Dodaj do ulubionych

Dziewczynki nie sa gorsze

24.06.09, 08:21
Jak 'nie są' jak są?
Jak teza takie wyniki badań. Wystarczy porównać ilość kobiet/mężczyzn pośród
laureatów Nobla w naukach ścisłych no i już mamy.
Przykłady można mnożyć ale po co? Czy nikt nie bierze pod uwagę funkcji jakie
wytworzyła przez miliony lat Pani Ewolucja przystosowując kobiety do ich
podstawowego zadania - prokreacji. To cywilizacja koniecznie chce "wyrównać
szanse" kobiet. Wbrew przyrodzie.

Obserwuj wątek
    • real.avalanche Re: Dziewczynki nie sa gorsze 24.06.09, 08:53
      Nie czytasz ze zrozumieniem i dlatego mylisz skutek z przyczyną...
      • eruve.elen Re: Dziewczynki nie sa gorsze 24.06.09, 10:43
        a ja tam znowu nie jestem taka przekonana, że uznawanie - na podstawie dosyć
        życzeniowo powiązanych badań i obserwacji, zdaje się - że hipotetyczna przyczyna
        jest przyczyną pewną, jest świetnym pomysłem.

        tzn. uprzedzenia i stereotypy najprawdopodobniej mają wpływ na udział kobiet w
        dyscyplinach ścisłych (zwłaszcza dawniej, kiedy nie miały dużych możliwości),
        ale chyba nikt nie udowodnił jeszcze, że brak tych stereotypów ustawiłby ilość i
        sukcesy mężczyzn vs kobiet w stosunku pół na pół.


        być może - piszę to jako hipotetyczną możliwość - usunięcie przyczyny nie
        odmieniłoby w znaczącym stopniu tego, co obecnie nazywamy skutkiem?

        w tekście przydałoby się jeszcze info, jak wygląda sprawa płci w naukach
        ścisłych w krajach o niskim nasileniu stereotypu, tyle że nie w wieku szkolnym,
        a wśród rzeczywiście pracujących w życiu dorosłym.
        • disadora Re: Dziewczynki nie sa gorsze??? czyzby? 29.06.09, 21:48
          Z uporem maniaka tlomaczę, że kobiety zostały dopuszczone do
          edukacji, praktycznie rzecz biorąc 150 lat temu a i to nie w naukach
          scisłych!!! A przykład Mari Curie-Skłodowskiej? - 2 (słownie dwa)
          noble w naukach ścisłych. Ale Ona miała szczęście miec MĄDREGO
          OJCA !!!!! czego nie można powiedziec o wiekszości dziewcząt. Jak
          to sie dzieje, że kobiety stanowia większość na uczelniach wyzszych
          ( i średnią ocen majz wyzszą) a nie na stanowiskach w korporacjach,
          sejmie, rządzie itp? Bo tradycja - rodzina i mężowie - i tak gonia
          je do garów i dzieci. To ta piepsz..na tradycja i kk. Argument o
          noblistach jest prymitywny i GŁUPI - uzywany oczywiście przez
          mężczyzn!!!
          • marksistowski ten wredny KK dal babom macice 29.06.09, 22:00
            No i teraz biedaczki takie ucisnione, bo to one muszą dzieci rodzic
            zamiast biurwowe noble zdobywać.
            • dala.tata Re: ten wredny KK dal babom macice 29.06.09, 23:13
              Leos, byles kretynem, jestes kretynem, bedziesz kretynem. rzecz jasna katolickim.

              marksistowski napisał:

              > No i teraz biedaczki takie ucisnione, bo to one muszą dzieci rodzic
              > zamiast biurwowe noble zdobywać.
      • robert666666_6 Re: Dziewczynki nie sa gorsze 24.06.09, 14:07
        nie moze czytac ze zrozumieniem bo przeciez jako mezczyzna nie jest
        humanista :-) :-) :-)
        • pensioner63 Idea urawniłowki ciągle jest popularna 24.06.09, 17:49
          To prawda, że uprzedzenia i dyskryminacja zmniejszają szanse i osiągnięcia
          ludzi. Jest wiele badań psychologów to potwierdzających.

          Druga sprawa to - psychika kobiet i mężczyzn jest inna. Znacznie mniej kobiet
          lubi matematykę i nauki ścisłe. Przeciętny mężczyzna za to gorzej wczuwa się w
          uczucia innych ludzi. Są wyjątki typu Maria Curie Skłodowska, ale ja piszę o
          średnim czy przeciętnym człowieku. Bez sensu jest oczekiwanie, że w idealnym
          społeczeństwie będzie 50% kobiet i mężczyzn w każdym zawodzie. Ale idea
          urawniłowki ciągle jest popularna w różnych krajach świata.
          • joanelle Re: Idea urawniłowki ciągle jest popularna 24.06.09, 19:47
            pensioner63 napisał:

            > To prawda, że uprzedzenia i dyskryminacja zmniejszają szanse i osiągnięcia
            > ludzi. Jest wiele badań psychologów to potwierdzających.
            >
            > Druga sprawa to - psychika kobiet i mężczyzn jest inna.

            Psychika każdego człowieka jest inna. I znacznie większe zróżnicowania są między
            poszczególnymi ludźmi, niż między 'kobietami' i 'facetami'.

            Znacznie mniej kobiet
            > lubi matematykę i nauki ścisłe. Przeciętny mężczyzna za to gorzej wczuwa się w
            > uczucia innych ludzi. Są wyjątki typu Maria Curie Skłodowska, ale ja piszę o
            > średnim czy przeciętnym człowieku.

            Średni czy przeciętny człowiek jest po prostu podatny na stereotypy i dlatego
            tak jest. Jakby od kobiet oczekiwano liczenia, a od mężczyzn empatii, też by umieli.

            Bez sensu jest oczekiwanie, że w idealnym
            > społeczeństwie będzie 50% kobiet i mężczyzn w każdym zawodzie. Ale idea
            > urawniłowki ciągle jest popularna w różnych krajach świata.

            To nie chodzi o urawniłowkę, tylko o te same możliwości dla wszystkich.
            • greg0.75 Re: Idea urawniłowki ciągle jest popularna 24.06.09, 19:59
              > > Druga sprawa to - psychika kobiet i mężczyzn jest inna.
              >
              > Psychika każdego człowieka jest inna. I znacznie większe zróżnicowania są międz
              > y
              > poszczególnymi ludźmi, niż między 'kobietami' i 'facetami'.
              Ależ jedno nie wyklucza drugiego - odpowiednie krzywe dzwonowe się w znacznym stopniu nakładają, tyle że mają maksima przy różnym natężeniu cech (i, ponoć, w wielu wypadkach u mężczyzn "zdolności" mają szerszy zakres zmienności)

              > Średni czy przeciętny człowiek jest po prostu podatny na stereotypy i dlatego
              > tak jest. Jakby od kobiet oczekiwano liczenia, a od mężczyzn empatii, też by umieli.

              że też odemnie nikt nie oczekiwał że będę wysokim przystojniakiem :(

              > To nie chodzi o urawniłowkę, tylko o te same możliwości dla wszystkich.
              Równy punkt startu - czemu nie. Partytety - tylko pod warunkiem zapewnienia dostatecznej reprezentacji dyskutantom z forum "gazety" o nicku na "G"
          • agata.kaplon Re: Idea urawniłowki ciągle jest popularna 25.06.09, 13:04
            Zawsze mnie fascynuja kraje skandynawskie: dlaczego tam dysproporcje
            sa mniejsze. Moze Szwedki sa genetycznie lepiej predysponowane do
            kariery w naukach scislych.
            Polska jest krajem kompletnie szownistycznym, mam porownanie z
            Niemcami, gdzie nikomu do glowy nie przychodzi ponizanie kobiet na
            stanowiskach, na uniwersytetach dba sie o political corectness.
            Naturalnie mozna znalezc i negatywne przyklady. W Polsce ciagle
            jeszcze wmawia sie kobietom ze sa glupsze, ze nie potrafia byc
            konkurencja dla mezczyzn w naukach scislych, ze sie powinny zajac
            czyms mniej obciazajacym. Kobiety generalnie bardziej nadaja na
            filologie a nie na matematyke. Bardzo wiele w tym z kulturowych
            wzorcow. To sie zaczyna na poziomie banalnego stereotypu: jestes
            ladna, to na pewno jestes glupia (albo cwana), a jak sie przebiezesz
            za faceta, zapuscisz wasy i zamienisz sie w potwora, to mozesz
            zostac dobrym inzynierem. To nie sa chce podkreslic stereyotypy
            powielane przez mezczyzn, kobiety takze je reprodukuja, nasze
            nauczycielki, matki, kolezanki. Kobiety takze wierza w te
            stereotypy, A przy tym Polki sa bardza ambitne i to wszystko tworzy
            dla mnie jakis niezrozumialy kogiel mogiel.
            To wszystko byloby dla mnie moze rownie wydumane jak dla innych,
            gdybym byla mezczyzna i nie musiala doswiadczac tych codziennych
            mini-procesow. Na przyklad faktu, ze mezczyznom w istotnych sprawach
            poswieca sie wiecej uwagi - slucha ich sie dluzej, uwagi
            slormulowane w stosunku do mezczyzn sa bardziej przychylne. Kobiety
            bardzo, bardzo czesto sie zbywa. Ta wiara w wieksze uzdolnienia
            mezczyzn zaczyna sie na matemetyce, a konczy sie na poiedzeniu "ten
            kto ma scisly umysl bedzie rowniez swietny w humanistyce". W ten
            sposob w koncowym efekcie, kobiety nie maja wiele do powiedzenia
            rowniez w humanistyce, sa spychane na nizsze pozycje, nie awansuja
            na uczelniach. Dlaczego w skandynawii jest inaczej?
            • pensioner63 Dlaczego w Skandynawii jest inaczej? 25.06.09, 21:36
              agata.kaplon napisała:
              > Moze Szwedki sa genetycznie lepiej predysponowane do kariery w
              > naukach scislych. Polska jest krajem kompletnie szownistycznym...

              Szwedki nie są unikalne genetyczne. Wśród Polaków jest wielu szowinistów,
              rasistów i antysemitów ze względów kulturowych, nie genetycznych. Sama piszesz o
              tym czynniku.

              Nigdy nie byłem w Skandynawii. W życiu przez jeden semestr uczyłem się
              szwedzkiego nauczanego przez Szwedkę. To za mało aby mieć dobrą teorię
              wyjaśniającą różnicę między Polską i Szwecją. Moja hipoteze jest, że winę za to
              ponosi izolacja Polaków i kultywowanie feudalnych tradycji. Szwedzi znacznie
              więcej podróżowali i podróżują. Widzą więc, że inni ludzie - innej narodowości
              lub płci są tak samo dobrzy jak oni sami.

              Mieszkam w Stanach. Środek Stanów jest oazą konserwatyzmu i siedzibą różnych
              ekstremistów, faszystów, Ku-Klux-Klanu, przeciwników ewolucji itp. Amerykanie
              mieszkający przy brzegach Pacyfiku i Atlantyku są bardziej liberalni i
              tolerancyjni. Polacy wskutek kontaktów z innymi narodami Unii Europejskiej też
              powoli ucywilizują się.

              Może jakiś mądry Polak lub Polka mieszkający w Skandynawii napisze swoje
              wyjaśnienie?
    • n0e2008 czyzby? 24.06.09, 09:36
      wiemy, ze socjalizm rowna w dol. pytanie brzmi: czy w krajach, w ktorych
      rzekomo uzyskujemy ta rownosc nie zniecheca sie chlopcow do rozwoju, i stad te
      teoretyczne wyrownanie?
      • makova_panenka Re: czyzby? 24.06.09, 15:42
        Dobrze gadasz. To nie dziewuchy idą w górę, ale chłopaki na dno.
        • maura4 Re: czyzby? 24.06.09, 18:05
          To chyba lekka przesada. Moje doświadczenia - w mojej klasie
          bezwzglądnie najlepsza z matmy byla dziewucha, zaraz potem po równo
          chłopaki i dziewczyny. W moim roczniku były dwie klasy o profilu mat-
          inf. W jednej mniej wiecej po połowie rodzajów ludzkich, w drugiej
          przewaga chłopaków. Studia to juz róznie, bo uczniowie z klas
          ścisłych wybrali sie i na prawo i na medycynę, stomatologię.
    • dala.tata bopos: wroc do tekstu, przeczytaj ponownie, 24.06.09, 10:26
      przemysl, moze zrozumiesz, dlaczego walnales gafe
    • kornel-1 Dziewczynki nie sa gorsze 24.06.09, 10:37
      Kilka uwag:

      1. Mówienie o uprzedzeniach jest całkowitym nieporozumieniem. Wyniki testu wyrażają po prostu opinię (sąd) na temat zdolności (umiejętności) matematycznych kobiet i mężczyzn. Ta opinia - jak wskazują wyniki badań - odpowiada rzeczywistości. W tych krajach, w których dziewczynki uzyskują gorsze wyniki - opinia o nich jest gorsza. Tam, gdzie dziewczynki uzyskują równorzędne wyniki - opinia o nich jest lepsza. Jasne? Proste?
      Gdy wypowiadamy się o predyspozycjach (roli) kobiet: "Kobiety lepiej nadają się do opieki nad dziećmi" to nie jest to dyskryminacja mężczyzn ani uprzedzenie do mężczyzn - skoro życie pokazuje, że tak jest w rzeczywistości (oczywiście nie analizujemy tu jednostkowych przypadków).


      2. Opinie o różnicach między zdolnościami matematycznymi u obu płci odpowiadają obserwowanej rzeczywistości. Aby jednak udowodnić, co jest przyczyną a co skutkiem, czyli dowieść tezy, iż społeczne opinie wpływają na wyniki testów (sprawdzianów) matematycznych, należałoby przeprowadzić inne badania.
      Należałoby mianowicie sprawdzić, czy w miarę (domniemanego) przyswajania negatywnych opinii o własnej płci, dziewczynki tracą swoje zdolności matematyczne. Inaczej mówiąc należałoby przeprowadzić testy w różnym wieku. Jeśli wyniki wskazywałyby na coraz gorsze wyniki - wówczas teza o społeczno-kulturowych wpływach byłaby do obronienia.

      3. Aby w pełni udokumentować zaproponowane badania w punkcie 2. należałoby przeprowadzić również testy sprawdzające inne zdolności nie-matematyczne (np. językowe). Być może jest tak, że kobiety pod wpływem opinii społecznych tracą wszelkie zdolności. Byłoby czymś zastanawiającym, gdyby się okazało iż zdolności matematyczne są szczególnie wyróżnione.
      Proszę nie odczytywać mojej ostatniej uwagi jako seksistowskiej.

      Kornel
      • eruve.elen Re: Dziewczynki nie sa gorsze 24.06.09, 10:47
        Ty sobie jaja robisz, tak?


        a jak nie: dlaczego dziewczynki miałyby jakiekolwiek zdolności tracić?

        wystarczyłoby, żeby przestawały je rozwijać pod wpływem stereotypów, a zaczęły
        się zajmować czymś, odnośnie czego mają społeczne 'przyzwolenie'.
        • kornel-1 Re: Dziewczynki nie sa gorsze 24.06.09, 11:01
          eruve.elen napisała:

          > Ty sobie jaja robisz, tak?
          >

          merytorycznie poproszę!

          > a jak nie: dlaczego dziewczynki miałyby jakiekolwiek
          > zdolności tracić?
          > wystarczyłoby, żeby przestawały je rozwijać pod wpływem
          > stereotypów, a zaczęły się zajmować czymś, odnośnie
          > czego mają społeczne 'przyzwolenie'.

          Sorry, widzę tu niespójność: mieszasz "zdolności" z "zajmowaniem się"
          Nie porównuj ról społecznych z uzdolnieniami w zakresie matematyki (i nauk ścisłych).

          "Tracenie" lub "nie rozwijanie" zdolności to w tym kontekście zabawa słowna. Umiejętności językowe lub matematyczne rozwijają się stopniowo. Przedszkolak nie różniczkuje! A zdolności abstrakcyjnego myślenia są u niego ograniczone. Jest chyba czymś oczywistym, że test matematyczny rozwiąże lepiej maturzystka niż gimnazjalistka. Jeśli więc piszę o "traceniu" zdolności u dziewczynek to chodzi o względne zdolności. Względne - czyli w stosunku do chłopców! Bo płci porównujemy w tym wątku!

          Kornel
          • eruve.elen Re: Dziewczynki nie sa gorsze 24.06.09, 11:23
            > merytorycznie poproszę!

            wybacz, Twój dobór słów (vide 'zabawa słowna' w komentarzu do dalszej części
            mojego posta) i sposób sformułowania wypowiedzi zasugerowały mi, że post Twój
            miał za zadanie hm, wykpienie tezy przedstawionej w artykule.


            > Sorry, widzę tu niespójność: mieszasz "zdolności" z
            > "zajmowaniem się". Nie porównuj ról społecznych z
            > uzdolnieniami w zakresie matematyki (i nauk ścisłych).

            Nie mieszam :). Miałam na myśli fakt, że 'zajęcie się czymś innym' powoduje
            zaniechanie rozwijania umiejętności w zakresie nauk ścisłych.



            > "Tracenie" lub "nie rozwijanie" zdolności to w tym kontekście
            > zabawa słowna. Umiejętności językowe lub matematyczne rozwijają
            > się stopniowo. Przedszkolak nie różniczkuje! A zdolności
            > abstrakcyjnego myślenia są u niego ograniczone. Jest chyba czymś
            > oczywistym, że test matematyczny rozwiąże lepiej maturzystka niż
            > gimnazjalistka. Jeśli więc piszę o "traceniu" zdolności u
            > dziewczynek to chodzi o względne zdolności. Względne - czyli w
            > stosunku do chłopców! Bo płci porównujemy w tym wątku!

            cóż, dodanie 'w stosunku do chłopców' było jednak konieczne, bo przykro mi, ale
            nie jest to oczywiste w kontekście ani całej wypowiedzi, ani, jak widać, całego
            tematu.
            ba, zresztą nawet i z takim dodatkiem określenie sytuacji jako 'tracenia' wydaje
            się wprowadzać nieco zamieszania i niejednoznaczności.

            odnośnie inaczej interpretowanej zawartości wcześniejszego posta - jak sobie
            wyobrażasz udowodnienie, że to właśnie stopniowe przyswajanie stereotypu (jeśli
            w ogóle można mówić o czymś takim) powoduje stopniowy zanik chęci rozwijania
            umiejętności w danym zakresie?
            tzn., odnosi się to zresztą do artykułu również, jak udowodnić zajście tej
            konkretnej korelacji, bez wpływu innych czynników?

            • kornel-1 Re: Dziewczynki nie sa gorsze 24.06.09, 12:09
              eruve.elen napisała:

              > > merytorycznie poproszę!
              >
              > wybacz, Twój dobór słów (vide 'zabawa słowna' w komentarzu do
              > dalszej części mojego posta) i sposób sformułowania wypowiedzi
              > zasugerowały mi, że post Twój miał za zadanie hm, wykpienie tezy
              > przedstawionej w artykule.


              Właściwe byłoby zastąpienie słowa "wykpienie" - "krytycznym ustosunkowaniem
              się". Vide nazwa forum ;-)

              > cóż, dodanie 'w stosunku do chłopców' było jednak konieczne, bo
              > przykro mi, ale nie jest to oczywiste w kontekście ani całej
              > wypowiedzi, ani, jak widać, całego tematu.


              IMHO, percepcja tekstu to indywidualna sprawa ;-)

              > ba, zresztą nawet i z takim dodatkiem określenie sytuacji jako
              > 'tracenia' wydaje się wprowadzać nieco zamieszania i
              > niejednoznaczności.

              Hm. Czuję się cokolwiek bezradny w tej sytuacji.


              > jak sobie wyobrażasz udowodnienie, że to właśnie stopniowe
              > przyswajanie stereotypu (jeśli w ogóle można mówić o czymś takim)
              > powoduje stopniowy zanik chęci rozwijania umiejętności w danym
              > zakresie? tzn., odnosi się to zresztą do artykułu również, jak
              > udowodnić zajście tej konkretnej korelacji, bez wpływu innych
              > czynników?


              Korelacja zachodzi lub nie zachodzi niezależnie od relacji przyczynowo-skutkowych.

              Jeśli badania opublikowane w PNAS zostały rzetelnie zrelacjonowane w artykule w
              gazeta.pl to rozumiem, iż autorzy badań udowodnili tezę, o społeczno-kulturowych
              przyczynach gorszych wyników w matematyce (i naukach ścisłych) u dziewczynek.

              Ja zwróciłem uwagę na konieczność sprawdzenia jak to się odbywa w czasie.
              Do tej pory rozpatrujemy w tym wątku opozycję:
              geny (biologia) <-> opinie (społeczeństwo)

              Oczywiście może być i tak, że z biegiem lat zdolności matematyczne u płci
              pięknej ulegają pogorszeniu w stosunku do drugiej płci (dziewczynki tracą
              względem chłopców) niezależnie od wpływów społecznych. Wówczas przyczyną byłaby
              "biologia". Być może taką tezę dałoby się zweryfikować przeprowadzając badania w
              społeczeństwach, w którym presja ("naciski") jest bardzo mała. Gdy negatywne
              opinie o zdolnościach matematycznych nie kształtują samooceny (bo brak tych
              opinii), czyli (domyślnie) nie wpływają na chęć (jak piszesz) rozwijania
              zdolności, to ewentualne zmiany w zdolnościach należałoby przypisać genom.

              Kornel
              • dala.tata Re: Dziewczynki nie sa gorsze 24.06.09, 16:03
                percepcja tekstu to indywidualna sprawa? no prosze..... to ci
                nowosci psychologiczne dr kornel nam serwuje. a cala badania z sfery
                aduience studies w nauce o komunikowaniu bada po prostu
                poszczegolnych ludzi, nie?

                a szarmanckosc naukowa i 'plec piekna' powala na kolana. wreszcie
                bede wiedzial jak mowic.
                • kornel-1 Prezencik dla profesora 24.06.09, 16:46
                  addons.mozilla.org/pl/firefox/addon/3052

                  Gorąco zachęcam do skorzystania. Instalacja prosta a wstyd mniejszy.

                  Kornel
                  • dala.tata Re: Prezencik dla profesora 25.06.09, 01:07
                    szanowny panie doktorze, mnie naprawde nie jest wstyd. zupelnie. i jesli
                    laskawemu panu przeszkadza moje pisanie, to prosze je ignorowac. tak jak idzie
                    to laskawemu panu coraz lepiej.

                    bo ja nadal czekam na odpwoiedz na pytanie, skad sie bierze opinia spoleczna na
                    temat testow.

                    i ja rozumiem, ze zamiast odpwoiadac na pytania, panu doktorowi latwiej rzucac
                    inwektywami i skupiac sie literowkach. jednak te wszystkie zabiegi nie zmieniaja
                    trzech rzeczy:

                    a. laskawy pan doktor zachowal sie jak zwykly cham w tej dyskusji.
                    b. laskawy pan doktor ma niezwykla latwosc w krytykowaniu wszystkich dokola,
                    natomiast duza trudnosc w przyjmowaniu krytyki.
                    c. laskawy pan doktor ma niezwykla latwosc do wypowiadaniu sadow bez pokrycia,
                    do zwyklem nierzetelnosci.

                    jak dla mnie, panie doktorze: 2:0.

                    do nastepnego razu. zycze wiekszej ostroznosci w wypowiadaniu swych sadow.
                    • kornel-1 DALA.TATA 25.06.09, 12:24
                      Łatwo można sprawdzić, że dala.tata łazi za mną po forum i rozpoczyna "dyskusje". Tak było w wątku o Podziel się życiem (post z 12.02.09, 00:55), Zobacz najmniejszą z największych ryb na świecie (post z 14.03.09, 13:25), Do Ateistów!!! (post z 23.04.09, 12:38), Mamy haka na Ebolę (post z 18.03.09, 17:13), Dziewczynki nie są gorsze (post z 24.06.09, 11:46).

                      Z dużą niechęcią odpowiadam na jego posty, gdyż najczęściej są niemerytoryczne i nic nie wnoszące do tematu w wątkach. Zdarza się jednak nader często, że dala.tata przeinacza cudze (w tym wypadku moje) wypowiedzi zmuszając mnie do cierpliwego wyjaśniania.

                      Typowym przykładem jest post z bieżącego wątku z 24.06.09, 11:46. Dala.tata przypisuje mi słowa, których nie wypowiedziałem, wysnuwa w moim imieniu wnioski, które są niezgodne z treścią postów, przeinacza moje słowa. Zainteresowanych odsyłam do mojej odpowiedzi w poście z 24.06.09, 12:44. Najgorsze jednak jest to, iż dala.tata wykazuje niezrozumienie nie tylko treści artykułu, ale i treści postów na forum. W tym konkretnym wątku dala.tata przyczepił się do mojego zdania o interpretacji testu internetowego, opacznie je zrozumiał, czemu dał wyraz w swych kilku postach (m.in. z 24.06.09, 16:04).

                      W skrócie: ja pisałem o tym, iż z testu internetowego wyciągnięto wnioski na temat sądów, opinii respondentów ) o zdolnościach matematycznych kobiet i mężczyzn. Dala.tata natomiast - najwyraźniej myląc test internetowy z testem matematycznym ósmoklasistów - przypisał mi stwierdzenie, że wyniki testów maja wpływ na społeczne opinie o dziewczynkach czy chłopcach i ich zdolnościach (post z 24.06.09, 16:04).

                      Niestety, moje próby wytłumaczenia dala.tacie, że rozmawiamy o dwóch różnych rzeczach spełzły na niczym. Najwyraźniej nasze mózgi pracuję inaczej. Dala.tata, jak to jest w jego zwyczaju rozpoczął swoje mantrowanie, powtarzając pytanie. Jojczy, domagając się ode mnie, bym udowadniał, co mierzą testy matematyczne. Ten uboczny aspekt sprawy mnie nie interesuje i nie zabierałem na ten temat zdania (por. post z 24.06.09, 16:15).

                      Posty dala.taty są niechlujne ("czy jestes w stanie rozmaiac z adwersarzem nie mowiac wprost lub implikujac ze jete glupi?"). Pisze swe posty z dziecinną manierą otwierania zdania małą literą czyniąc swe wypowiedzi niezrozumiałymi. Moim zdaniem - wykształcony człowiek tak nie robi.

                      Kornel
        • kpix Re: Dziewczynki nie sa gorsze 24.06.09, 11:25
          Eruve, sek tkwi w slowie "wystarczaloby". To nie takie proste,
          bo te stereotypy wziely sie z tysiecy wiekow ewolucji. Sadze,
          ze ludzie staraja robic wiele rzeczy, zeby umozliwic kobietom
          pelniejszy dostep do sukcesow w nauce, ale zbywanie problemu
          per "uprzedzenia" jest mydleniem sobie oczu w sprawie kondycji
          homo sapiens. Wielu kobietom i mezczyznom wrecz podoba sie to,
          ze otoczenie oferuje im okreslone, sprawdzone role. Nie twierdze,
          ze to optimum dla ludzkosci, tylko stwierdzam stan.
          • eruve.elen Re: Dziewczynki nie sa gorsze 24.06.09, 11:48
            hmm, wydaje mi się, że należałoby rozdzielić te dwa pojęcia:
            uprzedzenia/stereotypy od tej części sytuacji bieżącej, która wynika (?) z inicjacyjnej pozycji kobiety w jakimś tam wczesnym społeczeństwie - bo mam wrażenie, że to są dwie różne sprawy współistniejące w chwili obecnej, ale wcześniej nieustannie się przenikające, wpływające na siebie nawzajem i wynikające jedna z drugiej.

            jeśli spojrzeć na uproszczoną wizję społeczeństwa pierwotnego, rola kobiety w nim była inna, i pewnie dziś określilibyśmy ją jako funkcję bardziej na uboczu, choć nie mniej istotną.

            z biegiem czasu i stuleci schemat był kontynuowany - a że chyba nie przystosowywał się za bardzo do aktualnych stanów społecznych, pozycja i postrzeganie kobiety zaczęły sprawiać wrażenie jakoś tam zdegenerowanej; przy czym stereotypy odwzorowywały sytuację kobiet jakiś tam okres czasu wstecz - i bruździły.

            a potem była już - nieustająca, zdaje się - walka o równouprawnienie, przy okazji której trudno było już rozsądzić, co jest wynikiem stereotypu, a co ewolucji pozycji kobiety w społeczeństwie (jeśli można te dwie sprawy odseparować).

            myślę, że najsensowniej byłoby dać kobietom wszelkie możliwości, a my sobie z tym zrobimy, co będziemy chciały, nie zaś to, co społeczeństwo uzna za stosowne.
            tyle że to zdaje się być rzeczą niewykonalną, tak z powodu problemów z rozsądzeniem, co jest hamującym stereotypem, a co naturalnym ograniczeniem (ograniczenia zresztą chyba nie są przyjmowane do świadomości przez większość bojowniczek), jak i z powodu - jak piszesz - kondycji homo sapiens :).


            pamiętam książkę, której tytuł i autor wylecieli mi z pamięci, w której padło stwierdzenie, że kobiety obecnie zdają się nie dążyć do tego, by być 'równe' mężczyznom - że raczej chcą być 'takie same' jak oni w dostępnych aspektach życia, co gorsza nie tylko publicznego.
            gdyby taki miał być wynik równouprawnienia, to i ja bym wolała 'sprawdzone role'.

            • kpix Re: Dziewczynki nie sa gorsze 24.06.09, 12:13
              ale chyba problem, ktory porusza artykul, nie dotyczy nie-dania kobietom
              wszystkich mozliwosci. Dawanie mozliwosci pachnie rozwiazaniami panstwowymi
              czy prawnymi, a nie na poziomie prywatnym. Tymczasem ankieta dotyczy
              prywatnych zdan ludzi na temat korelacji miedzy plcia a rola.

              Ja mysle tak: budujmy trendy pro-rownowagowe, ale nie wszedzie i nie na sile.
              Dam Ci przyklad. Mam male dziecko. Odruchowo moja zona wziela urlop wychowawczy
              i zajela sie nim, a ja zostalem w pracy. Ta sytuacja odpowiada mojej zonie i
              mi. Jednoczesnie staram sie miec dobry kontakt z dzieckiem (slowem: nie
              przeginamy w rolach). Ale widzimy, ze kazdy z nas dobrze sie w tym sprawdza.
              Czujemy sie z tym rozwiazaniem na "dobra czworke" i popieramy to. Chyba to
              jednak cos wiecej, niz samo uprzedzenie: czerpiemy z wlasnych natur.

              Pozdr :)
              • rikol Re: Dziewczynki nie sa gorsze 24.06.09, 15:11
                Odruchowo wziela urlop wychowawczy? A nie zarabia czasem duzo mniej niz ty? W
                rodzinach, gdzie kobiety zarabiaja wiecej niz mezczyzni, to ojcowie zajmuja sie
                dzieckiem. Ludzie potrafia liczyc i tym sie kieruja w swoich decyzjach zyciowych.
                • kpix Re: Dziewczynki nie sa gorsze 24.06.09, 17:31
                  Tak, zarabia mniej niz ja. To moze jeszcze inaczej:
                  po wzieciu urlopu wychowawczego okazalo sie, ze sie swietnie
                  sprawdzamy w rolach i nie mamy o to do siebie urazow.
                  Okazalo sie (oczywiscie nie w zwiazku z urlopem), ze moja zona
                  ma znacznie lepsza wiez z dzieckiem. Pomysly na jego uspokojenie
                  i zajecie sie nim wyskakuja jej jak z kapelusza, a mi przychodzi
                  to znacznie trudniej.
                  • kontodopisanianaforum Re: Dziewczynki nie sa gorsze 24.06.09, 18:14
                    kpix napisał:
                    > Okazalo sie (oczywiscie nie w zwiazku z urlopem), ze moja zona
                    > ma znacznie lepsza wiez z dzieckiem.

                    Nieee, jedno z drugim na pewno nie ma żadnego związku...
                    Jak to młodzież mawia(ła?) - żal.pl.
                    • eruve.elen Re: Dziewczynki nie sa gorsze 24.06.09, 18:39
                      nie rozumiem, dlaczego atakujecie człowieka. bo żona wzięła urlop wychowawczy,
                      co się przypadkiem pokrywa z utartym stereotypem?
                      i co, to źle, że tak im pasuje, teraz tylko ojcowie powinni urlopy brać?

                      nie chcę obrażać, ale moda (czy tam media czy licho wie co inne) chyba wodę Wam
                      z mózgu robi.
                      • kontodopisanianaforum Re: Dziewczynki nie sa gorsze 24.06.09, 18:44
                        eruve.elen napisała:
                        > nie rozumiem, dlaczego atakujecie człowieka. bo żona wzięła urlop wychowawczy

                        Nie, nie atakujemy. Co najwyżej krytykujemy.
                        Nie, nie dlatego, że to jego żona jest na wychowawczym.

                        Dlatego, że on najwyraźniej zdaje się nie widzieć, że przebywanie na tzw.
                        urlopie daje jego żonie lepszy kontakt z dzieckiem.
                        • kpix Re: Dziewczynki nie sa gorsze 25.06.09, 08:21
                          Mógł(a)byś choć przeczytać mój post ze zrozumieniem, a nie z
                          założeniem tezy. Gdybyś go przeczytał(a) obiektywnie, zobaczył(a)byś
                          że piszę, że dobre sprawdzanie się w rolach nie nastąpiło w związku
                          z wzięciem urlopu. Każdy rodzic powinien chyba mieć takie doświadczenie,
                          że o jakości, rodzaju kontaktu i radzenia sobie z dzieckiem można się
                          dowiedzieć już od pierwszych tygodni, a nie po 4 miesiącach, gdy
                          wchodzi w grę wzięcie urlopu macierzyńskiego.

                          Szkoda, że bariera szklanego ekranu dehumanizuje tak rozmowę...
                          • kontodopisanianaforum Re: Dziewczynki nie sa gorsze 25.06.09, 15:51
                            > o jakości, rodzaju kontaktu i radzenia sobie z dzieckiem można się
                            > dowiedzieć już od pierwszych tygodni, a nie po 4 miesiącach, gdy
                            > wchodzi w grę wzięcie urlopu macierzyńskiego.

                            Taak, zwłaszcza pierwszych tygodni ciąży :>
                            Bo urlop macierzyński to jest po ciąży (ale z tego, co wiem, to raczej nie po
                            jej 4 miesiącach).
                            • kpix Tylko zademonstrowale(a)s wlasna mentalnosc... 25.06.09, 17:24
                              Napisalem "po 4 miesiacach".
                              Odczytale(a)s "Taak, zwłaszcza pierwszych tygodni ciąży :>".

                              Od pierwszych tygodni po porodzie, goraca glowo.

                              Czy mozesz mi powiedziec, jaka masz satysfakcje,
                              szukajac dziury w calym?
                              • kontodopisanianaforum Re: 25.06.09, 17:49
                                Po 4 miesiącach po porodzie nie można wziąć macierzyńskiego.

                                Co do uwag o mojej mentalności - daruj sobie...
                    • kpix Uwielbiam doszukiwanie się złej woli u rozmówcy 25.06.09, 08:15
                      Szkoda, że rozmowa została sprowadzona do takiego poziomu.
                      Więcej na ten temat nie mam do powiedzenia.
                    • disadora Re: Dziewczynki nie sa gorsze 29.06.09, 22:08
                      kontodopisanianaforum napisała:

                      > kpix napisał:
                      > > Okazalo sie (oczywiscie nie w zwiazku z urlopem), ze moja zona
                      > > ma znacznie lepsza wiez z dzieckiem.
                      >
                      > Nieee, jedno z drugim na pewno nie ma żadnego związku...
                      > Jak to młodzież mawia(ła?) - żal.pl.

                      Gdybyś Ty, od poczatku, spędzał z dzieckiem 24 godziny na dobe to
                      tez nawiązałbys WIĘŹ!! Mówisz brednie.
                      • marksistowski Ten wredny tatus jest winny 29.06.09, 22:35
                        Bo zamiast corki mogł miec syna i rozżalona baba moglaby od początku
                        byc chłopem i uniknac cieżkiego losu baby. Największe poczucie
                        krzywdy bab bierze się z tego ,że nie są chłopami.
              • dala.tata Re: Dziewczynki nie sa gorsze 24.06.09, 16:18
                mozesz mi wytlumaczyc co to jest odruchowe wziecie urlopu
                wychowawczego?
              • disadora Re: Dziewczynki nie sa gorsze 29.06.09, 22:06
                kpix napisał:> Czujemy sie z tym rozwiazaniem na "dobra czworke" i
                popieramy to. Chyba to
                > jednak cos wiecej, niz samo uprzedzenie: czerpiemy z wlasnych
                natur.
                > Pozdr :)
                A co by było, gdyby przed przyjsciem dziecka na świat, kobieta
                zarabiała 5 razy tyle co ty/ czy wtedy Ty zostałbyś w domu z
                dzieckiem? Odpowiedz szczerze!!!
      • dala.tata Re: Dziewczynki nie sa gorsze 24.06.09, 11:46
        no prosze wyniki testu wyrazaja sad na temat zdolnosci. a to
        ciekawe. kornel w swojej doslownosci metodologicznej nie chce
        przyjac ze mozna mowic o uprzedzeniach (nie mam z tym wiekszej
        trudnosci), ale chce dokonac ekstrapolacji wynikow testu na
        zodlonosci. otoz nie, kornelu, wyniki testow co najwyzejmowia nam o
        tym, jak dziewczynki i chlopcy (a to juz samo soebie jest
        problemtyczne - przeciez nie ma prostej biologicznej
        katerogii 'chlopiec' czy 'dziewczynka') wypelniaja testy. nic
        wiecej. badacze robia z tego zdolnosci matematyczne.

        natomiast, twoje przekonanie oprstym lancuchu przyczynowo skutkowym
        jest co najwyzej zalozeniem i niczym wiecej. to trzeba by sprwdzic.
        NIE WIESZ kornelu, nawt ty nie wiesz, co jest pierwsze. przytaczane
        badania sa fragmentem odpowiedzi. natomiast stweirdzenie, to wyniki
        testow powoduja niska ocene dziewczynek jest neiuprawnione.

        chetnie bym sie dowiedzial, na jakiej to posdtawie sadzisz, ze
        przecietny czlwoiek ma zielone pojecie o wynikach standardowych
        testow z mateimatyki rozbitych na plec i wiek.
        • monster1972 chyba to troche nie tak.... 24.06.09, 12:01
          > chetnie bym sie dowiedzial, na jakiej to posdtawie sadzisz, ze
          > przecietny czlwoiek ma zielone pojecie o wynikach standardowych
          > testow z mateimatyki rozbitych na plec i wiek.

          O wynikach testów nikt "przeciętny" pojecia nie ma, ale bardzo
          wiele "przeciętnych" dziewczynek od dziecka słyszy, że matematyka,
          inżynieria, majsterkowanie, astronomia itp.. to są zajęcia raczej
          dla chlopców... to poza nielicznymi wyjątkami moze je "odstraszać"
          od tych dyscyplin, a pozniej skutkowac gorszymi wynikami w szkole...

          nie twierdzę, że tak własnie jest, ale to się wydaje sensowne...

          inna sprawa, że nie dam sobie wmówić, że nie ma różnic w mózgach
          kobiety i mężczyzny... ot, choćby osławione
          zdolnosci "przestrzenne", ktore kobiety prawie zawsze mają
          rozwinięte w gorszym stopniu, co skutkuje np. statystycznie gorszym
          prowadzeniem samochodów przez kobiety

          ma to podobno podłoże prehistoryczne, gdy mężczyzni musieli
          polować, wymyslać zasadzki, oceniać mozliwe drogi ucieczki
          zwierzyny itp... a kobiety głownie dawały dzieciom jeść, co nie
          wymaga specjalnego rozwijania mózgu...

          a co do matematyki... tu nie ma żadnych ewolucyjnych powodów, bo
          matematyka nie miala znaczenia dla przetrwania... no chyba, ze to
          część owych zwolnosci "przestrzenno-kombinacyjnych":)



          pozdrawiam


          • kpix Re: chyba to troche nie tak.... 24.06.09, 12:26
            Gorsze zdolnosci przestrzenne nie oznaczaja "niespecjalnie
            rozwinietego mozgu". Sa zrekompensowane lepszymi zdolnosciami
            pamieci do miejsc, lepsza interakcja miedzyludzka itd.
            Rozklady IQ dla kobiet i mezczyzn, ktore przeciez jakos-tam
            mierza rozwoj scalkowany po wszystkich parametrach, bardzo
            sie pokrywaja i maja praktycznie identyczne srednie.
            Niewielkie roznice dotycza ogonow tych rozkladow.
          • nic.prostszego Re: chyba to troche nie tak.... 24.06.09, 12:56
            > inna sprawa, że nie dam sobie wmówić, że nie ma różnic w mózgach
            > kobiety i mężczyzny... ot, choćby osławione
            > zdolnosci "przestrzenne", ktore kobiety prawie zawsze mają
            > rozwinięte w gorszym stopniu, co skutkuje np. statystycznie gorszym
            > prowadzeniem samochodów przez kobiety

            Ja tam słyszałem, że statystycznie to akurat kobiety wypadają znacznie lepiej...

            > ma to podobno podłoże prehistoryczne, gdy mężczyzni musieli
            > polować, wymyslać zasadzki, oceniać mozliwe drogi ucieczki
            > zwierzyny itp... a kobiety głownie dawały dzieciom jeść, co nie
            > wymaga specjalnego rozwijania mózgu...
            >
            > a co do matematyki... tu nie ma żadnych ewolucyjnych powodów, bo
            > matematyka nie miala znaczenia dla przetrwania... no chyba, ze to
            > część owych zwolnosci "przestrzenno-kombinacyjnych":)

            A to już jest bzdura - kilka lat temu głośno było o doniesieniach na temat tego, jak w istocie wyglądało to zaopatrywanie rodzin w pożywienie - w rzeczywistości społeczności 'prehistoryczne' były nie tyle łowiecko-zbierackie, co zbieracko-łowieckie: czyli to właśnie na kobietach szukających roślin nadawających się do jedzenie spoczywał znacznie poważniejszy obowiązek. Mężczyźni jak zwykle bawili się w żołnierzy.

            A sugestię, że do karmienia i wychowywania dzieci nie potrzeba mózgu uważam za uwałaczającą. Nie tylko dla kobiet - dla każdego.
          • dala.tata Re: chyba to troche nie tak.... 24.06.09, 16:04
            ja z tym nie mam trudnosci.stad zrszta mamy zabawki dla chlopcow i
            dziewczynek itd itd. ja odpwoiadalem na post dr. kornela, ktory
            twierdzi, pardon,implikuje, ze wyniki testow maja wplyw na spoleczne
            opinie o dziewczynkach czy chlopcach i ich zdolnosciach.
            • kornel-1 Re: chyba to troche nie tak.... 24.06.09, 16:33
              dala.tata napisał:

              > ja z tym nie mam trudnosci.stad zrszta mamy zabawki dla chlopcow i
              > dziewczynek itd itd. ja odpwoiadalem na post dr. kornela, ktory
              > twierdzi, pardon,implikuje, ze wyniki testow maja wplyw na
              > spoleczne opinie o dziewczynkach czy chlopcach i ich zdolnosciach.


              Masz najwyraźniej trudności. Trudności z pisaniem. Trudności ze zrozumieniem tekstu.

              Internetowy test był sposobem "sprawdzania ukrytych przekonań, do których nie chcemy się przyznać albo których sobie nie uświadamiamy." (cyt. za P.C.). Był metodą poznania opinii na temat zdolności (predyspozycji) matematycznych. Wyniki testu pokazują różną siłę przekonań (opinii o) na ich temat: "W tych państwach, gdzie siła stereotypu jest najmniejsza, np. skandynawskich, wyniki dziewcząt nie różnią się znacząco od wyników chłopców. Im zaś przekonanie o wrodzonych zdolnościach jest większe, tym większy rozziew między osiągnięciami obu płci." (cyt. za P.C.).

              Ach te nasze mózgi... Takie różne ;-)

              Kornel
              • dala.tata Re: chyba to troche nie tak.... 24.06.09, 16:42
                znow mnie obrazasz. czy jestes w stanie rozmaiac z adwersarzem nie
                mowiac wprost lub implikujac ze jete glupi? zapewniam cie, ze nie
                jestem. i to nie tylko dlatego, ze moj dorobek naukowe jest
                wielokrotnie wiekszy od twego, ale rowniez dlatego.

                juz ci wyjasnilem. skoro kwestionujesz jedna czesc badan, nie ma
                powodu, zebym nie pytal, czemu nie kwestionujesz innej. rozumiesz?
                to ty rozpoczales dyskusje od zakwestionowania sensownosci badan,
                przyjmuac bezrefleksyjnie inne.

                i jeszcze raz: czy jetes w stanie rozmawiacz kims, kot sie z toba
                nie zgadza, nie mowiac mu, ze jest glupi? ty tak zawsze, czy tylko
                na forum? i ze sobie pozwole na zlosliwosc: moze jak prestaniesz
                ludzi obrazac, to nawet i habilitacje kiedys zrobisz.
                • kornel-1 Re: chyba to troche nie tak.... 24.06.09, 17:04
                  dala.tata napisał:

                  > znow mnie obrazasz. czy jestes w stanie rozmaiac z adwersarzem nie
                  > mowiac wprost lub implikujac ze jete glupi?


                  Piętnuję twoje niechlujstwo. Wykształcony człowiek tak nie pisze.


                  > moj dorobek naukowe jest wielokrotnie wiekszy od twego,

                  Facio...! Po co takie teksty! Kogo to obchodzi, jaki masz dorobek naukowy? Siedź sobie na swoim forum i tam się podniecaj swoimi publikacjami.

                  > juz ci wyjasnilem. skoro kwestionujesz jedna czesc badan, nie ma
                  > powodu, zebym nie pytal, czemu nie kwestionujesz innej. rozumiesz?
                  > to ty rozpoczales dyskusje od zakwestionowania sensownosci badan,
                  > przyjmuac bezrefleksyjnie inne.

                  Sorry, ale ty nie ogarniasz tekstu. Nie rozumiesz go. Ponadto przypisujesz mi stwierdzenia, których nie wypowiedziałem (post z 24.06.09, 12:44). W szczególności nie wypowiadałem się na temat tego, co mierzą testy matematyczne.

                  Kornel
                  • dala.tata Re: chyba to troche nie tak.... 24.06.09, 19:44
                    i dlatego masz prawo mowic o mnie ze jestem glupi? nie znize sie do tego poziomu
                    dyskusji.

                    zachecam cie do przeczytania swojego posta jeszcze raz. napisales bowiem:

                    "Wyniki testu wyrażają po prostu opinię (sąd) na temat zdolności (umiejętności)
                    matematycznych kobiet i mężczyzn. Ta opinia - jak wskazują wyniki badań -
                    odpowiada rzeczywistości"

                    ja oczywisie jestem glupi, ale jak dla mie wyrazasz opinie o tym, co mowia
                    wyniki testu. nie cytujesz tu niczego, nie zgadzasz sie z nikim, wyrazasz wlasna
                    opinie. rozumiem, ze sie z nia nie zgadzasz juz, czy tez nie chcesz sie do niej
                    przyznac, jednak to jest twoja opinia. wedlug mnie nie ma ona sensu i dlatego
                    zwrocilem na nia uwage.

                    i prosze nie mow do mnie 'facio'. nie obrazam cie, odplac mi tym samym. moze
                    sprobujesz sie odniesc do meritum swoich sadow, zamiast twierdzic, ze nie
                    ogarniam. zapewniam cie, ze ogarniam.

                    mnie obchodzi moj dorobek i wskauzje ci go, jako obrone przed twoimi chamskimi
                    atakami ad personam.
        • kornel-1 Re: Dziewczynki nie sa gorsze 24.06.09, 12:44
          Twój post nie spełnia podstawowych kryteriów poprawnej ortografii polskiej. Piszesz bez polskich znaków diakrytycznych, a co gorsze - nie używasz dużej litery na początku zdania. Wykształcony człowiek tak nie pisze. Ale pal sześć opinie o tobie, istotne jest, że taki tekst zamienia się w joyce'owki słowotok. Nie da się tego czytać!

          dala.tata napisał:

          > no prosze wyniki testu wyrazaja sad na temat zdolnosci. a to
          > ciekawe. kornel w swojej doslownosci metodologicznej nie chce
          > przyjac ze mozna mowic o uprzedzeniach (nie mam z tym wiekszej
          > trudnosci), ale chce dokonac ekstrapolacji wynikow testu na
          > zodlonosci.

          Pan profesor ściemnia i przeinacza jak zwykle. Napisałem "Wyniki testu wyrażają po prostu opinię (sąd) na temat zdolności (umiejętności) matematycznych kobiet i mężczyzn".
          Badania obejmowały dwa eksperymenty:
          1. test w internecie
          2. sprawdziany matematyczne 8-klasistów
          Wyniki testu mówią o tym, że (cyt. za P.C.) "matematykę oraz przedmioty ścisłe bardziej kojarzy z płcią brzydką niż piękną."

          Autorzy badań dokonali porównania wyników tego testu (wyników zróżnicowanych terytorialnie) z wynikami sprawdzianów matematycznych w różnych krajach.
          Nie ekstrapolowałem wyniku (internetowego) testu na zdolności (matematyczne). Ściemniasz. Co najwyżej - z wyników testu wyciągnąłem wniosek na temat opinii o zdolnościach matematycznych.

          > natomiast, twoje przekonanie oprstym lancuchu przyczynowo skutkowym
          > jest co najwyzej zalozeniem i niczym wiecej.


          Nie wyrażałem przekonania o prostym łańcuchu przyczynowo-skutkowym
          Ściemniasz.

          > NIE WIESZ kornelu, nawt ty nie wiesz, co jest pierwsze. przytaczane
          > badania sa fragmentem odpowiedzi. natomiast stweirdzenie, to wyniki
          > testow powoduja niska ocene dziewczynek jest neiuprawnione.

          Nie stwierdziłem nigdzie, że wyniki testów powodują niską ocenę dziewczynek.
          Ściemniasz.


          > chetnie bym sie dowiedzial, na jakiej to posdtawie sadzisz, ze
          > przecietny czlwoiek ma zielone pojecie o wynikach standardowych
          > testow z mateimatyki rozbitych na plec i wiek.

          Nie pisałem nic na temat zielonego pojęcia o wynikach standardowych testów z matematyki rozbitych na na płeć i wiek.
          Ściemniasz.


          Kornel
          • dala.tata Re: Dziewczynki nie sa gorsze 24.06.09, 15:57
            no ale dales rade przeczytac: gratuluje.

            dokladnie tak. napisales:

            "Wyniki testu wyrażają po prostu opinię (sąd) na temat zdolności
            (umiejętności) matematycznych"

            ja sie do tego przyczepiam. udowodnij to w takim razie, ze wyniki
            testow mowia cokowliek na temat ZDOLONOSCI, a nie kompetencji
            matematycznej w danym momencie w czasie. chetnie poczytam.

            sciemniam, no ja dla kornela zawsze sciemniam. napisales:

            "W tych krajach, w których dziewczynki uzyskują gorsze wyniki -
            opinia o nich jest gorsza. Tam, gdzie dziewczynki uzyskują
            równorzędne wyniki - opinia o nich jest lepsza. Jasne? Proste?"

            dokonaj zatem egzegezy tych slow. jelsi nie implikujesz tu lancucha
            przyczynowo skutkowego, to

            a.jestes niekompetentnym uzytkownikiem jezyka polskiego
            b. nie wiesz co mowisz.

            ale ja pewnie sciemniam, przeciez nasz pan doktor zna sie na
            wszystkim, w tym na testach edukacyjnych i psychologicznych.

            co wiecej, chetnie dowiem sie, jak sie tworzy ta opinia na podstawie
            wynikow tych testow. moze choc tu mnie osiwecisz, czy tez nie
            wypowiadales sie na temat opinii rowniez? :-)
            • kornel-1 Re: Dziewczynki nie sa gorsze 24.06.09, 16:15
              dala.tata napisał:
              > dokladnie tak. napisales:
              >
              > "Wyniki testu wyrażają po prostu opinię (sąd) na temat zdolności
              > (umiejętności) matematycznych"
              >
              > ja sie do tego przyczepiam. udowodnij to w takim razie, ze wyniki
              > testow mowia cokowliek na temat ZDOLONOSCI, a nie kompetencji
              > matematycznej w danym momencie w czasie. chetnie poczytam.


              A poczytaj poczytaj...

              Proponuję zainstalować moduł ze słownikiem do przeglądarki internetowej.
              Co prawda, słownik twoje głupoty przepuści, ale może wyłapiesz podkreślone na
              czerwono literówki. Twoich tekstów nie da się czytać! Więcej szacunku dla
              czytelnika
              !

              Przedmiotem omawianych badań i moich wypowiedzi nie jest kwestia, co mierzą
              testy matematyczne
              (zdolności, kompetencje, czy tylko umiejętność
              rozwiązywania testów). W tym wątku rozmawiamy o związkach między zdolnościami
              (matematycznymi) a społecznymi stereotypami
              .

              Natomiast za rozmowy z tobą już podziękuję. No pleasure.

              Kornel
              • dala.tata moja glupota..... 24.06.09, 16:26
                no coz, cyzm zasluzylem na te inwektywy, panie doktorze? czyzbym cie
                atakowal ad personam? czy tweirdze ze jestes glupi? dlaczgo mowisz
                tak do mnie? a moze nerwy ci puszczaja? czyzbys znow byl bliski
                wycofyania sie i przepraszania PT forumowiczow?

                w swoim pierwszym poscie postanowiles zakwestionowac, czy badania sa
                rzeczywiscie na temat uprzedzen. skoro to jest dozwolone, a ty
                twierdzisz nieustannie, ze testy matematyczne badaja zdolnosci,
                wydaje sie zatem uprawnione pytanie, skad to wiesz. a wypowiadasz
                sie z duza doza pewnosci.

                powtarzam tez pytanie o to, jak sie formuja opinie na podstawie
                testow. nie uznales za stosowne odpowiedziec. z pewnoscia to
                dlatego, ze ja w swoijej glupocie je zadalem,a pan doktor nawet nie
                zaszczycil mnie miazdzaca odpoweidzia. a moze jednak.
      • stefan4 Re: Dziewczynki nie sa gorsze 24.06.09, 13:03
        kornel-1:
        > 2. Opinie o różnicach między zdolnościami matematycznymi u obu płci odpowiadają
        > obserwowanej rzeczywistości. Aby jednak udowodnić, co jest przyczyną a co
        > skutkiem, czyli dowieść tezy, iż społeczne opinie wpływają na wyniki testów
        > (sprawdzianów) matematycznych, należałoby przeprowadzić inne badania.

        Nie przeprowadziłem żadnych takich badań, ale przez wiele lat nauczałem matematyki uniwersyteckiej. Mam wrażenie (powtarzam: niepoparte systematycznymi badaniami), że:

        * Aż do końca studiów matematycznych studentki radzą sobie tak samo dobrze jak studenci z tej samej grupy. Tylko że jest ich proporcjonalnie coraz mniej na bardziej wymagających kierunkach. Na karierę naukową decyduje się ich naprawdę niewiele.

        * Wydaje mi się, że dziewczyny miewają trochę większe problemy niż faceci z napisaniem pracy magisterskiej
      • zdzicho_waciak Re: Dziewczynki nie sa gorsze 24.06.09, 16:13
        "Należałoby mianowicie sprawdzić, czy w miarę (domniemanego) przyswajania
        negatywnych opinii o własnej płci, dziewczynki tracą swoje zdolności matematyczne."

        Podobne badania chyba już prowadzono. Niemcy przeprowadzili badania na grupie
        kobiet, części z nich dano do czytania dowcipy o blondynkach. Potem wszystkie
        podano testowi na inteligencję. Okazało się, że te panie, które przed testem
        czytały dowcipy o blondynkach miały wyraźnie gorsze rezultaty testów... Może
        jednak coś w tym jest, że stereotypy są poważną siła kształtującą rzeczywistość :-))
      • bene_gesserit Re: Dziewczynki nie sa gorsze 25.06.09, 16:43
        kornel-1 napisał:

        > Kilka uwag:
        >
        > 1. Mówienie o uprzedzeniach jest całkowitym nieporozumieniem
        . Wyniki
        > testu wyrażają po prostu opinię (sąd) na temat zdolności
        (umiejętności) matema
        > tycznych kobiet i mężczyzn. Ta opinia - jak wskazują wyniki
        badań - odpowiad
        > a rzeczywistości
        . W tych krajach, w których dziewczynki
        uzyskują gorsze wyn
        > iki - opinia o nich jest gorsza. Tam, gdzie dziewczynki uzyskują
        równorzędne wy
        > niki - opinia o nich jest lepsza. Jasne? Proste?

        Zupelnie nie.
        Slowo 'uprzedzenie' w kontekscie tego artykulu uzyte jest w jego
        znaczeniu psychologicznym, nie potocznym. Odsylam do literatury
        zrodlowej.

        > Gdy wypowiadamy się o predyspozycjach (roli) kobiet: "Kobiety
        lepiej nadają
        > się do opieki nad dziećmi" to nie jest to dyskryminacja mężczyzn
        ani uprzedzen
        > ie do mężczyzn - skoro życie pokazuje, że tak jest w
        rzeczywistości (oczywiście
        > nie analizujemy tu jednostkowych przypadków).

        Nie wiem, jak wy (niezaleznie od tego, ilu was tam jest, chlopaki),
        ale ja mam swiadomosc, ze tzw 'madrosci ludowe' albo 'oczywiste
        oczywistosci' czesto mijaja sie z prawda. Nie chce sie tu wdawac w
        dywagacje, czemu uwazam, ze mezczyzni nadaja sie do opieki nad
        dziecmi tak samo, jak kobiety (co potwierdzaja np francuskie
        badania nad rodzinami z samotnymi ojcami), bo rozumiem, ze to byl
        tylko przyklad. Ale to jest przyklad jedynie na to, ze
        mieszasz 'oczywiste oczywistosci' z faktami, ktorymi one czesto nie
        sa.

        Itd itd, az mi sie nie chce kontynuowac.
        • kornel-1 Re: Dziewczynki nie sa gorsze 25.06.09, 17:03
          bene_gesserit napisała:

          > Slowo 'uprzedzenie' w kontekscie tego artykulu uzyte jest w jego
          > znaczeniu psychologicznym, nie potocznym. Odsylam do literatury
          > zrodlowej.

          Ok, ja też odsyłam. Do artykułu źródłowego. Ponoć jego autorzy nie piszą o
          uprzedzeniach :)

          Kornel
    • nic.prostszego Gwoli ścisłości: w pracy w PNAS... 24.06.09, 12:34
      nie ma wzmianki o Polsce.

      Można spytać skąd ma Pan te dane? Była jakaś wcześniejsza publikacja na ten temat?
      • pioc2 Re: Gwoli ścisłości: w pracy w PNAS... 24.06.09, 14:46
        nic.prostszego napisał:
        > Można spytać skąd ma Pan te dane?

        polskiego koordynatora badań
        pozdr.
        autor
    • kornel-1 Uprzedzenia czy stereotypy, Autorze? 24.06.09, 12:57
      W związku z pewnym zamętem w wątku, chciałbym uprzejmie zapytać Autora artykułu, czy w publikacji w PNAS zostało użyte określenie "uprzedzenie" ("prejudice"), czy też, jak w abstrakcie pracy - konsekwentnie - jest mowa o stereotypach (nie mam dostępu do pełnego tekstu).

      Kornel
      • nic.prostszego W oryginalnej pracy jest mowa o stereotypach nt. 24.06.09, 13:10

      • pioc2 Re: Uprzedzenia czy stereotypy, Autorze? 24.06.09, 14:47
        kornel-1 napisał:
        > nie mam dostępu do pełnego tekstu).

        Tutaj jest chyba wszystko:
        projectimplicit.net/nosek/papers/timss/media.htm
        • kornel-1 Dziwne różnice 24.06.09, 15:26
          Dziękuję za link.

          W materiałach dodatkowych, ST1.countrystats.pdf,
          zauważyłem dziwną rzecz. Różnice w wynikach sprawdzianu matematycznego ("TIMSS sci sex difference") dla chłopców i dziewczynek z dwóch kulturowo, etnicznie i językowo zbliżonych krajów, Tunezji i Jordanii są radykalnie różne!:
          Jordania -27
          Tunezja +24
          Mało tego. Są to jedne z największych wartości TIMSS (wartość bezwzględna) wśród wszystkich 34 krajów! Skąd taka wielka różnica między młodymi Arabami? Proszę mi tylko nie mówić, że to wina (zasługa) jordańskiego króla!

          Chciałbym zaryzykować w tym miejscu tezę - i nie mam zamiaru jej udowadniać! - że te badania są niewiele warte.

          Kornel
          • dala.tata brawo kornel! 24.06.09, 16:35
            mnie sie naprawde podoba nauka uprawiana w ten sposob:

            "Chciałbym zaryzykować w tym miejscu tezę - i nie mam zamiaru jej
            udowadniać! - że te badania są niewiele warte."

            recenzenci? fraszka! redakcja? pikus. Kornel, chemik z zawodu, wie,
            ze badania na pograniczu pedgogiki i psychologii sa do kitu!
            dlaczego? no dlatego, ze kornel tak mowi!
            • kornel-1 Re: brawo kornel! 24.06.09, 17:13
              dala.tata napisał:
              > mnie sie naprawde podoba nauka uprawiana w ten sposob:
              >
              > "Chciałbym zaryzykować w tym miejscu tezę - i nie mam zamiaru jej
              > udowadniać! - że te badania są niewiele warte."
              >
              > recenzenci? fraszka! redakcja? pikus. Kornel, chemik z zawodu, wie,
              > ze badania na pograniczu pedgogiki i psychologii sa do kitu! dlaczego? no dlatego, ze kornel tak mowi!


              Sorry, ale jesteś naprawdę beznadziejny. I nie jest to argument ad personam, lecz krótkie podsumowanie dyskusji z tobą.

              Kornel
              Oczywiście! Nie mam zamiaru zajmować się udowadnianiem swej tezy. Nie mam dostępu do szczegółów opisywanych badań, ani nie zamierzam przeprowadzać własnych badań w tym zakresie.
              • dala.tata Re: brawo kornel! 24.06.09, 19:45
                to po co sie wypowiadasz na temat badan, skoro nie masz do nich dostepu. tego
                ucza na chemii? gdzie twoj rygor naukowy? juz ci przeszedl?

                ja byc moze jestem beznadziejny (wiem, to nie jest ad personam, to jest fakt),
                natomiast ty jestes nierzetelny.
          • charioteer1 Re: Dziwne różnice 24.06.09, 18:28
            kornel-1 napisał:

            > zauważyłem dziwną rzecz. Różnice w wynikach sprawdzianu matematycznego ("TIMSS
            > sci sex difference") dla chłopców i dziewczynek z dwóch kulturowo, etnicznie
            > i językowo zbliżonych krajów
            , Tunezji i Jordanii są radykalnie różne!:
            > Jordania -27
            > Tunezja +24

            Jak latwo wyczytac z tabeli, kraje te roznia sie diametralnie pod wzgledem
            stosunku do kobiet, wyrazonego zmierzonym poziomem stereotypow zwiazanych z plcia.

            > Chciałbym zaryzykować w tym miejscu tezę - i nie mam zamiaru jej udowadniać! -
            > że te badania są niewiele warte.

            Zaryzykuje teze, ze jezeli nie umiesz czytac statystyk, to dowolne badanie
            bedzie dla ciebie niewiele warte.
            • kornel-1 Re: Dziwne różnice 24.06.09, 19:16
              charioteer1 napisał:
              > Jak latwo wyczytac z tabeli, kraje te roznia sie diametralnie pod
              > wzgledem stosunku do kobiet, wyrazonego zmierzonym poziomem
              > stereotypow zwiazanych z plcia.


              Słusznie! W Jordanii (-27), gdzie chłopcy są matematycznymi osłami wskaźnik stereotypu Explicit Science Stereotype, "mężczyzna=matematyk" wynosi 0.13(1.13), zaś w Tunezji (+24), gdzie dziewczynki są bardziej uzdolnione wskaźnik ten wynosi 0.52(1.06). Szkoda, że odchylenia standardowe są tak duże, prawda?

              Wrócę jednak do pytania: czy nie jest to dziwne, że w dwóch arabskich krajach są tak duże różnice?

              Skoro już porównujemy TIMSS z ESS, to spójrzmy na takie zestawienie:

              Rumunia +9 oraz -0.25(1.71)
              Chile +29 oraz -0.03(1.07)
              Węgry +26 oraz +0.26(0.78)
              Tunezja +24 oraz +0.52(1.06)

              No cóż... Korelacja jaka jest, taka jest :-(
              Nie można się dziwić, skoro internetowy test przechodziło jedynie dziewięciu Rumunów, zaś na Węgrzech dostęp do sieci mają tylko Węgierki ;-) [2354 kobiety na 205 mężczyzn, sic!].


              Rzetelną informację można natomiast wyciągnąć dla badań przeprowadzonych wśród Amerykanów (N~250.000). I tu niespodzianka: Explicit Science Stereotype wynosi zero! [-0.01(0.99)] Amerykanie najwyraźniej nie są skłonni przypisywać płci męskiej lub żeńskiej specjalnych matematycznych uzdolnień. Można powiedzieć - jeśli ktoś zacietrzewiony - zero uprzedzeń ;-) A wynik sprawdzianu? Plus 17 dla chłopców.

              Chłopcy górą, dziewczynki dołem ;-) No to jak? Biologia?

              Kornel
              • charioteer1 Re: Dziwne różnice 24.06.09, 19:47
                kornel-1 napisał:

                > w Tunezji (+24), gdzie dziewczynki są bardziej uzdolnione wskaźnik ten wynos
                > i 0.52(1.06).

                Dodatnia wartosc sredniej w przypadku Tunezji oznacza, ze dziewczynki wypadly
                znacznie gorzej niz chlopcy.

                > i 0.52(1.06). Szkoda, że odchylenia standardowe są tak duże, prawda?

                SD jest podobne w przypadku wiekszosci krajow. Nie widze powodu, zeby to w
                jakikolwiek sposob demonizowac. Prawdopodobnie wynika z zastosowanej metody
                pomiaru (Likert scale).

                > Wrócę jednak do pytania: czy nie jest to dziwne, że w dwóch arabskich krajach s
                > ą tak duże różnice?

                Czy nie jest zastanawiajace, ze w Szwecji, jak wczesniej wspomniano, nie ma
                roznic miedzy dziewczynkami a chlopcami, a w Polsce sa i to znaczne? Obydwa
                kraje naleza do kultury europejskiej, w obydwu mowi sie jezykami nalezacymi do
                tej samej rodziny jezykow indoeuropejskich. Jak widac, zmienne te nie maja
                wiekszego znaczenia.

                > Skoro już porównujemy TIMSS z ESS, to spójrzmy na takie zestawienie:
                >
                > Rumunia +9 oraz -0.25(1.71)
                > Chile +29 oraz -0.03(1.07)
                > Węgry +26 oraz +0.26(0.78)
                > Tunezja +24 oraz +0.52(1.06)
                >
                > No cóż... Korelacja jaka jest, taka jest :-(

                To porownaj z ISS.

                > Rzetelną informację można natomiast wyciągnąć dla badań przeprowadzonych wśród
                > Amerykanów (N~250.000). I tu niespodzianka: Explicit Science Stereoty
                > pe wynosi zero
                ! [-0.01(0.99)]

                Za to ISS wynosi 0.38. Jakies pytania odnosnie explicit - implicit?
                • kornel-1 Re: Dziwne różnice 24.06.09, 22:11
                  charioteer1 napisał:
                  >> w Tunezji (+24), gdzie dziewczynki są bardziej uzdolnione
                  >>wskaźnik ten wynosi 0.52(1.06).

                  > Dodatnia wartosc sredniej w przypadku Tunezji oznacza, ze
                  > dziewczynki wypadly znacznie gorzej niz chlopcy.

                  Słusznie. Sorry za przejęzyczenie. W Jordanii dziewczynki wygrały, w Tunezji -
                  przegrały. Masz jakąś teorią, dlaczego?

                  >> Wrócą jednak do pytania: czy nie jest to dziwne, że w dwóch
                  >> arabskich krajach są tak duże różnice?

                  > Czy nie jest zastanawiajace, ze w Szwecji, jak wczesniej
                  > wspomniano, nie ma roznic miedzy dziewczynkami a chlopcami, a w
                  > Polsce sa i to znaczne? Obydwa kraje naleza do kultury
                  > europejskiej, w obydwu mowi sie jezykami nalezacymi do
                  > tej samej rodziny jezykow indoeuropejskich. Jak widac,
                  > zmienne te nie maja wiekszego znaczenia.

                  Szwecja TIMSS +7 ISS 0.45(0.40) ESS -0.05(0.90)
                  USA TIMSS +17 ISS 0.38(0.40) ESS -0.01(0.99)
                  Polska ?????
                  Masz dane dla Polski?

                  Wyniki dla Szwecji określasz (za P.C.) jako "brak różnic". Masz na myśli wynik
                  testu, czy wskaźnik stereotypu? Proszą o konsekwencję przy ocenie USA.
                  Te językowe podobieństwa Szwecji i Polski, to - jak rozumiem - żart? Polskę i
                  Szwecję dzieli znacznie więcej niż Bałtyk: język, religia, całkowicie różne
                  powojenne losy. Kraje arabskie (i Arabowie), mimo oczywistych różnic dla
                  arabisty, są znacznie bardziej homogeniczne w swej masie.

                  >>Skoro już porównujemy TIMSS z ESS, to spójrzmy na takie
                  >> zestawienie:
                  >>Rumunia +9 oraz -0.25(1.71)
                  >> Chile +29 oraz -0.03(1.07)
                  >> Węgry +26 oraz +0.26(0.78)
                  >> Tunezja +24 oraz +0.52(1.06)
                  >> No cóż... Korelacja jaka jest, taka jest :-

                  > To porownaj z ISS.%

                  ISS ma - jeśli się przyjrzeć dokładniej - ograniczoną zmienność. Spójrz na
                  wartości: od min. 0.26(0.35) do max. 0.65(0.37). Przy czym większość wartości
                  oscyluje w pobliżu średniej 0.41(0.39). Te skrajne wartości są oparte na małej
                  liczbie uczestników, patrz niżej moje uwagi.[Tak, wiem, że współczynnik
                  korelacji ISS i TIMSS jest większy niż dla ESS.]

                  >> Rzetelną informacją można natomiast wyciągnąć dla badań
                  >> przeprowadzonych wśród Amerykanów (N~250.000). I tu >> niespodzianka:
                  Explicit Science Stereotype wynosi zero! [-0.01(0.99)]

                  > Za to ISS wynosi 0.38.

                  Dla USA ta wartość jest praktycznie równa średniej 0.41. Średnia ISS dla
                  wszystkich krajów jest różna od zera i wymaga to, moim zdaniem, komentarza.
                  Ludzie przypisują (średnio) "stronger association of science with male and
                  liberal arts with female than the reversed pairings", czyli: on raczej ścisły,
                  ona - raczej humanistka. Ale, jak rozumiem, test w sieci nie składał się z
                  jednego prostego pytania zadanego wprost, lecz polegał na tworzeniu skojarzeń.
                  Szkoda, że nie zapoznałem się z tym testem i sposobem wyliczania ISS.

                  Zrobiłem natomiast coś innego. Na poniższych obrazkach znajdują się wykresy:
                  a) kornel-4.webpark.pl/all.gif
                  tu wykres ISS,ESS= f(TIMSS) dla wszystkich krajów.Punkty na lewo i w dole to
                  Jordania i Mołdawia. Jak wygląda trend bez tych krajów, łatwo się domyślić ;-)
                  b) kornel-4.webpark.pl/n1000.gif
                  Tu wykres ISS,ESS= f(TIMSS) dla 13 krajów, z których było ponad 1000 uczestników.
                  c) kornel-4.webpark.pl/n.gif
                  To najciekawsze moim zdaniem wykresy ISS,ESS = f(N)
                  Zaznaczyłem tu linię trendu. Tak, tak, to ta pozioma linia! (ze względów
                  graficznych wykres przycięty - USA daleko na prawo)

                  Wielka szkoda, że poszczególne kraje są tak nierówno reprezentowane w tych
                  badaniach. Analiza korelacji tam, gdzie są próbki kilkunastoelementowe i
                  ćwierćmilionowe jest dla mnie dyskusyjna [15 osób z Mołdawii, 17 z Tunezji; przy
                  okazji poprawiam się: Rumunów było 489, sorry].

                  Mam wrażenie, że przy większej liczbie uczestników z krajów
                  niedoreprezentowanych obserwowane zależności się spłaszczają.

                  > Jakies pytania odnosnie explicit - implicit?
                  Tak, mam. Czy często spotykasz się z tworzeniem pochodnych wskaźników (w tym
                  wypadku różnicy) w celu "wyciśnięcia" ekstra korelacji?

                  Kornel
                  • charioteer1 Re: Dziwne różnice 24.06.09, 23:41
                    kornel-1 napisał:

                    > Słusznie. Sorry za przejęzyczenie. W Jordanii dziewczynki wygrały, w Tunezji -
                    > przegrały. Masz jakąś teorią, dlaczego?

                    Jordania prowadzi od wielu lat prozachodnia polityke, o Tunzeji nic nie wiem,
                    poza tym ze fajnie tam jechac na wakacje.

                    > Kraje arabskie (i Arabowie), mimo oczywistych różnic dla
                    > arabisty, są znacznie bardziej homogeniczne w swej masie.

                    Mam powazne watpliwosci co do tej homogenicznosci. W niektorych krajach
                    arabskich kobiety chodza z odkryta glowa, Iranki zakrywaja wlosy nawet na
                    prywatnych zdjeciach. Iranki z odkryta glowa na filmach z ostatnich demonstracji
                    to bylo spore zaskoczenie dla mnie. Nie mowimy o kulturze jako takiej, tylko o
                    roli kobiety w tej kulturze.

                    > Masz dane dla Polski?

                    Sorry, to bylo za PC.

                    > [Tak, wiem, że współczynnik
                    > korelacji ISS i TIMSS jest większy niż dla ESS.]

                    Wez pod uwage, ze wartosci TIMSS pochodza z innej populacji niz podana
                    liczebnosc proby. Przypadkiem okazuje sie, ze jest jakas zaleznosc miedzy TIMSS
                    z jednej proby a ISS z drugiej proby.

                    > Zrobiłem natomiast coś innego. Na poniższych obrazkach znajdują się wykresy:
                    > a) kornel-4.webpark.pl/all.gif
                    > tu wykres ISS,ESS= f(TIMSS) dla wszystkich krajów.Punkty na lewo i w dole to
                    > Jordania i Mołdawia. Jak wygląda trend bez tych krajów, łatwo się domyślić ;-)
                    > b) kornel-4.webpark.pl/n1000.gif
                    > Tu wykres ISS,ESS= f(TIMSS) dla 13 krajów, z których było ponad 1000 uczestnikó
                    > w.
                    > c) kornel-4.webpark.pl/n.gif
                    > To najciekawsze moim zdaniem wykresy ISS,ESS = f(N)
                    > Zaznaczyłem tu linię trendu. Tak, tak, to ta pozioma linia! (ze względów
                    > graficznych wykres przycięty - USA daleko na prawo)

                    Mam wrazenie, ze wykazales znana prawde w statystyce - ze proba nie powinna byc
                    za mala, ani za duza ;-)

                    > > Jakies pytania odnosnie explicit - implicit?
                    > Tak, mam. Czy często spotykasz się z tworzeniem pochodnych wskaźników (w tym
                    > wypadku różnicy) w celu "wyciśnięcia" ekstra korelacji?

                    ESS to to, co ludzie deklaruja, ISS to to, czym sie rzeczywiscie kieruja, stad
                    wieksza korelacja miedzy ISS a TIMSS. Jezeli masz na mysli Implicit-Explicit Sci
                    Stereotype Correlation, to tylko w tym kontekscie ten wskaznik moze byc
                    informatywny.
                    • kornel-1 Re: Dziwne różnice 25.06.09, 00:24
                      charioteer1 napisał:
                      >> Kraje arabskie (i Arabowie), mimo oczywistych różnic dla
                      >> arabisty, są znacznie bardziej homogeniczne w swej masie.
                      >
                      > Mam powazne watpliwosci co do tej homogenicznosci. W niektorych
                      > krajach arabskich kobiety chodza z odkryta glowa, Iranki zakrywaja
                      > wlosy nawet na prywatnych zdjeciach. Iranki z odkryta glowa na
                      > filmach z ostatnich demonstracj

                      Powaliłeś mnie. Iranki nie są Arabkami (ani arabeskami). W Iranie
                      mieszkają głównie Persowie. Społeczeństwo irańskie od lat jest podzielone,
                      podobnie kultura i obyczajowość irańska. Mają swoją oficjalną, propagandową
                      twarz i nieoficjalne, prywatne oblicze.

                      > ESS to to, co ludzie deklaruja, ISS to to, czym sie rzeczywiscie
                      > kieruja, stad wieksza korelacja miedzy ISS a TIMSS.

                      Dzięki za to wyjaśnienie. Bez niego interpretacja tabelki (bez znajomości
                      pełnego tekstu) jest utrudniona.

                      Kornel
                      • charioteer1 Re: Dziwne różnice 25.06.09, 02:08
                        No to moj blad, co nie zmienia faktu, ze kraje arabskie sa tak samo
                        zroznicowane, jak kraje Unii Europejskiej. W Tunezji mieszkaja Berberowie, a
                        Jordania ma najlepszy system oswiaty w krajach arabskich:
                        en.wikipedia.org/wiki/Jordan#Education
                        To moze, ale nie musi tlumaczyc roznic miedzy Jordania a Tunezja.

                        Tabela pokazuje, ze w krajach, w ktorych dziewczynki wypadaja na testach lepiej
                        niz chlopcy, ISS jest nizszy od sredniej, a w krajach, w ktorych wypadaja
                        zdecydowanie gorzej niz chlopcy, ISS jest bliski sredniej lub wiekszy.
                        • kornel-1 Re: Dziwne różnice 25.06.09, 02:20
                          charioteer1 napisał:
                          > Jordania ma najlepszy system oswiaty w krajach arabskich:
                          > en.wikipedia.org/wiki/Jordan#Education
                          > >To moze, ale nie musi tlumaczyc roznic miedzy Jordania a Tunezja.


                          A ja myślę, że 37+17=54 osoby z tych dwóch krajów, które wzięły udział w internetowych badaniach, to zdecydowanie za mało, by wysnuwać mocne wnioski o stereotypach panujących w tych krajach.

                          Kornel
                          • charioteer1 Re: Dziwne różnice 25.06.09, 02:44
                            Policz jeszcze Filipiny z 541 badanymi.
                            • charioteer1 Re: Dziwne różnice 25.06.09, 02:49
                              W uzupelnieniu do poprzedniego postu: badania edukacyjne robi sie na duzych
                              probach, wiec roznica 6-punktowa miedzy srednimi w przypadku Filipin zapewne
                              jest znaczaca.
                            • kornel-1 Re: Dziwne różnice 25.06.09, 02:57
                              charioteer1 napisał:

                              > Policz jeszcze Filipiny z 541 badanymi.

                              Myślę, że obydwaj doskonale zdajemy sobie sprawę z ograniczonej jakości tych
                              badań internetowych. W krajach mniej rozwiniętych dostęp do internetu z
                              pewnością jest bardziej limitowany niż w USA, a skład społeczny respondentów nie
                              odzwierciedla całego społeczeństwa. Spodziewam się związku między wykształceniem
                              respondenta (czy badania były prowadzone w jęz. ang?) i jego statusem
                              materialnym a chęcią wzięcia udziału w badaniach. Zatem wyniki badań będą
                              odzwierciedlać
                              stereotypy rozpowszechnione tylko wśród części społeczeństwa.

                              Kornel
                              • charioteer1 Re: Dziwne różnice 25.06.09, 03:09
                                To prawda, ale w krajach rozwijajacych sie do tej dobrze wyksztalconej czesci
                                spoleczenstwa trzeba zaliczyc rowniez nauczycieli szkolnych, a ich poglady maja
                                bardzo duzy wplyw na wyniki nauczania.
                                • kornel-1 Re: Dziwne różnice 25.06.09, 03:16
                                  charioteer1 napisał:

                                  > To prawda, ale w krajach rozwijajacych sie do tej dobrze
                                  > wyksztalconej czesci spoleczenstwa trzeba zaliczyc rowniez
                                  > nauczycieli szkolnych, a ich poglady maja bardzo duzy wplyw na
                                  > wyniki nauczania.


                                  :-))))

                                  No... to byłby istotny przyczynek do wyjaśnienia tego fenomenu ;-)
                                  Nauczyciel dołuje dziewczynki wymyślając im od matematycznych głąbów kapuścianych, a później - w ramach relaksu - siada przed kompem i, nie wiedząc, iż odkrywa swe skrywane uprzedzenia, uczestniczy w internetowych badaniach.
                                  Mi ta koncepcja się podoba.

                                  Kornel
      • quant34 Płeć mózgu 24.06.09, 15:19
        Niewątpliwie stereotypy w społecznym postrzeganiu roli przedstawicieli obu płci
        ma spory wpływ na rozwijanie tych, czy innych zdolności, stąd zawsze znajdzie
        się test czy eksperyment, który uchwyci taką zależność. Jednak poziom
        predyspozycji do określonej działalności (w tym wypadku do zajmowania się
        naukami ścisłymi) warunkowany jest kilkoma czynnikami, z których zasadnicze
        znaczenie ma zespół cech biologicznych dotyczących mózgu. Do cech tych należą
        zarówno geny, jak i budowa mózgu oraz schemat jego aktywności w poszczególnych
        obszarach. Nie od dzisiaj wiadomo, że za procesy myślowe niezbędne w naukach
        ścisłych odpowiadają w przeważającej mierze procesy lewopółkulowe. Nie od
        dzisiaj także wiadomo, że kobiety w większym zakresie wykorzystują prawą półkulę
        mózgu, w przeciwieństwie do mężczyzn, u których aktywność lewej półkuli jest
        większa. Dorobek współczesnej neurologii pozwala podchodzić bez żadnego
        zdziwienia do faktu, że mężczyźni mają statystycznie większe predyspozycje do
        nauk ścisłych. Chodzi oczywiście o predyspozycje wrodzone, warunkowane
        biologicznie. Stereotypy społeczne mogą mieć wpływ na możliwości i chęć
        rozwijania określonych zdolności, ale to nie zmienia faktu, że różnice w
        funkcjonowaniu mózgów kobiet i mężczyzn istnieją w rzeczywistości i jest to fakt
        naukowy. Owe różnice wywierają wpływ na predyspozycje do lepszego wykonywania
        określonych zadań, czego także dowiedziono w szeregu badań i eksperymentów.
        Komentowany artykuł opiera się na badaniach, przy pomocy których usiłuje się
        dowieść całkowitej równości w poziomie predyspozycji do zajmowania się naukami
        ścisłymi, problem w tym, że w gruncie współczesnej wiedzy o budowie i działaniu
        mózgu człowieka, taka teza nie może być prawdziwa. Rozumiem walkę o
        równouprawnienie, ale musi ona mieć jakieś granice. Zasadniczą granicą dla
        emancypacji kobiet jest biologia ich organizmów (w tym mózgów). Kobiety pewne
        rzeczy robią lepiej niż mężczyźni, mężczyźni są lepsi w innych sprawach. Z tą
        prawdą należy się pogodzić, tak samo jak z faktem, że mężczyzna nie może zajść w
        ciążę.
    • kornel-1 Re: Dziewczynki nie sa gorsze 24.06.09, 13:04
      bopos napisał:

      > Jak 'nie są' jak są?

      Oczywiście masz rację. Są gorsze w zakresie wyników sprawdzianu matematycznego.
      Tytuł artykułu przeczy przytoczonemu przez autora stwierdzeniu o rozziewie
      między osiągnięciami obu płci.

      Kornel
    • majka333_2005 Re: Dziewczynki nie sa gorsze 24.06.09, 14:48
      Bopos, ocknij sie historia homo sapiens to nie miliony lat ale
      dzisiątki tysięcy!
      Czy Ty, bopos, jesteś tym ogniwem łączącem człowieka z małpą?
    • czarnysadov co do IQ 24.06.09, 15:38
      Kobiety mają mniejsze odchylenie standardowe IQ od mężczyzn - nawet wyborcza kiedyś o tym pisała. Co to oznacza - jest mniej kobiet z niskim IQ i jest mniej kobiet z wyższym IQ niż mężczyzn. Stąd większa liczna wybitnych mężczyznw populacji. Średnia IQ dla mężczyzn i kobiet jest taka sama w nacji. Co ciekawe Polskie IQ jest jednym z najwyższych w Europie i tylko Niemcy Polacy i Holedrzy mają statystycznie większe IQ niż Japończycy czy Chińczycy.

      Co do pracy muzgu to wiele uniwerystetów na świecie przeprowadziło badania na temat różnicy w pracy muzgów między kobietami i mężczyznami - i stwierdziło iż przy wykonywaniu różnych czynności wykorzystują inne części mózgu.

      I z tego wynikają odmienne silne i słabe strony obu płci nie ma więc to nic wspólnego z naleciałościami kulturowymi.

      Moim zdaniem wyborcza próbuje zaklinać zeczywistość.

      • kornel-1 co do muzgu 24.06.09, 15:42
        czarnysadov napisał:
        > Co do pracy muzgu to wiele uniwerystetów na świecie przeprowadziło
        > badania na temat różnicy w pracy muzgów między kobietami i
        > mężczyznami - i stwierdziło iż przy wykonywaniu różnych czynności
        > wykorzystują inne części mózgu.

        Ba! Nawet mózgi u mężczyzn różnie pracują!

        Kornel
      • dala.tata Re: co do IQ 24.06.09, 16:15
        to ja poprosze o tenlinki do tych badan o pracy 'muzgu'. i jeszcze
        poprosze o badania, ktore wskazuja, ze poziom IQ jest wprost
        skorelowany z praca mozgu.

        moze wreszcie sie czegos dowiem.

        co do czstszej wybitnosci mezczyzn (jesli taka istnieje, a wydaje mi
        sie to watpliwe - bardoz prosze tylko nie podawac mi ile kobiet i
        ilu meczyn znajdujemy wsrdo noblistow, tylko najpierw przemyslec
        problem)), mysle ze jest dosc malo osob, ktore nie upatruja tego w
        spolecznej i kultrowej dominacji mezczyzn w swiecie, w ktorym
        przeprowadza sie testy na wybitnosc.

        • czarnysadov Re: co do IQ 24.06.09, 16:25
          Co do odmiennej pracy muzgu kobiet i mężczyzn polecam tą książkę :

          "Płeć mózgu. O prawdziwej różnicy między mężczyzną, a kobietą"
          David Jessel Anne Moir
          merlin.pl/Plec-mozgu-O-prawdziwej-roznicy-miedzy-mezczyzna-a-kobieta_Anne-Moir-David-Jessel/browse/product/1,118277.html
          I nie jest to osamotnione badanie tylko jedno z wielu.

          Co do IQ to jak powiedziałem tak poprostu jest że statystycznie kobiety mają równe IQ mężczyznom lecz jest kobiety są pod tym względem mniej zróżnicowane od mężczyzn ... poprostu w męskiej populacji występuje więcej osobników z niskim IQ i z ponadprzecietnie wysokim IQ.

          W oim poście nie pisałem o korelacji między pracą muzgu STATYSTYCZNEJ kobiety i poziomem IQ. Podałem dwie różnice między płciami które determinują odmienne uzdolnienia, zachowania, sposób myślenia. Które nie mają nic wspólnego z czynnikami kulturowymi.
          Fakt że Polacy zauważają takie różnice bez czytania naukowych opracowań nie świadczy o uprzedzeniach tylko o inteligencji.


          • dala.tata Re: co do IQ 24.06.09, 16:30
            to jest popularnonaukowa ksiazka, jakich wiele na rynku. choc takie
            ksiazki sa cenne, nie sa rygorystycznym opisem badan naukowych.

            jelsi nie implikowales mozgu i IQ, to sie wycofuje rakiem.

            ale juz nie rozumiem, co determinuje "odmienne uzdolnieina,
            zachowania, sposób myślenia. Które nie mają nic wspólnego z czynnika
            mi kulturowymi"

            nie znam zadnych badan, ktore potrafilyby powiedziec, ze cokowliek w
            zachowaniu czy uzdolnieniach kobiet i mezczyzn nie jest zwiazane z
            kultura (byloby to odkrycie na Nobla), wiec tym bardziej sie chetnie
            dowiem.
            • zdzicho_waciak Re: co do IQ 24.06.09, 16:45
              "nie znam zadnych badan, ktore potrafilyby powiedziec, ze cokowliek w
              > zachowaniu czy uzdolnieniach kobiet i mezczyzn nie jest zwiazane z
              > kultura"

              Hmm, z tego co pamiętam są badania nad dziećmi - np. chłopcami dotkniętymi
              wynicowaniem kloaki, którzy w dzieciństwie przeszli zabieg zmiany płci i byli
              wychowywani jak dziewczynki. Są też badania nad innymi dziećmi - z zespołem
              Turnera. Czytałem o nich u Pinkera - można do niego sięgnąć po źródła. Inni
              psycholodzy ewolucyjni też chyba sporo pisali. Są badania nad społecznościami
              żydowskimi w kibucach (Melford Spiro powiedział kiedyś, że przyjechał do kibuców
              obserwować rodzenie się nowej kultury, a zobaczył jak natura wpływa na kulturę).
              Są badania na małpach... Tak naprawdę jest tego całkiem sporo, trzeba tylko
              chcieć poszukać...
              • dala.tata Re: co do IQ 24.06.09, 16:52
                zespol Turnera (ukld chromosow X0) jest bardzo ciekawym przykladem,
                jak dalece spoleczenstwo nie ackeptuje osobniow spoza ramy meskie-
                zenskie. stad zreszta czeste depresje wsrod tych ludzi.

                o badaniach na spolecznosciach zydowskich nie slyszalem, ale
                zagladne.

                badania na malpach, nie wiem jak sie maja do tego.
                • zdzicho_waciak Re: co do IQ 24.06.09, 16:58
                  "badania na malpach, nie wiem jak sie maja do tego"

                  np.:

                  www.newscientist.com/article/dn13596-male-monkeys-prefer-boys-toys.html
                  • dala.tata Re: co do IQ 24.06.09, 21:04
                    nie jestem tylko pewien czy maly wiedza ze to sa boys toys.
                    • zdzicho_waciak Re: co do IQ 24.06.09, 21:57
                      A czytałeś to w ogóle?

                      "Wallen cautions against over-interpreting the results. The plush and wheeled
                      categories served as proxies for feminine and masculine, but other toy
                      characteristics, such as size or colour, might explain the male's behaviour, he
                      says. Or the male monkeys might seek out more physically active toys, he says."
                      • dala.tata Re: co do IQ 25.06.09, 00:56
                        prenumeruje new scientista i nie powiem zebym mial wyrazne wspomnienia tego
                        tesktu. miedzy innymi dlatego, ze zueplnie nie rozumiem dlaczego zaabwka na
                        kolkach ma odpowiadac meskosci. rozumiem ze wozek dla lalek - jak dla mnie
                        najbardziej stereotypowa zabawka dla dziewczynek - jest zabawka dla chlopcow.
                        sorry, bardzo tgo nie kupuje.
                        • zdzicho_waciak Re: co do IQ 25.06.09, 11:34
                          Poddaję się to w końcu Ty jesteś naukowcem... Ja jako lajkonik bym powiedział,
                          że prosiłeś o jakiś przykład, że "cokowliek w
                          zachowaniu czy uzdolnieniach kobiet i mezczyzn nie jest zwiazane z
                          kultura". No więc bierzemy skłonność do zabawy pewnymi typami zabawek -
                          generalnie, statystycznie różną u dzieci odmiennych płci. Pytanie: czy jest ona
                          warunkowana kulturowo (otoczenie wmawia dzieciakom, że chłopcy powinni bawić się
                          takimi zabawkami, a dziewczynki innymi), czy jednak może w samych zabawkach jest
                          coś, co sprawia, że pewne są bardziej atrakcyjne dla chłopców, a inne dla
                          dziewczynek bez względu na to, co mówi im otoczenie. Może po prostu bardziej
                          odpowiadają pewnym ewolucyjnie warunkowanym instynktom, potrzebom... W przypadku
                          małp czynnik kulturowy odpada, co więc zostaje?

                          Nie twierdzę, że to badanie jest w jakikolwiek sposób rozstrzygające. Jest
                          natomiast ciekawe. A zbywanie go wzruszeniem ramion, jak Ty to robisz, jest po
                          prostu pójściem po najmniejszej linii oporu. Często tak robisz z wynikami badań,
                          które kłócą się z Twoim światopoglądem?

                          PS. Widziałem chłopców bawiących się wózkami dla lalek. Usiłowali na nich jeździć...
                          • ewelina_1 Re: co do IQ 25.06.09, 16:16
                            zdzicho_waciak napisał:

                            No więc bierzemy skłonność do zabawy pewnymi typami zabawek -
                            > generalnie, statystycznie różną u dzieci odmiennych płci. Pytanie: czy jest ona
                            > warunkowana kulturowo (otoczenie wmawia dzieciakom, że chłopcy powinni bawić si
                            > ę
                            > takimi zabawkami, a dziewczynki innymi), czy jednak może w samych zabawkach jes
                            > t
                            > coś, co sprawia, że pewne są bardziej atrakcyjne dla chłopców, a inne dla
                            > dziewczynek bez względu na to, co mówi im otoczenie. Może po prostu bardziej
                            > odpowiadają pewnym ewolucyjnie warunkowanym instynktom, potrzebom...

                            A może zdzicho_waciak piszesz bzdury? Same sklepy z zabawkami mają podział
                            zabawek na dziewczęce i chłopięce. Małe dziecko wchodząc z rodzicami do sklepu
                            już to koduje.
                            Moje dzieci mają i jedne i drugie zabawki. Najwyraźniej gdzieś mają badania nad
                            małpkami, bo bawią się wszystkimi. Ale widzę już mały wpływ samej telewizji, np.
                            reklam (np. zabawek) czy bajek dla dzieci, w których czasem zdarza się
                            stereotypowy podział.
                            Inny przykład to program "Superniania", a tam sytuacja w sklepie z zabawkami.
                            Rodzice mają się nauczyć panować nad zachciankami dziecka, ale przy okazji
                            wychodzi też stereotypowe wychowanie. Chłopiec ok. 3 lat chce ładną, różową
                            lalkę. Wręcz płacze. Matka używa najgłupszego argumentu "to nie jest zabawka dla
                            ciebie. To dla dziewczynek, a ty jesteś chłopcem". Nie wiem czemu Superniania na
                            ten tekst nie zareagowała.
                            Kolejne przykłady? Ubranka dla małych dzieci. Nawet dla niemowląt. Ja starałam
                            się kupować uniwersalne, z np. zwierzątkami, ale często jest tak, że dziewczęce
                            ubranka (np. z falbankami) mają namalowane/naszyte lalki, a chłopięce autka.
                            Kolejne przykłady to podział obowiązków domowych wśród rodziców (dzieci są
                            dobrymi obserwatorami), "niewinne" komentarze babć, wujków, ciotek.

                            Więc dziecko z chwilą przyjścia na świat jest pod wpływem stereotypów i trudno
                            doszukiwać się wyimaginowanych ewolucyjnych/biologicznych uwarunkowań w wyborze
                            zabawek, skoro wystarczy już sama zmiana mentalności rodziców (tzn. tapeta w
                            dziecięcym pokoju, pościel dziecka itd. w neutralne wzory, podział ról w
                            rodzinie, neutralne słownictwo itd.) powoduje, że dziecko częściej sięga po
                            zabawki "zarezerwowane" dla płci przeciwnej, mimo że nadal otaczająca go dalsza
                            rzeczywistość (babcie, telewizja, sklepy itd.) jest pod wpływem stereotypów.

                            > PS. Widziałem chłopców bawiących się wózkami dla lalek. Usiłowali na nich jeźdz
                            > ić...
                            Dziewczynki też. Też widziałam.
                            Przykład dałeś bezsensowny. Jeśli chłopak będący w grupie rówieśników nie chce
                            być nazwany "babą" to usiądzie na wózku albo zrobi z lalki autko, nawet gdyby go
                            skręcało aby bawić się zgodnie z przeznaczeniem. Wiesz czemu?
                            A przy okazji, wiesz, że dziewczynki też łażą po drzewach?
                            • zdzicho_waciak Re: co do IQ 25.06.09, 16:34
                              Hmmm, jak rozumiem tym małpom z eksperymentu Wallena (jak również innym małpkom
                              - werwetom - z innego eksperymentu, którego wyniki były zadziwiająco zgodne z
                              eksperymentem Wallena) także rodzice mówili, czym mają się bawić a jeśli nie
                              rodzice, to przynajmniej Superniania...

                              O, rany...
                              • ewelina_1 Re: co do IQ 25.06.09, 17:12
                                zdzicho_waciak, "o, rany..." to można napisać o twoim "rewelacyjnym"
                                podsumowaniu mojej wypowiedzi. Zignorowałeś to co ci nie pasuje (a może było
                                zbyt trudne do zrozumienia?) i idiotycznie porównałeś psychikę ludzi z psychiką
                                małp(!).
                                Skoro jesteś taki "mądry", to wyjaśnij dlaczego w sytuacji kiedy rodzice nie
                                mówią o podziałach, dzieci sięgają częsciej po zabawki płci przeciwnej? Chcą na
                                złość zrobić małpom?
                                • zdzicho_waciak Re: co do IQ 25.06.09, 17:32
                                  Primo: to Ty zignorowałaś całkowicie niewygodne chyba badania nad małpami.
                                  Sugerują one bowiem, że istnieje wpływ biologii na nasze zachowania, że gender
                                  nie odpowiada za wszystko, a jest jeszcze sex. To nie chodzi o porównywanie
                                  psychiki małp i ludzi ale o szukanie wspólnego dziedzictwa ewolucyjnego - jeśli
                                  takie istnieje. Praktycznie cała moja wcześniejsza wymiana zdań z moim
                                  interlokultorem dotyczyła tego.

                                  Secundo: cała reszta Twoich wywodów jest niezmiernie ciekawa, ale w niczym nie
                                  obala ewentualnych wniosków płynących z badaniami nad małpami. Zwłaszcza, że ja
                                  nigdy nie twierdziłem, że wszystkim decyduje wyłącznie biologia, a wpływy
                                  środowiska i kultury można pominąć. Ja twierdzę tylko, w odpowiedzi na to, co
                                  pisał mój rozmówca, że są pewne dowody wskazujące na to, że także i biologia ma
                                  tu coś do gadania, wbrew tym, którzy o wszystko obwiniają kulturę. Słowem - nie
                                  tylko gender, ale także sex.

                                  Tertio: nie znam tych badań o które pytasz. Może rzucisz jakiegoś linka lub
                                  wskazówkę, gdzie mogę znaleźć? Znam natomiast wyniki badań z kibuców gdzie
                                  negowano istnienie tradycyjnych ról płciowych.

                                  "Analiza zabaw dzieci wychowywanych w ściśle egalitarnym środowisku pokazała, że
                                  chłopcy częściej niż dziewczynki bawili się przedmiotami (41% do 30%), w
                                  szczególności dużymi i wymagającymi większej siły fizycznej (17% do 9%). W
                                  zabawy związane z ruchem i aktywnością fizyczną angażowało się 33% chłopców i
                                  21% dziewczynek. Dziewczynki z kolei preferowały zabawy werbalne i związane z
                                  wyobraźnią (39% do 24%)".

                                  Odnośniki i literaturę znajdziesz tu:

                                  pl.wikipedia.org/wiki/Kibuc
                                  I w końcu - daruj sobie te wycieczki osobiste...
                                  • zdzicho_waciak I mała ciekawostka... 25.06.09, 18:09
                                    Judith Rich Harris przytacza bardzo charakterystyczny przypadek próby
                                    środowiskowej zmiany płci. Dotyczył on pary identycznych chłopców, bliźniąt
                                    młodej wiejskiej pary. Jedno z dzieci miało pecha: w czasie tradycyjnego
                                    obrzezywania poszedł członek wraz napletkiem. Przerażeni rodzice, oboje tylko z
                                    wykształceniem podstawowym, zabiegali o zrekonstruowanie penisa. Lekarze
                                    skapitulowali. Specjaliści poczęli dumać: co zrobić z chłopcem bez członka?
                                    Dziewczynkę! Tak "na oko": mała dziewczynka to mały chłopiec minus penis i
                                    jądra, a reszta: wychowanie. Jak już przycięło członka to nie ma rady, jak
                                    dokończyć robotę: wyciąć jądra (główne źródło męskich hormonów) i podawać w
                                    czasie dojrzewania estrogen, żeńskie hormony, aby ukształtować kobiece ciało.
                                    Rodzice przez kilka miesięcy bili się z myślami, aż w końcu przystali. Dziecko
                                    wykastrowano i zwaginizowano. Został dziewczynką nim mógł uświadomić sobie co go
                                    spotkało. Po czasie rodzice całkowicie zaakceptowali zmianę, matka twierdziła:
                                    "Nigdy nie widziałam tak kształtnej i schludnej dziewczynki". Calutki proces
                                    wychowawczy miał za przedmiot wychowanie dziewczynki.

                                    Po czasie uwidaczniały się jednak, wbrew wszystkiemu, męskie cechy: wybujała
                                    energia fizyczna, wysoki poziom aktywności, upór, częste przewodnictwo w grupie
                                    zabawowej. W wieku 14 lat przyszedł kryzys psychiczny, "dziewczynka" poczuł, że
                                    "jej" życie nie ma sensu. Po próbie samobójstwa wyjawiono mu tajemnicę: byłeś
                                    chłopcem. Reakcją była ulga. "Nagle wszystko jakby mi zaskoczyło. Po raz
                                    pierwszy wszystko nabrało sensu i zrozumiałem, kim jestem." Predyspozycje
                                    zachowań to coś więcej niż wzorce kulturowe. "Od najwcześniejszych lat były
                                    takie drobne różne sprawy. Wcześnie zacząłem dostrzegać, że czuję się jakoś
                                    inaczej, że nie jestem tym za kogo mnie uważają. Nie wiedziałem jednak, na czym
                                    to polega, o co tu chodzi. Myślałem, że jestem jakimś odmieńcem, sam nie wiem.
                                    Przeglądałem się sobie i nie podobał mi się sposób w jaki mnie ubierano. Nie
                                    lubiłem zabawek, które mi dawano. Lubiłem włóczyć się z chłopakami, wspinać się
                                    na drzewa i robić takie różne rzeczy." Wrócił do swej natury. [ 7 ] W wieku
                                    dwudziestu pięciu lat ożenił się ze starszą o kilka lat kobietą i przez adopcję
                                    stał się ojcem jej dzieci.
                                    • ewelina_1 Re: I mała ciekawostka... 25.06.09, 18:28
                                      Zachowanie tego chłopca przerobionego na dziewczynkę mnie nie dziwi. Płeć jest
                                      też zapisana w mózgu. Więc mózg biologicznie wiedział kim jest. Nie dziwi mnie
                                      więc psychiczne odrzucanie wszystkiego co było związane z znienawidzoną płcią a
                                      zachwycanie się wszystkim co było przypisane odczuwanej płci. Podobnie wygląda
                                      to u osób, którym nie lekarze ale biologia spłatała figla w zmianie płci. Tylko
                                      na ile przejaskrawione zachowywanie się związane jest z faktycznymi
                                      biologicznymi potrzebami a na ile z silną psychiczną potrzebą stania się tą
                                      właściwą, odczuwaną płcią.
                                  • ewelina_1 Re: co do IQ 25.06.09, 18:18
                                    zdzicho_waciak napisał:

                                    > Primo: to Ty zignorowałaś całkowicie niewygodne chyba badania nad małpami.
                                    > Sugerują one bowiem, że istnieje wpływ biologii na nasze zachowania, że gender
                                    > nie odpowiada za wszystko, a jest jeszcze sex. To nie chodzi o porównywanie
                                    > psychiki małp i ludzi ale o szukanie wspólnego dziedzictwa ewolucyjnego - jeśli
                                    > takie istnieje.
                                    Najważniejsze są tu ostatnie 3 słowa: "jeśli takie istnieje".
                                    O badaniach nad małpami słyszałam ale nie wgłębiałam się głębiej w temat, bo to
                                    nie moja działka.
                                    Napisałam własne (i nie tylko własne) obserwacje, które zignorowałeś.
                                    Niestety, ale żyjemy w świecie, w którym jeszcze około 100 lat temu twierdzono,
                                    że męski mózg jest mądrzejszy bo jest cięższy, a kształcenie kobiet zwiększa u
                                    nich bezpłodność.
                                    Z tego powodu wiele badań już na starcie było/jest 'skażonych' fałszywymi
                                    założeniami, bo jesteśmy dopiero w trakcie zmian. Zbyt wiele jeszcze ludzi ma
                                    zakodowane rzekome biologiczne uwarunkowania. Być może za 100lat badania nad
                                    małpami i ich porównanie do ludzi zostaną wyśmiane.

                                    > Secundo: cała reszta Twoich wywodów jest niezmiernie ciekawa, ale w niczym nie
                                    > obala ewentualnych wniosków płynących z badaniami nad małpami. Zwłaszcza, że ja
                                    > nigdy nie twierdziłem, że wszystkim decyduje wyłącznie biologia, a wpływy
                                    > środowiska i kultury można pominąć. Ja twierdzę tylko, w odpowiedzi na to, co
                                    > pisał mój rozmówca, że są pewne dowody wskazujące na to, że także i biologia ma
                                    > tu coś do gadania, wbrew tym, którzy o wszystko obwiniają kulturę. Słowem - nie
                                    > tylko gender, ale także sex.
                                    Ale ja nie miałam zamiaru obalić badań nad małpami. Pokazałam jedynie, ile jest
                                    w naszym otoczeniu zjawisk, które mają na nas wpływ od pierwszych chwil życia.
                                    Być może, aby faktycznie poznać ten wpływ, należałoby na bezludnej
                                    (wyeliminowanie wpływu otoczenia) wyspie stworzyć społeczeństwo idealnie równe
                                    na kilka pokoleń i dopiero wtedy porównać.

                                    > Tertio: nie znam tych badań o które pytasz. Może rzucisz jakiegoś linka lub
                                    > wskazówkę, gdzie mogę znaleźć? Znam natomiast wyniki badań z kibuców gdzie
                                    > negowano istnienie tradycyjnych ról płciowych.
                                    Dzięki za linka. Dokładnych badań, jak wcześniej pisałam, nie znam.
                                    Natomiast w temacie kibuców, to procenty nie mają miażdżącej przewagi, np. 90%
                                    do 10%, choć niektórzy piszący w tym wątku z chęcią takie proporcje by widzieli.
                                    Druga rzecz to moim zdaniem brak indywidualizmu. Wydaje mi się, że człowiek ma
                                    jednak taką potrzebę. Jak również posiadania czegoś swojego. Poza tym nie
                                    wyobrażam sobie, abym do swoich dzieci nie mogła mówić "MOJE dzieci".

                                    > I w końcu - daruj sobie te wycieczki osobiste...
                                    to nie kpij
                                    • zdzicho_waciak Re: co do IQ 25.06.09, 18:24
                                      OK. Mnie naprawdę nie chodzi, aby tu wykazywać że faceci są lepsi bardziej
                                      inteligentni niż kobiety. Ja tylko protestuję kiedy usiłuje się mi wmówić, że
                                      nie ma żadnych dowodów na istnienie czynników wpływu na różnice między
                                      zachowaniami kobiet i mężczyzn innych niż czynniki kulturowe. Przy czym nie
                                      uważam, że ewentualne czynniki biologiczne, nawet jeśli istnieją, mogą tu
                                      decydować o "wyższości" którejkolwiek z płci...
                                      • ewelina_1 Re: co do IQ 25.06.09, 18:46
                                        zdzicho_waciak napisał:

                                        Ja tylko protestuję kiedy usiłuje się mi wmówić, że
                                        > nie ma żadnych dowodów na istnienie czynników wpływu na różnice między
                                        > zachowaniami kobiet i mężczyzn innych niż czynniki kulturowe. Przy czym nie
                                        > uważam, że ewentualne czynniki biologiczne, nawet jeśli istnieją, mogą tu
                                        > decydować o "wyższości" którejkolwiek z płci...
                                        Moim zdaniem, trochę w zły sposób zaprotestowałeś. Uważam, że biologia ma
                                        znaczenie i to bardzo, ale nie w sensie płci, ale w sensie indywidualnych
                                        predyspozycji, nie związanych z płcią.
                                        Jestem inżynierem (inżynierką - jeśli funkcjonuje taka forma) i jak daleko
                                        sięgam w przeszłość, od zawsze miałam takie inżynierskie ciągoty. Biologia tak
                                        zadecydowała. Ale dając mi takie zdolności, nie zwracała uwagi na płeć.
                                        • zdzicho_waciak Re: co do IQ 25.06.09, 19:41
                                          A ja sądzę, że wpływ biologii jest znacznie głębszy niż predyspozycje
                                          indywidualne. Różnice między płciami są wynikiem czynników społecznych - owszem.
                                          Ale to biologia jest zaangażowana w tę społeczną przyczynowość. Jest
                                          niewykluczone, że obserwujemy tu rodzaj gotowości do uczenia się, na mocy
                                          którego u chłopców instynkt rozwoju działa w jeden sposób, a u dziewczynek w
                                          inny. Ale sposób, w który ten instynkt działa na chłopców, polega na tym, żeby
                                          mieli instynkt wybierania ze świata tego, co wybierają chłopcy, nie zaś, by
                                          przychodzili na świat z programem w głowach, mówiącym: „weź ten samochodzik i
                                          rób to i to". Może to raczej działa tak: "Lubię, kiedy weźmiesz ten samochodzik
                                          i zrobisz to i to.". Lubię, bo pasuje mi to do koncepcji swojego miejsca w tym
                                          świecie.

                                          Wróćmy do małp. Susam Mineka badała na małpach narodziny instynktu. Grupa małp,
                                          żyjąca na wolności panicznie bała się węży, małpy hodowane w niewoli były
                                          pozbawione tego lęku. Czy strach prze wężami jest wyuczony? Ale jak się go
                                          nauczyć, jeśli małpa, która spotka węża traci najczęściej i życie i niczego się
                                          juz nie nauczy, a malpa, która węża nie spotka - nie ma okazji się nauczyć.
                                          Mineka pomyślała, że jest zakodowany w małpie program lęku przed wężami,
                                          instynkt, ale ów instynkt musi być obudzony społecznie — obudzony przez
                                          doświadczenie z drugiej ręki, przez obserwację innej małpy bojącej się węży.
                                          Przygotowała więc eksperyment, w którym sfilmowała urodzone na wolności małpy
                                          reagujące ze strachem na węża, i pokazała to wideo małpom urodzonym w niewoli,
                                          które natychmiast nabyły lęku przed wężami... Następnie spreparowała wideo w
                                          taki sposób, że te same małpy reagowały w taki sam sposób, ale w dolnej połowie
                                          ekranu zamiast węża był kwiat. Małpa urodzona w niewoli nigdy nie widziała
                                          kwiatów, więc po zobaczeniu małpy reagującej z krańcowym strachem na tę nieznaną
                                          rzecz, powinna równie łatwo nauczyć się strachu przed kwiatami. Ale tego nie
                                          robi. Uczy się po prostu, że niektóre małpy są zwariowane. Najwyraźniej istnieje
                                          więc instynkt lęku przed wężami i nie jest to niespodzianką.

                                          Co to wszystko ma wspólnego z ludźmi i płciami? Otóż mam wrażenie, że biologia
                                          nie działa w tak prosty sposób, jak to sobie wyobrażamy. Nie determinuje nas
                                          wprost. Raczej pewne rzeczy wymagają wkładu ze strony środowiska, wymagają
                                          wkładu wychowania, aby je wyzwolić... To takie sprzężenie, jak w ewolucji -
                                          zmiany są powodowane genetycznymi mutacjami, ale wzmacniane przez dobór naturalny...
                                          • ewelina_1 Re: co do IQ 25.06.09, 20:26
                                            W dalszym ciągu będę upierać się przy tym, że ważniejsze są indywidualne,
                                            biologiczne predyspozycje, a nie te związane z płcią.
                                            Z własnego doświadczenia. Wychowywałam się przecież w kraju, w którym inżynier
                                            jest mężczyzną. Miałam więc o wiele gorszy start niż moi koledzy. Na szczęście
                                            mnie nikt nie potępiał za wybór, ale inne nie miały tyle szczęścia i
                                            zrezygnowały z politechniki. Tylko dlatego, że nie urodziły się chłopcami.
                                            Moja nauczycielka z matematyki opowiadała o swoim nauczycielu, który twierdził,
                                            że kobiety genetycznie nie nadają się do matematyki. Przy takiej "sile
                                            argumentu" trzeba być niezwykle silnym psychicznie by próbowac studiować to, do
                                            czego rzekomo się nie nadaje. Ciekawe, ilu mężczyzn wytrzymałoby psychicznie
                                            takie obciążenie.
                                            Za jego czasów studenckich (nauczyciel mojej nauczycielki) podobno byli sami
                                            mężczyźni. Za jej czasów studenckich, na studiach matematycznych było już sporo
                                            kobiet. Za moich czasów na politechnice, matematyka była najbardziej
                                            sfeminizowanym wydziałem. Chylę czoła przed pierwszymi kobietami, które ułatwiły
                                            mi drogę na techniczne studia.

                                            Rozumiem chęci robienia badań, sama jestem ciekawa wielu wyników, ale wydaje mi
                                            sie, że jeszcze mentalnie -jako ogół - tkwimy w krzywdzących stereotypach.
                                          • adam02138 Re: co do IQ 26.06.09, 01:38
                                            Nikt nie twierdzi ze biologia nie jest zaangazowana w te zmiany. W
                                            koncu segreguje sie dziewczynki o chlopcow po ich cechach
                                            biologicznych!

                                            Musze jednak przyzna ze teza owszem ciekawa, podobna do tez o
                                            akwizycji jezyka. Mamy biologiczne predyspozycje, ale potrzebne
                                            srodowisko.

                                            Ale jezeli tak to najprosciej stwierdzic ze wszyscy mamy rowne
                                            predyspozycje do matematyki, tyle ze chlopcy sa zachecani je
                                            rozwijac, a u dziewczynek jest to tlumione. Czyli decyduje
                                            srodowisko.





                                            zdzicho_waciak napisał:

                                            > A ja sądzę, że wpływ biologii jest znacznie głębszy niż
                                            predyspozycje
                                            > indywidualne. Różnice między płciami są wynikiem czynników
                                            społecznych - owszem
                                            > .
                                            > Ale to biologia jest zaangażowana w tę społeczną przyczynowość.
                                            Jest
                                            > niewykluczone, że obserwujemy tu rodzaj gotowości do uczenia się,
                                            na mocy
                                            > którego u chłopców instynkt rozwoju działa w jeden sposób, a u
                                            dziewczynek w
                                            > inny. Ale sposób, w który ten instynkt działa na chłopców, polega
                                            na tym, żeby
                                            > mieli instynkt wybierania ze świata tego, co wybierają chłopcy,
                                            nie zaś, by
                                            > przychodzili na świat z programem w głowach, mówiącym: „weź ten
                                            samochodz
                                            > ik i
                                            > rób to i to". Może to raczej działa tak: "Lubię, kiedy weźmiesz
                                            ten samochodzik
                                            > i zrobisz to i to.". Lubię, bo pasuje mi to do koncepcji swojego
                                            miejsca w tym
                                            > świecie.
                                            >
                                            > Wróćmy do małp. Susam Mineka badała na małpach narodziny
                                            instynktu. Grupa małp,
                                            > żyjąca na wolności panicznie bała się węży, małpy hodowane w
                                            niewoli były
                                            > pozbawione tego lęku. Czy strach prze wężami jest wyuczony? Ale
                                            jak się go
                                            > nauczyć, jeśli małpa, która spotka węża traci najczęściej i życie
                                            i niczego się
                                            > juz nie nauczy, a malpa, która węża nie spotka - nie ma okazji się
                                            nauczyć.
                                            > Mineka pomyślała, że jest zakodowany w małpie program lęku przed
                                            wężami,
                                            > instynkt, ale ów instynkt musi być obudzony społecznie — obudzony
                                            przez
                                            > doświadczenie z drugiej ręki, przez obserwację innej małpy bojącej
                                            się węży.
                                            > Przygotowała więc eksperyment, w którym sfilmowała urodzone na
                                            wolności małpy
                                            > reagujące ze strachem na węża, i pokazała to wideo małpom
                                            urodzonym w niewoli,
                                            > które natychmiast nabyły lęku przed wężami... Następnie
                                            spreparowała wideo w
                                            > taki sposób, że te same małpy reagowały w taki sam sposób, ale w
                                            dolnej połowie
                                            > ekranu zamiast węża był kwiat. Małpa urodzona w niewoli nigdy nie
                                            widziała
                                            > kwiatów, więc po zobaczeniu małpy reagującej z krańcowym strachem
                                            na tę nieznan
                                            > ą
                                            > rzecz, powinna równie łatwo nauczyć się strachu przed kwiatami.
                                            Ale tego nie
                                            > robi. Uczy się po prostu, że niektóre małpy są zwariowane.
                                            Najwyraźniej istniej
                                            > e
                                            > więc instynkt lęku przed wężami i nie jest to niespodzianką.
                                            >
                                            > Co to wszystko ma wspólnego z ludźmi i płciami? Otóż mam wrażenie,
                                            że biologia
                                            > nie działa w tak prosty sposób, jak to sobie wyobrażamy. Nie
                                            determinuje nas
                                            > wprost. Raczej pewne rzeczy wymagają wkładu ze strony środowiska,
                                            wymagają
                                            > wkładu wychowania, aby je wyzwolić... To takie sprzężenie, jak w
                                            ewolucji -
                                            > zmiany są powodowane genetycznymi mutacjami, ale wzmacniane przez
                                            dobór natural
                                            > ny...
            • czarnysadov Re: co do IQ 24.06.09, 17:07
              dala.tata

              Co do badań nad odmienną pracą mozgu kobiet i mężczyzn pierwsze
              badania zaczeły się już w XIX wieku:

              "Pierwsze systematyczne badania różnic między mózgiem kobiety i
              mężczyzny przeprowadził Francis Gatton w 1882 r. z South Kensigton
              Museum w Londynie. Udało mu się znaleźć znaczące różnice płciowe, z
              których wynika m.in., że mężczyźni są wrażliwi na ostre, świszczące
              dźwięki, dobrze sobie radzą z pracą w stresie, a także mają dużą
              siłę chwytu. Stwierdził też, że kobiety są bardziej wrażliwe na ból
              niż mężczyźni."

              Kolejne badania sticte naukowe są dość liczne:

              "Natomiast Herbet Landsell, psycholog w ośrodku naukowym w Bethesda,
              odkrył, że uszkodzenie tych samych obszarów mózgu u kobiet i
              mężczyzn daje odmienne skutki. I tak na przykład mężczyźni chorzy na
              padaczkę, którym wcześniej usunięto fragment prawej półkuli
              odpowiedzialny za przestrzeń i kształt przedmiotów, źle sobie
              radzili z testami na orientację przestrzenną. Kobiety mające
              padaczkę i ten sam rodzaj uszkodzenia orientowały się w przestrzeni
              praktycznie tak samo jak przed uszkodzeniem."


              "W tych samych badaniach okazało się, że lewa półkula u mężczyzn
              jest wyspecjalizowana w kontrolowaniu funkcji słownych, prawa -
              wzrokowych. Chłopców, którzy otrzymali polecenie zrobienia z
              płaskiej kartki papieru formy przestrzennej, poddano podczas
              ćwiczenia badaniu mózgu (EEG). Badania wykazały, że "pracowali" oni
              na wysokich obrotach prawą półkulą. Natomiast dziewczynki w tej
              samej sytuacji - obiema półkulami. Chłopcy lepiej sobie radzili z
              tym zadaniem, gdy pokazano kartki lewemu oku (a więc "patrzyła" na
              nie prawa półkula mózgu), u dziewcząt nie miało znaczenia, które oko
              pierwsze "obejrzało" zadanie. Mężczyźni z uszkodzeniem prawej
              półkuli znacznie gorzej dawali sobie radę z formułowaniem ocen
              artystycznych niż kobiety, dla których tego rodzaju uszkodzenie nie
              miało znaczenia."


              "Profesor Doreen Kimura z kolei odkryła, że lewa półkula mózgu jest
              skonstruowana odmiennie u mężczyzn i u kobiet. U mężczyzn funkcje
              mózgu odnoszące się do takich umiejętności, jak opanowanie
              gramatyki, ortografii i fonetyki są umieszczone z przodu i z tyłu
              lewej półkuli mózgu, a u kobiet - koncentrują się w przedniej jej
              części.

              Te wszystkie różnice mają wpływ na odmienności w sposobie myślenia
              kobiet i mężczyzn. Sprawność i zdolności w danej dziedzinie zależą
              więc od tego, w jakim stopniu odpowiedni obszar mózgu jest
              przeznaczony do pełnienia określonej funkcji."


              Testosteron i budowa mozgu nie mają nic wspólnego z kulturą ...

              Co do IQ i paryetów:

              "Z badań z końca XIX i początku XX stulecia paradoksalnie wyniknął
              problem poszukiwania czynnika intelektualnego, który byłby neutralny
              płciowo. Testy na inteligencję (IQ) ujawniły bowiem stałe różnice w
              niektórych dziedzinach na korzyść jednej płci. D. Weschler, autor
              powszechnie używanych do dzisiaj testów na inteligencję, stwierdził,
              że co najmniej wyniki 30 testów różnią się u jednej lub drugiej
              płci. Same testy ujawniały więc istotne różnice między mózgiem
              kobiety i mężczyzny, z czym naukowcy nie chcieli się pogodzić.
              Wprowadzili więc w imię zachowania "neutralności płciowej" pozycje,
              w których mówi się o cechach kobiecych lub męskich. To dawało
              możliwość uzyskania - przynajmniej w przybliżeniu - podobnych
              wyników.

              Wokół problemu różnicy między kobiecym a męskim mózgiem zapanowała
              zmowa milczenia. Same różnice sprowadzono do efektu uwarunkowań
              społecznych. Nie oznaczało to zakończenia badań, wręcz przeciwnie.
              Prowadzono je jedynie - do czasu - bez specjalnego rozgłosu. Różnice
              średnich wyników obu płci mierzone za pomocą różnorodnych testów IQ
              sięgały 25-30%. A już - co stwierdzono - różnica 5% ma istotny wpływ
              choćby na to, w jakich zawodach i zajęciach kobiety i mężczyźni będą
              przodować.

              Jakie wnioski wynikają z tych badań i obserwacji? Początkowo proste
              pomiary mózgu dowodziły, że podobno kobietom brak niezbędnego
              wyposażenia umysłowego, które pozwalałoby im domagać się równości
              intelektualnej. Z czasem okazało się, że nie jest to prawda.

              Dobrze by było nie sprowadzać tego złożonego problemu do płaszczyzny
              oceny, kto jest lepszy, a kto gorszy. Z doświadczeń wynika, że w tej
              dziedzinie należy wystrzegać się uogólnień i uproszczeń.

              Zrozumienie, iż mężczyźni lepiej sobie radzą w pewnych dziedzinach,
              w których kobiety czują się mniej pewnie (i odwrotnie), może nie
              tylko w sypialni, ale i w pracy zawodowej zapoczątkować mądrzejsze i
              szczęśliwsze relacje między kobietą i mężczyzną, a w efekcie ogólnie
              między ludźmi."




              • dala.tata Re: co do IQ 25.06.09, 00:58
                z calym szacunkiem, nie mam pojecia, co ma wspolnego fizjologia mozgu z
                zachowaniami czlowieka w konkretnych sytucacjach.

                odpowiedz na kwestie IQ jest niespecjalnie skomplikowana. o meskim wzorcu
                kultury i nauki napisano juz dosc wiele i zupelnie mnie nie dziwi, ze kobietom
                wychodzi slabsze IQ - naprawde bym sie zdzwil, gdyby bylo inaczej.
              • charioteer1 Re: co do IQ 25.06.09, 01:46
                Mnie sie nie chce na to odpowiadac, bo roznice w budowie i pracy mozgu wynikaja
                w duzym stopniu z tego, czego sie czlowiek w ciagu zycia nauczyl. Przy obecnym
                stanie wiedzy, nie sposob rozroznic miedzy wplywem ewolucji i hormonow, a
                wplywem wychowania i kultury. Ideologizowanie neurobiologii jeszcze nikomu na
                dobre nie wyszlo.
                • bezportek Poczytajcie sobie conieco 26.06.09, 14:51
                  Jesli wam sie nie chce odpowiadac, czemu to czynicie? Z musu?
                  Jesli nie znacie obecnego stanu wiedzy, to poznajcie, zanim zrobicie
                  z siebie posmiewisko, charioteer.
                  Badania nad blizniakami, rozdzielonymi i wychowywanymi osobno, wiele
                  juz lat temu wyslaly na smietnik teoryjki inzynierii dusz,
                  wychowania intelektu czy slawetnej "czystej kartki". Jeszcze tylko
                  bardzo zabobonne, lewackie ciemniactwo powtarza takie idiotyzmy
                  jak "kulturowe pochodzenie plci" czy "meski swiat". Uczcie sie,
                  charioteer, uczcie. Intelektu wam nie przybedzie, tak jak wzrostu
                  czy zarostu, ale ubedzie okazji do demonstracji brakow.
                  • charioteer1 Re: Poczytajcie sobie conieco 28.06.09, 21:41
                    bezportek napisał:

                    > Badania nad blizniakami, rozdzielonymi i wychowywanymi osobno, wiele
                    > juz lat temu wyslaly na smietnik teoryjki inzynierii dusz,
                    > wychowania intelektu czy slawetnej "czystej kartki".

                    A tak konkretnie, to o co ci wlasciwie chodzi z tymi blizniakami i co to ma
                    wspolnego z trescia mojej wypowiedzi?
    • wincenty.wardowski Dziewczynki nie sa gorsze 24.06.09, 15:55
      Polacy, niestety, są w grupie nacji najbardziej uprzedzonych wobec
      kobiet
      ============================================
      Nie ma to, jak się zamknąć w świecie dziwnych wyobrażeń, który nie
      ma nic wspólnego z życiem, które nas otacza. Do tego można znaleźć
      grupkę osób poruszających się w tych samych ciasnych ramach
      myślowych i mamy sektę jak się patrzy.
    • neptus Re: Dziewczynki nie sa gorsze 24.06.09, 17:01
      Większość odkryć niejakiego Herschela była dokonana przez jego
      siostrę, a ten sukinsyn ogłaszał je jako swoje, bo kobiecie nie
      wolno". Tak było bardzo często z innymi męskimi leniwymi i niezbyt
      bystrymi pasibrzuchami.
      • zdzicho_waciak Re: Dziewczynki nie sa gorsze 24.06.09, 17:26
        za wiki: Caroline Herschel
        "Od 1782 została asystentką swojego brata (którego król Jerzy III mianował
        królewskim astronomem) i zajmowała się głównie obserwacjami oraz związanymi z
        nimi skomplikowanymi obliczeniami. W latach 1786 - 1797 odkryła 8 komet. Jako
        pierwsza kobieta w historii odkryła nieznaną kometę 1 sierpnia 1786, co
        przyniosło jej rozgłos
        . W następnym roku Jerzy III przyznał jej jako
        pierwszej kobiecie oficjalne stanowisko naukowe i pensję
        .

        W 1797 przedstawiła Royal Society Index do obserwacji Flamsteeda wraz z
        katalogiem 561 gwiazd, których dotąd brakowało w spisach naukowych.

        Po śmierci brata powróciła do Hanoweru w 1822, gdzie kontynuowała obserwacje
        astronomiczne. W 1828 uzupełniła i opublikowała prace swojego brata na temat
        odkrytych przez niego mgławic i w tym samym roku Królewskie Towarzystwo
        Astronomiczne (Royal Astronomical Society) nadało jej honorowe członkostwo oraz
        odznaczyło ją złotym medalem - jako pierwszą i jedyną kobietę, aż do 1996, kiedy
        taki medal otrzymała Vera Rubin.

        W 1846 otrzymała złoty medal od króla Prus."

        A Kopernik była kobietą...
    • j-50 No peeeeewnie! 24.06.09, 17:12
      Jako facet podpisuję się czterema łapami. One są NAJLEPSZE.
      Oczywizda mające swoje lata, obfutrzenie i wolną chatę.
    • tuco-benedicto-pacifico Dziewczynki nie sa gorsze 24.06.09, 17:47
      z tych badań przecież zupełnie nie wynika w którą stronę skierowana jest relacja
      przyczynowo-skutkowa, czy dlaczego w różnych krajach kobiety różnie sobie radzą
      z matmą, że ludzie mają tam różne opinie na temat ich zdolności w tym zakresie,
      czy ludzie w różnych krajach mają różne opinie, bo tamtejsze kobiety osiągają
      różne wyniki w naukach ścisłych. A tak na marginesie, to całe uznanie zdolności
      za kluczowy czynnik w całej tej sprawie jest nieporozumieniem. Dużo ważniejsze
      są skłonności. Rzecz w tym, że w populacji kobiet, dużo powszechniejsze są
      skłonności nie służące osiągom matematycznym. Mężczyźni dużo częściej mają takie
      niemal autystyczne odchyły, które są w tej dziedzinie wskazane. Więc może i
      dałoby się doprowadzić do zrównania wyników z matmy w populacji kobiet i
      mężczyzn, ale w imię czego
    • timoszyk Re: Dziewczynki nie sa gorsze 24.06.09, 18:30
      Gdyby autor tego artykulu uczyl sie matematyki, to by wiedzial, ze korelacje nie
      oznaczaja skutkow przyczynowych i nie twierdzil tego, co twierdzi.
      Jedyna metoda udowodnienia, ze dziewczynki sa tak samo zdolne do matematyki jak
      chlopcy, jest przeprowadzenie badan kontrolowanych, jak to sie robi przy
      badaniach klinicznych. Niestety jest to niemozliwe.

      Pewien czas temu zwierzala mi sie dobra znajoma: Ja wiem, ze powinnam
      intesywniej pracowac nad moim doktoratem (z matematyki), ale co ja na to
      poradze, ze ciagle mysle o mojej (rocznej) Kasi?

      W tym zawiera sie biologiczny dylemat kobiet. Zapewne nie sa mniej zdolne, ale
      biologia kieruje ich umysly w innym kierunku.

      Zastanawia mnie takze dlaczego organizuje sie oddzielne zawody szachowe dla
      kobiet i dla mezczyzn. Ta sprawa nigdy nie jest dyskutowana. Jesli umyslowo sa
      kobiety rownowazne mezczyznom, to zupelnie nie rozumiem tej sytuacji.

      PS Matematyki w szkolach w wiekszosci ucza kobiety. Czy one takze dyskryminuja
      dziewczynki? Skad potem dosc mierne rezulaty dzieczat w olimpiadach matematycznych?


      Waclaw Timoszyk
      • full_kit_monster nie organizuje się osobnych zawodów szachowych 25.06.09, 10:04
        dla kobiet i dla mężczyzn
        są mistrzostwa otwarte, dla męzczyzn i dla kobiet
        i mistrzostwa dla kobiet
        • timoszyk Re: nie organizuje się osobnych zawodów szachowyc 25.06.09, 17:58
          full_kit_monster napisał:

          > dla kobiet i dla mężczyzn
          > są mistrzostwa otwarte, dla męzczyzn i dla kobiet
          > i mistrzostwa dla kobiet

          Nie wiedzialem, ze kobiety maja jednak prawo bezposredniego zmierzenia sie z
          mezczyznami. Dlaczego wiec nie slychac o ich sukcesach na tym polu? Czy znow
          dyskryminacja?

          Ps Czy istnieje cos takiego jak stereoptyp dyskryminacji?


          Waclaw Timoszyk
          • full_kit_monster odpowiem 25.06.09, 18:12
            oczywiście, że mają sukcesy, Judith Polgar na przykład nie bierze udziału w turniejach damskich, a w wieku 15 lat uzyskała tytuł arcymistrza szachowego
            • zdzicho_waciak Re: odpowiem 25.06.09, 18:18
              a Zsuzsa Polgar ma na koncie zwycięskie partie z największymi np. Anatolijem
              Karpowem, Wiktorem Korcznojem, Gatą Kamskim i chyba nawet Bobbym Fischerem...
              • full_kit_monster Fischer pomieszkiwał u Polgarów 25.06.09, 19:32
                grał z siostrami i analizował ich partie, ale wszystko prywatnie, była umowa, że nie mówią o wynikach (chociaż Zsuzsa pisze u siebie na blogu, że nie ma się czego wstydzić)
                jeśli Cię to interesuje, to proszę:
                susanpolgar.blogspot.com/
            • timoszyk Re: odpowiem 26.06.09, 17:28
              full_kit_monster napisał:

              > oczywiście, że mają sukcesy, Judith Polgar na przykład nie bierze udziału w tur
              > niejach damskich, a w wieku 15 lat uzyskała tytuł arcymistrza szachowego

              Jedna jaskolka wiosny nie czyni. Pytanie dlaczego kobiety maja tak mizerne
              sukcesy w szachach pozostaje bez odpowiedzi.

              Waclaw Timoszyk
      • adam02138 sam sobie przeczysz 25.06.09, 17:00
        Timoszyk,

        Ty pierw twierdzisz ze korelacja to nie jedoznacznie skutki
        przyczynowa, i jako kontrargument podajesz, anegtotke z zycia
        osobistego i jeszcze jedna korelacje (miedzy organizacja turniejow
        szachowych, a szachami i zdolnosicami matematycznymi).

        Ciekwe jak by zrobic referendum nad wartoscia tego co powiedziales.

        Tak na marginesie, to nie ma sie udowodnic ze kobiety sa rowne
        mezczyznom w zdolnosciach matematycznych. To musi byc udowodnione ze
        tak nie jest. A korelacja pomiedzy stereotypem a wynikami testow
        podwaza te tezy oparte na wynikach testow twierdzace ze kobiety sa
        mniej zdolne z matmy.

        Jak widac plec nie wszystko.



        timoszyk napisał:

        > Gdyby autor tego artykulu uczyl sie matematyki, to by wiedzial, ze
        korelacje ni
        > e
        > oznaczaja skutkow przyczynowych i nie twierdzil tego, co twierdzi.
        > Jedyna metoda udowodnienia, ze dziewczynki sa tak samo zdolne do
        matematyki jak
        > chlopcy, jest przeprowadzenie badan kontrolowanych, jak to sie
        robi przy
        > badaniach klinicznych. Niestety jest to niemozliwe.
        >
        > Pewien czas temu zwierzala mi sie dobra znajoma: Ja wiem, ze
        powinnam
        > intesywniej pracowac nad moim doktoratem (z matematyki), ale co ja
        na to
        > poradze, ze ciagle mysle o mojej (rocznej) Kasi?
        >
        > W tym zawiera sie biologiczny dylemat kobiet. Zapewne nie sa mniej
        zdolne, ale
        > biologia kieruje ich umysly w innym kierunku.
        >
        > Zastanawia mnie takze dlaczego organizuje sie oddzielne zawody
        szachowe dla
        > kobiet i dla mezczyzn. Ta sprawa nigdy nie jest dyskutowana. Jesli
        umyslowo sa
        > kobiety rownowazne mezczyznom, to zupelnie nie rozumiem tej
        sytuacji.
        >
        > PS Matematyki w szkolach w wiekszosci ucza kobiety. Czy one takze
        dyskryminuja
        > dziewczynki? Skad potem dosc mierne rezulaty dzieczat w
        olimpiadach matematycz
        > nych?
        >
        >
        > Waclaw Timoszyk
        >
        >
        • timoszyk Re: sam sobie przeczysz 25.06.09, 18:02
          adam02138 napisała:

          > Timoszyk,
          >
          > Ty pierw twierdzisz ze korelacja to nie jedoznacznie skutki
          > przyczynowa, i jako kontrargument podajesz, anegtotke z zycia
          > osobistego i jeszcze jedna korelacje (miedzy organizacja turniejow
          > szachowych, a szachami i zdolnosicami matematycznymi).

          Nie podaje zadnego kontrargumentu na dowod, ze korelacje nie oznaczaja skutkow
          przyczynowych. Na to nie mam tutaj miejsca. Odsylam do odpowiednich ksiag.

          >
          > Ciekwe jak by zrobic referendum nad wartoscia tego co powiedziales.

          Niestety zrozumienie dzialania systemu referendalnego tez wymaga studiow.
          Odsylam do ustawodawstwa Konfederacji Szwajcarskiej.

          Waclaw Timoszyk
          • adam02138 to po co mowisz o szachach? 25.06.09, 23:02
            To po co piszesz o szachach, czy o swojej znajomej. Myslisz ze twoje
            michalki sa jakims argumentem?

            Przepraszam zalozylem ze Twoj post byl bardziej inteligentny.

            Dziekuje za odsylacze. Skoro jak sam przyznajesz ty sobie gaworzysz
            bez ladu i skladu, to ja odsylam do Cioci na imieniny.
            • timoszyk Re: to po co mowisz o szachach? 26.06.09, 17:31
              adam02138 napisała:

              > To po co piszesz o szachach, czy o swojej znajomej. Myslisz ze twoje
              > michalki sa jakims argumentem?
              >
              > Przepraszam zalozylem ze Twoj post byl bardziej inteligentny.
              >
              > Dziekuje za odsylacze. Skoro jak sam przyznajesz ty sobie gaworzysz
              > bez ladu i skladu, to ja odsylam do Cioci na imieniny.

              Przykro mi, ze nie jestem w stanie w kilku zdaniach nadrobic zaleglosci
              wymagajacych studiowania ksiag. Jednoczesnie przypominam, ze uzywanie obelg jest
              mocno skorelowane z brakiem argumentow.

              Waclaw Timoszyk
              • adam02138 Re: to po co mowisz o szachach? 29.06.09, 19:59
                > Przykro mi, ze nie jestem w stanie w kilku zdaniach nadrobic
                zaleglosci
                > wymagajacych studiowania ksiag.

                A te studiowanie ksiag, co to za fetysz? Nie mozesz napisac dlaczego
                tak se piszesz nie natemat, trzeba naczytac sie ksiag zeby zrozumiec
                ze Twoj post nie ma sensu?

                >Jednoczesnie przypominam, ze uzywanie obelg jest
                > mocno skorelowane z brakiem argumentow.

                Masz dane o tych korelacjach, czy to z wlasnego doswiadczenia?

                Przeczytaj swoj poprzedni post, gdzie twierdzisz ze korelacja to nie
                to samo co zwiazek przyczynowo-skutkowy. Zmieniles zdanie?

                Nie powinienes sie obrazac. Piszesz bez sensu, taka jest prawda.
                Jezeli w ogole powinienes podziekowac ze ktos Ci zwrocil uwage.


                > Waclaw Timoszyk
                >
    • nikodem_73 Idiotyzm po raz kolejny 24.06.09, 21:08
      Correlation does not imply causation!

      To, że dwa zdarzenia są ze sobą skorelowane nie oznacza, że jedno wynika
      z drugiego!

      Zaś na podstawie podanych badań można jedynie stwierdzić korelację. A
      teza o tym, że dlatego "wszyscy wierzymy", bo "dziewczynki przegrywają" jest
      równie dobra jak kompletnie przeciwna.
    • morekac Re: Dziewczynki nie sa gorsze 24.06.09, 23:01
      Pani Ewolucja również mężczyzn zaprogramowała wyłącznie w celu
      prokreacji. Taka jest prawda...
    • morekac Re: Dziewczynki nie sa gorsze 24.06.09, 23:12
      Boicie się utraty swoich przywilejów. A propos: słyszałeś o Rosalind
      Franklin?
      • higgs Re: Dziewczynki nie sa gorsze 25.06.09, 02:10
        Trafiłam na to forum przypadkiem, a zażarta dyskusja już wygasła... Jestem,
        bardzo krótko mówiąc, zdania, że na możliwości kobiet w "ścisłych" dziedzinach
        nauki wpływa tak wiele czynników, że żadne badania, siłą rzeczy przeprowadzane w
        istniejących wszędzie pewnych okolicznościach społecznych (splot całej historii
        kultury, ekonomii, wyuczonych ról, struktury społecznej, oczekiwań życiowych
        etc.), nie spełnią warunków rzetelnego badania naukowego. Sorry, nie wiem, co
        przez takowe rozumieją socjologowie i ogólnie humaniści - jestem fizykiem (w
        dodatku teoretykiem), a tu eksperymenty są łatwiejsze - nie wymagają więc aż tak
        ścisłej analizy krytycznej i aż takiej rzetelności logicznej. No, i cóż... Czym
        są nauki "humanistyczne", a czym "ścisłe"? Ja sama, identyfikując się raczej
        według zawodu niż płci, zauważam lekceważenie dla "humanistów" - widzianych
        stereotypowo jako przedstawiciele dziedzin łatwiejszych, gdzie wystarczy napisać
        byle co, odpowiednio nienaturalnym żargonem... Jak widać, nie zgadzam się z tym,
        choć może i tkwi w tym ziarno prawdy - wszędzie należy możliwie dużo publikować,
        wtedy dyscyplina intelektualna schodzi na drugi plan, ważniejsze stają się inne
        czynniki, a poziom jest narzucany przez ogół. Fizyk pracuje nad konkretami - to
        co publikuje, musi przynajmniej być czymś w miarę sensownym, bo łatwo to
        zweryfikować. Ale dość tych dygresji, chciałam tylko podkreślić, że zarówno
        nauki ścisłe, jak humanistyczne posługiwać się muszą logiką, a humanistyczne są
        w tym względzie - wbrew pozorom - jeszcze bardziej wymagające. Z drugiej strony
        matematyka i fizyka nie są wyłącznie rozwiązywaniem zadań! To jakieś
        nieporozumienie, na szkolnym poziomie! Są głęboko humanistycznym usiłowaniem
        zrozumienia praw rządzących Wszechświatem, są (a przynajmniej powinny być)
        filozofią przyrody. Każdy z naprawdę wielkich fizyków, od zarania tej dziedziny
        do choćby (najbardziej znanego) Alberta Einsteina był twórcą koncepcji,
        filozofem, humanistą.

        Prosta teza: każda nauka, w tym matematyka i pokrewne, jest tak skomplikowanym
        tworem (oczywiście, uwarunkowanym kulturowo), że liczy się tu głównie ludzka
        indywidualność, a ta składa się z tak wielu czynników, że nawet biologiczne
        różnice w budowie mózgu mogą być zaledwie małym przyczynkiem. Fakt, zauważyłam,
        że pewne zagadnienia geometryczne (krystalografia) widziałam na studiach jakoś
        inaczej niż ją wykładano, i jak ją odbierał ogół kolegów (mężczyzn). Doprawdy,
        nie wiem, czy to rzeczywiście była ułomność, nawet jeżeli, to raczej sprawiała,
        że bardziej samodzielnie się przez to później przegryzłam...

        A co do rozwiązywania zadań, i to łącznie z przytoczonym przez któregoś z
        przedmówców jako przykład zaawansowanej matematyki - do której, o ile pamiętam
        (przepraszam, jeśli się mylę) dziewczynki dobre w szkole w 4 działaniach jakoś
        już nie dorastają, to można tego nauczyć każdego. I to zupełnie łatwo, byle z
        uczniem nawiązać kontakt i zrozumieć jego (czy jej) sposób myślenia. Różnice są
        raczej atutem - można, prócz umiejętności "technicznych" rozwinąć w każdym
        zdolność twórczego myślenia. A że polski system edukacji nigdy tego nie robił, a
        ostatnio nawet stara metoda przekazu wiedzy, który przynajmniej był, i ktoś
        przypadkiem mógł się zainteresować, będąc zmuszanym do ciężkiej pracy, przestała
        funkcjonować, to inna historia. Teraz, dowolnej płci, licealista jest jak
        najdłużej chroniony przed okropnymi, zaawansowanymi zagadnieniami granic,
        różniczek i całek - więc te proste siedemnasto- i osiemnastowieczne wymysły
        wzbudzają paniczny lęk. Cóż, jeśli metodycy wzbraniają w pierwszej klasie
        rozwiązywać równanie kwadratowe przy pomocy delty (niech kombinują!)...

        Reasumując: do rozważenia musiałby wejść szeroki związek: intelekt (czyżby
        zależny od płci? - tego nawet głosiciele mężczyzn jako bardziej predysponowanych
        do matematyki nie twierdzili - a to od jakiegoś, niedługiego, czasu historyczna
        nowość) - edukacja - ciekawość poznawcza - motywacja - uwarunkowania społeczne.
        Kolejność podana przypadkowo, w każdą stronę można tu znajdować implikacje.

        Obawiam się tylko, że można by tak dyskutować do czasów, które nigdy nie
        nastąpią - gdy każdy będzie mógł się zająć tym, co go naprawdę interesuje,
        wcześniej uzyskując edukację, która pokaże mu jego możliwości, a role społeczne
        kobiet i mężczyzn, kodowane od niemowlęctwa, rozłożą się bardziej sprawiedliwie...
        • higgs Re: Dziewczynki nie sa gorsze 25.06.09, 02:17
          Oczywiście, uciekło mi słowo "różniczkowaniem", przy przytoczeniu przykładu
          "zaawansowanych" problemów matematycznych.
        • pradziad3 Re: Dziewczynki nie sa gorsze 25.06.09, 02:29
          higgs napisała:

          > etc.), nie spełnią warunków rzetelnego badania naukowego. Sorry,
          nie wiem, co
          > przez takowe rozumieją socjologowie i ogólnie humaniści - jestem
          fizykiem (w
          > dodatku teoretykiem), a tu eksperymenty są łatwiejsze - nie
          wymagają więc aż ta
          > k
          > ścisłej analizy krytycznej i aż takiej rzetelności logicznej. No,
          i cóż... Czym
          > są nauki "humanistyczne", a czym "ścisłe"? Ja sama, identyfikując
          się raczej
          > według zawodu niż płci, zauważam lekceważenie dla "humanistów" -
          widzianych
          > stereotypowo jako przedstawiciele dziedzin łatwiejszych, gdzie
          wystarczy napisa
          > ć
          > byle co, odpowiednio nienaturalnym żargonem... Jak widać, nie
          zgadzam się z tym
          > ,
          > choć może i tkwi w tym ziarno prawdy - wszędzie należy możliwie
          dużo publikować
          > ,
          > wtedy dyscyplina intelektualna schodzi na drugi plan, ważniejsze
          stają się inne
          > czynniki, a poziom jest narzucany przez ogół. Fizyk pracuje nad
          konkretami - to
          > co publikuje, musi przynajmniej być czymś w miarę sensownym, bo
          łatwo to
          > zweryfikować.

          Szanowna Pani, w praktyce chodzi tu o zwykłe, uczciwe stosowanie
          logiki. Badanie rzeczywistości przyrodniczej nie różni się w istocie
          swej niczym od badania rzeczywistości społecznej. Bo nawet jeśli
          istotnie jest tak, że wyniki badań fizyków dają matematycznie
          precyzyjne rezultaty, a wyniki badań humanistów "jedynie" w miarę
          uprawdopodobnione konstrukty, to - w ostatecznym rozrachunku -
          prawidłowe wnioskowanie na podstawie tych wyników i tak zależy od
          stosowania prostych zasad logiki.
          • higgs Re: Dziewczynki nie sa gorsze 25.06.09, 02:38
            Oczywiście, żartowałam tu sobie zdrożnie... A podkreślałam jedynie fakt, że
            stosowanie logiki, która, jak matka, jest tylko jedna, jest po prostu znacznie
            trudniejsze przy badaniach, w których jest do uwzględnienia nieporównanie więcej
            danych (o trudniejszym do oszacowania wpływie na wynik).
        • kornel-1 Re: Dziewczynki nie sa gorsze 25.06.09, 02:46
          higgs napisała:
          > Prosta teza: każda nauka, w tym matematyka i pokrewne, jest tak
          > skomplikowanym tworem (oczywiście, uwarunkowanym kulturowo), że
          > liczy się tu głównie ludzka indywidualność, a ta składa się z tak
          > wielu czynników, że nawet biologiczne różnice w budowie mózgu mogą
          > być zaledwie małym przyczynkiem. Fakt, zauważyłam, że pewne
          > zagadnienia geometryczne (krystalografia) widziałam na studiach
          > jakoś inaczej niż ją wykładano, i jak ją odbierał ogół kolegów
          > (mężczyzn). Doprawdy, nie wiem, czy to rzeczywiście była ułomność,
          > nawet jeżeli, to raczej sprawiała, że bardziej samodzielnie się
          > przez to później przegryzłam...


          Te różnice w przyswajaniu krystalografii (pewnie odnosi się to również do rysunku technicznego, projektowania itd.) należy być może przypisać różnicom w wyobraźni przestrzennej u kobiety i mężczyzny. Ale zapewniam cię, że możliwości mózgu przeciętnego mężczyzny (w tym i mojego) pozostają daleko w tyle za geniuszem Jewgrafa Stiepanowicza Fiodorowa, który wyprowadził 230 grup przestrzennych na kartce papieru.

          Kornel
          • higgs Re: Dziewczynki nie sa gorsze 25.06.09, 02:54
            Właśnie tak sądzę, ale nie wydaje mi się, żeby to miało wielkie znaczenie...
    • pradziad3 Już sam tytuł artykułu budzi wątpliwości... 25.06.09, 02:40
      Jeśli istotnie jest tak, że kobiety wykazują mniejsze predyspozycje
      do nauk ścisłych niż mężczyźni, to w żadnym wypadku nie uprawnia to
      przecież do stwierdzenia, że są z tego powodu "gorsze" od mężczyzn.
      A to dlatego, że określenie to ma charakter wartościujący,
      pejoratywny.
      Tymczasem biologia i tysiące lat życia społecznego uczyniły nas -
      ludzi - po prostu pięknie różnych. Nie widzę nic złego w tym, że na
      przykład na socjologii jest znacznie więcej studentek niż studentów;
      a na mechanice dominują panowie. Złe jest natomiast to, że we
      współczesnym świecie wciąż chce się wmawiać ogółowi, że inteligencja
      techniczna jest nam jakoby bardziej potrzebna aniżeli ta "zwykła".
      • higgs Re: Już sam tytuł artykułu budzi wątpliwości... 25.06.09, 03:43
        Wydaje mi się, że nie możemy na razie na to pytanie odpowiedzieć w prosty
        sposób. Może jeszcze długo.

        Zagadnienie różnic między płciami wzbudza wiele zajadłości. Z obu stron. Nic
        dziwnego, dopiero od niedawna kobiety zaczynają zyskiwać prawa równorzędne z
        mężczyznami. Długo by o tym pisać, a już późno... Ale w jednym się z Tobą nie
        zgodzę: nie wszystkie różnice uwarunkowane historycznie są piękne... I
        mentalność dawniej podporządkowanych, i tych, których wychowywano jako panów, w
        pewnym stopniu na tym cierpi. Może zwłaszcza teraz, kiedy role przestają już być
        takie oczywiste.

        A co do proporcji studentów i studentek na różnych kierunkach, nie wydaje mi
        się, żeby to był wynik selekcji według zdolności. Uczyłam przez kilka lat w
        liceum, i mając dobry kontakt z młodzieżą, widziałam, jak wybierane są kierunki
        już nie tylko studiów, a profilów klas. To było, użyję silnego słowa,
        zaprogramowanie. Inny przykład - przychodzi do mnie czasem na konsultacje bardzo
        uzdolniona do fizyki dziewczynka, właśnie skończyła gimnazjum. Przychodziła,
        kiedy nie rozumiała lekcji szkolnych. Właśnie tam, gdzie coś przekłamano, lub
        niewłaściwie postawiono zagadnienie. Namawiałam ją na mat-fiz. I co? Wybrała
        dziennikarstwo. "Ja, dziewczyna?! Wie pani, co powiedzieliby moi rodzice?".
        Kraków, rodzina dobrze sytuowana i w miarę wykształcona. Itd, itp.

        Rzecz jasna, ani humaniści, ani przedstawiciele nauk ścisłych nie są ani lepsi,
        ani gorsi. Czy czasem te rozważania nie biorą się właśnie z feminizacji
        humanistyki, która dopiero od jakiegoś czasu (od kiedy kobiety w ogóle zaczęły
        studiować, i tam trafiła większość), zaczęła być postrzegana jako mniej
        "naukowa"? Nie dotyczy to, rzecz jasna, profesury - jedynie kierunku studiów.

        W pierwszym, przydługim wywodzie starałam się dać wyraz przekonaniu, że nauka
        jako taka jest równocześnie i ścisła, i humanistyczna, i każda jej dziedzina
        wymaga stosowania precyzyjnych metod badawczych - a z drugiej strony
        interpretacji, umiejętności uogólnienia. Głównym problemem nie jest sprawność
        rachunkowa, a zrozumienie wagi zagadnień, wysunięcie hipotez, postawienie tezy.
        Jest chyba dowodem na tragiczny upadek (już nie tylko spadek poziomu), że na
        poszczególne kierunki patrzymy przez pryzmat trudności drugorzędnych (vide:
        różniczkowanie i całkowanie - dla eksperymentu pokazywałam klasom
        humanistycznym, o co w tym chodzi. Rozumieli! One nie gorzej niż oni, oczywiście
        to żaden argument - chłopców było czterech na 29 dziewczyn). A umiejętność
        ogarnięcia pewnej grupy faktów i wyciąganie wniosków nie wydaje się w prosty
        sposób zależeć akurat od płci, czy całego człowiek, czy samego mózgu. Uff, chyba
        znów się rozpisałam... Wniosku brak.
        • pradziad3 Re: Już sam tytuł artykułu budzi wątpliwości... 25.06.09, 13:29
          higgs napisała:

          > Wydaje mi się, że nie możemy na razie na to pytanie odpowiedzieć w
          prosty
          > sposób. Może jeszcze długo.
          >
          > Zagadnienie różnic między płciami wzbudza wiele zajadłości. Z obu
          stron. Nic
          > dziwnego, dopiero od niedawna kobiety zaczynają zyskiwać prawa
          równorzędne z
          > mężczyznami. Długo by o tym pisać, a już późno... Ale w jednym się
          z Tobą nie
          > zgodzę: nie wszystkie różnice uwarunkowane historycznie są
          piękne... I
          > mentalność dawniej podporządkowanych, i tych, których wychowywano
          jako panów, w
          > pewnym stopniu na tym cierpi. Może zwłaszcza teraz, kiedy role
          przestają już by
          > ć
          > takie oczywiste.

          Hm...ten aspekt sprawy wzbudza we mnie, szczerze mówiąc, największe
          wątpliwości. Nie wierze, by kiedykolwiek mentalność podporządkowania
          u kobiet i mentalność przywództwa u mężczyzn była czymkolwiek
          więcej, jak tylko pewnym kodem kulturowym.

          Temu kodu przeciwstawmy realne stosunki międzyludzkie, które
          bynajmniej nie przebiegały w myśl dyktatu mężczyzn nad kobietami.
          Czyż mamy być aż tak naiwni, by twierdzić, że w dawnych wiekach
          kobiety nie miały wpływu na podejmowane przez mężczyzn decyzje? Że
          panowie nie liczyli się ze zdaniem ich matek, żon i córek?

          Historia uczy, że w każdej epoce można było spotkać bardzo silne
          kobiety i bardzo uległych im mężczyzn. Tylko obyczaj nie pozwalał
          tej prawdy eksponować w życiu publicznym....

          Natomiast moja opinia na temat "pięknych" różnic nie stoi w
          sprzeczności z prawem każdego człowieka do równych szans rozwijania
          swych zainteresowań itd.
          • higgs Re: Już sam tytuł artykułu budzi wątpliwości... 25.06.09, 17:05
            Pominęłam ten temat paroma słowami, bo uważam, że wzbudza najwięcej, najbardziej
            jałowych, dyskusji. Wydaje mi się jednak, że kodu kulturowego (tu: zakładającego
            niższość kobiety, ale i innych) nie można przeciwstawiać realnym stosunkom
            międzyludzkim, gdyż był przecież głównym czynnikiem generującym te właśnie
            stosumki. Tam, gdzie były typowe - i w nietypowe, jak piszesz:

            "Historia uczy, że w każdej epoce można było spotkać bardzo silne
            > kobiety i bardzo uległych im mężczyzn. Tylko obyczaj nie pozwalał
            > tej prawdy eksponować w życiu publicznym...."

            Historia widziała też niewolników rządzących państwem, żeby już uciec się do
            najbardziej jaskrawych przykładów dwuznaczności w sytuacji władzy i
            podporządkowania. Nie znaczy to wcale, że kobiety wpływu nie miały. Pamiętam
            taką ładną, błyskotliwą książeczkę Parkinsona, chyba "Prawo Pani Parkinson",
            gdzie znajduje się świetny wywód na ten temat, jak kobieta, wykorzystując
            właśnie swoje nominalne podporządkowanie, może de facto prowadzić rządy w
            rodzinie. Niemniej chyba każdy, mając przed narodzinami wybór, wybrałby jednak
            rol mężczyzny... Po prostu, teraz, dla nas, to kwestia godności.

            Różnimy się pięknie. Ogólnie rzecz biorąc (pomijając chwilowe nieporozumienia
            biorące się właśnie ze zmiany kodów), zupełnie się z tym zgadzam. A w jakim
            naprawdę stopniu - doprawdy nie wiem. Moim prywatnym zdaniem, wszyscy ludzie są
            tak różni, że doprawdy uwypuklanie akurat różnic między płciami jest drugorzędne.

            Również moim prywatnym zdaniem, większość obserwowanych różnic w ukierunkowaniu
            bierze się jednak z 1) uwarunkowań społecznych, 2) edukacji. Dodam, edukacji w
            naszym kraju tragicznej. Nie tylko dla dziewcząt zresztą. Ograniczam się do
            wygłoszenia własnego zdania, gdyż uogólnienia, jak długo to dyskutowano, nie są
            wystarczająco uzasadnione.
      • adam02138 Nieuctowo, ewolucja nie ma nic z tym wspolnego!!! 25.06.09, 16:44
        dziadku,

        Jakim cudem biologia przez te tysiace lat mogla nas uczynic roznymi?
        Poczytaj cos o ewolucji przez adaptacje, ile to trwa w takich
        gatunkach jak my. I jakie sa szanse by ta ewolucja nastapila
        rownolegle i dala takie same skutki rownoczesnie w roznych
        miejscach.

        No chyba ze jestes mucha owocowka, co by tlumaczylo wszystko procz
        zdolnosci pisania.

        Biologicznie nie ma szans bysmy jako gatunek zasadniczo ewuolowali
        od naszego powstania, za malo czasu, szczegolnie w czyms tak
        subtelnym jak zdolnosci matematyczne. Nawet rozne rasy homo sapiens
        tak naprawde zasadniczo sie nie roznia.

        No zwyczajnie nie wiadomo czy smiac sie czy plakac. Matka natura,
        pieknie sie roznimy, i inne bzdury.

        Chyba wiekszosc na tym forum bierze wiedze o kobietach z reklamowek
        sosow winiary.


        pradziad3 napisał:

        > Jeśli istotnie jest tak, że kobiety wykazują mniejsze
        predyspozycje
        > do nauk ścisłych niż mężczyźni, to w żadnym wypadku nie uprawnia
        to
        > przecież do stwierdzenia, że są z tego powodu "gorsze" od
        mężczyzn.
        > A to dlatego, że określenie to ma charakter wartościujący,
        > pejoratywny.
        > Tymczasem biologia i tysiące lat życia społecznego uczyniły nas -
        > ludzi - po prostu pięknie różnych. Nie widzę nic złego w tym, że
        na
        > przykład na socjologii jest znacznie więcej studentek niż
        studentów;
        > a na mechanice dominują panowie. Złe jest natomiast to, że we
        > współczesnym świecie wciąż chce się wmawiać ogółowi, że
        inteligencja
        > techniczna jest nam jakoby bardziej potrzebna aniżeli ta "zwykła".
        >
      • ewelina_1 Re: Już sam tytuł artykułu budzi wątpliwości... 25.06.09, 19:46
        pradziad3 napisał:

        Nie widzę nic złego w tym, że na
        > przykład na socjologii jest znacznie więcej studentek niż studentów;
        > a na mechanice dominują panowie.
        A ja widzę. Kiedy pod koniec podstawówki wybierało się szkoły średnie, jedna z
        dziewcząt chciała iść do mechanika (technikum). Odradzali jej wszyscy, że to nie
        dla dziewcząt. Wyciągnięto nawet argument gwałtu, bo ona sama wśród chłopców z
        szalejącymi hormonami.
        Po jakimś czasie okazało sie, że z równoległej klasy też chciała iść jedna
        dziewczyna do mechanika. Sama też bała się iść i wybrała inną szkołę. Jakoś te
        dwie nie spotkały się odpowiednio wcześniej i nie dogadały.
        Jakby tak ze wszystkich szkół w mieście chciały iść do mechanika maksymalnie po
        2 dziewczyny, to byłoby ich już w mechaniku na 1 dużą żeńską klasę. Pomijając
        późniejszy podział na różne klasy.
        Jednak nie idą do mechanika, bo nie ma tam dziewczyn (a jak mają być skoro
        dziewczyny tam nie idą?) no i "nie dla nich". Powstaje błędne koło. I utrwala
        się stereotyp. Ile szans z powodu tych "pięknych różnic" się zmarnowało?
    • adam02138 do neandertalczykuf matematykuf i ortografikuf 25.06.09, 04:48
      W Stanach na Harvardzie mieli podobna dyskusje jak na tym forum,
      choc bardziej kulturalna. Po tym jak Rektor palna cos bez sensu ze
      kobiety sa mniej zdolne i wylecial zrobila sie afera i pisaly o tym
      wszystkie gazety (poparl go Steven Pinker, ale spora grupa kobiet
      rowniez uzdolnionych w naukach scislych i pracujacych na uniwerkach
      jam MIT go tak zjechala ze teraz jeszcze bardiej kreci swe loczki i
      zapewne zaluje ze jest prawicowcem :) ).

      Proponuje tym Panom ktorzy z zadowloniem marza o panienkach co tylko
      i wylacznie dobrze gotuja, piora, prasuja i dzieci miluja by sobie
      poczytali ponizej jak zmarnuja sie ich partnerki, jezeli jakims
      cudem je znajda. Bo po niektorych wpisach trudnio mi uwierzyc ze
      mieli kiedykolwiek doczynienia z kobietami, nawet tymi glupimi.

      www.wjh.harvard.edu/~lds/pdfs/spelke2005.pdf
      1. Nie ma dowodu ze kobiety i mezczyzni roznia sie zdolnoscialmi
      kognitywnymi.

      2. Mowiene ze kobiety sa inne, bo natura je stworzyla by mogly
      rodzic dzieci jest myleniem narzadow rodnych i mozgu. (Dla tych co
      teraz drapia sie po glowie, you know who you are, mozg jest na
      samej gorze. Rodne nizej, miedzy nogami.

      PS. Staralam sie narobic jak najweicej bledow w pisowni by jeszcze
      bardziej podkreslic moj brak szacunku dla forumowiczow jak kornel-1
      • pioc2 Re: do neandertalczykuf matematykuf i ortografiku 25.06.09, 12:57
        Elizabeth Spelke podawała kiedyś pouczający przykład (chyba nie go
        go tu: www.wjh.harvard.edu/~lds/pdfs/spelke2005.pdf, wyczytałem go
        gdzieś indziej):

        W jednym z eksperymentów gronu profesorskiemu uczelni dano do oceny
        aplikację na stanowisko nowego profesora asystenta. Aplikacja była
        ta sama, ale połowa z recenzentów dostała informację, że aplikantem
        jest kobieta, a druga połowa - że mężczyzna.
        Mimo że oceniano te same dokumenty, decyzje były różne. Profesorowie
        wyżej ocenili naukową produktywność u mężczyzny (choć wykaz
        publikacji był ten sam!). Lepiej też wycenili mu doświadczenie w
        nauczaniu (choć patrzyli na tę samą listę wykładów).
        W ostatnim pytaniu mieli wskazać, czy zatrudniliby tego kandydata.
        Mężczyzna dostał 70 proc. akceptujących głosów, kobieta - tylko 45
        proc. Gdyby więc decyzję podejmowano w głosowaniu, kobieta nie
        zostałaby zatrudniona.

        Stereotyp ma jednak niezwykłą moc sprawczą

        pioc
        • adam02138 Re: do neandertalczykuf matematykuf i ortografiku 25.06.09, 16:32
          Owszem moc sprawcza stereotypu jest niesamowita, kobiety i inne
          mniejszosci (choc kobiety to nie mniejszosc) musza ciagle
          wysluchiwac 'no cos w tym jest'

          Smutne.

          pioc2 napisał:

          > Elizabeth Spelke podawała kiedyś pouczający przykład (chyba nie go
          > go tu: www.wjh.harvard.edu/~lds/pdfs/spelke2005.pdf, wyczytałem go
          > gdzieś indziej):
          >
          > W jednym z eksperymentów gronu profesorskiemu uczelni dano do
          oceny
          > aplikację na stanowisko nowego profesora asystenta. Aplikacja była
          > ta sama, ale połowa z recenzentów dostała informację, że
          aplikantem
          > jest kobieta, a druga połowa - że mężczyzna.
          > Mimo że oceniano te same dokumenty, decyzje były różne.
          Profesorowie
          > wyżej ocenili naukową produktywność u mężczyzny (choć wykaz
          > publikacji był ten sam!). Lepiej też wycenili mu doświadczenie w
          > nauczaniu (choć patrzyli na tę samą listę wykładów).
          > W ostatnim pytaniu mieli wskazać, czy zatrudniliby tego kandydata.
          > Mężczyzna dostał 70 proc. akceptujących głosów, kobieta - tylko 45
          > proc. Gdyby więc decyzję podejmowano w głosowaniu, kobieta nie
          > zostałaby zatrudniona.
          >
          > Stereotyp ma jednak niezwykłą moc sprawczą
          >
          > pioc
          • pyzz Re: do neandertalczykuf matematykuf i ortografiku 25.06.09, 16:43
            > Owszem moc sprawcza stereotypu jest niesamowita, kobiety i inne
            > mniejszosci (choc kobiety to nie mniejszosc) musza ciagle
            > wysluchiwac 'no cos w tym jest'
            >
            > Smutne.
            Ale, jak rozumiem łamanie praw ojców i fakt, że za przemoc domową karze się
            praktycznie wyłącznie mężczyzn smutne już nie jest, nie?
            • adam02138 Re: do neandertalczykuf matematykuf i ortografiku 25.06.09, 16:47
              1. Pomyliles forum
              2. Co ma system sprawiedliwosci do zdolnosci matematycznych?

              Sugeruje gleboki oddech moze spowolni to Twoja chaotyczna gonitwe
              mysli.


              pyzz napisał:

              > > Owszem moc sprawcza stereotypu jest niesamowita, kobiety i inne
              > > mniejszosci (choc kobiety to nie mniejszosc) musza ciagle
              > > wysluchiwac 'no cos w tym jest'
              > >
              > > Smutne.
              > Ale, jak rozumiem łamanie praw ojców i fakt, że za przemoc domową
              karze się
              > praktycznie wyłącznie mężczyzn smutne już nie jest, nie?
              • pyzz Re: do neandertalczykuf matematykuf i ortografiku 25.06.09, 17:23
                To Ty odniosłeś się w sposób emocjonalny do jakiś występujących w przyrodzie
                różnic w ŚREDNICH wartościach wynikających z płci.
                Problem niestety polega na tym, że przynajmniej w fizyce i w polsce
                dyskryminacji kobiet nie ma. Kobiet jest dużo tak wśród doktorantów, jak
                prowesorów. Ba, dość powiedzieć, że w tej chwili kobietami są zarówno rektor UW,
                jak i dziekanka wydz. Fizyki UW (podobnie jest parę kobiet wśród dyrektorów
                instytutów).
                Tymczasem z dyskryminacją, której nie ma walczy się. I to nie metodami
                wprowadzającymi równość (jak choćby odcięcie oceniających od informacji na temat
                płci ocenianych), tylko wprowadzającymi obniżone wymagania dla kobiet. Bo tym są
                parytety.
                • higgs Re: do neandertalczykuf matematykuf i ortografiku 25.06.09, 17:36
                  Zabawne. Jesteś fizykiem, Pyzz? W nocy popełniłam długi wywód, że tzw. nauki
                  humanistyczne wymagają większej dyscypliny i precyzji w używaniu aparatu
                  logicznego (a zatem większej biegłości w dyscyplinie ścisłej), niż tzw. ścisłe.
                  No, mamy żywy przykład na to, jak radzą sobie z logiką fizycy, przyzwyczajeni do
                  analizy mniejszej ilości prostszych danych...
                  • pyzz Re: do neandertalczykuf matematykuf i ortografiku 25.06.09, 17:51
                    > W nocy popełniłam długi wywód,

                    Super. Gratuluję. Podlinkujesz?

                    > No, mamy żywy przykład na to, jak radzą sobie z logiką fizycy, przyzwyczajeni d
                    > o
                    > analizy mniejszej ilości prostszych danych...
                    No i właśnie "dowiodłaś" "precyzji" swojego aparatu logicznego. W tym właśnie
                    zdaniu. Gratulacje, humanie!
                    • higgs Re: do neandertalczykuf matematykuf i ortografiku 25.06.09, 19:13
                      pyzz napisał:

                      > > W nocy popełniłam długi wywód,
                      >
                      > Super. Gratuluję. Podlinkujesz?

                      Nie muszę. Jest tu, parę postów wcześniej. Włączając się w dyskusję należy się z
                      przynajmniej pobieżnie zapoznać z jej dotychczasowym przebiegiem.
                      >
                      > > No, mamy żywy przykład na to, jak radzą sobie z logiką fizycy, przyzwycza
                      > jeni d
                      > > o
                      > > analizy mniejszej ilości prostszych danych...
                      > No i właśnie "dowiodłaś" "precyzji" swojego aparatu logicznego. W tym właśnie
                      > zdaniu. Gratulacje, humanie!

                      Podałam swój zawód.
                      J.w. Należy przynajmniej wiedzieć o czym się pisze i z czym się polemizuje.

                      Niczego nie dowodziłam. Byłoby to zbyt łatwe i zbyt żmudne ze względu na ilość
                      bzdur na zdanie. Twoich wypowiedzi nie warto nawet analizować, wstrzymałam się i
                      dalej wstrzymam od tego. A ty lepiej zaniechaj dalszej kompromitacji i nie
                      zaśmiecaj forum.

                • pioc2 Re: do neandertalczykuf matematykuf i ortografiku 26.06.09, 09:04
                  pyzz napisał:
                  > Problem niestety polega na tym, że przynajmniej w fizyce i w polsce
                  > dyskryminacji kobiet nie ma. Kobiet jest dużo tak wśród doktorantów,
                  > jak prowesorów.

                  Jasne że można rzucać przykładami, pani rektor, pani dziekan. Ale jaka jest
                  statystyka? Ile jest kobiet wśród pracowników Wydziału Fizyki UW? 15, czy może
                  aż 20 proc.?


                  Ba, dość powiedzieć, że w tej chwili kobietami są zarówno rektor UW
                  > ,
                  > jak i dziekanka wydz. Fizyki UW (podobnie jest parę kobiet wśród dyrektorów
                  > instytutów).
                  • pyzz Re: do neandertalczykuf matematykuf i ortografiku 26.06.09, 12:01
                    > Jasne że można rzucać przykładami, pani rektor, pani dziekan. Ale jaka jest
                    > statystyka? Ile jest kobiet wśród pracowników Wydziału Fizyki UW? 15, czy może
                    > aż 20 proc.?
                    Ale nawet jeżeli niewiele (choć mam nieodparte wrażenie, że powszechne
                    przekonanie na temat jak mało ich jest może być GRUBO przesadzone) to jeszcze
                    nie dowodzi dyskryminacji. Jeżeli uważasz że tak, to chyba należałoby
                    zdefiniować samą dyskryminację.

                    A odnosząc się do pomysłów zasugerowanych w artykule, to jeżeliby nawet kobiety
                    były dyskryminowane (czyli: gorzej oceniane od mężczyzn wyłącznie z powodu płci,
                    a więc przy identycznych wynikach), to wprowadzanie parytetów jest najgorszym z
                    możliwych pomysłów. Parytet jest zły, ponieważ wprowadza dyskryminację
                    płciową, której ofiarą są mężczyźni.
                    A jeżeli chcemy z dyskryminacją walczyć to rozwiązanie jest proste: niech
                    oceniający po prostu nie ma dostępu do informacji o płci. Nie można
                    dyskryminować kogoś ze względu na płeć, nie wiedząc jakiej jest płci. Dlaczego
                    skutecznie nie wprowadzić tego prostego rozwiązania zamiast parytetu? (btw: ja
                    bym to rozwiązanie wprowadził w sądach w stosunku do podsądnych. ciekawe jak
                    bardzo by się nagle zaludniły kobiece więzienia...)
                    • pioc2 Re: do neandertalczykuf matematykuf i ortografiku 26.06.09, 13:07
                      pyzz napisał:

                      > Ale nawet jeżeli niewiele (choć mam nieodparte wrażenie, że
                      > powszechne przekonanie na temat jak mało ich jest może być GRUBO
                      > przesadzone)

                      Nie ma mowy o wraźeniach. Wystarczy policzyc - wszystko jest na
                      stronach fuw.

                      > Dlaczego skutecznie nie wprowadzić tego prostego rozwiązania
                      > zamiast parytetu?

                      Nie zawsze to możliwe. Chciałbys, źeby na lekcje w podstawówce
                      dzieci przychodziły zasłonięte i miały zmieniany głos (jak u
                      świadków koronnych), żeby nauczyciel nie wiedział, czy ma do
                      czynienie z chłopce czy dziewczynką?


                      • pyzz Re: do neandertalczykuf matematykuf i ortografiku 28.06.09, 00:25
                        > Nie ma mowy o wraźeniach. Wystarczy policzyc - wszystko jest na
                        > stronach fuw.
                        Sam sobie policz, jak Ci się chce. Na razie policzyłem doktorantów (bo są w
                        osobnym dziale i nie ma problemu z liczeniem obsługi biurowej, jako
                        naukowo-dydaktycznych) i wyszło 38 doktorantek na 99 wszystkich.
                        Co nie zmienia faktu, że skupiłeś się na dygresji pomijając najważniejszą myśl:
                        CO uważasz za dyskryminację?

                        > Nie zawsze to możliwe. Chciałbys, źeby na lekcje w podstawówce
                        > dzieci przychodziły zasłonięte i miały zmieniany głos (jak u
                        > świadków koronnych), żeby nauczyciel nie wiedział, czy ma do
                        > czynienie z chłopce czy dziewczynką?
                        Ja tu chyba czegoś nie rozumiem.
                        Chcesz wprowadzać parytety na uczelniach i w placówkach badawczych dlatego, że
                        nauczyciel w podstawówce wie, że dziecko jest dziewczynką? Jak to sobie wyobrażasz?
                        Wyobraźmy sobie parytet. Że mamy dwa miejsca i mówimy Z GÓRY że przynajmniej
                        jedno dla kobiety. I zgłasza się do tego 4 mężczyzn i 2 kobiety. Kobieta ma
                        ponad połowę szans (60%), że się dostanie. Mężczyzna ma 20% szans na sukces, bo
                        musi wygrać z 4 konkurentami (3 facetami i słabszą z kobiet). Sprawiedliwość i
                        równość?
                        NIE. Seksizm w czystej postaci.
                        • pioc2 Re: do neandertalczykuf matematykuf i ortografiku 28.06.09, 09:42
                          pyzz napisał:
                          > Sam sobie policz

                          Ja to zrobiłem, ale to bardziej tobie potrzebne - bo to ty twierdziłeś, że na
                          fizyce wcale nie musi być przewagi mężczyzn.

                          > CO uważasz za dyskryminację?

                          Stereotypowe ocenianie ludzie przez pryzmat ich płci. Podawałem przykład - za
                          profesor z Harvardu - jak tego samego naukowca grono profesorskie inaczej
                          oceniło w zależności od informacji, czy to kobieta czy facet.

                          > Chcesz wprowadzać parytety na uczelniach i w placówkach badawczych

                          Naucz się czytać - a zobaczysz, że nigdzie nie twierdziłem, że chcę wprowadzać
                          parytety. Mylisz mnie z kimś. Chyba dyskutujesz ze zbyt dużą liczbą osób.

                          Ale jak już wywołałes ten temat w dyskusji ze mną - to tak, uważam, że w pewnych
                          sytuacjach parytety są dobrym rozwiązaniem. Np. w szkole, kiedy nauczyciel
                          tworzy grupy do rozwiązywania pewnych zadań, ćwiczeń etc., warto, że z góry
                          ustalił, by w grupie musiało być po połowie chłopców i dziewcząt. To pomagałoby
                          łamać stereotypy.
                          • marksistowski Męska praca zabija mężczyzn 28.06.09, 10:17
                            Gornik, Hutnik, pracownik przemyslu chemicznego, elektrowni atomowej
                            musi życ krocej ze wględu na wykonywaną pracę.
                            DOMAGAMY SIE 50% UDZIAŁU KOBIET W WYKONYWANIU NIEBEZPIECZNYCH I
                            SZKODLIWYCH ZAWODOW
                            • higgs Re: Męska praca zabija mężczyzn 28.06.09, 17:16
                              Racja, towarzyszu! W pełni się z wami zgadzam! I trzeba się też domagać pełnego
                              zatrudnienia! Bo i tych górników, i hutników zwalnia się z hut, a że byt
                              kształtuje świadomość, mogliby by, nie w dodatku nie będąc obecnie należycie
                              uświadomieni ideologicznie, złym okiem patrzyć na kobiecą konkurencję. W końcu
                              to im się redukuje zatrudnienie, a musieliby jeszcze walczyć o pracę z babami.

                              Oczywiście, mogliby też postarać się o ciepłe biurowe posadki. Tylko, ile wynosi
                              pensja górnika, a ile pracownicy biurowej? Jakoś dotychczas nie chcieli.

                              Pomyślcie więc, towarzyszu, dialektycznie, jak należy.
                              • marksistowski Re: Męska praca zabija mężczyzn 28.06.09, 18:50
                                Kaczynska i Kwasniewska proponują zrownanie wynagrodzen kobiet i
                                mężczyzn. Niech biurwa i gornik zarabiaja tyle samo.
                                Domagamy sie 50% cieplych biurowych posadek dla mężczyzn.
                                • dala.tata Re: Męska praca zabija mężczyzn 28.06.09, 19:09
                                  szczeoglnie gornik! przeciez gornictwo w Polsce jest niezwykle dochodowe!
                                • higgs Re: Męska praca zabija mężczyzn 28.06.09, 19:16
                                  Rozumiem, że równocześnie domagasz się równej płacy w tych zawodach? Gorąco
                                  popieram!
                                  • marksistowski Re: Męska praca zabija mężczyzn 28.06.09, 20:45
                                    No i oczywiscie mężczyzni domagają sie zrownania wieku emerytalnego
                                    z kobietami.
                                    • higgs Re: Męska praca zabija mężczyzn 29.06.09, 21:30
                                      A wicie, rozumicie, towarzyszu? I w tym się z wami zgadzam, choć to pewnie baby
                                      mnie teraz wyklną... (Ale te, co jeszcze na emeryturę jeszcze nie przeszły, albo
                                      sobie jej nie wyliczyły).
                                      • marksistowski brunetki, blondynki, ja wszystkie was dziewczynki 29.06.09, 21:39
                                        ...... całować chcę. (Oczywiscie po przyznaniu mężczyznie rownych
                                        praw emerytalnych i biurwowych)
                                        • dala.tata Re: brunetki, blondynki, ja wszystkie was dziewcz 29.06.09, 23:11
                                          Leos jak zwykle w pelni katolicki!

                                          marksistowski napisał:

                                          > ...... całować chcę. (Oczywiscie po przyznaniu mężczyznie rownych
                                          > praw emerytalnych i biurwowych)
    • wulkanolog Dziewczynki nie są gorsze 25.06.09, 11:28
      Przez cały cykl edukacyjny w Polsce wszyscy próbowali mi wcisnąć że jestem
      humanistką. Dopiero po wydostaniu się z średniowiecznej Polski ktoś zauważył,
      że dużo lepiej się znajduję w przedmiotach ścisłych i zaakaceptowano mnie na
      studia doktoranckie.
      • higgs Re: Dziewczynki nie są gorsze 25.06.09, 17:13
        Cóż, widziałam całe mnóstwo takich sytuacji. A dziewczyny, które mimo wszystko
        się przez to przebiły, musiały okazać też dużo i oryginalności, i często charakteru.
    • pyzz Dziewczynki nie są gorsze 25.06.09, 15:36
      "W tych państwach, gdzie siła stereotypu jest najmniejsza, np. skandynawskich,
      wyniki dziewcząt nie różnią się znacząco od wyników chłopców. Im zaś
      przekonanie o wrodzonych zdolnościach jest większe, tym większy rozziew między
      osiągnięciami obu płci. - A to znaczy, że są one skutkiem różnic w kulturze, a
      nie w biologii - mówi główny autor pracy Brian Nosek z Uniwersytetu Wirginii."
      A g... prawda. Równie dobrze taka korelacja może świadczyć też o tym, że
      stereotypy biorą się nie z widzimisię, tylko z obserwacji wyników, jakie
      osiągają dzieci obu płci.
      • adam02138 Stereotypy Polaka i prawda o tym 25.06.09, 16:21
        Tym wszystkim ktorzy wierza ze w niektorych stereotypach cos jest, i
        dlatego jest korelacja pomiedzy postrzeganiem kobiet a ich
        osignieciami polecam stereotypy o niedouczonych zapitych i wiecznie
        madrzacych sie bez pokrycia Polakach ktore panuja w wielu krajach.

        Ale jezeli ten stereotyp Polaka jest prawdziwy to jak dac posluch
        forumowiczom i ich wierze w prawde stereotypow, w koncu stereotyp
        Polaka jest jaki jest, niezaleznie od plci?

        Jedyne wytlumaczenie, to cudzoziemcy wypowiadaja sie na tym forum za
        tym ze moze slusznie w niektorych krajach stereotyp kobiety jest ze
        nie zna sie na matmie .

        Tak wiec...

        Witamy w Polsce Panowie!

        Zanim poczestujemy chlebem i sola, to prosimy nie mowic zle o
        naszych kobietach, jak je blizej poznacie to zobaczycie ze one nie
        sa takie glupie w naukach scislych jak wam sie wydaje.


        • lukasnaj Re: Stereotypy Polaka i prawda o tym 25.06.09, 23:35
          > Tym wszystkim ktorzy wierza ze w niektorych stereotypach cos jest, i
          > dlatego jest (...) polecam stereotypy o niedouczonych zapitych i wiecznie
          > madrzacych sie bez pokrycia Polakach ktore panuja w wielu krajach.
          >

          To nie są stereotypy :) Od zwykłych robotników na niektórych europosłach kończąc.
      • higgs Re: Dziewczynki nie są gorsze 25.06.09, 17:17
        A dlaczego takie, nie inne wyniki osiągają, już nie analizujesz, zakładając
        milcząco konsensus społeczny na ten temat? Nawet gdyby taki istniał, miałby
        zerową wartość naukową. Długo tu już o tym i z różnym sensem dyskutowano, nie
        warto znów zaczynać od punktu startowego...
        • adam02138 analiza wynikow 26.06.09, 01:28
          Zasadniczym nieporozumieniem jest ze kazdy fakt jest znaczacy dla
          kazdej teorii. Czy my rozmawiamy o wynikach i jak je podniesc, czy o
          tym ze kobiety nie sa biologicznie uposledzone w stosunku do
          mezczyzn jezeli chodz o matematyk i nauki scisle?

          Ja uwazam zalozenie ze kobiecy mozg rozni sie na tyle od meskiego ze
          manifestuje sie to rzonicami kognitywnymi za wymagajace wyraznych
          dowodow a nie kilka testow, ktore jak artykul podaje sa watpliwe
          jako PODSTAWA HIPOTEZY ROZNICY BIOLOGICZNEJ.
          To ze sa roznice miedzy kobietami a mezczyznami jest widoczne,
          chociazby po testach. Ale mezczyzni i kobiety roznia sie tez w:

          1. Zarobkach na tym samym stanowisku
          2. sredniej dlugosci wlosow
          3. Malowania paznokci
          4. Agresywnosci
          5. Seryjni mordercy (malo kobiet)

          mozna wyliczac. Niektora moga miec podloze biologiczne, hormony,
          etc. Ale zadne z nich nie sa jednoznacznie powiazane ze stalymi
          wrodzonymi roznicami w mozgu. Zas tutaj mamy w czambul ze to
          biologia, matka natura, etc. Glupota.

          Na koniec jest proste wyjasnienie dlaczego kobiety sa gorsze. Podal
          je artykul. Na dodatek podobne badania pokazaly ze machanizm jest
          zbiezny z tym jak traktuje sie czarnych w USA.

          Zero wartosci naukowej to jest badanie czegos na sile. Hipoteza
          zerowa jest prosta, plec, rasa nie ma wplywu na zdolnosci
          kognitywne. Testy ktore nie biora poprawki olbrzymiego czynnika
          jakim jest wychowanie (popatrz na badania blizniakow jednojajowych)
          nie sa przekonywujace.

          Dla Ciebie moze eugenika w wersji light jest ciekawa nauka. Ale to
          nic nie znaczy.



          higgs napisała:

          > A dlaczego takie, nie inne wyniki osiągają, już nie analizujesz,
          zakładając
          > milcząco konsensus społeczny na ten temat? Nawet gdyby taki
          istniał, miałby
          > zerową wartość naukową. Długo tu już o tym i z różnym sensem
          dyskutowano, nie
          > warto znów zaczynać od punktu startowego...
          • higgs Re: analiza wynikow 26.06.09, 09:25
            Ależ ja się odnosiłam do prostackiej wypowiedzi pyzza. Zupełnie się z Tobą
            zgadzam. Również w tym, że hipoteza zerowa też jest w takich przypadkach
            sensownym wyjściem, choć ze względów, o których piszesz, i ona natrafia na silny
            opór.

            • marksistowski kobiety do kopaln , hut i na budowy 26.06.09, 10:11
              Dlaczego mężczyzni mają byc skazani na najbardziej niebezpieczne ,
              trudne i niszczące zdrowie prace? Domagamy sie dla mężczyznm
              ciepłych biurowych posadek.
              • adam02138 Re: kobiety do kopaln , hut i na budowy 26.06.09, 15:22
                Kto ich skazywal? Sad? Moze nic innego nie potrafia, albo to lubia,
                ich prawo. Twierdzisz ze ci hutnicy, gornicy i budowlancy to ofiary
                dyskryminacji i tak naprawde chcieli by pracowac jako pielegniarze,
                asystenci, nauczyciele...


                marksistowski napisał:

                > Dlaczego mężczyzni mają byc skazani na najbardziej niebezpieczne ,
                > trudne i niszczące zdrowie prace? Domagamy sie dla mężczyznm
                > ciepłych biurowych posadek.
              • higgs Re: kobiety do kopaln , hut i na budowy 26.06.09, 22:44
                marksistowski napisał:

                > Dlaczego mężczyzni mają byc skazani na najbardziej niebezpieczne ,
                > trudne i niszczące zdrowie prace? Domagamy sie dla mężczyznm
                > ciepłych biurowych posadek.

                Nie chce mi się już w kółko wałkować tego samego, a to przynajmniej coś nowego!

                Więc powiem, że mając do wyboru ciepłą biurową posadkę z kupą koleżanek
                licytujących się przy herbatce na genialność swoich dzieci i urządzenie domu
                (brrr), i zwykłą fizyczną robotę, w której można się zmachać, a dla relaksu i
                piwko wypić wymieniając się mało wyrafinowanymi, ale często śmiesznymi żartami,
                stanowczo wolałabym sobie w taki sposób poza........ć. No, a po powrocie do domu
                - zwalić się na kanapę, kazać uspokoić wstrętne bachory i zeżreć zasłużony
                obiad, nawet gdyby zupa była za słona...
                • higgs Re: kobiety do kopaln , hut i na budowy 26.06.09, 22:46
                  Albo być kierowcą TIRa. Sama radość!
                • pyzz Re: kobiety do kopaln , hut i na budowy 27.06.09, 23:55
                  > Więc powiem, że mając do wyboru ciepłą biurową posadkę z kupą koleżanek
                  > licytujących się przy herbatce na genialność swoich dzieci i urządzenie domu
                  > (brrr), i zwykłą fizyczną robotę, w której można się zmachać, a dla relaksu i
                  > piwko wypić wymieniając się mało wyrafinowanymi, ale często śmiesznymi żartami,
                  > stanowczo wolałabym sobie w taki sposób poza........ć.
                  Droga wolna! Żaden problem! Któż Ci broni?

                  > No, a po powrocie do dom
                  > u
                  > - zwalić się na kanapę, kazać uspokoić wstrętne bachory i zeżreć zasłużony
                  > obiad, nawet gdyby zupa była za słona...
                  Jak widać stereotypy w jedną - be, ale w drugą stronę - cacy...
                  • higgs Re: kobiety do kopaln , hut i na budowy 28.06.09, 00:18
                    pyzz napisał:

                    > Droga wolna! Żaden problem! Któż Ci broni?
                    [...]
                    > Jak widać stereotypy w jedną - be, ale w drugą stronę - cacy...

                    O właśnie! Są też stereotypy o facetach. Nieporównanie mniej krzywdzące, a jaki
                    wywołują odzew? Wyłączyło ci się całkiem logiczne myślenie (o ile w ogóle miało
                    się co wyłączać, bo dotychczas jakoś go nie przejawiłeś), nie mówiąc o poczuciu
                    humoru.

                    Napisałam: "mając do wyboru" - jasno widać, że jest to opis sytuacji
                    hipotetycznej. Na szczęście mam ciekawsze wybory. "Droga wolna" - cóż, twojego
                    pozwolenia mi nie trzeba, jak chcę się zmachać, wypić piwko czy rzucić słonym
                    żartem, robię to, choć nie muszę.

                    Zupełnie wystarczająco już zademonstrowałeś swój "poziom intelektualny", więc
                    ponowię wezwanie: przestań się kompromitować i zaśmiecać forum, bo zniżanie się
                    do dyskusji z tobą nie ma sensu, i w ogóle odstręcza od tematu.
            • adam02138 Re: analiza wynikow 26.06.09, 15:16
              higgs,

              Przepraszam, moja pomylka :)
        • pyzz Re: Dziewczynki nie są gorsze 26.06.09, 11:40
          > A dlaczego takie, nie inne wyniki osiągają, już nie analizujesz, zakładając
          > milcząco konsensus społeczny na ten temat?
          Nie analizuję, nic nie zakładając.
          Nie analizuję, bo ja nie zamierzam dyskutować na temat, czy kobiety mogą być
          matematyczkami, lub fizyczkami (bo o czym tu dyskutować? mogą i SĄ)

          Ja dyskutuję z tezami artykułu. Które brzmią wprost w sposób następujący:
          "Dziewczynki przegrywają z chłopcami w naukach ścisłych. Dlaczego? Bo wszyscy
          wierzymy, że są w tym gorsze"

          Dyskutuję po pierwsze dlatego, że nawet nie do końca widzę, aby tak bardzo
          przegrywały. Po drugie dlatego, że nawet gdyby, to nie wyłącznie, ani nawet nie
          głównie dlatego, że "uważamy, że są gorsze". A nawet jeżeli by tak było, to
          stwierdzenie, że skoro jest korelacja pomiędzy faktem, że nazwy nauk ścisłych
          kojarzą się z chłopcami (bo, na ile dobrze zrozumiałem, to taki i tylko taki
          jest właśnie wynik badania), a wynikami ósmoklasistów w tych naukach to rzekomo
          mamy dowód na to, że zachodzi związek przyczynowo skutkowy od pierwszego do
          drugiego jest za daleko posuniętym wnioskiem.
          I naprawdę nie wiem, czy w samych badaniach są te dziury w rozumowaniu, czy
          tylko w artykule, ale na pewno z tego, co cytuje artykuł nic takiego nie wynika
          i jest kilka innych mechanizmów, które mogą zachodzić równolegle i równie dobrze
          tłumaczyć te same fakty.
          • pioc2 Re: Dziewczynki nie są gorsze 26.06.09, 13:10
            pyzz napisał:

            > I naprawdę nie wiem, czy w samych badaniach są te dziury w
            > rozumowaniu, czy tylko w artykule

            Przecież podałem link do oryginalnej pracy i wszystkich zebranych
            przez naukowców w tym badaniu informacji, danych etc.
            Możesz więc sobie sam wyrobić zdanie w ogóle nie czytając mojego
            tekstu. Po co te gdybania?
            • pyzz Re: Dziewczynki nie są gorsze 27.06.09, 23:49
              > Przecież podałem link do oryginalnej pracy i wszystkich zebranych
              > przez naukowców w tym badaniu informacji, danych etc.
              > Możesz więc sobie sam wyrobić zdanie w ogóle nie czytając mojego
              > tekstu. Po co te gdybania?
              1. Czy to Ty jesteś autorem? Jeśli tak, to pragnę zapytać, bo wydaje mi się, że
              padło gdzieś tu w dyskusji, że jesteś z wykształcenia Fizykiem. Jeżeli tak, to
              gdzie studiowałeś? na FUWie?

              2. No właśnie w abstrakcie wyczytałem coś takiego: "We suggest that
              implicit stereotypes and sex differences in science participation and
              performance are mutually reinforcing, contributing to the persistent gender gap
              in science engagement."
              w artykule zaś jest:
              "Dlaczego (dziewczynki przegrywają)? Bo wszyscy wierzymy, że są w tym
              gorsze - wynika z badań"
              albo:
              "Najciekawsze, że ma on (ten stereotyp) wyraźny wpływ na
              osiągnięcia dziewcząt w nauce".

              Czy wiesz, w jakich sytuacjach pisze się w pracy "we suggest"?

              Ten artykuł to właśnie ucieleśnienie podlinkowanego przeze mnie komiksu.
              Zastanawiam się tylko w którym miejscu go umieścić: "the internets", "CNC cable
              news", czy "4 local eyewitness news"?
    • pyzz Dziennikarzu, ty humanie! 25.06.09, 16:39
      www.phdcomics.com/comics/archive.php?comicid=1174
      • six_a Re: kulą w płot, pyzz, to każdy potrafi:) 25.06.09, 19:08
        a PC jest z wykształcenia fizykiem.

        :D
      • pioc2 Pyzz, to stare jak świat! 26.06.09, 09:18
        pyzz napisał:
        > www.phdcomics.com/comics/archive.php?comicid=1174

        Dobre, ale stare jak świat ;)
        Miesiąc temu sam to wklejałem na tym forum:

        forum.gazeta.pl/forum/w,32,96007491,96058765,Re_Nauka_w_mediach.html
        PS. Pyzz: to na prawdę nie jest konflikt między humanistami a fizykami, coś ci
        się pomyliło, a może siedzi w tobie jakiś wstrętny stereotyp?
        • pyzz Re: Pyzz, to stare jak świat! 26.06.09, 10:57
          > pyzz napisał:
          > > www.phdcomics.com/comics/archive.php?comicid=1174
          >
          > Dobre, ale stare jak świat ;)
          Stare, zgoda. Ale pasuje jak ulał.
      • bezportek Dziewczynki sa lepsze! 26.06.09, 15:05
        Nikt mi nie wmowi, ze dziewczynki i chlopcy sa rowni pod
        jakimkolwiek wzgledem. Nawet feministka czy gej (zwlaszcza gej)
        odroznia plec homo sapiens bez trudu. Wniosek - roznice istnieja,
        kropka. Wszelkie teorie "kulturowego" pochodzenia tych roznic od lat
        naleza do tej samej klasy zabobonow, co lysenkizm i materializm
        dialektyczny. Wystarczy zbadac DNA osobnika. Chocby przyszlo tysiac
        lewakow i kazdy nie wiem jak sie wytezal, perswazja nie zmieni
        chromosomu Y w X ani odwrotnie.
        Subiektywnie, stronniczo podchodzac do zagadnienia, uwazam
        dziewczynki za lepsze od chlopcow. Pod kazdym wzgledem. Kto za, kto
        przeciw?
        • adam02138 na katechezie to slyszales? 26.06.09, 15:28
          Chlopie a gdzie Ty czytales ze roznice plciowe to skutek kulturowy?
          Nikt nie twierdzi ze dzieki srodowiku urosnie ci macica.

          Chyba ze na katechezie...

          Tam glosza podobne teorie ze bycie gejem to nie zadna cecha
          biologiczna tylko wplyw srodowiska. Nikt chyba jednak nie twierdzi
          ze od tego rosna narzady, zanika zarost, etc...




          bezportek napisał:

          > Nikt mi nie wmowi, ze dziewczynki i chlopcy sa rowni pod
          > jakimkolwiek wzgledem. Nawet feministka czy gej (zwlaszcza gej)
          > odroznia plec homo sapiens bez trudu. Wniosek - roznice istnieja,
          > kropka. Wszelkie teorie "kulturowego" pochodzenia tych roznic od
          lat
          > naleza do tej samej klasy zabobonow, co lysenkizm i materializm
          > dialektyczny. Wystarczy zbadac DNA osobnika. Chocby przyszlo
          tysiac
          > lewakow i kazdy nie wiem jak sie wytezal, perswazja nie zmieni
          > chromosomu Y w X ani odwrotnie.
          > Subiektywnie, stronniczo podchodzac do zagadnienia, uwazam
          > dziewczynki za lepsze od chlopcow. Pod kazdym wzgledem. Kto za,
          kto
          > przeciw?
    • zmijewska Fizyka -lekcje Jastrzębskiego w Koperniku w W-wie 29.06.09, 17:42
      Pamiętam żę były szczytem seksizmu, Fizyk chiał uchodzić za bardzo
      awangardowego i fajnego a był zwykłym kabotynem. Zwracał się tylko
      do chłopaków, o łatwych zadaniach mówil że są "Dziewczyńskie" ( niby
      taki gombrowiczowski). Uważał że wszystkie sie w nim kochają (ha ha,
      o lesbijkach pewnie nie słyszał).
      Dawał pytania do klasy na "myślenie" . Gdy jakaś niewiasta pod nosem
      odpowiedziała, pytał się "Który to ?".


      Podawajcie innych takich nauczycieli.
    • turbo-liberal Znowu próbuje się wmawiać wszystkim pierdoły 29.06.09, 18:34
      Znowu próbuje się wmawiać wszystkim, że nie ma różnicy pomiędzy dziewczynką a chłopcem. Że wszyscy są równi, i takie tam pierdoły...

      Nie oszukujmy się - kobiety przeważnie są głupsze. Ale czy to znaczy, że przestaniemy je cenić i kochać?
      • pradziad3 Re: Znowu próbuje się wmawiać wszystkim pierdoły 29.06.09, 19:29
        turbo-liberal napisał:

        > Znowu próbuje się wmawiać wszystkim, że nie ma różnicy pomiędzy
        dziewczynką a c
        > hłopcem. Że wszyscy są równi, i takie tam pierdoły...
        >
        > Nie oszukujmy się - kobiety przeważnie są głupsze. Ale czy to
        znaczy, że przest
        > aniemy je cenić i kochać?

        Takich debilnych teorii jak twoja to nie znalazłem nawet w XIX-
        wiecznej prasie, którą znam dość dobrze.
        Nie oszukuj się też - kobiety są przeważnie pod względem
        inteligencji przeciętne. Podobnie zresztą jak mężczyźni. Ale jak nie
        chcesz tego dojrzeć i zrozumieć to twój problem.....
      • dala.tata Re: Znowu próbuje się wmawiać wszystkim pierdoły 29.06.09, 20:27
        tym postem wskazujesz, ze twoj potencjal intelektualny jest mniej wiecej gdzies
        w granicach dolnych potencjalu zaby rzekotki.

        ale dobrze ze sie odezwales. dobrze sie przekonac, ze glupota ludzka nie zna granic.

        turbo-liberal napisał:

        > Znowu próbuje się wmawiać wszystkim, że nie ma różnicy pomiędzy dziewczynką a c
        > hłopcem. Że wszyscy są równi, i takie tam pierdoły...
        >
        > Nie oszukujmy się - kobiety przeważnie są głupsze. Ale czy to znaczy, że przest
        > aniemy je cenić i kochać?
        • adam02138 w imieniu zab 29.06.09, 20:54
          No nie, protestuje.

          Zaba rzekotka, to inteligentne zwierze!

          Jezeli to juz zaby rzekotki z uposedzeniem umyslowym :)


          dala.tata napisał:

          > tym postem wskazujesz, ze twoj potencjal intelektualny jest mniej
          wiecej gdzies
          > w granicach dolnych potencjalu zaby rzekotki.
          >
          > ale dobrze ze sie odezwales. dobrze sie przekonac, ze glupota
          ludzka nie zna gr
          > anic.
          >
          > turbo-liberal napisał:
          >
          > > Znowu próbuje się wmawiać wszystkim, że nie ma różnicy pomiędzy
          dziewczyn
          > ką a c
          > > hłopcem. Że wszyscy są równi, i takie tam pierdoły...
          > >
          > > Nie oszukujmy się - kobiety przeważnie są głupsze. Ale czy to
          znaczy, że
          > przest
          > > aniemy je cenić i kochać?
          >
          >
          • dala.tata ninijeszym wyrazam ubolewanie za obraze zab! 29.06.09, 23:10

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka