Dodaj do ulubionych

Nauka i religia....

IP: *.cm-upc.chello.se 11.09.06, 21:05
Mam bliskiego przyjaciela,ktory mimo mlodego wieku jest profesorem na
uniwersytecie w Stanach.Jest bardzo rzeczowy,blyskotliwy,bardzo
inteligentny,wyjatkowo zdolny.(Taki omnibus).
Jest on zagorzalym wyznawca judaizmu.
Wlasnie sie zastanawiam ,czy wielu naukowcow,odkrywcow jest ludzmi wierzacymi?
Zawsze sadzilam,ze wtym srodowisku "wierzacych ,jak na lekarstwo".
Obserwuj wątek
    • vacia Re: Nauka i religia.... 12.09.06, 08:55
      Gość portalu: Bogusia33 napisał(a):

      > Zawsze sadzilam,ze wtym srodowisku "wierzacych ,jak na lekarstwo".

      Bogusiu, moim zdaniem w tym środowisku powinno być więcej ludzi wierzących w
      Boga niż w innych, bo nie ma konfliktu między nauką a religią (Judaizmem czy
      Chrześcijaństwem). Nie może być konflktu.
      Jeśli istnieją różnice to wynikają albo z błędu w naukowych ustaleniach lub
      błędnej interpretacji Biblii, w miarę rozwoju nauki jestem pewna, że wszystkie
      te pozorne konflikty znikną.
    • facet123 Re: Nauka i religia.... 12.09.06, 11:20
      Najwyraźniej tak nie jest. Powodem tego jest to, że wiarę zaszczepia się dziecku
      w bardzo młodym wieku i mówi mu się, że jest ona związana z morlanością (a więc,
      że brak wiary jest czymś złym). To tego dochodzi naturalna chęć dziecka do
      upodabniania się do swoich rodziców (którzy stanowią dla niego autorytet) i
      otoczenia.
      Wynikiem tego jest to, że dorosły człowiek będzie traktował religię jako coś
      naturalnego, co musi w jego życiu być, nawet jeśli na codzień potrafi być
      racjonalny. Takie dwójmyslenie jakby.

      Istnieje jednak różnica w "stylu" wiary naukowca. Naukowiec potrafi oddzielić
      zasady jakimi rządzi się religia (dogmatyzm) od zasad naukii (empiria). Wiara
      naukowca jest dlatego też głębsza - przywiązuje mniejszą wagę do rytuałów i
      objawień, a większą do filozofii.
    • meetsue Re: Nauka i religia.... 12.09.06, 17:42
      Ja dotychczas spotkalam sie wsrod osob uczonych zarowno z osobami bardzo
      wierzacymi, jak i zatwardzialymi ateistami i uwazam, ze zadna z tych skrajnosci
      nie jest dobra, jesli nie potrafi sie jej odzielic od sfery naukowej, a
      szczegolnie dydaktycznej. To tak jak z prywatnym zyciem, ktore powinno sie
      oddzielac od pracy, tak i z kwestia wiary. Oczywiscie, czasem mowiac o czyms,
      wrecz musimy wyrazic swoej zdanie. Jednak osoby uczone powinny uwazac, by fakty
      naukowe, ktorymi sie zajmuja, nie byly ze wzgledu na ich religijne przekonania,
      zbyt jednostronnie przedstawianie.
    • madcio Re: Nauka i religia.... 12.09.06, 18:59
      Statystycznie, naukowców wierzących jest mniej, niż ateistów lub agnostyków.
      Ciężko to sprawdzić, gdyż niektórzy naukowcy mogą pojmować Boga w odmienny
      sposób, niż "zwykłe" religie - kimś takim był np. Einstein.

      Jako agnetodyczną ciekawostę podam historię, że około sto lat temu
      przeprowadzono ankietę wśród naukowców, z której wynikało, że wierzących jest
      wyraźnie mniej. Wybuchł skandal. Parę lat temu ponownie przeprowadzono podobną
      ankietę, która dała bardzo podobny wynik, tyle że... pies z kulawą nogą się tym
      nie zainteresował. :)
    • kpsting Re: Nauka i religia.... 12.09.06, 20:14
      to zalezy nie tylko od inteligencji.
      wychowanie, pochodzenie.
    • t09 Re: Nie ma zadnej sprzecznosci 12.09.06, 20:41
      Tak dlugo, dopoki nauke traktujemy czysto poznawczo.

      Gdy ogladamy obraz wybitnego mistrza, ogarnia nas podziw. Gdy poznajemy ten obraz coraz blizej i
      blizej - ogladamy go z bliska, dostrzegamy subtelne pociagniecia pedzlem, sposob kladzenia cieni i
      uzyskiwania swiatla naplotnie, i tak dalej - to ogarnia nas coraz wiekszy podziw dla geniuszu mistrza.

      Podobnie jest, gdy badamy przyrode, dzielo Stworcy. Im blizej ja poznajemy, tym wiekszy nas ogarnia
      podziw dla wielkosci Stworcy. Rzetelna praca badawcza jest wiec jak najbardziej dzialalnoscia na
      chwale Stworcy. Tak uwaza bardzo wielu religijnych naukowcow.

      Degeneracja natomiast jest, jak sie samemu chce "wejsc w buty" Pana Boga i nie tyle poznawac
      przyrode, jaka ona jest - tylko orzekac, jaka ona MA BYC, bo, wedlug nas, to pasuje do takiej czy innej
      starej ksiegi, a jak badania sie nie zgadzaja z ta stara ksiega, to cos z tymi badaniami szwankuje.

      Dopoki nie probujemy nauki na sile "naginac" do religii, to wszystko jest OK . Pan Bog stworzyl swiat i
      nam godzi sie go poznawac coraz glebiej i glebiej. I mamy przyjmowac ze stosowna pokora jaki ten
      swiat jest, nawet, jesli cos nas zaskakuje, lub cos nam sie nie podoba. Bo Stworca wiedzial, co robi!
      Ale probowac "lepiej wiedziec" od Pana Boga, jaki ten swiat POWINIEN BYC, to juz wynaturzenie.
      • vacia Re: Nie ma zadnej sprzecznosci 13.09.06, 10:00
        t09 napisała:
        >
        > Gdy ogladamy obraz wybitnego mistrza, ogarnia nas podziw. Gdy poznajemy ten
        obraz coraz blizej i > blizej - ogladamy go z bliska, dostrzegamy subtelne
        pociagniecia pedzlem, sposob kladzenia cieni i
        > uzyskiwania swiatla naplotnie, i tak dalej - to ogarnia nas coraz wiekszy
        podziw dla geniuszu mistrza.
        >
        > Podobnie jest, gdy badamy rzyrode, dzielo Stworcy. Im blizej ja poznajemy,
        tym wiekszy nas ogarnia p
        > podziw dla wielkosci Stworcy. Rzetelna praca badawcza jest wiec jak
        najbardziej> dzialalnoscia na > chwale Stworcy. Tak uwaza bardzo wielu
        religijnych naukowcow.

        Pięknie to napisałeś t09, z powodzeniem możesz na tej bazie pogłebiać swoje
        życie religijne.
        >
    • t09 Re: PS - Bogusiu: 12.09.06, 22:13
      Gość portalu: Bogusia33 napisał(a):

      > ...blyskotliwy,bardzo
      > inteligentny,wyjatkowo zdolny.(Taki omnibus).

      i zaraz po tym:

      > Jest on zagorzalym wyznawca judaizmu.

      Droga Bogusiu, sprawa jest ewidentna. To pierwsze wynika w oczywisty sposób z
      tego drugiego.

      Ten naród, po prostu, zaczął zajmować się myśleniem w sposób PROFESJONALNY kilka
      tysięcy lat wcześniej, niż multum innych narodów.

      Inne narody robiły w sposób wysoce profesjonalny różne inne rzeczy - tłukły się
      po łbach z innymi, na przykład. No, ale dziś mają z tego dziedzictwa
      kulturowego jakby trochę mniej korzyści, niż ci, co zawodowo myśleli.

      Tak więc religia może w sposób pośredni wspomagać działalnośc naukową.

      Weź taką XX-wieczną fizykę i spójrz na jej największe gwiazdy. Więcej wyznawców
      judaizmu lub potomków takowych, niż reprezentantów wszystkich innych religii
      razem wziętych... Cos to niewątpliwie mówi.

      Ja jestem fizykiem, ale katolikiem, rzymskim zresztą, no i czasem żałuje. że nie
      jestem wyznawca jusdaizmu, bo może byłbym lepszym fizykiem... Tutaj, na forum,
      już pewnie ze sto razy nawymyślali mi od Żydów, ale to akurat nie jest prawda,
      niestety.
      • Gość: kapitalizm1 Re: PS - Bogusiu: IP: *.oc.oc.cox.net 12.09.06, 22:42
        t09!

        czy moglbys wytlumaczyc mi pewna sprzecznosc, a mianowicie jak naukowiec moze
        wierzyc w cuda?

        szczegolnie jako fizyk powinienes przeciez wiedziec, ze w przyrodzie nie ma
        cudow, materia jest niestwarzalna (i niezniszczalna - zmienia tylko swoj stan),
        kazdy skutek ma swoja przyczyne,

        nie wiem jak naukowiec moze chwalic sie porzucaniem rozumu i racjonalnego
        myslenia, chocby nawet na krotka chwile - marzen, zwatpienia, stachu itp?

        taka wewnetrzna sprzecznosc musi sie odbic na rzetelnosci w jego profesji,
        profesji opartej calkowicie na umyslowej analizie, a nie odczuciach i slepej
        wiarze.
        • t09 Re: Kapi: 12.09.06, 23:13
          Gość portalu: kapitalizm1 napisał(a):

          > t09!
          >
          > czy moglbys wytlumaczyc mi pewna sprzecznosc, a mianowicie jak naukowiec moze
          > wierzyc w cuda?

          Nie mogę, bo ja w cuda sam nie za bardzo wierzę. Musisz raczej zapytac kogoś
          takiego, kto w nie wierzy.

          Oczywiście, jeśli Bóg jest wszecmocny, to każdy cud potrafi uczynić. To znaczy,
          na moment "wyłączyć" prawa przyrody (czy "zawiesić ich obowiązywanie") i
          spowodować, że stanie sie coś nadprzyrodzonego. Tylko ja nigdy nie uwierzę w to,
          że Pan Bóg po to stworzył prawa przyrody, by je potem co chwila zawieszać. To
          po prostu byłoby mało poważne. Sprowadzanie Pana Boga do poziomu zwykłego
          szulera. Który najpierw wymyślił reguły gry, a później nieustannie je omija.

          Stwórca raz zapuscił maszynerie w ruch i od tamtej pory w drobiazgi nie
          interweniuje.

          Napisałem w innym poście, że jestem katolikiem, ale nigdzie nie napisałem, że
          jestem DOBRYM katolikiem. Prawdę mówiąc, jestem chyba nawet badzo złym
          katolikiem. Poglądy na Pana Boga wyrobiłem sobie zupełnie własne.
          • facet123 Re: Kapi: 13.09.06, 08:54
            > Napisałem w innym poście, że jestem katolikiem, ale nigdzie nie napisałem, że
            > jestem DOBRYM katolikiem. Prawdę mówiąc, jestem chyba nawet badzo złym
            > katolikiem. Poglądy na Pana Boga wyrobiłem sobie zupełnie własne.

            Jeżeli nie wierzysz w cuda takie jak zmartwychwstanie Jezusa i prawdziwe
            (dosłowne, a nie tylko symboliczne) przemienienie chleba i wina w ciało i krew
            Jezusa podczas ostatniej wieczerzy, to nie jesteś katolikiem i wedle katechizmu
            nie masz prawa się nim nazywać. To są fundamenty katolicyzmu i chrześcijaństwa w
            ogóle.

            Ja przestałem nazywać siebie katolikiem w chwili gdy uświadomiłem sobie, że w
            powyższe nie wierzę.
          • Gość: kapitalizm1 Re: Kapi: IP: *.oc.oc.cox.net 13.09.06, 17:42

            t09 napisała:


            Nie mogę, bo ja w cuda sam nie za bardzo wierzę. Musisz raczej zapytac kogoś
            takiego, kto w nie wierzy.

            Oczywiście, jeśli Bóg jest wszecmocny, to każdy cud potrafi uczynić. To znaczy,
            na moment "wyłączyć" prawa przyrody (czy "zawiesić ich obowiązywanie") i
            spowodować, że stanie sie coś nadprzyrodzonego.


            - przeciez ty sobie sam zaprzeczasz, jak zreszta kazdy wierzacy,

            i nic ci tu nie pomoze usprawiedliwienie typu: "ja tylko tak troszeczke, i na
            jeden moment, gdy ten moj cudowny Bog stworzyl swiat".... a potem to juz
            naprawde w zadne cuda nie wierze,

            sorry, ale nie mozna byc w ciazy tylko troszeczke, tak jak i nie mozna byc
            wierzacym w cuda tylko troszeczke, tylko jeden raz - a potem juz sie nazywac
            racjonalnym czlowiekiem, a nawet naukowcem.

    • Gość: ?#? Re: Nauka i religia.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.09.06, 02:02
      Wyglada na to, ze czlowiek moze byc solidnym schizofrenikiem: moze spokojnie
      funkcjonowac majac w glowie rozne, nawet sprzeczne, mysli (moze dzieki temu
      chaosowi ludzie wpadaja na dobre pomysly:) ).

      • facet123 Re: Nauka i religia.... 13.09.06, 08:56
        > Wyglada na to, ze czlowiek moze byc solidnym schizofrenikiem: moze spokojnie
        > funkcjonowac majac w glowie rozne, nawet sprzeczne, mysli (moze dzieki temu
        > chaosowi ludzie wpadaja na dobre pomysly:) ).

        Myślę, że tak to właśnie działa - "solidna schizofrenia" to dobre sformułowanie.
        Grunt, że wierzący naukowcy potrafią oddzielić to czego wymaga od nich wiara
        (diogmatyczna wiara w cuda) od tego czego wymaga nauka (empiryczne, powtarzalne
        potwierdzanie wszelkich wyników)
        • Gość: kapitalizm1 Re: Nauka i religia.... IP: *.oc.oc.cox.net 13.09.06, 18:09
          facet123 napisał:

          > > Wyglada na to, ze czlowiek moze byc solidnym schizofrenikiem: moze spokoj
          > nie
          > > funkcjonowac majac w glowie rozne, nawet sprzeczne, mysli (moze dzieki te
          > mu
          > > chaosowi ludzie wpadaja na dobre pomysly:) ).
          >
          > Myślę, że tak to właśnie działa - "solidna schizofrenia" to dobre
          sformułowanie
          > .
          > Grunt, że wierzący naukowcy potrafią oddzielić to czego wymaga od nich wiara
          > (diogmatyczna wiara w cuda) od tego czego wymaga nauka (empiryczne,
          powtarzalne
          > potwierdzanie wszelkich wyników)




          - nie do konca naukowcy potrafia te sfery oddzielic, szczesliwie w zachodniej
          cywilizacji ludzie nie sa juz takimi dogmatykami wiary - i nauka stoi na jako
          takim przyzwoitym poziomie,

          odwrotnie jest na np. Bliskim wschodzie - i skutki tego znamy, nauka tam nie
          istnieje,

          a wiec im mniej wiary w Boga tym lepiej dla nauki i oczywiscie calej ludzkosci.

    • Gość: LUCYFER Jak dotychczas nie prowadzono badan o wplywie IP: *.detroit-19rh16rt-20rh15rt.mi.dial-access.att.net 13.09.06, 17:00
      wyksztalcenia na wiare. Sa wyrywkowe, socjologiczne obserwacje, lub tez
      indywidualne wnioski (o sobie i znajomych). Temat dotyczy raczej generalnej
      wizji osobowosci czlowieka umiejacego pogodzic czesto przeciwstawne idee
      (zachowania) tak aby nie przeszkadzaly w tzw. normalnym zyciu. Hipokryzja,
      przywiazanie do tradycji, wstyd, zwiazki z rodzina i wychowanie potomstwa maja
      najwiekszy wplyw na godzenie w swiadomosci naukowcow teorii rozwoju gatunkow i
      kreacjonizmu. Wiekszosc naukowcow nie mysli w ogole o tym poniewaz ich
      dziedziny wiedzy sa odlegle od religii. Pomyslcie o swoich wlasnych
      zachowaniach i pogladach a znajdziecie odpowiedz.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka