Dodaj do ulubionych

do czego sluzy uniwersytet?

26.01.09, 00:52
zadaje sobie to pytanie od jakiegos czasu, jednak dzisiaj czytalem wywiad z
niejakim dr. Migalskim, ktory twierdzi (o ile dobrze pamietam), iz uniwersytet
jest miejscem, w ktorym wychowuje sie mlodziez. wychowuje sie miedzy innymi
swa postawa, charakterem i nie wiem czym jeszcze.

Migalski mowil oczywiscie o agentach SB, ale ja bym chcial zpaytac szerzej:
czy pracownik naukowy powienien byc dobrym czlowiekiem? albo inaczej czy
warunkiem koniecznym bycia pracownikiem naukowym jest bycie dobrym
czlowiekiem, moralne postepowanie i prowadzenie sie. czy ten obowiazek wzmaga
sie z czasem, zatem czy profesor powinien byc lepszym czlowiekiem od asystenta?

pewnie powienienem powiedziec co ja mysle. otoz ja mysle, ze pracownik naukowy
nie ma obowiazku moralnego w stopniu wyzszym od sprzedawcy, woznego czy
informatyka. policjanta, tramwajarza czy dekarza.

jestem jednak ciekaw, co powiecie.
Obserwuj wątek
    • adept44_ltd Re: do czego sluzy uniwersytet? 26.01.09, 01:20
      sprawa trudna...
      bo widziałbym ją w kontekście sporu, pojawiającego się ostatnio np. w USA,
      pomiędzy wizją uniwersytety sprawności (to zdaje się jakiś czas temu zwyciężyło)
      i wizją uniwersytetu kultury. Jeśli przyjmiemy tę pierwszą wizję - nie ma
      problemu, liczy się sztuka... Ale jeśli przyjmiemy drugą, zaczną się schody, bo
      oczywiście pojawi się pytanie, czym jest taka kultura (czy też czym jest bycie
      dobrym człowiekiem, czym jest moralność itd.). Ale jeśli jednak pozostaniemy
      przy tym, i powiemy na przykład w duchu pooświeceniowym, że uniwersytet to
      przestrzeń wolności, czy jakiejś szczególnej negocjacji wolności (a przecież
      idea badań jakoś zasadza się na tym), no to mamy odpowiedź na pytanie - nie ma
      miejsca na uniwersytecie dla tych, którzy służyli zniewoleniu...
      No i tak sobie można by i trzeba uszczegóławiać...
      A odpowiadając, to jestem raczej po stronie uniwersytetu kultury, bo widzę w
      nauce dyskurs społeczny, nie tylko wynajdujący coś, ale i zmieniający
      rzeczywistość...
      • dala.tata Re: do czego sluzy uniwersytet? 26.01.09, 17:32
        tyle ze to zaczyna paradoks. jeslki nie ma dla nich miejsca, uniwersytet nie
        jest wolny.

        a co z tymi, co sie nie myja, smierdzi im z geby i kradna swiatlo z korytarza?
        • adept44_ltd Re: do czego sluzy uniwersytet? 26.01.09, 21:39
          wiesz, ale to jest taki problem, który Chamberlaina i Daladiera doprowadził do
          "uratowania" pokoju w Europie w 1938...

          ja się w pełni zgadzam ze Stefanem, ale zarazem podtrzymuję to, że idea
          uniwersytetu to idea etosu, i cały pasztet, który mamy w połowie pochodzi z jego
          braku,

          natomiast co do śmierdzieli - nie ma dla nich miejsca i wiem, co mówię, bo mam
          takich w pracy!
          • dala.tata Re: do czego sluzy uniwersytet? 26.01.09, 23:57
            ja raczej mysle ze caly pasztet glwonie wynika z tego, ze grupa ludzi chce nam
            sformalizowac moralnosc i zrobic 'odnowe'.
            • charioteer1 Re: do czego sluzy uniwersytet? 27.01.09, 00:02
              A ja mysle, ze to jest myslenie w kategoriach spiskowych. Kto to jest ta grupa
              ludzi? Jak to sie przeklada na jakiekolwiek sformalizowane kategorie? Kto
              wchodzi w sklad tej grupy? A moze sklad jest rozny w zaleznosci od aktualnego
              zapotrzebowania? Tych nie lubie, to ich wlacze do tego spisku ONI przeciwko NAM.

              Nawet jezeli masz racje i istnieje grupa, ktora ma okreslone cele, to tym gorzej
              dla uniwersytetow, ktore okazuja sie takie bezbronne przeciw tym niecnym
              knowaniom i nie potrafia przedstawic wlasnego - no wlasnie czego? Etosu?
              • adept44_ltd Re: do czego sluzy uniwersytet? 27.01.09, 00:20
                no właśnie, uniwersytet jest słaby, bo się posypał etos, posypały się
                metanarracje...
                • dala.tata Re: do czego sluzy uniwersytet? 27.01.09, 00:49
                  uniwersytet jest slaby, bo bo jedne metanarracje zamienia sie na inne. wezcie
                  sobie 'misje' IPN i typ nauki, ktora uprawia. nauka ma sluzyc narodowi. nie
                  sluzysz, jestes be, jestes zlym naukowcem.
              • dala.tata Re: do czego sluzy uniwersytet? 27.01.09, 00:47
                eeeee? kategorie spiskowe? cos mi umknelo? jest bardzo konkretna grupa ludzi,
                ktora nas zlustrowac. jak juz powiedzialem: to ni mniej ni wiecej ocena
                naukowcow w kategoriach moralnych. to jest przepraszam spiskowe myslenie? mam
                zaczac wymieniac nazwiska?
                • charioteer1 Re: do czego sluzy uniwersytet? 27.01.09, 00:55
                  Mnie nikt nie chce lustrowac. Nawet oswiadczenie lustracyjne mi oddali
                  oryginalnie zaklejone...
                  • dala.tata Re: do czego sluzy uniwersytet? 27.01.09, 00:58
                    a ja nie zlozylem i bym nie zlozyl. ale nie chrzan chario, gdyby nie sad
                    najwzyszy, to bys sie dzielnie lustrowala!
                    • charioteer1 Re: do czego sluzy uniwersytet? 27.01.09, 01:08
                      Dalatata, ja wierze i czuje, ze ty mnie zlustrujesz publicznie zanim ktokolwiek
                      inny bedzie mial na to chote...
                      • dala.tata Re: do czego sluzy uniwersytet? 27.01.09, 01:24
                        twoje czujki cie zawodza.

                        z nas dwoje, lustratorka moglabys zostac ty, chario.

                        ide poczytac. dobranoc.
                • adept44_ltd Re: do czego sluzy uniwersytet? 27.01.09, 00:58
                  wg mnie to oni g... chcieli zlustrować, to był jeden aspekt jakiejś porąbanej
                  socjotechniki o głęboko wariabilistycznym celu ;-)))
            • adept44_ltd Re: do czego sluzy uniwersytet? 27.01.09, 00:17
              e no to, żeby było jasne, nie miałem na myśli formalnej moralności
    • stefan4 Re: do czego sluzy uniwersytet? 26.01.09, 02:08
      dala.tata:
      > otoz ja mysle, ze pracownik naukowy
      > nie ma obowiazku moralnego w stopniu wyzszym od sprzedawcy, woznego czy
      > informatyka. policjanta, tramwajarza czy dekarza.

      Niby jest bacznie obserwowany przez młodzież, więc ma na jej postawy większy
      wpływ niż tramwajarz lub dekarz...

      Ale obowiazku moralnego nie da się sensownie zinstytucjonalizować. Uczelniane
      instytucje osądzające moralność zawsze przekształcałyby się w kagańce dla
      swobodnej ekspresji.

      Były takie czasy (powiedzmy, za Gomułki), kiedy członkowie PZPR chodzili z
      dumnie podniesionymi głowami a ludzie niechętni panującemu porządkowi
      politycznemu wstydliwie chowali się po kątach. Społeczna percepcja, co jest
      moralne a co niemoralne, w wielkim stopniu zależy od sytuacji politycznej. To
      były właśnie czasy, kiedy pracownicy naukowi, jako wychowawcy młodzieży, mieli
      zinstytucjonalizowane moralne obowiązki. Mało którzy wspominają te czasy jako
      dobre dla poziomu naukowego lub moralnego...

      A w obronie tych ,,niemoralnych'' używano czasem argumentu ,,on jest wprawdzie
      antysocjalistyczny, ale świetny fachowiec''. To bywało skuteczne, fachowość
      broniła ludzi zachowujących się niezgodnie z urzędową moralnością.

      A ja bym chciał, żeby i w przyszłości można było obronić człowieka niemoralnego
      w oczach otaczającej gawiedzi przez zwrócenie uwagi na to, że ,,wprawdzie nie
      chodzi do kościoła, ale ma najwięcej publikacji z całego instytutu''; albo
      ,,wprawdzie żyje w konkubinacie, ale wygrywa wszystkie studenckie rankingi
      wykładowców''; albo ,,wprawdzie stroi sobie niewybredne żarty z Najjaśniejszej
      Rzeczypospolitej, ale ...''.

      Społeczne postrzeganie moralności jest polityczne. Jeśli nie chcemy, żeby silni
      politycznie wygrywali nad silnymi naukowo, to nie możemy w żadnej oficjalnej
      postaci narzucać naukowcom obowiązków moralnych. DOBRZE BY BYŁO, żeby oni i bez
      obowiązku zachowywali się zacnie i etycznie, ale nic ponadto...

      - Stefan

      www.ipipan.gda.pl/~stefan/oswiadczenie_antylustracyjne.html
      • dala.tata dokladnie tak! n/t 26.01.09, 17:33

    • charioteer1 Re: do czego sluzy uniwersytet? 26.01.09, 02:22
      A mnie sie nie podoba sposob, w jaki formulujesz problem. Co to znaczy, ze pracownik naukowy ma byc dobrym czlowiekiem? Co znaczy, ze ma moralnie postepowac? Wedlug czyjej moralnosci? Swieckiej, chrzescijanskiej, poganskiej, czy moze jeszcze jakiejs innej?

      Dalej: Czy pracownik naukowy ma prawo chodzic na dziwki? A czemu nie? A ze swoja doktorantka ma prawo sypiac? A ze wszystkimi swoimi doktorantkami na zasadzie przwa pierwszej nocy? A moze z zona tez nie ma prawa sie rozwiesc, bo to nie po katolicku? Twoj sposob zadania pytania wrzuca to wszystko do jednego wora.

      Przed kim, oprocz klienta, odpowiada dekarz? Czy student jest klientem uczelni? Byc moze. A jezeli wlaczam studenta do wlasnych badan i przygotowuje publikacje we wspolautorstwie ze studentem, czy student nadal jest tylko klientem? Jezeli tak, to jaka jest roznica miedzy wspolautorka-studentka, a wspolautorka, ktora jest mi rowna stopniem i stanowiskiem? W praktyce dla mnie niewielka, jezeli okazuje sie, ze jedna i druga musze uczyc podobnych rzeczy.

      Mnie rusza takie postawienie sprawy, bo w praktyce stykamy sie z wieloma kwestiami dotyczacymi etyki zawodowej, a swiadomosc tych zagadnien jest zenujaca. Profesor chwali sie, ze syn u niego pisal doktorat i nie widzi w tym absolutnie nic zdroznego. Czy ten profesor jest dobrym czlowiekiem? Idiotycznie zadane pytanie, prawda?

      Regularnie co jakis czas media grzmia o jakiejs aferze plagiatowej. Czy plagiator jest dobrym czlowiekiem? Nie, bo ukradl komus cos i podpisal to wlasnym nazwiskiem, o tym wie kazdy student. Tylko kwestie autorstwa i wspolautorstwa sa w praktyce troche bardziej skomplikowane niz wlasciwe postawienie cudzyslowiu, a ten pracownik naukowy, o ktorym piszesz ma nie tylko to wiedziec i stosowac w praktyce, ale rowniez przekazac swoim wychowankom. Tu wlasnie masz kwestie wychowania, ktora laczy sie z zagadnieniem rzetelnosci zawodowej tego pracownika naukowego.
      • dala.tata Re: do czego sluzy uniwersytet? 26.01.09, 17:25
        ja widze problem z ta 'czyjas moralnoscia', jednak to jest problem, z ktorym
        sobie trzeba radzic. jesli uwazasz, ze moralnosc jest wazna, musisz zadekretowac
        ktora to moralnosc stosujesz.

        tp zalzezy jaki dekarz. jak wlasnie buduje taj mahal, albo buckighnam palace
        albo, swiatynie opatrznosci, to pewnie klient to maly pikus dla niego nie? czy
        dekarz alkoholik ma prawo budowac swiatynie opatrznosci?

        oczywiscie ze idiotyczne zadane pytanie: ale czyz lustracja nie jest wlasnie
        pytaniem o to czy ktos byl dobry czy nie? moralny czy nie?

        plagiat to pikus, to jest przestepswto scigane z urzedu, ale czy profesor ma
        prawo sikac do zlewu i bic zone/meza? jakos nie mamy problemu z dekarzami, ale
        co jest takiego w profsorze chemii, ze musi byc moralny?

        ja sie zgadzam calkowicie ze stefanem wyzje. wlascnwiei moglbym napisac tego
        posta. wsyzcy powinnismy byc 'dobrzy', zachowywac sie poprawnie. ale
        instytucjonalizowac tego nie nalezy. ocena pracownika powinna sie odbywac wedle
        tego czy zlamal prawo i ewentualne wewnetrzne przepisy.
        • charioteer1 Re: do czego sluzy uniwersytet? 26.01.09, 18:12
          Ja zaczynam miec lekkie mdlosci, jak slysze o lustracji i na ten temat mi sie
          rozmawiac po raz kolejny nie chce. Pytasz o moralnosc, czy pytasz o lustracje?
          Zdecyduj sie.

          Pytanie o moralnosc dla mnie jest przede wszystkim pytaniem zle zadanym.
          Moralnosci nie zinstytucjonalizowano, lustracje tak. Podobnie zreszta z aborcja
          i na ten temat tez mi sie rozmawiac nie chce, a swoje poglady na oba tematy wole
          zachowac dla siebie. Sprowadzasz kwestie styku prawa i moralnosci do absurdu.
          Twoje pytanie mozna zadac tak: Czy kobieta, ktora ma trojke dzieci i w 1998 roku
          usunela ciaze jest dobra matka? A czy jej matka, ktora usunela ciaze 20 lat
          wczesniej jest dobra matka? Wybacz, ale ja o tych kobietach i ich ciazach nic
          nie wiem i wypowiadac sie nie zamierzam. Podkreslam: o ciazach, nie o tym, jak
          wychowuja dzieci, bo z punktu widzenia kontekstu, w jakim to pytanie jest
          zadane, ich relacje z zyjacymi dziecmi nie sa istotne.

          Bicie zony jest przestepstwem sciganym bodajze z oskarzenia prywatnego. Ilekroc
          pada to pytanie, mam nieodparta ochote zapytac - a ty swoja bijesz?
          • dala.tata Re: do czego sluzy uniwersytet? 26.01.09, 23:59
            ja mialem zawsze mdlosci. jednak ja sie nie musze na nic decydowac. lustracja
            jest ocena moralna, tyle ze dotyczy jednego fragmentu moralnosci. bicia zon juz
            nie dotyczy (a pytanie powinno brzmiec: a ty swoja przestaless bic?).

            natomiast co do reszty, unikasz odpoweidzi chario.
            • charioteer1 Re: do czego sluzy uniwersytet? 27.01.09, 00:07
              Nie, dalatato, nie unikam - odmawiam odpowiedzi na tak postawione pytania.

              Ty mi jeszcze nie odpowiedziales na pytanie z mojego pierwszego postu - czy
              student jest klientem uczelni? Zawsze?
              • dala.tata Re: do czego sluzy uniwersytet? 27.01.09, 00:53
                dzisiaj niestety tak. i ja mysle ze to zle. naotmiast, niestety, sonczyly sie
                czasy mistrza, ktory byl odpowiedzialny za swojego ucznia. juz tylko dinozaury
                tak maja. i od czasu do czasu pre-dinozaury takie jak ja.
                • adept44_ltd Re: do czego sluzy uniwersytet? 27.01.09, 00:59
                  chyba post???
                  • dala.tata nie rozumiem n/t 27.01.09, 01:01

                    • adept44_ltd post-dino! 27.01.09, 01:05

                      • dala.tata Re: post-dino! 27.01.09, 01:06
                        pre-dino! ja jestem na etapie stawania sie dinozaurem. bo ja jeszcze chce miec
                        relacje z uczniem a nie ze studentem. a to zanika, niestety. bardzo bardzo
                        niestety. tu w UK juz praktycznie tego nie ma.
                        • adept44_ltd Re: post-dino! 27.01.09, 01:09
                          dlatego też, jak już się napotka ucznia, nie należy mu dawać zaliczenia,
                          następnego może się nie spotkać...
                  • charioteer1 Re: do czego sluzy uniwersytet? 27.01.09, 01:01
                    Ja mysle, ze dalatata jest starszy od dinozaurow. W koncu chyba wie, co mowi? O
                    sobie?
                    • adept44_ltd Re: do czego sluzy uniwersytet? 27.01.09, 01:06
                      cicho, bo go dopadną kreacjoniści do niecnych eksperymentów!
                      • charioteer1 Re: do czego sluzy uniwersytet? 27.01.09, 01:10
                        A co, nie zasluzyl sobie? Nie boj czuja, na pewno zasluzy...
                        • adept44_ltd Re: do czego sluzy uniwersytet? 27.01.09, 01:13
                          ale że nie powstał na drodze ewolucji???
                          • charioteer1 Re: do czego sluzy uniwersytet? 27.01.09, 01:17
                            A czy ewolucja by cos takiego wymyslila?
                            • adept44_ltd Re: do czego sluzy uniwersytet? 27.01.09, 01:19
                              hm, sama raczej nie, ale z drugiej ewolucja wieje tam, gdzie chce...
                              • charioteer1 Re: do czego sluzy uniwersytet? 27.01.09, 01:21
                                No sam widzisz. Ja mysle, ze dalatata stworzyl sie sam i niewatpliwie jest to
                                kreacja...
    • marksistowski Obwiązek moralny na Universytrecie? 26.01.09, 11:26
      Dla ateisty jedyny obowiązek moralny wyznacza prawo a raczej
      umiejętnosc nie dania się złapac policji.
      Profesor ktory bierze dziesiec pensji, kradnie uniejetnie prace
      podwladnych i bierze lapowki ,jest bohaterem srodowiskia naukowego.
      A jak bierze jeszcze usługi sexualne od studentek to jest Panisko
      Profesorskie cała gębą.
      • adept44_ltd Re: Obwiązek moralny na Universytrecie? 26.01.09, 13:41
        znam takich bardzo katolickich, jednego nawet radio maryja broniło przed
        prokuratorem...
        • marksistowski Re: Obwiązek moralny na Universytrecie? 26.01.09, 14:21
          Nieadekwatnosc moralna jest smutnym faktem wiekszosci akademickich
          nauczycieli.
          Drugim faktem jest sztucznie przedłużana infantylnosc życiowa
          młodzieży studenckiej. 20-letni student to nie jest objekt do
          jakiegokolwiek wychowywania. To powinien byc w pełni uformowany
          charakter zdolny do odpowiedzialnosci za siebie i za innych.
        • marksistowski 80% kierunkow i studentow do likwidacji 26.01.09, 14:26
          Gdyby zlikwidowac 80% procent kierunkow uniwersytecjich to
          cywilizacja i gospodarka nie doznałyby żadnego uszczerbku.
          • charioteer1 Re: 80% kierunkow i studentow do likwidacji 26.01.09, 15:53
            To dosc radykalne. A nie mozna by troche bardziej humanitarnie z tymi studentami?
          • dala.tata Re: 80% kierunkow i studentow do likwidacji 26.01.09, 17:35
            a dowodem na te teze jest bardzo glebokie przekonanie Leosia. i czyz wiecej jest
            potrzebne? powiedzmy sobie szczerze: nie jest. Leos jest i powienien byc
            ostatecznym arbitrem w sprawach wszelkich.
            • adept44_ltd Re: 80% kierunkow i studentow do likwidacji 26.01.09, 21:40
              albo inaczej - jeśli jakakolwiek szkoła wydaje jakikolwiek dyplom jakimś Lesiom
              (mam nadzieję, że nie), to powinna zostać zamknięta
      • amid2etylo Re: Obwiązek moralny na Universytrecie? 26.01.09, 15:50
        marksistowski napisał:

        > Dla ateisty jedyny obowiązek moralny wyznacza prawo a raczej
        > umiejętnosc nie dania się złapac policji.

        Coś mi się zdaje, że się ciężko mylisz. Ponadto ubliżasz wielu porządnym ludziom, głosząc takie tezy. Jak tedy jawi się Twoja moralność? Pozostaje Ci, na obronę swej cnoty, zasłonić się nieuctwem lub głupotą.

        > Profesor ktory bierze dziesiec pensji, kradnie uniejetnie prace
        > podwladnych i bierze lapowki ,jest bohaterem srodowiskia naukowego.

        Doprawdy? Sam na to wpadłeś, czy jakiś ałtorytet moralny przywiódł Cię do tego odkrycia? A jeśli taki profesor jest, o zgrozo, zawodowym katolikiem, co wtedy? Ja myślę, że wtedy trzeba kazać mu przejść na prawosławie, co umożliwi dubeltowe nim gardzenie, bo także jako wstrętnym kacapem.

        • petrucchio Re: Obwiązek moralny na Universytrecie? 26.01.09, 17:05
          amid2etylo napisał:

          > Coś mi się zdaje, że się ciężko mylisz. Ponadto ubliżasz wielu
          > porządnym ludziom, głosząc takie tezy. Jak tedy jawi się Twoja
          > moralność? Pozostaje Ci, na obronę swej cnoty, zasłonić się
          > nieuctwem lub głupotą.

          Nie bądź surowy dla tego biedaka. Mania religijna i koprofilia to w jego
          przypadku odruchy obronne. W młodości padł ofiarą sadystycznego promotora, który
          przemocą zmuszał go do pokazywania rozdziałów pracy. Te praktyki pozostawiły
          trwałe blizny w jego molestowanej psychice.
        • kazeta.pl55 Re: Obwiązek moralny na Universytrecie? 26.01.09, 17:36
          amid2etylo napisał:

          > Coś mi się zdaje, że się ciężko mylisz.

          Wręcz przeciwnie, ma sporo racji. Kiedy Ci nie wykryją i nie udowodnią
          przestępstwa, w świetle prawa jesteś niewinny. Masz coś przeciwko temu?
    • vacia Re: do czego sluzy uniwersytet? 26.01.09, 18:11
      dala.tata napisał:

      >czy warunkiem koniecznym bycia pracownikiem naukowym jest bycie dobrym czlowiekiem, moralne postepowanie i prowadzenie sie.

      Moim zdaniem tak.
      Bo uczelnia nie tylko rozdaje wiedzę ale kształtuje też moralne postawy studentów i potrzebuje do tego prawych nauczycieli.
      Nie można oddzielić intelektu od moralności i uniwersytetu od kultury( w tym etyki).
      Człowiek głupi pod względem moralnym nie może być mądrym matematykiem a jesli się tacy zdarzają to sa wyjątki które potwierdzają regułę.
      A kto jest moralny a kto nie?
      Pewne wartości moralne są wspólne dla ludzkości, dla ludzi różnych religii i ateistów więc nie można się wykręcać od moralności. Trzeba siebie stale doskonalić bo w końcu to przyjemne jest być moralnym.
      Dalatata, nauczyciel akademicki który jest dobrym człowiekiem porywa młodzież do nauki, imponuje i wzbudza podziw..
      • charioteer1 Re: do czego sluzy uniwersytet? 26.01.09, 18:15
        vacia napisała:

        > Człowiek głupi pod względem moralnym nie może być mądrym matematykiem

        Moze. Matematyka nie ma nic wspolnego z moralnoscia.
        • winoman Re: do czego sluzy uniwersytet? 26.01.09, 18:21
          charioteer1 napisał:

          > vacia napisała:
          >
          > > Człowiek głupi pod względem moralnym nie może być mądrym matematykiem
          >
          > Moze. Matematyka nie ma nic wspolnego z moralnoscia.

          Sprawnym matematykiem może być, nawet bardzo sprawnym, genialnym, ale czy
          mądrym? Dla mnie mądrość to jednak coś więcej.

          Pozdrawiam!
          • charioteer1 Re: do czego sluzy uniwersytet? 26.01.09, 18:23
            Punkt dla ciebie. Genialny matematyk moze byc glupim czlowiekiem.
            • dr.niekoszerny Re: do czego sluzy uniwersytet? 26.01.09, 18:50
              S. Banach - genialny matematyk, ale w zyciu bardzo naiwny i
              nieporadny...
      • adept44_ltd Re: do czego sluzy uniwersytet? 26.01.09, 21:50
        można być dobrym matematykiem, nie będąc moralnym (cokolwiek by to znaczyło)
        • charioteer1 Re: do czego sluzy uniwersytet? 26.01.09, 21:54
          Ale czy cala dyskusja sprowadza sie do tego, zeby to wlasnie ustalic? Pytanie
          brzmialo - do czego sluzy uniwersytet?
          • adept44_ltd Re: do czego sluzy uniwersytet? 26.01.09, 23:02
            no tak, ale sprawa jest prosta, jeśli przyjmiemy, że uniwersytet służy wyłącznie
            badaniom naukowym (to znaczy guzik prosta, bo i tak trzeba będzie zdefiniować,
            czym są te badania). Ale jeśli przyjmiemy, że jest etos, no to musimy zacząć
            definiować. Tylko że my żyjemy w czasach specyficznie definiowanej moralności,
            m. in. tak, by nie była to formuła totalizująca. Jeśli pisałem o przykładzie z
            wolnością, to aluzjując do projektu Derridowskiego, no i to inna kwestia niż
            śmierdzenie bądź nie - to znaczy inny wymiar dyskursu.
            • charioteer1 Re: do czego sluzy uniwersytet? 26.01.09, 23:30
              Bo to jest inny wymiar dyskursu niz smierdzenie i bycie dobrym czlowiekiem.

              > no tak, ale sprawa jest prosta, jeśli przyjmiemy, że uniwersytet służy wyłącznie
              > badaniom naukowym (to znaczy guzik prosta, bo i tak trzeba będzie zdefiniować,
              > czym są te badania).

              Jezeli przyjmiemy, ze uniwersytety zajmuja sie wylacznie badaniami, to pozbywamy
              sie polowy problemu, czyli studentow, ale druga polowa zostaje i dalej sprawa
              jest guzik prosta. Chocbysmy sie nie wiem jak starali, to chocby z tego wzgledu,
              ze zadajemy pytania, ktorych jeszcze nikt przed nami nie zadal, nie da sie z
              gory przewidziec wszystkiego i z gory wszystkiego zadekretowac i
              sproceduralizowac. Dekretami i sztywnymi procedurami mozna oswoic znajome, a
              nauka nie polega na zajmowaniu sie tym, co dobrze poznane.
              • adept44_ltd Re: do czego sluzy uniwersytet? 26.01.09, 23:46
                jest gorzej, bo wg mnie tu nie chodzi przede wszystkim o studentów, tu chodzi o
                coś, co określa się mianem misji (nie lubię tego słowa...), uniwersytet ma
                wymiar ideologiczny w społeczeństwie...nie jest wyspą genialnych technokratów
                piszących książki, to pisanie nie jest neutralne, nawet jeśli usiłuje takie być
                bądź sprawia takie wrażenie.
                • charioteer1 Re: do czego sluzy uniwersytet? 26.01.09, 23:55
                  Tez nie lubie tych dwoch slow - misja i etos - ale jakos ciezko bez nich...

                  Jak sie dobrze przyjrzec, to okazuje sie, ze neutralna jest tylko matematyka...
                  • adept44_ltd Re: do czego sluzy uniwersytet? 27.01.09, 00:13
                    nie jest...
      • dala.tata Re: do czego sluzy uniwersytet? 27.01.09, 00:30
        bardzo dziekuje Pani Vaciu za mile slowa. jednak nie poczuwam sie do 'dobrosci'.
        natomiast mysle ze jestem dobrym wykladowca. czy w to nie wystarczy zeby porwac,
        zaciekawic moch studentow? czy ich ciekawi czy przekraczacm dozwolona predkosc?

        gdyby madorsc i dobro szlo reka w reke (jak chcial Sokrates), to bomby atomowej
        by nie wymyslono.
        • marksistowski Uniwersytet służy do rujnowana życia 27.01.09, 00:55
          1) Wiekszosc młodziezy na uniwersytetach traci czas i marnotrawi
          życie. Dotyczy to zwłaszcza studentow na kierunkach humanistycznych,
          pseudoekonomicznych i śmietnikowych.
          2) Kobiety marnuja swoje najlepsze lata prokreacyjna w przygotowaniu
          do kariery bezużytecznej biurwy
          3) Spoleczenstwo w obecnej sytuacji demograficznej popełnia
          samobojstwo. Dwie największe grupy społeczne to:
          a) Infantylna i pasożytnicza grupa młodzieży do lat 25,bezużytecznie
          studiująca
          b) Wielka liczba młodych pasożytniczych emerytow.
          W niektorych społeczenstwach produktywnie pracowac będzie
          tylko 1/5 obywateli. Doprowadzi to z pewnoscia do kollapsu
          cywilizacyjnego.
          LIKWIDOWAC PASOZYTNICZE KIERUNKI NIETECHNICZNE NA UNIWERSYTETACH.
          LIKWiDOWAC WIEKSZOSC UNIWERSYTETOW.
          -----------------------------------
          Mad (cio) = wariat (ek)
          • dala.tata Re: Uniwersytet służy do rujnowana życia 27.01.09, 00:57
            Leos, ale wszystko w porzadku jest wiesz. od jutra zaczniemy likwidowac. a ty
            sobie w folii bedziesz siedzial. to naprawde dziala.
            • adept44_ltd Re: Uniwersytet służy do rujnowana życia 27.01.09, 01:03
              kurde, chyba nie działa, może chłopak powinien jeszcze sobie nałożyć na głowę
              beret, ale koniecznie biały???
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka