Dodaj do ulubionych

Ładunek elektronu ( ZNAKI ) – hipoteza.

20.09.06, 12:48
Hipoteza.

Pewne możliwości teoretyczne skłaniają mnie tu do podzielenia się z Państwem
informacją, która (mam nadzieję) jest jeszcze na bezpiecznym poziomie w
przypadku pozytywnej weryfikacji.

Wydaje się możliwe, że elektrony w atomach w trakcie ruchu zmieniają ładunki
(znaki). W położeniach najbliżej jądra są pozytonami, zaś w położeniach
przeciwnych –elektronami. Te ekstremalne stany mają charakter korpuskularny,
natomiast „przekręcenie” z jednego stanu w drugi ma charakter falowy. Dzięki
takim właściwościom możliwa jest kinetyka atomowa tych cząstek elementarnych.

Oczywiście jest to szalona hipoteza, zobaczymy czy wystarczająco … ;)


Blisko hipotezy.

Najbliżej hipotezy był chyba Ryszard Feynman (Śp.), który podobno w 1949 r.
wypowiedział takie słynne zdanie ( tu cytuję za top9 ):
"pozyton to elektron wracający w czasie"
Ogólnie rzecz biorąc - właśnie tak. Tyle, że biorąc tu poprawkę na to, że
czas jest złudzeniem wynikającym z ruchu – mamy elektron zamieniający się w
pozyton przy powrocie w stronę jądra.

Profesor Adam Gryziński (Śp.) przewidywał zaś, że:
„ …w ruchu elektronów w atomie dominuje radialna kinetyka! (…) prosty ruch
radialny może być traktowany jedynie jako punkt wyjścia do opisu bardziej
wyrafinowanej rzeczywistości.”
Istotnie, mielibyśmy tu do czynienia z drganiami na kierunkach zbliżonych do
radialnych względem jądra. Natomiast czy to jest już ta wyrafinowana
rzeczywistość ?
Zobaczymy ;)


Możliwości weryfikacji.

Trzeba tu wymyślić doświadczenie, w którym istotne warunki byłyby zbliżone do
tych panujących w atomie. Musiałoby nastąpić mocne szarpnięcie elektronem,
umożliwiające bezwładnościowe przekręcenie składników i zmianę znaku.
Pierwsze co przychodzi na myśl to zderzenia przeciwbieżnych wiązek o
odpowiedniej prędkości i liczenie na to, że jakieś pary elektronów odbiją się
centralnie (a nie rykoszetem) jako pozytony. Tyle, że w takim przypadku
zapewne każdy z nich anihiluje z pierwszym lepszym elektronem, w tej sytuacji
powinny więc być dżety promieniowania gamma. Są ?

Mam tu prośbę do Państwa o wskazanie na przeprowadzone już eksperymenty i ich
wyniki, których interpretacja mogłaby zaprzeczać lub potwierdzać hipotezę.

Z wyrazami szacunku:
Ryszard Brightner*
*- pseudonim literacki
Obserwuj wątek
    • Gość: * Re: Ładunek elektronu ( ZNAKI ) – hipoteza. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.06, 13:14
      :-)
    • losiu4 Re: Ładunek elektronu ( ZNAKI ) – hipoteza. 21.09.06, 11:22
      czemu tylko te uwięzione w atomach? swobodne już nie?

      Pozdrawiam

      Losiu
      • Gość: pies_na_teorie ( ZNAKI ! ) – szalona hipoteza. IP: *.rtk.net.pl 21.09.06, 20:38
        losiu4 napisał:
        > czemu tylko te uwięzione w atomach? swobodne już nie?
        >
        > Pozdrawiam
        >
        > Losiu



        Przypuśćmy, że ta hipoteza ma sens.
        Swobodny elektron mógłby wydostać się z atomu ze stanu, w którym był najdalej
        od jądra, czyli kiedy był ukształtowany na minus.

        Tak sobie myślę, że dobrze było podać choćby bardzo uproszczony model
        geometryczny, bez modeli geometrycznych nie można myśleć efektywnie.

        Tak z grubsza chyba mogłaby być piłka tenisowa, powierzchnię tworzą jakby takie
        dwie klapki. Trzeba je rozciąć po rowkach ale nie do końca. Taka piłka-elektron
        na zwykłej powierzchni miałaby znak (-) a od wewnątrz (+). Jak się wywinie
        powierzchnię wewnętrzną na zewnątrz to mamy piłkę-pozyton.
        Taka piłka sama się nie wywinie trzeba jej pomóc.

        Ciekawe może być spotkanie takich przeciwnie naładowanych piłek.
      • pies_na_teorie Elektro-pozyton. 23.09.06, 13:30
        losiu4 napisał:
        > czemu tylko te uwięzione w atomach? swobodne już nie?

        Pies napisał:
        >Taka piłka sama się nie wywinie trzeba jej pomóc.


        Wewnątrz atomu.
        Ciekawie wyglądałby stan w atomie, kiedy zanikają drgania elektro-pozytonów.
        Chyba lepiej wyobrazić sobie piłkę na zewnątrz (-) od wewnątrz (+), ale
        rozciętą po równiku (nie do końca). Przy zaniku drgań (z wywijaniem
        powierzchni) piłka znalazłaby się akurat w stanie rozwiniętym (przypominającym
        falę) –dwie połówki z przeciwnymi znakami powierzchni wewnętrznych i
        zewnętrznych. Globalny ładunek byłby zerowy i piłka zawisłaby na tzw. orbicie
        przy równowadze odpychania i przyciągania z każdą inną taką piłką oraz z
        dodatnio naładowanym jądrem.

        Jak współczesna nauka tłumaczy taki stan atomu? Dlaczego ujemne elektrony nie
        odpychają się wzajemnie, a te najbliższe jądra po prostu nie spadają na nie ?


        Poza atomem.
        Piłce elektro-pozytonowej można by pomóc w ujawnieniu jej właściwości przez
        przyśpieszanie lub hamowanie. Jeżeli strzałka wektora trafiłaby z zewnątrz
        radialnie na nie rozcięty fragment piłki, to przy pewnej wielkości mogłoby
        nastąpić wywinięcie.
        W przyśpieszanej (hamowanej) wiązce elektronów niektóre mogłyby zamieniać się w
        pozytony i anihilować z najbliższymi dając promieniowanie gamma a raczej X.
        Zresztą promieniowanie X mieści się w zakresie promieniowania gamma a nazwa ma
        charakter tradycyjny.
        Jeżeli jakaś część promieniowania pochodziłaby z anihilacji, to powinien
        następować ubytek liczby elektronów w rozpędzanej (hamowanej wiązce). Tylko jak
        to sprawdzić ?
    • robakks Re: Ładunek elektronu ( ZNAKI ) – hipoteza. 22.09.06, 07:45
      ryszard_brightner napisał:

      | Hipoteza.
      |
      | Pewne możliwości teoretyczne skłaniają mnie tu do podzielenia się
      | z Państwem informacją, która (mam nadzieję) jest jeszcze na bezpiecznym
      | poziomie w przypadku pozytywnej weryfikacji.
      |
      | Wydaje się możliwe, że elektrony w atomach w trakcie ruchu zmieniają
      | ładunki (znaki). W położeniach najbliżej jądra są pozytonami, zaś w
      | położeniach przeciwnych –elektronami. Te ekstremalne stany mają charakter
      | korpuskularny, natomiast „przekręcenie” z jednego stanu w drugi ma
      | charakter falowy. Dzięki takim właściwościom możliwa jest kinetyka
      | atomowa tych cząstek elementarnych.
      |
      | Oczywiście jest to szalona hipoteza, zobaczymy czy wystarczająco … ;)
      |
      |
      | Blisko hipotezy.
      |
      | Najbliżej hipotezy był chyba Ryszard Feynman (Śp.), który podobno w 1949 r.
      | wypowiedział takie słynne zdanie ( tu cytuję za top9 ):
      | "pozyton to elektron wracający w czasie"
      | Ogólnie rzecz biorąc - właśnie tak. Tyle, że biorąc tu poprawkę na to, że
      | czas jest złudzeniem wynikającym z ruchu – mamy elektron zamieniający się
      | w pozyton przy powrocie w stronę jądra.
      |
      | Profesor Adam Gryziński (Śp.) przewidywał zaś, że:
      | " …w ruchu elektronów w atomie dominuje radialna kinetyka! (…) prosty ruch
      | radialny może być traktowany jedynie jako punkt wyjścia do opisu bardziej
      | wyrafinowanej rzeczywistości."
      | Istotnie, mielibyśmy tu do czynienia z drganiami na kierunkach zbliżonych
      | do radialnych względem jądra. Natomiast czy to jest już ta wyrafinowana
      | rzeczywistość ?
      | Zobaczymy ;)
      |
      |
      | Możliwości weryfikacji.
      |
      | Trzeba tu wymyślić doświadczenie, w którym istotne warunki byłyby zbliżone
      | do tych panujących w atomie. Musiałoby nastąpić mocne szarpnięcie elektronem,
      | umożliwiające bezwładnościowe przekręcenie składników i zmianę znaku.
      | Pierwsze co przychodzi na myśl to zderzenia przeciwbieżnych wiązek o
      | odpowiedniej prędkości i liczenie na to, że jakieś pary elektronów odbiją
      | się centralnie (a nie rykoszetem) jako pozytony. Tyle, że w takim przypadku
      | zapewne każdy z nich anihiluje z pierwszym lepszym elektronem, w tej sytuacji
      | powinny więc być dżety promieniowania gamma. Są ?
      |
      | Mam tu prośbę do Państwa o wskazanie na przeprowadzone już eksperymenty
      | i ich wyniki, których interpretacja mogłaby zaprzeczać lub potwierdzać
      | hipotezę.
      |
      | Z wyrazami szacunku:
      | Ryszard Brightner*
      | *- pseudonim literacki

      Hipotezę którą Pan zaprezentował najlepiej rozpatrzyć na przykładzie
      modelu atomu Bohra. Mamy tu tylko dwie cząstki: dodatni proton (+)
      i ujemny elektron (-).
      Pańska hipoteza proponuje by elektron zmieniał swój ładunkek na (+)
      w zależności od położenia względem protona
      ale
      nie obserwuje się samojonizacji niewzbudzonych atomów
      więc elektron który zmieniając swoje położenie zmieniał by znak
      musiał by o tym poinformować protona aby ten także zmienił swój znak
      na przeciwny by teoria była mniej wiięcej zgodna z obserwacją. :-)
      ...
      Swojego czasu gdy byłem jeszcze bardzo młody i bardzo piękny
      także marzyłem, że fajnie by było gdyby
      "pozyton był elektronem wracającym w czasie"
      ale brutalna rzeczywistość odarła mnie ze złudzeń i fantazji
      a przyczyną tego bolesnego zetknięcia z twardym realem
      było uświadomienie sobie, iż odwrócenie kierunku upływu czasu
      można zasymulować analizując rzeczywiste zdarzenia na "odwróconym filmie"
      Okazuje się, że jednoimienne ładunki na filmie "w przód" się odpychają
      a na filmie "w stecz" - się przyciągają;
      inaczej niż grawitacja, która czy "w przód" czy "w stecz" działa jednakowo.
      "pozyton jako elektron wracający w czasie" miałby ten sam ładunek
      bo odwrócenie kierunku filmu nie zmienia tego co na filmie jest nagrane. ;)
      ~>°<~
      Edward Robak*
      Uwaga: kopia na free-pl-prawdy
      • Gość: ryszard_brightner Re: Ładunek elektronu ( ZNAKI ) – hipoteza. IP: *.rtk.net.pl 25.09.06, 20:49
        >nie obserwuje się samojonizacji niewzbudzonych atomów
        >więc elektron który zmieniając swoje położenie zmieniał by znak
        >musiał by o tym poinformować protona aby ten także zmienił swój znak
        >na przeciwny by teoria była mniej wiięcej zgodna z obserwacją. :-)

        Hipoteza ma charakter taktyczny, jeżeli uda nam się ją zweryfikować negatywnie,
        to odblokują się inne teoretyczne możliwości :)
        Wolałbym żeby to była weryfikacja doświadczalna, nie teoretyczna.
        Wypada mi tu jednak bronić tej hipotezy, w granicach rozsądku.

        Jonizacja wymaga jednoznacznej utraty elektronu, natomiast taki chwilowy brak
        można by uznać za skłonność do zachowania jonowego, co odpowiada zwykle
        występującemu wiązaniu się dwóch atomów wodoru.

        Ciekawe jak musiałaby poruszać się taka para elektro-pozytonów, skądinąd
        wynikałoby, że mogą się poruszać w pobliżu odcina łączącego protony:
        1) Każdy w stronę swojego jądra a potem naprzeciw, z odpowiednią zmianą znaków ?
        2) Razem, w pewnej odległości od siebie, raz w stronę jednego protonu, raz w
        stronę drugiego, z odpowiednią zmianą znaków ?
        3) Jakoś inaczej jeszcze ?

        Zmiana znaku protonu odpada, to jest chyba najtrwalsza struktura geometryczna
        we Wszechświecie.


        xxxxxx

        >Swojego czasu gdy byłem jeszcze bardzo młody i bardzo piękny
        >także marzyłem, że fajnie by było gdyby
        >"pozyton był elektronem wracającym w czasie"

        Istotnie, Ryszard Filip Feynman (1918-1988) wypowiadając to zdanie w 1949r. był
        młody i piękny, zapewne. Mógł nie wiedzieć, że czas jest złudzeniem wynikającym
        z parametrów geometrycznych ruchu, mógł nie wiedzieć jak następuje odwracanie
        tzw. strzałki czasu. W 1949r. nie latano jeszcze na Merkurego. Tam ze względu
        na specyficzną relację między obrotami Merkurego wokół własnej osi i obrotem
        wokół Słońca – zdarzają się takie sytuacje, że Słońce wschodzi i zachodzi na
        wschodzie.
        • robakks Re: Ładunek elektronu ( ZNAKI ) – hipoteza. 25.09.06, 22:01
          Gość portalu: ryszard_brightner napisał(a):
          | robakks napisał:

          || nie obserwuje się samojonizacji niewzbudzonych atomów
          || więc elektron który zmieniając swoje położenie zmieniał by znak
          || musiał by o tym poinformować protona aby ten także zmienił swój znak
          || na przeciwny by teoria była mniej wiięcej zgodna z obserwacją. :-)

          | Hipoteza ma charakter taktyczny, jeżeli uda nam się ją zweryfikować
          | negatywnie, to odblokują się inne teoretyczne możliwości :)
          | Wolałbym żeby to była weryfikacja doświadczalna, nie teoretyczna.
          | [...] Zmiana znaku protonu odpada, to jest chyba najtrwalsza struktura
          | geometryczna we Wszechświecie.

          OK.
          Doświadczenie jest banalne. Do pojemnika z wodorem wprowadzamy dwie
          elektrody i podłączamy niskie napięcie stałe. Jeśli elektrony zmieniają
          chwilowy znak elektryczny to pomiędzy elektrodami powinien przepływać prąd
          bo chwilowe wartości dodatnich wodorów H++ wymuszały by pęd do Katody. :)
          Można to sprawdzić także mechanicznie: wiatraczek umieszczony przy Katodzie
          kręcił by się od tego sztucznego wiatru wodorowego. :)

          | xxxxxx
          |
          || Swojego czasu gdy byłem jeszcze bardzo młody i bardzo piękny
          || także marzyłem, że fajnie by było gdyby
          ||"pozyton był elektronem wracającym w czasie"

          | Istotnie, Ryszard Filip Feynman (1918-1988) wypowiadając to zdanie
          | w 1949r. był młody i piękny, zapewne. Mógł nie wiedzieć, że czas jest
          | złudzeniem wynikającym z parametrów geometrycznych ruchu, mógł nie
          | wiedzieć jak następuje odwracanie tzw. strzałki czasu.

          CZAS jest złudzeniem z punktu widzenia psychologii i socjotechniki
          ale nie fizyki.
          Własności materii nie są złudzeniem a CZAS to własność. :-)
          ~>°<~
          Edward Robak*
          Uwaga: kopia na free-pl-prawdy
          • Gość: ryszard_brightner Re: Ładunek elektronu ( ZNAKI ) – hipoteza. IP: *.rtk.net.pl 26.09.06, 10:01
            >OK.
            >Doświadczenie jest banalne. Do pojemnika z wodorem wprowadzamy dwie
            >elektrody i podłączamy niskie napięcie stałe. Jeśli elektrony zmieniają
            >chwilowy znak elektryczny to pomiędzy elektrodami powinien przepływać prąd
            >bo chwilowe wartości dodatnich wodorów H++ wymuszały by pęd do Katody. :)
            >Można to sprawdzić także mechanicznie: wiatraczek umieszczony przy Katodzie
            >kręcił by się od tego sztucznego wiatru wodorowego. :)

            Przypuśćmy, że nie zmienione właściwości atomów i cząsteczek (przy innych
            właściwościach wewnętrznych) da się wytłumaczyć, ale wymagałoby to ujawnienia
            szczegółów budowy i działania cząstek elementarnych. Gdyby jakimś cudem
            hipoteza elektro-pozytonu była trafna, to ujawnienie tamtych szczegółów mogłyby
            być niebezpieczne, nieprawdaż ?

            W tej sytuacji chyba bezpieczniej jest zająć się elektronami poza atomem.
            Nasuwa mi się tu wiązka elektronów trafiająca w warstwę fluorescencyjną
            kineskopu. Jakieś z nich od czasu do czasu powinny zbliżać się centralnie do
            elektronów w atomach warstwy. Przy hamowaniu powinny się przekręcać na pozytony
            i anihilować z najbliższymi dając promieniowanie gamma/X. Strzelam tu nie
            znając wyniku.
            Jest jakieś, choćby takie śladowe promieniowanie ?


            >CZAS jest złudzeniem z punktu widzenia psychologii i socjotechniki
            >ale nie fizyki.
            >Własności materii nie są złudzeniem a CZAS to własność. :-)
            >~>°<~
            >Edward Robak*

            Ok., przypuśćmy, że masz Pan rację.
            Jaka jest zatem Pańska definicja czasu (swoją podałem), czym jest czas ?
            Proszę przy tym o podanie przykładu jakiegoś wyjaśnionego zjawiska, którego nie
            da się wyjaśnić bez użycia czasu, gdzie np. czas jest skutkiem czegoś lub
            przyczyną.

            Pory roku i doby już przerabialiśmy ;D
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=46280084&a=47241245
            • robakks Re: Ładunek elektronu ( ZNAKI ) – hipoteza. 26.09.06, 12:15
              Gość portalu: ryszard_brightner napisał(a):
              | robakks napisał:

              || OK.
              || Doświadczenie jest banalne. Do pojemnika z wodorem wprowadzamy dwie
              || elektrody i podłączamy niskie napięcie stałe. Jeśli elektrony zmieniają
              || chwilowy znak elektryczny to pomiędzy elektrodami powinien przepływać prąd
              || bo chwilowe wartości dodatnich wodorów H++ wymuszały by pęd do Katody. :)
              || Można to sprawdzić także mechanicznie: wiatraczek umieszczony przy
              || Katodzie kręcił by się od tego sztucznego wiatru wodorowego. :)

              | Przypuśćmy, że nie zmienione właściwości atomów i cząsteczek (przy innych
              | właściwościach wewnętrznych) da się wytłumaczyć, ale wymagałoby to
              | ujawnienia szczegółów budowy i działania cząstek elementarnych. Gdyby jakimś
              | cudem hipoteza elektro-pozytonu była trafna, to ujawnienie tamtych szczegółów
              | mogłyby być niebezpieczne, nieprawdaż ?
              |
              | W tej sytuacji chyba bezpieczniej jest zająć się elektronami poza atomem.
              | Nasuwa mi się tu wiązka elektronów trafiająca w warstwę fluorescencyjną
              | kineskopu. Jakieś z nich od czasu do czasu powinny zbliżać się centralnie
              | do elektronów w atomach warstwy. Przy hamowaniu powinny się przekręcać na
              | pozytony i anihilować z najbliższymi dając promieniowanie gamma/X.
              | Strzelam tu nie znając wyniku.
              | Jest jakieś, choćby takie śladowe promieniowanie ?

              hehe :-)
              Świecenie luminoforu jest takim właśnie promieniowaniem.
              Pan wymyśliłeś właśnie teorię pt. "dlaczego luminofor świeci bombardowany
              przyśpieszonymi elektronami". :-)
              Ciekawe, że katoda poddana znacznie większym ciśnieniom jonów dodatnich
              "świeci" światłem o znacznie większej energii niż luminofor, światłem
              powstałym podczas rozrywania wiązań atomowych - skutkiem czego jest
              ubytek masy katody (zużywanie się); ale piszesz Pan, że "ujawnienie tych
              szczegółów mogłyby być niebezpieczne" - więc nie będę kontynuował. :-)

              || CZAS jest złudzeniem z punktu widzenia psychologii i socjotechniki
              || ale nie fizyki.
              || Własności materii nie są złudzeniem a CZAS to własność. :-)
              || ~>°<~
              || Edward Robak*

              | Ok., przypuśćmy, że masz Pan rację.
              | Jaka jest zatem Pańska definicja czasu (swoją podałem), czym jest czas ?
              | Proszę przy tym o podanie przykładu jakiegoś wyjaśnionego zjawiska,
              | którego nie da się wyjaśnić bez użycia czasu, gdzie np. czas jest skutkiem
              | czegoś lub przyczyną.
              |
              | Pory roku i doby już przerabialiśmy ;D
              | forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=46280084&a=47241245

              Rozumiem pytanie. ;)
              Moją definicję CZASU masz Pan podaną powyżej:
              ***CZAS to własność materii.***
              a w szczególności próżni fizycznej i fal elektromagnetycznych.
              Tak.
              Próżnia fizyczna jak widać została zaklasyfikowana jako obiekt
              materialny a to z prostego powodu: posiada współczynniki oraz własności
              fizyczne i geometryczne. Jedna z tych własności polegająca na
              możliwości zmiany przestrzennej lokalizacji materii a w szczególności
              fal elektromagnetycznych - nosi nazwę CZAS.
              Ta własność jest podstawą stałej fizycznej 'c' która to stała spaja
              tempo przemian energetycznych w geometrycznej przestrzeni.
              Podam Panu analogię:
              <> nie istniał by pomiar ciężaru (waga) gdyby nie występowały siły
              <> nie istniał by pomiar upływu czasu gdyby nie następowało żadne
              przemieszczanie energii we wszechświecie
              dlatego
              światła nie da się zatrzymać w miejscu: gdy już uwolni się z wiązań
              wewnątrzmaterialnych i w postaci "czystej" pędzi sobie przez kosmos
              to zawsze to robi z taką prędkością na jaką zezwala mu próżnia
              a ściślej ta własność prózni która nazywa się CZAS.
              Inny CZAS 'panuje' w ośrodkach optycznie gęstszych a inny w ośrodkach
              optycznie rzadszych, inny w pobliżu obiektów masywnych a inny
              w obszarach o znikomej grawitacji.
              Widać to po pozornym zmiejszaniu się prędkości światła która to
              prędkość względna jest wypadkową własności przestrzeni i energii
              jaką niesie fala elektromagnetyczna.
              "Zegarki na Ziemi tykają wolniej niż na Księżycu bo Ziemia ma większą masę"
              Masa "zakrzywia" przestrzeń - genialny Einstein się nie mylił. :)
              przestrzeń oczywiście rozumianą jako OBIEKT fizyczny
              wszak masa jest fizyczna oddziaływuje więc na to co także jest fizyczne;
              nie mogła by masa oddziaływać na przestrzeń gdyby przestrzeni fizycznie
              nie było. co? ;D
              :-)
              ~>°<~
              Edward Robak*
              Uwaga: kopia na free-pl-prawdy
              • Gość: kudłatek Re: Ładunek elektronu ( ZNAKI ) – hipoteza. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.06, 15:56
                > wszak masa jest fizyczna oddziaływuje więc na to co także jest fizyczne;
                > nie mogła by masa oddziaływać na przestrzeń gdyby przestrzeni fizycznie
                > nie było. co?

                Takie ciekawostki otrzymujemy gdy uznamy,
                że przestrzeń można zakrzywiać -
                a czy przypadkiem nie składa się tak,
                że wyszystkie efekty teorii grawitacji
                można wyjaśnić bez naruszania przestrzeni, tz. bez odwoływania się do jej krzywizny?

                Krzywizna albo czas - jedno z nich, ale nie naraz,
                w przeciwnym rzypadku otrzymamy podwojone efekty:

                1. dylatacja czasu wprowadza bardzo realne złudzenie wydłużanie drogi,
                2. zwinięta przestrzeń wydłuża bezpośrednio...
                1 + 2 = 2x1 (ach te operatorki!)

                Wolna jest wola, ale trzeba wierzyć albo wiedzieć.
                • robakks Re: Ładunek elektronu ( ZNAKI ) – hipoteza. 26.09.06, 21:58
                  Gość portalu: kudłatek napisał(a):
                  | robakks napisał:

                  || wszak masa jest fizyczna oddziaływuje więc na to co także jest fizyczne;
                  || nie mogła by masa oddziaływać na przestrzeń gdyby przestrzeni fizycznie
                  || nie było. co?

                  | Takie ciekawostki otrzymujemy gdy uznamy,
                  | że przestrzeń można zakrzywiać -
                  | a czy przypadkiem nie składa się tak,
                  | że wyszystkie efekty teorii grawitacji
                  | można wyjaśnić bez naruszania przestrzeni,
                  | tz. bez odwoływania się do jej krzywizny?
                  |
                  | Krzywizna albo czas - jedno z nich, ale nie naraz,
                  | w przeciwnym rzypadku otrzymamy podwojone efekty:
                  |
                  | 1. dylatacja czasu wprowadza bardzo realne złudzenie wydłużanie drogi,
                  | 2. zwinięta przestrzeń wydłuża bezpośrednio...
                  | 1 + 2 = 2x1 (ach te operatorki!)
                  |
                  | Wolna jest wola, ale trzeba wierzyć albo wiedzieć.

                  Sprawa Drogi Panie jest oczywista - po prostu: to się WIE.
                  Gdyby przestrzeń była zwinięta to nie występował by efekt
                  o nazwie aberracja chromatyczna, zarówno w skali przyrządów
                  optycznych jak i w skali obiektów astronomicznych.
                  Masywne obiekty bardziej zakrzywiają trajektorię fal dłuższych
                  niż krótszych a więc zakrzywienie zależy od energii którą
                  przenosi światło. Zwinięta przestrzeń zakrzywiała by jednakowo. :)

                  PS. zakrzywienie przestrzeni jest skutkiem oddziaływań czasowych
                  próżni i materii pomiędzy sobą. CZAS wymusza zakrzywienie przestrzeni
                  które to zakrzywienie przejawia się zakrzywioną trajektorią
                  ale różną dla różnych fal elektromgnetycznych (w tym światła). :)
                  ~>°<~
                  Edward Robak*
                  Uwaga: kopia na free-pl-prawdy
                  • Gość: kudłatek doły i góry IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.06, 05:35
                    > Gdyby przestrzeń była zwinięta to nie występował by efekt
                    > o nazwie aberracja chromatyczna, zarówno w skali przyrządów
                    > optycznych jak i w skali obiektów astronomicznych.
                    > Masywne obiekty bardziej zakrzywiają trajektorię fal dłuższych
                    > niż krótszych a więc zakrzywienie zależy od energii którą
                    > przenosi światło.

                    Aberracja chromatyczna dotyczy światła i występuje
                    na granicy ośrodków, np. powietrze-szkło, piwo-diament.
                    Aberracja astronomiczna to zwykłe opóźnienie - wynika ze skończoności pr. c,
                    i ruchu Ziemi na orbicie.

                    > PS. zakrzywienie przestrzeni jest skutkiem oddziaływań czasowych
                    > próżni i materii pomiędzy sobą. CZAS wymusza zakrzywienie przestrzeni
                    > które to zakrzywienie przejawia się zakrzywioną trajektorią
                    > ale różną dla różnych fal elektromgnetycznych (w tym światła). :)

                    Słońce zakrzywia czeso-przestrzeń i mamy wokół niego ten taki dołek.
                    100m od Słońca stoi sobie pomidor, i widzi ten dół.

                    No i co z tego wyniknie?

                    Ja widzę tu taki scenariusz:
                    pstrykamy pomidorka a on potoczy się ruchem jednostajnym
                    w górę zbocza tego dołu, aż do nieskończoności.

                    Dlaczego tak?
                    A czemu nie, przecież grawitacji nie ma, więc dół nie różni się od góry.

                    Pozdrawiam
                    • robakks Re: doły i góry 27.09.06, 09:23
                      Gość portalu: kudłatek napisał(a):
                      | robakks napisał:

                      || Gdyby przestrzeń była zwinięta to nie występował by efekt
                      || o nazwie aberracja chromatyczna, zarówno w skali przyrządów
                      || optycznych jak i w skali obiektów astronomicznych.
                      || Masywne obiekty bardziej zakrzywiają trajektorię fal dłuższych
                      || niż krótszych a więc zakrzywienie zależy od energii którą
                      || przenosi światło.

                      | Aberracja chromatyczna dotyczy światła i występuje na granicy ośrodków,
                      | np. powietrze-szkło, piwo-diament.
                      | Aberracja astronomiczna to zwykłe opóźnienie - wynika ze skończoności
                      | pr. c, i ruchu Ziemi na orbicie.

                      Aberracja to słowo pochodzenia łacińskiego
                      łac. aberrare - zabłądzić, zabłąkać się
                      łac. aberratio - zbłądzenie, zabłąkanie się.
                      Obłąkanie i zboczenia - to aberracja umysłu.
                      Chroma to barwa.
                      Aberracja chromatyczna oznacza 'błądzenie barw'
                      Ten efekt występuje zarówno przy przejściach pomiędzy ośrodkami
                      o różnej gęstości optycznej jak i przy przejściach w pobliżu skupisk masy.
                      Tu różnicy nie ma, czy trajektoria "światła" dotyczy skali mikro czy makro.
                      Kolorowe obwódki na granicy cienia są wywołane tym samym błądzeniem
                      co kolorowe rozmazy obrazu gwiazd których trajakteoria światła przebiega
                      w pobliży astronomicznych obiektów masywnych.
                      Masa w swoim otoczeniu zakrzywia przestrzeń a światło wnikając do takiej
                      przestrzeni błądzi w stronę masy
                      i
                      im "światło" ma mniejszą energię tym bardziej błądzi (bardziej się
                      zakrzywia jego prostoliniowa trajektoria).
                      Powyższe nie ma żadnego związku z "zawinięciem przestrzeni".
                      Gdyby przestrzeń była zawinięta to każda barwa błądziła by jednakowo.

                      || PS. zakrzywienie przestrzeni jest skutkiem oddziaływań czasowych
                      || próżni i materii pomiędzy sobą. CZAS wymusza zakrzywienie przestrzeni
                      || które to zakrzywienie przejawia się zakrzywioną trajektorią
                      || ale różną dla różnych fal elektromgnetycznych (w tym światła). :)

                      | Słońce zakrzywia czeso-przestrzeń i mamy wokół niego ten taki dołek.
                      | 100m od Słońca stoi sobie pomidor, i widzi ten dół.
                      |
                      | No i co z tego wyniknie?
                      |
                      | Ja widzę tu taki scenariusz:
                      | pstrykamy pomidorka a on potoczy się ruchem jednostajnym
                      | w górę zbocza tego dołu, aż do nieskończoności.
                      |
                      | Dlaczego tak?
                      | A czemu nie, przecież grawitacji nie ma, więc dół nie różni się od góry.
                      |
                      | Pozdrawiam

                      hahaha :-)
                      Powyższe to znakomity przykład aberracji umysłowej gdy forma oderwana
                      od treści (desygnatów) fruwa sobie w przestrzeni słów niczym gołębica
                      doktora Strosmayer'a z czeskiego filmu.
                      W mądrości ludowej istnieje nawet takie powiedzenie:
                      "Nikt nic nie wie - czeski film" :-)
                      ~>°<~
                      Edward Robak*
                      Uwaga: kopia na free-pl-prawdy
                      • Gość: kudłatek Re: doły i góry IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.06, 15:15
                        > Ten efekt występuje zarówno przy przejściach pomiędzy ośrodkami
                        > o różnej gęstości optycznej jak i przy przejściach w pobliżu skupisk masy.
                        > Tu różnicy nie ma, czy trajektoria "światła" dotyczy skali mikro czy makro.
                        > Kolorowe obwódki na granicy cienia są wywołane tym samym błądzeniem
                        > co kolorowe rozmazy obrazu gwiazd których trajakteoria światła przebiega
                        > w pobliży astronomicznych obiektów masywnych.

                        W pobliżu gwiazd światło zwyczajnie zmienia energię,
                        prędkość c jest stała, więc idzie to w częstotliwość.
                        To jest soczewkowanie grawitacyjne a nie aberracja.

                        A kolorowe obwódki cienia to dyfrakcja,
                        nie wynika to z krzywienia grawitacyjnego,
                        a nawet jest przeciwnie - doświadczenia z rozpraszaniem neutronów dają wyniki
                        sprzeczne z tym zakrzywieniem, co praktycznie i doszczętnie rozwala pomysł Alberta.

                        > hahaha :-)
                        > Powyższe to znakomity przykład aberracji umysłowej gdy forma oderwana
                        > od treści (desygnatów) fruwa sobie w przestrzeni słów niczym gołębica
                        > doktora Strosmayer'a z czeskiego filmu.
                        > W mądrości ludowej istnieje nawet takie powiedzenie:
                        > "Nikt nic nie wie - czeski film" :-)

                        Aha, to w tej pokrzywionej masą przestrzeni (czasem z czasem)
                        jest nadal zwyczajna, taka newtonowska, natychmiastowa grawitacja.
                        Bardzo fajna zabawka, tylko co to ma wspólnego
                        z wyjaśnieniem zasady działania grawitacji?
                      • Gość: kudłatek aberracja moja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.06, 15:29
                        I nie strasz mnie moją własną, precyzyjnie wypracowaną, aberracją umysłową!
                      • robakks Re: doły i góry 27.09.06, 22:05
                        robakks napisał:

                        | Aberracja to słowo pochodzenia łacińskiego
                        | łac. aberrare - zabłądzić, zabłąkać się
                        | łac. aberratio - zbłądzenie, zabłąkanie się.
                        | Obłąkanie i zboczenia - to aberracja umysłu.
                        | Chroma to barwa.
                        | Aberracja chromatyczna oznacza 'błądzenie barw'
                        | Ten efekt występuje zarówno przy przejściach pomiędzy ośrodkami
                        | o różnej gęstości optycznej jak i przy przejściach w pobliżu skupisk masy.
                        | Tu różnicy nie ma, czy trajektoria "światła" dotyczy skali mikro czy makro.
                        | Kolorowe obwódki na granicy cienia są wywołane tym samym błądzeniem
                        | co kolorowe rozmazy obrazu gwiazd których trajakteoria światła przebiega
                        | w pobliży astronomicznych obiektów masywnych.
                        | Masa w swoim otoczeniu zakrzywia przestrzeń a światło wnikając do takiej
                        | przestrzeni błądzi w stronę masy
                        | i
                        | im "światło" ma mniejszą energię tym bardziej błądzi (bardziej się
                        | zakrzywia jego prostoliniowa trajektoria).
                        | Powyższe nie ma żadnego związku z "zawinięciem przestrzeni".
                        | Gdyby przestrzeń była zawinięta to każda barwa błądziła by jednakowo.
                        | ~>°<~
                        | Edward Robak*

                        A oto ilustracja w temacie: Aberracja chromatyczna.jpg (8,63 KB)
                        groups.google.pl/group/alt-pl-prawdy/browse_frm/thread/c03725a76d26f519/?hl=pl#

                        http://groups.google.pl/group/alt-pl-prawdy/browse_frm/thread/c03725a76d26f519/?hl=pl#
                        ~>°<~
                        Edward Robak*
                        Uwaga: kopia na free-pl-prawdy
                        • Gość: kudłatek niebieski bardziej się gnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.06, 03:10
                          To nie tak wygląda... są dwa błędy:

                          1. przy dyfrakcji światła bardziej załamują się niebieskie linie
                          czyli współczynnik załamania (refrakcji) dla niebieskiego światła
                          jest większy niż dla czerwonego.
                          www.hakusekikan-mori.co.jp/ganban/domebed/img/prizm.gif
                          2. soczewki grawitacyjne to nie szkło i tam jest jeden współczynnik
                          dla wszystkich barw (długości fali): n_g = 1 + 2GM/c^2r,
                          jest jeszcze dodatkowy efekt przesunięcia ku czerwieni wszystkich barw.

                          ist-socrates.berkeley.edu/~acingoz/WeakLensing%20Presentation/lsslensing.jpg
                        • robakks Re: doły i góry 28.09.06, 12:10
                          robakks napisał:
                          | robakks napisał:

                          || Aberracja to słowo pochodzenia łacińskiego
                          || łac. aberrare - zabłądzić, zabłąkać się
                          || łac. aberratio - zbłądzenie, zabłąkanie się.
                          || Obłąkanie i zboczenia - to aberracja umysłu.
                          || Chroma to barwa.
                          || Aberracja chromatyczna oznacza 'błądzenie barw'
                          || Ten efekt występuje zarówno przy przejściach pomiędzy ośrodkami
                          || o różnej gęstości optycznej jak i przy przejściach w pobliżu skupisk masy.
                          || Tu różnicy nie ma, czy trajektoria "światła" dotyczy skali mikro czy makro.
                          || Kolorowe obwódki na granicy cienia są wywołane tym samym błądzeniem
                          || co kolorowe rozmazy obrazu gwiazd których trajakteoria światła przebiega
                          || w pobliży astronomicznych obiektów masywnych.
                          || Masa w swoim otoczeniu zakrzywia przestrzeń a światło wnikając do takiej
                          || przestrzeni błądzi w stronę masy
                          || i
                          || im "światło" ma mniejszą energię tym bardziej błądzi (bardziej się
                          || zakrzywia jego prostoliniowa trajektoria).
                          || Powyższe nie ma żadnego związku z "zawinięciem przestrzeni".
                          || Gdyby przestrzeń była zawinięta to każda barwa błądziła by jednakowo.
                          || ~>°<~
                          || Edward Robak*

                          | A oto ilustracja w temacie: Aberracja chromatyczna.jpg (8,63 KB)
                          | http://groups.google.pl/group/alt-pl-prawdy/browse_frm/thread/c03725a76d26f519/?hl=pl#
                          | ~>°<~
                          | Edward Robak*

                          Ciekawe, że "ludziom" myli się aberracja (błądzenie)
                          z dyspersją (łac. dispersio - rozproszenie, rozsypanie)
                          dyspersja na pryzmacie nie jest aberracją:

                          http://www.utexas.edu/tmm/npl/mineralogy/Science_of_Minerals/Dispersion.jpg

                          Jeszcze lepszym przykładem aberracji umysłowej jest mylenie aberracji
                          z dyfrakcją, które to słowo łac. dffractus od diffringere oznacza:
                          rozłamać się na kawałki. :)
                          ~>°<~
                          Edward Robak*
                          Uwaga: kopia na free-pl-prawdy
                          • Gość: kudłatek chromy to kolorowy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.06, 16:33
                            Aberracja to dyspersja powstająca przy refrakcji
                            niemonochromatycznego światła.

                            W pryzmacie jest aberracja chromatyczna,
                            W soczewkach jest aberracja chromatyczna i sferyczna.

                            W grawitacji jest tylko refrakcja światła (brak rozszczepienia i rozproszenia).

                            Widziałeś tęczę w kosmosie?
                            • mary_sio aberracja refrakcyjna 28.09.06, 20:30
                              Gość portalu: kudłatek napisał(a):

                              > Aberracja to dyspersja powstająca przy refrakcji
                              > niemonochromatycznego światła.
                              >
                              > W pryzmacie jest aberracja chromatyczna,
                              > W soczewkach jest aberracja chromatyczna i sferyczna.
                              >
                              > W grawitacji jest tylko refrakcja światła (brak rozszczepienia i
                              rozproszenia).

                              Czy naprawdę fizyka może być tak piękną jak w wydaniu kudłatkowym?
                              Wydaje mi się może pobieżnie, ale wątki matematyczne przy obecnym nie mają
                              żadnych szans
                          • robakks Re: doły i góry 28.09.06, 17:45
                            robakks napisał:
                            | robakks napisał:
                            || robakks napisał:

                            ||| Aberracja to słowo pochodzenia łacińskiego
                            ||| łac. aberrare - zabłądzić, zabłąkać się
                            ||| łac. aberratio - zbłądzenie, zabłąkanie się.
                            ||| Obłąkanie i zboczenia - to aberracja umysłu.
                            ||| Chroma to barwa.
                            ||| Aberracja chromatyczna oznacza 'błądzenie barw'
                            ||| Ten efekt występuje zarówno przy przejściach pomiędzy ośrodkami
                            ||| o różnej gęstości optycznej jak i przy przejściach w pobliżu skupisk masy.
                            ||| Tu różnicy nie ma, czy trajektoria "światła" dotyczy skali mikro czy makro.
                            ||| Kolorowe obwódki na granicy cienia są wywołane tym samym błądzeniem
                            ||| co kolorowe rozmazy obrazu gwiazd których trajakteoria światła przebiega
                            ||| w pobliży astronomicznych obiektów masywnych.
                            ||| Masa w swoim otoczeniu zakrzywia przestrzeń a światło wnikając do takiej
                            ||| przestrzeni błądzi w stronę masy
                            ||| i
                            ||| im "światło" ma mniejszą energię tym bardziej błądzi (bardziej się
                            ||| zakrzywia jego prostoliniowa trajektoria).
                            ||| Powyższe nie ma żadnego związku z "zawinięciem przestrzeni".
                            ||| Gdyby przestrzeń była zawinięta to każda barwa błądziła by jednakowo.
                            ||| ~>°<~
                            ||| Edward Robak*

                            || A oto ilustracja w temacie: Aberracja chromatyczna.jpg (8,63 KB)
                            || http://groups.google.pl/group/alt-pl-prawdy/browse_frm/thread/c03725a76d26f519/?hl=pl#
                            || ~>°<~
                            || Edward Robak*

                            | Ciekawe, że "ludziom" myli się aberracja (błądzenie)
                            | z dyspersją (łac. dispersio - rozproszenie, rozsypanie)
                            | dyspersja na pryzmacie nie jest aberracją:
                            |
                            | http://www.utexas.edu/tmm/npl/mineralogy/Science_of_Minerals/Dispersion.jpg
                            |
                            | Jeszcze lepszym przykładem aberracji umysłowej jest mylenie aberracji
                            | z dyfrakcją, które to słowo łac. dffractus od diffringere oznacza:
                            | rozłamać się na kawałki. :)
                            | ~>°<~
                            | Edward Robak*

                            Dobrym przykładem aberracji umysłowej jest post anonima o nicku
                            kudłatek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
                            który pisze tak:
                            cytat:
                            <<Aberracja to dyspersja powstająca przy refrakcji
                            niemonochromatycznego światła.
                            W pryzmacie jest aberracja chromatyczna,
                            W soczewkach jest aberracja chromatyczna i sferyczna.
                            W grawitacji jest tylko refrakcja światła (brak rozszczepienia i rozproszenia).
                            Widziałeś tęczę w kosmosie?>>
                            /cytat.

                            Panie anonimie.
                            W kosmosie deszcz nie pada więc skąd niby miało by powstać zjawisko tęczy?
                            Zapamiętaj Pan sobie bo nie będę dwa razy powtarzał:
                            Aberracja chromatyczna oznacza 'błądzenie barw'
                            dyspersja oznacza rozpraszanie
                            dyfrakcja oznacza: rozłamać się na kawałki
                            Rysunek który zaprezentowałem na stronie "alt-pl-prawdy"
                            http://groups.google.pl/group/alt-pl-prawdy/browse_frm/thread/c03725a76d26f519/?hl=pl#
                            dotyczy aberracji grawitacyjnej a nie dyspersji na pryzmacie
                            czy dyfrakcji na szczelinie.
                            Czytaj Pan ze zrozumieniem.
                            ~>°<~
                            Edward Robak*
                            Uwaga: kopia na free-pl-prawdy
                            • Gość: kudłatek krople grawitacyjne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.06, 19:07
                              > Rysunek który zaprezentowałem na stronie "alt-pl-prawdy"
                              > dotyczy aberracji grawitacyjnej a nie dyspersji na pryzmacie
                              > czy dyfrakcji na szczelinie.

                              Panie jawny, czyli nazwany pogrubioną czcionką -
                              nie ma aberracji grawitacyjnej, co pokazałem wcześniej
                              podając jawny wzór na współczynnik ugięcia światła w pobliżu masy:

                              n_g = 1 + GM/rc2

                              wyraźnie widać, że nie zależy on od długości fali światła,
                              czyli barwy, więc wszystkie kolory idą jedną linią.

                              > W kosmosie deszcz nie pada więc skąd niby miało by powstać zjawisko tęczy?
                              Gdyby istniała aberracja grawitacyjna, to wtedy gwiazdy
                              pełniłyby rolę kropli deszczu.
                              • robakks Re: doły i góry 28.09.06, 21:27
                                Gość portalu: kudłatek napisał(a):
                                | robakks napisał:

                                || Rysunek który zaprezentowałem na stronie "alt-pl-prawdy"
                                || dotyczy aberracji grawitacyjnej a nie dyspersji na pryzmacie
                                || czy dyfrakcji na szczelinie.

                                | Panie jawny, czyli nazwany pogrubioną czcionką -
                                | nie ma aberracji grawitacyjnej, co pokazałem wcześniej
                                | podając jawny wzór na współczynnik ugięcia światła w pobliżu masy:
                                |
                                | n_g = 1 + GM/rc2
                                |
                                | wyraźnie widać, że nie zależy on od długości fali światła,
                                | czyli barwy, więc wszystkie kolory idą jedną linią.

                                || W kosmosie deszcz nie pada więc skąd niby miało by powstać zjawisko tęczy?

                                | Gdyby istniała aberracja grawitacyjna, to wtedy gwiazdy
                                | pełniłyby rolę kropli deszczu.

                                hahaha <rotfl>
                                Znów się Panu pomyliła dyspersja w kropli deszczu której skutkiem jest tęcza
                                z "ugięciem światła w pobliżu masy".
                                Panie.
                                Kliknij sobie na link
                                http://www.cs.cmu.edu/~zhuxj/astro/html/venusphase.html
                                to zobaczysz 'dryf kosmicznej tęczy' w czasie ekspozycji 1/8 s.
                                Jakoś dziwnym zbiegiem okoliczności wszystkie te fotografie z zaćmień
                                Wenus mają niebieską poświatę od wewnątrz a czerwoną z zewnątrz półksiężyca
                                czyli tak jakby atmosfera była kroplą deszczu o której piszesz.
                                Jak Pan widzisz gwiazdy pełnią rolę kropli deszczu w którą nie wierzyłeś. :)
                                Nota bene nigdzie w Kosmosie nie ma takiego miejsca gdzie nie występowała
                                by atmosfera o czym świadczą olbrzymie ilości helu wyrzucanego w przestrzeń
                                przez aktywne gwiazdy oraz skład promieniowania kosmicznego które dociera
                                do Ziemi ze wszystkich kierunków wszechświata. Ten hel i te cząstki
                                elementarne stanowią atmosferę próżni kosmicznej.
                                ...
                                Ale nie o tym mowa lecz o zakrzywieniu przestrzeni wokół mas.
                                Co oznaczają symbole w tym pańskim nierelatywistycznym wzorze:
                                n_g = 1 + GM/rc2 ?
                                ~>°<~
                                Edward Robak*
                                Uwaga: kopia na free-pl-prawdy
                                • Gość: kudłatek to tylko powietrze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.06, 23:07
                                  > Znów się Panu pomyliła dyspersja w kropli deszczu której skutkiem jest tęcza
                                  > z "ugięciem światła w pobliżu masy".

                                  To jest zwykłe ugięcie światła w soczewce, którą jest atmosfera.
                                  Pod zdjęciem: "Rainbow Venus (differential atmospheric refraction)",
                                  czyli jest to zróżnicowana refrakcja atmosferyczna
                                  (zróżnicowana -> różne barwy -> różne kąty załamania = rozszczepienie).

                                  Właściwie to oni nazywają tu tak aberrację,
                                  tyle że ona nie jest tu zboczeniem lecz normą,
                                  albo raczej: zboczenie jest tu normą - bywa i tak...

                                  Tak potężne ugięcie w grawitacji wymagałoby kwazara
                                  lub innego potwora kosmicznego, pewnie o gęstości rzędu tryliona ton/m3 masy.

                                  > Co oznaczają symbole w tym pańskim nierelatywistycznym wzorze:
                                  > n_g = 1 + GM/rc2 ?

                                  n_g = 1 + 2GM/rc^2 (jest jeszcze 2 w liczniku)

                                  G, M, c - stała grawitacji, masa i prędkość światła w próżni,
                                  r - odległość od centrum masy M

                                  W przypadku nierelatywistycznym jest n_g = 1, bo c -> oo.
                                  • robakks Re: doły i góry 28.09.06, 23:58
                                    Gość portalu: kudłatek napisał(a):
                                    | robakks napisał:

                                    || Znów się Panu pomyliła dyspersja w kropli deszczu której skutkiem jest
                                    || tęcza z "ugięciem światła w pobliżu masy".

                                    | To jest zwykłe ugięcie światła w soczewce, którą jest atmosfera.
                                    | Pod zdjęciem: "Rainbow Venus (differential atmospheric refraction)",
                                    | czyli jest to zróżnicowana refrakcja atmosferyczna
                                    | (zróżnicowana -> różne barwy -> różne kąty załamania = rozszczepienie).
                                    |
                                    | Właściwie to oni nazywają tu tak aberrację,
                                    | tyle że ona nie jest tu zboczeniem lecz normą,
                                    | albo raczej: zboczenie jest tu normą - bywa i tak...
                                    |
                                    | Tak potężne ugięcie w grawitacji wymagałoby kwazara
                                    | lub innego potwora kosmicznego, pewnie o gęstości rzędu tryliona ton/m3 masy.

                                    Zwał jak zwał - ważne, że wiemy o co chodzi. :-)

                                    || Co oznaczają symbole w tym pańskim nierelatywistycznym wzorze:
                                    || n_g = 1 + GM/rc2 ?

                                    | n_g = 1 + 2GM/rc^2 (jest jeszcze 2 w liczniku)
                                    |
                                    | G, M, c - stała grawitacji, masa i prędkość światła w próżni,
                                    | r - odległość od centrum masy M
                                    |
                                    | W przypadku nierelatywistycznym jest n_g = 1, bo c -> oo.

                                    No tak przpuszczałem, że to chodzi o wyliczenie sferycznego współczynnika
                                    załamania światła w zależności od odległości od masy co posiada
                                    pewną krytyczną granicę zwaną promień Schwarzschilda w przypadku
                                    obiektów o wystarczająco dużej masie by zmieściła się w kuli o objętości
                                    mniejszej od tego promienia. Ta chwytliwa konepcja przyjęła się
                                    jako uzasadnienie teoretycznych czarnych dziur. :-)
                                    Nie pasuje mi tylko założenie, że
                                    ta wartość n_g jest jednakowa dla wszystki długości fal i sądzę, że
                                    gdyby poważnie potraktować ten temat to znalazło by się co nieco.
                                    Właśnie to miałem na myśli pisząc o nierelatywistycznym wzorze
                                    ale
                                    cała optyka praktycznie nie ma uzasadnień np. dwuosiowość kryształów
                                    więc jeśli chcielibyśmy coś powiedzieć sensownego to musiało by to być
                                    nowe, a z nowym jak to z nowym: nikt nie uwierzy zanim nie ogłoszą
                                    wyrocznie naukowe nawet eśli będzie wykazane czarno na białym. :)
                                    ~>°<~
                                    Edward Robak*
                                    Uwaga: kopia na free-pl-prawdy
                                    • mary_sio Re: doły i góry 29.09.06, 22:38
                                      robakks napisał:

                                      > cała optyka praktycznie nie ma uzasadnień np. dwuosiowość kryształów
                                      > więc jeśli chcielibyśmy coś powiedzieć sensownego to musiało by to być
                                      > nowe, a z nowym jak to z nowym: nikt nie uwierzy zanim nie ogłoszą
                                      > wyrocznie naukowe nawet eśli będzie wykazane czarno na białym. :)

                                      Robak, pisz! I uzasadniaj to novum jeśli umiesz. No bo wiesz...minie lat kilka
                                      albo kilkadziesiat nawet i ktoś gdzies kiedyś wspomni słowa twe proroczo
                                      argumentacyjne i co? Legendą, guru duchowym, Newtonem, Talesem lub inszym
                                      Pitagorasem cię okrzykną.

                                      ps: A pomyslałeś kiedyś o wdzięczności kryształów?

                                      ps2: zawsze istnieje wariant, że nikt o tobie nie wspomni, ale cóż...ryzyko
                                      odkrywców:)
                                      • Gość: kudłatek Kristal vs Fale IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.06, 01:35
                                        To jest już rozpracowane:
                                        pl.wikipedia.org/wiki/Dwójłomność
                                        ...tyle tylko, że sama ta zasada Huygensa - generowanie fal
                                        przez punkty - to czysta abstrakcja (w zasadzie są to punkty
                                        płaszczyzn matematycznych, gdyż wewnątrz kryształu nie ma ścian,
                                        od których mogłaby się coś odbijać)
                                      • robakks Re: doły i góry 30.09.06, 06:03
                                        Gość portalu: kudłatek napisał(a):
                                        podtemat: Kristal vs Fale
                                        | mary_sio napisała:
                                        || robakks napisał:

                                        ||| cała optyka praktycznie nie ma uzasadnień np. dwuosiowość kryształów
                                        ||| więc jeśli chcielibyśmy coś powiedzieć sensownego to musiało by to być
                                        ||| nowe, a z nowym jak to z nowym: nikt nie uwierzy zanim nie ogłoszą
                                        ||| wyrocznie naukowe nawet eśli będzie wykazane czarno na białym. :)

                                        || Robak, pisz! I uzasadniaj to novum jeśli umiesz. No bo wiesz...minie
                                        || lat kilka albo kilkadziesiat nawet i ktoś gdzies kiedyś wspomni słowa
                                        || twe proroczo argumentacyjne i co? Legendą, guru duchowym, Newtonem,
                                        || Talesem lub inszym Pitagorasem cię okrzykną.
                                        ||
                                        || ps: A pomyslałeś kiedyś o wdzięczności kryształów?
                                        ||
                                        || ps2: zawsze istnieje wariant, że nikt o tobie nie wspomni, ale cóż...
                                        || ryzyko odkrywców:)

                                        | To jest już rozpracowane:
                                        | pl.wikipedia.org/wiki/Dwójłomność
                                        | ...tyle tylko, że sama ta zasada Huygensa - generowanie fal
                                        | przez punkty - to czysta abstrakcja (w zasadzie są to punkty
                                        | płaszczyzn matematycznych, gdyż wewnątrz kryształu nie ma ścian,
                                        | od których mogłaby się coś odbijać)

                                        Pragnę nieśmiało zauważyć, że gdy napisałem o dwuosiowości kryształów
                                        to miałem na myśli dwuosiowość kryształów. Gdyby dwuosiowość kryształów
                                        i dwójłomność oznaczały to samo to co znaczyło by zdanie w pow. artykule:
                                        "W krysztale dwuosiowym {cecha} oba promienie zachowują się jak promienie
                                        nadzwyczajne {własność}."? :-)
                                        ~>°<~
                                        Edward Robak*
                                        Uwaga: kopia na free-pl-prawdy
                                        • Gość: kudłatek tensor to elipsoida IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.06, 15:48
                                          > Pragnę nieśmiało zauważyć, że gdy napisałem o dwuosiowości kryształów
                                          > to miałem na myśli dwuosiowość kryształów. Gdyby dwuosiowość kryształów
                                          > i dwójłomność oznaczały to samo to co znaczyło by zdanie w pow. artykule:
                                          > "W krysztale dwuosiowym {cecha} oba promienie zachowują się jak promienie
                                          > nadzwyczajne {własność}."? :-)

                                          W kryształach dwuosiowych jest tzw. trójłomność.

                                          Tam też jest to rozwiązane:
                                          "Dla substancji dwuosiowych równanie (7) nie może być przekształcone w taki
                                          sposób i opisuje bardziej skomplikowaną parę powierzchni."

                                          To równanie 7 jest ogólnym rozwiązaniem problemu
                                          zachowania się światła w krysztale.

                                          dla jednoosiowych jest: nx = ny = no i nz = ne,
                                          co upraszcza sprawę i daje wzór 8

                                          Współczynnik refrakcji nie jest stałą,
                                          ani nawet wektorem, lecz tensorem:

                                          pl.wikipedia.org/wiki/Przenikalność_elektryczna
                                          D = ε*E
                                          oraz:
                                          n = sqrt(ε)

                                          D i E to wektory (pola elektr.), a ε jest macierzą 3x3.

                                          ε - przenikalność dielektryczna
                                          • robakks Re: doły i góry 30.09.06, 21:12
                                            Gość portalu: kudłatek napisał(a):
                                            | robakks napisał:
                                            ||| robakks napisał:

                                            |||| cała optyka praktycznie nie ma uzasadnień np. dwuosiowość kryształów
                                            |||| więc jeśli chcielibyśmy coś powiedzieć sensownego to musiało by to być
                                            |||| nowe, a z nowym jak to z nowym: nikt nie uwierzy zanim nie ogłoszą
                                            |||| wyrocznie naukowe nawet eśli będzie wykazane czarno na białym. :)
                                            |||| ~>°<~
                                            |||| Edward Robak*

                                            || Pragnę nieśmiało zauważyć, że gdy napisałem o dwuosiowości kryształów
                                            || to miałem na myśli dwuosiowość kryształów. Gdyby dwuosiowość kryształów
                                            || i dwójłomność oznaczały to samo to co znaczyło by zdanie w pow. artykule:
                                            || "W krysztale dwuosiowym {cecha} oba promienie zachowują się jak promienie
                                            || nadzwyczajne {własność}."? :-)
                                            || ~>°<~
                                            || Edward Robak*

                                            | W kryształach dwuosiowych jest tzw. trójłomność.

                                            A może Pan po prostu nie wiesz co to jest 'dwuosiowość kryształów'???
                                            A wiesz Pan w jaki sposób na podstawie wzoru chemicznego wyliczyć
                                            współczynnik załamania światła dla poszczególnych barw?
                                            ~>°<~
                                            Edward Robak*
                                            Uwaga: kopia na free-pl-prawdy
                                            • Gość: kudłatek alotropia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.06, 22:24
                                              > A może Pan po prostu nie wiesz co to jest 'dwuosiowość kryształów'???
                                              Ja nie wiem czego nie wiem, więc może nie wiem.

                                              > A wiesz Pan w jaki sposób na podstawie wzoru chemicznego wyliczyć
                                              > współczynnik załamania światła dla poszczególnych barw?
                                              Nie potrafię.

                                              pl.wikipedia.org/wiki/Alotropia
                                              • robakks Re: doły i góry 01.10.06, 10:41
                                                Gość portalu: kudłatek napisał(a):
                                                | robakks napisał:
                                                podwątek: alotropia

                                                || A może Pan po prostu nie wiesz co to jest 'dwuosiowość kryształów'???

                                                | Ja nie wiem czego nie wiem, więc może nie wiem.

                                                || A wiesz Pan w jaki sposób na podstawie wzoru chemicznego wyliczyć
                                                || współczynnik załamania światła dla poszczególnych barw?

                                                | Nie potrafię.
                                                |
                                                | pl.wikipedia.org/wiki/Alotropia

                                                No dzięki. Brakuje tylko "kropki nad i".
                                                Gdy napisałem takie słowa:
                                                << cała optyka praktycznie nie ma uzasadnień np. dwuosiowość kryształów
                                                więc jeśli chcielibyśmy coś powiedzieć sensownego to musiało by to być
                                                nowe, a z nowym jak to z nowym: nikt nie uwierzy zanim nie ogłoszą
                                                wyrocznie naukowe nawet jeśli będzie wykazane czarno na białym. :)
                                                ~>°<~
                                                Edward Robak*>>
                                                to miałem na myśli właśnie TO co Pan określiłeś słowami: "nie wiem" i
                                                "Nie potrafię".
                                                a więc
                                                nie wiesz Pan (ani zapewne nikt inny nie wie): dlaczego niektóre kryształy
                                                posiadają po dwie osie optyczne o różnych właściwościach oraz dlaczego
                                                zmiana ułożenia atomów wewnątrz kryształów wpływa na zmianę właściwości
                                                fizycznych i chemicznych substancji, dlaczego postacie alotropowe tych
                                                samych substancji "zatrzaskują się" itd.
                                                Pan nie wiesz, nauka nie wie - a JA wiem.
                                                Dziwne? :-)
                                                ~>°<~
                                                Edward Robak*
                                                Uwaga: kopia na free-pl-prawdy
                                        • mary_sio Re: doły i góry 01.10.06, 21:24
                                          robakks napisał:

                                          > Pragnę nieśmiało zauważyć...

                                          :))))....!
                  • Gość: kudłatek optyka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.06, 17:25
                    > a więc nie wiesz Pan (ani zapewne nikt inny nie wie):
                    > dlaczego niektóre kryształy posiadają po dwie osie
                    > optyczne o różnych właściwościach oraz dlaczego
                    > zmiana ułożenia atomów wewnątrz kryształów wpływa
                    > na zmianę właściwości fizycznych i chemicznych substancji,
                    > dlaczego postacie alotropowe tych samych substancji
                    > "zatrzaskują się" itd.
                    > Pan nie wiesz, nauka nie wie - a JA wiem.
                    > Dziwne? :-)

                    No to wal Pan, ale tak delikatnie, aby nie rozwalić
                    przy okazji całej fizyki...
                    • mary_sio Robak WIE 01.10.06, 21:22
                      Gość portalu: kudłatek napisał(a):

                      > > Pan nie wiesz, nauka nie wie - a JA wiem.
                      > > Dziwne? :-)
                      >
                      > No to wal Pan, ale tak delikatnie, aby nie rozwalić
                      > przy okazji całej fizyki...

                      ...a optyka geometria mechanika matematyka statyka lustrzanki i cyfrówki bity i
                      bajty oraz insze okoliczności natury wszechobecnie panującej zdefiniowane przez
                      człowieka co to brzmi dumnie przecież a przy okazji porwana prądem wspólnego
                      zaniepokojenia tablica mendelejewa za przykładem elektronów co to z nagła
                      swobodnymi być przestały pochowały sie trwożliwie kątem rozszczepialnym widmem
                      wielopasmowym tęczy gwiezdnej przyciągnięte pod ochronę i opiekę Wielkiego i
                      małego wozu oddając (a może po prostu pierzchły zwyczajnie pod ich dyszle
                      zawszeć tak towarzysko zapraszające?)całe z jednym pytaniem zawisłym
                      niewykształtowanym jeszcze ale już konkretyzującym się przez stan kumulacji
                      proto-plast-myśli:
                      - Co powie Robak?!


                      • Gość: ryszard_brightner Re: Robak WIE IP: *.rtk.net.pl 02.10.06, 10:28
                        Mnie akurat podoba się ten tekst (nie wiem co powie Pan Robak ;)
                        Masz Pan/i niewątpliwy talent satyryczny, w dodatku o rzadkiej bo przyjaźnie
                        konstruktywnej wymowie. Życie bez poczucia humoru byłoby szare i nieciekawe.

                        Czy trafnie podejrzewam tu nowe wcielenie Bonobo44 ?
                        A może jesteś Pan/i w składzie Jego Zespołu ;[)

                        Pozdrawiam :)
                    • robakks Re: doły i góry 02.10.06, 00:01
                      Gość portalu: kudłatek napisał(a):
                      | robakks napisał:

                      || a więc nie wiesz Pan (ani zapewne nikt inny nie wie):
                      || dlaczego niektóre kryształy posiadają po dwie osie
                      || optyczne o różnych właściwościach oraz dlaczego
                      || zmiana ułożenia atomów wewnątrz kryształów wpływa
                      || na zmianę właściwości fizycznych i chemicznych substancji,
                      || dlaczego postacie alotropowe tych samych substancji
                      || "zatrzaskują się" itd.
                      || Pan nie wiesz, nauka nie wie - a JA wiem.
                      || Dziwne? :-)

                      | No to wal Pan, ale tak delikatnie, aby nie rozwalić
                      | przy okazji całej fizyki...

                      A więc Drogi Panie troszkę informacji naukowej.
                      Czym jest młotek - każdy wie
                      Czym jest kowadło - każdy wie
                      że stal użyta jako tworzywo młotka i kowadła ma budowę atomową
                      nie trzeba chyba nikogo przekonywać, stal także ma budowę krystaliczną.
                      Atomy tworzące te przedmioty ani na siebie nie spadają ani się nie rozpraszają
                      choć pomiędzy atomami są puste przestrzenie. W tej temperaturze w której
                      są ciałami stałymi - tworzą monolit.
                      Proszę sobie wyobrazić, że kropki narysowane poniżej to atomy:
                      . . . . . . . . .
                      . . . . . . . . . .
                      . . . . . . . . . . .
                      . . . . . . . . . .
                      . . . . . . . . .
                      Pomiędzy tymi atomami przelatują wysokoenergetyczne fale e-m
                      oraz nautrina ale inne atomy choć mogły by z uwagi na rozmiary
                      przelecieć przez to sito to jednak nie mogą. Coś niewidzialnego
                      je zatrzymuje. Dyfuzja bywa powolna i powierzchniowa a tu chodzi
                      o swobodne przenikanie. Sprawdźmy.
                      Zachęcasz mnie Pan abym walnął - biorę więc młotek i walę w kowadło.
                      Faktycznie - młotek nie przeniknął przez kowadło tylko się odbił z hukiem
                      ale
                      coś dziwnego
                      miejsce na kowadle uderzone młotkiem zrobiło się cieplejsze.
                      Doświadczenie powyższe przeprowadził Edward Robak*.
                      Piszę powyższą informację autoryzującą bowiem mój rozmówca ma brzydki
                      zwyczaj wycinać podpis rozmówcy. Jeśli w następnych postach będę rowijał
                      opowieści o konkretach nie znanych nauce a rozmówcy będą wycinać mój podpis
                      to skąd osoby przypadkowo czytające te teksty będą znać imię autora?
                      Dlaczego Pan Panie Kudłatek nie szanujesz autora ani prawa autorskiego
                      aby własne teksty ogłaszane publicznie zachowały podpis autoryzujący cytaty?
                      Co JA Panu zawiniłem, że wycinasz moje nazwisko i imię?
                      ~>°<~
                      Edward Robak*
                      Uwaga: kopia na free-pl-prawdy
    • Gość: t0g Re: Nie wnikajac w szczegoly, chcialem zauwazyc IP: 12.45.62.* 01.10.06, 22:18
      ze hipoteza ta ma jedna zasadnicza wade, ktora ja z miejsca "kladzie".
      Mianowicie, w takim modelu kazden jeden ("kazden jeden" to zargon wojskowy)
      kawalek materii mialby wypadkowy ladunek dodatni, zatem kazde dwa kawalki
      czegokolwiek by sie odpychaly. A tego sie nie obserwuje w rzecywistosci. Amen.
      • Gość: ryszard_brightner Nie wnikajac w szczegoly, chce zweryfikowac IP: *.rtk.net.pl 02.10.06, 01:00
        Gość portalu: t0g napisał(a):
        > ze hipoteza ta ma jedna zasadnicza wade, ktora ja z miejsca "kladzie".
        > Mianowicie, w takim modelu kazden jeden ("kazden jeden" to zargon wojskowy)
        > kawalek materii mialby wypadkowy ladunek dodatni, zatem kazde dwa kawalki
        > czegokolwiek by sie odpychaly. A tego sie nie obserwuje w rzecywistosci. Amen.

        Szanowny Panie Profesorze,
        rozumiem Pańskie pobożne życzenie, ale Pański wniosek uważam za przedwczesny.
        Nie zna Pan szczegółów budowy i właściwości cząstek elementarnych wg nowego
        modelu.
        Na podobnej zasadzie autorytety orzekły kiedyś, że kamienie nie mają prawa
        spadać z nieba, nieprawdaż ? :)

        Niechęć do ujawniania szczegółów nie minęła, a wcześniej już spotkała się z
        wyrozumiałością ze strony np. Pana Edwarda Robaka* :
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=48929234&a=49266992

        Natomiast nadal pozostają nieograniczone możliwości weryfikacyjne w zakresie
        właściwości elektronów swobodnych (poza atomami).
        Dochodzi do anihilacji elektronów i pozytonów oraz równoważnego promieniowania
        przy przyśpieszaniu (hamowaniu) wiązki elektronów, czy nie dochodzi ?
        To w zupełności wystarczy (bez wnikania w szczegóły budowy atomów).

        Czy są tu jakieś problemy ze wskazaniem na wyniki przeprowadzonych już
        doświadczeń ?
        Czy trudno jest zaprojektować w miarę proste i powtarzalne doświadczenie w celu
        uzyskania jednoznacznego potwierdzenia lub zaprzeczenia ?

        Proszę o odpowiedź i pozdrawiam:
        Ryszard Brightner*
        • Gość: t0g Re: Nie wnikajac w szczegoly, chce zweryfikowac IP: 12.45.62.* 02.10.06, 19:13
          Gość portalu: ryszard_brightner napisał(a):


          > rozumiem Pańskie pobożne życzenie, ale Pański wniosek uważam za przedwczesny.
          > Nie zna Pan szczegółów budowy i właściwości cząstek elementarnych wg nowego
          > modelu.
          > Na podobnej zasadzie autorytety orzekły kiedyś, że kamienie nie mają prawa
          > spadać z nieba, nieprawdaż ? :)

          Ja niczego o żadnych kamieniach nie pisałem. Dyskusja, w której jeden mówi od
          sasa, a drugi od lasa, nie ma sensu. Dowidzenia!
          • Gość: ryszard_brightner Re: Nie wnikajac w szczegoly, chce zweryfikowac IP: *.rtk.net.pl 02.10.06, 19:36
            Gość portalu: t0g napisał(a):
            > Ja niczego o żadnych kamieniach nie pisałem. Dyskusja, w której jeden mówi od
            > sasa, a drugi od lasa, nie ma sensu. Dowidzenia!

            Dzień dobry :)
            Zgoda, nie pisałeś Pan o żadnych kamieniach. Możliwe, że okolicznościowa
            analogia, którą przywołałem -była niestosowna. Jeżeli tym uraziłem, to
            przepraszam.


            Ponawiam prośbę o udzielenie odpowiedzi na zadane wtedy pytania:

            >Dochodzi do anihilacji elektronów i pozytonów oraz równoważnego promieniowania
            przy przyśpieszaniu (hamowaniu) wiązki elektronów, czy nie dochodzi ?

            >Czy są tu jakieś problemy ze wskazaniem na wyniki przeprowadzonych już
            doświadczeń ?

            >Czy trudno jest zaprojektować w miarę proste i powtarzalne doświadczenie w
            celu uzyskania jednoznacznego potwierdzenia lub zaprzeczenia ?

            Pozdrawiam :)
            • Gość: t0g Re: Nie wnikajac w szczegoly, chce zweryfikowac IP: 12.45.62.* 03.10.06, 08:02
              Ponawiam prośbę o udzielenie odpowiedzi na zadane wtedy pytania:

              Gość portalu: ryszard_brightner napisał(a):


              >Dochodzi do anihilacji elektronów i pozytonów oraz równoważnego promieniowania
              przy przyśpieszaniu (hamowaniu) wiązki elektronów, czy nie dochodzi ?
              Anihilacja elektronów i pozytronów zachodzi, wiadomo, jest m. in. wykorzystywana
              w technice tomograficznej zwanej PET.

              Produkty, które powstają - to zależy od energii. Spowolniony pozytron tworzy z
              elektronem parę podobną do atomu wodoru, tzw. "positronium". Positronium ma
              stany energetyczne podobnie jak atom wodoru. Zagadnienie: "Znając energie linii
              widmowych emitowanych przez atom wodoru, podaj energie linii emitowanych przez
              positronium" to moje ulubione zadanie egzaminacyjne. Positronium rozpada sie na
              dwie gammy o jednakowych energiach 511 keV (czemu jednakowych i czemu 511 keV?)
              ulatujące dokładnie w przeciwnych kierunkach (dlaczego?) i spolaryzowane w
              kierunkach do siebie prostopadłych (skąd to wynika?). Może równiez zachodzic
              proces trójfotonowy, czterofotonowy, n-fotonowy, ale im więcej fotonów, tym
              mniejsze prawdopodobieństwo zajścia procesu.

              W przypadku kolizji e-p o wyższych energiach może dojsc do produkcji innych cząstek.

              Co do promieniowania: brehmsstralung (promieniowanie hamowania), promieniowanie
              cyklotronowe i promieniowanie synchrotronowe - to wszystko jest opisane w
              rozlicznych ksiązkach, masa iformacji jest tez w Internecie.


              >Czy są tu jakieś problemy ze wskazaniem na wyniki przeprowadzonych już
              doświadczeń ?

              >Czy trudno jest zaprojektować w miarę proste i powtarzalne doświadczenie w
              celu uzyskania jednoznacznego potwierdzenia lub zaprzeczenia ?


              Ja tych pytań nie za bardzo rozumiem, muszę sie przyznać.


              A w ogóle, to jedynym powodem zabrania przeze mnie głosu w tym wątku było
              uprzedzenie Pana o krytyce, której sie moze Pan nieuchronnie spodziewać ze
              strony fizyka. Mianowicie, w Pańskim modelu atom nie byłby elektrycznie
              obojętny, tylko "lekko dodatni" - a tak na pewno nie jest. Musi Pan jakoś
              zmodyfikowac model, żeby go "uodpornić" na taki zarzut.

              Ale ja nie chce się już wdawać w dyskusję, jak to robić - prosze wybaczyć mi
              szczerość, ale pomysł z tym "przełaczaniem ładunku" elektronu z plusa na minus
              wydaje mi sie dość karkołomny. Nie twierdze, że model atomu wodoru we
              współczenej mechanice kwantowej jest już skończenie doskonały - ale jakoś nos mi
              mówi, że do jeszcze doskonalszego modelu nie tędy droga, którędy Pan proponuje.
              Oczywiście, moge sie mylić, errare humanum est. Wiec życze powodzenia!
              • Gość: t0g Re: PS: wysiłki mające na celu skonstruowanie IP: 12.45.62.* 03.10.06, 09:01
                alternatywnego modelu atomu wodoru - opartego nie na mechanice kwantowej, a na
                klasycznej mechanice i elektrodynamice - były podejmowane przez wielu, nie tylko
                przez Śp. prof. Michała Gryzińskiego, i nadal trwają. Polecam ten oto link:

                www.physicsforums.com/archive/index.php/t-84778.html
                który jest dyskusja na pewnym forum naukowym. Konkretnie, polecam PRZEDOSTATNI
                post w dyskusji, w którym podana jest cała masa odnosników do prac, i to
                opublikowanych w całkiem "poważnych" czasopismach, zdecydowanie nie "oszołomskich".

                Ja chciałem tylko zasygnalizować, że tego rodzaju wysiłki są podejmowane i prace
                są ogłaszane - ale w żadnym wypadku nie chce zajmować stanowiska, bo te sprawy
                to po prostu nie moja dziedzina.

                Jedyne, co mnie bardziej zaintrygowało, to odnośniki do prac, w których - jak
                wynika z tytułu - wyprowadzono wzór na kształt widma ciała doskonale czarnego
                BEZ uzycia podejscia kwantowego. Ten wzór akurat należy do materiału kursów,
                które wielokrotnie przychodziło mi uczyć. No i znam chyba ze trzy rózne metody
                wyprowadzania go, przy czym we wszystkich wypadkach stosuje sie podejście jak
                najbardziej kwantowe. Jedna to jest oryginalna metoda Plancka z roku 1900 -
                wyprowadzenie tego wzoru przez niego uważane jest za "moment narodzin" fizyki
                kwantowej. Druga, to metoda Einsteina z roku bodajze 1918 - jemu sie metoda
                Plancka nie podobała, wiec wymyślił zupełnie inną, która jednak dała identyczny
                wynik - a "produktem ubocznym" zastosowanej przez niego metody było odkrycie
                zjawiska wymuszonej emisji fotonu. To zjawisko przez wiele późniejszych lat było
                uważane tylko za "hipotetyczną przepowiednię", ale teraz już wiemy, że naprawde
                istnieje - albowiem działanie lasera i masera opiera sie dokładnie własnie na
                nim. A ta trzecia metoda, która znam, to metoda niejakiego Bose - i z niej z
                kolei sie narodzła słynna statystyka kwantowa Bose-Einsteina.

                Te wszystkie podejscia, jak powtarzam, sa par excellence kwantowe - więc jeśli
                jacys panowie mówia, że potrafia to samo osiągnąć na gruncie klasycznej fizyki,
                to jest to dla mnie coś bardzo intrygującego.
                • Gość: t0g Re: PS2: Sprawdziłem, praca Einsteina o wymu- IP: 12.45.62.* 03.10.06, 09:12
                  szonej emisji jest z roku 1917-go, nie 1918-go - a z jednego jego listu wynika,
                  że już w roku 1916 dokonał tego odkrycia.
              • Gość: ryszard_brightner Re:chce zweryfikowac IP: *.rtk.net.pl 04.10.06, 11:46
                Bardzo ciekawie Pan piszesz, przy okazji dziękuję za życzliwość :-)
                Z racji różnego rodzaju doskwierających mi ograniczeń – na razie odniosę się do
                tego, co wydaje mi się najciekawsze.

                Pan t0g napisał:
                >...
                >Positronium rozpada sie na dwie gammy o jednakowych energiach 511 keV (czemu
                >jednakowych i czemu 511 keV?)ulatujące dokładnie w przeciwnych kierunkach
                >(dlaczego?) i spolaryzowane w kierunkach do siebie prostopadłych (skąd to
                >wynika?). Może równiez zachodzic proces trójfotonowy, czterofotonowy, n-
                >fotonowy, ale im więcej fotonów, tym mniejsze prawdopodobieństwo zajścia
                >procesu.
                >...

                Pytania:

                1)Czy przeciwne zwroty ulatujących 2 gamm są zgodne z kierunkiem zderzenia e-p ?

                2) Słyszałem o 2, 3, 4fotonowych procesach anihilacji, ile innych udało się
                jeszcze wykryć ?

                3) Jaka jest wzajemna (i względem kierunku zderzenia e-p) orientacja
                przestrzenna ww. ulatujących fotonów i jakie są ich energie ?

                4) Jak często zachodzą poszczególne przypadki anihilacji (np. 1 na ile
                przypadków w takim samym rodzaju doświadczenia)?

                Bardzo proszę o udzielenie odpowiedzi, ze wskazaniem jakichś linków (w miarę
                możliwości).


                Od tych danych doświadczalnych zależy, czy hipoteza elektro-pozytonu (przy
                branych pod uwagę dwóch modelach) :
                - rozkłada się i ewentualnie trzeba szukać bardziej skomplikowanych modeli (w
                bliżej nieokreślonej przyszłości, na emeryturze może),
                - awansuje do rangi teorii i o ogólnej strukturze elektro-pozytonu będzie można
                napisać coś więcej oraz poprosić o dalszą pomoc.


                Pozdrawiam.
                • Gość: t0g Re: Częsciowo odpowiem IP: 12.45.62.* 07.10.06, 21:35
                  Gość portalu: ryszard_brightner napisał(a):

                  > Pytania:
                  >
                  > 1)Czy przeciwne zwroty ulatujących 2 gamm są zgodne z kierunkiem zderzenia e-p
                  > ?

                  Jeśli w grę wchodza niskie energie proces przebiega w taki sposób, ze najpierw
                  wytworzy się positronium, które pożyje ileśtam nanosekund (juz dokładnie nie
                  pamietam, jaki jest typowy czas życia, ale chodzi mi po głowie, że to cos 20 czy
                  30 nanosekund), no to oczywiście żadnej korelacji pomiędzy kierunkami ruchu
                  pozytronu i elektronu w chwili poprzedzającej utworzenie positronium nie będzie.

                  Co do wyzszych energii - to nie umiem powiedziec. Wydaje mi się tylko, ze nie ma
                  powodów, by w układzie środka masy musiały istniec jakies korelacje. Ale nie
                  musi mi się akurat dobrze wydawać, zastrzegam.

                  Wyższe energie chyba nie sa zresztą prostym przypadkiem, bo w procesie musi byc
                  zachowana i energia, i pęd. Jezeli pęd jest zerowy, czy bzaniedbywalnie tylko
                  rózny od zera (jak w przypadku anihilacji poprzez stworzenie pisitronium), to
                  nie ma z nim problemów. Fotony ulatuja w przeciwne strony, co też odpowiada
                  zerowemu pędowi. Gorzej jest, gdy wypadkowego pędu sprzed zerzenia nie mozna juz
                  zaniedbać. Dowcip polega bna tym, że w przypadku i elektronu, i fotonu istnieje
                  ścisła zależnośc pomiędzy energia i pędem - niestety, nie sa one takie same!
                  Z tego powodu, pewne procesy nie sa po prostu mozliwe.

                  Nieco prostszą wersją tego zagadnienia będzie pytanie: "dlaczego niemozliwe jest
                  zjawisko fotoelektryczne na swobodnych elektronach?"

                  Zjawisko fotoelektryczne polega na tym, że foton oddaje swoją energie
                  elektronowi. Ale elektron o energii kinetycznej K ma znacznie wiekszy pęd niz
                  foton o tej samej energii. Wiec o ile w proces nie będzie zamieszany "ktoś
                  trzeci", kto może dostarczyc elektronowi konieczna "nadwyżke" pędu, to nie moze
                  on sie odbyć. W przypadku zwykłego zjawiska fotoelektrycznego tę nadwuyżke
                  "dostarcza" sieć krystaliczna metalu. Ale w przypadku elektronów swobodnych
                  takiego dostarczyciela extra pędu nie ma, więc proces jest niemozliwy.

                  W przypadku anihlilacji elektron-pozytron moga byc podobne komplikacje - trzeba
                  by to rozważyć.

                  Chyba proces anihilacji musi odbyc sie wtedy z kreacja jakis nowych cząstek (np.
                  mezonów) o niezerowej masie spoczynkowej, ktore pozwolą na wyzerowanie bilansu
                  pędowego - i to rzeczywiscie sie obserwuje, ale już przy naprawdę wysokich
                  energiah. Jak w przypadku niższych energii, poniżej "progu" potrzebnego do
                  produkcji nowych cząstek, to ja naprawdę nie umiem powiedzieć.


                  >
                  > 2) Słyszałem o 2, 3, 4fotonowych procesach anihilacji, ile innych udało się
                  > jeszcze wykryć ?

                  Ponadto, zachowany musi też byc spin. Układ elektron-pozytron moze miec
                  sumaryczny spin zero albo jeden. Z fotonami... spin fotonu to jest troche
                  "tricky bisiness" i znaja sie na nim fizycy specjalizujący sie w optyce, ale ja
                  akurat takim nie jestem, i w tej dziedzinie mam wiedzę nader powierzchowna.
                  Cos mi chodzi po głowie, że proces dwufotonowy zachodzi w stanie singletowym
                  (spin zero), a trojfotonowy w stanie tripletowym (spin jeden), ale moglo mie sie
                  pomieszac z czyms innym, od razu zaznaczam.

                  Zdaje sie, że prawdopodobieństwo zajscia procesu dwu, trzy, cztero- i
                  n-fotonowego sie daje łatwo policzyć, no i maleje ono bardzo szybko ze wzrostem
                  n. Ale... te obliczenia to jest mechanika kwantowa w najczystszej formie, a Panu
                  przeciez chodzi o skonstuowanie jakiegoś nie-kwantowego modelu, wiec nie
                  powinno sie w takim wypadku "brac z mechaniki kwantowej".

                  >
                  > 3) Jaka jest wzajemna (i względem kierunku zderzenia e-p) orientacja
                  > przestrzenna ww. ulatujących fotonów i jakie są ich energie ?

                  Pierwsze pytanie w zasadzie było o to samo, więc ja juz wszystko powiedziałem,
                  co wiedziałem.
                  >
                  > 4) Jak często zachodzą poszczególne przypadki anihilacji (np. 1 na ile
                  > przypadków w takim samym rodzaju doświadczenia)?
                  >

                  Tego trzeba by już poszukac w specjalistycznej literaturze, ja zupełnie nie
                  potrafię "podać żadnych cyfr", jak to sie mówi.

                  > Bardzo proszę o udzielenie odpowiedzi, ze wskazaniem jakichś linków (w miarę
                  > możliwości).
                  >
                  >
                  > Od tych danych doświadczalnych zależy, czy hipoteza elektro-pozytonu (przy
                  > branych pod uwagę dwóch modelach) :
                  > - rozkłada się i ewentualnie trzeba szukać bardziej skomplikowanych modeli (w
                  > bliżej nieokreślonej przyszłości, na emeryturze może),
                  > - awansuje do rangi teorii i o ogólnej strukturze elektro-pozytonu będzie można
                  >
                  > napisać coś więcej oraz poprosić o dalszą pomoc.
                  >

                  Obawiam sie, że może Pan sie spodziewać wielkiej pomocy ode mnie - najwyżej
                  mógłbym pojśc do biblioteki i poszperac za danymi, o które Panu chodzi.
                  Ewentualnie mógłbym popytać,czy ktoś zna specjalistę od spraw anihilacji
                  pozytronów. Ale to naprawde jest egzotyczna dziedzina! Nie wiem, czy nie warto
                  poszukac w miejscach, gdzie ludzie zajmuja sie badaniem... aktywności mózgu, bo
                  akurat do tego stosuje sie metode zwaną "Positron Emission Tomography" i naogół
                  w takich zespołach jest fizyk, który zna sie na anihilacji, albo tez zespół ma
                  bliski kontakt z kims takim, bo w tej technice jest masa "fizycznych" problemów.

                  Mozna by sprówbować popytac na Wydziale Fizyki UW, właściwea osobą moze byc Pani
                  prof. Katarzyna Cieślak-Blinowska, ona może wskazac z kolei kogoś. Numer
                  telefonu i e-mail do prof. Blinowskiej można zanleżć na stronie webowej
                  Wydziału, to będzie chyba www.fuw.edu.pl.
                  • ryszard_brightner Re: Częsciowo odpowiem, też... 14.10.06, 16:21
                    Dziękuję za obszerną odpowiedź, chociaż częściową. Tak w ogóle to mam trochę
                    wyrzutów, że angażuję Pana do różnych poszukiwań, być może na drodze
                    prowadzącej do nikąd. Może umówmy się tak, że Pan tego specjalnie szukał nie
                    będziesz, ale jak kiedyś przypadkowo trafisz, to podzielisz się Pan tymi
                    informacjami a ja jakoś podobnie spróbuję się zrewanżować, ok. ?


                    (…)
                    Zdaje sie, że prawdopodobieństwo zajscia procesu dwu, trzy, cztero- i
                    n-fotonowego sie daje łatwo policzyć, no i maleje ono bardzo szybko ze wzrostem
                    n. Ale... te obliczenia to jest mechanika kwantowa w najczystszej formie, a Panu
                    przeciez chodzi o skonstuowanie jakiegoś nie-kwantowego modelu, wiec nie
                    powinno sie w takim wypadku "brac z mechaniki kwantowej".
                    (…)

                    Bardzo dobrze, że Pan to napisałeś, gdybym dostał te dane byłbym przekonany, że
                    są wynikiem doświadczeń. Oczywiście nie interesują mnie wyliczone
                    prawdopodobieństwa tylko statystyka wynikająca z przeprowadzonych eksperymentów.
                    Przykładowo: przy skierowaniu odpowiedniego promieniowania gamma na ciężkie
                    jądro dochodzi do kreacji pary (elektron, pozyton) i prawie natychmiastowej
                    anihilacji tej pary. Najczęściej powstają dwie gammy, rzadziej trzy. Chodzi o
                    to w ilu przypadkach (np. przy 10 000 takich doświadczeń) powstały 2 gammy, w
                    ilu 3 gammy itd. Czy w ogóle stwierdzono więcej niż 4, jeżeli tak to ile i
                    jakich ?

                    Na razie nie mam zamiaru pracować nad nie-kwantowym modelem budowy atomów i
                    cząsteczek, mnie chodzi tylko o weryfikację hipotezy elektro- pozytonu jako tej
                    samej cząstki, która może być w takich dwóch różnych stanach orientacji
                    geometrycznej.

                    Natomiast wydaje mi się, że:
                    - mechanika kwantowa nie może mieć wyłączności na kwantowanie, kwantowanie może
                    być ale inne, na głębszym poziomie ( w zakresie masy i ładunku) i elastyczne
                    tj. dopuszczające niezwykle małe odchylenia, bo inaczej nie sposób wyjaśnić np.
                    promieniotwórczości naturalnej ( bez oddziaływań słabych jądrowych),
                    -elektro-pozyton i nukleony zbudowane są z tych samych cząstek , struktura
                    elektro-pozytonu jest dziurawa, jeszcze bardziej dziurawa jest struktura
                    nukleonów,
                    -możliwy jest opis atomów i cząsteczek przy użyciu fizyki klasycznej i
                    geometrii ( ruchome modele geometryczne), w zakresie oddziaływań wystarczy
                    elektromagnetyzm i grawitacja.


                    PS.
                    Warto tu nadmienić ( innym czytelnikom), że na Pańskim forum „TYLKO NAUKA”
                    prowadzona jest dyskusja o zbliżonej tematyce:
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=40807&w=49933073

              • Gość: ryszard_brightner Re: chce zweryfikowac (uparcie:) IP: *.rtk.net.pl 07.10.06, 12:41
                To znowu ja z ponowną prośbą o dane doświadczalne.
                Jeżeli nie masz Pan ich akurat "pod ręką", to może chociaż jakieś ogólne
                wskazówki gdzie tego szukać w Sieci.

                Próbuję na własną rękę ale bezskutecznie, przy okazji jednak ciekawostka.
                Wcisnąłem w google "ładunek elektronu" i tuż po encyklopedycznych
                informacjach...trafiam na ten wątek.
                • Gość: t0g Re: Przepraszam, rok akademicki się zaczął... IP: 12.45.62.* 07.10.06, 20:22
                  mnóstwo roboty sie człowiekowi zwaliło na głowę, no i ja tylko działam na forum
                  "z doskoku".

                  Tę informację, o która Panu chodzi, już chyba nie tak łatwo będzie znaleźć na
                  Webie. Na Webie sie umieszcza rzeczy, które chce sie przekazać "masom". A
                  szczególy egzotycznych procesów z dziedziny mikroświata jak wielu interesują?
                  Najwyższy poziom informacji naukowej umieszczanej na Webie wyznacza Wikipedia. A
                  tutaj już chodzi o sprawy "z jeszcze wyższej półki". Obawiam się, że trzeba
                  będzie spędzić troche czasu w wyspecjalizowanej bibliotece, żeby dotrzeć do
                  odpowiednich źródeł.

                  Przy okazji: jesli się występuje z propozycją jakieś nowej teorii w fizyce, to
                  dobrze jest mieć pełna jasność co do powodów, dla których istniejąca teoria nas
                  nie zadowala. O ile w pełni nie rozumiemy "słabych punktów" starej teorii, to
                  może sie zdarzyć, że nowa teoria, którą pracowicie stworzymy, będzie ich miała
                  jeszcze więcej, no i żadna konkurencją dla tej już istniejącej nie będzie.

                  Śp. prof. Gryziński, uzasadniając potrzebę stworzenia nowego modelu atomu
                  wodoru, "rozbił w proch i pył" model kwantowy. Tylko, niestety... ten model, z
                  którym on się rozprawił i nie zostawił na nim suchej nitki, to był Model Bohra,
                  czyli teoria, która dzis już ma znaczenie li tylko "muzealne". Wspólczesna
                  teoria atomu wodoru skonstruowana jest już zupełnie, zupełnie inaczej!

                  Niech Pan łaskawie powie, tak z ręka na sercu: czy ta wspólczesna wersja jest
                  Panu znana?
              • Gość: ryszard_brightner Uodpornienie modelu. IP: *.rtk.net.pl 14.10.06, 18:23

                Gość portalu: t0g napisał:
                >(…)
                >A w ogóle, to jedynym powodem zabrania przeze mnie głosu w tym wątku było
                >uprzedzenie Pana o krytyce, której sie moze Pan nieuchronnie spodziewać ze
                >strony fizyka. Mianowicie, w Pańskim modelu atom nie byłby elektrycznie
                >obojętny, tylko "lekko dodatni" - a tak na pewno nie jest. Musi Pan jakoś
                >zmodyfikowac model, żeby go "uodpornić" na taki zarzut.
                >(…)


                Wydaje mi się, że takie pozorne sprzeczności pojawiają się dość często przy
                ogólnym (bez wnikania w szczegóły na głębszym poziomie) ale fragmentarycznym
                spojrzeniu na różne modele.

                Przykłady ( z prośba o humorystyczne potraktowanie):

                1) Skoro Słońce i Ziemia przyciągają się, to powinny się zderzyć.
                No tak (mówimy wtedy), ale one nie są nieruchome, tylko okrążają wspólny środek
                masy i przede wszystkim rządzi tu zasada zachowania momentu pędu.

                2) Skoro protony są dodatnie, to za wyjątkiem wodoru, jądra pozostałych
                pierwiastków powinny się rozlecieć, ze względu na odpychanie tych dodatnio
                naładowanych cząstek.
                No tak (mówimy wtedy), ale na głębszym poziomie wprowadziliśmy silne
                oddziaływania jądrowe.
                No dobrze (ktoś oponuje), ale przy dużej ilości nukleonów zamiast trzymać się
                jeszcze mocniej – jądra dość szybko rozlatują się na co dowodem jest
                promieniotwórczość naturalna.
                No to my wtedy – no tak, ale obok oddziaływań silnych jądrowych my
                wprowadziliśmy jeszcze oddziaływania słabe jądrowe i dlatego jest
                promieniotwórczość naturalna …


                Tak więc uważam, że na nowy bardzo ogólnie zarysowany model atomów i
                cząsteczek (z elektro-pozytonami ) można patrzeć na razie tylko ogólnie ale
                kompleksowo tj.: geometrycznie, elektromagnetycznie, grawitacyjnie czasem też
                (przy nadprzewodnictwie).
                • Gość: w++ Re: Uodpornienie modelu. IP: *.ruda-slaska.sdi.tpnet.pl 15.10.06, 05:06
                  Gość portalu: ryszard_brightner napisał(a):

                  > Wydaje mi się, że takie pozorne sprzeczności pojawiają się dość często przy
                  > ogólnym (bez wnikania w szczegóły na głębszym poziomie) ale fragmentarycznym
                  > spojrzeniu na różne modele.

                  Pozwolę sobie podzielić zdanie t0g o jaskrawej sprzeczności tak postawionej
                  hipotezy z obserwowalną rzeczywistością, choćby na tym prostym przykładzie jaki
                  podał t0g. Sprzeczności będacej moim zdaniem, znacznie poważniejszą niż
                  "pozorną" a wręcz fundamentalną . Tym bardziej że hipoteza dotyczy głównie
                  własności takiego elektronu jaką jest jego ładunek, który został empirycznie
                  zmierzony na tyle dokładnie (jak również ładunek protonu) że takie
                  "przebiegunowania" powinny być w praktyce zauważone. Jeśli tak się nie stało, to
                  wynikało by, że przebywanie elektronu w postaci pozytonu są tak krótkotrwałe że
                  jego rezultat leży dużo poniżej błędu pomiarowego dzisiejszych metod, a z tego
                  wynikało z kolei że inne, oczekiwane po hipotezie, efekty tych oscylacji, były
                  by pomijalnie małe, nie weryfikowalne dzisiejszymi środkami (a chyba nie o to
                  chodzi).

                  Myślę że wniosek t0g o "uodpornienie modelu" od strony ładunku całkowitego, jest
                  w tej chwili najważniejszy dla dalszych rozważań, tej nawet dość atrakcyjnej
                  hipotezy oscylującego elektronu.

                  Przyjmując, na przykład, bezwzględną wielkość ładunku elektronu i pozytonu,
                  rozumianych jako stany w tych oscylacjach, odpowiednio większą od ładunku
                  elementarnego, będącego, zakładając omawianą hipotezę, już tylko wielkością
                  opisującą ładunek protonu. Otrzymamy wtedy ładunek elektronu czu pozytonu w
                  rozumieniu złożenia tych stanów, czyli realnej cząstki, dokładnie zgodny co do
                  wartości z ładunkiem protonu czy antyprotonu.
                  Także dość ciekawe było by też założenie np. trzech ładunków, każdy oscylujący z
                  nieco złożony sposób między +e i -e tak że zawsze jeden z nich określałby znak
                  i wartość całego układu a dwa pozostałe by się znosiły.
                  Ale to tylko takie moje luźne przemyślenia.
                  • ryszard_brightner Re: Uodpornienie modelu. 15.10.06, 15:00
                    Myślę, że pojawiające się tu i ówdzie wątpliwości można dość łatwo wyjaśnić,
                    ale trzeba przedstawić strukturę elektro-pozytonu i nukleonów. Mam sporo
                    przesłanek świadczących o istnieniu mniejszej od elektro-pozytonu cząstki
                    elementarnej ( SUBMATERION) oraz o jej właściwościach.

                    Natomiast nadal zachęcam do weryfikacji hipotezy, w sytuacjach kiedy elektro-
                    pozytony znajdują się poza atomami.
                    Ja mam teraz ważniejsze zmartwienie na głowie, zmarł mój Ojciec (proszę nie
                    składać kondolencji).
                    Do tematu powrócę w przyszłości.
                • Gość: t0g Re: Pan mnie źle zrozumiał... IP: 12.45.62.* 15.10.06, 10:56
                  Ja nie chce polemizowac z Pańskim modelem - ja tylko chciałem Panu uswiadomic,
                  jaki zarzut Pan najprawdopodobniej usłyszy, jeśli będzie chciał Pan z tym
                  modelem "wypłynąć na szersze wody".

                  Na partnera do dyskusji w danej sprawie to ja sie jednak słabo nadaję.
                  Angażowanie sie w dyskusje ma sens głownie wtedy, kiedy sie ma do zagadnienia
                  stosunek, że tak powiem, emocjonalny. W danym przypadku - miec przekonanie o
                  potrzebie skonstruowania nowej teorii atomu, odrzucającej formalizm mechaniki
                  kwantowej.

                  No wiec z tym ostatnim to jest u mnie akurat gorzej. Ja pracuje bowiem w bardzo
                  wąskim "poletku fizycznym". I tak sie składa, że wyniki nieomal wszystkich
                  obserwacji doswiadczalnych pochodzacych z tego poletka interpretujemy na gruncie
                  mechaniki kwantowej. I ta teoria tutaj doskonale sie sprawdza. Gdybyśmy
                  natomiast próbowali zastosowac formalizm newtonowskiej mechaniki, to w ogóle nie
                  bylibysmy w stanie "wystartować z zerowego punktu".

                  Wiec ja raczej zapatruje sie dośc sceptycznie na szanse sukcesu w skonstuowaniu
                  teorii atomu opartej na "newtonowskich fundamentach", i która byłaby istotnie
                  lepsza w stosunku do teorii kwantowomechanicznej.

                  Olbrzymia liczba faktów wskazuje na to, że w zjawiskach na poziomie mikroświata
                  natura falowa cząstek odgrywa ogromna rolę. Tymczasem mechanika newtonowska ma
                  ten "grzech pierworodny", że natury falowej nie da sie do niej w ogóle nijak
                  "podczepić". No to w takiej sytuacji nie pozostaje nic innego, jak tylko
                  zadeklarować: "natura falowa to złudzenie, rzecz totalnie nieistotna, od tej
                  pory całkowicie ja ignorujemy". No dobrze, ale to by oznaczało "unieważnienie"
                  tak na oko z 95% całej wspólczenej fizyki! Trzeba by podjać nie tylko trud
                  skonstuowania nowego modelu atomu, ale tez gigantyczny wysiłek skonstruowania na
                  nowo od zera całej fizyki jądrowej, fizyki ciała stałego, mechaniki
                  statystycznej.... liste mógłbym ciągnac jeszcze długo.

                  No bo powiedzieć: "mechanike falową odrzucamy na razie tylko w przypadku atomu,
                  ale w innych dziedzinach pozostaje ona nadal w mocy" byłoby czyms mało powaznym.

                  Tym nie mniej, ja absolutnie nie chcę odwodzić nikogo od poszukiwania nowych
                  rozwiązań, chocby na pierwszy rzut oka wygladały na zwariowane. Wiekszosc
                  teorii, które doprowadziły do kilku kolejnych rewolucji w fizyce, na poczatku
                  było uważanych za zwariowane.
      • ciekawski11 Deformacje. 31.10.06, 10:43
        Jestem zaniepokojony deformacjami tego wątku w sieci:
        forum.mind-master.info/topics1/3364.htm
    • Gość: SasQ Re: Ładunek elektronu ( ZNAKI ) – hipoteza. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.07, 18:08
      Zero konkretów.

      Od siebie polecam tekst, który niedawno przetłumaczyłem z zagranicznej strony:
      http : / / sasq . programuj . com / Stuff / WSM / Wolff-Wave-Structure-Matter . html
      • Gość: pies_na_teorie Re: Ładunek elektronu ( ZNAKI ) – hipoteza. IP: *.rtk.net.pl 17.05.07, 19:58
        Gość portalu: SasQ napisał(a):

        > Zero konkretów. Komuś coś wpadło do bańki i napisał,
        > ale nie poparł tego ani wzorami, ani wyjaśnieniami,
        > ani porównaniem z innymi teoriami... W porównaniu z
        > tekstami Wolffa i innych na temat falowej struktury
        > materii to się nie umywa.
        >
        > Od siebie polecam tekst, który niedawno przetłumaczyłem z zagranicznej strony:
        > http : / / sasq . programuj . com / Stuff / WSM / Wolff-Wave-Structure-
        > Matter .html

        Owszem, tekst jest nieco enigmatyczny ze względów bezpieczeństwa (jak
        napisano), pomysł ma jednak tą zaletę, że jest spójny z modelami makro:
        A)
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=46852305&a=49542546
        a)
        forum.astronet.pl/index.cgi?2107#n000000

        Takiej spójności nie ma między otw i teoriami kwantowymi.
        Czy model Wolffa łączy wreszcie świat mikro ze światem makro,
        tak jak to jest w rzeczywistości a czego nie przewidują powszechnie
        uznawane theorie naukowe ?

        ∏es na Theoryje
        • Gość: leonard3 Re: Ładunek elektronu ( ZNAKI ) – hipoteza. IP: *.adsl.inetia.pl 17.05.07, 20:35
          Kolego Britner, Nie bede wdawal sie w krytyke kolegi hipotezy.
          Nie wim czy kolega ma racje czy nie.
          Ale na pewno nie ma racji kolega SasQ, zarzucajac ze twoja hipoteza jest
          niepoparta wzorami ani wyjasnieniami. Bo kolega SasQ cierpi na ta sama chorobe
          co 99% fizykow. Wspolczesni fizycycy , kreuja rzeczywistosc matematyczno-
          teoretyczno-abstrakcyjna nie majaca nic wspolnego z rzeczywistym stanem kosmosu.
          A przeciez zadaniem fizyki jest opisywanie i zrosumienie istniejacego kosmosu i
          jego elementow a nie jego kreacja .
          Jako przyklad , niech sluzy Teoria Strun , ktora autor jak sie sam przyznal,
          wymyslil po alkocholowej kolacji na dzien przed kongresem, gdzie mial ja
          przedstawic. I takie hohsztaplerstwo jak teoria strun zasmradzalo kosmologie
          i fizyke przez ponad dekade obrostajac we wzory.
          • Gość: ryszard_brightner Re: Ładunek elektronu ( ZNAKI ) – hipoteza. IP: *.rtk.net.pl 20.05.07, 22:07
            Gość portalu: leonard3 napisał(a):

            > Kolego Britner, Nie bede wdawal sie w krytyke kolegi hipotezy.
            > Nie wim czy kolega ma racje czy nie.
            > Ale na pewno nie ma racji kolega SasQ, zarzucajac ze twoja hipoteza jest
            > niepoparta wzorami ani wyjasnieniami. Bo kolega SasQ cierpi na ta sama
            > chorobe co 99% fizykow. Wspolczesni fizycycy , kreuja rzeczywistosc
            > matematyczno-teoretyczno-abstrakcyjna nie majaca nic wspolnego z rzeczywistym
            > stanem kosmosu. A przeciez zadaniem fizyki jest opisywanie i zrosumienie
            > istniejacego kosmosu i jego elementow a nie jego kreacja .

            Tu się prawie zgadzam z Kolegą,
            Model musi powstać w głowie w konfrontacji z rzeczywistościa, ostatecznie
            natomiast oczywiście konieczne są stosowne geometryczne i matematyczne
            uzasadnienia (warunek konieczny).


            > Jako przyklad , niech sluzy Teoria Strun , ktora autor jak sie sam przyznal,
            > wymyslil po alkocholowej kolacji na dzien przed kongresem, gdzie mial ja
            > przedstawic. I takie hohsztaplerstwo jak teoria strun zasmradzalo kosmologie
            > i fizyke przez ponad dekade obrostajac we wzory.

            Do teorii strun mam podobny stosunek, natomiast nie podoba mi sie stosowanie
            dodoatkowego (zbędnego) kryterium poprawności.
            Autor poprawnej teorii może ją popełnić jak zechce, nawet pod wpływem alkoholu.
      • Gość: pik Re: Ładunek elektronu ( ZNAKI ) – hipoteza. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.07, 22:30
        Dość poprawnie, ale zbyt ogólnie.
        Nie ma tam np. prędkości tych fal oraz modelu protonu,
        który nie jest jednak pozytonem, i jeszcze neutron...
        Poza tym sam elektron generuje te fale, ale jak, co tam drga?
      • ryszard_brightner Re: Ładunek elektronu ( ZNAKI ) – hipoteza. 17.06.07, 22:25
        Gość portalu: SasQ napisał(a):

        > Zero konkretów.
        >
        > Od siebie polecam tekst, który niedawno przetłumaczyłem z zagranicznej strony:
        > http : / / sasq . programuj . com / Stuff / WSM / Wolff-Wave-Structure-
        Matter .
        > html


        SasQ :]
        nie zero konkretów, tylko zero ładunku.
        Elektron (IMAO-elektropozyton) składa się z dodatnio-ujemnych cząstek.

        Natomiast pojawia się poważny problem ;)
        Elektron podobno ma spin, czyli jako elektropozyton musiałby się najpierw
        przekręcić o 180 st. do stanu neutralnego, potem o dalej o 180 st. do pozytonu
        i powrót do elektronu po następnych 360 st.

        Czyli elektopozyton wracałby do takiego samego stanu orientacji ładunku po
        obrocie o 720 st.
        To się raczej w pale nie mieści, co ?
        • Gość: ryszard_brightner Uproszczona symulacja IP: *.rtk.net.pl 18.06.07, 22:22
          > Elektron podobno ma spin, czyli jako elektropozyton musiałby się najpierw
          > przekręcić o 180 st. do stanu neutralnego, potem o dalej o 180 st. do
          > pozytonu i powrót do elektronu po następnych 360 st.
          >
          > Czyli elektopozyton wracałby do takiego samego stanu orientacji ładunku po
          > obrocie o 720 st.
          >
          >
          Jest to celowo *ślepa uliczka* ale odzwierciedlająca istotę rzeczy.
          Potrzebny jest kajet i ołówek.

          1. Symulacja elektronu.
          Rysujemy okrąg po lewej stronie kartki i pozioma prostą, tak aby do prawej
          zmieściło się jeszcze kilka takich okręgów.Okrąg od wewnątrz (od strony
          wklęsłęj) ma ładunek (+), od strony zewnętrznej (wypukłej) ma ładunek )-(
          Lewy styk prostej z okręgiem należy wymazać, zaś zamiast prawego wstawić
          przegub (malutki okrąg).

          2. Symulacja stanu neutralnego.
          Górny półokrąg obraca się o 180 st. wokół przegubu w prawo i jednocześnie
          przegina się (zmienia krzywiznę)tak, że: (-) jest od strony wklęsłej a )+( od
          stony wypukłej.

          3. Symulacja pozytonu.
          Prawy półokrąg obraca się dalej wokół przegubu o 180 st., zaś lewy przegina się
          tak, że od strony wypukłej jest jest )+( a od strony wklęsłej (-).


          W trzech wymiarach symulację mozna zrobić z rozciętą (nie do końca) gumową
          piłeczką.
    • Gość: ghyyt pytanko IP: *.dsl.dynamic.sonic.net 18.06.07, 08:50
      tak z ciekawosci zapytam: a jak z rozkladem energii - bo przeciez pozyton
      blizej jadra musialby byc na wyzszym stanie energii jak negaton.

      Macie fantazje panie kolego.
      Ten stan - nawet gdyby wystapil - to z cala pewnoscia nie bylby trwaly.
      Jesli juz koniecznie chce pan tak "wykrecac" elektrony - to moze latwiej
      probowac napromieniowac taki pierwiastek odpowiednia wiazka promieniowania i a
      nuz widelec, jakis elektron sie skreci? -))
      Potrzebny bylby chyba kwant energi niepozwalajacy elektronowi wyskoczyc wyzej.
      Powrot pozytonu do zwyklego stanu energii wiazalby sie z jakas emisja?
      Prawda? A czy obserwuje sie takie emisje? Nawet rzadko?


      Dodatkowo pomysl dokonania "zderzenia czolowego" dwoch elektronow bedacych
      rownoczesnie zwiazanymi w dwoch roznych czastkach - wydaje sie byc niezwykle
      malo prawdopodobny.

      Mysle, ze z praktycznego punktu widzenia powinno sie o takich eksperymentach
      zapomniec. Jak pan chce czolowo zderzyc elektrony?

      Faktem jest, ze fizyka podaje nam zupelnie niesamowite modele zachowan
      elektronow - jak np. sparowanie w nadprzewodnictwie. (Pary Coopera)

      Mysle, ze moze lepiej namowic jakis elektron, aby ten z kolei namowil kolejny.
      Absurd? No coz... -)))

      • Gość: ryszard_brightner Re: pytanko IP: *.rtk.net.pl 18.06.07, 21:35
        > tak z ciekawosci zapytam: a jak z rozkladem energii - bo przeciez pozyton
        > blizej jadra musialby byc na wyzszym stanie energii jak negaton.
        >
        raczej nie rozumiem wątpliwości, proszę rozwinąć...


        > Macie fantazje panie kolego...
        >
        Nie ma żadnych emisji promieniowania w trakcie zwykłego ruchu (~radialnej
        oscylacji), ponieważ dodatnio-ujemne cząstki składowe wzajemnie wygaszają
        falowanie przestrzeni fizycznej (w przeciwieństwie np. do różnych eksperymentów
        ze szczelinami ;)


        > Dodatkowo pomysl dokonania "zderzenia czolowego"...
        >
        No więc raczej nie ma takiej potrzeby, okazuje się, że elektron przekręca się
        na pozyton, jeżeli poddany jest jakiemuś przyśpieszeniu (hamowaniu), ktorego
        wektor akurat trafi na chwiejny kierunek jego struktury (promieniowanie
        cyklo/synchrotronowe i chyba też inne...)


        Temat dyskutowany jest też w nastepujących miejscach:

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=40807&w=49933073&a=50140633
        groups.google.pl/group/pl.sci.fizyka/browse_frm/thread/fc01b60190c0b13a/e
        099de535f27d81d?hl=pl#e099de535f27d81d
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12172&w=51630754&a=51709469
      • Gość: ]an z Enes Re: pytanko IP: *.rtk.net.pl 21.06.07, 19:31
        Panie Kolego,
        cokolwiek by tu nie marudzić na temat nowej hipotezy, trzeba uczciwie przyznać,
        że wreszcie otwarcie wypowiada sie o wstydliwie dotychczas skrywanym Tabu.

        Nareszcie wiadomo dlaczego ujemny elektron nie spadnie na dodatnie jądro,
        nieprawdaż ?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka