ttel
07.07.06, 00:40
Tysiące Greków jest gotowych do ucieczki do klasztorów. Powód: wprowadzenie
nowych dokumentów identyfikacyjnych UE. Według wiernych Kościoła
Greckokatolickiego kod kreskowy unijnych paszportów biometrycznych zawiera
liczbę bestii: 666.
Klasztor Michała Archanioła niedaleko urokliwej nadmorskiej wioski Aliki
opiera się na skale. W tej ortodoksyjnej twierdzy czuć mistyczną atmosferę.
Została w niej złożona jedna z najcenniejszych relikwi północnej Grecji -
gwóźdź z Krzyża Chrystusa. Mimo, że złośliwi twierdzą, że gdyby zebrać do
kupy wszystkie krzyże i drzazgi z miejsca kaźni Syna Bożego, można by
zbudować las krzyży, ilość wotów, potwierdzających uzdrowienia w Klasztorze
Archagelou robi piorunujące wrażenie.
Zgromadzone w klasztorze zakonnice przestrzegają surowych zasad. Zwiedzającym
kobietom robią uwagi, gdy nie mają przykrytej głowy, nakazują im ubierać
długie spódnice, a mężczyznom szerokie portki. Wiernych częstują słodyczami
(żelatyna w cukrze pudrze i miodzie o aromacie płynu do mycia naczyń,
niemniej całkiem smaczna).
Z okien rozciąga się jeden z najpiękniejszych widoków na świecie: granatowo
niebieska otchłań, niewątpliwie sprzyjająca kontemplacji. Po bezkresnym
błękicie płynie samotny jacht, nad nim kołuje albatros. Więc także ja
odlatuję. Zastanawiam się, czy to zbieg okoliczności, że Pierwszą Komunię
Świętą przyjmowałem w Kościele pod wezwaniem Michała Archanioła, teraz jestem
w tym klasztorze, a wkrótce przeprowadzę się do parafii z patronem wodza
Zastępów Niebieskich.
Ortodoksyjny Kościół Greckokatolicki jest niezwykle bliski katolikom
rzymskim. Mieszkając w Tunezji pamiętam wspólną Wielkanoc ortodoksów i
katolików w tamtejszej świątyni i przepiękne chorały podczas wspólnej mszy,
podróż ognia po Świątyni odpalanego świecą od świecy.
Greckie wyspy to miejsce aktywnej działalności apostołów. Wyjątkowe miejsce
zajmuje tu Patos, na której św. Jan otrzymał objawienie, które natchnęło go
do napisania słów Apokalipsy. Dziś jego słowa powtarza się w Grecji bardzo
często. Zarówno kler, jak i wierni są przekonani, że czas wypełnienia
proroctwa jest już bardzo blisko. Są niemal pewni, że niedługo spełni się to,
co napisał natchniony uczeń Chrystusa.
"I sprawia, że wszyscy:
mali i wielcy,
bogaci i biedni,
wolni i niewolnicy
otrzymują na prawą rękę lub na czoło
i że nikt nie może kupić ni sprzedać,
kto nie ma znamienia ?
imienia Bestii
lub liczby jej imienia.
Tu jest [potrzebna] mądrość.
Kto ma rozum, niech liczbę Bestii przeliczy:
liczba to bowiem człowieka.
A liczba jego: sześćset sześćdziesiąt sześć."
Grecy są przekonani, że czas nadszedł, a wszystko za sprawą planów Brukseli
zwiększenia kontroli obywateli krajów członkowskich, poprzez wprowadzenie
dokumentów zawierających dane o niezmiennych cechach osobniczych. W pierwszym
etapie mają to być paszporty z czipami z zakodowanymi rysami twarzy, liniami
papilarnymi, mapą tęczówki oka. W dalszej - bioczipy specjalne transpondery
oparte na technologii identyfikacji częstotliwości fal radiowych (technologia
RFID - ang. Radio Frequency Identification Device), wszczepiane przymusowo
pod skórę (jest to bezbolesny zabieg za pomocą igły).
Oba rozwiązania opierają się na kodzie służącym do odczytywania danych.
Nieprzypadkowo ten kod zawiera przeklętą liczbę sześćset sześćdziesiąt sześć -
to prefiks globalnego systemu identyfikacji LUCID (dlaczego bowiem nie
zaczyna się np. na trzy trójki bądź siódemki?). Bioczipy mają być wszczepiane
obywatelom w prawą dłoń lub na czoło (czyli tak jak w Apokalipsie św. Jana),
bo będą zasilane bioelektrycznym polem człowieka, a wahania temperatury są w
tych miejscach ciałach największe.
Bałkańscy chrześcijanie, zdecydowanie opierają się znakowaniu obywateli jak
krowy przez państwo. Z ostrzeżeniem przemówili hierarchowie tamtejszego
Kościoła Ortodoksyjnego, a wierni spontanicznie zaczęli rozpowszechniać
informacje między sobą. Podróżujący do tego pięknego kraju czują się
rzeczywiście jak w czasach pierwszych chrześcijan, gdzie wierni przekazują
sobie ważne informacje bezpośrednio, podczas rozmowy z drugim człowiekiem, z
ust do ust.
Greccy chrześcijanie nie mają wątpliwości ? Bruksela to siedlisko szatana, a
urzędnicy są tylko wykonawcami zła. Wiele tysięcy wiernych jest gotowych do
ucieczki w góry, do ortodoksyjnych klasztorów, aby tylko nie odbierać nowych
dokumentów identyfikacyjnych i w ten sposób mimowolnie nie stać się sługami
diabła.
Mówią, że ofiara bioczipu nigdy już nie zdoła się przeżegnać (ręka i czoło),
natomiast w górach nic im nie grozi. Powołują się na Biblię, w której stoi,
że uciekną w góry, będą jedli piasek, który będzie zamieniał się w chleb.
Mało tego, Grecy są przekonani, że Apokalipsa dokona się na ich oczach. Wielu
sądzi, że czeka ich krwawa wojna z Tukami, którą poprzedzi rozpad Turcji.
Twierdzą, że muzułmanie pierwsi uwierzą zwodniczej bestii.
Wierzą także, że antychryst jest już na ziemi, że już zwodzi ludzi i stara
się jak największą liczbę dusz pozyskać dla piekła. Greccy charyzmatycy
zaszyci na świętej górze Athos, autonomicznej republice mnichów, mają wizję,
że najgorsze przyjdzie już w ciągu siedmiu najbliższych lat.
Gdyby tak było w istocie antychryst musiałby być już przed trzydziestką i
uaktywnić się niebawem. Grecy przyznają jednak, że trudno jednak dokładnie go
zlokalizować. Po raz pierwszy w historii karty identyfikacyjne mają
wprowadzić Amerykanie w 2008 r., jednak prezydent Bush na antychrysta się nie
nadaje, bo jest już zbyt stary. Nowe numery podatkowe wprowadza także Kreml,
co spotyka się z podobnym, radykalnym sprzeciwem Kościoła Prawosławnego.
Czy Bruksela szykuje nam apokalipsę? O odpowiedź należy spytać charyzmatyków
rzymsko-katolickich. Niewątpliwie politycy przygotowują się do położeniu
kresu wolności jednostki poprzez implantowanie obywatelom narzędzi globalnej
kontroli. I bez względu na argumentację należy się temu przeciwstawić.