Dodaj do ulubionych

Czy USA grozi deflation?

IP: *.client.attbi.com 18.05.03, 08:52
Kiedy dolar byl silny w USA bylo fajnie, kiedy spada na ryj jest podobno
jeszcze lepiej. Zastanawiam sie czy w USA moze byc wogole zle ? Guru
Amerykanskiej gospodarki MR. Greenspan naucza, ze dopoki siedzi sie w
balonie nie mozna miec pojecia, ze jest sie w balonie. Dlatego pytam ludzi
spoza balona ( ewantualnego), czy USA jest w balonie? i czy defation
znaczy ...pufffffff (gwaltowne obnizenie cisnienia)
Jesli ceny i zarobki spadna w USA wtedy zostanie obalony mit Ameryki i EU
stanie sie nowym liderem swiata? Skoro wszyscy sie kurcza ( USA, Japonia) a
EU sie rozszerza to czy Polska znowu ( poprzednio w wojnie w Iraku) nie
stanie po stronie zwyciezcow ?
Obserwuj wątek
    • bonobo44 Re: Czy USA grozi deflation? 18.05.03, 18:24
      Oj grozi, grozi ale ... inflacja i to hiper... i nie trzeba byc ani ekonomista
      ani finansita, zeby zdac sobie z tego sprawe.
      Jesli teraz Euro przejmie role waluty swiatowej, wszystkie zasoby swiatowe USD
      splyna gwaltownie do Banku Federalnego, a ten bedzie mial 3 wyjscia:
      - dewaluowac dolara w nieskonczonosc w stosunku do euro, az zakonczy sie
      to 'boomem' na wzor Argentyny
      - niszczyc cala te mase zielonego papieru w miare jej splywania do USA
      (ale to chyba jest niewykonalne, bo przed zniszczeniem tej masy trzeba by
      najpierw w jakis sposob stac sie jej wlascicielem; walut obcych wystarczy tylko
      w pierwszym okresie, a pozniej przeciez Rzad Federalny nie bedzie ich mogl
      dodrukowac; wszyscy, ktorzy zostana z pokladami kapusty w reku beda mogli nia
      niebawem palic w kominkach)
      - przejsc na Euro wypierajac sie zawczasu calego tego morza zielonych w kraju i
      za granica 8)

      W takiej sytuacji to Europa znajdzie sie teraz w komfortowej sytuacji, gdy to
      euro a nie dolar zacznie stopniowo byc papierem bez pokrycia, a taka np.
      arabska ropa, japonska i amerykanska elektronika i samochody zaczna tu splywac
      jedynie po kosztach druku tego nowego papieru swiatowego.

      Niestety w tej sytuacji "wielka wygrana" w wojnie z Irakiem moze okazac sie dla
      Polski zgubna. O ile bowiem nie widze zadnych przeszkod w zalegalizowaniu
      naszej checi wejscia do UE (jesli nie w referendum, to w glosowaniu sejmowym),
      o tyle ratyfikacja tej naszej checi przez wszystkie pozostale zbiorowosci
      Europy oddalila sie - wraz ze zdobyciem kolonii w Iraku - od nas bardziej niz
      polskie kolonie na Ksiezycu (nad ktorymi ponoc piecze w imieniu Millera
      sprawuje Twardowski), czego chwilowo nasi strusi politycy wola po prostu nie
      dostrzegac.


      • Gość: ksiegowy Re: Czy USA grozi deflation? IP: 168.143.123.* 19.05.03, 04:03

        Ale ci sie gosciu chrzani,chyba dosc popiles,
        albo masz zbyt pomarszczony mozg?
        Palisc to bedziesz chyba ty te twoje euro,
        i nie chrzan ze wojna z irakiem byla czyms zlem
        dla Polski,widze ze sie dobrze orientujesz w sytuacji
        miedzynarodowej tylko brak ci rozumku troche,
        zobaczysz niedlugo (jak juz zreszta zaczynasz moze
        widziec,amoze jescze nie)ze wszyscy zaczynaja lizac
        dupe ameryce.
        i tu sie zgina twoj zarany dziob pingwina,wiesz tyle
        o gospoadarce miezynarodowej a szczegolnie usa co
        kot nasikal a pis naplakal,a zatem siedz cicho a nie
        pieprz od rzeczy skoro nie wiesz co jest grane i po co?

        no bo to ze jestes noboto nie znaczy ze cos kapujesz,
        troche musisz jescze poczekac zanim sie okaze ze jestes
        no bo idiota.


        • bonobo44 Re: Czy USA grozi deflation? 19.05.03, 10:13
          Ty zafajdany dupolizie bushmenowski... Co cie tak boli - wlazenie w d...
          buszmena?
          Moze tak troche argumentow a nie byczego posapywania z kUlkiem w nozdrzach i
          kolkiem zamiast lba?

          Co moze ci sie nie podoba, ze nazywam to, co wam tam grozi inflacja, a nie
          deflacja? Nawet jesli bedziecie palili te zielone, to i tak nie macie szans na
          deflacje? Jak zle pojdzie (a nie tylko rozowe scenariusze sie sprawdzaja),
          podaz kapuchy swiatowej na waszym rynku niczym nie bedzie sie roznic od emisji
          waszych papierow na tym rynku nawet, gdybyscie wszystkie drukarnie przestawili
          na ich produkcje? Wiec czego ryja drzesz, jakby cie ze skory obdzierali? Za
          duzo zielonych masz w banku? Przerzuc sie na euro, poki czas, glabie!
          • Gość: ksiegowy Re: Czy USA grozi deflation? IP: *.gen.twtelecom.net 20.05.03, 05:22
            bonobo44 napisał:

            > Ty zafajdany dupolizie bushmenowski... Co cie tak
            boli - wlazenie w d...
            > buszmena?
            > Moze tak troche argumentow a nie byczego posapywania z
            kUlkiem w nozdrzach i
            > kolkiem zamiast lba?
            >
            > Co moze ci sie nie podoba, ze nazywam to, co wam tam
            grozi inflacja, a nie
            > deflacja? Nawet jesli bedziecie palili te zielone, to
            i tak nie macie szans na
            > deflacje? Jak zle pojdzie (a nie tylko rozowe
            scenariusze sie sprawdzaja),
            > podaz kapuchy swiatowej na waszym rynku niczym nie
            bedzie sie roznic od emisji
            > waszych papierow na tym rynku nawet, gdybyscie
            wszystkie drukarnie przestawili
            > na ich produkcje? Wiec czego ryja drzesz, jakby cie ze
            skory obdzierali? Za
            > duzo zielonych masz w banku? Przerzuc sie na euro,
            poki czas, glabie!

            Ty gnojku zawszony;widze ze udzielasz sie od pewnego
            czasu rowniez na tym forum,ale ono jest dla gosci
            z fasonem a nie jakis tam obrzepalow ja ty,obesrancu.
            myslisz ze jak tu piszez te swoje duperele to juz
            jestes kims,kto ci odpowiedzial na to co piszesz,
            oprocz jakis tam idiotow co nie maja pojecia o nauce.
            wez wie swoj kuper w grsc i przestan opowiadac duperele
            ktore napewno sa dla ciebie wazne,ale wiesz tyle o
            gospodarce swiatowej co ja o twojej dupie obesranej.
            nie martw sie,i tak kazdy tu wie ze pochidz ze wsi
            i udajesz wazniaka,ale to co mowisz to poprostu kpiny,
            utrzyl sobie zatem dupe i przestan tu przychodzic
            bo masz tyle do powiedzenia co jak juz powiedzialem
            kot nasikal a pies naplakal
            a zatem wynocha stad gnojku obesrany

            • bonobo44 Re: Czy USA grozi deflation? 20.05.03, 13:27
              FY
              • bonobo44 do ksiegowego 21.05.03, 11:08
                ktory poza inwektywami najwyrazniej nic nie ma do powiedzenia:
                FY again today
            • bonobo44 Re: Czy USA grozi deflation? 21.05.03, 16:35
              Sprobujmy na spokojnie zastanawic sie, dlaczego zostalem tak bezpardonowo
              zaatakowany przez osobe, ktorej wydaje sie, ze gdy podpisze
              sie 'ksiegowy', to wszyscy padna jej do nog chlonac...
              no wlasnie... co? Nic - 0 argumentow !

              (Pominmy to, ze nie jest to zapewne zaden ksiegowy, a pit-y pomaga
              mu zapewne wypelniac zona. Jesli nawet jest nim, to tym najgorszego sortu,
              ktory przynosi jedynie wstyd spolecznosci ksiegowych,
              nie potrafilby tez zapewne samodzielnie zsumowac prostej kolumny cyfr
              i zapewne cudem tylko opasnowal obsluge arkusza kalkulacyjnego.)

              Zatem, dlaczego? Ano - w mojej opinii - dlatego, ze pozwolilem sobie
              wyglosic pare zdan ktore dalece wykraczaja poza tzw. 'polityczna poprawnosc',
              ktora cechuja sie wszystkie wypowiedzi osob slepo zapatrzonych w wiodaca
              pozycje Imperium (ktore jako wiodace MUSI byc - z definicji - 'correct'),
              zwlaszcza tych w nieco uwspolczesnionym pro-bushystowskim wydaniu.
              (Jest to ta sama polityczna poprawnosc, naruszenia ktorej dopuscil sie Hannibal
              robiac sobie jaja z Imperium Rzymskiego, za co zostal dotkliwie ukarany.
              W stosunku do tego nowego Imperium role Kartaginy nalezy zapewne przypisac
              Japonii.)
              Stanowia oni wszedzie (poza samymi Stanami) niewielki margines nie
              przekraczajacy na ogol 1/4 populacji - sa jednak nieproporcjonalnie glosni i
              chamscy.
              To w zupelnosci wystarcza, zeby zdominowac myslaca swoje reszte.
              Zatem, poniewaz inni nie maja ochoty narazac sie na slowne wycieczki
              tego typu glabow i nieukow i nie zabieraja tu glosu (co zupelnie zrozumiale,
              zwazywszy na poziom adwersarzy z bozej laski - patrz powyzsze
              posty 'ksiegowego'), sprobuje nadal sam bronic swojej tezy.

              Wszystkim, ktorzy podzielaja zdanie 'ksiegowego', polecam nie sztywne
              opracowania finansowe (ktore wraz ze wszystkimi swoimi modelami funkcjonuja
              zwykle nad pojeciowa proznia), ale raczej przegladowe opracowania historyczne,
              takie jak np:
              [dr Wojciech Morawski - "Zarys powszechnej historii pieniadza i bankowosci"
              Wyd. TRIO, 2002]
              wysylkowa.pl/ks239284.html
              Wszystko o czym mowilem znajdziecie tam panstwo podane w przystepny sposob.
              Brakuje oczywiscie tez, ktore postawilem, bo ksiazke napisal historyk, a nie
              futurolog. Nie znaczy to jednak, ze tezy te sa 'bzdurne' czy nieracjonalne.
              Oparte sa bowiem na pewnychi stotnych zaszlosciach historycznych.

              Glowne tezy sprowadzaja sie do stwierdzenia, ze:
              - Po pierwsze: USD pozostanie waluta swiatowa, dopoki USA pozostana jedynym
              mocarstwem, a dokladniej najsilniejszym makroregionem ekonomicznym.
              - Po drugie: UE to alternatywa, ktora w niezbyt odleglej przeszlosci
              wyprostuje sciezki tego Imperium.
              - Po trzecie: UE w odroznieniu od USA dazyc bedzie do wzmocnienie roli ONZ,
              upatrujac w niej alternatywnego regulatora konfliktow swiatowych
              w opozycji do przebrzmiewajacej militarystycznej wizji swiata w wydaniu
              amerykanskim.

              Ot i wszystko - bushmeni i ich fanatyczni zwolennicy walcza jak lwy i nie
              cofna sie doslownie przed niczym (czego dowiodla wojna iracka), zeby jak
              najdluzej utrzymac status Imperium. Dla nich jego koniec bedzie zapewne
              oznaczal prawdziwy koniec swiata.
              Dla nas Europejczykow oznaczal on bedzie jednak dopiero poczatek nowozytnych
              dziejow ludzkosci opartych na mozliwie gleboko humanitarnych przeslankach, na
              miare takiego nowego poczatku.

    • bonobo44 Re: Czy USA grozi deflation? 21.05.03, 12:57
      Kilka prostych faktow:
      1) lipiec 1944 - konferencja 44 panstw NZ w Bretton Woods stworzyla
      miedzynarodowy system finansowy: USA - miedzynarodowy bankier, USD wymienialny
      na zloto po kursie 35USD za uncje (jedyna miedzynarodowa waluta swiatowa)
      2) sierpien 1971 - Richard Nixon zawiesil wymienialnosc dolara na zloto -
      oglaszajac Nowa Polityke Gospodarcza
      3) czasy Cartera i Reagana
      - czasy dlugow zarowno federalnych i stanowych jak i korporacji
      - rozwoj miedzynarodowych rynkow kapitalowych
      4) bron + inne produkty + budownictwo za rope - zyski panstw naftowych lokowane
      w papierach wartosciowych w USA


      Krotka interpretacja:
      Ad.1. USD wprowadzono jako pieniadz swiatowy z pokryciem w zlocie
      Ad.2. Zalegalizowano faktyczny brak takiego pokrycia - zatem od tej pory jest
      to juz lega artis pieniadz fikcyjny.
      Zaczely na tym korzystac i inne kraje, ktorych walory znalazly sie w koszyku
      poszukiwanych walut.
      Ad.3. USA mogly obsluzyc kazdy dlug wewnetrzny i kredyt zewnetrzny po prostu
      drukujac nowy papier bez pokrycia (przy rosnacym popycie swiata na ten walor).
      Dzieki temu kurs dolara spadal niebo wolniej niz wskazywalaby na to jego
      produkcja.
      'Pomoc' i pozyczki szly praktycznie w calosci na konsumpcje, a zwlaszcza bron,
      co napedzalo przemysl zbrojeniowy i napedza do dzisiaj - w samej RD Kongo
      umiera 500.000 dzieci rocznie z glodu i chorob, ale kraj ten importuje bron za
      sume 800$ na kazde z tych umierajacych dzieci per capita:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=5687696&a=5741877
      Ad.4. Przyklad petrodolarow - pusty papier za rope. Wracal na rynek USA
      czesciowo jako zaplata za bron, budownictwo i art.konsumpc. Reszta wracala jako
      lokaty finansowe. W gospodarke swiata wpompowano tyle papierowych USD, ile
      sobie zyczyla - nikt nie pytal o pokrycie.
      Obecnie nadchodza czasy euro, ktore zapewne w dluzszej perspektywie wyprze
      dolara z rynku, ale to juz bedzie zmartwienie li tylko finansiery amerykanskiej.
      Europejczycy latwo moga zrownowazyc 'niekorzystna' wymiane, emitujac odpowienia
      ilosc pustego pieniadza.
      Teraz jednak jeszcze najwyrazniej sie to nie oplaca. Musi nastapic nieco wyzszy
      ciag w strone tej waluty. Na poziomie 2:1 bedzie mozna juz mowic o pelnym
      sukcesie i dodrukowac na poczatek drugie tyle euro. To oczywisty czysty zysk
      dla finansistow lokujacych juz dzis w Euro, ale glownie dla Europy, ktora nie
      rozda oczywiscie tych papierow za darmo, a na wzor amerykanski - w postaci
      kredytow, innej 'pomocy' i zakupow surowcowych oraz technologicznych - te
      ostatnie glownie z Japonii i USA, o ile te ostanie beda w stanie w tej
      perspektywie czasowej jeszcze cokolwiek zaoferowac.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka