Dodaj do ulubionych

Witka bakteryjna chwali swojego stwórce!NaR ID

22.07.07, 21:14
Ten filmik daje dużo do myślenia:)

www.youtube.com/watch?v=0N09BIEzDlI&mode=related&search=
A tutaj można poczytać merytoryczne repliki dotyczące rzekomej ewolucji
molekularnego silniczka E.coli, które są odpowiedziami na infantylne i naiwne
zarzuty sfanatyzowanych neodarwinistów:

creationism.org.pl/artykuly/MOstrowski2"
Wniosek: projekt

Zwolennikom teorii inteligentnego projektu nie wystarczają zaklęcia i
opowiadanie "takich sobie bajeczek", w które obfituje ewolucjonistyczna
literatura próbująca wyjaśnić powstanie bakteryjnego silnika protonowego. [53]
Brak dowodów na bezpośrednią lub niebezpośrednią ewolucję systemów
nieredukowalnie złożonych jest powszechny i systematyczny — podobnie jak brak
dowodów na istnienie krasnoludków. Wspomniany John Bracht podsumowuje:

Prowadzi to do niekończących się, luźnych spekulacji bazujących całkowicie
na założeniu, że dobór naturalny może stworzyć wszystko, czego wymaga projekt.
Ta historia, której prawdziwość po prostu się zakłada, jest nietestowalna i co
za tym idzie niefalsyfikowalna. Jednak dlaczego mamy wierzyć w tego typu
opowiastki?"

Nieredukowalna złożoność: problem dla ewolucjonizmu darwinowskieg:
www.nauka-a-religia.uz.zgora.pl/index.php?action=tekst&id=70
Michael J. Behe, Filozoficzne zarzuty stawiane hipotezie inteligentnego
projektu: odpowiedź na krytykę:

www.nauka-a-religia.uz.zgora.pl/index.php?action=tekst&id=28
Na stronie ,z której pochodza dwa ostatnie artykuły można tez znalezć
przedruki najwybitniejszych krytyków Behego: Kennetha R. Millera, Jerry A.
Coyne'a,Russell'a F. Doolittle'a czy Marka Perakha:

www.nauka-a-religia.uz.zgora.pl/index.php?action=czasopismo
Nie trzeba być biologiem żeby łatwo dojść do wniosku,że argumentacja owych
uczonych jest naiwna i nieadekwatna do problemu nieredukowalnej złożoności.
Uczeni ci powielają od siebie na wzajem różne pozorne argumenty,a Behe daje
sobie z nimi radę z dziecinną łatwością. Próbowali oni np. używać motywu z
ewolucją redukowalnego oka i bezpodstawnie używać go jako dowodzącego
możliwości ewolucji nieredukowalnych układów biochemicznych. Doolittle próbuje
jako kontrargummentu używać zle zrozumianego eksperymentu z nokautowaniem
genów kaskady krzepnięcia u myszy i używać go,jako dowodu na możliwość
ewolucji kaskady krzepnięcia krwi! Każdy może poczytać sobie teksty
najwybitniejszych oponentów Behego oraz jego odpowiedzi na te krytyki i samemu
osądzić czy Behe rzeczywiście jest takim ignorantem, jakim go robi propaganda
neodarwinowska,czy może argumenty stoja po jego stronie.
Miłej lektury:)

pzdr.

Obserwuj wątek
    • Gość: ]an z Enes kod w kodzie IP: *.rtk.net.pl 22.07.07, 21:54
      Panie Nowey777,
      dotychczas żyłem w błogim przekonaniu, że powszechna paranoja obejmuje tylko
      fizykę skali mikro i makro. Dziś pańskie doniesienia pewnością moją zachwiały.


      Biologicznie nie jestem na bieżąco, proszę o wyrozumiałość i odpowiedź:

      -czy genetycy odkryli już ten kod w kodzie DNA ?
      • nowey777 Re: kod w kodzie 22.07.07, 22:22
        Idzie Ci o kod histonowy?
        • madcio Re: kod w kodzie 23.07.07, 12:03
          Pewnie mu chodzi o tekst typu "Made by God corp."
          • nowey777 Re: kod w kodzie 23.07.07, 17:16
            madcio napisał:

            > Pewnie mu chodzi o tekst typu "Made by God corp."


            Nie zauważyłeś, że już z tobą skończyłem?
            • madcio Re: kod w kodzie 24.07.07, 22:36
              > Nie zauważyłeś, że już z tobą skończyłem?
              Wymiękasz?
          • Gość: ]. z Enes Re: kod w kodzie IP: *.rtk.net.pl 24.07.07, 23:24
            madcio napisał:
            > Pewnie mu chodzi o tekst typu "Made by God corp."

            Mu,
            a może weźmiesz udział w konkursie "open-kod w kodzie" ?
            Wymiękasz ?
            • madcio Re: kod w kodzie 25.07.07, 09:21
              > Czy komuś już zajarzyło jakie mogą być konsekwencje,
              > jeżeli okazałoby się, że kod genetyczny jest jednak jednoznaczny ?
              Zdefiniuj "jednoznaczny". Potem przejdziemy dalej.

              Widzę przy okazji, że zaczynasz wymyślać paranaukowe teorie na temat genetyki.
              Zawołaj bonobo44, dobrze będziecie się razem czuli. :)))
        • Gość: Enes ]an Re: kod w kodzie IP: *.rtk.net.pl 23.07.07, 22:25
          nowey777 napisał:
          > Idzie Ci o kod histonowy?

          Rozchodzi mi się o to, czy słuszne jest założenie o niejednoznaczności kodu
          genetycznego ?
          Podobno część amiokwasów kodowana jest jednoznacznie (przez jeden kodon) a
          pozostałe niejednoznacznie tj. przez więcej kodonów (np. leucyna aż przez 6).

          Wobec tego:
          -czy faktycznie jakieś np. dwie leucyny kodowane przez różne kodony niczym nie
          różnią się między sobą ?
          -czy tak samo jest w przypadku innych aminokwasów kodowanych niby
          niejednoznacznie ?
          • Gość: Enesjanin open-kod w kodzie... IP: *.rtk.net.pl 24.07.07, 21:38
            Wobec nieobecności nowey777 - problem jest otwarty.

            Czy komuś już zajarzyło jakie mogą być konsekwencje,
            jeżeli okazałoby się, że kod genetyczny jest jednak jednoznaczny ?

            Czy ktokolwiek załapał jak fundamentalne znaczenie
            może mieć jakość pożywienia ?
            • Gość: ]an z Enes Re: open-kod w kodzie... IP: *.rtk.net.pl 24.07.07, 22:34
              > Czy ktokolwiek załapał jak fundamentalne znaczenie
              > może mieć jakość pożywienia ?

              Podpowiedź.
              Może to ma znaczenie a może nie.
              Matka pszczela żyje ok. 10 razy dłużej od robotnicy (też samicy). Pożywienie
              jest inne. Mało tego - z tego samego jaja może powstać robotnica lub matka, w
              zależności od jakości pożywienia.
            • petrucchio Re: open-kod w kodzie... 25.07.07, 11:14
              Gość portalu: Enesjanin napisał(a):

              > Czy komuś już zajarzyło jakie mogą być konsekwencje,
              > jeżeli okazałoby się, że kod genetyczny jest jednak jednoznaczny ?
              >
              > Czy ktokolwiek załapał jak fundamentalne znaczenie
              > może mieć jakość pożywienia ?

              Eee... Jakość pożywienia ma oczywiście znaczenie, ale akurat nie w tej sprawie.
              Natomiast niejednoznaczność (redundancja) kodu genetycznego może być związana z
              zabezpieczeniem kodu przed skutkami mutacji i błędów translacji. Można sobie
              wyobrazić, że jeśli w najwcześniejszej fazie ewolucji konkurowały ze sobą różne
              możliwe warianty kodu genetycznego, dobór naturalny faworyzował te, które były
              bardziej odporne na błędy albo potrafiły minimalizować ich skutki (np. lokując
              aminokwasy o podobnej strukturze i funkcji biochemicznej blisko siebie w
              "przestrzeni kodów").
              • Gość: Kaon z Miletu Re: open-kod w kodzie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.07, 10:59
                petrucchio napisał:
                > zabezpieczeniem kodu przed skutkami mutacji
                Po tym co piszesz,jesteś jedynie słusznym faszyzującym solidaruchem.Dlatego Adam nigdy cię nie ocenzuruje.Nigdy.
                • europitek Re: open-kod w kodzie... 31.07.07, 15:01
                  Dzięki temu zaskakującemu, błyskawicznemu i błyskotliwemu atakowi dostałeś koku.
                  Ale co dalej?
          • Gość: AI Re: kod w kodzie IP: *.chello.pl 24.07.07, 23:36
            > -czy faktycznie jakieś np. dwie leucyny kodowane przez różne kodony niczym nie
            > różnią się między sobą ?

            Niczym się nie różnią.

            > -czy tak samo jest w przypadku innych aminokwasów kodowanych niby
            > niejednoznacznie ?

            Tak.

            pl.wikipedia.org/wiki/Kodon
            Aminokwasy nie są specjalnie skomplikowanymi cząsteczkami i raczej nie ma
            miejsca gdzie dwie leucyny mogą "różnić się między sobą".
            • Gość: Enes ]an Re: kod w kodzie IP: *.rtk.net.pl 24.07.07, 23:49
              > > -czy faktycznie jakieś np. dwie leucyny kodowane przez różne kodony niczym
              > > nie różnią się między sobą ?
              >
              > Niczym się nie różnią.

              Różnią się co najmniej miejscem zajmowanym w przestrzeni.
              Szukając zaś różnic istotnych -należy się zastanowić czy składniki tych
              cząsteczek mogą być różne.
              • petrucchio Leucyna 25.07.07, 10:10
                Leucyna ma taką budowę:

                CH3 CH3
                \ /
                CH
                |
                CH2
                |
                CH
                / \
                NH2 COOH

                Naprawdę nie ma sposobu, żeby tak prosta cząsteczka mogła "pamiętać", w jaki
                sposób była zakodowana. Składniki i struktura są te same dla każdej molekuły.
                • Gość: ]. z Enes Leucyna-skład izotopowy IP: *.rtk.net.pl 25.07.07, 12:28
                  Czy molekuły np.leucyny mogą się różnić izotopami ?
                  • petrucchio Re: Leucyna-skład izotopowy 25.07.07, 12:43
                    Gość portalu: ]. z Enes napisał(a):

                    > Czy molekuły np.leucyny mogą się różnić izotopami ?

                    Zapewne, ale nie ma to nic do rzeczy, jeśli chodzi o kodowanie. Tak czy owak
                    C-12, N-14 i O-16 to ok. 98,9-99,7% naturalnego składu tych pierwiastków, a H-1
                    to aż ok. 99,98% naturalnego wodoru. Gdyby różne kombinacje kodujące miały
                    odpowiadać różnicom w składzie izotopowym aminokwasów, dla danego aminokwasu
                    jedna z nich musiałaby występować prawie zawsze, a pozostałe bardzo rzadko. Nic
                    podobnego, o ile wiem, nie obserwujemy.
                    • Gość: ]. z Enes Re: Leucyna-skład izotopowy IP: *.rtk.net.pl 25.07.07, 12:55
                      Czy jesteś pan pewien tego co napisałeś,
                      tak samo jak poprzednio byłeś Pan przekonany,
                      że leucyny niczym nie mogą się różnić ?
                      • petrucchio Re: Leucyna-skład izotopowy 25.07.07, 13:14
                        Gość portalu: ]. z Enes napisał(a):

                        > Czy jesteś pan pewien tego co napisałeś,
                        > tak samo jak poprzednio byłeś Pan przekonany,
                        > że leucyny niczym nie mogą się różnić ?

                        Tak. Mam przysiąc na Biblię? ;-) Ewentualne różnice w składzie izotopowym
                        leucyny są losowe i nie mają praktycznego znaczenia dla jej właściwości jako
                        budulca białek. Organizmy żywe, jeśli już coś faworyzują biochemicznie, to
                        najpospolitsze izotopy biopierwiastków, tak więc ich skład izotopowy nie zawiera
                        nadwyżek izotopów rzadkich.
                        • Gość: ]. z Enes Re: Leucyna-skład izotopowy IP: *.rtk.net.pl 25.07.07, 14:22
                          "Tak" w kontekście mojego pytania oznacza, że nie masz Pan racji ;)

                          Proszę przemyśleć ponownie - wpływ izotopów na kodownaie wcale nie musi
                          oznaczać gromadzenia ich przez organizmy.

                          Na czym opierasz Pan swoje stanowisko; własne poglady, czy
                          zaszłyszane/przeczytane i powtarzane?
                          • Gość: AI Re: Leucyna-skład izotopowy IP: *.mimuw.edu.pl 25.07.07, 15:23
                            Naprawdę nie potrafisz przyznać że twój pomysł jest zwyczajnie głupi?

                            Oczywiście w każdej leucynie kazdy atom może występować w kilku izotopowych
                            wersjach. Ale prosta statystyka pokazuje że 99% leucyn występujących w
                            przyrodzie ma jednak standardowe izotopy.
                            Nawet gdyby rybosom był specjalnie tak skonstruowany żeby wychwytywać drobne
                            różnice w ich właściwościach chemicznych (bo te różnice są, tylko że znikome),
                            to i tak niewiele by to dało, bo prawie nigdy nie natrafiałby na "znakowaną"
                            leucynę.

                            To nie są jakieś rewelacje, tylko chemia na poziomie szkoły średniej. Jeśli
                            szukasz nowych hipotez, powinieneś szukać ich w znacznie bardziej zaawansowanych
                            obszarach.
                            • Gość: leonard3 [...] IP: 83.238.144.* 25.07.07, 16:28
                              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                            • Gość: Enes ]an Re: Leucyna-skład izotopowy IP: *.rtk.net.pl 25.07.07, 19:15
                              Gość portalu: AI napisał(a):

                              > Naprawdę nie potrafisz przyznać że twój pomysł jest zwyczajnie głupi?
                              >
                              Potrafię, ale na tym etapie mogłoby to być przedwczesne i głupie właśnie.
                              Natomiast akurat ma tu rację Leonard3 piętnując skandaliczną postawę poznawczą
                              (a raczej wstecznictwo i zachowawczość) kilku osób.


                              > Oczywiście w każdej leucynie kazdy atom może występować w kilku izotopowych
                              > wersjach. Ale prosta statystyka pokazuje że 99% leucyn występujących w
                              > przyrodzie ma jednak standardowe izotopy.
                              >
                              Takie rozumowanie uważam za poprawne ale niekompletne (i prowadzące do
                              pochopnych wniosków właśnie:)
                              • petrucchio Re: Leucyna-skład izotopowy 25.07.07, 20:51
                                Gość portalu: Enes ]an napisał(a):

                                > Takie rozumowanie uważam za poprawne ale niekompletne (i prowadzące do
                                > pochopnych wniosków właśnie:)

                                Więc proszę o jakąś hipotezę, na której można by oprzeć sprawdzalne
                                przewidywania. Inaczej może my sobie gdybać do upadłego.
                                • Gość: elektropozyton Re: Leucyna-skład izotopowy IP: *.rtk.net.pl 27.07.07, 23:02
                                  petrucchio napisał:

                                  > Więc proszę o jakąś hipotezę, na której można by oprzeć sprawdzalne
                                  > przewidywania. Inaczej może my sobie gdybać do upadłego.


                                  Nie można ot tak sobie wymyślać jakiejś hipotezy, musi być oparta na
                                  racjonalnych i budzących nadzieję choćby intuicyjnych przesłankach.
                                  W tym przypadku mozna domniemywać wpływ izotopów na system kodowania
                                  genetycznego jeżeli spełniony jest co najmniej jeden z następujących warunków:

                                  -w trakcie życia reprezentatywnej próbki przedstawiceleli każdego gatunku
                                  zmienia się ich skład izotopowy,

                                  -w trakcie życia reprezentatywnej próbki przedstawiceleli każdego gatunku
                                  zmieniają się proporcje kodonów kodujących jakiś aminokwas w budowanym białku,

                                  -autor przedstawi hipotezę do oceny forum poza okresem początek-koniec "łykendu"
                                  • europitek Re: Leucyna-skład izotopowy 28.07.07, 06:59
                                    Bedzie "łykał"?
                                    • Gość: elektropozyton C2H5OH-skład izotopowy IP: *.rtk.net.pl 28.07.07, 14:14
                                      Będzie badał skład izotopowy póżnym wieczorem.
                                      Chce się przyłączyć telewizyjnie?
                                      • petrucchio Re: C2H5OH-skład izotopowy 28.07.07, 19:44
                                        Gość portalu: elektropozyton napisał(a):

                                        > Będzie badał skład izotopowy póżnym wieczorem.
                                        > Chce się przyłączyć telewizyjnie?

                                        Najlepiej wali w banię C2H5OH na węglu C-14 i trycie.
                                        • Gość: elektropozyton Re: C2H5OH-sklad izotopowy na pracie IP: *.rtk.net.pl 29.07.07, 00:29
                                          petrucchio napisał:
                                          > Gość portalu: elektropozyton napisał(a):
                                          >
                                          > > Będzie badał skład izotopowy póżnym wieczorem.
                                          > > Chce się przyłączyć telewizyjnie?
                                          >
                                          > Najlepiej wali w banię C2H5OH na węglu C-14 i trycie.

                                          Pozwól mi uprzejmie nie zgodzić się z Twoim poglądem
                                          i przedstawić hipotezę primordialną (sic!):

                                          "Najlepiej wali w banie i na pracie C2H5OH na najlzejszych izotopach (zwlaszcza
                                          na procie),
                                          na najciezszych wali w nogi, znamiennie tym, że grawitacyjnie."
                                    • Gość: Enes ]an Re: Leucyna-skład izotopowy IP: *.rtk.net.pl 30.07.07, 19:47
                                      europitek napisał:
                                      > Bedzie "łykał"?

                                      Ja tam staram się wyzbyć wszelkich uprzedzeń,
                                      ale gdybym miał inteligentnie zaprojektować życie,
                                      to wykorzystałbym fenomen izotopów zwłaszcza w procesie starzenia organizmów
                                      (perfidnie i humanitarnie zarazem;)
                    • petrucchio Żeby nie być źle zrozumianym... 26.07.07, 11:52
                      petrucchio napisał:

                      > Gdyby różne kombinacje kodujące miały
                      > odpowiadać różnicom w składzie izotopowym aminokwasów, dla danego aminokwasu
                      > jedna z nich musiałaby występować prawie zawsze, a pozostałe bardzo rzadko.
                      > Nic podobnego, o ile wiem, nie obserwujemy.

                      Poszczególne "synonimiczne" kodony różnią się częstotliwością występowania, a w
                      KONKRETNYM genomie konkretnego gatunku może się zdarzyć, że jeden z wariantów
                      kodujących dany aminokwas występuje np. dziesięć razy częściej niż inne (ale już
                      dla innego aminokwasu możemy w tych samych warunkach mieć dwa równie częste
                      synonimy). Tego rodzaju preferencje są różne dla różnych gatunków i zależą od
                      całego mnóstwa mniej lub lepiej rozpoznanych czynników, zwykle związanych z
                      efektywnością translacji; np. szczególnie silne preferencje dotyczą zwykle genów
                      kodujących białka o wysokim poziomie ekspresji i zależą od tego, który tRNA
                      występuje w największej ilości (bo w tych warunkach błędy są najbardziej
                      kosztowne i maszyneria translacyjna robi, co może, żeby ich uniknąć), podczas
                      gdy w obszarach niekodujących nie stwierdza się istotnych preferencji. Wygląda
                      to po prostu na dobór naturalny w akcji.
                      • Gość: elektropozyton Żeby być dobrze zrozumianym :) IP: *.rtk.net.pl 26.07.07, 22:36
                        Czy proporcje występowania kodonów kodujących jakiś aminokwas zmieniają się w
                        ciągu życia reprezentantów danego gatunku ?
                        • petrucchio Re: Żeby być dobrze zrozumianym :) 26.07.07, 23:04
                          Gość portalu: elektropozyton napisał(a):

                          > Czy proporcje występowania kodonów kodujących jakiś aminokwas zmieniają się w
                          > ciągu życia reprezentantów danego gatunku ?

                          Żyjemy całe życie z tym samym genomem (pomijając losowe mutacje). Ale w różnych
                          fazach rozwojowych organizmu różne geny podlegają ekspresji, co może oznaczać,
                          że w takim a takim okresie życia organizmu w takich a takich komórkach
                          aktywowane są geny, które "faworyzują" określone kodony.
                          • Gość: elektropozyton Re: Żeby być dobrze zrozumianym :) IP: *.rtk.net.pl 28.07.07, 14:17
                            Dzięki,
                            a gdzie jest coś więcej na ten temat?
                            • petrucchio Re: Żeby być dobrze zrozumianym :) 28.07.07, 19:40
                              Zob. np.

                              en.wikipedia.org/wiki/Codon_usage_bias
                              www.pubmedcentral.nih.gov/articlerender.fcgi?artid=1207003
                              mbe.oxfordjournals.org/cgi/content/abstract/13/6/864
                              www.biomedcentral.com/1471-2148/4/19
                  • madcio Re: Leucyna-skład izotopowy 25.07.07, 13:21
                    > Czy molekuły np.leucyny mogą się różnić izotopami ?
                    Kod genetyczny nie powie, żeby jedna leucyna miała taki izotop, a druga, żeby
                    miała inny, w zależności od tego, czy to była UUA, czy UUG, czy też CUx.
                    Wszystkie sześć kodonów dają w efekcie TĘ SAMĄ leucynę.

                    Żródło: en.wikipedia.org/wiki/Genetic_code#RNA_codon_table

                    Zresztą jest to oczywisty skutek istnienia mniejszej liczby aminokwasów (20) od
                    liczby wszystkich kombinacji kodonów (64). Parę kodonów poświęcanych jest na
                    stop i inne takie, ale niemniej pozostaje bardzo dużo miejsca na redundancję.

                    Dlatego też stwierdzenie "nie ma sposobu, żeby tak prosta cząsteczka mogła
                    "pamiętać", w jaki sposób była zakodowana" jest prawdziwe. Kod genetyczny nie
                    zakoduje różnic izotopowych.

                    Strzelaj dalej.
                    • Gość: ]. z Enes Re: Leucyna-skład izotopowy IP: *.rtk.net.pl 25.07.07, 14:33
                      M-u,
                      musisz najpierw doczytać i zrozumieć, że skład leucyny nie jest kodowany w
                      organizmach zwierzęcych, używana zaś jest jako budulec dostarczany z zewnątrz.
                      • madcio Re: Leucyna-skład izotopowy 25.07.07, 19:44
                        > musisz najpierw doczytać i zrozumieć, że skład leucyny nie jest kodowany w
                        > organizmach zwierzęcych, używana zaś jest jako budulec dostarczany z zewnątrz.
                        Nijak się ma to kodu genetycznego, a tam kazałeś się doszukiwać jakichś dziwnych
                        rzeczy.

                        Dla odświeżenia pamięci:

                        "Rozchodzi mi się o to, czy słuszne jest założenie o niejednoznaczności kodu
                        genetycznego ? Podobno część amiokwasów kodowana jest jednoznacznie (przez jeden
                        kodon) a pozostałe niejednoznacznie tj. przez więcej kodonów (np. leucyna aż
                        przez 6).

                        Wobec tego:
                        -czy faktycznie jakieś np. dwie leucyny kodowane przez różne kodony niczym nie
                        różnią się między sobą ?
                        -czy tak samo jest w przypadku innych aminokwasów kodowanych niby
                        niejednoznacznie ?"

                        Wniosek: walnąłeś głupotę i teraz wykręcasz się.
                        • Gość: gg Re: Leucyna-skład izotopowy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.07, 14:50
                          To zrobze sobie 6 polinukleotydow, kazdy z jednym kodonem, wymieszaj z
                          rybosomami i tRNA i co tam jeszcze potrzebne, zrob se poli-Leu z kazdego kodonu
                          oddzielnie (najlepiej po pare kg) i porownaj, wtedy bedzie na pewno wiadomo.
                          (chyba ze ktos juz to zrobil..., a powinien!).
                          pzdr
          • nowey777 Re: kod w kodzie 31.07.07, 15:16
            Gość portalu: Enes ]an napisał(a):

            > nowey777 napisał:
            > > Idzie Ci o kod histonowy?
            >
            > Rozchodzi mi się o to, czy słuszne jest założenie o niejednoznaczności kodu
            > genetycznego ?
            > Podobno część amiokwasów kodowana jest jednoznacznie (przez jeden kodon) a
            > pozostałe niejednoznacznie tj. przez więcej kodonów (np. leucyna aż przez 6).
            >
            > Wobec tego:
            > -czy faktycznie jakieś np. dwie leucyny kodowane przez różne kodony niczym
            nie
            > różnią się między sobą ?
            > -czy tak samo jest w przypadku innych aminokwasów kodowanych niby
            > niejednoznacznie ?

            Kod genetyczny jest zdegenerowany. Prawie wszystkie aminokwasy mogą być
            zakodowane na kilka sposobów,przez kilka różnych kodonów, różniących się na
            ogół tylko trzecim nukleotydem. Np. lizyna kodowana jest zarówno przez kodon
            AAA, jak i AAG. Dzięki temu część zmian informacji genetycznej w wyniku mutacji
            nie znajduje swojego odbicia w sekwencji aminokwasów.

            A więc degeneracja kodu genetycznego chroni żywe organizmy przed większością
            szkodliwych mutacji.

            pzdr.
          • nowey777 Re: kod w kodzie,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,, ,,,777 31.07.07, 15:18
            Gość portalu: Enes ]an napisał(a):

            > nowey777 napisał:
            > > Idzie Ci o kod histonowy?
            >
            > Rozchodzi mi się o to, czy słuszne jest założenie o niejednoznaczności kodu
            > genetycznego ?
            > Podobno część amiokwasów kodowana jest jednoznacznie (przez jeden kodon) a
            > pozostałe niejednoznacznie tj. przez więcej kodonów (np. leucyna aż przez 6).
            >
            > Wobec tego:
            > -czy faktycznie jakieś np. dwie leucyny kodowane przez różne kodony niczym
            nie
            > różnią się między sobą ?
            > -czy tak samo jest w przypadku innych aminokwasów kodowanych niby
            > niejednoznacznie ?

            Kod genetyczny jest zdegenerowany. Prawie wszystkie aminokwasy mogą być
            zakodowane na kilka sposobów,przez kilka różnych kodonów, różniących się na
            ogół tylko trzecim nukleotydem. Np. lizyna kodowana jest zarówno przez kodon
            AAA, jak i AAG. Dzięki temu część zmian informacji genetycznej w wyniku mutacji
            nie znajduje swojego odbicia w sekwencji aminokwasów.

            A więc degeneracja kodu genetycznego chroni żywe organizmy przed większością
            szkodliwych mutacji.n

            pzdr.
            • madcio Re: kod w kodzie,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,, ,,,77 31.07.07, 17:08
              > A więc degeneracja kodu genetycznego
              Słowem, którego szukasz, jest redundancja. I to nie samego kodu genetycznego
              (choć tam też trochę się znajdzie), ale jego "języka" - kodonów.

              > chroni żywe organizmy przed większością szkodliwych mutacji.
              W tym wypadku NIGDZIE nie występuje jakakolwiek szkodliwa mutacja. Gdzie ty ją
              widzisz?

              To jak? Czy najczęstszym typem mutacji są mutacje neutralne (w najszerszym
              rozumieniu tego słowa)?
              • nowey777 Re: kod w kodzie,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,, ,,,7 04.08.07, 17:47
                madcio napisał:

                > > A więc degeneracja kodu genetycznego
                > Słowem, którego szukasz, jest redundancja. I to nie samego kodu genetycznego
                > (choć tam też trochę się znajdzie), ale jego "języka" - kodonów.
                >
                > > chroni żywe organizmy przed większością szkodliwych mutacji.
                > W tym wypadku NIGDZIE nie występuje jakakolwiek szkodliwa mutacja. Gdzie ty ją
                > widzisz?
                >
                > To jak? Czy najczęstszym typem mutacji są mutacje neutralne (w najszerszym
                > rozumieniu tego słowa)?

                Tak neutralne są najczęstrzym typem mutacji, na drugim miejscu są te
                szkodliwe,a na trzecim te niby odpowiedzialne za nasze istnienie, których tak
                naprawde nikt nigdy nie widział:)

                pzdr.
                • madcio Re: kod w kodzie,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,, ,,, 06.08.07, 18:15
                  > Tak neutralne są najczęstrzym typem mutacji, na drugim miejscu są
                  > te szkodliwe,a na trzecim te niby odpowiedzialne za nasze
                  > istnienie, których tak naprawde nikt nigdy nie widział:)

                  Czy ja dobrze słyszę? Mówisz, że korzystnych mutacji nie ma?
    • Gość: AI Re: Witka bakteryjna chwali swojego stwórce!NaR I IP: *.chello.pl 22.07.07, 22:03
      Filmik ładnie zrobiony, za to argumentacja już raczej słaba. Rozumiem że może
      przekonać laika, ale mam wrażenie że większość ludzi mówiących o
      "nieredukowalnej złożoności" używa pojęcia "złożoność" nie znając nawet jego
      definicji (albo wręcz uważając że nie można tego zdefiniować) i wysuwa wnioski
      wyłącznie na podstawie swojej intuicji. A intuicja może się mylić, szczególnie
      jeśli samemu nigdy nie napisało się żadnego programu genetycznego ani żadnej
      sieci neuronowej.
      Nie mówię że każdy od razu musi rozumieć co to jest złożoność Kołomogorowa i w
      jaki sposób można _mierzyć_ które struktury są bardziej, a które mniej
      skomplikowane. Ale trzeba mieć trochę samokrytycyzmu i uwierzyć że są ludzie
      którzy to wiedzą. Bo temat jest wałkowany przez matematyków i informatyków od
      dziesięcioleci. Radzę pójść ze swoimi wątpliwościami do kogoś kto zajmuje się
      naukowo teorią informacji (bo o tę dziedzinę nauki tu chodzi).
      Oczywiście wymaga to zejścia z pozycji "ja wiem wszystko najlepiej", co dla
      wielu może się okazać progiem nie do przeskoczenia. Zapewniam jednak że warto -
      takie doświadczenie może mieć bardzo pozytywny wpływ na człowieka.
      • nowey777 Re: Witka bakteryjna chwali swojego stwórce!NaR I 22.07.07, 22:21
        Ja nie jestem laikiem,a jednak nie przekonują mnie oponęnci Behego. Ty koleś
        jakeś taki fachowiec ,to zacznij gadać o biologii,a nie jakichś tobie tylko
        znanych definicjach. Poza tym posta napisałem pół godziny temu,a materiału do
        którego odesłałem jest dużo.Myslisz,że uwierze,że już wszystko przeczytałes i
        przetrawiłes?
        • Gość: AI Re: Witka bakteryjna chwali swojego stwórce!NaR I IP: *.chello.pl 22.07.07, 22:48
          Oczywiście nie. Zwykle czytam tylko do momentu gdy w tekście zaczynają się
          pojawiać słowa w stylu "bajeczka", "specyficzna logika" itp. Bo mniej więcej w
          tym momencie kończą się zawsze merytoryczne argumenty, a zaczyna pokaz
          demagogii. Po prostu ktoś kto ma na czym oprzeć tezę, nie musi korzystać z
          takich chwytów.

          Złożoność Kołmogorowa nie jest jakąś "mi tylko znaną" definicją, tylko jednym z
          podstawowych pojęć teorii obliczeń. A skoro używa się argumentów dotyczących
          złożoności, to niestety trzeba wiedzieć o czym się mówi - czyli wyjść poza
          biologię. Jeśli się mówi o prawdopodobieństwie, to niestety jest to matematyka.
          W szczególności trzeba zacząć od oszacowania ile sztuk bakterii powstało w ciągu
          3 miliardów lat ich ewoluowania, skoro każda potrafi powielić się w
          kilkadziesiąt minut, a stanowią 90% biosfery. Czy zgodzisz się z takim
          twierdzeniem: "Ktoś kto nie potrafi podać rzędu wielkości tej liczby, nie
          powinien w ogóle zabierać głosu w żadych dyskusjach o nieredukowalnej złożoności"?

          Co do wici: autor sam przyznaje, że poza silnikiem jest zbudowana z _jednego
          białka_. Jedno białko naprawdę może powstać przypadkiem. Sam silnik już nie musi
          - bo silniki molekularne są w komórkach używane do wielu rzeczy, począwszy od
          syntazy ATP. Naprawdę tak trudno sobie wyobrazić że _przypadkiem_ wytworzone
          białko flagellina (albo raczej jej niedopracowana wersja) tworzy nić, łączy się
          z rotorem - i już mamy wić? Początkowo tylko chaotycznie przemieszczającą
          bakterię, ale to już daje jej przewagę (gdy jej potomstwo rozprzestrzenia się na
          większy obszar)?

          Ja nie twierdzę że tak się stało. Twierdzę tylko że nie mamy lepszego
          wyjaśnienia. Bo stwierdzenie że to "tak zostało zaprojektowane", koncepcyjnie
          nie różni się od stwierdzenia "cały świat powstał 20 minut temu, z fałszywymi
          wspomieniami wszystkich ludzi, spreparowanymi danymi na dyskach i wypowiedziami
          na forum". Oba wyjaśnienia do niczego nie prowadzą.
          • petrucchio Re: Witka bakteryjna chwali swojego stwórce!NaR I 23.07.07, 08:49
            > Co do wici: autor sam przyznaje, że poza silnikiem jest zbudowana z _jednego
            > białka_. Jedno białko naprawdę może powstać przypadkiem. Sam silnik już nie
            > musi - bo silniki molekularne są w komórkach używane do wielu rzeczy,
            > począwszy od syntazy ATP. Naprawdę tak trudno sobie wyobrazić że _przypadkiem_
            > wytworzone białko flagellina (albo raczej jej niedopracowana wersja) tworzy
            > nić, łączy się z rotorem - i już mamy wić? Początkowo tylko chaotycznie
            > przemieszczającą bakterię, ale to już daje jej przewagę (gdy jej potomstwo
            > rozprzestrzenia się na większy obszar)?

            Nawiasem mówiąc, zgodnie z oczekiwaniami teorii ewolucji, znane są TYSIĄCE
            odmian aparatu wiciowego u różnych bakterii. Różnice dotyczą zwłaszcza samej
            wici
            • nowey777 Re: Witka bakteryjna chwali swojego stwórce!NaR I 23.07.07, 18:18
              petrucchio napisał:

              > > Co do wici: autor sam przyznaje, że poza silnikiem jest zbudowana z _jedn
              > ego
              > > białka_. Jedno białko naprawdę może powstać przypadkiem. Sam silnik już n
              > ie
              > > musi - bo silniki molekularne są w komórkach używane do wielu rzeczy,
              > > począwszy od syntazy ATP. Naprawdę tak trudno sobie wyobrazić że _przypad
              > kiem_
              > > wytworzone białko flagellina (albo raczej jej niedopracowana wersja) twor
              > zy
              > > nić, łączy się z rotorem - i już mamy wić? Początkowo tylko chaotycznie
              > > przemieszczającą bakterię, ale to już daje jej przewagę (gdy jej potomstw
              > o
              > > rozprzestrzenia się na większy obszar)?
              >
              > Nawiasem mówiąc, zgodnie z oczekiwaniami teorii ewolucji, znane są TYSIĄCE
              > odmian aparatu wiciowego u różnych bakterii. Różnice dotyczą zwłaszcza samej
              > wici
              • Gość: AI Re: Witka bakteryjna chwali swojego stwórce!NaR I IP: *.chello.pl 23.07.07, 18:43
                > Wystepuje pięć
                > rodzajów bakterii posługujących sie różnymi aparatami ruchu (głównie ilościowe
                > różnice tkwią w ilości tych aparatów ruchu): monotrychalne, ditrychalne,
                > lofotrychalne, amfitrychalne,perytrychalne

                To mniej więcej tak jakbyś powiedział że występują cztery rodzaje zwierząt:
                dwunożne, czworonożne, sześcionożne i wielonożne. Naprawdę nie widzisz że to nie
                ma żadnego związku z twierdzeniem że rodzaje tych wici (albo nóg) są bardzo różne?

                I czemu w odnóżach ssaków nie dopatrujesz się "nieredukowalnej złożoności"?
                Przecież ani kolano, ani stopa, ani łydka - same z siebie nie służą do niczego.
                Jak to możliwe że wszystkie są na swoim miejscu? Przecież ewolucja (według tego
                jak ją rozumie pan Behe) powinna produkować na chybił-trafił pięty, kolana i
                łokcie - a potem sprawdzać czy coś z tego wyszło...

                Skoro Behe tak sprawnie odpiera nasze argumenty, to powiedz dlaczego mój model
                (z przypadkowo powstałą nicią która się połączyła z silnikiem służącym do czegoś
                innego) według Ciebie nie działa?
              • petrucchio Re: Witka bakteryjna chwali swojego stwórce!NaR I 24.07.07, 10:01
                nowey777 napisał:

                > Ale głupoty.

                Wolnego, panie mądralo.

                > Skąd ty sobie wytrzasnięłeś te tysiące odmian aparatu ruchu
                > bakterii z witkami??? Może pomyliłeś z tysiącami gatunków. Wystepuje pięć
                > rodzajów bakterii posługujących sie różnymi aparatami ruchu (głównie ilościowe
                > różnice tkwią w ilości tych aparatów ruchu): monotrychalne, ditrychalne,
                > lofotrychalne, amfitrychalne,perytrychalne .

                A ptaki, pterozaury i nietoperze są "dwuskrzydłe", tak? To jest ogólny podział
                typologiczny (jedna wić, dwie wici, pęczek wici itp.), czyli dokładnie to, co
                przyciąga uwagę esencjalisty. Mnie chodzi o szczegóły budowy aparatu wiciowego.
                Na przykład helikalne włókno spolimeryzowanej flagelliny może być upakowane
                prawo- albo lewoskrętnie, wić może być prosta lub wygięta, sztywna lub giętka,
                całkowicie ukryta między błonami komórkowymi (jak u krętków), "wykończona"
                molekularnie na różne sposoby; nośnikami energii w "silniczku" mogą być protony
                lub jony sodu, silniczek może być lub nie być wyposażony w dodatkowe pierścienie
                lub regulację obrotów w zależności od stanu metabolizmu bakterii ("jest mi
                dobrze
            • nowey777 Ale zgrywy:)))) 23.07.07, 18:19
              petrucchio napisał:

              > > Co do wici: autor sam przyznaje, że poza silnikiem jest zbudowana z _jedn
              > ego
              > > białka_. Jedno białko naprawdę może powstać przypadkiem.. Sam silnik już n
              > ie
              > > musi - bo silniki molekularne są w komórkach używane do wielu rzeczy,
              > > począwszy od syntazy ATP. Naprawdę tak trudno sobie wyobrazić że _przypad
              > kiem_
              > > wytworzone białko flagellina (albo raczej jej niedopracowana wersja) twor
              > zy
              > > nić, łączy się z rotorem - i już mamy wić? Początkowo tylko chaotycznie
              > > przemieszczającą bakterię, ale to już daje jej przewagę (gdy jej potomstw
              > o
              > > rozprzestrzenia się na większy obszar)?
              >
              > Nawiasem mówiąc, zgodnie z oczekiwaniami teorii ewolucji, znane są TYSIĄCE
              > odmian aparatu wiciowego u różnych bakterii. Różnice dotyczą zwłaszcza samej
              > wici
              • nowey777 Re: Ale zgrywy:)))) 23.07.07, 19:05
                Ale nie byłbym dobrym i prawdomównym chrześcijaninem,żebym ci nie przyznał
                jednego plusa. Przynajmniej w tym wątku ty jedyny z całej tej ateistycznej
                ciemnoty próbujesz merytorycznie dyskutowac. Dam ci rade: zapoznaj się szeroko z
                materiałem do jakiego odesłałem. Poczytaj sobie w sieci ze zrozumieniem o
                bakteriach i ich metabolizmie,a pózniej napisz jakiś składny post.
                • petrucchio Re: Ale zgrywy:)))) 24.07.07, 10:06
                  nowey777 napisał:

                  > Ale nie byłbym dobrym i prawdomównym chrześcijaninem,żebym ci nie przyznał
                  > jednego plusa. Przynajmniej w tym wątku ty jedyny z całej tej ateistycznej
                  > ciemnoty próbujesz merytorycznie dyskutowac. Dam ci rade: zapoznaj się szeroko
                  > z materiałem do jakiego odesłałem. Poczytaj sobie w sieci ze zrozumieniem o
                  > bakteriach i ich metabolizmie,a pózniej napisz jakiś składny post.

                  Twoje poklepywanie po ramieniu jakoś nie łechce mojej próżności. Możesz je sobie
                  darować. Rozumiem, że jesteś nadzwyczaj dobrego zdania o własnej wiedzy,
                  erudycji i zdolnościach argumentacyjnych, ale dam ci radę: nie objawiaj tego tak
                  otwarcie, bo robisz wtedy wrażenie bałwana-samochwały pozbawionego samokrytycyzmu.
                  • nowey777 Re: Ale zgrywy:)))) 26.07.07, 16:26
                    petrucchio napisał:

                    > Twoje poklepywanie po ramieniu jakoś nie łechce mojej próżności.

                    No i dobrze, ponieważ miało połechtać szare komórki..

                    >Możesz je sobi
                    > e
                    > darować. Rozumiem, że jesteś nadzwyczaj dobrego zdania o własnej wiedzy....

                    Nie dobrego zdania o wiedzy tylko WIEDZY!


                    > erudycji i zdolnościach argumentacyjnych, ale dam ci radę.....

                    Jak sie douczysz, to może z czyms dasz sobie rade, póki co sam pokazujesz żeś
                    głupi bałwan, który próbuje dyskutować o sprawach, o których nie ma zielonego
                    pojęcia.
          • nowey777 Re: Witka bakteryjna chwali swojego stwórce!NaR I 23.07.07, 17:18
            Gość portalu: AI napisał(a):

            > Oczywiście nie. Zwykle czytam tylko do momentu gdy w tekście zaczynają się
            > pojawiać słowa w stylu "bajeczka", "specyficzna logika" itp........

            Szoruj. Z tobą też już kończę bajkopisażu.
            • Gość: AI Re: Witka bakteryjna chwali swojego stwórce!NaR I IP: *.chello.pl 23.07.07, 17:29
              > Szoruj. Z tobą też już kończę bajkopisażu.

              Uznaję to za pewien komplement, bo świadczy o tym że argumentacja jednak do
              Ciebie przemawia.

              A mając do wyboro albo przyznać że się pomyliłeś, albo tupnąć nogą i obrazić
              się, wybierasz jak widzę to drugie.
              • europitek Re: Witka bakteryjna chwali swojego stwórce!NaR I 23.07.07, 20:12
                Nerwowość w takich okolicznościach jest oznaką wewnętrznego konfliktu informacyjnego. Dwa różne wątki (obliczeniowe) dają różne wyniki, a próby ich uzgodnienia nie są skuteczne. A długotrwały brak rezutlatu wyzwala reakcję emocjonalną.
                • madcio Re: Witka bakteryjna chwali swojego stwórce!NaR I 24.07.07, 11:36
                  To się nazywa dysonans poznawczy.
                  • europitek Re: Witka bakteryjna chwali swojego stwórce!NaR I 24.07.07, 18:17
                    Staram się nie używać "brzydkich słów".:)
                    A tak poważnie, to czasami unikam takich psychologicznych terminów ze względu na poziom opisu, którego są częścią. A robię to w celu zejścia na jego (opisu) niższy poziom, bliżej operacji niskopoziomowych - coś w rodzaju "ćwiczenia jedności ducha z ciałem". Psychologia jest dla mnie trochę za bardzo "znaczeniowa" - jestem przekonany, że przy analizowaniu przetwarzania informacji w mózgu trzeba też brać pod uwagę aspekty strukturalne i sprzętowe informacji. Inaczej mówiąc, wybudować pomost między naukami z "neuro" i "psyche" w nazwie.
                    • Gość: Enes ]an Enes chwali swojego... IP: *.rtk.net.pl 24.07.07, 21:04
                      europitek napisał:

                      > Staram się nie używać "brzydkich słów".:)
                      > A tak poważnie, to czasami unikam takich psychologicznych terminów ze względu
                      > na poziom opisu, którego są częścią. A robię to w celu zejścia na jego
                      > (opisu) niższy poziom, bliżej operacji niskopoziomowych - coś w
                      > rodzaju "ćwiczenia jedności ducha z ciałem". Psychologia jest dla mnie trochę
                      za bardzo "znaczeniowa" -jestem przekonany, że przy analizowaniu przetwarzania
                      > informacji w mózgu trzeba też brać pod uwagę aspekty strukturalne i sprzętowe
                      > informacji. Inaczej mówiąc, wybudować pomost między naukami z "neuro"
                      > i "psyche" w nazwie.

                      Zaprezentowana metodyka jest ze wszech miar słuszna.
                      O trudnych problemach należy mówić możliwie najprostszym (wręcz obrazkowym)
                      językiem, podobno taka prostota może być miarą inteligencji wieszcza...
                      • europitek Re: Enes chwali swojego... 24.07.07, 21:13
                        Litwo, Ojczyzno moja ... O przepraszam, to nie z tej bajki ... ale będę próbował dalej, może kiedyś się uda.
                • Gość: ]. z Enes Dysonans poznawczy... IP: *.rtk.net.pl 24.07.07, 18:46
                  europitek napisał:
                  > Nerwowość w takich okolicznościach jest oznaką wewnętrznego konfliktu
                  > informacyjnego. Dwa różne wątki (obliczeniowe) dają różne wyniki, a próby ich
                  > uzgodnienia nie są skuteczne. A długotrwały brak rezutlatu wyzwala reakcję
                  > emocjonalną.

                  Czyli wypisz, wymaluj:

                  "Mata teorie kwantowe i teorię grawitacji, przy próbach połączenia tych
                  teorii otrzymujeta jeszcze większe brednie ".

                  usenet.gazeta.pl/usenet/0,47943.html?group=pl.sci.fizyka&tid=1087527&pid=1087645&MID=%3CC2B71C51.171F%25marjozef%
                  40friko7.onet.pl%3E
                  • europitek Re: Dysonans poznawczy... 24.07.07, 19:37
                    Skoro tak Wasza Eneskość twierdzi ...
                • nowey777 Re: Witka bakteryjna chwali swojego stwórce!NaR I 26.07.07, 16:34
                  europitek napisał:

                  > Nerwowość w takich okolicznościach jest oznaką wewnętrznego konfliktu
                  informacy
                  > jnego. Dwa różne wątki (obliczeniowe) dają różne wyniki, a próby ich
                  uzgodnieni
                  > a nie są skuteczne. A długotrwały brak rezutlatu wyzwala reakcję emocjonalną.

                  Swędzą cię zęby europitek? Czy może jęzor? Był czas ,kiedy fajnie mi się z toba
                  gaworzyło (kilka lat temu na pl.sci.biologia) ,teraz zaczynasz zaniżać loty i
                  upadabniać się do tych pawianów. Myślę,że możesz podjąć bardziej merytoryczną
                  dyskusje jak na biloga przystało:)

                  pzdr.
                  • europitek Re: Witka bakteryjna chwali swojego stwórce!NaR I 26.07.07, 22:01
                    W swoim zacietrzewieniu nie zauważyłeś, że ja jedynie wyciągam wnioski obojętne emocjonalnie. Każdy swego czasu przeżywał podobne sytuacje i nie jest to jakaś "ujma na honorze". Podobnie nie ma się co czuć urażonym, jeśli ktoś zauważy, że masz dwie ręce, dwie nogi i tylko jedną głowę.
                    A poza tym, to właściwie nie liczą się zwycięstwa taktyczne (chwilowe), tylko strategiczne (bo te mają skutki długofalowe i w dużej skali). Próbowałbym, na Twoim miejscu, znaleźć "nieredukowalną złożoność" również w innych dziedzinach, gdyż to znakomicie wzmocniłoby Twoje racje. Stwórca, jeśli istniał, to pewnie tworzył różne rzeczy, a nie tylko życie, więc znalezienie jego śladów powinno być rzeczą naturalną. "Nieredukowalna złożoność" powinna być zauważalna również w innych, niź biologia, obszarach badań naukowych. Bez tego nie będzie sukcesu strategicznego, gdyż zawsze można będzie zwalać na jakiś, dziś nie występujący naturalny czynnik, a istniejący np. miliard lat temu, którego "chwilowo" nie potrafimy zidentyfikować. Przykładem mogą być wielkie kratery uderzeniowe, których nie uświadczysz z ostatnich kilkudziesięciu milionów lat. Czy to znaczy, że Zatoka Hudsona została "stworzona"? Czy może też tylko tyle, że obecnie nie ma w naszym otoczeniu kosmicznym obiektów tej wielkośći, ponieważ (na przykład) już wszystkie w coś walnęły?
                    Spójrz szerzej na problem i zacznij szukać - może znajdziesz, a może nie.
                    • petrucchio Re: Witka bakteryjna chwali swojego stwórce!NaR I 26.07.07, 22:49
                      europitek napisał:

                      > Przykładem mogą być wielkie kratery uderzeniowe, których
                      > nie uświadczysz z ostatnich kilkudziesięciu milionów lat.

                      Zależy, co rozumiesz przez "wielkie". Chicxulub powstał przecież nie tak dawno
                      temu (65 mln lat). W Zatokę Chesapeake łupnęło 35,5 mln lat temu, a sam krater
                      miał ok. 40 km średnicy. W tym samym czasie (może jednocześnie) powstał krater
                      Popigaj na Syberii (100 km średnicy i ogromne złoża diamentów). Bliżej nas mamy
                      krater Ries w Bawarii (15 mln lat, 24 km średnicy). Ja bym nie liczył na to, że
                      co miało przywalić, to już przywaliło.
                      • petrucchio PS Jak się okazuje... 26.07.07, 23:28
                        ... Zatoka Hudsona NIE JEST kraterem po asteroidzie.

                        www.unb.ca/passc/ImpactDatabase/faq.html#2
                        www.uwgb.edu/dutchs/planets/impact-No.htm
                        • europitek Re: PS Jak się okazuje... 27.07.07, 00:12
                          No, ciekawe.
                          To teraz kanadole będą się pewnie między sobą "boksować" przez wiele rund, ponieważ kosmiczne pochodzenie Zatoki Hudsona to robota jednego z luminarzy ichniej geologii (ze łba mnie wyszło nazwisko). Ciekawe czy ostatecznie "zdegradują" Zatokę z wyżyn jej kosmicznego pochodzenia.
                          • petrucchio Superkratery 27.07.07, 08:02
                            europitek napisał:

                            > No, ciekawe.
                            > To teraz kanadole będą się pewnie między sobą "boksować" przez wiele rund,
                            > ponieważ kosmiczne pochodzenie Zatoki Hudsona to robota jednego z luminarzy
                            > ichniej geologii (ze łba mnie wyszło nazwisko). Ciekawe czy ostatecznie
                            > "zdegradują" Zatokę z wyżyn jej kosmicznego pochodzenia.

                            Zdegradowali ją (po starannych badaniach) geolodzy z Canadian Geological Survey,
                            co łagodzi impakt i utrudnia argumentację, że to spisek ciemnych sił
                            antykanadyjskich. Na pociechę mają autentyczny paleoproterozoiczny (1,85 mld
                            lat) krater w Sudbury w Ontario (pierwotnie 250 km średnicy, czyli o połowę
                            większy od Chixculub), drugi na świecie po południowoafrykańskim Vredefort.
                            Ostatnio słychać o namierzeniu przez satelity grawimetryczne kolejnego
                            superkrateru pod lodami Antarktydy
                            • europitek Re: Superkratery 27.07.07, 21:33
                              Nie jestem takim optymistą w kwestii nowych znalezisk, choć kto wie. Trochę mało mamy na powierzchni planety rzeczywiście archaicznych fragmentów skorupy ziemskiej, żeby coś się uchowało niezauważone. Co najwyżej jest to, moim zdaniem, możliwe przy jakimś "maskowaniu" typu lądolód antarktyczny lub grenlandzki, albo odkryciu małych fragmentów, które uchowały się z takiego wielkiego krateru. Ale może też ktoś kiedyś przy przeglądaniu zdjęć lotniczych wypił za dużo piw i nie zauważył ...
                              • europitek PS 27.07.07, 23:21
                                PS. Zapomniełem dodać, że walki bratobójcze są najostrzejsze, więc może "zacznie sie coś dziać" w kwestii niebiańskiego pochodzenia Zatoki. Szkoda by było, tak bez walki ...
                      • europitek Re: Witka bakteryjna chwali swojego stwórce!NaR I 26.07.07, 23:54
                        Specjalnie podałem przykład Zatoki Hudsona, ponieważ chodziło mi o te naaajwiększe, a takich -set kilometrowych nie jest tak wiele i same "starocie".
                        Ale tu w ogóle chodzilo wyłącznie o zasygnalizowanie, że nie wszystkie kategorie zjawisk (zdarzeń) muszą być zawsze "dostępne" (np. powstanie w US kolejnej planety o parametrach Ziemi). Niektóre zjawiska (zdarzenia) mogą być lokalnymi fenomenami, których "powtórzenie się" może nastąpić dopiero w innym układzie lokalnym. Podobnie może być również z życiem na Ziemi, które na swoje powstanie miało określone "okienko czasowe" i gdyby nie zostało wykorzystane, to nasza planeta byłaby martwą pustynią.
                        Mnie to pasuje z powodów czysto teoretycznych - być może szukanie dróg prapoczątków życia należy zacząć od prób określenia warunków panujących w skali planetarnej i najbliższego otoczenia kosmicznego, a dopiero potem kruszyć kopie o szczególiki "techniczne", mając już przyzwoite pojęcie o warunkach w makroskali. I można by wzajemnie weryfikować oba "końce" wiedzy o problemie konfrontując mikro i makro. Próba opisania jakiegoś zjawiska bez znajomości jego kontekstu, to bardzo trudna sprawa i chyba nie zawsze możliwa.
                    • nowey777 Re: Witka bakteryjna chwali swojego stwórce!NaR I 27.07.07, 16:53
                      Mam! Jakby stałe fozyczne były nie co inne nie byłoby wegla,a co za tym idzie
                      życia jakie znamy:) No widzisz idea krzemowego życia padła na ryja, więc co wam
                      teraz zostało? Inny węgiel przy innych paramenrach?


                      pzdr.
                      • europitek Re: Witka bakteryjna chwali swojego stwórce!NaR I 27.07.07, 22:01
                        To nie to. Zawsze można powiedzieć, że <stałe fizyczne> nie mogłyby byś inne, gdyż wynikają z immanentnych cech Wszechświata i jego elementów. Żeby uprawdopodobnić możliwość istnienia innych stałych fizycznych, trzeba by wskazać konkretne zdarzenia (czynniki), które zadziałały losowo (lub pseudolosowo) i dlatego te stałe są jakie są, a nie inne.
                        Mnie chodziło o coś trochę "prostszego" - np. pokazanie, że o obrębie materii mieożywionej też istnieją struktury "nieredukowalnie złożone". Im więcej takich przykładów byś znalazł, tym większa byłaby możliwość, że takie struktury mogą też występować w świecie materii ożywionej. W tej chwili to masz taką sytuację nieciekawą, że zawsze może Cię ktoś zapytać, dlaczego "nieredukowalna złożoność" ma występować tylko w odniesieniu do materii ożywionej. I ta sytuacja zarazem sugeruje, że jest to jakiś przypadek niedoróbki poznawczej wynikającej z braku naszej wiedzy w danym temacie. Nie to, że Twojej osobiście, ale generalnie ludzkość jeszcze się nie dokopała do czego trzeba (nie wyjaśniono jakiegoś niuansu lub szczególiku) i jesteśmy w miejscu pozwalającym na jakąś tam dowolność wniosków. Mówiąc inaczej, wykazanie istnienia struktur "nieradukkowalnie złożonych" w oparciu o tylko jeden argument jest, nawet przy szczerych chęciach mooocno wątpliwe. To musi być wiele niezależnych świadectw.

                        A to i tak dopiero początek drogi, gdyż trzeba będzie jeszcze pokazać, że powstanie takich struktur nie było nierozerwalnie związane z jakimiś incydentalnymi czynnikami naturalnymi, które są dzisiaj niemożliwe do wystąpienia. Przed Tobą kupa roboty - na wiele lat, a jak będziesz tracił czas na przepychanki po różnych forach, to Ci życia może nie starczyć na zebranie odpowiedniej wiedzy i dokumentacji. Ale to Twój wybór i Twój "ból głowy".
                        • nowey777 dyskusja cz:1 29.07.07, 17:10
                          europitek napisał:

                          Ok podejmuję ten temat, ale po kolei:

                          > To nie to. Zawsze można powiedzieć, że <stałe fizyczne> nie mogłyby byś
                          > inne, gdyż wynikają z immanentnych cech Wszechświata i jego elementów....

                          Jakich immanentnych cech, jakich elementów?

                          pzdr.
                        • nowey777 dyskusja cz:2 29.07.07, 18:13
                          europitek napisał:

                          > Mnie chodziło o coś trochę "prostszego" - np. pokazanie, że o obrębie materii m
                          > ieożywionej też istnieją struktury "nieredukowalnie złożone"....


                          To inna sprawa. Wszechświat jest, jaki jest i choć biorąc pod uwagę pewne
                          procesy ,i choć nie stoją one w konflikcie z prawami fizyki, to jednak w naszym
                          wszechświecie nie mają szans zacząć istnieć samoistnie. Takimi zdarzeniami są:
                          spontaniczne powstanie życia, układów nieredukowalnych, czy butelki czystej
                          wódki. Biologia zajmuje się takimi wyżej zorganizowanymi układami materii, które
                          same zaistnieć nie mogą i mnie o to chodziło.
                          Wcale nie muszę Ci pokazywać pozabiologicznych układów nieredukowalnych,
                          ponieważ wystarczy,ze one istnieją w biologii, a więc są częścią naszej
                          rzeczywistości fizycznej zarazem:)

                          pozdro.
                        • nowey777 dyskusja cz:3 29.07.07, 18:15
                          europitek napisał:

                          W tej chwili to masz taką sytuację n
                          > ieciekawą, że zawsze może Cię ktoś zapytać, dlaczego "nieredukowalna złożoność"
                          > ma występować tylko w odniesieniu do materii ożywionej.....


                          A ja zapytam: a dlaczego nie?

                          :)
                        • nowey777 Podsumiwanie. 29.07.07, 18:34
                          Rozumiem Cię,chcesz przez to powiedzieć, że jest faktem,że wszechświat fizyczny
                          ewoluował i to da się teoretycznie/modelowo prześledzić (po chwili od wielkiego
                          wybuchu zaczynając), więc wyprowadzasz z tego wniosek, iż wszelkie obserwowane
                          obiekty biologiczne w tym wszechświecie (włącznie z biologicznymi) również
                          musiały ewoluować, tylko na razie nie wiemy jakimi drogami. Popełniasz błąd
                          logiczny. Myślisz mniej więcej w ten sposób: skoro da się teoretycznie
                          prześledzić ewolucje płetwiastej nogi ssaka płetwonogiego od ssaka lądowego, to
                          znaczy,że układy biochemiczne nieredukowalne też musiały same wyewoluować Innymi
                          słowy: skoro Palley się mylił Behe też musi się mylić, bo to i to kreacjonista i
                          to kreacjonista:) Wrzucanie wszystkiego do tego samego worka, tpo nie
                          rozwiazanie. Wspomnij na butelkę czystej wódki:)

                          Kolego europitek może damy sobie spokój z tymi tematami, ponieważ zaczniemy się
                          od tego momentu kręcić w kółko. Ja bym chciał podyskutować o nowych koncepcjach
                          ewolucyjnych mniej neodarwinowskich, które wyłoniły się na podstawie nowych
                          badań (rola RNA w regulacji ekspresji genów, coraz większa rola w tej regulacji
                          czegoś,co kiedyś uważano za "śmieciowe DNA"-rozumiesz te same klocki inne
                          przepisy:)). Jeśli sobie życzysz napisze wątek rozpoczynający tą dyskusje i
                          sobie pogadamy, ale to za tydzień z kawałkiem, bo mam dużo roboty i materiału do
                          opracowania i streszczenia.

                          pozdrawam.
                          PS:
                          Na pl.sci.biologia dyskutowaliśmy o ewolucji człowieka i wówczas podważyłeś
                          (słusznie) mój algorytm genetyczny dotyczący doboru kumulatywnego w ewolucji.
                          Np. tu gadaliśmy:

                          groups.google.com/group/pl.sci.biologia/browse_thread/thread/71b12dd7befad816/a396b9144e4edf3a?lnk=gst&q=europitek&rnum=3#a396b9144e4edf3a
                          • Gość: Bóg Re: Podsumiwanie. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.07.07, 09:34
                            zrozum w końcu istota marna że mam gdzieś projektowanie wszystkiego....
                            dobrałem tak prawa fizyki, aby mogła zaistnieć losowa zmienność genetyczna i
                            dobór naturalny,
                            dodałem do nich czas prawie nieskończony tak aby się spieszyć nie musiały i
                            powstało to co powstać miało
                            zaprawdę powiadam ci osłem byłbym ostatnim gdybym projektował wszystko sam
                            zamiast stworzyć samonapędzającą się maszynę która wykona i przetestuje
                            wszystkie możliwe warianty wybierając z nich najlepsze...
                            • europitek Re: Podsumiwanie. 31.07.07, 14:49
                              A więc nie jesteś hobbystą, tylko rzemieślnikiem?
                              • Gość: Bóg Re: Podsumiwanie. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.08.07, 07:54
                                > A więc nie jesteś hobbystą, tylko rzemieślnikiem?

                                ani hobby mną nie kieruje bo go mieć w moej sytuacji nie mogę
                                ani rzemiosło bo pracować dla siebie nie musze
                                mam cel który osiągnąć zamierzam
                                • europitek Re: Podsumiwanie. 02.08.07, 16:56
                                  A jaka jest ta Twoja sytuacja właściwie?

                                  Co do braku hobby to współczuję - myślałem, że lubisz zbierać duszyczki wiecznie je zbawiając i układając w klaserach na półce. A jeśli nie masz hobby, to czym sobie wypełniasz czas wolny pozostały po działaniach zmierzających do osiągnięcia tego zamierzonego celu?
                                  Zadaję te wścibskie pytania, bo ja mam problem odwrotny: nie bardzo potrafię znależć pracę, która wypełniłaby mi czas wolny pozostały po zajęciach hobbystycznych.
                                  • Gość: leonard3 Re: Podsumiwanie podsumowania podsumowania IP: *.adsl.inetia.pl 02.08.07, 18:58
                                    Alez chlopcze , twoja praca powinna byc twoim hobby, zabawa i sexualnym
                                    spelnieniem. Polecam ci pasjonujaca prace flekowania ateistow. Dobre
                                    pieniadze tez. Zglos sie: Opus Dei
                                    Sekcja Flekowania Ateistow
                                    Oddzial Polski
                                    Torun
                                    • europitek Re: Podsumiwanie podsumowania podsumowania 02.08.07, 23:00
                                      To oni jeszcze mają wolne etaty - przy takim bezrobociu w kraju?!
                                  • Gość: Bóg Re: Podsumiwanie. IP: *.srg.vectranet.pl 05.08.07, 12:11
                                    > Co do braku hobby to współczuję - myślałem, że lubisz zbierać duszyczki
                                    wieczni
                                    > e je zbawiając i układając w klaserach na półce.

                                    nie próbuj ironizować biorąc za podstawę imaginacje umysłów ludzkich
                                    dotyczących mojego wyglądu, zamierzeń i działań, bo i ja w ten sam sposób
                                    zapytać Cię mogę "co u czerwonego kapturka dziś słychać"

                                    > czym sobie wypełniasz czas wolny

                                    obserwacją z rozwoju dzieła jedynego w swym rodzaju,
                                    doprawdy trudno było stworzyć coś czego końca przewidzieć nikt w stanie nie
                                    jest...lecz udało mi się samego siebie oszukać i wpleść randomizer na poziomie
                                    przez Ciebie "kwantowym" zwanym,
                                    dzięki czemu końca ani przewidzieć ani obliczyć nikt nie może....tak...ja gram
                                    w kości



                                    • europitek Re: Podsumiwanie. 06.08.07, 05:16
                                      Cytat:
                                      > bo i ja w ten sam sposób
                                      > zapytać Cię mogę "co u czerwonego kapturka dziś słychać"
                                      Zupełnie jakbyś nie wiedział, że Czerwony Kapturek od pewnego czasu się ukrywa (podobno właśnie z powodu koloru swego). A może rzeczywiście za bardzo się zapatrzyłeś na dzieło swoje i świata poza nim nie widzisz? Jakie to ludzkie ...

                                      Cytat:
                                      > udało mi się samego siebie oszukać i wpleść randomizer na poziomie
                                      > przez Ciebie "kwantowym" zwanym,
                                      Byle z tych knowań i robienia sobie wbrew, nie okazało się, że ten randomizer też "jest oszukany", bo on raczej jest bliższy perpetuum mobile niż uczciwemu wehikułowi.
                                      I nie przyznawaj się, że czegoś nie potrafisz ("nikt nie może"), bo będzie z nami wszystkimi krucho - sam też oberwiesz niemało od rozczarowanych fanów.
                                      • Gość: Bóg Re: Podsumiwanie. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.08.07, 12:23
                                        > I nie przyznawaj się, że czegoś nie potrafisz ("nikt nie może"), bo będzie z
                                        na
                                        > mi wszystkimi krucho - sam też oberwiesz niemało od rozczarowanych fanów.

                                        stworzyłem coś czego nawet ja nie mogę przewidzieć co mojej wszechmocy wcale
                                        nie przeczy, wy tu widzicie paradoks nie widząc że paradoksu nie ma bo
                                        spełnienie pierwszego warunku "stworzyłem coś" wszechmoc udowadnia mając
                                        przewagę nad drugim "czego ja nie mogę przewidzieć" będącym warunkiem wtórnym i
                                        właśnie z wszechomcy mogącym wynikać
                                        to że fani za wszechmogącego mnie mają to nie oznacza że tak jest w istocie,
                                        charakterystyczne dla umysłów ludzkich jest to jednak, aby idealizować swoich
                                        bohaterów bez wzgledu na to czy o Bogu mowa czy o Paris Hilton
                                        • europitek Re: Podsumiwanie. 08.08.07, 18:21
                                          O tej pani lepiej nie wspominaj, bo już nawet z samego jej wdjęcia widać, że jej "tęsknota za rozumem z oczu wyziera". Choć może ją przeceniam, bo mam wrażenie, że czasami nawet tej "tęsknoty" jej braknie.
                            • nowey777 Re: Podsumiwanie. 31.07.07, 15:09
                              Gość portalu: Bóg napisał(a):

                              > zrozum w końcu istota marna że mam gdzieś projektowanie wszystkiego....
                              > dobrałem tak prawa fizyki, aby mogła zaistnieć losowa zmienność genetyczna i
                              > dobór naturalny,
                              > dodałem do nich czas prawie nieskończony tak aby się spieszyć nie musiały i
                              > powstało to co powstać miało
                              > zaprawdę powiadam ci osłem byłbym ostatnim gdybym projektował wszystko sam
                              > zamiast stworzyć samonapędzającą się maszynę która wykona i przetestuje
                              > wszystkie możliwe warianty wybierając z nich najlepsze...

                              Dopiero byłbym kreaturą, a nie żadnym kreatorem, gdybym dopuścił do tych prób i
                              błędów i uczynił siebie odpowiedzialnym za całe cierpienie na świecie! Ić precz
                              Szatanie, to przez ciebie ziemia jest przeklęta,a ty próbujesz to
                              ustprawiedliwić swoja bajeczką o ewolucji.
                              • Gość: Bóg Re: Podsumiwanie. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.08.07, 07:54
                                > Dopiero byłbym kreaturą, a nie żadnym kreatorem, gdybym dopuścił do tych prób
                                i
                                >
                                > błędów i uczynił siebie odpowiedzialnym za całe cierpienie na świecie! Ić
                                precz
                                >
                                > Szatanie, to przez ciebie ziemia jest przeklęta,a ty próbujesz to
                                > ustprawiedliwić swoja bajeczką o ewolucji.

                                samotna istota pojęcia moralności rozumieć nie może i nie potrzebuje bo dobre
                                to jest, co jest dobre dla niej, a złe wszytsko to co dla niej dobrym nie jest,
                                ponieważ sam dla siebie jestem i tylko w sobie to tylko mój cel znaczenie dla
                                mnie i mieć cel znaczenie mieć powinien
                                abyś lepiej zrozumieć mógł powiem, że Ty sam dla siebie jesteś rozpatrując
                                siebie w stosunku do jednokomórkowców, mordujesz je codziennie milionami
                                gotując wodę lub toaletę myjąc,realizujesz swój cel i chęć przetrwania istot
                                które partnerem dla Ciebie nie są w żadnej mierze Cię nie ogranicza bo i
                                ograniczać nie może
                                • nowey777 Prawo Boże nie pozwala nam błądzić. 04.08.07, 20:38
                                  Gość portalu: Bóg napisał(a):

                                  > > Dopiero byłbym kreaturą, a nie żadnym kreatorem, gdybym dopuścił do tych
                                  > prób
                                  > i
                                  > >
                                  > > błędów i uczynił siebie odpowiedzialnym za całe cierpienie na świecie! Ić
                                  >
                                  > precz
                                  > >
                                  > > Szatanie, to przez ciebie ziemia jest przeklęta,a ty próbujesz to
                                  > > ustprawiedliwić swoja bajeczką o ewolucji.
                                  >
                                  > samotna istota pojęcia moralności rozumieć nie może i nie potrzebuje....

                                  My chrześcijanie nie jesteśmy osamotnieni i nie musimy błądzić. Nasz Ojciec z
                                  Nieba sam zadbał o nas. Objawił się Abrahamowi,Mojżeszowi (i innym prorokom) i
                                  przez Jezusa. Dał nam swoje prawo na Synaju , którego dopełnieniem jest
                                  Chrystus.

                                  pzdr.
                                  • Gość: Bóg Re: Prawo Boże nie pozwala nam błądzić. IP: *.srg.vectranet.pl 05.08.07, 12:11
                                    > My chrześcijanie nie jesteśmy osamotnieni i nie musimy błądzić. Nasz Ojciec z
                                    > Nieba sam zadbał o nas. Objawił się Abrahamowi,Mojżeszowi (i innym prorokom)
                                    i
                                    > przez Jezusa. Dał nam swoje prawo na Synaju , którego dopełnieniem jest
                                    > Chrystus.

                                    na jakiej podstawie własną wiarę nad inne przedkładasz?
                                    skoro wyznań są setki na świecie skąd w Tobie pewność że Twoje jest właściwe? w
                                    jaki sposób swoje wyznanie nad inne wywyższasz?
                                    czy tylko dlatego że takie właśnie wyznanie w kraju Twoich narodzin w tym
                                    czasie akurat panuje?
                                    dlatego że takie wyznanie rodzice Ci przekazali?
                                    a kogo byś dziś chwalił gdybyś lat temu 20 w afganistanie się narodził naprawdę
                                    myślisz że pisałbyś dziś o Mojżeszu i Jezusie?
                                    czy jednak oczywistym dla Ciebie jest że inne imiona być wielbił?
                                    jeśli rozumiesz pytania które stawiam wiesz że śmiesznym jest jedną wiarę nad
                                    inną stawiać bo "system wiary" jaki przyjąłeś w życiu nic wspólnego z
                                    rzeczwistym nic mieć nie musi lecz tylko z tym jaką wiarę wyznawali Ci którzy
                                    Cie do dorosłości doprowadzili
                                    • nowey777 Re: Prawo Boże nie pozwala nam błądzić. 06.08.07, 13:27
                                      Gość portalu: Bóg napisał(a):

                                      > > My chrześcijanie nie jesteśmy osamotnieni i nie musimy błądzić. Nasz Ojci
                                      > ec z
                                      > > Nieba sam zadbał o nas. Objawił się Abrahamowi,Mojżeszowi (i innym prorok
                                      > om)
                                      > i
                                      > > przez Jezusa. Dał nam swoje prawo na Synaju , którego dopełnieniem jest
                                      > > Chrystus.
                                      >
                                      > na jakiej podstawie własną wiarę nad inne przedkładasz?
                                      > skoro wyznań są setki na świecie...

                                      Na podstawie selekcji naturalnej. A znasz jakiegos chc jednego boga,ktory by
                                      uczyl ,ze powstalismy z malpy ,a zycie z brudu?
                                      • madcio Re: Prawo Boże nie pozwala nam błądzić. 06.08.07, 18:23
                                        > A znasz jakiegos chc jednego boga,ktory by
                                        > uczyl ,ze powstalismy z malpy ,a zycie z brudu?
                                        Nie znam. Za to znam ludzi, którzy tak uczą o ewolucji. Zwą siebie kreacjonistami.

                                        Zaprawdę, powiadam wam, słuchanie ich przypomina zasięganie opinii o żydach u
                                        SSmana. :)
                                        • nowey777 zycie z gówna? 08.08.07, 18:28
                                          madcio napisał:

                                          > > A znasz jakiegos chc jednego boga,ktory by
                                          > > uczyl ,ze powstalismy z malpy ,a zycie z brudu?
                                          > Nie znam. Za to znam ludzi, którzy tak uczą o ewolucji. Zwą siebie
                                          kreacjonista
                                          > mi.
                                          >
                                          Przepraszam cie bardzo, rzeczywiscie ewolucjonisci ucza ,ze zycie
                                          powstalo z niezywego szlamu. Zeby chociaz uczyli,ze powstalo z
                                          gówna, to by jeszcze było sensowne, bo gó.. ma bliżej do żywego
                                          organizmu niż ten ich szlam ewolucyjny.
                                          • madcio Re: zycie z gówna? 08.08.07, 22:06
                                            > Przepraszam cie bardzo, rzeczywiscie ewolucjonisci ucza ,ze zycie
                                            > powstalo z niezywego szlamu.
                                            Widzę, ze lepiej wiesz od ewolucjonistów, co było pierwotną "zupą".

                                            > Zeby chociaz uczyli,ze powstalo z
                                            > gówna, to by jeszcze było sensowne, bo gó.. ma bliżej do żywego
                                            > organizmu niż ten ich szlam ewolucyjny.
                                            Gó.. to odchody istot żywych, wiec pieprzysz bez sensu. Bez istot żywych nie ma
                                            odchodów, więc i nie miałoby jak stamtąd powstać.
                      • madcio Ble, ble... 30.07.07, 08:47
                        > Jakby stałe fozyczne były nie co inne nie byłoby wegla,a co za tym idzie
                        > życia jakie znamy:) No widzisz idea krzemowego życia padła na ryja
                        Dla mnie krzemowe życie tez jest mało prawdopodobne, ale z zupełnie innych
                        powodów niż gdybanie o innych stałych fizycznych - gdyż te dwie sprawy związku z
                        sobą nie mają.

                        Ja tam zauważyłem coś innego: wcześniej argumentowałeś, jak TRUDNE jest
                        powstanie życia (statystyka, nieredukowalna złożoność i tak dalej). A twój
                        aktualny argument o stałych fizycznych jest de facto argumentem o tym, jak ŁATWE
                        jest powstanie życia.

                        Sorry, facet. No banana. Nie możesz zjeść ciastko i mieć ciastko. Dwa przeciwne
                        zjawiska nie mogą być naraz potwierdzeniem tej samej rzeczy, więc się zdecyduj.
                        • nowey777 [...] 04.08.07, 20:44
                          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • madcio Re: Witka bakteryjna chwali swojego stwórce!NaR I 23.07.07, 12:06
        Daj spokój. Kreacjoniści, kiedy trzeba, mają cudowną moc stawania się ekspertami
        od biologii ewolucyjnej, molekularnej, matematyki, statystyki, informatyki, i
        czego jeszcze tam trzeba, wiedząc więcej, oczywiście, od osób, które zawodowo
        tym się przez całe życie zajmują. :)

        Oto jaką moc ma mała książeczka zbiorowego autorstwa pastuchów sprzed 2 tysięcy
        lat, jeśli chodzi o współczesną wiedzę o wszechświecie. :)
    • Gość: Acro Re: Witka bakteryjna chwali swojego stwórce!NaR I IP: *.aster.pl 23.07.07, 09:33
      Dowody na istnienie boga:
      2000 lat temu zacmienia słońca
      1000 lat temu - burze i pioruny
      500 lat temu - choroby i epidemie
      200 lat temu - jakże inaczej mogłoby powstac oko?
      obecnie - witka bakteryjna...

      Czy ta taktyka ma sens? Za jakim niewytłumaczonym faktem schowacie się, bidule,
      za 100 lat?
      • Gość: leonard3 basy i soprany ignoracji IP: 83.238.146.* 23.07.07, 10:12
        Dowody na istnienie Boga? Nie istneja
        Dowody na nie istnienie Boga? Nie istnieja.
        Ja tez NIE wierze w Boga w ktorego wy NIE wierzycie.
        • Gość: Acro Re: basy i soprany ignoracji IP: *.aster.pl 23.07.07, 11:02
          Gość portalu: leonard3 napisał(a):

          > Dowody na istnienie Boga? Nie istneja
          > Dowody na nie istnienie Boga? Nie istnieja.
          > Ja tez NIE wierze w Boga w ktorego wy NIE wierzycie.

          No proszę, wiec sa między nami jakies punkty wspólne :)

          Takie postawienie sprawy rodzi pytanie; czemu nie wierzyć w biliony innych
          rzeczy, których istnienia lub nieistnienia nie sposób udowodnić?

          Do tego trzeba dodać, że w ogóle trudno udowodnić nieistnienie czegokolwiek,
          stad ciężar dowódu spoczywa na przywołujacym byt do istnienia, a nie na
          oponencie... dla przykładu: udowodnij mi, że nie ma Atlantydy!
          • Gość: leonard3 Re: basy i soprany ignoracji IP: 83.238.146.* 23.07.07, 12:10
            Nie mozna WIERZYC w to co udowodnione.
            Wolnosc wyboru najwyzszym dobrem.
            "Udowodnione" to koniec wolnosci wyboru a poczatek przymusu.
            Wolnosc wyboru wiary lub niewiary jest tym samym co wolnosc wyboru "grzeszenia"
            lub "niegrzeszenia"
            Wolnosc albo smierc.
            • Gość: Acro Re: basy i soprany ignoracji IP: *.aster.pl 23.07.07, 17:24
              Znowu pełna zgoda, tylko nie o to pytałem.

              Rzeczy nieudowodnionych jest biliony razy wiecej niz udowodnionych. Jak
              wybierzesz sobie te do wierzenia? Które boga? A moze ich kombinację? Choć tu
              trudno będzie sklecić niekłotliwa gromadkę, bo juchy cholernie o siebie
              zazdrosne!
              • Gość: leonard3 Re: basy i soprany ignoracji IP: 83.238.146.* 23.07.07, 17:59
                Acro, jezeli cie to interesuje to dokladna odpowiedz na twoje pytanie jesr w
                temacie "teoria wszystkiego ..."
                • Gość: Acro Re: basy i soprany ignoracji IP: *.aster.pl 23.07.07, 22:52
                  O ile pamiętam, to pisałeś tylko, że ukrył się w punkcie zero i jest nicością.
                  Nie przekonujem mnie to nawet do idei boga (może tam jest, czy raczej był , a
                  może nie, to czyste spekulacje o malusim stospniu prowdopodobieństwa) a już
                  zupełnie nie tłumaczy skutków - czy mamy w związku z tym modlić się czy nie,
                  przestrzegać jakiś zasad żeby mu sie przypodobać itd.
                  • Gość: leonard3 Re: basy i soprany ignoracji IP: 83.238.146.* 23.07.07, 23:44
                    Arco,kompletny wywod jest na stronie "teoria wszystkiego....." Zapraszam
      • madcio Re: Witka bakteryjna chwali swojego stwórce!NaR I 23.07.07, 12:12
        > Czy ta taktyka ma sens? Za jakim niewytłumaczonym faktem schowacie się, bidule,
        > za 100 lat?
        Zawsze się coś znajdzie, o to się nie martw. Taktyka "God in gaps" jest ciągle
        popularna, mimo że skutkuje wiecznym odwrotem na z góry upatrzone pozycje.
        • Gość: leonard3 Re: Witka bakteryjna chwali swojego stwórce!NaR I IP: 83.238.146.* 23.07.07, 12:50
          Udowodnienie istnienia Boga to smierc WIARY.
          Udowodnienie istnienia Boga to bluznierstwo o mozliwosci poznania Boga
          Nieskonczonego.
          Nie ma zadnej mozliwosci poznania Nieskonczonego.
          • europitek Re: Witka bakteryjna chwali swojego stwórce!NaR I 23.07.07, 13:27
            Cytat:
            > Nie ma zadnej mozliwosci poznania Nieskonczonego.

            No, nie wiem. Mnie to jakoś nie trafia do przekonania, by nieskończoność czegoś powodowała niepoznawalność z założenia. Chyba powinieneś dodać jeszcze jakieś inne warunki, które tą niepoznawalność by uprawdopodabniały?
            • Gość: leonard3 Nieskonczonosc IP: 83.238.146.* 23.07.07, 14:05
              Daj mi przyklad czegos nieskonczonego co istnieje w skonczonym kosmosie.
              (wylaczajac matematyke)
              • Gość: AI Re: Nieskonczonosc IP: *.chello.pl 23.07.07, 17:52
                > Daj mi przyklad czegos nieskonczonego co istnieje w skonczonym kosmosie.
                > (wylaczajac matematyke)

                Liczba możliwości pod jakim kątem odbije się ode mnie dowolny padający na mnie
                foton.

                Jest nie tylko nieskończona, ale nawet nieprzeliczalna.
                • Gość: leonard3 Re: Nieskonczonosc nie istnieje w kosmosie IP: 83.238.146.* 23.07.07, 18:34
                  Al, nie sadze. Nieprzeliczalny , niewyobrazalny etc . to nie sa synonimy
                  pojecia "nieskonczony". Przyklad z fotonami nie wydaje sie trafny ,poniewaz
                  ilosc katow odbicia musiala by byc ograniczona przez wlasciwosci fotonu i
                  prowadzona w czsie nieskonczonym , ktory nie istnieje.
                  Z punktu widzenia filozofii w kosmosie skonczonym nie moze istniec zaden
                  nieskonczony element.
                  Dobrym cwiczeniem intelektualnym jest proba opisu Nieskonczonego Potencjalu
                  Nicosci. Mozesz tylko uzywac opisu odwroconego poniewaz wszystko co powiesz
                  i pomyslisz nicoscia juz nie jest. Nicosc nie jest kamieniem,robakiem,
                  czlowiekiem,galaktyka,kosmosem etc etc az do wyczerpania wszystkich slow
                  wszystkich jesykow i az do wyczerpania wszystkich mysli wsystkich ludzi.
                  Po wyczerpaniu SKONCZONEGO zasobu mysli i slow , bedziesz zmuszony stwierdzic,
                  ze Potencjal Nicosci jest wciaz nieskonczony(NIEPOZNAWALNY). Jak gdybys nigdy
                  nic nie powiedzial ani nie pomyslal.

                  • Gość: AI Re: Nieskonczonosc nie istnieje w kosmosie IP: *.chello.pl 23.07.07, 18:49
                    > Al, nie sadze. Nieprzeliczalny , niewyobrazalny etc . to nie sa synonimy
                    > pojecia "nieskonczony".

                    Akurat tutaj użyłem słowa "nieprzeliczalny" (uncountable) jako całkowicie ścisłe
                    pojęcie. Oznaczający "większy niż istnieje liczb naturalnych".

                    pl.wikipedia.org/wiki/Zbiór_nieprzeliczalny
                    > Przyklad z fotonami nie wydaje sie trafny ,poniewaz
                    > ilosc katow odbicia musiala by byc ograniczona przez wlasciwosci fotonu i
                    > prowadzona w czsie nieskonczonym , ktory nie istnieje.

                    W tym momencie zakładasz jakieś własności fotonu, nie mające nic wspólnego z
                    faktem że kosmos jest skończony. Np. gdyby przestrzeń była skwantowana, to
                    rzeczywiście miałbyś rację. Ale tego nie wiemy.

                    > Z punktu widzenia filozofii w kosmosie skonczonym nie moze istniec zaden
                    > nieskonczony element.

                    Skończony odcinek zawiera nieskończenie wiele punktów. Skończony kosmos nie ma
                    takiej własności?
                    • Gość: leonard3 Re: Nieskonczonosc nie istnieje w kosmosie IP: 83.238.146.* 23.07.07, 18:59
                      al, na poczatku dyskusji zastrzegalem o wylaczenie z dyskusji sztuczek
                      matematycznych i geometrycnych.
                      Sproboj sie odniesc do faktu niepoznawalnosci Nieskonczonego Potencjalu Nicosci
                      (Boga) od ktorego zaczales dyskusje i swoje pytania.
                      • Gość: AI Re: Nieskonczonosc nie istnieje w kosmosie IP: *.chello.pl 23.07.07, 19:06
                        Ale to jest chowanie głowy w piasek. Nieskończoność jest pojęciem matematycznym
                        i nie możesz mówić o niej wyłączając z dyskusji matematykę.

                        Niestety nie wiem co to jest Nieskończony Potencjał Nicości. Z tego co napisałeś
                        wynika tylko że odejmując coś skończonego od czegoś nieskończonego, zawsze
                        dostaniesz nieskończoność. To jest truizm i oczywiście masz rację. Ale nie
                        wynika z tego że foton może odbić się jedynie na skończenie wiele sposobów.
                        Liczba jego możliwości jest nieskończona - choć wszystko dzieje się w skończonym
                        Wszechświecie.
                        • europitek Re: Nieskonczonosc nie istnieje w kosmosie 23.07.07, 19:54
                          Cytat:
                          > Nieskończoność jest pojęciem matematycznym
                          > i nie możesz mówić o niej wyłączając z dyskusji matematykę.
                          Właśnie oto chciałem spytać Leonarda3, dlaczego chce wyłączyć matematykę ze Wszechświata. I nie chodzi mi nawet o to, że <nieskończoność> to pojęcie matematyczne, lecz nie rozumiem dlaczego chce ograniczyć ewentualne przykłady tylko do części Wszechświata, że się tak wyrażę pozamatematycznej. Może istnieją jakieś racjonalne powody?
                        • Gość: leonard3 Re: Nieskonczonosc nie istnieje w kosmosie IP: 83.238.146.* 23.07.07, 19:54
                          Al , znam cie jak lysego konia. Jezeli chcesz sabotowac dyskusje i skierowac ja
                          na dyskusje o dupie Maryny to twoj wybor. Ja nie bede w tym uczestniczyl.
                          1) Jezeli w dowolnie wybranym prawie fizyki podstawisz nieskonczonosc pod
                          jakakolwiek wartosc czy stala to wzor straci sens a konsekwencja dla kosmosu
                          byloby niemozliwosc jego istnienia.
                          2) dlaczego w dyskusji o Bogu mam dyskutowac jakas pierdolke o odbijaniu
                          fotonow,ktora sam wymysliles? Po pierwsze jest to twoj wymysl z po drugie co
                          ma piernik do wiatraka ?
                          3) Dobrze ,ze wywod o Nieskonczonym Potencjale Kosmosu to truizm, czyli
                          oczywista prawda. Bo dowodzi to tego o co pytales - czyli niepoznawalnosci
                          Boga. Czyli tego o to pytales. A ty pamietasz o co pytales? Masz albo
                          Alzheimera albo rzniesz glupa koles.
                          Ps. Jezeli nie wiesz co to nieskonczony potencjal nicosci , to przeczytaj
                          moje wypowiedzu w temacie "teoria wszystkiego.....". Dopoki tego nie zrobisz
                          nie widze sensu prowadzenia dyskusji z toba.
                          • Gość: AI Re: Nieskonczonosc nie istnieje w kosmosie IP: *.chello.pl 23.07.07, 20:01
                            Chyba mnie z kimś mylisz. Ja Ciebie o nic nie pytałem. Chciałeś żeby podać coś
                            nieskończonego co istnieje w skończonym Wszechświecie, to dostałeś. Możesz to
                            zignorować, możesz się obrazić, albo możesz inaczej sformułować to o czym
                            piszesz. Twój wybór. Jeśli nie chcesz dyskutować z "maluczkimi", to trudno,
                            jakoś to przeżyję.
                            • Gość: leonard3 Re: Nieskonczonosc nie istnieje w kosmosie IP: 83.238.146.* 23.07.07, 20:08
                              Al,Pomylilem ciebie z Europitekiem. Przepraszam za nieporozumienie.
                              • europitek Re: Nieskonczonosc nie istnieje w kosmosie 23.07.07, 20:25
                                No, rzeczywiście popełniłeś nieskończoną pomyłkę. A może jesteśmy z AI bardzo do siebie podobni?
                                Ale przy okazji zamiast odpowiedzieć na pytanie zażądałeś jakiegoś przykładu. Rozumiem więc, że nie potrafisz powiedzieć dlaczego Twoim zdaniem <nieskończone> jest <niepoznawalne> z założenia.
                                • Gość: leonard3 Re: Nieskonczonosc nie istnieje w kosmosie IP: 83.238.146.* 23.07.07, 20:40
                                  Tak, odpowiedzialem na to pytanie w temacie "teoria wszystkiego...".
                                  zapraszam do przeczytania
                                  • europitek Re: Nieskonczonosc nie istnieje w kosmosie 23.07.07, 21:17
                                    W tamtym wątku jest 57 Twoich postów - nie wskazałeś żadnego konkretnego. Mówiąc krótko odesłałeś mnie "na Berdyczów". Albo jesteś bardziej leniwy niż ja (a to niemożliwe, bo ja jestem nieskończenie leniwy), albo chcesz sobie zapewnić darmowych czytelników.
                                    • Gość: leonard3 Re: Nieskonczonosc nie istnieje w kosmosie IP: 83.238.146.* 23.07.07, 21:23
                                      odpowiem ci na tamtej stronie
              • nowey777 Re: Nieskonczonosc 23.07.07, 18:25
                Gość portalu: leonard3 napisał(a):

                > Daj mi przyklad czegos nieskonczonego co istnieje w skonczonym kosmosie.
                > (wylaczajac matematyke)

                Głupota darwinistów ateistów:)

                pozdro.
                • europitek Re: Nieskonczonosc 23.07.07, 19:45
                  Uzgodniłbym to najpierw z Leonardem3, bo jeśli to prawda, to jego pomysły zaczną wyglądać baaardzo podejrzanie. "Głupota darwinistów ateistów" Bogiem? Leonardzie, widzisz i nie grzmisz!
                  • nowey777 Re: Nieskonczonosc 26.07.07, 19:15
                    europitek napisał:

                    > Uzgodniłbym to najpierw z Leonardem3, bo jeśli to prawda, to jego pomysły
                    zaczn
                    > ą wyglądać baaardzo podejrzanie. "Głupota darwinistów ateistów" Bogiem?
                    Leonard
                    > zie, widzisz i nie grzmisz!

                    A ty jesteś ateistą czy darwinistą?
                    Tylko się zastanów zanim odpowiesz, bo się możesz strasznie ugotować:)

                    pzdr.
                    • europitek Re: Nieskonczonosc 26.07.07, 22:06
                      Pytanie trudne, bowiem nie zastanawiam się specjalnie nad tym, jaką mi kto etykietkę przylepi. I jeśli się takimi etykietkami posługuję, to raczej dla wygody rozmówców, żeby być lepiej rozumianym (używając ich nomenklatury).
                      Tochę się pozastanawiam "nad sobą", to Ci odpowiem.
          • madcio Re: Witka bakteryjna chwali swojego stwórce!NaR I 24.07.07, 11:54
            A może tak coś na temat?

            Przypomnę: mowa o koncepcji "god in gaps", czyli twierdzeniu, że każda aktualnie
            niewiadoma/nieznana rzecz dla nauki jest dziełem Boga.

            Oczywiście, jest to kretynizm, o czym świadczy historia nauki.
            • nowey777 Re: Witka bakteryjna chwali swojego stwórce!NaR I 26.07.07, 19:18
              madcio napisał:

              > A może tak coś na temat?
              >
              > Przypomnę: mowa o koncepcji "god in gaps", czyli twierdzeniu, że każda
              aktualni
              > e
              > niewiadoma/nieznana rzecz dla nauki jest dziełem Boga.
              >
              > Oczywiście, jest to kretynizm, o czym świadczy historia nauki.

              Historia nauki świadczy również o wielu kretynizmach samej nauki.
              • madcio Re: Witka bakteryjna chwali swojego stwórce!NaR I 27.07.07, 09:24
                > Historia nauki świadczy również o wielu kretynizmach samej nauki.
                Och, generalnie metoda naukowa się sprawdza. Potwierdzasz to każdym uderzeniem
                palca w klawiaturę. Każdym naciśnięciem pedała gazu. Każdym łyknięciem tabletki.

                To wszystko nie mogłoby istnieć, gdyby nauka była tak bezwartościowa, jak mówisz.

                A przy okazji, ciągle mi wisisz odpowiedź na dwa pytania.

                Co przewiduje kreacja? Tak się chwaliłeś, że ma przewidywania jakieś, to
                dawaj. Dla odświeżenia pamięci:

                > Dawniej jednym z zarzutów ,jaki stawiano naukowemu kreacjonizmowi było to,że
                > nie ma on swoich przewidywań (odwrotnie niż STE). Biorąc pod uwagę wiele
                > przykładów podobnych do tego z Hoylem nie uważasz,że kreacjonizm jednak ma
                > swoje przewidywania?:)

                * Linki do artykułów "popierających" dawne pomysły Holye'a, please. Dla
                odświeżenia pamięci:

                >>> oficjalna nauka oficjalnie poparła naukowe ustalenia Freda Hoyle'a
                >>> pisząc w oficjalnych pismach naukowych,
                >>Linki do artykułów, please, a nie twoje intepretacje z użyciem deformującego
                >>szkła made by kreacjonizm. Słuchanie, co ma "offycyalna nauka" do powiedzenia
                >>na temat ewolucji od kreacjonistów, to jak zdobywanie wiedzy o żydach od
                >>SSmanów. :) Tak więc źródła proszę.

                Nie odpuszczę. Na co czekasz, o wielki znaffco kosmosu, nieskończenie lepszy od
                tej bandy niedouczonych głupków, co nic nie kuma? :>
                • petrucchio Re: Witka bakteryjna chwali swojego stwórce!NaR I 27.07.07, 09:39
                  madcio napisał:

                  >> [nowey777:] Historia nauki świadczy również o wielu kretynizmach samej nauki.

                  > Och, generalnie metoda naukowa się sprawdza.

                  Bo z czasem eliminuje kretynizmy, zamiast bronić ich do upadłego.
    • Gość: leonard3 Leucyna czyli powabna du*pa Maryny IP: *.adsl.inetia.pl 29.07.07, 15:27
      Chlopaki , czy widzielsicie w Muzeum faceta, ktory Bitwe Pod Grunwaldem Matejki
      oglada z odleglosci jednego milimetra ? Co on by mogl powiedziec o calym
      obrazie? Jezeli juz lubicie gadac o du*pie Maryny to dlaczego zadowalacie sie
      tylko jednym wlosem z Maryny pieknego organu? Dlaczego nie pojdziecie na
      calosc ?
      Rozstrzasanie pojedynczych wloskow z du*py nauki zostawmy biednym doktorantom
      i innym rzemieslnikom nauki.
      Dla normalnych ludzi znajomosc nauki to okazja do zbudowania sobie holistycznego
      obrazu siebie,kosmosu i Boga. Przestancie pie*rdolic o stereoizomerach leucyny
      bo to tylko cwierc wloska z pieknej du*py Maryny

      • nowey777 Re: Leucyna czyli powabna du*pa Maryny 29.07.07, 19:50
        Gość portalu: leonard3 napisał(a):

        > Chlopaki , czy widzielsicie w Muzeum faceta, ktory Bitwe Pod Grunwaldem Matejki
        > oglada z odleglosci jednego milimetra ? Co on by mogl powiedziec o calym
        > obrazie? Jezeli juz lubicie gadac o du*pie Maryny to dlaczego zadowalacie sie
        > tylko jednym wlosem z Maryny pieknego organu? Dlaczego nie pojdziecie na
        > calosc ?
        > Rozstrzasanie pojedynczych wloskow z du*py nauki zostawmy biednym doktorantom
        > i innym rzemieslnikom nauki.
        > Dla normalnych ludzi znajomosc nauki to okazja do zbudowania sobie holistyczneg
        > o
        > obrazu siebie,kosmosu i Boga. Przestancie pie*rdolic o stereoizomerach leucyn
        > y
        > bo to tylko cwierc wloska z pieknej du*py Maryny
        >
        Oczywiście całe dzieło chwali swego Stwórce,ale ono jest tak wielkie,że trzeba
        je dyskutować po kawałku tak, jak nie można za jednym razem podziwiać 10.000
        gatunków ptaków:)

        pzdr.
        • madcio Re: Leucyna czyli powabna du*pa Maryny 30.07.07, 08:50
          > ono jest tak wielkie
          Jest tak wielkie, że przejawem żałosnej pychy jest przeświadczenie, że wszystko
          to zostało stworzone wyłącznie dla nas i wyłącznie z naszego powodu.

          Z tego co pamiętam, pycha jest jednym z grzechów głównych twojej religii.
          • Gość: leonard3 powabna du*pa Maryny tylko dla leonarda IP: *.adsl.inetia.pl 30.07.07, 20:17
            Madcio , ja twierdze ze wszystko zostalo stworzone z MOJEGO powodu.
            Oczywiscie nikt nie wierzy, ze to zostalo stworzone z TWOJEGO powodu.
            Ja,ha,ha,ha,ha
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka