noweey777
28.12.07, 01:39
Uświadomienie sobie nieprawdopodobieństwa przypadkowego zaistnienia
życia uczeni wysnuli hipoteżę głoszącą,żę życie nie jako musiaŁO SIĘ
POJAWIĆ we wszechświecie,że jest jego cechą (oczywiście darując
sobie wyjaśnienie jakie to prawa obowiązujące w tym wszechświecie
doprowadziły do powstania życia-pisałem o tym w pokrewnym wątku o
abiogenezie). A więc największą tajemnicę zastąpiono inną tajemnicą
sugerując pozorne wyjaśnienie. A nawet posunęli się do szaleństwa
sugerując,żę te nie poznane prawa wszechśąwiata doprowaDZIŁY DO
KILKUKROTNEGO POWSTANIA ŻYCIA NA ZIEMI I WSZECHŚWIECIE (O tym mówi
artykuł z ostatniego SN ,którego skrót skopiowałem ze strony SN).
Wszechświat ,jaki widzą głosiciele tych teoryjek po prostu nas się
spodziewał,apoglądy te żywcem wnikają z zasadny antropicznej. Więc
mamy tu jakiś cel, sugerowane zamierzenie. Co dzień bliżej Boga!
Naukowcy poszukują mikrobów, które znacząco różnią się od wszystkich
znanych organizmów, aby zdobyć dowód na to, że życie na Ziemi
powstało więcej niż jeden raz
Paul Davies
Geneza życia to jeden z największych nierozwiązanych problemów
nauki. Nikt nie wie, jak, gdzie i kiedy powstało. Właściwie pewne
jest tylko to, że trzy i pół miliarda lat temu na Ziemi istniały już
mikroorganizmy. Na to, czy i co było wcześniej, brak mocnych
dowodów. Jest więc dużo miejsca na polemiki.
Trzydzieści lat temu większość biologów skłaniała się ku poglądowi,
że życie powstało w wyniku chemicznego zbiegu okoliczności, trafu
tak szczęśliwego, że szansa na jego powtórzenie się w obserwowalnym
Wszechświecie jest bliska zera. To konserwatywne podejście dobrze
oddał francuski laureat Nagrody Nobla, biolog Jacques Monod, który
napisał w 1970 roku: "Człowiek w końcu wie, że jest sam w nieczułym
bezmiarze Wszechświata, z którego wyłonił się jedynie przez
przypadek". Jednak ostatnio opinie badaczy bardzo się zmieniły. W
1995 znany belgijski biochemik Christian de Duve nazwał
życie "kosmicznym imperatywem" i stwierdził, że "w zasadzie musi
powstać" na każdej planecie podobnej do Ziemi. Stwierdzenie de
Duve'a wzmocniło przekonanie astrobiologów, że Wszechświat tętni
życiem. Ta teoria, nazwana przez Roberta Shapiro z New York
University "biologicznym determinizmem", czasem jest wyrażana
zdaniem: "Życie jest wpisane w prawa przyrody".
W jaki sposób naukowcy mogą przekonać się, który pogląd jest
prawdziwy? Najlepsza droga to poszukiwanie śladów życia na innej
planecie, na przykład na Marsie. Gdyby życie powstało na dwóch
planetach w jednym układzie słonecznym, potwierdziłoby to hipotezę
determinizmu biologicznego. Niestety, przyjdzie nam jeszcze długo
czekać, zanim technika osiągnie wystarczający poziom, abyśmy mogli
szukać marsjańskich form życia, i - jeśli okaże się, że rzeczywiście
istnieją - szczegółowo je badać.
Można sobie jednak wyobrazić prostszy test na biologiczny
determinizm. Żadna planeta nie jest tak podobna do Ziemi jak sama
Ziemia, więc jeśli w ziemskich warunkach życie powstaje z łatwością,
to może na naszej planecie powstało więcej niż raz! Ta intrygująca
idea zainspirowała naukowców do przeszukiwania pustyń, jezior i
jaskiń w nadziei na znalezienie dowodów istnienia obcych form życia -
organizmów, które zasadniczo różnią się od wszystkich znanych
żyjących stworzeń, ponieważ powstały niezależnie. Są one
najprawdopodobniej maleńkie, więc badacze opracowują testy, które
pozwoliłyby zidentyfikować egzotyczne mikroby mogące przecież żyć
pod naszym nosem.
Naukowcy co prawda nie doszli jeszcze do porozumienia w kwestii
samej definicji życia, ale większość zgadza się, że jego główne
cechy to metabolizm (pobieranie składników odżywczych ze środowiska,
przekształcanie ich w energię i usuwanie produktów przemiany
materii) oraz umiejętność reprodukcji. Zwolennicy ortodoksyjnej
koncepcji biogenezy uważają, że gdyby życie na Ziemi powstało więcej
niż raz, jedna jego forma szybko zdominowałaby i wyeliminowała
wszystkie pozostałe. Taka eksterminacja mogłaby nastąpić na przykład
drogą aneksji wszystkich dostępnych zasobów albo też odizolowania i
prześcignięcia słabszej formy wskutek ograniczenia wymiany
zapewniających sukces genów tylko do własnego grona.
Ale ten argument jest słaby. Bakterie i archeony, dwie bardzo różne
gałęzie mikroorganizmów, których drogi ewolucyjne rozdzieliły się co
najmniej 3 mld lat temu, od tego czasu spokojnie koegzystują i żadna
nie wyeliminowała drugiej. Ponadto alternatywne formy życia wcale
nie muszą bezpośrednio konkurować ze znanymi nam organizmami. Mogą
na przykład zajmować ekstremalne środowiska, w których znane nam
mikroby nie potrafią przetrwać, albo też korzystać z zupełnie innych
zasobów.
Biologiczny gabinet cieni
Nawet jeśli obecnie na Ziemi nie ma alternatywnych form życia, mogły
istnieć w dalekiej przeszłości, dopóki z jakiegoś powodu nie
wymarły. W takim przypadku jest szansa na odnalezienie śladów ich
biologii w zapisie geologicznym. Jeśli cechował je wyraźnie odmienny
od współczesnego metabolizm, mogły na przykład zmieniać skały lub
tworzyć pokłady mineralne w sposób, który nie daje się wyjaśnić
aktywnością znanych organizmów. Biomarkery w formie cząsteczek
organicznych, których nie potrafią wytwarzać znane nam formy życia,
mogą się ukrywać w pradawnych mikroskamieniałościach, takich jak
znalezione w formacjach z archaiku (starszych niż 2.5 mld lat).
Bardziej ekscytująca, ale też bardziej spekulatywna hipoteza mówi,
że alternatywne formy życia przetrwały i są nadal obecne w
środowisku, tworząc rodzaj "gabinetu cieni" biosfery (pojęcie to
wymyśliły Carol Cleland i Shelley Copley z University of Colorado).
W pierwszej chwili ten pomysł wydaje się absurdalny: jeśli obce
organizmy żyją pod naszym nosem (a może nawet w naszych nosach),
naukowcy już dawno powinni je odkryć. Okazuje się, że nie. Większość
organizmów to drobnoustroje, a określenie ich natury i
przynależności na podstawie samej tylko obserwacji pod mikroskopem
jest prawie niemożliwe. Mikrobiolodzy wykorzystują do tego analizę
sekwencji DNA*, co pozwala ustalić miejsce organizmu na drzewie
życia - filogenetycznej klasyfikacji wszystkich znanych istot. Dotąd
jedynie niewielkiej części odkrytych mikrobów przypisano na nim
miejsce.
Oczywiście wszystkie organizmy, które do tej pory szczegółowo
zbadano, prawie na pewno pochodzą od wspólnego przodka. Mają podobną
biochemię i wykorzystują niemal identyczny kod genetyczny, dzięki
czemu biolodzy mogą sekwencjonować ich geny i umieszczać je na
jednym drzewie. Ale procedury, których używa się do badania nowo
odkrytych organizmów, są rozmyślnie zaprojektowane tak, aby wykrywać
życie, jakie znamy. Te techniki są całkowicie ślepe na inne rodzaje
biochemii. Jeśli nieznane formy życia występują tylko w królestwie
mikroorganizmów, całkiem prawdopodobne, że naukowcy ich nie
zauważyli.
W ekologicznej izolacji
Gdzie na Ziemi można dziś rozglądać się za obcymi formami życia?
Niektórzy naukowcy skoncentrowali się na szukaniu organizmów
zajmujących nisze ekologicznie będące w izolacji, poza zasięgiem
zwykłych ziemskich istot. Ale jaki to zasięg? W ostatnich latach
badacze z zaskoczeniem odkryli zdolność znanego nam życia do
rozkwitania nawet w niezwykle trudnych warunkach. Żywe
mikroorganizmy znaleziono w najrozmaitszych ekstremalnych
środowiskach, od wrzących kominów hydrotermalnych po suche doliny
Antarktydy. Ekstremofile radzą też sobie w słonych jeziorach o
bardzo wysokim stopniu zasolenia, kwaśnych zbiornikach
pokopalnianych zanieczyszczonych metalami oraz zbiornikach wód
odpadowych
z reaktorów jądrowych.