Dodaj do ulubionych

Historia obrócona w pyłek

18.06.09, 04:17
Gdyby cały lodowiec grenlandzki zamienił się w wodę, poziom morza
skoczyłby aż o 7 m...he..najpierw porozmawiaj z kims kto sie zna a potem
pisz...gdyby wszystkie losy sie roztopily na Ziemi i cala wilgoc opadla z
atmosfery Ziemskiej do oceanow to poziom wody w oceanach nie podniesie sie
wiecej jak do 1 metra...latwo to mozna obliczyc za pomoca fizyki podstawowaj.
Obserwuj wątek
    • gwidon.julian Historia obrócona w pyłek 18.06.09, 09:00
      No a co z dryfowaniem kontynentów?Gdzie była Grenlandia milony lat
      temu,na jakich szerokościach geograficznych,czy była częścią Pangei?
      • trener44 Re: Historia obrócona w pyłek 18.06.09, 09:46
        Tylko czlowiek niskiego intelektu, zadufany w sobie, mogl cos takiego napisac;

        ...ciągle są nieliczni naukowcy, którzy rolę dwutlenku węgla i człowieka, a
        nawet samo globalne ocieplenie kwestionują - ich artykułów na ten temat nie
        znajdzie się jednak w najlepszych czasopismach naukowych..

        To jest porazajace - poziom dziennikarstwa siegnal bruku!!


        TReneR
        • orlet Re: Historia obrócona w pyłek 18.06.09, 11:31
          Napisałbym o autorze artykułu bufon, ale pewnie pomyślałby, że chodzi o tego znanego bramkarza i że go pochwaliłem.
        • llukiz Re: Historia obrócona w pyłek 21.06.09, 12:05
          zwyczajnie kłamią, jak to na portalu GAZETA
          To że nie ma żadnych dowodów na wpływa emisji CO2 na klimat nie przeszkadza
          pisać tu kłamstwa w stylu: "większość naukowców uważa". Jaka większość? Jakich
          naukowców?
          • acid.jazz Re: Historia obrócona w pyłek 21.06.09, 19:04
            Jako typowy zwolennik UPR zwyczajnie kłamiesz: "nie ma żadnych dowodów",
            "kłamstwa w stylu: "większość naukowców uważa"".
    • maty-nieku Re: Historia obrócona w pyłek 18.06.09, 10:07
      sears31 napisał:

      > Gdyby cały lodowiec grenlandzki zamienił się w wodę, ...
      > poziom wody w oceanach nie podniesie sie wiecej jak do 1 metra...
      > latwo to mozna obliczyc za pomoca fizyki podstawowaj.

      Oj mocno biegły jesteś w fizyce podstawowej. Oceniam na 3-cią klasę podstawówki.
    • kieja Re: Historia obrócona w pyłek 18.06.09, 11:07
      No ok, to wezmy ta podstawowa fizyke...
      Przyjmijmy dla uproszczenia:

      - powierzchnia Grenlandii = 2 mln km2,
      - srednia wysokosc pokrywy lodowcowej - 2000m,
      - powierzchnia Oceanow na Ziemii = 361 mln km2


      Ile jest lodu na Grenlandii? 2mln km2 * 2000m = 4000mld km3

      4000mld km3 / 361 mln km2 = ~11m (srednia 2000m to pewnie przesada)

      ... moglbys mi pokazac jak Tobie wychodzi 1m?

      • stefan4 Re: Historia obrócona w pyłek 18.06.09, 12:08
        kieja:
        > Przyjmijmy dla uproszczenia:
        >
        > - powierzchnia Grenlandii = 2 mln km2,
        > - srednia wysokosc pokrywy lodowcowej - 2000m,
        > - powierzchnia Oceanow na Ziemii = 361 mln km2

        Kiedy lody zaczną się topić, a woda w oceanach podnosić, to rozleje się szerzej niż na 361 mln km^2, wobec tego będziesz miał większy mianownik w swoim obliczeniu i wysokość wyjdzie mniejsza. Ale nawet, gdyby policzyć, że ten grenlandzki lód rozłoży się równo po całej kuli ziemskiej, łącznie z Himalajami i Alpami, to wychodzi podniesienie poziomu o 8.5 m. Obliczenie zamieściłem tutaj.

        - Stefan
        • kotulina Re: Historia obrócona w pyłek 21.06.09, 13:44
          > Kiedy lody zaczną się topić, a woda w oceanach podnosić, to
          rozleje się szerzej
          > niż na 361 mln km^2,

          No tak!

          A to jeszcze o lodach z lądu. Te pływające, wypierają swoją masą
          wodę do poziomu takie samego, jak ten, który woda uzyska po ich
          stopieniu. Czyli stopienie pływających brył lodowych nie zmieni
          wysokości poziomu wód. Zgadza się?
          • stefan4 Re: Historia obrócona w pyłek 21.06.09, 14:09
            kotulina:
            > A to jeszcze o lodach z lądu. Te pływające, wypierają swoją masą
            > wodę do poziomu takie samego, jak ten, który woda uzyska po ich
            > stopieniu. Czyli stopienie pływających brył lodowych nie zmieni
            > wysokości poziomu wód. Zgadza się?

            Zgadza się.

            Dla teoretyków: to wynika bezpośrednio z prawa Archimedesa.

            Dla doświadczalników: łatwo to sprawdzić mając do dyspozycji szklankę z wodą, kostkę lodu i flamaster rysujący na szkle.

            - Stefan
      • jazmig Skoro wyspa jest wciśnięta lodem do morza 18.06.09, 21:40
        to topnienie lodu w ogóle nie spowoduje wzrostu poziomu tego morza,
        na którego powierzdchni jest lód.

        Poziom oceanów może podnieść wyłącznie stopnienie lodów leżących na
        ziemi.

        Teraz rozbijmy banialuki tego nieuka do końca.

        Uczeni przyznają, że na Grenlandii rosły różne rośliny i latały
        motylki - a zatem kwitło życie. Ogromna ilość CO2 nie przeszkadzała
        życiu w tym czasie.

        To oznacza, że zwiększenie CO2 w atmosferze nie zaszkodzi
        przyrodzie, ani człowiekowi.
        • stefan4 Re: Skoro wyspa jest wciśnięta lodem do morza 18.06.09, 22:21
          jazmig:
          > Skoro wyspa jest wciśnięta lodem do morza to topnienie lodu w ogóle nie spowoduje wzrostu
          > poziomu tego morza, na którego powierzdchni jest lód.
          >
          > Poziom oceanów może podnieść wyłącznie stopnienie lodów leżących na ziemi.

          Dokładniej: stopienie lodów leżących powyżej poziomu morza, na czymkolwiek leżą.

          Nawet jeśli ląd Grenlandii jest trochę niżej, niż byłby bez lodu, to chyba nie sądzisz na poważnie, że cały grenlandzki lód jest poniżej poziomu morza. Przecież on wystaje na 3 kilometry nad morze
          • europitek Re: Skoro wyspa jest wciśnięta lodem do morza 19.06.09, 00:52
            stefan4 napisał:
            > Tak więc fakt, że ląd Grenlandii jest przygnieciony lodem, raczej
            > prognozuje wyższe podniesienie poziomu oceanów, niż gdyby nie był
            > przygnieciony. Dokładnie odwrotnie, niż sądzisz.

            Tym bardziej, ze takie odprężenie płyty może dać efekt wyniesienia na kilkaset metrów nie tylko Grenlandii w jej dzisiejszym obrysie, lecz również sporych terenów przybrzeżnych. A więc może znacząco zwiększyć się jej powierzchnia.
            • europitek PS. 19.06.09, 00:57
              Własciwie to można by sprawdzić przybliżone skutki roztopienia lądolodu grenlandzkiego sprawdzając poziom mórz z okresu ok. 250 000 lat temu, gdy lądolód ten wytopił się do cna.
          • losiu4 Re: Skoro wyspa jest wciśnięta lodem do morza 22.06.09, 20:25
            stefan4 napisał:

            > A teraz, co się stanie w przypadku stopienia tego lodu? Otóż
            > odciążony ląd wzniesie się do góry. Coś takiego przytrafiło się
            > Skandynawii, po ustąpieniu ostatniego zlodowacenia. I wtedy woda,
            > na razie zgromadzona w lodzie, będzie musiała popłynąć gdzie
            > indziej.

            a czy to przypadkiem nie mogłoby oznaczać, że coś zostanie przygniecone
            wzrastającą masą wody, podczas gdy inne coś (Grenlandia czy inna Skandynawia),
            gniecone dotychczas lodowcalmi zostanie wypiętrzone? Ktoś takie symulacje
            przeprowadził? No i w końcu jak to jest: lodowce z epoki lodowcowej zeszły...
            więc był (i jest) potop, czy też nie?

            Pozdrawiam

            Losiu
            • stefan4 Re: Skoro wyspa jest wciśnięta lodem do morza 23.06.09, 11:37
              losiu4:
              > a czy to przypadkiem nie mogłoby oznaczać, że coś zostanie przygniecone
              > wzrastającą masą wody, podczas gdy inne coś (Grenlandia czy inna Skandynawia),
              > gniecone dotychczas lodowcalmi zostanie wypiętrzone?

              Może oznaczać. W obu miejscach powodowałoby to problemy dla człowieka.

              losiu4:
              > No i w końcu jak to jest: lodowce z epoki lodowcowej zeszły...
              > więc był (i jest) potop, czy też nie?

              Cała masa lokalnych potopów w różnych czasach
              • losiu4 Re: Skoro wyspa jest wciśnięta lodem do morza 01.07.09, 14:25
                stefan4 napisał:

                > losiu4:
                > > a czy to przypadkiem nie mogłoby oznaczać, że coś zostanie
                > > przygniecone wzrastającą masą wody, podczas gdy inne coś
                > > (Grenlandia czy inna Skandynawia),
                > > gniecone dotychczas lodowcalmi zostanie wypiętrzone?

                > Może oznaczać. W obu miejscach powodowałoby to problemy dla
                > człowieka.

                jakie problemy? i dla kogo szkodliwe? jak rozumiem to chcesz by nic
                i aboslutnie nic się nie zmieniało. A jak cos chce sie zmienić, to
                walczmy z tym. Więc wiesz co? skonsultuj się z "zielonymi" Oni mają
                najnowsze prawdy do wierzenia. Człowieka do tego nie mieszaj.

                Pozdrawiam

                Losiu
                • stefan4 Re: Skoro wyspa jest wciśnięta lodem do morza 01.07.09, 15:21
                  stefan4:
                  > Może oznaczać. W obu miejscach powodowałoby to problemy dla
                  > człowieka.

                  losiu4:
                  > jakie problemy? i dla kogo szkodliwe?

                  Tam, gdzie zamieszkany ląd zostanie zalany:
                  * utrata mienia,
                  * utrata środków produkcji, zanim społeczeństwa przestawią się z rolnictwa na znacznie mniej owocne gospodarowanie na wodzie,
                  * w niektórych przypadkach utrata życia.
                  Słowem, wszystkie problemy dużej powodzi, zaostrzone jeszcze tym, że nie ma co czekać, aż woda ustąpi.

                  Tam, gdzie nastąpią wypiętrzenia i na torach wodnych pojawią się wyspy i mielizny
        • madcio Re: Skoro wyspa jest wciśnięta lodem do morza 20.06.09, 13:37
          Miło, że już nie zaprzeczasz, że jakieś ocieplenie występuje. Jak widzę, mamy
          kolejną typową fazę denializmu "nic się nie stanie". Czekamy na ostatnią fazę "a
          co mnie to obchodzi, i tak tego nie dożyję". :)))

          > Ogromna ilość CO2 nie przeszkadzała życiu w tym czasie.
          Życiu dostosowanemu do ówczesnych warunków? Jasne.

          > To oznacza, że zwiększenie CO2 w atmosferze nie zaszkodzi
          > przyrodzie,
          Żaden poważny naukowiec nie mówi, że życie czy przyroda wyginie z powodu GW.

          > ani człowiekowi.
          Oczywiście, człowiek nie wyginie (patrz wyżej). Co do cywilizacji w obecnej
          postaci - obawiam się, że ta rozrywka będzie sporo kosztować.
          • losiu4 Re: Skoro wyspa jest wciśnięta lodem do morza 22.06.09, 20:31
            madcio napisał:

            > Miło, że już nie zaprzeczasz, że jakieś ocieplenie występuje. Jak widzę, mamy
            > kolejną typową fazę denializmu "nic się nie stanie". Czekamy na ostatnią fazę "
            > a
            > co mnie to obchodzi, i tak tego nie dożyję". :)))

            nie, normalni ludzie jeza się przeciw jednemu: że człowiek ma wiele lub do
            "ocieplenia" / "oziebienia", nawet do zawartości CO2 w powietrzu również (vide
            artykuł o tym, że mamy "alarmująco wysoki poziom CO2 od 2,1 mln lat). Tak, to
            artykuł w wybiórczej :) ciekawe kto tam wtedy w tym co2 mieszał... homo erectus?
            inny homo? mamuty rozwolnienia dostały i pierdziały na potegę? coś mi sie wydaje
            ze "postempowi nałókoffcy" zaczynają w piętkę gonić.

            Pozdrawiam

            Losiu
            • 4g63 Re: Skoro wyspa jest wciśnięta lodem do morza 23.06.09, 10:12
              roślinki oddychają co2 a wy próbujecie go ograniczać, udusicie w ten sposób rośliny, ja od kiedy zacząłem na swoją chuchać, to rośnie jak oszalała, wypuściła ze 30 liści ;)
          • losiu4 Re: Skoro wyspa jest wciśnięta lodem do morza 22.06.09, 20:38
            madcio napisał:

            > Oczywiście, człowiek nie wyginie (patrz wyżej). Co do cywilizacji w obecnej
            > postaci - obawiam się, że ta rozrywka będzie sporo kosztować.

            już nas kosztuje, na razie zdziera sie "za emisję" i handluje przydzielonymi
            kwotami emisji co2. Oczywista wszystko w imię walki z GOc, bo jakżeby inaczej.
            Ja tam pamiętam walkę z GOz, choć wtedy i politycy i "naukoffcy" mieli choć na
            tyle malejącej przyzwoitości że aż tak nie doili. Prekursor dojenia z malejącą
            przyzwoitością? ano sprawa prosta. Obstawiam Klub Rzymski.

            Pozdrawiam

            Losiu
            • madcio Re: Skoro wyspa jest wciśnięta lodem do morza 26.06.09, 18:51
              > nie, normalni ludzie jeza się przeciw jednemu: że człowiek ma
              > wiele lub do "ocieplenia" / "oziebienia"
              Faktycznie. Kto lubi, jak się mu mówi, że za coś odpowiada i musi dupsko ruszyć? No co ty, lepiej sr... w niebo, wodę i ziemię ile wlezie. Prawda, łosiu?

              > ciekawe kto tam wtedy w tym co2 mieszał... homo erectus?
              > inny homo? mamuty rozwolnienia dostały i pierdziały na potegę?
              Jeśli chcesz dowodzić, że wtedy było to z przyczyn nie związanych z człowiekiem, to ja się ciebie spytam - co z tego? Wcale to nie uniemożliwia lub zaprzecza możliwości, że dzisiejsze zmiany są spowodowane przez człowieka.

              > coś mi sie wydaje ze "postempowi nałókoffcy" zaczynają w piętkę
              > gonić.
              Teorie spiskowe mnie nie obchodzą, biedaku. Wiem, że się boisz strasznie "postempu". Nie wiem tylko, co jeszcze robisz przy tym diabelskim mrugającym pudle.

              > Ja tam pamiętam walkę z GOz
              Już to przerabialiśmy. Powodzenia w dalszym porównywaniu ówczesnych kilku artykułów na krzyż w prasie popularnej i kilku naukowców z aktualnym stanem rzeczy (tysiące artykułów w prasie, papierów naukowych, pomiarów etc) oraz konsensusu naukowego. A tak, zapomniałem, spisek. Najpopularniejszy wśród pewnej grupy ludzi sposób odtłumaczania, dlaczego tak wielu ludzi ma opinię zupełnie przeciwstawną do tego, co sami uważają. :]

              > Bo jeśli chwilowe wahnięcie w górę temperatury przez pewien
              > krótki okres czasu - tak.
              Ej, ej, mały. Miało tego GW wcale a to wcale nie być, jako wymysł naciągaczy grantów. No poopaaatrz. :>
        • lesew Re: Skoro wyspa jest wciśnięta lodem do morza 21.06.09, 15:41
          jazmig napisał:
          >Skoro wyspa jest wciśnięta lodem do morza
          > to topnienie lodu w ogóle nie spowoduje wzrostu poziomu tego morza,
          > na którego powierzdchni jest lód.
          >
          > Poziom oceanów może podnieść wyłącznie stopnienie lodów leżących na
          > ziemi. ...<

          "Geniuszu), zechciej zauważyć, że Grenlandia nie jest wyspą pływającą w
          "morzu"(ściślej w Oceanie), a co najwyżej, częścią skorupy ziemskiej "pływającą"
          razem z morzami i oceanami w płaszczu Ziemi.
          Nie jest więc "wciśnięta w morze"! Gratuluję rozeznania w sprawie, w której sie
          wypowiadasz! -;))
      • bosman_maly Re: Historia obrócona w pyłek 22.06.09, 08:21
        > Ile jest lodu na Grenlandii? 2mln km2 * 2000m = 4000mld km3
        kilometry2 * m? jak 2 mln * 2000 = 4000 mld?
        może tak:
        2mln km2 * 2km = 4mln km3
        4mln km3/361 mln km2 = ~11cm
        • bosman_maly errata 22.06.09, 08:28
          11mm
          • a1bert Re: errata 22.06.09, 09:00
            bosman_maly napisał:

            > 11mm

            Dwie próby i ciągle źle...

            0,011 km (4 mln km^3 / 361 mln km^2) to 11 metrów.
        • stefan4 Re: Historia obrócona w pyłek 22.06.09, 09:34
          bosman_maly:
          > 2mln km2 * 2km = 4mln km3
          > 4mln km3/361 mln km2 = ~11cm

          Nie.

          4 mln km3 / 361 mln km2 == 4/361 km == 4000/361 m == 11.08 m

          Ale już dyskutowaliśmy powody, dla których ten rachunek jest tylko jednostronnym oszacowaniem. Patrz np. TU i TU

          - Stefan

    • kieja Re: Historia obrócona w pyłek 18.06.09, 11:08
      (mln nie mld) :)
      • kieja Re: Historia obrócona w pyłek 18.06.09, 11:14
        Sorki, bzdury pisze, fizyka podstawowa jest za ciezka na dzisiejszy ranek :)
        • kieja Re: Historia obrócona w pyłek 18.06.09, 11:22
          Dobra niech sie skupie, bo wynik jest ok:

          Grenlandia 2mln km2, Oceany 361 mln km2 (zalozmy ze 200x wiecej).
          W takim razie zeby w Oceanach woda wzrosla o 1m, trzeba stopienia lodu o
          wysokosci 200m na calej Grenlandii, jesli przyjac grubosc skorupy lodu na 2000m
          (srednio) to wychodzi, ze poziom wody w Oceanach wzrasta o 10m. Peace and love. :D
    • stefan4 Re: Historia obrócona w pyłek 18.06.09, 11:41
      sears31:
      > Gdyby cały lodowiec grenlandzki zamienił się w wodę, poziom morza
      > skoczyłby aż o 7 m...he..najpierw porozmawiaj z kims kto sie zna a potem
      > pisz...gdyby wszystkie losy sie roztopily na Ziemi i cala wilgoc opadla z
      > atmosfery Ziemskiej do oceanow to poziom wody w oceanach nie podniesie sie
      > wiecej jak do 1 metra...latwo to mozna obliczyc za pomoca fizyki podstawowaj.

      Nie wiem, jaką szkołę podstawową masz na myśli, ale lepiej swoich dzieci już do niej nie posyłaj, dobrze?

      Powierzchnia Grenlandii: 2 166 086 km^2,
      powierzchnia kuli ziemskiej Ziemi: 510 072 000 km^2,
      średnia grubość grenlandzkiego lodu (wg artykułu): 2 km.

      Wobec tego gdyby ten lód rozsmarować równo po całym świecie, to jego grubość wyniesie:
      2 * 2166086 / 510072000 km == 0.0084932559 km == ok. 8.5 m

      Jednak jeśli to będzie woda, to nie rozsmaruje się równo po całym świecie, tylko spłynie ku oceanom, podnosząc ich poziom znacznie więcej niż o 8.5 m.

      Artykuł pisze, że 7 a nie 8.5, nie wiem dlaczego. Może jego źródła biorą pod uwagę w obliczeniach, że część tego podgrzewanego lodu wyparuje do atmosfery? Może też biorą pod uwagę, że lód, zamieniając się w wodę, trochę się kurczy?

      - Stefan
      • kornel-1 Re: Historia obrócona w pyłek 18.06.09, 13:09
        stefan4 napisał:
        > Artykuł pisze, że 7 a nie 8.5, nie wiem dlaczego. Może jego źródła
        > biorą pod uwagę w obliczeniach, że część tego podgrzewanego lodu
        > wyparuje do atmosfery? Może też biorą pod uwagę, że lód,
        > zamieniając się w wodę, trochę się kurczy?

        No, nie wiem, czy lód zamieniając się w wodę kurczy się ;-)
        Chyba, że sięgnąłeś po analogię z kurczeniem się zasobów finansowych podczas zakupów.

        Do obliczeń należy wziąć dokładniejszą objętość wody zgromadzoną w lodowcach Grenlandii. Ponadto należy uwzględnić, że kilka procent lądu znajduje się obecnie poniżej 8 m n.p.m. i ten obszar zostałby zalany.

        Kornel
        • stefan4 Re: Historia obrócona w pyłek 18.06.09, 13:43
          kornel-1:
          > No, nie wiem, czy lód zamieniając się w wodę kurczy się ;-)

          Skoro zamarzając rozsadza rury...

          Wypełnij słoiczek wodą i zakręć szczelnie, włóż do zamrażalnika lodówki, i nie
          wiń mnie za to, co się stanie. Albo zajrzyj np.
          tu.

          kornel-1:
          > Do obliczeń należy wziąć dokładniejszą objętość wody zgromadzoną w lodowcach
          Grenlandii.

          Nie znam jej, dlatego wziąłem za dobrą monetę deklarowane w artykule 2 km
          średniej miąższości.

          kornel-1:
          > Ponadto należy uwzględnić, że kilka procent lądu znajduje się obecnie
          > poniżej 8 m n.p.m. i ten obszar zostałby zalany.

          Ja nie muszę tego uwzględniać, bo dzieliłem przez powierzchnię całej
          Ziemi (i dostałem nie wynik dokładny tylko jego dolne oszacowanie). Kieja
          powinien, zwróciłem mu na to uwagę. Ale też jemu wyszło nie 8 tylko 12 m, więc
          ma z czego tracić.

          W każdym razie stwierdzenie Searsa31:

          > gdyby wszystkie losy sie roztopily na Ziemi i cala wilgoc opadla z atmosfery
          > Ziemskiej do oceanow to poziom wody w oceanach nie podniesie sie wiecej
          > jak do 1 metra...

          jest całkiem bezkrytycznym wyrażeniem poglądu politycznego bez próby jego
          konfrontacji z rzeczywistością.

          sears31:
          > latwo to mozna obliczyc za pomoca fizyki podstawowaj.

          Nie fizyki tylko arytmetyki. Ale faktycznie, bardzo podstawowej...

          - Stefan
          • kornel-1 Re: Historia obrócona w pyłek 18.06.09, 14:30
            stefan4 napisał:
            > kornel-1:
            >> No, nie wiem, czy lód zamieniając się w wodę kurczy się ;-)
            >
            > Skoro zamarzając rozsadza rury...
            > Wypełnij słoiczek wodą i zakręć szczelnie, włóż do zamrażalnika
            > lodówki [...]

            Ach! :-))
            Przecie ja nie o gęstości!

            Zwróciłem jeno uwagę na sformułowanie o "kurczeniu się lodu".

            Lód przy topnieniu zamienia się w ciecz. A skoro po stopieniu nie ma już lodu, to nie ma mowy o "bardziej skurczonym" lodzie...
            Mało tego! Podczas ogrzewania lód (jak zdecydowana większość ciał stałych) rozszerza się. Owszem, powstała zeń woda ma mniejszą objętość.

            Co innego zdanie o wodzie jako substancji: "Woda, zamarzając, zwiększa swą objętość."

            Ale moja uwaga o kurczeniu się jest drobiazgiem. Nie traćmy czasu, ratujmy Grenlandię!
            ;-)

            Kornel
            • stefan4 Re: Historia obrócona w pyłek 18.06.09, 17:00
              kornel-1:
              > Podczas ogrzewania lód (jak zdecydowana większość ciał stałych) rozszerza się.
              > Owszem, powstała zeń woda ma mniejszą objętość.
              >
              > Co innego zdanie o wodzie jako substancji: "Woda, zamarzając, zwiększa swą
              > objętość."

              No to może tak: woda w miarę podgrzewania począwszy od temperatur ujemnych (czyli od stanu stałego):
              * zwiększa swoją objętość (z lekka sublimując), aż temperatura dojdzie do 0 C;
              * następnie przechodzi przemianę fazową, czyli zmienia stan na ciekły, przy czym trochę traci na objętości;
              * następnie zmniejsza swoją objętość i jednocześnie paruje, aż dojdzie do temperatury 4 C;
              * następnie konsekwentnie zwiększa swoją objętość i coraz silniej paruje, aż dojdzie do temperatury 100 C;
              * a co dalej, to już nie dotyczy grenlandzkiego lodu.

              Czy teraz wyraziłem się wystarczająco precyzyjnie?

              Woda, powstała z grenlandzkiego lodu, będzie zajmować ciut mniejszą objętość niż grenlandzki lód. Tym bardziej, że część zamieni się w parę wodną.

              - Stefan
              • kornel-1 Re: Historia obrócona w pyłek 18.06.09, 17:22
                stefan4 napisał:

                [...]
                > Czy teraz wyraziłem się wystarczająco precyzyjnie?

                perfekt!

                > Woda, powstała z grenlandzkiego lodu, będzie zajmować
                > ciut mniejszą objętość niż grenlandzki lód. Tym
                > bardziej, że część zamieni się w parę wodną.

                Spróbujmy teraz policzyć, jakiej energii potrzeba do przeprowadzenia tej masy
                lodu o początkowej średniej temperaturze -20oC do wody o temp. +25oC. A
                następnie odnieśmy tę energię do rocznej ilości ciepła otrzymywanego ze Słońca.

                Kornel
                • stefan4 Re: Historia obrócona w pyłek 18.06.09, 19:06
                  kornel-1:
                  > Spróbujmy teraz policzyć, jakiej energii potrzeba do przeprowadzenia tej masy
                  > lodu o początkowej średniej temperaturze -20oC do wody o temp. +25oC. A
                  > następnie odnieśmy tę energię do rocznej ilości ciepła otrzymywanego ze Słońca.

                  To ja może oszacuję od -20 C do 0 C plus topienie, bo ta część rachunku jest
                  istotna dla oceny problemu. A Ty licz dalej do 25 C, żeby nie wyjść z wprawy w
                  używaniu kalkulatora.

                  Lodu grenlandzkiego jest
                  2 * 2 166 086 km^3 == 4 332 172 km^3 == ok. 4 * 10^15 m^3
                  Gęstość lodu wynosi ok. 900 kg/m^3, więc do stopienia mamy
                  4 * 10^15 m^3 * 900 kg/m^3 == 3600 * 10^15 kg == 3.6 * 10^18 kg
                  Ciepło własciwe lodu wynosi ok. 2100 J/(kg*stopień)
                  • losiu4 Re: Historia obrócona w pyłek 22.06.09, 21:00
                    stefan4 napisał:

                    > Oczywiście przy dość abstrakcyjnym założeniu, że cała energia słoneczna
                    > idzie tylko na topienie grenlandzkiego lodu.

                    zupełnbie abstrakcyjnym, chociażby z 2 powodów:
                    1. lód, jako dość biała istota zasadniczo odbija promieniowanie "w powietrze".
                    2. Grenlandia to zasadniczo rzecz biorąc dość mały skrawek ziemi i dość pod
                    kątem nachylony...

                    Pozdrawiam

                    Losiu
                    • stefan4 Re: Historia obrócona w pyłek 22.06.09, 21:35
                      losiu4:
                      > 1. lód, jako dość biała istota zasadniczo odbija promieniowanie "w powietrze".
                      > 2. Grenlandia to zasadniczo rzecz biorąc dość mały skrawek ziemi i dość pod
                      > kątem nachylony...

                      Dlaczego zakładasz, że lody grenlandzkie grzeją wyłącznie promienie słoneczne
                      padajace bezpośrednio na Grenlandię? Gdyby tak musiało być, to np. w Polsce
                      staw w zacienionym lesie, raz zamarznięty zimą, pozostawałby zamarznięty przez
                      cały rok.

                      Lodowce topnieją nie od bezpośrednio padających promieni słonecznych, tylko od
                      ciepła przyniesionego z zewnątrz
            • kink4 Re: Historia obrócona w pyłek 21.06.09, 13:37
              kornel-1 napisał:ratujmy Grenlandię!

              POPIERAM - niech wróci do pierwotnego stanu, zielona i ciepła
        • 33qq Re: Historia obrócona w pyłek 21.06.09, 12:08
          kornel-1 napisał:


          > No, nie wiem, czy lód zamieniając się w wodę kurczy się ;-)

          Chyba jednak tak, nawet na Grenlandii lód nie tworzy jednolitej masy i choćby z
          tego powodu ma większą objętość
    • bezportek Nieliczni naukowcy... 18.06.09, 15:39
      Jest, jest w tym artykule slowo prawdy! W akapicie przemycajacym
      dogmat globalnego ocieplenia przez spaliny pana Genia, o ludziach
      wysmiewajacych histerie CO2 napisano, cytuje "...ciagle sa nieliczni
      naukowcy..." koniec cytatu. Freudowski kiks - autorowi wypsnelo sie
      mimochodem, ze wsrod wyznawcow globociepu naukowca nie znajdzie, bo
      tez gatunek to ginacy pod natlokiem lewackiej menelii zapychajacej
      piwnice laboratoriow, mownice audytoriow i lamy szmatopism.
      Ciekawe, kiedy wsrod tej czeredy modne stanie sie krakanie o
      wyziebieniu? Stawiam na dekade, gora dwie.
      • gugula Re: Nieliczni naukowcy... 18.06.09, 17:27
        bezportek, jesteś bez rozumu.
        • pan-samochodzik Bezportek znów ma rację 18.06.09, 19:10
          Przykro że muszę cie rozczarować. Czas przestać dawać pola
          demagogom, tylko dlatego że nam się nie chce wdawać w karczemne
          kłótnie z ignorantami.
          Ktoś mądry powiedział - jeśli wykształceni pozwolą ignorantom
          szerzyć demagogię tylko dlatego że nie chce im się tracić czasu, to
          niech się nie zdziwią kiedy ignoranci i demagodzy zaczną nimi
          rządzić.
          Co za prawdziwe słowa... prawda? Przypominają mi się rządy Leppera i
          Giertycha publicznie negującego udokumentowany proces ewolucji.

          Wracając do ocieplenia - największym przeciwnikiem "teorii"
          ocieplenia jest polski profesor wykładający w Stanach. Nazwisko
          umknęło mi... Uważano go za demagoga, ale w końcu zaczęto go słuchać.
          Matołki powtarzają o nieuchronnym ociepleniu, ale ani słowem nie
          wspomną co pokazują dane temperatury na Ziemi z ostatnich kilku lat.
          Dane są dostępne, między innymi na stronach NASA. Czas jakiś temu
          NASA wycofała te dane, podretuszowała i wsadziła z powrotem do netu.
          Podretuszowali bo były niezgodne z polityczną poprawnością. Ale
          nawet po retuszu jasno pokazują że trend raczej się załamał. Że
          ostanie lata były nizmiernie zimne. Czemu skoro poziom CO2 szedł w
          górę? To taka jedna sprawa.
          A druga to ta, że raczej powinniśmy martwić się globalnym
          ochłodzeniem a nie ociepleniem. Średni okres między krótkimi
          ociepleniami między epokami zlodowacenia wynosi około 10 tys lat. My
          już ten czas nieźle przekroczyliśmy od ostatniego zlodowacenia.
          Wynika z tego, że lada chwila następna epoka lodowcowa nam się
          rozpocznie. Wtedy nasz kaloryferek, czyli Gulfsrom transportujący
          ciepło z okolic równika wyłączy się, i będzie w Polsce jak wokół
          Hudson Bay w Kanadzie gdzie białe misie chodzą zimą po
          miejscowościach (ta sama wysokość geograficzna).
          A potem lodowiec podejdzie pod Tatry.

          Więc niech mnie dunder świśnie jeśli Bezportek nie ma racji.

          PS. Najbardziej mnie śmieszy dziennikarska ignorancja i poprawność
          polityczna, kiedy mówią że ten a ten model ma obniżoną emisję CO2.
          Albo że ma taką a taką emisję CO2. Zamiast po prostu powiedzić po
          dawnemu, że ma obniżone spalanie, albo ile pali. Nie ma emisji CO2
          bez spalania. Nie da się wyprodukować samochodu spalinowego
          spalającego paliwo i nie emitującego CO2 (za wyjątkiem samochodu na
          wodór).
          Ilość CO2 jest bezpośrednio powiązana z ilością spalania, dlatego
          podawać emisję CO2 zamiast ile litrów pali na 100 jest zwykłym
          idiotyzmem.
          • stefan4 Re: Bezportek znów ma rację 18.06.09, 20:23
            pan-samochodzik:
            > Wynika z tego, że lada chwila następna epoka lodowcowa nam się
            > rozpocznie. Wtedy nasz kaloryferek, czyli Gulfsrom transportujący
            > ciepło z okolic równika wyłączy się, i będzie w Polsce jak wokół
            > Hudson Bay w Kanadzie gdzie białe misie chodzą zimą po
            > miejscowościach (ta sama wysokość geograficzna).

            Altitude == szerokość geograficzna.

            Jaki mechanizm miałby spowodować, że Golfstrom się zatrzyma? Czy Słońce
            przestanie grzać Karaiby? Czy siła Coriolisa przestanie działać?

            - Stefan
            • bezportek Golfstrom się zatrzyma? 18.06.09, 23:55
              Zeby bylo smieszniej, w sferach powaznych naukowcow nikt nie ma
              sensownej teorii stabilnosci Pradu Zatokowego. W tlumaczeniu dla
              lewactwa - nie mamy pojecia, czy i kiedy kierunek Golfsztromu moze
              ulec zmianie. A jesli sie zmieni, to skutki poczuje nawet
              najgoretsza dziwka w Amsterdamie, a islamisci wyniosa sie w mig, na
              sankach. Wahania temperatury, wilgotnosci, zapylenia atmosfery i
              poziomu promieniowania w historii Ziemi bywaly juz wieksze, niz
              najstarsze feministki pamietaja. I beda wieksze, na mur. Cieszy mnie
              perspektywa zimowych wczasow w Lagos, wreszcie przestanie tam
              smierdziec.
              • lesew Re: Golfstrom się zatrzyma? 21.06.09, 16:20
                bezportek napisał: >...w sferach powaznych naukowcow nikt nie ma
                > sensownej teorii stabilnosci Pradu Zatokowego. ...<

                "W sferach poważnych naukowców", czyli gdzie? Wiadomo: tam, gdzie przebywa
                "najpoważniejszy" naukowiec, czyli Bezportek. A to, że nie dostał jeszcze
                wszystkich możliwych nagród naukowych, to tylko skutek spisku "wiadomych sił" i
                "układów"!
                • stefan4 Re: Golfstrom się zatrzyma? 21.06.09, 16:51
                  bezportek:
                  > nikt nie ma sensownej teorii stabilnosci Pradu Zatokowego.

                  lesew:
                  > "W sferach poważnych naukowców", czyli gdzie? Wiadomo: tam, gdzie przebywa
                  > "najpoważniejszy" naukowiec, czyli Bezportek.

                  Bardzo będę Ci wdzięczny, jeśli mi wyjaśnisz mechanizm napędzający Golfsztrom.
                  Ja wiem, że on działa, ale nie wiem dlaczego i chętnie bym się dowiedział.

                  Zwróć, proszę, uwagę, że w miejscu startu Golfsztromu, w okolicach Zatoki
                  Meksykańskiej, pasaty wieją z NE, więc ten prąd startuje pod wiatr.

                  - Stefan
            • pan-samochodzik Re: Bezportek znów ma rację 19.06.09, 00:15
              Czy zatrzymanie Golfstromu prowadzi do epok lodowcowych? Tego myślę
              nie wiadomo - zresztą jak prawie nieczego z całkowitą pewnością.
              Jedna z hipotez. Ale to że Gusfstom był zatrzymany w przeszłości
              jest udowodnione. Najciekawsze że miało to miejsce 13-11 tys lat
              temu pod koniec epok lodowcowej, co cofnęło proces ocieplenia.
              Dlaczego gdy lodowce topniały pod koniec epoki lodowcowej Golfstrom
              się zatrzymywał i lody wracały? Wyjaśnienie poniżej.

              To że coś nam wogóle do głowy nie przychodzi, wcale nie świadczy że
              jest to niemożliwe. Świadczy jedynie o tym że... nam to akurat do
              głowy nie przychodzi w danej chwili. A zatrzymać Golfstrom jest
              łatwo. Oto jeden ze sposobów:

              Normalnie Golfstrom płynie wzdłuż równika, pobiera tam ciepło i jako
              woda ciepła, lżejsza od zimnej płynie po powierzchni na północ
              wzdłuż wybrzeży Ameryki Północnej, po czym skręca na wschód ku
              Anglii i Europie ogrzewając je. Płynąc na północ ochładza sie
              oddając ciepło, a woda staje się bardziej słona w wyniku parowania i
              tym samym staje się gęstsza. Kiedy dociera do Nowej Funlandii i
              jeszcze dalej - pod Norwegię, staje się już na tyle gęsta że opada
              (tonie). Ta gęsta woda powoli płynie głęboko pod powierzchnią na
              południe, po czym wraca wypływając w okolicach równika znów na
              powierzchnię (mocno się ogrzewając) i... znów płynie wzdłuż Ameryki
              oddając ciepło. W wielkim uproszczeniu taki zamknięty cykl trwający
              chyba ponad 200 lat.

              Dlatego mimio położenia Europy daleko na północ, nasz klimat jest
              dużo cieplejszy niż ten nad Zatoką Hudson. Z tego samego powodu
              wschodnie wybrzeża Ameryki Północnej są ciepłe. Ale już odrobinę na
              północ od stanu Nowy Jork, gdzie Golfstrom nie dociera (bo wykręca w
              stronę Europy), nie wejdziesz w środku lata bosą nogą do oceanu taki
              jest zimny. 20 kilometrów różnicy odległości a temperatura spada w
              oceanie z 20 stopni do 6.

              No i jak toto zatrzymać? Prosto. Powiedzmy że lodowce Grenlandii
              (może też i Arktyki) zaczynają topnieć szybciej niż do tej pory -
              akurat to ci się teraz dzieje. Większa ilość słodkiej wody (a więc i
              lżejszej od słonej oceanicznej) wpływa do oceanu. Ta zimna słodka
              woda zmieszana trochę z oceaniczną, jest mniej słona niż ta głęboko
              w oceanie, a tym samym jest od niej lżejsza. Jeśli jest jej dużo,
              zalega na powierzchni nie pozwalając wypłynąć na powierzchnię
              ciepłej wodzie Golfstromu. Golfstrom płynie pod nią. Znacznie
              zwalnia to prędkość cyrkulacji Golfstromu i o ponad połowę zmniejsza
              ilość ciepła transportowanego do Europy. Tak wykazują symulacje.
              Siła Corilisa i wiatry to tylko częśc sił napędzających Golfstrom.
              Zresztą wiatry nie napędzają już Golfstromu kiedy ten nie może
              wydostać się na powierzchnie. Transport ciepła do Ameryki i Europy
              zostaje obniżony o ponad połowę. Wystarczy to aby zamrozić Europę.

              By znów uruchomić transport ciepła przez Golfstrom (po zatrzymaniu
              topnienia lodowców) potrzeba kilkuset lat.

              • stefan4 Zatrzymanie Golfsztromu 19.06.09, 13:03
                pan-samochodzik:
                > Czy zatrzymanie Golfstromu prowadzi do epok lodowcowych? Tego myślę
                > nie wiadomo - zresztą jak prawie nieczego z całkowitą pewnością.

                Prawda.

                Przedstawiony przez Ciebie mechanizm jest ciekawy. Ale oczywiście łatwo
                wymyślić czynniki kompensujące, które mogą się pojawić; a ocenić ich siłę jest
                bardzo trudno.

                Z Twojego modelu wynika, że jeszcze zanim Golfsztrom się zatrzyma, sporo ciepłej
                słonej wody zgromadzi się w głębinach, przykryte zimną wodą słodką. Taka
                konfiguracja jest bardzo niestabilna, sprzyja mieszaniu się wody, przez
                konwekcję cieplną. Co innego, gdyby to zimna słona woda była przykryta ciepłą
                słodką
                • pan-samochodzik Re: Zatrzymanie Golfsztromu 20.06.09, 01:44
                  Mogę tylko tyle powiedzieć Stefanie, że bardzo teoretyzujesz, a ja
                  nie jestem fachowcem w tej dziedzinie.
                  Ja jedynie przytoczyłem fakty oraz analizy robione porzez
                  specjalistów. Ty zaś na przykład uśredniasz prędkość Golfstromu
                  według własnych założeń które nie muszą być poprawne i na tej
                  podstawie wyciągasz wnioski. A nie pomyślałeś na przykład że kiedy
                  Golfstrom wracając "schodzi pod powierzchnię", to rozlewa sie na
                  znacznie większą powierzchnię a jego prędkość spada?

                  Możliwe też że to ja pomyliłem parę rzeczy ze sobą bo jak pisałem -
                  to nie moja działka. Przytoczę jednak pewne źródło:
                  " Część która jest na powierzchni systemu "przenośnika ciepła" (ang.
                  conveyor belt) pozwala północnej Europie cieszyć się dosyć łagodnym
                  klimatem pomimo jej położenia geograficznego. Ilość wody w tym
                  systemie jest gigantyczna - 20 mln m3/sek, równa ilości 100 Amazonek
                  połączonych razem - i zajmuje mu 500 do 2000 lat na wykonanie
                  jednego cyklu."
                  Str. 307 "Environmental Geology" autorstwa: Dorothy Merritts, Andrew
                  De Wet, i Kirsten Menking. Jeśli źle zrozumiałem wytłumacz nam
                  proszę. Jeśli zaś jest to nieprawdą proszę się spierać z autorami.

                  Niepotrzebnie prostujesz mnie z tymi odnogami o których nie
                  wspominałem. Chyba jest oczywistym że uprościłem model w celu
                  zobrazowania mechanizmu wyłączania grzejnika Europy.
                  Zaś dyskutowanie czy większy efekt będzie miała woda słona na
                  wierzchu czy pod spodem jest pezproduktywne, ponieważ my dyskutujemy
                  tutaj o modelu dobrze już przeanalizowanym. Po co gdybać co by było
                  gdyby się to odwróciło. Ten akurat model obrazuje co się stanie gdy
                  zaczną szybko topnieć lodowce. Czyli model który bezpośrednio może
                  nas w niedalekiej przyszłości dotyczyć. A że piszesz że
                  taka "blokada" byłaby krótkotrwała... cóż, pewnie masz rację. Ale
                  jak widać w tej działce 100, 500 czy nawet 1000 lat to bardzo krótki
                  okres. Wystarczająco długi jednak by zamrozić Europę (zwłaszcza
                  jeśli prawdą jest że cykl Golfstromu wynosi 500-2000 lat).

                  Masz też najwyraźniej rację z tym podgrzaniem okolic równika. Nie ma
                  gdzie oddawać ciepła. I tu jest właśnie paradoks - ocieplenie Ziemi
                  (uśrednione) może równocześnie prowadzić do epoki lodowcowej w
                  Europie i Ameryce Północnej.
                  A może jest jak zwykle - już myślimy że coś wiemy, a natura nic się
                  tym nie przejmuje i ma zupełnie inne plany?

                  Pozdrawiam - Pan Samochodzik
                  • stefan4 Re: Zatrzymanie Golfsztromu 20.06.09, 03:29
                    pan-samochodzik:
                    > Mogę tylko tyle powiedzieć Stefanie, że bardzo teoretyzujesz, a ja
                    > nie jestem fachowcem w tej dziedzinie.

                    Ja tym bardziej. Dzięki za wyjaśnienia.

                    - Stefan
                    • pan-samochodzik Re: Zatrzymanie Golfsztromu 21.06.09, 06:45
                      I właśnie to odróżnia mądrego człowieka od pieniacza którego zdanie
                      zawsze musi być na wierzchu.

                      Serdecznie pozdrawiam!
                      • myslacyszaryczlowiek1 Ciekawy artykuł tutaj 21.06.09, 16:05
                        www.rp.pl/artykul/9129,322130_Przepis_na_zaglade_zycia.html
                • lesew Re: Zatrzymanie Golfsztromu 21.06.09, 16:11
                  stefan4 napisał: >...
                  > słonej wody zgromadzi się w głębinach, przykryte zimną wodą słodką. Taka
                  > konfiguracja jest bardzo niestabilna, sprzyja mieszaniu się wody, przez
                  > konwekcję cieplną. ...

                  Błąd! Konwekcja w tym wypadku nie wystąpi! Przemyśl sprawę jeszcze raz!
                  Może wystąpić tylko dyfuzja, ale to proces baaardzo powolny!
                  • stefan4 Re: Zatrzymanie Golfsztromu 21.06.09, 17:17
                    lesew:
                    > Błąd! Konwekcja w tym wypadku nie wystąpi! Przemyśl sprawę jeszcze raz!

                    Mówimy o przypadku, gdy warstwa zimnej słodkiej wody przykrywa warstwę ciepłej słonej wody.

                    Chyba masz rację. Gęstość wody
                    * maleje z temperaturą mniej więcej o 70 g/(m^3 * stopień); a
                    * rośnie z zasoleniem o ok. 800 g/(m^3 * promille).
                    Wobec tego zwiększenie temperatury o 10 stopni powoduje zmniejszenie gęstości o 700 g/m^3; a zwiększenie zasolenia o 30 promili powoduje jej zmniejszenie o 24000 g/m^3 == 24 kg/^3. To jest więcej ponad 30-krotnie. Wobec tego słona woda pozostanie na dnie, mimo że jest ciepła.

                    - Stefan
    • pawelpawek Historia obrócona w pyłek 18.06.09, 18:36
      No popatrz pan. To kiedys stezenie CO2 w powietrzu bylo 3 razy wyzsze niz obecnie ... A przeciez wtedy nie bylo jeszcze ludzi na Ziemi
      • dar61 piłeczkoarytmetyka 18.06.09, 22:09
        [... Dziś stężenie CO2 w atmosferze sięga 385 ppm ...].
        385 ppm. = 0,385 promille = 0,0385 %

        Po co zaraz te anglosasizmy...

        Nie lepiej: "300 milionowych"/ "300 na milion"?

        Jak zaczną cytować anglosaskie "ppb." - to zacznie się dopiero
        jednostkowa chryja...
        • bezportek Sorry, my friend 19.06.09, 00:00
          Tak sie porobilo, ze jezyk angielskopodobny stal sie, jak niegdys
          lacina, jezykiem nauki i porozumienia miedzy narodami. Udawanie, ze
          lokalne gwary sa do tego celu poreczniejsze, to dopiero chryja, kon
          by sie usmial.
          • pan-samochodzik I tu się z Waści nie zgodzę 19.06.09, 05:38
            Chryja to jest zupełnie języka polskiego zapomnieć.
            Mieszkam od 25 lat w Ameryce, i jest mi po prostu żal "popisywaczy"
            z Polski, którzy własnego języka zapomnieli. Nie oszukujmy się - to
            świadczy tylko i wyłącznie o tym że czujemy się niedowartościowani,
            i że mamy kompleksy. Nic więcej. Żaden tam "angielski jako język
            nauki". Zwykłe, najzwyklejsze popisywanie się przed otoczeniem i
            dowartościowywanie się.
            Mam często do czynienia z Francuzami, a francuski znam przyzwoicie.
            Nie wtrącają nawet 10% tego co z angielska wtrącają Polacy, choć
            tak samo są poddani presji języka angielskiego w nauce i w mediach.
            Myślę że to taka nasza cecha narodowa. Nawet gdy Rzeczpospolita
            kulturowo dominowała w Europie, i każdy szlachetka znał 4 języki i
            to biegle, to my przywłaszczaliśmy sobie słownictwo francuskie, a
            oni nic polskiego. No... prawie nic. Nawet nasz najpopularniejszy
            posiłek przechrzciliśmy na francuską modłę. Oczywiście wiecie o
            którym to posiłku piszę. Chłop nie miał co do miski nalać, ale
            jadł "francuskie" danie.

            By nie być gołosłownym, przypomnę gęsiom tylko kilka słów z ich
            własnego słownika, które tak chętnie i szybko zapomniały:
            1. Dealer - sprzedawca
            2. Developer - budowlaniec (ale jak developer nobilituje, prawda?)
            3. Marines - piechota morska
            4. Navy - marynarka wojenna, a US Navy - marynarka amerykańska
            5. Net - sieć
            6. Pripejdy (prepaidy)- PRZEDPŁATY !!!
            7. Last Minute - z ostatniej chwili
            8. Deal (dil) - okazja!
            I tak można ciągnąć do usranej śmierci. Jeszcze nie znalazłem słowa
            które nie ma normalnego polskiego odpowiednika, albo do którego nie
            można by stworzyć polskiego słowa z "marszu".

            Na PPM też na pewno określenie jest, a jeśli nie to trzeba je
            stworzyć i to takie by dla laika było oczywiste. Nie sądzicie że to
            niezły obciach wtrącać w polskim artykule "Parts Per Milion"?
            Przed drugą wojną wszyscy "uczeni" też nic tylko używali
            niemieckich i francuskich określeń związanych z techniką
            samochodową i lotniczą. Nawet samolot to był aeroplanem, samochód
            automobilem, pojemności i moce silników też były w ichnich
            jednostkach i skrótach... Dobrze że udało się z tego wydostać, choć
            i tak spustoszenia narobiono co niemiara. A wszystko przez
            lenistwo, niechlujstwo i własne niedowartościowanie.
            Wiadomo - jak z zachodu to musiało być lepsze...

            To tylko takie moje trzy grosze na ten temat (a raczej trzysta
            groszy)
            • stefan4 Re: I tu się z Waści nie zgodzę 19.06.09, 13:06
              pan-samochodzik:
              > Chryja to jest zupełnie języka polskiego zapomnieć.

              W takim razie:
              * po angielsku: Gulf Stream;
              * po niemiecku: Golfstrom;
              * po polsku: Golfsztrom albo Prąd Zatokowy.

              - Stefan
              • bezportek Czolem Waszmościom, za pozwoleniem 19.06.09, 16:51
                Atoli wywody o "czystosci jezyka polskiego" smiechu sa warte. Bardzo
                slusznym sie wydaje przyklad mowy Francuzow, od lat pilnie
                strzezonej przez psy lancuchowe Akademii - i dzieki temu
                zdegradowanej do trzeciej ligi. Slownik francuski tak jest krociutki
                i skąpy jak, nie przymierzajac, stripper's g-string. Nie to, zebym,
                imaginujciez sobie, przymierzal, ale anglicyzmu uzylem swiadomie, a
                zacofanie i uparte zamykania oczu na swiat za idiotyzm uwazam, ze
                wszechmiar.
                Nie sztuka to, raz sie krakac nauczywszy, miaukoty albo szczekanie
                za nic miec, bo obce. Sztuka z innymi sie dogadac, chocby po lacinie
                albo rekoma machajac na obraz i podobienstwo onych Izraelitow,
                rdzennych mieszkancow Brooklyna.
                Nie daj Boze, gdyby zatwardzialy puryzm lingwistyczny ancestorom
                naszym byl nieobcy, wszyscy zmuszeni byli bysmy na codzien jezyk
                lamac w jakims indoeuropejskim narzeczu, kieby kto cynowe utensylia
                w blaszanym kotle ekscytowal.
                • pan-samochodzik Re: Czolem Waszmościom, za pozwoleniem 20.06.09, 02:03
                  Pozwolisz Wasze że się z jego wywodem nie zgodzę, ale nie będę się
                  wdawał w karczemne polemiki. Widać jesteś Waszmość na umyśle bystry
                  a i język masz cięty. Szkoda że w szlachetniejszej sprawie telentów
                  swoich nie pożytkujesz.
                  A i humor u Waćpana przedni co niezmiernie sobie cenię. Boki
                  zrywałem miarkujesz, kiedyś Wszmość zażartował iż "słownik francuski
                  jest krociutki i skąpy". Króciutki i skąpy! Bardzo sobie cenię ludzi
                  z poczuciem humoru...
                  Wasze zdrowie piję, jako że - tak szpetnie powiem z angielska - u
                  nas właśnie zaczął się Miller Time!
              • pan-samochodzik Święta racja! Prąd Zatokowy! 20.06.09, 02:09
                A i Golfsztrom chodził mi po głowie gdy o nim pisałem, ino myślałem
                że jeśli sie mylę to tylko idotę z siebie zrobię.
                Czyli jednak można. Będę pamiętał przez następne 25 lat.

                Jak mówił mój profesor ze Lwowa - zrobić błąd jest rzeczą ludzką.
                Ale zrobić ten sam błąd po raz drugi... oj to błąd!
    • snowbird1 Coraz liczniejsi naukowcy 20.06.09, 21:39
      i to naukowcy z prawdziwego zdarzenia jednak kwestionuja tak samo globalne ocieplenie jak i wplyw CO2 na temperature ziemi.
      • madcio Re: Coraz liczniejsi naukowcy 20.06.09, 23:11
        > i to naukowcy z prawdziwego zdarzenia jednak kwestionuja tak samo
        > globalne ocieplenie jak i wplyw CO2 na temperature ziemi.
        Źródło?

        Ja mam dokładnie przeciwne informacje. Chcesz źródła na nie? :>
        • pan-samochodzik A ja mam dokładnie przeciwne informacje od Madcia 21.06.09, 08:19
          Myślę że jesteśmy w gronie inteligentnych ludzi, więc nie będę
          tracił waszego czasu. Wystarczy pogooglować strony NASA. Zawartość
          CO2 ostatnimi laty w górę, a średnia temperatura Ziemi w dół.
          Myślę że trzeba poczekać chwilę z osądami i mieć baczenie na to co
          się dzieje z temperaturą (ak na spokojnie, bez uprzedzeń i
          przesądów w żadną stronę).

          Ale to jest nic! Uwielbiam historię eksperymentu z pięcioma małpami
          Madcia. Po prostu rewelacyjna! Tylko jedna jedyna rzecz mnie
          zasmuciła - ostateczne konkluzje które Madcio pozwolił przytoczyć.
          Naprawdę od ciebie Madcio oczekiwałem więcej niż od przeciętnego
          Amerykanina który łyka i posyła dalej każdą sieczkę....

          Nie jest już tajemnicą że nie żadne myślenie, ani inteligencja nami
          rządzą, a rządzą nami geny i instynktowne odruchy i zachowania. Są
          one odpowiedzialne za nasze poczynania bardziej niż w 98
          procentach. I ten właśnie eksperyment dobitnie to potwierdził, i
          potwierdził równocześnie, że nasze instynkty i zachowanie wcale nie
          są głupie i naprawdę pozwalają nam przetrwać w tym trudnym do
          objęcia rozumem świecie.

          Tylko samobójca może wyciągnąć z tego eksperymentu wniosek iż
          powinniśmy za każdym razem ponownie próbować metod które nas w
          przeszłości drogo kosztowały. Za każdym razem próbować tego
          samego "over, and over again"? Przyroda nie jest człowiekiem który
          steruje eksperymentem i zmienia jego rezulat każdego dnia na inny.

          Co śmieszy w podsumowaniu tego eksperymentu to to że autor założył
          iż cykl systemu operacyjnego na planecie Ziemia to 3 lata albo i
          mniej. Nie trzeba być geniuszem by wiedzieć że Microsoft nie ma
          tutaj monopolu i nie jest w stanie wciskać na siłę zupełnie nowych
          praw przyrody co 5 lat. Więc jeśli podczas burzy małpy siłą
          przegonią swojego kupla z otwartej przestrzeni do jaskini, to ja
          chcę mieć te małpy za moich przyjaciół. Ostatnią małpą którą bym
          chciał mieć za kumpla to ta która by mi w środku burzy powiedziała:
          - słuchaj Jasiek, to prawda że tamtą razą piorun zabił Zdzicha jak
          poszedł na banany pod tamte drzewo, ale bez jaj, nie bądź cykor,
          wyjdź z jaskini i narwij bananów - może pioruny już więcej nie biją
          w wysokie punkty. Bądź nowoczesny - otwórz się Jasiek na zmiany! I
          na pioruny! Przynieś kurna troche tych bananów!

          Choć... pismo mówi że jak nigdy w historii wody rozstąpiły się i
          Mojżesz suchą nogą przeszedł. Tym niemniej mając nawet taki dowód
          nie zachęcił bym swojego kumpla małpy by ten rzucił się w ocean po
          banany na pobliską wyspią bo jest szansa że mu się wody rozstąpią i
          chłop spacerkiem kosz bananów nam przyniesie. Srał pies że Mietka
          fale z powrotem nieżywego przyniesły, a Antkowi rekin parę członków
          odjął. Trzeba iść z postępem - czasy się zmieniają - wszystko jest
          możliwe - a nuż skoczysz do oceanu a ten się rozstąpi i zamiast
          utonąć bananów się nażresz? Ryzyk fizyk! Sruu do wody! Tak Madcio?

          Ja widzę zupełnie coś przeciwnego niż ty w tym eksperymenicie. Ja
          widzę mądrość tych małp, błyskawiczną zdolność uczenia i
          przekazywania wiedzy. Więcej - zdolność korzystania z nabytej
          wiedzy dla dobra swojego plemienia. Ty zaś widzisz w nim głupotę
          małp, ich brak otwarcia na... postęp. Jeśli nie, to po co
          zamieszczał byś ten link bez kmentarza?






          • madcio Re: A ja mam dokładnie przeciwne informacje od Ma 21.06.09, 12:57
            > Wystarczy pogooglować strony NASA. Zawartość
            > CO2 ostatnimi laty w górę, a średnia temperatura Ziemi w dół.
            Pudło. nie mówimy teraz o (nie)prawdziwości (A)GW, tylko o stosunku świata
            naukowego do (A)GW. Konkretniej, kwestionuję twierdzenie snowbirda:
            "Coraz liczniejsi naukowcy i to naukowcy z prawdziwego zdarzenia jednak
            kwestionuja tak samo globalne ocieplenie jak i wplyw CO2 na temperature ziemi."

            Jak mówiłem, moje informacje mówią mi o przeważającym konsensusie naukowców w
            tej sprawie, bez żadnego szczególnego trendu spadkowego. Tak naprawdę, tego typu
            gołosłowne twierdzenia jak snowbirda uważam za propagandowe kłamstwo
            denialistów, mające zlikwidować dysonans poznawczy związany z istnieniem
            wspomnianego przeze mnie konsensusu.

            > [ciach dłuugi wywód o małpach]
            Ech, to akurat zupełnie nie na temat, ale nie ma sprawy.

            Mój tekst w sygnaturce jest rzecz jasna sarkazmem: uważam, że ludzie bardzo
            często postępują jak owe małpy, nie mając przy tym usprawiedliwienia niskiej
            inteligencji. Jednym z najbardziej popularnych przejawów istnienia takiej
            inercji umysłowej jest, rzecz jasna, religia.
            Przykład takiej świni jako zwierzęcia nieczystego pasuje tu jak ulał. Sam
            pogląd, inkorporowany później w pewną religię, powstał z obiektywnych przyczyn
            (zarażone pewnym pasożytem świnie po zjedzeniu fundowały nader nieprzyjemne
            przygody, z zejściem z padołu włącznie).

            Religia ma tę zaletę, że nikt nie musi tłumaczyć nikomu, czemu nie można świni
            jeść. Świnia jest nieczysta i koniec.
            Oczywiście, to samo jest zarazem wadą: gdy warunki się zmieniają (np. hodowle
            świń są znacznie bardziej higieniczne), świnia ciągle pozostaje
            zwierzęciem nieczystym, mimo że pierwotna przyczyna znikła. Inercja umysłowa w
            pełni!

            > Przyroda nie jest człowiekiem który steruje eksperymentem i
            > zmienia jego rezulat każdego dnia na inny.
            Jak widać, przyroda też lubi się zmieniać. Jedzenie świniny raz jest
            niebezpieczne, raz nie. Ale wyznawcom pewnej religii i tak nie wolno jej jeść.
            Podobnie jest z samą naszą wiedzą o Rzeczywistości jaką taką: mimo zebranej w
            ciągu ostanich 200 lat wiedzy wciaż są ludzie wyznajacy poglądy całkowicie
            sprzeczne z ową wiedzą (np. kreacjoniści), a które powstały jako wyjaśnienie
            obserwowanych zjawisk w czasach, kiedy nasze zdolności badania Rzeczywistości
            były znacznie mniejsze.

            > Ty zaś widzisz w nim głupotę małp
            Nie. Choć właściwie głupotę też, ale nie ona jest tu najważniejsza. Widzę tu
            inercję umysłową, która sprawiła, że grupa małp zachowuje się w wyuczony przez
            nie same sposób, mimo że nigdy nie dowiedziały się o pierwotnej przyczynie
            takiego zachowania. W przeciwieństwie jednak do małp, człowiek ma rozum i
            powinien z niego korzystać.

            > postęp.
            Nie lubisz tego słówka, co? Nie dziwię się. Rzeczy zmieniające świat,
            szczególnie te na lepsze, erodują mocno podstawy rzeczy, które, jak sądzę,
            uważasz za ważne. Jak mi przykro.

            > po co zamieszczał byś ten link bez kmentarza?
            By prowokować takich jak ty? Którzy z pewnych, jasnych chyba dla wszystkich
            powodów, odbierają ten eksperyment jako atak na siebie? :>
            • stefan4 Pax inter studiosos! 21.06.09, 15:38
              pan-samochodzik:
              > I ten właśnie eksperyment dobitnie to potwierdził, i
              > potwierdził równocześnie, że nasze instynkty i zachowanie wcale nie
              > są głupie i naprawdę pozwalają nam przetrwać w tym trudnym do
              > objęcia rozumem świecie.

              madcio:
              > Widzę tu inercję umysłową, która sprawiła, że grupa małp zachowuje
              > się w wyuczony przez nie same sposób, mimo że nigdy nie
              > dowiedziały się o pierwotnej przyczynie takiego zachowania.

              Zanim obaj, Panowie, okopiecie się na prezentowanych stanowiskach i zaczniecie
              reagować emocjonalnie, zechcijcie zauważyć, że zaprezentowaliście (zapewne na
              potrzeby tej wymiany zdań) odwieczny spór między zapyziałym konserwatyzmem a
              rewolucyjnym progresizmem. Oczywiście nie znajdziecie szybkiego
              rozstrzygnięcia, skoro spór ten jest tak stary jak ludzkość; a w sposób jawny
              toczy się już przynajmniej od Oświecenia. A ja myślę, że cały jest ,,źle
              postawiony''.

              Czy ważniejszy jest biceps zginający ramię, czy triceps prostujący ramię? One
              działają przeciwstawnie, ale to nie znaczy, jakoby sobie przeczyły. Dla
              normalnego działania ramienia potrzebne są oba.

              Dla zdrowia społeczności potrzebne jest sporo zachowawczości oraz trochę
              nowatorstwa. Za dużo nowatorstwa grozi roztrwonieniem tego, co już udało się
              zgromadzić. Za dużo zachowawczości oznacza stagnację. Życie każdej
              społeczności stale obija się o te dwie skrajności
              • pan-samochodzik Złoty środek 27.06.09, 06:38
                I z tym co mówisz absolutnie się zgadzam. Któż zresztą mógłby z tym
                polemizować?
                Nie odpowiedziałem natomiast Madciowi, ponieważ w swojej arogancji
                przypisał mi to co on sam myśli że "ja myślę", po czym dołożył do
                tego parę epitetów i na koniec podsumował stworzony przez niego
                samego "mój" światopogląd.

                Gdyby tylko Madcio wiedział jakie jest moje zdanie o konieczności
                podejmownia "ryzyka" w imię postępu... Gdyby tylko wiedział.
                Niestey Madcio przykłada swoją własną miarkę do "ryzyka". Zakłada
                (nie wiem dlaczego) że jedynym ryzykiem w innowacyjnych
                poczynaniach jest zimny prysznic podobny do tego jaki spotkał
                małpy. Tak, może w innowacjach dokonywanych w firmach jest to
                prawdą. Ale na pewno nie w przyrodzie. Tutaj błąd w przewidzeniu
                wyniku naszej próby może oznaczać śmierć. Normalną, prawdziwą
                śmierć. Nie "game over", zacznij jeszcze raz, a definitywną
                śmierć. I na pewno w przyrodzie zdarzenie raz udowodnione, nie
                zmieni swojego wyniku na drugi dzień tylko dlatego że jeszcze raz
                sprubujemy tego samego co już raz dało nam po tyłku.
                Próbować - tak - ale już INACZEJ!



      • losiu4 Re: Coraz liczniejsi naukowcy 22.06.09, 21:24
        snowbird1 napisał:

        > i to naukowcy z prawdziwego zdarzenia jednak kwestionuja tak samo
        > globalne ocieplenie jak i wplyw CO2 na temperature ziemi.

        znaczy zależy co przez to GOc ci naukowcy rozumieją. Bo jeśli chwilowe wahnięcie
        w górę temperatury przez pewien krótki okres czasu - tak. Jeśli twierdza ze to
        wyjątek i katastrofa, na dodatek spowodowana przez emisję CO2 przez człowieka -
        absolutna nieprawda.

        Pozdrawiam

        Losiu
    • fumanczu mapy Piri Reisa 21.06.09, 10:07
      czyli można już teraz stwierdzić, kiedy powstały mapy, przedstawiające
      bieguny bez pokrywy lodowej, a które były materiałem źródłowym dla
      osławionego Piri Reisa.
    • rmiechowicz Historia obrócona w pyłek 21.06.09, 10:24
      "W eocenie wynosiło ono ponad 1 tys. ppm (części na milion - gdybyśmy do
      wielkiego pudła wrzucili milion piłeczek oznaczających cząsteczki powietrza, to
      tysiąc z nich musielibyśmy pomalować na czarno i oznaczyć jako CO2), a w
      oligocenie już "tylko" ok. 560 ppm.

      "Tylko" w cudzysłowie, bo z dzisiejszej perspektywy to ciągle gigantyczny poziom
      dwutlenku węgla. Przez ostatnie kilkaset tysięcy lat, aż do rewolucji
      przemysłowej, nie przekraczał on 300 ppm. Tuż przed rewolucją wynosił 280."

      I nikt nie zwrócił na to uwagi?
      Spadek stężenia CO2 z 1000 na 560 ppm spowodował katastrofalne oziębienie klimatu!
      Teraz mamy tylko 300, więc jak dojdziemy do 560 to dopiero się oziębi!

      To potwierdza tylko tezę, że zmiany stężenia CO2 nie są przyczyną, aole skutkiem
      zmian temperatury.
      • maczores Re: Historia obrócona w pyłek 21.06.09, 10:47
        Ciekawe,ze wszyscy biadola nad ociepleniem klimatu a nikt nie
        zajmuje sie przyczynami ocieplenia w okresie 1000-1200 wtedy co Leif
        doplynal do Grenalandii i zastal ja zielona. Z powodzeniem zalozyl
        tam kolonie i uprawiali nawet zboze.Dodam ze klimat byl tak cieply
        ze okoice Zielonej Gory pokryte byly winnnincami jak co najmniej
        Wegry. Co spowodowalo to wahniecie - nikt nie wie, podobnie jak
        tzw.Mala epoke lodowacowa ktora nastapila po tym optimum
        klimatycznym. Sadze ze emisja gazow cieplarnanych to dodatek do
        naturalnych fluktuacji klimatu.
    • g.r.a.f.z.e.r.o Historia obrócona w pyłek 21.06.09, 12:34
      Na temat globalnych zmian klimatu można wysunąć jedynie kilka pewnych twierdzeń.

      Klimat zmieniał się w przeszłości, niezależnie od działań człowieka.
      Klimat będzie zmieniał się w przyszłości, niezależnie od działań człowieka.
      Zanim na ziemi nastał człowiek byłu tu DUŻO cieplej i DUŻO zimniej niż w czasach
      człowieka, i nie można wykluczyć że tak będzie w przyszłości.
      Niezależnie od zmian klimatu, życie na Ziemi nie uległo zagładzie.

      --
      Przychodzisz zawsze do mnie, gdy zapada zwrok
      Zapalasz rzekę tęczy i przerywasz noc.
      • acid.jazz Re: Historia obrócona w pyłek 21.06.09, 19:34
        g.r.a.f.z.e.r.o napisał:

        > Na temat globalnych zmian klimatu można wysunąć jedynie kilka pewnych twierdzeń
        > .
        >
        > Klimat zmieniał się w przeszłości, niezależnie od działań człowieka.
        > Klimat będzie zmieniał się w przyszłości, niezależnie od działań człowieka.
        > Zanim na ziemi nastał człowiek byłu tu DUŻO cieplej i DUŻO zimniej niż w czasach
        > człowieka, i nie można wykluczyć że tak będzie w przyszłości.
        > Niezależnie od zmian klimatu, życie na Ziemi nie uległo zagładzie.

        Wszystko prawda, ale to nie wyklucza wpływu człowieka na klimat.
        Nikt też nie mówi, że życie na Ziemi wkrótce zginie, ale np. podniesienie
        poziomu mórz o kilka czy kilkanaście metrów przyniesie poważne konsekwencje dla
        ludzi.
    • jottsp lod a poziom wody 22.06.09, 11:15
      - temat mocno komentowany - warto zauwazyc ze lod w lodowcu to sprasowany snieg
      i zaiwiera powietrze ktorego "zawartosc" w lodowcu jest rozna w zaleznosci od
      warunkow powstawana, wieku lodowca i inn.
      • stefan4 Re: lod a poziom wody 22.06.09, 12:43
        jottsp:
        > warto zauwazyc ze lod w lodowcu to sprasowany snieg
        > i zaiwiera powietrze ktorego "zawartosc" w lodowcu jest rozna w zaleznosci od
        > warunkow powstawana, wieku lodowca i inn.

        Bardzo sprasowany śnieg, taki już całkiem bez gwiazdek, jakby lodowy piasek przechodzący w lity lód. Zobacz:

        Glossary of Selected Glacier and Related Terminology:
        ,,Snow has a density averaging about 0.1, firn has a density greater than 0.55, and glacier ice has a density of about 0.89.''

        Wobec tego ze stopienia 1 m^3 lodowca będzie 0.89 m^3 wody
        • bret.2 Re: lod a poziom wody 22.06.09, 20:04
          BAJKA O WODZIE: Na początku była woda .Potem długo długo nic i stała się ziemia która wyszła z wody (jak konie z mgły).Jak wody przybędzie to "lodka" się podniesie razem z woda i nogi będą zamoczone tyle samo .(z zadania z fizyki).Wiedz możemy spać spokojnie natura czuwa .
          • stefan4 Re: lod a poziom wody 23.06.09, 12:01
            bret.2:
            > Jak wody przybędzie to "lodka" się podniesie razem z woda i nogi będą zamoczone
            > tyle samo .(z zadania z fizyki).Wiedz możemy spać spokojnie natura czuwa .

            Czy masz na myśli, że kontynenty pływają po oceanach jak łódki? A może są podparte Wielkim Żółwiem?

            - Stefan
            • bret.2 Re: lod a poziom wody 23.06.09, 20:00
              >stefan4 napisał:

              > bret.2:
              > > Jak wody przybędzie to "lodka" się podniesie razem z woda i nogi będą zam
              > oczone
              > > tyle samo .(z zadania z fizyki).Wiedz możemy spać spokojnie natura czuwa
              > .
              >
              > Czy masz na myśli, że kontynenty pływają po oceanach jak łódki? A może są podp
              > arte Wielkim Żółwiem?
              >
              > - Stefan
              >Stefan
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka