Dodaj do ulubionych

Ratzinger nowym Papieżem

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.04.05, 19:27
Powiem Wam szczerze, że bardzo się cieszę z wyboru tego człowieka na Papieża.
Zaakceptowałbym każdego Papieża ale z tego jeszcze dodatkowo jestem
zadowolony.
Będzie kontynuatorem linii Jana Pawła II, ale zapewne przeprowadzi jakieś
reformy.

A co sądzą Tyscy Forumowicze?
Pozdrawiam wisniaa@gazeta.pl
Obserwuj wątek
    • Gość: Endrju Re: Ratzinger nowym Papieżem IP: *.lp.net.pl 19.04.05, 22:12
      Bóg miał sój udział w tym wyborze!!! pozdrawiam wszystkich!Endrju.
    • Gość: warszawiak Re: Ratzinger nowym Papieżem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.05, 22:49
      Dementia sądzi,że to "konserwa" jakich mało.
      Ale może sie myli, nie wiem.

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=322&w=22881470&a=22906095
      • dementia Re: Ratzinger nowym Papieżem 20.04.05, 07:48
        Nie powiem - bardzo się zdziwiłam wynikiem konklawe. Z wielu źródeł dochodziły
        głosy o potrzebie zreformowania Kościoła, a Ratzinger jest dla mnie
        synonimem "inkwizycyjności", nie tyle średniowiecznej - bez przesady, ale w
        sensie nakazu milczenia dyskutującym z jedyną słuszną doktryną katolicyzmu.
        Kredyt zaufania mu się chyba jednak należy - z czasem się okaże, w którym
        kierunku pójdzie jego pontyfikat. A o jego konserwatywnych poglądach świadczyła
        m.in. mowa poprzedzająca konklawe.
        • Gość: wisniaa Re: Ratzinger nowym Papieżem IP: *.czestochowa.sdi.tpnet.pl 20.04.05, 10:46
          Dementia szanuje bardzo Twój ton wypowiedzi, a to dlatego że z głosu wielu osób
          mówiących o reformie kościoła czuć ton nienawiści a Ty wygłaszasz swoje sądy w
          sposób "bardzo na poziomie" i oby więcej takich osób na forum.

          Mam jednak pytanie o jakich reformach mówisz?
          Moim zdaniem kościół powinien się reformować w zakresie bardziej ludzkiego
          podejścia do człowieka, może bardziej atrakcyjnego, zachęcającego; w
          dochodzeniu do takiej roli kościoła z której człowiek nawet zeświecczony mógłby
          czerpać realną pomoc i korzyści dla swojego życia. Na pewno jednak nie zgodze
          się z żądaniami reformy w zakresie spraw takich jak: eutanazja, aborcja,
          małżeństwa homoseksualne itp. Dla mnie te sprawy są bezdyskusyjne ponieważ nikt
          nie ma prawa decydować o życiu drugiej osoby a podciąganie tego pod jakąś pomoc
          lub odcięcie od cierpień (eutanazja) jest dla mnie złe. Podobnie sprawa ma się
          z małżeństwami homo, po co się mają żenić jeśli tego typu związki nie
          przedłużają naszego gatunki i nie są po prostu naturalne. Co innego jeśli
          chodzi o jakieś prawne usankcjonowanie tych spraw w celu np. wspólnego
          rozliczania z podatku (ale tylko prawnego) tu się zgadzam i ok, ale małżeństwo?
          wynaturzenie.
          nie chciałem tu nikogo nauczać tylko zaprezentować (i tak w okrojonej i
          niepełnej formie) swoje zdanie. Zaznaczam że do kościoła nie chodzę często, ale
          wyznaje po prostu prawa naturalne w życiu ludzkim, a pod nie z pewnością nie
          można podciągnąć eutanazji, aborcji itp...

          pozdrawiam, Bartek.
          • dementia Re: Ratzinger nowym Papieżem 20.04.05, 11:57
            Nie jestem zwolenniczką totalnego liberalizmu w kwestiach społecznych. Nie
            uważam, by małżeństwa homoseksualne powinny być dozwolone - kwestie prawne
            (spadki, obecnośc patnera w szpitalu, wspólne rozliczanie się z fiskusem,
            wspólnotę majątkową itp. itd.) można uregulować prawem państwowym. Mówię też
            zdecydowane nie dla adopcji dzieci przez takie pary.
            W kwestii stosowania prezerwatyw - odnoszę wrażenie, że Kościół (w XXI wieku!
            sic!) poprzez zakaz ich stosowania, nawet w celu uniknięcia zarażenia się hiv,
            zdaje się szerzyć pogląd, że hiv i aids są karą boską.
            W kwestii eutanazji czy aborcji - mam mieszane uczucia. Jednak moje stanowisko
            chyba bliższe jest temu, aby praktyki te były niedozwolone, bo obawiam się, że
            mogłyby doprowadzić do i tak już szerokiego braku poszanowania dla życia.
            Kapłaństwo kobiet - nie wiem czemu mołoby szkodzić. W imię podtrzymania
            tradycyjnego patriarchatu, niechcący pozbawia się kobiety wiarygodności czy
            szacunku. Bo skoro nie mogą być kapłanami, to znaczy, że są niedostatecznie
            głębokiej wiary, nie mogą być autorytetem? W kwestii zniesienia celibatu - czy
            ktoś, kto założył rodzinę, uprawia seks (nawet po bożemu - w celach czysto
            prokreacyjnych) już nie może być wiarygodny jako kapłan? Być może własnie wtedy
            będzie bliżej problemów pospolitych ludzi i będzie lepiej czynił swoją
            posługę. Nie są to dla mnie kwestie istotne, jeżeli chodzi o reformę - tylko
            rozważam, dlaczego są tak restrykcyjnie traktowane.
            Pisząc o reformie Kościoła, myślałam o tym, aby był on bliżej zwyczajnych
            ludzi. Ze swoją obrzędowością, purpurą, złotem i niestety rzadkim okazywaniem
            radości wynikającej z wiary, powoduje, że może być postrzegany jako isntytucja
            anachroniczna i stojąca daleko od spraw ludzkich. Lamenty, błagania,
            przepraszanie za grzechy, bom niegodzien - to jest to, co niestety stanowi
            istotę nabożeństw. Dlaczego nie miałoby to wyglądać dziękczynnie w radosnym
            tonie? Być może tak jest - ale ja mam same negatywne doświadczenia.
            Myślałam raczej o reformie rozumianej jako pogodzenie liberalnego świata z bądź
            co bądź, ale konserwatywnym Kościołem. Do II Soboru Watykańskiego Kościół
            katolicki odgradzał sie szerokim murem od tego co było nowoczesne. Stolica
            Apostolska odrzucała, albo wręcz potępiała nowe zjawiska towarzyszące
            liberalizmowi. Sprzyjanie racjonalizmowi i demokracji było czymś sprzecznym z
            nauką Kościoła, ale duchowieństwo zadało sobie sprawę, że tak nie może być - że
            Kościół też wymaga zmiany - szczególnie jeżeli chodziło o jego rolę w świecie
            współczesnym. Ze zmieniami na świecie zmieniały się także postawy wspólnot
            chrześcijańskich - miały one bardziej modernistyczne podejście do życia, które
            nasuwało pewne refleksje odnośnie reform Kościoła w tym duchu. To był pierwszy
            sobór papieski, na którym za liberalne podejście do pewnych spraw nie straszono
            zgrzytaniem zębami w piekle. Nie potępiano zmian zachodzących w społeczeństwie,
            a raczej zastanawiano się co może zrobić Kościół dla podtrzymania swojej
            pozycji wzorca moralnego, duchowego - w szczególności, że dość niedawno
            zakończyła się II wojna światowa, która wraz z holokaustem i innymi zbrodniami
            przewartościowała pojęcie dobra i zła.
            Jan Paweł II nie był kontynuatorem polityki Jana XXIII i Pawła VI, czyli
            zaniechał wielu zmian sygnalizowanych podczas soboru. Myślę, że w podobnym
            kierunku pójdzie nowy papież, szczególnie, że dał się już poznać jako
            przeciwnik wolnomyślicielstwa w Kościele.
            Pozdrawiam!
            • Gość: basturk Re: Ratzinger nowym Papieżem IP: 213.77.86.* 20.04.05, 17:32
              zgadzam sie z "wisnią". zmiana oblicza na szczeblach przyziemnych w każdej
              parafii np. tak jak budowa boisk, świetlic czy innych form bycia z wiernym tak
              jest np. w parafii Bł Karoliny..ale stanowcze NIE dla jakiejkolwiek
              liberalizacji w sprawach takich jak zniesienie celibatu, kapłaństwo kobiet,
              eutanazja, legalizacja zw. "innych", aborcja..
              najczęściej głosy takowe słyszy sie spoza kościoła, ludzi daleko od wiary i od
              ludzi którzy postrzegają Kościół jako zwykły związek, zwykłą ludzką instytucje..

              Kościół Rzymskokatolicki i tak jest bardzo liberalny zwłaszcza w porównaniu do
              poglądów innych religii. Dalsza liberalizacja - "postępowa droga" kościoła w
              kluczowych obszarach paradoksalnie może zagrozić mu Jego upadkiem i to w cale
              nie jest straszenie bowiem to jest tak jak z prawem - liberalizowane w
              kluczowych obszarach prowadzi do jego rozpadu, upadku. Prawo jak i wiara ma
              swoje ramy poza które nie może wyjść, filary na których sie opiera a których
              podcinać, podciosywać nie może, bowiem wyjście poza te ramy i niszczenie tych
              filarów i wiarę i prawo wypacza, powoduje że stają się one odbiciem
              krzywozwierciadlanym Prawa i Wiary. Kogoś kto nie rozumie sensu wiary a
              zwłaszcza jej "klucza" - Mszy Świętej żadna liberalizacja w sprawach wiary nie
              jest w stanie przyciągnąć bo niby jak może.. a i problem pustych kościołów
              zachodu nie leży w "liberalizacji" ale w zwykłym konsumpcyjnym sposobie bycia,
              egocentryzmie, na wyrost pojmowanej wolnosci do wszystkiego i od wszystkiego
              oraz ..bogactwa....skoro Chrystus oraz Jego męka nie jest w stanie przyciągnąć
              kogoś, tego liberalizacja wiary tymbardziej nie..
              Prawa Wiary są jej skarbem takie jest moje zdanie

              nie jest to "zacofanie" czy archaiczność, ale skarb wiary..
              paradoksalnie liberalizacja wiary w Kosciele byłaby początkiem jego upadku,
              bo ktoś kto nie wierzy w Boga i nie chce wierzyc nigdy nie bedzie w Niego
              wierzył, zastawiając się "konserwatyzmem".. krzyż jest znakiem któremu
              sprzeciwiać się będą, uderz w pasterza /czytaj kościół i jego prawo/ a owce sie
              rozproszą..

              Celibat:
              ktoś kto ma zostać księdzem zostanie nim bo czuje powołanie, ktoś kto nie umie
              sie zdecydować czy życie poświęcić Bogu czy kobiecie nie bedzie dobrym kapłanem
              ani tez dobrym mężem - nigdy nie bedzie w pełni oddany Bogu albo w pełni oddany
              kobiecie/rodzinie, zawsze będzie na rozdrożu bo prawie zawsze droga rodzinna
              jest inna niż kapłańska a na obydwu drogach nie można być jednocześnie, Bóg
              potrzebuje osób w kapłaństwie jemu oddanych całkowicie i dlatego m.in.
              apostołowie w momencie powoływania i później nie byli żonaci, dodatkowo Jezus
              to wyjaśnił juz nie pamiętam dokładnie w którym fragmencie Ewangelii.
              Oczywiście księża, którzy nie powinni nimi być zdarzą sie zawsze, bo skoro
              wśród 12 Apostołów znalazł sie jeden który sprzedał Jezusa za pare srebrników
              to trudno oczekiwac aby wszyscy kapłani byli jak pozostałych 11/ swieci byli
              tak w stanie kapłańskim jak występowali będąc małżonkami,
              mężczyzna będąc żonaty nigdyby nie byłby w 100% oddany Bogu

              kapłaństwo kobiet:
              nie jesteście ani mniejszej wiary, ani tez nie brak wśród Was autorytetów,
              tematu kapłaństwa kobiet nie można zrozumieć nie znając zycia i działalności
              Jezusa ani apostołów.
              Kościół to nie jest jakaś pierwsza lepsza organizacja z prezesm na czele którym
              moze byc kobieta albo mężczyzna.. Kościół został założony przez Jezusa, a jego
              pierwszymi kapłanami byli apostołowie - 12 wśród których nie było kobiet,
              kobiety mają inną wcale nie gorszą a nawet lepszą rolę misję do spełnienia, tak
              w życiu zakonnym jak i zwłaszcza w małżeństwie i co wyjaśnił/pokazał Jezus
              podczas swej drogi krzyżowej płaczącym niewiastom,
              czy tak naprawdę kapłaństwo kobiet jest potrzebne?? czy jest to tylko poprostu
              chęc udowodnienia czegoś..
              Dla mnie jest to chęć udowodnienia czegoś, ale przecież nie o to tu chodzi. Bóg
              na kogoś kto ma zgładzić nasze grzechy nie wybrał córki ani na apostołów nie
              wybrał też kobiet, nie dlatego że są mniejszej wiary czy gorsze, ale dlatego że
              mają do spełnienia inną rolę w zyciu, kościele i nie wiem czy nieważniejszą..
              ktoś kto jest spoza Kościoła, ktoś kto nie wierzy w Boga na Kapłaństwo patrzy
              tylko przez pryzmat zawodu, kolejnego szczytu sukcesów do osiągnięcia etc..
              podobne jest w innych religiach które wg mnie wyznaja tego samego Boga inaczej
              go pojmując gdzie stan duhcowny zarezerwowany jest tylko dla mężczyzn..
              co do eutanazji to myśle że tu najlepszą lekcję udzielił JP II i wszytsko
              wyjaśnił, zawsze byłem jej przeciwny a nasz Karol utwierdził i pokazal
              prawdziwy sens cierpienia. mimo tego że sens, wage cieprienia wszyscy znamy
              poprzez Jezusa to widać Bóg chyba musiał nam wszystko przypomniec..
            • Gość: basturk NIE dla liberalizacji w Kościele.. IP: 213.77.86.* 20.04.05, 17:33
              zgadzam sie z "wisnią". zmiana oblicza na szczeblach przyziemnych w każdej
              parafii np. tak jak budowa boisk, świetlic czy innych form bycia z wiernym tak
              jest np. w parafii Bł Karoliny..ale stanowcze NIE dla jakiejkolwiek
              liberalizacji w sprawach takich jak zniesienie celibatu, kapłaństwo kobiet,
              eutanazja, legalizacja zw. "innych", aborcja..
              najczęściej głosy takowe słyszy sie spoza kościoła, ludzi daleko od wiary i od
              ludzi którzy postrzegają Kościół jako zwykły związek, zwykłą ludzką instytucje..

              Kościół Rzymskokatolicki i tak jest bardzo liberalny zwłaszcza w porównaniu do
              poglądów innych religii. Dalsza liberalizacja - "postępowa droga" kościoła w
              kluczowych obszarach paradoksalnie może zagrozić mu Jego upadkiem i to w cale
              nie jest straszenie bowiem to jest tak jak z prawem - liberalizowane w
              kluczowych obszarach prowadzi do jego rozpadu, upadku. Prawo jak i wiara ma
              swoje ramy poza które nie może wyjść, filary na których sie opiera a których
              podcinać, podciosywać nie może, bowiem wyjście poza te ramy i niszczenie tych
              filarów i wiarę i prawo wypacza, powoduje że stają się one odbiciem
              krzywozwierciadlanym Prawa i Wiary. Kogoś kto nie rozumie sensu wiary a
              zwłaszcza jej "klucza" - Mszy Świętej żadna liberalizacja w sprawach wiary nie
              jest w stanie przyciągnąć bo niby jak może.. a i problem pustych kościołów
              zachodu nie leży w "liberalizacji" ale w zwykłym konsumpcyjnym sposobie bycia,
              egocentryzmie, na wyrost pojmowanej wolnosci do wszystkiego i od wszystkiego
              oraz ..bogactwa....skoro Chrystus oraz Jego męka nie jest w stanie przyciągnąć
              kogoś, tego liberalizacja wiary tymbardziej nie..
              Prawa Wiary są jej skarbem takie jest moje zdanie

              nie jest to "zacofanie" czy archaiczność, ale skarb wiary..
              paradoksalnie liberalizacja wiary w Kosciele byłaby początkiem jego upadku,
              bo ktoś kto nie wierzy w Boga i nie chce wierzyc nigdy nie bedzie w Niego
              wierzył, zastawiając się "konserwatyzmem".. krzyż jest znakiem któremu
              sprzeciwiać się będą, uderz w pasterza /czytaj kościół i jego prawo/ a owce sie
              rozproszą..

              Celibat:
              ktoś kto ma zostać księdzem zostanie nim bo czuje powołanie, ktoś kto nie umie
              sie zdecydować czy życie poświęcić Bogu czy kobiecie nie bedzie dobrym kapłanem
              ani tez dobrym mężem - nigdy nie bedzie w pełni oddany Bogu albo w pełni oddany
              kobiecie/rodzinie, zawsze będzie na rozdrożu bo prawie zawsze droga rodzinna
              jest inna niż kapłańska a na obydwu drogach nie można być jednocześnie, Bóg
              potrzebuje osób w kapłaństwie jemu oddanych całkowicie i dlatego m.in.
              apostołowie w momencie powoływania i później nie byli żonaci, dodatkowo Jezus
              to wyjaśnił juz nie pamiętam dokładnie w którym fragmencie Ewangelii.
              Oczywiście księża, którzy nie powinni nimi być zdarzą sie zawsze, bo skoro
              wśród 12 Apostołów znalazł sie jeden który sprzedał Jezusa za pare srebrników
              to trudno oczekiwac aby wszyscy kapłani byli jak pozostałych 11/ swieci byli
              tak w stanie kapłańskim jak występowali będąc małżonkami,
              mężczyzna będąc żonaty nigdyby nie byłby w 100% oddany Bogu

              kapłaństwo kobiet:
              nie jesteście ani mniejszej wiary, ani tez nie brak wśród Was autorytetów,
              tematu kapłaństwa kobiet nie można zrozumieć nie znając zycia i działalności
              Jezusa ani apostołów.
              Kościół to nie jest jakaś pierwsza lepsza organizacja z prezesm na czele którym
              moze byc kobieta albo mężczyzna.. Kościół został założony przez Jezusa, a jego
              pierwszymi kapłanami byli apostołowie - 12 wśród których nie było kobiet,
              kobiety mają inną wcale nie gorszą a nawet lepszą rolę misję do spełnienia, tak
              w życiu zakonnym jak i zwłaszcza w małżeństwie i co wyjaśnił/pokazał Jezus
              podczas swej drogi krzyżowej płaczącym niewiastom,
              czy tak naprawdę kapłaństwo kobiet jest potrzebne?? czy jest to tylko poprostu
              chęc udowodnienia czegoś..
              Dla mnie jest to chęć udowodnienia czegoś, ale przecież nie o to tu chodzi. Bóg
              na kogoś kto ma zgładzić nasze grzechy nie wybrał córki ani na apostołów nie
              wybrał też kobiet, nie dlatego że są mniejszej wiary czy gorsze, ale dlatego że
              mają do spełnienia inną rolę w zyciu, kościele i nie wiem czy nieważniejszą..
              ktoś kto jest spoza Kościoła, ktoś kto nie wierzy w Boga na Kapłaństwo patrzy
              tylko przez pryzmat zawodu, kolejnego szczytu sukcesów do osiągnięcia etc..
              podobne jest w innych religiach które wg mnie wyznaja tego samego Boga inaczej
              go pojmując gdzie stan duhcowny zarezerwowany jest tylko dla mężczyzn..
              co do eutanazji to myśle że tu najlepszą lekcję udzielił JP II i wszystko
              wyjaśnił, zawsze byłem jej przeciwny a nasz Karol utwierdził i pokazal
              prawdziwy sens cierpienia. mimo tego że sens, wage cieprienia wszyscy znamy
              poprzez Jezusa to widać Bóg chyba musiał nam wszystko przypomniec..
    • krzys00 Re: Ratzinger nowym Papieżem 19.04.05, 23:26
      ciekawe czy niemcy sie nawroca po wyborze ich rodaka na papieza bo dotychczas koscioly tam swiecily pustkami

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka