helga76
26.11.06, 20:22
przyjmuje na Husarii Polskiej, poszłam do niego bo słyszałam ze jest dobrym
lekarzem, niestety zawiodłam sie, jego wyluzowanie, i beztroskosc spowodowała
ze wylądowałam z dzieckiem w szpitalu, przlezelismy całe 2 tygodnie plus
tydzien w domu. Za kazdym razem jak byłam z dzieckiem u niego w przychodni
sygnalizowałm ze cos sie dzieje z dzieckiem, ale on bagatelizowal za kazdym
razem problem, sama na własna ręke robiłam badania - bo ON nie widział powodu
aby skierowac mnie na podstawowe badania. Dzieko bardzo słabo przybierało na
wadze a ON hasło ze jego corka wazyła 8 kg jak miala rok. Jak dziecko miało 6
mcy zrobiłam w szpitalu USG nerek <oczywiscie na własna rękę> poszlam do niego
ze zdjęciem i opisem a ON ze nic tu nie widzi!!! Wyniki z USG sygnalizowały ze
najprawdopodobnie dzieje sie cos w nerkach - ON to, brzydko nazywając OLAŁ.
Wyniki badan z krwi wskazywały na anemie, pytam sie czy mam podac dziecku
zelazo, ON stwierdził ze to ja jestem opiekunem prawnym dziecka i to ode mnie
zalezy czy podam dziecku zelazo czy nie?!?!?!. W koncu nie wytrzymałam i
zmieniłam poradnie. W drugiej poradnie lekarz po obejrzeniu dziecka od razu
dał nam skierowanie na badania krwi i moczu. Okazało się ze dziecko ma silną
anemie, i bardzo wysokie OB (powyzej 100). Od razu zostalismy skierowani do
szpitala gdzie jak juz wyzej napisałam lezałyśmy 2 tyg. W szitalu ponowili
rowniez badanie USG nerek i wstepna diagnoza wyszła ze dziecko cierpi na
refluks moczowy. Gdyby nie zmiana poradni nie wiem do czego doprowadziłaby
lekarska praktyka Pana dr E. Wąsowskiego - aż nie chce myslec!!! Obecne
jestesmy już po zabiegu cystoskopii, i leczenie trwa dalej. NIE POLECAM TEGO
tak zwanego SPECJALISTę!!!!!