Dodaj do ulubionych

In vitro coraz częstsze

30.05.09, 08:38
No tak , konkluzja mowi ze nierefundowane IVF jest bardziej agresywne i
niebezpieczne dla kobiety. Ale w naszym kraju kobieta wola sluchac glosow
zarodkow buuuuuuuuuuuu. To niech zarodki na was glosuja....
Obserwuj wątek
    • aurita Re: In vitro coraz częstsze 30.05.09, 08:41
      klawiatura mi siada? poprawka:


      "Ale w naszym kraju zamiast kobiet wola sluchac glosow zarodkow buuuuuuuuuuuu."

    • marksistowski No i a czego tu się cieszyc? 30.05.09, 15:22
      Przecież to jest tragiczne, ze lawinowo rosnie choroba bezplodnosci.
      Jest to rezultatem:
      1) PID czyli niewenerycznych chorob zapalnych , bedących rezultatem
      rozwiązłosci płciowej kobiet z wieloma partnerami
      2) Chorob wenerycznych
      3) Aborcji
      4) Opozniania wieku macierzynstwa ad mortem defecatam
      5) Cywilizacjnego obniżenia jakosci spermy u mężczyzn (spedalenie)
      • iamhier Re: No i a czego tu się cieszyc? 31.05.09, 14:40
        To interesujące,bo klientkami takich kinik są panie ,które dosyć pozno
        rozpoczely wspolzycie i zadnej z tych cech nie posiadaja.Reszta jakos sobie
        radzi,nawet bez pomocy lekarzy......
        • marksistowski Re: No i a czego tu się cieszyc? 31.05.09, 17:42
          Panie ktore dosyc pOzno rozpoczeły wspołżycie? To znaczy 45 letnie
          dziewice? Nie sciemniaj.
          Jest tam dużo pan, ktore w wieku lat 40 zeszły z pigułki
          antykoncepcyjnej, bo im akurat teraz dzidziusia się zachcialo.
          A wtedy fizjoligja mowi - nie. Trzeba było miec dziecko , kiedy
          byłyscie mlode, feministki-sufrażystki.
          • aurita Re: No i a czego tu się cieszyc? 01.06.09, 07:21
            WIesz jak czytam Tew wypociny to jedno jest pewne: umrzesz bezpotomnie.

            Na marginesie artykul jest o nieplodnosci a nie o bezplodnosci
            • marksistowski Re: No i a czego tu się cieszyc? 01.06.09, 10:36
              Mam czworo dzieci w wieku od jednego roku od szesciu lat. Dzięki
              Bogu i mojej młodej, katolickiej żonie Asi.
              • aurita Re: No i a czego tu się cieszyc? 01.06.09, 11:31
                to nazywamy wlasnie cudem: jaka kobieta moze z Toba wytrzymac skoro nie masz
                zadnego szacunku do naszej plci?
                • barry.the.babtist że co? 01.06.09, 14:52
                  aurita napisała:

                  > to nazywamy wlasnie cudem: jaka kobieta moze z Toba wytrzymac skoro
                  nie masz
                  > zadnego szacunku do naszej plci?

                  Nie szanuje bo co? Bo stwierdził, że coraz częściej kobiety wybierają
                  karierę zawodową zamiast macierzyństwa, a później się dziwią, że
                  grubo po trzydziestce nie mogą zajść w ciążę?

                  Weź się nie ośmieszaj...
                  • rikol Re: że co? 01.06.09, 15:15
                    Kariere zawodowa? Jaka kariere zawodowa? W Polsce? Ile znasz kobiet, ktore
                    zrobily kariere? A moze myli ci sie kariera zawodowa z harowa za grosze w
                    biedronce? Nie ma to jak zrobic sobie bobasa w wieku 15 lat, nie?

                    Problem nieplodnosci dotyczy 20% par, czyli co piata para nie moze miec dzieci.
                    • cartahena Re: że co? 01.06.09, 16:03
                      Zawsze mnie rozsmieszaja te stwierdzenia o karierze zawodowej
                      kobiet. Nie wiem, czy "kariera" bym nazwala chec samodzielnego
                      utrzymania sie, a nie wiszenie u kieszeni rodzicow, czy meza.
                      Kobieta na ogol pracuje bo musi, czasem przy okazji lubi to, co robi
                      zawodowo, ale nie znam kobiety, ktora wybralaby troche lepsza pensje
                      w zamian za brak dziecka. A troche kobiet znam.
                      Ten sam zreszta argument pojawia sie a propos starych panien, co to
                      niby zyja "kariera", a nie zyciem szczesliwej malzonki. Niektorym
                      mysli sie kariera z praca zawodowa w celu zarobkowym.
                      • twojabogini Re: że co? 03.06.09, 12:59
                        cartahena napisała:

                        > Zawsze mnie rozsmieszaja te stwierdzenia o karierze zawodowej
                        > kobiet.
                        Najpierw mnie oburzyła twoja wypowiedź. Po przemyśleniu muszę
                        ci przyznać - masz sporo racji.

                        >Nie wiem, czy "kariera" bym nazwala chec samodzielnego
                        > utrzymania sie, a nie wiszenie u kieszeni rodzicow, czy meza.
                        > Kobieta na ogol pracuje bo musi, czasem przy okazji lubi to, co
                        >robi zawodowo, ale nie znam kobiety, ktora wybralaby troche lepsza
                        >pensje w zamian za brak dziecka.
                        >Niektorym mysli sie kariera z praca zawodowa w celu zarobkowym.

                        Faktycznie: zrobienie kariery - w sensie zdobycia jakiegoś
                        stanowiska, które umożliwia odnoszenie sukcesów innych, niż
                        rzetelnie prowadzona książka korespondencji jest trudne dla kobiet z
                        dziećmi. Co nie znaczy, że taki stan rzeczy uważam za sensowny.
                        Kobieta, która wychodzi wcześniej z pracy w sprawach dziecka jest
                        postrzegana jako niekompetentna. Jeśli to samo robi mężczyzna - jest
                        odpowiedzialnym ojcem rodziny, człowiekiem nowoczesnym i bez
                        uprzedzeń...Kobieta, która jest ambitna, musi ciągle stawać na
                        rzęsach, żeby udowodnić, że pomimo ze jest kobietą jest kompetentna.
                        Znosić głupie, seksistowskie docinki. Moje ulubione - sala pełna
                        facetów, ja reprezentuję swoją firmę na spotkaniu, pada pytanie do
                        mnie - a kiedy przyjdzie Pani szef?...Tudzież: To Pani się na tym
                        zna?...I najlepsze - kiedy weszłam na spotkanie zespołu którym
                        miałam kierować - może mi Pani to skserować? Rotfl. Ja to wszystko
                        traktowałam z przymruzeniem oka i szybko prostowałam panów...ale po
                        roku byłam wypalona, a moje dziecko zaniedbane...Odpuściłam. Na
                        jakiś czas...Mam niekarierową pracę, za to więcej czasu i lepsze
                        zarobki :)
                        Zaznaczam: nie chodzi mi o to, że jako kobieta jestem głupia i nie
                        mam predyspozycji do zajęcia odpowiedzialnego stanowiska pracy. Ale
                        systemowo wszystko działa tak, że jeśli kobieta angażuje się w
                        pracę, robi to zazwyczaj kosztem rodziny. Nie przemawia do mnie
                        hasło, że lepiej spędzać z dzieckiem czas krótko ale efektywnie. Bo
                        to bzdura.

      • jens79 Re: No i a czego tu się cieszyc? 01.06.09, 12:13
        Ten tekst mnie "zabil" : > 5) Cywilizacjnego obniżenia jakosci
        spermy u mężczyzn (spedalenie)
        Hahah spotkaly sie dwa plemniki i co poszly na piwo ze maja obnizona
        jakosc?? bo jakos nie rozumie jak bycie gay moze miec na to
        wplyw :):):)
        • twojabogini Re: No i a czego tu się cieszyc? 01.06.09, 12:37
          jens79 napisał:

          > Ten tekst mnie "zabil" : > 5) Cywilizacjnego obniżenia jakosci
          > spermy u mężczyzn (spedalenie)
          > Hahah spotkaly sie dwa plemniki i co poszly na piwo ze maja
          obnizona jakosc?? bo jakos nie rozumie jak bycie gay moze miec na
          to wplyw :):):)

          Bo dorobił kretyńską ideologię (albo nazwę) do bardzo poważnego
          zjawiska, jakim jest stały i systematyczny spadek jakości męskiego
          nasienia. Zajawisko istnieje naprawdę.

          Aktualna norma jakości nasienia: powyżej 20 mln plemników/ml
          Dawniej: powyżej 60 milionów plemników/ml

          Normy te są ustalane na podstawie systematycznie przeprowadzanych
          badań. Za normę przyjmuje się ten wynik, który przeważa w
          populacji...

          Jedną z przyczyn może być zwiększona ilość żeńskich hormonów w
          wodzie pitnej.W Norwegii wykryto samce łososia norweskiego, które z
          powodu zaburzeń związanych z przyjmowaniem żeńskich hormonów
          płciowych, pochodzących z tabletek antykoncepcyjnych, zaczęły
          wytwarzać białka charakterystyczne dla produkcji ikry, a więc
          procesu zarezerwowanego dla samic. Gdzie indziej takich badań nie
          prowadzono...
          Kiedyś twierdzono, że morfina jest bezpieczna, potem że Tamil i
          fundowano ludziom lecznicze kuracje promieniami rentgenowskimi (w
          ogromnych dawkach), heroinę stosowano jako lek na kaszel i
          ząbkowanie...



          • jens79 Re: No i a czego tu się cieszyc? 01.06.09, 12:42
            Masz racje. zjawisko wystepuje ale nei jest wynikiem homoseksualizmu
            ale ma za podstawe wszystkie te czynniki, ktore wyminilas.
        • twojabogini Re: No i a czego tu się cieszyc? 01.06.09, 12:56
          jens79 napisał:

          > Ten tekst mnie "zabil" : > 5) Cywilizacjnego obniżenia jakosci
          > spermy u mężczyzn (spedalenie)
          > Hahah spotkaly sie dwa plemniki i co poszly na piwo ze maja
          obnizona
          > jakosc?? bo jakos nie rozumie jak bycie gay moze miec na to
          > wplyw :):):)

          "- Nasze badania potwierdziły, że zaburzenia hormonalne u ryb oraz
          męskie problemy z płodnością mogą być spowodowane przez znacznie
          większe spektrum chemikaliów niż sądziliśmy do tej pory - komentuje
          jeden z autorów pracy prof. Charles Tyler z Uniwersytetu w Exeter."

          www.proekologia.pl/e107_plugins/content/content.php?content.17616
      • mamm.a Re: No i a czego tu się cieszyc? 01.06.09, 13:07
        Albo raczej choroby umysłowej, na którą cierpni m.in. marksistowski.
        Ani ja, ani mój mąż nie przechodziliśmy żadnej choroby wenerycznej,
        zapalnej nie wenerycznej (co potwierdzono w badaniach), nie miałam
        aborcji, starania o dziecko zaczęliśmy jak miałam 28 lat, a mój mąż
        nie jest gejem i takich kontaktów nie miał. Nasze starania okazały
        się jednak bezskuteczne. Po licznych i bardzi drogich badaniach ,
        łacznie z genetycznymi, ustalono, że nie mamy szans na normalne
        poczęcie z powodu bardzo słabej jakości plemików, a przyczyny tego
        nie dało się ustalić. Problem nie nadawał się też do leczenia,
        prawdopodobnie problem marksistowskiego nadaje się natomiast do
        leczenia, tyle że w instytucie psychiatrii. Jedyną możliwością dla
        nas było ISCI. W ubiegłym roku poddaliśmy się temu zabiegowi.
        Należymy do tego kręgu szcześliwych par, którym udalo się za
        pierwszym razem. Mamy ślicznego synka, niebieskooki z długimi
        włoskami, podobny bardzo do mnie. Za dwa tygodnie skończy roczek.
        Dzisiaj jest pierwszy w jego życiu dzień dziecka, niedawno był mój
        pierwszy w życiu dzień mamy. Nie wyobrażam sobie życia bez niego ,
        choć wychowanie takiego małego diabełka to ciężka praca. Byc może
        już więcej nie będę miała możliwości trzymac w rękach takiego małego
        mojego szkraba. Pamiętam wszystkie chwile spędzone z moim maleńkim
        synkiem, choć bywało naprawdę ciężko, kiedy np. całymi dniami
        krzyczał z powodu bólu kolkowego.

        Niech marksistowski i wszyscy tego pokroju i tych poglądów staną oko
        w oko ze mną i moim synkiem i prosto w te niebieskie oczy powiedzą -
        dziecko nie miałeś prawa przyjść na świat.
        • twojabogini Re: No i a czego tu się cieszyc? 01.06.09, 14:36
          mamm.a napisała:

          > Albo raczej choroby umysłowej, na którą cierpni m.in.
          >marksistowski. Niech marksistowski i wszyscy tego pokroju i tych
          >poglądów staną oko w oko ze mną i moim synkiem i prosto w te
          >niebieskie oczy powiedzą - dziecko nie miałeś prawa przyjść na
          >świat.

          Ja nie sądzę, żeby in vitro było świetnym pomysłem. Jest mimo
          wszystko bardzo kontrowersyjną metodą. Choć to dobrze, że jest
          metoda, dzięki której można pomóc takim ludziom jak ty.
          Natomiast stosowanie metody in vitro w parach gdzie jeden z
          partnerów pali, jest otyły, czy prowadzi niezdrowy tryb zycia uważam
          za błędne. Nie tylko ja tak uważam:
          dziecko.onet.pl/12938,24,0,zyjesz_zdrowo_zapraszamy_do_in_vitro,artykul.html

          Z drugiej strony dyskusja wokół in vitro odwraca ona uwagę od innego
          problemu - jeśli nie zatrzymamy spadku płodności to niedługo in
          vitro będzie głównym sposobem rozmnażania się ludzkości...

          • mamm.a Re: No i a czego tu się cieszyc? 01.06.09, 15:28
            Nie wiem co ma piernik do wiatraka, delikatnie mówiąc. Mój mąż nigdy
            nie palił, nie był otyły i prowadzi w miarę zdrowy tryb życia, a
            mimo to z przyczyn nieustalonych i nie związanych z jakąkolwiek
            chorobą, nie może mieć dzieci "w sposób naturalny". To ja paliłam
            przed ciążą, a mimo to moje wyniki co do płodności i możliwości
            zajścia w ciążę były bardzo dobre. Ja pierwsze słyszę, by palacze,
            otyli czy ludzie prowadzący - jak to nazwałaś - niezdrowy tryb
            życia, swoją niepłodność leczyli poprzez IVF, o ile w ogóle to
            wyłącznie te przyczyny decydują w ich przypadku o niepłodności, w co
            wątpię. Może to stanowić czynnik zwiększonego ryzyka, w powiązaniu z
            innymi przyczynami, ale samo w sobie nie prowadzi do niepłodności.
            Nie widzę też żadnych przyczyn , dla których ludziom otyłym ,
            palaczom, czy prowadzącym "niezdrowy tryb życia" , w zależnosci od
            tego co miałaś na myśli (niezdrowy tryb życia prowadzi ten, kto np.
            zjada tłustą golonkę, pracuje nocami, ale także ten kto -
            ekstremalenie już - bierze narkotyki) odmawiać radości związanej z
            możliwością posiadania własnego potomstwa.
            Dzisiaj moja konstatacja jest taka:
            Gdyby ponownie przyszło mi decydować o tym, czy poddać się ICSI, to
            bez wahania zrobiłabym to samo. Gdyby mi nie wyszło za pierwszym
            razem, próbowałabym dalej. Za rok, może dwa lata spróbuje ponownie,
            bo chcemy mieć jeszcze jedno dziecko. Jak będą bliźniaki to też
            super, choć pracy cały ogrom. Mam nadzieję, że IVF będzie w końcu
            refundowane, ale jeżeli tak się nie stanie, to jednak warte jest to
            każdych pieniędzy. Wbrew wszystkim, ktorzy uważają to za niemoralne,
            niezgodne z nauką kościoła, wręcz za herezję, wbrew Panu Gowinowi,
            który swoim projektem ustawy (zakaz mrożenia zarodków) spowoduje
            spadek skuteczności IVF, podrożenie każdej próby IVF(konieczność
            przeprowadzenia stymulacji hormonalnej za każdym razem co kosztuje
            ok. 5 -6 tys. zł) i narazi kobiety na niepotrzebne dolegliwości (np.
            trzy zastrzyki codziennie rano w brzuch), mówię, ze nawet jeżeli
            zakażecie In vitro w Polsce, to zrobimy to za granicą.
            Taki problem jak my ma coraz więcej osób, w warszawskiej klinice, w
            której przeprowadzaliśmy zabieg wisi na ścianie licznik
            przeproiwadzonych zabiegów in vitro, ze wskazaniem liczby
            skutecznych zabiegów. Liczby te porażająco rosły w oczach.
            Nie zamykajcie tym osobom możliwości cieszenia się z rodzicielstwa.
            Jestem osobą wierzącą i boli mnie, że inni nazywający się katolikami
            opluwają lub mogą opluwac mnie za to, że mam dziecko z in vitro.
            W mojej bliskiej rodzinie jest siostra zakonna, która nie ma o tym
            zielonego pojęcia. Prawdopodobnie skłóciłoby to ją z resztą rodziny,
            ktora trzymała za nas kciuki.
            Ludzie, zastanówcie się co robicie.
            Mój synek jest szczęśliwym dzieckiem, życzę każdemu dziecku, by
            miało takie warunki życia i taką kochającą rodzinę.
            • twojabogini Re: No i a czego tu się cieszyc? 02.06.09, 11:00
              mamm.a napisała:

              > Ja pierwsze słyszę, by palacze, otyli czy ludzie prowadzący - jak
              >to nazwałaś - niezdrowy tryb życia, swoją niepłodność leczyli
              >poprzez IVF, o ile w ogóle to wyłącznie te przyczyny decydują w
              >ich przypadku o niepłodności, w co wątpię.
              Przeczytaj:
              dziecko.onet.pl/12938,24,0,zyjesz_zdrowo_zapraszamy_do_in_vitro,artykul.html
              Część osób decydujących się na in vitro pije, pali i cierpi na
              otyłość. Nie jest to przyczyną niepłodności. Jednakże zmniejsza to
              szanse na powodzenie całego zabiegu. Nie przeprowadzałabym zabiegów
              w takich przypadkach.

              > Może to stanowić czynnik zwiększonego ryzyka, w powiązaniu z
              > innymi przyczynami, ale samo w sobie nie prowadzi do niepłodności.

              Do niepłodności-nie. Ale całkowita niepłodność jest rzadka,
              najczęściej chodzi o obniżoną płodność - rzadkie owulacje, słabe
              nasienie. W tym przypadku odstawienie używek, regularna gimnastyka,
              zmiana nawyków żywieniowych i odpowiednia ilość snu, ewentualnie
              oczyszczenie organizmu, oraz porzucenie nawyków masturbacyjnych
              zdecydowanie wpływają na zwiększenie płodności. Zanim ktoś dojdzie
              do etapu in vitro powinien spróbowac dokonania takiej zmiany.

              > Nie widzę też żadnych przyczyn , dla których ludziom otyłym ,
              > palaczom, czy prowadzącym "niezdrowy tryb życia" , w zależnosci od
              > tego co miałaś na myśli odmawiać radości związanej z możliwością
              >posiadania własnego potomstwa.

              Nie uważam, ze komukolwiek nalezy odmawiac jakiejkolwiek radości.
              Jednakże w tych przypadkach - najpierw postulowałabym zmianę trybu
              życia. Jesli komuś zalezy na dziecku, to chyba może zrzucić parę
              kilo, albo przestac palić na trzy, cztery miesiące. W wielu
              przypadkach to wystarczy aby zwiększyć płodność pary na tyle, żeby
              poczęło się dziecko. W przypadku niepowodzenia zwiększą się szanse
              na donoszenie ciąży po przeprowadzeniu sztucznego zapłodnienia. In
              vitro powinno byc całkowitą ostatecznością. Całkowitą.

              > Nie zamykajcie tym osobom możliwości cieszenia się z rodzicielstwa.

              To niech i one coś dla zwiększenia tej swojej płodności zrobią...a
              nie od razu na zastrzyk, bo nie mozna z fajek zrezygnować, kilku kaw
              dziennie itp. To nieuczciwe.

              > Jestem osobą wierzącą i boli mnie, że inni nazywający się
              katolikami opluwają lub mogą opluwac mnie za to, że mam dziecko z in
              vitro.
              To, że ktoś ma inny pogląd niż ty, co do stosowania metody in
              vitro nie znaczy że cię opluwa. Mogę cieszyć się z twojego sukcesu i
              szczęścia, bo wiem jak fajnie być mamą i nadal uważać, że
              przynajmniej część zabiegów wykonuje się zbyt pochopnie.

              > W mojej bliskiej rodzinie jest siostra zakonna, która nie ma o tym
              > zielonego pojęcia. Prawdopodobnie skłóciłoby to ją z resztą
              rodziny, ktora trzymała za nas kciuki.

              To ty tak zakładasz...Nie wiem skąd u ciebie przekonanie, że
              wszyscy, którzy oceniają krytycznie in vitro, to jacyś agresywni
              debile, którzy będą się nad toba pastwić...

              > Mój synek jest szczęśliwym dzieckiem, życzę każdemu dziecku, by
              > miało takie warunki życia i taką kochającą rodzinę.

              :)


              • ag-ai Re: No i a czego tu się cieszyc? 04.06.09, 17:53
                @twoja bogini
                walnij sie w leb i to mocno, bo jak czytam twoje wypociny to mi sie
                robi niedobrze.
                mamm.a ma w 100 % racje a ty nie. niegdy nie bylas w takiej
                sytuacji, wiec sie nie wypowiadaj. bo nie masz zadnych podstaw.
                albo inaczej. co poradzisz mezcuzyznie, ktory ma powiedzmy 25 lat,
                amatorsko uprawia sport, zyje w stalym zwiazku z jedna kobieta, nie
                pali, alkoholu uzywa w umiarkowanych ilosciach, nie ma problemu z
                nadwaga i ma problem z jakoscia nasienia? powinien uprawiac
                gimnastyke? lecz sie, albo siegaj zrodel ktore nie okazuja sie
                bzdurnym forum na onecie.
                dodatkowo, nie wypowiadaj sie na temat refundacji zabiegow. nie
                wiesz jakl to jest gdy dowiadujesz sie ze spelnienie marzen o
                dziecku to wydatek rzedu 15-20tys. jesli sie uda za pierwszym razem.
                a co jesli potrzeba 3-4-5 prob co nie jest niezwykle?

                NIE WYPOWIADAJ SIE, i prosze wszystkich ktorzy na ten temat nic nie
                wiedza,m ale zgodnie z wola ksiedza proboszcza probuja indoktrynowac
                i przekazywac "dobre slowo" na temat invitro - zamknijcie sie, nie
                wiecie o czym mowicie i modlcie sie abyscie nie odczuli tego na
                wlasnej skorze.

                @mamm.a: gratulacje, my tez niedlugo bedziemy cieszyc sie z
                malenstwa, i mamy takie same obawy jak ty jesli chodzi o akceptacje.
                niestety spoleczenstwo polskie wydaje siebyc w tym wzgledzie mocno
                zacofane.
            • egzostatyczka Re: No i a czego tu się cieszyc? 02.06.09, 14:22
              przeciownicy in vitro to przeciwnicy nie samej techniki tylko tego
              co się robi z zarodkami które są że tak to nazwę "już
              niepotrzebne".niszczy się je,czyż nie?a to przecież też są ludzie.to
              się zgadza że przychodzą na świat zdrowe dzieci i oby im się wiodło
              jak najlepiej-tego im życzę.ale co z zarodkami tymi które pozostaną?
              przecież równie dobrze losowo mogłaś urodzić nie to dziecko tylko
              inne a to które urodziłaś mogło być zniszczone.
              • twojabogini Re: No i a czego tu się cieszyc? 03.06.09, 13:04
                egzostatyczka napisała:

                > przeciownicy in vitro to przeciwnicy nie samej techniki tylko tego
                > co się robi z zarodkami które są że tak to nazwę "już
                > niepotrzebne".niszczy się je,czyż nie?a to przecież też są ludzie.

                Zarodek to człowiek? :)))))))))))))) Lubię czytać to forum, bo
                czasem swietnie się bawię. Jeszcze w trzynastym wieku kościół
                katolicki dopuszczał spędzanie płodów (nie pochwalał, ale tez nie
                potepiał, w pewnych sytuacjach uważał za rozsądne wyjście kobiety z
                trudnej sytuacji - np. "pohańbiona dziewica...") Dopiero jak
                wytępiono babki, które wiedziały jak to się robi i kobiety zaczęły
                na potęgę ginąć po pokątnych zabiegach, zaczęto uważac aborcję za
                zło. Przy czym początkowo celem była ochrona życia kobiet, a
                nie "dzieci".
                • bret.2 Re: No i a czego tu się cieszyc? 03.06.09, 14:05
                  Widzisz tu się zgadzam z Tuba ze zarodek to nie człowiek.A gdyby nawet potraktować go jak cześć człowieka ,to nie znaczy ze administracyjnie traktować jak człowieka. Wówczas wycięta ślepą kiszkę trzeba by traktować tak samo. Ale tu wrócę do mojego za wcześnie na wcielanie w życie tych eksperymentów.Bo jeżeli wszystkie Kościoły na ziemi się sprzeciwiają a to jednak reprezentacja co najmniej 90% ludzkości to trzeba jednak najpierw dojść do jakiegoś konsensus. a i z pewna częścią naukowców tez.
    • belzebub666666 In vitro coraz częstsze 01.06.09, 08:25
      "marksistowski 30.05.09, 15:22 Odpowiedz
      Przecież to jest tragiczne, ze lawinowo rosnie choroba bezplodnosci.
      Jest to rezultatem:
      1) PID czyli niewenerycznych chorob zapalnych , bedących rezultatem
      rozwiązłosci płciowej kobiet z wieloma partnerami
      2) Chorob wenerycznych
      3) Aborcji
      4) Opozniania wieku macierzynstwa ad mortem defecatam
      5) Cywilizacjnego obniżenia jakosci spermy u mężczyzn (spedalenie)"

      Rozwiązłości... he he he. Jakaś kolejna ciota moherowa zabrała się za pisanie na forum. Każdy ma prawo uprawiać seks z kim chce, ile chce i kiedy chce a jak jesteś takim ascetą to odetnij sobie penisa, żebyś czasem nie stał się taki rozwiązły.
      • maura4 Re: In vitro coraz częstsze 01.06.09, 09:08
        Rozwiązłość to zupełnie nietrafiony argument, bo to właśnie to
        zachowanie sprowadza na świat pewnie z połowę dzieci.
        • twojabogini Re: In vitro coraz częstsze 01.06.09, 10:01
          maura4 napisała:

          > Rozwiązłość to zupełnie nietrafiony argument, bo to właśnie to
          > zachowanie sprowadza na świat pewnie z połowę dzieci.

          Nie sądzę. Większość kobiet prowadzących "swobodny styl życia"
          stosuje antykoncepcję hormonalną. W razie wpadek - dokonuje się
          aborcji. Ciemna liczba zabiegów wykonanych w Polsce jest naprawdę
          spora. Podawano kiedyś, ile zabiegów wykonują Polki w Anglii, bo tam
          prowadzi się statyski.
          Tak więc zdecydowana większość dzieci rodzi się wtedy, gdy kobieta
          podejmie decyzję, że chce mieć dziecko, a nie gdy podejmie decyzję,
          że z kimś się pogimnastukuje.

          • bret.2 Re: In vitro coraz częstsze 01.06.09, 11:35
            Zdecydowana większość dzieci rodzi się rzeczywiście tam gdzie wskazuje Marksistowski.Na wsiach i dzielnicach robotniczych , pod opiekuńczym nadzorem kościoła. bez rozmyślań o antykoncepcji i aborcji. I oby tak dalej.A ciągle gadanie o biednych rodzicach ,którzy nie mogą mieć dzieci,to megalomania. jak są rzeczywiście chorzy to trzeba się leczyć.A na manewrowanie natura w tym względzie jaszcze nie czas z bardzo wielu względów.Zapewnianie sobie luksusu posiadania w ten sposób w obecnej fazie kultury społecznej uważam za nie etyczne,w stosunku do odczuć całej reszty ludzkosci.
            • twojabogini Re: In vitro coraz częstsze 01.06.09, 13:55
              bret.2 napisał:

              > Zdecydowana większość dzieci rodzi się rzeczywiście tam gdzie
              >wskazuje Marksistowski.Na wsiach i dzielnicach robotniczych , pod
              >opiekuńczym nadzorem kościoła. bez rozmyślań o antykoncepcji i
              >aborcji. I oby tak dalej.A ciągle gadanie o biednych
              >Rodzicach ,którzy nie mogą mieć dzieci,to megalomania. jak są
              >rzeczywiście chorzy to trzeba się leczyć.A na manewrowanie natura w
              >tym względzie jaszcze nie czas z bardzo wielu względów.Zapewnianie
              >sobie luksusu posiadania w ten sposób w obecnej fazie kultury
              >społecznej uważam za nie etyczne,w stosunku do odczuć całej reszty
              >ludzkosci,

              Najwyraźniej nie masz pojęcia o czym piszesz...Po pierwsze nie
              chodzi o to, gdzie rodzą się dzieci, tylko gdzie się nie rodzą. W co
              piątej parze w Polsce wystepują zaburzenia płodności - także w
              tych "pod skrzydłami Koscioła Katolickiego". Na wsiach i w
              środowiskach robotniczych też. Skrobanki sa tam tez równie
              rozpowszechnione jak i w miastach...
              Co do ciągłego gadania o problemie - to normalne, skoro jest to
              problem o tak dużej skali społecznej.
              A to co piszesz o "zapewnianiu sobie luksusu" jest dla mnie
              niezrozumiałe. Tym "luksusem" jest dziecko? To masz dziwnie
              ustawiona hierarchię wartości.
              Nie masz wiedzy, za to bardzo radykalne i krzywdzące innych poglądy.
              • bret.2 Re: In vitro coraz częstsze 01.06.09, 19:15
                Problemów krzywdzących ludzkość (w bardziej radykalny i masowy sposób ) jest w dzisiejszym świecie ogrom.I jakoś ci podobni Tobie litościwi dobroczyńcy albo nieśmiało albo w ogóle nie reagują .Po zatem jeśli pisze o leczeniu to w bardzo szerokim zakresie, rzucenie większych środków na badania w tym zakresie przeniosło by większe efekty.To raczej Ty spłycasz temat nie uwzględniając szerszych aspektów sprawy.Przepraszam ale Jesteś trochę jak koń w okularach pozwalających widzieć tylko wazka drogę przed siebie.Spróbuj spojrzeć szerzej i głębiej w problem.Mnie nie chodzi o zwykle klerykalne nie.Pozostaje z szacunkiem bret.
                • twojabogini Re: In vitro coraz częstsze 02.06.09, 11:09
                  bret.2 napisał:

                  > Po zatem jeśli pisze o leczeniu to w bardzo szerokim zakresie,
                  >rzucenie większych środków na badania w tym zakresie przeniosło by
                  >większe efekty.

                  Na jakie badania? Efekty od czego większe?Chodzi ci o leczenie
                  bezpłodności? Ależ przed zabiegiem in vitro pary najpierw poddawane
                  sa badaniom i eliminuje się te przyczyny, które mogą stac na
                  przeszkodzie płodności (udraznianie jajowodów itp.). In vitro
                  stosuje się gdy to nie przynosi efektu. Co do zmiany trybu zycia
                  przed decyzja o invitro pisałam wyżej.

                  >To raczej Ty spłycasz temat nie uwzględniając szerszych aspektów
                  >sprawy.

                  A których to szerszych aspektów sprawy nie uwzględniam? Po prostu
                  nie zgadzam się z tobą, że na wsiach i w środowiskach robotniczych
                  problem niepłodności nie wystepuje. Bo występuje. Jak również z
                  argumentem co do manewrowania naturą - ratowanie zycia, leczenie
                  chorób to tez manewrowania naturą. jak równiez utrzymywanie
                  czystości rasowej psów, albo jabłek czy pszenicy.

                  >Przepraszam ale Jesteś trochę jak koń w okularach pozwalających
                  > widzieć tylko wazka drogę przed siebie.Spróbuj spojrzeć szerzej i
                  >głębiej w problem.Mnie nie chodzi o zwykle klerykalne nie.

                  To o co ci chodzi?

                  Pozostaje z szacunkiem
                  • bret.2 Re: In vitro coraz częstsze 02.06.09, 11:46
                    Pozostańmy przy tych rozbieżnościach.Nie mam ochoty na uszczegóławianie.Szanuje Twój pogląd,ale się z nim nie we wszystkim zgadzam.Dodam tylko ze jeśli chodzi o te szersze aspekty,to mam na myśli problemy wynikające ze stosowania do powszechnej praktyki wyników badan naukowych bez oglądania się na przygotowanie psychiczne poszczególnych społeczeństw.Nie można tak zdecydowanie stawiać interesu jednostki nad interes w ogólniejszym tego słowa znaczeniu. Ale i tak z góry zakładam ze się nie rozumiemy. Pozdrawiam
          • maura4 Re: In vitro coraz częstsze 01.06.09, 15:09
            Nie w Polsce kochana bogini ,nie w Polsce. Ja znam osobiście
            kilkanascie dziewczyn, które zostały mamami z wpadki własnie.
            • twojabogini Re: In vitro coraz częstsze 02.06.09, 11:19
              maura4 napisała:

              > Nie w Polsce kochana bogini ,nie w Polsce. Ja znam osobiście
              > kilkanascie dziewczyn, które zostały mamami z wpadki własnie.

              Mój syn też jest z "wpadki". Tyle, że ja bardzo chciałam mieć
              dziecko. Ale jak mówiłam, że zaszłam w ciążę bo chciałam, to
              patrzono na mnie jak na kosmitę, albo kłamczuszkę. Tak jakby 19 lat,
              to nie był wiek w którym mozna poczuć instynkt
              macierzyński...Została wersja z wpadką - łatwiejsza do strawienia
              dla społeczeństwa, które opóźnia rozmnażanie do czasu aż kupi
              wszystkie pralki i telewizory plazmowe...
              O ile z trudem uwierzę, że 14,15-latka wpadła, bo nie zdawała sobie
              sprawy do czego prowadzi seks bez stosowania antykoncepcji, to co do
              reszty...Oczywiscie czasem zdarzy się, że antykoncepcja zawiedzie i
              wtedy jest wpadka. Zdarza się i małżeństwom ze sporym stażem ;)



          • rikol Re: In vitro coraz częstsze 01.06.09, 15:21
            Swobodny styl zycia prowadzono od tysiecy lat. Podobnie aborcje przeprowadzano
            przez tysiace lat. Dzis jest o tyle bezpieczniej, ze sa prezerwatywy, ktore
            chronia przed zakazeniem. Sa antybiotyki. Jeszcze 100 lat temu tego nie bylo,
            panowala epidemia chorob wenerycznych. Wtedy problemu nieplodnosci nie bylo (a
            przynajmniej nie w takiej skali jak dzis). Co sie zmienilo przez 100 lat?
            Jedzenie i srodowisko: pestycydy, hormony i antybiotyki w miesie (jemy to
            codziennie, pomijajac wegetarian) oraz setki czy tysiace substancji chemicznych
            w otaczajacych nas produktach. Dlaczego weterani wojny, jency czy w ogole
            ludzie, ktorzy tamte czasy przezyli, nie mieli problemu z plodnoscia? Przeciez
            nie mieli dostepu do lekarza. Po wojnie okolo 50% kobiet bylo zakazonych
            syfilisem (m.in. z powodu gwaltow wojennych)- leczono to. A przeciez to wlasnie
            po wojnie byl baby boom.

            Dzis polowa dzieci to wpadki, wiec jednak wiekszosc nie uzywa antykoncepcji.
            • twojabogini Re: In vitro coraz częstsze 02.06.09, 11:44
              rikol napisała:

              > Swobodny styl zycia prowadzono od tysiecy lat.
              Ale nie stosowano antykoncepcji hormonalnej, tylko ziołową,
              magiczną, lub cos w rodzaju spirali (wprowadzano do macicy kamyk -
              co najczęściej ubezpładniało kobietę całkowicie). Wiek urodzenia
              pierwszego dziecka był znacznie nizszy. Poza tym przeciętna kobieta
              przed rozrodem nie miała kilku,kilkunastu kochanków - ryzyko
              infekcji zagrazającej płodności było znacznie mniejsze.
              >Podobnie aborcje przeprowadzano przez tysiace lat.
              Mieszanki ziołowe które powodują spędzenie ciąży na jej bardzo
              wczesnym etapie były znane w wielu kulturach. Częściej uciekano się
              do takich sposobów niż do zabiegów.
              >Dzis jest o tyle bezpieczniej, ze sa prezerwatywy, ktore chronia
              >przed zakazeniem.
              Kiedys stosowano jelita ;)
              >Sa antybiotyki. Jeszcze 100 lat temu tego nie bylo, panowala
              >epidemia chorob wenerycznych. Wtedy problemu nieplodnosci nie bylo
              >(a przynajmniej nie w takiej skali jak dzis). Co sie zmienilo przez
              >100 lat?
              > Jedzenie i srodowisko: pestycydy, hormony i antybiotyki w miesie
              >(jemy to codziennie, pomijajac wegetarian) oraz setki czy tysiace
              >substancji chemicznych w otaczajacych nas produktach.
              Tak to z pewnością jeden z czynników wpływających na ogólny
              spadek płodności.
              >Dlaczego weterani wojny, jency czy w ogole ludzie, ktorzy tamte
              >czasy przezyli, nie mieli problemu z plodnoscia? Przeciez
              > nie mieli dostepu do lekarza. Po wojnie okolo 50% kobiet bylo
              >zakazonych syfilisem (m.in. z powodu gwaltow wojennych)- leczono
              >to. A przeciez to wlasnie po wojnie byl baby boom.
              Wczesne podjęcie leczenia syfilisu zapobiega bezpłodności, więc
              nie dziwota.Znów dzieci rodziły bardzo młode kobiety, a płodzili je
              młodzi mężczyźni. Żadne z nich raczej nie truło latami swoich
              organizmów od szczeniaka mutantami uzyskanymi z konopii, red
              bullami, czy spidami i innymi kwasami.
              > Dzis polowa dzieci to wpadki, wiec jednak wiekszosc nie uzywa
              >antykoncepcji.
              Jeśli ktoś nie stosuje antykoncepcji, to po prostu nie ma nic
              przeciwko, żeby począć dziecko. Prezerwatywy nie kosztują majątku,
              pigułki też i są ogólnie dostępne.
      • twojabogini mohery 01.06.09, 09:46
        Belzebub666666 - wiesz co, myślę, że za młodu naczytałeś się za dużo
        Bravo i tego typu pism. Lansowany tam obraz świata, który przyjąłeś
        jako swój, odebrał ci szansę niezależnego myslenia.
        Marksistowski postawił sprawę ostro, ale nie ma to nic wspólnego z
        moherową wizją świata. Problemy ze spłodzeniem potomstwa ma coraz
        więcej par - statystycznie 1:5. Oficjalna propaganda nie przyzna, że
        antykoncepcja może zmniejszać płodność. To wbrew interesom koncernów
        medycznych. Wbrew lansowanemu modelowi "wyzwolonej kobiety". Nie
        podaje się zbiorczych zestawień przyczyn niepłodności społeczeństwu.
        Z urywkowych danych z którymi się zetknęłam:
        1) satystycznie spada liczba plemników w męskim nasieniu; nie
        prowadzi się systematycznych badań w celu ustalenia przyczyn, ale na
        liście podejrzanych są: zatrute środowisko (chemia w jedzeniu itp.)
        oraz hormony żeńskie zawarte w wodzie (skutek powszechnie stosowanej
        antykoncepcji hormonalnej),
        2) u kobiet płodność zmniejszają stany zapalne i różnego rodzaju
        infekcje narządów rodnych, w tym również choroby weneryczne -
        oczywistym jest, że posiadanie większej ilości partnerów zwiększa
        ryzyko ich wystąpienia; dodajmy do tego słabą opiekę medyczną nad
        kobietami (ilość kobiet systematycznie wykonujących choćby cytologię
        jest znikoma, co zabawniejsze najczęściej badają się kobiety
        starsze, które juz raczej nie planują potomstwa)- większość drobnych
        infekcji nie jest leczona,
        3) aborcja "po polsku" może doprowadzić do bezpłodności; aborcja
        farmaceutyczna przeprowadzana jest bez nadzoru lekarza, często
        dochodzi do powikłań, z którymi kobiety nie zgłaszają się do
        szpitala, ze strachu, że "się wyda", podobnie w razie komplikacji po
        zabiegach - lekarze którzy wykonują zabieg, instruują kobiety, że w
        razie czego to proszę do szpitala, przychodni - i kobiety zazwyczaj
        się nie zgłaszają (bo "zapomniano" kobietom powiedzieć, że w żadnym
        wypadku nie ponoszą one odpowiedzialności karnej za dokonanie
        aborcji),
        4) opóźnianie macierzyństwa zdecydowanie zmniejsza szanse na
        urodzenie dziecka - płodność spada z wiekiem, z wiekiem też organizm
        kobiety jest coraz bardziej zatruty - środowiskowo, ale i poprzez
        używki różnego rodzaju,
        5) trudności z zajściem w ciążę mają kobiety które długotrwale
        korzystały ze spirali - (wywołuje ona lekki, przelekły stan
        zapalny), w polsce lekarze są na tyle uczciwi, że nie polecają ich
        kobietom, które jeszcze nie mają dzieci; istnieje korelacja pomiędzy
        długotrwałym stosowaniem antykoncepcji hormonalnej a spadkiem
        płodności - nie przeprowadzono badań, czy wynika to z procesu
        starzenia się organizmu kobiety, czy też hormony z czasem też mają
        wpływ na spadek płodności)

        Oczywiście: każdy może uprawiać seks z kim chce i jak chce. Warto
        tylko, żeby zdawał sobie sprawę, jakie mogą z tego wyniknąć
        konsekwencje. Niestety każda próba powiedzenia, że swoboda życia
        seksualnego ma jakieś ujemne skutki jest
        okrzykiwana "moherowaniem". Potem zaś są wielkie tragedie - och nie
        możemy mieć dziecka. Dlaczego? To dopiero jest zaślepienie
        ideałem "liberalnego modelu życia". Myślcie ludzie, a nie
        powtarzajcie "prawdę" za telewizorem.
        • aurita Re: mohery 01.06.09, 10:34
          > oraz hormony żeńskie zawarte w wodzie (skutek powszechnie stosowanej
          antykoncepcji hormonalnej),


          hhehehehehehehehehehehhehehe
          Rusz glowa: jakie jest stezenie hormonow w pigulce? jakie w wodzie a jakie (i w
          jakim stadium rozwoju) stezenie moze dzialac na czlowieka.
          Te bzdury propaguje KK, bo wydaje im sie ze kobieta to samo zlo
          Nie ma slowa prawdy w Twoim wywodzie, moze oprocz tego ze kobiety powinny
          czesciej na cytologie chodzic.
          • marksistowski Re: mohery 01.06.09, 10:44
            Stężenie hormonow w pigułce antykoncepcyjnej jest tysiące razy
            większa niż w srodowisku. Przecież po antykoncepcje do apteki
            chodzisz a nie do kranu z wodą.
            • aurita Re: mohery 01.06.09, 11:17
              no wlasnie: czy picie wody z kranu wystarczy jako antykoncepcja?
              • twojabogini Re: mohery 01.06.09, 12:02
                "Zastanówmy się, jaki jest los milionów lekarstw, których coraz
                więcej kupujemy w aptekach. Przecież ich zdecydowana
                większość „ląduje” w ubikacjach lub na śmietniku. W Wielkiej Brytani
                głośno mówi się o problemie związków hormonalnych w wodzie pitnej z
                kranu. Okazuje się, że spożywa się tam takie ilości lekarstw
                hormonalnych, że wydalane przez człowieka dostają się do ścieków
                komunalnych i rzek, dalej do zakładów oczyszczania, a stąd do wody
                pitnej, stanowiąc coraz większe zagrożenie dla jej konsumentów. Tych
                hormonów nie da się bowiem usunąć z wody tradycyjnymi metodami."

                zdrowie-online.info/zanieczyszczenia-wody.html
                • mrarm Re: mohery 01.06.09, 12:18
                  HE. Wg czarnych - tak. Tylko, że im chodzi o dużą liczbę przyszłych, ciemnych wiernych. :)

                  P.S. zupełnie nie rozumiem par, które koniecznie chcą mieć swoje potomstwo. Nie można adoptować dziecka? To takie samo dziecko jak każde inne. Mamy 99.98% genów wspolnych z szympansem, i 23% z bananem. Wszyscy jesteśmy jednym.
                  • ag-ai Re: mohery 04.06.09, 18:03

                    > HE. Wg czarnych - tak. Tylko, że im chodzi o dużą liczbę
                    przyszłych, ciemnych w
                    > iernych. :)
                    >
                    > P.S. zupełnie nie rozumiem par, które koniecznie chcą mieć swoje
                    potomstwo. Nie
                    > można adoptować dziecka? To takie samo dziecko jak każde inne.
                    Mamy 99.98% gen
                    > ów wspolnych z szympansem, i 23% z bananem. Wszyscy jesteśmy
                    jednym.

                    na twoim przypadku widac ze jestes blizej banan niz nawet, nie
                    obrazajac zwierzecia, szympansa.

                    wyrazajac takie opinie, dla mnie jestes niczym

                    sprobuj zaadoptowac dziecko. no juz. razraz.
                    uwierz na slowo, to nie to samo co zakupy w supermarkecie. kolejka
                    do kasy jest duzo dluzsza i ceny nieporownywalne.
              • twojabogini Re: mohery 01.06.09, 12:10
                woda.org.pl/e107_plugins/content/content.php?content.1311
                "Szokujące wyniki dziennikarskiego śledztwa agencji AP: 41 mln
                Amerykanów pije wodę, w której są chemikalia z leków"

                "Wcześniej dowiedziono już szkodliwego wpływu niektórych leków
                (szczególnie hormonów) na środowisko naturalne. Powodują one m.in.
                deformację ciał ryb i uszkodzenia ich organów rozrodczych. – To
                sprawia, że zadajemy sobie pytanie – jeżeli tak to wpływa na ryby,
                to może jest potencjalnym zagrożeniem i dla ludzi – powiedziała
                biolog Vickie Wilson z amerykańskiej Agencji Ochrony Środowiska
                (EPA)."

                Na temat pracy dziennikarzy z zespołu AP w internecie jest masę
                innych źródeł, gdyby ktoś był zainteresowny prawdą, a nie oficjalną
                propagandą.





                • aurita Re: mohery 01.06.09, 16:50
                  ale te chemikalia nie pochodza z pigulek antykoncepcyjnych!!
                  • twojabogini Re: mohery 02.06.09, 13:29
                    aurita napisała:

                    > ale te chemikalia nie pochodza z pigulek antykoncepcyjnych!!

                    Pochodzą. Zachęcam do lektury związanej z tematem - wyniki badań,
                    opracowania. Skąd niby miałby się wziąć estrogen w wodzie? Z tego
                    samego źródła co związki chemiczne z leków - ludzie łykają tabletki,
                    potem za jakiś czas robią siusiu. Oczyszczalnie nie są tak
                    zaawansowane, aby oczyszczić wodę z tego rodzaju zanieczyszczeń.
                    garść cytatów

                    na jednym z posiedzeń Amerykańskiego Stowarzyszenia Wód Gruntowych
                    przedstawiono m.in. wyniki analizy wody wodociągowej w Luizjanie.
                    Obok śladowych ilości leków znaleziono w niej hormony z pigułek
                    antykoncepcyjnych. Już kilka molekuł w trylionie cząstek wody
                    wystarczy, aby zmienić płeć hodowanych w niej ryb.

                    Powiesz: „A co to ma wspólnego z niewieścieniem mężczyzn?” Widocznie
                    coś jednak ma, skoro np. badania prowadzone przez duńskich naukowców
                    stwierdzają, że średnia gęstość spermy zmniejszyła się ze 113
                    milionów plemników w 1 mililitrze w 1950r. do 66 milionów w 2000r.

                    Od siebie dodam, ze aktualnie w Polsce norma wznosi powyzej 20
                    milionow!

                    „Czy doprawiona estrogenem woda przyczynia się do szybkiego spadku
                    ilości spermy u ludzi? W Europie badacze wiążą spadek ilości spermy
                    z poziomem hormonów estrogennych w środowisku”.(„Nexus” nr
                    5/2005. „Leki i chemikalia prosto z kranu”, Sherill Sellman).

                    O „paradoksalnym efekcie - powodowaniu niewieścienia mężczyzn” -
                    mówi również Sandra Steingraber, biolog z Uniwersytetu Michigan. Ten
                    problem dotyczy już nas wszystkich, co przejawia się m.in. w
                    dramatach bezdzietnych małżeństw nie mogących mieć dzieci.



      • marksistowski Re: In vitro coraz częstsze 01.06.09, 10:39
        Pan Bog dał wolną wole a wiec możesz wybrac także kozę, psa, agencje
        towarzyską albo celbat.
    • marksistowski Nie zagdakacie fizjologii feministki 01.06.09, 11:11
      Plaga choroby nieplodnosci wymagająca leczenia in vitro, spowodowana
      jest w dużej mierze patologią ludzkich zachowań.
      • gwiaz-dkowo Re: Nie zagdakacie fizjologii feministki 01.06.09, 11:57
        Ludzie o tak skrajnie konserwatywnych poglądach po prostu mnie przerażają.
        Twoje stwierdzenia są dalece krzywdzące i niesprawiedliwe.
        mam 26 lat, maz 32, męzatka, nie mielismy wielu partnerow, nie bylam nigdy w ciazy i aborcji nie robilam, maz calkowicie hetero- teoria o "spedaleniu" upada. Jednak problem nieplodnosc nas dopadl, maz ma slabe plemniki- przez 12 lat pracowal w ciezkich warunkach (duze zapylenie), ja problemy z owulacja-niczyja wina, tak jest i juz. Nie zdecydujemy sie na in vitro bo nas najzwyczajniej w swiecie na to nie stac, ale absolutnie tego nie potępiam i tylko ludzie ograniczeni nie mogą zauważyć ze problem niepłodność dotyczy normalnych, młodych ludzi, to jest choroba społeczna!
        • twojabogini Re: Nie zagdakacie fizjologii feministki 01.06.09, 12:20
          gwiaz-dkowo napisała:

          > problem niepłodność dotyczy normalnych, młodych ludzi, to
          > jest choroba społeczna!

          Na tym właśnie polega tragedia. Co piąta para w Polsce jest
          doktknięta problemem niepłodności. Przyczyn takiego stanu jest
          bardzo wiele - na pierwszym miejscu w ławie oskarżonych posadziłabym
          jednak liberalny model życia, lansowany jako jedyny słuszny oraz
          zatrucie srodowiska. Tam gdzie te czynniki nie wystepują, ludzie "są
          płodni i rozmnażają się".
          Oczywiście nie odpowiadają one za 100% przypadków niepłodności,czy
          obniżonej płodności. To problem stary jak ludzkość - tyle, że nigdy
          nie występował w takiej skali.
          Z tego co piszesz, Waszym problemem nie jest niepłodność, tylko
          obniżona płodność, więc macie szanse na własne dziecko, czego życzę
          Wam z całego serca.
          • draq Re: Nie zagdakacie fizjologii feministki 01.06.09, 13:21
            Bzdury opowiadasz o "liberalnym modelu życia". Były okresy w
            historii bardziej liberalne (libertyńskie?), a płodność się nie
            obniżała. "Problemem" jest opieka medyczna, a właściwie jej rozwój i
            upowszechnienie, które to ograniczają działanie doboru naturalnego.
            Kiedyś tylko nieliczne dzieciaki dożywały okresu rozrodczego (niemal
            zawsze "o najsilniejszch organizmach"), a teraz niemal wszyscy
            osiagają wiek rozrodczy. Co oczywiście nie znaczy, że powinniśmy
            zrezygnować z opieki medycznej.
            • twojabogini Re: Nie zagdakacie fizjologii feministki 01.06.09, 14:10
              draq napisał:

              > Bzdury opowiadasz o "liberalnym modelu życia". Były okresy w
              > historii bardziej liberalne (libertyńskie?), a płodność się nie
              > obniżała.
              Tak, tylko że wtedy liberalny model życia nie zakładał np.
              stosowania antykoncepcji hormonalnej. Jeśli chodzi o choroby
              przenoszone drogą płciową - zbierały one konkretne żniwo. Dzieci
              rodziły młode dziewczyny, a nie kobiety w okolicach
              trzydziestki...Więc jednak nasz "liberalny" model różni się od tych
              zamierzchłych. Pojawiły się nowe czynniki - wpływające na obnizenie
              płodności w populacji.

              >"Problemem" jest opieka medyczna, a właściwie jej rozwój i
              > upowszechnienie, które to ograniczają działanie doboru naturalnego.
              > Kiedyś tylko nieliczne dzieciaki dożywały okresu rozrodczego
              >(niemal zawsze "o najsilniejszch organizmach"), a teraz niemal
              >wszyscy osiagają wiek rozrodczy. Co oczywiście nie znaczy, że
              >powinniśmy zrezygnować z opieki medycznej.

              To dopiero są bzdury. Dobór naturalny nie działa od conajmniej dwóch
              tysięcy lat. Płodność spada od 50...Masowo nie umierały dzieci
              najsłabsze, tylko dzieci z rodzin najsłabszych ekonomicznie.
              Przeżywały te z rodzin zamożnych, gdzie ludzie bardzo często byli ze
              soba spokrewnieni. Pomijając już, że nie działał dobór naturalny
              równiez i z innych przyczyn. Małżeństwo zazwyczaj nie było kwestią
              decyzji zainteresowanych, a raczej ich rodzin...Więc o jakim doborze
              naturalnym tu mowa?
              • maura4 Re: Nie zagdakacie fizjologii feministki 01.06.09, 15:15
                O takim ,że do dorosłości dożywały tylko osobniki najsilniejsze,
                najzdrowsze. To, że rodziny aranzowały ślub nie ma tu nic do rzeczy.
                • twojabogini Re: Nie zagdakacie fizjologii feministki 02.06.09, 13:05
                  maura4 napisała:

                  > O takim ,że do dorosłości dożywały tylko osobniki najsilniejsze,
                  > najzdrowsze. To, że rodziny aranzowały ślub nie ma tu nic do
                  rzeczy.

                  To uproszczenie, które prowadzi do fałszywych wniosków. We
                  wspólnotach plemiennych przezycie jednostek zależało bardziej od
                  tego, czy zbiory się udały. Dzieci które rodziły się w latach głodu
                  miały pecha a nie lepsze predyspozycje genetyczne. Co do dorosłych -
                  przeżywali mężczyźni, którzy mieli farta, bo wypadki na polowaniach
                  sa kwestia bardziej losową niz przystosowawczą. Z kobiet przezywałe
                  głównie te, które nie umarły w połogu. Co do chorób, przezywały
                  osoby odporne na dana chorobę, co wcale nie znaczy, ze silniejsze
                  lub lepsze. Na wirus nowej grypy np. umierają osoby o silnych
                  organizmach, bo maja zbyt mocna reakcje obronna organizmu -
                  dochodzi do silnych stanów zapalnych płuc...
                  Po skomplikowaniu się stosunków społecznych przezywały osoby z
                  bardziej majętnych rodów (zarówno niemowlęta jak i osoby dorosłe). Z
                  czasem były to osobniki coraz słabsze - chów wsobny, brak ruchu
                  (vide:choroby genetyczne w rodach królewskich). Królowie i królowie
                  stanowią wyjątek długosci czasu przezycia...;)

                  Odkąd ludzie się ucywilizowali skończył się dobór naturalny.
                  Aranżowane małżeństwa, przeżycie uwarunkowane stanem majatkowym.
                  Koniec.Kropka.
                  • draq Re: Nie zagdakacie fizjologii feministki 02.06.09, 20:57
                    Z faktu, że Panienka przeżyła nie wynika, że dobór przestał
                    działać...
                    Widzę jednakże, iż słowo "ewolucja" i "dobór" powodują ból głowy -
                    jak mniemam Panienka, to "humanizująca katechetka", co się naczytała
                    biologii na poziomie Focusa.
                    Takowoż rozmowa merytoryczna nie ma sensu.
                    • twojabogini Re: Nie zagdakacie fizjologii feministki 03.06.09, 13:57
                      draq napisał:

                      > Z faktu, że Panienka przeżyła nie wynika, że dobór przestał
                      > działać...
                      Dobór naturalny przestał działać w wyniku rozwoju cywilizacji.
                      Stopniowo instynktowne działanie zostało zastąpione działniami i
                      motywacjami wdrukowanymi przez kulturę.
                      > Widzę jednakże, iż słowo "ewolucja" i "dobór" powodują ból głowy -
                      > jak mniemam Panienka, to "humanizująca katechetka", co się
                      >naczytała biologii na poziomie Focusa.
                      A więc nie tylko dobór działa, ale i ewolucja? Coś mi się
                      wydaje, że twoja "naukowa" wiedza nie pozwala nawet okreslić
                      wzajemnej relacji tych dwóch zjawisk...W Polsce jak widac głupi moga
                      byc nie tylko przeciwnicy ewolucji, ale i jej zwolennicy. Głowa to
                      mnie będzie boleć jak mi się odechce bawic z mężem...Co do
                      zwolenników teori ewolcji w Polsce, nie spotkałam jeszcze żadnego
                      neodarwinisty, wszyscy się tak deklarujący są nieświadomymi
                      lamarkistami.
                      Wykaż mi chociaż jeden przykład działania doboru naturalnego u
                      człowieka w przeciagu ostatnich dwóch tysięcy lat, oraz zmiany do
                      jakich doszło w wyniku mechanizmów ewolucyjnych. Będziesz lepszy niz
                      wszystkie grupy badawcze pracujace na Nobla!
                      Weź pod uwagę, że np. w modelu teoretycznym w środowisku w którym
                      działa dobór naturalny liczebność populacji jest stosunkowo
                      stabilna. Od paru tysięcy lat mamy doczynienia ze wzrostem
                      populacji, bywa nawet i geometryczym...(co niedługo przestanie mieć
                      miejsce w związku ze spadkiem płodności w populacji...).

                      > Takowoż rozmowa merytoryczna nie ma sensu.

                      To stały argument "ludzi uczonych"
        • bawole_oko Re: Nie zagdakacie fizjologii feministki 01.06.09, 12:41
          Przepraszam najmocniej, że się wtrącam w sprawy intymne. Jest jeszcze naprotechnologia. To naturalna, tania i w miarę skuteczna metoda leczenia niepłodności. No i akceptowana oraz propagowana przez Kościół. Może warto spróbować? Przepraszam jeśli Panią uraziłem.
          • czyspildzisco Re: Nie zagdakacie fizjologii feministki 01.06.09, 13:50
            Ależ elementy składające się na naprotechnologie są w powszechnym użyciu! Problem z tym, że invitro jest dla tego pechowego procenta, któremu te łatwiejsze i tańsze metody nie pomogły.
          • aurita Re: Nie zagdakacie fizjologii feministki 01.06.09, 16:54
            naprotechnologia nie jest zadna metoda. To zbior powszechnie stosowanych metod
            poplatany z metodami ktorych juz zaprzestano z powodu niskiej skutecznosci. Do
            tego dodano grzebanie w sluzie i mierzenie temperatury.

            > No i akceptowana oraz propagowana przez Kościół.
            to nie jest argument przemawiajacy za skutecznoscia naprotechnologii, wrecz
            przeciwnie
            • twojabogini Re: Nie zagdakacie fizjologii feministki 02.06.09, 13:08
              aurita napisała:

              > > No i akceptowana oraz propagowana przez Kościół.
              > to nie jest argument przemawiajacy za skutecznoscia
              >naprotechnologii, wrecz przeciwnie

              Nie przesadzasz? Leśli Kosciół coś akceptuje, to jest to z gruntu
              niedobre i należy to odrzucić?
      • twojabogini Re: Nie zagdakacie fizjologii feministki 01.06.09, 12:23
        marksistowski napisał:

        > Plaga choroby nieplodnosci wymagająca leczenia in vitro,
        spowodowana jest w dużej mierze patologią ludzkich zachowań.

        Tylko co do tego mają feministki? Pewnie to samo co cykliści...
    • bawole_oko Artykuł pokazuje skrawek prawdy 01.06.09, 12:29
      Dane, przytoczone w artykule są za pewne prawdziwe. Ale to nie wszystko, żeby dobrze rozumieć czym jest in vitro. Napewno nie jest, jak podaje artykuł, metodą leczenia bezpłodności. In vitro tylko "omija" przeszkody, które sprawiają, że para nie może mieć dziecka. Nawet po udanym zapłodnieniu pozaustrojowym, para pozostaje bezpłodna. A bezpłodność nie jest chorobą, tylko objawem wielu chorób i nieprawidłowości (najczęściej genetycznych). Czyli tak jak para pozostaje bezpłodna, tak pozostają też te choroby i nieprawidłowości, które uniemożliwiają naturalne poczęcie. Trzeba się skupić na szukaniu przyczyn bezpłodoności i je leczyć. "Omijanie" przeszkód, zamiast leczenia przyczyn, może skutkować przeniesieniem genetycznego problemu niepłodności, na następne pokolenie. Za kilkadziesiąt lat, dziecko z in vitro, może mieć ten sam problem co jego rodzice. Przekazane mogą być też inne wady. W przypadku zapłodnienia naturalnego, to natura decyduje, który plemnik połączy się z komórką jajową. W przypadku in vitro, dycyduje o tym człowiek. A człowiek nie wie, który plemnik będzie najwłaściwszy do stworzenia nowego organizmu.
      Nie ma odpowiednich badań na ten temat, bo to stosunkowo nowa metoda. Ale już statystyka, pokazuje ryzyko jakie wiąże się ze sztucznym zapłodnieniem. Możliwość samoistnego poronienia w przypadkach ciąży mnogiej z in vitro (30-50% przypadków), wzrasta o 20-35%. Zagrożenie wadami wrodzonymi (wykrywanymi do końca 1 roku życia) jest u tych dzieci o 30-40% wyższe. Są też rzadkie choroby genetyczne, które u dzieci poczętych tą metodą, występują kilkakrotnie częściej niż u poczętych naturalnie. Poczęcie przez in vitro może też skutkować w przyszłości zwiększoną skłonnością do rozwoju niektórych nowotworów. To wymaga dokładnych badań i obserwacji.
      Do tego dochodzi kwestia zabijania, zamrażania i eksperymentowania na zarodkach. Dlaczego człowiek ma decydować, że ten zarodek zostanie wszczepiony do macicy, a ten zamrożony? Można urodzić jedno dziecko, ale zabija się wiele innych, bardzo podobnych do tego, któremu kiedyś dało się szansę. To niesprawiesliwość, której niczym nie można zrekompensować. Oraz problem braku solidarności z dziećmi z domów dziecka. Pozostawia się ich samym sobie, bez szansy na rodzicielską miłość i dobry start w dorosłość.
      Problem in vitro, trzeba ukazywać całościowo.

      Wszystkie dane za prof. Tadeuszem Mazurczakiem, ekspertem Komisji Bioetyki Rady Europy; wywiad w Gośćiu Niedzielnym, 5 kwietnia 2009.
      • cartahena Re: Artykuł pokazuje skrawek prawdy 01.06.09, 13:36
        Twoja wypowiedz tez jest w duzej mierze prawdziwa, ale omijasz pewne
        istotne kwestie, co zreszta jest typowe dla przeciwnikow in vitro.
        Naprotechnologia nie pomoze w bardzo wielu przypadkach, jak chocby
        niedroznosc jajowodow. Z tego, co czytalam, to po prostu obserwacja
        cyklu miesiecznego kobiety. A zapewniam Cie, ze kazda kobieta zanim
        podda sie in vitro dokladnie poznaje swoj organizm przez wiele
        miesiecy prob, ktore okazuja sie nieskuteczne.
        A skoro mowisz o decydowaniu, to Ty tez decydujesz czy w danym dniu
        wspolzyc czy nie, czyli czynnik decyzyjny czlowieka w kazdym
        dzialaniu istnieje.
        Ciekawa jestem, jakie to choroby genetyczne wystepuja o wile
        czesciej u dzieci z in vitro? Moglbys przyblizyc? Troche mi sie to
        wydaje watpliwe, zwlaszcza, ze na ogol do zaplodnienia wybierane sa
        zarodki zdrowe, nad czym tak kosciol ubolewa.
        Jesli zas chodzi o domy dziecka, to jest to zupelnie inny temat.
        Dzieci takie moga adoptowac wszyscy, nie tylko nieplodni. Ty tez
        mozesz adoptowac, a nie tylko sie nad nimi uzalac i pokazywac na
        innych. To jest hipokryzja.
        • czyspildzisco Re: Artykuł pokazuje skrawek prawdy 01.06.09, 13:59
          Z tego co wiem, szansa na urodzenia się dziecka z jakąś wadą gen lub wrodzoną jest w przypdku in vitro większa o 30% (czyli nie dużo). Nie ma zgodności co do przyczyn teg stanu,a mogą działać tu dwa czynniki: albo sama metoda ma negatywny wpływ, albo niepołodni rodzice są troche bardziej spaczeni genetycznie, od tych płodnych.

          Ale, jak juz pisałem te 30% nie mają dużego znaczenia.

          Kto wie, może w przyszłości in vitro + preselkecja zrodków + maniupulacje genetyczne będą jedynym sposobem walki z degeneracją genetyczna rasy ludzkiej? Jak ktoś pisał wyżej, dziś każdy może dożyć wieku rozrodczego. O tym nikt nie chce myśleć, konserwa woli przyczyn szukać w "liberalnym stylu życia" :/
          • twojabogini Re: Artykuł pokazuje skrawek prawdy 01.06.09, 14:44
            czyspildzisco napisał:

            > dziś każdy może dożyć wieku rozrodczego. O tym nikt nie chce
            > myśleć, konserwa woli przyczyn szukać w "liberalnym stylu życia" :/


            Nie każdy. Nadal znaczna część jednostek najsłabszych umiera. Ludzie
            przestali krzyżować się w ramach chowów wsobnych. Wymiana genetyczna
            sprzyja różnorodności. Wiedza o prawidłowym prowadzeniu ciąży i
            odżywianiu ciężarnych powoduje że dzieci rodzą się silniejsze.
            Ponadto jak juz napisałam dobór naturalny przstał działać co
            najmniej 2000 lat temu. Płodność spada od niedawna.
            Spadek płodności jest ściśle skorelowany z liberalnym stylem zycia.
            W społeczeństwach tradycyjnych, też korzystających z dobrodziejstw
            medycyny, wszystko jest w jak najlepszym porządku. W Polsce do
            niedawna też było...


          • ag-ai Re: Artykuł pokazuje skrawek prawdy 04.06.09, 18:12
            > Z tego co wiem, szansa na urodzenia się dziecka z jakąś wadą gen
            lub wrodzoną j
            > est w przypdku in vitro większa o 30% (czyli nie dużo).

            to zle wiesz. odsetek dzieci z invitro z problemami genetycznymi
            jest nizszy niz naturalnie poczetych. sa dwa powody. kazda para
            przed invitro przchodzi badania genetyczne na mozliwe wystapienie
            wad u dziecka. u takich par nie zaleca sie, a wrecz nie przeprowadza
            sie invitro. drugim powodem jest sama natura. invitro nie daje 100%
            skutecznosci a zaledwie ok. 25-30%. tylko, brzydko mowiac "dobry
            material genetyczny" ma szanse na pozytywna ciaze.
      • twojabogini Re: Artykuł pokazuje skrawek prawdy 01.06.09, 14:24
        bawole_oko napisał:

        > Problem in vitro, trzeba ukazywać całościowo.

        Ale bez przekłamań...
        Przekazanie wad potomstwu jest ryzykiem, którym obarczona jest cała
        ludzkość. Więc jako argument w dyskusji o invitro jest to żaden
        argument.
        Invitro owszem nie leczy niepłodności, ale rozwiązuje problem braku
        potomstwa.
        Póki co, nie ma wiarygodnych badań co do kondycji zdrowotnych dzieci
        z invitro i ich potomstwa, ale w przeważajacej większości dzieci te
        są zwykłymi, normalnymi dziećmi (wyjąwszy przypadki powikłań z ciąż
        bliźniaczych).
        Co do "zabijania" zarodków...Czy wiesz, ile takich zarodków zabija
        sama natura? W parach stosujących NPR statystycznie co najmniej dwa
        razy w ciągu życia kobiety zdarza się, że doszło do zapłodnienia, a
        zarodek się nie zagnieździł. Zarodek to kilka komórek...
        Niesprawiedliwości jest na swiecie bardzo dużo. To też nie argument.
        Dzieci z domów dziecka są bolaczką całego społeczeństwa. W myśl
        twojej początkowej teorii stanowią one genową bombę biologiczną - to
        w dużej mierze dzieci alkoholików i narkomanów oraz innych patologii.
        Tym się jakoś nie przejmujesz...
        • barry.the.babtist Re: Artykuł pokazuje skrawek prawdy 01.06.09, 15:07
          twojabogini napisała:

          > Ale bez przekłamań...
          > Przekazanie wad potomstwu jest ryzykiem, którym obarczona jest cała
          > ludzkość. Więc jako argument w dyskusji o invitro jest to żaden
          > argument.

          Ale z pewnością rodzice bezpłodni (a raczej ich dzieci) są obarczeni
          większym ryzykiem - tak czy nie?
          Jeżeli czyjaś bezpłodność jest wywołana powiedzmy przez cukrzycę,
          problemy z tarczycą, a te z kolei mają podłoże genetyczne to
          oczywiste jest, że dziecko jest o wiele bardziej narażone na te
          choroby niż dziecko zdrowych rodziców.


          > Póki co, nie ma wiarygodnych badań co do kondycji zdrowotnych
          dzieci
          > z invitro i ich potomstwa, ale w przeważajacej większości dzieci te
          > są zwykłymi, normalnymi dziećmi (wyjąwszy przypadki powikłań z ciąż
          > bliźniaczych).
          r

          Biorąc pod uwagę, że najstarsze dziecko urodzone tą metodą ma dopiero
          22 lata chyba za wcześnie na to żeby otwierać szampana?
          • barry.the.babtist Re: Artykuł pokazuje skrawek prawdy 01.06.09, 15:15
            Małe sprostowanie : nie 22 a 31

            I tak nie pozwala na podstawie małej grupy dzieci urodzonych od
            tamtej pory stwierdzić, że stosowanie in-vitro u par których
            bezpłodność wywołana jest wadliwymi elementami kodu DNA zwiększa
            ryzyko różnych chorób - a kto wie - może również i bezpłodności.
          • twojabogini Re: Artykuł pokazuje skrawek prawdy 01.06.09, 15:18
            barry.the.babtist napisał:

            > Jeżeli czyjaś bezpłodność jest wywołana powiedzmy przez cukrzycę,
            > problemy z tarczycą, a te z kolei mają podłoże genetyczne to
            > oczywiste jest, że dziecko jest o wiele bardziej narażone na te
            > choroby niż dziecko zdrowych rodziców.

            To nie takie proste...Trzeba najpierw zrozumieć mechanizm
            bezpłodności. Większość chorób genetycznych nie wywołuje
            bezpłodności! Cukrzycy mają dzieci i w przeważającej większości są
            to dzieci zdrowe. Po drugie choroba jednego z rodziców nie zwiększa
            aż tak strasznie ryzyka.

            Bezpłodnośc może wynikać z: niedrożności jajowodów i zbliznowaceń
            (po przebytych infekcjach), zabiegu aborcji - przy nawet wypasionych
            genach kobieta nie ma szans zajść w ciążę, mężczyzna może mieć słabe
            plemniki, bo nosi obcisłe dźinsy, lubi ciepłe kąpiele, pali i
            naduzywa alkoholu - to z genami nie ma wiele wspólnego również,
            prawda? Pomijając utratę jąder (po przepuklinie), czy jajowodów.


            > Biorąc pod uwagę, że najstarsze dziecko urodzone tą metodą ma
            > dopiero 22 lata chyba za wcześnie na to żeby otwierać szampana?

            Teraz to juz ponad trzydziechę, ale to i tak za wiele nie zmienia.
            Dlatego in vitro jest metoda kontrowersyjną i nie powinno byc
            stosowane na szeroka skalę - zwłaszcza tam, gdzie sa inne metody -
            rzucenie palenia, zmiana trybu zycia...
          • aurita Re: Artykuł pokazuje skrawek prawdy 01.06.09, 17:12
            > Ale z pewnością rodzice bezpłodni (a raczej ich dzieci) są obarczeni
            > większym ryzykiem - tak czy nie?

            rozumiem ze mowimy (k...) o nieplodnych? bo bezplodni nie maja dzieci nawet
            dzieki IVF grrrrrrr

            Oczywiscie ze dzieci dziedzicza mniej lub wiecej (dziedzicznosc nie jest tak
            prosta jak w przypadku groszku Mendela). Np nosisz okulary? masz prawidlowy
            cholesterol? masz lamliwe kosci? wrastajace paznokcie? jakiego jestes wzrostu?
            trudno przewidziec co dziecko odziedziczy a co nie.
            Czasami choroba sie pojawia w rodzinie: np trisomie. Nie jestes w stanie
            przewidziec czy Twoje dziecko bedzie chore czy zdrowe.
            Osobiscie gdyby moj maz mial obnizone parametry nasienia to zrobilibysmy badania
            genetycze.
            Ja stracilam w wyniku ciazy jajowody: co moje dziecko ma niby po mnie odziedziczyc?
            Kolezanka ma zdrowa corke po IVF i druga chora na autyzm poczeta naturalnie.
            Badania dotyczace dzieci sa liczne ale nie sa na tyle niepokojace aby z dziecka
            zrezygnowac.
            • marksistowski Po co kłapac dziobem o in vitro? 01.06.09, 17:51
              Bo sedno sprawy tkwi w 20% niepłodnosci naszego społeczenstwa.
              I jest to zagrożenie dla przeżycia gatunku. Dzietnosc Polek jest
              najniższa na swiecie i wynosi 1.3. W ciagu jednej generacji wymrze
              połowa Polakow.
              • twojabogini Re: Po co kłapac dziobem o in vitro? 02.06.09, 13:13
                marksistowski napisał:

                > Dzietnosc Polek jest najniższa na swiecie.

                Skąd takie dane? Bo mało wiarygodne są...
                • marksistowski Re: Po co kłapac dziobem o in vitro? 02.06.09, 22:35
                  dzietnosc kobiet w Polsce - 1.3 (najniższa w swiecie)
                  we Francji - 2.0
                  w Niemczech -1.4
                  w USA -2.2
                  • twojabogini Re: Po co kłapac dziobem o in vitro? 03.06.09, 14:16
                    marksistowski napisał:

                    > dzietnosc kobiet w Polsce - 1.3 (najniższa w swiecie)
                    > we Francji - 2.0
                    > w Niemczech -1.4
                    > w USA -2.2

                    Nie podajesz źródła danych, ale ok. Sprawdziłam dane Eurostatu:
                    Słowacja (1,25), Słowenia (1,26), Litwia (1,27), w Republika Czeska
                    (1,28).
                    Co mnie zaskoczyło to wyższy niż w Europie Wschodniej wskaźnik
                    dzietności w krajach rozwiniętych: Francja, Niemcy i inne państwa
                    Unii. Tajemnica się wyjaśnia jak sprawdzi się wskaźnik dzietności
                    kobiet białych i pozostałych...
                    Tylko, że bez przesady - wskaźnik dzietności nie jest bezpośrednio
                    zalezny od płodności. Póki co większym problemem jest brak
                    bezpieczeństwa socjalnego. Chciałabym mieć następne dzieci, ale nie
                    po to, żeby je hodować w żłobkach i przedszkolach...
                    Spadek płodności też jest problemem, większym niz wątpliwości wokół
                    technik in vitro...
                    • marksistowski Re: Po co kłapac dziobem o in vitro? 03.06.09, 19:02
                      Bezpieczenstwo socjalne? Najlepsze bezpieczenstwo socjalne to
                      zaradny mąż , ktory potrafi utrzymac żone i czworo dzieci, tak jak
                      ja to robię.
                      • twojabogini Re: Po co kłapac dziobem o in vitro? 04.06.09, 15:18
                        marksistowski napisał:

                        > Bezpieczenstwo socjalne? Najlepsze bezpieczenstwo socjalne to
                        > zaradny mąż , ktory potrafi utrzymac żone i czworo dzieci, tak
                        >jak ja to robię.

                        Niezupełnie... Bezpieczeństwo socjalne jest wtedy, kiedy wiadomo, że
                        w sytuacji choroby, utraty pracy czy śmierci jedynego żywiciela
                        rodzina otrzyma wsparcie od państwa, wystarczające do stanięcia
                        ponownie na nogi, a nie dozywotnią jałmużnę, skazujacą na wegetację
                        na marginesie...
                        Bezpieczeństwo socjalne jest też wtedy, gdy jest dostęp do jako
                        takiej opieki medycznej, w miarę solidnej edukacji itp. (rwa, płacę
                        podatki, a lekarzy muszę odwiedzać prywatnych, państwowej szkole też
                        juz własnie podziękowałam za usługi...).
                        A ty swoją drogą masz ciekawy system zarabiania na tą twoją liczną
                        rodzinę - płacą ci za pisanie po forach, czy za ich czytanie?

                      • ag-ai Re: Po co kłapac dziobem o in vitro? 04.06.09, 18:19
                        > Bezpieczenstwo socjalne? Najlepsze bezpieczenstwo socjalne to
                        > zaradny mąż , ktory potrafi utrzymac żone i czworo dzieci, tak jak
                        > ja to robię.

                        jestes megakretynem.
                        wielodzietne rodziny w polsce to przede wszystkim wies oraz w
                        miastach tzw. margines. tatusiowie pijacy tez "utrzymuja swoje
                        kilkoro dzieci. najlepiej jak potrafia.

                        chcesz sie z nimi mierzyc?

                        z tego co wiem to bezplodnosc, czy jak tu sie ladnie
                        nazywa "ograniczona plodnosc" dosiega w najwiekszym stopniu tzw.
                        klase srednia, ktora nota bene stac na utrzymeanie dzieci.

                        ale, przyznam Ci racje: ty jestes mega pod kazdym wzgledem mega-
                        ogier, czworka dzieci, utrzymujesz zone. hah, tylko pozazdroscic.

                        aha, twoje wypowiedzi tez sa mega-
                        kretynskie.
                        • marksistowski Re: Po co kłapac dziobem o in vitro? 04.06.09, 18:45
                          Tak to sie wszyatko potwierdza. Silny mężczyzna , z doskonała
                          spermą i wysokim poziomem testosteronu, taki jak ja ,ma dużo dzieci
                          i z łatwoscią je w dobrobycie utrzymac potrafi.
                          Ciota ze marną sperma tylko płakac potrafi i zone do roboty wysyła.
                          Litosc bierze.
                          • twojabogini Re: Po co kłapac dziobem o in vitro? 05.06.09, 11:03
                            marksistowski napisał:

                            > Tak to sie wszyatko potwierdza. Silny mężczyzna , z doskonała
                            > spermą i wysokim poziomem testosteronu, taki jak ja ,ma dużo
                            dzieci
                            > i z łatwoscią je w dobrobycie utrzymac potrafi.
                            > Ciota ze marną sperma tylko płakac potrafi i zone do roboty wysyła.
                            > Litosc bierze.

                            Żenująca wypowiedź. Nie napisałeś mi jeszcze gdzie tak dobrze płacą
                            za pisanie po forach?
                            • marksistowski Re: Po co kłapac dziobem o in vitro? 05.06.09, 12:26
                              Tak nawykłas do społecznycbn patologii ,ze normalnosc cie dziwi.
                              Bo to powinno byc normalnosc, że silny, plodny i kreatywny nężczyzna
                              może utrzymac w dostatku zone i czworo albo więcj dzieci.
                              NIgdy mnie to nie sprawiało trudnosci. Jestem swietnie wykształcony,
                              (MD PhD) i wystarczyło tylko 10 lat działalnosci zawodowej aby miec
                              srodki materialne do dostatniej egzystencji , podroży i cieszenia
                              sie zyciem. Oczywiscie pomaga optymizm wiary w Oparznosc Bożą jaka
                              wynika z bycia katolkiem. Atolsko-pedalkie cioty nieskospermowe
                              portafia tylko biadolić.
                              • marksistowski Re: Po co kłapac dziobem o in vitro? 05.06.09, 12:50
                                Przepraszam za literowki , ale moj 1-roczny synek własnie mi wylał
                                kakao na klawiature komputera i niektore litery sie nie odbijają
                                • twojabogini Re: Po co kłapac dziobem o in vitro? 05.06.09, 13:12
                                  marksistowski napisał:

                                  > Przepraszam za literowki , ale moj 1-roczny synek własnie mi wylał
                                  > kakao na klawiature komputera i niektore litery sie nie odbijają

                                  Ta, raczej się próbujesz uwiarygodnić za wszelką cenę...Jakby się
                                  niektóre litery nie odbijały, to nie byłoby literówek tylko braki
                                  liter. Wszystkie w twoim poscie są...
                                  To w końcu pracujesz czy nie? I na czym to sie tak dorobiłeś w 10
                                  lat z takim zagranicznym wykształceniem...
                              • twojabogini Re: Po co kłapac dziobem o in vitro? 05.06.09, 13:08
                                marksistowski napisał:

                                > Tak nawykłas do społecznycbn patologii ,ze normalnosc cie dziwi.
                                Osobiście reprezentuję społeczną patologię, bo sama
                                wychowuję dziecko. I jakoś nie jest zaniedbane, i na braki finansowe
                                też nie narzekam...Gdzieś mam silnych samców, zwłaszcza takich jak
                                ty...Gawędziarzy...
                                > Bo to powinno byc normalnosc, że silny, plodny i kreatywny
                                nężczyzna może utrzymac w dostatku zone i czworo albo więcj dzieci.
                                > NIgdy mnie to nie sprawiało trudnosci. Jestem swietnie
                                wykształcony, (MD PhD)

                                Taki z ciebie brytyjski lekarz-naukowiec jak z koziej dupy
                                trąba...Jak na taki poziom wykształcenia, to używasz bardzo
                                prymitywnej argumentacji i ubogiego języka, a z punktu widzenia
                                medycyny to herezje głosisz...

                                >i wystarczyło tylko 10 lat działalnosci zawodowej aby miec
                                > srodki materialne do dostatniej egzystencji , podroży i cieszenia
                                > sie zyciem.

                                O ile mnie pamięć nie myli, wczesniej pisałeś, że jesteś czynny
                                zawodowo...

                                >Oczywiscie pomaga optymizm wiary w Oparznosc Bożą jaka wynika z
                                >bycia katolkiem.

                                Nie wiem co wynika z bycia "katolkiem". Rzymscy Katolicy i ogół
                                chrześcijan nie ma nic takiego w doktrynie. Jak znam życie to
                                działasz w jakiejś sekciarskiej wspólnocie neokatechumenalnej,
                                narobiłeś dzieci, z czego przynajmniej jedno dziecko jest obarczone
                                jakąś chorobą (zepół Downa?), więc żona nie bardzo może iść do
                                pracy. Ledwo ci starcza na związanie końca z końcem...I się głupio
                                dowartosciowujesz po forach...

                                >Atolsko-pedalkie cioty nieskospermowe portafia tylko biadolić.

                                Mam szczera nadzieję że jesteś "katolkiem", a nie katolikiem. Bo
                                jesli to drugie to przynosisz wstyd wyznawcom twojej wiary.
                                Powinienies się wyspowiadać za nieodpowiedzialna postawę, szkalujacą
                                kościół i pozostałych wiernych...
                                • marksistowski Dzielna samotna lesbijka 05.06.09, 15:58
                                  No i co? Dzielna lesbijka nienawidząca mężczyzn sprawila sobie
                                  dzieciaka. No i oczywiscie na drugie nigdy stac jej nie bedzie. A
                                  wiec mamy dzietnosc 0.9, co wymazałoby nas z mapy Europy w ciągu 30
                                  lat. No i czywiscie samotna lesbo-mateczka gania dziecko od
                                  opiekunki do przedszkola z kluczem na szyji, bo zapieprzajac w
                                  robocie czasu dla dziecka miec nie może.
                                  Co do mnie to chetnie jeszcze raz sie przedsawię.
                                  Andrew Leonard P MD PhD
                                  Obywatel USA i Polski
                                  MD - State University of New Jersey ( nostryfikacja dyplomu Akademia
                                  Medyczna w Bydgoszczy)
                                  Licencja na wykonywanie zawodu lekarza w USA, GB i w Polsce
                                  PhD (chemia fizyczna) - State University of Florida
                                  Mąż mlodej żony i ojciec czworga pieknych dzieci w wieku od 1 roku
                                  do 6 lat.
                                  Pozdrawiam
                                  • twojabogini Re: Dzielna samotna lesbijka 08.06.09, 10:55
                                    marksistowski napisał:

                                    > No i co? Dzielna lesbijka nienawidząca mężczyzn sprawila sobie
                                    > dzieciaka. No i oczywiscie na drugie nigdy stac jej nie bedzie.

                                    Stać mnie jeszcze i na trójkę. Planuję dwójkę, ale jestem otwarta i
                                    na większą ilość. Mężczyzn bardzo lubię, może z wyjątkiem
                                    niedowartosciowanych jednostek podbudowujących się w prymitywny
                                    sposób...

                                    > No i czywiscie samotna lesbo-mateczka gania dziecko od
                                    > opiekunki do przedszkola z kluczem na szyji, bo zapieprzajac w
                                    > robocie czasu dla dziecka miec nie może.

                                    To twoje pochrzanione wizje. Moje dziecko nigdy nie ganiało z
                                    kluczem na szyi. Do ukończenia przez syna trzeciego roku życia
                                    pracowałam w domu. Zarabiałam wystarczająco, żeby nie martwić się,
                                    że nie starczy na godne zycie, wakacje, ksiązki czy zabawki. Potem
                                    był w bardzo dobrym przedszkolu przez parę godzin dziennie. Nie
                                    gania po opiekunkach. W robocie nie zapieprzam. Pracuję w czasie gdy
                                    syn jest w szkole. Lubię swoją pracę. Pozwala mi na życie prywatne i
                                    czas dla mojego syna. Jak również na to, abym mieszkała w dobrych
                                    warunkach, a mój syn nie był skazany na państwowę słuzbę zdrowia i
                                    państwową "edukację".

                                    do mnie to chetnie jeszcze raz sie przedsawię.
                                    > Andrew Leonard P MD PhD
                                    > Obywatel USA i Polski
                                    > MD - State University of New Jersey ( nostryfikacja dyplomu
                                    Akademia
                                    > Medyczna w Bydgoszczy)
                                    > Licencja na wykonywanie zawodu lekarza w USA, GB i w Polsce
                                    > PhD (chemia fizyczna) - State University of Florida
                                    > Mąż mlodej żony i ojciec czworga pieknych dzieci w wieku od 1 roku
                                    > do 6 lat.
                                    > Pozdrawiam

                                    www.lideria.pl/To-ja-tworze-swiat-w-ktorym-zyje-Andrew-Leonard/sklep/opis?nr=33636

                                    Przynajmniej masz poczucie humoru w tworzeniu sobie fikcyjnej
                                    osobowości na potrzeby forum :)Możesz podać specjalizację, doktorze?

                                    Rzymskim katolikiem też niestety nie jesteś, żaden katolik nie
                                    napisałby w ten sposób:
                                    "Leki homeopatyczne mają swoje miejsce w arsenale
                                    kompetentnego lekarza medcyny obok lekow allopatycznych." Poznajesz
                                    cytat? Pomijam nienawiść i brak tolerancji, które wierzących
                                    chrześcijan raczej nie cechują...

                                    • marksistowski Re: Dzielna samotna lesbijka 08.06.09, 12:18
                                      Mam dwie specjalzacje: chirurgia wojskowa oraz farmakologia kiniczna.
                                      Jakies pytania jeszcze?
                                      No a ty na pewno jestes wyjątkową samotną matką ( w swiecie basni):
                                      -samotna matka trojga dzieci poczętych przez dziewicorództwo
                                      - 4 godzina praca w domu za 10 tysięcy miesięcznie
                                      Ty koles przestan konfabulowac. Z ciebie taka kobieta jak
                                      z wielbłądziego odbytu sexofon.
                                      • twojabogini Re: Dzielna samotna lesbijka 08.06.09, 12:57
                                        marksistowski napisał:

                                        > Mam dwie specjalzacje: chirurgia wojskowa oraz farmakologia
                                        kiniczna. Jakies pytania jeszcze?

                                        No questions. No comments.

                                        > No a ty na pewno jestes wyjątkową samotną matką ( w swiecie basni):
                                        > -samotna matka trojga dzieci poczętych przez dziewicorództwo
                                        > - 4 godzina praca w domu za 10 tysięcy miesięcznie

                                        To ty sobie bajki dorabiasz, zarówno do swojej jak i do mojej
                                        historii. Widać w krew wchodzi. Jako lekarz i ojciec powinieneś
                                        wiedzieć, że dzieci poczyna się odbywajac stosunek płciowy. Dziecko
                                        mam jedno, a w planach kolejne. Aktualnie pracuję poza domem,
                                        przepisane prze kodeks pracy 8 godzin. Syn w tym czasie jest w
                                        szkole. Nie zarabiam 10 tysięcy, ale tez tyle nie jest mi potrzebne.
                                        Bądź sobie kim chcesz, ale rzymskim katolikiem nie jestes na pewno...
      • aurita Re: Artykuł pokazuje skrawek prawdy 01.06.09, 17:01
        > Napewno nie jest, jak podaje artykuł, metodą leczenia bezpłodności.


        zeby cos zrozumiec trzeba wiedziec o czym sie mowi: IVF nie leczy bezplodnosci to fakt. Bezplodnosc jest z definicji nieuleczalna i to ja rozni od nieplodnosci.

        Dzieki IVF ma dziecko: leczenie mojej nieplodnosci metoda IVF bylo skuteczne. Czy nadal jestem nieplodna: tak. Tak samo jak cukrzyk na insulinie, chory na tarczyce na lekach, moja mama po by-passach (by passy tez nie lecza tylko omijaja problem?)

        > A bezpłodność nie jest chorobą, tylko objawem wielu chorób
        > i nieprawidłowości (najczęściej genetycznych).

        bezplodnosc jest choroba i nie musi miec podstaw genetycznych, wystarczy nie miec macicy a jest sie bezplodnym. Macice mozna stracic podczas ratowania zycia w przypadku ciazy pozamacicznej.


        Moze zdecyduj sie o czym mowisz? nieplodnosci czy bezplodnosci?


        > eniem genetycznego problemu niepłodności, na następne pokolenie. Za kilkadziesiąt lat, dziecko z in vitro, może mieć ten sam problem co jego rodzice.

        za kilkadziesiat lat ???? to w jakim wieku wedlug Ciebie ma sie dzieci? 60? 70?

        > W przypadku zapłodnienia naturalnego, to natura decy
        > duje, który plemnik połączy się z komórką jajową. W przypadku in vitro, dycyduje o tym człowiek

        Bzdura!! podczas klasycznego IVF miesza sie komorke jajowa ze sperma i natura decyduje


        az sie nie chce komentowac
        • bonobo44 ICSI 02.06.09, 15:43
          > Bzdura ?
          <<Dokomórkowe wstrzykiwanie plemników (ICSI). Stosuje się je, gdy w
          nasieniu mężczyzny jest zbyt mało plemników lub nie ma ich wcale.
          Pobiera się je wtedy bezpośrednio z najądrzy bądź jąder.
          Wyselekcjonowany plemnik jest wstrzykiwany do komórki jajowej pod
          mikroskopem.>>
        • twojabogini Re: Artykuł pokazuje skrawek prawdy 03.06.09, 14:53
          aurita napisała:

          Wszystko co piszesz nie neutralizuje kontrowersji wokół zabiegów
          in vitro. Część z nich to istotnie zabobony: np. to, że takie
          zabiegi "neutralizują działanie doboru naturalnego", czy że jest to
          niezgodne z nauką kościoła (transfuzje krwi też kiedyś były z nia
          niezgodne, podobnie jak teoria heliocentryczna - i co z tego), czy,
          że zarodki to ludzie...
          Kontrowersyjne jest za to wszczepianie kilku zarodków (w wyniku
          czego później, jeśli zbyt wiele się ich zagnieździ dokonuje się
          selektywnej aborcji) czy też ich zamrażanie. W odczuciu większości
          ludzi jest w tym coś nieetycznego, jest to w końcu materiał ludzki.
          Samo w sobie byłoby to akceptowalne - zważywszy, że na drugim
          biegunie jest poczęcie dziecka, które też stanowi istotną
          wartość.
          Jednakże niestety takie postępowanie w dłuższej perspektywie
          otwiera drogę do innych eksperymentów, typu "podrasowanie zarodków" -
          ulepszanie genetyczne. Już sama preselekcja jest kontrowersyjna.
          Dokonujemy wyboru zarodków - odrzucając np. te z wadą powodującą
          zespół Downa, albo potencjalnie niskim IQ. Ok? Rodzice szczęśliwi,
          dziecko mądre i zdrowe...
          Tyle, że wzmacnia to przekonanie o większej
          wartości "pełnowartosciowego" życia ludzkiego - mały kamyk, który
          może uruchomić lawinę.
          Czytałam kiedyś opowiadanie s-f o hodowli ludzi: część na organy
          zastępcze, część do burdeli (genetyczna preselekcja cech - biustów,
          talii, duzych penisów), część roboty w polu. Tak wiem, ze to
          fantazja. Kiedy jednak sledzi się doniesienia kolejnych grup
          badawczych - niepokojąco realna.
          Swoją drogą szkoda, że tyle samo kasy i energii nie pakuje się w
          badania nad zapobieganiem niepłodności w skali społeczeństwa (Polski
          nie dotyczy, u nas prawie wogóle nie robi się badań).
          Pozdrawiam

        • bonobo44 "neutralizują działanie doboru naturalnego" 03.06.09, 16:16
          przyrost udziału ICSI w IVF na pewno w rosnącym
          stopniu "neutralizuje działanie doboru naturalnego"
          i to nie jest żaden mit tylko oczywista oczywistość
          (takie masło maślane 8-)

          > podczas klasycznego IVF miesza sie komorke jajowa ze sperma i
          natura decyduje

          abstrahując od tego, że znam przyjemniejsze sposoby klasycznego
          mieszania jednego z drugim ;-),
          to także po części nawet klasyczne IVF "neutralizuje działanie
          doboru naturalnego" -
          wówczas mianowicie, gdy plemniki nie mają szans "siłami natury"
          dotrzeć do komórki jajowej, bo no bo są zwyczajnie za słabe lub zbyt
          zdegenerowane...

          takie niekorzystne cechy, zamiast być eliminowane, są pzrekazywane
          rosnącemu procentowi populacji...
          jeśli to nie jest częsciową "neutralizacją działania doboru
          naturalnego", to proszę wytłumacz nam łaskawie, czym to jest wg
          ciebie (pomijając słowo "zabobon" - rzecz jasna 8-)?
          • twojabogini Re: "neutralizują działanie doboru naturalnego" 04.06.09, 15:09
            bonobo44 napisał:

            > przyrost udziału ICSI w IVF na pewno w rosnącym
            > stopniu "neutralizuje działanie doboru naturalnego"
            > i to nie jest żaden mit tylko oczywista oczywistość
            > (takie masło maślane 8-)

            Czy jesteś pewien, że wiesz, co oznacza pojęcie doboru naturalnego?
            Bo zdaje się, że odbierasz go jako walkę plemników o
            jajeczko...Dobór naturalny ma więcej wspólnego z eliminacją
            osobników przed osiągnięciem dojrzałości płciowej. Zgodnie z teorią
            przezywają najsilniejsze. Co to wszystko ma wspólnego z plemnikami?
            Gdyby teorię doboru potraktowac szerzej (że słabe osobniki nie są
            dopuszczane do rozrodu), to zadna pani nie wylądowałaby w klinice in
            vitro na zabiegu. Po zapachu wybrałaby płodnego partnera, a ci ze
            slabymi plemnikami nie byliby dopuszczani do kopulacji.
            Dobór naturalny nie działa w warunkach cywilizacji!!!

            Jeszcze raz, powoli: nie można neutralizować czegoś, co od dawna nie
            działa. Dobór naturalny nie działa odkąd ludzkość rozwinęła
            cywilizację. Podstawowym dowodem jest to, że populacja ludzka stale
            wzrasta. Gdyby działał dobór naturalny liczba ludności byłaby
            względnie stabilna. Gdyby działał dobór naturalny, zachodziłyby
            również zmiany ewolucyjne. Nie zachodzą. Wiele zespołów badaczy
            próbowało znaleźć jakieś zmiany i się im nie udało.

            > jeśli to nie jest częsciową "neutralizacją działania doboru
            > naturalnego", to proszę wytłumacz nam łaskawie, czym to jest wg
            > ciebie (pomijając słowo "zabobon" - rzecz jasna 8-)

            Dobór naturalny nie jest zabobonem, tylko teorią naukową, która przy
            dzisiejszym stanie wiedzy najlepiej wyjaśnia mechanizmy ewolucji
            gatunków (kolejnej teori). Jak to bywa z teoriami, póki nie wymyslą
            czegoś nowego, ta będzie obowiązywać jako prawdziwa. Miałeś w szkole
            biologię z lamarkistą?

            Jeszcze raz - nie można zakłócić doboru naturalnego, który nie
            działa od setek lat. (Pomijam, że byc moze nigdy nie działał...).
            • bonobo44 Re: "neutralizują działanie doboru naturalnego" 04.06.09, 17:31
              Nie musisz się 3 razy powtarzać.
              Od tego nie przybędzie wagi twoim sądom.
              Widać, że dla ciebie dobór naturalny albo istnieje albo nie,
              a jesli nawet istnieje, to tak naprawdę najpewniej wcale nie
              istnieje 8-)

              Tymczasem ma on to do siebie, że rzadko dochodzi do głosu
              w czystej postaci (często warunki bywają tak "uprzejme" dla jego
              przedmiotu, że pozostawiają mu spory margines dowolności).

              W przypadku jednak zdolności do rozmnażania się - nie ma przeproś i
              jeśli w tym aspekcie pula złych genów w populacji zaczyna wzrastać,
              to jest jasny sygnał ostrzegawczy o zagrażającym jej końcu.

              > Gdyby działał dobór naturalny liczba ludności byłaby względnie
              stabilna.

              Najzupełniej błędny wniosek. To nie co innego, jak skuteczny
              dobór naturalny
              (czyli naturalna selekcja korzystnych cech
              ) prowadzi do możliwości ekspansji populacji danego
              gatunku.

              >Gdyby działał dobór naturalny, zachodziłyby również zmiany
              ewolucyjne.

              Zastanawiałaś się, skąd bierze się piękno i inteligencja w
              populacji?
              • twojabogini Re: "neutralizują działanie doboru naturalnego" 05.06.09, 10:35
                bonobo44 napisał:

                > Tymczasem ma on to do siebie, że rzadko dochodzi do głosu
                > w czystej postaci (często warunki bywają tak "uprzejme" dla jego
                > przedmiotu, że pozostawiają mu spory margines dowolności).

                Zjawisko doboru naturalnego to nie uosobiona siła.Prosiłam cię abyś
                podał definicję...Może mówimy o czymś zupełnie innym posługując się
                tą samą nazwą?
                Dobór naturalny (in. selekcja) jest jednym z mechanizmów ewolucji,
                prowadzącym do lepszej adaptacji gatunku (dobór stabilizujący) lub -
                w warunkach krańcowych - adaptacji do zmienionych warunków (dobór
                kierunkowy, zwiększenie występowania pewnych cech adaptacyjnych w
                populacji). W wyniku działania tego mechanizmu znaczna część
                osobników młodych nie dożywa wieku reprodukcyjnego, a z tych co
                dożyją, najwięcej potomstwa płodzą osobniki o pożądanych aktualnie
                cechach. W oczywisty sposób w pierwszym rzędzie eliminowane są
                osobniki słabe, chore lub z poważnymi deformacjami. Jednakże w
                zmienionych warunkach to własnie deformacje moga stać się cechą
                pożądaną. Dobór nigdy nie eliminuje cech krańcowych - po prostu
                skarajne nasilenie danej cechy, lub jej zanikowa postać wystepują w
                danej populacji najrzadziej.
                U ludzi przeżywalność dzieci, nawet tych słabych jest wysoka,
                najwięcej zaś dzieci płodzą osoby o najniższym statusie społecznym i
                raczej wątpię, żeby posiadały one najbardziej pożądane cechy
                adaptacyjne. Tak oto cywilizacja zakłóca działanie mechanizmów
                naturalnych...Gdzie w środowisku "homo faber" widzisz mechanizmy
                doboru naturalnego??Poważnie pytam, bo nie wykluczam, że mogę czegoś
                nie dostrzegać.

                > W przypadku jednak zdolności do rozmnażania się - nie ma przeproś
                >i jeśli w tym aspekcie pula złych genów w populacji zaczyna
                >wzrastać, to jest jasny sygnał ostrzegawczy o zagrażającym jej
                >końcu.

                Bzdura.Dobór naturalny nie różnicuje genów na dobre i złe. Są cechy
                ułatwiające adaptację lub ją utrudniające. Zazwyczaj w wyniku doboru
                naturalnego u drapieżników przeważać będą osobniki duże i silne.
                Jednakże w zmienionych warukach (np. stały spadek populacji gatunków
                stojących niżej w łańcuchu pokarmowym - a więc trwały niedobór
                żywności) zaczną przeważać osobniki małe - jako lepiej przystosowane
                do mniejszej ilości pokarmu.

                > skuteczny dobór naturalny (czyli naturalna selekcja
                >korzystnych cech
                ) prowadzi do możliwości ekspansji
                >populacji danego gatunku.

                Nie do końca. Obserwacje wykazały, że liczebność większości
                populacji (dotyczy zarówno fauny jak i flory)pozostaje na stałym
                poziomie lub ulega oscylacjom wokół pewnej średniej. Naukowcy juz
                dawno odeszli od neodarwinowskiej koncepcji konkurencji gatunków.
                Sama złożoność łańcucha pokarmowego powoduje, że istnienie jednych
                gatunków jest uzależnione od istnienia drugich. Wzrost populacji
                ptaków odźywiających się pasożytami może doprowadzić do spadku
                populacji jeleni...ale to dośc długi wywód...

                > >Gdyby działał dobór naturalny, zachodziłyby również zmiany
                > ewolucyjne.

                > Zastanawiałaś się, skąd bierze się piękno i inteligencja w
                > populacji?


                Tak własnie myslałam, ze bardzo zideologizowana jest ta twoja
                koncepcja doboru naturalnego. Czy ty myślisz, że dobór naturalny
                działa tak, aby upowszechnić osobniki piękne i inteligentne? Nic
                bardziej mylnego. Zarówno wyjątkowa uroda, jak i wysokie IQ są
                cechami krańcowymi i w stabilnej populacji będą występować w
                niewielkiej ilości...

                Dodam, że tradycyjną koncepcję doboru naturalnego uważam za
                chybioną. Argument o miniaturyzacji gatunków w yniku doboru
                naturalnego został już dawno obalony. Nota bene w bardzo zabawny
                sposób i nie tak dawno temu...
          • ag-ai Re: "neutralizują działanie doboru naturalnego" 04.06.09, 18:28
            > to także po części nawet klasyczne IVF "neutralizuje działanie
            > doboru naturalnego" -
            > wówczas mianowicie, gdy plemniki nie mają szans "siłami natury"
            > dotrzeć do komórki jajowej, bo no bo są zwyczajnie za słabe lub
            zbyt
            > zdegenerowane...
            >
            > takie niekorzystne cechy, zamiast być eliminowane, są pzrekazywane
            > rosnącemu procentowi populacji...
            > jeśli to nie jest częsciową "neutralizacją działania doboru
            > naturalnego", to proszę wytłumacz nam łaskawie, czym to jest wg
            > ciebie (pomijając słowo "zabobon" - rzecz jasna 8-)?

            nie wiesz o czym mowisz. zaplodnienie IVF albo ICSI nie rowna sie
            ciazy. juz raz pisalem ze skutecznosc zaplodnienia invitro to tylko
            ok. 25-30%. tak wiec tylko zdrowy zarodek ma szanse sie zagniezdzic
            i tylko w takim przypadku prowadzi to do ciazy. w ok. 75% prob
            natura odrzuca material genetyczny, dokladnie tak samo jak podczas
            prob naturalnych. W naturze jest potrzebnych ok. 3-4 kobiecych cykli
            aby zajsc w ciaze. oczywiscie sa i "zlote strzaly" ;), ale jak mowie
            kobieta nawet w optymalnych warunkach nie ma szans zajsc w
            ciaze "kazdego" miesiaca.
            • bonobo44 Re: "neutralizują działanie doboru naturalnego" 04.06.09, 18:48
              a mozesz mi napisać, co ma piernik do wiatraka?

              jeśli tatuś był bezpłodny, to jego 3 synowie też będą w stanie
              rozmnożyć się jedynie metodą ICSI... w nstępnym pokoleniu może ich
              być już nawet 9, w kolejnych 27, 81, 243, 729, 2187, 6561, 19683,
              59049, 177147, 531441, 1594323,...
              tzn. wystarczy, że 30 bezpłodnych Polaków wybierze tę ścieżkę, a
              przy nad wyraz niesprzyjającym (acz możliwym) układzie, już w 13
              pokoleniu wszyscy Polacy bez wyjątku mogą być bezpłodni i
              rozmnażać się wyłącznie techniką ICSI...


              jeśli tatuś był niepłodny na podłożu genetycznym i jego plemniki
              były z tego powodu nad wyraz ospałe, to jego synowie też będą w
              stanie rozmnożyć się z wielkim trudem, albo nad wyraz łatwo metodą
              IVF...
              • twojabogini Re: "neutralizują działanie doboru naturalnego" 05.06.09, 10:50
                bonobo44 napisał:


                > jeśli tatuś był bezpłodny, to jego 3 synowie też będą w stanie
                > rozmnożyć się jedynie metodą ICSI...

                Teraz to już farmazony na całego...Primo - bezpłodny ojciec nie
                będzie mieć dzieci. Secundo - mężczyzna o osłabionej płodności
                zazwyczaj nie ma tej cechy na podłożu genetycznym. To by oznaczało,
                że odziedziczył to po ojcu, a ten po dziadku: "jestem bezpłodny,
                podobnie jak mój ojciec i dziadek" - czujesz absurd?

                >w nstępnym pokoleniu może ich być już nawet 9, w kolejnych 27, 81,
                >243, 729, 2187, 6561, 19683, 59049, 177147, 531441, 1594323,...
                > tzn. wystarczy, że 30 bezpłodnych Polaków wybierze tę ścieżkę, a
                > przy nad wyraz niesprzyjającym (acz możliwym) układzie, już w 13
                > pokoleniu wszyscy Polacy bez wyjątku mogą być bezpłodni i
                > rozmnażać się wyłącznie techniką ICSI...

                Miałeś w szkole biologię? Podstawy genetyki? Nie ma czegoś takiego
                jak dziedziczenie cech w sposób bezposredni. Tym bardziej zmian
                powstałych w sposób mechaniczny...Jak matka ma niedrożne jajowody to
                i córka będzie miała? Jak facet ma zatruty organizm, przegrzewa
                jądra i pali, to syn tez będzie miał słabe plemniki? W ten sposób
                zaróno Arabi jak i Żydzi juz dawno nie potrzebowali by obrzezywać
                swoich synów...Jesli wierzysz w działanie doboru naturalnego - tym
                bardziej powinieneś, zgodnie z logika uznac taki scenariusz za
                niemożliwy.

                > jeśli tatuś był niepłodny na podłożu genetycznym

                (czyli jest synem niepłodnego ojca???)
                >i jego plemniki
                > były z tego powodu nad wyraz ospałe, to jego synowie też będą w
                > stanie rozmnożyć się z wielkim trudem, albo nad wyraz łatwo metodą
                > IVF...

                :))))))))))))))))))) kup sobie jakiś solidny podręcznik biologii z
                podstawami genetyki...szkoda, ze dobór nie działa może udałoby się
                wyeliminować wszechwiedzących niedouków...

                Pozdrawiam,
                • bonobo44 Re: "neutralizują działanie doboru naturalnego" 05.06.09, 21:06
                  z twojego wywodu wynika, że w ogóle nie mogą zaistnieć bezpłodni na
                  podłożu genetycznym faceci, bo powinni wpierw mieć bezpłodnych ojców
                  aż do Adama...
                  wynika z niego także, że sądzisz, że zmiany genetyczne w jednym
                  pokoleniu są niemożliwe... czyli w ogóle niemożliwe...
                  czym w takim razie są i skad się biorą wg ciebie mutacje genów? o
                  nasza ty bogini wiedzy, czyli douczko...
                  • bonobo44 Re: "neutralizują działanie doboru naturalnego" 05.06.09, 21:11
                    w USA, wg Practice Commitetee of American Society for
                    Reproductive Medicine, pary leczone metodą in vitro
                    (ICSI intracytoplasmic sperm injection - mikroiniekcji plemnika do
                    komórki jajowej) winny być informowane m.in. o tym, że:

                    - Ponieważ plemniki są selekcjonowane sztucznie a nie przez procesy
                    naturalne, może rosnąć ryzyko przeniesienia plemnika wadliwego.

                    - Niektóre doniesienia dokumentują wzrost ryzyka wystąpienia
                    aberracji chromosomów płciowych po ICSI.

                    - ICSI może być związane z większym ryzykiem wystąpienia wad
                    wrodzonych.

                    - Istnieje ryzyko przeniesienia niepłodnosci męskiej na męskie
                    potomstwo
                    .
                    • bonobo44 Re: "neutralizują działanie doboru naturalnego" 05.06.09, 21:17
                      a jeśli nie rozumiesz po co te "głupie" zalecenia amich, to może
                      posłuchasz rodzimych uków:

                      Endokrynol Pol. 2005 Nov-Dec:975-9.
                      Department of Reproduction and Gynecological Endocrinogy, Medical
                      University in Bialystok, Poland. "Health of children born after the
                      infertility treatment with Assisted Reproduction Technology"
                      [Zdrowie dzieci z ciąż po leczeniu technikami rozrodu wspomaganego
                      medycznie] s.977:

                      "Oczywiście wstrzyknięcie plemnika z chromosomem Y do komórki
                      jajowej powoduje przeniesienie niepłodności męskiej na dziecko płci
                      męskiej."

                      "Przeniesienie zmutowanego genu CFTR do potomka płci męskiej
                      spowoduje również u niego wrodzony brak nasieniowodów."
                      • twojabogini Re: "neutralizują działanie doboru naturalnego" 09.06.09, 10:54
                        bonobo44 napisał:

                        > "Oczywiście wstrzyknięcie plemnika z chromosomem Y do komórki
                        > jajowej powoduje przeniesienie niepłodności męskiej na dziecko
                        płci męskiej."

                        To zdanie jest wyjęte z kontekstu. Dotyczy tylko sytuacji w której
                        niepłodność jest spowodowana chorobą genetyczną - co jest
                        rzadkością. Jeśli obniżona płodność jest spowodowana przyczynami
                        fizycznymi nie może zostać odziedziczona.Gdyby tak było, to od
                        pokoleń kobiety rodziłyby sie umalowane, a żydzi obrzezani...nie
                        mozna odziedziczyc cech które nie sa zapisane w genach...

                        > "Przeniesienie zmutowanego genu CFTR do potomka płci męskiej
                        > spowoduje również u niego wrodzony brak nasieniowodów."

                        J.w. Dotyczy tylko przypadków rzadkich chorób genetycznych.
                    • twojabogini Re: "neutralizują działanie doboru naturalnego" 08.06.09, 13:23
                      bonobo44 napisał:

                      > w USA, wg Practice Commitetee of American Society for
                      > Reproductive Medicine (...)

                      W USA na kawie pisze się uwaga gorąca, na srodkach zrących nie
                      spozywać, itp.

                      Koncerny i firmy medyczne na całym świecie zabezpieczaja się przy
                      każdym produkcie wymieniając całą listę potencjalnych skutków
                      ubocznych. Miałeś kiedyś krwawienie z przewodu pokarmowego po
                      zazyciu aspiryny? Zaburzenie świadomości po paracetamolu?

                      Niepłodność jest problemem który w bardziej lub mniej etyczny sposób
                      rozwiązuje technika in vitro. Nie zaś odwrotnie - jak wynika z
                      twoich wywodów...
                      Rzeczywistym problemem jest skąd się bierze niepłodnośc na taką
                      skalę, zmuszająca ludzi do stosowania in vitro...
                  • twojabogini Re: "neutralizują działanie doboru naturalnego" 08.06.09, 13:19
                    bonobo44 napisał:

                    > z twojego wywodu wynika, że w ogóle nie mogą zaistnieć bezpłodni
                    >na podłożu genetycznym faceci, bo powinni wpierw mieć bezpłodnych
                    >ojców aż do Adama...

                    Oczywiście może zdarzyć się choroba genetyczna, skutkująca m.in.
                    brakiem płodności. Tylko, że jak ktos jest bezpłodny, to in vitro
                    nie zapewni mu potomstwa, więc nie da się przekazać bezpłodności
                    dalej. Osobniki bezpłodne sa ostatnimi w danej linii.

                    > wynika z niego także, że sądzisz, że zmiany genetyczne w jednym
                    > pokoleniu są niemożliwe... czyli w ogóle niemożliwe...
                    > czym w takim razie są i skad się biorą wg ciebie mutacje genów? o
                    > nasza ty bogini wiedzy, czyli douczko...

                    jest dokładnie tak jak napisałeś. Nie dochodzi do zmian
                    genetycznych. Odróżnijmy zmianę genetyczną od mutacji, podobnie jak
                    bezpłodność od niepłodności. Mutacje się zdarzają np. pod wpływem
                    promieniowania. Kod genetyczny człowieka jest stały, wszelkie
                    mutacje prowadzą do powaznych zaburzeń i okreslane są schorzeniami.

                    Nie istnieje nic takiego jak ty twierdzisz - ryzyko przenoszenia
                    obniżonej płodności z pokolenia na pokolenie w wyniku in vitro. Nie
                    istnieje coś takiego jak dziedziczenie cech wprost, powodujące coraz
                    szersze występowanie cech krańcowych.
                    • bonobo44 Re: "neutralizują działanie doboru naturalnego" 08.06.09, 13:30
                      twojabogini napisała:

                      > Nie istnieje nic takiego jak ty twierdzisz - ryzyko przenoszenia
                      > obniżonej płodności z pokolenia na pokolenie w wyniku in vitro.
                      > Nie istnieje coś takiego jak dziedziczenie cech wprost, powodujące
                      > coraz szersze występowanie cech krańcowych.

                      zaczyna mnie to w...ć!
                      klepiesz formułki ze szkółki, w ogóle się nad tym nie
                      zastanawiając...
                      właśnie ICSI sprawia, że to, co dotąd było niemożliwe stało się w
                      pełni realne...
                      jeśli to, co bonobi bonobo nie trafia ci do przekonania, to zastanów
                      się łaskawie przez chwilę nad podanymi przez nie wyżej opiniami
                      fachowców (tych rodzimych i tych z USA)...
                      • twojabogini Re: "neutralizują działanie doboru naturalnego" 09.06.09, 11:55
                        bonobo44 napisał:

                        > właśnie ICSI sprawia, że to, co dotąd było niemożliwe stało się w
                        > pełni realne...

                        Realne staje się posiadanie potomstwa przez ludzi, którzy mają
                        problem z obniżoną płodnością. Nie zagraża to falą bezpłodności,
                        która wyniszczy ludzkość, jak twierdzisz. Nie przekonałeś mnie.
                        Dzieci mogą dziedziczyć choroby po rodzicach niezależnie od techniki
                        rozrodu.
                        Problemem jest fala obniżonej płodności mężczyzn i kobiet z którą
                        już mamy doczynienia. In vitro jest mało doskonałym środkiem, który
                        póki co problem ten rozwiązuje. Ponadto organizm kobiety sam odrzuca
                        te zarodki, które są wadliwe, dlatego też wiele zabiegów in vitro
                        kończy się niepowodzeniem.

                • bonobo44 bezpłodność vs. niepłodność 06.06.09, 00:03
                  naszabogini napisała:

                  > bezpłodny ojciec nie
                  > będzie mieć dzieci.

                  tzw. "postęp" wiele tu zmienia...
                  w moich czasach facet bez nasieniowodów był na 100% bezpłodny...
                  dziś dzięki ICSI może mieć synów bez liku (jeśli tylko starczy mu
                  cashu)...
                  (jak rozumiem, dzisiaj nawet ich nazywa się tylko "niepłodnymi" -
                  mają po prostu taki niepłodny okres w życiu 8-)

                  poczekasz jeszcze ćwierć wieku i żaden facet nie podpadnie pod to
                  pierwsze kryterium...
                  pojawi się jakieś superICSI, w którym dla dochowania się potomstwa
                  wystarczy będzie skojarzyć paznokieć faceta z fragmentem naskórka
                  jego lubej...
                  a jak nie zabraknie mu fantazji (i cashu), to zamiast lubej będzie
                  mógł dochować się potomstwa nawet z... kozą
    • marksistowski W Polsce jest 200 tysięcy sierot..... 04.06.09, 21:39
      ... i ludzie nie mogący miec biologicznych dzieci powinni adoptowac.
      Jest to jedyny moralnie słuszny wybor dla nich.
      Procedura in vitro , ktora bez skrupołow zabija braci i siostry
      dziecka poczętego in vitro jest odrażająca i nieludzka.
      Ludzie ,ktorzy bez skrłpolow pozwalają zabijac swoje dzieci ,nigdy
      rodzicami dobrymi nie będą. Zło rodzi zło.
      • twojabogini Re: W Polsce jest 200 tysięcy sierot..... 05.06.09, 11:02
        marksistowski napisał:

        > Ludzie ,ktorzy bez skrłpolow pozwalają zabijac swoje dzieci ,nigdy
        > rodzicami dobrymi nie będą. Zło rodzi zło.

        Szkoda, że jestes takim zaślepionym fanatykiem, bo masz potencjał do
        zobaczenia rzeczy jakimi są, a nie jak prasa podaje.
        Zarodek ludzki nie może być utożsamiany z człowiekiem. Takich
        zarodków w warunkach naturalnych dochodzi u każdej kobiety kilka
        razy w zyciu conajmniej. Także (a może szczególnie)u tych
        stosujących antykoncepcję. Przebiega niezauważenie.
        Nie ma mowy o zabijaniu. Jest brak poszanowania "ludzkiego
        materiału", odrzucanie wątpliwości etycznych, realizowanie swoich
        potrzeb za wszelką cenę. Znam gorsze cechy rodziców.
        Co do adpocji sierot:
        Nie każdy czuje się gotowy i kompetentny przyjąć sierotę, wychowywac
        dziecko, które przeszło byc może piekło, które ma zaburzenia po
        pobycie w placówce itp. Z drugiej strony, bez przesady, młode
        małżeństwa mają duże szanse na dostanie niemowlaka, bez takich
        obciążeń...A że procedury trwają...A in vitro to też nie MC Donald.
        • twojabogini errata 05.06.09, 11:06
          twojabogini napisała:

          *Do straty (poronienia, niezagnieżdżenia)Takich
          zarodków w warunkach naturalnych dochodzi (...)
        • marksistowski Re: W Polsce jest 200 tysięcy sierot..... 05.06.09, 12:15
          Zarodek ludzki nie może byc utozsamiany z człowiekiem? Bzdura.
          Zarodek jest nieuniknionym etapem rozwoju człowieka, tak jak
          niemowlęctwo czy starosc. Jeżei zarodka nie zabijesz morderco, to
          za kilka miesięcy zarodek na pewno będzie niemowlęciem.
          Zycie ludzkie jest kruche i człowiek umiera czesto na etapie
          zarodka, płodu czy dziecka.
          Smieszy mnie jak jakis człowieczek ignorancik poucza o fizjologii
          ciąży mnie, MD PhD i ojca czworga dzieci.
          • marksistowski Dlaczego kobiety sa niepłodne? Bo się szlajają 05.06.09, 12:40
            Wrodzona niepłodnosc u kobiet jest niezmiernie rzadka i jej zrodłem
            sa rzadkie wady chromosomow jak Tuner syndrom czy dysplastic ovary.
            PATOLOGIA ZACHOWAN KOBIETY to najczestsza przyczyna nieplodnosci
            kobiet. Typowa kobieta prezentujaca sie do zaplodnieniain vito to
            rozwiązła 40-latka, ktora była przez 20 lat na pigułce
            antykoncepcjnej , z macicą pełna wirusow i jajowodami pokaleczonymi
            przez aborcje.
            I chce ona zostac in vitro zapłodniona spermą murzyna. Nie dajmy
            sie zwariować porządni ludzie
            • twojabogini Re: Dlaczego kobiety sa niepłodne? Bo się szlajaj 05.06.09, 13:53
              marksistowski napisał:

              > Wrodzona niepłodnosc u kobiet jest niezmiernie rzadka i jej
              >zrodłem sa rzadkie wady chromosomow jak Tuner syndrom
              Brawo Panie wykształcony doktorze!!!Nawet nazwy Pan nie
              zapamiętał - TURNER syndrom...Nie polega na wadliwym chromosomie,
              tylko na jego braku...Tunery to masz Pan w radiu...

              >czy dysplastic ovary

              Aleś ty mądry - to jeszcze napisz, co to po polsku znaczy...Ja już
              sprawdziłam...nie ma to nic wspólnego z genetyką i wadami
              wrodzonymi...

              > PATOLOGIA ZACHOWAN KOBIETY to najczestsza przyczyna nieplodnosci
              > kobiet.

              Przyczyną mniejszej płodnosci kobiet mogą być: póżny wiek, aborcja,
              przebyte choroby wirusowe i infekcje oraz zakażenia w obrębie
              narządów rodnych, w rzadkich wypadkach długotrwałe stosowanie
              antykoncepcji (wiekszość kobiet po odstawieniu pigułek czy wyjęciu
              spiralki zachodzi w ciążę). Żadna z tych rzeczy nie jest sama w
              sobie patologią. Twój ukochany kościół katolicki jeszcze nie tak
              dawno dopuszczał skrobanki, a potem ich zabronił, bo za duzo kobiet
              umierało po zabiegach (bo ten sam kosciól spalił jako czarownice te
              kobiety, które wiedziały jak spędzac płody w sposób bezpieczny).
              Jeszcze w PRL księża bez mrugnięcia okiem udzielali rozgrzeszenia za
              skrobanki.


              Typowa kobieta prezentujaca sie do zaplodnieniain vito to
              > rozwiązła 40-latka, ktora była przez 20 lat na pigułce
              > antykoncepcjnej , z macicą pełna wirusow i jajowodami
              pokaleczonymi przez aborcje.

              Tak piszą w twoich pseudokatolickich pismach? Jak stosowała pigułkę,
              to nie miała powodu do skrobanek.

              > I chce ona zostac in vitro zapłodniona spermą murzyna.

              Wiesz że za takie wypowiedzi mogliby ci odebrać twój tytuł naukowy?
              Gdybyś go miał...

              > Nie dajmy sie zwariować porządni ludzie

              Zwłaszcza palantom, co tak się wciagaja w dyskusję, że sobie tworzą
              alter ego, żeby tylko udowodnić swoja rację...
              • marksistowski Re: Dlaczego kobiety sa niepłodne? Bo się szlajaj 05.06.09, 16:28
                Prawda w oczy kole? Przeciez terrorystkom in vitro chodzi o zabiegi
                poza-małzenskie. Czyli na koszt polskiego podatnika, polska
                rozpustna 40-latka chce in vitro byc zapłodniona spermą murzyna albo
                araba. I taka jest prawda. Nie za moje podatki.
          • twojabogini Re: W Polsce jest 200 tysięcy sierot..... 05.06.09, 14:04
            marksistowski napisał:

            > Zarodek ludzki nie może byc utozsamiany z człowiekiem? Bzdura.
            > Zarodek jest nieuniknionym etapem rozwoju człowieka, tak jak
            > niemowlęctwo czy starosc.

            Skoro jest etapem rozwoju, to znaczy, ze człowiek się jeszcze nie
            rozwinął. czyli zarodek to jednak nie człowiek, tak jak maka i jajka
            to jeszcze nie ciasto. Niemowlę to już człowiek, ma mózg, system
            nerowy, organy wewnętrzne itp. Kolene "etapy", to juz tylko etapy
            wzrostu i stopniowego obumierania organizmu, a nie jego rozwoju -
            ogon ani żaden nowy organ juz dzieku nie wyrosnie.

            >Jeżei zarodka nie zabijesz morderco, to
            > za kilka miesięcy zarodek na pewno będzie niemowlęciem.

            99% zarodków obciążonych przywołanym przez ciebie zespołem Turnera
            obumiera samoistnie. Co ciekawe również 15 do 30% zdrowych
            genetycznie zarodków zdrowych matek obumiera samoistnie. Dochodzi
            równiez do poronień w późniejszych etapach rozwoju zupełnie zdrowych
            dzieci, już na etapie, kiedy sa płodami. Kto jest ich "mordercą",
            kto skazuje je na cierpienie?

            > Smieszy mnie jak jakis człowieczek ignorancik poucza o fizjologii
            > ciąży mnie, MD PhD i ojca czworga dzieci.

            Nie odróżniasz nawet zakresu pojęciowego "fizjologii ciąży"
            od "fizjologii rozwoju płodu". Za bardzo się wczułeś w rolę, uważaj
            bo twój klecha padnie ze smiechu jak mu się z tak głupiej
            mistyfiakcji wyspowiadasz :)))
            • marksistowski Re: W Polsce jest 200 tysięcy sierot..... 05.06.09, 16:08
              Słynny językoznawca sciemnia znowu.
              Zaarodek to nie jajko i mąka tyko juz ciasto życia.
              Zarodek ma unikalny w skali kosmicznej uklad genow i zdeterminaowane
              unikalne cechy czlowieka. Jeżei jakas hiena zarodka nie zabije -
              - to za 9 miesięcy bedzie z zarodka dziecko.
              Mordercy ludzkiego życia w każdym etapie - do więzien
              • twojabogini Re: W Polsce jest 200 tysięcy sierot..... 08.06.09, 13:31
                marksistowski napisał:

                > Słynny językoznawca sciemnia znowu.
                > Zaarodek to nie jajko i mąka tyko juz ciasto życia.

                Czyli jednak jeszcze nie człowiek?

                > Zarodek ma unikalny w skali kosmicznej uklad genow i
                >zdeterminaowane unikalne cechy czlowieka. Jeżei jakas hiena
                >zarodka nie zabije - to za 9 miesięcy bedzie z zarodka dziecko.

                Nie da się zabić czegoś, co nie jest żywe. Nawet kościół katolicki
                nie uznaje zarodków, jak i płodów za ludzi (odmowa pochówków
                poronionych płodów). Cała masa zarodków obumiera w sposób naturalny.
                Kobiety nawet nie wiedzą, ze przez parę dni miały w sobie "ciasto
                życia". Jakoś nikt nie wyzywa z tego powodu Boga od morderców
                dzieci...

                > Mordercy ludzkiego życia w każdym etapie - do więzien

                Naprawdę chcesz zamknąć Boga za te wszystkie obumarłe w naturalny
                sposób zarodki? Powodzenia...
                • marksistowski Re: W Polsce jest 200 tysięcy sierot..... 08.06.09, 18:47
                  Czlowiek zyje w stadium zarodka, plodu,niemowlecia, dziecka,
                  dorosłego,starca. Nie ma starca, ktory nie był zarodkiem.
                  No ale oszolom bedzie szedl w zaparte i udawal ,ze czlowieczenstwo
                  zaczyna sie wraz z wydaniem dowodu osobistego.
                  Oszołom bedzie także kłamal jak swinia i zniekształcal nauczanie KK.
                  Koscioł glosi: ISTOTA LUDZKA JEST OD CHWILI POCZĘCIA DO NATURALNEJ
                  SMIERCI. Koniec i kropka.
                  • twojabogini Re: W Polsce jest 200 tysięcy sierot..... 09.06.09, 12:16
                    marksistowski napisał:
                    > Koscioł glosi: ISTOTA LUDZKA JEST OD CHWILI POCZĘCIA DO
                    NATURALNEJ SMIERCI.

                    Możesz wskazać dokument zawierający takie stanowisko? Kościół mówi,
                    że życie zasługuje na ochronę od momentu poczęcia, a nie, że zarodek
                    to człowiek.
                    Gdyby Kościół uważał płody za ludzi, odbywałyby się pogrzeby
                    poronionych płodów. Tak nie jest. Księża bronią się przed tym,
                    twierdząc, że byłoby to świętokradztwo. Jesteś w stanie to
                    uzasadnić, heretyku?
                    • marksistowski Re: W Polsce jest 200 tysięcy sierot..... 09.06.09, 12:57
                      Oj konfabulujesz koleś.
                      Katolicki pogrzeb człowieka-płodu jest taki sam jak pogrzeb starca i
                      żaden ksiądz nie ma prawa odmowic i nie odmawia.
                      Na przeszkodzie stoi barzbarzynstwo szpitali , ktore wyrzucają zwłoki
                      ludzi na smietnik. Czlowiek-płod zabity przez siepaczy Michnika w
                      aborcji 14 latki, był pochowany na cmentarzu w Gdansku w katolickim
                      pogrzebie.
                      Stanowisko koscioła wyrazone przez papieża i biskupow w
                      niezliczonych wypowiedziach jest: "Pełnoprawna istota ludzka
                      istnieje od momentu poczęcia az do smierci" . Odsyłam cię do
                      Katechizmu Koscioła Katolickiego.
                      Nie rżnij głupa i nie sciemniaj złoslowie i z premedytacją.
                      • twojabogini Re: W Polsce jest 200 tysięcy sierot..... 09.06.09, 15:18
                        marksistowski napisał:

                        > Oj konfabulujesz koleś.
                        > Katolicki pogrzeb człowieka-płodu jest taki sam jak pogrzeb starca
                        i żaden ksiądz nie ma prawa odmowic i nie odmawia.

                        Bzdura. Po pierwsze różnice w obrzędach pogrzebowych są nawet
                        pomiędzy pochówkiem dzieci do 7 roku zycia, a osobami, które ten
                        wiek ukończyły. Co do płodów nie przeprowadza się pogrzebu, a
                        jedynie tzw. pokropek(Rytuał obrzędów pogrzebu, dostosowanego do
                        diecezji polskich. Katowice 1998 s.220-221).
                        w Prawie Kanonicznym wyczytasz z kolei (1183 § 2), że ordynariusz
                        miejsca może zezwolić na pogrzeb kościelny dzieci, których rodzice
                        mieli zamiar je ochrzcić, a jednak zmarły przed chrztem. Kanon ten
                        stosuje się także do dzieci urodzonych przedwcześnie.

                        Tak więc jak widzisz szanowny "katoliku", aby pochować płód
                        potrzebna jest specjalna zgoda.

                        > Czlowiek-płod zabity przez siepaczy Michnika w aborcji 14
                        latki, był pochowany na cmentarzu w Gdansku w katolickim
                        > pogrzebie.

                        Jesli tak, to dopuszczono się załamania prawa kanonicznego. Chyba,
                        ze chodziło o pokropek, tylko tobie się myli.

                        >Odsyłam cię do Katechizmu Koscioła Katolickiego.

                        Może jakis konkretny cytat. Masz katechizm w domu? To co za problem
                        przepisać do netu stosowny fragmencik?

                        > Nie rżnij głupa

                        Ano...
                      • twojabogini Re: W Polsce jest 200 tysięcy sierot..... 09.06.09, 15:23
                        marksistowski napisał:

                        > Oj konfabulujesz koleś.
                        > Katolicki pogrzeb człowieka-płodu jest taki sam jak pogrzeb starca

                        zapomniałam dodać, że zgodnie z obrzędem uczestnicy
                        takiego "pogrzebu" modlą się głównie w intencji pogrążonych w smutku
                        rodziców.
                      • twojabogini Stanowisko Kościoła 09.06.09, 15:36

                        Onegdaj kościół katolicki nie zakazywał aborcji. W kwestiach tych
                        wypowiadali się tzw. ojcowie kościoła, ich pisma zachowały się do
                        dzis i do dziś sa podstawa całej etyki chrzescijańskiej.
                        Wg św. Augustyna (354-430n.e.) aborcję można wykonywać do 3
                        miesiąca.
                        Wg. Tomasza z Akwinu (1225 — 1274 n.e.) płód w łonie kobiety staje
                        się człowiekiem dopiero po 40 dniach (płód męski) i po 80 dniach
                        (płód żeński). Twierdził, że tylko człowiek ma duszę, a płód jej
                        mieć nie może.
                        W XIX wieku dopiero kosciół zaczął głosić, że płód ma duszę
                        (niezaleznie od płci). Jedynym dokumentem w którym kościół
                        oficjalnie wypowiada się przeciwko aborcji jest
                        encyklika „Evangelium Vitae" z 1995 r. Jest dostępna w internecie.
                        • marksistowski Najpierw in vitro a potem aborcja 09.06.09, 17:47
                          No i widzicie do czego obłęd zbokow prowadzi.
                          Facet najpierw kłoci się o in vitro a potem o aborcje finansowane
                          przez społeczenstwo. Puk, puk w czółko.
                          • marksistowski Katechizm a przerywanie ciąży 09.06.09, 18:45
                            (2270) Zycie ludzkie od chwili poczęcia powinno być szanowane i
                            chronione w sposob absolutny. Już od pierwszej chwili swego
                            istnienia istocie ludzkiej powinny byc przyznane prawa osoby wsrod
                            nich nienaruszalne prawo każdej niewinnej istoty do życia.
                            (2272) Formalne wspołdziałanie w przerywaniu ciąży stanowi ciężką
                            winę. Koscioł nakłada kanoniczną karę ekskomuniki za to przestępstwo
                            przeciwko życiu ludzkiemu.
                            (Katechizm Koscioła Katolickiego)
                            • twojabogini Re: Katechizm a przerywanie ciąży 10.06.09, 10:55
                              z przytoczonych przez ciebie fragmentów nie wynika zakaz stosowania
                              invitro, to raz. Kwestia interpretacji. Kosciół niechętnie odnosi
                              się do nowinek medycznych, najpierw bada się wszelkie mozliwe
                              uwarunkowania moralne, dopiero później następuje akceptacja. Proces
                              ten jest pożądany, gdyż prowadzi do uwzględnienia szerszych aspektów
                              wprowadzanych nowości. tak było z leczeniem operacyjnym czy
                              przetaczaniem krwi. Zapewne tak będzie i z techniką in vitro. Juz
                              teraz stanowisko kościło wpłynęło na ograniczanie ilości zarodków
                              wszczepianych do macicy, tak aby nie trzeba było dokonywac później
                              ich selektywnej aborcji.
                              Po drugie ochrona życia poczętego nie jest tożsama z ochroną zycia
                              człowieka.
                              • marksistowski Re: Katechizm a przerywanie ciąży 10.06.09, 13:59
                                Cały czas mowimy o zyciu ludzkim a nie szczurzym, więc nie
                                sciemniajcie Hipolice. A wiec jeszcze raz w tępy łeb trzeba wbić:
                                (2270) " Zycie ludzkie od chwili poczęcia powinno być szanowane i
                                chronione w sposób absolutny".
                                Koniec i kropka.
    • egzostatyczka In vitro coraz częstsze 05.06.09, 14:46
      przecież to nie jest tylko mój pogląd że zarodek to człowiek.tak
      sądzi Kościół.ale że słyszysz tak pierwszy raz to dobre i to-kiedyś
      trzeba.
      zarodek to nie człowiek.w komorach gazowych ginęły dzieci ale ci ci
      je zabijali twierdzili że to nie są ludzie.w piecach krematoryjnych
      ginęli następni ale ci co ich mordowali twierdzili że to nie są
      ludzie.starców zrzucano przed wiekami ze skał bo to-jak twierdzili
      niektórzy-to nie są ludzie.
      • twojabogini Re: In vitro coraz częstsze 05.06.09, 15:12
        egzostatyczka napisała:

        > przecież to nie jest tylko mój pogląd że zarodek to człowiek.tak
        > sądzi Kościół.ale że słyszysz tak pierwszy raz to dobre i to-
        kiedyś trzeba.

        Kosciół absolutnie nie twierdzi, ze zarodek to człowiek. Kościół
        nawet twierdzi, że znacznie bardziej rozwinięty płód to nie człowiek
        i odmawia pochówku poronionych płodów. Zarodek jest "życiem
        poczętym" zasługującym na ochronę. Akt spędzenia płodu nie jest na
        płaszczyźnie teologicznej grzechem zabójstwa, a grzechem
        nieposłuszeństwa wobec woli bożej. Chrześcijanie od siedmiu
        boleści. Wstyd deklarować wiarę w coś czego się nie zna...

        >W komorach gazowych ginęły dzieci ale ci ci je zabijali twierdzili
        >że to nie są ludzie.w piecach krematoryjnych ginęli następni ale ci
        >co ich mordowali twierdzili że to nie są ludzie.

        Wiesz, jest różnica między zlepkiem komórek, a dojrzałym organizmem.
        Jak sobie utnę palec, to strukturalnie będzie on nawet bardziej
        skomlikowany niż zarodek i na pewno będzie mieć parę komórek
        macierzystych...

        >starców zrzucano przed wiekami ze skał bo to-jak twierdzili
        > niektórzy-to nie są ludzie.

        Bzdura. Zdarzały się przypadki społeczeństw w których pozbawiano
        życia osoby stare i chore -działanie podyktowane prymatem
        pragmatyzmu, a nie odmową człowieczeństwa.

        Pomimo wszystko zwracasz uwagę na istotny problem, na który zwraca
        uwagę równiez i kościół. Potraktowanie materiału ludzkiego, jak
        każdego innego materiału badawczego może doprowadzić do pewnego
        znieczulenia. Selekcja zarodków - do postawy w której życie osób
        chorych będzie traktowane jako mniej wartościowe. Stąd do komór
        gazowych, niewolnictwa i innych masowych zbrodni już ciut bliżej.




        • marksistowski Re: In vitro coraz częstsze 05.06.09, 16:14
          "twoja bogini" KLAMSTA ma was za durniow.
          Koscioł stoi niezmiennie na stanowisku POSZANOWANIA ,
          NIENARUSZALNOSCI I PRAWA DO ŻYCIA OD POCZĘCIA DO SMIERCI.
          • twojabogini Re: In vitro coraz częstsze 08.06.09, 13:40
            marksistowski napisał:

            > "twoja bogini" KLAMSTA ma was za durniow.
            > Koscioł stoi niezmiennie na stanowisku POSZANOWANIA ,
            > NIENARUSZALNOSCI I PRAWA DO ŻYCIA OD POCZĘCIA DO SMIERCI.

            Po co tak agresywnie?
            Oczywiście kościół stara się chronić intergralność zycia od momentu
            poczęcia. Z tego nie wynika jednak, ze każdy klecha będzie teraz
            urządzał pogrzeby poronionym w czwartym mesiacy płodom, bo nie maja
            one jeszcze statusu człowieka.
            Akt aborcji jest grzechem ciężkim, bo jest grzechem nieposłuszeństwa
            bożej woli tj. odrzuceniem daru życia - a nie zabójstwem jak ty
            twierdzisz. Spytaj swojego kapłana.
            Kosciół stara się równiez chronić godność człowieka, m.in. poprzez
            ochronę zarodków i zaznaczanie etycznego wymiaru działań lekarzy,
            zwłaszcza w dobie eksperymentów medycznych na szeroka skalę. Ja to
            stanowisko podzielam.
            • marksistowski Re: In vitro coraz częstsze 08.06.09, 18:55
              Wolna wola, terrotystki in vitro. Mnie nie zalezy, czy wy sie
              zapladniacie in vitro spermą dwunoga czy czworonoga.
              Nie robcie tego jednak za moje podatki.
              • twojabogini Re: In vitro coraz częstsze 09.06.09, 12:11
                marksistowski napisał:

                > Wolna wola, terrotystki in vitro. Mnie nie zalezy, czy wy sie
                > zapladniacie in vitro spermą dwunoga czy czworonoga.
                > Nie robcie tego jednak za moje podatki.

                Brawo! Robisz postepy :) Zaczynasz uznawać wolną wolę i prawo
                jednostki do rozstrzygania o sobie. No proszę...
                Jako lekarz powinienieś wiedzieć, że rozmnażanie jest możliwe tylko
                w obrębie gatunku i nie pisać głupot.
                Co do "twoich" podatków: najgłosniej krzyczą ci, którzy ich w Polsce
                nie płacą. Gdzie Ty płacisz swoje podatki, patrioto? Rząd USA nie
                pozwala placić ich swoim obywatelom w innych państwach, nawet jesli
                maja inne obywatelstwa...A in vitro nie jest w Polsce refundowane,
                nawet tego nie wiesz...
                • marksistowski Re: In vitro coraz częstsze 09.06.09, 13:05
                  No więc facet. Ja zawsze popieram samodestruktywne zachowania zbokow
                  No, biegiem do in vitro. Ale nie za pieniądze polskiego podatnika.
                  • twojabogini Re: In vitro coraz częstsze 09.06.09, 14:58
                    marksistowski napisał:

                    > No więc facet. Ja zawsze popieram samodestruktywne zachowania
                    zbokow. No, biegiem do in vitro. Ale nie za pieniądze polskiego
                    podatnika.

                    Stuknij się w głowę. Ty to jestes zbok. Masz jakies chore fantazje,
                    skoro uparłeś się widzieć we mnie mężczyznę. Masz skłonności
                    homoseksualne z którymi sobie nie radzisz, tak? To bardzo duzy
                    problem.
                    Mężczyzna raczej nie przejdzie zabiegu in vitro, moze co najwyzej
                    dostarczyc plemniki. Jako lekarz powinienies to wiedzieć...
                    Podatnicy w Polsce nie opłacają in vitro.
                    A jeśli mój przyszły mąż okaże się osobnikiem o słabszej płodności,
                    to owszem, rozważę również możliwość wykonania zabiegu in vitro.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka