Dodaj do ulubionych

Zadanie na pograniczu matematyki i fizyki

29.03.07, 13:47
Witam

Dostałam na rozmowie kwalifikacyjnej zadanie do rozwiązania i nawet nie mam
(do tej pory!) pomysłu, jak się za nie zabrać. Dodam, że czasu na rozwiązanie
było niewiele (kilka minut), więc powinno się dać je jakoś prosto policzyć.

Na łące stoją 3 psy. Każdy jest oddalony od dwóch pozostałych o 60m. W pewnym
momencie psy zaczynają się gonić. Pierwszy goni drugiego, drugi trzeciego, a
trzeci pierwszego z prędkością 6m/s. Po jakim czasie się spotkają?

Na moje oko, to one będą biegły po spirali (każdy po swojej) wewnątrz trójkąta
równobocznego. Ale nie mam bladego pojęcia jak wyznaczyć ich drogę.

Wysyłam na dwa fora, bo nie wiem, które jest bardziej odpowiednie... Dzięki za
wszelkie pomysły!

Kasia
Obserwuj wątek
    • winoman Re: Zadanie na pograniczu matematyki i fizyki 29.03.07, 14:16
      kasia_na_102 napisała:

      > Witam
      >
      > Dostałam na rozmowie kwalifikacyjnej zadanie do rozwiązania i nawet nie mam
      > (do tej pory!) pomysłu, jak się za nie zabrać. Dodam, że czasu na rozwiązanie
      > było niewiele (kilka minut), więc powinno się dać je jakoś prosto policzyć.
      >
      > Na łące stoją 3 psy. Każdy jest oddalony od dwóch pozostałych o 60m. W pewnym
      > momencie psy zaczynają się gonić. Pierwszy goni drugiego, drugi trzeciego, a
      > trzeci pierwszego z prędkością 6m/s. Po jakim czasie się spotkają?
      >
      > Na moje oko, to one będą biegły po spirali (każdy po swojej) wewnątrz trójkąta
      > równobocznego. Ale nie mam bladego pojęcia jak wyznaczyć ich drogę.
      >
      > Wysyłam na dwa fora, bo nie wiem, które jest bardziej odpowiednie... Dzięki za
      > wszelkie pomysły!
      >
      > Kasia


      Odpowiedź: spotkają się po 10 sekundach.

      Najprościej zobaczyć to wybierając ruchomy układ współrzędnych, o początku w
      pierwszym psie i osi wskazującej drugiego. W tym układzie pies pierwszy jest
      nieruchomy, a drugi zbliża się do niego po linii prostej z prędkością 6 m/s.

      Pozdrawiam!
      • winoman Re: Zadanie na pograniczu matematyki i fizyki 29.03.07, 14:18
        Kilka sekund namysłu i można jeszcze prościej: oś skierujmy w stronę trzeciego
        psa, wtedy dla pierwszego psa trzeci rzeczywiście biegnie po linii prostej w
        jego stronę.

        Pozdrawiam!
        • llukiz no nie wiem 29.03.07, 14:48
          JAkoś nie czuje sie przekonany. Policzyłem sobie co będzie po 1/10 czasu
          zakładając że każdy pies przesunął się 1/10 drogi w kierunku położenia
          początkowego drugiego psa i wyszło mi że odległość między psami po tej 1/10
          czasu wcale nie wynosi 9/10 lecz 0,854. Różnica jest zbyt duża by przypisać ją
          mojemu przybliżeniu.
          • llukiz już wiem :) 29.03.07, 14:53
            Zamiast liczyć głupoty wystarczyło pomyśleć. Względna prędkość psów to
            pierwiaste z 3 razy prędkość pojedynczego psa. Należy po prostu sobie złożyć
            wektory prędkości.
            • winoman Re: już wiem :) 29.03.07, 15:48
              Tak, ale licząc prędkość względną przechodzisz do ruchomego układu odniesienia i
              musisz uwzględnić zmianę długości trajektorii psów w tym układzie.

              Można wziąć jeszcze inny układ odniesienia, o początku w środku ciężkości
              wyjściowego trójkąta i obracający się tak, by psy po liniach prostych zbliżały
              się do tego środka. Rachunek jest nieco bardziej skomplikowany (pojawiają sie
              pierwiastki z 3, ale się skracają), a wynik wychodzi taki sam, 20/3.

              Pozdrawiam!

              Pozdrawiam!
          • winoman Re: no nie wiem 29.03.07, 15:06
            OK, moje rozwiązanie będzie dobre dla czterech psów znajdujących się we
            wierzchołkach kwadratu. Zapomniałem o uwzględnieniu składowej radialnej
            prędkości gonionego psa, równej w tym przypadku 3 m/s. Stąd prędkość drugiego
            psa w układzie związanym z pierwszym wyniesie 6+3 czyli 9 m/s, a więc czas
            wyniesie 60/9, czyli 6 i 2/3 sekundy.

            Przepraszam i pozdrawiam!
            • llukiz Re: no nie wiem 29.03.07, 15:33
              > OK, moje rozwiązanie będzie dobre dla czterech psów znajdujących się we
              > wierzchołkach kwadratu. Zapomniałem o uwzględnieniu składowej radialnej
              > prędkości gonionego psa, równej w tym przypadku 3 m/s. Stąd prędkość drugiego
              > psa w układzie związanym z pierwszym wyniesie 6+3 czyli 9 m/s, a więc czas
              > wyniesie 60/9, czyli 6 i 2/3 sekundy.

              No tak, ja w poście wyżej też sie pomyliłem pisząc że prędkość względna to
              V*sqrt(3). Oczywiście jak by wziąć odpowiednią składową prędkości przypadającą
              na kierunek psa to wychodzi oczywićście (3/2)*V, czyli tak jak napisałeś
              • Gość: maku wiedziałeś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.07, 16:28
                Było dobrze...

                One stoją w wierzchołkach trójkąta o boku 60m,
                biegną 6m/s i każdy celuje prosto w następnego,
                więc tor krzywi się, a spotkają się w środku trójkąta.

                Prędkość zbliżania (z tw. cosinusów):
                u2 = v2 + v2 + 2v2*cos(60) = 3v2,
                u = sqrt(3)v

                odległość do pokonania:
                s = 60m
                czyli:
                t = s/u = 60/[6sqrt(3)] = 10*sqrt(3)/3 = ~5.77s
                • winoman Re: wiedziałeś 29.03.07, 18:13
                  Gość portalu: maku napisał(a):

                  > Było dobrze...
                  >
                  > One stoją w wierzchołkach trójkąta o boku 60m,
                  > biegną 6m/s i każdy celuje prosto w następnego,
                  > więc tor krzywi się, a spotkają się w środku trójkąta.
                  >
                  > Prędkość zbliżania (z tw. cosinusów):
                  > u2 = v2 + v2 + 2v2*cos(60) = 3v2,
                  > u = sqrt(3)v
                  >
                  > odległość do pokonania:
                  > s = 60m
                  > czyli:
                  > t = s/u = 60/[6sqrt(3)] = 10*sqrt(3)/3 = ~5.77s


                  Mówisz o przędkości zbliżania, więc posługujesz się zapewne układem odniesienia
                  związanym z jednym z biegnących psów. Jesteś pewien, że w tym układzie
                  "odległość do pokonania" dalej jest równa 60 m? Pamiętaj, że długość
                  trajektorii zależy od układu odniesienia (klasyczny przykład: trajektoria
                  piłeczki pingpongowej podczas gry na ruchomym stole pingpongowym, na przykład
                  umieszczonym prostopadle do kierunku ruchu.

                  Pozdrawiam!
                • llukiz Re: wiedziałeś 29.03.07, 18:15
                  Ale tylko jeden celuje a drugi celuje gdzie indziej. Więc należy wziąć tylko
                  składową prędkości odpowiadającą za zbliżanie, tak więc po uwzględnieniu tego
                  wychodzi 3/2 a nie sqrt3
    • yoma Re: Zadanie na pograniczu matematyki i fizyki 29.03.07, 17:18
      Po 20 s
    • Gość: t0g Re: To jedna z wersji bardzo znanego znanego IP: 12.45.62.* 29.03.07, 19:14
      zadania z poziomu fizyki uniwersyteckiej. Można je znaleźc w wielu zbiorach zadań.
      Sam je dawałem na jakims egzaminie, tyle, że nie z psami, tylko z rakietami
      samonaprowadzajacymi się, i nie trzema, a czterema, ustawionymi na poczatku w
      kwadrat. No i rakieta A naprowadza się w sposób ciagły na B, B na C, C na D, a D
      na A. Wprowadzając rotujący układ współrzednych zadanie istotnie rozwiązuje sie
      "w try miga", bo w kazdym momencie połozenia rakiet tworza kwadrat, no i ten
      kwadrat kurczy się do zera. Czyli droga przebyta przez każda z rakiet jest równa
      długosci boku kwadratu na początku. W przypadku innej figury - trójkąta,
      pięciokata, etc. - jest tak samo.

      Trudność dopiero rozpoczyna sie, kiedy zapytamy o krzywa, po której beda podązać
      rakiety - i zażyczymy sobie "alternatywnego" rozwiązania poprzez obliczenie
      długości tej krzywej. Tam wychodzi jakaś wykładnicza spirala, o ile mnie pamiec
      nie myli.

      Chodzi mi tez po głowie, ze rozwiązanie zadania - właczając tę "trudną" metode z
      całkowaniem - podane jest w zbiorze zadań, którego autorami sa m. in. A. Hennel
      i W. Szuszkiewicz. Mam to w pracy, mogę sprawdzić.
      • llukiz Re: To jedna z wersji bardzo znanego znanego 29.03.07, 19:24
        > Czyli droga przebyta przez każda z rakiet jest równa
        > długosci boku kwadratu na początku. W przypadku innej figury - trójkąta,
        > pięciokata, etc. - jest tak samo.

        W kwadracie tak jest, w trójkącie nie. W pięciokącie i w innych też bym się nie
        spodziewał. Poczytaj co wyżej napisano.
        • Gość: t0g Re: To wycofuję sie z trójkąta i n-kąta IP: 12.45.62.* 29.03.07, 21:45
          Istotnie nad tymi wariantami sie nigdy nie zastanawiałem.

          W pracy powinienem mieć rozwiązanie dla przypadku 4 rakiet (psów), wiec sie
          przypatrze - nie bardzo mi sie chce w tej chwili rozwiązywać od początku. Dla
          trzech równanie różniczkowe, z którego wylicza się tor, bedzie chyba zblizone,
          jakis inny sinus czy cosinus tylko trza będzie wstawić.

          • Gość: t0g Re: Równanie opisujące tor psa IP: 12.45.62.* 29.03.07, 22:24
            Z symetrii problemu wynika, że psy w każdym momencie będą znajdować sie w
            wierzchołkach trójkąta równobocznego.

            Wprowadźmy biegunowy układ współzednych, ze srodkiem układu porywającym się ze
            środkiem tegoz trójkata. Połozenie psa opisują nam teraz dwie współrzędne,
            promień wodzący R, i kąt fi pomiedzy R a wyrózniona osia układu.

            Wektor predkosci psa w jakims wierzchołku trójkata w każdym momencie "celuje" w
            sąsiedni wierchołek. Zatem rzut tego wektora na na promień wodzący R jest
            Vcos(30). Wiec równanie opisujące różniczkowa zmiane R w czasie dt jest:

            dR = -Vcos(30)dt

            Składowa wektora predkosci normalna do promienia R jest Vsin(30). Zatem
            rózniczkowa zmiana kata fi w czasie dt jest:

            d(fi) = (1/R)Vsin(30)dt

            Eliminując dt, otrzymujemy równanie rózniczkowe na zależnośc R do fi, czyli,
            innymi słowy, na tor:

            dR/R = -cot(30)d(fi)

            Co ma oczywiscie prościutkie rozwiazanie: R = Ro exp[-(fi -fio)cot(30)]

            Gdzie Ro i fio to początkowe wartości. Dobierając układ tak, by początkowa
            wartosc fi była zero, dostajemy:

            R=Ro exp[-fi cot(30)]

            Ro to początkowa odległosc od środka trójkata do wierzchołaka, czyli bedzie to
            początkowa odległośc pomiędzy psami (długośc boku trójkata) podzielona przez
            pierwiastek z 3.

            Oczywiście "cot(30)" znaczy "cotangens trzydziestu stopni", tylko nie ma symbolu
            stopnia na tym forum!

            Teraz jeszcze trzeba pocałkowac krzywą, żeby obliczyc DŁUGOSĆ toru do momentu,
            kiedy wszystkie trzy wpadną na siebie
            • Gość: t0g Re: Długoś przebytej drogi IP: 12.45.62.* 29.03.07, 23:03
              Równanie toru jesr R=Ro exp[-sqrt(3) fi]

              Wiec jak sie weźmie wzór na długosc łuku krzywej
              • winoman Re: Długoś przebytej drogi 29.03.07, 23:05

                > czas wyniósłby 6 i 2/3 sekundy. Ale nie wiem, czy sie gdzies po drodze nie
                > pomyliłem, bo robiłem to wszystko dosłownie "na kolanie".

                Dokładnie tyle samo, mamy więc już trzy różne metody dające ten sam wynik :-)

                Pozdrawiam!
              • Gość: t09 Re: 6 i 2/3 sekundy, zgadza sie. IP: 12.45.62.* 29.03.07, 23:17
                Pies A "skraca" odległość dzieląca go od B z szybkoscia 6 m.s. Pies B biegnie w
                kierunku C, ale rzut wektora jego predkości na odcinek AB jest V*cos(60) = 3
                m/s, czyli on "skraca" dystans miedzuy soba a psem A z taka własniepredkoscią.
                Zatem odległosc miedzy psami A i B "skraca sie" w tempie 9 m/s i czas do momentu
                spotkania wyniesie 60/9 s = 6 i 2/3 s. Czyli policzyło mi sie dobrze w
                powyższych dwóch atkach.

                Faktycznie przy czworokącie rakieta B nie "uczestniczy" w skracaniu dystansu do
                rakiety A, a tylko sama rakieta A - stąd przy czwoeokącie czas to jest po prostu
                początkowa odległosc podzielonaprzez prędkośc. A przy pieciokacie rakieta B
                wnosi składową nie skracjąca dystans, a przeciwnie, wydłużajacą, wiec wtedy czas
                wyniesie t= D/[V(1-cos(72)]
                • winoman Re: 6 i 2/3 sekundy, zgadza sie. 29.03.07, 23:28
                  A więc jak zwykle sztuka polega na dobraniu odpowiedniego układu współrzędnych.
                  Zawsze powtarzam, że matematycy są szczególnie leniwymi ludźmi, cała ich praca
                  polega na wymyślaniu sposobów unikania skomplikowanych obliczeń. Myślę, że z
                  większością fizyków jest podobnie :-))

                  Pozdrawiam!
                • picard2 Re: 6 i 2/3 sekundy, zgadza sie.(Niezle) 30.03.07, 01:03

                  Za pozno wskoczylem na FS wiec zostala mi tylko jak najbardziej chamska metoda
                  "elementow skonczonych".Po podziale trojkonta na trojkaty elementarne i
                  zakladajac ze szybosc psow jest stala w "elemencie skonczonym" orzymujemy za
                  pomoca "MATHLAB" 6,73 sec. zwiekszenie gestosci triangulacji ma maly wplyw na
                  wynik.
                  Chris
      • winoman Inne rozwiązanie analityczne 29.03.07, 23:01
        Nie ma tu miejsca na szczegóły, ale nietrudno (naśladując przykłąd llukiza z
        obliczeniami dla 1/10 czasu) napisać równanie różniczkowe dla funkcji wektorowej
        R(t) której wartość w chwili t jest równa wektorowi o początku w psie pierwszym,
        a końcu w psie drugim, oczywiście położenia psów też w chwili t. Jeśli wektory
        utożsamimy z liczbami zespolonymi, to równanie to wygląda tak:

        R'(t) = (moduł wektora R(t)) . v . (exp(ia)-1),

        gdzie v jest szybkością psa, zaś "a" oznacza kąt 2pi/n (rozwiązujemy przypadek n
        psów). Nietrudno wyliczyć stąd pochodną modułu wektora R(t), czyli szybkość
        w(t) zmian odległości między dwoma rozważanymi psami. Okazuje się, że szybkość
        w jest stała i jest równa

        w = v.(cos(a)-1),

        (jest ujemna, więc odległość rzeczywiście maleje!), a więc czas od chwili startu
        do spotkania jest równy

        T = r/ v(1-cos(a)).

        Jest to dokąłdnie ten sam wynik, który dla n=3 podaliśmy wcześniej, poprzez
        dobranie ruchomego układu współrzędnych i wyliczenie radialnej składowej
        prędkości. Dla n=4 też się zgadza, wówczas cos(a)=0 i rozwiązanie jest
        szczególnie proste.

        Uff, koniec zabawy, czas wrócić do pracy.

        Pozdrawiam!


        • winoman Re: Inne rozwiązanie analityczne 29.03.07, 23:04
          Oczywiście r oznacza początkową odległość, w naszym przypadku r=60.

          Pozdrawiam!
        • Gość: hetman excellent... almost IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.07, 23:12
          Bardzo dobrze, tylko że te psy biegały po Ziemi,
          a to jest planeta, czyli kula, a nie płaszczyzna, hi hi.
          • no_login Re: excellent... almost 29.03.07, 23:23
            Myślę że przy tych odległościach
            zakrzywienie ziemi możesz spokojnie
            pominąć.
            Prędkość światła też :-)
          • winoman Re: excellent... almost 29.03.07, 23:25
            Gość portalu: hetman napisał(a):

            > Bardzo dobrze, tylko że te psy biegały po Ziemi,
            > a to jest planeta, czyli kula, a nie płaszczyzna, hi hi.

            Dodaj jeszcze efekt płynący ze skończoności prędkości światła (pies nie biegnie
            w kierunku innego psa, a w kierunku, skąd nadlatuje jego opóźniony obraz) :-))

            No a znalezienie na powierzchni ziemi odpowiednio płaskiej łąki nie jest chyba
            takie trudne ...

            Pozdrawiam!
            • Gość: hetman torusik albo mobius, to by dopiero było... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.07, 23:40
              To może chociaż na torusiku... takim malutkim.

              Kiedyś planowałem obliczyć grawitację torusa
              (większego, wielgachnego - czarna dziurawa dziura!).

              Chciałem zobaczyć jak będzie drgać masa na jego osi...
              sama niesamowitość,
              może ktoś ciachnie taki torusik?
              • Gość: t0g Re: We don't do toruses. Sorry! IP: 12.45.62.* 30.03.07, 00:06
              • winoman Re: torusik albo mobius, to by dopiero było... 30.03.07, 00:26
                Gość portalu: hetman napisał(a):

                > To może chociaż na torusiku... takim malutkim.

                Problem psów biegających na powierzchni torusa? Przypuszczam, że nie da się
                rozwiązać analitycznie, a co gorsza, rozwiązanie może nie istnieć. Już trzy psy
                biegające po powierzchni o zmiennej krzywiźnie, nawet jeśli w chwili początkowej
                znajdują się w równych od siebie odległościach, chwilę później stracą tę
                własność i mogą się nie spotkać w jednym punkcie. Trzy psy na "małym obwodzie"
                będą się gonić w nieskończoność (tak jak trzy psy na równiku sfery).

                >
                > Kiedyś planowałem obliczyć grawitację torusa
                > (większego, wielgachnego - czarna dziurawa dziura!).

                Cuchnie mi to całką eliptyczną, ale jako były matematyk jestem jeszcze bardziej
                leniwy niż dawniej, więc nie będę sprawdzał, skąd to śmierdzi.

                > Chciałem zobaczyć jak będzie drgać masa na jego osi...
                > sama niesamowitość,
                > może ktoś ciachnie taki torusik?

                No tak, orbity satelitów krążących (czy to dobre słowo?) wokół toroidalnej
                planety mogą być wielce osobliwe. Życie na takiej planecie zresztą też :-)

                Pozdrawiam!
                • Gość: hetman czarny torus, ten to dopiero jest... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.03.07, 16:40
                  > No tak, orbity satelitów krążących (czy to dobre słowo?) wokół toroidalnej
                  > planety mogą być wielce osobliwe. Życie na takiej planecie zresztą też :-)

                  Planety mogą orbitować zwyczajnie - z daleka każda bryła to punkt.

                  Pewnie masywne gwiazdy (te w centrum galaktyki) to takie masywne torusy.
                  Osobliwość może sobie wtedy spokojnie egzystować w pustym środku.
                  Musi to oczywiście odpowiednio wirować... trzeba by obliczyć jak szybko.

                  Pole magnetyczne i elektryczne ma tu istotne znaczenie.
                  Pulsar - masa spada do centrum (tej niedoszłej osobliwości)
                  i anihiluje, tak to pewnie wygląda!
                  • adam228 Re: czarny torus, ten to dopiero jest... 31.03.07, 00:51
                    Obwód trójkąta równobocznego zmniejsza się z prędkością 3x6m/s czyli 18m/s a
                    obwód wynosi 3x60m czyli 180m.
                    Więc czas spotkania to 10sek.
                    • winoman Re: czarny torus, ten to dopiero jest... 31.03.07, 01:29
                      adam228 napisał:

                      > Obwód trójkąta równobocznego zmniejsza się z prędkością 3x6m/s czyli 18m/s a
                      > obwód wynosi 3x60m czyli 180m.
                      > Więc czas spotkania to 10sek.

                      Gdybyś przeczytał co wcześniej napisano, wiedziałbyś od razu, gdzie zrobiłeś
                      błąd (ja go zresztą też w pierwszej chwili zrobiłem). Prędkość zmiany obwodu
                      jest większa niż napisałeś, gdyż nie tylko pies pierwszy biegnie w kierunku
                      drugiego, ale i drugi, biegnąc w stronę trzeciego, jednocześnie biegnie "trochę"
                      w kierunku pierwszego. To "trochę" ma prędkość 3 m/s. I tak dalej.

                      Pozdrawiam!

                      • kasia_na_102 Re: czarny torus, ten to dopiero jest... 31.03.07, 10:46
                        Dzięki za tyle możliwych rozwiązań. Rzeczywiście niektóre dałoby się na palcach
                        zrobić w 5 minut, ale... to był test i możliwe odpowiedzi to 15s, 18s, 21,2 (nie
                        pamiętam ile było po przecinku) i jeszcze coś więcej... Być może źle pamiętam
                        prędkość, z jaką psiaki biegły, ale chyba przy większej prędkości czas byłby
                        jeszcze krótszy? No i teraz nie wiem, czy ten test był źle ułożony, czy o co
                        chodzi...

                        PS. Może niech się torusy ścigają po pulsarze ;)
              • Gość: p_n_t Re: torusik ... IP: *.rtk.net.pl 31.03.07, 12:54
                Gość portalu: hetman napisał(a):
                ...
                > Kiedyś planowałem obliczyć grawitację torusa
                > (większego, wielgachnego - czarna dziurawa dziura!).
                ...

                "Czarna dziurawa dziura"
                Fajna i trafna nazwa, pyta się
                czy może wykorzystać jako tutuł nowego wątku :)
                • adam228 Re: torusik ... 31.03.07, 21:24
                  Winoman masz rację 6+3=9m/s
                  a czas to 60/9=6 i 2/3 sek.

                  Zajrzyj tu zagadki.net/forum/index.php
                  • picard2 Re:Wszyscy 31.03.07, 21:37
                    adam228 napisał:

                    > Winoman masz rację 6+3=9m/s
                    > a czas to 60/9=6 i 2/3 sek.
                    >
                    > Zajrzyj tu zagadki.net/forum/index.php
                    Troche mnie to dziwi ze po podaniu wynikow elementarnych obliczen metoda
                    skonczonych elementow duzo forumowiczow ciagle odkrywa Ameryke.Metody cyfrowe
                    sa malo eleganckie ale dosc dokladne.
                    • winoman Re:Wszyscy 31.03.07, 22:31
                      > Troche mnie to dziwi ze po podaniu wynikow elementarnych obliczen metoda
                      > skonczonych elementow duzo forumowiczow ciagle odkrywa Ameryke.Metody cyfrowe
                      > sa malo eleganckie ale dosc dokladne.

                      Mnie to nie dziwi, wręcz przeciwnie, cieszy. W końcu wykorzystanie programu
                      komputerowego do przeprowadzenia obliczeń da, owszem, wynik (przyznasz jednak
                      sam, że tylko przybliżony), jednak w niczym nie pomoże w zrozumieniu istoty
                      problemu. Sprowadzenie zadania do prostych zasad jest tu dużo lepsze, nie tylko
                      dlatego, że daje wynik dokładny, w dodatku bez skomplikowanych obliczeń, ale też
                      dlatego, że wtedy rzeczywiście rośnie nasza wiedza i zdolność rozumienia. W
                      naszym przypadku jednakowo rozwiązuje się problem trójkąta jak i dowolnego
                      wielokąta, do tego raczej zapamiętam to zadanie i jeg rozwiązanie, więc
                      rzeczywiście dziś rozumiem więcej.

                      Pamiętam też zdanie, które przeczytałem kiedyś u Feynmana. Brzmiało jakoś tak:
                      "zaczynam obliczenia dopiero wtedy, gdy wiem, jaki wyjdzie wynik". To jedna z
                      najmądrzejszych wypowiedzi na temat pracy fizyka, jakie znam. Owszem, Feynman
                      był geniuszem, a ja nie jestem fizykiem, ale w jakimś sensie i mnie to zdanie
                      dotyczy.

                      Przy okazji: lubię mieć więcej niż jedno rozwiązanie zadania, bo z jednej strony
                      lepiej rozumiem problem, z drugiej zaś mam pewność, że rozwiązanie jest dobre.

                      Pozdrawiam!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka