lulka77
11.01.05, 22:18
Witajcie!!!!!
Dziś drugi dzień w żłobku- fatalny. Synek płakał strasznie, nic nie tknął i
zwymiotował ze stresu.
Jestem zrozpaczona, bardzo sie martwię i chyba zrezygnuję.
Nigdy nie reagował agresja na dzieci, na dorosłych. Panie mówiły, ze popychał
maluszki, ze mówił "nie lubię cię"..... Wiem, że w stresie dzieci maja prawo
do róznych zachowań. czy Wasze maluchy tez tak miały??
Synek nic nie chce jesć. Potrafi byc 5 godzin bez jedzenia. Dziś jak go
odbierałam był cały zasikany. Normalnie sie popłakałm jak małe dziecko.
Wiem, ze musze być slina i nie moge pokazywać mojego zdenerwowania, ale w
srodku cała sie trzęsę. Myślę, czy nie płacze, czy zjadł choćby kawałeczek
kanapki......
W zasadzie cały czas nie wiem kto sie moim dzieckiem opiekuje. Panie raczej
niewylewne (wiem, ze nie maja czasu bo przeciez dzieci jest duzo)Na salę
wejsc nie mogę, jak pytam to otrzymuję zdawkowe odpowiedzi. Nie wiem może to
tak na początku. Wiem że tylko synek jest nowy, więc myslę, że moznaby Go
jakoś spróbowac wprowadzić bezbolesnie (lub chociaż mniej bolesnie ) do grupy.
Mysle, ze najcięzsze dni jeszcze przed nami. Jutro trzeci dzień. Bedziemy
jechać z wiekszą świadomością tego, gdzie jedziemy, wiec łatwo nie bedzie.
Synek nie chciał wyjść na dwór, bo myślał, ze jedziemy do żłobka..... kurcze
nie wiem co robić......
Czy u Was tez tak było???
Błagam o pocieszenie , dobre rady i chwilę forumowej rozmowy.
Dzieki
L.