Dodaj do ulubionych

Polak wśród najczęściej cytowanych naukowców św...

IP: *.nowysacz.cvx.ppp.tpnet.pl 29.09.03, 19:58
A ja głupi odpowiedziałem, w ostatniej ankiecie "Wybiórczej",
że opłacalne jest "zainwestować się" w naukę w 3RP ... Ale
obciach!
Obserwuj wątek
    • Gość: scientor Re: Polak wśród najczęściej cytowanych naukowców IP: *.3miasto.net / 192.168.71.* 29.09.03, 20:19
      Po przejrzeniu 20 najczęściej cytowanych wiadomo, że USA są
      bezkonkurencyjną Mekką naukowców całego globu. Globalizm w
      nauce tu się narodził już w czasie IIWŚ (uciekinierzy z
      Niemiec), po wojnie tylko narastał. Chyba tylko 2 - 3
      dalszych naukowców z tej cytowanej dwudziestki to ludzie z
      Niemiec - 16 jest z USA. Każdy wybitny Polak może dojść do
      wybitnych naukowych osiągnięć - ale niestety poza granicami
      swego kraju, najlepiej w USA. Vide: Maria Skłodowska-Curie,
      Wolszczan etc. Tam go nie zniszczą zazdrośnicy-nieudacznicy,
      nie dobije profesorski feudalizm polskich uczelni (szczególnie
      tych starych, renomowanych). Nie będzie musiał błagać o jakies
      wsparcie zafajdanych urzędników. Pytanie na dzień dobry: czy
      polska nauka się rozwija czy raczej się zwija?
      • Gość: Rugi Niestety masz racje IP: *.ci.uw.edu.pl 29.09.03, 20:58
      • Gość: |v|rowa Re: Polak wśród najczęściej cytowanych naukowców IP: 134.174.110.* 29.09.03, 21:21
        Gość portalu: scientor napisał(a):

        > Po przejrzeniu 20 najczęściej cytowanych wiadomo, że USA są
        > bezkonkurencyjną Mekką naukowców całego globu. Globalizm w
        > nauce tu się narodził już w czasie IIWŚ (uciekinierzy z
        > Niemiec), po wojnie tylko narastał. Chyba tylko 2 - 3
        > dalszych naukowców z tej cytowanej dwudziestki to ludzie z
        > Niemiec - 16 jest z USA. Każdy wybitny Polak może dojść do
        > wybitnych naukowych osiągnięć - ale niestety poza granicami
        > swego kraju, najlepiej w USA. Vide: Maria Skłodowska-Curie,
        > Wolszczan etc. Tam go nie zniszczą zazdrośnicy-nieudacznicy,
        > nie dobije profesorski feudalizm polskich uczelni (szczególnie
        > tych starych, renomowanych). Nie będzie musiał błagać o jakies
        > wsparcie zafajdanych urzędników. Pytanie na dzień dobry: czy
        > polska nauka się rozwija czy raczej się zwija?

        Jako odpowiedz polecam:

        www.naukowcy.republika.pl/rozwiazacpan.html

        Tym artykulem dr hab. Wojcik zapewnil sobie, ze nie ma co wracac
        do kraju. Zreszta i tak nie mial chyba zamiaru :). Nasze
        dinozaury nauki nie byly w stanie przeklnac jego opinii.
        • Gość: pak Re: Polak wśród najczęściej cytowanych naukowców IP: *.dip0.t-ipconnect.de 29.09.03, 23:31
          Gość portalu: |v|rowa napisał(a):

          > Gość portalu: scientor napisał(a):
          >
          > > Po przejrzeniu 20 najczęściej cytowanych wiadomo, że USA są
          > > bezkonkurencyjną Mekką naukowców całego globu. Globalizm w
          > > nauce tu się narodził już w czasie IIWŚ (uciekinierzy z
          > > Niemiec), po wojnie tylko narastał. Chyba tylko 2 - 3
          > > dalszych naukowców z tej cytowanej dwudziestki to ludzie z
          > > Niemiec - 16 jest z USA. Każdy wybitny Polak może dojść do
          > > wybitnych naukowych osiągnięć - ale niestety poza granicami
          > > swego kraju, najlepiej w USA. Vide: Maria Skłodowska-Curie,
          > > Wolszczan etc. Tam go nie zniszczą zazdrośnicy-
          nieudacznicy,
          > > nie dobije profesorski feudalizm polskich uczelni
          (szczególnie
          > > tych starych, renomowanych). Nie będzie musiał błagać o
          jakies
          > > wsparcie zafajdanych urzędników. Pytanie na dzień dobry:
          czy
          > > polska nauka się rozwija czy raczej się zwija?
          >
          > Jako odpowiedz polecam:
          >
          > www.naukowcy.republika.pl/rozwiazacpan.html
          >
          > Tym artykulem dr hab. Wojcik zapewnil sobie, ze nie ma co
          wracac
          > do kraju. Zreszta i tak nie mial chyba zamiaru :). Nasze
          > dinozaury nauki nie byly w stanie przeklnac jego opinii.

          Dzieki za link. Plakac sie chce jak sie to czyta. Ale tak to
          just jest. Tez jestem "uciekinierem".
        • Gość: |v|rowa Tak na marginesie IP: 134.174.110.* 01.10.03, 20:16
          Watek zalozony przez dr Wojcika na temat stanu poslkiej nauki, w blizej
          niewyjasnionych okolicznosciach "zniknal" z Forum. Czy ktos wie cos na temat
          tych "nieznanych okolicznosci"? Bo nie zdazylem nic z tego watku przeczytac.
          • Gość: |v|rowa PS IP: 134.174.110.* 01.10.03, 20:20
            Tak wyglada "link" to tego zaginionego watku:

            [1] Polska nauka
            autor: Gość portalu: Cezary Wojcik data: 19-09-2003
            18:53 .gdal1.hawkcommunications.com
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=8070491&a=8071215
            • Gość: |v|rowa Re: PS IP: 134.174.110.* 03.10.03, 19:12
              Znalazlem te wypowiedz (pierwotna zostala usunieta na prosbe autora, to jest
              jej powtorzenie):
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=8070491&a=8071281
      • Gość: mm Re: Polak wśród najczęściej cytowanych naukowców IP: 62.233.197.* 29.09.03, 22:18
        Gość portalu: scientor napisał(a):

        > Po przejrzeniu 20 najczęściej cytowanych wiadomo, że USA są
        > bezkonkurencyjną Mekką naukowców całego globu. Globalizm w
        > nauce tu się narodził już w czasie IIWŚ (uciekinierzy z
        > Niemiec), po wojnie tylko narastał. Chyba tylko 2 - 3
        > dalszych naukowców z tej cytowanej dwudziestki to ludzie z
        > Niemiec - 16 jest z USA. Każdy wybitny Polak może dojść do
        > wybitnych naukowych osiągnięć - ale niestety poza granicami
        > swego kraju, najlepiej w USA. Vide: Maria Skłodowska-Curie,
        > Wolszczan etc. Tam go nie zniszczą zazdrośnicy-nieudacznicy,
        > nie dobije profesorski feudalizm polskich uczelni
        (szczególnie
        > tych starych, renomowanych). Nie będzie musiał błagać o
        jakies
        > wsparcie zafajdanych urzędników. Pytanie na dzień dobry: czy
        > polska nauka się rozwija czy raczej się zwija?

        Oj zwija sie zwija. Cudowna innowacja "zamowienia publiczne"
        i "dzial zamowien publicznych". Sprobojcie kupic koncowki do
        pipet automatycznych, albo cokolwiek bez przetargu. Zycze
        powodzenia
      • Gość: grr Re: Polak wśród najczęściej cytowanych naukowców IP: 141.2.200.* 30.09.03, 00:04
        podpisuje sie pod tym!
      • Gość: lange Re: Polak wśród najczęściej cytowanych naukowców IP: *.internode.on.net.au 30.09.03, 00:37
        Gość portalu: scientor napisał(a):

        > Po przejrzeniu 20 najczęściej cytowanych wiadomo, że USA są
        > bezkonkurencyjną Mekką naukowców całego globu. Globalizm w
        > nauce tu się narodził już w czasie IIWŚ (uciekinierzy z
        > Niemiec), po wojnie tylko narastał. Chyba tylko 2 - 3
        > dalszych naukowców z tej cytowanej dwudziestki to ludzie z
        > Niemiec - 16 jest z USA. Każdy wybitny Polak może dojść do
        > wybitnych naukowych osiągnięć - ale niestety poza granicami
        > swego kraju, najlepiej w USA. Vide: Maria Skłodowska-Curie,
        > Wolszczan etc. Tam go nie zniszczą zazdrośnicy-nieudacznicy,
        > nie dobije profesorski feudalizm polskich uczelni
        (szczególnie
        > tych starych, renomowanych). Nie będzie musiał błagać o
        jakies
        > wsparcie zafajdanych urzędników. Pytanie na dzień dobry: czy
        > polska nauka się rozwija czy raczej się zwija?
        Nie zawsze USA stalo tak dobrze w nauce i technologii. W latach
        70tych i do pocz. 80-tych mial miejsce zastoj. Dwoch
        kongresmanow poszlo po rozum do glowy (zapomnialem ich nazwisk)
        i zaprojektowali ustawe nazwana od ich nazwisk, ktora
        wprowadzila w zycie fundamentalna - choc dla niektorych
        kontrowersyjna - zasade, ze do owocow badan za pieniadze
        panstwowe ma prawo nie tylko rzad, ale uczelnie a nawet
        indyvidualne osoby - autorzy badan. Ta jedna ustawa - nazwana
        (przez autora artykulu na ten temat w The Economist) "one of
        the most inspiring pieces of legislation in US history"
        odmienila to kompletnie (bylo to na pocz. 80-tych). Byly do
        tego 2 poprawki, a raczej rozszerzenia, i na pocz. 90-tych
        bylismy swiadkami bezprecedensowego rozkwitu nauki, technologii
        i ogolnie rozwoju gospodarczego w tym kraju. Szacuje sie, ze
        prywatne firmy zalozone przez naukowcow korzystajacych z praw
        autorskich jakie ta ustawa im daje zatrudniaja 260tys osob i
        daja wklad do gospodarki warty 40 miliardow dolarow. To
        oczywiscie tylko jeden ze skutkow tej ustawy. Od tej pory
        niektore kraje probowaly kopiowac te ustawe, moze i w Polsce by
        ktos o tym pomyslal. Ustawa jest kontrowersyjna z punktu
        widzenia pryncypiow, ale mamy tu w akcji typowy amerykanski
        pragmatyzm.
        Z tego co pamietam z Polski, stosunki w nauce w Posce nie byly
        takie zle w naukach scislych. Gorzej z organizacja, no a o
        pieniadzach to juz nie ma co mowic.
        • Gość: Jan K. Technology Transfer Act IP: *.asm.bellsouth.net 30.09.03, 02:17
          To był znakomity Technology Transfer Act, jedno z osiągnięć klimatu, jaki
          stworzył wspaniały Ronald Reagan.

          W Polsce rządzą różne Leszki Kaczmarki, sieroty po stalinowcach i pułkownikach
          z UB, które chwalą sobie istniejący system umożliwający im publikowanie nic nie
          wartych prac teoretycznych i przyczynkarskich. Dopóki nie rozpędzi się PAN i
          nie zniesie habilitacji oraz stopni samodzielnych (zmurszałych) pracowników
          nauki, to sie nic nie zmieni.

          Jan K
      • Gość: Wuja Drenaż mózgów - klucz do sukcesu IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 30.09.03, 01:17
        Dlaczego USA są najbardziej zaawansowanym technicznie krajem? Bo
        stawiają na naukę. Wszystkimi metodami, w tym tą najbardziej
        efektywną - drenowaniem innych krajów z wybitnych naukowców. Nie
        płacą za ich wykształcenie, tylko umozliwiają im się swobodnie
        rozwinąć... Aż żal że my zamiast przyjąc podobną strategię
        wolimy dopłacać do górników, hutników, rolników i tym podobnych.
        No ale co zrobić, mamy taki rzad na jaki zasługujemy. Nastepny
        wybierzemy nie lepszy...
      • Gość: Acid Re: Polak wśród najczęściej cytowanych naukowców IP: *.comarch.pl 30.09.03, 09:21
        Niestetety... taka jest prawda, ale mysle, ze mimo wszystko nie
        nalezy rezygnowac z inwestowania w nauke. Dlaczego? Poniewaz nic
        innego nie mozemy eksportowac poza uslugami wszelakiego rodzaju
        (prawo, ekonomia, tranzyt, oczywiscie nauka).

        Konczy sie era przemyslowa, zaczyna sie era informacji. Kto wie
        wiecej, ten jest bardziej konkurencyjny. Dlaczego to nie my
        mielibysmy patentowac wynalazki u siebie i je sprzedawac?
        Dlaczego to nie my mielibysmy budowac wysokie wiezowce i nowe
        samoloty? Idealistyczna wizje? Nie - jedynie niedofinansowana.

        Zwazajac na fakt, ze rozwoj polski zatrzymal sie poniekad na
        cywilizacji rolniczej (27% to ludzie zyjacy na wsi, o ile sie
        nie myle), poniekad na cywilizacji przemyslowej (az sie boje
        rzucac liczbami odnoscie przemyslu ciezkiego) oraz na
        cywilizacji uslug (informacji), co nalezy zrobic by jak
        najszybciej pojsc do przodu?
      • Gość: MIKI Re: Polak wśród najczęściej cytowanych naukowców IP: 199.243.200.* 30.09.03, 17:51
        Polska nauka sie rozwija.
        Ale chyba jak papier toaletowy. Rozwija sie, rozwija i ciagle
        jest do d...
    • Gość: bzyk //?? IP: *.nyc.rr.com 29.09.03, 21:23
      a teraz czekam na opinie tych co to uwarzaja ze USA to kraj
      onajnizszym poziomie edukacji
      • Gość: |v|rowa Re: //?? IP: 134.174.110.* 29.09.03, 21:43
        Gość portalu: bzyk napisał(a):

        > a teraz czekam na opinie tych co to uwarzaja ze USA to kraj
        > onajnizszym poziomie edukacji

        Sluze. Edukacja w USA lezy i kwiczy. Szkoly publiczne utrzymywane sa z podatku
        od nieruchomosci. Wiec jesli masz pecha i mieszkasz w niezbyt zamoznej
        dzielnicy (a takich niestety tu od psa), twoje dzieci koncza edukacje na
        poziomie czwartej klasy polskiej podstawowki. Ciecia budzetowe jeszcze te
        sytuacje poglebiaja.

        Owszem, mozesz miec w USA edukacje na poziomie Harvardu i Yale, ale do tego
        albo musisz byc megazdolny i zalapac sie na stypendium, albo miec odpowiednio
        bogatych rodzicow. W kazdym innym przypaku - vide supra.

        Maja jednak na tyle zdrowego rozsadku, ze placa niezgorzej wyedukowanym GDZIE
        INDZIEJ fachowcom, aby dla nich pracowali. I stad powyzsza lista.

        PS. Syn znajomej (przyjechali, bo otrzymali zielona karte w loterii) - w Polsce
        piatkowy uczen liceum, poszedl tu do lokalnej high school. Poniewaz startuja
        dopiero w USA, zmuszeni byli mieszkac w podrzednej dzielnicy. Na pierwszej
        przerwie podszedl do niego czarny i powiedzial, ze jeszcze raz sie pojawi, to
        go po prostu zabija... Chlopak sie juz nie pojawil - w tej, ani w zadnej innej
        szkole, od roku pomaga ojcu malowac sciany w Bostonie.
        • Gość: gosc Re: //??prowokacja IP: *.hrl.com 29.09.03, 21:53
          Gość portalu: |v|rowa napisał(a):

          > Gość portalu: bzyk napisał(a):
          >
          > > a teraz czekam na opinie tych co to uwarzaja ze USA to kraj
          > > onajnizszym poziomie edukacji
          >
          > Sluze. Edukacja w USA lezy i kwiczy. Szkoly publiczne utrzymywane sa z podatku
          > od nieruchomosci. Wiec jesli masz pecha i mieszkasz w niezbyt zamoznej
          > dzielnicy (a takich niestety tu od psa), twoje dzieci koncza edukacje na
          > poziomie czwartej klasy polskiej podstawowki. Ciecia budzetowe jeszcze te
          > sytuacje poglebiaja.
          >
          > Owszem, mozesz miec w USA edukacje na poziomie Harvardu i Yale, ale do tego
          > albo musisz byc megazdolny i zalapac sie na stypendium, albo miec odpowiednio
          > bogatych rodzicow. W kazdym innym przypaku - vide supra.
          >
          > Maja jednak na tyle zdrowego rozsadku, ze placa niezgorzej wyedukowanym GDZIE
          > INDZIEJ fachowcom, aby dla nich pracowali. I stad powyzsza lista.
          >
          > PS. Syn znajomej (przyjechali, bo otrzymali zielona karte w loterii) - w Polsce
          >
          > piatkowy uczen liceum, poszedl tu do lokalnej high school. Poniewaz startuja
          > dopiero w USA, zmuszeni byli mieszkac w podrzednej dzielnicy. Na pierwszej
          > przerwie podszedl do niego czarny i powiedzial, ze jeszcze raz sie pojawi, to
          > go po prostu zabija... Chlopak sie juz nie pojawil - w tej, ani w zadnej innej
          > szkole, od roku pomaga ojcu malowac sciany w Bostonie.

          poprzedni prowakacyjny list, kompletne bzdury, po co to sie pisze , jest bardzo rozmaicie , co nie znaczy tzw "demokratycznie"jak
          niektorzy by uwazali.
          • Gość: |v|rowa Re: //??prowokacja IP: 134.174.110.* 29.09.03, 21:59
            Gość portalu: gosc napisał(a):

            > poprzedni prowakacyjny list, kompletne bzdury, po co to sie pisze , jest
            bardzo
            > rozmaicie , co nie znaczy tzw "demokratycznie"jak
            > niektorzy by uwazali.

            Wiesz co? Za koziego chwosta nie rozumiem, co napisales. Serio, nic nie
            rozumiem z twojego belkotu. Przyjmuje do wiadomosci, ze jez. polski moze nie
            byc twoim ojczystym i masz z nim problemy. Nie krepuj sie, napisz, to co
            myslales w swoim jez. ojczystym. Znam piec niezle i dwa slabo, moze uda nam sie
            w jakims dogadac.

            PS. Od kiedy prawda jest prowokacja?
        • Gość: |v|rowa Dla niedowiarkow statystyka: IP: 134.174.110.* 29.09.03, 22:31
          Figure 31.–Average mathematics performance of other countries compared with the
          United States
          nces.ed.gov/pubs2002/digest2001/figures/6f_D_31.gif
          SOURCE: U.S. Department of Education, National Center for Education Statistics,
          Pursuing Excellence: A Study of U.S. Fourth-Grade Mathematics and Science
          Achievement in International Context, 1997 and Pursuing Excellence: A Study of
          U.S. Twelfth-Grade Mathematics and Science Achievement in International
          Context, 1998.

          Raczcie zauwazyc, ze 4th grade wyprzedza jeszcze tak slynne kraje jak
          Portugalia, Iran czy Kuwejt. 12th grade'owi zostaja juz tylko Cypr i Poludniowa
          Afryka. Raczcie tez zauwazyc, ze to badania AMERYKANSKIE....
        • Gość: bzyk Re: //?? IP: *.nyc.rr.com 30.09.03, 00:16
          no i odezwal sie znawca spraw amerykanskich znajacy amerykie z
          opowiadania goscia kturemu nic sie nie udaje
          • Gość: |v|rowa Re: //?? IP: 134.174.110.* 30.09.03, 00:45
            Chlopcze, znasz windowsowska komende "tracert"? Wrzuc sobie ja na ten IP, z
            ktorego pisze. Moze ujrzysz, jak bardzo mi sie w tym kraju "nie udaje" :).

            Ja podalem AMERYKANSKIE dane statystyczne, lokujace amerykanskie szkolnictwo
            podstawowe w tak uniwersalnej dziedzinie jak matematyka, pomiedzy Islandia a
            Cyprem.
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=8237633&a=8240483

            Przypominam, ze mowimy o najpotezniejszym panstwie na swiecie.

            Teraz twoja kolej chlopczyku - udowodnij mi, ze Amerykanie sie myla tak
            oceniajac swoje szkolnictwo. Bo zdaje sie, znasz tutejszy system edukacji
            lepiej niz U.S. Department of Education.
            • Gość: dsada Re: //?? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 30.09.03, 01:03
              Ty o czym ty wogole gadasz? To jest dopiero belkot. Co ty
              udowadniasz i komu? Ze kogos tam murzyn wystraszyl i ze w 4
              klasie podstawowki matematyka jest na wyzszym poziomie w
              Kuwejcie niz w USA? Czego to dowodzi? Wiem ze nie rozumiesz co
              napisalem i zaraz znowu bedziesz cos belkotac. W sumie
              jakiekolwiek proby tepienia kompletnego braku logiki i sensu u
              niektorych skazane sa z gory na niepowodzenie. To tak jakby
              szlepemu od urodzenia tlumaczyc co to sa kolory.
              • Gość: |v|rowa Re: //?? IP: *.tc3.rnktel.net 30.09.03, 05:56
                Gość portalu: dsada napisał(a):

                > Ty o czym ty wogole gadasz? To jest dopiero belkot. Co ty
                > udowadniasz i komu? Ze kogos tam murzyn wystraszyl i ze w 4
                > klasie podstawowki matematyka jest na wyzszym poziomie w
                > Kuwejcie niz w USA? Czego to dowodzi? Wiem ze nie rozumiesz co
                > napisalem i zaraz znowu bedziesz cos belkotac.

                Wrecz przeciwnie, to co ty napisales nie wymaga zadnego komentarza. Zenujaco
                niski poziom twej wypowiedzi i brak jakichkolwiek kontrargumentow mowia same za
                siebie.

                W sumie > jakiekolwiek proby tepienia kompletnego braku logiki i sensu u
                > niektorych skazane sa z gory na niepowodzenie. To tak jakby
                > szlepemu od urodzenia tlumaczyc co to sa kolory.
                • Gość: neex Re: //?? IP: *.toya.net.pl 30.09.03, 08:20
                  Szkoda Twojego czasu. Tutaj nadal panuje mit amerykanskiego
                  sukcesu. Ludzi zapatrzonych w ten kraj bez zadnej krytyki
                  znahdziesz na kopy. Zaden argument do nich nie dotrze.

                  Niektorzy zapominaja. W tym kraju aby odniesc sukces trzeba
                  pojechac z czyms, a nie po cos.
                  • Gość: miki Re: //?? IP: *.dip.t-dialin.net 30.09.03, 11:11
                    Nie tylko Amerykanski.Wszystko co nie Polskie jest najlepsze.Wszedzie jest
                    lepiej.Oczywiscie pisza i mowia to ogladacze Big Brothers i seriali typu
                    Brazylijskiego,ktorzy na wlasne oczy zagranicy nie widzieli.A jesli juz,to z
                    okna pociagu.Niektorzy z nich wyjechaki i teraz placza pod Polskim kosciolem
                    gdzies w Berlinie,Londynie czy Rzymie.Wrociliby nawet na kolanach,lecz jak sie
                    przyznac do wlasnej glupoty?
                  • Gość: |v|rowa Re: //?? IP: 134.174.110.* 30.09.03, 19:50
                    Szkoda Twojego czasu. Tutaj nadal panuje mit amerykanskiego
                    > sukcesu. Ludzi zapatrzonych w ten kraj bez zadnej krytyki
                    > znahdziesz na kopy. Zaden argument do nich nie dotrze.

                    No wlasnie, na tym polega problem. Ja sam chwale sobie pobyt w Stanach pod
                    wzgledem zawodowym. Naprawde jest to kraj stwarzajacy najdoskonalsze warunki na
                    swiecie do rozwoju nauki i naukowcow. Nawet po tych wszystkich cieciach
                    finansowych, jakie odbyly sie w ciagu kilku ostatnich lat.

                    Ale nie wolno do USA podchodzic bezkrytycznie. Kraj ten placi za swoje sukcesy
                    duza cene wlasnie w stylu:
                    - kiepskie publiczne szkolnictwo podstawowe (patrz wyzej),
                    - 1% ludzi zyjacych w kartonach (www.nationalhomeless.org/numbers.html),
                    - 12% ludzi zyjacych w ubostwie
                    (www.usccb.org/cchd/povertyusa/index.htm), a liczba ta dramatycznie
                    rosnie:
                    "The number of Americans living in poverty grew significantly in 2001, swelling
                    to 32.9 million people - nearly one out of every eight people in the United
                    States. Poverty's rise to 11.7% of the total population represented an
                    additional 1.3 million people falling into need - and the first year-to-year
                    rise in a decade." (U.S. Census Bureau, Current Population Survey, September
                    2002.)

                    USA maja tez wiele innych rosnacych problemow wewnetrznych. Dla
                    zainteresowanych polecam to opracowanie. Jest niestety niezbyt czytelnie
                    przedstawione, ale przy odrobinie wysilku umyslowego da sie wyniesc z niego
                    odpowiednie przeslania.
                    www.understandingusa.com/chaptercc=6&cs=110.html

                    Oczywiscie, osoby pracowite, wytrwale i do tego majace w zyciu nieco szczescia
                    sa w USA w stanie wspiac sie naprawde wysoko. I te osoby widac wlasnie z daleka
                    (czytaj: z Polski poprzez okienko telewizora). Z daleka nie widac pijanego
                    kloszarda wyczekujacego na "spare change" na skrzyzowaniu, nie widac
                    zapelnionych poczekalni szpitali, ktore swiadcza darmowe uslugi zdrowotne dla
                    najbiedniejszych, nie widac obwieszonych zlotem dealerow podpierajacych plot,
                    nie widac 10% czarnej populacji w wieku 25-27 lat siedzacych w wiezieniach itp.
                    itd. Widac noblistow, senatorow, slynnych lekarzy, gwiazdy filmowe...

                    No wlasnie, gwiazdy filmowe, to dosc czytelny przyklad: wszyscy wiedza, ze w
                    USA powstaja najwieksze gigaprodukcje, wszyscy znaja nazwiska tych
                    kilkudziesieciu najwiekszych celebrities, o wydarzeniach w zyciu ktorych
                    donosza natychmiast wszystkie tabloidy. Ale niewielu wie, ze ta garstka
                    dostajaca wielomilionowe honoraria za kazde pojawienie sie, zostala
                    wysegregowana z olbrzymej masy aktorow, z ktorych wielu przymiera glodem od
                    czasu do czasu pogrywajac w reklamach lub filmach klasy C, albo wrecz w
                    kiepskich erotykach.

                    I tak wyglada sytuacja w wielu dziedzinach w USA - widziany na wiele mil
                    lsniacy czubek niebosieznej piramidy opiera sie na wbitej gleboko w ziemie
                    podstawie, omszalej i utytlanej piachem, ale widocznej dopiero po spojrzeniu z
                    bliska.

                    Czy to dobre czy zle? A tego juz nie wiem... Po prostu inne. Mnie osobiscie ta
                    sytuacja nie podoba sie za bardzo i nie mam zamiaru pozwolic moim dzieciom
                    ksztalcic sie na modle amerykanska. Po prostu wrocimy do Europy, prawdopodobie
                    do Szwajcarii, gdy jeszcze troche podrosna. Ale kazdy ma prawo do swojego
                    zdania....

                    • Gość: |v|rowa linki - errata IP: 134.174.110.* 30.09.03, 19:56
                      www.nationalhomeless.org/numbers.html
                      www.usccb.org/cchd/povertyusa/index.htm
                    • Gość: galaxy2099 Ale poza tym to masz racje IP: *.nas14.kansas-city1.mo.us.da.qwest.net 01.10.03, 06:44
                      Mrowa jestes zajebisty z ta twoja "upierdliwoscia" w stosunku do
                      Ameryki. Kupa smiechu.
                      Ale widzisz kochaniutki tak wlasnie wyrosla swiatowa potega.
                      Wielu sie to nie podoba, wielu widzi, ze "tam przeciez bija
                      murzynow". Ale jednak tu jest centrum swiata, nawet jesli ty
                      wolisz Szwajcarie. Jesli znasz lepsze sposoby na to jak zbudowac
                      np. przeciwwage dla USA, stosujac bardziej wrazliwe metody
                      (czytaj. socjalne, socjalistyczne,...itp) W PRAKTYCE, bo
                      teoretykiem to ty jestes niezlym to ... do przodu.
                      A poza tym to naprawde, juz chyba wszyscy na swiecie wiedza, ze
                      Amerykanie sa glupi i leniwi, i dlatego wszyscy na swiecie od
                      razu czuja sie lepiej gdy sobie o tym pomysla. Tylko za cholere
                      nie wiedza czemu w takim razie ci Amerykanie maja tyle kasiory i
                      dlaczego ciagle jeszcze ktos chce jechac do tej paskudnej
                      Ameryki nawet jesli niektorzy spia tam w kartonach.
                      Ale tak poza tym to masz racje. Ale racje mial rowniez Marks i
                      gdyby zyl troche pozniej ( w dzisiejszych czasach) bez watpienia
                      dostalby Nobla w tej naszej Europie. Tylko zycie spartolilo jego
                      idee i moze stworca tez cos spieprzyl bo nie sprostal zadaniu
                      sworzenia czlowieka godnego idei Marksa. A wowczas nikt nie
                      mieszkalby w kartonie, a nawet jesliby chcial to spolecznosc
                      socjalistyczna skutecznie by mu to wyperswadowala (bo wstyd).
                      Ale tak poza tym to masz racje, Ameryka to paskudny kraj.
                      Szwajcaria duzo lepsza, przynajmniej do czasu gdy nie znajdzie
                      sie np. jakis aryjczyk z malego austriackiego miasteczka,
                      ktoremu zamarzy sie wladza i nowe porzadki w Europie i nie
                      tylko. W koncu Europa zna takie przypadki choc pewno w szkolach
                      maja tam wyzszy poziom.
                      Ale poza tym to masz racje.



                      Gość portalu: |v|rowa napisał(a):

                      > Szkoda Twojego czasu. Tutaj nadal panuje mit amerykanskiego
                      > > sukcesu. Ludzi zapatrzonych w ten kraj bez zadnej krytyki
                      > > znahdziesz na kopy. Zaden argument do nich nie dotrze.
                      >
                      > No wlasnie, na tym polega problem. Ja sam chwale sobie pobyt w
                      Stanach pod
                      > wzgledem zawodowym. Naprawde jest to kraj stwarzajacy
                      najdoskonalsze warunki na
                      >
                      > swiecie do rozwoju nauki i naukowcow. Nawet po tych wszystkich
                      cieciach
                      > finansowych, jakie odbyly sie w ciagu kilku ostatnich lat.
                      >
                      > Ale nie wolno do USA podchodzic bezkrytycznie. Kraj ten placi
                      za swoje sukcesy
                      > duza cene wlasnie w stylu:
                      > - kiepskie publiczne szkolnictwo podstawowe (patrz wyzej),
                      > - 1% ludzi zyjacych w kartonach (www.nationalhomeless.org/numbers.html),
                      > - 12% ludzi zyjacych w ubostwie
                      > (www.usccb.org/cchd/povertyusa/index.htm), a liczba ta
                      dramatycznie
                      > rosnie:
                      > "The number of Americans living in poverty grew significantly
                      in 2001, swelling
                      >
                      > to 32.9 million people - nearly one out of every eight people
                      in the United
                      > States. Poverty's rise to 11.7% of the total population
                      represented an
                      > additional 1.3 million people falling into need - and the
                      first year-to-year
                      > rise in a decade." (U.S. Census Bureau, Current Population
                      Survey, September
                      > 2002.)
                      >
                      > USA maja tez wiele innych rosnacych problemow wewnetrznych.
                      Dla
                      > zainteresowanych polecam to opracowanie. Jest niestety niezbyt
                      czytelnie
                      > przedstawione, ale przy odrobinie wysilku umyslowego da sie
                      wyniesc z niego
                      > odpowiednie przeslania.
                      > www.understandingusa.com/chaptercc=6&cs=110.html
                      >
                      > Oczywiscie, osoby pracowite, wytrwale i do tego majace w zyciu
                      nieco szczescia
                      > sa w USA w stanie wspiac sie naprawde wysoko. I te osoby widac
                      wlasnie z daleka
                      >
                      > (czytaj: z Polski poprzez okienko telewizora). Z daleka nie
                      widac pijanego
                      > kloszarda wyczekujacego na "spare change" na skrzyzowaniu, nie
                      widac
                      > zapelnionych poczekalni szpitali, ktore swiadcza darmowe
                      uslugi zdrowotne dla
                      > najbiedniejszych, nie widac obwieszonych zlotem dealerow
                      podpierajacych plot,
                      > nie widac 10% czarnej populacji w wieku 25-27 lat siedzacych w
                      wiezieniach itp.
                      >
                      > itd. Widac noblistow, senatorow, slynnych lekarzy, gwiazdy
                      filmowe...
                      >
                      > No wlasnie, gwiazdy filmowe, to dosc czytelny przyklad:
                      wszyscy wiedza, ze w
                      > USA powstaja najwieksze gigaprodukcje, wszyscy znaja nazwiska
                      tych
                      > kilkudziesieciu najwiekszych celebrities, o wydarzeniach w
                      zyciu ktorych
                      > donosza natychmiast wszystkie tabloidy. Ale niewielu wie, ze
                      ta garstka
                      > dostajaca wielomilionowe honoraria za kazde pojawienie sie,
                      zostala
                      > wysegregowana z olbrzymej masy aktorow, z ktorych wielu
                      przymiera glodem od
                      > czasu do czasu pogrywajac w reklamach lub filmach klasy C,
                      albo wrecz w
                      > kiepskich erotykach.
                      >
                      > I tak wyglada sytuacja w wielu dziedzinach w USA - widziany na
                      wiele mil
                      > lsniacy czubek niebosieznej piramidy opiera sie na wbitej
                      gleboko w ziemie
                      > podstawie, omszalej i utytlanej piachem, ale widocznej dopiero
                      po spojrzeniu z
                      > bliska.
                      >
                      > Czy to dobre czy zle? A tego juz nie wiem... Po prostu inne.
                      Mnie osobiscie ta
                      > sytuacja nie podoba sie za bardzo i nie mam zamiaru pozwolic
                      moim dzieciom
                      > ksztalcic sie na modle amerykanska. Po prostu wrocimy do
                      Europy, prawdopodobie
                      > do Szwajcarii, gdy jeszcze troche podrosna. Ale kazdy ma prawo
                      do swojego
                      > zdania....
                      >
                      • Gość: |v|rowa Re: Ale poza tym to masz racje IP: 134.174.110.* 01.10.03, 19:11
                        Gość portalu: galaxy2099 napisał(a):

                        > Mrowa jestes zajebisty z ta twoja "upierdliwoscia" w stosunku do
                        > Ameryki. Kupa smiechu.

                        No to sie ciesze, ze masz ubaw. W sumie po to jest to forum - dla relaksu.

                        Mylisz sie jednak jesli chodzi o moj stosunek do Ameryki. Doceniam pozytywy
                        tego kraju. Inaczej w ogole bym tu nie przyjezdzal. Z moimi umiejetnosciami i
                        CV pol swiata przyjmie mnie bez wiekszego wysilku z mojej strony. W USA jednak
                        w obecnej chwili mam szanse na najwiekszy rozwoj i mam zamiar to wykorzystac.
                        Gdyby nie moje dzieci i zdanie mojej zony (nie znosi Ameryki, caly czas teskni
                        za latami spedzonymi w Szwajcarii), prawdopodobnie nawet rozwazalbym zostanie
                        tu.

                        To co mnie martwi, to zmiany, jakie na moich oczach zachodza w USA.

                        > Ale widzisz kochaniutki tak wlasnie wyrosla swiatowa potega.
                        > Wielu sie to nie podoba, wielu widzi, ze "tam przeciez bija
                        > murzynow". Ale jednak tu jest centrum swiata, nawet jesli ty
                        > wolisz Szwajcarie. Jesli znasz lepsze sposoby na to jak zbudowac
                        > np. przeciwwage dla USA, stosujac bardziej wrazliwe metody
                        > (czytaj. socjalne, socjalistyczne,...itp) W PRAKTYCE, bo
                        > teoretykiem to ty jestes niezlym to ... do przodu.

                        Uzywasz DOKLADNIE tych samych argumentow, ktorymi JA zwalczalem Tomsona.
                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=6296809&a=6303516
                        Znowu zle oceniasz moje intencje. Stoimy po tej samej stronie barykady. Ja
                        tylko zauwazam, gdzie sie ona obsuwa.

                        > A poza tym to naprawde, juz chyba wszyscy na swiecie wiedza, ze
                        > Amerykanie sa glupi i leniwi,

                        Pierwsze moze, drugie na pewno nie.

                        > i dlatego wszyscy na swiecie od
                        > razu czuja sie lepiej gdy sobie o tym pomysla. Tylko za cholere
                        > nie wiedza czemu w takim razie ci Amerykanie maja tyle kasiory

                        Szwajcarzy maja tyle samo kasiory, jesli nie wiecej, w przeliczeniu na realna
                        sile nabywcza, wielu im zazdrosci, ale... jakos ich nikt na swiecie nie
                        nienawidzi. Kiedys moze analiza dlaczego...

                        i
                        > dlaczego ciagle jeszcze ktos chce jechac do tej paskudnej
                        > Ameryki nawet jesli niektorzy spia tam w kartonach.

                        Znasz slowo "bezwladnosc" (chodzi mi o termin fizyczny)?

                        > Ale tak poza tym to masz racje. Ale racje mial rowniez Marks i
                        > gdyby zyl troche pozniej ( w dzisiejszych czasach) bez watpienia
                        > dostalby Nobla w tej naszej Europie. Tylko zycie spartolilo jego
                        > idee i moze stworca tez cos spieprzyl bo nie sprostal zadaniu
                        > sworzenia czlowieka godnego idei Marksa. A wowczas nikt nie
                        > mieszkalby w kartonie, a nawet jesliby chcial to spolecznosc
                        > socjalistyczna skutecznie by mu to wyperswadowala (bo wstyd).
                        > Ale tak poza tym to masz racje, Ameryka to paskudny kraj.
                        > Szwajcaria duzo lepsza, przynajmniej do czasu gdy nie znajdzie
                        > sie np. jakis aryjczyk z malego austriackiego miasteczka,
                        > ktoremu zamarzy sie wladza i nowe porzadki w Europie i nie
                        > tylko. W koncu Europa zna takie przypadki choc pewno w szkolach
                        > maja tam wyzszy poziom.
                        > Ale poza tym to masz racje.
                        >

                        Wiem, zerknij:
                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=6296809&a=6330318
        • Gość: Pawelek Re: //?? IP: *.nrockv01.md.comcast.net 30.09.03, 01:39
          Moze rodzice powinni go poslac do szkoly katolickiej? Wola
          jednak pewnie, zeby zarobil kilkaset dolarow teraz, niz wydac
          troche na jego edukacje. W tym kraju jest najbardziej otwarty i
          najbardziej elastyczny sytem szkolnictwa. Oczywiscie, wiele
          zalezy od rodzicow, ich preferencji i zdeterminowania.
        • Gość: Em Re: //?? dlaczego nie wracaja do PL? IP: *.dc.dc.cox.net 30.09.03, 02:03
          to marnotrawstwo zdolnego dzieciaka! Trzeba sie wyksztalcic w PL i wtedy
          przyjezdzac do USA, jesli nie ma sie wyksztaconych rodzicow, ktorzy moga
          dziecku pomoc w wyksztalceniu.
        • Gość: Jan K. Picu picu - legendy, legendy IP: *.asm.bellsouth.net 30.09.03, 02:24
          Jakość szkół wcale nie zależy od wysokości nakładów. W Washington DC na
          jednego studenta przypada 30% więcej pieniędzy niż w bogatej suburbii a wyniki
          są znacznie gorsze.
          Partia Demokratyczna i związana z nimi mafia nauczycieli od lat torpeduje
          możliwość wprowadzenia kuponów (vouchers), umożliwiającyh rodzicom wybór szkól
          podczas gdy śmietanka lewactwa posyła dzieci do szkół prywatnych (np.
          Clinton). Powoli, powoli ten system jednak zostanie zmieniony. Zakwitnie
          wtedy "tysiąc kwiatów" i szkoły amerykańskie będą lepszych od europejskich,
          które powoli grawitują akurat w kierunku złego modelu amerykańskiego.
          Zresztą, największy upadek szkolnictwa jest w Niemczech, gdzie tylko 5% dzieci
          rodziców, którzy nie ukończyli uniwersytetu otrzymuje wyższe wykształcenie.
          Jan K.
          • Gość: Em Re: Picu picu - legendy, legendy IP: *.dc.dc.cox.net 30.09.03, 03:58
            Masz racje, ze jakosc szkolnictwa nie zalezy od nakladow, podobnie jak jakosc
            opieki medycznej zalezy tylko w pewnym stopniu. Mysle, ze glowny problem
            szkolnictwa w USA wynika z ogromnej ilosci imigrantow, co wymaga wielkich
            nakladow na nauczenie dzieci jezyka angielskiego. To opoznia ich postep i
            obniza poziom klas. USA maja natomiast doskonale programy GT i specjalne
            szkoly dla wybitnie uzdolnionych, ale prawda jest, ze szkoly w biednych
            dzielnicach sa pod psem. Nauczyciele sa czesto bardzo marni, choc w niektorych
            szkolach sa wybitni. Spotkalam kiedys pewna pania nauczycielke, ktora nie
            potrafila dodawac ulamkow! to wam cos mowi. a dodatkowo w murzynskich,
            latynoskich dzielnicach zupelnie brak dyscypliny w szkolach i stamtad uciekaja
            nawet kolorowi nauczyciele.
        • Gość: pies Re: //?? IP: *.ma.charter.com 30.09.03, 03:02
          Gość portalu: |v|rowa napisał(a):

          > Gość portalu: bzyk napisał(a):
          >
          > > a teraz czekam na opinie tych co to uwarzaja ze USA to kraj
          > > onajnizszym poziomie edukacji
          >
          > Sluze. Edukacja w USA lezy i kwiczy. Szkoly publiczne
          utrzymywane sa z podatku
          > od nieruchomosci. Wiec jesli masz pecha i mieszkasz w niezbyt
          zamoznej
          > dzielnicy (a takich niestety tu od psa), twoje dzieci koncza
          edukacje na
          > poziomie czwartej klasy polskiej podstawowki. Ciecia budzetowe
          jeszcze te
          > sytuacje poglebiaja.
          >
          > Owszem, mozesz miec w USA edukacje na poziomie Harvardu i
          Yale, ale do tego
          > albo musisz byc megazdolny i zalapac sie na stypendium, albo
          miec odpowiednio
          > bogatych rodzicow. W kazdym innym przypaku - vide supra.
          >
          > Maja jednak na tyle zdrowego rozsadku, ze placa niezgorzej
          wyedukowanym GDZIE
          > INDZIEJ fachowcom, aby dla nich pracowali. I stad powyzsza
          lista.
          >
          > PS. Syn znajomej (przyjechali, bo otrzymali zielona karte w
          loterii) - w Polsce
          >
          > piatkowy uczen liceum, poszedl tu do lokalnej high school.
          Poniewaz startuja
          > dopiero w USA, zmuszeni byli mieszkac w podrzednej dzielnicy.
          Na pierwszej
          > przerwie podszedl do niego czarny i powiedzial, ze jeszcze raz
          sie pojawi, to
          > go po prostu zabija... Chlopak sie juz nie pojawil - w tej,
          ani w zadnej innej
          > szkole, od roku pomaga ojcu malowac sciany w Bostonie.

          czy mowisz o dzielnicy zwanej Dorchester w poludniowym Bostonie?
      • Gość: Zbyszek Najpierw szanuj polską ortografię a potem wypowiadaj IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 29.09.03, 21:48
        opinie na temat poziomu innych.
        • Gość: emigrant Re: Najpierw szanuj polską ortografię a potem wyp IP: *.wbrmfd01.mi.comcast.net 29.09.03, 22:14
          No to wracajac do rzeczy. Przyjechalem z rodzina do Stanow wiele
          lat temu doslownie z $20, prwie nie zanjac angielskiego. Syn mial
          3 lata.Mezczylem sie przez pare lat starajac sie wrocic do zawodu
          i utrzymac rodzine. Staral sie zawsze mieszkac w dzielnicy gdzie
          sa dobre szkoly, chocby w najtanszym mieszkaniu. Syn nie chodzil
          nigdy do szkoly prywatnej i skonczy tzw.high school z wszystkimi
          mozliwymi honorami. Zlozyl podania na wiele amerykanskich uczeli
          wlacznie z prywatnymi uniwerytamina wschodnim wynrzezy. Byl
          m.innymi przyjeto do Harvard, Yale i Ahmerst College. Wybral
          Darmuth a pozniej MIT gdzie dostal pelne stypendium. NIkt nie
          moze mnie posadzic o zanjomosci lub lapownictwo. Do wszystkiego
          ten syn, rzeczywiscie w swoim cazsie biednego emigranta, doszedl
          sam. I na tym polega wielkosc tego systemu. . Czy sa szkoly
          kieposkie - oczywiscie!
          Na przecietnego ucznia w high school w ameryce wydaje sie ponad
          $7000 rocznie. Jak jakis glab nie chce sie uczyc, albo rodzicy mu
          tego nie wytlumacza - to jego sprawa. Do tego zwiazki zawodowe
          nauczycieli wielkrotnie bronia slabych nauczyciel i laduja na
          demokratow, tylko,zeby ten stan rzeczy utrzymac.
          Tak sie zlozylo, ze pracuje na jednym z amerykanskich
          uniwersytetow i jakos nie slyszlem o naukowcu amerykanskiem,
          ktoryby jechal za granice, bowiem nie mial szansy rozwoju
          naukowego w Stanach
          • Gość: mm Re: Najpierw szanuj polską ortografię a potem wyp IP: 62.233.197.* 29.09.03, 22:22
            ale jak popatrzysz na amerykanskie laby to amerykanina w nich
            nie uswiadczysz. glownie azja i europa
            • Gość: jo Re: Najpierw szanuj polską ortografię a potem wyp IP: *.hultz-73.ndsu.NoDak.edu 29.09.03, 22:42
              Gość portalu: mm napisał(a):

              > ale jak popatrzysz na amerykanskie laby to amerykanina w nich
              > nie uswiadczysz. glownie azja i europa

              dokladnie. a konkretniej Chiny i Indie :)
              przynajmniej u mnie,
            • Gość: grr Re: Najpierw szanuj polską ortografię a potem wyp IP: 141.2.200.* 30.09.03, 00:11
              bo amerykanin nie bedzie oral soba ziemi w labie za takie (marne
              jak dla nich) pieniadze wiec idzie do przemyslu (tak, w usa jest
              jeszcze cos takiego jak przemysl i laby przemyslowe) gdzie
              zarobi 5 razy tyle niz w labie robiac tzw "kariere" naukowa.
              zeby ja zrobic w dzisiejszych czasach to trzeba miec naprawde
              duzo w glowie, duuuuzo pracowac i miec o drobine szczescia...
              • Gość: hrr Re: Najpierw szanuj polską ortografię a potem wyp IP: *.ma.charter.com 30.09.03, 03:11
                Gość portalu: grr napisał(a):

                > bo amerykanin nie bedzie oral soba ziemi w labie za takie
                (marne
                > jak dla nich) pieniadze wiec idzie do przemyslu (tak, w usa
                jest
                > jeszcze cos takiego jak przemysl i laby przemyslowe) gdzie
                > zarobi 5 razy tyle niz w labie robiac tzw "kariere" naukowa.
                > zeby ja zrobic w dzisiejszych czasach to trzeba miec naprawde
                > duzo w glowie, duuuuzo pracowac i miec o drobine szczescia...

                Akurat pracuje w labie przemyslowym,
                70 osob. Kilku amerykanow, glownie technikow, ktorzy zuja gume i
                opowiadaja o swoich doswiadczeniach z girlfriends.
                reszta to zbieranina z calego swiata
                najwiecej azjatow, chinczykow, hindusow ..
            • Gość: Youjin Re: Najpierw szanuj polską ortografię a potem wyp IP: *.c3-0.43d-ubr13.qens-43d.ny.cable.rcn.com 30.09.03, 08:04
              Co za bzdura... Mam przyjemnosc pracowac w laboratorium na
              Rockefeller University i, fakt faktem, jest tutaj duzo
              postdocow z innych krajow, ale jest takze masa Amerykanow i ci
              zazwyczaj sa najwybitniejsi. Nie twierdze, ze obcokrajowcy sa
              mniej inteligentni, ale do szalu mnie doprowadzaja wypowiedzi,
              ktorych sugeruja, ze Amerykanie, niezaleznie od poziomu
              wyksztalcenia, sa glupsi od ich zagranicznych kolegow. Poza
              tym, kto jest szefem Twojego laboratorium (czyli tym, ktory
              prowadzi niezalezna kariere naukowa i musial okazac sie dobry)
              jak i innych, z ktorymi jestes zaznajomiony? Amerykanin, Hindus
              czy Chinczyk...?
          • Gość: |v|rowa Re: Najpierw szanuj polską ortografię a potem wyp IP: 134.174.110.* 29.09.03, 22:55
            Gość portalu: emigrant napisał(a):

            > No to wracajac do rzeczy. Przyjechalem z rodzina do Stanow wiele
            > lat temu doslownie z $20, prwie nie zanjac angielskiego. Syn mial
            > 3 lata.Mezczylem sie przez pare lat starajac sie wrocic do zawodu
            > i utrzymac rodzine. Staral sie zawsze mieszkac w dzielnicy gdzie
            > sa dobre szkoly, chocby w najtanszym mieszkaniu. Syn nie chodzil
            > nigdy do szkoly prywatnej i skonczy tzw.high school z wszystkimi
            > mozliwymi honorami. Zlozyl podania na wiele amerykanskich uczeli
            > wlacznie z prywatnymi uniwerytamina wschodnim wynrzezy. Byl
            > m.innymi przyjeto do Harvard, Yale i Ahmerst College. Wybral
            > Darmuth a pozniej MIT gdzie dostal pelne stypendium. NIkt nie
            > moze mnie posadzic o zanjomosci lub lapownictwo. Do wszystkiego
            > ten syn, rzeczywiscie w swoim cazsie biednego emigranta, doszedl
            > sam. I na tym polega wielkosc tego systemu. . Czy sa szkoly
            > kieposkie - oczywiscie!
            > Na przecietnego ucznia w high school w ameryce wydaje sie ponad
            > $7000 rocznie. Jak jakis glab nie chce sie uczyc, albo rodzicy mu
            > tego nie wytlumacza - to jego sprawa. Do tego zwiazki zawodowe
            > nauczycieli wielkrotnie bronia slabych nauczyciel i laduja na
            > demokratow, tylko,zeby ten stan rzeczy utrzymac.
            > Tak sie zlozylo, ze pracuje na jednym z amerykanskich
            > uniwersytetow i jakos nie slyszlem o naukowcu amerykanskiem,
            > ktoryby jechal za granice, bowiem nie mial szansy rozwoju
            > naukowego w Stanach

            Syna pogratulowac, szczerze. Mam tylko nadzieje, ze zna chociaz slowo po polsku
            i przyznaje sie do pochodzenia (bo niektorzy wyedukowani tu Polacy uwazaja, ze
            to nie uchodzi - serio).

            Zdaje sie jednak, ze mowimy nie o chlubnych wyjatkach w 290-cio milionowym
            kraju o najwiekszym na swiecie PKB, a o sredniej - polecam moje posty powyzej.
      • Gość: grr smutne ale prawdziwe IP: 141.2.200.* 30.09.03, 00:17
        ok, jest jedna zasadnicza roznica, w usa oprocz nisko
        wedukowanej tluszczy (ktos przeciez musi konsumowac to co
        wyprodukuje przemysl i ktos musi ginac w iraku) sa elity z
        prawdziwego zdarzenia. a w polskiej rzeczywistosci jest tylko
        tluszcza, bo nawet jesli ktos sie uwaza za kogos swiadomego,
        lepszego, bardziej wyedukowanego (tak jak ja i pewnie wy
        zabierajacy glos tutaj) to i tak jest degradowany do roli
        pariasa i tluszczy poziomem zarobkow, brakiem wplywu na rozwoj
        kraju itp itd. wiadomo czyja to wina, tluszczy zwanej politykami
        ale z drugiej strony tluszcze wybiera tluszcza, ot taka pulapka
        demokracji :( smutne ale prawdziwe...
        • Gość: pies Re: smutne ale prawdziwe IP: *.ma.charter.com 30.09.03, 04:05
          Gość portalu: grr napisał(a):

          > ok, jest jedna zasadnicza roznica, w usa oprocz nisko
          > wedukowanej tluszczy (ktos przeciez musi konsumowac to co
          > wyprodukuje przemysl i ktos musi ginac w iraku) sa elity z
          > prawdziwego zdarzenia. a w polskiej rzeczywistosci jest tylko
          > tluszcza, bo nawet jesli ktos sie uwaza za kogos swiadomego,
          > lepszego, bardziej wyedukowanego (tak jak ja i pewnie wy
          > zabierajacy glos tutaj) to i tak jest degradowany do roli
          > pariasa i tluszczy poziomem zarobkow, brakiem wplywu na rozwoj
          > kraju itp itd. wiadomo czyja to wina, tluszczy zwanej
          politykami
          > ale z drugiej strony tluszcze wybiera tluszcza, ot taka
          pulapka
          > demokracji :( smutne ale prawdziwe...


          grr
          ty masz leb jak sklep, albo jak pan docent ...
        • Gość: ohio Re: smutne ale prawdziwe IP: *.jal.cc.il.us 01.10.03, 23:20
          Gość portalu: grr napisał(a):

          > ok, jest jedna zasadnicza roznica, w usa oprocz nisko
          > wedukowanej tluszczy (ktos przeciez musi konsumowac to co
          > wyprodukuje przemysl i ktos musi ginac w iraku) sa elity z
          > prawdziwego zdarzenia.

          W polskiej rzeczywistosci tez sa elity - to ci, co zarabiaja po 220 tys. zl
          miesiecznie "nadzorujac" upadajace NFI, albo "zasiadajac" w radach nadzorczych
          upadajacych przedsiebiorstw, albo ci, co ukradli wspolne mienia i teraz sa
          niewiarygodnie bogaci. Oni maja piekne domy, wakacyjne wille w Hiszpanii,
          ksztalca dzieci na zachodzie, i nastepne pokolenia w ich rodzinach beda juz
          prawdziwymi elitami. W USA obecne elity tez zaczynaly pare pokolen wczesniej od
          przemytu alkoholu z Kanady albo niewiarygodnego wyzysku niepismiennych
          imigrantow.


          > a w polskiej rzeczywistosci jest tylko
          > tluszcza, bo nawet jesli ktos sie uwaza za kogos swiadomego,
          > lepszego, bardziej wyedukowanego (tak jak ja i pewnie wy
          > zabierajacy glos tutaj) to i tak jest degradowany do roli
          > pariasa i tluszczy poziomem zarobkow, brakiem wplywu na rozwoj
          > kraju itp itd. wiadomo czyja to wina, tluszczy zwanej politykami
          > ale z drugiej strony tluszcze wybiera tluszcza, ot taka pulapka
          > demokracji :( smutne ale prawdziwe...

          No wiec gdybys byl w USA, to tez nie mial bys zadnego wplywu na rozwoj kraju,
          bo o tym decyduja elity, do ktorych nie mialbys wstepu. To elity, a konkretnie
          wielkie interesy decyduja no tym, kto moze zostac prezydentem, jekie
          ustawodawstwo zostanie wprowadzone w zycie, a jakie nie, itd.
          Tym krajem naprawde rzadza wielkie korporacje, a miejscowej tluszczy tylko sie
          wydaje, ze ma cos do powiedzenia, bo propaganda jest tu znacznie bardziej
          wyrafinowana niz w komunizmie.

          Czasy spoleczenstwa obywatelskiego dawno sie tu skonczyly, o ile kiedykolwiek
          istnialy.

          Jedyna roznica to taka, ze bedac wyedukowanym nie jestes pariasem, tylko sie
          utrzymujesz w dolnej strefie klasy sredniej, tez zreszta szybko sie kurczacej.
    • Gość: Carmen S. Jestem pod wrazeniem IP: *.proxy.aol.com 29.09.03, 22:55
      Jeden czlowiek na tej liscie ma 1599 publikacji. Probowalam policzyc ile czasu
      potrzeba aby to napisac ale moj kalkulator ciagle sie myli.
      • Gość: pak Re: Jestem pod wrazeniem IP: *.dip0.t-ipconnect.de 29.09.03, 23:38
        Gość portalu: Carmen S. napisał(a):

        > Jeden czlowiek na tej liscie ma 1599 publikacji. Probowalam
        policzyc ile czasu
        > potrzeba aby to napisac ale moj kalkulator ciagle sie myli.

        Podziel te liczbe przez 5. Jak piszesz z kolega/kolezanka tez
        jestes autorem
      • Gość: Em Re: Jestem pod wrazeniem IP: *.dc.dc.cox.net 30.09.03, 02:08
        sluszniue sie myli kalkulator, bo to nie sa jego publikacje, choc sie do nich
        dopisal.
    • Gość: jamnik Ha, Ha, ha, ha IP: *.man.polbox.pl 30.09.03, 00:03
      Ja na ten temat już w swoim interentowym pismie www-kraj
      zamiesciłem informację 2,5 roku temu!
      adres www.kraj.k-raj.com.pl
    • Gość: grr chomczynski potwierdza jedynie ze mial IP: 141.2.200.* 30.09.03, 00:29
      wiecej szczescia niz... ok, nie dokoncze :> po prostu byl we
      wlasciwym miejscu i we wlasciwym czasie, nic nie ujmujac panu
      chomczynskiemu (sam stosuje jego metode, choc juz nieco rzadziej
      ze wzgledu na "kity") to jest to takie osiagniecie jak powiedzmy
      wymyslenie pcr-u, tez wszyscy to stosuja...
    • Gość: Ryba Jest tylko jedna smutna rzecz..... IP: *.dialup.medianet.pl 30.09.03, 00:50
      Na którym miejscu znalazłby się Polak, gdyby ogłoszono listę
      najczęściej cytowanych naukowców pracujących i prowadzących
      badania w swoich własnych krajach...?
      Obawiam się, że na taką listę nie załapałby się żaden...
      • Gość: matematyk Re: Jest tylko jedna smutna rzecz..... IP: *.zgora.dialog.net.pl 30.09.03, 01:20
        Musiałbyś zrobić jeszcze jedno zastrzeżenie, że
        nie spędził za granicą przynajmniej paru lat.
        Tu i ówdzie jakiś się znajdzie, co jakieś
        artykuły publikował. Ale jak się przyjrzeć
        - praktycznie wszystko, co miało jakąkolwiek wartość,
        robione było za granicą. (Nie wdawajmy się w dyskusje
        typu "a ja znam wyjątek". Mówię o regule).

        Warto też przypomnieć, że Skłodowskiej nikt do Paryża
        nie wysyłał z Polski, tzn. żadne gremium czy towarzystwo
        naukowe jej nie popierało i nie wysyłało. Poczytajcie
        jej biografię.
        Ona w Polsce była guwernantką. W Polsce nie było
        dla zdolnej Marii miejsca na uczelni. Polska nie dała
        jej nawet szansy. Wprawdzie państwo polskie wtedy nie istniało,
        ale mam na myśli polskie środowisko uniwersyteckie.
        Dzisiaj mechanizm jest podobny. Dziś Skłodowska także
        musiałaby wyjechać, żeby cokolwiek zrobić.


        • Gość: Ola Re: Jest tylko jedna smutna rzecz..... IP: *.bumc.bu.edu 30.09.03, 01:34
          Jesli Maria Curie Sklodowska urodzilaby sie we Francji tez
          mialaby znacznie mniejsze szanse na Nobla. Francuzki wprawdzie
          mogly wstapic na uniwersytet ale ich wiedza wyniesiona ze szkoly
          srednie nie dawala im zbyt wielkich szans na sukces. Pamietaj
          tez ze w Warszawie uniwersytet nie dzialal a Maria nie mogla
          jako kobieta studiowac w Petersburgu.
          • Gość: pies Re: Jest tylko jedna smutna rzecz..... IP: *.ma.charter.com 30.09.03, 03:28
            Gość portalu: Ola napisał(a):

            > Jesli Maria Curie Sklodowska urodzilaby sie we Francji tez
            > mialaby znacznie mniejsze szanse na Nobla. Francuzki wprawdzie
            > mogly wstapic na uniwersytet ale ich wiedza wyniesiona ze
            szkoly
            > srednie nie dawala im zbyt wielkich szans na sukces. Pamietaj
            > tez ze w Warszawie uniwersytet nie dzialal a Maria nie mogla
            > jako kobieta studiowac w Petersburgu.


            ooo, kolezanka z Boston University
          • Gość: Ryba Re: Jest tylko jedna smutna rzecz..... IP: 212.76.37.* 30.09.03, 03:57
            Gość portalu: Ola napisał(a):

            > Jesli Maria Curie Sklodowska urodzilaby sie we Francji tez
            > mialaby znacznie mniejsze szanse na Nobla. Francuzki wprawdzie
            > mogly wstapic na uniwersytet ale ich wiedza wyniesiona ze
            szkoly
            > srednie nie dawala im zbyt wielkich szans na sukces. Pamietaj
            > tez ze w Warszawie uniwersytet nie dzialal a Maria nie mogla
            > jako kobieta studiowac w Petersburgu.

            Myślę, że lepiej nie wdawać się w dywagacje co by było gdyby, bo
            sama nic o tym nie wiesz.
            Równie dobrze moża powiedzieć, co by było gdyby urodziła się w
            Syjamie albo Gwinei albo w Laponii.
            Prawda jest taka, że wszystko co osiągnęła Maria Curie,
            osiągnęła jako Francuzka.
            Tak samo Polacy se mogą cieszyć się że Pawelczyk poleciał w
            kosmos promem kosmicznym, ale jakie z tego wynika prawo do
            przypisywania ich zasług Polsce.
            Oni to osiągnęli pomimo i na przekór Polsce, a nie dzięki niej.
            C`est la vie...

            W ten sposób rozumując, Rosjanie mogliby się cieszyć i puszyć,
            bo Kirk Duglas nazywa się Issur Danielowitsch i jest Rosjaninem,
            Charles Bronson = Karol Buczyński i był Ukraińcem, zaś George
            Gershwin = George Gershowitz i był Rosjaninem z okolic
            Petersburga. A ta lista jest baaaaardzo długa....

            Z drugiej strony najsłynniejsza Szczecinianka to Katarzyna II.
            Niechby Szczecin się cieszył z tego co było wieki temu...


    • Gość: Rufus Wszystko biochemia IP: *.tnt10.dca5.da.uu.net 30.09.03, 05:09
      Czy to tylko jedyna nauka no swiecie ... ?

      To jakas bzdura ta lista ... ani jednego fizyka, matematyka,
      astronoma ....

      Ja rozumiem z biochemia i medycyna to towarzystwo wzajemnego
      cytowania ...
      • Gość: Rufus A poza tym nasi niezle ... IP: *.tnt10.dca5.da.uu.net 30.09.03, 05:21
        Dzis gwiazda CNN jest niejaki Kozlowski Denis (Tyco ... )
        podsadny zreszta za polewanie wodki z rzezby Michala Aniola na
        okazje urodzin zony, a to na koszt akcjonarjuszy

        A case 'people against Kozlowski' prowadzi niejaki Zamansky.

        No ... to kto ich zacytuje?
    • Gość: niby Re:Zlikwidować feudalizm w nauce polskiej IP: 62.233.192.* 30.09.03, 06:27
      Polak aby coś osiągnąć musiał wyjechać bo u siebie w kraju jak
      osiąga stopień naukowy, to musi ryrać na utytuowanych
      belwederskich. Poziom doktoratów i habilitacji maleje bo zaczyna
      to być interes jak w niektórych amerykańskich uczelniach, jak
      ktoś płaci za studia doktoranckie i kupuje doktorat lub
      habilitację to wymaga pozytywnej obrony . Najwyższy czas
      zreformować stopnie naukowe bo w naukach technicznych niczego
      nie dają to tylko przepisywanie tytuły naukowe powinny być za
      konkretne rozwiązania i opracowania wdrożone do przemysłu . Nie
      liczba tytułów naukowych pracujących na uczelni świadczy o
      poziomie uczelni ale wiadomości absolwentów i ich wiedza. Niby
      pracownik uczelni
      • Gość: jw nauka ma byc polska i tak ma być IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 30.09.03, 07:56
        Członek zespołu prezydenckiego prof. Jerzy Dembczyński, rektor Politechniki
        Poznańskiej, przewodniczący Konferencji Rektorów Polskich Uczelni Technicznych
        pisze jasno w Forum Akademickim (nr 7-8) o projektach NSZZ Solidarność
        nawiązujących do standardów europejskich :‘takie rozwiązanie jest nie do
        przyjęcia przez środowisko naukowe. To jedna z kolejnych prób przeniesienia na
        grunt polski rozwiązań funkcjonujących w Stanach Zjednoczonych czy w Europie
        Zachodniej’
        Nauka polska ma być polska, a nie taka jak w Europie czy w USA i tak ma byc na
        długie lata. Nad tym pracuje prezydent i
        profesorowiedoktorzyhabilitowaninaukipolskiej.
      • Gość: Jan Re:Zlikwidować feudalizm !!! IP: *.ibch.poznan.pl 30.09.03, 22:44
        Gość portalu: niby napisał(a):

        > Polak aby coś osiągnąć musiał wyjechać bo u siebie w kraju jak
        > osiąga stopień naukowy, to musi ryrać na utytuowanych
        > belwederskich. Poziom doktoratów i habilitacji maleje bo zaczyna
        > to być interes jak w niektórych amerykańskich uczelniach, jak
        > ktoś płaci za studia doktoranckie i kupuje doktorat lub
        > habilitację to wymaga pozytywnej obrony . Najwyższy czas
        > zreformować stopnie naukowe bo w naukach technicznych niczego
        > nie dają to tylko przepisywanie tytuły naukowe powinny być za
        > konkretne rozwiązania i opracowania wdrożone do przemysłu . Nie
        > liczba tytułów naukowych pracujących na uczelni świadczy o
        > poziomie uczelni ale wiadomości absolwentów i ich wiedza. Niby
        > pracownik uczelni


        no ale do czego chcesz wdrazac pomysly high tech czy z dzidzin
        zwiazanych z biol-mol lub bioinformatyka ?? do tego musisz miec
        chlonny przemysl a dotego musi byc tak ze przemysl juz
        wykorzystal wszyskie inne mozliwosci zwiekszanai zysku i MUSI
        szukac nowych technologii. jak dlugo mozna osiagnac zysk robiac
        perzewalke w ksiegowaniu albo zalatwiajac ustwae o ochronie
        celnej czy innej tak dlugo nie bedzie sensu inwestowac w nauke.
        Nauka jest w dalszym ciagu droga - ile czasu trwa droga od labu
        do rynku ? Nie mniej niz 5 . W USA duzy rynek to handel prawami
        patentowymi i licencjami, ktory to hendel to troche "zabawa"
        bogatych = jak mam 100 $ do zainwestowani to 10 zaiwestuje w
        "przyszlosc" w cos co moze za 20 lat da 1000 x wiekszy zysk ( a
        80 $ inwestuje w pewne przedsiewziecia) a w Polsce tego jeszcze
        dlugo nie bedzie bo jestesmy biednym krajem i "zbednych"
        pieniedzy , ktore ktos chce wyslac w przyszlosc by - ryzykjac za
        moze sie nie udac - starac sie wygrac zysk nadzwyczajny , jest b.
        malo.
        Moze bieda oczysci polskie srodowisko naukowe ze zbednyc ludzico
        tylko dla tytulow tam siedza i szkodza wielce bo mlodziez zamiast
        uczyc muslec samodzielnie ( ajest mozliwe inne myslenie ??? )
        ucza lizusostwa i sluzalczosci, a nuka traktuja jako pretekst do
        siezenia i bimbania sobie. Jan
    • Gość: Wqrwiony2 Indeks cytowań to gówno IP: *.crowley.pl 30.09.03, 10:08
      jest stworzony jednostronnie w oparciu o tzw. "listę
      filadelfijską" i wśród naukowców każdy wie, że publikacja w
      czasopismach z tej listy opiera się o "dojścia". Poza tym indeks
      zupełnie pomija publikacje w innych pismach, niż anglojęzyczne.
      Humanistyki nie ma tam w ogóle - podobnie wielu dziedzin
      biologii oraz badań podstawowych.
      • Gość: Naukowiec Re: Indeks cytowań to gówno IP: *.dur.ac.uk 30.09.03, 10:38
        Gość portalu: Wqrwiony2 napisał(a):

        > jest stworzony jednostronnie w oparciu o tzw. "listę
        > filadelfijską" i wśród naukowców każdy wie, że publikacja w
        > czasopismach z tej listy opiera się o "dojścia". Poza tym
        indeks
        > zupełnie pomija publikacje w innych pismach, niż
        anglojęzyczne.
        > Humanistyki nie ma tam w ogóle - podobnie wielu dziedzin
        > biologii oraz badań podstawowych.

        Jakie dojścia? Tak się składa, że swoje prace publikuję w
        czasopismach z listy filadelfijskiej i zapewniam Cię, że nie mam
        tam żadnych dojść. To czy publikacja trafi do druku zależy od
        niezależnego recenzenta a nie od redakcji. Nie ma znaczenia kim
        jest autor.

        Językiem nauki jest angielski. Można się z tym nie zgadzać, ale
        jeśli opublikujesz swoją pracę po polsku to jej zasięg będzie
        bardzo ograniczony i za granicą nikt jej nie przeczyta.

        Humanistyki nie skomentuję.

        • Gość: inny matematyk Re: Indeks cytowań IP: *.mimuw.edu.pl 30.09.03, 16:25
          Owe "dojścia" nie wyglądają oczywiście tak, jak można by to sobie naiwnie w
          polskim stylu wyobrażać, ale to jasne, że reputacja (zwykle zasłużona!) i
          znajomości autora pracy zwiększają szanse na jej opublikowanie. Rzadko
          recenzowanie odbywa się tak, by recenzent nie znał nazwiska autora, a w wielu
          dziedzinach to i samego autora zna przynajmniej z widzenia (recenzent powinien
          się trochę znać na tematyce pracy, a takich osób czasem bywa trzy na krzyż).
          Co powiedziawszy, trzeba też uczciwie dodać, że naprawdę dobre prace nie zostaną
          zwykle odrzucone tylko dlatego, że autora nikt nie zna (częściej już dlatego,
          że są w danym momencie "niemodne" albo nie pasują do obrazka - można podać
          sporo przykładów przełomowych prac w swoim czasie nie dopuszczonych do
          publikacji).

          Co do impact factor itp., to trzeba wziąć pod uwagę, że w różnych dziedzinach
          nauki impact factor bardzo się różni, choćby ze względu na liczbę
          zaangażowanych naukowców i specyfikę badań. "Lista filadelfijska" jest o tyle
          wygodna, że na jej podstawie zbudowano dużo baz danych. Czasopisma amerykańskie
          mają w niej może nieco przerysowaną rolę, ale w końcu nic dziwnego (dość
          popularnonaukowe "American Mathematical Monthly" jest na tej liście i ma impact
          factor większy od niejednego sławnego czasopisma matematycznego prawdziwie
          naukowego, z czego nie wyciągałbym daleko idących wniosków). Impact factor i
          inne wskaźniki cytowań mierzą to, co mierzą, nic więcej, a często mniej (np.
          polskie nazwiska przy wpisywaniu do tych baz ulegają różnym zniekształceniom,
          co niewątpliwie utrudnia dotarcie do tak zdeformowanej informacji). Są
          użyteczne, zwłaszcza wobec braku innych narzędzi pomiarowych, ale trzeba sobie
          zdawać sprawę z ograniczeń czysto zliczeniowej scjentometrii. Na ten temat
          można poczytać różne fachowe omówienia, pewnie niektóre są już dostępne w
          internecie.
    • Gość: maz Moja tesciowa jest najwiekszym naukowcem!!! Zona IP: *.HARNACKHAUS-Berlin.MPG.DE 30.09.03, 11:09
      cytuje ja kilkadziesiat razy dziennie.
    • Gość: Biolog Gratulacje dla Piotra IP: *.hrb.nrc.ca 30.09.03, 23:18
      Gratuluje panie Piotrze, zarowno metoda izolacji RNA, jak i
      program do projektowania primerow "Oligo", to najlepsze
      dwa "produkty" w biologii molekularnej. Bez jednego i drugiego
      ciezko byloby nam zyc.
      • Gość: Jan K. Oligo to Rychlik a nie Chomczyński IP: *.asm.bellsouth.net 02.10.03, 20:38
        Sprawdziłem, i program Oligo stworzył i sprzedaje inny zdolny Polak: Wojciech
        Rychlik z bratem Piotrem.
        www.oligo.net

        www.oligo.net/contact.htm
        Jan K.
    • Gość: Peter Minimum 9 Zydow na 25 IP: 194.88.103.* 01.10.03, 11:04
      W pierwszej 25 jest 9 Zydow, tych latwych do rozpoznania
      posiadajacych typowo zydowskie nazwiska. Jestesmy po prostu
      najlepsi. Ten Polak tez pewnie zydowskiego pochodzenia.
    • Gość: zwiewacz a ja zwiewam IP: *.chem.uw.edu.pl 01.10.03, 11:55
      robic naukowa kariere wlasnie do USA i juz
      wlasnie dlatego
      • moped tylko w USA, a w kraju paranoja 01.10.03, 22:54
        Czytam wypowiedzi roznego rodzaju glupkow i nie moge uwierzyc wlasnym oczom
        jaka to glupota wsrod po nie ktorych panuje...
        Oczywiscie ze tylko w USA mozna KONTYNUOWAC kariere naukowa...
        A co do pana Piotra Chomszczynskiego - to jego zaslugi sa jako AMERYKANINA na polu naukowym, nie jako Polaka...
        Prosze o tym dobrze pamietac, to USA Jemu stworzyly warunki a nie kraj...

        To samo dotyczy sie wielu innych wlacznie z piszacym te slowa!!!.

        Jesli odnosze duze sukcesy na arenie miedyznarodowej to zawsze jako KANADYJCZYK, a nie jako Polak.
        Z krajem mam tyle wspolnego co z moim nazwiskiem i pochodzeniem tylko!,
        ale caly swoj sukces odnioslem dopiero w Kanadzie!

        Prosze pamietac o wszystkich tych ktorzy odnosza sukcesy po za krajem w kazdej dziedzinie!,
        Natomiast kraj tylko utrudnial w poglebianiu osobistych zdolnosci...

        To, ze mowimy tym samym jezykiem to nie jest sukces Polski!!!

        Na koniec po kazdym moim duzym sukcesie miedzynarodwoym dostaje duzo -emails od rodakow w postaci:
        "shame Zydzie" !

        Ciekawi mnie jak to moi przodkowie chowani od ponad 100 lat na Polskiej ziemi przekrecaja sie w grobach :))))

        O to jest Polska i Polacy- zazdrosc i glupota!!!
    • Gość: kadi Re: Polak wśród najczęściej cytowanych naukowców IP: *.proxy.aol.com 02.10.03, 01:23
      Fajnie ze ktos wreszcie zauwazyl prof. Chomczynskiego. Jego
      sylwetka jest swietna odpowiedzia na artykul opublikowany kilka
      tygodni temu Czy mozna zrobic kariere naukowa w Polsce.
      Znamienna jest rowniez popularnosc profesora w Polsce ( w
      mediach).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka