Dodaj do ulubionych

Niezbity dowód na stałość gatunków..

19.08.08, 23:34
... i NIE ZACHODZENIE MAKROEWOLUCJI................Uczeni
zaobserwowali,że dwa gatunki wyjców (Alouatta palliata (wyjec
płaszczowy) i Alouatta pigra (wyjec gwatemalski)) rozmnażają się
płciowo mimo, że ich wspólny przodek żył rzekomo trzy miliony lat
temu (3000.000). Nie wiem jak to wytłumaczą ewolucjoniści dlaczego
nie zaszła w tym przypadku specjacja, polegająca na powstaniu
bariery rozrodczej. Z tego co wiem, to obie odmiany zajmowały
odrębne nisze ekologiczne i były izolowane. Przepływ genów, jeśli
miał miejsce w obu populacjach, to był sporadyczny i--biorąc pod
uwagę cechy anatomiczne--nie mógł mieć na jedną i drugą populację
zadużego wpływu. Niczego nie wyjaśnia też teoria ewolucji
stabilizującej,ponieważ mimo,że oba gatunki żyją pewnikiem w
podobnych środowiskach, to JEDNAK SIĘ ZMIENIAŁY morfologicznie,a
więc i genetycznie (przemeblowania w chromosomach spowodowane
crossing-over, mutacje itd.). Więc ja mam pytanie; dlaczego
pomimo,że te małpy miały wspólnego przodka 3000.00 lat temu
(człowiek miał wspólnego przodka z szympansem-jak zapewniają
ewolucjoniści--rzekomo 7000.000 l.temu, a 3000.000 temu nie był
rzekomo jeszcze człowiekiem tylko był jakimś "australopitekoidem".
Uważa się, że człowiek pojawił się na ziemi milion lat z kawałkiem
temu [nie będę wnikał czy to był h.dmanisi czy h.ergaster, bo to
wszystko bajki po wodzie pisane]).
Wracając do tematu; czy czytelnicy, biorąc pod uwagę przykład tych
wyjców nie mają wrażenia,że coś nie tak z ewolucyjną systematyką i
ewolucjonizmem w ogóle.
O przykładzie tych małp dowiedziałem się z artykułu Carla
Zimmera "Czym jest gatunek", który jest zamieszczony w "Świecie
Nauki" z sierpnia 2008 nr;8 str;54

pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • stalybywalec Namolność naveyobukombów jest przeogromna. 20.08.08, 00:12
      Jeden wątpliwej jakości przykład, z pewnością nie zburzy TE, lecz
      kreacjoniści nie ustaną w tym burzeniu, to mamy zagwarantowane do
      końca istnienia H.s. A odpowiedż w tej "wyjącej" sprawie otrzymałeś
      w sąsiednim wątku, od Petrucchio.
    • petrucchio Nie czytałeś starannie 20.08.08, 00:20
      noveyy777 napisał:

      > Przepływ genów, jeśli miał miejsce w obu populacjach, to był
      > sporadyczny i--biorąc pod uwagę cechy anatomiczne--nie mógł mieć
      > na jedną i drugą populację zadużego wpływu.

      Jak pisze Zimmer, "badacze odkryli [...] że dwa gatunki małp, które przed 3 mln
      lat wyodrębniły się ze wspólnego pnia ewolucyjnego, REGULARNIE się krzyżują
      [podkreślenie moje]. Czy to za dużo seksu, żeby utrzymać ich odrębność?" Innymi
      słowy, występuje tam niezbyt szczelna izolacja reprodukcyjna i
      • noveyy777 starannie,starannie... 20.08.08, 01:06
        petrucchio napisał:

        > noveyy777 napisał:
        >
        > > Przepływ genów, jeśli miał miejsce w obu populacjach, to był
        > > sporadyczny i--biorąc pod uwagę cechy anatomiczne--nie mógł mieć
        > > na jedną i drugą populację zadużego wpływu.
        >
        > Jak pisze Zimmer, "badacze odkryli [...] że dwa gatunki małp,
        które przed 3 mln
        > lat wyodrębniły się ze wspólnego pnia ewolucyjnego, REGULARNIE się
        krzyżują
        > [podkreślenie moje]. Czy to za dużo seksu, żeby utrzymać ich
        odrębność?" Innymi
        > słowy, występuje tam niezbyt szczelna izolacja reprodukcyjna i
        • noveyy777 i jeszcze jedno... 20.08.08, 01:09
          Wyjaśnij mi dlaczego w IDENTYCZNYCH środowiskach żyją RÓŻNE
          zwierzęta ,a w RÓŻNYCH środowiskach podobne? Czy ten fakt nie
          przewczy hipotezie o istnieniu selekcji stabilizującej (czy
          konwergencji w ewolucji)?
          • petrucchio Re: i jeszcze jedno... 20.08.08, 01:22
            noveyy777 napisał:

            > Wyjaśnij mi dlaczego w IDENTYCZNYCH środowiskach żyją RÓŻNE
            > zwierzęta ,a w RÓŻNYCH środowiskach podobne? Czy ten fakt nie
            > przewczy hipotezie o istnieniu selekcji stabilizującej (czy
            > konwergencji w ewolucji)?

            Może jakiś przykład, żeby dyskutować o konkretach?
            • noveyy777 od jaszczurki do węża. 20.08.08, 01:47
              petrucchio napisał:

              > noveyy777 napisał:
              >
              > > Wyjaśnij mi dlaczego w IDENTYCZNYCH środowiskach żyją RÓŻNE
              > > zwierzęta ,a w RÓŻNYCH środowiskach podobne? Czy ten fakt nie
              > > przewczy hipotezie o istnieniu selekcji stabilizującej (czy
              > > konwergencji w ewolucji)?
              >
              > Może jakiś przykład, żeby dyskutować o konkretach?
              >
              >
              Węże wyewoluowały niby z jaszczurek,a przecież żyją w podobnych i
              identycznych środowiskach. Przemykają w trawie (jedne jak i
              drugie) ,łażą po drzewach, polują na owady, ptaki, większe zwierzęta
              (waran z Komodo nawet na jelenie). Jaki widzisz czynnik selekcyjny,
              który by miał zrobić z jaszcurki węża?
              • petrucchio Re: od jaszczurki do węża. 20.08.08, 08:41
                noveyy777 napisał:

                > Węże wyewoluowały niby z jaszczurek,a przecież żyją w podobnych i
                > identycznych środowiskach. Przemykają w trawie (jedne jak i
                > drugie) ,łażą po drzewach, polują na owady, ptaki, większe
                > zwierzęta (waran z Komodo nawet na jelenie). Jaki widzisz czynnik
                > selekcyjny, który by miał zrobić z jaszcurki węża?

                Po pierwsze, do tego samego środowiska (nie wspominając o wyspecjalizowanych
                niszach) można się przystosować na różne sposoby. Nie istnieje jedno optimum --
                cel, do którego każdy organizm musi dążyć. Możliwe są rozmaite
                sub-specjalizacje. U jaszczurek, które rozwinęły podobną lokomocję, jak węże,
                też (niezależnie w wielu liniach rodowych) zdarza się wydłużenie ciała i
                jednoczesna redukcja nóg aż do całkowitego zaniku; dobrze to widać u
                padalcowatych i scynkowatych.

                Co do pochodzenia węży, to nie rozstrzygnięto ostatecznie, jaki był pierwotny
                tryb życia ich przodków. Skamieniałości jest niewiele, ale większość węży
                kredowych wygląda na zwierzęta morskie; jeden (trochę młodszy) jest lądowy, ale
                ryjący. Mogły więc być jaszczurkami wodnymi, które wtórnie skolonizowały ląd.
                Nawet dzisiejsze zaskrońce pływają równie dobrze jak pełzają, wykonując te same
                ruchy. Odwrotnie, wiele współczesnych węży wróciło na stałe do rzek i mórz
                (brodawkowce, węże morskie).
                • noveyy777 Re: od jaszczurki do węża. 20.08.08, 11:38
                  petrucchio napisał:

                  > noveyy777 napisał:
                  >
                  > > Węże wyewoluowały niby z jaszczurek,a przecież żyją w podobnych
                  i
                  > > identycznych środowiskach. Przemykają w trawie (jedne jak i
                  > > drugie) ,łażą po drzewach, polują na owady, ptaki, większe
                  > > zwierzęta (waran z Komodo nawet na jelenie). Jaki widzisz czynnik
                  > > selekcyjny, który by miał zrobić z jaszcurki węża?
                  >
                  > Po pierwsze, do tego samego środowiska (nie wspominając o
                  wyspecjalizowanych
                  > niszach) można się przystosować na różne sposoby. Nie istnieje
                  jedno optimum --
                  > cel, do którego każdy organizm musi dążyć. Możliwe są rozmaite
                  > sub-specjalizacje. U jaszczurek, które rozwinęły podobną
                  lokomocję, jak węże,
                  > też (niezależnie w wielu liniach rodowych) zdarza się wydłużenie
                  ciała i
                  > jednoczesna redukcja nóg aż do całkowitego zaniku; dobrze to widać
                  u
                  > padalcowatych i scynkowatych.

                  Redukcja powiadasz, wydłużenie ciała powiadasz,a dlaczego nie żyje
                  żadna forma przejściowa pomiędzy węzem ,a jaszczurką skoro ta
                  ewolucja jest taka uniwersalna? No ale nie to jest meritum. Powiedz
                  mi koleżko dlaczego jest tyle przypadków rzekomej konwergencji,
                  skoro różne środowiska dopuszczają wiele wariantów dostosowania się
                  do siebie, gdzie potęga doboru naturalnego? No i napisz mi dlaczego
                  w tych samych środowiskach jedne jaszczurki ewoluowały w strone
                  wężowatości,a inne nie?
                  No i proszę mi wytłumaczyć o co ci chodzi z
                  tymi "wyspecjalizowanymi niszami" w tych samych niszach
                  (środowiskach)???
                  Pytam, bo to mi nic nie mówi ,a z twojej strony jest sprytnym
                  wykrętem zamiast udzieleniem merytorycznej odpowiedzi na
                  merytoryczne pytanie:)
                  Widzisz, jak ja cię łatwo przyłapuje na różnych próbach pokrętnej
                  argumentacji:)



                  >
                  > Co do pochodzenia węży, to nie rozstrzygnięto ostatecznie, jaki
                  był pierwotny
                  > tryb życia ich przodków.

                  A jaki mógł być twoim zdaniem?


                  >Skamieniałości jest niewiele, ale większość węży
                  > kredowych wygląda na zwierzęta morskie; jeden (trochę młodszy)
                  jest lądowy, ale
                  > ryjący.

                  A co skamieliny mogą ci powiedzieć o trybie życia tych węży, a
                  zwłaszcza o czynniku selekcyjnym, który przekształcił jaszczurki w
                  węże. Przecież istnieje dużo jaszczurek, które wprawnie pływają i
                  nurkują (np. iguany z Galapagos).



                  >Mogły więc być jaszczurkami wodnymi, które wtórnie skolonizowały
                  ląd.
                  > Nawet dzisiejsze zaskrońce pływają równie dobrze jak pełzają,
                  wykonując te same
                  > ruchy. Odwrotnie, wiele współczesnych węży wróciło na stałe do
                  rzek i mórz
                  > (brodawkowce, węże morskie).
                  >
                  Jak wyżej,jest wiele pływających jaszczurek i wcale w węże się nie
                  przekształcają.


                  • petrucchio Re: od jaszczurki do węża. 20.08.08, 12:39
                    noveyy777 napisał:

                    > Redukcja powiadasz, wydłużenie ciała powiadasz,a dlaczego nie żyje
                    > żadna forma przejściowa pomiędzy węzem ,a jaszczurką skoro ta
                    > ewolucja jest taka uniwersalna?

                    Węże oddzieliły się od pozostałych łuskonośnych jeszcze w mezozoiku; właściwe
                    formy przejściowe dawno wymarły (choć zachowały się ich skamieniałości: kredowe
                    węże miały jeszcze na ogół obręcz miedniczą i dość kompletne, choć zredukowane
                    kończyny tylne; _Najash_ miał nawet kość krzyżową). Natomiast formy
                    morfologicznie przejściowe między czworonożnością a beznożnością (typu padalca)
                    możesz sobie pooglądać do woli wśród współczesnych jaszczurek.

                    > No ale nie to jest meritum. Powiedz
                    > mi koleżko dlaczego jest tyle przypadków rzekomej konwergencji,
                    > skoro różne środowiska dopuszczają wiele wariantów dostosowania
                    > się do siebie, gdzie potęga doboru naturalnego?

                    Niektóre przystosowania są bardziej prawdopodobne niż inne i często premiowane
                    przez dobór jako szczególnie korzystne. Np. szybkie pływanie wymusza opływowy
                    kształt ciała, szczególne wyprofilowanie płetw itd. Stąd powierzchowne
                    podobieństwo np. tuńczyków, ichtiozaurów i delfinów. Nie oznacza to, że
                    wszystkie morskie kręgowce muszą się specjalizować w szybkim pływaniu w otwartej
                    toni. Są setki sposobów na przeżycie w morzu (ale też nie nieskończenie wiele,
                    stąd powtarzalność wielu rozwiązań).

                    > No i napisz mi dlaczego
                    > w tych samych środowiskach jedne jaszczurki ewoluowały w strone
                    > wężowatości,a inne nie?

                    Po pierwsze, nie wiem, czy w tych samych. Jeśli węże zaczynały jako gady ryjące
                    lub pływające, to zajmowały inną niszę, niż większość jaszczurek. Po drugie,
                    ewolucja nie jest inżynierem (w odróżnieniu od domniemanego "inteligentnego
                    projektanta") i nie opracowuje optymalnych rozwiązań na zamówienie. Dobór (i
                    inne mechanizmy fiksacji) działają na to, co wyprodukowały nieprzewidywalne
                    mutacje, osiągając podobne rezultaty różnymi drogami. Można np. przyśpieszyć
                    lokomocję, rozwijając długie i silne nogi, ale można też postawić na redukcję
                    nóg, a za to wydłużyć i umięśnić tułów, wykorzystując jego "wężowe" ruchy jako
                    siłę napędową. Żeby ochronić się przed drapieżnikami, można inwestować w
                    prędkośćucieczki, ale można też rozwijać obronę bierną: kolce, płyty ochronne,
                    "broń chemiczną" itp.

                    > No i proszę mi wytłumaczyć o co ci chodzi z
                    > tymi "wyspecjalizowanymi niszami" w tych samych niszach
                    > (środowiskach)???
                    > Pytam, bo to mi nic nie mówi ,a z twojej strony jest sprytnym
                    > wykrętem zamiast udzieleniem merytorycznej odpowiedzi na
                    > merytoryczne pytanie:)

                    Środowisko (ekosystem) to pojęcie o wiele bardziej ogólne niż nisza. Weźmy wody
                    jeziora. Część ryb żyjących w jeziorze może się specjalizować w zbieraniu
                    pokarmu z powierzchni, część zajmuje muliste mielizny, część żyje w toni, część
                    w skalnych szczelinach na dnie, część w gąszczu roślin wodnych, itp. Niektóre
                    polują na owady, niektóre na inne ryby, inne są roślinożercami, jeszcze inne
                    żywią się resztkami organicznymi z mułu
                    • petrucchio PS 20.08.08, 13:28
                      petrucchio napisał:

                      > W mezozoiku inaczej pływały ichtiozaury, inaczej plezjozaury,
                      > jeszcze inaczej mozazaury, krokodyle morskie, żółwie i
                      > hesperornisy.

                      No i, rzecz jasna, wężopodobne jaszczurki o zredukowanych kończynach:

                      tinyurl.com/5kmyeo
                    • noveyy777 Re: od jaszczurki do węża. 20.08.08, 19:55
                      petrucchio napisał:

                      > noveyy777 napisał:
                      >
                      > > Redukcja powiadasz, wydłużenie ciała powiadasz,a dlaczego nie
                      żyje
                      > > żadna forma przejściowa pomiędzy węzem ,a jaszczurką skoro ta
                      > > ewolucja jest taka uniwersalna?
                      >
                      > Węże oddzieliły się od pozostałych łuskonośnych jeszcze w
                      mezozoiku; właściwe
                      > formy przejściowe dawno wymarły (choć zachowały się ich
                      skamieniałości: kredowe
                      > węże miały jeszcze na ogół obręcz miedniczą i dość kompletne, choć
                      zredukowane...,.
                      CIACH

                      No i co z tego ,pytony też mają w ciele resztki kończym, ale to nie
                      wyjaśnia jaki CZYNNIK SELEKCYJNY doprowadził do powstania pytonów.
                      Petrucchio wysil w końcu muzgownice i daruj sobie stosowanie
                      wytrychów retorycznych,
                      • petrucchio Wężykiem, Jasiu, wężykiem! 20.08.08, 23:42
                        noveyy777 napisał:

                        > No i co z tego ,pytony też mają w ciele resztki kończym, ale to nie
                        > wyjaśnia jaki CZYNNIK SELEKCYJNY doprowadził do powstania pytonów.

                        Jeszcze jedna mała uwaga. Rekonstrukcja okoliczności, w jakich węże straciły
                        nogi (najpierw przednie, później tylne, śladowo zachowane u dusicieli), jest
                        trudna bez pełniejszych danych kopalnych, bo zalety lokomocji "wężykiem" i
                        posiadania długiego, muskularnego ciała, mogą zostać wykorzystane w różnych
                        środowiskach i na różne sposoby (wliczając w to duszenie ofiar). Innymi słowy,
                        pierwotną adaptację trudno odróżnić od wtórnych egzaptacji. Powiedzmy, że
                        pierwsze węże były jaszczurkami wodnymi. Te same ruchy tułowia, które pozwalały
                        im pływać, mogły się okazać równie przydatne wśród gęstej wegetacji, na piasku,
                        a nawet pod piaskiem (a po drobnych usprawnieniach umożliwiały zgrabną
                        wspinaczkę po gałęziach drzew). A mogło być i na odwrót. Węże mogły zredukować
                        kończyny na lądzie, jak to się przydarzyło w wielu liniach rodowych jaszczurek,
                        a potem częściowo przestawić się na życie w wodzie. Jeśli węże są bliskimi
                        krewnymi mozazaurów (jak sądzi wielu paleontologów), hipoteza "prawęży morskich"
                        staje się bardziej prawdopodobna. Ale pewności w tej sprawie nie ma: trzeba
                        cierpliwie poczekać na więcej danych.
                        • noveyy777 w koło Macieja:)) 21.08.08, 02:36
                          petrucchio napisał:
                          ...... Jeśli węże są bliskimi
                          > krewnymi mozazaurów (jak sądzi wielu paleontologów),
                          hipoteza "prawęży morskich
                          > "
                          > staje się bardziej prawdopodobna. Ale pewności w tej sprawie nie
                          ma: trzeba
                          > cierpliwie poczekać na więcej danych.
                          >

                          Napisz mi; na jakie dane ty konkretnie chcesz czekać?
                          Poza tym dalej nie pokazałeś wężotwórczego mechanizmu selekcyjnego.
                          A łapki to by się pytonowi napewno przydały (takie malutkie,które
                          można trzymać przy ciele,co by pełzać nie przeszkadzały) ,zawsze by
                          się mógł lepiej zakotwiczyć o gałąż jakby polował na małpę. I tak
                          robi to z przyczajki (albo mógłby się podrapać za uchem:))
                          • petrucchio Re: w koło Macieja:)) 21.08.08, 11:37
                            noveyy777 napisał:

                            > Napisz mi; na jakie dane ty konkretnie chcesz czekać?

                            Na więcej węży z mezozoiku, żeby wyrobić sobie jakieś pojęcie o ich przeciętnych
                            cechach. Dotąd znamy tylko kilka rodzajów, więc "błąd próbkowania" jest zbyt
                            duży. Wiem, że komuś, kto wszystko wie z góry ("węże stworzył Bóg jako gotowe
                            węże, iżby pełzały, albowiem tak mu się podobało"), może się wydać dziwne, iż
                            ktoś wstrzymuje się z opinią, aż pojawi się więcej informacji. Daruj mi to
                            drobne dziwactwo.
                    • noveyy777 Re: od jaszczurki do węża. 20.08.08, 19:57
                      Po pierwsze, nie wiem, czy w tych samych. Jeśli węże zaczynały jako
                      gady ryjące
                      lub pływające, to zajmowały inną niszę, niż większość jaszczurek. Po
                      drugie,
                      ewolucja nie jest inżynierem (w odróżnieniu od
                      domniemanego "inteligentnego
                      projektanta") i nie opracowuje optymalnych rozwiązań na zamówienie.
                      Dobór (i
                      inne mechanizmy fiksacji) działają na to, co wyprodukowały
                      nieprzewidywalne
                      mutacje, osiągając podobne rezultaty różnymi drogami....CIACH

                      Jaszczurki robią to samo,więc w dalszym ciągu nie wyjaśniłeś ,jakie
                      ciśnienie selekcyjne doprowadziło do przekształcenia jaszczurek w
                      węże. Leżysz waść i piszczysz:)
                      • petrucchio Re: od jaszczurki do węża. 20.08.08, 20:58
                        noveyy777 napisał:

                        > Jaszczurki robią to samo,więc w dalszym ciągu nie wyjaśniłeś,jakie
                        > ciśnienie selekcyjne doprowadziło do przekształcenia jaszczurek w
                        > węże. Leżysz waść i piszczysz:)

                        O czym mówisz, miły King Kongu? Prawie każda rodzina jaszczurek ma jakichś
                        beznogich przedstawicieli. Często wiąże się to z podziemnym trybem życia. Na
                        przykład scynk piaskowy _Neoseps reynoldsi_ wygląda jak wąż i ma ledwo widoczne
                        kończyny (przednie jednopalczaste i w razie potrzeby ukrywane we wgłębieniach
                        skóry, tylne dwupalczaste):

                        upload.wikimedia.org/wikipedia/en/9/96/Sand_Skink.jpg

                        Umożliwia mu to "pływanie" wężowym ruchem pod powierzchnią piasku, jak to widać
                        na tej ślicznej fotografii:

                        tinyurl.com/69ckjk

                        Trochę mniej zaawansowaną redukcję kończyn widać u częściowo podziemnego scynka
                        _Eumeces egregius_:

                        tinyurl.com/6x3283

                        Są też oczywiście ryjące scynki w ogóle beznogie, jak _Typhlosaurus_.

                        Wśród padalcowatych zdarzają się zwykłe formy czworonożne, czworonożne z
                        maleńkimi kończynami, formy bez kończyn przednich i w ogóle beznogie. Padalec
                        nie jest może typowym gadem ryjącym, ale lubi ukrywać się w ściółce, pod
                        kamieniami i w różnych wąskich dziurach (sam znalazłem kiedyś żywego młodego
                        padalca wciśniętego w dziurę w owocniku dużego grzyba).

                        To tylko przykłady trybu życia, w którym beznożność może mieć pewną wartość
                        adaptacyjną. Z węży kopalnych podziemny tryb życia prowadził (jeszcze dwunożny)
                        dwunożny _Najash rionegrina_ z górnej kredy. To chyba nie przypadek, że także
                        amfisbeny
                        • petrucchio PS: płatonogi 20.08.08, 21:47
                          petrucchio napisał:

                          > Prawie każda rodzina jaszczurek ma jakichś
                          > beznogich przedstawicieli.

                          A jest i cała rodziny jaszczurek wyłącznie beznogich (co najwyżej ze śladowymi
                          kończynami tylnymi): płatonogi, _Pygopodidae_, z regionu australijskiego
                          (niektóre podziemne, inne przystosowane do prześlizgiwania się w gęstej trawie)
                          • noveyy777 Re: PS: płatonogi 21.08.08, 03:36
                            petrucchio napisał:

                            > petrucchio napisał:
                            >
                            > > Prawie każda rodzina jaszczurek ma jakichś
                            > > beznogich przedstawicieli.
                            >
                            > A jest i cała rodziny jaszczurek wyłącznie beznogich (co najwyżej
                            ze śladowymi
                            > kończynami tylnymi): płatonogi, _Pygopodidae_, z regionu
                            australijskiego
                            > (niektóre podziemne, inne przystosowane do prześlizgiwania się w
                            gęstej trawie)


                            No i co z tego wynika? Jaszczurki z nogami też prześlizgują się w
                            trawie i mieszkają w norkach. Co ty petrucchio chcesz tu komu
                            udowodnić? Pamiętasz od czego zaczęliśmy? Od pytania dlaczego to
                            samo środowisko preferują różne rozwiązania,a różne środowiska takie
                            same? Produkujesz się googlujesz ,zamiast poprzestać na uczciwym:
                            NIE WIEM--jak to już między wierszami dałeś do zrozumienia.
                            • petrucchio Re: PS: płatonogi 21.08.08, 11:28
                              noveyy777 napisał:

                              > Od pytania dlaczego to
                              > samo środowisko preferują różne rozwiązania,a różne środowiska takie
                              > same?

                              Ach, rozumiem. Jest jak jest, bo JHWH tak chciał. Rozumiem, że masz świetne i
                              niesłychanie przekonujące kreacjonistyczne wyjaśnienie swojej zagadki. Ja mogę
                              tylko powtórzyć jeszcze raz dla najtępszych słuchaczy:

                              Rozwiązania ewolucyjne nie pojawiają się na zawołanie. Dobór naturalny nie
                              zamawia sobie korzystnych mutacji ani nie może zdemontować z dnia na dzień tego,
                              co istniało wcześniej. Działa na organizmy już jakoś zbudowane i w coś
                              wyposażone. Bardzo często już istniejące cechy okazują się korzystne w całkiem
                              nowej funkcji i są dalej rozwijane przez dobór (jako egzaptacje). Dlatego choć
                              do latania zawsze potrzebne są powierzchnie wytwarzające siłę nośną, w różnych
                              grupach organizmów powierzchnie te powstały z tego, co było "pod ręką": ptakom
                              czy nietoperzom nie wyrosły nagle skrzydła.

                              Dobór działa kierunkowo, ale to nie znaczy, że ewolucja jest deterministyczna.
                              Tworzywem, na które działa dobór są losowe mutacje. Selekcja nie dotyczy
                              wszystkich możliwych innowacji, ale tych, które rzeczywiście się pojawiły.

                              Dlaczego niektóre jaszczurki redukują kończyny, a inne nie, choć "żyją w takich
                              samych warunkach"? Po pierwsze, potencjalnych nisz ekologicznych jest w każdym
                              ekosystemie bardzo wiele i tryb życia dwóch blisko spokrewnionych i podobnych do
                              siebie jaszczurek może być różny, a zatem i presja selekcyjna może być różna.

                              Po drugie, nieprzewidywalne mutacje mogą popchnąć ewolucję w niespodziewanym
                              kierunku. Na przykład izolowana populacja jaszczurki murówki włoskiej, _Podarcis
                              sicula_, której 10 sztuk introdukowali naukowcy na chorwacką wysepkę Pod Mrčaru
                              37 lat temu (i o której na jakiś czas zapomnieli), zdążyła od tego czasu dorobić
                              się innowacji anatomicznej nie występującej u gatunku "rodzicielskiego":
                              zastawek jelitowych, umożliwiających powstrzymanie przepływu pokarmu i rozkład
                              części roślinnych, bogatych w błonnik, przez symbiotyczne bakterie i nicienie
                              (Herrel et al. 2008):

                              www.pnas.org/content/105/12/4792.abstract

                              Te zmiany pozwoliły jaszczurkom przestawić się na pokarm roślinny (z 4-7% na
                              34-61%), co z kolei spowodowało zmiany w behawiorze i strukturze społecznej (w
                              zachowaniach terytorialnych), a nawet w zewnętrznej morfologii jaszczurek z Pod
                              Mrčaru, pokazującej nowy kierunek nacisków selekcyjnych: masywniejsza czaszka i
                              silniejsze szczęki (żeby skuteczniej odrywać twarde części roślin), przeciętnie
                              krótsze kończyny (ustał nacisk selekcyjny na szybkie bieganie za owadami i w
                              obronie terytorium). Cały łańcuch zmian uruchomionych przez coś tak trywialnego,
                              jak kawałek mięśnia zaciskający odcinek jelita. I wszystko w ciągu ok. 30
                              pokoleń. To może być początek pięknej specjacji.

                              Być może inne populacje _P. sicula_ też by chciały mieć podobne zastawki, żeby
                              się najeść tanim kosztem, ale niestety nie wygrały ich na loterii. Innowacja
                              pojawiła się nie PO TO, ŻEBY populacja z Pod Mrčaru mogła się stać roślinożerna.
                              Pojawiła się ot, tak sobie, przypadkowo, i również przypadkowo OKAZAŁA SIĘ
                              przydatna.*) Natomiast kolejne zmiany behawioralne i anatomiczne zachodzą już
                              pod naciskiem doboru działającego na skądinąd normalny polimorfizm _P. sicula_,
                              ale powoli przesuwającego go w nowym kierunku.

                              *) A może myślisz, że był w tym palec Boży i że łaskawy stwórca postanowił pomóc
                              swoim małym przyjaciołom przesiedlonym przez złych uczonych z dala od domu? Ale
                              jeśli tak, to dlaczego pozwolił, żeby przybysze, namnożywszy się na wysepce,
                              wyparli miejscową populację pokrewnego gatunku _P. melisellensis_ i spowodowali
                              jego lokalne wymarcie? Ale co tam, niezbadane są wyroki Jego.

                              en.wikipedia.org/wiki/Italian_wall_lizard#Rapid_evolution
                              • noveyy777 dalej zero..... 21.08.08, 12:24
                                W koło macieja,bicie piany i zero modelu ewolucji węży.
                                Nie ma z czym dyskutować.
                                • petrucchio Re: dalej zero..... 21.08.08, 12:44
                                  noveyy777 napisał:

                                  > W koło macieja,bicie piany i zero modelu ewolucji węży.
                                  > Nie ma z czym dyskutować.

                                  Przecież nie dyskutowałeś ani przez chwilę. Sam nie wysuwałeś żadnych propozycji
                                  ani kontrpropozycji. Domagałeś się stale wyjaśnień ode mnie, jedynie po to, żeby
                                  je ignorować z nadętą miną. Mnie to nie przeszkadza, ale ciebie kompromituje.
                                  • noveyy777 petrucchio się zaplątał i sam sobie przeczy. 21.08.08, 16:34
                                    petrucchio napisał:

                                    > noveyy777 napisał:
                                    >
                                    > > W koło macieja,bicie piany i zero modelu ewolucji węży.
                                    > > Nie ma z czym dyskutować.
                                    >
                                    > Przecież nie dyskutowałeś ani przez chwilę. Sam nie wysuwałeś
                                    żadnych propozycj
                                    > i
                                    > ani kontrpropozycji. Domagałeś się stale wyjaśnień ode mnie,
                                    jedynie po to, żeb
                                    > y
                                    > je ignorować z nadętą miną. Mnie to nie przeszkadza, ale ciebie
                                    kompromituje.
                                    >
                                    Ty nie dawałeś żadnego szczegółowego modelu ewolucji,węży. Podałeś
                                    kilka luznych przemyśleń, które nie są żadnym konkretnym
                                    wyjaśnienie, z zaznaczeniem,iż mamy za mało danych ,żeby wyciągać
                                    odpowiednie wnioski (więc jak możesz twierdzić wbrew swoim słowom,że
                                    podałeś jakieś ko0nkretne wyjaśnienie?). Czynniki selekcyjne, które
                                    zaproponowałeś są niewystarczającym wyjaśnieniem, ponieważ
                                    jaszczurki z dobrze wykształconymi kończynami również żyją w takich
                                    środowiskach i dobrze się mają. Darowałeś sobie dyskusję z moim
                                    anatomicznym argumentem,co do osobliwej budowy wężowej czaszki (tak
                                    różnej od jaszczurczej,nawet tej beznogiej). Więc jak możesz
                                    sugerować,że dałeś jakieś wyjaśnienia? Same luzne propozycje NIC
                                    NIKOMU NIE MÓWIĄ, bo to żadne poważne teorie naukowe, które mają moc
                                    wyjaśniającą, a tylko luzne bajeczki.
                                    • noveyy777 kredowe węże co wyjaśniają petrucchio? 21.08.08, 16:39
                                      No właśnie--co ci wyjaśniają kredowe węże, dlaczego unikasz
                                      merytorycznej odpowiedzi? Sam napisałeś,że ich skamieniałości żucają
                                      światło na ich ewolucję. Napisz więc o co chodzi poza skamieliną,
                                      która miała szczątkowe kończyny, jak dzisiejsze pytony (co nie
                                      wyjaśnia jak stały się wężami ,pytonami). No proszę wykaż się ,bo
                                      znowu kłapałeś ozorem, gdy ogon nie nadążył:)
                        • noveyy777 beznogie jaszczurki,to nie brakujące ogniwa! 21.08.08, 03:33
                          petrucchio napisał:

                          > noveyy777 napisał:
                          >
                          > > Jaszczurki robią to samo,więc w dalszym ciągu nie
                          wyjaśniłeś,jakie
                          > > ciśnienie selekcyjne doprowadziło do przekształcenia jaszczurek
                          w
                          > > węże. Leżysz waść i piszczysz:)
                          >
                          > O czym mówisz, miły King Kongu? Prawie każda rodzina jaszczurek ma
                          jakichś
                          > beznogich przedstawicieli. Często wiąże się to z podziemnym trybem
                          życia. Na
                          > przykład scynk piaskowy _Neoseps reynoldsi_ wygląda jak wąż i ma
                          ledwo widoczne
                          > kończyny (przednie jednopalczaste i w razie potrzeby ukrywane we
                          wgłębieniach
                          > skóry, tylne dwupalczaste):


                          Pewnikiem czynił też tak pyton,daje słowo,że kiedy odpisywałem ci w
                          poprzednim wątku przyszły mi na myśl takie wgłębienia:) No jeśli ty
                          uważasz,że anatomia scynka//jaszczurki ma coś wspólnego z anatomią
                          węża, to gratuliję "wiedzy":)
                          No i co z tego,że wśród istnieją ci beznodzy przedstawiciele,zanik
                          kończyn, to jeszcze nie wężowacenie. Porównaj sobie czaszkę węża i
                          jaszczurki (u wszystkich jaszczurek kości żuchwy są silnie
                          zrośnięte,nierościągliwe, co umożliwia im rozgniatanie pokarmu,węże
                          mają żuchwu bardziej "skomplikowane". Kość kwadratowa jest ruchoma,
                          kości podniebienne luzno zestawiają się z czaszką,podobnie jak obie
                          żuchwy ze sobą,co pozwala wężowi bardzo szeroko otwierać rozciągliwą
                          paszczę,a nie pozwala rozgnitać pokarmu. To bardzo osobliwe
                          rozwiązanie anatomiczne) Wprawdzie szkielety u beznogich jaszczurek
                          i węży są w zasadzie podobne (jak i układ oddechowy), to jednak od
                          razu fachowiec potrafi odróżnić jedno od drugiego i ZADEN nigdy nie
                          powie,że padalec np. jest formą przejściową między wężami,a
                          jaszczurkami! Tak może tylko (z braku argumentów) sugerować
                          petrucchio:)


                          O beznogich jaszczurkach--znalezioni np. wodną jaszczurkę kopalną,
                          która miła zredukowane przednie kończyny, podsumowanie artykułu o
                          niej:

                          „Z jakiegoś powodu, przednie kończyny były utracone wcześniej niż
                          tylne, przeciwnie, niż mogłoby się wydawać,” powiedział
                          Caldwell. „Przednie kończyny były by użyteczne w trzymaniu
                          pożywienia lub kopania jam, ale musi być ewolucyjnie łatwiej pozbyć
                          się przednich kończyn.”


                          Ale dlaczego łatwiej (jaki był czynnik selekcyjny, to już tajemnica:)
                          www.livescience.com/animals/070326_lizard_limbs.html
                          „Jako, że odnalezienie jaszczurki nie daje "brakującego ogniwa”,”
                          Caldwell sugeruje, że wystarczy ono jako decydujący punkt zwrotny
                          pomagający zrozumieć wodny proces utraty kończyn.

                          No właśnie, BEZNOGIE JASZCZURKI-wbrew temu co sugeruje googlasty
                          petrucchio-NIE STANOWIĄ FORMY PRZEJŚCIOWEJ POMIĘDZY JASZCZURKAMI A
                          WĘŻAMI.



                          • petrucchio Re: beznogie jaszczurki,to nie brakujące ogniwa! 21.08.08, 10:35
                            noveyy777 napisał:

                            > No właśnie, BEZNOGIE JASZCZURKI-wbrew temu co sugeruje googlasty
                            > petrucchio-NIE STANOWIĄ FORMY PRZEJŚCIOWEJ POMIĘDZY JASZCZURKAMI A
                            > WĘŻAMI.

                            Niczego podobnego nie sugerowałem, ściemiasty King Kongu. Wskazywałem na liczne
                            przykłady konwergencji, żeby pokazać, że redukcja i utrata nóg jest wśród
                            jaszczurek zjawiskiem pospolitym i że przynajmniej od tej strony w ewolucji węży
                            nie ma nic niewytłumaczalnego. Za faktyczne "formy przejściowe" można uznać węże
                            z górnej kredy. Padalce, płatonogi, scynki itp. tylko pokazują, jak do utraty
                            kończyn _mogło_ dojść.
                            • noveyy777 Re: beznogie jaszczurki,to nie brakujące ogniwa! 21.08.08, 12:20
                              petrucchio napisał:

                              > noveyy777 napisał:
                              >
                              > > No właśnie, BEZNOGIE JASZCZURKI-wbrew temu co sugeruje googlasty
                              > > petrucchio-NIE STANOWIĄ FORMY PRZEJŚCIOWEJ POMIĘDZY JASZCZURKAMI
                              A
                              > > WĘŻAMI.
                              >
                              > Niczego podobnego nie sugerowałem, ściemiasty King Kongu.
                              Wskazywałem na liczne
                              > przykłady konwergencji, żeby pokazać, że redukcja i utrata nóg
                              jest wśród
                              > jaszczurek zjawiskiem pospolitym i że przynajmniej od tej strony w
                              ewolucji węż
                              > y
                              > nie ma nic niewytłumaczalnego. Za faktyczne "formy przejściowe"
                              można uznać węż
                              > e
                              > z górnej kredy. Padalce, płatonogi, scynki itp. tylko pokazują,
                              jak do utraty
                              > kończyn _mogło_ dojść.
                              >
                              >
                              Redukcja,zanikanie narządu, to utrata funkcji,a gdzie przykład
                              rozwoju nowej cechy, jak np. tej osobliwej czaszki u węży?
                              Widzę wycofujesz się rakiem za każdym razem,kiedy przycisnę cię do
                              muru:)
                              DLACZEGO TE KREDOWE FORMY MAJĄ STANOWIĆ FORMY PRZEJŚCIOWE--proszę o
                              konkrety! Tylko dlatego,że są kredowe//dawne?
                              • noveyy777 dodatek 21.08.08, 12:26
                                ....sam jesteś tępakiem głupi głąbie i najpierw sam siebie
                                przekonaj ,zanim przekonasz innych.
                                • petrucchio Re: dodatek 21.08.08, 12:54
                                  noveyy777 napisał:

                                  > ....sam jesteś tępakiem głupi głąbie i najpierw sam siebie
                                  > przekonaj ,zanim przekonasz innych.

                                  Rozumiem, że te twoje "dodatki" to nie tylko objaw niezrównoważenia
                                  emocjonalnego, ale także chytra asekuracja. Moderator je wytnie, a główny post
                                  zostawi w spokoju. Panie moderatorze, apeluję o pozostawienie przynajmniej paru
                                  "dodatków" Noveyya w celach dokumentacyjnych.
                                  • noveyy777 Re: dodatek 21.08.08, 16:42
                                    petrucchio napisał:

                                    > noveyy777 napisał:
                                    >
                                    > > ....sam jesteś tępakiem głupi głąbie i najpierw sam siebie
                                    > > przekonaj ,zanim przekonasz innych.
                                    >
                                    > Rozumiem, że te twoje "dodatki" to nie tylko objaw niezrównoważenia
                                    > emocjonalnego, ale także chytra asekuracja. Moderator je wytnie, a
                                    główny post
                                    > zostawi w spokoju. Panie moderatorze, apeluję o pozostawienie
                                    przynajmniej paru
                                    > "dodatków" Noveyya w celach dokumentacyjnych.
                                    >
                                    Jestem za Panie Moderatorze, a kontekst powie ,gdzie leży
                                    sprawiedliwość. Zarozumiały petrucchio myśli ,że z braku argumentów,
                                    tylko on może komuś jechać od tępaków. I w dodatku nie ma honoru, bo
                                    robi to między wierszami, ja jestem bardziej bezpośredni.
                                    • winoman Re: dodatek 21.08.08, 17:01
                                      > Jestem za Panie Moderatorze, a kontekst powie ,gdzie leży
                                      > sprawiedliwość. Zarozumiały petrucchio myśli ,że z braku argumentów,
                                      > tylko on może komuś jechać od tępaków. I w dodatku nie ma honoru, bo
                                      > robi to między wierszami, ja jestem bardziej bezpośredni.

                                      Żałosne. Popieram petrucchia w sprawie wcześniejszej wypowiedzi tego osobnika, a
                                      zacytowana też niech zostanie, jako ciekawy przykład "miłości bliźniego".
                                      • noveyy777 Re: dodatek 21.08.08, 23:28
                                        winoman napisał:


                                        > zacytowana też niech zostanie, jako ciekawy przykład "miłości
                                        bliźniego".

                                        Kto miłuje ten karci:)
                              • madcio Re: beznogie jaszczurki,to nie brakujące ogniwa! 23.08.08, 13:00
                                > Redukcja,zanikanie narządu, to utrata funkcji,a gdzie przykład
                                > rozwoju nowej cechy, jak np. tej osobliwej czaszki u węży?
                                Novey, miało być o tym, jak to mogły zanikać kończyny u węży. Kiedy dostałeś
                                odpowiedź na to, że taka zmiana jest możliwa i w pewnych warunkach korzystna,
                                podparta prezentacją współcześnie żyjących gatunków w różnych stadiach redukcji
                                nóg, uczepiłeś się zupełnie odmiennego tematu, nie mającego bezpośrednio nic
                                wspólnego z redukcją czy atrofią kończyn: kształtu czaszki.

                                Uciekasz, mój drogi. Po angielsku zwie się to "changing the goalposts".
                                Standardowa taktyka kreacjonistów, gdy dostają bęcki. :)

                                Sądząc po twoim "dodatku", zdajesz sobie sprawę z tego, że przegrałeś w tym
                                temacie. :) Zgodnie z życzeniem adresata (petrucchio) tego wyrazu miłości
                                bliźniego, zostawiam ten post.
                                • noveyy777 Re: beznogie jaszczurki,to nie brakujące ogniwa! 23.08.08, 18:56
                                  madcio napisał:

                                  > > Redukcja,zanikanie narządu, to utrata funkcji,a gdzie przykład
                                  > > rozwoju nowej cechy, jak np. tej osobliwej czaszki u węży?
                                  > Novey, miało być o tym, jak to mogły zanikać kończyny u węży.

                                  Madcio--może prześledz dyskusję, a przekonasz się,że był to jeden z
                                  wątków. Myśliszs ,że nie wiedziałem,że u różnych zwierząt, różne
                                  organy zanikają? Tylko kto i kiedy udowodnił,że jest to korzystne?
                                  • madcio Re: beznogie jaszczurki,to nie brakujące ogniwa! 25.08.08, 19:17
                                    > Myśliszs ,że nie wiedziałem,że u różnych zwierząt, różne
                                    > organy zanikają? Tylko kto i kiedy udowodnił, że jest to korzystne?
                                    Spytaj się o to te zwierzaki, które Petrucchio wymienił jako przykłady dzisiaj
                                    żyjących gatunków jako pokaz, jak mogło się to odbywać w przeszłości.

                                    A tak ogólniej, jestem cholernie ciekaw, czemu kreacjoniści uważają, że zanik,
                                    atrofia, degradacja nigdy nie jest korzystna.
                                    • noveyy777 węże to węże ,a jaszczurki to jaszczurki... 27.08.08, 16:22
                                      madcio napisał:

                                      > > Myśliszs ,że nie wiedziałem,że u różnych zwierząt, różne
                                      > > organy zanikają? Tylko kto i kiedy udowodnił, że jest to
                                      korzystne?
                                      > Spytaj się o to te zwierzaki, które Petrucchio wymienił jako
                                      przykłady dzisiaj
                                      > żyjących gatunków jako pokaz, jak mogło się to odbywać w
                                      przeszłości.


                                      Kogo mam się zapytać? No dobra zanikły nogi i co dalej? Dzisiaj żyją
                                      kaszczurki bez nóg i w węże się nie przekształcają. Czy kto widział
                                      jaszczukrkę z czaszką w połowie drogi do czaszki wężowej? Wszystkie-
                                      i te z nogami i bez-mają jaszczurcze czaszki. Węże to węże, a
                                      jaszczurki to jaszczurki.
                                      • petrucchio Re: węże to węże ,a jaszczurki to jaszczurki... 27.08.08, 18:28
                                        noveyy777 napisał:

                                        > Wszystkie-
                                        > i te z nogami i bez-mają jaszczurcze czaszki. Węże to węże, a
                                        > jaszczurki to jaszczurki.

                                        Czyli np. waran z Komodo, padalec, zwinka, gekon i heloderma
                                        • noveyy777 Re: węże to węże ,a jaszczurki to jaszczurki... 28.08.08, 18:26
                                          petrucchio napisał:

                                          > noveyy777 napisał:
                                          >
                                          > > Wszystkie-
                                          > > i te z nogami i bez-mają jaszczurcze czaszki. Węże to węże, a
                                          > > jaszczurki to jaszczurki.
                                          >
                                          > Czyli np. waran z Komodo, padalec, zwinka, gekon i heloderma
                                          • noveyy777 Re: węże to węże ,a jaszczurki to jaszczurki... 28.08.08, 18:28
                                            ...nigdzie nie powiedziałem,że jedna jaszczurka może wyewoluować w
                                            drugą (biorąc pod uwagę wszystkie żytjące jaszczurki)
                                            • petrucchio Re: węże to węże ,a jaszczurki to jaszczurki... 28.08.08, 19:48
                                              noveyy777 napisał:

                                              > ...nigdzie nie powiedziałem,że jedna jaszczurka może wyewoluować w
                                              > drugą (biorąc pod uwagę wszystkie żytjące jaszczurki)

                                              Tak tylko pytam. Napisałeś: "No dobra zanikły nogi i co dalej?" Pomyślałem, że
                                              może dojrzałeś do dopuszczenia heretyckiej myśli, że np. padalec pochodzi od
                                              jaszczurek z nogami. Z tego, co teraz piszesz, jest dla mnie jasne, że nie
                                              uważasz jaszczurek za grupę gatunków spokrewnionych w sensie wspólnego
                                              pochodzenia, tylko za typ morfologiczny zwierzęcia, w którego definicji niektóre
                                              cechy (np. liczba kończyn, a nawet cechy genotypowe) są bez znaczenia, a inne (w
                                              szczególności budowa czaszki) nagle okazują się zasadniczo ważne. Widać, że
                                              jesteś przywiązany do "przedustawnego" podziału na węże i jaszczurki i
                                              dopasowujesz sobie do niego kryteria klasyfikacji. Gdyby nie było jaszczurek
                                              beznogich, to oczywiście brak nóg byłby dla ciebie samą esencją "wężowości".
                                              • noveyy777 Re: węże to węże ,a jaszczurki to jaszczurki... 30.08.08, 05:18
                                                petrucchio napisał:

                                                > noveyy777 napisał:
                                                >
                                                > > ...nigdzie nie powiedziałem,że jedna jaszczurka może wyewoluować
                                                w
                                                > > drugą (biorąc pod uwagę wszystkie żytjące jaszczurki)
                                                >
                                                > Tak tylko pytam. Napisałeś: "No dobra zanikły nogi i co dalej?"
                                                Pomyślałem, że
                                                > może dojrzałeś do dopuszczenia heretyckiej myśli, że np. padalec
                                                pochodzi od
                                                > jaszczurek z nogami.

                                                Oczywiście,że tak myślę. Padalec pochodzi od jaszczurki z nogami,
                                                która była padalcem z nogami:)

                                                >Z tego, co teraz piszesz, jest dla mnie jasne, że nie
                                                > uważasz jaszczurek za grupę gatunków spokrewnionych w sensie
                                                wspólnego
                                                > pochodzenia, tylko za typ morfologiczny zwierzęcia, w którego
                                                definicji niektór
                                                > e
                                                > cechy (np. liczba kończyn, a nawet cechy genotypowe) są bez
                                                znaczenia, a inne (
                                                > w
                                                > szczególności budowa czaszki) nagle okazują się zasadniczo ważne.

                                                Aleś namieszał i w dodatku nic do ciebie nie dociera. Ręce opadają!
                                                Ile razy mam ci uzasadniać dlaczego nie uznaje filogenetyki
                                                molekularnej (nawet twoja analogia z klockami mnie nie przekonała:))
                                                Jeśli chodzo o podobną architekturę genomów ,to znasz moje pogtlady;
                                                jeden projektant podobne rozwiązania (jak z tą jednością życia).

                                                Nie wiem w jakie grupy (baraminy, pierwotnie stworzone rodzaje ,od
                                                których mogą pochodzić pewne grupy jaszczurek) tych zwierzą miały
                                                wspólnych przodków i mało mnie to interesuje,ja postanowiłem swoje
                                                zainteresowania skierować na biologie molekularną i biochemię i ta
                                                tym poziomie szukać prawdy o pochodzeniu. Oczywiście mam pewne
                                                pojęcie i poglądy. Wyznacznikiem wspólnego pochodzenia mogą być
                                                poszczególne cechy, np. u
                                                padalcowatych,war5anów ,scynków,gekonów...ale nie wnikam ,które
                                                konkretnie gatunki do jakiego konkretnego baraminu mogą należęć.
                                                Trzeba by poczytać literaturę fachową z dziedziny herpetologii,
                                                przegryzdz ją. Ocenić jakie cechy ilościowe ,a jakie jakościowe
                                                różnią poszczególne gatunki (nawet w obrębie tego samego rodzaju).
                                                Ocenić jakie cechy mogą być odpowiedzią na normę reakcji,a które
                                                nie. Szczerze mówiąc mi się nie chce tym zajmować. Wbiłem się kiedyś
                                                w rozwój postembrionalny bezkręgowców z przeobrażeniem zupełnym i
                                                analiza zjawiska zajęła mi prawie dwa lata. Szczerze mówiąc to owa
                                                wiedza przydała mi się w dyskusjach z ewolucjonisyami, ponieważ (nie
                                                wiem czy wiesz) nie ma zadowalającej hipotezy objaśniającej ewolucję
                                                holometabolii. Ale o tym kiedy indziej. Petrucchio; człowiek nie
                                                może i nie musi wiedzeć wszystkiego. Każdy naukowiec staje się
                                                fachowcem w jednej góra dwóch dziedzinach i na tym koniec. Ja swoje
                                                zainteresowania postanowiłem poświęcić pewnym aspektom biologii
                                                molekularnej i do tej wiedzy najbardziej się poczuwam i tyle. Co nie
                                                znaczy ,ze dla potrzeb dyskusji nie poczytam tego i owego,a że kumam
                                                trochę w anatomii gadów (pisałem ci o tym dlaczego, analizowałem
                                                kiedyś darwinowski scenariusz ewolucji gadziej szczęki w ssacze ucho
                                                i możliwość ewolucji gadziej kloaki (steku) w ssaczą macicę i jak to
                                                było możliwe,że gadzi penic przewędrował z kloaki pod brzuch ssaka)
                                                więc wszedłem z tobą w te dyskusje.

                                                Widać, że
                                                > jesteś przywiązany do "przedustawnego" podziału na węże i
                                                jaszczurki i
                                                > dopasowujesz sobie do niego kryteria klasyfikacji. Gdyby nie było
                                                jaszczurek
                                                > beznogich, to oczywiście brak nóg byłby dla ciebie samą
                                                esencją "wężowości".
                                                >
                                                A ty dalej swoje:)

                                                dobranoc.
                                        • noveyy777 tonący się brzytwy chwyta/petrucchio w koło Maciej 28.08.08, 18:36
                                          petrucchio napisał:

                                          >I to mimo że dane
                                          > molekularne wskazują, że np. węże, helodermy, padalce i warany są
                                          ze sobą
                                          > nawzajem bliżej spokrewnione, [CIACH]


                                          Napisałem ci co warta jest filogenetyka molekularna i dałem linka do
                                          mojego wywodu. Póki co nie udowodniłeś ,że nie mam racji--nawet
                                          biolog mi ją poniekąd przyznał,więc przestań się w koło Macieja
                                          kręcić z wiele razy obalonym sofizmatem
                                          usenet.gazeta.pl/usenet/0,47943.html?group=pl.sci.biologia&tid=1021624&pid=1021672&MID=%3Cg6cknq%24gh0%
                                          241%40inews.gazeta.pl%3E

                                          Zachowujesz się jak tonący, który się chwyta brzytwy.

                                          Tutaj masz dodatkowy argument potwierdzający wewnętrzne
                                          sprzeczności ,które istnieją w łonie filogenetyki molekularnej,
                                          swoją drogą ciekawe jak "metoda oszczędności" daje sobie z tym radę,
                                          bo tych faktów szerokiej publiczności raczej do wiadomości się nie
                                          podaje:)
                                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=83832492&a=83922712
                                          A najbardziej ubawiło mnie porównanie tego ortologa u ludzi i ptaków
                                          śpiewających, biorąc pod uwagę minimalne różnice możnaby pomyśleć,że
                                          ptaki są z ludzmi blisko spokrewnieni:)


                                          Do roboty petrucchio, bo jak chcesz mi coś udowodnić powołując się
                                          na jakąś metodę to najpierw uzasadnij jej bezporność.

                                          • petrucchio Re: tonący się brzytwy chwyta/petrucchio w koło M 28.08.08, 19:19
                                            noveyy777 napisał:

                                            > Do roboty petrucchio, bo jak chcesz mi coś udowodnić powołując się
                                            > na jakąś metodę to najpierw uzasadnij jej bezporność.

                                            Udowodnić coś tobie? Skąd ci przyszło do głowy, że mam zamiar przekonać cię do
                                            teorii ewolucji? Wiem, że to by było beznadziejne. Pokazuję tylko pustkę i
                                            jałowość twoich roszczeń do "naprawiania nauki". Wierz sobie w co chcesz; to
                                            twoja prywatna sprawa. Kogo to obchodzi?

                                            Algorytmy stosowane w kladystyce
                                            • noveyy777 Re: tonący się brzytwy chwyta/petrucchio w koło M 28.08.08, 20:48
                                              petrucchio napisał:

                                              > noveyy777 napisał:
                                              >
                                              > > Do roboty petrucchio, bo jak chcesz mi coś udowodnić powołując
                                              się
                                              > > na jakąś metodę to najpierw uzasadnij jej bezporność.
                                              >
                                              > Udowodnić coś tobie? Skąd ci przyszło do głowy, że mam zamiar
                                              przekonać cię do
                                              > teorii ewolucji? Wiem, że to by było beznadziejne.

                                              W sposób jaki to czynisz pewnikiem. Na marginesie--skoro tak, to
                                              dlaczego w ogóle ze mną dyskotujesz, co cię męczy:)?

                                              >Pokazuję tylko pustkę i
                                              > jałowość twoich roszczeń do "naprawiania nauki". Wierz sobie w co
                                              chcesz; to
                                              > twoja prywatna sprawa. Kogo to obchodzi?

                                              Owszem pokazujesz pustkę (intelektualną), tzn. czym tak naprawdę
                                              jest STE i jakie (jałowe) treści niesie w swoim łonie. Ja
                                              przeprowadzam na niej "sekcję zwłok" ty nie potrafisz nawet jej
                                              dobrze pozszywać. I nie pisz o niej,że jest naukowa, bo ubliżasz
                                              nauce.


                                              >
                                              > Algorytmy stosowane w kladystyce
                                              • petrucchio Re: tonący się brzytwy chwyta/petrucchio w koło M 28.08.08, 23:20
                                                noveyy777 napisał:

                                                > W sposób jaki to czynisz pewnikiem. Na marginesie--skoro tak, to
                                                > dlaczego w ogóle ze mną dyskotujesz, co cię męczy:)?

                                                Sam temat mnie nie męczy. Lubię biologię. Męczący bywają poszczególni dyskutanci.

                                                > Owszem pokazujesz pustkę (intelektualną), tzn. czym tak naprawdę
                                                > jest STE i jakie (jałowe) treści niesie w swoim łonie. Ja
                                                > przeprowadzam na niej "sekcję zwłok" ty nie potrafisz nawet jej
                                                > dobrze pozszywać. I nie pisz o niej,że jest naukowa, bo ubliżasz
                                                > nauce.

                                                O tym, kto co sobą reprezentuje, niech sądzą postronni czytelnicy. Ja sobie
                                                samemu nie będę wystawiał pochlebnych cenzurek na zasadzie "jak sam się nie
                                                pochwalisz, to jak opluty siedzisz", a twoje ad personam mam gdzieś.

                                                > Nie,one nie dają żadnej ufności statystycznej, ponieważ są oparte na
                                                > ZAŁOŻENIACH,że ewolucja jest faktem (samochód w każdym kolorze pod
                                                > warunkiem,że będzie to kolor czarny:)).

                                                Bzdura. _Interpretacja_ kladogramu jako drzewa rodowego zakłada, że ewolucja
                                                jest faktem. Sam algorytm
                                                • noveyy777 Re: tonący się brzytwy chwyta/petrucchio w koło M 28.08.08, 23:57
                                                  petrucchio napisał:

                                                  A jednak nie wytrzymałeś, no zobaczmy co masz do napisania:)

                                                  > > Nie,one nie dają żadnej ufności statystycznej, ponieważ są
                                                  oparte na
                                                  > > ZAŁOŻENIACH,że ewolucja jest faktem (samochód w każdym kolorze
                                                  pod
                                                  > > warunkiem,że będzie to kolor czarny:)).
                                                  >
                                                  > Bzdura. _Interpretacja_ kladogramu jako drzewa rodowego zakłada,
                                                  że ewolucja
                                                  > jest faktem. Sam algorytm
                                                  • petrucchio Powiastka filozoficzna 29.08.08, 11:22
                                                    Eksperyment myślowy

                                                    Laik, naukowiec i kreacjonista dostali po identycznym komplecie 35 kwadratowych
                                                    klocków, z jednej strony pomalowanych w kolorowe wzorki.

                                                    Laik pomyślał, pokombinował i w kwadrans metodą prób i błędów ułożył z klocków
                                                    obrazek 5x7, przedstawiający ogród z różanymi klombami, fontanną i altanką pod
                                                    błękitnym niebem.

                                                    Naukowiec miał program komputerowy rozwiązujący układanki z klocków,
                                                    korzystający ze zmyślnych algorytmów heurystycznych porównujących wzorki i już
                                                    przetestowany z powodzeniem dla obrazków o wymiarach 250x200. Zeskanował obrazki
                                                    z klocków i uruchomił program
                                                  • noveyy777 no i do czego to przypiąć czy przyłatać? 29.08.08, 21:56
                                                    petrucchio napisał:
                                                    [ciach]

                                                    Aż tak słabo stoisz na gruncie nauk przyrodniczych,że musisz się
                                                    uciekać do infantylnych opowiastek? Gdzie w tym banale jakaś
                                                    analogia do filogenetyki molekularnej. Bo albo jej nie rozumiesz
                                                    albo strugasz pawia.
                                                  • stalybywalec Re: Powiastka filozoficzna 29.08.08, 22:30
                                                    :) a dnia siódmego Pan Stwórca leniuchował, po prostu nie przykładał
                                                    się do pracy i zapewne wtedy to, cichcem, powstali protoplaści
                                                    noveyonabukombów - czyli fuszerka wynikła z lenistwa.
                                                  • noveyy777 Re: Powiastka filozoficzna 29.08.08, 22:45
                                                    Widzę ,że kogoś tu dupa swędzi???
                                                  • stalybywalec Re: Powiastka filozoficzna 29.08.08, 23:15
                                                    > Widzę ,że kogoś tu dupa swędzi???

                                                    Zaiste, wzrok masz "niepełny biologu" sokoli, lecz myśl zawarta w
                                                    czułym pytaniu, świadczy niezbicie o darwinowskim pochodzeniu
                                                    gatunków
                                                    od form prostszych do wyższych, a tyś jest usytuowany nadal w tych
                                                    prostszych, rzekłbym, prostackich.
                                                  • nabukomb Re: Powiastka filozoficzna 29.08.08, 23:10
                                                    :)
                                                    :)
                                                    :)
                                        • noveyy777 czekam.. 28.08.08, 18:41
                                          petrucchio napisał:

                                          > Jeśli masz ochotę, z miłą chęcią opowiem ci o wężach, których
                                          > czaszki ukazują morfologię przejściową między
                                          typem "jaszczurkowym", a wężami w
                                          > pełni zaawansowanymi ewolucyjnie. Nie wiem tylko, czy warto.
                                          >


                                          OK-tylko proszę cię petrucchio --nie opisuj mi ,że jakiś wąż ma tyle
                                          otworów co jaszczurka,co by zmniejszyć ciężar czaszki czy o innych
                                          szczegółach, jak już chcesz się produkować//kopiować to opisz
                                          mi//udokumentuj najistotniejsze aspekty, czyli ewolucję
                                          specyficznego aparatu kostnego, który tworzy paszczę u węży i inne
                                          aspekty, na które zwróciłem uwagę kilka postów wcześniej. Różnice w
                                          czaszkach jaszczurek i węży są istotne i to jeodróżnia,a ja zadałem
                                          sobie trud i je wyszczególniłem,więc proszę się do tego
                                          merytorycznie odnieść.
                                          • petrucchio Re: czekam.. 28.08.08, 19:27
                                            noveyy777 napisał:

                                            > opisz
                                            > mi//udokumentuj najistotniejsze aspekty, czyli ewolucję
                                            > specyficznego aparatu kostnego, który tworzy paszczę u węży i inne
                                            > aspekty, na które zwróciłem uwagę kilka postów wcześniej.

                                            Chodzi ci o to?:

                                            "
                                            Porównaj sobie czaszkę węża i
                                            jaszczurki (u wszystkich jaszczurek kości żuchwy są silnie
                                            zrośnięte,nierościągliwe, co umożliwia im rozgniatanie pokarmu,węże
                                            mają żuchwu bardziej "skomplikowane". Kość kwadratowa jest ruchoma,
                                            kości podniebienne luzno zestawiają się z czaszką,podobnie jak obie
                                            żuchwy ze sobą,co pozwala wężowi bardzo szeroko otwierać rozciągliwą
                                            paszczę,a nie pozwala rozgnitać pokarmu. To bardzo osobliwe
                                            rozwiązanie anatomiczne)
                                            "

                                            Jedno małe pytanie, zanim posuniemy się dalej. Czy we wspomnianych wyżej cechach
                                            czaszki węża widzisz coś "nieredukowalnie złożonego", co nie mogłoby powstać w
                                            wyniku stopniowej modyfikacji anatomii "jaszczurczej"?
                                            • noveyy777 ano chciałeś to nasz:) 28.08.08, 21:01
                                              petrucchio napisał:

                                              > Jedno małe pytanie, zanim posuniemy się dalej. Czy we wspomnianych
                                              wyżej cechac
                                              > h
                                              > czaszki węża widzisz coś "nieredukowalnie złożonego", co nie
                                              mogłoby powstać w
                                              > wyniku stopniowej modyfikacji anatomii "jaszczurczej"?
                                              >
                                              Na poziomie fenotypu można sobie taką ewolucję poniekąd
                                              wyobrazić,ale czy jest możliwa na poziomie molekularnym to już inny
                                              problem. Musiały by zajść różne zmiany w genach ,takie podobne jak
                                              podczas powstawania mowy, które są odpowiedzialne za porozumiewanie
                                              się komórek, które by poukładały się w nowe rozwiązania. Takie
                                              szlaki genetyczne ,powodujące takie porozumiewanie się komórek
                                              są "kaskadowo" złożone i trzeba by badań żeby zobaczyć jak to
                                              dokładnie idzie. Do tego podobne zmiany musiałyby zajść w komórkach
                                              mięśni, które umożliwiają takie rozdziawienie mordy wężowi,
                                              żołądka,żeby połknąć tak dużą zdobycz, a to wszystko, biorąc pod
                                              uwagę obserwacje biologów rozwoju,dotyczące innych szlaków
                                              biochemicznych//zbudowanych przez białka, które regulują ekspresję
                                              innych genów, mało prawdopodobne (a wręcz niemożliwe). To tylko
                                              Dawkins potrafi sobie fantazjować i żenić kity laikom,że lepsza
                                              korzyść z prymitywnego oka, będącego "dołkiem" z kilkoma komórkami
                                              światłoczułymi (receptorami ,jak on je opisuje) niż żadnego oka.
                                              Tylko Dawkins darował sobie analizę takiej ewolucji na poziomie
                                              biochemicznym. Wspomnij przykład nietoperzy ,które rozbijały się o
                                              drzewa. Procesy regulacji genów, podczas rozwoju (początkowej
                                              ontogenezy) ,jak i pózniej, to procesy bardzo złożone i zazębiające
                                              się,a geny biorące w nich udział to bardzo konserwatywne ortologii.
                                              Mało kiedy poprawisz działanie precyzyjniej aparatury wpychając w
                                              nią kij petrucchio:)


                                              Twój ruch i życzę sobie merytorycznego obalenia moich całościowych
                                              wniosków. Sam zapytałeś (podstępnie) i to cię zgubiło:)
                                              • petrucchio Re: ano chciałeś to nasz:) 28.08.08, 23:03
                                                noveyy777 napisał:

                                                > Na poziomie fenotypu można sobie taką ewolucję poniekąd
                                                > wyobrazić,ale czy jest możliwa na poziomie molekularnym to już inny
                                                > problem. Musiały by zajść różne zmiany w genach ,takie podobne jak
                                                > podczas powstawania mowy, które są odpowiedzialne za porozumiewanie
                                                > się komórek, które by poukładały się w nowe rozwiązania. Takie
                                                > szlaki genetyczne ,powodujące takie porozumiewanie się komórek
                                                > są "kaskadowo" złożone i trzeba by badań żeby zobaczyć jak to
                                                > dokładnie idzie. Do tego podobne zmiany musiałyby zajść w komórkach
                                                > mięśni, które umożliwiają takie rozdziawienie mordy wężowi,
                                                > żołądka,żeby połknąć tak dużą zdobycz, a to wszystko, biorąc pod
                                                > uwagę obserwacje biologów rozwoju,dotyczące innych szlaków
                                                > biochemicznych//zbudowanych przez białka, które regulują ekspresję
                                                > innych genów, mało prawdopodobne (a wręcz niemożliwe).

                                                Pytam o zmiany stopniowe, dostrajane do siebie nawzajem przez dobór. Przecież
                                                nikt nie wymaga, żeby cały kompleks zmian zaszedł naraz. Na jakiej podstawie,
                                                nie wiedząc nic o genetyce rozwojowej węży, oceniasz z góry, że te zmiany są
                                                nieprawdopodobne? Jaszczurki podejrzewane o pokrewieństwo z wężami (np. warany)
                                                mają luźne stawy szczękowe, umożliwiające "szerokie rozdziawienie mordy",
                                                elastyczne spojenia czaszki i bardzo rozciągliwe żołądki. Waran z Komodo może
                                                połknąć kozę w całości, z rogami i racicami. Jak widać, sama rozciągliwość
                                                żołądka nie jest bezpośrednio zależna od budowy czaszki.

                                                > To tylko
                                                > Dawkins potrafi sobie fantazjować i żenić kity laikom,że lepsza
                                                > korzyść z prymitywnego oka, będącego "dołkiem" z kilkoma komórkami
                                                > światłoczułymi (receptorami ,jak on je opisuje) niż żadnego oka.

                                                Sam wciskasz kit. W przyrodzie jest mnóstwo oczu o różnym stopniu zaawansowania
                                                rozwojowego, w tym bardzo prymitywne. Ich właściciele mają z nich dostateczny
                                                pożytek.

                                                > Tylko Dawkins darował sobie analizę takiej ewolucji na poziomie
                                                > biochemicznym.

                                                Procesy rozwoju takich narządów jak oczy są już dość dobrze poznane. Nie
                                                słyszałem, żeby ktoś znalazł tam coś, co nie mogło powstać stopniowo. Nawet
                                                kreacjoniści wolą dziś szukać nieredukowalnej złożoności gdzie indziej.

                                                > Wspomnij przykład nietoperzy ,które rozbijały się o
                                                > drzewa. Procesy regulacji genów, podczas rozwoju (początkowej
                                                > ontogenezy) ,jak i pózniej, to procesy bardzo złożone i zazębiające
                                                > się,a geny biorące w nich udział to bardzo konserwatywne ortologii.
                                                > Mało kiedy poprawisz działanie precyzyjniej aparatury wpychając w
                                                > nią kij petrucchio:)

                                                Analogia zupełnie chybiona, o czym była już mowa przy różnych okazjach.

                                                > Twój ruch i życzę sobie merytorycznego obalenia moich całościowych
                                                > wniosków. Sam zapytałeś (podstępnie) i to cię zgubiło:)

                                                Wiem, wiem. Czarny Rycerz jest niezwyciężony.
                                                • noveyy777 czy ty dyskutujesz z diabłem w swojej głowie? 29.08.08, 00:29
                                                  petrucchio napisał:

                                                  > noveyy777 napisał:
                                                  >
                                                  > > Na poziomie fenotypu można sobie taką ewolucję poniekąd
                                                  > > wyobrazić,ale czy jest możliwa na poziomie molekularnym to już
                                                  inny
                                                  > > problem. Musiały by zajść różne zmiany w genach ,takie podobne
                                                  jak
                                                  > > podczas powstawania mowy, które są odpowiedzialne za
                                                  porozumiewanie
                                                  > > się komórek, które by poukładały się w nowe rozwiązania. Takie
                                                  > > szlaki genetyczne ,powodujące takie porozumiewanie się komórek
                                                  > > są "kaskadowo" złożone i trzeba by badań żeby zobaczyć jak to
                                                  > > dokładnie idzie. Do tego podobne zmiany musiałyby zajść w
                                                  komórkach
                                                  > > mięśni, które umożliwiają takie rozdziawienie mordy wężowi,
                                                  > > żołądka,żeby połknąć tak dużą zdobycz, a to wszystko, biorąc pod
                                                  > > uwagę obserwacje biologów rozwoju,dotyczące innych szlaków
                                                  > > biochemicznych//zbudowanych przez białka, które regulują
                                                  ekspresję
                                                  > > innych genów, mało prawdopodobne (a wręcz niemożliwe).
                                                  >
                                                  > Pytam o zmiany stopniowe, dostrajane do siebie nawzajem przez
                                                  dobór. Przecież
                                                  > nikt nie wymaga, żeby cały kompleks zmian zaszedł naraz....


                                                  Przecie ja też piszę o stopniowych zmianach, gdzie ja
                                                  napisałem,że "zaszedł naraz"? Petrucchio bawisz się w demagoga,
                                                  dyskutujesz z diabłem w swojej głowie czy po prostu nie potrafisz
                                                  czytać (np. ze zrozumieniem)?

                                                  > Na jakiej podstawie,
                                                  > nie wiedząc nic o genetyce rozwojowej węży, oceniasz z góry, że te
                                                  zmiany są
                                                  > nieprawdopodobne?

                                                  Przyjacielu--biologia rozwoju u wszelkiego co żyje jest w zasadzie
                                                  taka sama. Komórki porozumiewają się w ten sam sposób itd. różnice
                                                  tkwią w rodzaju sygnału, jego interpretacji i aparatu wykonawczego,
                                                  który może być tak różny u różnych gatunków, jak system genetyczny
                                                  umożliwiający mowę ludziom i echolokację nietoperzom. Czy wyobrażasz
                                                  sobie mechanizm ewolucyjny//genetyczny umożliwiający przekształcenie
                                                  się ludzkiej mowy w echolokację. Ponadto zaznaczyłem,że nie znam
                                                  szczegółów biologii rozwoju --na poziomie genów--szczęki u
                                                  jaszczurek i węży i nie wiem ,gdzie dokładnie tkwią szczegóły (nota
                                                  bene ,nie wiem czy naukowcy zajmujący się tymi sprawami wiedzą to
                                                  dokładnie), niemniej jak ci wyżej wykazałem u zbadanych gatunków
                                                  schemat jest w zasadzie podobny,więc nie ma powodu żeby tutaj było
                                                  inaczej


                                                  >Jaszczurki podejrzewane o pokrewieństwo z wężami (np. warany)
                                                  > mają luźne stawy szczękowe, umożliwiające "szerokie rozdziawienie
                                                  mordy",
                                                  > elastyczne spojenia czaszki i bardzo rozciągliwe żołądki. Waran z
                                                  Komodo może
                                                  > połknąć kozę w całości, z rogami i racicami. Jak widać, sama
                                                  rozciągliwość
                                                  > żołądka nie jest bezpośrednio zależna od budowy czaszki.

                                                  Pominę już fakt,że aparat gębowy waranów z komodo różni się od
                                                  wężowych i tutaj żadnej przejściowości nie ma (dlaczego to
                                                  sugerujesz? A jak tak jest to czy mógłbyś dać namiar na fachowy
                                                  artykulik:)?). A tak przy okazji: co rozumieć przez "luzne stawy
                                                  szczękowe", bo ja ci łopatologicznie wyjaśniłem na czym tkwi fenomen
                                                  mordy u węży (ponieważ coś z tej anatomii pojmuję--nauczyłem się
                                                  kiedy analizowałem rzekomą ewolucję ucha ssaczego ze szczęki
                                                  gadziej).

                                                  A tak na marginesie--to dlaczego rozciągliwy żołądek czy morda
                                                  warana ma dowodzić,że właściwości owe wyewoluowały--chyba
                                                  mniemasz ,że niezależnie???). Wcześniej pisałeś ,że (i słusznie)
                                                  najbardziej anatomicznie do węży podobne są beznogie jaszczurki, jak
                                                  padalcowate. To kiedy niby u wężów i waranów powstał rozciągliwy
                                                  żołądek, na etapie kształtowania się wężowej mordy czy mordy typu
                                                  waraniego (ROTLF).


                                                  >
                                                  > > To tylko
                                                  > > Dawkins potrafi sobie fantazjować i żenić kity laikom,że lepsza
                                                  > > korzyść z prymitywnego oka, będącego "dołkiem" z kilkoma
                                                  komórkami
                                                  > > światłoczułymi (receptorami ,jak on je opisuje) niż żadnego oka.
                                                  >
                                                  > Sam wciskasz kit. W przyrodzie jest mnóstwo oczu o różnym stopniu
                                                  zaawansowania
                                                  > rozwojowego, w tym bardzo prymitywne. Ich właściciele mają z nich
                                                  dostateczny
                                                  > pożytek.

                                                  Ejże, petrucchio wiesz dobrze ,że ja nie o tym. Wiem,że takie oko
                                                  może przynieść korzyści (choć nie powiedziane,że aparat szczelinowy
                                                  łodzika jest mniej korzystny od oka karpia, ponieważ łodziki z tym
                                                  aparatem przeżyły całe rzędy wielkości dłużej niż po stawach pływają
                                                  karpie:)). Petrucchio--który dyskutujesz z diabłem w swojej głowie--
                                                  ja pisałem O EWOLUCJI OKA NA POZIOMIE MOLEKULARNYM (i tutaj
                                                  przywołam jeszcze raz przykład genu, który znokałtowany powoduje
                                                  rozbijanie się nietoperzy o drzewa),że na tym molekularnym poziomie
                                                  sprawa nie musi być tak prosta (i pewni8kiem nie jest), jak na
                                                  poziomie fenotypu w rysuneczkach Dawkinsa czy słynnej symulacji
                                                  ewolucji oka (też na poziomie--jak to się dumnie określa,zamiast
                                                  poziomu grafiki komputerowej--tkanek.

                                                  Dlaczego świadomie przekręcasz moją argumentację? Przecież dobrze
                                                  rozumiesz co do ciebie piszę tylko po prostu nie wiesz jak
                                                  odpowiedzieć:)


                                                  >
                                                  > > Tylko Dawkins darował sobie analizę takiej ewolucji na poziomie
                                                  > > biochemicznym.
                                                  >
                                                  > Procesy rozwoju takich narządów jak oczy są już dość dobrze
                                                  poznane. Nie
                                                  > słyszałem, żeby ktoś znalazł tam coś, co nie mogło powstać
                                                  stopniowo. Nawet
                                                  > kreacjoniści wolą dziś szukać nieredukowalnej złożoności gdzie
                                                  indziej.

                                                  To ja bym prosił o namiary na artykuł ,gdzie opisano taką
                                                  molekularną ewolucję wzroku. Koleś nawet jak mi pokażesz przykład
                                                  światłoczułej ,pojedynczej komórki u nicienia (czy nawet
                                                  światłoczułej plamki) to i tak to co się dzieje w niej na poziomie
                                                  biochemicznym przekreśla jakiekolwiek marzenia o ewolucji procesu
                                                  widzenia w komórkach światłoczułych. Przestań więc uciekać się do
                                                  naciąganych uogólnień//zapchajdziur tylko dawaj namiary na
                                                  konkretne //fachowe artykuły, bo to ,że ty tam czegoś nie słyszałeś
                                                  to mało mnie interesuje. Tylko pamiętaj; jeśli olejesz moją replikę
                                                  (tak jak to zro0biłeś w przypadku artykułu o ewolucji silniczka
                                                  bakteryjnego) przybijesz ostatni gwóżdz do trumny swojej
                                                  kompromitacji!


                                                  >
                                                  > > Wspomnij przykład nietoperzy ,które rozbijały się o
                                                  > > drzewa. Procesy regulacji genów, podczas rozwoju (początkowej
                                                  > > ontogenezy) ,jak i pózniej, to procesy bardzo złożone i
                                                  zazębiające
                                                  > > się,a geny biorące w nich udział to bardzo konserwatywne
                                                  ortologii.
                                                  > > Mało kiedy poprawisz działanie precyzyjniej aparatury wpychając
                                                  w
                                                  > > nią kij petrucchio:)
                                                  >
                                                  > Analogia zupełnie chybiona, o czym była już mowa przy różnych
                                                  okazjach.

                                                  Analogia jest dobra i nie ja jestem jej autorem tylko T. Dobzhansky.
                                                  Jeśli uważasz,że jest zła to to uzasadnij albo pokaż, gdzie ty,czy
                                                  ktokolwiek, to UZASADNIŁEŚ.


                                                  twój ruch.
                    • europitek Re: od jaszczurki do węża. 22.08.08, 20:05
                      Cytat (Petrucchio):
                      > Dobór (i inne mechanizmy fiksacji) działają na to, co
                      > wyprodukowały nieprzewidywalne mutacje, osiągając podobne
                      > rezultaty różnymi drogami.

                      To jest istota sprawy - dobór "rzeźbi" w dostępnym tworzywie używając aktualnie istniejących "na rynku" narzędzi. Trzeba o tym pamiętać, bo przy dyskusjach na wysokich poziomach ogólności (z ich rozbudowaną metaforyką) ginie to z pola widzenia.
                      Pytania, które zadaje Nowey są właśnie tak ogólnie (na wysokim poziomie ogólności) sformułowane, a domaga się odpowiedzi ze szczegółowością właściwą niższym poziomom ogólności. Tak się nie da ze względu na skąpość danych - odpowiedzi mogą być tu tylko tak ogólne, jak stawiane pytania.

                      PS. Przepraszam, że nie włączam się w dyskusję, ale "jestem" na Olimpiadzie, czyli ślepię cały czas w telepudło.
                      • noveyy777 Re: od jaszczurki do węża. 23.08.08, 18:54
                        Jeśli już używać żargonu ewolucjonistów, to zamiast strzępić po
                        próżnicy język piszę po prostu PREADAPTACJA:0
                • gotlama Re: od jaszczurki do węża. 29.08.08, 23:39
                  Weź bidoczka zagadnij po co padalcowi szczątkowe łapki nie ujawniające się w na
                  zewnątrz, zato wspaniale widoczne w szkielecie.
                  Po co padalcowi ukryte szczątkowe łapki?
                  Ani chybi Wielki Projektant chciał, żeby biegał a nie pełzał, tylko Mu się
                  rozmyśliło ;)
                  Tak samo pewnie w proroczym widzeniu wymyślił sobie, że ślepczykowi
                  meksykańskiemu może się kiedyś zachcieć wypłynąć z ciemnych jaskiń, wiec
                  zaprojektował mu oczka. Aby do tego czasu się nie uszkodziły - są zarośnięte.
                  Ale jakoś nie wymyślił, by te oczka zaczynały samoczynnie działać w obecności
                  światła.
        • petrucchio Re: starannie,starannie... 20.08.08, 01:20
          noveyy777 napisał:

          > Czy uważasz,że takie lokalne//sporadyczne przykłady wyjaśniają
          > zdolność krzyżowania dla całych populacji obu odmian? Bo ja przecież
          > o tym pisałem.

          Nie wiem, jak jest z całą populacją wyjca płaszczowego. Zimmer pisze o
          krzyżowaniu się w naturze, a to oznacza, że z wyjcem gwatemalskim krzyżuje się
          ten podgatunek wyjca płaszczowego (wyjec meksykański), który pozostaje częściowo
          sympatryczny z gwatemalskim
          • noveyy777 to jak z tym gatunkiem? 20.08.08, 02:02
            petrucchio napisał:

            > noveyy777 napisał:
            >
            > > Czy uważasz,że takie lokalne//sporadyczne przykłady wyjaśniają
            > > zdolność krzyżowania dla całych populacji obu odmian? Bo ja
            przecież
            > > o tym pisałem.
            >
            > Nie wiem, jak jest z całą populacją wyjca płaszczowego. Zimmer
            pisze o
            > krzyżowaniu się w naturze, a to oznacza, że z wyjcem gwatemalskim
            krzyżuje się
            > ten podgatunek wyjca płaszczowego (wyjec meksykański), który
            pozostaje częściow
            > o
            > sympatryczny z gwatemalskim
            • petrucchio Re: to jak z tym gatunkiem? 20.08.08, 06:37
              noveyy777 napisał:


              > Więc z twoich założeń musi też wychodzić,że wyjce płaszczowe, które
              > tworzą gatunek pierścieniowy nie mogą//muszą się krzyżować z innymi
              > wyjcami płaszczowymi izolowanymi//odległymi geograficznie?

              Nie. Przecież napisałem "nie wiem". Żadnych założeń nie robiłem. Ponieważ żaden
              bóg nie objawił nam nadprzyrodzonej wiedzy w tym zakresie, ktoś musiałby to
              sprawdzić eksperymentalnie.

              > Petrucchio; mniej wikipedii więcej używania rozumu.

              Wikipedia niewiele mówi o wyjcach. Trzeba sprawdzać bardziej szczegółowe źródła,
              co i tobie polecam.

              > A skąd wiesz,że neandertalczycy najpierw nie wytępili h.erectus? A
              > dawni h.sapiens z Afryki h.ergastera?

              _H. neanderthalensis_ żył głównie w Europie i na Bliskim Wschodzie; _H. erectus_
    • dalatata Re: Niezbity dowód na stałość gatunków.. 20.08.08, 09:20
      tak mnie zastanowilo na czym polega niezbitosc owych dowodow - niestety nie
      znalazlem, ot jakis kolejny artykul w czasopismie. Swiat Nauki, z calym
      nieklamanym szacunkeim dla tegoz, jako zrodlo niezbitosci? litosci!

      naszla mnie refleksja, ze w wypadku ID dowody musza byc niezbite, niepodwazalne.
      Koniecznie wlasnie takie. to ma Pan ochote na dyskusje czy moze jednak na to,
      zeby wszyscy (wiem, szczegolnie Petrucchio) padli wreszcie na kolana i rzekli:
      Noveyy, tak, przygwozdziles mnie, twoj argument jest nie do zbicia.

      polecam do refleksji, bo to, co pan proponuje to nie nauka. to jakies
      wykoslawienie.
    • 3promile Re: Niezbity dowód na stałość gatunków.. 20.08.08, 21:48
      Wielebny, czy ty się modlisz podczas pisania postów, czy podczas czytania
      odpowiedzi petrucchia?
    • jotde2 Re: Niezbity dowód na stałość gatunków.. 20.08.08, 23:00
      a ja mam pytanko :) czy człowiek istniał razem z dinozaurami czy z
      pierwotną amebą 4 miliardy lat temu ? hmm ?:)w przeciwnym wypadku
      kreacja następuje cały czas qrde .fajnie ,bozia o nas niezapomina :)
      hehehhe
    • rdkx Re: Niezbity dowód na stałość gatunków.. 21.08.08, 22:09
      Cierpliwość petruccio w dyskusji z novey777 jest niesamowita. Ja bym wymiękł,
      mimo wiedzy gdybym taką miał, po trzeciej wymianie zdań.
      • noveyy777 Re: Niezbity dowód na stałość gatunków.. 21.08.08, 23:29
        rdkx napisał:

        > Cierpliwość petruccio w dyskusji z novey777 jest niesamowita. Ja
        bym wymiękł,
        > mimo wiedzy gdybym taką miał, po trzeciej wymianie zdań.

        Gdybyś miał ową wiedzę, to byś się nie dziwił.
      • asteroida2 Re: Niezbity dowód na stałość gatunków.. 27.08.08, 14:33
        > Cierpliwość petruccio w dyskusji z novey777 jest niesamowita.

        Oj to prawda. I dzięki Petruccio widać jak duża jest przewaga współczesnej
        wiedzy nad zabobonami, które z ślepym fanatyzmem promuje King Kong.
        • nabukomb Re: Niezbity dowód na stałość gatunków.. 27.08.08, 16:18
          asteroida2 napisał:


          >... widać jak duża jest przewaga współczesnej
          > wiedzy nad zabobonami,....

          Zabobonami to karmi się dziś świat nauki wierząc w cuda ewolucji, role się
          trochę odmieniły. Ale tak to już jest z historią, powtarza się tylko aktorzy się
          zmieniają.
          Dzisiaj Galileuszami są tacy jak KK i Nabukomb, a ślepa zdogmatyzowana nauka
          upodobniła się do inkwizycji.
          Asteroida-gdzie masz dowody na to, że projektowanie jest zabobonem a ewolucja
          faktem, widzę tylko chciejstwo i wiarę, zero argumentów.

          Na szczęście nie ten kto głośniej krzyczy, lub ma po swej stronie więcej
          naukowców musi mieć rację. Prawda nie zależy od zdania asteroidy, petrucchia czy
          innych "moherów ewolucji". I to jest piękne, logika i p-stwo są najwyższą
          naukową metodą we wszechświecie, a ciemnota ewolucjonizmu, choćbyście ją uczyli
          od żłobka i wciskali każdemu we wszystkie możliwe sposoby zawsze pozostanie
          kłamstwem sprzecznym z rozumem i obiektywną prawdą.

          P.N.
          • asteroida2 Re: Niezbity dowód na stałość gatunków.. 27.08.08, 16:39
            > Asteroida-gdzie masz dowody na to, że projektowanie jest
            > zabobonem a ewolucja faktem, widzę tylko chciejstwo i wiarę, zero
            > argumentów.

            Gdzie masz dowody na to że to grawitacja jest wynikiem np. zakrzywienia
            przestrzeni, a nie tego że niewidzialny Latający Potwór Spaghetti popycha rzeczy
            w dół? Nie masz żadnych. Masz tylko chciejstwo i wiarę.

            Gdybyś przedstawił jakieś przewidywania, jakieś konsekwencje czy sposób
            weryfikacji swoich teorii - to byłoby to coś interesującego. Na razie odkryłeś
            po prostu Latającego Potwora i w kółko chwalisz się tym że nikt nie potrafi tego
            obalić.
            • nabukomb Re: Niezbity dowód na stałość gatunków.. 27.08.08, 18:13
              asteroida2 napisał:

              > > Asteroida-gdzie masz dowody na to, że projektowanie jest
              > > zabobonem a ewolucja faktem, widzę tylko chciejstwo i wiarę, zero
              > > argumentów.
              >
              > Gdzie masz dowody na to że to grawitacja jest wynikiem np. zakrzywienia
              > przestrzeni, a nie tego że niewidzialny Latający Potwór Spaghetti popycha rzecz
              > y
              > w dół? Nie masz żadnych. Masz tylko chciejstwo i wiarę.

              Wszyscy teraz mogą zobaczyć, że tych dowodów nie masz, masz tylko wiarę, bo
              inaczej byś je podał.
              Co do grawitacji jako zakrzywienie czasoprzestrzeni, to od zawsze twierdzę, że
              jest inaczej, a to Einstein się myli. Ty potwierdzasz, że teoria Einsteina jest
              dla Ciebie równa teorii LPS, no nie wiem czy gratulować czy płakać. Mimo, że
              Einstein się myli, to jednak jego teorie to nie są podobne do teorii LPS.


              > Gdybyś przedstawił jakieś przewidywania, jakieś konsekwencje czy sposób
              > weryfikacji swoich teorii - to byłoby to coś interesującego.

              Jesteś bezczelnym ignorantem, podawałem Ci jakie są przewidywania mojej teorii i
              jej najważniejsze ograniczenie, które gdy znajdziesz fakt sprzeczny ją
              sfalsyfikuje, ale Ty nawet palcem nie kiwnąłeś.
              Czepiasz się bym Ci podał szczegółowy eksperyment, który i tak nie jesteś w
              stanie wykonać. Na to by potwierdzić przewidywania teorii Einsteina poszły już
              ciężkie miliony dolarów (np. Gravity Probe B), i nic. A Ty byś chciał dane
              eksperymentu trudniejszego niż te które są robione przy użyciu akceleratorów.
              Wykrycie i zmierzenie fal życia, czy podstawowych fal wytwarzających prawa
              fizyczne i właściwości materii są na razie poza zasięgiem ludzkości.

              Teraz trzeba tylko uczciwości i obiektywizmu w nauce, a z dowolnego eksperymentu
              wyjdzie Ci dowód na istnienie ISW, tylko trzeba korzystać z rozumu i p-stwa a
              nie z mitów o samodziejstwie.

              >.. Na razie odkryłeś
              > po prostu Latającego Potwora i w kółko chwalisz się tym że nikt nie potrafi teg
              > o
              > obalić.

              Gadaj sobie zdrów, od Twoich kłamstw jakoś moja teoria nie robi się mniej
              prawdziwa, tylko jeszcze prawdziwsza.

              P.N.
              • noveyy777 Re: Niezbity dowód na stałość gatunków.. 29.08.08, 22:05
                Jesteś bezczelnym ignorantem, podawałem Ci jakie są przewidywania
                mojej teorii i
                jej najważniejsze ograniczenie, które gdy znajdziesz fakt sprzeczny

                sfalsyfikuje, ale Ty nawet palcem nie kiwnąłeś.
                Czepiasz się bym Ci podał szczegółowy eksperyment, który i tak nie
                jesteś w
                stanie wykonać. Na to by potwierdzić przewidywania teorii Einsteina
                poszły już
                ciężkie miliony dolarów (np. Gravity Probe B), i nic. A Ty byś
                chciał dane
                eksperymentu trudniejszego niż te które są robione przy użyciu
                akceleratorów.
                Wykrycie i zmierzenie fal życia, czy podstawowych fal wytwarzających
                prawa
                fizyczne i właściwości materii są na razie poza zasięgiem ludzkości.
                +++++++++++++++++++++++++++++++++======
                KK;
                Jest tak bezczelny i ciasny pod względem umysłowym,że nie jest nawet
                wart kopnięcia w dupe,a co dopiero dyskusji na wysokim poziomie.
                • nabukomb Re: Niezbity dowód na stałość gatunków.. 29.08.08, 23:07
                  noveyy777 napisał:


                  >> Wykrycie i zmierzenie fal życia, czy podstawowych fal wytwarzających
                  >> prawa
                  >> fizyczne i właściwości materii są na razie poza zasięgiem ludzkości.
                  >> +++++++++++++++++++++++++++++++++======

                  > KK;
                  > Jest tak bezczelny i ciasny pod względem umysłowym,że nie jest nawet
                  > wart kopnięcia w dupe,a co dopiero dyskusji na wysokim poziomie.

                  Szkoda, że to nie jest takie proste jak napisałeś. My nie możemy ich "kopnąć w
                  dupę", bo to po ich stronie jest siła, my mamy tylko prawdę, i to częściową.
                  Obalenie TE i tak nie nastąpi na jakimś forum internetowym, ani nie dokona tego
                  także żadna książka, nawet zbierająca najmocniejsze dowody.
                  To oczywiste, że ISW, czy jak wolisz "Bóg", czy Projektant, sam nie jest
                  zainteresowany tym, by ludzkość przejrzała na oczy. Gdyby rzeczywiście chciał,
                  wystarczyło by jedno "kiwnięcie palcem" i nikt z nas nie musiałby tracić czasu
                  na jakieś tłumaczenie, ludziom, że ewolucja to ściema i upadek naukowego
                  obiektywizmu. I to jest prawdziwy problem -dlaczego ISW zwleka, co planuje??
                  Czy ma "związane ręce", czy realizuje jakiś plan kolejnego "przerzedzenia"
                  naszej populacji? Co jeśli Ci głupi naukowcy swoją tępą ignorancją skazują
                  miliardy ludzi na "kolejny potop". ?

                  Moim celem nie jest się mu przypodobać, tylko mu przeszkodzić. Jedynie
                  przebudzona i zjednoczona ludzkość może "wytoczyć mu proces" i zażądać
                  traktowania jak dorosłych. Ja uważam, że ludzkość dorosła do tego by zmusić Go
                  do kontaktu, do ujawnienia dalszych planów i zamierzeń względem nas ludzi. Tylko
                  z kim o tym rozmawiać. Z tymi dziećmi z tytułami frofesorskimi, którzy nie
                  umieją zliczyć do dwóch, gdy w grę wchodzi bajka ewolucjonizmu, nie ma sensu
                  rozmawiać. Nikt ich nie przekona że "czarne jest czarne, a białe białe".

                  Ja chyba spauzuję i poczekam na jakiś ruch ISW. Nie mogę mieć żadnej pewności,
                  że coś zmienię, swoim pisaniem, może ludzie są po prostu za głupi i nie
                  zasługują na zmianę swojej pozycji względem ISW, może jeszcze za wcześnie, może
                  zaklepał już zagładę kilku miliardów i nic nie da się zrobić.
                  Co mnie to wszystko zresztą obchodzi, jak chcą wierzyć w bajki, to niech sobie
                  wierzą, nie jestem przecież prorokiem, ani kimś kto może wpłynąć na dzieje świata.

                  Powodzenia !!!!!

                  Pozdr. Nabukomb
                  • noveyy777 OT 30.08.08, 01:03
                    nabukomb napisał:

                    > Szkoda, że to nie jest takie proste jak napisałeś. My nie możemy
                    ich "kopnąć w
                    > dupę", bo to po ich stronie jest siła, my mamy tylko prawdę, i to
                    częściową.
                    > Obalenie TE i tak nie nastąpi na jakimś forum internetowym, ani
                    nie dokona tego
                    > także żadna książka, nawet zbierająca najmocniejsze dowody.
                    > To oczywiste, że ISW, czy jak wolisz "Bóg", czy Projektant, sam
                    nie jest
                    > zainteresowany tym, by ludzkość przejrzała na oczy. Gdyby
                    rzeczywiście chciał,
                    > wystarczyło by jedno "kiwnięcie palcem"....

                    A nie przyszło Ci do głowy ,że Bóg liczy na to,że jego stworzenia
                    zaczną w końcu używać rozumu? Ateizm nie jest żadną nowością w
                    historii świata, bo nowoczesny ewolucjonizm to nic innego ,jak
                    reanimowana hipoteza samorództwa (abiogeneza) a już Indianie
                    amerynańscy wierzyli ,że jedno plemie pochodzi od żółwi inne od
                    kruków,co przejawiało się w totemach. Inni niechcąć uznać Stwórcy
                    wierzyli ,że myszy wylęgają się ze szmat,a żaby z błota, więc jak
                    widzisz ewolucyjna myśl to nic nowego,a głupota ludzka była
                    dyktowana historycznie:)
                    To nie dowody naukowe determinują ateizm, tylko schorzenia
                    neurologiczne,a Teoria Ewolucji jest dobrą pożywką ludzi,którzy Boga
                    sobie w swoim życiu nie życzą. Zobacz jak oni odpowiadają na
                    merytoryczne przyrodnicze i logiczne argumenty? Zachowują się jak ci
                    ignoranci z Sodomy, którzy mimo porażenia światłem Bożym w dalszym
                    ciągu chcieli gwałcić aniołow. Apostoł Paweł w Liście do Żymian
                    napisał" Jego wiekuista moc i mądrość jest WYRAZNIE widoczna w Jego
                    dziełach przez to co zostało uczynione". Więcej dowodów nam nie
                    trzeba ,a reszta to działka ignorantów (wspomnij faryzeuszy, którzy
                    lekceważyli dowody działania ducha świętego i przypisywali je
                    działaniu Szatana). Więc nie dziw się Nabukombie postawom tych
                    ludzi. Nie dziw się też postawie Boga ,który jednak cierpliwie czeka
                    na każdego z nich, ponieważ nasz Zbawiciel Jezus Chrystus umarł za
                    każdego człowieka; 'Bo wolą Bożą jest aby każdy doszedł do
                    dokładnego zbadania prawdy i życia wiecznego".



                    i nikt z nas nie musiałby tracić czasu
                    > na jakieś tłumaczenie, ludziom, że ewolucja to ściema i upadek
                    naukowego
                    > obiektywizmu. I to jest prawdziwy problem -dlaczego ISW zwleka,
                    co planuje??

                    "Wy jesteście moimi świadkami" Mówi Pan;pamiętasz jeszcze ten
                    werset? Ty też jesteś teraz takim świadkiem. Jesteś świadkiem,
                    ponieważ w Tobie mieszka prawda i nie potrafisz milczeć,więc bronisz
                    jej (jak każdy) najlepiej jak potrafisz.

                    > Czy ma "związane ręce", czy realizuje jakiś plan
                    kolejnego "przerzedzenia"
                    > naszej populacji? Co jeśli Ci głupi naukowcy swoją tępą
                    ignorancją skazują
                    > miliardy ludzi na "kolejny potop". ?

                    Spokojnie--bądz pewien jednego--nie zginie żaden człowiek ,w którym
                    Bóg znajdzie choć skłonnośc do czynienia dobra (jak to napisał
                    Izajasz "Rzekł Jahwe on będzie miał normalny pogrzeb,jego nie zjedzą
                    psy, bo znalazłem w nim coś dobrego". Co Bóg dobrego znalazł w tym
                    grzeszniku On jeden wie). On ukaże nie oszukanych, tylko
                    oszukujących,świadomych własnych błędów ludzi, którzy "prawdzie
                    zakładają kajdany". Mądrych w we własnych oczach głupców, którzy tak
                    naprawdę nic nie wiedza,a mniemaja ,że wiedzą wszystko. Nie nam
                    oceniać kto do nich sie zalicza Nabukombie.


                    >
                    > Moim celem nie jest się mu przypodobać, tylko mu przeszkodzić.
                    Jedynie
                    > przebudzona i zjednoczona ludzkość może "wytoczyć mu proces" i
                    zażądać
                    > traktowania jak dorosłych. Ja uważam, że ludzkość dorosła do tego
                    by zmusić Go
                    > do kontaktu, do ujawnienia dalszych planów i zamierzeń względem
                    nas ludzi.

                    "Zlituje nad kim się zlituje,zmiłuje nad kim się zmiłuje". Pamiętasz
                    ten werset? Boga do niczego nie zmusisz,a i on nie ciągnie nikogo za
                    ucho, bo jest wrogiem przemocy. A zginą tylko ci ,którzy chcą
                    zginąć. A komu się objawi Bóg? "tym ,którzy się okazali Jego
                    dziećmi" zrodzonymi z ducha i wody. Tym ,którzy każdego dnia staja w
                    prawdzie,bez wzgledu na implikacje. Tym ,którzy Go każdego dnia
                    szukaja, którzy mają potrzeby duchowe i jepielęgnuja, którzy łakną
                    sprawiedliwości,są czstego serca....


                    > Ja chyba spauzuję i poczekam na jakiś ruch ISW. Nie mogę mieć
                    żadnej pewności,
                    > że coś zmienię, swoim pisaniem, może ludzie są po prostu za głupi
                    i nie
                    > zasługują na zmianę swojej pozycji względem ISW, może jeszcze za
                    wcześnie, może.....

                    Nie rezygnuj--skoro masz potrzebę takiego pisania, to skąd wiesz,że
                    nie pobudza Cię duch święty? Skąd Ty wiesz jak reagują ludzkie serca
                    na twoje sianie? Może obecnie Ci się stawiają,a pózniej będzie
                    wzrost? Pamiętasz ten werset:" Piotr zasiał tamten podlał ,a Bóg dał
                    wzrost" ."Zaufaj Jahwe z całego serca i nie polegaj na własnym
                    rozumie".Czasami mam wrażenie Nabukombie,że zatraciłeś z oczu
                    obraz,osobowośc Boga ukazaną w Jego Słowie Biblii i zaczęłeś widzieć
                    go niejako po swojemu. Stworzyłeś Boga na własne wyobrażenie. To
                    cenne ,że mimo wszystko w dalkszym ciągu wierzysz w Stwórcę,ale czy
                    masz z nim więz? Czy z nim prowadzisz dialog? Czy mu ufasz? Czy tak
                    naprawdę czujesz się bezpieczny ze swoimi nowymi interpretacjami
                    Jego osoby?

                    pozdrawiam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka