Dodaj do ulubionych

Feniks z popiołów, czyli atak na Marsa again

25.05.08, 17:19

Lądowanie na Marsie jest trudne.

Bardzo trudne.

Bardzo, bardzo, bardzo trudne. Na aktualnym poziomie technologii, choć można zrobić wszystko, co w ludzkiej mocy, to jednak i tak nie można mieć pewności, że się uda. Mars wciąż ma na koncie więcej próbników zniszczonych, niż tych, które przetrwały podróż i znalazły się tam, gdzie miały być - albo na orbicie, albo też tam na dole, wśród mniej lub bardziej czerwonych piasków. Szczególnie spetektularnymi porażkami były Phobosy, słynna pomyłka Mars Climate Orbiter, a także poprzednika samego feniksa, Mars Polar Lander, który nigdy nie odezwał się z powierzchni. Jednakże ostatnie kilka lat ma same sukcesy: dwie sztuki MERów (Mars Exploration Rover), które do *dziś* działają oraz najpotężniejszy marsjański orbiter MRO, którego oko jest w stanie zauważyć sztuczne artefakty nie z tej planety na powierzchni Marsa.

Oj tak, nasi tu byli... i są. tinyurl.com/5m528e
Phoenixa też zobaczymy z góry, ale pewnie parę dni minie. :)

MISJA NA MARSA

Wracając do samego Phoenixa, nie będzie on lądował z użyciem nadmuchiwanych "balonów", jak było to w przypadku Pathfindera i MERów. Choć wielokrotnie sprawdzone, bardzo kiepsko się skalują i już przy 180 kg MERach były już na granicy opłacalności i ryzyka. Phoenix będzie lądował z użyciem retrorakiet, gdy sam lądownik zostanie upuszczony z dużej wysokości spod czułego uścisku spadochronu. To już przerabialiśmy - obydwa Vikingi wylądowały w podobny sposób w latach siedemdziesiątych.

Pełną animację sekwencji EDL (Entry, Descent, Landing) mozesz zobaczyć tu: pl.youtube.com/watch?v=YeLA2ekPMmI

Na stronach pewnego europejskiego blogu kosmicznego był konkurs na najlepszy widok marsjańskiego biegunu oczyma Phoenixa, a I miejsce jest tu: tinyurl.com/5zpvy8 . Zobaczymy jutro/pojutrze, na ile było bliskie rzeczywistości!

25 maja 23:53:52 +- 46 sekund (UTC czasu Ziemi, u nas w Polsce to już 26 maja o nieludzkiej porze 01:53) trzy nogi lądownika Phoenixa powinny spocząć na marsjańskim biegunie północnym.

Dokładny kalendarz znajdziesz tu: tinyurl.com/553upk

Aktualna prognoza pogody w tym rejonie Marsa mówią, że Czerwony Glob powinien współpracować, a pogoda będzie tak dobra, jak to jest możliwe na zamarznętej pustyni przy -90 stopni.

SPRZĘT

Phoenix na swoim pokładzie ma:
- Panoramiczną kamerę,
- Łopatkę do pobierania próbek gruntu (ma zresztą własną, niewielką kamerkę),
- TEGA, czyli pudełko z ośmioma "piekarnikami" jednorazowego użytku oraz spektometrem, pozwalające na analizę próbek na okoliczność zawartości wody, dwutlenku węgla i związków organicznych,
- MECA, czyli pakiet analityczny zawierający dwa mikroskopy (optyczny oraz sił atomowych, tak jest coś takiego, po szczegóły odsyłam do Wikipedii) oraz mierniki przewodności cieplnej i elektrycznej próbek, a takze dodatkowe własności chemiczne za pomocą WCL (Wet Chemistry Lab),
- MET, czyli stacja meterologiczna: wiatr, ciśnienie, temperatura oraz lidar do wyznaczania stopnia zapylenia atmosfery.

KWESTIA ŻYCIA

Do znudzeniam powtarzam: Phoenix NIE ma na celu szukanie życia. Mam nadzieję, że choć parę dziennikarzyn zauważy ten mały szczególik w opisach misji i wywiadach z naukowcami z zespołu zajmującego się realizacją misji.

Wobec tego, jakie są cele misji?
1. Ocenienie stopnia przyjazności dla życia terenu, na którym wylądowano. Jest to miejsce zwane nieoficjalnie Green Walley, które uważa się za w miarę reprezentatywną próbkę krajobrazu bieguna północnego. To jest przyczyna, dla której nie jest potrzebna mobilność - tereny, gdzie Phoenix spadnie, są na setki kilometrów jednorodne.
2. Zbadanie gruntu i lodu. Uważa się, że na biegunach lód zaczyna się już kilkadziesiąt centymetrów pod powierzchnią Marsa. Tutaj eksploracja niue będzie wzdłuż powierzchni planety, jak w przypadku MERów, ale w głąb. Lądownik za pomocą małej łopatki zaczerpnie mniej lub bardziej głębokie próbki gruntu i podpowierzchniowego lodu, by wrzucić je do "piekarników", które podgrzeją je do wysokiej temperatury i zbadają ich skład chemiczny. Ponadto zostanie zbadany szereg innych cech, np właściwości elektryczne.
3. Stacja meterologiczna. Choć MERy również są prostymi, ruchomymi stacjami meterologicznymi, to Phoenix będzie pierwsza stacją na biegunie Marsa.

Nawet, jeśli istnieje życie na Marsie, jest skrajnie mało prawdopodobne, by Phoenix coś wykrył. Jego instrumenty nie są przeznaczone do wykrywania życia (przynajmniej nie bezpośrednio), jedynie mikroskop by się na cos przydał. Najwyżej produkty przemiany materii lub szczątki organiczne od dłuuugiego czasu zamknięte w lodzie, które mogłyby zostać wykryte w składzie chemicznym próbek pobranych przez lądownik. Niestety, ciężko będzie je odróżnić od np. materiału organicznego przyniesionego przez meteoryty.

CZAS

Misja Phoenixa, w przeciwieństwie do MERów, ma ustalony definitywny koniec. Nominalnie ma trwać 90 dni, a w ciagu paru miesięcy, wcześniej czy później zapadnie noc polarna, energia sie skończy, a lądownik stanie się grobowcem skutym lodem. Piękna śmierć.
Niektórzy naukowcy mają nadzieję, że Phoenix dociągnie przynajmniej do poczatków tego procesu, ale wydaje mi się to być bardzo mało prawdopodobne - na długo przedtem, jak sądzę, zabraknie energii choćby na podtrzymanie minimum czynności życiowych.

PRZYSZŁOŚĆ

W drugiej połowie 2010 Marsa odwiedzi kolejny gość, MSL - najbardziej zaawansowany rover z dotychczasowych - najcięższy, największy i z wiekszą ilością instrumentów oraz sensorów. Wedle nieoficjalnych wypowiedzi inżynierów pracującym nad MSL, ten będzie podstawą dla wszystkich przyszłych roverów marsjańskich.
W odleglejszej, choć wciąż bardzo niepewnej przyszłości, planuje się MSR, czyli Mars Sample Return - zdobycie próbek gruntu i kamieni Marsa oraz powrót z nimi na Ziemię, by zbadać je w najlepszych ziemskich labolatoriach, jakie ma do dyspozycji Ludzkość. Jest to jeszcze trudniejsze, niż wszystko, co dotąd wypróbowywano, i poza tym bardzo kosztowne - kilka miliardów dolców.

NA ZAKOŃCZENIE

Przy całej technologii i wiedzy, ci, którzy przejmują się kosmosem i wiedzą, ile on może dać Ludzkości, mogą tylko z rosnącym napięciem czekać z każdą upływającą godziną. W chwili, gdy to piszę, do lądowania zostało nieco ponad 9 godzin, kosmiczni entuzjaści stają się nerwowi, a o emocjach ludzi, którzy poświęcili lata życia na zaprojektowanie, skonstruowanie i przetestowanie próbnika kosmicznego oraz wszelkich związanych z nim procedur, to już wolę w ogóle nie mysleć...

Gdyż Rzeczywistość zna tylko jedną ocenę zaliczającą: 100%.

DODATEK

Strony, które warto śledzić, jeśli chcesz być na bieżąco:
Oficjalna strona Phoenixa - phoenix.lpl.arizona.edu/
Oficjalny blog misji - www.nasa.gov/mission_pages/phoenix/blogs/
Blog opisujący na żywo cały proces - www.marslive.co.uk/
Blog od The Planetary Society - planetary.org/blog
Symulacja parametrów w czasie rzeczywistym - www.dmuller.net/phoenix/ert.php
Obserwuj wątek
    • nfao5 Po co ladowac na Marsie? 25.05.08, 18:54
      Kiedy mamy tyle nierozwiazanych problemow na Ziemii? Kolonizacja
      Nowego Swiata i Afryki skonczyla sie tragedia - czy rzeczywsicie
      chcemy powtarzac te same bledy na skale kosmiczna?
      • madcio Re: Po co ladowac na Marsie? 25.05.08, 20:19
        > Kiedy mamy tyle nierozwiazanych problemow na Ziemii?
        He, he, he. Pacz pan, kolejny z tym "ołgumęntem".

        Powiedz mi no coś. Masz kompa? To zbędny luksus. Tę kasę mógłbyś przeznaczyć dla
        jakiejś organizacji charatywnej, a ja jako dodatkowy bonus nie musiałbym czytać
        twoich "genialnych" przemyśleń. Masz telewizor? Wiesz, ile można by za to
        głodnych dzieci nakarmić? Poszedłeś do kina? Byłeś w teatrze? Bawiłeś się w
        wesołym miasteczku? Kupiłeś kiedyś loda czy cukierki? Wydałeś kasę na
        jakąkolwiek rozrywkę? Tyle kasy marnujesz na przyjemności i luksusy, gdy świat
        ginie. Tyle czasu trawisz na pisanie bzdur na forum, podczas gdy mógłbyś
        pracować w jakimś wolontariacie.

        Ciekawe, czemu zatem robisz zarzut z wydawania pieniędzy na coś nieporównywalnie
        praktyczniejszego i użyteczniejszego, aniżei luksusy, o których przed chwilą
        wspomniałem?

        To śmierdzi hipokryzją na kilometry. Mogę to założyć z stuprocentową pewnością
        przez sam charakter kontaktu i medium, za pomocą którego dyskutuję o takich
        argumentach z innymi ludźmi.

        Postulat, by nie podejmować się działań związanych z kosmosem, zanim nie zostaną
        rozwiązane problemy na Ziemi, to postulat, by NIGDY nie podejmować takich
        działań. Te problemy zawsze były, są i będą. W różnej formie, w różnym nasileniu
        i w różnej postaci, zależnie od sytuacji naświecie czy okresu historycznego, ale
        będą. I za tysiąc lat przyszłe społeczeństwa będa borykać się z kłopotami na
        swoją miarę, gdyż chyba tylko dziecko lub naiwniak w dzisiejszych czasach myśli
        na serio, że przyszłość to będzie raj i kraina mlekiem i miodem płynąca.

        Tak naprawdę, wyjście w kosmos właśnie *pomoże* pośrednio i bezpośrednio
        rozwiazać niektóre z tych problemów, jakie trapią Ludzkość. Już zresztą miały
        poważny udział, jak na przykład satelity meterologiczne, więc o czym w ogóle gadać.

        Najbardziej mnie ciekawi, czemu tacy "naprawiacze" świata uparli się akurat na
        kosmos[1]? Jak już ciąć, to w budżetach państw widzę różne pozycje o wiele
        bardziej się do tego nadające. Paluchem wskazywać nie będę, sądzę, że wszyscy
        domyślają się, do czego piję.

        > Kolonizacja Nowego Swiata i Afryki skonczyla sie tragedia - czy
        > rzeczywsicie chcemy powtarzac te same bledy na skale kosmiczna?
        Z tego, co wiem, na Marsie nie ma żadnych ludów natywnych, choćby najbardziej
        zielonych i z czułkami, wobec czego porównanie kompletnie chybione. Nie to,
        żebym akurat po kimś takim jak ty spodziewał się jakiegokolwiek sensownego
        argumentu.

        [1] Jedną z przyczyn może być całkowity brak pojęcia ludzi o tym, ile właściwie
        się wydaje kasy na ogólnie pojęty kosmos. Wątpliwe, by przeciętny "naprawiacz
        świata" miał zielone pojęcie o tym, jaki % budżetu USA idzie na NASA, ani też
        dokładnie wiedział, co ta agencja właściwie robi. Ignorancja to przerażająca rzecz.
        • nfao5 Re: Po co ladowac na Marsie? 25.05.08, 20:42
          I. Roznica jest zasadnicza: ja zapracowalem na moja konsumpcje (w
          sektorze prywatnym). Komputera potrzebuje glownie do pracy,
          telewizora aby ogladac "news" (tez potzrebne do pracy) itp. Tzw.
          dobroczynnoc to zas mydlenie oczu nawinym, bowiem kapitalizm jest
          systemem z definicji niepsrawiedliwym i opartym na kradziezy oraz
          oszustwie.
          II. Zas program kosmiczny USA:
          1. Sluzy glownie (posrednio i bezposrednio) celom militarnym i
          imperialnej dominacji zbrodniczego panstwa, jakim jest dzis USA.
          2. Jest ten program finansowany z podatkow, bez pytania obywateli o
          ichnia zgode, czyli w 100% niedemokratycznie. Rzad USA wie
          doskonale, ze w referendum 90% Amerykamow glosowalo by za calkowitym
          zamknieciem programu badan kosmicznych...
          III. Badania kosmosu to zwykly eskapizm. Obecna technologia
          (rakietowa) sie zreszta do tego zupelnie nie nadaje. Jedyna szansa
          to opracowanie technologii "zwijania przestrzeni" badz wytwarzania
          tzw. stabilnych makro "worm holes". A do trzeba zupelnie innej
          fizyki niz ta, ktora dzis znamy.
          IV. Tak wiec wydawanie pieniedzy na badania kosmosu nie ma dzis
          sensu, bo tylko brniemy w slepy zaulek. Rakiety maja bowiem te
          zasadnicza wade, ze wymagaja aby mialy na pokladzie wystarczajaca
          ilosc materii, aby ja wyrzucajac do tylu wytworzyc sile, popychajaca
          rakete "do przodu". Pytanie: ile takiej materii trzeba, aby
          dostarczyc 1 zywego czlowieka w rozzadnym czasie, powiedzmy 2-3
          lata, do Alfy Centaura (najblizszej nam "cudzej" gwiazdy"?
          Pomyslales kiedys o tym?
          V. Na Marsie moze byc cos (np. wirus), co przyniesie zaglade
          ludzkosci. Za Lemem tu powtorze, ze to moze nie byloby znow az takie
          zle, zwazywszy na skadalicznie niska jakosc obecnej ludzkosci...
          VI. Tak wiec kazdy cent czy grosz wydany dzis na NASA, ESA itp. to
          cent czy grosz ZMARNOWANY, i taka jest prawda, madciu...
          • oneforall Re: Po co ladowac na Marsie? 25.05.08, 20:51
            nfao5 napisał:

            > (...) kapitalizm jest
            > systemem z definicji niepsrawiedliwym i opartym na kradziezy oraz
            > oszustwie.

            Za to idee Lenina są wiecznie żywe.
            • nfao5 Re: Po co ladowac na Marsie? 25.05.08, 21:32
              Lenin byl bardziej praktykiem niz teoretykiem. Uczynil z Rosji
              mocarstwo, a stworzony przez niego ZSRR pretrwal 3/4 stulecia -
              znacznie dluzej niz II Rzym Mussoliniegio czy "1000-letnia" III
              Rzesza Hitlera...A idee Lenina, w tym NEP, sa dzis z powodzeniem
              stosowane w Chinach Ludowych... ;)
          • madcio Re: Po co ladowac na Marsie? 25.05.08, 23:42
            Tnę rzeczy bez związku z tematem, gdyż post i tak jest już zbyt długi i bez
            twoich bredni na tematy ekonomiczno-polityczne.

            > Komputera potrzebuje glownie do pracy,
            > telewizora aby ogladac "news" (tez potzrebne do pracy) itp.
            Nawet się już nie pytam, na czym polega twoja praca, gdyż dziwnie jestem pewien,
            że nie na pomocy biednym i ubogim.

            > III. Badania kosmosu to zwykly eskapizm.
            Biorąc pod uwagę twoje zdanie na temat parę rzeczy, nie dziwię się ci, że
            sprzeciwiasz sie badaniu Rzeczywistości taką, jaka jest.

            > Obecna technologia (rakietowa) sie zreszta do tego zupelnie
            > nie nadaje.
            Jak się nie ma tego, co się lubi, to się lubi to co ma.

            > Jedyna szansa
            > to opracowanie technologii "zwijania przestrzeni" badz wytwarzania
            > tzw. stabilnych makro "worm holes". A do trzeba zupelnie innej
            > fizyki niz ta, ktora dzis znamy.
            Heh. Dobrze, że Kolumb nie słuchał twojej rady, by zaczekać z odkrywaniem
            Ameryki na żelazne statki. :) Innymi słowy, bez lotów w kosmos w życiu żadnych
            bardziej zaawansowanych napędów nie odkryjemy.

            > Pytanie: ile takiej materii trzeba, aby
            > dostarczyc 1 zywego czlowieka w rozzadnym czasie, powiedzmy 2-3
            > lata, do Alfy Centaura
            Raz: nic nie wiesz, o czym mówisz (cóż za zaskoczenie!). Żebyś chociaż wiedział,
            jaka jest odległość do Alfy Centauri. :) Dwa, trzy lata, dobre sobie.
            Dwa: gadasz nie na temat. Dzisiejsze loty kosmiczne nie mają na celu lotów
            człowieka do innych gwiazd. Na to jest o kilkaset lat za wcześnie, tak więc
            naprawdę zły przykład sobie wziąłeś. Jest cholernie wiele innych, ciekawych i
            wartych zrobienia rzeczy, które są łatwiejsze, prostsze i tańsze do zrobienia, a
            przede wszystkim w zasięgu aktualnych technologii.

            Innymi słowy, z tego, ze dziś niemożliwe jest wysłanie człowieka do gwiazd,
            nijak nie wynika, że jakiekolwiek loty kosmiczne gdziekolwiek są bez sensu.

            > V. Na Marsie moze byc cos (np. wirus),
            Który już to przykład, że nie wiesz, o czym mówisz? Gdybyś wiedział, co to
            wirus, to byś wiedział, że:
            1. Samych wirusów samiutkich na Marsie być nie może, bo te bydlaki wymagaja
            nosiciela z samej definicji słowa "wirusa",
            2. Wirusy są wyspecjalizowane jak cholera. Prędzej złapiesz choróbsko od
            kalifornijskiej sekwoi, niż od marsjańskiego wirusa. Dosłownie i w przenośni.

            > co przyniesie zaglade ludzkosci.
            O ile ewentualne próbki z Marsa będą, rzecz jasna, obsługwane w odpowiednio
            zaprojektowanym labolatorium, o tyle szansa, że marsjańska bakteria czy inny syf
            zdoła zarazić cokolwiek z ziemskiej bioty jest mniejsza, niż wygrywanie w totka
            przez wiele dni pod rząd.

            Na dziś wystarczy, kontynuacja będzie jutro wieczorem. Się skupiam na o wiele
            przyjemniejszych rzeczach.
            • nfao5 Re: Po co ladowac na Marsie? 26.05.08, 09:53
              1. Biednym i ubogim mozna pomoc tylko przez zmiane systemu na taki,
              ktorego wewnetrzna logika nie wymagalaby, jak w kapitalizmie,
              istnienia ubogich i biednych mas...
              2. Badania kosmosu to obecnie tylko zwykly eskapizm. Nie potrafimy
              bowiem rozwiazac podstawowych problemow na Ziemi a chcemy je
              eksportowac w kosmos... :(
              3. Kolumb Ameryki nie odkryl. Odkryli ja bowiem Indianie, a z
              Europejczykow byli tam pierwsi Wikingowie. Radze sie poduczyc w
              historii...
              4. Z Afa Centaura to byl tylko przyklad. Specjalnie podalem te 2-3
              lata, poniewaz odległość od tej gwiazdy z Ziemi wynosi ponad 4 lata
              świetlne. Stad nawet rozporzadzajac olbrzymimi ilosciami energii i
              masy nie dostaniemy sie tam szybciej niz powiedzmy w 5 lat
              (wliczajac czas na rozpedzanie i hamowanie z przciazeniami ok. 1 g,
              aby zapewnic zalodze znosne warunki podrozy, gdyz sens ma tylko
              wyslanie w taka podroz naukowcow, a nie wojskowych pilotow jak to
              bylo z czysto propagandowo-militarnym amerykanskim programem
              Apollo). Tak wiec taka wyprawa wymagalaby by minimum 11 lat (10 lat
              na lot tam i z powrotem, min. rok na badania). Zdajesz sobie chyba
              sprawe, ze na taka wyprawe stac by bylo tylko zjednoczona ludzkosc,
              wiec najpierw musimy sie zjednoczyc, czyli pozbyc kapitalizmu,
              rasizmu, ksenofobii, nacjonalizmow itp. co jest jeszcze trudniejsze
              niz przeszkody czysto techniczne...
              5. Wirus byl tylko przykladem. Kwarantanna obowiazywala zalogi
              Apollo, wiec tym bardziej mozemy sie spodziewac przykrych
              niespodzianek na Marsie. Czy aby jestesmy na nie przygotowani,
              skoro nie dajemy sobie rady z dosc dobrze znanymi nowotworami i
              wirusami typu HIVa?
              6. Gdybys cos wiedzial o teorii prawdopodobienstwa to bys tak nie
              lekcewazyl tego ryzyka zawleczenia na Ziemie zaglady z Marsa czy
              innego ciala niebieskiego (np. z Europy, tej krazacej wokol
              Jowisza)...
              • madcio Re: Po co ladowac na Marsie? 27.05.08, 19:34
                Ponownie tnę bełkot nie zwiazany z tematyką kosmiczną (co i tak jest
                wielkoduszne, cały ten wątek na forum miał być poświęcony wyłącznie Phoenixowi).

                > 2. Badania kosmosu to obecnie tylko zwykly eskapizm. Nie potrafimy
                > bowiem rozwiazac podstawowych problemow na Ziemi a chcemy je
                > eksportowac w kosmos... :(
                Chrzanienie po raz kolejny. Problemy ludzkiej cywilizacji były, są i będą. Czy
                młody człowiek ma wpierw rozwiązać wszystkie swoje problemy, a potem się
                wyprowadzać z domu?

                > 3. Kolumb Ameryki nie odkryl.
                Dla ludów, których przedstawicielem był Kolumb, na penwo było to odkrycie.
                Zresztą, w moim przykładzie kompletnie nie o to chodziło, tylko o coś innego.
                Coś związane z drewnianymi i żelaznymi statkami.

                > 4. Z Afa Centaura to byl tylko przyklad.
                Zupełnie od czapy i nie na temat aktualnych realiów.

                > Specjalnie podalem te 2-3 lata,
                Tak, tak. Oczywiście, że nie była to twoja wpadka. :))

                > 5. Wirus byl tylko przykladem. Kwarantanna obowiazywala zalogi
                > Apollo,
                I cóż z tego? Była ona bardziej, by dać odpocząć kosmonautom po powrocie z Ziemi
                przed dziennikarzami i ogólną wrzawą, gdyż od dawna wiedziano, ze żadnego syfku
                na Księżycu być nie może.

                > wiec tym bardziej mozemy sie spodziewac przykrych
                > niespodzianek na Marsie.
                Czy kamienie marsjańskie przywiezione z Marsa będą badane w szczelnym, być może
                najbardziej szczelnym labolatorium świata? Z pewnością tak. Czy to oznacza, że
                istnieje zagrożenie? Otóż niekoniecznie. Jest jeszcze inny powód - groźba
                kontaminacji kamienia przez nasze rodzime ziemskie życie, co w najlepszym
                wyapdku BARDOZO by utrudniło badania kamienia pod kątem tamtejszego życia.

                > 6. Gdybys cos wiedzial o teorii prawdopodobienstwa to bys tak nie
                > lekcewazyl tego ryzyka zawleczenia na Ziemie zaglady z Marsa czy
                > innego ciala niebieskiego (np. z Europy, tej krazacej wokol
                > Jowisza)...
                Jak rzucasz pociskiem tkaiego kalibru, jak teorią prawdopodobieństwa, to
                przedstaw swoje wyliczenia ryzyka. Zarażenia się, znaczy. Wirusem z Marsa. W
                prównaniu do szansy zarażenia się wirusem sekwoi przez człowieka. Z
                uzasadnieniem. :)

                Ja swoje twierdzenie o praktycznie nieistniejącym ryzyku potrafię uzasadnić, co
                zresztą już zrobiłem w przykładzie z sekwoją w poprzednim poście. W niczym to
                nie zaprzecza mojemu stanowisku, że i tak próbki Marsa powinny być obsługiwane w
                tak szczelnie izolowanym środowisku, jak to tylko możliwe.
                • nfao5 Re: Po co ladowac na Marsie? 27.05.08, 23:45
                  1. Wyprowadzenie sie mlodego czlowieka z domu oznacza czesto
                  wyprowadzenie sie z nim wszystkich jego problemow...
                  2. Nie bylo to odkrycie (discovery) ale re-discovery, i nic dobrego
                  nie przynioslo ludzkosci, a ludom zamieszkujacym wowczas Ameryke
                  same kleski...
                  3. Lot czlowieka rakieta ("reaktywna") na Alfe Centaura to tylko
                  mrzonka...
                  4. Nie zasmiecam sobie pamieci zbednymi danymi...
                  5. Skad niby wiedziano, skoro nigdy przed tem nie zbadano na Ziemi
                  skladu gleby ksiezycowej?
                  6. Wystarcxy ze to p jest >0 o nawet bardzo mala liczbe...
                  7. 'Jak to jest mozliwe' to moze byc zbyt malo bezpieczne... :(
                  • madcio Re: Po co ladowac na Marsie? 28.05.08, 20:36
                    > 3. Lot czlowieka rakieta ("reaktywna") na Alfe Centaura to tylko
                    > mrzonka...
                    Już pisałem, że to poza dzisiejszymi realiami, i nigdzie temu nie zaprzeczałem.
                    Natomiast napisałem, że w niczym to nie udowadnia bezsensowności jakiejkolwiek
                    formy eksploracji kosmosu, toteż żaden to argument na cokolwiek.

