Dodaj do ulubionych

Religijność trzyma w ryzach

IP: *.chello.pl 02.03.09, 18:12
"Jeżeli jedna osoba ma jakieś urojenia nazywamy to szaleństwem. Jeżeli wiele osób cierpi na to samo urojenie nazywamy to religią"
Obserwuj wątek
    • e.olsen Re: Religijność trzyma w ryzach 02.03.09, 18:30
      >Zdaniem McCullougha wysoki poziom samokontroli tłumaczy ogólnie niższą
      >tendencję ludzi religijnych do zachowań destrukcyjnych, w tym
      >autodestrukcyjnych oraz szerzej pojęty wśród nich dobrostan (lepszy stan zdrowia,
      >wyższą skuteczność w działaniu itp.).

      Czy to na pewno dotyczy też islamu?
    • patthecat Religijność trzyma w ryzach 02.03.09, 18:40
      Ateista / agnostyk to taka ciekawa jednostka, która nie potrzebuje nad sobą bata w postaci piekła, żeby zachowywać się kulturalnie i nie czynić drugiej osobie zła. A co do samokontroli to 10 / 10 - trzeba wielkiej samokontroli, żeby będąc obładowanym C-4 nacisnąć guzik... :D
    • nick3 Re: Religijność trzyma w ryzach 02.03.09, 20:50

      A ja znalazłem coś takiego i dziewczyna sobie tego chyba nie wyssała z palca, bo pamiętam, że podobne wyniki opublikował kiedyś "Przekrój"

      ateistka666.blog.interia.pl/

      Stopień niereligijności jest odwrotnie proporcjonalny do stopnia deprawacji (tu: przestępczości) danej jednostki. Podczas gdy wśród generalnej populacji USA niewierzący stanowią 8%-14%, wśród więźniów liczba ta zmniejsza się do 0,209%.

      Jednocześnie można zauważyć, że im większa religijność, tym częściej ludzie dają przyzwolenie, by używać tortur jako narzędzia do wydobywania informacji i vice versa - im mniejsza religijność, tym rzadziej dozwala się tortur. 63% populacji USA zezwala na użycie tortur, podczas gdy u osób świeckich odsetek ten wynosi 51%, wśród protestantów (ewangelików i ewangelikałów) 65%, a wśród katolików - 72%.

      W sprawie poparcia dla kary śmierci również można zauważyć jej zależność od stopnia religijności. Zgodnie z wynikami badań z końca 2004 roku, poparcie dla kary śmierci wśród protestantów wynosi 71%, wśród katolików 66%, a wśród osób bez religijnych preferencji - 57%[23]. Odsetek osób religijnych popierających karę śmierci najczęściej nie przewyższa drastycznie średniej danej populacji[24], z czego wynika, że osoby laickie (będące w mniejszości) muszą dużo częściej być przeciwne. Takie wyniki są jasne, gdy weźmie się pod uwagę, że instytucje religijne nigdy nie zakazały kary śmierci, z kolei zakaz śmierci jako uniwersalny standard wyszedł z laickich źródeł.

      Osoby niereligijne są dużo bardziej skłonne do kompromisu od osób religijnych. W 2005 zapytano, co powinien zrobić religijny polityk głosujący na sprawy związane z karą śmierci. Ogólnie 55% osób stwierdziło, że taka osoba powinna dążyć do kompromisu (alternatywą była opcja, że taki polityk powinien polegać na swych poglądach religijnych). Wśród protestantów nieewangelickich odsetek ten wyniósł 37%, wśród katolików 54%, wśród protestantów ewangelickich 58%, a wśród osób niereligijnych - 70%.

      Badania wskazują, że małżeństwa ateistów i agnostyków są bardziej trwałe od małżeństw osób religijnych. Zgodnie z wynikami, częstotliwość rozwodów wśród żydów wynosi 30%, wśród chrześcijan fundamentalistów (Born-again Christians) 27%, wśród reszty chrześcijan 24%, a wśród agnostyków i ateistów - 21%
    • nick3 Re: Religijność trzyma w ryzach 02.03.09, 20:53
      Dodam, że wg publikacji z "Przekroju" (gdzieś rok temu) ateiści wypadają o wiele lepiej w statystykach także na wielu innych polach (dotyczących kwestii etycznych) niż wspomniane przez 'ateistkę'.
    • greg0.75 Re: Religijność trzyma w ryzach 02.03.09, 21:52
      nick3: skoro "Odsetek osób religijnych popierających karę śmierci najczęściej NIE przewyższa drastycznie średniej danej populacji" to najpewniej religijność i poparcie dla KS nie są z sobą nijak związane...
    • nick3 Re: Religijność trzyma w ryzach 02.03.09, 22:12
      Nie masz racji, greg.

      Zwróć uwagę, że mówimy o społeczeństwie, w którym wierzący nadal stanowią zdecydowaną większość społeczeństwa, a niewierzący zupełną mniejszość.


      Dla przybliżenia o co chodzi:


      W kraju arabskim zacytowane przez ciebie zdanie byłoby jak najbardziej prawdziwe.
      A twój wniosek zupełnie nie dałby się z niego wyprowadzić.


      PS. Tak jak napisałem, był też tekst w "Przekroju", w którym o wiele staranniej porównano morale wierzących i ateistów na wielu różnych polach.

      Prawie na wszystkich było widać wyraźną przewagę agnostyków i ateistów.


      Mam też taką uwagę do tekstu, który komentujemy: nie od dziś wiadomo, że religia w pewien sposób człowieka dyscyplinuje. Łatwo zauważyć, że w świecie islamskim te rysy, które badacz opisuje jako pozytywne, będą jeszcze bardziej widoczne.

      Tylko czy to aby na pewno są rysy tak bardzo pozytywne jak badacz sądzi?

      (Nawet jeśli w Arabii Saudyjskiej na pytanie "czy twoje życie ma sens?" albo "czy jesteś szczęśliwa?" odpowie pozytywnie 100% kobiet.

      Bo wierzą, że powiedzieć, że się nie jest szczęśliwym, to obraza Boga...


      Samo zadawanie takich pytań w ankiecie człowiekowi tradycyjnie religijnemu świadczy raczej tylko o ograniczonej, "zachodo-centrycznej" mentalności badacza.)
    • Gość: mrrathmines Re: Religijność trzyma w ryzach IP: *.dhcp-ripwave.irishbroadband.ie 02.03.09, 22:31
      a rydyka tez? i ksiezy pedofili takze?
    • Gość: mrrathmines Re: Religijność trzyma w ryzach IP: *.dhcp-ripwave.irishbroadband.ie 02.03.09, 22:31
      a rydyka tez? i ksiezy pedofili takze?
    • Gość: Gunther Re: Religijność trzyma w ryzach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.09, 23:05
      Czytałem o tych badaniach. Inna instytucja w USA przeprowadziła później podobne. Jednak wprowadzono dodatkowy współczynnik kontrolny sprawdzający poziom religijności - mianowicie zmierzono częstotliwość uczestnictwa w nabożeństwach i rytuałach religijnych. Okazało się, że o ile osoby deklarujące się jako wierzący wypadały statystycznie gorzej niż ateiści, to w przypadku osób o znacznej częstotliwości uczestnictwa w nabożeństwach (więcej niż raz na 2 tygodnie), wszystkie wskaźniki wykazywały "przewagę" osób religijnych, nad ateistami. Dotyczyło to zarówno rozwodów, jak i innych wskaźników.
    • greg0.75 Re: Religijność trzyma w ryzach 02.03.09, 23:07
      No popatrz, jedno zdanie wyrwane na siłę z jakiegoś opracowania i wklejone w bloga (ten krótki kawałek z klamerkami []) a jak się można pobawić:
      - skoro poparcie KS wśród wierzących "nie przewyższa drastycznie średniej" to "przewyższa jedynie nieznacznie" lub wręcz "jest zbliżone do średniej" czyli "opinia wierzących na temat KS nie odbiega znacząco od poglądów reszty populacji" ergo - ostre zróżnicowanie wywołane jest innym niż religijność czynnikiem.
      - niestety, konstrukcja zdania wskazuje, że pochodzi ono z innego tekstu niż wypowiedź o USA; "najczęściej" i "danej populacji" świadczą o tym, że brano pod uwagę więcej populacji, w tym zapewne różniących się od USA czy SA
      - tak więc domyślna konstrukcja z cytowanego bloga "w statystyce parszywie pozytywny stosunek do KS kształtują masy wierzących, nieznacznie ograniczane niewielkim odsetkiem postępowych niewierzących" nie daje się wywieść z zaprezentowanego strzępka informacji.
    • Gość: Marek Re: Religijność trzyma w ryzach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.09, 00:20
      "popełniają mniej przestępstw" - co racja to racja. Głęboko religijny człowiek na pewno skasuje bilet zanim wysadzi się w autobusie pełnym niewiernych. Benzyna którą obleje i podpali swoją siostrę "nierządnicę" na pewno nie będzie kradziona. Tak samo jak pistolet z którego zastrzeli lekarza dokonującego aborcji.
    • guru133 Re: Religijność trzyma w ryzach 03.03.09, 00:31
      Gdyby profesor przeprowadził badania w Polsce, natychmiast zrewidował by swoje wnioski.
    • Gość: tay Re: Religijność trzyma w ryzach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.09, 00:54
      Nick3 - Niezłe. To juz wiemy skąd nazwa KATolicy :) Po prostu najbardziej ciągnie ich do torturowania :)
    • pensioner63 Re: Religijność trzyma w ryzach 07.03.09, 08:53
      Myślę, że to prawda, że ludzie głęboko religijni mają się lepiej niż niereligijni o podobnym statusie społecznym. Ale to społecznie pozytywne zjawisko jest neutralizowane przez ryzyko dla osób niereligijnych narażonych na represje lub bolesną śmierć jeśli wejdą w kontakt z ludźmi głęboko religijnymi. Przykładem jest 2900 osób pracujących w World Trade Center, którzy odeszli z tego świata razem z kilkunastoma fanatyki religijnymi.
    • Gość: jaro Re: Religijność trzyma w ryzach IP: *.ghnet.pl 07.03.09, 13:19
      Nick3:

      "Stopień niereligijności jest odwrotnie proporcjonalny do stopnia deprawacji (tu: przestępczości) danej jednostki. Podczas gdy wśród generalnej populacji USA niewierzący stanowią 8%-14%, wśród więźniów liczba ta zmniejsza się do 0,209%."

      Czy wierzący częściej trafiają do więzień, czy też więzienie sprzyja religijności?
    • Gość: jaro Re: Religijność trzyma w ryzach IP: *.ghnet.pl 07.03.09, 13:25
      Nick3:

      "Jednocześnie można zauważyć, że im większa religijność, tym częściej ludzie dają przyzwolenie, by używać tortur jako narzędzia do wydobywania informacji i vice versa - im mniejsza religijność, tym rzadziej dozwala się tortur. 63% populacji USA zezwala na użycie tortur, podczas gdy u osób świeckich odsetek ten wynosi 51%, wśród protestantów (ewangelików i ewangelikałów) 65%, a wśród katolików - 72%."

      W jaki sposób oceniano kto jest katolikiem a kto nie? Czyżby nauka KK dopuszczała karę śmierci? Tak samo w Polsce 95% uważa się za katolików, tabletek nie popiera pewnie 30%. Więc co to za katolicyzm?

      W sprawie poparcia dla kary śmierci również można zauważyć jej zależność od stopnia religijności. Zgodnie z wynikami badań z końca 2004 roku, poparcie dla kary śmierci wśród protestantów wynosi 71%, wśród katolików 66%, a wśród osób bez religijnych preferencji - 57%[23]. Odsetek osób religijnych popierających karę śmierci najczęściej nie przewyższa drastycznie średniej danej populacji[24], z czego wynika, że osoby laickie (będące w mniejszości) muszą dużo częściej być przeciwne. Takie wyniki są jasne, gdy weźmie się pod uwagę, że instytucje religijne nigdy nie zakazały kary śmierci, z kolei zakaz śmierci jako uniwersalny standard wyszedł z laickich źródeł.
    • Gość: jaro Re: Religijność trzyma w ryzach IP: *.ghnet.pl 07.03.09, 13:27
      Nick3:

      "Jednocześnie można zauważyć, że im większa religijność, tym częściej ludzie dają przyzwolenie, by używać tortur jako narzędzia do wydobywania informacji i vice versa - im mniejsza religijność, tym rzadziej dozwala się tortur. 63% populacji USA zezwala na użycie tortur, podczas gdy u osób świeckich odsetek ten wynosi 51%, wśród protestantów (ewangelików i ewangelikałów) 65%, a wśród katolików - 72%.

      W sprawie poparcia dla kary śmierci również można zauważyć jej zależność od stopnia religijności. Zgodnie z wynikami badań z końca 2004 roku, poparcie dla kary śmierci wśród protestantów wynosi 71%, wśród katolików 66%, a wśród osób bez religijnych preferencji - 57%[23]. Odsetek osób religijnych popierających karę śmierci najczęściej nie przewyższa drastycznie średniej danej populacji[24], z czego wynika, że osoby laickie (będące w mniejszości) muszą dużo częściej być przeciwne. Takie wyniki są jasne, gdy weźmie się pod uwagę, że instytucje religijne nigdy nie zakazały kary śmierci, z kolei zakaz śmierci jako uniwersalny standard wyszedł z laickich źródeł."

      W jaki sposób oceniano kto jest katolikiem a kto nie? Czyżby nauka KK dopuszczała karę śmierci? Tak samo w Polsce 95% uważa się za katolików, tabletek nie popiera pewnie 30%. Więc co to za katolicyzm?
    • Gość: jaro Re: Religijność trzyma w ryzach IP: *.ghnet.pl 07.03.09, 13:31
      Nick3:

      "Osoby niereligijne są dużo bardziej skłonne do kompromisu od osób religijnych. W 2005 zapytano, co powinien zrobić religijny polityk głosujący na sprawy związane z karą śmierci. Ogólnie 55% osób stwierdziło, że taka osoba powinna dążyć do kompromisu (alternatywą była opcja, że taki polityk powinien polegać na swych poglądach religijnych). Wśród protestantów nieewangelickich odsetek ten wyniósł 37%, wśród katolików 54%, wśród protestantów ewangelickich 58%, a wśród osób niereligijnych - 70%."

      Na pytanie dotyczące kary śmierci osoba religijna odpowie iż jest przeciwna, tak jak to stoi w Dekalogu- V nie zabijaj. Nie wykazuje w tej sprawie kompromisowości. Czy to źle? A osoba niewierząca jest najbardziej skłonna w tym względzie do kompromisu. Czy to dobrze?
    • Gość: jaro Re: Religijność trzyma w ryzach IP: *.ghnet.pl 07.03.09, 13:34
      Nick 3:

      "Badania wskazują, że małżeństwa ateistów i agnostyków są bardziej trwałe od małżeństw osób religijnych. Zgodnie z wynikami, częstotliwość rozwodów wśród żydów wynosi 30%, wśród chrześcijan fundamentalistów (Born-again Christians) 27%, wśród reszty chrześcijan 24%, a wśród agnostyków i ateistów - 21%"

      Ciekawe skąd źródło tych informacji. Bo ja czytałem wyniki całkiem odwrotne. A skoro taka jest relacja to skąd tyle rozwodów w krajach cywilizowanych, gdzie chrześcijaństwo jest w odwrocie?
    • Gość: neosb Re: Religijność trzyma w ryzach IP: *.dsy.univ.szczecin.pl 08.03.09, 23:31
      Bo to ogólnie choroba psychiczna jest, ale oczywiście głośno nikt tego nie powie... Jeżeli rozmawiasz z Bogiem to jesteś osobą religijną, jeżeli Bóg rozmawia z Tobą to chorą psychicznie ;)
    • Gość: Tomtom Re: Religijność trzyma w ryzach IP: *.ghnet.pl 02.04.09, 01:26
      A jeżeli rozmawiają, jak to zwykle bywa, naprzemiennie, to obydwoje są chorzy:> Nie wyobram sobie, by kiedykolwiek w Polsce można było zażartować sobie z religii nie narażając się na lincz. To tak a propos prima aprilis.
    • Gość: Hegel Re: Religijność trzyma w ryzach IP: *.natpool21.outside.ucf.edu 28.09.09, 23:40
      Religia i nauka to dwa, zupelnie przeciwne sobie bieguny!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka