych warunkach i potrafi
                                                    opisać sprzeczne wyniki jest naukowa. Jest naukowa ponieważ wyjaśnia zachowanie
                                                    się opornika a więc i przewiduje jak on sie zachowa w różnych warunkach. Jest to
                                                    więc to teoria testowalna. Teoria metafizyczna objaśnia wyniki, które wcześniej
                                                    były sprzeczne z jej przewidywaniami.

                                                    Pisze Pan:
                                                    &#62"Tylko ,ze wszystko w otaczajacym nas swiecie materialnym zachowuje się w tak
                                                    &#62niejednoznaczny sposob. Oczywiscie na nasz codzienny uzytek gdy teoria podaje
                                                    &#62np. 99,999999999999999 % ,to my przyjmujemy 100% a jak trafimy na te
                                                    &#620,000000000000001 % to mowimy ze się cos zepsulo, albo mowimy ze to byl
                                                    &#62przypadek".

                                                    Trudno prawdopodobieństwo jakie Pan podaje rzędu 0,000000000000001 % nazwać
                                                    niejednoznacznością. Oczywiście jeśli Pan chce to nie widzę przeszkód,
                                                    ostatecznie istnieje jakieś prawdopodobieństwo, że podrzucone w górę jabłko
                                                    zamiast spaść na ziemię poleci prosto na księżyc, ale trudno z tego powodu mówić,
                                                    że podrzucane w górę jabłka zachowuja się niejednoznacznie. Chyba, że ma Pan co
                                                    do tego inna opinię.

                                                    Pisze Pan:
                                                    &#62"Jezeli Pan wierzy ,ze znamy jakas dobra teorie ktora przewiduje zachwanie się
                                                    &#62"prostego" opornika w 100 % , to jest Pan w BLEDZIE. I ten blad przenosi Pan na
                                                    &#62teorie ewolucji".

                                                    Nie jestem w błędzie drogi Panie (nie wiem skąd Pan wziął te 100% mógłby mnie Pan
                                                    zacytować?), natomiast wierzę, że mamy teorie potrafiące przewidzieć zachowanie
                                                    się nie tylko prostego opornika, ale i znacznie bardziej złozonych urządzeń.
                                                    Dzieki czemu m.in. możemy prowadzić tą dyskusję.

                                                    Pisze Pan:
                                                    "Pan by chcial zeby teoria ewolucji odpowiedziala czy na innej planecie powinno
                                                    powstac zycie , albo ze nie moglo i to w 100 %. Dla Pana jedna
                                                  • Gość: Jorland Re: Zakazana Archeologia... IP: 192.168.1.* / *.niedziela.pl 18.05.01, 13:06
                                                    Ponieważ poprzednia wiadomość do Pana LPiotra nie zmieściła się w całości
                                                    pozwolę sobie wstawić jej końcówkę:

                                                    Pisałem już wcześniej, że bardzo ważną inspiracją u Kopernika gdy proponował on
                                                    swój system były przekonania filozoficzne. Ówczesne urządzenia nie pozwalały
                                                    zaobserwować zjawiska paralaksy, najwybitniejszy obserwator tamtych czasów
                                                    Tycho de Brahe starał się empirycznie potwierdzić teorie Kopernika, ale ze
                                                    wzgledu na wyniki obserwacji ją odrzucił. Postąpił więc z naukowego punktu
                                                    widzenia właściwie. Mamy więc paradoksalna sytuację, kiedy Kopernik z
                                                    filozoficznych (metafizycznych) powodów słusznie odrzucił geocentryzm, kiedy
                                                    ten geocentryzm miał znacznie mocniejsze podstawy naukowe, obserwacyjne.

                                                    I jeszcze jedno. Pan zdaje sie utorzsamia wyrazy "nauka" i "technika". Skoro
                                                    tak proszę mi wyjaśnić jaką to naukę uprawia mały pajączek o którym kiedyś
                                                    pisałem jak przemyślnie wykorzystuje prawo kurczenia się schnących obiektów.
                                                    Czerpał nauki inżynieryjne, czy jak? Albo jaki inżynier wykładał mewom sztukę
                                                    nawigacji morskiej?

                                                    &#62 Moze Pan jeszcze zapytac : po co mi to jest potrzebne ?( jaki ma to zwiazek
                                                    &#62 z teoria ewolucji ). Jezeli Pan nie udowodni ze istnieje jakas implikacja
                                                    &#62 ( w scislym tego slowa znaczeniu )

                                                    A kto będzie określał ścisłość tego znaczenia? Pan? I w oparciu o co?
                                                    Kłaniam się
                                                  • Gość: LPiotrek Re: Zakazana Archeologia... IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 19.05.01, 03:50
                                                    Do Pana Jorlanda

                                                    &#62"Albo podaje Pan przyklad z hemoglobina. I co z tego".

                                                    &#62Ano to, że skoro teorię dopasowuje sie do odkryć, które wczesniej były
                                                    sprzeczne
                                                    &#62z jej przewidywaniami to znaczy, że nie mozna jej sfalsyfikować.

                                                    Jezeli w takim przypadku jakas teoria będzie podawala jakies prawdopodobienstwo
                                                    pewnego zdarzenia, a z doswiadczenia okaze się ze podawala np. z bledem na
                                                    czwartym
                                                    miejscu po przecinku i wtedy zmodyfikujemy taka teorie aby podawala to
                                                    prawdopodobienstwo dokladnie to znaczy ze jest ona
                                                    niefalsyfikowalna ? Czy moze nalezaloby ja odrzucic jako z gruntu falszywa
                                                    zamiast modyfikowac ?

                                                    Mam nadzieje ze te dwa pytania nie okaza się zbyt trudne i zdola je
                                                    Pan ogarnac swa percepcja oraz udzielic na nie wyczerpujacej odpowiedzi.

                                                    A swoja droga to ciekawe ile teorii obecnie uznawanych za zgodne
                                                    z doswiadczeniem nie bylo wczesniej modyfikowanych. Moze nauka sklada
                                                    się z samych metafizycznych teorii , ktore ktos kiedys modyfikowal zanim
                                                    jeszce oglosil to publicznie.

                                                    &#62&#62 Moze Pan jeszcze zapytac : po co mi to jest potrzebne ?( jaki ma to zwiazek
                                                    &#62&#62 z teoria ewolucji ). Jezeli Pan nie udowodni ze istnieje jakas implikacja
                                                    &#62&#62 ( w scislym tego slowa znaczeniu )

                                                    &#62A kto będzie określał ścisłość tego znaczenia? Pan? I w oparciu o co?

                                                    Teraz dopiero zrozumialem sens tego zdania , ktore umiescil Pan w
                                                    liscie do Pana Piotrka:
                                                    &#62Jeśli zakwestionujemy
                                                    &#62logikę i damy sobie wmówić jedno głupstwo zaleje nas fala głupstw.

                                                    Rozxumiem ,ze uwaza Pan iz posiada monopol na prawde. Jest Pan przeciez
                                                    filozofem ,czyli miluje Pan prawde. Tak bardzo ja Pan miluje ,ze stala się
                                                    ona Panska wlasnoscia.
                                                    To przeciez Pan ustala ,co jest implikacja a co nia nie jest.
                                                    Przepraszam najmocniej ze odwazylem się o to zapytac.

                                                    To Pan decyduje z czego się wycofac lub nie.. Co jest zgodne z logika , a co
                                                    nie.
                                                    Pan ustala reguly wnioskowania
                                                    A podstawowa regula stanowi iz Pan jest nieomylny.
                                                    Inni ,gdy maja przeciwne zdanie sa umyslowo ograniczeni
                                                    ,bo nie moga pojac glebi Panskiej logiki.
                                                    Ciesze się ze pokazal Pan wreszcie pozbawiony konwencjonalnych
                                                    grzecznosci swoj prawdziwy stosunek do oponenta : jak ma czelnosc
                                                    cokolwiek kwestionowac. Ciesze się , bo lubie ostre i szczere wymiany
                                                    pogladow.

                                                    Obiecuje ze juz nie bede Pana niepokoil krepujacymi pytaniami.
                                                    Ale na te dwa pytania to proszę jeszcze sprobowac odpowiedziec
                                                    przynajmniej dla Pana Piotrka i Pana Wali7 .

                                                    LPiotrek
                                      • Gość: Jorland Re: Zakazana Archeologia... IP: 192.168.1.* / *.niedziela.pl 15.05.01, 10:49
                                        Szanowny Panie LPiotrze, wracam do obiecanego wątku. Stawia Pan szereg pytań
                                        dotyczących roli metafizyki i teorii w nauce. Aby na nie w miarę wyczerpująco
                                        odpowiedzieć musiałbym napisac książkę, tutaj - siłą rzeczy - wzmiankuje tylko
                                        pewne sprawy, jeśli Pana interesuje to zagadnienie mogę przedstawić lektury
                                        przystępnie analizujące to zagadnienie.

                                        Zastanawia się Pan nad tautologiami jakie mają tkwić w niektórych
                                        sformułowaniach ewolucjonizmu. Tak się składa, że np. jeden z architektów
                                        neodarwinizmu C.H Waddington wręcz się tym chwalił. Jako, że tautologie to
                                        zdania, których prawdziwość zagwarantowana jest samą ich logiczną strukturą,
                                        uważał on, że jest to wspaniały argument za prawdziwością teorii ewolucji. Tak
                                        się jednak składa, że tautologie nic nie wyjaśniają. Możemy powiedzieć
                                        "wszystkie krzesła są krzesłami" i cieszyć się jak wspaniale proste jest to
                                        wyjaśnienie. Tyle, że to wyjaśnienie nie wyjaśnia nam nic. Podobnie jak w
                                        przypadku tautologii tkwiących w teorii ewolucji. "Osobniki najlepiej
                                        przystosowane to osobniki wydające najwięcej potomstwa. Natomiast osobniki
                                        wydające najwięcej potomstwa to osobniki najlepiej przystosowane". Taka
                                        definicja oparta na rozumowaniu w błędnym kole niewiele nam wyjaśnia. I tu
                                        własnie Popper miał największe zastrzeżenia. Pan Wali7 napisał, że teoria
                                        ewolucji świetnie wszystko tłumaczy i się sprawdza niezależnie od moich
                                        zarzutów "formalnych". Problem w tym, że jeśli moje zarzuty są prawdziwe to
                                        właśnie teoria ewolucji niewiele tłumaczy!

                                        Pyta Pan, jak z nienaukowego podejścia mogą wynikać naukowe poszukiwania.
                                        Bardzo prosto, w historii nauki wiele jest przykładów takiego podejścia np.
                                        Galileusz, Kopernik, Pascal, Kepler czy Newton w ich przypadku przesłanki
                                        filozoficzne implikowały całkiem konkretne empiryczne badania. (Sama nauka w
                                        ogóle powstała z pewnych filozoficznych przesłanek). Podobnie jak z
                                        paradygmatem ewolucjonistycznym, nie ma się co dziwić, że generuje on
                                        poszczególne programy badawcze (poszukiwania dowodów za i odtłumaczanie dowodów
                                        przeciw). Można podać uproszczoną analogię, że teoria mówi, jak, gdzie i czego
                                        szukać, a poszukiwania to właśnie empiryczne badania. W centrum teorii ewolucji
                                        tkwi rdzeń filozoficzno-metodologiczny, natomiast twierdzenia empiryczne jakie
                                        generuje są labilne, mogą się zmieniać w zależności od kolejno gromadzonych
                                        odkryć i na bieżaco "dopasowywać" do nich. Przykłady takich zabiegów podawałem
                                        we wcześniejszych wpisach. skoro zaś jest tak jak pisze, siłą rzeczy teoria
                                        ewolucji jest niefalsyfikowalna.

                                        Natomiast co do postrzegania faktów w teorii to temat jest bardzo ciekawy ale
                                        równie szeroki. Skrótowo: teoria ma ogromne znaczenie dla postrzegania faktów.
                                        Niech Pan dla przykładu rozważy następującą rzecz. Ojciec taksonomii,
                                        kreacjonista Karol Linneusz doskonale wiedział o podobieństwach pomiedzy np.
                                        ludzmi a małpami. Nie prowadziło go to bynajmniej do wniosku o wspólnym
                                        pochodzeniu. Aby tak zrozumieć ten fakt potrzeba było nowej teorii, teorii
                                        Karola Darwina. We wcześniejszych wpisach podawałem również przykłady
                                        helicentryzmu i roli filozofii w jego powstaniu. Do Pańskich analogii z
                                        opornikami wrócę natomiast - aby nie przedłużać - w osobnym wpisie. Kłaniam się.
                                        • Gość: piotrek Re: Zakazana Archeologia... IP: *.dhcp.mcphu.edu 15.05.01, 22:07
                                          Jesli chodzi o ogniwa posrednie to raczej ich nie brakuje jesli chodzi o
                                          czlowieka i w jego przypadku na szukaniu takich ogniw tak naprawde sie
                                          koncentrowano. Nie jest przeciez znowu tak latwo prowdzic takiego badania dla
                                          kazdego gatunku i nie przesadzajmy ze od tych wykopalisk powinno sie roic.
                                          Kilka faktow.
                                          Ze szkolnego podrecznika 4.5 mln lat temu Ardipithecus ramidus (blisko do
                                          Australopiteka) potem mamy rozne szczatki z przed 3.2 mln lat Okolo 2 mln Homo
                                          habilis. Kolejny Homo heidelbergis 500 lat przed nami. MOZLIWY wspolny przodek
                                          czlowieka neandertalskiego i czlowieka z cro magnon. CZlowiek neandertalski
                                          (30 tysiecy lat temu) nie przekazal CHYBA swoich genow chyba ze mogl sie
                                          krzyzowac z czlowiekiem z Cro -magnon. Cro magnon to nasz PRAWDOPODOBNIE
                                          najblizszy przodek mozliwe ze moglibysmy sie z nim krzyzowac. Trudno powiedziec
                                          czy to wogole inny gatunek. Oczywiscie mozna tez znalezc odgalezienia od np
                                          Ardipithecus ramidus. Nie ma tez watpliowsci ze nie ma 100 procentowej pewnosci
                                          co do wszystkich tych wnioskow wyciaganych z wykopalisk chyab prawdopodobnie.
                                          Ale nie mozna twierdzic ze nie mozna znalezc ogniw posrednich. Oczywscie ze
                                          niektorzy z bujna wyobraznia bajki zaczna na tej podstawie opowiadac i
                                          przerozne filmy krecic ale to nie zmieni faktu ze takie wykopaliska istnieja i
                                          sa dowodem na istnienie ogniw posrednich.

                                          Nie wiedzialem ze przewidywaniem ewolucji jest wzgledna(??) latwosc
                                          powstawania nowych organizmow. Nie jestesmy lepsi od slepych procesow. Gdybysmy
                                          byli nowotowry bylyby uleczalne. Staram sie zwrocic Pana uwage na to pytajac np
                                          o komputer DNA. Ale mimo ze sam Pan podsunal ten przyklad juz sie Pan do niego
                                          nie ustosunkuje. Podobnie nie wiem ciagle czy uwaza Pan ze galaktyki i atomy
                                          potrzebuja stworce czy nie, a takze czy widzi Pan potrzebe zeby ktos np
                                          kierowal embriogeneza. Tu tez nie znamy wielu "ogniw posrednich" dla bardzo
                                          wielu komorek czy tkanek, organow. Znamy np niezle ogniwa posrednie dla komorek
                                          krwi ktore latwo badac i ktore nie tworza zasadniczo organu. Mozna opisac 20
                                          etapow posrednich w roznicowaniu sie limfocytow czy erytrocytw ale juz nie
                                          bedzie tak dobrze z roznicowaniem sie komorek ukladu nerwowego. Tu raczej nie
                                          mamy zmian materialu genetycznego. Chociaz nie moge sie powstrzymac zeby nie
                                          napisac ze nie zawsze. Wlasnie limfocyty rekombinuja swoj DNA dla przeciwcial w
                                          sposob losowy i to nam zapewnia mozliwie szeroki panel odpwoiedzi. Wprowadzenie
                                          przypadku losowych zmian daje bardzo skuteczna odpowiedz. Tu tez mamy
                                          eliminacje i procesy przystosowawcze niektorych klonow. Nie mowie ze cale
                                          roznicowanie komorek to proces ewolucyjny chodz mutacje i selekcja czasem tez
                                          odgrywaja role. Mowie tylko ze nie znamy wszystkich ogniw posrednich. Moze
                                          dlatego powinnismy poszukac innej teorii wyjasniajacej ze w niektorych etapach
                                          pomaga "kreator". Jesli nie mamy kompletu obserwacji ktore potwierdzaja jakas
                                          teorie to czy powinnismy z niej rezygnowac. Brakuje bardzo wielu obserwacji
                                          ktore powinno dac sie zaobserwowac w teorii ewolucji ale wiele juz jest.
                                          Istnieja tez takie ktore wydaja sie przeczyc lub przecza teorii ewolucji ( w
                                          zaleznosci od tego jaki bedzie koncowy rezultat badan nad nimi)przynajmniej
                                          takiej ktora mamy w tej chwili. Te ostatnie wcale nie sa niczym zlym bo
                                          pokazuja ze teoria ta moze byc zweryfikowana pozytywnie lub nie.
                                          Jesli pisze Pan o konsekwencjach wynikajacych z pewnych dobrych teorii, czy
                                          instrukcjach ktore powinny one dawac. Z teorii ewolucji wynikaja ze powinny
                                          istniec np choroby, smierc, poped seksualny (a co za tym idzie w zaleznosci od
                                          wyczucia tysiace lub setki innych rzeczy) moze to tez wynikac z inne teorii ale
                                          jej nie m
                                          • Gość: Jorland Re: Zakazana Archeologia... IP: 192.168.1.* / *.niedziela.pl 16.05.01, 11:52
                                            Szanowny Panie Piotrze, nie dziwię się bagatelizowaniu
                                            świadectwa skamieniałości. Problem ten jest bardzo
                                            kłopotliwy dla teorii ewolucji - trzeba wymyślać
                                            jakieś hipotezy ad hoc odtłumaczające to zjawisko.
                                            Wbrew Pańskim zapewnieniom o "niewyobrażalnych
                                            możliwościach kreacyjnych kombinatoryki" jakoś nie
                                            możemy śladów tej "niewyobrażalnej kombinatoryki"
                                            odszukać. Póki co więc zostaje ona na razie w gestii
                                            wyobraźni. David Raup były kustosz Field Museum of
                                            Natural History w Chicago stwierdził co następuje: "No
                                            dobrze, jesteśmy już około 120 lat po Darwinie i
                                            wiedza o skamieniałościach bardzo się rozszerzyła.
                                            (...) Zasługuje na ironię, że mamy obecnie nawet
                                            jeszcze mniej przykładów ewolucyjnych przejść, niż
                                            mieliśmy ich w czasach Darwina. Mam na myśli to, że
                                            niektóre z klasycznych przypadków zmiany darwinowskiej
                                            w doniesieniach kopalnych jak ewolucja konia w Ameryce
                                            Północnej, musiały zostać zarzucone lub zmodyfikowane
                                            w świetle bardziej szczegółowych informacji".

                                            Tę opinię powtórzy w innej publikacji: "Spora liczba
                                            niezłych uczonych spoza biologii ewolucyjnej i
                                            paleontologii przyswoiła sobie, niestety, ideę, że
                                            zapis kopalny jest bardziej darwinowski niż jest on w
                                            istocie. Przypuszczalnie jest tak wskutek nadmiernego
                                            uproszczenia, nieuchronnego w drugorzędnych źródłach:
                                            podręcznikach szkolnych, popularnych artykułach i tak
                                            dalej. Istnieje też prawdopodobnie do pewnego stopnia
                                            myślenie życzeniowe. Po Darwinie jego obrońcy mieli
                                            nadzieję odnaleźć przewidywane progresje. Ogólnie
                                            rzecz biorąc, nie odnaleziono ich - jednak ten
                                            optymizm nie ginął i pewna doza czystej fantazji
                                            wkradła się do podręczników".

                                            Przy ewolucji człowieka również nie wygląda to tak
                                            prosto jak się przedstawia. Są np. sprzeczne
                                            wyjaśnienia, czy człowiek wyewolułował tylko raz, czy
                                            kilkakrotnie w różnych regionach świata (ostatnio
                                            szala przechyliła się na tą pierwszą opcję). Zresztą
                                            tryb przypuszczający jakim Pan obficie podlał (i
                                            trafnie podkreślił) fragment dotyczący ewolucji
                                            człowieka na to właśnie wskazuje. Jeśli by "ogniw
                                            pośrednich nie brakowało" nie trzeba byłoby snuć
                                            podobnych spekulacji.

                                            Nie wiem czy przewidywaniem ewolucji jest "względna
                                            łatwość powstawania nowych organizmów", nie wiem też
                                            na ile względna jest ta łatwość. Wiem natomiast, że
                                            teoria ewolucji postuluje powstanie całej
                                            różnorodności ożywionego świata z jednego czy też
                                            kilku niewidzialnych gołym okiem komórek (czy też z
                                            czegoś z czego z kolei ta komórka powstała). Skoro tak
                                            złożony i precyzyjny proces jak fotosynteza rusza
                                            zaraz po powstaniu pierwszych żywych komórek to ta
                                            względna łatwość musi być spora. Skoro zaś "nie
                                            jesteśmy lepsi od ślepych procesów", to na jakiej
                                            podstawie Pan sam wyśmiewał niektóre biologiczne
                                            rozwiązania? Skoro nie jesteśmy lepsi to nie możemy
                                            nic sensownego powiedzieć o sensowności tych
                                            rozwiązań, bo niby na jakiej podstawie? A propos jak
                                            teoria ewolucji wyjaśnia pojawienie się podobnych
                                            rozwiązań w różnych typach organizmów? Jak np. ze
                                            wspólnego przodka ssaków wyodrębniły się tak różne
                                            formy ja wieloryb i nietoperz, ale formy te mają
                                            działający na podobnej zasadzie system echolokacji
                                            (oczywiście każdy dostosowany do zupełnie odmiennych
                                            warunków). Teoria ewolucji i "niewyobrażalne
                                            możliwości kombinatoryki" były jednak na tyle skromne,
                                            że musiały się powtarzać podobne rozwiązania? Czy też
                                            przypadek był na tyle nieprzypadkowy, że stosowane
                                            były te same rozwiązania? Komputer DNA natomiast
                                            podałem jako przykład wykorzystywania celowych
                                            rozwiązań obserwowanych w przyrodzie i dołączyłem do
                                            tego pytanie dlaczego celowe nazywa
                                            • Gość: wali7 Re: Zakazana Archeologia... IP: *.wola-justowska.sdi.tpnet.pl 16.05.01, 13:05
                                              Szanowny Panie Jorlandzie!
                                              Po raz kolejny nie odpowiedział Pan na moje pytania, czy może raczej mgliscie odpowiedział i nie
                                              wyciągnął wniosków. Przyznał Pan:"Oczywiście, że w przyrodzie jest konkurencja, oczywiście, że DNA
                                              istnieje realnie i oczywiste jest, że replikacja czasem odbywa się z błędami. To wiemy z
                                              obserwacji.". No własnie - dla Pana nic z tego nie wynika - pozostawię to bez komentarza.
                                              Nadal otwarte pozostaje pytanie o Pańską alternatywę darwinizmu. Skoro zaczął Pan od formalnej
                                              krytyki darwinizmu (tautologia, niefalsyfikowalnosć) i jest Pan biegły w metodologii naukowej, to
                                              zapewne Pan wie, że działającą teorię można zastąpić tylko teorią lepszą. Zapewniam Pana, że
                                              biologowie nie są durniami i gdyby dysponowali lepszą teorią to by ją przyjęli. Tu jest więc miejsce
                                              także i dla Pana - proszę sie wpisać do annałów nauki - Nagroda Nobla czeka. A ja wciąż czekam na
                                              Pańską alternatywę Darwinizmu.
                                              Tutaj mała dygresja o skamielinach - sądzi Pan że powinnismy w nich tonąć? A jak dużo skamielin
                                              powstaje np. w lesie? Uważa Pan że wszystkie gatunki wymarłe (w tym ogniwa posrednie) powinny
                                              się w łańcuszku ustawić i skamienieć tak aby po 200 milionach lat dało się je łatwo odnaleźć?
                                              Co do rozpiętosci drzewa filogenetycznego, polecam książkę "Szósta katastrofa".
                                              I ostatnia sprawa: w tej dyskusji narzucił Pan ciekawy sposób dyskutowania - podaje Pan przykład,
                                              według Pana obalający Darwinizm, gdy ktos z dyskutantów tłumaczy podany przypadek, to ogłasza
                                              Pan że wynika to z tego iż teoria ewolucji ma odpowiedź na każde pytanie. Gdyby jednak Pański
                                              "dowód" nie został obalony, to oczywiscie ogłosiłby Pan klęskę Darwinizmu. Skoro jednak w takim
                                              ujęciu nie da się sfalsyfikować Pańskiej krytyki, to własnie ona jest nienaukowa i metafizyczna.
                                              Pozdrawiam
                                              Wali7
                                              • Gość: Jorland Re: Zakazana Archeologia... IP: 192.168.1.* / *.niedziela.pl 16.05.01, 16:12
                                                Szanowny Panie Wali7 dziekuję za uświadamianie w sprawie wniosków jakie mają
                                                wypływać z podanych przez Pana przykładów, ale naprawdę nic nie poradzę na to,
                                                że z przesłanek tych nie wypływaja wnioski, które Pan zamierza dowodzić.
                                                Replikacja z błędami to jeszcze za mało by potwierdzić tezy darwinizmu.
                                                Właściwie przeprowadzona argumentacja powinna wychodzic od błędów w replikacji
                                                i następnie ukazywać fakty, że błędy replikacji prowadzą do powstawania nowych
                                                rodzajów organizmów z innych organizmów i nowych planów budowy ciała. Jeśli zaś
                                                nie potrafi się podać sekwencji pomiedzy poszczególnymi grupami taksonomicznymi
                                                (nie mówię teraz o "modelach ewolucyjnych" istniejacych jak na razie w
                                                wyobraźni), wtedy wniosek jaki Pan wyciąga jest niepewny. Same zmiany w obrębie
                                                typów to jeszcze za mało, sam fakt przystosowania sie organizmow do zmiennych
                                                warunków to jeszcze za mało. To sa tylko przesłanki z których ekstrapoluje Pan
                                                wnioski nieobserwowalne. Z tych obserwacji, które - zgadzamy się - są
                                                empirycznie potwierdzone nie wynika to co chce Pan by wynikało. Owszem może
                                                wynikać, ale trzeba uzupełnić wtedy argumentację o empiryczne obserwacje w jaki
                                                sposób zachodzi makroewolucja. Oczywiscie może Pan sądzić, że w takim wypadku
                                                coś ze mną nie tak, tym niemniej będę się upierał, że ekstrapolacja to
                                                ekstrapolacja, a nie "fakt empiryczny".

                                                Oczywiście zgadzam się z Panem, że biologowie bynajmniej durniami nie są -
                                                nigdy zresztą nie sugerowałem czegoś podobnego! Jeśli już to cytowałem samych
                                                biologów np. G.A. Kerkuta, który stwierdził, że jakże często studenci biologii
                                                powtarzają jak papuga poglądy kolejnego arcybiskupa ewolucji. Prof. Kerkut
                                                wyraził się nawet mocniej pisząc: "Wydaje się czasami, jak gdyby wielu naszych
                                                autorów piszących o ewolucji otrzymało swoje poglady wskutek pewnego rodzaju
                                                objawienia". C.P. Martin zaś stwierdził, że czołowi darwiniści są "prawie
                                                całkowicie pozbawieni postawy krytycznej", a Gareth Nelson pisał zgryźliwie o
                                                "co bardziej klerykalnie nastawionych przedstawicielach tej profesji"
                                                traktujących skamieniałości jako objawienie.

                                                Pyta Pan o alternatywę dla darwinizmu - na razie nie będę jej przedstawiał
                                                (nawet wspaniałomyślnie rezygnując z Nobla). Może Pan to uznać za kolejną
                                                słabość - obok rzecz jasna kwestionowania takiej oczywistości jak teoria
                                                ewolucji. Tym niemniej ponieważ ewolucjonizm ma tak wielu apologetów zobaczmy
                                                więc jak go bronią.

                                                Znam niektóre odtłumaczenia braku skamieniałości, także Pańska opinia nie
                                                zaskoczyła mnie. Chciałem tylko pokornie zauważyć, że tym samym zgodził się Pan
                                                ze mną, że teoria ewolucja "ma problem" ze skamieniałościami. A o to cały czas
                                                mi chodzi, że teoria ewolucji "ma pewne problemy" z mającą ją potwierdzać
                                                empirią.

                                                Skoro zaś piszę, że darwinizm jest niefalsyfikowalny nie mogę - z definicji -
                                                podawać faktów go falsyfikujacych. Popadłbym wtedy w sprzeczność. Fakty, które
                                                podaję są natomiast przykładem jak darwinizm "dopasowuje się" do kolejnych
                                                odkryć i jak odtłumacza odkrycia niezgodne z wcześniejszymi przewidywaniami
                                                wynikajacymi z teorii ewolucji. I temu służą te przykłady, które odtłumaczane
                                                przez Pana jak i Pana Piotra świadczą właśnie o tym, że darwinizm jest
                                                niefalsyfikowalny. Kłaniam się.
                                                • Gość: piotrek Re: Zakazana Archeologia... IP: *.dhcp.mcphu.edu 17.05.01, 00:17
                                                  Poniewaz Pam Jorland napisal ze nalezy powaznie przemyslec teorie
                                                  kreacjonistyczne w kontekscie zycia. Zastanawiam sie dlaczego nie widzi Pan
                                                  takiej potrzeby dla atomow czy galaktyk. Pytam tez czy widzi Pan taka potrzebe
                                                  w embriogenezie. Moze powinnismy sie zastanowic czy kreacja nie odbywa sie caly
                                                  czas i dokonac takiego przemyslenia na polu naukowym.
                                                  Z mojego punktu widzenia i moze tu Pan bedzie sie mial do czego przyczepic
                                                  nauka to jeden wielki utylitaryzm. Teoria ewolucji daje mozliwosc przewidywania
                                                  daje mozliwosc konstruowania pewnych przydatnych MODELI. W watku o tym czy Bog
                                                  istnieje przeczytalem ciekawy wiersz ksiedza Twardowskiego, o tym ze Bog sie
                                                  nie zdradza z tym ze Jest. Wierze ze to prawda ale to nie ma nic wspolnego z
                                                  probami przewidzenia czegokolwiek. To jest metafizyka. Moze ktos ulegnie
                                                  uzdrowieniu w terminalnym stanie choroby nowotorowej a moze umrze. Jak to
                                                  wykorzystac w praktyce?

                                                  Jesli chodzi o przewidywanie smierci czy chorob i szanse skuteczniejszej i moze
                                                  rozsadniejszej walki z nimi z jednoczesnym przewidywaniem odleglych nastepstw
                                                  takich dzialan teoria ewolucji moze pomoc je zauwazyc (konsekwencje). Musimy
                                                  sie np liczyc z tym ze jesli np zaczniemy prowadzic genowa terapie na poziomie
                                                  embrionalnymi i powoli zaczniemy dazyc do jakiegos lepszego genomy mozemy
                                                  pozbawic nasza populacje koniecznej do przetrwania roznorodnosci. Podawalem
                                                  przyklad z HIV i opornoscia tych ktorzy maja pewien genetyczny defekt ukladu
                                                  odpornosciowego i tu defekt powinno sie wlasciwie umiescic w cudzyslowie. Nie
                                                  nasmiewam sie z ewolucji czy rozwiazan zycia tak jak Pan to rozumiem. Czy uwaza
                                                  Pan ze natura przewidziala ze pojawi sie HIV?? Natura nie musi nic przewidywac.
                                                  Mutacje sa dzis zle jutro dobre tzw relikty przyszlosci.Nie bardzo rozumiem to
                                                  Panskie gdyby zycia nie bylo to bym powiedzial ze warunki na jego powstanie nie
                                                  pozwolily. Jak nie ma zycie to jak ja mam cos powiedziec? Jesli juz zycie jest
                                                  to chyba beda smierc i cos co my nazywamy chorobami. Moze nie mam racji ale nie
                                                  wyobrazam sobie zycia bez chorob i smierci. Jest to ostatecznie zwykla
                                                  konsekwencja ograniczonych zrodel energetycznych a nastepstwem tego jest
                                                  przetrwanie tych ktorzy o ta energie potrafia zabiegac najlepiej a takze
                                                  przetrwanie potomstwa tych ktorzy ustapili potomstwu miejsca. Nie dowodzi to
                                                  ewolucji gatunkow ale pokazuje jak silna jest presja jakiegokolwiek srodowiska
                                                  na to aby zachodzily proby przetrwania na rozne sposoby.
                                                  Panskie pytanie o to dlaczego nie ma roznorodnosci zostawiam bez komentarza.
                                                  Pytanie o zbieznosci. W jednym z bardzo dobrych czasopism ukazal sie artykul
                                                  wyjasniajacy dosc dobrze dlaczego ptaki odleglejszych gatunkow maja bardzo
                                                  podobne upierzenie a ptaki czasem bardziej zblizonych gatunkow zupelnie inne.
                                                  Wytlumaczenia dokonano na poziomie molekularnym. Pokazano procesy enzymatyczne
                                                  odpowiedzialne za to. Wykonano bardzo sensowne drzewka filogenetyczne. Sluze
                                                  zrodlem.
                                                  Pozdrawiam Piotrek
                                                  • Gość: Jorland Re: Zakazana Archeologia... IP: 192.168.1.* / *.niedziela.pl 17.05.01, 16:12
                                                    Szanowny Panie Piotrze. Twierdzenie, że religia jest systemem metafizycznym
                                                    jest wyważaniem otwartych drzwi. religia samo o sobie to mówi. Natomiast Pańska
                                                    propozycja: "Moze powinnismy sie zastanowic czy kreacja nie odbywa sie caly
                                                    czas i dokonac takiego przemyslenia na polu naukowym" jest zupełnie sensowna,
                                                    tyle tylko, że doskonale Pan wie, że jest to metodologiczna herezja.

                                                    Pańskie przykłady przewidywań jakich dokonuje teoria ewolucji nie przekonuja
                                                    mnie do końca. a to z powodu tego, że zdanie typu: "pewne genetyczne
                                                    warianty...", lub "mozliwe jest, że..." jest zdaniem egzystencjalnym. Zdanie to
                                                    stałoby się zdaniem falsyfikowalnym jeżeli nastąpiłyby uszczegółowienia
                                                    przewidywań. Nie wiem dlaczego pyta Pan, czy uważam, że natura coś przewiduje.
                                                    Musiałby Pan dokonać jakiejś personifikacji natury by tak spytać. Jak pamietam
                                                    nigdzie nie pisałem, że natura ma cokolwiek przewidywać. Mój przykład istnienia
                                                    zycia nawiązywał do Poppera, gdzie stwierdził on, że ponieważ teoria ewolucji
                                                    nie przewiduje ewolucji odmian to wynika z tego, że jest niefalsyfikowalna, bo
                                                    kazde odkrycie będzie z nią zgodne.

                                                    Sam Pan trzeźwo zauważył, że presja środowiska nie dowodzi jeszcze ewolucji.
                                                    Podpisuje sie obiema rękoma pod tym. Pan Wali7 usiłuje wmówić co prawda, że
                                                    presja srodowiska + błędy w replikacji DNA = empiryczne udowodnienie
                                                    makroewolucji, lecz tu niestety będę się mocno opierał. Jeśli zakwestionujemy
                                                    logikę i damy sobie wmówić jedno głupstwo zaleje nas fala głupstw. Co do moich
                                                    pytań to dziekuję za przykład ptaków, ale zalezałoby mi właśnie na podanym
                                                    przeze mnie przykładzie niezależnej ewolucji systemów echolokacji u wielorybów
                                                    i nietoperzy. Kłaniam się.
                                                  • Gość: wali7 Re: Zakazana Archeologia... IP: *.wola-justowska.sdi.tpnet.pl 18.05.01, 11:13
                                                    Szanowny Panie Jorlandzie!
                                                    Wciąż czekam na Pańską teorię.
                                                    Kłaniam się.
                                                    Wali7
                                                  • Gość: 7wali Re: Zakazana Archeologia... IP: *.wola-justowska.sdi.tpnet.pl 18.05.01, 11:28
                                                    Szanowny Panie Jorlandzie!
                                                    Może tym razem merytorycznie. Jak Pan zapewne wie z teorii względności wynika
                                                    iż wszechświat będzie się rozszerzał, ale wynika też że może kurczyć, a w
                                                    pewnych egzotycznych warunkach może nie zmieniać rozmiarów. Najpierw z danych
                                                    obserwacyjnych wynikało iż rozszerza się - super, teoria to przewidziała. Teraz
                                                    są inne wyniki i tak do końca nie wiadomo czy nie kurczy się, ale dla teorii
                                                    względności to nie problem, gdyż też to z niej wynika. Czy na tej podstawie
                                                    ktoś stwierdził, że skoro przewiduje wszystkie dynamiczne stany Wszechświata to
                                                    jest niefalsyfikowalna? Otóż nie, gdyż podobnie jak teorię ewolucji można ją
                                                    zweryfikować na innym poziomie, poprzez specyficzne efekty wynikające z niej
                                                    (np. grawitacyjne ugięcie promieni świetlnych, a dla teorii ewolucji np.
                                                    obecność w budowie organizmów organów szczątkowych). Zresztą zadał Pan tutaj
                                                    problem nie do rozwiązania - przecież Pan dobrze wie, że nie można podać
                                                    dowodów na prawdziwość jakiejkolwiek teorii, można podać dowody tylko na jej
                                                    fałszywość.
                                                    Pozdrawiam
                                                    Wali7
                                                  • Gość: Jorland Re: Zakazana Archeologia... IP: 192.168.1.* / *.niedziela.pl 18.05.01, 15:25
                                                    Szanowny Panie Wali, dobrze, że Pan przytoczył teorię wzgledności z tym, że
                                                    popełnia Pan w tej analogii ten sam błąd co Pan LPiotr w swojej analogii z
                                                    opornikiem. On też nie może pojąć, że teoria, która opisuje odmienne wyniki
                                                    eksperymentów może być naukowa o ile je przewiduje. Teoria względności - z tego
                                                    co wiem - przewiduje, że jeśli we wszechświecie będzie poniżej pewnej
                                                    krytycznej wartości masy to będzie się on rozszerzał, a jeśli powyżej to będzie
                                                    się kurczył. Przewiduje tak ponieważ opisuje oddzialywania grawitacyjne, może
                                                    więc przewidywać ewolucję wszechświata. Problem jest nie w przewidywaniach
                                                    teorii względności, ale w tym, czy oszacowana przez nas ilość masy we
                                                    wszechświecie jest powyżej, czy poniżej "punktu krytycznego". Inaczej, czy
                                                    właściwie obliczyliśmy ilość masy we wszechświecie. Analogicznie z teorią
                                                    opornika, ta teoria mówi, że przy zbyt silnym napięciu powinien się on
                                                    przepalić, a przy właściwym napięciu powinien działać dobrze.

                                                    Zgadzam się, że organy szcątkowe moga być mocnym argumentem na rzecz ewolucji -
                                                    o ile rzeczywiście są one szczątkowe i nie pełnią żadnych funkcji w organizmie.
                                                    Z tego co wiem, wiele z tego co kiedyś uznawano za organy szczątkowe (np. kość
                                                    ogonowa u ludzi) okazały się później pełnić jakieś użyteczne funkcje. Natomiast
                                                    zaskoczyło mnie Pańskie twierdzenie: "Zresztą zadał Pan tutaj problem nie do
                                                    rozwiązania - przecież Pan dobrze wie, że nie można podać dowodów na
                                                    prawdziwość jakiejkolwiek teorii, można podać dowody tylko na jej fałszywość".
                                                    To chyba jakiś skrót myślowy, wynikałoby z tego, że większość z tego co Pan
                                                    wcześniej pisał przedstawiając argumenty przemawiające za teorią ewolucji nie
                                                    ma sensu. Kłaniam się.
                                                  • Gość: wali7 Re: Zakazana Archeologia... IP: *.wola-justowska.sdi.tpnet.pl 21.05.01, 13:20
                                                    Szanowny Panie Jorlandzie!
                                                    Rzeczywiście, istnieje pewna masa krytyczna, ale ona nie znamy masy
                                                    wszechświata. Wobec tego, teoria ta przewiduje każdy możliwy rozwój wypadków -
                                                    nie da się jej na tym poziomie zweryfikować. Weryfikuje się ją dzięki istnieniu
                                                    specyficznych efektów - tak jak teorię ewolucji.
                                                    Mam też dla Pana przykład z ekstrapolacją - Prawo powszechnego ciążenia. Newton
                                                    sformułował prawo działające i weryfikowalne na ziemi, po czym ekstrapolował je
                                                    do mechaniki nieba - bezpośrednie sprawdzenie słuszności tego podejścia było
                                                    możliwe dopiero po wystrzeleniu pierwszego sztucznego satelity Ziemi (mogło się
                                                    przecież okazać, że jest tak jak na tym znanym sztychu z wędrowcem
                                                    przechodzącym przez horyzont - dowcip Stwórcy). Podobnie w ewolucjoniźmie -
                                                    mikroewolucja wirusów, bakterii i organizmów wyższych, czy nawet przytoczony
                                                    przez Pana Piotrka przykład z selekcją klonalną limfocytów B i T, mogą być
                                                    ekstrapolowane do makroewolucji. Jak na razie wszystkie fakty potwierdzają tę
                                                    koncepcję.
                                                    Panie Jorlandzie, Pan po prostu nie lubi teorii ewolucji i niezależnie od tego
                                                    kto i jak by Pana nie przekonywał i tak nic to nie da. Pozwolę przytoczyć sobie
                                                    podstawowe przykazanie każdego naukowca:
                                                    "Fikcji nie tworzyć
                                                    Bytów nie mnożyć
                                                    A rzeczy tłumaczyć możliwie najprościej"
                                                    Darwinizm daje najprostsze wytłumaczenie, spójne z tym co wiemy o budowie DNA i
                                                    działaniu mechanizmów obróbki DNA. Spójne jest też z obecną wiedzą ekologiczną.
                                                    Lamarckizm z kolei jest ciekawą ideą - cóż z tego, skoro jest niespójny z
                                                    biologią molekularną. Jak miałoby się odbywać tłumaczenie i transport do
                                                    nośnika genetycznego informacji o cechach nabytych? Centralny Dogmat Biologii
                                                    Molekularnej wyklucza taką możliwość (priony nie przenoszą informacji na poziom
                                                    kwasów nukleinowych - wszystko odbywa się napoziomie konformacji białka). Chyba
                                                    że ktoś obali C.D.B.M. i udowodni istnienie tłumaczenia i transferu do DNA.
                                                    Kreacjonizm jako nieweryfikowalny nie jest teorią naukową (można w niego co
                                                    najwyżej wierzyć).
                                                    Z tych trzech koncepcji najbardziej naukową i zgodną z obecną wiedzą
                                                    biologiczną jest neodarwinizm.
                                                    Dlatego nalegam - proszę przedstawić swoją koncepcję, gdyż dalsza dyskusja
                                                    chyba niewiele zmieni.
                                                    Pozdrawiam
                                                    Wali7 (PiotrII)
                                                  • Gość: piotrek Re: Zakazana Archeologia... IP: *.dhcp.mcphu.edu 18.05.01, 16:31
                                                    Szanowny Panie Jorland
                                                    Podalem przyklad pokazujacy jak religia rozni sie od ewolucji. Czy wynika z
                                                    religii ze jesli stworzymy ludzmi z jednym genomem to ta populacja bedzie
                                                    gorzej przystosowana do srodowiska niz populacja roznorodna?
                                                    Dla mnie wystarczy ze zgodzi sie Pan na istnienie mikroewolucji: ewolucji
                                                    wirusow, ewolucji komorki prawidlowej do nowotworowej, ewolucji limfocytow B.
                                                    Musze sie zgodzic z Panem PiotremII i PiotremL co do tego ze wiele teorii w
                                                    nauce nie jest tak weryfikowalnych jak Pan uwaza. Podobnemnie zreszta
                                                    probowalem na to zwrocic uwage piszac o embriologii czy o budowie atomow i
                                                    galaktyk. Ich przyklady (PiotraII i PiotraL) sa lepsze. Mysle ze humanisci moga
                                                    sie lepiej ustosunkowac do teorii ewolucji bo jest czesto w opisie latwiejsza
                                                    jesli chodzi o terminologie. Nie jest tak oczywiscie z mikroewolucja np wirusow
                                                    ale mozna oczywiscie stwierdzic ze to nie jest dowod na ewolucje gatunkow i
                                                    uwolnic sie od koniecznosci poznawania np podstaw biologii molekularnej.
                                                    Niestety obserwacje przemawiajace za teoria ewolucji znajduja sie nie tylko
                                                    wsrod wykopalisk ale takze wsrod np bialek. Dla bialek mozna tworzyc lepsze
                                                    drzewa filogenetyczne niz dla np czlowieka w tym sensie ze o wiele latwiej
                                                    znalezc dziesiatki ogniw posrednich. Hemoglobina o ktorek Pan pisze jest
                                                    ciekawym wyjatkiem moze cos znajde na ten temat. Patrzac na mitochondria i ich
                                                    ewolucyjne pochodzenie. Mozna znalezc np bialka u niektorych organzimow
                                                    kodowane tylko w mitochondriach kodowane czesciowo w jadrze czesciowo w
                                                    mitochondrium i wreszcie tylko w jadrze trudno zaprzeczyc ze to pokazuje jak
                                                    mitochondrium powoli tracilo swoj genom.
                                                    Wracajac do uwag innych osob bioracych udzial w tej dyskusji i Pana zarzutow.
                                                    Mozna przeciez wogole pytac czy nauka stara sie jeszcze dociekac prawdy? Czy np
                                                    badania na myszy zamknietej w klatce, na komorkach ktore sie rozmnazaja w
                                                    butelce czy czasteczkach elementarnych w akceleratorze maja cos wspolnego z
                                                    rzeczywistoscia? Czy eksperymenty weryfikuja cokolwiek w odniesieniu do
                                                    rzeczywistosci czy tez krecimy sie w kolko weryfikujac modele ktore sami
                                                    stworzylismy wiec trudno zeby to nie bylo mozliwe.
                                                    Na ile sa to modele sztuczne. Pewnie sa niesamowicie sztuczne.
                                                    Jesli chodzi o przewidywania tworzone na podstawie teorii ewolucji i
                                                    zaskoczenie ze byly niewlasciwe. Istnieja dwie mozliwosci: teoria ewolucji jest
                                                    nieprawdziwa w swym rdzeniu albo nie rozumiemy, nie znamy mechanzimow teorii
                                                    ewolucji. Osobiscie uwazam ze to drugie jest prawdziwe ( albo blizsze prawdy) .
                                                    NIech Pan tylko wezmie jednak pod uwage jak trudno takie mechanizmy odkrywac.
                                                    Jesli nawet dokonamy symulacji ewolucji w komputerze to otrzymujemy wyniki
                                                    zaskakujace. Czyli sami tworzymy srodowisko dla ewolucji i pewne reguly a
                                                    koncowy wynik moze byc i najczesciej jest zaskoczeniem. Tak jak pisalem
                                                    kombinatoryka z maylymi ograniczeniami jest wlasciwie nieprzewidywalna. Mozna
                                                    sie wlasciwie nawet z tego cieszyc bo mozemy miec cos co przekracza nasze
                                                    mozliwosci. Moze nacisnac przycisk start w tworzeniu czegos niesamowitego. Jak
                                                    to zmienic, moze filozofia cos tu podpowie. Jak przewidziec cos co chcemy zeby
                                                    bylo nieprzewidywalne. HI HI HI A moze filozofia uwaza ze nie ma takiej
                                                    potrzeby, odrzucajac potege kontrolowanego presja przypadku? Jesli PiotrII
                                                    czyta ten fragment to jeszcze raz spytam jakie ma chocby spekulacyjne
                                                    wytlumaczenie na to jak doszlo do zmiany kodu genetycznego?
                                                    Schodzac troche na ziemie. Co do cytochromu C o ktorym Pan pisal to
                                                    rzeczywiscie ma sens genetyczna konserwacja tego bialka. Pelni ono dwie role
                                                    uczesticzy w produkcji energii co robia wszyscy ale takze jest
                                                    waznym "uruchamiaczem" smierci kontrolowanej. Jest w
                                                • Gość: wali7 Re: Zakazana Archeologia... IP: *.wola-justowska.sdi.tpnet.pl 17.05.01, 10:44
                                                  Szanowny Panie Jorlandzie!
                                                  Dziękuję za uświadomienie mnie jak powinienem właściwie argumentować teorię
                                                  ewolucji. Otóż zapewniam pana,że podane przeze mnie warunki są jedynymi i w
                                                  pełni wystarczającymi do wyprowadzenia teorii ewolucji. Mnożenie warunków i
                                                  zależności niepotrzebnie komplikuje model i ułatwia krytykom znajdowanie w nich
                                                  sprzeczności - nie chodzi tu bynajmniej o uczynienie teorii niewyfikowalną,
                                                  chodzi o uniknięcie wewnętrznych sprzeczności logicznych i tautologii.
                                                  Rozumiem, że trudno Panu zwalczać teorię zbudowaną na tych warunkach, ale
                                                  wybaczy Pan - nie podejmę się obrony dziewietnastowiecznych teorii które Pan
                                                  atakuje. Osobiście jestem zwolennikiem prostoty modelu - to decyduje o jego
                                                  geniuszu (naplątać każdy potrafi) - to właśnie prostota, a nie dane
                                                  obserwacyjne zaważyły początkowo wyższościo modelu heliocentrycznego nad
                                                  geocentrycznym.
                                                  Nasuwa mi się tutaj takie porównanie: siedzi mechanik pod samochodem i wylicza
                                                  - widzę silnik, skrzynię biegów, a tutaj sprzęgło, wszędzie jest sporo oleju. U
                                                  góry siedzi na krześle elegancko ubrany dżentelmen i oponuje: coś tak pięknego
                                                  jak samochód nie może być napędzany w ten sposób, tam są kryształy energii i
                                                  poduszka antygrawitacyjna, a porusza się dzięki skondensowanej energii myśli.
                                                  Teraz wytłumaczę co miałem na myśli - można badać procesy "od góry" - tak
                                                  badano przyczyny rozmaitości życia w XIX wieku (i wcześniej), oraz przez
                                                  większą część XX wieku. Z tego narodziły się kolejno: kreacjonizm, darwinizm i
                                                  lamarckizm. Pod koniec XX wieku, dzięki niewiarygodnemu rozwojowi jaki przeszła
                                                  biologia (porównywalnym tylko z rozojem fizyki na poczatku XX wieku) pojawiła
                                                  się możliwość formułowania teorii "od dołu", dzięki analizie funkcji kwasów
                                                  nukleinowych i białek. Przy takim podejściu - stąd moje dwa warunki,
                                                  uzupełnione o całą wiedzę biologii molekularnej wykluczają inne modele niż
                                                  ewolucjonizm neodarwinistyczny. W materii "całej wiedzy biologii molekularnej"
                                                  polecam świetną pozycję (choć dość obszerną): "The molecular biology of the
                                                  cell".
                                                  W związku z tą dyskusją nasuwa mi sie wiele nowych wątków o których chciałbym
                                                  pisać, ale napiszę o tym, o czym już poprzednio pisałem.Przeczy Pan, ale swoją
                                                  wypowiedzią potwierdza zarzuty:
                                                  "Fakty, które podaję są natomiast przykładem jak darwinizm "dopasowuje się" do
                                                  kolejnych odkryć i jak odtłumacza odkrycia niezgodne z wcześniejszymi
                                                  przewidywaniami wynikajacymi z teorii ewolucji. I temu służą te przykłady,
                                                  które odtłumaczane przez Pana jak i Pana Piotra świadczą właśnie o tym, że
                                                  darwinizm jest niefalsyfikowalny.". Czyli próba obrony przez oskarżonego jest
                                                  jedynie potwierdzeniem jego winy - inspirujące, choć niezbyt odkrywcze np.
                                                  procesy polityczne w ChRLD.I tutaj ponawiam zarzut (chyba uznał go Pan za
                                                  niepoważny) - pańska krytyka jest nieweryfikowalna i skonstruowana w sposób
                                                  mający uniemożliwić obronę, czyli absolutnie nienaukowa.
                                                  Co do Pańskiej teorii to doprawdy nie wiem dlaczego nie chce jej pan
                                                  przedstawić: boi się Pan krytyki, czy może nie przedstawi ją Pan takiemu jak ja
                                                  profanowi. Proszę się nie bać.
                                                  Wbrew tonowi moich wypowiedzi szanuję Pańskie oczytanie - przytacza Pan
                                                  wypowiedzi wielu autorów, ale czyż właśnie takie ślepe przywiązanie do magii
                                                  nazwisk nie zablokowało rozwoju średniowiecznej nauki? Arystoteles, Ptolemeusz,
                                                  czy wreszcie źródła biblijne - to były autorytety, ale przywiązanie do nich
                                                  okazało się straszliwym błędem, oczywiście w dziedzinie nauk biologicznych. Tu
                                                  zaoponuje Pan, że przytacza Pan wypowiedzi biologów-ewolucjonistów. Tak to
                                                  prawda, ale wypowiedzi te mają charakter często prywatnych opinii, a generalnie
                                                  sąto wypowiedzi sprze
                            • Gość: miko Re: Zakazana Archeologia... IP: *.gazeta.pl 08.05.01, 15:49
                              O ile wiem (ale z pamięci nie podam źródła) Popper później wycofał się ze swoich zarzutów jakoby
                              teoria ewolucji nie była falsyfikowalna (weryfikowalna). Bo wbrew wszelkim zarzutom teorię ewolucji
                              weyfikuje się, falsyfikuje i wciąż sprawdza. Jak na razie nie udało jej się podważyć na gruncie
                              naukowym. Filozoficznie to i owszem, ale argument, że ?duch nie może powstać z materii? (słyszałem,
                              że tak twierdzi prof. Gogacz na swoich seminariach) już na pewno nie jest falsyfikowalny.
                              Pozdrawiam
                              Wojtek M.
                              • Gość: wali7 Re: Zakazana Archeologia... IP: *.wola-justowska.sdi.tpnet.pl 15.05.01, 11:20
                                Szanowny Panie Jorlandzie!
                                Chciałbym odpowiedzieć panu na kilka zarzutów. Na początek może bardziej konkretnie - sprawa cytochromu C.
                                Otóż nie znam pracy z której cytuje pan dane dotyczące aż tylu organizmów, ale nie jest prawdą, że stoją one w
                                sprzecznosci z teorią ewolucji, gdyż podane przez Pana przykłady sąto organizmy ze sobą dużo bardziej
                                spokrewnione niż z bakterią. Jako człowiek czytujący literaturę biologiczną, wie Pan zapewne że wedle
                                przewidywań ewolucjonizmu, ale także według badań genomu, z punktu widzenia bakterii jest Pan (podobnie jak
                                i
                                ja) spokrewniony z każdym eukariotem silniej np. z pszenicą, koniem, czy drożdzami niż z rzeczoną bakterią.
                                Rożnice w budowie i funkcji między prokariotami a eukariotami są na tyle duże iż słusznie wydzielono je w
                                osobne królestwa (różnice między roslinami, zwierzętami, czy grzybami sąznacznie mniejsze). Podany przez
                                pana przykład - cytochrom C - nie jest do końca szczęsliwy (dla pana). Czy chodzi Panu o cytochrom C1 (w
                                kompleksie oddechowym III) - czyli o jakąs częsc białka kompleksu, czy o jakis enzym zwiazany z synteza
                                wolnego cytochromu C, który jako porfiryna nie jest kodowany genetycznie? Geny związane z łańcuchem
                                oddechowym nie zmieniają się na tyle szybko, aby wykazać istotne różnice w obrębie np. ssaków, czy nawet
                                kręgowców. To tak jakby chciał pan za pomocą metra murarskiego zmierzyć bakterię. Tutaj pozwolę sobię na
                                uwagę, że jeszcze nie tak dawno twierdził Pan że teoria ewolucji jest niefalsyfikowalna, a tu podaje Pan wyniki
                                doswiadczeń (rzekomo) ją podważające. Co do hodowli to poruszałem już sprawę skali czasowej procesów
                                ewolucyjnych - chyba że uważa Pan 10000 lat za wystarczająco długi okres na wyhodowanie półkonia -
                                półsłonia. Tu popełnia Pan kolejny błąd (znając jednak Pana przywiązanie do idei celowosci w przyrodzie mogęgo
                                Panu wybaczyć) - ewolucja nie dąży od konia do np. słonia, czy gdziekolwiek indziej, ona jedynie zapewnia
                                rozprzestrzenianie się rozwiązań w danym momencie najlepszych. Tak jak przed 200 laty nie stosowano fal
                                radiowych do komunikacji - wtedy najlepszym rozwiązaniem byli posłańcy, albo optyczne przekazywanie
                                informacji - ewolucja, również w technice nie dąży w okreslonym celu, jej cele jest zapewnienie optimum nakładu
                                energii i uzyskanych efektów (w technice i przyrodzie).
                                Co do broszur Świdaków Jehowy, nie sądzę aby by Pan ich prenumeratorem, chodziło mi jedynie o bardzo w
                                nich częsty sielski obrazek: w tle góry, jezioro, las i dużo ludzi. Wszyscy w wieku około 30 lat, nie licząc dzieci.
                                Tu rosną banany, tam jabłka, a tam jakas dziewczynka bawi się z lwem, albo niedźwiedziem. Wszyscy są syci,
                                szczęsliwi - chodzi tu oczywiscie o naiwną ideę raju, ale niaważne. Chodzi mi o wylewającą się z nich
                                zasobnosć - nie ma konkurencji, nie ma głodu. I tu zadałem Panu pytanie na które Pan nie odpowiedział: czy Pan
                                uważa że w przyrodzie nie ma konkurencji pokarmowej, o partnera seksualnego, czy np. miejsce na gniazdo
                                (proszę kupić działkę przy Marszałkowskiej w Warszawie), itp. Proszę o odpowiedź. Drugie pytanie,
                                które również Pan zignorował dotyczyło DNA: czy odrzuca Pan jego istnienie, a replikacja, czy ona dbywa się
                                bez błędów? Przypomnę Panu, iż napisał Pan (a raczej przyznał mi rację), że darwinizm wynika z podanych
                                przeze mnie warunków początkowych, które uznał Pan za fałszywe, podałem je jeszcze raz (w formie pytań) -
                                przoszę się ustosunkować.
                                Co do zacytowania mnie w formie :"Cóż z tego, że zarzuca Pan darwinizmowi
                                metafizykę i tautologię skoro ta teoria doskonale
                                tłumaczy istniejacy stan rzeczy nie tłumacząc go i nie
                                ma teorii lepszej" to wystarczająco wiele razy opisałem (nie tylko ja)
    • Gość: pioc Re: Zakazana Archeologia... IP: *.gazeta.pl 18.04.01, 12:28
      Tomku, wydaje mi sie, ze demonizujesz ?oficjalna nauke" i ?oficjalnych naukowcow?, piszac, ze jakoby nie
      przyjmuja do wiadomosci niewygodnych faktow, przemilczaja itp.
      Naukowcy to nie wojsko, ani sekta, gdzie od biedy mozna byloby chronic rozne tajemnice, czy tez ustalac
      wspolna strategie i taktyke falszowania badan. To setki tysiecy ludzi, zwykle o bardzo otwartych umyslach,
      ktorzy nie zamykaja sie na zadne, nawet dziwne fakty czy wnioski. W nauce juz wielokrotnie dochodzilo do
      rewolucji, ktore wywracaly do gory nogami dotychczasowe paradygmaty (jedna z takich rewolucji
      zapoczatkowal Darwin, inna Einstein).
      Wielokrotnie tez demaskowano ?rzekome? odkrycia - np. zimna fuzje jadrowa itp. Chociaz wlasciwie nie
      powiniem pisac ?demaskowano?. Po prostu dopoki zgloszony fakt nie zostanie potwierdzony niezaleznie
      przez wiele grup naukowych na calym swiecie, to nie wchodzi do kanonu nauki. I tylko tyle. Autorzy takich
      nie potwierdzonych odkryc czasem potem pisza ksiazki, w ktorych sie zala, ze zostali odrzuceni,
      przemilczani... Byc moze maja racje, ale musza do niej przekonac innych uczonych. Ktos kiedys
      powiedzial, ze nie zna lepszego sposobu ustalania prawdy naukowej, niz... glosowanie.
      pozdrawiam
      pioc
    • apsara Re: Zakazana Archeologia... 19.04.01, 22:23
      A jednak fakt okreslania siebie jako krisznaitów
      (przez autorów) powinien zwrócić Twoją uwagę. Nie chcę
      tu zabrzmieć jak jakiś łowca sekt, ale czy
      kiedykolwiek ogladałeś ksiązki wydane przez świadkków
      Jehowy? Oni też maja silną tendencję do nawracania
      argumentami naukobrzmiącymi. Niektore ich wydawnictwa
      to istne arcydziełka naukowej mistyfikacji,
      przedstawione w sposób naprawdę robiąćy wrażenie. I
      wodę z mózgu. Powiem szczerze, ze nie wiem nic o tych
      rewelacjach z ZA, ale uważałabym z wydawnictwami o
      rodowodzie religijnym. Tylko w przxypadku, gdy mówą,że
      są naukowe, oczywiście. Do ducha nie mam zastrzeżeń,
      niech każdy wierzy w co chce. pozdrawiam.
    • Gość: Einstein Re: Zakazana Archeologia... IP: *.hwr.arizona.edu 21.04.01, 21:08
      Pelno jest pseudonaukowcow, szczegolnie w USA, ktorzy zbijaja kase na ignorancji pewnej czesci
      populacji. To wlasnie oni pisza i publikuja ksiazki takie, jak ta, o ktorej Tomek napisal. Ludzie
      wyksztalceni po prostu ignoruja tego typu publikacje. Nie dlatego, ze sie boja. Dlatego, ze nie ma
      sensu sie do nich ustosowywac, czy tracic czas na ich czytanie.

      Einstein
      • Gość: Pan Bóg ostatnie slowo nalezy do mnie! IP: *.icpnet.pl 24.04.01, 21:07
        HA!
        • Gość: Szymon Co z tym Bogiem? IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 01.05.01, 15:15
          Hej.
          Problem ludzi wierzących w zetknięciu z tym, co nazywa się „ewolucja” to
          problem dla nich podstawowy. Otóż wszystkie religijne systemy zakładają jakąś
          sprawiedliwość (nagroda w niebie, karma itd.). A w ewolucji nie ma
          sprawiedliwości. Dlaczego podstawowy?
          Moim zdaniem nie można bowiem jednocześnie: 1. Przyjmować, ze ewolucja
          zachodzi, 2. ROZUMIEĆ jej mechanizmy i 3. Wierzyć w jakiegokolwiek Boga.
          Możliwa jest tylko kombinacja punktów 1 i 3 co zresztą jest częstym
          przypadkiem. Podobnie jak nie rozumiem teorii Einsteina tak nie-biolog nie
          zrozumie ewolucji. Chyba
          że zechce mu się mocno postarać. Dlaczego?
          Co mamy zamiast sprawiedliwości w świecie, w którym organizmy ewoluują? Mamy
          przypadek, który działa w miliardowej skali. Wcale nie jest tak, ze przeżywają
          lepsi. Ci co mieli szczęście mogą mieć potomstwo. Wszyscy nasi przodkowie mieli
          to szczęście. Z punktu widzenia rachunku prawdopodobieństwa to niemożliwe.
          Nawet tylko 100 pokoleń wstecz. Gdyby wziąć te 2^100 ludzi i to z czym mieli do
          czynienia przez cale swoje życie to przecież oni wszyscy nie mogli mieć
          szczęścia!!! Nie da się wylosować takiej próby! Nawet jeżeli wiemy, ze ta
          liczba w rzeczywistości jest mniejsza gdyż nasze drzewo genealogiczne jest
          bardziej splatane niż rozgałęzione.
          Niemniej z punktu widzenia „zdroworozsądkowego” czas płynie zawsze tak samo a
          przestrzeń ma trzy wymiary – tak i takie niewyobrażalnie małe
          prawdopodobieństwo nie mogło się ziścić. No raz może – jak w Totku. Nikt
          jednak o zdrowych zmysłach nie kieruję się w swoim życiu szansami na spełnienie
          tak małych prawdopodobieństw. A to jeszcze nic! Dziś żyje 5 mld ludzi i oni
          wszyscy mieli takie szczęście jak ja. TO PRZECIEŻ NIEMOŻLIWE!!!
          A może jest coś co pomaga szczęściu? Tak! - odpowie ktoś kto WIERZY w ewolucję
          (ale jej nie rozumie) – To dobór naturalny, który powoduje, że przezywają
          najlepiej dostosowani. On sprawia, że to nie przypadek rządził losami naszych
          przodków.
          A to też nieprawda (gdy uważamy, że tylko cała prawda jest prawdą). To prawda w
          1, może w 5% A może w 0,0001%? Nie wiem. Magia wielkich liczb powoduje, że
          nawet minimalnie sprawniejsze białko np. oka (albo dowolnego innego organu)
          może w kluczowym momencie ocalić nam genitalia (czasem wraz z resztą życia ale
          liczą się tylko żywe genitalia :-). Może ale nie musi. Na ogół wcale nie
          pomaga. Chodzi o ten jeden raz na .... 1000000(?). W miliardach pokoleń
          mnożonych razy miliardy osobników żyjących na raz – ten raz na np. 1000000 da
          całkiem pokaźny wynik. Ale nie dla nas (bo choć mięliśmy genialny genotyp i
          zero nałogów – zabił nas pijany kierowca).
          Mamy więc świat, który stworzony został na zasadzie przypadku. Nie jest on taki
          fajny dlatego, że ktoś tak chciał i robił co mógł, by tak się stało - tylko
          odwrotnie: świat jest taki przypadkiem a w nim jesteśmy my – twór, którego
          szanse na powstanie w momencie wielkiego wybuchu były prawie żadne. A jednak
          twór taki powstał i ma teraz problem jak to było możliwe, że stało się cos tak
          nieprawdopodobnego... Musi ktoś zamieszał w cylindrze...
          Świat jest miejscem strasznym. Jest niesprawiedliwy i bez sensu (bo bez celu).
          Nie mamy się jednak czym specjalnie martwić - za 5 czy 6 miliardów lat już go
          nie będzie. Czego byśmy nie zrobili i ilu ludzi przekonali do swoich racji.
          Pozdrawiam wszystkich.
          Szymon
        • Gość: LPiotrek Re: ostatnie slowo nalezy do mnie! IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 22.07.01, 03:42
          Taki ciekawy watek ,szkoda byloby go skasowac .
      • Gość: Zielony Re: Zakazana Archeologia... IP: *.ii.uni.wroc.pl 08.05.01, 19:08
        nie wiem czy to prawda czy nie

        Ale chciałbym zaóważyć że wszystkie (dzisiaj uznawane) PRAWDY NAUKOWE były
        uważane kiedyś za herezje

        Dziękuje

        &#62 wyksztalceni po prostu ignoruja tego typu publikacje. Nie dlatego, ze sie boja.
        &#62 Dlatego, ze nie ma
        &#62 sensu sie do nich ustosowywac, czy tracic czas na ich czytanie.
        &#62
        &#62 Einstein

        • Gość: einstein do: zielony IP: *.hwr.Arizona.EDU 08.05.01, 20:15
          Ale dzisiejsza pseudonauka dziala dokladnie odwrotnie, niz niegdysiejsze herezje typu "ziemia nie jest w
          centrum swiata". Te "herezje" to byla awangarda naukowa. Dzisiejsza pseudoarcheologia to robienie
          kasy na niewyksztalconej czesci spoleczenstwa.

          Einstein

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka