Gość: abba15 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.07, 02:58 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
tetlian Prawdopodobna struktura Wszechświata 10.07.07, 06:59 Możliwe, że wszechświat istnieje w nieskończonym cyklu Wielkich Wybuchów (WW) i Wielkich Zapaści (WZ). Po WW wszechświat rozszerza się, aż w pewnym momencie zaczyna się kurczyć, zapada się, po czym ponownie wybucha. Oczywiście czas między WW, a WZ jest niewyobrażalnie ogromny (ostatni WW miał miejsce około 13-14 miliardów lat temu, a nikt nie wie kiedy nastąpi WZ). Teraz przyspieszmy czas w taki sposób, aby odstęp między WW i WZ wynosił ułamek sekundy i pomniejszmy wszechświat do rozmiarów najmniejszej znanej nam cząstki elementarnej. Przy takim przyspieszeniu żaden naukowiec badający ją nie byłby wstanie stwierdzić, że ta cząstka to jakiś wszechświat, w którym żyją inne istoty. Ta cząstka wyglądałaby jak światełko błyskające tysiące razy na sekundę lub sprawiałaby wrażenie całkowicie jednolitej. Podobnie my byśmy nie mogli udowodnić, że nasz wszechświat jest cząstką elementarną większego wszechświata. Zbyt duża przepaść czasowa i odległościowa. Dlatego jeśli wszechświat jest faktycznie skonstruowany na zasadzie nieskończonego "cyklu" wszechświatów w wszechświatach, to nikt tego nigdy nie zdoła zaobserwować ani udowodnić. Osobiście uważam, że całkiem prawdopodobne jest, że wszechświat właśnie tak wygląda. Dziwne mi się wydaje, żeby w pewnym momencie pojawiła się jakaś niepodzielna ostateczna cząstka elementarna. Odpowiedz Link Zgłoś
centrolew Prawda wyzwala... 10.07.07, 11:03 Religia i cała koncepcja Boga Wszechmogącego powoli i systematycznie przegrywa wraz z rozwojem nauki. Pierwszy cios zadał Kopernik, drugi Darwin... Jeszcze kilka wiekopomnych odkryć i ludzie będą spoglądać na współczesną religię tak, jak dziś patrzy się na bogów Olimpu. Musi to jednak trochę potrwać... Systematyczna indoktrynacja przez 2000 lat nie może być przezwyciężona w ciągu zaledwie kilku pokoleń... Szczęście mają tylko ci nieliczni, którzy się z tego wyzwolili... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marcin Re: Prawda wyzwala... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.07, 11:11 brawa dla tego Pana!!! Odpowiedz Link Zgłoś
soul.brother No nie zupełnie... :) 10.07.07, 11:27 Religia w obecnej formie to bajka dla tych którzy boją się śmierci. Lecz żadna nawet najbardziej śmiała teoria nie wyjaśni np. skąd wzięła się materia. Kto jest stwórcą wszechświata? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pewex Re: No nie zupełnie... :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.07, 12:01 dobrze mówisz Bracie :) abstrahując od Jahwe, Allaha czy Zeusa, pozostaje ta tajemnica co było przedtem, a jeżeli jest to wieczność to jest to coś czego nie uda nam się nigdy ogarnąć umysłem i to możemy nazwać Bogiem, niezależnie od całej religijnej otoczki z tym związanej Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: abhaod Re: No nie zupełnie... :) IP: *.adsl.alicedsl.de 10.07.07, 12:44 jeden z moich znajomych milionerow twierdzi, ze religia, to dziecieca choroba, i ze jest nieszczesliwy...nie potrafi okreslic jakiego rodzaju jest to nieszczescie ;( Odpowiedz Link Zgłoś
dzikowy Re: No nie zupełnie... :) 10.07.07, 16:35 Zauważcie, że wszyscy krytycy religii, w tym przede wszystkim "dowodów na istnienie Boga" (lub skonfliktowani z instytucjami kościelnymi) byli osobami głęboko wierzącymi. Galileusz i Kopernik w astronomii, ale też Newton, Pascal, z filozofów m. in. Ockham, Kant czy Kierkegaard. Po prostu żaden z powyższych nie potrzebował dowodów do wiary, bo wiara potwierdzona staje się wiedzą i już nie ma miejsca na wiarę właśnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bird i'th'and Wszechswiat jest fraktalem IP: *.cable.ubr09.live.blueyonder.co.uk 10.07.07, 17:15 ...so help me God.. ludzie otworzcie oczy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: am wszechświat stworzył Tichy IP: *.aster.pl 10.07.07, 18:24 Ion Tichy. cofnął cząstkę w czasie, ta znalazłszy się w początku czasów wybuchła. i tak Tichy został stwórcą ;) Odpowiedz Link Zgłoś
krasnov Hm, nienowa koncepcja, od dziesiątek lat funkcjo- 10.07.07, 22:03 -nuje w literaturze s-f. ;) Choćby w powieści "paroksyzm numer minus jeden" z lat '80 (a może nawet '70? nie pamiętam…), czy jako jedna z koncepcji w Lemowym "Głosie Pana". Odpowiedz Link Zgłoś
plaszcz Zabawne jak daleko zacofany umysłowo jest naszRząd 11.07.07, 00:41 z horyzontem umysłowym ujadającego na łańcuchu psa na własnym podworku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kaper ... a ludzi - galaktyczne łobuzy Pann i Bogh. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.07.07, 21:53 Za nasmarkanie i nakichanie muszą teraz płacić kosmiczne alimenty. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czosnek E!!! Filozofy!!! IP: 217.96.15.* 10.07.07, 13:19 Tak się zapędziliście w swojej pysze i przeświadczeniu wyższości nad tymi wierzącymi, że w ogóle nie pojmujecie sensu wiary w jakiegokolwiek boga i dlaczego ludzie to czynią. Co innego to ślepa wiara w mity zapisane w biblii, a czym innym jest poszukiwanie odpowiedzi na fundamentalne pytania determinujące sens istnienia wszechświata. Czym innym jest poszukiwanie odpowiedzi na pytanie dlaczego wszechświat funkcjonuje w oparciu o... hm, zwykłą matematykę, która opisuje zasady według których wszystko się dzieje. To tak jak z programem komputerowym, który steruje wszystkim, co za jego pośrednictwem się odbywa. Czym innym jest również poszukiwanie odpowiedzi na pytania dotyczące życia. Może dla was to dziwne, ale chodzą po tym padole ludzie, którzy nie potrafią zaakceptować teorii, że życie jest tylko skomplikowaną plątaniną aminokwasów powstałą przez przypadek. Ktoś, kto zainteresuje się tematem głębiej, doceni doskonałą precyzję kodu genetycznego i zrozumie, iż po raz kolejny mamy do czynienia z matematycznym wzorem na życie. Każdy, kto zadaje sobie pytania o początek początków, dochodzi do wniosków, że wszystko co nas otacza jest zdeterminowane przez ściśle określone wielkości, własności i reguły. Najmniejsze odstępstwo od tych zasad stanowi katastrofę dla wszechświata. Najmniejszy odchył w potwierdzonych już teoriach działania mikro i makro świata spowodowałby śmierć kosmosu lub brak możliwości jego narodzin. Dla wielu to wystarczający dowód na istnienie planu. Dowód na byt(?), który określił prawa rządzące wszechświatem i życiem. Nie wszyscy zadowalają się teorią przypadkowego "jest bo tak jest". Jeżeli obalacie wiarę w jakiegokolwiek boga przytaczając Kopernika, czy Galileusza, to jesteście ignorantami nie mającymi pojęcia o fundamentalnych zasadach wiary. W ten sposób możecie ośmieszać kościół katolicki lub fanów radia maryja. A ja tymczasem zakończę swoją wypocinę jednym wnioskiem. Teoria tłumacząca sens istnienia wszechświata Bogiem, przynajmniej ma wytłumaczenie, podaje przyczynę i cel ku któremu wszechświat zmierza. Teoria pulsującego wszechświata ot tak sobie, bez sensu, bez przyczyny i bez skutku nie tłumaczy kompletnie niczego i nie daje żadnej odpowiedzi. P.S. Nie jestem katolikiem fundamentalistą. Nie będę się kłócił na temat, czy bóg istnieje czy nie. Ale wolę widzieć Boga, który w akwarium hoduje sobie wszechświat, niż nie widzieć nic. Bo nic jest bez sensu. Odpowiedz Link Zgłoś
szatanskipomiot Re: E!!! Filozofy!!! 10.07.07, 14:51 Ok, chcesz tlumaczyc sens istnienia wszechswiata Bogiem... a jak wytlumaczysz sens istnienia Boga? Kto Go "wyhodowal w akwarium" ; )? Nie jestem przeswiadczona o wlasnej wyzszosci nad wierzacymi i mysle, ze gdyby wszyscy wierzacy podchodzili do wiary tak jak Ty nie byloby problemu. Niestety dla wiekszosci wiara i religia to jedynie zbior mitow i dogmatow, w ktore wierza bezrefleksyjnie i gotowi sa nawet zabijac w ich imieniu. Ja nie wiem czy Bog istnieje w jakiejkolwiek formie, z braku przekonujacych dowodow przyjmuje, ze nie. Z Twoje wypowiedzi wynika, ze Ty "wolisz" wierzyc w Boga bo to daje "przyczyne i cel ku ktoremu wrzechswiat zmierza". Masz do tego pelne prawo ale to nie znaczy, ze tak jest naprawde. Moglibysmy sie na ten temat klocic ale po co? Kazdy moze wierzyc w co mu sie podoba o ile nie narzuca swoich pogladow innym. Pozdrtawiam : ) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pupazbita Re: E!!! Filozofy!!! IP: 85.134.176.* 10.07.07, 15:17 Fizykom już dawno temu zaczęło brakować wyobraźni. Chcą opisać wszystko za używając ich prymitywnego myślenia. Im bardziej się starają wybadać, wyliczyć, opisać,starają tym bardziej oddalają się od prawdy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Miś Kauczukowy Wszechświat IP: *.dsl.rcsntx.swbell.net 10.07.07, 15:25 Wydaje mi się, że Wszechświat jest jak piłka zrobiona z kauczuku czy z gumy. Gdy go się coraz bardziej rozciąga to siły sprężynek gumowych zaczynają go ściągać, przeciwdziałają rozszerzaniu. Gdy go się ściska to te sprężynki gumowe go zaczynają rozpychać, przeciwdziałają ściskaniu go w punkt. W efekcie Wszechświat pulsuje - tyle, że z częstotliwością dziesiątków miliardów lat. Podobnie do ciężarka powieszonego na gumie lub sprężynie, który oscyluje w górę i w dół. String teories (teorie strun) wynalezione do opisu cząstek elementarnych być może mogą być uogólnione na całą przestrzeń. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: antymarcin Re: E!!! Filozofy!!! IP: 194.176.105.* 10.07.07, 15:58 Nierozumiem jak mozna tak ciekawe i bardzo zlozone teoria nazywac prymitywnym mysleniem.Czy chcialbys zastapic je przypowiesciami z biblii, ktore wydaja ci sie byc moze bardziej "zaawansowane"? Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
elucidator Re: E!!! Filozofy!!! 10.07.07, 17:04 A jaka jest ta prawda? Opowiadanie biblijne? A dlaczego nie wersja n.p. hinduizmu? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czosnek Re: E!!! Filozofy!!! IP: 217.96.15.* 10.07.07, 15:35 Jeżeli zakładamy istnienie boga, to pytanie skąd on się wziął jest bez sensu. Ale w zasadzie zgadzamy się. Widzisz, niemal każdy, kto ma problem do wiary w stwórcę, niezależnie jakiego rodzaju popełnia jeden podstawowy błąd. Otóż neguje istnienie bytów boskich posługując się baaaaaaardzo przyziemnymi argumentami, które nie są przedmiotem zainteresowania wiary. Jeżeli ktoś odrzuca boga, bo jakiś papież w XIII w. uznał że wszystko się kręci wokół Ziemi, a potem to zostało obalone, to jest to dowód tylko i wyłącznie na to, że kościół katolicki jest zwykłą organizacją zajmującą się dymaniem ciemnego ludu. Z bogiem lub bogami nie ma to nic wspólnego. Dla mnie dowodem na istnienie czegoś więcej niż tylko pulsującego bez sensu wszechświata jest życie i istniejące prawa fizyki. Wszakże nic nie dzieje się bez przyczyny pociągającej za sobą skutek. Można by posłużyć się tutaj słowami Hawkinga, "Im bliżej narodzin wszechświata, tym bliżej boga". I bynajmniej nie są to słowa siejące propagandę chrześcijańską tylko mające uświadomić ograniczoność ludzkiego umysłu i procesy przechodzące ludzkie pojęcie w dosłownym znaczeniu. Wiesz kiedy udowodnimy, że boga nie ma? Kiedy sami zdobędziemy przepis na stworzenie wszechświata, takiego jak nasz i go stworzymy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość m Re: E!!! Filozofy!!! IP: *.gemini.net.pl 10.07.07, 19:58 Gość portalu: czosnek napisał(a): > Jeżeli zakładamy istnienie boga, to pytanie skąd on się wziął jest bez sensu. Taak, a to dlaczego? Równie dobrze pierwotną naturą rzeczywistości może być istnienie stałych fizycznych (takich czy innych) które w ten czy inny sposób wygenerowały świat. Bóg wbrew zaklęciom metafizyków nie jest bardziej prosty, ani oczywistszy niż pusty Wszechświat rządzony przez prawa fizyki. Jedynie jest czymś bardziej przypominającym człowieka, dlatego rzeczywistość z Wielkim Umysłem w ydaje się bardziej zrozumiała, bo wydaje się mieć cel. Czemu jednak zakładamy że świat ma mieć cel. Nie widzę przesłanek. Wszakże nic nie dzieje się > bez przyczyny pociągającej za sobą skutek. A skąd to wiadomo, zasada racji dostatecznej to bardzo mocne (i dlatego niepewne)założenie. Odpowiedz Link Zgłoś
oktawianc O nie, 10.07.07, 20:12 Zwyczajnie w tym pojęciu staniemy się bogiem... Ale co znaczy bóg? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: antymarcin Filozofia!!!! IP: 194.176.105.* 10.07.07, 15:55 Moze masz racje, moze nie ale nawet jezeli zalozymy istnienie boga to wciaz nie daje to odpowiedzi na pytanie w jakim celu "istota wszechmogaca", miala by tworzyc wszechswiat? Dla zabawy?eksperymentu? A typowe odpowiedzi klerykow w stylu ze niezbadane sa wyroki boskie i boski plan jest niezmierzony sa poprostu unikaniem odpowiedzi. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czosnek Re: Filozofia!!!! IP: 217.96.15.* 10.07.07, 16:13 No właśnie. Wydaje mi się, że łatwiej znaleść odpowiedź na pytanie po co bóg stworzył wszechświat, niż na pytanie po co ten wszechświat pulsuje, kurczy i rozkurcza w nieskończoność. To, co wygadują księża o niezbadaności wyroków boskich, to zwykła propaganda i paplanina, choć jezeli założymy istnienie boga, to w ich wypowiedziach jest sens. Jeżeli mielibyśmy rozumieć motywy postępowania istot boskich, sami bylibyśmy bogami. Rozpatrując istnienie boga bądź jego brak, nie należy brać pod uwagę kościelnych kazań. To słabo reformowalna doktryna tłamsząca swobodę myśli. Przez nią właśnie ludzie przestają sobie zadawać ważne pytania na temat sensu istnienia. Wydaje Wam się, że wiara w boga jest równoznacza z ględzeniem na temat aborcji, eutanazji i innych bzdur. Ale prawdziwe pytania na temat boga rodzą się wtedy, gdy poznajemy swego rodzaju system operacyjny który obsługuje program o nazwie "Wszechświat". Tym windowsem jest fizyka opisana matematyką. Ktoś lub coś ten system napisał i postawił, następnie rozpakował plik instalacyjny o nazwie Big Bang i się zaczęło. Czy był to bóg, czy istoty wyższego rzędu żyjące w niepojętej dla nas rzeczywistości 11 wymiarowej? Niech każdy odpowie sobie na te pytania sam. Odpowiedz Link Zgłoś
qwer10 Bóg a fizyka 10.07.07, 17:22 Gwoli ścisłości obecna nauka nie potwierdza ani nie zaprzecza istnieniu Boga, lecz daje jedną wskazówkę. U podstaw całej współczesnej fizyki leży zasada nieoznaczaności, zgodnie z którą nie da się ze 100% dokładnością określić czegokolwiek. Wprowadza również przypadkowość zdarzeń odrzucając ostatecznie pogląd o całkowitym determiniźmie wszechświata zastępując go determinizmem kwantowym. Jednakże są duże problemy z interpretacją i zrozumieniem tej przypadkowości. Czy wszechświatem rzeczywiście rządzą kości do gry, czy też pozostało jeszcze coś do odkrycia? A może nie da się tego zrozumieć odwołując się do nauki? Jeśli faktycznie nie da się tego zrozumieć, nasuwa mi się tylko jedna myśl - Bóg. A co do religii to niestety w historii ludzkości była ona głównie narzędziem do kontroli mas. Rodzi się tutaj pytanie - czy to tylko i wyłącznie wymyślony kontroler, w które zagubieni ludzie uwierzyli nie mając innej możliwości, czy jest to coś więcej i faktycznie istnieje Absolut? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bazyliszek Re: Bóg a fizyka IP: *.aster.pl 10.07.07, 17:42 qwer10 napisał: > A może nie da się tego zrozumieć odwołując > się do nauki? Jeśli faktycznie nie da się tego zrozumieć, nasuwa mi się tylko > jedna myśl - Bóg. Może raczej - demiurg? Istota nieporównanie wyższa i bardziej złożona od nas, ale kompletnie obojętna, niemająca nic wspólnego z jakimkolwiek bóstwem wytworzonym przez jakąkolwiek religię. Uczłowieczamy ten absolut, nakładając na tę siłę, która być może powołała wszechświat do istnienia i pulsowania, wyobrażenia i wiarę naszych przodków. Nawet jeśli samy nie wierzymy, czasem dokonujemy tego podświadomie. > Rodzi się tutaj pytanie - czy to tylko i wyłącznie wymyślony > kontroler, w które zagubieni ludzie uwierzyli nie mając innej możliwości, czy > jest to coś więcej i faktycznie istnieje Absolut? Nawet jeśli istnieje - według mnie nie ma nic wspólnego z tym, w co kiedykolwiek wierzyli ludzie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Miś Własny Bóg dla każdego potrzebującego IP: *.dsl.rcsntx.swbell.net 10.07.07, 18:19 Gość portalu: bazyliszek napisał(a): > Nawet jeśli istnieje - według mnie nie ma nic wspólnego z tym, w co > kiedykolwiek wierzyli ludzie. Skąd wiesz, że nie ma? Na świecie żyje z 6 mld ludzi. Znaczna ich część wierzy w jakiegoś Boga lub bogów. Ponieważ nie ma standardu na Boga, nie można do niego podjeść, go obejrzeć, z nim porozmawiać - więc każdy ma wybrażenie różniące się od innych ludzi. Nawet w katolicyżmie gdzie papież ma monopol na niemylność też Bóg Rydzyka jest inny od Boga Jana Pawła II czy teraz Benedykta XVI lub Kaczyńskiego lub jego żony. Więc trzeba być brdzo pewnym siebie aby stwierdzać, że się wie w co te miliardy ludzi wierzą. Odpowiedz Link Zgłoś
oktawianc Re: Własny Bóg dla każdego potrzebującego 10.07.07, 20:19 To jednak zupełnie bez znaczenia, bowiem jeśli tzw Bóg istnieje, to jego natura jest jaka jest(że posłużę się alegorią biblijną;) i by ją odkryć, całe te starania. Przecież tak naprawdę, oprócz lęku przed śmiercią chodzi o odkrycie, że jest jakiś ojciec, który ma nas w opiece... Ale i daje nadzieję na boskość. Zresztą może i tak jest...? Odpowiedz Link Zgłoś
mis22 Bóg Ojciec czy Bóg Matka? 12.07.07, 17:10 oktawianc napisał: > Przecież tak naprawdę, oprócz lęku przed śmiercią chodzi o odkrycie, > że jest jakiś ojciec, który ma nas w opiece... To prawda, że ludzie potrzebują opieki. Gdy rodzice im umrą lub staną się niedołężni to Bóg im zastępuje rodziców. A przynajmniej daje nadzieję, że nad nimi czuwa i w razie potrzeby pomoże. Wiara podtrzymuje ich na duchu. Zawsze byłem przekonany, że Bóg zastępuje mi matkę, a nie ojca. Dziwiłem się dlaczego większość wierzących ludzi jest przekonana o męskiej naturze Boga. Zwykle matki są znacznie bardziej opiekuńcze niż ojcowie. Ale może to dlatego - ludzie widząc brak na codzień opieki ze strony Boga nabrali przekonania, żę on tak jak ojciec na saksach za granicą - pomoże nam jedynie gdy rzeczywiście go do tego przekonamy. Odpowiedz Link Zgłoś
elucidator Re: Filozofia!!!! 10.07.07, 17:11 A moze po prostu z nudow? Jest niby Bog ale nie ma jeszcze swiata, nic sie nie dzieje, nie ma niczego, nic nie istnieje, no wiec Bogowi sie to znudzilo i stworzyl swiat... Odpowiedz Link Zgłoś
oktawianc Re: E!!! Filozofy!!! 10.07.07, 20:09 Problem w tym, że byt nie potrzebuje sensu do istnienia, a Ty najwyraźniej tak... Też chciałbym wierzyć w sens tego wszystkiego, ale czy naprawdę jest on warunkiem istnienia? Rzeczy są jakimi są, bo nie mogą być innymi-tak myślę ja- Jarząbek :D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: arm Re: E!!! Filozofy!!! IP: *.chello.pl 19.11.07, 13:48 Z Twojej wypowiedzi bije jakas agresja.. buddysci juz dawno, bo pare tysiecy lat temu, wiedzieli duzo wiecej, niz wszyscy mysliciele kultury zachodu obecnie.. Wszystko jest jednością. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Darek Re: No nie zupełnie... :) IP: 82.177.17.* 11.07.07, 21:10 Wydaje mi się ta teoria troche nie na miejscu, gdyż stwierdzono że wszechświat rozszerza się i przyspiesza rozszerzanie, wiec wg. mnie nie ma mowy tutaj o jakimkolwiek cyklu WW i WZ. Z kolei jeżeli po niewyobrażalnie długim okresie czasu wszystkie czarne dziury wyparują, czy nie pozostanie wtedy wielka pustka a wszechświat będzie się dalej rozszerzał, prawdopodobnie dzieki ciemnej energii która nie znika tylko pozostaje na stałym poziomie wraz z rozszerzaniem się wszechświata co powoduje przyspieszenie ekspansji. Zastanawiam się czy w tej teorii została uwzględniona ciemna energia, która w końcu odziałuje na wszystkie wieksza skupiska materi jak galaktyki czy gromady galaktyk choć bezpośrednio nie została odkryta. Odpowiedz Link Zgłoś
elucidator Re: No nie zupełnie... :) 10.07.07, 13:20 To nie jest co prawda odpowiedz na twoje pytanie, ale wedlug Einsteina materia i energia to dwie rozne formy tego samego zjawiska (e=mc'2). A na pytanie skad sie to "zjawisko" wzielo odpowiedzi na razie nie ma. Chyba ze spytacie Macka Smirtycha. :) Odpowiedz Link Zgłoś
mark.parker Re: No nie zupełnie... :) 10.07.07, 17:09 soul.brother napisał: > Religia w obecnej formie to bajka dla tych którzy boją się śmierci. Lecz żadna > nawet najbardziej śmiała teoria nie wyjaśni np. skąd wzięła się materia. Kto > jest stwórcą wszechświata? Religia jest dla tych, którzy boją się piekła; wiara - dla tych, którzy przez piekło przeszli. (Nie moje - powtórzone) :)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eurofanatik Re: No nie zupełnie... :) IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 10.07.07, 20:14 soul.brother napisał: > Religia w obecnej formie to bajka dla tych którzy boją się śmierci. Lecz żadna > nawet najbardziej śmiała teoria nie wyjaśni np. skąd wzięła się materia. Kto > jest stwórcą wszechświata? Religia tez tego nie wyjasnia. Odpowiedz Link Zgłoś
aro7 zawsze wiedziałem, że Wybuch nie był początkiem! 10.07.07, 20:12 wybuch, może być tylko końcem, wiem to po incydencie z butlą propan-butanu kiedy to zły los zmusił mnie do przeprowadzki ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wp Re: Prawda wyzwala... IP: 192.193.245.* 10.07.07, 14:27 I tu sie mylisz gościu... Właśnie chodzi o to, że uczeni nie są w stanie udowodnić, co zapoczątkowało powstanie wszechświata. Zawsze musi być jakaś siła sprawcza, która popycha coś w ruch, która nadaje pęd czemuś. Uczeni bardzo chcieliby coś takiego znaleźć ale jak narazie i chyba nigdy tego nie znajdą. Wymyślili sobie teorię wielkiego wybuchu. I dobrze. Nie zaprzeczam jej. Ale co przedtem? Nikt nie wie. Teraz zaś teoria wstecznego ruchu... A co przedtem... Być może kiedyś uczeni dojdą do wniosku takiego, że na początku nie było nic. I nagle jakaś siła której nie potrafią określić popchnęła maszynę rozwoju wszechświata do przodu... I wtedy już nic nie zostanie jak otwarcie przyznać się do tego, że tą siła może być tylko Bóg, co zresztą wielu uczonych już dzisiaj twierdzi, choć wcale nie są religijni... Odpowiedz Link Zgłoś
elucidator Re: Prawda wyzwala... 10.07.07, 14:32 A moze nie Bog a Latajacy Potwor Spaghetti? Rownie dobra teoria... pl.wikipedia.org/wiki/Lataj%C4%85cy_Potw%C3%B3r_Spaghetti Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rysiek Re: Prawda wyzwala... IP: *.znak.com.pl 10.07.07, 15:33 "Zawsze musi być jakaś siła sprawcza, która popycha coś w ruch,...". Jaka zatem siła "popchnęła" Boga??? Ten "argument" już dawno został właśnie w ten sposób obalony. Pozostałe Twoje dywagacje to wyśmiewana nawet przez katolików teoria "Boga zapchajdziury", wypieranego z coraz to nowych obszarów przez kolejne odkrycia naukowe. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jj Re: Prawda wyzwala... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.07, 01:19 brzmi pan panie centrolew jak agitator z KMR młodzieżowego organu TKKŚ (jak pan nie wie co to to polecam googla). pamiętam to ze szkolnych czasów :-) Nauka nie zajmuje się bogiem (no chyba że pan uwaza teologię za naukę), religia ma sie nijak do fizyki. Taka jest prawda. Reszta z tego co pan pisze to dziecinne głupoty. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fatkar Re: Prawda wyzwala... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.07, 02:13 A tak w ogóle to co chesz od bogów z Olimpu ? :] Odpowiedz Link Zgłoś
losiu4 Re: Prawda wyzwala... 11.07.07, 10:43 centrolew napisał: > Religia i cała koncepcja Boga Wszechmogącego powoli i systematycznie przegrywa > wraz z rozwojem nauki. a fige prawda. Im większy rozwój nauki, tym więcej wiary w Boga :) Pozdrawiam Losiu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kosmo Re: Prawdopodobna struktura Wszechświata IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.07, 15:03 Ciekawa teoria :) Też doszedłem do tego, że Wszechświat wcale nie musi być jeden (chociaż z tymi wszechświatami w wszechświatach, to już nie wpadłem). Mówimy - Wszechświat i Wszechświat, ten Wszechświat a Może Wschechświaty są jak galaktyki - każdy oddalony obok siebie o na przykład kilkaset miliardów lat świetlnych. Jeśliby przyjąć że jest nieskończenie wiele wszechświatów, to któryś z nich mógłby być identyczny jak nasz - z tą samą drogą mleczną, z tą samą Ziemią... Taki Wszechświat równoległy... To zbliża nas do idei światów równoległych spotykanych w SF :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja Re: Prawdopodobna struktura Wszechświata IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.07, 23:58 > Ciekawa teoria :) Też doszedłem do tego, że Wszechświat wcale nie musi być > jeden (chociaż z tymi wszechświatami w wszechświatach, to już nie wpadłem). Jak do tego doszedłeś? Po prostu sobie wymyśliłeś? Odpowiedz Link Zgłoś
qwer10 Gazeta odkryła amerykę 10.07.07, 17:07 Teoria o wszechświecie oscylującym krążyła w środowisku naukowym od ponad 40 lat, LQG to po prostu następna kandydatka na teorię wszystkiego przewidująca coś takiego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: assback Czy tylko my? IP: 82.160.42.* 10.07.07, 19:07 a mnie bardziej od pytania jak wygląda wszechświat, co się z nim dzieje i kto go stworzył bardziej zastanawia, czy w owym wszechświecie są jakieś inne planety i stworzenia na kształt naszych ziemskich. Trzy pierwsze pytania są jak na mój gust zbyt szerokie. Za mało o tym wiemy żeby to opisywać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: miłośnik Re: Prawdopodobna struktura Wszechświata IP: *.chello.pl 10.07.07, 20:58 Jakieś 30 lat temu przeczytałem moją pierwszą książkę SF. Od niej zaczął się mój wieloletni romans z tego typu literaturą. Znamienne jest, że autor ww. powieści, pan Ryszard Głowacki opisał dokładnie taką wizję wszechświata. Tytułowy paroksyzm to właśnie cykl od wybuchu do kolapsu. W książce opisane jest spotkanie ludzkości przekonanej, że żyje w pierwszym wszechświecie (paroksysm zerowy) z istotami z wcześniejszego wszechświata (paroksyzm numer minus jeden). Polecam lekturę. Szczególnie, że mimo swego wieku jest, jak widzimy, bardzo aktualna. Odpowiedz Link Zgłoś
kpix Pytanie jest nastepujace: 10.07.07, 08:38 jakie rownania rzadza dynamika tej kwantowej sieci? Czy to sa jakies rownania na tyle ogolne, ze wniosek jest ogolny? I drugie pytanie: jaka jest rola i postac grawitonu w tej teorii? a poza tym, gratuluje przedostania sie do mediow :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pioc Re: Pytanie jest nastepujace: IP: *.agora.pl 10.07.07, 10:57 > I drugie pytanie: jaka jest rola i postac grawitonu w tej teorii? W wikipedii są odnośniki do dwóch prac, które wywodzą gravitony w LQG: en.wikipedia.org/wiki/Loop_quantum_gravity#LQG_and_the_Graviton Odpowiedz Link Zgłoś
kpix Dziekuje :) 10.07.07, 11:16 Zastanawia mnie jeszcze jedna rzecz: podejrzewam jako laik, ze w tej teorii w "momencie super-zgeszczenia", prawa fizyki (no, jakies prawa ciaglosci, np. zachowania energii) sa nadal zachowane. Jesli by tak bylo, to mozna by wyobrazac sobie te materio-energie jako pewien zbiornik o scisle okreslonej liczbie -wlasnie- energii. W tym scenariuszu oczywiscie pojawia sie pytanie: jak to sie stalo, ze zyjemy w zbiorniku o konkretnej wartosci energii i pytania metafizyczne, ktore z tego plyna. Z drugiej strony, czesto pojawiaja sie sygnaly o zalamaniu praw fizyki w okolicy osobliwosci. No, trudno sobie wyobrazic, jak ma funkcjonowac i cos przewidywac model bez zalozonych zasad... pytanie na przyklad, czy nieokreslonosc energii na 10^-30 sekundy przed "tym" i na 10^-30 sekundy po "tym" trzyma sie zasad mechaniki kwantowej, czyli ze dlugofalowo ta energia jest jednak zachowana. Jesli nie, to wczesniejsze "wszechswiaty" mogly miec dowolna sume energii i ich ewolucja moglaby isc zupelnie dowolna droga. Jako laika w tej dziedzinie, taka wizja jest dla mnie fascynujaca. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ZiomisławPaliblant Grawitony to jedno, pozostaje sprawa masy neutrina IP: *.e-wro.net.pl 10.07.07, 21:15 Grawitony to jedno, pozostaje sprawa masy neutrina - od tego może zależeć los Wszechświata. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja Re: Grawitony to jedno, pozostaje sprawa masy neu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.07, 00:01 I tak wiadomo, że odpowiedzią wielkie pytanie o życie, wszechświat i całą resztę jest 42. Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 A niech mi w takim razie taki krytyk religii 10.07.07, 08:52 A niech mi w takim razie taki krytyk religii powie skąd się wziął Wszechświat? Obojętnie czy ten wielkowybuchowy czy ten wcześniejszy, którego jestśmy "odbiciem". Ot tak sobie, sam z siebie, się sprężył i wziął?! Przecież z Nicości nie może nic więcej powstać i tego uczy cała Nauka, więc skąd? Wiem, że istnieją modele teoretyczne, które próbują zastąpić zasadę przyczynowości zasadą samoprzyczynowości ale w żadnym laboratorium jak dotąd nie przeprowadzono doświadczenia obalającego zasadę zachowania materii. Można dokonywać jej transformacji ale nie samoprzyczynowego tworzenia. W ten ostatni sposób nie uzyskano dotąd choćby jednej, najmniejszej cząsteczki. Jeśli ktoś twierdzi inaczej to niech poda źródło naukowe opisujące takie powtarzalne doświadczenie. Pominę dalsze rozważania teoretyczne jakie warunki musiałyby być spełnione aby takie doświadczenie przeprowadzić. Heisenberg to przy tym drobnostka. M.in. musiałoby nie być żadnych pól ani czasoprzestrzeni, żadnych obserwatorów, żadnego Wszechświata(!). Takiego doświadczenia nie ma. Reszta to spekulacje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Catani Re: A niech mi w takim razie taki krytyk religii IP: *.adsl.inetia.pl 10.07.07, 09:17 Problem polega na tym, ze zadna z religii nie czci boga, ktory bylby odpowiedzialny za powstanie wszechswiata i nas jako drobny szczegol tego wszechswiata. Religia jest elementem kontroli ludzi. A czlowiek chetnie sie jej poddaje bo szuka ucieczki od odpowiedzialnosci. Zawsze to lepiej zwalic wszystkie problemy na "kare boska" albo na kolanach blagac o laske zamiast samemu sie wziac za robote. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: In&Out Czym jest ludzkość IP: 195.47.201.* 10.07.07, 09:37 Czytając te posty dochodzę do wniosku że na tym forum są sami super genialni naukowcy znający na wszystko odpowiedz. Niestety mam złą wiadomość, jesteście tak samo tępi jak cała ludzkość w aktualnym czasie. Przecież ludzkość jest perfekcyjna i genialna i na wszystko zna odpowiedz - po PROSTU JESTEŚMY ALFĄ I OMEGĄ!. -bezsęs, wielu rzeczy nie można zobaczyć ani zrozumieć więc dlaczego odrazu niszczycie postać Boga ( co do kościoła to się zgadzam - to już inna sprawa ), skąd możecie wiedzieć co się dzieje po śierci i dla czego zachodzą zjawiska paranormalne. Tak samo nikt nie wie czy we wszechświecie istnieją inne formy życia a prawdopodobieństwo jest duże. Więc na koniec pragnę jeszcze raz uświadomić Panom geniuszom że są prostymi tępakami jak wszyscy ludzie. Również niech nikt nie podważa istnienia Boga jeżeli nie jest wstanie określić istnienia wszechświata, bądz wydaje mu się może... Odpowiedz Link Zgłoś
wyksztalciuch.jeden Re: Czym jest ludzkość 10.07.07, 11:46 > OMEGĄ!. -bezsęs, Jasiu Śmietana? Ty nie na onecie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: niepewny Re: Czym jest ludzkość IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.07.07, 14:40 Gość portalu: In&Out napisał(a): > Czytając te posty dochodzę do wniosku że na tym forum są sami super genialni > naukowcy znający na wszystko odpowiedz. Niestety mam złą wiadomość, jesteście > tak samo tępi jak cała ludzkość w aktualnym czasie. Przecież ludzkość jest > perfekcyjna i genialna i na wszystko zna odpowiedz - po PROSTU JESTEŚMY ALFĄ I > OMEGĄ!. -bezsęs, wielu rzeczy nie można zobaczyć ani zrozumieć więc dlaczego > odrazu niszczycie postać Boga ( co do kościoła to się zgadzam - to już inna > sprawa ), skąd możecie wiedzieć co się dzieje po śierci i dla czego zachodzą > zjawiska paranormalne. Tak samo nikt nie wie czy we wszechświecie istnieją inne > > formy życia a prawdopodobieństwo jest duże. Więc na koniec pragnę jeszcze raz > uświadomić Panom geniuszom że są prostymi tępakami jak wszyscy ludzie. Również > niech nikt nie podważa istnienia Boga jeżeli nie jest wstanie określić > istnienia wszechświata, bądz wydaje mu się może... Wydaje mi się że nie chodzi o negowanie boga ,tylko w przypadku kiedy nie mamy odpowiedzi sami go przywołujemy. O wiele łatwiej powołać się na boga skoro nie mamy odpowiedzi na różne zjawiska tylko ze tych zjawisk jest coraz mniej a w ich miejsce pojawiaja sie nowe pytania bez odpowiedzi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tomek Re: A niech mi w takim razie taki krytyk religii IP: *.aareon-ag.com 10.07.07, 11:08 Ja tam komuchów nie cierpię, ale w jednym na pewno mieli rację: religia to jest opium dla ludu... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kom Re: A niech mi w takim razie taki krytyk religii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.07, 14:19 Gość portalu: Tomek napisał(a): > Ja tam komuchów nie cierpię, ale w jednym na pewno mieli rację: religia to jest > opium dla ludu... a ja akceptuję ideologię komuchów poza właśnie tym jednym stwierdzeniem Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wsiok Re: A niech mi w takim razie taki krytyk religii IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.07.07, 14:42 Poczekaj zataz pojawi się Leonard3 herbu zielona pietruszka tfu... odrowąż i zaraz cie wyprostuje. Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 judaizm, chrześcijaństwoi islam czczą Boga 10.07.07, 11:23 który jest Stworzycielem świata a więc jest "odpowiedzialny za powstanie wszechswiata". A czym jest nauka jak nie rodzajem religii, której też chętnie się poddajemy i wierzymy np. w ocieplenie klimatu, bo to nam się do wierzania podaje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ras Naukę (teorie) poddaje się falsyfikacji np. przez IP: 194.181.237.* 10.07.07, 15:02 doświadczalne, matematyczne dowodzenie przypadku fałszu. Do bogów trudno to zrobić, chyba , że na gruncie socjologii, a nawet nie chciałabyś tego stosować... Odpowiedz Link Zgłoś
mark.parker Re: judaizm, chrześcijaństwoi islam czczą Boga 10.07.07, 17:07 toja3003 napisała: > który jest Stworzycielem świata a więc jest "odpowiedzialny za powstanie > wszechswiata". A czym jest nauka jak nie rodzajem religii, której też chętnie > się poddajemy i wierzymy np. w ocieplenie klimatu, bo to nam się do wierzania > podaje. Akurat niezbyt trafiony przykład, ponieważ na globalne ocieplenie są dowody naukowe, a nie tylko "wiara". Ktoś, kto to odrzuca, nie patrzy dalej własnego nosa, zwłaszcza, kiedy sobie włączy klimatyzację . Najżarliwszymi przeciwnikami teorii globalnego ocieplenia są ludzie pozbawieni wyobraźni i szerokich horyzontów myślowych, polityczni ultrakonserwatyści. Dla nich też nie ma znaczenia, że podepczą przydrożny kwiatek, a gdy dorwą się do władzy - park narodowy. Rozpuda? A komu to potrzebne? Alaska? Wiercić w poszukiwaniu ropy! Srodowisko naturalne? Zawsze było i będzie! Owszem, tylko jakie? Odpowiedz Link Zgłoś
pawka55 A skad sie wzial Bog? I co, czy kto istnial... 10.07.07, 15:03 przed Jego narodzinami? Tego rodzaju pytania mozna rownie dobrze zadac wyznawcom Sily Nadprzyrodzonej. Slabym punktem Big Bang Theory byl brak odpowiedzi na pytanie, jak wygladal Wszechswiat przed tym wydarzeniem. Oczywiscie istnienie tej wlasnie Sily, ktora go stworzyla i nim kierowala wydawalo sie rozwiazywac te zagadke. Nowa hipoteza "pulsujacego Wszechswiata" przesuwa tylko daleko wstecz moment w ktorym, wedlug jej wyznawcow, Sila ta musialaby interweniowac i stworzyc ten Wszechswiat. Trzymajac sie tej samej zasady wstecznego przesuniecia w czasie, dalej sluszne wydaja sie zapytania zawarte przeze mnie w tytule tej wypowiedzi. Co bylo przed Bogiem? Tak jak teorie o pochodzeniu Wszechswiata sa tworem ludzkiej imaginacji, podobnie istnienie Stworcy, tak jak i innych bogow przed Nim jest przedmiotem wiary, a nigdy nie zostalo potwierdzone naukowo. Prosze tylko nie uznawac za dowody istnienia tej Sily Nadprzyrodzonej rozlicznych "cudow" cytowanych przez zrodla koscielne. Przypominaja one w wielu przypadkach "kosmiczne wydarzenia" opisywane przez van Danikena. A wiec, jesli to Bog stworzyl Wszechswiat, kto jest odpowiedzialny za narodziny Boga? Pzdr, Fizyk z US Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 pawka55, zadałeś kilka pytań w swojej 10.07.07, 17:30 wypowiedzi, czy masz jakieś propozycje odpowiedzi na nie ze swojego punktu widzenia? Odpowiedz Link Zgłoś
oktawianc Re: A skad sie wzial Bog? I co, czy kto istnial.. 10.07.07, 20:29 Czas nie musi być zjawiskiem liniowym, tylko my z natury swej tak go postrzegamy. Może to wszystko nie miało żadnego początku, tak jak my go rozumiemy? Łatwiej nam uwierzyć w bóstwo, które stworzyło tak skomplikowany wszechświat z miłości(:D) niż w to, że był on "zawsze"? To, że pewnych rzeczy nie potrafimy objąć rozumem, nie znaczy, że takimi nie są. Boga jednak łatwiej pojąć niż to... Może czas jest wstęgą Moebiusa? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jarek Re: A niech mi w takim razie taki krytyk religii IP: *.aareon.com 10.07.07, 09:23 > A niech mi w takim razie taki krytyk religii powie skąd się wziął Wszechświat? Pewnie go bÓG stworzył, co...? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: titta Re: A niech mi w takim razie taki krytyk religii IP: *.botany.gu.se 10.07.07, 12:09 A zebys wiedzial ;) Odpowiedz Link Zgłoś
elucidator Re: A niech mi w takim razie taki krytyk religii 10.07.07, 13:43 A kto stworzyl Boga? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: IN&OUT Re: A niech mi w takim razie taki krytyk religii IP: 195.47.201.* 10.07.07, 14:17 Bóg był - będzie - pozostanie . Jest wieczny, jak przestrzeń nazwana wszechświatem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wsiok Re: A niech mi w takim razie taki krytyk religii IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.07.07, 14:44 Gość portalu: Jarek napisał(a): > > A niech mi w takim razie taki krytyk religii powie skąd się wziął Wszechś > wiat? > > Pewnie go bÓG stworzył, co...? A moze pan mi powie skad się wzioł bóg . Stworzyli go pewnie ludzie , co...? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: amin Re: A niech mi w takim razie taki krytyk religii IP: *.aareon.com 11.07.07, 07:36 Gość portalu: wsiok napisał(a): > Gość portalu: Jarek napisał(a): > > > > A niech mi w takim razie taki krytyk religii powie skąd się wziął W > szechś > > wiat? > > > > Pewnie go bÓG stworzył, co...? > > > A moze pan mi powie skad się wzioł bóg . > Stworzyli go pewnie ludzie , co...? Jasne! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Haggis Re: A niech mi w takim razie zwolennik religii IP: 87.127.178.* 10.07.07, 09:53 > A niech mi w takim razie taki krytyk religii powie skąd się wziął Wszechświat? > Obojętnie czy ten wielkowybuchowy czy ten wcześniejszy, którego > jestśmy "odbiciem". Ot tak sobie, sam z siebie, się sprężył i wziął?! Przecież > z Nicości nie może nic więcej powstać i tego uczy cała Nauka, więc skąd? A niech mi w takim razie zwolennik religii powie, skąd się wziął Bóg? Obojętne czy ten muzułmański czy ten chrześcijański, którego jesteśmy tworami. Ot tak sobie, sam z siebie, się sprężył i wziął?! Przecież z Nicości nie może nic więcej powstać i tego uczy cała Nauka, więc skąd? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: In&Out Re: A niech mi w takim razie zwolennik religii IP: 195.47.201.* 10.07.07, 10:36 > A niech mi w takim razie zwolennik religii powie, skąd się wziął Bóg? > Obojętne czy ten muzułmański czy ten chrześcijański, którego > jesteśmy tworami. Ot tak sobie, sam z siebie, się sprężył i wziął?! Przecież > z Nicości nie może nic więcej powstać i tego uczy cała Nauka, więc skąd? Właśnie luidzkość nie jest wstanie zrozumieć że coś mogło i istnieje wiecznie nie ma początku ani końca po prostu jest. Włąsciwie też wiele razy starałem się zrozumieć czym jest Bóg, jak powstał, jak istnieje, jak wygląda, gdzie istnieje, po co istnieje i tak dalej.... Odpowiedzi oczywiście nigdzie nie znalazłem. OK tu się zgadzam, ale jak wytłumaczycie np. objawienia fatimskie i wiele podobnych znaków istnienia tego czegoś, tego co wykracza daleko po za naszą świadomość. Jak wytłumaczycie istnienie Jezusa. Jak wytłumaczyć różne przepowieści dotyczące przeszłości. Nie liczy się rozumienie, liczy się wiara. Zrozumienie po śmierci... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jarek Re: A niech mi w takim razie zwolennik religii IP: *.bauboden.com 10.07.07, 11:06 Jasne, że liczy się wiara. Ja tam wierzę, że żadnego bOGA nie ma, a po śmierci nic się nie zrozumie, bo po śmierci nie ma nic... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość sobotni Re: A niech mi w takim razie zwolennik religii IP: *.range86-152.btcentralplus.com 10.07.07, 15:31 Bóg to Starszy facet z brodą, który chociaż jest wszechwiedzący, czasami zsyła na swoje owieczki różne plagi aby sprawdzić (?) czy będą mu nadal bić pokłony. Czasem nawet zakłada się z diabełkiem, czyje na wierzchu.A jak go dzieci boże bardzej wkurzą to i jakiś kataklizm (potop). A kiedyś ci co najgłośniej krzyczeli jaki jest wspaniały będą chodzić w koszulach nocnych i śpiewać psalmy, a ci paskudni będą przysmażani na wolnym ogniu. Ot taki dobrotliwy staruszek - trochę podobny do Dieda Moroza. Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 Otóż w nauce istnieją takie prawa jak 10.07.07, 11:27 Otóż w nauce istnieją takie prawa jak zachowania masy czy energii i to mam na myśli, że taka materia jak naszego wszechświata nie mogła wedle tych praw powstać bez jej odpowiedniego ekwiwalentu. Jeśli są inne prawa czy modele, które tłumaczą, że taka materia mogła powstać inaczej to chętnie posłucham. Taka jest właśnie definicja materii i nie można jej zaprzeczać, twierdząc, że powstała z niczego, bez przyczyny. Oczywiście można przyjąć inną definicję materii i przypisać jej moc samostworzenia i dalej moc ewoluowania aż do fenomenu wszelkich form życia z samoświadomością włącznie a więc również i sferą duchową (uczuciową) ale wówczas możnaby w klasycznym wyznaniu wiary „Wierzę w Boga” zastąpić innym słowem Boga tzn. mówić „Wierzę w materię, przyczynę wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych, materia prawdziwa z materii prawdziwej, światłość fotonowa ze światłości fotonowej” itp.itd. Byłoby to podobne wyznanie wiary tylko w innym języku. I jeśli ktoś tak to rozumie to jego sprawa. Też jest dla mnie człowiekiem wierzącym, może nie zdając sobie z tego sprawy. Natomiast Bóg, z definicji, jest wszechmogący i nie ma tu sprzeczności w stwierdzeniu, że sam się stwarza, był jest i będzie. A wiara jest jak widać bardzo potrzebna skoro cała ludzkość jest wierząca: większość wierzy w istnienie Boga a mniejszość wierzy w jego nieistnienie prawda? Oczywiście jako materialista możeż uzupełnić model materialistyczny o założenie, że wyjątkowo czy cudownie powstała materia miała możliwość samostworzenia się „na początku” ale to oznaczałoby przypisanie materii cech boskich właśnie a więc powrót do idei Boga. Innymi słowy mówiąc, uważam, że gdyby Boga nie było, to trzebaby go wymyśleć aby stworzyć bardziej spójny model opisujący świat. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ogon Re: Otóż w nauce istnieją takie prawa jak IP: 212.160.172.* 10.07.07, 11:50 toja3003 męczysz mnie już z tym gadaniem że coś nie może powstać z niczego i że tego uczy Nauka itd. Za każdym razem kiedy pojawia się dowolny artykuł o początkach Wszechświata ględzisz to samo. Ile można? A poza tym poczytaj o flukutacjach kwantowych i dowiesz się że jednak może powstać coś z niczego. Na krótko, ale może więc już możesz przestać nadawać. Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 dopóki spotykam ciągle to samo ględzenie 10.07.07, 11:57 to muszę niestety ciągle to samo pisać. Mówisz o fluktuacjach kwantowych. Pięknie. A skąd one się wzięły? Z nicości? Gdzie dowód? Tylko nie odsyłaj mnie do książek, bo ja pytam o potwierdzenie empiryczne a nie teorie. Zasada zachowania materii (piszę materii żeby uniknąć spekulacji typu „coś” powstaje z „niczego” na zasadzie samostwarzania symetrii niższych z wyższych itp.) nadal w fizyce obowiązuje. Wiem, że istnieją modele teoretyczne, które próbują zastąpić zasadę przyczynowości zasadą samoprzyczynowości ale w żadnym laboratorium jak dotąd nie przeprowadzono doświadczenia obalającego zasadę zachowania materii. Można dokonywać jej transformacji ale nie samoprzyczynowego tworzenia. W ten ostatni sposób nie uzyskano dotąd choćby jednej, najmniejszej cząsteczki. Jeśli ktoś twierdzi inaczej to niech poda źródło naukowe opisujące takie powtarzalne doświadczenie albo... przestanie nadawać ok? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ogon Re: dopóki spotykam ciągle to samo ględzenie IP: 212.160.172.* 10.07.07, 12:22 heheh ładnie odwracasz kota ogonem :) Ja nie podejmuję tematu "skąd wzięły się flukutacje kwantowe", ja tylko mówię, że Twoje mantrowanie nt. czegoś z niczego jest błedem i tyle. Pytasz o empiryczne potwierdzenia doskonale wiedząc, że w tej chwili technika nie jest na tyle zaawansowana żeby pewne rzeczy potwierdzać. Równie dobrze zapewne wiesz, że przy pomocy matematyki można sporo rzeczy się dowiedzieć z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością na co wiele dowodów możesz sobie sam/sama znaleźć. Dlaczego miałoby być inaczej z fluktuacjami? Nie chcesz żeby odsyłać Ciebie do książek - ja przynajmniej mam tę przewagę nad Tobą, że mimo wszystko książek mogę podać sporo, Ty korzystasz z jednej, której treść (zapewne) delikatnie mówiąc mocno różni się od oryginałów o ile takie w ogóle istniały. Co do zasady zachowania materii to już mówiłem - w pewnych warunkach na krótką chwilę (czas Plancka) może zostać złamana. Jeśli chodzi o dowody to cierpliwie poczekaj jeszcze pare lat aż skończona zostanie budowa nowego akceleratora, a dowody zostaną Tobie przedstawione :) Ah i jeszcze o tej jednej najmniejszej cząsteczce... Ja mogę Tobie wskazać takie laboratorium, w którym sobie takie cząsteczki znajdziesz. Wybierz sie do najbliższej czarnej dziury, ustaw maksymalnie blisko horyzontu zdarzeń i obserwuj, a będzie Ci dane ;) Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 powtarzasz "argumenty" atakujące 10.07.07, 13:15 moją osobę typu "odwracasz kota ogonem", "Twoje mantrowanie nt. czegoś z niczego jest błedem i tyle", "ja przynajmniej mam tę przewagę nad Tobą, że mimo wszystko książek mogę podać sporo", "jeżeli chodzi o dowody to cierpliwie poczekaj jeszcze pare lat". Jasne. Ty masz rację, bo ty tak twierdzisz. Dziękuję za dyskusję. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ogon Re: powtarzasz "argumenty" atakujące IP: 212.160.172.* 10.07.07, 13:46 hmmm pozwolę sobie zapytać - ale o co chodzi??? W ogóle nie rozumiem co chciałaś powiedzieć... o co chodzi w Twoim poście? Skąd ten foch? Nie chcesz rozmawiać to nie, ale w takim razie po co w ogóle odwiedzasz forum i się na nim udzielasz? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ela Re: dopóki spotykam ciągle to samo ględzenie IP: *.aareon-ag.com 10.07.07, 13:02 Ty rzeczywiście pieprzysz trzy po trzy... Ty piszesz a ja cię tak słyszę: "Wiem, że istnieją modele teoretyczne, które próbują zastąpić zasadę tworzenia piorunów przez Zeusa zasadą elektryczną, ale w żadnej z naszych Akademii Platońskich jak dotąd nie przeprowadzono doświadczenia obalającego świętą zasadę rzucania pioruna, przez rozeźlonego Boga" Z jednej strony jesteś wykształcona, a z drugiej strony słoma Ci z kapci wychodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 jasne, twój "argument" "pieprzysz trzy po trzy" 10.07.07, 13:16 jest nie do zbicia. Ty pewnie "pieprzysz trzy po cztery" i dlatego masz rację. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ela Re: Otóż w nauce istnieją takie prawa jak IP: *.bauboden.com 10.07.07, 12:54 To, że znasz prawa fizyki, które tłumaczą zachowanie, istnienie i powstanie materii, i to, że wiesz, że nie mogła powstać z niczego, to dobrze. Tylko wytłumacz mi dlaczego tak łatwo mówisz, że materia nie mogła powstać z niczego, a Bóg już tak! Bo tak sobie po prostu przyjęłaś i już! A może po prostu nie poznaliśmy jeszcze praw rządzącymi Bogami? A może kiedyś poznamy prawa zachowania Bogów, to jak się rozmnażają i jak umierają...? Widzę, że łatwo ci zadawać mądre pytania o powstanie Wszechświata, zakładając jednocześnie ot tak, że: "Bóg, z definicji, jest wszechmogący i nie ma tu sprzeczności w stwierdzeniu, że sam się stwarza, był jest i będzie". Ja Ci mówię, że jak w końcu (kiedyś) poznamy definicje rządzące Bogami, to ci się te Twoje definicje i aksjomaty dotyczące Boga rozjadą... Na zakończenie moje motto życiowe odnośnie do religii: "Ja tam w żadne boskie bzdury nie wierzę. Ale mogę się mylić. Ale jeśli się mylę i jacyś tam Bogowie istnieją, to mają naszą Ziemię głęboko w dupie. Ale jeśli się mylę, to mam do w dupie." Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: obserwator2 Wielki Wybuch "z niczego". IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.07, 14:35 toja3003 napisała: > Otóż w nauce istnieją takie prawa jak zachowania masy czy energii ... Bardzo jest ważne wiedzieć, że energia pola grawitacyjnego jest ujemna. Można to nawet dość łatwo zrozumieć. Jeśli weżmiemy dwie odległe identyczne masy (np gwiazdy), to ich pola grawitacyjne praktycznie się nie nakładają i energia całego pola jest PODWOJONĄ wartością energii jednego z tych ciał. Gdy jednak te masy złączymy (i ściśniemy do podwójnej gęstości, tak by promień był taki jak każdej z początkowych), to ich wypadkowe pole jest dwa razy silniejsze. ALE energia pola jest proporcjonalna do kwadratu natężenia (tak jak energia sprężysta struny jest proporcjonalna do kwadratu odkształcenia), zatem jest (co do wartości bezwzględnej) CZTERY razy większa od energii pojedynczego z ciał i DWA razy większa od łącznej energii dwóch ciał będących w dużej odległości. Ten sam argument działa dla pola elektrycznego. JEDNAK, gdy chcemy złączyć dwa jednakowe ładunki (a one się przecież ODPYCHAJĄ), musimy włożyć pracę - czyli zwiększyć energię. Przyjmując dodatni znak energii pola elektrycznego, uzyskujemy pełną zgodność. Napracowaliśmy się i dodatnia energia podwoiła się. Grawitacja PRZYCIĄGA ciała!!!! Zatem ciała SAME ciągną do siebie! By się za bardzo nie rozpędziły i nie rozpadły w trakcie łączenia, trzeba je stale by przytrzymywać ODBIERAJĄC energię!!! A więc ta podwojona (CO DO WARTOŚCI BEZWZGLĘDNEJ) energia po połączeniu musi byc MNIEJSZA od początkowej (to ukłąd wykonał pracę, niemy!). Jest to możliwe akurat gdy energia jest UJEMNA. Nu ładno! Jeśli nie ma NIC - energia jest zero. Jeśli jednak NAGLE powstaną blisko siebie dwie masy (kazzda o energii mc^2) tak BLISKO, że silne pole grawitacyjne otaczające te masy będzie miało wartość MINUS 2Mc^2, to energia nadal będzie zero!!! Cząstki mogą też byc lżejże ale mieć za to brakujący zapas energii kinatycznej taki, by całość była zero. Cząstki mające prędkość zaczna się oddalać i spowalniać (stygnąć). Cząstek nie musi być 2. Może ich być od cholery (byle strasznie ściśniętych, by pole grawitacyjne było strasznie silne na początku). No i mamy Wielki Wybuch "z niczego". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: skate Wielki Wybuch z czarnej dziury? IP: *.adsl.inetia.pl 10.07.07, 15:29 Od lat nurtuje mnie pytanie co z czarnymi dziurami? Wiadomo jak się tworzą i co? nieskończenie? Może wybuchła jakaś ogromna czarna dziura.Kilka lat temu czytałem o składzie atomowym niektórych gwiazd sugerujących iż są starsze niż wielki wybuch.Może wybuchająca dziura po podzieleniu się na mniejsze elementy wchodziłaby w korelacje ze starą materią. Może super wybuch nie jest okresowy tj. nigdy nie zejdzie się materia po wybuchu, tylko skumuluje się przypadkowo w innym miejscu z inną materią? Cały postrzegany świat się rozszerza , przyległości poza widzialną granicą też rozszerzają się i może już wyszły poza pole wzajemnego przyciągania. Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 mylisz zero z nicością, obserwator2, to nie to sam 10.07.07, 17:20 o. Nie mam z tymi modelami najmniejszego problemu, podobnie jak z geometrią Łobaczewskiego, ułamkowymi wymiarami fraktali, które przydają się w teorii zdeterminowanego chaosu czy mniej populraną teorią holograficzną, która tłumaczy wszechświat bez grawitacji. Również gotowy jestem zaakceptować rozważania typu –x+x=0. Arytmetycznie jak najbardziej słuszne. Pytam jednak dalej: jaka jest przyczyna, że ta NICOŚĆ miała takie własności? Że doprowadziła do powstania nie tylko CZEGOŚ ale jeszcze dodatkowo i ANTYCZEGOŚ, przyznasz, że musiała zawierać też pewien PLAN (IMPULS, ALGORYTM, POCZĄTEK) a w szczególności masowo-energetyczny ekwiwalent naszego Wszechświata, który przez PUNKT Big-Bangu transformował się do postaci znanej nam (i nieznanej) materii i antymaterii. Zatem uszczegóławiasz tylko użytą przeze mnie kategorię CZEGOŚ (powiadasz, że moje COŚ to twoje COŚ+ANTYCOŚ) a postawione pytania o przyczynę NICOŚCI pozostają. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: obserwator2 Re: mylisz zero z nicością, obserwator2, to nie t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.07, 17:40 Ja na pewno nie mylę. Dobrze, że wycofujesz się z argumentu iż to prawo zachowania energii jest dowodem na istnienie Boga. I o to mi szło. Natomiast pytanie "Dlaczego raczej coś jest, niż by miało niczego nie być?" jest pytaniem poważnym. Ja odpowiedzi nie znam. Jednak nie widzę dlaczego z faktu iż umysł ludzki, potrafiący wyciągac wnioski z pierwotnych założeń, nie ma jak uzasadnić przynajmniej jednego, tego najgłębszego (a może kilku) najgłębszych założeń niezbędnych, by juz historię Kosmosu móc wydedukować logicznie, mam wierzyć w brodatego staruszka. Założenie że on jest (choćby i bez brody) i jest nieobjaśnialny, jest w niczym lepsze, oszczędniejsze, intelektualnie bardziej pociągające, niż przyjęcie, że wszystkiego nigdy wiedziec nie będziemy. W szczególności nie widzę, co taki "Bóg" (niektórzy nazywają go bogiem Einsteina) mógłby mieć wspólnego z moralnością, a to o to głównie toczy się zawzieta walka ideologiczna. Dla mnie wystarczające jest zrozumienie dziesiątków przypadków, gdy altruizm (zachowanie pozornie niekorzystne dla jednostki), jest gorzystne dla przetrwania i propagowania sie genów. Odpowiedz Link Zgłoś
mark.parker Re: mylisz zero z nicością, obserwator2, to nie t 10.07.07, 19:07 Gość portalu: obserwator2 napisał(a): > Natomiast pytanie "Dlaczego raczej coś jest, niż by miało niczego nie być?" > jest pytaniem poważnym. Ja odpowiedzi nie znam. > Jednak nie widzę dlaczego z faktu iż umysł ludzki, potrafiący wyciągac wnioski > z pierwotnych założeń, nie ma jak uzasadnić przynajmniej jednego, tego > najgłębszego (a może kilku) najgłębszych założeń niezbędnych, by juz historię > Kosmosu móc wydedukować logicznie, mam wierzyć w brodatego staruszka. Założenie > > że on jest (choćby i bez brody) i jest nieobjaśnialny, jest w niczym lepsze, > oszczędniejsze, intelektualnie bardziej pociągające, niż przyjęcie, że > wszystkiego nigdy wiedziec nie będziemy. > W szczególności nie widzę, co taki "Bóg" (niektórzy nazywają go bogiem > Einsteina) mógłby mieć wspólnego z moralnością, a to o to głównie toczy się > zawzieta walka ideologiczna. Mój Bóg nie kłóci się z naukowcami. Przeciwnie, jak w tym starym żydowskim dowcipie, bardzo na nich liczy: Icchak skarży się od lat, że Bóg nie daje mu wygrać miliona na loterii. "Czy ja nie jestem pobożnym żydem? Czy nie oddaję dziesięciny na Twoją Swiątynie? Czy nie dokarmiam ubogich i nie pomagam wdowom? A Ty! Ty! (tu już wygraża Niebiosom pięściami) Ty nie chcesz mi nawet dać wygrać. Co to dla Ciebie, Wszechmogącego, taki jeden milionik? Nawet nie musisz kiwnąć małym palcem w bucie!" Bóg się w końcu rozsierdził, wychylił zza chmury i jak nie wrzaśnie! Aż góry zadrżały w posadach i Icchakowi nogi odmówiły posłuszeństwa. "Icek, ja ciebie mówię ty mnie pomóż, ty kup los na loterii!" (UWAGA DLA CENZORA GW: To, że Bóg, Baruch Ata Haszem, mówi u mnie z żydowskim zaśpiewem, wydaje mi się tylko naturalne i mam nadzieję, że nie obraża niczyich uczuć. Ba! Na dodatek Bóg przemawia po polsku - po prostu dlatego, że nie znam jidisz. :)) ) A co do dyskusji o moralności. Też zależy, jakiej. Czy moralne jest tolerowanie lub bronienie pewnego antysemickiego klechy, który okradł Stocznię Gdańską? Czy moralne było przymierze Kościoła r-k z Hitlerem w wielu krajach w imię walki z "czerwoną zarazą"? Czy też moralne jest zakazywanie mi kochania swego chłopca? Religia, w przeciwieństwie do wiary, mówi często o moralności tam, gdzie człowiek ma kłopoty z tłumieniem najzdrowszych instynktów, a więc np. popędu seksualnego, ponieważ jest to najlepszy sposób kontroli i wywoływania nieuzasadnionego poczucia winy i lęku. Który rodzic - religijny czy nie - uczy swoje dzieci, żeby się puszczały i zachodziły w ciążę w 13 roku życia? Normalny rodzic będzie uczył dziecko szacunku do własnego i cudzego ciała nie strasząc, lecz podbudowując korzystne fundamenty tego przesłania: Skończysz szkołę, będziesz dobrze zarabiał/a, znajdziesz sobie partnera/kę, na którym/ej będziesz mógł/mogła polegać. Będziesz lepiej rozumiał/a życie i ludzi. Zrozumiesz, kto chce cię wykorzystać, a kto jest wart uczucia itd. itp. To, co robisz, nazywa się masturbacją i jest najzupełniej normalne, byle nie przedawkować. Na pewno od tego nie oślepniesz ani nie wyrosną ci włosy na dłoni. Ze co? Ze lubisz chłopców? Byle któryś z nich był godny twoich uczuć. I nie zapomnij o zabezpieczaniu się przed chorobami. Powiecie; "Nie masz dzieci." Nie mam, ale niejednym przyjaciołom pomagałem je wychowywać. I co powiecie? Wszystkie wyrosły na przyzwoitych ludzi i obywateli amerykańskich. A wszystkie były tak właśnie wychowywane (z wyjątkiem upodobania do tej samej płci; wszystkie okazały się heterykami, ale żadne z nich nie nawołuje do pałowania kogokolwiek.)Religia potrafi być pozytywną siłą, jeśli uczy dobra i piętnuje prawdziwe, a nie wyimaginowane zło. Jak to poznać? Odpowiadając sobie na pytanie - czy nie uczy krzywdzenia drugiego człowieka i myślenia o nim stereotypami. Proste, prawda? Ale do tego potrzebna jest odrobina empatii - umiejętności wczucia się w położenie bliźniego. To jest dla mnie absolut, choć nie przepadam za absolutami, ponieważ ktoś zawsze potrafi wytłumaczyć swoje od nich odstępstwo. Najczęściej kaznodzieje. :))) Kończę więc kazanie i pryskam do lekarza. Pa Odpowiedz Link Zgłoś
m_16 Re: mylisz zero z nicością, obserwator2, to nie t 10.07.07, 21:38 Ale pytanie "dlaczego coś niż nic?" samo jest niekoniecznie logicznie poprawne. Jeśli odpowiadamy na pytanie o rację dla wszelkiego istnienia, to zawsze można powiedzieć ( i to jest droga wesołych osobników w rodzaju "toi") że racja też jest jakimś bytem. Albo więc powołujemy byt drugiego rzędu, czyli przesuwamy problem o rację o poziom wyżej (Ostatecznie albo nieskończony łańcuch albo jakiś byt stanowiący "ratio sui", albo brak racji), albo też tłumaczymy Byt z poziomu jego samego, wskazując na taki jego "fragment" który tłumaczy siebie i wszystko inne (czyli też ratio sui). Możliwy jest też znów nieskończony łańcuch czyli brak racji. Mamy więc tak czy tak trylemat: albo "ratio sui" a więc pewne istnienie jest racją samego siebie, lub brak racji, lub nieskończony regres. Każda z tych opcji rodzi problemy. Jeśli chodzi o pierwszą to próbuje się nam przez nią wcisnąć Boga. Nie bardzo wiadomo jednak dlaczego to on może być racją samego siebie. Jedyną RACjĄ dla tego jest pojęcie Boga, ale to zakłada aprioryzm, trwałe i raz na zawsze określone pojęcia Boga i świata, które dowodząc pewnych tez (podrzędności Boga wobec świata) w istocie zakładają je. Z drugiej strony , czemuż to świat nie może być ratio sui? A jeszcze: zarówno w przypadku relacji samougruntowania, tak w przypadku świata jak i Boga zawsze możemy pytać o rację dla niej i rację dla tej racji itej racji itp.. Regres ad absurdum. Niektóre argumenty toi wyglądają tak, właśnie że zawiesza on/a tę trudność dla Boga, choć dopuszcza dla świata. Na tym polega jego nieuczciwość. Natomiast trudności regresu racji czy jej brak są do pewnego stopnia jasne ale jak sądzę mniejsze. Zwłaszcza ostatnia opcja wydaje się być sensowna. Toja błędnie uważa że postulat szukania wyjaśnień przyczynowych w fizyce (nie dotyczący wszystkiego) uzasadnia zasadę racji dostatecznej. Tymczasem w obliczu wyżej wspomnianych trudności warto z niej zrezygnować. Jest to logiczne o tyle, że jeśli nasz wszechświat jest skończony ( w sensie poddaje się efektywnemu ostatecznemu opisowi, ludzkiemu opisowi, więc skończonemu opisowi) to jest całkiem sensowne, że pewne jego aspekty czy własności nie mają przyczyn i racji. Jeśli jest nieskończony ( w powyższym sensie) to jest nieopisywalny, ergo ostatecznie niepoznawalny. Postulat poznawalności świata (jako założenie nauk), może tedy wspierać twierdzenie o braku racji dla bytu jako całości, jako nieprowadzące, (chyba) do regresów. Odpowiedz Link Zgłoś
m_16 Korekta 11.07.07, 11:27 Sorry, tak miało być a nie na odwrót. Jedyną RACjĄ dla tego jest pojęcie Boga, ale to zakłada > aprioryzm, trwałe i raz na zawsze określone pojęcia Boga i świata, które > dowodząc pewnych tez (Podrzędności ŚWIATA wobec BOGA) w istocie zakładają je. Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 Nadal twierdzę, że zero i „nic” to dwie różne rzec 11.07.07, 14:16 1)Nadal twierdzę, że zero i „nic” to dwie różne rzeczy, masz odmienne zdanie – twoja sprawa, ja pozostaję przy swoim. Służę przykładami: np. z ekonomii zerowy bilans istniejącej firmy a brak bilansu nieistniejącej firmy to dwie różne rzeczy. Fizyka: równowaga sił oddziałujących na obiekt a brak tych sił i brak obiektu to też dwie różne rzeczy. Matematyka stosowana: w praktyce bazodanowej rozróżnia się zerową wartość pola (lub np. spacje dla zmiennych znakowych) oraz brak wartości czyli „nic” (=NULL czyt. nal, termin angielski, nie mylić z niemieckim Null czyli zerem właśnie). Definicje matematyczne „niczego” są najbardziej zaawansowane formalnie i oznaczają np. wyróżnioną wartość, którą można przypisać dowolnemu atrybutowi dowolnego typu. Oznacza ona, że faktyczna wartość tego atrybutu jest niedostępna, nieprzypisana, nieznana lub nieistotna. Pominę dalsze przykłady i komentarze – temat obszerny. Wniosek: wartość zerowa dla rozważań kosmologicznych dot. praprzyczyny jest nieprzydatna; należy wychodzić od braku wartości 2) Prawo zachowania materii jest dla mnie dowodem na wyższą spójność modelu powstania Wszechświata stworzonego przez Boga niż bez, co pokazałem wcześniej; o „brodatym staruszku” niczego nie mówiłem; kwestie związków moralności z religiami to odrębny temat, który mnie tu naukowo nie interesuje ja stawiam tylko pytanie „dlaczego w ogóle istnieje coś”. Owszem, nie znamy na nie odpowiedzi ale właśnie od sposobu w jaki sposób na to pytanie n i e odpowiemy zależy bardzo wiele prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
m_16 Re: Nadal twierdzę, że zero i „nic” t 11.07.07, 23:52 I znów wesołe pierdu pierdu bez sensu, jak przed paroma miesiącami 1. Zacznijmy od tego że okłamałeś nas w kwestii braku eksperymentów potwierdzających fluktuacje kwantowe i obiektywne istnienie cząstek wirtualnych. Albo więc nie słyszałeś o efekcie Casimira (ale nie mogłeś nie słyszeć o ile choć trochę poruszasz się w temacie) albo świadomie wprowadziłeś innych w błąd. Już samo to wystarczy by zacząć cię olewać jako dyskutanta, który albo nie wie o czym pisze albo pieprzy bez sensu ( I to nie jest puste gadania to ARGUMENT, jeśli jeszcze nie dotarło- o zjawisku poszukaj choćby w necie). 2. Uwagi jakie prezentowałeś, w stylu "nauka to wiara" (a były takie) w ogóle nie nadają się do dyskusji. Bo jak do cholery chcesz prowadzić dyskusję, skoro z góry traktujesz jej wynik jako dowolny? Oczywiście, może możesz . Tylko że wtedy nie licz ,że i my będziemy przyjmować twoje argumenty i wypowiadać własne (choć ja Jakbyś nie zauważył, teraz ARGUMENTUJĘ). I nade wszystko nie licz , demagogu, na szacunek. 3. Co do kwestii sporu "nic a zero" i "dlaczego istnieje raczej coś niż nic?", to donoszę "uprzejmie" że "niczego" nie ma. Z definicji. Przede wszystkim nie sposób sobie pomyśleć obiektu który w ogóle nie ma własności ani nie jest dla własności żadnym podmiotem oraz postulować go jako obowiązującego w opisującym rzeczywistość dyskursie. Bo sam akt myślenia jest logicznie aktem myślenia jakiegoś podmiotu (jakiejś rzeczy będącej podmiotem dla własności) i przypisywania mu implicite lub explicite własności (zakładamy że predykatom odpowiadają własności, jeśli nie to i tak będzie można bronić stworzenia z niczego, mówiąc że domniemane własności pustej przestrzeni to predykaty a nie rzeczywiste własności). Mówiąc prościej akt myślenia jest zawsze myśleniem CZEGOS, nie można więc pomyśleć NICZEGO. Konsekwentnie rzecz biorąc, zawsze jak myślę nicość, myślę naprawdę coś (w uproszczeniu). Nie można operować pojęciem nicości. Z tego powodu bezsensowne jest pytanie o rację dla istnienia czegokolwiek - jest równie sensowne jak pytanie: "Dlaczego A jest A, zaś non-A jest non-A?" Nie ma sensu zadawać tego pytania, nie dlatego, że jest nieskończenie trudne, ale dlatego, że jest logicznie i ontologicznie wadliwe- opiera się na błędnym samosprzecznym założeniu. Nicości można może nadać wymiar relatywny. W tym ujęciu jest ona "czymś"- charakteryzuje się ją jako brak przestrzeni, materii, energii zależności fizycznych itp.- czyli przydaje się jej określone własności, ale negatywne ( i to niepewne: skoro ma własności to można ją określić jako posiadającą własności negatywne- własność posiadania tych własności jest już pozytywna). Takie "nic" można by odróżnić od "stanu zerowego" gdzie istnieje przestrzeń itd. Ale rzecz w tym, że "nic" i "stan zerowy" są podobnie silne metafizycznie ( na terenie nauki nie można w ogóle rozważać nicości bo tam nie ma takiej kategorii, dlatego twój przykład z odróżnianiem nicości i stanu zerowego w fizyce- jest o kant dupy rozbić). Nawet więc w tym kontekście pytanie skąd wzięła się przestrzenność i własności symetrii- jest bezsensowne. Jakieś własności byt musiał posiadać, bo inaczej nie byłby bytem- nicość relatywna nie jest raczej zasadniczo "prostsza"- niż stan zerowy (tu byt i tam byt, tu własności i tam też. Sam byt zaś istnieć musi. Próba szukania racji, to z kolei proszenie się o regres i/lub różnego rodzaju absurdy- jak to opisałem we wcześniejszym poście. 4. A co do przykładów, uzasadniających, według ciebie nietożsamość nicości i stanu zerowego, to znalazłem mnóstwo kontrprzykładów w samej tylko wikipedii. W matematyce NULL utożsamia się często z zerem, w informatyce praktycznie też, bo w kodzie dwójkowym przedstawia się je jako ciąg zer. W fizyce to też, raczej punkt zero - określa się tak obszar gdzie dwa sygnały kasują się wzajemnie. W istocie angielskie NULL jest etymologicznie i logicznie związane z niemieckim słowem NULL, co symbolicznie pokazuje, że nicość związana jest jednak z zerem. Nie wspominając o tym że twoje przykłady zakładają istnienie analogii między nimi a sytuacją ontologiczną, co już jest wysoce wątpliwe (zwłaszcza gdy mówimy o ekonomii). Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 Jeśli można to na początek kilka cytatów 12.07.07, 11:18 Jeśli można to na początek kilka cytatów z twoje wypowiedzi: „pierdu pierdu bez sensu”, „okłamałeś nas”, „świadomie wprowadziłeś innych w błąd”, „Już samo to wystarczy by zacząć cię olewać jako dyskutanta, który albo nie wie o czym pisze albo pieprzy bez sensu”, „jak do cholery chcesz prowadzić dyskusję”. Otóż opowiadam się za zasadą dyskusji na argementy rzeczowe a nie przerzucanie się komentarzami dotyczącymi dyskutanta. Też potrafię przywałić słowną pałą ale wówczas nie będziemy mieli efektywnej dyskusji a o taką apeluję. A teraz do rzeczy. 1. Efekt Casimira nie jest doświadczeniem, o którym mówiłem, bo dotyczy środowiska próżniowego a próżnia jest już czymś, tzn. co najmniej czasoprzestrzenią wypełnioną znanymi nam oddziaływaniami polowymi. Takim doświadczeniem byłoby np. pojawienie się opisywanej próżni o znanych nam właściwościach właśnie z nicości i to jest pytanie, które stawiam: skąd taka próżnia o takich właściwościach, że mogą w niej zachodzić fluktuacje kwantowe, tzn. skoro mamy fluktuacje to one są już czymś. Dlaczego zatem są? Dlaczego mają akurat taką charakterystykę? Czemu akurat te prawa i ta logika a nie inne prawa i nie inna logika? Dlaczego akurat model symetryczny a nie powiedzmy „asymetryczny”? Dlaczego szukamy grawitonu a nie rozwijamy modele bezgrawitacyjne? Przecież mamy obecnie, tu i teraz, do czynienia z konkretną sytuacją rzeczywistości, tzn. Big-Bang trwa kilkanaście miliardów lat a nie np. sto kilkanaście. Jego konsekwencją jest rozwój ludzkiej cywilizacji, istniejącej 10 tysięcy lat a nie 10 milionów lat. Wiadomo też, że niewielkie różnice dotyczące parametrów w pierwszych chwilach Wybuchu musiałyby doprowadzić do powstania kosmosu o innych parametrach niż obecnie. Pytanie zatem jak najbardziej zasadne: dlaczego akurat te a nie inne parametry. Takie pytania fizyka stawia od Einsteina do Hawkinga, ja również jestem ciekawy jak brzmi odpowiedź. Dlaczego liczba pi jest przestępna a nie „okrągła” a z kolei w równaniu grawitacyjnym Newtona wykładnik jest mały i naturalny. Gdyby było odwrotnie Kepler prawdopodobnie miałby znacznie większe problemy, bo ruchy planet w takiej przestrzeni byłyby o wiele bardziej skomplikowane. A przecież fizyka opiera się na doświadczeniu i trudno byłoby bez doświadczeń tylko ołówkiem na kartce papieru teoretycznie wyliczyć parametry otaczającej nas rzeczywistości. Pytam więc: dlaczego świat jest poznawalny w sensie jego matematyzowalności. 2. Wiem, że „niczego nie ma” i to jest cały problem, o którym mówię ale nie czuję się zwolniony od stawiania pytania „dlaczego w ogóle istnieje coś”. Piszesz: „pytanie skąd wzięła się przestrzenność i własności symetrii jest bezsensowne. Jakieś własności byt musiał posiadać, bo inaczej nie byłby bytem nicość relatywna nie jest raczej zasadniczo "prostsza"- niż stan zerowy (tu byt i tam byt, tu własności i tam też. Sam byt zaś istnieć musi.”. Otóż ja pytam: dlaczego „musi”. Jeżeli jest to uniwersalne prawo to co jest tego prawa przyczyną? Tu z kolei ograniczeniem jest unikalność Rzeczywistości, która jest tylko jedna – jest jeden Byt prawda? Z kolei w obliczu unikalności pewnych obiektów nie mamy szans na powatrzalność doświadczeń, względnie na ich przeprowadzenie. Jest jeden gatunek ludzki z jedną historią i cywilizacją, jedna Ziemia i jeden Wszechświat, który znamy, z jedną ewolucją materii i przyrody ożywionej. To powoduje, że szukanie odpowiedzi na pytanie „dlaczego w ogóle istnieje coś” wymaga podejścia interdyscyplinarnego. Nie obejdzie się tu bez gadamerowskiej hermeneutyki i relatywizmu lingwistycznego w sensie wittgensteinowskim. Sama fizyka niewiele ma do powiedzenia na temat fenomenu świadomości, bo nie zajmuje się funkcjonowaniem obiektów żywych. Takie pojęcia jak np. wolność czy świadomość są jej obce. Tu potrzebne są z jednej strony dokonania nauk humanistycznych a z drugiej ich powiązanie np. z biologią, chemią, genetyką, informatyką (infogenetyką), neurologią; z fizyką też ale jak widać nie tylko. To tylko szkic co piszę i problem jest bardzo trudny ale i przed takim nie chcę chować głowy w piasek. 3. Przepraszam ale różnica między NULL a zerem jest faktem. Nie piszesz co konkretnie na ten temat „wyczytałeś w Wikipedii” więc trudno mi o komentarz. Owszem, potocznie utożsamia się NULL z zerem ale tylko potocznie. Matematyk czy administrator bazy danych precyzyjnie widzi tu różnicę, dlatego właśnie ową bezwartościową wartość wprowadzono. Wyraźnie też zaznaczyłem żeby nie mieszać tu niemieckiego słowa Null, które oznacza zero, bo oba (angielskie też) pochodzą od łacińskiego nullus czyli „żaden”. Język potoczny jest tu nieprecyzjny. Obstaję przy zasasadności podanych przeze mnie wcześniej przykładów w tym kontekście. Odpowiedz Link Zgłoś
m_16 Re: Jeśli można to na początek kilka cytatów 12.07.07, 14:43 No i znów pierniczenie, ale po kolei: 1. Wbrew temu co piszesz zaczynasz od "słownej pały", bo próbujesz sprowadzić moją wypowiedż do argumentów nierzeczowych. TYmczesem parokrotnie pokazywałem ,że RZeczowo pokazuję bezsensowność twoich wynurzeń. Inwektywy, jakich używam, mają jedynie podkreślić radykalny charakter moich wniosków, ale nie zastępują wnioskowań. A że nie jestem sympatyczny?? A ty łamiesz regularnie warunki możliwości samej dyskusji, przez wprowadzanie elementów relatywizmu (nie obroniłeś go przed moimi zarzutami), fideizmu (itp.) co otwiera drogę do demagogii. To co robię nie jest prostą i wadliwą argumentacją ad personam, próbuję bowiem uświadomić ci elementarne braki twojej kultury logicznej, który czy tego chcesz czy nie, czynią z ciebie nierzetelnego dyskutanta i "choćby mimowolnego" oszusta. A teraz co do dalszych: 2. Efekt Casimira jest doświadczeniem ,które cię dotyczy, chociażby dlatego, że gdy mówiłeś o braku doświadczeń, nie wspominałeś kwestii generowania czegokolwiek z nicości, raczej z próżni. Ale prawdziwa eksplozja głupoty jest dalej; piszesz że doświadczeniem ,które by cię zadowoliło byłoby pojawienie się próżni z nicośći. A teraz włącz te swoje trzy komórki mózgowe i odpowiedz sam sobie: w jakim laboratorium zbadasz nicość? Czy ona może być empiryczna? Wszystko co zaobserwować można w laboratorium będzie zawsze czymś. Nikt więc nigdy nie zaobserwuje powstania czegoś z niczego. Może gdyby w świecie pojawiła się jakaś rzecz i nie sposób było dla niej znaleźć żadnej racji - tyle że i wówczas sądzono by zapewne, że przyczyny/racja tej rzeczy są ukryte/ nie byłoby konkluzywnego dowody na pochodzenie tej rzeczy z nicości. Nauka więc z definicji nie może (przy takim pojęciu nicośći/ a przy innym, bardziej treściwym otworzą się drogi dla uznania przestrzeni Stengera za nicość)uznać że coś powstało z niczego, to może uczynić co najwyżej filozofia. Więc posługiwanie się brakiem eksperymentu, jako dowodem filozoficznej tezy (że nic nie powstaje z nicości) jest jak wnoszenie z wypowiedzi ślepego, że nie ma kolorów. Ty prowadzisz dyskusję filozoficzną, ale angażujesz do niej argumenty naukowe, co jest błędem, jak wypowiadanie się historyka w kwestii matematyki. Nawet jeśli coś tam wiesz o naukach, lingwistyce etc. to z całą pewnością gó.. wiesz o filozofii, a o ontologii w szczególności. I ŻEBY NIE BYŁO _ TO NIE JEST PUSTA INWEKTYWA- TO WNIOSEK jaki wyciągnąć można z twojej argumentacji, gdzie ontologiczną kategorię traktujesz przy użyciu instrumentów nauk. NIE znasz się na filozofii, i choć regularnie chrzanisz o Gadamerze i óźnym WITTgensteinie, to nigdy nie usłyszałem apropo nich żadnego argumntu, wyjąwszy jałowe samoobalające się relatywistyczne gadanie. Chcesz bym udowodnił ci że o Wittgensteinie nic nie wiesz? Otóż gdybyś wiedział, to pojmowałbyś, że zarówno twój argument na rzecz większej spójnoci teizmu (to z tym BOgiem i materią) jak i powyższe rozumowanie są elementarnym pomiszaniem pojęć z dwóch różnych gier językowychi z tego tytułu są, według Wittgensteina, bełkotem. Jak więc zamierzasz powoływać się na LUdwika, równocześnie łamiąć wyznaczone przez jego filozogfię standarty dyskursu- to pozostaje dla mnie zagadką, do czasu wyjaśnienia jest to zwykła logiczna sprzeczność i bełkot. Coraz jąsniej wychodzi, że ty nie masz rzetelnego wykształcenia filozoficznego. I nic nie pomoże pieprzenie jakim nas już raczyłeś, że "nie chodzi o wiedzę lecz o argumenty". Właśnie argumenty sądo niczego ponieważ wynikają z nieznajomości wiedzy. By się wypowiadać na te tematy potrzebne są jeśli nie studia akademickie, to w każdym razie jakieś rzetelniejsze roznanie w temacie (filozofii i ontologii), rzetelna i poświadczona erudycja, a nie jej puste deklaracje. 3. Dlaczego Byt musi istnieć. Uprzejmie informuję, że już powiedziałem to już. Byt istnieje, bo jest bytem. Z definicji BYT= to, co istnieje". Mozna moze zdefiniować byt inaczej, ale jeśli nie ma zgody na tę definicję, to można dyskutować różne inne, wśród nich taką która nie zaliczy do bytu "przestrzeni Stegnera", w rezultacie czego nie będzie trzeba pytać o rację tej praprzyczyny świata (oczywiście być może należy tu być znowu ostrożnym by nie mieszać ontologii z fizyką). Z analogicznego powody nic nie istnieje i nie może być przedmiotem dyskursu jako sensowne pojęcie. A stąd wynika że pytanie : "dlaczego raczej coś niż nic?" jest nielogiczne (skoro zawiera nieoperatywne nielogiczne pojęcie). Jak widzisz uzasadniłem jasno nielogiczność tego pytania, do dowodu nie raczyłeś się jak zwykle odnieść. Oczywiście teraz toja, dzielny paralogik i specjalista od argumentacyjnego bezhołowia (ratujący się swoją kulturą osobistą, która nie przesłania jednak mizernej kultury intelektualnej)bęzie pytał- a skąd bierze się prawdziwość tautologii" Byt jest". Owo "skąd?" rozumieć można dwojako: jako pytanie o uzasadnienie i jako pytanie o rację. Co do pierwszego, to nie ma raczej problemu: bez tautologii nie ma tożsamości znaczeń, a bez tożsamości znaczeń nie daje się myśleć ani poznawać- mamy więc dowód nie wprost przez sprowadzenie do niedorzeczności. Co do kwestii racji, to widać jasno że pytanie o rację wszystkiego prowadzi donikąd tj. do nieskończonego regresu.(R1.r2,r3... bo trudno uzasadnić pytanie o konkretną rację inaczej jak zasadą że wszystko wymaga racji) czyli do absurdu, czyniącego wszelkie pytanie o rację bezsensownym ( i tym samym wszelkie poznanie). Znów widać nie wprost że ciąg racji musi się kończyć ( bo inaczej poznanie jest bez sensu), ale nie ma żadnych koniecznych logicznie wskazówek co do tego co go kończy (jak juz wielokrotnie podkreślałem Bóg nie jest lepszym koncem niż cokolwiek innego). Obecnie najsensowniej jest zatrzymać się na przestrzeni Stengera jako obecnie najsensowniejszym wytłumaczeniu- na terenie nauk. Warto zauważć, że znów oszukujesz gdy mówisz że pytasz o to samo co fizycy. Oni nie pytają skąd wzięła się symetria, tylko co najwyżej skąd wziął się Wielki Wybuch. By zadać jakieś pytanie trzeba też mieć przesłankę do jego zadania. Przypuszczalnie, charakterystyka WW i obecne teorie mechaniki kwantowej pozwalały na sformułowanie sensownej teorii, która sensownie odpowiadała na pewne pytanie i przez to usensowniła samo pytanie. Nie znaczy to jednak że można pytać o pochodzenie symetrii nie mając żadnych danych, że ona rzeczywiście skądś pochodzi. Możnaby może zrobić to na terenie filozofii, ale ta z kolei też uchyla pytania o rację czegokolwiek w sposób pokazany wyżej. 4. Co do przykładów NULL a ZEro to przedstawiłem rzecz na terenie fizyki informatyki, oraz skrytykowałem twój przykład z fizyki. Przeczytaj raz jeszcze mój post. W matematyce NULL MOże być rozróżniane od zera, ale nie musi. Wpisz sobie go do wyszukiwarki, w wikipediii czy gdziekolwiek indziej, a się przekonasz. Sprawdź też hasło "nicość" i "Niebyt". Ja nie potrzebuję wykazać, żę NULL jest koniecznie różne od zera, wystarczy że nie musi być tożsame. Dodatkowo w matematyce jeśli daje się jakoś zinterpretować nicość to jeno jako zbiór pusty, określony przez zero jako liczbę kardynalną. Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 Przepraszam 12.07.07, 15:58 Przepraszam za „pierniczenie”, za to, że „mam trzy komórki mózgowe”, że „g... wiem o filozofii”, że moje „wynurzenia są bezsensowne”, że mam „braki kultury logicznej”, że jestem „oszustem”, „nierzetelnym dyskutantem”, za „espolozję głupoty”, „bełkot”. Masz prawo mnie takim postrzegać i szanuję twoje zdanie. I nigdzie nie twierdziłem, że „nie jesteś sympatyczny”. Wręcz przeciwnie, myślę, że prezentujesz bardzo otwarty, szczery oraz klarowny styl wypowiedzi wzbudzający szacunek i to należy docenić a od początku było dla mnie jasne, że „inwektywy, jakich używasz, mają jedynie podkreślić radykalny charakter twoich wniosków, ale nie zastępują wnioskowań”. W kwestiach merytorycznych pozostaję jednak, jeszcze raz sory, przy swoim zdaniu – patrz poprzednie posty, dziękuję za dyskusję, życzę miłego dnia :) Odpowiedz Link Zgłoś
m_16 Re: Przepraszam 12.07.07, 17:21 Widzę, że moje racje spływają jak woda po kaczce, zaś twoich jakoś nie widzę. Cóż miłego dnia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ela Re: A niech mi w takim razie taki krytyk religii IP: *.aareon.com 10.07.07, 11:14 Ojej. Co to za pytania na poziomie przedszkola... Skąd się wziął Wszechświat? Przecież tego nie wie nikt! Ale może tylko na razie. Może za 2000 lat naukowcy się tego dowiedzą. Ale z tego powodu, że w dzisiejszych czasach nie potrafimy tego wytłumaczyć, nie należy wyciągać błędnych wniosków, że to Bóg stworzył świat. 2000 lat temu też ludzie wierzyli, że pioruny miota Zeus, czy ktoś tam inny... i co... dziś śmiejemy się z tego... A za 2k lat będą się ludzie śmiali z tych wszystkich katolików i innych popaprańców... Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 Twierdzenie, że „pioruny miota Zeus” jest pośredni 10.07.07, 11:51 Twierdzenie, że „pioruny miota Zeus” jest pośrednio niczym innym jak stwierdzeniem, że Bóg stworzył świat i to nadal pozostaje w mocy od tysięcy lat i większość ludzkości się wcale z tego nie śmieje. Oczywiście dziś mamy dokładniejszy opis zjawisk elektrycznych w atmosferze, jeśli chodzi o pioruny, ale nadal najistotniejszym pytaniem pozostaje to o Praprzyczynę czyli „dlaczego w ogóle istnieje COŚ”? Oczywiście możesze schować głowę w piasek i powiedzieć „tego nikt nie wie ale dowiemy się za 2000 tysiące lat”. A skąd wiesz, że za 2000? Może nigdy. W nauce nie jest zabronione stawianie trudnych pytań, bo „nikt nie zna na nie odpowiedzi”. Wręcz przeciwnie. Zwłaszcza pytania bez odpowiedzi są najbardziej interesujące i ja takie pytania stawiam. Ale rozumiem, że dla ciebie najważniejszy „argument” to przyklejanie innym etykietki „popaprańca”. Miłego dnia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ela Re: Twierdzenie, że „pioruny miota ZeusR IP: *.aareon.com 10.07.07, 12:33 To, że "pioruny miota Zeus" może i jest niczym innym jak stwierdzeniem, że Bóg stworzył świat. Ale stwierdzono to 2000 lat temu i zrobili to ludzie, którzy nie wiedzieli co to elektron, co to prąd, co to chmury. Ponieważ nie potrafili sobie wytłumaczyć pewnych oczywistych w dzisiejszych czasach zjawisk fizycznych, jako osobę odpowiedzialną za ich powstawanie wymyślili sobie Boga. W dzisiejszych czasach, pomimo całego postępu naukowego, wiele rzeczy nie zostało wytłumaczonych. To, że nie mamy pojęcia co się dzieje w czarnej dziurze, nie oznacza, że musi w tym maczać palce Bóg, i to, że nie wiemy jak powstał wszchświat, nie oznacza, że odpowiedzialna za to jest jakaś istota wyższa. Ja nie chowam głowy w piasek. To, że ktoś mówi "tego nikt nie wie" (a taka jest prawda) oznacza, że ni mniej ni więcej tylko to, że nikt nie wie. Koniec, kropka! Czego tu oczekujesz, że ktoś ci tu wyjedzie na tym forum z odpowiedzią na pytanie o Praprzyczynę! Może ludzkość znajdzie odpowiedź na pytanie jak powstał ten świat za 50 lat. Ale równie dobrze za 1000, 2000 albo nigdy. A to, że piszę konkretnie 2000 lat, nie oznacza przecież, że rzeczywiście za 2000 lat poznamy odpowiedź na to pytanie. A stawianie trudnych pytań nie jest zabronione. Tylko, że stawianie takich trudych pytań przez dorosłą osobę na publicznym forum Gazety Wyborczej, na które nikt na świecie nie zna odpowiedzi jest dziecinnie naiwne i głupie. Tak samo jak głupie jest tłumaczenie niewyjaśnionych (mam nadzieję, że tylko tymczasowo) zjawisk jakimś tam Bogiem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: titta Re: A niech mi w takim razie taki krytyk religii IP: *.botany.gu.se 10.07.07, 12:20 Widzisz, Biblia (Stary testament) ponad 3,5 tys lat. I ludzie nie smieja sie z tego. Czytaja i ze zdziwieniem odkrywaja, ze ludzie przed tymi tysiacami lat przezywli to samo. W Zeusa (takiego z Olimpu, miotajacego pioruny) wspolczesni mu ludzie nie wierzyli. To wymysl literacki. Wierzyli w swoich bogow oczywiscie mniej wiecej tak jak i dzisiaj wielu ludzi wierzy w jakies sily, energie, fatum itp. Tylko ze wtedy nadawano im imiona i dodawano historie. (Nie bylo w tym nic smiesznego: Zeusowi skladano ofiary z ludzi. To byl kult sil demonicznych, podobnie jak dzisiejszy okultyzm, czy nawet tzw. kult swietych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ela Re: A niech mi w takim razie taki krytyk religii IP: *.aareon.com 10.07.07, 13:14 > Widzisz, Biblia (Stary testament) ponad 3,5 tys lat. Od fantastyki w wydaniu św. Marka wolę Asomova... > I ludzie nie smieja sie z tego. A śmieją się... I na szczęście coraz więcej jest na świecie ludzi, którzy się z tych bajek śmieją... > Czytaja i ze zdziwieniem odkrywaja, ze ludzie przed tymi tysiacami lat > przezywli to samo. To samo przerzywali by ludzie w tamtych czasach, gdyby czytali nasze bajki o sierotce Marysi. I co z tego?! >(1) W Zeusa (takiego z Olimpu, miotajacego pioruny) wspolczesni mu ludzie nie >(1) wierzyli. To wymysl literacki. >(2) (Nie bylo w tym nic smiesznego: Zeusowi skladano ofiary z ludzi. To wierzyli(2) w końcu czy nie wierzyli(1). Zdecyduj się! > To byl kult sil demonicznych A co wiara katolicka to nie wiara w siły demoniczne! Ha! Co za bzdura! Tam gdzie Bóg, tam i Szatan! No normalnie rozwalasz mnie! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jazzek Re: A niech mi w takim razie taki krytyk religii IP: *.srv.volvo.com 10.07.07, 13:34 >A śmieją się... I na szczęście coraz więcej jest na świecie ludzi, którzy się z >tych bajek śmieją... Proszę, przedstaw kilka przykładów szczęścia wynikającego dla ludzkości z braku wiary w bajki. Na deser paradoks racjonalisty. Statystyki dowodzą, że ludzie religijni przeciętnie żyją dłużej. Czy racjonalista ma uwierzyć w Boga, rezygnując ze swojego racjonalizmu, ale z rozsądku przedłużając życie, czy postąpić nieracjonalnie i w imię swojego racjonalizmu skrócić to życie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: titta Re: A niech mi w takim razie taki krytyk religii IP: *.botany.gu.se 11.07.07, 17:50 "Rozwala" to ktos kto sie wypowiada, nie majac pojecia o czym. Czytalas kiedys Biblie? Nie mowie o wierze katolickiej, tylko o chrzescijanstwie. Roznica moze sie wydawac subtelna ale jest ogromna. Odpowiedz Link Zgłoś
elucidator Re: A niech mi w takim razie taki krytyk religii 10.07.07, 14:04 Po pierwsze nie 3,5 tys. lat a 2,5 tys., ale mniejsza o to. To ze sa ludzie ktorzy sie z tego nie smieja nie oznacza jeszcze ze jest to prawda. A jak udowodnisz ze to wlasnie opowiadania bilbijne sprzed 2,5 tys. lat sa prawdziwe, a nie n.p. wersje stworzenia swiata wystepujace w innych religiach niz judaizm, chrzescijanstwo i islam (chrzesijanstwo sciagnelo bezczelnie to opowiadanie z judaizmu, a islam sciagnal to z judaimu i z chrzescijanstwa)? A moze jednak racje ma hinduizm albo szintoizm? Albo opowiadania amerykanskich indianow zanim chrzescijanie "zbawili" ich swoimi - rownie "prawdziwymi" opowiadaniami? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jacuś Re: A niech mi w takim razie taki krytyk religii IP: *.inter.tuniv.szczecin.pl 10.07.07, 13:36 Po pierwsze, teoria pulsującego Wszechświata jest stara i sięga czasów gdy Einstein był jeszcze młodym człowiekiem :) Problem w tym, że aby Wszechświat pulsował, to musi zacząć się kurczyć - zamiast rozszerzać (co chyba obecnie robi). Jak się będzie kurczyć - to jest szansa na następny "Wielki Wybuch" - a jak nie - to znaczy że nawet jeżeli kiedyś sobie pulsował - to mu już przeszło. Jak na razie twardych, doświadczalnych, danych na kurczenie się Wszechświata nie ma (przynajmniej ja nie znam takowych) - jak będą to pogadamy. Po drugie - nic nie mogło być przed Wszechświatem - bo taka jest już definicja Wszechświata że na to nie pozwala. Kwestia logiki i co do tego dyskusja jest zamknięta. Po trzecie - istnienie Boga. Fajny temat, ale nijak się ma do teorii Big-Bangu. Próby "naukowego" udawadniania istnienia Boga są śmieszne. Próby "naukowego" nieistnienia Boga są żałosne. Po czwarte - zdumiewa mnie, że ateiści przekonani o nieistnieniu Boga muszą ciągle szukać argumentów którymi się sami przekonują - marnując czas i energię. Czy o tym że np. trzeba myć zęby rozsądny człowiek rozprawia - czy po prostu to robi? A ateiści zamiast niepraktykować jakiś przesądów religijnych - ciągle szukają nowych dowodów nieistnienia tego o czego nieistnieniu już są podobno przekonani. Jakże często chowając się za teoryjkami pseudonaukowymi z dziedzin, których ani nie znają ani nie zrozumieją. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Miś Teorie pulsującego Wszechświata i Boga IP: *.dsl.rcsntx.swbell.net 10.07.07, 14:54 Gość portalu: Jacuś napisał(a): > Po pierwsze, teoria pulsującego Wszechświata jest stara i sięga czasów gdy > Einstein był jeszcze młodym człowiekiem. To prawda! Naukowcy zaczynają powtórnie odkrywać teorie znane sto czy 60 lat temu. > Zdumiewa mnie, że ateiści przekonani o nieistnieniu Boga muszą ciągle szukać > argumentów którymi się sami przekonują - marnując czas i energię. A czy ateiści marnują również materię dowodząc nieistnienia Boga? Einstein powiedział, że energia i materia są sobie równoważne. Odpowiedz Link Zgłoś
ksks3 Re: Teorie pulsującego Wszechświata i Boga 11.07.07, 08:21 NIE TAK ! Takie duskusje są bez sensu. Rozmowa na tematy naukowe WYKLUCZA mieszanie fizyki z religia. Fizyka wymaga dowodu i dowody są zdobywane przez tysiąclecia naszej cywilizacji. Religia to wiara - tam dowody są zbedne ba nawet nieporzadane Odpowiedz Link Zgłoś
mis22 Fizycy czy kapłani mają prawo spekulować? 12.07.07, 17:22 ksks3 napisał: > Takie dyskusje są bez sensu. Rozmowa na tematy naukowe WYKLUCZA mieszanie > fizyki z religia. Ta dyskusja dotyczy tematu jak powstał świat, czy też istniał on wiecznie, na który możemy jedynie spekulować. Masz prawo do swojej opinii, że dyskusja na ten temat nie ma sensu, bo nikt nie jest w stanie dać przekonywującej końcowej odpowiedzi. Ale to dlatego na tem temat dyskutujemy. W zależności od tego co nam wpojono w dzieciństwie - racjonalną czy mistyczną wizję świata - skłaniamy się do tych czy innych sugestii. Na temat gdzie odpowiedź jest łatwa, np. jaka jest teraz temperatura w Warszawie, nie dyskutujemy tylko ją odczytujemy z termometru lub uzyskujemy od meteorologa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fizyk Re: A niech mi w takim razie taki krytyk religii IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.07.07, 11:54 jak byś poczytał o wielkim wybuchu troche więcej to byś sam sobie odpowiedział na pytanie dlaczego naukowcy do tej pory nie wiedzą co było przed ani bardzo mały ułamek sekundy tuż po wielkim wybuchu Odpowiedz Link Zgłoś
old.european Re: A niech mi w takim razie taki krytyk religii 10.07.07, 11:56 toja3003 napisała: > A niech mi w takim razie taki krytyk religii powie skąd się wziął Wszechświat? A skad sie wziela ta cala religia katolicka? Bog jej nie stworzyl. Sama sie rozplenila. Odpowiedz Link Zgłoś
elucidator Re: A niech mi w takim razie taki krytyk religii 10.07.07, 13:38 To, ze jeszcze nie potrafimy na to pytanie odpowiedziec, nie oznacza ze religie maja racje. Bo tak samo jak - slusznie - za,dasz dowodow na to co twierdzi nauka, nalezaloby za,dac dowodow na prawdziwosc twierdzen roznych religii. I wtedy tez mozna postawic zasdadnicze pytanie: a kto stworzyl Boga/Bogow? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ZENON pra-wszechświat? po co początek? IP: *.centrum.punkt.pl 10.07.07, 14:31 toja3003 napisała: > A niech mi w takim razie taki krytyk religii powie > skąd się wziął Wszechświat? > Obojętnie czy ten wielkowybuchowy czy ten wcześniejszy, > Niepotrzebnie zakładasz jakiś ostateczny pra-początek. Mogło żadnego nie być, a cykl kolejnych wszechświatów jest nieskończony - nie ma żadnego początku, żadnego prapra-wszechświata, czyli nie ma probloemu creatio ex nihilo :-) Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 sory ZENON ale skąd wziął się ten cykl, o którym 10.07.07, 17:25 mówisz? Tak sobie zawsze był? A gdzie dowody? Dla mnie jednak problem pozostaje. Dlaczego akurat taki cykl a nie inny? odpowiedz, że tak "musiało być"? A ta reguła przymusu to skąd? Dlaczego w ogóle istnieje cokolwiek? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ZENON Re: sory ZENON ale skąd wziął się ten cykl, o któ IP: *.atol.com.pl 10.07.07, 18:54 toja3003 napisała: > mówisz? Tak sobie zawsze był? > Tak. Był od zawsze, więc nie musiał się znikąd brać :-) > A gdzie dowody? > A po co? Na istnienie boskiej zasady stwarzającej też dowodów nie ma. Jedni wierzą w boskie stworzenie, inni w nieskończony cykl pulsującego Wszechświata. Wiara jak wiara... Zależna od emocjonalnych potrzeb. W myśl jednak zasady Ockhama bardziej odpowiada mi opcja istniejącego od zawsze pulsującego Wszechświata, niż istniejącego od zawsze Stwórcy, który kreuje nasz Wszechświat. > Dlaczego w ogóle istnieje cokolwiek? > A dlaczego miałoby nic nie istnieć? :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 ok, nie masz dowodów dla swojej tezy i 11.07.07, 14:18 dodajesz "po co dowody?". Niestety ale to nie jest podejście naukowe a czysto, jak zresztą sam zauważasz, emocjonalne. Pozdrowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ZENON emocje.. emocje i mordobicie :-) IP: 81.210.93.* 13.07.07, 13:04 toja3003 napisała: > dodajesz "po co dowody?". Niestety ale to nie jest podejście > naukowe a czysto, jak zresztą sam zauważasz, emocjonalne. > Tak, jak i wiara w Stwórcę :-) Niewykluczone jednak, że wraz z rozwojem narzędzi matematycznych, być może również dzięki fizycznym odkryciom, uda się stworzyć ściśle określony model odwiecznego cyklicznego Wszechświata. Nie będzie to oczywiście dowód na jego istnienie, ale pewna naukowa, analityczna poszlaka wskazująca, że jest to możliwe. To znacznie więcej niż religijne objawienia, które można zakwalifikować do działu zaburzeń świadomości. Piszesz o emocjach... Jedni potrzebują poczucia bezpieczeństwa, co zapewnia im wiara w wyimaginowanego Boga, który sprawuje kontrolę nad swoim dziełem, i do którego można się zwracać w trudnych chwilach, chociaż ten uporczywie milczy - w tym kontekście wiara religijna jest rodzajem terapeutycznego "wygadania się", otwarcia i wyrzucenia z siebie mentalnego balastu. Natomiast inni ludzie potrzeby w istnienie nadprzyrodzonej istoty nie mają i doskonale obywają się bez bóstw, kultów, świątobliwości i religii wszelakiego autoramentu, a to oznacza, że ludzie ci nie są w żaden sposób podatni na różnego typu religijne manipulacje. Według mnie jest to wielki plus ateistycznej postawy. Ponadto wiara w cykliczny Wszechświat nie narusza zasady niepotrzebnego mnożenia bytów ponad miarę, przez to jest bliższa mi, sceptykowi. Oznacza to również, że wiara w odwieczny cykliczny Wszechświat, jakkolwiek wiarą pozostaje, jest bardziej rozsądkowa niż wiara w nadprzyrodzonego Stwórcę wszechświata, mniej naznaczona emocjonalnością. Mi to odpowiada. Kwestia potrzeb - nic ponadto. Nie ma sensu wykazywać, że coś jest lepsze lub gorsze, byle do fanatycznego mordobicia z powodu wiary w takie czy inne idee nie dochodziło :-) Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 jeżeli taki model zostanie stworzony, jak piszesz, 16.07.07, 10:53 to pierwszy go zaakceptuję i będę się do niego modlił, bo to będzie dowód na istnienie Boga, pod warunkiem, że zostanie potwierdzony empirycznie. Inaczej nie będzie to nauka a emocje właśnie. Wiem, że istnieją modele teoretyczne, które próbują zastąpić zasadę przyczynowości zasadą samoprzyczynowości ale w żadnym laboratorium jak dotąd nie przeprowadzono doświadczenia obalającego zasadę zachowania materii. Można dokonywać jej transformacji ale nie samoprzyczynowego tworzenia. W ten ostatni sposób nie uzyskano dotąd choćby jednej, najmniejszej cząsteczki. Jeśli ktoś twierdzi inaczej to niech poda źródło naukowe opisujące takie powtarzalne doświadczenie. Pominę dalsze rozważania teoretyczne jakie warunki musiałyby być spełnione aby takie doświadczenie przeprowadzić. Heisenberg to przy tym drobnostka. M.in. musiałoby nie być żadnych pól ani czasoprzestrzeni, żadnych obserwatorów, żadnego Wszechświata. Ktoś tam wcześniej się rozpisywał, że niby takim doświadczeniem miałby być "efekt Casimira". Efekt Casimira nie jest doświadczeniem, o którym mówiłem, bo dotyczy środowiska próżniowego a próżnia jest już czymś, tzn. co najmniej czasoprzestrzenią wypełnioną znanymi nam oddziaływaniami polowymi. Takim doświadczeniem byłoby np. pojawienie się opisywanej próżni o znanych nam właściwościach właśnie z nicości i to jest pytanie, które stawiam: skąd taka próżnia o takich właściwościach, że mogą w niej zachodzić fluktuacje kwantowe, tzn. skoro mamy fluktuacje to one są już czymś. Dlaczego zatem są? Dlaczego mają akurat taką charakterystykę? A teraz wracjąc do początkowej tezy t. naukowo udowodnienia Boga na gruncie nauk empirycznych. Byś może nauka już zatacza wielkie koło – począwszy od pooświeceniowego krytykowania religii, przez postawę wobec niej neutralną, wróci do niej na gruncie czysto naukowym właśnie i to od strony nauk najbardziej ścisłych a nie humanistycznych. Jak wyobrażam sobi taki proces? Niewątpliwie mamy obecnie w fizyce do czynienia z krokiem w kierunku rozszerzenia modelu standardowego i unifikacją znanych nam oddziaływań, wszczególności grawitacyjnych. Jesteśmy blisko odkrycia grawitonu. Gdyby teoria pól Higgsa (byś może jest ich wiele) się potwierdziła, byłby to poważny krok w tym kierunku. Ale wówczas zanlezione odpowiedzi natychmiast prowokować będą do następnych pytań. Grawiton to jeszcze nie wszystko. Szereg biologów i genetyków, wysuwa przypuszczenie, że infogentyka czy spektukularne rozszyfrowywanie ludzkiego genomu w ostatnich latach nie tłumaczy całkowicie mechanizmu powstawania życia. Byś może istnieje również swego rodzaju biologiczne „pole życiowe”, mające swoje odpowiedniki we właściowściach pól fizycznych. Być może będziemy mogli kiedyś zacząć poszukiwania takiej „cząstki życia” i fizyko-chemo-biologicznego pola umożliwiającego rozwój życia. Z kolei socjologia poszukuje aktualnie pewnych podstawowych „cząstek” o charakterze kulturowym (teoria memów). Natychmiast powstaje tu zasadne pytanie o fizyczne odpowiedniki tych tworów. Ba, Demokryt gdy formułował swoją ideę atomu również nie miał mikroskopu elektronowego aby zajrzeć do wnętrza materii. A jednak taka idea była pomocna Bohrowi czy Ruthefordowi kiedy tworzyli podwaliny nowoczesnej fizyki. Dalczego by więc nie pójść tropem biologicznego pola, memów, dalej nawet – założyć, że istnieją pola czy cząstki odpowiedzialne za inteligencję, świadomość. Swego rodzaju pole informacyjne. Jeśli by zatem udałoby się kiedyś połączyć wszytskie te pola i oddziaływnia, wszystkie fenomeny rzeczywistości, w jedną Teorię Wszystkiego, która byłaby znacznie szersza od tej o której fizyka mówi dziś, wówczas moglibyśmy zrobić kolejny krok: ważyć się na Teorię Teorii. Zrealizować odwieczne marzenie ludzkości i w spójny sposób połączyć całą naszą wiedzę. W takim momencie, różnice które dzisiaj jeszcze mogą wydawać się istotne – różnice między religią a nauką – mogłyby ulec naturalnemu zmniejszeniu na zasadzie konwergencji. W trakcie tego procesu, pewne teorie mogę pełnić rolę atraktorów, kto wie czy jednym z nich nie okaże się Najwyższa Symetria? Może więc warto w seminariach duchownych wykładać wyższą matematykę i fizykę kwantową? Odpowiedz Link Zgłoś
petrucchio Re: jeżeli taki model zostanie stworzony, jak pis 16.07.07, 14:21 toja3003 napisała: > Szereg biologów i genetyków, wysuwa przypuszczenie, że > infogentyka czy spektukularne rozszyfrowywanie ludzkiego genomu w ostatnich > latach nie tłumaczy całkowicie mechanizmu powstawania życia. Co ma wspólnego sekwencjonowanie ludzkiego genomu z pochodzeniem życia? Zupełnie nic. Na pewno nie tłumaczy pochodzenia życia na Ziemi (ani całkowicie, ani nawet częściowo), ale też nikt nie miał tego rodzaju oczekiwań. > Byś może istnieje również swego rodzaju biologiczne „pole życiowe”, > mające swoje odpowiedniki we właściowściach pól fizycznych. ??? Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 sekwencjonowanie ludzkiego genomu to 16.07.07, 14:53 rzemieślniczy akt "kartograficzny" a ja pytam o przyczynę powstania życia; słowo "cząstka" w kontekście memów rozumiem oczywiście przenośnie. Dosłowne rozumienie tego terminu, tak jak to odczytałeś, faktycznie prowadzi do "pomieszania terminologicznego". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: leonard3 Samotnosc IP: 83.238.144.* 16.07.07, 18:14 No i jak konwencja bajkopisarzy uplynela? No w jaki jest nowy Bog ateistow? Oscylujacy Kosmos czy kosmiczna piana? Jedynu glos rozsadku to Petruchio i Madcio (o ile nie menstruuje). A moze byscie zajeli sie autentyczna dyskusja naukowa? Pamietajcie , zaczynajcie od istniejacej naukowej wiedzy o kosmosie, i nie komplikujcie prostych spraw. Dla przykladu: Mamy w kosmosie obiekty, ktore maja grawitacja equiwalentna milionom mas slonca,istnieja w przestrzeni 0, czasie 0 i maja tempetature zera bezwzglednego. Czy to jest: a) Nieskonczenie goraca i gesta dupa dupa maryny b) fluktuacja kwantowa (equwalentna milionom mas slonca!!!!!!!! ) c) grawitacja niezwiazana W normalnym swiecie wybralibyscie oczywiscie "c". Ale , wy istniejecie w swiecie idiotow. Oj samotnie mi na szczycie normalnosci. Odpowiedz Link Zgłoś
petrucchio Re: sekwencjonowanie ludzkiego genomu to 17.07.07, 00:44 toja3003 napisała: > rzemieślniczy akt "kartograficzny" a ja pytam o przyczynę powstania życia; Pomijając kwestie rzemieślnicze, mechanizm dziedziczenia to jedno zagadnienie, a pochodzenie życia Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 oczywiście w naukowym artykule na pewno 17.07.07, 09:34 nie pozwoliłbym sobie na takie sformułowania ale w kuluarowej dysksuji konferencyjnej można chyba nieraz wybiec poza to, co powszechnie uznane naukowo i tak to forum traktuję, zatem oczywiście masz rację mówiąc, że brak jest potwierdzeń doświadczalnych dla wspomnianych "poól informacji". Czym jest informacja? Cóż może nam tu jedynie fizyka odpowiedzieć? Niewiele. Owszem istnieje zgrabna definicja entropiczna, są prace Shanonna (to już teoria informacji) ale też będące opisem ilościowym. A co z kontekstem informacji? A jest ona jak najbardziej kontekstowa. I znowu wracam do samoświadomości. Czy informacja, jako taka, ma własności materialne? Jeśli tak to jakie? I nie mówię o nośnikach danych tj. reprezentacji informacji ani o fizycznym transporcie jonów wapnia w mózgu bądź innych sygnałach elektro-chemo-magnetycznych. Idea (informacja) jako taka jest czymś niematerialnym (choć ma materialną reprezentację ale to nie to samo). Jak fizyka (czy w ogóle nauka) tłumaczy fakt, że coś niematerialnego, np. sama moja myśl, wola, jest w stanie poruszyć jak najbardziej materialną ręką ważącą parę kilo? Uważasz, że to „po prostu” taki sam proces jak zderzenie dwóch kulek, które opisują klasyczne równania mechaniki? Wątpię. A jeśli mówimy o infogenetyce to ta "bariera informacyjna" może kiedyś okazać się problemem. Z kolei w obliczu unikalności pewnych obiektów nie mamy szans na powatrzalność doświadczeń, względnie na ich przeprowadzenie. Jest jeden gatunek ludzki z jedną historią i cywilizacją, jedna Ziemia i jeden Wszechświat, który znamy, z jedną ewolucją materii i przyrody ożywionej. To powoduje, że szukanie odpowiedzi na pytanie „dlaczego w ogóle istnieje coś” wymaga podejścia interdyscyplinarnego. Nie obejdzie się tu bez gadamerowskiej hermeneutyki i relatywizmu lingwistycznego w sensie wittgensteinowskim. Sama fizyka niewiele ma do powiedzenia na temat fenomenu świadomości, bo nie zajmuje się funkcjonowaniem obiektów żywych. Takie pojęcia jak np. wolność czy świadomość są jej obce. Tu potrzebne są z jednej strony dokonania nauk humanistycznych a z drugiej ich powiązanie np. z biologią, chemią, genetyką, informatyką, neurologią; z fizyką też ale jak widać nie tylko. Tak, „organizmy biologiczne to nie tylko maszyneria biochemiczna” Powtórzę: maszyneria nie tłumaczy fenomenu samoświadomości. Upieram się więc, że pozostawanie tylko na gruncie fizyki nie daje pełnego obrazu problemu. Otóż fizyka stosuje do opisu świata aparat matemmatyczny, który stara się weryfikować empirycznie. Matematyka jest zaś dziedziną aksjomatyczno-dedukcyjną. U jej fundamentów znajdują się aksjomaty, które przyjmuje się dogmatycznie na wiarę, bo aksjomat jest, z definicji, „prawdą”. Tymczasem na każdy aksjomat jest inny aksjomat. Proste równoległe nie przecinają się w geometrii euklidesowej ale np. Łobaczewski przyjął inne założenia. W logice boolowskiej są tylko 2 kategorie: „prawda” i „fałsz”, natomiast w logice wielowartościowej ten aksjomat nie obowiązuje. Nie ma zatem w nauce niepodważalnych pewników. Chyba, że ktoś "i tak wie lepiej". Więcej, już w ramach samego systemu aksjomatycznego istnieją zdania, o których prawdziwości czy fałszywości nie jesteśmy w stanie niczego powiedzieć w ramach tego systemu (twierdzenia Gödla). Z kolei empiria także nie jest jakimś absolutem, w który trzeba bezwarunkowo wierzyć. Nie ma „czystych danych empirycznych”. Zawsze związane są one z naszą zmysłową i modelową interpretacją. Zmysły mają swoje ograniczenia a model jest tylko uproszczeniem rzeczywistości. Stąd moje "wycieczki" w stronę innych dziedzin naukowych niż fizyka. Sprowadzenie odpowiedzi na pytanie „dlaczego istnieje coś”, tylko do fizyki kwantowej jest podejściem zbyt wąskim, bo nie obejmuje takich zagadnień jak hermeneutyka czy inne fenomeny związane ze świadomością. Fizyka nie ma bowiem wiele do powiedzenia na temat istot żywych, języka naturalnego, procesów myślenia, ponieważ zajmuje się jedynie światem martwej materii. Jednocześnie w nauce nadal pobowiązuje postulat Leibnitza, że „teoria nie może być bardziej złożona niż rzeczywistość, którą opisuje, ponieważ w takim przypadku nic by nie opisywała a jedynie komplikowała stan faktyczny”. Nie można więc posługiwać się w nauce aksjomatycznym unikiem typu „tak jest i musicie w to wierzyć a dlaczego to i tak nie zrozumiecie”. A jest to pseudoargument często stosowany na tym forum przez tych, którzy "zjedli wszystkie rozumy". Mam nadzieję do nich nie należeć i nie upieram się przy mojej "jedynie słusznej racji" a jedynie chętnie dyskutuję z każdym tak długo, dopóki zachowane są reguły dyskusji tj. brak komentarzy na temat osoby dyskutanta typu "jesteś idiotą" itp. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: leonard3 Tresc powinna byc wazniejsza od formy IP: *.adsl.inetia.pl 17.07.07, 10:33 Toja, co ty chcesz nam przekazac? Dlaczego to ubierasz w taka skomplikowana forme? Pamietaj, prawda jest prosta i prosto wyrazona. 1) Tak,zrozumienie jest wynikiem maxymalnie szerokiej, interdyscyplinarnej wiedzy naukowej. Ale przedewsszystkim inteligencji. Mozna wiele wiedziec i nic nie rozumiec. 2)Empiria jest elementem wiedzy, ktora zakotwicza nas w realnym kosmosie. Rozumienie wykracza poza empirie Odpowiedz Link Zgłoś
petrucchio Re: oczywiście w naukowym artykule na pewno 17.07.07, 11:15 toja3003 napisała: > Jak fizyka (czy w ogóle nauka) tłumaczy > fakt, że coś niematerialnego, np. sama moja myśl, wola, jest w stanie poruszyć > jak najbardziej materialną ręką ważącą parę kilo? No cóż, zarówno twoja myśl lub wola, jak ruch twojej ręki, to pewne funkcje twojego organizmu. "Niematerialna" informacja przetwarzana przez układy elektroniczne też oczywiście wywołuje skutki fizyczne (np. jeśli mikroprocesor steruje jakimś serwomechanizmem) i jakoś nikt w tym nie widzi nic mistycznego. Zauważ, że fizyczne oddziaływanie twojej woli w naturalnych warunkach nie może wyjść poza twoje ciało (z ewentualnym wyjątkiem urządzeń odczytujących impulsy sterujące przekazywane przez twój układ nerwowy) Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 1. Wiem, że moja myśl to „pewna funkcja” i że w mi 17.07.07, 16:15 1. Wiem, że moja myśl to „pewna funkcja” i że w mikroprocesorze można uzyskiwać podobne efekty ale jednak nie wiemy do końca jak to możliwe prawda? Oczywiście dla praktyki wystarczy przyjąć, że „jest jak jest” i dalej te mikroprocesory programować. Też będą działać. Po co sobie głowę łamać stawianiem trudnych pytań. Sam nie wiem. 2. O problemie unikalności piszę tu i teraz. O przypuszczeniach dotyczących jutra proponuję porozmawiać pojutrze. Jak ktoś pokaże życie pozaziemskie to w nie uwierzę, na razie mogę tylko spekulować: może jest a może i nie. 3. Mówiłem o podejściu interdyscyplinarnym, bo człowiek (obserwator) to nie maszyna i podałem kilka przykładów związanych z osiągnięciami w obszarze relatywizmu poznawczego, znanych od niemal 100 lat (Gödel, Einstein, Heisenberg, Wittgenstein, Gadamer). Dodam jeszcze jeden wzmiankowany: logika. Potrzebna w każdym rozumowaniu. Ale jaka pytam? Co znaczy wynik, statystyka, bez interpretacji? Ktoś mówi, że coś „jest” albo, że „nie jest”. W logice binarnej to proste ale dlaczego takie uproszczenie miałoby lepiej opisywać rzeczywistość niż zbiory rozmyte? I wówczas natychmiast pojawia się problem. Rozwinę tylko krótko myśl statystyczną. Podczas kongresu w San Francisco (2007) Peter Austin z uniwersytetu w Ontario (Kanada) pokazał, jak zwodnicza może być wykorzystywana w nauce statystyka. Austin analizował wyniki badań nad przeżywalnością Kanadyjczyków dotkniętych zawałem serca. Dla zabawy postanowił sprawdzić, jaki wpływ na zawał mają znaki zodiaku. Ku jego zdumieniu okazało się, że z tą chorobą związane są dwa znaki - Bliźnięta albo Waga. Austin postanowił następnie sprawdzić, czy stosując nowoczesne metody statystyczne, uda mu się "wytworzyć" podobnie niedorzeczne zależności. Wrzucił zatem do komputera dane ponad 10 mln mieszkańców Ontario w wieku od 18 do 100 lat i porównał je z przypadkami 223 najczęściej spotykanych dolegliwości wymagających hospitalizacji. I co się okazało? Kobiety urodzone pod znakiem Panny mają skłonności do wymiotów podczas ciąży, podczas gdy Wagi często łamią sobie miednice. Okazało się też, że zawałami zagrożone są nie tylko Bliźnięta czy Wagi, ale przede wszystkim ryby. Uczonemu udało się przyporządkować co najmniej dwie charakterystyczne przypadłości każdemu ze znaków. Wyniki były pewne, a badanie przeprowadzone z zachowaniem podstawowych zasad. Śmiać się czy zapisać na przyspieszony kurs astrologii? Niech zagdnę: pwnie ktoś znowu znalazł statystyczną korelację dwóch zmiennych, podniecił się i stwierdził, że taka korelacja jest równoznaczna ze związkiem przyczynowo-skutkowym ale praktyka statystyczna to nie teoretyczna formułka z książki. Ostrożnie z wnioskami! Oczywiście, że nie sam wynik orzeka o istotności statystycznej ale przyjęty model i też jest oczywiście, że w zależności od estymatorów, strategii metaanalizy czy sposobu weryfikacji hipozety inne są oczekiwania i progi weryfikacyjne. A dla każdego badacza różnica pomiędzy zjawiskami skorelowanymi a powiązanymi przyczynowo-skutkowo powinna być dostrzegalna. Po prostu problem polega na nadinterpretacji przetworzonych wyników. Formalnie precyzyjne narzędzie statystyczne (w określonych granicach) przetwarza dane, które nadają się do kosza i do tego dodaje sięnaciąganą interpretację, zgodnie ze z góry założoną tezą. Wynik idzie w świat i potem nagle dowiadujemy się, że picie kawy jest korzystne albo, że picie kawy jest niekorzystne. Była taka moda na badania cholestelorowe – masło było „be” a margaryna nie. Potem o tym zapomniano i wymyślono „dobry” i „zły” cholesterol. Kiedyś straszono, żeby nie jeść jajek. Nie więcej niż jedno na dzień albo jedno na tydzień. No chyba jest różnica między jednym dziennie a jednym tygodniowo prawda? To skąd taki rozrzut we wnioskach? Niezależnie od przyczyny taki wynik jest praktycznie bezwartościowy. A problem polega na tym, że właśnie statystyka jest wymarzonym narzędziem dla pseudonaukowca. Nic nie musi wymyślać tylko korzysta z gotowych schematów. I nie mam zamiaru dyskutować nad wyższością takiej czy innej metody weryfikacji hipotez tylko twierdzę, że najlepsza (teoretycznie) z nich nic mi nie da jeśli mam bezwartościowe dane. Dlaczego nie ma niezawodnych prognoz giełdowych? Bo wszystkie opierają się tylko na ekstrapolacji trendu i nie są w stanie nieczego powiedzieć o punktach nieciągłości. Powód jest prosty. Mamy tu do czynienia z, często nieracjonalnym i niemierzalnym, czynnikiem ludzkim, psychologii, wolnej woli, mitów, paniki itp. Owszem, statystyka jest dobrym narzędziem opisu przyrody nieożywionej. Tu mamy wielkie sukcesy a połączenie języka matematyki z empirią fizyki okazało się potężnym narzędziem prowadzącym do najbardziej spektakularnych sukcesów nowożytnej nauki (np. fizyka kwantowa). Ale w obszarze ekonomiczno-socjologicznym (również częściowo medycznym) możemy tylko bezradnie rozkładać ręce. To nie jest obszar aksjomatyczno-dedukcyjny ale aposterioryczno- indukcyjny i próba ignorowania tego faktu w tym ostatnim obszarze prowadzi do pseudonauki właśnie. Głównym celem nauki jest bowiem prognozowanie. Prawa fizyki są taką prognozą: jak zachowa się obiekt w określonych warunkach i to się sprawdza, natomiast tam gdzie mamy do czynienia z człowiekiem mamy o wiele mniejsze sukcesy w zakresie przewidywalności zdarzeń. 4. Empiria bez modelu jest małowartoświowa podobnie jak teoria bez doświadczeń. Zgoda – o pułapkach czyhających na fizyka czy matematyka pisałem wcześniej. Mówisz, że dla wyjaśnienia zagadki powstania życia „powinna powinna wystarczyć chemia i modelowanie ’bioinformatyczne’". Powinna ale nie wystarcza. Wnioski podawałem wcześniej. Po prostu podział na „życie” i „nieżycie” jest sztuczny. Jedno wynika z drugiego i znowu wracamy do interdyscyplinaryzmu ale to nie jest mile widziane hasło w świecie wąskich specjalistów, z których każdy uważa swój obszar za najważniejszy i wystarczający do odpowiedzi na pytania. Efekty? Przykładowo: modny temat tzw. ocieplenia klimatu. Jest wiele różnych teorii na temat zmian klimatu i co ciekawe, wzajemnie się wykluczających: jedne mówią, że się ociepla inne, że się oziębia i komu wierzyć? Dlaczego tak jest? Bo każda z grup badaczy bada problem wycinkowo. Jedni badają atmosferę, temperaturę powietrza i na tej podstawie wyciągają wnioski. Inni badają co się dzieje w oceanach, jeszcze inni koncentrują się na zjawiskach wewnątrz Ziemii (aktywność geotermiczna, wulkany albo koncentrują się na kosmosie (aktywność Słońca). Niestety nie ma modelu, który by uwzględniał wszystkie te czynniki jednocześnie. Wiem, że to trudne ale tym bardziej pozostaje sceptyczny: nie wiem czy klimat sie zmienia i w jakim kierunku. Reszta to spekulacje. Odpowiedz Link Zgłoś
petrucchio Re: 1. Wiem, że moja myśl to „pewna funkcja 17.07.07, 19:57 toja3003 napisała: > 1. Wiem, że moja myśl to „pewna funkcja” i że w mikroprocesorze można > uzyskiwać podobne efekty ale jednak nie wiemy do końca jak to możliwe prawda? Nie widzę nic szczególnie zagadkowego w fakcie, że stany jakiegoś układu mogą odpowiadać obiektom zdarzeniom w "świecie zewnętrznym" i że wobec tego można tworzyć modele świata (takie modele mogą nawet tworzyć się same bez udziału ludzkiej inteligencji). Wszechświat, podobnie jak klasyczna arytmetyka, jest dostatecznie skomplikowany, żeby "zapętlać" się informacyjnie i tworzyć abstrakcyjne reprezentacje samego siebie. > Oczywiście dla praktyki wystarczy przyjąć, że „jest jak jest” i dalej te mikro > procesory programować. Też będą działać. Po co sobie głowę łamać stawianiem > trudnych pytań. Sam nie wiem. Zwracam tylko uwagę (na wszelki wypadek), że mikroprocesory działają w ramach dobrze znanych praw fizyki i nie wymagają ingerencji sił nadprzyrodzonych :-) > 2. O problemie unikalności piszę tu i teraz. O przypuszczeniach dotyczących > jutra proponuję porozmawiać pojutrze. Jak ktoś pokaże życie pozaziemskie to w > nie uwierzę, na razie mogę tylko spekulować: może jest a może i nie. Istnienie życia na Ziemi dowodzi, że życie jest możliwe, tzn. może powstać co najmniej na planecie typu Ziemi z prawdopodobieństwem większym od zera (i to dość szybko w planetarnej skali czasu). Jeżeli we Wszechświecie są zyliony planet, byłoby raczej dziwne, gdyby Ziemia była jedyna w swoim rodzaju. > 3. Mówiłem o podejściu interdyscyplinarnym, bo człowiek (obserwator) to nie > maszyna i podałem kilka przykładów związanych z osiągnięciami w obszarze > relatywizmu poznawczego, znanych od niemal 100 lat (Gödel, Einstein, > Heisenberg, Wittgenstein, Gadamer). [...] Głównym celem nauki jest bowiem > prognozowanie. Prawa fizyki są taką prognozą: jak zachowa się obiekt w > określonych warunkach i to się sprawdza, natomiast tam gdzie mamy do czynienia > z człowiekiem mamy o wiele mniejsze sukcesy w zakresie przewidywalności > zdarzeń. Nie musisz mi tego mówić. Jestem "humanistą" (konkretnie Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 z grubsza zgadzam się z tym co piszesz, 18.07.07, 17:54 reszta to rzecz gustu lub... bezguścia :) I żeby nie być posądzony o jakiekolwiek aluzje piszę się pierwszy na tego "bez gustu"; pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ZENON Re: jeżeli taki model zostanie stworzony, jak pis IP: 81.210.93.* 17.07.07, 22:56 toja3003 napisała: > to pierwszy go zaakceptuję i będę się do niego modlił, > bo to będzie dowód na istnienie Boga, > Niestety wielkim problem części wierzących w Boga, jest to, że uparcie usiłują szukać dowodów potwierdzających ich wiarę, tam gdzie ich najzwyczajniej nie ma :-) Który to papież na wieść o teorii Wielkiego Wybuchu zakrzyknął "Fiat Lux!" twierdząc, jakoby teoria Big Bang potwierdzała istnienie Boga-Stwórcy??? Dla mnie takie usilne próby znajdywania czegoś tam, gdzie tego nie ma, wyglądają dość żałośnie... Ale jeśli ktoś potrzebuje, to jasne, że może modlić się nawet do modeli matematycznych :-( > Wiem, że istnieją modele teoretyczne, które próbują zastąpić zasadę > przyczynowości zasadą samoprzyczynowości ale w żadnym laboratorium > jak dotąd nie przeprowadzono doświadczenia obalającego zasadę > zachowania materii. > Pamiętaj, że cykliczny Wszechświat jest układem zamkniętym - nie ma niczego poza nim. Poza tym w odniesieniu do nieskończonego cyklu nie ma potrzeby mówić tak o stworzeniu, jak i o samostworzeniu, które to pojęcia wywodzą się z założenia jakiegoś pierwszego pra-początku. > Może więc warto w seminariach duchownych wykładać > wyższą matematykę i fizykę kwantową > Znając opinię świeckiego profesora filozofi, który na pewnym wydziale teologicznym wykładał filozofię, mniemam, że średni poziom studiujących nie pozwoliłby im ogarnąć powyższych tematów :-( a co dopiero pani Zosia, przykładna katoliczka pracująca w dziale księgowości od 7:00 do 15:00? Niech ludzie zajmują się rzeczami, którym potrafią sprostać. Jaki jest cel mechaniczno-kwantowej powszechnej ewangelizacji, którą mało kto by zrozumiał? Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 starałem się nie poruszać tutaj tematu "wiary" 18.07.07, 17:56 a jedynie pytać "dlaczego w ogóle istnieje coś". Wierzysz w cykliczny wszechświat, który "był jest i będzie", ja wierzę w Boga, który "był jest i będzie", reszta to różnice językowe prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: leonard3 Co istnieje poza skrajem kosmosu? IP: 83.238.144.* 18.07.07, 18:11 Co istnieje "poza skrajem" kosmosu? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ZENONO Re: starałem się nie poruszać tutaj tematu "wiary IP: *.centrum.punkt.pl 19.07.07, 11:16 toja3003 napisała: > a jedynie pytać "dlaczego w ogóle istnieje coś". > To jest pytanie tego samego typu co: Dlaczego miałoby raczej nic nie istnieć? ;- ) Oba te pytania zasadzają się na wierze albo w jakiś ostateczny początek, albo w jego brak. W ten sposób mimowolnie poruszyłeś temat wiary. > Wierzysz w cykliczny wszechświat, który "był jest i będzie", > ja wierzę w Boga, który "był jest i > będzie", reszta to różnice językowe prawda? > Nie. Np. nie widzę powodu, żeby modlić się do cyklicznego, odwiecznego Wszechświata - co więcej, w ogóle tego nie potrzebuję :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: leonard3 Re: starałem się nie poruszać tutaj tematu "wiary IP: 83.238.146.* 19.07.07, 11:49 Plebs lubi tylko "chleb i igrzyska". Plebs lubi tylko "zjesc ,wypic, po.. i zdechnac" Wszystkie zwierzeta to ateisci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ZENONO karmienie IP: 81.210.93.* 19.07.07, 21:57 Gość portalu: leonard3 napisał(a): > Plebs lubi tylko "chleb i igrzyska". Plebs lubi tylko "zjesc > ,wypic, po.. i zdechnac" > A kto lubi karmić się wyobrażeniami? > Wszystkie zwierzeta to ateisci. > A czy wszyscy ateiści to zwierzęta? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: qwess Jak bije puls Wszechświata IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.07, 10:20 Nie udało się nauce okreslić początku wszechświata lepiej niz robi to religia więc wymyślono poprzednie swiaty.Co jednak nie zmienia faktu,ze nauka i tak nie odpowiada skąd sie wzięły te poprzednie wszechświaty ? A religia tak ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marcin Re: Jak bije puls Wszechświata IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.07, 10:44 Znowu nauka pokazuje że wszystko się zmienia. My znikniemy z tego świata, nastanie nowe życie, nowi bogowie i nowe istoty, które będą dążyły do ogarnięcia wszystkiego. Koło żywotów, koło samsary. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: titta Re: Jak bije puls Wszechświata IP: *.botany.gu.se 10.07.07, 12:29 Nauka nie pokazuje, ze wszystko sie zmienia. Pokazuje glownie jak bardzo jestesmy ograniczeni i jak malo wiemy. Dzis uznajemy jakas rzecz podana przez nauke "za fakt" i smiejemy sie z ludzi, ktorzy uwazja inaczej. Jutro okazuje sie, ze jednak to nie byl fakt, bo bylo inaczej. Jak fala idziemy za nowymi teoriami, bo wydaja sie wiarygodne. Czesc z nich zniknie (co z zamknietym modelem wszechswiata z dwunastokrotna symetria?). Niby chcemy wiedziec, a zostajemi glupi. "Badania" wszechswiata przed wielkim wybuchem sa bespieczne: robia duzo halasu i jesli tylko model matematyczny jest logicznie poprawny to sa wiarygodne. Bo przetestowac sie ich nie da. Czy nie jest wiec to wiara? Odpowiedz Link Zgłoś
elucidator Re: Jak bije puls Wszechświata 10.07.07, 14:12 Stawianie hipotez to jeszcze nie wiara. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marcin Re: Jak bije puls Wszechświata IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.07, 20:20 sam mówisz że wszystko się zmienia, skoro jakoś do tego doszedłeś drogą dedukcji i rozmyślań, to również jest szeroko rozumiana nauka. To co powiedziałeś jest zgodne z moimi poglądami, też uważam że nauka pokazuje nam jak bardzo jesteśmy ograniczeni. Nauka mimo wszystko dąży do wyjaśnienia wszystkiego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Catani Re: Jak bije puls Wszechświata IP: *.adsl.inetia.pl 10.07.07, 10:46 Ale ktora religia? Kazda religia wyjasnia to po swojemu i dla siebie. Jak mozna byc tak zadufanym, zeby upierac sie ze tylko "moja" religia jest sluszna? A co z indianami, co z egipcjanami, co cywilizacjami o ktorych juz nawet nie pamietamy - ktory Bog jest tym prawdziwym? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marcin Re: Jak bije puls Wszechświata IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.07, 10:56 który bóg jest prawdziwszy? To zależy od przewagi i siły ludzi. Teraz na przykład jest prawdziwszy bóg o tajemniczym imieniu: JestemKtóryJestem, czyli Jahwe (czy jakiś tak). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: In&Out Re: Jak bije puls Wszechświata IP: 195.47.201.* 10.07.07, 11:00 "Błogosławieni ci którzy nie widzieli a uwierzyli" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marcin Re: Jak bije puls Wszechświata IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.07, 11:03 żebyś się nie zdziwił :P Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: In&Out Re: Jak bije puls Wszechświata IP: 195.47.201.* 10.07.07, 11:09 Każdy kiedyś umrze tak samo ty jak i ja, a wtedy może zrozumiemy... Out Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marcin Re: Jak bije puls Wszechświata IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.07, 11:13 wtedy to już nic nie zrozumiesz, bo twój mózg umrze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: In&Out Re: Jak bije puls Wszechświata IP: 195.47.201.* 10.07.07, 12:00 Więc JAK WYTŁUMACZYSZ np. objawienia fatimskie i istnienie Jezusa (!!!) CZY WSZYSTKO MUSISZ WIDZIEĆ! NIE! PRZECIEŻ NIE WIDZISZ np. FAL RADIOWYCH, PODCZERWIENI ITP.. ITD... !! SKORO JESTEŚCIE TAK INTELIGENTNI WIĘC DLACZEGO PRZEZ WASZE ROZUMOWANIE NIE PRZECHODZI MYŚL ŻE JEST PRAWDOPODOBIEŃSTWO TEGO ŻE "COŚ" JEDNAK ISTNIEJE !! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marcin Re: Jak bije puls Wszechświata IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.07, 12:28 Niema co się denerwować. :) ja opieram sie w większości na własnym doświadczeniu, a nie na tym, co powiedział jakiś biskup, patriarcha czy rabin. Opowieści o cudach są tym, co zrodziły umysły oślepione wiarą w jakiegoś boga. jak napisał już ktoś wcześniej tylko ci którzy wyzwolą się spod tych więzów będą mogli widzieć rzeczy takie jakimi są naprawdę. Fale elektromagnetyczne można doświadczyć, twojego boga nie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Re: Jak bije puls Wszechświata IP: *.aareon.com 11.07.07, 07:57 Jak wytłumaczyć objawienia fatimskie i Jezusa? A jak wytłumaczysz bajkę o czerwonym kapturku? Nijak, bo to wszystko baje dla dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: IN&OUT Re: Jak bije puls Wszechświata IP: 195.47.201.* 11.07.07, 08:28 baje ??? Bardzo mało wiesz, baardzo, z tego powodu że wogóle nie interesujesz się tym - więc jak możesz wyciągać takie wnioski. Mógł bym przytaczac ogrom przypadków w których prawdopodobieństwo "objawienia lub sytuacji tz. paranormalnych" jest bardzo duże. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Cosmi Re: Jak bije puls Wszechświata IP: *.ghnet.pl 10.07.07, 11:47 > Nie udało się nauce okreslić początku wszechświata lepiej niz robi to religia > więc wymyślono poprzednie swiaty.Co jednak nie zmienia faktu,ze nauka i tak nie > odpowiada skąd sie wzięły te poprzednie wszechświaty ? A religia tak ! A skąd się wziął bóg? Był od zawsze? No to w takim razie skąd się wzięła materia? Zgodnie z artykułem - była zawsze! Ja tu nie widzę przewagi religii nad nauką. A tak apropo materializmu jako religii - od innych religii różni się tym, że opisuje mechanizmy działania świata, czego religie wierzące w inteligentną istotę boską nie robią o ile mi dobrze wiadomo. Odpowiedz Link Zgłoś
elucidator Re: Jak bije puls Wszechświata 10.07.07, 14:09 To ze jest odpowiedz nie musi oznaczac ze jest ona poprawna. N.p. wczesniej tez byla odpowiedz na pytanie co krazy wokol Ziemii - slonce. I co? Odpowiedz Link Zgłoś
mark.parker Re: Jak bije puls Wszechświata 10.07.07, 16:54 Gość portalu: qwess napisał(a): > Nie udało się nauce okreslić początku wszechświata lepiej niz robi to religia > więc wymyślono poprzednie swiaty.Co jednak nie zmienia faktu,ze nauka i tak nie > > odpowiada skąd sie wzięły te poprzednie wszechświaty ? A religia tak ! Chyba raczej wiara, a nie religia, potrafi wiele wytłumaczyć. Religia jest pomocna w kodyfikacji wiary w celach stworzenia określonego kultu - coś jak zakład pogrzebowy w wyprawianiu umarłych na tamten świat. Zakład pogrzebowy nie jest jednak decydującym czynnikiem przejścia na łono Abrahama, lecz zapobiegania temu, by po ulicach nie walały się trupy, a grzebany wyglądał "jak żywy". Innymi słowy - chodzi o warunki sanitarne i estetykę, które przez wzgląd na szacunek dla grzebanego przyodzialiśmy w cały kosztowny rytuał - także pod wpływem religii. Religia jest jednak samoograniczająca w naukowo pojmowanej sferze poznawczej. Poza tym - która religia? Wprawdzie ten z Watykanu chce zawrócić czas do chwili, gdy uważano tam wyznanie r-k za jedynie słuszną, ale myśl ludzka posunęła się ciut dalej i dopuszcza omylność katolickich ultrasów w kwestii hierarchizacji różnych religii, które - tak samo, jak naukowcy - spierają się o początek wszechświata. Bez ezględu na to, czy to Bóg wyzwolił siły fizyczne i materię niezbędne do powstania wszechświata, czy był to proces samoistny, już samo poszukiwanie odpowiedzi na pytanie o Wielki Początek jest fascynujące. Jako laik, tzn. niefizyk i nieastrofizyk mogę jedynie czytać o tym z zapartym tchem i konfrontować z własną wiarą i na odwrót. Może dowiem się czegoś więcej bez czekania na przeniknięcie tej błony, która dzieli mnie od Wiecznej Szczęśliwości. Jeśli mi się uda, dam Wam znać, jak jest naprawdę. Wiem, że się rozpisałem, ale chcę się odnieść jeszcze do zagadnienia rezygnacji człowieka z kształtowania własnego losu. Rzeczywiście - w krajach powierzchownie religijnych, za to z całym ferworem twierdzących, że są religijne do cna i do ista, stopień zamożności jest niższy niż w krajach, których mieszkańcy autentycznie i głęboko wierzą. Zwłaszcza protestantyzm wyzwolił siły twórcze, wielbiąc jak najbardziej ziemskie nagrody za ciężką pracę, natomiast w krajach z pozoru katolickich, takich jak Polska, gdzie płytka wiara każe sądzić, że absolutnie wszystko dzieje się za zrządzeniem Niebios i jedynie słusznej religii, łatwiej jest liczyć na Niebiosa lub winić je i celebrować lenistwo, w tym lenistwo intelektualne, jako pozytywną cechę, a nie ganić jako jeden z grzechów głównych. W takich krajach łatwo o totalitaryzmy bez względu na odcień katolicyzmu - może to być nawet prawosławie. Takie religie pomagają również państwu jako instytucjisprawującej władzę rozgrzeszać się z własnego nieróbstwa: Nie damy wam podwyżki, bo nie ma pieniążków, ale sobie damy, bo dla nas są. Nie jest to nic innego jak powielanie wzorców religijnych i feudalnych - magnat, czyli rządzący, ma najwięcej, szlachcie, czyli jegoutrwalaczom, też żyje się nieźle, a całe ich utrzymanie spada na barki bezwolnego chłopa, czyli tych milionów ludzi, którzy klepią biedę, ale dzień w dzień zasuwają odrabiać pańszczyznę, nie wyobrażając sobie, że może być inaczej i porządek może zostać odwrócony ("bo tak zawsze było"). Zaden kraj nie jest od tego wolny, ale przynajmniej w niektórych odrabianie pańszczyzny bardziej się opłaca. Wymiarem materialnym tego jest własny dom, samochód, telewizor, odtwarzacz płyt kompaktowych, komputer, czy chociażby lepsze, bardziej odżywcze żarcie. W Polsce społeczeństwo jest od tak dawna ubezwłasnowolnione, że niektóra władza lęka się dopuścić je do głosu, a Kościół temu chętnie wtóruje. I tak pospołu wyznaczają granice wolności. Jakaś parada równości? Zakazać! Potraktować pałą! Buntują się lekarze i pielęgniarki? Obrzucić kalumniami i w kamasze! Lektury? Tylko państwowo- i religiotwórcze! Człowiek indoktrynowany od małego to lepszy człowiek sowiecki i NSDAP-owski. Antysemicki klecha? Wielbić go! Konstytucja zakazuje władzy totalitarnej? Zignorować! Itd. itp. Najgorsi są ci, którzy - wychowani w takim duchu - bronią innym czegoś, z czego sami zrezygnowali, czyli wolności. Oto puls Polski w pulsie Wszechświata. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JAM Jak bije puls Wszechświata IP: 194.242.52.* 10.07.07, 11:17 Moja teoria powstania wszechświata (wskrócie ) jest taka.Jest materia w wszechświecie ktorej my nie znamy , pod wpływem promieniowania kosmicznego zamienia sie ta struktura coś w rodzaju jak by pary i przy ruchu powietrza pod wpływem zmiany temperatury przy promieniowaniu kosmicznym ( zasada mikrofali ) struktura zmienia się w planety gazowe które z koleji wytwarzając procesy jądrowe kurczą się, te z koleji kurcząc się wytwarzeją coś w rodzaju skorupy a że w wewnąt siebie posiadają wysoką tęperature więc powstaje wybuch i to jest właśnie Wielki Wybuch w skrócie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pitero tak bije puls Wszechświata: IP: *.chello.pl 10.07.07, 11:40 co będzie już było. Przyszłość już się wydażyła, my tylko idziemy żeby ją zobaczyć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: realista Re: Jak bije puls Wszechświata IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.07, 11:43 Gość portalu: orodreth napisał(a): > > To dlaczego tyle milionów ogłupiałych wyznawców religi wierzy swoim > > kutabasom, daje im na tacę i utrzymuje całą infrastrukturę związaną z wia > rą. > > bo tak jest prosciej. proste umysly wybieraja bardziej skomplikowane odpowiedzi > . > wystarczy odrobina zastanowienia i odrzucenia ideologii i bog znika. Wystarczy odrobina bezmyślności. Bo na pytanie - skąd się wziął wszechświat, dlaczego istnieje, odpowiedzi już nauka ci nie da. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: abhaod na poczatku byly superstringi; nie maja stalego IP: *.adsl.alicedsl.de 10.07.07, 11:45 ksztaltu, ani wlasciwosci :))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: abhaod Re: Tak? A kto stworzył "superstringi"? IP: *.adsl.alicedsl.de 10.07.07, 12:03 duch swiety Odpowiedz Link Zgłoś
hassprediger "superstringi" musiała je nosić superpupa;) jak... 10.07.07, 12:14 wiadomo była to czarna dziura i pochodziła z Afryki;) Odpowiedz Link Zgłoś
mark.parker Re: Tak? A kto stworzył "superstringi"? 10.07.07, 17:15 Zależy, na czyjej pupie.:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: titta Re: Jak bije puls Wszechświata IP: *.botany.gu.se 10.07.07, 12:07 Gość portalu: abba15 napisał(a): > To dlaczego tyle milionów ogłupiałych wyznawców religi wierzy swoim > kutabasom, daje im na tacę i utrzymuje całą infrastrukturę związaną z wiarą. A co ma jedno do drugiego? Zdziwilbys sie, ale wsrod fizykow zajmujacych sie kosmologia sa tez ludzie wierzacy. Nauka opisuje rzeczywistosc. Odpowiada na pytanie jak. Nie mowi jednak dlaczego. Bog stworzyl wszechswiat, stworzyl materie (energie) i nadal jej wlasnosci. A rzesze naukowcow wydaja grube miliardy, zeby to opisac. I nie ma w tym zadnej sprzecznosci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anal & tik nervovy Do czego doprowadzi wiedza o początku życia ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.07, 12:10 Jak wiadomo - wiedza to władza . Czyli wiedza o początku da władzę o początku końca . Odpowiedz Link Zgłoś
warchlak1 Brawa dla Stanisława Lema! 10.07.07, 12:20 Coraz bardziej okazuje się, że nieodżałowany Stanisław Lem był wizjonerem - przecież w jego powieści "Głos Pana" opisana jest właśnie koncepcja pulsującego wszechświata i komunikatu przesłanego przez cywilizację z poprzedniego "cyklu" w postaci modulowanego neutrinowego szumu. Szkoda, ze nie dostał w końcu tego literackiego Nobla, należało mu się bardziej jemu niż na przykład Dario Fo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jazzek Re: Brawa dla Stanisława Lema! IP: *.srv.volvo.com 10.07.07, 13:39 Też mi się od razu "Głos Pana" nasunął :-) Odpowiedz Link Zgłoś
j.wierny Re: Brawa dla Stanisława Lema! 10.07.07, 14:41 Jazzek napisał(a): > Też mi się od razu "Głos Pana" nasunął :-) > Jedna z moich ulubionych lektur... Przy okazji teorię oscylującego Wszechświata można odnaleźć w kosmologii buddyjskiej. Polecam tutaj dwie interesujące książki: "Nieskończoność w jednej dłoni" www.buddyzm.edu.pl/cybersangha/page.php?id=3 oraz "Nowa fizyka i kosmologia. rozmowy z Dalajlamą" www.buddyzm.edu.pl/cybersangha/page.php?id=878 Pozdrawiam, jw ================================= CyberSangha - buddyzm w Polsce www.buddyzm.edu.pl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: the_rapist Re: Brawa dla Stanisława Lema! IP: *.ipt.aol.com 10.07.07, 15:42 Jest jeszcze inna powieść traktująca o "poprzednim" wszechświecie. To "paroksyzm numer minus jeden". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: noik wlasnie mialem patrzec czy Uof TmaStanisława Lema IP: 141.117.95.* 11.07.07, 00:18 w zbiorze Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wierzący Re: Jak bije puls Wszechświata IP: *.man.poznan.pl 10.07.07, 12:36 No nie mówicie że wiara w Boga to głupota. A co mozna powiedzieć o tych wszystkich teoriach powstania wszechświata potwierdzanych skomplikowanymi obliczeniami matematycznymi, w których za 10 lat ktoś uzna że na początku we wzorze winno być 2 zamiast 3 i wynik wyjdzie kompletnie odwrotny. Nie jestem takim biegłym w fizyce sorry i nie wszystko pojmóję ale uważam że wuara w Boga to pikuś w porównaniu do wiary w wielki wybóch. Piszę wiary w wielki wybóch gdyż jest to wiara pomimo obliczeń bo nikt tego nie widział i działo się to miliardy lat temu. Miliardy a Chrystus żył namacalnie 2000 lat temu na co mamy dowody. Ja wierzę w Chrystusa Zmartwychwstałego i jestem z tego dumny pomimo wyśmiewania się ze mnie przez pseudo naukowców. Żadna teoria powstania świata wskazana przez fizyków nie jest w stanie złamać mojej wiary. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: IN&OUT Re: Jak bije puls Wszechświata IP: 195.47.201.* 10.07.07, 12:44 Zgadzam się z tobą w 100%, mojej wiary również nikt nie zmieni teoriami wysuniętymi przez geniuszy forum Gazety.pl. Odpowiedz Link Zgłoś
elucidator Re: Jak bije puls Wszechświata 10.07.07, 14:28 Niestety nie mamy zadnych _historycznych_ dowodow na istnienie Jezusa. Wszystkie zrodla pisane wspominajace o nim powstaly conajmniej kilkadziesiat lat po jego domniemanym istnieniu i domniemanej smierci. A wiekszosc religijnyych dogmatow dzisiejszego chrzescijanstwa powstala jakies 300 lat pozniej, na roznych soborach na ktorych dyskutowano w co bedziemy a w co nie bedziemy wierzyc. Nikt Ci jednak nie przeszkadza wierzyc w to co wierzysz. To Twoja jak bardziej osobista sprawa. Odpowiedz Link Zgłoś
mark.parker Re: Jak bije puls Wszechświata 10.07.07, 17:25 Gość portalu: wierzący napisał(a): > No nie mówicie że wiara w Boga to głupota. A co mozna powiedzieć o tych > wszystkich teoriach powstania wszechświata potwierdzanych skomplikowanymi > obliczeniami matematycznymi, w których za 10 lat ktoś uzna że na początku we > wzorze winno być 2 zamiast 3 i wynik wyjdzie kompletnie odwrotny. Nie jestem > takim biegłym w fizyce sorry i nie wszystko pojmóję ale uważam że wuara w Boga > to pikuś w porównaniu do wiary w wielki wybóch. Piszę wiary w wielki wybóch > gdyż jest to wiara pomimo obliczeń bo nikt tego nie widział i działo się to > miliardy lat temu. Miliardy a Chrystus żył namacalnie 2000 lat temu na co mamy > dowody. Ja wierzę w Chrystusa Zmartwychwstałego i jestem z tego dumny pomimo > wyśmiewania się ze mnie przez pseudo naukowców. Żadna teoria powstania świata > wskazana przez fizyków nie jest w stanie złamać mojej wiary. > Pozdrawiam. Ja na przykład wierzę w poprawną ortografię :)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Miś W co lepiej wierzyć? IP: *.dsl.rcsntx.swbell.net 10.07.07, 18:32 mark.parker napisał: > Ja na przykład wierzę w poprawną ortografię :)) I co z tego, że wierzysz w poprawną ortografię? Twoja wiara nie czyni cudów i dyskutanci nadal piszą z błędami. Natomiast ci ludzie co wierzą w Boga czują się bezpieczniej na tym świecie, bo wierzą, że ktoś nimi się opiekuje. Statystyki mówią, że ludzie wierzący i praktykujący żyją dłużej i szybciej wracają do zdrowia. Z tego wynika, że Bóg jest dobry. Mój argument nie przekona ateistów ale z niego wynika, że nie należy ludzi odwodzić od wiary w Boga, bo robimy tym im krzywdę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: P.awel Re: Jak bije puls Wszechświata IP: *.dip.t-dialin.net 10.07.07, 17:52 "Chrystus żył namacalnie 2000 lat temu na co mamy dowody." Chcialbym wiedziec jakie historyczne dowowy potwierdzaja istnienie wedrownego kaznodziei imieniem Jezus? Dr. Armin D. Baum bedacy docentem akademi teologicznej w Giessen (Freie Theologische Akademie in Giessen, Rathenaustraße 5-7, 35394 Gießen) napisal, a trudno ludzi z "branzy " posadzac o klamstawa, ze " ze 100 % pewnoscia nie moze on (tzn. badacz histori)nic udowadnic, nawet faktu, ze Jezus rzeczywiscie zyl". Znalezione w jego artykule :"Sohn Gottes oder Weisheitslehrer?" Evangelikale Einwände gegen die liberale Bibelwissenschaft Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: głos rozsądku Re: Jak bije puls Wszechświata IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.07.07, 12:59 Bo chcą? I nic ci do tego? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: x gdyby to powiedzial Giertych:) IP: *.crowley.pl 10.07.07, 13:05 alez by sie zaczelo lewackie ujadanie:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JAM Re: gdyby to powiedzial Giertych:) IP: 194.242.52.* 10.07.07, 13:10 Proszę nie mylcie Wielkiego Wybuchu z Wiarą w Boga .To są całkiem inne sprawy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: abhaod Re: gdyby to powiedzial Giertych:) IP: *.adsl.alicedsl.de 10.07.07, 13:34 gdyby minister koniopodobny to powiedzia, to tatus by go w psychiatryku zamknal i wreszcie bylby szczesliwy, a nie wydawal publiczne pieniadze na poronione pomysly Odpowiedz Link Zgłoś
eeela nie moge, skonam :-) 10.07.07, 13:22 " Wielki Wybuch nie był początkiem czasu, przestrzeni i naszego kosmosu. Historia Wszechświata sięga dalej wstecz, choć być może pamięć o tamtych czasach już się zatarła" Niemozliwe? Pamiec sie zatarla o czasach sprzed Wielkiego Wybuchu? Jak to sie stalo? :-D Kto do cholery pisze te artykuly dla nieszczesnego portalu Gazety? :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość sobotni Re: nie moge, skonam :-) IP: *.range86-152.btcentralplus.com 10.07.07, 15:33 NO TO KONAJ. BÓG Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rororo Re: Jak bije puls Wszechświata IP: *.pools.arcor-ip.net 10.07.07, 13:24 > To dlaczego tyle milionów ogłupiałych wyznawców religi wierzy swoim > kutabasom, daje im na tacę i utrzymuje całą infrastrukturę związaną z wia > rą. upraszczasz rzeczywistosc albo przenosisz swoje prywatne niecheci. Jak masz czas to siegnij po Teilhard de Chardin, to zrelatywizuje twoja domniemana pewnosc, ze Boga da sie wykluczyc. Odpowiedz Link Zgłoś
bdx65 Re: Jak bije puls Wszechświata 10.07.07, 13:48 Gość portalu: abba15 napisał(a): > To dlaczego tyle milionów ogłupiałych wyznawców religi wierzy swoim > kutabasom, daje im na tacę i utrzymuje całą infrastrukturę związaną z wiarą. .................................. znowu głupek, który nie wie o dualizmie wszechświata fizyczność to tylko 1/2 panie kochany Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marcin Re: Jak bije puls Wszechświata IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.07, 14:01 niema dualizmu. wszystko jest swobodną grą przestrzeni :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: IN&OUT BDX 65 IP: 195.47.201.* 10.07.07, 14:05 BDX65 Rozwiń swoją odpowiedz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piqsh n-Big Bang's ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.07.07, 14:15 czy ktoś pamięta "Paroksyzm numer minus jeden" ? Wszystko na temat. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: the_rapist Re: n-Big Bang's ? IP: *.ipt.aol.com 10.07.07, 16:00 He,he, też mi się ta powieść przypomniała. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jak temat absolwent polskiej szkoły wg. LPR IP: *.aster.pl 10.07.07, 14:35 Ludzie, co wy pleciecie. Nawet moherowa główka wie, że wszechświat stworzył brodaty dziadek w sześć dni. Jezusa urodziła Matka Polka. O. Rydzyk na prezydenta kaczolandu. Dość sterowania państwem z tylnego siedzenia. PS. Romuś koński łeb jest wielki czy długi? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: IN&OUT Re: absolwent polskiej szkoły wg. LPR IP: 195.47.201.* 10.07.07, 14:44 "Ludzie, co wy pleciecie. Nawet moherowa główka wie, że wszechświat stworzył brodaty dziadek w sześć dni. Jezusa urodziła Matka Polka" twoja wypowiedz odzwierciedla twój poziom. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Qwer10 Re: absolwent polskiej szkoły wg. LPR IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.07, 18:21 Nie rozumiesz ironii płynącej z jego wypowiedzi? ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Miś Trzeba jaśniej pisać na tym forum IP: *.dsl.rcsntx.swbell.net 10.07.07, 18:37 Gość portalu: Qwer10 napisał(a): > Nie rozumiesz ironii płynącej z jego wypowiedzi? Nie rozumiem! Powinieneś wiedzieć, że jedni ludzie są mądrzejsi, drudzy mniej mądrzy. Trzeba jaśniej i prościej pisać na tym forum wtedy większy odsetek zrozumie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Qwer10 Re: Trzeba jaśniej pisać na tym forum IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.07, 18:40 Ehhh...gościu po prostu wcielił się w typowego polaka komentującego ten artykuł, a nie myśli tak jak napisał. :P Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: toyfell Jak bije puls Wszechświata IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.07, 14:41 tfu szatanski pomiocie, to Bog stworzyl wszechswiat, a nie jakies tam teorie, wszystko jest stworzone wola Pana, szkoda ze to nie sredniowiecze, juz by bracia dominikanie z wami potanczyli, swieta inkwizycja sciela by te bezbozne poganskie lby, zaskwierczalo by sadlo na stosie plugawi naukowcy, a wasze dobra na chwale Pana by kosciol przejal, moze to by wasze dusze odkupilo. dzien sadu jest bliski i wszyscy bezboznicy i naukowcy trafia do wiecznego piekla a ja pojde do raju bede cieszyl me oko i ucho slodkim spiewem anielskim hahahaha potepiency psy i diabelskie nasienie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: o. RYDZYK chamstwa nie zniesę IP: 195.47.201.* 10.07.07, 14:56 wy plugawce! ja wam dam, czcijcie loorda bo konice jest bliski. A zwas staną się oobłoki piekilnej otchłani a szatan będzie tańczył na stole pirenejskim wśród potomków hironima. A następstwem będą zastępy szatanów gibraltarskich i niedorobów pałaneleckich. czcijcie LOOOOOOOORRRDDDAAA. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość sobotni Re: chamstwa nie zniesę IP: *.range86-152.btcentralplus.com 10.07.07, 15:41 I napisane jest abyś świętował siódmy dzień tygodnia... O w mordę, ale przecież to... sobota. Siedzę teraz i myślę: Odciąć napletek, czy jeszcze poczekać? Poradźcie. Który bóg jest prawdziwy? Nie chciałbym nadaremnie modlić się do fałszywego. A zależy mi na superzabawie po zejściu. A może te hurysy.. Ale tu też pożegnanie z napletkiem... POMOCY Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ozyrys Jak bije puls Wszechświata IP: *.range86-152.btcentralplus.com 10.07.07, 15:51 JAK MNIE JESZCZE BARDZIEJ WKURZYCIE ATEISTY PRZEBRZYDŁE, TO ZROBIĘ KONIEC ŚWIATA PRZED TERMINEM I DOBIORĘ SIĘ WAM DO TYŁKA. Podpisano --- Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: prok Bicie serca IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.07, 16:02 To przypomina bicie serca. Skurcz, rozkurcz, skurcz, rozkurcz... Wszechświat funkcjonuje jak organizm, my funkcjonujemy jak Wszechświat. Czy ktoś jeszcze wyciągnął podobne wnioski?? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jonek A jednak IP: *.e-wro.net.pl 10.07.07, 16:13 Mówi się, że kiedy nasze słońce zgaśnie zycie w naszym układzie planetarnym wyginie. Ratunkiem dla naszych potomków może byc "przeprowadzka" na podobną do ziemi planetę w innym układzie a może w innej galaktyce. Załozmy, że to możliwe i kiedyś nauczymi się masowo podróżować w kosmosie i faktycznie znajdziemy odpowiednia planetę. Ale jesli za iles miliardów lat cały wszechświat znowu sie skurczy do wielkości minimalnej to gdzie wtedy uciekać? Cos mi sie zdaje, że niezaleznie jak długo nasi potomkowie będą odwlekali śmierć ludzkości to jednak kiedyś to nastąpi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Miś Głosy wołających na puszczy IP: *.dsl.rcsntx.swbell.net 10.07.07, 18:44 Gość portalu: Jonek napisał(a): > Ale jesli za iles miliardów lat cały wszechświat znowu sie > skurczy do wielkości minimalnej to gdzie wtedy uciekać? Do nieba! Na łono Boga! Tyle było powyżej wypowiedzi apelujących o wiarę, a tu jak grochem o ścianę, jak głosy wołających na puszczy. Ciągle pytasz jak sobie poradzić na tym padole, którego koniec jest nieunikniony. A życie w niebie jest wieczne i nieskończenie szczęśliwe. Do Ciebie należy decyzja - czy pójdziesz do nieba, czy zginiesz marnie i będziesz potępiony. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ciekawy wszechswiat IP: *.dsl.bell.ca 10.07.07, 16:16 wszechswiat nie rzadzi sie tymi prawami,ktore czlowiek wymysla; na razie ludzie potrafia tak malo ,ze nie potrafia sie dogadac Odpowiedz Link Zgłoś
xaliemorph The Elegant Universe 10.07.07, 17:22 The Elegant Universe - warto obejrzeć www.pbs.org/wgbh/nova/elegant/program_d.html Odpowiedz Link Zgłoś