lukenko
07.05.09, 00:12
Ilość mutacji wirusa jest w przybliżeniu proporcjonalna do ilości
zachorowań.
M=yt*m
gdzie M-mutowalność (ilość mutacji na jednostkę czasu), t-czas, m-
ilość wirusów (masa), y- pewien współczynnik(1/s^2).
Człowiek choruje na wirusa przez pewieną powtarzalną, skończoną
długość czasu, więc M jest w przybliżeniu proporcjonalne do ilości
zachorowań. Gdy pojawią się bardziej zjadliwe szczepy będą się dłużej
utrzymywały w organizmie i zakażą go w większym stopniu. Wówczas masa
wirusów/przypadek zwiększy się i czas choroby się wydłuży, stad w
dłuższej, pesymistycznej, perspektywie M rośnie szybciej niż liczba
zachorowań.
Wydaje się, że sposobem na zmaksymalizowanie swoich szans na
przetrwanie pandemii byłoby umyślne zakażenie się tym wirusem w jego
obecnej łagodnej formie (bo nie ma szczepionki) i tym samym
uodpornienie się na niego, zanim zmutuje do groźniejszej postaci.
Może należałoby hodować ten łagodny szczep i w razie pandemii
zmutowanego szczepu obdarowywać łagodniejszą formą chętnych.