Dodaj do ulubionych

Czy wywiady ks. Prof. Hellera osłabiły Twoją wiarę

05.05.08, 09:07
w bezrozumność wierzeń religijnych. Mam na myśli wielkie religie
posiadające tzw. Święte Księgi.
Poniżej podaje linki do zamieszczonych, w polskiej prasie,
wypowiedzi ks. Prof. Hellera z nadzieja,że pomogą one forowiczom w
udzieleniu mi racjonalnej odpowiedzi na tytułowe pytanie.


www.dziennik.pl/opinie/article165592/Ks_Heller_Wiara_moze_byc_racjonalna.html

www.rp.pl/artykul/128669.html
Obserwuj wątek
    • ziutek-kowalski wywiady ks. Prof. Hellera wzmocnily moj katolizyzm 05.05.08, 09:49
      Wywiady ks Prof Hellera, wzmocnily moj katolicyzm.
      Jan Pawel II Wielki powiedzial:" Wiara i rozum ida reka w reka"
      Ludzie malego rozumu to ludzie malej wiary.
      Ateisci to ludzie bez rozumu. Niedorobki genetyczno-kulturowe.
      • nfao5 Re: wywiady ks. Prof. Hellera wzmocnily moj katol 05.05.08, 16:42
        Oto typowa wypowiedz Katolika, potwierdzjaca teze, ze wiara z
        rozumem w parze isc nie moga:
        ziutek-kowalski napisał: Wywiady ks Prof Hellera, wzmocnily moj
        katolicyzm. Jan Pawel II Wielki powiedzial:" Wiara i rozum ida reka
        w reka". Ludzie malego rozumu to ludzie malej wiary. Ateisci to
        ludzie bez rozumu. Niedorobki genetyczno-kulturowe.
    • facet123 Re: Czy wywiady ks. Prof. Hellera osłabiły Twoją 05.05.08, 10:30
      Wypowiedzi Hellera w żaden sposób nie podważyły moich sądów o religii.
      Przeciwnie - utwierdziły mnie tylko w przekonaniu, że religia to przekazywany z
      pokolenia na pokolenie system emocjonalnych uwarunkowań, który często sprawia,
      że mądrzy, a nawet wybitni myśliciele mogą spędzić życie na poszukiwaniu
      usprawiedliwień i budowie sprytnych wyjaśnień mających na celu wykazanie, że to
      co w prosty sposób wyjaśnić można jako kulturowo obudowane mity posiada jakoby
      jakąś głębszą myśl czyniącą z religii coś rozumnego.
      Skoro wielu mądrych ludzi spędziło tylko czasu i wysiłku na budowaniu tego typu
      interpretacji i na wkładaniu w religię mnóstwa filozoficznych i uwznioślonych
      treści to obecnie można istotnie powiedzieć, że religia nie jest bezrozumna.
      Stoją za nią setki lat filozoficznych wysiłków mających na celu ją "urozumnić".

      Argumenty jakie padają z ust teologów lub ogólniej teistów są już obecnie
      oklepane i sprowadzają sie do kurczowego trzymania się tego iż nie sposób
      udowodnić nieistnienia boga. Już na samym początku wywiadu Heller stwierdził, że
      nauki przyrodnicze są wobec religii "neutralne", a ewentualne próby podważenia
      religii za pomocą tych nauk to już ich swobodne interpretacje, a nie ich istota.
      "Neutralność" nauk przyrodniczych może dotyczyć abstrakcyjnej idei boga (która
      zostaje na potrzebę obrony przed naukami przyrodniczymi celowo
      uabstrakcyjniona), jednak w żaden sposób nauki przyrodnicze nie pozostają
      neutralne wobec wiary w cuda, objawienia i inne magiczne zdarzenia które
      stanowią rzeczywistą podstawę każdej religii. Czy którakolwiek z potężnych
      religii mających wpływ na miliony ludzi pochodzi od filozoficznych dywagacji w
      stylu Hellera? Nie. Wszystkie bez wyjątku wywodzą się z wiary w mity i bajki
      powstałej tysiące lat temu, gdy myślenie magiczne było na porządku dziennym. A
      nauki przyrodnicze stoją w jawnej i oczywistej sprzeczności z magicznym
      postrzeganiem świata - to dwa przeciwne bieguny.
      Cała wielka filozofia została dodana do tematu religii później, gdy religia była
      już politycznie osadzona, gdy zwyczaj zaszczepiania jej dzieciom zanim jeszcze
      zaczną samodzielnie myśleć był ugruntowany, a za zaprzeczanie jej groziły
      prześladowania.

      W złym tonie jest też odwoływanie się Hellera do Einsteina. Einsteinowskie
      rozumienie boga, do którego oficjalnie się przyznawał można by w zasadzie
      rozumieć jako formę ateizmu, ale ponieważ szeregi teistów zaraz się oburzą, że
      skoro w jego listach pada słowo "bóg" to nie był on ateistą, to niech będzie, że
      był on panteistą, albo deistą. Tak czy inaczej Einstein zaprzeczał jakiejkolwiek
      formie objawienia, czy cudów zatem zaprzeczał idei na jakiej zasadzają się
      religie monoteistyczne. Heller nie ma żadnego prawa poszukiwać wsparcia swojej
      katolickiej doktryny w przekonaniach Einsteina i nie mogę oprzeć się wrażeniu,
      że sam o tym wie, ale unika tej myśli, bo jest ona niewygodna.

      Wysiłki Templetona godzenia religii z nauką z pewnością nie doprowadzą do
      niczego dobrego nie mówiąc już o tym, że stanowią marnotrastwo środków i
      talentów. Powodują one zwiększenie roli religii i myślenia magicznego oraz
      zmniejszenie rangi nauki i myślenia racjonalnego w naszej kulturze. Myślę, że
      taki jest właśnie cel przedsięwzięcia Templetona, a szerzej - na tym zasadza się
      idea religii.
      • facet123 Re: Czy wywiady ks. Prof. Hellera osłabiły Twoją 05.05.08, 11:27
        Obserwuję takie zjawisko - widzę, że lista postów tego wątku rośnie, natomiast
        po wyświetleniu ich widzę tylko post tytułowy i swój. Powód jest prosty:
        Wygasiłem sobie w ustawieniach posty kilku forumowych trolli którzy nie potrafią
        wyrazić swoich opinii bez obrażenia innych dyskutantów. No cóż. Liczę, że ktoś
        normalny też się dopisze do tego wątku.
        • llukiz Re: Czy wywiady ks. Prof. Hellera osłabiły Twoją 08.05.08, 00:14
          Co tu się dopisywać. Napisałeś jak jest, a o faktach się nie dyskutuje :)
        • tabre Re: Czy wywiady ks. Prof. Hellera osłabiły Twoją 05.06.08, 20:18
          mowią ze jestem normalny więc moze troszke jestem zgadzam się z " f. 123wzupelnościto takie logiczne jeszcze bym dodal:wszystkie religie i zasady dzialania nawed zamieszchlych czarownikow mialy na celu:uspokojenie leku orzed nieznanymi zjawiskami,poskromienie agresjipodwladnych czy zdominowanych,panowanie nad zbiorowoscia,a potem juz tylko zdobywanie przestrzeni,zaboru terenow,i oczywiście polityka ,ekonomia, f i n a n s e,Bogczy bogi mial byc niepoznawalny/w swojej istocie/ bo inaczej nie moglby byc bogiem a a religie spelnily swoja rozwojowo kulturowa role bardziej czy mniej ale napewno.a moze Bogami byli domniemani przybysze z plejad /wieczni bo u nich rok trwa 10 000 naszych lat/ to tak samo mozliwe jak wszystkie dogmaty religji.
      • nfao5 Hellelr to czlowiek malej wiary! 05.05.08, 16:46
        Gdyby naprawde wierzyl, to by wyraznie napisal, ze tzw. prawa
        przyrody to tylko wynik bozego kaprysu, a ze Bog je moze w kazdej
        chwili, jako Wszechmocny zmienic, wiec nie ma najmniejszego sensu
        ich badanie. Jedyne co ma sens dla czlowieka naprawde wierzacego to
        wiara w Boga i pragnienie polaczenia sie z Bogiem jak najszybciej, a
        wiec SAMOBOJSTWO!
      • homosovieticus Facetowi 123 polecam "Logikę religii" Bocheńskiego 06.05.08, 10:28
        pozwoli Mu ta książka uzupełnić szczupłą wiedze o tym czym w
        istocie rzeczy jest Wiera, Religia i... Logika.
        • nfao5 Re: Facetowi 123 polecam "Logikę religii"? 06.05.08, 10:52
          Logika religii to oksymoron. Religia nie moze miec zadnej logiki,
          skoro Wszechmoc Boga stawia Go ponad wszelaka logika... Bog
          ograniczony przez logike traci bowiem Wszechmoc, a wiec przestaje
          byc bogiem... :)
          • homosovieticus Mógłby Pan nie przeszkadzać! 06.05.08, 14:15
            nfao5 napisał takie oto bzdurki:

            > Logika religii to oksymoron. Religia nie moze miec zadnej logiki,
            > skoro Wszechmoc Boga stawia Go ponad wszelaka logika... Bog
            > ograniczony przez logike traci bowiem Wszechmoc, a wiec przestaje
            > byc bogiem... :)
            • nfao5 Re: Mógłby Pan nie przeszkadzać! 06.05.08, 14:54
              ???
              Powtarzam wiec: chrzescijanstwo zniszczylo Aademie Platonska i
              spalilo Biblioteke Aleksandryjska, zanurzajac w ten sposob Europe na
              okolo tysiac lat w ciemnocie, zydowskich zabobonach i glebokim
              zacofaniu. W chrzescijanskiej Europie Kopernik bal sie oglosic swa
              teorie a Galileusz byl przesladowany prze "Sw." Inkwizycje, zas
              Giordano Bruno spalony zywcem na stosie.
              Logika religii to zas typowy oksymoron. Religia nie moze miec zadnej
              logiki, skoro Wszechmoc Boga stawia Go ponad wszelaka logika... Bog
              ograniczony przez logike traci bowiem Wszechmoc, a wiec przestaje z
              definicji byc bogiem... :)
        • facet123 Re: Facetowi 123 polecam "Logikę religii" Bocheńs 06.05.08, 11:11
          Swojej wiedzy na temat religii nie nazwał bym szczupłą. Z pewnością jest ona
          szersza niż wiedza większości ludzi z mojego otoczenia nazywających siebie
          wierzącymi. Ale każda sposobność do poszerzenia wiedzy jest dobra, więc postaram
          się przeczytać tą książkę. Problem w tym, że z tego co mówi google jest ona
          średnio osiągalna i chyba nie było wznowień - czy na pewno zawiera ona jakieś
          oryginalne treści z którymi się jeszcze nie spotkałem?

          do nfao5: Logika to tylko narzędzie do wnioskowania na podstawie przesłanek i
          założeń. Religia opiera się na pewnym zbiorze założeń które mogą nie odpowiadać
          rzeczywistości, albo wydawać się niepotrzebne, nadmiarowe, życzeniowe, czysto
          dogmatyczne itd. Co by o tych założeniach nie mówić, to po tym gdy się je założy
          można swobodnie posługiwać się logiką i budować prawidłowe wnioskowania. Dlatego
          religia ma swoją logikę. Zwykle spór budzi nie sama logika religii (która też ma
          pewne problemy z powodu posługiwania się nieskończonymi wszech-własnościami),
          ale te założenia.
          • ziutek-kowalski Przeciez w tym szambie dyskusyjnym sa sami ateisci 06.05.08, 11:29
            !!!!!!!!!!
            • ziutek-kowalski Czy ateistyczna wiara jest oslabiana przez ksiedza 06.05.08, 11:34
              Czy ateistyczna WIARA jest oslabiona przez nauke Ksiedza
              Profesora Dr hab Hellera???!!! Tak, bardzo.
              • ziutek-kowalski Wiara atolska w kryzysie antynaukowym i panikuje, 06.05.08, 11:38
                Przerazeni ateisci zbieraja sie w stada i gegaja jak gesi przed
                odlotem . Ha,ha,ha,ha,ha
                • tabre Re: Wiara atolska w kryzysie antynaukowym i panik 05.06.08, 20:36
                  wierzące oszołomy gęgają o gusłach bo nie maja logicznych argumentow.logiczny człowiek moze wierzyc w przydatnośc wiary dla samoorganizacji lodzkości ale niepowinien ALEGORII przyjmować za fakty i dotego piskliwie gegac na inaczej myslacych a fe
                  • ziutek-kowalski Re: Wiara atolska w kryzysie antynaukowym i panik 05.06.08, 20:52
                    To ty prostaku ateistyczny gegasz o guslach ignoranckiej,
                    antynaukowej sekty ateistycznej.
                    Ksiadz profesor Heller mowi o fizyce kawantowej, teorii pol i
                    kosmologii. Co niewyksztalcony, ciemny motloch ateistyczny moze z
                    tego zrozumiec? Absolutnie nic. A wiec wracajcie do swojego Karola
                    Marksa ateistyczne wypierdki bolszewizmu. Ha,ha,ha,ha,ha
          • homosovieticus To ja nazwałem ją szczupłą a Pan to wykazał swoim 06.05.08, 14:24
            wystąpieniem.
            Spotykać się z czymkolwiek to nie oznacza to ROZUMIEĆ. Spotkał sie
            Pan z Wiarą, Religia i Logiką ale nie rozumie Pan istotnych treści
            jakie określenia te zawierają.
            Mam nadzieję,że jest to tylko stan przejściowy.

            W powiedzeniu "Bóg musi być logicznym" tkwi, moim zdaniem,
            świadectwo Boskiego charakteru ludzkiego intelektu.
            • facet123 Re: To ja nazwałem ją szczupłą a Pan to wykazał s 06.05.08, 15:52
              > Spotkał sie
              > Pan z Wiarą, Religia i Logiką ale nie rozumie Pan istotnych treści
              > jakie określenia te zawierają.

              Jak się pan domyśla, ja uważam, coś wręcz przeciwnego - że to Pan nie rozumie
              religii przypisując jej większą logiczność niż na to zasługuje.
              • homosovieticus Nie ma logiczności większej lub mniejszej! 06.05.08, 20:08
                Albo sekwencja zdań jest logiczna albo nie nie jest.Dzieje się tak
                bez względu na wartościowość samej logiki.

                ps

                Nie zwykłem wykazywać oddzielnie,że mam grubszą wiedzę od humanistów-
                dyletantów specjalizujących się w retoryce.
                Operowanie językiem potocznym w dziedzinach Wiary, Religii
                i...Logiki bez próby UZGODNIENIA definicji używanych określeń
                wskazuje,ze moja teza o szczupłości pańskiej wiedzy znajduje
                uzasadnienie.
                • ziutek-kowalski Witam w tej dyskusji kilku rozsadnych ludzi. 06.05.08, 20:32
                  Jeszcze raz wyjde od slow JP II " Wiara i rozum ida reka w reke".
                  Wiara nie poparta intelektem jest niepelna.
                  Sojusz wiary katolickiej z nauka, zwlszcza w fizyce,kosmologii,
                  matematyce, wynika z glebokiego przekonania katolikow, ze doglebna
                  wiedza o kosmosie odkrywa czlowiekowi transcedencje Boga.
                  • ziutek-kowalski Dlaczego ateisci atakuja nauke? 06.05.08, 20:43
                    Irracjonalnosc bajkowych dogmatow ateistycznej wiary stawia je w
                    otwartym konflikcie ze wspolczesna nauka:
                    1) Ateistyczni mitomani zaprzeczaja udokumentowanemu faktowi nauki
                    ze: KOSMOS JEST SKONCZONY W KAZDYM ASPEKCIE
                    2) Ateistyczni mitomani zaprzeczaja najlepiej udokumentowanej teorii
                    kosmicznej Big Bang.
                    Charakterystyczne dla intektualnej plytkosci ateizmu ,
                    nie istniaje nawet ateistyczna hipoteza Kosmogenezy.
                • dalatata dyletant prosi ladnie 06.05.08, 21:27
                  alez prosze sie nie krepowac i wyjasnic co dokladnie oznacza zdanie,
                  cytuje z pamieci:

                  "w fizyce kwantowej potwierdzono trojkat."

                  ja osobiscie bardzo sie chcialbym dowiedzec.
                  • dalatata Re: dyletant prosi ladniej 06.05.08, 21:30
                    pardon: cytata rzeczona brzmi nastepujaco:

                    "Słynny trójkąt z wierzchołkiem Gwiazdy Dawida w mechanice kwantowej
                    znalazł bowiem swoje naukowe potwierdzenie."

                    no wiec ja prosze o wyjasnienie, co znaczy to zdanie. to to znaczy
                    znalezc potwierdzenie naukowe dla trojkata (slynnego na dodatek,
                    choc to chyba ma poslednie znaczenia w tym wypadku, ale moze sie
                    myle).
                    • ziutek-kowalski Dyletant dalatata - zejdz na ziemie 06.05.08, 21:55
                      No naprawde nie kompromituj sia az tak strasznie!!!Podobne jestes
                      jakims tam laborantem w jakiejs szkolce, a o nauce naprawde go*wno
                      wiesz. Slyszales o Uniwersytatch Katolickich Villanowa, Notre Dame,
                      St. Johns University i dziesiatkach im podobnych? Tam sie prowadzi
                      badania katolickie naukowe na najwyzszym poziomie w dziedzinie
                      medycyny, fizyki , kosmologii, chemii, matematyki,biologi etc. I co
                      tu bedziesz nam atolski kit wciskal ignorancie niedouczony.
                      • dalatata Re: Dyletant dalatata - zejdz na ziemie 06.05.08, 22:03
                        Jadrus, a jesli myslisz ze paroma inwektywami uda ci sie odwrocic
                        uwage od tego, ze zdanie wypowiedziane przez twoje sojusznika w boju
                        o religijnosc nauki, nie ma najmniejszego sensu, to sie mylisz. bo
                        to zdanie nie ma sesnu, robaczku swietojanski. i tyle. bez wzgledu
                        na to czy ja jesem ignorantem czy nie.

                        • ziutek-kowalski Re: Dyletant dalatata - zejdz na ziemie 06.05.08, 22:43
                          Vacia nie jest katoliczka. Cenie jednak jej obecnosc na forum.
                          Obecnosc Vaci podkresla wasz ateistyczny absurd.
                          Wy ateisci , z pozycji waszej intelektualnej slabosci i miernosc
                          lubicie o Bogu dyskutowac TYLKO w ateistycznym gronie.
                          Jest to cyrk ateistycznej paranoji- wewnatrz ateistyczna dyskusja
                          o bogu ktory dla was NIE istnieje. Co za absurd i debilizm.
                          Obecnosc Teistow w dyskusji was przeraza.
                          Co za tchorzliwy motloch ateistyczny , ha,ha,ha,ha,ha,ha,ah
                    • petrucchio Przyłączam się do prośby Dalataty 07.05.08, 09:21
                      dalatata napisał:

                      > pardon: cytata rzeczona brzmi nastepujaco:
                      >
                      > "Słynny trójkąt z wierzchołkiem Gwiazdy Dawida w mechanice kwantowej
                      > znalazł bowiem swoje naukowe potwierdzenie."
                      >
                      > no wiec ja prosze o wyjasnienie, co znaczy to zdanie. to to znaczy
                      > znalezc potwierdzenie naukowe dla trojkata (slynnego na dodatek,
                      > choc to chyba ma poslednie znaczenia w tym wypadku, ale moze sie
                      > myle).

                      Ten naukowo potwierdzony "słynny trójkąt z wierzchołkiem Gwiazdy Dawida" jest
                      tak frapujący (choćby językowo), że nalegam na bliższe wyjaśnienie, o co, u
                      diabła, chodzi.
                      • kala.fior Re: Przyłączam się do prośby Dalataty 07.05.08, 09:35
                        ...sekunduję !

                        Towarzysz Homosovietikus chciał chyba być proszonym o dalszy ciąg, wiec czekamy
                        z zapartym...
                    • facet123 Re: dyletant prosi ladniej 07.05.08, 10:16
                      Ja również czekam z wypiekami na twarzy na wyjaśnienie co w ramach ścisłego
                      logicznego dyskursu oznaczać może zdanie:

                      > "Słynny trójkąt z wierzchołkiem Gwiazdy Dawida w mechanice
                      > kwantowej znalazł bowiem swoje naukowe potwierdzenie."

                      Przypomnę panu, że: "Operowanie językiem potocznym w dziedzinach
                      Wiary, Religii...Logiki bez próby UZGODNIENIA definicji używanych
                      określeń wskazuje,ze teza o szczupłości pańskiej wiedzy znajduje
                      uzasadnienie."

                      • homosovieticus A o trójkacie Kartezjusza słyszał Pan? 07.05.08, 14:41
                        A może cokolwiek słyszał o graficznym, symbolicznym przedstawieniu
                        podstawowych pojęć Judaizmu i kartezjanizmu?
                        • winoman Re: A o trójkacie Kartezjusza słyszał Pan? 07.05.08, 14:50
                          homosovieticus napisał:

                          > A może cokolwiek słyszał o graficznym, symbolicznym przedstawieniu
                          > podstawowych pojęć Judaizmu i kartezjanizmu?

                          A co to ma wspólnego z nauką i zwłaszcza z mechaniką kwantową???
                          • homosovieticus Mechanika kwantowa wykazała błąd paradygmatu 07.05.08, 15:06
                            Kartezjusza.Podstawowe pojęcia kartezjanizmu wyrastają z symboliki
                            Gwiazdy Dawida.
                            • dalatata Re: Mechanika kwantowa wykazała błąd paradygmatu 07.05.08, 15:09
                              czyli potwierdzenie trojkata polega na tym, ze jeden facet zly
                              trojkat narysowal, a inny dobry?! bo ja czegos nie rozumiem.

                              jak sie maja pojecia kartezjanizmu do (jak Pan to sam nazwal)
                              symbolicznej reprezentacji (trojkata) i naukowego potwierdzenia tego
                              trojkata. to jakby Kartezjusz inny trojkat narysowal to juz byloby
                              ok?
                              • homosovieticus Nie chodzi o figurę geometryczna tylko o 07.05.08, 15:25
                                związki pomiędzy podstawowymi pojeciami; Bóg- Świat-ja.
                                • petrucchio Re: Nie chodzi o figurę geometryczna tylko o 07.05.08, 15:40
                                  homosovieticus napisał:

                                  > związki pomiędzy podstawowymi pojeciami; Bóg- Świat-ja.

                                  Jak to nie chodzi o figurę geometryczną? Chodzi o słynny trójkąt z gwiazdą
                                  Dawida na wierzchołku, który podobno potwierdzono naukowo. Mechanika kwantowa
                                  potwierdziła związki między Bogiem, światem a Homosovieticusem?
                                • dalatata Re: Nie chodzi o figurę geometryczna tylko o 07.05.08, 15:54
                                  aaaaaaa. to to jest juz jasne. potwierdzono naukowo nie trojkat, ale
                                  zwiazki pomiedzy podstawowymi pojeciami. moglby szanowny Pan to
                                  wyjasnic? bo ja nadal nie wiem, czepiam sie na pewno, co to znaczy
                                  potwierdzic zwiazki pomiedzy pojeciami.

                                  bo ja rozumiem ze pojecia moga cos ciekawego opisywac i sa w danym
                                  opisie uzyteczne. jak jakas teroia. widze to dobrze. ale naukowe
                                  potwerizdenie zwiazkow miedzy pojeciami? rozumiem ze szanowny Pan w
                                  sporze o powszechniki zajmuje stanwisko realistyczne: pojecia
                                  istnieja obiektywnie (np. Bog) i w zwiazku potrafimy je potwierdzac
                                  naukowo. czy tak?

                                  moglbym jeszce poprosic o wyjasnienie co to znaczy ze obiektywnie
                                  istnieje pojecie 'ja'? bo na Boga, to nawet nie bede ostrzyl
                                  pazurow, bo to za latwo bybylo. wiec 'ja'. bardzo chetnie bym
                                  uslyszal o obiektwynym istnieniu pojecia 'ja'.
                        • dalatata Re: A o trójkacie Kartezjusza słyszał Pan? 07.05.08, 14:53
                          nie wiem czy to do mnie czy nie, ale chcialbym sie zapytac, co ma
                          symboliczne przedstawianie czegokowliek wspolnego z 'naukowym
                          potwierdzeniem trojkata'. bo ja nadal, jkao dyletant w tych
                          sprawach, chcialbym uslyszec jak sie potweirdza trojkaty naukowo.



                          homosovieticus napisał:

                          > A może cokolwiek słyszał o graficznym, symbolicznym przedstawieniu
                          > podstawowych pojęć Judaizmu i kartezjanizmu?
                          • homosovieticus W historii nauki przypuszczenie, że taka lub inna 07.05.08, 15:20
                            wypowiedź jest pozbawiona sensu, przyczyniało się niekiedy do
                            wielkiego postępu wiedzy, prowadziło bowiem do ustalenia nowych
                            związków między POJĘCIAMI, co byłoby niemożliwe gdyby wypowiedż ta
                            była sensowną.
                            Za przykład może służyć pytanie związane z mechanika kwantową: po
                            jakiej orbicie porusza się elektron wokół jądra?

                            • petrucchio Re: W historii nauki przypuszczenie, że taka lub 07.05.08, 15:41
                              homosovieticus napisał:

                              > Za przykład może służyć pytanie związane z mechanika kwantową: po
                              > jakiej orbicie porusza się elektron wokół jądra?

                              Po trójkącie z gwiazdą Dawida?
                            • dalatata Re: W historii nauki przypuszczenie, że taka lub 07.05.08, 15:49
                              nie, drogi Panie, moja wypowiedz nie jest pozbawiona sensu, ale
                              podejrzewam, ze tlumaczenie niewiele sie zda. Szanowny pan juz WIE i
                              to tak dobrze wie, ze od tej wiedzy sie wszystko odbija.

                              przypominam, ze nadal pan nie wytlumaczyl co to znaczy naukowo
                              potwierdzic trojkat..
                • facet123 Re: Nie ma logiczności większej lub mniejszej! 07.05.08, 10:12
                  > Albo sekwencja zdań jest logiczna albo nie nie jest.Dzieje się tak
                  > bez względu na wartościowość samej logiki.

                  Też to właśnie napisałem. Gdy raz założymy pewne przesłanki, które uznamy za
                  prawdziwe, to niezależnie od tego czy odpowiadają one rzeczywistości, czy nie,
                  możemy logicznie wywodzić z nich w pełni poprawne logicznie wnioski. Logika jest
                  już wtedy abstrakcją rządzącą się swoimi prawami, tak jak ogólniej robi to
                  matematyka.

                  Aby było można stosować logikę trzeba jednak mieć jakieś podstawowe zdania które
                  uznajemy za prawdziwe. Zdań tych nie sposób dowieść, bo nie ma na czym się w
                  takim dowodzie oprzeć.

                  • homosovieticus Warunki umożliwiające logikę stosowaną 07.05.08, 14:30
                    facet123 napisał:

                    Aby było można stosować logikę trzeba jednak mieć jakieś podstawowe
                    zdania któr
                    > e
                    > uznajemy za prawdziwe.

                    Nie ma takiego warunku logiki stosowanej.

                    Są natomiast takie:
                    1-Jeżeli "coś" jest dziedziną ludzkiej praktyki, stosowana logika
                    formalna "tego czegoś" istnieje wtedy i tylko wtedy gdy to "coś"
                    zawiera wypowiedzi wyrażające struktury obiektywne.
                    Co to są struktury obiektywne nie muszę chyba tłumaczyć komuś kto ma
                    nieszczupła wiedzę o Wierze. Religii i...Logice.
                    • facet123 Re: Warunki umożliwiające logikę stosowaną 08.05.08, 11:00
                      Pana "struktura obiektywna" to dość mętne pojęcie trącące metafizyką. Ja piszę o
                      samej logice jako o systemie konsekwentnego przetwarzania symboli. To tego
                      potrzeba pewnych odgórnie ustalonych zasad tego co uważamy za poprawne.
                      • ziutek-kowalski Re: Warunki umożliwiające logikę stosowaną 08.05.08, 11:48
                        Racja facio; "potrzeba pewnych odgornie ustalonych zsad tego co
                        uwazamy za poprawne". POTRZEBUJEMY DEKALOGU
                      • homosovieticus Uzywamy jezyka potocznego a więc określenia 08.05.08, 15:29
                        "struktura" i "obiektywna" powinny być zrozumiałe dla przeciętnego
                        laika.
                        Zasady "poprawne" to inaczej zasady zgodne z pewnym prawem.Jakim?
                        • facet123 Re: Uzywamy jezyka potocznego a więc określenia 08.05.08, 16:46
                          > Zasady "poprawne" to inaczej zasady zgodne z pewnym prawem.Jakim?

                          Myślę, że nie ma ostatecznej odpowiedzi na to pytanie.
                          • roterupel Przykro ale myślenie Twoje obarczone jest grzechem 15.05.08, 17:12
                            historycznej niewiedzy o początkach kultury basenu Morza
                            Śródziemnego.
                • tabre Re: Nie ma logiczności większej lub mniejszej! 05.06.08, 20:48
                  uzgadniac w sprawach wiary i religii to sobie mozna w tych samych kręgach / tejsamej wiary /w spieraniu sie pogladow trzeba sie nawzajem szanować tu naprawdezadnych załozeń nie da sie uzgodnic
                  • ziutek-kowalski Re: Nie ma logiczności większej lub mniejszej! 05.06.08, 20:55
                    Belgocesz bez sensu taborski. Pijany jestes czy to tylko skleroza?
                    • tabre [...] 06.06.08, 12:11
                      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • ziutek-kowalski Ateizm to antynaukowa wira sekty ateistow 05.05.08, 11:06
      Aeizm to antynaukowa i irracjonalna wiara sekty ateistow w dwa
      dogmaty religii ateistycznej:
      1) SAMO-powstanie kosmosu
      2) SAMO-powstanie zycia biologicznego ze zwiazkow organicznych
      Prawda jest , ze nie ma zadnego dowodu naukowego na powyzsze
      dogmaty ateistycznej Wiary.
      Nie pozwolimy na dyktature fanatycznej sekty religijnej ateistow.
      • ziutek-kowalski Szalenstwo ateizmu zagraza planecie 05.05.08, 11:20
        Ateizm jest oparty na antynaukowym prymitywnym micie.
        Ateista bedzie sie do us*ra*nej smierci sprzeciwial teistycznym
        koncepcjom tylko po to ,aby bez zastrzezen uwierzyc kazdej
        ateistycznej bajce i bzdurze.
        Ateista jak durne dziecko uwierzy w "Boska Czastecze", puzon Higgsa.
        Mityczna i Boska czasteczka Higgsa, nie-bog ateistow -stworzyla czas,
        przestrzen i wszystkie rodzaje materii.
        I dla tej slepej irracjonalnej wiary ateistycznego bydla, my wszysci
        i planeta narazani jestesmy na unicestwienie w samobojczym i
        ludobojczym experymencie CERN. Dlaczego taki eksperyment slepego
        szalenstwa CERN jest mozliwy? Bo ateizm jest anty-etyczny, anty-
        humanitarny i stanowi smiertelne niebazpieczenstwo dla ludzkosci.
      • grgkh Bóg nie istnieje 06.05.08, 11:48
        ziutek-kowalski napisał:

        > Aeizm to antynaukowa i irracjonalna wiara sekty ateistow w dwa
        > dogmaty religii ateistycznej:
        > 1) SAMO-powstanie kosmosu
        > 2) SAMO-powstanie zycia biologicznego ze zwiazkow organicznych
        > Prawda jest , ze nie ma zadnego dowodu naukowego na powyzsze
        > dogmaty ateistycznej Wiary.
        > Nie pozwolimy na dyktature fanatycznej sekty religijnej ateistow.

        Bóg nie istnieje, ponieważ, jak sam to piszesz, nie ma żadnego dowodu na SAMO-powstanie bogów. Nie jest także oczywiste, dlaczego bóg miałby być tylko jeden.
        • ziutek-kowalski Dla normalnych Bog istnieje.Dl a durniow - nie 06.05.08, 12:12
          Czy slepota to kalectwo? Tak.
          Czy ateistyczna slepota na Boga to kalectwo? Tak.
          Sa dwie pelnoprawne opcje intelektualne- wiara teityczna lub wiara
          ateistyczna a wolna wola wyboru to podstawa czlowieczenstwa.
          • kala.fior Re: Dla normalnych Bog istnieje.Dl a durniow - ni 06.05.08, 12:16
            Teoś, gmatwasz się, jak jest nam dana wolna wola to można jej użyć !

            Przypomina mi to westchnienie agenta CIA po jakichś tam wyborach w Salwadorze,
            "you give then free elections and they pick the wrong guy!".
            • ziutek-kowalski Re: Dla normalnych Bog istnieje.Dl a durniow - ni 06.05.08, 12:23
              Alez warzywko, wolna wola to wybor czy byc morderca,pederasta,
              ateista,zlodziejem, samobojca. Kazdy z nas ma ten wybor.
              Byc Teista czy byc bydlak ateista? Oto jest pytanie.
              • 4g63 Re: Dla normalnych Bog istnieje.Dl a durniow - ni 06.05.08, 15:56
                nie zaczynajcie rozmów z ziutkiem, on nadaje ze szpitala dla umysłowo chorych,
                nie ma mowy na spokojną logiczną dyskusje
              • grgkh Re: Dla normalnych Bog istnieje.Dl a durniow - ni 08.05.08, 00:45
                ziutek-kowalski napisał:

                > Alez warzywko, wolna wola to wybor czy byc morderca,pederasta,
                > ateista,zlodziejem, samobojca. Kazdy z nas ma ten wybor.
                > Byc Teista czy byc bydlak ateista? Oto jest pytanie.

                Zapomniałeś o bydlakach w czarnych sukienkach, którzy intenywnie działają jako pedofile i homoseksualiści. Do ładnej kompanii przystałeś. I jeszcze się tym przechwalasz.
                • ziutek-kowalski Re: Dla normalnych Bog istnieje.Dl a durniow - ni 08.05.08, 01:18
                  Grgkh, Biedny sklerotyku bolszewicki. Jak sie czyta te twoje
                  mozgowe piardziecia to jak by sie odbywalo podroz w czasie.
                  "Kurs ateismu marksistowskiego dla przodownikow przcy w roku 1950".
                  Dziadek, widac, ze ty tak sr*asz ze strachu przed smiercia , ze
                  obsesyjnie o swoim nie-bogu musisz pieprzyc. No idz i pieprznij
                  litanie do Lenina. Ha,ha,ha,ha,ha,ha,ha
          • grgkh Re: Dla normalnych Bog istnieje.Dl a durniow - ni 08.05.08, 00:43
            ziutek-kowalski napisał:

            > Czy slepota to kalectwo?

            Nie wysilaj się, Leoś. Masz urojenia.

            Opcja jest tylko jedna - wątpić we wszystko, ponieważ nigdy nie będziemy mieli żadnej gwarancji, że to co nam się wydaje jest prawdą. Wobec wrodzonego braku pewności nie wierzę i nie wmawiaj mi, że tak jest. Ty jesteś dogmatyk, bo według Ciebie Wielki Krasnolud jest na pewno. A więc spadaj ze swoją pewnością z mego niepewnego snu o niepewnym świecie, który mnie otacza. A kysz. ;)

            Nie pogardzam Tobą, współczuję Ci.
          • czyngis_chan Re: Dla normalnych Bog istnieje.Dl a durniow - ni 07.06.08, 15:52
            Pytania dla wierzących: czemu Bóg miałby tworzyć dobro i zło, czemu
            miałby "podpisywać" się pod jakąkolwiek religią i czemu jest tylko 1
            Bóstwo? Czemu nie 2,3 bądź 2741?
      • born.again.atheist Re: Ateizm to antynaukowa wira sekty ateistow 08.05.08, 01:28
        ziutek-kowalski napisał:

        > Nie pozwolimy na dyktature fanatycznej sekty religijnej ateistow.

        Leos, obetrzyj piane zlotousty i posluchaj:

        uk.youtube.com/watch?v=HPZgROpfNDU
    • vacia Re: Czy wywiady ks. Prof. Hellera osłabiły Twoją 05.05.08, 13:14
      roterupel napisał:

      > w bezrozumność wierzeń religijnych.

      Przecież religia i nauka w miarę upływu czasu coraz bardziej
      zbliżaja się do siebie co widać na zjazdach fizyków, gdzie do
      dobrego tonu należy wygłoszenie referatu filozoficzno-teologicznego.
      Ponadto obecnie nauka nie opiera sie już tak kurczowo na empiryźmie
      jak kiedyś ale bardziej na rozbudowywanej teorii do której
      dopasowuje się eksoperyment.
      Do człowieka należy wiara w Boga natomiast ateizm jest regresją w
      rozwoju ludzkości.
      • dalatata Re: Czy wywiady ks. Prof. Hellera osłabiły Twoją 05.05.08, 14:45
        Pani Vaciu, czy poza z pewnoscia bardzo glebokim przekonaniem, ze
        tak wlasnie jest, ma Pani jakies dowody na te rewelacje? a
        szczegolnie na temat:

        1. nauki nie trzymajacej sie 'kurczowo' empiryzmu - rozumiem ze
        naukowcy odrzucili laboratoria i zaczeli studiowac Biblie, Koran i
        inne ksiegi, bylo bie bylo, widac ze naukowe. Bardzo prosze o linka
        do porzadnych czasopism naukowych, w ktorych to artykuly zawieraja
        inspiracje biblijne a nie empiryczne.

        2. chetnie bym tez uslyszal od dowodach na temat ateizmu jako
        regresji. bo dalibog obserwujac sekularyzacje spoleczentw
        europejskich wydaje mi sie, ze ludzkosc rozwija sie w kierunku
        ateizmu. chyba ze definicja rozwoju jest wiara religijna, ale,
        prosze darowac, to sa banialuki.

        3. chetnie jeszcze bym uslyszal od jakiegos fizyka na temat
        owego 'dobrego tonu' na zjazdach fizykow, ktory polega na
        wygloszeniu referatu filozficzno-teologicznego. wpisalem sobie
        bowiem do gugli international physics congress i wyskoczylo to:
        www.ipc.uson.mx/index.htm nie sprawdzalem wszystkich
        refereatow, tylko tzw. mniejsza polowe i nie znalazlem ani jednego
        teologiczno-filozficznego referatu. czyzby byl to kongress
        calkowicie pozbawiony dobrego tonu?

        Pani Vaciu, na koniec, czy bylaby Pan taka dobra i nie gadala bzdur?
        • ziutek-kowalski [...] 05.05.08, 15:29
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • dalatata Re: Dalatata, szanujmy damy 05.05.08, 16:10
            amicus Plato.....
            Pania Vacie szanuje niepomiernie, co nie znaczy ze nie gada bzdur.

            egzegeza fizyczna p. Vaci zaproponowana przez ciebie wskazuje ze nie
            czytalismy tego samego postu. a co do ludobojstwa CERN, Leos, nie
            chce mi sie z toba gadac.

            nie, rozwoj spoleczny jest czyms skomplikowanym i nie chce mi sie go
            teraz omawiac. religia tym opisie bylaby na miejscu marginalnym.
            idea ze upadek ZSRR zwiazany byl z jego ateizmem jest tak glupia, ze
            nie zasluguje nawet na jej komentarz.

            dlatego ze gowno wiem o fizyce, 1. poprosilem fizykow o zdanie, 2.
            poszukalem miedzynarodowego kongresu fizykow. jesli mi udowodnisz,
            ze ten kongres o ktorym mowie jest calkowicie niereprezentatywny,
            tudziez znajdziesz w nim ow dobty ton, zaczniemy rozmawiac. dopoki
            to nie nastapi, Leos, bujaj sie, misiu.

            i mowie ci to po raz kolejny: nigdy nie wypowiadalem sie na temat
            mojej religijnosci i nie masz o niej zielonego pojecia. wiec jeszze
            raz: bujaj sie Leos.
            • ziutek-kowalski Dlaczego ateistyczny sowiet musial upasc? 05.05.08, 16:53
              co decydowalo o marnosci sowieckiego ateistycznego spoleczenstwa?
              Marnosc moralna homo-sowieticus wynikajaca z anty-dekalogu:
              1) Powszechne bumelanctwo i brak motywacji do pracy. Dopoki za
              kazdym niewolnikiem-robotnikiem stal KGB-ista , jakos sie krecilo.
              Zabraklo KGB-bistow - wydajnosc pracy spadla o 2/3.
              Dla kontrastu - dobrobyt Zachodu zalezy od "modl sie i pracuj"-
              religijnie umotywowanej produktywnosci calego zycia.
              2)Nie karadnij, dla ateistycznego sowieta kradziez to byla recepta
              na zycie. Samemu Gorbaczowowi gdy terror zmiekl - bez skrupolow
              ukradziona mu na kremlu biurko , krzeslo oraz cale imperium.
              Dla kontrastu dla chrzescijanina kradziez jest odrazajcym grzechem.
              3) Egzystencjonalna ateistyczna beznadzieja i pustka wyrazala sie w
              karykaturalnym alkocholizmie Homo Sovieticus. Jego egzystencja to
              zwierzecy ateistyczny alkoholowy stupor.
              No i masz kilka z przykladow dlaczego atolskie spoleczenstow
              takie jak sowieckie musi ulec samodestrukcji - bez wojen czy klesk
              zywiolowych. Spoleczenstwo ateistyczne umiera z powodu wlasnego
              moralnego smrodu.
              4) Co do twojej spirytualnosci czy religijnosci Dalatata? Nalezysz
              do najpopularniejszej kategorii, tchorzy, tych co panu bogu swieczke
              i diablu ogarek. Ateista-teista czyli zero.
              • dalatata Re: Dlaczego ateistyczny sowiet musial upasc? 05.05.08, 17:10
                Dalatata-tchorz-zero melduje ze na pewnym poziomie nie rozmawia.
                Bzdury i inwektywy sie ignoruje, podobnie jak Leosia, ktory je gada.

                po raz trzeci i ostatni: bujaj sie Leos.
                • nfao5 Re: Dlaczego 'ateistyczny' sowiet musial upasc? 06.05.08, 10:42
                  Na serio: upadl przez biurokratyczne wynaturzenia i przez wyscig
                  zbrojen. Ale glownie przez to, ze olbrzymia wiekszosc ludnosci b.
                  ZSRR zauwazyla, ze i tak zyje w kapitalizmie, tyle ze skrajnie
                  zbiurokratyzowanym kapitalizmie panstwowym i nie widziala sensu
                  bronienia status quo... Nie mialo to nic wspolnego z oficjalnym
                  ateizmem ZSRR. ChRL tez sa oficjalnie ateistycznie a rozwijaja sie
                  od lat w tempie okolo 10% rocznie...
          • ziutek-kowalski [...] 05.05.08, 18:34
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • ziutek-kowalski Re: A kto do ku*rwy nedzy wycial moj merytoryczny 05.05.08, 18:42
              Powtarzam post:
              Europa byla w olbrzymiej wiekszosci religijna az do konca XlX wieku.
              Wraz z ateizacja Europy na poczatku XX wieku dramatycznie wzroslo
              ludobojstwo, swiatowe wojny,okrucienstwo,egzekucje.
              Ateistyczny wiek dwudziesty zabil wiecej ludzi dla szalonych
              ateistycznych ideologii niz w ciagu 10 tysiecy lat historii
              cywilizacji.

            • dalatata Re: A kto do ku*rwy nedzy wycial moj merytoryczny 05.05.08, 18:44
              on byl chyba skierowany do mnie. jakis trigger-happy admin!

              jak na Leosia to byl post samo-meritum i rzeczywiscie nie bylo
              wyjatkowej potrzeby kasowania go. przy takiej poprzeczce, Leos nie
              moglby napisac zadnego posta, a forum zostaloby odchudzone o polowe.
        • kala.fior Re: Czy wywiady ks. Prof. Hellera osłabiły Twoją 05.05.08, 16:42
          Szukając Googlem hasło "international physics conference teology" nic się nie
          znajduje...

          "international "physics conference" god" znajduje masę artykułów, sprawdziłem
          parę i ... "God does not play dice" jest temu winne...
          • dalatata Re: Czy wywiady ks. Prof. Hellera osłabiły Twoją 05.05.08, 17:14
            kala.fior, przyjacielu: theology, zabraklo ci h. i jak to sie wstuka
            to wychodzi troche. ale usiluje znalezc cos powaznego i mi sie nie
            udaje. jednak, nie poswiece na to wiecej czasu niz warto.
            • kala.fior ...sorry 05.05.08, 19:50
        • vacia Re: Czy wywiady ks. Prof. Hellera osłabiły Twoją 06.05.08, 07:33
          dalatata napisał:

          > Pani Vaciu, czy poza z pewnoscia bardzo glebokim przekonaniem, ze
          > tak wlasnie jest, ma Pani jakies dowody na te rewelacje? a
          > szczegolnie na temat:
          >
          > 1. nauki nie trzymajacej sie 'kurczowo' empiryzmu - rozumiem ze
          > naukowcy odrzucili laboratoria i zaczeli studiowac Biblie, Koran i
          > inne ksiegi, bylo bie bylo, widac ze naukowe. Bardzo prosze o
          linka
          > do porzadnych czasopism naukowych, w ktorych to artykuly zawieraja
          > inspiracje biblijne a nie empiryczne.
          >
          > 2. chetnie bym tez uslyszal od dowodach na temat ateizmu jako
          > regresji. bo dalibog obserwujac sekularyzacje spoleczentw
          > europejskich wydaje mi sie, ze ludzkosc rozwija sie w kierunku
          > ateizmu. chyba ze definicja rozwoju jest wiara religijna, ale,
          > prosze darowac, to sa banialuki.
          >
          > 3. chetnie jeszcze bym uslyszal od jakiegos fizyka na temat
          > owego 'dobrego tonu' na zjazdach fizykow, ktory polega na
          > wygloszeniu referatu filozficzno-teologicznego. wpisalem sobie
          > bowiem do gugli international physics congress i wyskoczylo to:
          > www.ipc.uson.mx/index.htm nie sprawdzalem
          wszystkich
          > refereatow, tylko tzw. mniejsza polowe i nie znalazlem ani jednego
          > teologiczno-filozficznego referatu. czyzby byl to kongress
          > calkowicie pozbawiony dobrego tonu?
          >
          > Pani Vaciu, na koniec, czy bylaby Pan taka dobra i nie gadala
          bzdur?


          Drogi Dalatato- wszystkie swoje tezy zaczerpnęłam z wypowiedzi
          profesora Hellera gdyż uważam że w tych kwestiach jest wiarygodny.
          Przeczytaj uwaznie wywiad z profesorem ,w artykule do którego jest
          link w wątku zapoczątkowującym tą dyskusję.
          Ja niestety nie mam przyjemności bywać na zjazdach fizyków ale
          profesor Heller bywa i na pewno traktaty filozoficzne i teologiczne
          są na takich zjazdach przedstawiane albowiem fizyka jest nauką
          ludzką a ludzie potrzebują szerszego spojrzenia na rzeczywistość aby
          nabrać oddechu.
          Tak samo z tą rozbudowywaną teorią i dopasowywaną do niej empirią -
          profesor tą teze udowadnia i tak tez pracował Einstein.
          Co do ateizmu to pod względem etycznym ten światopogląd powoduje
          spustoszenie moralne co możemy zaobserwować chociażby czytając posty
          ateistów na forum.
          • dalatata Re: Czy wywiady ks. Prof. Hellera osłabiły Twoją 06.05.08, 09:47
            a to mnie Pani zmartwila. nie spodziewalem sie ze to wprost od
            Hellera.

            a co do ateizmu i spustoszenia moralnego, Pani Vaciu, to najbardziej
            zajadle, chamskie, agresywne i amoralne posty na tym forum pisze
            osoba, ktora sie mieni bardzo religijna. sa one zreszta
            zaprzeczeniem religii, ktora glosi, co czyni owa osobe li tylko
            hipokryta, o moralnsoci nie wspomne. przegladajac inne fora,
            znajdzie Pani podobne zjawiska - ludzie, ktorzy przynaja sie
            zaciekle do regii, w rzeczywistosci sa najbardziej agresywni i pisza
            rzeczy obrzydliwe. ich religia, gloszaca pokoj, w rzeczywsitosci
            jest zrodlem nienawisci, jak zreszta zawsze bylo.

            wiec moze warto by bylo sie zastanowic nad owym 'spustoszeniem'
            moralnym. nie zeby od razu przyjac teze, nie liczylbym na to, iz
            religia nie ma nic wspolnego z moralnoscia. ale zastanowic to by sie
            Pani mogla.
          • petrucchio Re: Czy wywiady ks. Prof. Hellera osłabiły Twoją 07.05.08, 09:41
            vacia napisała:

            > Ja niestety nie mam przyjemności bywać na zjazdach fizyków ale
            > profesor Heller bywa i na pewno traktaty filozoficzne i teologiczne
            > są na takich zjazdach przedstawiane albowiem fizyka jest nauką
            > ludzką a ludzie potrzebują szerszego spojrzenia na rzeczywistość
            > aby nabrać oddechu.

            No tak, kto mógłby wątpić w tak szczere zapewnienie? Czyli dajesz, Vaciu, słowo
            honoru, że tak być musi? Z czystej ciekawości przejrzałem programy kilku
            konferencji fizycznych z ostatnich lat, ale referatów teologicznych jakoś nie
            wypatrzyłem. Zelektryzował mnie jeden tytuł prezentacji na 5th Cambridge Return
            Conference 2008: Theoretical Physics,

            www.srcf.ucam.org/cugms/thphys2008

            mianowicie "In the beginning God created the heavens and the earth. (Genesis
            1:1)" (autor: Hanno Rein, doktorant z Cambridge). Niestety, slajdy z referatu
            można znaleźć na stronie autora. Wynika z nich, że prowokacyjny tytuł jest tylko
            przykrywką dla całkiem zwykłego referatu o formowaniu się systemów planetarnych.
            O teologii ani nawet filozofii nic tam nie ma, poza żartobliwą aluzją. Jak
            wszędzie, tak i w Cambridge brak dobrego tonu.
            • vacia Re: Czy wywiady ks. Prof. Hellera osłabiły Twoją 07.05.08, 10:50
              petrucchio napisał:

              > O teologii ani nawet filozofii nic tam nie ma, poza żartobliwą
              aluzją.

              To, że Bóg stworzył niebo i Ziemię to nie jest żart a rzeczywistość
              i pozatym Petrucchio nie znasz intencji autora, dlaczego dał taki
              właśnie a nie inny tytuł swojej pracy. MOże to wierzący w Boga
              naukowiec, który chciał w ten sposób podkreślić swoją wiarę, że
              Wszechświat ma źródło w boskim akcie stworzenia? Moim zdaniem tytuł
              jest niezmiernie ważny i nikt sobie nie żartuje w tej dziedzinie, bo
              to poważna konferencja naukowa a nie pokaz twórczości kabaretowej.
              Własnie ten tytuł był takim ukłonem w kierunku teologii, która jest
              nauką o Bogu.
              Mam nadzieję, że wkrótce zweryfikujesz swoje poglądy, skoro nauka
              zmierza w kierunku teologicznym.
              • nfao5 Pytanie do Vaci! 07.05.08, 13:05
                Czy Bog moze zmienic przeszlosc? Jesli nie moze, to nie jest
                wszechmocny, wiec nie jest Bogiem. A jesli moze, to sie moze okazac,
                ze to Vacia, a nie On stworzyla Swiat!
              • nfao5 100 (no txt) 07.05.08, 13:30

              • petrucchio Re: Czy wywiady ks. Prof. Hellera osłabiły Twoją 07.05.08, 15:45
                vacia napisała:

                > To, że Bóg stworzył niebo i Ziemię to nie jest żart a rzeczywistość

                Nie w moim Wszechświecie, Vaciu. A chyba jesteś dość wykształcona, żeby
                wiedzieć, że "niebo" to tylko iluzja, a skoro nie istnieje realnie, to dlaczego
                ktokolwiek miałby je stwarzać?

                > i pozatym Petrucchio nie znasz intencji autora, dlaczego dał taki
                > właśnie a nie inny tytuł swojej pracy. MOże to wierzący w Boga
                > naukowiec, który chciał w ten sposób podkreślić swoją wiarę, że
                > Wszechświat ma źródło w boskim akcie stworzenia? Moim zdaniem
                > tytuł jest niezmiernie ważny i nikt sobie nie żartuje w tej
                > dziedzinie, bo to poważna konferencja naukowa a nie pokaz
                > twórczości kabaretowej.

                No tak, ale w tym referacie naprawdę nic nie było o stworzeniu czegokolwiek.
                Poza tym nie znasz naukowców, a zatem nie doceniasz ich poczucia humoru
                (zwłaszcza u doktorantów).

                > Własnie ten tytuł był takim ukłonem w kierunku teologii, która jest
                > nauką o Bogu.
                > Mam nadzieję, że wkrótce zweryfikujesz swoje poglądy, skoro nauka
                > zmierza w kierunku teologicznym.

                No tak, skoro zmierza...
        • homosovieticus Pytanie do dalataty 06.05.08, 10:19
          dalatata napisał:
          ma Pani jakies dowody na te rewelacje? a
          > szczegolnie na temat:
          >
          > 1. nauki nie trzymajacej sie 'kurczowo' empiryzmu - rozumiem ze
          > naukowcy odrzucili laboratoria i zaczeli studiowac Biblie, Koran i
          > inne ksiegi, bylo bie bylo, widac ze naukowe. Bardzo prosze o
          linka
          > do porzadnych czasopism naukowych, w ktorych to artykuly zawieraja
          > inspiracje biblijne a nie empiryczne.

          Czyżby zapomniał Pan o skutkach kopenhaskiej interpretecji teorii
          kwantów na inne dziedziny nauk przyrodniczych i dlatego żąda
          odpowiedniego linku?
          Polecam, celem wyrugowania lub lepszego zrozumienia swojej
          ignorancji na temat roli empiryzmu w naukach przyrodniczych,
          książkę, popularno-naukową, W.Heisenberga "Fizyka i filozofia".
          • dalatata Re: Pytanie do dalataty 06.05.08, 11:00
            bardzo dziekuje, skorzystam. Heisenberg jako biblista mnie
            zafascynowal.

            od dzisiaj z kolei, bede uczyl studentow, zeby zapomnieli o
            wszelkich alfach kronbacha, duzo lepiej by sie zajeli alfami i
            omegami.
            • homosovieticus Heisenberg nie był biblistą ani nie uprawiał 06.05.08, 14:12
              zawodowo filozofii.Był genialnym fizykiem, którego reguła
              nieoznaczoności wymusiła zmianę paradogmatu pozytywistycznego na tym
              czym jest w istocie swojej nauka.
              Ucząc innych dobrze jest samemu zdawać sobie sprawę, i mówić o tem
              swoim studentom, z ograniczoności własnej wiedzy i z przyczyn, które
              ją wywołują.
              Słynny trójkąt z wierzchołkiem Gwiazdy Dawida w mechanice kwantowej
              znalazł bowiem swoje naukowe potwierdzenie.
              • asteroida2 Re: Heisenberg nie był biblistą ani nie uprawiał 06.05.08, 14:22
                Mógłbym prosić o jakieś szczegoły? Bo z mechaniką kwantową trochę do czynienia
                miałem, a mam duże wątpliwości próbując się domyśleć co ona może mieć wspólnego
                z wiarą albo z Gwiazdą Dawida.
                • homosovieticus Odsyłam do interpretacji kopenhaskiej mechaniki 06.05.08, 14:28
                  kwantowej i przywoływanej już książki popularno-naukowej W.
                  Heisenberga " Fizyka i filozofia" i do książek Hellera.
                  • asteroida2 Re: Odsyłam do interpretacji kopenhaskiej mechani 06.05.08, 14:45
                    Kopenhaska interpretacja mechaniki kwantowej (czyli interpretacja
                    probabilistyczna) nie jest niczym magicznym. Po prostu zakłada że w momencie
                    obserwacji stan kwantowy układu rzeczywiście się zmienia, kolapsując do jednego
                    ze stanów bazowych operatora pomiaru, z prawdopodobieństwami określonymi przez
                    ślady odpowiedniego operatora.

                    Oczywiście są nieuki które z tego wnioskują o istnieniu jakiegoś globalnego
                    "obserwatora", który sprawia że cały świat nie jest funcją falową tylko ma
                    ustaloną postać - ale mam nadzieję że nie o tym pan mówi. A może?

                    Nawiasem mówiąc interpretacja kopenhastka nie jest jedyna. Co więcej, jest
                    jedynie INTERPRETACJĄ - nie mówi niczego o świecie, a jedynie o tym jak należy
                    interpretować pomiary.
                    • homosovieticus Punktem wyjścia KI jest paradoks. Zakłada on,że 06.05.08, 19:51
                      musimy opisywać doświadczenie posługując się językiem fizyki
                      klasycznej( newtonowskiej)chociaż WIEMY,ze te pojęcia nie są
                      całkowicie adekwatne.
                      Sprzeczność ta,tak sadzono, jest żródłem statystycznego charakteru
                      mechaniki kwantowej.Dlatego tez proponowano odejście od pojęć
                      klasycznych, przypuszczano bowiem,że radykalna zmiana
                      pojęć,umożliwiłaby powrót do niestatystycznego i w pełni
                      obiektywnego opisu przyrody.
                      Propozycje te były zwykłym nieporozumieniem, ponieważ opisy fizyki
                      klasycznej i pozostałych nauk przyrodniczych z konieczności
                      dokonywane są językiem POTOCZNYM.
                      Mechanika kwantowa postawiła człowieka wobec zadania teoretycznego
                      zinterpretowania doświadczeń za pomocą tych pojęć.
                      W wyniku tej interpretacji dowiedzieliśmy sie ,że nie można
                      wyrugować elementu subiektywnego z badań mikroświata.
                      Fakt ten spowodował,że teoria kwantów MUSI posługiwać się własnym,
                      spójnym,systemem pojęć, w którym centralne miejsce zajmuje pojecie
                      funkcji prawdopodobieństwa( macierzy statystycznej). System ten
                      obejmuje mechanikę kwantowa i falową, teorię widm atomowych, chemię
                      oraz teorię innych własności materii ( przewodnictwo elektryczne,
                      ferromagnetyzm itd.)
                      ps

                      Wszystko co człowiek wydrze intelektualnie przyrodzie jest
                      INTERPRETACJA bo jak wykazuje współczesna fizyka teoretyczna realizm
                      dogmatyczny nie jest naukowym opisem przyrody, której częścią jest
                      przecież umysł ludzki.
                      • asteroida2 Re: Punktem wyjścia KI jest paradoks. Zakłada on, 06.05.08, 22:33
                        Nie wiem co masz na myśli mówiąc "realizm dogmatyczny". Mechaniki kwantowej nie
                        da się sprowadzić do teorii niestatystycznej, ale to wiemy dopiero od czasów
                        Bella. I tak naprawdę to nierówności Bella dowodzą że nasze potoczne pojęcia nie
                        wystarczają do opisu świata - a nie interpretacja kopenhaska.
                        Wydaje mi się że mieszasz dwa poziomy. KI jest nazywana interpretacją dlatego że
                        jest jedną z wielu - inne to np. interpretacja wielu światów czy interpretacja
                        transakcyjna. I dlatego właśnie nie możemy z niej niczego o świecie wnioskować,
                        bo ona wcale nie jest bardziej prawdziwa niż inne.
                        My postrzegamy świat statystycznie, ale nie wyróżnia to nas w żaden sposób
                        (elektrony też "postrzegają" świat statystycznie), ani nie mówi niczego o samej
                        naturze świata (bo np. w interpretacji wielu światów, funkcja falowa
                        wszechświata zachowuje się całkowicie deterministycznie).

                        W skrócie - mechanika kwantowa rzeczywiście podważa intuicyjne podejście do
                        opisywania świata. Ale na pewno nie z powodu interpretacji kopenhaskiej.
                        • homosovieticus O rozumieniu terminu "realizm dogmatyczny" 07.05.08, 14:48
                          Realizm dogmatyczny głosi,że nie ma twierdzeń dotyczących świata
                          materialnego, które nie mogą zostać zobiektyzowane.
                          • asteroida2 Re: O rozumieniu terminu "realizm dogmatyczny" 07.05.08, 15:07
                            A czy dopuszcza istnienie twierdzeń które po zobiektywizowaniu stają się
                            nieweryfikowalne?
                            • homosovieticus Wszystko co zobiektyzowane jest weryfikowalne. 07.05.08, 15:22
                              • winoman Re: Wszystko co zobiektyzowane jest weryfikowalne 07.05.08, 16:42
                                Oj, o twierdzeniu Goedla ktoś tu nie słyszał ...
                              • asteroida2 Re: Wszystko co zobiektyzowane jest weryfikowalne 07.05.08, 18:27
                                To twierdzenie z pewnością mechanika kwantowa obaliła.
                                Czy funkcja falowa wszechświata ewoluuje unitarnie, czy kolapsuje? Odpowiedź na
                                to pytanie może być całkowicie obiektywna, a żaden eksperyment przeprowadzony
                                wewnątrz wszechświata nie będzie w stanie jej zweryfikować.
                                • homosovieticus Teoria kwantów niczego nie obalała! 08.05.08, 16:32
                                  Wykazała natomiast brak determinizmu w świecie mikrocząstek,
                                  ograniczoność fizyki newtonowskiej w opisie rzeczywistości, bardzo
                                  poważne kłopoty językowe w opisie zachodzących procesów w
                                  mikroświecie oraz błędność założeń materializmu.
                                  • asteroida2 Re: Teoria kwantów niczego nie obalała! 09.05.08, 09:11
                                    Z treścią tego postu zgadzam się całkowicie. I zauważam że ta treść jest
                                    całkowicie sprzeczna z jego tytułem. :)
                                    • roterupel Nie ma sprzeczności pomiędzy tytułem postu 15.05.08, 17:14
                                      a jego treścią.
                                      ps
                                      Jesli ją zauważasz to WYKAŻ na czym ona polega, Twoim zdaniem.
                                      Zainteresowało mnie to.
              • dalatata Re: Heisenberg nie był biblistą ani nie uprawiał 06.05.08, 16:26
                Homosovieticusie, zdecyduj sie czego ty chcesz. najpierw ksiazka
                heisenberga, teraz ze nie jest filozofem.

                ja sie wypoiadam na temat empiryzmu w nauce - nauka nie oparta na
                emprii, tylko na dogmacie, przestaje byc nauka. i ja nie musze byc
                fizykiem zeby to stwierdzic. wiec, blagam, niech pan mi przestanie
                udowoadniac religijne podstawy wspolczesnej nauki, bo mi sie nie
                hcce tego sluchac.

                i ja nie wiem co to znaczy ze 'slynny trojkat znalazl potwierdenie'.
                to zdanie nie ma sensu, nie tylko w fizyce, ale w jezyku polskim.
                ale prosze mi nie tlumaczyc.
                • ziutek-kowalski Czy ksiadz Heller oslabil wasza wiare ateistyczna? 06.05.08, 17:37
                  A moze ksiadz Profesor Heller wzmocnil wasza wiare Teisytczna?
                  • ziutek-kowalski Ilu bylo ateistow w 1890 roku? 06.05.08, 17:45
                    W 1890 roku w Europie ateistow bylo ponizej 1 promila. Byli to
                    cebularze Marksisci i Anarchisci-terrorysci.
                    Cala dominujaca naukowo,kulturalnie i tecnicznie cywilizacja
                    Europejska w roku 1890 to dzielo Chrzescijanstwa i jego wysilku w
                    stworzenie dominujacego typu czlowieka-chrzescijanina.
                    Energicznego,odwaznego,moralnego i z optymizmem egzystencjonalnym
                    wynikajacym z wiary chrzescijanskiej
                    • ziutek-kowalski Bozon Higgsa jest bogiem ateistow!!!!! 06.05.08, 17:55
                      Atole !!! Padnijcie na kolana przed waszym bogiem -bozonem higgsa.
                      Bozon stworzyl przestrzen ,czas , materie oraz bezsens waszego zycia
                      atolskiego. Heil Bozon!! Heil Adolf !!! Heil Stalin!!!
                      • ziutek-kowalski Jakie sa religijno-bajkowe dogmaty ateizmu? 06.05.08, 19:04
                        Wiara ateistyczna jest oparta na dwoch calkowicie bajkowo-
                        religijnych dogmatach:
                        1) SAMO-powstanie Kosmosu
                        2) SAMO-powstanie zycia z czastek chemicznych.
                        Obydwa bajkowe dogmaty religii Ateistycznej sa irracjonalne i
                        antynaukowe.
                        Teizm jest rownouprawnionym , racjonalnym i logicznym systemem
                        swiatopogladowym.
                        • czyngis_chan Re: Jakie sa religijno-bajkowe dogmaty ateizmu? 07.06.08, 15:55
                          A co sądzisz o deiźmie?
                      • czyngis_chan Re: Bozon Higgsa jest bogiem ateistow!!!!! 07.06.08, 15:55
                        A czy uważasz się jako katolika za lepszego/mądrzejszego od
                        muzułman, judaistów, buddystów i hinduistów?
      • petrucchio Re: Czy wywiady ks. Prof. Hellera osłabiły Twoją 05.05.08, 14:59
        vacia napisała:

        > Przecież religia i nauka w miarę upływu czasu coraz bardziej
        > zbliżaja się do siebie co widać na zjazdach fizyków, gdzie do
        > dobrego tonu należy wygłoszenie referatu
        > filozoficzno-teologicznego.

        Można prosić o przykłady takiego bon tonu? Bo jakoś nie mieści mi się to w
        głowie. "Chcesz, żeby cię zauważono? zgłoś na konferencję referat teologiczny!"
        jest w równie dobrym tonie jak rada: "Wypróbuj słynne echo czytelni British Museum".

        > Do człowieka należy wiara w Boga natomiast ateizm jest regresją w
        > rozwoju ludzkości.

        Tak, bardzo cofnęliśmy się w rozwoju od czasu powszechnej religijności, kiedy
        nawet co druga wojna i co trzecia egzekucja miały charakter religijny. Od
        osiemnastego wieku już tylko z górki :)
      • nfao5 Katolicka nauka (Heller=Lysenko) 05.05.08, 16:49
        Vacia: obecnie nauka nie opiera sie już tak kurczowo na empiryźmie
        jak kiedyś ale bardziej na rozbudowywanej teorii do której
        dopasowuje się eksoperyment.
        K: Innymi slowy - katoliccy pseudouczeni typu Hellera nagminnie
        falszuja wyniki badan, aby zgadzaly sie z ich teoriami. Zupelnie jak
        tow. Lysenko...
      • grgkh Re: Czy wywiady ks. Prof. Hellera osłabiły Twoją 06.05.08, 11:57
        vacia napisała:

        > roterupel napisał:
        >
        > > w bezrozumność wierzeń religijnych.
        >
        > Przecież religia i nauka w miarę upływu czasu coraz bardziej
        > zbliżaja się do siebie co widać na zjazdach fizyków, gdzie do
        > dobrego tonu należy wygłoszenie referatu
        > filozoficzno-teologicznego.

        Zbiorowość szaleństwa nie świadczy o tym, że przestaje ono być szaleństwem. Podobnie było za Hitlera lub Stalina, gdy "w dobrym tonie" było wysyłać ludzi do obozów koncentracyjnych lub łagrów.

        > Ponadto obecnie nauka nie opiera sie już tak kurczowo na
        > empiryźmie jak kiedyś ale bardziej na rozbudowywanej teorii
        > do której dopasowuje się eksoperyment.

        Obserwacje dostrzegalne "gołym okiem" zostały już zagospodarowane w świecie fizyki. Czy to świadczy o konieczności porzucenia metody naukowej na korzyść dogmatów? Nauka tędy nigdy nie pójdzie, bo przestaje być nauką.

        > Do człowieka należy wiara w Boga natomiast ateizm jest regresją w
        > rozwoju ludzkości.

        Może kiedyś wszyscy ludzie wymrą. Zniknie zaraza, która jest cechą ich umysłów, potrzeba szukania bogów w działaniu Wszechświata. A jednak Wszechświat będzie działał nadal. Jak widzisz, bóg to cecha myślenia niektórych ludzi. Są też wśród nas ludzie, którzy myślą, że są normalni, ale z pewnych względów zamyka się ich w domach bez klamek.
        • ziutek-kowalski Dla grgk, dziadka marksisty Bog= Kosmos 06.05.08, 12:17
          Przejemnego zabobonu dziadku bolszewiku i pomodl sie do Pana Kosmosa,
          wiecznego, wszechmogacego, bez konca i poczatku.
          O wielki Kosmosie, dlaczego ukarales grgkh i innych atoli, malpim
          rozumem?
    • nfao5 Re: Czy wywiady ks. Prof. Hellera osłabiły ? 05.05.08, 16:41
      Cyrk z "prof." Hellerem wzbudza tylko moja litosc... W ogole "ksiadz
      profesor" to oksymoron. Ostatecznie to nikt inny a w;asnie Kosciol
      Chrzescijanski zamknal Akademie Platonska i spalil Biblioteke
      Aleksandryjska, wiec dla mnie Pan Heller to czlowiek bez zasad
      moralnych i bez wstydu... :(
      • ziutek-kowalski Re: Czy wywiady ks. Prof. Hellera osłabiły ? 05.05.08, 17:34
        Oj wej, kogo my tu mamy? Czolowy wariat Rzeczypospolitej - Lech
        Keller = nfao5,kagan,kotas,fiot i hoj. To sa jego niki duza mowiace
        o samym denacie mozgowym.
        Ej moron-oxy, to nie ksiadz Heller spalil biblioteke Aleksandryjska
        tylko zydowskie bandy rabusiow korzystajac z inwazji Cezara.
        Co do Akademii Pltonskiej to w 500 latach po smierci platona padla
        zpowodu braku nowych uczniow.
        Wiec czym pie*rdo*licie hipolicie obwiniajac wybitnego naukowca
        Ksiedza Profesora Hellera? to ty jestes bez zasad moralnych i bez
        wstydow debilu ateistyczny.
    • asteroida2 Re: Czy wywiady ks. Prof. Hellera osłabiły Twoją 05.05.08, 20:48
      Mnie ciekawi to niefrasobliwe przechodzenie do porządku dziennego nad wszystkimi
      nie-monoteistycznymi religiami. Tak jakby na świecie istniało tylko
      Chrześcijaństwo i Judaizm (co prawda Islam też podpada, ale panowie profesorowie
      zbywają go milczeniem).

      Rozumiem że polski maturzysta może postrzegać świat w kategoriach podziału
      Kościół vs. ateiści. Ale ktoś kto zajmuje się naukowo wiarą, powinien
      uwzględniać w swoich rozważaniach chociażby Buddyzm i Taoizm, jeśli nie
      Konfucjanizm. Wrzucanie ich do jednego worka z ateizmem jest wręcz uwłaczające.

      A jeśli nauka i religia zbliżają się do siebie, to których religii to dotyczy?
      • vacia Re: Czy wywiady ks. Prof. Hellera osłabiły Twoją 06.05.08, 07:41
        asteroida2 napisał:


        > A jeśli nauka i religia zbliżają się do siebie, to których religii
        to dotyczy?

        Jest bardzo dużo religii ale zbawienie wywodzi się z Judaizmu i
        skupia się na Chrystusie, który stanowi fundament prawdziwej religii
        promującej pokój i miłość.
        Słowo religia może mieć tez pejoratywne znaczenie.Starożytny Babilon
        pełen był różnych religii, które promowały rozpustę i przemoc ale z
        uwagi na swoje grzechy został skazany na zagładę.




        • dalatata Re: Czy wywiady ks. Prof. Hellera osłabiły Twoją 06.05.08, 09:51
          mowi to Pani tak, jakby Pani niedawno to przeczytala w jakims pismie
          naukowym, udowodnione, zwazone, rozdzielone. a niedawno odkryto
          dokumenty skazujace Babilon i czarno na bialym napisane: Ninijeszym
          skazuje sie Bablilon na zaglade, zgodnie z kodeksem.....podpis. z
          magazynu wydaje sie trzy pioruny.

          pani mowi teraz o wierze! nie o wiedzy. a jesli Pani nie widzi
          roznicy, to z Pani, mozna by przeprowadzic jak sadze taki argument,
          ateistka. :-)
        • nfao5 Re: Czy wywiady ks. Prof. Hellera osłabiły Twoją ? 06.05.08, 10:45
          Czemu wiec Zbawiciel zostal zamordowany przez Judaistow? Czyzby nie
          dla tego, ze byl On falszywym Mesjaszem? Jak rozpoznac prawdziwego
          Mesjasza od falszywego i prawdziwa religie od falszywej? Czy jest na
          to jakis naukowy, a wiec empiryczny test?
        • asteroida2 Re: Czy wywiady ks. Prof. Hellera osłabiły Twoją 06.05.08, 14:31
          > Jest bardzo dużo religii ale zbawienie wywodzi się z Judaizmu i
          > skupia się na Chrystusie, który stanowi fundament prawdziwej
          > religii promującej pokój i miłość.

          W takim razie, co w teologiczno-fizycznych rozważaniach skłania Cię do
          zakładania że to nauka zbliża się akurat do Chrześcijaństwa? Powiedzmy że jest
          ono prawdziwą wiarą, promującą pokój i miłość.
          Czy jednak jakiekolwiek rozważania fizyczne przedkładają go nad Judaizm? Może to
          właśnie Judaizm jest najbardziej zgodny z naszą obecną wiedzą o Wszechświecie i
          w miarę rozwoju nauki coraz więcej faktów przemawia na jego korzyść?
          • nfao5 Judaizm 06.05.08, 14:48
            No wlasnie, a co jesli to wlasnie judaizm i tak blisko z nim
            spokrewniony islam, czyli jedyne prawdziwie monoteistyczne religie,
            sa prawdziwe?
            • asteroida2 Re: Judaizm 06.05.08, 14:54
              Z tego co rozumiem z wypowiedzi Vaci, byłoby to "nieestetyczne" - bo one nie
              promują pokoju i miłości, tak jak to robi Chrześcijaństwo.

              Ale zostawmy na boku prawdziwość. Co jeśli któregoś dnia np. Islam za bardzo
              "zbliży się" z nauką? Co jeśli nauka zacznie potwierdzać jakieś tezy Koranu? Czy
              wszyscy zwolennicy "wzajemnego wspierania się nauki i religii", jak prof.
              Heller, zaczną modlić się do Mekki?
              • nfao5 Re: Judaizm i Islam 06.05.08, 14:58
                Sa jedynymi religiami prawdziwie monoteistycznymi, a wiec maja
                najbardziej logiczna strukture. Politezim wyklucza bowiem boska
                wszechmoc, a wiec w politeizmie mamy tylko bogow, a nie Bogow, zas
                Chrzescijanstwo zostalo zanieczyszczone politeistycznymi ideami
                Trojcy Sw., a Katolicyzm na dodatek icie poganskimi kultami swietych
                i ich relikwii...
          • vacia Re: Czy wywiady ks. Prof. Hellera osłabiły Twoją 06.05.08, 21:01
            asteroida2 napisał:

            > W takim razie, co w teologiczno-fizycznych rozważaniach skłania
            Cię do> zakładania że to nauka zbliża się akurat do Chrześcijaństwa?
            Powiedzmy że jest> ono prawdziwą wiarą, promującą pokój i miłość.
            > Czy jednak jakiekolwiek rozważania fizyczne przedkładają go nad
            Judaizm? Może to> właśnie Judaizm jest najbardziej zgodny z naszą
            obecną wiedzą o Wszechświecie i> w miarę rozwoju nauki coraz więcej
            faktów przemawia na jego korzyść?

            Dla mnie Chrześcijaństwo jest religią prawdziwą dlatego uważam że
            nauka zbliża sie do Chrześcijaństwa a nie do Islamu czy Buddyzmu.
            • dalatata Re: Czy wywiady ks. Prof. Hellera osłabiły Twoją 06.05.08, 21:25
              a to jest lepsze niz dowod!
              glebokie przekonanie.

              ja mysle ze powinnismy od dzsia pisac ksiazki nie dlatego, ze cos
              zbadalismy, ale dlatego ze jestesmy 'gleboko przekonani'.

              na przyklad: jestem gleboko przekonany, ze na Marsie zyja male
              ludziki. jestem tez gleboko przekonany, ze nie moga miec wiecej niz
              123cm wzrsotu (dokladnie!).

              dziekuje Pani Vaciu! zrobila Pani dzisaj ze mnie egzobiologa. jutro
              sie zajme fizyka, a pojutrze mikrobiologia. mam kolege mikrobiologa,
              troche mu zazdroscilem, a teraz nie musze - sam w czwartek bede
              mikrobiologiem. ale tylko w czwartek, bo jeszczze mnie tyle
              specjalnosci czeka.
              • vacia Re: Czy wywiady ks. Prof. Hellera osłabiły Twoją 07.05.08, 10:25
                dalatata napisał:

                > a to jest lepsze niz dowod!
                > glebokie przekonanie.
                >
                > ja mysle ze powinnismy od dzsia pisac ksiazki nie dlatego, ze cos
                > zbadalismy, ale dlatego ze jestesmy 'gleboko przekonani'.

                Ależ gdzie ja pisałam, że nie zbadałam prawdziwości Chrześcijaństwa?
                Dodam jeszcze, że Chrześcijaństwo to szerokie pojęcie bo mieści w
                sobie wiele religii, mnie zachwyca to czego nauczali pierwsi
                Chrześcijanie na początku naszej ery.

                • dalatata Re: Czy wywiady ks. Prof. Hellera osłabiły Twoją 07.05.08, 13:36
                  prosze mi wybaczyc, ale argumentacja Pani mi umyka....
        • czyngis_chan Re: Czy wywiady ks. Prof. Hellera osłabiły Twoją 07.06.08, 15:56
          Jaki masz dowód że twój pogląd na dobro i zło jest słuszny?
    • ostatni_kaczysta Czy ktoś tutaj w ogóle zauważa, że ... 06.05.08, 10:16
      nauka, cywilizacja itd rozwinęła się tylko tam gdzie oddziaływało
      chrześcijaństwo? Dla przykładu: gdzie poza chrześcijaństwem istniało coś takiego
      jak uniwersytet?
      A prawo własności do idei czy wynalazku? Chińczycy czy Japończycy do tej pory
      mają problem (ostatnio trochę się poprawili hehe) z prawami autorskimi bo jak
      być "autorem" czegokolwiek jeżeli światopogląd nie gwarantuje, że istniejemy
      jako unikalny byt wyróżniony przez Boga Osobowego?


      I nie mówcie mi, że to nie "dzięki" tylko "wbrew" chrześcijaństwu ... bo to
      śmieszne.
      • nfao5 Re: Czy ktoś tutaj w ogóle zauważa, że ... 06.05.08, 10:49
        ... chrzescijanstwo zniszczylo Aademie Platonska i spalilo
        Biblioteke Aleksandryjska, zanurzajac w ten sposob Europe na okolo
        tysiac lat w ciemnocie, zydowskich zabobonach i glebokim zacofaniu?
        Ze w chrzescijanskiej Europie Kopernik bal sie oglosic swa teorie a
        Galileusz byl przesladowany prze "Sw." Inkwizycje zas Giordano Bruno
        spalony zywcem na stosie?
      • facet123 Re: Czy ktoś tutaj w ogóle zauważa, że ... 06.05.08, 11:27
        To rozumowanie w stylu: literka "E" na początku nazwy kontynentu umożliwia
        rozwój nauki, uniwersytety itp. No bo tylko kontynenty na "E" stworzyły naukę i
        szkolnictwo na których opiera się dzisiejszy zachodni świat. Kontynenty na "A"
        wypadły o wiele słabiej.

        Chrześcijaństwo jako narzędzie dla władców umożliwiło powstanie silnych
        mechanizmów państwowości koniecznych do powstania systemu uniwersytetów. Od tego
        momentu już jednak całą historia myśli, nauki i postępu to historia walki
        naukowców z opresją kościoła. Biorąc pod uwagę jak wielkim sukcesem był sam fakt
        fundowania uniwersytetów można tym bardziej boleć nad tym, że nie postąpiono o
        krok dalej i nie zezwolono ludziom nauki na swobodne badania i publikowanie ich
        wyników. Tymczasem kościół tępił, od astronomii, po medycynę, wszystko co nie
        zgadzało się z jego rozumieniem biblii. Zwalczał niepokorne pisma indeksem ksiąg
        zakazanych, prześladował za czytanie antycznych filozofów, sankcjonował sekcje
        zwłok itp..

        • ziutek-kowalski Czy ktoś tutaj w ogóle zauważa, że facio pieprzy? 06.05.08, 11:53
          Do konca XIX Europa byla wylacznie chrzescijanska, Nawet Karol
          Darwin byl chrzescijaninem. W roku 1890 Europa sprawowala
          absolutna wladze nad reszta swiata z absolutna domincja
          technologiczna,intelektualna , naukowa i militarna.
          Dominacja Europy byla wynikiem istnienia 1900 lat cywilizacji
          chrzescijanskiej. Chrzescijanstwo wychowalo nowy typ clowieka -
          chrzescijanina- odwaznego, moralnego,przedsiebiorczego , z gleboka
          motywacja religijno-egzystencjonalna.
          Ateisci w 1890 roku to kilka promil ludnosci - Zydki Marksisci i
          Anarchisci-terrorysci. Ateisci to bezuzyteczne smieci spoleczne
          i smiertelne zgrozenie dla istnienia cywilizacji i nauki.
          • kala.fior Re: zgoda ! 06.05.08, 12:12
            ..niedowiary, ale zgadzam się z Teosiem !!!
            Jego definicja "cywilizacji i nauki" to zadęcie
            katolicko-narodowo-primitywo-brutalne, wobec tego to :

            "Ateisci to ...smiertelne zgrozenie dla istnienia cywilizacji i nauki"

            Na szczęście i tym lepiej !
        • homosovieticus Kościół przyznał się do popełnionego błedu. 06.05.08, 14:03
          "Nie błądzi teylko ten kto milczy".
          Dobrze by było gdyby facet123 potrafił wytłumaczyć innym z jakich to
          powodów Kościół ograniczał swobodę badań naukowych w uniwersytetach,
          które sam, pierwszy, pozakładał i dlaczego teologia była GŁÓWNĄ ale
          nie jedyną dziedziną dociekań naukowców.
          Błąd paradygmatyczny popełnił także Kartezjusz ale o tym rzadziej
          się mówi niż o błędzie Kościoła.Błądził także pozytywizm i marksizm
          ale o tym pisze się jeszcze rzadziej pomimo wykładów mechaniki
          kwantowej na uniwersytetach.
          • nfao5 Re: Kościół przyznał się do popełnionego błedu? 06.05.08, 14:50
            Kosciol, na ktorego czele stoi Bog, czyli Jezus Chrystus, z
            definicji nie moze popelniac bledow, wiec nie ma sie do czego
            przyznawac!
          • facet123 Re: Kościół przyznał się do popełnionego błedu. 06.05.08, 15:13
            > z jakich to powodów Kościół ograniczał swobodę badań naukowych w
            > uniwersytetach, które sam, pierwszy, pozakładał

            To proste - kościół zakładając uniwersytetu liczył na to, że wszystkie odkrycia
            naukowe będą wspierać wizję świata opartą na rzymskokatolickiej interpretacji
            biblii oraz tym co ojcowie kościoła uchwalili na pierwszych soborach. Takie
            rozumienie nauki ma nawet nazwę - to scholastyka.
            Istotnie większość ówczesnych filozofów wysilało cały swój rozum aby tłumaczyć
            biblię w zgodzie z rozumem. Ale od czasu do czasu pojawiał się ktoś kto odkrywał
            coś co było nie do pogodzenia ze stanowiskiem kościoła. Np. Fakt iż Ziemia krąży
            w okół słońca. Innych fascynowała medycyna i po kryjomu dokonywali sekcji zwłok
            za co też groziły prześladowania - kościół wolał aby choroby zwalczano modlitwą.

            Wyjaśnienie dlaczego każde tego typu odkrycie było tępione przez kościół nie
            może być sformułowane racjonalnie. Najwyraźniej religia opiera się na
            utrzymywaniu, że prawdy wiary są niezmiennie takie jak podaje pismo i kapłani i
            gdy fakty zaczynają im przeczyć, to "gorzej dla faktów".

            > Błąd paradygmatyczny popełnił także Kartezjusz ale o tym rzadziej
            > się mówi niż o błędzie Kościoła.Błądził także pozytywizm i marksizm
            > ale o tym pisze się jeszcze rzadziej

            Marksizm potępia się obecnie o wiele silniej niż kościół i religię. co do
            Kartezjusza albo pozytywistów to nie stworzyli oni funkcjonującej do dzisiaj
            potężnej organizacji, więc skala szkodliwości tych błędów jest zupełnie inna.
            Nikt nie został spalony na stosie i żadna wojna nie wybuchła z powodu nie
            zgodzenia się z Kartezjuszem.

            Co do przeprosin kościoła to takie pojedyncze przeprosiny po setkach lat błędów
            i wynikającego z nich wielkiej krzywdy ludzkiej to trochę za mało. Po czymś
            takim kościół nie może być uznany za autorytet w dziedzinie moralności, a już na
            pewno za autorytet w dziedzinie nauki.
            • 4g63 Re: Kościół przyznał się do popełnionego błedu. 06.05.08, 15:59
              kościół zakładał uniwersytety, po to żeby naukowcy z różnych dziedzin a przede
              wszystkim psychologii wspierali i rozbudowywali narzędzia manipulacji i
              tumanienia ludu - ot cała filozofia, z nauk największych umysłów przewijających
              się od 2tys lat, kościół korzysta do dzisiaj, w wiadomych celach - oczywiście
              tych którzy się nie sprzeciwiali - sprzeciwiających się palono na stosie jako
              złe czarownice.
            • homosovieticus a propos scholastyki i jej pejoratywnego znaczenia 06.05.08, 19:55
              Drugi okres filozofii średniowiecznej (XI-XVI wiek). Wyrazy
              scholastyka i scholastyczny bywają często używane przez niefachowców
              w pejoratywnym znaczeniu. Takie znaczenie nadał im wiek XVIII.
              Analogiczny odcień miała (wówczas) np. nazwa średniowiecznej sztuki
              gotyk. Powtarzanie kpin i fałszów głoszonych ongiś (nie tylko w
              XVIII wieku, ale przede wszystkim w czasie odrodzenia) jest
              zabobonem świadczącym o ignorancji tego, kto go wyznaje. Zwolennicy
              tego zabobonu podają na przykład jako typowo scholastyczną
              subtelność pytanie “ile aniołów mieści się na główce od szpilki?",
              podczas gdy wszyscy scholastycy bez wyjątku uważali anioły za istoty
              ponad-przestrzenne i takie pytanie byłoby dla nich bez sensu.

              Prawdą jest, że scholastyka, zwłaszcza jej szczytowy okres (wiek
              XIII) należy do najświetniejszych epok myśli filozoficznej. Świetnie
              rozwinęła się wówczas logika*, ontologia, filozofia języka,
              filozofia człowieka (antropologia) i inne dyscypliny filozoficzne.
              Wybitny historyk filozofii twierdzi, że “nigdy filozofia, rozwijając
              się długo i konsekwentnie w jednym kierunku, nie doszła do tak
              zwartego i wykończonego systemu pojęć jak w scholastyce"
              (Tatarkiewicz). Scholastyka była zarazem filozofią naukową , w tym
              sensie, że była najzupełniej bezosobista, obiektywna i racjonalna.

              Upadek scholastyki pod ciosami kpiących pisarzy odrodzenia jest
              równoznaczny z początkiem zaiste ciemnego, “średniego" okresu między
              dwiema żywymi epokami myśli: scholastyczną i współczesną. Większość
              dorobku zdobytego w starożytności i średniowieczu została wówczas
              zapomniana i trzeba było doczekać się końca XIX wieku, aby filozofia
              mogła znowu nawiązać do scholastycznej tradycji.

              Toteż używanie nazwy scholastyczny w tym znaczeniu jest zabobonem i
              jest za taki uważane przez wszystkich znawców przedmiotu.

              zródło: "Sto zabobonów"- I.M.Bocheński
              • facet123 Re: a propos scholastyki i jej pejoratywnego znac 07.05.08, 09:17
                > Zwolennicy tego zabobonu podają na przykład jako typowo
                > scholastyczną subtelność pytanie “ile aniołów mieści się na główce
                > od szpilki?",

                Ja tego typu argumentacji nie używam. Scholastyka miała za zadanie posługiwać
                się rozumem i logiką aby wyjaśniać religijne prawdy wiary w kategoriach
                rozumowego poznania świata. Problem w tym, że rozumowe poznanie świata
                doprowadza do wykazania słabości albo wręcz nieprawdy wielu doktrynalnych prawd
                wiary. Np. teoria heliocentryczna była z jakiegoś powodu potępiana i odgórnie
                uznana za "szatański pomysł", mimo, że właśnie rozum i formująca się powoli
                metoda naukowa dowodziły jej prawdziwości.
                W ogólności można nawet powiedzieć, że to nie scholastyka ograniczała rozwój
                nauk, ale kościelny nadzór nad nią. Gdyby każdy myśliciel mógł swobodnie
                formułować nowe teorie opisujące świat fizyczny i każda taka teoria prowadziła
                by do szczerego zadziwienia nad złożonością "boskiego stworzenia", wtedy
                istotnie nie można by kościołowi nic zarzucić. Niestety taki sielankowy obrazek
                rysują przed nami jedynie apologeci religii katolickiej. W rzeczywistości
                myśliciele scholastyczni byli ukierunkowani z góry na dostosowywanie swoich
                wniosków do określonej kilka setek lat wcześniej doktryny. Jeżeli byli wśród
                nich geniusze to musieli zgrabnie dostosowywać swoją filozofię do doktryny.
                Inna sprawa, że w wiekach scholastyki zapomniano, albo celowo zignorowano wiele
                odkryć medycznych i biologicznych zawdzięczanych głównie światu arabskiemu
                pierwszego tysiąclecia naszej ery. Arabski medyk i filozof Avicenna stworzył
                podwaliny medycyny, które katolickie średniowiecze po prostu wyparło -
                Abstrakcyjna filozofia scholastyków w wydaniu katolickim doprowadziła do
                wniosku, że choroby są dziełem szatana i modlitwa jest właściwszym lekarstwem
                niż badania nad ludzkim ciałem.

                > Scholastyka była zarazem filozofią naukową , w tym
                > sensie, że była najzupełniej bezosobista, obiektywna i racjonalna.

                Scholastyka mogła być spójna, bezosobista i racjonalna ale dopiero od chwili gdy
                założy się prawdziwość doktryny religijnej za fakt niepodważalny. Wtedy
                scholastyk mając z jednej strony za "fakt niepodważalny" prawdy wiary, a z
                drugiej strony obserwacje świata i budował swoje wyjaśnienia. Obiektywizmu w tym
                rozumowaniu nie ma, ponieważ scholastyk nie mógł zastosować podejścia
                sceptycznego i podważyć tych prawd wiary na jakich się opierał.
                W ogólności jednak winy za to nie ponoszą poszczególni filozofowie średniowiecza
                - wierzę, że byli do mądrzy ludzie którzy starali się robić ze swojego rozumu
                taki użytek jak tylko pozwalał im na to ówczesny klimat światopoglądowy.
                Problemem była polityka kościoła za którą odpowiedzialni byli papieże i biskupi
                (czyli politycy), a nie filozofowie i naukowcy. Np. papież Urban VIII potępił
                prace Galileusza mimo, że ich nie rozumiał. Proces jaki z tego wynikł był farsą.

                > Większość dorobku zdobytego w starożytności i średniowieczu została
                > wówczas zapomniana i trzeba było doczekać się końca XIX wieku, aby
                > filozofia mogła znowu nawiązać do scholastycznej tradycji.

                To co wypisujesz to jakaś propaganda rodem z WSKM z Torunia. To właśnie
                średniowiecze i pierwsze wieki chrześcijaństwa dokonały spustoszenia w dorobku
                antycznym. Mówi się, że jakoby chrześcijaństwo zaadaptowało Platona i
                Arystotelesa - podobnie jak scholastyka, adaptacja to opierała się na czysto
                katolickim zinterpretowaniu myśli tych filozofów, którzy wszak byli zupełnie
                nie-chrześcijańscy. Za to filozofię antycznego materializmu np. Demokryta,
                Epikura oficjalnie potępiono. Hypatię wręcz torturowano i zabito i nie sposób
                powiedzieć ile antycznego dorobku fizycznie zniszczono, lub przekłamano w
                "dobrej" religijnej wierze. Wystarczy poczytać co ojcowie kościoła wypisywali o
                Epikurze i jego uczniach, cały ten jad jaki wpleciono w słowo 'hedonizm', gdzie
                tak naprawdę, hedonista Epikur był bardziej ascetą na kształt mnicha niż
                większość opływających w dostatki katolickich duchownych.
                Praktyki Auto-da-fé - wspieranego przez kościół tępienia niepokornych myślicieli
                i palenia krytykowanych pism to doskonały przykład metod jakimi kościół
                ugruntowywał swoje panowanie - poprzez manipulację masami. Nie różniło się do
                zbytnio od igrzysk jakimi w tych samych celach posługiwali się Rzymianie.

                Piszesz, że obecnie wraca się do scholastycznych ideałów? To jakaś kpina. Całą
                nowoczesna filozofia i większość dorobku kultury zachodniej opiera się na
                nazwiskach z indeksu ksiąg zakazanych. To najlepszy przykład tego, że myśli
                które kościół uznawał za niebezpieczne i wymagające ukrycia to te myśli które
                stanowią podstawy zachodniej kultury naukowej i filozoficznej.
                Materializm, atomizm, mechanicyzm które ponad dwa tysiące lat temu zostały
                sformułowane zostały odkryte na nowo dopiero po czasach średniowiecza i stanowią
                podstawę dzisiejszych nauk przyrodniczych. A przez całe średniowiecze poglądy
                tego typu były tępione na rzecz abstrakcyjnej metafizyki.

                > zródło: "Sto zabobonów"- I.M.Bocheński

                Naprawdę, fakt iż powołujesz się na słowa jakiegoś duchownego nie wzmacnia sił
                twoich argumentów. Wręcz przeciwnie.
                • homosovieticus zadziwiasz swobodą wypowiedzi na tematy, które 08.05.08, 16:25
                  znasz z bardzo wątpliwej naukowo jakości źródeł.
                  Sp. I.M. Bocheński był wybitnym ,światowej sławy logikiem,
                  sovietologiem i filozofem.
                  Jest Autorem znakomitej pracy pt." A History of Formal Logic", która
                  znajduje się we wszystkich bibliotekach znanych na świecie
                  uniwersytetów.
                  Nie chcę być nieuprzejmym ale uwypuklanie w religii pierwiastka
                  emocjonalnego tzw.doktryny Schleiermachera świadczy ponownie o
                  słuszności mojej tezy o szupłości Twojej wiedzy także, w tak
                  złożonej tematyce, jaką jest Religia.
                  • facet123 Re: zadziwiasz swobodą wypowiedzi na tematy, któr 08.05.08, 16:45
                    Bocheński mógł sobie pisać prace o logice, ale skoro był duchownym, to
                    obiektywność jego sądów o religii można porównać do obiektywności sądów wróżbity
                    na temat ezoteryki.

                    Nie brnij już głębiej w swoje argumentum ad verecundiam. Ja też się mogę
                    licytować nazwiskami ludzi którzy byli o wiele bardziej znani niż twój
                    Bocheński, a jawnie zaprzeczali idei religii. Tylko, że to do niczego nie prowadzi.

                    Natomiast nasuwają się dwie sprawy:

                    1. Przywiązanie do religii wynika prawie zawsze z warunkowania w wieku
                    dziecięcym, dlatego emocjonalnej sfery nie można tutaj pomijać.

                    2. Religia takiego Bocheńskiego, albo Hellera tak bardzo odbiega swoją filozofią
                    i otwartością na inne sposoby myślenia od tej powszechnie wyznawanej przez masy
                    w kościołach, że to w zasadzie inna bajka. Myślę, że prędzej osiągnąłbym
                    porozumienie z Hellerem i Bocheńskim niż oni osiągnęli by porozumienie z
                    Rydzykiem. Moja krytyka religii to krytyka masowego zabobonnego myślenia, wiary
                    w cuda i objawienia i w magiczność świata, a nie krytyka metafizycznej koncepcji
                    boga.
                    • homosovieticus Sprawa, która wymieniłeś jako pierwszą ,w Twoim 08.05.08, 17:51
                      wypadku, czyni nasza rozmowę podobną do bezrefleksyjnego przebijania
                      piłeczki.
                      Myślę,że powodem takiego stanu rzeczy jest także brak, z Twojej
                      strony, predyspozycji do poważniejszej pracy badawczej.Nie ma w tym
                      niczego złego ale dobrze jest samemu zdawać sobie z tego sprawę.
                      Było mi miło poznać następnego forowego "racjonalistę".
                      • facet123 Re: Sprawa, która wymieniłeś jako pierwszą ,w Two 09.05.08, 08:36
                        > Sprawa, która wymieniłeś jako pierwszą ,w Two wypadku, czyni nasza
                        > rozmowę podobną do bezrefleksyjnego przebijania piłeczki.

                        To możesz zająć się drugą - też jest ciekawa. A co do wątku emocjonalnego to
                        jeżeli go nie zauważasz to znaczy, że nie zależy ci na analitycznej analizie
                        fenomenu religii, bo nie sposób pominąć kwestii dziecięcego warunkowania i
                        kontekstu kulturowego w późniejszej analizie wiary.

                        Jeżeli dzieciom od najmłodszych lat, zanim jeszcze nauczy się je logiki,
                        matematyki, pisania i czytania wpaja się prawdy religijne oraz wmawia się im, że
                        wiara jest dobra, a brak wiary zły to naprawdę nic dziwnego, że w kwestii wiary
                        człowiek tak wychowany jest silnie ukierunkowany.
                        Ważne jest tutaj aby zauważyć, że żadna inna sfera poglądów - np. poglądy
                        polityczne - nie jest tak silnie zaszczepiana dzieciom przez rodziców i tak
                        mocno wspierana przez tabu i emocje. Np. zwolenników opozycyjnej partii, albo
                        naukowców spierających odmienny pogląd na jakąś skomplikowaną kwestię zwykle nie
                        nazywa się "złymi ludźmi", "ludźmi niemoralnymi", natomiast religia stosuje to
                        zagranie nagminnie.

                        Bardzo dobra jest tutaj analogia z ćmą lecącą do ognia. Można zadać sobie
                        pytanie "Dlaczego ćma popełnia samobójstwo lecąc do ognia?". Można szukać
                        racjonalnego powodu dla którego ćma widząca ogień pragnie popełnić samobójstwo,
                        skoro tyle ciem zachowuje się w ten sposób, a układ nerwowy ćmy służy wszak jej
                        interesom, to musi być chyba jakieś racjonalny powód... No właśnie - a to błąd.
                        Ćma wcale nie chce popełnić samobójstwa. Ona stara się lecieć stale pod tym
                        samym kątem do promieni dochodzącego do niej światła bo takie zachowanie działa
                        w naturalnych warunkach, gdy światło pochodzi od księżyca. To samo zachowanie w
                        obliczu promieni światłą pochodzących od świecy prowadzi do spieralnego
                        zbliżania się do jej płomienia.

                        Pominięcie dziecięcego warunkowania młodego człowieka przez rodziców i kulturę w
                        analizie religii to jak pominięcie tej własności układu nerwowego ćmy podczas
                        analizy jej dziwnego, samobójczego, zachowania.

                        > Było mi miło poznać następnego forowego "racjonalistę".

                        Miło było poznać następnego forumowego apologetę religii.
                        • ziutek-kowalski Re: Sprawa, która wymieniłeś jako pierwszą ,w Two 09.05.08, 10:29
                          Facio, przeciez ty masz wolna wole aby wychowywac SWOJE dzieci na
                          atoli:
                          1) Bog nie istnieje istnieje tylko atol i jego egoizm
                          2) Robta co chcet bo dekalog to zabobon.
                          Kradnijcie
                          Klamcie
                          jeb*ajcie i dajcie sie je*bac w kazdym wieku
                          Nie szanujcie ojca swego i matki swojej
                          3) Ale najzabawniejsze jest to , ze wychowujesz NIE wlasne dzieci,
                          bo zona takze uwaza przykazanie "nie cudzoloz" za religiancki zabobon
                          i zaszla w ciaze ze swoim szefem.
                          No i co atolski frajerze?



                          • adept_ltd Re: Sprawa, która wymieniłeś jako pierwszą ,w Two 09.05.08, 13:34
                            Ziutek- albo sobie robisz jaja ze wszystkiego i to twoja sprawa, choć polecałbym
                            wtedy poprzestanie na dyskusjach z Kellerem - albo masz duży problem powołując
                            się na dekalog, gdyż sam go nie respektujesz, więc - zgodnie z twoim
                            rozumowaniem - jesteś atolem...a wtedy [...]
                            • ziutek-kowalski Re: Sprawa, która wymieniłeś jako pierwszą ,w Two 09.05.08, 18:09
                              Adept , wychowuj swoje dzieci na fanatycznych czkonkow sekty
                              ateistow anty-dekalogistow.
                              Niech kradna, klamna, oszukuja, cudzoloza,fornikuja w dziecinstwie,
                              pedaluja, lesbuja, aborcjuja a wreszcie niech zmusza do eutanazji
                              tatusia adepta.
                              Ja i moje dzieci przestrzegamy dekalogu i jestesmy pieknymi
                              katolikami. A ja nie chce aby atole mi kosciol zasmradzali razem z
                              Jehowitami. ha,ha,ha,ha,ha
                              • adept_ltd Re: Sprawa, która wymieniłeś jako pierwszą ,w Two 09.05.08, 20:14
                                Ziutek, pożycz antydepresanty od Kellera i zrozum (jeśli ci Bozia nie odebrała
                                rozumu), że swoim zachowaniem tu naruszasz Dekalog, a reszta twoich uwag jest
                                kompletnie nieuprawniona, zresztą guzik mnie obchodzi, co ty tam sobie
                                wychowujesz i jak - mogą to być równie dobrze piranie kształtowane na katoliczki.
                                • ziutek-kowalski Re: Sprawa, która wymieniłeś jako pierwszą ,w Two 09.05.08, 20:43
                                  Adept, nie doczeksz sie ode mnie nadstawienia drugiego policzka bo
                                  katolik nie nadstawia drugiego policzka szatanowi i jego pacholkom.
                                  Ateisci to pacholki szatana, bo odrzucaja swiadomie i z premedytacja
                                  nauke Boga Jezusa Chrystusa. A szatanowi trzeba leb rozdeptac.
                                  Drugi policzek to ja nadstawiam poganinowi czy innowiercy, ktory
                                  nauki Jezusa nie zna. I to nie jest moje stanowiska ale nakaz
                                  Jezusa. A wiec apage satanes adeptus.
                              • dalatata piekny Leonardo 09.05.08, 20:26
                                Leos, ty jako piekny cherubinek, z blond loczakmi, bedziesz
                                zostaniesz na zawsze ze mna. i tak bedziesz latal na malych
                                skrzydelkach nad kalwiatura i pisal swoje piekne posty, jka zawsze
                                zgodne z przykazaniem milosci.

                                Leos ty jestes wcieleniem piekna.
                                • ziutek-kowalski Re: piekny Leonardo 09.05.08, 20:48
                                  Dziekuje, tak jestem piekny w mej pokornej milosci do Boga tak jak
                                  kazdy katolik.
                                  Tak jak kazdy katolik jestem rownie piekny ,kiedy flekuje
                                  ateistycznych,swiadomych pacholkow szatana.
                                  Ja kocham blizniego swego, innowierce czy poganina.
                                  Ale swiadomy szatan ateistyczny, cyniczny Bogozerca , nie jest moim
                                  bliznim i trzeba mu leb rozdeptac.
                        • adept_ltd Re: Sprawa, która wymieniłeś jako pierwszą ,w Two 09.05.08, 13:44
                          oczywiście nie sposób jej pominąć w analizie religii. Zgoda. Tezę taką m. in. (i
                          jako jedną z kilku na temat pochodzenia religii), choć w innym kształcie,
                          sformułował Freuda. Ale i jemu już postawiono zarzut redukcji religii do
                          fenomenu psychiczno-emocjonalnego, związanego np. z lękiem. Ale czy w religii
                          nie istnieje jednak coś więcej (i nie myślę w tym momencie o transcendencji, bo
                          ta jednak nie poddaje się żadnej analizie - a teologia moim zdaniem jest czymś
                          sprzecznym w sobie)? W związku z Twoimi tezami można by zapytać: 1) a co z
                          ludźmi, którzy w późniejszym wieku stają się religijnymi?, 2) co z fenomenem
                          jednak powszechnej ateizacji? bądź inaczej 3)dlaczego wszyscy w takim razie nie
                          są religijni, skoro byli indoktrynowani w okresie dziecięcym?
                          Gdzieś mi się tu obiło o oczy (ale może się mylę), że używasz pojęcia
                          emocjonalności w związku ze Schleiermacherem i swoją wizją dziecięcego piętna
                          religijnego - a to jednak nie to samo!
                          • facet123 Re: Sprawa, która wymieniłeś jako pierwszą ,w Two 09.05.08, 14:45
                            > a co z ludźmi, którzy w późniejszym wieku stają się religijnymi?

                            Ludzie którzy przez całe życie byli fasadowymi wyznawcami religii w której
                            zostali wychowani są tak samo uwarunkowani jak ci którzy wyznają ją aktywnie.
                            Nawet jeśli nie są na co dzień religijni, to pytania o sens życia, moralność,
                            pochodzenie i cel wszechświata zostały już połączone w ich umysłach z koncepcją
                            boga i religii. Na starość pytania o sens życia (i wszelkie tego typu pytania)
                            stają się dla człowieka ważniejsze z oczywistych względów. Stąd częstość
                            "nawróceń" na starość. W rzeczywistości nie są to nawrócenia ponieważ ludzie ci
                            po prostu do tej pory nigdy nie czuli potrzeby filozoficznego namysłu. Gdy
                            potrzebę tę poczuli, to zakodowane wzorce religijnych odpowiedzi był już gotowe
                            w ich umysłach.

                            Ateiści i agnostycy którzy mają swoje przemyślenia na temat filozofii i ich
                            ateizm wynika z racjonalnego stanowiska bardzo rzadko stają się religijni z
                            wiekiem. Oczywiście, zdarza się to i jest przez środowiska religijne mocno
                            nagłaśniane, ale jest to jednak rzadkość którą można wyjaśnić w kategoriach
                            ludzkiej różnorodności i eksentryczności, bądź ludzkiej skłonności myślenia
                            życzeniowego.

                            > 2) co z fenomenem jednak powszechnej ateizacji?
                            > 3)dlaczego wszyscy w takim razie nie są religijni, skoro byli
                            > indoktrynowani w okresie dziecięcym?

                            Rozumiem, że pytanie brzmi "dlaczego istnieją ateiści i agnostycy skoro wszyscy
                            byli indoktrynowani". Jak napisałem religijność jako aktywne uczestnictwo w
                            obrzędach nie jest tutaj miarodajna, ponieważ nawet ludzie którzy nie praktykują
                            religii, jeżeli dorośli w kulturze religii są zwykle ukierunkowani na
                            poszukiwanie ostatecznych odpowiedzi w bogu, tyle, że akurat obecnie mogą
                            żadnych odpowiedzi nie poszukiwać.
                            Odpowiedź na Twoje pytanie wydaje się łatwa - indoktrynacja i wpływ środowiska
                            nie determinuje człowieka w całości. Ma wpływ jedynie statystyczny. Jedna osoba
                            może zadowolić się odpowiedziami religii, a inna może widzieć ich słabości.
                            Jedna osoba może emocjonalnie przywiązać się do idei boga, a inna może traktować
                            ją jako koncepcję którą wolno odrzucić bez strachu przed piekielnymi mękami.
                            Ludzie są różni, oraz różne oblicza ma sama indoktrynacja - w niektórych
                            rodzinach przywiązuje się do niej większą wagę w innych mniejszą. Więc moja teza
                            o wpływie wychowania ma mówi tylko, że większość ludzi jest mocno ukierunkowana
                            na religijną indoktrynację.

                            Co do ateizacji, to nie wiem czy jest ona fenomenem - raczej zjawiskiem
                            marginalnym. Demokracja i wolności które pojawiły się w ostatnich wiekach
                            powoduje, że ta nie ulegająca indoktrynacji mniejszość ludzi jest obecnie
                            bardziej widoczna, nie musi kryć się ze swoimi poglądami. Ponieważ mamy też
                            wolność słowa i powszechną dostępność informacji to też większa jest szansa, że
                            racjonala argumentacja dotrze do tych ludzi którzy sami poszukują odpowiedzi.
                            Mimo wszystko jednak nie obserwuję "fenomenu ateizacji". Wraz z laicyzacją
                            części społeczeństwa postępuje radykalizacja społeczności religijnych,
                            dostosowanie do działania w nowych warunkach. Wolność słowa działa przecież tak
                            samo na korzyść ateizmu jak na korzyść religii (patrz: multum wspólnot
                            wyznaniowych w USA).

                            Nie używam tutaj filozofi Schleiermachera. Nie chodzi mi o związek poglądów z
                            doświadczeniem w ujęciu filozoficznym (gdzie podmiot jest filozofem - wprawionym
                            w logice i starającym się formułować racjonalne i rozumowe sądy). Chodzi mi
                            raczej o powiązanie religijności z różnymi dziedzinami życia i poznania jakie w
                            dorastających dzieciach zaszczepia kultura religii.
                            • adept_ltd Re: Sprawa, która wymieniłeś jako pierwszą ,w Two 09.05.08, 16:58
                              przede wszystkim religia to nie filozofia, można ją badać z perspektywy
                              filozoficznej, ale nie zapominając, że jest różnica.
                              Jeśli chodzi o tych nawróconych ateistów i agnostyków, co to niby kościół
                              nagłaśnia, ośmieliłbym się polemizować. Proszę popatrzeć np. na II połowę XIX
                              stulecia i to, co się dzieje ze scjentystami: europejskimi i polskimi. Przykład
                              pierwszy z brzegu August Comte...
                              • facet123 Re: Sprawa, która wymieniłeś jako pierwszą ,w Two 12.05.08, 12:06
                                > Jeśli chodzi o tych nawróconych ateistów i agnostyków, co to niby
                                > kościół nagłaśnia, ośmieliłbym się polemizować.

                                Nie do końca rozumiem z czym polemizować. Pisałem o pewnym wątku przewijającym
                                się w różnego rodzaju kazaniach i religijnych opierającym się na
                                niedowiarku/bezbożniku/ateiście, który na starość "złamał się" i uwierzył. Z
                                pewnością takie wydarzenia musiały mieć czasem miejsce w rzeczywistości. Mam
                                wrażenie, że osoby religijne czerpią z tego typu opowieści jakąś perwersyjną
                                przyjemność.
                                • ziutek-kowalski Nie ma ateistow w chwili smierci 12.05.08, 12:53
                                  Podstawowym motywem zycia ateisty , bardzo energicznie ukrywanym,
                                  jest paniczny strach przed smiercia. Nabiera to w ciagu zycia
                                  ateisty groteskowych form poszukiwania niesmiertelnsci: dietli cud,
                                  fittness ,witaminki i inne pierdoly. A takze ucieczki w alkochol,
                                  narkotyki i samobojstwo.
                                  Zycie ateisty, ktorego jedyna egzystencjonalna perspektywa to gnicie
                                  ateistycznego scierwa bez zadnej relijnego celu i sensu - jest
                                  straszne.
                                  Wedlug relacji zony Carla Sagana - ten guru ateistow w chwili
                                  smierci blagal o ksiedza.
                                  Wedlug relacji corki Agnieszki Osieckiej,ta zagorzala ateistka
                                  powiedziala w chwili smierci : " Zycie bez Boga jest gowno warte".
                                  W chwili smierci nie ma ateistow , jest tylko spanikowane
                                  ateistyczne scierwo. Za pozno frajerzy
                            • kazeta.pl55 Re: Sprawa, która wymieniłeś jako pierwszą ,w Two 09.05.08, 22:18
                              facet123 napisał:

                              > Ateiści i agnostycy którzy mają swoje przemyślenia na temat filozofii i ich
                              ateizm wynika z racjonalnego stanowiska bardzo rzadko stają się religijni z
                              wiekiem.

                              Witam!

                              Przepraszam, że się wtrącam, ale mam taką paskudną przypadłość łapania za język.
                              Skąd takie dane, że RZADKO? Sprawy zmiany światopoglądu u schyłku życia
                              człowieka należą do owianych największą tajemnicą. Co człowiek w duchu zdecyduje
                              przed wydaniem ostatniego tchnienia wie tylko on! Jakie statystyki mogą być tu
                              miarodajne? Takiemu niby logikowi jak Pan, takie bezpodstawne kategoryczne
                              określenie RZADKO, nie powinno się przytrafiać. Radzę na przyszłość dla
                              bezpieczeństwa powtarzać w takich sytuacjach wyśmienity zwrot L. Kołakowskiego:
                              "może rzadko, może nie"!
                              Pozdr.
                              • facet123 Re: Sprawa, która wymieniłeś jako pierwszą ,w Two 12.05.08, 12:00
                                > Przepraszam, że się wtrącam, ale mam taką paskudną przypadłość
                                > łapania za język Skąd takie dane, że RZADKO?

                                Oczywiście, zgadzam się z tą argumentacją. Tak naprawdę nie sposób powiedzieć,
                                co myśli człowiek na sekundy przed śmiercią. Ja pisałem o bardziej namacalnych i
                                oficjalnych nawróceniach mających miejsce, nie tyle sekundy przed śmiercią, co
                                bardziej ogólnie: w starszym wieku.

                                Jest jeszcze jedna sprawa o której nie napisałem - z wiekiem, zwłaszcza bardzo
                                podeszłym, zdolności intelektualne ulegają osłabieniu. Cały człowiek, również
                                jego mózg jest bardziej podatny na wszelkiego rodzaju choroby i przypadłości.
                                Starczy uwiąd, zdziecinnienie, skleroza, alzheimer i tego typu nieprzyjemne
                                choroby w połączeniu z instynktem samozachowawczym, który każe człowiekowi
                                widzieć w śmierci coś złego czego należy się bać powodują, że te ostatnie chwile
                                życia i myśli które wtedy się pojawiają z pewnością nie są dobrym przykładem
                                logicznej i racjonalnej analizy czegokolwiek, również religii.
                                • kazeta.pl55 Re: Sprawa, która wymieniłeś jako pierwszą ,w Two 13.05.08, 16:31
                                  facet123 napisał:

                                  > Jest jeszcze jedna sprawa o której nie napisałem - z wiekiem, zwłaszcza bardzo
                                  > podeszłym, zdolności intelektualne ulegają osłabieniu. Cały człowiek, również
                                  > jego mózg jest bardziej podatny na wszelkiego rodzaju choroby i przypadłości.
                                  > Starczy uwiąd, zdziecinnienie, skleroza, alzheimer i tego typu nieprzyjemne
                                  > choroby w połączeniu z instynktem samozachowawczym, który każe człowiekowi
                                  > widzieć w śmierci coś złego czego należy się bać powodują, że te ostatnie chwil
                                  > e
                                  > życia i myśli które wtedy się pojawiają z pewnością nie są dobrym przykładem
                                  > logicznej i racjonalnej analizy czegokolwiek, również religii.

                                  Witam!
                                  I jeszcze jedna rzecz którą można do w/w dopisać. Nie tak często jak starym, ale
                                  też młodym w kwicie wieku, w pełni władz zmysłowych, zostaje czasami przerywana
                                  nić życia. Na pewno wytłumaczysz, że oni też nie są zdolni w ostatnich chwilach
                                  do rozsądnego myślenia, bo parcie tragicznych okoliczności jest nie do
                                  zniesienia. Niby racja, ale wtedy pojawia się pytanie, kto to jest człowiek,
                                  osobnik od 25 do 40, wypoczęty, najedzony, wyluzowany siedzący przed monitorem,
                                  - reszta to ścierwo? Dla mnie człowiek to całokształt na przestrzeni jego lat
                                  egzystencji, natomiast jego decyzje końcowe są najważniejsze.
                                  Pozdrawiam.
                                  • facet123 Re: Sprawa, która wymieniłeś jako pierwszą ,w Two 13.05.08, 22:55
                                    > natomiast jego decyzje końcowe są najważniejsze.
                                    > Pozdrawiam.

                                    Z tym się nie mogę zgodzić. W obliczu smierci nad człowiekiem mogą (ale nie muszą) zapanować najniższe instynkty. Coś co zmienia go w zwierze. Mogą też zadziałac procesy degeneracji mózgu, które pozbawią ten organ umiejętności do których był zdolny przez większość życia. Choroba mózgu to coś co postępuje poza naszą wolą. Dlaczego mam oceniać bełkoczącego coś bez sensu pacjenta chorego na alzheimmera wedle jego obecnego smutnego stanu, a nie wedle jego umiejętności sprzed choroby? Wg mnie w takiej sytuacji należy w ogóle nie brac pod uwagę stanu z chorobą alzhemmera, bo stan ten rozwinał się bez udziału woli pacjenta.
                                    • ziutek-kowalski Czlowiek umierajacy bardzo sie boi 13.05.08, 23:16
                                      Facet, przeciez ty jestes dosyc bystry, wic czemu tak pieprzysz
                                      ostatnio? Olbrzymia wiekszosc ludzi nie umiera na
                                      alzheimera.Czlowiek ktory ma zawal serca umiera godzine w pelnej
                                      swiadomosci. Czlowiek ktory ma raka umiera kilka dni w pelnej
                                      swiadomosci. Czlowiek ktory umiera sie bardzo boi i chce byc
                                      trzymany za reke. Nie ublizaj smierci bo sam tez niedlugo bedzies
                                      umieral. Twoje twierdzenie , ze podczas smierci czlowieka wychodza
                                      z niego njgorsze instynkty jest obrzydliwe. Czlowiek umierajacy
                                      staje twarza w twarz ze swym Stworca i konfrontuje Prawde.
                                      • dalatata Re: Czlowiek umierajacy bardzo sie boi 14.05.08, 20:35
                                        zachecam pana dokotra do zweryfikowania swoich wiadomsoci na temat
                                        AD. nawet wikipedia podaje ze przecietna dlugosc zycia po diagnozie
                                        to 7 lat.

                                        en.wikipedia.org/wiki/Alzheimer's_disease#Prognosis
                                    • kazeta.pl55 Re: Sprawa, która wymieniłeś jako pierwszą ,w Two 14.05.08, 11:17
                                      facet123 napisał:

                                      > W obliczu smierci nad człowiekiem mogą (ale nie mus
                                      > zą) zapanować najniższe instynkty. Coś co zmienia go w zwierze.

                                      Witam!
                                      To mnie przeraża co piszesz! Od kiedy ta obłędna filozofia Cię dopadła? Jak
                                      można odmawiać rozumu ludziom w stanach krytycznych? Nie wiem co się wtedy
                                      dzieje z człowiekiem, ale nie mam sumienia ani podstaw, by odmawiać mu prawa
                                      swobodnego decydowania o sobie, jak też poddawać w wątpliwość jego subiektywne
                                      decyzje. Poza tym, kto wie, czy w takich sytuacjach jego postrzeganie i zdolność
                                      poprawnego myślenia nie wyostrza się do poziomu zazwyczaj dlań nieosiągalnego!
                                      Zaakceptowanie tezy, że człowiek u kresu życia traci człowieczeństwo (zamienia
                                      się w zwierzę), to pierwszy krok do odgrzania starego wstrętnego kotletu
                                      zwanego: "das minderwertige Leben".
                                      Pozdr.
                                      • facet123 Re: Sprawa, która wymieniłeś jako pierwszą ,w Two 15.05.08, 09:10
                                        > Witam!
                                        > To mnie przeraża co piszesz! Od kiedy ta obłędna filozofia Cię
                                        > dopadła? Jak można odmawiać rozumu ludziom w stanach krytycznych?

                                        A co złego w odmawianiu im rozumu, gdy ewidentnie rozumu tego zaczyna im
                                        brakować. I nie myl tego co napisałem z odbieraniem im prawa do życia, czy
                                        godnego szanowania. Gdy jednak chory mózg powoduje, że człowiek traci
                                        umiejętność skupiania się na czymkolwiek, zaczyna bełkotać lub cofa się do
                                        wczesnego dzieciństwa, to chyba oczywiste jest, że przestaje być wtedy
                                        autorytetem w dziedzinie logiki i filozofii.
                  • marcinlet Re: zadziwiasz swobodą wypowiedzi na tematy, któr 09.05.08, 09:15
                    homosovieticus napisał:
                    > znasz z bardzo wątpliwej naukowo jakości źródeł.
                    > Sp. I.M. Bocheński był wybitnym ,światowej sławy logikiem,
                    > sovietologiem i filozofem.
                    Na pewno... W końcu potwierdził słynny trójkąt z gwiazdą Dawida.

                    > Jest Autorem znakomitej pracy pt." A History of Formal Logic",
                    która
                    > znajduje się we wszystkich bibliotekach znanych na świecie
                    > uniwersytetów.
                    W dziale Humor.
            • kazeta.pl55 Minęły czasy szczęśliwej prostoty!! 06.05.08, 20:07
              facet123 napisał:

              > To proste - kościół zakładając uniwersytetu liczył na to, że wszystkie odkrycia
              > naukowe będą wspierać wizję świata opartą na rzymskokatolickiej interpretacji
              > biblii oraz tym co ojcowie kościoła uchwalili na pierwszych soborach.

              Witam!
              Co mnie u ludzi zdumiewa? To, że potrafią sobie skomplikowane rzeczy w prosty
              sposób wyjaśnić. Oczywiście, oczywiście, to świetny sposób na komfortowe
              funkcjonowanie, ale, ale. Ostatnio w kręgu znajomych wybuchł spór dotyczący
              pojęcia własności prywatnej. Każdy niby wie co to jest, ale to tylko pozory. Tak
              samo jest z religią. Przyznaję szczerze, nie wiem jak wyjaśnić jej fenomen. Tym
              nie mniej zazdroszczę Panu zrozumienia jednej z najskomplikowańszej rzeczy pod
              słońcem!
              A teraz do meritum: Wyczuwam jak rozprzestrzeniasz Pan przesłanie, że
              zainteresowanie KK nauką to zamierzchła przeszłość. Więc po co KK robi coś takiego:

              "W ostatnich latach zrodziła się idea utworzenia Obserwatorium Watykańskiego,
              niezależnego od działającej już placówki w pałacu Castel Gandolfo, położonego w
              Stanach Zjednoczonych poza dominiami papieskimi. Powstaje Vatican Observatory
              Foundation i wybudowane zostaje Obserwatorium Watykańskie na górze Monte Graham,
              na wysokości ponad 3000 metrów, w odległości ok. 160 km od Tucson (Arizona).
              Nowe obserwatorium, wyposażone w teleskop najnowszej generacji, zainaugurowało
              działalność w 1993 r., obecnie współpracuje z Obserwatorium Stewarda z
              Uniwersytetu Arizony w Tucson."

              Zatem, czy uważasz Pan, że:

              a) KK sam sobie na złość tworzy placówkę naukową, co będzie podkopywała
              fundamenty jego istnienia?
              b) pracujący tam jezuiccy astronomowie to nie naukowcy a szarlatani, albo
              zakładają zaraz na starcie swej pracy nieobiektywność?
              c) to przedsięwzięcie jest z góry skazane na porażkę, bo każdy prawdziwy sukces
              zadziała na niekorzyść KK?
              Pozdrawiam.
              • facet123 Re: Minęły czasy szczęśliwej prostoty!! 07.05.08, 09:50
                > zazdroszczę Panu zrozumienia jednej z najskomplikowańszej rzeczy pod
                > słońcem!

                Wręcz przeciwnie - Ja właśnie widzę jak skomplikowany jest świat i jak wiele
                jest w nim niewiadomych, zwłaszcza w kwestiach podstawowych. Wszelkie
                upraszczanie to raczej domena religii.

                > a) KK sam sobie na złość tworzy placówkę naukową, co będzie
                > podkopywała fundamenty jego istnienia?
                > b) pracujący tam jezuiccy astronomowie to nie naukowcy a
                > szarlatani, albo zakładają zaraz na starcie swej pracy
                > nieobiektywność? c) to przedsięwzięcie jest z góry skazane na
                > porażkę, bo każdy prawdziwy sukces zadziała na niekorzyść KK?

                Nie. Obecnie kościół, po tysiącu lat walki z astronomią, pogodził się, ze Ziemia
                nie jest w centrum wszechświata i dopuszcza nawet (w swej łaskawości), że
                wszechświat może być starszy niż to opisuje biblia. Zatem cokolwiek
                obserwatorium zaobserwuje, będzie dało się to przy odrobinie dobrej woli
                pogodzić z doktryną. To oczywiście bardzo dobrze, że teraz kościół tę odrobinę
                dobrej woli wykazuje. Trochę szkoda, że przedtem przez kilkanaście wieków mu jej
                brakowało. Po tych wiekach smutnej historii kościoła nie wystarczy teraz
                postawić jednego obserwatorium żeby od razu zostać uznanym za przyjaciela naukowców.
                Inna sprawa, że nie łudzę się jaki jest cel całego przedsięwzięcia - ktoś w
                Watykanie zauważył, że rośnie rozdźwięk między światem nauki, a światem religii
                i stara się światy te na nowo zbliżyć. Wybrano do tego celu dziedzinę obecnie
                uznawaną za neutralną, to jest astronomię. Odkrywanie układów gwiazd, czarnych
                dziur, czy planet poza układem słonecznym nie brzmi dla kościoła groźnie.
                Ewentualne sukcesy na tym polu będą mogły służyć wspieraniu stanowiska jakoby
                kościół wspierał naukę i jakoby religia nie kłóciła się ze światopoglądem naukowym.
                Obecnie kościół nie walczy już z astronomią. Obecnie walczy z seksualnością,
                manipulacjami genetycznymi i badaniami nad zarodkami i komórkami macierzystymi.
                Niech dominikanie założą ośrodek badań genetycznych, wtedy może zmienię zdanie.
                • ziutek-kowalski Kosciol to nauka i moralnosc 07.05.08, 10:33
                  Kosciol wspiera nauke, jest czescia naukowego swiatopogladu, kosciol
                  prowadzi naukowe badania w swych doskonalych katolickich
                  Universytetach jak Villanova, Notre Dame, St. Johns University.
                  Kosciol stoi n strazy czlowieczenstwa, etyki i noralnosci.
                  Obowiazkiem ktolika jest dac odpor ewidentnemu moralnemu przestepstwu
                  jak aborcja i zabijanie zygot.
                  Ja jako lekarz odmawiam uczestnictwa w aborcji i wygralem wszystkie
                  sprawy sadowe , ktorymi usilowano mnie zmuszac.
                  Dzieki Kosciolowi Katolickiemu nie bedzie wiecej doktorow Mengele
                  • petrucchio Przykra sprawa, ale... 07.05.08, 15:54
                    ziutek-kowalski napisał:

                    > Dzieki Kosciolowi Katolickiemu nie bedzie wiecej doktorow Mengele

                    Dr. Mengele wychował się w _bardzo_ katolickiej bawarskiej rodzinie. Może nawet
                    za bardzo katolickiej. Zachodzi obawa, że to wskutek restrykcyjnie katolickiego
                    wychowania spaczył mu się charakter.
                    • ziutek-kowalski Przykra sprawa, ale..daleko jablko od jabloni 07.05.08, 20:39
                      1) Dr Mengele urodzil sie w rodzinie chrzescijanskiej? No i co z
                      tego? Daleko spada czasem jablko od jabloni
                      2) Nie powiesz mi petrucchio, ze jego zbrodnie wynikaja z
                      przestrzegania Dekalogu.
                      3) Dowodzi to tylko , ze kazdy ma wolna wole - na dobre i na zle.
                      Tak jak mial ja Mefistofeles.
      • marcinlet Re: Czy ktoś tutaj w ogóle zauważa, że ... 06.05.08, 14:17
        ostatni_kaczysta napisał:

        > nauka, cywilizacja itd rozwinęła się tylko tam gdzie oddziaływało
        > chrześcijaństwo? Dla przykładu: gdzie poza chrześcijaństwem
        istniało coś takieg
        > o
        > jak uniwersytet?
        Uniwersytety nie zaistniały w "chrześcijaństwie" ale w Europie.
        Europa to nie tylko chrześcijaństwo, różne czynniki się na nią
        złożyły.
        • nfao5 Re: Czy ktoś tutaj w ogóle zauważa, że ... 06.05.08, 14:51
          Jak pisalem: chrzescijanstwo zniszczylo Aademie Platonska i spalilo
          Biblioteke Aleksandryjska, zanurzajac w ten sposob Europe na okolo
          tysiac lat w ciemnocie, zydowskich zabobonach i glebokim zacofaniu.
          W arcychrzescijanskiej Europie Kopernik bal sie oglosic swa teorie a
          Galileusz byl przesladowany prze "Sw." Inkwizycje, zas Giordano
          Bruno spalony zywcem na stosie... :(
          • ostatni_kaczysta Re: Czy ktoś tutaj w ogóle zauważa, że ... 07.05.08, 23:04
            ale mimo wszystko jakoś sie udało i to dużo lepiej niż w społecznościach islamu,
            buddyzmu, hinduizmu, itd itd, prawda? Próba zaprowadzenia ateizmu doprowadziła
            do ludobójstwa na niesłychana skalę. Więc chrześcijaństwo nieźle wygląda na tym
            tle ...

            A swoją drogą to wiesz coś więcej o Bruno? Przy twoich poglądach nie zaprosiłbyś
            go do domu ;). Mówiąc dzisiejszym językiem - sekciarz i to z tych groźnych -
            typu sekta Johnsa.
            • ziutek-kowalski Re: Czy ktoś tutaj w ogóle zauważa, że ... 07.05.08, 23:43
              Tak ja to zauwazam i usiluje bronic chrzescijanstwa przed zalewem
              ateistycznego klamstwa.
              Calkowita dominacja europejskiej cywilizacji chrzescijanskiej,
              kulminujaca w roku 1890 byla zbudowana wylacznie przez wierzacych
              chrzescijan. Liczba ateistow w Europie wynosila ok. 1 promila i
              byli to glownie cebularze Marksisci i terrorysci-anarchisci
              przygotowywujacy grunt pod horrory XX wieku.
              • dalatata Re: Czy ktoś tutaj w ogóle zauważa, że ... 08.05.08, 00:02
                a skad sa te dane o tym promilu? tak z glupia frant pytam, bo jakos
                watpie ze robiono wtedy badania religijnosci w spoleczentwie. nie
                mowiac juz o reprezentatywnosci proby itd itd.

                czy moze, Leos, ty masz takie glebokie przekonanie, ze tak bylo? bo
                jesli ten promil to jest twoje glebokie przekonanie, to ja go
                akceptuje w pelni i bede go glosil jako element wiary objawionej.
                jesli to naukowe stweirdzenie, takie niedsokonale naukowe, w sesnie
                empirycznym, to ja poprosze o zrodlo tych rewelacji.


                ziutek-kowalski napisał:

                > Tak ja to zauwazam i usiluje bronic chrzescijanstwa przed zalewem
                > ateistycznego klamstwa.
                > Calkowita dominacja europejskiej cywilizacji chrzescijanskiej,
                > kulminujaca w roku 1890 byla zbudowana wylacznie przez wierzacych
                > chrzescijan. Liczba ateistow w Europie wynosila ok. 1 promila i
                > byli to glownie cebularze Marksisci i terrorysci-anarchisci
                > przygotowywujacy grunt pod horrory XX wieku.
                • ziutek-kowalski Re: Czy ktoś tutaj w ogóle zauważa, że ... 08.05.08, 01:10
                  Dalatata - w XIX wieku w Intrnecie prowadzono Internetowe ankiety-
                  stad moje dane. Ha,ha,ha,ha,ha,ha
                  1)XIX wieczna Europa byla calkowicie chrzescijanska z wyjatkiem
                  gudlajow cebularzy w gettch, markistow i anarchistow.
                  2)Nikt nie kwestionowal Teizmu a nawet najbardziej radykalni
                  ideolodzy rewolucjii francuskiej wierzyli w Istnienie Absolutu.
                  3)Mie bylo steistycznej literatury ani czasopism. Nawet Karol Darwin
                  byl chrzescijaninem.
                  4) Ateista , jezeli by sie pojawil uznany by byl za czlowieka
                  niespelna rozumu (co jest prawda).
                  Zarowno kopernik, Bruno , Galileusz byli chrzescijanami a nie
                  ateistami.
                  Ateisci, Dalatata ,to bezuzyteczny smietnik ludzkosci, czego ty
                  jestes najlepszym dowodem. ha,ha,ha,ha,ha,ha

                  • dalatata Re: Czy ktoś tutaj w ogóle zauważa, że ... 08.05.08, 01:14
                    tak myslalem ze to jest liczba wyssana z palca.
                    ha ha ha ha ha ha?

                    i nie zmienia tego twoje inwektywy, na ktore zwracam uwage Pani
                    Vaci, a propos jej wzczesniejszych stwierdzen i religii i
                    moralnosci. tak wlasnie wyglada religia i moralnosc, Pani Vaciu.
                    dokladnie tak: Leos jest swietnym przykladem.
                    • ziutek-kowalski Re: Czy ktoś tutaj w ogóle zauważa, że ... 08.05.08, 01:28
                      Liczba wyssana z palca? Dalatata , czy ty udajesz czy glupi jestes
                      naprawde? Na calym swiecie , nie ma zrodel historycznych ktore
                      by podawaly dane statystyczne z danego okresu historycznego. Tego
                      typu zrodla socjologiczne pojawily sie dopiero w 20 wieku.
                      MOZEMY NA PODSTAWIE DEDUKCJI TWIERDZIC , ZE PRZED 1890 ROKIEM
                      NIE BYLO ATEISTOW. I to jest w pelni wiarygodne twierdzenie.
                      Czlowieczku badz ateista. Zryj, sr*aj i zdychaj bez sensu i celu po
                      krowiej ateistycznej egzystencji. O rany , jaki ty jestes zalosny.
                      • ziutek-kowalski Homoseksualisci wieszaja swych braci ksiezy-gejow 08.05.08, 01:35
                        Jak pieknie byc gejem! Gej to norma zycia!
                        Tak pieprzy na kazdym kroku natarczywa pedalsko-atolska propaganda.
                        Mo i jezeli jakis biedny ,slabiy ksiezyna ulegnie tej szatanskiej
                        propagandzie to dwulicowi geje chca go powiesic i ukrzyzowac!!
                        Puknijcie sie w te obludne lby!
                      • dalatata Re: Czy ktoś tutaj w ogóle zauważa, że ... 08.05.08, 01:35
                        to mi pokaz jedno zrodlo statystyczne, ktore mowi o tym, ze w 1890r
                        byl 1 promil ateistow. bardzo chetnie sie z nim zapoznam.

                        Pani Vaciu, czyta to Pani? religia i moralnosc? czymze zasluzylem
                        sobie na te chamskie pomyje?
                        • ziutek-kowalski Re: Czy ktoś tutaj w ogóle zauważa, że ... 08.05.08, 01:51
                          Kolega dalatata postanowil do konca rznac glupa.
                          Mozesz jak chcesz postudiowac ksiegi parafialne w Anglii i przekonc
                          sie , ze w XIX wieku 100% ludnosci byl wierzaca (oprocz cebularzy i
                          cyganow)
                          A co do moich komentarzy o tobie to prawda cie w oczy kole.
                          Bo jestes naprawde ignorantem i bufonem. A czy to moja wina, ze
                          jestes?
                          • logo.vlad Re: Czy ktoś tutaj w ogóle zauważa, że ... 08.05.08, 07:50
                            Akurat sprawdzając księgi parafialne może być ciężko dojść do
                            jakichś rozsądnych wniosków. Obecne podają mocno zawyżone dane.
                            Problem w tym, że XIX-wieczne jakby ciężej zweryfikować.
                            Ale tak czy inaczej dokumentują nie wiarę, a obrzędy. Ateistów, czy
                            tym bardziej agnostyków, zachowujących "dla świętego spokoju" formy,
                            dziś nie brakuje. Skąd ta pewność, że sto parędziesiąt lat temu nie
                            było podobnie.
                            Stąd pytanie dalataty o jakieś inne dane ma naprawdę sporo sensu.
                            • ziutek-kowalski Re: Czy ktoś tutaj w ogóle zauważa, że ... 08.05.08, 10:26
                              Mozna dojsc do niezaprzecalnego wniosku:
                              Rok 1890 , byl kulminacja potegi i dominacji naukowej,technicznej,
                              filozoficznej, Chrzescijanskiej Cywilizcji Zachodniej.
                              Cywilizacja ta byla calkowicie wytworem chrzescijan.
                              Ateisci byli minimalnym marginesem i smietnikiem dla zachodnich
                              spoleczenstw chrzescijanskich.
                              • dalatata Re: Czy ktoś tutaj w ogóle zauważa, że ... 08.05.08, 12:15
                                nie mozna jednak jednak dojsc do wniosku o 1 promilu, ktory wyssales
                                ze swojego brudnego palca.

                                nie mozna tez dojsc do wniosku o ateistach. to sa tylko twoje
                                urojenia wielkosciowe Leos.
                                • logo.vlad Re: Czy ktoś tutaj w ogóle zauważa, że ... 08.05.08, 15:38
                                  Andrew Leonardowicz Koń-Walski przepięknie prezentuje żabią metodę
                                  argumentacji.
                          • dalatata Re: Czy ktoś tutaj w ogóle zauważa, że ... 08.05.08, 10:16
                            Leos, bzdury gadasz, nie po raz pierwszy.

                            to ty proponujesz liczbe 1 promil, wiec to ty pokaz dowod. i nie
                            gadaj bzdur o ksiegach parafialnych, bo ja sobie nie pojde ich
                            badac. znasz badania, to mi je pokaz. najlepiej jeszcze takie, ktore
                            uwzgldeniaja fakt, iz ksiegi parafialne nie odzwierciedlaaj pogladow
                            tylko ilosc dusz, a jedno z drugim nie ma nic wspolnego. no wiec
                            czekam na dowod Leos.

                            a co do twojej winy, Leos, z cala pewnoscia pomyje, ktore wylewasz
                            na mnie i chamstwo z jakim mnie traktujesz, choc uprzejmie z toba
                            rozmawiacm, to jest moja wina.i ty po prsotu robisz dobry uczynek.
                            bo ty jestes krysztal etyki wszelakiej. Nie, Leos, ty jestes
                            zaprzeczeniem tego wszystkiego co glosisz i swietnycm przykladem
                            praktyk religijnych.
                        • vacia Re: Czy ktoś tutaj w ogóle zauważa, że ... 09.05.08, 07:47
                          dalatata napisał:


                          > Pani Vaciu, czyta to Pani? religia i moralnosc? czymze zasluzylem
                          > sobie na te chamskie pomyje?

                          Drogi Dalatato
                          Dyskusja się tak rozwinęła, że przestałam ją śledzić, rzucam tylko
                          okiem od czasu do czasu.
                          Napewno zasługuje Pan na najwyższy szacunek, lubię pana czytać i
                          zauważyłam że świetnie Pan ripostuje :-)
                          Wogóle co do moich poprzednich zaczepek odnośnie ateistów, to się
                          wycofuję. Nie dlatego że popieram ateizm ale dlatego że wierzący nie
                          może się wywyższać nad ateistę gdyż byłoby to grzechem.
                          Ateiści zasługują na szacunek bo są ludźmi.
                          Miłego dnia życzę.
                          • petrucchio Re: Czy ktoś tutaj w ogóle zauważa, że ... 09.05.08, 08:03
                            vacia napisała:

                            > Ateiści zasługują na szacunek bo są ludźmi.
                            > Miłego dnia życzę.

                            I za to lubię i szanuję Panią Vacię.

                            Nie wiem, jak gdzie indziej, ale tu, gdzie jestem, dzień jest faktycznie
                            nadzwyczaj miły i słoneczny.
                            • vacia Re: Czy ktoś tutaj w ogóle zauważa, że ... 09.05.08, 11:15
                              petrucchio napisał:

                              >
                              > > Ateiści zasługują na szacunek bo są ludźmi.
                              > > Miłego dnia życzę.
                              >
                              > I za to lubię i szanuję Panią Vacię.
                              >
                              > Nie wiem, jak gdzie indziej, ale tu, gdzie jestem, dzień jest
                              faktycznie nadzwyczaj miły i słoneczny.

                              Teraz ja dziękuję za miłe słowa :-)
                              Petrucchio: słowa, język są bardzo ważne, można nimi zdziałać dużo
                              dobrego. Ja podziwiam twoją wiedzę z tej dziedziny.




                              >
                              >
                          • dalatata Re: Czy ktoś tutaj w ogóle zauważa, że ... 09.05.08, 10:52
                            dziekuje za mile slowa, choc ja nigdy nie powiedzialem ze jestem lub
                            nie jestem ateista, ani sie w ogole nie wypoiwadalem na ten temat.

                            a tak ogolnie, to wczoraj w Guardianie przeczytalem apel prymasa
                            Anglii o szacunek dla ateistow, ale to na marginesie.

                            • vacia Re: Czy ktoś tutaj w ogóle zauważa, że ... 09.05.08, 11:19
                              dalatata napisał:

                              > dziekuje za mile slowa, choc ja nigdy nie powiedzialem ze jestem
                              lub > nie jestem ateista, ani sie w ogole nie wypoiwadalem na ten
                              temat.

                              Zauważyłam to. Każdy ma prawo do prywatności w takiej dziedzinie jak
                              wiara.
            • facet123 Re: Czy ktoś tutaj w ogóle zauważa, że ... 08.05.08, 16:13
              > Próba zaprowadzenia ateizmu doprowadziła
              > do ludobójstwa na niesłychana skalę.

              Naprawdę? a kiedy? Jeśli masz na myśli faszyzm Hitlera, to Hitler do końca
              swoich dni był katolikiem, twierdził, że wierzy w boga, niemcy mieli na hełmach
              "Gott mit uns", a niemieckie szkoły zaczynały lekcję od 'ojcze nasz'.
              Jeżeli masz na myśli komunizm, to mylisz filozoficzne przekonanie o braku
              realnego boga z systemem politycznym który z czysto praktycznych względów
              walczył z religią.

              Próba zaprowadzenia jakiegoś światopoglądu na siłę, to totalitaryzm i z tego
              nigdy nie wynika nic dobrego. Nie wiem czy kiedykolwiek jakikolwiek władca
              próbował oprzeć swoją władzę na ateizmie. To się po prostu nie trzyma kupy, bo
              ateizm to jedynie brak wiary w boga, a nie żaden państwowy system. Areligijność
              państwa, do której dążą zwykle ateiści, oznacza, że pozwala się ludziom wierzyć
              w dowolne religie lub nie wierzyć w żadną i państwo w żaden sposób w to nie
              ingeruje, ani nie wspiera żadnej religii (czyli nie tak jak w Polsce). Żaden
              racjonalny ateista obecnie nie nawołuje do "zakazu wyznawania religii".

              Komunizm np. zwalczał religię, ale nie dlatego, że był zbudowany na ateiźmie,
              ale dlatego, że nie udało mu się podporządkować sobie religii.

              Natomiast chrześcijaństwo jest odpowiedzialne za mnóstwo masakr od wczesnego
              średniowiecza aż po wyprawy krzyżowe, konkwistę, inkwizycję i palenie czarownic.
              Naprawdę, twój argument to kula w płot - to ludzie wierzący dokonali w historii
              ludzkości o wiele więcej złego w imię wiary niż sceptycy, racjonaliści,
              agnostycy i ateiści.
              • ziutek-kowalski [...] 08.05.08, 17:00
                Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • losiu4 Re: Czy wywiady ks. Prof. Hellera osłabiły Twoją 08.05.08, 18:08
      nie osłabiły, a swoją drogą do samego x. Hellera (a właściwie Jego
      książek) mam parę zarzutów z pola czystej fizyki.

      Pozdrawiam

      Losiu
      • e.lalka Re: Czy wywiady ks. Prof. Hellera osłabiły Twoją 09.05.08, 09:16
        losiu4 napisał:

        > do samego x. Hellera (a właściwie Jego
        > książek) mam parę zarzutów z pola czystej fizyki.

        ??
        Może nareszcie będą jakieś konkrety zamiast cudacznie typowego dla
        tego forum bicia piany o religii!
    • ziutek-kowalski Dalatata, czy atol to Homo Sapiens? 08.05.08, 20:03
      Najpierw trzeba zweryfikowac teze, ze ateisci to Homo Sapiens.
      Wszystkie zwierzeta to ateisci.
      Czy krowa to blizni? Na pewno nie.
      • dalatata Re: Dalatata, czy atol to Homo Sapiens? 08.05.08, 20:08
        hehe. jeszcze Leos!
        • adept_ltd formuła krótka dla kowalskiego ziutka... 08.05.08, 21:45
          na Ziutka działa tylko to: ab huius possessione anima liberata ad auctorem suae
          salutis recurrat, liberatoremque suum diabolico foetore depulso et odore
          suauissimo spiritus sancti percepto sequatur

          ale remisje są krótkotrwałe...
          • ziutek-kowalski Oscula me in sedem , adept 08.05.08, 22:09
            !!!!!!!
    • roterupel Konkluzja: wiara w Boga nie jest 11.05.08, 16:01
      wiarą bezrozumną co wynika z rozumnej argumentacji jej przeciwników.
      • born.again.atheist Re: Konkluzja: wiara w Boga nie jest 13.05.08, 15:44
        Wiara w teorie plaskiej ziemi nie jest wiara bezrozumna co wynika z
        rozumnej argumentacji jej przeciwnikow.
        • homosovieticus Płaskość Ziemi jest oczywistością 13.05.08, 15:49
          Założenie: Płaskość ziemi jest widoczna gołym okiem. Wystarczy wyjść
          na ulicę i rozejrzeć się – ziemia jest płaska!

          Dowód: Pogląd, jakoby była okrągła, jest kłamstwem spreparowanym
          przez niedouczonych i sprzysiężonych w tajnym spisku masonów albo
          cyklistów (do tej pory trwa ustalanie wzajemnych związków tych dwóch
          zbrodniczych niewątpliwie organizacji).

          Wynik: Płaskość ziemi jest bezsporna, bo mało kto twierdzi, że
          osobiście obleciał, objechał, bądź opłynął ziemię, więc nie ma
          dowodów, a jeśli nawet by były, to należy je spalić.

          Epilog: Jeżeli powyższa głęboka i obszerna analiza nie przekonuje
          nikogo, to znaczy, że jest masonem lub cyklistą! Poza tym –
          spotkałeś kiedyś kogoś, kto odbył wycieczkę dookoła świata? Jeżeli
          tak, to nie była wycieczka dookoła świata, tylko dookoła Płocka.

          Źródło: „nonsensopedia.wikia.com/wiki/P%C5%82asko%C5%9B%C4%
          87_ziemi”
        • ziutek-kowalski Kreacjonizm ewolucyjny to smierc ateizmu 13.05.08, 16:05
          Krecjonizm Ewolucyjny przypieczetowal smierc antynaukowego i
          irracjonalnego swiatopogladu ateistycznego.
          Kreacjonizm Ewolucyjny:
          1) BOG czyli Nieskonczony Potencjal Nicosci
          2) Fluktucja Kwantowa Pola (skonczonego) (wg. Alana Gutha i Michala
          Hellera)
          albo:
          2)Nicosc Wzgledna (skonczona),( Grawitacja/antygrawitacja w
          rownowadze)
          3)Big Bang (grawitacja/antygrawitacja w nierownowadze)
          4)Materia (WIMP),energia,przestrzen ,czas
          5)Protony
          6)Gwiazdy i Galaktyki
          7)Pierwiastki
          8)Planeta Ziemia
          9)Zwiazki Organiczne
          10)Jednokomorkowce
          11)Wielokomorkowce
          12) Czlowiek
          • piotrek410 Re: Kreacjonizm ewolucyjny to smierc ateizmu 08.06.08, 02:24
            belkot zupelnie bezrozumnej istoty...
            To Bozia juz zostala zredukowana i wyrugowana do "kwantowej"
            zapchajdziury ????
        • roterupel Więcej czasu poświecaj rozumieniu tekstów,które 15.05.08, 17:16
          inni piszą.

          born.again.atheist napisał:

          > Wiara w teorie plaskiej ziemi nie jest wiara bezrozumna co wynika
          z
          > rozumnej argumentacji jej przeciwnikow.
          • mrzorba Wiara religijna = wiara w gusla 06.06.08, 20:35
            A kto wierzy w gusla temu...
            • roterupel Trzeba być doprawdy wyjątkowym ignorantem 07.06.08, 14:29
              w sprawach Wiary żeby porównywać ją z wiarą w gusła.
              • dalatata Re: Trzeba być doprawdy wyjątkowym ignorantem 08.06.08, 11:43
                a tak swoja droga to chcialbym uslyszec na czym ta roznica polega.

                roterupel napisał:

                > w sprawach Wiary żeby porównywać ją z wiarą w gusła.
                • ziutek-kowalski Wiosenne geganie ateistow 08.06.08, 12:48
                  No i atole jak gesi na wiosne dodaja sobie otuchy wzajemnie gegajac:
                  Boga nie ma. Boga nie ma. ge, ge, ge, ge, ge.
                  No jezeli nie ma - to po co szczerbicie sobie dzioby?
                  Wiara to laska Boga dla wybranych. Wiara to takze szczytowy wytwor
                  ewolucji kulturowej czlowieka. Wszystkie zwierzeta to ateisci.
                  Ateisci z powodu braku umiejetnosci zaawansowanego myslenia
                  abstrakcyjnego to tez tylko zwierzeta ateistyczne.
                  A wiec wracajcie do gegania. ge,ge,ge,ge,ge,ge.
                  Olewam was atole.
                  • dalatata Re: Wiosenne geganie ateistow 08.06.08, 12:53
                    rozumiem ze to jest odpowiedz na moje pytanie o wyzszosci wiary religijnej do
                    wiary w gusla, typu splunac przez lewe ramie trzy razy.

                    jak sadzilem, nie ma takiej roznicy, co twoja wypowiedz doskonale potwierdza.

                    i jeszcze raz Leos: nigdy nie powiedzialem ze jestem ateista i wypraszam sobie.
                    • ziutek-kowalski Re: Wiosenne geganie ateistow 08.06.08, 13:02
                      A wiec kim jestes? Guslarz ludowy czy agnostyk niemistyczny?
                      • dalatata Re: Wiosenne geganie ateistow 08.06.08, 13:14
                        ja? ja jestem forumowiczem. i to dokladnie tyle, ile chcialbym, zebys wiedzial.

                        • ziutek-kowalski Re: Wiosenne geganie ateistow 08.06.08, 13:20
                          A ja jestem praktykujacym katolikiem. Jestem z tego dumny i
                          wystepuje z otwarta przylbica. I dlatego z toba o religii nie bede
                          dyskutowal - bo tu sie trzeba uczciwie okreslic a nie klapac zebami
                          jak tchorzliwy kundel , ktory z tylu gryzie w lydke.
                          zegnam panie dalatata.
                          • dalatata Re: Wiosenne geganie ateistow 08.06.08, 13:23
                            no tak, pytania o status wiary to jest gryzenie w lydke.
    • ziutek-kowalski Re: Czy wywiady ks. Prof. Hellera osłabiły Twoją 05.06.08, 20:31
      Wysiady prof dr hab Michala Hellera WZMOCNILY MOJA WIARE KATOLICKA.
      Wielu ateistow mowi , ze wywiady ksiedza Michala zniszczyly ich
      ateizm.
    • ziutek-kowalski Re: Czy wywiady ks. Prof. Hellera osłabiły Twoją 05.06.08, 20:31
      Wysiady prof dr hab Michala Hellera WZMOCNILY MOJA WIARE KATOLICKA.
      Wielu ateistow mowi , ze wywiady ksiedza Michala zniszczyly ich
      ateizm.
      • piotrek410 Re: Czy wywiady ks. Prof. Hellera osłabiły Twoją 08.06.08, 02:26
        A konkretnie??? Moze jakis przyklad, jakies jedno nazwisko???

    • roterupel Czy kosmita może być zbawiony? 07.06.08, 20:08
      Fragment interesującej rozmowy z prof. Hellerem:
      tygodnik.onet.pl/36,0,10717,czy_kosmita_moze_byc_zbawiony,artykul.html
    • piotrek410 Lysenko polskiej nauki 08.06.08, 04:16
      Pan Heller, jako Lysenko polskiej nauki, doskonale oszukiwal polska
      publike opowiadaniami o Einsteinie, jakoby czlowieku wierzacym w
      Boga. Jakiz to byl blamaz w wykonaniu naszego Lysenki, kiedy okazalo
      sie, ze Einstein z calego serca pogardzal religijna ciemnota, a
      wiarę w Boga uznawal za "dziecinne przesądy":

      fakty.interia.pl/ciekawostki/news/albert-einstein-wiara-w-boga-to-dziecinada,1109309

      A tu przyklad tego jak nasz Lysenko kompromitowal sie tym
      opowiadaniem o pogladach Einsteina:

      www.dziennik.pl/opinie/article165592/Ks_Heller_Wiara_moze_byc_racjonalna.html

      Wczesniej Dawkins w “Bogu urojonym” dokladnie i klarownie opisal
      poglady Einsteina na temat religii.

      Heller-Lysenko wiedzial o tym, ale w swojej obskurnej bezczelnosci
      nie przypuszczal, ze tak latwo te jego klamstwa zostana ubnazone…
      • kaganowitch Heller Lysenko polskiej nauki 09.06.08, 13:22
        Zwykly oszust z twgo klechy Hellera:
        nieracjonalista.blox.pl/2005/06/Wierzenia-religijne-Alberta-Einsteina.html
        Wierzenia religijne Alberta Einsteina
        Lech Keller

        Wierzenia religijne Alberta Einsteina

        Albert Einstein był panteista, czyli wierzył w bezosobowego Boga,
        utożsamianego z natura.[1] Jego wyznanie wiary zawarte było chyba
        najlepiej w telegramie wysłanym do żydowskiej gazety w roku 1929,
        kiedy to został on oskarżony przez ortodoksyjnych żydów o
        bluźnierstwo: „Wierzę w Boga Spinozy,[2] który objawia się w
        harmonii wszystkiego, co istnieje, ale nie w Boga, który
        interweniuje w losy i uczynki ludzi”.[3] Jak jednak słusznie zauważa
        Nigel Calder,[4] „nawet ta ‘miękka’ (‘soft’) religijność stała się w
        końcu poważną przeszkodą (stumbling block) dla Einsteina jako
        fizyka”.

        Calder przypomina nam też, iż teorie względności Einsteina
        (szczególna, odnosząca się do ciał poruszających się z szybkościami
        zbliżonymi do szybkości światła, i ogólna, opisująca grawitację)
        były niezwykle ostro krytykowane zarówno w hitlerowskich Niemczech
        (jako „żydowska pseudonauka”) oraz w ZSRR aż do śmierci Stalina w
        roku 1953 (jako „niezgodne z materializmem dialektycznym, czyli
        filozofią marksistowską”). Jednak najostrzej krytykował Einsteina
        kościół, zgodnie ze swymi niechlubnymi tradycjami walki z nauką i
        uczonymi (wystarczy tu przypomnieć przypadki Kopernika, Galileusza
        czy też Darwina). Watykan długo popierał pewnego amerykańskiego
        kardynała, który twierdził iż teorie względności Einsteina „są
        źródłem uniwersalnej wątpliwości w istnienie Boga”.[5] Tak więc
        Calder ma bez wątpliwości rację, gdy pisze iż „gdyby Einstein żył w
        innym czasie i w innym miejscu, to mógłby on zostać spalony na
        stosie, albo zostać zamkniętym i umrzeć w obozie koncentracyjnym lub
        szpitalu psychiatrycznym”.[6]

        Jednakże nawet Einstein, bez wątpliwości najwybitniejszy uczony XX
        wieku, miał swoje ograniczenia. Nie chodzi tu bynajmniej o to, iż
        nie był najmocniejszy, jak na fizyka-teoretyka, w matematyce (w tej
        dziedzinie zawdzięczał on wiele pomocy otrzymanej od swego profesora
        z Zurychu, Hermanna Minkowskiego oraz swych kolegów ze studiów), ale
        o jego spinozjański panteizm, który nakazywał mu widzieć
        niemalże „przedustawny” porządek w naturze. Niestety, ale
        przekonanie Einsteina iż „Bóg nie gra w kości ze światem”[7] nie
        pozwoliło mu przyjąć założeń mechaniki kwantowej, co z kolei nie
        pozwoliło mu na połączenie teorii elektromagnetyzmu Maxwella ze swą
        teorią grawitacji (ogólną teorią względności), a więc na stworzenie
        tzw. ogólnej teorii wszystkiego, a raczej ogólnej teorii sił
        działających w przyrodzie, czyli łączącą w jedno elektromagnetyzm,
        grawitację oraz tzw. silne i słabe siły nuklearne.[8] Główną
        przyczyną, dla której Einstein odrzucił był mechanikę kwantową
        (podczas swej słynnej konfrontacji z jednym z czołowych twórców owej
        mechaniki, Nielsem Bohrem, na konferencji w Brukseli w roku 1927)
        była stochastyczna (oparta na rachunku prawdopodobieństwa, a więc
        przypadku) natura owej mechaniki oraz tzw. zasada nieokreśloności,
        sformułowana przez Heisenberga, innego wielkiego twórcę mechaniki
        kwantowej, a głosząca, iż nie można jednocześnie określić położenia
        i prędkości cząstki elementarnej (np. elektronu).

        Jak to słusznie zauważył cytowany tu wielokrotnie Calder,
        Einstein „pomylił ‘niepewność’ (‘uncertainty’) w swym podatomowym
        (subatomic), statystycznym znaczeniu, z ‘niepewnością’ co do
        przyczyny i skutku”.[9] Tak więc do dziś (początek roku 2005)
        deterministyczna teoria grawitacji Einsteina opisująca makroświat
        nie jest zgodna ze stochastyczną mechaniką kwantową opisującą
        mikroświat. Oczywiście, fizycy szukają wciąż owej „ogólnej teorii
        wszystkiego”, ale jak na razie bez skutku. Najbardziej obiecującą
        hipotezą wydaje się być obecnie hipoteza superstrun (superstrings),
        objaśniająca materię i energię jako zgrupowania wielowymiarowych
        (najczęściej 11 wymiarów przestrzennych), a jednocześnie
        mikroskopijnych „strun” (według niektórych teoretyków „otwartych”, a
        według innych „zamkniętych”), wibrujących z różnymi
        częstotliwościami, i w zależności od swej częstotliwości
        spostrzeganych przez nas jako różne cząstki elementarne (np.
        elektrony czy fotony) albo kwarki („części składowe” nukleonów,
        czyli neutronów i protonów). Niemniej hipoteza superstrun i jej
        pochodne (np. hipoteza „supermembran” i ogólnie tzw. „M” hipotezy
        [10] ) nie są obecnie możliwe do przetestowania, albowiem „rozbicie”
        cząstki elementarnej (np. elektronu) lub tym bardziej kwarka na owe
        hipotetyczne superstruny wymaga nieosiągalnej obecnie ilości energii
        i precyzji w jej ukierunkowaniu.

        Tak więc nawet panteizm, najbardziej miękki albo też najbardziej
        liberalny rodzaj religii (wiary religijnej) okazał się przeszkodą
        nawet dla najwybitniejszego rozumu XX wieku. Łatwo się domyśleć, jak
        wielką przeszkodą dla uczonego nie będącego Einsteinem może być więc
        bardziej „twarda” religia (wiara religijna), a szczególnie odmiany
        teizmu (w tym chrześcijaństwo, a więc i katolicyzm), które są wiarą
        w transcendentnego, osobowego Boga, znajdującego się poza i ponad
        przyrodą, ale stale wpływającego na losy stworzonego przez siebie
        świata. Najlepiej ilustruje to chyba przykład innego wielkiego
        fizyka, uważanego przez wielu za nawet większego od Einsteina. Mowa
        tu oczywiście o Newtonie, który od co najmniej roku 1690 (a więc
        przez ok. 37 lat) analizował szczegółowo i w oryginale Biblię, a
        szczególnie owe przerażające przepowiednie Daniela i św. Jana
        (Księga Daniela ze Starego Testamentu, zawierająca jego
        apokaliptyczne proroctwa oraz niemniej, jak nie więcej koszmarna
        Apokalipsa św. Jana).[11] Newton szukał był w Biblii, a szczególnie
        w jej najbardziej odpychających, przerażających częściach, klucza
        nie tylko do przyszłości (co czyniło bezskutecznie wielu przed nim
        jak i po nim), ale też, równie daremnie, klucza do rozwiązania
        zagadki przyrody, czyli innymi słowy klucza do „ogólnej teorii
        wszystkiego”. Niepowodzenia Newtona i Einsteina powinny być,
        oczywiście, przestrogą dla innych naukowców, filozofów i teologów, w
        olbrzymiej większości zaopatrzonych w słabsze intelekty niż
        wspomniani wyżej najwybitniejsi koryfeusze nauki. Niemniej
        doświadczenie nakazuje mi tu daleko idący sceptycyzm, jako iż nie
        tylko przysłowiowy Polak, ale też i wielu naukowców z różnych krajów
        świata okazało się „przed szkodą i po szkodzie głupi”.

      • kaganowitch Re: Lysenko polskiej nauki 09.06.08, 13:23
        Panteizm: pogląd filozoficzny głoszący, ze Bogiem jest wszechświat
        pojęty jako całość (Władysław Kopaliński Słownik wyrazów obcych i
        zwrotów obcojęzycznych Warszawa: Wiedza Powszechna, 1989 s. 376).
        Panteizmu nie należy mylić z teizmem, czyli wiarą w jednego
        transcendentnego, osobowego Boga znajdującego się poza i ponad
        przyrodą, ale stale wpływającego na losy stworzonego przez siebie
        świata (Kopaliński 1989 op. cit. s. 506) oraz z deizmem, który
        zakłada istnienie bezosobowego Boga, stwórcy świata, który jednak
        nie oddziałuje na bieg wydarzeń na świecie (Kopaliński 1989 op. cit.
        s. 110). Chrześcijaństwo, islam i judaizm w swych „klasycznych”
        („ortodoksyjnych”) wydaniach są więc odmianami teizmu.
        Benedictus (Baruch) Spinoza (1632-1677) był, jak Einstein,
        pochodzenia żydowskiego. Spinoza reprezentował racjonalizm:
        dualizmowi Kartezjusza przeciwstawiał monizm, uznając istnienie
        tylko jednej, jedynej substancji, czyli Boga utożsamianego z naturą
        (przyrodą). W roku 1656 Spinoza został wyklęty przez rabinów
        żydowskich i wysiedlony z Amsterdamu (por. Mała Encyklopedia
        Powszechna PWN Warszawa, 1959 s. 899).
        Cytat za Nigel Calder Einstein’s Universe New York: Greenwich House,
        1982 s. 138.
        Einstein’s Universe (1982) op. cit. s. 138.
        Por. Calder Einstein’s Universe (1982) op. cit. s. 138.
        Calder Einstein’s Universe (1982) op. cit. s. 138-139.
        Concise Dictionary of Quotations Collins, 1991 s. 125.
        W skrócie: silne oddziaływania nuklearne są odpowiedzialne za
        istnienie jąder atomów („trzymają” one razem nukleony, czyli protony
        i neutrony), zaś słabe za radioaktywność (rozpad niektórych jąder
        atomowych). Słabe siły nuklearne i elektromagnetyzm zostały ostatnio
        niejako połączone (jako rodzaje „promieniowania”) w
        tzw. „elektrosłabe” (electroweak) oddziaływania, jednakże fizycy
        wciąż się trudzą nad integracją grawitacji z siłami „elektrosłabymi”
        i silnymi oddziaływaniami nuklearnymi.
        Einstein’s Universe (1982) op. cit. s. 141.
        „M” wywodzi się, najprawdopodobniej, od macierzy, czyli po angielsku
        matrix. Nie wiadomo tylko, czy autorzy tej nazwy mieli na myśli
        rachunek macierzowy, czy tez raczej znany amerykański film
        fantastyczno-naukowy.
        Por. Encyclopaedia Britannica – Macropaedia (1984) vol. 13 str. 20
        (artykuł o Newtonie).
        ©LK, 2005
        Panteizm: pogląd filozoficzny głoszący, ze Bogiem jest wszechświat
        pojęty jako całość (Władysław Kopaliński Słownik wyrazów obcych i
        zwrotów obcojęzycznych Warszawa: Wiedza Powszechna, 1989 s. 376).
        Panteizmu nie należy mylić z teizmem, czyli wiarą w jednego
        transcendentnego, osobowego Boga znajdującego się poza i ponad
        przyrodą, ale stale wpływającego na losy stworzonego przez siebie
        świata (Kopaliński 1989 op. cit. s. 506) oraz z deizmem, który
        zakłada istnienie bezosobowego Boga, stwórcy świata, który jednak
        nie oddziałuje na bieg wydarzeń na świecie (Kopaliński 1989 op. cit.
        s. 110). Chrześcijaństwo, islam i judaizm w swych „klasycznych”
        („ortodoksyjnych”) wydaniach są więc odmianami teizmu.
        Benedictus (Baruch) Spinoza (1632-1677) był, jak Einstein,
        pochodzenia żydowskiego. Spinoza reprezentował racjonalizm:
        dualizmowi Kartezjusza przeciwstawiał monizm, uznając istnienie
        tylko jednej, jedynej substancji, czyli Boga utożsamianego z naturą
        (przyrodą). W roku 1656 Spinoza został wyklęty przez rabinów
        żydowskich i wysiedlony z Amsterdamu (por. Mała Encyklopedia
        Powszechna PWN Warszawa, 1959 s. 899).
        Cytat za Nigel Calder Einstein’s Universe New York: Greenwich House,
        1982 s. 138.
        Einstein’s Universe (1982) op. cit. s. 138.
        Por. Calder Einstein’s Universe (1982) op. cit. s. 138.
        Calder Einstein’s Universe (1982) op. cit. s. 138-139.
        Concise Dictionary of Quotations Collins, 1991 s. 125.
        W skrócie: silne oddziaływania nuklearne są odpowiedzialne za
        istnienie jąder atomów („trzymają” one razem nukleony, czyli protony
        i neutrony), zaś słabe za radioaktywność (rozpad niektórych jąder
        atomowych). Słabe siły nuklearne i elektromagnetyzm zostały ostatnio
        niejako połączone (jako rodzaje „promieniowania”) w
        tzw. „elektrosłabe” (electroweak) oddziaływania, jednakże fizycy
        wciąż się trudzą nad integracją grawitacji z siłami „elektrosłabymi”
        i silnymi oddziaływaniami nuklearnymi.
        Einstein’s Universe (1982) op. cit. s. 141.
        „M” wywodzi się, najprawdopodobniej, od macierzy, czyli po angielsku
        matrix. Nie wiadomo tylko, czy autorzy tej nazwy mieli na myśli
        rachunek macierzowy, czy tez raczej znany amerykański film
        fantastyczno-naukowy.
        Por. Encyclopaedia Britannica – Macropaedia (1984) vol. 13 str. 20
        (artykuł o Newtonie).
        ©LK, 2005
        Panteizm: pogląd filozoficzny głoszący, ze Bogiem jest wszechświat
        pojęty jako całość (Władysław Kopaliński Słownik wyrazów obcych i
        zwrotów obcojęzycznych Warszawa: Wiedza Powszechna, 1989 s. 376).
        Panteizmu nie należy mylić z teizmem, czyli wiarą w jednego
        transcendentnego, osobowego Boga znajdującego się poza i ponad
        przyrodą, ale stale wpływającego na losy stworzonego przez siebie
        świata (Kopaliński 1989 op. cit. s. 506) oraz z deizmem, który
        zakłada istnienie bezosobowego Boga, stwórcy świata, który jednak
        nie oddziałuje na bieg wydarzeń na świecie (Kopaliński 1989 op. cit.
        s. 110). Chrześcijaństwo, islam i judaizm w swych „klasycznych”
        („ortodoksyjnych”) wydaniach są więc odmianami teizmu.
        Benedictus (Baruch) Spinoza (1632-1677) był, jak Einstein,
        pochodzenia żydowskiego. Spinoza reprezentował racjonalizm:
        dualizmowi Kartezjusza przeciwstawiał monizm, uznając istnienie
        tylko jednej, jedynej substancji, czyli Boga utożsamianego z naturą
        (przyrodą). W roku 1656 Spinoza został wyklęty przez rabinów
        żydowskich i wysiedlony z Amsterdamu (por. Mała Encyklopedia
        Powszechna PWN Warszawa, 1959 s. 899).
        Cytat za Nigel Calder Einstein’s Universe New York: Greenwich House,
        1982 s. 138.
        Einstein’s Universe (1982) op. cit. s. 138.
        Por. Calder Einstein’s Universe (1982) op. cit. s. 138.
        Calder Einstein’s Universe (1982) op. cit. s. 138-139.
        Concise Dictionary of Quotations Collins, 1991 s. 125.
        W skrócie: silne oddziaływania nuklearne są odpowiedzialne za
        istnienie jąder atomów („trzymają” one razem nukleony, czyli protony
        i neutrony), zaś słabe za radioaktywność (rozpad niektórych jąder
        atomowych). Słabe siły nuklearne i elektromagnetyzm zostały ostatnio
        niejako połączone (jako rodzaje „promieniowania”) w
        tzw. „elektrosłabe” (electroweak) oddziaływania, jednakże fizycy
        wciąż się trudzą nad integracją grawitacji z siłami „elektrosłabymi”
        i silnymi oddziaływaniami nuklearnymi.
        Einstein’s Universe (1982) op. cit. s. 141.
        „M” wywodzi się, najprawdopodobniej, od macierzy, czyli po angielsku
        matrix. Nie wiadomo tylko, czy autorzy tej nazwy mieli na myśli
        rachunek macierzowy, czy tez raczej znany amerykański film
        fantastyczno-naukowy.
        Por. Encyclopaedia Britannica – Macropaedia (1984) vol. 13 str. 20
        (artykuł o Newtonie).
        ©LK, 2005
        nieracjonalista.blox.pl/2005/06/Wierzenia-religijne-Alberta-Einsteina.html


    • kaganowitch Czym jest wiara? 09.06.08, 17:20
      Wiara jest z definicji zaprzeczeniem rozumienia...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka