darr.darek
10.05.07, 14:45
Przecież taka opcja wydaje się najbardziej sensowna w dobie drożejącej ropy.
A jednak ciągle w mediach promowane są poglądy politycznych matołków, nie
mających z nauką nic wspólnego, którzy upracie plotą o przyszłości różnych
idiotycznych "napędów".
brednia nr 1. - napędzanie wodorem z elektrolizy, gdzie sumaryczna strata
energetyczna pozwala na końcu okreslić sprawnośc przetwarzania na poziomie od
kilku do kilkunastu procent;
brednia nr 2. - napędzanie wodorem z metanu - szkoda komentować idiotyzmu
psucia lepszego na gorsze i bardziej energetycznego na mniej energetyczne;
brednia nr 3. - napędzanie spirytusem z płodów rolnych i olejem jadalnym,
przy czym nikt nie zająknie się, że to jest conajmniej 2 razy droższe i w
ślad za wzrostem ceny takiego paliwa będą "konkurencyjnie", kilkakrotnie
rosły ceny żywności, bo jednak żywność dla miliardów ludzi jest ważniejsza
niż możliwość wyprodukowania MAŁEGO UŁAMKA zużywanych paliw (w USA, gdyby
przestano całowicie produkować jedzenie - mogliby wyprodukować ze swojego
areału 1/10 zużywanych paliw).
brednia nr 4. - napędzanie benzyną z "uwodornianego" węgla, gdzie strata
energetyczna przetwarzania węgla na benzynę może być nawet kilkakrotnie
wyższa niż uzyskane paliwo, gdzie emisja CO2 przy samym przetwarzaniu jest
nawet parę razy wyższa niż z uzyskanego paliwa, gdzie bez państwowej
dopłaty ... nikomu się to "nie opyla".
Wracając do granultau węgla lub lepiej - koksowego (spaliny w postaci
czystego CO2 i odrobiny popiołu), jako paliwa dla samochodów.
Cena 1 GJ energii cieplnej z ropy kosztuje ok. 24 PLN (wg cen światowych
giełdowych).
Cena 1 GJ energii cieplnej z węgla kosztuje ok. 5,50 PLN (wg cen światowych
giełdowych).
Czyli węgiel jest energetycznie ponad 4-krotnie tańszy. Kto nie chciałby
płacić 4 razy mniej za paliwo ? Nawet przyjmując, że zapędy rządowych
rozpieprzaczy podatków (akcyza) się niewiele zmniejszą, to i tak można byłoby
mówić o 2-3-krotnym spadku ceny detalicznej "nowego" paliwa, a i popyt na
paliwo ograniczyłby się wyłącznie do naszych koplań zamiast importu ropy, a i
perspektywy skończenia się paliwa odsunęłyby się w czasie niepomiernie.
Przypominam, że niemożliwe do wydobycia tradycyjną technologią polskie
pokłady węgla do 3 km w głąb, szacowane były na 1000 lat wg poziomu
gierkowskiego wydobycia i na ... 3000 lat wg poziomu dzisiejszego wydobycia.
Pozostałby problem silnika na granulat (lub pył) węglowy lub koksowy (spaliny
z węgla zawierają zanieczyszczenia, z koksu to niemal czyste CO2).
1. Z tradycyjnego silnika tłokowego do wykorzystania byłby tylko diesel na
mieszaninę pyłu koksowego i oleju napędowego. Taki sobie pomysł. Wymagałby
solidniejszej, całkowicie zminionej pompy wtryskowej i wtryskiwaczy. A poza
tym, nadal trochę ON potrzebne.
2. Silnik turbinowy, przy odpowiedniej konstrukcji mógłby zapewnić warunki do
stabilnego spalania granulatu węglowego. Dodatkowy układ hybrydowy
(elektryczny, pneumatyczny) dawałby możliwość magazynowania/oddawania energii
z bardziej płaskiej charakterystyki zmian mocy silnika turbinowego.
Pytanie: jakie rozmiary miałby taki silnik turbinowy np. dla mocy 100 KM ?
3. Silnik parowy turbinowy(albo i nie turbinowy). Dodatkowy układ hybrydowy
pneumatyczny zawarty jest w samej komorze pary pod ciśnieniem.
Pytanie: jakie są dopracowane konstrukcje takiego kompaktowego silnika
parowego i jakie rozmiary miałby taki silnik turbinowy np. dla mocy 100 KM ?
Dwie ostatnie opcje silnika z pytaniami dodatkowymi, ale traktowanie silnika
spaliowego tłokowego na benzynę lub ON jako szczytu rozwoju technologicznego
jest dla mnie naigrywaniem się z kondycji umyłowej ludzkości. Tak właśnie
traktuję zafiksowanie myśli politykierów i pseudo-naukowców, którzy w
napędzie przyszłości nie potrafią wyjść poza schemat: "jakieś tam paliwo
płynne lub gazowe dla silnika tłokowego i ... niemal nic poza tym".
P.S. Oczywiście osobnym tematem jest silnik elektryczny z akumulatorami (i
sieć stacji z szybką wymianą akumulatorów). Każdy jednak powienien wiedzieć,
że przejście na ten model musiałoby się wiązać nawet z kilkukrotnym
podniesieniem mocy elektrowni (aktualnie mało realne, prawda ?) i spadkiem
ceny energii elektrycznej. Może stanie się tak po opanowaniu fuzji
termojądrowej, a może fuzja termojądrowa nigdy nie będzie opanowana do
wykorzystania praktycznego. Temat zupełnie odrębny i nie do wykorzystania na
dziś.