cyborg.jr
19.11.05, 08:34
Pracownicy polskich biur coraz częściej zamiast pracować, markują pracę. Czas
upływa im najczęściej na myszkowaniu w internecie. Według badań OECD Polacy
spędzają w pracy przeciętnie 1984 godziny rocznie, mniej tylko od
Koreańczyków, a więcej od m.in. Japończyków i Niemców. Okazuje się jednak, że
większość tego czasu upływa pracownikom polskich biur na pisaniu e-maili,
czatowaniu i grach komputerowych, wychodzeniu co chwilę na papierosa i spaniu
przed monitorem.
Oczywiście dotyczy to tych stanowisk, na których do pracy używa się
komputera, czyli głównie kadry urzędniczej oraz wielkich korporacji.
Pracownicy kamuflują się przy tym tak skutecznie, że szefowie są przekonani,
że harują oni od rana do nocy.
"Od kilku lat z powodzeniem stosuję metodę na dwie marynarki. Przychodzę do
pracy, wieszam marynarkę na krześle, trochę posiedzę, wyjmuję drugą marynarkę
z szafy i wychodzę załatwiać swoje sprawy" - opowiada Adam S., który nie chce
się ujawnić w obawie przed szefem.
"Takich ludzi są w Polce tysiące - twierdzi Justyna Adamczyk, szefowa serwisu
www.e-marketing.pl. - Kiedyś czas uciekał nam w pracy przez palce na kawce i
herbatce, a dziś największą plagą w polskich biurowcach jest cyberslacking [z
ang. slack - leń], czyli włóczenie się po internecie - opowiada. - Godzinami
romansujemy na randkach, gadamy na komunikatorach, czatach i listach
dyskusyjnych, a ostatnio furorę robi rozwiązywanie psychotestów i przesyłanie
sobie śmiesznych filmików".
Według socjologów zjawisko to wiąże się z brakiem przywiązania do pracodawcy
i przekonania o działaniu na rzecz wspólnego dobra. Pracownicy są świadomi
istnienia modelu "pazerny szef-leniwy pracownik" i nie zależy im na dobru
firmy. Do pracy pracowników motywuje strach przed zwolnieniem, a nie ambicja
i chęć współdziałania. Zdaniem socjologów to zjawisko tym ciekawsze, że w
Polsce istnieje duże bezrobocie.
Quelle PDN NY