Dodaj do ulubionych

Przyroda na smyczy

15.05.08, 09:36
Twierdzenie "stężenie CO2 jest obecnie nieporównywalne z niczym, co
znamy z historii." jest nieprawdą.

Fundamentem hipotezy o ogrzewaniu klimatu przez człowieka i
wszystkich zaleceń Protokołu z Kioto jest założenie, że w atmosferze
przedprzemysłowej poziom CO2 był niski i wynosił około 290 ppmv.
Jest ono oparte na dwóch podstawach: odrzuceniu około 90 tys.
bezpośrednich pomiarów CO2 prowadzonych w atmosferze od r. 1812 do
połowy XX wieku (w tym przez kilku laureatów Nobla) doskonałymi
metodami analitycznymi oraz użyciu pośrednich pomiarów CO2 w
rdzeniach lodu polarnego.

Pośrednie pomiary atmosferycznego CO2 w lodzie prowadzono przy
założeniu, że lód polarny nie zawiera płynnej wody i stanowi układ
zamknięty, w którym schwytane bańki powietrza nie podlegają żadnym
zmianom chemicznym. Tymczasem nawet najzimniejszy lód antarktyczny
zawiera płynną wodę (w której CO2 jest ponad 70 razy bardziej
rozpuszczalny od azotu). Znajdujące się w lodzie polarnym gazy
ulegają frakcjonowaniu pod wpływem kilkudziesięciu różnych procesów
zachodzących w czapach lodowych oraz w rdzeniach. W ich wyniku
zawartość CO2 powietrzu pobranym z lodu jest mniejsza o 30-50 proc.
niż była w rzeczywistości w atmosferze. Tak więc rdzenie lodowe nie
nadają się do rekonstruowania składu chemicznego przedprzemysłowej i
dawnej atmosfery i nie można na nich zbudować fundamentu naukowego,
na podstawie którego zaleca się ograniczenie emisji CO2. Inne niż
lodowcowe pośrednie oceny zawartości CO2 w dawnej atmosferze, oparte
na badaniach aparatów szparkowych liści wskazują, że przed milionami
lat jego stężenie sięgało do 450 ppmv, a nawet do 3500 ppmv(!). W
ciągu ostatnich 10 tys. lat stężenie CO2 sięgało 328 ppmv, tj. o 26
proc. wyżej niż w tym samym czasie wskazywały pośrednie badania w
rdzeniach lodowych.

W 1873 R. Emil Godlewski (1847-1930), botanik, profesor Uniwersytetu
Jagiellońskiego, pierwszy wykazał, że cały węgiel, z którego
zbudowane są wszystkie organizmy żywe, nie pochodzi z humusu, jak
wtedy sądzono, lecz z atmosferycznego CO2 - jego niewyczerpalnym
źródłem jest wnętrze Ziemi. Dlatego gdy jest więcej CO2 w powietrzu
cała biosfera ma się lepiej. Dzieje się tak wskutek lepszego
nawożenia roślin przez CO2.

Jak wykazują pomiary satelitarne, pierwotna biologiczna produkcja
netto wzrosła w latach 1985-2003 w skali całego globu o 6 proc. (o
3,4 mld ton węgla pierwiastkowego) a największy przyrost masy
roślinnej wystąpił w lasach Amazonii, osiągając 42 proc. przyrostu
światowego. CO2 jest gazem życia a nie groźnym skażeniem.

W 2007 r. podważono prawdziwość twierdzenia NASA, że większość z 10
najgorętszych lat od chwili, gdy człowiek zaczął mierzyć temperaturę
powietrza, wystąpiła po 1990 r., oraz że najgorętszym rokiem miał
być 1998. Stało się ono jednym ze sztandarowych stwierdzeń raportu
IPCC. Okazało się jednak, że ta ocena jest wynikiem zafałszowania i
ukrywania prawdziwych wyników, dokonanego w publikacjach głównego
klimatologa IPCC, dr. P.C. Jonesa i jego współpracownika. Błędy
wykrył dr S. McIntyre z Uniwersytetu w Toronto i w połowie 2007 r.,
bez fanfar i konferencji prasowych, NASA skorygowała swoje
stanowisko.

W rzeczywistości najcieplejszy był 1934 r. a po nim (w malejącej
kolejności) lata 1998, 1921, 2006 i 1931. Spośród 10 najgorętszych
lat 4 przypadają na lata trzydzieste - 1934, 1931, 1938 i 1939 a
tylko 3: 1998, 2006, 1999 na ostatnią dekadę. Kilka ostatnich lat,
tj. 2000, 2002, 2003 i 2004 jako zimniejsze odpadają z tej listy
rekordów - niektóre miały temperaturę niższą nawet niż rok 1900, gdy
świat wychodził dopiero z Małej Epoki Lodowej.

W liście otwartym do sekretarza generalnego ONZ Ban Ki-Moona z 13
grudnia 2007 r., 100 naukowców skrytykowało restrykcje dotyczące
emisji CO2 i handel nimi, jak również główną podstawę histerii
klimatycznej jaką stały się raporty IPCC uznawane w Brukseli za
księgi święte, a od dawna krytykowane (m.in. przez redaktorów
renomowanego tygodnika naukowego „Nature") za stronniczość i
nierzetelność. W podobnym duchu wypowiadali się liczni naukowcy na
wymienionej konferencji w Nowym Jorku. Zaprezentowano na niej raport
NIPCC pt. „Nature, Not Human Activity, Rules the Climate - Sumary
for Policymakers" (Natura, nie człowiek, rządzi klimatem -
podsumowanie dla polityków), w którym omówiono liczne grzechy
raportów IPCC. Najważniejsze to:

Opieranie swoich prognoz na modelach komputerowych, które nie
pozwalają rzetelnie przewidywać przyszłości klimatu. Nigdy na ich
podstawienie nie można było odtworzyć dawnego klimatu ani nawet
obecnego.

Twierdzenie, że poziom morza podnosi się wskutek topnienia lodowców
pod wpływem gazów cieplarnianych. Na Malediwach, uznawanych przez
IPCC jako sztandarowy przykład zagrożonego archipelagu, ten poziom
nawet obniżył się nawet o 30 cm w ciągu minionych 30 lat.

Błędne przedstawienie historii stężeń CO2 w atmosferze oparte na
rdzeniach lodowych, a zwłaszcza roli oceanów jako źródła CO2.

Ignorowanie faktu, że podwyższona zawartość CO2 w atmosferze jest
korzystniejsza dla roślin, zwierząt i ludzi niż zawartość niska.

Znaczna część polityków uległa rozpowszechnionej przez IPCC
aberracji: chcą leczyć Ziemię z ciepłego naturalnego cyklu
klimatycznego, który, niestety, zbliża się ku końcowi. Uznali, że
naukowa dyskusja się skończyła, że o klimacie wiemy już wszystko, że
osiągnięto pełny konsens. Wniosek: jest źle, będzie jeszcze gorzej,
a winien temu jest człowiek. Każdy, kto ma inne zdanie i ośmiela się
to kwestionować, jest przekupiony albo kompletnie niemoralny, jak
niedawno stwierdziła Gro Harlem Brundtland, była premier Norwegii, a
obecnie reprezentant ds. zmiany klimatu sekretarza generalnego NZ.
Biurokracja ONZ i Brukseli z hipotezy ogrzewania klimatu przez
człowieka uczyniła tabu, któremu nie wolno się sprzeciwiać, a jego
prorokiem mianowała IPCC.

Pozostaje sceptykiem w tym względzie. Nie wiem czy klimat się
zmienia i w jakim kierunku. Reszta to spekulacje.







Obserwuj wątek
    • excez lodowce 15.05.08, 09:58
      niedawno odkryli przeciez ze powodem szybkiego topnienia lodowcow na
      arktyce jest podwodny wulkan, szkoda ze te wszystkie naukowe rewelacje
      nie sa ze soba konfrontowane..
    • draq Re: Przyroda na smyczy 15.05.08, 10:15
      No, no...minęło pół godziny i nikt jeszcze nie nazwał Ciebie
      prawicowym oszołomem! ;)
      • soul.brother Re: Przyroda na smyczy 15.05.08, 11:27
        dlaczego dział pseudonaukowy gazety przeprowadza raz za razem gwałt na umysłach
        czytelników, wmawiając te bzdury? O co tak naprawdę chodzi? O to, aby pomóc
        wprowadzić nowy podatek? Dlaczego np. prokuratura nie zajmie się ludźmi
        wypisującymi, (z uporem maniaka) brednie, świadomie wprowadzając w błąd całe
        społeczeństwa?
    • soul.brother Re: Przyroda na smyczy 15.05.08, 11:57
      Te bzdury o tym ze to ludzie i ze to źle, to jednak zwykła próba zastraszenia
      jest, zapewne chodzi o to ze wystraszonym motłochem łatwiej manipulować, Piewcy
      rzekomej katastrofy, to tacy kaczyści tyle ze na skale globalną. Nie mam tu na
      mysli autora – pan Tomasz jest jedynie jakimś tam narzędziem….
      Czy ziemia stanie się dzięki temu planetą policyjną, gdzie pod pozorem
      naliczania podatku od każdego pierdnięcia ( to są strasznie szkodliwe gazy,
      które niszczą naszą kochaną planetę), będzie sie monitorować poczynania każdego
      mieszkańca poza kastą władców? Chce Wierzyc ze to się nie uda, lecz opór ludzi
      myślących jest znikomy….
    • bezportek Katastrofizm sie sprzedaje 15.05.08, 13:28
      Nie mozna miec pretensji do mediow, ani zarzucac klamstwa prorokom
      globalnego ocipienia. Tak dlugo, jak dlugo bedzie rosla ogladalnosc
      kanalow pelnych pesymistycznego wrozenia z fusow, profesjonalne
      kadry dostarcza pokarmu dla publiki, ktora kocha sie bac.
      Naszych pradziadkow straszono konskim gnojem, w ktorym mialy zniknac
      miasta XIX-wiecznej Europy, brakiem papu dla ludzkosci powyzej 1
      miliarda calej populacji, ba - wirusem milenijnym i nieuchronnym
      szczesciem dla mas pracujacych miast i wsi. Skonczylo sie na
      krakaniu.
      Oczywiscie, klimat sie ociepla. Jak setki (tysiace?) razy przed
      nami, jak nastepne tysiace razy po likwidacji ludzkosci.
      Zestrachanym fundamentalistom algoryzmu stosowanego proponuje sie
      natychmiastowy wyjazd na Antarktyde. Bez prawa powrotu, chyba ze
      odszczekaja bzdury i bzdety o "nieszczesnym i zginienia bliskim
      swiecie nademisji CO2".
    • dar61 Jeśliby {Toja} miał rację - znaczyłoby to ... 15.05.08, 14:26
      Jeśliby {Toja} miał rację - znaczyłoby to, że naukowcy nie umieją
      kalibrować pomiaru starego DZISIAJ zamrażanym w lodowcach
      powietrzem.
      Zakładam, że z czasem jego skład w bąbelku w lodzie się nie zmienia.

      Dziwaczą ci naukowcy z nowymi jednostkami stężeń.
      Nie można podać po prostu 0,0172 % czy 0,1172 promile zamiast 172
      ppm? Potem muszę na lekcji dzieciarni tłumaczyć różnice między
      bilionem anglosaskim a polskim.
      Po co te niechętnie przyjmowane do polszczyzny ppm/b-anglosazizmy?
      • toja3003 dar61, podam ci jeszcze jeden 15.05.08, 15:58
        przykład: Od kiedy stosuje się cyfrowe metody pomiarów? Również
        od niedawna. Więc porównanie ze starszymi, analogowymi
        i mniej dokładnymi danymi daje błąd pomiaru w skali
        porównywanej z opisywanymi zmianami tj. 1 - 2 stopnie.
        W tym kontekście twierdzenie, że „od 1906 roku klimat się ocieplił o
        0,74 stopnia” urąga podstawowym zasadom metrologii
        (i meteorologii). Przykładowo: jeśli mam termometr mierzący
        temperaturę mojego ciała z dokładnością do jednego stopnia
        (w praktyce oczywiście są te urządzenia dokładniejsze)
        i pokazuje on 36,6 stopnia to jaka jest temperatura mojego ciała?
        Może 35,6 a więc jestem osłabiony a może 37,6 a więc mam już
        lekką gorączkę a może faktycznie mam 36,6. Nie ma szans żeby to
        stwierdzić.

        Nie można zatem wyrokować o zmianach klimatycznych
        w zakresie pozostającym w granicach błędu pomiarowego
        a to się właśnie robi.

    • jola_z_dywit_2006a Nowe glupoty Klubu Rzymskiego,szkoda komentarza na 15.05.08, 20:07
      ta propagande.
      Sprawdz co przpowiadali najwybitniejsi owczesni naukowcy podczas Klubu
      Rzymskiego i porownaj z dniem dzisiejszym.

      NASA manipuluje zmieniac temperatury z poprzednich lat na swojej stronie
      internetowej.

      Czesc osob podana przez IPCC ktorzy rzekomo zgadali sie z jej prognoza musiala
      zagrozic IPCC sprawa sadowa dopiero wtedy te nazwiska usunieto z ich strony jako
      popierajacych Globalne Ocieplenie.

      Tak naprawde nikt nie ma pojecia jak dziala klimat wiec lepiej przy nim nie
      manipulowac.

    • hefajstos-q Przyroda na smyczy 15.05.08, 20:41
      No i wiadomo już z komentarzy, że człowiek nie ma wpływu na klimat. Niektórzy
      nie widzą nawet ocieplenia. A jeżeli już jest, to naturalne niezależne od
      człowieka. Ludzkość może robić co chce, a to wg. dyskutantów nie ma żadnego
      wpływu na przyrodę. Można wlewać świństwa do mórz i oceanów, ale metale ciężkie
      gromadzone w rybach to też pewnie proces naturalny. Można całą Amazonię spalić i
      nawet pogoda tam się nie zmieni.
      Trochę logiki, jeżeli ludzie produkują dużo spalin, to musi to wpływać na fizykę
      atmosfery, a tym samym na klimat.
      • ostatni_kaczysta Re: Przyroda na smyczy 15.05.08, 21:33
        ... dużo spalin ... Co to znaczy "dużo"? Podobno byle większy pożar sawanny czy wybuch wulkanu uwalniają więcej smrodów niż my wszyscy.
        Megalomania i tyle ... oczywiście coś tam wpływamy na planetę ale pewnie mniej niż glony w oceanach ...
      • chavez6 Re: Przyroda na smyczy 15.05.08, 22:12
        10 komentarzy - więcej CO2 w atosferze - spoko
        1 - ludzie powinni tym się przejmować i jakoś przeciwdziałać...

        ... ciekawie ile osób oglądało "Pojutrze", oczywiście to tylko wizja
        artystyczna, film katastroficzny, scince-fiction, nawet w fabule pojawiły się
        "niepewne modele komputerowe", ale....

        nikt nie podważy tego, że za klimat odpowiada przebieg prądów morskich, ...
        jeśli większość lądolodów i lodowców stopnieje prądy mogą się zaburzyć, a wtedy
        Tsunami 2004 (chociaż CO2 nie miało tu związku), Katrina 2005, czy Cyryl 2007
        będziemy wspominać zaledwie jako uwerturę.
        10 : 2 ...ja tam gorącym zwolennikiem ograniczeń CO2 jestem
        • gazaj Podważam wpływ topniejących lodów na prądy morskie 16.05.08, 08:37
          Nikt nie kwestionuje faktu, że na Ziemi było już o wiele cieplej,
          choćby w epoce dinozaurów, ale było cieplej ok. 2000 lat temu, bo
          wtedy Antarktyda miała wybrzeże nie pokryte lodem, a Grenlandia była
          normalną wyspą z uprawami rolniczymi.

          Skoro wtedy było tak ciepło, a lodów na Ziemi o wiele mniej, to
          obecne stopnienie lodów na Antarktydzie i w Arktyce nie będzie miało
          znaczącego wpływu na przebieg prądów morskich.
          • europitek Re: Podważam wpływ topniejących lodów na prądy mo 17.05.08, 00:02
            Zmartwię Cię, ale nie znamy śladów rolnictwa z Grenlandii z przełomu er. Nawet chyba nie ma śladów jakiegokolwiek osadnictwa na tym terenie.

            Chyba, że te roślinki same się uprawiały.
            • losiu4 Re: Podważam wpływ topniejących lodów na prądy mo 27.05.08, 20:44
              europitek napisał:

              > Zmartwię Cię, ale nie znamy śladów rolnictwa z Grenlandii z
              > przełomu er

              zmartwię Cię. Są taki slady. Ale jak to się ma do tumanowatej teorii
              globalnego ocieplenia powodowanego przez ludzi - doprawdy nie wiem.

              Pozdrawiam

              Losiu
              • europitek Re: Podważam wpływ topniejących lodów na prądy mo 27.05.08, 20:47
                Rzeczywiście się zmartwiłem - własną niewiedzą. Może byś więc mnie oświecił i podał jakieś żródła tej fascynującej wiedzy (chętnie poczytam).
                • losiu4 Re: Podważam wpływ topniejących lodów na prądy mo 28.05.08, 07:33
                  europitek napisał:

                  > Rzeczywiście się zmartwiłem - własną niewiedzą. Może byś więc mnie
                  > oświecił i podał jakieś żródła tej fascynującej wiedzy (chętnie
                  > poczytam).

                  ot, choćby głupia wikipedia :)

                  Pozdrawiam

                  Losiu
              • petrucchio Rolnictwo na Grenlandii? 28.05.08, 08:14
                losiu4 napisał:

                > europitek napisał:
                >
                > > Zmartwię Cię, ale nie znamy śladów rolnictwa z Grenlandii z
                > > przełomu er
                >
                > zmartwię Cię. Są taki slady. Ale jak to się ma do tumanowatej teorii
                > globalnego ocieplenia powodowanego przez ludzi - doprawdy nie wiem.
                >
                > Pozdrawiam

                Ślady ROLNICTWA na Grenlandii na przełomie er? Zmartwię cię: to jakieś
                nieporozumienie. Jedyną ludność Grenlandii w tym okresie stanowił lud wczesnej
                kultury Dorset
      • jola_z_dywit_2006a G Warming to jest odworoceni uwagi od zatruwania 17.05.08, 05:11
        oceanow i ziemi. Poszukaj informacji o Eastern Garbage Patch i Western Garbage
        Patch na Pacyfiku. Zobacz jak olbrzymie obszary zajmuja te wirojace smieci. To
        jest rzeczywisty problem. Tak samo jak zatrowanie wod glebinowych przez bazy
        wojskowe. Tak w USA jak i w Rosji czy innych krajach. Wszyscy robia to
        "demokratycznie". To samo jest z masowym wycinaniem nie tylko Amazoni itp.

        Sprawa najwazniejsza, nikt nie wie jak klimat dziala.
        Wiec lepiej by go nie "naprawiac".

        Czy sadzisz, ze mnie, dopuszczono by do naprawy amerykanskiego wahadlowca czy
        rosyjskich rakiet kosmicznych ?




        hefajstos-q napisał:

        > No i wiadomo już z komentarzy, że człowiek nie ma wpływu na klimat. Niektórzy
        > nie widzą nawet ocieplenia. A jeżeli już jest, to naturalne niezależne od
        > człowieka. Ludzkość może robić co chce, a to wg. dyskutantów nie ma żadnego
        > wpływu na przyrodę. Można wlewać świństwa do mórz i oceanów, ale metale ciężkie
        > gromadzone w rybach to też pewnie proces naturalny. Można całą Amazonię spalić
        > i
        > nawet pogoda tam się nie zmieni.
        > Trochę logiki, jeżeli ludzie produkują dużo spalin, to musi to wpływać na fizyk
        > ę
        > atmosfery, a tym samym na klimat.
        • hefajstos-q Re: G Warming to jest odworoceni uwagi od zatruwa 17.05.08, 16:59
          jola z dywit masz rację. Nie należy, nie tyle naprawiać klimatu, co go nie psuć.
          Niestety ludzkość psuje wszystko czego się dotknie w tym i klimat. Dość dawno
          czytałem że za powstanie pustyń Kara-Kum i Kizył-Kum odpowiada działalność
          ludzka kilka tysięcy lat temu. Czyli już dawno temu zmienialiśmy klimat, ale na
          mniejszą skalę.
          Dla ostatniego kaczysty; Spalenie sawanny nie wpływa istotnie na bilans CO2
          (najwyżej chwilowo), gdyż uwolnionie CO2 jest następnie pochłonięte przez odrost
          traw. Natomiast spalanie paliw kopalnych zwiększa zawartość CO2 w atmosferze.
          Można starać się, aby przyroda pochłaniała te nadwyżki, co można realizować
          poprzez stałe zwiększanie zalesień i inne działania.
          • europitek Re: G Warming to jest odworoceni uwagi od zatruwa 18.05.08, 22:17
            I nadal będziemy zmieniać środowisko na miarę naszych potrzeb, a nie rozumu. Życie społeczne zbudowane na zasadzie <gospodarka ponad wszystko> ma takie właśnie konsekwencje. W dodatku <status materialny określa status społeczny>.
            Emisja CO2 czy śmieci, to są głowy tej samej hydry. Utniesz jedną, to odrosną dwie nowe.
            • bopin Re: G Warming to jest odworoceni uwagi od zatruwa 20.05.08, 12:48
              europitek napisał:

              > Ży
              > cie społeczne zbudowane na zasadzie <gospodarka ponad wszystko> ma taki
              > e właśnie konsekwencje.

              A jak sobie wyobrażasz inaczej? chcesz sam zyć na planecie? I wtedy potrzebował
              byś ekonomii.
              • europitek Re: G Warming to jest odworoceni uwagi od zatruwa 20.05.08, 23:05
                Wyobrażam sobie, że sam jeden bym żadnej gospodarki nie stworzył. Chyba, że we wtorek kupowałbym od siebie to, co wyprodukowałem w poniedziałek.

                Wyobrażam sobie również, ze nasze życie społeczne powinno być zrównoważone pod względem rozwoju (i kosztów) różnych jego aspektów. Specjalizacja nie jest dobrem samym w sobie i najczęściej oznacza też spore koszty. Rozwój gospodarczy nie jest za darmo, jak się to wielu wydaje. I jest cenny tylko wtedy, gdy przynosi określone korzyści przy jednoczesnej minimalizacji kosztów w innych dziedzinach ludzkiej aktywności. Dlatego też hasło <gospodarka ponad wszystko> jest ewidentną bzdurą.
                • bopin Re: G Warming to jest odworoceni uwagi od zatruwa 21.05.08, 14:14

                  > Wyobrażam sobie również, ze nasze życie społeczne powinno być zrównoważone pod
                  > względem rozwoju (i kosztów) różnych jego aspektów.

                  Wiesz ile kosztowała by takie odgórne "równoważenie aspektów?". Myślę, że nawet
                  Pol Potowi i Mao zabrakło na to wyobraźni, chociaż ochoczo wzięli się do roboty.
                  • europitek Re: G Warming to jest odworoceni uwagi od zatruwa 22.05.08, 19:03
                    A czy ja napisałęm, że zrównoważenie ma być "odgórne" - z doboru przykładów domyślam się, ze chodzi Ci o działania państwowo-administracyjne. Zresztą to nie są dobre przykłady, gdyż ci goście próbowali równać w dół, do najbardziej zacofanych dziedzin naszego życia społecznego.
                    "Ustawianie" ("" by nie było wątpliwości, że nie chodzi o bezpośredni przymus) całokształtu życia społecznego pod potrzeby tylko jednej jego dziedziny, czyli skrajna specjalizacja, nie jest dobrym rozwiązaniem, zwłaszcza w zmiennym środowisku. Taka strategia prędzej czy później - prawie zawsze prędzej - rodzi istotne problemy dla całości rozwoju, a także stwarza istotne bariery nawet dla dalszego rozwoju tejże specjalizacji. Przykładem mogą być zjawiska demograficzne towarzyszące obecnemu modelowi gospodarki, które po krótkotrwałym okresie burzliwego wzrostu zaczęły działać hamująco ... i jeśli nie dojdzie do jakiegoś przemodelowania całości, to zahamują rozwój gospodarczy prawie do zera.
                    • bopin Re: G Warming to jest odworoceni uwagi od zatruwa 27.05.08, 09:45
                      europitek napisał:

                      > "Ustawianie" ("" by nie było wątpliwości, że nie chodzi o bezpośredni przymus)
                      > całokształtu życia społecznego pod potrzeby tylko jednej jego dziedziny, czyli
                      > skrajna specjalizacja, nie jest dobrym rozwiązaniem,

                      Przyznam, ze nic nie rozumiem. To będą rozstrzeliwać fabrykantów i obszarników,
                      czy nie?
                      • europitek Re: G Warming to jest odworoceni uwagi od zatruwa 27.05.08, 19:16
                        Teraz to ja powinienem napisać "nie rozumiem", czego Ty nie rozumiesz. Rozstrzeliwanie "fabrykantów i obszarników" jest niepraktyczne z wielu powodów. Podobnie jak ich "resocjalizacja". A poza tym, jak ktoś lubi fabrykować i obszarnikować, to niech się tym zajmuje nawet 25 godzin na dobę 8 dni w tygodniu, byle nie próbował zmuszać innych do udziału w jego zboczonym procederze.

                        A może jesteś mieszkańcem bezludnej wyspy (jeden człowiek to jeszcze nei <lud>) i nie znane są Ci pryncypia organizacji społecznej w krajach uprzemysłowionych?
                        • bopin Re: G Warming to jest odworoceni uwagi od zatruwa 28.05.08, 09:21
                          europitek napisał:

                          > jak ktoś lubi fabrykować i obszarnikowa
                          > ć, to niech się tym zajmuje nawet 25 godzin na dobę 8 dni w tygodniu, byle nie
                          > próbował zmuszać innych do udziału w jego zboczonym procederze.
                          >

                          No nie mogę się powstrzymać. Nawet za piniondze inni nie mogą z nim fabrykować?
                          A jak będzie fabrykował, to się wyspecjalizuje, inaczej to nie działa. Praw
                          fizyki pan nie zmienisz i nie bądź pan rura.
                          • europitek Re: G Warming to jest odworoceni uwagi od zatruwa 28.05.08, 13:11
                            Nie zuważyłeś - pewnie przypadkiem - że między moim <zmuszać>, a Twoim <móc> jest dość duża odległość znaczeń. Chyba widzisz różnicę między wyborem danego delikwenta, że będzie on tyrał dniami i nocami by pomnażać swe i cudze dobra materialne, a koniecznością takiego postępowania wynikającą z panujących warunków społecznych?
                            Kto chce niech się specjalizuje, ale kto nie chce niech nie musi. A zwłaszcza niech nikt nie musi słuchać od urodzenia, jak to dobrze jest być "człowiekiem firmy". Tak jak nie lubię religii, to nie cierpię też sekt finansowych, które starają się organizować środowisko społeczne wyłącznie dla własnych potrzeb.
                            Chcesz być wzorowym producentem i konsumentem, to sobie bądź. Możesz nawet jeździć na wczasy wędrowne "szlakiem supermarketów". Ale beze mnie.
                            Wężykiem, Jasiu, wężykiem.
    • bopin To wiemy 16.05.08, 15:19
      No to, że się ociepla to już wiemy. To, co założyć winnice pod Zieloną Górą? Jak
      raz klimat będzie sprzyjał. A jakoś nikt nie pisze o dziurze ozonowej, wyszła z
      mody?
    • timoszyk Re: Przyroda na smyczy 18.05.08, 17:41
      Dziekuje za te wyczerpujaca notake. Jak zwykle, zawsze znajdzie sie pewna ilosc
      niemerytorycznych ujadaczy, ktorzy argumenty obrzuca stekiem wyzwisk. Tak bowiem
      jest natura ignorancji.

      Waclaw Timoszyk
    • greg0.75 Re: Przyroda na smyczy 20.05.08, 19:55
      Fajny tekst, tylko trochę "ubogi" w odnośniki - w związku z tym trudno weryfikowalny.
      Np. jak zacząłem sprawdzać, to okazuje się, że NASA jednak upiera się przy swojej wersji - dane "toja" mają dotyczyć tylko US, nie temperatur globalnych:
      www.nasa.gov/topics/earth/features/earth_temp.html
      • europitek Re: Przyroda na smyczy 20.05.08, 23:18
        Na te kontrociepleniowe pomysły popatrz też z innej strony: walka z ociepleniem oznacza koszty i ograniczenia, a to źle wpływa na poziom zysków gospodarki. Jeśli zaś wszystko pozostałoby po staremu, to tych ekstra kosztów nie będzie ... i o to chodzi. Koszty są od tego, żeby je ciąć, a nie zwiększać.
    • titta Re: Przyroda na smyczy 22.05.08, 15:03
      Kilka osob zamieszkujacych maly pokoik zauwazylo w nim zeliwny
      piecyk. Parabali wiec stol i napalili w piecyku. Po jakims czasie
      zrobilo sie im dosc cieplo. Jeden nawet spojrzal na termometr.
      Wskazywal prawie 30 stopni.
      -Zepsuty jest - pomyslal - a przeciez wlasnie go kupilem. Ten stary
      nigdy az tylu stopni nie wskazywal. Amoze to stary byl zepsuty?
      Drugi wyjrzal przez okno i westchnal...wiasna ciepla tego roku.

      Tak by wygladala przypowiesc o sposobie myslenia toja3003. Pala w
      piecyku az milo i uparcie twierdza, ze to zadnego wplywu na
      otoczenie miec nie moze.
      • bopin Re: Przyroda na smyczy 27.05.08, 09:48
        titta napisała:

        > Tak by wygladala przypowiesc o sposobie myslenia toja3003. Pala w
        > piecyku az milo i uparcie twierdza, ze to zadnego wplywu na
        > otoczenie miec nie moze.

        A tak myślą ci, którzy myślą że ekosystem to mały pokoik, który mogą ogarnąć
        jednym spojrzeniem. Pogody nie potrafią przewidzieć na tydzień naprzód, a o
        zmianach klimatycznych wiedzą wszystko.
        • europitek Re: Przyroda na smyczy 27.05.08, 19:31
          To tak, jak z fizykami, którzy nie potrafią jednocześnie wyznaczyć położenia i pędu cząstki, ale próbują opisywać początek Wszechświata. I na dodatek pchają się do szkół, żeby dzieciom robić zamęt w głowach. Podobnie jest też z ewolucjonistami, którzy utrzymują jakoby mieli jakąś teorię opisującą zmiany całego świata organicznego, a nie potrafią wskazać ogniw pośrednich miezy H. sapiens a jego najbliższym znanym przodkiem. Podobnie jest z matematykami, którzy twierdzą, że wiedzą prawie wszystko o strukturze rzeczywistości, a nie potrafią powiedzieć ile to jest 1 podzielone na 0. Podobnie jest z ekonomistami, którzy tworzą teorie nagradzane Noblami, a nie potrafią przewidzieć jutrzejszego kursu akcji na giełdzie. Podobnie ... (itd. itp.)
          • bopin Re: Przyroda na smyczy 28.05.08, 09:28
            europitek napisał:

            >Podobnie jest z ekonomistami, którzy tworzą te
            > orie nagradzane Noblami, a nie potrafią przewidzieć jutrzejszego kursu akcji na
            > giełdzie.
            No kurcze, co za człowiek, nie mieszaj ekonomistów z naukowcami. Oni nie dostają
            nagrody Nobla, tylko nagrodę im. Nobla. Człowiek nauki ma wątpliwości, pyta i
            się zastanawia. Słyszałeś żeby matematyk albo fizyk uczynił ze swojej teorii
            doktrynę polityczną i zmuszał całe narody do jej stosowania? A takie lewaki od
            efektu cieplarnianego to robią, bo nie mają wątpliwości. Ja też się zastanawiam,
            dlaczego dziura ozonowa zniknęła z mediów, na niej mniej się zarobi?
            • europitek Re: Przyroda na smyczy 28.05.08, 13:22
              Cytat:
              > Człowiek nauki ma wątpliwości, pyta i się zastanawia.

              No właśnie. A co z tymi, którzy się nie zastawiają nad tym, w jakim społeczeństwie żyją. Wszyscy są ekonomistami?

              Co do dziury ozonowej to sprawa jest dość prosta - ostatnie doniesienia najej temat są mało ciekawe. Pomierzyli sobie jedni ją nad Antarktydą i okazało się, że ostatnio coś ona maleje. I media (fabrykanci niusów) nie mają już czym straszyć pospólstwa, więc szukają innych produktów, które by się dobrze sprzedawały.
              Zauważ, że o globalizacji też ostatnio jakoś mało pieją. Została odwołana, czy co?
              • bopin Re: Przyroda na smyczy 28.05.08, 14:00
                europitek napisał:

                > Cytat:
                > > Człowiek nauki ma wątpliwości, pyta i się zastanawia.
                >
                > No właśnie. A co z tymi, którzy się nie zastawiają nad tym, w jakim społeczeńst
                > wie żyją. Wszyscy są ekonomistami?
                >
                > Co do dziury ozonowej to sprawa jest dość prosta - ostatnie doniesienia najej t
                > emat są mało ciekawe. Pomierzyli sobie jedni ją nad Antarktydą i okazało się, ż
                > e ostatnio coś ona maleje. I media (fabrykanci niusów) nie mają już czym strasz
                > yć pospólstwa, więc szukają innych produktów, które by się dobrze sprzedawały.
                > Zauważ, że o globalizacji też ostatnio jakoś mało pieją. Została odwołana, czy
                > co?

                Moim zdaniem wszyscy się zastanawiają. Każdy dokonuje wyborów kierując się
                pewnymi kryteriami i niestety są to z reguły kryteria zysku i straty. Bo
                lepszych natura nie stworzyła. I żadne "trzecie drogi", "zrównoważone rozwoje",
                "socjalizmy z ludzką twarzą" i inne zbrodnicze teorie nic tu nie pomogą, tylko
                powiększają straty.
                • europitek Re: Przyroda na smyczy 29.05.08, 00:07
                  Cytat:
                  > Każdy dokonuje wyborów kierując się pewnymi kryteriami i niestety
                  > są to z reguły kryteria zysku i straty.

                  Jak zobzczyłem to <niestety>, to pomyślałem sobie, że jest dla Ciebie jakaś nadzieja. Natomiast zmartwiły mnie Twoje skojarzenia z "innymi zbrodniczymi teoriami". Czy wszystko co jest krytyką naszej ukochanej rzeczywistości musi "się kojarzyć"? Jeśli tak, to proszę bardzo, "przejedźmy się" po naszym dzisiejszym ustrojstwie z pozycji biologiczno-ewolucyjnych, a nie etyczno-polityczno-historycznych. Bardzo byłbym rad, gdybyś mi np. wyjaśnił, jaką korzyść odnosi populacja ze stosowania strategii ograniczania własnej liczebności w wyniku trzymania się określonego typu organizacji społecznej.

                  No tak, ale biologiczno-ewolucyjne podejście też można ogłosić jako zbrodnicze i drogą postępującej eliminacji dojść do nieuchronnego wniosku, że tylko podejście marketingowo-konsumenckie jest błogosławione. To jednak nie zmieni realiów, które "w głębokim poważaniu" mają zabiegi ideologiczne ich obserwatorów.
    • losiu4 Przyroda na smyczy 27.05.08, 20:32
      "Jego stężenie jest obecnie nieporównywalne z niczym, co znamy z
      historii."

      jest to nieprawda. I tyle na ten temat . Co do udziału człowieka,
      wielkości jakiegoś procenta to już się nie wypowiem, bo żałośc
      bierze.

      "Wiemy o tym dzięki badaniom długiego na 3270 m rdzenia wydobytego
      cztery lata temu z lodowca pokrywającego Antarktydę. "

      g... wiecie. Historia Ziemi obejmuje ładnych parę miliardów lat,
      gdzie bywały zarówno rozkwity jak i zaniki życia, a żadna rura
      wydechowa czy elektrownia nie smrodziła.

      Pozdrawiam

      Losiu
    • piasek-rzeszow Topnieją, najpierw prof.Kobiałka a potem co myślę 24.09.08, 15:56
      Aleksander Kobyłka: Topniejące lody nie wpłyną na gospodarkę

      Oceny: / 12345
      12345( 5 głosów)
      Aleksander Kobyłka
      19.01.2008.
      Niedawno zakończona wizyta indyjskiego premiera w Chinach miała
      pokazać rosnące zaufanie i współpracę pomiędzy dwoma najludniejszymi
      państwami świata. Kłopot w tym, że pomimo wypowiadanych gładkich
      słów oraz rozdawanych uśmiechów, są one skazane na współzawodnictwo.

      REKLAMA

      Rozmowy Manhomana Singha z prezydentem Hu Jintao i premierem Wen
      Jiabao przebiegły w pozytywnej atmosferze, a obie strony podkreślały
      wolę i znaczenie wzajemnej współpracy. W jednej ze swoich wypowiedzi
      Singh podkreślał, że istnieje wystarczająco dużo miejsca dla rozwoju
      obydwu państw. Jednak ze względu na wielkość, położenie i poziom
      rozwoju gospodarczego Chiny i Indie są naturalnymi konkurentami w
      sferze polityki, a przede wszystkim - gospodarki.

      Na pierwszy plan wysuwa się kwestia dostępu do surowców
      energetycznych, których rozpędzone gospodarki obydwu państw
      potrzebują niczym powietrza. Rozpoczynając modernizację o dekadę
      wcześniej, Chiny sprawnie wypełniły luki na surowcowej mapie,
      pozostawiając Indiom niewielkie pole manewru, a już teraz indyjska
      gospodarka importuje 70 proc. zużywanej ropy. Indie chcą uciec w
      pozyskiwanie energii z elektrowni atomowych, a nawet wciągnąć do
      współpracy przy rozwijaniu tego programu właśnie Chiny, jednak póki
      co konkurencja o zasoby z każdym dniem będzie coraz większa, co
      niewątpliwie odbije się czkawką na światowych cenach surowców.

      Już wkrótce na większą skalę rozgorzeje też walka o rynki zbytu dla
      chińskich i indyjskich towarów. Dotychczas konkurencja była dość
      ograniczona, gdyż o ile Chiny korzystając z taniej i nieźle
      wykształconej siły roboczej zalały świat swoimi produktami, Indie do
      niedawna stawiały na rozwój sektora IT stając się głównym globalnym
      zagłębiem informatycznym. Koncentracja na tym bardzo dochodowym
      segmencie nie mogła jednak zapewnić dziesiątków milionów potrzebnych
      miejsc pracy. Kraj, który już niedługo przewyższy Chiny pod względem
      liczby ludności, musi rozbudowywać sektor przemysłowo-wytwórczy, co
      nieuchronnie doprowadzi do konkurencji z chińskimi produktami.

      Również wzajemne relacje gospodarcze zawierają ziarno konfliktu.
      Szeroko dyskutowana w czasie wizyty wymiana handlowa pomiędzy
      państwami po ponad 50-proc. wzroście w ubiegłym roku sięgnęła prawie
      40 mld dol. To dużo, lecz jak na możliwości azjatyckich gigantów,
      nie jest to oszałamiająca wartość. Co więcej, Chiny są dla Indii
      drugim najważniejszym partnerem handlowym, natomiast w drugą stronę
      aż taka zależność nie występuje.

      Indyjskich przywódców martwi błyskawicznie rosnący, sięgający już
      prawie 10 mld dol. deficyt po stronie Indii, stąd domagają się
      ułatwień dla swoich towarów w dostępie do chińskiego rynku.
      Doświadczenia podpowiadają jednak następujący scenariusz: wartość
      wymiany i indyjskiego deficytu będzie rósł, a Chiny utrzymają
      teoretycznie otwarty, a w praktyce najeżony trudnościami w dostępie
      rynek. Co będzie rodzić dalsze spory.

      Należy sobie również uświadomić, że na indyjsko-chińskie relacje
      gospodarcze w dużym stopniu wpłynie postawa zachodnich
      przedsiębiorców. To oni będą bowiem podejmować ostateczne decyzje
      dotyczące swoich inwestycji w regionie. Jeśli Indie będą w stanie
      zaproponować lepsze warunki od Chin, z pewnością uda im się
      przeciągnąć zachodnich inwestorów na swoją stronę, co będzie
      znaczącą pomocą w regionalnym współzawodnictwie. Myli się jednak
      ten, kto uważa, że przeważającym argumentem będą rzekome preferencje
      przedsiębiorców dla „największej demokracji świata”. Brzmi to
      bezwzględnie, ale interesy to interesy, a inwestorzy podążają tam,
      gdzie jest taniej/wygodniej/bardziej perspektywicznie. System
      polityczny schodzi na dalszy plan.

      Czemu zatem służą starania mające ocieplić relacje pomiędzy krajami?
      Ich głównym zadaniem jest niedopuszczenie do sytuacji, w której
      rywalizacja gospodarcza przeradza się w jakikolwiek konflikt na
      większą skalę. Rosnąca liczba pozytywnych gestów – pierwsza po
      pięciu latach wizyta indyjskiego premiera w Chinach, historyczne
      wspólne ćwiczenia obydwu armii – zwiększa zaufanie i zrozumienie dla
      aspiracji partnerów. W dalszej perspektywie może to doprowadzić do
      rozwiązania najważniejszego problemu w bilateralnych relacjach,
      czyli konfliktu granicznego w Kaszmirze oraz stanie Arunachal
      Pradesh. Nie jest to oczywiście jedyny punkt sporny, jednak tak
      długo jak priorytetem dla Chin i Indii będzie utrzymanie stabilnego
      i pokojowego środowiska międzynarodowego, gospodarcza rywalizacja,
      na którą te państwa są skazane, nie powinna ulec politycznej
      eskalacji.




      Komentarze Wszystkie komentarze na forum (1) + komentuj na forum

      MARIUSZ, teraz co ja myślę:
      Pan Profesor oczywiście ma rację, gratuluję kondycji, natomiast
      wobec stopnienia lodów i podniesienia się oceanu planety o 1-5m jego
      tezy padają. Nie chodzi o zalane miasta na wybrzeżach-z tym sobie
      poradzimy; chodzi o zmiany klimatyczne (temperatury, wiatry,
      choroby) i ich wpływ na zachowanie ludzi. Pan Profesor buja w
      obłokach. Idą ciężkie czasy. Gorszych nie było.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka