Dodaj do ulubionych

Mózg, mój właściciel

04.03.09, 04:50
Dziesięć dni temu ukazał się w "GW" ciekawy tekst (wywiad z prof. Duchem), który warto przeczytać. A moze i podyskutować.
wyborcza.pl/1,76842,6302216,Mozg__moj_wlasciciel.html
Od razu uprzedzam, że wpisy bezpośrednio pod tekstem artykułu będą lądować w dziale "publicystyka" (!).
Obserwuj wątek
    • marksistowski Re: Mózg, mój właściciel 04.03.09, 13:44
      Czy dowedzieliscie się czegos nowego? Bo ja nic. Same truizmy.
    • charioteer1 Re: Mózg, mój właściciel 04.03.09, 21:44
      Wlasciwie to trudno tu z czymkolwiek dyskutowac. Przedstawil stan badan z
      roznych "mozgowych" dziedzin mniej wiecej tak, jak to wyglada. Troche mam
      watpliwosci co do tej sztucznej inteligencji, czy faktycznie nie bedzie chciala
      sie naszym swiatem zainteresowac, ale na tym akurat nie znam sie za bardzo ;-)
      • ponurak Re: Mózg, mój właściciel 04.03.09, 22:07
        Jeśli na końcu swojej wypowiedzi robisz oczko, znaczy się wiesz
        wiecej, niż jest w wywiadzie. Mnie osobiście przeraził jedynie
        pierwszy akapit, reszta to rzeczywiście sprawy znane wszystkim.
        Wytłumacz i uspokój biedne nasze mózgi (a my same już se jakoś
        poradzimy :):

        "...Mózgi zabierają się do takiego planowania dużo wcześniej, niż
        się nam wydaje. Na ogół pojawia się w nich kilka możliwych
        scenariuszy, które ze sobą konkurują. Któryś z nich w końcu zwycięża
        i pojawia się intencja działania, a więc wola.

        W kwietniu ta sama grupa pokazała, że decyzja może zapaść nawet 10
        sekund wcześniej, niż uświadomi to sobie, jakby to określić

        ...właściciel mózgu? Skrzywił się pan, kiedy to powiedziałem.

        - Powiedzmy, że ten, komu wydaje się, że tak jest. Tak naprawdę to
        raczej my należymy do mózgów niż one do nas. Moje "ja" jest jedną z
        wielu rzeczy, którą kreuje mózg. Większości z nich nie jestem
        świadomy."

        Chario, kto kim kieruje? I dlaczego?

        • charioteer1 Re: Mózg, mój właściciel 04.03.09, 22:33
          ponurak napisał:

          > Chario, kto kim kieruje? I dlaczego?

          Mamy dwie mozliwosci: albo ty kierujesz mozgiem, albo mozg kieruje toba. Zeby
          odpowiedziec na to pytanie, trzeba by odpowiedziec na pytanie kim TY wlasciwie
          jestes i w jakiej czesci ciala sie znajdujesz. To troche jak pytanie o siedlisko
          duszy, tylko inaczej postawione.

          Jezeli przyjmiemy, ze TY to twoja swiadomosc, to odpowiedz na powyzsze pytanie
          brzmi - TY jestes w mozgu. Swiadomosc to skutek pracy mozgu. Substancje
          zaburzajace swiadomosc zaburzaja prace mozgu. Jezeli przyjmiemy, ze TY to twoja
          osobowosc, to ona rowniez jest ksztaltowana przez mozg. Tu jest znany opis
          zmiany osobowosci po powaznym urazie mozgu:
          pl.wikipedia.org/wiki/Phineas_Gage

          Jezeli mowimy, ze mozg cos robi, a ty nie jestes tego swiadom, to znaczy, ze TY
          to robisz, tylko o tym nie wiesz.
          • bret.2 Re: Mózg, mój właściciel 04.03.09, 22:40
            prawie w jednym czasie napisalismy prawie to samo tylko z innego
            pk. widzenia a wiec cos w tym jest
            • charioteer1 Re: Mózg, mój właściciel 04.03.09, 22:43
              Prawie robi wielka roznice...
              • bret.2 Re: Mózg, mój właściciel 05.03.09, 19:03
                no tak przepraszam
          • europitek Re: Mózg, mój właściciel 05.03.09, 02:35
            charioteer1 napisał:
            > Jezeli mowimy, ze mozg cos robi, a ty nie jestes tego swiadom, to
            > znaczy, ze TY to robisz, tylko o tym nie wiesz.

            Wielu ludziom może sie to wydawać nieprawdopodobne - "robię coś, a nie wiem, że to robię".
            Można to sobie wytłumaczyć w ten sp[osób, iż <świadomość> jest jednym z wielu wątków przetwarzania, które współistnieją w mózgu. Nie wszystkie wątki mają ze sobą bezpośredni kontakt i nie wszystkie są w stanie rozumieć się nawzajem (np. z powodu różnych formatów danych). Do skutecznego ich łączenia wyników ich pracy potrzebne są odrębne procesy interpretujące i przedstawiające te wyniki w formie bardziej ogólnego (unifikującego) standardu. <Świadomość> jest właśnie takim interpreterem. Posiada jednak istotne ograniczenia co do możliwości interpretacji konkretnych procesów - niektórych nie umie lub nie może zinterpretować bezpośrednio i stąd wiele "czynów" jej umyka.

            PS. Przepraszam, że jeszcze nie ruszyłem sprawy "Placebo", ale brakuje mi ciągle czasu i stan ten pociagnie się jeszcze do soboty.
            • stefan4 Re: Mózg, mój właściciel 05.03.09, 07:43
              europitek:
              > <świadomość> jest jednym z wielu wątków przetwarzania, które współistnieją w mózgu.
              > Nie wszystkie wątki mają ze sobą bezpośredni kontakt i nie wszystkie są w stanie
              > rozumieć się nawzajem (np. z powodu różnych formatów danych). Do skutecznego ich
              > łączenia wyników ich pracy potrzebne są odrębne procesy interpretujące i
              > przedstawiające te wyniki w formie bardziej ogólnego (unifikującego)
              > standardu. <Świadomość> jest właśnie takim interpreterem.

              Czy to uważasz za definicję świadomości? Uważaj, bo jak pociągnę Cię za język, to będziesz zmuszony uznać jakiś fragment oprogramowania mojego laptopa za świadomy.

              - Stefan
              • charioteer1 Re: Mózg, mój właściciel 05.03.09, 11:34
                A laptop wie, co robi? ;-)
                • stefan4 Re: Mózg, mój właściciel 05.03.09, 12:08
                  charioteer1:
                  > A laptop wie, co robi? ;-)

                  Mam odpowiedzieć poważnie? OK.

                  Na tyle, na ile znam konstrukcję laptopów i ich oprogramowania, nie ma w nich
                  niczego, co mogłoby coś ,,wiedziec''.

                  Ale to samo dotyczy mózgu. Żadne znane mi opisy, jakie prądy którędy
                  przepływają, nie zdradzają śladu możliwości, że ta maszyna w głowie mogłaby być
                  czegoś ,,świadoma''. A jednak jest.

                  - Stefan
                  • kazeta.pl55 Re: Mózg, mój właściciel 05.03.09, 12:51
                    stefan4 napisał:

                    > Na tyle, na ile znam konstrukcję laptopów i ich oprogramowania,

                    Witam!

                    > nie ma w nich niczego, co mogłoby coś ,,wiedziec''.

                    Też mi sie tak wydaje, ale spekulując można postawić karkołomną tezę, że laptop
                    nie umie nam tylko o tym powiedzieć. Człowiek drugiemu człowiekowi przekazuje
                    informację o swej świadomości mową, gestem, mimiką. Problem jest kiedy mamy
                    przed sobą człowieka niemego, sparaliżowanego, bez możliwości jakiegokolwiek
                    kontaktu z nim. Takie przypadki istnieją w rzeczywistości. Zwykle takich ludzi
                    określa się jako pozbawionych świadomości, ale czy zawsze słusznie? To jest
                    wielki problem, czy taka istota to tylko kilkadziesiąt kilo mięsa, czy coś więcej?
                    Pozdr.
                  • asteroida2 Re: Mózg, mój właściciel 09.03.09, 18:00
                    > > A laptop wie, co robi? ;-)
                    >
                    > Mam odpowiedzieć poważnie? OK.
                    >
                    > Na tyle, na ile znam konstrukcję laptopów i ich oprogramowania,
                    > nie ma w nich niczego, co mogłoby coś ,,wiedziec''.

                    O przepraszam. Mój laptop, gdy odpowiednio go zapytam, potrafi wypisać mi listę
                    wszystkich procesów aktualnie w nim zachodzących (na nim uruchomionych).

                    Spróbujesz się z nim zmierzyć w tej materii? To kto jest bardziej świadomy tego
                    co robi?
                    • stefan4 Re: Mózg, mój właściciel 09.03.09, 19:11
                      asteroida2:
                      > O przepraszam. Mój laptop, gdy odpowiednio go zapytam, potrafi wypisać mi listę
                      > wszystkich procesów aktualnie w nim zachodzących (na nim uruchomionych).
                      >
                      > Spróbujesz się z nim zmierzyć w tej materii? To kto jest bardziej świadomy tego
                      > co robi?

                      No to chyba on...

                      Ale kartka papieru w moim zeszycie jest jeszcze bardziej samoświadoma: jak ją
                      odpowiednio podłechcę długopisem, to podaje mi swój skład chemiczny. Pojawia
                      się na niej wtedy piękny strukturalny wzór celulozy. Tylko oczywiście łechtać
                      należy odpowiednio...

                      Czy Twój laptop to potrafi? Jeśli tak, to pozdrawiam go serdecznie w imieniu
                      mojego zeszytu.

                      - Stefan
                      • asteroida2 Re: Mózg, mój właściciel 10.03.09, 11:30
                        > Ale kartka papieru w moim zeszycie jest jeszcze bardziej
                        > samoświadoma: jak ją odpowiednio podłechcę długopisem, to podaje
                        > mi swój skład chemiczny. Pojawia się na niej wtedy piękny
                        > strukturalny wzór celulozy. Tylko oczywiście łechtać
                        > należy odpowiednio...

                        Oj kręcisz. Informacja tutaj pochodzi od ciebie, więc przykład jest
                        nieporównywalny. Ja nie wiem, jakie procesy zachodzą w moim laptopie, póki go
                        nie spytam. A więc informacja musi pochodzić od niego.
                        • stefan4 Re: Mózg, mój właściciel 10.03.09, 14:15
                          asteroida2:
                          > Ja nie wiem, jakie procesy zachodzą w moim laptopie, póki go
                          > nie spytam. A więc informacja musi pochodzić od niego.

                          A ja nie wiem, jakie rozdziały ma książka, póki jej nie otworzę. A więc spis
                          treści musi pochodzić od niej.

                          Czy ta analogia jest lepsza? System operacyjny komputera ma listę aktywnych
                          procesów, podobnie jak książka ma spis treści. Różnica jest tylko w tym, że
                          egzemplarz książki nie zmieni spisu treści aż do następnego wydania, a system
                          operacyjny ma zapisany ślepy mechanizm uaktualniania różnych utrzymywanych przez
                          siebie spisów. Wykładowca opowiadający studentom, jak takie mechanizmy
                          działają, wyjaśnia mnóstwo kwestii technicznych
                          • asteroida2 Re: Mózg, mój właściciel 10.03.09, 14:41
                            Ta analogia jest lepsza, bo można teraz zastanowić się, czy człowiek w którego
                            mózgu nic się nie zmienia, posiada świadomość czy nie.

                            Generalnie temat oczywiście jest znacznie głębszy, ale nie zakładałbym z góry że
                            "świadomość nie ma z tym nic wspólnego". Gdy problem jest bardzo skomplikowany,
                            musimy szukać uproszczeń i przybliżeń. Komputer nie posiada świadomości, ale
                            może przejawiać pewne zachowania, które zwykle ze świadomością wiążemy.
                            Dopiero obserwując systemy które przejawiają część z tych zachowań, a innych nie
                            przejawiają, możemy zacząć tworzyć jakieś sensowne teorie. Do tej pory mieliśmy
                            tutaj tylko dogmatyzm w stylu "świadomość to to co posiada człowiek, a inne
                            zwierzęta nie".
                            • stefan4 Re: Mózg, mój właściciel 10.03.09, 16:02
                              asteroida2:
                              > Generalnie temat oczywiście jest znacznie głębszy

                              Tak.

                              asteroida2:
                              > ale nie zakładałbym z góry że "świadomość nie ma z tym nic wspólnego".

                              Może niejasno się wyraziłem. Ten, kto pisał system operacyjny, nie planował
                              umieścić w nim świadomości. Ten, kto uczy studentów o systemach operacyjnych,
                              nie wspomina o swiadomości. Świadomość komputera, przynajmniej na poziomie
                              systemu operacyjnego, nie jest przez nikogo planowana i nie jest nikomu
                              potrzebna. Byc może jakoś powstała i wbrew intencjom twórców sama doczepiła się
                              po drodze, ale własciwie bezpieczniej jest zakładać, że nic podobnego nie
                              nastąpiło, po prostu zastosować brzytwę Okhama.

                              Ciężar dowodu, że jakiś układ (choćby ów laptop) dysponuje świadomością, leży po
                              stronie tego, kto tak twierdzi. Tymczasem na razie nie ma jak się do takiego
                              dowodu zabrać, bo nie wiemy, co właściwie ten ktoś miałby udowadniać. Ciągle
                              nie wiemy, co to jest swiadomość i jak się przejawia. Nasze intuicje w tej
                              sprawie są mętne i nieuchwytne.

                              asteroida2:
                              > Do tej pory mieliśmy tutaj tylko dogmatyzm w stylu "świadomość to to co posiada
                              > człowiek, a inne zwierzęta nie".

                              Nie, jedziemy na tym samym wózku. Jak już tą nieszczęsną świadomość jakoś
                              sensownie zdefiniujemy, to albo sami się załapiemy na nią razem z wyższymi
                              ssakami (co najmniej), albo się wszyscy nie załapiemy...

                              - Stefan
                              • asteroida2 Re: Mózg, mój właściciel 10.03.09, 16:11
                                > Świadomość komputera, przynajmniej na poziomie systemu
                                > operacyjnego, nie jest przez nikogo planowana i nie jest nikomu
                                > potrzebna. Byc może jakoś powstała i wbrew intencjom twórców sama
                                > doczepiła się po drodze, ale własciwie bezpieczniej jest zakładać,
                                > że nic podobnego nie nastąpiło, po prostu zastosować brzytwę
                                > Okhama.

                                A czy dokładnie to samo nie odnosi się do człowieka?

                                > Nie, jedziemy na tym samym wózku. Jak już tą nieszczęsną
                                > świadomość jakoś sensownie zdefiniujemy, to albo sami się
                                > załapiemy na nią razem z wyższymi ssakami (co najmniej), albo się
                                > wszyscy nie załapiemy...

                                Przede wszystkim, kto powiedział że świadomość to coś binarnego (tak/nie)?
                                Rzeczywistość zwykle działa inaczej. Człowiek ma niewątpliwie większą
                                inteligencję niż pies, ale to nie znaczy że pies nie ma żadnej inteligencji.
                                Człowiek ma niewątpliwie mniejszą masę niż planeta, ale to nie znaczy że
                                człowiek nie ma masy.

                                Podejrzewam, że jeśli już sensownie zdefiniujemy świadomość, to okaże się że
                                każda istota posiadająca mózg ma też jakąś szczątkową świadomość. Podejrzewam że
                                ludzie wcale nie okażą się równi pod tym względem, a nawet że u każdego
                                człowieka "poziom świadomości" ulega dosyć dużym wahaniom i wprowadzanie tutaj
                                jakichś ścisłych granic ("załapiemy się" czy nie) jest bezsensowne.
                                • stefan4 Re: Mózg, mój właściciel 10.03.09, 16:34

                                  stefan4:
                                  > Świadomość komputera, przynajmniej na poziomie systemu
                                  > operacyjnego, nie jest przez nikogo planowana i nie jest nikomu
                                  > potrzebna. Byc może jakoś powstała i wbrew intencjom twórców sama
                                  > doczepiła się po drodze, ale własciwie bezpieczniej jest zakładać,
                                  > że nic podobnego nie nastąpiło, po prostu zastosować brzytwę
                                  > Okhama.

                                  asteroida2:
                                  > A czy dokładnie to samo nie odnosi się do człowieka?

                                  Dlaczego ma się nie odnosić? Myślę, że się odnosi. Osobiście podchodzę
                                  nieufnie do wszelkich rozważań o człowieku opierających się na pojęciu
                                  świadomości w taki sposób, żeby tej świadomości nie dało się skreslić bez szkody
                                  dla rozważania.

                                  asteroida2:
                                  > Przede wszystkim, kto powiedział że świadomość to coś binarnego (tak/nie)?
                                  > Rzeczywistość zwykle działa inaczej.

                                  OK.

                                  asteroida2:
                                  > Człowiek ma niewątpliwie większą inteligencję niż pies

                                  ... chociaż potrafiłbym wskazać kontrprzykłady...

                                  asteroida2:
                                  > ale to nie znaczy że pies nie ma żadnej inteligencji.
                                  > Człowiek ma niewątpliwie mniejszą masę niż planeta, ale to nie znaczy że
                                  > człowiek nie ma masy.

                                  Kiedy rozpatrujemy wzajemne przyciąganie między człowiekiem a planetą, możemy
                                  spokojnie zakładać, że człowiek nie ma masy. Różnica inteligencji między
                                  człowiekiem a psem nie jest chyba tak wysokiego rzędu.

                                  - Stefan
                                  • madcio Że się wetnę... 10.03.09, 21:53
                                    > > ale to nie znaczy że pies nie ma żadnej inteligencji.
                                    > > Człowiek ma niewątpliwie mniejszą masę niż planeta, ale to nie
                                    > > znaczy że człowiek nie ma masy.
                                    > Kiedy rozpatrujemy wzajemne przyciąganie między człowiekiem a
                                    > planetą, możemy spokojnie zakładać, że człowiek nie ma masy.
                                    > Różnica inteligencji między człowiekiem a psem nie jest chyba tak
                                    > wysokiego rzędu.
                                    Uważam, że jest możliwe istnienie obiektów, przejawiających "inteligencję"[1]
                                    podobnie przewyższającą człowieka, jak planeta przewyższa go swoją masą. Żadne
                                    prawa fizyki temu nie przeczą. Przerażające, czyż nie?

                                    en.wikipedia.org/wiki/Jupiter_brain
                                    [1] W cudzysłowiu, bo o ile jakoś masę można zdefiniować i zmierzyć, nie ma i
                                    zapewnie jeszcze długo nie będzie sposobu na obiektywne wymierzenie zespołu
                                    cech, które dziś luźno nazywamy "inteligencją".
                                    • asteroida2 Re: Że się wetnę... 12.03.09, 13:24
                                      > Uważam, że jest możliwe istnienie obiektów, przejawiających
                                      > "inteligencję"[1] podobnie przewyższającą człowieka, jak planeta
                                      > przewyższa go swoją masą. Żadne prawa fizyki temu nie przeczą.
                                      > Przerażające, czyż nie?

                                      Czemu przerażające? Spójrz sobie, powiedzmy, na USA jako na jeden organizm:
                                      potrafi produkować jednocześnie miliony filmów, książek, stron internetowych,
                                      przeprowadzać tysiące badań naukowych, rozmawiać jednocześnie z milionami ludzi
                                      na całym świecie itd.
                                      Jest poza tym mocno schizofreniczny i pozbawiony jakiegokolwiek "świadomego"
                                      procesu, który by zarządzał milionami tych "podświadomych". Można powiedzieć, że
                                      nie ma osobowości.

                                      To tylko analogia, coś "w pół drogi", do jupiter brain. Ale można wysnuć z niej
                                      kilka ciekawych wniosków:
                                      1. Posiadanie gigantycznej wiedzy nie wystarczy, jeśli wiedza ta jest
                                      pofragmentowana. Często żeby rozwiązać jakiś problem, trzeba połączyć pozornie
                                      niezwiązane ze sobą obszary wiedzy - a z tym może mieć problem "duża"
                                      inteligencja, niezależnie od tego jak poindeksowaną i poukładaną ma pamięć (bo
                                      po prostu liczba kombinacji szybko rośnie ze wzrostem wiedzy).

                                      2. Sam mózg do nieczego nie dojdzie, jeśli nie będzie miał wystarczająco
                                      rozbudowanych "interfejsów". W szczególności badanie świata wymaga robienia
                                      eksperymentów, do których trzeba tworzyć coraz bardziej zaawansowane urządzenia
                                      (które najlepiej obsługiwać przy pomocy w jakimś stopniu autonomicznych "wypustek").
                                  • llukiz Re: Mózg, mój właściciel 12.03.09, 20:57
                                    > > Przede wszystkim, kto powiedział że świadomość to coś binarnego (tak/nie) ?
                                    > > Rzeczywistość zwykle działa inaczej.
                                    > OK.

                                    Jakie OK? Rzeczywistość różnie działa. Niektóre pojęcia są binarne, a niektóre
                                    nie. Może świadomość jest akurat binarna. Skąd wiecie? Są jakieś dowody za jedną
                                    lub drugą opcją?
                                    • asteroida2 Re: Mózg, mój właściciel 13.03.09, 10:14
                                      > Rzeczywistość różnie działa. Niektóre pojęcia są binarne, a
                                      > niektóre nie.

                                      Żeby nie być gołosłownym, podaj przykład jakichś binarnych pojęć w przyrodzie.
                                      Takich, które przy bliższym zbadaniu nie okazały się jednak nieco rozmyte.
                                      Przykładowo: należenie do danego gatunku wydaje się że jest pojęciem tak/nie,
                                      ale jak się dokładniej próbuje zdefiniować kryteria, to zawsze znajduje się coś
                                      "na pograniczu".
                                      • stefan4 Re: Mózg, mój właściciel 13.03.09, 10:31
                                        asteroida2:
                                        > Przykładowo: należenie do danego gatunku wydaje się że jest pojęciem tak/nie

                                        Nie, pojęcie gatunku jest bardzo nieostre.

                                        Znacznie ostrzejszy jest podział ssaków (powiedzmy) na płcie. Przypadki
                                        wątpliwe lub graniczne zdarzają się, ale na tyle rzadko, że ktoś bardzo śmiały
                                        mógłby je nazwać patologią.

                                        - Stefan
                                      • llukiz Re: Mózg, mój właściciel 13.03.09, 19:13
                                        > Żeby nie być gołosłownym, podaj przykład jakichś binarnych pojęć w przyrodzie.

                                        Bycie w ciąży, reagowanie na światło, reakcja na dźwięki określonej
                                        częstotliwości, posiadanie płuc
                                        • stefan4 Re: Mózg, mój właściciel 13.03.09, 20:01
                                          llukiz:
                                          > Bycie w ciąży, reagowanie na światło, reakcja na dźwięki określonej
                                          > częstotliwości, posiadanie płuc

                                          Chyba wszystkie te rzeczy są tak trochę szemranie binarne; bardziej szemranie
                                          niż podział na płcie.

                                          Może z wyjątkiem bycia w ciąży, ale i tego nie jestem pewien. Niektóre samice
                                          potrafią bardzo długo przechowywać plemniki od samca i używać ich z opóźnieniem.
                                          Czy o takiej samicy między stosunkiem a zapłodnieniem powiesz, że jest
                                          ciężarna, czy że nie jest, to tylko kwestia terminologii. Z drugiej strony u
                                          króliczycy zajście w ciążę jest ,,odwracalne'', to znaczy jak przyjdą ciężkie
                                          czasy, to ona potrafi rozpuścić płód i odebrać sobie składniki odżywcze z tej
                                          niepożądanej inwestycji.

                                          - Stefan
                                          • llukiz Re: Mózg, mój właściciel 14.03.09, 02:30
                                            A jak ma się to do bycia świadomym? Czy podobne dylematy nawiedzają cie jako
                                            świadomą istotę tak że nie wiesz w ilu procentach jesteś świadomy?
                                            • stefan4 Re: Mózg, mój właściciel 14.03.09, 09:15
                                              llukiz:
                                              > A jak ma się to do bycia świadomym?

                                              To się nie ma. Również Twoje przykłady nie mają się do świadomości.

                                              llukiz:
                                              > Czy podobne dylematy nawiedzają cie jako świadomą istotę tak że
                                              > nie wiesz w ilu procentach jesteś świadomy?

                                              Nie umiem tego ocenić. Nemo iudex in causa sua...

                                              - Stefan
                                            • asteroida2 Re: Mózg, mój właściciel 14.03.09, 09:26
                                              > A jak ma się to do bycia świadomym? Czy podobne dylematy nawiedzają
                                              > cie jako świadomą istotę tak że nie wiesz w ilu procentach jesteś
                                              > świadomy?

                                              A w ilu procentach jesteś wysoki? Albo w ilu procentach jesteś ciężki?

                                              Ja nie wiem "jak bardzo" jestem świadomy, ale mogę bez wątpliwości stwierdzić,
                                              że czasem jestem "bardziej świadomy", a czasem podejmuję decyzje bardziej
                                              bezmyślnie, tak jakby moja świadomość była w tym momencie mniejsza.
                                              Obserwuję też, że inni ludzie zachowują się podobnie (choć, co śmieszniejsze,
                                              mogą nie być tego świadomi). A w takim razie świadomość nie jest czymś binarnym.
                                              • llukiz Re: Mózg, mój właściciel 14.03.09, 13:17
                                                > A w ilu procentach jesteś wysoki?

                                                raczej nie można być w połowie wysokim. Bo albo się jest wysokim albo nie.

                                                > że czasem jestem "bardziej świadomy", a czasem podejmuję decyzje bardziej

                                                podejmowanie decyzji nie ma nic wspólnego ze świadomością. Jak się jest
                                                świadomym to się jest, Bycie świadomym to odbieranie bodźców świadomością. Czyli
                                                dla mnie jak śnisz, to w tym znaczeniu jesteś świadomy bo odbierasz jakieś
                                                bodźce. A to dlatego bo masz świadomość
                                                • asteroida2 Re: Mózg, mój właściciel 15.03.09, 14:33
                                                  > Jak się jest świadomym to się jest, Bycie świadomym to odbieranie
                                                  > bodźców świadomością. Czyli dla mnie jak śnisz, to w tym znaczeniu
                                                  > jesteś świadomy bo odbierasz jakieś bodźce. A to dlatego bo masz
                                                  > świadomość

                                                  Nie pamiętam niczego, co się działo przez pierwsze trzy lata mojego życia. Czy
                                                  byłem świadomy, czy nie? Moja świadomość któregoś pięknego dnia się pojawiła i
                                                  już została? Czy może pojawiała się na kilka godzin i znikała, żeby się znów
                                                  pojawić? Czy też była od momentu urodzenia/poczęcia/3 tygodnia ciąży?

                                                  Gdyby świadomość była binarna, to musiałaby się pojawić w konkretnym momencie -
                                                  i od tego momentu odbierałbym już świat świadomością. Czemu niczego takiego nie
                                                  pamiętam? I (o ile wiem) żaden człowiek nie pamięta?
                                                  • llukiz Re: Mózg, mój właściciel 16.03.09, 01:43
                                                    > Nie pamiętam niczego, co się działo przez pierwsze trzy lata mojego życia

                                                    Jak już mówiłem pamięć jest zawodna i mimo że tylko na niej można się opierać to
                                                    tak właściwie fakt czy się coś pamięta czy nie niczego tak na prawdę nie przesądza.

                                                    > Gdyby świadomość była binarna, to musiałaby się pojawić w konkretnym momencie -
                                                    > i od tego momentu odbierałbym już świat świadomością. Czemu niczego takiego nie
                                                    > pamiętam

                                                    a niby pamiętasz że pojawiała się po trochu? Jak to jest być świadomym na 1%
                                                    obecnego bycia świadomym? Z drugiej strony jak zasypiamy to tracimy (chyba)
                                                    świadomość. Też jakoś nigdy nie pamiętam jej utraty na raty co wieczór.
                                                  • asteroida2 Re: Mózg, mój właściciel 16.03.09, 10:10
                                                    > to tak właściwie fakt czy się coś pamięta czy nie niczego tak na
                                                    > prawdę nie przesądza.

                                                    Nie przesądza. Ale skoro zdarzają się momenty, gdy to co się dzieje
                                                    zapamiętujesz na całe życie i zdarzają się momenty gdy to co się dzieje nie
                                                    pozostawia żadnego trwałego śladu - to ja określiłbym stan umysłu w pierwszym
                                                    przypadku jako bardziej świadomy niż w drugim.

                                                    > a niby pamiętasz że pojawiała się po trochu? Jak to jest być
                                                    > świadomym na 1% obecnego bycia świadomym? Z drugiej strony jak
                                                    > zasypiamy to tracimy (chyba) świadomość. Też jakoś nigdy nie
                                                    > pamiętam jej utraty na raty co wieczór.

                                                    A nie pamiętasz żadnych snów? Przecież powinieneś móc porównać działanie swojego
                                                    umysłu we śnie z działaniem na jawie. Ja mogę łatwo stwierdzić, że moja
                                                    świadomość w trakcie snu jest bardziej ograniczona niż na jawie. W szczególności
                                                    na jawie pamiętam, że w trakcie snu nie pamiętałem jakichś faktów z
                                                    rzeczywistości. W drugą stronę to zjawisko nie zachodzi - w trakcie snu zwykle w
                                                    ogóle nie pamiętam, że inna rzeczywistość istnieje.

                                                    Zresztą nawet zasypiając zdarzają się momenty chwilowego rozbudzenia, gdy moja
                                                    świadomość zaczyna analizować skojarzenia, które przez ostatnie sekundy
                                                    przychodziły mi do głowy - i ewidentnie nie były analizowane wcześniej przez
                                                    świadomość.

                                                    A więc moja świadomość sama może zaobserwować stany większej i mniejszej
                                                    świadomości mojego umysłu.
                                                  • llukiz Re: Mózg, mój właściciel 16.03.09, 11:03
                                                    Dla mnie dostęp do pamięci ma się nijak do świadomości. Ludzie tracą pamięć, a
                                                    są świadomi w najlepsze.

                                                    > umysłu we śnie z działaniem na jawie. Ja mogę łatwo stwierdzić, że moja
                                                    > świadomość w trakcie snu jest bardziej ograniczona niż na jawie

                                                    u mnie tak nie jest. Często ma sie dostęp do sfabrykowanej fałszywej pamięci
                                                    podczas snu, ale to na świadomość moją nie wpływa.

                                                    Przecież powinieneś móc porównać działanie swojeg
                                                    > o
                                                    > umysłu we śnie z działaniem na jawie

                                                    mózg może i działa inaczej, lecz moja świadomość działa odbiera bodźce równie dobrze

                                                    > A więc moja świadomość sama może zaobserwować stany większej i mniejszej
                                                    > świadomości mojego umysłu.

                                                    A mi jakoś trudno zaobserwować stany mniejszej świadomości. Braku świadomości
                                                    również nie potrafię zaobserwować bo brakuje mi wtedy obserwatora
                            • bret.2 Re: Mózg, mój właściciel 10.03.09, 21:55
                              ale nasz mozg posiada opszary nie ujawnione swiadomosci . a moze
                              swiadomosc tez ma zapas obietosci. a moze ona kozysta z (jak
                              przypuszcza Hawking)promieniowaniaczarnych dziur poza horyzonty
                              zdarzen.moze brzytwa ockhama z czasem troche sie stepi.to oczywiscie
                              troche futurystyka ale tak tu ostatnio cytatowo i troche juz
                              nudno.p.s jak juz futuryzowac to moze Calabi-Yau w teorii strun
                              odkryja jakis niznany wymiar kosmosu i sprawa swiadomosci stanie sie
                              jasna i nie tylko swiadomosci . i dyskusja zacznie sie od nowa
                              • madcio Re: Mózg, mój właściciel 10.03.09, 23:06
                                A może tak coś z sensem i z gramatyką? To a propo dwóch twoich postów tutaj.

                                > Calabi-Yau
                                Niam. Brzmi jak nazwa jakiegoś mrocznego bóstwa z Lovercrafta.
                                • bret.2 Re: Mózg, mój właściciel 11.03.09, 18:01
                                  co do gramatyki a scislej ortografii Masz racje nie moge sobie dotad
                                  poradzic z polska gramatyka.A sens no cuz na sens zawsze mozna
                                  patrzec jak na srodek kola ze wszystkich punktow okregu . a na
                                  marginesie naczytalem sie na tym forum tylu nonsensow ze chyba Twoja
                                  opinia nie wpedzi mnie w kompleksy.a teraz moje odczucie (z gory
                                  przepraszam)mam wrazenie ze mowiac delikatnie "pewne srodowisko
                                  naukowe przez swoj slepy ewolucjonizm tworzy z mozgu boga (a racze
                                  bozka)i nie dopuszczajac zadnych innch luznych koncepcji(nawed w
                                  postaci niewiadomejx)zamyka sie w takim Ptolemejskim egocentryzmie.
                                  • marksistowski Drogi mozgu, własciicielu ludzikow forumowych.... 11.03.09, 18:32
                                    .... wyprowadzaj swoich podopiecznych na spacer i karm ich wiedzą.
                                    Większosc z nich cholernie ostatnio zidiociała.
                                    .
                                • bret.2 Re: Mózg, mój właściciel 12.03.09, 19:55
                                  podaje Ci namiar na to Twoje" mroczne bostwo"Przestrzen Calabiego-
                                  Yau nazwana tak na czesc dwoch matematykow:Eugenio Calabiego z
                                  Uniwersytetu Pelsylwanii i Shing-Tunga Yau z Uniwersytetu Harvarda
                                  jak Poczytasz ich prace to Wruc do mojego postu i odpowiedz na nowo
                                  jesli starczy Ci taktu (oczywiscie to rabek teorii)ale jesli Masz
                                  odpowiadac nigzecznie i z aluzjami to lepiej wcale.i prosze
                                  wybaczyc gramatyke z uwagi na nia moje wypowiedzi sa tak
                                  zkondensowane ze czesto niezrozumiane .jesli nie dostane jakiejs w
                                  miare przychylnej odpowiedzi to juz tu nie wroce wiec na wszelki
                                  wypadek przepraszam za wszystko i dowidzenia
              • europitek Re: Mózg, mój właściciel 06.03.09, 03:24
                Nie będę musiał, ponieważ zaliczenie <świadomosći> ro klasy interpreterów nie oznacza, że wszystkie intrepretery są jednakie (np. świadome). To nie była definicja, lecz wskazanie istotnej cechy świadomości z puktu widzenia jej informatycznych cech. Takie podejście ma pewne plusy pozwalające zrozumieć ogólne mechanizmy działania naszego myślenia na poziomie styku neuro i psyche. Bez zaangażowanie "myślenia informatycznego" zawsze będziemy mieli "dziurę" pomiędzy neuro- i psychonaukami ze względu na dużą różnicę w poziomie stosowanych przez nie opisów.
            • ponurak Re: Mózg, mój właściciel 05.03.09, 10:51
              Chario,dzięki. Jesteś biologiem, fizjologiem..? Ale jeszcze jedno -
              może ktoś z Was wie, pod jakim hasłem szukać wyników badań
              eksperymentalnych tych nie wymienionych z nazwisk "uczonych z
              Berlina"? Głównie chodzi mi o to ze stymulacji mózgu polem
              magnetycznym, chociaż eksperymenty z dodawaniem i odejmowaniem też
              mogą być.
              • charioteer1 Re: Mózg, mój właściciel 05.03.09, 11:33
                ponurak napisał:

                > Chario,dzięki. Jesteś biologiem, fizjologiem..?

                Jeszcze kim innym :-)

                > może ktoś z Was wie, pod jakim hasłem szukać wyników badań
                > eksperymentalnych tych nie wymienionych z nazwisk "uczonych z
                > Berlina"?

                Nie mam pojecia. Proponuje na poczatek wpisac do gugla:

                +"transcranial magnetic stimulation" +"decision making"
                • ponurak Re: Mózg, mój właściciel 06.03.09, 11:17
                  Na początek wyświetliło się ok 22400 stron. Ograniczam i ... mam już
                  tylko 11300 ... no to jeszcze ciut i mam 5090 i.. ok, dzięki :) To
                  teraz czytam.
                  • charioteer1 Re: Mózg, mój właściciel 06.03.09, 14:04
                    Niezupelnie to co chciales, ale niektore abstrakty sa fajne :-)
            • charioteer1 Re: Mózg, mój właściciel 05.03.09, 11:45
              europitek napisał:

              > Można to sobie wytłumaczyć w ten sp[osób, iż <świadomość> jest jednym z
              > wielu wątków przetwarzania, które współistnieją w mózgu. Nie wszystkie wątki m
              > ają ze sobą bezpośredni kontakt i nie wszystkie są w stanie rozumieć się nawzaj
              > em (np. z powodu różnych formatów danych).

              Mysle, ze tu chodzi tez o co innego. Gdybysmy tylko byli swiadomi wszystkiego, co rejestruja nasze zmysly, wiec mozg tez, mielibysmy do czynienia z niesamowitym natlokiem nieistotnych informacji. Dlatego istnieje pewien proces selekcji, ktory przekazuje do swiadomosci tylko te informacje, ktore sa dla nas w danej chwili istotne. Nie jestesmy swiadomi procesow zachodzacych automatycznie, bo to nam oszczedza miejsce w <pamieci roboczej>. <Swiadomosc> jest wiec w pewnym sensie taka <pamiecia robocza>.

              > PS. Przepraszam, że jeszcze nie ruszyłem sprawy "Placebo", ale brakuje mi ciągl
              > e czasu i stan ten pociagnie się jeszcze do soboty.

              Chyba bedziemy musieli to odlozyc na inna okazje. Wyjezdzam za kilka dni i pewnie bede w zwiazku z tym rzadziej w internecie.
              • europitek Re: Mózg, mój właściciel 06.03.09, 03:10
                charioteer1 napisał:
                > Dlatego istnieje pewien proces selekcji, ktory przekazuje do
                > swiadomosci tylko te informacje, ktore sa dla nas w danej chwili
                > istotne. Nie jestesmy swiadomi procesow zachodzacych
                > automatycznie, bo to nam oszczedza miejsce w <pamieci roboczej>.

                Filtry selekcyjne i wygaszanie procesów w związku z ich niskim priorytetem (np. małą siłą bodźca) to jednak trochę inna sprawa. Zauważ też, że automatyzacja zachowań przebiega często w wyniku działań świadomych (np. nauka z czynnym udziałem nauczyciela). Procesy, która początkowo wymagają świadomej kontroli sekwencyjnej zostają utrwalone i następnie mogą się odbywać bez udziału świadomości, ale praktycznie w dowolnym momencie może dojsć do ich ponownego przełącenia w "tryb świadomy" i najczęściej możliwa jest ich analiza krok po kroku. Istnieje jednak kategoria procesów, których nie jesteśmy w stanie sekwencyjnie przeanalizować. Przyczyną moze być to, że nie potrafimy zinterpretować ich przebiegu z poziomu świadomosći. Niemożność ta moze wynikać z ich wyższej szybkości (niż powolna interpretacja sekwencyjna wysokiego poziomu, którą posługuje się świadomość) oraz braku identyfikacji przez interpreter ich części składowych. Inaczej mówiąc świadomość może nie nadążać z interpretacją w czasie rzeczywistym lub nie potrafi jej dokonać, zadowalając się jedynie samymi wynikami.
                Moim zdaniem, sens automatyzacji polega na podniesieniu wydajnosći przez odłączenie bieżącej interpretacji danego procesu (świadomej kontroli).
                • charioteer1 Re: Mózg, mój właściciel 06.03.09, 14:23
                  Interpertacja z poziomu swiadomosci takich zautomatyzowanych procesow tez nie
                  jest pelna.

                  Jezeli masz prawo jazdy, to sprobuj opisac szczegolowo wszystkie czynnosci
                  potrzebne, aby uruchomic samodchod i wyjechac z garazu:
                  - klade rece na kierownicy, lewa noga na pedale sprzegla, prawa na hamulcu,
                  - wciskam sprzeglo,
                  - przekrecam kluczyk w stacyjce,
                  itd.
                  Tego nie da sie zrobic nie patrzac na samochod, nie dotykajac samochodu, nie
                  markujac kolejnych czynnosci. W powyzszym opisie juz jest blad - a skad kluczyk
                  wzial sie w stacyjce? Sam wskoczyl?
                  • europitek Re: Mózg, mój właściciel 07.03.09, 00:32
                    charioteer1 napisał:
                    > Interpertacja z poziomu swiadomosci takich zautomatyzowanych
                    > procesow tez nie jest pelna.

                    Tak jest. Po pierwsze dlatego, że część operacji nie jest interpretowalna dla świadomości, a po drugie, z powodu uwikłania akurat nas intersującego procesu w "otoczkę" innych procesów. Tak naprawdę, to świadomość może nawet nie wiedzieć w jaki sposób przebiegają elementarne procesy, które nadzoruje. Świadomośc "widzi" to, co potrafi zinterpretować, a dokładniej, to czego interpretacji sie nauczyła.

                    Przykład z samochodem nie jest zbyt dobry, ponieważ drobiazgowe opisy rzeczywistych procesów, to chleb powszedni dla informatyków (niektórych ich rodzajów). Tworząc program rozwiązujący jakiś problem trzeba cały proces umieć rozłożyć "na czynniki pierwsze", a każda pomyłka owocuje błędami. To dosć specyficzny sposób widzenia realnych zdarzeń nie tylko ze względu na ich treść, lecz również aspekty strukturalne. Dla mnie samo "kładę ręce na kierownicy" to temat-rzeka jeśli chodzi o mnóstwo jego procesów składowych. Nawet samo "kładę" to proces złożony i skomplikowany do opisania "od zera".
        • bret.2 Re: Mózg, mój właściciel 04.03.09, 22:34
          a czy czasem nie jest tak ze prawdziwym wlascicielem jest swiadomosc
          ktora duzo wczesniej planuje wiekszy kawalek naszego zycia i mieszka
          na zewnatrz a wiec ma dystans klana sie dualizm (no i oczywiscie
          to "stre nazedzie na b
        • llukiz Re: Mózg, mój właściciel 09.03.09, 22:14
          > W kwietniu ta sama grupa pokazała, że decyzja może zapaść nawet 10
          > sekund wcześniej, niż uświadomi to sobie, jakby to określić

          coś mie sie nie wydaje. Coś takiego zwyczajnie nie miałoby sensu. To raczej musi
          być tak, że najpierw zapada jakaś tam wstępna decyzja, potem dopiero ostateczna,
          która trafia do naszej świadomości. Decyzja wstępna i ostateczna być może często
          się pokrywają, ale nie wieżę zwyczajnie, że te 10 sekund tak sobie odczekiwane
          jest bez sensu.
    • pies_na_teorie [...] 09.03.09, 22:39
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • marksistowski Nie macie własciciela, chłopcy 09.03.09, 22:46
      Tak.Tak.
    • facet123 Re: Mózg, mój właściciel 10.03.09, 11:22
      Bardzo ciekawy artykuł, ale jeszcze ciekawsze byłby wpływ wniosków z
      tego typu badań na nasze rozumienie kultury. Piszę "byłby" ponieważ
      te kwestie rozumie tylko wąska garstka naukowców, a i oni wyraźnie
      kontrolują swoje wypowiedzi, aby przypadkiem ktoś nie odebrał ich
      badań jako "nieludzkiego" sprowadzania bogactwa ludzkich emocji i
      myśli do zwykłej interakcji hormonów i impulsów w mózgu.
      W każdym tego typu wywiadzie pada naiwne pytanie "czy to oznacza, że
      nie istnieje dusza?" i naukowiec poci się i wysila aby wybrnąć z
      tego pytania nie uraziwszy niczyich uczuć i nie rozpoczynając
      ideologicznej wojny.
      Ludzie mają problem z zaakceptowaniem, że zwykła materia wystarcza
      do tego aby powołać do istnienia uczucia, emocje i całe bogactwo
      ludzkiego świata umysłu. Nie ma ku temu zadnej racjonalnej
      przyczyny. Dlaczwego świadomość, że umysłem rządzą automatyczne
      procesy miała by mu cokolwiek ująć? kogokolwiek zmartwić? odebrać
      nadzieję?
      Jest tylko jedno wyjaśnienie: Przez setki lat ludzkość nie
      dysponowała wystarczającą wiedzą aby pojąć, że materia wystarcza do
      stworzenia umysłu. Nie mogła nią dysponować, bo to wymaga
      specjalistycznego sprzętu i metod badawczych. Przez te setki lat
      metafizyczne dywagacje wydawały się poprawna drogą szukania
      odpowiedzi. Do tego wpływ religii ugruntował się na tyle, że teraz
      przeciętny człowiek, nawet mało religiny, lub religijny fasadowo ma
      zakodowaną potrzebę "czegoś więcej". Stworzono sztuczną potrzebę,
      która znalazła swoje miejsce w ludowej metafizyce.
      Wnioski wykazujące automatyzm i mechanicystyczną materialność całego
      człowieka wraz z emocjami i umysłem są przez opinie publiczną
      przymowane chłodno, absurdalnie interpretowane, przekręcane lub
      wyśmiewane.

      Zastanawiam się, czy ten mur kiedyś padnie. W końcu cały dorobek
      filozoficzny wraz z kulturą teraźniejszą jest tak bardzo
      przesiąknięty dualizmem, że nie wiem czy kiedyklwiek nastąpi tu
      jakaś zmiana. Zwłaszcza, że zmiana ta wymagała by przedefiniowania
      pewnych potrzeb które wynikają z ludzkiej naiwności i słabej
      świadomości kwestii metafizycznych.
      • bret.2 Re: Mózg, mój właściciel 10.03.09, 22:22
        a moze naukowcy odzucaja dualizm bo boja sie ograniczenia
        badan.nasz mozg posiada opszary gotowe do aktywowania i reagowania
        na zdazena ktorych ani nie bylo ,niema i jeszcze bardzo dlugo nie
        bedzie z kad ta gotowosc . nie mogle jej zbudowac geny bo one
        dzialaja w ramach ewolucji.a znakow zapytania dotyczacych
        swiadomosci jest tyle ze niczego ad.hok przesadzac nie mozna.i nie
        chodzi o akceptacie jednej czy drogiej teorii ale o troche badawczej
        pokory.
        • facet123 Re: Mózg, mój właściciel 11.03.09, 15:45
          > a moze naukowcy odzucaja dualizm bo boja sie ograniczenia
          > badan

          No właśnie powinni go odrzucić. Tymczasem obecna filozofia i
          medycyna jest nim ciągle przesiąknięta.
      • llukiz Re: Mózg, mój właściciel 11.03.09, 10:31
        > Jest tylko jedno wyjaśnienie: Przez setki lat ludzkość nie
        > dysponowała wystarczającą wiedzą aby pojąć, że materia wystarcza do
        > stworzenia umysłu

        Nie wiem czy materia wystarcza do stworzenia umysłu, natomiast mam całkowitą
        pewność, że umysł jest całkowicie zbędny materii do jej funkcjonowania. Innymi
        słowy nie ma fizycznych powodów by przypuszczać, że mózg z umysłem
        funkcjonowałby jakoś inaczej od mózgu bez umysłu.
        Pytanie więc po co jest umysł?
        Jest to bardzo dobre pytanie, tak samo jak pytanie dlaczego istnieje raczej coś
        niż nic
        • facet123 Re: Mózg, mój właściciel 11.03.09, 15:49
          > słowy nie ma fizycznych powodów by przypuszczać, że mózg z umysłem
          > funkcjonowałby jakoś inaczej od mózgu bez umysłu.

          Dyskutowaliśmy już obszernie o tym i o problemie "filozoficznego
          zombi", niestety bez rezultatów i porozumienia. Nie ma czegoś
          takiego jak "mózg z umysłem" i "mózg bez umysłu". to masło maślane.
          Mózg to struktura realizująca pewne skomplikowane funkcje i to tę
          jego funkcjonalność nazywamy umysłem. Jeżeli jest mózg (w sensie
          zdrowy i w pełni funkcjonalny) to jest też umysł i świadomość.

          • llukiz Re: Mózg, mój właściciel 11.03.09, 19:12
            > Dyskutowaliśmy już obszernie o tym i o problemie "filozoficznego
            > zombi", niestety bez rezultatów i porozumienia

            zgadza się

            Nie ma czegoś
            > takiego jak "mózg z umysłem" i "mózg bez umysłu". to masło maślane.

            no chyba że ktoś jest nieprzytomny.

            > Mózg to struktura realizująca pewne skomplikowane funkcje i to tę
            > jego funkcjonalność nazywamy umysłem

            obawiam się że jesteś odosobniony w swojej definicji umysłu.

            Jeżeli jest mózg (w sensie
            > zdrowy i w pełni funkcjonalny) to jest też umysł i świadomość

            a niby po czym to poznać że w funkcjonalnym jest albo że nie w pełni
            funkcjonalnym nie ma?
            • madcio Re: Mózg, mój właściciel 11.03.09, 23:04
              > > Mózg to struktura realizująca pewne skomplikowane funkcje i to tę
              > > jego funkcjonalność nazywamy umysłem
              > obawiam się że jesteś odosobniony w swojej definicji umysłu.
              Obawiam się, że nie jest. Każdy, kto uważa, ze "dusza" jest wymysłem,
              prawdopodobnie by się podpisał pod jakaś wersją podanej przez faceta123
              definicji. Jak też spora częśc naukowców jak tez zapenwie wiele wierzących,
              którzy mają już wprawę wieloletnią w dwójmyśleniu.
              • llukiz Re: Mózg, mój właściciel 12.03.09, 00:58
                Dlaczego niby skomplikowane funkcje albo funkcjonalność nazywać umysłem a nie
                funkcjami albo funkcjonalnością? Chyba jest jakaś przyczyna dla której operacji
                wykonywanych przez procesor nie nazywa się umysłem, a tylko operacjami
                wykonywanymi przez procesor. Dlaczego więc próbuje się tu wmówić że interakcje
                pomiędzy neuronami są umysłem, a nie tylko interakcjami pomiędzy neuronami
                generującymi bełkotliwe i mało znaczące wypowiedzi na forum?
                • facet123 Re: Mózg, mój właściciel 12.03.09, 11:19
                  > Dlaczego więc próbuje się tu wmówić że interakcje
                  > pomiędzy neuronami są umysłem, a nie tylko interakcjami pomiędzy
                  > neuronami generującymi bełkotliwe i mało znaczące wypowiedzi na
                  > forum?

                  A co niezwykłego w nazywaniu tego samego zjawiska dwoma terminami? Zwłaszcza, że
                  ludzie mają tendencję do nadawania innych nazw rzeczom które dotyczą ich
                  bezpośrednio, żeby jakoś je wyróżnić. To tafa forma antropocentryzmu. Np.
                  zwierzęta kopulują lub pokrywają się, a ludzie uprawiają miłość.
                  • llukiz Re: Mózg, mój właściciel 12.03.09, 13:24
                    > A co niezwykłego w nazywaniu tego samego zjawiska dwoma terminami?

                    to niezwykłego że zazwyczaj różne określenia są na różne rzeczy. Świadomość jest
                    pojęciem subiektywnym, procesy zachodzące w mózgu nie
                    • facet123 Re: Mózg, mój właściciel 12.03.09, 13:36
                      > to niezwykłego że zazwyczaj różne określenia są na różne rzeczy

                      Przecież można podać całą kupę przykładów gdzie ludzie nazywają ten sam byt
                      fizyczny różnymi nazwami. Różne nazwy ilustrują różne osobiste nastawienia do
                      nazywanej rzeczy. Np. "sekta", "związek religijny" albo "kościół" to te same
                      rzeczy rządzące się identycznymi prawami - różne nazwy są niosą różną
                      emocjonalną ocenę tej rzeczy. Ale dla nauk przyrodniczych ocena emocjonalna jest
                      nieistotna.

                      > Świadomość jest pojęciem subiektywnym, procesy zachodzące w mózgu
                      > nie

                      Z czego wynika, że cała idea subiektywności daje się wyjaśnić za pomocą procesów
                      w mózgu. Nie można się poczuć jak ktoś inny (bo to z definicji niemożliwe -
                      nawet gdyby dało się wstrzyknąć cudzą świadomość w moją, to stałbym się tym kimś
                      kogo świadomość bym zyskał, a więc straciłbym pamięć swojej osoby i celu całego
                      przedsięwzięcia i cały eksperyment niczego by nie dowiódł), ale można poznać
                      dokładnie co i dlaczego powoduje takie a nie inne odczucia kogoś innego.
                      Jak dla mnie w ten sposób da się poznać i opisać wszystko z wyjątkiem dość
                      bełkotliwego pytania "jak to jest być kimś innym" :)
                      • llukiz Re: Mózg, mój właściciel 12.03.09, 18:55
                        > "sekta", "związek religijny" albo "kościół" to te same
                        > rzeczy

                        wiesz. Można też twierdzić że zabójstwo i egzekucja to to samo, tylko jeśli
                        twierdzenie takie pada w dyskusji to dla mnie to czysta erystyka.

                        > Z czego wynika, że cała idea subiektywności daje się wyjaśnić za pomocą procesó
                        > w
                        > w mózgu

                        jak by się dała, to słowo "subiektywne" nie było by potrzebne
                        • facet123 Re: Mózg, mój właściciel 13.03.09, 09:59
                          > Można też twierdzić że zabójstwo i egzekucja to to samo, tylko jeśli
                          > twierdzenie takie pada w dyskusji to dla mnie to czysta erystyka.

                          Bo oba te słowa oznaczają to samo fizyczne zdarzenie, różnią się tylko
                          kontekstem. Erystyka to już raczej uzasadnianie dlaczego tą samo rzecz mamy
                          nazywać inaczej.

                          > jak by się dała, to słowo "subiektywne" nie było by potrzebne

                          Jest ono potrzebne aby opisać wrażenia odbierane przez kogoś osobiście, które
                          ogólności nie muszą być analogiczne do tego co odczuwają inni. Tak samo mógłbyś
                          twierdzić, że słowo "halucynacja" jest niepotrzebne bo przecież to co się
                          opisuje jako halucynacje nie istnieje. Otóż to istnieje w mózgu osoby która ma
                          halucynacje. Subiektywność również istnieje w mózgu każdego człowieka.
                • madcio Re: Mózg, mój właściciel 13.03.09, 18:04
                  > Dlaczego więc próbuje się tu wmówić że interakcje
                  > pomiędzy neuronami są umysłem,
                  Nikt tu niczego nie wmawia. Interkacje miedzy neuronami tworzą coś więcej, niż
                  prosta suma swoich części. Efekt emergentny, który nazywamy umysłem. Jak inaczej
                  chcesz to nazwać?

                  Że się zaciekawię na marginesie, przed czym się tu zapierasz jak narowisty koń?
                  Ja sądzę, że przed implikacjami takiego twierdzenia, jak "umysł jest to efekt
                  działania neuronów". I koncepcję "duszy" szlag trafia. :)
            • facet123 Re: Mózg, mój właściciel 12.03.09, 10:27
              > no chyba że ktoś jest nieprzytomny.

              Wtedy na podstawie procesów zachodzących w jego mózgu widać czy jest on
              przytomny czy nie. To samo z wszelkimi lunatykowaniami, pijackimi zwidami i tak
              dalej. Zajrzenie do mózgu osoby w tych stanach pozwala określić czy jest on
              aktualnie świadomy.

              > a niby po czym to poznać że w funkcjonalnym jest albo że nie w
              > pełni funkcjonalnym nie ma?

              Za pomocą standardowych dla nauki mechanizmów. Najpierw określamy zbiór zachowań
              które nazywamy świadomymi - jest tu cała gama propozycji od rozpoznawania się w
              lustrze po test Turinga. Oczywiście, stwierdzenie tych zachowań nie gwarantuje
              nam, że subiektywne poczucie świadomości osoby która pozytywnie przeszła te
              testy są takie same jak moje, ale żadne badanie nie może dać takiej pewności.
              Mało tego - możliwe że różni ludzie wcale nie odczuwają świadomości tak samo.
              (Najprostszy przykład: To co ja postrzegam jako czerwień, ty możesz postrzegać
              jako zieleń, ale oboje nazywamy to czerwienią i funkcjonujemy zupełnie normalnie
              i nie wpadamy pod samochody na światłach).
              W każdym razie gdy już uznamy, że potrafimy (przeciętny człowiek potrafi to
              intuicyjnie) odróżnić osobę w stanie świadomego czuwania od osoby w śpiączce,
              lunatycznym śnie, czy alkoholowym upojeniu, przychodzi kolej na zaglądanie tym
              osobom do mózgu - za pomocą funkcjonalnego rezonansu magnetycznego, a w
              przyszłości za pomocą jeszcze bardziej wyrafinowanych technik. Już obecne
              techniki pozwalają odróżnić osoby w różnych stanach jedynie na podstawie obrazów
              aktywowanych obszarów mózgu. Zatem wystarczy obejrzeć dokładnie mózg, aby
              wiedzieć czy ma on świadomość, czy nie i jeżeli nie ma to dlatego, że spora jego
              cześć akurat nie działa z powodu snu, choroby czy toksyn.

              Wiem co ma zaraz powiesz. Że ta analiza aktywności obszarów oraz obserwacja
              zachowań człowieka nie dowodzi nam, że subiektywnie odczuwa on coś choćby
              odlegle analogicznego do "mojej" świadomości. Istotnie nie dowodzi. W naukach
              przyrodniczych mało jest dowodów na 100%. Nawet tak powszechnie akceptowane
              prawa, jak zasady dynamiki, albo prawo grawitacji uznajemy za prawdziwe na
              podstawie gigantycznej liczby eksperymentów i zjawisk które się tym prawom
              podporządkowują i braku eksperymentów im przeczących, ale nie sposób udowodnić,
              że jutro eksperymenty zaczną zachodzić inaczej.
              Albo badanie składu gwiazd - na ziemi możemy przeprowadzić rozszczepienie
              światła pochodzącego ze znanego źródła i na tej podstawie wywieść zasadę, że
              widmo światła niesie informację o składzie chemicznym świecącej substancji.
              Teraz ekstrapolujemy tą zasadę dla światła gwiazd i wywodzimy stosunkowo pewne
              wnioski o ich składzie. Oczywiście, możliwe, że w gwiazdach działa jakiś
              nieznany nam czynnik, który powoduje, że światło do nas dochodzące nie ma nic
              wspólnego z ich składem chemicznym... ale jest to mało prawdopodobne i brak
              jakichkolwiek wyjaśnień dlaczego miało by tak być. A mi się wydaje że ty
              uczepiasz się tego filozoficznego braku pewności nauk przyrodniczych aby
              stworzyć sztuczne problemy nauce zajmującej się umysłem.
              Metaforycznie: stwierdzasz, że widmo światła gwiazd wcale nie dowodzi, że
              składają się z wodoru i helu, bo nie sposób tam polecieć i to sprawdzić.
              Naprawdę mogą składać się z niebieskiego sera, a obserwowane przez nas widmo to
              tylko wąski snopek światła wysyłany w naszym kierunku przez zaawansowaną
              cywilizację, by zwieść naszych astronomów. Może tak być, ale to tak skrajnie
              mało prawdopodobne, że nauka musi to wyjaśnienie odrzucić na rzecz przekonania,
              że emisja światła gwiazd jest analogiczna do tego co widzimy u siebie w
              laboratorium.
              Tak samo - gdy naukowiec , pewny swojej świadomości, widzi analogiczne
              zachowania u innych ludzi i widzi analogiczne obrazy mózgowe u swoim mózgu i w
              innych, to naturalnym i naukowym (oraz statystycznie dość pewnym) wnioskiem,
              jest przyjęcie, że tam gdzie działa w pełni funkcjonalny mózg, tam też jest
              jakaś forma świadomości.
              • llukiz Re: Mózg, mój właściciel 12.03.09, 13:21
                > Wtedy na podstawie procesów zachodzących w jego mózgu widać czy jest on
                > przytomny czy nie. To samo z wszelkimi lunatykowaniami, pijackimi zwidami i tak
                > dalej. Zajrzenie do mózgu osoby w tych stanach pozwala określić czy jest on
                > aktualnie świadomy.

                Otóż nie. Z tej prostej przyczyny że osoby przykładowo bardzo pijane częstokroć
                same nie są w stanie określić czy są świadome. Zapytane w stanie upojenia
                odpowiadają że są. Potem twierdzą że nie były. I nie wiadomo czy były tylko nie
                zapamiętały, czy faktycznie nie były a odpowiedzi udzielały bez udziału
                świadomości. Albo są tak pijane że nie reagują na pytania, a potem twierdzą że
                były świadome, tylko tak bardzo, że nie mogły słowa wypowiedzieć, ale wszytko
                pamiętają.
                I nie potrafimy tego robić przy pomocy rezonansu tak samo jak przy pomocy
                mikroskopu czy tam rezonansu badając procesor w moim komputerze nie stwierdzisz
                czy piszę aktualnie na temat umysłu czy może o polityce.

                stwierdzenie tych zachowań nie gwarantuje
                > nam, że subiektywne poczucie świadomości osoby która pozytywnie przeszła te
                > testy są takie same jak moje, ale żadne badanie nie może dać takiej pewności.

                tak właśnie. W ogóle nie mozna miec pewności co do istnienia jakiegokolwiek
                subiektywnego poczucia świadomości

                > Tak samo - gdy naukowiec , pewny swojej świadomości, widzi analogiczne
                > zachowania u innych ludzi i widzi analogiczne obrazy mózgowe u swoim mózgu i w
                > innych, to naturalnym i naukowym (oraz statystycznie dość pewnym) wnioskiem,
                > jest przyjęcie, że tam gdzie działa w pełni funkcjonalny mózg, tam też jest
                > jakaś forma świadomości.

                Pewnie tak. Tyle tylko, że jeśli wiemy że tylko niewielkie zmiany fizyczne w
                moim własnym mózgu, czy tylko nawet w sposobie jego działania, mogą powodować
                utratę świadomości (twoja teza), to szaleństwem jest zakładać, że wszystkie
                mózgi posiadają świadomość.
                Już sam fakt że mózgi wykonują miliony rzeczy bez udziału świadomości wydaje się
                wystarczającym dowodem że mogą sprawnie działać mózgi w całości nie posiadające
                świadomości.
                • facet123 Re: Mózg, mój właściciel 12.03.09, 14:04
                  > Zapytane w stanie upojenia odpowiadają że są. Potem twierdzą że
                  > nie były. nie wiadomo czy były tylko nie zapamiętały, czy
                  > faktycznie nie były a odpowiedzi udzielały bez udziału
                  > świadomości.

                  Jeżeli osoba zachowuje się jak świadoma, oraz aktywność jej mózgu jest
                  analogiczna do osoby świadomej, to zastanawianie się czy ona rzeczywiście jest
                  świadoma jest bez sensu. Alkohol zwykle znacznie upośledza i zachowanie i
                  aktywność mózgu, ale jeżeli nie upośledzi ich, to nie ma powodów sądzić, że ktoś
                  jest nieświadomy. Równie dobrze mógłbyś się zastanawiać, czy osoby w około
                  ciebie są świadome - pewności mieć nie możesz, ale opcja, że jesteś jedynym
                  świadomym człowiekiem na świecie jest mało prawdopodobna i naukowo kiepsko
                  podbudowana.

                  > badając procesor w moim komputerze nie stwierdzisz
                  > czy piszę aktualnie na temat umysłu czy może o polityce.

                  To akurat da się osiągnąć z fizycznego punku widzenia. Trzeba by mierzyć prądy
                  we wszystkich ścieżkach i zbudować ogromy model z którego dało by się to
                  odczytać. W przypadku mózgu nie dysponujemy jeszcze odpowiednimi technikami, ale
                  to kwestia czasu. Rzeczywiste odczytanie myśli z mózgu może być bardzo trudne z
                  powodu mnóstwa danych i ich kontekstowego powiązania, ale samo zrozumienie jak
                  te dane są przez mózg przetwarzane - do tego jest o wiele bliżej.

                  > Pewnie tak. Tyle tylko, że jeśli wiemy że tylko niewielkie zmiany
                  > fizyczne w moim własnym mózgu, czy tylko nawet w sposobie jego
                  > działania, mogą powodować utratę świadomości (twoja teza), to
                  > szaleństwem jest zakładać, że wszystkie mózgi posiadają świadomość.

                  Te zmiany o których mówiłem nie są małe. To wyłączenie z aktywności całych
                  obszarów mózgu. Skoro potrafimy zaobserwować te zmiany nawet za pomocą naszych
                  topornych urządzeń, które jedyne co widzą to skupiska milionów neuronów i nie są
                  w stanie zejść do poziomu jednego neuronu a tym bardziej do poziomu połączeń i
                  impulsów, to nie są to małe zmiany, ale olbrzymie.

                  > Już sam fakt że mózgi wykonują miliony rzeczy bez udziału
                  > świadomości wydaje się wystarczającym dowodem że mogą sprawnie
                  > działać mózgi w całości nie posiadające świadomości.

                  Rzeczy które mózg robi bez udziału świadomość należą zwykle do innej kategorii
                  niż działania świadome. A jeżeli już nawet mamy kogoś kto zachowywał się
                  zupełnie normalnie i pozornie świadomie przez powiedzmy tydzień i potem nagle
                  "budzi się" i nie pamięta co robił przez ten czas to szaleństwem jest twierdzić,
                  że nie miał on przez ten czas świadomości. Już prędzej zapomniał co robił, albo
                  składuje tą pamięć w części mózgu niedostępnej dla zwykłej świadomości
                  (schizofrenia).


                  • llukiz Re: Mózg, mój właściciel 12.03.09, 18:46
                    że jesteś jedynym
                    > świadomym człowiekiem na świecie jest mało prawdopodobna i naukowo kiepsko
                    > podbudowana.

                    równie kiepsko jak to że dowolny mózg ma świadomość

                    > To akurat da się osiągnąć z fizycznego punku widzenia. Trzeba by mierzyć prądy
                    > we wszystkich ścieżkach i zbudować ogromy model z którego dało by się to
                    > odczytać. W przypadku mózgu nie dysponujemy jeszcze odpowiednimi technikami

                    akurat się nie da bo musiałbyś jeszcze wiedzieć z jakim softwerem pracuje
                    procesor nie mówiąc już o znajomości języka w którym pisany jest tekst.
                    Zapewniam cię że z analizy prądów w procesorze byś tego nie doszedł. Podobnie
                    jest ze świadomościa. Samo badanie fizyczne mózgu nic ci nie da.

                    > "budzi się" i nie pamięta co robił przez ten czas to szaleństwem jest twierdzić
                    > ,
                    > że nie miał on przez ten czas świadomości

                    równym szaleństwem jest twierdzić że na pewno miał. Oj sorry, wcale nie równym,
                    bo jeśli wykluczyć pamięć jako kryterium decydujące o tym co jest coś świadome
                    czy nie, to nic nam nie zostanie. Równie dobrze można twierdzić że świadomie
                    rozporządzasz układem immunoglbulicznym, tylko od razu o tym zapominasz.

                    > (schizofrenia)

                    poza tym fakt że pamięta się co się robiło, wcale nie znaczy że robiło się to
                    świadomie. Można pewnie też przykładowo zapamiętać że coś się robiło i pamiętać
                    że robiło się coś nieświadomie.
                    Właśnie choroby mózgu (dzięki za podpowiedź)są doskonałym przykładem na
                    możliwość wykonywania różnych rzeczy przez mózgi bez udziału świadomości.
                    Dlaczego więc nie można zakładać ze nie ma jakiś innych mózgów działających
                    doskonale bez istnienia w nich świadomości?
                    • facet123 Re: Mózg, mój właściciel 13.03.09, 10:29
                      > > że jesteś jedynym świadomym człowiekiem na świecie jest mało p
                      > > rawdopodobna i naukowo kiepsko podbudowana.
                      >
                      > równie kiepsko jak to że dowolny mózg ma świadomość

                      Teoria, że wszyscy ludzie wykazujący zachowania sugerujące świadomość
                      analogiczne do moich mają świadomość jest o wiele bardziej prawdopodobna. Nauki
                      przyrodnicze całkiem dobrze wychodzą na takim uogólnianiu. Np. nie odczuwamy w
                      żaden sposób grawitacji odległych gwiazd, ale mimo tego zakładamy, że podlegają
                      one takim samym prawom grawitacji jak obiekty w naszym otoczeniu.

                      > Zapewniam cię że z analizy prądów w procesorze byś tego nie
                      > doszedł.

                      Akurat bym doszedł. Przez procesor przechodzą kody wszystkich rozkazów. Z tych
                      kodów dało by się odczytać realizowany program (tzw. deasemblacja). Znając
                      zawartość pamięci dało by się odtworzyć dokładnie wpisywane tekst - znajomość
                      języka to faktycznie inna sprawa, ale same tekst dało by się odtworzyć choć było
                      by to zadanie niesamowicie żmudne.

                      > Równie dobrze można twierdzić że świadomie rozporządzasz układem
                      > immunoglbulicznym, tylko od razu o tym zapominasz.

                      Ja w żadnej chwili nie twierdzę, że robię to świadomie. W twoim przykładzie
                      osoba zachowywała się świadomie (i w tym momencie sama tak twierdziła) i dopiero
                      potem o tym zapomniała. Czyli to co innego. Po za tym pamięć (choćby
                      krótkotrwała) jest konieczna świadomości - bez niej nie wiem czym miała by być
                      świadomość, nawet z subiektywnego punktu widzenia.

                      > poza tym fakt że pamięta się co się robiło, wcale nie znaczy że
                      > robiło się to świadomie. Można pewnie też przykładowo zapamiętać
                      > że coś się robiło i pamiętać że robiło się coś nieświadomie.

                      Brzmi to dość dziwnie. Można pamiętać, że miało się niekontrolowane skurcze
                      mięśni i w tym sensie skurczało się je nieświadomie, jednak jednocześnie
                      funkcjonująca świadomość oglądała całe wydarzenie i zapisała je w pamięci. Nie
                      wiem czy możliwe jest pamiętanie kontrolowanych i celowych działań z
                      jednoczesnym przekonaniem, że były one nieświadome - to brzmi jak sprzeczność.
                      Możesz podać jakieś udokumentowane przykłady badań nad takimi wrażeniami?

                      > Dlaczego więc nie można zakładać ze nie ma jakiś innych mózgów
                      > działających doskonale bez istnienia w nich świadomości?

                      Można, ale jak sam napisałeś - mowa o chorobach. Lunatykowanie i automatyzmy
                      itp. to zachowania nieświadome wynikające z okrojenia funkcji mózgowych.
                      Jeżeli natomiast mowa o podobnych, zdrowych i analogicznie się zachowujących
                      mózgach to nie widzę przesłanek do tego aby różnicować identyczne fizycznie
                      obiekty przypisując im różne niewidoczne atrybuty.
                      Tak samo można by twierdzić, że być może odległe gwiazdy nie podlegają prawom
                      grawitacji, tylko je udają...
                      • llukiz Re: Mózg, mój właściciel 13.03.09, 19:56
                        > żaden sposób grawitacji odległych gwiazd, ale mimo tego zakładamy, że podlegają
                        > one takim samym prawom grawitacji

                        pewnie dlatego że zakładamy że mają masę a mnóstwo eksperymentów potwierdziło że
                        przedmioty mające masę się przyciągają. Jeśli chodzi zaś o świadomość to mamy
                        jak na razie jeden (każdy swój) eksperyment że mózg ma coś wspólnego ze
                        świadomością. Urazy mózgu powodują jej zaburzenia, choć w sumie nie wiadomo czy
                        zaburzana jest świadomość, czy też pamięć o niej. Osób "nieświadomych" też nie
                        można spytać czy są nieświadome więc też tak na prawdę tego nie wiem. Mamy też
                        teorię, że świadomość ginie po śmierci jednostki, jednak też jest to tylko
                        hipoteza jak na razie nie do sprawdzenia na żywo. Tak więc analogie z grawitacją
                        są nie trafione, a sugerowanie że dowolne mózgi generują świadomość być może ma
                        jakiś sens, lecz są to tylko przypuszczenia nie poparte faktami eksperymentalnymi.

                        > Akurat bym doszedł. Przez procesor przechodzą kody wszystkich rozkazów.

                        za przeproszeniem g. byś doszedł :)

                        > języka to faktycznie inna sprawa, ale same tekst dało by się odtworzyć

                        a w praktyce to nawet byś nie wiedział że szukasz tekstu

                        > Ja w żadnej chwili nie twierdzę, że robię to świadomie.

                        a ja nie twierdzę że twierdzisz wskazuję tylko na absurdy związane z
                        koniecznością wiązania badania świadomości z zawodną i kłamliwą pamięcią w mózgu.

                        > krótkotrwała) jest konieczna świadomości - bez niej nie wiem czym miała by być
                        > świadomość

                        oj z pewnością wiesz. Zapewniam cię by odczuwać ból i niczym nie trzeba myśleć,
                        nic nie trzeba pamiętać. Świadomość to między innymi to jest to coś co odbiera
                        bodźce. (mózg ogólnie odbiera i część jej przekazuje a część nie). Tak przy
                        okazji to zauważyłem że w sumie to niczego się nie pamięta, póki nie wyrazi się
                        chęci przypomnienia sobie czegoś. Informacja o przeszłym zdarzeniu pojawia się
                        po chwili. I w danej chwili można pamiętać tylko wycinek przeszłości i tylko
                        jedną rzecz, tę o której się myśli.

                        > Możesz podać jakieś udokumentowane przykłady badań nad takimi wrażeniami?

                        mogę podać przykład z życia, jak w młodości (nie że byłbym stary :)) wpadłem w
                        poślizg na szerokim zakręcie przy dużej prędkości. Zdarzenie to zapamiętałem
                        jako film w zwolnionym tempie. Pamiętam że kręciłem kierownicą albo raczej
                        widziałem jak kręcę kierownicą bo ja nad tymi ruchami nie panowałem. Wykonywałem
                        je nie świadomie. "Film" wrócił na "normalną" prędkość zaraz po ustabilizowaniu
                        toru jazdy.

                        > Można, ale jak sam napisałeś - mowa o chorobach. Lunatykowanie i automatyzmy
                        > itp. to zachowania nieświadome wynikające z okrojenia funkcji mózgowych

                        być może tylko ludzie nie mają "okrojonych" funkcji mózgowych...
                        Ja nie chcę się tu kłócić z racjonalnym przekonaniem że wszyscy ludzie mają
                        świadomość, tylko chcę zaznaczyć że istnienie bliźniaczego wszechświata istotami
                        bez świadomości nie jest trudne do wyobrażenia
                        • facet123 Re: Mózg, mój właściciel 16.03.09, 16:42
                          > pewnie dlatego że zakładamy że mają masę a mnóstwo eksperymentów
                          > potwierdziło że przedmioty mające masę się przyciągają. (...)

                          Tak rozumiem, chodzi ci o to, że każdy jest pewien tylko jednej
                          świadomości - swojej. Jeden to faktycznie nie za dużo. Ale żeby
                          twierdzić, że niektóre mózgi są świadome a inne nie, trzeba by
                          jednak znaleźć jakąś fizyczną (nie subiektywną) różnicę między nimi.
                          Jakąkolwiek przesłankę, że występuje między nimi znacząca różnica.
                          Bez tego dlaczego miełbym twierdzić, że mój mózg jest inny od
                          cudzego, skoro oba realizują analogiczne funkcje i procesy?

                          > Zapewniam cię by odczuwać ból i niczym nie trzeba myśleć, nic nie
                          > trzeba pamiętać. Świadomość to między innymi to jest to coś co
                          > odbiera bodźce.

                          Świadomość jest właśnie potrzeba do tego aby (jak sama nazwa mówi)
                          *uświadomić* sobie bodziec. Bez świadomości bodziec jest tylko
                          impulsem nerwowym który idzie od receptorów i ginie gdzieś w mózgu.
                          Nieświadome odczuwanie bodźców jest logicznie sprzeczne. Aby
                          odczuwać bodziec trzeba go sobie uświadamiać i odkładać w pamięci,
                          odnosić go do swojej osoby. Oczywiście, potem można o tym zapomnieć,
                          ale w chwili odbierania bodźca jakaś kontekstowa pamięć jest
                          potrzeba choćby na chwilę aby można było bodziec sobie uświadomić
                          właśnie.

                          > Zdarzenie to zapamiętałem jako film w zwolnionym tempie. Pamiętam
                          > że kręciłem kierownicą albo raczej widziałem jak kręcę kierownicą
                          > bo ja nad tymi ruchami nie panowałem. Wykonywałem
                          > je nie świadomie

                          Masz na myśli, że wykonywałeś je bez kontroli, bez powolnego,
                          racjonalnego procesu decyzyjnego ("a teraz sobie pokręcę
                          kierownicą"), odruchowo i automatycznie. Jednak twój wewnętrzny
                          obaserwator - świadomość - oglądał i zapamiętywał wszystko. Byłeś w
                          pełni świadomy w trakcie tego zajścia, tylko niektóre twoje akcje
                          odbywały się bez udziału świadomości. Gdyby wszystko odbywało się
                          bez udziału świadomości, wtedy nie mógłbyś o tym opowidzieć bo
                          niczego byś nie zapamiętał. Gdyby całe zdarzenie było fantazją która
                          nigdy nie miała miejsca - wtedy mózgłbyś być pewnien że je pamiętasz
                          jednak w żadnym momencie czasu nie uczestniczył byś w nim, miałbyś
                          tylko sztuczne wspomnienie jego. W obu przypadkach jednak nie
                          następuje coś takiego jak nieświadome odczuwanie.
                          To tak jak zodruchem kolanowym - mogę patrzeć jak mu podlegam i nie
                          mogę tego kontrolowac, jednaj wszystko co odczówam odczówam
                          świadomie.

                          > tylko chcę zaznaczyć że istnienie bliźniaczego wszechświata istotam
                          > i bez świadomości nie jest trudne do wyobrażenia

                          Jak dla mnie teoretyczna możliwość istnienia takiego wszechświata
                          jest tak samo możliwa, jak opcja, że wszyscy poza mną nie mają
                          świadomości.

                          > Tak przy okazji to zauważyłem że w sumie to niczego się nie
                          > pamięta, póki nie wyrazi się chęci przypomnienia sobie czegoś.

                          Na koniec zostawiłem to stwierdzenie, z któego wg mnie wynika
                          pieknie sformułowanie tego czym tak naprawdę jest świadomość - jest
                          wrażeniem polegającym na powiązaniu obecnych bodźców z historycznie
                          zapamiętanymi stanami. Zauważ, że gdy zapytam się Ciebie "Czy byłeś
                          świadomy gdy czytałeś poprzednie zdanie?" to nie tylko ja musiałbym
                          wierzyć na słowo twojej twierdzącej odpowiedzi, ale nawet ty sam
                          jedyne co masz to wiarę w autentyczność swoich wspomnień, która jak
                          wiadomo nie jest absolutna. W każdej chwili nikt nie może na 100%
                          stwierdzić, że był świadomy sekundę wcześniej... bo jedyne co ma to
                          niepewne wspomnienie. Ale tak naprawdę jedyne czym świadomość jest
                          to właśnie ta pamieć siebiez przeszłości, mimo, że nie wiadomo nawet
                          czy ta przeszłość jest prawdziwa. Na pierszy rzut oka może wydawać
                          się do paradoksalne, ale paradoksów nie ma gdy założymy, że
                          świadomość to konsekwencja (a może nawet tożsamość) procesów
                          fizycznych mózgu.
                          • asteroida2 Re: Mózg, mój właściciel 16.03.09, 17:03
                            > Na koniec zostawiłem to stwierdzenie, z któego wg mnie wynika
                            > pieknie sformułowanie tego czym tak naprawdę jest świadomość - jest
                            > wrażeniem polegającym na powiązaniu obecnych bodźców z historycznie
                            > zapamiętanymi stanami.

                            Według mnie to jest masło maślane. Świadomość jest wrażeniem - a "wrażenie" może
                            mieć tylko istota posiadająca świadomość.

                            Chyba że istnieja jakaś inna definicja "wrażenia", która nie wymaga świadomości.
                            Ale wtedy, jeśli komputer potrafiłby powiązać aktualne bodźce ze stanem swojej
                            pamięci i "odnosiłby wrażenie", które nazwałby świadomością, to byłby świadomy?
                          • llukiz Re: Mózg, mój właściciel 16.03.09, 19:13
                            Ale żeby
                            > twierdzić, że niektóre mózgi są świadome a inne nie, trzeba by
                            > jednak znaleźć jakąś fizyczną (nie subiektywną) różnicę między nimi.

                            by nie przedłużać. Nie ma dwóch identycznych mózgów. A gdyby stworzyć identyczny
                            mózg z Twoim to raczej i tak się w nim nie pojawisz, bo musiałaby twoja
                            świadomość przestać być generowaną przez obecny mózg, więc nie będziesz miał
                            pewności że jest tam inna świadomość.

                            Bez świadomości bodziec jest tylko
                            > impulsem nerwowym który idzie od receptorów i ginie gdzieś w mózgu.

                            nic nie ginie. Powoduje fizyczne zmiany w mózgu i świadomość do tego nie jest
                            potrzebna.

                            Aby
                            > odczuwać bodziec trzeba go sobie uświadamiać

                            zła kolejność. Najpierw odczuwamy, a właściwie jednocześnie odczuwamy i jest to
                            tym samym co uświadomienie odczuwania.

                            W obu przypadkach jednak nie
                            > następuje coś takiego jak nieświadome odczuwanie.

                            nieświadome odczuwanie nie występuje już z powodu samej definicji odczuwania,
                            tak samo jak nie występuj patrzenie bezwidzeniowe

                            świadomość - jest
                            > wrażeniem polegającym na powiązaniu obecnych bodźców z historycznie
                            > zapamiętanymi stanami

                            nie. żadne wrażenie powiązania historycznych bodźców z zapamiętanymi stanami nie
                            jest potrzebne. Do bycia świadomym wystarczy zwykłe odczuwanie bólu palca :) i
                            nic więcej

                            Ale tak naprawdę jedyne czym świadomość jest
                            > to właśnie ta pamieć siebiez przeszłości, mimo, że nie wiadomo nawet
                            > czy ta przeszłość jest prawdziwa

                            nie. świadomość tym nie jest. patrz wyżej (oczywiście to tylko moje zdanie)

                            > świadomość to konsekwencja (a może nawet tożsamość) procesów
                            > fizycznych mózgu.

                            być może na takiej samej zasadzie jak gra komputerowa to konsekwencja procesów
                            fizycznych w procesorze :)
    • madcio Do psa 10.03.09, 23:01
      Z twoim nowym nickiem daleko nie zajedziesz. Zawsze łaziłeś po cienkiej linii z
      twoimi słabo zakamuflowanymi bluzgami, a ostatnio przeholowałeś troszku. Czuj
      się uprzedzony.
    • noveyy777 Re: Mózg, mój właściciel 11.03.09, 23:29
      "Prof. Włodzisław Duch: Przeprowadzono wiele tego typu doświadczeń. Np. w 2007
      roku uczeni z Berlina prosili ludzi, by dodawali lub odejmowali od siebie dwie
      liczby. Obserwując aktywność ich mózgów, mogli przewidzieć, jakie decyzje
      podejmą nawet o sekundę wcześniej niż sami badani. Widzieli to coś, czego mózg
      nie zinterpretował jeszcze na tyle dobrze, by pojawiło się w świadomości -
      wstępne sygnały w obszarach przyśrodkowych i przedczołowych, które są związane z
      planowaniem pewnych działań. Mózgi zabierają się do takiego planowania dużo
      wcześniej, niż się nam wydaje. Na ogół pojawia się w nich kilka możliwych
      scenariuszy, które ze sobą konkurują."

      Dobry i empiryczny dowód na istnienie wolnej woli. Jeśli chodzi o istnienie
      czegoś takiego jak dusza,to z punktu nauki,jak i Biblii, jest to byt
      zbędny,ponieważ niczego nie wnosi do naszego funkcjonowania. Najlepsze
      doświadczenie potwierdzajace,że człowiek nie ma duszy, tylko duszą jest
      ("Stworzyła człowieka...i stał się człowiek duszą żyjącą", Biblia duszami nazywa
      ponadto nawet zwierzęta) polega na banalnej obserwacji,że wraz z człowiekiem
      tracącym przytomność "przytomność traci również jego dusza":)
      Poza tym dalej nie wiadomo-mimo coraz lepszego monitorowania mózgu-dlaczego twór
      zbudowany z fizycznych atomów ,których różne kombinacje tworzą kwasy
      nukleinowe,białka i różne substancje potrafi czuć,mieć orgazm, innymi słowy czym
      jest samoświadomość i dlaczego w ogóle zachodzi???

      Kiedyś czytałem fajny artykuł o działaniu narkotyków, człowiek ,który go napisał
      powiedział:"wiemy już dużo co dzieje się z daną substancją psychoaktywną, kiedy
      dotrze do mózgu,wiemy w jaki sposób i na jakich zasadach staje się substytutem
      różnych naturalnych komponentów ,jak endorfiny. Nie wiemy jednak,co się dzieje
      dalej". I być może nigdy nie będziemy tego wiedzieć,więc optymistyczne
      przewidywania profesora Ducha co,do tego,iż wynalezienie samoświadomych maszyn
      jest nad wyraz przesadzone.


      pozdrawiam.
      • asteroida2 Re: Mózg, mój właściciel 12.03.09, 13:03
        > Poza tym dalej nie wiadomo-mimo coraz lepszego monitorowania
        > mózgu-dlaczego twór zbudowany z fizycznych atomów ,których różne
        > kombinacje tworzą kwasy nukleinowe,białka i różne substancje
        > potrafi czuć,mieć orgazm, innymi słowy czym jest samoświadomość i
        > dlaczego w ogóle zachodzi???

        "innymi słowy"? Przecież pierwsza część zdanie nie ma się dokładnie nijak do
        drugiej. Co ma wspólnego posiadanie świadomości z możliwością czucia czy
        osiągania orgazmów? Przecież to są czysto biologiczne zjawiska, każdy ssak jest
        do nich zdolny.
        • llukiz Re: Mózg, mój właściciel 12.03.09, 13:29
          > drugiej. Co ma wspólnego posiadanie świadomości z możliwością czucia

          to już zależy od definicji czucia. Czy do czucia jest potrzebny ktoś, czy
          wystarczy coś.
          • asteroida2 Re: Mózg, mój właściciel 12.03.09, 15:58
            > Czy do czucia jest potrzebny ktoś, czy wystarczy coś.

            Twierdzisz że pies nie posiada uczuć, czy twierdzisz że pies jest osobą?
            • llukiz Re: Mózg, mój właściciel 12.03.09, 18:51
              > Twierdzisz że pies nie posiada uczuć

              jeśli uczucia zdefiniujesz jako zbiór zachowań pod wpływem określonych bodźców
              to pies je ma.
              jeśli założymy że do odczuwania uczuć potrzebna jest świadomość to moge sobie
              tylko zgadywć czy ją ma...
              ps:osobą pies nie jest
              • asteroida2 Re: Mózg, mój właściciel 13.03.09, 16:11
                > jeśli założymy że do odczuwania uczuć potrzebna jest świadomość

                Jeśli założymy tezę, to faktycznie teza okaże się prawdziwa.

                Generalnie sprawa rozbija się o semantykę. Nie chodzi o to że "uczucia" czy
                "świadomość" są czymś niezbadanym. Chodzi o to, że ludzie używają tych słów w
                różnych znaczeniach i toczą dyskusje o to, czyje znaczenie jest lepsze. Widzę tu
                dwie możliwości:
                1. Niczego nie ustalać i nie definiować, tylko dyskutować sobie o różnicach
                semantycznych w nieskończoność. Niektórzy zajmują się tym przez całe życie i
                uważają się za naukowców, więc czemu by nie?
                2. Zdefiniować pojęcia których się używa, stworzyć język i umożliwić w ten
                sposób tworzenie obiektywnych teorii (takich, które można by przetestować).
              • europitek Re: Mózg, mój właściciel 13.03.09, 18:41
                llukiz napisał:
                > ps:osobą pies nie jest

                Dlaczego?
                • llukiz Re: Mózg, mój właściciel 13.03.09, 19:22
                  Pewnie z tych samych przyczyn dla których człowiek nie jest przedmiotem
                  • stefan4 Re: Mózg, mój właściciel 13.03.09, 20:05
                    llukiz:
                    > Pewnie z tych samych przyczyn dla których człowiek nie jest przedmiotem

                    Co za wartościujące oceny! Tu ,,przedmiot'', tam ,,osoba''... A przecież nawet
                    nie wiesz, czy Twoja osoba ma więcej świadomości niż Twój przedmiot. Po co
                    używać tak afektowanych określeń?

                    - Stefan
                    • europitek Re: Mózg, mój właściciel 13.03.09, 20:23
                      stefan4 napisał:
                      > Po co używać tak afektowanych określeń?

                      W celu podkreślenia własnej tożsamości grupowej (gatunkowej). To główne źródło antropocentryzmu.
                      • llukiz Re: Mózg, mój właściciel 14.03.09, 02:33
                        Tak więc wszystko jasne
                        • europitek Re: Mózg, mój właściciel 14.03.09, 06:54
                          Nareszcie!
                  • europitek Re: Mózg, mój właściciel 13.03.09, 20:17
                    Więc jednak - własne chciejstwo wystarcza by być osobą, a nie przedmiotem. Może psy mają podobnie?
                    • llukiz Re: Mózg, mój właściciel 14.03.09, 02:38
                      nikt im tego nie broni. Może rzeki Azji, równiny Argentyny i muchy Węgier
                      podobnie. Kto wie?
                      • europitek Re: Mózg, mój właściciel 14.03.09, 06:57
                        Pewien jesteś, że "nikt im nie broni"? Mnie sie zdaje, że tych "obrońców" jest od groma.
          • noveyy777 Re: Mózg, mój właściciel 12.03.09, 19:53
            llukiz napisał:

            > > drugiej. Co ma wspólnego posiadanie świadomości z możliwością czucia
            >
            > to już zależy od definicji czucia. Czy do czucia jest potrzebny ktoś, czy
            > wystarczy coś.
            ???????
        • noveyy777 Re: Mózg, mój właściciel 12.03.09, 19:52
          Jeśli ty uważasz,że ból czy orgazm nie mają nic wspólnego z samoświadomością, to
          ja nie będę tego komentował. Czy nigdy nie byłeś świadomy bólu? Chyba tylko pod
          wpływem narkozy:)
          • bret.2 Re: Mózg, mój właściciel 12.03.09, 21:14
            czy utrata przytomnosci jest jednoczesnie utrata swiadomosci i ktore
            czesci muzgu zachowuja pelna sprawnosc czy tylko te podtrzymujace
            zycie tyle tu pytan
            • llukiz Re: Mózg, mój właściciel 12.03.09, 21:30
              > czy utrata przytomnosci jest jednoczesnie utrata swiadomosci

              Ja twierdze że raczej nie. Po prostu potem się nie pamięta stanu z bycia
              nieprzytomnym. Inni twierdzą że jest utratą świadomości. Dowodów tu jednak nie
              ma, bo być ich raczej nie może.

              ktore
              > czesci muzgu zachowuja pelna sprawnosc czy tylko te podtrzymujace
              > zycie

              część nr 8, 34 i 56 utrzymuje pełną sprawność
            • noveyy777 Re: Mózg, mój właściciel 13.03.09, 21:08
              bret.2 napisał:

              > czy utrata przytomnosci jest jednoczesnie utrata swiadomosci i ktore
              > czesci muzgu zachowuja pelna sprawnosc czy tylko te podtrzymujace
              > zycie tyle tu pytan
              Szczerze mówiąc,to nauka-neuronauki-nie ma pojęcia dlaczego w wyniku
              wstrząśnienia mózgu następuje utrata przytomności/świadomości. Ja przytoczyłem
              ten przykład,ponieważ wydaje się dziwne z punktu widzenia wierzących w duszę
              nieśmiertelną, która tak naprawdę rzekomo jest każdą/każdym z nas,iż w wyniku
              wstrząsu mózgu (czy innej przyczyny,jak zasłabnięcie czy podanie narkozy) traci
              przytomność wraz ze swoim "nosicielem". Ten,jak to określił
              wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,6375794,Turcja_cenzuruje_Darwina.html
              Tureckie władze zakazały publikacji w naukowym czasopiśmie artykułu o Karolu
              Darwinie i dyscyplinarnie zwolniły jego redaktor naczelnąm,banalny eksperyment
              pokazuje,że tak naprawdę dusza nie pełni żadnej istotnej funkcji w integracji z
              fizycznym mózgiem. Kościól Katolicki twierdzi,że Bóg stwarza duszę ludzką w
              chwili narodzin nie śmierci,więc tym bardziej dziwią te obserwacje. Można tu
              dodać,że "dusza nieśmiertelna" zachowuje się,jak na swoje właściwości dziwnie w
              ludzkim ciele, bo i zasypia i robi inne dziwne rzeczy:)

              pozdrawiam.
              • noveyy777 poprawka tekstu- 13.03.09, 21:11
                > czy utrata przytomnosci jest jednoczesnie utrata swiadomosci i ktore
                > czesci muzgu zachowuja pelna sprawnosc czy tylko te podtrzymujace
                > zycie tyle tu pytan
                Szczerze mówiąc,to nauka-neuronauki-nie ma pojęcia dlaczego w wyniku
                wstrząśnienia mózgu następuje utrata naczelnąm,banalny eksperyment
                pokazuje,że tak naprawdę dusza nie pełni żadnej istotnej funkcji w integracji z
                fizycznym mózgiem. Kościól Katolicki twierdzi,że Bóg stwarza duszę ludzką w
                chwili narodzin nie śmierci,więc tym bardziej dziwią te obserwacje. Można tu
                dodać,że "dusza nieśmiertelna" zachowuje się,jak na swoje właściwości dziwnie w
                ludzkim ciele, bo i zasypia i robi inne dziwne rzeczy:)
              • bret.2 Re: Mózg, mój właściciel 13.03.09, 23:19
                mowiac o swiadomosci nigdy nie mam na mysli duszy w wydaniu religii
                czy jakiegos kosciola. chodzi mi raczej o jakies sprzezenie zwrotne
                energii ,pradow ,czy fal, niech by nawet wytwarzanych w procesie
                spalania pokarmu , niewiem .wspomnialem w kturejs wypowiedzi o
                dualizmie ,to przenosnia nie o klasyczny dualizm mi chodzilecz
                (niech to bedzie futurystyka)o jakas zewnetrzna energie, czy
                promieniowanie.(i znowu nie o zadne konkretne I.P.)a inspiruja
                dociekania amerykanskich matematykow eksperymentalnych na tle
                koncepcii Hawkinga.Bo w to ze cala zlozonosc wszechswiata i
                calazlzonosc istoty lodzkiej wynika tylko z ewolucyjnej przemiany
                materii to logicznie myslacemu czlowiekowi(przynajmiej na obecny
                etapie rozwoju )niebardzo chce sie wiezyc.i pofilozofowac troche
                mozna zreszta filozofia tez nauka.
                • noveyy777 Re: Mózg, mój właściciel 14.03.09, 02:15
                  bret.2 napisał:

                  > mowiac o swiadomosci nigdy nie mam na mysli duszy w wydaniu religii
                  > czy jakiegos kosciola. chodzi mi raczej o jakies sprzezenie zwrotne
                  > energii ,pradow ,czy fal, niech by nawet wytwarzanych w procesie
                  > spalania pokarmu , niewiem .wspomnialem w kturejs wypowiedzi o
                  > dualizmie ,to przenosnia nie o klasyczny dualizm mi chodzilecz
                  > (niech to bedzie futurystyka)o jakas zewnetrzna energie, czy
                  > promieniowanie.(i znowu nie o zadne konkretne I.P.)a inspiruja
                  > dociekania amerykanskich matematykow eksperymentalnych na tle
                  > koncepcii Hawkinga.Bo w to ze cala zlozonosc wszechswiata i
                  > calazlzonosc istoty lodzkiej wynika tylko z ewolucyjnej przemiany
                  > materii to logicznie myslacemu czlowiekowi(przynajmiej na obecny
                  > etapie rozwoju )niebardzo chce sie wiezyc.i pofilozofowac troche
                  > mozna zreszta filozofia tez nauka.
                  Ja natomiast jestem swego rodzaju scjentystą. Swego rodzaju,bo NIE UZALEŻNIAM
                  przekonania o istnieniu Boga od faktycznego stanu nauk przyrodniczych,bo równie
                  dobrze można preferować poznanie mistyczne oparte na ontologii (jeśli w tym
                  przypadku można mówić w ogóle o poznaniu.). Można preferować poznanie Boga w
                  oparciu o osobiste doświadczenia. Można też preferować poznanie Stwórcy w
                  oparciu o świadectwa przyrody. W tym przypadku szukamy namacalnych DOWODÓW na
                  Jego istnienie,a w połączeniu z osobistym doświadczeniem daje mi mocne
                  przekonanie o Jego istnieniu. Oczywiście jedni chcą dostrzec te dowody inni nie.
                  Inni wolą "wyjaśnienia" naturalistyczne/materialistyczne,a jeśli ich nie mają,
                  to wierzą,że kiedyś je dostana. Wierzą nie w Boga,a ludzkie możliwości
                  sprzymierzone w różnych dziedzinach nauki. Zamienili wiarę w Boga na Świętą
                  Krowę zwaną nauka.

                  pzdr.
          • asteroida2 Re: Mózg, mój właściciel 13.03.09, 10:22
            > Jeśli ty uważasz,że ból czy orgazm nie mają nic wspólnego z
            > samoświadomością, to ja nie będę tego komentował. Czy nigdy nie
            > byłeś świadomy bólu? Chyba tylko pod wpływem narkozy:)

            A może jednak skomentujesz? Bo twierdzę, że nie mają nic wspólnego.
            Tak samo jak oświetlenie nie jest związane ze świadomością, mimo że mam
            świadomość, że jest jasno. I picie wody nie ma nic wspólnego ze świadomością,
            mimo że mam świadomość, że ją piję.

            Ból i orgazm to czysto biologiczne zjawiska, takie jak jedzenie czy bieganie.
            Każdy ssak je ma. Ja mogę mieć ich świadomość, ale one same świadomości nie
            wymagają.
            • europitek Re: Mózg, mój właściciel 13.03.09, 20:41
              asteroida2 napisał:
              > Ból i orgazm to czysto biologiczne zjawiska, takie jak jedzenie
              > czy bieganie. Każdy ssak je ma. Ja mogę mieć ich świadomość, ale
              > one same świadomości nie wymagają.

              Chyba zaczynasz się zbliżać do pokazania interpretacyjnej roli (i sensu) świadomości.
              • noveyy777 Re: Mózg, mój właściciel 13.03.09, 21:16
                europitek napisał:

                > asteroida2 napisał:
                > > Ból i orgazm to czysto biologiczne zjawiska, takie jak jedzenie
                > > czy bieganie. Każdy ssak je ma. Ja mogę mieć ich świadomość, ale
                > > one same świadomości nie wymagają.
                >
                > Chyba zaczynasz się zbliżać do pokazania interpretacyjnej roli (i sensu) świado
                > mości.
                He,he no właśnie najlepiej by było jakby Asteroida dokładnie wyjasnił co jego
                zdaniem jest samoświadomością.

                pzdr.
                • europitek Re: Mózg, mój właściciel 14.03.09, 07:12
                  Z "dokładnymi" wyjaśnieniami jest w przypadku świadomości zawsze kłopot, ponieważ to zjawisko złożone. Z jednej strony masz kwestie strukturalne, a z drugiej treściowe. Na razie jesteśmy na etapie, że każde pytanie o świadomość, jest pytaniem o ludzką świadomość, a odpowiedzi zawierają silny akcent na treści.
                  • noveyy777 Re: Mózg, mój właściciel 14.03.09, 18:02
                    europitek napisał:

                    > Z "dokładnymi" wyjaśnieniami jest w przypadku świadomości zawsze kłopot, poniew
                    > aż to zjawisko złożone. Z jednej strony masz kwestie strukturalne, a z drugiej
                    > treściowe. Na razie jesteśmy na etapie, że każde pytanie o świadomość, jest pyt
                    > aniem o ludzką świadomość, a odpowiedzi zawierają silny akcent na treści.


                    Na przykładzie tego orgazmu---orgazm mógłby być niezalezny od
                    samoświadomości-wegetatywny-ale kto bez tej nutki przyjemności dążyłby do
                    współzycia z kobietą?
                    • asteroida2 Re: Mózg, mój właściciel 14.03.09, 23:25
                      > Na przykładzie tego orgazmu---orgazm mógłby być niezalezny od
                      > samoświadomości-wegetatywny-ale kto bez tej nutki przyjemności
                      > dążyłby do współzycia z kobietą?

                      Zastanawiałeś się kiedyś, co popycha inne zwierzęta do spółkowania?

                      Czy może uważasz że wszystkie mają świadomość?
                      • noveyy777 Re: Mózg, mój właściciel 15.03.09, 01:44
                        asteroida2 napisał:

                        > > Na przykładzie tego orgazmu---orgazm mógłby być niezalezny od
                        > > samoświadomości-wegetatywny-ale kto bez tej nutki przyjemności
                        > > dążyłby do współzycia z kobietą?
                        >
                        > Zastanawiałeś się kiedyś, co popycha inne zwierzęta do spółkowania?
                        >
                        > Czy może uważasz że wszystkie mają świadomość?
                        Najpierw powiedz jakie masz na myśli,a poza tym dyskutujemy o ludziach!
                        • asteroida2 Re: Mózg, mój właściciel 15.03.09, 14:28
                          Pies, mysz, małpa...

                          Jeśli (skądinąd słusznie) powiesz że popycha je do spółkowania instynkt, to
                          odpowiesz sobie na pytanie czemu orgazm nie ma nic wspólnego ze świadomością.
                          • noveyy777 Re: Mózg, mój właściciel 16.03.09, 17:40
                            asteroida2 napisał:

                            > Pies, mysz, małpa...
                            >
                            > Jeśli (skądinąd słusznie) powiesz że popycha je do spółkowania instynkt, to
                            > odpowiesz sobie na pytanie czemu orgazm nie ma nic wspólnego ze świadomością.
                            A pies ,mysz,małpa mają świadomość w sensie takim,w jakim ma ją człowiek?
                      • bret.2 Re: Mózg, mój właściciel 15.03.09, 23:33
                        orgazm jest czescia prawa zachowana gatunku ( i wogole zycia)i niema
                        nic wspolnego ze swiadomoscia ( choc do naszej swiadomosci
                        dociera.nie wiadomo tez w jakich formach wystepuje u mniej znanych
                        gatunkow a moze nawet u roslin . ale ja jak zwykle trche w wolnej
                        interpretacji i futurystycznie (z przeproszeniem dla leprzych
                        znawco praktykow.
                        • noveyy777 Re: Mózg, mój właściciel 16.03.09, 17:45
                          bret.2 napisał:

                          > orgazm jest czescia prawa zachowana gatunku ( i wogole zycia)i niema
                          > nic wspolnego ze swiadomoscia ( choc do naszej swiadomosci
                          > dociera.

                          Skoro dociera widać ma coś wspólnego. Jest on po prostu świadomie przeżywany i
                          świadomie determinowanych,choć bodzce, które go wywołują mogą pochodzić z poza
                          naszego organizmu (widok nagiej kobiety) .Można go też wywołać wyobrażając sobie
                          nagą kobietę, lub śniąc ,że się z nią współżyje.
                          • bret.2 Re: Mózg, mój właściciel 17.03.09, 16:34
                            poprostu inaczej pojmujemy świadomość .najprościej rozumując ro :świadomości przypisać tyle na ile jesteś już człowiekiem a instynktowi tyle na ile jesteś jeszcze małpą
                            • stefan4 Re: Mózg, mój właściciel 17.03.09, 17:55
                              bret.2:
                              > świadomości przypisać tyle na ile jesteś już człowiekiem a instynktowi tyle
                              > na ile jesteś jeszcze małpą

                              Spójrz prawdzie w oczy: człowiek nie pochodzi od małpy, człowiek jest małpą. Na podstawie żadnych własności sprawdzalnych obiektywnie nie da się sensownie postawić granicy w poprzek naczelnych tak, żeby człowiek znalazł się po jednej stronie a pozostałe naczelne po drugiej.

                              Skoro człowiek jest małpą w 100%, to z Twojej klasyfikacji wynikałoby, że żadnej świadomości nie ma. Wygląda na absurd, prawda?

                              - Stefan
                              • llukiz Re: Mózg, mój właściciel 17.03.09, 20:07

                                > Na podstawie żadnych własności sprawdzalnych obiektywnie nie da się sensownie po
                                > stawić granicy w poprzek naczelnych tak, żeby człowiek znalazł się po jednej st
                                > ronie a pozostałe naczelne po drugiej.

                                Aż dziw bierze, że w ogóle potrafimy je odróżniać. Bo reszta gatunków ciągle
                                myli małpy z ludźmi...
                                • europitek Re: Mózg, mój właściciel 18.03.09, 01:59
                                  llukiz napisał:
                                  > Aż dziw bierze, że w ogóle potrafimy je odróżniać. Bo reszta
                                  > gatunków ciągle myli małpy z ludźmi...

                                  Przykładem może być szympansica Lucy (niedawno wspomniana na forum), która posunęła się nawet do podrywania R. Foutsa.
                              • bret.2 Re: Mózg, mój właściciel 18.03.09, 17:09
                                sadze ze różnica polega właśnie na tej cząstce mózgu ,która poddaje się wpływowi świadomości istnienia.(ale generalni zgadzam się z Tobą ze wśród nas jest ciągle wiele małp) pozdrawiam
            • noveyy777 Re: Mózg, mój właściciel 13.03.09, 21:20
              asteroida2 napisał:

              > > Jeśli ty uważasz,że ból czy orgazm nie mają nic wspólnego z
              > > samoświadomością, to ja nie będę tego komentował. Czy nigdy nie
              > > byłeś świadomy bólu? Chyba tylko pod wpływem narkozy:)
              >
              > A może jednak skomentujesz? Bo twierdzę, że nie mają nic wspólnego.
              > Tak samo jak oświetlenie nie jest związane ze świadomością, mimo że mam
              > świadomość, że jest jasno.


              No właśnie:)

              I picie wody nie ma nic wspólnego ze świadomością,
              > mimo że mam świadomość, że ją piję.

              No właśnie:)

              > Ból i orgazm to czysto biologiczne zjawiska, takie jak jedzenie czy bieganie.

              A gdzie się odbywa orgazm w nogach penisie czy mózgu?
              Uważasz,że samoświadomość nie należy do grupy biologicznych fenomenów?


              pzdr.
              • noveyy777 orgazm 13.03.09, 21:25
                A jak ktoś nie używa penisa,reki czy kobiety i ma orgazm,bo ma sen erotyczny, to
                gdzie się wówczas odbywa całe przedstawienie ,którego efektem jest nocna zmaza i
                czy pojęcie samoświadomości ma wówczas jakieś zastosowanie? Zwłaszcza,że rano o
                tym pamiętasz,a w pamięci kodują się świadome doznania:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka