ppewa1
17.09.06, 19:18
mam nie lada dylemat.
w codzinnym zywocie, jak przeczodzxe koło lustra i gdy tak sobie zwyczajnie
funkcjonuje mam wrażenie, że mój biust jest normalny bliżej średniego.
wszelkie problemy pojawiają się w chwili wycieczki celem zakupienia właściwej
"uprzęży". okazuje się, że 75 E (nieraz, żadko D) to jak same wiecie senne
marzenie w - nazwijmy to - normalnych sklepach z bielizną.
zakup jakiejkolwiek bluzko koszulowej też skutecznie mnie dobija.
więc jak to jest?
w jednym ze sklepów taki jeden sprzedawca spojrzał na mnie i głosem znawcy
poinformował mnie, że maxymalnie mam C. wzięłam to cholerne C do
przymierzalni, założyłam (wylazło i wylało sie zgodnie z przewidywaniami),
wyszłam z przymierzalni i spytałam uroczego fachowego sprzedawce, czy według
niego to jest dobry rozmiar. spasował i stwierdził że "niestety" (!!!) mam rację.
czyli ponawiając pytanie - jest duży czy mały?
ps. tak na marginesie nie polecam bielizmy ze sklepów orblu - nic, ale to nic
kompletnie nie trzyma. może i modele są ładne i jest numeracja ale niestety
nie sparwdzają się. chyba, że ma się niewielkie B jak koleżanka, która z
najlepszymi chęciami znając moje problemy zrobiła mi prezent:)