Dodaj do ulubionych

Chmura z antymaterii w centrum Drogi Mlecznej

26.06.08, 21:20
W centrum naszej Galaktyki znajduje się chmura antymaterii złożonej
głównie z pozytonów. Okazuje się teraz, że
jej rozkład odpowiada rozkładowi układów podwójnych LXMB z gwiazdą
neutronową lub czarną dziurą w parze
z gwiezdnym olbrzymem (kolejne dane z EUROPEJSKIEGO satelity
INTEGRAL zaczynają potwierdzać, że oba rozkłady są jednakowo
przesunięte względem centrum Drogi Mlecznej) -
oto zestawienie obu rozkładów:
www.esa.int/images/composite1_H,1.jpg

sugeruje to, że pozytony powstają w wyniku separacji par e-e+ na
granicy czarnej dziury (lub gwiazdy neutronowej):
elektrony "neutralizują" protony materii pochłanianej przez CD z
gwiezdnego olbrzyma obok do postaci neutronów; pozytony wnoszą wkład
do chmury antymaterii
Obserwuj wątek
    • bonobo44 Chmura z antymaterii pod Szwajcarią ? 26.06.08, 21:34
      z powyższego wynika potwierdzenie tendencji do zobojętniania się
      czarnych dziur (zwłaszcza w otoczeniu obfitującym w materię)

      stanowi to interesujący przyczynek do dyskusji zagrożenia ze strony
      LHC:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12172&w=80894103&a=80894103
      wygląda na to, że ubocznym efektem powstawania i wzrostu
      stacjonarnych miniCD, które - jak oceniają fizycy - zaczną być
      generowane już tego lata w obrębie Ziemi przez Large Hadron Collider
      w Szwajcarii w ilości ok. 100000 na dobę, będzie generowanie
      wielkich ilości antymaterii, która wchodząc w interakcje z ziemską
      materią będzie wytwarzać ogromne ilości promieniowania gamma o
      energii 511 keV na kazdy taki foton gamma 8-(

      --
      PETYCJA do CERN przeciwko LHC
      www.thepetitionsite.com/1/stop-physics-experiment
      • gandalf88 Re: Chmura z antymaterii pod Szwajcarią ? 26.06.08, 23:26
        Ten konkretny eksperynent zostal na razie zawieszony i parametry
        eksperymentu sa zmieniane na skutek interwencji amerykanow.
        • pomruk Re: Chmura z antymaterii pod Szwajcarią ? 26.06.08, 23:31
          Rzekoma ingerencja amerykańska i nieokreślona zmiana parametrów to -
          rozumiem - alibi na wypadek gdy akcelerator ruszy a Ziemia trwać
          będzie nadal? :)
          • gandalf88 Re: Chmura z antymaterii pod Szwajcarią ? 26.06.08, 23:40
            Nic nie ruszy dopoki zmiany nie bedz dokonczone (takze w kostrukcji
            akceleratora). Wszyscy sa przez amerykanow trzymani ciasno za
            morde - tak jak byc powinno.
            • petrucchio Leoś się ubezpiecza :) 27.06.08, 00:27
              gandalf88 napisał:

              > Nic nie ruszy dopoki zmiany nie bedz dokonczone (takze w kostrukcji
              > akceleratora). Wszyscy sa przez amerykanow trzymani ciasno za
              > morde - tak jak byc powinno.

              Za taki bajer
              • gandalf88 [...] 27.06.08, 01:16
                Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • asteroida2 Re: Chmura z antymaterii pod Szwajcarią ? 27.06.08, 09:49
        > wielkich ilości antymaterii, która wchodząc w interakcje z ziemską
        > materią będzie wytwarzać ogromne ilości promieniowania gamma o
        > energii 511 keV na kazdy taki foton gamma 8-(

        Ale wiesz że będzie się to działo we wnętrzu detektora?

        Biorąc pod uwagę inne produkty zderzeń w LHC, te fotony gamma akurat nie będą
        tam niczym niezwykłym.
        • bonobo44 Re: Chmura z antymaterii pod Szwajcarią ? 02.07.08, 00:40

          asteroida2 napisał:

          > Ale wiesz że będzie się to działo we wnętrzu detektora?

          A co wg ciebie zatrzyma mCD we wnętrzu detektora??
      • stalybywalec Bonobo,revenons `a nos moutons 27.06.08, 15:44
        Choć poniżej nieco obrazoburcze stwierdzenia i grożą mi nożyce
        Madcia, nie mogłem sie oprzeć, otóż bowiem, powyzsze przysłowie,
        niekiedy należy rozumieć prawie dosłownie.
        Do takiego wniosku skłoniła mnie "prasówka" przedostatniego wydania
        dodatku dla wykształciuchów ( Niezbędnik Inteligenta), z
        przedostatniej Polityki.
        Publikuje się w nim wywiad, (na temat czekającego nas niebawem,
        experymentu w LHC), z polskimi fizykami biorącymi czynny udział w
        pracach badawczych ( prof. J.Nossalski - upozowany na fotce na Pana
        Alberta bez czupryny, za to ze słynnym wzorem, oraz z patrzącym w
        niebo dr L.Zawiejskim ), a w nim; poza sztampowymi informacjami o
        experymencie, mamy potężna dawkę "środków" uspakajających, iż
        wszystko
        jest OK. i brak jest jakichkolwiek zagrożeń, choć co prawda,
        istnieje
        jakaś hipotetyczna materia dziwna i dziwadełka, ale to jedynie
        hipotezy. No i przede wszystkiem, w CERNie, pracuje kilka tysiecy
        fizyków, mocno wierzących w Model Standardowy, posiadający głęboką
        moc przewidywania własności cząstek i który, mimo wielu prób, nie
        udało sie obalić. A teraz nadszedł czas(?),aby fizycy, tak
        maltretrowali" materię, aż wyda z siebie jęki, i tym to
        optymistycznym akcentem, wywiad zakończono a opinia publiczna
        powinna być kontenta.

        Niestety, zapomnieli oni biedacy,dodać, że Model Standardowy fizyki
        microświata, dopuszcza istnienie kwarka dziwnego, oraz istnienie
        materii dziwnej w macroskali, co zostało empirycznie PRAWIE
        udokumentowane.
        Otóż mamy w naszej DM, juz dwie kandydatki na gwiazdy dziwne, a
        przecież spenetrowano niewielki wycinek Wszechświata, tak
        więc,istnienie materii dziwnej w skali macro jak i micro, nie jest
        li tylko hipotezą, a w LHC prawdopodobnie zamiast microBH, produktem
        ubocznym MOZE być materia dziwna, a jej własciwości fizyczne
        również, moga być dziwne.
        • asteroida2 Re: Bonobo,revenons `a nos moutons 27.06.08, 16:02
          > ubocznym MOZE być materia dziwna, a jej własciwości fizyczne
          > również, moga być dziwne.

          Ja jestem prawie pewien że w moim pokoju jest teraz trochę materii dziwnej. I
          zapewne ma ona jakieś dziwne własności.

          Problem w tym, że ciężko odróżnić pod tymi rozciągającymi się na setki
          pikometrów orbitalami elektronowymi, czy ten mały punkcik w środku to jest
          zwykłe protonowo-neutronowe jądro, czy jakieś dziwadełko.
        • madcio Re: Bonobo,revenons `a nos moutons 27.06.08, 18:11
          > Choć poniżej nieco obrazoburcze stwierdzenia i grożą mi nożyce
          > Madcia,
          Niby za co?
          • stalybywalec Re: Bonobo,revenons `a nos moutons 27.06.08, 19:10
            Choć poniżej nieco obrazoburcze stwierdzenia i grożą mi nożyce
            > > Madcia,
            > Niby za co?

            Miałem pewne obawy,bowiem ostatnio stałeś się Madcio, ostry jak
            brzytwa, niczym Oleksy Józek.
            Choć z drugiej strony słuszne i zbawienne, jest używanie na FN
            obiektywnych nożyc, szczególnie w przypadku zamulającego wątki
            religianctwa, irracjonalnego antysemityzmu i wulgaryzmów.
            • gandalf88 Re: Bonobo,revenons `a nos moutons 27.06.08, 20:30
              Irracjonalnego antysemityzmu? Prosze wiec poslugiwac sie wylacznie
              antysemityzmem racjonalnym.
              • stalybywalec Re: Bonobo,revenons `a nos moutons 27.06.08, 20:39
                > Irracjonalnego antysemityzmu? Prosze wiec poslugiwac sie wylacznie
                > antysemityzmem racjonalnym.

                Drogi Leonardzie, nie istnieje nic takiego jak antysemityzm
                racjonalny i czy tego chcemy, czy nie chcemy , musimy pogodzić się z
                biblijną prawdą, iz jest to Naród Wybrany. Co nie oznacza,że jestem
                filosemitą.
                • gandalf88 Re: Bonobo,revenons `a nos moutons 27.06.08, 20:51
                  Wedlug Jezusa narod wybrany i prawdziwi zydzi to Katolicy.
            • madcio Re: Bonobo,revenons `a nos moutons 28.06.08, 22:28
              > Miałem pewne obawy,bowiem ostatnio stałeś się Madcio, ostry jak
              > brzytwa, niczym Oleksy Józek.
              Niestety nie. Jakbym był ostry, dopiero leoś miałby powody do narzekania.

              > Choć z drugiej strony słuszne i zbawienne, jest używanie na FN
              > obiektywnych nożyc, szczególnie w przypadku zamulającego wątki
              > religianctwa, irracjonalnego antysemityzmu i wulgaryzmów.
              Interesuje mnie wyłącznie ostatnie. Nie zauważyłem, byś tak robił, więc nie masz
              się czego obawiać z strony moich nożyc. Ponadto, ścinam tylko przeginki
              (oczywiście, czasem ciężko ocenić, co jest przegięciem, a co jeszcze nie, ale
              taka już jest dola moderatora).

              No dobra, wystarczy zaśmiecania forum offtopicem. Milknę jako moderator.
      • kala.fior Re: Chmura z antymaterii pod Szwajcarią ? 27.06.08, 17:08
        ..raport 2008 o bezpieczeństwie LHR (na dole strony).

        press.web.cern.ch/public/en/LHC/Safety-en.html

        • gandalf88 Alez ten raport uspakaja jak orkiestra na Titanicu 27.06.08, 17:39
          No ale CERN spuscil z tonu, po tym jak go amerykanie opi*er*dolili.
          Pare zdan uspakajajacych ,jak tango grane przez orkiestre Titanica
          dla topielcow.
          • kala.fior Re: Alez ten raport uspakaja jak orkiestra na Tit 27.06.08, 18:42
            Nie widzę żadnej zmiany tonu, może tylko głównego argumentu, mniej fizyki a
            więcej empirii, stabilność planet wskazuje ze częste kolizje o wiele większych
            energiach nie zniszczyły świata a wiec przewidywania katastroficzne są
            nieprawdopodobne.

            Forum FN przerobiło to już...
            • bonobo44 Re: Alez ten raport uspakaja jak orkiestra na Tit 27.06.08, 19:51
              kala.fior napisał:

              > Nie widzę żadnej zmiany tonu, może tylko głównego argumentu, mniej
              > fizyki a więcej empirii, stabilność planet wskazuje ze częste
              > kolizje o wiele większych energiach nie zniszczyły świata a wiec
              > przewidywania katastroficzne są nieprawdopodobne.

              Jesli to prawda (a niby kto się tu spodziwał jakichkolwiek nowych
              argumentów), to cały ten raport jest okantdupyroztrzaść (jak i
              poprzednie). Im silniejsze te cząstki, które uderzają w planety, tym
              mniejsze prawdopodobieństwo, że stabilne produkty takie jak czarne
              dziury i dziwadełka pozostaną na nich. Już to przerabialiśmy na FN...
        • kala.fior warto również przeczytać : 04.07.08, 17:53
          lsag.web.cern.ch/lsag/CERN-PH-TH_2008-025.pdf
          Astrophysical implications of hypothetical stable TeV-scale black holes

          Steven B. Giddingsa,1 and Michelangelo L. Manganob,2

          a Department of Physics, University of California, Santa Barbara, CA 93106
          b PH-TH, CERN, Geneva, Switzerland
          • bonobo44 Re: warto również przeczytać : 04.07.08, 20:59
            dzięki, kalafiornio 8-)
            • kala.fior Re: warto również przeczytać : 08.07.08, 19:47
              O BoNoBo ! są
              przejrzałeś już ten artykuł? A warto, może uratuje Ci wakacje, autorzy analizują
              najpierw solidność hipotezy promieniowania Hawkinga; wyprowadzono PH paroma
              sposobami, jest również zgodne z generalna zasada kwantową "what may decay,
              will" (co może się rozpaść, nie utonie). Jest parę odnośników, PH to nie jakaś
              marginesowa historia tylko obiekt poważnych badan, więcej z tego zrozumiesz niż ja.
              Dalsza część jest o stabilnych CD (podwójnie hipotetycznych) i warunkach na ich
              oddziaływania makro przed zgaśnięciem słońca.
              Nie podaje końcowej konkluzji...

              [mądrzę się tylko żeby zrobić ci smaczek...]
    • bonobo44 LHC - wracając do baranów jednostronnej heurystyki 27.06.08, 23:37
      Jednostronnie heurystyczne (a więc z góry obciążone grzechem
      nieobiektywizmu - autorzy usiłują za wszelką cenę dowieść tezy, na
      której dowiedzeniu im zależy)
      argumenty, jakie niesie ten nowy raport CERN, w obszarze microCD,
      sprowadza się do jedynego nowego argumentu za: szybkie obojętne
      microCD powinny "grzęznąć" w gęstej materii gwiazd neutronowych
      i białych karłów...
      jest to argument delikatnie rzecz biorąc uwłaczający inteligencji
      odbiorców raportu (jeśli nawet nie wyrachowanej inteligencji jego
      twórców, którzy liczą zapewne na to, że ciemny naród kupi wszystko).

      Dyskutowaliśmy to już tutaj: szybkie mikroCD nie oddziałują w
      praktyce z materią - są niemal punktowe w porównaniu
      z neutronem czy protonem, który w większości jest dla nich pusty
      (tak jak atom w większości jest pusty dla neutronu, tak jak układ
      planetarny w większości jest pusty dla meteoroidu czy nawet
      zabłąkanej planety)...

      tylko relatywnie bardzo powolne mikroCD są w stanie przyciągnąć i
      wchłonąć cały nukleon, a takie powstać mogą tylko w sztucznych
      warunkach laboratoryjnych...
      innymi słowy, jakaś "inteligencja" musi zaryzykować budowę LHC na
      jakiejś planecie - a tylko wyjątkowo "inteligentna" na swojej
      własnej... jedna z nich właśnie to czyni dodając sobie animuszu
      wbrew kassandrycznym wołaniom na puszczy jakże niewielu jej
      przedstawicieli 8-(
      • stalybywalec Maestro Bonobo - moje uznanie ! 28.06.08, 15:38
        Od dłuzszego juz czasu, to najlepszy tekst na FN.
        Zaprzeczanie faktom, to nie heurystyka, to owczy pęd ku
        samodestrukcji.
        Niewątpliwie najbardziej ważkie doświadczenie fizyczne ludzkości,
        niesie ze sobą mnóstwo niewiadomych zagrożeń.
        Ludzka pycha i chęć bycia pierwszymi- zabija obiektywizm i intelekt.
        Grzebanie w materii, ażby wydała jęki, jest zbędne, wszak wkoło nas
        istnieje Wszechświat z naturalnymi akceleratorami, gdzie jak na
        dłoni,można dociekać, czy nasz koncept budowy materii jest słuszny.
        Pozdr.
      • madcio O, nowa rewelacja od bonobo44 na horyzoncie... 28.06.08, 22:36
        > szybkie mikroCD nie oddziałują w praktyce z materią - są niemal
        > punktowe w porównaniu z neutronem czy protonem,
        Twierdzisz, że powolna mikroCD o tej samej masie co szybka mikroCD ma znacząco
        inne rozmiary?
        • bonobo44 mCD o masie 1000 C14 29.06.08, 11:17
          w LHC, w zderzeniach pojedynczych protonów o energii 7 TeV każdy
          będą mogły powstawać stabilne mCD o masie nawet 1000 atomów C14 i
          prędkości kilku km/s, co wystarczy, żeby pozostały w obrębie Ziemi
          na zawsze

          ich początkowy ładunek +2e zostanie momentalnie zniwelowany w 2-ch
          tylko rozpadach e-e+ na granicy takiej mCD z emisją 2-ch pozytonów

          taka obojętna mCD bedzie wchłaniała grawitacyjnie wszystko, co na
          wystarczająco długą chwilę znajdzie się w jej bezpośrednim
          sąsiedztwie grawitacyjnym w spoczynku w jej układzie spoczynkowym

          kilka km/s to prędkości ruchów termicznych cząsteczek w atmosferze
          Ziemi, w wodzie czy nawet w sieci krystalicznej

          znacząca część z nich będzie wystarczająco długo czasowo i
          przestrzennie skorelowana z mCD-ami, aby zdążyły się one przyciągnąć
          li tylko grawitacyjnie (nie mówiąc o silnych oddziaływaniach)...
          wydajność (i prędkość) tego procesu będzie narastać lawinowo, w
          miarę wzrostu masy mCD i to praktycznie bez spadku sumy jej energii
          kinetycznej i potencjalnej (jej prędkości maksymalnej) w trakcie
          oscylacyjnego premierzania całej Ziemi w te i we wte ...


          madcio opowiada bzdury udając, że nic mu nie wiadomo o tym, jak
          wielkie znaczenie ma względna prędkość 2-ch obiektów dla ich
          wzajemnych trajektorii: zabłąkana planeta czy CD o prędkości tylko
          100 km/s nigdy nie wejdzie na orbitę Słońca... musi je też
          bezpośrednio trafić, żeby wymieść z jego objętości korytarz ciut
          większy od swojej średnicy... to czy i jak Słońce by to wytrzymało,
          to inna sprawa... ale prawdopodobieństwo takiego trafienia jest
          nikłe... dużo mniejsze niż stosunek przekroju Słońca do przekroju
          Układu Słonecznego aż po obłok Oorta...
          • bonobo44 Re: mCD o masie 1000 C14 - errata 29.06.08, 11:27
            zabłąkana planeta czy CD o prędkości tylko
            1000 km/s (rzecz jasna 8) nigdy nie wejdzie na orbitę Słońca... taka
            CD (rzecz jasna) musi je też bezpośrednio trafić, żeby wymieść z
            jego objętości korytarz ciut większy od swojej średnicy...
          • asteroida2 Re: mCD o masie 1000 C14 29.06.08, 11:30
            > taka obojętna mCD bedzie wchłaniała grawitacyjnie wszystko, co na
            > wystarczająco długą chwilę znajdzie się w jej bezpośrednim
            > sąsiedztwie grawitacyjnym w spoczynku w jej układzie spoczynkowym

            > wydajność (i prędkość) tego procesu będzie narastać lawinowo, w
            > miarę wzrostu masy mCD

            Przecież były na tym forum już prezentowane obliczenia. Zapomniałeś już? Załóż
            sobie że taka CD pochłania WSZYSTKO co znajdzie się w jej bezpośrednim
            sąsiedztwie i policz po jakim czasie jej promień horyzontu wzrośnie powyżej
            promienia atomu.

            Zdecyduj się: albo obawiasz się o spełnienie się jakichś znanych nam
            scenariuszy, w rodzaju opisanego właśnie przez Ciebie - a wtedy bądź
            konsekwentny i prześledź cały scenariusz, albo obawiasz się o jakieś nieznane
            nam zjawiska, bazując na tym że proces nie zdarza się nigdzie w przyrodzie - a
            wtedy po co cały ten wywód o powolnych CD?
            • bonobo44 nic nie wiemy, a idziemy jak dzieci we mgle 29.06.08, 14:01
              asteroida2 napisał:

              > Przecież były na tym forum już prezentowane obliczenia

              to była bardzo uproszczona kalkulacja uwzględniająca jedynie czystą
              geometrię, bez fizyki (tej zannej i tej nie znanej), a więc np. bez:

              - rosnacego przekroju czynnego na pochłanianie amterii wraz ze
              wzrostem masy (tempo tego wzrostu jest niemożliwe do oszacowania,
              a od niego zależeć będzie jak szybko mCD rozszerzy zasięg swojego
              skutecznego wpływu grawitacyjnego - ów przekrój czynny)

              - nieznanego tempa wzrostu i samego przekroju czynnego wynikającego
              z rosnącego wpływu oddziaływań silnych (poprzez pochłanianie już nie
              tylko kwantów pola em ale i pionów przez CD)

              - nieznanych efektów wynikajacych z obfitej rosnącej kreacji
              pozytonów w obrębie zwykłej materii - fale uderzeniowe energii,
              które mogą np. zawracać wybuchowo całą materię na powierzchni
              pęcherzyka energii i koncentriować ją jak w sferycznym zwierciadle w
              obszarze zaweierajacym punkt osobliwości mCD

              puść wodze fantazji - g... wiemy, a idziemy jak dzieci we mgle nad
              urwiskiem w stronę wabiącej nas fali przyboju i... krzyku dzikich
              mew...
              po którym zostawimy tylko wiekuiste echo martwej mCDZiemi zapisane w
              dotychczasowej naszej historii... to będzie tylko kwestia czasu, a
              zwyczajnie nie wiemy (nie możemy oszacować z kardynalnego braku
              danych i wiedzy), czy będzie to eon, wiek, pokolenie, czy mniej
              czasu, niż ponoć zajęło Bogu stworzenie tego całego urokliwego
              bałaganu...
              • asteroida2 Re: nic nie wiemy, a idziemy jak dzieci we mgle 30.06.08, 10:07
                OK. To przynajmniej mogę zrozumieć - chodzi Ci o zagrożenia wynikające z takich
                własności CD których jeszcze nie znamy.

                Przede wszystkim, nie możesz zakładać powstawania jakichś par
                cząstka-antycząstka na powierzchni CD i JEDNOCZEŚNIE zakładać że CD nie
                wyparuje. Przecież skądś energia do tworzenia tych par musi się brać. Odpadają
                więc wszystkie scenariusze z oddziaływaniami silnymi i pozytonami sięgającymi
                poza horyzont.

                Oczywiście możemy popuścić wodze fantazji. Popuściliśmy je już wymyślając że CD
                _w_ogóle_powstanie_ w takim zderzeniu. Możemy sobie na przykład wyobrazić że CD
                utworzy nowy Wszechświat w fazie inflacji wewnątrz naszej przestrzeni i w ułamku
                sekundy nasza Ziemia zostanie rozsmarowana na przestrzeni tysięcy lat
                świetlnych. Bo czemu nie?

                Jedyne co nam pozostaje, to przyglądanie się czy nie robimy czegoś co samo na
                Ziemi się nie zdarza. Twierdzisz że tak robimy, produkując wolne CD, w
                przeciwieństwie do szybkich. Musisz zatem od razu założyć że szybkie CD
                praktycznie nie oddziałują z materią, bo inaczej po pochłonięciu kilkuset
                nukleonów zmieniałyby się w wolne. OK, niech tak będzie - w końcu nie wiemy jak
                oddziałują.

                Pozostaje pytanie czy wolne CD nie powstają nigdzie w przyrodzie same. Założyłeś
                że mają powstawać w LHC, czyli wystarczy energia rzędu kilkunastu TeV. W
                promieniowaniu kosmicznym, strumień protonów o tej energii odpowiada mniej
                więcej 1 cząstce na m2 na sek. Trzeba by trochę pogrzebać w tablicach, ale
                biorąc średnicę protonu 10^-15m, będziemy mieli prawdopodobieństwo zderzenia
                przeciwnie lecących dwóch protonów 10^-30 w każdej sekundzie w każdym metrze
                sześciennym. A więc w Układzie Słonecznym, w odległości mniejszej niż miliard
                kilometrów od Słońca (czyli w objętościu kilku 10^36m3), powinno w każdej
                sekundzie wydarzać się kilka milionów takich zderzeń.

                Co się potem działoby z takimi CD? Jako powolne, grawitacyjnie spadłyby na
                któreś ciało niebieskie - i wywołały wszystkie zjawiska których się boisz. Nawet
                jeśli przesuniesz prawdopodobieństwo takiego zdarzenia o kilka rzędów wielkości,
                to jedno na sekundę czy jedno na rok albo milion lat w Układzie Słonecznym
                będzie się zdarzać.
                • gandalf88 Re: nic nie wiemy, a idziemy jak dzieci we mgle 30.06.08, 10:24
                  Zgodzmy sie przynajmniej co do faktow empirii kosmosu.
                  Nigdy nie zaobserwowano eksplodujacej ani zmniejszajacej sie czarnej
                  dziury. Z definicji czarna dziura jest najbardziej stabilnym
                  zjawiskiem kosmosu.
                  Hipotetyczne parowanie Hawkinga zachodzi tylko w hipotetycznej
                  prozni doskonalej, w interfazie miedzy przestrzenia i nie-
                  przestrzenia. W prozni kosmicznej kazda BH moze sie tylko powiekszac
                  gdyz absorbcja wszechobecnych WIMP przewyzsza o wiele rzedow
                  wielkosci parowanie Higgsa.
                  "powolne mBH" musza byc czyms niezmiernie rzadkim w Kosmosie.
                  W przeciwnym wypadku stan kosmosu bylby drastycznie inny od
                  obserwowanego.
                  • asteroida2 Re: nic nie wiemy, a idziemy jak dzieci we mgle 30.06.08, 11:48
                    > Nigdy nie zaobserwowano eksplodujacej ani zmniejszajacej sie
                    > czarnej dziury.

                    W ogóle nigdy nie zaobserwowano promieniowania Hawkinga.

                    > W prozni kosmicznej kazda BH moze sie tylko powiekszac
                    > gdyz absorbcja wszechobecnych WIMP (...)

                    WIMPów też nigdy nie zaobserwowano.

                    Co do jakiej empirii w takim razie mamy się zgodzić?
                    • gandalf88 Re: nic nie wiemy, a idziemy jak dzieci we mgle 30.06.08, 12:10
                      Istnienie ciemnej materii jest udowodnione empirycznie i stanowi ona
                      24% kosmosu i jej dystrybucja jest podobna do materii atomowej.
                      Czasteczka ciemnej mterii ma mase 6 razy wieksza od masy neutronu
                      i prawie nieograniczona przenikliwosc. To tez wyliczono z
                      empirycznej obserwacji przez WAMP.
                      Promieniowanie Hawkinga to zabawa intelektualna Stevena. Ja nie
                      wierze w istnienie tego promieniowania i Steven prywatnie nie wierzy
                      w jego istnienie.
                      • asteroida2 Re: nic nie wiemy, a idziemy jak dzieci we mgle 30.06.08, 13:27
                        > Czasteczka ciemnej mterii ma mase 6 razy wieksza od masy neutronu
                        > i prawie nieograniczona przenikliwosc.

                        Ach, to jak ulał pasuje do mikroskopijnych CD, jeśli tylko one nie parują.
                        • gandalf88 Re: nic nie wiemy, a idziemy jak dzieci we mgle 30.06.08, 13:45
                          Czy sadzisz . ze ciemna mteria to mCD? Ja tez przez pewien czas
                          rozwazalem ta mysl. Jedno z wielu watpliwosci to wysoce
                          zuniformizowane wlasciwosci czasteczek ciemnej materii. Jezeli
                          bylyby to mBH to ich masa nie bylaby 6xN ,ale zroznicowana.
                          • asteroida2 Re: nic nie wiemy, a idziemy jak dzieci we mgle 30.06.08, 13:57
                            Jedną z wątpliwości wobec tych WIMPów jest to że jak do tej pory detektory takie
                            jak Super Kamiokande ich nie wykryły, co sugeruje że raczej nie są one
                            Weakly-Interactive. A może po prostu nie potrafimy ich odróżnić od neutrin?

                            Pożyjemy, zobaczymy. Na razie mamy za mało danych żeby cokolwiek tu powiedzieć
                            na pewno. Może LHC dostarczy jakichś odpowiedzi?
                • bonobo44 Re: nic nie wiemy, a idziemy jak dzieci we mgle 30.06.08, 20:37
                  asteroida2 napisał:

                  > Przede wszystkim, nie możesz zakładać powstawania jakichś par
                  > cząstka-antycząstka na powierzchni CD i JEDNOCZEŚNIE zakładać że
                  > CD nie wyparuje.

                  wbrew uproszczonym poglądom (zawasrtym też w omawianym studium) to
                  zjawisko nie jest odpowiedzialne za hipotetyczne promieniowanie
                  Hawkinga

                  > Przecież skądś energia do tworzenia tych par musi się brać.

                  wystarczą 2 takie rozpady dla zobojętnienia mCD o masie 1000C14
                  (utrata energii pomijalna)


                  > Odpadają więc wszystkie scenariusze z oddziaływaniami silnymi

                  nie byłobym tego takie pewne panisco...
                  jeśli mCD może być naładowana i oddziaływać ładunkiem na otoczenie,
                  to ozn. że jest z nim w stanie wymieniać kwanty oddziaływania EM
                  (fotony wirtualne)...
                  to samo może i powinno dotyczyć kwantów oddziaływania silnego (piony
                  wirtualne)...
                  (klasyczne "niematerialne" linie sił pola niewiele mają wspólnego z
                  pojęciem pola kwantowego)


                  > wystarczy energia rzędu kilkunastu TeV.
                  > W promieniowaniu kosmicznym, strumień protonów o tej energii
                  > odpowiada mniej więcej 1 cząstce na m2 na sek.


                  - skąd masz takie informacje? (jakiś link lub namiar na pracę,
                  monografię czy cóś ?)

                  - jaka jest ich kierunkowość? (ewidentnie zakładasz izotropowość)

                  - jaka ich część zderzy się przy różnicy prędkosci <10 km/s?
                  (ewidentnie zakładasz, że wszystkie mają identyczne energie,
                  tymczasem należy wycałkować po wąskim paśmie energetycznym rzędu
                  zaledwie kilku tys eV w skali kilku TeV,
                  co zmniejsza o 9 rzędów wielkości prawdopodobieństwo powstania
                  interesujących okazów
                  ==> 1 zderzenie na sekundę nawet w zakładanej przez ciebie objętości

                  - należy brać pod uwagę praktycznie jedynie te, które zderzą się
                  wystarczająco blisko Ziemi
                  (te które powstaną w odległości milionów km zostaną dodatkowo
                  przyśpieszone do większych niż 10 km/s prędkości,
                  opadając w polu grawitacyjnym Słońca po orbitach przecinających
                  ziemską)...
                  załóżmy arbitralnie pas od biedy nadal interesujący o promieniu
                  miliona km na wysokosci orbity Ziemi tzn. o objętości
                  (2pi150x10^6)X(2pi10^6^2)x10^9 m^3=44x10^25 m^3= kilka 10^26 m^3
                  w porównaniu z twoimi kilkoma 10^36 m^3 oznacza to spadek
                  prawdopodobieństwa o dalszych 10 rzędów
                  ==> 1 w miarę interesujące zderzenie na 10^10 sekund lub 100000 lat


                  - prawdopodobieństwo natknięcia się Ziemi na taki obiekt w tym pasie
                  jest też "niewąskie" i wynosi grubo poniżej
                  6000^2/10^6^2=10^4/10^12=1/10^8 rocznie
                  albo raz na 10^8 lat, co daje finalnie:
                  ==> 1 interesujące zderzenie na 10^13 lat (nadal jest to 1000 razy
                  dłużej niż czas trwania Wszechświata)


                  a to i tak dobre parę rzędów wielkości mniej niż moje oszacowania
                  dla kolizji superenergetycznych cząstek rzędu 10 TeV
                  (o rozkładzie 1 na rok na km^2)

                  na dodatek realnie kilka TeV mieści się zapewne gdzieś pośrodku tego
                  opartego na powszechnie przyjętych danych szacunku i podanej przez
                  ciebie najwyraźniej z powietrza gęstosci 1 na s na m^2
                  • asteroida2 Re: nic nie wiemy, a idziemy jak dzieci we mgle 01.07.08, 15:20
                    > nie byłobym tego takie pewne panisco...
                    > jeśli mCD może być naładowana i oddziaływać ładunkiem na otoczenie,
                    > to ozn. że jest z nim w stanie wymieniać kwanty oddziaływania EM
                    > (fotony wirtualne)...
                    > to samo może i powinno dotyczyć kwantów oddziaływania silnego
                    > (piony wirtualne)...

                    Różnica jest taka, że fotony wirtualne mają nieskończony zasięg, a piony
                    wirtualne tylko 10^-15m. A więc oddziaływanie silne może działać tylko na taką
                    odległość od horyzornu CD, nawet jeśli te piony tam powstają.

                    > > W promieniowaniu kosmicznym, strumień protonów o tej energii
                    > > odpowiada mniej więcej 1 cząstce na m2 na sek.
                    > - skąd masz takie informacje? (jakiś link lub namiar na pracę,
                    > monografię czy cóś ?)

                    Przyznaję że jednak tak dobrze nie jest. Spojrzałem na dane dla GeV. Na
                    podstawie Swordy, "The energy spectra and anisotropies of cosmic rays", mam taki
                    obrazek:
                    www.chicos.caltech.edu/collaboration/education/spectrum1.jpg
                    Wynika z niego, że protony o energii TeV zdarzają się milion razy rzadziej (1 na
                    m2 na tydzień), czyli zderzeń będzie bilion razy mniej (w Układzie Słonecznym
                    jedno na rok).

                    > - jaka jest ich kierunkowość? (ewidentnie zakładasz izotropowość)

                    Tak. Wszelkie pomiary potwierdzają ich izotropowość.

                    > - jaka ich część zderzy się przy różnicy prędkosci <10 km/s?
                    > (ewidentnie zakładasz, że wszystkie mają identyczne energie,
                    > tymczasem należy wycałkować po wąskim paśmie energetycznym rzędu
                    > zaledwie kilku tys eV w skali kilku TeV,

                    Wcale nie muszą się tak zderzać. Skoro powstała CD ma mieć masę TeV, to jest
                    kilka tysięcy razy cięższa od protonu. Żeby ona miała prędkość mniejszą niż
                    10km/s, energie protonów mogą się różnić nawet o kilka procent.

                    A czemu 10km/s ma być jakąś istotną wartością? Czy CD o prędkości 100km/s już
                    jest "szybka"?

                    > - należy brać pod uwagę praktycznie jedynie te, które zderzą się
                    > wystarczająco blisko Ziemi
                    > (te które powstaną w odległości milionów km zostaną dodatkowo
                    > przyśpieszone do większych niż 10 km/s prędkości,
                    > opadając w polu grawitacyjnym Słońca po orbitach przecinających
                    > ziemską)...
                    > - prawdopodobieństwo natknięcia się Ziemi na taki obiekt w tym
                    > pasie jest też "niewąskie" i wynosi grubo poniżej (...)

                    A czemu uważasz że tylko kolizje z Ziemią nas interesują? CD powstały w innej
                    odległości od Słońca niż Ziemia, nie zderzyłyby się z Ziemią, tylko z jakimś
                    innym ciałem niebieskim. Najbardziej prawdopodobne że ze Słońcem. Jeśli miałoby
                    to doprowadzić do jego wchłonięcia przez CD, to byśmy to zauważyli.

                    Co więcej, nasza galaktyka dawno by nie istniała, gdyby takie zdarzenia na
                    orbicie przeciętnej gwiazdy trafiałyby się częściej niż raz na miliard lat.
                    • bonobo44 10 keV 01.07.08, 16:10
                      asteroida2 napisał:

                      > Wcale nie muszą się tak zderzać. Skoro powstała CD ma mieć masę
                      > TeV, to jest kilka tysięcy razy cięższa od protonu. Żeby ona miała
                      > prędkość mniejszą niż
                      > 10km/s, energie protonów mogą się różnić nawet o kilka procent.

                      Mylisz się...
                      Wyliczyłem, że dla zderzeń dwóch 7-mio TeV protonów wystarczy
                      różnica 10 keV aby mCD o maksymalnej masie 1000C14 miałą prędkość
                      wiekszą od prędkości ucieczki z Ziemi, tzn. 11,2 km/s.
                      to (10^6/10^15)%=0,000000001% (a nie bynajmniej kilka %, jak błędnie
                      zgadujesz)...

                      zasugerowałem bosom LHC wprowadzenie minimalnego przesunęcia energii
                      2ch pzreciwbieżnych wiązek... zignorowali moją propozycję...
                      nic dziwnego - mają w końcu ważniejze rzeczy na głowie (wybuchające
                      nadprzewodzące elektromagnesy), a nie jakieś bonobie pierdoły w
                      postaci ziemskiej supernowej wygenerowanej w zderzeniu przez toto
                      ich LHC...

                      > A czemu 10km/s ma być jakąś istotną wartością? Czy CD o prędkości
                      > 100km/s już jest "szybka"?

                      dla Ziemi wystarczająco szybka, zeby być zupełnie niegroźną...

                      wspólnym wysiłkiem pokazaliśmy obaj, że Ziemi grozi takowa raz na
                      tysiąc milionów wieków Wszechświata...

                      dla Słońca szybka to 1000 km/s...

                      i to cię martwi... stawiam na to, że oszacowanie dla Słońca będzie
                      również grubo powyzej wieku wszechświata...
                      czyli na prawdopodobieństwo takie mniej więcej, jak liczba
                      obserwowanych nowych rocznie do liczby wszystkich obserwowanych
                      gwiazd na firmamencie...
                      • asteroida2 Re: 10 keV 01.07.08, 17:22
                        > Mylisz się...
                        > Wyliczyłem, że dla zderzeń dwóch 7-mio TeV protonów wystarczy
                        > różnica 10 keV aby mCD o maksymalnej masie 1000C14 miałą prędkość
                        > wiekszą od prędkości ucieczki z Ziemi, tzn. 11,2 km/s.
                        > to (10^6/10^15)%=0,000000001% (a nie bynajmniej kilka %, jak
                        > błędnie zgadujesz)...

                        No dobrze, zgadywałem. Ale to nie tak trudno policzyć z zasady zachowania pędu:
                        Żeby CD o tej masie miała 10km/s inicjalnej prędkości, to różnica w pędach dwóch
                        protonów musi wynosić 10^7 m/s*(masa protonu).
                        Te protony są relatywistyczne, czyli pęd jest proporcjonalny do E/c. Różnica w
                        energii musi wynosić zatem 3*10^15m2/s2*(masa protonu)=2*10^-12J=10MeV.

                        OK. Faktycznie jest to znacznie mniej niż myślałem. Na samoczynne powstawanie
                        tak wolnych CD w pobliżu Ziemi zatem raczej liczyć nie możemy.

                        > > A czemu 10km/s ma być jakąś istotną wartością? Czy CD o prędkości
                        > > 100km/s już jest "szybka"?
                        >
                        > dla Ziemi wystarczająco szybka, zeby być zupełnie niegroźną...

                        Powiedzmy że nasze szacowania nieco się różniły. Ale przekonałeś mnie że Ziemi
                        spotkanie z czymś takim raczej nie grozi.

                        Dla Słońca już jest gorzej - te 1000km/s oznacza możliwość 1GeV różnicy w
                        energiach. Ale przecież we Wszechświecie istnieją znacznie masywniejsze gwiazdy.
                        Jaki oczekiwany czas życia by miały?
                        • gandalf88 Antymateria to grawitacja czy antygrawitacja? 01.07.08, 18:47
                          ???????
                          • bonobo44 grawitacja 01.07.08, 20:07
                            to nazwa takich cząstek masowych, które gdy trafią na swój
                            odpowiednik bez anty- zamieniają się w całości w energię
                            (promienistą) E równą sumie obu mas m=masa_cząstki+masa_antycząstki
                            (wg E=mc^2)
                        • bonobo44 10 keV !!! 01.07.08, 21:00
                          asteroida2 napisał:

                          > 10MeV

                          jak to wyliczyłes?

                          weźmy 2 cząstki po 1TeV=1,6erga

                          w efekcie dostajemy cząstkę o m=2TeV/c^2=3,2erg/c^2

                          jej energia kinetyczna przy v=11,2 m/s to

                          (1/2)mv^2=(1/2)2TeV(v/c)^2=(v/c)^2 TeV=(11,2/298792)^2 TeV=
                          =0,000 000 001 4 TeV=1,4 keV

                          a gdy mamy cząstki po 7TeV zamiast 1 TeV to jest to 7 razy więcej,
                          czyli
                          1,4x7=9,8 keV (w przybliżeniu 10 keV !!!)



                          > Powiedzmy że nasze szacowania nieco się różniły.

                          tak, nieco... w oparciu o twoje wymyślone dane wyszło mi 1 groźne
                          zderzenie na 1000 wieków wszechświata...
                          gdy je poprawiłeś (sprawdziłeś) okazało się, ze wielkość tę trzeba
                          pomnożyć przez milion...
                          to jest raz na miliard razy 10 miliardów lat trwania wszechświata...
                          nieco...więcej niż nic

                          > Ale przekonałeś mnie że Ziemi spotkanie z czymś takim raczej nie
                          grozi.

                          to spróbuj może teraz jeszce przekonać Lyna Evansa
                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=77623192&a=78740440


                          > Dla Słońca już jest gorzej - te 1000km/s oznacza możliwość 1GeV
                          > różnicy w energiach.

                          nie, to jest 10^4 wiecej, niż dla 10 km/s, czyli 10 MeV w skali 7 GeV

                          10 MeV to 1/700 tej energii

                          zderzające się (tuż przy powierzchni Słońca - niech tam najpierw
                          spróbują dotrzeć) cząstki o tej energii (po 7GeV) musiałyby się
                          różnić energią o... 1 promil, by mu zagrozić!
                          • asteroida2 Re: 10 keV !!! 01.07.08, 22:18
                            > > 10MeV
                            >
                            > jak to wyliczyłes?

                            Przecież napisałem jak: z zasady zachowania pędu.
                            Właściwie to uczciwość każe mi przyznać że obie zasady zachowania (pędu i
                            energii) muszą być spełnione, więc w zderzeniu muszą powstawać jakieś inne
                            cząstki poza tą masywną CD.

                            Załóżmy teraz że potrzebujemy dokładności 10keV. Jak sądzisz - czy w LHC będą
                            się zderzać cząstki o tak dokładnie identycznej energii? Z dokładnością do 10
                            miliardowych?

                            > zderzające się (tuż przy powierzchni Słońca - niech tam najpierw
                            > spróbują dotrzeć) cząstki o tej energii (po 7GeV) musiałyby się
                            > różnić energią o... 1 promil, by mu zagrozić!

                            Dalej nie wyjaśniłeś czemu CD lecąca 10 000 km na sekundę ma mu nie zagrozić.
                            Ile pochłonie jąder atomowych przelatując przez Słońce? Jeśli na tyle mało żeby
                            nie zwolnić, to dlaczego "wolna" CD miałaby pochłonąć ich wiele więcej
                            przelatując tę samą drogę?
                            • bonobo44 Re: 10 keV !!! 01.07.08, 23:29

                              asteroida2 napisał:

                              > z zasady zachowania pędu.

                              aha...


                              > Załóżmy teraz że potrzebujemy dokładności 10keV. Jak sądzisz - czy
                              > w LHC będą się zderzać cząstki o tak dokładnie identycznej
                              > energii? Z dokładnością do 10 miliardowych?

                              wspomnianemu człowiekowi sugerowałem opracowanie mechanizmu
                              gwarantującego takie stałe przesunięcie i zmniejszającego
                              prawdopodobieństwo wygenerowania stacjonarnych mCD

                              ale cóż, temu człowiekowi chodzi o coś wręcz przeciwnego...



                              > Dalej nie wyjaśniłeś czemu CD lecąca 10 000 km na sekundę ma mu
                              > nie zagrozić.
                              > Ile pochłonie jąder atomowych przelatując przez Słońce? Jeśli na
                              > tyle mało żeby nie zwolnić, to dlaczego "wolna" CD miałaby
                              pochłonąć ich wiele więcej przelatując tę samą drogę?

                              napisałem o tym parę postów wyżej
                              wg mnie "wolna" CD również przy tym początkowo (dopóki znaczaco nie
                              urośnie) nie "zwolni" a jednak pochłonie...
                              (ile? nie wiem - nikt tego nie może wiedzieć)

                              mCD rosnąc mogą zacząć się np. łączyć, a nie jest to bynajmniej
                              zjawisko, któremu towarzyszą efekty jak przy łączeniu się kropelek
                              wody w chmurze
                              • bonobo44 44 000 000 000 C14 02.07.08, 00:04
                                w bardzo uproszczonym modelu przy 44 mln mCD oscylujących wzdłuż
                                linii Cern - antypody po 10-letniej produkcji
                                da się je na niej rozmieścić co ćwierć metra... wówczas wszystkie by
                                się zlały w krótkim czasie...

                                a to by było nawet 44 000 000 x 1000 C14, tzn. 44 miliardy jąder o
                                masie C14 (nie licząc tego, co już by pochłonęły)


                                nawet jednak w modelu, w którym będą się poruszały po pęku prostych
                                z 2 wąskich stożków o środku w środku Ziemi, to i tak
                                prawdopodobieństwo spotkania równoległego w tym samym kierunku w tym
                                punkcie środkowym a więc i zlania sie kolejnych mCD dramatycznie
                                rośnie...

                                • asteroida2 Re: 44 000 000 000 C14 03.07.08, 10:08
                                  > w bardzo uproszczonym modelu przy 44 mln mCD oscylujących wzdłuż
                                  > linii Cern - antypody po 10-letniej produkcji
                                  > da się je na niej rozmieścić co ćwierć metra... wówczas wszystkie by
                                  > się zlały w krótkim czasie...

                                  Przekombinowałeś nieco. Policz sobie jaki będzie rozrzut prędkości tych CD.
                                  Załóż np. że elektromagnesy które je napędzają są skalibrowane do dokładności
                                  0,1 promila. Takiego rzędu będą też różnice w energii zderzających się jąder.

                                  To nie będa "wąskie stożki". Prawie wszystkie CD będą powstawały z inicjalną
                                  prędkością większą od prędkości ucieczki. Kilka zapewne będzie bardzo powolnych
                                  - i to co najwyżej takim zagrożeniem możesz się martwić.
                              • asteroida2 Re: 10 keV !!! 03.07.08, 10:27
                                > wg mnie "wolna" CD również przy tym początkowo (dopóki znaczaco nie
                                > urośnie) nie "zwolni" a jednak pochłonie...
                                > (ile? nie wiem - nikt tego nie może wiedzieć)

                                Ale musiałeś założyć istnienie jakichś "niegeometrycznych" mechanizmów
                                pochłaniania masy nie znajdującej się w obrębie horyzontu. Bo jeśli ich nie ma,
                                to po milionie lat wolna CD wciąż nie "urośnie".

                                O ile możesz założyć że te mechanizmy nie działają w przypadku relatywistycznych
                                CD (powstających w zderzeniach promieniowania kosmicznego ze stacjonarnymi
                                obiektami), to zakładanie że nie działają w przypadku CD poruszających się z
                                prędkością 1000 czy 10000km/s jest już łamaniem praw zachowania (układ
                                poruszający się z tą prędkością staje się inny od stacjonarnego).

                                A jeśli te hipotetyczne mechanizmy działałyby też dla takich CD, to grzęzłyby
                                one w każdej materii jaką napotkają, na krótkim odcinku pochłaniając
                                wielokrotność swojej masy.

                                • bonobo44 Re: 10 keV !!! 04.07.08, 21:44
                                  asteroida2 napisał:

                                  > Ale musiałeś założyć istnienie jakichś "niegeometrycznych"
                                  > mechanizmów pochłaniania masy nie znajdującej się w obrębie
                                  > horyzontu. Bo jeśli ich nie ma, to po milionie lat wolna CD wciąż
                                  > nie "urośnie".

                                  Urośnie, stale zwiększajac masę i tempo jej zwiększania
                                  (tym większe im bliższa jej prędkość przeciętnej prędkości
                                  otaczających ją atomów materii, które mija)


                                  >

                                  > obiektami), to zakładanie że nie działają w przypadku CD
                                  > poruszających się z prędkością 1000 czy 10000km/s jest już
                                  > łamaniem praw zachowania (układ poruszający się z tą prędkością
                                  > staje się inny od stacjonarnego).

                                  obawiam się, że nie do końca cię rozumiem, ale faktem jest, że
                                  microCD o prędkości > od prędkości ucieczki z planety (gwiazdy) w
                                  ogóle nas tu nie interesują... to najzupełniej bezpieczne mCD,
                                  których wszechświat moze być pełny (to może być ta cała osławiona
                                  ciemna materia)

                                  [podobnie jak wystarczajaco szybkie dziwadełka, które rozpadną się w
                                  zderzeniach ze zwykłą materią...]

                                  > A jeśli te hipotetyczne mechanizmy działałyby też dla takich CD,
                                  > to grzęzłyby one w każdej materii jaką napotkają, na krótkim
                                  > odcinku pochłaniając wielokrotność swojej masy.

                                  niekoniecznie... wyobraź sobie taki mechanizm (na bazie scenariusza
                                  opisywanmego w poście otwierajacym wątek), o którym już raz pisałem :
                                  mCD pochłania elektrony i emituje pozytony z par wirtualnych
                                  generujących się na jej granicy (zgodnie ze wspomnianym
                                  scenariuszem, który nic nie ma wspólnego z "parowaniem" czarnych
                                  dziur)... gdy takich kreacji jest dość dużo, mCD moze wysyłać
                                  pozytony we wszystkich kierunkach - nawet po kilka w ułamku
                                  sekundy... jeśli jest ona w pustej przestrzeni, mamy to, co
                                  obesrwujemy w centrum galaktyki - chmurę antymaterii pozytonowej...

                                  jeśli ma to m-ce w gęstej masie skalnej, pozytony anihilują
                                  wytwarzajac energię zdolną do uwolnienia atomów z wiazań sieci
                                  krystalicznej... te nie majac się gdzie podziać w obrębie powstałego
                                  mikro-bąbla plazmy ogniskują sie jak w mikro-zwierciadle
                                  sferyczne\ym w centrum bąbla (tam też ogniskuje się amplituda
                                  prawdopodobieństwa przebywania wszystkich tych uwolnionych jąder)...
                                  jeśli teraz mCD ma wystarczajaco dużą prędkość, aby zdążyła ona
                                  opuścić ten mikrobąbel, zanim on jeszcze zdąży się uformować...

                                  natomiast, gdy jest wystarczająco wolna, wchłonie większość
                                  materiału wybuchowo zogniskowanego na niej...
                                  • asteroida2 Re: 10 keV !!! 05.07.08, 10:09
                                    > niekoniecznie... wyobraź sobie taki mechanizm (na bazie scenariusza
                                    > opisywanmego w poście otwierajacym wątek), o którym już raz pisałem :
                                    > mCD pochłania elektrony i emituje pozytony z par wirtualnych
                                    > generujących się na jej granicy (zgodnie ze wspomnianym
                                    > scenariuszem, który nic nie ma wspólnego z "parowaniem" czarnych
                                    > dziur)... gdy takich kreacji jest dość dużo, mCD moze wysyłać
                                    > pozytony we wszystkich kierunkach - nawet po kilka w ułamku
                                    > sekundy... jeśli jest ona w pustej przestrzeni, mamy to, co
                                    > obesrwujemy w centrum galaktyki - chmurę antymaterii pozytonowej...

                                    To trochę nie ma sensu, bo sprowadza się do tego że "z niczego" powstają wokół
                                    CD pozytony, a jednocześnie ta CD nie traci na masie. Czyli łamana jest zasada
                                    zachowania energii.

                                    Ale to, jak rozumiem, ma być tylko przykład "nieznanego procesu, który sprawia
                                    że wolne CD są niebezpieczne". A więc możemy założyć że jakiś taki proces istnieje.

                                    > jeśli teraz mCD ma wystarczajaco dużą prędkość, aby zdążyła ona
                                    > opuścić ten mikrobąbel, zanim on jeszcze zdąży się uformować...

                                    No właśnie. Czy 1km/s to nie jest wystarczająca prędkość? Jak szybko taki bąbel
                                    ma się formować?
                                    • bonobo44 "zapalnik" osobliwości 05.07.08, 12:49
                                      fizyka czarnych dziur jest fizyką w dużej mierze (jeśli nie w
                                      większości) spekulatywną

                                      wszystko, co o nich wiemy, to to, że mają masę i moment pędu (i
                                      jeszcze ładunek, co do możliwości manifestacji którego na zewnątrz
                                      należy mieć jednak - moim prywatnym zdaniem - spore wątpliwości)

                                      znana fizyka kończy się na ich horyzoncie zdarzeń...

                                      po drugiej stronie NIE MUSI obowiązywać to, do czego jesteśmy
                                      przyzwyczajeni...

                                      w szczególności, prawo zachowania energii nie zostanie wg nas
                                      naruszone, dopóki CD nie zacznie np. przybierać (lub tracić)
                                      "sama z siebie" na masie...

                                      innymi słowy wnętrze CD jest dla promieniowania EM tym samym, co
                                      próżnia dla fotonów wirtualnych...

                                      fotony we wnętrzu CD są dla nas równie "wirtualne" (jak gdyby
                                      znikły - tym razem jednak nie na powrót, a bezpowrotnie - w próżni)

                                      z tego punktu widzenia, powinno nas porażać raczej to, że nasze
                                      stabilne fotony są wysysane z naszej strony granicy na tamtą,
                                      zupełnie jakby znikały w próżni właśnie...("naruszając" prawo
                                      zachowania energii)

                                      masę jeszcze rozumiemy, bo pozostaje po niej "równoważne"
                                      zakrzywienie czasoprzestrzeni (a po momencie pędu - jej wleczenie)...

                                      tak czy owak, jest "po fotonach" (możemy o nich zapomnieć), a po
                                      masowych cząstkach pozostaje tylko odcisk zbiorowej ich formy...

                                      gdzie się podziewają?...

                                      podejrzewam - i to chyba KrólDrapieżca zaszczepił mi tę myśl - że po
                                      tej drugiej stronie stają się one bąblami nowego wszechświata,
                                      zasilanego jednak GŁÓWNIE energią nie naszego (to tylko
                                      taki "zapalnik" osobliwości), a czystą energią (EM) wysysaną z
                                      próżni w strefie 0 - w strefie horyzontu czarnej dziury,
                                      skąd czerpie ona obficie i zasila swój BigBang po drugiej -
                                      niewidocznej - stronie... (problemem pozostaje obserwowana asymetria)

                                      jeśli taka intuicja jest jednak poprawna (w szczególności gdy
                                      istnieje mechanizm uzasadniajacy rzeczoną asymetrię), to oczywiście
                                      nie ma mowy o skutecznym "odparowaniu" nawet microCD...

                                      raz powstała, jest niczym innym, tylko "drzwiczkami" do
                                      microBigBangu na skalę możliwości powierzchni jej sfery
                                      Schwarzschilda...

                                      być może - dalej spekuluję - "po drugiej stronie" takiej microCD są
                                      jedynie wirtualne cząstki próżni świata lokalnie "sklejonego" z
                                      naszym (w kwantowaniu po 4(?)-dim rozmaitościach-"trajektoriach" 4
                                      (?)-dim całkami Feynmana)... nazbyt słabe, żeby dać o sobie znać na
                                      trwale (znikające na powrót w horyzoncie macierzystej microCD)

                                      tak czy owak zatem, przybywania bezmasowych bozonów w obrębie CD nie
                                      jesteśmy w stanie śledzić i może ich tam przybywać skolko ugodno,
                                      i to bez zasilania z zewnątrz...

                                      innymi słowy jeśli CD cokolwiek wypromieniowuje ze swej granicy na
                                      zewnątrz, to przynajmniej tyle samo trafia z niej do jej wnętrza...
                                      ale jej masa ani nie rośnie z tego powodu ani nie maleje...
                                      statystycznie bowiem powstaje tyle samo cząstek, co antycząstek,
                                      które stopniowo (i jednostajnie w czasie dla CD o stałej masie)
                                      anihilują do kwantów energii...

                                      PS. Co do wyliczenia "skuteczności" mechanizmu bąbelkowego:
                                      nie powinno to być trudne - znamy skalę odległości (rozmiary atomu)
                                      czas kontaktu z ogniskiem nie powinien przekraczać rozmiarów jądra
                                      atomowego podzielonego przez prędkość mCD - jedyną niewiadomą jest
                                      rozkład prędkości generowanych przez nią pozytonów (dla uzyskania
                                      maksymalnej wydajnosci bąbla można założyć, że jest ona bliska c)
                                      - polecam jako proste ćwiczenie arytmetyczne... daj znać, co ci
                                      wyjdzie... jeśli znowu mnie zaskoczysz, sprawdzę twoje rachunki...
                                      • asteroida2 Re: "zapalnik" osobliwości 05.07.08, 15:51
                                        > jeśli taka intuicja jest jednak poprawna (w szczególności gdy
                                        > istnieje mechanizm uzasadniajacy rzeczoną asymetrię), to oczywiście
                                        > nie ma mowy o skutecznym "odparowaniu" nawet microCD...

                                        Ale to co opisujesz to jest przecież dokładnie proces odparowywania CD.
                                        Wirtualne cząstki, żeby się stać rzeczywistymi, muszą skądś pobrać energię.
                                        Jeśli pozyton został wyemitowany, a energii z nikąd nie dostał, to po prostu znika.

                                        Oczywiście jest możliwe że CD w jakiś sposób łamią zasadę zachowania energii.
                                        Ale jeśli jeszcze oprócz tego łamią zasadę zachowania ładunku, produkując więcej
                                        pozytonów niż elektronów, to cały nasz Wszechświat zacząłby wypełniac się
                                        dodatnimi ładunkami. Chyba że istnieją różne rodzaje CD, jedne dodatnie a drugie
                                        ujemne...

                                        Te spekulacje możemy jeszcze ciągnąć długo, bylebyśmy tylko trzymali się faktów
                                        które obserwujemy.

                                        > PS. Co do wyliczenia "skuteczności" mechanizmu bąbelkowego:
                                        > nie powinno to być trudne - znamy skalę odległości (rozmiary atomu)
                                        > czas kontaktu z ogniskiem nie powinien przekraczać rozmiarów jądra
                                        > atomowego podzielonego przez prędkość mCD - jedyną niewiadomą jest
                                        > rozkład prędkości generowanych przez nią pozytonów (dla uzyskania
                                        > maksymalnej wydajnosci bąbla można założyć, że jest ona bliska c)
                                        > - polecam jako proste ćwiczenie arytmetyczne... daj znać, co ci
                                        > wyjdzie... jeśli znowu mnie zaskoczysz, sprawdzę twoje rachunki...

                                        Rzecz w tym, że z twojego wywodu nie wynika co należy liczyć. Jeśli CD wyśle we
                                        wszystkie strony pozytony i zanihiluje elektrony z powłok sąsiednich atomów, to
                                        wokół niej powstanie grupka naładowanych dodatnio jonów. Ale te jony wcale nie
                                        będą się odbijać w kierunku CD, tylko właśnie w przeciwnym - bo on się nawzajem
                                        bardzo mocno odpychają. Coś musiałoby przeważyć nad tym odpychaniem, a grawiacja
                                        tego nie zrobi, bo jest o wiele rzędów wielkości za mała.

                                        Możesz założyć że CD jest ujemnie naładowana - ale wtedy przede wszystkim
                                        pochłaniałaby natychmiast pojawiające się przy horyzoncie pozytony, bo są one
                                        _znacznie_ bliżej (horyzont takiej CD jest nieporównywalnie mniejszy od jądra
                                        atomowego).

                                        A więc błędne koło. Albo pozytony bedą wciągane, albo jony nie będa przyciągane.
                                        Obawiam się że ten proces nie zadziała niezależnie od tego jaki zestaw
                                        parametrów tu podasz.
                                        • bonobo44 (na)znaczona karta? 05.07.08, 17:39

                                          asteroida2 napisał:

                                          > Ale to co opisujesz to jest przecież dokładnie proces
                                          > odparowywania CD.

                                          chyba jednak nie

                                          > Wirtualne cząstki, żeby się stać rzeczywistymi, muszą skądś pobrać
                                          > energię. Jeśli pozyton został wyemitowany, a energii z nikąd nie
                                          > dostał, to po prostu znika.

                                          nie, jeśli został wyemitowany z jednej strony, a elektron z
                                          drugiej... mogą zniknąć tylko razem (tak jak powstały) - inaczej
                                          byłby to istotnie generator ładunku...

                                          > Oczywiście jest możliwe że CD w jakiś sposób łamią zasadę
                                          zachowania energii.
                                          > Ale jeśli jeszcze oprócz tego łamią zasadę zachowania ładunku,
                                          produkując więcej
                                          > pozytonów niż elektronów, to cały nasz Wszechświat zacząłby
                                          wypełniac się
                                          > dodatnimi ładunkami.

                                          nie! chociaż pozornie masz rację... to jednak nie...
                                          bilans generowania dodatnich ładunków pozostaje dodatni jedynie tak
                                          długo, dopóki CD nie ulegnie neutralizacji...

                                          zauważ, co się stało w efekcie... na zewnątrz horyzontu istnieje
                                          dokładnie tyle samo ładunków dodatnich, ile zostało zneutralizowanch
                                          w CD...

                                          tzn. mechanizm ten przywrócił równowagę ładunków w naszym świecie
                                          zachwianą powstaniem CD (w której znikł poprzednio w postaci
                                          protonów)... dzieje sie to kosztem wzrostu masy zarówno CD jak i
                                          zewnętrznego świata o masę tych pozytonów (elektronów w CD, które ją
                                          zobojętniły)... pozytony w końcu anihilują, zmniejszajac masę
                                          naszego świata, ale zwiekszając jego sumaryczna energię o
                                          równoważnik ich masy...

                                          pozornie zagraża to zasadzie zachowania energii, ale przecież CD
                                          pochłonęła więcej fotonów, niż powstało z tych nowych pozytonów,
                                          zatem efektywnie nasz świat i tak traci energię na rzecz CD, który
                                          ta wysysa...

                                          wynik jest odwrotny niż u Hawkinga... masa CD może tylko wzrosnąć (w
                                          procesie jej zobojętniania), a później się stabilizuje na jeszcze
                                          ciut wyższym poziomie, jak wynika z tego modelu... a zatem - nie ma
                                          żadnego parowania...

                                          KrólDrapieżca jest w błędzie, a my wszyscy dotąd błądziliśmy wraz z
                                          nim... ("Kto kiep ten nie pyta, a kto pyta, ten błądzi z innymi.")
                                          a najgorsze, że postawiliśmy wszystko na tę jego (na)znaczoną
                                          kartę...

                                          jeśli ten scenariusz jest prawidłowy, to to jest istotne odkrycie
                                          istoty rzeczy... z tym, że i tak jest już za późno na jego sensowne
                                          zdyskontowanie przez kogokolwiek...


                                        • bonobo44 Re: "zapalnik" osobliwości 05.07.08, 17:45
                                          asteroida2 napisał:

                                          > wokół niej powstanie grupka naładowanych dodatnio jonów

                                          niezupełnie - gammy z anihilacji wprost odzierają jądra z
                                          elektronów - powstaje wysokoenergetyczna plazma, do której mogą
                                          dołączać elektronhy z sąsiednich atomów, które ładują się dodatnio i
                                          dodfatkowo wypychają jadra plazmy w stronę centrum bąbla...

                                          oczywiscie ze względu na odpychanie może tam znaleźć się jedno takie
                                          jądro na raz, ale to wsytarczy, zeby je w krótkim czasie wszystkie
                                          wyłapać, przy postępującej lawinowo emisji pozytonów dla
                                          zobojętnienia juz wyłapanych protonów... co dodatkowo zwiększy
                                          objętosć mikropęcherzyka i energię wysokoenergetycznej plazmy w nim
                                          uwięzionej...

                                          nie jest dobrze (tzn. wolałbym, żeby intuicja tego modelu prowadziła
                                          do wygasania tego ogniska, a nie na odwrót)

                                          w tej sytuacji obawiam się jednak, że mechanizm ten będzie całe
                                          niebo skuteczniejszy, niż nam się obecnie wydaje 8-(
                                          • asteroida2 Re: "zapalnik" osobliwości 06.07.08, 07:15
                                            > niezupełnie - gammy z anihilacji wprost odzierają jądra z
                                            > elektronów - powstaje wysokoenergetyczna plazma, do której mogą
                                            > dołączać elektronhy z sąsiednich atomów, które ładują się dodatnio i
                                            > dodfatkowo wypychają jadra plazmy w stronę centrum bąbla...

                                            Czyli zakładasz że CD ma ujemny ładunek. I ma cały czas całkiem spory, bo te
                                            jądra które są najdalej, nigdy przez nią wyłapane być nie mogą.

                                            To teraz wróć do kreacji tych pozytonów. Najbliższy atom jest co najmniej 10^-10
                                            m od horyzontu. Pozyton powstały w wyniku rozerwania pary jest 10^-16 m, czyli
                                            działa na niego siła bilion razy większa. Naprawdę intuicja ci podpowiada że
                                            pozyton odleci, a potem atom zostanie przyciągnięty?

                                            > oczywiscie ze względu na odpychanie może tam znaleźć się jedno
                                            > takie jądro na raz, ale to wsytarczy, zeby je w krótkim czasie
                                            > wszystkie wyłapać (...)

                                            Tak ci się wydaje, bo nigdy tego nie policzyłeś. "Jedno na raz", czyli jedno na
                                            10^-10m, bo tyle one "zajmują miejsca" (wbrew pozorom kwanty gamma nie obedrą
                                            ich ze _wszystkich_ elektronów). Z jaką prędkością się ustawiają w kolejce?
                                            Niech będzie z największą możliwą - z prędkością światła. Czyli 3*10^8m/s. W
                                            każdej sekundzie CD pochłania zatem 3*10^18jąder, powiedzmy każde zawiera 100
                                            nukleonów (zgrubne szacowanie). Jeden nukleon waży 1.6*10^-27kg, czyli aby
                                            nazbierać kilogram masy, CD potrzebuje około 2 miliony sekund, czyli jakiś
                                            miesiąc. A 1 kg oznacza że jej promień jest rzędu 10^-27m. Żeby proces
                                            przyspieszył, czyli mogły być pochłaniane więcej niż jedno jądro "na raz", musi
                                            urosnąć do ponad 10^-10m, czyli potrzeba jeszcze 10^16 lat. Trochę więcej niż
                                            istnieje wszechświat.

                                            > nie jest dobrze (tzn. wolałbym, żeby intuicja tego modelu
                                            > prowadziła do wygasania tego ogniska, a nie na odwrót)

                                            Nie wiem gdzie prowadzi cię twoja intuicja, ale wszelkie obliczenia pokazują że
                                            taki proces jest bardzo nieefektywny.
                                      • petrucchio Re: "zapalnik" osobliwości 05.07.08, 16:16
                                        bonobo44 napisał:

                                        > jeśli taka intuicja jest jednak poprawna (w szczególności gdy
                                        > istnieje mechanizm uzasadniajacy rzeczoną asymetrię), to oczywiście
                                        > nie ma mowy o skutecznym "odparowaniu" nawet microCD...
                                        >
                                        > raz powstała, jest niczym innym, tylko "drzwiczkami" do
                                        > microBigBangu na skalę możliwości powierzchni jej sfery
                                        > Schwarzschilda...

                                        Mechanizm parowania opisany przez Hawkinga gwarantuje zachowanie masy/energii w
                                        naszym Wszechświecie. Jeśli wewnątrz czarnej dziury powstaje jakiś nowy,
                                        pączkujący wszechświat, to wyparowanie czarnej dziury _w naszym świecie_
                                        bynajmniej nie musi go unicestwić. Czarna dziura znika jedynie _z naszego punktu
                                        widzenia_ i po naszej stronie horyzontu wszystko jest OK, bilans się zgadza po
                                        "zamknięciu drzwi".
                                        • bonobo44 Re: "zapalnik" osobliwości 05.07.08, 18:20
                                          petrucchio napisał:


                                          > Mechanizm parowania opisany przez Hawkinga gwarantuje zachowanie
                                          > masy/energii w naszym Wszechświecie.

                                          nie, nie gwarantuje - to usilne staranie zachowania tej wielkości w
                                          obliczu osobliwosci gwarantuje nam jedynie naiwną wiarę we własne
                                          bezpieczeństwo...
                                          CD już pochłonęła masę energii naszego świata i jej nie zamierza
                                          oddawać...
                                          masywne CD nie tyle odparowują, co odpadają od naszego wszechświata,
                                          a to, zo widzimy to jedynie ślad po ich pobycie, jaki odciskają
                                          zakrzywiając czasoprzestrzeń po sobie na zawsze na poziomie sfery
                                          Schwarzschilda... utrzymują z nami wąski most energetyczny, przez
                                          który drenują wszystko, co wpadnie w ten obszar...

                                          zatem netto - stale tracimy energię... kreacja par nie nadrobi tego
                                          procesu...

                                          w przypadku miniCD jest ona za słaba, zeby trwale się uwolnić z
                                          naszego świata, dopóki nie urośnie - kosztem zarówno kreacji par,
                                          jak i pochłaniania materii... jeśli ten schamat jest poprawny, to
                                          mCD może tylko rosnąć, a promieniowanie Hawkinga to tylko takie samo
                                          pobożne życzenie, jak życzeniowe było myslenie Einsteina o mechanice
                                          kwantowej ("Bóg [przecież] nie gra w kości")... Einstein usiłował
                                          uratować większą zasadę niz zasada zachowania energii - zasadę
                                          determinizmu... bierze ona w łeb w obliczu mikroswiata, jak zasada
                                          zachowania energii w obliczu pożerającej ją osobliwości...
                                          hawking nie mógł się z tym pogodzić i dlatego zbudował sztuczną
                                          konstrukcję, którą przeniósł na fizykę CD z termodynamiki...
                                          wg mnie nie jest ona uprawniona, a na pewno nie została dotąd w
                                          żaden sposób zweryfikowana...

                                          czy dlatego mamy wszyscy zginąć jeszcze tego lata, w imię podobnej
                                          obsesji jednego człowieka?...

                                          8-(pozdr wszystkich żyjących, dopóki jeszcze... przemierzamy czas)

                                          PS. Ponad wszelką wątpliwość jestem przekonany, że moja opinia
                                          przepadła - dawno temu porzuciłem fizykę, odwracając się od niej w
                                          obawie, że cokolwiek zrobię, może zostać wykorzystane przeciwko nam,
                                          no to teraz ona upomniała się o mnie na starość rękoma ludzi
                                          pozbawionych skrupułów, a może tylko bardziej oddanych swej pasji (i
                                          jest już teraz za późno, żeby próbować wywrzeć na nich jakiś liczący
                                          się nacisk - mój błąd) - przywiązanie naszej mentalności do zasady
                                          zachowania energii (niewątpliwie obowiązującej w zwyczajnym świecie
                                          poza jego osobliwościami) jest tak wielkie, że najbardziej wydumany
                                          model czyniący jej zadość, zawsze bęzie stawiany wyżej,
                                          bez względu na oczywistą wymowę faktów, że w naszym świecie nie
                                          istnieją izolowane CD, a skoro tak - zawsze bedą drenowały z niego
                                          energię (dopóki nie pochłoną całej, a świat ten sam nie stanie się
                                          pustą i najpewniej rozdartą i "sflaczałą" jak przekłuty balon
                                          osobliwością)...

                                          i czy tylko nikomu tutaj istotnie nie szkoda, że (całkiem
                                          prawdopodobne iż) pasje wszystkich ludzi za jedno fizyków jak i nie-
                                          fizyków i ich potencjalnych potomków przepadną w zarodku być może
                                          jeszcze tego lata?
                                          • petrucchio Re: "zapalnik" osobliwości 05.07.08, 19:08
                                            bonobo44 napisał:

                                            > nie, nie gwarantuje - to usilne staranie zachowania tej wielkości w
                                            > obliczu osobliwosci gwarantuje nam jedynie naiwną wiarę we własne
                                            > bezpieczeństwo...

                                            Hawking bynajmniej nie myślał o kreacji mikro-CD w superzderzaczach, kiedy
                                            opracowywał swoją teorię. Nie zamierzał też nikogo pocieszać, bo nikogo ten
                                            temat nie martwił.

                                            > CD już pochłonęła masę energii naszego świata i jej nie zamierza
                                            > oddawać... masywne CD nie tyle odparowują, co odpadają od naszego
                                            > wszechświata, a to, zo widzimy to jedynie ślad po ich pobycie, jaki
                                            > odciskają zakrzywiając czasoprzestrzeń po sobie na zawsze na
                                            > poziomie sfery Schwarzschilda... utrzymują z nami wąski most
                                            > energetyczny, przez który drenują wszystko, co wpadnie w ten
                                            > obszar...

                                            Ten "ślad" zachowuje masę, moment pędu i ładunek materii pochłoniętej przez CD,
                                            więc żadna zasada zachowania nie zostaje naruszona. Nic nie "odpada" od naszego
                                            Wszechświata.

                                            > zatem netto - stale tracimy energię... kreacja par nie nadrobi tego
                                            > procesu...

                                            To zależy. Każda czarna dziura cięższa niż 0,008 będzie chłodniejsza niż
                                            promieniowanie tła (2,7 K), czyli _obecnie_ nie może tracić masy wskutek
                                            parowania Hawkinga, choćby nawet znajdowała się w "pustce" międzygalaktycznej,
                                            bo i tak połykane przez nią fotony tła kompensują z nadwyżką promieniowanie
                                            Hawkinga. Ale lekkie czarne dziury mogą (i muszą) tracić masę, i to tym
                                            szybciej, im bardziej chudną (ich temperatura wzrasta wykładniczo), co powinno
                                            kończyć się fajerwerkiem energii kończącym żywot CD w naszym Wszechświecie.

                                            > w przypadku miniCD jest ona za słaba, zeby trwale się uwolnić z
                                            > naszego świata, dopóki nie urośnie - kosztem zarówno kreacji par,
                                            > jak i pochłaniania materii...

                                            Albo nie czytałeś nic o termodynamice CD, albo nic nie zrozumiałeś.

                                            > jeśli ten schamat jest poprawny,

                                            Szczerze mówiąc, jest kompletnie wariacki.

                                            > to mCD może tylko rosnąć, a promieniowanie Hawkinga to tylko takie
                                            > samo pobożne życzenie, jak życzeniowe było myslenie Einsteina o
                                            > mechanice kwantowej ("Bóg [przecież] nie gra w kości")... Einstein
                                            > usiłował uratować większą zasadę niz zasada zachowania energii -
                                            > zasadę determinizmu... bierze ona w łeb w obliczu mikroswiata, jak
                                            > zasada zachowania energii w obliczu pożerającej ją osobliwości...
                                            > hawking nie mógł się z tym pogodzić i dlatego zbudował sztuczną
                                            > konstrukcję, którą przeniósł na fizykę CD z termodynamiki...
                                            > wg mnie nie jest ona uprawniona, a na pewno nie została dotąd w
                                            > żaden sposób zweryfikowana...
                                            >
                                            > czy dlatego mamy wszyscy zginąć jeszcze tego lata, w imię podobnej
                                            > obsesji jednego człowieka?...

                                            [etc.
                                            • bonobo44 Re: "odpadanie" osobliwości 05.07.08, 21:38
                                              petrucchio napisał:

                                              > Ten "ślad" zachowuje masę, moment pędu i ładunek materii
                                              > pochłoniętej przez CD, więc żadna zasada zachowania nie zostaje
                                              > naruszona. Nic nie "odpada" od naszego Wszechświata.


                                              hmmm... wypowiadasz się z dużą dozą pewności siebie...
                                              ja jej nie mam...
                                              wszystkie zdarzenia rozgrywające się na horyzoncie CD są dla nas
                                              zamrożone na zawsze...

                                              czy się mylę? jeśli nie, spójrz na konsekwencje:

                                              gdy cokolwiek z naszego świata tam dociera, nigdy tam nie dotrze za
                                              życia naszego i naszego... wszechświata...

                                              czy w takim razie cokolwiek znajduje się po drugiej stronie, należy
                                              jeszcze do niego?

                                              masa - od momentu powstania CD aż do końca świata zakrzywienie
                                              czasoprzestrzeni nie zmieni się dla nas ani na jotę, bo do końca
                                              świata nic więcej tej granicy nie przekroczy... będzie się dla nas
                                              odwijało ze stałą prędkością wyjściową, jak nieskończony film
                                              nagrany z prędkością stale rosnącą...

                                              moment pędu - od momentu powstania CD aż do końca świata wleczenie
                                              czasoprzestrzeni nie zmieni się dla nas ani na jotę, bo do końca
                                              świata będzie się zbliżało do tej wielkości granicznej, jaką miało w
                                              momencie pokonania granicy sfery Schwarzschilda...

                                              ładunek - od momentu powstania CD aż do końca świata informacje o
                                              ładunku będą do nas napływały sprzed fazy zamknięcia się czarnej
                                              dziury w sferze Schwarzschilda...

                                              zatem zarówno masa, jak i moment pędu czy ładunek (który mierzymy
                                              mierząc pole elektryczne na zewnątrz obiektu) mogą na dobrą sprawę
                                              nie istnieć w ogóle... np. rozpuścić się w próżni lub wypłynąć na
                                              innej rozmaitości...

                                              wzystko to, co gładko przenika w swoim układzie odniesienia przez tą
                                              barierę przemieszcza się dalej (tuż za nią), gdy już wszystkie
                                              procesy w reszcie wszechświata się zakończyły, zamarły...
                                              a cała materia i energia, która miała wpaść do tej CD już tam wpadła
                                              i w istocie siedzi na piętach tego co tam wpada (w praktyce wszystko
                                              to mija horyzont niemal jednocześnie)... współistnieją tam zabłąkane
                                              kosmoloty różnych cywilizacji, których momenty powstania dzielą
                                              nieraz miliardy lat... są już na ogół rozerwane przez siły pływowe w
                                              drobny maczek (ale nie przeszkadza to wyobraźni wielu fantastów
                                              ożywiać załogi w ich kadłubach w ostatnich wspólnych chwilach)...

                                              • petrucchio Pas! 05.07.08, 22:20
                                                bonobo44 napisał:

                                                [proza poetycka: figury stylistyczne zamiast sensu]

                                                ... a z czymś takim dyskutować się nie da.
                                                • bonobo44 1 trefl 05.07.08, 22:47
                                                  obserwator pozostający poza zasięgiem czarnej dziury, obserwując
                                                  spadek swojego kolegi zaobserwuje, że czas w układzie spadającym
                                                  spowalnia w stosunku do jego własnego czasu, zaś sam spadek odbywa
                                                  się coraz wolniej i wolniej. Obserwator spoza czarnej dziury nigdy
                                                  nie zarejestruje momentu spadku swego kolegi na czarną dziurę, a
                                                  jedynie uzna, że obraz spadającego układu został zamrożony w chwili
                                                  przejścia przez horyzont zdarzeń. Obrazy spadającego obserwatora
                                                  będą coraz bledsze, będą zawierały coraz mniejszy strumień fotonów,
                                                  oraz zostaną w końcu w granicy zamrożone na powierzchni horyzontu
                                                  zdarzeń. Jest tak dlatego, że skończona w układzie spadającym ilość
                                                  energii, jaką wypromieniował układ spadający zanim przeszedł przez
                                                  horyzont zdarzeń, musi wystarczyć dla asymptotycznie nieskończonego
                                                  czasu spadania, jaki zarejestrował obserwator w układzie poza czarna
                                                  dziurą.

                                                  przejście obiektu przez horyzont zdarzeń związane jest z całkowitym
                                                  zniknięciem zawartej w tym obiekcie informacji.

                                                  Z matematycznego punktu widzenia fakt ten sprowadza się do
                                                  stwierdzenia, że do opisu czarnej dziury wystarczy podać jej masę,
                                                  ładunek oraz moment pędu.
                                                  • petrucchio 1 pik 05.07.08, 23:48
                                                    bonobo44 napisał:

                                                    > obserwator pozostający poza zasięgiem czarnej dziury, obserwując
                                                    > spadek swojego kolegi zaobserwuje, że czas w układzie spadającym
                                                    > spowalnia w stosunku do jego własnego czasu, zaś sam spadek odbywa
                                                    > się coraz wolniej i wolniej. Obserwator spoza czarnej dziury nigdy
                                                    > nie zarejestruje momentu spadku swego kolegi na czarną dziurę, a
                                                    > jedynie uzna, że obraz spadającego układu został zamrożony w chwili
                                                    > przejścia przez horyzont zdarzeń.

                                                    Dla obserwatora zewnętrznego nie ma "chwili przejścia przez horyzont zdarzeń";
                                                    właściwie nie ma nawet samego horyzontu jako takiego. Jest kolapsująca otoczka
                                                    czarnej dziury, asymptotycznie dążąca do utworzenia statycznego horyzontu
                                                    zdarzeń. Obraz kolegi spadającego na CD będzie się gmatwał i romazywał _bez
                                                    końca_. Ściślej mówiąc: prędzej CD wyparuje, niż kolega całkiem zniknie.

                                                    arxiv.org/PS_cache/gr-qc/pdf/0609/0609024v3.pdf

                                                    > przejście obiektu przez horyzont zdarzeń związane jest z całkowitym
                                                    > zniknięciem zawartej w tym obiekcie informacji.
                                                    >
                                                    > Z matematycznego punktu widzenia fakt ten sprowadza się do
                                                    > stwierdzenia, że do opisu czarnej dziury wystarczy podać jej masę,
                                                    > ładunek oraz moment pędu.

                                                    Ale skoro (z punktu widzenia obserwatora zewnętrznego) nie ma przekroczenia
                                                    horyzontu, nie ma też _zniknięcia_ informacji. Informacja ulega przekształceniu
                                                    i rozproszeniu, ale (przynajmniej w teorii) promieniowanie czarnej dziury unosi
                                                    pełną informację o tym, co na nią spadło (czyli promieniowanie Hawkinga nie jest
                                                    czysto cieplne). "No-hair theorem" to użyteczna idealizacja, a nie stuprocentowo
                                                    dokładny opis rzeczywistości.
                                                  • bonobo44 1 bez atu 06.07.08, 01:11
                                                    a dokładniej cytat z '1 trefl' wysłał mi się bez podania źródła
                                                    (jest już dość późno i jestem trochę zmęczony tymi dywagacjami)... a
                                                    źródło jest banalne i powszechnie dostępne:
                                                    pl.wikipedia.org/wiki/Czarna_dziura

                                                    petrucchio napisał:

                                                    > prędzej CD wyparuje, niż kolega całkiem zniknie

                                                    nawet z rozważań Hawkinga wynika, że taka CD, która byłaby w
                                                    stanie "zniknąć" kolegę praktycznie nigdy nie wyparuje (nie zdąży
                                                    przed końcem wszechświata)...temperatura CD wg Hawkinga jest
                                                    odwrotnie proporcjonalna do jej masy, a czas jej życia
                                                    proporcjonalny do sześcianu tej masy; już dla CD o masie miliarda
                                                    ton jej czas życia to 10 miliardów lat, a nasze Słońce ma masę 10^18
                                                    miliardów ton... a jako CD miałoby temperaturę 10^(-7)K i po prostu
                                                    nic jej nie ruszy... nawet gdy promieniowanie Hawkinga nie jest
                                                    jedynie wytworem jego wyobraźni...

                                                    co szczególnie zaskakujące (w świetle tego, co napisałem przed i
                                                    zacytowałem w '1 trefl'), horyzont czarnej dziury nie jest zwykle
                                                    traktowany jako osobliwość (w odróżnienia od punktu, do którego
                                                    ściągana ma być jej materia i energia)...
                                                    fizycy wymyslili nawet specjalne współrzędne (wsp. Kruskala-
                                                    Szekeresa), w których metryka nie ma nic osobliwego na horyzoncie
                                                    Schwarzschilda (w odróznieniu od "zwykłej" metryki pustej
                                                    pzrestrzeni na zewnątrz gwiazdy sferycznej, która zachowuje się
                                                    conajmniej dziwnie dla promienia Schwarzschilda)
                                                  • petrucchio Kontra 06.07.08, 02:05
                                                    bonobo44 napisał:

                                                    > nawet z rozważań Hawkinga wynika, że taka CD, która byłaby w
                                                    > stanie "zniknąć" kolegę praktycznie nigdy nie wyparuje (nie zdąży
                                                    > przed końcem wszechświata)...temperatura CD wg Hawkinga jest
                                                    > odwrotnie proporcjonalna do jej masy, a czas jej życia
                                                    > proporcjonalny do sześcianu tej masy; już dla CD o masie miliarda
                                                    > ton jej czas życia to 10 miliardów lat, a nasze Słońce ma masę 10^18
                                                    > miliardów ton... a jako CD miałoby temperaturę 10^(-7)K i po prostu
                                                    > nic jej nie ruszy... nawet gdy promieniowanie Hawkinga nie jest
                                                    > jedynie wytworem jego wyobraźni...

                                                    Zgadza się. Masywne i supermasywne czarne dziury są "wieczne" w tym sensie, że w
                                                    dającej się sensownie rozważyć przyszłości nie grozi im utrata masy przez
                                                    parowanie
                                                  • bonobo44 ReKontra 06.07.08, 02:15
                                                    przy niczym więcej, jak li tylko ZAŁOŻENIU, że one w ogóle parują
                                                  • petrucchio 2 pik 06.07.08, 02:22
                                                    bonobo44 napisał:

                                                    > przy niczym więcej, jak li tylko ZAŁOŻENIU, że one w ogóle parują

                                                    Parowanie CD to nie _założenie_, to _wynik_.
                                                  • bonobo44 2 b.a. 06.07.08, 11:10
                                                    To raczej czysto hipotetyczny wyniczek... dodawanka 2-3 założeń
                                                    prosto z sufitu...
                                                    a bynajmniej nie wynik doświadczenia...
                                                    a to wielka, jak sama całka z tkaniny rzeczywistości, różniczka!
                                                  • petrucchio Pas, pas, pas. 06.07.08, 22:45
                                                    bonobo44 napisał:

                                                    > To raczej czysto hipotetyczny wyniczek... dodawanka 2-3 założeń
                                                    > prosto z sufitu...
                                                    > a bynajmniej nie wynik doświadczenia...
                                                    > a to wielka, jak sama całka z tkaniny rzeczywistości, różniczka!

                                                    Dobra, graj te dwa bez. Nie będę kontrował, więc i tak nie robi ci to partii.
                                                  • bonobo44 rozgrywka 07.07.08, 00:04
                                                    obawiam się, że to nie ja jestem tu rozgrywającym 8-(
                                                    ani nikt z tych ludzi:
                      • madcio Re: 10 keV 01.07.08, 22:43
                        > zignorowali moją propozycję...
                        Podejrzewam, że nie różnił się ten email od stosu podobnego paranaukowego
                        bełkotu, który niewątpliwie non-stop otrzymują. Pewnie wylądował w folderze na
                        spam i nie dziwię się temu - rzeczywiście mają lepsze rzeczy do roboty, niż
                        użeranie sie z popaprańcami.
                      • pokrecony_oliver Jedno pytanie o układ odniesienia i te 10keV. 04.07.08, 17:44
                        Z tego co zrozumiałem to chcesz żeby zderzenie dwóch protonów zaszło w
                        laboratoryjnym układzie odniesienia tak że mCD powstała podczas
                        kolizji wyleci poza orbitę dzięki różnicy prędkości tych protonów. Ale
                        protony w LHC to 0.99999991*c co daje, że do prędkości światła brakuje
                        im 27m/s.

                        • bonobo44 Re: Jedno pytanie o układ odniesienia i te 10keV. 04.07.08, 20:59
                          1 pytanie - 2 odpowiedzi:

                          1) nie ma znaczenia, jak bliską c prędkość mają protony;
                          jeśli dla 2-ch zderzajacych się jest ona identyczna (i przeciwnie
                          skierowana), a trafią się one przeciwbieżnie idealnie centralnie, to
                          wynikowa CD (pojedynczy obiekt, nie licząc symetrycznych jetów
                          promieniowania em) zawiśnie w próżni kanału akceleratora zupełnie
                          nieruchomo - to idealizacja rzecz jasna, ale oddaje istotę sprawy...

                          2)cały szkopuł w tym, że z uwagi na integralność akceleratora
                          (wiązki protonów mają w nim energię pociągu ekspresowego i gdy
                          wymkną się spod kontroli roz...ą wszystko w drobny mak, jak to
                          zwykły robić ;) pociągi ekspresowe...
                          fizycy zaangażowani w projekt robią wszystko, aby możliwie idealnie
                          zgrać energie wiązek przeciwbieżnych... powinni natomiast zrobić
                          wszystko, żeby je zgrać "idealnie", ale z drobnym shiftem... 10 keV,
                          który przesunie centrum rozkładu gaussa w jedną stronę na
                          przynajmniej 2x więcej niż jego docelowa szerokość połówkowa...
                          • pokrecony_oliver Re: Jedno pytanie o układ odniesienia i te 10keV. 05.07.08, 02:34
                            1) Jeśli idealizując założysz, że powstała jedna CD z całej energii
                            i
                            nic więcej, to w sumie tak.

                            2) 27m/s przed c to naprawdę ekstremalna fizyka. Przy tych energiach
                            przyśpieszając o drobinę proton masa wzrasta jak diabli co powoduje,
                            że ta zmiana pędu całego układu musi się składać z niewielkiego
                            przyśpieszenia jednego protonu i wielokrotnego wzrostu jego masy co
                            daje olbrzymie energie.
                            W mechanice klasycznej jak zderzasz nieelastycznie dwa ciała o
                            takiej
                            samej masie i pędzie mv, to żeby otrzymać połączony obiekt o pędzie
                            2mV, do tego potrzebujesz przyrostu i ubytku energii tych ciał
                            dE=mvV+0.5*mV^2
                            Relatywistyczne jest dużo ciężej to wyprowadzić i nie chce mi się
                            rozwiązywać równań. Ale generalnie mi chodziło o to, że nie można
                            sobie od tak policzyć energii kinetycznej jak to ty zrobiłeś.
                            Energia
                            protonów ma duże znaczenie.

                            • bonobo44 "przed" i "po" albo nieważne, jak się zaczyna 05.07.08, 15:03
                              ważne, jak się kończy 8-)

                              sumaryczny pęd przed i po jest praktycznie równy zero,
                              więc rozważania na jego temat możemy tu spokojnie pominąć

                              sumaryczna masa-energia przed i po musi być ta sama:
                              14 TeV

                              "przed", to głównie energia kinetyczna protonów (nie licząc 2 GeV na
                              ich masy spoczynkowe - pomijalne przy tej energii)

                              "po", to głównie masa spoczynkowa czarnej dziury (równoważna 14000
                              mas spoczynkowych protonów), nie licząc jej mizernej energii
                              kinetycznej 10 keV (pomijalnej nawet przy tej masie)

                              fizyka, to głównie sztuka przybliżeń i umiejętności dostrzegania
                              dominujących wyrazów w rostomaitych wyrażeniach, tudzież pomijania
                              pomijalnych ;-)
                  • kala.fior Dieta ? 01.07.08, 23:25
                    O Bononbo !
                    a dlaczego ograniczasz jadłospis mCD tylko do Ziemi? Gdybym był antropo-mCD to
                    chyba tez by wolał Terra Nostra (są dania gorące, zimne, woda do popicia, mięsko
                    i sałatka z lasów Amazonii) nad niestrawnościami Marsa, Jowisza (dieta gazowa)
                    czy Słonecznym barbecue.
                    Naprawdę naszą stołówką jest caly US!

                    Taki jest sens raportu CERN 2008, twoja dieta jest nie uzasadniona.

                    I jak już było powiedziane; ta czarna tyje i zwalnia, sapie i staje, albo
                    przemyka bo nie chwyta!

                    US dodaje parę rzędów wielkości, to jest nasza kuchnia!
                    • bonobo44 Re: Dieta ? 01.07.08, 23:39
                      już o tym tu pisałem, droga kalafiornio - chodzi o przyśpieszenie
                      mCD w polu grawitacyjnym Słońca - tych powstających do miliona km
                      powyżej naszej orbity... chcesz - wylicz dokładną szerokość tego
                      pasa, spoza którego spadając na Ziemię mCD nabiorą prędkości >10 km/s
                      (jakiś poddający się obróbce model trzeba przyjąć, więc przyjmijmy -
                      bez większego wpływu na ogólny charakter tych oszacowań - model mCD
                      pozostających w spoczynku względem Słońca w momencie powstania)

                      to samo dotyczy każdej planety oddzielnie - jeśli o to przypadkiem
                      pytałeś (to zbiór zdarzeń losowych niezależnych)
                      • kala.fior Re: Dieta ? 02.07.08, 00:00
                        bonobo44 napisał:
                        > to samo dotyczy każdej planety oddzielnie - jeśli o to przypadkiem
                        > pytałeś (to zbiór zdarzeń losowych niezależnych)

                        Właśnie. Pytanie jest, jakie jest prawdopodobieństwo powstania tabilnych mCD,
                        zabójczych dla każdego obserwowalnego przez nas obiektu, na przestawkę można
                        zająć się planetami US, jeżeli kolizje są bardzo prawdopodobne w US (a planety
                        nie zniknęły) to można pozostać przy tym.
                        Taka jest konkluzja CERN 2008, zderzenia są bardzo częste, jeżeli stabilne mCD
                        mogłyby powstać to by powstały, a nie widać żadnych dramatycznych skutków, wiec,
                        albo nie powstają, albo są niegroźne.

                        dobranoc
                        Kala
                        • bonobo44 Re: Dieta ? 02.07.08, 00:10
                          "konkluzja" CERN w ogóle nie przejmuje się prędkościami mCDr

                          dobranoc
                          8-)pan
            • madcio Re: mCD o masie 1000 C14 29.06.08, 15:03
              Czym się przejmujesz? Już kiedyś przyznał rację tym obliczeniom, a potem,
              oczywiście, zmienił zdanie. Zoriendował się, ze w takim wypadku żadnej
              katastrofy nigdy nie będzie. :)

              Tyle że tu wpadł w spore bagno.

              Sam stwierdził, że szybkie mCD nikomu i niczemu nie grożą (musi tak twierdzić,
              by obalić argument "kolizje typu LHC albo i większe zdarzają się w naturze
              biliony razy na sekundę i nic się nie dzieje"), między innymi z powodu ich
              nikłych rozmiarów.

              Jednak dalszy jego wywód na temat powolnych mCD jest spójny logicznie tylko i
              wyłącznie, jeśli powolne mCD mają ZNACZĄCO większe rozmiary, niż szybkie mCD o
              tej samej masie. Przez "znacząco" rozumiem co najmniej kilkanaście rzędów
              wielkości. He, he, he.

              Dlaczego? Przy takich samych rozmiarach, szybkość mCD nie ma wielkiego
              znaczenia. Przy szybkich mCD wyleci ona w kosmos i koniec. Przy powolnych mCD,
              będzie ona przelatywać przez Ziemię w te i wewte, przez miliardy lat zbierając
              może z gram materii. Co, oczywiście, także nie może stanowić żadnego żagrozenia.

              Pomijam w tym całym wywodzie fakt, że jeśli mCD mogą W OGÓLE zostać wytworzone w
              LHC, to MUSZĄ one także się rozpaść w mikroskopijnym ułamku sekundy. Takie
              wybiórcze traktowanie nauki jest jedną z definiujących cech wszelkiej maści
              popaprańców. :)
          • madcio Nie uciekaj, małpeczko. 29.06.08, 12:25
            [ciach bleble]
            Powtarzam pytanie.

            Czy powolna mikroCD o tej samej masie co szybka mikroCD ma znacząco inne rozmiary?

            Tak czy nie?
            • bonobo44 Nigdzie nie uciekniemy madziołku - nie mamy dokąd 29.06.08, 13:45
              posługujesz się błędnym pojęciem - nie rozmiar jest tu ważny, a
              wpływ wzajemny (chociażby przez powab ;-)

              takim adekwatnym pojęciem jest tu przekrój czynny na pochłanianie
              materii przez mCD, a ten zależy radykalnie od prędkości wzajemnej,
              co usiłowałem ci (najzupełniej bezskutecznie, jak to regularnie bywa
              w twoim przypadku) unaocznić...
              • madcio Nie odpuszczę. Odpowiedz na pytanie. 29.06.08, 14:56
                [ciach bleble]

                > nie rozmiar jest tu ważny
                Taak? A jeszcze trzy posty temu był ważny, wedle słów z twojego własnego postu.

                Powtarzam pytanie:

                Czy powolna mikroCD o tej samej masie co szybka mikroCD ma znacząco inne rozmiary?

                Tak czy nie?

                Nie odpuszczę, małpeczko. Dyskutować dalej, co z tego wynika, możemy, jak
                odpowiesz na to pytanie.
                • gandalf88 [...] 29.06.08, 15:06
                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                  • bonobo44 Re: już odpowiedziałem 29.06.08, 19:33
                    tylko ty, madziołku, jesteś równie głuchy na odpowiedzi, co ślepy na
                    argumenty...
                    • madcio Nie, nie odpowiedziałeś. 29.06.08, 23:59
                      > już odpowiedziałem
                      Nigdzie nie zauważyłem odpowiedzi na pytanie "Czy powolna mCD o tej samej masie
                      co szybka mCD będzie miała ten sam rozmiar?".

                      > tylko ty, madziołku,
                      Czyli nie otrzymam odpowiedzi na jedno proste, zrozumiałe pytanko? Nie jest to
                      żadne pytanie typu "czy wreszcie przestałeś bić swoją żonę". Nie jest
                      skomplikowane czy udziwnione. Pytanie to powinno być zrozumiałe nawet dla
                      zupełnego laika, który w ogóle wie, co to jest czarna dziura. Nie powinieneś
                      mieć problemu z binarną odpowiedzią (czyli tak/nie).

                      > jesteś równie głuchy na odpowiedzi, co ślepy na argumenty...
                      Tak, jestem głuchy i ślepy na zaciemniający bełkot, który ma na celu wyłącznie
                      uniknięcie odpowiedzi na niewygodne pytanie. Za kogo mnie masz, idiotę? Już
                      pisałem, że nie odpuszczę.
                      • kala.fior Re: Nie, nie odpowiedziałeś. 30.06.08, 08:12
                        ... zlituj się bonono ! również czekam na odpowiedzieć, z zapartym tchem, już
                        dusze się od dwóch dni !!!!
                        • gandalf88 Powolna i szybka mCD maja ten sam rozmiar 30.06.08, 10:02
                          Tak.
                          • bonobo44 zgadza się 30.06.08, 11:12
                            • bonobo44 przynajmniej poprzeczny 8-) 30.06.08, 11:29

                          • madcio Fajnie... 01.07.08, 22:31
                            ...ale to pytanie było kierowane do bonobo44. Nie wiem, co ma na myśli pisząc
                            "zgadza się". Jeszcze raz, małpeczko:

                            Czy powolna mCD o tej samej masie co szybka mCD będzie miała ten sam rozmiar?

                            Tak czy nie?

                            Po tym bicie informacji możemy kontynuować dyskusję.
                            • bonobo44 ... no nie wiem, czy tak fajnie 8-) 01.07.08, 23:07
                              i tak i nie, madziołku
                              • madcio Re: ... no nie wiem, czy tak fajnie 8-) 01.07.08, 23:26
                                > i tak i nie, madziołku
                                To żadna odpowiedź, małpeńko.
                                • bonobo44 Re: ... no nie wiem, czy tak fajnie 8-) 02.07.08, 00:06
                                  ależ tak, madziołku - to bardzo konkretna odpowiedź

                                  w mechanice kwantowej np., w praktyce tylko takie się uzyskuje
                                  • madcio Re: ... no nie wiem, czy tak fajnie 8-) 02.07.08, 19:48
                                    Przykro mi, nadal u mnie wisisz jedną bitową odpowiedź.
                                    • dvdttvp1 Re: ... no nie wiem, czy tak fajnie 8-) 02.07.08, 20:57
                                      Hoj?
                                    • bonobo44 Ziemia Newtona 02.07.08, 21:04
                                      kiedy sprawa naprawdę nie jest tak jednoznaczna...

                                      CD - jak każdy obiekt w szybkim ruchu - ulega kontrakcji (skróceniu
                                      relatywistycznemu)...

                                      już samo to sprawia, że w sposób efektywny oddziałuje z mijaną
                                      materią znacznie krócej niż gdyby (przy tym samym zasięgu
                                      oddziaływania) funkcjonował w fizyce Newtona...

                                      z kolei to z jego punktu widzenia taka np. Ziemia ulega kontrakcji
                                      do cieniuchnego naleśnika i to z tego powodu ma mniej czasu na
                                      oddziałanie na nią, niż gdyby to była "porządna" Ziemia Newtona...

                                      oczywiąście to tylko jeden (i to ten mniej istotny) aspekt tej całej
                                      sprawy...

                                      • madcio Co to "powlona" i "szybka" mCD? 02.07.08, 23:35
                                        Ty zacząłeś mówić ogólnikowo o "powolnych" i "szybkich" mCD bez ich
                                        definiowania, to teraz płacz. Dobra, to rzecz raczej istotna dla pytania.
                                        Zdefiniuj te dwie rzeczy.

                                        Pytanie dalej wisisz, rzecz jasna.
                                        • bonobo44 Re: Co to "pawulona" i "szybka" mCD? 03.07.08, 18:10
                                          zależy od punktu przyłożenia siedzenia

                                          wolne to wystarczająco wolne i nie za szybkie

                                          szybkie to vice wersal - zależnie od karetki
                                          • madcio Ech, dość tego. 04.07.08, 20:26
                                            Wiesz co? Lać na to. Z tobą nie da się sensownie dyskutować.

                                            Jak na małpke jesteś nieźle przewidujący i słusznie sie domyślasz, że
                                            jakiekolwiek deklaracje w takich konkretnych sprawach znacząco ograniczyłyby
                                            zakres możliwego bajdurzenia i bełkotu, który mógłby (a raczej wcześniej czy
                                            póżniej na pewno) być sprzeczny z definicjami, które chcę od ciebie wyciagnąć.

                                            Z mojej strony EOT. Niech się inni użerają z tym konkretnym okazem popaprańca.
                                            • bonobo44 za wysokie progi? 04.07.08, 21:12
                                              na twe madziołkowate nogi?
                                              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=81696086
                                              - słusznie, lepiej daj sobie spokój i wróć do swoich owieczek:
                                              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=80002218
                                              W OCZEKIWANIU NA TO, CO CI PRZYSZŁOŚC PRZYNIESIE
                                              (co ci przyniosą lub zgotują inni)

                                              tak na dowidzenia, to zauważ madziołku, że
                                              wszyscy "popaprańcy" "bełkocący" coś o końcu świata
                                              z reguły "bełkocą" o końcach wywołanych przyczynami zewnętrznymi
                                              (niezależnymi w gruncie rzeczy od człowieka)

                                              tu dyskutujemy nad końcem naszego świata, do którego człowiek SAM
                                              (na 100% i ponad wszelką wątpliwość sam) jest gotów i bez względu na
                                              wszystkie odgłosy krytyki swoich pobratymców (a nie jednego li tylko
                                              marnego "popaprańca" bonobo) usiłuje doprowadzić za wszelką cenę, że
                                              tak to ujmujonco ujmnem ;-)

                                              pa madziołku i by by
                                              have a hot week-end
                                              i192.photobucket.com/albums/z66/jahkill/4ktfn8j.gif
                                              (jeszcze jeden)
                                              • madcio Re: za wysokie progi? 04.07.08, 21:44
                                                Odpowiadam wyłącznie na sprawy nie związane z LHC. Swoje zdanie wyraziłem w
                                                wątku z barbarzyńcami w tytule.

                                                > wszyscy "popaprańcy" "bełkocący" coś o końcu świata
                                                > z reguły "bełkocą" o końcach wywołanych przyczynami zewnętrznymi
                                                > (niezależnymi w gruncie rzeczy od człowieka)
                                                Zależnymi, zależnymi. Większość końców świata była za grzechy ludzkości, tylko
                                                daty uznawane za znaczące dla kary boskiej się zmieniały. To ostatnio (czytaj:
                                                ostatnie sto lat) mamy rewelacje w postaci planety X, roku 2012, uderzenia
                                                niewidzialnego meteorytu i takich tam mniej zależnymi od ludzkości. Ale co jakiś
                                                czas III światowa jest, i owszem.
    • bonobo44 Ascendant 29.06.08, 14:50

      Co wiedzie gatunek, który ma w sobie tyle pasji ku samozagładzie?

      --
      Keep of Kalessin - Ascendant
      vids.myspace.com/index.cfm?fuseaction=vids.individual&VideoID=35548883
      • madcio Re: Ascendant 29.06.08, 15:00
        Co wiedzie popaprańca - nie pierwszego, nie ostatniego - który bełkocze o
        którymż to już z kolei końcu świata?

        Niektórzy nigdy niczego się nie nauczą. :/
        • gandalf88 [...] 29.06.08, 15:09
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • bonobo44 we can have a hot weekend, soon 29.06.08, 19:37
            madziołku, życzę ci wesołego końca... weekendu...
            i oby nie był to nasz ostatni
            --
            have a hot weekend
            i192.photobucket.com/albums/z66/jahkill/4ktfn8j.gif
      • stalybywalec Re: Ascendant 29.06.08, 15:03
        Jak to co, przecież to oczywiste - Ukryty Mechanizm Ewolucji
        Wszechśwata, broniacy się przed zrakowaceniem :)
    • stalybywalec Czy galaktyki spiralne skazane są na zagładę? 29.06.08, 17:28
      W kontekście tego wątku, w którym Bonobo sugeruje dzialalność(?)
      antymaterii w centrum DM, gdzie posadowiła się GSG (gigantyczna
      studnia grawitacyjna-to nazwa stara,ale jara), uwaga nieco nie na
      temat,ale..., obecnie intensywnie, przy użyciu internautów , trwa
      spis galaktyk spiralnych w obserwowanym Wszechświecie.
      Taki a nie inny kształt galaktyk, nie do końca jest jasny.
      A co o tym sądzi nasz pasjonat astronomii i astronautyki,Madcio?
      • madcio Re: Czy galaktyki spiralne skazane są na zagładę 29.06.08, 23:46
        > A co o tym sądzi nasz pasjonat astronomii i astronautyki,Madcio?
        Z tego, co wiem, większy problem stanowią dla teoretyków galaktyki spiralne z
        tak zwaną poprzeczką. Nasza własna galaktyka jest uważana za właśnie tego typu.

        Zwykła galaktyka spiralna:
        hubblesite.org/newscenter/archive/releases/2006/10/image/a/format/web_print/
        Galaktyka z poprzeczką:
        hubblesite.org/newscenter/archive/releases/2005/01/image/a/format/web_print/
        Z tego co wiem, ogólny kształt spiralny galaktyk jest w pewnym sensie złudzeniem
        - pomiędzy spiralami są gwiazdy - tylko że ciemniejsze i mniej jasne. W
        widocznych spiralach są jasne, nowe, formujące się gwiazdy.

        Są dwa główne modele próbujące tłumaczyć istnienie spiral. Pierwsza z nich jest
        teoria fal gęstości (ang. density waves), która zakłada, że w galaktyce
        występują obszary o zwiększonej gęstości.

        Choć gwiazdy jako takie dość swobodnie krążą wokół jądra galaktyki, ich
        wypadkowy ruch powoduje, że w jednych obszarach jest ich statystycznie więcej
        niż w innych. Gwiazdy się zmieniają, ale obszary pozostają mniej wiecej
        stabilne. Można to porównać do korku przed światłami: samochody ciągle
        przejeżdżają, ale korek jako taki zostaje na swoim miejscu.

        Inną teorią jest model SSPSF (stochastic self-propagating star formation).

        Acha, jeszcze wdzięczny obrazek zestawiajacy niektóre typy galaktyk:
        en.wikipedia.org/wiki/Image:Hubble_sequence_photo.png
    • gandalf88 Jakie beda losy galaktyk i kosmosu? 29.06.08, 17:50
      Cala makrodynamika kosmosu jest wynikiem wspoldzialanie dwoch
      podstawowych oddzialywan ,ktore warunkuja cala dynamike kosmosu od
      Big Bang az do konca czasu. Sa to dzialnia odpychajace (czarna
      energia) i dzialanie przyciagajace (grawitacja).
      Caly okres 13,7 miliardow lat od Big Bang (wlacznie) to ciagla
      przewaga oddzialywania odpychajacego.
      Ta gra przyciagania i odpychnia jest dynamiczna i w zwiazku z tym
      zmienia sie szybkosc rozszerzania kosmosu w ciagu tych 13,7
      miliardow lat.
      Jezeli caly kosmos sie rozszerza to dlaczego galaktyki sie zapadna w
      mega BH?
      • bonobo44 Jakie beda losy BONOBO ? 30.06.08, 12:24

        • bonobo44 I mieszkanców tonącego Kiribati ? 30.06.08, 12:25
          Przyjmijmy 100 tys mieszkanców tonącego Kiribati
          na nasze wybrzeże:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=902&w=80758210&a=81532646
    • gandalf88 Kosmos sie rozszera a galaktyki sie zapadna, 29.06.08, 18:20
      Dlaczego jezeli kosmos sie rozszerza to galaktyki sie zapadaja?
      Na to pytanie mozna odpowiedziec, jezeli porowna sie wlasciwosci
      ciemnej energii i grawtacji.
      Ciemna energia (dzialanie odpychajace) jest homogenicznie
      rozmieszczona w calym kosmosie. Grawitacja zas jest rozmieszczona
      punktowo w kosmosie zwiazana z materia atomowa, materia ciemna i BH.
      W miare rozszerzania sie kosmosu ,zmniejsza sie hamujacy wplyw
      punktowo rozmieszczonej grawitacji na homogeniczna
      ciemna energie - i nastepuje AKCELERACJA ROZSZERZNIA KOSMOSU
      Z drugiej jednak strony - w miare rozszerzania sie kosmosu maleje
      chamujacy wplyw ciemnej energii na grawitacje i nastepuje wzrost
      szybkosci zapadania sie galaktyk. (przez pierwsze 5 milardow lat
      galaktyki sie rozszrzaly a przez pozostale 8.7 miliardow lat powoli
      sie kurcza).
      Galaktyki co prawda sie od siebie oddalaja ale w obrebie kazdej
      galaktyki nastepuje jej konsolidacja wokol centralnej mega-BH.
      Przyszlosc kosmosu to coraz wieksza przestrzen miedzy galaktyczna
      i coraz mniejsze galaktyki.
      W koncu kazda galaktyka zapadnie sie w mega-BH a ciemna energia
      bedzie istniec w nie-przestrzeni.
      Czyli mamy powrot do stanu z przed Big-Bang, czyli
      grawitacja/antygrawitacj w rownowadze czyli nicosc
      wzgledna.
      ----------------------------------------------------
      Powyzszy oparty calkowicie na faktach nauki wywod ,to
      oryginalny twor intelektu Andrew Leonard P. MD PhD Col SICIS
      • stalybywalec Re: Kosmos sie rozszera a galaktyki sie zapadna, 29.06.08, 18:39
        Czyli "po ptokach". Mam pytanie na marginesie, dlaczego Stwórca tak
        bezsensownie sie zabawia z tym Universum? Proszę o równie
        merytoryczną i powazną wypowiedż.
      • bonobo44 Re: Kosmos sie rozszera a galaktyki sie zapadną 29.06.08, 19:56
        gandalf88 napisał:

        > Przyszlosc kosmosu to coraz wieksza przestrzen miedzy galaktyczna
        > i coraz mniejsze galaktyki.
        > W koncu kazda galaktyka zapadnie sie w mega-BH a ciemna energia
        > bedzie istniec w nie-przestrzeni.

        to całkiem poprawna wizja... gdy już przestrzeń zostanie wymieciona
        ze wszystkich fotonów (o cząstkach nie mówiąc), hipotetyczny ostatni
        mohikanin (np. popopopo...potomek madcia) "dostrzegałby" wokół
        siebie całą energo-materię defilującą infinitezymalnie blisko ku
        sferom o promieniach Schwarzschilda stanowiących byłe galaktyki, a
        właściwie "zamrożoną" na tych sferach...

        jedyny ruch polegałby na oddalaniu się ich od siebie, ale bez
        materii (i tak naprawdę bez madcia) nawet ten pozór ruchu nie będzie
        miał SENSU ruchu: nie będzie zdarzeń - nie będzie ruchu...
        tak naprawdę struktura czasoprzestrzeni zostanie rozdarta na
        strzępy - wszystko, co będzie miało sens już od dawna będzie się
        działo w obrębie tych strzępków - poniżej ich promieni
        Schwarzschilda...
        • gandalf88 Dlaczego? 29.06.08, 20:25
          Zarowno staly bywalec jak i Bonobo zadaja pytanie ostateczne:
          Dlaczego? (bog sie tak bawi kosmosem?)
          Zeby odpowiedziec na to pytanie trzeba by Boga antropomorfizowac -
          co czynia religie. Ja jestem daleki od lekcjowazenia ludzi sprzed
          10 tysicy lat. Ich swieze, nie zrujnowane przez cywilizacje mozgi
          mialy to co my juz stracilismy - niezrownane intuicyjne zrozumienie
          swiata, plynace z ich intymnej wiezi z natura. Oni wiedzieli malo -
          - intuicyjnie rozumieli bardzo duzo. Wiec nie lekcjowazmy Biblii,
          ktore zawiere meme nawet sprzed 100 tysiecy lat. Czlowiek
          wspolczesny wie bardzo duzo - a rozumie niewiele.
          Ja mam wlasne niedoskonale okresleni Boga i sensu -
          - na miare glupca XXI wieku, ktorym jestem.
          Skonczonosc Kosmosu musi byc zakotwiczona w Nieskonczonosci.
          Nieskonczonosc cecha Boskosci z ktorej wszystkie inne
          cechy "boskosci" pochodza.
          NIeskonczonosc + c = NIeskonczonosc
          Istnieje Bog i tylko Bog.
          • stalybywalec Re: Dlaczego? 29.06.08, 23:44
            Leonardzie, jasno wyłozyłeś i powtórzyłeś swoje credo, lecz umykasz
            z odpowiedzią na postawione pytanie: dlaczego istnieje ta
            zabawa?
            Antropomorfizacja Stwórcy, czy to, aby nie megalomaństwo z naszej
            strony a wplatywanie skończoności Kosmosu w Nieskończoność, to nie
            przypadkiem łamanie praw fizycznych?
            Lecz, aby nie zabrnąć permanentnie w sferę religianctwa, mozesz nie
            odpowiadać.
          • bonobo44 Jak ? 30.06.08, 11:24
            gandalf88 napisał:

            > Zarowno staly bywalec jak i Bonobo zadaja pytanie ostateczne:
            > Dlaczego? (bog sie tak bawi kosmosem?)

            ja nie

            pytania "dlaczego?" (tzn. "w jakim celu?")
            to pytania teleologiczne nie mające żadnego sensu naukowego
            (z góry zakładające celowość natury a więc i osobową przyczynę
            sprawczą) - to pytania męczace wierzących

            jako agnostyka i ateistę w najgorszym/najlepszym (do wyboru ;)
            wydaniu interesują mnie jedynie odpowiedzi na pytania "jak?" ("w
            jaki sposób?") - jedynie one mogą mieć sensowne odpowiedzi naukowe
            i jedynie takie odpowiedzi dostępne są mi-siom o bardzo małych
            rozumkach, do jakich się bez najmniejszej krępacji zaliczam 8-)

            --
            "Jaki jest sens naszego życia" - pytały drożdże, nie mając zielonego
            pojęcia, że ich odchody to alkohol 8-)
            • gandalf88 Jak ? Co? 30.06.08, 12:24
              Staly bywalec zadal sensowne pytanie "Dlaczego Bog sie bawi
              kosmosem?"
              Mozna na to dac wiele odpowiedzi metaficzycznych, bajkowych a nawet
              naukowych.
              Natomiast na pytanie "jak?" bog bawi sie kosmosem nie mozna dac
              zadnej odpowiedzi bez odpowiedzenia na "Czy?" I "dlaczego?"
              • bonobo44 Re: Jak ? Co? 30.06.08, 12:29
                gandalf88 napisał:

                > na pytanie "jak?" bog bawi sie kosmosem nie mozna dac
                > zadnej odpowiedzi bez odpowiedzenia na "Czy?" I "dlaczego?"

                absolutnie sie zgadzam z tym poglądem !
                nadal jednak uważam, że ostatnie 2 pytania są nienaukowe
                • bonobo44 Re: Jak ? Co? 30.06.08, 12:35
                  nawet pierwsze ("Czy?") to raczej pytanie
                  z ontologii transcendentalnej (a więc wykraczające poza język nauki)
                  niż czysto ontologiczne w sensie naukowym
                  • gandalf88 Tak,wiem 30.06.08, 13:16
                    ze jestes mi pokrewna dusza. Choc byc moze nie traktujesz tego jako
                    komplement.
                    • bonobo44 Re: Tak,wiem 30.06.08, 17:16
                      ludzie i bonobo to w ogóle pokrewne dusze...
                      i jedni i drudzy poznają świat wielokierunkowo...
                      różnorodność kulturowa (i światopoglądowa) jest równie ważna dla
                      tego poznania (i określenia swojego w nim miejsca),
                      jak bioróżnorodność gatunkowa dla przetrwania ekosfery...
                      na budowaniu wzajemnych relacji między inteligentnymi gatunkami na
                      Ziemi ludzie mogą się nauczyć tego, jak układać swoje przyszłe
                      relacje (jeśli w ogóle mają jakąś przyszłość) z istotami z innych
                      światów:
    • pies_na_teorie Re: Chmura z antymaterii w centrum Drogi Mlecznej 30.06.08, 22:54
      bonobo44 napisał:
      ...
      > sugeruje to, że pozytony powstają w wyniku separacji par e-e+ na
      > granicy czarnej dziury (lub gwiazdy neutronowej):
      > elektrony "neutralizują" protony materii pochłanianej przez CD z
      > gwiezdnego olbrzyma obok do postaci neutronów; pozytony wnoszą
      > wkład do chmury antymaterii
      >

      Wszystko niby fajnie, tylko skąd (do k_m) w pochłanianej materii
      biorą się pozytony (czyli jakby nie było ponoć antymateria,
      przecie:)?

      Oczywiście, jeżeli tradycyjne teorie zawodzą -zawsze można
      posiłkować się niezastąpiona w takich przypadkach hipotezą
      elektropozytonową...

      Pozdrówka :)


      • pomruk Re: Chmura z antymaterii w centrum Drogi Mlecznej 30.06.08, 23:37
        pies_na_teorie napisał:

        > Wszystko niby fajnie, tylko skąd (do k_m) w pochłanianej materii
        > biorą się pozytony (czyli jakby nie było ponoć antymateria,
        > przecie:)?

        Zjawisko kreacji par. Patrz np. wikipedia, "kreacja par".
        • pies_na_teorie Re: Chmura z antymaterii w centrum Drogi Mlecznej 30.06.08, 23:58
          pomruk napisał:

          > pies_na_teorie napisał:
          >
          > > Wszystko niby fajnie, tylko skąd (do k_m) w pochłanianej materii
          > > biorą się pozytony (czyli jakby nie było ponoć antymateria,
          > > przecie:)?
          >
          > Zjawisko kreacji par. Patrz np. wikipedia, "kreacja par".

          Ale kracja par szybko kończy się anihilacją, a nie separacją
          produktów, ponadto tylko wybranych tj. pozytonów...
          • pomruk Re: Chmura z antymaterii w centrum Drogi Mlecznej 01.07.08, 00:04
            Mamy separację - elektron i pozyton oddalają się od siebie po
            kreacji! Po jakimś czasie pozyton oczywiście trafi w materię i
            anihiluje - ostatecznie obserwujemy właśnie promieniowanie
            anihilacji a nie pozytony bezpośrednio!
            • pies_na_teorie Re: Chmura z antymaterii w centrum Drogi Mlecznej 01.07.08, 00:29
              pomruk napisał:

              > Mamy separację - elektron i pozyton oddalają się od siebie po
              > kreacji!
              >
              To raczej życzeniowe zachowanie cząstek. Może jakiś przykład
              doświadczalny ?


              > Po jakimś czasie pozyton oczywiście trafi w materię i
              > anihiluje - ostatecznie obserwujemy właśnie promieniowanie
              > anihilacji a nie pozytony bezpośrednio!
              >
              Tu sie zgadzam, tylko skąd sie bierze antymatria, jeżeli wykluczymy
              separację pokreacyjną?
              • pomruk Re: Chmura z antymaterii w centrum Drogi Mlecznej 01.07.08, 01:00
                > > Mamy separację - elektron i pozyton oddalają się od siebie po
                > > kreacji!
                > >
                > To raczej życzeniowe zachowanie cząstek. Może jakiś przykład
                > doświadczalny ?

                Nie życzeniowe, ale obserwowane: oddalają się! Ale przytoczę ci
                tylko rysuneczek: głębiej wygooglaj sobie sam.

                upload.wikimedia.org/wikipedia/en/8/84/Pairproduction.png
                • pies_na_teorie Re: Chmura z antymaterii w centrum Drogi Mlecznej 01.07.08, 23:20
                  pomruk napisał:

                  > > > Mamy separację - elektron i pozyton oddalają się od siebie po
                  > > > kreacji!
                  > > >
                  > > To raczej życzeniowe zachowanie cząstek. Może jakiś przykład
                  > > doświadczalny ?
                  >
                  > Nie życzeniowe, ale obserwowane: oddalają się! Ale przytoczę ci
                  > tylko rysuneczek: głębiej wygooglaj sobie sam.
                  >
                  > upload.wikimedia.org/wikipedia/en/8/84/Pairproduction.png

                  Dziwny schemat/rysunek, e-p poruszają się raczej inaczej.
                  Dotychczas żyłem w przekonaniu,
                  że co prawda na ciężkich jądrach może dochodzić do zamiany
                  promieniownia na parę elektron-pozyton, ale prawie natychmiast
                  dochodzi do anihilacji tej pary i zamiany najczęściej na dwie gammy.
                  • pies_na_teorie kuma antymaterialnie...? 02.07.08, 23:40
                    pies_na_teorie napisał:

                    > pomruk napisał:
                    >
                    > > > > Mamy separację - elektron i pozyton oddalają się od siebie po
                    >
                    > > > > kreacji!
                    > > > >
                    > > > To raczej życzeniowe zachowanie cząstek. Może jakiś przykład
                    > > > doświadczalny ?
                    > >
                    > > Nie życzeniowe, ale obserwowane: oddalają się! Ale przytoczę ci
                    > > tylko rysuneczek: głębiej wygooglaj sobie sam.
                    > >
                    > > upload.wikimedia.org/wikipedia/en/8/84/Pairproduction.png
                    >
                    > Dziwny schemat/rysunek, e-p poruszają się raczej inaczej.
                    > Dotychczas żyłem w przekonaniu,
                    > że co prawda na ciężkich jądrach może dochodzić do zamiany
                    > promieniownia na parę elektron-pozyton, ale prawie natychmiast
                    > dochodzi do anihilacji tej pary i zamiany najczęściej
                    > na dwie gammy.
                    >

                    No więc ciekawe jak to faktycznie jest, do kwantowej mechaniki,
                    z tą kreacją i anihilacją pary na cięzkich jądrach...

                    Kuma tu któs cós merytorycznie ???
                    • hetman_twardowski czyst fikcja - wprost z sufitu Alberta 03.07.08, 01:57
                      Foton uderza w przeszkodę, która zabiera pęd: p = hf/c,
                      a energia E = hf idzie głównie w parę:
                      e + ~e, i ta parka ma zerowy pęd (razem).

                      Zamiast przeszkody mogą być dwa fotony
                      i one zderzają się czołowo w locie.
              • bonobo44 Laboratorium Czarnych Dziur i Antymaterii 01.07.08, 16:42
                pies_na_teorie napisał:

                > pomruk napisał:
                >
                > Może jakiś przykład doświadczalny ?

                Pod latarnią najciemniej?

                Przykład taki opisany jest w poście otwierającym ten wątek...
                zrealizowany w największym dostępnym lasboratorium z tabliczką na
                drzwiach: "Laboratorium Czarnych Dziur i Antymaterii"

                8-)
                • pies_na_teorie Re: Laboratorium Czarnych Dziur i Antymaterii 01.07.08, 23:26
                  bonobo44 napisał:

                  > pies_na_teorie napisał:
                  >
                  > > pomruk napisał:
                  > >
                  > > Może jakiś przykład doświadczalny ?
                  >
                  > Pod latarnią najciemniej?
                  >
                  > Przykład taki opisany jest w poście otwierającym ten wątek...
                  > zrealizowany w największym dostępnym lasboratorium z tabliczką na
                  > drzwiach: "Laboratorium Czarnych Dziur i Antymaterii"
                  >
                  > 8-)

                  To nie jest raczej przykład doświadczalny dowodzący separacji
                  pozytonów po krecji par e-p, tylko taka interpretacja
                  doświadczenia/obserwacji, nieprawdaż ?
                  • bonobo44 Re: Laboratorium Czarnych Dziur i Antymaterii 01.07.08, 23:44
                    mocno potwierdzona, wszelakoż

                    umocni się dodatkowo, gdy w miarę dalszych obserwacji korelacja
                    wzrośnie

                    zauważ, że nawet w banalnym laboratorium na jądrówce posługujesz się
                    wnioskowaniem mniej lub bardziej poszlakowym
                    - najlepsza na dziś zgłoszona przy tym hipoteza wyjaśniająca robi za
                    paradygmat - to zwyczajna metoda naukowa
                    • pies_na_teorie Interpretacje... 02.07.08, 23:54
                      Z tymi interpretacjami różnie bywa, przy kwestiach fundamentalnych
                      zwykle zaczyna się od błędnej:

                      -zmianę połozenia Słońca względem horyzontu uznano za jego ruch
                      wokół Ziemi, nieprawdaż ?

                      -jak odkryto ruch planet wokół Słońca, to analogicznie przeniesiono
                      ten mechanizm na ruch elektronów wokół jąder, nieprawdaż ?

                      -jak odkryto reliktowe promieniowanie tła, to interpretacyjnie
                      usunięto te najważniejsze tj. pochodzące od protoGalaktyki,
                      nieprawdaż ?
    • hetman_twardowski Re: Chmura z antymaterii w centrum Drogi Mlecznej 02.07.08, 21:03
      > elektrony "neutralizują" protony materii pochłanianej przez CD z
      > gwiezdnego olbrzyma obok do postaci neutronów; pozytony wnoszą wkład
      > do chmury antymaterii

      Zatem CD o ładunku ujemnym odpycha pozytony, a przyciąga elektrony?
      Fest teoria, hehe!

      Chmury z pozytonów, hihi!

      e + p = kiełbasa krakowska.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka