Dodaj do ulubionych

Wielkie wymieranie języków

27.02.09, 18:25
Co z innymi językami, jak np. Łacina? Przecież nasze babcie i
dziadkowie uczyli się poza Francuskim, Niemieckim zwłaszcza Łaciny.
Nadal wykorzystywany jest on w medycynie i preferowany jest przez
kościół. Włoski jest podobny, gdyż pochodzi z Łaciny. Ile dawnych
książek jest w tym języku. Polacy mieli kiedyś książki zwłaszcza w
tym języku, aż dopiero Mikołaj Rej przyczynił się do preferowania
naszego ojczystego języka najsławniejszymi wśród nas
słowami: "Polacy nie gęsi a swój język mają". Ciekawy wywiad o
językach i refleksje nad tym który język ma przewagę nad innym można
przeczytać na stronie "Człowiek w klatce języka":

www.polityka.pl/czlowiek-w-klatce-jezyka/Lead30,1150,215948,18/
Obserwuj wątek
    • sterio Wielkie wymieranie języków 27.02.09, 18:44
      No i po co tyle hałasu. To że jako cywilizacja mamy wiedzę o wymarłych językach
      a w dobie cyfrowych technik nagrywania nawet możemy je usłyszeć, to świetnie.
      Ale czy naprawdę warto zwracać kijem Wisłę. Czy nie lepiej aby wszyscy mówili
      tym samym językiem. Dla mnie cała ta walka o podtrzymanie języków ma raczej
      podtekst polityczny i głęboki podtekst religijny. Polityczny bo większość
      polityków gra według schematu państwo = miejsce gdzie ja mogę porządzić = naród
      = jeden język którym wszyscy władają. Jeszcze większość tej większości dodaje do
      schematu religię i ostatnio walutę którą się w państwie operuje. A religijny,
      czyż nie w jednej książce napisano że jak nastanie jeden władca dla całej Ziemi
      i wszyscy będą mówić jednym językiem i obracać jednym pieniądzem to dni
      wszystkich są policzone?
      • maruda.r Re: Wielkie wymieranie języków 27.02.09, 19:20
        sterio napisał:

        > No i po co tyle hałasu. To że jako cywilizacja mamy wiedzę o wymarłych językach
        > a w dobie cyfrowych technik nagrywania nawet możemy je usłyszeć, to świetnie.
        > Ale czy naprawdę warto zwracać kijem Wisłę. Czy nie lepiej aby wszyscy mówili
        > tym samym językiem.

        ********************************

        Chyba po części warto.

        Stare języki małych grup rozproszonych w większych społecznościach bez wapienia
        skazane są na wymarcie. Jedyne, co da się zrobić, to faktycznie zarejestrować je
        jako materiał badawczy.

        Języki grup odwołujących się do tradycji, historii, państwowości itd. tak łatwo
        się nie poddadzą.

        Globalizacja niewątpliwie sprzyja tworzeniu uniwersalnego języka, ale tylko na
        bardzo podstawowym poziomie.



        • pensioner63 Lepiej aby wszyscy mówili tym samym językiem 01.03.09, 00:13
          sterio napisał:
          > Czy nie lepiej aby wszyscy mówili tym samym językiem.

          Lepiej! Dzięki temu łatwiej ludziom byłoby się porozumieć. Czasem nawet ludzie
          mówiący jednym językiem mają problem aby się porozumieć, np. Kaczyński z
          Tuskiem. Cóż dopiero gdy ze względu na różne języki nie są pewni czego ten drugi
          chce.

          Małe grupy ludzkie używające egzotycznych języków zwykle żyją w odosobnieniu i
          biedzie. Mniejszości narodowe w USA żyjące w gettach narodowych, np. Polacy w
          Chicago, którzy z powodu lenistwa nie nauczyli się angielskiego, skazani są na
          najgorsze prace lub życie z zasiłków.

          Jedynie etnografowie, którzy żyją z badania tych egzotycznych języków załamują
          ręce, bo zmniejszają się dla nich możliwości pracy i zarobków. Inna sprawa, że
          języki ciągle się zmieniają - powstają nowe słowa, żargony, stare gwary znikają.
      • mirq2k Re: Wielkie wymieranie języków 01.03.09, 01:21
        Każdy język ma w sobie coś unikatowego. Żal to tracić. Jak ma powstać jeden
        język uniwersalny - to niech to będzie suma najlepszych cech pozostałych
        języków, a nie taki, który wygrał liczbą mówiących...
        • stefan4 Re: Wielkie wymieranie języków 01.03.09, 13:26
          mirq2k:
          > Jak ma powstać jeden język uniwersalny - to niech to będzie suma najlepszych
          cech pozostałych
          > języków

          Co to znaczy, że jakaś cecha jednego języka jest lepsza od analogicznej cechy
          innego języka?

          - Stefan
          • grazyna.be Re: Wielkie wymieranie języków 03.03.09, 00:22
            Zależy z jakiego punktu widzenia na to patrzeć. Jeśli mamy na
            względzie jakieś konkretne zastosowanie języka to można sobie
            wyobrazić cechy bardziej do tego zastosowania przydatne i mniej
            przydatne. Na przykład taka cecha jak fleksyjość języka (zmienność
            końcówek gramatycznych wyrazów; j. polski jest właśnie językiem
            fleksyjnym) stwarza o wiele większe możliwości rymowania niż w
            językach bez końcówek fleksyjnych, niemniej czyni sam język bardziej
            skomplikowanym i trudniejszym do nauki. Podobnie jeśli chodzi o szyk
            zdania; szyku "sztywnego" (obowiązkowego) łatwiej się nauczyć, ale
            szyk swobodny (j.polski jest b. elastyczny pod tym względem) daje
            większe możliwości wyrażania rozmaitych znaczeń i "odcieni"
            wypowiedzi. Zatem inne cechy będa premiowały dany język jeśli chodzi
            o ekonomię komunikacji, a inne jeśli mamy na myśli zdolnośc
            tworzenia utworów poetyckich.
            Kryteriów oceny jest znacznie więcej, jednym z ważniejszych jest
            również fonetyka czyli dźwięki występujące w danym języku; znacznie
            trudniej (europejczykowi) jest opanować języki tonalne (głównie
            dalekowschodnie), w których znaczenie wyrazów zależy od intonacji,
            ale azjaci z kolei mają kłopoty z odróżnianiem głosek dźwięcznych i
            bezdźwięcznych lub otwartych i zamkniętych (np. Japończycy nie
            słyszą różnicy między B, W i P). W arabskim nie występuje w ogóle
            głoska C, za to Polacy czy inni europejczycy nie potrafią rozróżniać
            mnogości gosek H w tym języku.
            Który zatem język lepszy, a który gorszy - problem nie do
            rozstrzygnięcia.
            • stefan4 Re: Wielkie wymieranie języków 03.03.09, 00:38
              grazyna.be:
              > Na przykład taka cecha jak fleksyjość języka
              [...]
              > stwarza o wiele większe możliwości rymowania niż w
              > językach bez końcówek fleksyjnych

              Hmmm... To są akurat najgorsze wiersze. Rymy gramatyczne brzmią
              ,,częstochowsko'' i szanujący sie rymiarze unikają ich jak ognia.

              Bogate możliwości rymowania daje za to zmienny akcent, taki jak w rosyjskim.
              Łatwo się o tym przekonasz, jeśli spróbujesz przetłumaczyć jakiś rosyjski wiersz
              na język polski, zachowując molodię i lekkość. To jest zwykle trudne, bo męskie
              rymy w języku polskim są wyłącznie jednosylabowe.

              grazyna.be:
              > znacznie trudniej (europejczykowi) jest opanować języki tonalne (głównie
              > dalekowschodnie)

              Czy przez ,,głównie'' rozumiesz, że jeszcze gdzieś poza dalekim wschodem spotyka
              się języki tonalne? Poproszę o przykłady.

              grazyna.be:
              > za to Polacy czy inni europejczycy nie potrafią rozróżniać
              > mnogości gosek H w tym języku.

              Ani mnogości samogłosek w angielskim, np. tylko z kontekstu odróżniają, czy
              rozmówca powiedział ,,cop'', czy ,,cup'', czy ,,cap''.

              grazyna.be:
              > Który zatem język lepszy, a który gorszy - problem nie do
              > rozstrzygnięcia.

              Nie tylko nie do rozstrzygnięcia, ale źle postawiony. Nie do rozstrzygnięcia
              jest na przykład problem, jak długi nos miała Kleopatra, bo brakuje nam
              możliwości sprawdzenia. Źle postawiony jest na przykład problem, ile stopni
              kątowych ma godzina
              • petrucchio Re: Wielkie wymieranie języków 03.03.09, 10:35
                stefan4 napisał:

                > Czy przez ,,głównie'' rozumiesz, że jeszcze gdzieś poza dalekim wschodem spotyk
                > a
                > się języki tonalne? Poproszę o przykłady.

                Może pomogę koleżance. W setkach rdzennych języków/dialektów Nowego Świata
                występuje tonalność i to często "na sposób chiński", tzn. morfemy jednosylabowe
                różnią się złożoną melodią (tak jest w językach oto-mangijskich, jak np.
                zapotecki). Z kolei większość języków Afryki jest tonalna w inny sposób: wyrazy
                wielosylabowe mają tony (na ogół proste
                • stefan4 Re: Wielkie wymieranie języków 03.03.09, 12:41
                  petrucchio:
                  > W setkach rdzennych języków/dialektów Nowego Świata
                  > występuje tonalność i to często "na sposób chiński", tzn. morfemy jednosylabowe
                  > różnią się złożoną melodią (tak jest w językach oto-mangijskich, jak np.
                  > zapotecki).

                  Aha, dzięki, to chciałem wiedzieć.

                  petrucchio:
                  > Z kolei większość języków Afryki jest tonalna w inny sposób: wyrazy
                  > wielosylabowe mają tony (na ogół proste
                  • petrucchio Re: Wielkie wymieranie języków 03.03.09, 14:15
                    stefan4 napisał:

                    > Ale to co innego niż chiński równy/opadający/wznoszący/kombinowany. Coś w
                    > rodzaju akcentu tonicznego, z tym wyjątkiem, że w niektórych wyrazach
                    > wielosylabowych może wcale nie być sylaby akcentowanej (tonicznie). Czy tak?

                    Nie, to inne zjawisko. Wjęzykach tonalnych "typu afrykańskiego" każda sylaba ma
                    przypisany ton niski (L) lub wysoki (H), tak że np. w wyrazie trzysylabowym może
                    być LHL, HLH, HHH, LLL itp. W językach z akcentem tonalnym w każdym wyrazie
                    tylko *jedna* sylaba może (i musi) nosić akcent, przy czym nie jest to po prostu
                    nacisk wyrazowy realizowany jako wysoki ton, ale kontrastowa melodia tonalna.
                    Np. w klasycznej grece jeśli końcowa sylaba była akcentowana i zawierała długą
                    samogłoskę lub dyftong, intonacja tej sylaby była albo akutowa (rosnąca) albo
                    cyrkumfleksowa (opadająca), tak jakby akcent padał na drugą lub na pierwszą
                    część samogłoski. Akcentowane samogłoski krótkie mogły być tylko akutowane (ton
                    wysoki). Systemy podobnego rodzaju istnieją dziś w językach bałtyjskich, w
                    serbsko-chorwackim i słoweńskim (dziedzictwo bałtosłowiańskie), a także
                    rozwinęły się tu i ówdzie w językach skandynawskich (szwedzki, norweski).
                    • stefan4 Re: Wielkie wymieranie języków 03.03.09, 15:41
                      petrucchio:
                      > Np. w klasycznej grece
                      [...]
                      > w językach bałtyjskich, w serbsko-chorwackim i słoweńskim (dziedzictwo bałtosłowiańskie), a także
                      > rozwinęły się tu i ówdzie w językach skandynawskich (szwedzki, norweski).

                      Dzięki za wyjasnienia. Niestety nie znam żadnego z tych języków.

                      Niektórzy próbują się dopatrzeć akcentu tonicznego w łacinie, w oparciu o analizę wierszy. Ale mnie się wydaje, że rzymscy poeci tylko małpowali greckich poetów, a w samym języku był iloczas, był akcent przyciskowy, ale akcentu tonicznego nie było.

                      Podobnie Mickiewicz starał się do języka polskiego kolanem wcisnąć iloczas i zmałpował starożytny heksametr (,,Skąd Litwini wracają...''). Skutek jest taki, że na tej podstawie już kilka pokoleń Polaków myśli, że heksametr polega na skandowaniu.

                      - Stefan
                      • petrucchio Re: Wielkie wymieranie języków 03.03.09, 16:49
                        stefan4 napisał:

                        > Niektórzy próbują się dopatrzeć akcentu tonicznego w łacinie, w oparciu o anali
                        > zę wierszy. Ale mnie się wydaje, że rzymscy poeci tylko małpowali greckich poe
                        > tów, a w samym języku był iloczas, był akcent przyciskowy, ale akcentu toniczne
                        > go nie było.

                        Może niekoniecznie poetów, bo akurat w wierszu greckim (i klasycznym łacińskim,
                        w odróżnieniu od archaicznego) akcent ani przycisk nie odgrywały roli. Metra
                        greckie i wzorowane na nich łacińskie były czysto iloczasowe (tzn. istotne było,
                        czy sylaba jest lekka, czy ciężka, a nie jaki ma ton). Można się nauczyć
                        wyczuwać rytm tego rodzaju, choć wymaga to trochę treningu. Trochę inaczej jest
                        np. z rytmem poezji staroangielskiej, gdzie ważne jest i miejsce akcentu, i
                        ciężar sylab, ale tylko akcentowanych (też wyższa szkoła jazdy dla współczesnego
                        ucha). Natomiast niektórzy *gramatycy* rzymscy (np. Varro) utrzymywali, że
                        łacina ma akcent tonalny jak greka. Większość językoznawców współczesnych (z
                        charakterystycznym wyjątkiem badaczy francuskich) uważa ten pogląd za iluzję
                        wynikającą z "małpowania Greków". Na pewno żadne ślady takiego akcentu nie
                        zachowały się w językach romańskich, choć nie jest wykluczone, że część
                        rzymskich warstw wykształconych, wychowana przez greckich nauczycieli,
                        faktycznie naśladowała melodyjność greckiej wymowy przynajmniej w formalnych
                        przemowach.

                        > Podobnie Mickiewicz starał się do języka polskiego kolanem wcisnąć iloczas i zm
                        > ałpował starożytny heksametr (,,Skąd Litwini wracają...''). Skutek jest taki,
                        > że na tej podstawie już kilka pokoleń Polaków myśli, że heksametr polega na ska
                        > ndowaniu.

                        Jeśli w ogóle pamiętają, co to takiego ten heksametr :)
                        • stefan4 Re: Wielkie wymieranie języków 03.03.09, 21:56
                          petrucchio:
                          > Jeśli w ogóle pamiętają, co to takiego ten heksametr :)

                          No, jak to? Każdy wie, że licznik wiedźm. Od ,,Hexe'' oraz ,,metr''.

                          - Stefan
    • marksistowski a kit im w ucho 27.02.09, 18:47
      Niech sie wykształci jezyk swiatowy na bazie języka angielskiego.
      Resztę językowego badziewia bez żalu można pożegnać.
      • drojb Re: Marksistski 01.03.09, 00:22
        Komentuję yobie, as langłydż enliszowski, stajktly diwiduje self na tauzenty
        dialetow.
        gretings!
    • funkenschlag Re: Wielkie wymieranie języków 27.02.09, 20:55
      Wymieranie języków, ale i ich powstawanie jest procesem naturalnym, a sztuczne utrzymywanie języka przy życiu jest bez sensu, tak jak ma to miejsce np. w Irlandii.

      Na wyspie próbowano zunifikować lokalne dialekty i przeprowadzono reformę. Stworzono także nowe wyrazy, ale zamiast rozbudowywać słownik na podstawie istnijących już słów (jak np. robią to Islandczycy), czyli zamiast stworzyć nowy wyraz, to po prostu zapisano wyraz angielski w wersji irlandzkiej. Przykładem niech będzie wyraz "telewizja". Zamiast utworzyć ten wyraz wiążąc go z irlandzkim "feic" (widzieć), to stworzono wyraz "teilifís". Podobnie jak ang. "toll" to irl. "dola" itd. Nowe słowa są zupełnie sztuczne i tylko są ucharakteryzowane" na irlandzkie. Nawet oglądając TG4 (www.tg4.ie/) słychać, że czasem połowa zdania jest zupełnie po angielsku.

      Nie jestem natomiast fanem faworyzowania jednego języka np. angielskiego, ale szczerze żałuję, iż Esperanto (jako język do kontaktów międzynarodowych) nie zdobyło większej popularności, a właściwie przychylności.
    • kazeta.pl55 Re: Wielkie wymieranie języków 28.02.09, 09:18
      mac312 napisał:

      > wywiad o językach i refleksje nad tym który język ma przewagę
      > nad innym można przeczytać na stronie "Człowiek w klatce języka":

      Witam!

      Ten wywiad pisany z punktu widzenia anglisty znajduję nader interesującym. Dla
      równowagi mam do polecenia przemyślenia Norberta Marciniec, germanisty zawarte w
      jego artykułach:

      - Mikołaj Rej a spory religijne XVI wieku
      - O języku pierwszych Piastów Śląskich
      - O językowym obrazie świata, czyli czym różnią się języki
      - Wieloetniczność w historii Śląska na przykładzie polsko-niemieckich stosunków
      językowych
      - Znak językowy wśród innych rodzajów znaków
      - Z przeszłości językowej Śląska
      - Nauka języka obcego a wiek ucznia
      - Komu potrzebna jest reklama? O sztuczkach i trikach twórców reklam.

      Kto interesuje się problemami językowymi odkryje tam prawdziwą ucztę
      intelektualną, i to jak zaserwowaną!
      Adres:
      www.morciniec.eu/pl.php?id=4
      Pozdrawiam.
    • bezportek Narodziny i wymieranie języków 01.03.09, 00:54
      Przypominam, nie wystarczy glosic ewolucje, trzeba jeszcze w nia
      uwierzyc. Jezyki ludzkie, tak jak owsiki w zadku, rodza sie i gina,
      bo taka jest natura natury, naturalnie.
      Zjawisko zwane umownie jezykiem angielskim, to grupa coraz bardziej
      roznicujacych sie dialektow, czesto zupelnie niepodobnych. Wystarczy
      posluchac rozmowy Cajuna z Australijczykiem - zeby powiedziec to
      samo, kazdy uzyje innych slow, inaczej zbuduje zdanie i inaczej
      wymowi te same dzwieki. A juz wersje "angielskiego" w ustach
      Slowian, Niemcow czy Japonczykow - to sa trzy rozne jezyki. Nie
      wspominam o licznych narzeczach ludow afrykanskich, karaibskich i
      polinezyjskich, ktore z angielskim maja wspolne odciski od lezenia w
      tym samym smietniku, nic wiecej. Zamiast utyskiwac na wymieranie
      mowy kabardynskich pastuchow, lingwisci powinni sie raczej zajac
      usystematyzowaniem przebogatej i funkcjonalnej, samoistnej
      tworczosci jezykowej chocby takich Yoruba czy Triobrandczykow. Tam
      sie stosuje na co dzien chwyty, skroty i zwroty az proszace sie o
      upowszechnienie. Globish - to moze byc nasza przyszla lacina, jesli
      cwanie wykorzystac istniejace wynalazki. Ja rzucam pomysl, a wy go
      lapcie.
    • bezrobotny55 Wielkie wymieranie języków 03.03.09, 01:14
      Kiedy ludzkość pozbędzie się przekleństwa Wieży Babel? Jak by to było pięknie
      i tanio, użytecznie - gdyby jakieś 99% ludzkości używało jednego języka,
      jednego pisma - nareszcie ludzie lepiej by się rozumieli, nie byłoby problemu
      z tłumaczeniem poezji,literatury. Przecież te bazgroły (pewnie z 1000 znaków
      alfabecie) w takich językach jak chiński, japoński czy arabski - to nie jest
      chyba pismo przyszłości ludzkości? Nastąpiłby szybszy postęp techniczny i
      cywilizacyjny. Wprawdzie już raz jeden maniak chciał uczynić świat - jednym
      narodem, z jednym językiem, jedna waluta i jednym wodzem w Berlinie.
      Równolegle inny maniak chciał mieć stolicę świata w Moskwie. Na razie
      pobratymcom faceta z wąsikiem udało się dokonać już prawie jednej waluty i
      prawie jednej stolicy w Europie... Wszystko przed nami, dalej tylko nie
      wiadomo jaki język ma być jedynym? Żydzi, zgodnie ze swoja religią, nie ustają
      w staraniach (wojując na razie pieniądzem i długami), aby świat należał do
      narodu wybranego przez samego Jahwe, ale nie dają sobie na razie rady w
      Palestynie. Może kiedyś hebrajski, albo jidisz - będzie jedynym językiem świata...
    • sib_wolgota_2050 Wielkie wymieranie języków 03.03.09, 11:53
      Języki nie tylko się wymierają, ale i odradzają się. Na przykład,
      grupa patriotów Syberii wskrzesiła język syberyjskich starożyłów –
      syberyjski gowor. Na stronie volgota.com można czytać
      oryginalne teksty i tłumaczenia na syberyjski z innych języków. Są
      nawet tłumaczenia Cz. Miłosza: volgota.com/dit-o-ievropy;
      volgota.com/liudiny; volgota.com/die-ia-ni-byl

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka