Dodaj do ulubionych

A co po tym postdoku?

26.11.03, 13:58

Postdoc to ma byc ten szczyt orgazmu. Na ktory
sie zapieprza z tabunami Chinczykow i Bangla.
Nastepnie sie zasuwa nieprzytomnie zeby prof. nie
wyrzucil.

No a co potem?
Obserwuj wątek
    • millefiori Re: A co po tym postdoku? 26.11.03, 15:49
      dyplomata napisał:

      >
      > Postdoc to ma byc ten szczyt orgazmu. Na ktory
      > sie zapieprza z tabunami Chinczykow i Bangla.
      > Nastepnie sie zasuwa nieprzytomnie zeby prof. nie
      > wyrzucil.
      >
      > No a co potem?

      Ma sie młode, czyli studentów.
      A konczy sie jako ten wszystkich tytułów Profesor, dokuje i postdokuje
      nastepnych przybyszów.
      • dyplomata Powielanko postdokuf 27.11.03, 06:57
        millefiori napisała:

        > > No a co potem?
        > Ma sie młode, czyli studentów.
        > A konczy sie jako ten wszystkich tytułów Profesor, dokuje i postdokuje
        > nastepnych przybyszów.

        Czy ktos ma dane jaki procent populacji postdokuf dochodzi do etapu ze powiela
        postdokuf?
    • baloo1 Re: A co po tym postdoku? 27.11.03, 03:03
      Ubezpieczenia, tlumaczenia ? A moze sklepik jakis alboco ?

      ;o)

      B. - niepoprawny optymista
    • staua Re: A co po tym postdoku? 27.11.03, 18:33
      No coz, ja tez mam nadzieje na swoj lab w przyszlosci.
      Ale dopiero zaczelam postdoc (i nie uwazam, ze to szczyt orgazmu, po prostu szczebel w karierze,
      trzeba przez to przejsc).
      Co masz na mysli piszac Bangla? Hindusow? Bo z Bangladeszu jeszcze nikogo nie spotkalam w zadnym
      kraju w nauce...A Chinczycy sa strasznie pracowici.
      • zodiac_1966 Re: A co po tym postdoku? 07.04.04, 18:34
        chinczycy sa pracowici ? jak ktos im kaze stukac mlotkiem to stukaja nie pytaja dlaczego na
        tym polega ich pracowitosc ( takie sa moje obserwacje)
        z drugiej strony dlaczegi chincow i hindusow jest tu na peczki - bo oni ciagna jeden drugiegi
        jeden odchodzi inny przychodzi
        zastanawiam sie ilu jest tu polskich profow ktorzy maja polskich postdocow sa chinscy i
        hinduscy prof ktorzy maja tylko swoich
        • staua Re: A co po tym postdoku? 07.04.04, 20:40
          Jest paru Polakow zatrudniajacych Polakow, ale chyba nie jest to tak
          powszechne. Chinczycy sa pracowici (pracowitosc podpada pod Twoja definicje),
          niekoniecznie kreatywni, ale wielu PI to odpowiada, miec pracownikow, ktorym
          mowia dokladnie, co maja robic, i miec gwarancje, ze dokladnie to samo zostanie
          wykonane...
          Jakbym ja byla z Chin to tez bym chciala stamtad uciec, wiec sie im nie dziwie.
          Ciagna jeden drugiego - szczera prawda. Moj maz ma taki problem, u niego w
          labie jest szajka Hindusow, ktorzy knuja (powaznie!) zeby doprowadzic do
          wyrzucania ludzi, ktorzy nie sa ich znajomymi Hindusami, po czym "rekomenduja"
          szefowi swoich przyjaciol.
          • kot.behemot Re: A co po tym postdoku? 07.04.04, 21:31
            A jak Twój mąż przeciwdziała? Jeśli szajka jest zdeterminowana, to mozna się
            nawet obawiac psucia eksperymentów.


            staua napisała:

            > Moj maz ma taki problem, u niego w
            > labie jest szajka Hindusow, ktorzy knuja (powaznie!) zeby doprowadzic do
            > wyrzucania ludzi, ktorzy nie sa ich znajomymi Hindusami, po
            czym "rekomenduja"
            > szefowi swoich przyjaciol.
            • staua Re: A co po tym postdoku? 07.04.04, 22:19
              Moj maz sam jest bardzo agresywny, poza tym (na razie) ma poprarcie szefa i
              wie, co robi, poza tym to sa kobiety a moj maz to wybitny meski szowinista :-)
              wiec dyskusje ucina szybko (koncza sie czasem placzem).
              Poza tym jest jedna okolicznosc komplikujaca to w jego przypadku, ja
              jestem "ekspertem" od MS na caly wydzial i mam duzo projektow we wspolpracy z
              osobami z jego labu, wiec ja tez bym mogla im cos popsuc :-) i chyba o tym
              wiedza. Jest jedna Hinduska - "mozg" tej szajki i wlasnie dla niej bede robic
              kluczowa dla jej projekty analize... Dla mnie one sa zawsze bardzo mile,
              naprawde.
              Ale bylismy na poczatku roku swiadkami ich akcji na jednego postdoca, ktory
              zostal wyrzucony (polubownie - z referencjami) i na jego miejscie jest juz ich
              kolezanka...
              • ex-rak Re: A co po tym postdoku? 07.04.04, 23:31
                staua napisała:

                > Moj maz sam jest bardzo agresywny, poza tym (na razie) ma poprarcie szefa i
                > wie, co robi, poza tym to sa kobiety a moj maz to wybitny meski szowinista :-
                )
                > wiec dyskusje ucina szybko (koncza sie czasem placzem).
                > Poza tym jest jedna okolicznosc komplikujaca to w jego przypadku, ja
                > jestem "ekspertem" od MS na caly wydzial i mam duzo projektow we wspolpracy z
                > osobami z jego labu, wiec ja tez bym mogla im cos popsuc :-) i chyba o tym
                > wiedza. Jest jedna Hinduska - "mozg" tej szajki i wlasnie dla niej bede robic
                > kluczowa dla jej projekty analize... Dla mnie one sa zawsze bardzo mile,
                > naprawde.
                > Ale bylismy na poczatku roku swiadkami ich akcji na jednego postdoca, ktory
                > zostal wyrzucony (polubownie - z referencjami) i na jego miejscie jest juz
                ich
                > kolezanka...

                Szczerze mowiac to macie niezle bagno na tym waszym uniwersytecie. Szajki,
                mafie, Bog wie co. Wyscigi szczurow. Myslalem, ze to zarezerwowane dla businesu.
                • kot.behemot Re: A co po tym postdoku? 08.04.04, 00:17
                  Wszędzie jest to samo, bo taka natura ludzka. Tyle, że w biznesie są jeszcze
                  przyzwoite pensje na pocieszenie. :)

                  > Myslalem, ze to zarezerwowane dla businesu
                • staua Re: A co po tym postdoku? 08.04.04, 03:45
                  To tylko u niego w grupie tak jest, moze dlatego, ze bardzo prestizowa
                  (dyrektor instytutu) o innych nie slyszalam, u mnie jest bardzo milo.
                  • czajek76 Re: A co po tym postdoku? 08.04.04, 11:00
                    Hmm, moze Ty wyknujesz kogos ze swojej grupy i mnie wkrecisz?
                    Bronie sie 22 kwietnia :)
                    • ex-rak Re: A co po tym postdoku? 08.04.04, 11:35
                      czajek76 napisał:

                      > Hmm, moze Ty wyknujesz kogos ze swojej grupy i mnie wkrecisz?
                      > Bronie sie 22 kwietnia :)


                      Tak, tak, najlepsza obrona jest atak. Staua do dziela.
                      Czyzby Polacy byli gorsi od Chinczykow czy Hindusow?
                      • kot.behemot Re: A co po tym postdoku? 08.04.04, 21:14
                        ex-rak napisał:

                        > Czyzby Polacy byli gorsi od Chinczykow czy Hindusow?

                        Pod tym względem na pewno różni. My znamy słowo "nepotyzm" i kojarzy się nam
                        ono zdecydowanie źle. A u nich to norma kulturowa.
                    • staua Re: A co po tym postdoku? 10.04.04, 05:59
                      Super, szybko Ci sie udalo wszystko zorganizowac!
                      Ale Ty sie chyba nie interesujesz tym, co sie robi w mojej grupie :-) Bob szuka
                      drugiego postdoca, wiec nawet nie musialabym nikogo wykopywac, ale neuro tez w
                      Stony Brook jest calkiem niezle chyba, zobacz sobie na www.sunysb.edu.
                      Wesolych Swiat wszystkim zycze!!!!
                • zeus_usa Re: A co po tym postdoku? 06.05.04, 19:49
                  ex-rak napisał:

                  > Szczerze mowiac to macie niezle bagno na tym waszym uniwersytecie. Szajki,
                  > mafie, Bog wie co. Wyscigi szczurow. Myslalem, ze to zarezerwowane dla
                  businesu
                  > .

                  Welcome to the real world. Wszedzie jest mniejsza lub wieksza polityka i
                  scieranie sie grup interesow.
        • zodiac_1966 Re: A co po tym postdoku? 08.04.04, 19:41
          hindusi to podobnie jak artabowie wszystkich nienawidza lubia tylko siebie,byl u nas taki jeden
          na poczatku czesto wpuszczal mnie w maliny ale na szczescie sam odszedl

          tu apel : 1 rekomendujcie swoich kolegow swoim szefom
          2 nie uzywajcie tego zwrotu " u nas w labie" to bzmi jak loknij przez lindol
          • true_blue Re: A co po tym postdoku? 08.04.04, 20:43
            mamy mowic: u nas w laboratorium? Kul, niech tak bedzie :-))))
            To wlasciwie swietny temat na nastepna dyskusje:
            jak bardzo wcina Wam sie jezyk kraju, w ktorym mieszkacie? Czy macie takie
            momenty, ze przychodzi Wam wczesniej do glowy slowo z danego jezyka niz ze
            swojego? Ja miewam tak mowiac o swojej pracy, w zyciu codziennym zdarza mi sie
            to znacznie rzadziej, ale nie moge powiedziec, ze nigdy...
            Pozdr.
            • kot.behemot Język 08.04.04, 21:04
              > jak bardzo wcina Wam sie jezyk kraju, w ktorym mieszkacie?

              A życiu codziennym - wcale. W pracy jednak to co innego - tak sobie myślałem,
              czy byłbym w stanie odwiedzając Polskę dać seminarium na mojej dawnej uczelni o
              tym, co robię. Po polsku - nie (bez pokracznych, opisowych tłumaczeń). Jako
              student śmiałem się kiedyś z gościa, który na seminarium zaciął się i głośno
              pomyślał "jak by to po polsku powiedzieć?". Uważaliśmy to wtedy za
              bufonadę "zagraniczniaka", ale teraz już rozumiem.

              Powyższe nie znaczy, oczywiście, że nie należy się starać i tworzyć
              terminologii polskiej tam, gdzie potrzeba.
              • ex-rak Re: Język 10.04.04, 20:55
                kot.behemot napisał:

                > > jak bardzo wcina Wam sie jezyk kraju, w ktorym mieszkacie?
                >
                > A życiu codziennym - wcale. W pracy jednak to co innego - tak sobie myślałem,
                > czy byłbym w stanie odwiedzając Polskę dać seminarium na mojej dawnej uczelni
                o
                >
                > tym, co robię. Po polsku - nie (bez pokracznych, opisowych tłumaczeń). Jako
                > student śmiałem się kiedyś z gościa, który na seminarium zaciął się i głośno
                > pomyślał "jak by to po polsku powiedzieć?". Uważaliśmy to wtedy za
                > bufonadę "zagraniczniaka", ale teraz już rozumiem.
                >
                > Powyższe nie znaczy, oczywiście, że nie należy się starać i tworzyć
                > terminologii polskiej tam, gdzie potrzeba.

                Jezyk nie jest moja najmocniejsza dziedzina. Zdaza mi sie do chlopakow z mojej
                grupy mimowolnie wtracic slowo po polsku np. ale, lub. Dla odmiany czasem
                wymsknie mi sie but w rozmowie z synem.

                Tez, jesli przyjdzie mi rozmawiac po polsku o sprawach zwiazanych z tym co
                robie, to czuje ze mam problemy z gladkim wyslowieniem sie.


            • staua Re: A co po tym postdoku? 10.04.04, 06:01
              W Bazylei mowilo sie " im Labor". To wole juz lab. Chyba kazdy tak mowi?
              Przeciez to nawet nie anglicyzm, tylko skrot po prostu, bo oni maja tak samo
              jak my laboratorium...
          • staua Re: A co po tym postdoku? 10.04.04, 06:56
            A, zodiac, dlaczego rekomendowac kolegow szefom???
            Jak szef mnie pyta z lista kandydatow, kogo wziac, to mam wybrac kolege, nawet,
            jak jest ktos obiektywnie lepszy na liscie (a jest to np. Japonczyk)?
            Przyjemnie byloby pracowac z kolegami, z ktorymi sie przyjaznimy, nie powiem...
            • zodiac_1966 Re: A co po tym postdoku? 12.04.04, 18:06
              co ty , a ty myslisz ze taki japon czy chindu rekomendowal by ciebie a nie swojego krajana
              nawet gdybys byla lepsza,jestem pewien ze swojego nawet gdyby ten byl debilem
              • true_blue Re: A co po tym postdoku? 12.04.04, 18:15
                To, ze oni tak robia (co znam tylko z Waszych opowiesci) nie znaczy, ze my tez
                tak mamy robic. Ja tu obserwuje Rosjan, ktorzy sie niesamowicie popieraja, co z
                jednej strony bardzo mi sie podoba, a z drugiej - szkoda mi ich, bo przez to w
                ogole sie nie integruja z innymi. Ale to tez chyba temat na inny watek. Ja
                chetnie zarekomenduje znajomego mojemu szefowi jesli wiem, ze jest on dobry, ale
                na pewno "w ciemno" nie bede polecac Polaka. Niech lepiej jego dorobek o nim
                swiadczy.
                • staua nic dodac nic ujac, 12.04.04, 20:17
                  True_blue. Zgadzam sie z Toba w 100%!
                  • ex-rak Re: nic dodac nic ujac, 13.04.04, 11:40
                    Tak czytajac niektore posty na tym i sasiednim watku widze, ze jest wsrod
                    polskich naukowcow cos w rodzaju pogardy dla kolego przyjezdzajacych nie z
                    Europy, lecz z Azji.
                    Rozumiem co macie na mysli i nie wiem jaka jest sytuacja w innych dziedzinach
                    nauki, ale obserwujac to co sie dzieje w chemii organiczej (akademickiej i
                    zwiazanej z przemyslem farmaceutycznym), sledzac literature to niestey wydaj mi
                    sie ze azjaci na przestrzeni ostatniego 10-lecia zrobili olbrzymi postep.
                    Dawniej prace Chinczykow (z Chin) mogly rozsmieszac, teraz zaczynaja przykuwac
                    oko. Coraz wiecej jest profesorow pochodzacych z Azji na uczelniach
                    amerykanskich, ktorych prace zaczynaja wnosic duzo nowego i odkrywczego do
                    chemii i zaczynaja byc znaczacymi postaciami. Podobnie jest z hindusami. Nie
                    jest to poziom prac Harvardu czy Stanfordu, ale pra do przodu jak male
                    samochodziki. Wezcie pod uwage, ze start nie jest tam latwy.
                    Niestety takiego postepu nie obserwuje jesli chodzi o nasza rodzima polska
                    nauke. Czy nie za bardzo zadzieramy pod tym wzgledem nosa.
                    Przyklad z wlasnego podworka. W firmie (przeciez wcale nie takiej malej) dosc
                    prestizowa pozycje glownego szefa labolatoriow badawczych dzierzy Koreanczyk, a
                    calej neuroscience przewodzi Chinczyk. Pierwszy polak na liscie jest gdzies
                    znacznie nizej.
                    • staua Re: nic dodac nic ujac, 13.04.04, 16:05
                      Absolutnie nic nie mam przeciwko Azjatom w ogole, ale wez pod uwage, ze jest
                      ich bardzo duzo, wiec to, ze sa profesorami, mnie zbytnio nie dziwi
                      (statystycznie jest wieksza pula ludzi, wsrod ktorych mozna znalezc dobrego
                      naukowca). A na uczelniach tez w zwiazku z tym jest ich wielu i naprawde
                      wspieraja sie (niekoniecznie profesorowie, ale postdocy na pewno) bardzo mocne
                      niezaleznie od umiejetnosci.
                      • zodiac_1966 Re: nic dodac nic ujac, 13.04.04, 16:53
                        A na uczelniach tez w zwiazku z tym jest ich wielu i naprawde
                        > wspieraja sie (niekoniecznie profesorowie, ale postdocy na pewno) bardzo mocne
                        > niezaleznie od umiejetnosci.

                        bo jeden drugiego ciagnie za soba , z nami jest nieco inaczej
                        • sendivigius Smutne to ale prawdziwe 15.04.04, 03:21
                          Niestety tak jest. Chinczyk popiera Chinczyka, Hindus Hindusa i nawet Ruski czy
                          Rumun popiera swojego. A Polak na Polaka to najchetniej napluje zeby pokazac
                          jaki to on "hamerykanin" i z byle Polakiem nie bedzie sie zadawal. Dlatego inni
                          ida przodu a Polakach to tylko opowiadaja kawaly.

                          Tu nie chodzi o uprzedzenia wobec azjatow a szczegolnie Chinczykow, chodzi o to
                          zeby grac fair. Nie gra sie samemu przeciw calej druzynie futbolowej, juz dawno
                          zauwazono "nec Hercules contra plures".
                          • true_blue Re: Smutne to ale prawdziwe 15.04.04, 08:00
                            Ale na sile wpychac Polaka? Generalnie zgadzam sie, ze trzeba sobie pomagac
                            nawzajem. Gdy tylo wiem o pozycji tutaj wysylam wiadomosc do znajomych w Polsce,
                            zeby rozwiesili na uczelniach i w instytutach (ja sie w ten sposob dowiedzialam
                            o swojej pracy). Ale jak dotad nikt sie tym nie zainteresowal.... A, nie, jeden
                            chlopak tak i jest on w tej chwili tutaj i pracuje. Ale ogloszen bylo sporo wiecej.
                            Wszystko mi jedno czy inni sie sciagaja na sile czy nie, moze zle sie czuja z
                            innymi narodowosciami, nie umieja sie zintegrowac (co na pewno moge powiedziec
                            na przykladzie Rosjan tutaj). NIe ma dla mnie znaczenia czy pracuje z Polakami
                            czy nie, byleby byli dobrzy.
                            Pozdr.
                            • zodiac_1966 Re: Smutne to ale prawdziwe 15.04.04, 13:15
                              cos nie bardzo zrozumiales/as poprzedni post,to zle samopoczucie z innymi narodowosciami to
                              brednie "
                              na potwierdzenie poprzedniego postu przytocze pewien wierszyk moze nie jest najwyzszych
                              lotow ale jest prawdziwy sam tego doswiadczylem

                              Gdy wieczorne zgasna zorze
                              zanim glowe do snu zloze
                              modlitwe moja zanosze
                              Bogu Ojcu i Synowi
                              dopierdolcie sasiadowi
                              dla siebie o nic nie wnosze
                              tylko mu dosrajcie prosze
                              kto ja jestem ?
                              Polak maly !
                              maly, zawistny i podly
                              jaki znak mój ?
                              krwawe galy !
                              oto wznosze swoje modly
                              do Boga, Marii i Syna
                              zniszczcie tego skurwysyna
                              mego rodaka, sasiada
                              tego wroga, tego gada
                              zeby mu okradli garaz
                              zeby go zdradzala Sara
                              zeby mu spalili sklep
                              zeby dostal cegala w leb
                              zeby mu sie córka z czarnym .....
                              i w ogóle zeby mial marnie
                              zeby mial aidsa i raka oto modlitwa Polaka
                            • lukasz97 Re: Smutne to ale prawdziwe 15.04.04, 19:20
                              true_blue napisała:

                              > Ale na sile wpychac Polaka? Generalnie zgadzam sie, ze trzeba sobie pomagac
                              > nawzajem. Gdy tylo wiem o pozycji tutaj wysylam wiadomosc do znajomych w Polsce
                              > ,
                              > zeby rozwiesili na uczelniach i w instytutach (ja sie w ten sposob dowiedzialam
                              > o swojej pracy). Ale jak dotad nikt sie tym nie zainteresowal.... A, nie, jeden
                              > chlopak tak i jest on w tej chwili tutaj i pracuje. Ale ogloszen bylo sporo wie
                              > cej.

                              mozliwe tez, ze oferty oczekiwan nie spelniaja... plus dochodzi jeszcze,
                              uwarunkowana rzeczywistoscia w PLu, niechec to przeprowadzek/wyjazdow/itp;
                              w USA normalnym jest, ze ktos w tydzien zmieni prace i przeniesie sie o
                              pare tysiecy kilometrow... w PL (przynajmniej jeszcze do niedawna) bylo to
                              bardzo skomplikowane...

                              a tak a propos wspomagania swojakow... mam (tzn szef moze, ja tam tylko
                              posrednik jestem ;o) mozliwosc placenia paru osobom w PLu za czytanie
                              artikli i przygotowywanie danych do wprowadzenia do bazy danych. z
                              robionych na sobie eksperymentach wynika, ze da sie przeleciec ok
                              10 artikli w dzien (oczywiscie, ze niewiele sie z tego potem pamieta,
                              ale do przygotowania danych starczy ;o). czytajac w dwa weekendy (ie 4
                              dni)/miesiac wychodzi z tego ~$250/miesiac (formalnie jest to chyba w
                              PLu traktowane jako umowa o dzielo; pewnie od tego jaki podatek placic
                              cza...) na razie mam dwie osoby bawiace sie w rzeczone, ale ostatnio nosem
                              kreca, ze to za malo $$. no i nie wiem - czy to faktycznie malo ? czy
                              wymagania za duze ? osobiscie wydaje mi sie ze ustawilem stawke calkiem
                              rozsadnie - zakladajac 20 dni roboczych wychodziloby
                              $1250 (ie 5000zl)/miesiacczyli chyba sporo... a moze jestem juz oderwany
                              od PLowskiej rzeczywistosci i faktycznie to malo atrakcyjne ???

                              lukasz
                              • ex-rak Re: Smutne to ale prawdziwe 15.04.04, 22:53
                                lukasz97 napisał:

                                > true_blue napisała:
                                >
                                > > Ale na sile wpychac Polaka? Generalnie zgadzam sie, ze trzeba sobie pomaga
                                > c
                                > > nawzajem. Gdy tylo wiem o pozycji tutaj wysylam wiadomosc do znajomych w P
                                > olsce
                                > > ,
                                > > zeby rozwiesili na uczelniach i w instytutach (ja sie w ten sposob dowiedz
                                > ialam
                                > > o swojej pracy). Ale jak dotad nikt sie tym nie zainteresowal.... A, nie,
                                > jeden
                                > > chlopak tak i jest on w tej chwili tutaj i pracuje. Ale ogloszen bylo spor
                                > o wie
                                > > cej.
                                >
                                > mozliwe tez, ze oferty oczekiwan nie spelniaja... plus dochodzi jeszcze,
                                > uwarunkowana rzeczywistoscia w PLu, niechec to przeprowadzek/wyjazdow/itp;
                                > w USA normalnym jest, ze ktos w tydzien zmieni prace i przeniesie sie o
                                > pare tysiecy kilometrow... w PL (przynajmniej jeszcze do niedawna) bylo to
                                > bardzo skomplikowane...
                                >
                                > a tak a propos wspomagania swojakow... mam (tzn szef moze, ja tam tylko
                                > posrednik jestem ;o) mozliwosc placenia paru osobom w PLu za czytanie
                                > artikli i przygotowywanie danych do wprowadzenia do bazy danych. z
                                > robionych na sobie eksperymentach wynika, ze da sie przeleciec ok
                                > 10 artikli w dzien (oczywiscie, ze niewiele sie z tego potem pamieta,
                                > ale do przygotowania danych starczy ;o). czytajac w dwa weekendy (ie 4
                                > dni)/miesiac wychodzi z tego ~$250/miesiac (formalnie jest to chyba w
                                > PLu traktowane jako umowa o dzielo; pewnie od tego jaki podatek placic
                                > cza...) na razie mam dwie osoby bawiace sie w rzeczone, ale ostatnio nosem
                                > kreca, ze to za malo $$. no i nie wiem - czy to faktycznie malo ? czy
                                > wymagania za duze ? osobiscie wydaje mi sie ze ustawilem stawke calkiem
                                > rozsadnie - zakladajac 20 dni roboczych wychodziloby
                                > $1250 (ie 5000zl)/miesiacczyli chyba sporo... a moze jestem juz oderwany
                                > od PLowskiej rzeczywistosci i faktycznie to malo atrakcyjne ???
                                >
                                > lukasz

                                Lukasz,

                                moze szukasz jeszcze kogos do czytania i przetwarzania tych artikli. Mam bliska
                                osobe w Polsce, ktora znalazla sie w trudnej zyciowej sytuacji i chcialbym jej
                                jakos pomoc.
                                Ma duzo wolnego czasu i swiezy doktorat z nauk biologicznych. Daj prosze znac
                                czy bylbys zainteresowany ty lub twoj szef.
                          • staua Re: Smutne to ale prawdziwe 15.04.04, 16:30
                            Gdzie masz miejsce, gdzie Rumuni sie popieraja? Bylabym zainteresowana... Tutaj
                            nie ma ZADNYCH Rumunow...
    • hel0 Re: A co po tym postdoku? 18.04.04, 14:50
      Widzie ze tu stosunkowo duzo pogardy dla chinczynkow. W moim labie jest ich
      duzo, ale na to zasluguja. Ostatnio szukamy nowego post-doca. Szef - chinczyk -
      pyta sie mnie czy znam jakiegos Polaka bo najchetniej zatrudnilby Polaka (NIE
      CHINCZYKA). I co, ja nikogo nie znam kto ma w tej dziedzinie jakie takie
      doswiadczenie. Ci co mieli sa juz za granica, Ci ktorych znam a zostali w
      Polsce maja swoje osbiste powody zeby nie jechac. Taki post-dok nie musi miec
      dobrych publikacji, ale musi cos umiec i cos wiedziec, a oprzy stanie polskiej
      edukacji mamy moze i bardzo dobrych ludzi ale bardzo trudnych do
      zweryfikowania, a w ciemno nikt brac nie chce.
      Ja osobiscie mam duzo szacunku dla chinczykow - owszem duzo pracuja, ale jak
      sie cos chce osiagnac trzeba pracowac, nawet geniuszowi samo nie przychodzi.
      • staua Re: A co po tym postdoku? 19.04.04, 02:48
        Ja nie gardze Chinczykami...Chinczyk z mojego labu pracuje swietnie, mysli i na
        pewno bedzie dobrym naukowcem, a poza tym to dusza czlowiek :-) (no, jest
        komunista, ale nie rozmawiamy o tym na co dzien :-))Tylko ze po prostu jest ich
        generalnie na swiecie bardzo duzo, wiec proporcjonalnie pewnie duzo wsrod nich
        znalezc mozna cwaniakow. Chociaz trudno nie kombinowac, jak stamtad uciec,
        prawda? A ta parka, o ktorej pisalam wczesnie, kombinuje modelowo. Gdyby nie
        byli Chinczykami, to mialabym do nich taki sam stosunek. A Hinduski z labu
        mojego meza sa naprawde gorsze niz Chinczycy.
        Trudno wszystko przypisywac narodowosci...wiadomo, ze piszemy tylko na
        podstawie wlasnych doswiadczen z konkretnymi ludzmi.
        • hel0 Re: A co po tym postdoku? 25.04.04, 19:08
          Hej Staua, to nie bylo personalnie do Ciebie, a raczej tak w ogole. Chinczykow
          jest duzo - bo to duzy narod (1265 mln, czyli ponad 30 razy wiecej niz
          Polakow). Na dodatek w kraju maja paskudnie i nic dziwnego, ze biora nogi za
          pas. I tak sie dziwie ze ich tak malo w labach - powinno ich byc statystycznie
          30 x wiecej niz Polakow, a wydaje mi sie ze tak nie jest. A tak na marginesie
          moi chinczycy nie sa komunistami - dzieki Bogu.
          Dyplomata pyta: a co po tym postdoku - cha powrot do domu, albo kariera poza
          domem. Sadzac po zaangazowaniu dyplomaty w dyskusji o OFA chce wracac do
          domu :)))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka