noveyy777
19.08.08, 23:34
... i NIE ZACHODZENIE MAKROEWOLUCJI................Uczeni
zaobserwowali,że dwa gatunki wyjców (Alouatta palliata (wyjec
płaszczowy) i Alouatta pigra (wyjec gwatemalski)) rozmnażają się
płciowo mimo, że ich wspólny przodek żył rzekomo trzy miliony lat
temu (3000.000). Nie wiem jak to wytłumaczą ewolucjoniści dlaczego
nie zaszła w tym przypadku specjacja, polegająca na powstaniu
bariery rozrodczej. Z tego co wiem, to obie odmiany zajmowały
odrębne nisze ekologiczne i były izolowane. Przepływ genów, jeśli
miał miejsce w obu populacjach, to był sporadyczny i--biorąc pod
uwagę cechy anatomiczne--nie mógł mieć na jedną i drugą populację
zadużego wpływu. Niczego nie wyjaśnia też teoria ewolucji
stabilizującej,ponieważ mimo,że oba gatunki żyją pewnikiem w
podobnych środowiskach, to JEDNAK SIĘ ZMIENIAŁY morfologicznie,a
więc i genetycznie (przemeblowania w chromosomach spowodowane
crossing-over, mutacje itd.). Więc ja mam pytanie; dlaczego
pomimo,że te małpy miały wspólnego przodka 3000.00 lat temu
(człowiek miał wspólnego przodka z szympansem-jak zapewniają
ewolucjoniści--rzekomo 7000.000 l.temu, a 3000.000 temu nie był
rzekomo jeszcze człowiekiem tylko był jakimś "australopitekoidem".
Uważa się, że człowiek pojawił się na ziemi milion lat z kawałkiem
temu [nie będę wnikał czy to był h.dmanisi czy h.ergaster, bo to
wszystko bajki po wodzie pisane]).
Wracając do tematu; czy czytelnicy, biorąc pod uwagę przykład tych
wyjców nie mają wrażenia,że coś nie tak z ewolucyjną systematyką i
ewolucjonizmem w ogóle.
O przykładzie tych małp dowiedziałem się z artykułu Carla
Zimmera "Czym jest gatunek", który jest zamieszczony w "Świecie
Nauki" z sierpnia 2008 nr;8 str;54
pozdrawiam.