Gość: Kagan
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
28.01.08, 21:05
Pytam sie "w naiwnosci ducha" w jakim celu mialaby istniec istota
wieczna, wszechpotezna, wszechwiedzaca, i wszechobecna? Jaki to
mialoby sens takie istnienie, ktore wie wszystko, wiec nie moze sie
juz dalej rozwijac, albowiem osiagnelo, i to od razu (momentalnie a
raczej poza czasem) najwyzszy stopien rozwoju? Na dodatek ta istota
wiedzialaby wszystko, w tym co sie z nia stanie w kazdej chwili (i
poza kazda chwila), i w kazdej mozliwej oraz niemozliwej sytuacji. A
co najgorsze, poniewaz owa istota bylaby wieczna, wiec nie moglaby
dokonac autodestrukcji, i doskonale by o tym wiedziala. I nawet nie
mogla by uciec w obled, jako doskonale madra. Jednym slowem - HORROR
MAKSYMALNY, zywot najgorszy jaki mozna sobie wyobrazic, przy ktorym
Auschwitz, Treblinka czy Majdanek jawia sie jako oazy wiecznej
szczesliwosci... :(