waldemar.m
28.04.08, 21:35
problem możliwości "produkowania" czarnych mini dziur w LHC jest tak
żywo dyskutowany w środkach masowego przekazu i na wszelkich
dyskusyjnych forach, że postanowiłem wnieść do tej sprawy swoją
lentę.
Doszło już do tego, że Polacy chcą się ośmieszyć i przyłączyć się do
wniosku sądowego, dwóch "zaniepokojonych" działalnością CERN
(złożono taki wniosek do sądu w Honolulu).
Jednym z najważniejszych powodów podjęcia takiej decyzji jest
świadomość całkowitej bezradności i niemocy ludzi zaangażowanych
przy przeprowadzeniu tego eksperymentu. Oni już tego nawet nie
skrywają, co potwierdza następujący cytat:
Jeśli planując odkryć cząstkę Higgsa, odkryjemy coś innego..., to
chyba nie jest tak bardzo istotne. Kolumb też dopłynął nie tam,
gdzie zamierzał - mówi prof. Michał Turała z Instytutu Fizyki
Jądrowej w Krakowie.
W tej sytuacji, nie bać się ich działalności może tylko ten, kto
rozumie jak działają ich "zabawki" (np. LHC) i czym oni się
tam "bawią". Dzisiaj jest tylko dwóch takich ludzi na świecie, ale
mam nadzieję, że dzięki mojej popularyzatorskiej działalności ich
liczba będzie rosnąć lawinowo. Ja mam satysfakcję z tego, że lawina
ta zacznie się w Polsce.
Z powodów technicznych nie jestem w stanie przedstawić tu naszej
skromnej analizy tego co się będzie działo w LHC, więc wszystkich
zainteresowanych odsyłam do odpowiedniej strony, adres której podam
na końcu notatki.
W tej notatace wyłożę tylko ogólne wnioski, korelujące z jej
tytułem.
1. Czarne dziury nie istnieją w przyrodzie. Nasze słońce ma masę
(podaję tylko rząd) 10^30 kg i światło z niej leci, że "aż się
kurzy". Najcięższy obiekt w naszej galaktyce, jej centrum ma masę
rzędu 10^35 kg (tą daną publikuje się po raz pierwszy w świecie)
i ... też świeci.
2. Jeśli czarne dziury nie istnieją w przyrodzie, to nie będą też
wytworzone w LHC!
3. Najcięższa cząsteczka, z jaką będą mieli do czynienia w LHC (i
wszystkich innych akcelaratorach świata) to elektron. W przyrodzie
nie istnieje materia o gęstości większej od od gęstości elektronu.
4. Najmniejsza cząsteczka, z jaką będą mieli do czynienia w LHC to
elektrino.
5. Prędkość, jaką musi osiągnąć proton, żeby się rozpadł przy
zderzeniu z drugim protonem wynosi 3,73975252095*10^14 m/s, a więc
jest milion razy większa od prędkości światła!!!
Ponieważ, jak twierdzą badacze, protony rozpadają się, to chyba
wszyscy zdają sobie sprawę z tego, jak fałszywe jest twierdzenie o
granicznej prędkości równej 3*10^8 m/s?
Na czym polega ta różnica? Ten kto uważnie przeanalizował naszą
dyskusję temperatury zera absolutnego już się dogaduje. Dla innych
przygotuję specjalny wykład. Zadajmy sobie jednak pytanie: "Czy w
LHC może wystąpić zjawisko, które zostanie zinterpretowane jak
wyparowywanie czarnych mini dziur?"
Już widzę minę tych, którzy uważnie przeczytali do tego miejsca i
zobaczą odpowiedź: TAK!!!
Nie piszcie jednak żadnych pozwóch do sądów. Zaraz wszystko stanie
na swoim miejscu. Przy zderzeniu protonów, od nich oderwą się
swobodne elektrony i będą kontynuować swój bieg tyle, że z
prędkością 8,14344*10^16 m/s, a więc 100 razy większą, od prędkości
protonów, wywołując synchrotronne świecenie (nie mylić ze świeceniem
hamowania!).
Elektron ma taki ładunek i masę, że przyciąga do siebie elektrino i
już go nie odpuszcza. Czyli, elektron jest taką czarną mini dziurą,
gdyż nie wolno zapominać, że nośnikiem światła jest właśnie
elektrino.
Ten, kto w LHC będzie śledzić za tym co się dzieje, musi zauważyć to
zjawisko i ... poleci do Sztokholmu po Nobla za coś, co nie istnieje
(np. tak, jak z kwarkami).
Polacy: Czytajcie i uczcie się, a nikt Was nie nastraszy.
Adres pełnej analizy:
www.electrino.pl/Forum/viewtopic.php?p=301#301