Gość: sailor IP: 80.244.139.* 08.12.03, 14:48 Wojny ustaną gdy światem przestaną rządzić mężczyźni. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: JZ patrzcie byles PIERWSZY... no, no! IP: 146.21.1.* 08.12.03, 14:54 zasmierdzialo feminizmem bez zadnej podbudowy faktami... GENIALNE! To skoro juz dales glosu to teraz zamerdaj ogonem ;-) JZ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tygiel... Od ekogii wojny do ekologii człowieka twórcy celów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.03, 16:53 Najbliższy cel genetyczne zabezpieczenie genialnych wynalazców czy oszołomiastych mistyków? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Admiral Taa... Akurat! IP: *.k.mcnet.pl 09.12.03, 18:41 A Golda Meyer i Margaret Tacher byla mezczyzna... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JZ Teoria gier IP: 146.21.1.* 08.12.03, 15:04 Jesli chodzi o uwage w tekscie nt temat torii gier to "wet za wet" jest tylko "najpowszechniejsza" strategia, nawet wtedy gdy kooperacja jest bardziej zyskowna. W wiekszosci przypadkow jest znacznie mniej oplacalna dl obu stron tak osobno jak i SZCZEGOLNIE razem. W przypadku wojen chocaizby dlatego ze lupy sa tylko czascia bogactwa ktore nie zostalo zniszczone przez wojne, dodatko sa one efektem pracy pomniejszonej o koszt prowadzenia wojny po obu walczacych stronach. Niewielkim, ale smutnym, zyskiem jest to ze jest "mniej gab do jedzenia". Niestety w tej postaci jest jest to jeszcze silniejszy dowod na przewage emocji nad rozumem. Niestety.... JZ >>>>>>>>>>>>>>>>>>>< "Odpowiedź kryje się w tzw. teorii gier. Programiści komputerowi, posiłkując się twierdzeniami ekonomii, wykazali, że najbardziej opłacalną strategią jest "wet za wet", czyli: bądź miły, a potem powtarzaj posunięcia przeciwnika, czyli jak cię uderzą - oddaj, jak będą mili - bądź miły. Ponieważ wojna sprowadza się do tego, że konkurujące strony nie są dla siebie miłe, zakodowana u podstaw naszego zachowania strategia "wet za wet" każe oddawać i oddawać, i oddawać... Dlatego właśnie spór trudno zakończyć przed kapitulacją przeciwnika. Z reguły walczy się do samego końca. Stąd biorą się wendety i niekończące się zemsty. " Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ANka Dowod na to ze inna strategia niz wet za wet IP: *.ifn-magdeburg.de 09.12.03, 11:32 nie jest oplacalna u ludzi? Moja proba dyskusji z niejakim JZ :) I na tym koncze :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: giaur Re: Teoria gier IP: 195.136.33.* 11.12.03, 17:43 Osoby zainteresowane poszerzeniem wiedzy na temat teorii gier zapraszam na www.giaur.qs.pl/teoriagier Mozna tam przeczytac sporo miedzy innymi o wet-za-wet, strategiach ewolucyjnie stabilnych itd. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maksior Re: Teoria gier IP: *.hrz.tu / *.hrz.tu-chemnitz.de 14.12.03, 03:55 Kooperacja jest zawsze zyskowniejsza dla ogolu graczy, ale jej istnienie wymaga dopuszczalnosci zawiazywania koalicji (typowy przyklad - dylemat zlodzieja, ktory tylko w ten sposob da sie rozwiazac). Jesli zas istnieje koalicja, ktora na dzialaniu egoistycznym zyskuje wiecej, niz gdyby wspoldzialala z cala reszta, to wojna gotowa (koalicja ta dostaje wiecej, choc sumaryczny efekt gry jest mniejszy, niz gdyby wszyscy ze soba wspoldzialali - wynika to z tzw. centralnego twierdzenia teorii gier koalicyjnych ; efekt jest taki, ze "wybrancy" zyskuja, ale "szaraki" niewspolmiernie wiecej traca). Sprawdza sie to zarowno w przypadku gospodarki, jak i konfliktow miedzypanstwowych, tzn. matematycznie model jest ten sam, zmieniaja sie tylko fizycznie gracze. Maksior P.S. Nota bene interesowaloby mnie zastosowanie teorii gier przy stanowieniu prawa - wpadl juz ktos na taki pomysl ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ad Re: O agresji. Jak geny rozpętują wojnę IP: *.allianz.pl 08.12.03, 15:33 no i ludzie wymyślili "zimną wojnę" czyli trzymanie sie w szachu. Może nie jesteśmi tacy głupi? Wet za wet to faktycznie niezła strategia dopóki nie pojawia się wspólny inny wróg, albo walka grozi samounicestwieniem obydwu stron. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: andrew Re: O agresji. Jak geny rozpętują wojnę IP: *.przemysl.sdi.tpnet.pl 08.12.03, 15:50 ...przejrzałem tylko "po łebkach" więc może nie zauważyłem, jednak zdaje się, że autor plagiatu zapomniał tylko dodać skąd to wszystko przepisał - Richard Wrangham, Dale Peterson - Demoniczne samce. Najlepsza recenzja tej ksiązki znajduje się w drugim poście (JZ)... szkoda tylko że ta ciekawa kiedyś seria PIW, schodzi na psy... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JZ GW jest TYLKO "GAZETA", nie magazynem nauk. IP: 146.21.1.* 08.12.03, 16:16 Gość portalu: andrew napisał(a): > ...przejrzałem tylko "po łebkach" więc może nie zauważyłem, > jednak zdaje się, że autor plagiatu zapomniał tylko dodać skąd > to wszystko przepisał - Richard Wrangham, Dale Peterson - to prawda, tez nie zauwazylem aby autorzy GW wylewnie chwalili sie zrodlami. A artykul o chimerach www1.gazeta.pl/nauka/1,34148,1811451.html tez jakims cudem o podeobnej tresci jak TYTULOWY artykul z New Scientist sprzed bodajze dwoch tygodni, nooo ale moze to przyyyyyyyypadek ;-) ALE, ALE, dobrze jest ze i tyle choc opoznione dociera z zagranicznej prasy. Ja polecalbym autorom podawanie zrodel. Chciaz z drugiej strony na moje poprzednie prosby coraz czesciej podaja linki do odpowiednich stron w internecie A odnosniki do nawet lepszych ale konkurencyjnych czasopism naukowych nie sa ani linkami ogolnodstepnymi ani oryginalnymi, wiec wytlumaczenie jest. A oni z tego zyja, narod lubi to czytac wiec wszyscy jestesmy w miare szczesliwsi. My mozemy sobie pogardlowac (zamiast pracowac.... oj, wlasnie)... czyli swiat jest jeszcze bardziej szzcsliwy. A ja bede musial zachrzazniac do polnocy, ale to tez lubie, szcegolnie jak chata wolna i nikt nie czeka na mnie z patelnia/walkiem do ciasta/ w reku za progiem (to n/t nieagresji kobiet ;-)) ) > Demoniczne samce. Najlepsza recenzja tej ksiązki znajduje się w > drugim poście (JZ)... szkoda tylko że ta ciekawa kiedyś seria Jesli to do mnie to dziekuje :-) > PIW, schodzi na psy... Jak wszystko. "A mlodziez z pokolenia na pokolenie gorsza" co powtarzali juz starozytni grecy, Eh! JZ. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JZ NB. odnosnik do New Scientist gazeta podala Ale... IP: 146.21.1.* 08.12.03, 22:29 > www1.gazeta.pl/nauka/1,34148,1811451.html > tez jakims cudem o podeobnej tresci jak TYTULOWY artykul z New > Scientist sprzed bodajze dwoch tygodni, nooo ale moze to > przyyyyyyyypadek ;-) Teraz doczytalem ze w drugim zdaniu w/w artykulu jest podany odnosnik do New scientist, wczesniej nie zauwazylem ale to raczej moja slepota anizeli wiara w spiskowa teorie dopisywania... (to zeby uprzedzic ewntualne uwagi Mammy pieniacej sie z wscieklosci na poziom redakcji ;-))) POzwole sobie byc rasistowskim seksista i odesle Mamme do garow. Ale na wszelki wypadek zauwaze ze autor obecego artykulu "O agresji. Jak geny rozpętują wojnę", Tomasz Kozłowski, nie podaje zrodla inspiracji na poczatku artykulu, dopiero pozniej wspomina Ridley, autor książki "O pochodzeniu cnoty", ale nie jako podstawowe zrodlo lecz przyczynek. Teoria gier jest bez zrodel, i zreszta spieprzona(moim zdaniem), wspominiany jest Damasio (okrutny grafoman i bezpodstawno-teorio-tworca-ktory powinien-zyc-i-umrzec-w-czasach-Freuda, tez oczywiscie moim zdaniem ;-)) ale biorac pod uwage sposob opisu NIE_WIERZE aby zrodlem byly jego prace oryginalne. No i film "Equilibrium", ktorego nie znam. Czyli, prywatnie sadzac, wierze ze artykul jest zainspirowany jakims popularnym czasopismem naukowym. To co, panie autorze, przyznamy sie bez bicia i podamy zrodlo ispiracji? - Ja obiecuje ze i tak Gazete Wyborcza bede czytac, wlacznie z ogloszeniami! JZ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: andrew Re: NB. odnosnik do New Scientist gazeta podala A IP: *.przemysl.sdi.tpnet.pl 08.12.03, 23:10 Przeczytałem już bez łebków. Całość artykułu to streszczenie podanej przeze mnie książki Demoniczne Samce, małpy człekokształtne i źródła ludzkiej przemocy. Mam to nieszczęście - ją posiadać. Prócz braku jednego L w nazwisku Goodall (cała książka pełna cytatów tej pani) oraz niezrozumiałego dla mnie przekręcania nazwy plemienia Yanomamo (no oni z pewnością nie puścili by tego płazem :) (dla kurtuazji - ostatnie o z dwoma kropkami ponad nim :), Pan autor zupełnie popsuł przekaz autora wspomnianej książki. Ten ostatni po linii pacyfizmu wysmażył pean o feminizmie - wplatając w ciekawą skądinnąd przyrodniczą opowieść wpierw niewinne własne wstawki , końcowe stronice ostrzelał cytatami czołowych przedstawicielek tego hmm... ruchu. Pan autor na pacyfizmie poprzestał starając się być jakby podwójnie poprawnym politycznie, z zupełnie niezrozumiałych dla mnie względów pomijając choćby tak wspaniały wątek jak zwyczaj hoka-hoka u samic bonobo czyli naprościej rzecz ujmując stosunek lesbijski. Co do samej serii tzw. Biblioteki Myśli Współczesnej, kiedyś Państwowy Instytut Wydawniczy raczył był poprzedzać te teksty krótką notą recenzenta. Dzisiaj by wyłowić ciekawe cytowane tam badania (choć często nieaktualne) trzeba przebijać się samotnie przez gąszcz naciąganych tez, czy zupełnych bzdur, traktowanych przez leciwych autorów-profesorów (mam nadzieję) z przymrużeniem oka - w końcu nakład spory to i $$$ niemałe, bądź też (o zgrozo) w wyniku gospodarki naukowo- nakazowo-rozdzielczej, z którą spotykam się zawsze czytając rodzime opracowania niemal każdej dziedziny - gdzie Lenin i Stalin tworzą nieodłączne tło (lub vice versja :). Tutaj należy wspomnieć, że autor Demonicznych Samców wplata chyba niezauważalne dla czujnego oka cenzury zdania ...tylko ZSRR rekrutowała bezpośrednio do walki kobiety... gdy w trakcie walk II WŚ zginął dowódca rosyjskiego czołgu, jego rolę przejęła kobieta a czołg nazwano Kobiecym Towarzyszem Linii Frontu (sic!), lub historię o gwałcie na afrykńskiej kucharce dokonanym przez... szympansa, której mąż przeszedł nad tym faktem do porządku dziennego, mówiąc coś jakby " no, gdyby to był człowiek... ale tak... iii tam". Tak czy siak, wypada napiętnować Pana autora, który jak panisco rządzi się cudzym tekstem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: andrew Re: NB. odnosnik do New Scientist gazeta podala A IP: *.przemysl.sdi.tpnet.pl 08.12.03, 23:24 ..."rodzime opracowania" datowane oczywiście na 3 pierwsze dekady po wojnie... W tej chwili polska nauka trzyma się jeszcze konserwatywnych czytaj stricte naukowy torów, jednak na zachodzie "wraca nowe" już długi czas i pomijając co bardziej znaczące tytuły, opracowania/czasopisma naukowe prezentują żenujący poziom, nie tyle metodologicznie co pod względem tematyki tychże... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ANka Czy to trzymanie sie badan naukowych IP: *.ifn-magdeburg.de 09.12.03, 00:20 to opisy historii gwaltu szympansa na kucharce? Coz za ´naukowa´dyskusja.. Przyznaje bardzo tu ciekawie :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JZ Dyskusji unikac jak ognia, to troll IP: 146.21.1.* 09.12.03, 11:18 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=9505923&a=9554221 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ANka A to sa bledy :) IP: *.ifn-magdeburg.de 09.12.03, 11:29 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=9505923&a=9554221 Przeczytaj sobie swoj post jeszcze raz JZ :) Tam ktos na dole wlasnie piekli sie nad bledami.... Szkoda dla Ciebie czasu. Z Toba na pewno nie zamierzam dyskutowac i daj sobie spokoj rowniez atakowaniem mnie tylko dlatego ze mam inne zdanie na temat aborcji. Pozostaw innym ocene czy warto ze mna dyskutowac - to nie dzieci. To stara historia i nie chce mi sie jej przypominac. Twoj lek na punkcie mojej osoby jest na poziomie histerii. Nic dziwnego, ze przykladac taka wage do emocji w dyskusji i .....dzialaniu.... A to odnoszenie sie do swoich wypowiedzi juz praktykowales- nie sadzisz ze koszmarnie nudne jest kontynuowanie bezustannie tej samej- bezowocnej dyskusji.. Wierz mi- ja rowniez nie mam najmniejszej ochoty z Toba akurat dyskutowac i tez unikam Cie jak ognia. Wiec oszczedz mi czytania swoich komentarzy pod moimi odpowiedziami do innych osob. Grzecznie prosze.. Z uszanowaniem ANka PS - nie sa zawiedzeni Ci co nie oczekuja.... :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: andrew Re: Czy to trzymanie sie badan naukowych IP: *.przemysl.sdi.tpnet.pl 09.12.03, 12:57 Aniu, zachowujesz sie zupelnie jak maz owej pokrzywdzonej? przez nature pani. Nim znow orzekniesz wiazaco, badz laskawa przeczytac zrodlo, (dla JZ - PIW 1999)... Smiech to zdrowie, jednak wolalbym pomnazac to drugie czytajac Twoje nieco nudne rozprawki (w sumie, nie rozumiem ich celu, bo przeciez "oswiaty kagancem" nie mozesz sie zaslaniac - nie ma podstaw ku temu, ani ze wzgledu na to miejsce, ani Twoja nieokreslona blizej osobe... Byc moze cierpisz na kompleks niedoboru publikacji i odbijasz to sobie tutaj, a moze chcialabys pisac na lamach heheheh... nie to na pewno nie.), niz smiac sie wprost z Ciebie. Proba napietnowania autora plagiatu wypadla pomyslnie i jesli masz cos konkretnego lub smiesznego do dodania, to nic nie stoi na przeszkodzie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ANka :) IP: *.ifn-magdeburg.de 09.12.03, 13:44 Andrzeju to drugie zdanie jest nieco zbyt rozbudowane- i niejasne. Mam wrazenie ze zatracilo spojnosc gramatyczna- ja go nie rozumiem. Powinnam sie zapewne domyslec o co Ci w tym zdaniu chodzi - ale wybacz nie dorastam do Twej skladni. Zaslaniac sie faktycznie nie mam powodow i jak sam zauwazyles tego nie robie. Ciekawa jestem polgadow roznych ludzi i mam slabosc- czasem lubie z nimi pogadac. Zrodla (literatury badz co badz popularnej) nie czytalam. Niezbyt wiele mam na to czasu. Nie wiem teraz czy warto. Wlaczylam sie do dyskusji na tematy dotyczace naszego - ludzkiego podobienstwa do zwierzat. Czy moja osoba musi byc ´okreslona´? bym mogla podyskutowac wesolo na forum? Nie sadze by ilosc publikacji mogla tak znaczaco wplynac kiedykolwiek na moj stan psychiczny by objawil sie kompleksem lub euforia.. Nie czytaj moich ´nudnawych ´tekstow. Jezeli dyskusja pod tym tekstem ma glownie (Twoim zdaniem) prowadzic do zastanawiania sie na temat tego czy dziennikarz popelnil plagiat czy nie i NIE MOZNA dyskutowac poruszanego przez gazetowa notke tematu- to nie za bardzo rozumiem wiec czemu kierujesz te uwagi do mnie a nie do JZ- ktory kwieciscie sie dalej na owe tematy wypowiada. Wobec takiej postawy faktycznie nie mam tu chyba z kim dyskutowac.. Pozostawiam te dzialke wobec tego Wam - b. dzielnym, uprzejmym i dowcipnym gentlemenom... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: andrew Re: :) IP: *.przemysl.sdi.tpnet.pl 09.12.03, 14:22 Aniu, dialogi typu: - jaka pogoda? - w pol do osmej zza winkla... zupełnie przerastaja moje zdolnosci komunikacji. Wybacz mi prosze i pozwol ze sie juz zamkne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ANka Re: zdolnosci komunikacji.... IP: *.ifn-magdeburg.de 09.12.03, 15:12 www.nature.com/cgi-taf/DynaPage.taf?file=/npp/journal/v28/n6/abs/1300171a.html&dynoptions=doi1070978230 Bardzo mi przykro. To nie ja mowilam o tym co Pana laskawego przerasta.. Jak dla Pana ANka- skoro ma byc z lodowatym dystansem... Nie wybacze. Jest Pan ponoc bystry wiec wnioski i odniesienie do tekstu czy tez ewentualnego zrodla pozostawiam Panu..(zeby nie bylo nudno) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JZ troll IP: 146.21.1.* 09.12.03, 15:16 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=6684678&a=6702295 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ANka Re: troll IP: *.ifn-magdeburg.de 09.12.03, 15:29 ´nieprawidlowosc przypuszczen´?! ´abstrakcyjne koncepcje´?! Prosze o definicje - Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: andrew Re: troll IP: *.przemysl.sdi.tpnet.pl 09.12.03, 20:23 Idąc tropem trolla podanym przez JZ i patrząc na schematy powtarzające się w zachowaniu tego pierwszego stwierdzam niezbicie - Ania jest trollem. Mało... na niekorzyść własnych (zmiennych) przekonań, jej internetowe ja stanowi argument - za aborcją. Przy czym wierze, ze w rzeczywistosci jest wyrozumiala i zdolna kobieta, od czasu do czasu tylko przekorna wzgledem logiki (kazdy jakies hobby ma, kota , rybki czy tam psa...). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ANka Przyklad merytorycznej dyskusji na temat IP: *.ifn-magdeburg.de 10.12.03, 01:05 Mhm. Bardzo logiczni panowie. W dodatku zaciela im sie plyta na jednym okresleniu.. Bo gdy brak argumentow - w ruch wchodza ataki personalne.. Stara spiewka :) Krzys 44? Och dzieki za laskawosc- odnajdz logike (te tak cenna) w swoim tekscie na moj temat:) Na pewno dobrze Ci to zrobi...Na komunikacje... `jest .....´ ....´jej internetowe ja stanowi argument za aborcja´....´wierze, ze jest wyrozumiala i zdolna kobieta´ (?) - to widac ta wiara sie wlasnie uzewnetrznia Dobranoc robaczki. Jestem cholernie malo wyrozumiala w stosunku do tego typu manipulatorow. JZ sam nie wierzy w to co mowi - bo choc jak twierdzi b. mu zalezy aby ze mna nie dyskutowac i w droge mi nie wchodzic to wciaz (innym- watpie by tymi szczegolami byli zainteresowani) opowiada o mnie..Od tego rozpoczal swoje pojawienie sie ostatnie na watku naukowym. Coz za nieszczesna przypadlosc.... Logiczne jest nie wchodzenie w droge jesli nie chce sie z kims dyskutowac. Mnie tu nie bylo sporo czasu a z watku krajowego prawie wogole ´zeszlam´. Niestety zostalam jak widac ´odnaleziona´. Mam prosbe - ´zejdzcie ze mnie ´mili Panowie´ i zacznijcie sie do diaska ustosunkowywac do argumentow jesli podejmujecie dyskusje.. Mi udalo sie na tym forum juz niejednokrotnie sympatycznie podyskutowac ale zdarzaja sie takie nieszczescia jak to- Jakos zabraklo waszego ustosunkowania sie do autentycznego tekstu - nawiazujacego do tematu, aktualnego z pewnoscia bardziej niz wasze ´zrodlo´:) Zaluje ale przez dyskusje rozumiem cos zupelnie innego i wybaczcie - nie mam przyjemnosci prowadzenia jej w ten sposob. Polecam wiec - wymieniajcie swoje uwagi na moj temat prywatnie - bo tu nie ma na nie miejsce i nudza pewnie nie tylko mnie. Przytaczanie linkow odsylajacych wciaz do tego samego tematu (niezaleznie od pozornych powodow) to tez bardzo ladna metoda manipulacji niestety b. latwo tez ja obnazyc.. Nie probujcie robic idiotow z ludzi bo sami mozecie sie nimi okazac.. zegnam i bez odbioru. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JZ ksiazki R Wrangham, D Peterson'a IP: 146.21.1.* 09.12.03, 11:15 Gość portalu: andrew napisał(a): > jednak zdaje się, że autor plagiatu zapomniał tylko dodać skąd > to wszystko przepisał - Richard Wrangham, Dale Peterson - > Demoniczne samce. Najlepsza recenzja tej ksiązki znajduje się w CZy mowisz o POlskim wydaniu, PIw? z ktorego roku? Jest jeszcze w ksiegarniach? a to z kolei tlumaczenie ktorej z ich pozycji, Amazon wyplulo calkiem spora liste ich publikacji: www.amazon.com/exec/obidos/search-handle-form/102-6525768-6892917 ..... acha znalazlem, na koncu listy, wyprzedane: "demonic males" www.amazon.com/exec/obidos/tg/detail/-/0747531420/qid=1070964402//ref=sr_8_xs_ap_i13_xgl14/102-6525768-6892917? v=glance&s=books&n=507846 Przynajmniej PIW nie wysilil sie na takie rpzekrecenie tytulu zeby sie nie dalo zidentyfikowac. A autora nie rozumiem, przeciez nie sdze zeby wierzyl ze kogokolwiek przekona o swojej genialnosci, a tak tylko utrudnia dotarcie do zeodel, czyli przeczytania ksiazki ktora reklamuje. Chyba ze ksiazki to dla GW tez konkurencja, bo przeciez jak juz ktos przeczyta ksiazke to gazet mu nie potrzeba. Nie rozumienm tej logiki. JZ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JZ czyli dalej jestesmy jak zwierzeta.... IP: 146.21.1.* 08.12.03, 16:01 Gość portalu: ad napisał(a): > no i ludzie wymyślili "zimną wojnę" czyli trzymanie sie w > szachu. Może nie jesteśmi tacy głupi? Wcale nie ludzie wymyslili lecz tez natura. W wiekszosci przypadkow konfrontacjie w naturze nie sa zagrozeniem dla konkurentow a w niektorych przypadkach sama technika odstraszania wystarcza. Przykladem jest poroze jeleni, ktore jesli jest dostatecznie wielkie, stanowi dsotateczne swiadectwo sily i wagi wlascila ktore je potrafi nosic zeby mlodzi konkurenci nie mieli nawet checi podskoczyc. A starzy goscie sie poza swe rewiry nie zapuszczaj bo maja tyle lani ile moga obskoczyc. Co najwyzej rycza na tyle glossno aby konkurent na sasiedniej gorze wiedzial w ktora strone sie ze swoim stadkiem nie pchac. Jesli chodzi o wysilki dyplomatyczne to mysle ze mozna powiedziec ze przyklad spiewu ptakow jest dobry. Gardluja ile wlezie i na tym polega "wojna" czy podboje, glownie partnerkie. Dopiero w ostatecznosci rekoczyny (czy dziobo-czyny) ale tez sie zdarzaja. > Wet za wet to faktycznie niezła strategia dopóki nie pojawia W porzednim poscie polemizuje z tym. Wet za wet jest powszechna ale praktycznie w zadnym prawie przypadku nie najlepsza strategia. > się > wspólny inny wróg, albo walka grozi samounicestwieniem obydwu > stron. Mysle ze uogolniasz, w przypadku stadnych wilkow tak by sie stalo ze nawet rywalizujace ze soba samce najpierw rozwalilyby i zjadly przybysza z zewnatrz. Ale jesli chodzi o slowiki to nie widze mozliwosci choralnego spiewania przez slabszych konkurentow celem wykonczenia potencjalnie lepszego spiewaka, potem zakonczona powstaniem szczesliwego trojkata malzenskiego ;- )) Jesli chodzi o obawe samounicestwienia, hmmm, czessto procesy do tego prowadzace sa ponad miare wyobrazni NAWET ludzkiej, ze nie powiem o zwierzecej. Zmiany srodowiska powoduja ze "normalne" poprzednio zachowania gina a poprzedni "dewianci" nagle zaczynaja byc jedyna sciezka rozwoju. Nie przekonasz mnie ze rozwazania o przyszlosci gatunku znajduja sie w jakimkolwiek (nawet nie czolowym) miejscu swiadomosci dwoch lupiacych sie glowami jeleni na rykowisku. W podsumowaniu artykul podaje jak bardzo jestesmy podobni do zwierzat. A ty zadnym swoim argumentem nie przekonales mnie ze jest inaczej. Ale mozesz jeszcze probowac. JZ > Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ANka JZ- czesto sie klocimy IP: *.ifn-magdeburg.de 09.12.03, 00:39 masz racje- technika odstraszania nie jest wymyslem ludzi. A jej bezposrednia zaleta w sensie ewolucyjnym - to oszczednosc energii. Ale nie ma to nic wspolnego ze zrzucaniem bomb nuklearnych. I warto jednak pamietac ze od myszek roznimy sie troche bardziej rozwinieta kora przedczolowa, (moze nawet nie troche) a od wiekszosci zwierzat- zdolnoscia mowy.. Co pociaga za soba bardzo wiele skutkow w tym mozliwosc jednak kontroli pewnych popedow i przewidywania skutkow. spiew ptakow to nie tylko odstraszanie konkurentow- ma znaczenie troszke inne i paradoksalnie pomaga tez w odnajdywaniu sie partnerow jednego gatunku. PS- JZ roznimy sie jednak troszke od jeleni. One wlasnie przy tym lupaniu za bardzo o PFC sie nie martwia.. Czy mnie sie troszke udalo przekonac Pana ze jednak jestesmy nieglupimi zwierzetami? Mamy chociazby swiadomosc zagrozenia plynacego z naszej ponadnaturalnej ekspansji siedlisk- a to duzo. Wiekszosc z nas nie doswiadczyla na sobie grozby bomby atomowej a pomimo to mamy swiadomosc, ze jest to niebezpieczenstwo rowniez dla zrzucajacego bombe. Tego nie potrafia jelenie. One musialyby wpierw doswiadczyc. Oczywiscie nieduzy procent nas z tych zdolnosci korzysta- ale nie mozna ich negowac. Rzeczywiscie jestesmy w szczegolnej sytuacji bo nasza ewolucja jest w bardzo swoisty sposob zaburzona. Zmiany, ktore wywolujemy sa tak szybkie, ze nasza ewolucja w jakims bardzo konkretnym kierunku bylaby niebezpieczna dla nas samych. Ale uwaga - to nie to samo co >Zmiany srodowiska powoduja ze "normalne" poprzednio zachowania gina a poprzedni "dewianci" nagle zaczynaja byc jedyna sciezka rozwoju< To niezupelnie tak. Poki co wlasnie nasza ewolucja w taki sposob jak Pan opisuje sie nie zaweza. I przepraszam, ze sie wtracam- mam nadzieje, ze to nie watek stricte dwuosobowy :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ad Re: czyli dalej jestesmy jak zwierzeta.... IP: *.allianz.pl 09.12.03, 10:22 tak po zastanowieniu to można nawet wysnuć wniosek ze jestemy gorsi od zwierzat bo im wystarczy poroze, a nam potrzebny byl arsenal wystarczajacy do ilus tam krotnego zniszczenia zycia na planecie (w sumie logiki w tym zadnej). W przeszlosci nagromadzenie oreza prowadzilo predzej czy pozniej do konflitu... W koncu jednak roznimy sie od zwierzat bo mamy np. historie i nasi przyszli przywodcy pewno przerabiaja kryzys kubanski na zajeciach. Co wazne tez wymyslilismy demokracje ktora wydaje sie byc najbardziej antywojennym wynalazkiem (czy ktos zna przyklad konfliktu zbrojnego pomiedzy demokracjami)? Te sloeiki mi sie bardzo podobaja, w sumie ludzie zdobywaja partnerki poprzez prezemoc lub wyspiewujac serenady (to by tlumaczylo skad mamy artystów). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JZ Re: czyli dalej jestesmy jak zwierzeta.... IP: 146.21.1.* 09.12.03, 11:36 Gość portalu: ad napisał(a): > tak po zastanowieniu to można nawet wysnuć wniosek ze jestemy gorsi od zwierzat > bo im wystarczy poroze, a nam potrzebny byl arsenal wystarczajacy do ilus tam > krotnego zniszczenia zycia na planecie (w sumie logiki w tym zadnej). W Jest logika, kazdy tworzy jak moze. niektore twory arsenalow zwierzecych sa tez nieproporcinalne do potrzeby. czesto wrecz szkodliwe, Kly sloni moga miec w niewielkim stopniu znaczenie obronne ale ich wielkosc u mamuta nie da sie uzasadnic funkcjonalnie (Ale nie wiem czy DLATEGO mamuty wyginely), ubarwienie niektorych samcykow ptakow czyni je latwiejszym lupem drpaieznikow. A samiczkom podabaja sie ci ktorzy sa najbardziej ubarwieni. JAka w tym logika? NAjpewniej ze musza byc dostatecznie silni aby z takim problemem moc przezyc, a moze dlatego ze samczyk jest mniej potrzebny w sukcesie reprodukcyjnym wiec lepiej zeby to samczyki byly zjedzone przez drapiezniki nic kladace jaka samiczki. kto wie? Natura ma swoje rpawa logiki, ktorych jezcze dlugo bedziemy dociakac. > przeszlosci nagromadzenie oreza prowadzilo predzej czy pozniej do konflitu... > W koncu jednak roznimy sie od zwierzat bo mamy np. historie i nasi przyszli > przywodcy pewno przerabiaja kryzys kubanski na zajeciach. Co wazne tez Zwierzeta tez maj poczucie historii, na szympansach pokazano ze potrafi pamietac abstrakcyjne koncepcje przez lata i skutecznie ich uzywac. Fakt ze potrafia to na poziomie nie lepszym niz dwuletnie dziecko, Ale potrafia. Wiec jest to tylko pytanie o skale nie o klase. > wymyslilismy demokracje ktora wydaje sie byc najbardziej antywojennym > wynalazkiem (czy ktos zna przyklad konfliktu zbrojnego pomiedzy demokracjami)? Wydawalo mi sie demokracje starozytnej grecji mialy konflikty miedzy soba. Ale historia starozytna nie jest moja silna strona. Skala demokracji tez jest pewnym czynnikiem. Wszystkie kraje demoludu byly "demokratyczne" no nie? > Te sloeiki mi sie bardzo podobaja, w sumie ludzie zdobywaja partnerki poprzez > prezemoc lub wyspiewujac serenady (to by tlumaczylo skad mamy artystów). :-), No a czasem dochodzi takze do gitaro-czynow ;-) JZ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ANka Plagiat JZ IP: *.ifn-magdeburg.de 09.12.03, 11:58 To o samczykach to z J. Diamond ´The third ape´. Literatura popularno naukowa autorstwa antropologa i podroznika. Ciekawa pozycja. JZ nie pokusil sie o zamieszczenie linkow.. Pozdrowienia dla innych :) Najlepiej gdy filozofowie czuja sie kompetentni we wszelkich mozliwych dziedzinach biologii. W tym oczywiscie ornitologii, paleontologii, genetyki i biologii rozwoju. Jest szczegolnie dobrze, gdy nie dopuszczaja zadnej mozliwosci dyskusji ze swoimi pogladami w tych dziedzinach :) Poniewaz JZ pokusil sie o przedstawienie mnie- ja dokonam jego prezentacji: Zgodnie z zasada wet- za wet JZ: Obronca zaciekly mniejszosci homo, rownie zaciekle zwalczajacy Kosciol. Ponoc feminista - walczacy o dobro dzieci - ale uwaga (rownie zaciekle o ich adopcje przez malzenstwa homo!) Obraza kazdego kto ma konkretne argumenty i podejmuje wowczas ataki personalne...Dowodow nie trzeba szukac daleko..np w jego ostatnich wypowiedziach na forum nauka skierowanych nie tylko do mnie. Obronca lekarzy, ktorzy nie chca badac gwalconych dziewczynek(!) Wypowiada sie autorytatywnie na temat tego co sie podoba samiczkom ptakow i tego co mysla jelenie :) Jako pierwszy sformulowal nieistniejace w biologii, etologii, naukach o zachowaniu zwierzat pojecie ´poczucia historii u zwierzat´ :) Filozof uzywajacy pojec ´abstrakcyjne koncepcje´ I wszystko to w przekonaniu, wlasnej wyzszosci nad innymi.. Gratuluje tego przekonania :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ANka Jeszcze do JZ- zakopuje toporek IP: *.ifn-magdeburg.de 09.12.03, 12:40 ale nie mecz mnie Pan juz. Lepiej sie chyba zainteresowac doniesieniami o tych nieciekawych ruchach neonazi w Polsce. Ja nie mam nic do gejow ani transwestytow. Nie lubie chamstwa i o tym pisze zawsze. Nie jestem praktykujaca katoliczka ale nie cierpie chamskich atakow na Kosciol. Juz pisala o tym ladnie Kataryna i inni. Zawzieta walka z ideologia tez jest ideologia.. Ja uwazam, ze bardzo silnie podlegamy naturze, ale i nie jestesmy do konca ´naturalni´. Zdaje sie, ze w tej kwestii nasze zdania w sumie tak bardzo sie nie roznia. Odbiegamy niestety forma wypowiedzi i dyskusji. Juz pisalam, ze ludzie roznia sie od zwierzat zdolnoscia mowy. Owszem i gerbile potafia ( to sie nazywa poprawnie generalizacja) niejako w pewnym sensie tworzyc abstrakcyjne pojecia.. Np dzwieku klasyfikowac dzwieki o rosnacej i malejacej czestotliwosci.. Ale od tego do przemyslen na temat przyszlosci droga jest naprawde daleka.. Zastanawiajacy tez jest skok jaki sie dokonal pomiedzy czlowiekiem neandertalskim a naszym bezposrednim przodkiem. Ten skok nie ma odzwierciedlenia tylko w genach. Wiec pojecie - geny nami kieruja - czy geny sklaniaja do walki nie do konca jest trafne.. To co wyroznia nas wsrod malp czlekoksztaltnych to nasz bogaty jezyk, slowo pisane, przekazywana kultura.. A wiec nie geny w istocie same w sobie decyduja o naszej wyjatkowosci. Lepiej wlasnie - co w sumie wynika z artykulu powolac sie na te geny jako czesc wspolna ze zwierzetami. Ale procz tej czesci wspolnej mamy wlasna- wyjatkowa i tego nie da sie ukryc.. Nawet najblizsze nam formy zwierzat nie sa zdolne do altruizmu na poziomie czlowieka. Zadne zwierze jako jednostka nie jest w stanie pojac znaczenia zachowania roznorodnosci w swiecie biologicznym. A czlowiek tak. A swoja droga dzieki za link do tych ´samcow´. Moze zakupie mezowi :). Dla ludzi wyjatkowe tez jest to iz jeden gatunek - w ciagu tej samej generacji przyjmuje tak wiele strategii. I tak roznorodnych.. Dlatego wlasnie z ta ewolucja u ludzi jest tak dziwnie. I nie bardzo wiemy czy ona jest - w jakim stopniu przebiega itd..Ale na ten temat tez bylo troszke ciekawych artykulow. Mysle ze te tematy sa ze soba scisle powiazane i jesli Cie interesuja JZ- polecam- zaloz osobny watek. I postaraj sie naprawde mniej agresywnie w stosunku do swoich dyskutantow i mniej autorytatywnie- bo przykro mi ale jak tak wlasnie odebrala Twoja osobowosc wirtualna- nie tylko na podstawie Twojego stosunku do mojej osoby... Wesolych Swiat. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ANka I ostatnie wyjasnienie IP: *.ifn-magdeburg.de 09.12.03, 13:07 mojego stosunku do aborcji.. Dzis wiadomo juz ze niezmiernie duzo zalezy od procesu ksztaltowania mozgu. Ten proces konczy sie pozno - jesli odniezc to do innych ssakow - a jednak zaczyna bardzo wczesnie.. Kazdy etap tego ksztaltowania jest bardzo wazny. Nie da sie tego przecenic. Wrazenia, ktore nasz niedojrzaly uklad nerwowy odbiera moga w przyszlosci decydowac o wszyskim co najwazniejsze. Takie jest mniej wiecej zdanie wspolczesnych neurofizjologow na ten temat. Uwaza sie tez dzis, ze owe doswiadczenia i wychowanie wcale nie musi a nawet nie powinno sie odbywac w jakiejs bardzo usystematyzowanej - programowej formie. Powinno byc bogate, rozbudzac kreatywnosc i jego bohaterami powinny byc same zdobywajace doswiadczenie jednostki. Wazne jest za to niezmiernie by wiedziec jakich doswiadczen w tym ´ksztalceniu´ mozgu na pewno nie powinno byc i jakich nalezy unikac. Dwuletnie dziecko jest zdolne do rozumienia b. wielu mechanizmow naszego swiata. Ono ten swiat odbiera. Podobnie jak niemowle, ktore- choc nie podejrzewano tego jeszcze do niedawna jest rowniez zdolne do przechowywania w mozgu (b. krotkotrwalego co prawda) obrazu przedmiotu. Jest potencjalnie zdolne do zamierzonej akcji skierowanej na odnalezienie zabawki ukrytej pod szmatka. Potencjalnie - bo w praktyce najprawdopodobniej z racji na nie do konca jeszcze dojrzale inne struktury jego ´working memory´nie jest jeszcze zbyt sprawna. Rozwijanie smaku muzycznego plodu poprzez chodzenie na koncerty ciezarnych jest moze lekka przesada, ale z cala pewnoscia dobrze wiesz JZ, ze istnieja ogromne roznice w dojrzalosci nowo narodzonych plodow.. Nasze ´mlode´ nie rodza sie slepe i gluche jak szczenieta. Kazde dziecko poza tym i kazdy plod jest poza tym unikalny- wyjatkowy nawet pod wzgledem genetycznym.. I tu jesli bronisz naszego - ludzkiego podobienstwa do zwierzat z racji na geny- powinienes tym bardziej bronic nienarodzonych plodow.. Nie mam zamiaru zmieniac Twojego zdania w tym zakresie ale przyjmij do wiadomosci, ze to iz mysle na ten temat inaczej nie znaczy iz zamierzam z Toba za wszelka cene walczyc w kazdej dziedzinie. Zastanow sie czy potrafisz wyjsc ponad swoje uprzedzenia...I czy jestes bardziej zwierzeciem czy tym wyjatkowym zwierzeciem- czlowiekiem... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kozborn Re: Plagiat JZ IP: 158.75.20.* 11.12.03, 12:04 nie "ape" tylko "chimpanzee". Po polsku tez wyszlo i to piec lat temu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kozborn Re: Plagiat JZ IP: 158.75.20.* 11.12.03, 12:08 A "ape" to pewnie pomyliło sie z "The naked ape" Morrisa. To sie zdarza. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ANka Re: Plagiat JZ IP: *.ifn-magdeburg.de 11.12.03, 19:12 Rzeczywiscie - w tlumaczeniu polskim tez byl szympans.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MaDeR Re: czyli dalej jestesmy jak zwierzeta.... IP: 80.51.240.* 12.12.03, 11:00 >czy ktos zna przyklad konfliktu zbrojnego pomiedzy demokracjami Jawnych nie. Przynajmniej sobie nie przypominam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JZ demokracja i wojna IP: 146.21.1.* 12.12.03, 13:27 Gość portalu: MaDeR napisał(a): > >czy ktos zna przyklad konfliktu zbrojnego pomiedzy demokracjami > Jawnych nie. Przynajmniej sobie nie przypominam. Hmm, to sprobuje, poza wspomnianymi wczesniej demoratycznymi panstwami- miastami starozytnej grecji ktore kadinad stanowia pierwowzor wpolczesnych demokracji: 1967: Izrael vs Egipt. Izrael w miare demokratyczny chciaz wrzadach jakos sami wojskoi ;-), Egipt co po przewrocie i przywodzony przez bodajze NAsera, ale formalnie byl republika z "wybieranymi wladzami", zreszta Nasera tez ktos wybral i awansowal na jego stopien polkownika ;-) Obecnie: Indie-Pakistan, Indie sa w pelni demokratyczne, Pakistan tez demokratyczny, po 1985 przywrocono prawo konstytucyjnei wybieralne wladze, ma co prawda prezydenta ktory "niespecjalnie chce ustapic". Ale wszakze dazy do tego drogami demokratycznymi, wlacznie z referendum czy wyborami. (osobiscie za konflikt bardziej winie Indie niz Pakistan, i to wlasnie ze wzgledu na ich demokratycznosc i zwiazane z tym pobrzekiwanie szabelka przez partie prawicowe zeby zyskac glosy w wyborach, Indie takze pierwsze zdetonowaly bombe atomowa, przed Pakistanem!, wiec wczale general u wladzy nie oznacza wiekszego wariactwa) Ach, Korea polnocna to tez system demokratyczny, posredni: "narod wybiera partie, partia rzad", A z korea Poludniowa to chyba wciaz sa w stanie wojny, pomijac uzbrojona granice, ostanio strzelali do siebie na morzu. Ze nie wspomne ze jak tak dalej pojdzie to wkrotce dolacza, tez demokratyczne, USA. Oczywiscie podane przyklady dsa wysilone i dotycza raczej ulomnych systemow demokratycznych. Ale jak wpominalem w poprzenim poscie demoludy tez byly "demokratyczne. Oczywiscie PZPR i PSL nie stanowily przekroju spoleczenstwa, ale i w obecnym systemie w sejmie nie ma neofaszystow (o ile nie nazwiemy tak LPR ;-). Podobnie mozna by rozwazac czy "anioly" sa zdolne do zla - Oczywiscie ze nie.... Ale, ale, A jak stana sie anilami upadlymi czyli diablami to co? wtedy juz tak, wic czy anioly upadle to nie anioly? Czyli wszystko sprowadza sie do definicji. Ach nie wspomialem jeszcze o definicji "wojny". Jak nazwac obocne pogrywki miedzy UE i USA dotyczace taryf celnych, bezpieczenstwa zywnosci, itp, itd... Prasa nazywa jest wprost "wojnami", i tutaj przykladow mozna mnozyc. pare lat temu byla wona celna miedzy Polska a Niemcami... o KRASNALE OGRODOWE. Moze nikogo nie zabito wprost ale moze paru przedsiebiorcow co zainwestowalo w nieekologiczne farby umarlo wczesnej na zawaly serca. Czyli i ofiary sie znajda. JZ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JZ Polska agresja na Czechy - Zaolzie IP: 146.21.1.* 14.12.03, 15:23 A to przeciez taki wspanialy przyklad! I POlska i Czech byly w _pelni_ DEMOKRATYCZNE, i to w najlepszym slowa tego znaczeniu. A jednak, wojna byla. Co z tego ze przy okazji agresjii niemieckiej. Hitlerowcy nas specjalnie nie zapraszali do padlinozerstwa. JZ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: outsider404 Re: O agresji. Jak geny rozpętują wojnę IP: *.centrala.kbsa / 10.1.7.* 08.12.03, 16:43 Podzielam opinię że artykuł jest pseudonaukowy i żałosny. Najbardziej rozbawiło mnie stwierdzenie że programiści komputerowi udowodnili opłacalnosc strategii wet za wet. Ciekawe jak - może grali w Quake'a? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: autor Re: ale belkot ile placa za wierszowki? teoria gie IP: *.gliwice.sdi.tpnet.pl 08.12.03, 19:49 dobre :-)))))))) co glupki wloza z psedoliberalizmu to i wyciagna w postaci pseudodarwinizmu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JZ A ile Tobie placa za bekot IP: 146.21.1.* 08.12.03, 20:50 Innymi slowy, wytlumacz, uprzejmie prosze, o co ci chodzilo w twoim poscie? dla przypomnienia zacytuje: Gość portalu: autor napisał(a): > dobre :-)))))))) > co glupki wloza z psedoliberalizmu to i wyciagna > w postaci pseudodarwinizmu A tytul, skadinad zupelnie nie zwiazany z trescia, brzmial: >Re: ale belkot ile placa za wierszowki? teoria gie JZ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: awdotia Re: O agresji. Jak geny rozpętują wojnę IP: 81.21.197.* 09.12.03, 10:30 czy GW nie może sobie pozwolić na zatrudnienie korektora? w tych wszystkich tekstach roi się od błędów, i to nie tylko stylistycznych czy interpunkcyjnych ale nawet ortograficznych: "zaślepiony RZĄDZĄ zemsty przeciwnik"!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JZ korekta do redakcji nie an forum IP: 146.21.1.* 09.12.03, 15:20 Gość portalu: awdotia napisał(a): > czy GW nie może sobie pozwolić na zatrudnienie korektora? w > tych wszystkich tekstach roi się od błędów, i to nie tylko > stylistycznych czy interpunkcyjnych ale nawet ortograficznych: > "zaślepiony RZĄDZĄ zemsty przeciwnik"!!!!!!!! pod kazdym artukulem jest link z prosba "napisz do nas jesli na tej stronie sa bledy" wiec napisz do redakcji a nie zamiecaj forum chwalac swoja niezwykla, acz kompletnie bez zwiazku z trescia artykulu, znajomoscia ortografii. JZ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rudy102_t_34_85 Re: O agresji. Jak geny rozpętują wojnę IP: *.is.pw.edu.pl 09.12.03, 12:52 Ludzie jak zwierzęta a zwierzęta jak ludzie.Wszyscy przecież mamy tę samą matkę-EWOLUCJĘ i tego samego przywódcę którym jest GEN. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jula Agresja:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.12.03, 13:55 Nie czytałam ani artykułu, ani Waszych sądów na jego temat; jedno tylko chcę zaznaczyć: zgodnie z psychologią buddów (patrz np. oprac. "Punkt wyjśćia")agresja oznacza 'krok do przodu' czyli postawę asertywną a nie wrogą. To tylko taka dygresja:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: X Re: O agresji. Jak geny rozpętują wojnę IP: *.com / 10.10.233.* 09.12.03, 14:53 No,... w pelni sie zgadzam - sledzac zachowanie wojsk okupacyjnych w Iraku, widze, ze amerykanie maja problemy z rozmnazaniem i szukaja nowych terenow na lowy ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: niebieski kot aletandeta przecierz to fszystco wiadomo takzzycia IP: 217.11.142.* 09.12.03, 15:14 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: niebieski kot a gzide tu te gney bo jkaos w atrkylue ihc bark IP: 217.11.142.* 09.12.03, 15:19 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tomasz Re: Wolfowitz i geny IP: *.sympatico.ca 09.12.03, 19:01 Skoro "geny" sa przyczyna agresji i niepotrzebnych wojen, to nalezy je zidentyfikowac i "spacyfikowac" (np. poprzez asymilacje). Jak powszechnie wiadomo "genem" odpowiedzialnym za wojne w Iraku byl niejaki Wolfowitz oraz gentycznie spokrewnieni z nim "neocons". Z drugiej strony wiadomo, ze nie wszystkie szczepy sa az tak wojownicze. Najbardziej wojownicze sa te, ktore nadal holduja filozofi "oko za oko" (wet za wet). Pozostala wiekszosc jest nastawiona ugodowo i pokojowo. Chodzi wiec tylko o zachowanie odpowiednich proporcji pomiedzy genami "pokojowymi" a "wojowniczymi". Inzynieria genetyczna i spoleczna maja tu ogromne pole do popisu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jula Re: Wolfowitz i geny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.12.03, 07:59 Ale znaczy to, że genowa ewolucja (czytaj ewolucja idzie zawsze w poprawnym i najbardziej pożądanym kierunku)zostaje zakłócona. A kto powiedział, że nie ma być wojen etc.? Że agresja jest zła?? A gdzie dobór naturalny? Inżynieria genetyczna - owszem - ale nie dla mutowania ludzkich genów - pozostawmy to nam samym. No i mutujmy sie wzajemnie:). Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kapitalizm Re: O agresji. Jak geny rozpętują wojnę IP: *.oc.oc.cox.net 14.12.03, 05:49 Praca, rodzina czy nawet higiena - wszystko w życiu człowieka ma pewną wartość, a wartości nie są po to, by je rozumieć, tylko by je odczuwać, przeżywać. Co za bzdura! Wartosci sa po to by je rozumiec a nie przezywac. I na tym wlasnie polega caly problem - ze niektorzy w wartosciowaniu kieruja sie uczuciami a nie rozumem. Stad sie bierze wiekszosc wojen. Caly ten artykul to lewicowa papka i nic wiecej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jantsp Jak geny rozpetaly II wojnę swiatowa IP: *.ibch.poznan.pl 16.12.03, 22:55 czy to samolubne geny rozpetuja wojne i czy gen moze dzialac na "wlasna szkode" = czy moze dazyc do zniszczenie swoich homologow a zwlaszcza genow ortologow. Czy jest mozliwa wojna/walka o byt pomiedzy genami ortologicznymi i paralogicznymi i czy zdefiniowano pojecie genu zanim rozpetano te 'dyskusje" oraz upisano artykul = czy gen znaczy tutaj to samo co w biologii. Zwlascza ciekawi mne jak moze byc gen calkiem samolubny - patrz definicja genu w tej dziedzinie nauk gdzie to pojecie 'wymyslono" = genetyka klasyczna Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: piotr dobra dyskusja IP: *.bchsia.telus.net 20.12.03, 02:05 Przyjemnie jest poczytac kompetentna dyskusje bez obelg i pogardy. Dziekuje wszystkim kulturalnym uczestnikom. Dziekuje bardzo za tytuly ksiazek, sa w pobliskiej bibliotece, zobacze ..., moze bede mial czas przeczytac. Odpowiedz Link Zgłoś