                    > 4. Nie zasmiecam sobie pamieci zbednymi danymi...
                    To miło, że się przyznajesz. Może byś jeszcze nie zaśmiecał dla odmiany forum?
                    Połowa twoich wpisów to jednozdaniowe głupawe wtręty nic nie wnoszące do tematu.

                    > 5. Skad niby wiedziano, skoro nigdy przed tem nie zbadano na Ziemi
                    > skladu gleby ksiezycowej?
                    Księżyc jako taki został solidnie zbadany przed misją Apollo, jak też warunki na
                    jego powierzchni, które skutecznie sterylizują powierzchnię Księżyca. Nie
                    musieliśmy do tego akurat celu mieć w swoich łapkach księżycowych skał.

                    > 6. Wystarcxy ze to p jest >0 o nawet bardzo mala liczbe...
                    > 7. 'Jak to jest mozliwe' to moze byc zbyt malo bezpieczne... :(
                    Nie mam 100% gwarancji, że w tej sekundzie nie spadnie jakiś meteoryt z
                    superzarazą, która wybije całą planetę w przeciągu 24 godzin. Pozwolisz, że nie
                    będę miał z tego powodu nieprzespanych nocy.
                    • nfao5 Re: Po co ladowac na Marsie? 28.05.08, 21:10
                      1. Obecna technologia nie umozliwi nawet porzadnej ekspolatacji
                      Ksiezyca, stad nie ma sensu wyrzucac pieniedzy na te badania, ktore
                      daja efekty niewspolmiernie niskie w porownaniu do nakladow...
                      2. Podalem poprawnie SKALE odleglosci, a to wlasnie chodzilo...
                      3. Nie wiemy dobzre co jest 100km pod powierzchnia Ziemi, a
                      wiedzielismy wszystko o Ksiezycu ponad 30 lat temu?
                      4. Po co prowokowac nowe zagrozenia?
                      Pozdr. :)
                      • madcio Re: Po co ladowac na Marsie? 29.05.08, 18:51
                        > 1. Obecna technologia nie umozliwi nawet porzadnej ekspolatacji
                        > Ksiezyca,
                        Oczywiście, że umożliwia. Tu nie technologia jest problemem, tylko kasa (jak
                        zawsze zresztą).

                        > 3. Nie wiemy dobzre co jest 100km pod powierzchnia Ziemi, a
                        > wiedzielismy wszystko o Ksiezycu ponad 30 lat temu?
                        Od kiedy to pewność, że nie ma bakterii na Księżycu, to "wiedza o wszystkim na
                        temat Księżyca"?

                        > 4. Po co prowokowac nowe zagrozenia?
                        O jedną kwintylionową? Weź daj pan spokój.
                        • nfao5 Re: Po co ladowac na Marsie? 29.05.08, 19:43
                          1. Za Chiny Ludowe nie da sie przy obecnej technologii utrzymac
                          kolonii ludzkiej nawet na Ksiezycu... Tu nie chodzi tylko o koszta,
                          ale tez i o zawodnosc obecnej technologii...
                          2. Nie schodz z tematu. Jak gleboko dotarlismy wglab Ziemi?
                          3. Znasz to madre arabskie powiedzenie o zdzble slomy, ktora zlamala
                          grzbiet wielblada?
                          • madcio Re: Po co ladowac na Marsie? 30.05.08, 18:52
                            > 1. Za Chiny Ludowe nie da sie przy obecnej technologii utrzymac
                            > kolonii ludzkiej nawet na Ksiezycu...
                            Masz jakieś podstawy ku temu twierdzeniu? Jak pisałem, problemem są koszta, a
                            nie technologia.

                            > Tu nie chodzi tylko o koszta, ale tez i o zawodnosc obecnej
                            > technologii...
                            Zawodnosć grozi kolonii wyłacznie w sensie politycznym: po pierwszym poważnym
                            wypadku z trupami USA może zwinąć interes na Księżycu. Same wypadki, twierdzę,
                            bedą na tyle rzadko, by nie zagrozić ciągłosci kolonii, choć oczywiście przy
                            aktualnym poziomie technologii będzie ona niemal całkowicie zależna od Ziemi,
                            nawet przy ISRU.

                            > 2. Nie schodz z tematu. Jak gleboko dotarlismy wglab Ziemi?
                            He, he, he. Najpierw pouczasz, bym nie schodził z tematu (kompletnie zresztą
                            bezpodstawnie, co widzi każdy, który przeczyta poprzednie posty), a potem sam
                            zadajesz pytanie nie mające nic wspólnego z eksploracją kosmosu, ani też z
                            ewentualną zarazą przywleczoną z Księżyca. :)
                            • nfao5 Re: Po co ladowac na Marsie? 30.05.08, 20:31
                              1. No tak, chyba zeby zamienic cala Ziemia na wielki oboz pracy,
                              majacy tylko jedno zadanie: utrzymac przy zyciu
                              garstke "lunonautow"...
                              2. Uwaga na temat wybierania sie w kosmos przy braku znajomosci
                              wlasnej planety jest jak najbardziej na miejscu...
                              • madcio Re: Po co ladowac na Marsie? 01.06.08, 01:09
                                > 1. No tak, chyba zeby zamienic cala Ziemia na wielki oboz pracy,
                                > majacy tylko jedno zadanie: utrzymac przy zyciu
                                > garstke "lunonautow"...
                                O boże, kolejny, który myśli, że niewiadomo jakie pieniadze się wydaje na
                                kosmos... :))))

                                > 2. Uwaga na temat wybierania sie w kosmos przy braku znajomosci
                                > wlasnej planety jest jak najbardziej na miejscu...
                                Nadal nie widze związku. Tak, poznawanie powierzchni obcej planety może być
                                łatwiejsze, niż poznanie tego, co jest 10 km pod naszymi stopami. Ale co w tym
                                takiego szokującego, to ja wciąż nie wiem.
        • tabre Re: Po co ladowac na Marsie? 25.05.08, 23:50
          chcę tylko wyrazić poparcie i podziekowac za wyklad kosmos to nasz poczatek ,terazniejszosc i przyszlosc iszkoda dyskusji z oprtunistami ltorzy tego nie rozumieja
          • nfao5 Re: Po co ladowac na Marsie? 26.05.08, 09:55
            Jestes wciaz na etapie Zimnej Wojny, gdy USA i ZSRR chcialy, kazdy
            dla siebie, zdominowac kosmos w celach militarnych, a usluzni
            pesudonaukowcy dorobili do tego tw. otoczke (w/g Marksa nadbudowe)
            ideologiczna... :(
      • majmonides123 Re: Po co ladowac na Marsie? 25.05.08, 20:24
        do nfao:

        jesli to nie prowokacja to popełniasz błąd logiczny fałszywego
        przeciwstawienia typu "plan krótkoterminowy - plan długoterminowy".
        Z tego ze mamy problemy na Ziemi nie wynika że nie możemy
        eksplorowac kosmosu. Kolonizacja moze przyniesc nam rozwiazanie
        tych problemow poprzez np: zjednoczenie ludzkosci wspólnym
        wysiłkiem na rzecz misji i byc moze korzystaniem z ubocznych
        wyników rozwoju technologicznego w tym kierunku. Poza tym analogia
        do historii tez nie jest wskazana bo na marsie nie ma autochtonów.
        • nfao5 Re: Po co ladowac na Marsie? 25.05.08, 20:46
          1. Zjednoczenie ludzkosci dookola amerykanskiego programu dominacji
          nad Ziemia poprzez amerykanska dominacje nad przestrzenia kosmiczna
          otaczajaca Ziemie?
          2. Znam tansze i bardziej pokojowe metody finnsowania badan
          naukowych niz wyrzucanie pieniedzy w kosmos.
          3. Skad wiesz kto czy co zyje na Marsie? Czy przez "zycie" rozumiesz
          za NASA tylko formy istnienia bialka?
          • warmi2 Re: Po co ladowac na Marsie? 26.05.08, 11:46
            Zacznij sie leczyc ... moze przy pomocy lekow w koncu uda ci
            sie "zdominowac" wlasny rozum.

            Chociaz z drugiej strony z tym rozumem u ciebie to nie wiem, nawet
            Nasa mialaby problemy ze znalezieniem tego.
            • nfao5 Re: Po co ladowac na Marsie? 26.05.08, 12:33
              Brak ci argumentow ad rem, wiec atakujesz ad personam... Jak widac,
              nie ma jak udowodnic, ze loty w kosmos maja dzis jakikolwiek sens
              poza czysto propagandowym i militarnym... :(
            • nfao5 Re: Po co ladowac na Marsie? 26.05.08, 12:35
              βλακας i tyle...
              warmi2 napisał: Zacznij sie leczyc ... moze przy pomocy lekow w
              koncu uda ci sie "zdominowac" wlasny rozum. Chociaz z drugiej strony
              z tym rozumem u ciebie to nie wiem, nawet Nasa mialaby problemy ze
              znalezieniem tego.
        • nfao5 Re: Po co ladowac na Marsie? 26.05.08, 10:02
          Kolonizacja Antarktydy, gdzie tez nie ma autochtonow, przyniosla jej
          potajemna militarzyzacje i zasmiecenie. Czy tego samego USA szuka na
          Marsie, czyli baz wojskowych i wysypisk na smieci, z nimi scisle
          zwiazanych?
      • losiu4 Re: Po co ladowac na Marsie? 28.05.08, 07:09
        nfao5 napisał:

        > Kiedy mamy tyle nierozwiazanych problemow na Ziemii? Kolonizacja
        > Nowego Swiata i Afryki skonczyla sie tragedia

        a to już zależy dla kogo. Np. dla takich skladających ofiary z ludzi
        na ołtarzach faktycznie skończyła się tragedią: już im tego czynić
        nie wolno.

        Pozdrawiam

        Losiu
        • nfao5 Re: Po co ladowac na Marsie? 28.05.08, 10:39
          Ofiar tych bylo znacznie mniej niz ofiar Sw. Inkwizycji... Hiszpania
          i Portugalia skolonizowaly Ameryke Pld nie po to, aby ratowac te
          ofiary, ale aby wyciagnac z Ameryki zloto... Bilans najazdu
          Europejczykow na Ameryke okazal sie tragiczny dla Amerykanow
          (Indian), ktorzy stali sie niewolnikami europejskich najezdzcow, a w
          wyniku tego najazdu zginelo tysiace razy wiecej Indian niz bylo tam
          skladane na oltarzach jako ofiary...
          • losiu4 Re: Po co ladowac na Marsie? 28.05.08, 16:57
            nfao5 napisał:

            > Ofiar tych bylo znacznie mniej niz ofiar Sw. Inkwizycji...

            Nie, a poza tym Św. Inkwizycja przyczyniła się do tego, by nie rżnąć
            ludzi na rytualnych ołtarzach.

            > Hiszpania i Portugalia skolonizowaly Ameryke Pld nie po to, aby
            > ratowac te ofiary, ale aby wyciagnac z Ameryki zloto...

            między innymi, ale też był bardzo zasadniczy motyw: sprzeciw dla
            rżnięcia ludzi na ofiarę bogom.

            > Bilans najazdu
            > Europejczykow na Ameryke okazal sie tragiczny dla Amerykanow
            > (Indian), ktorzy stali sie niewolnikami europejskich najezdzcow, a
            > w wyniku tego najazdu zginelo tysiace razy wiecej Indian niz bylo
            > tam skladane na oltarzach jako ofiary...

            a figę prawda, mają takie same prawa jak potomkowie europejczyków. A
            że wolą chlać czy ćpać (a ćpanie już znali), to już nie
            europejczyków wina. Co do liczby ofiar sprawa co najmniej
            dyskusyjna, no chyba że liczysz straty w wojskach, które z definicji
            są od tego, żeby walczyć i zabijać wrogów. Indianie w starciu z
            europejczykami byli za ciency, więc dostawali srogie baty, m.in. za
            składanie ofiar z ludzi...

            Pozdrawiam

            Losiu
            • nfao5 Re: Po co ladowac na Marsie? 28.05.08, 18:01
              1. Sw. Inkwizycja zajmowala sie HERETYKAMI, a nie innowiercami...
              2. Glownym motyem kolonizacji jest zawsze ekonomiczna eksploatacja
              kolonii... Ideologie (nadbudowe) sie do tego dorabia przy uzyciu
              usluznych pseudonaukowcow... :(
              3. Prawa maja moze te same, ale nie te same pieniadze. Przypomina mi
              to tzw. wyzwolenie niewolnikow w USA, gdzie wyzwolono ich tez od
              pracy skazujac ich na wegetacje na marginesie spoleczenstwa...
              4. Indianie byli zbyt szlachetni, stad nie mieli szans w starciu z
              bandami kryminalistow przybylych do nich z Europy Zachodniej... :(
            • madcio Re: Po co ladowac na Marsie? 28.05.08, 20:24
              Ojoj, ktoś tu przyczernia, a inny dla odmiany wybiela.

              To już temat na inne forum dyskusyjne, ale o konkwiście, inkwizycji i motywach
              ludzi wybierających się do Ameryki w tamym okresie mam raczej wyrobione zdanie.
              I nie jest ono szczególnie pochlebne.
              • nfao5 Re: Po co ladowac na Marsie? 28.05.08, 21:11
                To chyba oczywiscie, ze Ameryke kolonizowala najgorsza cholota z
                zachodu Europy... :(
    • mars_99 Bang or Bust 25.05.08, 20:22
      tak mozna okreslic to co bedzie wiadomo ok 7.53 pm EDT.
      Jesli sie nie uda to szlag trafi wieloletnia prace wielu ludzi i Mars
      bedzie dalej strzegl swoje tajemnice..
      Dodam do linkow powyzej ze ladowanie mozna bedzie sledzic na zywo na NASA TV
      www.nasa.gov/multimedia/nasatv/
      • nfao5 Re: Bang or Bust 25.05.08, 20:47
        Tak czy inaczej: pieniadze wyrzucone w kosmos, czyli ZMARNOWANE!
        • tuczynski HEH, to oni napakowali zielonych do sondy?!!! 26.05.08, 13:33
          Coś ci się pomyliło. Przecież na marsa poleciało trochę metalu, plastiku i
          innych tworzyw. A pieniądze przeznaczone na budowę zostały tu u nas na Ziemi -
          są na kontach inżynierów, instytutów technologicznych i firm podwykonawczych.
          • madcio Re: HEH, to oni napakowali zielonych do sondy?!!! 26.05.08, 17:04
            Jak się słyszy takich gości, jak nfao5, to ma się wrażenie, że w kosmos sa
            wysyłane rakiety napchane banknotami. :D

            Jak zawsze, niezawodny Onion: www.theonion.com/content/node/47977
            • nfao5 Keynesizm a la US of A 28.05.08, 10:34
              Czytales Keynesa? Keynes pisal, ze aby zwalczyc bezrobocie i
              podtrzymac dobra koniunkture, mozna tez zatrudnic dwie ekipy
              pracownikow: jedni beda zakopywac w ziemi sloiki z dolarami, a inni
              beda je odkopywac. A obecna polityka gopodarcza USA to Keynesizm
              Militarny, czyli podtrzymywanie gospodarki poprzez wydatki militarne
              i paramilirane, czyli m. in. przez wyrzucanie pieniedzy podatnikow
              na NASA... www.wpoprzek.pl/?p=77
          • nfao5 Re: HEH, to oni napakowali zielonych do sondy?!!! 28.05.08, 10:29
            Ze strony podatnika zmarnowane, ze strony dostawcow i pracownikow
            NASA, czysty zysk... W ksiegowosci bowiem bilans zawsze wychodzi na
            ZERO: Aktywa=Pasywa, Winien=Ma, Debet=Credit! :)
    • pomruk Życie na Marsie według WP. 25.05.08, 23:14
      W wiadomościach Wirtualnej Polski przeczytac możemy: "Jeśli Phoenix
      faktycznie znajdzie wodę, będzie to silna poszlaka wskazująca na to,
      że kiedyś na Marsie istniało życie." Ciekawe, nieprawdaż?
      • madcio Re: Życie na Marsie według WP. 25.05.08, 23:49
        > W wiadomościach Wirtualnej Polski przeczytac możemy: "Jeśli Phoenix
        > faktycznie znajdzie wodę, będzie to silna poszlaka wskazująca na
        > to, że kiedyś na Marsie istniało życie."
        Zapewnie chodzi o to:

        wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.html?kat=1356&wid=9986293&ticaid=15f3f
        > Ciekawe, nieprawdaż?
        Jak cholera, zwłaszcza że o istnieniu H2O na biegunach Marsa wiadomo już od
        jakiegoś czasu. :) Sam artykuł wspomina o "pokładach lodu". Echhh.

        "Jej głównym zadaniem będzie poszukiwanie wody i śladów życia pod powierzchnią
        Czerwonej Planety."
        Taaa... oczywiście, musieli napisać o szukaniu życia.
      • nfao5 Re: Życie na Marsie według madcia 26.05.08, 09:57
        Co ma woda do zycia? Czemu przez zycie rozumiecie tylko formy
        istnienia bialka? Juz w roku 1950 Norbert Wiener wysmial te, jakze
        naiwne, poglady w swojej "The Human Use of Human Beings"
        czyli "Cybernetyka i spoleczenstwo"...
        • losiu4 Re: Życie na Marsie według madcia 28.05.08, 07:21
          nfao5 napisał:

          > Co ma woda do zycia?

          dla naszego życia? ma znaczenie zasadnicze. Jak chcesz sprawdzić,
          nie pij i nie jedz (w pożywieniu zazwyczaj jest trochę wody). Daję
          Ci max. 3 tygodnie na pozostanie na tym łez padole.

          > Czemu przez zycie rozumiecie tylko formy istnienia bialka?

          ech, Lenin wiecznie żywy ;)

          Pozdrawiam

          Losiu
          • nfao5 Re: Życie na Marsie według madcia 28.05.08, 10:40
            Moze istniec zycie nie potrzebujace wody. N. Wiener pisal o tym
            ponad pol wieku temu!
    • madcio Zaczynamy. 26.05.08, 00:07
      Phoenix czuje już Marsa bardziej, niż kiedykolwiek - statek kosmiczny od
      dłuższego czasu przyśpiesza, przyciągany bliskoscią Marsa. Z początkowych 10
      tys. km/h rozpędzi się do 19 tys. km/h, zanim zacznie hamowanie w atmosferze
      Marsa. Ten moment wyznaczy początek siedmiu najgorszych minut w życiu zespołu
      naukowców prowadzących misję.

      Czas w momencie pisania tych słow: 1h 45 min. Wysokosć: 19500 km. Prędkość
      względem Marsa: 11800 km/h. Ma do pokonania jeszcze ponad 114 tys. km.
      • madcio Godzina do rozpoczęcia dramatu. 26.05.08, 00:51
        Wszystkie czasy z dokładnością do około minuty.

        01:39 - Oddzielenie się kapsuły z Phoenixem od stopnia podróżnego.

        01:40 - Kapsuła orientuje się do wejścia w atmosferę.

        01:46 - Gdy Phoenix wpadnie w atmosferę, jego osłona cieplna w szczytownym
        momencie rozgrzeje się do prawie 1500 stopni C. Przez dwie minuty z powodu
        gorącej plazmy otaczającej statek będzie niemożliwa komunikacja radiowa.

        01:59 - Otwiera się spadochron, a kilkadziesiąt sekund później odrzucana jest
        zużyta osłona cieplna i statek prostuje swoje nogi.

        01:51:30 - Uaktywnia się radar.

        01:53:09 - Puszczamy lądownik! To jest jeden z najbardziej mrożących krew w
        żyłach momentów...

        01:53:12 - Silniki pulsacyjne w ruch.

        01:53:52 - LĄDOWANIE! Zanim satelity skryją się za horyzontem, mamy jeszcze
        minutę, by lądownik zdążył poinformować, że żyje.

        02:13 - Otwieranie paneli słonecznych.

        03:43 - Kolejne przejście satelity (Mars Odyssey). Wtedy prawdopodobnie zostanie
        przesłany pierwszy obraz z powierzchni - pokazujący panele słoneczne Phoenixa,
        by sprawdzić, jak się rozwinęły.

        M'kay. Znikam. :) Wrzucę tu odpowiednią wiadomość około 2 w nocy, jeśli będzie
        coś wiadomo. I idę spać. Będę żywym trupem rano w pracy, ale cóż. :)

        Za godzinę się zacznie prawdziwa zabawa...
        • winoman Re: Godzina do rozpoczęcia dramatu. 26.05.08, 01:38
          Czuwam (pracuję) i czekam na informacje.

          Pozdrawiam!
          • winoman Re: Godzina do rozpoczęcia dramatu. 26.05.08, 01:58
            Oglądam transmisję z centrum kontroli lotu na NASA TV. Fascynujące. Chyba się
            udało, ale poczekamy.

        • madcio OK! 26.05.08, 01:57
          Wylądował!
      • nfao5 Re: Zaczynamy? 26.05.08, 09:59
        Podniecasz sie niezdrowo, jakby ci za to placili... ;)
    • mars_99 Wyladowal!! 26.05.08, 01:58
      wszystko poszlo gladko jak sie wydaje i Phoenix zyje i daje sygnal.
      • pomruk Re: Wyladowal!! 26.05.08, 02:00
        Pięknie! (biję w tym miejscu brawo).
        • nfao5 Re: Wyladowal!! 26.05.08, 10:04
          I co z tego, ze wyladowal? Jakie byly naklady na jego tzw. misje, i
          jakie sa dotychczasowe korzysci? Naklady ida na pewno w conajmniej
          setki mln dolarow, korzysci sa zas zerowe...
      • nfao5 Re: Wyladowal? Aby na pewno? 26.05.08, 19:04
        Skad wiesz, ze Amerykanie z NASA nie nadaja z jakiegos studia
        filmowego (Pine Woods?) albo wszystko jest komputerowa fantomatyka
        czyli VR produkcji np. Lucas Films?
    • pomruk Radzieckie plany Mars Soil Return 26.05.08, 12:42
      Okazuje się, że już w latach 70-tych Rosjanie snuli plany
      sprowadzenia marsjanskiej gleby. W najprostszej wersji misja
      wymagała dwu startów rakiety "Proton". Zrezygnowali, obawiając się
      niepowodzenia, a więc propagandowej klęski. Może to i słusznie -
      ostatecznie prawie żadna radziecka/rosyjska misja marsjańska nie
      odniosła sukcesu.
      www.astronautix.com/craft/mars5m.htm
      • nfao5 Re: Radzieckie plany Mars Soil Return 26.05.08, 13:03
        I co z tego? Dobrze, ze zmarnowali mniej pieniedzy na Marsa niz ci
        glupi Amerykanie... I slusznie zuwazyles, ze te loty na Marsa maja
        cele wylacznie propagandowo-militarne, a nie naukowe...
      • nfao5 Radzieckie sukcey na Wenus 26.05.08, 13:06
        O nich dzis nie wolno pisac w POPiSowkiej "niepodleglej" Polsce!
        astro-czemierniki.pl/viewpage.php?page_id=17
        1967 - Radziecka sonda Wenera 7 wykonała pierwsze miękkie lądowanie
        na Wenus.
        1975 - Radzieckie automatyczne sondy Wenera 9 i 10 przesłały
        pierwsze obrazy z powierzchni Wenus.
        • pomruk Re: Radzieckie sukcey na Wenus 26.05.08, 13:13
          Nie wolno pisać? Nie zetknąłem się z tym :) Zauważ, że te sukcesy są
          sprzed 30-40 lat. I dotyczą jednej planety - od tego czasu mieliśmy
          kupę sukcesów (amerykańskich) przy badaniu pozostałych 6 planet.
          • nfao5 Re: Radzieckie sukcey na Wenus 26.05.08, 13:28
            To jest tzw. niewidzialna cenzura. I o jakich amerykanskich
            sukcesach piszesz? Co one daly zwyczajnym ludziom? NIC!
            • pomruk Re: Radzieckie sukcey na Wenus 26.05.08, 13:36
              Amerykańskie sukcesy nic nie dały a radzieckie skrywa niewidzialna
              cenzura. Rozumiem :) Hej, my tu zajmujemy się aktualnościami nauki a
              nie potępianiem burżuazyjno-imperialistycznych postaw :)
              • nfao5 Re: Radzieckie sukcey na Wenus 26.05.08, 15:23
                Radzieckie tez nic zwyklym ludziom nie daly.
            • saturn5 Re: Radzieckie sukcey na Wenus 26.05.08, 15:17
              > Co one daly zwyczajnym ludziom? NIC

              A co daly radzieckie/proby lotow na Marsa?. Ile to oni razy walili w Marsa bez
              skutku przez ostatnie 30 lat? Kompletna porazka. Ile oni maja zdjec do pokazania
              z powierzchni Marsa za ostanie 30 lat? Powiedz mi ile pieniedzy podatnika
              rosyjskiego zostalo wyrzucone w bloto? Te twoje kochane ZSRR to dopiero bylo
              jedno wielkie bagno do wyrzucania pieniedzy w bloto - nawet zadnego parlamentu
              nie bylo aby wydal opinie.
              • nfao5 Re: Radzieckie sukcey na Wenus 26.05.08, 15:27
                A czy ja gdziees napisalem, ze radzieckie cos daly? I co to za
                roznica, czy taka np. decyzje o agresji na Afganistan daje
                radzieckie Polibiuro czy tez jeszcze bardziej anonimowe elity z USA?
                W obu przypadkach parlamenty byly tylko "rubber stamp" ("pieczatka")
                uznajaca decyzje wlasciwych rzadzacych elit... Nie pisz wiec bzdur -
                w ZSRR byl tez parlament, i tak samo jak w dzisiejszym USA nikt sie
                z nim nie liczyl...
                • pomruk Re: Radzieckie sukcey na Wenus 26.05.08, 16:34
                  Przyrównanie radzieckiej Rady Najwyższej do Kongresu USA jest
                  trudne, ale niektórym się udaje :). Masz prawidłowy kręgosłup
                  ideolo. Tak trzymać!
                  • kala.fior Re: Radzieckie sukcey na Wenus 26.05.08, 17:08
                    Joseph Heller (ten od catch-22) ma gdzieś małą dyskusje o różnicy miedzy
                    ‘incredible’ (nie do wiary) and ‘unbelievable’ (nie do uwierzenia ?).

                    To ostatnie to coś co się dzieje przed naszym nosem a my mimo to mamy kłopot z
                    przyswojeniem.

                    Tak odbieram głupstewka Lesia...
                    • nfao5 Re: Radzieckie sukcey na Wenus 26.05.08, 17:27
                      Masz oczywiscie na mysli ksiedza profesora (nie mylic z ksiedzem
                      dyrektorem)!
                  • nfao5 Re: Radzieckie sukcey na Wenus 26.05.08, 17:26
                    Jaka roznica? Obie byly niepreprezentatywne, obie opanowane przez
                    nomenklature czyli elity wladzy, obie tez zatwierdzily nielegalna
                    agresje na ten sam kraj, czyli na Afganistan... :(
        • saturn5 Re: Radzieckie sukcey na Wenus 26.05.08, 15:22

          > 1967 - Radziecka sonda Wenera 7 wykonała pierwsze miękkie lądowanie
          > na Wenus.
          > 1975 - Radzieckie automatyczne sondy Wenera 9 i 10 przesłały
          > pierwsze obrazy z powierzchni Wenus.

          Wiesz to kompletny wstyd, po prawie 40 latach podboju kosmosu ZSRR/Rosja jedynie
          co ma do pokazania to pare nieostrych, zamazanych zdjec z Wenus i jakies
          kompletne barachlo z Marasa? Ani jednego zdjecia z Jowisza, Saturna, ich
          planet(?), Urana, Neptuna,Merkurego - troche za daleko na zaszczytna radziecka
          technologie od siedmiu bolesci. Przestan sie osmieszac.
          • nfao5 Re: Radzieckie sukcey na Wenus 26.05.08, 15:29
            A co nam te zdjecia made in USA daly? Co na nich tak naprawde widac?
            Oryginaly byly tak samo zle jak te radzieckie sprzed lat, ale od
            tego czasu technologia komputerowa sie poprawila. Ja ci moge dzis te
            stare radzieckie zdjecia tak przerobic, ze pobije NASA o glowe...
            • saturn5 Re: Radzieckie sukcey na Wenus 26.05.08, 15:34

              > stare radzieckie zdjecia tak przerobic, ze pobije NASA o glowe...

              Wiesz co to przerabiaj. Naprawde oni potrzebuja takich poteznych glow jak twoja
              zeby w koncu czyms na swiat wyjsc. Oni zreszta maja/mieli inzynierow twojej
              klasy (co wiekszosc czasu spedzali na zebraniach partyjnych) - dlatego do tej
              pory barachlo wyprodukowali.
              • nfao5 Re: Radzieckie sukcey na Wenus 26.05.08, 15:43
                Jak na razie to jedyne w miare bezpieczne sposoby wyniesienia ludzi
                na orbite sa dzis produkcji rosyjskiej albo chinskiej, ale te
                ostatnie sa tez oparte na mysli rosyjskiej... Jak madcio zyjesz
                wciaz w epoce Zimnej Wojny... :(
        • madcio Re: Radzieckie sukcey na Wenus 26.05.08, 17:07
          > 1967 - Radziecka sonda Wenera 7 wykonała pierwsze miękkie lądowanie
          > na Wenus.
          > 1975 - Radzieckie automatyczne sondy Wenera 9 i 10 przesłały
          > pierwsze obrazy z powierzchni Wenus.
          Pacz pan. Tak się zarzekasz, że to też marnowanie kasy, a jednak i tak się
          chwalisz osiagnięciami, gdy chodzi o rusków.

          Feh. Kagan z każdym postem robi się coraz żałośniejszy.
          • nfao5 Re: Radzieckie sukcey na Wenus 26.05.08, 17:23
            1. Ja tylko wymazuje biale plamy historii.
            2. Jak na moderatora, zbyt czesto atakujesz mnie ad personam...
            • madcio Re: Radzieckie sukcey na Wenus 27.05.08, 19:08
              > 1. Ja tylko wymazuje biale plamy historii.
              Heh. Rewizjonizm historyczy to interesująca i pożyteczna praca, pod warunkiem
              nie stosowania metodologii podobnej do rewizjonistów Holokaustu.

              > 2. Jak na moderatora, zbyt czesto atakujesz mnie ad personam...
              Raz: nie jestem moderatorem.
              Dwa: nawet gdybym był, tu występuję jako zwykły użytkownik. Mój styl powinieneś
              znać, choć na pewno określam go inaczej niż ty. :)
              • nfao5 Re: Radzieckie sukcey na Wenus 27.05.08, 23:37
                1. Nalezy rewidowac bledne poglady.
                2. Nie ma czegos takiego jak "multiple personality disorder"...
    • madcio Następne wieści. 26.05.08, 22:23
      Mamy już sporo fotek - panele słoneczne, noga oraz płaski krajobraz z wyraźnym
      wzorcem zbliżonym do heksagonalnego, spowodowanego cyklem zamrażania i
      odmrażania gruntu. Podobne zjawisko istnieje także na naszych biegunach. Równina
      bardziej płaska niż niejeden stół - 1/4 stopnia kąta.

      Obrazki typu raw można obejrzeć tu:
      phoenix.lpl.arizona.edu/images.php?gID=0&cID=8
      Na razie są obrazy tylko z jednej strony lądownika i w niskiej rozdzielczości,
      by można było je jak najszybciej przesłać na Ziemię. Jutro powinny być następne.

      Najważniejsze informacje:
      - MRO się udało sfotografować Phoenixa w trakcie EDL!!! Powiem wprost: o ja
      pierrr...! To pierwsza fotka tego typu, jaką znam, poza Ziemią i Księżycem.
      Szanse oceniano na 20-30%. Robi wrażenie - szczególnie że Phoenix zjechał trochę
      z trasy, o czym będzie w jednym z następnych punktów.

      jpl.nasa.gov/news/phoenix/release.php?ArticleID=1714
      phoenix.lpl.arizona.edu/05_26_pr.php
      To naprawdę mnie wglebiło.

      - phoenix.lpl.arizona.edu/images/gallery/lg_440.jpg - wyraźna jasna
      kreska. Być może to ślad promieniowania kosmicznego, ale najprawdopodobniej to
      odrzucona osłona: ma ona skłonność do "nicowania" i odsłaniania bardzo
      odblaskowej części. Wiemy o tym, bo identycznie zachowały się osłony MERów, a
      jeden z nich został nawet bezpośrednio sprawdzony przez łazik.

      - MRO podejmie w najbliższych godzinach i dniach próbę sfotografowania z góry
      spoczywającego Phoenixa oraz innych jego śmieci (osłona ablacyjna i osłona górna
      z spadochronem). Powinno pójść szybko - spadochrony są bardzo łatwe do
      dostrzeżenia. Jednak z powodu następnego punktu może to zająć trochę więcej czasu...

      - Phoenixa wyniosło mocno na granicę elipsy lądowania, ponieważ spadochron
      otworzył się 6,5 sekundy później, niż było przewidywane w najbardziej nominalnym
      scenariuszu.

      www.nasa.gov/images/content/230069main_PhoenixLandingFirstEstimateNoGrid_516-387.jpg
      (niebieska elipsa to przewidywania przed lądowaniem, czerwone kółko to miejsce
      potencjalnego pobytu Phoenixa)

      Można przypuszczać, że nie jest to błąd, ponieważ:
      • nfao5 Re: Następne wieści. 26.05.08, 22:38
        Nieco najnowszych zdjec z kolejnej misji NASA, tym razem do
        ksiezycow Jowisza:
        upload.wikimedia.org/wikipedia/en/2/23/Discovery1b.JPG
        upload.wikimedia.org/wikipedia/en/2/22/2001-centerfuge.jpg
        upload.wikimedia.org/wikipedia/en/0/01/2001_film_Clavius_surveyors.jpg
        • madcio Re: Następne wieści. 27.05.08, 19:03
          Tak, tak. Prosze się njuż tak nie rzucać, ta koszula z długimi rękawami to tylko
          dla twojego dobra. Siostro, zastrzyk!

          Tak na serio, obecność Człowieka wśród księżyców Jwoisza jest jedynie kwestią
          czasu. Niestety, oceniam, że co najmniej sto lat, albo i 150.

          A tak w ogóle, co mają te fotki wspólnego z misją Phoenixa?...
          • nfao5 Re: Następne wieści. 27.05.08, 23:36
            SF wciaz wyprzedza S.
            • madcio Re: Następne wieści. 28.05.08, 20:14
              > SF wciaz wyprzedza S.
              I zawsze tak będzie, bo łatwiej jest wymyślać, niż robić naprawdę. Nadal nie
              widze powodu, by wydziwiać.

              Aaaa, ty byś od razu chciał sztuczną grawitację, statki grzmiące laserami z
              napędem zakrzywiajacym czasoprzestrzeń, AI oraz nanotechnolgię. Nie ma tak,
              dziecko drogie. :D
              • nfao5 Re: Następne wieści. 28.05.08, 21:18
                Broni do masowego zabijania to ja nie potrzebuje, bowiem nie jestem
                Amerykaninem z USA, tylko sposobu na pokonanie trasy Ziemia-Alfa
                Centaura w ludzkich warunkach i w rozsadnym czasie...
          • stalybywalec Re: Następne wieści. 27.05.08, 23:46
            madcio napisał:
            > Tak na serio, obecność Człowieka wśród księżyców Jwoisza jest
            jedynie kwestią
            > czasu. Niestety, oceniam, że co najmniej sto lat, albo i 150.

            Niestety Madcio, cierpisz na typową dolegliwość fantastów podboju
            kosmosu i nie tylko, czyli zwyczajny hurraoptymizm. Nie istnieją
            żadne fakty, na podstawie których można by,aż tak fantazjować i
            jesteśmy , jak wszystko na to wskazuje, bardzo mocno związani z
            naszą niszą ekologiczną , zwaną Ziemią i to pod wieloma względami.
            • nfao5 Re: Następne wieści. 27.05.08, 23:50
              Otoz to... Lem slusznie twierdzil, ze czlowiek nie jest zbudowany do
              przebywania w stanie niewazkosci. A budowa space ship typu
              Enterprise ze Star Trek to wciaz niemal 100% SF...
              • porterhouse Re: Następne wieści. 28.05.08, 02:16

                > Otoz to... Lem slusznie twierdzil, ze czlowiek nie jest zbudowany do
                > przebywania w stanie niewazkosci. A budowa space ship typu
                > Enterprise ze Star Trek to wciaz niemal 100% SF...

                Lenin komuchu rozne bzdury wygadywal, nawet sie wypowiadal na temat teori
                wzglednosci. Nawet uzlozyl slynne rownanie matematyczne: ZSRR = waladza rad +
                elektryfikacja. No tak ale w w sojuzie to same wiekie glowy byly co sie na
                wszystkim znaly - efekt tych "ekspertow" widoczny do dzis. Nawet kanalizcja na
                prowincji nie dziala, brud i smrod. Rosja straci dziesieciolecia naprawiajac
                zniszczenia po tych wielkich uczonych "zdradzieckich".
                • nfao5 Lem to nie Lenin! 28.05.08, 10:24
                  No txt
            • madcio Re: Następne wieści. 28.05.08, 20:15
              > jesteśmy , jak wszystko na to wskazuje, bardzo mocno związani z
              > naszą niszą ekologiczną , zwaną Ziemią i to pod wieloma względami.
              Można konkretniej? Co wskazuje? O czymś takim jak "postęp technologiczny"
              słyszał? Czy też człowiek zgnije na Ziemi, bo tak se wymyśliłeś i już?
              • nfao5 Re: Następne wieści. 28.05.08, 21:15
                Po prostu ewolucja nie wyposazyla nas w narzady przydatne do
                dlugotrwalej egzstencji w stanie niewazkosci czy tez na planetach z
                inna niz ziemska atmosfera...
                • madcio Re: Następne wieści. 29.05.08, 19:09
                  > Po prostu ewolucja nie wyposazyla nas w narzady przydatne do
                  > dlugotrwalej egzstencji w stanie niewazkosci
                  Po ilu godzinach w stanie nieważkości człowiek umiera? Sam gdzie indziej
                  napisałeś, że człowiek jest dostosowany tylko do najwyżej kilku godzin w tym
                  stanie... :)))
                  • nfao5 Re: Następne wieści. 29.05.08, 19:35
                    Nie umiera, ale po kilku godzinach nastepuje potepujace zwiotczenie
                    miesni, odwapnienie kosci, a proste zalatwienie potrzeby
                    fizjologicznej wymaga uzycia odkurzacza, ktory pozniej trzeba
                    czyscic... :(
              • stalybywalec Re: Następne wieści. 28.05.08, 23:31
                madcio napisał
                > > jesteśmy , jak wszystko na to wskazuje, bardzo mocno związani z
                > > naszą niszą ekologiczną , zwaną Ziemią i to pod wieloma
                względami.
                > Można konkretniej? Co wskazuje? O czymś takim jak "postęp
                technologiczny"
                > słyszał? Czy też człowiek zgnije na Ziemi, bo tak se wymyśliłeś i
                już?

                Przykład gwałtownej reakcji Madcia, na moje wątpliwości, co do
                mozliwości technologicznych człowieka za 100-150 lat, i że tenże
                człowiek znajdzie sie w 2150r. na Księżycach Jowisza, oraz że
                dostrzegam to jako rojenia fantastów - świadczy niezbicie o
                pokrewieństwie mentalnym Madcia/siostrzeniec/ z Leonardem.
                Ta gwałtownośc, wyrażana zresztą w innych postach w tym wątku,
                żdziebko przeraża i rodzi watpliwości co do Madciowej bezstronności,
                jako narazie, hipotetycznego moderatora FN.

                Natomiast czynienie z "postępu technologicznego" magicznego
                zaklecia i fetyszu, jest szkodliwe dla tegoż samego zrównowazonego
                postępu, który bynajmniej,nie powinien podważac naszego związku z
                przypisaną nam ziemska nisza ekologiczną.

                Co do konkretów odnosnie tych zwiazków, to odsyłam Madcia , do
                rzetelnej analizy wynikających z medycyny człowieka, ciekawej
                lektury życząc.
                Co do " gnicia na Ziemii" człowieka, to uprzejmie proszę o
                odpowiedż , ale prawdziwą, czy Madcio woli "gnić" na Ziemi, czy na
                Alfa Centauri, albo gdzieś dalej jeszcze np. 10 mld ly ? Czy
                Madcio ma, aż taką potężną duszę konkwiskadora , że Ziemia Go
                całkiem mierzwi ?
                • nfao5 Utopia technologiczna 29.05.08, 10:09
                  Dal sie jej poniesc nawet mlody Lem ("Oblok Magellana"), choc we
                  wczesniejszych "Astronautach" pisal o niebezpieczenstwie kolonizacji
                  innych planet przez spoleczenstwo kapitalistyczne (Wenusjanie,
                  ktorzy jednak sami sie zniszczyli). Madciowi polecam zas
                  lekture "Edenu", a szczegolnie (nomen omen) "Fiaska"...
                  Pozdr. :)
                • madcio Re: Następne wieści. 29.05.08, 19:05
                  Niestety, żadnych konkretów nie uzyskałem. Jakoś tym, mój drogi bywalcu, nie
                  jestem zaskoczony. Miast tego odsyłasz do lektury "dokumentacji medycznej" homo
                  sapiens. Feh.

                  > Przykład gwałtownej reakcji
                  Jeśli gwałtownego, to zaciekawienia. Dawno na grupie nie było porządnej dyskusji
                  na tematy kosmiczne.

                  Tak więc...

                  Przykro mi, ale ty twierdzisz, ze nigdy nie oderwiemy się od naszej kolebki,
                  wypadałoby, żebyś ty przedstawił argumenty za tym przemawiające. Ogólnikowe
                  mówienie o "medycynie człowieka" to za mało. Co konkretnie w biologii człowieka
                  przeszkadza, by ten na stałe się osiedlił poza Ziemią?

                  > Natomiast czynienie z "postępu technologicznego" magicznego
                  > zaklecia i fetyszu
                  Technika i wiedza idzie do przodu, i to JEST fakt, a nie "zaklęcie".

                  > nie powinien podważac naszego związku z
                  > przypisaną nam ziemska nisza ekologiczną.
                  Przez kogo przypisaną? Dlaczego mamy tu zostać?

                  > Co do " gnicia na Ziemii" człowieka, to uprzejmie proszę o
                  > odpowiedż , ale prawdziwą, czy Madcio woli "gnić" na Ziemi, czy na
                  > Alfa Centauri, albo gdzieś dalej jeszcze np. 10 mld ly ?
                  Pewnie, że chciałbym zobaczyć na własne oczy światy pod innymi słońcami, ale
                  obawiam się, że urodziłem się na to kilkaset lat za wcześnie.

                  > Czy Madcio ma, aż taką potężną duszę konkwiskadora , że Ziemia
                  > Go całkiem mierzwi ?
                  Ja nie. Ale Ludzkość ma, a przynajmniej powinna mieć. Inaczej, jak napisałem,
                  zgnije tu w własnym smrodzie. Ziemia to kolebka ludzkosci, ale każde dziecko w
                  końcu wychodzi z kolebki.

                  PS: porównanie z leonardem to obraza, co krwi wymaga. ;)
                  • nfao5 Re: Następne wieści. 29.05.08, 19:37
                    Cytujesz Madciu Ciolkowskego, a to byl przeciez Rusek i na dodatek
                    bezbozny komuch! A fe! :(
    • losiu4 Re: Feniks z popiołów, czyli atak na Marsa again 27.05.08, 20:08
      ech, jedna z tych wypraw poległa, bo ktoś stóp od metrów nie
      potrafił odróznić.

      Pozdrawiam

      Losiu
      • madcio Re: Feniks z popiołów, czyli atak na Marsa again 27.05.08, 20:45
        Niezupełnie tak było, ale zgadza się, pomyłka była na bardzo podstawowym poziomie.

        I co w związku z tym?
        • losiu4 Re: Feniks z popiołów, czyli atak na Marsa again 27.05.08, 21:29
          madcio napisał:

          > Niezupełnie tak było, ale zgadza się, pomyłka była na bardzo
          > podstawowym poziomie. I co w związku z tym?

          nic. Pokiełbasiło się, wnioski trzeba wyciągnąć i lecieć... albo na
          Marsa, albo gdzie indziej :)

          Pozdrawiam

          Losiu
          • nfao5 Re: Feniks z popiołów, czyli atak na Marsa again 27.05.08, 23:48
            A po co leciec na Marsa?
            • losiu4 Re: Feniks z popiołów, czyli atak na Marsa again 28.05.08, 07:06
              nfao5 napisał:

              > A po co leciec na Marsa?

              a czemu niby nie lecieć? Po to Bog dał odpowiednio wielki mózg i dał
              poradę, by eksplorować i oswajać świat, żebyśmy to czynili :)

              Pozdrawiam

              Losiu
              • nfao5 Re: Feniks z popiołów, czyli atak na Marsa again 28.05.08, 10:41
                Pana Boga nie ma...
      • nfao5 Re: Feniks z popiołów, czyli atak na Marsa again 27.05.08, 23:46
        Czyich stop: Chinek czy zlodziei podolskich?
    • madcio Kolejna dawka informacji. Dziś MRO. 27.05.08, 21:04
      1. Pamiętacie fotkę Phoenixa w locie? Oto pełny kontekst:

      hirise.lpl.arizona.edu/HiBlog/wp-content/uploads/PSP_008579_9020_descent.jpg
      Ożeszku... wyglada jakby miał zaraz wpaść w ten krater, ale to tylko złudzenie,
      fotka była dokonywana pod dość dużym kątem od pionu. W rzeczywistości Phoenix
      był jeszcze na wysokości wielu kilometrów od gruntu. Ciekawe, czy będą widoczne
      z miejsca ladowania jakiekolwiek oznaki istnienia krateru, czy też zostaną one
      przykryte wzniesieniami terenu, choćby i o małym nachyleniu?

      2. Oko MRO odnalazło lądownik. W kolorze!

      www.nasa.gov/images/content/230855main_PSP_008591_2485_RGB_Lander_Inserts.jpg
      Szybko im poszło. Miejsce wokół lądowania pociemniałe, zapewnie z powodu
      działania silników pulsacyjnych, rozdmuchujących marsjański pył podczas
      lądowania. Widać wyraźnie panele słoneczne i centralną sekcję.

      W pobliżu jest podejrzany czarny ślad. To osłona ablacyjna. No i trochę dalej
      także osłona górna wraz z spadochonem. Całkiem blisko siebie to wszystko
      pospadało... teraz już szybko pójdzie jednoznaczna identyfikacja osłon na
      zdjęciach z samego Phoenixa. Położenie odrzuconych części dostarczy też nader
      istotnych informacji na temat przebiegu przejścia przez atmosferę.
      • nfao5 Re: Kolejna dawka informacji. Dziś MRO. 27.05.08, 23:47
        Nie informacji, a DEZinformacji i klamliwej propagandy made in
        USA... :(
        • porterhouse Re: Kolejna dawka informacji. Dziś MRO. 28.05.08, 02:06

          > Nie informacji, a DEZinformacji i klamliwej propagandy made in
          > USA... :(

          Sluchaj komuchu. My ci wspolczujemy bo widac ze przezywasz zalamanie. Twoi
          towarzysze radzieccy nie dotarli do Marsa i to cie boli. Gdyby to oni wyladowali
          to bys dopiero sie onanizowal kazdym skrawkiem wiadomosci. Zrob sobie lewatywe,
          pojdz na jakies dziwki i moze ci przejdzie.
          • nfao5 Re: Kolejna dawka informacji. Dziś MRO. 28.05.08, 10:27
            Ni dotarli do Marsa? A kto tam niby dotarl? Nie slyszalem, aby
            amerykanscy astronauci wyladowali na Marsie, ale pewnie dla tego, ze
            moim glownym zrolem informacji sa: The Economist, BBC i Euronews...
            • saturn5 Re: Kolejna dawka informacji. Dziś MRO. 28.05.08, 19:06
              Kto tu pisze o astronautach?. Widac jak porabana masz ta swoja mozgownice, nawet
              nie potrafisz czytac prostego tekstu powyzje ktory madcio przytoczyl.
              • nfao5 Re: Kolejna dawka informacji. Dziś MRO. 28.05.08, 19:54
                Oj, nerwy ci puscily. Proponuje wiec przechadzke po lesie i dobry
                seks na "lonie natury"...
              • madcio Re: Kolejna dawka informacji. Dziś MRO. 28.05.08, 20:20
                Spokojnie. On kiedyś też mnie sprowokował to wypisywania zbyt ostrych
                komentarzy, jednakże w końcu zacząłem słuchać własnej zasady "z trollami
                dyskutuje się na luzie - lub wcale". :)
                • nfao5 Re: Kolejna dawka informacji. Dziś MRO. 28.05.08, 21:13
                  Madciowi tez nerwy puscily...
                  • madcio Re: Kolejna dawka informacji. Dziś MRO. 29.05.08, 18:52
                    To się już nie powtórzy.
                    • nfao5 Re: Kolejna dawka informacji. Dziś MRO. 30.05.08, 10:39
                      Co sie nie powtorzy?
        • madcio Re: Kolejna dawka informacji. Dziś MRO. 28.05.08, 20:21
          > Nie informacji, a DEZinformacji i klamliwej propagandy made in
          > USA... :(
          Konkrety proszę. Co nakłamane i gdzie? Czy też tak ot walnąłeś, bo nic innego
          nie potrafiłeś wymyśleć w swoim małym módżdżku przeżartym antyamerykańską fobią?
          Pieprzyć ogólniki to każdy może, jak nie przymierzajac Lepper. Gdzie jednak
          będziesz, gdy ktoś się ciebie spyta o konkrety?
          • nfao5 Re: Kolejna dawka informacji. Dziś MRO. 28.05.08, 21:12
            Widze, ze stac cie tylko na chamskie argumenty ad personam... :(
            • madcio Re: Kolejna dawka informacji. Dziś MRO. 29.05.08, 18:55
              Tak myślałem, że nie masz żadnego pokrycia swoich słów. Ale spróbujmy jeszcze raz.

              Gdzie nakłamane? Co nakłamane? Masz jakieś dowody na to nakłamanie? Czy, dla
              przykładu, Phoenix został dorobiony do obrazka krateru Photoshopem? Czekam z
              zainteresowaniem.
              • nfao5 Re: Kolejna dawka informacji. Dziś MRO. 29.05.08, 19:39
                Nie Photoshopem! CIA, FBI i NASA maja dzis o wiele
                bardziej "sophisticated" narzedzia. Przy ich pomocy moge udowodnic w
                sadzie (oczywiscie amerykanskim), ze sie wlamales do mojego
                mieszkania na 5th Ave w NYC, zgwalciles przy tym moja czarna sluzaca
                i moja biala suke i obsilales mojego fikusa! :(
                • madcio Re: Kolejna dawka informacji. Dziś MRO. 30.05.08, 18:41
                  > Nie Photoshopem! CIA, FBI i NASA maja dzis o wiele
                  >[bełkot nie na temat]

                  Powtarzam pytanie, albo odszczekaj[1]. Co nakłamane? Jak nakłamane? Masz na to
                  dowody, że cokolwiek jest nakłamane/sfałszowane/cotamjeszcze w misji Phoenixa?

                  [1] Ponieważ tego sie nie doczekam, umilknięcie mi całkowicie wystarczy.
                  • nfao5 Re: Kolejna dawka informacji. Dziś MRO. 30.05.08, 20:29
                    Juz ci napisalem, ze CIA, FBI i NASA maja narzedzia do fabrykowania
                    dowodow o wiele lepsze niz twoj Photoshop...
                    • porterhouse Re: Kolejna dawka informacji. Dziś MRO. 30.05.08, 21:18

                      > Juz ci napisalem, ze CIA, FBI i NASA maja narzedzia do fabrykowania
                      > dowodow o wiele lepsze niz twoj Photoshop...

                      Powiem ci tylko tyle: jesli twoi towarzysze broni z KGB (lub nastepczyni tej
                      organizacji) nie potrafia tego udowodnic, zdobyc i przesluchac swiatkow takiego
                      oszustwa (a duzo ich musi byc), zdobyc liczacych sie ekspertow naukowych z
                      calego swiata ktorzy by potwierdzili prawdopodobienstwo takiego oszustwa to nic
                      dziwnego ze przegraliscie z kretesem Zimna Wojna i do niczego sie nadajecie.
                      • nfao5 Re: Kolejna dawka informacji. Dziś MRO. 30.05.08, 21:25
                        A po co marnowac czas i pieniadze na udowadnianie kolejnego oszustwa
                        komus, kto jak USA, jest dzis wszedzie na Swiecie znany z braku
                        uczciwosci? Co to zmieni? Przeciez ponad 90% ludnosci Ziemi i tak
                        uwaza dzis USA za zrodlo wszelakiego zla, choc nigdy nie slyszeli o
                        przekretach w NASA...
                        I PS: slyszlaes co o PYRRUSOWYM zwyciestwie?
                      • saturn5 Re: Kolejna dawka informacji. Dziś MRO. 30.05.08, 22:37
                        To z drugiej strony pocieszjace ze taki komuch bebni tutaj w klawiature
                        wypisujac bdzety.
                        Kiedys tacy ludzie siedzieli w urzedach, decydowali kto dostanie paszport a kto
                        nie, sprawdzali obecnosc na pochodach 1-Majowych, rozstrzeliwali w Katyniu i
                        pisali podreczniki do histori. Tearz chociaz wyladowlai na smietniku histori - i
                        internet jest dla nich jedyna upusta goryczy.
                        • nfao5 Re: Kolejna dawka informacji. Dziś MRO. 31.05.08, 09:01
                          Akurat ja za PRLu bylem bezpartyjny i pracowalem w instytucjach
                          naukowych (SGPiS, Przemyslowy Instytut Elektroniki, IBS PAN)...
                          Trafiles kula w plot (jak USA w Marsa....) ;)
                          • saturn5 Re: Kolejna dawka informacji. Dziś MRO. 31.05.08, 18:59
                            > Akurat ja za PRLu bylem bezpartyjny

                            Trafilem dobrze bo pisalem "tacy" nie sugerujac jakie ty zajmowales stanowisko w
                            Polsce.
                            Faktem jest ze wsrod bezpratyjnych bylo tez sporo "betonu" - mozgowego betonu
                            jak twoj.
                            • nfao5 Re: Kolejna dawka informacji. Dziś MRO. 31.05.08, 20:38
                              Natomiast ty, saturnie nr 5, reprezentujesz okaz typowego
                              bemozgowca... :(
                    • madcio Dość bzdur :) 01.06.08, 01:19
                      Wiesz co, w pełni świadomie napiszę ci taką ładną, prywatną opinię ad hominem z
                      uzasadnieniem: jesteś naprawdę żałosnym pajacem.

                      Dlaczego? Rzucasz kompletnie bezpodstawne oskarżenia o fałszerstwo, bez krztyny
                      jakiegokolwiek dowodu na swoje twierdzenia. Za to twierdzisz, że tych dowodów
                      nie masz, bo różne Złe Organizacje tak to wszystko spreparowały. Gratulacje,
                      popaprańcu.

                      Kontekst niżej.
                      K: Nie informacji, a DEZinformacji i klamliwej propagandy made in USA... :(
                      M: Konkrety proszę. Co nakłamane i gdzie? (...)
                      K: Widze, ze stac cie tylko na chamskie argumenty ad personam... :(
                      M: Gdzie nakłamane? Co nakłamane? Masz jakieś dowody na to nakłamanie? (...)
                      K: (...) CIA, FBI i NASA maja dzis o wiele bardziej "sophisticated" narzedzia. (...)
                      M: (...) Co nakłamane? Jak nakłamane? Masz na to dowody, że cokolwiek jest
                      nakłamane/sfałszowane/cotamjeszcze w misji Phoenixa? (...)
                      K: Juz ci napisalem, ze CIA, FBI i NASA maja narzedzia do fabrykowania dowodow o
                      wiele lepsze niz twoj Photoshop...

                      Nic nie masz prócz oszczerstw i kalumni, co zresztą od samego początku
                      wiedziałem. Szczekaj, szczekaj, karawana i tak pójdzie dalej.

                      EOT.
            • saturn5 Re: ad personam, ad personam, ad personam ... 30.05.08, 20:18
              > Widze, ze stac cie tylko na chamskie argumenty ad personam... :(

              Komuchu, a czego ty sie spodziewasz? Kto tu ciebie na powaznie traktuje? Kto z
              wariatem bedzie sie wdawac w jakaolwiek wymiane argumentow? Kazda wies musi miec
              swojego Grzesia-idiote, i ty tu grasz za takiego. Jak chcesz zrobic prawdziwy
              wklad do tego forum - przestan go zasmiecac.
              • nfao5 Re: ad personam, ad personam, ad personam ... 30.05.08, 20:32
                POST DO SKASOWANIA! saturn5 napisał: Komuchu, a czego ty sie
                spodziewasz? Kto tu ciebie na powaznie traktuje? Kto z
                wariatem bedzie sie wdawac w jakaolwiek wymiane argumentow? Kazda
                wies musi miec swojego Grzesia-idiote, i ty tu grasz za takiego. Jak
                chcesz zrobic prawdziwy wklad do tego forum - przestan go zasmiecac.
          • nfao5 Polacy na Wenus! Fotki z podrozy. 29.05.08, 19:54
            www.filmpolski.pl/fp/index.php/162252_1
            www.filmpolski.pl/fp/index.php/162252_1
            P. tez pl.wikipedia.org/wiki/Milcz%C4%85ca_Gwiazda
    • nfao5 100 29.05.08, 10:10
      no txt
    • madcio Na dziś, rozruszamy się... 29.05.08, 18:09
      Phoenix w końcu leniwie ruszył swoim ramieniem. Opóźnienie wynikło z problemów
      komunikacyjnych z MRO -na razie wiec komunikacja odbywa się z Odyssey. Ponadto
      sporo nowych zdjęć.

      Myślę, że powoli rezygnuję z codziennych relacji - następne istotne wydarzenie
      to wykopanie gruntu w celu pobrania próbki, a do tego jeszcze parę dni. Sama
      analiza próbki potrwać może i dwa tygodnie. Dlatego też wracamy do codziennej
      rutyny forum.
      • nfao5 Re: Na dziś, rozruszamy się... 29.05.08, 18:27
        Pan Prezydent wstal dzis rano z lozka, wlozyl kapcie i raczyl sie
        udac tam, gdzie nawet krol na piechote chadza... Choc wedlug
        Szwejka, to cysorza Franciszka Jozefa podczas I Wojny Swiatowej
        musieli juz tam nosic...
      • kala.fior Madciu, dzięki, roger !!! 29.05.08, 18:29
        • nfao5 Re: Madciu, dzięki, roger !!! 29.05.08, 19:43
          Moore? ;)
    • madcio Lód? 01.06.08, 13:46
      W ciagu ostatnich dni Feniks poruszył swoją łapką i zaczął fotografować swój
      "brzuch" pod nogami lądownika za pomocą kamery umieszczonej na ramieniu.

      www.nasa.gov/mission_pages/phoenix/news/phoenix-20080531.html
      www.space.com/scienceastronomy/080531-phoenix-ice-rockets.html
      Pierwsze, co się rzuca w oczy, to gładka powierzchnia na dnie wgłębień. Być może
      to lód. Same wgłębienia powstały podczas lądowania Phoenixa - winowajców widać
      na górze fotki. To dysze silniczków manewrujących.
      Już wcześniej zauważono coś podobnego koło jednej z nóg lądownika.

      Kopanie przewiduje się na początek najbliższego tygodnia.
      Przy okazji, TEGA ma jakieś kłopoty. Spięcie w spektometrze?
      www.space.com/missionlaunches/080530-phoenix-mission-update.html
    • madcio Dlaczego nie koła? 02.06.08, 14:30
      Właśnie, dlaczego nie? Sam się swego czasu nad tym zastanawiałem i się pytałem o
      to na różnych kosmicznych forach.

      Jak się okazuje, przyczyn jest kilka, w większości wzajemnie z sobą związanych.
      - Ta misja powstała na podstawie stacjonarnego lądownika i sprzętu z niego,
      który należał do skreślonej misji[1]. Ten sprzęt był dostosowany do
      stacjonarnego lądownika i byłoby bardzo trudno go umieścić na ruchomym łaziku.
      - Koszta. Ta misja nigdy nie była tania, a zmieściła się w nowym kosztorysie
      tylko dlatego, że wykorzystała sprzęt z skreślonej misji. Innymi słowy, gdyby
      naukowcy zaprojektowali wspaniałego, mobilnego Phoenixa, do dziś by został on
      jedynie na papierze, a teraz jakaś inna misja klasy Scout by wykonywała swoje
      zadania nad czerwonymi piaskami Marsa (np. MAVEN... najbardziej bym chciał
      SCIMa, ale cóż).
      - Budżet wagowy, energetyczny i jaki tam jeszcze chcecie. Koła, silniczki,
      system do operowania nim, wszystko to pochłania energię, masę, nie mówiąc o
      problemach typu "stabilność takich paneli słonecznych jak na Phoenixie, gdyby
      zostały posadzone na, a raczej po bokach łazika". Każdy kilogram więcej na
      sprzęt służący do przemieszczania się to kilogram mniej na sprzęt badawczy. A
      gdyby zwiększyć ogólną masę łazika, to każdy kilogram więcej w rakiecie to
      miliony dolarów więcej w kosztach misji.

      - Na końcu najważniejszy powód: profil misji. Koła są tu ZBĘDNE! Phoenix
      wylądował na kole podbiegunowym, gdzie na setki kilometrów wokół jest jednorodny
      teren. Czyli de facto było naprawdę wszystko jedno, GDZIE wyląduje w ramach
      swoje elipsy lądowania. Feniks podróżuje w DÓŁ, ku lodowi pod wielocentymetrową
      warstwą marsjańskiego gruntu/pyłu, a nie wzdłuż powierzchni planety.

      Finalne słowo. Czy kiedyś będzie łazik polarny a la MSL na kole podbiegunowym
      Marsa? Zapenwie tak. Jednakże to będzie wtedy zupełnie inna misja, o innych
      celach i innych wymaganiach. W zależności od tego, co w najbliższych miesiącach
      odkryje Phoenix, na następną misję polarną możemy poczekać nawet dekady.

      [1] Skreślona została po dwóch dość kompromitujących porażkach NASA. Co ciekawe,
      gość odpowiedzialny za stwierdzenie "nie, tak misja NIE nadaje się do lotu" parę
      lat później dał zielone światło Feniksowi...
    • madcio Próbne wykopki i pstryk! 05.06.08, 22:57
      W ciagu ostatniego tygodnia Phoenix pracował cały czas, mimo czasowych problemów
      z łącznością (które, o ironio, nie były z winy feniksa). Prócz postępów w
      robieniu wysokorozdzielczościowej panoramy przez wszystkie filtry, jakie ma
      kamera stereo lądownika do dyspozycji, mała koparka na pokładzie dokonywała
      kilku próbnych wykopków.

      Czy Feniks w pewnym sensie już dopełnił swej misji? To zależy, czy to, co jest
      białego na zdjęciu wykopanego materiału w łopatce, to rzeczywiście H2O w postaci
      lodu. Mogą jednak być to też inne możliwości - ale jeszcze trochę czasu minie,
      zanim nabierzemy absolutnej pewności.
      phoenix.lpl.arizona.edu/images.php?gID=1698&cID=36
      Feniks użył swoich mikroskopów do sfotografowania marsjańskiego pyłu, który
      wzbił się po lądowaniu Feniksa i opadł. Bonobo już o tym wspomniał w innym wątku.
      www.nasa.gov/mission_pages/phoenix/images/press/OM2_05JUN08_mhh.html
      Te okrągłe duże coś to podstawka, a małe szare obiekty, to marsjański pył.

      Na dniach zacznie się pierwsza analiza. Próbki gruntu z tego samego miejsca
      (innego niż eksperymentalne wykopki) zostaną wsypane do obydwóch eksperymentów
      na pokładzie (TEGA i MECA) i przeanalizowane pod mikroskopami. Prepraracja,
      nagrzewanie próbek i pomiary potrwają kilka dni, kolejne kilka może zająć
      analiza wyników na Ziemi. Pierwsza próbka będzie dotyczyć marsjańskiego gruntu
      na powierzchni, a analiza będzie utrudniona faktem, że trzeba wziąć poprawkę na
      kontaminację materiału przez silniczki manewrujące.
    • madcio Problemy z TEGA 08.06.08, 10:10
      Wspomniane wcześniej zwarcie w TEGA zostało rozwiązane, lecz mamy nowy problem.

      Pierwsza na serio próbka marsjańskiego gruntu została wsypana do jednego z
      "piecyków", a raczej pojemnika z wejściem do niego. Sam piec ma rozmiary
      obciętego wkładu do długopisu: długość kilku centymetrów, średnica kilka
      milimetrów. Czujnik optyczny nie zarejestrował, by cokolwiek do środka wpadło.
      Cóż, tego typu problem został przewidziany - każdy piecyk jest wyposażony w
      mechanizm wibracyjny, który solidnie potrząśnie próbką. Na początek zapewnie
      pojemnik zostanie poddany znacznie większym wibracjom, które powinny sprawić, że
      mniejsze ziarna piasku znajdą się na dole, a większe grudki na górze.

      www.planetary.org/blog/article/00001501/
      Przy okazji, wszystko wskazuje na to, ze to białe coś, to sól. W esencji, jest
      to coś, co pozostaje po interakcji wody (DUŻEJ ilości wody) z gruntem. Dlatego
      też prawdopodobnie przekrój ziemi w rejonie polarnym Marsa wygląda tak:

      Warstwa marsjańskiego pyłu/gruntu.
      Warstwa soli.
      Lód.

      Jednym z dowodów jest duża łatwość uzyskania w łopatce śladów tej białej
      substancji. Lód w warunkach na kole podbiegunowym Marsa jest twardy jak beton i
      jego ewentualne pobranie wiązałoby sie z użyciem specjalnego sprzętu
      znajdującego się na łopatce, które byłoby w stanie zeskrobać wierzchnią warstwę
      lodu.

      Jednak na ostateczne potwierdzenie, że mamy do czynienia z solą musimy poczekać,
      aż uda się załatwić problem z TEGA lub kolejna próbka pójdzie do MECA i wszystko
      zadziała jak należy.
    • madcio Humor Phoenixa 16.06.08, 01:32
      Coś na rozluźnienie. :)

      Instrukcja użytkowania wahadełka meterologicznego:
      www.unmannedspaceflight.com/index.php?act=attach&type=post&id=14715
      Skutek wypróbowywania różnych technik dostarczania próbek gruntu w świetle
      problemów z TEGA...
      www.unmannedspaceflight.com/index.php?act=attach&type=post&id=14632
      Co się tak naprawdę znajduje pod białym materiałem?
      www.unmannedspaceflight.com/index.php?act=attach&type=post&id=14702
      Pod mikroskopem, zanim Oni ocenzurowali!
      img292.imageshack.us/img292/3645/mecajustforfunkv3.jpg
    • madcio Lód! 20.06.08, 19:59
      I znów mnie bonobo44 ubiegł, pisząc o tym w innym wątku. :P

      Chodzi o porównanie dwóch fotek wykonanych na tym samym wykopku - na późniejszym
      zaszły wyraźne i widoczne gołym okiem zmiany, interpetowane jako sublimację lodu
      prosto w powietrze. Zwiększa to też niemal do 100% pewność co do przyczyny, dla
      której udało się przesypać pierwszą próbkę do TEGA.

      A więc... co z tego wynika?

      Ktoś zorientowany może wzruszyć ramionami. Może powiedzieć "wielka mi rzecz, od
      dawna wiedzieliśmy, że jest lód wodny na Marsie z obserwacji globu, jego czap
      polarnych i danych z orbiterów". To prawda, ale wiedzieć o tym to jedna rzecz, a
      mieć to *dosłownie* w zasięgu ręki (a raczej łopatki), to zupełnie, a to
      zupełnie inna sprawa.

      Istnieje dziś sporo teorii na temat marsjańskiej wody. Dla przykładu, niektórzy
      postulują, że była i jest ona niewiarygodnie słona[1]. Inni wysuwają tezę o
      wodzie utlenionej (miks zwykłej wody i nadtlenku wodoru) [2] i spekulują o
      konsekwencjach tego dla marsjańskiego życia oraz wpływu na eksperymenty Vikingów.

      Tak naprawdę, analiza chemiczna tej wody (czyli co jeszcze znajduje się w niej
      prócz starego, poczciwego H2O) może jeśli nie odpowiedzieć, to na pewno znacząco
      ograniczyć wiele teorii i zmniejszyć niepewność dotyczącą wielu zagadek
      zwiazanych z historią Marsa jako takiego, historią wody oraz potencjałem
      życionośnym (ooo, to lepsze wyrażenie, niż dosłowne tłumaczenie habitability
      jako "zamieszkiwalność") planety.

      No i trochę artykulików:
      phoenix.lpl.arizona.edu/06_19_pr.php
      www.nasa.gov/mission_pages/phoenix/news/phoenix-20080619.html
      spaceflightnow.com/mars/phoenix/080620ice.html
      space.newscientist.com/article/dn14143-phoenix-lander-uncovers-ice-on-mars.html
      www.space.com/missionlaunches/080620-phoenix-ice.html
      www.astrobio.net/news/modules.php?op=modload&name=News&file=article&sid=2780&mode=thread&order=0&thold=0
      Przypiski...
      [1] news.nationalgeographic.com/news/2008/05/080529-mars-salty.html
      www.sciencedaily.com/releases/2008/05/080529141404.htm
      [2] www.cosis.net/abstracts/EPSC2007/00439/EPSC2007-J-00439.pdf
    • madcio Problem z drzwiczkami 21.06.08, 15:41
      TEGA, służacy do analizy próbek skał, lodu i co tam jeszcze znajdzie Phoenix,
      posiada osiem jednorazowych piecyków (z czego pierwszy już został użyty). Każdy
      z tych piecyków ma parę drzwiczek, które są otwierane sprężynowo po uwolnieniu
      zatrzasku. Już jednak przy otwieraniu pierwszej pary drzwiczek były dziwne
      problemy - jedne się otworzyły, a drugie tylko częściowo.
      Przed: phoenix.lpl.arizona.edu/images.php?gID=1865&cID=28
      Po: phoenix.lpl.arizona.edu/images.php?gID=2319&cID=38

      Ostatnio usiłowano otworzyć drugą parę drzwiczek.

      Przed: phoenix.lpl.arizona.edu/images.php?gID=6945&cID=88
      Po: phoenix.lpl.arizona.edu/images.php?gID=6944&cID=88

      Jak widać, kąt jest jeszcze mniejszy, niż w pierwszym piecyku.

      Wysypana ziemia przy okazji dostarczania próbki do pierwszego (a właściwie numer
      4) piecyka nie powinna sprawiać żadnych problemów - siła sprężyny jest
      wystarczająco duża, by podnieść drzwiczki nawet przy zasypaniu taką liczbą
      gruntu. Potwierdzeniem tego zresztą jest fakt, że obydwa drzwiczki następnego
      piecyka podniosły się na tę samą wysokość.

      Z innych spekulacji, moich i nie moich:
      - Zmniejszony kąt może świadczyć o pogarszających się warunkach pracy
      mechanizmu, choć doprawdy nie wiem, jak można coś tak prostego zepsuć. Czy
      następne drzwiczki dadzą się w ogóle otworzyć?
      - Interesujące, dlaczego drzwiczki najbardziej na prawo otwarły się całkowicie?
      Czy inne piecyki na krawędzi też będą mieć przynajmniej jedne drzwiczki otwarte?
      - Możliwa przyczyna: zamarzanie na połączeniach i na sprężynkach atmosferycznej
      wody? Czy uruchomienie grzejników najbliższych drzwiczkom pomoże? Czy powinno
      się otwierać drzwiczki, gdy jest najcieplej w ciągu dnia?
      - Możliwa przyczyna: bardzo drobne zniekształcenie obudowy TEGA (np czy starcie
      lub lądowaniu), które jednak stanowią wystarczającą przeszkodę dla drzwiczek, by
      nie mogły się swobodnie otworzyć.

      Co można z tym zrobić?
      - Jak wspomniano, podgrzać.
      - Wibracje z TEGA? Zbyt nie wpłynęły na stan pierwszej pary drzwiczek.
      - Wymachiwanie łopatką to ostateczność. Można albo przycisnąć drzwiczki i
      zwolnić, by dać sprężynce drugą szansę. Można też przycisnąć pierwsze drzwiczki,
      zahaczyć brzegiem łopatki o dno drugich drzwiczek i podnieść do góry.

      Niestety, nie wiem, jaka jest precyzja działania ramienia z łopatką. Wiem tyle,
      że jakieś sposoby na wykrycie przeszkody ma (łopatka przestała kopać, gdy
      natrafiła na zbyt twardy lód), więc raczej nie rozwali niczego ponad miarę. I
      tak jest to niebezpieczne oraz grożące uszkodzeniem ramienia i/lub reszty lądownika.

      Dodatkowe materiały:
      - Więcej informacji o TEGA, łącznie z fotografią aparatury przed montażem:
      planetary.chem.tufts.edu/Phoenix/thermal_evolved_gas_analyzer.htm
      - Druga połowa tego artykułu jest poświęcona anomalii w pracy TEGA:
      www.planetary.org/blog/article/00001517/
    • madcio Asparagusowy ogródek na Marsie... 26.06.08, 23:56
      ...albo wyniki z MECA - innego eksperymentu na pokładzie Phoenixa, który służy
      do określenia stopnia zasolenia, ukwaśnienia, obecnosci wielu minerałów oraz
      przewodności elektrycznej.

      www.space.com/scienceastronomy/080626-phoenix-update.html
      Bardzo wstępne, ale interesujące. Nie zauważono w gruncie nic, co byłoby
      toksyczne dla ziemskich roślin. Ph 8 - 9. Sporo rozpuszczalnych minerałów,
      między innymi potas, magnez, chlorki.

      Przy okazji, Phoenix ma już za sobą 1/3 podstawowej misji! Już teraz mówi się o
      przedłużeniu jej o dodatkowy miesiąc, a najprawdopodobniej tak długo, jak się da
      utrzymać lądownik przy życiu. Naukowcy są pewni, że do listopada dociągnie.
    • mister.x Panorama w kolorze 03.07.08, 09:47
      Czy Phoenix przesłał na Ziemię 360-stopniową panoramę miejsca
      lądowania w kolorze? Jeśli tak - proszę o linka.
      • madcio Re: Panorama w kolorze 03.07.08, 18:30
        Jeszcze nie skończył, ale i owszem, 360-stopniowa jest. Ciemne miejsca będą
        uzupełniane.

        www.nivnac.co.uk/mer/index.php/phoenix-sols-3-to-32-r1bc-103-pointings
    • kala.fior Czas na narty ? 02.10.08, 23:55
      My to gadu gadu a na Marsie pada śnieg !

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka